Sprzedaż detaliczna rośnie coraz wolniej

Sprzedaż detaliczna wzrosła w marcu o 10,7 proc. w ujęciu rocznym wobec 13,7 proc. wzrostu odnotowanego w poprzednim miesiącu. Zdaniem analityków BRE Banku w kolejnych miesiącach dynamika sprzedaży detalicznej będzie nadal spadać.

W ujęciu miesięcznym wzrost sprzedaży wyniósł 15,7 proc. (wobec 18,8 proc. w analogicznym okresie poprzedniego roku) – Mimo sprzyjającego układu świąt, dynamika sprzedaży pozostała relatywnie słaba i zgodna z naszymi oczekiwaniami – komentuje Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – Efekt Wielkanocnej sprzedaży był w tym roku wyjątkowo słaby, co widać po kategoriach sprzedaż żywności i sprzedaż w niewyspecjalizowanych sklepach – dodaje.

W marcu zanotowano spowolnienie dynamiki sprzedaży samochodów (z 23,6 proc. do 11,8 proc.), wzrosła dynamika sprzedaży odzieży (z 4,1 proc. do 14,4 proc.), utrzymała się relatywnie wysoka sprzedaż w kategorii meble, RTV, AGD (19,2 proc. wobec 20,5 proc.). – Wahania sprzedaży odzieży, nie są wiarygodnym sygnałem wzrostu. To efekt sezonowego wprowadzania nowych kolekcji na rynek. Z kolei wzrosty dynamiki sprzedaży mebli, RTV czy AGD to efekt niskiej bazy w poprzednim roku – mówi Marcin Mazurek, analityk BRE Banku.

– Podtrzymujemy nasze tezy z poprzedniego miesiąca, że wyższa sprzedaż w pierwszych miesiącach 2012 roku wynikała z efektu nadzwyczajnie wysokiego wzrostu wynagrodzeń, który obecnie już się znormalizował. Spadkowy trend na sprzedaży i konsumpcji lepiej pokazuje ocena sytuacji finansowej gospodarstwa domowego oraz sprzedaż hurtowa, która spada dość zdecydowanie – komentuje Pytlarczyk. Tym samym analitycy BRE spodziewają się, że w kolejnych miesiącach dynamika sprzedaży będzie spadać, a dynamika konsumpcji w całym roku uplasuje się na poziomie 1-2 proc..

– Dane zostały potraktowane przez rynek jako okazja do zrealizowania części zysków po spadkach rentowności notowanych w poprzednich dniach. Złoty zareagował pozytywnie, jednak w tym przypadku czynniki lokalne można łatwo pomylić z bardziej pozytywnym sentymentem globalnym – komentuje Marcin Mazurek.

Zdaniem analityków BRE Banku, ostatnie złagodzenie retoryki wielu członków RPP mogłoby być dobrym pretekstem usunięcia majowej podwyżki stóp procentowych z oczekiwań rynkowych (obecnie rynek wycenia już tylko połowę podwyżki). – Pozostaje jednak kwestia wizerunku prezesa Belki, który podwyżkę już de facto zapowiedział – mówi Ernest Pytlarczyk. – Problematyczny, jeśli RPP rzeczywiście większą uwagę przywiązywać będzie do poziomu inflacji, może okazać się jej ponowny wzrost w nadchodzących miesiącach. Na spadki możemy liczyć dopiero na jesieni – podsumowuje Pytlarczyk.

Leasing pracowniczy pomoże wyjść z dołka?

Zaledwie 0,5% wszystkich pracujących w Polsce to tzw. pracownicy tymczasowi. Jednak eksperci rynku pracy zgodnie wskazują, że leasing pracowniczy może okazać się skutecznym lekarstwem na obniżenie kosztów firmy i bodźcem do rozwoju całej gospodarki.

Wygoda i oszczędność

Polskie firmy coraz częściej i chętniej decydują się na leasing pracowniczy, czyli wynajem na określony czas pracowników, którzy formalnie zatrudnieni są przez agencję pracy. Powód? Wygoda i oszczędność. Dzięki takiemu rozwiązaniu, przedsiębiorcy mogą w sposób elastyczny uzupełniać swoje kadry na czas konkretnych projektów, wzrostów produkcji, sezonu urlopowego, czy wzmożonego okresu sprzedaży, nie wiążąc się z pracownikiem stosunkiem pracy. Jakby tego było mało, to po stronie agencji pracy, która wypożycza pracowników leżą wszelkie kwestie kadrowe i administracyjne (składki, wynagrodzenia, ubezpieczenia, etc.).

– Leasing pracowniczy to zjawisko stosunkowo nowe na polskim rynku pracy, które przywędrowało do nas ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Na przestrzeni ostatnich kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie tym trendem w naszym kraju. Leasing pracowniczy jest szczególnie popularny w branżach produkcyjnych, call centers, logistyce, IT oraz wielkopowierzchniowych sieciach handlowych. Aby sprostać wymaganiom rynku, zwłaszcza w czasie spowolnienia gospodarczego i cięcia kosztów, wiele firm w ciągu najbliższych kilku lat będzie wręcz zmuszonych do skorzystania z takiej formy współpracy. Już teraz obserwujemy kilkakrotnie większe zainteresowanie wśród firm logistycznych niż to było jeszcze kilka lat temu – mówi Izabela Ulatowska-Bierlet, dyrektor sprzedaży w Agencji Pracy JOBSPLUS.

Pracownik tymczasowy potrzebny od zaraz

O rosnącym zapotrzebowaniu na leasing pracowniczy świadczą liczby. Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, od 2005 roku, liczba pracowników tymczasowych wzrosła ponad dwukrotnie. Rośnie także liczba firm, korzystających z usług agencji pracy tymczasowej. Rodzimi przedsiębiorcy coraz częściej patrzą na swoich pracowników przez pryzmat cyfr. Widać to zwłaszcza na przykładzie branży logistycznej, która w dobie rosnących kosztów transportu na potęgę ogranicza wydatki. Pan Marek, właściciel jednej z warszawskich firm zajmujących się logistyką magazynową, w której pracuje dziś ponad sześćdziesiąt osób, dla każdego ze swoich podopiecznych co kwartał sporządza specjalny bilans. Porównuje koszty pracownika do tego, jaki przyniósł firmie zysk.

– Metoda może budzić wiele wątpliwości, ale zwyczajnie mnie nie stać na dopłacanie do pracowników. Kilka razy w roku, kiedy mamy wzmożony ruch w firmie i brakuje rąk do obsługi zamówień, wolę skorzystać z leasingu pracowniczego niż zatrudniać nowe osoby. Paradoksalnie, to właśnie pracownicy tymczasowi są buforem bezpieczeństwa dla pracowników, którzy mają stałą umowę o pracę, bo regulują wahania popytu. No i nie trzeba im wypłacać odpraw w razie rezygnacji z ich usług. Dla mnie to spora oszczędność – tłumaczy.

Z danych raportu portalu Pracuj.pl i Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych „Wyzwania HR w 2012” wynika, że prawie jedna piąta polskich firm logistycznych poszukiwać będzie w 2012 r. dodatkowych rąk do pracy. Znaczna część z nich zdecyduje się właśnie na pracowników tymczasowych. Jedną z takich osób jest 25-letnia Aneta Mariańska z krakowskich Dębników.

– Na początku patrzyłam sceptycznie na pracę tymczasową, ale zdałam sobie sprawę, że dzięki niej mam szansę wejść na rynek pracy i w sposób legalny zdobyć doświadczenie zawodowe. Dziś nie żałuję swojej decyzji. Może dzięki temu, uda mi się znaleźć stałą pracę – wyjaśnia dziewczyna.

Elastyczność w cenie

Opublikowany pod koniec 2011 r. raport Międzynarodowej Konfederacji Prywatnych Agencji Zatrudnienia CIETT, we współpracy z Boston Consulting Group „Adapting to Change” („Adaptacja do zmian”) nie pozostawia wątpliwości, że korzystanie z leasingu pracowniczego może być solidnym bodźcem do rozwoju firm i całych gospodarek narodowych. Co więcej, eksperci przekonują, że w ciągu najbliższych lat, liczba pracowników tymczasowych może zwiększyć się ponad dwukrotnie.

– Usługi pracy tymczasowej są kluczowym czynnikiem w tworzeniu miejsc pracy i ułatwiającym zmiany na rynku zatrudnienia. Od momentu najpoważniejszej fali kryzysu ekonomicznego, agencje pracy utworzyły ponad 900 tys. nowych miejsc pracy – mówi Annemarie Muntz, prezydent Europejskiej Konfederacji Prywatnych Agencji Zatrudnienia EUROCIETT.

O tym, jak skutecznym orężem w zmaganiach na rynku gospodarczym może być leasing pracowniczy na własnej skórze przekonały się niemieckie firmy. Dzięki elastycznym formom zatrudnienia, te podmioty, które w latach 2009-2011 skorzystały z leasingu pracowniczego, odnotowały aż 11-procentowy wzrost, podczas gdy ich konkurenci, korzystający z tradycyjnych form zatrudnienia, zaledwie 6-procentowy. Bilans jest zatem oczywisty.

W Polsce pracownicy tymczasowi stanowią zaledwie 0,5% ogólnej populacji pracujących. W Wielkiej Brytanii wskaźnik ten jest kilka razy wyższy, wynosząc 3,7%, a w Holandii 2,5%. Średnia dla Europy to 1,6%. Światowym liderem pracy tymczasowej pozostaje Afryka Południowa ze wskaźnikiem 6,7%.

Mariusz Juszczyk

Odwrócona hipoteka pod specjalnym nadzorem

Trwają prace nad projektem ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym. Przedstawiona w styczniu na rządzie propozycja resortu finansów budziła zbyt wiele kontrowersji. Charakter tego produktu wymaga dobrze dopracowanych regulacji i odpowiedniego nadzoru.

Jak wynika z szacunków Związku Banków Polskich, odwrócona hipoteka może zwiększyć świadczenia dla emerytów od 20 do 50 proc.

– Wielu obywateli w wieku senioralnym nie będzie miało nadzwyczajnie wysokich dochodów. Te osoby, które posiadają nieruchomości mieszkaniowe czy rolne poprzez produkt bardzo mocno zdefiniowany prawnie, bardzo mocno nadzorowany, będą mogły liczyć na pewne dodatkowe przychody pozaemerytalne – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Osoby, które z tego skorzystają będą musiały zobowiązać się, że prawo własności do danej nieruchomości po ich śmierci zostanie przeniesione na bank. W zamian za to bank jednorazowo lub w miesięcznych ratach właścicielowi wypłaci określoną kwotę. Odwrócona hipoteka stwarza możliwość, że spadkobiercy danej osoby będą mogli spłacić kredyt po zmarłym.

Z symulacji ZBP wynika, że produkt nie będzie dostępny dla wszystkich. Jego atrakcyjność będzie zależeć m.in. od lokalizacji i wielkości mieszkania oraz płci właściciela.

– Nie będzie to atrakcyjne rozwiązanie na terenie całego kraju. W związku z tym nie chciałbym powiedzieć, że to jest panaceum na rozwiązanie wielu problemów, ale sądzę, że kilka procent polskich obywateli z takiej usługi z sukcesem będzie korzystać – zapewnia Krzysztof Pietraszkiewicz.

Jak podkreśla prezes NBP prace rządu idą w dobrym kierunku.

– W części bankowej ta regulacja jest dobrze przygotowana. Instytucje nadzorowane wiedzą, jakie znaczenie ma transparentność, mają odpowiednie zabezpieczenia. Natomiast gorzej wygląda sprawa w przypadku innych instytucji, które nie są regulowane i nadzorowane – uważa Krzysztof Pietraszkiewicz.

Jego zdaniem w tej części prace nad regulacjami potrwają dłużej.

– Są one związane ze zmianą w kodeksie cywilnym. Dotknięcie w pracach regulacyjnych kodeksu to sprawa niezmiernie poważna, która wymaga bardzo wiele studiów i analiz. Sądzę, że w pierwszej kolejności zostanie uregulowane to rozwiązanie w części dotyczącej instytucji nadzorowanych, banków i kas, a w dalszej kolejności być może innych instytucji – prognozuje prezes ZBP.

Specjaliści e-biznesu z całego świata w październiku w Poznaniu

Grupa Allegro już po raz trzeci organizuje międzynarodowe spotkanie poświęcone metodom rozwoju biznesu z wykorzystaniem rozwiązań e-commerce. Konferencja e-nnovation odbędzie się w dniach 15-16 października w Poznaniu. Pojawią się na niej przedstawiciele top marek, kadra zarządzająca firm z Europy Środkowo-Wschodniej oraz eksperci i praktycy e-biznesu z całego świata.

– Chcemy, aby światowe nowości, za sprawą najlepszej klasy specjalistów, trafiły na europejski grunt. Stawiamy poprzeczkę bardzo wysoko. Zamierzamy zaprosić osoby, które mają szansę zmienić oblicze biznesu w tej części Europy – mówi Marcin Majchrzak, dyrektor z Grupy Allegro odpowiedzialny za organizację wydarzenia. – Dlatego organizujemy e-nnovation po raz kolejny. Zapraszamy nie tylko mentorów branży oraz twórców innowacyjnych pomysłów, ale również potencjalnych inwestorów – dodaje.

Tegoroczna konferencja kierowana jest do osób zajmujących się biznesem tradycyjnym i internetowym. Pośród gości znajdą się przedstawiciele top marek, managerowie odpowiedzialni za rozwój firm, znani specjaliści i wizjonerzy. Nie obejdzie się również bez prawdziwych gwiazd e-commerce – osób, które na stałe zapisały się na kartach historii światowego e-biznesu.

Zgodnie z coroczną tradycją, konferencji towarzyszyć będzie również konkurs na najlepszy pomysł na biznes internetowy – „Start with e-nnovation”. W pojedynku startupów autorzy najlepszych inicjatyw zaprezentują swoje projekty przed jury, a finaliści wystąpią przed wszystkimi uczestnikami spotkania.

Organizatorem e-nnovation jest istniejąca od 1999 roku Grupa Allegro, do której należy 75 serwisów e-commerce w 15 krajach, głównie w Europie Środkowo-Wschodniej m.in.: na Ukrainie, Białorusi, Słowacji oraz w Czechach, Kazachstanie, Rumunii, Bułgarii, Rosji i Węgrzech. Społeczność Allegro liczy obecnie 12,5 mln użytkowników.

Więcej informacji można uzyskać na stronie konferencji http://e-nnovation.pl/ oraz w serwisie Facebook.com http://www.facebook.com/ennovation.

***
O e-nnovation
Pierwsza edycja konferencji, zorganizowana w Poznaniu w 2010 r., gościła 20 prelegentów i 500 uczestników z Europy i świata. Za sprawą drugiej edycji, e-nnovation na stałe wpisała się do repertuaru europejskich spotkań branży biznesu internetowego. Pośród prelegentów zeszłorocznego spotkania znaleźli się m.in. Don Dodge – twórca pierwszej wyszukiwarki internetowej AltaVista, Eric Ly – współzałożyciel LinkedIn, Jeff Taylor – twórca największego internetowego centrum kariery Monster.com, czy Jani Byrne – odpowiedzialna za rozwój IBM. Nie zabrakło również znamienitych gości z Polski. Swoją wiedzą i doświadczeniem podzieli się Edward Miszczak – dyrektor programowy jednej z wiodących stacji telewizyjnych oraz Przemysław Budkowski – dyrektor zarządzający Allegro.pl.

Mieszkania na Euro 2012 nawet 100 euro za dobę

Do meczu otwarcia Euro 2012 zostały już niecałe 2 miesiące. Większość miejsc w hotelach i pensjonatach już dawno zajęta, więc kibice coraz częściej szukają prywatnych mieszkań do wynajęcia. Dla właścicieli mieszkań to dobry sposób na szybki zarobek w krótkim czasie.

Szacuje się, że na czas mistrzostw Europy w piłce nożnej do Polski przyjedzie ponad milion kibiców. Chociaż branża hotelowa od dawna przygotowuje się na najazd turystów, nie dla wszystkich może starczyć miejsc. A doświadczenia z poprzednich dużych imprez sportowych pokazują, że największym wyzwaniem dla kibiców jest znalezienie noclegu. W dodatku w rozsądnej cenie.

– Stawki w trakcie olimpiady w Atenach za jedną dobę dochodziły do 300 euro za naprawdę nieduży pokój w hoteliku dwugwiazdkowym – mówi Marta Kosińska, analityk Szybko.pl.

Brak miejsc w hotelach i pensjonatach oraz wysokie ceny zmuszają kibiców do poszukiwania innych miejsc noclegowych. To szansa dla właścicieli mieszkań w miastach, gdzie będą odbywały się mecze. W ciągu 1 miesiąca na wynajmie można zarobić tyle, co przez cały rok.

– Biorąc pod uwagę to, że nie mamy tak bardzo rozwiniętej bazy hotelowej, chociaż w ostatnich kilku latach się rozrosła, to nadal osoby prywatne mogą konkurować cenami, ale też dostępnością z hotelami i pensjonatami – podkreśla Marta Kosińska.

Na razie takich ofert nie ma wiele, ale to jest dobry czas, by rozpocząć poszukiwania chętnych na swoje mieszkanie. Zdaniem Marty Kosińskiej to Warszawiacy i Wrocławianie mają największe szanse, by w czasie Euro zarobić na wynajmie.

– W Warszawie dużo miejsc jest już zajętych przez reprezentantów UEFA, dziennikarzy, którzy mają zagwarantowany pobyt. Trójmiasto dysponuje dużą bazą hoteli, pensjonatów i kwater prywatnych. Największy potencjał przed osobami prywatnymi jest w Warszawie i Wrocławiu, bo Poznań też ma dużą bazę apartamentów przeznaczonych pod krótkookresowy wynajem – uważa analityk Szybko.pl.

Mieszkania prywatne mogą kusić przede wszystkim ceną. Z raportu Szybko.pl wynika, że dotychczas zamieszczone oferty są bardzo zróżnicowane pod tym względem. Kibic musi liczyć się, że zapłaci za nocleg od 30 do 100 euro z jedną noc.

– Z punktu widzenia kibiców, którzy będą do nas przyjeżdżać, to wcale nie jest tak dużo w porównaniu ze stawkami u nich. A jeżeli jest to mieszkanie dla 4-5 osób i przemnożymy tę stawkę, to widać, że dochód może być bardzo pokaźny – podkreśla Marta Kosińska.

Dochód pokaźny, szybki, ale niekoniecznie łatwy. Właściciel mieszkania powinien odpowiednio przygotować mieszkanie na wynajem, ustalić cenę, terminy i warunki pobytu. Wskazane jest również ustanowienie kaucji, pobranie umówionej kwoty z góry i ubezpieczenie wynajmowanego lokalu.

Spory konsumenckie w UE będą rozwiązywane online i bezpłatnie

Reklamacje towarów i usług kupionych za granicą mają być dostępne przez internet. W instytucjach unijnych trwają prace nad uruchomieniem nowej platformy, która ułatwi dochodzenie swoich roszczeń zarówno konsumentom, jak i sprzedawcom. Pomysłodawcy liczą, że to wzmocni wzajemne zaufanie i ożywi transgraniczny handel, również elektroniczny.

Zaledwie 6 proc. konsumentów w Unii Europejskiej decyduje się na zakupy w zagranicznym sklepie internetowym. Zarówno klienci, jak i przedsiębiorcy obawiają się transakcji zagranicznych ze względu na bariery językowe i nieznajomość przepisów w innych państwach członkowskich.

Wprowadzenie możliwości rozstrzygania sporów konsumenckich w internecie i bez wchodzenia na ścieżkę sądową powinno mieć pozytywne skutki dla obu stron transakcji.

– Dla konsumenta im większy rynek, tym większa konkurencja, większy wybór i niższe ceny. Dla sprzedającego większy rynek to coraz większe zarobki. Zaufanie wzajemne jest więc niezwykle ważne i to nie tylko do sprzedawcy we własnym kraju i własnym języku, ale na całym ogromnym rynku 500 mln obywateli. Muszę tylko wiedzieć, że jeżeli nie mówię po maltańsku, to zostanę na Malcie obsłużona we własnym języku – wyjaśnia europosłanka Róża Thun, która odpowiada w PE za przygotowanie raportu dotyczącego nowego rozwiązania.

Online Dispute Resolution (ODR) będzie mieć postać interaktywnej strony internetowej, która umożliwi złożenie skargi za pomocą elektronicznego formularza. Na podstawie zawartych w nim danych platforma skieruje skargę do wybranego przez strony sporu podmiotu zajmującego się alternatywnym rozwiązywaniem sporów (ADR).

Co ważne, platforma będzie dostępna w każdym języku urzędowym UE. Stworzy ona możliwość dochodzenia swoich roszczeń klientom i sprzedawcom niezależnie od rodzaju zakupionego przedmiotu lub usługi oraz sposobu i miejsca zakupu.

– Tworzymy platformę, która będzie konsumenta obsługiwać w jego własnym języku. Wszystko będzie się odbywało w sposób internetowy, bezpłatnie dla konsumenta i pozasądowo. Czas rozwiązania tego konfliktu konsument-sprzedawca będzie nie dłuższy niż 30 dni – mówi Róża Thun.

Projekty aktów prawnych dotyczących internetowej platformy i podmiotów pozasądowego rozstrzygania sporów Komisja Europejska przedstawiła pod koniec ubiegłego roku. Obecnie komisja rynku wewnętrznego i ochrony konsumenta w Parlamencie Europejskim kończy prace nad raportem w sprawie nowego rozwiązania.

– Potem będziemy to negocjować z Radą UE i Komisją Europejską. Na pewno do wakacji będzie gotowa propozycja, która ułatwi konsumentowi ewentualną reklamację produktu kupionego za granicą – zapewnia Róża Thun.

Instytucje UE zobowiązały się przyjąć pakiet aktów prawnych w tej sprawie do końca roku. Jednak funkcjonowanie platformy ruszy prawdopodobnie za 2-3 lata. System wymaga bowiem stworzenia i dostosowania krajowych podmiotów pozasądowych.

Kulczyk Oil Venture rezygnuje z nigeryjskiej ropy

Kulczyk Oil Venture, spółka Jana Kulczyka, nie skorzysta z opcji uczestnictwa w konsorcjum Neconde – Doszliśmy do wniosku, że na tym etapie, to nie jest projekt pasujący do modelu biznesowego KOV – mówi Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investments.

Neconde Energy Limited wygrało przetarg na zakup od Shell 45 proc. udziału w koncesji OML 42 w delcie Nigru. Wartość zakupu to ponad 160 mln dolarów.

– Wspólnie z KOV doszliśmy do wniosku, że na tym etapie to nie jest jednak to, czym KOV powinien się zajmować. Jest to nasza spółka strategiczna, która ma się zajmować głównie kwestiami operacyjnego zarządzania, poszukiwania i produkcji gazu. W projekcie w Nigerii na obecnym etapie rozwoju byłby to udział głównie finansowy, czyli rola operacyjna KOV byłaby mniejsza niż wcześniej nam się wydawało – wyjaśnia Dariusz Mioduski.

Tym bardziej, że na sfinansowanie części projektu spółka potrzebowałaby dodatkowych pieniędzy.

– KOV musiałoby zaciągnąć bardzo poważny kapitał, czyli rozwodnić obecnych akcjonariuszy, żeby skorzystać z tej opcji, a to przy dzisiejszych wycenach nie ma sensu z punktu widzenia spółki – dodaje prezes Kulczyk Investments.

Jednak nie wyklucza, że w przyszłości KOV dołączy do udziałowców Neconde.

– W przyszłości nie wykluczamy, że kiedy Nigeria stanie się bardziej transparentna dla inwestorów giełdowych, tzn. kiedy zostaną określone do końca kwestie związane ze zwiększaniem produkcji, jej finansowaniem, to może KOV w jakiś sposób będzie partycypować w tym projekcie – mówi Dariusz Mioduski.

Jednocześnie przyznaje, że KOV zamierza partycypować głównie w projektach, nad którymi może mieć rzeczywistą kontrolę i może nimi zarządzać. Głównym kierunkiem pozostaje Ukraina, gdzie na ten rok planowane jest 6 kolejnych odwiertów i budowa rurociągów niezbędnych do uruchomienia odwiertów.

– KOV ma też program wierceń związanych z pracami na Brunei. Mamy jeszcze kilka innych planów związanych z rozwojem spółki, o których na tym etapie nie mogę mówić. Mogę tylko zapewnić, że spędzam nad tym dużo czasu i mam nadzieję, że coś z tego będzie – mówi prezes Kulczyk Investmets.

Kierowana przez Dariusza Mioduskiego spółka Kulczyk Investments pozostaje głównym inwestorem w Nigerii. W jej rękach pozostaje 40 proc. w konsorcjum Neconde. Trwają prace nad pozyskaniem finansowania na dalsze inwestycje.

– W ciągu najbliższych kilku miesięcy oczekuję bardzo pozytywnych rezultatów. Kończone są również prace związane z ustalaniem budżetów i porozumieniami z narodowym operatorem, więc jestem dużym optymistą, jeśli chodzi o zakończenie tych prac w najbliższym czasie – zapewnia prezes KI.

Obecnie wydobycie ropy na złożu w Nigerii wynosi ok. 15 tys. baryłek dziennie.

– Kiedy to złoże produkowało w pełni, wydobycie było na poziomie 200 tys. baryłek dziennie. Może nie mamy takich ambicji w ciągu następnego roku czy 2 lat, żeby dojść do takiego poziomu, ale te ambicje nie są takie odległe – mówi Dariusz Mioduski.

Innowacyjne start-upy pomysłem na szybszy napęd w gospodarce

Polska gospodarka potrzebuje innowacyjnych firm. Start-upy, czyli początkujące przedsiębiorstwa, które oferują nowe produkty czy usługi, to przede wszystkim szansa na zwiększenie konkurencyjności kraju, poprawę konsumpcji i ogólnej sytuacji gospodarki. Zdaniem Jeremiego Mordasewicza, eksperta PKPP Lewiatan, to szansa również na duże zyski, ale jedynie dla cierpliwych i doświadczonych.

Żeby utrzymać konkurencyjność polskiej gospodarki, produktywność firm powinna rosnąć szybciej niż wynagrodzenia. I tu swoją rolę do odegrania mają start-upy.

– Bardzo potrzebne nam są firmy, które wniosą do gospodarki coś nowego: nowe produkty, nowe technologie produkcji, nowe rozwiązania organizacyjne. Dzięki temu będziemy mogli szybciej zwiększać produktywność. A to z kolei pozwoli na wzrost wynagrodzeń – wyjaśnia Jeremi Mordasewicz.

Rezultatem będzie rosnąca konsumpcja, a co za tym idzie również przyspieszenie wzrostu gospodarczego w kraju.

– Jednocześnie powstrzyma to polską młodzież przed wyjazdami na Zachód – prognozuje ekspert PKPP Lewiatan.

Problemem dla początkujących przedsiębiorców wciąż jest pozyskanie kapitału, a w szczególności znalezienie inwestora, który poczeka na zyski i gotów będzie podjąć ryzyko, związane z nowym biznesem.

– Musi być jakieś źródło kapitału, ktoś, kto gotów jest sfinansować pierwszą fazę, bo taka firma przez kilka lat może nie przynosić zysków. Dopiero później, kiedy skala produkcji zostanie powiększona, kiedy wykorzysta się efekt skali, to firma przynosi zyski, często bardzo duże. Musi być więc inwestor, który gotów jest podjąć ryzyko i który oprócz tego, że wniesie kapitał, wniesie jeszcze znajomość rynku – mówi Jeremi Mordasewicz.

Rozwój start-upów umożliwia m.in. współpraca pomysłodawców z aniołami biznesu, czyli prywatnymi inwestorami, którzy wspierają finansowo nowe przedsięwzięcia, małe i średnie przedsiębiorstwa.

Nowatorskie pomysły mają też szansę dostać dofinansowanie z Unii Europejskiej. W poniedziałek ruszył nabór wniosków o wsparcie własnego e-biznesu w ramach Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Przedsiębiorcy mogą się ubiegać nawet o 700 tys. zł. Wymagany jest jednak 30-procentowy wkład własny, co może stanowić problem dla początkujących przedsiębiorców. Nabór wniosków potrwa do 20 kwietnia.

Gaz z łupków może popłynąć do odbiorców w 2015 r.

– Prace poszukiwawcze i rozpoczęcie wydobycia gazu z łupków to podstawowe elementy polityki energetycznej Polski – zapewnił Mikołaj Budzanowski podczas inauguracji prac wiertniczych PGNiG w Lubyczy Królewskiej na Lubelszczyźnie. Minister ma nadzieję, że pierwsze kopalnie powstaną w ciągu najbliższych 3 lat tak, by w 2015 roku gaz z łupków mógł być dostarczany do odbiorców.

Podkreślając rosnące znaczenie gazu łupkowego dla polskiej energetyki, Mikołaj Budzanowski zaznaczył, że dzisiejsze inwestycje w poszukiwania surowca stawiają Polskę w czołówce krajów europejskich.

– Poszukiwania, a w niedalekiej przyszłości również wydobycie gazu z łupków w Polsce będą stanowiły ogromne wyzwanie dla rozwoju gospodarczego całego kraju. Mówimy już nie tylko o samym pozyskiwaniu gazu, ale o budowie całego przemysłu, który będzie związany z wydobywanie węglowodoru w Polsce. Tworzymy centrum kompetencyjne na skalę europejską w poszukiwaniu i wydobywaniu gazu z łupków. Ta wiertnia jest najnowocześniejszą stosowaną w UE. To pokazuje, że Polska staje się już dziś liderem w poszukiwaniu niekonwencjonalnych złóż na terenie całej Europy – uważa minister skarbu państwa.

Spółka PNiG Kraków, która wygrała przetarg na wykonanie odwiertów na koncesji Tomaszów Lubelski, zamierza wykorzystać do tego najnowocześniejszy na terenie Polski sprzęt Drillmec 2000-HP Walking Rid. Dzięki zaawansowanym technologiom, wiercenia w Lubyczy Królewskiej potrwają 100 dni, po których znane będą pierwsze szacunki zasobów gazu z łupków na tym terenie.

– Doświadczenie, które dziś polska spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zdobywa na tego typu wiertniach będzie stosować również w innych miejscach UE, m.in. w krajach bałtyckich, Wielkiej Brytanii i w Niemczech. To jest ogromna szansa dla nas wszystkich – dodaje Mikołaj Budzanowski.

Minister skarbu państwa chciałby, aby wydobycie gazu na skalę masową rozpoczęło się już za 2-3 lata. Do tego potrzebne są jednak kolejne wiercenia na poszczególnych koncesjach.

– Kiedy mówimy o poszukiwaniu gazu z łupków, kluczowym zadaniem dla wszystkich spółek jest przeprowadzenie w najbliższych 3 latach jak największej liczby odwiertów tak, abyśmy w perspektywie 2015 roku mogli mówić o zbudowaniu pierwszych kopalni. Kopalni bardzo prostych, opartych na 8-12 odwiertach gazu łupkowego, po to, aby gaz mógł popłynąć do naszych odbiorców – mówi Mikołaj Budzanowski.

W jego opinii wszystkie spółki zajmujące się poszukiwaniem gazu powinny zwracać szczególną uwagę na 2 kwestie: ochronę środowiska i współpracę z lokalnymi społecznościami.

– Tego będziemy bardzo mocno tego przestrzegać jako rząd, jako Ministerstwo Środowiska, ponieważ kwestia ochrony środowiska z punktu widzenia prawa unijnego jest kluczowa. Chcemy udowodnić, że można prowadzić badania i wydobycie węglowodorów niekonwencjonalnych i pozostać w zgodzie z prawem unijnym. Bez odpowiedniego dialogu, bez zrozumienia ze strony lokalnej społeczności i bez zagwarantowania im udziału w procesie inwestycyjnym nie będziemy mogli mówić o sukcesie w poszukiwaniu z gazu z łupków w Polsce – dodaje minister.

KWB „Konin”: do 2015 roku 150 MW z energii wiatrowej

Kopalnia przygotowuje się do budowy farm wiatrowych. Jeszcze w tym roku spodziewana jest zgoda na budowę pierwszych trzech spośród pięciu wybranych lokalizacji. Wszystkie farmy powstaną na terenach zamkniętych kopalni odkrywkowych.

Jak tłumaczy prezes KWB „Konin” to dobry sposób na wykorzystanie terenów nieczynnych odkrywek.

– Kopalnia odkrywkowa to teren wyczyszczony z infrastruktury mieszkalnej i przemysłowej na terenie i wokół terenu odkrywek, a więc są to miejsca predestynowane do tego, aby na nich lokalizować farmy wiatrowe, co też czynimy – mówi Sławomir Mazurek.

Strategia firmy zakładała, że do 2015 roku łączna moc elektrowni wiatrowych wyniesie 175 MW.

– Po specjalistycznych badaniach i ocenach środowiskowych okazuje się, że będzie to ok. 150 MW. I tak uważam to za godny wkład nielubianego górnictwa odkrywkowego węgla brunatnego w energetykę odnawialną – podkreśla prezes kopalni.

Zmniejszenie planowanej mocy z pewnością obniży koszty inwestycji, wcześniej określone na poziomie 1 mld zł.

Zaawansowane przygotowania toczą się już na terenach odkrywek „Jóźwin 2A”, Jóźwin 2B”, „Kazimierz Północny”. Pozostałe farmy wiatrowe powstaną przy odkrywkach „Drzewce” i „Lubstów”.

– Spodziewam się, że jeszcze w tym roku na pierwsze trzy z pięciu lokalizacji będzie możliwe uzyskanie pozwolenia na budowę – mówi Sławomir Mazurek.

Nakłady inwestycyjne zaplanowano na poziomie 52 mln zł. To dużo mniej niż w ubiegłych latach.