W poniedziałek rynek przeżył prawdziwy chipmagedon. Akcje producentów pamięci wykorzystywanych przez sztuczną inteligencję gwałtownie taniały. SK Hynix stracił ponad 15 proc., a Samsung Electronics blisko 11 proc. W ciągu jednej sesji niemal całkowicie wyparował również entuzjazm, który pojawił się po piątkowym debiucie SK Hynix na Nasdaq. Wyprzedaż szybko objęła także amerykański sektor pamięci. Akcje SanDisk spadały o prawie 13 proc., a Microna i Western Digital o ponad 4 proc. Skala przeceny była tak duża, że koreański indeks KOSPI spadł o około 9 proc., powodując czasowe wstrzymanie handlu. We wtorek rano spadki zostały zatrzymane, SK Hynix i Samsung rosną na giełdzie w Korei o około 3,5 proc., a indeks KOSPI wzrasta o prawie 1 proc.
Jeszcze w piątek wydawało się, że boom na sztuczną inteligencję właśnie dostał kolejne mocne potwierdzenie. Debiut amerykańskich kwitów depozytowych (ADR) SK Hynix na Nasdaq zakończył się sukcesem. Akcje otworzyły się wyraźnie powyżej ceny emisyjnej i zakończyły dzień ponad 13 proc. na plusie. Inwestorzy potraktowali ofertę jako dowód, że popyt na technologie związane ze sztuczną inteligencją pozostaje bardzo silny. Wystarczył jednak jeden weekend, aby euforia zamieniła się w wyprzedaż.
Zmiana nastrojów okazała się gwałtowna, ale nie oznacza nagłego załamania rynku sztucznej inteligencji. Znacznie lepiej tłumaczy ją zmiana oczekiwań inwestorów. Po trwającym wiele miesięcy rajdzie wyceny producentów pamięci osiągnęły poziomy, przy których nawet bardzo dobre wyniki finansowe mogą przestać wystarczać. Rynek przechodzi z etapu euforii do etapu weryfikacji. Dobrze pokazuje to przykład SK Hynix. Według części analityków zysk operacyjny spółki może okazać się około 8 proc. niższy od rynkowego konsensusu. To nie oznacza słabych wyników. Problem polega na tym, że oczekiwania zostały wcześniej wywindowane do wyjątkowo wysokiego poziomu. Boom związany z AI sprawił, że inwestorzy zaczęli oczekiwać niemal perfekcyjnych raportów kwartalnych. Gdy poprzeczka znajduje się tak wysoko, nawet niewielkie rozczarowanie może wywołać silną reakcję rynku.
Do tego doszła klasyczna realizacja zysków. Akcje SK Hynix pozostają przecież około 515 proc. wyżej niż rok temu. Wielu inwestorów uznało więc, że to dobry moment na ograniczenie ryzyka i przeniesienie części kapitału do innych aktywów. Dodatkowym elementem była przebudowa portfeli po debiucie ADR-ów w USA oraz niepewność dotycząca właściwej wyceny spółki pomiędzy rynkiem amerykańskim i koreańskim.
Nastrojom nie pomogło również otoczenie makroekonomiczne. Eskalacja konfliktu między USA i Iranem wywołała ponowny wzrost ceny ropy Brent powyżej 85 dolarów za baryłkę, zwiększając obawy o inflację, wyższe koszty firm oraz możliwe zakłócenia w łańcuchach dostaw. W takim otoczeniu inwestorzy znacznie chętniej ograniczają ekspozycję na najbardziej zmienne aktywa.
Nie zmienia to jednak znaczenia samych pamięci HBM (High Bandwidth Memory). Bez nich rozwój AI byłby praktycznie niemożliwy. Rynek tych pamięci pozostaje wyjątkowo skoncentrowany. Dominują na nim zaledwie trzy firmy: SK Hynix, Samsung i Micron, przy czym liderem pozostaje SK Hynix. Jednocześnie produkcja HBM wymaga około trzykrotnie większych mocy produkcyjnych niż produkcja standardowych pamięci DRAM, dlatego producenci coraz częściej przesuwają swoje moce właśnie do tego segmentu.
Wczorajsza wyprzedaż pokazała przede wszystkim, jak bardzo zmienne potrafią być spółki będące beneficjentami boomu na AI. Im większe oczekiwania inwestorów, tym silniejsze mogą być reakcje nawet na niewielkie sygnały rozczarowania. Teraz najważniejsze pytanie brzmi, czy korekta zatrzyma się na producentach pamięci, czy też presja przeniesie się szerzej na amerykańskie spółki związane ze sztuczną inteligencją i cały sektor półprzewodników. Równie uważnie inwestorzy będą śledzić najbliższe wyniki SK Hynix, które pokażą, czy fundamenty rynku nadążają za bardzo wysokimi oczekiwaniami. Jednocześnie niewiele wskazuje na to, aby sam boom na pamięci HBM miał się kończyć. Popyt na nie pozostaje bardzo wysoki, dlatego najbliższe miesiące mogą przynieść nie tyle zmianę fundamentów sektora, ile dalszą dużą zmienność jego giełdowych wycen.




