Cyberprzestępcy z Korei Północnej ze wsparciem dla Rosji. Grupa Lazarus atakuje firmy zbrojeniowe dostarczające drony Ukrainie

0
  • Cyberprzestępcy z grupy Lazarus szpiegowali przedsiębiorstwa z sektora przemysłu obronnego w Europie Środkowej – odkryli badacze ESET.
  • Zaatakowane organizacje to producenci różnego rodzaju sprzętu wojskowego, w tym dronów i jego komponentów, z których wiele jest obecnie używanych w Ukrainie w ramach pomocy wojskowej państw europejskich.
  • Infekując komputery pracowników firm, próbowali pozyskać wiedzę na temat technologii produkcji dronów.
  • Te działania budzą obawy o bezpieczeństwo polskiego przemysłu obronnego, który będzie rozwijał technologie produkcji dronów, a w przeszłości był atakowany przez grupę Lazarus. 

Działania szpiegowskie jako element szerszej strategii Korei Północnej

Północnokoreańscy cyberprzestępcy z grupy Lazarus kontynuują swoje działania wymierzone w europejskie kraje, sojuszników Ukrainy. Badacze ESET odkryli, że ostatnie działania były precyzyjnie skierowane w przemysł obronny, w tym sektor dronów. Ataki dotknęły m.in. trzy firmy z Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej, a ich głównym celem była kradzież informacji poufnych i know-how, co jest zbieżne z niedawnymi doniesieniami o rozwoju północnokoreańskiego programu dronów. W drugiej połowie września przywódca Korei Północnej wyraził swoje zadowolenie z przeprowadzonych testów bojowych dronów, jednocześnie podkreślając, że drony stają się głównym orężem działań wojskowych, co czyni ich rozwój najwyższym priorytetem i ważnym zadaniem w modernizacji sił zbrojnych Korei Północnej.

– Znaleźliśmy dowody na to, że jeden z zaatakowanych podmiotów jest zaangażowany w łańcuch dostaw zaawansowanych dronów jednowirnikowych, czyli bezzałogowych śmigłowców. Jest to typ statku powietrznego, który Pjongjang aktywnie rozwija, ale jak dotąd nie był w stanie go zmilitaryzować – mówi Peter Kálnai, badacz ESET, który odkrył i przeanalizował te ataki.

Korea Północna w przeszłości w dużej mierze polegała na technologiach innych krajów i kradzieży własności intelektualnej, aby rozwijać swoje zdolności w zakresie produkcji dronów. Najnowsze doniesienia wskazują również, że flagowe drony rozpoznawcze i bojowe Pjongjangu (Saetbyol-4 i Saetbyol-9) wykazują uderzające podobieństwo do ich amerykańskich odpowiedników (RQ-4 Global Hawk i MQ-9 Reaper).

„Operacja Praca Marzeń” – nowa odsłona

Jak podkreślają badacze ESET, odkryte właśnie szpiegowskie działania północnokoreańskich cyberprzestępców stanowią kontynuację kampanii znanej pod kryptonimem „Operacja Praca Marzeń”.

– Działanie cyberprzestępców opiera się na metodach inżynierii społecznej, a jej dominującym motywem jest lukratywna, ale fałszywa oferta pracy. Potencjalna ofiara zazwyczaj otrzymuje zwodniczy dokument z opisem stanowiska oraz „niezbędne” narzędzia do otworzenia pliku z ofertą.. W plikach narzędzia najczęściej zaszyty jest trojan umożliwiający zdalny dostęp (RAT), dzięki któremu atakujący mogą uzyskać pełną kontrolę nad zainfekowanym urządzeniem – mówi Beniamin Szczepankiewicz, ekspert cyberbezpieczeństwa ESET.

Wcześniej, w 2023 r. działania oparte o podobną wersję złośliwego oprogramowania zostały wykryte w przypadku ataków na polską firmę zbrojeniową, co pokazuje, że Polska i jej przemysł stanowią bezpośredni cel grupy Lazarus.

Ataki z udziałem Korei Północnej i żołnierze w gotowości

Działania hakerów powiązanych z Pjongjangiem mogą mieć związek z wojną w Ukrainie i rozwojem północnokoreańskiego wsparcia Rosji w działaniach wojennych przeciwko Ukrainie i jej sojusznikom. Trzy zidentyfikowane przez ESET organizacje będące celem ataków produkują różnego rodzaju sprzęt wojskowy, z którego wiele jest obecnie wdrażanych w Ukrainie w ramach europejskiej pomocy wojskowej. Co najmniej jeden ze zidentyfikowanych celów jest zaangażowany w produkcję dwóch modeli bezzałogowców, które są obecnie używane podczas walk.

Północnokoreańscy żołnierze stanowią dla Rosji istotne wsparcie, a według CNN liczba 11 tysięcy walczących miała  zostać zwiększona o kolejne 25-30 tys. żołnierzy[1].

Co więcej, brytyjska organizacja śledcza CAR (Conflict Armament Research) potwierdza, że w trakcie niedawnego ataku dronowego na Chersoń znaleziono amunicję wyprodukowaną w Korei Północnej[2].

Grupa Lazarus – wysoce aktywny gracz

Ataki na przemysł obronny w Europie mają charakter systemowy i przeprowadzane są przez wyspecjalizowane grupy APT, które koncentrują się w szczególności na podmiotach rządowych, sektorze obronnym i strategicznych branżach. Jednym z ich głównych założeń jest szeroko pojęte szpiegostwo gospodarcze, polityczne jak również sianie dezinformacji i paniki. Grupa Lazarus to czołowa grupa, powiązana z Koreą Północną. Jak wynika z danych ESET[3] grupy z Korei Północnej stanowią 14% tego typu formacji i są trzecią ważną siłą po Chinach (40,1%) oraz Rosji (25,7%)

Lazarus jest aktywny od co najmniej 2009 i jest odpowiedzialny za głośne cyberataki, m. in. na Sony Pictures Entertainment czy ransomware WannaCryptor (WannaCry) w 2017 roku, kiedy zainfekowanych zostało ponad 200 tys. komputerów w ponad 100 krajach.

[1] https://edition.cnn.com/2025/07/02/europe/north-korea-troops-russia-ukraine-intl-cmd

[2] https://edition.cnn.com/2025/10/17/europe/north-korea-submunition-russia-ukraine-intl

[3] https://web-assets.eset.com/fileadmin/ESET/US/B2B_Resource_centre/reports/APT_Activity_Report_Q4_2024-Q1_2025.pdf

Lokator kontra właściciel – wojna o kaucję trwa! A prawo stoi po stronie…

Gdyby ktoś pokusił się o przygotowanie rankingu aspektów najmu, które najczęściej powodują spory lokatorów z właścicielami mieszkań, to temat kaucji na pewno uplasowałby się wysoko. Kaucja jest w dalszym ciągu często stosowanym zabezpieczeniem interesów wynajmującego. Jednak właściciele mieszkań na wynajem często nie wiedzą na przykład tego, że powinni zwrócić najemcy pieniądze po waloryzacji. Niewiedza stanowi problem również po stronie najemców (lokatorów). W związku z powyższym, eksperci portalu GetHome.pl przypominają ważne fakty dotyczące kaucji przy wynajmie mieszkań.

Lokatorska ustawa uczy nas, jak stosować kaucję

Wspomniana wcześniej niewiedza co do zasad funkcjonowania kaucji wynika z faktu, że strony umowy najmu mieszkania czasem nie znają przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów. To właśnie wspomniana ustawa jest kluczowa w kontekście wynajmu lokali mieszkalnych jako akt prawny bardziej szczegółowy względem kodeksu cywilnego. Ustawa o ochronie praw lokatorów wskazuje między innymi, że: „Zawarcie umowy najmu może być uzależnione od wpłacenia przez najemcę kaucji zabezpieczającej pokrycie należności z tytułu najmu lokalu, przysługujących wynajmującemu w dniu opróżnienia lokalu (…)” (art. 6 ust. 1).

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 3 grudnia 2013 r. (I OSK 2154/13) potwierdza, że wpłacenie kaucji może być koniecznym warunkiem wynajęcia lokum. Właściciel mieszkania nie powinien jednak zupełnie swobodnie ustalać poziomu wymaganej kaucji, gdyż obowiązują ustawowe limity. Maksymalna kaucja to:

  • dwunastokrotność miesięcznego czynszu za dany lokal (z dnia zawarcia umowy) – generalny limit
  • sześciokrotność miesięcznego czynszu za dany lokal – mniejszy limit dotyczący najmu okazjonalnego oraz instytucjonalnego

Niezależnie od rodzaju najmu, kaucja podlega zwrotowi w ciągu miesiąca od dnia opróżnienia lokalu, oczywiście po ewentualnym potrąceniu należności właściciela mieszkania. Wariant najmu (okazjonalny, instytucjonalny lub zwykły) nie ma również znaczenia w kontekście wymaganego waloryzowania kaucji.

Waloryzacja kaucji – prosta i kosztowna dla właściciela?

Waloryzacja kaucji polega na tym, że właściciel mieszkania zwraca najemcy kwotę równą iloczynowi miesięcznego czynszu obowiązującego w dniu zwrotu kaucji i krotności czynszu przyjętej przy pobieraniu kaucji. Innymi słowy, zwaloryzowany zwrot kaucji uwzględnia podwyżkę czynszu, która dokonała się od czasu zawarcia umowy najmu. Co ważne, waloryzacja nie może być ujemna w razie obniżenia czynszu. W takim przypadku właściciel mieszkania zwraca najemcy kwotę kaucji, jaką wcześniej pobrał (z możliwością ewentualnych odliczeń – np. za uszkodzenia lokalu).

Kaucję mogą pomniejszyć nie tylko uszkodzenia „M”

Temat waloryzacji kaucji jest istotny, ponieważ dopiero od zwaloryzowanej kwoty kaucji właściciel mieszkania powinien odliczyć swoje należności z tytułu najmu (aktualne na dzień opróżnienia tego lokalu). O jakich należnościach konkretnie mowa? Najczęstsze przykłady to:

  • niezapłacony czynsz, a także odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu
  • zaległości najemcy wynikające z opłat niezależnych od wynajmującego (przykładowo rachunków za wodę, odprowadzanie ścieków, energię, gaz i odpady)
  • należności wynajmującego w związku ze zużyciem elementów wyposażenia technicznego mieszkania, o których mowa w art. 6b ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie praw lokatorów (przykład: równowartość zużycia technicznego kuchni gazowej według cen obowiązujących w dniu rozliczenia)
  • należności powstałe na skutek zastępczego wykonania przez właściciela mieszkania robót polegających na odnowieniu lokalu, a także wykonania obciążających najemcę napraw
  • odszkodowanie za stwierdzone, udokumentowane i oszacowane szkody dotyczące lokalu, które powstały z winy najemcy

Eksperci GetHome.pl zwracają uwagę, że katalog możliwych pomniejszeń kaucji jest dość szeroki. Istnieje jednak wspólna zasada. Mianowicie, każde pomniejszenie powinno być odpowiednio udokumentowane w kontekście powodów. Próby wykorzystywania swojej przewagi przez wynajmujących poprzez nieuczciwe rozliczanie kaucji należy ocenić jednoznacznie negatywnie. Naturalnie, musimy też pamiętać o „grzechach” najemców, którzy czasem kwestionują oczywiste uszkodzenia mieszkania. Sprawniejsze procedury sądowe na pewno pomogłyby w eliminowaniu przykładów nieuczciwości – zarówno po stronie wynajmujących, jak i najemców.

Młodzi pracownicy nie chcą już „pakietu benefitów”. Chcą wyboru

Uniwersalne benefity pozapłacowe już nie działają. Generacja Z nie chce kolejnego „pakietu pracowniczego”, lecz motywacji dopasowanej do jej potrzeb. A te znacznie różnią się od tego, czego oczekują starsze pokolenia.

Benefity są, motywacji brak. Gdzie leży błąd?

Mimo rosnących inwestycji w benefity pozapłacowe pracownicy nie czują większego przywiązania do pracodawców – wynika z najnowszej analizy Amilon. Najmłodsze pokolenia deklarują gotowość do zmiany pracy już po kilku miesiącach. Te starsze z kolei – mimo najwyższych współczynników lojalności – mówią o braku poczucia bezpieczeństwa.

Według badań Deloitte aż 40% Zetek (osoby w wieku do 28 lat) odczuwa stres lub lęk przez większość czasu, a 60% młodych pracowników aktywnie rozgląda się za nowym zatrudnieniem. Z kolei 32% przedstawicieli pokolenia X przyznaje, że żyje w stanie finansowej niepewności.

Poszczególne pokolenia rezygnują z pracy z różnych powodów. Podobnie jest z zachętami pozapłacowymi – dla każdej grupy wiekowej inne benefity będą atrakcyjne. Nie da się motywować wszystkich pracowników jednym sposobem – zauważają eksperci.

Firmy zwiększają budżety motywacyjne, ale wciąż działają według jednego schematu, oferując wszystkim to samo. Zamiast strategii pojawia się „szwedzki stół benefitów”, w którym pracownik ma wybrać coś dla siebie. Problem w tym, że większość z nich nie znajduje tam odpowiedzi na realne potrzeby, ani młodzi, ani doświadczeni. W efekcie rosną koszty, ale bez wzrostu zaangażowania – podkreśla Karol Ziółkowski, Country Manager Amilon Polska.

Najmłodsze pokolenie na rynku pracy – tego chce od pracodawcy

Pokolenie Z weszło na rynek pracy z największą pewnością siebie, ale też z najmniejszą tolerancją wobec kompromisów. Według badań Deloitte już 60% młodych aktywnie rozgląda się za nową pracą, a 40% deklaruje stałe poczucie stresu lub lęku.

Motywacja tej grupy opiera się na dopasowaniu. Jak wynika z badania „Work War Z”, aż 47% respondentów wskazuje wynagrodzenie jako główny czynnik wyboru miejsca pracy, ale jednocześnie 81% oczekuje możliwości personalizacji świadczeń. Zamiast stałych pakietów chcą elastyczności. 52% wybiera elastyczne godziny pracy, a 49% – dodatkowe dni wolne.

To pokolenie nie buduje lojalności wobec firmy, tylko wobec stylu pracy, który uwzględnia ich potrzeby. To też pierwsza generacja pracowników, która częściej wybiera e-vouchery i karty zniżkowe niż te bardziej klasyczne benefity. Dla Zetek liczy się nie forma benefitów, lecz to, czy mogą z nich skorzystać „tu i teraz”.

Według ekspertów Amilon najskuteczniej w tej grupie działają:

  • e-vouchery wellness – konsultacje psychologiczne, mindfulness,
  • karty fitness,
  • vouchery rozrywkowe (kino, streaming),
  • bony na gastronomię,
  • e-karty regeneracyjne,
  • ubezpieczenie zwierząt,
  • mobilność (bilety, coworking).

Milenialsi chcą rozwoju, a nie pustych obietnic

Milenialsi, czyli dzisiejsi trzydziesto- i czterdziestolatkowie, to pokolenie, które jako pierwsze przestało traktować pracę wyłącznie jako źródło wynagrodzenia. Według badań Deloitte aż 66% z nich wybiera pracodawcę na podstawie misji i wartości, a nie tylko oferty finansowej.

Jednocześnie badania Instytutu Gallupa pokazują, że 87% milenialsów uznaje rozwój kariery za kluczowy aspekt motywacji, a 27% rezygnuje z pracy z powodu braku takich perspektyw. 84% oczekuje mentoringu i wsparcia od bardziej doświadczonych kolegów, a 81% wskazuje na potrzebę formalnych programów szkoleniowych.

Co istotne, ponad połowa z nich aktywnie rozgląda się za nową pracą, jeśli obecna nie daje im poczucia sensu. W przypadku tego pokolenia skuteczna motywacja opiera się na długoterminowych narzędziach rozwoju i wsparcia życia rodzinnego.

Najbardziej doceniane przez milenialsów benefity:

  • programy szkoleniowo-rozwojowe,
  • pakiet medyczny dla całej rodziny,
  • świadczenia dla młodych rodziców,
  • dobry plan emerytalny,
  • karta sportowa,
  • e-karty podarunkowe na platformy edukacyjne, certyfikacje i kursy językowe,
  • pakiety wellbeing – usługi medyczne, psychologiczne i dietetyczne,
  • opieka nad dziećmi – żłobki, przedszkola, opieka doraźna,
  • dofinansowanie biura domowego lub coworkingu.

Bezpieczeństwo i uznanie – tego chce przeciętny 50-latek

Pokolenie X, czyli pracownicy z największym doświadczeniem w organizacjach, to grupa często pomijana w programach motywacyjnych. Mimo że w wielu firmach to oni pełnią kluczowe funkcje menedżerskie lub eksperckie.

Według raportu Randstad Generational trends in the workplace z 2025 roku 69% przedstawicieli tej generacji deklaruje zaufanie do swoich menedżerów w kwestii rozwoju kariery, ale jednocześnie tylko 30% czuje się w pracy docenionych. To właśnie brak uznania, a nie brak ambicji, jest najczęstszą przyczyną spadku zaangażowania w tej grupie.

Motywacja oznacza tu przede wszystkim bezpieczeństwo – finansowe i zdrowotne. Jak wynika z badania enel-med, 38% pracowników starszych pokoleń uznaje prywatną opiekę zdrowotną za najatrakcyjniejszy benefit, a 50% uważa, że zmniejsza ona realnie absencję chorobową.

Świadczenia cenione przez pokolenie X najwyżej to:

  • prywatna opieka medyczna (zwłaszcza stomatologia i rehabilitacja),
  • programy emerytalne i doradztwo finansowe,
  • wsparcie dla opiekunów rodzinnych (rodzice seniorów),
  • benefity związane z dojazdami – w tym karty paliwowe,
  • e-vouchery do aptek i sieci medycznych,
  • świadczenia związane z uznaniem stażu i pracy długoterminowej.

Benefity pracownicze mają sens tylko wtedy, gdy są właściwie dopasowane do potrzeb poszczególnych członków zespołu. Badania pokazują, że spersonalizowane świadczenia nie tylko poprawiają dobrostan pracowników, ale też zwiększają zaufanie do pracodawcy i ograniczają rotację. To właśnie ten kierunek rozwoju kultury benefitowej będzie decydował o przewadze pracodawców w najbliższych latach. – komentuje Karol Ziółkowski.

Prywatne sieci 5G dual-use kluczowe dla bezpieczeństwa regionu

W obliczu bezprecedensowej, rosnącej skali zagrożeń cyfrowych w krajach bałtyckich i całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, musimy wykorzystać potencjał technologii dual-use do wzmocnienia naszego bezpieczeństwa. Prywatne sieci 5G o zastosowaniu cywilnym i militarnym mogą stać się kluczowym elementem naszego bezpieczeństwa. Konieczne jest zacieśnienie współpracy międzynarodowej i międzysektorowej w regionie, aby osiągnąć cele w zakresie odporności – argumentowali eksperci z Europy Środkowo-Wschodniej zgromadzeni w Rydze podczas konferencji Techritory.

Decydenci, eksperci branżowi, dostawcy rozwiązań technologicznych i badacze uczestniczący w spotkaniu zorganizowanym przez Związek Cyfrowa Polska, koalicję CEE Digital Coalition oraz firmę IS-Wireless dyskutowali o konieczności implementacji sieci 5G, a w przyszłości także 6G z myślą zarówno o zastosowaniach cywilnych, jak i obronnych w celu wzmocnienia bezpieczeństwa technologicznego państw bałtyckich oraz całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej – szczególnie w kontekście zależności od dostawców spoza krajów NATO. Dyskusja odbyła się podczas corocznej konferencji Techritory, która skupia czołowych ekspertów w dziedzinie łączności i cyfryzacji. Jej celem było zwrócenie uwagi na rosnące znaczenie technologii podwójnego zastosowania i przenikanie się rozwiązań komercyjnych i obronnych.

Rosnące zagrożenia wymagają skoordynowanej odpowiedzi

Państwa bałtyckie oraz inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej mierzą się z coraz większą liczbą cyberataków. Skala zagrożeń cyfrowych i incydentów cyberbezpieczeństwa w regionie jest bezprecedensowa. – Krajobraz zagrożeń cybernetycznych w krajach bałtyckich, w Polsce i w całym regionie uległ drastycznej zmianie w ostatnich latach. Liczba znaczących incydentów cybernetycznych w Estonii podwoiła się w 2024 roku w porównaniu z rokiem poprzednim. Na Łotwie liczba cyberataków na instytucje państwowe wzrosła czterokrotnie od 2022 roku. Wzrost liczby incydentów obserwujemy również na Litwie. Polska pozostaje jednym z najczęściej atakowanych krajów w Europie i na świecie. W 2024 roku jedynie 17% polskich firm nie doświadczyło incydentu związanego z cyberbezpieczeństwem. To wyraźnie pokazuje, że bezpieczeństwo cyfrowe stało się dziś integralną częścią bezpieczeństwa narodowego. Obecna sytuacja geopolityczna wymaga ścisłej kontroli nad infrastrukturą cyfrową – również nad sieciami 5G, danymi i widmem radiowym – powiedział Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, otwierając sesję w Rydze.

Rosnące znaczenie technologii podwójnego zastosowania

Zdaniem ekspertów zgromadzonych w Rydze technologie dual-use, czyli takie, które mogą być wykorzystywane zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych, stanowią kluczowy element odpowiedzi na złożone wyzwania w zakresie bezpieczeństwa przed jakimi stoi region. – Rynek zaawansowanych technologii stanowi ogromne wyzwanie dla małych, krajowych firm deep tech, które muszą konkurować z globalnymi gigantami technologicznymi. Aby te innowacyjne firmy mogły się rozwijać, potrzebna jest wyraźna wola polityczna i strategiczne decyzje wspierające krajowe rozwiązania – podobnie jak w przypadku skutecznych działań podjętych na Ukrainie. Nie możemy jednak czekać, aż konflikt zmusi nas do zmian. Program NATO DIANA Rapid Adoption Scheme stanowi praktyczny, wspólny krok naprzód, umożliwiając szybszą integrację zaufanych technologii przy poszanowaniu zasad sojuszniczej dyplomacji. Kluczowe jest, by takie ramy nadal się rozwijały, wzmacniając pozycję mniejszych innowatorów bez naruszania delikatnej równowagi w stosunkach międzynarodowych – argumentował Sławomir Pietrzyk, CEO IS-Wireless, dostawcy sieci 5G o podwójnym zastosowaniu (dual-use) dla przemysłu i zastosowań taktycznych, aktywnie uczestniczący w programie akceleracyjnym NATO DIANA (Phase 2).

Uczestnicy spotkania wskazali również przykłady udanych wdrożeń technologii dual-use na świecie, w tym współpracy prywatno-wojskowej przy budowie mobilnych sieci taktycznych na potrzeby działań bojowych oraz integracji prywatnych sieci 5G z sieciami taktycznymi w celu zapewnienia interoperacyjności w obronności. Sesja umożliwiła wymianę doświadczeń w tym zakresie między krajami regionu.

Wezwanie do działania

Dyskusję zakończono wezwaniem do zacieśnienia współpracy w regionie pomiędzy sektorem publicznym a dostawcami technologii w celu wzmocnienia bezpieczeństwa poprzez wdrażanie technologii podwójnego zastosowania. – Konieczne jest przyspieszenie wdrażania prywatnych sieci 5G w obronności, infrastrukturze krytycznej, logistyce portowej i ośrodkach przemysłowych. W równym stopniu istotne jest zachęcanie do inwestycji publicznych i prywatnych, które mają kluczowe znaczenie dla naszego bezpieczeństwa i łączności w sytuacjach kryzysowych. Współpraca międzynarodowa i międzysektorowa w regionie musi zostać zacieśniona – również w ramach NATO, UE oraz innych inicjatyw dotyczących łączności i cyberbezpieczeństwa – zgodzili się uczestnicy spotkania w Rydze.

– Choć władze krajowe i instytucje publiczne są zaangażowane w rozwój 5G – zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych – to w całej Europie wciąż nie wykorzystujemy w pełni wiedzy i potencjału sektora prywatnego, w którym działają ambitne firmy gotowe do współpracy z sektorem publicznym w celu wzmocnienia naszej łączności i bezpieczeństwa. Współpraca publiczno-prywatna to szansa, której w obszarze 5G wciąż w pełni nie wykorzystaliśmy – podsumował Michał Kanownik.

PZF: faktoring finansuje już 23,6 mln faktur – rośnie liczba firm korzystających

Już ponad 31 tys. firm w Polsce korzysta z usług faktoringowych. Podmioty zrzeszone w Polskim Związku Faktorów zanotowały w ciągu trzech kwartał 2025 r. obroty o łącznej wartości 376,7 mld zł, czyli o 9,3 proc. więcej niż rok temu. Sfinansowały przy tym 23,6 mln faktur.

Do Polskiego Związku Faktorów (PZF) należy obecnie większość podmiotów oferujących w Polsce usługi faktoringowe. Organizacja zrzesza 4 banki komercyjne, 21 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania oraz 6 podmiotów o statusie partnera.

– Rynek faktoringu nieustannie się rozwija i to mimo dającej się wciąż odczuwać znaczącej niepewności w otoczeniu zarówno gospodarczym, jak i geopolitycznym. Regularnie odnotowywana dodatnia dynamika obrotów naszego sektora to jeden z ważnych aspektów wskazujących na wciąż duży potencjał rozwojowy branży. Umiejętnie łączymy wzrost finansowy z doskonaleniem procesów obsługowych i dostosowywaniem zaplecza technologicznego. Wpływa to w oczywisty sposób na wzrost dostępności naszej oferty poprzez przyspieszenie procesów oceny ryzyka. Otwieramy możliwości uzyskania finansowania działalności gospodarczej tym wszystkim, którzy z różnych względów mają utrudniony dostęp do kredytów bankowych mówi Konrad Klimek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 31,2 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 23,6 mln faktur.

– Od dłuższego już czasu branża faktoringowa notuje regularne wzrosty zarówno obrotów, jak i liczby faktur przyjętych do sfinansowania. Jednak tym co cieszy nas szczególnie, jest pokonanie kolejnego progu jeśli chodzi o liczbę klientów. Obecnie obsługujemy ich ponad 31 tysięcy, co świadczy o rosnącym zaufaniu przedsiębiorców do naszych usług. Coraz powszechniej doceniają oni naszą rolę, nie tylko jako finansowego narzędzia, ale także ważnego ogniwa w całym systemie zarządzania ich płynnością, ryzykiem, kapitałem i konkurencyjnością. Faktorzy potrafią przy tym budować z klientami trwałe relacje, które przekładają się na wieloletnią współpracę mówi Konrad Klimek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Po faktoring sięgają przede wszystkim przedsiębiorstwa dystrybucyjne i produkcyjne. W ich przypadku rozwój prowadzonej działalności i wzrost sprzedaży, a w ślad za tym – liczba i wartość wystawionych faktur, często idzie w parze z podatnością na zmienność koniunktury na rynku, na który adresują swoją ofertę. Aby móc się rozwijać w warunkach sezonowości, potrzebują one większej puli środków do wykorzystania na bieżącą działalność. Dzięki nim mogą szybko regulować własne zobowiązania. Mogą też udostępnić kontrahentom więcej czasu na zapłatę faktur. Sięgając po faktoring, podnoszą więc swoją konkurencyjność.

USA otwierają się na kryptowaluty, Polska dokręca śrubę – branża alarmuje

Członek zarządu Rezerwy Federalnej USA, Christopher Waller, w najnowszym wystąpieniu stwierdził wprost: „Bitcoin jest częścią współczesnych finansów i z nami zostanie”. To jedno z najbardziej znaczących uznań ze strony światowych regulatorów. Tymczasem w Polsce trwa proces legislacyjny, który – zamiast wykorzystać potencjał technologii blockchain – może skutecznie zdusić
rodzimy rynek.

Świat: integracja. Polska: izolacja

Podczas gdy globalne instytucje finansowe uczą się współistnienia z kryptowalutami, w Polsce uchwalono ustawę o rynku kryptoaktywów, która znacząco wykracza poza unijne ramy MiCA. Nowe przepisy przewidują surowe sankcje, wysokie bariery administracyjne i szerokie uprawnienia dla regulatora – co w praktyce może zniechęcić przedsiębiorców do działania w kraju.

Sławek Zawadzki, Co-CEO Kanga Exchange, komentuje:

„To moment, w którym widać, kto rozumie kierunek zmian, a kto próbuje zatrzymać czas. Nawet członek zarządu Fed – instytucji, która przez lata była symbolem konserwatyzmu finansowego – mówi dziś o Bitcoinie jako o fakcie, nie o ryzyku. Polska niestety wybiera odwrotną drogę: zamiast wspierać rozwój i edukację, stawia na restrykcje. Efekt? Innowacje i kapitał uciekną tam, gdzie regulatorzy są bardziej otwarci.”

„Bitcoin nie zniknie, niezależnie od decyzji polityków. Pytanie tylko, czy pozostanie w Polsce” – dodaje Zawadzki.

Roboty współpracujące wchodzą do głównego nurtu. 93% liderów przemysłu widzi je jako standard w ciągu dekady

Nowe badania przeprowadzone przez Universal Robots pokazują wyraźny optymizm w całej Europie. Roboty współpracujące (coboty) stają się kluczowym elementem strategii dotyczących zatrudnienia w przemyśle.

Automatyzacja szybko staje się motorem wzrostu przedsiębiorstw w całej Europie. Badania Universal Robots ujawniają duże oczekiwania co do jej wpływu na miejsca pracy, wydajność i transformację pracowników.

Badanie, które objęło odpowiedzi ponad 2000 specjalistów z ośmiu krajów europejskich, pracujących w firmach na różnych etapach wdrażania automatyzacji, pokazuje, że 84% respondentów deklaruje pozytywne nastawienie pracowników do robotyzacji, a jedynie 3% sygnalizuje opór. To wyraźny punkt zwrotny w postrzeganiu automatyzacji – jest dziś raczej mile widziana niż wzbudza obawy.

Coboty staną się powszechne

93% liderów przemysłu oczekuje, że w ciągu najbliższej dekady co najmniej 10% pracowników będzie współpracować z cobotami, a niemal połowa (47%) przewiduje, że będzie to ponad jedna czwarta załogi. W Polsce te dane są nawet wyższe – według 54% respondentów z Polski w tym czasie co najmniej jeden na czterech pracowników w ich organizacjach będzie współpracować z cobotem.

Coboty już teraz są podstawą działalności wielu firm, a ich rola będzie rosła wraz z przyspieszeniem procesu automatyzacji i dalszym umacnianiem ich pozycji w przemyśle.

Perspektywy zatrudnienia: pozytywny bilans wypiera starą narrację

Ponad połowa badanych (51%) uważa, że do 2030 r. roboty stworzą więcej miejsc pracy, niż zlikwidują. Inaczej uważa tylko 22%, a aż 78% pozostaje optymistycznych lub neutralnych. To wyraźne odejście od wcześniejszych obaw, że automatyzacja będzie zastępować ludzi na rynku pracy i dowód na rosnące znaczenie cobotów w różnych sektorach. Podobne wyniki odnotowano dla Polski: również 51% badanych uważa, że dzięki robotom miejsc pracy przybędzie.

Ponadto, 91% respondentów twierdzi, że coboty mogą zmniejszyć niedobory kadrowe o co najmniej 10%, a 44% spodziewa się redukcji o jedną czwartą lub więcej. Wskazuje to na rolę automatyzacji w stabilizowaniu działalności, umożliwianiu rozwoju i łagodzeniu skutków presji demograficznej – szczególnie starzenia się populacji i kurczenia się zasobów pracowników w całej Europie.

– Wyraźnie pozytywne postrzeganie automatyzacji w Polsce jest dobrym prognostykiem dla naszego przemysłu. To, że coraz więcej firm traktuje coboty jako realne wsparcie dla pracowników i narzędzie wzrostu produktywności świadczy o realistycznym planowaniu przyszłości. Wyniki badań pokazują, że roboty i współpraca z nimi będą kluczowym elementem rozwiązywania niedoborów kadrowych oraz budowania odporności przedsiębiorstw na wyzwania demograficzne i rynkowe – mówi Grzegorz Będkowski, Channel Distribution Manager Universal Robots w Polsce.

Produktywność głównym motorem inwestycji

Najważniejszym powodem inwestycji w automatyzację jest produktywność. 68% ankietowanych wskazało jej wzrost jako jeden z trzech kluczowych czynników wdrożenia.

Efekty już są widoczne: 89% firm odnotowało wymierną poprawę wydajności dzięki cobotom. Ponad połowa (52%) zanotowała wzrost o 10–25%, niemal jedna trzecia (30%) – o 26–50%, a 6% wskazało na poprawę o ponad 50%.

Dla Polski wskaźniki te są jeszcze bardziej optymistyczne. Wzrost produktywności w zakresie 10-25% odnotowało 55% badanych, dla przedziału 26-50% – dokładnie do trzeci, a na ponad 50% poprawę produktywności wskazało 7,5% ankietowanych.

Automatyzacja zdefiniuje przyszłość przemysłu w Europie i Polsce

– Europejski przemysł przechodzi głęboką transformację, mierząc się z niestabilnością geopolityczną, inflacją, starzeniem się społeczeństw i wyzwaniami w łańcuchach dostaw – mówi Daniel Niepsuj, CEE Sales Lead w Universal Robots. – W odpowiedzi automatyzacja przestała być odległym celem – stała się priorytetem. Firmy inwestują w robotykę, sztuczną inteligencję i zaawansowaną analitykę, aby zwiększyć produktywność, jakość i odporność. Nasze badania potwierdzają tę zmianę, pokazując, że coboty nie tylko zwiększają efektywność, ale też napędzają transformację całych przedsiębiorstw – podsumowuje Niepsuj.

O badaniu

Badanie zawarte w raporcie „Stan automatyzacji przemysłowej w 2025 r.” zostało przeprowadzone w pierwszej połowie 2025 r. w ośmiu krajach europejskich: Danii, Francji, Niemczech, Włoszech, Polsce, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii.

Badanie, zlecone przez firmę Universal Robots, zostało przeprowadzone z wykorzystaniem wiodącej platformy badawczej B2B oraz profesjonalnego panelu zewnętrznego, aby zapewnić reprezentatywną próbę odzwierciedlającą różnorodność wielkości przedsiębiorstw, branż i poziomów zaawansowania automatyzacji.

Wyniki opierają się na odpowiedziach 2174 specjalistów pracujących w firmach na różnych etapach wdrażania automatyzacji, w tym w firmach korzystających z robotów współpracujących lub przemysłowych, zaawansowanych maszyn bez robotyki oraz podstawowych rozwiązań automatyzacyjnych.

Respondenci reprezentowali grupę zrównoważoną pod względem poziomów stażu pracy, z czego 95% było zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin, i pochodzili z organizacji obejmujących zarówno MŚP, jak i duże korporacje.

Kapitał płynie do Polski – złoty się umacnia. Ropa drożeje po decyzjach Trumpa

Kolejne umocnienia złotego pokazują, że mimo problemów z ratingiem i nadchodzących obniżek stóp procentowych, inwestorzy polubili naszą walutę. Ropa idzie w górę po tym jak Donald Trump dokonał silnego ekonomicznego uderzenia w sektor paliwowy. W tle oczekiwanie na sygnały co z polityką monetarną za oceanem. 

Złoty najsilniejszy od kwietnia

Ostatnie dni są nadspodziewanie dobre dla polskiego złotego. Z jakiegoś powodu kapitał uznał, że ta Polska jest całkiem fajna. Produkcja przemysłowa wypadła niby lepiej od oczekiwań, jednak wczorajsze dane o sprzedaży detalicznej zawiodły. Wynik był niższy, niż przypuszczano. Nie przeszkadza to jednak inwestować w złotego. Spada rentowność obligacji, więc jako Polska możemy się taniej zadłużać. W górę idzie również giełda, co pokazuje, że zagraniczny kapitał płynie nie tylko na rynek obligacyjny, ale również na polski parkiet. Nie wiadomo jeszcze, co bardziej wpływa na zainteresowanie inwestorów naszym krajem. Czy decyduje o tym to, że Polska jest teraz relatywnie tania i na Zachodzie ceny już mocno wzrosły, więc inwestorzy szukają nowych rynków? A może staje się ona atrakcyjnym miejscem sama w sobie?

Ropa odbija

Czego potrzeba by ceny ropy zaczęły istotnie rosnąć? Przeważnie wystarczy gwałtownie ograniczyć dostawy z jakiegoś regionu, a spodziewany brak surowca na rynku zrobi swoje. Można np. wpisać na listę sankcyjną zarówno Rosneft i Lukoil. W rezultacie aktywa tych firm zostaną zamrożone, a amerykańskie firmy nie mogą robić z nimi biznesu. Ruch ten wygląda na dużo skuteczniejszy niż ostatnie wymuszenie zgody na wykluczenie importu rosyjskiej ropy na Indiach. Zgoda ta została bowiem ogłoszona, zanim została udzielona, a Delhi finalnie nie podjęło takiej decyzji. Obecny ruch widać jednak mocno w cenach. Ropa w ciągu niewiele ponad doby przeszła z poziomów 61 USD na 65 USD za baryłkę ropy Brent notowanej w Londynie. Wygląda więc na to, że Donald Trump zaczyna rozumieć rosyjską strategię zwodzenia i podjął realne działania.

Tydzień do decyzji FED

W przyszłym tygodniu poznamy decyzję Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Obniżka wydaje się nieunikniona – zarówno ta teraźniejsza i grudniowa. To, co jednak od tych dwóch cięć o 0,25% bardziej interesuje rynki, to co dalej. Z jednej strony mamy ostatnią wypowiedź odchodzącego wkrótce prezesa FED o jednej obniżce w 2026 roku. Z drugiej rynek oczekuje już teraz trzech. Nawet po tych trzech obniżkach, zakładając brak zmian w strefie euro, nadal będą one o ponad dwie decyzje wyższe, niż na Starym Kontynencie. Cześć inwestorów zwraca uwagę, że tak szybki spadek stóp procentowych może spowodować znów presję na wyprzedaż dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

12:00 – Wielka Brytania – wskaźnik zamówień wg. CBI,

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych.

LUX MED przejmuje A2 Clinic z Dolnego Śląska

Do sieci LUX MED Stomatologia dołącza spółka z placówkami stomatologicznymi w Wałbrzychu i Dzierżoniowie. To kolejna inwestycja, która poszerza sieć i wzmacnia pozycję firmy w regionie Dolnego Śląska.

A2 Clinic oferuje pełen zakres uzupełniających się zabiegów z zakresu stomatologii estetycznej, protetyki, chirurgii, implantologii, ortodoncji czy endodoncji mikroskopowej. W ramach działalności wykonywane są też badania tomografii komputerowej i RTG.

–  Rozwój usług stomatologicznych jest ważną częścią strategii biznesowej Grupy LUX MED. Zależy nam na oferowaniu specjalistycznej opieki medycznej i szerokiego zakresu usług dentystycznych, przy zapewnieniu komfortu i bezpieczeństwa pacjentom. Dlatego bardzo się cieszę, że dołącza do nas A2 Clinic i głęboko wierzę, że wspólna działalność przyniesie obustronne korzyści – mówi Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy LUX MED.

Obie placówki A2 Clinic wyposażone są w nowoczesny sprzęt do diagnostyki obrazowej i zapewniają opiekę najnowszej generacji m.in. leczenie pod mikroskopem stomatologicznym czy cyfrowe projektowanie uśmiechu, czyli możliwość wizualizacji efektu końcowego przed podjęciem leczenia.

Placówka A2 Clinic w Wałbrzychu mieści przy ul. Broniewskiego 87a, a w Dzierżoniowie na Osiedlu Błękitnym 30.

Tylko 43% firm oferuje szkolenia AI, choć większość oczekuje ich użycia

Pracodawcy wywierają coraz większą presję na korzystanie ze sztucznej inteligencji w pracy, jednocześnie tylko 43 proc. z nich, zdaniem pracowników, oferuje zaawansowane narzędzia AI i mniej niż co drugi zapewnił zatrudnionym szkolenie w tym obszarze. Pracownicy z kolei czują się zagubieni, 40 proc. z nich otwarcie przyznaje, że nie nadąża za nowinkami AI i czuje się zagubiona. 2/3 korzysta w pracy z tej technologii, ale tylko co piąty na zaawansowanym poziomie – wynika z raportu „Jak pracować, by nie żałować? W dobie rewolucji AI” portali pracy rocketjobs.pl i justjoin.it, którego partnerem głównym jest Totalizator Sportowy. Strategicznie publikację wspierają eTutor dla firm i ProfiLingua, a patronatu naukowego udzieliła Akademia Leona Koźmińskiego.

AI w pracy: popularność rośnie, ale poziom zaawansowania nie

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w miejscu pracy staje się normą. Według najnowszego badania przeprowadzonego przez portale z ofertami pracy rocketjobs.pl i justjoin.it, na próbie ponad 1500 pracowników umysłowych, 41 proc. z nich regularnie korzysta z narzędzi AI, a kolejne 29 proc. robi to sporadycznie. To oznacza, że już dziś 7 na 10 zatrudnionych ma bezpośrednią styczność ze sztuczną inteligencją w miejscu pracy. Najczęstsze zastosowania to wyszukiwanie informacji, pisanie treści, analiza danych i tłumaczenie tekstów. Najchętniej pracownicy korzystają z Chata GPT, a 2/3 z nich deklaruje, że potrafi pisać skuteczne prompty.

Jednak przy bliższym spojrzeniu obraz jest mniej optymistyczny. Tylko co piąty pracownik korzysta z narzędzi AI w sposób zaawansowany, 40 proc. stanowią osoby, które swoje umiejętności określiły jako średnie, a nieco ponad 1/5 (23 proc.) przyznaje się do niskiej lub żadnej znajomości tej technologii. Wyjątkiem są specjaliści IT, wśród których aż 34 proc. deklaruje zaawansowany poziom umiejętności AI.

Wyniki badania odsłaniają fascynującą dychotomię w postrzeganiu AI przez polskich pracowników. Aż 81 proc. dostrzega pomocny wpływ na rozwój kompetencji, ale tylko 39 proc. rzeczywiście opanowało AI na wysokim poziomie. Ta luka między percepcją a praktyką nie jest przypadkowa. Wiele osób wskazuje na takie narzędzia jak ChatGPT czy Midjourney, ale niewielu umie je efektywnie wykorzystać w pracy. Obsługa AI postrzegana jest jako najbardziej przyszłościowa kompetencja (przez 45 proc. badanych), ale pozostaje najsłabiej opanowana. Jesteśmy w fazie przejściowej – świadomość potrzeb wyprzedza praktyczne zastosowanie – mówi Ewelina Suchocka, Główna Specjalistka ds. Digital Marketingu w Totalizatorze Sportowym.

Satysfakcja z pracy w erze AI: entuzjazm zmieszany z dyskomfortem

Relacja polskich pracowników ze sztuczną inteligencją okazuje się bardziej złożona niż prosty podział na entuzjastów i sceptyków. Z jednej strony dane pokazują rosnące oswojenie z technologią – ponad 70 proc. pracowników uważa, że wie jak korzystać z narzędzi AI, 62 proc. twierdzi, że potrafi pisać skuteczne prompty, a niemal dwie trzecie deklaruje znajomość narzędzi dedykowanych ich branży. Główną zaletą, którą dostrzegają użytkownicy, jest znaczący wzrost produktywności: 71 proc. badanych przyznało, że AI pozwala im wykonywać standardowe zadania szybciej i efektywniej, w tym co czwartemu – zdecydowanie szybciej. Co więcej, 55 proc. pracowników widzi w AI szansę na znalezienie nowej pracy, a 43 proc. na awansowanie na stanowisko, do którego nie ma się jeszcze dostatecznych kompetencji. Większość deklaruje też satysfakcję ze współpracy z AI – 55 proc.

Jednak za tym przypływem optymizmu kryje się także pewien dysonans emocjonalny i etyczny. 1/3 badanych uważa, że AI zagraża ich pracy, a 40 proc. czuje się przytłoczona i przyznaje, że nie nadąża za wszystkimi nowinkami związanymi ze sztuczną inteligencją. W dodatku ponad 1/3 pracowników czuje, że oszukuje wykonując swoje zadania z pomocą AI, a 28 proc. ukrywa przed przełożonym korzystanie z narzędzi AI w pracy. Powstaje zatem paradoks – z jednej strony AI istotnie zwiększa produktywność i stwarza nowe szanse dla pracowników, z drugiej budzi wątpliwości moralne i poczucie, że korzystanie z niej podważa autentyczność ich pracy.

Duża część pracowników ma też dość pragmatyczny stosunek do AI: 46 proc. respondentów traktuje ją jako kolejne narzędzie do pracy, co dziesiąty widzi w niej jedynie chwilową modę, a 1/3 postrzega jej obecność jako konieczność, do której trzeba przywyknąć niezależnie od własnych preferencji.

Rozwój sztucznej inteligencji obiecuje wzrost produktywności, ale towarzyszą mu także nowe wyzwania psychologiczne i społeczne. Aż 42 proc. pracowników przyznaje, że nie nadąża za innowacjami w obszarze AI, a 38 proc. deklaruje przytłoczenie nadmiarem informacji. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera syndrom oszusta. Coraz więcej osób ma wrażenie, że ich sukces nie należy już w pełni do nich. Takie doświadczenia podważają poczucie sprawczości i tożsamość zawodową, zwłaszcza w profesjach opartych na wiedzy. Aby sprostać tej transformacji, organizacje muszą wspierać nie tylko rozwój umiejętności technicznych, ale też odporność psychiczną i krytyczne myślenie mówi dr Zuzanna Staniszewska, adiunktka w Katedrze Zarządzania Akademii Leona Koźmińskiego. Ostatecznie to nie prędkość innowacji, lecz umiejętność etycznego i inkluzywnego zarządzania zmianą przesądzi o tym, czy AI stanie się źródłem rozwoju, czy wykluczenia dodaje.

Edukacja: luka między potrzebami a działaniami

W związku z upowszechnianiem się narzędzi AI, a także zastąpieniem niektórych zadań przez algorytmy ciągła edukacja stała się dla pracowników koniecznością. Co trzeci z nich przyznaje, że odczuwa silną presję nabywania nowych kompetencji w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, a 1/4  spotyka się z wymogami pracodawcy w obszarze używania narzędzi AI. Jednocześnie tylko 39 proc. badanych otrzymało w miejscu pracy szkolenie z AI – i w większości były to kursy fakultatywne. Tymczasem istotna część pracowników (42 proc.) uważa, że to pracodawca powinien organizować i finansować takie szkolenia, kolejne 23 proc. opowiada się za podzieleniem kosztów pół na pół. Pojawia się zatem fundamentalne pytanie: kto powinien odpowiadać za przekwalifikowanie pracowników? 36 proc. respondentów sądzi, że pracodawca oczekuje od nich zdobywania kompetencji związanych z AI we własnym zakresie (dla porównania w grupie IT jest to aż 49 proc.). 

Co trzeci pracownik odczuwa silną presję nabywania nowych kompetencji w związku z AI – to naturalna reakcja na tempo zmian, które obserwujemy na rynku. Problem w tym, że presja sama w sobie nie przekłada się na efektywny rozwój. Dane pokazują wyraźny rozdźwięk:  pracownicy czują presję ze strony pracodawców na korzystanie z AI podczas gdy tylko 39 proc. z nich faktycznie otrzymało od firmy szkolenie w tym obszarze. W dodatku 42 proc. badanych uważa, że to właśnie pracodawca powinien organizować i finansować edukację. To sygnał, że potrzebujemy nowego modelu współodpowiedzialności. Rewolucja AI wymaga partnerskiego podejścia – firmy muszą inwestować w strukturalne programy rozwoju, a pracownicy aktywnie w nich uczestniczyć – mówi Piotr Nowosielski, CEO Just Join IT.

Motywowani przez pracodawców czy nie, pracownicy edukują się prywatnie – aż 85 proc. badanych deklaruje aktywne poszerzanie kompetencji. 2/3 z nich robi to poprzez kursy online (56 proc.) oraz filmy na YouTube i podcasty (54 proc.). Cenione są też wewnętrzne szkolenia firmowe oraz warsztaty stacjonarne wybierane przez kolejno 41 i 35 proc. pracowników. Jednak co trzeci pracownik poświęca na rozwój zawodowy mniej niż 1,5 godziny tygodniowo (do 5 godzin miesięcznie), kolejne 43 proc. kształci się przez 6-15 godzin miesięcznie.

Czy firmy są gotowe na AI?

Choć 49 proc. pracowników ocenia, że ich organizacje są stosunkowo gotowe na rewolucję AI, szczegółowe dane pokazują lukę w rzeczywistym przygotowaniu. Tylko 43 proc. zatrudnionych ma w miejscu pracy dostęp do zaawansowanych, płatnych wersji narzędzi AI, niewiele mniej otrzymało szkolenie. To oznacza, że ponad połowa pracowników musi polegać na darmowych, ograniczonych programach lub własnych zasobach. Inaczej sytuacja wygląda w IT. Specjaliści tego sektora częściej widzą w swoich firmach gotowość do korzystania z AI (65 proc.) i mają dostęp do zaawansowanych wersji narzędzi (60 proc.). Z kolei zapytani o to na ile ich współpracownicy są przygotowani na zmiany jakie niesie sztuczna inteligencja, ponad połowa – 53 proc. badanych odpowiedziała, że ich koledzy i szefowie są gotowi na rewolucję AI.

Transformacja zawodów a przyszłość

Jak widać sztuczna inteligencja coraz mocniej zaznacza swoją obecność na polskim rynku pracy. Zmiany będą postępować coraz szybciej, a pracownicy są tego w pełni świadomi. Badanie ujawnia, że 2/3 z nich przewiduje częściową lub całkowitą transformację swojego zawodu w ciągu najbliższych 5 lat. Dodatkowo niemal połowa zatrudnionych twierdzi, że do 2030 r. istotna część ich kompetencji zdezaktualizuje się, 38 proc. szacuje, że będzie to między 25 a 50 proc., a co piąty twierdzi, że odsetek przestarzałaych umiejętności będzie wynosił aż 50 proc. lub więcej. Specjaliści z sektora IT są jeszcze większymi pesymistami – 68 proc. z nich zakłada, że ich fachowe kwalifikacje w 50 proc. lub więcej przestaną być wystarczające do 2030 r. To oznacza, że w najbliższych latach dla wielu pracowników znaczna część tego, co dziś stanowi fundament ich wartości na rynku pracy, może zupełnie stracić na znaczeniu. Tym bardziej kluczowa staje się potrzeba podnoszenia kwalifikacji. 

Spadek satysfakcji i chęć zmian

Badanie portali rocketjobs.pl i justjoin.it pokazuje, że aktualnie 80 proc polskich pracowników umysłowych deklaruje zadowolenie z obecnej pracy, w tym ponad połowa (52 proc.) jest bardzo zadowolona. Widoczny jest jednak trend spadkowy – w ciągu roku odsetek bardzo usatysfakcjonowanych pracowników spadł z 59 do 52 proc. Specjaliści IT pozostają najbardziej zadowoloną grupą (57 proc.), satysfakcja rośnie też wraz z wiekiem pracowników. Mimo pozytywnych nastrojów, jedna czwarta badanych rozważa zmianę pracy, przy czym 12 proc. już podjęło kroki w kierunku przekwalifikowania zawodowego. Co istotne, dwie trzecie pracowników (66 proc.) z optymizmem patrzy w przyszłość zawodową, choć jedynie 37 proc. ma jasno sprecyzowany plan rozwoju kariery na najbliższe 3 lata.

Raport dowodzi, że polski rynek pracy znajduje się w fazie transformacji. Pracownicy są świadomi zmian i w dużej mierze gotowi do adaptacji, ale potrzebują wsparcia od organizacji w postaci szkoleń i dostępu do zaawansowanej infrastruktury. Skuteczne wdrożenie nowych technologii wymaga jednak wspólnej odpowiedzialności – zarówno pracodawców, którzy muszą inwestować w rozwój swoich zespołów, jak i samych pracowników, od których oczekuje się, że będą proaktywnie budować kompetencje przyszłości.

O badaniu: Badanie zostało przeprowadzone przez agencję WiseRabbit w sierpniu 2025 roku na próbie ponad 1500 pracowników umysłowych, w tym specjalistów z sektora IT. Respondenci reprezentowali różne pokolenia (Z, Y, X), branże i poziomy stanowisk.

Tesla z rekordowymi przychodami, ale marże spadają – inwestorzy ostrożni

Wyniki Tesli za trzeci kwartał Tesla wzbudziły wśród inwestorów mieszane emocje. Z jednej strony spółka zaskoczyła rynki lepszymi od oczekiwań wynikami sprzedaży i przychodami. Z drugiej strony zysk okazał się niższy od prognoz. „To był trudny kwartał, a osiągnięcie tych przychodów nie było łatwe” – napisał Elon Musk, szef Tesli, na swojej platformie społecznościowej X. Polscy inwestorzy coraz ostrożniej podchodzą do Tesli, a z badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro wynika, że tylko 10 proc. ankietowanych planuje zwiększyć inwestycje w spółkę, podczas gdy większa część zamierza ograniczyć zaangażowanie lub w ogóle nie inwestuje w jej akcje.

Musk określił obecną sytuację firmy jako moment przełomowy. Tesla coraz mocniej stawia na wykorzystanie sztucznej inteligencji w realnych zastosowaniach. W centrum uwagi znalazły się projekty: robot Optimus, system autonomicznej jazdy Tesla FSD oraz planowana sieć robotaxi.

Przychody Tesli w trzecim kwartale wyniosły 28,1 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 12 proc. rok do roku i wynik powyżej prognoz wynoszących 26,4 miliarda dolarów. Głównym źródłem tego wzrostu były rekordowe dostawy wynoszące 497 tysięcy samochodów, o 7 proc. więcej niż rok wcześniej, oraz aż 44-proc. wzrost przychodów z segmentu produkcji i magazynowania energii. Tesla zakończyła kwartał z rekordowym poziomem gotówki, blisko 4 miliardami dolarów wolnych przepływów.

Pod imponującymi przychodami kryją się jednak problemy z rentownością. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,50 dolara wobec oczekiwanych 0,54 dolara, co oznacza spadek o 31 proc. rok do roku. Zysk operacyjny obniżył się o 40 proc., do 1,6 miliarda dolarów. Marża operacyjna stopniała do 5,8 proc. z 10,8 proc. rok wcześniej. Na wyniki negatywnie wpłynęły rosnące koszty działalności, wydatki na akcje pracownicze oraz mniejsze wpływy ze sprzedaży praw do emisji. Firma z jednaj strony obniżyła ceny, a z drugiej koszty produkcji wzrosły z powodu ceł.

Mimo trudności w utrzymaniu marż Elon Musk pozostaje optymistą. W trakcie telekonferencji po wynikach stwierdził, że Tesla wkracza w nowy etap rozwoju – od producenta samochodów do pioniera zastosowań sztucznej inteligencji. Wskazał, że firma dopiero zaczyna skalować produkty łączące autonomię i robotykę. Przed końcem roku firma planuje usunąć kierowców bezpieczeństwa z pojazdów testowanych w Austin. Zostali oni umieszczeni w fotelach kierowców w celu nadzorowania pracy systemu i interweniowania w razie nieprzewidzianych sytuacji. Do tego czasu projekt robotaxi ma objąć od ośmiu do dziesięciu dużych miast.

W obszarze robotyki Musk zapowiedział, że nowa wersja robota Optimus V3 zostanie zaprezentowana w pierwszym kwartale 2026 roku. Według niego nowy model będzie „bardziej przypominał człowieka w kombinezonie niż tradycyjnego robota”. Musk roztoczył wizję, w której Optimus z czasem stanie się niezwykle zaawansowaną maszyną, zdolną nawet do wykonywania skomplikowanych operacji chirurgicznych. Takie rozwiązania, w jego opinii, mogą w przyszłości poszerzyć globalny dostęp do opieki zdrowotnej najwyższej jakości.

Rynek robotyki jest jednak coraz bardziej konkurencyjny. W Stanach Zjednoczonych silnymi rywalami Tesli pozostają Boston Dynamics, Agility Robotics i Figure AI, które rozwijają humanoidalne roboty Atlas, Digit i Figure 03 przeznaczone do zastosowań w przemyśle i logistyce. W Chinach w tym samym kierunku zmierzają firmy Unitree, XPeng Robotics i Agibot, szybko zwiększając skalę produkcji. Do wyścigu dołączają też kolejni gracze, jak Sanctuary AI czy Apptronik, tworząc humanoidy łączące sztuczną inteligencję z ludzkim sposobem poruszania się i reagowania.

Choć Tesla imponuje skalą dostaw i rekordowymi przychodami, presja na marże i rosnące koszty mogą utrudnić realizację ambitnych planów ekspansji i automatyzacji. Warto jednak zauważyć, że część wzrostu sprzedaży w trzecim kwartale mogła wynikać z przyspieszenia zakupów przed wygaśnięciem ulg podatkowych na samochody elektryczne w USA. Po ich zakończeniu utrzymanie poziomu sprzedaży trzeciego kwartału może być znacznie trudniejsze, zwłaszcza w obliczu coraz tańszej konkurencji.

Z badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro za trzeci kwartał 2025 roku wynika, że polscy inwestorzy z ostrożnością podchodzą do akcji Tesli, których wyceny pozostają na bardzo wysokich poziomach. Jedynie 10 proc. ankietowanych deklaruje, że zwiększyło lub planuje zwiększyć inwestycje w spółkę, podczas gdy 15 proc. ograniczyło swoje zaangażowanie. Kolejne 9 proc. sprzedaje część posiadanych akcji, by zrealizować zyski po silnych wzrostach kursu. Największa grupa – 38 proc. badanych – w ogóle nie inwestuje w Teslę i nie zamierza tego robić, a 23 proc. nie planuje żadnych zmian w portfelu. Wyniki pokazują, że mimo ogromnej popularności Tesli na świecie, polscy inwestorzy dostrzegają rosnące ryzyko związane z jej bardzo wysoką wyceną. Dla wielu z nich akcje spółki wydają się po prostu zbyt drogie, by uzasadniać dalsze zwiększanie pozycji, zwłaszcza w sytuacji, gdy tempo wzrostu zysków nie nadąża za rynkową wyceną.

Ich obawy wydają się uzasadnione. Wycena Tesli, wyższa o ponad 80 proc. względem 2022 roku, pozostaje oderwana od rzeczywistego tempa wzrostu zysków i nasilającej się konkurencji. Akcje spółki są wciąż wyceniane tak, jakby realizacja wielkich planów w zakresie autonomii i robotyki była przesądzona. Tymczasem droga do komercyjnego sukcesu tych projektów wciąż pozostaje długa i znacznie bardziej wyboista, niż rynek wydaje się zakładać.

„Piątka dla polskiego budownictwa” wciąż bez odpowiedzi rządu

Choć Polska stoi przed rekordowymi rządowymi inwestycjami strategicznymi, branża budowlana bije na alarm – konieczne są zmiany, aby stworzyć stabilne warunki do ich realizacji. Pięć wiodących organizacji branżowych przedstawiło w Ministerstwie Infrastruktury postulaty realnych działań wspierających polskie budownictwo – manifest „Piątka dla polskiego budownictwa”. Niestety do tej pory nie otrzymały żadnej odpowiedzi, a działać trzeba już teraz.

Branża budowlana to 10% PKB, jednak jej głos jest pomijany

Prawie trzy miesiące temu kluczowe postulaty branży budowlanej, przygotowane
i podpisane przez: Związek Ogólnopolski Projektantów i Inżynierów, Izbę Gospodarczą Transportu Lądowego, Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Drogownictwa, Polski Związek Pracodawców Budownictwa oraz Railway Business Forum, zostały przekazane do Ministerstwa Infrastruktury jako program „Piątka dla polskiego budownictwa”. Dziś wciąż brak odpowiedzi. Branża jest ignorowana.

Brak reakcji ze strony resortu zmusił organizacje do skierowania postulatów najpierw do KPRM, a następnie do komisji parlamentarnych, aby temat został omówiony szerzej –
z udziałem wszystkich stron. Tymczasem rząd hucznie zapowiada nowe inwestycje, podczas gdy fundamentalne problemy sektora wciąż pozostają nierozwiązane. Nie chodzi o ogólne deklaracje dialogu z branżą, lecz o rzetelną, uczciwą rozmowę i wdrażanie konkretnych zmian.

Postulaty przedstawione przez najważniejsze organizacje branżowe nie są „koncertem życzeń”. To konkretne, systemowe rozwiązania, które mogą poprawić efektywność inwestycji publicznych, zwiększyć płynność finansową firm i wzmocnić fundamenty całego sektora budownictwa. Nie chodzi nam o doraźne łatanie dziur – potrzebne jest holistyczne spojrzenie, które adresuje problemy u źródła. To kwestia jakości, terminowości i kosztów polskich inwestycji infrastrukturalnych – komentuje Anna Oleksiewicz, Prezes Związku Ogólnopolskiego Projektantów i Inżynierów ZOPI

Branża budowlana odpowiada za 10% PKB i daje pracę 1,5 mln osób. Projektanci
i inżynierowie są jej integralną częścią. To sektor, którego nie wolno ignorować. Czas na realny, konstruktywny dialog i partnerską współpracę z administracją publiczną – dla dobra inwestycji, firm i całego kraju.

Mimo tak znaczącej roli dla gospodarki branża budowlana w Polsce zmaga się z ogromnymi długami. Na koniec sierpnia 2025 r. jej zadłużenie sięgnęło ponad 5,8 mld zł, co czyni
ją jednym z najbardziej zadłużonych sektorów w gospodarce. Długi ma 50,5 tys. firm,
a szczególnie trudna jest sytuacja mniejszych podmiotów, w tym podwykonawców. Podwykonawcy to m. in. projektanci, geodeci.

Firmy projektowe nie otrzymują wynagrodzenia za pracę w cyklach miesięcznych, tylko po określonym etapie prac – nieraz po pół roku lub dłużej. Kredytują więc inwestycję. Kiedy nałożymy na to przedłużające się procedury administracyjne, czy brak waloryzacji
to sytuacja robi się jeszcze trudniejsza i dla stabilności firm i dla jakości inwestycji. Trudno spełnić oczekiwanie inwestora zachowania najwyższych standardów i jakości realizacji inwestycji, skoro firmy borykają się z problemami, nie są w stanie inwestować w nowe technologie, czy najlepsze kadry. To wszystko odbije się na jakości inwestycji, dotknie każdego użytkownika infrastruktury –
dodaje Anna Oleksiewicz.

Dlatego branża budowlana, gospodarka i całe społeczeństwo nie mogą już czekać. Na tym etapie potrzebne są konkretne działania ze strony rządu, konkretne zmiany systemowe. Branża przedstawiła je w ramach programu „Piątka dla polskiego budownictwa”, ale niestety do dziś nie doczekała się reakcji ze strony resortu infrastruktury.

„Piątka dla polskiego budownictwa”

Celem inicjatywy jest stworzenie stabilnych warunków do realizacji rządowych inwestycji strategicznych oraz rozwoju krajowego wykonawstwa, przemysłu i usług intelektualnych. Podpisana podczas targów Trako lista postulatów „Piątka dla polskiego budownictwa” stanowi manifest oczekiwań branży wobec działań rządu.

Propozycje organizacji branżowych obejmują:

  1. Systemowe zmiany w finansowaniu inwestycji kolejowych – Fundusz Kolejowy.

Inwestycje kolejowe potrzebują: stabilnych źródeł finansowania, elastycznego zarządzania środkami, transparentnych zasad alokacji. Odpowiedzią na to jest reforma Funduszy Kolejowego, wzorując się na sprawdzonym modelu Krajowego Funduszu Drogowego.

  1. Rozwiązanie problemu waloryzacji kontraktów.

Usprawnienie mechanizmów waloryzacji kontraktów jest niezbędne dla poprawy funkcjonowania polskiego rynku budowlanego, który powinien opierać się na zdrowych i równych zasadach.

  1. Wsparcie eksportu polskich firm budowlanych.

Ekspansja polskich firm budowlanych na rynki zagraniczne, z wykorzystaniem krajowych łańcuchów dostaw, może stać się kolejnym motorem napędowym naszej gospodarki. Aktywność rodzimych wykonawców powinna być koordynowana na poziomie rządowym i wspierana przez państwowe instytucje finansowe.

  1. Uproszczenie i standaryzację procedur administracyjnych.

Największą barierą w przygotowaniu inwestycji pozostają czasochłonne procedury administracyjne. Choć przepisy przewidują ustawowe terminy, w praktyce postępowania sztucznie się wydłużają. Uproszczenie i standaryzacja procedur to warunek sprawnej realizacji inwestycji w Polsce.

  1. Jakość i wycena usług intelektualnych.

Pilnie potrzebna jest zmiana logiki wyceny usług projektowych i zarządczych związanych z realizacją inwestycji – tak, aby nadrzędnym celem była jakość inwestycji. Warunkiem jest realne odejście od dyktatu najniższej ceny na rzecz realnych kryteriów merytorycznych.

Aż 47% Polaków ma dodatkową pracę — dorabianie stało się standardem na rynku pracy 2025

Jak wynika z badania SW Research na zlecenie Job Impulse, rośnie odsetek osób, które nie potrzebują dodatkowych funduszy, aby czuć stabilność finansową (17% w 2025 r. i 13% w 2023 r.). Jednocześnie ponad połowa badanych (55%) wskazuje, że dla osiągnięcia poczucia bezpieczeństwa finansowego ich gospodarstwa domowe wymagają co najmniej tysiąca złotych miesięcznie więcej. Najnowsze badanie pokazuje, jak Polacy oceniają swoją sytuację finansową i w jaki sposób oszczędzają.

Aż 32% respondentów wskazuje, że aby poczuć stabilność finansową, ich gospodarstwa domowe potrzebowałyby miesięcznie dodatkowych ponad dwóch tysięcy złotych. Choć w porównaniu z 2023 rokiem odsetek ten spadł o 2,5 p.p., nadal pozostaje on najwyższy w strukturze odpowiedzi. Co istotne, najczęściej taką potrzebę deklarują osoby osiągające najwyższe dochody – powyżej 7 tys. zł netto – wśród których aż 42% uznaje dodatkowe 2 tys. zł za niezbędne. Z jednej strony wskazuje to na rosnące oczekiwania i potrzeby wraz ze wzrostem dochodów, z drugiej – na odmienne sposoby postrzegania definiowania bezpieczeństwa finansowego w zależności od sytuacji materialnej.Job Impulse (1) Job Impulse 2

Jednocześnie niemal połowa badanych (47%) posiada pracę dodatkową, która zapewnia dodatkowe źródło dochodu poza etatem, a w grupie osób z najwyższymi dochodami ten odsetek wynosi aż 58%. – To dowód na to, że dorabianie stało się zjawiskiem powszechnym i coraz silniej wpisanym w strukturę rynku pracy – komentuje Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse. Motywacje są bardzo zróżnicowane, ale dla wielu osób to nie tylko sposób na uzupełnianie domowego budżetu, ale także realny mechanizm budowania odporności finansowej w warunkach rosnących kosztów życia i niepewności gospodarczej – dodaje.

Coraz więcej Polaków odkłada pieniądze

Jak wynika z danych opublikowanych 29 września 2025 r. przez Główny Urząd Statystyczny, sytuacja materialna gospodarstw domowych w Polsce w 2024 r. poprawiła się względem roku poprzedniego. Statystyki wskazują, że w ubiegłym roku, aż 86% Polaków miało możliwość oszczędzania, z czego 29% robiło to regularnie. Względem 2023 r. odsetek osób oszczędzających wzrósł o 2,4 p.p.

Według danych GUS większość gospodarstw domowych (58%) ocenia, że ich środki wystarczają na codzienne wydatki, choć większe zakupy wymagają oszczędzania. Jednocześnie rośnie odsetek osób deklarujących większy komfort finansowy – 4% może pozwolić sobie na pewien luksus, a 25% na wiele wydatków bez konieczności oszczędzania (w 2023 r. odpowiednio 3% i 23%).

Gdzie Polacy szukają oszczędności?

Z badania zrealizowanego przez SW Research na zlecenie Job Impulse wynika, że najczęstszymi obszarami ograniczania wydatków pozostają jedzenie na mieście (33%), rachunki (32%), ubrania (31%), zakupy spożywcze (31%) oraz rozrywka (29%). Po przeciwnej stronie znajdują się wydatki na leczenie i zdrowie – tylko 7% respondentów deklaruje, że właśnie tam szuka oszczędności. Aż co piąty respondent wskazuje, że oszczędza, na czym się da, a zaledwie co dziesiąty nie ma potrzeby oszczędzać w ogóle. W podobnym badaniu z 2023 r. było to kolejno 25% i 5% odpowiedzi.

Oszczędzanie „na wszystkim, na czym się da” częściej deklarują osoby powyżej 50. roku życia (22%) niż młodsi badani w wieku 26–34 lata (14%). Jednocześnie to właśnie w grupie 50+ częściej pojawia się deklaracja braku potrzeby oszczędzania (22% wobec 14% wśród osób młodszych), co wskazuje na dużą polaryzację sytuacji finansowej w tej grupie.

W porównaniu z 2023 rokiem wyraźnie spadł odsetek osób rezygnujących z wydatków uznawanych za przyjemności. O 9,5 p.p. mniej badanych deklaruje ograniczanie jedzenia na mieście, o 8,5 p.p. – rozrywki, a o 7,8 p.p. – podróży. Podobne spadki widać w usługach kosmetycznych czy fryzjerskich.

Z drugiej strony oszczędności dotyczące obszarów podstawowych, takich jak rachunki czy zakupy spożywcze utrzymują się na bardzo zbliżonym poziomie. Jak zaznacza Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse, – Warto zwrócić uwagę, że w gronie tych, którzy aktywnie podejmują pracę dorywczą, 28% dorabia do etatu, aby sfinansować najbardziej elementarne potrzeby. Rosnąca zdolność do oszczędzania oznacza większą stabilizację części gospodarstw domowych, ale widzimy jednocześnie rosnące zainteresowanie ofertami pracy dorywczej – już nie tylko wśród studentów, ale także znacznie starszych grup wiekowych. Dorabianie stało się również sposobem na gromadzenie oszczędności, a same oszczędności – kluczowym warunkiem poczucia bezpieczeństwa finansowego.

O badaniu

Badanie z 2025 r. zostało przeprowadzone przez SW Research na zlecenie Job Impulse metodą CAWI (ankieta online) na próbie 1400 dorosłych Polaków powyżej 26. roku życia.

Badanie z 2023 r. zostało przeprowadzone przez SW Research na zlecenie Job Impulse metodą CAWI (ankieta online) na próbie 816 dorosłych Polaków powyżej 18. roku życia.

Redukcja kosztów w firmie Kuehne+Nagel w celu złagodzenia skutków trudnej sytuacji rynkowej

  • Wzrost udziału w rynku w logistyce lotniczej oraz w segmencie MŚP logistyki morskiej
  • Niezbędne działania wynikające z nadwyżki mocy produkcyjnych i presji na marże
  • Rozpoczęcie programu redukcji kosztów do wartości ponad 200 mln CHF rocznie
Grupa
Kuehne+Nagel
CHF mln
9M 2025 9M 2024 Δ Δ* Q3 2025 Q3 2024 Δ Δ*
Obrót netto 18,522 18,041 3% 7% 6,043 6,487 -7% -3%
Zysk brutto 6,531 6,460 1% 5% 2,107 2,187 -4%
Wynik operacyjny (EBITDA) 1,707 1,846 -8% -4% 514 661 -22% -19%
EBIT 1,029 1,233 -17% -13% 285 455 -37% -34%
Zysk za okres 761 915 -17% -14% 206 339 -39% -36%
Wolne przepływy pieniężne 521 312 67% 226 284 -20%

*skorygowane o skutki kursów walutowych

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. Grupa Kuehne+Nagel wygenerowała obrót netto w wysokości 18,5 mld CHF, co stanowi wzrost o 3%. EBIT wyniósł 1,0 mld CHF, a zysk 761 mln CHF. Różnice kursowe w III kwartale 2025 r. ponownie wpłynęły negatywnie na EBIT, obniżając go o 14 mln CHF.

Kuehne+Nagel osiągnęło wzrost udziału w rynku, szczególnie w logistyce lotniczej, dzięki ukierunkowanym inwestycjom w usługi logistyczne dla infrastruktury chmurowej i segmentu rynku produktów łatwo psujących się. W logistyce morskiej odnotowano wzrost udziału w rynku małych i średnich przedsiębiorstw. Firma koncentruje się na strategicznie istotnych trasach i pozostaje przekonana o dalszym umacnianiu swojej pozycji rynkowej.

W warunkach rynkowych charakteryzujących się nadpodażą i presją na marże, Kuehne+Nagel wygenerowało solidne wolne przepływy pieniężne w wysokości 521 mln CHF (wzrost o 209 mln CHF rok do roku). Niemniej jednak konieczne są działania w zakresie zarządzania kosztami.

W związku z tym Kuehne+Nagel uruchomiło program redukcji kosztów w całej Grupie, którego celem jest osiągnięcie rocznych oszczędności w wysokości co najmniej 200 mln CHF, m.in. poprzez działania o charakterze strukturalnym i zrównoważonym. W perspektywie długoterminowej planowane jest zwiększenie wydajności poprzez optymalizację procesów, a także szersze wykorzystanie automatyzacji i współdzielonych centrów usług.

Stefan Paul, dyrektor generalny Kuehne+Nagel International AG:

„Pomimo bardzo trudnych warunków rynkowych firma Kuehne+Nagel była w stanie zwiększyć swój udział w rynku dzięki ukierunkowanym inwestycjom w kluczowych obszarach. Wraz z wprowadzeniem środków redukcji kosztów w całej Grupie podejmujemy obecnie działania mające na celu zabezpieczenie naszej bazy kosztowej. Trudne czynniki zewnętrzne zmuszają nas do trwałej i stałej poprawy naszej wydajności. Utrzymanie wysokiego poziomu jakości obsługi klienta pozostaje naszym priorytetem”.

19 sierpnia 2025 r. Partners Group (PG) sprzedała swoje 24,9% udziału w Apex. Transakcja ma zostać rozliczona gotówką w czwartym kwartale 2025 r., na podstawie uznanego zobowiązania z tytułu wykupu w wysokości 886 mln CHF. Transakcja zostanie sfinansowana z dostępnych środków i linii kredytowych.

Ze względu na utrzymującą się niepewność i wpływ wojny handlowej w czwartym kwartale 2025 r., Kuehne+Nagel spodziewa się, że EBIT za cały rok 2025 wyniesie ponad 1,3 mld CHF.

Logistyka morska


CHF mln
9M 2025 9M 2024 Δ Δ* Q3 2025 Q3 2024 Δ Δ*
Obrót netto 6,957 6,700 4% 8% 2,246 2,643 -15% -11%
Zysk brutto 1,559 1,565 4% 466 548 -15% -11%
EBIT 479 653 -27% -24% 111 256 -57% -54%

*skorygowane o skutki kursów walutowych

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. segment logistyki morskiej wygenerował obroty netto w wysokości 7,0 mld CHF i EBIT na poziomie 479 mln CHF. Wskaźnik konwersji wyniósł 31%. Na wyniki znaczący wpływ miały negatywne wahania kursów walutowych.

Do końca września 2025 r. wolumen wzrósł o 1% w ujęciu rok do roku, osiągając poziom 3,3 mln TEU. Gwałtowny spadek wolumenu transportu do Stanów Zjednoczonych od czasu „Dnia Wyzwolenia” nadal miał negatywny wpływ, szczególnie na działalność IMC Logistics w Stanach Zjednoczonych, konsolidowaną przez Kuehne+Nagel. Import do Europy znacznie jednak wzrósł.

Ogółem logistyka morska Kuehne+Nagel z powodzeniem zwiększyła swój udział w rynku wśród klientów z sektora MŚP, a segment ten stanowi obecnie ponad 50% całkowitego wolumenu klientów.

Logistyka lotnicza


CHF mln
9M 2025 9M 2024 Δ Δ* Q3 2025 Q3 2024 Δ Δ*
Obrót netto 5,370 5,204 3% 7% 1,721 1,812 -5%
Zysk brutto 1,278 1,256 2% 6% 404 434 -7% -2%
EBIT 322 330 -2% 1% 92 120 -23% -19%

*skorygowane o skutki kursów walutowych

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. obroty netto w segmencie logistyki lotniczej wyniosły 5,4 mld CHF, a EBIT 322 mln CHF. Wskaźnik konwersji wyniósł 25%. Na wyniki również miały wpływ negatywne skutki kursów walutowych. Trzeci kwartał 2025 r. był trudny dla całej branży transportu lotniczego, co miało również wpływ na rentowność tej dywizji.

Do końca września 2025 r. wolumen przewozów lotniczych wzrósł o 7% w ujęciu rok do roku do 1,6 mln ton, znacznie przewyższając tempo wzrostu rynku. Wzrost udziału w rynku osiągnięto zwłaszcza w segmencie towarów łatwo psujących się i infrastruktury chmurowej (hiperskalerów). W tym obszarze Kuehne+Nagel świadczy usługi logistyczne związane z budową centrów danych dla sztucznej inteligencji.

W ostatnich miesiącach firma Kuehne+Nagel rozszerzyła swoją sieć transportu lotniczego o nowe bramki w Indiach, Kanadzie, we Włoszech i Hiszpanii.

Logistyka drogowa


CHF mln
9M 2025 9M 2024 Δ Δ* Q3 2025 Q3 2024 Δ Δ*
Obrót netto 2,635 2,629 3% 883 859 3% 6%
Zysk brutto 997 988 1% 3% 329 318 4% 6%
EBIT 67 88 -24% -21% 20 22 -9% -5%

*skorygowane o skutki kursów walutowych

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. obroty netto w segmencie logistyki drogowej wyniosły 2,6 mld CHF, a EBIT 67 mln CHF. Sieci pozostawały niewykorzystane ze względu na słaby popyt na rynkach europejskich.

Popyt na usługi celne i doradcze w Stanach Zjednoczonych pozostawał wysoki ze względu na sytuację taryfową i rosnącą złożoność.

Logistyka kontraktowa


CHF mln
9M 2025 9M 2024 Δ Δ* Q3 2025 Q3 2024 Δ Δ*
Obrót netto 3,560 3,508 2% 5% 1,193 1,173 2% 5%
Zysk brutto 2,697 2,651 2% 5% 908 887 2% 6%
EBIT 161 162 -1% 3% 62 57 9% 12%

*skorygowane o skutki kursów walutowych

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. obroty netto w segmencie logistyki kontraktowej wyniosły 3,6 mld CHF, a EBIT 161 mln CHF.

We wrześniu 2025 r. firma Kuehne+Nagel otworzyła regionalne centrum dystrybucyjne dla firmy Lego w pobliżu Ho Chi Minh City w Wietnamie. Placówka ta obsługuje rozwijające się rynki w Azji Południowo-Wschodniej, a także Japonię, Indie i Oceanię. Jest to drugie regionalne centrum dystrybucyjne obsługiwane przez firmę Kuehne+Nagel dla duńskiego producenta zabawek.

Zastrzeżenia Rzecznika MŚP do nowelizacji przepisów o „podatku cukrowym”

Przedstawiony przez Ministerstwo Finansów projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym – obejmujący m.in. zmiany zasad naliczania opłaty od środków spożywczych i tzw. podatku cukrowego – budzi poważne wątpliwości po stronie Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Minister Agnieszka Majewska w oficjalnym wystąpieniu skierowanym do Ministra Jarosława Nenemana wskazuje, że choć intencją resortu finansów jest uproszczenie przepisów i usprawnienie procedur, to zaproponowane rozwiązania w praktyce znacząco rozszerzają zakres podmiotów zobowiązanych do ponoszenia nowych danin i obowiązków administracyjnych.

MŚP nieprzygotowane na kosztowną biurokrację

Według Rzecznik MŚP nowelizacja obejmie również te firmy, które do tej pory nie były objęte obowiązkiem sprawozdawczym w ramach opłaty cukrowej. Chodzi nie tylko o producentów napojów, ale także dystrybutorów, importerów oraz firmy wprowadzające produkty na rynek w niewielkiej skali. Nowe przepisy wymuszą na wszystkich przedsiębiorcach – bez względu na ich wielkość – comiesięczne raportowanie sprzedaży w formie elektronicznej, z wymogiem stosowania podpisu kwalifikowanego lub pieczęci elektronicznej.

Majewska podkreśla, że dla najmniejszych podmiotów będzie to realny koszt organizacyjny i technologiczny. Projekt nie przewiduje żadnych mechanizmów różnicujących, progów wejścia ani okresów ochronnych dla mikroprzedsiębiorców, co – jak wskazuje – stoi w sprzeczności z ustawą Prawo przedsiębiorców i konstytucyjną zasadą proporcjonalności.

Brak konsultacji i brak realnej oceny skutków regulacji

Rzecznik krytykuje również sposób przygotowania projektu. Jej zdaniem zabrakło rzetelnej oceny skutków regulacji (OSR), w szczególności w zakresie wpływu na sektor MŚP, który jest najbardziej wrażliwy na wzrost kosztów administracyjno-podatkowych. Nie przeprowadzono także dedykowanych konsultacji z przedstawicielami tego sektora, mimo że to właśnie do nich nowe przepisy będą najbardziej dotkliwe w praktyce.

Rzecznik ocenia, że sześciomiesięczne vacatio legis zaproponowane w projekcie jest zbyt krótkie na dostosowanie systemów księgowych, zakup narzędzi do podpisu elektronicznego czy wdrożenie nowych procedur raportowych.

Apel o zmiany i „bezpieczne wejście” dla przedsiębiorców

Agnieszka Majewska wnioskuje o uzupełnienie uzasadnienia projektu i OSR o szczegółową analizę kosztów dla mikro i małych firm, przeprowadzenie osobnych konsultacji z sektorem MŚP oraz wprowadzenie rozwiązań łagodzących, takich jak:

  • progi zwolnienia dla najmniejszych firm,
  • uproszczona forma raportowania,
  • stopniowe wejście w życie obowiązków,
  • wydłużenie vacatio legis.

Jej zdaniem, tylko takie podejście pozwoli uniknąć sytuacji, w której regulacja wymierzona pierwotnie w duże podmioty rynku spożywczego stanie się nadmiernym obciążeniem dla mikroprzedsiębiorców detalicznych i dystrybutorów.

Umowa B2B a ryzyko podatkowe i prawne – na co uważać przy kontrakcie?

Formułując treść umowy B2B należy rozważyć zarówno te zapisy, które świadcząc usługi – w swoim dobrze pojętym interesie – dobrze jest wprowadzić, jak i zaakcentować te, których warto unikać z uwagi na konsekwencje na gruncie cywilnoprawnym, jak i regulacje podatkowe.

Na co zwracać uwagę przy tworzeniu umowy B2B

Zapisy, których w umowach cywilnoprawnych należy unikać, to przede wszystkim postanowienia, które wskazywałyby, że doszło do zawarcia umowy cywilnoprawnej tylko z nazwy podczas, gdy w istocie powinien być nawiązany między stronami stosunek pracy.

Co do zasady ze stosunkiem pracy mamy do czynienia, gdy zatrudniony wykonuje osobiście pracę zorganizowaną przez zatrudniającego, przy jego kontroli oraz kierownictwie. Samozatrudnienie wymaga zdecydowanie większej elastyczności w zakresie wyboru miejsca czy czasu wykonywania powierzonych zadań. Istotne jest też ewentualne rozliczanie z efektów pracy, a nie tylko pozostawanie jedynie w dyspozycji drugiej strony umowy.

W każdym przypadku istotna jest nie tylko nazwa umowy czy zawarte w niej zapisy ale przede wszystkim sposób jej realizacji. Nie można także tracić z pola widzenia istoty art. 5b ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zgodnie z którym za pozarolniczą działalność gospodarczą nie uznaje się czynności, jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:

  1. odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności oraz ich wykonywanie, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, ponosi zlecający wykonanie tych czynności;
  2. są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonych przez zlecającego te czynności;
  3. wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością.

Konstruując zatem postanowienia umowy w relacji B2B, warto mieć na uwadze wszystkie te elementy. Z zapisów kontraktu powinno wynikać, że podmiot świadczący usługi ponosi za ich rezultat pełną odpowiedzialność wobec osób trzecich. W przypadku umów o pracę, z mocy art. 120 KP, odpowiedzialność ta ciąży na pracodawcy, który może następnie żądać naprawienia szkody od pracownika w sposób uregulowany w Kodeksie pracy. Warto też wyraźnie wskazać w treści kontraktu, że decyzje w sprawie sposobu realizacji przedmiotu umowy podejmuje samodzielnie wykonawca usług, nawet jeżeli ciąży na nim obowiązek współdziałania ze zlecającym mu wykonywanie tychże czynności. Co więcej, skoro podmiot prowadzący działalność gospodarczą ma ponosić ryzyko gospodarcze związane z wykonywaniem umowy to w treści umowy mogą, a nawet powinny znaleźć się zapisy określające konsekwencje nienależytego wykonywania umowy jak np. kary umowne za niewykonanie zadań w uzgodnionym terminie. – mówi radca prawny, Katarzyna Siwiec.

Tym co odróżnia stosunek pracy od samozatrudnienia na podstawie umowy cywilnoprawnej jest także możliwość wykonywania obowiązków za pośrednictwem osoby trzeciej. W sytuacji zatem gdy wolą stron jest zawarcie umowy cywilnej warto rozważyć wprowadzenie tego rodzaju postanowienia do umowy.

Urlop i przerwy w pracy na B2B

Kodeks pracy zawiera szereg uprawnień przewidzianych w interesie pracownika, których współpraca na zasadach B2B za sobą nie niesie. Przykładowo pracownik ma zagwarantowany ustawowo coroczny urlop wypoczynkowy, w tym urlop na żądanie, ma możliwość zwolnienia od pracy z powodu siły wyższej, czego przedsiębiorca jest z zasady pozbawiony.

Można jednak – korzystając z tzw. zasady swobody umów – wprowadzić do kontraktu zapis umożliwiający czasową przerwę w wykonywaniu usług bez utraty prawa do wynagrodzenia.  – podkreśla Katarzyna Siwiec, radca prawny i doradca podatkowy. – W praktyce takie rozwiązanie jest dziś standardem i pojawia się w zdecydowanej większości umów tego typu.

Co z wypowiedzeniem?

O ile przepisy kodeksu pracy regulują sztywno okresy wypowiedzenia, gwarantując tym samym pracownikowi możliwość po pierwsze osiągania przychodu przez jakiś czas, dni wolne na poszukiwanie pracy czy możliwość przywrócenia go do pracy w przypadku, gdy wypowiedzenie okaże się np. niezasadne, o tyle w przypadku umów cywilnych, których przedmiotem jest świadczenie usług, strony nie mają tego rodzaju gwarancji.

Zgodnie z art. 746 Kodeksu cywilnego umowę o świadczenie usług można rozwiązać niemal natychmiast, a drugiej stronie przysługuje jedynie prawo do dochodzenia odszkodowania, jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu. Warto więc, aby wykonawca wynegocjował w kontrakcie zapisy modyfikujące tę zasadę – w szczególności określające terminy wypowiedzenia także w razie wystąpienia tzw. ważnych powodów, co znajduje potwierdzenie w orzecznictwie – wskazuje Katarzyna Siwiec.

KSeF i księgowi: gdzie kończy się obsługa, a zaczyna odpowiedzialność karna?

Wraz z obowiązkowym wdrożeniem Krajowego Systemu e-Faktur wielu przedsiębiorców może próbować przerzucić na księgowych nie tylko nowe obowiązki, ale i odpowiedzialność. Eksperci ostrzegają: wystawienie faktury w imieniu klienta to nie tylko pomoc w formalnościach, lecz także osobiste ryzyko karno-skarbowe. Zanim biura rachunkowe zgodzą się na taką współpracę, powinny dokładnie rozważyć, gdzie kończy się ich rola, a zaczyna odpowiedzialność za cudzy biznes.

Jak trwoga to do…. księgowych

Do KSeF będą musieli przystąpić zarówno korporacyjni giganci, jak i osoby prowadzące działalność gospodarczą. Każdy z tych podmiotów będzie zobowiązany do wystawienia faktury w systemie stworzonym przez resort finansów. Będzie to wymagało reorganizacji działów w większych firmach, jak również zmiany obiegu dokumentów między podmiotami gospodarczymi a biurami rachunkowymi.

Do tej pory proces wystawiania i doręczania faktur był różnorodny. Jedni korzystali z zaawansowanych narzędzi, inni wystawiali fakturę w formie papieroqej lub w excelu. W obliczu wejścia w życie KSeF firmy mogą mieć zatem problem z dostosowaniem się do zmiany. Z pewnością przedsiębiorcy będą od księgowych oczekiwać rozwiązania problemu, a być może nawet fakturowania za nich dokonanych transakcji. Warto zatem, aby księgowi mieli świadomość czy jest to zgodne z prawem i z jakimi konsekwencjami się wiąże – podkreśla Monika Piątkowska, doradca podatkowy fillup.pl i e-pity.pl

Gdzie kończy się księgowość, a zaczyna odpowiedzialność za biznes?

Księgowi należą do najlepiej zorientowanych w przepisach prawno-podatkowych osób w firmie. To oni biorą na barki trudy wprowadzania nowelizacji ustaw podatkowych w przedsiębiorstwach. Zapewne takie same oczekiwania mogą mieć w stosunku do nich klienci w przypadku wprowadzenia KSeF.

Z teoretycznego punktu widzenia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby to księgowy wystawiał faktury w imieniu klienta, o ile otrzyma stosowne uprawnienia. Jednak zanim księgowi zgodzą się na taki rodzaj współpracy, należy się zastanowić, na ile są oni gotowi odpowiadać i ręczyć za biznes klienta – zauważa Monika Piątkowska

W przypadku prowadzenia księgowości dla klienta biuro wykonuje na jego rzecz usługi związane z rachunkowością i rozliczeniami podatkowymi. Natomiast wystawienie faktury w imieniu klienta oznacza już potwierdzenie dokonania konkretnej transakcji. Za wystawioną fakturę odpowiada zawsze ten, kto ją wystawił. Po wejściu w życie KSeF będzie to osoba wprowadzająca fakturę do systemu. Księgowy godząc się na wystawienie faktury w imieniu swojego klienta przenosi na siebie odpowiedzialność nie tylko za błędy wynikające z jego pomyłki lub przeoczenia. Osoba wystawiająca fakturę może w ten sposób zostać pociągnięta do odpowiedzialności karno-skarbowej z wielu tytułów. Nieprawidłowości mogą dotyczyć przyjęcia nieprawidłowej stawki VAT, zawyżenia ceny wykonanej usługi czy sprzedanego towaru, a nawet wystawienia tzw. pustej faktury lub udziału w bardziej skomplikowanym procederze wyłudzenia podatku – przestrzega Monika Piatkowska

Warto pamiętać, że w prawie podatkowym to podatnik – czyli osoba lub firma zobowiązana do zapłaty podatku – ponosi główną odpowiedzialność. W prawie karno-skarbowym zasada jest jednak inna. Tutaj odpowiada konkretna osoba fizyczna, która popełniła wykroczenie lub przestępstwo skarbowe – niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmuje w firmie. Oznacza to, że jeśli księgowy decyduje się wystawiać faktury w imieniu klienta, bierze na siebie osobistą odpowiedzialność za ich prawidłowość i zgodność z rzeczywistością.

Podsumowując: choć prawo nie zabrania takiej formy współpracy, warto dobrze się zastanowić, czy zaufanie do klienta jest na tyle duże, by ryzykować odpowiedzialność karną za jego działania.

Do końca 2025 roku część cyberataków będzie kończyć się sukcesem w mniej niż 30 minut

Badania przeprowadzone przez Unit 42 pokazują, że średni czas potrzebny do kradzieży danych spadł z 9 dni w 2021 r. do zaledwie 2 dni w 2023 r. Eksperci z jednostki ds. analizy zagrożeń i badań Palo Alto Networks przewidują, że do końca 2025 r. niektóre incydenty będą zakończone sukcesem w mniej niż 30 minut, co oznacza, że ataki będą ponad 100 razy szybsze niż zaledwie 3 lata temu[1].

86% incydentów związanych z oprogramowaniem ransomware wiąże się obecnie ze znacznymi zakłóceniami w działalności biznesowej[2]. Atakujący nauczyli się uderzać w organizacje tam, gdzie negatywne skutki są dla nich najbardziej dotkliwe: w ich reputację, relacje z klientami i ciągłość działania.

Co ciekawe, około 10% przypadków wymuszeń całkowicie pomija szyfrowanie[3]. Te ataki typu „smash and grab” polegają po prostu na kradzieży lub usunięciu danych, uznając, że groźba ujawnienia lub trwałej utraty może być równie skuteczna jak tradycyjne okupy oparte na szyfrowaniu.

Coraz ambitniejsze cele cyberprzestępców pomaga osiągać sztuczna inteligencja. Do 2024 r. 83% wiadomości phishingowych wykorzystywało technologię AI w ograniczonym zakresie, z kolei generowane w ten sposób wiadomości phishingowe otwierało około 78% osób[4].

„Tradycyjne podejście do bezpieczeństwa jest przestarzałe, ponieważ nie mamy już do czynienia ze stopniową ewolucją cyberzagrożeń, tylko wykładniczym wzrostem ich skali. Gdy atakujący mogą przeprowadzić całą operację w czasie, w którym większość zespołów ds. bezpieczeństwa pije poranną kawę, strategia manualnego wykrywania, analizowania i reagowania staje się bezużyteczna. Dziś cyberprzestępcy prowadzą zautomatyzowane rozpoznanie za pomocą AI, a następnie również automatycznie prowadzą ataki. Dodatkowo mamy do czynienia z rosnącym czarnym rynkiem usług cyberprzestępczych, gdzie działają pośrednicy zapewniający początkowy dostęp do systemów firmowych, a wejścia do sieci traktują jako towar. Powstają także grupy, które oferują ataki ransomware jako usługę, co obniża barierę techniczną dla wielu cyberprzestępców” – wyjaśnia Wojciech Gołębiowski, wiceprezes i dyrektor zarządzający Palo Alto Networks w Europie Środkowo-Wschodniej,

Rozwój pośredników w zakresie wstępnego dostępu spowodował komercjalizację włamań do sieci, tworząc rynek, na którym przestępcy mogą kupować wcześniej przejęte systemy, zamiast przeprowadzać własne infiltracje. Jest to cyberprzestępcza wersja gospodarki gig, a biznes kwitnie.

Mediana żądanych okupów wzrosła o prawie 80% rok do roku i w 2024 r. osiągnęła poziom 1,25 mln dolarów, co stanowi około 2% szacowanych rocznych przychodów organizacji będącej ofiarą ataku. Chociaż udane negocjacje zazwyczaj obniżają płatności do około 267 500 dolarów[5], wpływ ekonomiczny wykracza daleko poza płatności okupu.

Przykładowo, kiedy przestępcy atakują jednego partnera biznesowego, mogą uzyskać dostęp do setek lub tysięcy ofiar na dalszych etapach łańcucha dostaw, co stanowi czynnik zwiększający siłę oddziaływania tych ataków i czyni je szczególnie dochodowymi (średnio 4,91 mln dolarów szkód[6]).

„Mitem jest, że tylko duże korporacje są narażone na cyberataki. Przykładowo sektor opieki zdrowotnej, energetyka czy urzędy znajdują się wysoko na liście celów cyberprzestępców. Zagrożone są także małe firmy, często niemające zespołów ds. bezpieczeństwa, ale posiadające cenne dane, takie jak informacje o klientach, dokumentacja finansowa i własność intelektualna. Dla cyberprzestępców stanowią one łatwy łup, który może przynieść potencjalnie wysokie zyski” – podkreśla Wojciech Gołębiowski.

Automatyzacja i wykrywanie oparte na AI są dziś absolutnie niezbędnymi narzędziami w rękach analityków ds. bezpieczeństwa. Podczas gdy sztuczna inteligencja może przetwarzać ogromne ilości danych i identyfikować wzorce, specjaliści zapewniają kontekst, proponują kreatywne rozwiązania i opracowują strategię. Tego nie zrobi żadna maszyna. Przyszłość należy do tych firm, które będą w stanie wdrożyć te mechanizmy nowoczesnej współpracy między oprogramowaniem i człowiekiem.

[1] The Ransomware Speed Crisis

[2] Incident Response 2024 Report – Palo Alto Networks

[3] Incident Response 2024 Report – Palo Alto Networks

[4] AI Cyber Attack Statistics 2025 | Tech Advisors

[5] 2025 Unit 42 Global Incident Response Report – Palo Alto Networks

[6] https://www.ibm.com/downloads/documents/us-en/131cf87b20b31c91

Tarczyński S.A. odstępuje od emisji akcji

0

Zarząd Tarczyński S.A. podjął decyzję o odstąpieniu od przeprowadzenia oferty publicznej akcji z uwagi na nieuzyskanie w procesie budowy księgi popytu satysfakcjonującej proponowanej  ceny  emisyjnej  akcji.  Program  inwestycyjny  będzie  kontynuowany z wykorzystaniem finansowania bankowego oraz środków własnych.

Pomimo dużego zainteresowania inwestorów – za które dziękujemy – oraz pełnego pokrycia księgi popytu, podjęliśmy decyzję o odstąpieniu od przeprowadzenia emisji akcji. Uznajemy, że to optymalny scenariusz z perspektywy akcjonariuszy i budowy wartości spółki. Dalszy rozwój realizować będziemy poprzez sukcesywne zwiększanie skali produkcji i sprzedaży oraz rozszerzając naszą obecność na rynkach zagranicznych. Dzisiejsza decyzja nie zmienia przyjętej i realizowanej strategii, a dalszy rozwój spółki kontynuowany będzie w dotychczasowym modelu – konsekwentnie wzmacniamy pozycję lidera w segmencie przekąsek białkowych w branży FMCG i systematycznie zwiększamy obecność na rynkach eksportowych – komentuje Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński S.A.

Zgasili światło i zwolnili ludzi. Tak wygląda fabryka przyszłości

W pełni zautomatyzowane zakłady produkcyjne, dotychczas kojarzone z Chinami i Japonią, wkraczają do Stanów Zjednoczonych i Europy. Według prognoz Grand View Research wartość tego rynku rośnie w tempie 8,7% rocznie, a do 2030 roku wyniesie ona 195 miliardów dolarów. Rola człowieka w przemyśle zostanie ograniczona do nadzoru i konserwacji maszyn, co zwiastuje nieuchronną eliminację setek tysięcy miejsc pracy – również w Polsce.

W pewnym zakładzie w Jiaxing, dwie godziny drogi od Szanghaju, nie pali się ani jedna lampa. Hala wielkości trzech boisk piłkarskich jest cicha jak zamknięty na noc sklep. W ciemności poruszają się tylko robotyczne ramiona i wózki AGV, przenoszące błyszczące karoserii. To jedna z najnowocześniejszych „ciemnych fabryk” świata – w pełni zautomatyzowany zakład koncernu Minth, który produkuje części samochodowe przez całą dobę,  bez udziału ludzi. Gdy w Chinach ta fabryka pracuje nieprzerwanie, jej siostrzany zakład w lubuskiej Szprotawie zatrudnia pół tysiąca osób, walcząc o obsadzenie wszystkich zmian. Dwie fabryki, jeden właściciel i dwa zupełnie różne światy.

Architekci przyszłości

Ciemne fabryki, zwane po angielsku lights-out factories, to ucieleśnienie idei Przemysłu 4.0 – sztuczna inteligencja, roboty i inteligentne algorytmy przejęły w nich cały proces produkcji. Nie potrzebują światła, ogrzewania ani przerw na lunch. Ich sercem są systemy, które potrafią samodzielnie diagnozować usterki, planować dostawy i w czasie rzeczywistym dostosowywać tempo pracy do popytu.

Według danych firmy Grand View Research, globalny rynek takich zakładów wyceniono w 2024 r. na 120 mld dolarów, a jego wartość ma rosnąć o 8,7% rdr, osiągając 194,60 miliarda USD do 2030 roku. Europa odpowiada dziś za połowę inwestycji, ale to Azja – a zwłaszcza Chiny – wyznacza tempo tej rewolucji. W Japonii zakłady FANUC już od lat działają bez ludzi, w Holandii Philips przy pomocy 120 robotów z sukcesem produkuje maszynki do golenia.

Nie mówimy tu już o prostym zastępowaniu pracy ludzkiej maszynami, ale o tworzeniu inteligentnych, samouczących się systemów produkcyjnych. Z polskiego punktu widzenia kluczowe jest zrozumienie, że nasza konkurencyjność nie może już opierać się wyłącznie na kosztach pracy. Obserwujemy globalny wyścig technologiczny, w którym to właśnie zdolność do pełnej automatyzacji staje się głównym miernikiem siły przemysłowej. W gospodarkach o wysokich kosztach, zaawansowana automatyzacja staje się narzędziem do odzyskiwania przewagi konkurencyjnej – uważa Paweł Dziadosz z DPS Group, konsorcjum firm specjalizujących się we wdrażaniu zaawansowanych rozwiązań IT, automatyzacji i robotyzacji dla przemysłu.

Chiński smok gasi światło

Doskonale rozumieją to Chiny, które jeszcze dwie dekady temu uchodziły za warsztat świata, a dziś stają się jego laboratorium. Według Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) Państwo Środka instaluje ponad połowę wszystkich nowych robotów przemysłowych na świecie. Wskaźnik gęstości robotyzacji w chińskim przemyśle osiągnął w 2024 r. wartość 470 robotów na 10 000 pracowników – ponad trzykrotnie więcej niż wynosi średnia światowa. W branży motoryzacyjnej na 10 000 zatrudnionych chińczyków przypada aż 2 000 robotów.

Xiaomi chwali się fabryką w Pekinie, która bez udziału człowieka może w wyprodukować 10 milionów smartfonów rocznie. Foxconn, partner Apple’a, zastąpił robotami dziesiątki tysięcy pracowników i zakłada, że w ciągu kilku lat co trzeci proces produkcyjny będzie całkowicie zautomatyzowany. To efekt programu „Made in China 2025”, który ma przekształcić kraj z montowni w centrum innowacji. W tym wyścigu roboty są nową armią, a dane – paliwem.

Ameryka nie śpi

Po drugiej stronie globu Stany Zjednoczone, po latach outsourcingu produkcji do Azji, podejmują próbę odzyskania suwerenności przemysłowej. Programy takie jak CHIPS and Science Act czy Inflation Reduction Act mają ściągnąć produkcję półprzewodników, baterii i czystych technologii z powrotem na terytorium USA.

Jednak nowy przemysł nie przypomina dawnego Detroit. To nie fabryki pełne robotników w kaskach, lecz sterylne hale, w których większość operacji wykonują maszyny. Tesla w Nevadzie osiągnęła 90 proc. automatyzacji, a amerykańskie koncerny coraz częściej inwestują w tzw. modele hybrydowe – zakłady, w których człowiek bardziej nadzoruje systemy komputerowe niż linię montażową.

Kiedy Donald Trump w kampanii prezydenckiej obiecywał powrót „dobrych miejsc pracy dla niebieskich kołnierzyków”, ekonomiści reagowali z rezerwą. Wiedzieli, że przemysł nie działa już jak w latach 50. – i że fabryki, które dziś wracają do USA, nie zatrudnią tłumów, lecz zaprzęgną do pracy przede wszystkim roboty. Jak przypomina Gary Cohn, były doradca gospodarczy Białego Domu, cła i subsydia nie przywracają miejsc pracy, lecz raczej przyspieszają automatyzację. – Kiedy koszty pracy rosną, firmy mają jedno wyjście. Zastępują ludzi maszynami – mówił Cohn w wywiadzie dla Face the Nation. To nie cynizm, tylko czysta kalkulacja. W obliczu wyższych kosztów energii, transportu i podatków, każda firmy starają się utrzymać korzystną marżę.

Społeczny koszt innowacji

Każda rewolucja przemysłowa rodzi zwycięzców i przegranych. Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że do 2027 r. automatyzacja wyeliminuje 83 mln miejsc pracy, tworząc 69 mln nowych, głównie dla specjalistów od AI, danych i robotyki. Bilans pozostaje ujemny, ale nie dramatyczny – pod warunkiem, że gospodarki nauczą się przekwalifikowywać ludzi szybciej, niż algorytmy przejmują ich zadania.

W Polsce potencjał zastąpienia przez maszyny dotyczy około 4 mln pracowników, z czego milion – w przemyśle. Ale kraj ma coś, czego nie miały wcześniejsze pokolenia rewolucjonistów: demografię, która działa jak amortyzator. Do 2025 r. z rynku pracy odejdzie 2,3 mln osób, w tym 800 tys. z przemysłu. Nawet przy optymistycznych scenariuszach napływ nowych kadr nie przekroczy 400 tys. Oznacza to deficyt, który można – paradoksalnie – wypełnić maszynami, nie ponosząc znaczących kosztów społecznych.

Z perspektywy fabryk w Poznaniu, Gliwicach czy Wrocławiu, robot nie jest więc konkurentem człowieka, lecz protezą kurczącego się rynku pracy. Problem w tym, że Polska wciąż nie jest gotowa, by w pełni tę protezę założyć.

Polska montownią montowni

Choć w kraju działają już półautomatyczne zakłady spożywcze, mleczarnie czy browary, które zbliżają się do modelu lights-out, to ogólny poziom robotyzacji pozostaje niski. Z danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) wynika, że w polskim przemyśle motoryzacyjnym na jednego robota przypada średnio 36 pracowników. W Niemczech – 6,7, a w Chinach – 5. Tymczasem koszty pracy w fabrykach rosną szybciej niż produktywność, co podważa dotychczasową przewagę konkurencyjną opartą na taniej sile roboczej.

Na przykładzie Minth kontrast widać jak w soczewce: w Jiaxing światło jest zbędne, w Szprotawie wciąż świeci przez całą dobę. Chińczycy, którzy inwestują w Polsce, korzystają z naszej stabilności i dostępu do rynku UE, ale kluczowe technologie zostawiają u siebie. Polska staje się więc montownią montowni – pośrednim ogniwem w łańcuchu globalnej automatyzacji. Inwestycja w nowoczesne roboty przemysłowe, choć niezwykle istotna, sama w sobie nie wystarczy, by realnie zmienić status quo. Eksperci podkreślają również ogólny poziom cyfryzacji przemysłu oraz konieczność wprowadzenia zmian w systemie prawnym i podatkowym, które sprawią, że inwestowanie w polski przemysł stanie się bardziej opłacalne. Nie bez znaczenia pozostają także koszty energii – a te, jak wiadomo, w Polsce wciąż należą do najwyższych w regionie. – Nasze położenie i zasoby naturalne sprawiają, że tylko odnawialne źródła energii w połączeniu z energetyką atomową w dłużej perspektywie pozwolą nam osiągnąć konkurencyjne ceny energii. Inwestycja, którą sprowadzimy tanią energią nawet jeśli nie zapewni miejsc pracy to dostarczy środki lokalnej społeczności w postaci podatków. Zmiana sposobu produkcji wymaga też zmiany na poziomie myślenia o generowaniu zysku z pracy  – mówi Mateusz Pawełczuk, Head of Innovation Respect Energy S.A. – największej prywatnej grupy energetycznej z całkowicie polskim kapitałem zajmującej się m.in. odkupem i sprzedażą energii pochodzącej wyłącznie z odnawialnych źródeł.

Cyfrowa luka

Z najnowszego raportu DPS Group, datowanego na 11 sierpnia 2025 roku, wyłania się obraz polskiego przemysłu stojącego w technologicznym rozkroku. Mimo że menedżerowie chętnie snują wizje o wdrożeniu sztucznej inteligencji, a ogólny optymizm co do kondycji firm pozostaje wysoki, to codzienna praktyka produkcyjna wciąż mocno odbiega od tych aspiracji. Powstaje „cyfrowa luka”, w której chęci nie idą w parze z realnymi działaniami.

Podstawowym problemem jest powolna adaptacja fundamentalnych narzędzi cyfrowych. Jak wskazują dane, niemal połowa (48%) polskich przedsiębiorstw produkcyjnych nadal nie wdrożyła oprogramowania CAM, które jest kluczowym pomostem między projektem a maszyną, automatyzującym procesy wytwarzania. Jeszcze większe zaległości widoczne są w obszarze zarządzania danymi – zaledwie 30% firm korzysta z systemów ERP do kompleksowego planowania zasobów przedsiębiorstwa. To właśnie te systemy, integrujące dane z różnych działów, stanowią fundament pod jakiekolwiek zaawansowane wdrożenia, w tym sztuczną inteligencję. Bez uporządkowanych i zintegrowanych danych firmowych, algorytmy AI nie mają „paliwa” do efektywnego działania, co czyni rozmowy o jej implementacji bezprzedmiotowymi.

Brak spójnej strategii cyfryzacji nie jest wyłącznie problemem technologii, lecz całej kultury zarządzania. W wielu polskich firmach przemysłowych projekty cyfrowej transformacji nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, głównie z powodu braku integracji danych i niewystarczającego zaangażowania kadry zarządzającej – a decyzje opierają się bardziej na intuicji niż na twardej analizie. Jak zwracają uwagę eksperci, takie podejście ogranicza możliwości automatyzacji i utrudnia wdrażanie nowoczesnych rozwiązań z obszaru Przemysłu 4.0.

Transformacja cyfrowa w produkcji nie polega tylko na zakupie nowych systemów IT, lecz na zbudowaniu architektury opartej na danych i procesach – mówi Robert  Sokołowski, dyrektor zarządzający siecią sprzedaży korporacyjnej w Santander Leasing. – Dopiero zintegrowane podejście do analizowania, projektowania, utrzymania i logistyki pozwala uwolnić realną wartość z automatyzacji. Tam, gdzie informacja przepływa płynnie, możliwe jest nie tylko zwiększenie wydajności, lecz także redukcja strat i usprawnienie planowania inwestycji w technologię. Firmy, które skutecznie wdrożyły takie rozwiązania, zwiększają swoją produktywność, co w obecnym środowisku konkurencyjnym daje im znaczną przewagę rynkową – dodaje ekspert.

Wszystko zaczyna się od strategii

To tylko kwestia czasu, aż ciemne fabryki staną się nowym standardem efektywności, podobnie jak linia montażowa sto lat temu. Chiny inwestują w roboty z państwowym rozmachem, Stany Zjednoczone – z kapitałowym pragmatyzmem. Polska tymczasem wciąż pozostaje w tyle. – Zakłady produkcyjne nad Wisłą nie dogonią Chińskich odpowiedników kupując kolejnego robota. W pierwszej kolejności potrzebna jest zmiany myślenia. Prawdziwa transformacja wymaga wdrożenia zintegrowanych systemów, które zarządzają całym łańcuchem wartości, od projektu aż po logistykę. Chodzi o redukcję kosztów przy zachowaniu najwyższej jakości, ciągłość oraz zdolność do elastycznego reagowania na zmiany rynkowe w czasie rzeczywistym – uważa Paweł Dziadosz z DPS Group.

Ceny mieszkań spadają w 9 z 17 miast – Warszawa nadal najdroższa

0

W III kw. 2025 r. w większości z 17 analizowanych przez nas miast ceny mieszkań spadły w porównaniu z poprzednim kwartałem. W segmencie mieszkań średniej wielkości (35–60 m²) największy spadek odnotowano w Gdyni – o prawie 5%. Po obniżkach przeciętna ofertowa cena mieszkania o powierzchni 50 m² w tym mieście wynosi 585 tys. zł. Dla porównania, w najtańszej Częstochowie to 350 tys. zł, a w najdroższej z zestawienia Warszawie – prawie 837 tys. zł. W stolicy w ostatnim kwartale ceny mieszkań wzrosły o 2%. Warszawa należy też do najdroższych stolic Europy pod względem dostępności mieszkań. Aby kupić mieszkanie o powierzchni 50 m² poza centrum, potrzeba 103 średnich pensji.

W 17 dużych miastach Polski ofertowe ceny mieszkań są bardzo zróżnicowane. Dla mieszkania o powierzchni 50 m² wynoszą od 7 000 zł w Częstochowie do 16 731 zł w Warszawie. W większości miast cena metra kwadratowego przekroczyła psychologiczną barierę 10 000 zł/m². Wyjątkiem pozostają Radom (7 847 zł/m²), Sosnowiec (7 272 zł/m²) i wspomniana Częstochowa. Do grona „dziesięciotysięczników” zbliżają się trzy kolejne miasta – Toruń (9 778 zł/m²), Łódź (9 166 zł/m²) i Bydgoszcz (9 000 zł/m²).

Zmiany stawek za metr kwadratowy w III kw. 2025 r. przełożyły się oczywiście na nowe poziomy cen ofertowych za całe mieszkania. Za lokal o powierzchni 50 m² w Warszawie trzeba było zapłacić 837 tys. zł, w Krakowie prawie 770 tys. zł, a w Gdańsku 675 tys. zł. W najtańszych z zestawienia – Radomiu, Sosnowcu i Częstochowie – ceny ofertowe mieściły się w przedziale 350–390 tys. zł.mieszkania cenyIIIkw2025

Mieszkania drożeją o 8%, ale tam, gdzie i tak były najtańsze

W porównaniu z II kwartałem 2025 r. mieszkania średniej wielkości potaniały w 9 z 17 badanych miast (od 4,7 proc. w Gdyni do 0,1 proc. w Poznaniu), a w 7 podrożały (od 0,4 proc. w Lublinie do 6,2 proc. w Radomiu). W Rzeszowie ceny pozostały bez zmian.

Spadki przeważały także w segmencie małych mieszkań (9 z 17 miast) i dużych mieszkań (10 z 17). W zakresie małych mieszkań do 35 m2 najbardziej potaniał Białystok (–6,4%), a najbardziej podrożał Sosnowiec (+8,2%). Średnie mieszkania liczące między 35 a 60 m2 najmocniej taniały w Gdyni (–4,7%), a drożały w Sosnowcu (+2,5%). Duże mieszkania powyżej 60 m2 najbardziej potaniały w Szczecinie (–4,6%), a podrożały w Radomiu (+4,3%).

Należy jednak zaznaczyć, że spadki kwartalne są stosunkowo niewielkie i nie zrekompensowały wcześniejszych wzrostów. W rezultacie w większości badanych miast ceny wciąż są wyższe niż przed rokiem. Z kolei zauważalne ożywienie popytu na kredyty hipoteczne nie zwiastuje głębszych spadków.

Bazowo spodziewam się stabilizacji cen w IV kwartale w widełkach od –1% do +2% kwartał do kwartału (z lokalnymi odchyleniami). Spodziewam się umiarkowanie wyższego napływu nowych ofert na przełomie roku, ale łączne poziomy raczej pozostaną niższe rok do roku ze względu na wysoką bazę z IV kw. 2024. Ewentualna dalsza kontynuacja łagodzenia stóp procentowych może wzmocnić segment mieszkań o mniejszych metrażach – prognozuje Anton Bubiel, prezes Rentier.io.

Stawki za 1m2 zależą również od powierzchni mieszkania. Zwykle jest tak, że im mniejsze mieszkanie, tym wyższa cena za metr. W najdroższej ze wszystkich miast Warszawie ponad 19 tys. zł kosztował metr małego mieszkania (do 35 m2), ale mieszkanie duże (powyżej 60 m2) kosztowało w przeliczeniu na metr więcej niż mieszkanie średnie (między 35 a 60 m2). Ta reguła dotyczyła w III kw. 2025 r. również Gdyni i Częstochowy. Z kolei w Sosnowcu 1m2 małego mieszkania (6967 zł) był tańszy niż średniego (7272 zł).mieszkanie metraż

Do zakupu mieszkania 50 m2 w Warszawie potrzeba 103 pensji

O tym, czy ceny mieszkań w Polsce są wysokie czy niskie, można przekonać się, porównując je z zagranicznymi. Co prawda w wielu miastach Europy metr kwadratowy jest znacznie droższy niż w Warszawie, ale w zestawieniu z lokalnymi zarobkami stolica Polski wypada blado.

W Warszawie potrzeba aż 103 pensji, by kupić 50-metrowe mieszkanie. Gorzej jest tylko w siedmiu innych stolicach, m.in. Bratysławie (125) i Pradze (152). Najmniej korzystnie dla kupujących wypada Lizbona, gdzie trzeba przeznaczyć aż 157 wypłat netto, by nabyć mieszkanie średniej wielkości.

Na przeciwnym biegunie znajduje się stolica Belgii. W Brukseli zarabia się niemal tyle, ile wynosi cena metra kwadratowego mieszkania poza centrum, co oznacza, że wystarczą 54 pensje, by sfinalizować zakup. W porównaniu zaskakująco dobrze wypadły także stolice Cypru (65 pensji) i Łotwy (66).mieszkanie UE stolice

W Częstochowie wystarczy 35 tys. zł na wkład własny

Zakup mieszkania dla większości Polaków możliwy jest głównie za pośrednictwem banku. W większości przypadków bank, udzielając kredytu, wymaga co najmniej 10-procentowego wkładu własnego. W zależności od miasta kwota ta różni się znacząco. W Częstochowie na zakup mieszkania o powierzchni 50 m² w III kw. 2025 r. wystarczyło 35 tys. zł wkładu własnego. Mniej niż 50 tys. zł potrzebne było również w Toruniu, Łodzi, Bydgoszczy, Radomiu i Sosnowcu.

We Wrocławiu trzeba było dysponować co najmniej 65 tys. zł, podobnie jak w Gdańsku. W Krakowie na 10-procentowy wkład własny wystarczyło nieco ponad 75 tys. zł, a w Warszawie – prawie 85 tys. zł przy zakupie mieszkania o średnim metrażu.mieszkania wkład własny

Banki wymagają również ubezpieczenia nieruchomości przy udzielaniu kredytu jako zabezpieczenia pożyczki. Z punktu widzenia banku wystarczy podstawowa ochrona, obejmująca szkody w razie pożaru, zalania czy innych zdarzeń losowych. Z punktu widzenia lokatora warto jednak rozszerzyć zakres ochrony, ponieważ w przypadku pożaru lub zalania uszkodzeniu ulegają nie tylko ściany i instalacje, ale też cenne wyposażenie.

Ceny polis mieszkaniowych są bardzo zróżnicowane, a ostateczna składka zależy głównie od wartości mieszkania i zakresu ochrony. Dlatego przed wyborem ubezpieczenia warto porównać oferty i wybrać wersję rozszerzoną. Różnice w cenie są zwykle niewielkie, a dopłata kilkudziesięciu złotych rocznie może okazać się bezcenna w razie szkody – mówi Ewelina Ratajczak, ekspertka ds. ubezpieczeń nieruchomości Rankomat.pl.mieszkanie polisa

Ostrożni wobec lokalnych rynków, bardziej optymistyczni wobec USA – tak inwestorzy z CEE wchodzą w IV kwartał 2025

Inwestorzy z Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) wchodzą w IV kwartał z coraz bardziej globalnym spojrzeniem i dojrzalszym wykorzystaniem technologii, choć wciąż ostrożnie podchodzą do szybkich zmian w portfelach. Najnowsze badanie „Saxo Investor Forecast: Q4 2025” pokazuje, że ich ocena perspektyw dla lokalnego rynku akcji jest zasadniczo neutralna, podczas gdy nastawienie wobec USA i rynku globalnego jest wyraźnie lepsze. Młodsi inwestorzy (18–45) są nieco bardziej optymistyczni niż starsi, szczególnie w odniesieniu do rynków zagranicznych, co potwierdza odchodzenie od klasycznego „home bias” na rzecz globalnej alokacji.

– Wchodząc w ostatni kwartał 2025 roku, chcieliśmy jeszcze lepiej zrozumieć, jak inwestorzy, także ci w Europie Środkowo-Wschodniej, projektują swoje strategie w warunkach globalnej zmienności. Dlatego przeprowadziliśmy pierwszą edycję Saxo Investor Forecast – badania opartego na odpowiedziach naszych klientów z 11 rynków. Wyniki pokazują wyraźny zwrot poza rynki lokalne, budowanie globalnej ekspozycji oraz rosnące wykorzystanie AI. To sygnał, że inwestorzy w CEE przechodzą od lokalnego podejścia do globalnej strategii alokacji środków – tłumaczy Stefan Vegh, dyrektor generalny regionu Europy Środkowo-Wschodniej w Saxo Bank.

Większość inwestorów w regionie (66%) planuje utrzymać obecny układ aktywów, a co piąty (19%) deklaruje poszerzenie ekspozycji na nowe regiony, sektory lub klasy aktywów. To mniej niż średnia globalna (23%). Widać jednak różnice w podejściu: kobiety częściej niż mężczyźni deklarują dywersyfikację (27% vs 19%), co pokazuje, że skłonność do zmian w portfelu nie jest równomierna w całej populacji.

Technologia sztucznej inteligencji przestaje być ciekawostką – staje się standardem. W CEE aż 63% respondentów korzysta z narzędzi AI w procesie inwestycyjnym (globalnie 52%), głównie do analizy informacji i pozyskiwania rekomendacji. Wysoka adopcja utrzymuje się we wszystkich grupach wiekowych: 69% wśród osób 18–45 lat, 62% w grupie 46–60 lat i 48% wśród 61+. AI staje się integralną częścią procesu inwestycyjnego, wspierając porządkowanie wiedzy i filtrowanie szumu rynkowego.

Na radarze ryzyka inwestorzy z CEE łączą czynniki geopolityczne z technologicznymi: za „bardzo” lub „dość ważne” uznają wojny handlowe (79%), „czynnik Trumpa” (78%) oraz AI (78%). Wysoko plasują się też napięcia na Bliskim Wschodzie (49%). Jednocześnie region relatywnie niżej niż świat ocenia wagę konfliktu Rosja–Ukraina (39% w CEE vs 55% globalnie), co pokazuje, że inwestorzy coraz częściej myślą w kategoriach globalnych i budują portfele odporne na wielowymiarową zmienność.

Pytani o region z najlepszymi perspektywami na IV kwartał, inwestorzy z CEE – podobnie jak globalnie – wskazują Amerykę Północną (CEE 34%, globalnie ok. 32%), podczas gdy Europa jest najczęściej typowana jako najsłabsza (CEE 42%, globalnie 37%). Ten rozdźwięk potwierdza, że inwestorzy z regionu aktywnie szukają ekspozycji tam, gdzie widzą lepszy stosunek ryzyka do potencjalnego zwrotu – i dziś częściej dostrzegają go za oceanem.

Anomalie i kontrasty: co mówią inne rynki?

Badanie pokazuje różnice w postrzeganiu świata przez inwestorów z poszczególnych krajów. Dania – kraj, z którego pochodzi Saxo Bank – idzie pod prąd globalnej narracji – jako jedyny rynek najczęściej wskazuje Europę jako region o najlepszych perspektywach (33%), a Amerykę Północną jako najsłabszą. Z kolei Francja jest najbardziej krytyczna wobec Europy – aż 64% inwestorów widzi ją jako region o najgorszych perspektywach. Japonia natomiast jest najbardziej proamerykańska – 51% respondentów wskazuje Amerykę Północną jako region najlepiej rokujący, co jest najwyższym wynikiem w całym badaniu.

Różnice widoczne są również w planach alokacyjnych. Wielka Brytania charakteryzuje się najwyższą skłonnością do ograniczania dywersyfikacji portfela – 39% inwestorów deklaruje zmniejszenie liczby regionów, sektorów lub klas aktywów w porównaniu z obecnym poziomem. Holandia natomiast pozostaje przy status quo – 75% respondentów nie przewiduje żadnych zmian w strukturze portfela. Na tle tych skrajnych podejść CEE prezentuje umiarkowaną strategię: większość inwestorów utrzymuje dotychczasowe pozycje, a część stopniowo zwiększa ekspozycję na nowe źródła ryzyka i potencjalnego zwrotu.

Metodologia: Badanie przeprowadzono online 1–14 września 2025 r. wśród 1 834 klientów Saxo Bank na 11 rynkach. Wyniki mają charakter opisowy i odzwierciedlają poglądy respondentów w momencie badania; nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych.

Polski rynek e-mobility przyspiesza: Tesla i BYD dominują, a liczba ładowarek przekracza 11 tys.

  • Na koniec września 2025 r. łączna liczba zarejestrowanych w Polsce samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) wynosiła 112 286 szt. Udział BEV na rynku nowych samochodów osobowych wyniósł rekordowe 8,9%.
  • Liczba ogólnodostępnych punktów ładowania w ubiegłym miesiącu wzrosła do 11 173, z czego 3 895 stanowiły punkty DC
  • We wrześniu 2025 r. udział ogłoszeń BEV w łącznej liczbie ofert pojazdów używanych na portalu OTOMOTO utrzymał się na poziomie 1,0%
  • Polish EV Outlook Index (PEVO Index) to comiesięczne zestawienie kluczowych danych i statystyk sektora e-mobility w Polsce

Liczba rejestracji „elektryków” po raz kolejny mocno w górę

Samochody elektryczne

Na koniec września 2025 r. flota osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w Polsce liczyła 112 286 szt. Park osobowych BEV składał się z 102 411 szt. (+54% r/r), a liczba rejestracji nowych pojazdów tego typu wyniosła 4 453 szt. (wzrosła o 196% rok do roku). Na koniec września 2025 r. flota całkowicie elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych zwiększyła się do 9 875 szt. (+35% r/r). Park osobowych, wodorowych FCEV liczył 513 szt. (+109% r/r). Najpopularniejszymi, nowymi osobowymi modelami BEV we wrześniu 2025 r. były Tesla Model Y (537 zarejestrowanych szt.), BYD Dolphin Surf (377 szt.) oraz Tesla Model 3 (314 szt.). Na podium wśród marek znalazły się Tesla, BYD oraz Leapmotor. Udział BEV na rynku nowych samochodów osobowych we wrześniu 2025 r. wyniósł 8,9%, co stanowi kolejny z rzędu rekord na polskim rynku elektromobilności.

Infrastruktura ładowania

W Polsce na koniec września 2025 r. funkcjonowały 11 173 (+40% r/r) ogólnodostępne punkty ładowania, w tym 7 278 AC (+30% r/r) oraz 3 895 DC (+65% r/r). Wzdłuż sieci TEN-T było dostępne 1146 punktów ładowania, czyli o 43% więcej niż we wrześniu 2025 r. „PEVO Index” zawiera ponadto informacje na temat miast o najlepiej rozwiniętej infrastrukturze dla pojazdów zeroemisyjnych. Pierwsza jest Warszawa (843 punkty we wrześniu 2025 r.), a kolejne miejsca zajmują Gdańsk (361), Poznań (347), Kraków (333) oraz Szczecin (302).

Rynek zeroemisyjnych pojazdów używanych

„PEVO Index” obejmuje również dane na temat oferty na rynku wtórnym elektromobilności w Polsce. Pod koniec września 2025 r. liczba ogłoszeń używanych BEV na portalu OTOMOTO wynosiła 4 284. To spadek o 7% r/r. Udział ogłoszeń samochodów całkowicie elektrycznych w łącznej liczbie ogłoszeń pojazdów używanych utrzymuje się na poziomie 1,0%. Takie oferty odpowiadały we wrześniu za 1,2% wszystkich odsłon ogłoszeń na portalu OTOMOTO. Najpopularniejszymi pod względem podaży modelami BEV na wtórnym rynku e-mobility w Polsce były Tesla Model 3 (241 ogłoszeń we wrześniu 2025 r. ze średnią ceną 111 191 PLN), Nissan Leaf (215 ogłoszeń ze średnią ceną 55 927 PLN) oraz Tesla Model S (153 ogłoszenia ze średnią ceną 138 762 PLN).

Dane do „PEVO Index” dostarczają: PSNM, IBRM Samar oraz OTOMOTO.

Zaangażowanie spada, oczekiwania rosną – nastroje polskich pracowników w 2025

Najważniejsze wskaźniki zaangażowania pracowników w Polsce ponownie się pogorszyły — wynika z najnowszego badania Mercer Polska obejmującego ok. 20 tys. pracowników. Odsetek osób deklarujących wysokie zaangażowanie w pracę spadł w ciągu roku z 20 do 16 proc., natomiast udział pracowników o postawie pasywnej wzrósł z 25 do 27 proc. Jednocześnie rośnie odsetek tych, którzy rozważają zmianę pracy — w pierwszym półroczu 2025 r. wzrost o kolejne 7 proc. względem końcówki ubiegłego roku.

Eksperci ostrzegają, że widzimy scenariusz zbliżony do lat 2020–2021 – zanim sytuacja na rynku pracy się poprawiła i wywołała masową falę odejść znaną jako „Great Resignation”. – Być może jesteśmy w przededniu Great Resignation 2.0 – ocenia Magdalena Warzybok, liderka praktyki talent & transformation w Mercer Polska.

Zaangażowanie spada, stres rośnie — menedżerowie między młotem a kowadłem

Jak wskazuje Mercer, coraz więcej pracowników „zdejmuje nogę z gazu”, czekając na sygnał poprawy gospodarczej i większej przewidywalności. Jednocześnie rośnie poczucie zmęczenia, stresu i braku równowagi między życiem zawodowym a prywatnym — co szczególnie obciąża kadrę menedżerską, która znajduje się w polu narastających oczekiwań zarządów wymagających produktywności oraz pracowników oczekujących bezpieczeństwa, stabilności i empatii.

84 proc. zarządów deklaruje, że priorytetem jest wzrost produktywności. Jednocześnie wielu z nich oczekuje dalszego ograniczenia kosztów – co ogranicza zdolność inwestowania w kulturę organizacyjną i retencję talentów.

Kluczowe czynniki retencji 2025+: stabilność firmy, uczciwe płace, komunikacja

Mercer wskazuje trzy dominujące czynniki budowania zaangażowania w obecnych realiach:

przewidywalność i stabilność – jasna wizja przyszłości firmy, transparentna strategia, unikanie syndromu „nie mówimy, bo sami nie wiemy”.

otwarta i częsta komunikacja zarządu z pracownikami – nawet gdy brak odpowiedzi, liczy się uczciwe pokazanie procesu i kierunku.

uczciwe, transparentne wynagrodzenia – medialne historie „quiet cutting” tylko pogłębiają brak zaufania.

W 2025 r. nominalny wzrost płac wyniesie średnio ok. 6 proc. – mniej niż rok temu, ale nadal powyżej prognozowanej inflacji (3,1 proc.). W 2026 r. tempo wzrostu ma jednak spaść do ok. 5,5 proc. – co może zwiększać presję płacową, szczególnie w firmach mierzących się z odpływem talentów.

Benefity ewoluują: zdrowie, elastyczność, psychika

Aż 89 proc. polskich firm deklaruje posiadanie spójnej strategii dobrostanu pracowników (przy średniej 74 proc. w regionie CSEE). Najsilniejsze trendy benefitowe to:

zatrzymanie talentów – priorytet nr 1 dla 89 proc. firm w Polsce
rosnąca rola elastycznych form pracy (czas i lokalizacja)
przesunięcie uwagi w stronę zdrowia psychicznego – ale bez jeszcze wypracowanego standardu rynkowego

Warto odnotować, że 47 proc. firm deklaruje brak planu oszczędzania na benefitach medycznych, a aż 30 proc. planuje poszerzanie oferty zdrowotnej — to mocny sygnał dla rynku benefitów i ubezpieczeń grupowych.

Konkluzja: firmy wchodzą w delikatny moment „ciszy przed burzą”

Dane Mercer pokazują, że znaczna część pracowników „przyczajona” czeka tylko na sygnał polepszenia koniunktury. Jeżeli firmy nie wzmocnią zaufania, transparentności i elastyczności — zaangażowanie może gwałtownie tąpnąć. Część organizacji już dziś inwestuje w kulturę relacyjną i wellbeing – inni nadal budują przewagę tylko płacową. Historia z lat 2021–2022 pokazuje, które podejście okazało się krótkowzroczne.

Orange z mocnym trzecim kwartałem – przychody +9,3%, EBITDAaL +2,9%

W trzecim kwartale Orange Polska osiągnął bardzo dobre wyniki finansowe: przychody wzrosły o ponad 9%, a rentowność operacyjna EBITDAaL o prawie 3%. Przyczyniły się do tego wszystkie, trzy silniki biznesowe: sprzedaż kluczowych usług telekomunikacyjnych, biznesowych IT/IS oraz ofert hurtowych. Firma podtrzymuje całoroczne cele i ambicje.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników za trzeci kwartał. Kontynuujemy realizację naszych celów zgodnie z priorytetami strategii Lead the Future. Dostarczanie klientom najwyższej jakości łączności i atrakcyjnych ofert jest jednym z nich. Już ponad 70% populacji mamy w zasięgu technologii 5G, a Orange Światłowód, który zaczęliśmy oferować 10 lat temu, mocno inwestując w rozwój tej technologii, dociera do 9,7 mln domów i mieszkań w kraju.  Światłowód i pakiety konwergentne w dobrym tempie zyskują nowych użytkowników, pomimo dużej konkurencji, a wyjątkowo udany kwartał z najwyższym od kilku lat  przyrostem liczby klientów mieliśmy w usługach mobilnych. Przyczyniła się do tego także wprowadzona niedawno nowa oferta rodzinna” – powiedziała Liudmila Climoc, prezeska Orange Polska.

„Wprowadzamy innowacyjne rozwiązania ułatwiające życie naszym klientom i zapewniające najlepsze doświadczenia. To chociażby automatyczna instalacja karty eSIM na najnowszych smartfonach, którą zaproponowaliśmy jako pierwsi na rynku, czy bezpłatny półroczny dostęp do asystenta AI Mistral Le Chat Pro. Widzimy także stopniową poprawę na rynku usług dla biznesu. Ponadto w ofercie hurtowej poprawiliśmy dynamikę wzrostu, korzystając z popytu na nasze aktywa infrastrukturalne. To wszystko dowodzi, że nasz biznes opiera się na mocnych fundamentach i pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość” – dodała Liudmila Climoc.

Wszystkie kluczowe usługi zyskują nowych klientów, w dobry tempie rośnie wartość. Usługi mobilne z najlepszym wynikiem od 4 lat.

W 3 kwartale przybyło 18 tys. użytkowników pakietów konwergentnych, łącznie korzysta z nich już 1,84 mln klientów. Liczba klientów Orange Światłowodu zwiększyła się o 42 tys. i obecnie korzysta z niego ponad 1,68 mln klientów.  W dobrym tempie rośnie średni przychód na użytkownika z tych usług (ARPO), zwłaszcza za sprawą większej popularności wyższych opcji światłowodu oraz popytu na usługi telewizyjne i kontentowe.

Liczba klientów abonamentowych usług mobilnych wzrosła w minionym kwartale aż o 108 tys., co jest najlepszym wynikiem od ponad 4 lat. Przyczyniły się do tego usługi wszystkich marek operatora, zarówno dla klientów indywidualnych jak i biznesowych. W 3 kwartale przybyło także 117 tys. klientów usług prepaid.

Wszystkie obszary biznesu napędzają wzrost przychodów. Marża bezpośrednia przekłada się na wzrost EBITDAaL.

Przychody firmy w 3 kwartale wzrosły łącznie o 9,3% rok do roku. Na ten wynik wpłynęło solidne tempo wzrostu przychodów w kluczowych usługach telekomunikacyjnych (o 6,5% rok do roku), bardzo dobry 13% wzrost przychodów z usług hurtowych, odzwierciedlający zapotrzebowanie na nowoczesną infrastrukturę oraz wyjątkowy, aż 47% wzrost przychodów z usług IT&IS związany z kontraktami na usługi integracyjne i odsprzedaż licencji na oprogramowanie. Wzrost przychodów przełożył się na rosnącą marżę bezpośrednią zwłaszcza w kluczowych usługach telekomunikacyjnych oraz w usługach hurtowych. Jej wzrost w połączeniu z dyscypliną kosztową, szczególnie w obszarze sieci, napędził wzrost rentowności operacyjnej EBITDAaL w 3 kwartale (+2,9% rok do roku)

Zmiana przychodów oraz EBITDAaL rok do roku prezentowana jest w odniesieniu do bazy porównawczej zmienionej w związku ze sprzedażą spółki Orange Energia.

Złoty najmocniejszy od miesięcy – kurs euro spada do 4,23 PLN, funt pod 4,86 PLN

Środowe publikacje z krajowej gospodarki umocniły złotego. Krajowa waluta zyskuje na forex. Kurs EUR/PLN dociera do 4,23 PLN. Mocno cierpi także funt, którego dodatkowo poturbowały dane inflacyjne z Wysp. Tempo wzrostu cen zupełnie inaczej wpłynęło na walutę kanadyjską, która złapała oddech po wczorajszej publikacji.

Silny PLN

W środę złoty po raz kolejny pręży muskuły przed wspólną walutą. Dzisiejszą sesję na kursie EUR/PLN rozpoczęliśmy przy poziomie 4,24 PLN. W pierwszych godzinach obserwowaliśmy dwie próby zwyżki notowań, po czym przyszedł spadek, czyli zdecydowanie umocnienie krajowej waluty. Była to reakcja na publikacje z rodzimej gospodarki. Najistotniejsza była sprzedaż detaliczna w cenach bieżących, która rosła 6,6% r/r. Jest to mniej niż prognozowane 7,2% r/r, jednak wzrost był ponad dwa razy wyższy niż poprzedni (3% r/r). W tym miejscu nie można nie wspomnieć, że powodem tak dużego ruchu jest niska baza, gdyż dzisiejsze dane były porównywane z wrześniem 2024, kiedy odnotowano spadek o 2,2% r/r. Idąc dalej widzimy, że sprzedaż detaliczna rośnie także w cenach stałych (po wyeliminowaniu inflacji), gdzie odnotowano wzrost o 6,4% r/r względem oczekiwanego 6,8% r/r. Dla równowagi, w ujęciu miesięcznym odnotowano spadek o 2,5%. Umocnienie złotego po publikacji danych oznacza, że inwestorzy większą wagę nadali zestawieniom rocznym. Wzrosty sprzedaży, mimo że płytsze od prognoz, to i tak są impulsem proinflacyjnym, obok którego Rada Polityki Pieniężnej nie może przejść obojętnie. Odczyt zwiększający presję inflacyjną w teorii powinien studzić zapały decydentów przed kolejnymi cięciami stóp procentowych. To właśnie dostrzegł rynek, który podczas kolejnej sesji w tym tygodniu patrzy przychylnie na złotego.

Funt po 4,86 PLN!

Moc krajowej waluty widać także na notowaniach GBP/PLN, gdzie tylko dziś odnotowaliśmy aż trzygroszowy spadek. Na wykresie wygląda to jak zejście z dwóch schodów. Pierwszy stopień można było zauważyć podczas rozpoczęcia sesji, kiedy poznaliśmy dane o brytyjskiej inflacji. Najistotniejszy był odczyt dynamiki cen konsumenckich, który – mimo oczekiwanej zwyżki do 4% r/r – pozostał przy wzroście na poziomie 3,8% r/r. Niższy od oczekiwań był także odpowiednik bazowy, który nie uwzględnia zmian cen energii i żywności. Wskaźnik spadł z 3,6% r/r do 3,5% r/r. Zniżka była zaskoczeniem, gdyż rynek prognozował skok do 3,7% r/r. Odczyty niższe od konsensusu postawiły dziś funta w nieciekawej sytuacji. Po ich porannej publikacji kurs GBP/PLN zniżkował z 4,89 PLN do 4,87 PLN. Do południa notowania osunęły się jeszcze o grosz niżej. Drugi stopień wspomnianych schodów był skutkiem publikacji danych z Polski, opisywanych w poprzednim akapicie. Warto dodać, że dzisiejsze dane z Wysp są istotnym obciążeniem dla funta ogólnie, co widać na wielu wykresach. Kurs GBP/USD spadł z 1,338 USD do 1,331 USD. Osłabienie brytyjskiej waluty widać także w zestawieniu do franka czy nawet słabego dziś euro.

Czy Kanada cierpi przez cła?

Wczoraj poznaliśmy dane inflacyjne z Kraju Liścia Klonowego. Tutaj kierunek był odwrotny niż na Wyspach. Dynamika cen konsumenckich wzrosła z 1,9% r/r do 2,4% r/r. Było to więcej niż prognozowano (2,3% r/r). Skok odnotowano również dla inflacji bazowej, która zwyżkowała z 2,6% r/r do 2,8% r/r. Aktualny poziom stóp procentowych w Kanadzie to 2,5%. Oznacza to, że realna stopa procentowa (w uproszczeniu koszt pieniądza pomniejszony o inflację) jest ujemna. Wyższe ceny oddalają zatem wizję jakichkolwiek cięć, a wręcz sugerują możliwość przyszłych podwyżek. Wczorajsze publikacje umocniły kanadyjskiego dolara, który zyskał do dolara amerykańskiego, euro i złotego. Dziś ruch jest kontynuowany tylko względem słabej waluty unijnej. Natomiast silny dolar i złoty próbują odrobić wczorajsze straty względem „loonie”. W środę o godzinie 13:00 kurs CAD/PLN próbuje wrócić do poziomu 2,60 PLN.

Grupa SMYK publikuje prospekt i rozpoczyna pierwszą publiczną ofertę akcji

0

SMYK Holding S.A. („Spółka” lub „SMYK”, a razem ze spółkami zależnymi „Grupa SMYK”) opublikował dziś prospekt i 23 października br. rozpocznie pierwszą publiczną ofertę akcji Spółki. Oferta obejmie nie więcej niż 13.636.364 nowych akcji emitowanych przez SMYK oraz nie więcej niż 18.410.214 istniejących akcji sprzedawanych przez AMC V Gandalf SA, obecnie jedynego akcjonariusza Spółki („Oferta”). Cena maksymalna oferowanych akcji, na potrzeby przyjmowania zapisów od inwestorów indywidualnych, została ustalona na poziomie 13 zł za akcję. Zgodnie z przewidywanym harmonogramem Oferty, ostateczna cena i ostateczna liczba akcji oferowanych poszczególnym kategoriom inwestorów, zostaną ustalone około 30 października br. Przewiduje się, że pierwszy dzień notowania akcji SMYK na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie przypadnie około 7 listopada 2025 r.

Michał Grom, Prezes Zarządu SMYK, skomentował:

„Publikacja prospektu oraz rozpoczęcie publicznej oferty akcji to kolejny krok przybliżający Grupę SMYK do debiutu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Jeśli warunki rynkowe będą sprzyjające, już w listopadzie dołączymy do grona spółek notowanych na GPW. Cieszymy się, że wkrótce będziemy mogli zaprezentować potencjalnym inwestorom nasz model biznesowy, dotychczasowe dokonania oraz plany dalszego rozwoju.

Grupa SMYK utrzymuje pozycję lidera na krajowym rynku produktów dla dzieci, wyróżniając się szeroką ofertą w modelu omnichannel oraz wysoką lojalnością klientów. Pomimo obserwowanych trendów demograficznych, odnotowujemy stabilny wzrost przychodów i rentowności. Naszą odpowiedzią na te wyzwania jest między innymi ekspansja międzynarodowa. Sprawdzony na polskim rynku model działalności z powodzeniem wdrożyliśmy w Rumunii i rozszerzamy na kolejne rynki regionu. Z każdym nowym krajem, do którego wchodzimy, rośnie liczba naszych potencjalnych klientów. W sierpniu br. otworzyliśmy pierwszy własny sklep SMYK w Słowacji, a w 2026 roku planujemy rozbudowę własnej sieci o Czechy i Bułgarię, kontynuując jednocześnie rozwój w Polsce i Rumunii. Za pośrednictwem sklepów partnerskich sprzedajemy produkty również w 20 innych krajach. Nieustannie pracujemy też nad rozwojem naszej oferty, kierując ją do coraz szerszych grup wiekowych.

Zgodnie z naszymi założeniami biznesowymi, spodziewamy się wzrostu przychodów Grupy SMYK na poziomie od niskich do średnich kilku procent w krótkim okresie oraz na poziomie wysokich kilku procent w średnim okresie. Wypracowywanymi zyskami chcemy w przyszłości dzielić się z akcjonariuszami – jako Zarząd zamierzamy rekomendować wypłatę dywidendy począwszy od podziału zysku za 2026 rok, wypłacanego w 2027 roku. Wierzymy, że SMYK będzie ciekawą propozycją inwestycyjną dla szerokiego grona inwestorów.”

Struktura i warunki Oferty

  • Oferta obejmie nie więcej niż 13.636.364 nowych akcji emitowanych przez SMYK oraz nie więcej niż 18.410.214 istniejących akcji (łącznie jako „Akcje Oferowane”) sprzedawanych przez AMC V Gandalf SA, obecnie jedynego akcjonariusza Spółki („Akcjonariusz Sprzedający”).
  • Zamiarem Spółki oraz Akcjonariusza Sprzedającego jest ustalenie ostatecznej liczby oraz ostatecznej ceny Akcji Oferowanych w taki sposób, aby wpływy brutto Spółki z emisji nowych akcji wyniosły około 150 mln zł, a łączna liczba Akcji Oferowanych nabytych w Ofercie reprezentowała około 45% kapitału zakładowego Spółki po rejestracji nowych akcji oraz po emisji akcji serii E w ramach programu motywacyjnego ustanowionego w Spółce.
  • Pośrednimi akcjonariuszami SMYK (za pośrednictwem Akcjonariusza Sprzedającego) są fundusz growth capital AMC V (inwestujący w Spółkę przy współpracy z Accession Capital Partners (ACP)), Michał Grom (Prezes Zarządu SMYK) oraz inni inwestorzy mniejszościowi. Po przeprowadzeniu Oferty Akcjonariusz Sprzedający pozostanie większościowym akcjonariuszem Spółki, a Michał Grom planuje utrzymać (pośrednio) kontrolny pakiet w Spółce w dającej się przewidzieć przyszłości. Zgodnie z zawartym porozumieniem, Michał Grom nie będzie uczestniczył w podziale wpływów uzyskanych przez Akcjonariusza Sprzedającego z tytułu sprzedaży akcji Spółki w Ofercie, a także ze sprzedaży akcji zwykłych posiadanych przez Akcjonariusza Sprzedającego dokonywanych w przyszłości.
  • SMYK oraz Akcjonariusz Sprzedający zobowiążą się, że nie będą oferować ani sprzedawać akcji Spółki przez okres 360 dni od daty pierwszego notowania akcji Spółki na GPW, z pewnymi zwyczajowymi wyłączeniami. Ponadto, Akcjonariusz Sprzedający zaciągnie dodatkowe zobowiązanie w zakresie niezbywania posiadanych przez niego akcji Spółki uprzywilejowanych co do głosu (z których korzyści ekonomiczne umownie przysługują Michałowi Gromowi): (i) do upływu okresu 4 lat od dnia pierwszego notowania akcji Spółki na GPW albo (ii) do dnia sprzedaży przez Akcjonariusza Sprzedającego ostatnich posiadanych przez niego akcji Spółki innych niż uprzywilejowane co do głosu (w zależności od tego co nastąpi wcześniej).
  • SMYK oczekuje, że z emisji nowych akcji pozyska około 150 mln zł brutto. Środki te zostaną przeznaczone na wzmocnienie pozycji finansowej Spółki poprzez częściową spłatę zadłużenia bankowego oraz na finansowanie strategii dalszego rozwoju Grupy SMYK. Zarząd Spółki przewiduje, że częściowa spłata zadłużenia bankowego pozwoli obniżyć wskaźnik Zadłużenie netto[1] / Skorygowana EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych)[2] do poziomu 1,6x oraz przyczyni się do obniżenia kosztów finansowych Grupy SMYK.
  • Oferta będzie skierowana do inwestorów indywidualnych i inwestorów instytucjonalnych w Polsce oraz wybranych międzynarodowych inwestorów instytucjonalnych poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki i Polską, w każdym przypadku zgodnie z Regulacją S (ang. Regulation S) wydaną na podstawie Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych (ang. U.S. Securities Act), a także do osób, co do których istnieje uzasadnione przekonanie, że są kwalifikowanymi nabywcami instytucjonalnymi w Stanach Zjednoczonych Ameryki, w rozumieniu i zgodnie z Przepisem 144A (ang. Rule 144A) wydanym na podstawie Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych.
  • Inwestorzy indywidualni będą mogli składać zapisy na akcje Spółki od 23 do 29 października 2025 r. Zapisy będą przyjmowane przez szerokie konsorcjum detaliczne. Lista punktów obsługi klienta członków konsorcjum detalicznego, w których przyjmowane będą zapisy na akcje SMYK, zostanie opublikowana na stronie internetowej Spółki (https://smykgroup.com/oferta-publiczna/).
  • Zapisy na akcje od inwestorów indywidualnych będą przyjmowane po cenie maksymalnej ustalonej na poziomie 13 zł za akcję („Cena Maksymalna”).
  • Oczekuje się, że inwestorom indywidualnym zostanie przydzielone od 10% do 15% ostatecznej liczby Akcji Oferowanych, przy czym ostateczna decyzja będzie należeć do Spółki i Akcjonariusza Sprzedającego.
  • Ostateczna cena Akcji Oferowanych dla inwestorów indywidualnych, ostateczna cena Akcji Oferowanych dla inwestorów instytucjonalnych oraz ostateczna liczba Akcji Oferowanych zostaną ustalone po przeprowadzeniu procesu budowania księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych i zostaną opublikowane około 30 października 2025 r.
  • SMYK planuje ubiegać się o dopuszczenie i wprowadzenie wszystkich istniejących akcji zwykłych oraz nowych akcji Spółki do obrotu na rynku regulowanym (podstawowym) prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. („GPW”).
  • Zgodnie z przewidywanym harmonogramem Oferty, pierwszy dzień notowania akcji SMYK na GPW przypadnie około 7 listopada 2025 r.
  • Globalnymi Współkoordynatorami i Współprowadzącymi Księgę Popytu są: Barclays Bank Ireland PLC, Pekao Investment Banking S.A. oraz UniCredit Bank GmbH (oddział w Mediolanie), zaś Współprowadzącym Księgę Popytu oraz Firmą Inwestycyjną pośredniczącą w ofercie publicznej jest Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao (razem „Menedżerowie Oferty”).

Przewidywany harmonogram Oferty

22 października 2025 r. zawarcie Umowy o Gwarantowanie Oferty

publikacja prospektu, w tym Ceny Maksymalnej

23-29 października 2025 r. okres przyjmowania zapisów od inwestorów indywidualnych
23-29 października 2025 r. spotkania Zarządu z inwestorami (roadshow) oraz proces budowania księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych
około 30 października 2025 r. publikacja informacji o ostatecznej cenie Akcji Oferowanych dla inwestorów indywidualnych, ostatecznej cenie Akcji Oferowanych dla inwestorów instytucjonalnych, ostatecznej liczbie Akcji Oferowanych, które zostaną zaoferowane w ramach Oferty oraz ostatecznej liczbie Akcji Oferowanych, które zostaną zaoferowane poszczególnym kategoriom inwestorów („Data Ustalenia Ceny”)
30 października – 3 listopada 2025 r. okres przyjmowania zapisów od inwestorów instytucjonalnych
4 listopada 2025 r. przydział Akcji Oferowanych („Data Przydziału”)
4 listopada 2025 r. przewidywany termin zapisania Akcji Oferowanych na rachunkach papierów wartościowych inwestorów indywidualnych
około 7 listopada 2025 r. przewidywany pierwszy dzień notowania akcji Spółki na rynku podstawowym GPW

 

O Grupie SMYK

Biuro SMYKGrupa SMYK jest liderem rynku produktów dla dzieci w Polsce, ciesząc się zaufaniem szerokiego grona klientów, wysoką rozpoznawalnością marki utrzymywaną przez lata oraz bogatym doświadczeniem. Według raportu opracowanego przez firmę doradztwa strategicznego OC&C, Grupa SMYK w 2024 roku posiadała w Polsce 14,3% udział w głównym rynku docelowym, obejmującym modę dziecięcą, zabawki i gry oraz sprzęt i akcesoria dla dzieci.

Poza działalnością krajową, Grupa SMYK umacnia pozycję jednego z wiodących sprzedawców detalicznych produktów dla dzieci w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, rozwijając działalność w Rumunii i planując dalszą ekspansję na wybranych rynkach CEE.

Polska i Rumunia to dwa największe rynki Europy Środkowo-Wschodniej, liczące łącznie około 55,7 mln mieszkańców (według danych Eurostat na koniec 2023 roku). Oba kraje charakteryzują się silnym wzrostem PKB i dochodu rozporządzalnego, co sprzyja zwiększaniu realnych wydatków konsumpcyjnych i stwarza korzystne warunki dla dalszego rozwoju działalności Grupy SMYK. Według raportu OC&C, czynniki te będą wspierać wzrost głównego rynku docelowego – średnio o 3,2% rocznie w Polsce i o 5,0% w Rumunii w latach 2024-2029, pomimo spadku liczby urodzeń, będącego zjawiskiem ogólnoeuropejskim. OC&C szacuje, że łączna wartość głównego rynku docelowego w 2024 roku wyniosła około 14,7 mld zł w Polsce i około 5,3 mld zł w Rumunii.

Grupa SMYK oferuje kompleksowy asortyment, obejmujący odzież, obuwie, zabawki, gry, artykuły szkolne oraz akcesoria dziecięce – wszystko dostępne pod jednym dachem, zgodnie z koncepcją „one-stop-shop”. Klienci mogą wybierać spośród starannie dobranych produktów w różnych kategoriach, przedziałach cenowych i dla wielu grup wiekowych, obejmujących zarówno marki własne, jak i propozycje od cenionych producentów. Na tle konkurencji ofertę SMYK wyróżniają marki własne: COOL CLUB (odzież i obuwie), SMIKI (zabawki i akcesoria dziecięce), KAYOKKI (plecaki i artykuły szkolne), a od września 2025 roku także NOWEAR (linia odzieży dla starszych nastolatków i młodych dorosłych). Uzupełnieniem są produkty światowych liderów branży dziecięcej, takich jak LEGO, Fisher-Price, Hasbro, Mattel i wielu innych.

Na koniec czerwca 2025 roku sieć sprzedaży Grupy SMYK obejmowała 253 sklepy własne w Polsce oraz 35 w Rumunii, strategicznie zlokalizowane w galeriach i parkach handlowych. Grupa prowadzi także w ograniczonym zakresie działalność w Ukrainie (12 sklepów na koniec czerwca 2025 roku). SMYK łączy świat online i offline, oferując klientom spójne i wygodne doświadczenie zakupowe. Sklepy stacjonarne są zintegrowane z nowoczesnym sklepem internetowym oraz intuicyjną aplikacją mobilną, dostępną w Polsce i Rumunii. Dzięki temu zakupy w SMYKU to nie tylko wygoda, ale także przyjemność – niezależnie od wybranego kanału. Produkty oferowane przez Grupę SMYK są ponadto dostępne w 20 krajach Europy i Azji poprzez sieć partnerską.

SMYK planuje rozszerzyć swój sprawdzony model działalności – działający od lat w Polsce i z powodzeniem wdrożony w Rumunii – na inne rynki regionu Europie Środkowo-Wschodniej. W ramach międzynarodowej ekspansji, w sierpniu 2025 roku Grupa SMYK otworzyła swój pierwszy własny sklep stacjonarny w Słowacji, a w 2026 roku planuje także otworzyć własne sklepy w Czechach oraz Bułgarii.

Efektywne funkcjonowanie modelu omnichannel, a także dalszy rozwój działalności na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, wspierane są przez własne, nowoczesne centrum dystrybucyjne Grupy SMYK zlokalizowane w Łodzi. W 2024 roku obsłużyło ono 4,5 miliona zamówień online klientów indywidualnych, zaopatrując jednocześnie zarówno sklepy własne SMYK, jak i sklepy wszystkich partnerów w 20 krajach.

Grupa SMYK odnotowuje w ostatnich latach stabilny wzrost przychodów i rentowności. W 2024 roku przychody z umów z klientami osiągnięte przez Grupę SMYK sięgnęły około 2,25 mld zł, co oznacza wzrost o około 6% w porównaniu z 2023 rokiem. Wypracowany w 2024 roku zysk z działalności operacyjnej wyniósł około 118,9 mln zł (+91% r/r), z kolei Skorygowana EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych) sięgnęła około 301,7 mln zł (+18% r/r).

W pierwszym półroczu 2025 roku przychody z umów z klientami Grupy SMYK wyniosły około 985,1 mln zł (+0,5% r/r), zysk z działalności operacyjnej sięgnął około 15 mln zł (wobec straty na poziomie około 12,3 mln zł w pierwszym półroczu 2024 roku), zaś Skorygowana EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych) wyniosła około 105,3 mln zł (+26,9% r/r).

W trzecim kwartale 2025 roku przychody z umów z klientami wzrosły w tempie zbliżonym do średnich kilku procent rok do roku, dzięki wzrostom sprzedaży zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i w kanale online. Do wzrostu kontrybuowały obie główne kategorie produktowe – odzieżowa i nieodzieżowa.

Strategia rozwoju

Grupa SMYK konsekwentnie realizuje strategię, której celem jest osiągnięcie pozycji wiodącego sprzedawcy detalicznego w modelu omnichannel w Europie Środkowo-Wschodniej i na innych rynkach zagranicznych. Strategia ta opiera się na trzech filarach:

  • wzroście sprzedaży wielokanałowej w ujęciu LFL, poprzez zwiększanie ruchu i wartości koszyka zakupowego;
  • rozbudowie sieci sklepów w Polsce i Rumunii;
  • ekspansji na nowe rynki – zarówno poprzez własne placówki Grupy SMYK działające w modelu omnichannel, jak i współpracę partnerską.

Na kluczowych rynkach, czyli w Polsce i Rumunii, Grupa SMYK dostrzega duży potencjał dalszego wzrostu zarówno dzięki inicjatywom realizowanym w istniejącej sieci, jak i jej dalszej rozbudowie. Doświadczenia ostatnich lat potwierdzają, że sklepy SMYK mają silny potencjał wzrostu w ujęciu LFL, wspierany przez rozszerzenie oferty, skuteczne strategie merchandisingowe oraz poprawę efektywności operacyjnej.

W latach 2025-2026 Grupa SMYK planuje otwarcie łącznie ponad 35 nowych sklepów w Polsce, Rumunii, Czechach, Słowacji i Bułgarii – wzmacniając swoją obecność w regionie i budując pozycję marki na kolejnych rynkach.

Krótko- i średnioterminowe założenia biznesowe

W ocenie Zarządu SMYK, realizacja przyjętej strategii oraz obserwowane tendencje rynkowe umożliwią osiągnięcie następujących założeń biznesowych:

  • wzrost liczby sklepów Grupy SMYK o około 15-20 sklepów rocznie, zarówno w krótkim, jak i średnim okresie;
  • wzrost przychodów ze sprzedaży na poziomie od niskich do średnich kilku procent w krótkim okresie oraz na poziomie wysokich kilku procent w średnim okresie;
  • utrzymanie Marży Skorygowanej EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych)[3] w krótkim i średnim okresie na poziomie zbliżonym do poziomu notowanego w ostatnich latach;
  • zakładane nakłady inwestycyjne odzwierciedlające dalsze inwestycje Grupy w nowe sklepy SMYK oraz utrzymanie istniejących sklepów na poziomie około 60 mln zł rocznie w krótkim i ponad 60 mln zł rocznie w średnim okresie.

Założenia dotyczące dywidendy

Choć SMYK nie posiada dokumentu formalnie określającego politykę dywidendową Spółki, Zarząd zamierza rekomendować wypłatę dywidendy akcjonariuszom począwszy od podziału zysku za 2026 rok (wypłacanego w 2027 roku) w wysokości od 30% do 50% zysku netto. Poziom rekomendowanej wypłaty dywidendy może zostać podwyższony w latach, w których Grupa SMYK osiągnie wyjątkowo dobre wyniki finansowe.

Rekomendacja Zarządu w zakresie wypłaty dywidendy będzie każdorazowo poprzedzona analizą uwarunkowań rynkowych oraz bieżącej sytuacji finansowej i potrzeb kapitałowych Grupy SMYK, z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z umów finansowych Grupy SMYK. Ostateczne decyzje o wypłacie dywidendy i jej wysokości będą podejmowane przez akcjonariuszy na walnym zgromadzeniu.

[1] Zadłużenie netto definiowane jest jako kredyty i pożyczki oraz zobowiązania z tytułu leasingu pomniejszone o środki pieniężne i ich ekwiwalenty na koniec danego okresu.

[2] Skorygowana EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych) obliczana jest jako zysk / (strata) netto z działalności kontynuowanej przed podatkiem dochodowym, przychodami i kosztami finansowymi, amortyzacją i odpisami z tytułu utraty wartości aktywów trwałych, z wyłączeniem wpływu zdarzeń jednorazowych, to jest kosztów związanych ze zmianą właściciela.

[3] Marża Skorygowanej EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych) (%) obliczana jest jako stosunek Skorygowanej EBITDA (z wyłączeniem pozycji jednorazowych) do przychodów z umów z klientami.

Pokolenie Z pracuje mimo choroby. Młodzi najrzadziej korzystają z L4 — wbrew stereotypom

0

Polacy z roku na rok coraz częściej korzystają z L4 – tak przynajmniej wynika z najnowszych statystyk Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ale czy wszyscy tak samo chętnie? Niekoniecznie. SD Worx postanowił sprawdzić to, jak poszczególne pokolenia i nacje podchodzą do pracy podczas chorób i niedyspozycji. Wyniki badania zaskakują – grupy pracowników, które unikają zwolnienia lekarskiego jak ognia to kobiety i… pokolenie Z.

Według danych zgromadzonych przez ZUS w 2024 roku zarejestrowano o 1,8 mln więcej dni absencji chorobowej, niż rok wcześniej. W ubiegłym roku wydano aż 27,4 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy, co daje łączną liczbę aż 290 mln dni absencji chorobowej. Z kolei z najnowszych danych ubezpieczyciela wynika, że przez pierwsze 5 miesięcy 2025 roku wystawiono aż 10,1 miliona zwolnień lekarskich. To naprawdę dużo, ale informacje zebrane przez SD Worx wśród pracowników zatrudnionych w firmach w 16 europejskich krajach, pokazują, że zwolnienia lekarskie są dla nas przykrą koniecznością, a nie opcją podratowania formy czy samopoczucia.

Choć Polacy coraz częściej decydują się na L4, to ponad 1/3 z nich (37,8 proc.) odczuwa presję, by wykonywać swoje obowiązki nawet wtedy, gdy ich kondycja na to nie pozwala. Z badania „HR & Payroll Pulse Europe 2025” przeprowadzonego wśród 5 625 menedżerów HR i 16 000 pracowników z 16 krajów, wynika że… im starsze pokolenie pracowników, tym mniejsze poczucie obowiązku by pracować w trakcie problemów zdrowotnych. Wyniki te, mogą być dla części osób zaskakujące, bowiem okazuje się, że to najmłodsze pokolenie talentów, określane często jako „roszczeniowe”, najczęściej odczuwa wewnętrzną powinność by pracować mimo choroby. Wskazało tak aż 45,2 proc. polskich respondentów poniżej 25. roku życia i 51,6 proc. w wieku 25-29 lat. Natomiast pracownicy w przedziale wiekowym 50-54 lat dali tylko 25,9 proc. wskazań. Sytuacja wygląda podobnie na całym kontynencie – 43 proc. Europejczyków poniżej 25. roku życia oraz 40,5 proc. w wieku 25-29 lat wskazało, że czuje wewnętrzny przymus by pracować, nawet w czasie choroby.

Co ciekawe, powyższe badanie pokazuje również, że to Europejki (39,5 proc.) częściej czują konieczność działania, mimo złego stanu zdrowia, niż Europejczycy (33,6 proc.). Ale nie w Polsce – nad Wisłą to właśnie mężczyźni częściej pracują w czasie choroby – tak deklarowało 37,3 proc. Polek i 38,3 proc. Polaków.

Wbrew obserwacjom, że dla najmłodszych zatrudnionych styl życia to nie work-life balance, a life-work balance, gdzie życie prywatne to priorytet, a praca jest jego dodatkiem. Nasze najnowsze badanie rzuca zupełnie nowe spojrzenie na ten temat i uświadamia nas pod jaką presją funkcjonuje pokolenie Z. Według naszego badania 39,8 proc. pracowników poniżej 25. roku życia pracuje regularnie w godzinach nadliczbowych, a aż 40,9 proc. ma poczucie winy, kiedy bierze wolne. Taki obraz rzeczywistości może być związany z dynamicznym rozwojem nowoczesnych technologii i sztucznej inteligencji. Stres przed tym, że AI odbierze pracownikom pracę może być tym złym motywatorem do aktywności zawodowej, mimo niedyspozycyjności. Okazuje się, że już 37,9 proc. Zetek obawia się, że sztuczna inteligencja sprawi, że znaczna część ich zadań stanie się zbędna. a niemal połowa (48,9 proc.) uważa, że przez AI miejsce pracy będzie mniej skoncentrowane na człowieku – tłumaczy Paulina Zasempa, People Country Lead w SD Worx Poland.

Wspomniana presja, może być skutkiem braku właściwej równowagi między obowiązkami zawodowymi, a życiem prywatnym. Warto przypomnieć, że brak balansu i nadmiar godzin pracy tygodniowo może prowadzić do utraty zdrowia, a nawet życia. Nadmierna liczba godzin spędzonych na obowiązkach zawodowych przyczynia się do ponad 745 tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) – czynności służbowe w wymiarze 55 lub więcej godzin w skali tygodnia wiążą się z szacowanym o 35 proc. wyższym ryzykiem udaru i 17 proc. wyższym ryzykiem zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca w porównaniu z pracą w wymiarze 35-40 godzin tygodniowo. Badanie SD Worx pokazuje, że tylko połowa Polaków (52,4 proc.) i 50,2 proc. Europejczyków jest usatysfakcjonowanych ze swojego work-life balance. Okazuje się, że w tym aspekcie Polki (52,6 proc.) również w niewielkim stopniu górują nad Polakami (52,2 proc.). Z kolei w kontekście średniej europejskiej jest odwrotnie – 51,7 proc. mężczyzn i 48,4 proc. kobiet jest usatysfakcjonowanych ze swojej równowagi między życiem zawodowym i prywatnym.

Raport ujawnia również ciekawą zależność – wraz z wiekiem pracowników satysfakcja z work-life balance rośnie. Aż 66,9 proc. Europejczyków w wieku powyżej 65 lat deklarowało satysfakcję z równowagi między życiem zawodowym, a prywatnym, podczas gdy wśród zatrudnionych w wieku poniżej 25 lat wskazało tak 47,3 proc. badanych. Z kolei w Polsce, najmniejszą satysfakcję z work-life balance deklarowali pracownicy w wieku 35-39 lat (44,9 proc.), a największą – podobnie jak w całej Europie – Ci w wieku 65+ (61,8 proc.).

Grupa PTWP przejmuje prawa do CYBERSEC EXPO & FORUM od Instytutu Kościuszki

Grupa PTWP nabyła prawa do wydarzenia CYBERSEC EXPO & FORUM – największego forum cyberbezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej, wzmacniając strategiczny segment wydarzeń własnych. Najbliższa edycja odbędzie się 17-18 czerwca 2026 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Transakcja wpisuje się w długoterminową strategię rozwoju PTWP, zakładającą skalowanie działalności poprzez akwizycję formatów o dużym potencjale i wpisujących się w jeden z trzech głównych obszarów działalności grupy.

Wydarzenie CYBERSEC EXPO & FORUM, dotychczas organizowane przez Instytut Kościuszki, jest najważniejszym forum cyberbezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej, łączącym debatę strategiczną z targami EXPO. W ostatniej edycji wzięło w nim udział ponad 1500 ekspertów, decydentów i liderów branży z całego świata, a ponad 100 wystawców zaprezentowało swoje rozwiązania. CYBERSEC EXPO & FORUM współpracuje z kluczowymi instytucjami – ENISA, ECSO, Komisją Europejską, NATO i administracją publiczną, poruszając tematy takie jak AI, cyberwojna, regulacje NIS2 i DORA, bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej oraz odporność państwa i biznesu.

Cyberbezpieczeństwo, sztuczna inteligencja czy cyfrowa suwerenność od lat są obecne w ramach debat Europejskiego Kongresu Gospodarczego i są szeroko opisywane w portalach branżowych należących do grupy. CYBERSEC EXPO & FORUM doskonale wpisuje się w nasze DNA i naturalnie uzupełnia portfolio naszych wydarzeń. Od lat udowadniamy, że potrafimy tworzyć i skalować autorskie eventy i budujemy wydarzenia o ogólnopolskim i europejskim znaczeniu. Mamy konkretne plany rozwoju przejętego wydarzenia i jesteśmy przekonani, że dzięki naszej skali, zapleczu organizacyjnemu i relacjom biznesowo-instytucjonalnym wydarzenie osiągnie nowy poziom jakości, zasięgu i wpływu – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Pierwsza edycja CYBERSEC EXPO & FORUM organizowana przez PTWP odbędzie się 17-18 czerwca 2026 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Nowy organizator planuje wykorzystać potencjał wydarzenia również do rozwoju współpracy z instytucjami europejskimi oraz budowy nowej platformy biznesowej dla sektora cybertech.

Grupa PTWP zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami konsekwentnie rozwija segment wydarzeń własnych, który jest jednym z trzech głównych filarów biznesu spółki. Autorskie projekty PTWP, takie jak Europejski Kongres Gospodarczy, Forum Rynku Spożywczego i Handlu, Energy Days, Property Forum czy Forum Rynku Zdrowia stały się najważniejszymi platformami dialogu gospodarczego w Polsce i regionie. Grupa PTWP w 2025 r. uruchomiła łącznie trzy nowe projekty eventowe: Forum Zdrowia Kobiet (9-10 czerwca), Przemysł dla Obronności (15 października) i Forum Zdrowia Dzieci (10 grudnia). W ciągu roku Grupa PTWP organizuje ponad 20 dużych wydarzeń własnych, które gromadzą łącznie około 80 tys. uczestników.

CGI ISMC (Polska) sp. z o.o. zawarła umowę przejęcia spółki Comarch Polska SA, należącej do Comarch SA

CGI (TSX: GIB.A) (NYSE: GIB), jedna z największych na świecie niezależnych firm świadczących usługi doradztwa IT i biznesowego ogłosiła, że jej polska spółka zależna – CGI Information Systems and Management Consultants (Polska) sp. z o.o., będąca w całości jej własnością, zawarła warunkową umowę nabycia Comarch Polska SA, spółki zależnej Comarch SA, specjalizującej się w rozwiązaniach informatycznych dla administracji publicznej. Transakcja podlega zatwierdzeniom regulacyjnym i innym standardowym warunkom zamknięcia.

Po sfinalizowaniu przejęcia Comarch Polska SA, do zespołu CGI dołączy blisko 460 specjalistów z branży IT i doradztwa biznesowego, co zwiększy liczbę ekspertów Polsce i krajach bałtyckich do ponad 1500.

François Boulanger, prezes i dyrektor generalny CGI
François Boulanger, prezes i dyrektor generalny CGI

„CGI i Comarch Polska SA łączą wspólne korzenie przedsiębiorczości. Obie firmy powstały z myślą o rozwoju innowacji technologicznych i wzmacniają swoją obecność na rynkach dzięki bliskiej współpracy z klientami” – powiedział François Boulanger, prezes i dyrektor generalny CGI.

„Po sfinalizowaniu fuzji nastąpi kluczowy dla polskiego rynku transfer wiedzy specjalistycznej w sektorze publicznym. Odbędzie się to dzięki wykorzystaniu na rynku lokalnym globalnych doświadczeń CGI. Dzięki temu będziemy mogli być częścią dynamicznego rozwoju Polski, będącej jednym z najbardziej zaawansowanych cyfrowo regionów Europy”.

Comarch dostarcza oprogramowanie i rozwiązania IT dla sektora administracji publicznej od 1993 roku. Kluczowy obszar w portfolio usług stanowią rozwiązania ERP, narzędzia do cyfrowego zarządzania procesami i dokumentacją, a także usługi konsultingowe i z zakresu zarządzania. Przejęcie Comarch Polska SA wzmocni kompetencje CGI w sektorze publicznym, umożliwi transfer wiedzy i wesprze implementację własności intelektualnej CGI z korzyścią dla administracji publicznej w całym kraju.

Jarosław Mikos, CEO Comarch
Jarosław Mikos, CEO Comarch

“ Jarosław Mikos, CEO Comarch dodaje, że akwizycja Comarch Polska przez CGI jest dowodem na to, że działania rozwijane w Comarch są nie tylko innowacyjne, lecz także konkurencyjne na rynkach międzynarodowych. „To również dowód dojrzałości naszych zespołów i skuteczności modelu biznesowego, który łączy technologię, kompetencje i partnerskie podejście do klientów. Dla pozostałych sektorów Comarch to sygnał do dalszego wzmacniania naszych kluczowych linii biznesowych i rozwijania nowych technologii z jeszcze większym naciskiem na innowacyjność, stabilność i długofalową wartość dla klientów” – zaznacza Mikos.

„Dzięki przejęciu Comarch Polska SA będziemy mogli zaoferować kompleksowe rozwiązania w zakresie transformacji cyfrowej i biznesowej dla sektora ubezpieczeń społecznych, opieki zdrowotnej, rolnictwa, a także innych obszarów działalności sektora publicznego. Ponadto, wykorzystując wiedzę specjalistyczną CGI w zakresie sztucznej inteligencji, otwieramy nowe możliwości usprawnienia usług publicznych i wzmocnienia efektywności administracji publicznej” – dodał Bartłomiej Nieścierowicz, Senior Vice-President i Członek Zarządu CGI w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Tomasz Matysik, Dyrektor Sektora Publicznego w Comarch
Tomasz Matysik, Dyrektor Sektora Publicznego w Comarch

„Dołączenie do CGI otwiera przed nami nowe możliwości rozwoju, pozwalając wzmocnić ofertę usług i dostarczać naszym klientom jeszcze większą wartość. Współpraca z globalną organizacją, która łączy silną lokalną obecność z przywództwem technologicznym, daje naszemu zespołowi szansę rozwoju w międzynarodowym środowisku” – powiedział Tomasz Matysik, Dyrektor Sektora Publicznego w Comarch.

O CGI

Założona w 1976 roku firma CGI jest jedną z największych na świecie niezależnych firm świadczących usługi doradztwa IT i biznesowego. Zatrudniając 93 000 konsultantów i specjalistów na całym świecie, CGI oferuje kompleksowy zakres usług – od strategicznego doradztwa IT i biznesowego, poprzez integrację systemów, usługi zarządzane w zakresie IT i procesów biznesowych, aż po rozwiązania oparte na własności intelektualnej. CGI współpracuje z klientami w modelu lokalnym, wspieranym przez globalną sieć dostaw, pomagając im w cyfrowej transformacji i przyspieszaniu wyników biznesowych. Przychody CGI za rok fiskalny 2024 wyniosły 14,68 miliarda dolarów kanadyjskich. Akcje CGI notowane są na giełdach TSX (GIB.A) i NYSE (GIB).

Grupa Mex Polska spodziewa się przekroczenia 93,3 mln zł przychodów po 3 kwartałach 2025 r., co oznacza 17,2 proc. wzrost rdr

Grupa Mex Polska S.A., holding gastronomiczny notowany na Głównym Rynku GPW, szacuje, że po trzech kwartałach 2025 r. skonsolidowane przychody Grupy przekroczą 93,3 mln zł. Pozwoli to na utrzymanie dwucyfrowego wzrostu na poziomie 17,2 proc. rdr. Wynik ten jest postrzegany przez Zarząd jako satysfakcjonujący, zważywszy na trudne warunki pogodowe wiosną oraz koszty związane z intensywną ekspansją krajową. Największy udział w przychodach generuje segment bistro, ale nie bez znaczenia są również przychody z zamówień realizowanych w oparciu o współpracę z Glovo.

W okresie pierwszych dziesięciu miesięcy  2025 r. grupa gastronomiczna uruchomiła siedem nowych lokali, przekraczając tegoroczny plan otwarć przewidziany w strategii rozwoju na lata 2024–2028. Wśród nowych lokalizacji znalazły się m.in.: restauracja The Mexican we Wrocławiu, koncepty PIZZANOVA i Prosty Temat w Krakowie, dwie nowe Pijalnie Wódki i Piwa oraz Barrio Latino. Zgodnie z założeniami strategicznymi, Mex Polska planuje utrzymać to tempo rozwoju na poziomie co najmniej sześciu nowych otwarć rocznie.

Jesteśmy zadowoleni, że mimo wyzwań rynkowych tak sprawnie udało nam się zrealizować pełny plan otwarć na 2025 rok. Nowe lokale zwiększają różnorodność naszego portfolio, co pozwala efektywniej odpowiadać na potrzeby szerokiego grona naszych gości. Strategiczne rozszerzenie sieci przekłada się bezpośrednio na wzrost przychodów – zarówno w segmencie bistro, jak i restauracyjnym, w tym w kanale delivery, potwierdzając tym samym skuteczność naszego modelu biznesowego i potencjał dalszej ekspansji. – tłumaczy Paweł Kowalewski, prezes zarządu Mex Polska S.A.

Na skonsolidowane wyniki finansowe Grupy pozytywnie wpływają również  zamówienia z dostawą. Mex Polska od kilku kwartałów ściśle współpracuje z renomowaną platformą delivery – Glovo. Od września br. mieszkańcy Wrocławia mogą zamawiać meksykański street-food  Spoko Taco prosto pod wskazany adres, co znacząco zwiększa dostępność oferty oraz wygodę konsumentów .W kolejce czekają już kolejne  miasta .

W ramach działań rozwojowych, w październiku 2025 r., Grupa uruchomiła nowy koncept – Barrio Latino w Krakowie, koktajl bar inspirowany kulturą Ameryki Południowej. Nowy format odpowiada na trendy rynkowe, szczególnie wśród konsumentów Generacji Z, którzy coraz częściej poszukują miejsc łączących bogatą ofertę barową z unikalną atmosferą. Barrio Latino wpisuje się w segment bistro, w którym popyt dynamicznie rośnie, zwłaszcza wśród młodych mieszkańców dużych aglomeracji. Otwarcie lokalu pozwoliło Grupie osiągnąć liczbę 60 punktów w portfolio, przekraczając jednocześnie tegoroczny plan rozwoju.

W ostatnich miesiącach Grupa rozpoczęła także proces odświeżenia jednej ze swoich kultowych marek – Pijalni Wódki i Piwa. Modernizacja obejmuje zarówno wystrój i klimat  lokali, jak i ofertę, co pozwoli lepiej odpowiadać na zmieniające się preferencje konsumentów oraz oczekiwania młodszych grup odbiorców.

Ostateczne wyniki Grupy za III kw. 2025 r. zostaną opublikowane w raporcie okresowym w dniu 26 października 2025 r.

Netflix traci ponad 7% po wynikach za III kwartał – jednorazowy koszt podatkowy w Brazylii zaskoczył inwestorów

Po publikacji wyników za trzeci kwartał kurs Netfliksa spadł o ponad 7 proc. Rynek rozczarował niższy zysk na akcję, obciążony jednorazowym kosztem podatkowym w Brazylii. Mimo chwilowej korekty spółka utrzymuje wysoką, blisko 30-procentową marżę operacyjną i prognozuje dalszy wzrost przychodów. Dynamicznie rośnie segment reklamowy, a w Stanach Zjednoczonych ponad połowa nowych użytkowników wybiera tańszy plan z reklamami. W Polsce taka opcja nie jest jeszcze dostępna. Netflix może też dołączyć do gry o aktywa Warner Bros. Discovery, interesuje go jednak wyłącznie część filmowo-streamingowa, co oznacza, że nie jest zainteresowany TVN.

Akcje Netfliksa spadają po publikacji wyników za trzeci kwartał, które okazały się rozczarowujące dla rynku. Po ogłoszeniu rezultatów kurs spółki zniżkował o około 7 proc. w handlu posesyjnym, a w środę rano kontynuował spadki. Inwestorzy negatywnie ocenili wyniki, ponieważ firma nie osiągnęła prognozowanego zysku na akcję. Powodem była sporna kwestia podatkowa w Brazylii. Netflix ujął w trzecim kwartale nieoczekiwany koszt w wysokości 619 mln dolarów, związany ze sporem dotyczącym 10-procentowego podatku, którym w Brazylii obciążone są podmioty zagraniczne. Spółka uznała, że istnieje duże prawdopodobieństwo niekorzystnego rozstrzygnięcia, dlatego zdecydowała się uwzględnić tę kwotę w wynikach finansowych.

Zysk netto w trzecim kwartale wyniósł zatem 2,55 mld dolarów wobec 2,36 mld dolarów rok wcześniej, co oznacza wzrost o 8 proc. rok do roku. Firma nie osiągnęła jednak poziomu własnej prognozy, zakładającej 2,96 mld dolarów. Zysk na jedną akcję wyniósł 5,87 dolara. Przychody osiągnęły 11,51 mld dolarów, czyli o 17 proc. więcej niż przed rokiem, zgodnie z oczekiwaniami rynku. Spadek zysków wynika więc wyłącznie z jednorazowego odpisu, a bez tego czynnika Netflix przekroczyłby prognozy dotyczące zysku operacyjnego i marży za trzeci kwartał.

Marża operacyjna spadła z 30 do 29 proc. właśnie z powodu tego jednorazowego kosztu. Warto jednak pamiętać, że w ostatnich latach spółka znacząco poprawiła rentowność. W 2019 roku marża operacyjna wynosiła 12,9 proc., a w 2024 roku już 26,7 proc. Konsensus rynkowy zakładał, że w tym roku osiągnie ona poziom 30,3 proc., jednak po obecnych wynikach przekroczenie tej granicy może okazać się trudne. Na cały rok 2025 Netflix prognozuje 45,1 mld dolarów przychodów, co oznacza wzrost o 16 proc. rok do roku.

Spółka przestała ujawniać liczbę subskrybentów, koncentrując się na danych finansowych. Trzeci kwartał był rekordowy pod względem przychodów z reklam. Netflix zakłada, że w 2025 roku wpływy z tego segmentu podwoją się w porównaniu z rokiem poprzednim. Według danych firmy ponad połowa nowych użytkowników wybiera tańszą subskrypcję z reklamami.

Na rynku medialnym ponownie pojawiły się natomiast informacje o możliwym podziale globalnego koncernu Warner Bros. Discovery. Spółka analizuje różne opcje strategiczne, od pełnej sprzedaży po wydzielenie osobnych części – filmowej, streamingowej i telewizyjnej. Dla polskiego rynku ma to znaczenie, ponieważ koncern jest właścicielem stacji TVN. Celem działań jest oddzielenie dynamicznie rozwijającego się segmentu streamingowego, do którego należy HBO Max, od słabnących kanałów telewizyjnych, takich jak CNN czy TNT.

Netflix może wziąć udział w tym procesie, ponieważ jest zainteresowany zakupem części filmowej i biblioteki treści. Spółka wykluczyła natomiast zakup stacji telewizyjnych, co oznacza, że nie zostanie właścicielem TVN. Warto przypomnieć, że wcześniejsza fuzja Warner Bros. z Discovery nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, a połączona spółka musiała dokonać znaczącego odpisu wartości.

W przypadku Netfliksa obecne spadki wynikają głównie z jednorazowego kosztu. W dłuższej perspektywie firma pozostaje jednak w dobrej kondycji. Marże utrzymują się nieznacznie poniżej 30 proc., a przychody z reklam rosną. Coraz większa popularność tańszego planu z reklamami ma tu kluczowe znaczenie. W Stanach Zjednoczonych podstawowy pakiet bez reklam kosztuje 17,99 dolara miesięcznie, podczas gdy wersja z reklamami 7,99 dolara. W sytuacji, gdy konsumenci coraz uważniej kontrolują wydatki, tańszy plan staje się szczególnie atrakcyjny. W Polsce Netflix nie oferuje jeszcze subskrypcji z reklamami. Najtańszy pakiet kosztuje 33 zł miesięcznie, a najdroższy – 67 zł w wersji 4K.

13 kluczowych zmian dla biznesu w Polsce w Q3 2025 – podatki, administracja i cyfryzacja

13 zmian, 3 obszary ryzyka i 4 realne szanse na uproszczenia. Najnowszy Polski Barometr TMF Group (Q3 2025) analizuje, jak kasowy PIT, KSeF, reforma PIP, podwyżki CIT oraz rozszerzenie systemu SENT wpłyną na rentowność, płynność finansową i procesy księgowo-podatkowe firm działających w Polsce.

POZYTYWNE I NEUTRALNE DLA PROWADZENIA BIZNESU W POLSCE ZMIANY LUB ZAPOWIEDZI ZMIAN

Więcej firm skorzysta z kasowego rozliczenia podatku

W sierpniu 2025 roku na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano propozycję nowelizacji ustawy o kasowym PIT. Propozycja zmian zakłada, aby już od stycznia 2026 r. podnieść limit przychodów uprawniających do rozliczania podatku w systemie kasowym z 1 mln zł do 2 mln zł. Dzięki temu znacznie większa liczba mikro i małych przedsiębiorców będzie mogła rozliczać się z fiskusem dopiero po faktycznym otrzymaniu zapłaty, a nie w momencie wystawienia faktury.

Kasowy PIT, obowiązujący od 2025 r., cieszy się rosnącym zainteresowaniem – pozwala zachować płynność finansową i ograniczyć ryzyko podatku od niezapłaconych faktur. Wzrost limitu jest więc naturalnym krokiem w stronę większej elastyczności dla biznesu, szczególnie w sektorach usługowych i handlowych, gdzie zatory płatnicze wciąż są realnym problemem.

„To jedna z nielicznych zmian, które faktycznie poprawią komfort rozliczeń najmniejszych firm. Podwojenie limitu to sygnał, że ustawodawca zaczyna rozumieć realia płynnościowe mikroprzedsiębiorstw. Dla wielu firm to nie tylko ulga administracyjna, ale też szansa na bezpieczniejsze planowanie podatków.” – Magdalena Grzegroczyk, ekspert TMF Group.

KSeF – rewolucja, która uporządkuje rozliczenia podatkowe

W sierpniu 2025 roku Prezydent podpisał ustawę o Krajowym Systemie e-Faktur (KSeF). Od lutego 2026 r. w życie wejdzie obowiązek korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) – narzędzia, które całkowicie zmieni sposób dokumentowania sprzedaży w Polsce. Duże firmy zostaną objęte nowym systemem od lutego 2026 r., pozostałe od kwietnia, a najmniejsze – od stycznia 2027 r.

KSeF wprowadza jednolity standard fakturowania w czasie rzeczywistym, dzięki czemu organy skarbowe będą mogły szybciej wykrywać nadużycia i uszczelniać system VAT. Dla przedsiębiorców oznacza to nie tylko automatyzację obiegu dokumentów, ale także redukcję ryzyka błędów i opóźnień w księgowości. Nowością będzie m.in. tryb „offline24”, który umożliwi przesłanie faktury następnego dnia roboczego – co stanowi ukłon w stronę firm działających poza dużymi miastami.

W dalszej części Barometru wskazujemy również na stanowiące wyzwania dla biznesu aspekty tej zmiany.

„KSeF to krok milowy w cyfryzacji relacji między biznesem a państwem. Po latach testów Polska dołącza do grupy państw, które skutecznie ograniczyły lukę VAT dzięki e-fakturowaniu. Dla firm to szansa na uproszczenie procesów, automatyzację księgowości i większe bezpieczeństwo podatkowe. To projekt, który – przy odpowiednim wdrożeniu – może realnie poprawić jakość otoczenia biznesowego.” – Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy: więcej przejrzystości i cyfryzacji w nadzorze nad rynkiem pracy

Ogłoszona we wrześniu 2025 roku, a planowana na 2026 rok reforma Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), ma całkowicie zmienić sposób nadzoru nad przestrzeganiem prawa pracy w Polsce. Inspektorzy otrzymają nowe kompetencje, m.in. możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty, prowadzenia zdalnych kontroli, żądania dokumentów w formie elektronicznej czy przesłuchiwania świadków online.

Nowe regulacje mają zwiększyć skuteczność nadzoru i ograniczyć szarą strefę na rynku pracy. Cyfryzacja procedur kontrolnych pozwoli na szybsze rozstrzyganie spraw i lepsze wykorzystanie danych, a wyższe kary – do 60 tys. zł – mają odstraszać nieuczciwych pracodawców.

W dalszej części Barometru wskazujemy również na stanowiące wyzwania dla biznesu aspekty tej zmiany.

„To kierunek, który może uporządkować rynek pracy i wzmocnić uczciwych przedsiębiorców. Cyfrowe kontrole i możliwość weryfikacji umów w trybie administracyjnym to skuteczne narzędzia, które ograniczą patologie. Firmy działające zgodnie z prawem nie mają się czego obawiać – zyskają przewagę konkurencyjną i większe zaufanie ze strony pracowników.” –Anna Jendo, ekspert TMF Group.

Nowy pomysł na ulgę inwestycyjną: bezpieczeństwo jako priorytet podatkowy

We wrześniu 2025 r. Krajowa Izba Doradców Podatkowych przesłała do Ministerstwa Finansów projekt nowej ulgi podatkowej – tzw. ulgi na bezpieczeństwo. Propozycja obejmuje zarówno przedsiębiorców, jak i osoby fizyczne, umożliwiając odliczenie nawet 200 proc. poniesionych wydatków na poprawę bezpieczeństwa – operacyjnego, infrastrukturalnego i cyfrowego.

Dla spółek projekt zakłada możliwość przenoszenia niewykorzystanych kwot ulgi przez okres sześciu lat. Eksperci wskazują, że rozwiązanie wpisuje się w aktualny kontekst geopolityczny i rosnące znaczenie inwestycji w cyberbezpieczeństwo oraz odporność infrastruktury biznesowej.

„To ulga z potencjałem – łączy interes państwa i biznesu. W obecnych realiach, gdy bezpieczeństwo cyfrowe i infrastrukturalne stało się elementem stabilności gospodarczej, takie zachęty podatkowe są potrzebne. Kluczowe będzie jednak, by projekt nie ugrzązł w biurokracji i faktycznie zachęcał do inwestycji.” – Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Dobra zmiana dla eksporterów poza Unię Europejską

1 sierpnia 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok dotyczący wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów (WDT), które ostatecznie zostały wywiezione poza Unię Europejską. Trybunał uznał, że zwolnienie z VAT przysługuje także wtedy, gdy dostawca nie wiedział o faktycznym eksporcie poza UE, o ile spełnione są materialne warunki transakcji (czyli fakt wywozu).

To orzeczenie ma duże znaczenie dla polskich eksporterów, którzy często borykają się z sankcjami za błędy formalne mimo rzeczywistego wywozu towarów. TSUE jasno wskazał, że priorytet mają przesłanki materialne – czyli fakt wywozu – a nie drobne uchybienia w dokumentacji.

„To długo oczekiwany sygnał rozsądku. Trybunał potwierdził, że fiskus nie może karać firm za brak dokumentów celnych, jeśli towar faktycznie opuścił Unię. Wyrok wzmocni bezpieczeństwo eksporterów, szczególnie w sytuacjach, gdy komunikacja z odbiorcą jest utrudniona, a ten nie sygnalizuje zmiany miejsca transportu towarów. To pozytywne orzeczenie, które może odegrać znaczącą rolę w ograniczeniu ryzyka sporów z organami podatkowymi” – Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

Połączenia spółek – neutralność podatkowa pod lupą fiskusa

Od września 2025 roku, wraz z nowelizacją ustawy o CIT, wprowadzono przepis, zgodnie z którym połączenie spółek kapitałowych – przeprowadzane bez przyznania udziałów lub akcji spółki przejmującej – jest zwolnione z podatku dochodowego, o ile jeden wspólnik posiada wszystkie udziały lub akcje w łączących się spółkach lub wspólnicy posiadają udziały lub akcje w tej samej proporcji.

To długo oczekiwana klarowność w obszarze, który przez lata budził spory między przedsiębiorcami a fiskusem. Resort zapowiada, że nowe wytyczne zapewnią jednolitą praktykę organów podatkowych i mniejszą liczbę postępowań interpretacyjnych.

„Doprecyzowanie zasad neutralności podatkowej to sygnał stabilizacji dla biznesu. Firmy planujące fuzje czy przejęcia wreszcie mają jasność, jak fiskus ocenia ich działania. To może pobudzić aktywność inwestycyjną i konsolidację rynku, zwłaszcza w sektorach, które potrzebują kapitału i większej skali.” – Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

CIT i Ordynacja podatkowa – zasada domniemania niewinności

We wrześniu 2025 r. Senacka Komisja Budżetu i Finansów Publicznych zarekomendowała przyjęcie nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT), która znosi obowiązek składania przez spółki holdingowe oświadczenia o zamiarze skorzystania ze zwolnienia z CIT przy sprzedaży udziałów lub akcji.

Zmiana ta jest elementem rządowego pakietu deregulacyjnego i ma na celu ograniczenie zbędnych obciążeń administracyjnych dla przedsiębiorstw. Ministerstwo Finansów uzasadnia, że dotychczasowy wymóg był nadmiernie restrykcyjny i nie przynosił realnych korzyści administracji skarbowej.

Komisja poparła również zmiany w Ordynacji podatkowej, które wprowadzają zasadę domniemania niewinności w postępowaniach podatkowych wszczynanych z urzędu. Oznacza to, że w przypadku nierozstrzygalnych wątpliwości co do stanu faktycznego, decyzja powinna być wydana na korzyść podatnika, a ciężar dowodu spoczywa na organach skarbowych. Przewidziano jednak trzy wyjątki od tej zasady: gdy w postępowaniu uczestniczą strony o sprzecznych interesach, gdy przepisy wymagają od strony wykazania określonych faktów lub gdy sprzeciwia się temu ważny interes publiczny, w tym interes państwa.

„To fundamentalna zmiana filozofii prawa podatkowego. Domniemanie niewinności przenosi punkt ciężkości z podejrzliwości wobec podatnika na odpowiedzialność organów. Dla biznesu to sygnał, że wreszcie zaczynamy traktować przedsiębiorcę jak partnera, a nie potencjalnego oszusta.” – Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group

WYMAGAJĄCE DLA PROWADZENIA BIZNESU W POLSCE ZMIANY LUB ZAPOWIEDZI ZMIAN

System kaucyjny – wyzwanie dla biznesu i logistyki

1 października 2025 r. w Polsce ruszył długo zapowiadany system kaucyjny obejmujący m.in. plastikowe butelki, puszki i szklane opakowania po napojach. Ministerstwo Finansów wydało pod koniec sierpnia objaśnienia podatkowe dotyczące zasad rozliczania VAT w transakcjach związanych z systemem, ale wciąż brakuje jasności w kwestiach podatków dochodowych oraz rekompensat dla sklepów i producentów.

Nowe obowiązki administracyjne – w tym ewidencja kaucji, raportowanie w JPK i rozliczanie nadwyżek zwrotów – budzą obawy szczególnie wśród detalistów i mniejszych sieci handlowych. Branża handlowa i FMCG alarmuje, że system może generować znaczne koszty operacyjne i wymaga inwestycji w infrastrukturę zwrotną.

„Wdrożenie systemu kaucyjnego to ogromne wyzwanie logistyczne i podatkowe. Sama idea jest słuszna, ale termin jej realizacji – zaledwie kilka miesięcy po publikacji objaśnień – jest bardzo ryzykowny. W praktyce firmy muszą działać w warunkach niepewności interpretacyjnej, a to zawsze zwiększa koszty i ryzyko błędów.” – Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

Rząd tnie ulgi dla branży IT – IP Box tylko dla firm zatrudniających pracowników

Nowelizacja przepisów podatkowych z 16 września 2025 r. zakłada ograniczenie możliwości korzystania z preferencji podatkowych, w tym popularnej ulgi IP Box. Obecnie z preferencyjnej stawki podatku 5 proc. mogą korzystać przedsiębiorcy osiągający dochody z praw własności intelektualnej, m.in. z autorskich programów komputerowych.

Nowe regulacje uzależnią jednak korzystanie z ulgi od zatrudniania co najmniej trzech osób fizycznych niepowiązanych z podatnikiem. W praktyce oznacza to, że z ulgi wypadnie znaczna część programistów prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą – dotąd jednych z głównych beneficjentów IP Box.

„Z jednej strony rząd próbuje ukrócić nadużycia, z drugiej – uderza w przedsiębiorców, którzy realnie tworzą wartość dodaną w sektorze IT. Taka zmiana może zniechęcić do legalnej działalności i osłabić konkurencyjność Polski jako rynku technologicznego. Efekt uboczny walki z patologiami może być kosztowny dla całej branży.” – Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Weto prezydenta wobec zmian w ordynacji podatkowej

Z końcem sierpnia 2025 r. prezydent zawetował ustawę nowelizującą Kodeks karny skarbowy i Ordynację podatkową – jeden z kluczowych elementów rządowego pakietu deregulacyjnego. Rząd chciał wprowadzić bardziej proporcjonalne kary za wykroczenia i przestępstwa skarbowe, zwłaszcza za drobne uchybienia, które dziś mogą prowadzić do dotkliwych sankcji.

Zmiany miały dotyczyć m.in. obniżenia kar za nieterminowe składanie informacji podatkowych, takich jak zgłoszenia pojazdów wykorzystywanych wyłącznie do działalności gospodarczej w VAT oraz uproszczenia procedur wobec przedsiębiorców, którzy popełniają błędy nieumyślnie. Ministerstwo Finansów przekonywało, że celem nie była bezkarność, lecz „racjonalizacja stopniowania kar” – zgodna z zasadą proporcjonalności i bez wpływu na dochody budżetu państwa.

Weto prezydenta zaskoczyło środowisko biznesowe, które liczyło na kontynuację procesu deregulacji i ograniczenie obciążeń administracyjnych. Dla wielu firm oznacza to, że przez kolejne miesiące utrzymany zostanie stan obecny – restrykcyjny i nie zawsze dostosowany do realiów gospodarczych.

„To decyzja, która rozczarowuje przedsiębiorców. Planowane zmiany nie oznaczały przyzwolenia na nadużycia, lecz miały porządkować przepisy i zmniejszać biurokratyczne ryzyko błędu. Biznes oczekiwał raczej usprawnień, a nie zaostrzenia reżimu odpowiedzialności. Weto prezydenta to krok wstecz w kierunku uproszczenia systemu podatkowego.” – Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Podwyższenie CIT dla banków i instytucji finansowych

W drugiej połowie sierpnia 2025 r. w wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się projekt ustawy zakładający istotne zmiany w opodatkowaniu sektora finansowego. Od 2026 r. stawka CIT dla banków, instytucji kredytowych i SKOK-ów ma wzrosnąć z 19 proc. do 30 proc. W kolejnych latach planowane są stopniowe obniżki – do 26 proc. w 2027 r. i 23 proc. w 2028 r. Jednocześnie rząd planuje obniżyć stawkę podatku bankowego od aktywów o 10 proc. w 2027 r. i o 20 proc. w 2028 r.

Ministerstwo Finansów tłumaczy podwyżkę koniecznością pozyskania dodatkowych środków budżetowych w związku z rosnącymi wydatkami na obronność. Niestabilna sytuacja geopolityczna w Europie Wschodniej sprawia, że państwo musi zwiększać rezerwy finansowe i modernizować armię. Jednak środowisko bankowe ostrzega, że skutkiem może być ograniczenie rentowności sektora i zmniejszenie zdolności kredytowej wobec gospodarki.

Według wstępnych szacunków analityków, wzrost stawki CIT w 2026 r. może kosztować sektor bankowy dodatkowo kilka miliardów złotych rocznie. Choć w dłuższej perspektywie przewidziano redukcję obciążeń, rynek obawia się efektu domina – wyższych opłat dla klientów i spowolnienia inwestycji w usługi finansowe.

„To ruch, który uderzy w sektor finansowy, ale rząd tłumaczy go bezpieczeństwem narodowym. W krótkim okresie banki mogą przerzucić część kosztów na klientów – poprzez wyższe opłaty lub marże kredytowe. W dłuższej perspektywie może to jednak ograniczyć inwestycje sektora i zdolność do finansowania gospodarki. Wzrost obciążeń fiskalnych nie powinien być jedynym narzędziem łatania budżetu.”- Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy: ryzyko paraliżu i niepewność dla pracodawców

Zapowiedziana we wrześniu 2025 roku, reforma Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), która ma wejść w życie w 2026 roku, budzi coraz większe obawy wśród przedsiębiorców. Inspektorzy zyskają możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę w drodze decyzji administracyjnej – i to z natychmiastowym skutkiem. Dla wielu firm oznacza to ryzyko wyższych kosztów ZUS, podatków i sporów o formę zatrudnienia.

Zwiększenie kar finansowych (z 30 do 60 tys. zł), rozszerzenie kompetencji kontrolnych i możliwość przeprowadzania zdalnych przesłuchań mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji państwa w wewnętrzne procesy przedsiębiorstw. Dodatkowo brak precyzyjnych kryteriów oceny, kiedy umowa cywilnoprawna powinna zostać uznana za etat, rodzi ryzyko uznaniowości decyzji.

„Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy są daleko idące. Niezbędne jest, aby przepisy prawne były tak sformułowane, aby z jednej strony skutecznie chroniły interesy pracowników, a z drugiej minimalizowały ryzyko nadużyć i zapewniały stabilność prawną firm. Przemyślane podejście do tego zagadnienia pozwoli na stworzenie zdrowego i sprawiedliwego środowiska pracy, w którym zarówno pracownicy, jak i pracodawcy będą czuli się bezpiecznie i pewnie. Tylko poprzez takie zrównoważenie możemy osiągnąć cel, jakim jest harmonijny rozwój rynku pracy, z korzyścią dla wszystkich zaangażowanych stron.” – Anna Jendo ekspert TMF Group.

KSeF – cyfrowa rewolucja, która może uderzyć w przedsiębiorców

Choć Krajowy System e-Faktur (KSeF) ma w założeniu uprościć i scyfryzować rozliczenia, o czym pisaliśmy w pozytywnych aspektach tej zmiany, w praktyce wielu przedsiębiorców obawia się jego wdrożenia. Warto podkreślić, że od 1 lutego 2026 r. wszyscy polscy przedsiębiorcy będą zobowiązani do odbierania faktur w KseF, niezależnie od tego czy będą te faktury w KseF wystawiać. To oznacza konieczność kosztownych inwestycji w systemy ERP, szkolenia pracowników i testy integracji z KSeF-em.

Wielu doradców ostrzega, że mimo tzw. okresu przejściowego, wiele firm nie zdąży przygotować swoich procesów do wymogów systemu. Problemem są też niejasne procedury i ograniczenia techniczne – np. awarie łączności czy niepewność, jak KSeF poradzi sobie z masowym obrotem dokumentów w dużych korporacjach.

„KSeF to projekt potrzebny, ale tempo jego wdrożenia jest zbyt szybkie. Dla dużych firm to miesiące intensywnych prac wdrożeniowych, a dla małych – poważny stres organizacyjny. Ryzyko błędów, kar i przeciążeń systemu w pierwszych miesiącach jest realne. W teorii mamy rewolucję cyfrową, w praktyce – ryzyko paraliżu fakturowania, jeśli coś pójdzie nie tak.” – Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

Uszczelnienie estońskiego CIT z powodu niejasności interpretacyjnych

Estoński CIT, z którego korzysta dziś ponad 20 tysięcy firm, ma zostać uszczelniony. Ministerstwo Finansów zapowiedziało zmiany w definicji tzw. ukrytych zysków – czyli świadczeń wypłacanych wspólnikom w sposób pośredni. Nowe przepisy obejmą m.in. opłaty za najem, usługi doradcze, licencje i inne transakcje z podmiotami powiązanymi.

Resort planuje także opodatkować każdą dystrybucję zysku po wyjściu z systemu oraz doprecyzować pojęcie wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Jedynym korzystnym elementem projektu ma być złagodzenie wymogów formalnych przy podpisywaniu sprawozdań finansowych.

„Estoński CIT miał być prostym, prorozwojowym systemem, ale kolejne modyfikacje czynią go coraz mniej przewidywalnym. Poszerzenie katalogu ukrytych zysków oznacza ryzyko sporów z fiskusem o interpretacje, a to zniechęca do korzystania z rozwiązania, które miało być zachętą dla firm inwestujących w rozwój.” – Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Niezrozumiała „rewolucja” w Systemie Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT)

We wrześniu 2025 r. Ministerstwo Finansów i Gospodarki ogłosiło rozporządzenie rozszerzające zakres monitorowania towarów wrażliwych w systemie SENT. Celem tego systemu jest zapobieganie wyłudzeniom podatku VAT i nieuczciwej konkurencji poprzez śledzenie przepływu tych towarów od momentu ich wysyłki do momentu odbioru. Elektroniczny nadzór transportu, dotąd obejmujący paliwa, alkohol, wyroby tytoniowe i chemikalia, od 2026 r. ma również objąć beton oraz wyroby z branży obuwniczej i odzieżowej, co rozszerza zakres monitorowanych towarów.

Nowe przepisy oznaczają, że przedsiębiorcy z tych sektorów będą zobowiązani do potwierdzania odbioru towarów w systemie, a brak potwierdzenia może skutkować karą finansową. Dla wielu firm – szczególnie z sektora MŚP – oznacza to dodatkowe obowiązki administracyjne i konieczność inwestycji w systemy cyfrowe.

„Rozszerzenie systemu SENT można rozumieć jako próbę dalszego uszczelnienia obrotu towarami, ale w praktyce zwiększy to biurokrację i koszty. Dla branży budowlanej czy odzieżowej, które dotąd nie były objęte tym reżimem, to spore wyzwanie organizacyjne. Efekt? Więcej kontroli, więcej raportowania i mniejsze marginesy czasowe.” – Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Luka kompetencyjna w cyberbezpieczeństwie rośnie. Firmy wdrażają AI, ale nie są gotowe na jej ryzyka

Fortinet opublikował raport Global Cybersecurity Skills Gap Report 2025, który wskazuje, że główną przyczyną naruszeń w firmach pozostaje brak świadomości i szkoleń z zakresu cyberbezpieczeństwa. Przedsiębiorstwa coraz częściej zwracają się ku sztucznej inteligencji, ale też przyznają, że AI może zostać wykorzystana przeciw nim, szczególnie biorąc pod uwagę brak umiejętności związanych ze sztuczną inteligencją w zespołach. 87% specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa oczekuje, że AI wzmocni ich rolę, oferując większą wydajność w obliczu niedoborów kadrowych i umiejętności cybernetycznych, jednak konieczne jest ich dokształcenie.

Tegoroczne badanie jeszcze mocniej podkreśla pilną konieczność inwestowania w talenty w dziedzinie cyberbezpieczeństwa – mówi Carl Windsor, CISO w Fortinet. – Bez zniwelowania luki kompetencyjnej firmy będą nadal borykać się z rosnącymi wskaźnikami naruszeń i kosztami. To punkt zwrotny zarówno dla sektora publicznego, jak i prywatnego. Bez zdecydowanych działań budujących i utrzymujących ekspertyzę w zakresie cyberbezpieczeństwa, ryzyko i koszty społeczne będą nadal rosły.

Niedobory kompetencji cybernetycznych zwiększają ryzyko i koszty

W obecnym krajobrazie zagrożeń ataki są nie tylko możliwe, ale wręcz pewne. Jednocześnie szacuje się, że globalnie brakuje już ponad 4,7 miliona wykwalifikowanych specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa[1]. Kluczowe stanowiska są więc nieobsadzone w momencie, gdy eksperci są najbardziej potrzebni.

Kluczowe wnioski z raportu:

  • Liczba naruszeń rośnie. Według raportu Global Skills Gap Report z 2025 r., 86% firm doświadczyło co najmniej jednego incydentu naruszenia cyberbezpieczeństwa w 2024 roku, a prawie jedna trzecia (28%) zgłosiła ich pięć lub więcej. Odsetek ten był jeszcze wyższy w regionie EMEA – 36% przedsiębiorstw zgłosiło pięć lub więcej naruszeń. To znaczny wzrost w porównaniu z 2021 r., kiedy co najmniej pięć naruszeń zgłosiło 17% firm.
  • Niedobór kompetencji w zakresie cyberbezpieczeństwa to kluczowy czynnik mający wpływ na wzrost liczby naruszeń. Połowa ankietowanych z regionu EMEA (49%) jako jedną z głównych przyczyn naruszeń w swoich firmach wskazała brak umiejętności i szkoleń w zakresie bezpieczeństwa IT. Na świecie był to podobny odsetek – 54%. Globalnie większość respondentów (67% w tegorocznym raporcie i aż 70% w 2023 roku) stwierdziła, że niedobór umiejętności w zakresie cyberbezpieczeństwa stwarza dodatkowe ryzyko dla ich organizacji.
  • Finansowe skutki naruszeń pozostają znaczące. Ponad połowa (52%) ankietowanych firm twierdzi, że incydenty cybernetyczne kosztowały je w 2024 roku ponad 1 milion dolarów. W regionie EMEA odsetek ten był jeszcze wyższy i wyniósł 59%. Dla porównania, w 2021 roku było to 35%.

AI może odciążyć zespoły bezpieczeństwa, ale brak wiedzy to rosnące ryzyko

Chociaż sztuczna inteligencja to istotne wsparcie w obliczu ciągłych braków kadrowych w cyberbezpieczeństwie, firmy mogą nie być jeszcze w pełni przygotowane do bezpiecznego korzystania z AI.

  • Technologie bezpieczeństwa z funkcjami AI są powszechne. Aż 97% ankietowanych firm korzysta lub planuje wdrożyć rozwiązania cyberbezpieczeństwa bazujące na sztucznej inteligencji. Wykrywanie zagrożeń i zapobieganie im wymieniane są jako najważniejsze obszary zainteresowania AI w cyberbezpieczeństwie.
  • Sztuczna inteligencja może pomóc zmniejszyć obciążenie zespołów bezpieczeństwa. 87% specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa oczekuje, że AI wzmocni ich rolę, zamiast ich zastąpić, zapewniając większą wydajność i mniejsze obłożenie w obliczu niedoborów kadrowych.
  • Mimo że sztuczna inteligencja może wspierać zespoły bezpieczeństwa, specjalistom brakuje umiejętności, aby w pełni wykorzystać potencjał AI. Większość ankietowanych (80%) twierdzi, że AI pomaga ich zespołom IT. Mimo to, prawie połowa (48%) decydentów IT jako największe wyzwanie we wdrażaniu AI wymienia brak personelu z odpowiednią wiedzą. Aż 76% firm, które doświadczyły dziewięciu lub więcej cyberataków w 2024 roku, posiadało narzędzia AI – co sugeruje, że samo wdrożenie bez odpowiedniej wiedzy to za mało, aby pozostać chronionym.

Cyberbezpieczeństwo w centrum uwagi, ale AI wciąż pozostaje wyzwaniem

Zarządy coraz poważniej traktują kwestie cyberbezpieczeństwa – aż 76% zwiększyło koncentrację na tym obszarze w 2024 roku. Co więcej, niemal wszystkie firmy postrzegają dziś cyberbezpieczeństwo jako priorytet nie tylko biznesowy (96%), lecz także finansowy (95%), co dowodzi, że biznes zaczyna łączyć bezpieczeństwo z długofalową strategią rozwoju. Jednocześnie raport Fortinet pokazuje wyraźną lukę w świadomości ryzyka związanego ze sztuczną inteligencją. Mniej niż połowa (49%) respondentów uważa, że zarządy w pełni rozumieją potencjalne zagrożenia związane z AI. Ta świadomość jest ściśle związana z tym, czy organizacje już wdrażają sztuczną inteligencję w swoich programach cyberbezpieczeństwa.

Certyfikaty wciąż cenione, choć firmy rzadziej za nie płacą

W obliczu utrzymującej się luki kompetencyjnej firmy nadal stawiają na rozwój umiejętności zespołów. Certyfikaty pozostają jednym z najważniejszych wyznaczników kompetencji: aż 89% decydentów IT preferuje kandydatów, którzy mogą się nimi pochwalić. Dla większości respondentów certyfikaty potwierdzają wiedzę z zakresu cyberbezpieczeństwa (67%), zdolność nadążania za dynamicznie zmieniającą się branżą (61%) oraz znajomość kluczowych narzędzi dostawców (56%).

Jednocześnie spada jednak gotowość firm do finansowania certyfikacji swoich pracowników. W 2024 roku jedynie 73% organizacji deklarowało wsparcie finansowe w tym zakresie, podczas gdy rok wcześniej było to aż 89%. W regionie EMEA tylko 68% respondentów przyznaje, że ich firmy pokrywają koszty zdobywania certyfikatów.

Zamykanie luki kompetencyjnej ma kluczowe znaczenie dla odporności biznesowej

Raport „Cybersecurity Skills Gap 2025” jasno pokazuje, że cyberbezpieczeństwo stało się priorytetem na poziomie zarządów, napędzane przez wzrost znaczenia AI i eskalujące cyberzagrożenia. Firmy muszą przemyśleć swoje praktyki zatrudniania, sięgnąć do niewykorzystanych pul talentów oraz zainwestować w szkolenia i podnoszenie kwalifikacji, aby budować potrzebną wiedzę. Wymaga to skoordynowanego podejścia bazującego na trzech filarach: podnoszeniu świadomości i edukacji, rozszerzaniu dostępu do ukierunkowanych szkoleń i certyfikacji oraz przyjmowaniu zaawansowanych technologii bezpieczeństwa.

O badaniu Fortinet Skills Gap Survey 2025

  • Badanie zostało przeprowadzone wśród ponad 1850 decydentów IT i specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa z 29 różnych krajów i regionów.
  • Respondenci reprezentowali szerokie spektrum branż, w tym technologiczną (22%), produkcyjną (16%) oraz usług finansowych (12%).

[1] https://www.isc2.org/Insights/2024/10/ISC2-2024-Cybersecurity-Workforce-Study

Pokolenie 40+ zmienia zasady gry na rynku detalicznym

Polska wkracza w fazę przyspieszonych zmian demograficznych, które trwale zmieniają strukturę popytu konsumenckiego. Jak wynika z najnowszego raportu „Pokolenie 40+ w centrum uwagi” międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield, rosnąca w siłę i zasobność grupa dojrzałych klientów przesuwa akcenty w handlu – od rozrywki w stronę pragmatyzmu, wygody i bliskości. To strategiczne wyzwanie dla marek i właścicieli obiektów handlowych, którzy muszą dostosować swoje strategie do ery „opiekuńczo-wygodnego” popytu.

Starzejące się społeczeństwo napędza zmiany w strukturze popytu

Z danych i prognoz wynika jasno: Polska wkracza w erę starzenia się populacji. Według Moody’s, udział osób 65+ może osiągnąć do końca 2030 roku ok. 22%, a według GUS sięgnie on do 2060 roku ok. 36%. To z kolei powoduje, że dzisiejsi 40- i 50-latkowie, obciążeni opieką nad dziećmi i starzejącymi się rodzicami, redefiniują swoje priorytety zakupowe. Coraz dłuższa aktywność zawodowa (66% osób w wieku przedemerytalnym deklaruje chęć kontynuacji pracy) i stabilizacja finansowa sprawiają, że stają się oni zamożną grupą, ale ich najważniejszą walutą jest czas.

To zjawisko, w ciągu 10-20 lat, będzie prowadzić do ery „opiekuńczo-wygodnego” popytu. Wydłużenie przeciętnego trwania życia oraz dłuższa aktywność zawodowa przekładają się na większą swobodę konsumencką i zasobniejsze portfele u osób 40+ i 50+. Jednocześnie rośnie obciążenie opiekuńcze na tzw. „sandwich generation”, czyli dzisiejszych 40-55-latkach, co mocno kształtuje strukturę popytu. Co to oznacza w praktyce? Z jednej strony konieczność przeznaczenia większych budżetów na zdrowie, usługi pielęgnacyjne i sprzęt/udogodnienia domowe. Z drugiej – preferencję formatów handlowych „pod domem” oraz usług mobilnych, ale też obiektów z szeroką ofertą w jednym miejscu, co oszczędza czas poruszania się między nimi. Zmieniające się preferencje i styl życia coraz starszego społeczeństwa już teraz powinny motywować marki do przyjęcia nowego podejścia uwzgledniającego między innymi uproszczenia całej ścieżki zakupowej, komentuje Ewa Derlatka Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Zakupy w ciszy i blisko domu

Według ankiety przeprowadzonej wśród różnych grup klientów formatów handlowych wyraźnie wynika, że to osoby reprezentujące pokolenie 50+ wykazują najsilniejsze przywiązanie do lokalnych i tradycyjnych obiektów.

Wszystkie badane grupy konsumentów co najmniej raz w tygodniu wybierają zakupy w tych miejscach, które oferują wygodę, bliskość oraz znane środowisko, czyli małych sklepach osiedlowych czy wolnostojących sklepach spożywczych, jednak najmocniej te preferencje widać w przypadku osób 50+. Atutami tych formatów jest, m. in. stały asortyment oraz komfortowe warunki, bez rozpraszających, niepotrzebnych bodźców, a także możliwość oszczędności czasu, tłumaczy Ewelina Staruch, Senior Analyst, Cushman & Wakefield.

Z drugiej strony, duże formaty jak centra czy parki handlowe są przez grupę 50+ odwiedzane rzadziej (w przeciwieństwie do najmłodszych osób do 30. roku życia). Może to wynikać z mniejszej potrzeby korzystania z szerokiej oferty w jednym miejscu, chęci ograniczenia czasu zakupów, a także z barier takich jak dojazd, tłok czy hałas.

Starsi konsumenci wyróżniają się także najwyższą, bo 42-procentową odwiedzalnością co najmniej raz w tygodniu targowisk i bazarów – są one dla nich nie tylko miejscem zakupów świeżych produktów od regionalnych producentów, ale również przestrzenią kontaktów społecznych. Na korzyść współczesnych, osiedlowych bazarków z pewnością działa fakt, iż idą one z duchem czasu. Obecnie można tam bowiem znaleźć szeroki asortyment produktów oferowanych, np. przez lokalne piekarnie, czy wysokiej jakości rzemieślnicze produkty spożywcze, dodaje Ewelina Staruch.

Centrum handlowe jako punkt użyteczności – potrzeby i motywacje klientów 40+
Wraz z wiekiem klientów zmienia się nie tylko ich styl życia, ale również sposób korzystania z centrów handlowych. Jak wynika z raportu Cushman & Wakefield, granica przesunięcia akcentów – od postrzegania centrum jako miejsca rozrywki ku funkcjom praktyczno-zakupowym – przypada już na ok. 30. rok życia. W przypadku starszych klientów centrum handlowe przestaje być przestrzenią do spędzania wolnego czasu, a staje się miejscem efektywnych, zaplanowanych zakupów, nierzadko wykonywanych z listą konkretnych potrzeb, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz.

Z danych Cushman & Wakefield wynika, że typowy wzorzec wizyty w centrum handlowym – niezależnie od wieku – to odwiedziny w kilku wybranych punktach. Aż 92% badanych deklaruje, że odwiedza mniej niż 10 sklepów podczas jednej wizyty, a najpopularniejszą odpowiedzią we wszystkich grupach wiekowych było odwiedzenie od 2 do 5 sklepów. W przypadku odwiedzin przekraczających 10 sklepów zauważalna jest wyraźna różnica pokoleniowa – osoby w wieku 18-29 lat deklarują takie zakupy aż o 8 pp. częściej niż respondenci 50+ i o 4 pp. częściej niż osoby w wieku 40-49 lat. Czas pobytu w centrach handlowych również różnicuje się wiekowo.

Wśród osób 40-49 lat najczęściej wskazywaną odpowiedzią był przedział 1-2 godziny, co stanowi najwyższy odsetek w całym badaniu. To pokazuje wysokie zaangażowanie zakupowe, ale też potrzebę racjonalizacji czasu – osoby te łączą zakupy z innymi aktywnościami, często logistycznie zaplanowanymi wokół życia zawodowego i rodzinnego. Z kolei dłuższe pobyty – przekraczające 2 godziny – najczęściej deklarowali przedstawiciele generacji Z, dodaje Ewelina Staruch.

W grupach silvers (50-65 lat) oraz future silvers (40-49 lat) wyraźnie widać, że kluczowym czynnikiem decydującym o odwiedzinach centrów handlowych jest możliwość wygodnego dojazdu samochodem. Starsi klienci silniej niż młodsi akcentują komfort związany z parkowaniem – 35% respondentów 50+ wskazuje na znaczenie bezpłatnych miejsc, a 27% na przestronny parking wewnętrzny, co pokazuje rosnącą wagę wygody wraz z wiekiem. Ponadto osoby reprezentujące grupę wiekową 40-49 lat częściej niż reprezentanci 50+ biorą pod uwagę alternatywne formy transportu, takie jak komunikacja miejska czy dojście pieszo, co może wiązać się z ich aktywnością zawodową i miejskim stylem życia.

Jednym z istotnych czynników wpływających na lojalność klientów w wieku 40-65 lat jest dobrze dobrany tenant-mix. Wśród oczekiwanych kategorii najczęściej wskazywano sklepy z produktami zdrowotnymi, komfortową odzieżą oraz zdrową żywnością – segmenty szczególnie istotne dla osób 50+.

Starsze grupy wiekowe w znacznie większym stopniu niż młodsi klienci przywiązują wagę do racjonalizacji zakupów. Widzimy wyraźnie, że konsumenci 50+ częściej przychodzą do centrów z określonym celem i nie są tak podatni na impulsy zakupowe jak młodsze pokolenia. Dowodzi tego również fakt, że aż 26% osób w tej grupie wskazało „możliwość zakupu produktu lub usługi niedostępnej w okolicy” jako motywator wizyty – o 12 pp. więcej niż wśród najmłodszych badanych, podkreśla Ewa Derlatka-Chilewicz.

Co ciekawe, grupa 40-49 lat wskazywała ten czynnik najrzadziej – zaledwie 7% respondentów. Może to wynikać z faktu, że tzw. future silvers często zamieszkują dobrze skomunikowane dzielnice i korzystają z oferty handlowej w pobliżu miejsca zamieszkania lub pracy, dlatego ich potrzeba „dalekiego” wyjazdu na zakupy jest zdecydowanie mniejsza.

Motywacje ekonomiczne także są bardziej wyraziste wśród silversów. Niższe ceny i promocje wskazało aż o 8 pp. więcej osób 50+ niż przedstawicieli grupy 18-29 lat. Odwrotnie jest w przypadku pokolenia Z – młodsi konsumenci częściej traktują centra jako miejsce wypicia kawy, lunchu czy uczestnictwa w wydarzeniach, komentuje Ewelina Staruch.

Ciekawe wnioski płyną z analiz dotyczących korzystania z usług dodatkowych – gastronomii, stref relaksu, rozrywki czy salonów usługowych – a spada ono wraz z wiekiem. Najbardziej aktywni w tym zakresie są respondenci 18-29 lat.

Dla silversów najważniejsze jest, by centrum handlowe było miejscem zakupów wygodnych, sprawnych i użytecznych – dodatkowe atrakcje nie są dla nich decydujące. Potwierdzają to dane, według których osoby 50+ korzystają z restauracji co najmniej raz w miesiącu, o 29 pp. rzadziej niż najmłodsi, choć nadal aż 40% z nich deklaruje taką aktywność. Osoby w wieku 40-49 lat są pod tym względem bardziej aktywne – restauracje odwiedza ich o 16 pp. więcej, a kawiarnie o 14 pp. więcej niż starsze pokolenie. Grupa ta znajduje się w fazie przejściowej – wciąż korzystają z części usług w modelu „lifestyle”, choć z wyraźnym filtrem funkcjonalnym, mówi Ewa Derlatka-Chilewicz.

Rozrywka tradycyjna – jak kina czy salony gier – również ujawnia silną polaryzację wiekową. Kina odwiedza co miesiąc ponad połowa osób do 30. roku życia, ale już tylko 35% 40-latków i 25% osób 50+. W przypadku kręgielni i salonów gier różnice są jeszcze większe: korzysta z nich jedynie 8% najstarszych respondentów, podczas gdy wśród osób 40-49 lat – 25%, a w grupie Gen-Z – aż 40%. Usługi fryzjerskie i kosmetyczne, dostępne w centrach handlowych, również są najchętniej wybierane przez najmłodszych. Osoby 50+ znacznie rzadziej korzystają z tych usług w galeriach – wybierają raczej lokalne, znane punkty w pobliżu miejsca zamieszkania. A jak wygląda zainteresowanie siłowniami?

Obserwujemy, że osoby 45+ i 50+ coraz częściej szukają aktywności fizycznej dopasowanej do ich stylu życia, możliwości i oczekiwań. Aby przekonać ich do rozpoczęcia treningów potrzebne jest jednak przełamanie barier, takich jak brak pewności siebie, obawy zdrowotne czy stereotypy, że „jest już za późno”. Dlatego w ramach akcji „W Kwiecie Ruchu” pokazujemy dojrzałym osobom, że ruch może być źródłem siły i radości, niezależnie od wieku. Kluby fitness, takie jak Zdrofit, mogą być miejscem spotkań, gdzie tworzą się międzypokoleniowe relacje, które pomagają zacząć i wytrwać w aktywności fizycznej. Kluczowe jest tu jednak zrozumienie potrzeb silversów oraz dostarczanie im realnych narzędzi do działania – bez barier, bez presji, z pełnym szacunkiem dla ich tempa i możliwości, komentuje Magdalena Szwed, Dyrektor ds. Rozwoju Produktu Benefit Systems Oddział Fitness.

Nieufni wobec e-commerce?

W dwóch analizowanych grupach respondentów w wieku 40+ zakupy online dokonywane co najmniej raz w miesiącu są zauważalnie rzadsze niż wśród młodszych osób. Najczęściej wybieraną platformą pozostaje Allegro, a znacznie rzadziej wybierane są portale z używanymi rzeczami, strony internetowe konkretnych marek czy platformy z wieloma brandami. Ponadto z opcji odbioru zamówienia online w sklepie stacjonarnym, zlokalizowanym w centrum handlowym, korzysta znacznie mniej starszych konsumentów. W grupie wiekowej 50+ odsetek ten wynosi zaledwie 25%, a wśród przyszłych silversów (40-49 lat) – 32%, podczas gdy w pokoleniu Z sięga on aż 50%.

Niższa częstotliwość zakupów online w starszych grupach konsumentów może wynikać m. in. z ograniczonego zaufania do stron internetowych i płatności online. Z drugiej strony, przyszli silversi chętniej korzystają z zakupów internetowych, ale ich aktywność choć wyższa niż w starszej grupie, wciąż znacznie ustępuje młodszym konsumentom, komentuje Paulina Bauer, Head of Asset Services Retail, Cushman & Wakefield.

Co ciekawe jednak, osoby 50+ najczęściej dokonują zakupów modowych przez internet (48%). Trend ten jest silniejszy w mniejszych miastach (poniżej 200 tys. mieszkańców), co wynika z mniejszego dostosowania oferty modowej w centrach i parkach handlowych do wymagań grupy wiekowej 50+.

Niższa aktywność zakupowa online wśród osób 50+ to wyraźny sygnał dla rynku: konieczne jest dostosowanie zarówno kanałów cyfrowych, jak i tradycyjnych do potrzeb tej rosnącej grupy. Silvers i future silvers oczekują prostoty, komfortu i relacyjnego podejścia – to nie kwestia braku kompetencji cyfrowych, lecz innych priorytetów zakupowych. Uwzględnienie ich potrzeb to dziś nie „nice to have”, ale strategiczny „must have” – czynnik, który będzie decydować o rynkowej pozycji marki i jej wynikach. Handel nie może faworyzować młodszych – doświadczenie klienta musi być inkluzywne, niezależnie od wieku, podsumowuje Paulina Bauer.

Dolar zyskuje mimo paraliżu rządu USA. Kanada pod presją inflacji, Węgry wstrzymują obniżki

Amerykanie sprawdzają, jak długo można utrzymywać zamknięcie rządu, zanim wyborcy wymuszą na nich ugodę. W Kanadzie ceny pierwszy raz od pół roku rosną szybciej niż o 2% w skali roku. Zanosi się na niemal rok bez zmiany stóp procentowych na Węgrzech.

Trzeci tydzień zamknięcia rządu

W globalnej polityce tak dużo się dzieje, że można przegapić wydarzenia, które normalnie nie schodziłyby z pierwszych stron gazet. Właśnie minął 21. dzień zamknięcia rządu w USA. Obie strony sporu napędzane są przez radykalne skrzydła w swoich partiach, co powoduje, że konflikt nie jest rozwiązywany. Głównym oczekiwaniem Demokratów jest zaprzestanie rozmontowywania systemu opieki medycznej. Republikanie uważają, że nie należy tego robić, za to należy wprowadzić prowizorium i negocjować w trakcie. Problem w tym, że niektóre programy wygasają z końcem roku. Z tego powodu Demokraci nie mają dużego pola manewru, gdyż propozycja finansowania teraz, a rozmowy o zdrowiu później to pułapka, w którą nie chcą wpaść. Obie partie oczywiście uważają, że to wina obstrukcji z drugiej strony. Pomimo tego dolar w ciągu czterech dni umocnił się o ponad 1 centa względem euro.

Inflacja w Kanadzie przyspiesza

Wczoraj poznaliśmy również dane na temat inflacji w Kanadzie. Po kilku miesiącach poniżej poziomu 2% widać wyraźne przyspieszenie. Rynek spodziewał się wzrostu do 2,3%, a niestety był on wyższy i wyniósł 2,4%. Dlaczego mamy nagle takie przyspieszenie? Kluczem do tej zagadki wydają się efekty kalendarzowe. Rok temu wrzesień był niespodziewanym dołkiem. Teraz odnosimy się do tamtego niższego poziomu to i wzrost wydaje się większy. Rynek zareagował umocnieniem dolara kanadyjskiego. Wyższa inflacja to wyższe stopy procentowe, które powodują, że inwestorzy przychylniej patrzą na walutę i ją kupują, jednocześnie podnosząc jej cenę.

Stopy procentowe na Węgrzech

Inflacja w Budapeszcie wynosi obecnie równo 4,3% od trzech miesięcy. Przy tym poziomie wydaje się, że jest miejsce na obniżki stóp procentowych wynoszących obecnie 6,5%. Nie dość, że nie doszło do takiej decyzji, to jeszcze oczekiwania mówią o braku zmian w nadchodzących kwartałach. Jak nietrudno się domyślić, rząd napiera silnie na cięcia – w końcu łatwiej się rządzi przy tańszym pieniądzu. Co powoduje, że tamtejszy bank centralny nie obniża stóp? W komunikacie dość niespodziewanie postawiono silny nacisk na kurs walutowy. Jeżeli dojdzie do obniżek, to osłabiająca się waluta przełoży się na dalszy wzrost inflacji. Z drugiej strony obecne działania w ramach kontroli cen obniżają inflację o 1,5%. Wiemy, chociażby z Rumunii, jak kończy się uwalnianie cen po dłuższym czasie. Na razie zatem stopy pozostają bez zmian, a forint od początku roku umocnił się do euro ponad 5%, co tylko pogłębia problemy gospodarki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak istotnych odczytów.

Ubezpieczenie OC dla dronów obowiązkowe od listopada 2025 r.

13 listopada 2025 roku w Polsce zaczną obowiązywać nowe przepisy wynikające z ustawy z 24 stycznia 2025 r. o zmianie ustawy – Prawo lotnicze oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2025 poz. 179). Na ich mocy operatorzy bezzałogowych statków powietrznych (UAV) o masie startowej od 0,25 kg do 20 kg będą zobowiązani do posiadania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) za szkody powstałe w związku z wykonywanymi operacjami lotniczymi. To kluczowy krok w kierunku ujednolicenia zasad bezpieczeństwa lotów dronami na terenie całej Unii Europejskiej.

Obowiązek ubezpieczenia drona dotyczy zarówno osób fizycznych, jak i prawnych – każdego, kto eksploatuje lub zamierza eksploatować co najmniej jeden system bezzałogowego statku powietrznego (ma status operatora). Zgodnie z nowymi przepisami, ubezpieczenie musi zostać zawarte najpóźniej w dniu poprzedzającym rozpoczęcie operacji z użyciem drona. Minimalna suma gwarancyjna w okresie ubezpieczenia nie dłuższym niż 12 miesięcy została określona na poziomie 50 000 SDR, czyli równowartości ok. 275 tys. zł.

Nowe przepisy są odpowiedzią na dynamiczny rozwój rynku dronów i wzrost liczby operacji lotniczych z ich udziałem. Wymóg posiadania ubezpieczenia OC zwiększy bezpieczeństwo finansowe operatorów, a także ochroni osoby trzecie i ich mienie przed skutkami potencjalnych szkód. Warto pamiętać, że ubezpieczenie powinno być aktywne już przed pierwszym lotem – jego brak może skutkować karą pieniężną w wysokości 4 000 złmówi Agnieszka Włodarska-Poloczek, kierownik w Biurze Ubezpieczeń Detalicznych Compensy.

Dla lotów rekreacyjnych lub testowych wystarczająca może być minimalna suma gwarancyjna, natomiast w przypadku zastosowań profesjonalnych, takich jak inspekcje infrastruktury, pomiary geodezyjne czy filmowanie komercyjne, rekomendowane jest rozważenie wyższych limitów odpowiedzialnościtłumaczy Agnieszka Włodarska-Poloczek. Wybierając polisę OC dla drona, operator powinien zwrócić uwagę na kilka kluczowych elementów, przede wszystkim zakres terytorialny ochrony, kategorie operacji objęte ubezpieczeniem oraz sumę gwarancyjną odpowiadającą rzeczywistemu ryzyku prowadzonej działalności – dodaje ekspertka Compensy.

AI zmienia phishing w wyrafinowaną machinę

Generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) oraz tzw. systemy agentowe stają się nową bronią cyberprzestępców. Zamiast nieudolnych maili z błędami, firmy mają dziś do czynienia z perfekcyjnie napisanymi wiadomościami w dowolnym języku, tworzonymi przez modele językowe, które potrafią też klonować głosy i obrazy. Według analityków ds. bezpieczeństwa z Check Point Software Technologies, to „cicha rewolucja” w phishingu i smishingu, która zmienia zasady gry w cyberbezpieczeństwie.

Jeszcze niedawno fałszywe maile łatwo było rozpoznać – po literówkach, dziwnych linkach i nieudolnych zwrotach grzecznościowych. Dziś te oznaki zniknęły, prawdopodobnie raz na zawsze. Atakujący korzystają z dużych modeli językowych (LLM), by tworzyć dopracowane, spersonalizowane wiadomości oparte na danych z LinkedIna, komunikatów prasowych czy wycieków danych. Coraz częściej wykorzystują też klonowanie głosu i deepfake’i, by podszyć się pod menedżerów i uzyskać przelewy lub poufne informacje.

– Cyberprzestępcy działają dziś jak zorganizowane firmy. Stosują automatyzację, chmurę i modele „AI-as-a-Service”. Generatywna AI odpowiada za treść, a systemy agentowe pełnią rolę „menedżerów kampanii”. Takie oprogramowanie analizuje reakcje ofiar, uczy się i dostosowuje ton, język oraz kanał komunikacji w czasie rzeczywistym – od e-maila, przez SMS, po rozmowy telefoniczne z użyciem syntetycznego głosu. – wyjaśnia Wojciech Głażewski, Managing Director polskiego oddziału Check Point Software.

Eksperci określają ten nowy trend mianem Advanced Persistent Manipulation (APM) – długotrwałych, inteligentnych kampanii socjotechnicznych, które zamiast natychmiast oszukiwać, powoli budują relację i zaufanie. Tym samym szkolenia z rozpoznawania błędów w mailach przestają być skuteczne, a zespoły SOC są przeciążone analizą ogromnej liczby realistycznych zagrożeń. Dodatkowo AI pozwala atakującym tworzyć tysiące spersonalizowanych wiadomości przy minimalnym koszcie – co znacząco zmienia perspektywę ekonomiczną ataku.

Jak się bronić? Nowe filary odporności na AI

Check Point wskazuje, że walka z nową generacją ataków wymaga głębokiej przebudowy strategii bezpieczeństwa. Kluczowe jest wdrażanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, które potrafią analizować kontekst, ton i wzorce komunikacji, a nie tylko podpisy zagrożeń. Równocześnie warto rozszerzyć zasady Zero Trust także na kanały komunikacji – e-mail, SMS i komunikatory – wprowadzając weryfikację tożsamości i uwierzytelnianie wieloskładnikowe dla działań wysokiego ryzyka.

Skuteczną obronę wspiera również podejście XDR, które łączy dane z różnych systemów – punktów końcowych, sieci, tożsamości i poczty – pozwalając wykrywać powiązane kampanie na wczesnym etapie. Nie można też lekceważyć urządzeń mobilnych, które stały się jednym z głównych celów smishingu; Współczesne rozwiązania pomagają chronić smartfony przed złośliwymi linkami w SMS-ach i aplikacjach. Ostatecznie kluczowym elementem jest automatyzacja – systemy SOAR pozwalają reagować na incydenty w czasie rzeczywistym, izolując konta i blokując infrastrukturę w ciągu sekund, a nie minut.

Rosnące wymagania regulatorów i zarządów

Nowe przepisy, takie jak regulacje SEC w USA (obowiązek zgłoszenia incydentu w ciągu 4 dni), a także wymogi GDPR (RODO), HIPAA czy PCI DSS, sprawiają, że AI staje się elementem odpowiedzialności korporacyjnej. Również ubezpieczyciele podnoszą wymagania wobec firm, które nie wdrażają nowoczesnych zabezpieczeń.

Eksperci Check Pointa ostrzegają i twierdzą, że generatywna oraz agentowa AI nie są zagrożeniem przyszłości – to realne ryzyko, które istnieje już dziś. Firmy, które nie dostosują się do tej zmiany, będą walczyć z przeciwnikiem działającym szybciej i inteligentniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Netflix z rekordowym zaangażowaniem widzów, ale zyski poniżej oczekiwań. Inwestorzy reagują spadkiem kursu

W trzecim kwartale 2025 roku Netflix odnotował przychody na poziomie 11,5 mld USD, zgodne z oczekiwaniami analityków. Zysk operacyjny wyniósł 3,24 mld USD, co oznacza wynik o około 400 mln USD niższy od prognoz. Zysk netto na akcję ukształtował się na poziomie 5,87 USD wobec prognozowanych 6,94 USD. Jednocześnie spółka wygenerowała wolne przepływy pieniężne w wysokości 2,66 mld USD, przekraczając oczekiwania rynku.

Główną przyczyną niższych wyników finansowych była jednorazowa opłata podatkowa w Brazylii, wynosząca 619 mln USD. Została ona nałożona w związku ze sporem podatkowym trwającym od 2022 roku. Jak podkreślił Netflix, po wyłączeniu tego kosztu wyniki kwartalne przewyższyłyby oczekiwania analityków. Po ogłoszeniu wyników kurs akcji spółki spadł o 7,5%. Warto zaznaczyć, że akcje osiągnęły rekordowy poziom 1341,15 USD w czerwcu, po czym zaczęły tracić na wartości.

Pod względem operacyjnym Netflix może pochwalić się rekordowym zaangażowaniem użytkowników. Do najpopularniejszych produkcji w tym okresie należały m.in. KPop Demon Hunters, drugi sezon Wednesday, kontynuacja Happy Gilmore oraz relacja z walki bokserskiej Alvarez vs Crawford. W czwartym kwartale platforma planuje premiery ostatniego sezonu “Stranger Things”, nowej odsłony filmu “Na noże” oraz filmów wyreżyserowanych przez Guillermo del Toro i Kathryn Bigelow.

Spółka przewiduje, że wolne przepływy pieniężne za cały rok wyniosą około 9 mld USD. Środki te mają zostać przeznaczone na skup akcji własnych, inwestycje w nowe treści oraz ewentualne przejęcia, m.in. aktywów Warner Bros. Discovery – choć Netflix zaznacza, że takie akwizycje nie są konieczne do realizacji jej długoterminowych celów. Pomimo solidnych wyników operacyjnych, inwestorzy wyrażają obawy związane z brakiem wzrostu czasu spędzanego przez użytkowników na platformie. Dodatkowe zagrożenia stanowi rosnąca konkurencja ze strony darmowych serwisów, takich jak YouTube, Roku czy Tubi, a także potencjalny wpływ treści generowanych przez sztuczną inteligencję na strukturę rynku rozrywki.

Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

Nieuczciwe praktyki w sektorze OZE. UOKiK wszczyna postępowania i nakłada pierwsze milionowe kary

0

Rosnące zainteresowanie fotowoltaiką, pompami ciepła i magazynami energii to trend, który przyspiesza wraz z transformacją energetyczną i wysokimi cenami energii elektrycznej. Jednak wraz z boomem inwestycyjnym szybko rośnie liczba skarg od konsumentów rozczarowanych nieuczciwymi praktykami sprzedawców. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny poinformował o najnowszych działaniach wobec firm, które – zamiast realnych oszczędności – oferowały kruczki prawne, wprowadzające w błąd materiały marketingowe i agresywny telemarketing. Zarzuty postawiono czterem przedsiębiorstwom: EPG (Energia Plus Gaz), Revolt Energy, PEGK i Centrum Dotacji OZE. Spółka Sunday Polska otrzymała ponad milion złotych kary.

Rynek OZE dynamicznie rośnie – ale rośnie też ryzyko nadużyć

Według UOKiK, część firm wykorzystuje niski poziom wiedzy klientów na temat fotowoltaiki, pomp ciepła i systemów dotacyjnych, obiecując gwarantowane oszczędności i ekspresową realizację inwestycji. W praktyce umowy zawierały zapisy asymetryczne, przerzucające całe ryzyko na konsumenta, a działania marketingowe – np. pisma stylizowane na urzędowe – sugerowały oficjalne wsparcie państwa.

„Nie będziemy akceptować sytuacji, w których przedsiębiorca wykorzystuje brak doświadczenia konsumentów i nadużywa ich zaufania. Zielona transformacja jest szansą, ale tylko pod warunkiem uczciwości rynku” – podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Nieuczciwe umowy: wysokie kary, brak odpowiedzialności firm

EPG i Revolt Energy stosowały zapisy umowne umożliwiające naliczanie kar sięgających nawet 30 proc. wartości instalacji, jeśli klient zrezygnował po 14 dniach lub nie przekazał dokumentów w terminie. Jednocześnie firmy mogły odstąpić od umowy bez konsekwencji, np. w razie „braku możliwości technicznych”, mimo że to sprzedawca odpowiada za audyt przed zawarciem kontraktu.

Revolt Energy dodatkowo zabezpieczała się prawem zatrzymania całej zaliczki, przesuwania terminów montażu „z uwagi na pogodę” czy „brak komponentów”, a także wyłączała odpowiedzialność za rzeczywiste efekty energetyczne instalacji. Realne ryzyko po stronie klienta – korzyści po stronie firmy.

Marketing podszyty pod urzędowe instytucje

PEGK dostarczała mieszkańcom ulotki i zawiadomienia stylizowane na dokumenty gminne, bez jasnej informacji, że są to komercyjne materiały reklamowe. Straszono wzrostem cen prądu nawet o 300 proc., wzywano do „pilnego kontaktu”.

Centrum Dotacji OZE (dawniej Eko Centrum) prowadziło natomiast losowy i nielegalny telemarketing, dzwoniąc do konsumentów bez zgody i podając się za „dział dotacji unijnych”. Wrażenie oficjalnego źródła + natychmiastowa oferta sprzedażowa = klasyczna pułapka presji czasowej.

Sunday Polska ukarana na ponad milion złotych

Najdalej idące działania UOKiK objęły Sunday Polska, która stosowała m.in.:

  • bezterminowe odwlekanie realizacji instalacji („warunki atmosferyczne” bez końcowych dat),
  • zmiany wykonawcy instalacji bez zgody klienta,
  • dodatkowe koszty montażu mimo wcześniejszych oględzin technicznych,
  • wyłączenie prawa do odstąpienia od umowy bez kary,
  • uznawanie za „istotne” tylko takich wad, które uniemożliwiały całkowicie korzystanie z instalacji.

Kara: 1 011 516 zł. Decyzja nie jest prawomocna.