Polska od kilku lat konsekwentnie realizuje strategię cyfryzacji – inwestuje w e-usługi publiczne, rozwija infrastrukturę szerokopasmową i wspiera innowacje. To fundamenty cyfrowej gospodarki, ale także obszar, w którym coraz wyraźniej widać napięcie między globalnym postępem technologicznym a potrzebą zachowania suwerenności danych.
Na rozdrożu suwerenności cyfrowej
Z raportu Polcom „Barometr cyfrowej transformacji polskiego biznesu 2025–2026” wynika, że polski rynek usług cyfrowych – szczególnie w obszarze przetwarzania danych i chmury obliczeniowej – rozwija się dynamicznie, lecz wciąż nie w pełni równomiernie. Tylko 6% firm uczestniczących w badaniu dostrzega realne działania państwa wspierające polskich lub europejskich dostawców IT. Co czwarty respondent zwraca uwagę na brak mechanizmów wsparcia, a 15% ma wrażenie, że organy państwowe wyraźnie preferuje globalnych gigantów technologicznych.
– Dane to dziś najcenniejszy zasób gospodarki, a kontrola nad nimi decyduje o niezależności państwa. Suwerenność danych nie jest pojęciem teoretycznym — to kwestia bezpieczeństwa narodowego i odporności cyfrowej – podkreśla Wiesław Wilk, Wiceprezes Zarządu Polcom oraz Przewodniczący Związku Polska Chmura.
Amerykańska dominacja i ryzyko utraty kontroli
Według danych Instytutu Transformacji Cyfrowej i Innowacji (Thinktank Leaders Hub), amerykańskie firmy kontrolują ponad 70% polskiego rynku chmurowego. To oznacza, że większość danych – także tych krytycznych dla administracji publicznej – jest przetwarzana poza krajową infrastrukturą i podlega obcym jurysdykcjom.
Takie uzależnienie od Big Techów może nieść poważne konsekwencje. W dobie obowiązywania regulacji unijnych, takich jak dyrektywa NIS2, która nakłada obowiązek wzmocnienia cyberodporności, przenoszenie strategicznych danych do zagranicznych centrów danych osłabia kontrolę nad bezpieczeństwem i ciągłością działania systemów państwowych.
– Wybierając dostawcę usług chmurowych, wybieramy także jurysdykcję, której podlegają nasze dane. Dlatego krajowe rozwiązania chmurowe, oparte o infrastrukturę w Polsce, są gwarancją zgodności z regulacjami unijnymi i większej przejrzystości operacyjnej – wskazuje Wiesław Wilk.
Filar odporności cyfrowej
„Dane mają swoją narodowość i paszport” – to coraz częściej powtarzane hasło w debacie o cyfrowej suwerenności. Oznacza ono, że kontrola nad tym, gdzie dane są przechowywane i kto ma do nich dostęp, staje się elementem strategicznym – porównywalnym z bezpieczeństwem energetycznym czy militarnym.
Polskie centra danych i lokalni operatorzy chmurowi, zrzeszeni m.in. w Związku Polska Chmura, podkreślają, że mogą zagwarantować pełną zgodność z krajowymi i europejskimi regulacjami oraz zapewnić większą kontrolę nad przetwarzaniem informacji.
– Wspieranie lokalnych dostawców chmurowych to nie protekcjonizm — to strategiczne inwestowanie w krajową odporność cyfrową. Każda złotówka wydana w polskiej chmurze to nie tylko bezpieczniejsze dane, ale też rozwój kompetencji technologicznych i utrzymanie kapitału w kraju – podkreśla Przewodniczący Związku Polska Chmura.
Potrzebna polityka wspierająca lokalny ekosystem
Eksperci są zgodni – by zachować suwerenność cyfrową, Polska musi tworzyć warunki do rozwoju rodzimych dostawców usług IT i operatorów chmurowych. Oznacza to m.in. preferencyjne programy wsparcia, inwestycje w krajowe centra danych oraz równe szanse w przetargach publicznych i projektach strategicznych. Bez takiej polityki trudno będzie budować niezależność technologiczną i cyfrową odporność państwa.
Polska znajduje się w kluczowym momencie transformacji cyfrowej. Od decyzji podejmowanych dziś – dotyczących tego, gdzie i przez jakie podmioty przechowywane są nasze dane – zależy nie tylko tempo innowacji, ale też bezpieczeństwo obywateli i gospodarki. Bo w cyfrowym świecie dane rzeczywiście mają swoją narodowość oraz własny paszport.





