Rynek pozostaje odporny na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Złoty po ostatnim osłabieniu szuka strefy, by złapać oddech. Kondycja rodzimej gospodarki może w tym pomóc. Przed nami całkiem interesujący tydzień z odczytami makro.
Dolar odporny na pokój
Weekend przyniósł kolejną odsłonę konfliktu na Bliskim Wschodzie. Mimo wymiany ognia pomiędzy siłami USA i Iranu inwestorzy nie zareagowali paniką, uznając incydenty za element trwających negocjacji, a nie początek nowej fazy konfliktu. Rynek wciąż zakłada, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje osiągnięcie trwałego porozumienia, co znajduje odzwierciedlenie w utrzymujących się relatywnie niskich cenach ropy. To jednak nie oznacza automatycznego osłabienia dolara. Jeszcze kilka tygodni temu spadek napięcia geopolitycznego zostałby odebrany jako argument za szybszymi obniżkami stóp procentowych w USA. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Po czerwcowym posiedzeniu Fed inwestorzy znacznie ostrożniej podchodzą do scenariusza luzowania polityki pieniężnej, a część rynku nadal dopuszcza możliwość nawet dwóch podwyżek stóp procentowych. Przy spadającej presji inflacyjnej – i jednoczesnym utrzymaniu oczekiwań, co do amerykańskiej rentowności – dolar dalej jest atrakcyjny dla inwestorów. W efekcie amerykańska waluta pozostaje mocna, mimo że premia za ryzyko geopolityczne wyraźnie zmalała. Co prawda odeszliśmy od lokalnych dołków zarysowanych w zeszłym tygodniu, jednak kurs popularnego edka wciąż oscyluje wokół 1,14$.
Złoty szuka strefy obrony
Mocny dolar oczywiście przekłada się na naszą walutę, która ostatnio jest w głębokiej defensywie. Pewną nadzieją na poprawę sytuacji złotego są opublikowane w ubiegłym tygodniu dane, które potwierdziły, że konsumpcja pozostaje mocnym filarem wzrostu, a sprzedaż detaliczna wyraźnie przewyższyła oczekiwania ekonomistów. Pozytywnie zaskoczyły również dane o wynagrodzeniach, a sytuacja na rynku pracy pozostaje stabilna. To ważny sygnał w kontekście ostatniego osłabienia złotego, które było przede wszystkim efektem globalnego umocnienia dolara po jastrzębim posiedzeniu Fed. Technicznie USDPLN utrzymuje się najwyżej od ponad roku, natomiast EURPLN ponownie testuje okolice 4,29 zł – poziom, który już wcześniej skutecznie zatrzymywał wzrosty kursu. Jeżeli kolejne dane z krajowej gospodarki potwierdzą obecny obraz, mogą stać się argumentem za stabilizacją złotego. Jednocześnie rynek ostrożnie podchodzi do oczekiwań wobec polityki pieniężnej NBP. W obliczu solidnych danych i utrzymującej się niepewności za granicą, przestrzeń do szybkiego powrotu do obniżek stóp procentowych wydaje się obecnie ograniczona.
Nie tylko wojna
Po kilku tygodniach zdominowanych przez wydarzenia geopolityczne uwaga inwestorów ponownie powoli kieruje się w stronę danych makroekonomicznych. Najbliższe dni przyniosą publikacje indeksów PMI i ISM, które pozwolą ocenić kondycję przemysłu po obu stronach Atlantyku, a także wstępny odczyt inflacji w strefie euro. Kulminacją tygodnia będzie jednak piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy, tradycyjnie uznawany za jeden z najważniejszych wskaźników dla Rezerwy Federalnej. To właśnie on może zweryfikować, czy jastrzębi przekaz Fed z ubiegłego tygodnia znajdzie potwierdzenie w danych, czy też inwestorzy ponownie zaczną dyskutować o możliwości złagodzenia polityki pieniężnej w dalszej części roku. Po okresie, w którym rynki żyły głównie doniesieniami z Bliskiego Wschodu, miłą odmianą byłby powrót do analizy bardziej rynkowych czynników.




