Bain&Co.: Rekordowa wartość fuzji i przejęć w Polsce w 2022 roku, perspektywy optymistyczne

Łączna wartość transakcji fuzji i przejęć w Polsce osiągnęła rekordowy poziom ok. 20 mld dolarów w 2022 roku, wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Bain & Company. Eksperci spodziewają się, że pomimo trudnej sytuacji makroekonomicznej i geopolitycznej, aktywność inwestorów utrzyma się w tym roku na wysokim poziomie, m. in. za sprawą bardziej atrakcyjnych wycen przejmowanych spółek.

Łączna wartość transakcji w Polsce była o ok. 1 mld dolarów wyższa niż w 2021 roku i niemal dwukrotnie większa niż w ostatnim przed wybuchem pandemii w 2019 roku. Szacunki Bain & Company uwzględniają przejęcia dokonane przez inwestorów branżowych oraz spółki portfelowe należące do funduszy private equity. Do rekordowego ubiegłoroczny wyniku przyczyniły się dwa przejęcia dokonane przez koncern PKN Orlen – Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) i Grupy Lotos.

Jak wynika z naszych analiz w ubiegłym roku wartość transakcji M&A w Polsce wzrosła o około 7 proc., a ich liczba o ponad jedną trzecią. Po kilku miesiącach niepewności spowodowanej wybuchem wojny w Ukrainie, inwestorzy powrócili do zakupów i spodziewamy się, że ta wzmożona aktywność utrzyma się także w tym roku – mówi Paweł Szreder, Partner Bain & Company. – Sprzyjać temu będzie spadek wycen aktywów, zwłaszcza w sektorze technologii i ochrony zdrowia.

Eksperci Bain & Company szacują, że średnia cena, po jakiej w ubiegłym roku inwestorzy strategiczni kupowali spółki spadła na świecie do najniższego poziomu od 10 lat i wyniosła 11,9 razy zysk EBITDA. Rok wcześniej inwestorzy płacili średnio 15,4-krotność zysku, co było najwyższym poziomem w historii. Analitycy spodziewają się, że w najbliższym czasie utrzyma się presja na dalszy spadek wycen spółek.

Jak pokazują nasze analizy, inwestorzy branżowi, którzy podczas poprzednich okresów dekoniunktury gospodarczej decydowali się na przejęcia innych firm, wygrywali. Te odważne decyzje przynosiły bardzo dobre stopy zwrotów. Dlatego teraz, gdy ceny spółek są niższe, warto szukać okazji inwestycyjnych – twierdzi Paweł Szreder.

Wśród największych transakcji na polskim rynku, oprócz tych zrealizowanych przez PKN Orlen, był zakup spółki Lotos Paliwa przez węgierski MOL i Rafinerii Gdańskiej przez koncern Saudi Aramco. Istotne były też transakcje wyjścia z inwestycji przez fundusze private equity, w wyniku czego PKP Energetyka została przejęta przez Polską Grupę Energetyczną a Grupa Inelo przez Eurowag. Dużą transakcją o rzadkiej na polskim rynku strukturze był także wykup menedżerski Grupy Empik przez prezeskę zarządu Ewę Szmidt-Belcarz.

Jak przewidują eksperci Bain & Company, w tym roku w centrum zainteresowania inwestorów pozostanie branża technologiczna. Uwaga będzie się koncentrować nie tylko na spółkach, które specjalizują się w segmencie IT, ale także na firmach, które wykorzystują innowacyjne rozwiązania do usprawniania działalności i rewolucjonizują swoje branże. Dotyczy to na przykład sektora handlu, medycznego czy finansowego.

Podobnie jak w latach ubiegłych celem przejęć w Polsce mogą być spółki z sektora ochrony zdrowia, a także producenci dóbr konsumpcyjnych i spółki przemysłowe, m.in. ze względu na możliwości rozwijania sprzedaży eksportowej, czemu sprzyjać mogą zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw. Atrakcyjny jest nadal sektor odnawialnych źródeł energii, szczególnie w obszarze fotowoltaiki. Zdaniem ekspertów Bain & Company, branża ta wciąż jest mocno rozdrobniona i jednocześnie wymaga znacznych nakładów finansowych za sprawą przyspieszającej dekarbonizacji.

Gorącym tematem w najbliższych latach będą inwestycje w sektory, które mogą skorzystać na dynamicznym trendzie budowy gospodarki zeroemisyjnej. Dotyczy to nie tylko spółek wytwarzających energię ze źródeł odnawialnych, ale też szeroko pojętej branży elektromobilności, logistyki czy magazynowania energii dodaje Paweł Szreder.

Pełen raport na temat trendów na światowym rynku fuzji i przejęć Global M&A Report 2023 dostępny jest na stronie: bain_report_global_m_and_a_report_2023.pdf

Zainteresowanie rynkami zagranicznymi napędzi cyfryzację polskiej branży inwestycyjnej

Akcje spółek zagranicznych stanowią coraz większy odsetek w rodzimych portfelach. Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Inwestorów w 2022 r. było to niemal 30 proc., co oznacza wzrost o ok. 20 proc. w ciągu pięciu lat. Według ekspertów trend ten będzie się umacniał, co ma związek z wojną w Ukrainie i obawami dotyczącymi polskiego rynku. Nie bez znaczenia jest również obniżenie kosztów inwestycji oraz rozwój technologii, który ułatwia lokowanie kapitału poza granicami kraju osobom nieposiadającym specjalistycznej wiedzy na temat finansów.

Jak podkreśla Artur Trunowicz, dyrektor pionu rynku kapitałowego w Asseco, obecnie mamy do czynienia z postępującą demokratyzacją branży inwestycyjnej. Nowoczesne technologie sprawiają, że coraz szersze grono użytkowników ma dostęp do specjalistycznej wiedzy i wyników analiz. To znacznie ułatwia podejmowanie świadomych decyzji osobom indywidualnym. W tym środowisku dobrze odnajdują się młodzi inwestorzy, którzy oczekują sprawnych i intuicyjnych narzędzi już na etapie tworzenia planu lokaty kapitału. Przykładem takiego rozwiązania jest robodoradztwo, wykorzystujące sztuczną inteligencję lub określone algorytmy, wspierające inwestora jak PROMAK MATE stworzony przez Asseco. Cyfrowi asystenci pozwalają wybrać portfel inwestycyjny na podstawie oczekiwań użytkownika, a następnie przeprowadzić symulację przed wykonaniem transakcji.

Zarówno zainteresowanie rynkami zagranicznymi, jak i demokratyzacja branży inwestycyjnej sprawiają, że domy i biura maklerskie wciąż muszą rozbudowywać oferowane klientom narzędzia i usługi cyfrowe. Zdaniem eksperta Asseco poniższe trendy zdeterminują kierunki ich rozwoju:

Superapps

Superaplikacje (ang. superapps) są jednym z 10 trendów technologicznych wskazanych przez Gartnera na rok 2023. Analitycy przewidują, że w najbliższych trzech latach „aplikacje parasolowe” ułatwią m.in. skalowanie, poprawią doświadczenia klienta, zoptymalizują działanie organizacji, a także przyczynią się do zrównoważonego wykorzystania technologii. Zgodnie z prognozami Gartnera, do 2027 r. ponad 50 proc. populacji będzie aktywnymi użytkownikami superapps. Według eksperta Asseco, trend ten z powodzeniem mogą wykorzystać firmy brokerskie. „Obecnie nie wszyscy nasi klienci korzystają z rozwiązań mobilnych umożliwiających inwestycje na giełdzie. Dużym ułatwieniem byłoby włączenie ich w środowisko bankowe, tak aby użytkownik mógł łatwo przełączyć się z aplikacji swojego banku na maklerską, bez potrzeby dodatkowego uwierzytelniania. To z pewnością przełożyłoby się na jeszcze większą dostępność narzędzi inwestycyjnych. Pamiętajmy, że z bankowości mobilnej korzysta już 22 mln użytkowników” – mówi Artur Trunowicz.

Integracja firm brokerskich i dostęp do większej liczby rynków

Coraz większa liczba polskich inwestorów szuka możliwości pomnażania kapitału na giełdach zagranicznych. Wynika to m.in. z nasycenia rodzimego rynku chęci zdywersyfikowania portfela inwestycyjnego, a także obaw związanych z wojną w Ukrainie. Nie bez znaczenia jest również rozwój technologii, która ułatwia dostęp do giełd zagranicznych i daje możliwość lokowania kapitału w dużych międzynarodowych spółkach, takich jak Apple, Microsoft, Visa, Tesla czy Bosch. Ich potencjał wzrostu jest większy, a ryzyko wpływu sytuacji geopolitycznej na wartość inwestycji dużo niższe.

Inwestorzy potrzebują aplikacji, które będą dawały dostęp do różnych rynków, integrowały wiele giełd i pozwalały w łatwy, spójny sposób sprawdzać informacje o kursach zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jak przekonuje Artur Trunowicz z Asseco, ergonomia cyfrowych narzędzi i doradztwo inwestycyjne będą w nadchodzących latach decydowały o przewadze konkurencyjnej domów i biur maklerskich.

Inwestycja w architekturę hybrydową i mikroserwisy

Rynek kapitałowy charakteryzuje duża dynamika zmian. Trudno dokładnie przewidzieć wzrost aktywności inwestorów. Wszelkie zmiany rynkowe i nagłe zainteresowanie określonymi produktami finansowymi wymagają odpowiedniej mocy obliczeniowej. Domy i biura maklerskie muszą wciąż rozwijać infrastrukturę IT, aby sprostać zapotrzebowaniu klientów. Zdaniem Artura Trunowicza przyszłością jest architektura hybrydowa, gdzie część procesów jest obsługiwana w chmurze, a część, w szczególności te bardziej wrażliwe, on-premise. Takie podejście pozwala na większą elastyczność i szybsze reagowanie na trendy rynkowe. Niestety obecnie brokerzy przejawiają dość dużą nieufność wobec technologii cloud computing. Ma to związek z jednej strony z brakiem doświadczenia branży brokerskiej w pracy z tymi technologiami, z drugiej z faktem, że przetwarzane informacje są poufne i niezwykle wrażliwe.

Jak podkreśla ekspert Asseco, nie mniej istotnym trendem jest rozbudowa zasobów IT w oparciu o architekturę mikroserwisową, która umożliwia wykorzystanie potencjału środowisk chmurowych. Rozwój domów i biur maklerskich wymaga nieustannych innowacji technologicznych, których wprowadzenie poprzedza faza testów. Firmy brokerskie muszą zachować ciągłość działania, dlatego wszelkie zmiany powinny odbywać się w osobnych środowiskach pre-produkcyjnych wspomaganych automatami przeprowadzającymi testy regresji. Dzięki temu udaje się zapewnić dobre doświadczenia użytkowników, wprowadzając potrzebne aktualizacje.

Przedostatnia podwyżka stóp w USA?

FED podniósł podstawową stopę procentową o 0,25 pp. Rynek spodziewał się takiej decyzji, tak samo jak spodziewa się jeszcze jednej podwyżki w marcu, po którym prawdopodobnie nastąpi zakończenie cyklu. Potem, na przełomie 2023 i 2024 roku, stopy powinny zacząć spadać. Zakończenie cyklu podwyżek to szansa dla giełd na wyjście bessy i spokojną odbudowę wycen.

FED nie zaskoczył rynku kolejny raz podnosząc stopy procentowe. Obecny cykl podwyżek zapoczątkowany w marcu 2022 roku przyniósł najszybszy i najbardziej agresywny wzrost amerykańskich od lat 80-tych XX wieku. Po podwyżkach o 0,25 pp. w marcu i 0,50 pp. w kwietniu 2022, nastąpiły aż cztery podwyżki po 0,75 pp.. Teraz jednak siła podwyżek słabnie wraz ze spadkiem inflacji i skutecznością poprzednich wzrostów stóp. W grudniu FED podniósł stopy o 0,50 pp, a dziś już tylko o 0,25 pp. Rynek przewiduje, że od zakończenia cyklu dzieli nas już tylko jedna minimalna podwyżka o 0,25 pp. w marcu.
W ten sposób cykl się zakończy i nastąpi rynkowy przewrót. Wtedy będziemy czekać na pierwsze obniżki stóp, które zależnie od postępów w obniżaniu się inflacji mogą nastąpić na pod koniec 2023 lub raczej w pierwszej połowie 2024 roku.

Zakończenie serii podwyżek stop w USA to szansa dla rynków na wyjście z bessy i spokojne odbudowywanie się. Przewidujemy, że proces ten będzie następował stopniowo. To powinno przynieść poprawić się wyceny wielu spółek, przy jednoczesnym spadku zysków i pogorszeniu wyników finansowych (co już obserwujemy, ale w mniejszej skali niż się spodziewaliśmy). Będzie to efekt spowolnienia gospodarczego. Jednak nowe prognozy pokazują, że spowolnienie nie będzie tak silne jak się spodziewano wcześnie. Według najnowszej prognozy MFW amerykańska gospodarka wzrośnie w tym roku o 1,4 proc., podczas gdy w październiku prognozowano wzrost o 1 proc. Może to oznaczać, że USA mogą nawet uniknąć recesji w 2023 roku.

Dobre dane o PKB za IV kwartał a także sytuacja na rynku pracy dają teoretycznie możliwość dokonania więcej niż jeszcze jednej podwyżki stóp. Jerome Powell już kilkakrotnie powtarzał, że łatwiej poradzi sobie z sytuacją gdy stopy zostaną podniesione zbyt mocno w stosunku do potrzeby schładzania gospodarki, niż gdyby miał walczyć z inflacją z powodu niewystarczającego wzrostu stóp. Jednak inflacja także spada i grudniu wyniosła 6,5 proc. r/r. Jeśli zatem nie dojdzie do zahamowania spadku inflacji, w marcu czeka nas ostatnia podwyżka stóp w USA.

Jutro czekają nas także podwyżki stop w stercie euro i Wielkiej Brytanii. EBC i Bank Anglii zdecydują się najprawdopodobniej na podwyżki 0,50 pp.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro w Polsce

XTB opublikowało wstępne wyniki za 2022 rok

  • Skonsolidowany zysk netto w 2022 roku: 765,7 mln zł, o 222,0% więcej niż w 2021 roku
  • Ponad 51 tysięcy klientów pozyskanych w IV kwartale i łącznie ponad 196,8 tys. w 2022 roku
  • Wzrost kwartalnego wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD o 60,3% r/r – z 1,074 mln do 1,720 mln lotów
  • Zwiększenie rentowności na lota rok do roku o 48,9%

XTB przedstawiło wstępne wyniki finansowe za 2022 rok. W tym okresie spółka wypracowała skonsolidowany zysk netto w wysokości 765,7 mln zł, który był aż o 222% wyższy niż w 2021 roku. Wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych oraz aktywne działania marketingowe spowodowały, iż miniony rok był również rekordowy pod względem liczby pozyskanych klientów.

Dynamiczny rozwój XTB, przy korzystnych uwarunkowaniach rynkowych spowodował, iż w 2022 roku zanotowano rekordowe wyniki finansowe. W całym 2022 roku XTB wypracowało skonsolidowany zysk netto na poziomie 765,7 mln zł i jest to ponad 3-krotnie więcej niż w poprzedzającym roku (237,8 mln zł). Przychody z działalności operacyjnej po czterech kwartałach minionego roku osiągnęły wartość 1 444,2 mln zł, wobec 625,6 mln zł w 2021 roku. Zwiększenie przychodów o niemal 140% w stosunku rok do roku jest rekordowym osiągnięciem w historii Grupy. Natomiast koszty działalności operacyjnej w 2022 roku ukształtowały się na poziomie 558,6 mln zł (w 2021 roku: 348,8 mln zł).

W 2022 roku kontynuowany był trend dynamicznie rosnącej bazy klientów, jak i liczby aktywnych klientów. W IV kwartale 2022 roku XTB pozyskało ponad 51 tys. klientów, co łącznie z wynikami z poprzednich kwartałów owego roku, daje łącznie ponad 196,8 tys. nowych klientów za cały miniony rok. Tym samym, w każdym z czterech kwartałów firma zrealizowała deklaracje zakładające pozyskanie średnio co najmniej 40 tys. klientów kwartalnie. Łączna liczba klientów na koniec IV kwartału przekroczyła 614,9 tys. Ważnym wskaźnikiem wpływającym na wynik jest średnia liczba aktywnych klientów – ta w IV kwartale wyniosła 161 tys. w porównaniu z 127 tys. w analogicznym okresie poprzedzającego roku. Natomiast w całym 2022 roku średnia liczba aktywnych klientów wyniosła 153 tys. (w 2021 roku: 112 tys.) Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w IV kwartale wyniósł on 1,720 mln transakcji wobec 1,074 mln w analogicznym okresie 2021 roku (wzrost o 60,3%). Rentowność na lota rok do roku zwiększyła się o 48,9%. Wzrosła również wartość depozytów netto z 2,93 mld zł w 2021 roku do 3,42 mld zł w 2022 roku.

– Niewątpliwie 2022 rok był dla XTB rekordowy. Duża zmienność na rynkach finansowych oraz rosnąca inflacja spowodowały, że społeczeństwo inaczej zaczęło patrzeć na zarządzanie pieniędzmi. W efekcie czego, zauważalne było wzmożone zainteresowanie inwestycjami na rynkach finansowych, zarówno w sposób bardziej aktywny, jak i pasywny. Lata budowania międzynarodowej marki, zwiększenie bazy klientów, rozwój oferty produktowej oraz stawianie na edukację finansową przełożyły się na nasze wyniki finansowe – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w IV kwartale 2022 roku najbardziej zyskowne były CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 52,5%. Ta sama klasa aktywów przyniosła również najwięcej przychodów Grupie w całym 2022 roku (46,4%). Jest to konsekwencja dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych o indeksy US 100, DAX (DE30) czy też US 500. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte o towary, z udziałem w strukturze przychodów w całym 2022 roku wynoszącym 33,8% (w IV kwartale 2022 roku: 40,9%., a wiodącymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte na notowaniach złota, ceny ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Przychody na instrumentach CFD opartych na waluty stanowiły w całym 2022 roku 17,0% wszystkich przychodów.

Koszty działalności operacyjnej w 2022 roku ukształtowały się na poziomie 558,6 mln zł i były o 209,8 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu 2021 roku (348,8 mln zł). Najistotniejszymi pozycjami były koszty wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, będące efektem rozwoju firmy i wzrostu zatrudnienia oraz koszty marketingowe, wynikające z nowych działań promocyjnych. W IV kwartale XTB kontynuowano globalną kampanię marketingową z ambasadorem marki Conorem McGregorem, jednym z najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych na świecie zawodników mieszanych sztuk walki. Co więcej, jest on jednym z najlepiej zarabiających sportowców na świecie, czego dokonał dzięki wielu sukcesom zarówno sportowym, jak i inwestycyjnym. Fintech, zgodnie ze swoją strategią, stale pracuje nad uatrakcyjnieniem swojej oferty. Wszystko za sprawą skupienia się na dotarciu do klienta masowego, co obecnie jest priorytetem w rozwoju spółki.

– Miniony rok był dla nas niezwykle budujący, ponieważ pokazaliśmy, że potrafimy doskonale wykorzystywać okazje rynkowe. Obecnie naszym priorytetem jest dalsze rozbudowanie bazy klienckiej, dlatego kontynuujemy szeroko zakrojone działania marketingowe. W 2023 roku chcielibyśmy jeszcze podnieść poprzeczkę i pozyskiwać kwartalnie co najmniej 40-60 tys. nowych klientów. To jednak nie wszystko. Śmiało mogę powiedzieć, że inwestowanie weszło do mainstreamu, dlatego naszą ambicją jest również dotarcie do klienta masowego. Dlatego, pracujemy nad wprowadzeniem do oferty nowych produktów, które pozwolą nam jeszcze bardziej zwiększyć liczbę aktywnych użytkowników – komentuje Omar Arnaout.

Polska liderem na rynku fuzji i przejęć w Europie Środkowo-Wschodniej

Międzynarodowa kancelaria CMS, we współpracy z EMIS, dostawcą danych o rynkach wschodzących, opublikowała raport „CMS Emerging Europe M&A 2022” – analizujący rynek fuzji i przejęć w Europie Środkowo-Wschodniej.

Z raportu wynika, że liczba fuzji i przejęć w badanym regionie wzrosła w ubiegłym roku o 5,6 proc.  – w porównaniu do 2021 r. Przeprowadzono łącznie 1 229 transakcji, których wartość zmniejszyła się o 20 proc. w porównaniu do poprzedniego roku i wyniosła 32,93 mld euro. Regionalnym liderem pod względem liczby transakcji i ich wartości jest Polska (250 transakcji o łącznej kwocie 15,97 mld euro), a eksperci M&A patrzą w przyszłość z ostrożnym optymizmem.

– Pomimo niezwykle trudnych warunków, rynek fuzji i przejęć w europejskich krajach rozwijających się wyróżnia nadzwyczajna odporność i stabilne tempo wzrostu. Porównując rok 2022 do okresu przed pandemią, tempo wzrostu jest stabilne. I chociaż taki obraz napawa optymizmem, spadek wartości transakcji świadczy o tym, że inwestorzy są ostrożniejsi w świetle obecnej sytuacji gospodarczej oraz przedłużającego się konfliktu w Ukrainie – komentuje Horea Popescu, partner kierujący praktyką M&A CMS w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

– Polska, będąca największą gospodarką Europy Środkowo-Wschodniej, dominuje w zestawieniu największych transakcji w 2022 roku. Duża w tym zasługa konsolidacji sektora energetycznego, z którą pośrednio związane były trzy wielkie transakcje: fuzja PKN Orlen i PGNiG, przejęcie PKP Energetyka przez PGE oraz sprzedaż stacji benzynowych, należących wcześniej do Lotosu, które po fuzji firmy z Orlenem przejął węgierski MOL. Warto także odnotować dużą aktywność w innych obszarach, jak na przykład silne wejście na polski rynek spółki Alphabet, będącej właścicielem m.in. Google’a i YouTube’a, która zainwestowała ponad pół miliarda euro w warszawskie nieruchomości – wskazuje Andrzej Żurawski, ekonomista EMIS (ISI Emerging Markets Group).

Sektor Private Equity buduje wynik na koniunkturze z poprzednich lat

Liczba transakcji w sektorze Private Equity zwiększyła się do 289, co stanowi rekordowy wynik ostatnich pięciu lat. Jednocześnie wartość transakcji spadła w analizowanym okresie – z 13 mld euro w 2021 roku do 9,99 mld euro. Jest to najniższy poziom zaobserwowany w ciągu ostatnich sześćdziesięciu miesięcy.

Mimo że wydarzenia geopolityczne i trudniejsze warunki makroekonomiczne sprawiły, że rok 2022 był pełen wyzwań, to rynki Europy Środkowo-Wschodniej sprzyjały lokalnym i międzynarodowym firmom PE. W szczególności tym działającym w branży telekomunikacyjnej i informatycznej, branży nieruchomości i budownictwa oraz branży produkcyjnej. W tych sektorach przeprowadzono odpowiednio 27 proc., 17 proc. i 14 proc. wszystkich transakcji w 2022 roku.

Liderzy M&A: na podium branża telekomunikacyjna, wydobywcza i energetyczna

Dane z należącej do EMIS bazy DealWatch wskazują, że w 2022 r. pierwsze miejsce pod względem liczby fuzji i przejęć po raz kolejny przypadło branży telekomunikacyjnej i informatycznej – 336 transakcji. To o 58 więcej niż w poprzednim roku. Ma to związek z postępującą digitalizacją widoczną we wszystkich krajach oraz sektorach gospodarki.

Największe pod względem wartości kontrakty miały miejsce w branży wydobywczej i energetycznej (w tym fuzja PGNiG i PKN Orlen o wartości 7,9 mld euro), a także w sektorze nieruchomości. Tu liczba kontraktów spadła z 215 w 2021 r. do 205 w 2022 r., ale ich wartość wzrosła o ponad 2 mld i wyniosła 7,82 mld euro (5,8 mld euro w 2021 r.).

W przypadku spółek energetycznych i komunalnych wartość transakcji wyniosła 4,02 mld euro i była wyższa o 55 proc., choć ich liczba zmniejszyła się z 91 do 69 kontraktów.

Ubiegły rok był również udany dla sektora edukacji i ochrony zdrowia, gdzie liczba transakcji wzrosła z 35 do 58, a wartość zwiększyła się dwukrotnie – 514 mln euro.

Wartość transakcji dotyczących spółek energetycznych i komunalnych była o 55 proc. wyższa i wyniosła 4,02 mld euro, chociaż ich liczba zmniejszyła się z 91 do 69.

Był to również kolejny dobry rok dla sektora edukacji i ochrony zdrowia — liczba transakcji wzrosła tu z 35 do 58, a ich wartość zwiększyła się dwukrotnie, tj. do poziomu 514 mln euro.

Polska liderem rynku fuzji i przejęć

W 2022 roku głównym rynkiem fuzji i przejęć w analizowanym regionie była Polska. Wartość transakcji osiągnęła najwyższy poziom od dekady: 15,97 mld euro, co oznacza wzrost o jedną trzecią w stosunku do roku poprzedniego. Polska jest również liderem pod względem liczby transakcji, która wyniosła 250.

Na drugim miejscu uplasowała się Rumunia z wynikiem o 20 proc. wyższym niż rok wcześniej – 234 transakcje.

Kolejny rok z rzędu rozwijał się też rynek M&A w Chorwacji. Wartość transakcji osiągnęła tu rekordowy (w ciągu ostatnich dziesięciu lat) poziom, tj. 3,16 mld euro (wzrost o 69 proc.), do czego przyczyniło się również nabycie przez brytyjską spółkę Entain udziałów w SuperSport (o wartości 690 mln euro). Chorwacja odnotowała również wzrost liczby transakcji o 16 proc. – do rekordowego poziomu 80. Tym samym zajęła czwarte miejsce, tuż za Czechami, gdzie w 2022 roku przeprowadzono 125 transakcji.

Nowe rekordowe inwestycje zagraniczne i regionalne

Najaktywniejszym inwestorem zagranicznym w analizowanym regionie pozostają Stany Zjednoczone – 126 transakcji w 2022 r. Kolejne miejsca przypadły inwestorom europejskim: Wielkiej Brytanii (88), Niemcom (74) oraz Austrii (55). Ponadto Austria, Francja i Wielka Brytania zajęły odpowiednio pierwsze, drugie i trzecie miejsce pod względem wartości kontraktów zawieranych przez inwestorów.

Istotne znaczenie w 2022 r. miały również transakcje transgraniczne, których liczba zwiększyła się z 743 do 815 – w porównaniu do 2021. Odnotowały jednak spadek w ujęciu wartościowym – z 38,2 mld euro do 22,7 mld euro.

Liczba transakcji krajowych zmniejszyła się nieznacznie z 421 do 414, czemu towarzyszył niemal trzykrotny wzrost ich wartości – do poziomu 10,3 mld euro. Spośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej największymi inwestorami były: Polska (10,3 mld euro), Czechy (3,1 mld euro), Węgry (1 mld euro) oraz Rumunia (753 mln euro).

Prognozy na 2023 r.

– Obecnie aktywność na rynku M&A jest mniejsza głównie ze względu na niestabilne ogólne otoczenie gospodarcze i mniej atrakcyjne wyceny. Jednak wraz ze stabilizacją sytuacji makroekonomicznej zakładamy, że liczba transakcji ponownie wzrośnie. Nie spodziewamy się łatwych czasów, ale jesteśmy przekonani co do tego, że aktywność będzie widoczna przede wszystkim w sektorach takich jak IT, energetyka i produkcja. Dodatkowo na znaczeniu mogą zyskiwać restrukturyzacje oraz transakcje zbywania przez grupy kapitałowe aktywów niestanowiących ich podstawowej działalności (tzw. corporate carve-outs) – komentuje Błażej Zagórski, partner w kancelarii CMS.

Nadeszły ciężkie czasy dla sprzedających mieszkania

Jeszcze nie tak dawno to sprzedający nieruchomości byli na wygranej pozycji. Dobra oferta sprzedawała się bardzo szybko, a ceny mieszkań rosły z kwartału na kwartał. Dziś brak kredytów ograniczył popyt na lokale i diametralnie zmienił sytuację. Raport przygotowany przez ekspertów Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl za IV kw. 2022 r. wskazuje na szereg zmian, jakim poddawany jest rynek.

Choć jeszcze do niedawna niemal wszyscy w branży byli przekonani, że pandemia koronawirusa była przełomowym momentem, który doprowadził do znaczących zmian na rynku, to dopiero 2022 r. pokazał, że prawdziwe turbulencje przed nami. Ponadprzeciętne nagromadzenie negatywnych czynników takich jak wybuch wojny w Ukrainie, szybko rosnąca inflacja i stopy procentowe, nowe wymagania KNF, a wraz z nimi znaczące obniżenie możliwości finansowania zakupów kredytem przełożyły się na dzisiejszy obraz rynku nieruchomości. – Obecnie mamy do czynienia przede wszystkim z dużym osłabieniem akcji kredytowej, która w rezultacie prowadzi do spadku transakcji na rynku mieszkaniowym. Grupami klientów są osoby posiadające zasoby gotówkowe oraz kredytobiorcy posiłkujący się znacznie niższymi kwotami kredytów, pozwalającymi jedynie na uzupełnienie brakującej kwoty do zakupu. Zresztą widać to po średniej kwocie zaciąganego kredytu, mówi Marcin Jańczuk z sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse, współautor raportu. Statystyki firmy Credipass pokazują, że w przypadku stolicy wynosi on 372 tys. zł i jest niższy o 88 tys. zł od wyniku sprzed 12-stu miesięcy.

Jak wskazują dane Metrohouse prawie połowa (48 proc.) nabywców mieszkań na rynku wtórnym dokonuje transakcji w celach inwestycyjnych. Większość z nich zapewne już wkrótce wystawi zakupione lokale na rynek najmu, który w dalszym ciągu cieszy się wysokim zainteresowaniem wśród klientów. Jak twierdzą eksperci Metrohouse, do grupy rodzimych najemców dołączyli uchodźcy z Ukrainy, coraz częściej Białorusini i przedstawiciele innych nacji, często z dalekiej Azji. Zapaść na rynku kredytów sprawia, że wynajem mieszkania to jedyna droga do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych wśród grupy osób, która jeszcze do niedawna planowała zakup mieszkania. Jak pokazuje Indeks Popytu będący częścią raportu, klienci zdają się oczekiwać na lepszy moment do wejścia na rynek. Liczba aktywnych uczestników rynku pozostaje na niskim poziomie.

Rynek wtórny coraz tańszy

Nagromadzenie wielu niekorzystnych czynników na rynku mieszkaniowym prowadzi do spadku cen nominalnych. Taką sytuację zaobserwowaliśmy w czterech na sześć obserwowanych przez Metrohouse największych miast w Polsce. W pozostałych dwóch miastach (Warszawa, Gdańsk) ceny pozostały na bardzo zbliżonym poziomie do obserwowanego w III kw. 2022 r. Znaczenie tańsze mieszkania, bo o 9,5 proc., nabywamy w Łodzi, gdzie za m kw. płaciliśmy ostatnio 6206 zł. Warto zwrócić uwagę, że w tym mieście sprzedający znacząco schodzą z ceny już na etapie ekspozycji oferty (średnio o ponad 6 proc.). W porównaniu do sytuacji sprzed 12-stu miesięcy największe wzrosty cen zachowane są właśnie w Łodzi (7,7 proc.), natomiast w Poznaniu średnia jest niższa niż przed rokiem. – Wraz z ograniczeniem w dostępie do kredytów szczególnym powodzeniem w ostatnich miesiącach cieszą się mieszkania o niższym standardzie, z niższej półki cenowej, co także może mieć wpływ na kształtowanie się średnich cen, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.Wykres 1 - Średnie ceny transakcyjne

Warszawa tańsza na rynku deweloperskim

W przeciwieństwie do rynku wtórnego, na rynku nowych mieszkań mamy do czynienia z kontynuacją wzrostów. Najwięcej w porównaniu do III kw. 2022 r. ceny wzrosły w Gdańsku (3,5 proc.) i we Wrocławiu (3,1 proc.), gdzie za m kw. mieszkania od dewelopera należało zapłacić średnio odpowiednio 11 883 zł i 11 908 zł. Jedyną spośród największych polskich miast metropolią, w której odnotowano spadek (-1,9 proc.) była stolica. – Wynik dotyczący Warszawy może wzbudzać spore zainteresowanie, ponieważ tak wyraźne spadki średniej ofertowej ceny 1 m kw. nie były widziane w stolicy od dość dawna. Warto wspomnieć, że już III kw. 2022 r. przyniósł spadkowy trend dotyczący Warszawy. Dokładniejsza analiza danych studzi jednak nadzieje osób czekających na obniżki cen stołecznych „M”. Okazuje się bowiem, że spadkowe zmiany z IV kw. 2022 r. były spowodowane przede wszystkim wyprzedażą warszawskich nowych lokali kosztujących ponad 15 000 zł/m kw., komentuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.Wykres 2 - Średnie ceny ofertowe

Jak twierdzą eksperci portalu RynekPierwotny.pl, zupełnie inna sytuacja dotyczyła Gdańska i Wrocławia, czyli dwóch miast, gdzie odnotowano największe kwartalne wzrosty cenowe. – Te duże ośrodki miejskie w IV kw. 2022 r. cechowały się znacząco wyższym niż poprzednio odsetkiem nowych lokali kosztujących ponad 12 000 zł/mkw. Wspomniany wzrost wynosił około 5 punktów procentowych względem III kw. 2022 r., mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Spadek zdolności kredytowej nie jest przeszkodą dla wielu zamożnych klientów firm deweloperskich. W przypadku Warszawy, niemal jedna piąta mieszkań sprzedanych przez deweloperów od października do grudnia 2022 r. kosztowała ponad 15 000 zł/mkw. Analogiczne wyniki z Krakowa i Gdańska były zbliżone do 10%. Zaskakiwać może fakt, że pod względem udziału sprzedażowego najdroższych nowych mieszkań, stolica Wielkopolski wyraźnie wyprzedziła Wrocław.

Kredyty hipoteczne: najgorsze za nami?

– Rok 2022. był bardzo trudny na rynku kredytów hipotecznych. Doświadczyliśmy aż ośmiu podwyżek stóp procentowych, a wliczając te z końca 2021 r. to była to seria aż jedenastu podwyżek. Osłabiło to możliwości finansowe klientów do pożyczania pieniędzy z banków. Wielu klientów niestety „odbiło się” od drzwi banków, ze względu na niewystarczającą zdolność kredytową i musiało zmienić swoje plany zakupu nieruchomości. Efekt? Drastyczny spadek sprzedaży, mówi Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass. Dane rynkowe wskazują, że mamy do czynienia ze zmniejszeniem o połowę wypłaconych kredytów hipotecznych. W całym 2022 r. było to zaledwie 45 mld zł wobec prawie 87 mld zł w 2021 r.

Perspektywy na rok 2023 są bardziej optymistyczne. Wiele wskazuje, że sytuacja powinna ulec zmianie na lepsze. Rada Polityki Pieniężnej już od czterech posiedzeń nie wykonała ruchu w górę ze stopami procentowymi, co mogło by wskazywać na pewną stabilizację ich poziomu. Z tego powodu Komisja Nadzoru Finansowego zaczęła się zastanawiać nad zmniejszeniem bufora w liczeniu przez banki zdolności kredytowej. Dodatkowo banki rozpoczęły już proces zmiany stawki referencyjnej w oprocentowaniu kredytu na parametr WIRON, który jest niższy niż poprzedni WIBOR.

Andrzej Łukaszewski z Credipass dodaje, że trwają również prace nad programem rządowym tanich kredytów hipotecznych i kont gromadzących wkład własny. – Te oraz wiele innych czynników może sprawić, że czeka nas znacznie lepszy rok od mijającego. Zmiana stawki referencyjnej oraz brak podwyżek stóp procentowych spowodował, że aktualnie tańszym rozwiązaniem wydaje się zaciągniecie kredytu ze stałym oprocentowaniem. Średnio taki kredyt jest oprocentowany o 0,82% mniej niż kredyt ze zmiennym oprocentowaniem. Należy jednak zawsze pamiętać, że jest to zablokowanie sobie poziomu oprocentowania na okres min. 5 lat. Trzeba mieć tego świadomość szczególnie teraz, kiedy nie ma jednoznacznych prognoz co do sytuacji gospodarczej czy geopolitycznej.

UPS publikuje wyniki finansowe za czwarty kwartał 2022 roku

  • Skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 27,0 mld USD, spadek o 2,7% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku
  • Marża operacyjna w ujęciu skonsolidowanym i skorygowana marża operacyjna w ujęciu skonsolidowanym na poziomie, odpowiednio, 11,8% i 14,1%
  • Rozwodniony zysk na akcję na poziomie 3,96 USD; skorygowany rozwodniony zysk na akcję na poziomie 3,62 USD – wzrost o 0,8% względem ubiegłego roku
  • Ogłoszenie wypłaty dywidendy kwartalnej w wysokości 1,62 USD, wzrost o 6,6% na akcję, i zatwierdzenie nowego programu skupu akcji własnych o wartości 5 mld USD w miejsce programu zatwierdzonego wcześniej

W dniu wczorajszym spółka UPS (NYSE: UPS) opublikowała dane dotyczące skonsolidowanych przychodów za czwarty kwartał 2022 roku, które wyniosły 27,0 mld USD i były o 2,7% niższe w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Skonsolidowany zysk z działalności operacyjnej wyniósł 3,2 mld USD, co oznacza spadek o 17,9% (o 3,3% w ujęciu skorygowanym) w porównaniu z czwartym kwartałem 2021 roku. Rozwodniony zysk na akcję wyniósł w omawianym kwartale 3,96 USD (3,62 USD w ujęciu skorygowanym) i był o 0,8% wyższy niż w analogicznym okresie 2021 roku.

Wyniki za czwarty kwartał 2022 roku sporządzone zgodnie z amerykańskimi standardami rachunkowości GAAP uwzględniają łączny pozytywny efekt w kwocie 299 mln USD netto, czyli 0,34 USD na akcję rozwodnioną, obejmujący zysk niepieniężny po opodatkowaniu z tytułu aktualizacji wyceny programów świadczeń emerytalnych do wartości rynkowej w wysokości 782 mln USD, jednorazowy odpis niepieniężny po opodatkowaniu w kwocie 384 mln USD będący wynikiem wcześniejszego nabycia uprawnień z tytułu objętych ograniczeniem jednostek za wyniki po zmianie założeń programów wynagrodzeń motywacyjnych, odpis niepieniężny po opodatkowaniu w wysokości 58 mln USD odzwierciedlający zmniejszenie wartości rezydualnej należących do spółki samolotów MD-11 oraz koszty poniesione w związku z realizowanymi przekształceniami i inne koszty po opodatkowaniu w wysokości 41 mln USD.

– Chciałabym podziękować wszystkim pracownikom UPS za skuteczną realizację dostaw w okresie świątecznego szczytu, w tym za najwyższe w branży standardy obsługi klientów, którymi możemy się pochwalić już piąty rok z rzędu – powiedziała Carol Tomé, dyrektor generalna UPS. – W tym roku udało nam się osiągnąć cele w zakresie poziomu skonsolidowanej marży operacyjnej i zwrotu z zainwestowanego kapitału rok wcześniej niż pierwotnie zakładano. Wyniki, które odnotowaliśmy w 2022 roku świadczą o tym, że nasza strategia przynosi zamierzone efekty.

Segment przesyłek krajowych w Stanach Zjednoczonych

   

IV kw. 2022 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2022 r.

 

IV kw. 2021 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2021 r.

Przychody ze sprzedaży 18.252 mln USD   17.697 mln USD  
Zysk z działalności operacyjnej 1.840 mln USD 2.328 mln USD 2.103 mln USD 2.165 mln USD
  • Przychody zwiększyły o 3,1%, do czego przyczynił się 7,2-procentowy wzrost wyników sprzedaży w przeliczeniu na przesyłkę.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 10,1%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 12,8%.

 Segment przesyłek międzynarodowych

   

IV kw. 2022 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2022 r.

 

IV kw. 2021 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2021 r.

Przychody ze sprzedaży 4.950 mln USD   5.397 mln USD  
Zysk z działalności operacyjnej 1.020 mln USD 1.091 mln USD 1.326 mln USD 1.331 mln USD
  • Przychody zmniejszyły się o 8,3% w wyniku spadku średniodobowego wolumenu przesyłek o 8,6%, do którego przyczynił się niższy wolumen w kraju oraz słabsze wyniki odnotowane na chińskich trasach przewozowych.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 20,6%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 22,0%.

Rozwiązania dla łańcuchów dostaw1

   

IV kw. 2022 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2022 r.

 

IV kw. 2021 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2021 r.

Przychody ze sprzedaży 3.831 mln USD   4.677 mln USD  
Zysk z działalności operacyjnej 335 mln USD 403 mln USD 462 mln USD 456 mln USD

1 Kategoria ta obejmuje wyniki segmentów działalności niespełniających kryteriów segmentu sprawozdawczego określonych w ramach ASC Topic 280 — Sprawozdawczość segmentowa.

  • Odnotowany spadek przychodów o 18,1% wynikał z niższych wolumenów sprzedaży i obniżenia rynkowych stawek cen usług spedycji w transporcie lotniczym i morskim, który częściowo skompensowały wzrosty w obszarze obsługi przesyłek medycznych.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 8,7%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 10,5%.

Wyniki skonsolidowane za 2022 r.

  • Przychody wzrosły o 3,1%, do poziomu 100,3 mld USD.
  • Zysk operacyjny osiągnął poziom 13,1 mld USD, a skorygowany zysk operacyjny – 13,9 mld USD, co oznacza wzrost o 5,4%.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 13,0%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 13,8%.
  • Rozwodniony zysk na akcję wyniósł 13,20 USD, a skorygowany rozwodniony zysk na akcję – 12,94 USD.
  • Skorygowany zwrot z zainwestowanego kapitału osiągnął poziom 31,3%.
  • Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej wyniosły 14,1 mld USD, a przepływy wolnych środków pieniężnych sięgnęły 9,0 mld USD.

Ponadto spółka zwróciła swoim akcjonariuszom kwotę 8,6 mld USD w postaci dywidend i płatności za akcje nabyte w ramach programu skupu akcji własnych.

Zwrot dla akcjonariuszy

Miniony rok był czternastym z rzędu, w którym Rada Dyrektorów UPS zatwierdziła podwyższenie kwoty dywidendy kwartalnej wypłacanej akcjonariuszom spółki. Tym samym za pierwszy kwartał 2023 roku UPS wypłaci dywidendę w wysokości 1,62 USD na akcję z tytułu wszystkich wyemitowanych akcji klasy A i klasy B. Dzień płatności dywidendy przypada 10 marca 2023 roku, a lista akcjonariuszy uprawnionych do jej otrzymania zostanie ustalona na 21 lutego 2023 roku (dzień dywidendy). Ponadto Rada Dyrektorów UPS zatwierdziła nowy program skupu akcji własnych o wartości 5 mld USD, który zastąpił program zatwierdzony wcześniej.

Perspektywy roku 2023

Spółka przedstawia prognozę wybranych wyników według wartości skorygowanych, na podstawie standardów innych niż amerykańskie standardy rachunkowości (GAAP), ponieważ nie można przewidzieć ani przedstawić uzgodnienia odzwierciedlającego wpływ przyszłej aktualizacji wyceny programów świadczeń emerytalnych, jak również innych nieprzewidzianych zdarzeń, które byłyby ujęte w wynikach raportowanych według amerykańskich standardów rachunkowości i mogłyby stanowić ich istotną pozycję.

UPS prognozuje, że przychody spółki za cały rok 2023 wyniosą między 97,0 mld USD a 99,4 mld USD, a skorygowana marża operacyjna w ujęciu skonsolidowanym ukształtuje się w przedziale 12,8%–13,6%.

Spółka planuje poniesienie nakładów inwestycyjnych rzędu 5,3 mld USD, wypłatę dywidendy na poziomie około 5,4 mld USD pod warunkiem jej zatwierdzenia przez Radę Dyrektorów, oraz nabycie akcji własnych o wartości około 3 mld USD. Prognozowana efektywna stopa podatkowa wyniesie około 23,5%.

* “Kwoty „skorygowane” stanowią wskaźniki finansowe, które nie są obliczane zgodnie ze standardami rachunkowości GAAP. Więcej informacji na temat wskaźników finansowych obliczanych zgodnie ze standardami rachunkowości innymi niż GAAP, w tym uzgodnienie do najbliżej skorelowanego wskaźnika GAAP, przedstawiono w załączniku do niniejszego komunikatu.

Najbogatsi inwestują w nieruchomości

Według najnowszego badania Knight Frank przeprowadzonego na potrzeby raportu Wealth Report: Outlook 2023, cztery na dziesięć osób o bardzo wysokich dochodach, których majątek przekracza 30 milionów USD (Ultra-High Net Worth Individuals, UHNWI) zwiększyło go w 2022 r., pomimo roku określanego jako trwały kryzys („permacrisis”). Przyczyniły się do tego inwestycje w nieruchomości, transakcje walutowe, wyczucie rynku i, po raz pierwszy od ponad dekady, zwroty z lokat.

Rezultaty z corocznej ankiety Knight Frank, przeprowadzanej wśród ponad 500 instytucji private banking oraz doradców finansowych w listopadzie 2022 r., w połączeniu z konsultacjami z ekspertami z branży nieruchomości, pokazują, że osoby, których majątek zmniejszył się, jako przyczyny wskazywali wahania na rynkach akcji oraz zmiany stóp procentowych. Przeszkody dla jednych mogą jednak stwarzać możliwości dla innych. Badanie wykazało jednocześnie, że ponad dwie trzecie respondentów spodziewa się w 2023 roku nieznacznego wzrostu majątku ich klientów (47%) lub nawet znaczącego (21%). Jako najważniejsze źródła pomnażania tych majątków wskazano nieruchomości (46%), technologie (33%) i rynki akcji (28%).

Flora Harley, Partner, Dział Badań Rynku Nieruchomości Mieszkaniowych w Knight Frank powiedziała: „Nieruchomości były wskazane przez 46% respondentów ankiety Knight Frank jako najlepsza opcja inwestycyjna, między innymi ze względu na możliwość zabezpieczenia się przed inflacją, a także z uwagi na korzyści płynące z dywersyfikacji portfela. Ponadto, inwestując bezpośrednio inwestorzy zyskują większą kontrolę nad aktywami oraz mają możliwość znalezienia okazji cenowych. Jeden na dziesięciu respondentów wskazał, że klienci szukają właśnie tzw. distressed assets. Tendencja ta nie ogranicza się tylko do nieruchomości – akcje i sektor technologii były wskazywane przez około jedną trzecią naszych respondentów jako źródła bogacenia się. Na pytanie, jakie są największe zagrożenia dla pomnażania majątków przez najbogatszych, należących do grupy UHNWI w 2023 r., ankieta wykazała, że mogą to być ​​inflacja (67%), stopy procentowe (59%) oraz ryzyko polityczne/geopolityczne (53%).”

Liam Bailey, global head of research w Knight Frank dodał: “Z uwagi na to, że 68% ankietowanych sklasyfikowanych jako UHNWI spodziewa się zwiększenia ich majątku w 2023 r., przewidujemy zmianę strategii portfela. Warto tutaj wspomnieć, że poszukiwanie okazji cenowych w sektorze nieruchomości odgrywa znacznie większą rolę niż w ostatnich latach. Presja na obniżanie cen nieruchomości, spowodowana wyższymi stopami procentowymi, stworzyła okno dla prywatnego kapitału – zwłaszcza, że ​​wkraczamy w nową fazę rynku z historycznie niskimi zasobami zarówno na rynkach mieszkaniowych jak i komercyjnych.”

Najważniejsze wnioski z ankiety:

1.      Jedna trzecia światowego majątku jest alokowana w drugim i trzecim domu, które należą do grupy najzamożniejszych (UHNWI). Ponad jedna czwarta nieruchomości jest zlokalizowana poza krajem ich rezydencji. Najbogatsi na Bliskim Wschodzie mają tych nieruchomości najwięcej (41%).

2.      Przeciętnie milioner typu UHNWI jest właścicielem 4,2 domu. W Azji mają tych domów po pięć domów. Pokazuje to niezachwianą atrakcyjność sektora nieruchomości mieszkaniowych.

3.      Wyższe stopy procentowe ograniczą popyt na nieruchomości mieszkaniowe w 2023 r. W tym roku około 15% grupy UHNWI chce kupić taką nieruchomość mieszkaniową, w porównaniu z 21% w badaniu z poprzedniego roku. Apetyt jest największy wśród milionerów z Bliskiego Wschodu.

4.      Inwestorzy najchętniej lokują kapitał w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Pierwszą piątkę zamykają Australia i Francja.

5.      Nieruchomości uznano za najlepszą opcję inwestycyjną zarówno dla bezpośrednich, jak i pośrednich inwestycji. Jeden na pięciu milionerów z grupy UHNWI planuje bezpośrednio zainwestować w 2023 r., a 13% szuka możliwości pośrednich inwestycji.

6.      Sektor opieki zdrowotnej, magazynowy i biurowy są wskazane jako najlepsze do inwestowania przez grupę najzamożniejszych w 2023 r. Sektor najmu instytucjonalnego (PRS) oraz hotelowy uzupełniają pierwszą piątkę. Około jedna trzecia respondentów jest zainteresowana zainwestowaniem w każdy z pięciu największych sektorów w 2023 r.

7.      Źródło energii (57%), możliwość renowacji (33%) i użyte materiały wraz z ich śladem węglowym (30%) są coraz częściej brane pod uwagę przez najzamożniejszych klientów przy zakupie nieruchomości inwestycyjnej.

8.      Wśród inwestycji alternatywnych sztuka pozostanie najbardziej pożądaną. 59% najbogatszych należących do grupy UHNWI prawdopodobnie wybierze właśnie ten segment. Zegarki zajmują drugie miejsce, wskazane przez 46% ankietowanych, a następnie wino z 39% zainteresowaniem.

Faktoring w Polsce 2022 r. – podsumowanie PZF

Polscy faktorzy sfinansowali w 2022 r. bieżącą działalność krajowych przedsiębiorstw w kwocie blisko 100 mld euro. Oznacza to, że wykupili wierzytelności w formie faktur o łącznej wartości ponad 460 mld zł, czyli o 27 proc. więcej niż w 2021 r. Faktury na gotówkę zamieniło 25 tys. firm. Przekazały one do sfinansowania prawie 24 mln dokumentów płatniczych.faktoring w polsce 2022

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Należy do niego 5 banków komercyjnych, 19 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, a także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Faktoring cały czas rozwija się bardzo dynamicznie. Kolejny rok z rzędu nasz rynek urósł o ponad jedną czwartą. Z roku na rok udzielamy coraz większego finansowania, coraz większej liczbie firm, przekazujących do wykupu coraz większą liczbę faktur. Jeszcze 10 lat temu z faktoringu korzystało 5,5 tys. firm, 5 lat później było ich 9 tys. Dziś liczba ta wzrosła do 25 tys. i to w tak trudnym i niepewnym czasie. Obsługujemy 24 mln faktur czyli ponad 5 razy więcej niż 10 lat temu. Faktorzy zrzeszeni w PZF to doświadczeni i stabilni partnerzy, którzy regularnie potwierdzają, że usługa faktoringu sprawdza się nie tylko okresie prosperity, ale także w czasie recesji. – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF. faktoring w polsce 2022 2

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 24,8 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 23,9 mln faktur o łącznej wartości 460,6 mld zł.faktoring w polsce 2022 3

– Wartość finansowania udzielonego przez firmy faktoringowe polskim podmiotom gospodarczym jest imponująca. Poziom 100 mld euro rocznie świadczy o głębokim zaangażowaniu naszego rynku w rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Przedsiębiorcy w ostatnich dwóch latach przechodzą trudny okres, a mimo przeszkód, w zdecydowanej większości rozwijają swoje biznesy, podbijają nowe rynki i utrzymują płynność. Cieszymy się, że możemy stale przyczyniać się do ich wzrostu. Kolejny rok z rzędu zaspokajamy zapotrzebowanie na gotówkę, mimo niesprzyjających okoliczności. – dodaje Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Z usług faktoringowych korzystają przede wszystkim firmy, które wystawiają faktury na wysokie kwoty i z dłuższymi terminami płatności, czyli przedsiębiorstwa produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności finansowej w ich przypadku jest to bardzo istotne, ponieważ decyduje o dalszym rozwoju lub przetrwaniu. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji ekonomicznej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.faktoring w polsce 2022 4

Zamieszanie na eurodolarze

Niby wszyscy wiemy, co ma zrobić dzisiaj Rezerwa Federalna, a jednak na to czekamy. Strefa euro ledwo uniknęła spadkowego kwartału. Na ropie znów dużo się dzieje.

Wzrost PKB w Europie

Poznajemy właśnie serię danych na temat zmian PKB w IV kwartale. Z jednej strony strefa euro uniknęła spadku, pokazując wzrost o symboliczne 0,1% pomimo oczekiwanego spadku o 0,1%. W ujęciu rocznym jest to wciąż solidne 1,9%. Z drugiej strony wiele państw nie uniknęło ujemnego wyniku. Były wśród nich Czechy. Kraj ten nawet cieszy się ze spadku o 0,3%. Analitycy spodziewali się bowiem spadku aż o 0,6%. W ujęciu rocznym jest to jednak nadal wzrost, ale zaledwie o 0,4%. Ponieważ dane były lepsze od oczekiwań, nie można się dziwić, że inwestorzy wczoraj dokupywali czeskiej korony.

Czekając na FED

Ostatnie dni przynoszą większe ruchy na głównej parze walutowej. Po każdym takim ruchu jednak wraca ona w okolice, z którego zaczynała. Powodem zamieszania są między innymi oczekiwaniami względem jutrzejszej decyzji FED. Wczoraj w tle mieliśmy również słabszy od oczekiwań indeks Chicago PMI. Takie dane z pewnością nie pomagają dolarowi. Słabsze dane z gospodarki to bezpośrednio cios w wartość waluty. Tutaj jest on jednak podwójny, bo słabszy odczyt dodatkowo zmniejsza i tak już małe szanse na większą kontynuację podwyżek stóp procentowych. Dzisiejsza podwyżka o 0,25% wydaje się właściwie przesądzona, ale nie takich niespodzianek na rynku byliśmy już świadkami.

Odbicie cen ropy

Wczoraj byliśmy świadkami trzeciego z rzędu dnia spadków cen ropy naftowej. W wyniku tego ruchu surowiec staniał niemal 6 dolarów za baryłkę. Również wczoraj byliśmy jednak świadkami korekty na niemal połowę tego ruchu. Za umocnieniem ropy stało odbicie na dolarze oraz rosnący popyt w USA. Ponieważ ceny ropy podawane są w dolarach amerykańskich, a często wydobywane są w krajach niestosujących tej waluty, są one wrażliwe na zmiany kursu dolara. Im silniejszy dolar, tym tańsza ropa i odwrotnie. W ten sposób cena w walutach lokalnych ma często mniejszą zmienność niż w dolarze.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

20:00 – USA – decyzja FOMC o zmianie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

W EBC jastrzębie nadal u władzy. Euro może się umocnić względem głównych walut

Z Europejskiego Banku Centralnego wciąż słychać jastrzębie. Nie ma większych wątpliwości, że bank w czwartek ogłosi kolejną podwyżkę stóp procentowych o 50 pb., próbując walczyć z nadal niebotycznie wysoką inflacją w strefie euro. Potwierdzenie podwyżek stóp w kolejnych miesiącach może dodatkowo umocnić euro względem głównych walut.

Podczas ostatniego posiedzenia w grudniu EBC podniósł swoje trzy podstawowe stopy procentowe o 50 pb. Był to ruch oczekiwany, rynki zaskoczył jednak jastrzębi wydźwięk posiedzenia. Prezeska Christine Lagarde nie rozmyła jastrzębiej retoryki podczas swojej konferencji prasowej. Stwierdziła, że to „oczywiste”, że nadejdą kolejne podwyżki stóp procentowych o 50 pb., i należy ich oczekiwać przez „jakiś czas”. Co więcej, wskazała, że wyceny rynkowe dotyczące stóp procentowych były w tamtym czasie zbyt niskie i decydenci są „przygotowani na dłuższe działania”. Naszym zdaniem jest szansa na utrzymanie tego tonu również na czwartkowym posiedzeniu.

Wciąż słychać jastrzębie

Jastrzębi członkowie EBC, w tym Robert Holzmann i Klaas Knot, obstają przy swoim od czasu ostatniego posiedzenia, zaś gołębie skrzydło niezbyt mocno oponuje. Również prezeska Lagarde w swoich niedawnych komentarzach z Davos powtórzyła wiadomość z grudniowej konferencji prasowej, potwierdzając, że bank „utrzyma kurs”. Po korekcie wycen przyszłych podwyżek stóp procentowych powiedziała również, że rynki powinny „zrewidować swoje stanowisko”, że wkrótce może nastąpić spowolnienie tempa podwyżek.

Szereg jastrzębich komentarzy w zasadzie potwierdził, że ruch o 50 pb. w lutym jest właściwie pewny, a kolejny taki w marcu wysoce prawdopodobny. Dodatkowo wydaje się, że te agresywne głosy wsparły euro w ostatnich kilku tygodniach.

Wykres 1: Kurs EUR/USD (2022 – 2023)Kurs EUR_USD (2022 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 31.01.2023

Dane ze strefy euro cechuje odporność

Po zaskoczeniu w dół w listopadzie (10,1%) główna miara inflacji również w grudniu spadła mocniej niż oczekiwano: do 9,2%. Unormowanie to było wynikiem niższych kosztów energii i interwencji rządowych. Co ważne, bardziej uporczywa i prawdopodobnie bardziej znacząca inflacja bazowa wzrosła do 5,2% i nie wykazuje dotąd oznak spadku. Póki nie zaobserwujemy stałego i wyraźnego trendu spadkowego tej miary, trudno wyobrazić sobie rezygnację EBC z jastrzębiej postawy – bank najzwyczajniej nie może pozwolić sobie na komfort, jaki ma teraz Rezerwa Federalna.

Wykres 2: Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 31.01.2023

Ostatnie odczyty sygnalizują dodatkowo, że gospodarka strefy euro jest bardziej odporna, niż sądzono wcześniej. Sugeruje to, że gospodarka może przetrwać dalsze zacieśnianie i powinno uzasadniać kolejne podwyżki stóp procentowych. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej zaskoczyły w styczniu na plus – indeks zbiorczy po raz pierwszy od czerwca zeszłego roku odnotował ekspansję (50,2 pkt).

Biorąc również pod uwagę niedawne obniżenie cen gazu ziemnego, które od sierpnia spadły o ok. 80%, wzmacnia to nasz pogląd, że strefa euro uniknie recesji w 2023 r. Decydenci prawdopodobnie poruszą kwestię odporności gospodarki podczas posiedzenia w tym tygodniu – uważamy, że bank może wykorzystać to jako jeden z głównych argumentów za utrzymaniem jastrzębiej postawy.

Inne bazujące na ankietach wskaźniki również ulegają poprawie. Niemiecki indeks ZEW dotyczący nastrojów gospodarczych powrócił do dodatnich wartości po raz pierwszy od lutego 2022 r. (kiedy rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę). Co więcej, indeks zaskoczeń gospodarczych Citi dla strefy euro w ostatnim czasie wzrósł do najwyższego poziomu od lipca 2021 r., co dodatkowo podkreśla, że ekonomiści mieli zdecydowanie zbyt ponure poglądy na perspektywy gospodarcze wspólnego bloku, o czym mówiliśmy już od jakiegoś czasu. Od końcówki listopada zachowanie tego indeksu odbiegało również od jego amerykańskiego odpowiednika.

Wykres 3: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 31.01.2023

Ponowne otwarcie Chin powinno dodatkowo wspierać globalny wzrost. Jednocześnie może to jednak utrudnić EBC zbicie inflacji. Jak wskazują komentarze prezeski Lagarde z Davos, zdaje się ona podzielać ten pogląd – stwierdziła chociażby, że „z tego dodatkowego popytu wynikać będzie większa presja inflacyjna”.

Euro ma szansę na dodatkowe wsparcie

Obecnie rynki swap w pełni wyceniają podwyżkę o 50 pb., sama decyzja dotycząca stóp procentowych nie powinna więc naszym zdaniem wywołać istotnej zmienności na rynku. Uważamy, że reakcja euro będzie zależna w dużej mierze od tonu towarzyszących jej komunikatów EBC.

Jeśli bank zasugeruje, że w marcu prawdopodobna jest kolejna podwyżka o 50 pb., a w nadchodzących miesiącach należy spodziewać się dalszego zacieśniania, euro może dodatkowo umocnić się względem większości walut, choć złoty nie powinien znaleźć się w tej grupie (EUR jest dla PLN walutą odniesienia, a umocnienie złotego nieraz towarzyszyło umocnieniu wspólnej waluty do dolara). Jednocześnie jeśli EBC da jakiekolwiek powody, by wątpić w jego nowo przyjętą jastrzębią postawę, wspólna waluta prawdopodobnie odda część niedawnych zysków.

Biorąc pod uwagę ostatnie dane gospodarcze ze strefy euro, szczególnie te dotyczące inflacji i aktywności biznesowej, pierwszą opcję uważamy za bardziej prawdopodobną. Sądzimy również, że prezeska Lagarde może ponownie skontrować oczekiwania rynkowe dotyczące spowolnienia tempa zacieśniania, co mogłoby zapewnić wspólnej walucie w czwartek dodatkowe wsparcie.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (2.02) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk – Starszy Analityk Ebury, Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Aż 20% ruchu w galeriach handlowych to obywatele Ukrainy, Polacy odwiedzają rzadziej niż przed pandemią

Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) wskazuje, że zagregowane dane o odwiedzalności – podawane przez PRCH – nie mogą być porównywane do lat wcześniejszych, a już absolutnie nie wobec okresów sprzed pandemii. Z danych Selectivv Data Tank wynika, że w grudniu frekwencja w centrach handlowych wzrosła o 18,9 proc. – ale jest to wyłącznie efekt napływu gości z Ukrainy[1]. Polacy odwiedzają galerie handlowe coraz rzadziej. Oznacza to, że porównywalnie ruch w galeriach handlowych zmalał wobec lat sprzed pandemii. Dla wiarygodnej i miarodajnej analizy danych o odwiedzalności należałoby oczyścić bieżące wskaźniki o ruch generowany przez przybyłych do Polski obywateli Ukrainy. Ponadto galerie powinny przekazywać najemcom jednostkowe dane o odwiedzalności każdego obiektu. Dane zagragowane, jakie publikuje PRCH – są całkowicie nieprzydatne i niemożliwe do wykorzystania w jakichkolwiek analizach biznesowych prowadzonych przez najemców.

Podobnie oczyszczony powinien być zagregowany wskaźnik wzrostu obrotów publikowany przez PRCH – na potrzeby porównania do lat poprzednich musi być obniżony o poziom inflacji.

„Zagregowane dane o odwiedzalności i obrotach w galeriach handlowych są przede wszystkim obarczone błędami metodologicznymi. Aby można je było porównywać, powinny być oczyszczone z tzw. zdarzeń nowych – jakimi są napływ obywateli Ukrainy czy inflacja. Dla najemców te uogólnione informacje nie mają żadnej wartości, ponieważ nie opisują realnych faktów. Nie pokazują trendów, nowych zjawisk, specyfiki i zmian w poszczególnych obiektach, a także nie uwzględniają różnic pomiędzy galeriami – zwłaszcza tymi blisko położonymi. Metodologia jest nietransparentna i nie wiemy, jak zagregowane dane są przygotowywane – czyli które obiekty są uwzględnione, a które nie. Z punktu widzenia przedsiębiorcy ma to kluczowe znaczenie. Zagregowanych danych nie możemy w żaden sposób wykorzystać do rzeczywistego planowania swoich biznesów. Dostęp do danych dotyczących liczby klientów odwiedzających obiekt powinna być obowiązkowym i stałym elementem wzajemnych relacji oraz rozliczeń pomiędzy centrum handlowym a najemcą. Co więcej, obowiązek udostępniania tychże danych przez wynajmujących powinien być zawarty w umowie. W optymalnych warunkach powinny być przekazywane w trybie miesięcznym. Wiemy przecież, że dla przygotowania danych ogólnych niezbędne są dane informacje szczegółowe i jednostkowe. Taka analiza jest niezbędna dla planowania asortymentu, zatrudnienia, dalszego rozwoju czy promocji – mówi Katarzyna Marczuk, rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH).

PSNPH od dłuższego czasu apeluje, aby najemcy otrzymywali od właścicieli lub zarządców centrów handlowych systematycznie dane o odwiedzalności obiektu, w którym działają. Obecnie podawane są tylko zagregowane dane o ruchu w centrach handlowych dla całej Polski. Nikt nie zna jednak liczby klientów odwiedzających konkretną galerię handlową. Takie dane są niezbędne sklepom i punktom usługowym dla prawidłowego planowania sprzedaży i rozwoju w danej lokalizacji.

PSNPH wskazuje także, że umowy najmu w galeriach handlowych powinny być wyrażone w złotówkach, a nie w euro. Obecnie większość najemców jest zobligowanych do podpisywania umów z czynszem wyrażonym w euro. Takie rozwiązanie jest nieuzasadnione i niesprawiedliwe dla sklepów czy punktów usługowych, które działając w Polsce otrzymują płatności od klientów w złotówkach.

W ostatnim czasie właściciele centrów handlowych forsują nowe umowy dla najemców, które zwiększają czynsz w oparciu o obroty w internecie. To bardzo niebezpieczny i niesprawiedliwy proceder, który nie może zostać zaakceptowany w standardzie prawnym. Sprzedaż w internecie jest całkowicie odrębna od sprzedaży w placówce stacjonarnej – wymaga odrębnych nakładów finansowych i oddzielnego zarządzania. Żądanie opłat za obroty w internecie nie może być akceptowane przez najemców.

PSNPH podkreśla, że to najemcy budują wartość centrów handlowych, kreują miejsca pracy dla ponad 400 tysięcy osób, zapewniają wpływy podatkowe do budżetu państwa oraz kas samorządów. To najemcy w centrach handlowych stymulują polską gospodarkę, pokrywając koszty obsługi galerii przez firmy z wielu branż – jak ochrona, sprzątanie, utrzymanie techniczne, marketing. Takie koszty szacuje się na 3,4 mld zł rocznie[2].

Dodatkowo najemcy w centrach handlowych pokrywają wszystkie podatki odprowadzane przez centra handlowe do budżetu państwa i samorządów:

  • Podatek CIT – ponad 500 mln zł rocznie
  • Podatek od nieruchomości w wysokości ponad 600 mln zł rocznie
  • Opłaty z tytułu użytkowania wieczystego w wysokości ponad 200 mln zł rocznie
  • Podatek VAT generowany przez najemców centrów handlowych sięga 4 mld zł rocznie

Ponadto jak wskazuje Marcin Ochnik z ZPPHiU, w ciągu ostatnich lat systematycznie rosną koszty najemców w centrach handlowych. Dotyczy to bieżącego prowadzenia i utrzymania biznesu – co sprawia, że rentowność działalności firm handlowo-usługowych korzystających z przestrzeni w galeriach handlowych spada i nie widać perspektyw na zmianę trendu. Aż o 80% wzrosły ceny energii, zwiększyły się czynsze, kursy walut (rozliczenia są realizowane jako przelicznik – euro), wynagrodzenia, koszty transportu oraz usług dodatkowych.[3]

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) i Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU oraz PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

[1] https://www.rp.pl/handel/art37802611-bez-ukraincow-w-polskich-centrach-bylyby-pustki

[2] https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ile-na-pandemii-straca-wlasciciele-centrow-handlowych/j6sy24y

[3] https://zpphiu.pl/koszty-ciagna-na-dno-biznes-w-galeriach-handlowych/

Oczekiwanie na decyzję FOMC

O ponad 1 proc. zwyżkowały wczoraj główne indeksy rynku akcji w USA (S&P 500 +1,46 proc., DJIA +1,09 proc., Nasdaq Composite +1,67 proc.). Dziś poznamy decyzję na temat wysokości podstawowych stóp procentowych w USA podjętą przez Federalny Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC). Wzrosły dziś wszystkie główne indeksy rynków akcji Azji i Oceanii. Największy – +1,78 proc. zanotował filipiński PSEi.

W oczekiwaniu na decyzję FED na giełdach europejskich przeważały dziś rano bardzo niewielkie zwyżki indeksów (DAX +0,0,4 proc., CAC 40 +0,11 proc.).

Na GPW WIG-20 spadł poniżej poziomu 1900 pkt. (-0,39 proc. ok. godz. 9:50). Wśród składników tego indeksu najwyżej od jesieni 2021 był dziś rano kurs akcji spółki Kruk. Wśród składników mWIG-u swe nowe cykliczne maksima ustanawiały ceny akcjiFabryki Maszyn Famur i Dom Development. Wśród składników sWIG-u 80 podobnie były w przypadku kursów akcji spółek Synektik, Arctic Paper, Unimot i R22.

Poniżej poziomu 3,5 proc. wróciła dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych. Spadały również dziś rano rentowności 10-latek w Europie.

Cena kontraktów na gaz ziemny w USA (Henry Hub na NYMEX) nie ustanawiała dziś rano – wbrew ostatniej tradycji – swych nowych prawie dwudziestokilkumiesięcznych minimów (+1,19 proc. ok. godz. 9:26). Ceny kontraktów na ropę naftową lekko dziś rano rosły (WTI +0,63 proc., Brent +0,42 proc.). Nieco taniały dziś rano kontrakty na miedź (-1,02 proc.) i metale szlachetne (złoto -0,27 proc., srebro -0,96 proc., platyna -0,36 proc. pallad -1,21 proc. ok. godz. 9:30). Kontrakty na cukier na ICE były dziś najwyżej od 2016 roku.

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena utknął w okolicach 130 JPY (+0,06 proc. ok. godz. 9:15). Lekko rósł dziś rana kurs EUR/USD (+0,13 proc.).

Niewielkie były dziś rano zmiany kursu polskiego złotego w stosunku do głównych walut (EUR/PLN -0,01 proc., USD/PLN -0,16 proc. ok. godz. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nadal utrzymywał się w okolicach poziomu 23000 USD (-0,55 proc. ok. godz. 9:15).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Polska zadyszka w innowacji, kolejny rok znów w tym samym miejscu

Jak wynika z najnowszego raportu komórki ONZ, jeżeli chodzi o innowacyjność, od lat stoimy w miejscu. W najnowszej edycji za 2022 r. Polska zajęła 38. miejsce na 132 sklasyfikowane kraje. To kolejny rok z rzędu, gdy zamykamy czwartą dziesiątkę prestiżowego rankingu GII.

Horyzont Europa i Sieć Badawcza Łukasiewicz to olbrzymie wsparcie dla nadwiślańskich innowacji. Na stole leżą miliony, jak nie miliardy złotych, które są w zasięgu rodzimych pomysłodawców. Jednak bezpośrednich efektów jeszcze nie widać, o czym świadczy najnowsze wydanie prestiżowego rankingu GII (Globalny Indeks Innowacji), którego autorem jest WIPO (Światowa Organizacja Własności Intelektualnej), wyspecjalizowana komórka Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Kryzys twórczy

Ranking GII wykorzystywany jest zarówno przez rządy, jak i prywatnych inwestorów, którzy dzięki niemu są w stanie ocenić potencjał i atrakcyjność danego regionu. Dlatego informacja o tym, że Polska – kolejny rok z rzędu – nie odnotowała progresu, może niepokoić. Szczególnie że przed nami znalazły się inne kraje z naszego regionu, jak Bułgaria, Słowenia, Czechy czy Węgry.

Na 132 państwa, które zostały uwzględnione w rankingu, Polska zajęła 38. miejsce. W poprzednich edycjach były to odpowiednio lokaty: 40, 38 i 39. Biorąc pod uwagę szczegółowe oceny, składające się na finalny wynik, najgorzej wypadliśmy pod kątem instytucji wspierających innowacje (65. miejsce). Zaś naszą silną stroną są bez wątpienia kapitał ludzki i badania, które sklasyfikowano na 36 pozycji. Liderem zestawienia została… Szwajcaria. Ich plecy oglądają Stany Zjednoczone i Szwecja. Całe zestawienie zamyka zaś Gwinea.

Spójrzmy na wskaźnik, który może nam coś powiedzieć o poziomie innowacyjności, tj. na liczbę zgłoszeń patentowych… W 2021 r. polskie instytuty, uczelnie i przedsiębiorstwa złożyły do Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) 539 zgłoszeń patentowych. To niewiele więcej niż jedna szwajcarska firma – ABB, technologiczny gigant, złożył 522 zgłoszeń patentowych. To liczba nieosiągalna dla jakiegokolwiek polskiego podmiotu (najwięcej zgłoszeń miała Politechnika Śląska – 11). Na pocieszenie dodajmy, że w patentowej aktywności szwajcarskiej firmy ma swój udział centrum badawcze ABB w Krakowie. Polscy naukowcy współpracowali m.in. przy tworzeniu inteligentnego czujnika, mierzącego cyfrowo parametry silników elektrycznych.

Z perspektywy biznesu innowacje to filar, na którym budowana jest przewaga konkurencyjna. Własne zasoby i strategia to jedno, ale istotna jest również współpraca z podmiotami zewnętrznymi, jak instytuty badawcze czy uczelnie, rozwijanie tej współpracy i długoletni pomysł na nią. Wiele innowacji wdrażamy też wspólnie z naszymi klientami, w przypadku inteligentnego czujnika np. z jedną z firm ubezpieczeniowych, która chciała oferować ubezpieczonym technologie monitoringu ograniczające ryzyko awarii urządzeń i maszyn. Innowacje nie są – i nie mogą być – więc zamknięte pod jednym dachem. A w Polsce często niestety tak się dzieje – zwraca uwagę Robert Szczotka, dyrektor biznesu Systemów Napędowych ABB w Polsce.

Biznes domem innowacji

Czynnikiem, który utrudnia rozwój innowacji w Polsce, są o wiele mniejsze środki, jakimi dysponują małe i średnie firmy czy też instytucje wspierające rozwój innowacji, a także brak długoletniej kultury ukierunkowanej na działania B+R. W wyniku tych oczywistych ograniczeń skłonność do ryzyka jest o wiele mniejsza. Raport VMware wykazał, że 65 proc. organizacji obawia się przechowywania danych, które mogłyby pomóc w wypełnieniu luki innowacyjno-wykonawczej, ze względu na kwestie zgodności, regulacji i lokalnych przepisów.

Ogólnie, wg danych GUS, na badania i rozwój przeznaczyliśmy w 2020 r. 32,4 mld PLN, co stanowi 1,39 proc. całego PKB. To wynik ponad dwukrotnie słabszy niż liderujących w Europie Szwedów i Belgów (oba 3,5 proc.), a także Austriaków (3,2 proc.) i Niemców (3,1 proc.).

Dziś ciężar pobudzania kreatywności w Polakach spoczywa na barkach przedsiębiorców. Biznes wydał w 2020 roku 20,4 mld PLN na prowadzenie prac badawczo-rozwojowych, czyli 62,8 proc. sumy nakładów krajowych. Jednak w firmach wciąż drzemią olbrzymie rezerwy, uważa ekspert ABB.

Wielu menedżerów postrzega strategię innowacyjności w swojej firmie jak każdy inny projekt wdrożeniowy. Zadają pytania: “jaki będzie zwrot z inwestycji?”, “jakie efekty przyniesie?”, a nastawienie powinno być zupełnie inne. Powinniśmy skupić się na tym, co możemy stracić, rezygnując z długofalowej strategii innowacji i traktować ją holistycznie, czyli w odniesieniu do całej naszej działalności – tak wewnętrznych struktur, jak i tworzonych produktów. Błędem jest też postrzeganie jej w kategoriach czasu, oznaczając wyraźny start i koniec, powinna ona mieć charakter ciągły i ewolucyjny – uważa Robert Szczotka.

Pobudzanie kreatywności

Zbudowanie samej świadomości potrzeby innowacji to jeszcze za mało, by myśleć o sukcesie. Do tego potrzebne są odpowiednie narzędzia – np. potężna chmura obliczeniowa, która pomoże zrealizować skomplikowane analizy czy pojemne serwery, na których można trzymać zgromadzone dane, a nawet środowisko pracy, które nikogo nie wartościuje i nie ogranicza ze względu na miejsce przebywania.

Może się przeliczyć ten, kto wierzy, że dzięki wywołanej pandemią fali cyfryzacji, wkrótce to się zmieni. Kryzys energetyczny, inflacja, wojna – wszystko to mogło wpłynąć na ostatnie wyniki badania CBM Indicator i Konfederacji Lewiatan. Okazuje się, że dwa na trzy przedsiębiorstwa (65 proc.) planują wstrzymanie inwestycji lub planów rozwoju firmy w najbliższym roku.

Dodajmy do tego, że już mniej niż połowa zgłoszeń do EPO pochodzi z Europy, 25 proc. pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, a reszta to kraje azjatyckie, których udział w liczbie zgłoszonych patentów rośnie z roku na rok. Stagnacja w otoczeniu, w którym nasi konkurenci idą do przodu, to najlżejsza z kar, jaka może nas spotkać, gdy rozwojowi powiemy “nie”. Istnieje wiele przykładów znanych firm, które swego czasu mogliśmy uznać za potęgi rynkowe, a które stroniły od innowacji, ufały przyzwyczajeniom konsumentów i źle odczytywały nastroje rynkowe. W konsekwencji prawie z tego rynku zniknęły – przestrzega Robert Szczotka.

Czy bilety lotnicze będą tańsze w tym roku?

Rok 2022 na światowym niebie lotniczym był kolejnym okresem poprawy sytuacji. Linie lotnicze osiągnęły około 70% wolumenu pasażerów porównując do 2019 roku – wówczas zanotowano 4 miliardy 600 milionów pasażerów na pokładach. Ten trend w górę ma być utrzymany – a w 2023 roku zakłada się przekroczenie 4 miliardów pasażerów. To około 85% stanu sprzed pandemii. Po raz pierwszy też światowe lotnictwo wyjdzie na plus, będzie rentowne. Co prawda to nie będzie wielki zysk – bo niecałe 5 miliardów dolarów. Niestety, linie lotnicze cały czas będą musiały spłacać długi – które zaciągnęły na ratowanie się w czasie pandemii, bo pomoc publiczna nie zawsze była wystarczająca. Podrożała też obsługa samolotu i pasażerów na lotniskach. Więcej kosztują agencje, które nadzorują bezpieczne latanie. I oczywiście paliwo – przewidywania są takie, że cena baryłki będzie dalej rosła – zwłaszcza dla linii lotniczych, bo tu jest niewielka konkurencja w produkcji. Dlatego ceny biletów lotniczych też będą szły w górę.

– W ostatnich latach mieliśmy zakłócenia związane ze strajkami, z niedoborem kadry i paraliżem w bardzo wielu ważnych, przesiadkowych węzłach lotniczych. Niestety nie można wykluczyć tego i w tym roku – zwłaszcza w okresach wzmożonego ruchu, długich weekendów czy wakacji. I możemy zapomnieć, że będzie taniej – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR. – W roku 2022 średnia cena biletu wzrosła o około 20% i takie same są prognozy na rok bieżący. Na szczęście Europa jest w tej dobrej sytuacji, że większe podwyżki cen biletów są blokowane przez bardzo dużą konkurencję. Tutaj tanie linie grają pierwsze skrzypce – przede wszystkim Ryanair, który oczywiście podnosi ceny, ale wolniej, zwłaszcza na naszym rynku. Prognoza na najbliższe 5 lat mówi o tym, że średnia cena biletu wzrośnie o jakieś 40 – 50 euro. Dlaczego będzie drożej? Nawet bez wielkich zawirowań na rynku światowym, paliwo lotnicze będzie utrzymywało tendencję zwyżkową. Stąd na pewno będzie drożej, a nie taniej – prognozuje Furgalski.

 

Deloitte: 80 proc. inwestorów z Europy Środkowej w 2023 roku spodziewa się zysków

Ostatnie trzy lata oznaczały dla funduszy Private Equity konieczność borykania się z konsekwencjami pandemii, a w ostatnim okresie również z gospodarczą niepewnością i rosnącą inflacją. Jak wynika z raportu Central Europe Private Equity Confidence Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, środkowoeuropejski rynek nabrał w ten sposób ogromnego doświadczenia w prowadzeniu inwestycji oraz budowaniu biznesowej odporności nawet w trudnych czasach. Przebłyski optymizmu potwierdzają wskazania indeksu Deloitte, który po długim okresie spadków zanotował nieznaczne wzrosty.

W połowie 2022 r. opracowywany przez Deloitte indeks nastrojów środkowoeuropejskiej branży PE wynosił zaledwie 58 pkt i było to jedno z najniższych wskazań w jego historii – obserwowany wtedy spadek był porównywalny z tym notowanym po światowym kryzysie gospodarczym w 2008 r., gdy z poziomu 118 zmalał do zaledwie 48 pkt. Ostatnie badanie pokazuje jednak, że trend spadkowy wyhamował, a regionalni inwestorzy zaczęli wyciągać wnioski z doświadczanych cykli koniunktury, aby skutecznie rozpoznawać warunki niezbędne do przeprowadzenia udanych transakcji. W rezultacie, mimo wielu utrzymujących się w światowej gospodarce przeciwności, nieznacznie zwiększył się deklarowany przez respondentów optymizm – indeks osiągnął 67 punktów.

20-letnia historia badania Central Europe Private Equity Confidence Survey pozwala na wskazanie wyraźnego trendu: następujące po latach koniunktury rynkowej załamania gospodarcze, takie jak światowy kryzys ekonomiczny czy pandemia, każdorazowo kończą się stopniowym odzyskiwaniem poniesionych strat i poprawą nastrojów przedstawicieli funduszy.

Indeks Deloitte opisuje nie tylko nastawienie i kondycję przedstawicieli branży Private Equity, ale jest też miarodajnym wskaźnikiem rynkowej aktywności inwestorów. Możemy się spodziewać, że ostatni wzrost nastrojów, choć nieznaczny, będzie oznaczać początek kolejnego trendu zwyżkowego. Dało się to zaobserwować po każdym wcześniejszym ochłodzeniu rynku. Ostatnie trzy lata przyniosły bardzo wyraźne deklaracje niepewności, związanej najpierw z pandemią, a potem wojną. Wynikające z tego spadki indeksu uspokoiły się jednak, a jak pokazują dane zimowej edycji badania ponad 80 proc. naszych respondentów spodziewa się, że w tym roku uda im się wypracować zyski. W ciągu pół roku ponad dwukrotnie wzrósł też odsetek funduszy spodziewających się możliwości prowadzenia aktywności inwestycyjnej – latem 2022 r. tak twierdziło 18 proc. ankietowanych, a obecnie już 41 proc. – mówi Arkadiusz Strasz, partner w dziale doradztwa finansowego w Deloitte, Transaction Services.

Większa aktywność inwestycyjna, niższe oczekiwania cenowe

Jak wynika z badania, w deklaracjach zaufania do gospodarki widać pierwsze oznaki poprawy, z delikatnym spadkiem odsetka tych respondentów, którzy spodziewają się pogorszenia warunków ekonomicznych – do 79 proc. z 86 proc. latem. Oczekiwania poprawy są nieznaczne (3 proc.), jednak jest to wskazanie lepsze niż w poprzedniej ankiecie, kiedy nikt nie spodziewał się, że sytuacja może się zmienić na lepsze.

Trudne warunki, które są katalizatorem niezbyt optymistycznych oczekiwań, dotykają gospodarkę w skali globalnej i w żadnym wypadku nie dotyczą wyłącznie Europy Środkowej. Obawy przed inflacją nadal dotyczą całego świata, ciągłe problemy z łańcuchem dostaw mają wpływ na przedsiębiorstwa, a koszty energii, materiałów i pracy szybko rosną. Na początku 2022 roku, a więc jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę, MFW sugerował, że te zakłócenia mogą trwać przez cały rok – mówi Michał Tokarski, partner zarządzający działem doradztwa finansowego Deloitte w Polsce, lider zespołu M&A Corporate Finance.

Respondenci badania wykazują jednak pewne oznaki optymizmu. W poprzedniej edycji nikt nie wskazywał na możliwość poprawy dostępności źródeł finansowania transakcji, ale w zimowej tak odpowiedziało 3 proc. pytanych. Choć nadal dwie trzecie ogółu uczestników ankiety spodziewa się zmniejszenia płynności w pierwszej połowie 2023 r., to jest to delikatny spadek w stosunku do 71 proc. z ostatniego badania.

Eksperci Deloitte wskazują jednocześnie, że 40 proc. dokonujących transakcji chętniej zwraca się do funduszy kredytowych i pożyczkodawców niebędących bankami, ponieważ trudniej jest im zabezpieczyć finansowanie. Jednocześnie nieco ponad jedna trzecia (34 proc.) nie doświadczyła żadnych zmian w dostępności funduszy na inwestycje. Prawie jedna piąta (17 proc.) zgłasza, że potrzebuje teraz więcej pożyczkodawców do sfinalizowania swoich planów transakcyjnych.

Spadać mogą też oczekiwania cenowe oferentów. Prawie połowa respondentów (45 proc.) uważa, że tak się stało w drugiej połowie 2022 r., a prawie dwie trzecie (64 proc.) spodziewa się tego w pierwszej połowie bieżącego roku. Oczekiwania na pierwszą połowę 2023 r. są takie same jak w letniej ankiecie, wskazując na spójność nastrojów co do tego, jak mogą kształtować się wyceny w tym roku.

Czynniki ESG jako narzędzie podnoszące wartość inwestycji

Fundusze Private Equity operujące w Europie Środkowej coraz powszechniej uwzględniają kwestie ESG w swoich strategiach i działaniach, od początkowych deklaracji i intencji przechodząc do wymiernych aktywności w tym obszarze. O połowę, z 14 do 21 proc., wzrósł odsetek deklarowanego przez ankietowanych zaangażowania we wdrażanie konkretnych zobowiązań i celów dekarbonizacyjnych. 40 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej niż wiosną, wskazuje też, że zaczęło ich opracowywanie – mówi Irena Pichola, partnerka, liderka Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte.

Ponad połowa uczestników badania Deloitte (52 proc.) dostrzega potencjał czynników ESG do zwiększania wartość inwestycji, a to oznacza wzrost w ciągu pół roku o 15 p.p. Co czwarty respondent (24 proc.) uznaje je natomiast za element strategii ograniczania ryzyka, która może zaprocentować w przyszłości – w tym wypadku to wyraźny spadek, z 39 proc. Dwukrotnie w ciągu roku zmniejszyły się też wskazania o niechęci do szybkiego uwzględniania tych kwestii w strategiach (do 3 proc.) oraz postrzegające je co najwyżej jako koszt (do 2 proc.).

Ponad dwie trzecie funduszy w regionie CE uwzględnia czynniki środowiskowe w swoim podejściu, czy to w ramach przyjętej polityki inwestycyjnej (47 proc.), czy też jako usprawnienia już po sfinalizowaniu transakcji (19 proc.). Te wartości nie uległy większym zmianom w ciągu ostatniego pół roku, co zdaniem ekspertów Deloitte może sugerować, że prowadzący transakcje w swych wyborach biorą pod uwagę oczekiwania udziałowców dotyczące wykorzystania kwestii ESG w inwestycjach i zarządzaniu portfelami. Zaskakujące może być jedynie to, że pozostali jeszcze nie poszli w ich ślady.

O badaniu

Badanie CE PE Confidence Survey od 2003 r. co 6 miesięcy śledzi zmieniające się nastroje inwestorów w Europie Środkowej. Obecna edycja skupia się na oczekiwaniach obejmujących okres od grudnia 2022 do czerwca 2023 r. PE Confidence Index obliczany jest na podstawie odpowiedzi otrzymanych od specjalistów PE skupionych na Europie Środkowej. Zadane im pytania dotyczą: klimatu gospodarczego, dostępności długu, koncentracji inwestorów, wielkości transakcji, aktywności rynkowej, zwrotu z inwestycji, działań inwestorów. Okresowe średnie wskazań pozytywnych są porównywane z wiosną 2003 r. W ten sposób obliczany jest Indeks zaufania PE dla tego regionu. Ankieta zawiera również pytania dotyczące wojny w Ukrainie na branżę PE, a także agendy zrównoważonego rozwoju i ESG oraz technologii.

Fikcyjny budżet u prezydenta

Zadłużenie funduszy wydatkujących poza kontrolą parlamentu do końca roku wyniesie 422 mld zł. To tyle co 2750 finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kwota ta odpowiada 13% polskiego PKB. Tak astronomicznego zadłużenia funduszy wydatkujących nie było w Polsce od dawna.
W stosunku do 2015 roku zadłużenie to jest większe aż 9 razy.

Według szacunków ekspertów prawdziwy deficyt budżetu państwa może wynieść w 2023 r. ponad 235 miliardów złotych. To prawie 3,5 razy więcej od tego, co przedstawia rząd (tj. 68 miliardów złotych). Rząd stosuje bezprecedensowe sztuczki w celu zaniżenia deficytu budżetowego.

Zadłużenie funduszy wydatkujących poza kontrolą parlamentu, które nie są częścią budżetu państwa, osiągnie na koniec przyszłego roku kosmiczną wielkość 422 miliardów złotych. To 9 razy więcej niż w 2015 roku, a zarazem równowartość 13% PKB. W praktyce oznacza to, że już co 4. złotówka długu jest poza kontrolą parlamentu i społeczeństwa. Skala omijania budżetu państwa jest ogromna. W efekcie plan budżetowy jest fikcją.

– Prezydent jest w pewnym sensie patronem dialogu społecznego w Polsce. To on powołuje członków Rady Dialogu Społecznego.  Na jego biurku czeka właśnie na podpis ustawa budżetowa, która zgodnie z Konstytucją powinna być podstawowym planem finansowym państwa. Niestety ten dokument jest kompletnie nieprawdziwy. To kpina i z parlamentu, i z dialogu społecznego – mówi dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Przed fikcyjnością uchwalonej przez Sejm ustawy budżetowej na etapie procedowania jej w izbie wyższej parlamentu uwagę prezydenta Andrzeja Dudy zwróciła Rada Gospodarcza przy Marszałku Senatu Tomaszu Grodzkim. 13 stycznia jej członkowie wystosowali apel w sprawie przejrzystości finansów publicznych do premiera, Sejmu i wreszcie samego prezydenta.

Apelujemy o podjęcie natychmiastowych działań organizacyjnych i legislacyjnych zabraniających stosowania kreatywnych działań w celu zaniżania deficytu budżetowego oraz przywracających pełną kontrolę parlamentu, a co za tym idzie – kontrolę społeczną nad pełnym, prawdziwym budżetem państwa – czytamy w dokumencie, którego pełną treść można znaleźć na stronie Senatu (kliknij: tutaj).

– Przejrzystość finansów publicznych jest fundamentem państwa demokratycznego – podsumowuje krótko dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych, członek Rady Gospodarczej przy Marszałku Senatu, a jednocześnie jeden z twórców i sygnatariuszy wspomnianego apelu.

Praca zdalna dla niektórych firm jest reliktem z czasów pandemii. Większość pracowników wróciła do biur

Dzięki podpisowi Prezydenta RP praca zdalna wreszcie znalazła się w Kodeksie Pracy. To bardzo oczekiwana przez pracodawców zmiana, która stanowi pierwszy krok w przygotowaniu regulacji, które będą określać m.in. jakie koszty pracy zdalnej będzie ponosić pracownik, a jakie pracodawca. Czy tematem pracy zdalnej rynek pracy jest obecnie zainteresowany? – To trudny temat, bo wszyscy spodziewali się, że praca zdalna stanie się czymś powszechnym. Tymczasem wiele firm raczej unika delegowania pracy do domu – przyznaje Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy i prokurent w spółce IDEA HR Group.

Praca zdalna nareszcie w Kodeksie Pracy. Ale to nie koniec dyskusji

Praca zdalna może być wykonywana całkowicie lub częściowo w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą, w tym pod adresem zamieszkania pracownika, w szczególności z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Do tego w sytuacji np. zagrożenia epidemicznego pracodawca ma prawo kierować pracownika do pracy zdalnej.

– Przepisy, które zostały podpisane przez Prezydenta RP nie budzą kontrowersji. Jest to element porządkujący Kodeks Pracy. Ustawa nie mówi jednak szczegółowo np. o podziale kosztów pracy zdalnej czy choćby o odpowiedzialności ubezpieczeniowej gdy np., pracownik ulegnie wypadkowi w domu w czasie pracy. Jest jeszcze wiele rzeczy w tym temacie do wypracowania, a brak odpowiednich regulacji wewnętrznych może skutkować konfliktami w firmach. Na ten moment temat pracy zdalnej dopiero debiutuje w agendzie ustawowej, co może być zaskakujące. Za kilka tygodni miną bowiem trzy lata od wybuchu pandemii COVID-19 – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspertka rynku pracy.

„Młodzi pracownicy uważają, że home-office to bardzo istotny element budowania ich komfortu pracy”

Jak mówią eksperci stagnacja w zakresie rozwoju pracy zdalnej w przedsiębiorstwach jest rozczarowująca. Spodziewano się bowiem, że praca zdalna i hybrydowa stanie się czymś powszechnym. – Pracodawcy unikają pracy zdalnej u pracowników. To kwestia umiejętności zarządzania rozproszonymi zespołami, ale też poczuciem, że efekty pracy pracownika są lepiej widoczne i bardziej pod kontrolą, gdy mamy człowieka w biurze – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak. – Praca zdalna stała się więc benefitem oferowanym pracownikom w nadzwyczajnej sytuacji. To taki trochę relikt pandemii COVID-19 – przyznaje ekspertka.

Nie brakuje także branż, gdzie praca zdalna sprawdza się świetnie. – Przede wszystkim mówimy o sektorze IT czy o marketingu. Zauważamy, że w przypadku wielu rekrutacji praca zdalna staje się jednym z warunków podjęcia zatrudnienia. Młodzi pracownicy uważają, że to bardzo istotny element budowania ich komfortu pracy – dodaje ekspertka IDEA HR Group.

– Praca zdalna sprawdziła się np. w czasie sezonu grypowego, gdzie pracodawcy woleli, gdy pracownicy pracowali z domu niż brali zwolnienia lekarskie. Z drugiej strony praca zdalna w wielu firmach jest traktowana jako benefit, nagroda. Skala pracy zdalnej czy hybrydowej w 2022 roku była kilkukrotnie mniejsza niż w czasie pandemii. Powrót do biur okazał się, wbrew przewidywaniom, masowy – dodaje ekspertka rynku pracy.

Frankowicze nie odpuszczą bankom

Ekonomiści prognozują, że kurs franka szwajcarskiego w 2023 r. będzie stabilny. Według niektórych, jest nawet szansa na to, że spadnie poniżej 4,5 zł, a perspektywa 5 zł lub wyższej wartości jest w ogóle mało prawdopodobna w tym roku. Do tego analitycy bankowi twierdzą, że w drugiej połowie roku sytuacja frankowiczów powinna być lepsza niż obecnie. Jednak prawnicy uważają, że raty płacone przez większość kredytobiorców w dalszym ciągu będą dwukrotnie wyższe niż w momencie zawierania umów. I przekonują, że stabilizacja lub nawet obniżenie kursu pozostanie bez wpływu zarówno na liczbę pozwów, jak i ugód zawieranych z kredytodawcami. Do tego dodają, że wyższego kursu CHF teraz mogą bardziej obwiać się same banki, które przegrywają procesy sądowe z frankowiczami.

Stabilny kurs

Jak przewiduje Jarosław Kosaty, ekonomista w Departamencie Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska, na koniec czerwca br. kurs franka szwajcarskiego powinien wynieść 4,67 zł. Co więcej, w II półroczu sytuacja frankowiczów powinna być lepsza niż obecnie, z uwagi na spodziewane w pierwszej połowie br. zakończenie podwyżek stóp procentowych w USA, strefie euro i Szwajcarii. Ze względu na zmniejszanie się prawdopodobieństwa głębokiej recesji głównych obszarów gospodarczych świata, nastroje na globalnych rynkach powinny być lepsze. Będzie to sprzyjać umocnieniu wartości złotego, zarówno wobec dolara, euro jak i franka szwajcarskiego. Ekspert zakłada, że na koniec roku kurs franka wyniesie 4,49 zł.

– Prognozujemy spadek kursu CHF/PLN do 4,57 zł do końca I półrocza br. Przekroczenie poziomu 5 złotych byłoby skutkiem silnej awersji wobec aktywów ryzykownych, której nie przewidujemy w bazowym scenariuszu. Osłabienie franka będzie wynikać zarówno ze wzrost kursu EUR/CHF, jak i z zakładanego przez nas nieznacznego spadku notowań pary EUR/PLN – mówi Arkadiusz Trzciołek, strateg rynku walutowego w PKO BP.

Zdaniem Moniki Kurtek, głównej ekonomistki w Banku Pocztowym, o ile na rynku nie wydarzy się nic szokującego, na miarę wybuchu pandemii czy ataku zbrojnego, frank szwajcarski nie powinien już raczej wrócić do notowań 5 zł i wyższych. Co więcej, są szanse na to, aby złoty w stosunku do CHF w I połowie br. kontynuował umocnienie obserwowane od października ub.r.

Frankowicze odetchną?

– Stabilizacja wysokości kursu franka szwajcarskiego oznacza dla kredytobiorców brak dalszego wzrostu rat kredytu i jego salda w PLN. Jednak wciąż raty w większości przypadków są dwukrotnie wyższe niż w momencie zawierania umowy – zwraca uwagę adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal.

W opinii radcy prawnego Adriana Goski z Kancelarii SubiGo, kurs franka na poziomie 4,5 zł nie jest niski. Jest tylko niższy niż jego szczyt. Niemniej jednak jest o ponad 100% wyższy od średniego kursu, po jakim kredytobiorcy zaciągali zobowiązania kredytowe. Według eksperta, spadek do tego poziomu nie będzie miał zasadniczego znaczenia dla podejmowania decyzji przez frankowiczów w zakresie rozpoczęcia postępowania sądowego przeciwko bankom.

– W mojej ocenie, stabilizacja wysokości kursu franka nie wpłynie znacząco na liczbę pozwów. Często zwrot kursu waluty, a co za tym idzie – wzrost rat skutkował brakiem możliwości udźwignięcia miesięcznych kosztów spłaty kredytu i był bodźcem do rozpoczęcia działań prawnych. Kurs nie obniży się jednak obecnie na tyle, by kredytobiorcy przestali odczuwać w swoim budżecie dolegliwość rat. Obecnie to nie kursy walut, a duża świadomość prawna w społeczeństwie oraz powszechny dostęp do informacji prowadzą do podjęcia decyzji o pozwaniu banku i uwolnieniu się od kredytu – przekonuje Milena Mocarska.

Do tego mec. Goska dodaje, że bardziej niż kurs franka do wnoszenia pozwów może przekonywać frankowiczów dalsza lawina korzystnych wyroków dla innych kredytobiorców. Istotna będzie chęć osiągnięcia podobnego statusu prawnego do tych osób, które już wygrały sprawę z bankiem i pozbyły się kredytu. Z kolei ci, którzy zawarli ugodę na dość niekorzystnym oprocentowaniu złotego, mogą zacząć weryfikować swoją sytuację i także dążyć do zakwestionowania podpisanych warunków, a przynajmniej ich części.

Ugód nie przybędzie

– Uważam, że stabilizacja lub obniżenie kursu franka szwajcarskiego nie będzie mieć wpływu na liczbę ugód zawieranych z bankami, niechętnymi do dużych ustępstw na rzecz klientów. Z uwagi na ugruntowane, korzystne dla kredytobiorców orzecznictwo sądów powszechnych w sprawach frankowych, już od dawna kredytobiorcy chętniej decydują się na wszczęcie postępowania sądowego niż udział w czasochłonnym postępowaniu mediacyjnym – przypomina mec. Mocarska.

Ekspert z Kancelarii SubiGo dodaje również, że dla banków wysokość kursu PLN/CHF zasadniczo nie ma znaczenia, jeśli chodzi o obsługę bieżącą kredytów denominowanych czy indeksowanych. Całe ryzyko kursowe przeniesione jest na kredytobiorcę, pomijając oczywiście aspekt trudności w realizowaniu spłat wynikających z wysokich rat.

– Obecnie wysokość kursu nie jest argumentem, na który powołują się kredytobiorcy. Rażące naruszenie interesów konsumenta w kwestionowanych przez frankowiczów postanowieniach umownych przejawia się w możliwości dowolnego kształtowania kursów przez bank. Umowy kredytowe są tak skonstruowane, że bank w każdej chwili może ustalić, że kurs franka szwajcarskiego w tabeli banku wynosi np. 8 zł i stosować taki kurs do rozliczeń z klientami – zaznacza ekspertka z Kancelarii MBM Legal.

Jak podsumowuje Adrian Goska, wysoki kurs CHF do PLN ma istotne znaczenie dla banku tylko wtedy, gdy musi on zrealizować wyrok zasadzający kredytobiorcy franki. Wówczas ma obowiązek kupić je po wysokim kursie, znacznie wyższym, niż czynił to ich klient. W ten sposób niejako sytuacja stron ulega odwróceniu o 180%. To bank realizuje i ponosi całe ryzyko wysokiego kursu CHF do PLN.

Sejm uderza w rynek crowdfundingowy i wprowadza podatek od zbiórek

Ostatnia nowela prawa w zakresie spadków i darowizn zakłada, że już od 1 lipca 2023 r., zostanie wprowadzony nowy podatek od zrzutek. Jeżeli wartość donacji przekazana przez wielu darczyńców jednemu organizatorowi, przekroczy łącznie kwotę 54 180 zł, wówczas beneficjent będzie musiał odprowadzić podatek w wysokości nawet 20%. To bardzo niekorzystanie zmiana, która nie tylko zahamuje rozwój rynku finansowania społecznościowego i zbiórek charytatywnych w Polsce, ale przede wszystkim uderzy finansowo w osoby, które dotknęła życiowa tragedia.

Niższa Izba Parlamentu, przy okazji prac nad tzw. ,,ustawą deregulacyjną”, przyjęła właśnie nowelizację prawa w zakresie spadków i darowizn. W kilku przypadkach zmiany idą w dobrym kierunku, tj. podwyższają niskie od wielu lat progi darowizn wolnych od podatku dla poszczególnych grup obdarowanych. Jednak 25 stycznia, podczas komisji nadzwyczajnej, parlamentarzyści wprowadzili bardzo niekorzystną poprawkę, która już następnego dnia została przyjęta przez Sejm. Według uchwalonych zmian, limity będą dotyczyć już nie tylko darowizn od pojedynczego darczyńcy (18 060 zł), ale też wpłat od wielu osób trzecich (54 180 zł). W przypadku przekroczenia powyższych progów, obdarowani będą zobligowani do zapłaty podatku od spadku i darowizn, w wysokości 12% do kwoty 11 128 zł, 16% od wartości nadwyżki w przypadku darowizny o wartości w przedziale 11 128 zł do 22 256 zł oraz 20% od nadwyżki ponad 22 256 zł otrzymanych donacji.

Zmiana, która uderza w ludzi

Warto podkreślić, że na rynku finansowania społecznościowego dominują mniejszej wartości wpłaty, jednak z natury rzeczy jest ich wiele. W 2022 roku średnia wartość wpłat na platformie zrzutka.pl wynosiła 97,10 zł, podczas gdy w 2021 roku było to 79,4 zł. Na statystyczną zbiórkę zrzuca się od kilkudziesięciu do kilkuset osób, choć – jak pokazują dane zrzutka.pl – na jedną zrzutkę potrafi wpłacić nawet 220 398 darczyńców. Zatem jednoznacznie widać, że nowela prawa będzie w negatywny sposób wpływała zarówno na rynek crowdfundingowy w Polsce, jak i obdarowanych, którymi są osoby wymagające specjalistycznej pomocy lekarskiej, czy też drogiej, zagranicznej operacji medycznej lub też osoby potrzebujące materialnego wsparcia po tragediach życiowych.

Zarówno samą poprawkę, jak i tryb jej dodania w treści ustawy, oceniamy wyjątkowo krytycznie. Jej wprowadzenie uderzać będzie w istotę zjawiska crowdfundingu donacyjnego, opartego na masowych wpłatach o niewielkiej jednostkowej wysokości, które umożliwiają realizację celów, jakich nie dałoby się osiągnąć przy pomocy jednej lub kilku osób. –  mówi Tomasz Chołast, członek zarządu zrzutka.pl. – Trzeba zauważyć, że ustalenie zbiorczego progu na kwotę 54 180 zł dla sumy darowizn od osób z trzeciej grupy podatkowej, czyli osób niespokrewnionych, które najczęściej przekazują wsparcie za pośrednictwem portali crowdfundingowych (np. w reakcji na materiał prasowy lub telewizyjny opisujący konkretną ludzką tragedię), uderzy w szczególności w zbiórki, których cel jest charytatywny i godny wsparcia. Takiej kwoty nie osiągają zazwyczaj prowadzone wśród znajomych zbiórki na np. prezent urodzinowy. Gromadzą ją zaś te, których celem jest charytatywne wsparcie – przykładowo, odbudowa domu zniszczonego pożarem, specjalistyczna operacja czy drogie leczenie – ludzkie dramaty, w których nie można liczyć na wsparcie od Państwa, a finansowanie crowdfundingowe jest jedyną nadzieją. – mówi Tomasz Chołast, członek zarządu zrzutka.pl.

Wprowadzenie nowego podatku od zrzutek oddala osoby potrzebujące od otrzymania niezbędnej im pomocy, a w skrajnych przypadkach może sprawić, że nie zdążą one jej w ogóle uzyskać. Sam cel wprowadzenia takiej poprawki pozostaje także niejasny. Z jednej strony, znacznie zwiększony zostanie próg, od którego jednostkowe darowizny od osób z trzeciego progu podatkowego nie będą podlegały opodatkowaniu, co przykładowo umożliwi otrzymywanie drogich prezentów do wartości 18 060 zł od osób obcych bez konieczności zapłaty podatku. Z drugiej strony, wprowadza się zupełnie nowe rozwiązanie, które opodatkowuje łączną kwotę darowizn otrzymanych od wielu osób, niezależnie od ich jednostkowych wartości. Nie sposób zatem uciec od podejrzenia, że bardziej niż realizując cel fiskalny, ustawodawca z niewiadomych przyczyn działa tutaj w celu ograniczenia spontanicznych zjawisk opartych na ludzkiej dobroczynności – celem może być na przykład skierowanie tego typu zbiórek pod skrzydła fundacji, tak aby potrzebujący nie mieli możliwości szukania pomocy na własną rękę, tzn. bez ponoszenia kosztów administracyjnych wybranej fundacji lub, alternatywnie, bez płacenia wysokiego podatku.

Dotychczasowe podatki od zrzutek

Obecnie obowiązujące przepisy w zakresie podatków od zbiórek organizowanych na platformach crowdfundingowych w Polsce powodują, że w większości przypadków nie ma konieczności odprowadzania żadnego podatku. Rozliczenia z urzędem skarbowym wymagają jedynie wpłaty od darczyńców, którzy przekazali na daną zrzutkę pojedynczą kwotę o wartości ponad 5 308 zł, w przypadku grupy III, czyli osób trzecich (niespokrewnionych). Jednak w praktyce, właściwie bardzo rzadko zdarza się, żeby obdarowany musiał zapłacić podatek, gdyż jednostkowa wpłata nie przekracza zazwyczaj stu złotych. A to powoduje, że wpłacone środki na poszczególne zrzutki, w całości trafiają do potrzebujących.

U S T A W A  z dnia 26 stycznia 2023 r. o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych – kliknij

Mieszkaniowy rynek wtórny w 7 największych miastach w 2022 r.

W czwartym kwartale 2022 r. eksperci GetHome.pl zaobserwowali ożywienie na mieszkaniowym rynku wtórnym w Warszawie i Łodzi. Natomiast w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu popyt na mieszkania z drugiej ręki wyraźnie się skurczył. A ceny?

– Rynek kredytów hipotecznych jest w zapaści, ale nie skutkowało to gwałtownym załamaniem sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym. Co prawda w Warszawie sytuacja mogła budzić niepokój. Jednak końcówka roku przyniosła spore ożywienie w sprzedaży na stołecznym rynku – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Gdzie popyt wzrósł, a gdzie zmalał?

Czwarty kwartał był nieco lepszy pod względem sprzedażowym niż w poprzednich dwóch kwartałach. W 7 analizowanych przez miastach za pośrednictwem agencji, które zamieściły oferty w portalu GetHome.pl, nabywców znalazło łącznie blisko 8,1 tys. mieszkań, czyli o 5% więcej niż w trzech wcześniejszych miesiącach.  Mówimy tu jednak o zagregowanych danych. W każdym z  miast sytuacja jest inna. Np. w stolicy popyt wzrósł w czwartym kwartale aż o 21%, zaś w Łodzi – o 10% w porównaniu z trzecim kwartałem. Niewielkie ożywienie odnotowano w tym okresie również we Wrocławiu i Katowicach.

Cieszy szczególnie wzrost sprzedaży w Warszawie, bo wcześniej popyt słabł z każdym kolejnym kwartałem. Niestety, regres nie ominął Krakowa, a w końcówce roku – także Gdańska i Poznania. Najstabilniejszym sprzedażowo rynkiem w 2022 r. był Wrocław, gdzie przez cały rok kwartalna sprzedaż utrzymywała się na zbliżonym poziomie 1-1,1 tys. mieszkań.

Nie można wykluczyć, że rynek wtórny nie odczuł tak boleśnie jak rynek pierwotny skutków drożejących kredytów mieszkaniowych. Cześć nabywców posiłkujących się kredytem mogła bowiem  zmienić preferencje i zamiast kupić mieszkanie od dewelopera, znalazła je na rynku wtórnym. Co prawda w Gdańsku, Krakowie i Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki jest wyższa niż kupowanych od deweloperów. Jednak na rynku wtórnym łatwiej jest znaleźć mieszkanie odpowiadające możliwościom finansowym nabywcy.Wykres 1

Ponadto wielu kupujących decyduje się na mniejszy metraż, często rezygnując z jednego pokoju. Generalnie wzrósł popyt na mieszkania dwupokojowe, a zmniejszył się na mieszkania czteropokojowe i większe.Wykres 2

Poszczególne miasta mają jednak swoją specyfikę. Np. we Wrocławiu wzrósł udział kawalerek w całej puli sprzedanych mieszkań z 8% do 11%, zaś skurczył się z 40% do 36% odsetek mieszkań trzypokojowych. Na tle innych miast wyróżnia się także Poznań, gdzie wzrósł popyt na kawalerki i mieszkania trzypokojowe, a zmalał na „dwójki” oraz czteropokojowe i większe. Oczywiście w dalszym ciągu we wszystkich metropoliach najlepiej sprzedawały się te pierwsze.

Więcej czy mniej mieszkań na rynku?

Z danych portalu GetHome.pl wynika, że w 7 analizowanych miastach pośrednicy w obrocie nieruchomościami wprowadzili w czwartym kwartale na rynek łącznie przeszło 11,9 tys. mieszkań, czyli o 12% więcej niż w poprzednich trzech miesiącach. Problem w tym, że jest to głównie zasługą Warszawy, która jest zdecydowanie największym rynkiem, a nowa podaż była tu aż o 44% większa niż w trzecim kwartale. O 6% więcej mieszkań wprowadziły też łódzkie agencje pośrednictwa. Natomiast w pozostałych metropoliach odnotowaliśmy spadki. Największy w Poznaniu, Krakowie i Katowicach o odpowiednio: 29%, 25% i 20%.Wykres 3

Jak widać, i w tym przypadku dała o sobie znać specyfika miast. To co łączy je wszystkie, to fakt, że wprowadzonych do sprzedaży mieszkań było więcej niż sprzedanych. Szczególnie wysoka nadwyżka podaży widoczna jest w stolicy.Wykres 4

W efekcie wzrosła tu liczba mieszkań oferowanych przez agencje pośrednictwa, co jest dobrą wiadomością dla potencjalnych nabywców. W grudniu ubiegłego roku wybór mieszkań w porównaniu z końcówką września wzrósł także w Gdańsku (o 7)  i Łodzi (o 3%).Wykres 5

Marek Wielgo podkreśla, że analizowanie rynku wtórnego bardzo utrudnia fakt, że oferty mieszkań na sprzedaż są rozproszone w wielu portalach ogłoszeniowych i bazach agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Np. w portalu GetHome.pl oferty z rynku wtórnego zamieszcza ok. 1,5 tys. agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Co ważne, GetHome.pl nie powiela ogłoszeń dotyczących tej samej nieruchomości, czyli tzw. duplikatów.

Średnie ceny ofertowe w górę

Najpewniej wszyscy zadają sobie pytanie, kiedy pogorszenie koniunktury na rynku mieszkaniowym zacznie skutkować wyraźną korektą średniej nominalnej ceny metra kwadratowego mieszkań. Tymczasem – jak wynika z danych GetHome.pl – tylko w Katowicach średnia zmniejszyła się w czwartym kwartale o 3%. W pozostałych największych miastach odnotowaliśmy podwyżkę od symbolicznego 1% (w Gdańsku, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu) do 2-3% (w Warszawie i Poznaniu).Wykres 6

Z drugiej strony, przez cały ubiegły rok we wszystkich analizowanych przez ekspertów GetHome.pl miastach średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym wzrosła znacznie mniej niż na rynku pierwotnym. Zmorą deweloperów był bowiem galopujący wzrost kosztów budowy.Wykres 7

Warto pamiętać, że podwyżki średniej ceny metra kwadratowego mają w dużym stopniu charakter statystyczny. W ofercie kurczy się bowiem udział mieszkań tanich, bo te najszybciej znajdują nabywców. Rośnie zaś udział mieszkań drogich i bardzo drogich, które windują średnią. Najbardziej spektakularną zmianę zaobserwowaliśmy we Wrocławiu, gdzie w styczniu ubiegłego roku 37% mieszkań w ofercie agencji pośrednictwa kosztowało więcej niż 10 tys. zł za m kw. W grudniu udział takich lokali wynosił 55%. Z kolei z 6% do 2% skurczył się odsetek mieszkań z ceną ofertową poniżej 7 tys. zł za metr.

Ponadto należy podkreślić, że w wielu przypadkach ceny transakcyjne mogły być niższe od ofertowych, bo niektórzy sprzedający zgadzali się na rabaty.Wykres 8

O zmianę cen zapytaliśmy również współpracujących z nami pośredników. Niemal sześciu na 10 z nich odpowiedziało, że ceny mieszkań wzrosły. Spadek cen zaobserwował zaś niespełna co piąty, a niemal co czwarty uważa, że w 2022 r. ceny ustabilizowały się.

Spadek lub stabilizację cen mieszkań sygnalizują agencje działające w miastach małych i średniej wielkości.

W 2022 r. widoczna była stabilizacja cen na naszym lokalnym rynku. Dotyczy to zarówno mieszkań i domów, jak i działek – przyznaje Tomasz Góralczyk, którego agencja działa w Łomży, Giżycku i Ostrołęce.

Na wzrost cen wskazują zaś głównie pośrednicy z największych miast. Tam wysoka inflacja przyczyniła się do wzrostu popytu na mieszkania kupowane w celach inwestycyjnych, głównie z myślą o ich wynajmowaniu.Wykres 9

Boom na rynku najmu

Ankieta GetHome.pl potwierdziła, że taki cel przyświecał najliczniejszej grupie nabywców (aż 73% wskazań). Pośrednicy są zgodni, że rok 2022 przyniósł duże zainteresowanie najmem.

Pierwsza połowa 2022 r. była lepsza niż poprzedni rok. Więcej było kupujących, minimalnie mniej sprzedających, a do tego boom na rynku najmu, który zaczął się jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. W drugiej połowie ubiegłego roku zaobserwowaliśmy znaczący spadek transakcji oraz dużo mniejsze zainteresowanie ze strony kupujących mieszkania. Natomiast najem wciąż utrzymywał się na wysokim poziomie – mówi Tomasz Obarski z agencji Warszawski Agent Nieruchomości.

Z powodu gwałtownego wzrostu oprocentowania kredytów mieszkaniowych, a w konsekwencji spadku zdolności kredytowej, wiele osób musiało wstrzymać się z zakupem mieszkania na własne potrzeby. Ludzie ci muszą jednak gdzieś mieszkać, więc rośnie zainteresowanie najmem. Problem szybko kurczącej się oferty mieszkań na wynajem spotęgował napływ uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy. Niestety, skutkowało to gwałtownym wzrostem stawek czynszowych. Według GUS, w grudniu 2022 r. opłaty na rzecz właścicieli wzrosły średnio aż o 18,1% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r.  W największych miastach podwyżki czynszu mogły być dużo większe, nawet o ok. 30%.

Wykres 10Pamiętajmy jednak, że może wynikać to z faktu, że z oferty mieszkań na wynajem w pierwszej kolejności znikają najtańsze. Tak więc nie dość, że oferta się skurczyła, to zostały w niej drogie mieszkania, które windują średnią.

Jakie prognozy na 2023 r.?

Pośrednicy w obrocie nieruchomościami przyznają, że prognozowanie dotyczące rynku mieszkaniowego jest wyjątkowo trudne.

Nie widzę żadnych okoliczności, które miałyby poprawić sytuację w 2023 r. Jesteśmy na początku kryzysu związanego z bardzo wysoką inflacją co może doprowadzić do stagnacji gospodarczej – ocenia Piotr Kordus ze szczecińskiej agencji Pronovo.

Dariusz Górski z poznańskiej agencji Masterhouse zamierza wykorzystać szansę na rynku mieszkaniowym, jaką jest napływ obywateli Ukrainy. To nowa grupa docelowa rynku nieruchomości, dla których Polska została nową ojczyzną. – Kolejną szansą jest pokolenie X i Y, które nie doświadczyło skutków kryzysu w 2008 r. Młodzi ludzie z większym optymizmem spoglądają w przyszłość, co przedkłada się na decyzje zakupowe na rynku mieszkaniowym – uważa ten pośrednik.

Ankietowani przez portal GetHome.pl pośrednicy wskazują, że mimo zapaści na rynku kredytów mieszkaniowych wciąż ożywiony jest handel działkami.

W działki chętnie inwestują osoby posiadające nadwyżki finansowe – przekonuje Kamil Ruchała z agencji House Expert. Małgorzata Zygmuntowska z agencji Zygmuntowska Obrót Nieruchomości dodaje, że ziemia nie ma kosztów eksploatacji. Dodatkowo można zwiększyć jej wartość, np. dzieląc na kilka działek.

Optymizm stara się zachować Jan Czajkowski z agencji Alfa Home. – Rok 2023 zacząłem od sprzedaży nieruchomości w ciągu czterech dni od jej wystawienia na rynek. Mam nadzieję, że to dobry prognostyk zarówno dla mnie jak i całego rynku – stwierdził pośrednik.

Grzegorz Sielewicz: perspektywa gospodarcza Polski na 2023 rok

Rok 2023 rozpoczął się w niekorzystnym otoczeniu gospodarczym. Polska weszła w niego z najwyższą od 26 lat inflacją, wysokimi stopami procentowymi i znacznym spowolnieniem tempa wzrostu gospodarczego. Ponadto nastroje w społeczeństwie są bardzo niepewne, a poziom optymizmu konsumentów jest jednym z najniższych poziomów od lat 90-tych ubiegłego wieku. Wszystkie powyższe czynniki zostały już odnotowane na przestrzeni 2022 r., ale ich konsekwencje nadal będą oddziaływać na gospodarkę w tym roku.

Inflacja pozostanie tematem numer 1 także w 2023 r. Wprawdzie jej szczytowa wartość powinna zostać odnotowana w pierwszym kwartale, jednak podwyższony poziom cen pozostanie z nami znacznie dłużej, nawet po 2023 roku. Za znaczny wzrost inflacji odpowiedzialny był kryzys energetyczny, którego doświadcza Europa. Ceny surowców energetycznych zaczęły rosnąć jeszcze przed wojną w Ukrainie, a jej wybuch dodatkowo przyspieszył ten proces. Pomimo, że Europa zdaje się być relatywnie przygotowana do bieżącej zimy w kontekście niezbędnych zapasów gazu, to jednak wiele przedsiębiorstw nadal będzie wykorzystywać ten surowiec w procesie produkcyjnym także po zimie, kiedy to zarówno zapasy, jak i ceny pozostają dużą niewiadomą. Ponadto, kolejna zima 2023/2024 może pod tym względem stanowić większe wyzwanie, jako że zmiany infrastruktury wymagają czasu, mimo wielu wysiłków krajów europejskich w tym zakresie.

Efektów wzrostu cen surowców energetycznych i rolnych doświadczyliśmy już w 2022 r., a ich bezpośredni wpływ został częściowo zmniejszony przez wprowadzone działania na szczeblu rządowym. W 2023 r. wkroczyliśmy jednak z inflacją „rozlaną” na inne części gospodarki, co potwierdza dwucyfrowy poziom inflacji bazowej, czyli wskaźnika po wyłączeniu cen energii i żywności. Niestety pomimo serii podwyżek stóp procentowych, tego procesu jak na razie nie udało się zatrzymać, a wskaźnik cen konsumpcyjnych znacznie przewyższa górny przedział wahań celu inflacyjnego określonego na 3,5%. Co więcej, prognozy wskazują, że wysoka inflacja pozostaje z nami na dłużej. Dwucyfrowy poziom inflacji będzie nam najprawdopodobniej towarzyszyć jeszcze przez pierwszą połowę roku, a jej spadek do około 7% w ostatnim kwartale 2023 r. będzie marnym pocieszeniem. Cel inflacyjny prawdopodobnie nie zostanie osiągnięty przed 2025 r. Tym samym trudno oczekiwać, że w 2023 r. rozpocznie się proces łagodzenia polityki pieniężnej, czyli obniżania stóp procentowych, które obecnie pozostają na najwyższym poziomie od 2002 r. Pamiętajmy jednak, że efekty zmian w polityce pieniężnej znajdują odzwierciedlenie w gospodarce po upływie około 12 miesięcy. Przed Radą Polityki Pieniężnej stoi więc trudne zadanie właściwego czasowo oszacowania zmian w koniunkturze i nie zduszenia pojawiającego się w przyszłości ożywienia gospodarczego.

Wysokie stopy procentowe przyczyniają się z kolei do wyższego kosztu finansowania i zniechęcają do podejmowania inwestycji. Rzeczywiście, skłonność inwestycyjna przedsiębiorstw zmniejszyła się i pozostanie niska w 2023 r., na co wpływ mają nie tylko koszty finansowania, ale także utrzymująca się niepewność oraz wiele barier i wyzwań, z jakimi muszą mierzyć się przedsiębiorstwa. Na przestrzeni 2022 r. koniunktura stawała się coraz słabsza, co obrazuje niższe tempo wzrostu produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Ta ostatnia wprawdzie nie ucierpiała tak bardzo, jak obrazowałby to wzrost pesymizmu konsumentów potwierdzony przez głęboki spadek wskaźnika ufności konsumenckiej, jednak dynamika jest już znacznie niższa niż w poprzednich miesiącach.

Na tym tle nie należy oczekiwać, że utrzyma się solidne tempo wzrostu gospodarczego Polski. Pełne wyzwań zimowe miesiące 2022/2023 przyczynią się do niskiego tempa aktywności gospodarczej. Na tym etapie nie oczekujemy, aby cały rok 2023 przyniósł recesję naszej gospodarki, jednak zgodnie z ostatnią prognozą Coface, wzrost realny PKB o 1% w 2023 r. będzie nie tylko niższym poziomem niż odnotowany w 2022 r. (4,4%), ale także znacznie poniżej aktywności gospodarczej do jakiej byliśmy przyzwyczajeni w ubiegłych latach, za wyjątkiem pandemicznego 2020 r. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że finalne odczyty dostarczą miej negatywny obraz, a zdolność polskiej gospodarki i przedsiębiorstw do adaptowania się do zmieniających się warunków rynkowych, w tym także tych negatywnych, nadal będzie szybka. Potwierdza to chociażby dostosowanie się do działalności biznesowej w trakcie pandemii, a także ostatnie odczyty z polskiej gospodarki, które mogą świadczyć o delikatnej poprawie koniunktury .

Poza sferą makroekonomiczną istotna jest także sytuacja mikroekonomiczna. W tym kontekście niestety nie możemy mieć optymistycznych oczekiwań. Wraz z wygaszaniem pandemicznych środków wsparcia, rosnącymi wyzwaniami i słabszą koniunkturą, niewypłacalności przedsiębiorstw wzrosły, przekraczając już ich przedpandemiczny poziom z 2019 r. W 2022 r. łączna liczba postępowań ogłoszonych przez sądy (upadłości i restrukturyzacje) zwiększyła się o 10% w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego, a uwzględniając postępowania pozasądowe wzrost sięgnął aż 30%. Wiele firm w trudnej sytuacji płynnościowej nadal korzysta z pozasądowych uproszczonych postępowań, które zostały wprowadzone tymczasowo w początkowej fazie pandemii, a później znalazły się na stałe w polskim systemie prawnym ze względu na ich dużą popularność. Oczekujemy, że w przedstawionym powyżej środowisku makroekonomicznym liczba niewypłacalności przedsiębiorstw będzie rosła, a ich struktura będzie niestety w większym stopniu zasilana upadłościami, czyli likwidacją spółek, niż restrukturyzacjami, które to mogłyby doprowadzić do powrotu do efektywnej działalności biznesowej.

Autor: Grzegorz Sielewicz – główny ekonomista Coface w Polsce i regionie Europy Centralnej

Dla dolara kluczowe będą sygnały o wstrzymaniu cyklu

Powszechnie oczekuje się, że Rezerwa Federalna w środę 1.02 ogłosi zwolnienie tempa podnoszenia stóp procentowych do 25 pb. Kluczowym pytaniem jest to, czy Powell zasugeruje pauzę po kolejnym, marcowym zebraniu – byłoby to odebrane jako negatywne dla dolara. Obecnie właśnie w marcu spodziewamy się ostatniej podwyżki o 25 pb. Może się to jednak zmienić, jeśli inflacja w USA nie unormuje się zgodnie z oczekiwaniami.

Od początku trwającego globalnego cyklu zacieśniania Fed, obok banku Kanady, był najbardziej agresywnym bankiem centralnym G10 – podniósł swoją stopę fed funds w sumie o 425 pb. Dostrzegamy jednak wyraźne sygnały trendu spadkowego w niemal wszystkich miarach inflacji w USA w ostatnich miesiącach. Panuje ogólny konsensus, że decydenci mogą wkrótce wkroczyć w etap, na którym zasugerują, że zbliża się zatrzymanie cyklu podwyżek stóp procentowych. Naszym zdaniem ów moment jeszcze nie nastąpił, jesteśmy jednak niemal pewni mniejszego ruchu, o 25 pb., na posiedzeniu w tym tygodniu.

Ochłodzenie presji inflacyjnej sprzyja gołębim deklaracjom

Rynki wyceniają w pełni podwyżkę o 25 pb. w środę 1.02 i w ponad 80% taki sam ruch na posiedzeniu w marcu. Uważamy, że było to stosunkowo dobrze zasugerowane przez członków Fedu przed okresem wyciszenia komunikacji. W większości przybierali oni ostatnio gołębi ton, a część, jak choćby Christopher Waller i Lael Brainard, przyznała, że widać postępy w ograniczaniu inflacji i to dobry czas na spowolnienie tempa podwyżek. Na swoim ostatnim posiedzeniu w grudniu Fed podniósł stopy procentowe o 50 pb. (po serii podwyżek o 75 pb.), wstrzymał się jednak z jednoznacznym gołębim zwrotem.

Nie ulega wątpliwości, że głównym powodem zmiany retoryki decydentów w kierunku gołębim było ochłodzenie presji inflacyjnej w USA. Niedawny spadek miary głównej (CPI) postrzegamy jako dobry znak, wynikający jednak głównie z gwałtownego spadku cen energii. Znacznie istotniejszy jest naszym zdaniem trend spadkowy miary bazowej i to do niego członkowie FOMC będą najpewniej przywiązywać większą wagę. Nasza ulubiona miara – 3-miesięczna zanualizowana bazowa inflacja CPI – w grudniu pokazała spadek do poziomu 3,1%, najniższego od września 2021 r. Odczyt preferowanej przez Fed miary wzrostu cen, bazowej inflacji PCE, za ten sam miesiąc wskazał spadek do 4,4%, co jest również krokiem w dobrym kierunku.

Wykres 1: Inflacja bazowa w USA (2013 – 2022)Inflacja bazowa w USA

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 30.01.2023

Oczekujemy, że prezes Fed Jerome Powell dostrzeże w środę to osłabienie presji cenowej i przedstawi je jako główny argument za mniej agresywnym podejściem. Bank może uwzględnić również lekkie pogorszenie się części wskaźników aktywności gospodarczej, szczególnie wydatków konsumenckich, i ponownie wspomnieć o możliwej recesji – niektórzy decydenci mogą ją postrzegać jako konieczną do trwałego obniżenia inflacji.

Niezmiennie uważamy, że ewentualne spowolnienie będzie raczej łagodne, szczególnie biorąc pod uwagę odporność amerykańskiego rynku pracy, który wciąż charakteryzują wysoki poziom kreacji nowych miejsc pracy i niska stopa bezrobocia. Założenie to potwierdzają dobry zeszłotygodniowy wstępny odczyt PKB w IV kwartale (+2,9% w ujęciu zanualizowanym), zamówienia środków trwałych w grudniu (+5,6% w ujęciu miesięcznym) i cotygodniowe dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (186 tys., najmniej od 8 miesięcy) – wszystkie były lepsze od oczekiwań.

Wykres 2: Sprzedaż detaliczna w USA [zmiana procentowa w ciągu 3 miesięcy] (2021 – 2022)Sprzedaż detaliczna w USA

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 30.01.2023

Kluczowe dla dolara pytanie o wstrzymanie cyklu

Fed nie opublikuje w tym tygodniu żadnych projekcji makroekonomicznych ani dotyczących stóp procentowych – najbliższy dot plot poznamy dopiero po marcowym posiedzeniu banku. W związku z tym uważamy, że reakcja dolara będzie niemal całkowicie zależna od towarzyszącej zebraniu retoryki Fedu, w tym konferencji prasowej prezesa Powella.

Najważniejsze pytanie przed posiedzeniem brzmi: czy Fed zasygnalizuje, że zbliża się do wstrzymania podwyżek stóp procentowych? Jeśli bank zmieni retorykę w kontekście potrzeby utrzymania podwyżek stopy fed funds, może to zwiastować wstrzymanie cyklu po marcowym posiedzeniu. Naszym zdaniem byłoby to odebrane jako negatywne dla dolara i mogłoby pogłębić jego ostatni spadek względem większości walut.

Fed ponownie może jednak pozostawić sobie możliwość dalszych zmian, podobnie jak zrobił w grudniu, zostawiając szansę na dodatkową, ostateczną podwyżkę stóp procentowych o 25 pb. w maju, jeśli taką konieczność będą sugerować napływające dane. Byłoby to zgodne z grudniowym dot plotem Fedu, a jednocześnie byłoby prawdopodobnie postrzegane jako pozytywne dla dolara – rynek obecnie widzi jedynie ograniczoną szansę na taki ruch.

Uważamy, że Powell powinien przynajmniej podkreślić, że praca banku się nie skończyła – członkowie Fedu mogą oczekiwać dłuższego złagodzenia dynamiki płac, zanim zupełnie zdejmą nogę z gazu.

Wykres 3: Dynamika płacy godzinowej w USA (2013 – 2022)

Dynamika płacy godzinowej w USAŹródło: Refinitiv Datastream Data: 30.01.2023

Pytania o obniżki stóp w USA są przedwczesne

Oczekujemy, że Powell ponownie odsunie oczekiwania wobec cięć stóp procentowych w najbliższej przyszłości. Rynki futures wyceniają obecnie pierwszą obniżkę stóp w listopadzie, co naszym zdaniem, nawet na tym wczesnym etapie, wydaje się nieco pochopne, choć nie całkowicie wykluczone. Po grudniowym posiedzeniu Fedu prezes Powell zapowiedział, że nie przewiduje łagodzenia polityki do czasu, dopóki komitet „nie nabędzie przekonania, że inflacja spada do 2% w trwałym trendzie”. Podejrzewamy, że powtórzy to podczas konferencji prasowej w tym tygodniu, uważamy jednak, że dla walut ważniejsza będzie postawa Fedu wobec dalszych podwyżek.

FOMC ogłosi decyzję w sprawie polityki pieniężnej o 20:00 w środę 1.02, konferencja prasowa przewodniczącego Powella rozpocznie się 30 minut później.

Informacje zawarte w niniejszym dokumencie służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej

Autor: Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Konsumpcja: co (bogactwo) ma z tym wspólnego?

  • Gdy poduszka finansowa, która została zbudowana podczas pandemii, traci swój puch, jest to dobry czas, aby ponownie przyjrzeć się zachowaniom konsumpcyjnym, które zaczynają tracić na sile w Europie i USA. Efekt bogactwa to teoria ekonomii behawioralnej, która sugeruje, że wahania cen aktywów wpływają na wydatki gospodarstw domowych. Stwierdzamy jednak, że efekt dochodowy przyćmiewa efekt bogactwa we Francji, Niemczech, Hiszpanii i USA. Krańcowa skłonność do konsumpcji (MPC) na 1% różnicy w dochodzie rozporządzalnym wynosi 0,21% dla Francji, 0,71% dla Niemiec, 0,78% dla Hiszpanii i 0,35% dla USA. Podkreśla to znaczenie wspierania dochodów gospodarstw domowych jako czynnika sprzyjającego osiągnięciu tak pożądanego miękkiego lądowania gospodarki.
  • Jednak efekt bogactwa wynikający z cen mieszkań wyraźnie dominuje nad efektem cen giełdowych, niemal dziesięciokrotnie we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i USA. Dla Europy kontynentalnej utrzymanie inflacji w ryzach jest odpowiedzią na konsumpcję, podczas gdy w USA perspektywa malejącego bogactwa ciąży nad nadziejami Fed na burzliwe miękkie lądowanie.

KLUCZOWE WYDARZENIA
Dane o PKB w USA, presja cenowa na benzynę, spready obligacji wysokodochodowych ignorują sygnały o recesji

  • Dane o PKB w USA wypadły mocniej niż oczekiwano, ale pojawiają się pęknięcia – Wydatki gospodarstw domowych i rządu zaskoczyły na plus, ale nadal oczekujemy recesji w I kw. 2023 r. zgodnie z ostatnimi twardymi i miękkimi danymi. Ten pogarszający się impet powinien pocieszyć Fed w spowolnieniu tempa podwyżek stóp podczas posiedzenia FOMC w przyszłym tygodniu.
  • Nie widać ulgi w cenach benzyny – W miarę jak rozpoczyna się europejskie embargo na rosyjski olej napędowy, rosną również marże rafinerii, co wskazuje na to, że paliwo będzie dłużej drogie.
  • Wysokie stopy zwrotu – inwestorzy wysokodochodowi nie zauważyli recesji i już teraz wyceniają fazę ożywienia.

Gospodarka USA kończy 2022 r. na mocnych podstawach, ale pod powierzchnią pojawia się coraz więcej pęknięć

PKB USA przekroczył oczekiwania w IV kw. 2022 r., rosnąc o +2,9% kw/kw w ujęciu annualizowanym (po +3,2% w poprzednim kwartale). Jest to ponad dwukrotnie wyższe tempo niż to, którego oczekiwaliśmy w naszym scenariuszu z grudnia 2022 r. Na plus zaskoczyły zarówno wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych (+2,1%), jak i konsumpcja rządowa (+3,7%). Jednak inne komponenty wydatków były słabe, zwłaszcza inwestycje mieszkaniowe (-19%), a wzrost inwestycji biznesowych (+0,7%) wyraźnie zwolnił w stosunku do poprzedniego kwartału. Handel netto i zapasy dały duży impuls do wzrostu PKB, przy czym spadek importu przewyższył spadek eksportu.

Miękkie dane wskazują na recesję rozpoczynającą się w I kw. 2023 r., przy czym twarde dane szybko nadrabiają zaległości. Opublikowane w styczniu ankiety biznesowe sugerują, że gospodarka wchodzi obecnie w recesję (patrz Rysunek 1), co jest zgodne z prognozami Allianz Trade. Jednak ankiety prawdopodobnie przeceniają głębokość spowolnienia, ponieważ nastroje biznesowe mają tendencję do nadmiernego pogarszania się, gdy nasilają się ponure wypowiedzi o recesji. Tymczasem twarde dane opublikowane za grudzień 2022 r. pokazują, że impet gospodarczy szybko zanika, a zarówno sprzedaż detaliczna, jak i produkcja przemysłowa wykazują wyraźne spadki. Oczekujemy, że PKB skurczy się o -0,8% (w ujęciu annualizowanym) w I kw. 2023 r.

Rysunek 1: Wzrost PKB q/q (w ujęciu annualizowanym) i ankiety biznesowe (w ujęciu standaryzowanym)Wzrost PKB

[GDP (% q/q) = PKB (% kw/kw); Composite PMI – rhs = Złożony PMI – skala prawa]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Widzimy spadek PKB do trzeciego kwartału 2023 r., ze stratą od wartości szczytowej do najniższej na poziomie około -1%. Zacieśnienie warunków kredytowych wywołane polityką pieniężną jest gwałtowne. Odsetek banków zaostrzających standardy kredytowe dla kredytów komercyjnych i przemysłowych jest na poziomie widzianym tylko podczas poprzednich recesji (2001, 2008-09 i 2020), według badania Fed Senior Loan Officer Opinion Survey. Inwestycje biznesowe będą spadać w ciągu najbliższych kilku miesięcy, o czym świadczą wyraźne spadki intencji w zakresie wydatków kapitałowych (zob. Rysunek 2). Po stronie gospodarstw domowych szybko wyczerpuje się nadwyżka oszczędności związana z pandemią, a wciąż spadające płace realne obniżają dochody. Ceny nieruchomości zaczęły spadać z miesiąca na miesiąc, a biorąc pod uwagę oczekiwania Allianz Trade dotyczące spadku o 10-15% od wartości szczytowej do najniższej, negatywny efekt bogactwa będzie silnie wpływał na zmniejszenie wydatków konsumpcyjnych w nadchodzących miesiącach, co podkreślamy w naszej charakterystyce poniżej.

Rysunek 2: Standardy kredytowe banków i kredyty komercyjne i przemysłowe

Standardy kredytowe banków i kredyty komercyjne i przemysłowe[Banks C&I loans (%qoq) = Kredyty bankowe komercyjne i przemysłowe (% kw/kw); % banks tightening standards (inv, adv 12 m) – rhs = % zaostrzające się standardy banków (inv, adv 12 m) – prawa skala]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

W kontekście pogarszającego się impetu gospodarczego oczekujemy, że Fed zwolni tempo podwyżek stóp do 25 pb w przyszłym tygodniu, po czym w marcu nastąpi kolejna podwyżka o 25 pb. W ostatnich tygodniach urzędnicy Fed przenieśli uwagę na poziom stóp procentowych, a nie na tempo ich podwyższania. Ponieważ gospodarka wykazuje coraz większe oznaki słabości, a co ważniejsze, przy gwałtownym schłodzeniu inflacji, w Allianz Trade uważamy, że Fed będzie się czuł komfortowo, jeśli do marca osiągnie szczytową stopę Fed Funds na poziomie 5% (górny zakres), z 4,5% obecnie.

Ceny ropy mogły spaść, ale nie widać ulgi dla konsumentów

Embargo na rosyjski olej napędowy i rosnące marże rafinerii sugerują, że ceny benzyny pozostaną na wysokim poziomie. Ceny ropy są obecnie znacznie poniżej swoich szczytów z 2022 roku – ceny Brent wynoszą około 84 USD/bbl wobec blisko 130 USD/bbl na początku czerwca 2022 roku. Nadal oczekujemy, że ceny ropy wyniosą w tym roku średnio 95 USD/bbl dzięki wyższemu popytowi ze strony Chin, uzupełnianiu zapasów (rezerwy strategiczne w USA i w Europie są na poziomie najniższym od dekady) oraz ograniczonej podaży ze strony członków OPEC+. Chociaż OPEC+ ma się spotkać praktycznie w przyszłym tygodniu, nie oczekujemy żadnego zwiększenia docelowej produkcji. Poza ropą naftową, od 1 lutego kraje europejskie przestaną importować rosyjski olej napędowy. Ponieważ zaopatrzenie w paliwa pozostaje problemem dla regionu, oznacza to potencjalnie droższe paliwa na dłużej. Co więcej, marże rafinerii zarówno w USA jak i na świecie rosną (Rysunek 3), co oznacza, że popyt pozostaje stabilny, a moce przerobowe rafinerii są ograniczone. Podsumowując, w ciągu najbliższych kilku miesięcy konsumenci nie powinni doświadczyć większych spadków cen paliw.

Rysunek 3: Ceny Brent i marże rafinerii (USD/baryłka)

Ceny Brent i marże rafinerii

[Brent Crude (lhs) = Ropa naftowa Brent (lewa skala); Non-US Brent Crack (rhs) = Brent Crack spoza USA (prawa skala)]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Niektóre klasy aktywów nadal ignorują sygnały recesji

Rynki wysokodochodowe mają już za sobą nadchodzącą recesję i są już pozycjonowane na kolejną fazę ożywienia. Przy wiodących wskaźnikach ekonomicznych, które nadal wskazują na recesję, szczególnie w USA, trudno jest pogodzić obecne pozycjonowanie rynku wysokodochodowego z raczej pesymistycznymi informacjami ekonomicznymi i fundamentalnymi. Biorąc za punkt odniesienia wskaźnik wyprzedzający amerykańskiej Conference Board, będący dobrym prognostykiem recesji, ciągły spadek sugeruje, że spready obligacji wysokodochodowych powinny być znacznie szersze. Jednakże, co jest niezgodne z podstawową ekonomią, poszerzanie spreadów nie tylko było wyciszone, ale również w większości przypadków uległo odwróceniu od początku roku. Podobnie zmniejsza się różnica między spreadem kredytów wysokodochodowych a ratingiem inwestycyjnym, co wskazuje, że postrzeganie ryzyka kredytowego przez rynek może być zbyt optymistyczne. Taki schemat jest raczej zgodny z warunkami ożywienia po recesji niż z warunkami recesyjnymi, co wskazuje, że rynki wysokodochodowe mogą być zbyt zadufane i nastawione byczo (Rysunek 4).

Rysunek 4: Wiodący wskaźnik gospodarczy w USA i spready korporacyjne wysokodochodowe (HY)Wiodący wskaźnik gospodarczy w USA i spready korporacyjne wysokodochodowe

[Conf. Board leading indicator (6m/6m% – AR) = Wskaźnik wyprzedzający Conference Board (6m/6m% – AR); US high yield spread (y/y – rhs – inv -bps = Spread wysokodochodowy w USA (r/r – praw skala – inv –bps; Recession = Recesja)

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Biorąc to pod uwagę i uznając, że nasz scenariusz bazowy obejmuje znaczny wzrost niewypłacalności i pogorszenie bilansów firm jako bezpośrednią konsekwencję naszego wezwania do recesji w 2023 r., w Allianz Trade uważamy, że obecna pozycja jest nie do utrzymania. Oczekujemy, że w najbliższym czasie aktywa ryzykowne osiągną gorsze wyniki, odwracając hossę obserwowaną od początku roku. W szczególności w przypadku instrumentów wysokodochodowych oczekujemy krótkoterminowego poszerzenia spreadu o +50 pb do +75 pb do poziomów bliskich 500 pb (wobec obecnych poziomów 450 pb dla EUR HY i 435 pb dla US HY).

CHARAKTERYSTYKA

Efekty bogactwa: wszystko się zgadza

Gdy poduszka finansowa, która została zbudowana w czasie pandemii, traci swój puch, jest to dobry moment, by przyjrzeć się zachowaniom konsumpcyjnym, które zaczynają tracić na sile w największych gospodarkach Europy (Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania) i USA. Zmiany w dochodach nie są jedynym czynnikiem napędzającym konsumpcję gospodarstw domowych; na niektórych rynkach wpływ bogactwa może odgrywać rolę, a wahania cen aktywów wpływają na wydatki, nawet jeśli dochody nie ulegają zmianie. Na przykład w USA Rezerwa Federalna od dawna uwzględnia efekt bogactwa w swoich prognozach makroekonomicznych. Jak widać na poniższym wykresie, wraz ze wzrostem zamożności stopa oszczędności ma tendencję do obniżania się – i odwrotnie. Czy w tym kontekście ostatnie wahania cen aktywów finansowych i potencjalny spadek cen mieszkań mogą jeszcze bardziej obniżyć konsumpcję? Aby dowiedzieć się, co czeka konsumentów, przyjrzyjmy się relacji między aktywami gospodarstw domowych, dochodami i oszczędnościami.

Rysunek 5: Stosunek aktywów finansowych gospodarstw domowych do osobistego dochodu rozporządzalnego oraz stopa oszczędności w Europie i USA (okres 2000-2021)

Stosunek aktywów finansowych gospodarstw domowych

Źródła: Globalny raport bogactwa Allianz 2022, Refinitiv Datastream

Wahania cen aktywów – realnych lub finansowych – rzadko występują bez innych zmian makroekonomicznych. Aby zmierzyć zarówno wpływ dochodu, jak i bogactwa na konsumpcję, zaczerpnęliśmy z Caceresa (2019)[1] i jego szacunków makro, aby zmierzyć oba wpływy we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i USA. Ogólnie rzecz biorąc, stwierdzamy, że efekt dochodowy przyćmiewa efekt bogactwa we wszystkich krajach i jest statystycznie istotny, zgodnie z oczekiwaniami. Krańcowa skłonność do konsumpcji (MPC) na 1% różnicy w dochodzie rozporządzalnym wynosi 0,21% dla Francji, 0,71% dla Niemiec, 0,78% dla Hiszpanii i 0,35% dla USA. Te efekty dochodowe podkreślają znaczenie wspierania dochodów gospodarstw domowych jako czynników sprzyjających osiągnięciu tak pożądanego miękkiego lądowania.

Inną cechą wspólną dla większości krajów jest to, że efekt bogactwa wynikający z cen mieszkań wyraźnie dominuje nad efektem bogactwa wynikającym z cen giełdowych, prawie dziesięciokrotnie we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i USA, jak pokazano w poniższej tabeli. Jest to zgodne z oczekiwaniami, ponieważ ceny giełdowe są bardziej zmienne niż ceny nieruchomości.[2] . Spojrzenie na obroty na rynku sprzedaży domów lub strukturę oszczędności może zawierać niektóre odpowiedzi do dalszej analizy. W przypadku Niemiec stwierdzamy, że efekty bogactwa materializują się z dwuletnim opóźnieniem, natomiast w przypadku USA i Francji występuje zarówno efekt opóźniony, jak i natychmiastowy

Tabela 1: Wyniki krańcowej skłonności do konsumpcji (MPC) dla krótkookresowych efektów bogactwa, w %.

Ceny nieruchomości Ceny indeksów giełdowych Dochód rozporządzalny
FRA 0,11 0,01 0,21
DEU -0,18 0,02 0,71
ITA -0,34 0,03 1,42
US 0,16 0,02 0,35

Źródła: Allianz Research

Różnice w strukturze portfela gospodarstw domowych mają również wpływ na ich reakcję na wahania cen aktywów, co może tłumaczyć niekonwencjonalną reakcję na ceny domów w Niemczech, gdzie tylko 44% gospodarstw domowych jest właścicielami domów, w porównaniu do 58% we Francji. Gospodarstwa domowe w USA mają większą część swojego majątku w papierach wartościowych (obligacjach, akcjach, funduszach inwestycyjnych itp.). Jednak doświadczenia związane z kryzysem na rynku kredytów hipotecznych subprime mogą sprawić, że gospodarstwa domowe będą bardziej podatne na wahania cen nieruchomości (zob. Rysunek 6 poniżej).

Rysunek 6: Struktura portfela aktywów finansowych gospodarstw domowych

Struktura portfela aktywów finansowych gospodarstw domowych

[Deposits = Depozyty; Securities = Papiery wartościowe; Insurance & pensions = Ubezpieczenia i emerytury; Others = Inne]

Źródła: Globalny raport bogactwa Allianz 2022, Refinitiv Datastream

Wykorzystując nasze oczekiwania makroekonomiczne i prognozy cen aktywów, czerpiąc jednocześnie z opisanych powyżej efektów dochodowych i bogactwa, szacujemy wzrost realnej konsumpcji w latach 2023 i 2024. W przypadku Europy kontynentalnej, w większości przypadków patrzymy na płaski wzrost konsumpcji, zgodnie ze spowolnieniem gospodarczym w tym regionie. Ponieważ dochód rozporządzalny ma silniejszy efekt, wydaje się, że dżin inflacji trzyma odpowiedź, ponieważ gospodarstwa domowe są dotknięte wysokimi cenami i ekonomicznymi skutkami wojny na Ukrainie. W przypadku USA, ponieważ w Allianz Trade spodziewamy się, że inflacja spadnie wcześniej, pomimo silnego rynku pracy, konsumpcja może stracić parę i przez następne dwa lata zaparkować na stacji stagnacji z powodu wpływu cen aktywów na zinternalizowaną funkcję wartości netto gospodarstw domowych.

Rysunek 7: Wzrost konsumpcji, w % (r/r)

Wzrost konsumpcji

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Dodatek metodologiczny

Dla każdego z krajów przeprowadziliśmy wektorowe modele autoregresyjne, które można algebraicznie przedstawić jako Δ𝑿𝑡 = 𝑩0 + ∑ 𝑩𝑖 Δ𝑿𝑡-𝑖 𝐿 𝑖=1 + 𝝐𝑡 gdzie 𝑿𝑡 jest wektorem zawierającym serie dotyczące realnych wzrostów: konsumpcji, indeksów cen akcji MSCI, indeksów cen domów oraz dochodu rozporządzalnego każdego z pięciu krajów od 1980 roku aż do naszych oczekiwań scenariuszowych na rok 2024.

[1]Caceres, C. 2019. ‘Analiza wpływu bogactwa finansowego i mieszkaniowego na konsumpcję przy użyciu mikrodanych’. IMF.

[2] Nasze wyniki regresji są niejednoznaczne dla Włoch i Hiszpanii, musielibyśmy dalej badać zachowania konsumpcyjne, aby lepiej ocenić wpływ zmian cen aktywów na ich proces decyzyjny.

e-Doręczenia już od 1 lutego – kolejny etap cyfryzacji urzędów

Przedsiębiorcy zakładający działalność gospodarczą w CEIDG od 1 lutego 2023 r. będą musieli podać adres mailowy do e-Doręczeń korespondencji z urzędami.

Zgodnie z informacją przekazaną przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, e-Doręczenia to usługa, która umożliwi przedsiębiorcom wysyłkę, odbiór i przechowywanie korespondencji online. W przeciwieństwie do zwykłej poczty elektronicznej jest to tzw. usługa zaufana, która gwarantuje bezpieczeństwo i pewność skutków prawnych. Wiadomość wysłana z adresu używanego do e-Doręczeń będzie miała takie same skutki prawne, jak list polecony z potwierdzeniem odbioru.

Po aktywacji maila do e-Doręczeń i wpisaniu go do bazy adresów elektronicznych, będzie on dla przedsiębiorcy główną drogą komunikacji z urzędami. Od tej pory wszelką korespondencję będą one przesyłały wyłącznie elektronicznie.

Od 30 września 2025 r. przedsiębiorcy, którzy będą dokonywali zmian we wpisach w CEIDG, również będą musieli podać swój adres do e-Doręczeń. Według założeń od 1 października 2026 r. ta usługa ma stać się powszechna i być używana przez wszystkich prowadzących działalność gospodarczą.

Kolejny etap cyfryzacji

E-Doręczenia to kolejny krok w stronę automatyzacji komunikacji przedsiębiorców z urzędami. W lipcu 2022 r. uruchomiona została usługa e-Urzędu Skarbowego, gdzie podatnicy mogą elektronicznie załatwić wiele spraw. Według planów od 1 października 2024 r. działalność gospodarczą w CEIDG założyć będzie można wyłącznie drogą elektroniczną.

Na tym jednak nie koniec. 1 stycznia 2024 r. wystartuje Krajowy System e-Faktur i zaczną obowiązywać faktury elektroniczne. Natomiast od 1 stycznia 2026 r. podatnicy będą musieli przesyłać do Urzędu Skarbowego Jednolity Plik Kontrolny dla podatku dochodowego. Wprowadzenie usługi e-Doręczeń sprawia, że od 1 lutego 2023 r. nowe firmy będą musiały mieć dostęp do internetu. Od 2024 za sprawą KSeF będzie to wymóg dla każdego przedsiębiorstwa.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Polska jednym z głównych rynków M&A w CEE

Polska w 2022 r. kolejny raz wyróżniła się jako jeden z głównych rynków fuzji i przejęć w Europie Środkowo-Wschodniej. Polacy dokonali najwięcej, bo aż 250 transakcji, których wartość osiągnęła najwyższy od dekady poziom 15,97 mld euro, głównie dzięki wartej 7,9 mld euro fuzji PKN Orlen i PGNiG.

Jak wynika z raportu „Emerging Europe M&A Report 2022/2023” autorstwa analityków EMIS (ISI Emerging Markets Group) oraz kancelarii CMS, rynek fuzji i przejęć (M&A – ang. mergers and acquisitions) w Europie Środkowo-Wschodniej pozostał w 2022 r. zaskakująco aktywny. Dane z należącej do EMIS bazy DealWatch wskazują, że nawet presja związana z wojną w Ukrainie, następstwami pandemii COVID-19 i coraz trudniejszym otoczeniem gospodarczym nie wpłynęła mocno negatywnie na dynamikę.

Europa Środkowo-Wschodnia zahartowana

W 2022 r. aktywność M&A w Europie Środkowo-Wschodniej była nawet nieznacznie lepsza niż w 2021 r. Liczba transakcji wzrosła o 5,6 proc. do 1229, w porównaniu z 1164 w 2021 r. Najważniejsze, że ponownie było ich więcej niż w pandemicznym 2020 r. Całkowita wartość spadła ze szczytowego poziomu 41,31 mld euro w 2021 r. o 20,3 proc. do 32,93 mld euro w 2022 r., ale – po raz kolejny – była wyższa niż w 2020 r. Megatransakcje, czyli takie, na które przeznaczono ponad 1 mld euro, tym razem okazały się rzadkością, gdyż tylko 3 zostały na tyle wycenione, podczas gdy w 2021 r. każda z 10 największych transakcji osiągnęła lub przekroczyła tę kwotę.

Trzy największe branże pod względem wartości odnotowanych transakcji to:

  1. górnictwo (7,98 mld euro),
  2. nieruchomości i budownictwo (7,82 mld euro),
  3. energetyka (4,03 mld euro).

Największą transakcją w 2022 roku w całej Europie Środkowo-Wschodniej – o wartości 7,9 mld euro – była fuzja polskich państwowych firm energetycznych PKN Orlen oraz PGNiG.

Natomiast, jeśli chodzi o liczbę transakcji w danym sektorze, zestawienie wygląda następująco:

  1. telekomunikacja i IT (336),
  2. nieruchomości (205),
  3. produkcja (170).

– Fuzja PKN Orlen i PGNiG domyka proces konsolidacji sektora energetycznego w Polsce pod skrzydłami Orlenu, po wcześniejszych przejęciach Energi i Lotosu. Tym razem udało się także uniknąć kontrowersji, jakie pojawiły się przy okazji fuzji z Lotosem, w wyniku której koncern został zmuszony do sprzedaży dużej części udziałów w Rafinerii Gdańskiej. W tym przypadku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zażądał jedynie sprzedaży spółki Gas Storage Poland, odpowiedzialnej za wypełnianie magazynów z gazem. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym nowym właścicielem zostanie państwowa spółka Gaz-System – komentuje Andrzej Żurawski, ekonomista EMIS (ISI Emerging Markets Group).

Polacy inwestują najwięcej

Polska, głównie dzięki fuzji państwowych firm energetycznych, w 2022 r. po raz kolejny wyróżniła się jako główny rynek M&A w Europie Środkowo-Wschodniej. Nie dość że największa transakcja z całego regionu należała właśnie do naszego kraju, to łączna wartość polskich transakcji M&A osiągnęła najwyższy od dekady poziom 15,97 mld euro. To wzrost o 1/3 w stosunku do 2021 r. Liczba transakcji spadła jednak o 7 proc. do 250.

Polacy w 2022 roku okazali się także największymi inwestorami w Europie Środkowo-Wschodniej spośród pozostałych krajów regionu, przeznaczając na transakcje aż 10,3 mld euro. Na drugim miejscu, z prawie trzykrotnie mniejszą wartością inwestycji znaleźli się Czesi – 3,1 mld euro. Podium zamknęli Węgrzy z 1 mld euro.

Obecnie aktywność na rynku M&A jest mniejsza głównie ze względu na niestabilne ogólne otoczenie gospodarcze i mniej atrakcyjne wyceny. Jednak wraz ze stabilizacją sytuacji makroekonomicznej zakładamy, że liczba transakcji ponownie wzrośnie. Nie spodziewamy się łatwych czasów, ale jesteśmy przekonani co do tego, że aktywność będzie widoczna przede wszystkim w sektorach takich jak IT, energetyka i produkcja. Dodatkowo na znaczeniu mogą zyskiwać restrukturyzacje oraz transakcje zbywania przez grupy kapitałowe aktywów niestanowiących ich podstawowej działalności (tzw. corporate carve-outs) – komentuje Błażej Zagórski, partner w kancelarii CMS.

Gotowość na wyzwania

Aktywność M&A Europy Środkowo-Wschodniej w 2022 r. wzrosła w porównaniu do 2021 r., potwierdzając niezmienną atrakcyjność rynku nawet tak w trudnych czasach. Instytucje zajmujące się fuzjami i przejęciami pokazały, że potrafią z łatwością dostosować się do nowych okoliczności. Mimo że mogą wykazywać większą ostrożność w dążeniu do celów, analitycy EMIS wskazują, że poziom transakcji pozostał solidny. Choć obecna sytuacja gospodarcza i geopolityczna powoduje niepewność oraz niestabilność, prawnicy kancelarii CMS z całego świata potwierdzają, że jurysdykcje w regionie Europy Środkowo-Wschodniej są dobrze przygotowane do stawienia czoła wyzwaniom.

Źródło: EMIS & CMS „Emerging Europe M&A Report 2022/2023”

Deloitte: Co drugi przedstawiciel firm deweloperskich spodziewa się spadku inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej

Największym wyzwaniem dla branży nieruchomości są rosnące koszty finansowania projektów.

Obserwowana na początku 2022 roku poprawa nastrojów wśród przedstawicieli branży nieruchomości okazała się być chwilowym trendem. Rosnące koszty materiałów budowlanych oraz coraz droższy kapitał sprawiają, że 66 proc. ankietowanych deweloperów przewiduje spadek marż – wynika z raportu Real Estate Confidence Survey for Central Europe, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Pesymizm udziela się także inwestorom, wśród których nowe inwestycje planuje zdecydowana mniejszość.

Po raz piąty członkowie zarządów, menadżerowie oraz specjaliści działający w branży nieruchomości w krajach Europy Środkowej (takich jak Polska, Czechy, Węgry i Rumunia) wzięli udział w badaniu Deloitte Real Estate Confidence Survey for Central Europe. Badanie zostało przeprowadzone w grudniu 2022 roku. Przedstawiciele Deloitte sprawdzali nastroje panujące wśród uczestników sektora, zmiany jakie zaszły w tym obszarze na przestrzeni ostatnich miesięcy oraz przewidywania uczestników rynku nieruchomości dotyczące przyszłości.

Niepokój branży

Wojna w Ukrainie przekreśliła nadzieje przedstawicieli branży nieruchomości na polepszenie sytuacji rynkowej. Nastroje wśród ankietowanych nie tylko nie uległy poprawie w stosunku do poprzedniej edycji badania (przeprowadzonej w styczniu i kwietniu 2022 r.). Przedłużający się konflikt zbrojny, w połączeniu z coraz gorszymi perspektywami gospodarczymi spowodowały wzrost do poziomu 57 proc. odsetka respondentów przewidujących spowolnienie ogólnej aktywności rynkowej w regionie Europy Środkowej. To aż sześciokrotnie więcej niż w pierwszych miesiącach minionego roku.

O obecnej sytuacji najlepiej świadczy to, że planujący zakup nowych projektów stanowią zaledwie 15 proc. wszystkich badanych inwestorów, czyli najmniej od początku przeprowadzania naszego badania. Taki sam odsetek stanowi grupa, dla której priorytetem w najbliższych miesiącach będzie pozyskiwanie nowych funduszy, natomiast pozostali zamierzają skupić się na portfelu dotychczas posiadanych inwestycji. Wyniki badania pokazują, że przedstawiciele tej grupy w najbliższym czasie będą woleli przeczekać gorszą koniunkturę, powodowaną splotem niekorzystnych czynników takich jak rosnący koszt kapitału czy sytuacja geopolityczna – Dominik Stojek, partner, lider zespołu doradztwa nieruchomościowego Deloitte w Polsce

Zyski w dół, koszty w górę

Oprócz ograniczenia zaangażowania w nowe projekty inwestorzy na środkowoeuropejskim rynku nieruchomości liczą się z możliwym spadkiem potencjalnych zysków. W porównaniu do początków 2022 r. odsetek optymistów w tym obszarze zmniejszył się z 36 do 22 proc. Aż 35 proc. badanych wskazało natomiast, że spodziewa się pogorszenia zwrotów z zaangażowania kapitałowego (o 7 p.p. więcej niż na początku 2022 roku).

Największą grupę (43 proc.) stanowią natomiast zakładający niezmienność efektywności inwestycji.

Brak optymizmu widoczny jest również u deweloperów. W roku poprzedzającym wybuch pandemii koronawirusa największym zmartwieniem tej grupy była dostępność terenów inwestycyjnych. Cztery lata później kwestia ta niepokoi jedynie 7 proc. z nich. Na pierwszy plan wysunęły się natomiast obawy związane z finansowaniem inwestycji, na które wskazał co trzeci przedsiębiorca realizujący projekty budowlane. Wysokie koszty budowy, które w poprzedniej edycji badania zdominowały obawy branży deweloperskiej, dzisiaj niepokoją co czwartego z ankietowanych. Jednocześnie, ta ostatnia kwestia ma znaczący wpływ na wysokość marży z inwestycji. Podczas gdy na początku 2022 r. spadków w tym obszarze spodziewało się dziewięciu na dziesięciu deweloperów, kilkanaście miesięcy później takie przewidywania ma dwie trzecie ankietowanych. Wzrosła natomiast liczebność grupy przewidującej utrzymanie się marż na niezmienionym poziomie (28 proc.) oraz osób zakładających wzrost (6 proc.).

Czynnikiem, który w największym stopniu wpływa na nastroje, są rosnące koszty finansowania inwestycji, będące pokłosiem podwyżek stóp procentowych w krajach regionu. Podobnie jak w pierwszych miesiącach 2022 r. ponad połowa uczestników ostatniej edycji badania Deloitte stwierdziła, że liczy się z możliwym spadkiem dostępności finansowania dłużnego. Odpowiedzi dotyczące polskiego rynku nie różniły się znacząco od średniej dla regionu, natomiast respondenci pochodzący z Rumunii cechowali się największym pesymizmem w tym obszarze.

Podobnie jak w poprzednich latach około jedna trzecia uczestników badania sceptycznie podchodzi do kwestii otoczenia podatkowego w regionie. Największy odsetek wśród ankietowanych stanowią zwolennicy tezy o braku większych zmian fiskalnych (65 proc.). Na poziomie krajowym rozkład odpowiedzi wygląda nieco inaczej. W przypadku Polski po 45 proc. ankietowanych stanowią zwolennicy tezy o braku zmian klimatu podatkowego oraz spodziewający się pogorszenia warunków podatkowych. Co ciekawe w poprzedniej edycji badania pesymiści stanowili aż 95 proc. wszystkich polskich respondentów.

Nad branżą deweloperską Europy Środkowo-Wschodniej zawisły czarne chmury i niewiele wskazuje na możliwość poprawy sytuacji w najbliższych miesiącach. Drożejący kredyt, brak perspektyw na wdrożenie korzystnych rozwiązań fiskalnych oraz odpływ zagranicznego kapitału sprawiają, że znaczna część uczestników branży spodziewa się nadejścia gorszych czasów – Dominik Stojek

Krótsza perspektywa czasowa wpływu wojny

Jednym z kluczowych czynników mających wpływ na nastroje uczestników branży nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej jest wojna w Ukrainie. W odróżnieniu od początków minionego roku przewidywania uczestników ankiety co do trwałości skutków konfliktu uległy zmianom. Podczas gdy w pierwszych miesiącach 2022 r. ponad połowa badanych spodziewała się długofalowego wpływu wojny na sektor nieruchomości, dzisiaj ten pogląd podziela tylko co trzeci badany. Jednocześnie o 24 p.p., do 61 proc., wzrósł odsetek osób przewidujących średnioterminowe skutki konfliktu.

Po uwzględnieniu podziału na konkretne grupy to deweloperzy oraz inwestorzy cechują się większym optymizmem w ocenie możliwych długofalowych skutków konfliktu w porównaniu do doradców. W przypadku pierwszych dwóch grup zwolennicy tezy o długotrwałym wpływie wojny na sytuację w regionie stanowią odpowiednio 31 i 24 proc. ogółu, natomiast wśród doradców takie osoby stanowią ponad połowę.

Zapytani o to, na który z segmentów biznesu nieruchomościowego wojna będzie miała największy wpływ, badani wskazali obszar związany z wypoczynkiem, hotelarstwem i turystyką. Lider zestawienia z początku 2022 roku, czyli budownictwo mieszkaniowe, uzyskało 14 proc. odpowiedzi – o 17 p.p. mniej niż w poprzedniej edycji badania. Uwzględniając podział geograficzny odpowiedzi, dwa kraje – Polska i Rumunia – odstają rozkładem od średniej z regionu. Działający w Polsce respondenci najczęściej wskazywali projekty budownictwa mieszkaniowego, natomiast w Rumunii przewidywania dotyczą przede wszystkim inwestycji przemysłowych.

O badaniu
Raport Deloitte Real Estate Confidence Survey for Central Europe jest publikowany corocznie. Badanie przeprowadzono w grudniu 2022 roku. W ankiecie wzięli udział członkowie zarządów, menadżerowie i specjaliści z zakresu rynku nieruchomości operujący przede wszystkim w Polsce, Czechach, na Węgrzech i w Rumunii, a także na terenie całej Europy Środkowej. Kwestionariusz składał się z dwóch części. Pierwsza skupiała się na opiniach respondentów dotyczących poszczególnych aspektów ogólnych warunków ekonomicznych w Europie Środkowej w 2023 r. Druga dotyczyła indywidualnych perspektyw biznesowych każdego uczestnika.

Rynki czekają na banki centralne. Korekta na kryptowalutach

Tydzień minie w oczekiwaniu na decyzje banków centralnych. Już jutro decyzja Amerykanów, w czwartek poznamy zdanie Anglików i Europejskiego Banku Centralnego.

Czekają na FED

Już jutro odbędzie się posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w sprawie stóp procentowych. Rynki są bardzo zgodne. Stopy powinny wzrosnąć o 0,25% do przedziału 4,5%-4,75%. Jeszcze w październiku wyraźnie dominował wzrost dwa razy większy, a rynek nieśmiało zastanawiał się, czy przypadkiem nie osiągniemy 5%. Od tego czasu jednak sporo się na rynkach zaczęło zmieniać. Inflacja przestała w większości państw rosnąć tak szybko. Do tego mamy problem, którego większość bankierów centralnych boi się bardziej niż inflacji. Mowa o spowolnieniu gospodarczym. Z jednej strony to właśnie walka ze zbyt dużą inflacją powinna być ich głównym zmartwieniem. Z drugiej najbardziej boją się sytuacji wejścia w spowolnienie gospodarcze ze zbyt wysokimi stopami procentowymi. Nikt nie chce mieć w życiorysie zarżnięcia gospodarki drogim kredytem i wywołania kryzysu.

Korekta na kryptowalutach

Wirtualne pieniądze od początku roku miały świetną passę. Głównie dlatego, że pod koniec zeszłego roku miały bardzo złą. Obecnie znajdujemy się w przypadku bitcoina w okolicach sierpnia 2022. W przypadku etherium drugiej najważniejszej waluty jesteśmy dopiero w okolicach października 2022. Nie zmienia to faktu, że pomimo wczorajszej przeceny obie te kryptowaluty zyskują od początku roku imponujące 38% i 31%. Nie są to poziomy, które są osiągalne na większości standardowych aktywów. To właśnie dlatego rynek ten cieszy się dużym zainteresowaniem osób, które wierzą, że szybko mogą stać się bogate. Z drugiej strony należy pamiętać, że tak duża zmienność to też ryzyko olbrzymich, niedostępnych na innych rynkach, strat. Pomijając oczywiście oszustwa takie jak zeszłoroczne zamknięcie giełdy FTX, które stało za wspomnianą złą passą pod koniec roku.

Dane z Hiszpanii nie tak dobre

Po silnych spadkach poziomu wzrostu cen rynek spodziewał się utrzymania trendu. Miesiąc temu poziom wzrostu cen wynosił rocznie 5,7%. Coś, o czym możemy tylko marzyć w Polsce. Teraz wbrew oczekiwaniom nie tylko nie spadł do 4,8%, ale wzrósł do 5,8%. Patrząc z zewnątrz, można by sądzić, że Hiszpania radzi sobie wciąż bardzo dobrze ze wzrostem cen. Problem polega jednak na tym, że za sukcesami tymi stoją problemy gospodarcze. To przez nie przedsiębiorcy nie mogą aż tak mocno podnosić cen. Jest to kolejny element mogący mieć wpływ na czwartkową decyzję EBC w sprawie stóp procentowych. Bank może nie chcieć nadmiernie podnosić stóp procentowych, by nie zaszkodzić państwom z południa kontynentu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
15:45- USA – indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

FPP proponuje program „Młodzi – sprawni w IT”

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że należy wyjść naprzeciw oczekiwaniom i aspiracjom zawodowym młodych osób z niepełnosprawnościami przez wsparcie ich zarówno w ramach realizowanych już programów (finansowane ze środków PFRON stypendia, dofinansowanie do mieszkań czy pojazdów), jak i nowych inicjatyw. Dlatego FPP wyszło z propozycją projektu „Młodzi – sprawni w IT” skierowanego do osób z niepełnosprawnościami, zachęcającego do podjęcia studiów informatycznych. Liczba osób z niepełnosprawnościami posiadających wykształcenie wyższe wynosi w Polsce 11% (dane GUS za II kw. 2022). Tymczasem wykształcenie zwiększa szanse na znalezienie pracy aż do 70%. Program proponowany przez FPP pomógłby zmniejszyć lukę na rynku pracy.

Program takich studiów byłby przygotowywany w ścisłej współpracy z pracodawcami z branży IT, którzy braliby udział również w procesie dydaktycznym. Kooperacja nauki i biznesu to klucz do sukcesu w procesie edukacji, w którym kształci się kadry na potrzeby rynku pracy. Projekt zakłada, że studenci mieliby u pracodawców płatne praktyki, a po ich zakończeniu gwarancję zatrudnienia w danej firmie. Oczywiście zarówno kształcenie, jak i praca oraz praktyka odbywałyby się w warunkach przystosowanych do osób z danym rodzajem niepełnosprawności.

„Osoby z niepełnosprawnościami chcą i powinny podejmować edukację na poziomie wyższym. Zadaniem państwa jest im to nie tylko umożliwić, ale też ułatwić. Bez wsparcia w tym zakresie nie będzie mowy o ich aktywizacji i niezależnym życiu. Niestety, ale w Polsce praca osób z niepełnosprawnościami wciąż kojarzona jest jako praca niskopłatną, niewymagającą wysokich kwalifikacji i powiązana z określonymi branżami. Czas skończyć z tą niesprawiedliwą stygmatyzacją i dostrzec potencjał osób z niepełnosprawnościami na rynku pracy. Zwłaszcza w działach gospodarki borykających się aktualnie z niedoborami kadrowymi – jak chociażby branża IT, gdzie według niektórych szacunków brakuje nawet 300-350 tys. pracowników” – podkreśla Teresa Hernik, ekspert ds. społecznych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Na przestrzeni ostatnich lat widać rosnące zaangażowanie świata akademickiego, ale też pracodawców, w likwidację barier w edukacji i zatrudnianiu osób z niepełnosprawnościami. Dla pracodawców to już nie tylko element strategii CSR, ale też ważny aspekt w raportowaniu w ramach ESG. Zmienia się również podejście ze strony instytucji państwa, które intensywnie zwiększają finansowanie na wsparcie dedykowane osobom z niepełnosprawnościami oraz prowadzą aktywne działania zmierzające do realizacji rządowej Strategii na rzecz osób z niepełnosprawnościami (2021-2030).

Rosyjscy hakerzy ponownie zaatakowali polskie strony

  • Hakerzy z Killnetu ponownie przeprowadzili ataki typu DDoS, polegające na przeprowadzeniu ukierunkowanych działań wymierzonych w witryny internetowe oraz serwery. Wszystko to w celu zakłócenia ruchu sieciowego.
  • Na opublikowanej przez cyberprzestępców liście znalazły się przede wszystkim amerykańskie, holenderskie i brytyjskie witryny internetowe, a także kilka polskich, w tym strona Ministerstwa Zdrowia, Politechniki Bydgoskiej czy portal Medycyna Praktyczna.
  • Obecnie (wtorek, 31.01) większość z nich ponownie funkcjonuje, jedynie mp.pl ma problem z działaniem.

Zbliżona do Rosji grupa hakerska KillNet przyznała się do serii ataków na strony internetowe instytucji medycznych państw, które wspierają Ukrainę w konflikcie zbrojnym z Rosją. Na opublikowanej przez cyberprzestępców liście znalazły się przede wszystkim amerykańskie, holenderskie i brytyjskie witryny internetowe, a także kilka polskich, w tym strona Ministerstwa Zdrowia, Politechniki Bydgoskiej czy portal Medycyna Praktyczna.

Hakerzy z Killnetu ponownie przeprowadzili ataki typu DDoS, polegające na przeprowadzeniu ukierunkowanych działań wymierzonych w witryny internetowe oraz serwery. Wszystko to w celu zakłócenia ruchu sieciowego. Na opublikowanej liście stron, które doświadczyły ataku jest siedem polskich witryn, m.in. stron przeznaczonych dla obywateli Ukrainy, Ministerstwa Zdrowia, Politechniki Bydgoskiej czy portalu Medycyna Praktyczna (mp.pl). Obecnie (wtorek, 31.01) większość z nich ponownie funkcjonuje, jedynie mp.pl ma problem z działaniem.

Obrazek 1 – Lista zaatakowanych polskich stron opublikowana na kanale Telegram grupy KillNet

Killnet

– Ataki na szpitale czy instytucje opieki zdrowotnej mogą być szczególnie niebezpieczne dla stabilności życia społecznego.  W zeszłym roku byliśmy świadkami poważnych przestojów branży IT w wyniku ataku ransomware w łańcuchu dostaw. Ponieważ coraz więcej usług jest dostarczanych online, zakłócenia spowodowane atakami DDoS ataki mogą być wyjątkowo szkodliwe, potencjalnie wpływając na opiekę zdrowotną – np. planowanie wizyt czy telekonsultacje – komentuje ataki Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Siedem polskich stron to jedynie niewielki wycinek całej kampanii Killnetu. Grupa przeprowadziła ataki m.in. na strony w USA, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Hiszpanii czy Norwegii.

– Ostatnia kampania Killnetu miała na celu spowodowanie zakłóceń w funkcjonowaniu witryn internetowych, a nie kradzieży danych. Nie powinniśmy jednak lekceważyć tych zagrożeń. To ostrzeżenie, że musimy nadać priorytet solidnym środkom bezpieczeństwa w krytycznych usługach, aby zapobiec dalszym naruszeniom – dodaje ekspert Check Pointa.

Kwota wolna od zajęcia komorniczego – jak ją wyliczyć?

Egzekucja komornicza to dla wielu zadłużonych osób przerażająca perspektywa. Nie oznacza to jednak całkowitego przejęcia mienia i pozostawienia dłużnika bez środków do życia. Jak prawidłowo wyliczyć kwotę wolną od komornika na rachunku bankowym?

Czym jest kwota wolna od komornika w banku?

Kwota wolna od zajęcia komorniczego w banku to inaczej wysokość środków, jakie właściciel zajętego konta może wypłacić z rachunku. Jest ona równa 75% minimalnego wynagrodzenia brutto obowiązującego w danym miesiącu. Kwota odnawia się z każdym kolejnym miesiącem kalendarzowym. Jak prawidłowo ją wyliczyć?

Na początku miesiąca kwota jest taka sama, ale zmniejsza ją każdy przychód dłużnika w postaci przelewu, a także środki niewykorzystane z poprzedniego miesiąca. To istotna informacja, którą powinieneś zapamiętać.  Na koniec miesiąca nie należy zostawiać na rachunku bankowym żadnych pieniędzy, aby nie zmniejszyć w ten sposób kwoty wolnej od zajęcia komorniczego w kolejnym miesiącu!

Kiedy komornik nie zabierze ani grosza?

W przypadku, gdy Twoje wpływy na konto są niższe, niż kwota wolna od zajęcia komornik nie zabierze ani złotówki. Egzekucja dotyczy dopiero każdej sumy powyżej granicznej. Problem może pojawić się w sytuacji, gdy pensja lub inne uposażenie jest przelewane na rachunek ostatniego dnia miesiąca. Jeśli nie wypłacisz wówczas pieniędzy, a środki na koncie przekroczą wartość kwoty wolnej to reszta zostanie oddana komornikowi. A nawet jeśli będzie niższa to jak wspominano powyżej pomniejszy kwotę wolną w kolejnym miesiącu. Warto więc pilnować stanu rachunku i nie dopuszczać do sytuacji, gdy ostatniego dnia miesiąca znajdują się na nim jakieś pieniądze.

Bank nie ponosi winy za zajęcia komornicze jest to bowiem kwestia regulowana przez ustawę. Prawo nie wnika skąd na koncie wzięły się pieniądze – mógł to być zwrot podatku, pieniądze oddane za zwrócony towar, czy wpłata od rodziców lub innych osób. Niezależnie od źródła każda kwota powyżej wolnej od zajęcia przepadnie na rzecz komornika.

Przydatne mechanizmy, czyli licznik wolnej kwoty

Porządne konta bankowe powinny być zaopatrzone w bardzo przydatny mechanizm licznika wolnej kwoty. Po zalogowaniu  możesz dzięki niemu sprawdzić, jaką ilość pieniędzy masz jeszcze do dyspozycji. To dodatkowa ochrona przed pomyłką dlatego warto wiedzieć, czy bank w którym masz rachunek oferuje taką możliwość.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na temat kwoty wolnej od zajęcia komorniczego lub interesują Cię kwestie związane z oddłużaniem sprawdź naszą stronę mamdlugi.pl. Możesz też skontaktować się z fachowcami pracującymi w którymś z naszych biur terenowych. Zapraszamy do współpracy!

Opakowania – dla domu i dla firmy

Opakowania kartonowe mogą mieć mnóstwo zastosowań w każdym domu. Przydadzą się również w firmie, zwłaszcza jeśli prowadzisz działalność w sektorze e-commerce. Sprawdź najnowsze modele opakowań, dowiedz się gdzie kupić je w najkorzystniejszych cenach i jak wybrać dobrej jakości pudełka.

Opakowania kartonowe do dokumentów

Pudełka archiwizacyjne będą przydatne zarówno w domu, jak i w biurze. Wiele osób ma problem z regularnym sortowaniem dokumentów i z ich przechowywaniem. Dzięki pudełkom do archiwizacji ta trudność może zostać łatwo rozwiązana. Takie pudełka przeznaczone są do przechowywania pojedynczych kartek, ale też ulotek, projektów, prac plastycznych, całych albumów, teczek a nawet segregatorów. Ustawisz je w pionie lub w poziomie. Zawierają otwory ułatwiające wyciąganie pudełka z półki, a także jego otwieranie i zamykanie. Warto podkreślić, że kartonowe pudełka są znacznie lżejsze niż segregatory. Kolejna zaleta to ujednolicona stylistyka. Jeśli masz dość widoku segregatorów i organizerów na dokumenty w wielu różnych kolorach i chcesz nieco stonować wystrój, pudełka archiwizacyjne będą dobrym wyborem. Do kompletu można dokupić również specjalny karton, w którym zmieści się kilka pudełek do archiwizacji. Karton łatwo potem przenieść do piwnicy, na strych lub do magazynu. Te i inne rodzaje opakowań dostępne są u tego producenta: https://kartony24.eu/kontakt.

Klapowe opakowania dla e-commerce

Jak wyróżnić swoją markę? To pytanie spędza sen z powiek wielu przedsiębiorcom, tymczasem najskuteczniejsze rozwiązanie może być bardzo proste. Wystarczy zmienić opakowania wysyłkowe na swoje towary. Zamiast zwykłego szarego pudełka, wybierz opakowanie fasonowe, najlepiej ze spersonalizowanym nadrukiem. Karton fasonowy można złożyć i zamknąć be zużycia taśmy klejącej, co znacznie przyspiesza proces pakowania, ale również sprawia, że przesyłka wygląda bardziej estetycznie. Można wybrać także pudełka fasonowe z paskiem klejowym i taśmą zrywalną, co jeszcze bardziej ułatwia pakowanie i otwieranie paczki. Ten producent: https://kartony24.eu/pl/c/Kartony-fasonowe/74 oferuje ponadto usługę nadruku na dowolnym modelu pudełka. Wystarczy przesłać swój projekt lub zlecić jego wykonanie grafikom zatrudnionym u producenta opakowań, a niebawem do rąk klientów trafią opakowania z logo, hasłem reklamowym lub specjalną wiadomością i grafiką. Takie pudełka świadczą o Twoim profesjonalizmie i o kreatywności.

Ozdobne opakowania na prezenty

Czy da się zapakować prezent w ciągu minuty? Tak, trzeba mieć tylko pod ręką odpowiedni karton. Pudełka z nadrukami to idealne rozwiązanie dla osób, którym przygotowywanie wymyślnych opakowań na podarunki zawsze sprawia niemałą trudność. W ofercie niektórych producentów znajdują się opakowania z uniwersalnymi nadrukami nadającymi się na każdą okazję np. na urodziny czy imieniny. W okresie świątecznym pojawiają się także pudełka z nadrukami bożonarodzeniowymi czy wielkanocnymi. Jeśli wybierzesz takie opakowania, nie musisz stosować papieru ozdobnego ani wkładać pakunków w torebki prezentowe. Wystarczy umieścić w środku podarunki i zamknąć pudełko. Nie ma prostszego, a zarazem równie efektownego rozwiązania.

Hurtownia opakowań kartonowych on-line

Najwięcej modeli pudełek znajdziemy bezpośrednio na stronie producentów. Warto wybrać firmę, która oferuje wyprodukowanie kartonów na wymiar i naniesienie spersonalizowanych nadruków. Jeśli  prowadzisz swój e-sklep, nawiązanie współpracy z takim producentem będzie wręcz koniecznością. W Internecie ceny są zazwyczaj niższe niż w sklepach stacjonarnych, a ponadto nie trzeba tracić czasu na samodzielne dojazdy do hurtowni, zamówienie zostanie dostarczone przez kuriera. Niektórzy producenci prowadzą zarówno sprzedaż hurtownią, jak i detaliczną, więc jeśli potrzebujesz niewielkiej liczby pudełek do użytku domowego, także możesz zamówić je on-line.

Pudełka to niedoceniane, ale funkcjonalne i bardzo potrzebne akcesoria. Dzięki odpowiednim kartonom można uporządkować dokumenty, szybko zapakować prezenty, zabezpieczyć towary do wysyłki i wywrzeć dobre wrażenie na swoich klientach – a to jedynie kilka z wielu ich zastosowań. Zamów wybrane modele opakowań w sklepie on-line.

Wyniki Grupy Banku Millennium po 4 kwartale 2022 r.

Bank Millennium – dodatni wynik netto i istotna poprawa współczynników kapitałowych w 4 kwartale 2022 roku.

Po okresie negatywnych wyników, w 4 kwartale 2022 roku skonsolidowany zysk netto Grupy Banku Millennium wyniósł +249  mln zł (strata 1 015 mln zł po 4 kwartałach). Po wyłączeniu kosztów związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi, kosztów wakacji kredytowych i po dodaniu hipotetycznego podatku bankowego, wynik netto w 4 kwartale wyniósłby +694 mln zł (+2 241 mln zł w całym 2022 roku). Na koniec 2022 roku współczynniki kapitałowe wróciły do poziomów znacząco powyżej wymaganych minimów – wskaźnik TCR wzrósł do 14,4%, a T1 do 11,3%.

Joao Bras Jorge
Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium

– W 4 kwartale, mimo wysokich kosztów związanych z portfelem kredytów hipotecznych w walutach obcych, osiągnęliśmy długo oczekiwany dodatni wynik netto (+249  mln zł), co pokazuje siłę działalności podstawowej Banku. Wierzę, że jest to początek powrotu do trwałej rentowności i szybkiego zakończenia Planu Naprawy i Planu Ochrony Kapitału. W procesie odbudowy pozycji kapitałowej Banku wykorzystujemy istniejące zasoby wewnętrzne – realizujemy cele biznesowe, dokonaliśmy dwóch sekurytyzacji syntetycznych portfela wierzytelności korporacyjnych i MŚP,  korzystamy z obniżenia przez KNF wymogów kapitałowych. Dzięki temu współczynniki kapitałowe wróciły do poziomów znacząco przewyższających wymagane minima. Skupiamy się na realizacji strategii biznesowej na lata 2022-24. Zrealizowaliśmy kilkanaście istotnych inicjatyw, a zdecydowana większość wskaźników monitorujących wykonanie celów wskazuje pozytywny trend. Jesteśmy na dobrej drodze, by dotrzymać obietnic złożonych w strategii powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

– Jesteśmy nadal otwarci na indywidualnie negocjowane polubowne rozwiązania z kredytobiorcami hipotecznymi w CHF.  W 2022 roku zwarliśmy 7 943 ugód (1 312 w 4 kwartale), a od początku 2020 roku, kiedy proces został uruchomiony na dużą skalę, blisko 18 000 ugód. W efekcie liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się w 2022 roku o blisko  9 600 (jest ich teraz 38 011), co jest bardzo dobrym wynikiem w wyjątkowo niesprzyjającym środowisku – dodał Joao Bras Jorge.

Następujące wydarzenia 4 kwartału 2022 roku są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • wynik z odsetek skorygowany o koszt wakacji kredytowych nieco spadł kw/kw po sześciu kwartałach nieprzerwanego wzrostu; wzrost r/r pozostał na wysokim poziomie 63% ale zaczął zwalniać;
  • kwartalna marża odsetkowa (NIM) zawęziła się do 463 p.b. z 479 p.b. w 3kw22 głównie z powodu wyższego kosztu depozytów; marża aktywach dalej się poprawiała choć w wolniejszym tempie;
  • niewielkie zmniejszenie portfela kredytowego (netto/brutto -3%/-2% r/r) z największym spadkiem kw/kw w segmencie korporacyjnym (ogólnie niższy apetyt na ryzyko w bieżącym kwartale, wzmocnione przez wcześniejsze spłaty, sprzedaż ekspozycji kredytowych oraz spisania); portfel detaliczny zmniejszył się o 2% kw/kw i 3% r/r głównie z powodu zmniejszającego się portfela kredytów hipotecznych; wakacje kredytowe, niższe uruchomienia (4kw22: 0,9 mld zł, w całym 2022 r.: 6,6 mld zł, -34% r/r) zmniejszyły wielkość portfela kredytów hipotecznych w zł, podczas gdy portfel kredytów hipotecznych w walutach obcych dalej się kurczył (-30% r/r, -15% kw/kw) w wyniku zmian kursów walut, spłat, tworzenia rezerw na ryzyko prawne (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów) oraz dobrowolnych ugód z kredytobiorcami; w rezultacie udział całego portfela walutowych kredytów hipotecznych w kredytach brutto ogółem zmniejszył się do 8,9% (kredyty udzielone przez BM: 8,1%) z 12,4% (11,4%) w tym samym okresie ubiegłego roku; niehipoteczne kredyty detaliczne nieznacznie wzrosły kw/kw oraz r/r, częściowo dzięki relatywnie stabilnej produkcji kredytów gotówkowych (4kw22: 1,4 mld zł, 2022 r.: 5,4 mld zł, -3% r/r);
  • wysoka efektywność kosztowa w wyniku połączenia stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami i silnej odpowiedzi kosztowej na presje przychodowe; stabilna liczba pracowników (liczba aktywnych pracowników wzrosła o 80, tj. 1% od 4kw21), trwająca optymalizacja naszej sieci dystrybucji (liczba oddziałów własnych spadła o 34 jednostki, tj. 8% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,52 mln, wzrost o 11% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 2,24 mln, wzrost o 17% r/r); kosztowe działania optymalizacyjne pomogły ograniczyć inflacyjny wzrost kosztów operacyjnych oraz przełożyły się na znaczną poprawę efektywności kosztowej; raportowany wskaźnik koszty/dochody (z wył. kosztu wakacji kredytowych) („K/D”) był na poziomie poniżej 33% w porównaniu z 47% w tym samych okresie roku ubiegłego a wskaźnik K/D z wyłączeniem wakacji kredytowych, BFG/IPS, portfela FV oraz kosztów związanych z hipotekami walutowymi pozostał na niskim poziomie około 30% w porównaniu do poziomu 47% w tym samym okresie ubiegłego roku;
  • generalnie stabilna jakość portfela kredytowego (wskaźnik NPL w wysokości 4,45% na koniec 2022 r. w porównaniu z 4,54% na koniec września 2022 r.) i umiarkowany koszt ryzyka (45 p.b. w porównaniu z 56 p.b. w 3kw22 i na poziomie 44 p.b. w całym roku 2022) częściowo dzięki sprzedaży kredytów niepracujących (4kw22: 45 mln zł); trendy były nieco rozbieżne w podstawowych segmentach ale „efekt mianownika” tym razem odegrał większą niż zwykle rolę; w segmencie detalicznym nastąpiło niewielkie zwiększenie wskaźnika NPL ale wartość kredytów w tzw. koszyku 3 spadła w okresie; natomiast w segmencie korporacyjnym wskaźnik NPL spadł do 3,1% z 3,8% na koniec września br. po spłatach/sprzedaży/spisaniu ekspozycji kredytowych; pokrycie kredytów niepracujących rezerwami poprawiło się do 70% z 69% na koniec 3kw22;
  • depozyty klientów były stabilne w kwartale z depozytami detalicznymi rosnącymi o 3% kw/kw i depozytami korporacyjnymi spadającymi o 5%; struktura depozytów detalicznych dalej stopniowo się zmieniała z udziałem depozytów terminowych na poziomie 29% na koniec grudnia 2022 r. w porównaniu z 15% na koniec 2021 r.; płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D zmniejszającym się dalej, do poziomu 78%;
  • wskaźniki kapitałowe znacznie się poprawiły (skonsolidowany TCR: 14,4%/T1: 11,3% w porównaniu z odpowiednio 12,4% i 9,4% na koniec września br.) i znalazły się z powrotem powyżej wymaganych minimalnych poziomów jak opisano powyżej; pozytywny wynik finansowy w okresie (i w efekcie zmniejszona tegoroczna skumulowana strata), istotnie poprawiająca się wycena portfela obligacji i, nie mniej ważny, 8%-owy spadek aktywów ważonych ryzykiem (RWA) (transakcja sekurytyzacyjna obniżająca RWA o ponad 1 mld zł i redukcja ekspozycji korporacyjnych) miały największy wpływ;
  • aktywa zarządzane zarówno przez Millennium TFI, jak i fundusze zewnętrzne nieco wzrosły kw/kw i przekroczyły poziom 6,4 mld zł podczas gdy tempu spadku r/r spowolniło do 28%.

Ważne dane makro przed decyzjami banków centralnych

Dolar zyskał a indeksy giełdowe z Wall Street straciły – taki obraz rynku maluje się na 2 dni przed decyzją Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. Ten tydzień dopiero się rozkręca. Pod kątem makro dzisiejszy dzień będzie wyglądać już bardziej obficie w porównaniu do poniedziałku – głównie za sprawą Europy. Francja pokaże wyniki inflacyjne za styczeń. Zaplanowany na dziś odczyt dla Niemiec z powodów technicznych został przełożony. Dowiemy się również w jakim tempie rozwijała się strefa euro w IV kwartale ub.r. Jutro z kolei zostanie zaprezentowany wskaźnik HICP dla całego tego obszaru gospodarczego. To z pewnością dane, na które zwróci uwagę EBC, który o swojej polityce pieniężnej będzie decydował w czwartek.

Na ten moment rynek liczy na ruch o 50 punktów bazowych w górę ze strony Lagarde i 25 od Powella. Przynajmniej tak wskazują wyceny rynkowe oparte o kontrakty futures. Większych niespodzianek na ten moment nie powinniśmy oczekiwać . Być może takie pojawią się ale dopiero w marcu, kiedy otrzymamy kolejne porcje danych makro. Jeśli one uległy by zdecydowanemu pogorszeniu, wówczas „gołębie” z EBC zaczną mocniej dawać sygnał o swoim istnieniu. Brak większych niespodzianek nie oznacza oczywiście, że nie będzie zmienności na rynku walutowym. Pojawić się ona może już dziś w czasie publikacji danych o inflacji z największych gospodarek europejskich. Jutro z kolei większe ruchy mogą pojawić się kiedy wskaźnik HICP zostanie podany dla całej strefy euro.

Dane inflacyjne będą charakteryzować się wieloma efektami statystycznymi – wiec można oczekiwać jakiś większych zaskoczeń. Od stycznia bowiem obowiązuje nowa waga koszyka dóbr. Mają one odzwierciedlać zmiany w strukturze konsumpcji w poprzednim roku. Pamiętajmy, że po zniesieniu ograniczeń pandemicznych popyt na usługi znacząco wzrósł. Ich waga będzie wyższa w obecnym roku w porównaniu do 2022 r. W ostatnim czasie istotny wpływ na inflację miały działania rządu mające na celu złagodzenie wpływu wyższych cen energii. W Niemczech rząd przejął w grudniu miesięczne płatności za gaz ziemny i ogrzewanie miejskie. To spowodowało, że ich ceny znacznie spadły. Teraz, gdy ten efekt zniknął, znów będą one rosły. Wzrost ten zostanie jednak spowolniony przez nowe „hamulce cenowe” dla gazu ziemnego i energii elektrycznej w Niemczech, które zostaną wprowadzone dopiero w marcu, ale będą stosowane wstecz od stycznia i dlatego zostały uwzględnione w statystykach. Z kolei ulga podatkowa we Włoszech wygasła z końcem 2022 roku, co przyczyniło się do wzrostu cen benzyny i oleju napędowego o około 8 proc. na początku 2023. Również we Francji wygaśnięcie rządowego rabatu na paliwa spowodowało znaczny wzrost ich cen w styczniu. Już wczoraj dane z Hiszpanii (CPI, HICP) zaskoczyły wyższymi odczytami, głównie mowa od zmianach dynamiki rok do roku. To wsparło euro, choć jedynie na moment. Jeśli dziś i jutro wskaźniki inflacyjne ponownie wypadną wyżej niż rynkowe oczekiwania, wspólna waluta może zyskać.

W przypadku Fed decydujące będzie to, czy oświadczenie lub komentarze Powella podczas konferencji prasowej zasugerują, że bank centralny może wkrótce zbliżyć się do końca cyklu podwyżek stóp. Rynek od pewnego czasu oczekuje obniżek kosztu pieniądza w drugiej połowie roku. Dane gospodarcze, które pojawią się w okresie poprzedzającym posiedzenie FOMC, mogą potwierdzić oczekiwania rynku, wywierając presję na dolara: spadający indeks kosztów pracy (ECI) i słabe zaufanie konsumentów dzisiaj lub mniejsza liczba nowych miejsc pracy (ADP) i rozczarowujący indeks ISM jutro. Jeśli dane pokażą spowalniający efekt dotychczasowych podwyżek stóp, dolar może mieć kłopoty, jeśli jutro wieczorem Fed zabrzmi bardziej umiarkowanie w kwestii wzrostu płac i inflacji. Wówczas rynek prawdopodobnie jeszcze bardziej utwierdzi się w swoich oczekiwaniach co do cięcia stóp.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ruch w sklepach w 2022 r. wzrósł rdr. o ponad 11 proc. Za to o 8 proc. zmalała liczba klientów

Analiza zachowań ponad 1,2 mln konsumentów wykazała, że w ub.r. ruch w największych formatach handlowych na rynku zwiększył się łącznie o 11,2% w porównaniu z 2021 rokiem. Liderem są dyskonty ze wzrostem rdr. o 14,9%. Na drugim miejscu są hipermarkety ¬– 10%, a na trzecim – supermarkety – 6,4%. Jednak cały rynek rdr. stracił 8,3% kupujących. Tylko hipermarkety zyskały 2%. Dyskonty zanotowały spadek o 8,1%, a supermarkety – o 17,7%. Za to dyskonty zwiększyły swój udział w rynku o 1,7 p.p. rdr. W przypadku hipermarketów zmniejszył się on o 0,1 p.p. rdr. Z kolei supermarkety odnotowały stratę na poziomie 1,6 p.p. Autorzy badania zwracają też uwagę na to, że tzw. współodwiedzalność sklepów ww. formatów przekroczyła już w niektórych przypadkach 90%. Dane także mówią wprost o słabnącej lojalności klientów.

Firma technologiczna Proxi.cloud zbadała zachowania przeszło 1,2 mln unikalnych konsumentów, którzy łącznie odwiedzili ponad 13,5 tys. placówek handlowych, zlokalizowanych w 16 województwach w Polsce. Dane zgromadzono za pomocą aplikacji mobilnych wykorzystujących technologię opartą o geofencing. Analiza wykazała, że w zeszłym roku ruch w dyskontach, supermarketach i hipermarketach, wzrósł o 11,2% rdr.

– Wzrost ruchu jest wynikiem inflacji i podwyżek cen produktów. Klienci poszukują korzystnych ofert artykułów codziennego zapotrzebowania i w związku z tym odwiedzają wiele punktów sprzedaży. Dlatego wszystkie formaty handlu detalicznego powinny brać pod uwagę słabnącą lojalność klientów do miejsc zakupu – mówi dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Foresightu Gospodarczego w Polskim Instytucie Ekonomicznym (PIE).

Patrząc na poszczególne formaty, widać, że liderem są dyskonty. W tym formacie ruch wzrósł o 14,9%. Na drugim miejscu są hipermarkety ¬– 10%, a na trzecim – supermarkety – 6,4%.

– Te wyniki nie są zaskakujące, ponieważ dyskonty stanowią największą grupę pod względem liczby sklepów. Tego typu sieci stale powiększają bazę placówek. Co do zasady ich oferty są też postrzegane jako najtańsze na rynku – mówi Miłosz Sojka z Proxi.cloud.

Z badania wiemy też, że w ub.r. w porównaniu z 2021 r. zmniejszyła się o 8,3% liczba konsumentów odwiedzających analizowane formaty. Tylko hipermarkety odnotowały wzrost – o 2%. Dyskonty zaliczyły spadek o 8,1%, a supermarkety – o 17,7%.

– Niewielki wzrost, odnotowany przez hipermarkety, to skutek punktu odniesienia, czyli niskiej liczby klientów w ubiegłym roku i prawdopodobnie zasługa rozszerzonej oferty marek własnych, atrakcyjnych cenowo dla klientów. Natomiast ogólny spadek liczby klientów w sklepach jest następstwem oddziaływania szeregu czynników. Zmalała siła nabywcza Polaków, przez co ograniczali oni wydatki. Z danych GUS dotyczących koniunktury konsumenckiej wynika, że konsumenci mają obawy co do przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego i możliwości dokonywania ważnych zakupów. Do tego boją się utraty pracy lub zaprzestania prowadzenia własnej działalności. Niepewność sytuacji gospodarczej sprawia, że ostrożniej podchodzą do swoich wydatków – dodaje dr Kłosiewicz-Górecka.

Eksperci komentujący wyniki zwracają uwagę na to, że ruch w placówkach wzrósł, ale liczba kupujących spadła. Zdaniem dr Jolanty Tkaczyk, szefowej Katedry Marketingu Akademii Leona Koźmińskiego, taka sytuacja może oznaczać, że mniejsza liczba klientów częściej odwiedza wybrane sklepy, robiąc skromniejsze zakupy. Byłoby to zgodne z trendami wskazującymi na procesy dostosowawcze konsumentów związane z ograniczaniem jednorazowych wydatków, a także ze wzrostem popularności zakupów online.

– Klienci odwiedzają sklepy częściej i tracą przywiązanie do sieci, co w konsekwencji zwiększa tzw. współodwiedzalność sklepów. W trakcie pandemii urosła ona do rekordowych poziomów. W zeszłym roku widzieliśmy dalszy, choć nieznaczny, wzrost współdzielenia baz klientów przez sklepy – wyjaśnia ekspert z Proxi.cloud.

Według analizy, tzw. współodwiedzalność sklepów w niektórych przypadkach sięga już ponad 90%. Oznacza to, że dochodzi do granicznego punktu i raczej powinna wyhamowywać. Jednak to wcale nie znaczy, że w przyszłości jeszcze się nie powiększy.

– Nasze dane potwierdzają też, że część użytkowników przestaje odwiedzać dany format, wpływając tym samym na spadki poszczególnych sklepów lub nawet straty całego rynku. Dla sieci handlowych mogą to być niepokojące sygnały, skłaniające m.in. do pogłębionej analizy ofert handlowych – zwraca uwagę Miłosz Sojka.

Patrząc na udział poszczególnych formatów w łącznym ruchu, można zauważyć, że tylko dyskonty odnotowały wzrost rdr. – o 1,7 p.p. Hipermarkety zaliczyły spadek o 0,1 p.p. Z kolei supermarkety straciły 1,6 p.p. Jak podkreśla dr Kłosiewicz-Górecka, te wyniki mówią supermarketom o potrzebie optymalizacji struktury asortymentu i rozwinięcia oferty tańszych zamienników, których obecnie poszukują klienci.

– Popularność dyskontów jako miejsca realizowania stacjonarnych zakupów codziennych jest niekwestionowana. Wygrywają poziomem cen, ofertą i lokalizacją blisko klienta. Dalsze spadki udziałów w rynku innych formatów są nieuchronne, choć np. hipermarkety starają się nadrabiać propozycją zakupów online. Natomiast supermarkety jako forma handlu detalicznego powoli się wyczerpują. Trudno im konkurować z dyskontami poszerzającymi swoją ofertę o produkty premium i hipermarketami oferującymi szerszy i głębszy asortyment – podsumowuje ekspertka z Katedry Marketingu Akademii Leona Koźmińskiego.

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm w grudniu 2022 r.

W grudniu 2022 r., w porównaniu do grudnia 2021 r., banki udzieliły mniej kredytów mikroprzedsiębiorcom zarówno w ujęciu liczbowym (-14,2%), jak i wartościowym (-20,0%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

W ujęciu liczbowym banki przyznały o (-50,4%) mniej kredytów inwestycyjnych, o (-14,9%) kredytów w rachunku bieżącym oraz o (-14,1%) mniej kredytów obrotowych. Spadła w porównaniu do grudnia 2021 r. wartość udzielonych kredytów inwestycyjnych o (-58,3%), o (-7,2%) kredytów w rachunku bieżącym oraz kredytów obrotowych o (-1,9%).

W całym 2022 r. liczba udzielonych kredytów w porównaniu z 2021 r. spadła o (-12,7%) w ujęciu liczbowym oraz o (-12,0%) w wartościowym. Przy czym w ujęciu liczbowym ujemna dynamika wystąpiła w przypadku wszystkich rodzajów kredytów, a najwyższa w przypadku kredytów inwestycyjnych (-35,3%). W ujęciu wartościowym ujemna dynamika dotyczy kredytów inwestycyjnych (-37,0%) oraz kredytów obrotowych (-10,1%). Natomiast dodatnia dynamika charakteryzowała kredyty w rachunku bieżącym (+3,7%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Grudniowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,48% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w grudniu 2022 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,88%, kredyty w rachunku bieżącym 3,9% oraz kredyty obrotowe 10,8%.
W grudniu 2022 r. w porównaniu do listopada 2022 r. polepszył się (spadł) ogólny Indeks jakości o (-0,15). Indeks pogorszył się (wzrósł) jednak w porównaniu do grudnia 2021 o (+1,28). W okresie 12-miesięcznym pogorszyły się Indeksy wszystkich trzech rodzajów kredytów. Najwyższe pogorszenie Indeksu wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych (+2,28).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 10,5 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w grudniu br., 4,9 tys. zaciągnęły firmy usługowe (46,8%) i 2,5 tys. handlowe (23,9%). Łącznie więc 70,7% udzielonych w grudniu 2022 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,599 mld zł, banki udzieliły 536 mln zł (33,5%) kredytów firmom z sektora usług oraz 506 mln zł (31,6%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to w grudniu 2022 r. 65,1% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W grudniu 2022 r. najwyższy spadek r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania handlu (-16,8%) oraz produkcji (-16,2%). W ujęciu wartościowym w grudniu 2022 r. w porównaniu do grudnia 2021 r. ujemna dynamika dotyczyła kredytów dla wszystkich sektorów. Najwyższa ujemna dynamika dotyczyła wartości udzielonych kredytów firmom budowlanym (-25,6%) oraz usługowym (-20,9%).

W całym 2022 r. banki udzieliły mniej kredytów w porównaniu do analogicznego okresu ub.r. we wszystkich sektorach. Najbardziej spadła o (-17,2%) liczba kredytów udzielonych firmom handlowym oraz produkcyjnym (-16,9%). Również w ujęciu wartościowym banki udzieliły w całym 2022 r. w porównaniu do 2021 r. niższego finansowania firmom ze wszystkich czterech sektorów. Najwyższy spadek dotyczył udzielenia finansowania firmom produkcyjnym (-21,3%) oraz handlowym (-15,4%).

Jakości Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w grudniu 2022 r. spłacane były kredyty przez firmy handlowe – wartość Indeksu wyniosła 5,76% oraz usługowe (5,7%). Najlepszy (najniższy) odczyt w grudniu br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora produkcji oraz budownictwa i wyniósł 5,02%. W porównaniu do grudnia 2021 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) we wszystkich branżach: handlu (+1,85), usługach o (+1,09), budownictwie o (+1,09) oraz produkcji o (+0,98).

Miasta regionalne prześcignęły stołeczny rynek biurowy

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w regionach” w 2022 roku regionalne rynki biurowe wyprzedziły Warszawę pod względem wielkości całkowitych zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej. Wskaźnik pustostanów utrzymał się na stabilnym poziomie przy umiarkowanej aktywności deweloperów.

– Najemcy powrócili na rynek, ale obecnie poszukują przede wszystkim biur oferujących nowoczesne rozwiązania technologiczne, które umożliwią zoptymalizowanie kosztów najmu i uzyskanie oszczędności w dłuższej perspektywie – mówi Anna Osiecka, Associate Director w Dziale Reprezentacji Najemców Biurowych w firmie Newmark Polska. – Warto jednocześnie zaznaczyć, że ze względu na stosunkowo dużą dostępność powierzchni biurowej w budynkach zarówno istniejących, jak i będących w budowie, czynsze raczej pozostaną na dotychczasowym poziomie w najbliższych kwartałach.

Na koniec IV kw. 2022 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu największych rynkach regionalnych poza Warszawą (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) przekroczyły 6,4 mln mkw. i były o prawie 3% większe niż w stolicy. Biorąc pod uwagę aktywność deweloperów w regionach, możemy przypuszczać, że ta przewaga będzie się nadal stopniowo powiększać. Nowa podaż powierzchni biurowej w całym ubiegłym roku wyniosła 405 250 mkw. – to o prawie 80% więcej niż w 2021 r., ale o blisko 26% mniej niż w rekordowym 2019 r., kiedy to na rynek trafiło niemal 547 000 mkw.

Największą aktywnością deweloperów charakteryzował się pierwszy kwartał, w którym oddano do użytkowania ponad 60% całkowitego wolumenu nowej podaży za ubiegły rok. Wśród największych ukończonych inwestycji w 2022 roku znalazły się: budynki A1 i A2 kompleksu Global Office Park w Katowicach (łącznie 55 200 mkw., I kw.), .KTW II w Katowicach (39 900 mkw., I kw.), Midpoint71 we Wrocławiu (36 200 mkw., I kw.) oraz budynki A i B w ramach kompleksu Brain Park w Krakowie (łącznie 31 000 mkw., IV kw.).

Aktywność deweloperów na głównych rynkach regionalnych w Polsce na koniec IV kw. 2022 r. utrzymywała się na poziomie zbliżonym do odnotowanego kwartał wcześniej – w trakcie realizacji znajdowały się projekty o łącznej powierzchni ok. 583 000 mkw., co oznacza spadek o prawie 21% w ujęciu rok do roku.

– Warto podkreślić, że wolumen powierzchni biurowej w budowie pozostaje o ok. 35% niższy w porównaniu ze średnią z lat 2015-2019, kiedy to deweloperzy dostarczali na rynek średnio ok. 900 000 mkw. rocznie – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa w firmie Newmark Polska. – Świadczy to o tym, że deweloperzy nadal ostrożnie podchodzą do rozpoczynania nowych inwestycji, bacznie obserwując rynek, szczególnie zapotrzebowanie zgłaszane przez najemców i ogólną sytuację makroekonomiczną.

W IV kw. 2022 r. najemcy na głównych rynkach regionalnych wynajęli najwięcej metrów kwadratowych biur w całym ubiegłym roku – prawie 174 700 mkw., co oznacza wzrost o ponad 65% w porównaniu z poprzednim kwartałem. Z kolei całkowity popyt w 2022 r. w największych miastach regionalnych wyniósł ponad 623 250 mkw., czyli o prawie 5% więcej niż w 2021 r. Świadczy to o stopniowym powrocie aktywności najemców w regionach do poziomu sprzed pandemii. Największy udział w ubiegłorocznym popycie w miastach regionalnych miały firmy z sektora IT oraz usług dla biznesu – odpowiednio 26% i 19%. Na trzecim miejscu znalazła się branża produkcyjna, której udział w całkowitym wolumenie transakcji najmu sięgnął 11%.

W całym 2022 r. najwięcej podpisano nowych umów (48,6%), na kolejnym miejscu uplasowały się renegocjacje i odnowienia umów (30,4%). Natomiast pozostałe 21% stanowiły przednajmy (10,4%), ekspansje (6,2%) oraz transakcje na potrzeby własne (4,4%). Niemniej jednak, podobnie jak na rynku warszawskim, obserwujemy wzrost zainteresowania najemców renegocjacjami i odnowieniami umów, których udział w całkowitym wolumenie transakcji w IV kw. 2022 r. wzrósł do 40%.

Na koniec IV kw. 2022 r. poziom pustostanów na głównych regionalnych rynkach biurowych utrzymał się na praktycznie niezmienionym poziomie w porównaniu z trzecim kwartałem i wyniósł 15,3% (wzrost o 0,1 p.p.), natomiast w ujęciu rok do roku wzrósł o 1,2 p.p. Na ośmiu rynkach regionalnych najemcy nadal mają do dyspozycji łącznie 985 100 mkw. wolnej powierzchni biurowej.

Za rogiem kolejne podwyżki stóp po obu stronach Atlantyku

Uwaga w tym tygodniu skupi się na posiedzeniach banków centralnych. Rynki oczekują spowolnienia zacieśniania przez Fed i ruchu o 25 pb., jednocześnie EBC i BoE wydają się zmuszone do podwyżek o 50 pb. W gospodarkach strefy euro i Wielkiej Brytanii nie widać bowiem dotychczas trendu spadkowego inflacji bazowej, co stanowi kontrast dla danych z USA.

Najważniejsze waluty jak dotąd w 2023 r. notują gwałtowny wzrost względem dolara amerykańskiego. W ubiegłym tygodniu waluty surowcowe, takie jak dolary australijski, nowozelandzki i kanadyjski, radziły sobie najlepiej spośród walut G10, pozostałe uniknęły zaś większych fluktuacji. Waluty Ameryki Łacińskiej nadal pozytywnie się wyróżniają. Ponieważ inwestorzy skupiają się przede wszystkim na gospodarkach surowcowych, silne zwyżki dotyczą szczególnie reala brazylijskiego oraz peso kolumbijskiego i chilijskiego.

W tym tygodniu najpierw decyzję odnośnie do zmian stóp procentowych ogłosi Rezerwa Federalna – w środę 1.02, następnego dnia poznamy zaś wyniki obrad Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii. Ogólnie rzecz ujmując, powinien być to wysoce zmienny tydzień na rynku walutowym.

PLN

Mimo umocnienia walut regionu, złoty jak był, tak pozostaje przyklejony do poziomu 4,70 w parze z euro. Rozbieżność między regionalnym koszykiem a złotym postrzegamy raczej jako chwilową ciekawostkę niż symptom problemów polskiej waluty. Z jednej strony liczymy, że złoty w perspektywie kolejnych kwartałów również wykaże aprecjację, z drugiej zaś – mimo całego naszego optymizmu – nie mamy przekonania, że ostatnie zyski walut regionu są do utrzymania.

Obecny tydzień zaczęliśmy od pozytywnych wieści o PKB za 2022 r. Dynamika rzędu 4,9% oznacza, że Polska w ubiegłym roku znajdowała się w czołówce światowych gospodarek, zostawiając w tyle m.in. Chiny. Obecny rok przynosi gorsze wieści, widmo recesji w ujęciu średniorocznym zdaje się jednak oddalać. W tym tygodniu przed nami jeszcze dane PMI dla przemysłu Polski (w środę 01.02). Oczekuje się, że indeks pokaże kolejny wzrost, lecz nadal pozostanie poniżej granicy ekspansji.

EUR

Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej w strefie euro w styczniu znacznie wzrosły i obecnie są zgodne z niewielką ekspansją, co wzmacnia nasz pogląd, że wspólny blok raczej nie wejdzie w recesję w najbliższym czasie. Umożliwia to EBC skoncentrowanie się w pełni na kwestii inflacji podczas posiedzenia w czwartek 2.02. Powszechnie oczekiwana jest podwyżka stóp procentowych o 50 pb., ważniejsze będą jednak wskazówki w kontekście kolejnego zebrania. Wśród członków rady powstał rozłam na gołębie i jastrzębie, wpisujący się w różnice gospodarcze między poszczególnymi regionami Europy, uważamy jednak, że jastrzębie będą frakcją dominującą i prezeska Christine Lagarde zasygnalizuje kolejny ruch o 50 pb. w marcu.

W tym niezwykle wypełnionym wydarzeniami tygodniu poznamy także kluczowe dane makroekonomiczne: odczyt PKB w IV kwartale we wtorek 31.01 i wstępny odczyt inflacji w styczniu w środę 1.02. Spodziewamy się potwierdzenia, że strefa euro nie wkroczyła w recesję, a presja cenowa widoczna w inflacji bazowej nie spada.

USD

Oficjalne komunikaty Rezerwy Federalnej były ograniczone przez okres ciszy przed posiedzeniem w tym tygodniu, uwaga w USA skupiła się więc głównie na raporcie o inflacji PCE. Jego wydźwięk był zgodny z oczekiwaniami i wcześniejszym odczytem inflacji CPI, dlatego też kurs dolara zależał głównie od wieści z zewnątrz. Rynkowe stopy procentowe utrzymywały się raczej na stabilnym poziomie, a aktywa ryzykowne kontynuowały swój tegoroczny wzrost.

Powszechnie oczekiwana jest podwyżka stóp procentowych Fedu o 25 pb., kluczowe dla środowego posiedzenia będą więc komunikaty prezesa Jerome’a Powella podczas późniejszej konferencji prasowej. Choć gospodarka wysyła w ostatnim czasie mieszane sygnały, spodziewamy się, że Powell zasugeruje docelową wysokość stóp procentowych w USA na poziomie co najmniej 5%. Pozwalają na to historycznie niska liczba zadeklarowanych bezrobotnych i jedynie niewielkie oznaki luzowania ciasnego rynku pracy. Korzystny trend inflacyjny w USA oznacza jednak, że Fed będzie mógł wkrótce przyjąć postawę wait-and-see – w przeciwieństwie do podobnych banków centralnych w Europie.

GBP

Szereg nadzwyczaj słabych danych makroekonomicznych pociągnął w zeszłym tygodniu funta w dół. Styczniowe dane PMI pokazały rozczarowującą aktywność sektora usług, która ściągnęła w dół zbiorczy indeks. Ruchy funta były jednak niewielkie zważając na okoliczności.

Teraz wszystkie oczy zwrócone są ku czwartkowemu (2.02) posiedzeniu Banku Anglii. Wydaje się, że decydenci dokonali kolejnej zmiany nastawienia podczas tego cyklu podwyżek i obecnie skłaniają się ku jastrzębiej postawie, czemu sprzyja siła części danych makro i uporczywa presja cenowa widoczna w inflacji bazowej. Spodziewana jest podwyżka stóp procentowych o 50 pb., reakcja funta będzie jednak zależała od rozkładu głosów odnośnie do podwyżki, nowych projekcji makroekonomicznych i wskazówek w kontekście kolejnego zebrania. Wydaje się, że ponowny rozstrzał w głosowaniu na trzy części jest mocno prawdopodobny, choć spodziewamy się większej liczby gołębich oponentów niż w grudniu.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Rynek biurowy w regionach w IV kwartale 2022 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za czwarty kwartał 2022 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze, działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

  • Na koniec czwartego kwartału 2022 roku całkowite istniejące zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 438 100 m kw. Niezmiennie największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 708 000 m kw.), Wrocław (1 328 000 m kw.) oraz Trójmiasto (1 012 100 m kw.).
  • W czwartym kwartale 2022 roku do użytkowania oddano obiekty o łącznej powierzchni 73 800 m kw. Największymi projektami były Brain Park A oraz Brain Park B (deweloper Echo Investment, 13 900 m kw. oraz 17 100 m kw.) oraz kolejne fazy kompleksu biurowego Fabryczna Office Park – budynek B4 (Inter-Bud, 12 200 m kw.) oraz H1 (Inter-Bud, 9 600 m kw.). Wszystkie cztery wymienione projekty zlokalizowane są w Krakowie. Poza tym rynkiem, nowoczesna podaż powierzchni biurowej wzrosła po oddaniu do użytku nowych budynków również w Katowicach, Wrocławiu, Łodzi i Lublinie.
  • Na koniec czwartego kwartału 2022 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz pozostawało 985 100 m kw. powierzchni biurowej, co odpowiada stopie pustostanu na poziomie 15,3% (wzrost o 0,1 p.p. kw./kw. oraz wzrost o 1,2 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 roku). Najwyższy współczynnik pustostanów odnotowano w Łodzi – 21,0%, najniższy w Szczecinie – 5,8% (jedyne miasto ze stopą pustostanów poniżej 10,0%).
  • Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w czwartym kwartale 2022 roku wyniósł 174 700 m kw., co jest wartością o 65% większą niż w kwartale ubiegłym i o 19% mniejszą niż w analogicznym okresie 2021 roku. Najwięcej powierzchni zostało wynajęte w Krakowie (65 300 m kw.), we Wrocławiu (52 800 m kw.) i w Gdańsku (14 000 m kw.).
  • W czwartym kwartale 2022 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom: 50% (włączając umowy przednajmu oraz powierzchnie na potrzeby własne właściciela nieruchomości). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 40% zarejestrowanego popytu, a ekspansje za 4%. Powierzchnia wynajęta na użytek własny właścicieli budynków stanowiła 6% kwartalnego popytu.
  • Do największych transakcji zawartych w czwartym kwartale 2022 zaliczamy: renegocjację kontraktu poufnego najemcy z branży finansów i bankowości w budynku Green Day we Wrocławiu (14 500 m kw.), nowa umowa najmu London Stock Exchange Group w 3T Office Park w Gdyni (8300 m kw.) oraz odnowienie umowy najmu poufnego najemcy z branży finansów i bankowości we wrocławskim budynku Pegaz (5700 m kw.).

Tańsze grzanie domów. Gaz testuje nowe minima

Na rynku gazu znów pozytywne sygnały. Nie oznacza to, że od razu odczujemy to na rachunkach. Dane z USA dają oddech dolarowi, a w Australii dalsze umocnienie tamtejszego dolara stoi pod znakiem zapytania.

Dane ze Stanów

W piątek poznaliśmy pakiet danych z USA. Wydatki Amerykanów spadały w grudniu o 0,2% w ujęciu miesięcznym, a dochody rosły o 0,2%. Jest to z jednej strony odczyt niemal dokładnie równy oczekiwaniom, więc niebudzący dużo emocji na rynku. Z drugiej jednak potwierdza pewną tendencję. Dla gospodarki moment, kiedy konsumenci zmniejszają zakupy to zawsze ryzyko. Spadek konsumpcji szybko przekłada się bowiem na inne elementy. Z drugiej strony przy zadłużeniu obywateli USA może to nie jest zła tendencja. Pewna stabilizacja w dłuższej perspektywie nie jest niczym złym. Drugim odczytem był wyższy od oczekiwań indeks Uniwersytetu Michigan. To najprawdopodobniej on odpowiadał za lekkie umocnienie dolara względem euro pod koniec tygodnia.

Australia w swoim tempie

Kiedy większość państw ma już obecną falę inflacji i wzrostu stóp procentowych za sobą okazuje się, że są jeszcze takie, które dopiero gonią górkę. Jednym z nich jest Australia. Inflacja niby wyskoczyła, ale jednak do poziomu 7,8%, co dla wielu zarządów banków centralnych jako szczyt jest marzeniem. Stopy procentowe wzrosły już do 3,1%, ale dobre dane nadeszły ze strony inflacji producenckiej. Ta w IV kwartale spadła do 5,8%, co sugeruje, że presja na wzrost cen spada. Może to oznaczać, że trend wzrostu stóp powoli ma się ku końcowi. Byłoby to istotne dla dolara australijskiego, od dołka z listopada umocnił się on bowiem aż o ponad 12% względem dolara amerykańskiego.

Gaz testuje nowe minima

Zima za oknami (piszemy ten tekst z perspektywy okien w Poznaniu) może sugerować, że zapotrzebowanie na surowce energetyczne powinno rosnąć. W dalszym ciągu jest ono niższe od długookresowych prognoz. Konsekwencje widać szczególnie na rynku gazu. W piątek przez chwilę megawatogodzina spadła do 52,5 euro. To tylko 35 eurocentów powyżej najniższego poziomu ze stycznia a tym samym rekordowo niskich cen od września 2021 roku. Ceny te są niskie z perspektywy ostatnich kwartałów, jest jednak jeszcze przestrzeń do spadków. Pokazuje to jednak, że gazowa broń Putina okazuje się nieskuteczna i Europa potrafi sobie radzić z dostawami z innych kierunków.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat