AI w sektorze finansowym. Polacy chcą innowacji, ale nie kosztem bezpieczeństwa. Raport CRIF

  • 67 proc. Polaków obawia się, że sztuczna inteligencja (AI) może zwiększyć skalę oszustw finansowych.
  • 65 proc. martwi się, że korzystanie przez nich z AI może prowadzić do błędów, które negatywnie wpłyną na ich finanse osobiste – wynika z raportu CRIF Banking on Banks 2025 Usługi finansowe w Europie w drodze do roku 2030.
  • Pokolenie Z ma najbardziej pozytywne nastawienie do AI, ale mimo otwartości na innowacje nie wierzy w pełną cyfryzację usług.
  • Przed dostawcami usług finansowych stoi wyzwanie zapewnienia bezpieczeństwa i dostosowania oferty do zróżnicowanych oczekiwań klientów.

Stale rośnie rola nowoczesnych technologii w sektorze finansowym. Jednak z raportu CRIF Banking on Banks 2025 Usługi finansowe w Europie w drodze do roku 2030 wynika, że Polacy ostrożnie podchodzą do sztucznej inteligencji (AI), jako do narzędzia wspierającego finanse osobiste.

Sztuczna inteligencja budzi obawy o bezpieczeństwo

Aż 67 proc. Polaków (oraz wszystkich Europejczyków badanych we Włoszech, Niemczech, Francji, Polsce i Wielkiej Brytanii) obawia się, że sztuczna inteligencja może zwiększyć skalę oszustw finansowych. Z kolei 66 proc. osób (64 proc. wszystkich respondentów) uważa, że uzyskanie przez sztuczną inteligencję dostępu do ich danych osobowych nie jest dobrym pomysłem.

– Konkurencyjność instytucji finansowych polega m.in. na szybkości i prostocie procesów, przez które przechodzi klient, także jako użytkownik dedykowanych stron i aplikacji. Raport CRIF dowodzi, że równie ważnym aspektem jest bezpieczeństwo. Od dostawców usług finansowych wymaga to zachowania równowagi między wdrażaniem innowacji a zagwarantowaniem bezpieczeństwa. Nie jest już możliwy dalszy rozwój usług bez udziału sztucznej inteligencji. Jeśli to rodzi obawy konsumentów, niezbędne jest postawienie na edukację i wysokie standardy bezpieczeństwa – mówi Kamil Gosławski, Head of Banking & Insurance w CRIF Polska.

Polacy chcą korzystać z nowoczesnych technologii, ale się ich boją

65 proc. badanych Polaków obawia się, że korzystanie przez nich z generatywnej AI w związku z finansami osobistymi może prowadzić do błędów, które negatywnie wpłyną na ich kapitał. Jednocześnie są otwarci na usługi zasilane technologią AI. 48 proc. ankietowanych zamierza w przyszłości używać chatbotów opartych na sztucznej inteligencji, żeby szybciej załatwić swoją sprawę (łącznie otwartość taką deklaruje 43 proc. badanych Europejczyków). Ogólnie na usługi oparte na sztucznej inteligencji jest otwartych 59 proc. osób (56 proc. ankietowanych we wszystkich badanych krajach). Instytucje finansowe musiałyby jednak spełnić jeden warunek – wdrożyć jasne zasady i regulacje.

Co ciekawe, w opinii Polaków rozwiązaniem na zagrożenia generowane przez używanie sztucznej inteligencji jest… sztuczna inteligencja. 46 proc. respondentów (44 proc. wszystkich badanych) wierzy, że technologia AI może pomóc w wykrywaniu oszustw, np. deepfake’ów, phishingu, czy klonowania głosu.

– Generatywna sztuczna inteligencja zwiększa efektywność sektora finansowego i dostępność usług – są  osiągalne 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Mimo to, samo upowszechnienie produktów finansowych i poprawa jakości usług nie wystarczy, bo zagrożenie bezpieczeństwa np. cyberprzestępstwami wciąż rośnie. Żeby sztuczna inteligencja miała w pełni pozytywny wpływ na finanse osobiste konsumentów – poza oczywistym zapewnieniem im poczucia bezpieczeństwa – potrzebna jest koncentracja dostawców usług na wartościach. Uczciwość, transparentność i zaufanie to podstawa przejrzystej komunikacji. Warto pamiętać, że na końcu każdego procesu finansowego stoi pojedynczy człowiek ze swoimi obawami i ostrożnym podejściem do technologii i instytucji, tym bardziej w kwestii swoich pieniędzy – wyjaśnia Kamil Gosławski.

Powyższa teza znajduje potwierdzenie w raporcie CRIF. Jedna czwarta (24 proc.) respondentów jest zdania, że do 2030 r. prawdopodobnie będzie zwracać większą uwagę na etykę, wartości i przejrzystość dostawców. Wpłynie to również na ich decyzje o wyborze dostawcy usług finansowych.

Pokolenie Z najbardziej otwarte na AI, ale nie wierzy w pełną cyfryzację

Zdaniem badanych Europejczyków do 2030 r. proces cyfryzacji jeszcze przyspieszy. Spodziewają się m.in. możliwości załatwienia wszystkich spraw finansowych online (77 proc.). Co ciekawe, najmłodsze pokolenie ma do tego mniejsze przekonanie. Tylko 59 proc. Zetek (18 – 27 lat) wierzy w możliwość zarządzania środkami za pomocą jednej aplikacji i zaledwie 57 proc. spodziewa się, że w przyszłości nie będzie miało żadnych interakcji z pracownikami banku. Dla porównania, 76 proc. przedstawicieli pokolenia X (44 – 59 lat) oczekuje jednej aplikacji do wszystkich spraw finansowych, a 70 proc. przewiduje interakcje bez udziału personelu.

Mimo sceptycyzmu odnośnie pełnej cyfryzacji pokolenie Z ma najbardziej pozytywne nastawienie do sztucznej inteligencji na tle wszystkich badanych grup wiekowych. Ponad połowa (53 proc.) osób jest otwarta na współpracę z asystentem AI, jeśli oznacza to szybciej realizowane i bardziej efektywne usługi. Podobnie sądzi 51 proc. Milenialsów (28 – 43 lata), podczas gdy mniejszą otwartość deklaruje 43 proc. ogółu badanych.

– Otwartość konsumentów na usługi oparte na sztucznej inteligencji różni się w zależności od pokolenia, to dość oczywiste. Dla dostawców usług finansowych oznacza to jednak potrzebę dostosowania oferty i komunikacji do różnych grup klientów. Możliwe, że pośrednim, ale dobrym rozwiązaniem, żeby sprostać różnym oczekiwaniom i poziomom akceptacji technologii, będzie pozostawienie klientowi wyboru między obsługą tradycyjną w placówce, a tą opartą na AI – mówi ekspert CRIF.

***

Badanie na zlecenie CRIF zostało przeprowadzone przez Opinium Research wśród 6000 konsumentów na rynkach europejskich (Francja, Niemcy, Włochy, Polska i Wielka Brytania) w dniach 20–27 marca 2025 r. Opinium przeprowadziło również ankietę wśród 200 pracowników sektora usług finansowych, kadry kierowniczej średniego i wyższego szczebla, pracujących w Wielkiej Brytanii (w tym również obsługujących rynki europejskie) w dniach 14–18 marca 2025 r.

EBC utrzymuje stopy procentowe bez zmian – inflacja w strefie euro blisko celu

0

Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopy procentowe w strefie euro bez zmian.

EBC podtrzymał przyjęty wcześniej „guidance” – to znaczy kolejne decyzje EBC zależeć będą od napływających danych i podejmowane będą ze spotkania na spotkanie (meeting-by-meeting approach).

W ostatnim czasie z zacieśniania ilościowego (QT), czyli po prostu redukcji bilansu banku centralnego, zrezygnował FED – póki co EBC nie poszedł w jego ślady.

Inflacja w strefie euro za wrzesień wynosiła 2,20 proc., jest praktycznie u celu wynoszącego 2,00 proc.

Posiedzenie nie przyniosło zasadniczo żadnych zaskoczeń, EBC podtrzymał wcześniejszą komunikację. Na te chwilę inflacja w strefie euro wydaje się opanowana, a EBC utrzymuje raczej „zachowawcze” stanowisko.

Accor rośnie o 3,1% w trzecim kwartale i podnosi prognozę roczną

Grupa hotelowa Accor odnotowała w trzecim kwartale 2025 roku wzrost przychodów o 3,1% przy stałych kursach wymiany. Tym samym podniosła również prognozę wzrostu powtarzalnego wskaźnika EBITDA do poziomu 11–12%, podkreślając stabilność modelu biznesowego mimo zmiennego otoczenia gospodarczego.

Jak podkreśla Sébastien Bazin, Chairman i CEO Accor: „Grupa kontynuowała wzrost i rozwój sieci w trzecim kwartale 2025 roku. Wyniki potwierdzają siłę naszych marek i korzyści wynikające z szerokiej obecności geograficznej, które pozwalają nam utrzymywać dobre tempo rozwoju mimo zmiennego otoczenia makroekonomicznego. Wprowadzone przez nas działania na rzecz ochrony rentowności przynoszą efekty, dlatego możemy podnieść roczny cel wzrostu powtarzalnego wskaźnika EBITDA. Utrzymujemy dyscyplinę operacyjną i finansową oraz konsekwentnie wzmacniamy podstawy dalszego wzrostu.”

W trzecim kwartale 2025 roku Accor osiągnął przychody na poziomie 1 369 mln euro, co oznacza wzrost o 0,1% przy stałych kursach wymiany w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. W segmencie Premium, Midscale i Economy przychody spadły o 1,1%, natomiast w segmencie Luxury & Lifestyle wzrosły o 0,2%.

Wskaźnik RevPAR dla całej Grupy pozostał na stabilnym poziomie w porównaniu z ubiegłym rokiem, przy lekkim spadku w segmencie Premium, Midscale & Economy oraz wzroście w segmencie Luxury & Lifestyle. Zgodnie z tym, Accor utrzymuje prognozę wzrostu RevPAR w 2025 roku na poziomie 3–4%.

Od lipca do września 2025 roku grupa otworzyła 77 hoteli, co odpowiada 11 200 pokojom. Oznacza to wzrost netto o 2,5% w skali roku. Na koniec września 2025 roku portfolio grupy obejmowało 5 760 hoteli (859 830 pokoi) oraz kolejne 1 453 hotele (ponad 250 000 pokoi) w fazie przygotowań.

Biura znów w centrum zainteresowania inwestorów – mocne odbicie w III kwartale

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała aktywność inwestorów na rynku nieruchomości biurowych w III kwartale tego roku. W tym czasie w sektorze podpisano umowy o wartości 474 mln EUR. Tak znakomity rezultat oznacza mocne przyspieszenie rynku biur, a prognozowany całkowity wolumen na koniec 2025 roku może wynieść nawet 1,4 mld EUR.

Biura znowu złapały wiatr w żagle

W samym III kwartale na rynku biurowym sfinalizowano dwanaście transakcji o łącznej wartości 474 mln EUR, co oznacza ponad 100-procentowy wzrost w ujęciu kwartalnym. Warszawa pozostaje kluczowym obszarem koncentracji uwagi funduszy – odpowiada za 74% całkowitego wolumenu transakcji inwestycyjnych na rynku biurowym od początku roku. Biorąc pod uwagę skalę obecnie prowadzonych procesów inwestycyjnych, prognozujemy, że do końca roku wartość transakcji w tym segmencie osiągnie poziom 1,2–1,4 mld EUR. To wyraźny sygnał, że kapitał instytucjonalny wraca na rynek biurowy. Tego rodzaju aktywa, a szczególnie nowoczesne, dobrze wynajęte obiekty w prime’owych lokalizacjach, są postrzegane jako bezpieczne i długoterminowe narzędzie dywersyfikacji portfela, tłumaczy Marcin Kocerba, Partner w Dziale Capital Markets w Cushman & Wakefield w Polsce.

Największą odnotowaną w tym czasie transakcją był zakup 50% udziałów w Mennica Legacy Tower przez Grupę Mennica Polska za 180 mln EUR oraz sprzedaż biurowca Vibe przez Ghelamco do Manova Partners za około 70 mln EUR. Inne wybrane transakcje dotyczyły, m.in budynku Wronia 31 (zakup przez Uniqua Real Estate) i High 5ive I & II (zakup przez Sterna Real Estate AB).

Banki zwracają uwagę na jakość

Apetyt banków na finansowanie sektora biurowego jest zróżnicowany, z widocznym polepszeniem parametrów kredytowych dla budynków typu prime w Warszawie, niezmiennymi warunkami dla takich obiektów w miastach regionalnych oraz lekko ostrożnymi parametrami dla budynków starszych, z pustostanami lub krótkimi średnioważonymi okresami najmu.

Lekkie spadki pustostanów na rynku, wynikające z niskiego poziomu nowej podaży oraz poprawy sentymentu wśród najemców, zwiększają optymizm zarówno po stronie transakcyjnej, jak i finansowej. Warto zauważyć, że przy finansowaniu nabycia starszych budynków, banki często oferują także finansowanie dekarbonizacyjne na pokrycie nakładów na doprowadzenie budynku do standardu spełniającego kryteria ESG. Ponadto banki w dalszym ciągu mają większy apetyt na finansowanie nabycia budynku biurowego niż jego refinansowanie, a gotowość do angażowania się w procesy budowy jest mocno uzależniona od wielkości przednajmu, jakości dewelopera oraz planowanej strategii wyjścia z inwestycji, tłumaczy Mira Kantor-Pikus, MRICS, EMBA, Dyrektor Doradztwa Kapitałowego, Dłużnego i Alternatywnych Inwestycji, Cushman & Wakefield.

Średni poziom finansowania dla istniejących budynków biurowych typu prime wynosi 50% wartości rynkowej ze spłatą ok. 2,5%-3% rocznie i spłatą balonową na koniec kredytu. Okres finansowania przeważnie wynosi maksymalnie 5 lat i jest uzależniony od średnioważonego okresu najmu w budynku. Widoczny jest dalszy nieznaczny spadek marż dla najlepszych budynków, które mogą wynosić ok. 2,0%-2,25% p.a. Opłata przygotowawcza wynosi ok 0,5%-1% kwoty kredytu. Stopą bazową jest 1M lub 3M EURIBOR z ok. 70% kredytu zabezpieczonego hedgingiem w postaci IRS lub opcji.

Firmy wciąż bez strategii AI, a pracownicy eksperymentują na własną rękę

Polskie firmy wciąż niechętnie wdrażają AI w ramach całościowej strategii. Sztuczna inteligencja budzi za to duże zainteresowanie wśród pracowników niższego szczebla – można powiedzieć, że są oni bardziej otwarci na testowanie i wdrażanie nowych rozwiązań niż zarządy firm. Robią to na własną rękę, bo dużo narzędzi jest bezpłatnych lub dostępnych w niedrogich abonamentach. To ułatwia im pracę, jednak oddolne wdrażanie AI powinno odbywać się pod kontrolą.

Wiele osób ma tendencję do traktowania odpowiedzi podsuwanych przez modele językowe jako prawdy objawione. Sporym problemem są halucynacje, czyli podawanie zmyślonych faktów. Informacje te powinny być więc zweryfikowane w drugim źródle, zwłaszcza gdy dotyczą naszego biznesu. To oczywiście wymaga dodatkowej pracy, ale oszczędzony czas i tak jest znaczny.

Strategia wdrażania AI w organizacji – po co i dlaczego

Ten przykład pokazuje, że warto jednak stworzyć strategię wdrażania AI w firmie, nawet, a zwłaszcza jeśli pracownicy używają jej spontanicznie. Chodzi nie tylko o model wdrażania poszczególnych narzędzi w czasie i szkolenia pracowników, ale również o wyznaczenie ram i zasad używania narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Ma to na celu uniknięcie typowych kłopotów nieautoryzowanego używania: nadużycie praw autorskich, wprowadzenie w błąd odbiorców, narażenie na ryzyko wrażliwych danych. Pamiętajmy, że wprowadzanie do modeli językowych informacji dotyczących naszej firmy, w jakiś sposób kształtuje jej wizerunek, bo te same informacje mogą następnie wypłynąć, gdy inny użytkownik zada podobne pytanie.

Inny problem to błędne lub „kulawe” automatyczne tłumaczenia z innych języków czy treść maili, które brzmią sztucznie, nieautentycznie, są napisane w tonie nieprzystającym do ogólnego wizerunku firmy. Zachwyceni możliwościami, jakie daje AI, nie zauważamy, że w nadmiarze prowadzi to do tworzenia coraz bardziej powtarzalnych treści, podobnych do już istniejących, tracąc możliwość wyróżnienia się na tle konkurencji. Szkolenie pracowników w zakresie AI powinno więc dotyczyć nie tylko samej sprawności obsługi, ale przede wszystkim odpowiedzialnego korzystania z dostępnych narzędzi.

AI w firmie? Tak, ale określ zasady

Zasady pracy z AI wyznaczone przez pracodawcę powinny regulować takie kwestie jak lista dostępnych dopuszczonych programów i narzędzi – optymalnie z firmowym abonamentem. W płatnych wersjach dla firm wprowadzone do modelu językowego dane nie są wykorzystywane do dalszego trenowania modelu, a administrator ma dostęp do historii działań poszczególnych użytkowników, co daje większą kontrolę nad wprowadzonymi danymi. Zawsze jednak bezwzględną zasadą powinien być zakaz wprowadzania danych osobowych czy finansowych, fragmentów umów czy innych dokumentów strategicznych i poufnych.

Inną zasadą może być obowiązek nadzorowania treści produkowanych przez AI i finalne autoryzowanie ich przez człowieka. To szczególnie ważne, jeśli na podstawie analiz przeprowadzonych z użyciem sztucznej inteligencji podejmowane są istotne decyzje biznesowe – by uniknąć potem tłumaczenia „zrobiliśmy tak, bo tak zaleciła sztuczna inteligencja” w sytuacji, gdy te decyzje okazały się błędne.

Wprowadzenie takich zasad należy już nie tylko do kanonu dobrych praktyk, ale jest też obowiązkiem prawnym. Dlaczego? Europejski AI Act mówi o obowiązku zapewnienia pracownikom kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją, poprzez uświadomienie im ryzyk, jakie mogą wiązać się z korzystaniem z AI. Wyciek wrażliwych informacji lub popełnienie błędów o poważnych konsekwencjach właśnie do takich ryzyk należy. Stworzenie procedur pracy z AI jest wiec wymogiem, który może dotyczyć każdej firmy, bo w każdej organizacji mogą się znaleźć osoby korzystające z narzędzi sztucznej inteligencji.

Nieuprawnione stosowanie AI grozi karą finansową

AI jest coraz dokładniej regulowana prawnie – w Europie głównym dokumentem jest w tej kwestii EU AI Act. Organizacja powinna mieć więc pewność, że jej model pracy ze sztuczną inteligencją nie łamie prawa. Drastycznym przykładem mogą być programy służące do rekrutacji pracowników lub kandydatów na uczelnie, które stosują mechanizmy dyskryminacyjne. W określonych przypadkach można je zaliczyć do zakazanych praktyk sztucznej inteligencji, o których mówi AI Act. Zakazane praktyki obejmują m.in. oddziaływania na emocje poprzez stosowanie manipulacji i praktyk podprogowych, służących wprowadzeniu w błąd lub wymuszeniu określonych zachowań. Wykluczone jest także prowadzenie dyskryminującego scoringu.

Za zakazane praktyki AI Act przewiduje karę finansową do 7 proc. obrotu firmy lub do 35 milionów euro (w zależności od tego, która kwota jest wyższa). To dobitnie pokazuje, że odpowiedzialne podejście do AI to nie wybór, lecz obowiązek. Jej wdrażanie po omacku, bez strategii ryzykuje nie tylko finanse firmy, ale przede wszystkim utratę wiarygodności i zaufania klientów.

Autor: Marcin Mika, service delivery director w ADP Polska

Odbicie w kredytach hipotecznych nie idzie w parze z wyraźnym wzrostem popytu na mieszkania

Scenariusze mówiące o silnym ożywieniu popytu w rezultacie kolejnych obniżek stóp procentowych okazały się być zbyt optymistyczne. Popyt odradza się powoli, a mimo to banki odnotowują duże wzrosty zainteresowania kredytami hipotecznymi. Podsumowanie III kw. 2025 r. przedstawia raport Barometr Metrohouse i Credipass przygotowywany przy udziale portalu RynekPierwotny.pl.

Wolumeny kredytów hipotecznych udzielonych w III kw. 2025 rzeczywiście robią wrażenie. Jak twierdzą współautorzy raportu Barometr Metrohouse i Credipass poziomy sprzedażowe hipotek są jednymi z najwyższych w ostatniej dekadzie, ale należy ostudzić nieco hurraoptymizm, ponieważ po części są one pokłosiem wyższych cen nieruchomości, co doskonale widać po średniej kwocie udzielanego kredytu, ale też rosnącego udziału refinansowania kredytów. – Kolejne decyzje Rady Polityki Pieniężnej obniżające stopę referencyjną przyczyniły się do ożywienia popytu, jednak nie tak silnego, jak oczekiwała cała branża. Choć część klientów oczekujących na tańsze finansowanie zakupu zdecydowała się wejść na rynek, to nadal oceniamy, że tzw. „zamrożony popyt” to znaczący potencjał zakupowy, który może zostać uwolniony pod warunkiem dalszej liberalizacji polityki monetarnej RPP, ale też stabilizacji rynku i sytuacji geopolitycznej, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse, współautor raportu Barometr.

Jak dodaje Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass, na popyt wpływa nie tylko łagodzenie polityki pieniężnej, ale także działania banków.

Z perspektywy klientów bankowych rośnie znaczenie decyzji o wyborze rodzaju oprocentowania. Do tej pory dominowały kredyty z czasowo stałą stopą procentową (najczęściej pięcioletnią). Jednak spadek stawki referencyjnej WIBOR 3M oraz perspektywa dalszych obniżek stóp procentowych sprawiają, że zmienne oprocentowanie wraca do łask. Ożywiło to konkurencję wśród banków – coraz więcej instytucji decyduje się na promocyjne warunki kredytów i niższe marże. W ofertach kredytów z oprocentowaniem stałym pojawiły się już propozycje z „piątką z przodu”.

Kupujący czekają na obniżki cen mieszkań

Wielu potencjalnych nabywców oczekuje nie tylko tańszych kredytów, ale przede wszystkim korekt cenowych na rynku mieszkań. Jak pokazuje niniejszy raport, wprawdzie w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku na rynku wtórnym średnie ceny sprzedawanych mieszkań w każdym z pięciu analizowanych miast uległy obniżeniu, to już w przypadku danych z rynku pierwotnego jedynie w Łodzi widoczna jest nieduża roczna korekta w dół. W innych miastach ceny wzrosły. Na rynku nowych mieszkań deweloperzy są świadomi tego, że wejście w życie tzw. ustawy o jawności cen mieszkań zwiększa transparentność, a co za tym idzie przyczynia się do wzrostu konkurencyjności pomiędzy projektami. To z kolei napędza spiralę żądań strony popytowej domagającej się rabatów.

– Mieszkania w ostatnim czasie adresowane są głównie do klientów zainteresowanych zaspokojeniem własnych potrzeb mieszkaniowych. Rynek daleki jest od masowego inwestowania w lokale, jak to miało miejsce jeszcze 2-3 lata temu. Takie przetasowania powodują, że strona podażowa musi w dużej mierze opierać się na transakcjach finansowanych przy pomocy kapitału zewnętrznego. Tu jednak nadal barierą są wysokie, na tle Europy, koszty pozyskania finansowania, zbyt niskie poziomy zdolności kredytowej przeciętnego nabywcy, ale też tak podstawowe kwestie, jak trudności w zgromadzeniu środków na wkład własny do kredytu, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Średnie ceny transakcyjne mieszkań na rynku wtórnym w III kw. 2025
Średnie ceny transakcyjne mieszkań na rynku wtórnym w III kw. 2025 r. Opracowanie: Metrohouse

Na rynku pierwotnym coraz większe zróżnicowanie między miastami

W III kw. 2025 r. na rynku pierwotnym z pewnością działo się wiele. Deweloperzy musieli sprostać wymaganiom, jakie nałożyły na nich przepisy dotyczące jawności cen ofertowych lokali i domów. Równocześnie widoczne były symptomy ożywienia popytowego, które wzmocniły dwie niewielkie obniżki stóp procentowych NBP. Przeglądając najnowsze statystyki zobaczymy kilka ciekawych zmian.

Uwagę na pewno może zwrócić zróżnicowanie widocznych zmian cenowych – większe niż kwartał wcześniej. W przypadku warszawskiego oraz wrocławskiego rynku, średnią stawkę za 1 m kw. podniosło uwzględnienie cen luksusowych mieszkań. Mowa o nowych lokalach, których wysokie ceny wcześniej nie były znane publicznie, a nawet o ofertach rzadko prezentowanych dotychczas na portalach ogłoszeniowych. – Warto podkreślić, że dwa wspomniane miasta (Warszawa i Wrocław), cechują się największą liczbą luksusowych nowych mieszkań o dużej powierzchni (ponad 100 m kw.) i jednocześnie cenie ofertowej przekraczającej 20 000 zł/m kw. Trudno więc dziwić się, że właśnie na tych rynkach cenowy wpływ „odsłoniętych”, drogich ofert był największy, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.  

Średnie ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym w III kw. 2025 r. Opracowanie na podstawie danych BIG DATA RynekPierwotny.pl

Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl, zainteresowanie może wzbudzać również łódzki rynek deweloperski, który w III kw. br. cechował się całkiem sporym kwartalnym spadkiem średniej ofertowej ceny 1 m kw. nowych mieszkań. Dokładniejsza analiza wskazuje, że w Łodzi względem II kw. wyraźnie powiększyła się oferta „M” za 10 001 zł/m kw. – 12 000 zł/m kw. (kosztem lokali wycenionych na 12 001 zł/m kw. – 15 000 zł/m kw.). – Przez cały miniony kwartał łódzcy deweloperzy uzupełniali swoją ofertę mieszkaniami o cenie ofertowej wyraźnie mniejszej od rynkowej średniej. Przykładowo, średnia cena lokali wprowadzonych na łódzki rynek pierwotny we wrześniu br. wyniosła 10 561 zł/m kw. Ta konsekwentna strategia inwestorów przyczyniła się do spadku średniej ceny ofertowej 1 m kw. z Łodzi, która teraz jeszcze bardziej odbiega od pozostałych badanych rynków. W przypadku Łodzi, znaczenie miały też „jawnościowe” korekty cen z września, które były bardziej widoczne niż na innych rynkach, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. 

Globalny handel odporny na cła USA – raport DHL i NYU pokazuje siłę globalizacji

Globalny handel utrzymuje się na wysokim poziomie – nawet w obliczu amerykańskich ceł, które osiągnęły poziomy niespotykane od lat 30. XX wieku. DHL i Stern School of Business Uniwersytetu Nowojorskiego opublikowały specjalną aktualizację raportu DHL Global Connectedness Tracker, zawierającą pierwszą systematyczną ocenę reakcji handlu międzynarodowego i inwestycji biznesowych na zmiany w polityce handlowej Stanów Zjednoczonych w drugiej kadencji prezydenta Trumpa. Najnowsza edycja opiera się na ponad 20 milionach danych z ponad 25 źródeł i zawiera kompleksowy przegląd zmieniającego się krajobrazu globalizacji i handlu światowego.

Globalny handel na dobrej drodze, by utrzymać tempo wzrostu z poprzedniej dekady do 2029 roku

Prognozy wskazują, że globalny handel będzie nadal się rozwijał. Raport DHL Global Connectedness Tracker przewiduje średnioroczny wzrost wolumenu handlu światowego na poziomie 2,5% w latach 2025–2029, co odpowiada tempu z poprzednich dziesięciu lat. Jednym z powodów, dla których handel może nadal rosnąć, nawet pomimo podwyżek ceł przez Stany Zjednoczone, jest fakt, że w 2024 r. tylko 13% światowego importu towarów trafiło do USA, a 9% eksportu stamtąd pochodziło. Drugim powodem jest to, że większość krajów nie poszła w ślady USA i nie wdrażyła szeroko zakrojonych podwyżek taryf.

John Pearson, dyrektor generalny DHL Express
John Pearson, dyrektor generalny DHL Express

„Pomimo przeszkód, DHL Global Connectedness Tracker podkreśla ciągłą siłę światowego handlu” – powiedział John Pearson, dyrektor generalny DHL Express. „Bariery handlowe nie służą najlepiej interesom świata. Nie możemy jednak nigdy lekceważyć kreatywności klientów i sprzedawców na całym świecie, którzy chcą ze sobą współpracować. W DHL pomagamy im wykorzystać niezliczone możliwości handlowe, które wciąż pojawiają się na rynkach międzynarodowych”.

Taryfy spowalniają, ale nie zatrzymują wzrostu handlu

Choć amerykańskie cła mają spowolnić wzrost globalnego handlu, nie przewiduje się, że go zatrzymają. Przed obecną falą podwyżek taryf (styczeń 2025), prognozowano, że w latach 2025–2029 wolumen światowego handlu towarami będzie rósł w tempie 3,1% rocznie. Obecnie prognoza została obniżona do 2,5%. Największe obniżenie prognoz odnotowano w Ameryce Północnej, gdzie przewidywany wzrost spadł z 2,7% w styczniu 2025 r. do zaledwie 1,5% we wrześniu. Większość pozostałych regionów doświadczyła mniejszych korekt w dół.

Prognozy dla Ameryki Południowej i Środkowej oraz Karaibów, a także Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej zostały z kolei podwyższone. Większość krajów w tych regionach odczuwa stosunkowo niewielki wpływ podwyżek amerykańskich ceł, a handel na Bliskim Wschodzie powinien skorzystać na wzroście produkcji i eksportu ropy naftowej.

Globalny handel opiera się turbulencjom taryfowym w pierwszej połowie 2025 roku

Raport DHL Global Connectedness Tracker ujawnia, że w pierwszej połowie 2025 roku handel międzynarodowy rósł szybciej niż w jakimkolwiek półroczu od 2010 roku – z wyjątkiem odbicia po pandemii. Import do USA gwałtownie wzrósł na początku 2025 roku, gdy kupujący przyspieszali zakupy, aby zdążyć przed podwyżkami taryf. Chiny w pełni zrekompensowały spadek eksportu do Stanów Zjednoczonych zwiększonymi dostawami do regionu ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej), jednocześnie znacznie zwiększając eksport do Afryki, UE i innych rynków. Nawet po ustąpieniu fali zakupów w Stanach Zjednoczonych, globalny wolumen handlu pozostał powyżej poziomu z poprzedniego roku. Także polski handel towarowy wykazuje dużą odporność na globalne kryzysy. Po spadkach w 2009 i 2020 roku prognozy na lata 2025–2030 wskazują na stabilny, umiarkowany wzrost. To sygnał, że Polska umacnia swoją pozycję jako ważny gracz w europejskiej wymianie handlowej.

Decydenci biznesowi nadal stawiają na rynki zagraniczne

Dane dotyczące międzynarodowych inwestycji korporacyjnych w pierwszej połowie 2025 r. były zróżnicowane, ale podkreślają ogólną odporność globalnego biznesu. Nie zaobserwowano tendencji do przekierowywania inwestycji z rynków zagranicznych na rynki krajowe. Przykładowo, udział transakcji fuzji i przejęć transgranicznych pozostał w dużej mierze niezmieniony. Niepewność wpłynęła jednak na ograniczenie niektórych inwestycji zagranicznych – szczególnie mniejszych transakcji i nowych inwestycji w drugim kwartale 2025 roku.

Brak wyraźnego podziału między blokami geopolitycznymi

Pomimo że rok 2024 przyniósł największą liczbę aktywnych konfliktów na świecie od czasów II wojny światowej, raport DHL Global Connectedness Tracker nie wskazuje na poważny podział światowej gospodarki na rywalizujące bloki geopolityczne. Choć bezpośrednie więzi handlowe między USA a Chinami nadal słabną, a Rosja pozostaje w dużej mierze odłączona od gospodarek sprzymierzonych z Zachodem, to świat jako całość nie dokonał zasadniczego przeorientowania swoich powiązań biznesowych wzdłuż linii geopolitycznych – przynajmniej na razie.

Handel nie staje się bardziej regionalny

W 2025 roku średnia odległość w handlu towarowym Polski wzrosła tylko minimalnie względem 2024 roku, co wskazuje na stabilność kierunków handlowych i brak większych zmian w geograficznej strukturze partnerów handlowych. Wbrew powszechnemu przekonaniu, raport DHL Global Connectedness Tracker wskazuje, że handel nie staje się bardziej regionalny. Wręcz przeciwnie – średnia odległość, jaką pokonują towary w handlu międzynarodowym, wzrosła w pierwszej połowie 2025 roku do nowego rekordu wynoszącego około 5 000 kilometrów.  Udział handlu wewnątrz głównych regionów świata spadł do rekordowo niskiego poziomu 51%. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne typu greenfield również stały się mniej regionalne, podczas gdy aktywność w zakresie międzynarodowych fuzji i przejęć utrzymała stabilny poziom regionalizacji.

Globalizacja utrzymuje się na rekordowo wysokim poziomie

Raport mierzy również szersze zjawisko globalizacji w oparciu o przepływy handlowe, kapitałowe, informacyjne i migracyjne. Wykorzystuje skalę od 0% (brak przepływów transgranicznych) do 100% (granice i odległości nie mają wpływu). Obecnie poziom globalny wynosi 25% – prawie bez zmian od rekordowego poziomu osiągniętego w 2022 r.

Druga z rzędu obniżka stóp w USA. Fed kończy QT i sygnalizuje ostrożność

Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych po raz drugi z rzędu obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych, sprowadzając je do przedziału 3,75–4,00%. Choć decyzja ta wpisuje się w próbę wsparcia gospodarki w obliczu spowolnienia zatrudnienia i umiarkowanego tempa wzrostu, prezes Fed Jerome Powell ostudził oczekiwania rynku co do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Jak zaznaczył, „kolejna obniżka w grudniu nie jest przesądzona, daleko jej do tego”, co spowodowało natychmiastową rewizję rynkowych wycen – prawdopodobieństwo grudniowego cięcia stóp spadło z ponad 90% do 60%.

Równolegle Fed ogłosił zakończenie programu zacieśniania ilościowego (QT) z dniem 1 grudnia 2025 roku. Bank centralny przestanie redukować portfel aktywów skarbowych, co kończy proces rozpoczęty w 2022 roku. Bilans Fed spadł już poniżej 6,6 bln USD – to najniższy poziom od 2020 roku. Jednocześnie kontynuowana będzie redukcja portfela papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką (MBS) w tempie 35 mld USD miesięcznie.

Głosowanie w ramach Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) uwidoczniło rosnące podziały wśród decydentów. Dziesięciu członków poparło obniżkę, dwóch było przeciwnych. Stephen Miran opowiedział się za bardziej agresywnym ruchem – cięciem o 50 pb, podczas gdy Jeff Schmid nie widział potrzeby jakiejkolwiek zmiany. Powell wskazał, że część członków Fed opowiada się za pauzą w dalszym luzowaniu, chcąc ocenić efekty wcześniejszych decyzji – zwłaszcza w kontekście rosnących zagrożeń dla rynku pracy. Fed przyznał, że zatrudnienie „zwolniło”, a ryzyko dalszego pogorszenia sytuacji wzrosło. Inflacja pozostaje powyżej celu – bazowy CPI wzrósł o 3% r/r – choć według Powella proces dezinflacyjny trwa i inflacja „zmierza w stronę 2%”.

Na niepewność polityki Fed wpływa także ograniczony dostęp do danych ekonomicznych, wynikający z czasowego zamknięcia rządu USA. Powell porównał sytuację do „jazdy we mgle”, co sugeruje ostrożniejsze podejście do dalszych decyzji. Dodatkowo, prognozy członków FOMC (zarówno tych z jak i bez prawa głosu) wskazują na rosnący sceptycyzm wobec kolejnych obniżek – 9 z 19 członków przewiduje najwyżej jedno cięcie stóp w 2025 roku, a 7 nie spodziewa się ich wcale. Rynki zareagowały nerwowo: rentowności obligacji oraz kurs dolara wzrosły, podczas gdy indeksy akcyjne zanotowały spadki. Pomimo wykonania drugiego kroku w kierunku poluzowania warunków finansowych, Fed coraz wyraźniej sygnalizuje konieczność zachowania ostrożności wobec nadal niepewnego otoczenia makroekonomicznego.

Ceny kakao spadły o 51%, a akcje producentów czekolady rosną – sektor odzyskuje słodycz zysków

  • Ceny kakao po osiągnięciu rekordowego poziomu w tym roku spadły o 51 proc., a producenci czekolady odnotowali wzrost o 14 proc. dzięki poprawie marż.
  • Dane z ostatnich pięciu lat pokazują, że dobra koniunktura na rynku kakao miała negatywny wpływ na akcje producentów słodyczy, które obecnie mają szansę na odbicie dzięki spadkowi cen kakao.
  • Analiza eToro wskazuje na możliwość okresowego odbicia cen akcji producentów czekolady.

Tuż przed Halloween producenci czekolady mogli liczyć na chwilę wytchnienia. Według najnowszej analizy platformy eToro, po latach rekordowych kosztów produkcji ceny kakao spadły w tym roku o 51 proc. Dzięki tej obniżce „koszyk słodyczy” firm Lindt, Hershey, Mondelez i Nestlé wzrósł od początku roku o 14 proc., osiągając najlepszy wynik od 2021 roku.

Dane wskazują na bardziej złożoną sytuację. W ciągu roku akcje producentów słodyczy wzrosły o 2 proc., co pokazuje, że rekordowo wysokie koszty kakao w zeszłym roku nadal mają wpływ na wyniki. Mimo że, „koszyk słodyczy” w ciągu trzech lat zanotował umiarkowany wzrost (2 proc.), to w ciągu pięciu lat było to 18 proc., co świadczy o skuteczności producentów czekolady w utrzymaniu marż w jednym z najbardziej niestabilnych cykli cen towarów od dziesięcioleci. Przykładem odporności cen czekolady są dane brytyjskiej organizacji Which?, które pokazują, że w okresie od 2025 r. do sierpnia1 ceny czekolady wzrosły o 14,6 proc.

Ta stabilność wygląda jeszcze bardziej uderzająco w porównaniu ze wzrostem cen kakao o 153 proc. od 2020 r., spowodowanym powtarzającymi się nieurodzajami i utrudnieniami w eksporcie w Afryce Zachodniej. Fakt, że akcje producentów czekolady w dużej mierze utrzymały swoją pozycję pomimo tych zawirowań, podkreśla zarówno odporność sektora, jak i gotowość konsumentów do dalszych zakupów, nawet pomimo gwałtownego wzrostu cen.

Sam North, analityk rynków w eToro powiedział: Producenci czekolady w końcu mogą odetchnąć dzięki spadkowi cen kakao. Nawet po latach ekstremalnej presji kosztowej sektor ten radził sobie znacznie lepiej niż oczekiwano. Dane pokazują, że ludzie mogą ograniczać wydatki na duże luksusowe produkty, ale rzadko rezygnują z tych mniejszych — to pomogło utrzymać akcje producentów czekolady na niezwykle stabilnym poziomie.

Lindt pozostaje liderem, odnotowując wzrost o 30 proc. w tym roku, 22 proc. w ciągu roku, 35 proc. w ciągu trzech lat i 57 proc. w ciągu pięciu. Hershey zyskał 10 proc. od początku roku, 0 proc. w ciągu roku i 27 proc. w ciągu pięciu lat, podczas gdy Mondelez (+5 proc. od początku roku; +10 proc. w ciągu pięciu lat) i Nestlé (+12 proc. od początku roku; –22 proc. w ciągu pięciu lat) odnotowały bardziej niestabilne wyniki.

Sam North dodał: Jest to branża, która wykazała się niezwykłą odpornością. Nawet gdy ceny kakao wzrosły dwukrotnie, klienci nie przestali kupować, po prostu dostosowali się do sytuacji. Teraz pozostaje pytanie, czy ta odporność utrzyma się, jeśli sprzedaż pozostanie na niskim poziomie przez Halloween i okres świąteczny.

Tabela przedstawiająca porównanie wyników: słodycze vs  kakao
Marka/indeks Od początku roku (YTD) Stopa zwrotu – 1 rok Stopa zwrotu
– 3 lata
Stopa zwrotu – 5 lat
Mondelez 5% -12% 10% 10%
Hershey 10% 0% -18% 27%
Nestle 12% -2% -20% -22%
Lindt 30% 22% 35% 57%
Koszyk słodyczy 14% 2% 2% 18%
Kakao 2 -51% -24% 153% 153%

Dane dotyczące cen akcji z zamknięcia rynku w dniu 21 października 2025 r. Wyniki indeksów i surowców obliczone w dolarach amerykańskich. Dane pochodzą z serwisów Refinitiv i Business Insider. Wyniki historyczne nie są wyznacznikiem przyszłych wyników.

Ważnym, choć często pomijanym elementem bezpieczeństwa w przetwórstwie żywności są odpowiednie kalosze dla branży spożywczej – ich zastosowanie minimalizuje ryzyko poślizgnięć i zapewnia higieniczne środowisko pracy.

Zmiany w Arval: Robert Antczak przejmuje region Europy Centralnej, Emilie Wirth na czele Arval Polska

0

W ramach awansu i promocji do międzynarodowych struktur Arval, dotychczasowy Dyrektor Generalny Arval w Polsce, Robert Antczak, obejmuje funkcję Regionalnego Dyrektora Generalnego Europy Centralnej, i będzie nadzorował rynki sześciu krajów regionu. Na czele polskiego oddziału stanęła Emilie Wirth, związana z firmą od 26 lat i posiadająca bogate doświadczenie w sprzedaży, rozwoju biznesu oraz projektach międzynarodowych. Emilie Wirth w nowej roli będzie raportować bezpośrednio do Roberta Antczaka oraz będzie kontynuować rozwój Arval w Polsce, koncentrując się na elektromobilności, innowacjach i usługach dla klientów.

Nowa rola Roberta Antczaka

Po sześciu latach na stanowisku Dyrektora Generalnego Arval w Polsce, Robert Antczak objął funkcję Regionalnego Dyrektora Generalnego w międzynarodowych strukturach Arvala. Będzie odpowiadał za rynki Europy Centralnej, w tym m.in. za Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Grecję. W nowej roli będzie nadzorował strategiczne zarządzanie rynkami Europy Centralnej, rozwój biznesu w krajach Regionu wspierając lokalne oddziały Arvala w realizacji celów biznesowych.

To czas zmian i nowych możliwości – również dla mnie. Nowa skala w nowej roli dla mnie to ponad 170 tys. pojazdów na 6 rynkach nowego regionu. W tej roli będę koncentrował się na wdrażaniu naszych strategicznych ambicji w ramach strategii Arval’26 & Beyond oraz dalszym, konsekwentnym wzmacnianiu pozycji Arval w krajach Europy Centralnej. Nie ukrywam, że wśród tych rynków Polska pozostanie jednym z kluczowych krajów mojego nowego obszaru działalność, stąd nominacja nowej Dyrektor Generalnej w Polsce jest niezwykle ważna. Z pełnym przekonaniem przekazuję stery w ręce Emilie wierząc, że jej doświadczenie zapewni dalszy dynamiczny rozwój Arval w Polsce – mówi Robert Antczak, Regionalny Dyrektor Generalny Europy Centralnej w Arval.

Robert Antczak związany jest z Grupą BNP Paribas od 2015 roku, pracując na stanowisku Dyrektora Zarządzającego w Segmencie Bankowości Korporacyjnej i MŚP Banku BNP Paribas w Polsce. Następnie od grudnia 2019 roku pełnił funkcję Dyrektora Generalnego Arval Service Lease Polska. Jednocześnie od roku 2020 przez trzy kolejne kadencje sprawuje funkcję Prezesa Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP).

Nowe kierownictwo Arval w Polsce

Od października funkcję Dyrektor Generalnej w Arval Service Lease Polska obejmuje Emilie Wirth, związana z firmą od 26 lat. Zdobywała doświadczenie na kluczowych stanowiskach w obszarze sprzedaży i rozwoju biznesu w strukturach Arval i Grupy BNP Paribas, realizując liczne projekty międzynarodowe oraz rozwijając segmenty B2B i detaliczny.

Karierę w Arval rozpoczęła w 1999 roku we Francji. Od tego czasu obejmowała coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska – od Sales Team Leadera, przez Regional Director, aż po Head of International Business Development w centrali grupy. W 2010 roku dołączyła do Arval Central jako pierwszy International Key Account Manager, a później kierowała zespołem rozwijającym działalność międzynarodową.

W kolejnych latach prowadziła również zespół odpowiedzialny za wdrożenie subskrypcyjnego modelu elastycznego wynajmu – Arval Flex, rozwijając średnioterminowy wynajem (<24 miesiące) i produkty Multilife. Od 2021 roku jako Retail Director w grupie Arval prowadziła zespół odpowiedzialny za rozwój segmentu detalicznego w 30 krajach, koncentrując się na digitalizacji i automatyzacji procesów sprzedaży.

Dziś z ogromną radością rozpoczynam nowy etap wyzwań, które zamierzam zrealizować z zespołem Arval w Polsce. Już teraz dziękuję wszystkim za serdeczne przyjęcie. Polska to kraj o dynamicznie rozwijającej się gospodarce, wysokim stopniu automatyzacji i nowoczesnym podejściu do biznesu. Jestem więc przekonana, że wspólnie osiągniemy wiele – mówi Emilie Wirth, Dyrektor Generalna Arval Service Lease Polska.

W nowej roli Emilie Wirth będzie współpracować bezpośrednio z Robertem Antczakiem.

Nowe wyzwania i kontynuacja strategii

Na nową Dyrektor czeka ambitne wyzwanie – pod wodzą Roberta Antczaka firma umocniła pozycję lidera rynku wynajmu pojazdów z pełną obsługą, podwajając skalę swojej działalności i osiągając dynamiczny wzrost floty aż do poziomu 80 tys. pojazdów mimo trudnych warunków rynkowych. Emilie Wirth będzie kontynuować ten kierunek, rozwijając ofertę w obszarach elektromobilności, transformacji flot i usług Mobility as a Service (MaaS).

Cisco: tylko 5% polskich firm jest gotowych na skalowalne wdrożenia sztucznej inteligencji

Cisco AI Readiness Index: Pionierzy wdrożeń AI szybciej przekuwają je w realną wartość.

Podsumowanie raportu:

  • Znaczenie gotowości na AI: Firmy w Polsce najlepiej przygotowane do wdrożenia sztucznej inteligencji mają o 80% większe szanse na osiągnięcie korzyści biznesowych.
  • Wzrost znaczenia agentów AI: 85% przedsiębiorstw w Polsce planuje wdrożenie agentów AI, a blisko 30% spodziewa się, że będą one współpracować z pracownikami już w ciągu roku – jednak niewiele firm dysponuje odpowiednim, bezpiecznym zapleczem technologicznym.
  • Bariery rozwoju AI: Wśród czynników spowalniających innowacje i rozwój znalazły się rosnące obciążenie systemów, ograniczona moc obliczeniowa GPU oraz brak scentralizowanych zasobów danych.

Cisco opublikowało wyniki trzeciej edycji globalnego raportu Cisco AI Readiness Index. Badanie, obejmujące ponad 8 000 liderów odpowiedzialnych za strategię AI w 30 krajach i 26 branżach, wskazuje na wyraźną przewagę firm określanych mianem Pionierów (Pacesetters) – organizacji, które w sposób konsekwentny i strategiczny rozwijają swoje kompetencje w obszarze sztucznej inteligencji. W Polsce stanowią one 5% wszystkich badanych podmiotów, a globalnie 13%. Od trzech lat wyprzedzają konkurencję w niemal każdym aspekcie wykorzystania potencjału AI, nadając tempo zmianom w całej branży.

Przewaga Pionierów wynika z systemowego podejścia do rozwoju, czyli łączenia strategii biznesowej z odpowiednią infrastrukturą i danymi. Aż 98% z nich projektuje swoje sieci z myślą o rosnącej skali i złożoności AI (dla porównania: średnia globalna to 46%, w Polsce – 25%). Takie połączenie wizji i przygotowania przynosi wymierne rezultaty w czasie, gdy krajobraz technologiczny zaczyna być kształtowany przez dwa nowe zjawiska: agentów AI, podnoszących wymagania wobec bezpieczeństwa i skalowalności, oraz dług infrastrukturalny AI, czyli ukryte ograniczenia techniczne, które mogą w przyszłości osłabić wartość inwestycji w sztuczną inteligencję.

„Wkraczamy w kolejną fazę rozwoju AI, przechodząc od chatbotów odpowiadających na pytania do agentów, którzy samodzielnie wykonują zadania”mówi Jeetu Patel, prezes ds. produktów i technologii w Cisco. Ponad 80% firm koncentruje się dziś na rozwiązaniach opartych na agentach AI, a większość z nich już obserwuje lepsze wyniki niż zakładano. To dowód na to, że organizacje, które wyprzedziły innych w przygotowaniach, zyskują realną przewagę konkurencyjną”.

Profil Pionierów: gotowość jako przewaga konkurencyjna

Z badań Cisco wynika, że firmy osiągające największe korzyści z AI wyróżniają się spójną strategią i dyscypliną wdrożeniową:

  • AI jest częścią strategii biznesowej, a nie projektem pobocznym. 99% Pionierów ma jasno zdefiniowaną strategię AI (średnia dla Polski to 47%, a globalna – 58%), a 91% plan zarządzania zmianą (w Polsce 26%, globalnie 35%). 95% uznaje AI za priorytet w budżecie IT (w Polsce 60%), a niemal wszystkie (96%) mają określone strategie finansowania zarówno w perspektywie krótkiej, jak i długoterminowej (w Polsce 24%, globalnie 43%),
  • Budują infrastrukturę gotową na skalowanie. 71% deklaruje, że ich sieci są w pełni elastyczne i mogą natychmiast obsłużyć każdy projekt AI (w Polsce 6%, globalnie 15%), a 77% planuje inwestycje w nowe centra danych w ciągu najbliższego roku (w Polsce 33%, globalnie 43%).
  • Przechodzą z fazy pilotażu do wdrożeń produkcyjnych. 62% posiada dojrzały proces wdrażania i skalowania projektów AI (w Polsce 7%, globalnie 13%), a 77% ma już gotowe sposoby użycia (w Polsce 2%, globalnie 18%).
  • Mierzą istotne wskaźniki. 95% monitoruje wpływ inwestycji w AI (19% w Polsce, 32% globalnie), a 71% jest przekonanych, że ich projekty przyniosą nowe źródła przychodów (21% w Polsce, 34% globalnie).
  • Bezpieczeństwo traktują jako filar strategii. 87% jest świadomych zagrożeń specyficznych dla AI (w Polsce 33%, globalnie 42%), 62% integruje AI z systemami bezpieczeństwa i tożsamości (w Polsce 22%, globalnie 29%), a 75% ma pełną kontrolę nad agentami AI (w Polsce 33%, globalnie 39%).

Dzięki temu podejściu aż 90% Pionierów odnotowuje wzrost rentowności, produktywności i innowacyjności, w porównaniu z 53% w Polsce i 64% globalnie.

Agenci AI: ambicje wyprzedzają gotowość

85% organizacji w Polsce planuje wdrożenie agentów AI, a prawie 30% spodziewa się, że będą one współpracować z pracownikami w ciągu roku. Jednak większość z nich nie posiada jeszcze infrastruktury, która pozwoliłaby bezpiecznie i skutecznie skalować takie rozwiązania. 75% firm w Polsce (54% globalnie) przyznaje, że ich sieci nie są przygotowane na rosnącą złożoność i wolumen danych, a jedynie 6% określa swoje sieci jako elastyczne (15% globalnie).

Pionierzy ponownie stanowią wyjątek, dzięki wcześniejszym inwestycjom w dane, bezpieczeństwo i sieć, już teraz posiadają fundamenty pozwalające rozwijać agentów AI na dużą skalę.

Dług infrastrukturalny AI: nowa bariera dla osiągania wartości

Raport wprowadza pojęcie długu infrastrukturalnego AI (ang. AI Infrastructure Debt), współczesnej wersji długu technologicznego, który wcześniej ograniczał cyfrową transformację. To efekt odkładanych modernizacji, kompromisów i niedoinwestowanej infrastruktury, które z czasem obniżają zwrot z inwestycji w AI.

W Polsce zjawisko to staje się coraz bardziej widoczne:

  • 65% firm spodziewa się wzrostu obciążenia systemów o ponad 30% w ciągu trzech lat,
  • 67% ma trudności z centralizacją danych,
  • tylko 18% dysponuje odpowiednią mocą GPU,
  • jedynie 13% potrafi wykrywać lub zapobiegać zagrożeniom związanym z AI (globalnie – 29%).

Pionierzy również nie są całkowicie odporni, jednak ich przewidywanie, nadzór i konsekwencja w inwestycjach pomagają im unikać narastania ryzyka i kosztów.

Wniosek: wartość podąża za gotowością

W erze systemów agentowych i autonomicznej sztucznej inteligencji raport Cisco pokazuje jednoznacznie – wartość z AI osiągają ci, którzy są na nią gotowi. To właśnie najbardziej przygotowane organizacje – Pionierzy – nadają tempo całej transformacji.

O badaniu Cisco AI Readiness Index 2025

Raport Cisco AI Readiness Index 2025 to globalne badanie prowadzone po raz trzeci, oparte na podwójnie ślepej ankiecie wśród 8 000 liderów IT i biznesu odpowiedzialnych za strategię AI w organizacjach zatrudniających powyżej 500 osób w 26 branżach na całym świecie.

Popyt na biura w Warszawie utrzymuje się, deweloperzy zwalniają – pustostany spadają poniżej 10%

0

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie”, w trzecim kwartale 2025 roku warszawski rynek biurowy charakteryzował się stabilną aktywnością najemców oraz rosnącym udziałem nowych umów, w tym przednajmów. Jednocześnie ograniczona liczba nowych inwestycji w połączeniu z wycofywaniem starszych i nieefektywnych budynków z istniejących zasobów przełożyła się na znaczący spadek współczynnika pustostanów do poziomu poniżej 10%.

Na koniec trzeciego kwartału 2025 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły 6,25 mln mkw. i w porównaniu z poprzednim kwartałem zmniejszyły się o ponad 1%. W liczbach bezwzględnych oznacza to spadek o prawie 90 000 mkw. W trzecim kwartale br. do użytku oddano tylko jeden nieduży projekt (3500 mkw.).

– W całym 2025 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie powiększą się o prawie 150 000 mkw., przy czym w pierwszych trzech kwartałach deweloperzy już dostarczyli 88 700 mkw. Warto jednak podkreślić, że tegoroczna podaż nie zrekompensuje wolumenu powierzchni wyłączonej z zasobów – od początku stycznia wycofano z rynku już ponad 140 000 mkw., z czego prawie 80% w budynkach ukończonych przed rokiem 2000 – mówi Karol Wyka, Dyrektor Zarządzający Działu Powierzchni Biurowych, Newmark Polska.

Aktywność deweloperów w stolicy utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Na koniec września 2025 roku w budowie pozostawało niespełna 139 000 mkw. i choć to o 7,6% więcej niż w drugim kwartale br., to jednak o ponad 51% mniej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku. W trzecim kwartale deweloperzy nie rozpoczęli żadnej znaczącej inwestycji biurowej.

– Według zapowiedzi deweloperów w 2026 roku powstanie zaledwie 60 000 mkw. nowych biur – najmniej w historii warszawskiego rynku, co jeszcze bardziej pogłębi lukę podażową. Najemcy poszukujący dużych modułów o powierzchni ponad 3000 mkw., szczególnie w prestiżowych lokalizacjach i biurowcach spełniających najwyższe standardy zarówno środowiskowe, jak i technologiczne, już dziś mają ograniczony wybór – dodaje Karol Wyka.

Od początku 2025 roku aktywność najemców na stołecznym rynku utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie, choć w trzecim kwartale była nieco wyższa niż w poprzednich dwóch kwartałach. Całkowity wolumen transakcji w okresie od lipca do września wzrósł do 185 150 mkw., przewyższając średnią z pierwszego półrocza (150 700 mkw.). Z kolei od początku roku do końca trzeciego kwartału najemcy wynajęli prawie 486 550 mkw., co jest wynikiem tylko o 1,9% niższym niż w analogicznym okresie w 2024 roku.

W pierwszych trzech kwartałach nieznacznie większym zainteresowaniem cieszyły się lokalizacje centralne, na które przypadło 54% całkowitego popytu odnotowanego w tym czasie.

W trzecim kwartale 2025 roku na warszawskim rynku dominowały nowe umowy, których udział w całkowitym wolumenie najmu sięgnął 47%. Na pozostałe 53% złożyły się renegocjacje (40%), przednajmy (6%), ekspansje (5%) oraz transakcje na potrzeby własne (2%). W sumarycznym popycie za pierwsze trzy kwartały 2025 roku nowe umowy, które stanowiły 41,8% wszystkich transakcji, nieznacznie wyprzedziły renegocjacje (41,6%).

Po raz pierwszy od końca 2020 roku współczynnik pustostanów w stolicy spadł poniżej 10%. Na koniec września 2025 roku wyniósł 9,7%, co oznacza spadek o 1,1 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 1 p.p. rok do roku. W kolejnych kwartałach spodziewamy się utrzymania trendu spadkowego ze względu na niską aktywność deweloperów i coraz liczniejsze inwestycje w modernizację lub konwersję istniejących budynków biurowych, co wiąże się z ich czasowym lub trwałym wycofaniem z rynku.

– W trzecim kwartale 2025 roku średnie miesięczne stawki czynszu w najlepszych biurowcach pozostały na poziomie zbliżonym do odnotowanego w poprzednim kwartale i wyniosły 22-28 euro za mkw. w centrum oraz 16-18 euro za mkw. poza centrum. Nieznaczny wzrost zaobserwowano w przypadku górnej granicy czynszów w lokalizacjach centralnych, głównie z powodu kurczącej się dostępności powierzchni. Na koniec września w biurowcach ukończonych w centralnych lokalizacjach po 2020 roku dostępnych było nieco ponad 40 000 mkw., z czego metraże przekraczające 3000 mkw. oferowały tylko cztery budynki – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Fed i Bank Kanady obniżają stopy procentowe. Powell sugeruje pauzę w grudniu

Wczoraj zarówno Kanada, jak i USA obniżyły stopy procentowe o 0,25%. Najważniejsza była jednak konferencja prezesa FED sugerująca możliwość wstrzymania dalszych cięć w grudniu. W tle nie ustają problemy argentyńskiego peso.

Decyzje bez niespodzianek

Wczoraj poznaliśmy decyzje zarówno Banku Kanady, jak i Rezerwy Federalnej. W obydwóch przypadkach doszło do obniżek stóp procentowych o 0,25%. Dużą różnicą są jednak docelowe poziomy. W przypadku Kanady jest to 2,25%, w USA 3,75-4%. W rezultacie mamy najwyższą różnicę stóp procentowych pomiędzy tymi dwoma gospodarkami od czasów kryzysu dotcomów z początków tego wieku. Co ciekawe historycznie niemal zawsze wyższe stopy procentowe miało USA, a nie Kanada. Warto tutaj zwrócić uwagę, że Bank Kanady zasugerował, że może to być koniec cyklu podwyżek. Dodatkowo zrewidował w dół prognozy wzrostu gospodarczego, co akurat mogłoby sugerować, że to jednak nie koniec. Nie zabrakło oczywiście fragmentu związanego z niepewnością dotyczącą polityki handlowej USA.

Konferencja FED

Decyzje decyzjami, ale rynek czekał jednak przede wszystkim na konferencję Jerome’a Powella. To, że padnie banał, który można streścić słowami „nie ma cyklu obniżek, banki reagują na podstawie danych na bieżąco” nikogo nie dziwi. To, co naprawdę zaskoczyło, to zapowiedź, że grudniowa obniżka nie jest pewna. Patrząc na dane makroekonomiczne, to bardzo odważna hipoteza. Część analityków stara się sugerować, że taka zapowiedź to efekt konfliktu Jerome’a Powella z Donaldem Trumpem, który znów uderzył w prezesa FED (mamy tutaj pewną analogię do konfliktu NBP z obecnym rządem). Wydaje się jednak, że wypowiedź Powella wynika raczej z chęci uniknięcia rysowania perspektyw na przyszłość, biorąc pod uwagę, jak wiele może się zmienić w polityce handlowej z miesiąca na miesiąc. Rynek uwierzył jednak w słowa Jerome’a Powella. Widać to na notowaniach obligacji skarbowych. Skoro ich rentowność wzrasta, to znaczy, że zdaniem inwestorów maleją szanse na obniżki stóp.

Argentyńskie peso nadal pod presją

Jeszcze w poniedziałek byliśmy świadkami gigantycznego umocnienia argentyńskiej waluty na otwarciu notowań. W Piątek na zamknięciu kurs zbliżał się do 1490 peso za dolara amerykańskiego. W poniedziałek rynek otworzył się tuż poniżej 1380 peso za jednego dolara. Problem w tym, że na wtorkowym otwarciu było to już znów 1480 peso za dolara. Rynki patrzą z dużym dystansem na sytuację w Argentynie. Od czasu częściowego uwolnienia kursu waluty, pomimo licznych interwencji walutowych, peso gwałtownie się osłabia. Widać to doskonale na wykresach – moment uwolnienia kursu jest momentem, w którym peso zaczyna tracić szybciej niż wcześniej. Całej sytuacji nie pomagają oczywiście wysoka inflacja oraz wątpliwości co do stabilności politycznej.

Młodych i starszych Polaków łączy jedno: wolą wydawać na życie niż odkładać na koncie

0

Zetki i Silversi mają ze sobą wiele wspólnego, przynajmniej, gdy chodzi o stosunek do pieniędzy. Te skrajne pod kątem wieku pokolenia chcą najmocniej korzystać z życia i inwestują w doświadczenia – wynika z najnowszego badania Credit Agricole.

Credit Agricole od lat bada postawy Polaków do oszczędzania i zarządzania domowym budżetem. W tegorocznej edycji badania wziął pod lupę także doświadczenia i przeżycia. Okazuje się, że z oszczędności finansuje je 36 proc. przedstawicielek i przedstawicieli pokolenia Zetek (19-26 lat) i 38 proc pokolenia Silver (60+ lat). To o sześć punktów procentowych więcej niż średnia dla wszystkich badanych osób.

Najmłodsze i najstarsze pokolenia częściej podkreślają, że oszczędności pozwalają na realizację planów, marzeń i korzystanie z życia. Zapewne obie grupy mają więcej na to czasu, niż osoby w wieku 27-59 lat. One także mogą na to przeznaczyć najwięcej pieniędzy – bo albo nie mają innych wydatków, najmłodszych wspierają często dorośli, a najstarsi odłożyli już na ten cel pieniądze – mówi autorka badań, Katarzyna Kierzkowska z banku Credit Agricole.

Najmłodsze pokolenie, poza realizacją planów i marzeń, deklaruje, że oszczędności dają im możliwość rozwoju (19 proc.) oraz możliwość finasowania różnego rodzaju wyjść. Silversi doceniają to, że mogą sobie pozwolić na spontaniczne wydatki (21 proc.) oraz spotkania z przyjaciółmi „na mieście” (15 proc.). Wszystkie pokolenia na pierwszym miejscu wskazują – jako to, co dają im odłożone pieniądze – spokój w razie większych, niespodziewanych wydatków. Tak odpowiada 71 proc. Silversów (średnia dla wszystkich Polaków to 58 proc). Co ciekawe pokoleniu Y (30-45 lat) oszczędności pomogłyby w razie utraty pracy, o tym mówi 57 proc. z nich. W tej grupie najmocniej wybrzmiewają motywacje związane z lękami – utratą pracy, niespodziewanymi wydatkami (53 proc.) czy potrzebą zabezpieczenia bliskich (33 proc.). Jednocześnie też można zauważyć w tej grupie, ale w mniejszym stopniu – chęć przeznaczenia zgromadzonych pieniędzy na doświadczenia, i to w takim samym stopniu (28 proc.) jak pokolenie X (46-59 lat).

Podejście do oszczędzania może być lustrzanym odbiciem momentu, w którym jesteśmy w życiu. Środkowe pokolenia zapewne są na tzw. dorobku, mają więcej zobowiązań, mniej czasu. Nic więc dziwnego, że o oszczędnościach myślą jako o poduszce bezpieczeństwa  – dodaje Katarzyna Kierzkowska. – Jednak podejście najmłodszych osób mimo wszystko zwiastuje finansową rewolucję.

Wyniki badań wskazują, że Polacy szukają różnych sposobów na… unikanie wydatków. 60 proc. Zetek i 52 proc. Ygreków chowa przed sobą pieniądze. Zazwyczaj są to osobne konta, do których jest trudniejszy dostęp. Starsi wydają się bardziej zdyscyplinowani i potrafią nie sięgać po oszczędności, nawet gdy mają je pod ręką. Co ciekawe Polacy czują się winni, gdy pożyczają pieniądze od samych siebie.54 proc. osób, które naruszyło swoje oszczędności, jak najszybciej uzupełnia je potem, jeśli ma taką możliwość.

Niezmiennie od kilku lat wśród najpopularniejszych technik oszczędnościowych królują rabaty i promocje. Korzysta z nich 68 proc. Polaków. Na drugim miejscu jest naprawianie rzeczy zamiast kupowania (50 proc.), a na trzecim (49 proc.) wspomniane chowanie pieniędzy przed sobą.

Zakładam, że Zetki znajdą swoje nowe sposoby na oszczędzanie. Oni najczęściej także szukają wiedzy i inspiracji. 44 proc. z nich chciałoby więcej wiedzieć, jak zarządzać domowym budżetem i oszczędnościami. Mogłoby się wydawać, że ich podejście w wydawaniu pieniędzy jest hedonistyczne. Ale co w tym złego, żeby w przemyślany sposób zaplanować wydatki, również na wydawałoby się zbędne rzeczy? – zastanawia się Katarzyna Kierzkowska.

Zetkom nie żal pieniędzy dobrej jakości sprzęt, na gadżety. Tak deklaruje 30 proc. z nich. Jednocześnie 50 proc. przedstawicieli tego pokolenia uważa, że te pieniądze warto wydać na rozwój, podobnie jak 34 proc. pokolenia Silver.

W każdym wieku warto inwestować w swój rozwój. Coraz częściej nie szkoda na to młodszym pokoleniom, które zapewne widzą dla siebie więcej szans na rynku pracy i nie tylko. Warto byłoby, żeby również starsze pokolenia nie rezygnowały z tak dobrego pożytkowania oszczędności – dodaje Katarzyna Kierzkowska.

Creotech Instruments dołącza do globalnej inicjatywy rozwijającej technologię synchronizacji czasu White Rabbit

Creotech Instruments, notowany na GPW polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, dołączył do White Rabbit Collaboration. To globalna inicjatywa prowadzona pod auspicjami Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN), skupiająca podmioty rozwijające technologię ultra-precyzyjnej synchronizacji czasu White Rabbit (WR), stosowaną w systemach wymagających dokładności poniżej jednej nanosekundy.

White Rabbit to technologia open-source zaprojektowana po to, aby bardzo precyzyjnie synchronizować urządzenia działające w rozproszonych, często krytycznych sieciach. Początkowo rozwijano ją z myślą o największych infrastrukturach badawczych, takich jak akceleratory cząstek. Obecnie coraz częściej znajduje zastosowanie w telekomunikacji, energetyce, obronności i wszędzie tam, gdzie liczy się pewność działania i dokładność liczona w ułamkach nanosekundy.

Technologia została ustandaryzowana w ramach IEEE 1588, co potwierdza jej dojrzałość i zgodność z międzynarodowymi standardami branżowymi. Umożliwia budowanie dużych światłowodowych sieci dystrybucji czasu z wieloma źródłami i odbiornikami. Jeśli jedno ze źródeł przestaje działać, system może błyskawicznie przełączyć się na inne, utrzymując ciągłość pracy bez zauważalnych przerw. Jednocześnie pozwala ograniczyć zależność infrastruktury od globalnych systemów nawigacji satelitarnej, takich jak GPS czy Galileo, co zwiększa odporność strategicznych usług na zakłócenia i cyberzagrożenia.

Dołączenie do White Rabbit Collaboration oznacza wejście do grona wiodących firm i instytucji wspólnie rozwijających globalny standard precyzyjnej synchronizacji czasu i częstotliwości. White Rabbit to technologia, która pozwala uniezależnić krytyczne systemy od GPS i innych systemów satelitarnych, a jednocześnie zapewnia jakość synchronizacji zbliżoną do parametrów wzorców atomowych.

Jej zastosowania sięgają daleko poza naukę. Obecnie wspiera rozwój kryptografii kwantowej (QKD), znajduje coraz szersze wykorzystanie w sieciach telekomunikacyjnych nowej generacji (5G i 6G) oraz w zaawansowanych systemach przemysłowych. To rozwiązanie o ogromnym potencjale, zmierzające ku roli globalnego standardu synchronizacji przyszłości. Jako Creotech Instruments chcemy aktywnie uczestniczyć w rozwoju tej przełomowej technologii i wnosić do niej nasze doświadczenie mówi Paweł Zienkiewicz, CTO Creotech Instruments S.A. oraz Wiceprezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

Przystępując do White Rabbit Collaboration, Creotech Instruments zyskuje dostęp do międzynarodowego forum wymiany doświadczeń, wsparcia technicznego oraz wspólnych projektów badawczo-rozwojowych z podmiotami, które aktywnie kształtują przyszłość tej technologii. Spółka będzie mogła współtworzyć kierunki rozwoju WR, a także testować swoje produkty w wyspecjalizowanych laboratoriach, co zwiększy ich konkurencyjność na rynkach globalnych.

Celem White Rabbit Collaboration jest budowa platformy wymiany wiedzy i doświadczeń, umożliwiającej wszystkim członkom angażowanie się w rozwój technologii, zgłaszanie nowych pomysłów i potrzeb rynkowych oraz promowanie wdrożenia. Zrzeszenie dąży do ustanowienia White Rabbit globalnym standardem synchronizacji dla najbardziej wymagających zastosowań.

Po zakończeniu obecnie trwającego procesu podziału Creotech Instruments S.A. za realizację wszystkich projektów w obszarze technologii White Rabbit będzie odpowiedzialna spółka Creotech Quantum S.A.

Rzecznik MŚP apeluje o zmiany w aukcjach OZE

Rosnące napięcia wśród przedsiębiorców z sektora odnawialnych źródeł energii (OZE) stały się impulsem do interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Zgłaszane przez producentów energii sygnały dotyczą przede wszystkim problemów z rozliczaniem wytworzonej energii w ramach systemu aukcyjnego. Wątpliwości budzi zwłaszcza mechanizm tzw. salda ujemnego, który w niektórych przypadkach prowadzi do sytuacji niekorzystnych dla mniejszych wytwórców.

Problem z rozliczeniami w systemie aukcyjnym

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, wytwórcy energii odnawialnej, którzy uczestniczyli w aukcjach OZE, rozliczają się w systemie opartym na różnicy między ceną rynkową energii a ceną zakontraktowaną w aukcji. Jeśli cena rynkowa energii elektrycznej jest niższa od ceny aukcyjnej, producent otrzymuje wyrównanie w postaci tzw. salda ujemnego. W odwrotnej sytuacji — gdy cena rynkowa przewyższa cenę aukcyjną — wytwórca zobowiązany jest zwrócić nadwyżkę.

W praktyce — jak zwracają uwagę przedsiębiorcy — system ten może działać na niekorzyść firm z sektora MŚP, które nie mają wystarczającej płynności finansowej, by znieść skutki takiej konstrukcji rozliczeń. Wielu z nich wskazuje, że przy dużych wahaniach cen energii mechanizm salda ujemnego prowadzi do nieproporcjonalnych obciążeń finansowych, utrudniających planowanie inwestycji oraz bieżące funkcjonowanie przedsiębiorstw.

Interwencja Rzecznika MŚP

Na podstawie zgłoszeń od przedsiębiorców, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców wystąpił do Minister Klimatu i Środowiska Pauliny Hennig-Kloski o wyjaśnienia i podjęcie działań w celu systemowego rozwiązania problemu.

Jak podkreśla minister Agnieszka Majewska, obowiązujący model aukcyjny nie zawsze uwzględnia specyfikę mniejszych wytwórców, którzy często inwestują w OZE w oparciu o ograniczone środki i nie dysponują zapleczem finansowym dużych korporacji energetycznych. – To właśnie MŚP stanowią ważny element rozwoju energetyki rozproszonej i lokalnych społeczności energetycznych, dlatego ich stabilność powinna być jednym z priorytetów polityki energetycznej państwa – wskazuje przedstawicielka resortu.

Legislacyjne próby rozwiązania problemu

Ministerstwo Klimatu i Środowiska dostrzegło trudności i w ramach nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych próbowało wprowadzić przepisy, które miałyby złagodzić skutki systemu rozliczeń aukcyjnych. Propozycje obejmowały m.in. zmiany w sposobie naliczania i kompensowania salda ujemnego, tak aby zminimalizować ryzyko nadmiernych zobowiązań dla małych producentów energii.

Nowelizacja została jednak zawetowana przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego, co w praktyce wstrzymało wejście w życie rozwiązań, na które czekała branża. W tej sytuacji Rzecznik MŚP ponownie zwrócił się do resortu klimatu o przedstawienie informacji dotyczących dalszych działań i możliwych inicjatyw legislacyjnych.

Potrzeba stabilnych ram dla sektora OZE

Eksperci rynku energetycznego wskazują, że obecny system aukcyjny, choć przyczynił się do dynamicznego wzrostu inwestycji w OZE w latach 2016–2021, dziś wymaga gruntownej modernizacji. W ostatnich latach na rynku obserwuje się silne wahania cen energii, które znacznie utrudniają przewidywalność systemu wsparcia.

Według analiz Instytutu Energetyki Odnawialnej, przy utrzymaniu obecnych zasad rozliczeń, coraz większa liczba małych wytwórców może rezygnować z udziału w systemie aukcyjnym, wybierając sprzedaż energii w formule PPA (Power Purchase Agreement) lub bezpośrednio na rynku hurtowym. Taki trend może osłabić atrakcyjność aukcji jako instrumentu wsparcia i utrudnić realizację krajowych celów w zakresie udziału OZE w miksie energetycznym.

Co dalej?

Odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska na wystąpienie Rzecznika MŚP będzie miała kluczowe znaczenie dla przyszłości aukcyjnego systemu wsparcia. W grę wchodzą zarówno modyfikacje zasad salda ujemnego, jak i możliwe przejście na bardziej elastyczne mechanizmy rozliczeniowe, uwzględniające specyfikę mniejszych podmiotów.

Niewykluczone, że w ramach planowanych reform resort zdecyduje się na wdrożenie modelu hybrydowego, w którym część energii byłaby rozliczana po stałej cenie aukcyjnej, a część – w zależności od warunków rynkowych. Takie rozwiązania funkcjonują już w kilku krajach Unii Europejskiej i uznawane są za bardziej odporne na wahania cen energii.

Wynajem mieszkania pochłania 44% dochodów w Warszawie, w Helsinkach 26%, a czynsz jest taki sam

0

Sytuacja na rynku najmu w III kwartale 2025 r. była bardzo ciekawa. Z jednej strony zaobserwowano wyraźną przewagę wzrostów stawek ofertowych w segmencie małych i średnich mieszkań. Z kolei koszty najmu dużych lokali w większości badanych miast spadły. Z raportu Rankomat.pl i Rentier.io wynika, że za wynajem mieszkania o powierzchni 50 m² trzeba było zapłacić od 1806 zł w Częstochowie do 3750 zł w Warszawie. Oczywiście należy pamiętać, że w stolicy obowiązują znacznie wyższe zarobki. To właśnie relacja kosztu najmu do wynagrodzeń pozwala lepiej ocenić, gdzie koszty mieszkania są uciążliwe, a gdzie utrzymują się na atrakcyjnym poziomie. W takim ujęciu Warszawa wypada bardzo słabo na tle innych stolic krajów UE. Miesięczny najem pochłania tam aż 44% pensji. Dla porównania, w Wiedniu czy Helsinkach to jedynie ok. 25% wydatków.

Ceny najmu skaczą w Bydgoszczy i Toruniu

Stawki za najem w analizowanych 17 miastach Polski systematycznie rosły przez ostatni kwartał, jednak wzrosty nie były bardzo odczuwalne. W III kw. 2025 r. najem średniego mieszkania (z zakresu od 35 do 60 m2) najwięcej kosztował w Warszawie (75 zł/m2), a ponad dwa razy mniej w Częstochowie (36 zł/ m2).

Z perspektywy kwartalnej wzrosty cen najmu średnich mieszkań wystąpiły w 11 miastach. Co ciekawe, najwięcej tam, gdzie najem był dotąd relatywnie tani, czyli w Sosnowcu (+4,9%) oraz w Toruniu (+4,6). W 6 pozostałych miastach stawki spadły, ale nieznacznie. Maksymalne obniżki wystąpiły w Białymstoku (-1,9%) oraz Bydgoszczy (-1,3%). Średnio we wszystkich 17 miastach najem urósł o 1,6%, gdy porównać III kw. do II kw. 2025 r.

Rok do roku wzrost stawek za najem średnich mieszkań był jeszcze bardziej wyraźny, bo wystąpił w 15 na 17 miast. Tym razem na czele znalazły się Toruń (więcej aż o 8,3%) i Bydgoszcz (+6,4%). Ceny gwałtownie rosły także w Radomiu (+6%) i Poznaniu (5%), a jeśli już spadły, to ledwie o 0,2-04%, jak w Częstochowie i Katowicach. Średnio we wszystkich 17 miastach najem urósł o 3,1%, gdy zestawić III kw. 2025 r. do III kw. 2024 r.

Jeszcze szybciej rosły stawki najmu małych mieszkań (do 35 m2). Kwartalnie nawet do 7% w Bydgoszczy, a rocznie do 10,9% w Toruniu. Także średnia dla wszystkich 17 miast była wyższa niż przypadku mieszkań 35-60 m2, bo +3,2% kwartalnie i +4,3% rocznie.

Mieszkania duże na wynajem (powyżej 60 m2) zanotowały najwięcej spadków. Kwartalnie najbardziej potaniał Toruń (-6,6%), a podrożała Częstochowa (+2,5%). Stawki spadły o 1,9% średnio we wszystkich miastach. Natomiast rok do roku mieszkania na najem powyżej 60 m2 najgwałtowniej zmieniały się w Katowicach (-4,2%) i Bydgoszczy (+10,3%), a średnio we wszystkich miastach 1 m2 podrożał o 2,9%.

– Wynajem ma wyraźną sezonowość: w III kw. 2025 w mniejszych metrażach stawki rosły ze względu na popyt studencki, podczas gdy większe lokale obniżyły medianę k/k przy jednoczesnych umiarkowanych wzrostach r/r. Wzrost podaży nowych ofert o aż 34% k/k odzwierciedla silny sezon wrześniowy po cichszym II kwartale b.r. W IV kw. 2025 spodziewam się wypłaszczenia stawek po szczycie akademickim – tam, gdzie podaż nowych ofert przyrosła najbardziej, możliwe są lokalne korekty. Jeśli chodzi o podaż, to po silnym III kw. wolumen nowych ogłoszeń powinien cofnąć się sezonowo – ocenia Anton Bubiel, prezes Rentier.io.koszt najmu

Jeśli brać kredyt na mieszkanie, to w Sosnowcu

Najem mieszkania 50 m2 w III kw. 2025 r. kosztował przeciętnie od 1806 zł w Częstochowie do 3750 zł w Warszawie, nie wliczając rachunków. Dla porównania, rata kredytu takiego mieszkania wahała się od 1785 zł w Sosnowcu do 4633 zł w Warszawie. Pomimo obniżek stóp procentowych najem był w tym okresie wciąż tańszy niż rata kredytu aż w 15 z 17 analizowanych miast. Różnica na korzyść najmu wyniosła od zaledwie 44 zł w Częstochowie do aż 1077 zł w Krakowie.

Wyjątkami były Radom i Sosnowiec. Najlepiej wypadł ten ostatni, gdzie zapłacilibyśmy 183 zł mniej za ratę w banku niż za najem. Wydaje się niewiele, ale w skali roku to kwota prawie 2200 zł. Najgorszy stosunek miał Kraków – tam rata kredytu była w III kw. 2025 r. o 1077 zł miesięcznie wyższa od najmu mieszkania. Rocznie kredyt na mieszkanie pod Wawelem kosztowałby o prawie 13 tys. zł więcej niż najem.najem a kredyt

Koszty najmu są różne w zależności od miasta w Polsce i zagranicą. Sprawdziliśmy, jak w danej stolicy z obszaru Unii Europejskiej wygląda miesięczny czynsz, a przede wszystkim – jaką część pensji trzeba przeznaczyć na najem. Przyjęliśmy w raporcie wartość teoretyczną, którą należy rozumieć jako wskaźnik – w praktyce mieszkanie z 1 sypialnią, a więc na ogół 2-pokojowe, wynajmują co najmniej 2 osoby, dysponując większymi środkami w postaci 2 pensji.

Okazuje się, że najdroższą stolicą na najem jest Lizbona. W stolicy Portugalii trzeba zapłacić średnio 4423 zł za najem mieszkania z jedną sypialnią poza centrum. Przy zarobkach na poziomie 5370 zł oznacza, że Lizbończyk musi przeznaczyć na koszty związane z wynajmem mieszkania aż 82% swoich miesięcznych dochodów. W Warszawie jest znacznie lepiej niż w Lizbonie, bo najem nad Wisłą pochłonie 44% warszawskich dochodów. Identyczny stosunek najmu do zarobków mają Bratysława i Madryt, a nieco gorszy od Warszawy Lublana (46%), Dublin (48%) i Ateny (50%).

Na tle pozostałych stolic UE widać, że Warszawa jest drogim miastem do mieszkania w wynajmowanym lokalu. Taniej wynajmują mieszkania mieszkańcy Pragi (najem pochłania 41% dochodów), Wilna (35%) i Berlina (30%). Okazuje się, że najtańszy najem jest w kosztownym Wiedniu. Tam trzeba zapłacić ponad 3 tys. zł, ale przy zarobkach prawie 13 tys., zł, najem mieszkania poza centrum stanowi zaledwie jedną czwartą dochodów.najem stolice

Metodologia

Powyższa analiza dotyczy mieszkań występujących w ogłoszeniach internetowych z okresu od 1 lipca do 30 września 2025 r. dla 17 miast. Wyliczenia sporządzono na podstawie 89 tys. ogłoszeń najmu. Publikujemy wyniki tylko wtedy, gdy liczba ogłoszeń jest nie mniejsza niż 100.

Akt oskarżenia ws. Funduszu Sprawiedliwości: ośmiu oskarżonych, w tym poseł Dariusz M.

30 października 2025 r. Prokuratura Krajowa skierowała do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Wśród oskarżonych jest poseł Dariusz M., a także prezesi dwóch stowarzyszeń: Fidei Defensor oraz Przyjaciół Zdrowia. Sprawa obejmuje tzw. „wątek szczeciński”.

Trzy konkursy i 16,5 mln zł

Według prokuratury trzy konkursy dotacyjne zostały przeprowadzone w sposób zapewniający przyznanie finansowania wskazanym wcześniej podmiotom: Stowarzyszeniu Fidei Defensor oraz Stowarzyszeniu Przyjaciół Zdrowia. Po uzyskaniu środków miało dojść do ich przywłaszczenia i wydatkowania niezgodnie z przeznaczeniem—łącznie 16,5 mln zł. Mechanizm obejmował m.in. fikcyjne lub zawyżone faktury, pozorne umowy i wynagrodzenia, a także finansowanie działań polityczno-medialnych.

Kluczowe zarzuty wobec Dariusza M.

Prokuratura zarzuca posłowi sześć przestępstw: współdziałanie przy „ustawianiu” trzech konkursów i przywłaszczeniu środków, „pranie pieniędzy” na co najmniej 447,5 tys. zł oraz dwa czyny dotyczące fikcyjnego zatrudnienia w jednostkach Lasów Państwowych (łącznie nienależne świadczenia ok. 483,9 tys. zł). Odpowiedzialność za współdziałanie z funkcjonariuszami publicznymi prokuratura wywodzi m.in. z art. 21 § 2 k.k. (rozszerzenie odpowiedzialności).

Adam S. i Mateusz W.: „pranie pieniędzy” ok. 3,6 mln zł

Prezes Fidei Defensor (Adam S.) i prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia (Mateusz W.) zostali oskarżeni o współdziałanie przy organizacji konkursów oraz o „pranie pieniędzy” poprzez fikcyjne etaty i opłacanie nierzetelnych faktur. W tle pojawiają się także inne osoby rozliczające lub wystawiające dokumenty księgowe.

Konkretne umowy i kwoty

Oskarżenie obejmuje trzy umowy dotacyjne zawarte w latach 2020–2021: 5,03 mln zł (Fidei Defensor – konkurs V), 7,74 mln zł (Przyjaciół Zdrowia – konkurs VII) oraz 7,13 mln zł (Fidei Defensor – konkurs VIII; z czego 4,17 mln zł miało zostać przywłaszczone). Łączna kwota szkody według prokuratury to 16,5 mln zł.

Stanowiska stron i status procesowy

Wszyscy oskarżeni mają prawo do obrony i nie przyznali się do winy. Poseł Dariusz M. publicznie odrzuca zarzuty, nazywając je motywowanymi politycznie. Zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Maksymalna grożąca kara w tej sprawie sięga 10 lat pozbawienia wolności (w zależności od kwalifikacji czynów).

Kontekst śledztwa ws. Funduszu Sprawiedliwości

Zespół śledczy w Prokuraturze Krajowej powołano 30 stycznia 2024 r.; dotąd przedstawiono zarzuty 29 osobom i skierowano łącznie 9 aktów oskarżenia dotyczących różnych wątków sprawy. Wcześniej zapadły też wyroki skazujące wobec trzech osób w pobocznych wątkach. 28 października 2025 r. Prokurator Generalny złożył wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze (26 planowanych zarzutów).

Dobra atmosfera w firmie to za mało. Rosną problemy ze zdrowiem psychicznym w pracy

Polacy pozytywnie oceniają swoją kondycję psychiczną, zarówno tę związaną z życiem prywatnym, jaki zawodowym. Jak wynika z badania zrealizowanego na zlecenie Hedepy for Business, aż 73% respondentów dobrze lub bardzo dobrze określa samopoczucie psychiczne związane z pracą i życiem osobistym. Ale to samo badanie odsłania pewien paradoks – czujemy się dobrze, ale aż 66% badanych deklaruje, że przynajmniej kilka razy w miesiącu doświadcza sytuacji pogarszających ich samopoczucie psychiczne. Przeradza się to w rosnącą liczbę zwolnień lekarskich – zwłaszcza wśród mężczyzn.

Rośnie liczba zwolnień z powodu zdrowia psychicznego – szczególnie wśród mężczyzn

Z jednej strony Polacy dobrze oceniają swoje samopoczucie psychiczne. Co więcej większość z nas (ponad 56%) deklaruje, że otrzymuje wsparcie ze strony swoich przełożonych i współpracowników oraz, że może otwarcie mówić o swoich problemach, zarówno prywatnych czy zawodowych. Na podstawie tych danych rysuje się obraz firm, które troszczą się o kondycję swoich pracowników i niosą im pomoc, wówczas, gdy jest potrzebna. Rysą na tym obrazie są jednak dane ZUS, z których wynika, że w 2024 roku wystawiono 1,6 milion zwolnień lekarskich z tytułu problemów ze zdrowiem psychicznym. To wzrost o 13,8% w porównaniu do roku poprzedniego, co wskazuje na rosnącą skalę problemu zdrowia psychicznego wśród pracowników. Ciekawym wnioskiem, płynącym z badania jest fakt, że to mężczyźni (14%) częściej niż kobiety (10%) deklarują, że w ciągu ostatniego roku wielokrotnie zdarzało im się brać wolne z powodu złego samopoczucia psychicznego. Niestety, to samo badanie pokazuje, że pracodawcy nadal wydają się nie dostrzegać problemu. Ponad połowa respondentów (50,5%) deklaruje, że w ich organizacjach nie podejmuje się żadnych działań wspierających zdrowie psychiczne. Zaledwie 9,2% mówi o wsparciu w szerszym zakresie, a jedna czwarta (25,7%) zauważa pojedyncze inicjatywy.

Z jednej strony pracownicy czują się wspierani przez swoich przełożonych i współpracowników, z drugiej wciąż brakuje systemowych rozwiązań, które realnie chroniłyby ich zdrowie psychiczne. Empatia i otwartość w relacjach to bardzo ważny fundament. Jednak bez konkretnych działań trudno mówić o trwałej poprawie. Pracodawcy muszą zacząć dostrzegać, że problemy psychiczne pracowników to nie tylko kwestia indywidualna, lecz także organizacyjna i biznesowa. Wsparcie zdrowia psychicznego w miejscu pracy to konieczność, zarówno z perspektywy dobrostanu zespołów, jak i efektywności całych firm – mówi Katarzyna Gryzło, współzałożycielka Hedepy for Business.

Zawodzi system wsparcie pracowników

Stres, nadmiar obowiązków, przemęczenie czy niepewność zatrudnienia, to czynniki, które znacząco wpływają na naszą kondycję psychiczną. Poradzenie sobie z tymi problemami wielokrotnie wymaga wsparcie specjalisty. Wyniki badania zrealizowanego na zlecenie Hedepy for Business pokazują, że regularnie ze wsparcie specjalisty korzysta 12% badanych. Okazuje się jednak, że znacznie liczniejszą grupę (19%) stanowią ci, którzy z niego rezygnują, ponieważ jest to dla nich zbyt krępujący temat. Okazuje się też, że powód ten częściej wskazują mężczyźni niż kobiety (20% vs 17%). Ze wsparciem nie przychodzą również firmy, bo chociaż coraz częściej deklarują troskę o dobrostan psychiczny pracowników, to skala i forma tych działań pozostają bardzo zróżnicowane. Jak pokazuje badanie, najpopularniejsze inicjatywy to integracje i działania budujące dobrą atmosferę (27,5%) oraz elastyczne formy pracy (25%). Wciąż jednak mniej niż co piąta firma oferuje profesjonalne wsparcie psychologiczne lub dni wolne na podreperowanie zdrowia psychicznego. Zaledwie 18,3% firm zapewnia konsultacje stacjonarne z psychologiem lub psychoterapeutą, a 16,5% umożliwia kontakt online lub telefoniczny.

Wielu pracodawców wciąż bagatelizuje problemy zdrowia psychicznego swoich pracowników. Tymczasem one nie znikną same. Co więcej spodziewać się można, że będą się pogłębiały. W konsekwencji ucierpią na tym zarówno ludzie, jak i firmy. Aby odwrócić ten trend, koniecznym jest podejmowanie działań, które odpowiadają na rzeczywiste potrzeby pracowników. Istotnym jest jednak, aby zacząć od dialogu i otwartego mówienia o problemie. To pierwszy i najważniejszy krok na drodze uzdrawiania tej sytuacji, ponieważ spowoduje odczarowanie tematu. A kiedy zacznie on funkcjonować w naszej zawodowej przestrzeni, konkretne działania zaczną przynosić efekty – komentuje Gryzło.

Metryczka badania

Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research metodą wywiadów on-line (CAWI) na grupie 812 osób aktywnych zawodowo, w dniach 1-3 października 2025 roku.

Czy KSeF naprawdę odciąży księgowych? Ekspertka rozwiewa wątpliwości

Wdrożenie Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) to jedno z najważniejszych przedsięwzięć cyfryzacyjnych w polskim systemie podatkowym, mające na celu uproszczenie i zautomatyzowanie obiegu faktur – od ich wystawienia, przez przesyłanie, aż po archiwizację.

Choć Ministerstwo Finansów zapowiada, że dzięki KSeF przedsiębiorcy i księgowi zyskają czas, w praktyce księgowi nie spodziewają się mniejszego nakładu pracy. Wręcz przeciwnie, 36,1% księgowych  oczekuje, że wdrożenie KSeF przysporzy im więcej obowiązków, a 75% z nich nadal czuje, że ich firma nie jest przygotowana do wdrożenia KseF – wynika z raportu fillup k24 “Księgowi i firmy wobec wdrożenia KSeF”.

KSeF nie tylko zmienia sposób wystawiania dokumentów, ale wymaga głębokiej reorganizacji procesów wewnętrznych. To zmiana, która wpływa na zakres obowiązków i odpowiedzialność księgowych wymuszając dostosowanie struktur organizacyjnych i procedur. Faktura musi być poprawnie przygotowana pod kątem danych formalnych i struktury XML, co wymusza współpracę między działami oraz wprowadzenie kontroli jakości danych. Wśród księgowych planujących istotne zmiany w organizacji, aż 50,9% wskazuje na konieczność reorganizacji procesów i zadań w obecnym zespole*.

Cyfryzacja sprawia, że KSeF automatycznie przechowuje faktury przez okres 10 lat, nadaje im unikalne numery i umożliwia ich szybkie wyszukiwanie, eliminując część pracy manualnej, jak archiwizacja papierowych dokumentów czy ręczne przepisywanie danych. Nie oznacza to jednak, że księgowy przestanie być potrzebny. Wręcz przeciwnie, jego rola przekształca się z wykonawczej w analityczno-nadzorczą. Wymagane będą nowe kompetencje, takie jak:

  • nadzorowanie poprawności danych,
  • reagowanie na błędy walidacji,
  • współpracowanie z zespołem IT i dostawcami oprogramowania,
  • kontrolowanie procesów podatkowych i rachunkowych.

Ponadto księgowy musi wiedzieć, jak interpretować przepisy w kontekście nowego sposobu fakturowania.

Jedną z niewątpliwych zalet KSeF jest automatyzacja przepływu danych. Faktury są przekazywane w formacie ustrukturyzowanym, co oznacza, że systemy księgowe mogą je automatycznie odczytywać i importować bez potrzeby ręcznego przepisywania treści. W praktyce oznacza to, że system może poprawnie rozpoznać, kto wystawił fakturę, na jaką kwotę i z jakim podatkiem VAT, ale interpretacja i klasyfikacja tych danych pozostają odpowiedzialnością księgowego. To on decyduje, jak dany wydatek zostanie ujęty w ewidencji księgowej – czy będzie to koszt uzyskania przychodu, zakup środka trwałego czy może wydatek niepodlegający ujęciu w kosztach czy odliczeniu VAT. To księgowy również rozpoznaje moment powstania obowiązku podatkowego z danej transakcji, a co za tym idzie – jest odpowiedzialny za wykazanie faktur w odpowiednich okresach księgowych w ewidencjach. Zmiana wymaga przygotowania – i to nie tylko technicznego. Dla biur rachunkowych KSeF oznacza konieczność inwestycji w kompetencje i opracowanie nowych procedur. Z danych raportu raportu fillup k24 “Księgowi i firmy wobec wdrożenia KSeF”, wynika, że aż 56,6% księgowych planujących zmiany stawia w pierwszej kolejności na udział w szkoleniach związanych z KSeF.

KSeF z pewnością uprości wiele aspektów fakturowania i księgowości, jednak nie można mówić o „zmniejszeniu pracy” księgowych w klasycznym rozumieniu. Zmienia się charakter tej pracy: z manualnego wprowadzania dokumentów na więcej odpowiedzialności, nadzoru i analityki.

* Raport fillup k24 “Księgowi i firmy wobec wdrożenia KSeF”

Nowe rozwiązanie Check Point i NVIDIA chroni modele AI przed cyberatakami

Check Point Software ponownie szuka rozwiązań dla poprawy bezpieczeństwa usług AI. Tym razem łączy siły z NVIDIA i ogłasza premierę AI Cloud Protect – rozwiązania, które kompleksowo chroni modele AI, środowiska ich trenowania oraz aplikacje agentowe przed zagrożeniami cybernetycznymi. Platforma – opracowana we współpracy z NVIDIA – działa w oparciu o technologię NVIDIA BlueField, umożliwiając bezpieczne wdrożenia sztucznej inteligencji w centrach danych i chmurze.

Wraz z rozwojem fabryk AI nie możemy pozwolić sobie na ślepe punkty. Wspólnie z NVIDIA tworzymy bezpieczeństwo wbudowane w projekt – chroniąc modele, dane i infrastrukturę bez spowalniania innowacji – podkreśla Nataly Kremer, Chief Product Officer w Check Point.

Nowe rozwiązanie powstało w odpowiedzi na rosnącą falę zagrożeń związanych z AI. Według danych Check Pointa, co 80. zapytanie w systemach GenAI ujawnia wrażliwe dane, natomiast raport Gartnera wskazywał, że ponad 30% organizacji doświadczyło w ostatnim roku ataków na modele lub infrastrukturę AI.

AI Cloud Protect zapewnia kompleksową ochronę infrastruktury sztucznej inteligencji na wszystkich poziomach działania systemu. W warstwie sieciowej zapobiega nieautoryzowanemu dostępowi oraz wyciekom danych, minimalizując ryzyko ataków typu data poisoning i model exfiltration. Na poziomie hosta wykorzystuje technologię NVIDIA DOCA Argus, która umożliwia pełną widoczność procesów uruchomionych na węzłach AI i pozwala wykrywać złośliwe działania, również w publicznie dostępnych modelach LLM. Z kolei w warstwie aplikacji AI Cloud Protect integruje się z rozwiązaniami Check Point CloudGuard WAF i Infinity GenAI Protect, dzięki czemu skutecznie blokuje ataki takie jak prompt injection, jailbreak czy wycieki poufnych danych z aplikacji wykorzystujących generatywną sztuczną inteligencję.

Rozwiązanie wykorzystuje akcelerację sprzętową NVIDIA BlueField-3 DPU, dzięki czemu nie obciąża CPU ani GPU. Wkrótce ma też obsługiwać BlueField-4, który zapewni nawet sześciokrotnie większą moc obliczeniową i dwukrotnie większą przepustowość sieciową.

Obecnie Check Point testuje AI Cloud Protect w sektorze finansowym i u partnerów takich jak World Wide Technology (WWT).   

– Połączenie Check Point AI Cloud Protect i NVIDIA BlueField umożliwia ochronę najbardziej wrażliwych obciążeń AI – od trenowania modeli po inferencję – bez kompromisów w zakresie wydajności – mówi Chris Konrad, VP Global Cyber w WWT.

Jerome Powell studzi nastroje – dolar w górę, Wall Street w dół. Trump i Xi bez przełomu, ale z deeskalacją

Efekt konferencji szefa Fed okazał się zgodny z moimi wczorajszymi przewidywaniami. Ostrożność Jerome’a Powella w predykcji grudniowej decyzji FOMC została odebrana przez rynki jastrzębio. Oznacza to silniejszego dolara na FX i czerwień na giełdach. Pozytywnego sentymentu nie zdołały rozpalić konkluzje szczytu Trump-Xi, ale zmniejszenie napięcia powinniśmy przyjąć za dobrą monetę. Risk on nie podbiły wyniki kwartalne amerykańskich gigantów technologicznych, zwyczajowo działające korzystnie na nastroje inwestorów.

Powell nie lubi mgły, co innego USD

Osobiście jestem w stanie postawić tezę, że Jerome Powell zrobił wczoraj to, co do niego należało. Najpierw FOMC dostarczył oczekiwaną obniżkę stóp procentowych o 25 pb do przedziału 3,75-4%. Następnie szef Fed zaznaczył, że w aktualnym otoczeniu (czyli głównie braku rządowych danych makro z powodu zamknięcia rządu) decydenci nie byli w stanie określić wspólnego stanowiska dla przewidywań na grudniowe posiedzenie. Do repertuaru zwrotów Powella dokładamy bardzo obrazową metaforę o jeździe autem we mgle, która może wymusić ściągnięcie nogi z gazu. W samej władzy monetarnej widać coraz większe podziały i na najbliższych spotkaniach bardzo trudno spodziewać się całkowitego konsensusu. Ostrożne podejście przewodniczącego Rezerwy zostało oczywiście odebrane jastrzębio przez rozgrzane rynki. Skutkowało to umocnieniem dolara i zejściem EUR/USD poniżej 1,16 $, ale też gorszym od spodziewanego zamknięciem Wall Street.

Giganci za mało mocni?

Rynki nie zdążyły jeszcze dobrze przetrawić narracji Powella, a już musiały rozważać wyniki kwartalne technologicznych gigantów (Microsoft, Alphabet, Meta), które zostały opublikowane po zamknięciu notowań w Nowym Jorku. Inwestorzy są przyzwyczajeni, że tego typu raporty podbijają pozytywny sentyment, ale tym razem ich odbiór okazał się mieszany. Niezbyt dobrze została przyjęta informacja o dużym odpisie podatkowym Mety. Jednak za główny czynnik ryzyka (ale też powód do krótkoterminowej realizacji zysków we wciąż trwającym rajdzie Big-Techów) można uznać w dalszym ciągu dużą niepewność wobec zysków generowanych ze strony technologii AI. Technologii, która pochłania cały czas ogromne wydatki. Sezon wynikowy jeszcze trwa, dziś poznamy raporty m.in. Apple i Amazona.

Szczyt deeskalacyjny

Kolejny powiew optymizmu miał nadejść z Korei Południowej, gdzie odbyło się spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. Także w tym przypadku oczekiwania inwestorów można było uznać za wygórowane, ponieważ część spodziewała się nawet „dużego porozumienia”. Efekty trudno uznać za przełomowe, ale należy je odbierać jako lekko pozytywne. Amerykańskie cła na Chiny zostaną zmniejszone o 10%, USA nie zablokuje wysyłki półprzewodników do Państwa Środka, Pekin wznowi zakupy soi ze Stanów i na rok zawiesi ograniczenia w eksporcie metali ziem rzadkich. Dodatkowo Chińczycy obiecali większą kontrolę nad chemikaliami niezbędnymi do produkcji fentanylu. Obie strony mogą w takim razie ogłosić sukces, ale nie postanowiły go nawet wspólnie ogłosić, a samo spotkanie przywódców nie trwało nawet 2 godzin. Wszystko to składa się nie na przełom, ale na mimo wszystko ważny krok w deeskalacji. Biorąc pod uwagę, z jak gwałtownymi zmianami tej relacji mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach, należy to uznać za dobry omen. Nie wystarczył on jednak do wywołania kolejnej fali risk on na rynkach.

Indeksy giełdowe dość solidarnie świecą dziś na czerwono, z drobnymi wyjątkami parkietów, które znajdują się minimalnie nad kreską (np. WIG20 +0,05% o godz. 13:30). Kurs EUR/USD po pierwotnej stabilizacji powyżej 1,16 $ wraca po południu do spadków i łamie od góry 1,158 $. Taki układ to obciążenie dla polskiego złotego. Kurs EUR/PLN jeszcze zachowuje się dość spokojnie i pozostaje blisko 4,24 zł, ale już kurs USD/PLN zerka na 3,67 zł i tym samym próbuje ustanowić dwutygodniowe maksima.

„Edukacja z wojskiem” – rusza kolejna, czwarta edycja wspólnego programu MEN i MON

W Kartuzach odbyła się inauguracja czwartej edycji ogólnopolskiego projektu „Edukacja z wojskiem”, realizowanego wspólnie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Obrony Narodowej. W wydarzeniu uczestniczyli minister edukacji Barbara Nowacka oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, którzy podkreślili znaczenie przygotowania młodych ludzi do reagowania w sytuacjach kryzysowych i budowania odporności społecznej.

Edukacja i bezpieczeństwo w czasach niepokoju

Podczas inauguracji w hali sportowej, gdzie oboje ministrowie spotkali się z uczniami, Barbara Nowacka zwróciła uwagę na konieczność wzmacniania poczucia bezpieczeństwa wśród dzieci i młodzieży.

– Żyjemy w czasach bardzo trudnych, kiedy wojna jest tuż za naszą granicą, a sygnały alarmowe, działania kryzysowe czy też stres, jaki wprowadza to w całej społeczności, a w szczególności w młodych ludziach, jest potężny. Państwo nie może być w tej sprawie bierne – mówiła minister edukacji.

Szefowa MEN przypomniała, że projekt „Edukacja z wojskiem” powstał jako wspólna inicjatywa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na początku obecnej kadencji rządu.

– Edukacja z wojskiem to idea, którą wspólnie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wypracowaliśmy, widząc potężną lukę w przygotowaniu młodzieży na sytuacje kryzysowe – dodała Nowacka.

Czym jest projekt „Edukacja z wojskiem”?

Projekt, realizowany już po raz czwarty, ma charakter proobronny i edukacyjny. Jego głównym celem jest podniesienie świadomości dzieci i młodzieży w zakresie bezpieczeństwa, obronności i reagowania w sytuacjach zagrożenia.

Zajęcia prowadzą żołnierze Wojska Polskiego w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. W ich trakcie uczniowie uczą się m.in.:

  • zasad alarmowania i wzywania pomocy,
  • sposobów ewakuacji i odnajdywania schronienia,
  • technik udzielania pierwszej pomocy,
  • reagowania w sytuacjach kontaktu z nieznanymi obiektami,
  • budowania odporności psychicznej i informacyjnej.

W szkołach średnich przewidziano również spotkania z weteranami misji wojskowych poza granicami kraju, co ma inspirować młodzież i przybliżać realne doświadczenia służby w trudnych warunkach.

– Chodzi o to, by żołnierze odwiedzali szkoły, oswajali dzieci z mundurem i uczyli podstawowych zasad bezpieczeństwa – zaznaczył wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Pół miliona uczniów zyska podstawową wiedzę o bezpieczeństwie

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że w bieżącej edycji programu uczestniczyć będzie blisko pół miliona uczniów, którzy przejdą specjalnie przygotowane szkolenia.

– Blisko pół miliona dzieci i młodzieży zostanie przeszkolonych i będzie posiadało podstawowe informacje dotyczące bezpieczeństwa. Planujemy dalsze działania, żeby jak najwięcej młodych osób było odpornych i przygotowanych na kryzys – podkreśliła Barbara Nowacka.

Od początku realizacji projektu, czyli w trzech dotychczasowych edycjach, żołnierze przeszkolili już ponad 200 tysięcy uczniów w blisko 7 tysiącach szkół w całej Polsce.

MON i AMZ-Kutno podpisały umowę na dostawę sanitarek dla Wojska Polskiego

W czwartek, 30 października br., w zakładach AMZ-KUTNO S.A. podpisano umowę pomiędzy Agencją Uzbrojenia a producentem na dostawę blisko 250 samochodów sanitarnych wielonoszowych dla Wojska Polskiego. W wydarzeniu uczestniczyli Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, oraz Paweł Bejda, sekretarz stanu w MON.

Nowoczesne zaplecze medyczne dla armii

Bardzo się cieszę, że jesteśmy tu w AMZ Kutno po raz kolejny i że możemy podpisać bardzo ważną umowę dla Wojska Polskiego. Kupujemy około 250 sanitarek dla naszej armii. W ramach umowy kupujemy także pakiet logistyczny i szkoleniowy. Dzisiejsza umowa to także element budowy wojsk medycznych i inwestycja w rozwój lokalnej gospodarki” – powiedział wicepremier Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości.

Podpisany kontrakt obejmuje nie tylko dostawy pojazdów, ale również kompleksowe wsparcie eksploatacyjne, w tym pakiet szkoleniowy i logistyczny, który ma zapewnić długofalową sprawność i gotowość sprzętu.

Pojazdy przystosowane do działań w każdych warunkach

Zgodnie ze specyfikacją, samochody sanitarne wielonoszowe są przeznaczone do ewakuacji medycznej w różnych warunkach terenowych i klimatycznych, typowych dla Europy. Będą mogły poruszać się zarówno po drogach utwardzonych, jak i bezdrożach.

Każdy pojazd zostanie wyposażony w:

  • sprzęt medyczny umożliwiający udzielanie pomocy w warunkach polowych,
  • systemy łączności radiowej kompatybilne z sojuszniczymi standardami NATO,
  • radiostacje krajowej produkcji, zapewniające interoperacyjność z polskim sprzętem wojskowym.

Wicepremier podkreślił, że nowe ambulanse są „bardzo dobrze wyposażone” i umożliwią transport czterech osób jednocześnie, zapewniając możliwość udzielenia wszelkich niezbędnych działań ratunkowych na miejscu.

Wsparcie dla krajowego przemysłu obronnego

Chcę powiedzieć, że firma AMZ wygrała ten przetarg, bo jesteście najlepsi. Bardzo dziękuję za to, co robicie dla naszej małej ojczyzny tutaj w Kutnie. To jest wyraz patriotyzmu. Życzę dalszego rozwoju” – powiedział wiceminister Paweł Bejda, odnosząc się do roli lokalnego zakładu w krajowym łańcuchu dostaw dla wojska.

AMZ-KUTNO S.A. od lat specjalizuje się w produkcji pojazdów specjalnych, w tym wojskowych. Zakład dostarcza m.in. lekkie opancerzone transportery rozpoznawcze (LOTR) KLESZCZ, wykorzystywane w jednostkach rozpoznawczych.

Podczas wizyty przedstawiciele MON zapoznali się z wojskową częścią produkcyjną zakładu, prowadzili rozmowy z kadrą techniczną i kierownictwem, a także oceniali możliwości rozwoju współpracy przemysłowo-obronnej.

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ta umowa na zakup sanitarek została podpisana. Dziękuję Agencji Uzbrojenia za przeprowadzenie całego procesu zamówienia. Dziękuję także wszystkim, którzy tworzą AMZ Kutno” – podkreślił minister Kosiniak-Kamysz.

Nowa kampania phishingowa wymierzona w samorządy. Oszuści podszywają się pod Ministerstwo Cyfryzacji

Jednostki samorządu terytorialnego stały się celem zorganizowanej kampanii phishingowej, w której cyberprzestępcy podszywają się pod Ministerstwo Cyfryzacji i wiceministra Pawła Olszewskiego. Celem ataków jest wyłudzenie danych kontaktowych pracowników urzędów lub zainfekowanie ich urządzeń złośliwym oprogramowaniem. Przed zagrożeniem ostrzegł Pełnomocnik Rządu do spraw Cyberbezpieczeństwa, Krzysztof Gawkowski.

Ostrzeżenie rządowe: uwaga na fałszywe wiadomości e-mail

W oficjalnym komunikacie Pełnomocnik Rządu do spraw Cyberbezpieczeństwa poinformował, że wykryto nową kampanię phishingową, której ofiarami mogą paść jednostki samorządu terytorialnego. Wiadomości rozsyłane są z domeny govministry[.]pl, łudząco przypominającej adresy używane przez administrację publiczną, jednak niepowiązanej z żadnym organem państwowym.

E-maile rzekomo pochodzą od Ministerstwa Cyfryzacji lub wiceministra Pawła Olszewskiego. Ich treść sugeruje konieczność podjęcia pilnych działań – np. potwierdzenia danych kontaktowych osób odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w urzędzie lub otwarcia załącznika zawierającego dokumenty urzędowe.

Dwa warianty ataku

Eksperci wskazują, że kampania występuje w dwóch głównych wariantach:

  1. Dystrybucja złośliwego oprogramowania (malware) – wiadomość zawiera załącznik (np. plik PDF, DOCX, ZIP), którego otwarcie powoduje instalację złośliwego oprogramowania. Może ono umożliwić przestępcom zdalny dostęp do systemów informatycznych urzędu, kradzież danych lub przejęcie kont użytkowników.
  2. Wyłudzanie danych kontaktowych – e-mail zachęca do przesłania informacji o osobach odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo, takich jak imiona, nazwiska, numery telefonów i adresy e-mail. Pozyskane w ten sposób dane mogą posłużyć do dalszych, bardziej zaawansowanych ataków socjotechnicznych.

Próba oszustwa z wykorzystaniem wizerunku Ministerstwa Cyfryzacji

Tego typu ataki są szczególnie niebezpieczne, ponieważ wykorzystują zaufanie do instytucji publicznych i nazwisk urzędników państwowych – podkreśla w komunikacie Krzysztof Gawkowski. – Apeluję do wszystkich jednostek samorządu o zachowanie szczególnej ostrożności, weryfikowanie źródeł wiadomości oraz zgłaszanie podejrzanych incydentów do zespołów bezpieczeństwa.

Opakowania w branży home-decor – jak przekuć karton w narzędzie budowania lojalności i minimalizacji strat?

W branży home-decor, gdzie estetyka produktu jest jednym z kluczowych elementów, a sporą część asortymentu stanowią artykuły kruche, opakowanie przestaje być jedynie kosztem logistycznym. Staje się strategicznym narzędziem, które decyduje o marży, reputacji i lojalności klienta. Uszkodzona przesyłka to nie tylko koszt zwrotu i ponownej wysyłki, ale przede wszystkim utrata zaufania klienta, który oczekuje doświadczenia premium od początku do końca.

W tym artykule pokażemy, jak połączyć najwyższy poziom zabezpieczenia z estetyką, odpowiadając na najważniejsze trendy rynkowe: ekologię, personalizację i optymalizację kosztów. Przeanalizujemy konkretne rozwiązania, które pozwolą Twojej firmie zminimalizować straty i zbudować przewagę konkurencyjną.

Ochrona na pierwszym miejscu – systemowe podejście do transportu delikatnych produktów

Zacznijmy od brutalnej prawdy – etykieta „Uwaga Szkło” na kartonie to dla kuriera jedynie sugestia. Skuteczna ochrona produktu zaczyna się wewnątrz opakowania. Najczęstsze błędy to:

  • „Luźne” pakowanie – produkt przemieszczający się w kartonie jest narażony na uszkodzenia mechaniczne przy każdym wstrząsie.
  • Niedopasowanie ochrony do produktu – innego zabezpieczenia wymaga ciężki, ceramiczny wazon, a innego lekka, szklana ramka na zdjęcia. Stosowanie jednego, uniwersalnego rozwiązania to prosta droga do strat.
  • Ignorowanie ochrony powierzchni – zarysowania na lakierowanych meblach, matowe ślady na szkle czy odgniecenia na aksamitnych poduszkach to uszkodzenia, których nie spowoduje upadek paczki, a niewłaściwy materiał ochronny.pianka pe_pakujto.pl

    Ekspercki dobór materiałów ochronnych – klucz do minimalizacji strat

    Jak zapobiegać potencjalnym stratom? Przede wszystkim – zamiast myśleć o „wypełniaczu”, zacznijmy myśleć o „systemie amortyzacji”. Każdy produkt ma swoje wymagania:

    • pianka polietylenowa (PE) – ochrona premium dla powierzchni i krawędzi
      • Idealna do produktów o delikatnej powierzchni – lakierowane meble, elementy z polerowanego metalu, szklane blaty. Pianka PE nie pyli, nie rysuje, nie zostawia śladów i doskonale chroni przed otarciami.
      • Zastosowanie: jako pierwsza warstwa ochronna, owijająca bezpośrednio produkt. Dostępna w różnych grubościach, pozwala na idealne dopasowanie do wagi i wartości przedmiotu. Cieńsza pianka (np. 1mm) zabezpieczy fronty szafek, grubsza (np. 5mm) zamortyzuje cięższe elementy.
    • folia bąbelkowa – wszechstronny amortyzator, ale w odpowiedniej wersji
      • Folia bąbelkowa z dużymi bąblami (FILL&WRAP) – to rozwiązanie do zadań specjalnych. Idealna do wypełniania dużych, pustych przestrzeni w kartonie i amortyzacji ciężkich, ale stosunkowo odpornych przedmiotów (np. donice, metalowe lampy). Duży bąbel zapewnia doskonałą amortyzację przy niskiej wadze, co obniża koszty transportu.
      • Standardowa folia bąbelkowa – niezastąpiona do owijania produktów o nieregularnych kształtach, takich jak rzeźby, wazony czy figurki. Kilka warstw tworzy solidną barierę ochronną.

Folia bąbelkowa pakujto.pl

  • Folia bąbelkowa z klejem – skraca czas pakowania

Samoprzylepna folia bąbelkowa eliminuje konieczność stosowania taśmy. Wystarczy owinąć produkt i delikatnie docisnąć folię, aby przyległa do powierzchni i nie zsuwała się w transporcie.

Dzięki możliwości wyboru poziomu przyczepności kleju samoprzylepna folia bąbelkowa staje się uniwersalnym rozwiązaniem, które realnie skraca czas pakowania i ogranicza błędy operacyjne. Można stosować ją na wierzch powierzchni, które mają być chronione przed zarysowaniami (lakierowane fronty, powierzchnie szklane). Siłę kleju dostosować możesz do potrzeb, dzięki czemu nie musisz się martwić, że jego ślady pozostaną na produkcie po jego rozpakowaniu.

  • Kształtki (formy) z pianki lub tektury – gwarancja stabilności

Niezbędne przy produktach o wysokiej wartości, powtarzalnych kształtach lub wyjątkowej kruchości (np. zestawy porcelany, drogie lampy, elektronika wbudowana w elementy dekoracyjne).

Kształtki unieruchamiają produkt w kartonie, tworząc strefę zgniotu i przejmując na siebie całą energię uderzenia. To rozwiązanie „szyte na miarę”, które praktycznie eliminuje ryzyko uszkodzenia i podnosi postrzeganą wartość produktu w oczach klienta.

Opakowanie jako przedłużenie designu marki – strategia unboxing experience

W e-commerce z branży home-decor klient kupuje wizję – pięknego wnętrza, wyjątkowego klimatu. Opakowanie jest pierwszym fizycznym kontaktem z tą wizją. Jeśli jest niechlujne, uszkodzone lub trudne do otwarcia, całe doświadczenie traci na wartości. Moment otwierania paczki to potężne narzędzie marketingowe – klienci chętnie dzielą się nim w mediach społecznościowych, stając się ambasadorami marki. Jak zatem połączyć ochronę premium z estetyką?

Nie wszystkie produkty opakowaniowe są nijakie, wręcz przemysłowe. Warto przetestować:

  • Piankę polietylenową jako element premium – czysta, biała pianka PE wygląda znacznie bardziej elegancko i profesjonalnie niż zgniecione gazety czy szary papier. To sygnał dla klienta: „dbamy o Twój produkt na każdym etapie”.
  • Kolorową folię bąbelkową – użycie folii bąbelkowej w kolorze brandu (jeśli jest dostępna) lub w eleganckim, nietypowym odcieniu (np. czarnym, różowym) może być zaskakującym i zapadającym w pamięć elementem unboxingu.
  • System warstw – stwórz rytuał otwierania. Zewnętrzny karton z logo, wewnątrz estetyczny wypełniacz (np. wełna drzewna), a w centrum produkt, starannie owinięty w piankę PE. Każda kolejna warstwa buduje napięcie i poczucie obcowania z produktem z wyższej półki.

Optymalizacja procesów i kosztów – wpływ opakowania na logistykę

Każda sekunda zaoszczędzona na pakowaniu jednego zamówienia przekłada się na realne oszczędności w skali miesiąca i roku.

Warto przeanalizować proces pakowania w Twojej firmie spisując każdy jego etap oraz czas trwania i wykorzystywane materiały i zweryfikować, czy części operacji nie można wyeliminować, materiałów ustandaryzować lub zmniejszyć ich ilość. Nie zawsze musi to oznaczać rewolucji – im większa skala wysyłek tym trudniej wdrożyć zmianę – wskazuje Wojciech Szafranek z PakujTo.

Proces ten można zacząć od małych elementów jak poniższe:

  • Folia bąbelkowa z klejem zamiast zwykłej folii bąbelkowej – eliminuje potrzebę używania taśmy klejącej i manipulowania nią, co skraca proces pakowania nieregularnych przedmiotów nawet o 30%.
  • Pakowanie powtarzalnych, delikatnych produktów w kształtki – gotowe formy eliminują potrzebę docinania i dopasowywania materiałów ochronnych. Pracownik po prostu umieszcza produkt w dedykowanym miejscu, co jest nie tylko szybsze, ale też eliminuje ryzyko błędu ludzkiego.
  • Pianka PE w arkuszach lub rolkach z perforacją zamiast pianki w klasycznej rolce – umożliwia to szybkie i łatwe odrywanie potrzebnej ilości materiału, bez konieczności używania nożyczek czy nożyków.

Cena jednostkowa rolki folii czy arkusza pianki to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy koszt opakowania (Total Cost of Ownership) to suma wielu elementów takich jak: koszt zarządzania zapasami, kosz pracy magazyniera, koszty magazynowania czy uszkodzeń i zwrotów.

Inwestycja w droższe, ale bardziej efektywne rozwiązania, takie jak kształtki czy folia z klejem, obniża koszt robocizny i, co najważniejsze, koszt obsługi zwrotów. Jedna uszkodzona przesyłka o wartości 500 zł to strata równa kosztowi zabezpieczenia kilkudziesięciu, a nawet kilkuset innych paczek.

Podsumowanie

W konkurencyjnej branży home-decor nie można sobie pozwolić na kompromisy. Skuteczne opakowanie to nie wydatek, ale inwestycja w bezpieczeństwo, wizerunek i efektywność operacyjną. Przemyślany system, oparty na specjalistycznych materiałach potrafi przyspieszyć proces pakowania oraz obniżyć koszt materiałów. Warto temu tematowi poświęcić więcej uwagi, bo w wymagającej sytuacji rynkowej może to być szansa na poprawę rentowności.

Nowoczesna medycyna to współpraca, nie pojedynczy specjalista

Opieka nad pacjentem nie powinna opierać się wyłącznie na jednym lekarzu. Współczesna medycyna jest zbyt złożona, by pojedynczy specjalista mógł w pełni uwzględnić wszystkie aspekty leczenia. Optymalnym modelem jest wielodyscyplinarne podejście – zespoły składające się z lekarzy różnych specjalności spotykają się, omawiają przypadek i wspólnie wypracowują rekomendowany plan leczenia dopasowany do konkretnego pacjenta. Takie konsylium pozwala spojrzeć na problem z różnych perspektyw – klinicznej, diagnostycznej i rehabilitacyjnej oraz uwzględnić najnowsze dowody naukowe i indywidualne oczekiwania chorego.

– Korzyści są oczywiste: lepsze decyzje terapeutyczne, zmniejszenie ryzyka błędów, krótszy czas diagnostyki i leczenia oraz wyższa satysfakcja pacjenta – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr n. med. Łukasz Rákász, ordynator oddziału neurochirurgii Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. J. Bogdanowicza, Forum Ekspertów Ad Rem. – Model ten jest powszechny w systemach opieki zdrowotnej na Zachodzie i sprawdza się szczególnie w onkologii, kardiologii, neurochirurgii czy opiece nad pacjentami ze złożonymi schorzeniami przewlekłymi. Wdrożenie wielodyscyplinarnego leczenia w Polsce wymaga organizacji, wsparcia administracyjnego i dostosowania rozliczeń – ale przyniesie wymierne korzyści dla jakości opieki – podkreśla dr n. med. Łukasz Rákász.

Czy Europa traci swój przemysł stalowy? Eksperci alarmują: grozi nam trwała utrata przewagi przemysłowej

Przemysł stalowy znalazł się w najpoważniejszym kryzysie od dekad — zgodzili się przedstawiciele przedsiębiorstw, organizacji branżowych i politycy uczestniczący w panelu „Czy unikniemy zmierzchu przemysłu stalowego w Unii Europejskiej?”. Debatę zorganizowała Federacja Przedsiębiorców Polskich podczas konferencji „Dialog o gospodarce” w Warszawie.

Celem dyskusji było wskazanie działań, które mogą powstrzymać narastający kryzys konkurencyjności europejskiej stali — sektora strategicznego m.in. dla przemysłu maszynowego, motoryzacji, energetyki oraz obronności.

Europa z producenta staje się importerem

– Polska jest piątą potęgą stalową w Unii Europejskiej i około dwudziestą na świecie. Tymczasem od 2018 r. Europa systematycznie traci samowystarczalność i staje się importerem netto stali, mimo że wciąż ma zdolność produkcyjną – przypomniał Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Z danych branży wynika, że w 2024 i 2025 roku do Europy mogło trafić łącznie nawet 120 mln ton stali z Chin – czyli więcej niż Unia produkuje w ciągu roku.

Polskie huty w ostatnich latach zainwestowały kilkanaście miliardów złotych w modernizację i dekarbonizację. – W wielu obszarach jesteśmy najbardziej energooszczędni w Europie, a nawet na świecie. Ale trudno wygrać wyścig, gdy konkurencja działa bez tych samych obciążeń regulacyjnych – mówił Jerzy Kozicz z CMC Poland.

Główne problemy branży

Paneliści wskazywali cztery główne zagrożenia:

zalew taniej, dotowanej stali spoza UE (zwłaszcza z Chin, Turcji, Indii),
rosnące koszty energii i opłat środowiskowych,
luki w europejskich mechanizmach ochronnych – brak zabezpieczeń dla półproduktów stalowych,
brak stabilności regulacyjnej, utrudniającej planowanie inwestycji.

– W przedstawionych przez Komisję Europejską planach ochronnych brakuje półwyrobów stalowych. A to właśnie nimi zalewa się Europę, obchodząc system ceł – ostrzegł Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów i Przetwórców Stali.

UE reaguje — ale czy wystarczająco?

Bruksela przygotowuje Clean Industrial Deal, reformę strategii przemysłowej, oraz wdrażanie granicznego podatku węglowego CBAM. Mają one zabezpieczyć europejski rynek przed tzw. „ucieczką przemysłu” i agresywnym importem spoza UE.

– Wierzę w zdrowy rozsądek i odbudowę równowagi. Europejska konsumpcja stali powinna zacząć rosnąć, a presja cenowa z importu spaść w średnim okresie. Nie stać nas na pesymizm – oceniał Tomasz Ślęzak, prezes Węglokoks S.A.

„Oczekujemy tylko jednego — uczciwych zasad konkurencji”

– Nie prosimy o przywileje, tylko o konkurencyjne warunki działania. Stabilne regulacje, niższe koszty energii i brak tolerancji dla dumpingu cenowego – podkreślił Krystian Gunia z COGNOR.

Poseł Rafał Komarewicz (przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju) przyznał, że refleksja polityczna jest konieczna i pilna, również w kontekście bezpieczeństwa militarnego i strategicznego.

Minister rolnictwa zapowiada odzyskanie 160-hektarowej działki w Zabłotni i kompleksowy audyt działań KOWR

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski zapowiedział zdecydowane działania zmierzające do odzyskania 160-hektarowej działki w Zabłotni (woj. mazowieckie), pierwotnie przeznaczonej pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), a sprzedanej – jak podkreśla – w „ekspresowym tempie” przez polityków rządu Mateusza Morawieckiego, który funkcjonował zaledwie przez dwa tygodnie po wyborach w 2023 roku.

Minister poinformował, że wszystkie okoliczności transakcji zostaną objęte niezależnym audytem zleconym zewnętrznej firmie doradczej. Jednocześnie resort rolnictwa wszczął przegląd działań Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) od momentu jego powstania do 12 grudnia 2023 r. — dnia utraty władzy przez PiS.

Krajewski: „To nie jednostkowy przypadek — to początek większego procesu”

Szef MRiRW podkreślił, że sprawa Zabłotni nie jest incydentalna, lecz elementem szerszego problemu z gospodarowaniem państwowymi gruntami rolnymi. Wskazał, że podobnych decyzji — budzących wątpliwości natury prawnej i gospodarczej — może być znacznie więcej, co już sygnalizuje tzw. „raport otwarcia” przygotowany przez nowe kierownictwo KOWR.

– Wszystko musi zostać sprawdzone, a osoby, które przekroczyły swoje kompetencje lub zaniechały działań, muszą ponieść konsekwencje — niezależnie od barw partyjnych — oświadczył minister.

Jednocześnie ostro skomentował trwające obecnie kontrole poselskie prowadzone przez polityków PiS w resorcie rolnictwa, sugerując, że mogą być próbą „uprzedzenia ustaleń” lub „wzajemnego sprawdzania, kto brał udział w tym procederze”.

Ekspresowe tempo decyzji pod lupą

Według przedstawionych informacji, transakcja sprzedaży działki w Zabłotni miała zostać przeprowadzona w ciągu zaledwie kilku dni — nie tygodni czy miesięcy — co zdaniem ministra jest sytuacją bezprecedensową w kontekście inwestycji mających strategiczne znaczenie dla państwa.

Szczególnie kontrowersyjna pozostaje data graniczna wskazana przez MRiRW — 1 grudnia 2023 r., a więc okres dwutygodniowego gabinetu Mateusza Morawieckiego, w którym resortem rolnictwa kierowała Anna Gembicka. Minister Krajewski wymienił również wcześniejszych decydentów: Roberta Telusa, Rafała Romanowskiego i Andrzeja Adamczyka.

Audyty i możliwe zawiadomienia do organów ścigania

W trakcie briefingu Krajewski przypomniał także o wcześniejszych sprawach ujawnionych w KOWR — m.in. wątkach dotyczących spółki Eskimos czy RSSI — oraz wskazał, że część materiałów została już przekazana do Prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli.

Jeśli zapadnie decyzja o pełnym upublicznieniu raportu otwarcia KOWR, MRiRW — jak zadeklarowano — poprze takie rozwiązanie.

Głos w sprawie zabrał także nowy dyrektor generalny KOWR Henryk Smolarz, który potwierdził gotowość finansową państwa do ewentualnego odkupu działki w Zabłotni, jeśli audyt wykaże nieprawidłowości i zostaną uruchomione odpowiednie instrumenty prawne.

Fed ponownie obniża stopy procentowe

Amerykańska Rezerwa Federalna zdecydowała o obniżeniu głównej stopy procentowej o 25 punktów bazowych – do przedziału 3,75–4,00 proc. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, który już od kilku tygodni zakładał kontynuację łagodzenia polityki pieniężnej.

W komunikacie po posiedzeniu Fed podkreślił, że aktywność gospodarcza USA nadal rośnie, ale w umiarkowanym tempie. Dane z rynku pracy wskazują na osłabienie dynamiki zatrudnienia, a stopa bezrobocia – choć wciąż niska – nieznacznie wzrosła w ostatnich miesiącach. Jednocześnie inflacja, która wcześniej wyhamowywała, ponownie lekko przyspieszyła i pozostaje powyżej celu Rezerwy Federalnej, czyli 2 proc.

Zdaniem Fedu wzrosło ryzyko pogorszenia sytuacji na rynku pracy, dlatego konieczne było dalsze dostosowanie stóp procentowych. Jednocześnie bank centralny zastrzegł, że otoczenie makroekonomiczne nadal cechuje się wysoką niepewnością – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na rynkach globalnych.

Fed nie przesądza, co dalej

Rezerwa Federalna zaznaczyła, że ewentualne kolejne obniżki będą zależeć od napływających danych – w szczególności od dynamiki inflacji, kondycji rynku pracy oraz nastrojów globalnych. Fed zadeklarował gotowość do szybkiej reakcji, jeśli pojawią się nowe zagrożenia dla realizacji celu inflacyjnego i stabilności zatrudnienia.

Jednocześnie zapowiedziano, że od 1 grudnia zakończony zostanie proces redukcji bilansu Fed – czyli stopniowego zmniejszania portfela obligacji kupowanych w czasie pandemii. To sygnał, że polityka bilansowa wchodzi w bardziej neutralną fazę.

Nie wszyscy głosowali tak samo

Dzisiejsza decyzja zapadła większością głosów, jednak dwóch członków Komitetu zgłosiło zdania odrębne. Jeden opowiadał się za mocniejszą obniżką – o 50 pb – drugi postulował pozostawienie stóp bez zmian. Pokazuje to, że nawet wewnątrz Fedu rosną różnice zdań co do tego, jak silne powinno być dalsze luzowanie polityki pieniężnej.

Rząd przekaże 2,8 mld zł na wzmocnienie Straży Granicznej w ramach programu modernizacji służb

0

W ramach rządowego Programu Modernizacji Służb Mundurowych na lata 2026–2029 Straż Graniczna otrzyma 2,8 mld zł. To najwyższe nakłady finansowe w historii tej formacji. Projekt ustawy zakłada rekordowy budżet programu na poziomie 13 mld zł — o 3 mld zł więcej niż w poprzedniej edycji. Straż Graniczna będzie jednym z głównych, obok Policji, beneficjentów programu, otrzymując 2,8 mld zł. Projekt ustawy w tej sprawie trafił do Sejmu 23 października.

Straż Graniczna odgrywa wyjątkową rolę, zwłaszcza w kontekście agresywnych działań Białorusi i Rosji. Dlatego inwestujemy w śmigłowce, pojazdy, systemy antydronowe, radarowy nadzór Bałtyku i nowe etaty – podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Sprzęt nowej generacji i rozbudowa infrastruktury

Z dostępnej puli aż 466 mln zł zostanie przeznaczone na zakup nowych samochodów patrolowych, terenowych, ciężarowo-osobowych, a także dwóch wielozadaniowych śmigłowców ze specjalistycznym wyposażeniem. Kolejne 241 mln zł wspierać będzie modernizację systemów teleinformatycznych i łączności, a ponad 81 mln zł – zakup nowego sprzętu optoelektronicznego i broni.

Kluczowym przedsięwzięciem infrastrukturalnym jest budowa Systemu Radarowego Nadzoru Granicy Morskiej, który wzmocni monitoring polskich wód terytorialnych i zwiększy odporność państwa na działania sabotażowe oraz akty hybrydowe na Bałtyku.

Wzrost zatrudnienia i poprawa warunków pracy

Aż 1,5 mld zł z programu zostanie przeznaczone na wzmocnienie kadrowe – liczba etatów Straży Granicznej ma wzrosnąć o blisko 3 tysiące. Formacja liczy już rekordowe 16,8 tys. funkcjonariuszy, a tylko w ciągu ostatnich dwóch lat dołączyło do niej 2,5 tys. nowych osób. Do końca 2025 r. planowane są kolejne przyjęcia.

Inwestujemy w ludzi i ich bezpieczeństwo. Tworzymy specjalne oddziały do bezpośredniej ochrony granicy, radykalnie wzmacniamy sprzęt, w tym systemy antydronowe i śmigłowce – zaznaczył wiceminister Czesław Mroczek.

Na wyposażenie osobiste, specjalne i ochronne funkcjonariuszy przeznaczono niemal 114 mln zł – w tym na nowoczesne umundurowanie polowe, służbowe i specjalistyczne.

Największa modernizacja Straży Granicznej w historii

W poprzedniej edycji programu na Straż Graniczną przeznaczono 1,5 mld zł. Tym razem jest to o 90 proc. więcej, co – wraz z 3 mld zł inwestycji w barierę fizyczno-elektroniczną na granicy wschodniej – buduje unikalny poziom odporności strategicznej państwa. Jak podkreśla MSWiA, priorytetem jest pełna gotowość do reagowania na agresję hybrydową, przestępczość transgraniczną oraz zagrożenia w domenie morskiej.

MESKO wybuduje nową fabrykę amunicji 155 mm w Kraśniku

W Kraśniku oficjalnie zainaugurowano budowę nowej fabryki korpusów amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił strategiczne znaczenie inwestycji zarówno dla bezpieczeństwa Polski, jak i dla rozwoju lokalnej gospodarki oraz krajowego przemysłu zbrojeniowego.

MESKO wybuduje fabrykę amunicji w KraśnikuNowy obiekt MESKO S.A. powstaje tuż obok istniejącej hali produkcyjnej o powierzchni 9 tys. m². Docelowo infrastruktura zakładu zostanie rozszerzona o kolejne 18 tys. m². – To wielka inwestycja w Kraśnik, to wielka inwestycja w bezpieczeństwo i w ludzi, którzy tutaj znajdą pracę – powiedział szef MON, podkreślając znaczenie fabryki dla wzmacniania suwerenności Polski w zakresie amunicji wielkiego kalibru.

887 mln zł na rozbudowę MESKO z Funduszu Inwestycji Kapitałowych

MESKO S.A., jedyny w Polsce producent korpusów amunicji 155 mm, otrzymało w połowie 2025 r. 887 mln zł w ramach łącznej puli 2,4 mld zł pozyskanej przez Polską Grupę Zbrojeniową z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Środki zostaną przeznaczone nie tylko na budowę nowej hali, ale także na modernizację istniejącej infrastruktury i uruchomienie kolejnych linii technologicznych. Spółka już zapowiada wzrost zatrudnienia — co, jak podkreślił minister, stanowi ważny impuls dla lokalnego rynku pracy.

Produkcja amunicji to kwestia suwerenności państwa

Kosiniak-Kamysz przypomniał, że do niedawna Polska nie posiadała pełnych zdolności do samodzielnej produkcji amunicji 155 mm. – Nie mieliśmy suwerenności w tym zakresie. To nie tylko ambicja – to zobowiązanie państwa wobec własnego bezpieczeństwa – zaznaczył. Wskazał także, że w obliczu wojny w Ukrainie kluczowe jest uniezależnienie się od dostaw zagranicznych oraz możliwość natychmiastowej produkcji i reagowania na potrzeby frontu.

USA potwierdzają trwałą obecność wojskową w Polsce

Podczas wystąpienia szef MON odniósł się również do kwestii strategicznej współpracy polsko-amerykańskiej. Jak zaznaczył, mimo zmian personalnych w administracji USA, wszystkie ostatnie rozmowy – zarówno w Warszawie, jak i w Pentagonie – potwierdzają utrzymanie, a nawet potencjalne zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce. – Stany Zjednoczone są filarem NATO. Nie ma NATO bez USA. Polska i Stany Zjednoczone są żelaznymi sojusznikami – podkreślił.

Awaria serwisu mBanku. Klienci zgłaszają problemy z dostępem do strony i bankowości internetowej

W środę po południu użytkownicy mBanku zaczęli zgłaszać problemy z dostępem do strony internetowej oraz systemu bankowości elektronicznej. Według relacji klientów serwis ładuje się bardzo wolno lub w ogóle nie otwiera, co uniemożliwia realizację przelewów, sprawdzenie salda czy obsługę firmowych kont.

Awaria dotyczy zarówno strony głównej mbank.pl, jak i panelu transakcyjnego. Część użytkowników informuje, że aplikacja mobilna działa prawidłowo. Na ten moment bank nie opublikował jeszcze oficjalnego komunikatu dotyczącego przyczyn problemu ani przewidywanego czasu przywrócenia pełnej funkcjonalności.

Awaria może powodować opóźnienia w realizacji przelewów i obsłudze płatności.

Prawdopodobną przyczyną problemów może być globalna usterka w usługach Microsoftu — w szczególności w infrastrukturze chmurowej Azure.

W serwisie Downdetector od godzin popołudniowych obserwowany jest wzrost zgłoszeń dotyczących niedostępności takich usług jak Microsoft 365, Microsoft Store, Teams, Xbox czy Minecraft.

Co istotne, w tym samym czasie pojawiły się również zgłoszenia o trudnościach z działaniem strony mBanku — co sugeruje, że awaria Azure może mieć z tym bezpośredni związek. Microsoft potwierdził, że bada problem związany z usługą Azure Front Door, informując o „sporadycznych błędach żądań lub opóźnieniach”.

Fed, Big Tech i Trump w Azji – wieczór pełen kluczowych impulsów dla rynków

Dziś wieczorem otrzymamy decyzję Rezerwy Federalnej o wysokości stóp procentowych i towarzyszącą jej narrację szefa Fed. Jakby tego było mało, poznamy też wyniki kwartalne trzech wielkich spółek technologicznych. A do tego cały czas trwa azjatycka wyprawa Donalda Trumpa, której zwieńczeniem ma być jutrzejsze spotkanie amerykańskiego prezydenta z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. Które impulsy zdominują handel i czy są one w stanie wykreować jeszcze więcej optymizmu?

Cienka lina Powella

Trudno wyobrazić sobie inny scenariusz ze strony Fed niż obniżkę o 25 pb na kończącym się dziś posiedzeniu. Rynek wycenił ją już w pełni i jakakolwiek inna decyzja byłaby szokiem dla inwestorów. W takiej sytuacji jeszcze większą wagę (o ile to możliwe) przykładać się będzie do narracji, która popłynie z komunikatu FOMC i z konferencji Jerome’a Powella. Tym bardziej, gdy wszyscy muszą funkcjonować w mglistych okolicznościach braku danych makro z USA (związanych z zamknięciem rządu). Taki brak napływu odczytów może skłaniać szefa Rezerwy do powściągliwości w określaniu dalszej ścieżki luzowania. A przy przekonaniu rynku do także grudniowego cięcia, każde zauważalne zawahanie Powella w tym kontekście może zostać odebrane bardziej jastrzębio, niż takowym będzie w rzeczywistości. Jak to często bywa, przewodniczący Komitetu Otwartego Rynku będzie stąpał po wąskiej linie rozgrzanych rynkowych oczekiwań połączonych z tradycyjną ostrożnością bankierów centralnych. Co wyjdzie z tego miksu, przekonamy się już dziś wieczorem (decyzja o godz. 19 i konferencja pół godziny później) i w następnych godzinach.

Giganci napędzani AI

Ponieważ sama decyzja i narracja Fed mogłaby nie stanowić wystarczających impulsów, to mnóstwo sygnałów napływa z Wall Street. Nikogo pewnie nie zaskoczę stwierdzeniem, że głównym wątkiem pozostaje temat AI. Tylko od początku tygodnia dowiedzieliśmy się o planach Nvidii na budowę siedmiu superkomputerów dla Departamentu Energii oraz o umowie między Microsoftem i OpenAI, pozwalającą twórcy Chat GPT na restrukturyzację. I skoro przy Microsofcie już jesteśmy, to właśnie ta spółka, ale też Alphabet i Meta pokażą dziś swoje wyniki kwartalne i plany na przyszłość. To trzy z kilku największych amerykańskich (a więc najistotniejszych także globalnie) firm, które ważą coraz więcej na Wall Street i które są coraz mocniej zaangażowane w rozwój sztucznej inteligencji, co jeszcze mocniej podnosi wartość takich publikacji. Inwestorzy w raportach mogą szukać głównie właśnie szans i planów na dającą się przewidzieć monetyzację AI. Za dobrą monetę można przyjąć fakt, że z reguły oczekiwania co do wyników spółek z USA są ostrożniejsze niż ostateczne rezultaty, dzięki czemu rynek kapitałowy dostaje zazwyczaj kolejny argument do wzrostów. Mimo wszystko warto równocześnie zdawać sobie sprawę, że indeksy w Nowym Jorku osiągają w ostatnich dniach historyczne rekordy, więc do dalszego rajdu mogą być potrzebne coraz silniejsze impulsy.

Trump w Azji, PLN pod presją

Wreszcie last but not least, czyli azjatycka podróż Donalda Trumpa. Prezydent USA odwiedza kolejne państwa, rozmawia z ich przywódcami i trzeba przyznać, że z tamtego kierunku płyną głównie pozytywne sygnały. Oczywiście można debatować, czy otrzymujemy wystarczająco konkretów, ale już samo zmniejszanie napięcia należy uznać za dobry omen. Pytanie, czy przy mocno rozgrzanych oczekiwaniach inwestorów taki brak konkretów zostanie spokojnie odebrany także po spotkaniu Trump-Xi? Konkluzją tego spotkania może być niestety realizacja zysków, zgodnie z rynkową zasadą kupuj plotki, sprzedawaj fakty. Środowa sesja wyglądała jeszcze nieźle po jej azjatyckiej stronie, chociaż rozstrzał między spadkowym Sydney (-0,8% głównie w reakcji na wyższą od prognoz inflację, która może odłożyć w czasie cięcia stóp) a szybującym Tokio (+2,17%) był imponujący. Stary Kontynent po godz. 14 jest mocno podzielony, Paryż i Frankfurt oscylują wokół poziomów wczorajszego zamknięcia, ale Madryt i Amsterdam rosną o 0,5%. Niestety redukcję ekspozycji na ryzyko globalnego kapitału zauważymy w Warszawie, gdzie WIG20 zniżkuje o blisko 0,8%. Trudno nie łączyć takiego stanu naszych blue chipów ze środowym zachowaniem złotego, który jest dziś jedną z najsłabszych walut koszyka EM. Skutkuje to powrotem kursu EUR/PLN powyżej 4,24 zł i wyjściem kursu USD/PLN na 3,64 zł. Na szerokim rynku zyskuje dolar, ale kurs EUR/USD nie oddala się szczególnie od 1,165 $.

Bio Planet z 16-proc. wzrostem sprzedaży we wrześniu. 226,7 mln zł po trzech kwartałach 2025 r.

0

Wrzesień okazał się kolejnym bardzo dobrym miesiącem dla Bio Planet S.A., lidera rynku żywności ekologicznej w Polsce. Spółka zakończyła dziewiąty miesiąc roku sprzedażą na poziomie 27,3 mln zł, co oznacza wzrost o 16% w stosunku do analogicznego okresu 2024 roku, kiedy wynik wyniósł 23,6 mln zł.

Sprzedaż narastająco po 9 miesiącach 2025 roku osiągnęła 226,7 mln zł, czyli o 11 % więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, gdy wyniosła 204,5 mln zł. Również wyniki kwartalne potwierdzają stabilny wzrost – sprzedaż wyniosła 72,2 mln zł, co oznacza poprawę o 13 % w stosunku do 64,1 mln zł zanotowanych rok wcześniej.

 „Wrześniowy wynik potwierdza, że nasza strategia konsekwentnego rozwijania oferty – zarówno w obszarze produktów świeżych, jak i asortymentu trwałego – przynosi oczekiwane efekty. Widzimy rosnące zainteresowanie klientów zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Stabilne wzrosty sprzedaży oraz poprawa warunków finansowania, o czym informowaliśmy, pozwalają nam spokojnie planować kolejne inwestycje. Priorytetem pozostaje przygotowanie do wznowienia budowy zakładu konfekcjonowania, który jest kluczowym projektem w naszym długofalowym planie rozwoju” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Bio Planet konsekwentnie umacnia swoją pozycję lidera na rynku żywności ekologicznej. Długoterminowa strategia oparta na analizie rynku, rotacji produktów oraz rozwoju platformy dropshippingowej pozwala spółce osiągać kolejne rekordy sprzedażowe i budować stabilne relacje z partnerami biznesowymi.

Rozwój sektora OZE po kryzysie energetycznym. Świat, Europa, Polska

0

W świadomości Europejczyków UE cały czas funkcjonuje jako lider zielonej transformacji. Tymczasem to Chiny stały się zdecydowanym liderem w zielonym wyścigu. Stany Zjednoczone wyhamowują transformację, powracając do rozwoju energetyki konwencjonalnej i jądrowej. Unia Europejska w ostatnich latach zaczęła wyraźnie tracić swoją pozycję na globalnych rynkach. Palącym wyzwaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw i konkurencyjnego poziomu cen energii. Podobne wyzwania stoją przed Polską, która pod względem tempa rozwoju produkcji energii z OZE nie miała sobie równych w regionie. Jednak schody w transformacji energetycznej dopiero się zaczynają. Szeroko o wyzwaniach polskiej transformacji energetycznej opowiadają w raporcie specjalnym analitycy Banku Pekao S.A.

Światowa transformacja energetyczna ma swojego nowego lidera

Chiny w ciągu dekady zdominowały światową transformację energetyczną – od mocy zainstalowanych i inwestycji w OZE, po produkcję, eksport i konkurencyjność kosztową technologiitwierdzi Marcin Gancarz, analityk sektora energetycznego z Banku Pekao S.A., współautor raportu. 34 proc. globalnej produkcji energii elektrycznej z OZE wytwarzane jest w Chinach. To niemal tyle, ile wynosi łączna produkcja zielonej energii elektrycznej w Europie i Ameryce Północnej. Chiny w 2024 roku poniosły ponad 370 mld USD nakładów w nowe źródła OZE i magazyny energii – poziom równy łącznym inwestycjom zrealizowanym w Europie, Ameryce Północnej oraz pozostałych państwach Azji i Pacyfiku. Chiny, korzystając z przewag konkurencyjnych, mogą chcieć przejąć rolę głównego promotora zielonej transformacji. Tymczasem USA ograniczają tempo rozwoju OZE, koncentrując się na energetyce konwencjonalnej i jądrowej, w których mają wymierne przewagi – dodaje.

Analitycy banku podkreślają, że Europa traci pozycję konkurencyjną i stoi przed wyzwaniem zapewnienia bezpieczeństwa dostaw i niskich cen energii, które pozwolą utrzymać konkurencyjność przemysłu. Wymaga to zmian strategicznych – spowolnienia tempa transformacji lub zwiększenia wsparcia dla sektorów najbardziej obciążonych jej kosztami.

W polskich warunkach rodzi ona więcej wyzwań

W odniesieniu do Polski, autorzy raportu zwracają uwagę, że nasz kraj posiada średnio korzystne warunki rozwoju zeroemisyjnej energetyki. – Dominują źródła o niskiej dyspozycyjności (wiatr, PV), a planowane farmy offshore oznaczają wyższe koszty energii niż notowane ostatnio hurtowe ceny energii. Dalszy rozwój fotowoltaiki staje się coraz mniej uzasadniony ze względów ekonomicznych oraz stabilności systemu wymaga bowiem równoległych inwestycji w magazyny, których opłacalność wciąż jest niskatwierdzi Krzysztof Mrówczyński, Menedżer ds. .Analiz Sektorowych w Banku Pekao S.A., współautor raportu.

Podkreślają oni również niewykorzystany potencjał rozwojowy dyspozycyjnych OZE.
Bioenergia, choć kosztowna, mogłaby odegrać większą rolę w zagospodarowaniu odpadów rolno-spożywczych, transformacji ciepłownictwa i wykorzystaniu biometanu w przemyśle. Z kolei w energetyce wodnej o rozwój jest trudniej z uwagi na mało korzystne uwarunkowania naturalne, choć także w tym obszarze istnieje pewna przestrzeń do rozwoju. Obie technologie wymagają silniejszego wsparcia systemowego i zmian legislacyjnychzauważa Krzysztof Mrówczyński.

Rozwój energetyki oparty na niedyspozycyjnych OZE rodzi spore wyzwania dla zarządzania systemami elektroenergetycznymi. Jednym z rozwiązań wspieranych przez Unię Europejską jest zwiększanie wymiany transgranicznej pomiędzy krajami członkowskimi. W polskich warunkach jej możliwości są jednak ograniczone ze względu na małą przepustowość połączeń i wysoką jednoczesność generacji OZE w regionie. Z tego względu jest ona rozwiązaniem drogim (wysokie ceny energii w okresach szczytowego zapotrzebowania i niskiej generacji OZE), a co więcej – wymaga rozbudowy istniejących połączeń.

Potrzebujemy więcej źródeł dyspozycyjnych i rozwiązań zapewniających elastyczność systemu

Istotną tezą raportu jest stwierdzenie, że „Jesteśmy liderem wzrostu OZE w regionie,
ale schody dopiero się zaczynają”. Marcin Gancarz podkreśla, żepotrzebujemy możliwie najbardziej zdywersyfikowanego miksu, uwzględniającego także źródła dyspozycyjne, zapewniające bezpieczeństwo i stabilne ceny energii. Z tego powodu priorytetem staje się zminimalizowanie ryzyka opóźnień budowy energetyki jądrowej, uwolnienie potencjału bio i hydroenergetyki oraz rozwój elastycznych źródeł gazowych. Istotnym elementem układanki będzie również zbudowanie takiego rynku, w którym wyceniane będą nie tylko moc i energia, ale także elastyczność.

Autorzy zgadzają się z tezą przedstawioną przez Komisję Europejską, że budowa elektrowni jądrowych to sposób na zapewnienie 6 GW stabilnej mocy i zerowej emisji CO₂,
przy stosunkowo konkurencyjnych cenach energii (niższych niż z offshore), choć wymaga ogromnych nakładów i pokonania licznych barier, m.in. regulacyjnych. Wskazują oni jednocześnie, że uzupełnieniem dla OZE są magazyny energii, ale wyzwaniem jest niedojrzałość technologiczna i wciąż niska efektywność ekonomiczna magazynów wielkoskalowych, które mogłyby bilansować system w dłuższych niż kilka godzin okresach niskiej generacji OZE.

Ważnym wątkiem raportu jest również przyszły koszt energii i jego wpływ na konkurencyjność unijnej i polskiej gospodarki. Choć technologie OZE stają się coraz tańsze dla inwestorów, generują wysokie koszty systemowe i sieciowe – dziś stanowiące blisko połowę ceny energii dla firm, co jest drugim najwyższym wynikiem w Europie. Wraz z dalszym rozwojem źródeł pogodozależnych, udział ten będzie rósł. Analitycy Banku Pekao S.A. sugerują, że Polska powinna w większym stopniu brać pod uwagę fakt, że wyższe koszty miksu energetycznego i wymagane nakłady na transformację energetyczną, to wyzwanie przede wszystkim dla polskiego przemysłu, który charakteryzuje trzeci najwyższy w UE udział energochłonnych gałęzi przetwórstwa w PKB. Z tego względu zielona transformacja polskiej gospodarki wymagać będzie również dalszej silnej poprawy jej efektywności energetycznej.

Raport „Rozwój sektora OZE po kryzysie energetycznym. Świat, Europa, Polska” został przygotowany pod kierunkiem Ernesta Pytlarczyka przez zespół ekonomistów Banku Pekao S.A., w tym m.in. Marcina Gancarza, Krzysztofa Mrówczyńskiego i Ewę Kurek.

Więcej informacji na stronie:

https://www.pekao.com.pl/analizy-makroekonomiczne/publikacja.html?id=5a092d28-1d73-4b23-ab1e-57886804702b

ID Logistics zwiększa przychody o 13,4% w III kwartale 2025 r. i notuje silny wzrost w USA, Francji i całej Europie

0

Grupa ID Logistics, jeden z wiodących operatorów logistycznych, zakończyła trzeci kwartał 2025 roku osiągając wzrost w wysokości 13,4% (15,4% w ujęciu like-for-like). Łączne przychody spółki w tym okresie za osiągnęły 937,8 mln euro. W trakcie ostatnich dziewięciu miesięcy przychody spółki wyniosły 2699,5 mln euro, co stanowiło wzrost o 15,1% (16,% w ujęciu like-for-like). To kolejny kwartał utrzymującej się dobrej dynamiki, dzięki wysokiej aktywności handlowej oraz pozyskiwaniu nowych kontraktów.

– ID Logistics osiągnęło solidne wyniki w trzecim kwartale 2025 r. Działalność rozwija się we wszystkich obszarach geograficznych, napędzana utrzymującą się silną dynamiką w Stanach Zjednoczonych i stabilnym rynkiem francuskim. Te dobre wyniki, w połączeniu z nowymi kontraktami, które zostały zawarte od początku roku, pozwalają nam przewidywać dobry wzrost w 2025 r. Nasze zespoły są w pełni zmobilizowane, aby z powodzeniem wesprzeć szczyt aktywności pod koniec roku komentuje Eric Hémar, prezes i dyrektor generalny Grupy ID Logistics.

Przychody, w mln € 2025 2024 Zmiana Zmiana w ujęciu
like-for-like
III kwartał 937,8 827,3 +13,4% +15,4%
Suma za ostatnich

9 miesięcy

2 699,5 2 345,9 +15,1% +16,5%

 

UTRZYMUJĄCY SIĘ WZROST PRZYCHODÓW GRUPY W III KWARTALE 2025 R. WYNIÓSŁ 13,4% (15,4% W UJĘCIU LIKE-FOR-LIKE)

W trzecim kwartale 2025 r. firma ID Logistics odnotowała przychody w wysokości 937,8 mln euro, co stanowi wzrost o +13,4%. Po skorygowaniu o ogólny niekorzystny wpływ kursów walutowych w ciągu kwartału, wzrost wyniósł +15,4% w ujęciu like-for-like w stosunku do tego samego okresu w roku obrotowym 2024.

W trzecim kwartale 2025 r. ID Logistics odnotowało:

  • Bardzo wysoką aktywność we Francji (27% przychodów Grupy), wzrost o 16,1%;
  • Dalszy wzrost przychodów kwartalnych w Europie z wyłączeniem Francji (47% przychodów Grupy), który wyniósł 11,2% w ujęciu like-for-like;
  • Silną dynamikę w Ameryce Północnej (19% przychodów Grupy), gdzie odnotowano dalszy wzrost przychodów wynoszący 30,4% w ujęciu like-for-like;
  • Wzrost w Ameryce Łacińskiej i Azji (7% przychodów Grupy wyniósł 6,1% w ujęciu like-for-like);
  • Uruchomienie 11 nowych projektów w trzecim kwartale 2025 r., w tym rozpoczęcie operacji w pierwszej lokalizacji w Kanadzie, będącej 19. krajem działalności ID Logistics.

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku Grupa ID Logistics odnotowała przychody w wysokości 2 699,5 mln euro, co stanowi wzrost o 15,1%. Po skorygowaniu o ogólny niekorzystny wpływ kursu walutowego w tym okresie, wzrost wyniósł 16,5% w porównaniu z pierwszymi dziewięcioma miesiącami 2024 roku. Od początku roku firma ID Logistics uruchomiła 25 nowych projektów.

Ostatnie miesiące potwierdziły skuteczność naszej strategii i stabilną pozycję Grupy ID Logistics na rynku. W Polsce utrzymujemy wysoką efektywność operacyjną oraz zaufanie kluczowych klientów z sektorów FMCG, retail i e-commerce. Konsekwentnie inwestujemy w technologie wspierające automatyzację i analizę danych, które stanowią podstawę naszego dalszego rozwoju mówi Carlos Tavares, dyrektor finansowy ID Logistics Polska.

NOWE KONTRAKTY

ID Logistics nadal odpowiada na napływające zapytania ofertowe. W trzecim kwartale 2025 r. Grupa wygrała lub rozpoczęła realizację następujących nowych kontraktów:

  • We Francji firma ID Logistics uruchomiła nową lokalizację e-commerce w regionie Montpellier dla wiodącego francuskiego dystrybutora żywności. Realizowane usługi łączą logistykę i dostawy do domu, dedykowane branży e-commerce w sektorze spożywczym. Dzięki 13 000 pozycji magazynowych lokalizacja będzie w stanie obsłużyć prawie 1 000 zamówień dziennie.
  • W Hiszpanii Grupa przejęła obsługę logistyczną światowego lidera w branży modowej, będącego już klientem spółki. Obiekt o powierzchni 80 000 m² położony w regionie Toledo obsługuje zamówienia internetowe na tekstylia i artykuły dekoracyjne do domu. W szczycie sezonu będzie w nim zatrudnionych nawet 1 400 osób.
  • W Stanach Zjednoczonych firma ID Logistics uruchomiła piątą placówkę dla światowego lidera e-commerce. Znajdująca się na Florydzie lokalizacja mieści się w nowym budynku o powierzchni 90 000 m² i zatrudniać będzie prawie 600 osób.

PERSPEKTYWY

Dzięki dobrej kondycji biznesowej we Francji, silnej dynamice w Ameryce Północnej i licznym nowym przedsięwzięciom, ID Logistics przewiduje solidny wzrost w 2025 roku. Grupa nadal koncentruje się na zwiększaniu wydajności obsługiwanych projektów i zarządzaniu nowymi przedsięwzięciami. Zespoły ID Logistics są w pełni zmobilizowane, aby zapewnić sukces w okresach szczytowego zapotrzebowania w ostatnim kwartale 2025 roku (Black Friday oraz święta Bożego Narodzenia).

Vertiv współpracuje z NVIDIA nad rozwojem architektury zasilania kolejnej generacji fabryk AI

Vertiv rozpoczął kolejny etap współpracy z firmą NVIDIA, mającej na celu przyspieszenie rozwoju fabryk AI nowej generacji. Firma zaprezentowała postępy w projektowaniu architektury zasilania napięciem stałym 800 V. W nawiązaniu do strategicznego partnerstwa ogłoszonego w maju 2025 r., Vertiv znacząco rozwinął projekty swoich platform poprzez realizowanie bazującej na modułowych jednostkach obliczeniowych strategii „unit of compute” oraz przechodzenie z fazy koncepcyjnej do pełnej inżynieryjnej gotowości. Wprowadzenie rozwiązań zasilających 800 VDC do portfolio firmy zaplanowano na drugą połowę 2026 r., w celu przygotowania do premiery platformy NVIDIA Rubin Ultra w 2027 r.

Od zobowiązań do realizacji

Branża centrów danych znajduje się w punkcie zwrotnym. Rozwiązania zapewniające tradycyjną dystrybucję zasilania napięciem stałym 54 V, zaprojektowane z myślą o szafach serwerowych o mocy rzędu kilowatów, nie są w stanie sprostać rosnącym wymaganiom środowisk obliczeniowych, które sięgają poziomu megawatów. Aby odpowiedzieć na te wyzwania, Vertiv oraz NVIDIA współpracują nad opracowaniem skalowalnych systemów Vertiv 800 VDC, zintegrowanych z rozwiązaniami do magazynowania energii. Tworzą w ten sposób fundament dla fabryk AI – nowej generacji centrów danych zoptymalizowanych do obsługi dużych, wykonywanych równolegle zadań obliczeniowych związanych ze sztuczną inteligencją oraz mechanizmami wysokowydajnych obliczeń (HPC). Obecnie Vertiv finalizuje opracowywanie specyfikacji komponentów dla kompleksowych projektów platform, obejmujących scentralizowane prostowniki, wysokowydajne szyny zasilające DC (DC busways) oraz instalowane w szafach rack konwertery DC-DC. Rozwiązania te projektowane są tak, aby odpowiadały zapotrzebowaniu na zasilanie w megawatowej skali szaf obliczeniowych zawierających przyszłe rozwiązania NVIDIA.

Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową w systemach AI zmienia każdy aspekt projektowania centrów danych – mówi Scott Armul, wiceprezes wykonawczy ds. globalnego portfolio oraz jednostek biznesowych w Vertiv.Nasze doświadczenie w zakresie architektury zasilania bazującej zarówno na prądzie przemiennym, jak i stałym, stawia nas w wyjątkowej pozycji, aby sprostać bezprecedensowym wymaganiom energetycznym generowanym przez sztuczną inteligencję. Dzięki rozwojowi platform Vertiv 800 VDC przekładamy nasze wieloletnie doświadczenie na rozwiązania nowej generacji, które umożliwią obsługę ogromnych gęstości mocy w przyszłych fabrykach AI.

– Zasilanie kolejnej generacji fabryk AI o megawatowej mocy wymaga fundamentalnej zmiany w podejściu do architektury energetycznej – dodaje Dion Harris, starszy dyrektor ds. infrastruktury HPC, chmurowej oraz AI w NVIDIA. – NVIDIA oraz Vertiv ściśle współpracują nad stworzeniem skalowalnych i wydajnych fundamentów zasilania, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał infrastruktury sztucznej inteligencji nowej generacji.

Nowy rozdział w rozwoju zasilania 800 VDC

Jako zaufany lider w branży centrów danych, Vertiv rozwija portfolio rozwiązań 800 VDC, bazując na wieloletnim doświadczeniu i rozwiązaniach technicznych stosowanych w architekturze zasilania prądem stałym w telekomunikacji i przemyśle. Firma aktywnie uczestniczy we wczesnych fazach projektowych kilku dużych fabryk AI, w których jej architektura referencyjna 800 VDC stanowi podstawę projektu i jest skalowana w odpowiedzi na rzeczywiste zapotrzebowanie na energię na poziomie gigawatów.

W ramach zapewnienia gotowości platformy uwzględniono również globalny model serwisowy Vertiv. Bezpieczna obsługa złożonych środowisk 800 VDC jest kluczowa dla rozwoju fabryk AI i stanowi jeden z głównych wyróżników Vertiv na rynku. Sprawdzone kompetencje firmy w zakresie serwisowania systemów zasilanych prądem przemiennym i stałym, wspierane przez zespół ponad 4 tys. inżynierów terenowych, zapewniają długoterminową niezawodność operacyjną, niezbędną przy kluczowych wdrożeniach rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji.

Tworzymy kompleksowy, skalowalny system, w którym wszystkie elementy infrastruktury współpracują jako całość, pokazując rolę Vertiv jako partnera systemowego, który przekłada wizję na gotowość oraz dostarcza infrastrukturę niezbędna do zasilania przyszłych fabryk AI – podsumowuje Scott Armul.

Firmy otwierają się na pracowników 60+. Co piąta planuje zatrudnić seniora, tylko 6% ogłoszeń zachęca wprost

Coraz więcej osób starszych pozostaje aktywnych zawodowo i nie kończy pracy wraz z osiągnięciem wieku emerytalnego. Według danych resortu pracy, w ciągu ostatnich dziewięciu lat liczba pracujących emerytów wzrosła o niemal 52%. Okazji do zatrudnienia nie brakuje – jak pokazuje badanie Grupy Progres, 23% firm planuje w najbliższym czasie przyjąć do zespołu pracownika w dojrzałym wieku, a 6% ogłoszeń rekrutacyjnych wprost zaprasza seniorów do udziału w tym procesie.

W 2024 r. Polska liczyła 37,4 mln mieszkańców, w tym niemal 9 mln osób w wieku poprodukcyjnym – 3,2 mln mężczyzn (65+) i 5,8 mln kobiet (60+). W ciągu najbliższych pięciu lat to grono powiększy się o ponad 217 tys. osób – 113 tys. kobiet i 104 tys. mężczyzn. Wiele z nich, mimo osiągnięcia wieku emerytalnego, będzie chciało nadal pracować. Już teraz coraz częściej pozostają zatrudnieni, mimo nabytego prawa do świadczeń.

Polak nie liczy tylko na ZUS

Z danych resortu pracy wynika, że średni wiek osób w wieku emerytalnym pozostających aktywnych zawodowo wynosi 67,5 roku (mężczyźni – 69,2, kobiety – 66,3). W marcu br. tylko na umowach zlecenia lub pokrewnych formach zatrudnienia pracowało 307 927 osób w wieku 60+, w tym 83 838 powyżej 65 lat (GUS). Spora grupa była zarejestrowana jako osoby bezrobotne – we wrześniu br. ponad 131 tys. Polaków między 55. a 74. rokiem życia miało taki status, nieco więcej niż w analogicznym okresie roku 2024 (122,8 tys.). Część z nich aktywnie szuka etatu, a przedsiębiorcy coraz chętniej przyjmują ich do swoich zespołów. Jak pokazuje badanie Grupy Progres, 23 proc. firm planuje w najbliższym czasie zatrudnić seniora, a tylko 6 proc. zwolnień w firmach wynikało z osiągnięcia wieku emerytalnego.

Zwiększająca się liczba pracujących emerytów to nie przypadek, lecz wynik długofalowych zmian demograficznych i gospodarczych. Polacy żyją dłużej, zachowują zdrowie i coraz częściej chcą pozostawać aktywni zawodowo. Dla wielu z nich praca jest źródłem satysfakcji, poczucia sprawczości i przynależności. Z kolei firmy zaczynają rozumieć, że dojrzały pracownik to nie koszt, a wartość – wnosi doświadczenie i stabilność, których często brakuje młodszym pokoleniom. Coraz więcej organizacji dostosowuje więc swoje polityki HR do potrzeb osób 60+, oferując elastyczne godziny pracy, mentoring czy możliwość pracy projektowej. Otwartość na tę grupę komunikują już w ogłoszeniach o pracę – podkreśla Anna Pietraszko, dyrektor projektów consultingowych, HR i szkoleniowych w Grupie Progres.

Branże przyjazne 60+

Analiza ponad 90 tys. ofert rekrutacyjnych przeprowadzona przez Grupę Progres pokazuje, że 6% ogłoszeń wprost zaprasza seniorów do składania aplikacji. Zatrudnienie czeka na nich przede wszystkim w branżach oferujących elastyczne godziny pracy i stanowiska dopasowane do doświadczenia. Najwięcej ogłoszeń pojawia się w opiece i pomocy społecznej (asystenci domowi, pracownicy wsparcia codziennego), gastronomii (kelnerzy, barmani, pomoc kuchenna, kucharze), transporcie i logistyce (kierowcy, kurierzy, magazynierzy), handlu detalicznym (kasjerzy, sprzedawcy, pracownicy obsługi klienta) oraz edukacji (nauczyciele, korepetytorzy, doradcy zawodowi, prowadzący zajęcia dodatkowe).

– Zaledwie 4 proc. ogłoszeń dla seniorów dotyczy stanowisk kierowniczych lub wyższych. To pokazuje, że wciąż zbyt rzadko postrzegamy osoby starsze jako liderów, choć wielu z nich przez lata budowało zespoły, prowadziło projekty i zna mechanizmy biznesowe od podszewki – mówi Anna Pietraszko z Grupy Progres. – Dojrzałość zawodowa to ogromny atut, a nie bariera. Jeśli pracodawcy zaczną częściej wykorzystywać potencjał tej grupy, możemy spodziewać się pozytywnej zmiany na rynku pracy. W tym temacie lekcję do odrobienia ma wiele branż, również te postrzegane jako nowoczesne, w których często brakuje otwartości na zatrudnianie ludzi w starszym wieku – podkreśla Anna Pietraszko z Grupy Progres.

Branże wciąż zamknięte dla seniorów

Wśród sektorów wymagających specjalistycznej wiedzy i szybkiego dostosowania do trendów, takich jak IT, finanse, marketing czy branża kreatywna, oferty dla seniorów są zdecydowanie rzadsze. Wynika to często z przekonania, że są to branże zdominowane przez młodsze pokolenia, lepiej odnajdujące się w dynamicznie zmieniającym się środowisku technologicznym. Tymczasem wielu doświadczonych specjalistów 60+ ma nie tylko solidne zaplecze merytoryczne, ale też umiejętności analityczne, strategiczne i menedżerskie, które są niezwykle cenne w tych dziedzinach. Obecnie seniorzy, szukający w nich etatu mogą znaleźć zatrudnienie na stanowiskach takich jak tester komputerów, instalator sieci, marketing manager, grafik komputerowy, kontroler wejściówek na evencie czy pracownik obsługi wydarzeń.

Pomóc w zmianie nastawienia pracodawców może tegoroczna ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która wprowadziła zachęty dla osób powyżej 60. lub 65. roku życia, w tym dofinansowanie połowy wynagrodzenia minimalnego przez 12 miesięcy. Jak zauważa Anna Pietraszko z Grupy Progres, niezbędne są jednak działania promujące i zwiększające świadomość o dostępności tego wsparcia, bo w pierwszych miesiącach od wprowadzenia przepisów z tej możliwości skorzystało zaledwie 8 osób w 8 powiatowych urzędach pracy, co może wynikać zarówno z braku informacji wśród pracodawców, jak i obaw przed zatrudnieniem starszych pracowników, które nadal zbyt często podyktowane jest stereotypowym myśleniem.

***

Analizy ogłoszeń o pracę Grupy Progres przeprowadzono w pierwszych dwóch tygodniach października 2025 r. Obejmowały one ponad 90 tys. ofert o pracę opublikowanych w portalach ogłoszeniowych. Analizie poddano ogłoszenia oferowane przez przedsiębiorców, organizacje i instytucje z całej Polski.

W badaniu Grupy Progres nt. zatrudniania seniorów przeprowadzono metodą CAWI we wrześniu 2025 roku. W badaniu wzięło udział 600 pracodawców reprezentujących różne branże i sektory gospodarki. Badanie miało na celu zidentyfikowanie postaw firm wobec starszych pracowników oraz ocenę, jak często osoby dojrzałe są zatrudniane na stanowiskach kierowniczych i wyższych.

Zachodnie Obejście Szczecina zmieni układ inwestycyjny całego regionu

– To na pewno jedna z najlepszych wiadomości gospodarczych dekady. Zachodnie Obejście Szczecina to droga o wielkim znaczeniu gospodarczym, która może przyczynić się do wielopoziomowego rozwoju regionu – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Sektor TSL w regionie rozwija się dynamicznie, ale w ostatnim czasie było więcej inwestycji w kierunku np. transportu intermodalnego w Świnoujściu. Ring dookoła Szczecina otwiera na nowo przestrzeń  np. w Policach, by tam szukać przestrzeni pod inwestycji, które będą obsługiwane transportowo – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

„To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla całej metropolii, bo otwarte zostaną nowe przestrzenie inwestycyjne”

Umowy z wykonawcami Zachodniego Obejścia Szczecina mają być podpisane jeszcze w tym roku, a całość ma kosztować ponad 8 miliardów złotych.

W ramach inwestycji powstanie między innymi najdłuższy tunel pod Odrą o parametrach drogi ekspresowej.

– Będzie to trasa ułatwiająca dotarcie nad Bałtyk, ale jako Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie patrzymy na to zadanie z punktu widzenia rozwoju przemysłu. Inwestycja uwolni wiele nowych terenów, które mogą być wykorzystane np. pod potrzeby inwestycji logistycznych. Oczywiście bardzo istotne jest również to, że droga zdynamizuje możliwość dotarcia do Zakładów Chemicznych Police i Polimerów Police – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Zachodnie Obejście Szczecina sprawi, że największe zakłady pracy w regionie będą mogły jeszcze dynamiczniej się rozwijać przez uproszczony dojazd ciężkich samochodów do tych firm przy jednoczesnej poprawie komfortu życia mieszkańców. To kolejny plus infrastrukturalny, który może być czynnikiem decydującym przy decyzji o lokowaniu i rozwijaniu inwestycji na Pomorzu Zachodnim – dodaje Hanna Mojsiuk.

– Gratulujemy wiceministrowi Arkadiuszowi Marchewce sprawnego działania w tym temacie i dużej determinacji, by zadanie warte ponad 8 miliardów złotych skierować do realizacji. To na pewno jedno z najważniejszych zadań w historii Pomorza Zachodniego – mówi prezes Izby.

Przedsiębiorcy dodają, że Zachodnie Drogowe Obejście Szczecina wyprowadzi ruch ciężkich samochodów z miasta i zwiększy potencjał inwestycyjny miasta.

– To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla całej metropolii, bo otwarte zostaną nowe przestrzenie inwestycyjne w Szczecinie, Policach i w miejscach przez które przebiegać będzie trasa obejścia. Tak jak tunel w Świnoujściu przyciągnął do tego miasta inwestorów, bo zauważyli oni, że można już sprawnie obsługiwać potoki towarowe dzięki lepszemu połączeniu drogowemu, tak samo może być w Policach – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL.

Partnerzy, podwykonawcy, zaplecze budowy – zachodniopomorskie firmy też zyskają

Lokalne firmy liczą na to, że duża inwestycja wygeneruje dla regionu zyski dwufalowo: podczas budowy i obsługi inwestycji oraz gdy będzie już gotowa. Inwestycja nie będzie budowana przez lokalne firmy, ale te będą cennym wsparciem podczas realizacji poszczególnych etapów zadań.

– Zachodnie Obejście Szczecina to jedno z najważniejszych zadań drogowych, które będą realizowane w nadchodzącej dekadzie. Żadna firma ze Szczecina nie będzie gotowa, by realizować je samodzielnie, ale warto pamiętać, że nawet w tak wielkich inwestycjach potrzebni są partnerzy, podwykonawcy, zaplecze budowy. Lokalne firmy sprawdzają się w sytuacjach, gdy ważna jest znajomość terenu i specyfiki inwestycji. Widzimy tutaj szanse dla lokalnych firm budowlanych, ale także dla sektora TSL i usług. Każde takie zadanie napędza gospodarkę – mówi Łukasz Zemski.

– Nowi inwestorzy w regionie będą posiłkować się lokalnymi firmami transportowymi czy przewoźnikami drogowymi, więc w naturalny sposób obsługa inwestycji czy potem nowych potoków handlowych czy transportowych będzie odbywać się z udziałem firm ze Szczecina i okolic. Tutaj mówimy o inwestycji rozłożonej na wiele lat, więc będziemy obserwować raczej stopniowy progres wynikający z realizacji inwestycji, ale jej skala i spektakularny charakter na pewno z gospodarczego punktu widzenia przysłużą się transportowi i przewoźnikom drogowym – dodaje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.