Pogorszenie się w ubiegłym tygodniu sentymentu do ryzyka sprawiło, że giełdy na całym świecie ogólnie traciły, a najsilniej dotknęło to – radzące sobie w ostatnich latach najlepiej – spółki technologiczne.
Kluczowe punkty:
- PLN traci pod naporem silniejszego dolara.
- USD zyskuje dzięki niepokojom na giełdach, jastrzębiemu Fedowi i mocnym danym z USA.
- Wskaźniki PMI w strefie euro sugerują stagnację, ale w drugiej połowie roku oczekuje się ożywienia.
- Rezygnacja premiera Keira Starmera jak na razie nie oddziałuje na GBP.
- Amerykański raport NFP powinien pokazać kolejny miesiąc solidnej kreacji miejsc pracy.
Dało to inwestorom walutowym kolejny powód do kupowania bezpiecznych walut, na czele których ponownie znalazł się dolar amerykański, a tuż za nim frank szwajcarski. Ruchy były jednak na ogół skromne. Ceny ropy w dalszym ciągu spadają – zmniejszają się obawy o jej braki, a rynki spot wydają się nią zalane. Odwetowe naruszenia zawieszenia broni między USA a Iranem tylko nieznacznie wpływają na ceny surowca, mimo że panuje wrażenie, iż między stronami istnieją wyraźne rozbieżności w kwestii tego, na co rzeczywiście się zgodziły. W każdym razie inwestorzy wydają się chętnie przechodzić do porządku dziennego nad nie do końca jasnymi warunkami zakończenia wojny.
W najbliższych dniach w centrum uwagi znajdą się dane makroekonomiczne. W USA będzie to tydzień z rynkiem pracy: opublikowane zostanie kilka istotnych wskaźników jego dotyczących, a kulminacją będzie czerwcowy raport NFP (non-farm payrolls) w czwartek (02.07) – dzień wcześniej niż zwykle ze względu na Dzień Niepodległości. Rynki spodziewają się umiarkowanego spadku tempa kreacji miejsc pracy z zawrotnego w ciągu ostatnich trzech miesięcy do wciąż wskazującego na silny rynek pracy. Ze strefy euro poznamy wstępny odczyt inflacji za czerwiec (środa 01.07). Oczekuje się, że pierwszy pozytywny wpływ niższych cen energii będzie widoczny zarówno w jej mierze głównej, jak i bazowej. W Wielkiej Brytanii oczy wszystkich będą skupione na wyborze kanclerza skarbu przez Andy’ego Burnhama, by ocenić, na ile poważnie traktuje on zasady polityki fiskalnej.
PLN
Ostatnie dni przyniosły kontynuację presji wyprzedażowej na złotego. Kurs EUR/PLN nadal kieruje się na północ, zbliżając się do psychologicznego poziomu 4,30. Złotemu nie sprzyja zmiana rynkowej optyki na Stany Zjednoczone w obliczu jastrzębiego zwrotu Fedu, słabnącej pozycji prezydenta i relatywnie mocnych danych makro – wszystko to wspiera dolara.
Lokalne wieści też nie były ostatnio najlepsze. Produkcja budowlana w maju mocno zawiodła. Co ważniejsze, wyraźnie gorsza od oczekiwań okazała się również sprzedaż detaliczna (3% r/r w ujęciu realnym), w kontekście konsumpcji pozytywnie nie napawają dodatkowo dane o płacach, które podbiły mniej niż oczekiwano (do 5,8%). Jednocześnie to ostatnie powinno uspokoić osoby obawiające się o efekty drugiej rundy. Perspektywy inflacji ulegają poprawie w obliczu spadku cen surowców energetycznych, choć pewien niepokój budzi pogoda. Przed nami wstępne dane o inflacji (wtorek 30.06) – zgodnie z oczekiwaniami ma ona zbliżyć się do środka celu inflacyjnego, notując wyraźny spadek z 3,1% w maju.
EUR
Czerwcowe wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej wróciły do poziomów, które były w ostatnim czasie zgodne z umiarkowanym wzrostem na poziomie ok. 1% w ujęciu zanualizowanym. Z pewnym optymizmem przewidujemy, że w drugiej połowie roku wzrost gospodarczy strefy euro ustabilizuje się. Spadek cen energii jest strukturalnie pozytywny dla jej gospodarki i powinien oddziaływać zarówno w kierunku zmniejszenia presji cenowej, jak i zwiększenia rozporządzalnych dochodów. Mamy również cichą nadzieję, że powolne rozlewanie się efektów niemieckiego pakietu stymulacyjnego zacznie wspierać nieco te wskaźniki, nawet jeśli na razie trudno dostrzec to w danych – wydatki infrastrukturalne charakteryzują się wysokim mnożnikiem, którego realizacja wymaga czasu.
Dane o inflacji (wtorek 30.06) powinny przynieść Europejskiemu Bankowi Centralnemu pewną ulgę, istotniejsze dla rynków będą jednak prawdopodobnie liczne przemówienia i komunikaty z corocznego forum w portugalskiej Sintrze. Rynki swap w dalszym wyceniają w dużej mierze kolejną podwyżkę stóp procentowych EBC o 25 pb. na posiedzeniu we wrześniu – my jednak nie jesteśmy co do niej w ogóle przekonani.
USD
Szereg pozytywnie zaskakujących danych z ubiegłego tygodnia (wskaźniki PMI, PKB, wydatki osobiste, zamówienia dóbr trwałych) sugeruje, że amerykańska gospodarka wciąż rośnie w siłę dzięki dużym inwestycjom, z których nie wszystkie związane są ze sztuczną inteligencją. Wspiera to również narrację, zgodnie z którą europejska gospodarka ucierpi z powodu wojny w Iranie mocniej i bardziej długofalowo niż amerykańska, która wydaje się w dalszym ciągu niemal całkowicie odporna na wpływ wyższych cen energii.
Najważniejszy test przyjdzie jednak w tym tygodniu wraz z publikacją w czwartek (02.07) czerwcowych danych z rynku pracy dzień przed wolnym z okazji Dnia Niepodległości. Po tym, jak nowy przewodniczący FOMC Kevin Warsh zapowiedział znaczną redukcję napływu informacji i forward guidance od Rezerwy Federalnej dla rynków, kluczowe odczyty takie jak raport NFP nabierają dla inwestorów dodatkowego znaczenia. Konsensus sugeruje, żę przyrost miejsc pracy wyniesie ok 114 tys., co choć oznaczałoby spadek względem poprzedniego miesiąca, byłoby w zupełności wystarczające, by nadążyć za tempem wzrostu siły roboczej.
GBP
Funt w dalszym ciągu radzi sobie dobrze względem innych walut europejskich i jak dotąd nie nałożono na niego dodatkowej premii za ryzyko fiskalne. Sugeruje nam to dwie rzeczy: po pierwsze, rynki odczuły ulgę, że uniknięto przedłużającej się walki o stanowisko premiera, po drugie, deklarowany przez Andy’ego Burnhama respekt względem brytyjskiej polityki fiskalnej jest traktowany poważnie. Uważamy, że inwestorzy są zbyt łaskawi i nie wyceniają wystarczająco presji ze strony lewego skrzydła Partii Pracy na zwiększenie wydatków – czy to kosztem jeszcze wyższego opodatkowania przedsiębiorców, czy też przez zwiększenie emisji obligacji skarbowych.
Kalendarz jest pod względem danych lekki, powinien jednak stanowić kluczowy test dla powyższego założenia. Uwaga zwróciła się ku temu, kto zostanie nowym kanclerzem skarbu. Początkowy optymizm, że może nim zostać centrolewicowy pragmatyczny Wes Streeting, osłabł po doniesieniach, że faworytem jest obecnie minister energii i były lider Laburzystów Ed Miliband. Postrzegamy to jako negatywne dla funta ze względu na jego poparcie dla luźniejszej polityki fiskalnej, zielonej agendy przemysłowej i bardziej interwencjonistycznej postawy. Tak czy inaczej, przestrzeń do dalszej aprecjacji funta względem euro jest naszym zdaniem niewielka.





