Zapowiedź podwyżki podatków w USA

W ostatnim tygodniu Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział podwyżki podatków dla najbogatszych nawet do 39,6 proc. dla najwyższej stawki podatkowej, a także podatek od dochodów kapitałowych, a konkretnie od zysków powyżej 1 mln dolarów rocznie. Rynki akcji zareagowały spadkiem, natomiast już w kolejnym dniu spadek ten został odrobiony. Co prawda zapowiadane podwyżki podatków nie są dobre dla rynków finansowych, natomiast były one już wcześniej zapowiadanie przez Prezydenta Joe Bidena, więc nie są one zaskoczeniem, poza tym jest to dopiero propozycja, którą musi jeszcze zatwierdzić Senat. Możliwe, że Bidenowi nie uda się przekonać potrzebnej większości i proponowane podwyżki podatków nie będą miały miejsca lub podwyżki będą mniej drastyczne.

Na rynkach wciąż panuje optymizm – S&P500 ponownie ustanowił nowy szczyt, rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji zanotowały kolejny spadkowy tydzień, natomiast zmienność ich notowań już znacznie obniżyła się, a dolar tracił do większości walut. Spływające dane gospodarcze pozytywnie zaskakują analityków, co świadczy o coraz lepszej sytuacji gospodarczej na świecie. Dla przykładu marcowa produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła 18,9% r/r, co oczywiście wynika z niskiej bazy, natomiast odczyt i tak jest znacząco powyżej oczekiwań, ponadto jest to jeden z najwyższych odczytów w historii.

W ostatnim tygodniu odbyły się posiedzenia banków centralnych Kanady oraz strefy euro. Kanadyjscy bankierzy zaskoczyli rynek będąc stosunkowo jastrzębi. Natomiast EBC niezmiennie prowadzi gołębią politykę monetarną, co nie powinno się zmienić w kolejnych miesiącach. W działaniach niektórych banków centralnych na świecie, chociażby kanadyjskim, widać pewne ruchy w stronę podwyżek stóp procentowych, natomiast główne banki centralne tzn. FED I EBC jeszcze pozostają bardzo gołębie. Moment, w którym największe banki centralne dokonają zmiany w swojej polityce monetarnej może mieć negatywny wpływ na chociażby rynki akcji i surowców, więc warto śledzić ich ruchy. NBP najprawdopodobniej będzie podążał za EBC, więc na razie nie ma co spodziewać się zmian stóp procentowych w naszym kraju.

W środę czeka nas posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej, najprawdopodobniej stopy procentowe pozostaną bez zmian, natomiast wypowiedzi Powella mogą być kluczowe dla rynków. Ewidentnie widać presję inflacyjną na świecie, natomiast bankierzy najprawdopodobniej pozwolą na chwilowy wzrost inflacji, aby obniżyć realną wartość zadłużenia publicznego. W czwartek zapadnie decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie walutowych kredytów hipotecznych. Stanowisko TSUE może być znaczące dla polskich banków.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Polska fundacja rodzinna 2022

Powołanie polskich fundacji rodzinnych ułatwi firmom przeprowadzenie skutecznych procesów sukcesji.

Zgodnie z opublikowanym projektem ustawy od 1 stycznia 2022 roku w polskim porządku prawnym pojawi się możliwość zakładania przez firmy rodzinne fundacji. Umożliwi to polskim przedsiębiorstwom kompleksowe zaplanowanie sukcesji, czyli procesu określającego kto ma być właścicielem firmy, kto ma nią zarządzać, a kto czerpać korzyści finansowe z biznesu rodzinnego. Długo oczekiwane rozwiązanie zostało pozytywnie odebrane przez firmy rodzinne w Polsce. Jako potencjalne ryzyko wskazują one na niestabilność prawa i regulacji, co może wpłynąć na decyzje o założeniu fundacji jako rozwiązaniu tworzonym na pokolenia – wynika z raportu firmy doradczej PwC “Polska fundacja rodzinna 2022”.

22 marca 2021 r. opublikowano projekt ustawy o fundacji rodzinnej. Jej celem jest wprowadzenie do polskiego porządku prawnego nowej kategorii podmiotów – fundacji rodzinnych, które mają ułatwić sukcesje. Projektowana instytucja ma w zamiarze ustawodawcy zapewnić ochronę przed rozdrobnieniem majątku, przy równoczesnym umożliwianiu wskazanym przez fundatora osobom fizycznym czerpania z niego korzyści. Planowany termin wejścia w życie ustawy to 1 stycznia 2022 r.

Po ponad 30 latach demokracji i budowania wolnej gospodarki w Polsce przez krajowe firmy rodzinne zostaną one wreszcie wyposażone w instrument prawny, który pozwoli zachować na pokolenia wysiłek i wizję założycieli zainwestowane w ich firmy. – Piotr Michalczyk, lider praktyki firm prywatnych w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

Zgodnie z projektem ustawy fundacja rodzinna będzie wpisywana do rejestru fundacji rodzinnych Krajowego Rejestru Sądowego, z chwilą wpisu uzyska ona osobowość prawną. Fundację rodziną będzie można powołać w drodze oświadczenia jednego lub więcej fundatora lub w testamencie, przeznaczając na jej majątek co najmniej 100 000 zł i nadając jej statut. Do powołania fundacji wymagana będzie forma aktu notarialnego. Organami fundacji będzie zarząd – odpowiadający za realizację celów fundacji oraz gospodarowanie jej majątkiem. Fakultatywnym, co do zasady, organem będzie pozostawać rada protektorów mogąca pełnić funkcje nadzorcze. Określone uprawnienia w fundacji rodzinnej może pełnić również zgromadzenie beneficjentów fundacji, któremu w braku rady protektorów, przyznano m.in. uprawnienie do powoływania zarządu. Fundacja rodzinna nie będzie mogła prowadzić działalności gospodarczej.

Proces planowania sukcesji trwa zwykle ponad rok, a czasami dłużej. Firmy powinny wykorzystać czas pozostały do wejścia ustawy w życie na przygotowanie dogłębnie przemyślanych planów sukcesji w swoich organizacjach. Z naszego doświadczenia wynika, że procesy sukcesyjne wymagają dużo czasu i rozwagi. Stąd warto już teraz zasiąść do planu sukcesji jeżeli chcemy skorzystać z nowej regulacji już w 2022 r. – Jacek Pawłowski, partner w kancelarii PwC Legal, doradca sukcesyjny

Oprócz kwestii prawnych związanych z założeniem fundacji, projekt ustawy reguluje także inne zagadnienia prawne, takie jak zachowek czy wymogi compliance, jak również kwestie podatkowe. Najważniejsze z nich, opisane w raporcie PwC to: opodatkowanie wkładu, opodatkowanie bieżące fundacji i opodatkowanie beneficjentów.

Ze względu na stopień skomplikowania prawa związanego z fundacją rodzinną, być może w przyszłości, wzorem zagranicznych jurysdykcji o rozwiniętej praktyce fundacji rodzinnych, również w Polsce pojawią się podmioty profesjonalnie zarządzające fundacjami rodzinnymi, skupiające wiedzę oraz doświadczenie specjalistów z wielu dziedzin, co mogłoby z jednej strony przyczynić się do efektywniejszego zarządzania fundacją, zaś z drugiej strony zmniejszyć i doprowadzić do z góry określonego poziomu łączne koszty takiego zarządu. – Piotr Woźniakiewicz, dyrektor w PwC, doradca podatkowy

Słabość dolara trwa, waluty EM doświadczają silnych wahań

Dolar amerykański w zeszłym tygodniu nadal słabł, radząc sobie gorzej niż zdecydowana większość głównych walut. Ruchy te były w większości niewielkie – więcej działo się na rynkach wschodzących. Złoty pozostał jednak dość stabilny. Czy ma szanse na aprecjację?

Trudno wyróżnić jeden schemat – real brazylijski uległ znacznej aprecjacji, zaś inne waluty Ameryki Łacińskiej, takie jak chilijskie i kolumbijskie peso, doświadczały słabości. Najgorzej radziła sobie lira turecka, która straciła ok. 4%. Inwestorzy wciąż negatywnie zapatrują się na niekonwencjonalne podejście Erdoğana do polityki monetarnej.

W tym tygodniu uwaga skupi się głównie na kwietniowym posiedzeniu FOMC w środę, chociaż rynki nie spodziewają się żadnych istotnych zmian w polityce i komunikacji Fedu. Kluczowe będą również dane o PKB w USA (czwartek) i inflacji PCE (piątek), a także wstępny odczyt inflacji w strefie euro w kwietniu (piątek) oraz dane o jej PKB za pierwszy kwartał, które poznamy w tym samym terminie.

PLN

Złoty w minionym tygodniu nie był poddany dużym wahaniom. Przez większą jego część doświadczał lekkiego osłabienia w parze z euro, po czym pod sam koniec odrobił mniej więcej połowę strat. Deprecjacja złotego w ujęciu tygodniowym jest zaskakująca, biorąc pod uwagę wzrost pary EUR/USD, lekki spadek rentowności długoterminowych amerykańskich obligacji skarbowych i napływ wyjątkowo dobrych wieści z kraju.

Wyraźnie widać wygasanie trzeciej fali koronawirusa w Polsce, tempo szczepień istotnie przyspieszyło, a marcowe dane z kraju były tak dobre, że wywołały serię rewizji w górę prognoz PKB na ten rok. Coraz bardziej realny staje się też scenariusz podniesienia ratingu kraju – o takiej możliwości w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla PAP wspomniał analityk S&P na Polskę Karen Vartapetov. Uważamy, że kontrast między stabilnym kursem a dobrymi informacjami nie powinien trwać długo. Wszystko wskazuje na to, że Polskę czekają tłuste lata, a kurs naszym zdaniem powinien zacząć w większym stopniu to odzwierciedlać.

Wewnętrznym ryzykiem na horyzoncie pozostaje kwestia publikacji uchwały Sądu Najwyższego ws. frankowiczów zaplanowana na 11 maja – sądzimy jednak, że może to wywołać ewentualnie jedynie krótkotrwały wzrost zmienności w okolicy tej daty. Liczymy na to, że docelowo konsekwencją decyzji będzie redukcja ryzyka makroekonomicznego kraju.

EUR

Poprawa w danych ekonomicznych ze strefy euro została w zeszłym tygodniu potwierdzona przez bardzo dobre odczyty PMI za kwiecień i trwający wzrost tempa szczepień. Europejski Bank Centralny nie stanął na drodze do umocnienia euro, a jego kwietniowe posiedzenie przyniosło niewiele nowych informacji.

Uważamy, że szereg pozytywnych zaskoczeń w danych ze Stanów Zjednoczonych będzie miał teraz swój odpowiednik w strefie euro. Restrykcje są stopniowo luzowane i ujawnia się stłumiony popyt konsumentów, szczególnie w sektorze usług. W związku z tym sądzimy, że umocnienie euro w relacji do głównych walut powinno być kontynuowane.

USD

Środowe wieści z posiedzenia FOMC nie powinny mieć istotnego znaczenia. Nie spodziewamy się zmian w polityce pieniężnej ani większego zwrotu w retoryce Fedu, zwłaszcza że nie poznamy nowych projekcji ekonomicznych ani stóp procentowych – na to musimy poczekać do czerwca. Zdecydowanie ciekawsze powinny być dwa dni odczytów danych inflacyjnych.

W czwartek poznamy odczyt deflatora PKB w pierwszym kwartale, a w piątek – deflatora PCE w marcu. Oczekujemy, że oba odczyty przyniosą kontynuację ostatnich pozytywnych zaskoczeń w kontekście danych o inflacji, co powinno zapoczątkować kolejny wzrost rentowności obligacji skarbowych. Nie jest jednak jasne, jaka byłaby natychmiastowa reakcja dolara na te inflacyjne zaskoczenia.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Jak rok pandemii wpłynął na polską gospodarkę?

W marcu minął rok, od kiedy Polska walczy z pandemią. Dotknęły nas już 3 fale koronawirusa – które w różnym stopniu nasiliły kryzys zdrowotny i gospodarczy w naszym państwie. Po roku borykania się z konsekwencjami pandemii można już zebrać dane, które pokażą nam, jak przedsiębiorstwa i produkt krajowy brutto zareagowały na przedłużający się stan kryzysowy. Z przeprowadzonych przez firmę Coface badań wynika, że gospodarka w różny sposób reagowała na kolejne fale zakażeń. Pierwszy lockdown uderzył w nią najmocniej, a podczas kolejnych coraz więcej sektorów dostosowywało swoje działania do nowych warunków – co pozwalało im zachować aktywność gospodarczą. Mimo tego wpływ pandemii wciąż jest dosyć widoczny. Po roku borykania się z jej skutkami daleko nam jeszcze do wyników, którymi mogliśmy się chwalić przed koronawirusem.

– Konsumpcja gospodarstw domowych i inwestycje przedsiębiorstw nadal nie są na poziomach, na jakich były przed kryzysem. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o działalność przedsiębiorstw. Firmy i spółki dosyć sceptycznie podchodzą do tego, jak będzie postępowało ożywienie gospodarcze i czy warto rozpoczynać kolejne inwestycje – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. – Dość szybko odreagował z kolei eksport. Wsparciem dla niego był nie tylko odradzający się popyt zagraniczny, ale także dość duża konkurencyjność. Z kolei powstałe w ten sposób otoczenie makroekonomiczne bez wątpienia miało wpływ na przedsiębiorstwa w Polsce. Widać to w sytuacji płynnościowej, która wbrew pozorom nie uległa pogorszeniu. Zgodnie z naszym ostatnim badaniem średnie opóźnienia w płatnościach zmniejszyły się z 58 do 47 dni. Do tego bez wątpienia doprowadziły działania pomocowe rządu i Polskiego Funduszu Rozwoju. O 13% obniżyła się też przez to liczba upadłości i restrukturyzacji przedsiębiorstw. To zjawisko obserwujemy także w większości innych krajów na świecie – gdzie działalność rządowa odsunęła ten problem w czasie. To jednak niestety aż tyle i tylko tyle – odsunięcie problemu w czasie. Wraz z wygasaniem środków wsparcia będziemy obserwowali rosnącą liczbę niewypłacalności przedsiębiorstw. Gdybyśmy już w połowie 2020 roku zsumowali nie tylko upadłości i restrukturyzacje, ale dodali do tego tak zwane nowe uproszczone postępowania o zatwierdzeniu układu – to już wtedy łączna liczba niewypłacalności przedsiębiorstw w Polsce wzrosłaby o 22%. Wraz z wygaszaniem środków pomocowych, przy dosyć trudnych warunkach dla przedsiębiorstw, ta liczba będzie jeszcze wzrastać – analizuje Sielewicz.

Wzrost wydatków na reklamę cyfrową w branży FMCG na poziomie 7%

Rosnąca widowania kanałów cyfrowych oraz inwestycje w e-commerce napędzają roczny wzrost wydatków na reklamę cyfrową w branży FMCG na poziomie 7%.

  • Reklama Out-of-home odbije się od dna, po załamaniu spowodowanym przez COVID-19, z rocznym wzrostem na poziomie 9%
  • Całkowite wydatki na reklamę w branży FMCG w 2023 r. przekroczą poziom z 2019 roku
  • Chiny przodują w transformacji cyfrowej, przeznaczając 71% wydatków w branży FMCG na kanał digital

Zgodnie z opublikowanym dziś raportem Business Intelligence – FMCG Food and Drink, agencja mediowa Zenith prognozuje, że marki dóbr szybkozbywalnych (FMCG) zwiększą swoje wydatki na reklamę w kanałach cyfrowych o 7% rocznie do 2023 roku. To wynik wyższy niż prognozowany 4% wzrost ogólnych wydatków reklamowych w FMCG na 12 rynkach uwzględnionych w tym raporcie*.

Wydatki na reklamę telewizyjną marek FMCG nadal w dużym stopniu bazują na tradycyjnej, lineranej telewizji. Wydając w 2020 roku 39% swoich budżetów na reklamę w tym kanale, w porównaniu do 24% dla przeciętnej marki, kategoria FMCG ostrożnie podchodzi do emisji reklam video w kanałach niestandardowych typu telewizja OTT (Over-the-top).

Z wyłączeniem Chin, gdzie w branży FMCG reklama cyfrowa już stanowi główną formę komunikacji handlowej, marki należące do kategorii FMCG przeznaczają 52% swoich budżetów na reklamę telewizyjną, w porównaniu do średniej wynoszącej 26%. Ich głównym celem jest maksymalizacja świadomości i zasięgu marki, tak aby były one widoczne jak najbliżej momentu zakupu dla jak największej liczby konsumentów. Jest to coś, w czym telewizja jak dotąd przodowała, ale jej malejący zasięg – szczególnie wśród młodych ludzi – sprawia, że staje się ona coraz mniej skuteczna.

W związku z tym, marki FMCG podążając za odbiorcami, przenoszą część swoich budżetów do digitalu. Zenith prognozuje, że wydatki na reklamę cyfrową w branży FMCG wzrosną z 12,3 mld USD w 2020 r. do 14,9 mld USD w 2023 r., a jej udział w rynku wzrośnie z 46% do 49%. Po pandemii, która stała się impulsem dla wzrostu e- commerce w branży FMCG w 2020 roku, marki będą poszukiwać wsparcia i rozszerzenia swoich możliwości w zakresie handlu elektronicznego, kierując konsumentów do działań DTC lub partnerstwa detalicznego. Największym wyzwaniem będzie jednak wykorzystanie technologii cyfrowej do skutecznego zastąpienia telewizji, czyli poszerzania świadomości marki na dużą skalę przy jednoczesnym zarządzaniu częstotliwością. Wzrost popularności subskrypcji wideo na żądanie (SVOD), która umożliwia odbiorcom unikanie bezpośredniej reklamy, sprawi, że będzie to jeszcze trudniejsze, podobnie jak wycofanie plików cookies.

„Marki FMCG potrzebują nowego, kompleksowego podejścia do planowania opartego na zasięgu” – powiedział Ben Lukawski, Global Chief Strategy Officer, Zenith. „Oznacza to połączenie telewizji, płatnej reklamy w wideo online, wirtualnego placementu w platformach SVOD, a może nawet obecności w grach oraz wykorzystania first-party i second-party data, aby zapobiec powielania i zoptymalizować przyrostowy zasięg.”

Reklama Out-of-home jest wyjątkiem w zmniejszającym się zasięgu tradycyjnych mediów. W miarę jak ruch na rynku wraca do normy po załamaniu spowodowanym przez COVID-19, rozpowszechnienie cyfrowych wyświetlaczy sprawi, że jeszcze skuteczniej będzie można dotrzeć do konsumentów z ukierunkowanymi i odpowiednimi reklamami w pobliżu punktu sprzedaży. Przewiduje się, że reklama zewnętrzna w kategorii FMCG będzie rosła o 9% rocznie w latach 2020-2023, a jej udział w rynku wzrośnie z 6,1% do 7,0%, nieznacznie wyprzedzając udział sprzed pandemii, który w 2019 r. wynosił 6,8%.

Wydatki na reklamę w branży FMCG podążą za wzrostem całego rynku, wychodząc z 11% spadku w 2020 r.

Wydatki w branży FMCG spadły w 2020 r. bardziej gwałtownie niż cały rynek reklamowy, zmniejszając się o 10,7% do poziomu 26,7 mld USD. Nie wynikało to jednak z braku popytu. Wręcz przeciwnie, popyt wzrósł, ponieważ ludzie przestali jeść w restauracjach, kawiarniach i barach i przenieśli konsumpcję do domu. W związku z tym, firmy FMCG stanęły przed wyzwaniem zwiększenia produkcji przy jednoczesnym przerwaniu łańcuchów dostaw oraz wykorzystania ograniczonej dystrybucji, aby dostarczyć swoje produkty na półki w sklepach lub do domów konsumentów. Wiele firm FMCG ograniczyło więc działania promocyjne dotyczące produktów, których nie były w stanie dostarczyć konsumentom wystarczająco szybko, aby zaspokoić popyt, a zamiast tego zainwestowały w infrastrukturę dystrybucyjną, zwłaszcza w operacje i partnerstwa w handlu elektronicznym.

Zenith prognozuje, że w latach 2021-2023 wzrost wydatków na reklamę w branży FMCG będzie zbliżony do wzrostu całego rynku. Odbicie jest niemal nieuniknione w 2021 roku, biorąc pod uwagę porównanie z gwałtownym spadkiem w 2020 roku, szczególnie w II kwartale, choć nadal będzie to 6% poniżej poziomów z 2019 roku. Firmy FMCG stoją w obliczu niepewności, jak szybko konsumenci wrócą do sklepów i jak bardzo ich zachowania zostały zmienione w czasie pandemii. Jednak teraz, gdy infrastruktura e-commerce w branży FMCG jest wprowadzana w życie, marki będą musiały zwiększyć inwestycje w reklamę, aby wspierać ten proces. Zenith przewiduje 4,4% roczny wzrost wydatków na reklamę w branży FMCG w latach 2020-2023, aż do poziomu 30,3 mld USD w 2023 roku. W tym momencie nastąpi pełne odreagowanie spadku wydatków reklamowych spowodowanego pandemią, przekraczając wynik z 2019 roku o 0,5 mld USD.

Indie liderami wzrostu wydatków na reklamę, a Chiny na czele cyfrowej transformacji

Jak prognozuje agencja mediowa Zenith, Indie będą najszybciej rozwijającym się rynkiem w ciągu najbliższych trzech lat, z wydatkami na reklamę w branży FMCG rosnącymi o 14% rocznie. Przyczyni się do tego kwitnący popyt konsumencki wraz z szybkim wzrostem dochodów, w połączeniu z nadrabiającą zaległości ekspansją słabo rozwiniętego rynku reklamowego: reklama stanowi zaledwie 0,3% PKB Indii, czyli mniej niż połowę globalnej średniej, która wynosi 0,7%. Przewiduje się, że wszystkie pozostałe rynki uwzględnione w raporcie będą rosły stabilnie w tempie od 2% do 5% rocznie.

Chiny wyróżniają się jako rynek, na którym marki najszybciej przyjęły e-commerce i reklamę cyfrową. W 2020 roku, chińskie marki FMCG przeznaczyły 71% swoich budżetów na reklamę cyfrową, w porównaniu do 46% na wszystkich 12 rynkach. W tym przypadku marki te koncentrują się na wideo online, które ma duży i szeroki zasięg oraz jest otwarte na partnerstwa handlowe. Może to oznaczać reklamę w programach dostępnych online lub specjalnych livestreamach prowadzonych przez influencerów, w których widzowie mogą bezpośrednio kupować demonstrowane przedmioty. Rutynowo reklamują się również na platformach e-commerce, aby napędzać sprzedaż na ścieżce zakupowej. Jak podaje Zenith, chińskie marki FMCG wydały 35% swoich całkowitych budżetów na wideo online i 13% na reklamę e-commerce w 2020 roku.

„Ecommerce będzie kluczowym polem bitwy dla wzrostu marek FMCG w nadchodzących latach” – powiedział Jonathan Barnard, Head of Forecasting, Zenith. „Zachodnie marki powinny naśladować Chiny w poszukiwaniu najlepszych praktyk w zakresie wykorzystania komunikacji cyfrowej do napędzania sprzedaży FMCG e-commerce”.

*12 rynków uwzględnionych w raporcie to Australia, Kanada, Chiny, Francja, Niemcy, Indie, Włochy, Rosja, Hiszpania, Szwajcaria, Wielka Brytania i USA, które łącznie odpowiadają za 73% całkowitych globalnych wydatków na reklamę. Kategoria FMCG żywność i napoje obejmuje wszystkie pakowane produkty spożywcze i napoje bezalkoholowe.

Indeksy koniunktury wspierają euro. Funt w odwrocie

Piątek upłynął pod dyktando odczytów indeksów PMI. To one wyznaczyły kierunek zmian, który utrzymał się do zamknięcia sesji.

Optymizm w Europie

Piątkowe dane z indeksów PMI pokazały, że na Starym Kontynencie inwestorzy widzą przyszłość w różowych barwach. Potwierdzają to wyniki indeksów PMI dla usług i dla przemysłu. Pomimo trwającej pandemii nawet w przypadku usług badani menedżerowie wskazywali delikatną przewagę pozytywnych odpowiedzi. W przypadku przemysłu było to imponujące 63,3 pkt. Jest to najlepszy rezultat dla strefy euro od początku jej istnienia. Konsekwencją lepszych danych były kolejne wzrosty euro względem dolara.

Dane zza oceanu

Po bardzo dobrych danych z Europy wielu analityków z niepokojem czekało na dane zza oceanu. Tam optymizm menedżerów również notuje wieloletnie maksima. To, co jednak wyraźnie wyróżnia optymizm po drugiej stronie Atlantyku to bardzo wysoki wynik w usługach. W Europie wskaźnik ledwo przekraczał 50 pkt, odróżniające symbolicznie rozwój od recesji. W USA z kolei wynik wyniósł aż 61,1 pkt. Dane te, pomimo że lepsze od oczekiwań, nie pozwoliły powstrzymać ruchu umacniającego się euro względem dolara. Stało się to pomimo wsparcia wyraźnie lepszymi od oczekiwań danymi na temat sprzedaży nowych domów.

Funt w odwrocie mimo lepszych danych

W piątek poznaliśmy wyraźnie lepsze od oczekiwań wyniki sprzedaży detalicznej. Rosła ona w skali roku o 7,2%, a nie 4,2%, jak oczekiwali analitycy. Również indeksy PMI na Wyspach wyprzedziły oczekiwania. Wyspiarze, podobni, jak Amerykanie, optymistycznie patrzą również na rozwój usług. Co ciekawe, pomimo tych dobrych danych piątek był trudnym dniem dla funta. Dobre dane w innych regionach spowodowały, że funt znalazł się w odwrocie, szczególnie względem euro.

Dzisiaj dzień wolny w Nowej Zelandii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:35 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Bezemisyjny przemysł i popularyzacja transportu “na wodór”? Niemcy ambitnie o polityce klimatycznej

Za naszą zachodnią granicą temat wodoru został potraktowany w sposób wyjątkowo kompleksowy, ponieważ oprócz deklaracji o szerszym wdrażaniu produktów elektrolizy do sektora transportowego, również przemysł może spodziewać się sporych zmian w kontekście prac na rzecz niskoemisyjności. Ponadto, promocja ekologicznego wodoru nie ograniczy się do prac poszczególnych landów, ale obejmie szeroką współpracę międzynarodową. Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

Wodór od podstaw

Zmiana napędów szczególnie dużych pojazdów ciężarowych stała się priorytetem zarówno władz unijnych w Brukseli, jak i rządu w Berlinie. Jeden z najwyższych, bo według Parlamentu Europejskiego nawet 30%. wskaźnik całkowitej emisji CO₂ we Wspólnocie, przypada na uczestników zorganizowanego ruchu drogowego. Aby odwrócić statystyki, które już przebiły stopień emisji transportu morskiego czy nawet lotnictwa cywilnego, Niemcy — lider przemysłowy kontynentu — postanowiły podejść do projektu wodoryzacji napędów w sposób holistyczny, a więc rozpocząć reformę od przemysłu i produkcji pojazdów. Tym samym w ramach programu WindH2 (wycenianego na 50 mln euro) szczególnie parlamenty landów wysokoemisyjnych postanowiły inwestować w m.in. energię wiatrową.

Co ma rozwój energetyki wiatrowej do wodoryzacji przemysłu? Otóż całkiem sporo, ponieważ aby osiągnąć względną neutralność klimatyczną w ramach zakładów produkcyjnych, a następnie w sektorze transportu, wodór musi pochodzić z procesu elektrolizy produktów OZE. Jak podaje krajowy dziennik “Die Welt”, na terenie huty Salzgitter w Dolnej Saksonii ma stanąć 7 turbin wiatrowych, które wytworzą 30 MW energii na cele produkcyjne ekologicznego wodoru w 2 jednostkach elektrolizy. Główny cel — wyparcie koksu i węgla w produkcji stali, a co za tym idzie — o wiele bardziej zrównoważony rynek motoryzacyjny już na początkowych etapach powstawania pojazdu. Stawka jest naprawdę spora, ponieważ 58 mln ton produkowanej stali w skali roku odpowiada za 30% przemysłowej emisji CO2 w Niemczech.

Branża pod ścianą?

Równolegle z ambitnymi planami masowego wprowadzania wodoru do hut stali, pojawiają się głosy o potencjalnym konflikcie władz z samą branżą. Strategia nawet na tle kontynentu wydaje się dosyć innowacyjnym ruchem w stronę osiągnięcia całkowitej neutralności klimatycznej i to właśnie Niemcy zaczynają testować możliwości wodoru na szeroką skalę jako pierwsi we Wspólnocie. Tymczasem w kraju podnoszą się głosy, że reforma może zagrozić aż 200 tys. miejsc pracy. Takie argumenty podnoszą przede wszystkim przedstawiciele związków zawodowych, jednak ten kryzys władze federalne są w stanie szybko złagodzić funduszami z Brukseli, bowiem to unijne przepisy wymagają poprawy bilansu emisyjnego przemysłu o 40% do 2030 roku oraz całkowitej neutralności dwie dekady później. Co za tym idzie, przewidywany jest również szeroki program utrzymania etatów lub wypłaty rent.

W czym tkwi więc podstawowy problem programu niemieckiego rządu? Otóż według producentów z Thyssenkrupp, Salzgitter, ArcelorMittal czy Saarstahl to nie technologia lub opór samej branży może pokrzyżować plany WindH2, ale brak wystarczających inwestycji szczególnie ze strony prywatnych podmiotów. Te z kolei są jak najbardziej przekonane do źródeł odnawialnych, ale wodór per se nadal uchodzi za niszę — choć niszę z ogromnym potencjałem. „Koncepcja działania w sprawie stali” to szerszy program, którego budżet wyceniono na 30 mld euro tylko w Niemczech, tak więc szczególnie przy rozwijającej się pandemii sektor potrzebuje nie tylko wsparcia prywatnych przedsiębiorców, ale i państwa, a nawet szerzej — całej Unii. Skala przedsięwzięcia jest na tyle duża, że podmioty prywatne widzą w nim szansę na naprawdę imponujące zwroty. Tę tendencję podbija również zapowiadana współpraca międzynarodowa.

O wodorze między kontynentami

Dążenia do “transportu wodorowego” przewidują również współpracę niemieckiego rządu z Kanadą i Arabią Saudyjską. Kontakty z Ottawą to odpowiedź na ryzyko niewystarczających zasobów produkcyjnych nad Odrą, bowiem do 2030 roku Berlin przewiduje osiągnięcie poziomu aż 420 tys. ton gotowego ekowodoru, choć sam przemysł potrzebuje 600 tys. ton do wydajnej pracy nad produkcją samochodów. Tym samym Kanada byłaby partnerem w wymianie energii wiatrowej, która stanowiłaby bazę pod dodatkowe procesy elektrolizy. Minister zasobów naturalnych w rządzie Justina Trudeau, Seamus O’Regan oraz niemiecki minister gospodarki Peter Altmaier deklarują, że ambicje obu państw w kwestii osiągnięcia neutralności klimatycznej są zbieżne, a wspólny plan prac mają omówić już w maju. Kanada już w grudniu 2020 roku zachęcała inwestorów do lokowania kapitału w sektorze wodorowym, który według szacunków krajowego rządu może być wart aż 50 mld dolarów kanadyjskich i stworzyć 350 tysięcy miejsc pracy.

Drugim, strategicznym partnerem Niemiec w staraniach o stworzenie transportu opartego na wodorze jest Arabia Saudyjska. Almaier wraz z ministrem energetyki Abdulazizem bin Salman Al Saudjużim podpisali protokół o ustaleniach współpracy w dziedzinie produkcji, przetwarzania, wykorzystania i dystrybucji zielonego wodoru. Ponadto, oba państwa opracowały zakres dzielenia się know-how we współpracy z sektorem prywatnym w kwestiach technologii, biznesu i regulacji. Oznacza to, że coraz większy wpływ na europejskie losy wodoru będzie miał kapitał inwestorów indywidualnych, co jest dobrym sygnałem również dla Polski. Jeśli na rodzimym rynku chcemy wypracować skuteczne formuły rozwoju technologii wodorowych, powinniśmy skupić się na intensywnym rozwijaniu 3 podstawowych obszarów temu służących.

Pierwszym jest ścisła integracja interesów polskiego rynku z założeniami funduszu unijnego. Drugim, jak najszybsze rozpoczęcie wdrażania wykorzystywania wodoru w transporcie – zarówno w skali krajowej, jak i lokalnej (przykład Dolnej Saksonii oraz Nadrenii Północnej-Westfalii). Już dziś polskie firmy transportowe reagują na wymagania stawiane usługom transportowym za naszą zachodnią granicą. Do dynamicznego ich rozwoju potrzebny jest także program krajowy. Ostatnim i najważniejszym obszarem jest jak najszybsze stworzenie odpowiednich warunków do intensywnego rozwijania produkcji energii elektrycznej w odnawialnych źródłach (OZE) wykorzystywanej do produkcji wodoru. Głównie wiatrowej i wielkoskalowej fotowoltaiki. Umożliwi to wykorzystanie w pełni zasobów polskich inwestorów indywidualnych. Tylko dzięki realnemu zaangażowaniu podmiotów prywatnych, jesteśmy w stanie nadążyć za globalnymi trendami — a takim niezaprzeczalnie jest uniwersalne wykorzystanie wodoru.

Dariusz Bliźniak, wiceprezes zarządu Respect Energy

Dobry początek roku dla branży IT: wzrost stawek i duża liczba ofert pracy

Ponad 13. tysięcy nowych ofert pracy, większe zapotrzebowanie na midów i juniorów, najwięcej ofert wciąż dotyczy Warszawy, coraz więcej pracodawców informuje o widełkach płacowych na poziomie ogłoszenia i kluczowy wniosek z raportu Inhire.io IT MARKET SNAPSHOT Q1 2021 – branża IT wciąż znajduje się w czołówce najlepiej opłacanych i zarazem poszukiwanych specjalizacji. Co więcej, sytuacja na rynku pracy programistów ustabilizowała się i – ponad rok od wybuchu pandemii – notuje aktualnie duże wzrosty niemal w każdym obszarze.

Kluczowe wnioski z raportu:

  • Liczba ofert pracy dla branży IT wzrosła o 36,7 p.p. z czego najwięcej z nich dotyczą Warszawy (niemal 5 000 ofert)
  • Wzrosło wynagrodzenie dla pracowników kontraktowych
  • Najwyższe zarobki wciąż oferowane są w Warszawie oraz Krakowie
  • Już 37% ofert zawiera informację na temat widełek płacowych
  • Coraz częściej poszukuje się Midów i Juniorów
  • Zarobki w ofertach pracy zdalnej przewyższają wynagrodzenie pracowników zdalnych

Pracownicy branży IT wciąż prężnie poszukiwani

Nie ulega wątpliwości, że rynek pracy wciąż poszukuje doświadczonych specjalistów IT. Rekruterzy mają ręce pełne pracy, gdyż w pierwszym kwartale 2021 roku opublikowano łącznie 13.789 ofert pracy. W porównaniu z Q4 2020 zanotowano w tym obszarze wzrost o 36,7 p.p. Najwięcej z nich opublikowano w Warszawie (4.898), Krakowie (2.388) i Wrocławiu (2.021). Najmniej ofert pracy dotyczyło Gliwic (196).

Co ciekawe, zmieniła się sytuacja Juniorów, którzy obecnie mogą wybierać z coraz szerszej liczby ofert pracy. W porównaniu do ubiegłego kwartału liczba ofert skierowanych do najmniej doświadczonych wzrosła o 1,8 p.p. W odniesieniu do doświadczenia wciąż największym zainteresowaniem cieszą się stanowiska Mid (51,84%), z kolei liczba ofert skierowanych do seniorów zmalała i wynosi obecnie 43,04%. To bardzo dobre wieści, bo jak podkreśla Michał Gąszczyk, CEO inhire.io:

Zapotrzebowanie na Seniorów rosło przez ostatnie kilka kwartałów i nieznacznie spadło w ostatnim kwartale – prawdopodobnie wynika to z trudności zatrudnienia Seniora, dlatego firmy, aby przyspieszyć pracę nad projektami   zaczęły rozglądać się także za Midami, których ewentualnie doszkolą. Sytuacja wśród naszych klientów jest na tyle stabilna, że większe firmy zdecydowały się wykorzystać lukę na rynku w ofertach dla Juniorów i wróciły do bardziej aktywnego ich rekrutowania, stąd wzrost liczby ofert dla Juniorów.wzrost stawek i duża liczba ofert pracy dla programistów

Zarobki wciąż rosną, praca zdalna – bardziej opłacalna

Cieszy również fakt, że coraz więcej pracodawców publikuje widełki placowe już na etapie ogłoszenia. Jeszcze do niedawna, zatajanie tak istotnych informacji jak wysokość wynagrodzenia stanowiło poważny problem nie tylko dla rekruterów, ale przede wszystkim kandydatów. Zwłaszcza, że w branży IT to właśnie pensja jest często jednym z decyzyjnych aspektów wyboru miejsca pracy. W chwili obecnej ilość ofert z podanymi widełkami zarobkowymi, w porównaniu do ostatniego kwartału 2020 roku wzrosła 2 p.p. Jak podkreśla Michał Gąszczyk:

Zdecydowanie pozytywną zmianą jest fakt, że coraz więcej pracodawców publikuje widełki wynagrodzeń – W I kwartale 2021 roku już 37% ofert zawierało taką informację. Wzrost aż o 8 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, oznacza, że rośnie także odsetek pracodawców, którzy dostrzegają wagę tej informacji, a także szanują czas kandydatów. Od początku istnienia inhire.io, kładziemy duży nacisk na edukowanie naszych klientów na temat prawidłowo skonstruowanej oferty pracy, a także kluczowych informacji, które powinno zawierać dobrze zredagowane ogłoszenie skierowane do kandydatów z branży IT. Zarejestrowany wzrost cieszy nas podwójnie, ponieważ widać, że rynek sam się reguluje i coraz więcej firm tworzy oferty, które faktycznie spełniają wymogi kandydatów.

Analizując dane zawarte w raporcie It Market Snapshot Q1 2021 widać również, zdecydowany wzrost zarobków. Co ciekawe, w chwili obecnej bardziej opłacalna jest praca w trybie home office. Porównując doświadczenie pracowników jedyną obniżkę wynagrodzenia widać w przypadku stanowisk juniorskich, które oferują zarobki w wysokości niemal 8.500 zł w systemie pracy stacjonarnej oraz 8.667 zł pracując zdalnie. Zarobki dla bardziej doświadczonych w porównaniu z Q4 2020 wzrosły. Midowie wykonujący swoje obowiązki z domów mogą liczyć się z wynagrodzeniem na poziomie 17.233 zł oraz 16.662 zł pracując stacjonarnie. Wciąż najwyżej wynagradzane jest doświadczenie Seniorów, którzy pracując w modelu tradycyjnym mogą zarobić 20.394 zł, a pracując zdalnie – niemal 21.500 zł.wynagrodzenia programistów

JavaScript najbardziej pożądanym językiem programowania, Scala w czołówce „najdroższych”

Analizując procentowy podział ogłoszeń w odniesieniu do języka programowania w stosunku Q4 2020 – Q1 2021, na uwagę zasługuje fakt, że w czołówce, z identycznymi danymi wciąż znajdują się te same nazwy.  Niezmiennie, najczęściej pożądanymi programistami na polskim rynku są specjaliści posługujący się JavaScript. 27% ofert pracy w pierwszym kwartale roku, skierowanych było właśnie do tych osób. Na drugim miejscu, z wynikiem 21% uplasowała się Java. Również w tym kwartale, podium niezmiennie zamyka Python, którego dotyczyło 15% opublikowanych ofert pracy. Niewielkie, około 1% spadki zarejestrowano w przypadku pozostałych języków, takich jak: Typescript (10%), C++ (2%), Swift (2%), Scala (2%) czy Kotlin (2%).

Odnosząc języki programowania do wysokości wynagrodzenia w kontaktach B2B wciąż najwyżej wyceniani są specjaliści posługujący się językiem Scala (22.115 zł), Python (20.462 zł), w przypadku którego w porównaniu z Q4 2020 zanotowano wzrost zarobków o ponad 2.000 zł oraz Java (19.830 zł). Nadal najniżej opłacalnym językiem programowania jest PHP – posługujący się nim programiści mogą liczyć na wynagrodzenie w wysokości 14.716 zł. Porównując Q1 2021 z Q4 2020 największy skok stawki zanotowano w przypadku Ruby, gdzie różnica wynosi niemal 3.000 zł.stawki programistów

Z raportu inhire.io IT MARKET SNAPSHOT Q1 2021 wynika, że rok 2021 dla branży IT rozpoczął się bardzo dobrze. W niemal każdym obszarze zanotowano zdecydowane wzrosty. Cieszy również fakt, że specjaliści IT pomału mogą odetchnąć z ulgą, gdyż ich sytuacja na rynku pracy została ustabilizowana. Jak słusznie zauważył Michał Gąszczyk:

– Z badań inhire.io wynika, że wbrew zeszłorocznym obawom, pandemia nie zachwiała sytuacją branży IT. Nowy rok przyniósł nie tylko nowe oferty pracy czy liczne i ciekawe projekty zarówno od polskich, jak i zagranicznych pracodawców, ale przede wszystkim wyższe wynagrodzenie czy większą szansę na rozwój dla najmniej doświadczonych. Liczymy, że kolejne raporty będą informowały o dalszej tendencji wzrostowej.

Raport IT MARKET SNAPSHOT Q1 2021 można bezpłatnie pobrać ze strony: https://inhire.io/insights/it-market-snapshot-q1-2021/

W 2020 r. lekarze wystawili 1,5 mln zwolnień z tytułu zaburzeń psychicznych

  • W 2020 roku lekarze wystawili 24,2 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy, z czego ponad 1,5 mln zwolnień z tytułu zaburzeń psychicznych [ZUS]
  • Łączna liczba dni absencji chorobowej na podstawie wystawionych w 2020 roku zwolnień lekarskich wyniosła 296,9 mln dni [ZUS]
  • 665% wzrost zainteresowania programami medytacyjnymi w Polsce [Spotify]

Stres, niepewność i przedłużająca się izolacja osłabiły kondycję pracujących Polaków. Ze statystyk Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w ciągu roku znacząco wzrosła liczba wystawianych zwolnień oraz zaświadczeń lekarskich, które tylko potwierdzają wzrost absencji pracowników. Te zaś przekładają się na straty i spowolnienie gospodarki. Po roku walki z pandemią, pracodawcy coraz częściej sięgają po rozwiązania z zakresu mindfullness, by zadbać o dobrostan pracowników i zredukować u zatrudnionych negatywne skutki psychofizyczne pandemii. W kwietniu Worksmile –  platforma do budowania silnej kultury organizacji – dodała do kafeterii oferowanych rozwiązań również moduły medytacyjne, we współpracy z jedną z  najpopularniejszych aplikacji medytacyjnych INTU.

O tym, jak ważna dla człowieka stała się możliwość wyciszenia i relaksu, świadczyć mogą dane przedstawione przez portal Spotify, z których wynika, że w skali ubiegłego roku zainteresowanie podcastowymi programami medytacyjnymi w Polsce wzrosło ponad sześciokrotnie. Konieczność pracy zdalnej, izolacja społeczna i rosnąca frustracja sprawiły, że coraz częściej poszukiwano możliwości odreagowania nadmiaru stresu czy wyciszenia. Co więcej, medytacja doskonale wpływa na zdrowie całego organizmu. Zmniejsza stres, obniża ciśnienie tętnicze krwi czy też zapobiega arytmii serca. W badaniach opublikowanych na łamach European Journal of Social Psychology udowodniono również, że osoby uprawiające trening duchowy wzmacniają w sobie potrzebę zwiększenia własnej efektywności. Jednak to nie wszystkie zalety medytacji.

Jak dodaje Tomasz Chaciński – CEO Worksmile: Żyjemy w czasach, gdy najpopularniejsze benefity pozapłacowe, takie jak np. karnety na siłownię straciły na znaczeniu, z powodu rządowej dyrektywy o zamknięciu obiektów. Brak swobodnego dostępu do zajęć fizycznych, a co za tym idzie niemożność „wyrzucenia” z siebie złych emocji pociągnęły za sobą problemy wynikające z nadmiaru tłumionych emocji, takie jak załamanie, depresja czy zaburzenia psychiczne. Dlatego nie dziwi fakt, że społeczeństwo zwróciło swoją uwagę na zajęcia pozwalające pokonać stres, wyciszyć się i oddać chwili relaksu. W Worksmile od początku pandemii obserwujemy zmiany zachodzące w

 

społeczeństwie. Zauważyliśmy duży wzrost zainteresowania medytacją i podjęliśmy decyzję o rozszerzeniu naszej kafeterii benefitów właśnie o taki moduł, by jeszcze bardziej dopasować nasz ekosystem do aktualnych potrzeb pracowników.

Absencja pracownicza w 2020 roku na rekordowym poziomie

Frustracja pracowników to jednak nie jedyny problem. Na przestrzeni ostatniego roku znacznie wzrosła liczba dni, kiedy pracujący Polacy przebywali na zwolnieniach chorobowych. Z opublikowanego przez ZUS raportu „Absencja chorobowa w 2020 roku” wynika, że tylko na przestrzeni ubiegłego roku w Polsce wystawionych zostało 24,2 mln zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, z czego ponad 1,5 mln zwolnień lekarskich dotyczyło zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania. Łączna liczba dni spędzonych na chorobowym osiągnęła 296,9 mln., z czego niemal 28 mln dotyczyło właśnie problemów natury psychicznej. Dla porównania z rokiem 2019 warto nadmienić, że liczba dni spędzonych na zwolnieniach z powodu problemów emocjonalnych wzrosła o 36,9%.

Dane pokazują, że coraz więcej osób nie radzi sobie z nową, covidową rzeczywistością. Nagłe zmiany przed jakimi postawiła nas pandemia, w dużej mierze odbijają się na zdrowiu psychicznym Polaków. Niemal 386 tysięcy zwolnień lekarskich dotyczyło depresji. Problem ten odbił się również na sytuacji firm z rodzimego rynku pracy. Wielu pracodawców zmagało się z niedoborem kadrowym i koniecznością znalezienia sposobu na wsparcie zdrowotne pracowników. Wiele firm zdecydowało się na dostosowanie oferty wellbeingowej do bieżących potrzeb pracowników, zapewniając im wsparcie w zakresie psychicznym. Wzrost popularności medytacji stała się przyczyną do poszukiwania oferty zapewniającej zespołom dostęp do ciekawych ofert medytacyjnych.

Jak podkreśla Tomasz Chaciński: Worksmile postawił na autorskie programy, stworzone całkowicie od podstaw. Opracowaliśmy serię medytacji, czytanych przez Pawła Bukrewicza znanego z Netflixa czy Julię E. Wahl, która odpowiadała również za zakres merytoryczny. Zaprosiliśmy do współpracy INTU, najpopularniejszą platformę medytacyjną w Polsce, dzięki czemu nasi klienci mogą skorzystać materiałów obu twórców, bez konieczności zakładania dwóch oddzielnych kont. Integracja z INTU pozwoliła nam poszerzyć ofertę, urozmaicić ją, a dzięki temu jeszcze bardziej dostosować do potrzeb klientów. Mamy nadzieję, że zaproponowane rozwiązanie spotka się z zainteresowaniem ze strony użytkowników platformy Worksmile.

Potrzeba wyciszenia, a wellbeing

Analizując dostępne dane na temat absencji pracowniczej zadowalający wydaje się fakt, że pracodawcy coraz bardziej dostrzegają potrzebę otoczenia pracowników opieką zdrowotną, również w zakresie zdrowia psychicznego. Oczywiście, wielu z nich nie zrobi tego samemu – dlatego działy HR poszukują narzędzi, które oddane w ręce pracowników, umożliwią im dobór odpowiednich rozwiązań i dostosowanie ich do aktualnej sytuacji. Integracja działań Worksmile oraz INTU umożliwia klientom korzystanie z  materiałów o zróżnicowanej tematyce. Dzięki nawiązanej współpracy użytkownicy mogą skorzystać z medytacji, bez konieczności wykupienia dwóch oddzielnych abonamentów i zakładania konta w dwóch aplikacjach. Integracja nie byłaby możliwa bez rozwiniętego API, dzięki któremu Worsmile może w swobodny sposób rozbudowywać swoje narzędzie. Jak podkreśla Tomasz Chaciński:

Worksmile jest aplikacją, która bazuje na rozwiniętym API, co pozwala łączyć ją z różnymi rozwiązaniami zewnętrznymi. Już teraz, użytkownicy platformy mogą połączyć się z wieloma aplikacjami pro-zdrowotnymi, takimi jak m.in. Garmin, Strava, Runkeeper, Fitbit czy Apple Health. Worksmile stale rozwija ekosystem benefitowy dla użytkowników, tym razem łącząc siły z jedną z najbardziej rozpoznawalnych aplikacji do medytacji w Polsce – INTU. Partnerstwo polega na połączeniu API, które pozwoli użytkownikom Worksmile medytować w Intu i automatycznie przesyłać wykonane medytacje do Worksmile, za co będą otrzymywać punkty, zbierać odznaki i budować społeczność osób medytujących. W tej chwili moduł wellbeingu Worksmile liczy ponad 90 aktywności, które użytkownik może wybrać, a do których wykonywania motywuje go aplikacja

Ekosystem Worksmile jest intuicyjny i prosty w obsłudze, a do tego dostępny bez ograniczeń czasowych i przestrzennych. By poddać się chwili relaksu wystarczy zalogować się na urządzeniu mobilnym, wybrać tematykę medytacji i gotowe. Pracodawcy, którzy wyposażą swój zespół w pakiet Premium zagwarantują użytkownikom szerszy wybór materiałów medytacyjnych oraz możliwość porównania projektów stworzonych przez Worksmile oraz INTU. Nowy moduł będzie dostępny dla użytkowników już pod koniec kwietnia.

W co najczęściej inwestowali Polacy w I kwartale 2021 r.?

Świadomość zarządzania własnymi finansami wśród Polaków wzrasta, jednak liczby mogłyby być bardziej imponujące. W I kwartale 2021 roku zainwestowało swoje oszczędności 27% ankietowanych – wynika z analizy badania firmy Tavex. Największą popularnością cieszyły się lokaty, którym zaufało aż 41,5% badanych. Niższe zainteresowanie budziły akcje (24,6%) oraz fundusze inwestycyjne (23,1%). Co ciekawe, to nieruchomości i złoto są uznawane za najbardziej wartościowe aktywa. Odpowiednio aż 56,3% i 36,1% Polaków zapytanych „W co warto zainwestować?” wskazało właśnie na nieruchomości lub złoty kruszec.

W co inwestują Polacy?

Wyniki badania firmy Tavex jednoznacznie wskazują, że największą popularnością wśród Polaków w I kwartale 2021 roku niezmiennie cieszyły się lokaty, pomimo bardzo niskich stóp procentowych. Były wyraźnie ponad konkurencją – inwestowanie w to aktywo zadeklarowało aż 41,5% respondentów. Z mniejszym zainteresowaniem Polacy zwracali się w stronę giełdowych akcji (24,6%), funduszy inwestycyjnych (23,1%) czy zakupu nieruchomości (19,1%). Inwestycyjną „pierwszą piątkę” zamyka złoto z wynikiem 16,9%.

Co ciekawe, wśród młodych osób (do 24. roku życia), wysoko w zestawieniu plasuje się inwestowanie w bitcoiny (27,3%). Tu kryptowaluta osiągnęła dominującą popularność względem innych przedziałów wiekowych. Przykładowo w grupie wiekowej 25-34, kryptowaluty cieszyły się niższym zainteresowaniem (15,3%). W tym aktywie szansę na zarobek widziało mniej niż dziesięć procent (9,4%) osób w przedziale 35-49 lat, a także powyżej 50 roku życia, z podobnym wynikiem – tylko 9,9%. Te wartości mogą być skorelowane z większą otwartością i skłonnością do ryzyka wśród młodych. Warto przypomnieć, że lokowanie pieniędzy w ten instrument przez wielu ekspertów jest uważane za ryzykowne z uwagi na brak szczegółowych regulacji i wysoką zmienność cen aktywów.

Szczególna popularność kryptowalut w odniesieniu do młodych osób wynika przede wszystkim z ich pozytywnego nastawienia do nowych technologii i chęci lokowania kapitału w aktywach, które wykazują potencjał do wysokiej stopy zwrotu. Niemniej jednak należy pamiętać, że bitcoin jest wyłącznie narzędziem spekulacyjnym, więc równie dobrze, zamiast przynieść zyski może stać się źródłem znaczących strat – potwierdzają to także ostatnie duże spadki notowań wielu kryptowalut. Wybierając ten sposób inwestowania, warto więc mieć na uwadze fakt, że jest to jeszcze nieukształtowany i bardzo zmienny rynek – tłumaczy Aleksander Pawlak, Prezes Tavex Sp. z o.o.

„Marzenia” o złocie i nieruchomościach

W badaniu firmy Tavex na pytanie: „W co według Ciebie warto inwestować?” zdecydowana większość ankietowanych wskazała na nieruchomości (56,3%) oraz złoto (36,1%). Warto podkreślić, że następny w zestawieniu bitcoin (22,7%) osiągnął mniejszy o ponad jedną trzecią wynik (33,6%) w porównaniu do nieruchomości, i o ponad 13% gorszy rezultat niż złoto.

W najpopularniejsze nieruchomości chciałoby zainwestować 60,3% badanych w wieku 25-34 lata. W pozostałych przedziałach wiekowych na dane aktywo postawiłoby następująco: 52% ankietowanych w wieku 35-49 lat, 57,6% osób powyżej 50. roku życia. Co ciekawe, więcej niż połowa (53,9%) najmłodszych respondentów (do 24. roku życia) zainwestowałaby w nieruchomości, gdyby zasoby nie stanowiły przeszkody.

Awans w tabeli ligowych rozgrywek na najbardziej wartościową formę oszczędzania według Polaków zanotowało złoto, przeskakując na drugą lokatę. To właśnie w „królu metali” Polacy widzą bardzo ciekawą możliwość na bezpieczne przechowywanie i powiększanie swoich oszczędności.

Uzyskane wyniki jednoznacznie wskazują na wyrównane zainteresowanie kruszcem we wszystkich grupach wiekowych – do 24 roku życia to 26,3% inwestorów, a w przedziale 25-34 lat aż 34,1%. Starsi entuzjaści złota, w grupie od 35 do 49 lat, osiągnęli wynik 38,1%, natomiast osoby powyżej 50 roku życia – 38,6%.

Wnioski z badania nasuwają się same – „marzeniem” Polaków w zakresie inwestycji są nieruchomości i złoto, ponieważ oba aktywa są powszechnie utożsamiane z najlepszą formą zabezpieczenia kapitału w perspektywie długoterminowej. W tym miejscu warto jednak zwrócić uwagę na zasadniczą różnicę, która je dzieli, a mianowicie ilość kapitału niezbędnego do zmiany planów w realną inwestycję. Z tego prostego powodu złoto jawi się jako bardziej przystępna forma lokowania oszczędności, ponieważ wymaga zdecydowanie mniejszych nakładów oszczędności – mówi Aleksandra Olbryś, Analityk ds. Rynku Złota w Tavex Sp. z o.o.