Polskie górnictwo coraz droższe. Ile naprawdę kosztuje nas węgiel?

-Reklama-Biuro Tłumaczeń OnlineBiuro Tłumaczeń Online

Polskie górnictwo węgla kamiennego coraz mocniej obciąża budżet państwa. W deficytowej części sektora utrzymanie jednego miejsca pracy kosztuje podatników ok. 450 tys. zł rocznie, czyli więcej niż wynosi roczna pensja górnika. Jednocześnie Polska wciąż pozostaje silnie uzależniona od węgla, z którego pochodzi ponad połowa energii elektrycznej. To sprawia, że dyskusja o przyszłości kopalń staje się nie tylko sporem o koszty, ale także o bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Utrzymanie jednego miejsca pracy w deficytowej części polskiego górnictwa kosztuje podatników 450 tys. zł rocznie. Taniej byłoby wypłacać górnikom pensje bez żądania, by wydobywali węgiel. Acz bez węgla energetycznego Polska nie miałaby prądu…

Wydobycie węgla kamiennego z roku na rok maleje. W 2025 roku polskie kopalnie wydobyły go 42,8 mln ton, o 1,2 mln ton mniej niż w 2024 r. Sprzedaż wyniosła blisko 43,2 mln ton, o ponad 0,6 mln ton więcej, licząc rok do roku (dane za PAP z 03.06.2026). W 2024 roku wydobycie wyniosło blisko 44 mln ton (sprzedaż 42,5 mln ton), w 2023 – 48,3 mln ton (sprzedaż ok. 46,2 mln ton), a w 2022 – 52,8 mln ton (sprzedano ok. 52,4 mln ton).

W 2025 roku zużycie węgla kamiennego energetycznego wyniosło 37,8 mln ton. Było więc o 0,6 mln ton niższe niż w 2024 roku. Jego import zmniejszył się o 26 proc. do 3 mln ton. Nadal jednak z węgla pochodzi ponad 52 proc. energii elektrycznej. Jego udział w miksie energetycznym w 2025 r. zmalał o 3 pkt proc., a odnawialnych źródeł wzrósł o 0,7 pkt proc. do 31,4 proc. – wynika z raportu Forum Energii.

Średnio wydobycie węgla kosztuje 800 zł za tonę, a jako że jego rynkowa wartość nie przekracza stu dolarów, to każda wydobyta tona przynosi producentom stratę 300-400 zł.

Pieniądze na wygaszanie kopalń

W 2026 r. rząd przeznaczył na górnictwo węgla kamiennego ok. 7,5 mld zł, z czego ok. 5,5 mld zł trafiło na dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych oraz procesu wygaszania nierentownych kopalń. Pozostałe pieniądze zostały przeznaczone na osłony socjalne. Rok wcześniej dla górnictwa węgla kamiennego polski rząd przeznaczył 9 mld zł. To oznacza, że do każdej zatrudnionej w górnictwie osoby dopłacamy około 125 tys. zł, twierdzi min. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (źródło: WNP). W ubiegłym roku całkowita strata netto sektora górnictwa węgla kamiennego wyniosła ponad 8 mld zł, podczas gdy w roku 2024 przekraczała 11 mld zł.

Zakłada się, że do 2040 r. dopłaty z budżetu państwa do wydobycia węgla wyniosą 31-83 mld zł, zależnie od scenariusza, który będzie realizowany zgodnie z projektami Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK).

Zagraniczna konkurencja

Polskie górnictwo jest kosztowne, bo węgiel wydobywa się w kopalniach głębokich (do kilometra!). Konkurując z odkrywkowymi kopalniami z RPA, Australii, USA czy Indonezji kopalnie głębinowe generują straty zamiast zysków. Ceny węgla kamiennego energetycznego w portach ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) kształtują się na poziomie nieco powyżej 100 dol. za tonę. (134,05 dol. – 4.06.2026), a sprowadzany z Australii węgiel koksowy, potrzebny do produkcji stali, kosztuje 249 dol. (4.06.2026). W Chinach ceny węgla koksowego wzrosły do około 150 dol.

Importerzy muszą sprzedawać węgiel po takich cenach, aby im się opłacało. Krajowi producenci również powinni produkować i sprzedawać węgiel po takiej cenie, by wyszli na swoje. Produkujące węgiel koksowy kopalnie jastrzębskie wydobywają go jednak z głęboko położonych pokładów, co zdecydowanie podwyższa koszty finalne. To, że nie możemy sprzedawać węgla po cenach wyższych niż można go kupić w portach ARA jest oczywiste, ale zdaje się, że nie jest rozumiane u nas w Polsce.

Wysokie straty polskiego górnictwa wynikają jednak nie tylko z głęboko położonych pokładów, ale też z wysokich kosztów pracy, a także wielkości dużej grupy zatrudnionych w kopalniach pracowników, którzy nie pracują przy wydobyciu czy uzdatnianiu urobku. Są więc obciążeniem kopalń – inaczej mówiąc kosztem bezproduktywnym.

Czy import jest opłacalny

Wciąż mamy dylemat: skoro węgiel jest nam jeszcze potrzebny dla energetyki, a mamy go nie wydobywać, to trzeba go importować – w 2026 r. z importu będzie pochodzić w Polsce ok. 8 mln ton tego paliwa. Ale czy to ekonomicznie i strategicznie opłacalne?

Dr Jerzy Markowski, były minister górnictwa, podkreśla. – Węgiel kamienny wydobywany w Polsce zniknie w 2049 roku z krajowego systemu elektroenergetycznego za sprawą umowy społecznej dla górnictwa z maja 2021 roku. Ale do tego czasu obecna podaż węgla energetycznego, ledwo przekraczająca 31 mln ton na rok, będzie malała za sprawą likwidacji kopalń o około 2-3 mln ton co roku – mówi ekspert. – Powstający deficyt węgla kamiennego w Polsce wypełniany będzie rosnącym importem węgla do Polski, który już w roku 2026 wyniesie około 8 mln ton, czyli tyle, ile wydobycie trzech solidnych kopalń na Śląsku lub całej kopalni Bogdanka na Lubelszczyźnie. Analizując ubytek zdolności produkcyjnych w elektrowniach węglowych można przewidywać, że po 2036 r. import węgla kamiennego do Polski wzrośnie do ponad 20 mln ton na rok – uważa Markowski (źródło: „Dziennik Zachodni”, 12.06.2026).

Wiceminister energii Marian Zmarzły uważa, że na realizację scenariusza przyspieszonej transformacji energetycznej, przewidzianego w KPEiK, Polski raczej nie stać (11.05.2026 WNP). Nawiązuje on do głosów strony społecznej o potrzebie utrzymania wydobycia węgla ze względów bezpieczeństwa. Przytacza dane, zgodnie z którymi średni udział węgla kamiennego i brunatnego w miksie energetycznym w 2025 r. wyniósł 66 proc. W miesiącach zimowych udział OZE sięgał jedynie kilku, kilkunastu procent.

Odnosząc się do perspektyw budowy atomu, wykorzystania biomasy czy importu gazu jako paliwa przejściowego, wiceminister stwierdza, że „węgiel dla Polski – mającej jeszcze kopalnie, choć zmniejszające wydobycie – nadal jest paliwem bardzo istotnym w miksie. Kierunek jest nadany, ale jest to paliwo bardzo istotne jeszcze na kilkanaście lat.

Ile zarabiają górnicy

Zatrudnienie w sektorze na koniec kwietnia 2026 r. wyniosło 69 199 osób, podczas gdy w końcu marca było niemal o 500 osób większe. Rok wcześniej po kwietniu wynosiło 72 818 osób.

Skuteczność związków zawodowych sprawia, że górnicy są obok ekspertów IT na szczycie polskiej listy płac. Tu trzeba podkreślić, że praca pod ziemią nie jest ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Każdy, kto choć raz był na dole na przodku wie, że to robota bardzo ciężka. Według GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze górnictwa i wydobycia w 2023 r. wyniosło 12 827 zł, w 2024 r. – już 13 123 zł (w miesiącach wypłat premii rocznych skokowo przekracza 21 400 zł brutto). W bliskiej upadku Jastrzębskiej Spółce Węglowej średni zarobek wyniósł 16,5 tys. zł brutto, a w LW Bogdanka ok. 14,5 tys. zł brutto. Dla porównania, średnia wynagrodzeń w całej gospodarce to 8,7 tys. zł, a w przemyśle 8,6 tys. zł.

W 2025 r. wynagrodzenia stanowiły jedną trzecią kosztów spółek węglowych, a łączne koszty pracy w górnictwie – już ponad 50 proc. Pensje górników w JSW w latach 2021-2025 wzrosły o 38 proc. przy spadającej cenie węgla. Średnia płaca w górnictwie węglowym wzrosła w tym okresie z 11 873,73 zł do 12 240,70 zł.

Jak się rozkładają płace w branży? Jedna czwarta najsłabiej wynagradzanych górników zarabia poniżej 8 320 zł brutto. Zarobki powyżej 16 080 zł brutto ma kolejna jedna czwarta. Wysokość zarobków w górnictwie jest też uzależniona od dodatków specjalnych: za pracę pod ziemią 10-15 proc. doliczane do dniówki; tradycyjna „trzynastka” (barbórkowe) wypłacana na początku grudnia (jednomiesięczne wynagrodzenie, ok. 12 000 zł brutto); dodatek za pracę w wolne dni – niedziele i święta; kolejne elementy to nagrody jubileuszowe (źródło: wynagrodzenia.pl).

W wywiadzie opublikowanym w WNP były prezes Kopeksu Marian Kostempski mówi, że w Polsce są zasoby węgla, które przy optymalizacji kosztów mogą być jeszcze przez wiele lat eksploatowane. Jednak niezbędna jest restrukturyzacja polegająca na obniżeniu kosztów wydobycia i zwiększenia przeciętnej wydajności pracy. Podobnie mówił w rozmowie ze mną w „Resecie Obywatelskim” dr Jerzy Markowski. Uważa on, że są kopalnie, które mogą wydobywać taniej. Są też potencjalni chętni do inwestowania w udostępnianie nowych złóż.

Nieaktualna umowa społeczna

Umowa społeczna, podpisana w maju 2021 r. przez premiera Mateusza Morawieckiego, przewiduje stopniowe wygaszanie wydobycia węgla kamiennego. Zgodnie z jej zapisami Polska przestanie go wydobywać w 2049 r. Ale koszty wydobycia wymuszają wręcz przyspieszenie tego procesu. Związkowcy jednak stawiają opór, choć nie protestowali za rządów PiS, gdy uzgodniono z nimi zamknięcie polskich kopalń do 2049 r. Nie protestowali też, gdy w 2022 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że w gospodarce rynkowej nie można utrzymywać kopalń, które stale przynoszą straty.

Problem z JSW

Jastrzębska Spółka Węglowa jest największym producentem węgla koksującego w Unii Europejskiej i jednym z najważniejszych producentów koksu używanego do wytopu stali. Grupa jednak przespała dobrą koniunkturę na ten surowiec. Nie potrafiła wykorzystać momentu, kiedy węgiel koksujący kosztował 450 dol. Przez trzy lata koszty wydobycia, zamiast spadać, wzrosły o 60 proc., a wydajność zmalała o 30 proc. W momencie, kiedy węgiel koksowy kosztował 140 dol. za tonę, JSW zamknęła rok 2025 stratą 6,255 mld zł.

Dziś węgiel koksowy kosztuje 250 dol. za tonę, ale JSW dalej ponosi straty i jest zmuszona do cięcia kosztów. W pierwszym kwartale tego roku miała 615,9 mln zł skonsolidowanej straty netto i 238,6 mln zł straty EBITDA. Rok wcześniej miała 1,36 mld zł straty netto i 1,23 mld zł straty EBITDA. Teraz nowe władze spółki próbują rozwikłać ten problem.

Chcąc pomóc JSW w obniżeniu kosztów poprzez zmniejszenie zatrudnienia, rząd jesienią 2025 r. zmienił przepisy tak, by wsparcie socjalne można było wypłacać nie tylko górnikom odchodzącym z kopalń węgla energetycznego, ale także koksowego, czyli także z JSW. Właśnie zawierane umowy z przemysłem zbrojeniowym są szansą dla fachowców odchodzących z kopalń. Dzisiejszy górnik to nie jest bowiem chłop od machaniem łopatą, ale przeważnie fachowiec – elektryk, hydraulik, spawacz…

Zmiana struktury przemysłu na Śląsku jest już faktem

Obrońcy śląskiego węgla mają dziś duży problem. Prof. Andrzej Rzońca z SGH („Gazeta Wyborcza” katowicka, 4.11.2025 w rozmowie z Przemysławem Jedleckim) uważa, że górnictwo nie jest już ważnym sektorem tak dla Śląska, jak i całej Polski. Zwraca uwagę, że na Śląsku są cztery działy przemysłu, w których produkcja sprzedana jest większa, z czego w przemyśle samochodowym trzy razy większa, podobnie w branży wyrobów metalowych oraz z gumy i tworzyw sztucznych, a także spożywczym.

Śląska gospodarka ma też poważniejszy problem niż wyniki górnictwa – podkreśla Przemysław Jedlecki w katowickiej „Wyborczej” (4.11.2025). Przemysł w Polsce i na Śląsku jest bardzo energochłonny, a przy wysokich kosztach energii konkurencyjność oraz inwestycje są ograniczane. Polskie firmy płacą za prąd już blisko 60 proc. więcej niż ich konkurenci z zagranicy. I deklaratywne zmniejszenie kosztów energii decyzją prezydenta, nie sprawi, że koszty przesyłu i produkcji będą niższe.

Bartłomiej Derski w „Wysokim Napięciu” policzył kiedyś, ile kosztuje podatników utrzymanie jednego miejsca pracy w deficytowej części polskiego górnictwa. Od 74 tys. górniczych etatów odjął 32 tys. pracowników JSW, 6 tys. pracowników LW Bogdanka i jeszcze ok. 17 tys. pracowników tych kopalń Polskiej Grupy Górniczej, które mogłoby być rentowne. Okazało się, że kwotą 9 mld zł dotujemy utrzymanie zaledwie 20 tys. etatów. Mówiąc prościej, to ok. 450 tys. rocznie dotacji na pracownika, więcej niż wynosi jego pensja. Taniej byłoby wypłacać ją górnikom bez żądania, by wydobywali węgiel w kopalniach. Acz bez węgla energetycznego Polska nie miałaby prądu…

Autor: Jarosław J. Szczepański – jest członkiem TEP. Górnictwem zajął się w „Expressie Wieczornym” w połowie lat 70., kiedy wprowadzano czterobrygadówkę. Pisał o nim m.in. w „Tygodniku Solidarność” (1981 i 1989), w „Trybunie Górniczej”, „Polityce”, „Tygodniku Powszechnym”. Był doradcą podziemnej Solidarności górniczej od 1983 roku, w latach 1984-1986 prowadził miesięcznik drugoobiegowy „Górnik Polski”, był negocjatorem w czasie górniczych strajków 1980 i 1988, sekretarzem zespołu solidarnościowego ds. górnictwa Okrągłego Stołu 1989. Wydał m.in. „O strajku, Manifeście Lipcowym, Jastrzębiu i o tym, co się tam działo do stanu wojennego opowiada Tadeusz Jedynak” (Poznań, Wyd. Inst. Kultury Popularnej 2021); „Górnik Polski. Ludzie z pierwszych stron gazet” (Warszawa. Wyd. Iskry 2005); a w 2007 r. przygotował dla PZU „Raport nt. bezpieczeństwa i wypadkowości w górnictwie węgla”

Autor/Źródło:

Disclaimer: Informacje zawarte w niniejszej publikacji służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady.

Polecane

Wiadomości

Branża OZE łączy siły. Powstała Rada Dialogu Energetycznego

W dniu 1 lipca 2026 r. w siedzibie Polskiej...

Upały testują polską energetykę. Sieć pracuje pod coraz większą presją

Kolejne lata pokazują, że temperatury przekraczające 35°C przestają być...

Data center rosną jak nigdy wcześniej. Polska ma szansę, ale kluczowa będzie energia

Globalny rynek data center wchodzi w bardziej dojrzałą fazę...

Lokalna dystrybucja energii jako źródło przewagi konkurencyjnej właścicieli nieruchomości komercyjnych

Energia przestaje być wyłącznie kosztem operacyjnym przedsiębiorstw i właścicieli...

Koniec last minute? Kryzys paliwowy może podnieść ceny biletów lotniczych

Niekoniecznie w domu, ale jeśli wyjazd to: na krócej,...

Nowe porozumienia ORLENU i Naftogazu. Współpraca obejmie LNG, logistykę i dekarbonizację

ORLEN i Naftogaz podpisały dwa porozumienia o współpracy, które...

Energetyka liderem wdrażania AI w Polsce. Problemem nadal pozostają dane

Zdecydowana większość polskich przedsiębiorstw energetycznych, bo aż 71%, ma...

Polska zbuduje trzeci terminal LNG. Drugi FSRU powstanie w Zatoce Gdańskiej

Polska zwiększy możliwości importu skroplonego gazu ziemnego. GAZ-SYSTEM podjął...
Coś dla Ciebie

Wybrane kategorie