Core banking przyszłości: co czeka polski sektor bankowy?

Sektor finansowy doświadcza dynamicznej transformacji cyfrowej i biznesowej, która wynika z możliwości, jakie dają otwarta bankowość i rozwiązania w modelu „banking as a service” w połączeniu z nowoczesnymi technologiami, w tym rozwiązaniami chmurowymi. Konieczność szybkiego dostosowywania się do zmiany, wymusza na sektorze redefinicję roli i kluczowych funkcjonalności bankowego systemu podstawowego.

System core bankingowy jest sercem każdego banku, a jego wymiana lub modernizacja jest kosztowna i trudna. Dlatego, przez ostatnie dekady banki inwestujące w technologie skupiały się głównie na rozwiązaniach front-end, czyli np. stronach internetowych i aplikacjach mobilnych. Niektóre z nich, chcąc przedłużyć żywotność systemów core z lat 80. (w przypadku Polski także i 90.), wyodrębniały mniejsze aplikacje i usługi. Tylko nieliczni gracze przeszli na bardziej elastyczne rozwiązania.

Kolejnym krokiem rozwoju wielu banków jest więc system core nowej generacji, który pozwoli działać z szybkością i zwinnością oczekiwaną w coraz bardziej zmieniającym się i złożonym świecie. Większość banków będzie musiała spojrzeć na swoje systemy nie tylko od strony technicznej, ale i strategicznej.

Jeśli sektor finansowy w Polsce chce dotrzymywać kroku w zakresie innowacyjności i atrakcyjności swoich rozwiązań, w porównaniu z tymi oferowanymi przez konkurencję, w postaci choćby fintechów czy globalnych graczy z sektora FAANG, to musi szybko i trwale zintensyfikować swoje podejście względem adaptacji dla prowadzonych projektów i wdrożeń w obszarze chmury obliczeniowej – podsumowuje Bartłomiej Nocoń, Dyrektor Zespołu Systemów Płatniczych i Bankowości Elektronicznej w Związku Banków Polskich w Warszawie oraz Członek Zarządu Europejskiej Rady ds. Płatności w Brukseli.

Potrzeby i oczekiwania branży

Zgodnie z raportem firmy GFT „Przyszłość systemów centralnych. Czy już czas na chmurę? Modernizacja systemu centralnego banku w oparciu o nowoczesne rozwiązania IT” za najbardziej pożądane efekty modernizacji technologicznej systemów podstawowych banki uznały zmniejszenie kosztów utrzymania istniejących aplikacji IT oraz poprawę obsługi klienta lub partnerów biznesowych. Aż 6 z 11 podmiotów oceniło je jako bardzo ważne (5), a dwa – jako ważne (4). Średnia ocena przypisana tym odpowiedziom wyniosła 4, natomiast mediana – 5.

Kolejnymi ważnymi aspektami okazały się: zwiększenie efektywności operacyjnej; wsparcie transformacji cyfrowej; zmniejszenie poziomu skomplikowania systemów IT; wsparcie innowacji w biznesie oraz przyspieszenie czasu wdrażania nowych funkcjonalności. Banki, zapytane o inne technologie przydatne w modernizacji core banking wymieniły: kontenery; Kubernetes; otwarte API oraz serwery API oparte na http; szyny/kolejki danych; serwery integracji wymiany plikowej oraz silniki konfiguracji i śledzenia produktów/procesów biznesowych.

Integracja, własne rozwiązania czy chmura?

Z perspektywy banków, kluczowe dla modernizacji jest przeniesienie systemów głównych na nowsze platformy technologiczne (64% ankietowanych); stworzenie warstwy mikroserwisów i API do integracji systemów legacy (55%) oraz przeniesienie aplikacji do chmury (45%). Wśród podmiotów rozważających migrację systemów na platformy nowej generacji, dominowały banki duże, a wśród planujących integrację systemów legacy za pomocą mikroserwisów i API – małe. Wybierając określone rozwiązania technologiczne, banki kierują się głównie kryterium funkcjonalności (82%) oraz kosztem utrzymania (73%).

Jak zauważa Artur Kurcweil, Wiceprezes Zarządu, Obszar Technologii, PKO Bank Polski: Już na etapie obsługi tzw. „szczytów”, czyli obsługi wypłat czy innych cyklicznych zdarzeń w banku, można dostrzec ogromne zalety chmury. Technologia cloud pozwala skalować rozwiązania w górę, gdy zajdzie taka potrzeba i zmniejszać parametry pracy lub wręcz wyłączać wybrane środowiska w zależności od intensywności wykorzystania zasobów. Rozwiązania chmurowe pozwolą skutecznie skalować zasoby także w przyszłości bez konieczności wymiany sprzętu.

Konsolidacja systemów IT oraz przepisanie kodu bądź zmiana języka programowania zostały wskazane jako istotne czynniki przez 18% banków objętych badaniem. Żaden z nich nie wskazał natomiast kategorii: „zbudowanie nowych aplikacji od zera wewnątrz organizacji” jako istotnego działania. Ten wynik sugeruje, że banki nie planują budować aplikacji od zera, ale raczej wykorzystywać istniejące rozwiązania i integrować je z nowymi.

Systemy bankowości podstawowej są i będą stanowić kluczowy element infrastruktury banku. Innowacyjność systemów core banking nowej generacji opiera się na rozwiązaniach chmurowych oraz architekturze opartej na mikroserwisach. Jednocześnie systemy te, w coraz szerszym zakresie, umożliwiają integrację z cyfrowymi ekosystemami, co umożliwia wdrożenie nowych modeli biznesowych czy automatyzację coraz bardziej wymagających procesów obsługi klienta – podsumowuje Joanna Aleksandrowicz, Principal Consultant, Senior Manager, Financial Sector Consulting w GFT Poland.

Przyszłość systemów core zależy od indywidualnej sytuacji każdego banku: stanu systemów legacy oraz oczekiwań technologicznych i biznesowych. Przystępując do analizy, instytucje finansowe muszą rozważyć możliwe podejścia do ich modernizacji. Wśród głównych strategii przebudowy systemów centralnych, obok aktualizacji istniejącego rozwiązania, należy wymienić: konsolidację systemów IT, przeniesienie istniejącego systemu na platformy technologiczne nowej generacji (modernizacja przyrostowa vs. całościowa) oraz przenoszenie aplikacji do chmury.

Prognozy na 2023 rok: ścisła współpraca między działami DevSecOps i cyberbezpieczeństwa

W obecnym roku nastąpi wyjątkowy rozwój takich obszarów jak Big Data i sztuczna inteligencja, a także działalności operatorów chmur. Eksperci z firmy Progress podkreślają również, że dane i ich ochrona zyskały większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego tak ważne jest ich bezpieczeństwo, które mogą zapewnić odpowiednie praktyki DevSecOps.

W 2023 roku firmy dostrzegą, jak ważna jest edukacja w zakresie działań DevSecOps. Czeka je prawdziwa transformacja, która stanie się powszechna w większości przedsiębiorstw – niezależnie od skali ich działania i wielkości. Ważna będzie integracja zespołów zarządzających cyberbezpieczeństwem z zespołami programistów. Korzyści płynące z takiego procesu to zmniejszenie poziomu ryzyka w przedsiębiorstwie, obniżenie kosztów czy szybsze dostarczanie usług i większy stopień zgodności z przepisami. Firmy, które odnoszą sukcesy we wdrażaniu praktyk DevOps i DevSecOps, dostrzegają też znaczenie szkoleń i podnoszenia kwalifikacji w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo w chmurze

Podmioty obecne na tym rynku będą także zdobywały wiedzę na temat natywnych technik chmurowych (tzw. cloud-native). Brak odpowiedniego przeszkolenia pracowników to największe wyzwania dla bezpieczeństwa środowiska IT, w którym pracują. Zespoły DevOps mogą nie znać zasad związanych z cyberbezpieczeństwem, ponieważ nie należy ono do ich głównych obszarów odpowiedzialności. Z drugiej strony, specjaliści od cyberbezpieczeństwa często dopiero zdobywają wiedzę na temat usług chmurowych, platformy Kubernetes czy aplikacji kontenerowych, a więc nie są świadomi na jakie zagrożenia są narażeni i jak reagować w przypadku potencjalnego ataku – komentuje Prashanth Nanjundappa, VP, product development w Progress

Automatyzacja procesów kluczem do zapewnienia bezpieczeństwa danych

– Automatyzacja będzie priorytetem w utrzymaniu wysokich standardów cyberochronnych oraz maksymalizacji zasad testowania z „przesunięciem w lewo” (shift left), polegającego na prowadzeniu testów na każdym etapie produkcji oprogramowania, co przekłada się na wyższy poziom jego bezpieczeństwa w całym cyklu życia oraz przetwarzanych danych. Współpraca pomiędzy zespołami programistów, specjalistów od rozwoju biznesu i testerów nie zawsze przebiega płynnie, co w rezultacie prowadzi do wolniejszego wdrażania produktów. Jednak, wraz z coraz bardziej powszechnym wdrażaniem praktyk DevSecOps w przedsiębiorstwach, zespoły pracujące w różnych obszarach zaczną prowadzić szeroko zakrojone testy z zastosowaniem automatyzacji procesów. Wpłynie to na poprawę komunikacji oraz zmniejszenie liczby niepowodzeń w projektach. Można też spodziewać się, że automatyzacja jeszcze bardziej przyspieszy wdrażanie praktyk DevSecOps w firmach – dodaje Prashanth Nanjundappa.

Współpraca i kultura organizacyjna fundamentalne dla sukcesu DevSecOps

Według ostatniego badania, przeprowadzonego na zlecenie Progress, 71% przedstawicieli branży IT zgodziło się, że kultura organizacji jest największą barierą dla postępu DevSecOps. Wdrożenie praktyk DevSecOps wymaga zmiany kultury, procesów i narzędzi, które wykorzystują kluczowe zespoły programistów sprawiając, że bezpieczeństwo danych staje się wspólną odpowiedzialnością. Szybkie działanie i zgodności z przepisami to podstawowe motywatory wdrożenia DevSecOps. Jednak u podstaw tych działań leży komunikacja. Aby adaptacja procesów DevSecOps mogła zakończyć się sukcesem, zespoły muszą być nastawione na płynną współpracę, w ramach kultury organizacyjnej promującej transparentność – podkreśla Prashanth Nanjundappa.

Cyberbezpieczeństwo najważniejszym ryzykiem dla banków w 2022 roku

Cyberbezpieczeństwo to najpoważniejsze zmartwienie zarządzających ryzykiem w bankach, wynika z najnowszego raportu EY oraz Instytutu Finansów Międzynarodowych. Zaraz za nim plasuje się ryzyko kredytowe. W palecie ryzyk mocno zaznaczyła swoją obecność geopolityka.

Ostatnie wydarzenia na świecie dość poważnie skomplikowały zarządzanie ryzykiem. Z jednej strony niepewność i zmienność, a z drugiej panujące w sektorze bankowym poczucie, że wszystko dzieje się na raz. To zmusza członków zarządu zarządzających ryzykiem (Chief Risk Officer, CRO) do znajdywania nowych narzędzi i talentów pozwalających efektywnie działać.

Cyberbezpieczeństwo, na które jako na najważniejszy rodzaj ryzyka wskazało 72% badanych, wyprzedziło ryzyko kredytowe w tegorocznej edycji badania (59% wskazań). Rok temu kolejność była odwrotna – numerem jeden dla CRO było ryzyko kredytowe, z 98% wskazań a za nim plasowało się cyberbezpieczeństwo, z 80% wskazań. Jednym z kluczowych ryzyk jest geopolityka, która wykonała największy skok w górę na liście, wynika z dwunastej edycji badania EY oraz Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF), zatytułowanego „Szukając stabilności w zmienności: Jak współzależne typy ryzyka przesuwają dyrektorów ryzyka w centrum biznesu bankowego”.

– W tym roku cyberbezpieczeństwo wysforowało się na czoło rankingu ryzyka jako pokłosie wojny w Ukrainie, która jest katalizatorem szeregu ataków cybernetycznych na banki. Rozliczne czynniki wśród których jest m.in. rozległa infrastruktura banków, konieczność coraz szerszej współpracy z wachlarzem interesariuszy i kontynuacja zagrożeń geopolitycznych powodują, że ryzyko związane z cyberzagrożeniami prawdopodobnie zostanie z nami przez dłuższy czas. Nie można jednak zapominać o ryzyku kredytowym, zwłaszcza w kontekście pogarszającej się sytuacji makroekonomicznej i gospodarczej oraz wysokiej inflacji, które mogą spowodować większe niż w ciągu ostatnich lat straty kredytowe – mówi Paweł Preuss, Partner EY, Lider sektora finansowego.Cyberbezpieczeństwo najważniejszym ryzykiem dla banków w 2022 roku
Zdecydowana większość systemowo istotnych banków (83%), które wzięły udział w badaniu, uważa, że najważniejszymi rodzajami ryzyka są geopolityka, zmiany klimatyczne oraz ryzyko kredytowe. Geopolityka jest ryzykiem numer jeden dla CRO w Europie, wskazało na nią prawie 2/3 wszystkich banków (62%).

Klimat na czele średnioterminowych ryzyk

Wśród najczęściej wymienianych rodzajów ryzyka, którymi CRO muszą się zając w ciągu najbliższych pięciu lat, są kwestie klimatyczne, w tym raportowanie ESG (środowisko, społeczeństwo, ład korporacyjny) z 65% wskazań, oraz transformacja cyfrowa i ochrona danych.

Klimat na czele średnioterminowych ryzyk

Siły zewnętrzne – cyberbezpieczeństwo

CRO najbardziej martwią wydarzenia dziejące się poza ich organizacjami, na które nie mają wpływu. Takim ryzykiem są cyberataki. Coraz bardziej wymyślne sposoby hakowania oraz ciągła cyfryzacja zwiększają znaczenie cyberbezpieczeństwa w perspektywie krótko i długoterminowej. Ponad połowa respondentów (58%) twierdzi, że w ciągu 3 lat zarządzanie ryzykiem cyberbezpieczeństwa będzie dla nich najważniejszym zadaniem, a 25% dodaje zarządzanie chmurą oraz bezpieczeństwem danych, w tym osobowych.

– Cyberataki stały się tak powszechne, że część CRO chce odejść od dotychczasowego skupienia funkcji cyberbezpieczeństwa w jednym dziale na rzecz upowszechnienia kompetencji zarządzania cyberryzykiem koordynowanej w sposób zwinny poprzez wyspecjalizowane zespoły budowane w całej organizacji. Do walki z cyberatakami banki coraz częściej sięgają po zaawansowane technologie, już 35% CRO twierdzi, że używa sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego do identyfikowania zagrożeń – podkreśla Piotr Ciepiela, Partner EY, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii.

Siły zewnętrzne – geopolityka

Atak Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku przesunął geopolitykę na jedno z pierwszych miejsc na liście najważniejszych ryzyk dla banków. Ale to nie jedyny powód napięć na świecie, gdyż brane pod uwagę są także relacje chińsko-amerykańskie, inne regionalne konflikty, a także odejście od globalizacji, czyli jej spowolnienie rozumiane jako ograniczenie międzynarodowej wymiany handlowej.

– To unikalne ryzyko, które ma wymierny wpływ na banki, np. poprzez konieczność dostosowywania się do nakładanych na Rosję sankcji. Ale ma także w sobie element niepewności, który zmusza banki do określenia poziomu komfortu wobec wydarzeń, na które nie mają bezpośredniego wpływu – mówi Janusz Miszczak, Partner EY, Lider Działu Zarządzania Ryzykiem Finansowym i Analityki.

Ponad połowa respondentów (62%) uważa, że w ciągu roku ryzyko geopolityczne będzie miało wpływ na ich organizacje. Wśród systemowo istotnych banków takie zdanie podziela aż 84%. Zdaniem 45% banków, zmienność rynkowa wynikająca z geopolityki będzie miała znaczący lub duży wpływ na ekspozycję banków na ryzyko rynkowe.

Nie należy zapominać, że zawirowania geopolityczne oznaczają także większe ryzyko cyberataków, co podkreślało 62% CRO (w 2021 roku mówiło o tym zaledwie 36%). Niektóre banki rozważają nawet przeniesienie swoich centrów bezpieczeństwa z Europy Wschodniej oraz innych potencjalnie zagrożonych regionów do Europy Zachodniej.

Siły zewnętrzne – geopolityka

Ryzyko kredytowe

W momencie przeprowadzania badania większość banków była zadowolona z jakości swego portfela kredytowego. Wzmocnienie standardów zarządzania ryzykiem kredytowym oraz zaostrzenie polityk kredytowych wprowadzone w ciągu ostatnich 15 lat, jako wynik kryzysu finansowego, przyniosło efekty. Spowolnienie gospodarcze i zmienność rynku powinny skłaniać CRO do utrzymywania podwyższonej uwagi na ten obszar na przestrzeni najbliższych miesięcy.

Zmiany klimatyczne

Klimat jest bez wątpienia jednym z trzech najważniejszych rodzajów ryzyka, o którym mówią obecnie CRO. Ponad 1/3 z nich (36%) wymieniła zmiany klimatyczne jako najważniejsze ryzyko w ciągu najbliższych 12 miesięcy, ale w 2021 roku tak twierdziło aż 49%. Ten spadek jest najpewniej efektem wzrostu znaczenia ryzyka cyberbezpieczeństwa oraz geopolitycznego.

– Geopolityki nie da się całkiem oddzielić od zmian klimatycznych. Nie można bowiem pominąć wpływu wojny na Ukrainie i wywołanego przez nią kryzysu energetycznego w Europie na środowisko naturalne – dodaje Janusz Miszczak.

W perspektywie najbliższych lat, już 65% CRO wskazuje zmiany klimatyczne jako najpoważniejsze ryzyko dla ich organizacji, którym trudno jest zarządzać, ponieważ obejmuje zarówno fizyczne zagrożenia, jak i zmiany wywołane transformacją w stronę zielonej gospodarki. Ryzyka klimatycznego nie można też rozpatrywać bez uwzględnienia regulatorów – 71% respondentów jest zdania, że w ciągu najbliższych pięciu lat zostaną bankom narzucone kolejne regulacje dotyczące klimatu.

– Nasze badanie pokazuje, że konieczne jest stworzenie solidnej taksonomii oraz monitorowanie nowych produktów z zakresu ESG. Bez odpowiednich mierników banki mogą nie dać sobie rady z wypełnianiem oczekiwań regulatorów związanych z produktami ESG. A wręcz mogą coraz częściej być oskarżane o greenwashing – uważa Paweł Preuss.

Koszty zarządzania ryzykiem

Większa i bardziej kompleksowa kontrola ryzyka oznacza wzrost kosztów zarządzania nim, na co wskazuje 85% respondentów (rok wcześniej było to 69%). Prawie 1/3 przewiduje wzrost kosztów o ponad 15%.

Głównym powodem rosnących kosztów są nowe regulacje i oczekiwania nadzorcze (wg 56% respondentów), przyspieszona transformacja cyfrowa (56%) i większe nakłady na cyberbezpieczeństwo (53%). Automatyzacja, która w 2021 roku była na pierwszym miejscu spadła na czwarte, co oznacza, że się po prostu dokonała.

CRO w ogóle traktują technologię jako sposób na optymalizację zarządzania ryzykiem i efektywniejsze wykonywanie pracy. W coraz większym stopniu patrzą na sztuczną inteligencję oraz uczenie maszynowe jako narzędzia, które pozwalają zautomatyzować niektóre procesy i zadania, wspierać procesy przyznawania kredytów, identyfikować cyberataki oraz monitorować potencjalne przestępstwa finansowe.

O badaniu
W badaniu EY oraz Instytutu Finansów Międzynarodowych wzięli udział zarządzający ryzykiem z 88 banków z 30 krajów z całego świata. Badanie było prowadzone od czerwca 2022 r. do października 2022 r. 36% banków biorących udział w badaniu pochodziło z USA, 19% z Bliskiego Wschodu i Afryki, 18% z Południowej Ameryki, 16% z Europy i 11% z regionu Azji i Pacyfiku.

5 kroków do zbudowania silnej marki

Silna marka to podstawa każdego biznesu, niezależnie od tego, w jakiej konkretnie dziedzinie czy branży się działa. Co należy jednak rozumieć pod tym pojęciem i w jaki sposób zbudować siłę danej marki? To pytanie zadaje sobie większość przedsiębiorców, którzy są na początku drogi lub chcą dokonać istotnych zmian. Oto sposoby na to, aby w kilku krokach stworzyć markę, która zyska wysoką pozycję.

Każdy biznes działa na nieco innych zasadach, dlatego trudno jest wskazać dokładnie, co powinien zrobić przedsiębiorca, aby odnieść sukces. Istnieje jednak wiele uniwersalnych sposobów na to, aby wzmocnić markę i dotrzeć z nią do szerokiego grona odbiorców. Sprawdźmy, o czym dokładnie mowa!

Czym w praktyce jest marka?

Marka jest pojęciem bardzo ogólnym, którą najprościej można zdefiniować jako sumę atrybutów składających się na produkt, usługę lub jakąś koncepcję, dzięki którym można odróżnić je od tego, co oferuje konkurencja. W kontekście budowania marki mówimy więc m.in. o jej nazwie, związanych z nią znakach graficznych, logotypach, ale też reputacji, historii czy sposobie prezentacji.

Czym w praktyce jest marka?

5 kroków do silnej marki – co należy zrobić?

Silna marka to taka, która przede wszystkim wzbudza emocje i wyróżnia się na rynku, dzięki czemu przyciąga zainteresowanie ze strony klientów. Zbudowanie silnej marki to długotrwały proces, do którego trzeba podejść w odpowiedni sposób.

1. Określenie celu i grupy docelowej

W pierwszej kolejności należy dokładnie zdefiniować cel, jaki nam przyświeca, a także zastanowić się nad tym, jakie konkretnie problemy rozwiązujemy poprzez nasze usługi lub towary. Następnie trzeba określić grupę docelową, a więc to, do kogo kierujemy swoją ofertę i na czyim zainteresowaniu nam najbardziej zależy.

2. Komunikacja z potencjalnymi klientami

Kolejną kwestią jest wybór sposobu dotarcia i komunikowania się z klientami czy kontrahentami. Możliwości jest obecnie wiele, w tym zarówno tradycyjne sposoby, jak i rozwiązania online. Warto postawić tutaj na sprawdzone narzędzia, w tym social media, sprawną komunikację mailową czy np. czat na oficjalnej stronie internetowej danej marki.

3. Identyfikacja wizualna marki

Bardzo ważnym aspektem przy budowanie silnej marki jest dopracowanie jej identyfikacji wizualnej, na którą składa się nie tylko logo czy witryna internetowa, ale także wiele działań marketingowych. Mając logotyp i całą oprawę graficzną warto zaopatrzyć się w gadżety firmowe takie jak choćby smycze, długopisy, notesy, kubki reklamowe lub inne upominki z logo firmy, które można wręczyć klientom oraz partnerom biznesowym. W tym celu można skorzystać m.in. z usług firmy videodruk.pl, która dostarcza upominki reklamowe z nadrukiem już od ponad 30 lat.

4. Wyróżnienie się na tle konkurencji

Krok ten wiąże się z dużej mierze z poprzednim, ponieważ sposobem na odróżnienie się od konkurencji, jest właśnie postawienie na oryginalną i kreatywną prezentację swojej marki. Wyróżnić można się na wiele sposobów, ale przede wszystkim trzeba zrobić wszystko, aby pozostać w pamięci osób, które miały możliwość poznania naszych usług czy produktów.

5. Budowa zaufania i jakości

Przy tym wszystkim nie można jednak zapominać o tym, że w dłuższej perspektywie, silna marka charakteryzuje się przede wszystkim usługami oraz towarami w najwyższej możliwej jakości. To właśnie budowa wizerunku sprawdzonej, rzetelnej i zaufanej marki sprawia, że będzie ona popularna, a coraz więcej osób będzie chciało skorzystać z jej oferty.

Miało być spokojnie, a nie było

Wielu analityków przewidywało, że dopiero czwartek zamiesza na rynkach walutowych. Niespodziewanie jednak już Amerykanie spowodowali spore zmiany. Tylko czekać, co zrobi EBC.

Amerykanie zaskoczyli, ale nie decyzją

Decyzja amerykańskiego odpowiednika polskiej Rady Polityki Pieniężnej była zgodna z oczekiwaniami. Wzrost o 0,25% to coś, o czym mówiło się od wielu tygodni. Ta sama wartość wynikała z kontraktów terminowych na stopę procentową. Reakcja rynków powinna być zatem mocno stonowana. Z jakiegoś powodu dolar stracił jednak półtora centa względem euro. Znaleźliśmy się mocno niespodziewanie na najwyższych poziomach euro względem dolara od początku kwietnia 2022. Zdaniem analityków za tak silny ruch odpowiadają kosmetyczne zmiany w samym komunikacie oraz wynik głosowania. Żaden z członków nie głosował za wyższą od oczekiwań podwyżką stóp procentowych niż 0,25%. Może to sugerować, że amerykański cykl podwyżek zbliża się powoli ku końcowi. W ramach tego ruchu nie sposób nie wspomnieć o słabszym od oczekiwań Raporcie ADP w USA. Jest to raport z rynku pracy, a na te dane dolar jest wyjątkowo wrażliwy.

Reakcja na złotym

O ile można się domyślać, że na dolarze do złotego wczoraj podziało się dużo, o tyle reakcja względem euro jest dużą niespodzianką. Wczoraj dolar zaczynał dzień powyżej 4,33 zł, zakończył go ponad 6 groszy niżej. W tym samym czasie napływ kapitału do Europy spowodował, że złoty zyskał wobec euro niecały 1 grosz. Do tego dzisiaj nad ranem już widzieliśmy powrót kursu euro do poziomu 4,71 zł. Wygląda to trochę tak, jakby 3 miesiące temu usztywnili kurs względem euro. Na franku w ogóle nie było widać wpływu całego ruchu. Pokazuje to siłę naszej waluty, która nie skacze już w górę i w dół w zależności od napływu lub odpływu kapitału z lub do Europy.

Dzień indeksów PMI

Środa w Europie mijała pod dyktando indeksów PMI. Warto tutaj zwrócić szczególnie uwagę na dwa odczyty Polskę i Szwajcarię. W Polsce spada wyraźnie pesymizm. 47,5 pkt to nadal przewaga czarnowidztwa, ale to wyraźnie lepszy wynik od oczekiwań i od zeszłomiesięcznego 45,6 pkt. Z drugiej strony mamy Szwajcarię. Tam oczekiwania mówiły o utrzymaniu optymizmu i wyniku 54,5 pkt. Faktyczny rezultat wyniósł jednak zaledwie 49,3 pkt, co było dużym negatywnym zaskoczeniem. W tle tych odczytów wynik dla całej strefy euro dokładnie trafił w oczekiwania, aczkolwiek tam znaliśmy wstępne odczyty, stąd łatwiej było prognozować całościowy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:15 – strefa euro –  decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:45 – strefa euro – konferencja prasowa EBC.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

10 trendów w IT na 2023 rok według Google

Sztuczna inteligencja, która pomoże w przejściu na czterodniowy tydzień pracy? 80% programistów korzystających z oprogramowania open-source? A może chmura obliczeniowa zarządzana w połowie przez sztuczną inteligencję i w oparciu o uczenie maszynowe? Eksperci Google Cloud podzielili się przewidywaniami, jak branża IT będzie ewoluować. 

Podczas konferencji dla deweloperów Google Cloud Next’22 10 ekspertów podzieliło się przewidywaniami dotyczącymi tego, jak może się zmienić branża IT w najbliższym okresie. Początek roku 2023 to doskonały moment, aby przedstawić prognozy dotyczące technologii chmurowych i pomóc branży w przygotowaniu się na nadchodzące lata.

Poniżej znajduje się lista dziesięciu prognoz, jak zmieni się branża IT do 2025 roku, przygotowana przez ekspertów i ekspertki Google Cloud.

  1. Neuroinkluzywność oprogramowania stanie się synonimem dobrego projektowania – projektowanie oprogramowania z uwzględnieniem neurointegracji stanie się istotnym czynnikiem przy powstawaniu oprogramowań. Szacuje się, że nawet 20% ludzkości to osoby nieneurotypowe, wykazujące się innymi potrzebami i wrażliwością niż pozostałe 80% populacji.
  2. 4 na 5 programistów i programistek będzie korzystać z jakiejś formy otwartego oprogramowania – wraz z rozwojem przepisów dotyczących zasad tzw. compliance (zgodności z przepisami) – np. w USA są nimi Federalny Program Zarządzania Ryzykiem i Autoryzacją – FedRAMP – oraz rozporządzenie wykonawcze prezydenta Joe Bidena w sprawie bezpieczeństwa cybernetycznego), open source staje się niezbędny w celu zapewnienia lepszych sposobów spełniania obowiązkowych standardów i norm.
  3. AI może pomóc w realizacji wizji czterodniowego tygodnia pracy – zastosowanie sztucznej inteligencji (AI) w przedsiębiorstwach zwiększyło się wyraźnie na przestrzeni ostatnich kilku lat, wpływając na wszystkie aspekty biznesu. Jednym z najważniejszych powodów tego wzrostu jest potencjał sztucznej inteligencji do zwiększenia produktywności pracowników, zwłaszcza w działach IT. W rzeczywistości wzrost produktywności, jaki zapewnia AI, do 2025 roku pozwoli programistom wykonać tygodniową pracę w cztery dni – lub mniej.
  4. 90% operacji bezpieczeństwa będzie zautomatyzowane i zarządzane jako kod – podział 90/10 między zautomatyzowane i ręczne wykrywanie oraz reagowanie na zdarzenia może pozwolić zespołom odpowiedzialnym za cyfrowe bezpieczeństwo skupić się na najważniejszej części ich pracy: badaniu zagrożeń, rozwiązywaniu wyzwań związanych z widocznością i reagowaniu na alarmy.
  5. Ponad połowa decyzji dotyczących infrastruktury chmurowej zostanie zautomatyzowana przez AI i ML – obciążenie i złożoność podejmowania decyzji dotyczących infrastruktury zniknie dzięki sile automatyzacji sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Automatyczne połączenie infrastruktury, architektury normatywnej i ekosystemu zapewni zoptymalizowane działanie chmury pod kątem zadań obliczeniowych. W związku z tym architekci chmury skupią się na tym, by tworzyć rozwiązania pomagające skalować biznesy oraz umożliwiać im dalszy rozwój.
  6. 90% danych będzie można wykorzystać w czasie rzeczywistym za pomocą uczenia maszynowego – niedawne badanie wykazało, że tylko jedna trzecia firm jest w stanie uzyskać wymierną wartość ze swoich danych. W rezultacie wystąpić może obciążenie operacyjne, związane z zarządzaniem infrastrukturą danych, ich przenoszeniem i duplikowaniem oraz udostępnianiem. Uczenie maszynowe może pomóc w zniwelowaniu większości tych problemów.
  7. Technologie multicloud pozwolą na swobodną zmianę głównego dostawcy chmury – w nadchodzących latach firmy będą wykorzystywać strategię wielochmurową nie tylko jako sposób na zabezpieczenie swoich operacji, ale także jako sposób na przejście ze swojej „pierwszej” chmury do następnej. Badania pokazują, że duża część firm korzysta już z rozwiązań więcej niż jednego dostawcy usług chmurowych.
  8. Do 2025 roku 3 na 4 deweloperów będzie kierować się zasadami zrównoważonego rozwoju – czas ignorowania pilnej potrzeby spełnienia celów klimatycznych dobiega końca, ale firmy wciąż walczą o znalezienie skutecznych sposobów działania. Około 65% kierowników działów IT twierdzi, że chociaż chce usprawnić działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, nie wie, jak to zrobić. Kolejne 36% przyznaje, że nie ma nawet narzędzi pomiarowych do śledzenia postępów w kierunku zrównoważonego rozwoju.
  9. Bariery pomiędzy obciążeniami transakcyjnymi i analitycznymi w większości znikną – tradycyjnie obciążenia transakcyjne i analityczne miały oddzielne architektury danych. Transakcyjne bazy danych są zoptymalizowane pod kątem szybkiego odczytu i zapisu, podczas gdy analityczne bazy danych są zoptymalizowane pod kątem agregacji dużych zbiorów. W rezultacie starsze systemy danych transakcyjnych i analitycznych są w dużej mierze od siebie oddzielone. W najbliższych latach bariery pomiędzy dwoma rodzajami systemów znikną, co ułatwi sprawniejsze poruszanie się między nimi.
  10. Ponad połowa wszystkich aplikacji biznesowych będzie budowana przez użytkowników, których dzisiaj nie można określić jako profesjonalnych programistów – w miarę rozwoju organizacji coraz więcej prac programistycznych jest podejmowanych przez zespoły i osoby spoza tradycyjnych działów IT. Do 2025 roku ponad połowa wszystkich aplikacji biznesowych będzie tworzona przez osoby, które nie są profesjonalnymi programistami.

Faktoring rośnie w niepewnych czasach

Komentarz Konrada Klimka, Przewodniczącego Komitetu Wykonawczego PZF do wyników rynku faktoringu za 2022 rok.

Zamiana faktur na gotówkę zyskuje na popularności niezależnie od tego czy rynki są w fazie prosperity czy ogarnął je kryzys. Przedsiębiorcy korzystają z faktoringu ze względu na jego unikatową elastyczność. Usługa pozwala zachować płynność finansową, oferując prosty dostęp do środków na bieżącą działalność. W ostatnim roku pomimo zawirowań na rynkach znacząco wzrosły obroty firm faktoringowych w Polsce, w tym wzrosła liczba faktur, na podstawie których firmy korzystały z finansowania.

Polska weszła w 2023 r. z najwyższą od 26 lat inflacją i najniższym poziomem optymizmu konsumentów. Zjawiskom tym towarzyszą wysokie stopy procentowe, znaczne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego i utrzymująca się niepewność w otoczeniu makroekonomicznym. Z czynnikami tymi przedsiębiorcy zmagali się już w 2022 r., jednak niektóre z nich w najbliższych miesiącach mogą się nasilić i pozostać z nami na dłużej.

Pierwszoplanową rolę nadal może odgrywać inflacja, która oddziałuje na rynek faktoringu. Jej wysokość miała istotny wpływ na wartość wystawianych przez przedsiębiorców faktur, co przełożyło się na spektakularny wzrost obrotów firm faktoringowych. W 2022 r. przekroczyły one 460 mld zł, czyli blisko 100 mld więcej niż w poprzednim roku, co dało wzrost o 27 proc.

Znacząco rośnie także liczba faktur przedstawianych przez podmioty gospodarcze do sfinansowania w ramach transakcji faktoringowych. Już 24 mln tego typu dokumentów wykupiły firmy faktoringowe w 2022 r. czyli o 13 proc. więcej niż w roku poprzednim. To efekt rosnącego zapotrzebowania na gotówkę, która jest na bieżąco i sprawnie dostarczana faktorantom. Korzystanie z faktoringu jest coraz bardziej popularne i staje się dla firm alternatywnym do kredytu sposobem pozyskiwania środków na bieżącą działalność przedsiębiorstwa.

Wpływ zjawisk makroekonomicznych znajduje swoje odzwierciedlenie we wskaźnikach charakterystycznych dla rynku faktoringu. W obrotach ponownie zarysowała się nieznaczna przewaga faktoringu niepełnego nad pełnym – 51 do 49 proc. Gdy cały rynek urósł o 27 proc. faktoring niepełny zanotował wzrost o 32 proc. a pełny tylko o 22 proc.

Obroty w faktoringu międzynarodowym wzrosły o 27 proc. do poziomu ponad 80 mld zł, co  stanowi 17 proc. udział obrotach faktoringowych ogółem.

Spoglądając na perspektywy na 2023 r. faktorzy pozostają umiarkowanymi optymistami. Prognozujemy, że rynek pozostanie w fazie wzrostowej, choć jej dynamika może już nie być tak imponująca, jak w ostatnich latach.

Komentarz Łukasza Ramczewskiego z PragmaGO:

Wartość obrotu na rynku faktoringu ponownie osiągnęła prawie 30% wzrostu r/r. To świetny wynik, który potwierdza, że faktoring zyskuje coraz większą popularność wśród polskich przedsiębiorców, do czego przyczynia się działalność faktorów, w tym PragmaGO.

Warto podkreślić, że na przestrzeni lat wraz ze wzrostem obrotów wzrosła zarówno liczba klientów, jak i liczba obsługiwanych faktur. To efekt transformacji i digitalizacji rynku faktoringu. Wybrani faktorzy postawili na rozwój technologiczny i automatyzację procesów, dzięki czemu klienci faktoringowi są obsługiwani szybko, a korzystanie z usługi jest wygodne. W rezultacie w ciągu ostatnich 10 lat nastąpił pięciokrotny wzrost mocy obsługi wierzytelności przez faktorów. PragmaGO jest jednym z kilku faktorów o najwyższym stopniu digitalizacji usług. Dzięki własnemu software house na bieżąco wprowadzamy kolejne udogodnienia dla klientów, jak np. możliwość zawierania umów poprzez podpis elektroniczny, szybkie płatności Paybylink i Blik, czy automatyzację w zakresie rozliczeń. W ciągu roku skróciliśmy czas wydawania decyzji o finansowaniu o połowę.

Poprzednie dwa lata pokazały, że faktoring to finansowanie, które pomaga przedsiębiorcom także w trudnych warunkach rynkowych. Zaburzone łańcuchy dostaw spowodowane najpierw pandemią, później wojną w Ukrainie, tworzyły zatory płatnicze. Faktoring pozwalał odzyskać zamrożone pieniądze. Wzrost inflacji zmuszał firmy do kupowania towarów na zapas, aby wyprzedzić podwyżki cen. Również w tym aspekcie faktoring był sposobem na szybki dostęp do gotówki

Już wkrótce obowiązkowe stacje ładowania pojazdów w dużych budynkach niemieszkalnych

  • Od 1 stycznia 2025 roku każdy budynek niemieszkalny, niebędący własnością małego lub średniego przedsiębiorstwa, posiadający więcej niż 20 stanowisk postojowych będzie musiał posiadać minimum jeden punkt ładowania oraz niezbędną infrastrukturę na co najmniej 1 na 5 stanowisk postojowych.
  • Dla biurowca o przykładowej pow. 10 tys. m2 i wymaganego planem zagospodarowania przestrzennego 1 miejsca parkingowego na 100 m2 powierzchni użytkowej to wymóg budowy jednego punktu ładowania oraz infrastruktury dla 20 kolejnych punktów ładowania na 100 miejsc postojowych.
  • Niespełna dwa lata do wejścia w życie przepisów to bardzo niewiele na opracowanie dokumentacji i przeprowadzenie żmudnego procesu uzyskania pozwoleń, ale przede wszystkim wykonanie prac budowlanych.
  • Nieruchomości mieszkalne będą następne w kolejce, bo e-pojazdów jest coraz więcej, a ich liczba na jedną stację ładowania w Polsce wynosi już 12,8. To jeden z najgorszych wskaźników w całej UE.

Wprowadzona przez Sejm nowelizacja ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz. U. 2022 poz. 1083), a konkretnie art. 26 wprowadza obowiązek zainstalowania w terminie do 1 stycznia 2025 roku minimum jednego punktu ładowania oraz  osprzętu do poprowadzenia przewodów dla budynków niemieszkalnych posiadających więcej niż 20 miejsc postojowych, niebędących własnością małego lub średniego przedsiębiorstwa. Wymóg będzie dotyczył jednakowo biurowców, hoteli, szpitali, budynków handlowo- usługowych oraz obiektów kulturalnych, czy przemysłowo-magazynowych. Wydaje się, że 2 lata to dużo… Należy jednak pamiętać, że przez ten czas należy opracować koncepcję rozmieszczenia stacji, projekt, uzyskać niezbędne pozwolenia oraz wykonać instalację. Każdy inwestor zdaje sobie sprawę, że takie działania są nie tylko kosztowne, ale właśnie czasochłonne.

Nowy wymóg dla właścicieli i zarządców. Wbrew pozorom czasu nie jest tak wiele…

Nowe prawo narzuca obowiązek posiadania minimum jednego punktu ładowania oraz osprzętu umożliwiającego zainstalowanie jednego punktu ładowania na każde 5 stanowisk postojowych. Ustawodawca pojęcie osprzętu rozumie jako kanały na przewody i kable elektryczne umożliwiające instalację punktów ładowania na miejscach parkingowych, które znajdują się wewnątrz budynku lub do niego przylegają. Przyleganie definiuje parking powiązany pod względem własności lub innego tytułu prawnego. Te dosyć zawiłe sformułowania w praktyce oznaczają, że każdy właściciel lub zarządca nieruchomości biurowej, użyteczności publicznej, magazynowej, czy produkcyjnej, która dzisiaj nie spełnia wymagań ustawy, zobowiązany jest do poczynienia niezbędnych inwestycji w okresie niespełna dwóch lat.

– Nowe wymagania prawne oznaczają, że zarządca lub właściciel np. biurowca o przykładowej pow. 10 tys. m2, gdzie wg miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wymagane jest posiadanie jednego miejsca parkingowego na 100 m2 wynajmowanej powierzchni, będzie musiał do 1 stycznia 2025 roku zainstalować jeden punkt ładowania i infrastrukturę dla co najmniej 20 kolejnych  ładowania i wygospodarować na ten cel odpowiednią powierzchnię dla samochodów elektrycznych. Takie rozwiązania mogą być jednak kosztowne także z uwagi na wysokie ceny energii elektrycznej. Stąd też rekomendujemy przyszłym inwestorom rozważenie projektów 2 w 1, czyli inwestycji w OZE i stacje ładowania – zauważa Grzegorz Pióro, Technical Development Manager w SPIE Building Solutions.

Pojazdów elektrycznych coraz więcej.

Wprowadzane przepisy są wynikiem spełnienia wymogów m.in. unijnej dyrektywy nr 2018/844 dotyczącej charakterystyki energetycznej budynków. Mają one na celu nie tylko jej poprawę, ale również dostosowanie najbliższego otoczenia do potrzeb użytkowników aut elektrycznych. W Polsce do końca 2022 roku zarejestrowanych było ponad 64,7 tys. sztuk e-pojazdów. Jak podaje PZPM (Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego) oraz PSPA (Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych) ich liczba wzrosła w 2022 roku o 33 proc. w ujęciu rok do roku. Powoduje to, że coraz więcej właścicieli i zarządców interesuje się dostępnymi technologiami w obszarze elektromobilności.

– Odpowiedzialni za nieruchomości coraz częściej zwracają się do nas z pytaniami o montaż stacji ładowania. Wynika to nie tylko z przygotowywania się do wejścia w życie nowych przepisów. Coraz więcej osób korzysta bowiem w drodze do pracy z pojazdów elektrycznych, a inwestycje w stacje ładowania to też niewątpliwie element działań wizerunkowych świadczący o proekologicznej orientacji nieruchomości. Budynki ze stacjami ładowania uchodzą nie tylko za nowocześniejsze i bardziej prestiżowe. Stają się ponadto bardziej konkurencyjne w kwestii potencjalnego wynajmu. Niemniej należy też zdawać sobie sprawę, że dla wielu już istniejących budynków dodatkowy pobór mocy może być trudny do zrealizowania lub wymagający dużych inwestycji w nową infrastrukturę, a w każdym przypadku niezbędne będzie wykonanie sprawdzenia warunków technicznych i koncepcji instalacji stacji ładowania – podkreśla Grzegorz Pióro ze SPIE Building Solutions.

Liczba stacji ładowania rośnie, jednak Polska daleko za Europą.

Wg Licznika Elektromobilności w 2022 roku zainstalowano w Polsce ponad 600 nowych ogólnodostępnych stacji ładowania. W efekcie na koniec grudnia funkcjonowało ich 2565 (5016 punktów), ok. 40% więcej w ujęciu rok do roku. To wynik lepszy niż w latach ubiegłych. Jest jednak jedno, ale… To pogłębiająca się przepaść pomiędzy liczbą stacji ładowania, a liczbą zarejestrowanych pojazdów z napędem elektrycznym. O ile jeszcze trzy lata temu na jedną ogólnodostępną stację przypadało ich 7,4, to w 2022 roku wskaźnik ten wynosił już 12,8. To jeden z najgorszych wyników w całej Unii Europejskiej. Co więcej, aby spełnić cele unijnego Rozporządzenia o infrastrukturze paliw alternatywnych (AFIR), w ciągu najbliższych trzech lat łączna moc sieci ładowarek powinna wzrosnąć co najmniej pięciokrotnie. Wszystko to pokazuje, jaka skala wyzwań czeka Polskę w najbliższych latach. Można spodziewać się, że wprowadzane zmiany w prawie o elektromobilności również przyczynią się do stopniowej likwidacji tych dysproporcji.

– Technologia umożliwiająca dopasowanie budynków do wymagań ustawy jest stosunkowo łatwo dostępna i wciąż niedroga. Dla poszukujących najbardziej funkcjonalnych rozwiązań optymalne okażą się systemy hybrydowe obejmujące ładowarki AC, ładujące pojazdy w czasie 6-8 godzin i nieco droższe, ale szybsze ładowarki DC. Oczywiście do standardowego ładowania floty pojazdów pozostających w obiekcie przez kilka godzin wystarczające będzie stosowanie stacji ładowania AC. Urządzenia te spełniają wszystkie wymagane standardy, w tym bezpieczeństwa i umożliwiają naładowanie baterii pojazdu w czasie dostosowanym do potrzeb użytkowników. W kontekście budowy systemu niezwykle ważne jest, aby nie dopuścić do chaosu i instalacji przypadkowych urządzeń przez nieprofesjonalne podmioty. Właściwie przeprowadzony proces musi wiązać się z kompleksowym łańcuchem dostaw usług i urządzeń – od analizy potrzeb, wykonania projektu, przez wykonawstwo instalacji, montaż odpowiednio dobranego sprzętu i aż po integrację lokalnego systemu z aplikacją do ewentualnych rozliczeń kosztów sesji ładowania – podsumowuje Grzegorz Pióro ze SPIE Building Solutions.

Przepis nie ominie też budynków mieszkalnych.

Docelowo przepisy dotyczące elektromobilności nie ominą także nieruchomości mieszkalnych. Już dziś unijne prawo nakłada wobec nich konkretne wymagania. W założeniu wszystkie nowo budowane i remontowane budynki mieszkalne, które mają więcej niż dziesięć miejsc parkingowych, będą musiały posiadać odpowiednie okablowanie umożliwiające instalację stacji ładowania. Na parkingu musi ponadto znajdować się co najmniej jeden punkt ładowania, a każde miejsce postojowe być wyposażone w kable umożliwiające ich instalację. Na razie data wejścia w życie tych przepisów nie została jeszcze w Polsce ustalona.

Projekt nowelizacji KSC należy poprawić o zapisy dyrektywy NIS 2

W ostatnim czasie opublikowana została kolejna, już dziewiąta wersja projektu analizującego przepisy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Ta najnowsza propozycja co do zasady nie różni się znacząco od poprzedniej wersji tego projektu. Tym samym aktualne pozostają zastrzeżenia co do treści tej propozycji. Chodzi o niezgodność z europejską dyrektywą dotyczącą cyberbezpieczeństwa, tzw. NIS 2. Dyrektywa ta już została przyjęta, w związku z czym musi zostać wdrożona do krajowego porządku prawnego. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na postępowanie dotyczące dostawców wysokiego ryzyka. Dyrektywa akcentuje proporcjonalność środków w tym zakresie. Zgodnie z NIS2 rozwiązania przyjmowane w tym zakresie powinny uwzględniać wyniki oceny ryzyka dokonywanej na poziomie całej UE. Takie rozwiązanie pozwala na koordynację działań oraz – co szczególnie istotne – budowanie jednolitych standardów w zakresie cyberbezpieczeństwa w całej UE.

– Według KSC powstanie obowiązek zaprzestania korzystania ze sprzętu lub oprogramowania takiego dostawcy, który zostałby uznany w Polsce za dostawcę wysokiego ryzyka. To jest niezgodne z zapisami dyrektywy NIS 2, bo Unia Europejska chce prowadzić taką ocenę na szczeblu europejskim – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Piszewski, Counsel w kancelarii Maruta Wachta, specjalizujący się m.in. w zagadnieniach compliance, prawa ochrony danych osobowych i e-commerce. – Te niezgodności pomiędzy nowelizacją KSC a treścią dyrektywy są o tyle istotne, że zgodnie z zasadą lojalności oraz już ugruntowanym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, państwa członkowskie powinny powstrzymać się od tego, aby w okresie transpozycji przyjmować przepisy niezgodne z założeniami dyrektywy. Wydaje się, że w przypadku polskiego projektu nowelizacji mamy właśnie do czynienia z tego rodzaju sytuacją. W tym kontekście jedynym właściwym rozwiązaniem jest zaprzestanie procedowania tego projektu i poszukanie takiego rozwiązania, które pozwoli znowelizować przepisy KSC – ale jednak w sposób zgodny z założeniami i przepisami dyrektywy NIS 2 – zaleca Piszewski.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – styczeń 2023 r.

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 3,5% rdr do 26,5 mld zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 21,8% rdr do poziomu 690,7 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 3,2% rdr do439,4 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 6,3% rdr do 108,4 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 1,8% do 12,5 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 23,9% rdr do 13,9 TWh

W styczniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 28,1 mld zł, czyli o 0,7% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 3,5% rdr do poziomu 26,5 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,3 mld zł, o 8,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec stycznia wyniosła 61 286,58 pkt i była o 9,1% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w styczniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 40,6% rdr do poziomu 227,0 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 39,3% rdr i wyniosła 226,5 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w styczniu wyniosła 673,6 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w styczniu wyniósł 1 028,1 tys. szt., czyli o 8,4% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 21,8% rdr do poziomu 690,7 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 30,2% rdr do 121,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 9,5% rdr do 196,9 tys. szt.

W styczniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 18,9% rdr do poziomu 228,6 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 6,3% rdr do 108,4 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec stycznia 93,1 mld zł, wobec 96,1 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 3,2% rdr do poziomu 439,4 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 23,7 mld zł wobec 68,5 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 65,5% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w styczniu br. 12,5 TWh, co oznacza spadek o 1,8% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 106,9% rdr do poziomu 6,2 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 35,3% rdr do poziomu 6,3 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 23,9% rdr do 13,9 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 25,5% do poziomu 1,9 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 23,6% rdr do poziomu 12,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,5 TWh, co oznacza wzrost o 2,4% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 157,2% rdr do poziomu 10,6 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 16,6% rdr, do wolumenu 4,2 TWh.

Kapitalizacja 374 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w styczniu 2023 r. wyniosła 610,0 mld zł (129,6 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 418 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 251,3 mld zł (265,7 mld EUR).

Na Głównym Rynku w styczniu 2023 r. zadebiutowały akcje spółek: PASSUS, MOVIE GAMES i SCOPE FLUIDICS. Wszystkie były przejściami z NewConnect.

Na rynku NewConnect w styczniu 2023 r. zadebiutowały akcje spółki OLYMP S.A. (wartość oferty:
0,95 mln zł).

W styczniu br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, w porównaniu do 20 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Dwucyfrowy wzrost przychodów ze sprzedaży i rekordowa liczba klientów na otwarcie roku w TIM SA

Ze wstępnych szacunków wynika, że przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły w styczniu 2023 r. 117 mln zł, tj. o 12,2% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r.

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w styczniu 2023 r. niemal 82,3 mln zł, tj. o 8,3% więcej niż rok wcześniej.

– Początek nowego roku daje powody do ostrożnego optymizmu. Odnotowaliśmy bowiem najwyższe otwarcie roku w historii, a przecież sprzedaż w styczniu ubiegłego roku wyniosła ponad 104 mln zł, co stanowiło wysoką bazę dla bieżącego roku. Styczeń 2023 roku był też pierwszym miesiącem od maja 2022 roku z dwucyfrowym wzrostem przychodów ze sprzedaży – zauważa Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Co więcej, sprzedaż na dzień roboczy wyniosła w styczniu 2023 roku prawie 5,6 miliona złotych. A to w sytuacji, gdy pierwszy tydzień miesiąca charakteryzował się niższą aktywnością biznesową po okresie świąteczno-noworocznym i dodatkowo kończył się długim weekendem. Biorąc pod uwagę trudniejszy z makroekonomicznego puntu widzenia okres oraz sezonowo trudniejszy początek roku, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że z miesiąca na miesiąc budujemy coraz większe zaufanie i dobre doświadczenia zakupowe wśród coraz większej liczby klientów. W styczniu 2023 roku obsłużyliśmy ponad 21 tysięcy klientów. Taka liczba nie pojawiła się dotychczas w pojedynczym miesiącu w całej naszej dotychczasowej historii – dodaje Krzysztof Folta.

W ostatnim pełnym tygodniu stycznia (23-29.01.2023 r.), poprzedzającym 31. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, sprzedaż w TIM-ie miała dodatkowy, pomocowy wymiar. Podobnie jak rok temu, Spółka zdecydowała się przekazać na rzecz WOŚP złotówkę od każdego zamówienia złożonego w tym okresie na TIM.pl. – Uzbieraliśmy w ten sposób 13 760 złotych, o 14,6% więcej niż przed rokiem. Gdy dodać do tego wpłaty naszych klientów i pracowników do eSkarbonki, na konto Orkiestry trafiło dzięki TIM-owi 19 620 złotych. Dziękuję wszystkim za udział i zaangażowanie – mówi Krzysztof Folta.

Powell mówi o dezinflacji

Fed podniósł korytarz kluczowych stóp procentowych o 25 punktów bazowych (4,5 – 4,75 proc.) – nie było tu żadnego zaskoczenia. Po wcześniejszych silnych podwyżkach o 75 i 50 pb Rezerwa Federalna wróciła do tempa, które było standardem w poprzednich cyklach zacieśniania monetarnego. W opublikowanym po posiedzeniu oświadczeniu Fed nie wskazał na rychły koniec podwyżek stóp. Powell podkreślił, że USA są dopiero na początku procesu dezinflacyjnego. Ban centralny prawdopodobnie nie jest jednak zbyt daleko od szczytu stóp. Dolar osłabił się a giełdy w USA świeciły kolorem zielonym.

Od marca w USA stopy procentowe zostały podniesione o łącznie 450 punktów bazowych. Po serii silnych ruchów w górę w poprzednich miesiącach, ten wydaje się już dużo bardziej skromny i przypomina standardowe działanie z poprzednich lat. Wczorajsza decyzja była jednogłośna. Fed w oświadczeniu wspomniał o nieco niższych wskaźnikach inflacji, ale nie zmienił centralnych wytycznych polityki pieniężnej. Powell powtórzył, że „zadanie nie zostało jeszcze wykonane” a dalsze kroki są jeszcze potrzebne. Nie było również sygnału ze strony Fed-u, że możliwa jest jakakolwiek obniżka w tym roku. W ten sposób Powell chciał rozwiać nadzieje, że Rezerwa Federlana podtrzymuje perspektywę zakończenia podwyżek. Pamiętajmy jednak, że w ostatnich cyklach, nawet bezpośrednio przed szczytem stóp procentowych, nie było wyraźnych sygnałów, że Fed nie będzie dalej podnosił stóp.

To co było nowego (oprócz mniejszej skali zacieśniania) to to, że Powell podkreślił, że bank centralny obserwuje początek procesu dezinflacyjnego, choć wciąż inflacja w usługach jest wysoka. Zaznaczył, że to wciąż bardzo wczesny etap tego procesu. Zwrócił uwagę na znaczenie zmian cen w usługach z wyłączeniem kosztów mieszkania. Powell dał do zrozumienia, że rozwój płac jest kluczowym czynnikiem napędzającym trendy cenowe. Dlatego też Fed nadal zakłada, że pewne osłabienie rynku pracy jest niezbędne, by poprzez spowolnienie wzrostu płac odzyskać kontrolę nad inflacją.

Wycena przyszłej ścieżki stóp procentowych w USA została lekko obniżona. Rynek zakłada, że koniec cyklu zakończy się w okolicach 4,9 (środek przedziału) oraz oczekuje obniżek stóp już w drugiej połowie tego roku oraz mocniejszego ruchu w dół na początku 2024 roku. Zmieniła się przede wszystkim prognoza na „za rok”. Fed zmienił komunikację z tempa na zakres podwyżek, co rynek zinterpretował jako podstawę do wyjścia z zacieśniania monetarnego już w marcu.

Podwyżka w na kolejnym posiedzeniu (o 25 pb) jest raczej pewna. Kolejna (w maju) moim zdaniem będzie uzależniona od danych makro (głównie inflacyjnych) a do tego czasu obraz gospodarki może się zdecydowanie zmienić.

W konsekwencji wczorajszej konferencji prasowej dolar osłabił się. Notowanie EURUSD „skoczyło” do 1,10 – najwyższego poziomu od początku kwietnia 2022 roku. Nasdaq na koniec dnia był wyżej o 2 proc., SP500 zyskał 1,05, gorzej radził sobie Dow Jones, który zakończył handel płasko. Złoto podrożało 0 1,42 proc. i zbliżyło się do poziomu 1960 USD za uncję trojańską. Rentowność 10 letnich obligacji rządowych USA obniżyła się i aktualnie wynosi ok. 3,4 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Szybka sprzedaż dużego mieszkania to nie lada kłopot

Szybka sprzedaż dużego mieszkania może być pewnym problemem w 2023 roku. Wyjaśniamy, jakie są przyczyny tego zjawiska.

Wiele osób pomimo niskiej zdolności kredytowej regularnie śledzi doniesienia z rynku nieruchomości i sprawdza wszelkie informacje dotyczące spadków cen metrażu. Najwięcej doniesień o obniżkach pochodzi z rynku wtórnego. Chodzi przede wszystkim o używane mieszkania z dużym metrażem. Widzimy, że właściciele takich „M” są najbardziej skłonni do obniżek ceny ze względu na mniejszy popyt. Ekspert i założyciel agencji NieruchomosciSzybko.pl postanowił wyjaśnić, dlaczego największe rabaty widzimy właśnie w segmencie dużych lokali. Wiele wskazuje na to, że szybka sprzedaż dużego mieszkania będzie w 2023 roku trudniejsza niż poprzednio. Na całe szczęście, istnieją sposoby na przyspieszenie sprzedaży. Co ważne, nie chodzi tutaj o obniżanie ceny do poziomu niższego od stawki rynkowej.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Dane rynkowe potwierdzają, że w segmencie dużych mieszkań (zwłaszcza używanych) najłatwiej można wynegocjować rabat. To między innymi kwestia zdolności kredytowej, która w ciągu półtora roku mocno spadła.
  • Niektóre duże mieszkania mogą być interesujące dla nabywców w kontekście wynajmu. Taka sytuacja nie dotyczy jednak wszystkich lokali posiadających spory metraż. Poszukiwane są np. mieszkania z drugą łazienką lub osobną toaletą.
  • Ograniczony popyt dotyczy również domów. Właściciele takich nieruchomości oraz dużych mieszkań powinni teraz szczególnie inwestować w skuteczne promowanie ofert. W przeciwnym razie, szybka sprzedaż dużego mieszkania albo domu będzie trudna bez znaczącego obniżenia ceny.

Poniżej prezentujemy więcej ciekawych spostrzeżeń rynkowych, które wynikają z obserwacji doświadczonego agenta nieruchomości.

Niewiele osób posiada zdolność kredytową na duże „M”

Główna przyczyna spadku zainteresowania większymi lokalami wydaje się dość prozaiczna. Po prostu, niewiele osób wciąż posiada zdolność kredytową wystarczającą do zakupienia takich dużych „M”. W tym kontekście, warto posłużyć się przykładem. Mianowicie, w połowie 2021 roku młode, bezdzietne małżeństwo posiadające łączny dochód na poziomie 10 000 zł netto, mogło pożyczyć od banku aż 900 000 zł (na 25 lat, w ratach równych, z oprocentowaniem wynoszącym 2,41% jako suma WIBOR-u 3M równego 0,21% i marży 2,20%). Obecnie analogiczny wynik dotyczący zdolności kredytowej oscyluje na ponad dwa razy mniejszym poziomie. „Taka zmiana dotyka też osób posiadających domy na sprzedaż” – mówi Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Paradoksalnie, szybka sprzedaż dużego mieszkania może być łatwiejsza, jeśli mówimy o lokalu właściwie klasyfikowanym jako apartament. W najwyższym segmencie rynkowym, efekt ograniczenia zdolności kredytowej będzie bowiem mniej widoczny. Obrót najdroższymi nieruchomościami jest również mniej podatny na wpływ wahań koniunktury gospodarczej (np. kryzysów i spowolnień gospodarczych). W praktyce osoby, które interesuje szybka sprzedaż dużego mieszkania, zwykle chcą się jednak pozbyć tańszego lokalu. Typowego M4 nie można sklasyfikować jako apartament. „Do takiej kategorii na pewno nie zaliczymy na przykład czteropokojowego mieszkania z wielkiej płyty położonego w dzielnicy Praga-Południe (na Gocławiu)” – komentuje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Popyt związany z najmem nieco poprawia sytuację rynku

Oczywiście, trzeba brać pod uwagę obecny popyt związany z najmem, który nieco kompensuje ubytek transakcji finansowanych kredytem. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że szybka sprzedaż dużego mieszkania inwestorowi zainteresowanemu wynajmem nie zawsze jest możliwa. Taki inwestor ma bowiem obecnie do dyspozycji wiele ofert większych lokali, wśród których może wybierać najbardziej atrakcyjne. Chodzi między innymi o mieszkania, które cechują się dobrą lokalizacją i posiadają osobne WC albo nawet dwie łazienki. Osoba kupująca duży lokal w związku z wynajmem, często szuka mieszkania, które nie będzie wymagało dużych nakładów przed wynajęciem „na pokoje”. „Jeżeli natomiast mówimy o lokalach do remontu, to inwestor będzie oczekiwał atrakcyjnej ceny” – dodaje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Na stołecznym rynku wtórnym widać już zmiany cenowe …

W kontekście analizowanego tematu, warto powołać się na ciekawe dane z warszawskiego rynku wtórnego, które niedawno zaprezentował Narodowy Bank Polski. Ta instytucja w swoim kwartalnym raporcie podaje, że w stolicy od kwietnia do czerwca 2022 r. średnia ofertowa cena mieszkania liczącego ponad 80 mkw. wynosiła 14 458 zł/mkw. Trzy miesiące później, analogiczna stawka była niższa o około 900 zł/mkw. (13 591 zł/mkw.) Tak dużych spadków nie odnotowano w przypadku używanych mieszkań o mniejszej powierzchni. „Warto obserwować kolejne raporty i dane cenowe, które prawdopodobnie będą potwierdzać trudniejszą sytuację sprzedawców dużych M” – uważa Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Szybka sprzedaż dużego mieszkania bez rabatu jest możliwa

Powyższe informacje na pewno nie stawiają w optymistycznym świetle sytuacji osób posiadających większy lokal na sprzedaż. Trudno przypuszczać, że szybka sprzedaż dużego mieszkania w 2023 roku będzie łatwa – nawet jeśli lato i jesień przyniesie spadek inflacji, a zimą Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe NBP. Warto dodać, że rynek używanych i dużych mieszkań w mniejszym stopniu może być stymulowany przez nowy, rządowy program tanich kredytów z oprocentowaniem wynoszącym 2,00% + marża. „Ograniczeniem będzie bowiem zapowiadany limit wartości takich „hipotek” (500 000 zł/600 000 zł)” – twierdzi Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wydaje się jednak, że szybka sprzedaż dużego mieszkania jest możliwa w 2023 roku. Właściciel takiego lokum będzie jednak musiał zadbać o właściwe promowanie oferty (m.in. przy pomocy atrakcyjnych zdjęć oraz filmów). W obecnych warunkach konieczne jest też skuteczne przyciąganie uwagi osób potencjalnie zainteresowanych większymi mieszkaniami. Przykładem są inwestorzy oraz zamożniejsi rodzice wychowujący co najmniej trójkę dzieci. O odpowiednią promocję oferty najlepiej zadba bardzo dobry agent nieruchomości. „W praktyce oznacza to pośrednika pracującego na wyłączność, który nie obawia się trudniejszych zadań” – podsumowuje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Deloitte: Co trzeci przedstawiciel globalnego przemysłu naftowego i gazowego uważa, że rosnący popyt napędza inwestycje w niskoemisyjne źródła energii

Zakłócenia w handlu energią między Europą a Rosją doprowadziły światowe ceny paliw do rekordowych poziomów. Z drugiej strony, niedobory surowców odnawialnych oraz wyzwania związane z łańcuchem dostaw technologii niskoemisyjnych ograniczyły postępy transformacji energetycznej. Jak wynika z przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte raportu 2023 Oil and Gas Industry Outlook, branży paliwowej w 2023 r. najprawdopodobniej uda się utrzymać dyscyplinę kapitałową oraz osiągnąć niespotykany wcześniej poziom bilansu. Może to pomóc firmom przezwyciężyć niedoinwestowanie energii w ostatnich latach i przyspieszyć transformację energetyczną.

Zakłócenia w dostawach i niestabilność cen nie jest niczym nowym dla przemysłu ropy naftowej i gazu. W ciągu ostatnich siedmiu lat branża notowała kilka bardzo wyraźnych wzrostów i równie dotkliwych spadków: od poziomu powyżej 100 dol. za baryłkę w 2014 r. do 37 dol. za baryłkę w 2020 r. Zdaniem ekspertów Deloitte, obecna sytuacja jest jednak wyjątkowa. Zbieg kilku czynników gospodarczych, geopolitycznych, handlowych, politycznych i finansowych zaostrzył problem niedoinwestowania i spowodował ponowną korektę na światowych rynkach energii.

Wszystkie trzy elementy równania bilansu energetycznego – bezpieczeństwo energetyczne, dywersyfikacja dostaw i transformacja niskoemisyjna – znajdują się pod silną presją. Cały sektor stoi w obliczu obaw skupiających się na tych trzech obszarach. Dotyczą one niepewności w zakresie regulacji prawnych i zmieniających się polityk energetycznych, obserwowanego impasu w zakresie możliwości alokacji kapitałów i wreszcie niecodziennych wzrostów i fluktuacji cen energii – mówi Michał Zieniewski, radca prawny, partner w kancelarii Deloitte Legal.

Postępowanie zgodnie z wymaganiami inwestorów dotyczącymi zrównoważonego podejścia do biznesu oraz utrzymywania dyscypliny finansowej spowodowało, że nakłady inwestycyjne w sektorze paliwowym w 2022 r. zmalały, a sytuacja na rynku była bardzo trudna. Zakłócenia w handlu gazem i węglem między Europą a Rosją doprowadziły ceny paliw do bardzo wysokich poziomów. Ponadto, niedobór surowców (m.in. stali, aluminium) wykorzystywanych w rozwoju odnawialnych źródeł energii oraz wyzwania związane z łańcuchem dostaw technologii niskoemisyjnych wpłynęły na postępy w transformacji energetycznej.

Zdaniem ekspertów Deloitte na to, w jaki sposób i w jakich obszarach branża będzie inwestować w 2023 r. wpływ będzie miało wiele czynników. Należą do nich działania i decyzje podejmowane obecnie, takie jak: dążenie do osiągnięcia równowagi między zwiększaniem skali inwestycji a utrzymaniem dyscypliny kapitałowej przez spółki naftowo-paliwowe; zmieniająca się rola spółek sektora w przyspieszeniu i zabezpieczeniu transformacji energetycznej; dynamika popytu na gaz ziemny i jej wpływ na przyjmowane strategie; dostosowanie przemysłu rafineryjnego do zmian na rynkach energii; charakter zawieranych transakcji, łączący wzajemny wpływ bezpieczeństwa energetycznego i transformacji.

Branża ropy i gazu prawdopodobnie wejdzie w rok 2023 z najzdrowszym jak dotąd bilansem i utrzymującą się dyscypliną kapitałową, co może pomóc firmom przełamać ograniczony poziom inwestowania w obszarze odnawialnych źródeł energii w ostatnich latach i przyspieszyć transformację energetyczną. Wyniki badania Deloitte pokazują, że zdecydowana większość respondentów pozytywnie lub umiarkowanie pozytywnie postrzega perspektywy branży w nadchodzącym roku – tak oceniło aż 93 proc. pytanych.

Popyt napędza przejście na czystą energię

Wysokie ceny surowców i rosnące obawy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego powodują pilną i rosnącą potrzebę dywersyfikacji dostaw i przyspieszenia transformacji energetycznej. W rezultacie, inwestycje przedsiębiorstw sektora paliwowego w czystą energię rosły średnio o 12 proc. każdego roku od 2020 r. i oczekuje się, że w 2022 r. wyniosą około 5 proc. całkowitych wydatków branży, w porównaniu z mniej niż 2 proc. w 2020 r.

Amerykańscy respondenci badania Deloitte zidentyfikowali czynniki, które umożliwiłyby oczekiwane w 2023 r. zwiększenie inwestycji w czyste źródła energii. Najwięcej, bo 30 proc. badanych wskazało przede wszystkim zwiększony popyt na taką energię, a niemal jedna czwarta (24 proc.) wybrała dostępność lepiej skalowalnych i ekonomicznie opłacalnych rozwiązań niskoemisyjnych. Znacznie mniejszą popularnością cieszyły się takie wskazania jak wysokie ceny energii (16 proc.), koszty emisji (14 proc.), zwiększone niskoemisyjne inwestycje rządowe (10 proc.) czy bardziej restrykcyjne regulacje (6 proc.).

Przyspieszenie inwestycji w czystą energię wymaga czasochłonnego rozwoju popytu oraz dojrzałości technologicznej. Na tempo inwestycji transformacyjnych mogą wpływać takie czynniki jak utrzymujące się wysokie ceny gazu ziemnego, powodujące, że zielony wodór i biometan staną się bardziej atrakcyjne dla przyszłych inwestycji w porównaniu z niebieskim wodorem. Co więcej, inflacja może powodować sprzeciw wobec wykorzystywania produktów rolnych do wytwarzania biopaliw, a nie żywności. Nie możemy też zapominać o wyzwaniach związanych z instalacjami wodorowymi oraz infrastrukturą do wychwytywania i składowania dwutlenku węgla – mówi Paweł Łączkowski, radca prawny, Partner Associate, Deloitte Legal.

Nowe podejście sektora do wykorzystania gazu ziemnego

Po inwazji Rosji na Ukrainę zaczęła zmieniać się polityka energetyczna w Stanach Zjednoczonych i Europie. W rezultacie zmalało tempo wycofywania się z wykorzystania gazu ziemnego, a większy akcent został położony na redukcję generowanych w ten sposób emisji, m.in. poprzez opracowywanie i wdrażanie czystszych alternatyw. Jak wskazują eksperci Deloitte, w 2023 r. można oczekiwać wzrostu inwestycji w tym obszarze, w tym nakładów zmniejszających intensywność emisji wynikających z użycia gazu ziemnego i funkcjonowania powiązanej infrastruktury.

Do inwestycji w gaz ziemny, przy jednoczesnym zapewnieniu redukcji emisji, mają zachęcać takie czynniki, jak unijna taksonomia, uznająca obecnie wykorzystanie tego paliwa za działalność gospodarczą zrównoważoną środowiskowo. Podstawowym warunkiem jest jednak to, że nowe projekty dotyczące gazu będą zastępować instalacje bazujące na węglu osiągną redukcje emisji, a do 2035 roku w pełni przestawią się na gazy odnawialne lub niskoemisyjne. Istotne wydaje się też wspólne oświadczenie USA i KE w sprawie europejskiego bezpieczeństwa energetycznego, w którym określono zobowiązania do zwiększenia eksportu LNG z USA do Europy do 2030 r. oraz do podjęcia wysiłków na rzecz zmniejszenia intensywności emisji gazów cieplarnianych w nowej infrastrukturze LNG.

– Oczekuje się, że w 2023 r. sytuacja na rynku gazu ziemnego będzie napięta, a popyt w Europie i Azji będzie pochłaniał rosnący wolumen eksportu LNG. Około 45 proc. ankietowanych przez Deloitte firm zauważyło, że niekorzystne otoczenie regulacyjne i znaczne nakłady kapitałowe mogą hamować dalsze inwestycje w wydobycie gazu ziemnego. Możemy spodziewać się, że w nadchodzącym roku te warunki ulegną poprawie, a inwestycje w infrastrukturę gazową poczynione w latach 2022-2023 przyczynią się do zrównoważenia sytuacji na rynku paliwowym w tej dekadzie – mówi Robert Karczmarczyk, dyrektor, Risk Advisory, Corporate Risk & Energy, Deloitte.

Branża paliwowa osiągnęła w tym roku rekordowe zyski, co pozwoliło na zapewnienie wystarczających środków na finansowanie strategii rozwoju w 2023 r. Z jednej strony, firmy tego sektora doświadczają dynamicznych ograniczeń handlowych i musza mierzyć się z niepewnością makroekonomiczną w nadchodzącym roku. Z drugiej, otrzymały również wyraźny sygnał zapotrzebowania na zabezpieczenie dostaw w krótkim horyzoncie czasowym przy jednoczesnej możliwości przejścia na czystszą energię w perspektywie długoterminowej. Zdaniem ekspertów Deloitte w 2023 r. należy się spodziewać wykorzystania dynamiki zmian zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego w celu nabycia aktywów związanych z gazem ziemnym i odpornej infrastruktury przesyłowej.

Prognozowany jest też trend przyspieszający transformację energetyczną, który sprzyja inwestycjom we wspólne przedsięwzięcia i partnerstwom na rzecz komercjalizacji nowych technologii wytwarzania czystej energii. Należą do nich innowacje, np. w zakresie wychwytywania, wykorzystania i składowania dwutlenku węgla i wytwarzania czystego wodoru. Poza tym, należy oczekiwać ograniczania emisji operacyjnych poprzez nabywanie aktywów o zrównoważonym profilu ESG, a także wykorzystanie integracji pionowej do łagodzenia skutków inflacji w sektorze usług dla branży ropy naftowej i gazu.

Co 3. Polak w ciągu ostatniego półrocza nie odłożył żadnych pieniędzy

Blisko 70 proc. Polaków przyznaje, że obecnie jest im coraz trudnej oszczędzać pieniądze. Podobnie liczna grupa uważa, że chcąc odkładać, muszą zrezygnować z jakichś wydatków. Prawie 2/3 konsumentów w ostatnim czasie zgromadziło mniej gotówki niż wcześniej. Taki obraz portfeli rodaków daje badanie „Oszczędzanie Polaków podczas inflacji”, przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów.

Dane KRD wskazują, że w tym roku sytuacja finansowa Polaków może się pogorszyć. Na koniec 2022 r. ich zadłużenie sięgało 44,4 mld zł. Nieuregulowane zobowiązania miało 2,37 mln osób. Przez cały miniony rok przybywało zarówno długów, jak i dłużników, choć jeszcze w 2021 r. widoczny był trend zniżkowy.

Tymczasem ponad 1/2 Polaków deklaruje, że posiada oszczędności, ale 40 proc. z nich było zmuszonych sięgnąć po zgromadzone środki z powodu rosnących cen i kosztów utrzymania. 31 proc. osób wykorzystało w tym celu 1/10 odłożonych pieniędzy, 37 proc. „odmroziło” 30 proc. gotówki, a 23 proc. badanych zużyło niemal połowę oszczędności.

Kobiety częściej sięgają do skarpety

Do posiadania oszczędności bardziej przyznają się mężczyźni niż kobiety (60 proc. vs 49 proc.), ale to panie częściej po nie sięgają. Decyduje się na to 44 proc. przedstawicielek płci piękniej, podczas gdy wśród mężczyzn tylko co 3. badany.

Ale w obecnych warunkach ekonomicznych nie jest ławo odkładać. Odczuwa to prawie 70 proc. respondentów, a aż 59 proc. uważa, że po kolejnych podwyżkach cen towarów i usług w ogóle nie będzie ich na to stać. Ci, którzy chcą się zabezpieczyć finansowo, przyznają, że będą musieli zrezygnować z różnych wydatków. Stwierdza tak 67 proc. osób. Tylko 36 proc. udaje się odkładać co miesiąc taką samą, ściśle określoną kwotę.

Jednak co 3. Polak w ciągu ostatnich 6 miesięcy nie zgromadził żadnych pieniędzy ze względu na rosnące koszty utrzymania.

– Jeszcze nie tak dawno temu, kiedy zarobki rosły, a inflacja omijała polską gospodarkę, wielu konsumentom wydawało się, że brak zabezpieczenia finansowego nie jest problemem, bo przecież żyją na przyzwoitym poziomie. Ale to właśnie wtedy był najlepszy czas na odkładanie pieniędzy. Dziś, kiedy inflacja daje nam w kość, coraz mniej osób jest w stanie akumulować gotówkę. Znajduje to zresztą odzwierciedlenie w naszym badaniu. 69 procent pytanych przez nas konsumentów mówi wprost, że obecnie odkładanie jakichkolwiek kwot staje się coraz trudniejsze – stwierdza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Według GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2022 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku poszybowały o 16,6 proc. W stosunku do listopada 2022 r. ceny skoczyły o 0,1 proc. Wzrost w całym minionym roku wobec wcześniejszego wyniósł 14,4 proc.

Pieniądze idą na bieżąco

W gronie konsumentów, którzy nie są w stanie gromadzić żadnych oszczędności, 67 proc. wskazuje, że wydaje wszystkie pieniądze na bieżąco. Co 5. stwierdza, że odkładanie oznaczałoby zbyt wiele wyrzeczeń. Ale co 20. przyznaje, że nie panuje nad portfelem i zwykle wydaje za dużo. Tylko 7 proc. badanych w przypadku problemów finansowych może liczyć na rodzinę lub partnera.

13 proc. badanych nie zamierza oszczędzać w najbliższej przyszłości, ale 54 proc. osób już tak. Aż 1/3 nie jest w stanie określić, czy będzie to możliwe ze względu na niepewną sytuację gospodarczą. Spośród tych, którzy chcą gromadzić finansowe zapasy, szczególnie często zamierzają to robić konsumenci z młodszych grup wiekowych, tj. 18-24 lata oraz 25-34 lata.

Kredyty nisko w hierarchii płatności

Jednak aby myśleć o zabezpieczeniu przyszłości i móc odkładać pieniądze, trzeba najpierw opłacić bieżące zobowiązania. W pierwszej kolejności prawie połowa Polaków reguluje rachunki za prąd, a 1/4 wskazuje, że są to opłaty czynszowe. Tylko 14 proc. uważa, że najwyższy priorytet mają raty zaciągniętych kredytów.

– Opłaty czynszowe i prąd zawsze zajmują u konsumentów najwyższy priorytet, co jest związane z koniecznością zapewnienia sobie bytu. Ponadto, o ile zobowiązania mieszkaniowe ma niemal każda rodzina, o tyle kredyt już nie. Dlatego z pozoru niska pozycja rat kredytowych w hierarchii comiesięcznych rachunków nie powinna dziwić. Z naszego doświadczenia w egzekwowaniu należności wynika, że część dłużników, zwłaszcza młodych, podchodzi dość nonszalancko do konieczności spłaty zobowiązań finansowych. Dotyczy to nawet kredytów, choć wiadomo, że banki są skrupulatne w dochodzeniu zapłaty. Nasi negocjatorzy w rozmowach z takimi dłużnikami spotykają się ze stwierdzeniami typu „Nie zapłaciłem raty, bo była promocja na bilety lotnicze i pojechałem na wakacje” – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Najczęstszą pozycją opłacaną w drugiej lub trzeciej kolejności są rachunki za wodę (45 proc. wskazań), prąd (33 proc.), gaz (25 proc.) oraz telefon (24 proc.). Na samym końcu listy priorytetowych opłat są rachunki za Internet oraz TV.

Badanie „Oszczędzanie Polaków podczas inflacji” zostało przeprowadzone w grudniu 2022 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej na reprezentatywnej grupie dorosłych Polaków (N=1008) metodą CAWI.

Bain&Co.: Rekordowa wartość fuzji i przejęć w Polsce w 2022 roku, perspektywy optymistyczne

Łączna wartość transakcji fuzji i przejęć w Polsce osiągnęła rekordowy poziom ok. 20 mld dolarów w 2022 roku, wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Bain & Company. Eksperci spodziewają się, że pomimo trudnej sytuacji makroekonomicznej i geopolitycznej, aktywność inwestorów utrzyma się w tym roku na wysokim poziomie, m. in. za sprawą bardziej atrakcyjnych wycen przejmowanych spółek.

Łączna wartość transakcji w Polsce była o ok. 1 mld dolarów wyższa niż w 2021 roku i niemal dwukrotnie większa niż w ostatnim przed wybuchem pandemii w 2019 roku. Szacunki Bain & Company uwzględniają przejęcia dokonane przez inwestorów branżowych oraz spółki portfelowe należące do funduszy private equity. Do rekordowego ubiegłoroczny wyniku przyczyniły się dwa przejęcia dokonane przez koncern PKN Orlen – Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) i Grupy Lotos.

Jak wynika z naszych analiz w ubiegłym roku wartość transakcji M&A w Polsce wzrosła o około 7 proc., a ich liczba o ponad jedną trzecią. Po kilku miesiącach niepewności spowodowanej wybuchem wojny w Ukrainie, inwestorzy powrócili do zakupów i spodziewamy się, że ta wzmożona aktywność utrzyma się także w tym roku – mówi Paweł Szreder, Partner Bain & Company. – Sprzyjać temu będzie spadek wycen aktywów, zwłaszcza w sektorze technologii i ochrony zdrowia.

Eksperci Bain & Company szacują, że średnia cena, po jakiej w ubiegłym roku inwestorzy strategiczni kupowali spółki spadła na świecie do najniższego poziomu od 10 lat i wyniosła 11,9 razy zysk EBITDA. Rok wcześniej inwestorzy płacili średnio 15,4-krotność zysku, co było najwyższym poziomem w historii. Analitycy spodziewają się, że w najbliższym czasie utrzyma się presja na dalszy spadek wycen spółek.

Jak pokazują nasze analizy, inwestorzy branżowi, którzy podczas poprzednich okresów dekoniunktury gospodarczej decydowali się na przejęcia innych firm, wygrywali. Te odważne decyzje przynosiły bardzo dobre stopy zwrotów. Dlatego teraz, gdy ceny spółek są niższe, warto szukać okazji inwestycyjnych – twierdzi Paweł Szreder.

Wśród największych transakcji na polskim rynku, oprócz tych zrealizowanych przez PKN Orlen, był zakup spółki Lotos Paliwa przez węgierski MOL i Rafinerii Gdańskiej przez koncern Saudi Aramco. Istotne były też transakcje wyjścia z inwestycji przez fundusze private equity, w wyniku czego PKP Energetyka została przejęta przez Polską Grupę Energetyczną a Grupa Inelo przez Eurowag. Dużą transakcją o rzadkiej na polskim rynku strukturze był także wykup menedżerski Grupy Empik przez prezeskę zarządu Ewę Szmidt-Belcarz.

Jak przewidują eksperci Bain & Company, w tym roku w centrum zainteresowania inwestorów pozostanie branża technologiczna. Uwaga będzie się koncentrować nie tylko na spółkach, które specjalizują się w segmencie IT, ale także na firmach, które wykorzystują innowacyjne rozwiązania do usprawniania działalności i rewolucjonizują swoje branże. Dotyczy to na przykład sektora handlu, medycznego czy finansowego.

Podobnie jak w latach ubiegłych celem przejęć w Polsce mogą być spółki z sektora ochrony zdrowia, a także producenci dóbr konsumpcyjnych i spółki przemysłowe, m.in. ze względu na możliwości rozwijania sprzedaży eksportowej, czemu sprzyjać mogą zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw. Atrakcyjny jest nadal sektor odnawialnych źródeł energii, szczególnie w obszarze fotowoltaiki. Zdaniem ekspertów Bain & Company, branża ta wciąż jest mocno rozdrobniona i jednocześnie wymaga znacznych nakładów finansowych za sprawą przyspieszającej dekarbonizacji.

Gorącym tematem w najbliższych latach będą inwestycje w sektory, które mogą skorzystać na dynamicznym trendzie budowy gospodarki zeroemisyjnej. Dotyczy to nie tylko spółek wytwarzających energię ze źródeł odnawialnych, ale też szeroko pojętej branży elektromobilności, logistyki czy magazynowania energii dodaje Paweł Szreder.

Pełen raport na temat trendów na światowym rynku fuzji i przejęć Global M&A Report 2023 dostępny jest na stronie: bain_report_global_m_and_a_report_2023.pdf

Zainteresowanie rynkami zagranicznymi napędzi cyfryzację polskiej branży inwestycyjnej

Akcje spółek zagranicznych stanowią coraz większy odsetek w rodzimych portfelach. Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Inwestorów w 2022 r. było to niemal 30 proc., co oznacza wzrost o ok. 20 proc. w ciągu pięciu lat. Według ekspertów trend ten będzie się umacniał, co ma związek z wojną w Ukrainie i obawami dotyczącymi polskiego rynku. Nie bez znaczenia jest również obniżenie kosztów inwestycji oraz rozwój technologii, który ułatwia lokowanie kapitału poza granicami kraju osobom nieposiadającym specjalistycznej wiedzy na temat finansów.

Jak podkreśla Artur Trunowicz, dyrektor pionu rynku kapitałowego w Asseco, obecnie mamy do czynienia z postępującą demokratyzacją branży inwestycyjnej. Nowoczesne technologie sprawiają, że coraz szersze grono użytkowników ma dostęp do specjalistycznej wiedzy i wyników analiz. To znacznie ułatwia podejmowanie świadomych decyzji osobom indywidualnym. W tym środowisku dobrze odnajdują się młodzi inwestorzy, którzy oczekują sprawnych i intuicyjnych narzędzi już na etapie tworzenia planu lokaty kapitału. Przykładem takiego rozwiązania jest robodoradztwo, wykorzystujące sztuczną inteligencję lub określone algorytmy, wspierające inwestora jak PROMAK MATE stworzony przez Asseco. Cyfrowi asystenci pozwalają wybrać portfel inwestycyjny na podstawie oczekiwań użytkownika, a następnie przeprowadzić symulację przed wykonaniem transakcji.

Zarówno zainteresowanie rynkami zagranicznymi, jak i demokratyzacja branży inwestycyjnej sprawiają, że domy i biura maklerskie wciąż muszą rozbudowywać oferowane klientom narzędzia i usługi cyfrowe. Zdaniem eksperta Asseco poniższe trendy zdeterminują kierunki ich rozwoju:

Superapps

Superaplikacje (ang. superapps) są jednym z 10 trendów technologicznych wskazanych przez Gartnera na rok 2023. Analitycy przewidują, że w najbliższych trzech latach „aplikacje parasolowe” ułatwią m.in. skalowanie, poprawią doświadczenia klienta, zoptymalizują działanie organizacji, a także przyczynią się do zrównoważonego wykorzystania technologii. Zgodnie z prognozami Gartnera, do 2027 r. ponad 50 proc. populacji będzie aktywnymi użytkownikami superapps. Według eksperta Asseco, trend ten z powodzeniem mogą wykorzystać firmy brokerskie. „Obecnie nie wszyscy nasi klienci korzystają z rozwiązań mobilnych umożliwiających inwestycje na giełdzie. Dużym ułatwieniem byłoby włączenie ich w środowisko bankowe, tak aby użytkownik mógł łatwo przełączyć się z aplikacji swojego banku na maklerską, bez potrzeby dodatkowego uwierzytelniania. To z pewnością przełożyłoby się na jeszcze większą dostępność narzędzi inwestycyjnych. Pamiętajmy, że z bankowości mobilnej korzysta już 22 mln użytkowników” – mówi Artur Trunowicz.

Integracja firm brokerskich i dostęp do większej liczby rynków

Coraz większa liczba polskich inwestorów szuka możliwości pomnażania kapitału na giełdach zagranicznych. Wynika to m.in. z nasycenia rodzimego rynku chęci zdywersyfikowania portfela inwestycyjnego, a także obaw związanych z wojną w Ukrainie. Nie bez znaczenia jest również rozwój technologii, która ułatwia dostęp do giełd zagranicznych i daje możliwość lokowania kapitału w dużych międzynarodowych spółkach, takich jak Apple, Microsoft, Visa, Tesla czy Bosch. Ich potencjał wzrostu jest większy, a ryzyko wpływu sytuacji geopolitycznej na wartość inwestycji dużo niższe.

Inwestorzy potrzebują aplikacji, które będą dawały dostęp do różnych rynków, integrowały wiele giełd i pozwalały w łatwy, spójny sposób sprawdzać informacje o kursach zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jak przekonuje Artur Trunowicz z Asseco, ergonomia cyfrowych narzędzi i doradztwo inwestycyjne będą w nadchodzących latach decydowały o przewadze konkurencyjnej domów i biur maklerskich.

Inwestycja w architekturę hybrydową i mikroserwisy

Rynek kapitałowy charakteryzuje duża dynamika zmian. Trudno dokładnie przewidzieć wzrost aktywności inwestorów. Wszelkie zmiany rynkowe i nagłe zainteresowanie określonymi produktami finansowymi wymagają odpowiedniej mocy obliczeniowej. Domy i biura maklerskie muszą wciąż rozwijać infrastrukturę IT, aby sprostać zapotrzebowaniu klientów. Zdaniem Artura Trunowicza przyszłością jest architektura hybrydowa, gdzie część procesów jest obsługiwana w chmurze, a część, w szczególności te bardziej wrażliwe, on-premise. Takie podejście pozwala na większą elastyczność i szybsze reagowanie na trendy rynkowe. Niestety obecnie brokerzy przejawiają dość dużą nieufność wobec technologii cloud computing. Ma to związek z jednej strony z brakiem doświadczenia branży brokerskiej w pracy z tymi technologiami, z drugiej z faktem, że przetwarzane informacje są poufne i niezwykle wrażliwe.

Jak podkreśla ekspert Asseco, nie mniej istotnym trendem jest rozbudowa zasobów IT w oparciu o architekturę mikroserwisową, która umożliwia wykorzystanie potencjału środowisk chmurowych. Rozwój domów i biur maklerskich wymaga nieustannych innowacji technologicznych, których wprowadzenie poprzedza faza testów. Firmy brokerskie muszą zachować ciągłość działania, dlatego wszelkie zmiany powinny odbywać się w osobnych środowiskach pre-produkcyjnych wspomaganych automatami przeprowadzającymi testy regresji. Dzięki temu udaje się zapewnić dobre doświadczenia użytkowników, wprowadzając potrzebne aktualizacje.

Przedostatnia podwyżka stóp w USA?

FED podniósł podstawową stopę procentową o 0,25 pp. Rynek spodziewał się takiej decyzji, tak samo jak spodziewa się jeszcze jednej podwyżki w marcu, po którym prawdopodobnie nastąpi zakończenie cyklu. Potem, na przełomie 2023 i 2024 roku, stopy powinny zacząć spadać. Zakończenie cyklu podwyżek to szansa dla giełd na wyjście bessy i spokojną odbudowę wycen.

FED nie zaskoczył rynku kolejny raz podnosząc stopy procentowe. Obecny cykl podwyżek zapoczątkowany w marcu 2022 roku przyniósł najszybszy i najbardziej agresywny wzrost amerykańskich od lat 80-tych XX wieku. Po podwyżkach o 0,25 pp. w marcu i 0,50 pp. w kwietniu 2022, nastąpiły aż cztery podwyżki po 0,75 pp.. Teraz jednak siła podwyżek słabnie wraz ze spadkiem inflacji i skutecznością poprzednich wzrostów stóp. W grudniu FED podniósł stopy o 0,50 pp, a dziś już tylko o 0,25 pp. Rynek przewiduje, że od zakończenia cyklu dzieli nas już tylko jedna minimalna podwyżka o 0,25 pp. w marcu.
W ten sposób cykl się zakończy i nastąpi rynkowy przewrót. Wtedy będziemy czekać na pierwsze obniżki stóp, które zależnie od postępów w obniżaniu się inflacji mogą nastąpić na pod koniec 2023 lub raczej w pierwszej połowie 2024 roku.

Zakończenie serii podwyżek stop w USA to szansa dla rynków na wyjście z bessy i spokojne odbudowywanie się. Przewidujemy, że proces ten będzie następował stopniowo. To powinno przynieść poprawić się wyceny wielu spółek, przy jednoczesnym spadku zysków i pogorszeniu wyników finansowych (co już obserwujemy, ale w mniejszej skali niż się spodziewaliśmy). Będzie to efekt spowolnienia gospodarczego. Jednak nowe prognozy pokazują, że spowolnienie nie będzie tak silne jak się spodziewano wcześnie. Według najnowszej prognozy MFW amerykańska gospodarka wzrośnie w tym roku o 1,4 proc., podczas gdy w październiku prognozowano wzrost o 1 proc. Może to oznaczać, że USA mogą nawet uniknąć recesji w 2023 roku.

Dobre dane o PKB za IV kwartał a także sytuacja na rynku pracy dają teoretycznie możliwość dokonania więcej niż jeszcze jednej podwyżki stóp. Jerome Powell już kilkakrotnie powtarzał, że łatwiej poradzi sobie z sytuacją gdy stopy zostaną podniesione zbyt mocno w stosunku do potrzeby schładzania gospodarki, niż gdyby miał walczyć z inflacją z powodu niewystarczającego wzrostu stóp. Jednak inflacja także spada i grudniu wyniosła 6,5 proc. r/r. Jeśli zatem nie dojdzie do zahamowania spadku inflacji, w marcu czeka nas ostatnia podwyżka stóp w USA.

Jutro czekają nas także podwyżki stop w stercie euro i Wielkiej Brytanii. EBC i Bank Anglii zdecydują się najprawdopodobniej na podwyżki 0,50 pp.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro w Polsce

XTB opublikowało wstępne wyniki za 2022 rok

  • Skonsolidowany zysk netto w 2022 roku: 765,7 mln zł, o 222,0% więcej niż w 2021 roku
  • Ponad 51 tysięcy klientów pozyskanych w IV kwartale i łącznie ponad 196,8 tys. w 2022 roku
  • Wzrost kwartalnego wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD o 60,3% r/r – z 1,074 mln do 1,720 mln lotów
  • Zwiększenie rentowności na lota rok do roku o 48,9%

XTB przedstawiło wstępne wyniki finansowe za 2022 rok. W tym okresie spółka wypracowała skonsolidowany zysk netto w wysokości 765,7 mln zł, który był aż o 222% wyższy niż w 2021 roku. Wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych oraz aktywne działania marketingowe spowodowały, iż miniony rok był również rekordowy pod względem liczby pozyskanych klientów.

Dynamiczny rozwój XTB, przy korzystnych uwarunkowaniach rynkowych spowodował, iż w 2022 roku zanotowano rekordowe wyniki finansowe. W całym 2022 roku XTB wypracowało skonsolidowany zysk netto na poziomie 765,7 mln zł i jest to ponad 3-krotnie więcej niż w poprzedzającym roku (237,8 mln zł). Przychody z działalności operacyjnej po czterech kwartałach minionego roku osiągnęły wartość 1 444,2 mln zł, wobec 625,6 mln zł w 2021 roku. Zwiększenie przychodów o niemal 140% w stosunku rok do roku jest rekordowym osiągnięciem w historii Grupy. Natomiast koszty działalności operacyjnej w 2022 roku ukształtowały się na poziomie 558,6 mln zł (w 2021 roku: 348,8 mln zł).

W 2022 roku kontynuowany był trend dynamicznie rosnącej bazy klientów, jak i liczby aktywnych klientów. W IV kwartale 2022 roku XTB pozyskało ponad 51 tys. klientów, co łącznie z wynikami z poprzednich kwartałów owego roku, daje łącznie ponad 196,8 tys. nowych klientów za cały miniony rok. Tym samym, w każdym z czterech kwartałów firma zrealizowała deklaracje zakładające pozyskanie średnio co najmniej 40 tys. klientów kwartalnie. Łączna liczba klientów na koniec IV kwartału przekroczyła 614,9 tys. Ważnym wskaźnikiem wpływającym na wynik jest średnia liczba aktywnych klientów – ta w IV kwartale wyniosła 161 tys. w porównaniu z 127 tys. w analogicznym okresie poprzedzającego roku. Natomiast w całym 2022 roku średnia liczba aktywnych klientów wyniosła 153 tys. (w 2021 roku: 112 tys.) Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w IV kwartale wyniósł on 1,720 mln transakcji wobec 1,074 mln w analogicznym okresie 2021 roku (wzrost o 60,3%). Rentowność na lota rok do roku zwiększyła się o 48,9%. Wzrosła również wartość depozytów netto z 2,93 mld zł w 2021 roku do 3,42 mld zł w 2022 roku.

– Niewątpliwie 2022 rok był dla XTB rekordowy. Duża zmienność na rynkach finansowych oraz rosnąca inflacja spowodowały, że społeczeństwo inaczej zaczęło patrzeć na zarządzanie pieniędzmi. W efekcie czego, zauważalne było wzmożone zainteresowanie inwestycjami na rynkach finansowych, zarówno w sposób bardziej aktywny, jak i pasywny. Lata budowania międzynarodowej marki, zwiększenie bazy klientów, rozwój oferty produktowej oraz stawianie na edukację finansową przełożyły się na nasze wyniki finansowe – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w IV kwartale 2022 roku najbardziej zyskowne były CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 52,5%. Ta sama klasa aktywów przyniosła również najwięcej przychodów Grupie w całym 2022 roku (46,4%). Jest to konsekwencja dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych o indeksy US 100, DAX (DE30) czy też US 500. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte o towary, z udziałem w strukturze przychodów w całym 2022 roku wynoszącym 33,8% (w IV kwartale 2022 roku: 40,9%., a wiodącymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte na notowaniach złota, ceny ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Przychody na instrumentach CFD opartych na waluty stanowiły w całym 2022 roku 17,0% wszystkich przychodów.

Koszty działalności operacyjnej w 2022 roku ukształtowały się na poziomie 558,6 mln zł i były o 209,8 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu 2021 roku (348,8 mln zł). Najistotniejszymi pozycjami były koszty wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych, będące efektem rozwoju firmy i wzrostu zatrudnienia oraz koszty marketingowe, wynikające z nowych działań promocyjnych. W IV kwartale XTB kontynuowano globalną kampanię marketingową z ambasadorem marki Conorem McGregorem, jednym z najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych na świecie zawodników mieszanych sztuk walki. Co więcej, jest on jednym z najlepiej zarabiających sportowców na świecie, czego dokonał dzięki wielu sukcesom zarówno sportowym, jak i inwestycyjnym. Fintech, zgodnie ze swoją strategią, stale pracuje nad uatrakcyjnieniem swojej oferty. Wszystko za sprawą skupienia się na dotarciu do klienta masowego, co obecnie jest priorytetem w rozwoju spółki.

– Miniony rok był dla nas niezwykle budujący, ponieważ pokazaliśmy, że potrafimy doskonale wykorzystywać okazje rynkowe. Obecnie naszym priorytetem jest dalsze rozbudowanie bazy klienckiej, dlatego kontynuujemy szeroko zakrojone działania marketingowe. W 2023 roku chcielibyśmy jeszcze podnieść poprzeczkę i pozyskiwać kwartalnie co najmniej 40-60 tys. nowych klientów. To jednak nie wszystko. Śmiało mogę powiedzieć, że inwestowanie weszło do mainstreamu, dlatego naszą ambicją jest również dotarcie do klienta masowego. Dlatego, pracujemy nad wprowadzeniem do oferty nowych produktów, które pozwolą nam jeszcze bardziej zwiększyć liczbę aktywnych użytkowników – komentuje Omar Arnaout.

Polska liderem na rynku fuzji i przejęć w Europie Środkowo-Wschodniej

Międzynarodowa kancelaria CMS, we współpracy z EMIS, dostawcą danych o rynkach wschodzących, opublikowała raport „CMS Emerging Europe M&A 2022” – analizujący rynek fuzji i przejęć w Europie Środkowo-Wschodniej.

Z raportu wynika, że liczba fuzji i przejęć w badanym regionie wzrosła w ubiegłym roku o 5,6 proc.  – w porównaniu do 2021 r. Przeprowadzono łącznie 1 229 transakcji, których wartość zmniejszyła się o 20 proc. w porównaniu do poprzedniego roku i wyniosła 32,93 mld euro. Regionalnym liderem pod względem liczby transakcji i ich wartości jest Polska (250 transakcji o łącznej kwocie 15,97 mld euro), a eksperci M&A patrzą w przyszłość z ostrożnym optymizmem.

– Pomimo niezwykle trudnych warunków, rynek fuzji i przejęć w europejskich krajach rozwijających się wyróżnia nadzwyczajna odporność i stabilne tempo wzrostu. Porównując rok 2022 do okresu przed pandemią, tempo wzrostu jest stabilne. I chociaż taki obraz napawa optymizmem, spadek wartości transakcji świadczy o tym, że inwestorzy są ostrożniejsi w świetle obecnej sytuacji gospodarczej oraz przedłużającego się konfliktu w Ukrainie – komentuje Horea Popescu, partner kierujący praktyką M&A CMS w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

– Polska, będąca największą gospodarką Europy Środkowo-Wschodniej, dominuje w zestawieniu największych transakcji w 2022 roku. Duża w tym zasługa konsolidacji sektora energetycznego, z którą pośrednio związane były trzy wielkie transakcje: fuzja PKN Orlen i PGNiG, przejęcie PKP Energetyka przez PGE oraz sprzedaż stacji benzynowych, należących wcześniej do Lotosu, które po fuzji firmy z Orlenem przejął węgierski MOL. Warto także odnotować dużą aktywność w innych obszarach, jak na przykład silne wejście na polski rynek spółki Alphabet, będącej właścicielem m.in. Google’a i YouTube’a, która zainwestowała ponad pół miliarda euro w warszawskie nieruchomości – wskazuje Andrzej Żurawski, ekonomista EMIS (ISI Emerging Markets Group).

Sektor Private Equity buduje wynik na koniunkturze z poprzednich lat

Liczba transakcji w sektorze Private Equity zwiększyła się do 289, co stanowi rekordowy wynik ostatnich pięciu lat. Jednocześnie wartość transakcji spadła w analizowanym okresie – z 13 mld euro w 2021 roku do 9,99 mld euro. Jest to najniższy poziom zaobserwowany w ciągu ostatnich sześćdziesięciu miesięcy.

Mimo że wydarzenia geopolityczne i trudniejsze warunki makroekonomiczne sprawiły, że rok 2022 był pełen wyzwań, to rynki Europy Środkowo-Wschodniej sprzyjały lokalnym i międzynarodowym firmom PE. W szczególności tym działającym w branży telekomunikacyjnej i informatycznej, branży nieruchomości i budownictwa oraz branży produkcyjnej. W tych sektorach przeprowadzono odpowiednio 27 proc., 17 proc. i 14 proc. wszystkich transakcji w 2022 roku.

Liderzy M&A: na podium branża telekomunikacyjna, wydobywcza i energetyczna

Dane z należącej do EMIS bazy DealWatch wskazują, że w 2022 r. pierwsze miejsce pod względem liczby fuzji i przejęć po raz kolejny przypadło branży telekomunikacyjnej i informatycznej – 336 transakcji. To o 58 więcej niż w poprzednim roku. Ma to związek z postępującą digitalizacją widoczną we wszystkich krajach oraz sektorach gospodarki.

Największe pod względem wartości kontrakty miały miejsce w branży wydobywczej i energetycznej (w tym fuzja PGNiG i PKN Orlen o wartości 7,9 mld euro), a także w sektorze nieruchomości. Tu liczba kontraktów spadła z 215 w 2021 r. do 205 w 2022 r., ale ich wartość wzrosła o ponad 2 mld i wyniosła 7,82 mld euro (5,8 mld euro w 2021 r.).

W przypadku spółek energetycznych i komunalnych wartość transakcji wyniosła 4,02 mld euro i była wyższa o 55 proc., choć ich liczba zmniejszyła się z 91 do 69 kontraktów.

Ubiegły rok był również udany dla sektora edukacji i ochrony zdrowia, gdzie liczba transakcji wzrosła z 35 do 58, a wartość zwiększyła się dwukrotnie – 514 mln euro.

Wartość transakcji dotyczących spółek energetycznych i komunalnych była o 55 proc. wyższa i wyniosła 4,02 mld euro, chociaż ich liczba zmniejszyła się z 91 do 69.

Był to również kolejny dobry rok dla sektora edukacji i ochrony zdrowia — liczba transakcji wzrosła tu z 35 do 58, a ich wartość zwiększyła się dwukrotnie, tj. do poziomu 514 mln euro.

Polska liderem rynku fuzji i przejęć

W 2022 roku głównym rynkiem fuzji i przejęć w analizowanym regionie była Polska. Wartość transakcji osiągnęła najwyższy poziom od dekady: 15,97 mld euro, co oznacza wzrost o jedną trzecią w stosunku do roku poprzedniego. Polska jest również liderem pod względem liczby transakcji, która wyniosła 250.

Na drugim miejscu uplasowała się Rumunia z wynikiem o 20 proc. wyższym niż rok wcześniej – 234 transakcje.

Kolejny rok z rzędu rozwijał się też rynek M&A w Chorwacji. Wartość transakcji osiągnęła tu rekordowy (w ciągu ostatnich dziesięciu lat) poziom, tj. 3,16 mld euro (wzrost o 69 proc.), do czego przyczyniło się również nabycie przez brytyjską spółkę Entain udziałów w SuperSport (o wartości 690 mln euro). Chorwacja odnotowała również wzrost liczby transakcji o 16 proc. – do rekordowego poziomu 80. Tym samym zajęła czwarte miejsce, tuż za Czechami, gdzie w 2022 roku przeprowadzono 125 transakcji.

Nowe rekordowe inwestycje zagraniczne i regionalne

Najaktywniejszym inwestorem zagranicznym w analizowanym regionie pozostają Stany Zjednoczone – 126 transakcji w 2022 r. Kolejne miejsca przypadły inwestorom europejskim: Wielkiej Brytanii (88), Niemcom (74) oraz Austrii (55). Ponadto Austria, Francja i Wielka Brytania zajęły odpowiednio pierwsze, drugie i trzecie miejsce pod względem wartości kontraktów zawieranych przez inwestorów.

Istotne znaczenie w 2022 r. miały również transakcje transgraniczne, których liczba zwiększyła się z 743 do 815 – w porównaniu do 2021. Odnotowały jednak spadek w ujęciu wartościowym – z 38,2 mld euro do 22,7 mld euro.

Liczba transakcji krajowych zmniejszyła się nieznacznie z 421 do 414, czemu towarzyszył niemal trzykrotny wzrost ich wartości – do poziomu 10,3 mld euro. Spośród krajów Europy Środkowo-Wschodniej największymi inwestorami były: Polska (10,3 mld euro), Czechy (3,1 mld euro), Węgry (1 mld euro) oraz Rumunia (753 mln euro).

Prognozy na 2023 r.

– Obecnie aktywność na rynku M&A jest mniejsza głównie ze względu na niestabilne ogólne otoczenie gospodarcze i mniej atrakcyjne wyceny. Jednak wraz ze stabilizacją sytuacji makroekonomicznej zakładamy, że liczba transakcji ponownie wzrośnie. Nie spodziewamy się łatwych czasów, ale jesteśmy przekonani co do tego, że aktywność będzie widoczna przede wszystkim w sektorach takich jak IT, energetyka i produkcja. Dodatkowo na znaczeniu mogą zyskiwać restrukturyzacje oraz transakcje zbywania przez grupy kapitałowe aktywów niestanowiących ich podstawowej działalności (tzw. corporate carve-outs) – komentuje Błażej Zagórski, partner w kancelarii CMS.

Nadeszły ciężkie czasy dla sprzedających mieszkania

Jeszcze nie tak dawno to sprzedający nieruchomości byli na wygranej pozycji. Dobra oferta sprzedawała się bardzo szybko, a ceny mieszkań rosły z kwartału na kwartał. Dziś brak kredytów ograniczył popyt na lokale i diametralnie zmienił sytuację. Raport przygotowany przez ekspertów Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl za IV kw. 2022 r. wskazuje na szereg zmian, jakim poddawany jest rynek.

Choć jeszcze do niedawna niemal wszyscy w branży byli przekonani, że pandemia koronawirusa była przełomowym momentem, który doprowadził do znaczących zmian na rynku, to dopiero 2022 r. pokazał, że prawdziwe turbulencje przed nami. Ponadprzeciętne nagromadzenie negatywnych czynników takich jak wybuch wojny w Ukrainie, szybko rosnąca inflacja i stopy procentowe, nowe wymagania KNF, a wraz z nimi znaczące obniżenie możliwości finansowania zakupów kredytem przełożyły się na dzisiejszy obraz rynku nieruchomości. – Obecnie mamy do czynienia przede wszystkim z dużym osłabieniem akcji kredytowej, która w rezultacie prowadzi do spadku transakcji na rynku mieszkaniowym. Grupami klientów są osoby posiadające zasoby gotówkowe oraz kredytobiorcy posiłkujący się znacznie niższymi kwotami kredytów, pozwalającymi jedynie na uzupełnienie brakującej kwoty do zakupu. Zresztą widać to po średniej kwocie zaciąganego kredytu, mówi Marcin Jańczuk z sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse, współautor raportu. Statystyki firmy Credipass pokazują, że w przypadku stolicy wynosi on 372 tys. zł i jest niższy o 88 tys. zł od wyniku sprzed 12-stu miesięcy.

Jak wskazują dane Metrohouse prawie połowa (48 proc.) nabywców mieszkań na rynku wtórnym dokonuje transakcji w celach inwestycyjnych. Większość z nich zapewne już wkrótce wystawi zakupione lokale na rynek najmu, który w dalszym ciągu cieszy się wysokim zainteresowaniem wśród klientów. Jak twierdzą eksperci Metrohouse, do grupy rodzimych najemców dołączyli uchodźcy z Ukrainy, coraz częściej Białorusini i przedstawiciele innych nacji, często z dalekiej Azji. Zapaść na rynku kredytów sprawia, że wynajem mieszkania to jedyna droga do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych wśród grupy osób, która jeszcze do niedawna planowała zakup mieszkania. Jak pokazuje Indeks Popytu będący częścią raportu, klienci zdają się oczekiwać na lepszy moment do wejścia na rynek. Liczba aktywnych uczestników rynku pozostaje na niskim poziomie.

Rynek wtórny coraz tańszy

Nagromadzenie wielu niekorzystnych czynników na rynku mieszkaniowym prowadzi do spadku cen nominalnych. Taką sytuację zaobserwowaliśmy w czterech na sześć obserwowanych przez Metrohouse największych miast w Polsce. W pozostałych dwóch miastach (Warszawa, Gdańsk) ceny pozostały na bardzo zbliżonym poziomie do obserwowanego w III kw. 2022 r. Znaczenie tańsze mieszkania, bo o 9,5 proc., nabywamy w Łodzi, gdzie za m kw. płaciliśmy ostatnio 6206 zł. Warto zwrócić uwagę, że w tym mieście sprzedający znacząco schodzą z ceny już na etapie ekspozycji oferty (średnio o ponad 6 proc.). W porównaniu do sytuacji sprzed 12-stu miesięcy największe wzrosty cen zachowane są właśnie w Łodzi (7,7 proc.), natomiast w Poznaniu średnia jest niższa niż przed rokiem. – Wraz z ograniczeniem w dostępie do kredytów szczególnym powodzeniem w ostatnich miesiącach cieszą się mieszkania o niższym standardzie, z niższej półki cenowej, co także może mieć wpływ na kształtowanie się średnich cen, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.Wykres 1 - Średnie ceny transakcyjne

Warszawa tańsza na rynku deweloperskim

W przeciwieństwie do rynku wtórnego, na rynku nowych mieszkań mamy do czynienia z kontynuacją wzrostów. Najwięcej w porównaniu do III kw. 2022 r. ceny wzrosły w Gdańsku (3,5 proc.) i we Wrocławiu (3,1 proc.), gdzie za m kw. mieszkania od dewelopera należało zapłacić średnio odpowiednio 11 883 zł i 11 908 zł. Jedyną spośród największych polskich miast metropolią, w której odnotowano spadek (-1,9 proc.) była stolica. – Wynik dotyczący Warszawy może wzbudzać spore zainteresowanie, ponieważ tak wyraźne spadki średniej ofertowej ceny 1 m kw. nie były widziane w stolicy od dość dawna. Warto wspomnieć, że już III kw. 2022 r. przyniósł spadkowy trend dotyczący Warszawy. Dokładniejsza analiza danych studzi jednak nadzieje osób czekających na obniżki cen stołecznych „M”. Okazuje się bowiem, że spadkowe zmiany z IV kw. 2022 r. były spowodowane przede wszystkim wyprzedażą warszawskich nowych lokali kosztujących ponad 15 000 zł/m kw., komentuje Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.Wykres 2 - Średnie ceny ofertowe

Jak twierdzą eksperci portalu RynekPierwotny.pl, zupełnie inna sytuacja dotyczyła Gdańska i Wrocławia, czyli dwóch miast, gdzie odnotowano największe kwartalne wzrosty cenowe. – Te duże ośrodki miejskie w IV kw. 2022 r. cechowały się znacząco wyższym niż poprzednio odsetkiem nowych lokali kosztujących ponad 12 000 zł/mkw. Wspomniany wzrost wynosił około 5 punktów procentowych względem III kw. 2022 r., mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Spadek zdolności kredytowej nie jest przeszkodą dla wielu zamożnych klientów firm deweloperskich. W przypadku Warszawy, niemal jedna piąta mieszkań sprzedanych przez deweloperów od października do grudnia 2022 r. kosztowała ponad 15 000 zł/mkw. Analogiczne wyniki z Krakowa i Gdańska były zbliżone do 10%. Zaskakiwać może fakt, że pod względem udziału sprzedażowego najdroższych nowych mieszkań, stolica Wielkopolski wyraźnie wyprzedziła Wrocław.

Kredyty hipoteczne: najgorsze za nami?

– Rok 2022. był bardzo trudny na rynku kredytów hipotecznych. Doświadczyliśmy aż ośmiu podwyżek stóp procentowych, a wliczając te z końca 2021 r. to była to seria aż jedenastu podwyżek. Osłabiło to możliwości finansowe klientów do pożyczania pieniędzy z banków. Wielu klientów niestety „odbiło się” od drzwi banków, ze względu na niewystarczającą zdolność kredytową i musiało zmienić swoje plany zakupu nieruchomości. Efekt? Drastyczny spadek sprzedaży, mówi Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass. Dane rynkowe wskazują, że mamy do czynienia ze zmniejszeniem o połowę wypłaconych kredytów hipotecznych. W całym 2022 r. było to zaledwie 45 mld zł wobec prawie 87 mld zł w 2021 r.

Perspektywy na rok 2023 są bardziej optymistyczne. Wiele wskazuje, że sytuacja powinna ulec zmianie na lepsze. Rada Polityki Pieniężnej już od czterech posiedzeń nie wykonała ruchu w górę ze stopami procentowymi, co mogło by wskazywać na pewną stabilizację ich poziomu. Z tego powodu Komisja Nadzoru Finansowego zaczęła się zastanawiać nad zmniejszeniem bufora w liczeniu przez banki zdolności kredytowej. Dodatkowo banki rozpoczęły już proces zmiany stawki referencyjnej w oprocentowaniu kredytu na parametr WIRON, który jest niższy niż poprzedni WIBOR.

Andrzej Łukaszewski z Credipass dodaje, że trwają również prace nad programem rządowym tanich kredytów hipotecznych i kont gromadzących wkład własny. – Te oraz wiele innych czynników może sprawić, że czeka nas znacznie lepszy rok od mijającego. Zmiana stawki referencyjnej oraz brak podwyżek stóp procentowych spowodował, że aktualnie tańszym rozwiązaniem wydaje się zaciągniecie kredytu ze stałym oprocentowaniem. Średnio taki kredyt jest oprocentowany o 0,82% mniej niż kredyt ze zmiennym oprocentowaniem. Należy jednak zawsze pamiętać, że jest to zablokowanie sobie poziomu oprocentowania na okres min. 5 lat. Trzeba mieć tego świadomość szczególnie teraz, kiedy nie ma jednoznacznych prognoz co do sytuacji gospodarczej czy geopolitycznej.

UPS publikuje wyniki finansowe za czwarty kwartał 2022 roku

  • Skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 27,0 mld USD, spadek o 2,7% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku
  • Marża operacyjna w ujęciu skonsolidowanym i skorygowana marża operacyjna w ujęciu skonsolidowanym na poziomie, odpowiednio, 11,8% i 14,1%
  • Rozwodniony zysk na akcję na poziomie 3,96 USD; skorygowany rozwodniony zysk na akcję na poziomie 3,62 USD – wzrost o 0,8% względem ubiegłego roku
  • Ogłoszenie wypłaty dywidendy kwartalnej w wysokości 1,62 USD, wzrost o 6,6% na akcję, i zatwierdzenie nowego programu skupu akcji własnych o wartości 5 mld USD w miejsce programu zatwierdzonego wcześniej

W dniu wczorajszym spółka UPS (NYSE: UPS) opublikowała dane dotyczące skonsolidowanych przychodów za czwarty kwartał 2022 roku, które wyniosły 27,0 mld USD i były o 2,7% niższe w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Skonsolidowany zysk z działalności operacyjnej wyniósł 3,2 mld USD, co oznacza spadek o 17,9% (o 3,3% w ujęciu skorygowanym) w porównaniu z czwartym kwartałem 2021 roku. Rozwodniony zysk na akcję wyniósł w omawianym kwartale 3,96 USD (3,62 USD w ujęciu skorygowanym) i był o 0,8% wyższy niż w analogicznym okresie 2021 roku.

Wyniki za czwarty kwartał 2022 roku sporządzone zgodnie z amerykańskimi standardami rachunkowości GAAP uwzględniają łączny pozytywny efekt w kwocie 299 mln USD netto, czyli 0,34 USD na akcję rozwodnioną, obejmujący zysk niepieniężny po opodatkowaniu z tytułu aktualizacji wyceny programów świadczeń emerytalnych do wartości rynkowej w wysokości 782 mln USD, jednorazowy odpis niepieniężny po opodatkowaniu w kwocie 384 mln USD będący wynikiem wcześniejszego nabycia uprawnień z tytułu objętych ograniczeniem jednostek za wyniki po zmianie założeń programów wynagrodzeń motywacyjnych, odpis niepieniężny po opodatkowaniu w wysokości 58 mln USD odzwierciedlający zmniejszenie wartości rezydualnej należących do spółki samolotów MD-11 oraz koszty poniesione w związku z realizowanymi przekształceniami i inne koszty po opodatkowaniu w wysokości 41 mln USD.

– Chciałabym podziękować wszystkim pracownikom UPS za skuteczną realizację dostaw w okresie świątecznego szczytu, w tym za najwyższe w branży standardy obsługi klientów, którymi możemy się pochwalić już piąty rok z rzędu – powiedziała Carol Tomé, dyrektor generalna UPS. – W tym roku udało nam się osiągnąć cele w zakresie poziomu skonsolidowanej marży operacyjnej i zwrotu z zainwestowanego kapitału rok wcześniej niż pierwotnie zakładano. Wyniki, które odnotowaliśmy w 2022 roku świadczą o tym, że nasza strategia przynosi zamierzone efekty.

Segment przesyłek krajowych w Stanach Zjednoczonych

   

IV kw. 2022 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2022 r.

 

IV kw. 2021 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2021 r.

Przychody ze sprzedaży 18.252 mln USD   17.697 mln USD  
Zysk z działalności operacyjnej 1.840 mln USD 2.328 mln USD 2.103 mln USD 2.165 mln USD
  • Przychody zwiększyły o 3,1%, do czego przyczynił się 7,2-procentowy wzrost wyników sprzedaży w przeliczeniu na przesyłkę.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 10,1%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 12,8%.

 Segment przesyłek międzynarodowych

   

IV kw. 2022 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2022 r.

 

IV kw. 2021 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2021 r.

Przychody ze sprzedaży 4.950 mln USD   5.397 mln USD  
Zysk z działalności operacyjnej 1.020 mln USD 1.091 mln USD 1.326 mln USD 1.331 mln USD
  • Przychody zmniejszyły się o 8,3% w wyniku spadku średniodobowego wolumenu przesyłek o 8,6%, do którego przyczynił się niższy wolumen w kraju oraz słabsze wyniki odnotowane na chińskich trasach przewozowych.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 20,6%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 22,0%.

Rozwiązania dla łańcuchów dostaw1

   

IV kw. 2022 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2022 r.

 

IV kw. 2021 r.

Dane skorygowane

IV kw. 2021 r.

Przychody ze sprzedaży 3.831 mln USD   4.677 mln USD  
Zysk z działalności operacyjnej 335 mln USD 403 mln USD 462 mln USD 456 mln USD

1 Kategoria ta obejmuje wyniki segmentów działalności niespełniających kryteriów segmentu sprawozdawczego określonych w ramach ASC Topic 280 — Sprawozdawczość segmentowa.

  • Odnotowany spadek przychodów o 18,1% wynikał z niższych wolumenów sprzedaży i obniżenia rynkowych stawek cen usług spedycji w transporcie lotniczym i morskim, który częściowo skompensowały wzrosty w obszarze obsługi przesyłek medycznych.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 8,7%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 10,5%.

Wyniki skonsolidowane za 2022 r.

  • Przychody wzrosły o 3,1%, do poziomu 100,3 mld USD.
  • Zysk operacyjny osiągnął poziom 13,1 mld USD, a skorygowany zysk operacyjny – 13,9 mld USD, co oznacza wzrost o 5,4%.
  • Marża operacyjna ukształtowała się na poziomie 13,0%, a skorygowana marża operacyjna wyniosła 13,8%.
  • Rozwodniony zysk na akcję wyniósł 13,20 USD, a skorygowany rozwodniony zysk na akcję – 12,94 USD.
  • Skorygowany zwrot z zainwestowanego kapitału osiągnął poziom 31,3%.
  • Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej wyniosły 14,1 mld USD, a przepływy wolnych środków pieniężnych sięgnęły 9,0 mld USD.

Ponadto spółka zwróciła swoim akcjonariuszom kwotę 8,6 mld USD w postaci dywidend i płatności za akcje nabyte w ramach programu skupu akcji własnych.

Zwrot dla akcjonariuszy

Miniony rok był czternastym z rzędu, w którym Rada Dyrektorów UPS zatwierdziła podwyższenie kwoty dywidendy kwartalnej wypłacanej akcjonariuszom spółki. Tym samym za pierwszy kwartał 2023 roku UPS wypłaci dywidendę w wysokości 1,62 USD na akcję z tytułu wszystkich wyemitowanych akcji klasy A i klasy B. Dzień płatności dywidendy przypada 10 marca 2023 roku, a lista akcjonariuszy uprawnionych do jej otrzymania zostanie ustalona na 21 lutego 2023 roku (dzień dywidendy). Ponadto Rada Dyrektorów UPS zatwierdziła nowy program skupu akcji własnych o wartości 5 mld USD, który zastąpił program zatwierdzony wcześniej.

Perspektywy roku 2023

Spółka przedstawia prognozę wybranych wyników według wartości skorygowanych, na podstawie standardów innych niż amerykańskie standardy rachunkowości (GAAP), ponieważ nie można przewidzieć ani przedstawić uzgodnienia odzwierciedlającego wpływ przyszłej aktualizacji wyceny programów świadczeń emerytalnych, jak również innych nieprzewidzianych zdarzeń, które byłyby ujęte w wynikach raportowanych według amerykańskich standardów rachunkowości i mogłyby stanowić ich istotną pozycję.

UPS prognozuje, że przychody spółki za cały rok 2023 wyniosą między 97,0 mld USD a 99,4 mld USD, a skorygowana marża operacyjna w ujęciu skonsolidowanym ukształtuje się w przedziale 12,8%–13,6%.

Spółka planuje poniesienie nakładów inwestycyjnych rzędu 5,3 mld USD, wypłatę dywidendy na poziomie około 5,4 mld USD pod warunkiem jej zatwierdzenia przez Radę Dyrektorów, oraz nabycie akcji własnych o wartości około 3 mld USD. Prognozowana efektywna stopa podatkowa wyniesie około 23,5%.

* “Kwoty „skorygowane” stanowią wskaźniki finansowe, które nie są obliczane zgodnie ze standardami rachunkowości GAAP. Więcej informacji na temat wskaźników finansowych obliczanych zgodnie ze standardami rachunkowości innymi niż GAAP, w tym uzgodnienie do najbliżej skorelowanego wskaźnika GAAP, przedstawiono w załączniku do niniejszego komunikatu.

Najbogatsi inwestują w nieruchomości

Według najnowszego badania Knight Frank przeprowadzonego na potrzeby raportu Wealth Report: Outlook 2023, cztery na dziesięć osób o bardzo wysokich dochodach, których majątek przekracza 30 milionów USD (Ultra-High Net Worth Individuals, UHNWI) zwiększyło go w 2022 r., pomimo roku określanego jako trwały kryzys („permacrisis”). Przyczyniły się do tego inwestycje w nieruchomości, transakcje walutowe, wyczucie rynku i, po raz pierwszy od ponad dekady, zwroty z lokat.

Rezultaty z corocznej ankiety Knight Frank, przeprowadzanej wśród ponad 500 instytucji private banking oraz doradców finansowych w listopadzie 2022 r., w połączeniu z konsultacjami z ekspertami z branży nieruchomości, pokazują, że osoby, których majątek zmniejszył się, jako przyczyny wskazywali wahania na rynkach akcji oraz zmiany stóp procentowych. Przeszkody dla jednych mogą jednak stwarzać możliwości dla innych. Badanie wykazało jednocześnie, że ponad dwie trzecie respondentów spodziewa się w 2023 roku nieznacznego wzrostu majątku ich klientów (47%) lub nawet znaczącego (21%). Jako najważniejsze źródła pomnażania tych majątków wskazano nieruchomości (46%), technologie (33%) i rynki akcji (28%).

Flora Harley, Partner, Dział Badań Rynku Nieruchomości Mieszkaniowych w Knight Frank powiedziała: „Nieruchomości były wskazane przez 46% respondentów ankiety Knight Frank jako najlepsza opcja inwestycyjna, między innymi ze względu na możliwość zabezpieczenia się przed inflacją, a także z uwagi na korzyści płynące z dywersyfikacji portfela. Ponadto, inwestując bezpośrednio inwestorzy zyskują większą kontrolę nad aktywami oraz mają możliwość znalezienia okazji cenowych. Jeden na dziesięciu respondentów wskazał, że klienci szukają właśnie tzw. distressed assets. Tendencja ta nie ogranicza się tylko do nieruchomości – akcje i sektor technologii były wskazywane przez około jedną trzecią naszych respondentów jako źródła bogacenia się. Na pytanie, jakie są największe zagrożenia dla pomnażania majątków przez najbogatszych, należących do grupy UHNWI w 2023 r., ankieta wykazała, że mogą to być ​​inflacja (67%), stopy procentowe (59%) oraz ryzyko polityczne/geopolityczne (53%).”

Liam Bailey, global head of research w Knight Frank dodał: “Z uwagi na to, że 68% ankietowanych sklasyfikowanych jako UHNWI spodziewa się zwiększenia ich majątku w 2023 r., przewidujemy zmianę strategii portfela. Warto tutaj wspomnieć, że poszukiwanie okazji cenowych w sektorze nieruchomości odgrywa znacznie większą rolę niż w ostatnich latach. Presja na obniżanie cen nieruchomości, spowodowana wyższymi stopami procentowymi, stworzyła okno dla prywatnego kapitału – zwłaszcza, że ​​wkraczamy w nową fazę rynku z historycznie niskimi zasobami zarówno na rynkach mieszkaniowych jak i komercyjnych.”

Najważniejsze wnioski z ankiety:

1.      Jedna trzecia światowego majątku jest alokowana w drugim i trzecim domu, które należą do grupy najzamożniejszych (UHNWI). Ponad jedna czwarta nieruchomości jest zlokalizowana poza krajem ich rezydencji. Najbogatsi na Bliskim Wschodzie mają tych nieruchomości najwięcej (41%).

2.      Przeciętnie milioner typu UHNWI jest właścicielem 4,2 domu. W Azji mają tych domów po pięć domów. Pokazuje to niezachwianą atrakcyjność sektora nieruchomości mieszkaniowych.

3.      Wyższe stopy procentowe ograniczą popyt na nieruchomości mieszkaniowe w 2023 r. W tym roku około 15% grupy UHNWI chce kupić taką nieruchomość mieszkaniową, w porównaniu z 21% w badaniu z poprzedniego roku. Apetyt jest największy wśród milionerów z Bliskiego Wschodu.

4.      Inwestorzy najchętniej lokują kapitał w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Pierwszą piątkę zamykają Australia i Francja.

5.      Nieruchomości uznano za najlepszą opcję inwestycyjną zarówno dla bezpośrednich, jak i pośrednich inwestycji. Jeden na pięciu milionerów z grupy UHNWI planuje bezpośrednio zainwestować w 2023 r., a 13% szuka możliwości pośrednich inwestycji.

6.      Sektor opieki zdrowotnej, magazynowy i biurowy są wskazane jako najlepsze do inwestowania przez grupę najzamożniejszych w 2023 r. Sektor najmu instytucjonalnego (PRS) oraz hotelowy uzupełniają pierwszą piątkę. Około jedna trzecia respondentów jest zainteresowana zainwestowaniem w każdy z pięciu największych sektorów w 2023 r.

7.      Źródło energii (57%), możliwość renowacji (33%) i użyte materiały wraz z ich śladem węglowym (30%) są coraz częściej brane pod uwagę przez najzamożniejszych klientów przy zakupie nieruchomości inwestycyjnej.

8.      Wśród inwestycji alternatywnych sztuka pozostanie najbardziej pożądaną. 59% najbogatszych należących do grupy UHNWI prawdopodobnie wybierze właśnie ten segment. Zegarki zajmują drugie miejsce, wskazane przez 46% ankietowanych, a następnie wino z 39% zainteresowaniem.

Faktoring w Polsce 2022 r. – podsumowanie PZF

Polscy faktorzy sfinansowali w 2022 r. bieżącą działalność krajowych przedsiębiorstw w kwocie blisko 100 mld euro. Oznacza to, że wykupili wierzytelności w formie faktur o łącznej wartości ponad 460 mld zł, czyli o 27 proc. więcej niż w 2021 r. Faktury na gotówkę zamieniło 25 tys. firm. Przekazały one do sfinansowania prawie 24 mln dokumentów płatniczych.faktoring w polsce 2022

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Należy do niego 5 banków komercyjnych, 19 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, a także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Faktoring cały czas rozwija się bardzo dynamicznie. Kolejny rok z rzędu nasz rynek urósł o ponad jedną czwartą. Z roku na rok udzielamy coraz większego finansowania, coraz większej liczbie firm, przekazujących do wykupu coraz większą liczbę faktur. Jeszcze 10 lat temu z faktoringu korzystało 5,5 tys. firm, 5 lat później było ich 9 tys. Dziś liczba ta wzrosła do 25 tys. i to w tak trudnym i niepewnym czasie. Obsługujemy 24 mln faktur czyli ponad 5 razy więcej niż 10 lat temu. Faktorzy zrzeszeni w PZF to doświadczeni i stabilni partnerzy, którzy regularnie potwierdzają, że usługa faktoringu sprawdza się nie tylko okresie prosperity, ale także w czasie recesji. – mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF. faktoring w polsce 2022 2

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 24,8 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 23,9 mln faktur o łącznej wartości 460,6 mld zł.faktoring w polsce 2022 3

– Wartość finansowania udzielonego przez firmy faktoringowe polskim podmiotom gospodarczym jest imponująca. Poziom 100 mld euro rocznie świadczy o głębokim zaangażowaniu naszego rynku w rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Przedsiębiorcy w ostatnich dwóch latach przechodzą trudny okres, a mimo przeszkód, w zdecydowanej większości rozwijają swoje biznesy, podbijają nowe rynki i utrzymują płynność. Cieszymy się, że możemy stale przyczyniać się do ich wzrostu. Kolejny rok z rzędu zaspokajamy zapotrzebowanie na gotówkę, mimo niesprzyjających okoliczności. – dodaje Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF.

Z usług faktoringowych korzystają przede wszystkim firmy, które wystawiają faktury na wysokie kwoty i z dłuższymi terminami płatności, czyli przedsiębiorstwa produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności finansowej w ich przypadku jest to bardzo istotne, ponieważ decyduje o dalszym rozwoju lub przetrwaniu. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji ekonomicznej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.faktoring w polsce 2022 4

Zamieszanie na eurodolarze

Niby wszyscy wiemy, co ma zrobić dzisiaj Rezerwa Federalna, a jednak na to czekamy. Strefa euro ledwo uniknęła spadkowego kwartału. Na ropie znów dużo się dzieje.

Wzrost PKB w Europie

Poznajemy właśnie serię danych na temat zmian PKB w IV kwartale. Z jednej strony strefa euro uniknęła spadku, pokazując wzrost o symboliczne 0,1% pomimo oczekiwanego spadku o 0,1%. W ujęciu rocznym jest to wciąż solidne 1,9%. Z drugiej strony wiele państw nie uniknęło ujemnego wyniku. Były wśród nich Czechy. Kraj ten nawet cieszy się ze spadku o 0,3%. Analitycy spodziewali się bowiem spadku aż o 0,6%. W ujęciu rocznym jest to jednak nadal wzrost, ale zaledwie o 0,4%. Ponieważ dane były lepsze od oczekiwań, nie można się dziwić, że inwestorzy wczoraj dokupywali czeskiej korony.

Czekając na FED

Ostatnie dni przynoszą większe ruchy na głównej parze walutowej. Po każdym takim ruchu jednak wraca ona w okolice, z którego zaczynała. Powodem zamieszania są między innymi oczekiwaniami względem jutrzejszej decyzji FED. Wczoraj w tle mieliśmy również słabszy od oczekiwań indeks Chicago PMI. Takie dane z pewnością nie pomagają dolarowi. Słabsze dane z gospodarki to bezpośrednio cios w wartość waluty. Tutaj jest on jednak podwójny, bo słabszy odczyt dodatkowo zmniejsza i tak już małe szanse na większą kontynuację podwyżek stóp procentowych. Dzisiejsza podwyżka o 0,25% wydaje się właściwie przesądzona, ale nie takich niespodzianek na rynku byliśmy już świadkami.

Odbicie cen ropy

Wczoraj byliśmy świadkami trzeciego z rzędu dnia spadków cen ropy naftowej. W wyniku tego ruchu surowiec staniał niemal 6 dolarów za baryłkę. Również wczoraj byliśmy jednak świadkami korekty na niemal połowę tego ruchu. Za umocnieniem ropy stało odbicie na dolarze oraz rosnący popyt w USA. Ponieważ ceny ropy podawane są w dolarach amerykańskich, a często wydobywane są w krajach niestosujących tej waluty, są one wrażliwe na zmiany kursu dolara. Im silniejszy dolar, tym tańsza ropa i odwrotnie. W ten sposób cena w walutach lokalnych ma często mniejszą zmienność niż w dolarze.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

20:00 – USA – decyzja FOMC o zmianie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

W EBC jastrzębie nadal u władzy. Euro może się umocnić względem głównych walut

Z Europejskiego Banku Centralnego wciąż słychać jastrzębie. Nie ma większych wątpliwości, że bank w czwartek ogłosi kolejną podwyżkę stóp procentowych o 50 pb., próbując walczyć z nadal niebotycznie wysoką inflacją w strefie euro. Potwierdzenie podwyżek stóp w kolejnych miesiącach może dodatkowo umocnić euro względem głównych walut.

Podczas ostatniego posiedzenia w grudniu EBC podniósł swoje trzy podstawowe stopy procentowe o 50 pb. Był to ruch oczekiwany, rynki zaskoczył jednak jastrzębi wydźwięk posiedzenia. Prezeska Christine Lagarde nie rozmyła jastrzębiej retoryki podczas swojej konferencji prasowej. Stwierdziła, że to „oczywiste”, że nadejdą kolejne podwyżki stóp procentowych o 50 pb., i należy ich oczekiwać przez „jakiś czas”. Co więcej, wskazała, że wyceny rynkowe dotyczące stóp procentowych były w tamtym czasie zbyt niskie i decydenci są „przygotowani na dłuższe działania”. Naszym zdaniem jest szansa na utrzymanie tego tonu również na czwartkowym posiedzeniu.

Wciąż słychać jastrzębie

Jastrzębi członkowie EBC, w tym Robert Holzmann i Klaas Knot, obstają przy swoim od czasu ostatniego posiedzenia, zaś gołębie skrzydło niezbyt mocno oponuje. Również prezeska Lagarde w swoich niedawnych komentarzach z Davos powtórzyła wiadomość z grudniowej konferencji prasowej, potwierdzając, że bank „utrzyma kurs”. Po korekcie wycen przyszłych podwyżek stóp procentowych powiedziała również, że rynki powinny „zrewidować swoje stanowisko”, że wkrótce może nastąpić spowolnienie tempa podwyżek.

Szereg jastrzębich komentarzy w zasadzie potwierdził, że ruch o 50 pb. w lutym jest właściwie pewny, a kolejny taki w marcu wysoce prawdopodobny. Dodatkowo wydaje się, że te agresywne głosy wsparły euro w ostatnich kilku tygodniach.

Wykres 1: Kurs EUR/USD (2022 – 2023)Kurs EUR_USD (2022 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 31.01.2023

Dane ze strefy euro cechuje odporność

Po zaskoczeniu w dół w listopadzie (10,1%) główna miara inflacji również w grudniu spadła mocniej niż oczekiwano: do 9,2%. Unormowanie to było wynikiem niższych kosztów energii i interwencji rządowych. Co ważne, bardziej uporczywa i prawdopodobnie bardziej znacząca inflacja bazowa wzrosła do 5,2% i nie wykazuje dotąd oznak spadku. Póki nie zaobserwujemy stałego i wyraźnego trendu spadkowego tej miary, trudno wyobrazić sobie rezygnację EBC z jastrzębiej postawy – bank najzwyczajniej nie może pozwolić sobie na komfort, jaki ma teraz Rezerwa Federalna.

Wykres 2: Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)Inflacja w strefie euro (2013 – 2022)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 31.01.2023

Ostatnie odczyty sygnalizują dodatkowo, że gospodarka strefy euro jest bardziej odporna, niż sądzono wcześniej. Sugeruje to, że gospodarka może przetrwać dalsze zacieśnianie i powinno uzasadniać kolejne podwyżki stóp procentowych. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej zaskoczyły w styczniu na plus – indeks zbiorczy po raz pierwszy od czerwca zeszłego roku odnotował ekspansję (50,2 pkt).

Biorąc również pod uwagę niedawne obniżenie cen gazu ziemnego, które od sierpnia spadły o ok. 80%, wzmacnia to nasz pogląd, że strefa euro uniknie recesji w 2023 r. Decydenci prawdopodobnie poruszą kwestię odporności gospodarki podczas posiedzenia w tym tygodniu – uważamy, że bank może wykorzystać to jako jeden z głównych argumentów za utrzymaniem jastrzębiej postawy.

Inne bazujące na ankietach wskaźniki również ulegają poprawie. Niemiecki indeks ZEW dotyczący nastrojów gospodarczych powrócił do dodatnich wartości po raz pierwszy od lutego 2022 r. (kiedy rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę). Co więcej, indeks zaskoczeń gospodarczych Citi dla strefy euro w ostatnim czasie wzrósł do najwyższego poziomu od lipca 2021 r., co dodatkowo podkreśla, że ekonomiści mieli zdecydowanie zbyt ponure poglądy na perspektywy gospodarcze wspólnego bloku, o czym mówiliśmy już od jakiegoś czasu. Od końcówki listopada zachowanie tego indeksu odbiegało również od jego amerykańskiego odpowiednika.

Wykres 3: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 31.01.2023

Ponowne otwarcie Chin powinno dodatkowo wspierać globalny wzrost. Jednocześnie może to jednak utrudnić EBC zbicie inflacji. Jak wskazują komentarze prezeski Lagarde z Davos, zdaje się ona podzielać ten pogląd – stwierdziła chociażby, że „z tego dodatkowego popytu wynikać będzie większa presja inflacyjna”.

Euro ma szansę na dodatkowe wsparcie

Obecnie rynki swap w pełni wyceniają podwyżkę o 50 pb., sama decyzja dotycząca stóp procentowych nie powinna więc naszym zdaniem wywołać istotnej zmienności na rynku. Uważamy, że reakcja euro będzie zależna w dużej mierze od tonu towarzyszących jej komunikatów EBC.

Jeśli bank zasugeruje, że w marcu prawdopodobna jest kolejna podwyżka o 50 pb., a w nadchodzących miesiącach należy spodziewać się dalszego zacieśniania, euro może dodatkowo umocnić się względem większości walut, choć złoty nie powinien znaleźć się w tej grupie (EUR jest dla PLN walutą odniesienia, a umocnienie złotego nieraz towarzyszyło umocnieniu wspólnej waluty do dolara). Jednocześnie jeśli EBC da jakiekolwiek powody, by wątpić w jego nowo przyjętą jastrzębią postawę, wspólna waluta prawdopodobnie odda część niedawnych zysków.

Biorąc pod uwagę ostatnie dane gospodarcze ze strefy euro, szczególnie te dotyczące inflacji i aktywności biznesowej, pierwszą opcję uważamy za bardziej prawdopodobną. Sądzimy również, że prezeska Lagarde może ponownie skontrować oczekiwania rynkowe dotyczące spowolnienia tempa zacieśniania, co mogłoby zapewnić wspólnej walucie w czwartek dodatkowe wsparcie.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (2.02) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk – Starszy Analityk Ebury, Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Aż 20% ruchu w galeriach handlowych to obywatele Ukrainy, Polacy odwiedzają rzadziej niż przed pandemią

Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) wskazuje, że zagregowane dane o odwiedzalności – podawane przez PRCH – nie mogą być porównywane do lat wcześniejszych, a już absolutnie nie wobec okresów sprzed pandemii. Z danych Selectivv Data Tank wynika, że w grudniu frekwencja w centrach handlowych wzrosła o 18,9 proc. – ale jest to wyłącznie efekt napływu gości z Ukrainy[1]. Polacy odwiedzają galerie handlowe coraz rzadziej. Oznacza to, że porównywalnie ruch w galeriach handlowych zmalał wobec lat sprzed pandemii. Dla wiarygodnej i miarodajnej analizy danych o odwiedzalności należałoby oczyścić bieżące wskaźniki o ruch generowany przez przybyłych do Polski obywateli Ukrainy. Ponadto galerie powinny przekazywać najemcom jednostkowe dane o odwiedzalności każdego obiektu. Dane zagragowane, jakie publikuje PRCH – są całkowicie nieprzydatne i niemożliwe do wykorzystania w jakichkolwiek analizach biznesowych prowadzonych przez najemców.

Podobnie oczyszczony powinien być zagregowany wskaźnik wzrostu obrotów publikowany przez PRCH – na potrzeby porównania do lat poprzednich musi być obniżony o poziom inflacji.

„Zagregowane dane o odwiedzalności i obrotach w galeriach handlowych są przede wszystkim obarczone błędami metodologicznymi. Aby można je było porównywać, powinny być oczyszczone z tzw. zdarzeń nowych – jakimi są napływ obywateli Ukrainy czy inflacja. Dla najemców te uogólnione informacje nie mają żadnej wartości, ponieważ nie opisują realnych faktów. Nie pokazują trendów, nowych zjawisk, specyfiki i zmian w poszczególnych obiektach, a także nie uwzględniają różnic pomiędzy galeriami – zwłaszcza tymi blisko położonymi. Metodologia jest nietransparentna i nie wiemy, jak zagregowane dane są przygotowywane – czyli które obiekty są uwzględnione, a które nie. Z punktu widzenia przedsiębiorcy ma to kluczowe znaczenie. Zagregowanych danych nie możemy w żaden sposób wykorzystać do rzeczywistego planowania swoich biznesów. Dostęp do danych dotyczących liczby klientów odwiedzających obiekt powinna być obowiązkowym i stałym elementem wzajemnych relacji oraz rozliczeń pomiędzy centrum handlowym a najemcą. Co więcej, obowiązek udostępniania tychże danych przez wynajmujących powinien być zawarty w umowie. W optymalnych warunkach powinny być przekazywane w trybie miesięcznym. Wiemy przecież, że dla przygotowania danych ogólnych niezbędne są dane informacje szczegółowe i jednostkowe. Taka analiza jest niezbędna dla planowania asortymentu, zatrudnienia, dalszego rozwoju czy promocji – mówi Katarzyna Marczuk, rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH).

PSNPH od dłuższego czasu apeluje, aby najemcy otrzymywali od właścicieli lub zarządców centrów handlowych systematycznie dane o odwiedzalności obiektu, w którym działają. Obecnie podawane są tylko zagregowane dane o ruchu w centrach handlowych dla całej Polski. Nikt nie zna jednak liczby klientów odwiedzających konkretną galerię handlową. Takie dane są niezbędne sklepom i punktom usługowym dla prawidłowego planowania sprzedaży i rozwoju w danej lokalizacji.

PSNPH wskazuje także, że umowy najmu w galeriach handlowych powinny być wyrażone w złotówkach, a nie w euro. Obecnie większość najemców jest zobligowanych do podpisywania umów z czynszem wyrażonym w euro. Takie rozwiązanie jest nieuzasadnione i niesprawiedliwe dla sklepów czy punktów usługowych, które działając w Polsce otrzymują płatności od klientów w złotówkach.

W ostatnim czasie właściciele centrów handlowych forsują nowe umowy dla najemców, które zwiększają czynsz w oparciu o obroty w internecie. To bardzo niebezpieczny i niesprawiedliwy proceder, który nie może zostać zaakceptowany w standardzie prawnym. Sprzedaż w internecie jest całkowicie odrębna od sprzedaży w placówce stacjonarnej – wymaga odrębnych nakładów finansowych i oddzielnego zarządzania. Żądanie opłat za obroty w internecie nie może być akceptowane przez najemców.

PSNPH podkreśla, że to najemcy budują wartość centrów handlowych, kreują miejsca pracy dla ponad 400 tysięcy osób, zapewniają wpływy podatkowe do budżetu państwa oraz kas samorządów. To najemcy w centrach handlowych stymulują polską gospodarkę, pokrywając koszty obsługi galerii przez firmy z wielu branż – jak ochrona, sprzątanie, utrzymanie techniczne, marketing. Takie koszty szacuje się na 3,4 mld zł rocznie[2].

Dodatkowo najemcy w centrach handlowych pokrywają wszystkie podatki odprowadzane przez centra handlowe do budżetu państwa i samorządów:

  • Podatek CIT – ponad 500 mln zł rocznie
  • Podatek od nieruchomości w wysokości ponad 600 mln zł rocznie
  • Opłaty z tytułu użytkowania wieczystego w wysokości ponad 200 mln zł rocznie
  • Podatek VAT generowany przez najemców centrów handlowych sięga 4 mld zł rocznie

Ponadto jak wskazuje Marcin Ochnik z ZPPHiU, w ciągu ostatnich lat systematycznie rosną koszty najemców w centrach handlowych. Dotyczy to bieżącego prowadzenia i utrzymania biznesu – co sprawia, że rentowność działalności firm handlowo-usługowych korzystających z przestrzeni w galeriach handlowych spada i nie widać perspektyw na zmianę trendu. Aż o 80% wzrosły ceny energii, zwiększyły się czynsze, kursy walut (rozliczenia są realizowane jako przelicznik – euro), wynagrodzenia, koszty transportu oraz usług dodatkowych.[3]

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) i Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU oraz PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

[1] https://www.rp.pl/handel/art37802611-bez-ukraincow-w-polskich-centrach-bylyby-pustki

[2] https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ile-na-pandemii-straca-wlasciciele-centrow-handlowych/j6sy24y

[3] https://zpphiu.pl/koszty-ciagna-na-dno-biznes-w-galeriach-handlowych/

Oczekiwanie na decyzję FOMC

O ponad 1 proc. zwyżkowały wczoraj główne indeksy rynku akcji w USA (S&P 500 +1,46 proc., DJIA +1,09 proc., Nasdaq Composite +1,67 proc.). Dziś poznamy decyzję na temat wysokości podstawowych stóp procentowych w USA podjętą przez Federalny Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC). Wzrosły dziś wszystkie główne indeksy rynków akcji Azji i Oceanii. Największy – +1,78 proc. zanotował filipiński PSEi.

W oczekiwaniu na decyzję FED na giełdach europejskich przeważały dziś rano bardzo niewielkie zwyżki indeksów (DAX +0,0,4 proc., CAC 40 +0,11 proc.).

Na GPW WIG-20 spadł poniżej poziomu 1900 pkt. (-0,39 proc. ok. godz. 9:50). Wśród składników tego indeksu najwyżej od jesieni 2021 był dziś rano kurs akcji spółki Kruk. Wśród składników mWIG-u swe nowe cykliczne maksima ustanawiały ceny akcjiFabryki Maszyn Famur i Dom Development. Wśród składników sWIG-u 80 podobnie były w przypadku kursów akcji spółek Synektik, Arctic Paper, Unimot i R22.

Poniżej poziomu 3,5 proc. wróciła dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych. Spadały również dziś rano rentowności 10-latek w Europie.

Cena kontraktów na gaz ziemny w USA (Henry Hub na NYMEX) nie ustanawiała dziś rano – wbrew ostatniej tradycji – swych nowych prawie dwudziestokilkumiesięcznych minimów (+1,19 proc. ok. godz. 9:26). Ceny kontraktów na ropę naftową lekko dziś rano rosły (WTI +0,63 proc., Brent +0,42 proc.). Nieco taniały dziś rano kontrakty na miedź (-1,02 proc.) i metale szlachetne (złoto -0,27 proc., srebro -0,96 proc., platyna -0,36 proc. pallad -1,21 proc. ok. godz. 9:30). Kontrakty na cukier na ICE były dziś najwyżej od 2016 roku.

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena utknął w okolicach 130 JPY (+0,06 proc. ok. godz. 9:15). Lekko rósł dziś rana kurs EUR/USD (+0,13 proc.).

Niewielkie były dziś rano zmiany kursu polskiego złotego w stosunku do głównych walut (EUR/PLN -0,01 proc., USD/PLN -0,16 proc. ok. godz. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara nadal utrzymywał się w okolicach poziomu 23000 USD (-0,55 proc. ok. godz. 9:15).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Polska zadyszka w innowacji, kolejny rok znów w tym samym miejscu

Jak wynika z najnowszego raportu komórki ONZ, jeżeli chodzi o innowacyjność, od lat stoimy w miejscu. W najnowszej edycji za 2022 r. Polska zajęła 38. miejsce na 132 sklasyfikowane kraje. To kolejny rok z rzędu, gdy zamykamy czwartą dziesiątkę prestiżowego rankingu GII.

Horyzont Europa i Sieć Badawcza Łukasiewicz to olbrzymie wsparcie dla nadwiślańskich innowacji. Na stole leżą miliony, jak nie miliardy złotych, które są w zasięgu rodzimych pomysłodawców. Jednak bezpośrednich efektów jeszcze nie widać, o czym świadczy najnowsze wydanie prestiżowego rankingu GII (Globalny Indeks Innowacji), którego autorem jest WIPO (Światowa Organizacja Własności Intelektualnej), wyspecjalizowana komórka Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Kryzys twórczy

Ranking GII wykorzystywany jest zarówno przez rządy, jak i prywatnych inwestorów, którzy dzięki niemu są w stanie ocenić potencjał i atrakcyjność danego regionu. Dlatego informacja o tym, że Polska – kolejny rok z rzędu – nie odnotowała progresu, może niepokoić. Szczególnie że przed nami znalazły się inne kraje z naszego regionu, jak Bułgaria, Słowenia, Czechy czy Węgry.

Na 132 państwa, które zostały uwzględnione w rankingu, Polska zajęła 38. miejsce. W poprzednich edycjach były to odpowiednio lokaty: 40, 38 i 39. Biorąc pod uwagę szczegółowe oceny, składające się na finalny wynik, najgorzej wypadliśmy pod kątem instytucji wspierających innowacje (65. miejsce). Zaś naszą silną stroną są bez wątpienia kapitał ludzki i badania, które sklasyfikowano na 36 pozycji. Liderem zestawienia została… Szwajcaria. Ich plecy oglądają Stany Zjednoczone i Szwecja. Całe zestawienie zamyka zaś Gwinea.

Spójrzmy na wskaźnik, który może nam coś powiedzieć o poziomie innowacyjności, tj. na liczbę zgłoszeń patentowych… W 2021 r. polskie instytuty, uczelnie i przedsiębiorstwa złożyły do Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) 539 zgłoszeń patentowych. To niewiele więcej niż jedna szwajcarska firma – ABB, technologiczny gigant, złożył 522 zgłoszeń patentowych. To liczba nieosiągalna dla jakiegokolwiek polskiego podmiotu (najwięcej zgłoszeń miała Politechnika Śląska – 11). Na pocieszenie dodajmy, że w patentowej aktywności szwajcarskiej firmy ma swój udział centrum badawcze ABB w Krakowie. Polscy naukowcy współpracowali m.in. przy tworzeniu inteligentnego czujnika, mierzącego cyfrowo parametry silników elektrycznych.

Z perspektywy biznesu innowacje to filar, na którym budowana jest przewaga konkurencyjna. Własne zasoby i strategia to jedno, ale istotna jest również współpraca z podmiotami zewnętrznymi, jak instytuty badawcze czy uczelnie, rozwijanie tej współpracy i długoletni pomysł na nią. Wiele innowacji wdrażamy też wspólnie z naszymi klientami, w przypadku inteligentnego czujnika np. z jedną z firm ubezpieczeniowych, która chciała oferować ubezpieczonym technologie monitoringu ograniczające ryzyko awarii urządzeń i maszyn. Innowacje nie są – i nie mogą być – więc zamknięte pod jednym dachem. A w Polsce często niestety tak się dzieje – zwraca uwagę Robert Szczotka, dyrektor biznesu Systemów Napędowych ABB w Polsce.

Biznes domem innowacji

Czynnikiem, który utrudnia rozwój innowacji w Polsce, są o wiele mniejsze środki, jakimi dysponują małe i średnie firmy czy też instytucje wspierające rozwój innowacji, a także brak długoletniej kultury ukierunkowanej na działania B+R. W wyniku tych oczywistych ograniczeń skłonność do ryzyka jest o wiele mniejsza. Raport VMware wykazał, że 65 proc. organizacji obawia się przechowywania danych, które mogłyby pomóc w wypełnieniu luki innowacyjno-wykonawczej, ze względu na kwestie zgodności, regulacji i lokalnych przepisów.

Ogólnie, wg danych GUS, na badania i rozwój przeznaczyliśmy w 2020 r. 32,4 mld PLN, co stanowi 1,39 proc. całego PKB. To wynik ponad dwukrotnie słabszy niż liderujących w Europie Szwedów i Belgów (oba 3,5 proc.), a także Austriaków (3,2 proc.) i Niemców (3,1 proc.).

Dziś ciężar pobudzania kreatywności w Polakach spoczywa na barkach przedsiębiorców. Biznes wydał w 2020 roku 20,4 mld PLN na prowadzenie prac badawczo-rozwojowych, czyli 62,8 proc. sumy nakładów krajowych. Jednak w firmach wciąż drzemią olbrzymie rezerwy, uważa ekspert ABB.

Wielu menedżerów postrzega strategię innowacyjności w swojej firmie jak każdy inny projekt wdrożeniowy. Zadają pytania: “jaki będzie zwrot z inwestycji?”, “jakie efekty przyniesie?”, a nastawienie powinno być zupełnie inne. Powinniśmy skupić się na tym, co możemy stracić, rezygnując z długofalowej strategii innowacji i traktować ją holistycznie, czyli w odniesieniu do całej naszej działalności – tak wewnętrznych struktur, jak i tworzonych produktów. Błędem jest też postrzeganie jej w kategoriach czasu, oznaczając wyraźny start i koniec, powinna ona mieć charakter ciągły i ewolucyjny – uważa Robert Szczotka.

Pobudzanie kreatywności

Zbudowanie samej świadomości potrzeby innowacji to jeszcze za mało, by myśleć o sukcesie. Do tego potrzebne są odpowiednie narzędzia – np. potężna chmura obliczeniowa, która pomoże zrealizować skomplikowane analizy czy pojemne serwery, na których można trzymać zgromadzone dane, a nawet środowisko pracy, które nikogo nie wartościuje i nie ogranicza ze względu na miejsce przebywania.

Może się przeliczyć ten, kto wierzy, że dzięki wywołanej pandemią fali cyfryzacji, wkrótce to się zmieni. Kryzys energetyczny, inflacja, wojna – wszystko to mogło wpłynąć na ostatnie wyniki badania CBM Indicator i Konfederacji Lewiatan. Okazuje się, że dwa na trzy przedsiębiorstwa (65 proc.) planują wstrzymanie inwestycji lub planów rozwoju firmy w najbliższym roku.

Dodajmy do tego, że już mniej niż połowa zgłoszeń do EPO pochodzi z Europy, 25 proc. pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, a reszta to kraje azjatyckie, których udział w liczbie zgłoszonych patentów rośnie z roku na rok. Stagnacja w otoczeniu, w którym nasi konkurenci idą do przodu, to najlżejsza z kar, jaka może nas spotkać, gdy rozwojowi powiemy “nie”. Istnieje wiele przykładów znanych firm, które swego czasu mogliśmy uznać za potęgi rynkowe, a które stroniły od innowacji, ufały przyzwyczajeniom konsumentów i źle odczytywały nastroje rynkowe. W konsekwencji prawie z tego rynku zniknęły – przestrzega Robert Szczotka.

Czy bilety lotnicze będą tańsze w tym roku?

Rok 2022 na światowym niebie lotniczym był kolejnym okresem poprawy sytuacji. Linie lotnicze osiągnęły około 70% wolumenu pasażerów porównując do 2019 roku – wówczas zanotowano 4 miliardy 600 milionów pasażerów na pokładach. Ten trend w górę ma być utrzymany – a w 2023 roku zakłada się przekroczenie 4 miliardów pasażerów. To około 85% stanu sprzed pandemii. Po raz pierwszy też światowe lotnictwo wyjdzie na plus, będzie rentowne. Co prawda to nie będzie wielki zysk – bo niecałe 5 miliardów dolarów. Niestety, linie lotnicze cały czas będą musiały spłacać długi – które zaciągnęły na ratowanie się w czasie pandemii, bo pomoc publiczna nie zawsze była wystarczająca. Podrożała też obsługa samolotu i pasażerów na lotniskach. Więcej kosztują agencje, które nadzorują bezpieczne latanie. I oczywiście paliwo – przewidywania są takie, że cena baryłki będzie dalej rosła – zwłaszcza dla linii lotniczych, bo tu jest niewielka konkurencja w produkcji. Dlatego ceny biletów lotniczych też będą szły w górę.

– W ostatnich latach mieliśmy zakłócenia związane ze strajkami, z niedoborem kadry i paraliżem w bardzo wielu ważnych, przesiadkowych węzłach lotniczych. Niestety nie można wykluczyć tego i w tym roku – zwłaszcza w okresach wzmożonego ruchu, długich weekendów czy wakacji. I możemy zapomnieć, że będzie taniej – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR. – W roku 2022 średnia cena biletu wzrosła o około 20% i takie same są prognozy na rok bieżący. Na szczęście Europa jest w tej dobrej sytuacji, że większe podwyżki cen biletów są blokowane przez bardzo dużą konkurencję. Tutaj tanie linie grają pierwsze skrzypce – przede wszystkim Ryanair, który oczywiście podnosi ceny, ale wolniej, zwłaszcza na naszym rynku. Prognoza na najbliższe 5 lat mówi o tym, że średnia cena biletu wzrośnie o jakieś 40 – 50 euro. Dlaczego będzie drożej? Nawet bez wielkich zawirowań na rynku światowym, paliwo lotnicze będzie utrzymywało tendencję zwyżkową. Stąd na pewno będzie drożej, a nie taniej – prognozuje Furgalski.

 

Deloitte: 80 proc. inwestorów z Europy Środkowej w 2023 roku spodziewa się zysków

Ostatnie trzy lata oznaczały dla funduszy Private Equity konieczność borykania się z konsekwencjami pandemii, a w ostatnim okresie również z gospodarczą niepewnością i rosnącą inflacją. Jak wynika z raportu Central Europe Private Equity Confidence Survey, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, środkowoeuropejski rynek nabrał w ten sposób ogromnego doświadczenia w prowadzeniu inwestycji oraz budowaniu biznesowej odporności nawet w trudnych czasach. Przebłyski optymizmu potwierdzają wskazania indeksu Deloitte, który po długim okresie spadków zanotował nieznaczne wzrosty.

W połowie 2022 r. opracowywany przez Deloitte indeks nastrojów środkowoeuropejskiej branży PE wynosił zaledwie 58 pkt i było to jedno z najniższych wskazań w jego historii – obserwowany wtedy spadek był porównywalny z tym notowanym po światowym kryzysie gospodarczym w 2008 r., gdy z poziomu 118 zmalał do zaledwie 48 pkt. Ostatnie badanie pokazuje jednak, że trend spadkowy wyhamował, a regionalni inwestorzy zaczęli wyciągać wnioski z doświadczanych cykli koniunktury, aby skutecznie rozpoznawać warunki niezbędne do przeprowadzenia udanych transakcji. W rezultacie, mimo wielu utrzymujących się w światowej gospodarce przeciwności, nieznacznie zwiększył się deklarowany przez respondentów optymizm – indeks osiągnął 67 punktów.

20-letnia historia badania Central Europe Private Equity Confidence Survey pozwala na wskazanie wyraźnego trendu: następujące po latach koniunktury rynkowej załamania gospodarcze, takie jak światowy kryzys ekonomiczny czy pandemia, każdorazowo kończą się stopniowym odzyskiwaniem poniesionych strat i poprawą nastrojów przedstawicieli funduszy.

Indeks Deloitte opisuje nie tylko nastawienie i kondycję przedstawicieli branży Private Equity, ale jest też miarodajnym wskaźnikiem rynkowej aktywności inwestorów. Możemy się spodziewać, że ostatni wzrost nastrojów, choć nieznaczny, będzie oznaczać początek kolejnego trendu zwyżkowego. Dało się to zaobserwować po każdym wcześniejszym ochłodzeniu rynku. Ostatnie trzy lata przyniosły bardzo wyraźne deklaracje niepewności, związanej najpierw z pandemią, a potem wojną. Wynikające z tego spadki indeksu uspokoiły się jednak, a jak pokazują dane zimowej edycji badania ponad 80 proc. naszych respondentów spodziewa się, że w tym roku uda im się wypracować zyski. W ciągu pół roku ponad dwukrotnie wzrósł też odsetek funduszy spodziewających się możliwości prowadzenia aktywności inwestycyjnej – latem 2022 r. tak twierdziło 18 proc. ankietowanych, a obecnie już 41 proc. – mówi Arkadiusz Strasz, partner w dziale doradztwa finansowego w Deloitte, Transaction Services.

Większa aktywność inwestycyjna, niższe oczekiwania cenowe

Jak wynika z badania, w deklaracjach zaufania do gospodarki widać pierwsze oznaki poprawy, z delikatnym spadkiem odsetka tych respondentów, którzy spodziewają się pogorszenia warunków ekonomicznych – do 79 proc. z 86 proc. latem. Oczekiwania poprawy są nieznaczne (3 proc.), jednak jest to wskazanie lepsze niż w poprzedniej ankiecie, kiedy nikt nie spodziewał się, że sytuacja może się zmienić na lepsze.

Trudne warunki, które są katalizatorem niezbyt optymistycznych oczekiwań, dotykają gospodarkę w skali globalnej i w żadnym wypadku nie dotyczą wyłącznie Europy Środkowej. Obawy przed inflacją nadal dotyczą całego świata, ciągłe problemy z łańcuchem dostaw mają wpływ na przedsiębiorstwa, a koszty energii, materiałów i pracy szybko rosną. Na początku 2022 roku, a więc jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę, MFW sugerował, że te zakłócenia mogą trwać przez cały rok – mówi Michał Tokarski, partner zarządzający działem doradztwa finansowego Deloitte w Polsce, lider zespołu M&A Corporate Finance.

Respondenci badania wykazują jednak pewne oznaki optymizmu. W poprzedniej edycji nikt nie wskazywał na możliwość poprawy dostępności źródeł finansowania transakcji, ale w zimowej tak odpowiedziało 3 proc. pytanych. Choć nadal dwie trzecie ogółu uczestników ankiety spodziewa się zmniejszenia płynności w pierwszej połowie 2023 r., to jest to delikatny spadek w stosunku do 71 proc. z ostatniego badania.

Eksperci Deloitte wskazują jednocześnie, że 40 proc. dokonujących transakcji chętniej zwraca się do funduszy kredytowych i pożyczkodawców niebędących bankami, ponieważ trudniej jest im zabezpieczyć finansowanie. Jednocześnie nieco ponad jedna trzecia (34 proc.) nie doświadczyła żadnych zmian w dostępności funduszy na inwestycje. Prawie jedna piąta (17 proc.) zgłasza, że potrzebuje teraz więcej pożyczkodawców do sfinalizowania swoich planów transakcyjnych.

Spadać mogą też oczekiwania cenowe oferentów. Prawie połowa respondentów (45 proc.) uważa, że tak się stało w drugiej połowie 2022 r., a prawie dwie trzecie (64 proc.) spodziewa się tego w pierwszej połowie bieżącego roku. Oczekiwania na pierwszą połowę 2023 r. są takie same jak w letniej ankiecie, wskazując na spójność nastrojów co do tego, jak mogą kształtować się wyceny w tym roku.

Czynniki ESG jako narzędzie podnoszące wartość inwestycji

Fundusze Private Equity operujące w Europie Środkowej coraz powszechniej uwzględniają kwestie ESG w swoich strategiach i działaniach, od początkowych deklaracji i intencji przechodząc do wymiernych aktywności w tym obszarze. O połowę, z 14 do 21 proc., wzrósł odsetek deklarowanego przez ankietowanych zaangażowania we wdrażanie konkretnych zobowiązań i celów dekarbonizacyjnych. 40 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej niż wiosną, wskazuje też, że zaczęło ich opracowywanie – mówi Irena Pichola, partnerka, liderka Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte.

Ponad połowa uczestników badania Deloitte (52 proc.) dostrzega potencjał czynników ESG do zwiększania wartość inwestycji, a to oznacza wzrost w ciągu pół roku o 15 p.p. Co czwarty respondent (24 proc.) uznaje je natomiast za element strategii ograniczania ryzyka, która może zaprocentować w przyszłości – w tym wypadku to wyraźny spadek, z 39 proc. Dwukrotnie w ciągu roku zmniejszyły się też wskazania o niechęci do szybkiego uwzględniania tych kwestii w strategiach (do 3 proc.) oraz postrzegające je co najwyżej jako koszt (do 2 proc.).

Ponad dwie trzecie funduszy w regionie CE uwzględnia czynniki środowiskowe w swoim podejściu, czy to w ramach przyjętej polityki inwestycyjnej (47 proc.), czy też jako usprawnienia już po sfinalizowaniu transakcji (19 proc.). Te wartości nie uległy większym zmianom w ciągu ostatniego pół roku, co zdaniem ekspertów Deloitte może sugerować, że prowadzący transakcje w swych wyborach biorą pod uwagę oczekiwania udziałowców dotyczące wykorzystania kwestii ESG w inwestycjach i zarządzaniu portfelami. Zaskakujące może być jedynie to, że pozostali jeszcze nie poszli w ich ślady.

O badaniu

Badanie CE PE Confidence Survey od 2003 r. co 6 miesięcy śledzi zmieniające się nastroje inwestorów w Europie Środkowej. Obecna edycja skupia się na oczekiwaniach obejmujących okres od grudnia 2022 do czerwca 2023 r. PE Confidence Index obliczany jest na podstawie odpowiedzi otrzymanych od specjalistów PE skupionych na Europie Środkowej. Zadane im pytania dotyczą: klimatu gospodarczego, dostępności długu, koncentracji inwestorów, wielkości transakcji, aktywności rynkowej, zwrotu z inwestycji, działań inwestorów. Okresowe średnie wskazań pozytywnych są porównywane z wiosną 2003 r. W ten sposób obliczany jest Indeks zaufania PE dla tego regionu. Ankieta zawiera również pytania dotyczące wojny w Ukrainie na branżę PE, a także agendy zrównoważonego rozwoju i ESG oraz technologii.

Fikcyjny budżet u prezydenta

Zadłużenie funduszy wydatkujących poza kontrolą parlamentu do końca roku wyniesie 422 mld zł. To tyle co 2750 finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kwota ta odpowiada 13% polskiego PKB. Tak astronomicznego zadłużenia funduszy wydatkujących nie było w Polsce od dawna.
W stosunku do 2015 roku zadłużenie to jest większe aż 9 razy.

Według szacunków ekspertów prawdziwy deficyt budżetu państwa może wynieść w 2023 r. ponad 235 miliardów złotych. To prawie 3,5 razy więcej od tego, co przedstawia rząd (tj. 68 miliardów złotych). Rząd stosuje bezprecedensowe sztuczki w celu zaniżenia deficytu budżetowego.

Zadłużenie funduszy wydatkujących poza kontrolą parlamentu, które nie są częścią budżetu państwa, osiągnie na koniec przyszłego roku kosmiczną wielkość 422 miliardów złotych. To 9 razy więcej niż w 2015 roku, a zarazem równowartość 13% PKB. W praktyce oznacza to, że już co 4. złotówka długu jest poza kontrolą parlamentu i społeczeństwa. Skala omijania budżetu państwa jest ogromna. W efekcie plan budżetowy jest fikcją.

– Prezydent jest w pewnym sensie patronem dialogu społecznego w Polsce. To on powołuje członków Rady Dialogu Społecznego.  Na jego biurku czeka właśnie na podpis ustawa budżetowa, która zgodnie z Konstytucją powinna być podstawowym planem finansowym państwa. Niestety ten dokument jest kompletnie nieprawdziwy. To kpina i z parlamentu, i z dialogu społecznego – mówi dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Przed fikcyjnością uchwalonej przez Sejm ustawy budżetowej na etapie procedowania jej w izbie wyższej parlamentu uwagę prezydenta Andrzeja Dudy zwróciła Rada Gospodarcza przy Marszałku Senatu Tomaszu Grodzkim. 13 stycznia jej członkowie wystosowali apel w sprawie przejrzystości finansów publicznych do premiera, Sejmu i wreszcie samego prezydenta.

Apelujemy o podjęcie natychmiastowych działań organizacyjnych i legislacyjnych zabraniających stosowania kreatywnych działań w celu zaniżania deficytu budżetowego oraz przywracających pełną kontrolę parlamentu, a co za tym idzie – kontrolę społeczną nad pełnym, prawdziwym budżetem państwa – czytamy w dokumencie, którego pełną treść można znaleźć na stronie Senatu (kliknij: tutaj).

– Przejrzystość finansów publicznych jest fundamentem państwa demokratycznego – podsumowuje krótko dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych, członek Rady Gospodarczej przy Marszałku Senatu, a jednocześnie jeden z twórców i sygnatariuszy wspomnianego apelu.

Praca zdalna dla niektórych firm jest reliktem z czasów pandemii. Większość pracowników wróciła do biur

Dzięki podpisowi Prezydenta RP praca zdalna wreszcie znalazła się w Kodeksie Pracy. To bardzo oczekiwana przez pracodawców zmiana, która stanowi pierwszy krok w przygotowaniu regulacji, które będą określać m.in. jakie koszty pracy zdalnej będzie ponosić pracownik, a jakie pracodawca. Czy tematem pracy zdalnej rynek pracy jest obecnie zainteresowany? – To trudny temat, bo wszyscy spodziewali się, że praca zdalna stanie się czymś powszechnym. Tymczasem wiele firm raczej unika delegowania pracy do domu – przyznaje Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy i prokurent w spółce IDEA HR Group.

Praca zdalna nareszcie w Kodeksie Pracy. Ale to nie koniec dyskusji

Praca zdalna może być wykonywana całkowicie lub częściowo w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą, w tym pod adresem zamieszkania pracownika, w szczególności z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Do tego w sytuacji np. zagrożenia epidemicznego pracodawca ma prawo kierować pracownika do pracy zdalnej.

– Przepisy, które zostały podpisane przez Prezydenta RP nie budzą kontrowersji. Jest to element porządkujący Kodeks Pracy. Ustawa nie mówi jednak szczegółowo np. o podziale kosztów pracy zdalnej czy choćby o odpowiedzialności ubezpieczeniowej gdy np., pracownik ulegnie wypadkowi w domu w czasie pracy. Jest jeszcze wiele rzeczy w tym temacie do wypracowania, a brak odpowiednich regulacji wewnętrznych może skutkować konfliktami w firmach. Na ten moment temat pracy zdalnej dopiero debiutuje w agendzie ustawowej, co może być zaskakujące. Za kilka tygodni miną bowiem trzy lata od wybuchu pandemii COVID-19 – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspertka rynku pracy.

„Młodzi pracownicy uważają, że home-office to bardzo istotny element budowania ich komfortu pracy”

Jak mówią eksperci stagnacja w zakresie rozwoju pracy zdalnej w przedsiębiorstwach jest rozczarowująca. Spodziewano się bowiem, że praca zdalna i hybrydowa stanie się czymś powszechnym. – Pracodawcy unikają pracy zdalnej u pracowników. To kwestia umiejętności zarządzania rozproszonymi zespołami, ale też poczuciem, że efekty pracy pracownika są lepiej widoczne i bardziej pod kontrolą, gdy mamy człowieka w biurze – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak. – Praca zdalna stała się więc benefitem oferowanym pracownikom w nadzwyczajnej sytuacji. To taki trochę relikt pandemii COVID-19 – przyznaje ekspertka.

Nie brakuje także branż, gdzie praca zdalna sprawdza się świetnie. – Przede wszystkim mówimy o sektorze IT czy o marketingu. Zauważamy, że w przypadku wielu rekrutacji praca zdalna staje się jednym z warunków podjęcia zatrudnienia. Młodzi pracownicy uważają, że to bardzo istotny element budowania ich komfortu pracy – dodaje ekspertka IDEA HR Group.

– Praca zdalna sprawdziła się np. w czasie sezonu grypowego, gdzie pracodawcy woleli, gdy pracownicy pracowali z domu niż brali zwolnienia lekarskie. Z drugiej strony praca zdalna w wielu firmach jest traktowana jako benefit, nagroda. Skala pracy zdalnej czy hybrydowej w 2022 roku była kilkukrotnie mniejsza niż w czasie pandemii. Powrót do biur okazał się, wbrew przewidywaniom, masowy – dodaje ekspertka rynku pracy.

Frankowicze nie odpuszczą bankom

Ekonomiści prognozują, że kurs franka szwajcarskiego w 2023 r. będzie stabilny. Według niektórych, jest nawet szansa na to, że spadnie poniżej 4,5 zł, a perspektywa 5 zł lub wyższej wartości jest w ogóle mało prawdopodobna w tym roku. Do tego analitycy bankowi twierdzą, że w drugiej połowie roku sytuacja frankowiczów powinna być lepsza niż obecnie. Jednak prawnicy uważają, że raty płacone przez większość kredytobiorców w dalszym ciągu będą dwukrotnie wyższe niż w momencie zawierania umów. I przekonują, że stabilizacja lub nawet obniżenie kursu pozostanie bez wpływu zarówno na liczbę pozwów, jak i ugód zawieranych z kredytodawcami. Do tego dodają, że wyższego kursu CHF teraz mogą bardziej obwiać się same banki, które przegrywają procesy sądowe z frankowiczami.

Stabilny kurs

Jak przewiduje Jarosław Kosaty, ekonomista w Departamencie Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska, na koniec czerwca br. kurs franka szwajcarskiego powinien wynieść 4,67 zł. Co więcej, w II półroczu sytuacja frankowiczów powinna być lepsza niż obecnie, z uwagi na spodziewane w pierwszej połowie br. zakończenie podwyżek stóp procentowych w USA, strefie euro i Szwajcarii. Ze względu na zmniejszanie się prawdopodobieństwa głębokiej recesji głównych obszarów gospodarczych świata, nastroje na globalnych rynkach powinny być lepsze. Będzie to sprzyjać umocnieniu wartości złotego, zarówno wobec dolara, euro jak i franka szwajcarskiego. Ekspert zakłada, że na koniec roku kurs franka wyniesie 4,49 zł.

– Prognozujemy spadek kursu CHF/PLN do 4,57 zł do końca I półrocza br. Przekroczenie poziomu 5 złotych byłoby skutkiem silnej awersji wobec aktywów ryzykownych, której nie przewidujemy w bazowym scenariuszu. Osłabienie franka będzie wynikać zarówno ze wzrost kursu EUR/CHF, jak i z zakładanego przez nas nieznacznego spadku notowań pary EUR/PLN – mówi Arkadiusz Trzciołek, strateg rynku walutowego w PKO BP.

Zdaniem Moniki Kurtek, głównej ekonomistki w Banku Pocztowym, o ile na rynku nie wydarzy się nic szokującego, na miarę wybuchu pandemii czy ataku zbrojnego, frank szwajcarski nie powinien już raczej wrócić do notowań 5 zł i wyższych. Co więcej, są szanse na to, aby złoty w stosunku do CHF w I połowie br. kontynuował umocnienie obserwowane od października ub.r.

Frankowicze odetchną?

– Stabilizacja wysokości kursu franka szwajcarskiego oznacza dla kredytobiorców brak dalszego wzrostu rat kredytu i jego salda w PLN. Jednak wciąż raty w większości przypadków są dwukrotnie wyższe niż w momencie zawierania umowy – zwraca uwagę adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal.

W opinii radcy prawnego Adriana Goski z Kancelarii SubiGo, kurs franka na poziomie 4,5 zł nie jest niski. Jest tylko niższy niż jego szczyt. Niemniej jednak jest o ponad 100% wyższy od średniego kursu, po jakim kredytobiorcy zaciągali zobowiązania kredytowe. Według eksperta, spadek do tego poziomu nie będzie miał zasadniczego znaczenia dla podejmowania decyzji przez frankowiczów w zakresie rozpoczęcia postępowania sądowego przeciwko bankom.

– W mojej ocenie, stabilizacja wysokości kursu franka nie wpłynie znacząco na liczbę pozwów. Często zwrot kursu waluty, a co za tym idzie – wzrost rat skutkował brakiem możliwości udźwignięcia miesięcznych kosztów spłaty kredytu i był bodźcem do rozpoczęcia działań prawnych. Kurs nie obniży się jednak obecnie na tyle, by kredytobiorcy przestali odczuwać w swoim budżecie dolegliwość rat. Obecnie to nie kursy walut, a duża świadomość prawna w społeczeństwie oraz powszechny dostęp do informacji prowadzą do podjęcia decyzji o pozwaniu banku i uwolnieniu się od kredytu – przekonuje Milena Mocarska.

Do tego mec. Goska dodaje, że bardziej niż kurs franka do wnoszenia pozwów może przekonywać frankowiczów dalsza lawina korzystnych wyroków dla innych kredytobiorców. Istotna będzie chęć osiągnięcia podobnego statusu prawnego do tych osób, które już wygrały sprawę z bankiem i pozbyły się kredytu. Z kolei ci, którzy zawarli ugodę na dość niekorzystnym oprocentowaniu złotego, mogą zacząć weryfikować swoją sytuację i także dążyć do zakwestionowania podpisanych warunków, a przynajmniej ich części.

Ugód nie przybędzie

– Uważam, że stabilizacja lub obniżenie kursu franka szwajcarskiego nie będzie mieć wpływu na liczbę ugód zawieranych z bankami, niechętnymi do dużych ustępstw na rzecz klientów. Z uwagi na ugruntowane, korzystne dla kredytobiorców orzecznictwo sądów powszechnych w sprawach frankowych, już od dawna kredytobiorcy chętniej decydują się na wszczęcie postępowania sądowego niż udział w czasochłonnym postępowaniu mediacyjnym – przypomina mec. Mocarska.

Ekspert z Kancelarii SubiGo dodaje również, że dla banków wysokość kursu PLN/CHF zasadniczo nie ma znaczenia, jeśli chodzi o obsługę bieżącą kredytów denominowanych czy indeksowanych. Całe ryzyko kursowe przeniesione jest na kredytobiorcę, pomijając oczywiście aspekt trudności w realizowaniu spłat wynikających z wysokich rat.

– Obecnie wysokość kursu nie jest argumentem, na który powołują się kredytobiorcy. Rażące naruszenie interesów konsumenta w kwestionowanych przez frankowiczów postanowieniach umownych przejawia się w możliwości dowolnego kształtowania kursów przez bank. Umowy kredytowe są tak skonstruowane, że bank w każdej chwili może ustalić, że kurs franka szwajcarskiego w tabeli banku wynosi np. 8 zł i stosować taki kurs do rozliczeń z klientami – zaznacza ekspertka z Kancelarii MBM Legal.

Jak podsumowuje Adrian Goska, wysoki kurs CHF do PLN ma istotne znaczenie dla banku tylko wtedy, gdy musi on zrealizować wyrok zasadzający kredytobiorcy franki. Wówczas ma obowiązek kupić je po wysokim kursie, znacznie wyższym, niż czynił to ich klient. W ten sposób niejako sytuacja stron ulega odwróceniu o 180%. To bank realizuje i ponosi całe ryzyko wysokiego kursu CHF do PLN.

Sejm uderza w rynek crowdfundingowy i wprowadza podatek od zbiórek

Ostatnia nowela prawa w zakresie spadków i darowizn zakłada, że już od 1 lipca 2023 r., zostanie wprowadzony nowy podatek od zrzutek. Jeżeli wartość donacji przekazana przez wielu darczyńców jednemu organizatorowi, przekroczy łącznie kwotę 54 180 zł, wówczas beneficjent będzie musiał odprowadzić podatek w wysokości nawet 20%. To bardzo niekorzystanie zmiana, która nie tylko zahamuje rozwój rynku finansowania społecznościowego i zbiórek charytatywnych w Polsce, ale przede wszystkim uderzy finansowo w osoby, które dotknęła życiowa tragedia.

Niższa Izba Parlamentu, przy okazji prac nad tzw. ,,ustawą deregulacyjną”, przyjęła właśnie nowelizację prawa w zakresie spadków i darowizn. W kilku przypadkach zmiany idą w dobrym kierunku, tj. podwyższają niskie od wielu lat progi darowizn wolnych od podatku dla poszczególnych grup obdarowanych. Jednak 25 stycznia, podczas komisji nadzwyczajnej, parlamentarzyści wprowadzili bardzo niekorzystną poprawkę, która już następnego dnia została przyjęta przez Sejm. Według uchwalonych zmian, limity będą dotyczyć już nie tylko darowizn od pojedynczego darczyńcy (18 060 zł), ale też wpłat od wielu osób trzecich (54 180 zł). W przypadku przekroczenia powyższych progów, obdarowani będą zobligowani do zapłaty podatku od spadku i darowizn, w wysokości 12% do kwoty 11 128 zł, 16% od wartości nadwyżki w przypadku darowizny o wartości w przedziale 11 128 zł do 22 256 zł oraz 20% od nadwyżki ponad 22 256 zł otrzymanych donacji.

Zmiana, która uderza w ludzi

Warto podkreślić, że na rynku finansowania społecznościowego dominują mniejszej wartości wpłaty, jednak z natury rzeczy jest ich wiele. W 2022 roku średnia wartość wpłat na platformie zrzutka.pl wynosiła 97,10 zł, podczas gdy w 2021 roku było to 79,4 zł. Na statystyczną zbiórkę zrzuca się od kilkudziesięciu do kilkuset osób, choć – jak pokazują dane zrzutka.pl – na jedną zrzutkę potrafi wpłacić nawet 220 398 darczyńców. Zatem jednoznacznie widać, że nowela prawa będzie w negatywny sposób wpływała zarówno na rynek crowdfundingowy w Polsce, jak i obdarowanych, którymi są osoby wymagające specjalistycznej pomocy lekarskiej, czy też drogiej, zagranicznej operacji medycznej lub też osoby potrzebujące materialnego wsparcia po tragediach życiowych.

Zarówno samą poprawkę, jak i tryb jej dodania w treści ustawy, oceniamy wyjątkowo krytycznie. Jej wprowadzenie uderzać będzie w istotę zjawiska crowdfundingu donacyjnego, opartego na masowych wpłatach o niewielkiej jednostkowej wysokości, które umożliwiają realizację celów, jakich nie dałoby się osiągnąć przy pomocy jednej lub kilku osób. –  mówi Tomasz Chołast, członek zarządu zrzutka.pl. – Trzeba zauważyć, że ustalenie zbiorczego progu na kwotę 54 180 zł dla sumy darowizn od osób z trzeciej grupy podatkowej, czyli osób niespokrewnionych, które najczęściej przekazują wsparcie za pośrednictwem portali crowdfundingowych (np. w reakcji na materiał prasowy lub telewizyjny opisujący konkretną ludzką tragedię), uderzy w szczególności w zbiórki, których cel jest charytatywny i godny wsparcia. Takiej kwoty nie osiągają zazwyczaj prowadzone wśród znajomych zbiórki na np. prezent urodzinowy. Gromadzą ją zaś te, których celem jest charytatywne wsparcie – przykładowo, odbudowa domu zniszczonego pożarem, specjalistyczna operacja czy drogie leczenie – ludzkie dramaty, w których nie można liczyć na wsparcie od Państwa, a finansowanie crowdfundingowe jest jedyną nadzieją. – mówi Tomasz Chołast, członek zarządu zrzutka.pl.

Wprowadzenie nowego podatku od zrzutek oddala osoby potrzebujące od otrzymania niezbędnej im pomocy, a w skrajnych przypadkach może sprawić, że nie zdążą one jej w ogóle uzyskać. Sam cel wprowadzenia takiej poprawki pozostaje także niejasny. Z jednej strony, znacznie zwiększony zostanie próg, od którego jednostkowe darowizny od osób z trzeciego progu podatkowego nie będą podlegały opodatkowaniu, co przykładowo umożliwi otrzymywanie drogich prezentów do wartości 18 060 zł od osób obcych bez konieczności zapłaty podatku. Z drugiej strony, wprowadza się zupełnie nowe rozwiązanie, które opodatkowuje łączną kwotę darowizn otrzymanych od wielu osób, niezależnie od ich jednostkowych wartości. Nie sposób zatem uciec od podejrzenia, że bardziej niż realizując cel fiskalny, ustawodawca z niewiadomych przyczyn działa tutaj w celu ograniczenia spontanicznych zjawisk opartych na ludzkiej dobroczynności – celem może być na przykład skierowanie tego typu zbiórek pod skrzydła fundacji, tak aby potrzebujący nie mieli możliwości szukania pomocy na własną rękę, tzn. bez ponoszenia kosztów administracyjnych wybranej fundacji lub, alternatywnie, bez płacenia wysokiego podatku.

Dotychczasowe podatki od zrzutek

Obecnie obowiązujące przepisy w zakresie podatków od zbiórek organizowanych na platformach crowdfundingowych w Polsce powodują, że w większości przypadków nie ma konieczności odprowadzania żadnego podatku. Rozliczenia z urzędem skarbowym wymagają jedynie wpłaty od darczyńców, którzy przekazali na daną zrzutkę pojedynczą kwotę o wartości ponad 5 308 zł, w przypadku grupy III, czyli osób trzecich (niespokrewnionych). Jednak w praktyce, właściwie bardzo rzadko zdarza się, żeby obdarowany musiał zapłacić podatek, gdyż jednostkowa wpłata nie przekracza zazwyczaj stu złotych. A to powoduje, że wpłacone środki na poszczególne zrzutki, w całości trafiają do potrzebujących.

U S T A W A  z dnia 26 stycznia 2023 r. o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych – kliknij

Mieszkaniowy rynek wtórny w 7 największych miastach w 2022 r.

W czwartym kwartale 2022 r. eksperci GetHome.pl zaobserwowali ożywienie na mieszkaniowym rynku wtórnym w Warszawie i Łodzi. Natomiast w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu popyt na mieszkania z drugiej ręki wyraźnie się skurczył. A ceny?

– Rynek kredytów hipotecznych jest w zapaści, ale nie skutkowało to gwałtownym załamaniem sprzedaży mieszkań na rynku wtórnym. Co prawda w Warszawie sytuacja mogła budzić niepokój. Jednak końcówka roku przyniosła spore ożywienie w sprzedaży na stołecznym rynku – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Gdzie popyt wzrósł, a gdzie zmalał?

Czwarty kwartał był nieco lepszy pod względem sprzedażowym niż w poprzednich dwóch kwartałach. W 7 analizowanych przez miastach za pośrednictwem agencji, które zamieściły oferty w portalu GetHome.pl, nabywców znalazło łącznie blisko 8,1 tys. mieszkań, czyli o 5% więcej niż w trzech wcześniejszych miesiącach.  Mówimy tu jednak o zagregowanych danych. W każdym z  miast sytuacja jest inna. Np. w stolicy popyt wzrósł w czwartym kwartale aż o 21%, zaś w Łodzi – o 10% w porównaniu z trzecim kwartałem. Niewielkie ożywienie odnotowano w tym okresie również we Wrocławiu i Katowicach.

Cieszy szczególnie wzrost sprzedaży w Warszawie, bo wcześniej popyt słabł z każdym kolejnym kwartałem. Niestety, regres nie ominął Krakowa, a w końcówce roku – także Gdańska i Poznania. Najstabilniejszym sprzedażowo rynkiem w 2022 r. był Wrocław, gdzie przez cały rok kwartalna sprzedaż utrzymywała się na zbliżonym poziomie 1-1,1 tys. mieszkań.

Nie można wykluczyć, że rynek wtórny nie odczuł tak boleśnie jak rynek pierwotny skutków drożejących kredytów mieszkaniowych. Cześć nabywców posiłkujących się kredytem mogła bowiem  zmienić preferencje i zamiast kupić mieszkanie od dewelopera, znalazła je na rynku wtórnym. Co prawda w Gdańsku, Krakowie i Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki jest wyższa niż kupowanych od deweloperów. Jednak na rynku wtórnym łatwiej jest znaleźć mieszkanie odpowiadające możliwościom finansowym nabywcy.Wykres 1

Ponadto wielu kupujących decyduje się na mniejszy metraż, często rezygnując z jednego pokoju. Generalnie wzrósł popyt na mieszkania dwupokojowe, a zmniejszył się na mieszkania czteropokojowe i większe.Wykres 2

Poszczególne miasta mają jednak swoją specyfikę. Np. we Wrocławiu wzrósł udział kawalerek w całej puli sprzedanych mieszkań z 8% do 11%, zaś skurczył się z 40% do 36% odsetek mieszkań trzypokojowych. Na tle innych miast wyróżnia się także Poznań, gdzie wzrósł popyt na kawalerki i mieszkania trzypokojowe, a zmalał na „dwójki” oraz czteropokojowe i większe. Oczywiście w dalszym ciągu we wszystkich metropoliach najlepiej sprzedawały się te pierwsze.

Więcej czy mniej mieszkań na rynku?

Z danych portalu GetHome.pl wynika, że w 7 analizowanych miastach pośrednicy w obrocie nieruchomościami wprowadzili w czwartym kwartale na rynek łącznie przeszło 11,9 tys. mieszkań, czyli o 12% więcej niż w poprzednich trzech miesiącach. Problem w tym, że jest to głównie zasługą Warszawy, która jest zdecydowanie największym rynkiem, a nowa podaż była tu aż o 44% większa niż w trzecim kwartale. O 6% więcej mieszkań wprowadziły też łódzkie agencje pośrednictwa. Natomiast w pozostałych metropoliach odnotowaliśmy spadki. Największy w Poznaniu, Krakowie i Katowicach o odpowiednio: 29%, 25% i 20%.Wykres 3

Jak widać, i w tym przypadku dała o sobie znać specyfika miast. To co łączy je wszystkie, to fakt, że wprowadzonych do sprzedaży mieszkań było więcej niż sprzedanych. Szczególnie wysoka nadwyżka podaży widoczna jest w stolicy.Wykres 4

W efekcie wzrosła tu liczba mieszkań oferowanych przez agencje pośrednictwa, co jest dobrą wiadomością dla potencjalnych nabywców. W grudniu ubiegłego roku wybór mieszkań w porównaniu z końcówką września wzrósł także w Gdańsku (o 7)  i Łodzi (o 3%).Wykres 5

Marek Wielgo podkreśla, że analizowanie rynku wtórnego bardzo utrudnia fakt, że oferty mieszkań na sprzedaż są rozproszone w wielu portalach ogłoszeniowych i bazach agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Np. w portalu GetHome.pl oferty z rynku wtórnego zamieszcza ok. 1,5 tys. agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Co ważne, GetHome.pl nie powiela ogłoszeń dotyczących tej samej nieruchomości, czyli tzw. duplikatów.

Średnie ceny ofertowe w górę

Najpewniej wszyscy zadają sobie pytanie, kiedy pogorszenie koniunktury na rynku mieszkaniowym zacznie skutkować wyraźną korektą średniej nominalnej ceny metra kwadratowego mieszkań. Tymczasem – jak wynika z danych GetHome.pl – tylko w Katowicach średnia zmniejszyła się w czwartym kwartale o 3%. W pozostałych największych miastach odnotowaliśmy podwyżkę od symbolicznego 1% (w Gdańsku, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu) do 2-3% (w Warszawie i Poznaniu).Wykres 6

Z drugiej strony, przez cały ubiegły rok we wszystkich analizowanych przez ekspertów GetHome.pl miastach średnia cena ofertowa metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym wzrosła znacznie mniej niż na rynku pierwotnym. Zmorą deweloperów był bowiem galopujący wzrost kosztów budowy.Wykres 7

Warto pamiętać, że podwyżki średniej ceny metra kwadratowego mają w dużym stopniu charakter statystyczny. W ofercie kurczy się bowiem udział mieszkań tanich, bo te najszybciej znajdują nabywców. Rośnie zaś udział mieszkań drogich i bardzo drogich, które windują średnią. Najbardziej spektakularną zmianę zaobserwowaliśmy we Wrocławiu, gdzie w styczniu ubiegłego roku 37% mieszkań w ofercie agencji pośrednictwa kosztowało więcej niż 10 tys. zł za m kw. W grudniu udział takich lokali wynosił 55%. Z kolei z 6% do 2% skurczył się odsetek mieszkań z ceną ofertową poniżej 7 tys. zł za metr.

Ponadto należy podkreślić, że w wielu przypadkach ceny transakcyjne mogły być niższe od ofertowych, bo niektórzy sprzedający zgadzali się na rabaty.Wykres 8

O zmianę cen zapytaliśmy również współpracujących z nami pośredników. Niemal sześciu na 10 z nich odpowiedziało, że ceny mieszkań wzrosły. Spadek cen zaobserwował zaś niespełna co piąty, a niemal co czwarty uważa, że w 2022 r. ceny ustabilizowały się.

Spadek lub stabilizację cen mieszkań sygnalizują agencje działające w miastach małych i średniej wielkości.

W 2022 r. widoczna była stabilizacja cen na naszym lokalnym rynku. Dotyczy to zarówno mieszkań i domów, jak i działek – przyznaje Tomasz Góralczyk, którego agencja działa w Łomży, Giżycku i Ostrołęce.

Na wzrost cen wskazują zaś głównie pośrednicy z największych miast. Tam wysoka inflacja przyczyniła się do wzrostu popytu na mieszkania kupowane w celach inwestycyjnych, głównie z myślą o ich wynajmowaniu.Wykres 9

Boom na rynku najmu

Ankieta GetHome.pl potwierdziła, że taki cel przyświecał najliczniejszej grupie nabywców (aż 73% wskazań). Pośrednicy są zgodni, że rok 2022 przyniósł duże zainteresowanie najmem.

Pierwsza połowa 2022 r. była lepsza niż poprzedni rok. Więcej było kupujących, minimalnie mniej sprzedających, a do tego boom na rynku najmu, który zaczął się jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. W drugiej połowie ubiegłego roku zaobserwowaliśmy znaczący spadek transakcji oraz dużo mniejsze zainteresowanie ze strony kupujących mieszkania. Natomiast najem wciąż utrzymywał się na wysokim poziomie – mówi Tomasz Obarski z agencji Warszawski Agent Nieruchomości.

Z powodu gwałtownego wzrostu oprocentowania kredytów mieszkaniowych, a w konsekwencji spadku zdolności kredytowej, wiele osób musiało wstrzymać się z zakupem mieszkania na własne potrzeby. Ludzie ci muszą jednak gdzieś mieszkać, więc rośnie zainteresowanie najmem. Problem szybko kurczącej się oferty mieszkań na wynajem spotęgował napływ uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy. Niestety, skutkowało to gwałtownym wzrostem stawek czynszowych. Według GUS, w grudniu 2022 r. opłaty na rzecz właścicieli wzrosły średnio aż o 18,1% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r.  W największych miastach podwyżki czynszu mogły być dużo większe, nawet o ok. 30%.

Wykres 10Pamiętajmy jednak, że może wynikać to z faktu, że z oferty mieszkań na wynajem w pierwszej kolejności znikają najtańsze. Tak więc nie dość, że oferta się skurczyła, to zostały w niej drogie mieszkania, które windują średnią.

Jakie prognozy na 2023 r.?

Pośrednicy w obrocie nieruchomościami przyznają, że prognozowanie dotyczące rynku mieszkaniowego jest wyjątkowo trudne.

Nie widzę żadnych okoliczności, które miałyby poprawić sytuację w 2023 r. Jesteśmy na początku kryzysu związanego z bardzo wysoką inflacją co może doprowadzić do stagnacji gospodarczej – ocenia Piotr Kordus ze szczecińskiej agencji Pronovo.

Dariusz Górski z poznańskiej agencji Masterhouse zamierza wykorzystać szansę na rynku mieszkaniowym, jaką jest napływ obywateli Ukrainy. To nowa grupa docelowa rynku nieruchomości, dla których Polska została nową ojczyzną. – Kolejną szansą jest pokolenie X i Y, które nie doświadczyło skutków kryzysu w 2008 r. Młodzi ludzie z większym optymizmem spoglądają w przyszłość, co przedkłada się na decyzje zakupowe na rynku mieszkaniowym – uważa ten pośrednik.

Ankietowani przez portal GetHome.pl pośrednicy wskazują, że mimo zapaści na rynku kredytów mieszkaniowych wciąż ożywiony jest handel działkami.

W działki chętnie inwestują osoby posiadające nadwyżki finansowe – przekonuje Kamil Ruchała z agencji House Expert. Małgorzata Zygmuntowska z agencji Zygmuntowska Obrót Nieruchomości dodaje, że ziemia nie ma kosztów eksploatacji. Dodatkowo można zwiększyć jej wartość, np. dzieląc na kilka działek.

Optymizm stara się zachować Jan Czajkowski z agencji Alfa Home. – Rok 2023 zacząłem od sprzedaży nieruchomości w ciągu czterech dni od jej wystawienia na rynek. Mam nadzieję, że to dobry prognostyk zarówno dla mnie jak i całego rynku – stwierdził pośrednik.

Grzegorz Sielewicz: perspektywa gospodarcza Polski na 2023 rok

Rok 2023 rozpoczął się w niekorzystnym otoczeniu gospodarczym. Polska weszła w niego z najwyższą od 26 lat inflacją, wysokimi stopami procentowymi i znacznym spowolnieniem tempa wzrostu gospodarczego. Ponadto nastroje w społeczeństwie są bardzo niepewne, a poziom optymizmu konsumentów jest jednym z najniższych poziomów od lat 90-tych ubiegłego wieku. Wszystkie powyższe czynniki zostały już odnotowane na przestrzeni 2022 r., ale ich konsekwencje nadal będą oddziaływać na gospodarkę w tym roku.

Inflacja pozostanie tematem numer 1 także w 2023 r. Wprawdzie jej szczytowa wartość powinna zostać odnotowana w pierwszym kwartale, jednak podwyższony poziom cen pozostanie z nami znacznie dłużej, nawet po 2023 roku. Za znaczny wzrost inflacji odpowiedzialny był kryzys energetyczny, którego doświadcza Europa. Ceny surowców energetycznych zaczęły rosnąć jeszcze przed wojną w Ukrainie, a jej wybuch dodatkowo przyspieszył ten proces. Pomimo, że Europa zdaje się być relatywnie przygotowana do bieżącej zimy w kontekście niezbędnych zapasów gazu, to jednak wiele przedsiębiorstw nadal będzie wykorzystywać ten surowiec w procesie produkcyjnym także po zimie, kiedy to zarówno zapasy, jak i ceny pozostają dużą niewiadomą. Ponadto, kolejna zima 2023/2024 może pod tym względem stanowić większe wyzwanie, jako że zmiany infrastruktury wymagają czasu, mimo wielu wysiłków krajów europejskich w tym zakresie.

Efektów wzrostu cen surowców energetycznych i rolnych doświadczyliśmy już w 2022 r., a ich bezpośredni wpływ został częściowo zmniejszony przez wprowadzone działania na szczeblu rządowym. W 2023 r. wkroczyliśmy jednak z inflacją „rozlaną” na inne części gospodarki, co potwierdza dwucyfrowy poziom inflacji bazowej, czyli wskaźnika po wyłączeniu cen energii i żywności. Niestety pomimo serii podwyżek stóp procentowych, tego procesu jak na razie nie udało się zatrzymać, a wskaźnik cen konsumpcyjnych znacznie przewyższa górny przedział wahań celu inflacyjnego określonego na 3,5%. Co więcej, prognozy wskazują, że wysoka inflacja pozostaje z nami na dłużej. Dwucyfrowy poziom inflacji będzie nam najprawdopodobniej towarzyszyć jeszcze przez pierwszą połowę roku, a jej spadek do około 7% w ostatnim kwartale 2023 r. będzie marnym pocieszeniem. Cel inflacyjny prawdopodobnie nie zostanie osiągnięty przed 2025 r. Tym samym trudno oczekiwać, że w 2023 r. rozpocznie się proces łagodzenia polityki pieniężnej, czyli obniżania stóp procentowych, które obecnie pozostają na najwyższym poziomie od 2002 r. Pamiętajmy jednak, że efekty zmian w polityce pieniężnej znajdują odzwierciedlenie w gospodarce po upływie około 12 miesięcy. Przed Radą Polityki Pieniężnej stoi więc trudne zadanie właściwego czasowo oszacowania zmian w koniunkturze i nie zduszenia pojawiającego się w przyszłości ożywienia gospodarczego.

Wysokie stopy procentowe przyczyniają się z kolei do wyższego kosztu finansowania i zniechęcają do podejmowania inwestycji. Rzeczywiście, skłonność inwestycyjna przedsiębiorstw zmniejszyła się i pozostanie niska w 2023 r., na co wpływ mają nie tylko koszty finansowania, ale także utrzymująca się niepewność oraz wiele barier i wyzwań, z jakimi muszą mierzyć się przedsiębiorstwa. Na przestrzeni 2022 r. koniunktura stawała się coraz słabsza, co obrazuje niższe tempo wzrostu produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Ta ostatnia wprawdzie nie ucierpiała tak bardzo, jak obrazowałby to wzrost pesymizmu konsumentów potwierdzony przez głęboki spadek wskaźnika ufności konsumenckiej, jednak dynamika jest już znacznie niższa niż w poprzednich miesiącach.

Na tym tle nie należy oczekiwać, że utrzyma się solidne tempo wzrostu gospodarczego Polski. Pełne wyzwań zimowe miesiące 2022/2023 przyczynią się do niskiego tempa aktywności gospodarczej. Na tym etapie nie oczekujemy, aby cały rok 2023 przyniósł recesję naszej gospodarki, jednak zgodnie z ostatnią prognozą Coface, wzrost realny PKB o 1% w 2023 r. będzie nie tylko niższym poziomem niż odnotowany w 2022 r. (4,4%), ale także znacznie poniżej aktywności gospodarczej do jakiej byliśmy przyzwyczajeni w ubiegłych latach, za wyjątkiem pandemicznego 2020 r. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że finalne odczyty dostarczą miej negatywny obraz, a zdolność polskiej gospodarki i przedsiębiorstw do adaptowania się do zmieniających się warunków rynkowych, w tym także tych negatywnych, nadal będzie szybka. Potwierdza to chociażby dostosowanie się do działalności biznesowej w trakcie pandemii, a także ostatnie odczyty z polskiej gospodarki, które mogą świadczyć o delikatnej poprawie koniunktury .

Poza sferą makroekonomiczną istotna jest także sytuacja mikroekonomiczna. W tym kontekście niestety nie możemy mieć optymistycznych oczekiwań. Wraz z wygaszaniem pandemicznych środków wsparcia, rosnącymi wyzwaniami i słabszą koniunkturą, niewypłacalności przedsiębiorstw wzrosły, przekraczając już ich przedpandemiczny poziom z 2019 r. W 2022 r. łączna liczba postępowań ogłoszonych przez sądy (upadłości i restrukturyzacje) zwiększyła się o 10% w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego, a uwzględniając postępowania pozasądowe wzrost sięgnął aż 30%. Wiele firm w trudnej sytuacji płynnościowej nadal korzysta z pozasądowych uproszczonych postępowań, które zostały wprowadzone tymczasowo w początkowej fazie pandemii, a później znalazły się na stałe w polskim systemie prawnym ze względu na ich dużą popularność. Oczekujemy, że w przedstawionym powyżej środowisku makroekonomicznym liczba niewypłacalności przedsiębiorstw będzie rosła, a ich struktura będzie niestety w większym stopniu zasilana upadłościami, czyli likwidacją spółek, niż restrukturyzacjami, które to mogłyby doprowadzić do powrotu do efektywnej działalności biznesowej.

Autor: Grzegorz Sielewicz – główny ekonomista Coface w Polsce i regionie Europy Centralnej

Dla dolara kluczowe będą sygnały o wstrzymaniu cyklu

Powszechnie oczekuje się, że Rezerwa Federalna w środę 1.02 ogłosi zwolnienie tempa podnoszenia stóp procentowych do 25 pb. Kluczowym pytaniem jest to, czy Powell zasugeruje pauzę po kolejnym, marcowym zebraniu – byłoby to odebrane jako negatywne dla dolara. Obecnie właśnie w marcu spodziewamy się ostatniej podwyżki o 25 pb. Może się to jednak zmienić, jeśli inflacja w USA nie unormuje się zgodnie z oczekiwaniami.

Od początku trwającego globalnego cyklu zacieśniania Fed, obok banku Kanady, był najbardziej agresywnym bankiem centralnym G10 – podniósł swoją stopę fed funds w sumie o 425 pb. Dostrzegamy jednak wyraźne sygnały trendu spadkowego w niemal wszystkich miarach inflacji w USA w ostatnich miesiącach. Panuje ogólny konsensus, że decydenci mogą wkrótce wkroczyć w etap, na którym zasugerują, że zbliża się zatrzymanie cyklu podwyżek stóp procentowych. Naszym zdaniem ów moment jeszcze nie nastąpił, jesteśmy jednak niemal pewni mniejszego ruchu, o 25 pb., na posiedzeniu w tym tygodniu.

Ochłodzenie presji inflacyjnej sprzyja gołębim deklaracjom

Rynki wyceniają w pełni podwyżkę o 25 pb. w środę 1.02 i w ponad 80% taki sam ruch na posiedzeniu w marcu. Uważamy, że było to stosunkowo dobrze zasugerowane przez członków Fedu przed okresem wyciszenia komunikacji. W większości przybierali oni ostatnio gołębi ton, a część, jak choćby Christopher Waller i Lael Brainard, przyznała, że widać postępy w ograniczaniu inflacji i to dobry czas na spowolnienie tempa podwyżek. Na swoim ostatnim posiedzeniu w grudniu Fed podniósł stopy procentowe o 50 pb. (po serii podwyżek o 75 pb.), wstrzymał się jednak z jednoznacznym gołębim zwrotem.

Nie ulega wątpliwości, że głównym powodem zmiany retoryki decydentów w kierunku gołębim było ochłodzenie presji inflacyjnej w USA. Niedawny spadek miary głównej (CPI) postrzegamy jako dobry znak, wynikający jednak głównie z gwałtownego spadku cen energii. Znacznie istotniejszy jest naszym zdaniem trend spadkowy miary bazowej i to do niego członkowie FOMC będą najpewniej przywiązywać większą wagę. Nasza ulubiona miara – 3-miesięczna zanualizowana bazowa inflacja CPI – w grudniu pokazała spadek do poziomu 3,1%, najniższego od września 2021 r. Odczyt preferowanej przez Fed miary wzrostu cen, bazowej inflacji PCE, za ten sam miesiąc wskazał spadek do 4,4%, co jest również krokiem w dobrym kierunku.

Wykres 1: Inflacja bazowa w USA (2013 – 2022)Inflacja bazowa w USA

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 30.01.2023

Oczekujemy, że prezes Fed Jerome Powell dostrzeże w środę to osłabienie presji cenowej i przedstawi je jako główny argument za mniej agresywnym podejściem. Bank może uwzględnić również lekkie pogorszenie się części wskaźników aktywności gospodarczej, szczególnie wydatków konsumenckich, i ponownie wspomnieć o możliwej recesji – niektórzy decydenci mogą ją postrzegać jako konieczną do trwałego obniżenia inflacji.

Niezmiennie uważamy, że ewentualne spowolnienie będzie raczej łagodne, szczególnie biorąc pod uwagę odporność amerykańskiego rynku pracy, który wciąż charakteryzują wysoki poziom kreacji nowych miejsc pracy i niska stopa bezrobocia. Założenie to potwierdzają dobry zeszłotygodniowy wstępny odczyt PKB w IV kwartale (+2,9% w ujęciu zanualizowanym), zamówienia środków trwałych w grudniu (+5,6% w ujęciu miesięcznym) i cotygodniowe dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (186 tys., najmniej od 8 miesięcy) – wszystkie były lepsze od oczekiwań.

Wykres 2: Sprzedaż detaliczna w USA [zmiana procentowa w ciągu 3 miesięcy] (2021 – 2022)Sprzedaż detaliczna w USA

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 30.01.2023

Kluczowe dla dolara pytanie o wstrzymanie cyklu

Fed nie opublikuje w tym tygodniu żadnych projekcji makroekonomicznych ani dotyczących stóp procentowych – najbliższy dot plot poznamy dopiero po marcowym posiedzeniu banku. W związku z tym uważamy, że reakcja dolara będzie niemal całkowicie zależna od towarzyszącej zebraniu retoryki Fedu, w tym konferencji prasowej prezesa Powella.

Najważniejsze pytanie przed posiedzeniem brzmi: czy Fed zasygnalizuje, że zbliża się do wstrzymania podwyżek stóp procentowych? Jeśli bank zmieni retorykę w kontekście potrzeby utrzymania podwyżek stopy fed funds, może to zwiastować wstrzymanie cyklu po marcowym posiedzeniu. Naszym zdaniem byłoby to odebrane jako negatywne dla dolara i mogłoby pogłębić jego ostatni spadek względem większości walut.

Fed ponownie może jednak pozostawić sobie możliwość dalszych zmian, podobnie jak zrobił w grudniu, zostawiając szansę na dodatkową, ostateczną podwyżkę stóp procentowych o 25 pb. w maju, jeśli taką konieczność będą sugerować napływające dane. Byłoby to zgodne z grudniowym dot plotem Fedu, a jednocześnie byłoby prawdopodobnie postrzegane jako pozytywne dla dolara – rynek obecnie widzi jedynie ograniczoną szansę na taki ruch.

Uważamy, że Powell powinien przynajmniej podkreślić, że praca banku się nie skończyła – członkowie Fedu mogą oczekiwać dłuższego złagodzenia dynamiki płac, zanim zupełnie zdejmą nogę z gazu.

Wykres 3: Dynamika płacy godzinowej w USA (2013 – 2022)

Dynamika płacy godzinowej w USAŹródło: Refinitiv Datastream Data: 30.01.2023

Pytania o obniżki stóp w USA są przedwczesne

Oczekujemy, że Powell ponownie odsunie oczekiwania wobec cięć stóp procentowych w najbliższej przyszłości. Rynki futures wyceniają obecnie pierwszą obniżkę stóp w listopadzie, co naszym zdaniem, nawet na tym wczesnym etapie, wydaje się nieco pochopne, choć nie całkowicie wykluczone. Po grudniowym posiedzeniu Fedu prezes Powell zapowiedział, że nie przewiduje łagodzenia polityki do czasu, dopóki komitet „nie nabędzie przekonania, że inflacja spada do 2% w trwałym trendzie”. Podejrzewamy, że powtórzy to podczas konferencji prasowej w tym tygodniu, uważamy jednak, że dla walut ważniejsza będzie postawa Fedu wobec dalszych podwyżek.

FOMC ogłosi decyzję w sprawie polityki pieniężnej o 20:00 w środę 1.02, konferencja prasowa przewodniczącego Powella rozpocznie się 30 minut później.

Informacje zawarte w niniejszym dokumencie służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej

Autor: Matthew Ryan, CFA – Kierownik Działu Analiz Ebury

Konsumpcja: co (bogactwo) ma z tym wspólnego?

  • Gdy poduszka finansowa, która została zbudowana podczas pandemii, traci swój puch, jest to dobry czas, aby ponownie przyjrzeć się zachowaniom konsumpcyjnym, które zaczynają tracić na sile w Europie i USA. Efekt bogactwa to teoria ekonomii behawioralnej, która sugeruje, że wahania cen aktywów wpływają na wydatki gospodarstw domowych. Stwierdzamy jednak, że efekt dochodowy przyćmiewa efekt bogactwa we Francji, Niemczech, Hiszpanii i USA. Krańcowa skłonność do konsumpcji (MPC) na 1% różnicy w dochodzie rozporządzalnym wynosi 0,21% dla Francji, 0,71% dla Niemiec, 0,78% dla Hiszpanii i 0,35% dla USA. Podkreśla to znaczenie wspierania dochodów gospodarstw domowych jako czynnika sprzyjającego osiągnięciu tak pożądanego miękkiego lądowania gospodarki.
  • Jednak efekt bogactwa wynikający z cen mieszkań wyraźnie dominuje nad efektem cen giełdowych, niemal dziesięciokrotnie we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i USA. Dla Europy kontynentalnej utrzymanie inflacji w ryzach jest odpowiedzią na konsumpcję, podczas gdy w USA perspektywa malejącego bogactwa ciąży nad nadziejami Fed na burzliwe miękkie lądowanie.

KLUCZOWE WYDARZENIA
Dane o PKB w USA, presja cenowa na benzynę, spready obligacji wysokodochodowych ignorują sygnały o recesji

  • Dane o PKB w USA wypadły mocniej niż oczekiwano, ale pojawiają się pęknięcia – Wydatki gospodarstw domowych i rządu zaskoczyły na plus, ale nadal oczekujemy recesji w I kw. 2023 r. zgodnie z ostatnimi twardymi i miękkimi danymi. Ten pogarszający się impet powinien pocieszyć Fed w spowolnieniu tempa podwyżek stóp podczas posiedzenia FOMC w przyszłym tygodniu.
  • Nie widać ulgi w cenach benzyny – W miarę jak rozpoczyna się europejskie embargo na rosyjski olej napędowy, rosną również marże rafinerii, co wskazuje na to, że paliwo będzie dłużej drogie.
  • Wysokie stopy zwrotu – inwestorzy wysokodochodowi nie zauważyli recesji i już teraz wyceniają fazę ożywienia.

Gospodarka USA kończy 2022 r. na mocnych podstawach, ale pod powierzchnią pojawia się coraz więcej pęknięć

PKB USA przekroczył oczekiwania w IV kw. 2022 r., rosnąc o +2,9% kw/kw w ujęciu annualizowanym (po +3,2% w poprzednim kwartale). Jest to ponad dwukrotnie wyższe tempo niż to, którego oczekiwaliśmy w naszym scenariuszu z grudnia 2022 r. Na plus zaskoczyły zarówno wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych (+2,1%), jak i konsumpcja rządowa (+3,7%). Jednak inne komponenty wydatków były słabe, zwłaszcza inwestycje mieszkaniowe (-19%), a wzrost inwestycji biznesowych (+0,7%) wyraźnie zwolnił w stosunku do poprzedniego kwartału. Handel netto i zapasy dały duży impuls do wzrostu PKB, przy czym spadek importu przewyższył spadek eksportu.

Miękkie dane wskazują na recesję rozpoczynającą się w I kw. 2023 r., przy czym twarde dane szybko nadrabiają zaległości. Opublikowane w styczniu ankiety biznesowe sugerują, że gospodarka wchodzi obecnie w recesję (patrz Rysunek 1), co jest zgodne z prognozami Allianz Trade. Jednak ankiety prawdopodobnie przeceniają głębokość spowolnienia, ponieważ nastroje biznesowe mają tendencję do nadmiernego pogarszania się, gdy nasilają się ponure wypowiedzi o recesji. Tymczasem twarde dane opublikowane za grudzień 2022 r. pokazują, że impet gospodarczy szybko zanika, a zarówno sprzedaż detaliczna, jak i produkcja przemysłowa wykazują wyraźne spadki. Oczekujemy, że PKB skurczy się o -0,8% (w ujęciu annualizowanym) w I kw. 2023 r.

Rysunek 1: Wzrost PKB q/q (w ujęciu annualizowanym) i ankiety biznesowe (w ujęciu standaryzowanym)Wzrost PKB

[GDP (% q/q) = PKB (% kw/kw); Composite PMI – rhs = Złożony PMI – skala prawa]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Widzimy spadek PKB do trzeciego kwartału 2023 r., ze stratą od wartości szczytowej do najniższej na poziomie około -1%. Zacieśnienie warunków kredytowych wywołane polityką pieniężną jest gwałtowne. Odsetek banków zaostrzających standardy kredytowe dla kredytów komercyjnych i przemysłowych jest na poziomie widzianym tylko podczas poprzednich recesji (2001, 2008-09 i 2020), według badania Fed Senior Loan Officer Opinion Survey. Inwestycje biznesowe będą spadać w ciągu najbliższych kilku miesięcy, o czym świadczą wyraźne spadki intencji w zakresie wydatków kapitałowych (zob. Rysunek 2). Po stronie gospodarstw domowych szybko wyczerpuje się nadwyżka oszczędności związana z pandemią, a wciąż spadające płace realne obniżają dochody. Ceny nieruchomości zaczęły spadać z miesiąca na miesiąc, a biorąc pod uwagę oczekiwania Allianz Trade dotyczące spadku o 10-15% od wartości szczytowej do najniższej, negatywny efekt bogactwa będzie silnie wpływał na zmniejszenie wydatków konsumpcyjnych w nadchodzących miesiącach, co podkreślamy w naszej charakterystyce poniżej.

Rysunek 2: Standardy kredytowe banków i kredyty komercyjne i przemysłowe

Standardy kredytowe banków i kredyty komercyjne i przemysłowe[Banks C&I loans (%qoq) = Kredyty bankowe komercyjne i przemysłowe (% kw/kw); % banks tightening standards (inv, adv 12 m) – rhs = % zaostrzające się standardy banków (inv, adv 12 m) – prawa skala]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

W kontekście pogarszającego się impetu gospodarczego oczekujemy, że Fed zwolni tempo podwyżek stóp do 25 pb w przyszłym tygodniu, po czym w marcu nastąpi kolejna podwyżka o 25 pb. W ostatnich tygodniach urzędnicy Fed przenieśli uwagę na poziom stóp procentowych, a nie na tempo ich podwyższania. Ponieważ gospodarka wykazuje coraz większe oznaki słabości, a co ważniejsze, przy gwałtownym schłodzeniu inflacji, w Allianz Trade uważamy, że Fed będzie się czuł komfortowo, jeśli do marca osiągnie szczytową stopę Fed Funds na poziomie 5% (górny zakres), z 4,5% obecnie.

Ceny ropy mogły spaść, ale nie widać ulgi dla konsumentów

Embargo na rosyjski olej napędowy i rosnące marże rafinerii sugerują, że ceny benzyny pozostaną na wysokim poziomie. Ceny ropy są obecnie znacznie poniżej swoich szczytów z 2022 roku – ceny Brent wynoszą około 84 USD/bbl wobec blisko 130 USD/bbl na początku czerwca 2022 roku. Nadal oczekujemy, że ceny ropy wyniosą w tym roku średnio 95 USD/bbl dzięki wyższemu popytowi ze strony Chin, uzupełnianiu zapasów (rezerwy strategiczne w USA i w Europie są na poziomie najniższym od dekady) oraz ograniczonej podaży ze strony członków OPEC+. Chociaż OPEC+ ma się spotkać praktycznie w przyszłym tygodniu, nie oczekujemy żadnego zwiększenia docelowej produkcji. Poza ropą naftową, od 1 lutego kraje europejskie przestaną importować rosyjski olej napędowy. Ponieważ zaopatrzenie w paliwa pozostaje problemem dla regionu, oznacza to potencjalnie droższe paliwa na dłużej. Co więcej, marże rafinerii zarówno w USA jak i na świecie rosną (Rysunek 3), co oznacza, że popyt pozostaje stabilny, a moce przerobowe rafinerii są ograniczone. Podsumowując, w ciągu najbliższych kilku miesięcy konsumenci nie powinni doświadczyć większych spadków cen paliw.

Rysunek 3: Ceny Brent i marże rafinerii (USD/baryłka)

Ceny Brent i marże rafinerii

[Brent Crude (lhs) = Ropa naftowa Brent (lewa skala); Non-US Brent Crack (rhs) = Brent Crack spoza USA (prawa skala)]

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Niektóre klasy aktywów nadal ignorują sygnały recesji

Rynki wysokodochodowe mają już za sobą nadchodzącą recesję i są już pozycjonowane na kolejną fazę ożywienia. Przy wiodących wskaźnikach ekonomicznych, które nadal wskazują na recesję, szczególnie w USA, trudno jest pogodzić obecne pozycjonowanie rynku wysokodochodowego z raczej pesymistycznymi informacjami ekonomicznymi i fundamentalnymi. Biorąc za punkt odniesienia wskaźnik wyprzedzający amerykańskiej Conference Board, będący dobrym prognostykiem recesji, ciągły spadek sugeruje, że spready obligacji wysokodochodowych powinny być znacznie szersze. Jednakże, co jest niezgodne z podstawową ekonomią, poszerzanie spreadów nie tylko było wyciszone, ale również w większości przypadków uległo odwróceniu od początku roku. Podobnie zmniejsza się różnica między spreadem kredytów wysokodochodowych a ratingiem inwestycyjnym, co wskazuje, że postrzeganie ryzyka kredytowego przez rynek może być zbyt optymistyczne. Taki schemat jest raczej zgodny z warunkami ożywienia po recesji niż z warunkami recesyjnymi, co wskazuje, że rynki wysokodochodowe mogą być zbyt zadufane i nastawione byczo (Rysunek 4).

Rysunek 4: Wiodący wskaźnik gospodarczy w USA i spready korporacyjne wysokodochodowe (HY)Wiodący wskaźnik gospodarczy w USA i spready korporacyjne wysokodochodowe

[Conf. Board leading indicator (6m/6m% – AR) = Wskaźnik wyprzedzający Conference Board (6m/6m% – AR); US high yield spread (y/y – rhs – inv -bps = Spread wysokodochodowy w USA (r/r – praw skala – inv –bps; Recession = Recesja)

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Biorąc to pod uwagę i uznając, że nasz scenariusz bazowy obejmuje znaczny wzrost niewypłacalności i pogorszenie bilansów firm jako bezpośrednią konsekwencję naszego wezwania do recesji w 2023 r., w Allianz Trade uważamy, że obecna pozycja jest nie do utrzymania. Oczekujemy, że w najbliższym czasie aktywa ryzykowne osiągną gorsze wyniki, odwracając hossę obserwowaną od początku roku. W szczególności w przypadku instrumentów wysokodochodowych oczekujemy krótkoterminowego poszerzenia spreadu o +50 pb do +75 pb do poziomów bliskich 500 pb (wobec obecnych poziomów 450 pb dla EUR HY i 435 pb dla US HY).

CHARAKTERYSTYKA

Efekty bogactwa: wszystko się zgadza

Gdy poduszka finansowa, która została zbudowana w czasie pandemii, traci swój puch, jest to dobry moment, by przyjrzeć się zachowaniom konsumpcyjnym, które zaczynają tracić na sile w największych gospodarkach Europy (Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania) i USA. Zmiany w dochodach nie są jedynym czynnikiem napędzającym konsumpcję gospodarstw domowych; na niektórych rynkach wpływ bogactwa może odgrywać rolę, a wahania cen aktywów wpływają na wydatki, nawet jeśli dochody nie ulegają zmianie. Na przykład w USA Rezerwa Federalna od dawna uwzględnia efekt bogactwa w swoich prognozach makroekonomicznych. Jak widać na poniższym wykresie, wraz ze wzrostem zamożności stopa oszczędności ma tendencję do obniżania się – i odwrotnie. Czy w tym kontekście ostatnie wahania cen aktywów finansowych i potencjalny spadek cen mieszkań mogą jeszcze bardziej obniżyć konsumpcję? Aby dowiedzieć się, co czeka konsumentów, przyjrzyjmy się relacji między aktywami gospodarstw domowych, dochodami i oszczędnościami.

Rysunek 5: Stosunek aktywów finansowych gospodarstw domowych do osobistego dochodu rozporządzalnego oraz stopa oszczędności w Europie i USA (okres 2000-2021)

Stosunek aktywów finansowych gospodarstw domowych

Źródła: Globalny raport bogactwa Allianz 2022, Refinitiv Datastream

Wahania cen aktywów – realnych lub finansowych – rzadko występują bez innych zmian makroekonomicznych. Aby zmierzyć zarówno wpływ dochodu, jak i bogactwa na konsumpcję, zaczerpnęliśmy z Caceresa (2019)[1] i jego szacunków makro, aby zmierzyć oba wpływy we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i USA. Ogólnie rzecz biorąc, stwierdzamy, że efekt dochodowy przyćmiewa efekt bogactwa we wszystkich krajach i jest statystycznie istotny, zgodnie z oczekiwaniami. Krańcowa skłonność do konsumpcji (MPC) na 1% różnicy w dochodzie rozporządzalnym wynosi 0,21% dla Francji, 0,71% dla Niemiec, 0,78% dla Hiszpanii i 0,35% dla USA. Te efekty dochodowe podkreślają znaczenie wspierania dochodów gospodarstw domowych jako czynników sprzyjających osiągnięciu tak pożądanego miękkiego lądowania.

Inną cechą wspólną dla większości krajów jest to, że efekt bogactwa wynikający z cen mieszkań wyraźnie dominuje nad efektem bogactwa wynikającym z cen giełdowych, prawie dziesięciokrotnie we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i USA, jak pokazano w poniższej tabeli. Jest to zgodne z oczekiwaniami, ponieważ ceny giełdowe są bardziej zmienne niż ceny nieruchomości.[2] . Spojrzenie na obroty na rynku sprzedaży domów lub strukturę oszczędności może zawierać niektóre odpowiedzi do dalszej analizy. W przypadku Niemiec stwierdzamy, że efekty bogactwa materializują się z dwuletnim opóźnieniem, natomiast w przypadku USA i Francji występuje zarówno efekt opóźniony, jak i natychmiastowy

Tabela 1: Wyniki krańcowej skłonności do konsumpcji (MPC) dla krótkookresowych efektów bogactwa, w %.

Ceny nieruchomości Ceny indeksów giełdowych Dochód rozporządzalny
FRA 0,11 0,01 0,21
DEU -0,18 0,02 0,71
ITA -0,34 0,03 1,42
US 0,16 0,02 0,35

Źródła: Allianz Research

Różnice w strukturze portfela gospodarstw domowych mają również wpływ na ich reakcję na wahania cen aktywów, co może tłumaczyć niekonwencjonalną reakcję na ceny domów w Niemczech, gdzie tylko 44% gospodarstw domowych jest właścicielami domów, w porównaniu do 58% we Francji. Gospodarstwa domowe w USA mają większą część swojego majątku w papierach wartościowych (obligacjach, akcjach, funduszach inwestycyjnych itp.). Jednak doświadczenia związane z kryzysem na rynku kredytów hipotecznych subprime mogą sprawić, że gospodarstwa domowe będą bardziej podatne na wahania cen nieruchomości (zob. Rysunek 6 poniżej).

Rysunek 6: Struktura portfela aktywów finansowych gospodarstw domowych

Struktura portfela aktywów finansowych gospodarstw domowych

[Deposits = Depozyty; Securities = Papiery wartościowe; Insurance & pensions = Ubezpieczenia i emerytury; Others = Inne]

Źródła: Globalny raport bogactwa Allianz 2022, Refinitiv Datastream

Wykorzystując nasze oczekiwania makroekonomiczne i prognozy cen aktywów, czerpiąc jednocześnie z opisanych powyżej efektów dochodowych i bogactwa, szacujemy wzrost realnej konsumpcji w latach 2023 i 2024. W przypadku Europy kontynentalnej, w większości przypadków patrzymy na płaski wzrost konsumpcji, zgodnie ze spowolnieniem gospodarczym w tym regionie. Ponieważ dochód rozporządzalny ma silniejszy efekt, wydaje się, że dżin inflacji trzyma odpowiedź, ponieważ gospodarstwa domowe są dotknięte wysokimi cenami i ekonomicznymi skutkami wojny na Ukrainie. W przypadku USA, ponieważ w Allianz Trade spodziewamy się, że inflacja spadnie wcześniej, pomimo silnego rynku pracy, konsumpcja może stracić parę i przez następne dwa lata zaparkować na stacji stagnacji z powodu wpływu cen aktywów na zinternalizowaną funkcję wartości netto gospodarstw domowych.

Rysunek 7: Wzrost konsumpcji, w % (r/r)

Wzrost konsumpcji

Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Dodatek metodologiczny

Dla każdego z krajów przeprowadziliśmy wektorowe modele autoregresyjne, które można algebraicznie przedstawić jako Δ𝑿𝑡 = 𝑩0 + ∑ 𝑩𝑖 Δ𝑿𝑡-𝑖 𝐿 𝑖=1 + 𝝐𝑡 gdzie 𝑿𝑡 jest wektorem zawierającym serie dotyczące realnych wzrostów: konsumpcji, indeksów cen akcji MSCI, indeksów cen domów oraz dochodu rozporządzalnego każdego z pięciu krajów od 1980 roku aż do naszych oczekiwań scenariuszowych na rok 2024.

[1]Caceres, C. 2019. ‘Analiza wpływu bogactwa finansowego i mieszkaniowego na konsumpcję przy użyciu mikrodanych’. IMF.

[2] Nasze wyniki regresji są niejednoznaczne dla Włoch i Hiszpanii, musielibyśmy dalej badać zachowania konsumpcyjne, aby lepiej ocenić wpływ zmian cen aktywów na ich proces decyzyjny.

e-Doręczenia już od 1 lutego – kolejny etap cyfryzacji urzędów

Przedsiębiorcy zakładający działalność gospodarczą w CEIDG od 1 lutego 2023 r. będą musieli podać adres mailowy do e-Doręczeń korespondencji z urzędami.

Zgodnie z informacją przekazaną przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, e-Doręczenia to usługa, która umożliwi przedsiębiorcom wysyłkę, odbiór i przechowywanie korespondencji online. W przeciwieństwie do zwykłej poczty elektronicznej jest to tzw. usługa zaufana, która gwarantuje bezpieczeństwo i pewność skutków prawnych. Wiadomość wysłana z adresu używanego do e-Doręczeń będzie miała takie same skutki prawne, jak list polecony z potwierdzeniem odbioru.

Po aktywacji maila do e-Doręczeń i wpisaniu go do bazy adresów elektronicznych, będzie on dla przedsiębiorcy główną drogą komunikacji z urzędami. Od tej pory wszelką korespondencję będą one przesyłały wyłącznie elektronicznie.

Od 30 września 2025 r. przedsiębiorcy, którzy będą dokonywali zmian we wpisach w CEIDG, również będą musieli podać swój adres do e-Doręczeń. Według założeń od 1 października 2026 r. ta usługa ma stać się powszechna i być używana przez wszystkich prowadzących działalność gospodarczą.

Kolejny etap cyfryzacji

E-Doręczenia to kolejny krok w stronę automatyzacji komunikacji przedsiębiorców z urzędami. W lipcu 2022 r. uruchomiona została usługa e-Urzędu Skarbowego, gdzie podatnicy mogą elektronicznie załatwić wiele spraw. Według planów od 1 października 2024 r. działalność gospodarczą w CEIDG założyć będzie można wyłącznie drogą elektroniczną.

Na tym jednak nie koniec. 1 stycznia 2024 r. wystartuje Krajowy System e-Faktur i zaczną obowiązywać faktury elektroniczne. Natomiast od 1 stycznia 2026 r. podatnicy będą musieli przesyłać do Urzędu Skarbowego Jednolity Plik Kontrolny dla podatku dochodowego. Wprowadzenie usługi e-Doręczeń sprawia, że od 1 lutego 2023 r. nowe firmy będą musiały mieć dostęp do internetu. Od 2024 za sprawą KSeF będzie to wymóg dla każdego przedsiębiorstwa.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt