Krajowy rynek domen, wart ponad 400 mln USD

Krajowy rynek domen, wart ponad 400 mln USD, jest perspektywiczny dla rejestratorów, tym bardziej, że według GUS aż 35% polskich firm nie posiada strony WWW. Firmy hostingowe spełniają oczekiwania szukających oszczędności użytkowników, poszerzając oferty o gwarancję stabilnego działania, szersze wsparcie czy ochronę Anty-DDoS.

Jak wynika z danych OVH, polskim przedsiębiorcom zależy przede wszystkim na przejrzystej i atrakcyjnej ofercie cenowej (zwłaszcza dotyczącej odnowień domen), co deklarują niemal wszyscy użytkownicy. Ważne dla osób rejestrujących domeny są także obsługa w języku polskim oraz liczba dostępnych rozszerzeń.

Biznes ma dokładnie sprecyzowane wymagania odnośnie usług hostingowych. Rośnie też świadomość, że transfer domen do innego dostawcy może wpłynąć na obniżenie kosztów i poprawę bezpieczeństwa danych oraz ułatwić zarządzanie stronami internetowymi firmy. Większa wiedza przekłada się na wybieranie dostawców oferujących szersze możliwości i wyższy poziom wsparcia przy jednoczesnej optymalnej polityce cenowej.

Zależy nam przede wszystkim na łatwym i sprawnym zarządzaniu serwerami dedykowanymi. Ponadto istotnym dla nas elementem jest zarządzanie domenami. Decydując o wyborze rejestratora domen, zwracaliśmy uwagę na transparentność cenową, to znaczy brak opłat ukrytych czy podwyżek po upływie np. jednego roku – tłumaczy Michał Brzezicki, CTO w firmie SentiOne.

Tymczasem potencjał rynku domen dostrzegli najwięksi gracze ze świata IT. Facebook w zeszłym roku zakupił rejestratora domen RegistrarSEC, a Google zaprezentował usługę Google Domains, która umożliwia kupno i sprzedaż domen do 100 adresów e-mail oraz narzędzia do budowania witryn internetowych. Obecnie usługa jest dostępna jedynie w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii, ale tylko kwestią czasu jest ekspansja usługi w Europie.

Gąszcz firmowych stron

Na świecie zarejestrowanych jest już ponad 329 milionów domen najwyższego poziomu, z których najpopularniejszymi są funkcjonalne, czyli te z końcówkami .com, .net oraz .org.

Firmy bardzo często wykupują wiele domen z różnymi rozszerzeniami, chcąc mieć pewność, że po ich wypozycjonowaniu wszystkie domeny będą kierowały właśnie do nich. Ponadto przedsiębiorcy niejednokrotnie rejestrują podobne nazwy stron, aby uniknąć sytuacji w której użytkownicy omyłkowo trafią na inne witryny.

Warto mieć świadomość, że transferowanie polskich (.pl), europejskich (.eu) i globalnych (.com, .net czy .org) domen, mających różne rozszerzenia, odbywa się na różnych warunkach. Aby dokonać przeniesienia, należy posiadać kod autoryzujący transfer, tzw. kod Authinfo (może on także występować pod nazwami: AuthCode, kod EPP czy kod transferu), a także upewnić się, że minęła określona liczba dni od daty rejestracji domeny.

Zmiana dostawcy sprzyja oszczędnościom, ale trzeba wybrać dobrze

Sposobem na oszczędności może być transfer firmowych domen do operatora, który zapewni ich utrzymanie w korzystniejszej cenie. Ponadto wszystkie domeny hostowane u jednego dostawcy są znacznie łatwiejsze w zarządzaniu. Największym oszczędnościom sprzyja jednak wybór właściwego partnera.

Za pełnym bezpieczeństwem naszych domen odpowiada ich rejestr – jeśli więc nawet firma u której będziemy utrzymywali daną domenę popadnie w kłopoty i utraci akredytację (jak to miało miejsce w przypadku 2b.pl),  będziemy mogli bez kłopotu przenieść ją do innego dostawcy. Co do zasady nie trzeba się więc obawiać transferów domen, warto jednak z pewnością pamiętać o kilku podstawowych aspektach:

  • zwrócić uwagę na cenę odnowienia usług z chwilą końca promocji,
  • sprawdzić warunki oferty, dostępu do usługi i gwarancję nieprzerwanego działania,
  • zweryfikować kompetencje dostawcy, historię firmy oraz opinie użytkowników,
  • upewnić się, gdzie firma przetwarza dane, czy we własnym czy zewnętrznym centrum danych, jaki jest tryb postępowania w trakcie awarii oraz częstotliwość przestojów,
  • dowiedzieć się, co otrzymamy oprócz usługi migracji. Dostawcy oferują w pakiecie rozmaite usługi dodatkowe, jak m.in. dostęp do API (interfejs programistyczny, umożliwiający zautomatyzowanie zarządzania domenami oraz integrację z wewnętrznymi systemami) czy zabezpieczenie strefy DNS domeny, DNSSEC.

Przede wszystkim warto jest wybrać wieloletniego, sprawdzonego dostawcę, który gwarantuje niezawodne działanie w dobrej cenie, nie tylko w pierwszym roku promocji.

Perspektywy rynku domenowego

Zasoby domen z rozszerzeniem .com ulegają powoli wyczerpaniu. Coraz więcej firm decyduje się więc na wybór innej końcówki, która wskazuje na profil działalności lub kraj pochodzenia. Wśród rozszerzeń krajowych prym wiodą .cn, .tk. czy .de.[1], a w Polsce największą popularnością cieszy się domena z końcówką .pl. Obecnie istnieje możliwość rejestracji ponad 1200 różnych rozszerzeń nTLD (ang. new Top Level Domains) takich jak, m.in. .restaurant, .photo, .store, .vip czy .shop.

W Polsce organizacją odpowiedzialną za zarządzanie i bezpieczeństwo domen z rozszerzeniem .pl jest NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa), instytut badawczy podległy Ministerstwu Cyfryzacji.

Według danych z raportów NASK z ostatniego roku odnotowaliśmy regularny wzrost w każdym kolejnym kwartale, stając się czwartym dostawcą domen .pl w kraju. Jest to największy przyrost liczby obsługiwanych domen z rozszerzeniem .pl wśród rejestratorów, którzy zdecydowali się na publikację swoich wyników. Obecnie utrzymujemy już 4 miliony różnych domen, które nasi klienci z całego świata zdecydowali się u nas zarejestrować. ” – mówi Robert Paszkiewicz, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu OVH z OVH.

Według danych „Global Web Hosting Market Share 2017” Polska zajmuje 8 miejsce w Europie pod względem udziału w rynku hostingu, który w naszym kraju wart jest ponad 400 mln USD.

Oznacza to, że w najbliższych latach możemy spodziewać się zwiększenia konkurencji cenowej na rynku usług hostingowych. Dane NASK pokazują, że w czterech kwartałach 2016 roku wskaźnik odnowień domen z końcówką .pl wyniósł odpowiednio 62,46, 62,11%, 61,71%, 61,42%. Natomiast w pierwszym kwartale 2017 roku kształtował się na poziomie 61,14%. Spadająca liczba odnowień zmusi firmy hostingowe do kierowania swoich ofert przede wszystkim do klientów i przedsiębiorstw, którzy już posiadają swoje strony WWW bądź rejestrują witrynę na koncie społecznościowym.

[1] Verisign, The Verisign Domain Name Industry Brief, Q4 2016

Nawet 150 tys. euro wsparcia dla najlepszych start-upów

InnoEnergy, największy europejski akcelerator projektów w obszarze energii, właśnie uruchomił PowerUp!, konkurs dla start-upów pracujących nad innowacyjnymi rozwiązaniami w tej branży. Dla najbardziej obiecujących przedsiębiorców InnoEnergy proponuje możliwość wzięcia udziału w programie akceleracyjnym Highway, a także nagrody pieniężne.

Finał główny w Budapeszcie i piętnaście finałów regionalnych poprzedzone będą intensywnymi warsztatami. Zespoły będą miały szansę dopracowania swoich projektów i przedstawienia ich specjalistom oraz inwestorom. Takie spotkania stanowią niepowtarzalną okazję do nawiązania kontaktów biznesowych, przyciągnięcia uwagi mediów i sprzyjają budowie silnej pozycji rynku zrównoważonej energii w tym regionie Europy.

15 najlepszych start-upów otrzyma zaproszenie na galę finałową, która odbędzie się w listopadzie w Budapeszcie, gdzie walczyć będą o nagrody finansowe do wysokości 20 tys. euro i możliwość przystąpienia do prestiżowego akceleratora InnoEnergy Highway. Ten unikalny program oferuje wsparcie warte aż do 150 tysięcy dla przedsiębiorców we wczesnej fazie rozwoju z czasem do komercjalizacji poniżej dwóch lat.

– Konkurs PowerUp! stanowi platformę do prezentacji pomysłów, które mogłyby pozostać niezauważone – i w istotny sposób pomaga w rozwoju innowacji w sektorze zrównoważonej energii w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Zwycięskie technologie oraz pozostałe możliwe do zrealizowania pomysły nie tylko pomogą Europie w ochronie środowiska, ale także po ich komercjalizacji, z pomocą InnoEnergy mogą mieć wpływ globalny – tłumaczy Jakub Miler, CEO InnoEnergy Poland Plus, organizator konkursu. – Naszym głównym celem jest wspieranie innowacji w sektorze energetycznym. Wspomagamy je na każdym stopniu rozwoju – od pomysłu po dostarczenie gotowego produktu odbiorcom. Dzięki naszej sieci partnerów, budujemy połączenia w całej Europie, łącząc ze sobą absolwentów i pracodawców, wynalazców i przemysł, badaczy i przedsiębiorstwa – dodaje Jakub Miler.

Zapisy trwają do 11 września 2017 r. W celu przystąpienia do konkursu należy wypełnić formularz na stronie internetowej www.powerup.innoenergy.com

Dziś przemówi Brexit

Pomimo ogłoszenia jeszcze przed wyborami 8 czerwca, nie ma jeszcze żadnego porozumienia między Partią Konserwatywną Theresy May a Partia Demokratycznych Unionistów z Irlandii Północnej. To stawia Wielka Brytanię w bardzo niekorzystnej sytuacji, ponieważ oficjalne rozmowy w sprawie Brexitu zaczynają się właśnie dziś. Wielu analityków twierdzi, że przeprowadzony Brexit będzie bardziej łagodny, ale tego typu spekulacje są nieco przedwczesne. Aby wiedzieć, jaki Brexit zostanie przeprowadzony, musimy najpierw wiedzieć, kto będzie premierem Wielkiej Brytanii i głównym negocjatorem w trakcie nadchodzących rozmów.

GBPUSD_19_06_2017Jeśli w ciągu następnych dziesięciu dni May nie rozpocznie negocjacji z liderką unionistów Arlene Foster, zmęczeni obywatele Wielkiej Brytanii będą wywierać presję na rozpisanie kolejnych wyborów. Funt brytyjski spada od czasu referendum, które miało miejsce niemal dokładnie rok temu. W ciągu ostatniego tygodnia udało mu się nieco ustabilizować, pomimo coraz większej ilości napływających niekorzystnych wiadomości.

FRA40_19_06_2017Gdyby ktokolwiek mówił, że zwycięstwo Emmanuela Macrona w wyborach 7 maja było spowodowane słabą opozycją, dziś można by mu udowodnić jego błąd. Wczoraj 39-letni prezydent wygrał 355 z 577 dostępnych miejsc w wyborach parlamentarnych, tym samym otrzymując zdecydowaną większość. Czego więcej mógłby chcieć nowy prezydent? Wydaje się, że Francuzom naprawdę podoba się jego wizja przyszłości Francji oraz Europy, więc dali mu solidne pełnomocnictwo, aby poprowadził ich naprzód i wprowadził zmiany.

LTC_19_06_2017CAC 40 przewijał się dzisiejszego ranka w wiadomościach i szybko zbliża się do swojego rekordowego poziomu. Także rynek kryptowalut umocnił się w trakcie weekendu. Oznacza to, że waluty poruszają się w bardzo małych zakresach. Powodem tego jest fakt, że wszyscy przyzwyczaili się do ceny, która była ciągle bardzo bliska rekordowych notowań. Przerwa w jednym oraz drugim kierunku może doprowadzić do znacznych zmian cen, ale cieszmy się nią póki mamy okazję. Wśród sprzedawanych, kolejnych parametrów zmienności, Litecoin zdołał wyłonić się jako bezpieczna przystań na rynku. Chociaż niebyt często się nim handluje, Litecoin jest szybszy i tańszy niż Bitcoin, a w ciągu ostatnich kilku tygodni jego cena pozostała stabilna.

Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Formacja Macrona wygrywa wybory we Francji, słabsze dane z USA

Najważniejszym wydarzeniem weekendu były wybory parlamentarne we Francji wygrane przez formację prezydencką. Piątkowe dane z USA po raz kolejny okazały się gorsze od oczekiwań.

Wybory we Francji

W weekend odbyła się druga tura wyborów parlamentarnych we Francji. Okazały się one zdecydowanym zwycięstwem formacji Emmanuela Macrona. Jego partia wraz z koalicyjnym ruchem demokratycznym zdobyła ponad 60% głosów. Wynik ten jest ważny przede wszystkim dlatego, że prezydent zapowiadał śmiałe reformy mające uzdrowić gospodarkę Francji. Bez większości w parlamencie zmiany w kodeksie pracy mające go uelastycznić (czyli z punktu widzenia związków zawodowych jednoznacznie niekorzystne), nie miały właściwie szans przejść. Wybory te są również pewnym symbolem. Tak jak w prezydenckich dwie główne siły polityczne kraju uzyskały wynik poniżej oczekiwań i musiały oddać sprawowaną od lat władzę, tak i w parlamentarnych zakończyła się epoka dwóch głównych partii. Co na to rynki? Wiadomość ta odbierana jest raczej jako umocnienie euro. Zbiegła się ona co prawda w czasie ze środową podwyżką stóp procentowych przez co ruch ten nie jest aż tak widoczny.

Dla odmiany słabsze dane z USA

Ostatnimi tygodniami analitycy regularnie przeszacowują dane zza oceanu. W piątek poznaliśmy informacje z rynku budowlanego. Zarówno liczba pozwoleń na budowę jak i rozpoczęte budowy wypadły wyraźnie poniżej oczekiwań. Potem doszedł do tego jeszcze raport Uniwersytetu Michigan, który zamiast oczekiwanych 97 pkt miał zaledwie 94,5 pkt. Pytanie zatem nasuwa się samo. Czy w USA coś złego dzieje się z gospodarką? Nie można tego oczywiście wykluczyć, warto jednak zwrócić uwagę, że słabsze od oczekiwań danych wcale nie oznaczają, że są one słabe. Gospodarka jest wciąż bardzo silna, po prostu nie aż tak jak oczekiwaliby tego analitycy. Jak to wpływa na rynki? Dane słabsze od prognoz przeważnie przyczyniają się do stopniowych osłabień dolara względem innych walut.

Dzisiaj w kalendarzu makroekonomicznym warto zwrócić uwagę na:
14:00 – Polska – przeciętne wynagrodzenie i zatrudnienie

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

ABS Investment S.A. inwestuje w 7 spółek technologicznych

ABS Investment S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od lutego 2011 r., zajmująca się działalnością inwestycyjną oraz doradczą, zwiększyła ekspozycję swojego portfela inwestycyjnego na spółki technologiczne. Emitent liczy, że ten kierunek pozwoli mu osiągać wysokie stopy zwrotu z inwestycji.

W portfelu inwestycyjnym ABS Investment S.A. znalazło się 7 nowych podmiotów technologicznych na 7-lecie istnienia Spółki. Emitent zainwestował w Zortrax S.A., który należy do wiodących producentów profesjonalnych rozwiązań druku 3D dla biznesu i wiąże z tą firmą bardzo duże nadzieje. Do portfela inwestycyjnego Spółki dołączył także inny podmiot z alternatywnego rynku – MODE S.A. Jest on producentem wysokiej jakości nowatorskich rozwiązań służących do automatycznego generowania fotografii produktów oraz ich prezentacji. ABS Investment S.A. jest też akcjonariuszem spółki XSystem S.A., która zajmuje się dostarczaniem rozwiązań biznesowych z zakresu optymalizacji, przetwarzania oraz obiegu dokumentów zarówno w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej. W skład portfela inwestycyjnego Emitenta wchodzi również MADKOM S.A. będący dostawcą oraz integratorem autorskiego oprogramowania do zarządzania dokumentami, informacją i procesami w administracji publicznej. ABS Investment S.A. posiada też udziały w Cahelio Sp. z o.o., która działa w branży informatycznej i zajmuje się opracowywaniem rozwiązań dedykowanych dla celów geodezyjnych oraz kartograficznych. W portfelu inwestycyjnym Spółki znajdują się również dwa podmioty z branży IT, notowane na rynku regulowanym GPW w Warszawie: Ailleron S.A. oraz Atende S.A. Zarząd ABS Investment S.A. dostrzega większe ryzyko inwestycyjne w przypadku spółek technologicznych, ale oczekuje wyższej stopy zwrotu z inwestycji dzięki ścisłej współpracy z większością tych podmiotów.

„Podstawową przewagą biznesu technologicznego jest możliwość uzyskania w krótkim okresie czasu efektu skali dzięki globalnemu zasięgowi innowacyjnych produktów. Dobrym przykładem są Zortrax, Ailleron czy Mode – produkty tych firm są sprzedawane w kilkudziesięciu krajach. Nie należy jednak zapominać o krótkim okresie życia niektórych produktów i usług technologicznych oraz konieczności ponoszenia nieustannych nakładów na badania i rozwój. Dlatego też efekt skali trzeba uzyskać w stosunkowo krótkim okresie czasu. Nie wykluczam kolejnych inwestycji w spółki z sektora technologicznego, gdyż moim zdaniem będą one rosły znacznie szybciej niż rynek. Do tych inwestycji należy jednak podchodzić bardzo selektywnie, nie ulegać aktualnie panującej modzie i skupiać się na liderach rynku i firmach działających w niszach.” – wyjaśnia Sławomir Jarosz, Prezes Zarządu Spółki ABS Investment S.A.

ABS Investment S.A. jest akcjonariuszem notowanej na rynku NewConnect spółki Auto-Spa S.A., zajmującej się budowaniem, sprzedażą oraz zarządzaniem poprzez ajentów obiektami samoobsługowych, bezdotykowych myjni samochodowych na terenie Polski oraz Europy Środkowo-Wschodniej. Emitent liczy, że przyjęty kierunek rozwoju przez ten podmiot pozwoli mu umacniać pozycję rynkową i zwiększać swoją wartość. Bardzo dobrze rozwijają się także spółki portfelowe z branży e-commerce, m.in. Outdoorzy S.A., Inbook S.A. oraz Quest spółka z o.o.. ABS Investment S.A. skupia się też na rozwoju podmiotów z portfela inwestycyjnego, prowadzących działalność w bardziej tradycyjnym biznesie: Robinson Europe S.A., SferaNET S.A. i SFK Polkap S.A. Emitent posiada także akcje spółek publicznych, które działają w szeroko pojętym sektorze finansowym, m.in. Beskidzkie Biuro Consultingowe S.A., Akcept Finance S.A., Indos S.A., Setanta S.A. oraz UHY ECA S.A. Pozwala to na budowanie z tym partnerami relacji biznesowych, bowiem świadczą oni komplementarne usługi. Zarząd ABS Investment S.A. ocenia, że spółki technologiczne w połączeniu ze spółkami dywidendowymi (12 podmiotów) mają zapewnić dalszy wzrost wartości Spółki.

„W portfelu ABS znajduje się już na tyle dużo różnorodnych firm, że pozwala to na ścisłą współpracę pomiędzy nimi. Dotyczy to zarówno usług finansowych, jak i współpracy operacyjnej. Zupełnie naturalne jest, że poprzez relacje właścicielskie łatwiej jest doprowadzić do korzystnej współpracy pomiędzy podmiotami. W mojej ocenie aktualny portfel ABS jest skomponowany w harmonijny sposób i stanowi kompromis pomiędzy „starą” a „nową” gospodarką, pomiędzy spółkami „dywidendowymi” a będącymi na „szybkiej ścieżce wzrostu”, pomiędzy strategicznymi pozycjami a nowymi inwestycjami. Ma to niezmiennie służyć głównemu celowymi jakim jest wzrost wartości aktywów ABS Investment. Nie tylko w mojej ocenie ABS jest obecnie najaktywniejszym graczem na rynku w inwestycjach kapitałowych do 3 mln zł. Wysoko jest również oceniana jakość naszego portfela.” – zakończył Prezes Jarosz.

Emitent prognozuje, że wypracuje w 2017 r. zysk brutto na 1 akcję w przedziale 0,50 – 0,60 zł. Z kolei wartość aktywów ABS Investment S.A. (wraz z należnościami ze sprzedaży aktywów) na 1 akcję ma wynieść na koniec 2017 r. od 4,50 zł do 5,00 zł. Podczas najbliższego ZWZA, które odbędzie się w dniu 28.06.2017 r., Akcjonariusze podejmą decyzję w sprawie podziału zysku za 2016 r. Zarząd Spółki zarekomendował wypłatę dywidendy z zysku za 2016 r. w wysokości 0,04 zł na akcję. Rok temu Emitent wypłacił dywidendę z zysku w wysokości 0,06 zł na akcję, a dwa lata temu w kwocie 0,03 zł na akcję. Coroczne dzielenie się wypracowanym zyskiem z Akcjonariuszami stanowi jeden z głównych elementów strategii rozwoju ABS Investment S.A. Spółka zakończyła 2016 r. zyskiem netto na poziomie ponad 3.215 tys. zł przy przychodach netto ze sprzedaży na przekraczających 1 mln zł.

ABS Investment S.A. złożyła wniosek o wprowadzenie do alternatywnego systemu obrotu na Catalyst 2.000 obligacji serii B Spółki, o wartości nominalnej 1.000 zł każda. W kwietniu br. Spółka przeprowadziła z sukcesem emisję obligacji serii B, z której pozyskała środki w kwocie 2 mln zł, a inwestorzy objęli wszystkie ofertowane obligacje. W 1 kw. 2017 r. Emitent wypracował 0,6 mln zł zysku netto, co było przede wszystkim rezultatem prowadzenia skutecznej działalności inwestycyjnej.

Emitent realizuje także dwa programy skupu akcji własnych – skup A prowadzony poprzez transakcje sesyjne na rynku NewConnect oraz skup B realizowany w ramach umów cywilnoprawnych poza rynkiem.

ABS Investment S.A. jest spółką notowaną na rynku NewConnect od lutego 2011 r., która prowadzi działalność w dwóch obszarach: inwestycji kapitałowych oraz doradztwa finansowego. We wrześniu 2014 r. jej obligacje zadebiutowały również na rynku Catalyst. ABS Investment S.A. specjalizuje się w inwestycjach w firmy działające w niszowych branżach, mające już rozwinięty biznes, o ponadprzeciętnej oczekiwanej stopie zwrotu. Spółka należy do segmentu rynku NewConnect – NC Focus.

Skandynawowie wciąż najbardziej cenią Lexusa

Lexus po raz szósty z rzędu zajął pierwsze miejsce w rankingu AutoIndex, największym badaniu zadowolenia posiadaczy samochodów w Szwecji i Norwegii.

Marka Lexus zwyciężyła w tegorocznym norweskim rankingu AutoIndex, zdobywając rekordowy wynik 932 punktów, najwyższy w 16-letniej historii badań. Oprócz zwycięstwa w klasyfikacji ogólnej, Lexus uzyskał również najwyższą punktację we wszystkich czterech ocenianych obszarach: zadowolenia z samochodu i jazdy, lojalności wobec marki, zadowolenia z procesu zakupu oraz obsługi serwisowej.

Lexus zajął także najwyższą pozycję z wynikiem 892 punktów i dużą przewagą nad konkurentami w rankingu przeprowadzonym w Szwecji – również po raz szósty z rzędu.

– „Uzyskanie tej nagrody po raz szósty z rzędu to niesamowita sprawa” – mówi Tone Thunes, dyrektor ds. marketingu i obsługi klientów norweskiego oddziału Lexusa – „Jednocześnie jest to potwierdzenie nie tylko jakości naszych samochodów, ale i zaangażowania wszystkich pracowników salonów. Jesteśmy wdzięczni klientom za zaufanie, jakim darzą nas od lat. To dla nas najlepsza motywacja do ciągłego doskonalenia”.

AutoIndex to coroczny ranking przeprowadzany przez Loyalty Group International. W tym roku badaniem objęto 15934 losowo wybranych posiadaczy samochodów w Norwegii i ponad 15 tysięcy użytkowników aut w Szwecji oraz 23 producentów pojazdów. Samochody objęte badaniem musiały być zarejestrowane po raz pierwszy w latach od 2010 do 2016.

Analiza pozycji dużych graczy 19.06.2017

Jak co tydzień, w piątek wieczorem komisja CFTC opublikowała najnowszy raport Commitment of Traders. Raporty CFTC dają nam wiedzę na temat otwartych pozycji na giełdzie Chicago Mercantile Exchange oraz New York Board of Trade. W raporcie zawarte jest ponad 70% wszystkich otwartych pozycji na rynku kontraktów futures. Dzięki danym zawartym w raporcie możemy przewidywać główne trendy na rynkach finansowych, niemniej jednak warto podkreślić, że są publikowane z trzydniowym opóźnieniem. W przypadku analizy średnio i długoterminowych trendów takie opóźnienie jest do zaakceptowania.

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Źródło: Opracowanie własne

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

Źródło: Opracowanie własne

Analiza pozycji dużych graczy 19.06.2017 1– na rynku znajduje się coraz więcej pozycji długich lub krótkich. Zielona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji długich

Analiza pozycji dużych graczy 19.06.2017 2-pozycje długie lub krótkie są zamykane. Czerwona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji krótkic

MACD – podawane jest dla USD, jako waluty kwotowanej np. JPY/USD, CAD/USD, EUR/USD

Najciekawsze instrumenty z punktu widzenia raportu COT

Z punktu widzenia raportu COT powinniśmy zainteresować się ropą naftową oraz dolarem kanadyjskim.

Ropa naftowa

Zarządzający wyprzedają ropę naftową, bez wątpienia. W poprzednim tygodniu na kontraktach terminowych otworzyli ponad 41 tysięcy krótkich pozycji względem 9 tysięcy długich. Tym samym zwiększyli soje zaangażowanie poi krótkiej stronie rynku o 40 procent! Jest to bardzo negatywny sygnał dla samej ropy naftowej, ale spadki mogą być już ograniczone.

Pozycje zarządzających, linia niebieska – pozycje długie, żółta – krótkie, zielona -netto

Pozycje zarządzających, linia niebieska – pozycje długie, żółta – krótkie, zielona -netto

Źródło: Cme Group

Kilka tygodni temu byliśmy sceptycznie nastawieni do tego rynku, scenariusz został zrealizowany. Na stan dzisiejszy notowaniom ropy naftowej nie sprzyja rosnąca produkcja w USA oraz z pozostałych państw niezrzeszonych w OPEC. Niemniej jednak spoglądając na ostatni raport Commitments of Traders wzrost krótkich pozycji (linia żółta) jest już ograniczony – historycznie. Na rynku wśród zarządzających jest 150 tysięcy krótkich pozycji, natomiast podczas największego pesymizmu do tego surowca było ich 230 tysięcy.

W związku z tym spodziewałbym się dwóch możliwych scenariuszy na tym instrumencie. Pierwszy z nich jest związany z konsolidacją w okolicy obecnej ceny. Drugi, bardziej optymistyczny przewiduje wzrosty w długim terminie. Nie wyklucza to oczywiście spadku poniżej oporu 43 USD za baryłkę, ale notowania nie powinny zawitać tam na dłuższy termin.

Notowania ropy naftowej WTI, interwał tygodniowy

Notowania ropy naftowej WTI, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Na interwale tygodniowym w pobliżu obecnej ceny znajduje się wsparcie, jeżeli zostanie pokonane, to kluczowym poziomem dla notowań czarnego złota będzie tygodnia strefa popytu 38.90-40.70 oraz linia trendu wzrostowego. W tym miejscu powinna rozegrać się ostateczna bitwa popytu z podażą.

Dolar kanadyjski

Waluty kanadyjska oraz notowania ropy naftowej są ze sobą powiązane. W długim terminie korelacja WTI oraz CAD jest bliska jedności. W najbliższej przyszłości spodziewam się wzrostu notowań ropy naftowej w okolicę 50 USD za baryłkę, co pozytywnie wpłynęłoby na dolara kanadyjskiego.

Notowania USD/CAD powinny systematycznie spadać, ponieważ na tej parze walutowej panuje zbyt duży pesymizm. Krótkie pozycje na kontraktach terminowych po osiągnięciu nowego, historycznego szczytu zaczęły być redukowane. Na stan obecny zjawisku temu nie towarzyszy wzrost długich pozycji.

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska – pozycje długie, żółta – krótkie, zielona -netto

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska – pozycje długie, żółta – krótkie, zielona -netto

Źródło: Cme Group

Na wykresie tygodniowym notowania USD/CAD znalazły się na długoterminowej linii trendu wzrostowego, co może przynieść mocniejsze odreagowanie ostatnich spadków. Ewentualne odreagowanie powinno zostać zatrzymane przez tygodniową strefę oporu 1.344-1.352.

Notowania USD/CAD, interwał tygodniowy

Notowania USD/CAD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Technologiczne spółki osiągają szczyt. Czy przyniosą jeszcze większe zyski?

Znaczne przyspieszenie postępu technologicznego na całym świecie skutkuje znacznie szybszym wzrostem zysków spółek technologicznych (EPS – earnings per share). Obecnie NASDAQ osiąga szczyty. Czy to dobry moment na zainwestowanie?

– W długim terminie akcje rosną, technologia się rozwija, spółki technologiczne poprawiają wyniki, także mimo, że indeks jest na szczytach cały czas widzimy potencjał. Widzimy spółki, które są neutralnie wycenione i są w miarę tanie. Oczywiście są też spółki, które są bardzo drogie np. rynek gier komputerowych rośnie na całym świecie. Dostrzegamy spory potencjał w spółkach biotechnologicznych – mówi newsrm.tv Arkadiusz Bebel zarządzający Funduszami w QUERCUS Global Growth.

Sektor biotechnologiczny rozwija się w tempie 10-15% rocznie, co jest pochodną rosnących wydatków na ochronę zdrowia, zmian demograficznych, a także rosnących wydatków na badania. Jak zauważa ekspert przed sektorem biotechnologicznym wciąż istnieje wiele wyzwań, a trendy, tj. demografia czy chęć podnoszenia jakości życia, są długoterminowo mocno wspierające. Pomimo dobrej koniunktury na światowych rynkach, notowania wielu spółek biotechnologicznych w ostatnim czasie nie rosły, a indeks NASDAQ Biotechnology znalazł się poniżej krzywej wyznaczającej długoterminowy trend.

– Jeżeli chodzi o spółki technologiczne to wyceny są w naszej ocenie neutralne, natomiast zyski bardzo szybko rosną. W przypadku spółek biotechnologicznych uważamy, że tutaj „bańka pękła”. Szczyt był mniej więcej dwa lata temu. Teraz są one notowane ok. 30 proc. niżej. Należy jednak pamiętać, że te biznesy są dużo bardziej rozwinięte. Teraz nowe leki są dużo bliżej wejścia na rynek, powinny się pojawiać zyski z tych preparatów. Dlatego uważamy, że teraz jest bardzo dobry moment żeby otworzyć fundusz. Natomiast chcemy też dla inwestorów troszeczkę zdywersyfikować ryzyko – wyjaśnia Arkadiusz Bebel.

QUERCUS Global Growth planuje inwestować zarówno w liderów w sektorze nowych technologii np. Apple, Google, jak i rodzące się gwiazdy IT, biotechnologia. Fundusz będzie służył do ograniczenia lokalnego ryzyka. Planowana jest niewielka ekspozycja na rynek polski. Fundusz będzie dawał możliwość uzyskania ekspozycji na sektory nieobecne w polskiej gospodarce. Będzie inwestował głównie w Stanach Zjednoczonych.

– Oczywiście to jakie spółki będziemy mieć w portfelu zależy od wycen. To wszystko się może zmieniać, bo technologia się zmienia. Dzisiaj mogę np. powiedzieć, że z sektora technologicznego racjonalnie wyceniane są spółki takie jak Intel i Cisco. Jeżeli chodzi o sektor biotechnologiczny podoba nam się np. Celgene. Jest to największa spółka biotechnologiczna na świecie, wyceniona 14 razy zyski – opowiada Arkadiusz Bebel i dodaje. – Jest to fundusz akcyjny o czym należy pamiętać w kontekście podejmowanego ryzyka. Jeżeli na świecie będą mocniejsze spadki to ten fundusz może tracić zakładamy, że mniej ponieważ jest ta dywersyfikacja na część technologiczną i biotechnologiczną. Natomiast w przypadku wzrostów zakładamy, że te spółki technologiczne powinny rosnąć szybciej niż tradycyjne biznesy jak przemysł, utilities, czy banki.

EFL: produkcja i transport w Polsce w najlepszej kondycji od ponad 2 lat

Firmy produkcyjne i transportowe w II kwartale br. oceniają swoją sytuację najlepiej od 30 miesięcy. Ich odczyty „Barometru EFL”[1] są najwyższe spośród sześciu badanych branż i wynoszą odpowiednio 69 pkt. (+7,2 pkt. k/k) dla branży produkcyjnej oraz 65,6 pkt. (+10,4 pkt. k/k) dla transportowej. Rekordowe wartości wskaźnika wynikają przede wszystkim z optymistycznych prognoz dotyczących inwestycji i sprzedaży. W przypadku obu branż niemal połowa przedstawicieli zamierza inwestować, a co trzeci liczy na wyższą sprzedaż swoich usług lub produktów.

– Branżowy obraz, jaki wynika z „Barometru EFL” na II kwartał br., stanowi odbicie zarówno polskiej jak i unijnej gospodarki. Obie mają się w bardzo dobre kondycji. Produkcja i transport są jednymi z najważniejszych filarów wzrostu gospodarczego. W związku z rozwojem przetwórstwa przemysłowego i rozwiązaniem worka z unijnym wsparciem, rozpoczyna się boom inwestycyjny w obszarze maszyn. Ponadto, eksport towarów z Polski dynamicznie się zwiększa (+9,2% r/r w I kwartale br.). Stwarza to mocne podstawy do prognozowania wzrostów zarówno dla branży transportowej jak i produkcyjnej, co deklarują sami zainteresowani mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Produkcja z najlepszym branżowym odczytem w historii badania

Produkcja w II kwartale br. osiągnęła najwyższą wartość subindeksu „Barometru EFL” wśród wszystkich sześciu branż, który wyniósł 69 pkt. Wynik jest lepszy nie tylko kwartał do kwartału (+7,29 pkt.) i rok do roku (+9,2 pkt.), ale jest najwyższy od początku realizacji badania. Oznacza to, że przedsiębiorcy liczą na zdecydowanie lepszy rok niż poprzedni. Warto także zwrócić uwagę, że wartość subindeksu jest wyższa (o aż 6 pkt.) od głównego wskaźnika dla całego rynku MŚP w Polsce.

Tak optymistyczna ocena koniunktury w produkcji to pochodna pozytywnych prognoz w zakresie trzech obszarów. Po pierwsze, inwestycji. Aż 47,2% firm z branży planuje w II kwartale br. więcej inwestować – to lepszy wynik niż kwartał wcześniej (42,2%) i najlepszy wynik w tej kategorii od ponad roku. Za planowanym wzrostem inwestycji idzie najwyższe wśród badanych branż zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne. W II kwartale br. aż 36% przedsiębiorców produkcyjnych spodziewa się jego wzrostu. O lepszej kondycji branży świadczyć może także to, że co trzecia firma spodziewa się wzrostu zamówień na swoje usługi (35%, 7 pp. więcej niż w I kwartale br.).

Połowa firm transportowych planuje więcej inwestować, co trzecia więcej sprzedawać

W II kwartale br. subindeks „Barometru EFL” dla branży transportowej wyniósł 65,6 pkt. Jest to największy wzrost optymizmu ze wszystkich badanych branż w porównaniu do poprzedniego kwartału (+10,4 pkt.).Co więcej, odczyt dla budowlanki, po raz pierwszy w historii badania, przekroczył próg 60 pkt. Tak optymistyczne nastroje wynikają głównie z pozytywnych prognoz dotyczących inwestycji i sprzedaży. Po pierwsze, niemal połowa firm z branży spodziewa się więcej inwestować (48,1%). Odsetek inwestycyjnych optymistów jest aż o 19,5 p.p. wyższy niż kwartał wcześniej. Co więcej, przedstawiciele branży transportowej sygnalizują zdecydowany wzrost zamówień. W porównaniu do pierwszego kwartału tego roku, niemal trzy razy więcej firm spodziewa się wzrostu sprzedaży (II kw.: 31,6% vs. I kw.: 12,5%).

Rekordowy odczyt Barometru EFL

Główny indeks „Barometru EFL” na II kwartał 2017 roku po raz drugi w historii pomiarów przekroczył próg 60 pkt. i wyniósł 63 pkt. Jednocześnie jest to najwyższa wartość od początku realizacji badania, czyli od I kwartału 2015 roku. W porównaniu do I kwartału br. wartość wskaźnika jest aż o 5,9 pkt. wyższa, natomiast do sytuacji sprzed roku o 5,2 pkt. Tym samym powtórzyła się sytuacja z ubiegłego roku, gdy pomiędzy I i II kwartałem 2016 roku odczyt Barometru wzrósł.

[1]Barometr EFL” jest syntetycznym wskaźnikiem informującym o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu (tj. rozwoju rozumianego jako stawianie sobie przez przedsiębiorstwa celów związanych ze wzrostem sprzedaży i produkcji, ekspansją na nowe rynki i maksymalizacją zysków, co jest związane z inwestycjami w środki trwałe). Prognozowana na dany kwartał kondycja finansowa firm MŚP daje punkt odniesienia do wnioskowania o zakładanym kierunku zmian, które sprzyjają wzrostowi lub działają hamująco na rozwój firm. Badanie przygotowywane jest metodą CATI przez Ecorys na zlecenie EFL S.A., a jego wyniki są publikowane co kwartał. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa sześciuset mikro, małych i średnich firm z całej Polski. Aktualna edycja badania odbyła się w dniach 4-10 maja 2017 r.

ABS Investment S.A. inwestuje w XSystem S.A.

XSystem S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od września 2011 r., poinformowała o przekroczeniu progu 5% w ogólnej liczbie jej głosów przez ABS Investment S.A. Spółka koncentruje swoje działania na dalszym rozwoju funkcjonalności autorskiego oprogramowania ACCELO oraz pozyskiwaniu nowych kontraktów w segmencie urządzeń biurowych.

ABS Investment S.A. po nabyciu 230.000 akcji XSystem S.A. posiada obecnie 681.980 akcji Emitenta, które stanowią 9,36% udziału w jego kapitale zakładowym oraz 5,55% udziału w ogólnej liczbie głosów. ABS Investment S.A. jest spółką notowaną na rynku NewConnect, zajmującą się inwestycjami kapitałowymi oraz doradztwem finansowym. Wejście do akcjonariatu XSystem S.A. jest związane z bardzo dobrą oceną perspektyw jej rozwoju oraz branży, w której prowadzi działalność. Zarząd Spółki liczy również na współpracę z nowym inwestorem, która przyniesie obu stronom korzyści i pozwoli na dalszy wzrost wartości Emitenta.

„Cieszymy się, że ABS Investment S.A. zdecydował się na nabycie akcji XSystem na tak wysokim poziomie. Postrzegamy ABS Investment jako solidnego partnera biznesowego i mamy nadzieję na długą, owocną współpracę, która przyniesie obu stronom wzajemne korzyści.” – ocenia Adrian Weremiuk, Prezes Zarządu XSystem S.A.

„Nastawiamy się na intensywną i długotrwałą współpracę przy tym projekcie. Od pewnego czasu mocno interesuje nas branża digitalizacji i archiwizacji danych. Mamy już za sobą inwestycje w tym obszarze rynku. Wydaje się, że ten rynek czeka dynamiczny wzrost. Autorskie oprogramowanie ACCELO jest w naszej ocenie idealnym narzędziem, które poprawia zarówno funkcjonowanie firmy, jak i jej bezpieczeństwo.” – dodaje Sławomir Jarosz, Prezes Zarządu ABS Investment S.A.

XSystem S.A. zakończyła 1 kw. 2017 r. przychodami netto ze sprzedaży na poziomie jednostkowym w kwocie 1.235 tys. zł. Spółka kontynuuje rozwój segmentu urządzeń poligraficznych i w ostatnim czasie przeprowadziła kilka nowych wdrożeń urządzeń produkcyjnych wraz z pakietem do przygotowywania druków personalizowanych oraz zabezpieczonych. W 1 kw. 2017 r. Emitent realizował również trzyletni kontrakt serwisowy na kompleksową obsługę ponad 140 urządzeń drukujących, obejmujący dostawę materiałów eksploatacyjnych, naprawę sprzętu oraz wdrożenie oprogramowania służącego do zarządzania i monitorowania stanu urządzeń, którego szacunkowa wartość wynosi 0,5 mln zł netto. XSystem S.A. prowadzi także kontrakt na świadczenie usług serwisowych w zakresie obsługi 120 urządzeń w jednej z największych firm w regionie łódzkim. Zarząd Spółki ocenia, że przyjęty kierunek rozwoju oraz jego skuteczna realizacja pozwolą na poprawę wyników finansowych w kolejnych kwartałach.

Emitent cały czas pracuje też nad dalszym rozwojem funkcjonalności w swoim autorskim oprogramowaniu – ACCELO, które służy do obsługi obiegu dokumentów w instytucjach prywatnych oraz publicznych. Śródki niezbędne do dalszego wdrażania innowacji w tym systemie zostały przez Spółkę pozyskane z emisji obligacji serii F, FA oraz FB. XSystem S.A. prowadzi również rozmowy z partnerami handlowymi w zakresie integratorów do systemów ERP, które są wykorzystywane m.in. do przyspieszenia obiegu faktur, opiniowania umów, a także procesowania pozostałej dokumentacji firmowej.

XSystem S.A. zajmuje się dostarczaniem rozwiązań biznesowych z zakresu optymalizacji, przetwarzania oraz obiegu dokumentów zarówno w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej. Spółka opracowała autorskie oprogramowanie do budowy archiwów cyfrowych i zarządzania obiegiem dokumentów – ACCELO. Emitent jest notowany na rynku NewConnect od września 2011 r. W lutym 2017 r. Spółka zadebiutowała również na rynku Catalyst.

W politycznym kotle

Nowy tydzień startuje w relatywnie pogodnych nastrojach przy wzrostach rynku akcji w Azji. Pomaga wynik wyborów parlamentarnych we Francji ze zdecydowanym zwycięstwem partii prezydenta Macrona. Kalendarz w poniedziałek tradycyjnie bez fajerwerków, choć dzisiejsza data przejdzie do historii jako oficjalny start negocjacji Brexitu.

We Francji partia prezydenta Macrona odniosła imponujące zwycięstwo i zdobyła większość absolutną w izbie niższej parlamentu. Przy przeliczonych niemal wszystkich głosach La République en Marche zdobyła ponad 300 miejsc na 577 w Zgromadzeniu Narodowym. Wynik wyborów otwiera drogę do łatwiejszego przeprowadzenia obiecanych reform , ale z rynkowego punktu widzenia oznacza stabilizację polityczną . Nie jest to znaczący powód dla umocnienia EUR, ale przy w miarę pustym kalendarzu wydarzeń w poniedziałek, może wystarczyć, by pchnąć EUR/USD w górne partie konsolidacji 1,11-1,13.

Dziś oficjalnie rozpoczynają się negocjacje warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Jesteśmy niemal rok po referendum w tej sprawie i prawie trzy miesiące od momentu, kiedy Wielka Brytania formalnie zdecydowała się na „rozwód”, a nadal niemal nic nie wiadomo, jak cały proces będzie wyglądał. Nie oczekujemy niczego przełomowego w dzisiejszych doniesieniach z Londynu i Brukseli, ale 19 czerwca wyznacza linię, za którą czyha więcej zagrożeń niż szans dla funta. Nawet jeśli ryzyko „twardego Brexitu” zmalało, trudno uznać łagodniejsze rozwiązanie za korzystne dla brytyjskiego gospodarki, jeśli nowe porozumienia handlowe z UE nie będą nawet w połowie tak dobre, jak dotychczasowa przynależność
w jednolitym rynku europejskim. Trzeba pamiętać, że strona unijna ma swoją własną agendę
w negocjacjach, którą przede wszystkim jest wysłanie sygnałów do eurosceptycznych ruchów w innych rajach, że odłączenie od UE będzie bolesnym procesem. Bruksela za swój priorytet stawia ochronę praw swoich obywateli i bez ustępstw Londynu na tym polu (mało prawdopodobne) relacje handlowe ulegną pogorszeniu. Oczekujemy, że wszelkie nagłe skoki w górę funta prędko znajdą amatorów zajęcia krótkiej pozycji na dalszą część roku, gdyż bilans ryzyk w dalszym ciągu jest niekorzystny dla brytyjskiej waluty.

Dolar w tym tygodniu będzie śledził przemówienia przedstawicieli Fed, które pozwolą rozjaśnić, czy  stanowisko prezes Yellen z zeszłotygodniowej konferencji FOMC sugerujące lekceważące podejście do niskich odczytów inflacji jest podzielane przez innych członków Komitetu? Dziś swoje zdanie przedstawi Dudley, a jutro Evans, Fischer i Kaplan, gdzie wszyscy czterej mają prawo głosu na posiedzeniach w tym roku. Silne poparcie dla nakreślonej ścieżki polityki monetarnej może wlać zaufanie w USD.

Raport sporządził Konrad Białas, Główny Analityk, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

PLAY chce wejść na GPW

PLAY COMMUNICATIONS S.A.[1] („Spółka”) będąca właścicielem 100% udziałów w P4 sp. z o.o. („PLAY”), która jest operatorem sieci telefonii komórkowej PLAY, jednej z najszybciej rozwijających się firm telekomunikacyjnych w Europie, ogłosiła dziś zamiar przeprowadzenia pierwszej oferty publicznej akcji („Oferta”). PLAY Communications S.A. zamierza ubiegać się o dopuszczenie i wprowadzenie akcji zwykłych Spółki do obrotu na rynku regulowanym (podstawowym) prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

Komentując dzisiejsze ogłoszenie, Jørgen Bang-Jensen, Prezes Zarządu P4, powiedział:

„PLAY to wyjątkowa firma na tle europejskiego sektora telekomunikacyjnego. Dzięki przemyślanej strategii i temu, że jesteśmy marką telekomunikacyjną numer jeden w Polsce, wyprzedzamy porównywalne spółki giełdowe pod względem tempa wzrostu przychodów i rentowności. Stworzyliśmy model biznesowy, który pozwolił nowemu operatorowi na osiągnięcie wiodącej pozycji na rynku w ciągu zaledwie kilku lat, a przy tym na generowanie wolnych przepływów pieniężnych na poziomach, jakie wypracowują najlepsi operatorzy w branży na świecie. Sukces PLAY jest wspierany przez trwały wzrost polskiej gospodarki, jak również rosnące wykorzystanie transmisji danych przez naszych klientów, co pozwala nam sądzić, że możemy zaoferować inwestorom bezkonkurencyjne w naszej branży połączenie wzrostu wartości oraz rentowności inwestycji”.

Informacje o PLAY

PLAY jest operatorem drugiej co do wielkości i najszybciej rosnącej sieci telefonii komórkowej w Polsce pod względem raportowanej liczby klientów (14,3 mln klientów[2] na 31 marca 2017 r.). PLAY zwiększył swój udział rynkowy w liczbie klientów w Polsce z poziomu około 4,6% na koniec 2008 r. do około 27,6% na 31 marca 2017 r. PLAY oferuje szeroki zakres usług telekomunikacyjnych opartych na technologii komórkowej, w tym: usługi głosowe, usługi transmisji danych, wiadomości tekstowe, usługi wideo (PLAY NOW), a także usługi dodane oraz sprzedaż telefonów komórkowych i innych urządzeń klientom indywidualnym oraz biznesowym w Polsce.

Główne powody atrakcyjności PLAY

Polska jest jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków telefonii komórkowej w Europie, charakteryzującym się stabilnym poziomem konkurencji

  • Największa gospodarka w Europie Środkowo-Wschodniej, o trwałym tempie wzrostu i stale poprawiającym się otoczeniu makroekonomicznym, co skutkuje wzrostem dochodu rozporządzalnego i siły nabywczej oraz spadkiem poziomu bezrobocia.
  • Tempo wzrostu polskiej gospodarki jest wyższe niż większości krajów w Europie – w latach 2013, 2014, 2015 i 2016 realny wzrost PKB wyniósł odpowiednio: 1,4%, 3,3%, 3,8% oraz 2,7% w porównaniu do średniej w Unii Europejskiej na poziomie odpowiednio: 0,3%, 1,7%, 2,2% i 1,8%[3].
  • Rosnący rynek, zrównoważone otoczenie konkurencyjne oraz korzystne warunki dla rozwoju usług mobilnych pozwoliły PLAY na zwiększenie rentowności, mierzonej wzrostem marży skorygowanej EBITDA[4] w ujęciu kwartalnym z 32,4% w okresie trzech miesięcy zakończonych 31 marca 2016 r. do poziomu 35,7% w okresie trzech miesięcy zakończonych 31 marca 2017 r.

PLAY to jeden z najszybciej rozwijających się operatorów telefonii komórkowej w Polsce i Europie

  • Wyjątkowy sukces komercyjny na polskim rynku z imponującym tempem wzrostu bazy klientów.
  • W okresie od 31 grudnia 2007 r. do 31 marca 2017 r. baza klientów PLAY wzrosła w tempie 37% mierzonym skumulowanym rocznym wskaźnikiem wzrostu (CAGR)[5], osiągając ponad 14,3 milionów kart SIM według stanu na 31 marca 2017 r.
  • Konsekwentnie rosnący udział w rynku od chwili rozpoczęcia działalności w ujęciu rok do roku.
  • Jeden z największych sukcesów odniesionych przez operatorów, którzy w ostatnich latach rozpoczęli działalność na rynku telekomunikacyjnym w Europie – osiągnięcie ponad 27% udziału w rynku klientów w ciągu dziesięciu lat od momentu rozpoczęcia działalności.
  • Najwyższy poziom rozpoznawalności przez klientów („brand image index”) na 31 marca 2017 r. wśród operatorów sieci komórkowych w Polsce[6], oraz czwarta pozycja marki PLAY na liście najcenniejszych polskich marek wg dziennika Rzeczpospolita.
  • PLAY cieszy się jednym z najwyższych wśród operatorów telekomunikacyjnych na świecie i najwyższym w polskiej branży telefonii komórkowej, poziomem indeksu rekomendacji klientów (Net Promoter Score)[7].
  • Największa ogólnokrajowa dedykowana sieć sprzedaży z ponad 850 placówkami pod marką PLAY w 420 miastach, na 31 marca 2017 r.

Optymalna struktura kosztów wspiera dalszy wzrost rentowności dzięki efektowi skali

  • Zwiększenie skali działalności przyczyniło się do wzrostu efektywności wydatków na systemy IT – relacja kosztów operacyjnych i nakładów inwestycyjnych na systemy IT do przychodów operacyjnych spadła z poziomu 2,7% do poziomu 2,4% pomiędzy 2014 r. i 2016 r.
  • Stała optymalizacja kosztów rozwoju i utrzymania sieci telekomunikacyjnej, zapewniała pomiędzy 2014 r. i 2016 r. wsparcie dla wzrostu użycia transmisji danych na jednego klienta z poziomu 853 MB do 2.773 MB, przy jednoczesnym spadku kosztów utrzymania sieci z 2,4% do 2,0% (liczonych jako procent przychodów operacyjnych).

Strategia budowy i utrzymania sieci wspiera dalszy wzrost bazy klientów

  • Wysoce efektywna sieć telekomunikacyjna oraz zasoby częstotliwości pozwalające na zaspokojenie zapotrzebowania klientów na usługi transmisji danych, w połączeniu z długoterminowymi umowami roamingu krajowego z innymi operatorami.
  • Elastyczna i skalowalna infrastruktura IT, pozwalająca na komercyjne wdrażanie licznych nowych ofert i procesów w krótkim czasie.
  • Efektywny kosztowo rozwój sieci telekomunikacyjnej obejmującej terytorium całego kraju (według danych na 31 grudnia 2016 r. – własna sieć 4G LTE obejmowała 92,1% populacji Polski oraz 98,9% populacji zamieszkałej na terenach miejskich).
  • PLAY to pierwszy polski operator komórkowy, który uruchomił agregację pasma LTE (pod nazwą „4G LTE Ultra”). Zasięg sieci umożliwiającej agregację pasma obejmuje 79,4% populacji Polski według stanu na 31 marca 2017 r.
  • Optymalne zarządzanie wdrożeniem sieci 4G LTE pozwoliło uniknąć zarówno wysokich kosztów związanych z infrastrukturą 4G LTE, jak i problemów z ograniczonym wyborem urządzeń 4G LTE, z jakimi musiał się borykać operator, który jako pierwszy wprowadzał tę usługę na polski rynek.

Imponujący, stały wzrost przychodów operacyjnych i rentowności, wspierany przez kontrolowane i efektywne nakłady inwestycyjne, prowadzące do dynamicznego wzrostu konwersji generowanych przepływów pieniężnych

  • Rosnąca baza klientów oraz atrakcyjna oferta, wraz z silną orientacją na rentowność, przyniosły imponujące efekty – skumulowany wzrost przychodów operacyjnych oraz skorygowanej EBITDA w ujęciu rocznym w latach 2014 – 2016 wyniósł odpowiednio 15% i 19%.
  • Atrakcyjny poziom marży skorygowanej EBITDA w wysokości ponad 33%, w połączeniu z efektywnym zarządzaniem nakładami inwestycyjnymi, pozwoliły na wygenerowanie znaczących wolnych przepływów pieniężnych. W rezultacie skorygowany wskaźnik konwersji gotówki liczony jako skorygowana EBITDA pomniejszona o nakłady inwestycyjne[8] podzielona przez skorygowaną EBITDA wyniósł 76% za rok 2016.
  • Stabilne średnioważone miesięczne przychody na klienta (ARPU), przy stale rosnącej bazie abonentów kontraktowych, która wzrosła z 5,8 mln (47,3% całkowitej liczby klientów) na dzień 31 grudnia 2014 r. do 8,7 mln (60,5% klientów) na dzień 31 marca 2017 r.
  • W perspektywie średnioterminowej Spółka oczekuje dalszego jednocyfrowego rocznego wzrostu przychodów operacyjnych, przy jednoczesnej dalszej poprawie marży skorygowanej EBITDA, dzięki dźwigni operacyjnej oraz zakończeniu budowy własnej sieci telekomunikacyjnej obejmującej terytorium całego kraju.
  • Spółka oczekuje, że stosunek nakładów inwestycyjnych (z wyłączeniem płatności leasingowych oraz nakładów na rozbudowę sieci) do przychodów operacyjnych wyniesie w średniej perspektywie około 8% rocznie. W konsekwencji przyśpieszonej rozbudowy własnej sieci komórkowej, w roku 2017 Spółka planuje nakłady inwestycyjne na poziomie poniżej 700 mln PLN; ponadto Spółka przewiduje dodatkowe, nakłady inwestycyjne na poziomie 500 mln PLN w latach 2018-2020, ponad ww. średni poziom około 8% rocznych przychodów operacyjnych. W zakresie polityki zadłużenia spółki, celem PLAY jest osiągnięcie skonsolidowanego wskaźnika raportowanego długu netto w stosunku do skorygowanej EBITDA za ostatnie 12 miesięcy (LTM) na poziomie 2,5-krotności.

Doświadczony zespół zarządzający spółką

  • Doświadczony zespół menedżerów związanych z PLAY od wielu lat, którego członkowie dysponują średnio 20-letnim doświadczeniem w sektorze telekomunikacyjnym.

Polityka dywidendowa po Ofercie

  • Spółka planuje wypłatę dywidendy pieniężnej w wysokości 650 mln PLN w drugim kwartale 2018 r. za rok obrotowy kończący się 31 grudnia 2017 r., pod warunkiem uzyskania zgody Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, przy czym obecni akcjonariusze deklarują poparcie przyszłej uchwały w tym zakresie.
  • W kolejnych latach (począwszy od dywidendy za rok 2018 wypłacanej w 2019 r.) Spółka planuje roczny wskaźnik wypłaty dywidendy w wysokości 65 – 75% skonsolidowanych wolnych przepływów pieniężnych z uwzględnieniem płatności leasingowych do kapitałów własnych (FCFE) za rok poprzedzający. Polityka dywidend zostanie poddana przeglądowi, gdy Spółka osiągnie swój długoterminowy cel dotyczący poziomu zadłużenia liczonego jako skonsolidowany współczynnik długu netto do skorygowanej EBITDA w okresie ostatnich 12 miesięcy na poziomie ok. 2,5-krotności.
  • Dywidenda będzie wypłacana corocznie, po jej zatwierdzeniu przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy.

Główne informacje dotyczące Oferty

  • Oferta będzie obejmować część istniejących akcji zwykłych luksemburskiej spółki PLAY Communications S.A. („Akcje Sprzedawane”), należącej do Play Holdings 1 S.à r.l. („Akcjonariusz Sprzedający”), będącej własnością i kontrolowanej przez spółki Tollerton Investments Limited i Telco Holdings S.à r.l. Oferta obejmuje ofertę publiczną skierowaną do inwestorów detalicznych, uprawnionych pracowników i inwestorów instytucjonalnych w Polsce oraz ofertę za granicą skierowaną do inwestorów instytucjonalnych zgodnie z Regulacją S i Przepisem 144A.
  • Spółka zamierza ubiegać się o dopuszczenie i wprowadzenie na rynek główny Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. wszystkich akcji zwykłych Spółki, w tym akcji menedżerskich, które zostaną wyemitowane w związku z Ofertą w ramach rozliczenia istniejącego programu motywacyjnego („Akcje Menedżerskie”).
  • Akcjonariusz Sprzedający otrzyma wszystkie wpływy z Akcji Sprzedawanych i zamierza wykorzystać część tych wpływów, by przedterminowo wykupić obligacje PIK Toggle Notes, o zapadalności w 2022 r., wyemitowane przez Impera Holdings S.A., swoją spółkę dominującą. Akcjonariusz Sprzedający wykorzysta pozostałą część środków uzyskanych ze sprzedaży Akcji Sprzedawanych na sfinansowanie dystrybucji do swoich akcjonariuszy i częściowe rozliczenie pieniężne istniejących programów motywacyjnych.

 

  • Uprawnieni pracownicy będą mogli zapisywać się na akcje z 15% dyskontem. Zostanie im przyznana gwarantowana alokacja (tj. bez proporcjonalnej redukcji), przy czym maksymalny zapis danego pracownika zostanie ograniczony do wysokości 25.000 PLN, z zastrzeżeniem zobowiązania się do niesprzedawania akcji przez rok od momentu debiutu (tzw. lock-up). Ze względu na lock-up, w celu skorzystania z oferty pracowniczej, uprawnieni pracownicy będą zobowiązani do posiadania lub otwarcia rachunków inwestycyjnych w Domu Maklerskim PKO Banku Polskiego.

 

Akcjonariusz Sprzedający uważa, że w chwili obecnej, po okresie znacznego wzrostu, nadszedł odpowiedni moment, aby spieniężyć część posiadanego pakietu akcji i wesprzeć Spółkę poprzez Ofertę, przez co Spółka zwiększy elastyczność w zakresie przyszłego finansowania i strategii korporacyjnej.

J.P. Morgan, BofA Merrill Lynch oraz UBS Investment Bank działają jako Globalni Koordynatorzy i Współprowadzący Księgę Popytu. Bank Zachodni WBK S.A. oraz Dom Maklerski PKO Banku Polskiego działają jako Współprowadzący Księgę Popytu i Współoferujący.

Oferta jest uzależniona od uzyskania wszystkich niezbędnych zgód i pozwoleń odpowiednich organów rejestrowych i regulacyjnych.

 

Struktura akcjonariatu

Spółka obecnie pośrednio należy do i jest kontrolowana przez Tollerton Investments Limited oraz Telco Holdings S. à r.l., które posiadają odpowiednio 50,3% i 49,7% kapitału zakładowego.

Zapytania

Aby uzyskać dodatkowe informacje, należy kontaktować się z:

Point of View (Warszawa)
Aleksandra Olek-Pawłowska +48 601 960 004
Dariusz Sobczyński +48 601 960 003
 
Citigate Dewe Rogerson (Londyn)  
David Westover +44 207 282 2886
Sandra Novakov +44 207 282 1089
 
PLAY Communications S.A.
Anna Kaim – Relacje inwestorskie

 

+352 28 68 48 130

 

PLAY
Marcin Gruszka – Relacje z mediami

Marek Chruściel – Dep. Skarbu i Relacji Inwestorskich

 

+48 790 30 00 20

+48 790 00 55 00

 

Wybrane dane finansowe

Rok kończący się w dn. 31 grudnia
2014 r. 2015 r. 2016 r.
(w milionach złotych)
    Przychody operacyjne 4.590 5.437 6.118
    % wzrostu  18% 13%
    Skorygowana EBITDA 1.436 1.786 2.035
    Marża skorygowanej EBITDA (w %) 31,3% 32,8% 33,3%
    Łączne nakłady inwestycyjne* 449 429 486
   Skorygowana EBITDA pomniejszona o nakłady inwestycyjne* 987 1.357 1.549
   % skorygowanej EBITDA 69% 76% 76%
   % przychodów operacyjnych 21% 25% 25%

____________

* Łączne nakłady inwestycyjne z wyłączeniem płatności związanych z nabyciem rezerwacji częstotliwości.

W okresie trzech miesięcy zakończonych 31 marca 2017 r. Spółka wygenerowała przychody operacyjne na poziomie 1.581 mln PLN, co stanowi wzrost o 9,6% w porównaniu z analogicznym okresem w 2016 r. Skorygowana EBITDA za okres trzech miesięcy zakończonych 31 marca 2017 r. wyniosła 564 mln PLN, odnotowując wzrost o 20,8% w porównaniu z analogicznym okresem w 2016 r.

Polityka finansowa Spółki zakłada jednocyfrowy roczny wzrost przychodów operacyjnych w średnim terminie. Celem Spółki jest również dalsze zwiększanie marży skorygowanej EBITDA w wyniku korzyści płynących z dźwigni operacyjnej oraz zakończenia procesu budowy ogólnokrajowej infrastruktury sieci komórkowej spółki. Spółka zakłada, że stosunek nakładów inwestycyjnych (z wyłączeniem płatności leasingowych) do przychodów operacyjnych wyniesie w średnim terminie około 8% rocznie. W konsekwencji przyśpieszonej rozbudowy własnej sieci komórkowej, w roku 2017 Spółka planuje nakłady inwestycyjne na poziomie poniżej 700 mln PLN; ponadto Spółka przewiduje dodatkowe, łączne nakłady inwestycyjne na poziomie 500 mln PLN w latach 2018-2020, ponad poziom około 8% rocznych przychodów operacyjnych. W zakresie polityki zadłużenia spółki, celem PLAY jest osiągnięcie skonsolidowanego wskaźnika raportowanego długu netto w stosunku do skorygowanej EBITDA za ostatnie 12 miesięcy (LTM) na poziomie 2,5-krotności.

Ostrzega się inwestorów, że powyższe stwierdzenia mogą dotyczyć przyszłości, w związku z tym nie można na nich nadmiernie polegać; więcej informacji znaleźć można w sekcji „ZASTRZEŻENIE PRAWNE” poniżej.

Informacje nt. PLAY

Pod względem zarejestrowanej liczby klientów[9], PLAY jest drugim co do wielkości operatorem telefonii komórkowej w Polsce – na koniec marca 2017 r. posiadał ponad 14,3 mln klientów. PLAY jest również telekomunikacyjną marką numer 1 w Polsce na podstawie badań rynku przeprowadzonych przez SMARTSCOPE. PLAY jest także liderem w liczbie przyłączeń kontraktowych netto w Polsce: na koniec kwartału zakończonego 31 marca 2017 r. ponad 48% wszystkich przyłączeń kontraktowych netto dotyczyło przyłączeń do sieci PLAY. Sukces PLAY znajduje również potwierdzenie w badaniach SMARTSCOPE, które uznało PLAY za operatora z najwyższym wskaźnikiem świadomości reklamy wśród czterech głównych operatorów telefonii komórkowej w Polsce. Ponadto, PLAY utrzymuje wzrost liczby klientów kontraktowych, co widać w rosnącym udziale abonentów kontraktowych w całej bazie klientów operatora, z poziomu 47,3% na 31 grudnia 2014 r. do poziomu 60,5% na 31 marca 2017 r.; klienci kontraktowi PLAY generowali 77,1%, 77,3% i 78,1% łącznych przychodów z usług mobilnych odpowiednio w latach 2014, 2015, 2016 r. oraz 80,5% w okresie trzech miesięcy zakończonych 31 marca 2017 r. PLAY uważa, że będzie nadal zwiększać swój średni przychód na klienta i utrzymywać lub dalej obniżać już i tak niski wskaźnik odłączeń klientów, który konsekwentnie utrzymuje się poniżej średnich poziomów obserwowanych wśród rynkowych konkurentów. Ponadto klienci kontraktowi zapewniają stabilność i bezpieczeństwo przychodów ze sprzedaży, dzięki zagwarantowanym okresom trwania umów.

Informacje na temat polskiego sektora telekomunikacji bezprzewodowej

Polski rynek telefonii komórkowej jest zrównoważony w kontekście udziału w rynku wszystkich czterech największych operatorów sieci komórkowych oraz zbliżonego sposobu ich działania, w szczególności w porównaniu z rynkiem telefonii stacjonarnej, który jest bardziej rozdrobniony. W roku 2016 to właśnie polski rynek telefonii komórkowej wygenerował najwyższe przychody operacyjne spośród wszystkich segmentów polskiego rynku telekomunikacyjnego w wysokości ok. 26,3 mld PLN, wg publicznie dostępnych danych o przychodach pochodzących od czterech największych polskich operatorów telefonii komórkowej (przychody te stanowiły w przybliżeniu pięciokrotność przychodów rynku stacjonarnego). Jeżeli chodzi o całkowitą liczbę użytkowników w Polsce, na 31 marca 2017 r. zarejestrowano ok. 52 mln kart SIM, co było równoważne z penetracją rynku komórkowego na poziomie 135,3%. Łączne przychody operacyjne czterech największych operatorów telefonii komórkowej w Polsce wzrastały od 2014 r. do 2016 r. o 4,2% rocznie (pod względem skumulowanego rocznego wskaźnika wzrostu (CAGR)), natomiast liczba klientów kontraktowych w tym samym okresie wzrosła z poziomu 28,3 mln do 32,9 mln. PLAY nadal dostrzega szanse na dalszy wzrost przychodów z usług telefonii komórkowej w Polsce, szczególnie dzięki rosnącemu udziałowi smartfonów na rynku, co powinno wspierać dalszy wzrost wykorzystania usług związanych z transmisją danych oraz mobilnych usług szerokopasmowych, jak również dzięki wzrostowi segmentu klientów biznesowych.

Obecne ceny usług i struktura rynku wspierają pakietyzację usług opartych o mobilną platformę technologiczną, podczas gdy historycznie wiązanie (ang. bundling) usług stacjonarnych i komórkowych było ograniczone. Pakietyzacja usług w Polsce sprowadza się przede wszystkim do łączenia w pakiety dwóch usług mobilnych (stanowią one obecnie 77% usług łączonych wg danych UKE), głównie usług telefonii komórkowej i szerokopasmowych usług transmisji danych. Historycznie, łączenie w pakiety usług stacjonarnych i komórkowych nie odniosło na polskim rynku dużego sukcesu ze względu na stosunkowo niską prędkość transmisji danych w przeważającej części infrastruktury stacjonarnej (warunki topograficzne w regionach o niższej gęstości zaludnienia są korzystniejsze dla technologii mobilnej niż dla technologii stacjonarnych) oraz ze względu na rozdrobniony rynek operatorów szerokopasmowych usług stacjonarnych oraz telewizji kablowej. Wg danych Analysys Mason, operatorzy usług komórkowych obejmują ponad 99% populacji, podczas gdy rynek stacjonarnych usług szerokopasmowych w Polsce jest rozdrobniony i obejmuje tylko 53% polskich gospodarstw domowych mających dostęp do wysokiej jakości usług szerokopasmowego Internetu. Z tych powodów platforma telefonii komórkowej w Polsce odgrywa znaczącą rolę w zapewnieniu ogólnokrajowego dostępu do szerokopasmowych usług transmisji danych, a według firmy PMR, właśnie dzięki temu mobilne usługi szerokopasmowe stanowią 52% usług wszystkich abonentów internetowych w Polsce. Zgodnie z tabelą wyników UE w sprawie agendy cyfrowej 2016, Polska osiągnęła szóstą pozycję w UE pod względem nasycenia rynku mobilnymi usługami szerokopasmowymi. Na dzień 30 czerwca 2016 r. nasycenie to kształtuje się w Polsce na poziomie 114,6%, podczas, gdy średnia dla 28 państw Unii Europejskiej wynosiła na ten dzień 84,7% (liczona jako poziom subskrypcji na 100 osób).

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Informacje zawarte w niniejszym dokumencie mają jedynie charakter orientacyjny i w swoim zamierzeniu nie mają być ani pełne, ani wyczerpujące. Żadna osoba nie może powoływać się, w jakimkolwiek celu, na zawarte w niniejszym dokumencie informacje ani na ich dokładność, rzetelność czy kompletność.

Niniejszy dokument (oraz informacje w nim zamieszczone) nie stanowi oferty sprzedaży ani zaproszenia do składania oferty zakupu papierów wartościowych na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki. Papiery wartościowe mogą być oferowane i zbywane na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki po ich zarejestrowaniu zgodnie z amerykańską ustawą o papierach wartościowych z 1933 r. ze zmianami (U.S. Securities Act of 1933, „Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) albo na podstawie wyjątku od obowiązku rejestracyjnego przewidzianego w Amerykańskiej Ustawie o Papierach Wartościowych. Papiery wartościowe opisane w niniejszym dokumencie nie zostały ani nie zostaną zarejestrowane zgodnie z Amerykańską Ustawą o Papierach Wartościowych, ani nie są oferowane publicznie na terytorium Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Niniejszy dokument jest dokumentem promocyjnym Spółki i nie stanowi prospektu w rozumieniu przepisów prawnych, za pośrednictwem których dokonano implementacji Dyrektywy 2003/71/WE (ze zm.) (Dyrektywa ta łącznie z przepisami prawa, za pośrednictwem których nastąpiła jej implementacja w danym Państwie Członkowskim oraz z innymi właściwymi przepisami prawa, zwana dalej „Dyrektywą Prospektową”) i nie stanowi oferty sprzedaży ani zaproszenia do nabycia papierów wartościowych. Prospekt sporządzony w języku angielskim zgodnie z wymogami Dyrektywy Prospektowej wraz z tłumaczeniem jego podsumowania na język polski, w momencie zatwierdzenia go przez Luxembourg Commission de Surveillance du Secteur Financier – luksemburską komisję nadzoru finansowego będzie jedynym prawnie wiążącym dokumentem ofertowym zawierającym informacje o Spółce i oferowanych papierach wartościowych Spółki, a także o ich dopuszczeniu i wprowadzeniu do obrotu na rynku regulowanym prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. oraz zostanie opublikowany, po przekazaniu przez Commission de Surveillance du Secteur Financier odpowiedniego zawiadomienia do Komisji Nadzoru Finansowego, i będzie dostępny na stronie internetowej Spółki oraz na stronie Luksemburskiej Giełdy Papierów Wartościowych (www.bourse.lu).

Niniejszy materiał nie jest przeznaczony do rozpowszechniania, bezpośrednio albo pośrednio, na terytorium albo do Stanów Zjednoczonych Ameryki albo w innych państwach, w których publiczne rozpowszechnianie informacji zawartych w niniejszym materiale może podlegać ograniczeniom lub być zakazane przez prawo. Niniejszy materiał nie stanowi oferty sprzedaży papierów wartościowych ani zaproszenia do składania zapisów na lub nabywania papierów wartościowych. Rozpowszechnianie tego dokumentu w niektórych państwach może być zabronione. Niedozwolona jest dystrybucja niniejszego dokumentu na terytorium Kanady, Japonii lub Australii. Informacje zawarte w załączonym dokumencie nie stanowią oferty sprzedaży ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych w Kanadzie, Japonii lub Australii.

W państwach członkowskich Unii Europejskiej innych niż Wielka Brytania niniejszy materiał prasowy i oferta kupna papierów wartościowych skierowane są wyłącznie do osób będących „inwestorami kwalifikowanymi” w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt e) Dyrektywy Prospektowej lub/i na podstawie okoliczności określonych w art. 3 ust. 2 Dyrektywy Prospektowej. Uznaje się, że inwestorzy kwalifikowani oświadczyli i zgodzili się, że nie nabywają papierów wartościowych w ramach Oferty na rzecz osób innych niż Inwestorzy Kwalifikowani.

W odniesieniu do Wielkiej Brytanii, niniejszy materiał kierowany jest tylko do firm inwestycyjnych w znaczeniu nadanym im w art. 19 ust. 5 rozporządzenia z 2005 roku w sprawie ofert papierów wartościowych będącego aktem wykonawczym do Ustawy o Usługach i Rynkach Finansowych z 2000 roku, podmiotów prawnych o wysokiej wartości netto, którym mogą być zgodnie z prawem zakomunikowane na podstawie art. 49 ust. 2 Rozporządzenia (wszystkie takie podmioty zwane dalej jako „odpowiednie osoby”). Jakiekolwiek działanie inwestycyjne, do którego odnosi się niniejszy materiał będzie dostępny albo będzie dotyczyć jedynie odpowiednich osób. Jakakolwiek osoba, która nie jest odpowiednią osobą nie może opierać się na niniejszym materiale i jego treści.

W związku z Ofertą papierów wartościowych J.P. Morgan Securities plc, Bank Zachodni WBK S.A., Merrill Lynch International, DM PKO BP i UBS Limited oraz którykolwiek z powiązanych z nimi podmiotów może objąć część papierów wartościowych w ramach Oferty i w tym charakterze może na swój własny rachunek zachować, nabyć i sprzedać takie papiery wartościowe i inne papiery wartościowe Spółki lub odnośne inwestycje w związku albo bez związku z Ofertą, bądź zaoferować sprzedaż takich papierów wartościowych i innych papierów wartościowych Spółki lub odnośnych inwestycji w związku albo bez związku z Ofertą. Odniesienia w Prospekcie, po jego publikacji, do Akcji Sprzedawanych objętych emisją, ofertą, zapisem, nabyciem, plasowaniem lub innego rodzaju transakcją powinny być zatem odczytywane jako obejmujące emisję lub ofertę na rzecz J.P. Morgan Securities plc, Bank Zachodni WBK S.A., Merrill Lynch International, DM PKO BP, i UBS Limited oraz powiązanych z nimi podmiotów działających w takim charakterze lub jako obejmujące zapisy, nabycie, plasowanie lub dokonywanie transakcji przez J.P. Morgan Securities plc, Bank Zachodni WBK S.A., Merrill Lynch International, DM PKO BP, UBS Limited i powiązane z nimi podmioty. Ponadto J.P. Morgan Securities plc, Bank Zachodni WBK S.A., Merrill Lynch International, PKO BP DM i UBS Limited oraz powiązane z nimi podmioty mogą zawierać z inwestorami porozumienia finansowe (w tym umowy typu swap lub umowy oparte na różnicach kursów), w związku z którymi J.P. Morgan Securities plc, Bank Zachodni WBK S.A., Merrill Lynch International, DM PKO BP i UBS Limited oraz powiązane z nimi podmioty mogą nabywać, posiadać lub zbywać papiery wartościowe. J.P. Morgan Securities plc, Bank Zachodni WBK S.A., Merrill Lynch International, DM PKO BP i UBS Limited nie zamierzają ujawniać zakresu żadnej takiej inwestycji ani transakcji w sposób inny niż w związku z obowiązkiem ich ujawnienia wynikającym z przepisów prawnych lub regulacyjnych.

W związku z Ofertą menedżer stabilizujący lub którykolwiek z jego agentów może (przy czym nie jest do tego zobowiązany), w zakresie dozwolonym przez stosowne przepisy, przydzielić więcej Akcji Sprzedawanych lub dokonać innych transakcji celem ustalenia ceny rynkowej Akcji Sprzedawanych na wyższym poziomie niż ten, który w przeciwnym razie mógłby zostać ustalony na otwartym rynku. Takie transakcje mogą być realizowane na dowolnym rynku giełdowym lub pozagiełdowym bądź w inny sposób i mogą być podejmowane w dowolnym czasie w okresie od pierwszego dnia notowania Akcji Sprzedawanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych do maksymalnie 30 dni kalendarzowych po tym wydarzeniu. Menedżer stabilizujący ani żaden jego agent nie jest jednakże zobowiązany do dokonania transakcji stabilizujących i nie ma pewności, że takie transakcje stabilizujące zostaną przeprowadzone. Działania stabilizujące, jeżeli takie podjęto, mogą zostać przerwane w każdej chwili bez uprzedniego powiadomienia. W żadnym przypadku nie będą podejmowane działania w celu stabilizacji ceny rynkowej Sprzedawanych Akcji ponad cenę oferty. Z wyjątkiem sytuacji przewidzianych przepisami prawa, menedżer stabilizujący ani żaden z jego agentów nie zamierza ujawniać zakresu jakichkolwiek zrealizowanych dodatkowych przydziałów lub transakcji stabilizujących przeprowadzonych w związku z Ofertą. Jakiekolwiek Akcje Opcji Dodatkowego Przydziału udostępnione zgodnie z ustaleniami dotyczącymi dodatkowego przydziału, w tym wszelkie dywidendy i inne zadeklarowane wypłaty, dokonane lub wypłacone od Akcji Sprzedawanych, zostaną wykupione na tych samych warunkach, na jakich dokonano emisji lub sprzedaży Akcji Sprzedawanych w ramach Oferty, oraz dla wszelkich celów utworzą jedną klasę z innymi Akcjami Sprzedawanymi.

Niektóre informacje zamieszczone w niniejszym materiale mogą stanowić stwierdzenia dotyczące przyszłości, co oznacza wszelkie stwierdzenia, w których pojawiają się wyrażenia takie jak: „może”, „ma na celu”, „mogą”, „mogłyby”, „będą”, „planuje”, „poszukuje”, „przewiduje”, „dąży”, „szacuje”, „zakłada”, „zamierza”, „prognozuje”, „estymuje”, „kontynuuje”, „potencjalny”, „możliwy”, „rozważa”, „ma na celu”, „zamiar”, ich zaprzeczenia, wszelkie formy gramatyczne lub inne podobne wyrażenia.

Stwierdzenia dotyczące przyszłości odnoszą się do znanych i nieznanych kwestii obarczonych ryzykiem i niepewnością lub innych ważnych czynników, które mogą spowodować, że faktyczne wyniki Spółki, jej osiągnięcia i rozwój będą się istotnie różniły od wyników, osiągnięć i rozwoju przewidywanych w tych stwierdzeniach lub z nich wynikających. Spółka nie ma obowiązku przekazywać do publicznej wiadomości aktualizacji lub weryfikacji stwierdzeń dotyczących przyszłości zamieszczonych w niniejszym materiale w związku z pojawieniem się nowych informacji, wystąpieniem przyszłych zdarzeń lub innymi okolicznościami.

[1] Przed rozpoczęciem pierwszej oferty publicznej Play Holdings 2 S.à r.l. zostanie przekształcona w Play Communications S.A.

[2] Wg liczby kart SIM.

[3] Dane Economist Intelligence Unit.

[4] Wszystkie dane i wskaźniki finansowe użyte w niniejszym ogłoszeniu prezentowane są w ujęciu skonsolidowanym.

[5] CAGR liczony z uwzględnieniem klientów wirtualnych operatorów sieci komórkowych.

[6] Wg badania Smartscope.

[7] Wg Analysys Mason.

[8] Łączne przepływy z tytułu nakładów inwestycyjnych z wyłączeniem płatności związanych z nabyciem rezerwacji częstotliwości.

[9] Mierzonej liczbą kart SIM

Furgalski: Wprowadzenie opłat na autostradach zmniejszy ruch o 30%

Kierowcy narzekają na złe zaplanowanie przepustowości autostrad, które już dziś są zapchane. Wzmożony ruch przewidywany na wiele lat do przodu, obserwujemy już teraz. Pojawiły się żądania poszerzenia autostrady między Warszawą, a Łodzią. Niewątpliwie jest to odcinek, który zdecydowanie wymaga rozbudowy. Nie można być jednak pewnym, że będzie to miało miejsce w ciągu 4-5 lat.

Należy jednak pamiętać, że obecnie 80% autostrad jest za darmo dla samochodów osobowych, jednak ta sytuacja na pewno się zmieni – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski wiceprezes ZDG TOR – Po wprowadzeniu opłat ruch zmniejszy się o 30%. Część kierowców po jakimś czasie wróci na autostrady, ale liczba samochodów osobowych i tak pozostanie mniejsza o 20%. Dziś część ruchu na A2 to efekt braku drogi S7 nad morze i połączenia S8, która wymaga łącznika S74. W Polsce nie prowadzi się także polityki przerzucania ładunków i pasażerów na kolej, tak żeby odciążyć drogi. Poszerzenie do trzech pasów skłoni kolejnych kierowców do korzystania z autostrady. Ruch będzie więc stale rosnąć i potrzebna będzie dalsza rozbudowa. Na zachodzie taka metoda się nie sprawdziła. Należy być przygotowanym na większy ruch na autostradach, ale także pamiętać o tym, że tylko radykalne metody mogą go znacznie zmniejszyć – dodał Furgalski.

Kurs funta, euro i dolara na początku wakacji

Kurs złotego ustabilizował się po kilku miesiącach umocnienia. Ryni akcji w Europie złapały odrobinę zadyszki, a czerwiec historycznie jest miesiącem, gdy na rynkach pojawia się korekta. Jeżeli korekta zawita do Europy, nasza waluta może to odczuć. Czy w związku z tym czeka nas droższe euro na wakacje? Jakich poziomów cenowych w relacji złotego do głównych par walutowych możemy się spodziewać? Więcej w materiale wideo.

Anna Hejka: Samorządy powinny walczyć o nowych inwestorów

Dzisiaj już chyba każde miasto wie, że o inwestorów trzeba walczyć. Jak jednak robić to skutecznie, kiedy konkurencja jest tak duża? Na pewno konieczne jest stworzenie atrakcyjnych warunków inwestycyjnych. Ale i tak bez odpowiedniej promocji zda się to na niewiele.

„Miasta powinny być w stanie zaoferować to, co dla inwestorów jest najważniejsze. Przede wszystkim dobry klimat inwestycyjny. Włodarze miast muszą rozumieć potrzeby firm i jak najszybciej rozwiązywać ich problemy. W dzisiejszych czasach niesamowicie liczą się także zasoby, zwłaszcza ludzkie – programiści, osoby wykształcone. Poza tym istotna jest infrastruktura. Żeby ludzie mogli dobrze pracować, muszą mieć odpowiednie szkoły, szpitale, dobry transport, łatwy dostęp do kultury, rozrywki itd.” – mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Anna Hejka z funduszu Poland Growth Fund III, inwestora platformy cyfrowej Cityglobe.

Stworzenie atrakcyjnych warunków dla firm to pierwszy krok. Zaraz po jego zrobieniu trzeba wykonać drugi, czyli zadbać o promocję, i to o charakterze globalnym. Tak aby inwestorzy z całego świata dowiedzieli się, że dane miasto ma potencjał, który warto wykorzystać. Obecnie wiele miast promuje się raczej słabo, przy użyciu przestarzałych metod, pochłaniających dużo pieniędzy. Większe możliwości, aby zaistnieć w świadomości inwestorów, dają nowoczesne narzędzia, chociażby platformy cyfrowe. Na rozwiązaniach tych korzystają również firmy: pozwalają im one łatwiej zdobywać informacje, np. gospodarcze i demograficzne, dotyczące miast i dzięki temu – znajdować lepszych partnerów biznesowych, lokalizacje dla kolejnych biur czy nowe rynki zbytu.

Polska firma podbija zagraniczne rynki. Interaktywne lustra do analizy zachowań konsumentów mają wzięcie za granicą

Polska firma podbija zagraniczne rynki. Interaktywne lustra do analizy zachowań konsumentów mają wzięcie za granicą 3

Dzięki interaktywnym lustrom katowicki start-up Abyss Glass zaczyna podbijać zagraniczne rynki. Produktem, który umożliwia analizowanie zachowań konsumentów, przyciąga wzrok i wyświetla odpowiedni przekaz marketingowy, są zainteresowane m.in. firmy z Niemiec, Holandii Francji i państw skandynawskich. Niedługo dotykowe lustra pojawią się też w zagranicznych salonach marki kosmetycznej Inglot.

– Pieniądze od inwestora już dawno się skończyły, więc w tym momencie utrzymujemy się sami, z własnej produkcji. Całe szczęście od czasu, kiedy w październiku ruszyliśmy ze sprzedażą, zamówienia regularnie się pojawiają i są coraz większe. Wychodzimy poza Polskę, mam tu na myśli wdrożenia w Niemczech, we Francji, w Czechach. W Holandii i w krajach skandynawskich te wdrożenia w niedługim czasie się pojawią – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Arkadiusz Adamek, współzałożyciel Abyss Glass.

Katowicki start-up technologiczny zasłynął w ostatnim czasie interaktywnymi lustrami, które potrafią rozpoznać wiek, płeć i emocję przeglądającej się w nich osoby. Na tej podstawie mogą dopasować przekaz marketingowy dla konkretnego klienta, wyświetlić reklamy, zdjęcia albo animacje. Stworzony przez młodą spółkę produkt to 2w1, czyli połączenie lustra i panelu dotykowego.

Abyss Glass cały czas pracuje nad rozwinięciem i komercjalizacją swojego produktu. W tej chwili spółka jest na etapie podejmowania strategicznych decyzji dotyczących swojej przyszłości i analizuje różne scenariusze dalszego rozwoju.

– Cały czas rozważamy, czy będziemy się rozwijać organicznie, czyli trochę wolniej, czy też będziemy chcieli gdzieś rozwodnić udziały albo pozyskać nowego inwestora. To jest rozwojowy temat. Myślę, że decyzja zapadnie w przyszłym kwartale – mówi Arkadiusz Adamek.

Współzałożyciel Abyss Glass informował w kwietniu, że interaktywne lustra są obecnie montowane w oddziałach jednej z instytucji finansowych. Szczegóły mają zostać ujawnione po zakończeniu prac. Firma dostarcza sprzęt na branżowe konferencje i targi, cały czas dostaje też zapytania ofertowe, również od zagranicznych klientów. Zainteresowane jej produktem są głównie branża usługowa, FMCG, kinowa, hotelarska i fitness.

Kilka tygodni temu Abyss Glass nawiązał też współpracę z operującą na globalnym rynku marką kosmetyczną Inglot, która zainstaluje interaktywne lustra w wybranych salonach. Dzięki analizie gromadzonych przez nie danych, firma może pozyskać dodatkowe informacje o swoich klientach i ulepszyć przekaz marketingowy.

– Lustro zbiera wszystkie te dane, które wysyłamy do naszych klientów w formie raportu. Jeżeli takich luster jest kilkadziesiąt czy kilkaset, to te dane można w bardzo interesujący sposób wykorzystać, na przykład przeprowadzić testy A/B albo sprawdzić, jaki kontent spotyka się z lepszym odbiorem – mówi Arkadiusz Adamek.

Abyss Glass zajmuje się wyłącznie produkcją interaktywnych luster i wykorzystywanego w nich oprogramowania. W odróżnieniu od konkurencji, produkt stworzony przez grupę młodych inżynierów ma dużo szerszy wachlarz opcji dodatkowych, takich jak rozpoznawanie wieku użytkownika czy podstawowych emocji: radości, smutku, złości czy rozczarowania. Współzałożyciel start-upu Arkadiusz Adamek podkreśla jednak, że lustra nie gromadzą danych personalnych ani nie przetwarzają obrazu, dlatego nie istnieje ryzyko związane np. z naruszeniem przepisów o ochronie danych osobowych.

– Ostatnio pewna sieć sklepów spożywczych osiedlowych zaliczyła na tym polu wpadkę, były problemy z GIODO. Natomiast my nie będziemy mieli z tym problemu, ponieważ nie zbieramy danych osobowych, tylko tworzymy konkretny profil. Wiemy, że przed lustrem stał mężczyzna w określonym wieku, ale nie znamy jego imienia i nazwiska. My nie przetwarzamy nawet obrazu, to są surowe dane, linijki kodu, które potem są przedstawiane w formie graficznej naszemu klientowi, który może je dalej wykorzystać – mówi Arkadiusz Adamek.

Interaktywne lustra są wykorzystywane głównie jako innowacyjny nośnik marketingowy. Przyciągają wzrok klientów, przemycając przy okazji skierowane do nich treści.  Są przy tym proste w obsłudze, intuicyjne i w pełni dotykowe. Reklama podana w tej formie może być odpowiedzią na zjawisko banner blindness (tzw. ślepoty bannerowej), czyli ignorowania standardowych nośników reklamowych przez konsumentów.

Cena interaktywnego lustra przy zakupie detalicznym oscyluje wokół 17 tys. zł. Koszt jego obsługi i użytkowania to około 100 zł miesięcznie to kwota, którą trzeba zapłacić za dostęp do chmury i panelu webowego. Więcej, około 500 zł, kosztuje pełna obsługa wizyjna i statystyki oraz raporty na bazie zgromadzonych danych, które pozwalają na analizę zachowań konsumenckich.

Obecnie Abyss Glass pracuje nad dołączeniem do lustra czytników RFID umożliwią one rozpoznawanie produktów, z którymi klient w sklepie odzieżowym wchodzi do przymierzalni. Dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu interaktywne zwierciadło podpowie, jakie dodatki wybrały inne osoby, wyświetli promocje albo zdalnie poinformuje ekspedientkę, że potrzebny jest inny rozmiar.

– Lustra oferują przede wszystkim czujniki odległości, czujniki wykrywania obecności, są w pełni dotykowe, rozpoznają wiek, płeć oraz emocje. W przyszłości dodamy tagi RFID. Cały czas pracujemy jeszcze nad udoskonalaniem i rozwinięciem  panelu webowego, ponieważ dla klientów największą wartością jest to, że lustro zbiera dane dotyczące klientów, którzy z niego korzystają – mówi Arkadiusz Adamek.

Współdzielone biura zmieniają rynek pracy. W Polsce działa już blisko 200 przestrzeni coworkingowych

Współdzielone biura zmieniają rynek pracy. W Polsce działa już blisko 200 przestrzeni coworkingowych 4

Biura coworkingowe umożliwiają freelancerom, start-upom i przedstawicielom wolnych zawodów pracę we wspólnej, wynajętej przestrzeni biurowej. Plusy takiego rozwiązania zaczynają dostrzegać też duże firmy i korporacje. Na całym świecie działa ok. 11 tys. biur coworkingowych, a pod koniec tego roku ich liczba ma wzrosnąć o kolejne 2,5 tys. Polski rynek dopiero raczkuje, ale również notuje dynamiczne wzrosty.

Coworking to praca i współdzielenie przestrzeni przez zasiadających w niej przedsiębiorców, freelancerów, przedstawicieli wolnych zawodów, ale przede wszystkim start-upy, które w tej chwili coraz prężniej rozwijają się w Polsce. Coworking jest pochodną nowego trendu na rynku nieruchomości komercyjnych, jakim jest „workplace as a service” czyli „miejsce pracy jako usługa”. Naszą rolą jest przeniesienie trendu ekonomii współdzielenia biur i zawierania transakcji najmu do sfery online – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Robert Chmielewski, współzałożyciel ShareSpace.pl, platformy wynajmu współdzielonych przestrzeni biurowych.

Coworking, czyli wynajem stanowiska pracy lub wydzielonego pomieszczenia na miesiące, dni albo godziny we współdzielonej powierzchni biurowej, to coraz bardziej popularna alternatywa dla tradycyjnego biura. Opiera się na modnej w ostatnich latach ekonomii współdzielenia, która zakłada rezygnację z posiadania na rzecz współużytkowania zasobów. Na fali popularności tego trendu wypłynęły m.in. Uber czy platforma noclegowa Airbnb.

Z przestrzeni coworkinowych korzystają przede wszystkim przedstawiciele wolnych zawodów, freelancerzy, mobilni przedsiębiorcy, konsultanci oraz start-upy. Coraz częściej także duże przedsiębiorstwa i korporacje – pod presją redukowania kosztów i optymalizacji zasobów – umożliwiają swoim pracownikom zdalną pracę w wynajętych przestrzeniach coworkingowych.

– Współdzieląc taką przestrzeń, korzystamy z ekonomii skali, dzięki czemu można znacząco obniżyć koszty wynajmu. Do tego dochodzi także pełna i rozwinięta infrastruktura biurowa, do której każdy z pracowników ma dostęp – mówi Robert Chmielewski.

Na liście korzyści takiego rozwiązania pierwsze miejsce zajmują oszczędności w wydatkach na wynajęcie biura, utrzymanie recepcji, rachunkach za prąd czy wodę oraz niższe koszty korzystania z infrastruktury i sprzętu biurowego. Plusem jest też możliwość korzystania z biur coworkingowych w różnych miastach i lokalizacjach w zależności od potrzeb.

Dla firm i indywidualnych przedsiębiorców zaletą są również krótkoterminowe i elastyczne umowy najmu. Taki model funkcjonuje często za pośrednictwem platform internetowych pośredniczących w udostępnianiu i wynajmie powierzchni biurowych. Za pośrednictwem internetu można szybko i prosto wyszukać miejsce do pracy oraz zawrzeć transakcję online, bez konieczności osobistego dopinania całej procedury. Takim pośrednictwem zajmuje się właśnie ShareSpace.pl.

– Kolejną zaletą jest dostęp do zasobów ludzkich, do ludzi, którzy też tam pracują, możliwość wymiany poglądów i wspólnych pomysłów. Często efektem jest współpraca nad nowymi projektami, które właśnie w takiej przestrzeni coworkingowej mogą powstać – mówi Robert Chmielewski.

Współzałożyciel ShareSpace.pl, która skupia jedną czwartą biur coworkingowych działających na polskim rynku, podkreśla, że wspólna praca freelancerów i ludzi z równych branż w jednym miejscu umożliwia nawiązanie profitowych kontaktów, pobudza kreatywność i może zaowocować pozyskaniem nowych współpracowników, klientów albo rozpoczęciem nowych projektów.

W Polsce działa obecnie około 180 biur coworkingowych, z których najwięcej ulokowało się w dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań czy Gdańsk. Rynek jest jednak bardzo płynny: pojawia się na nim wiele mikrobiur, które szybko wchodzą i wychodzą z branży. W skali globalnej na koniec 2016 roku działało około 11 tys. biur coworkingowych. Najbardziej rozwinięty jest rynek amerykański. W Europie przodują natomiast stolice takie jak Londyn, Paryż czy Monachium.

Według prognoz na koniec tego roku na całym świecie będzie już ok. 13,5 tys. biur coworkingowych, co będzie oznaczać ponad 20-proc. wzrost. Liczba osób, które pracują we współdzielonych przestrzeniach biurowych, ma natomiast na koniec tego roku przekroczyć milion.

W tej chwili w Berlinie powstaje 4–5 przestrzeni coworkingowych na kwartał, co pokazuje skalę tego przedsięwzięcia za granicą. W Polsce jest to rynek, który dopiero raczkuje, natomiast trend globalny jest wzrostowy. Średnia z ostatnich 5 lat wzrostu zarówno od strony popytowej, jak i podażowej, to około 21 proc. w skali roku. Dlatego uważam, że Polska pójdzie w ślady Zachodu i również na naszym rynku ten trend wzrośnie – prognozuje Robert Chmielewski.

Ratunkiem dla polskiego górnictwa i kopalń mogą być czyste technologie węglowe. To również szansa na poprawę jakości środowiska

Ratunkiem dla polskiego górnictwa i kopalń mogą być czyste technologie węglowe. To również szansa na poprawę jakości środowiska 5

Czyste technologie węglowe mogą być szansą dla polskiego węgla i przyczynić się do restrukturyzacji górnictwa – uważa Jerzy Kurella, ekspert Instytutu Staszica. Chodzi przede wszystkim o zgazowanie węgla w technologii przetwarzania odpadów węglowych, mułów i zanieczyszczonych miałów. Technologia zgazowania węgla, do tej pory biznesowo nieopłacalna, może zostać udoskonalona. Z drugiej strony część ekspertów ocenia, że dla polskiego węgla nie ma przyszłości, a czyste technologie węglowe są zbyt kosztowne i zbyt emisyjne.

– Energetyka zawodowa ma istotną rolę w zakresie ochrony środowiska naturalnego w Polsce. Musimy jednak na ten problem spojrzeć szeroko, a nie tylko poprzez jednostkowe inwestycje pojedynczych firm energetycznych czy zakładów górniczych. Te inwestycje są oczywiście potrzebne, ale nie mogą być kaprysem managementu spółek energetycznych. Potrzebny jest długofalowy plan, który spowoduje, że zgazowanie węgla i zastosowanie czystych technologii węglowych przyczyni się do zmiany polityki energetycznej w Polsce – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jerzy Kurella, ekspert ds. energetyki Instytutu Staszica, były prezes zarządu PGNiG i Tauron Polska Energia.

Zanieczyszczenie powietrza i utrzymujący się nad Polską smog stały się realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia, ponieważ – zgodnie z danymi WHO – co roku są one powodem przedwczesnej śmierci ponad 40 tys. Polaków. Pod względem jakości powietrza Polska znajduje się w europejskim ogonie. Z ubiegłorocznego raportu Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że 33 spośród 50 miast o najgorszym stanie powietrza w Unii Europejskiej znajduje się właśnie w Polsce.

Starania o poprawę jakości powietrza są prowadzone na wielu szczeblach, w tym przez samorządy, które na własną rękę wprowadzają uchwały antysmogowe. Od początku roku takie przepisy obowiązują już w Małopolsce, natomiast w województwach śląskim, opolskim i wielkopolskim są na etapie konsultacji społecznych. Działania samorządów i określanie norm dla paliw i pieców są istotne, ponieważ – obok spalin komunikacyjnych – niska emisja jest główną przyczyną smogu.

Zdaniem eksperta Instytutu Staszica niemałą rolę w staraniach o czystsze powietrze może odegrać też energetyka zawodowa. Do tego konieczna jest jednak zmiana modelu funkcjonowania górnictwa i odejście od tradycyjnego wydobycia i późniejszego spalania węgla w elektrowniach lub przydomowych kotłowniach lub domowych piecykach.

Częścią restrukturyzacji górnictwa powinno być zastosowanie tzw. „czystych technologii węglowych”, w tym przede wszystkim zgazowania węgla, czyli przetwarzanie węgla, zwłaszcza tego o niskiej kaloryczności, odpadów węglowych czy zanieczyszczonych miałów.

Czyste technologie węglowe (CTW) to procesy i sposoby wykorzystania węgla, które mają zminimalizować negatywny wpływ produktów jego spalania na środowisko. W uproszczeniu, uważa się, że dzięki CTW można pozyskać czystą energię nawet z zanieczyszczonych źródeł.

– Jeżeli zastosujemy nowoczesne technologie w całym sektorze węgla brunatnego i kamiennego, da nam to ogromną szansę na podniesienie efektywności polskiego górnictwa poprzez zastosowanie węgla niskiej jakości do produkcji m.in. gazu syntezowego. To pozwoli stworzyć zupełnie nowy kierunek sprzedaży węgla i poprawić efektywność działania zakładów górniczych. Takie podejście do nowoczesnych technologii może pokazać, że polskie górnictwo jest nie tylko naszym cennym dobrem, lecz także jest nowoczesną gałęzią gospodarki – ocenia Jerzy Kurella.

Innowacyjne technologie zgazowania węgla to proces niepełnego spalania węgla, w termodynamicznej reakcji z parą wodną przy użyciu tlenu lub powietrza, dzięki czemu wytwarza się gaz syntezowy (syngaz), który jest surowcem do wytwarzania produktów chemicznych o wysokiej wartości rynkowej. Może on także posłużyć do produkcji paliw płynnych albo energii elektrycznej.

Dotychczasowe technologie związane ze zgazowaniem węgla bezpośrednio u źródła w kopalniach pod powierzchnią ziemi okazały się biznesowo nieopłacalne i technologicznie bardzo trudne do przeprowadzenia. Dlatego też tego typu projekty są najczęściej odrzucane przez inwestorów. Konieczna jest więc zmiana dominującego jeszcze do niedawna spojrzenia na proces zgazowania węgla. Polsce nie zrealizowano żadnej komercyjnej instalacji zgazowania węgla, natomiast na świecie działa kilkaset takich instalacji. Sytuacji w zakresie budowy instalacji czystych technologii zgazowania węgla nie poprawiają też utrzymujące się od lat niskie cen węgla i ropy.

Zdaniem eksperta Instytutu Staszica alternatywą dla dotychczasowych technologii może być wykorzystanie odpadów węglowych, mułów i zanieczyszczonych miałów, które spowodują, że koszty tego typu instalacji będą znacznie niższe od dotychczasowych. To zwiększy opłacalność takich przedsięwzięć.

– Obecnie wydaje się, że najlepszą alternatywą jest wykorzystanie do zgazowania węgla technologii Fischera-Tropscha, która w sposób najbardziej efektywny wykorzystuje odpady węglowe w trakcie produkcji gazu syntezowego i pozyskiwania innych paliw na bazie węgla – mówi Jerzy Kurella.

Były prezes zarządu PGNiG i Tauronu uważa, że odpady węglowe i węgiel o niskiej kaloryczności trzeba traktować jako pełnowartościowy surowiec w technologii zgazowania węgla, która zwiększy bezpieczeństwo energetyczne kraju. Przy poważnym potraktowaniu tematu pozwoli to Polsce zostać liderem w zastosowaniu czystych technologii węglowych. Z drugiej strony na arenie europejskiej Polska będzie mogła pokazać, że ma dobre rozwiązania w zakresie globalnej polityki klimatycznej, pokazując pozytywne rozwiązania w tym zakresie.

– Kluczem do polskiej energetyki jest spojrzenie na nią jak na jeden organizm, który jest połączony ze sobą sieciami istotnych połączeń. Problemy jednego obszaru bardzo często istotnie oddziałują na inne sektory. Jeżeli spojrzymy na polską energetykę całościowo, to zobaczymy, że problem zgazowania i zastosowania czystych technologii węglowych nie jest kwestią jednostkową. Wtedy mamy szansę zmienić system funkcjonowania energetyki w Polsce –uważa Jerzy Kurella.

Większość energii w Polsce jest produkowana przez bloki węglowe, często na granicy swojej żywotności. W kontekście restrykcyjnej polityki klimatycznej UE trzeba szukać rozwiązań, które umożliwią dalsze wykorzystanie węgla z poszanowaniem ochrony środowiska. Część ekspertów uważa, że czyste technologie węglowe to przyszłość polskiej energetyki opartej na węglu. Ich rozwój może w przyszłości przynieść przełom w konwencjonalnej energetyce, znacząco poprawiając jej efektywność.

Z drugiej strony, przeciwnicy CTW oceniają, że dla polskiego węgla nie ma przyszłości, a zgazowanie węgla jest zbyt emisyjne. Potwierdza to też ubiegłoroczny raport „Fuelling the Fire” światowej organizacji Friends of the Earth International, którego autorzy wskazali, że rozpowszechnienie dotychczasowych technologii zgazowania, mogłoby mieć katastrofalne skutki dla klimatu. Na podstawie przykładów z całego świata z ostatnich trzech dekad specjaliści oszacowali, że te technologie mogą się m.in. istotnie przyczyniać do skażenia wody i emitują do atmosfery 40-krotnie większe ilości dwutlenku węgla (CO2) niż energetyka wiatrowa.

Dyrektor polskiego przedstawicielstwa KE: w interesie Polski jest nie dopuścić do podziału Europy

Dyrektor polskiego przedstawicielstwa KE: w interesie Polski jest nie dopuścić do podziału Europy 6

Trwają konsultacje Komisji Europejskiej z państwami członkowskimi na temat przyszłego kształtu Unii Europejskiej po wystąpieniu z niej Wielkiej Brytanii. Pierwsze wnioski mają być znane jeszcze w tym roku. Zdaniem dyrektora polskiego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w interesie Polski jest dalsze działanie na rzecz równego rozwoju państw starej i nowej Unii. Dziś rozpoczynają się negocjacje dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

– Na początku marca przewodniczący KE ogłosił Białą Księgę, w której mamy dalsze scenariusze rozwoju UE – od takich propozycji, by jak najmniej ją zmieniać i zachować stan obecny, po różne warianty ograniczania kompetencji, np. KE, czy zajmowania się tylko najważniejszymi sprawami i pozostawienia większej sfery zagadnień państwom europejskim czy też pogłębienia integracji – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Prawda, dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie. – Inny wariant oznacza ograniczenie się właściwie do wspólnego rynku, a inne sprawy pozostawia poza zainteresowaniem Unii.

1 marca 2017 roku Jean-Claude Juncker przedstawił Białą Księgę w sprawie przyszłości Europy. Nakreślono w niej pięć różnych możliwych scenariuszy. Pierwszy to „Kontynuacja”, w którym państwa UE miałyby się skupić nad realizacją programu reform w dotychczasowym kierunku. Drugi, pod tytułem „Nic poza jednolitym rynkiem”, polegałby na koncentracji wyłącznie na jednolitym rynku i ograniczeniu wspólnej polityki w innych dziedzinach, np. wobec uchodźców. Trzeci scenariusz „Ci, którzy chcą więcej, robią więcej” zakłada ściślejszą współpracę zainteresowanych państw w określonych dziedzinach. Czwarty wariant to „Robić mniej, ale efektywniej”, a piąty „Robić wspólnie znacznie więcej” kładzie nacisk na intensyfikację wspólnych działań we wszystkich obszarach.

– Jest tam projekt różnych prędkości, dopuszczający taki scenariusz, że różne grupy pastw w różnych sprawach będą mogły pogłębiać współpracę w UE. Wydaje się dzisiaj, że wokół tego wariantu będzie duża debata – przekonuje Prawda. – Sam prezydent Francji jest zwolennikiem dopuszczenia do takiej sytuacji, że pewna grupa państw będzie chciała pogłębiać współpracę, harmonizować różne sfery działania w UE.

Jak mówi, KE chciałaby, by w 2017 roku toczyła się debata na ten temat, tak by państwa członkowskie opowiedziały się za którymś z wariantów, po czym głos zabierze Komisja Europejska. Celem tej debaty ma być zorientowanie się, jakiej Europy chcą obywatele i który wariant ma największe poparcie. Jean-Claude Juncker zapowiedział, że wynik tej debaty, jak i własny pogląd przedstawi we wrześniu w swoim orędziu, a pierwsze wnioski mają zostać sformułowane w grudniu 2017 roku na posiedzeniu Rady Europejskiej. Plan działania nad wybranym wariantem ma zostać przedstawiony przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w czerwcu 2019 roku, a sam scenariusz realizowany będzie w perspektywie 2025 roku.

– Trudno dziś odpowiedzieć na pytanie, jakiej Europy chcą Polacy, bo różni aktorzy na scenie obywatelskiej czy politycznej mają tutaj różne poglądy – mówi Marek Prawda. – W przeszłości Polska była krajem bardzo aktywnym, może nawet liderem takich działań, które nie pozwalały na pęknięcie między tą częścią państw, które są w strefie euro, a pozostającymi poza nią. Polska tutaj występowała w swoim interesie, ale też wyrażała bardzo ważny cel dla wszystkich. Jest kojarzona z taką podstawą. Wszyscy kibicowali, żeby Polsce się udało, bo ona załatwia coś ważnego dla większości UE, nie dopuszczając do tego pęknięcia.

Kwestia określenia na nowo zakresu współpracy 27 państw powstała po tym, jak na odejście ze wspólnoty zdecydowała się w czerwcu 2016 roku Wielka Brytania. Negocjacje w sprawie brexitu ruszają dziś. Kraj ma opuścić wspólnotę do końca I kwartału 2019 roku, a wraz z nią zmniejszą się składki wpłacane przez Zjednoczone Królestwo do unijnej kasy. Co roku jest to niemal 13 mld euro.

Rządy europejskich państw różni także m.in. kwestia uchodźców, a narastające na całym świecie nastroje nacjonalistyczne utrudniają współdziałanie, choć wyniki wyborów prezydenckich we Francji i parlamentarnych w Holandii, w których wygrali centroprawicowi kandydaci, pokazały, że większość wyborców w tych krajach opowiada się za pozostaniem w UE.

– Uważam, że to w polskim interesie jest, by nie dopuszczać do fragmentacji UE. Polska powinna być zainteresowana tym, żeby zachód zachował jedność, żeby w UE jak najwięcej zasad i wartości było podzielanych na całym kontynencie, bo stąd brały się wszystkie atuty, jakie Polska miała z członkostwa – tłumaczy dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie. – Ale jak wiemy w tym okresie kryzysowym, w tych rozedrganych czasach mamy wiele różnych pomysłów, pojawia się wiele wątpliwości, czy taka instytucja jak UE jest jedyną formą rozwiązywania problemów świata. Dzisiaj, po tych kilku wyborach w UE, widzimy, że powraca poczucie obrony tego, co mamy, przy całej świadomości, że reforma musi być bardzo głęboka.

Co czwarty polski internauta należy do programu lojalnościowego, a co piąty bierze udział w konkursach

Z raportu „Smart Okazje – zwyczaje zakupowe Polaków 2017”, przeprowadzonego na zlecenie Grupy AdRetail, wynika, że 49% użytkowników gazetek online wykazuje lojalność zakupową i   uczestniczy w akcjach konkursowych organizowanych przez marki. W ocenie ekspertów, tego rodzaju aktywność będzie rosła, wraz ze wzmacnianiem perswazji sprzedażowej i rozwojem rynku smartfonów.

Spośród wszystkich ankietowanych internautów 76% odpowiedziało przecząco na pytanie, czy należy do programu lojalnościowego lub posiada kartę lojalnościową jakiejś marki. 24% udzieliło odpowiedzi twierdzącej. Według Katarzyny Czuchaj-Łagód, Dyrektor Zarządzającej Mobile Institute, to dość wysoki wskaźnik przywiązania klientów do producentów, biorąc pod uwagę, że większość programów lojalnościowych zapewnia niewielkie zniżki. Jak zauważa ekspert, zwykle nie przekraczają one nawet 10%. Natomiast, z przeprowadzonego badania wynika, że respondenci oczekują ich na poziomie 30-50%.

– W innych społeczeństwach, znacznie starszych w konsumpcji masowej, tj. Niemcy, Francja czy Wielka Brytania, lojalność zakupowa jest obecnie dużo większa, niż na polskim rynku. Nasz brak przywiązania do danego sklepu wynika z niemal permanentnej wojny cenowej we wszystkich kategoriach produktowych, większej, niż np. w Europie Zachodniej. Najczęściej jesteśmy wierni markom, których artykuły walczą same ze sobą u różnych dystrybutorów, cenami, warunkami ofertowymi i dodatkowymi premiami, wymuszanymi przez sprzedawców – zwraca uwagę dr Maria Andrzej Faliński, ekspert rynku detalicznego.

Jak podkreśla Dawid Firkowski z Grupy AdRetail, z programów lojalnościowych korzysta 49% użytkowników gazetek online, sprawdzających promocje w Internecie, m.in. za pomocą komputera. Badanie wykazało również, że tego typu działania marketingowe trafiają do 40% konsumentów mobilnych, czyli osób, które posługują się urządzeniami przenośnymi. Ta grupa internautów coraz więcej działań wykonuje przy użyciu smartfonów czy tabletów. Jak zauważa ekspert, na co dzień odbiorcy gazetek mobilnych starają się optymalizować swoje wydatki. Chętnie należą do programów lojalnościowych, bo one oferują pojedyncze zniżki lub większą ilość artykułów w dużo niższych cenach. Czasem, po przekroczeniu określonej liczby zakupów, klienci otrzymują też darmowe produkty.

Mobilna lojalność

– W grze lojalnościowej coraz istotniejsze okazują się wygodne i bezpieczne systemy płatności mobilnych, które często są powiązane komunikacyjnie z promowanymi produktami. Możliwość zaciągnięcia szybkiego kredytu w celu dokonania określonego zakupu powoduje wzrost lojalności konsumentów wobec sklepów i marek, połączonych z tymi systemami. Ponadto, stałe obcowanie z urządzeniami przenośnymi zapewnia nam powtarzalność przekazów. Te czynniki istotnie podnoszą sprzedaż mobilną wśród lojalnych klientów – stwierdza dr Faliński.

Raport Grupy AdRetail wykazał, że aż 85% użytkowników systemów płatności mobilnych bierze udział lub popiera programy lojalnościowe. Wynika to z tego, że marki mają swoje aplikacje mobilne, za pośrednictwem których udostępniają klientom oferty. Jak wyjaśnia Anna Nowacka z Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu BLIK, konsumenci korzystają z oprogramowań działających na urządzeniach przenośnych, a tym samym z programów lojalnościowych. Dzięki nim otrzymują m.in. unikatowe produkty, których atrakcyjność potrafi zarówno przyciągać uwagę, jak i budować lojalność klientów wobec danego producenta.

– Marki wysyłają klientom coraz więcej komunikatów, w tym konkursowych, na urządzenia mobilne. Umieszczają je w swoich aplikacjach i na fanpagach w czasie rzeczywistym. Dzięki temu, mobilizują odbiorców do działania praktycznie natychmiast. Proponowane zadania są zwykle łatwe i szybkie do realizacji. Dlatego, użytkownicy mogą je wykonywać, np. jadąc autobusem do pracy lub szkoły. Popularność konkursów wśród konsumentów będzie rosła w kolejnych lat, wraz z rozwojem rynku smartfonów – przewiduje Dawid Firkowski.

Wszechobecna rywalizacja

Na pytanie, czy bierzesz udział w konkursach, organizowanych przez marki, 81% ankietowanych w badaniu odpowiedziało przecząco, a 19% – twierdząco. Tego typu akcje coraz częściej przyciągają mobilnych konsumentów (31%), a jeszcze bardziej – użytkowników gazetek online (49%) i korzystających z systemu płatności mobilnych (78%). Dr Faliński prognozuje, że te wskaźniki będą rosły na poziomie ok. 5-10% rocznie, czyli tak jak dotychczas. Wpłynie na to wzmacnianie środków perswazji, dostępnej niemal w każdej chwili na komputerze, smartfonie czy tablecie. To oczywiste następstwo rozwoju konkurencji, dokonujące się poprzez rozwój technologii handlowych, choćby w strategiach multichannel i omnichannel.

– Trzeba też zaznaczyć, że pojawiają się coraz to nowe formy konkursów, które mają cechy tzw. grywalizacji. Najlepszym przykładem tego jest aplikacja, której użytkownicy konkurują miedzy sobą w bieganiu lub jeździe na rowerze. O zwycięstwie decyduje największa liczba spalonych kalorii czy też przejechanych kilometrów. Nagrody, np. w postaci koszulek, butów czy pulsometrów, zapewniają m.in. producenci odzieży sportowej lub rowerów. W najbliższych latach będzie rosła liczba sportowych konkursów, organizowanych przez znane marki. Przemawia za tym fakt, że wyniki w tego typu konkurencjach są mierzalne, a to zachęca uczestników do zabawy – zapewnia Dawid Firkowski.

Jak podsumowuje dr Maria Andrzej Faliński, na zamożniejszych i starszych w masowej konsumpcji rynkach promocja, oparta na wzajemnej rywalizacji sprzedawców detalicznych, staje się coraz popularniejsza. U nas ten proces również przyspiesza. Dotyczy to przede wszystkim kategorii produktów tradycyjnych, takich jak wędliny regionalne czy słodycze. Komunikacja sprzedażowa polega obecnie nie tylko na przedstawianiu atrakcyjnych opisów artykułów, ale też m.in. na edukowaniu społeczeństwa. Jak wyjaśnia ekspert, w praktyce, chcąc upowszechnić na rynku np. olej do smażenia, jego producent dostarcza konsumentom m.in. informacje na temat miejscowości, w której powstaje produkt. Oczywiście powinno być to miejsce ważne dla Polaków, choćby ze względów historycznych.

Badanie zostało przeprowadzone przez Mobile Institute na zlecanie Grupy AdRetail. Partnerem przedsięwzięcia był Polski Standard Płatności, operator systemu BLIK. Dane zostały zebrane metodą CAWI, czyli za pomocą elektronicznych, responsywnych ankiet emitowanych w Internecie, w dniach 23-29 maja br. W badaniu wzięło udział ponad 2800 osób w wieku powyżej 15 roku życia, w tym 40% kobiet i 60% mężczyzn.

Warszawskie centrum biznesowe przenosi się na Wolę. Najemców przyciąga dobra komunikacja i nowoczesny design

Warszawskie centrum biznesowe przenosi się na Wolę. Najemców przyciąga dobra komunikacja i nowoczesny design 7

Warszawska Wola staje się nowym centrum biznesowym w Polsce. Funkcjonuje tu 38 biurowców o łącznej powierzchni przekraczającej 600 tys. mkw., z czego 250 tys. powstało w ciągu ostatnich 5 lat. Rozwojowi biurowej Woli sprzyja przede wszystkim dobra komunikacja. W 2018 roku do II linii metra, licznych linii autobusowych i tramwajowych dołączą dwie nowe stacje SKM. Infrastrukturę wykorzystują inwestorzy nieruchomości. Na początku 2019 roku ma być gotowy budynek Vector+, jeden z najbardziej wysuniętych na zachód warszawskich biurowców.

– Wola cieszy się dużym zainteresowaniem. Wynika to w dużej mierze z elementów związanych z komunikacją i infrastrukturą. Obecnie Wola przeżywa swój renesans, bardzo dużo dzieje się wokół Ronda Daszyńskiego. Budowany właśnie na zachodzie kolejny odcinek linii metra jest nowym tchnieniem energii w tę część dzielnicy. Właśnie dlatego inwestujemy w części zachodnio-północnej Woli, bo widzimy tu olbrzymi potencjał – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Krzysztof Grucela, prezes spółki City Level, realizującej inwestycję biurową Vector+.

Biznesowe centrum przenosi się coraz bardziej na zachód miasta. Raport firmy Cushman & Wakefield „Rynek biurowy w Warszawie – hossa wciąż trwa” wskazuje, że na koniec I kwartale 2017 roku całkowita powierzchnia biurowa w stolicy wyniosła blisko 5,12 mln mkw. Od stycznia do marca do użytku oddano łącznie 10 biurowców o powierzchni 84,2 tys. mkw. (o blisko 29 tys. mkw. więcej niż w tym samym okresie 2016 roku).

Wola przyciąga inwestorów, dlatego biurowce powstają nie tylko w okolicy Ronda Daszyńskiego, także w innych częściach dzielnicy. W marcu ruszyła budowa biurowca Vector+ u zbiegu ulicy Obozowej i al. Prymasa Tysiąclecia. Budynek ma być gotowy w 2019 roku. Ma to być pierwszy taki obiekt w północno-zachodniej części dzielnicy z powierzchnią 13,5 tys. mkw. biur i 600 mkw. powierzchni usługowo-handlowej.

– Patrząc na rejon, w którym inwestujemy, z perspektywy 2019 roku, widzimy, że budynek Vector+ z jednej strony jest „otoczony” drugą linią metra, stacją SKM bezpośrednio zintegrowaną z budynkiem biurowym, linią tramwajową na ul. Obozowej, autobusami i al. Prymasa Tysiąclecia, która jest trasą szybkiego ruchu i bezpośrednim wlotem na obwodnicę i trasę A2. Komunikacyjnie jest to więc perełka – podkreśla Krzysztof Grucela.

Transport jest istotnym atutem Woli. Już sama zapowiedź budowy II linii metra stała się motorem rozwoju biurowego. Zwłaszcza że jak wynika z analizy JLL, tylko co trzeci pracownik biurowców na Woli dojeżdża do pracy samochodem, pozostali korzystają z komunikacji miejskiej, przede wszystkim z tramwajów i metra (po ok. 40 proc.).

Duża konkurencja na rynku sprawia, że najemców trudno przyciągnąć samym położeniem i dogodną komunikacją. Dlatego deweloperzy coraz częściej zwracają uwagę na design budynków i estetykę otoczenia.

– Stawiamy mocno na jakość, detale, elementy wyróżnienia. Przy Vector+ współpracujemy z jedną z najlepszych pracowni architektonicznych JSK. Chcemy połączyć odpowiednio bryłę budynku z pewnymi elementami tak, aby stworzyć bardzo przyjazne otoczenie dla najemców, ale też otworzyć się na otoczenie i mieszkańców – mówi prezes City Level.

Na lepszy odbiór dzielnic, także biurowych, dobrze wpływają uporządkowane tereny zielone, gdzie podczas przerw w pracy można się zrelaksować.

– Po drugiej stronie naszego budynku biurowego jest Park Moczydło, przepiękne i duże tereny zielone, ponad 20 ha, z których mogą korzystać najemcy, wychodząc na lunch czy spacer, zaczerpnąć świeżego powietrza. Dla porównania okolice Mokotowa to miasto betonów, przy Rondzie Daszyńskiego nie ma żadnej zieleni. Park Moczydło to zaś jeden z największych parków w Warszawie – przypomina Krzysztof Grucela.

Wola jest i przez kolejne lata pozostanie najszybciej rozwijającą się dzielnicą biurową w Polsce. Raport firmy JLL „Kierunek Wola – nowe biznesowe serce Warszawy” wskazuje, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu miesięcy zasoby biurowe tej dzielnicy sięgną 1 mln mkw., a liczba pracowników potroi się, osiągając liczbę – 115 tys.

Radio i odtwarzacz CD w samochodzie odchodzą do lamusa. Kierowcy szukają technologicznych nowinek

Radio i odtwarzacz CD w samochodzie odchodzą do lamusa. Kierowcy szukają technologicznych nowinek 8

Komfort i bezpieczeństwo to kluczowe cechy, którymi kierują się Polacy przy wyborze samochodu. Natomiast wnętrze auta powinno być ergonomiczne, z dużą liczbą schowków i technologicznych nowinek – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Renault. Kierowcy chcą, żeby samochód był w pełni zintegrowany ze smartfonem, wyposażony w inteligentną nawigację, dotykowe panele i umożliwiał sprawdzenie e-maila albo skorzystanie z komunikatora. Za to urządzenia takie jak radio czy odtwarzacz CD powoli odchodzą do lamusa.

 Przeprowadzone przez nas badanie pokazało, że Polacy są niezwykle praktyczni. 61 proc. lubi poczucie komfortu, a 56 proc. ceni sobie poczucie bezpieczeństwa. Aż 8 na 10 badanych stawia na wygodę oraz praktyczność użytkowania przy wyborze samochodu. Zdecydowanie wiodącym kryterium jest ergonomia – mówi agencji Newseria Biznes Agata Szczech, dyrektor komunikacji Renault (Terytorium) East

Równie ważne jak parametry techniczne, cena czy komfort jazdy ważne są design i wnętrze samochodu. Dlatego motoryzacyjny koncern sprawdził, jakie wnętrza aut lubią Polacy. Z badania, które Kantar TNS przeprowadził na zlecenie Renault, wynika, że poza komfortem i poczuciem bezpieczeństwa dla kierowców liczy się też nowoczesność i nowinki technologiczne, w które jest wyposażony samochód.

– Jedna trzecia badanych poszukuje nowinek technologicznych. Druga grupa, prawie tak samo liczna, zdecydowanie woli wnętrza proste i bez zbędnych dodatków. Jedna piąta Polaków lubi też wnętrza stylowe i eleganckie. Na tym tle zarysowuje się jednak grupa klientów, którzy użytkują SUV-y lub deklarują chęć zakupu takiego samochodu. Oni chcą, by wnętrze było luksusowe, prestiżowe. Lubią takie elementy wyposażenia jak oświetlenie ambientowe – mówi Agata Szczech.

Kierowcy najczęściej wskazywali inteligentną nawigację, ekran dotykowy, aplikacje ułatwiające jazdę czy pełną integrację ze smartfonem jako te elementy, które najchętniej widzieliby w swoim samochodzie. To dla nich istotniejsze elementy niż posiadanie radia czy odtwarzacza CD. Za to ponad połowa Polaków deklaruje, że chce pełnej integracji ze smartfonem oraz możliwości korzystania z e-maila i komunikatorów dzięki urządzeniom zamontowanym w samochodzie.

– Nowinki technologiczne są ważnym kryterium wyboru samochodu, bo plasują się na trzecim miejscu, po poczuciu komfortu oraz bezpieczeństwa. Wskazuje na nie aż jedna trzecia respondentów. Coraz mniej interesują nas klasyczne urządzenia typu radio czy odtwarzacz CD. Chcemy, aby samochód był z nami w interakcji – mówi Agata Szczech.

Kluczową cechą wnętrza samochodu pozostaje ergonomia, co potwierdza 42 proc. Polaków. Auto powinno być w środku przyjazne dla kierowcy, wyposażone w wielofunkcyjną kierownicę, czytelne wyświetlacze i łatwe w obsłudze urządzenia. 60 proc. Polaków woli wnętrze utrzymane w ciemnych barwach, jasne barwy preferuje natomiast czterech na dziesięciu kierowców. Ponad jedna czwarta (27 proc.) docenia też możliwość składania foteli. Dla 8 proc. istotna jest natomiast możliwość indywidualnego zaaranżowania wnętrza samochodu.

Chcemy, aby wszystko było w zasięgu wzroku i pod ręką, a obsługa była intuicyjna. Aż 80 proc. ankietowanych zdecydowanie wybierze wnętrze praktyczne. Szukamy wielu schowków i dużego bagażnika – wylicza Agata Szczech.

Badanie Renault pokazało również, że ulubiony design i wystrój domowego wnętrza może mieć odzwierciedlenie w wyborze wnętrza samochodu. Dla przykładu miłośnicy stylu industrialnego wskazują na nowoczesny design jako istotną cechę wnętrza auta. Upodobanie do stylu skandynawskiego łączy się z większą otwartością na jasną kolorystykę wnętrz samochodów. Natomiast wielbiciele stylu zen preferują wnętrza aut utrzymane w ciemnej kolorystyce.

– Wyniki takiego badania są dla nas, jako producenta samochodów, niezwykle cenną informacją. Pretekstem do jego przeprowadzenia był konkurs Renault. Passion for Design & Innovation. Zadaniem uczestników tego konkursu jest zaprojektowanie SUV-a klasy wyższej, następcy nowego Renault Koleos – mówi Dyrektor Komunikacji Renault (Terytorium) East.

Efekty badania, które zlecił motoryzacyjny koncern, mogą się okazać przydatne dla uczestników konkursu, którzy swoje projekty na następcę Koleosa mogą nadsyłać do 26 czerwca br. Ogłoszenie zwycięzców nastąpi podczas targów Warsaw Home, które odbędą się w październiku.

Nieznaczne odreagowanie na złotym

Piątkowy handel upłynął pod znakiem mniejszej aktywności za sprawą tzw. długiego weekendu. Złoty próbował nieco odreagować przecenę wywołaną bardziej „jastrzębimi” sygnałami z FED, ale nie był to ruch znaczący. Utrzymane zostały wskazywane rano wsparcia przy 3,7650-3,7700 dla USD/PLN, oraz 4,2050-4,2100 dla EUR/PLN, co sprawia, że nowy tydzień może zacząć się od zwyżek obcych walut w relacji do złotego. Może być to uwarunkowane gorszym sentymentem na globalnych rynkach akcji – warto spojrzeć na poniższy wykres FUS500, który odwzorowuje indeks S&P500, oraz dalszym umocnieniem się dolara na globalnych rynkach. W kraju w poniedziałek poznamy dane nt. dynamiki płac i wynagrodzeń za maj, a we wtorek produkcji przemysłowej, oraz sprzedaży detalicznej.

FUS500DailyWykres dzienny FUS500

USDPLNDailyWykres dzienny USD/PLN

EURPLNDailyWykres dzienny EUR/PLN

Marek Rogalski
Główny analityk walutowy
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

Akcje, towary, kryptowaluty, złoto i ropa wszystko idzie w dół

Akcje, towary, kryptowaluty, wszystko idzie w dół. Złoto i ropa spadają, a Wall Street jest wstrząśnięte akcjami firm technologicznych. Nazywają je akcjami FANG, co oznacza Facebook, Amazon, Netflix i Google. Giełdowy spadek FANG w ciągu ostatnich kilku dni jest znaczący i całe powstałe zamieszenie dotyczy tego, czy jest to tylko niezbędna korekta czy początek czegoś większego.

FANG_16_06_2017

Z mojego punktu widzenia, ani bilans tych firm, ani ich perspektywy wzrostu nie przekroczyły 30% od stycznia tego roku. Jeżeli jednak Donald Trump zdoła wycofać się z tego gwałtownego spadku akcji i przeforsuje reformy podatkowe oraz regulacyjne, których wypatruje, FANG będzie siłą z którą przyjdzie nam się liczyć.

BTC_16_06_2017Rynek kryptowalut przez ostatnie 48 godzin odnotowuje same straty ale wydaje się, że łagodna poprawa jest blisko. Bitcoin odnotował ogromny spadek w wysokości 850 dolarów od czasu rekordowego notowania w poniedziałek. Jesteśmy jednak oswojeni z tego typu korektami rynkowymi, zważywszy na fakt, że zaledwie trzy tygodnie temu widzieliśmy korektę w wysokości 920 dolarów. Dobrą wiadomością jest, że znaleźliśmy pewne wsparcie we wzrastającym trendzie, ale istnieje dosyć spora szansa, że złamany zostanie poziom 1900 dolarów za monetę. Tak czy owak, musimy zrozumieć, że jest to rynek wysokiego ryzyka i jeśli nie czujesz się pewnie w tym obszarze, zdecydowanie polecam dywersyfikację portfela na mniej ryzykowne aktywa w przyszłości.

Mati Greenspan, Starszy Analityk Rynków eToro

Przygotuj się na przyszły tydzień 16.06.2017

Pierwsza, ważniejsza publikacja danych makroekonomicznych przybędzie do nas z Japonii, w nocy z niedzieli na poniedziałek Japonia opublikuje swój bilans handlowy. Następnie we wtorek rano o 3:30 zostanie opublikowany protokół z posiedzenie RBA dot. polityki monetarnej. Środa powinna być najciekawsza z całego tygodnia, bowiem o godzinie 10:00 odbędzie się spotkanie członków ECB, o 16:00 publikacja amerykańskiej sprzedaży istniejących nieruchomości. Z kolei na koniec dnia, o godzinie 23:00 – poznamy koszt pieniądza w Nowej Zelandii. W czwartek zostanie opublikowany europejski optymizm konsumentów. W ostatni dzień sesji, poznamy kanadyjską inflację R/R oraz amerykańską sprzedaż nowych domów.

Najistotniejsze dane makroekonomiczne dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Najistotniejsze dane makroekonomiczne dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Źródło: Admiral Markets

Z rynkowego punktu widzenia, najbardziej wypatrywaną informacją jest kanadyjska inflacja oraz amerykańska sprzedaż nowych oraz istniejących nieruchomości.

Stany Zjednoczone – sprzedaż domów

W nadchodzącej przyszłości publikacje z amerykańskiego rynku nieruchomości będą w coraz większym stopniu wpływać na rynek. Podwyżka stóp procentowych odbija się na rynku kredytowym. Osoby, które wcześniej zaciągnęły kredyty mogą borykać się ze zwiększonymi ratami, a to przełoży się na dalsze spowolnienie gospodarcze. Czym większa część dochodu przeznaczana jest na spłatę raty kredytowej, tym mniejsza konsumpcja. Spowolnienie na rynku kredytowym już widać, co w przeszłości skutkowało recesją gospodarczą.

TOTAL CI


Źródło: Bloomberg

Na powyższym wykresie zobrazowano kwotę kredytów, od 1975 roku mamy wyraźny trend wzrostowy. W okresach redukcji zadłużenia pojawiała się recesja, która była spowodowana wyższymi stopami procentowymi. Czy tym razem będzie tak samo? Dalsze spowolnienie na rynku nieruchomości może być zapowiedzią amerykańskiej recesji.

Kanada – inflacja R/R

Bank Kanady rzucił więcej światła na przyszłość stóp procentowych. W poniedziałek, jedna z członkini BoC zasugerowała, że przy mocnym odbiciu gospodarki niskie stopy procentowe mogą być nieuzasadnione. Ponadto, prezes Banku Kanady, Pozol potwierdził, że gospodarka przyzwyczaiła się już do niskich cen ropy naftowej i stopy procentowe „zrobiły” swoją robotę, czyli zasugerował, że przyszły koszt pieniądza będzie większy.

Dzięki takim wypowiedziom prawdopodobieństwo zacieśniania polityki monetarnej wzrosło z 29.6 proc do 61.5 proc pod koniec tego roku.


Prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Kanadzie

Prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Kanadzie


Źródło: Bloomberg

Gdyby przyszłe odczyty inflacji CPI R/R układały się zgodnie z oczekiwaniem Banku Kanady, to moglibyśmy zobaczyć szybszą podwyżkę stóp procentowych, co umocniłoby dolara kanadyjskiego.

Instrumenty do obserwacji

Środa przyniosła to, czego spodziewaliśmy się już w poniedziałek. Euro zostało wyprzedane, czy spadki się pogłębią? Prawdopodobnie tak.


Kurs EUR/USD na tle spreadu 10 letnich obligacji niemieckich i amerykańskich

Kurs EUR/USD na tle spreadu 10 letnich obligacji niemieckich i amerykańskich


Źródło: Bloomberg

Na powyższym wykresie linią białą zobrazowano spread pomiędzy rentownością 10-letnich obligacji amerykańskich i niemieckich. Z kolei na żółto – parę walutową EUR/USD. W ostatnim czasie doszło do bardzo dużej dywergencji tych dwóch wartości. Kurs EUR/USD powinien dostosować się do spreadu obligacji.


Notowania EUR/USD, interwał dzienny

Notowania EUR/USD, interwał dzienny


Źródło: Admiral Markets

Na interwale dziennym, przed realizacją scenariusza spadkowego w okolicę 1.10 niedźwiedzie muszą pokonać poważne wsparcie 1.111-1.115.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Bank Zachodni WBK uruchamia infolinię w języku ukraińskim

Obserwując znaczący wzrost zainteresowania usługami bankowymi wśród obywateli Ukrainy przebywającymi w Polsce, Bank Zachodni WBK postanowił uruchomić na infolinii obsługę w języku ukraińskim.

Od 1 czerwca, ukraińskojęzyczni klienci dzwoniąc pod nr infolinii będą mogli uzyskać informacje i pomoc w zakresie posiadanych produktów bankowych, usług bankowości elektronicznej BZWBK24, czy też zapoznać się z ofertą banku w swoim ojczystym języku. Doradcy Multikanałowego Centrum Komunikacji Banku Zachodniego WBK, będą służyć swoją pomocą obywatelom Ukrainy od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 16:00.

Dbając o to, by zapewnić klientom naszego banku najwyższy poziom usług staramy się bacznie obserwować i reagować na pojawiające się zapotrzebowanie. Wyłącznie w zeszłym roku otworzyliśmy ponad 20 tys. kont dla nierezydentów. W tym roku nadal utrzymuje się zainteresowanie i spodziewamy się, że liczba kont dla nierezydentów wzrośnie o min. 50%. Widząc jak wielu nowych klientów pochodzi zza naszej wschodniej granicy postanowiliśmy otworzyć kanał komunikacji dostępny również w języku ukraińskim. – mówi Tomasz Niewiedział, dyrektor Obszaru Bankowości Multikanałowej.

Oprócz obsługi w języku ukraińskim, Klienci Banku Zachodniego WBK mają już zapewnione wsparcie doradców z Multikanałowego Centrum Komunikacji także w języku angielskim, hiszpańskim i migowym. W tej chwili klienci mogą kontaktować się z bankiem wykorzystując już 9 kanałów komunikacji, w tym telefon, video, audio, czat, mail, formularz kontaktowy czy skype.

Dążymy do jak największej użyteczności i prostoty, wprowadzając rozwiązania technologiczne i funkcjonalne, które mają za zadanie faktycznie ułatwiać naszym klientom życie. Bank już teraz prowadzi bardzo zaawansowane prace nad wdrożenie wideoweryfikacji klientów z wykorzystaniem biometrii twarzy, która pozwoli na założenie konta nowemu klientowi bez wizyty w oddziale banku, a następnie nawet na zaoferowanie mu innych produktów, np. kredytowych. – dodaje Tomasz Niewiedział.

Już teraz wiele spraw klienci Banku Zachodniego WBK mogą załatwić bez konieczności wizyty w oddziale. Przykładem tutaj jest TeleKlik, proces, w którym klient, który ma pozytywną decyzję kredytową, może zawrzeć z nami umowę w usługach bankowości elektronicznej, bez wychodzenia z domu. Inną nowością jest Active Engagement – usługa polegająca na on-linowym wsparciu klienta w wypełnianiu przez niego wniosku kredytowego.

Kurs dolara odrabia straty

Wynik posiedzenia Fed, czyli konsekwentne utrzymanie poprzednich prognoz optymalnego poziomu stóp procentowych, przedstawienie szczegółów planowanego rozpoczęcia procesu ograniczania sumy bilansowej oraz bagatelizowanie przez Yellen słabości inflacji podczas konferencji prasowej umocnił dolara. Co więcej, jastrzębie stanowisko władz monetarnych otwiera drogę do wykrystalizowania się trwalszej tendencji. W średnim terminie pozostajemy pozytywnie nastawieni do amerykańskiej waluty.

Najlepsza dla dolara informacja to fakt, że prognozy optymalnego zdaniem decydentów poziomu stóp pozostają bez zmian. Ich mediana nadal sugeruje, że w tym roku należy spodziewać się jeszcze jednej podwyżki i trzech kolejnych w roku przyszłym. Biorąc pod uwagę, że rynek w perspektywie roku wycenia o więcej niż dwie podwyżki mniej niż sugerują to prognozy, to należy rozpatrywać to w kategoriach pozytywnych dla dolara.

Odrabianie strat przez amerykańską walutę będzie warunkowane przez informacje z gospodarki – w środę poziom rozczarowania odczytami jest najsilniejszy od dwóch lat. Warto też dodać, że połączenie bardzo mocno rozczarowujących danych z USA i skrajnego pozycjonowania na rynku obligacji tworzy asymetryczne ryzyko. W przypadku przełamania passy słabych odczytów istnieje pole do silnego wzrostu rentowności. Należy przy tym uwzględniać także szablon sezonowy, w myśl którego w miesiącach letnich gospodarka USA wyraźnie nabierała impetu. W tym kontekście należy przywołać wczorajszą porcję rynkowych informacji. Ważne regionalne barometry koniunktury NY Empire State i Philly Fed wypadły bardzo dobrze. Pierwszy z dwójki wymienionych wskaźników z wartości ujemnych wystrzelił prawie do 20 punktów przy prognozach zakładających jedynie skromne odbicie. Same publikacje mają drugorzędne znaczenie, ale warto odnotować, że mogą zwiastować przełamanie fatalnej passy odczytów. Średnia obu indeksów jest też ważną wskazówką i optymistyczną wróżbą przed publikacją ISM dla przemysłu.

Widzimy przed USD zdecydowanie pozytywne perspektywy. Wycena przyszłej ścieżki stóp jest zbyt niska i będzie z czasem podnoszona. Istnieje gigantyczne pole do odreagowania tegorocznej słabości amerykańskiej waluty i do wzrostu dochodowości długu USA. Po ostatnim posiedzeniu spodziewamy się wymazywania negatywnego nastawienia do USD. W szerszym horyzoncie popyt na dolara może podsycać jednak przede wszystkim fala lepszych danych z gospodarki. Drugim źródłem szans dla amerykańskiej waluty może być wprowadzenie stymulacji fiskalnej przez administrację Trumpa. Inwestorzy właściwie stracili już na to nadzieję, zostało to wymazane z wyceny – reakcja może być zatem jedynie pozytywna. Dlatego też również na tym polu bilans ryzyk przemawia za dolarem.

Od posiedzenia Fed dolar zyskał najwięcej do jena, euro i dolara nowozelandzkiego. Taki kierunek umocnienia w przestrzeni G-10 jest przez nas faworyzowany. Euro nadal stoi przed wymazaniem części długiej pozycji spekulacyjnej po ubiegłotygodniowym, gołębim wydźwięku posiedzenia ECB. W środę, jeszcze przed posiedzeniem Fed, po fatalnych danych o sprzedaży detalicznej i inflacji EUR/USD wystrzelił w kierunku kluczowego oporu 1,13. Była to już czwarta nieudana próba jego sforsowania w ostatnim miesiącu. Jeśli coś nie ma siły rosnąć, to… Barierą, której przełamanie otworzy drogę do silniejszej zniżki jest 1,11.

Z czwartkowej sesji należy zapamiętać także kolejny fantastyczny odczyt danych australijskiego rynku pracy – w ostatnich trzech miesiącach zatrudnienie wzrosło o ponad 140 tys. Na koniec lutego roczna dynamika zatrudnienia nie przekraczała 1 – proc. Trzy miesiące później wynosi 2,0 proc. Po słabości rynku pracy z końcówki 2016 roku nie ma już śladu. Pozytywne informacje z gospodarki będą naszym zdaniem wspierać dolara australijskiego i stabilizować AUD/USD. Rynek mniej ochoczo niż tydzień temu sprzedawać będzie też funta. GBP został wczoraj wsparty przez jastrzębi wydźwięk posiedzenia Banku Anglii. Aż trzech decydentów optowało już teraz za podwyżką stóp procentowych (McCafferty, Saunders i kończąca kadencję Forbes). Wskazuje to na silny podział w MPC. Władze monetarne obawiają się, że przestrzelenie inflacji może być silniejsze i trwalsze niż to wcześniej zakładano.

Złoty padł ofiarą jastrzębiego wydźwięku posiedzenia USD/PLN wystrzelił na 3,80 a w okolice EUR/PLN 4,24. Po krótkiej korekcie spodziewamy się dalszego osłabienia polskiej waluty. W przypadku EUR/PLN doszło do przebicia spadkowej linii trendu, zanegowaniem wzrostowego scenariusza byłoby dopiero zejście na koniec dnia poniżej 4,20.

Bartosz Sawicki
DM TMS Brokers

USD/JPY pod linią ale z szansami

Czwartkowy handel sprzyjał dolarowi. Na rynkach walutowych USD zyskiwał do większości walut – jednym z wyjątków był mocny funt. Niewielkie spadki utrzymały się na rynku ropy.

Podczas gdy polskie rynki finansowe były zamknięte ze względu na Święto Bożego Ciała, na światowych rynkach próbowano odnaleźć się po środowym posiedzeniu Fed. Jego decyzja nie wstrząsnęła rynkami, stąd też poszukiwanie nowego motywu do handlu było tym bardziej potrzebne. Na rynku ropy odżyły obawy o rosnącą podaż tego surowca – szczególnie w USA, Libii i Nigerii. Decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych ogłoszono też w Szwajcarii, gdzie bank centralny pozostawił je bez zmian, na dotychczasowym poziomie. Podobnie było w Wielkiej Brytanii.

Posiedzenie miało też miejsce w Japonii, dziś w nocy. Powszechnie oczekiwano, iż bank pozostawi obecną politykę bez zmian ale też podkreśli poprawiającą się sytuację gospodarczą w kraju. Zgodnie z przewidywaniami tak też się stało – wspomniano o konsumpcji oraz poprawiającej się sytuacji u handlowych partnerów Japonii(export). Jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne, to dziś czekają nas jeszcze dane z amerykańskiego rynku pracy oraz raport Uniwersytetu Michigan.

USD/JPY pod linią ale z szansami 9

Po dzisiejszej decyzji BoJ obserwujemy wzrosty na rynku USD/JPY. Choć rynek jest blisko górnej granicy dużego kanału spadkowego, wskaźnik RSI daje nadzieję na umocnienie. Widzimy bowiem, iż pokonał barierę 50pkt. Ewentualne wzrosty szybko natrafią jednak na wspomniany opór w postaci linii kanału oraz kolejny, zlokalizowany na wysokości 114.00. Wsparciem będą okolice poziomu 110.

Sylwester Majewski


Sylwester Majewski
www.forex-desk.net

Grupa Technologiczna Euvic akcjonariuszem Qumak SA

Kiedy niespełna 6 miesięcy temu Euvic nabył od Enterprise Investors pakiet 100% akcji IT Works SA – spółki infrastrukturalnej wydzielonej kilka lat wcześniej z Sygnity – wydawało się, że 2017 rok upłynie w firmie raczej spokojnie. Tymczasem przedwczoraj spółka Euvic poinformowała GPW, że przekroczyła 5% próg w akcjonariacie Qumak SA, sugerując jednocześnie, iż w zależności od postawy pozostałych akcjonariuszy, jest otwarta na dodatkowe zaangażowanie.

Jak podkreśla Wojciech Wolny, prezes zarządu Euvic, na tym etapie należy postrzegać kierowaną przez niego spółkę, mimo oczywistych synergii, jako inwestora finansowego, który po prostu dostrzegł okazję na rynku. – „Przyglądaliśmy się ze spokojem Qumakowi od kilku miesięcy, planując spotkania z akcjonariuszami i zarządem. Rezygnacja prezesa i gwałtowna wyprzedaż walorów, spowodowała nasze dynamiczne działanie wymuszając na pozór nietypową strukturę rachunków maklerskich wykorzystanych do zakupu akcji” – dodaje Wojciech Wolny.

„Z drugiej strony, jeśli tylko taka będzie wola pozostałych akcjonariuszy, Grupa Technologiczna Euvic będzie wspierać Qumak swoimi doświadczeniem, kontaktami, kompetencjami, czy siecią sprzedaży. Jesteśmy podekscytowani i z niecierpliwością czekamy na walne zgromadzenie akcjonariuszy. Szczerze wierzymy, że mimo przejściowych problemów, przy odrobinie pomocy, spółka o tak dużym portfelu zamówień, z tak ciekawą ofertą i wieloletnią tradycją, musi wrócić na ścieżkę rozwoju” – mówi Wojciech Kosiński, wiceprezes i jeden z założycieli Euvic.

Grupa Technologiczna Euvic, w skład której wchodzi 11 powiązanych kapitałowo spółek, jest jedyną w tej części Europy federacją spółek informatycznych. Przychody spółek grupy przekroczyły w zeszłym roku 250 mln złotych (przy EBIDA na poziomie 32 mln). O sile Euvic nie stanowią jednak finanse, a unikatowy i niedostępny na rynku pracy zespół doświadczonych menadżerów, którzy nie tylko świetnie znają branżę IT, ale również w znakomitej większości budowali i odpowiadali za własne przedsięwzięcia biznesowe.

NIK o zapewnieniu pracownikom badań profilaktycznych

Brakuje rozwiązań prawnych, które pozwoliłyby na skuteczną kontrolę lekarzy medycyny pracy i pracodawców w zakresie zapewnienia pracownikom odpowiednich badań profilaktycznych – wynika ze wspólnej kontroli Najwyższej Izby Kontroli i Państwowej Inspekcji Pracy. Zwiększa to ryzyko niezapewnienia pracownikom badań lekarskich adekwatnych do zagrożeń dla ich zdrowia i życia występujących w miejscu pracy. Z drugiej strony pracodawcy nie otrzymują pełnej informacji o przeciwwskazaniach zdrowotnych do pracy na określonych stanowiskach.

Pracodawca ma obowiązek objęcia pracowników profilaktyczną opieką zdrowotną. Zgodnie z przepisami nie wolno dopuścić do pracy pracownika, który nie posiada aktualnego orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań do wykonywania pracy na określonym stanowisku.

Celem kontroli, przeprowadzonej wspólnie przez NIK i PIP, było sprawdzenie, czy system kontroli wywiązywania się lekarzy medycyny pracy i pracodawców z obowiązku zapewnienia pracownikom badań profilaktycznych  pozwala na wykrywanie nieprawidłowości.

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy pracodawca jest zobowiązany do przechowywania orzeczenia wydanego na podstawie badań lekarskich. Nie ma jednak obowiązku przechowywania w aktach osobowych pracownika kopii skierowania na badania. Uniemożliwia to inspektorom pracy zweryfikowanie, czy pracodawca zawarł w skierowaniu wyczerpujące informacje o występujących na stanowisku pracy czynnikach szkodliwych dla zdrowia, aktualnych wynikach ich badań i pomiarów oraz warunkach uciążliwych.

Inspektorzy pracy nie mogli sprawdzić 55 proc. skierowań na badania profilaktyczne z powodu nieposiadania ich kopii przez skontrolowanych pracodawców. 22 proc. zbadanych przez inspektorów skierowań zawierało niepełne informacje o zagrożeniach dla zdrowia i życia występujących na stanowiskach pracy (52 proc. z nich zostało wystawione przez pracodawców zatrudniających do 20 pracowników). W wielu przypadkach było to następstwem braku lub niepoprawnej oceny ryzyka zawodowego dokonanej przez pracodawców, a w szczególności niezidentyfikowania wszystkich zagrożeń wynikających z charakteru pracy i sposobu jej wykonywania. Ocenę ryzyka zawodowego nierzetelnie sporządziła blisko połowa skontrolowanych pracodawców.

Analiza czynników szkodliwych dla zdrowia i warunków uciążliwych występujących na stanowisku pracy – zazwyczaj dokonywana przez lekarza na podstawie skierowania wystawionego przez pracodawcę – ma wpływ na częstotliwość i zakres badań profilaktycznych, w tym na potrzebę konsultacji lekarzy specjalistów, oraz konieczność wykonania dodatkowych badań diagnostycznych. W kontrolach działalności profilaktycznej lekarzy medycyny pracy, przeprowadzonych przez skontrolowane wojewódzkie ośrodki medycyny pracy, najczęściej stwierdzanymi nieprawidłowościami były: wykonywanie przez lekarzy badań bez skierowania lub na podstawie skierowania niezawierającego wymaganych informacji o zagrożeniach dla zdrowia i życia występujących na stanowisku pracy, zawężanie zakresu tych badań oraz nieprawidłowe wyznaczanie terminu kolejnych badań.

NIK i PIP zwracają uwagę na nieprzeprowadzanie przez lekarzy profilaktyków wizytacji stanowisk pracy. Według informacji uzyskanych od pracodawców 77 proc. skontrolowanych stanowisk pracy nie było wizytowanych przez lekarzy medycyny pracy w celu uzupełnienia informacji o zagrożeniach dla zdrowia i życia zawartych w skierowaniach na badania profilaktyczne. W wystąpieniach pokontrolnych kierowanych do podstawowych jednostek służby medycyny pracy wojewódzkie ośrodki medycyny pracy zalecały przeprowadzanie wizytacji stanowisk pracy, zwracając lekarzom uwagę na powtarzające się przypadki niepełnego katalogu zagrożeń podanego w skierowaniach.

Dobra znajomość warunków higienicznych środowiska pracy jest jednym z podstawowych zadań lekarza sprawującego opiekę profilaktyczną nad pracownikami. Co prawda wizytowanie przez niego stanowisk pracy jest w przepisach jedynie zalecane, ale dokonanie rzetelnej oceny zagrożeń występujących na tych stanowiskach wymaga zweryfikowania informacji pozyskanych od pracodawcy w skierowaniach na badania profilaktyczne. Brak wizytacji stanowisk pracy uniemożliwia jednostkom służby medycyny pracy informowanie właściwej inspekcji o zagrożeniach dla zdrowia stwierdzonych w miejscu pracy oraz o przypadkach nieprzestrzegania przez pracodawcę przepisów w zakresie ochrony zdrowia pracowników. Warunkiem rzetelnego wywiązania się z tego zadania jest bowiem uzupełnienie danych od pracodawcy spostrzeżeniami poczynionymi przez lekarza profilaktyka w trakcie wizytacji stanowisk pracy w zakładzie.

NIK i PIP zwracają także uwagę na nieprecyzyjne uregulowania dotyczące możliwości kontrolowania przez wojewódzkie ośrodki medycyny pracy prawidłowości umów, na podstawie których lekarze wykonują badania profilaktyczne. Przepisy ustawy o służbie medycyny pracy nakładają na pracodawców i podstawowe jednostki tej służby obowiązek zawarcia pisemnych umów, warunkujących przeprowadzenie badań profilaktycznych. Przepisy nie wskazują jednak wprost, że wojewódzkie ośrodki medycyny pracy mogą kontrolować prawidłowość zawarcia i realizacji tych umów. Tymczasem według informacji uzyskanych od skontrolowanych pracodawców 35 proc. z nich nie zawarło pisemnych umów z jednostkami służby medycyny pracy w celu przeprowadzenia badań profilaktycznych pracowników. Blisko połowę tej grupy stanowili pracodawcy zatrudniający do 20 pracowników. Podczas kontroli działalności lekarzy profilaktyków stwierdzano zarówno przypadki braku takich umów, jak i przypadki odmowy udostępnienia ich do kontroli. Bez pisemnej umowy z pracodawcą lekarz nie ma prawa wykonywać badań profilaktycznych jego pracowników, ani wydać mu orzeczeń lekarskich. Ponadto brak takiej umowy lub brak informacji o jej zawarciu czyni bezprzedmiotowym kierowanie do pracodawcy wymaganego ustawą wniosku o zastosowanie skutków przewidzianych w umowie- w przypadku stwierdzenia podczas kontroli lekarza istotnych uchybień dotyczących trybu, zakresu i jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych.

Ponadto kontrola NIK i PIP wykazała, że w przepisach nie określono jednolitych dla całego kraju, szczegółowych zasad wykonywania kontroli podstawowych jednostek służby medycyny pracy. W konsekwencji wojewódzkie ośrodki medycyny pracy przyjmują własne, różniące się procedury przeprowadzania kontroli, co skutkuje nierównym, w skali kraju, traktowaniem podmiotów i osób kontrolowanych. Niektórzy z dyrektorów skontrolowanych wojewódzkich ośrodków medycyny pracy podejmowali próby doprowadzenia do ujednolicenia trybu kontroli lekarzy profilaktyków, ale jak do tej pory nie przyniosły one rezultatów.

Brakuje również uregulowań prawnych obligujących kierownika podstawowej jednostki służby medycyny pracy do powiadomienia kierownika ośrodka o wykonaniu zaleceń pokontrolnych lub o przyczynach ich niewykonania.

W latach 2014-2015 kierownicy podstawowych jednostek służby medycyny pracy nie udzielili odpowiedzi, odpowiednio, na 85 proc. i 83 proc. wystąpień pokontrolnych wojewódzkich ośrodków medycyny pracy zawierających zalecenia usunięcia nieprawidłowości. Uwzględniając niską częstotliwość kontroli lekarzy profilaktyków, brak podstaw prawnych do żądania przez ośrodki udzielenia odpowiedzi na wystąpienie pokontrolne negatywnie wpływał na ocenę skuteczności kontroli. Na brak odpowiednich uregulowań prawnych zwiększających możliwości wyegzekwowania odpowiedzi na wystąpienia pokontrolne zwracali uwagę także sami dyrektorzy wojewódzkich ośrodków medycyny pracy.

NIK i PIP zwracają uwagę, że nieokreślenie w przepisach przykładowego katalogu nieprawidłowości zaliczanych do istotnych uchybień stanowi znaczne utrudnienie dla dyrektorów wojewódzkich ośrodków medycyny pracy w odpowiedniej  kwalifikacji nieprawidłowości.

Stwierdzenie istotnych uchybień w kontroli w profilaktycznej działalności lekarza pociąga za sobą obowiązek skierowania przez kierownika ośrodka wniosków do pracodawców – o zastosowanie wobec świadczeniodawcy skutków przewidzianych w umowie, oraz do rzecznika odpowiedzialności zawodowej właściwej okręgowej izby lekarskiej – o wszczęcie postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej lekarza.

Odsetek kontroli, w wyniku których zostały skierowane wnioski do rzeczników odpowiedzialności zawodowej właściwych okręgowych izb lekarskich, wynosił w poszczególnych latach 2014-2015 odpowiednio: WOMP w Krakowie – 6 proc. i 3 proc., WOMP w Łodzi – brak wniosków w 2014 r. i 0,3 proc w 2015 r.., WOMP w Białymstoku – brak wniosków w 2014 i 2015 r., WOMP w Bydgoszczy – brak wniosków w 2014 r. i 2 proc. w 2015 r. Stwierdzenie tej samej nieprawidłowości u różnych lekarzy raz kwalifikowano jako istotne uchybienia, innym razem jako inne nieprawidłowości. Wystąpienie do rzecznika często także uzależniano od okoliczności nieprawidłowego działania lekarza, występowania innych nieprawidłowości oraz wyników poprzednich kontroli.

Na brak ustawowego katalogu istotnych uchybień (przykładowego), utrudniający stosowanie wobec lekarzy medycyny pracy zgodnych z przepisami rygorów, zwracali uwagę także sami dyrektorzy wojewódzkich ośrodków medycyny pracy, a niektórzy – w związku z brakiem takiego katalogu – odstępowali w ogóle od sporządzania wniosków do rzecznika. Niektórzy z nich w odpowiedzi na wystąpienie pokontrolne NIK deklarowali podjęcie próby doprowadzenia do wypracowania – w porozumieniu z Instytutem Medycyny Pracy w Łodzi oraz innymi ośrodkami – jednolitej kwalifikacji nieprawidłowości do istotnych uchybień.

Uwagi i wnioski

Wyniki kontroli pracodawców i wojewódzkich ośrodków medycyny pracy potwierdzają konieczność rozważenia wprowadzenia dodatkowych rozwiązań prawnych zwiększających możliwość prowadzenia skutecznych kontroli prawidłowości realizowania przez pracodawców obowiązków związanych z zapewnieniem pracownikom profilaktycznych badań lekarskich oraz rzetelności przeprowadzania tych badań przez lekarzy medycyny pracy.

W związku z powyższym Najwyższa Izba Kontroli i Państwowa Inspekcja Pracy uważają za niezbędne:

Podjęcie działań legislacyjnych w celu wprowadzenia do ustawy o służbie medycyny pracy:

  • zapisu wskazującego wprost, że kontrola wojewódzkich ośrodków medycyny pracy obejmuje także sprawdzenie prawidłowości umów, na podstawie których lekarze wykonują badania profilaktyczne,
  • jednolitych, szczegółowych zasad wykonywania kontroli przez wojewódzkie ośrodki medycyny pracy,
  • obowiązku powiadamiania kierowników wojewódzkich ośrodków medycyny pracy o wykonaniu przez adresatów wystąpień pokontrolnych zaleceń zawartych we wnioskach lub o przyczynach ich niewykonania,
  • przykładowego katalogu kwalifikacji nieprawidłowości do istotnych uchybień, o których mowa w art. 18 ust. 3 ustawy o służbie medycyny pracy.
  • Dokonanie zmian w rozporządzeniu Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy:
  • umożliwiających Państwowej Inspekcji Pracy kontrolę skierowań na badania profilaktyczne przekazywanych   lekarzom, a także
  • nakładających na lekarzy medycyny pracy, obowiązek wizytacji przynajmniej tych stanowisk pracy, które charakteryzują się wysokim ryzykiem zagrożeń dla zdrowia i życia pracownika.

Pojemność popularnych dysków SSD będzie się zmniejszać. Na rynku pojawiły się bardzo pojemne pamięci USB

Pojemność popularnych dysków SSD będzie się zmniejszać. Na rynku pojawiły się bardzo pojemne pamięci USB 10

Dyski SSD to kategoria sprzętu, który cały czas intensywnie się rozwija. Nie tylko zwiększa się szybkość transferu danych, lecz także zmieniają się sposoby podłączania dysku do komputera i technologie, jakie wykorzystują kości pamięci. Dziwić może natomiast inny trend: producenci zdecydowali się nie podwyższać, a w niektórych przypadkach nawet obniżać, pojemność najbardziej popularnych modeli dysków, odpowiadając na zapotrzebowanie rynku, który woli mniej pojemne dyski SSD w niższej cenie.

W tej chwili cały czas bazujemy na technologii SATA III, natomiast pojawia się coraz więcej modeli z wykorzystaniem pamięci 3D NAND oraz z protokołem NVMe po PCI Express. Przyszłość będzie należała do tego typu rozwiązań ze względu na dużo szybszy transfer, mniejszy rozmiar i większą kompatybilność. Nowe urządzenia mogą służyć do zastosowań mobilnych, ultrabooków czy małych płyt pecetowych. Ich waga wynosi ok. 10 g, w porównaniu do tradycyjnych dysków to ok. siedmiokrotnie mniej – mówi agenci informacyjnej Newseria Innowacje Michał Bocheński z firmy Kingston Technology.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Trendfocus, w ostatnim roku ceny dysków SSD wzrosły średnio o 36 proc. Powodem jest duże zapotrzebowanie na tego typu podzespoły, zwłaszcza wykorzystujące interfejs PCIe. Ceny nośników wykorzystujących SATA również zauważalnie poszły w górę.

W tej chwili bazujemy na modelach SATA III, tutaj ograniczeniem jest transfer do 600 MB/s. W przypadku nowych dysków, o których mówiłem, czyli z protokołem NVMe, z kartą PCI Express 3.0 x4, dochodzimy do 4 GB/s, także czas dostępu do danych znacząco się zmniejsza. W konsekwencji wydajność takich dysków jest dużo lepsza, działają szybciej i oferuję użytkownikom jeszcze wyższy poziom komfortu – opowiada Michał Bocheński.

Jak przekonuje ekspert, producenci dysków SSD coraz większy nacisk kładą na podwyższenie szybkości transferu danych, dzięki czemu podczas korzystania z przenośnej pamięci na urządzeniach mobilnych można liczyć na o wiele krótszy czas reakcji i w rezultacie większy komfort korzystania z urządzeń – nie tylko komputerów stacjonarnych, lecz przede wszystkim wszelkich rozwiązań mobilnych.

– Przez długie lata tą barierą był transfer do poziomu 600 MB/s, w tej chwili wyjście poza 600 MB/s zmieni diametralnie użyteczność urządzeń mobilnych, desktopów, ultrabooków, również tabletów wszędzie tam, gdzie są wykorzystywane dyski SSD – przekonuje Michał Bocheński.

Prognozy cenowe dysków SSD na najbliższe miesiące nie napawają optymizmem. Ekspert uważa, że dopiero pod koniec roku mogą ulec zmianie i być nieco korzystniejsze dla konsumenta.

Od maja br. nastąpił znaczący wzrost cen zarówno pamięci NAND flash, jak i pamięci DRAM. Mówimy o wzroście rzędu nawet 100 proc. Ten trend cały czas się utrzymuje i nic nie wskazuje na to, aby do końca trzeciego kwartału coś uległo zmianie. Natomiast przewidujmy, że pod koniec trzeciego kwartału, kiedy będzie pełna dostępność tychże pamięci na rynku, ceny powinny zacząć spadać. Co więcej, poprawi się również dostępność samych dysków SSD – uważa Michał Bocheński. – W tej chwili najbardziej popularnymi dyskami są dyski w formacie 2,5 cala, są to te tradycyjne dyski SATA III, natomiast widzimy dynamiczny wzrost sprzedaży dysków z protokołem NVMe z kartą PCI Express.

W ostatnich latach producenci skupiali się przede wszystkich na opracowywaniu i produkcji dysków SSD o coraz większych pojemnościach. Taka strategia okazała się jednak niewłaściwa, bo zbyt wysokie ceny skutecznie odstraszyły konsumentów od kupowaniu pojemnych, ale bardzo drogich modeli. Rynek zadecydował inaczej – największą popularnością cieszyły się dyski SSD o mniejszej pojemności. Dlatego producenci zdecydowali się zmienić strategię.

Zmiana cen spowodowała, że na przestrzeni roku widzimy odwrót od wyższych pojemności dysków. W owym czasie popularne były pojemności 240 GB, 480 GB, klienci nawet sięgali po dyski o pojemności 1 TB, natomiast dwukrotny wzrost cen spowodował, że znów bardzo poszukiwanymi stały się modele o pojemnościach rzędu 120 GB – tłumaczy Michał Bocheński.

Wpływ na cenę i chwilowe ograniczenie podaży dysków miał również postęp technologiczny – zmiana technologii kości pamięci 2D NAND na 3D NAND, w których komórki pamięci ułożone są w pionie. Dzięki temu możliwe jest ich układanie warstwami, a przez to skrócenie czasu dostępu do danych i zwiększenie pojemności nośników. Problem polega jednak na tym, że nowa technologia produkcji nie jest jeszcze dostatecznie spopularyzowana, zwłaszcza w porównaniu do oczekiwań rynku.

Moce produkcyjne nie są jeszcze na tyle duże, aby to zapotrzebowanie zapełnić, stąd ten wzrost i wyższe ceny na półkach. Może to budzić zdziwienie klientów, którzy jeszcze niedawno płacili 1 złoty za 1 GB, a dzisiaj ten przelicznik to mniej więcej 2 złote za 1 GB, jeśli chodzi o dyski SSD – wyjaśnia Michał Bocheński.

Ciekawostką są za to niezwykle pojemne pamięci USB (tzw. pendrive&HASH39;y), które w przypadku oferty firmy Kingston oferują nawet 2 TB miejsca na dane. To tyle, co popularne dyski twarde w technologii HDD montowane w komputerach stacjonarnych.

– Nowością w ofercie Kingston jest DT Ultimate, jest to pamięć USB o pojemności 1 TB oraz 2 TB z bardzo wysokim transferem: odczyt na poziomie 300 MB/s, zapis na poziomie 200 MB/s, można powiedzieć, że jest to taki dysk SSD w formacie USB. Jest on wykorzystywany tam, gdzie jest potrzeba transferu i zrzucania dużych plików, na przykład w biurach architektonicznych, studiach filmowych czy w działach graficznych – opowiada Michał Bocheński.

Na tego typu pamięci USB, którą można przenosić dosłownie w kieszeni, zmieści się nawet 200 filmów w formacie Full HD lub około 2500 filmów w formacie DivX. Nośnik o pojemności 2 TB kosztuje jednak ponad 6000 zł.

Turecka Antalya zacieśnia współpracę gospodarczą z Polską. Stawia na turystykę i wymianę handlową

Turecka Antalya zacieśnia współpracę gospodarczą z Polską. Stawia na turystykę i wymianę handlową 11

Obroty gospodarcze między Polską a Turcją w ciągu kilku lat zwiększyły się do poziomu 6 mld dol. Na znaczeniu rośnie Antalya. Ten region Turcji odpowiada za blisko 16 proc. eksportu, przede wszystkim warzyw i owoców. Stanowi też ważne centrum turystyczne. W 2016 roku Antalyę odwiedziło 100 tys. Polaków, w tym roku może ich być 150 tys., a w rekordowych latach było ich ponad 250 tys. Mamy już pomost w postaci turystyki, czas na inne relacje w obszarze gospodarki – podkreśla Yusuf Hacisuleyman, wiceprezes Izby Handlowo-Przemysłowej Antalyi.

– Obroty w handlu miedzy Polską a Turcją wynoszą ok. 6 mld dol. Mamy do czynienia z równowagą między importem a eksportem. Eksport z Antalyi wynosi około miliarda dolarów. Ale chcemy dalej zacieśniać naszą współpracę z Polską, szczególnie z Warszawą, na polu gospodarczym i handlowym – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Yusuf Hacisuleyman, wiceprezes Izby Handlowo-Przemysłowej Antalyi.

W 2016 roku polsko-tureckie dwustronne obroty handlowe wzrosły o 4 proc. w porównaniu z 2015 rokiem. Polski eksport wzrósł nieznacznie (o ok. 1 proc.), turecki zaś o ok. 8 proc. (dane za Polsko-Turecką Izbą Gospodarczą). Do Turcji sprzedajemy przede wszystkim silniki spalinowe, samochody osobowe, części zamienne i zespoły urządzeń nadawczych czy samochody ciężarowe. Importujemy ubrania, warzywa i owoce.

Istotną rolę w tureckim eksporcie pełni Antalya.

– Podstawą gospodarki Antalyi jest rolnictwo, w szczególności świeże warzywa i owoce. Jesteśmy największym producentem tych produktów w Turcji – to prawie 7 mln ton świeżych owoców i warzyw rocznie. Produkujemy zarówno w warunkach naturalnych, jak i w szklarniach, co daje nam tę przewagę, że oferujemy świeże owoce i warzywa przez cały rok – przekonuje Yusuf Hacisuleyman.

Turcja jest siódmym największym na świecie producentem rolnym i eksporterem. Sektor odpowiada za blisko 20 proc. zatrudnienia w kraju. Jak jednak przekonuje wiceprezes Izby Handlowo-Przemysłowej Antalyi, świeże owoce i warzywa to nie są jedyne atuty regionu. Kolejnym jest turystyka.

– Rekordowa liczba Polaków odwiedziła Antalyę w 2015 roku. Było to około 250 tys. osób, czyli mniej więcej połowa wszystkich odwiedzających Turcję. W zeszłym roku było to nieco ponad 100 tysięcy, ale rezerwacje na ten rok wyglądają bardzo obiecująco. Spodziewamy się o 60 proc. więcej gości z Polski – wskazuje Hacisuleyman.

Obecnie w Antalyi ląduje 20–25 samolotów tygodniowo z Polski. W lipcu i sierpniu ich liczba może zwiększyć się do 35 samolotów tygodniowo. Turcja chce stać się trzecią co do ważności światową destynacją turystyczną. Od 2016 roku wdrażany jest program „Tourism Emergency Action Plan Support Package”, który ma zneutralizować geopolityczną sytuację, która negatywnie wpływa na sektor turystyczny.

– Antalya jest stolicą tureckiej branży turystycznej. Przyjmujemy rocznie ponad 12 mln turystów. Przyroda, morze i wspaniałe zabytki powodują, że jesteśmy numerem jeden. Mogę śmiało powiedzieć, że Antalya jest jednym z najbardziej atrakcyjnych turystycznie rejonów świata – podkreśla wiceprezes Izby Handlowo-Przemysłowej Antalyi.

W ciągu 12 lat w Turcji liczba turystów wzrosła z 12 do ponad 40 mln. Tylko w 2015 roku dochody z sektora turystycznego wyniosły 31,5 mld dolarów. Dane Światowej Rady Turystyki i Podróży wskazują, że w 2015 roku całkowity udział turystyki w PKB Turcji wyniósł 12 proc. i odpowiadał za 8,3 proc. zatrudnienia. W 2016 roku liczba turystów spadła, przede wszystkim ze względu na zagrożenie terrorystyczne. W tym roku sytuacja powoli wraca do normy.

– Poza turystyką interesuje nas także wymiana handlowa między firmami. Polscy przedsiębiorcy mogliby także inwestować w Antalyi. Mamy już pomost w postaci turystyki, czas na inne relacje w obszarze gospodarki – podkreśla wiceprezes Izby Handlowo-Przemysłowej Antalyi. – Mamy tylko dwie firmy z polskim kapitałem zarejestrowane w Antalyi, chcielibyśmy tę liczbę zwiększyć. Umowa podpisana z Warszawską Izbą Gospodarczą ma ułatwić współpracę inwestycyjną.

Do 2020 roku świat zdominuje trend otwartej gospodarki. 40 proc. pracowników będzie samozatrudnionych

Do 2020 roku świat zdominuje trend otwartej gospodarki. 40 proc. pracowników będzie samozatrudnionych 12

Cyfrowa rewolucja sprawia, że rozwija się nowy trend: otwarta gospodarka. W 2020 roku blisko 40 proc. pracowników będzie samozatrudnionych. Zmiany wymagają od organizacji przystosowania się i odmiennego sposobu zarządzania. Wyzwaniem będzie też zabezpieczenie środowiska cyfrowego. Tylko platformy bezpieczeństwa, które obejmą całe ekosystemy biznesowe, pozwolą organizacjom w pełni otworzyć się na nowe możliwości. Taką platformą jest Samsung Knox, który pozwala w urządzeniu mobilnym oddzielić świat prywatny od służbowego, a w razie ataku odetnie dostęp do informacji.

Otwarta gospodarka zdecydowanie zmieni sposób, w jaki pracujemy. Zmieni nasze interakcje z ludźmi, pracownikami. Otwarta gospodarka to megatrend, który rozpoczyna się teraz, ale w pełni rozwinie się około 2020 roku. Liczby są imponujące, jeżeli chodzi o postęp technologiczny, o kwestie bezpieczeństwa, także o bariery, z którymi będziemy się musieli zmierzyć. To wszystko dzieje się teraz, więc my także musimy się zmieniać w czasie rzeczywistym – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maxime Guirauton, dyrektor marketingu w dziale B2B Samsung Electronics w Europie.

Raport firmy Samsung o wpływie zmian społecznych i technologicznych na otoczenie biznesowe wskazuje, że do 2020 roku do sieci podłączonych będzie 7,3 mld urządzeń na całym świecie. Dla organizacji może to stanowić poważne wyzwanie w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa w środowisku otwartej gospodarki. Ponadto zmieni się także sama struktura zatrudnienia. W 2020 roku blisko 40 proc. pracowników będzie freelancerami.

W oczywisty sposób wymiana informacji będzie podlegała zmianom, także to, w jaki sposób tworzymy. Dawno minęły czasy, kiedy wszyscy pracowali w jednym biurze, kiedy dane były wymieniane tylko w obrębie jednego biura czy firmy. Dziś współtworzymy z różnymi pracownikami, którzy znajdują się w różnych częściach świata. Nowy trend polega na tym, że współtworzymy także z naszymi konkurentami. Musimy więc wszystko zabezpieczyć – tłumaczy Guirauton.

Wciąż jeszcze w części przedsiębiorstw systemy zabezpieczeń są przestarzałe, co ułatwia zadanie hakerom. Raport Samsunga ocenia, że tylko w 2016 roku cyberprzestępczość kosztowała światową gospodarkę ok. 335 mld funtów. Przy rosnącym na znaczeniu internecie rzeczy i postępującej cyfryzacji podstawowe zabezpieczenia mogą się okazać jeszcze mniej wystarczające.

Opracowaliśmy rozwiązanie pod nazwą Samsung Knox, które całkowicie zmienia reguły gry. Dostosowuje się do zmian w życiu zawodowym. Na swoim telefonie można mieć wszystko i będzie to całkowicie chronione, a w razie potrzeby odłączane. Drugą kwestią jest dyslokacja zasobów. Ludzie posługują się różnymi urządzeniami. Dzięki Samsung Knox możemy obsługiwać 10 tys. urządzeń, milion urządzeń, tak jakby to było jedno urządzenie, z tego samego punktu – przekonuje ekspert Samsunga.

Platforma oddziela świat prywatny od służbowego, który zamknięty jest w bezpiecznym Knox Workspace. Ta przestrzeń może zaś być zarządzana przez pracodawcę za pomocą jednego z rozwiązań MDM (Mobile Device Management). W raporcie „Bezpieczeństwo Urządzeń Mobilnych: Porównanie Platform”, sporządzonym przez firmę Gartner, Samsung Knox okazał się najbardziej niezawodną platformą bezpieczeństwa w każdej kategorii, a w zakresie kontroli bezpieczeństwa branego pod uwagę otrzymał ocenę „Strong”.

Współpracujemy z 29 rządami na całym świecie, a ich liczba rośnie z każdym miesiącem. Ta innowacja jest wyjątkowa, ponieważ to nie tylko oprogramowanie, lecz także sprzęt, począwszy od chipa. Dodatkowo jest całkowicie bezpieczna. Jeżeli ktoś będzie próbował zhakować telefon albo przejąć nad nim kontrolę, będziemy to natychmiast widzieli i będziemy w stanie ochronić dane, zamknąć kontent, odciąć dostęp do informacji i mieć pewność, że nic nie wycieknie na zewnątrz – podkreśla Maxime Guirauton.

Izolacja Kataru nie powinna znacząco wpłynąć na ceny ropy naftowej. Wbrew obawom raczej spowoduje ich spadek niż wzrost

Izolacja Kataru nie powinna znacząco wpłynąć na ceny ropy naftowej. Wbrew obawom raczej spowoduje ich spadek niż wzrost 13

Kiedy w pierwszy poniedziałek czerwca cztery kraje Bliskiego Wschodu zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem, zablokowały jego granice i wstrzymały komunikację z nim, rynki obawiały się wzrostu cen ropy naftowej. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Choć dalszy rozwój konfliktu pozostaje niewiadomą, to eksperci raczej przewidują jego załagodzenie. Zdaniem Doroty Sierakowskiej, analityka rynków surowcowych z Domu Maklerskiego BOŚ, prędzej należy się spodziewać spadków cen surowca lub ich utrzymania na obecnym poziomie niż wzrostu.

– Sytuacja związana z izolacją Kataru nie wpłynęła na rynek ropy naftowej w tak istotnym stopniu jak sądzono – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dorota Sierakowska, analityk rynków surowcowych Domu Maklerskiego BOŚ. – Na początku obawiano się, że będą zaburzenia w produkcji ropy naftowej w regionie, w wyniku tego notowania ropy delikatnie wzrosły, ale już tego samego dnia, po kilku godzinach, inwestorzy zaczęli odbierać tę polityczną kwestię nieco inaczej. Może ona negatywnie wpłynąć na porozumienie naftowe państw OPEC, czyli głównie państw regionu Bliskiego Wschodu. Pojawiły się wątpliwości, czy faktycznie te kraje będą chętnie spełniały oczekiwania związane z porozumieniem.

5 czerwca Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt i Bahrajn zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem, a jego obywatelom dały dwa tygodnie na opuszczenie ich terytoriów. Dyplomaci musieli to zrobić w ciągu 48 godzin. Następnie do antykatarskiej koalicji włączyły się kolejne kraje: Jemen, Libia, Malediwy i Nigeria. Zarówno Katar, jak i część z blokujących go państw (Arabia Saudyjska, ZEA, Nigeria, Libia) należą do kartelu OPEC grupującego 13 państw produkujących ropę.

Jesienią 2016 roku z powodu utrzymywania się niskich cen ropy OPEC podjął się samoograniczenia produkcji o 1,2 mln baryłek dziennie do 32,5 mln. Na ograniczenie produkcji przystała też część państw niezrzeszonych w kartelu, m.in. Rosja. Porozumienie pierwotnie miało obowiązywać do końca czerwca 2017 roku, zostało jednak przedłużone o kolejnych 9 miesięcy. Ceny ropy jednak, choć początkowo wzrosły do ok. 55 dol. za baryłkę w przypadku ropy WTI, co było poziomem najwyższym od połowy 2015 roku, w marcu znów zaczęły spadać. I choć wahają się raz w górę, raz w dół, kolejne wzrosty są coraz słabsze. Obecnie baryłka kosztuje ok. 46 dol., a od początku roku ropa potaniała o niemal 15 proc.

– Paradoksalnie ta informacja wpłynęła raczej negatywnie na notowania ropy naftowej, ale też nie wpłynęła bardzo istotnie. Katar nie jest istotnym producentem ropy naftowej, nie jest to tak duży producent jak chociażby Arabia Saudyjska, Iran czy Irak – przekonuje Sierakowska. – To jest zupełnie inna skala, dlatego na razie nie widać istotnych zaburzeń w produkcji czy eksporcie ropy naftowej z tego regionu.

W 2016 roku kraje OPEC wyeksportowały średnio o 6,5 proc. więcej surowca niż w 2015 r. – 25 mln baryłek dziennie. Otrzymały za niego jednak o 13,2 proc. mniej pieniędzy – 445,7 mld dol. To skutek niskich cen, które na początku 2016 roku spadły nawet poniżej 30 dol. za baryłkę. I choć członkom kartelu udawało się w pierwszych miesiącach roku dotrzymywać porozumienia o ograniczeniu wydobycia (choć zwykle o mniejsze niż przewidziane umową ilości), to np. w maju produkcja wzrosła o 336 tys. baryłek dziennie. Miedzy innymi w Nigerii i Libii, które są wyłączone z ograniczenia.

– Trudno przewidywać, jak będzie się rozwijała sytuacja na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza że z politycznego punktu widzenia jest to sytuacja dość skomplikowana – mówi analityk rynków surowcowych DM BOŚ. – W pewnym stopniu te sankcje dotyczące Kataru wynikały z politycznych zagrywek w regionie. Arabia Saudyjska od dłuższego czasu stoi w opozycji do Iranu, czego Katar nigdy nie popierał w tak dużym stopniu i z tego wypływały te nieporozumienia, które widzimy obecnie.

Oficjalnym powodem izolacji Kataru jest wspieranie przez niego terrorystów z Państwa Islamskiego. Znawcy regionu zwracają jednak uwagę na fakt, że choć Katar rzeczywiście wspierał niektóre frakcje Bractwa Muzułmańskiego, to Arabii Saudyjskiej chodzi przede wszystkim dominację w regionie. Arabia Saudyjska ma poparcie antyirańsko nastawionego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Katar natomiast nie chce konfrontacji z Iranem. Jakkolwiek jednak zakończy się spór w obrębie Zatoki Perskiej, dopóki pozostaje w sferze dyplomacji, dopóty ropa nie powinna podrożeć. Zwłaszcza że to niejedyni producenci na świecie, a rozpoczęty w 2014 roku spadek cen surowca spowodował, że Stany Zjednoczone rozwijają produkcję taniej ropy z łupków.

– Zamieszanie wokół Kataru nie wpłynie istotnie na notowania ropy naftowej w kolejnych miesiącach. Spodziewam się że to, co będzie działo się na rynku ropy naftowej, będzie wypadkową produkcji w Stanach Zjednoczonych czy poziomu zapasów w tym kraju, a także tego, w jakim stopniu OPEC będzie wypełniać swoje zobowiązania związane z porozumieniem naftowym – przewiduje Sierakowska. – W rezultacie zbijania się tych dwóch elementów oczekuję, że nie zobaczymy istotnych wzrostów notowań ropy naftowej, natomiast możemy zobaczyć albo spadki, albo konsolidację notowań ropy naftowej, czyli poruszanie się w tych rejonach, które widzimy obecnie.

Fed rozczarował?

Wyczekiwany i nerwowy dzień – tak można określić środę. Inwestorzy dostali decyzję Fed. Dolar ostatecznie jednak tracił na sile. Na pozostałych rynkach też było ciekawie – spore spadki odnotowano na ropie.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna opublikowała wczoraj raport z którego wynika, iż w 2018 podaż ropy będzie przekraczać zapotrzebowanie, nawet uwzględniając oczekiwany wzrost popytu. Zarówno BRENT jak i ropa WTI traciły na wczorajszym zamknięciu około 2.8%. Tymczasem w centrum uwagi był Fed. Zgodnie z oczekiwaniami podwyższono główną stopę procentową o 25pb. Nadal oczekiwana jest jeszcze jedna podwyżka pod koniec roku. Zapowiedziano też rozpoczęcie w tym roku redukcji sumy bilansowej, poprzez ograniczenie reinwestycji.

W tym tygodniu istotnych posiedzeń banków centralnych będzie więcej. Już o 9:30 decyzję podejmuje Narodowy Bank Szwajcarii. Oczekiwane jest pozostawienie stopy procentowej na dotychczasowym poziomie. Natomiast już o 13:00 decyzję podejmie Bank Anglii. Tutaj również nie przewiduje się zmian w wysokości oprocentowania, które wynosi aktualnie 0.25%. W nocy zakończy się też posiedzenie Banku Japonii, na które powinni uważać posiadacze pozycji w jenie.

Fed rozczarował? 14

Po wczorajszych spadkach cena ropy WTI zeszła na wysokości dolnej linii małego kanału spadkowego. Wskaźnik RSI ma jeszcze trochę miejsca do spadków, więc możliwe jest ześlizgiwanie się w kierunku wsparcia na 42$. Tam biegnie środkowa linia dużego kanału wzrostowego i tam można szukać wsparcia. Oporem będzie obszar 47$-48$.

Sylwester Majewski
www.forex-desk.net

Kurs dolara po FOMC: tam i z powrotem

Amerykańska waluta w wieczór decyzji FED wchodziła potężnie przeceniona do pozostałych walut G-10 po fatalnych odczytach inflacji i sprzedaży detalicznej. Podwyżka kosztu pieniądza do przedziału 1-1,25 proc. a (przede wszystkim) konsekwentne utrzymanie poprzednich prognoz optymalnego poziomu stóp procentowych i przedstawienie szczegółów planowanego rozpoczęcia procesu ograniczania sumy bilansowej pozwoliły na kompletne odrobienie strat do euro.

Listopadowy szczyt w okolicach 1,13 nie został naruszony, choć ponownie było tego blisko a pod koniec konferencji FED EUR/USD naruszał 1,12. Osłabienie względem jena okazało się jednak niemożliwe do pełnego zniwelowania ze względu na fakt, że rentowność długu pozostała pod presją i w przypadku papierów dziesięcioletnich nie powróciła do końca konferencji ponad 2,15 proc.

Najlepsza dla dolara informacja to fakt, że prognozy optymalnego zdaniem decydentów poziomu stóp pozostają bez zmian. Ich mediana nadal sugeruje, że w tym roku należy spodziewać się jeszcze jednej podwyżki i trzech kolejnych w roku przyszłym. Biorąc pod uwagę, że rynek w perspektywie roku wycenia o ponad dwie podwyżki mniej niż sugerują to prognozy, to należy rozpatrywać to w kategoriach pozytywnych dla dolara.

Odrabianie strat przez amerykańską walutę będzie warunkowane przez informacje z gospodarki – obecnie poziom rozczarowania odczytami jest najsilniejszy od dwóch lat. Warto też dodać, że połączenie bardzo mocno rozczarowujących danych z USA i skrajnego pozycjonowania na rynku obligacji tworzy asymetryczne ryzyko. W przypadku przełamania passy słabych odczytów istnieje pole do silnego wzrostu rentowności. Należy przy tym uwzględniać także szablon sezonowy, w myśl którego w miesiącach letnich gospodarka USA wyraźnie nabierała impetu.

Nieco zaskakująca jest liczba detali, którą FOMC przekazało w sprawie ograniczania sumy bilansowej, które naszym zdaniem rozpocznie się w grudniu. Start procesu jest zależny oczywiście od kondycji gospodarki, o czym władze monetarne wyraźnie przypomniały. Początkowo tempo redukcji sumy bilansowej (limit sumy zapadających obligacji skarbowych, z których przychody nie będą mogły zostać reinwestowane) ma wynieść 6 miliardów dolarów miesięcznie i co kwartał rosnąć o 6 miliardów aż do osiągnięcia wartości 30 mld USD. Dla aktywów MBS limit ustalono na 4 mld USD miesięcznie, a jego zwiększanie ma odbywać się co kwartał na przestrzeni roku o 4 mld USD aż do osiągnięcia 20 mld USD miesięcznie. Po dzisiejszych krokach widać wyraźnie, że FED chce dobrze przygotować rynek do tego bezprecedensowego w historii procesu i uniknąć turbulencji, które obserwowaliśmy m.in. przed rozpoczęciem wygaszania skupu aktywów w 2013 roku (tzw. taper tantrum).

W komunikacie towarzyszącym decyzji w oczy rzuca się przede wszystkim bardziej łagodny język, w którym opisywana jest inflacja. W najbliższym czasie jej roczna dynamika pozostawać ma poniżej celu 2-proc., ale w średnim horyzoncie ma powracać do pułapu zgodnego z mandatem FED. Wcześniej inflację opisywano jako utrzymującą się blisko celu. FED bacznie przygląda się dynamice zjawisk inflacyjnych, co można odczytywać w kategoriach zaniepokojenia ostatnią słabością presji cenowej. Przede wszystkim odczytujemy to jako przeniesienie uwagi na tendencje inflacyjne po osiągnięciu przez gospodarkę stanu pełnego zatrudnienia.

Yellen na każdej konferencji ma tendencję do powtarzania jak mantry jednego sformułowania. Dziś jest nim stwierdzenie, że FED mocno wierzy, że słabość presji cenowej ma charakter przejściowy. I to właśnie ten przekaz stał się główną przesłanką by inwestorzy ponownie zaczęli kupować amerykańską walutę.

Wychodząc w przyszłość: widzimy przed USD zdecydowanie pozytywne perspektywy. Wycena przyszłej ścieżki stóp jest zbyt niska i będzie z czasem podnoszona. Istnieje gigantyczne pole do odreagowania tegorocznej słabości amerykańskiej waluty i do wzrostu dochodowości długu USA. Po dzisiejszym posiedzeniu spodziewamy się wymazywania negatywnego nastawienia do USD. W szerszym horyzoncie popyt na dolara może podsycać jednak przede wszystkim fala lepszych danych z gospodarki.

Sporządził Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Michał Krupiński pokieruje Bankiem Pekao S.A.

W dniu 14 czerwca 2017 r. Rada Nadzorcza Banku Pekao S.A. powołała z dniem 15 czerwca 2017 r. Pana Michała Krupińskiego w skład Zarządu Banku Polska Kasa Opieki S.A. powierzając mu pełnienie funkcji Wiceprezesa Zarządu Banku.

Michał Krupiński
Michał Krupiński

Pan Michał Krupiński jako Wiceprezes będzie kierował pracami Zarządu do czasu uzyskania zgody Komisji Nadzoru Finansowego na pełnienie funkcji Prezesa Zarządu Banku Pekao S.A.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego powołania. Michał Krupiński ma bardzo duże doświadczenie menedżerskie w bankowości, które zdobył pracując w międzynarodowych instytucjach finansowych, m.in. w Banku Światowym i Bank of America Merrill Lynch. Były prezes PZU na tym stanowisku gwarantuje dobrą współpracę bankowo-ubezpieczeniową, która stanowi ogromny potencjał dla Banku. Jest to nowy rozdział w historii Pekao SA, który nie jest już częścią międzynarodowej grupy bankowej, ale samodzielnym Bankiem w ramach silnej grupy finansowej jaką jest PZU. Jestem przekonany, że Michał Krupinski jest odpowiednim menedżerem do wyzwań, które teraz stoją przed Bankiem. W imieniu całej Rady Nadzorczej Pekao S.A. życzę Michałowi Krupińskiemu oraz całemu Zarządowi wielu sukcesów na tym nowym etapie historii Pekao S.A. – powiedział Paweł Surówka, prezes PZU SA i Przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Pekao S.A.

Ze stanowiska Prezesa Zarządu Banku został odwołany Pan Luigi Lovaglio.

Na tym samym posiedzeniu Rady Nadzorczej przyjęto rezygnacje złożone przez Wiceprezesa Diego Biondo odpowiedzialnego za Pion Zarządzania Ryzykami oraz przez Wiceprezesa Stefano Santini odpowiedzialnego za Pion Finansowy ze stanowisk w Zarządzie Banku Pekao S.A. Rezygnacje członków Zarządu są związane z transakcją zbycia 32,8% akcji Banku Pekao S.A. przez Grupę UniCredit i ich chęcią pozostania w strukturach włoskiej grupy.
Rada Nadzorcza złożyła podziękowania Panom Luigi Lovaglio, Diego Biondo i Stefano Santini za ich wkład w budowanie sukcesu Banku Pekao S.A. w ubiegłych latach i życzyła im wielu osiągnięć w ich dalszych karierach.

SNB, BoE, BoJ – bez fajerwerków

Druga część tygodnia przynosi decyzje trzech banków centralnych G10, choć w żadnym przypadku nie zapowiada się na przełomowe postanowienia. Ze Szwajcarii ponownie usłyszymy, że frank jest przewartościowany, Bank Anglii będzie bardziej ostrożny po trudnym wyniku wyborów, a Bank Japonii nie spieszy się ze strategią wycofania z ultra-łagodnej polityki.

Narodowy Bank Szwajcarii

Po SNB spodziewamy się tego samego, co dotychczas – bank pozostawi stopę procentową bez zmian, podkreśli swoje gołębie nastawienie, a jednocześnie przypomni, że frank jest „znacząco przewartościowany”. Sytuacja gospodarcza Szwajcarii nie uległa większej zmianie od ostatniego posiedzenia w marcu. Inflacja konsumencka wróciła powyżej zera i to nie tylko z powodu pozytywnego oddziaływania zmian cen energii, gdyż inflacja bazowa także jest dodatnia. Jednak tempo ożywienia wciąż stoi pod znakiem zapytania, gdyż wzrost PKB w I kw. przyniósł marne 0,3 proc. k/k. Konsumpcja prywatna pozostaje słaba, a przyspieszenie inwestycji i eksportu sugeruje, ze za wzrost gospodarczy odpowiada przede wszystkim popyt zewnętrzny (ożywienie w strefie euro).

03 02 01SNB uważnie obserwuje kurs franka, i ostatnie umocnienie euro i wygaśnięcie ryzyk politycznych w Eurolandzie pomogło zdjąć nieco presji aprecjacyjnej z franka. Jakkolwiek po części jest to informacja uspokajająca SNB, to popyt na „bezpiecznego” franka nie znika całkowicie, co podtrzymuje konieczność interwencji walutowych. Ogólnie jednak nie spodziewamy się zwiększonej zmienności CHF wokół decyzji SNB.

Bank Anglii

0504W odpowiedzi na wynik zeszłotygodniowych wyborów parlamentarnych Bank Anglii ma więcej powodów, by zachować ostrożność, mając wątpliwości, czy niepewność polityczna nie uderzy mocniej w sentyment konsumentów i biznesu w Wielkiej Brytanii. Dane z gospodarki wypadają mieszanie – z jednej strony produkcja i konsumpcja nie mogą wypracować jednostajnego trendu, indeksy PMI zaczynają słabnąć (choć wskazują na ożywienie), za to inflacja pokazuje siłę. Ten ostatni element wzmacnia stronę jastrzębi w BoE i między innymi dlatego Kristin Forbes głosowała ostatnio za podwyżką stóp procentowych (jej zdaniem przyspieszenie inflacji i stabilna aktywność gospodarcza nie uzasadniają tak niskich stóp procentowych). Jednakże BoE w majowym komunikacie podkreślił, że wyższa inflacja to przede wszystkim skutek silne deprecjacji funta z ostatniego roku. O tym, że wyższa dynamika cen się nie utrzyma świadczy np. wciąż niska presja płacowa. Rynek stopy procentowej odsunął wycenę pierwszej podwyżki stóp procentowych na 2020 rok i w najbliższym czasie nie widzimy, aby oczekiwania dotyczące ścieżki polityki pieniężnej stały się wspierające dla funta. Pozostajemy negatywnie nastawieni do GBP względem EUR i USD w średnim terminie.

Bank Japonii

06Dwudniowe posiedzenie BoJ kończy się w piątek nad ranem polskiego czasu. Powszechnie oczekuje się, że bank nie zmieni parametrów polityki monetarnej. Jednakże ostatnio uwagę przyciąga kwestia komunikacji strategii odejścia od ultra-łagodnego nastawienia, szczególnie po tym, jak w ubiegłym tygodniu prasa informowała, że BoJ rozważa zmianę w odniesieniu do strategii wyjścia. Dotychczas bank ucinał komentarze twierdzeniem, że jest za wcześnie na takie rozważania, ale ożywienie tematu przez ECB i Fed wywiera presję na BoJ. Pomimo tego jest mało prawdopodobne, aby piątkowy komunikat przyniósł przełomowe postanowienia.  Problemem BoJ w dalszym ciągu pozostaję uporczywie niska inflacja. Nawet jeśli po stronie aktywności gospodarczej widać jasne punkty, sądzimy, że w najbliższym czasie bank pozostanie pasywny. Taki przekaz powinien utrzymać stabilne notowania JPY.

Wypowiedzi udzielił Konrad Białas, Główny Ekonomista, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dr Mariusz Cholewa Wiceprezesem Zarządu ACCIS

8 czerwca 2017 r. w Warszawie odbyło się Zgromadzenie Ogólne ACCIS, które wybrało nowy Zarząd Stowarzyszenia. Zgromadzenie Ogólne postanowiło, że Zarząd będzie kolejną kadencję reprezentowany przez Pana Neila Munroe – Prezesa. Jednocześnie na jednego z sześciu Wiceprezesów Zarządu ACCIS wybrany został Prezes Zarządu BIK – Pan Mariusz Cholewa.

ACCIS (Association of Consumer Credit Information Suppliers) to stowarzyszenie zrzeszające rejestry kredytowe, które powstało w 1990 roku w Dublinie. W listopadzie 2006 r. zostało zarejestrowane jako międzynarodowe stowarzyszenie non – profit na mocy prawa belgijskiego i aktualnie zrzesza 42 rejestry kredytowe działające w 28 krajach europejskich oraz 6 instytucji ze wszystkich innych kontynentów. Jako taki ACCIS reprezentuje największą grupę rejestrów kredytowych na świecie.

Do najważniejszych zadań ACCIS należą:

reprezentowanie, promowanie i ochrona wspólnych interesów członków Stowarzyszenia, w szczególności w odniesieniu do spraw międzynarodowych i kwestii wynikających z regulacji wprowadzanych w ramach Wspólnoty Europejskiej, informowanie członków o sprawach, które ich dotyczą, w tym o praktykach innych biur informacji, koordynacja wspólnych projektów, ułatwianie wymiany informacji pomiędzy rejestrami kredytowymi.

Organem decyzyjnym formułującym ogólne zasady polityki i działalności Stowarzyszenia jest Zgromadzenie Ogólne. Organem wykonawczym jest Zarząd, w skład którego wchodzi Prezes oraz Wiceprezesi Zarządu. W tym roku Zgromadzenie Ogólne odbyło się 8 czerwca 2017 r. w Warszawie, a jego współorganizatorem było Biuro Informacji Kredytowej.

Dr Mariusz Cholewa Prezes Zarządu BIK – Absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego. W 2005 r. uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych w zakresie ekonomii. Ukończył również podyplomowe studia Bankowości i Finansów, specjalność bankowość inwestycyjna, organizowane przez Uniwersytet Guildhall w Londynie, Gdańską Akademię Bankową oraz Uniwersytet Gdański.

Pan Mariusz Cholewa w latach 1993-1998 współpracował z Gdańską Akademią Bankową, m.in. jako członek zarządu, a jednocześnie brał udział w badaniach dotyczących restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków, prowadzonych przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. W latach 1995-2003 wykładał na Uniwersytecie Gdańskim, na Wydziale Zarządzania. W okresie 2007-2010 był prezesem Zarządu Banku Rozwoju Cukrownictwa S.A. Od 1998 r. do 2013 r. związany z Bankiem Handlowym w Warszawie S.A. (Citi Handlowy), gdzie zajmował szereg stanowisk managerskich, a do

kwietnia 2013 r. pełnił funkcję dyrektora Departamentu Strategii. Zasiadał w radach nadzorczych wielu spółek m.in. z branży bankowej, inwestycyjnej, ubezpieczeniowej oraz leasingowej w tym także w spółkach giełdowych. W latach 2012-2013 był członkiem Rady Nadzorczej Biura Informacji Kredytowej S.A.

Od czerwca 2013 r. pełni funkcję prezesa Zarządu BIK S.A. Jest także przewodniczącym Rady Nadzorczej Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor S.A.

Ursus S.A. i Ursus Bus S.A. łączą siły z Politechniką Warszawską

Politechnika Warszawska podpisała umowę z Konsorcjum Polski E-BUS, reprezentowanym przez URSUS BUS S.A., na opracowanie projektu bezemisyjnego, elektrycznego autobusu. Pod kątem parametrów technicznych i finansowych pojazd będzie konkurencyjny i innowacyjny na rynku polskim i światowym. Pomiędzy Politechnika Warszawską i URSUS S.A. podpisany został również list intencyjny odnawiający współpracę przy innych projektach.

Umowa zakłada opracowanie projektu polskiego bezemisyjnego autobusu elektrycznego najnowszej generacji. Współpraca przewiduje także wzajemne wsparcie badawczo-rozwojowe obecnych i przyszłych działań konsorcjum. Istotnym elementem podpisanej umowy jest wykorzystanie potencjału uczelni, w szczególności kadry dydaktycznej oraz najbardziej uzdolnionych studentów. Sygnatariusze będą brali udział w badaniach i symulacjach związanych z testowaniem proponowanych przez konsorcjum rozwiązań. Dzięki współpracy kluczowe komponenty będą produkowane w kraju przy wsparciu rodzimego potencjału naukowo-badawczego.

Umowę podpisali: przedstawiciel Politechniki Warszawskiej prof. dr hab. inż. Stanisław  Wincenciak, Prorektor ds. Rozwoju PW oraz Tomasz Nita, prezes URSUS BUS S.A.

Nasza uczelnia to wiodący ośrodek naukowo-badawczy, prowadzący prace w zakresie badań podstawowych, rozwojowych i wdrożeniowych oraz udzielający doradztwa technicznego w zakresie nowoczesnych technologii, wykonywania ekspertyz, opinii naukowych m.in. z zakresu budowy pojazdów, rozwiązań z obszaru elektromobilności i nowoczesnych materiałów  – powiedział Stanisław Wincenciak.

URSUS BUS S.A. dysponuje znaczącym doświadczeniem w projektowaniu i budowie bezemisyjnych autobusów oraz trolejbusów miejskich. Głównym celem spółki jest innowacyjne podejście do elektromobilności, jednego z najbardziej zaawansowanych sektorów transportu publicznego. Spółka współpracuje z renomowanymi partnerami, zarówno naukowymi, jak i komercyjnymi w rozwoju pojazdów elektrycznych – podkreślił Tomasz Nita.

Dodatkowo URSUS BUS S.A. i Politechnika Warszawska sygnowały list intencyjny, który odnawia współpracę przy innych projektach,  a także zapewnia kontynuację wymiany doświadczeń, współpracę ekspercką oraz promowanie przedsiębiorczości  i innowacyjności. Porozumienie dotyczy również realizacji projektu konstrukcji przekładni przełączanej pod obciążeniem do ciągników o mocy 80-115 KM.  Dokument podpisał prof. dr hab. inż.  Stanisław  Wincenciak, Prorektor ds. Rozwoju Politechniki Warszawskiej oraz Karol Zarajczyk, Prezes Zarządu Ursus S.A.

Żaden poważny producent ciągników, żadna poważna firma mająca ambicje motoryzacyjne nie może funkcjonować bez wsparcia wiodących uczelni, a taką niewątpliwie jest Politechnika Warszawska. Doświadczenie i wiedza uczelni pozwoli nam zrobić krok milowy i stać się w krótkim czasie bardzo konkurencyjną firmą. Niezwykle istotną kwestią w rozwoju jest elektromobilność. Ponieważ silnik spalinowy nie jest już jedynym technologicznym rozwiązaniem, mamy obecnie szansę zaistnieć na rynkach europejskich z elektrycznymi autobusami i samochodami dostawczymi – powiedział Karol Zarajczyk.