Najważniejsze wydarzenia na rynkach w pierwszym półroczu 2018 r.

0

Pierwsza połowa 2018 roku obfitowała w bardzo dynamiczne zmiany nastrojów inwestorów, a wraz z nimi kursów walut, cen surowców, notowań największych indeksów czy spółek. Kamil Hajdamowicz z Vienna Life komentuje największe wydarzenia minionego półrocza na rynku.

Spółki technologiczne z USA przynoszą zyski polskim funduszom

W pierwszym półroczu 2018 r. fundusze inwestycyjne oparte na spółkach notowanych w Stanach Zjednoczonych przyniosły najwyższą średnią stopę zwrotu. – Tutaj należy wyróżnić fundusze inwestujące dużą część portfela w spółki technologiczne, których stopa zwrotu wyniosła 12-15%. Bardzo dobrze zachowywały się instrumenty inwestujące w szeroki sektor spółek technologicznych, zdywersyfikowane geograficznie. Do takich należy Investor Nowych Technologii, inwestujący w spółki ze Stanów Zjednoczonych, Europy Zachodniej i Polski, którego stopa zwrotu w I półroczu wyniosła 19,19% – mówi Kamil Hajdamowicz, Doradca Inwestycyjny w Vienna Life.

Motorem napędowym są tzw. FAANG-i, czyli Facebook, Amazon, Apple, Netlix i Google. W marcu pojawiła się nerwowość wśród inwestorów spowodowana współpracą spółki Facebook z Cambrige Analityca i nieuprawnionym wykorzystaniem danych milionów użytkowników. Szybko jednak ta sprawa została zapomniana, a inwestorzy skupili się na prawdziwych wartościach tych spółek, a nie na spekulacjach, które do tej pory się nie zmaterializowały. Notowaniom pomagały wyniki kwartale spółek, które w prawie 80% przypadków przebiły rynkowe oczekiwania. Można oczekiwać utrzymania tego trendu w II kwartale, chociaż coraz większym czynnikiem ryzyka pozostaje polityka monetarna Fed.

Sprzyjającym czynnikiem dla instrumentów opartych na spółkach notowanych w USA był również wzrost wartości dolara. Względem złotego umocnił się on o 7,32 proc. (licząc do 25 czerwca br.).

Trump podgrzewa rynki

Bardzo sprzeczne doniesienia o kolejnych sankcjach wprowadzanych przez Trumpa także wpływały na zmienne nastroje inwestorów. Prezydent USA wdrożył już dodatkowe opłaty za import stali i aluminium z UE. W odwecie Unia nałożyła taryfy na warte 2,8 mld euro produkty (motocykle, Bourbon, sok pomarańczowy). Trump grozi teraz wprowadzeniem 20 proc. cła na samochody importowane z państw unijnych.

Obecnie natomiast najbardziej atmosferę na rynkach podgrzewają informacje o regulacjach blokujących chińskie inwestycje w sektor technologiczny Stanów Zjednoczonych. Trump rozważa przygotowanie planu wzmożonej kontroli eksportu, którego celem jest zapobieganie wypływowi technologii do Chin. The Wall Street Journal podaje, że prezydent USA tymi działaniami chce uniemożliwić Chinom realizację strategii „Made in China 2025” – państwo środka aspiruje, by stać się globalnym liderem w 10 obszarach związanych z technologią (m.in. przemysł lotniczy, biotechnologie czy technologia informacyjna). Jesteśmy w tym momencie świadkami szeroko zakrojonej rozgrywki politycznej (która w niektórych obszarach przybiera już postać wojny gospodarczej) o globalną supremację w obszarze nowoczesnych technologii

Czytaj również:  Problemy Deutsche Bank. Francuzi opóźniają wzrost akcyzy

Rynki finansowe działają pod wpływem polityki Białego Domu. Trudno w tym momencie prognozować, czy wojna handlowa jest tylko nową formą gry negocjacyjnej i politycznej (przed wyborami do Kongresu na jesieni b.r.), czy też realną chęcią nałożenia ceł na wybrane obszary świata w celu obrony amerykańskiej gospodarki. Wpływa ona jednak na tempo globalnej wymiany handlowej i nastroje gospodarcze (odzwierciedlone w odczytach wskaźników wyprzedzających oraz w statystykach eksportu), co bezpośrednio przekłada się na nastroje rynkowych inwestorów. Obserwujemy w ostatnich tygodniach podwyższoną zmienność na rynkach finansowych, którą w szczególności dotknięte zostały rynki wschodzące, a przez to również Polska komentuje Kamil Hajdamowicz.

GetBack i wpływ afery na rynek obligacji korporacyjnych

W wyniku problemów finansowych wrocławska firma windykacyjna winna jest dziś obligatariuszom ok. 2,5 mld zł. Na wniosek KNF w kwietniu br. zawieszono obrót akcjami spółki. Ponadto firma wielokrotnie przekładała przedstawienie sprawozdania finansowanego za ubiegły rok. Rynek i inwestorzy trwali w niewiedzy, a zainteresowanie sytuacją finansową spółki było ogromne. Gdy już wreszcie opublikowano raport, na jaw wyszło, że strata GetBack za 2017 rok wynosi 1,33 mld zł. Sytuacja związana z GetBack kolejny raz, w bardzo nieprzyjemny sposób, przypomniała wielu inwestorom zasadę, że wysoki zysk najczęściej idzie w parze z wysokim ryzykiem, a dotyczy to zarówno rynku akcji, jak i obligacji.

Sprawa GetBacku niekorzystnie wpływa na nastroje na rynku obligacji korporacyjnych. Skutki tego zjawiska są już widoczne na rynku Catalyst. Odzwierciedla się to w przewadze strony podażowej na tym rynku, co przekłada się na spadki wycen niektórych obligacji. Inwestorzy zaczęli oczekiwać wyższej premii za ryzyko, co miało wpływ na większą trudność w uplasowaniu nowych emisji na tym rynku (z uwagi na fakt, że przez efekt spadków cen na rynku dostępne są obligacje z dużo większą rentownością niż mogliby i chcieli zaoferować emitenci). Ponadto, przez sprawę GetBacku i działania KNF trudniej będzie domom maklerskim aktywnie uplasować nowe emisje obligacji, zwłaszcza mniejszych emitentów. Jeśli do tego dołożymy zeszłoroczne zalecenie KNF, by obligacje podporządkowane banków miały nominał nie mniejszy niż 400 tys. PLN i wstrzymanie się przez część banków z nowymi emisjami, obraz drugiego półrocza na rynku obligacji korporacyjnych może być trudny – dodaje Doradca Inwestycyjny w Vienna Life.