To będzie ciężka jesień dla rynków akcji

Jesienią psuje się nie tylko pogoda, ale często też nastroje na giełdach. W tym roku jesień może być szczególnie trudna dla posiadaczy akcji. Już dawno nie było tak wielu potencjalnych ryzyk i żadnej nadziei na horyzoncie.

Środowa sesja na większości europejskich parkietów rozpoczęła się od spadków cen akcji. Krótko po otwarciu niemiecki DAX i francuski CAC traciły po 0,9%, a Eurostoxx50 ponad 1%. W ten trend wpisała się również warszawska giełda. Indeks WIG20 zniżkował o 0,5% do 1744,7 pkt., kończąc tym samym dwudniową wzrostową korektę. Lekko spadała też giełda w Londynie, która we wtorek za sprawą słabego funta, wyznaczyła nowy 1,5-roczny szczyt. 

Dziś w centrum uwagi…

  • posiedzenie RPP: Rada nie zmieni stóp procentowych na dzisiejszym posiedzeniu, ani nie zmieni treści komunikatu towarzyszącego tej decyzji;
  • zostaną opublikowane indeksy PMI, a także analogiczne indeksy ISM dla USA, obrazujące koniunkturę w sektorze usług;
  • USA: wrześniowy raport ADP (prognoza: 166 tys.);
  • USA: sierpniowe dane o bilansie handlowy (prognoza: -39,3 mld USD);
  • USA: sierpniowe zamówienia w przemyśle (prognoza: -0,1% M/M);
  • USA: tygodniowa zmiana zapasów ropy (prognoza: +1,1 mln, ale prawdopodobnie będzie to duży spadek);
  • wypowiadać publiczne będzie się m.in. Lacker (Fed);
  • w Chinach przez cały tydzień rynki finansowe są zamknięte z uwagi na święto narodowe.

Wydarzyło się na rynkach…

  • rynkowe spekulacje nt. ograniczenia przez ECB skali miesięcznych zakupów obligacji (o 10 mld EUR/miesięcznie) w ramach programu QE (obecnie 80 mld EUR/miesięcznie do minimum marca 2017), przy jednoczesnym wydłużeniu samego programu;
  • prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych przez Fed w grudniu br. wzrosło do 63%;
  • spadki na Wall Street w obawie przed podwyżką stóp procentowych i w reakcji na cięcie prognoz PKB przez MFW;
  • gwałtowna przecena złota, uncja potaniała do 1266,4 USD z 1311,7 USD w poniedziałek i jest najtańsza od 24 grudnia br. (referendum ws. BREXIT-u);
  • rentowność 10-letnich obligacji USA wzrosła 3. kolejny dzień (do 1,6864%) i jest najwyższa od 2 tygodni;
  • kurs GBP/USD najniżej od 31 lat, inwestorzy boją się konsekwencji BREXIT-u;
  • giełda w Londynie najwyżej od 1,5 roku, wzrosty wspiera słabnący funt;
  • w ostatnim tygodniu zapasy ropy w USA spadły wg danych API o 7,6 mln baryłek;
  • cena ropy Brent wzrosły do 51,58 USD za baryłkę, najwyższy kurs od czerwca br.;
  • we wrześniu OPEC wydobywał rekordowe 33,75 mln baryłek ropy dziennie;
  • Australia: w sierpniu sprzedaż detaliczna +0,4% M/M (prognoza: 0,2%).

Poranne spadki w Europie wpisują się w nastroje dominujące w Azji i wczoraj na Wall Street, co było przede wszystkim odzwierciedleniem rosnących obaw przed podwyżką stóp procentowych przez Fed (szanse na to oceniane są na poziomie 63%), które to obawy są następstwem ostatnich dobrych danych makroekonomicznych w USA i jastrzębich wypowiedzi przedstawicieli tamtejszego banku centralnego.

Strach przed podwyżkami stóp procentowych przez Fed to tylko jedno z katalogu potencjalnych ryzyk, jakie może „dopaść” światowe giełdy, stając się impulsem do spadków w IV kwartale. Nie mniej istotne są obawy o kondycję europejskich banków (m.in. przypadek Deutsche Banku), strach przed konsekwencjami BREXIT-u, czy niepewność związana z wynikami listopadowych wyborów prezydenckich w USA (dla rynków wybór Trumpa wiąże się z dużą niepewnością, więc przed wyborami inwestorzy mogą zapobiegawczo realizować zyski).

W to wszystko jeszcze wmiesza się, startujący w przyszłym tygodniu, sezon publikacji wyników na Wall Street, który zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami przyniesie 6. kolejny spadek zysków spółek. A całość zamykają spekulacje jaki pojawiły się wczoraj i mówiące o tym, że Europejski Bank Centralny (ECB) rozważa ograniczenie skali kupowanych przez siebie obligacji w ramach programu QE (aczkolwiek przy jednoczesnym wydłużeniu całego programu). Wg rynkowej plotki ECB miałby kupować obligacje o wartości około 70 mld EUR miesięcznie wobec 80 mld EUR obecnie. Oczywiście takie ograniczenie byłoby następstwem poprawiających się warunków ekonomicznych w Europie. Jednak w przypadku giełd, które kierują się odwrotną logiką, każde zmniejszenie programu stymulacyjnego, niezależnie od tego, czy następuje to jednocześnie z poprawą koniunktury, będzie impulsem do realizacji zysków (patrz przykład podwyżek stóp procentowych w USA).

Podsumowując, mając na uwadze powyższe ryzyka, a na horyzoncie brak potencjalnych nowych impulsów do wzrostów cen akcji, należy przygotować się na chłodną jesień na globalnych giełdach (w tym również w Warszawie). I być może jedynym relatywnie dobrze spisującym się rynkiem będzie londyński parkiet, bo perspektywa dalszej przeceny brytyjskiego funta (potencjalny spadek GBP/USD do 1,22 dolara, co na tę chwilę oznaczałoby spadek notowań GBP/PLN do 4,67 zł), będzie wspierać zyski i akcje notowanych tam eksporterów. Jednak nawet i ten impuls kiedyś wygaśnie, a strach przed BREXIT-em dotknie nie tylko funta, ale też giełdę w Londynie.

Marcin Kiepas – główny analityk easyMarkets

Czy szpitale mogą liczyć na pomoc rządu?

Koszty w szpitalach stale rosną, natomiast proces ten nie dotyczy wyceny procedur. Można stwierdzić, że stają się one bardziej oszczędne, co powoduje pewien dysonans. Koszty szpitala w zakresie pracy sięgają powyżej 50%, a outsourcing, w którym jest ukryty koszt pracy, stanowi kolejne 10% lub nawet więcej. Państwo powinno przeanalizować wyceny procedur.

– Mamy tutaj dwa przeciwstawne procesy – powiedział agencji eNewsroom.pl Grzegorz Dzik, wiceprezes Pracodawców RP – Z jednej strony następuje podwyższanie kosztów pracy przez wzrost płacy średniej i minimalnej, ozusowanie umów i droższy outsourcing. Z drugiej strony nie można w nieskończoność optymalizować szpitali. Placówki są dzisiaj zarządzane dobrze, jednak pojawiają się coraz wyższe koszty, które powinny mieć odzwierciedlenie w wycenie procedury. Stale zastanawiamy się czy Państwo wesprze budżety szpitali przy zwiększeniu kosztów.

Póki co rząd zapewnia, że są środki przeznaczone na pomoc. Chcielibyśmy wiedzieć, jak będzie finansowana służba zdrowia, skąd się wezmą te pieniądze, ponieważ bez tego nie ma możliwości zatrudnień w tym sektorze. Moim zdaniem, jak najszybciej należy udzielić odpowiedzi, żeby szpitale mogły zmierzyć się z podwyżką. Pani Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Elżbieta Rafalska, podjęła temat płacy minimalnej w sektorze publicznym. W sektorze publicznym nie występuje problem płacy minimalnej, więc podwyższanie kosztów pracy przez waloryzacje w segmencie outsourcingu nadal jest bardzo dobrą informacją dla szpitali. Gdyby nie outsourcing, koszty byłyby wyższe, a praca byłaby mniej specjalizowana – ocenia Dzik.

Ronson Development po III kwartale 2016 r.

W III kwartale br. Ronson Development sprzedał netto 183 lokale, a narastająco w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku 545 mieszkań. Wyniki te nie obejmują przy tym ponad 50 umów rezerwacyjnych w uruchomionych ostatnio nowych projektach w Warszawie: Nova Królikarnia i Miasto Moje, które przełożą się na sprzedaż w najbliższych tygodniach.

W minionym kwartale Ronson przekazał klientom klucze do 239 lokali (o 32% więcej niż w III kwartale 2015 r.), z czego 102 dotyczyło mieszkań w bardzo rentownym projekcie Moko w Warszawie. W ostatnim kwartale br. deweloper zamierza ustanowić nowy rekord, jeżeli chodzi o liczbę lokali przekazywanych klientom, i łącznie w całym roku wydać klucze do ponad 900 mieszkań.

W III kwartale br. Ronson Development sprzedał netto 183 lokale, czyli więcej niż w II kwartale tego roku (156 mieszkań), ale zarazem mniej niż w bardzo dobrym pod względem sprzedaży III kwartale 2015 r., kiedy znalazł nabywców na 248 lokali. Podobnie jak w I połowie tego roku, bestsellerem Ronsona w III kwartale br. była inwestycja City Link na warszawskiej Woli, gdzie w ostatnich trzech miesiącach sprzedano 75 lokali.

Łącznie w ciągu trzech kwartałów br. Ronson Development sprzedał 545 mieszkań wobec 658 lokali sprzedanych w analogicznym okresie 2015 r., co oznacza spadek o 17% rok do roku.

– Wyniki sprzedaży za trzeci kwartał nie uwzględniają ponad 50 umów rezerwacyjnych w dwóch zupełnie nowych warszawskich inwestycjach, których sprzedaż uruchomiliśmy w ostatnich tygodniach, czyli Nova Królikarnia na Mokotowie i Miasto Moje na Białołęce. Projekty te stanowią mocne uzupełnienie naszej oferty i oczekujemy, że przełożą się na istotną poprawę wyników sprzedaży w IV kwartale w porównaniu z II i III kwartałem br. Mimo to musimy nieznacznie zrewidować nasze całoroczne plany sprzedażowe. Zakładamy obecnie, że w 2016 r. sprzedamy łącznie około 800 mieszkań, podczas gdy wcześniej planowaliśmy powtórzyć rekordowy wynik z 2015 r., czyli sprzedaż powyżej 900 lokali – powiedział Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development.

Znacznie lepiej prezentują się w tym roku dane dotyczące liczby mieszkań przekazywanych klientom, czego efektem powinna być oczekiwana znacząca poprawa wyników finansowych. W III kwartale br. Ronson Development wydał klientom klucze do 239 lokali. To o 32% więcej niż w analogicznym okresie 2015 r. i zarazem rezultat bliski dotychczasowemu kwartalnemu rekordowi z IV kwartału 2015 r., kiedy to klienci dewelopera otrzymali klucze do 245 lokali.

Narastająco od początku roku do końca września Ronson przekazał klientom klucze do 515 mieszkań, w porównaniu z 451 przekazanymi mieszkaniami w ciągu trzech kwartałów 2015r.

– Na wyniki w III kwartale br. pracowały przede wszystkim nasze dwie warszawskie inwestycje ukończone w II kwartale, czyli bardzo rentowny projekt Moko (102 przekazane lokale w I etapie) oraz Espresso (42 lokale w II etapie). Ponadto rozpoczęliśmy przekazywanie kluczy w II etapie osiedla Panoramika w Szczecinie (69 lokali) oraz w I etapie Kamienicy Jeżyce w Poznaniu (8 lokali) – wskazał Tomasz Łapiński, dyrektor finansowy Ronson Development.

– Ostatni kwartał tego roku zapowiada się pod tym względem rekordowo. Planujemy bowiem przekazywanie kluczy w II etapie projektu Moko, obu etapach Kamienicy Jeżyce oraz w III etapie Espresso. Łącznie powinno to być około 400 lokali. Mimo to trudno będzie zrealizować nasz roczny plan zakładający przekazanie klientom ponad 1000 mieszkań. Spodziewamy się, że może to być łącznie ponad 900 lokali – dodał Tomasz Łapiński, przypominając, że w dotychczas rekordowym 2015 r. Ronson przekazał klientom klucze do blisko 700 lokali.

Ronson Development – sprzedaż i przekazania lokali

Liczba lokali 3Q 2016 3Q 2015 Zmiana r/r 1-3Q 2016 1-3Q 2015 Zmiana r/r
Sprzedaż 183 248 -26,2% 545 658 -17,2%
Przekazania 239 181 +32,0% 515 451 +14,2%

Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę stopy ścieli

Po posiłku należy umyć zęby. Takie stwierdzenie nie budzi żadnych kontrowersji. Jest zarazem tak samo prawdziwe i w trakcie głównego dania, jak i w trakcie deseru. Być może, metafora ta trafnie oddaje zamieszanie, które wczoraj powstało wokół ograniczania programu skupu aktywów przed jego całkowitym wygaszeniem.

Sugestia, że ECB może zdecydować się na stopniowe ograniczanie comiesięcznego zastrzyku płynności przed ostatecznym rozstaniem z ilościowym luzowaniem jest całkiem logiczna. Podobną drogę obrał zresztą w 2013 roku Fed. Nieoficjalne pogłoski, że ku takiemu rozwiązaniu skłania się większość decydentów z Rady Prezesów ECB nie jest informacją szokującą. Prowadzona polityka jest tak agresywna, że jednorazowe porzucenie luzowania byłoby wręcz ryzykowne. Sytuację można porównać do stopniowego odstawiania leku przed zakończeniem kuracji.

I tu dochodzimy do meritum. Jeszcze przed wrześniowym posiedzeniem ECB część uczestników rynku spodziewała się rozszerzenia i wydłużenia QE, a za bardzo prawdopodobne uznawano dostosowanie parametrów programu by rozwiązać niedogodności związane z błyskawicznie kurczącą się pulą papierów skarbowych Niemiec mogących stać się przedmiotem skupu. W pewnym stopniu optykę inwestorów zmieniła decyzja Banku Japonii, który zredefiniował filozofię prowadzonego łagodzenia bez zwiększania jego skali. Cel takiego działania to niwelowanie niepożądanych skutków ubocznych, przede wszystkim związanych z presją na sektor bankowy. Domniemane rozważanie przez europejskie władze monetarne sposobów wycofywania się z QE już teraz, wcale nie oznacza, że taki krok jest bliski. Zresztą w ostatnich tygodniach pojawiały się zupełnie sprzeczne pogłoski mówiące o rozszerzeniu ilościowego luzowania o akcje lub ETFy.

Nie ulega wątpliwości, że dynamicznie pęczniejący bilans ECB zmienił rynki długu. Dochodowości obligacji Włoch czy Hiszpanii nijak nie licują z faktycznym ryzykiem kredytowym i fundamentami tych gospodarek. ECB napotkał na przytoczone już problemy z możliwością kontynuacji skupu. Druga strona medalu jest taka, że środowisko ujemnych stóp i ekstremalnie niskich dochodowości obligacji na całych krzywych wybitnie nie sprzyja rentowności banków. ECB nie może ryzykować prowadzenia polityki uderzającej w zyskowność instytucji finansowych. Trudne położenie banków objawiające się m. in. przecenami ich akcji na giełdach historycznie poprzedzało załamanie się dynamiki akcji kredytowej, czyli prowadziło do rezultatów dokładnie odwrotnych od przyświecających luzowaniu. Jednak spadki oprocentowania pożyczek do sfery realnej osiągnęły już dno w pierwszej połowie roku – nowe kredyty wchodzące do portfeli banków powinny być cechowane przez wyższą marżowość. Ponadto zyskowność wielu instytucji, w tym znajdującego się w centrum zainteresowania Deutsche Banku, wyraźnie podniesie się w przypadku nawet nieznacznego wzrostu dochodowości obligacji i wystromienia krzywych.
W tym świetle i przy dystansie, który inflację dzieli od pułapów wynikających z mandatu ECB, pogłoski i spekulacje o końcu QE są mocno przesadzone i zdecydowanie przedwczesne. Oczywiście pewnie nie obędzie się bez dostrojenia parametrów programu, ale będzie on jeszcze długo kontynuowany i przedłużony poza marzec 2017 roku. Choć tytułowe cięcie stóp nie jest naszym scenariuszem bazowym, to parafraza popularnego powiedzenia ma na celu podkreślenie, że rynek nie powinien zapominać, że ECB jest na ścieżce luzowania polityki.

Konsekwencje zamieszania wywołanego przez plotki (wpisujące się w falę rozważań o granicach skuteczności luzowania) są takie, że euro ponownie może stać się wrażliwe na gołębią retorykę. Obecne pozycjonowanie (w danych CFTC już w ub. tygodniu pozycja netto o 0,33 odchylenia standardowego odbiegała od długoterminowej średniej) również pozostawia znaczne pole do odbudowy krótkiej pozycji spekulacyjnej. Podtrzymujemy naszą opinię, że eurodolar w średnim zmierzać będzie pod 1,10. Spodziewamy się wzrostu popytu na bezpieczne waluty przed wyborami w USA, co powinno skutkować także zejściem EUR/JPY na niższe pułapy. Na wysokich poziomach pozostanie natomiast EUR/GBP, który w ostatnich godzinach znalazł się najwyżej od 3 lat. Wśród walut ryzykownych, znaczne pole do zniżek ma naszym zdaniem EUR/SEK. Nie widzimy natomiast przestrzeni do umocnienia PLN względem wspólnej waluty.

Dzisiejsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie ma potencjału by wpłynąć na wycenę złotego. Ostatni komplet informacji przemawia za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Choć deflacja stopniowo odpuszcza (-0,5 proc. r/r we wrześniu względem -0,8 proc. w sierpniu), to jednak tempo tych zmian jest powolne. Podtrzymujemy prognozy, że RPP utrzyma stopę referencyjną na 1,50 proc. do końca pierwszego półrocza 2017 r. Przewidujemy, że solidny wzrost gospodarczy i przyspieszająca inflacja skłonią Radę do jednej podwyżki o 25 pb w III kw. i kolejnej w IV kw. przyszłego roku.

Bartosz Sawicki
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Grupa Atlas przekierowuje eksport na kraje zachodnie. Największe przychody generuje jednak wciąż polski rynek

Grupa Atlas przekierowuje eksport na kraje zachodnie. Największe przychody generuje jednak wciąż polski rynek 1
Rośnie sprzedaż chemii budowlanej w Polsce. Dobra koniunktura na rynku przekłada się na kondycję firm z sektora. Grupa Atlas, lider rynku chemii budowlanej, rośnie niemal we wszystkich segmentach, przede wszystkim ze względu na nowe produkty i działania sprzedażowe. Blisko 20 proc. przychodów firmy pochodzi z Białorusi i Rumunii, gdzie Atlas prowadzi również produkcję. Kryzys na rynkach wschodnich sprawia jednak, że firma reorientuje eksport na rynki zachodnie.

– Minione 9 miesięcy dla Grupy Atlas były pozytywne, zwłaszcza w kraju. Koniunktura utrzymuje się na stałym poziomie od 2008 roku. Nam udaje się rosnąć niemal we wszystkich segmentach. Zawdzięczamy to przede wszystkim nowym wyrobom i intensywnym działaniom sprzedażowym, które przynoszą efekty – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Henryk Siodmok, prezes Grupy Atlas.

W tym roku firma wprowadziła klej do trudnych podłoży, oparty na innowacyjnej technologii żelu krzemianowego. Nowy produkt służy do przyklejenia każdego typu okładzin, również na balkonach i tarasach narażonych na bezpośrednie nasłonecznienie oraz innych trudnych podłożach. To innowacyjny produkt nie tylko na polskim rynku.

– To trzy kleje w jednym. Nasz produkt pozwala na wyrównywanie powierzchni do 15 mm, na pracę na ścianach pionowych i poziomych, staje się klejem samorozpływnym i pozwala pracować do 35 st. Celsjusza. Obecnie nie ma odpowiednika takiego produktu na rynku europejskim – podkreśla prezes Grupy Atlas.

Jak wskazuje Siodmok, największe przychody generują polski rynek, dobre perspektywy można zaobserwować w segmentach hydroizolacji oraz ociepleń. Poza granice kraju trafia 10 proc. produkcji z polskich fabryk, głownie do Rosji (największy rynek eksportowy), Wielkiej Brytanii, Irlandii, Czech, Słowacji i na Węgry. Grupa Atlas prowadzi również produkcję w Rumunii i Białorusi. Ten ostatni jest niezwykle istotny dla firmy.

– Na rynku białoruskim uruchomiliśmy w listopadzie 2015 roku nową fabrykę wyrobów bitumicznych w rolce, czyli pap. W ten sposób oferujemy nasz bardzo szeroki zakres wyrobów, począwszy od tych opartych na cemencie, na gipsie, na surowcach asfaltowych. Łączna inwestycja na rynku białoruskim to ok. 100 mln zł. Jesteśmy największym polskim inwestorem na rynku białoruskim – przekonuje Siodmok.

Na Białorusi Atlas jest większościowym udziałowcem największego białoruskiego gracza, firmy Tajfun. W kraju działają 3 zakłady produkcyjne, Atlas ma tam 60–70 proc. udziałów w rynku, a łączny wolumen sprzedaży sięga 350 tys. ton.

– To rynek bardzo uporządkowany i mimo obecnie słabej koniunktury ciągle bardzo dochodowy i bardzo duży – ocenia prezes.

Firma wciąż inwestuje w kraje Europy Wschodniej. Białoruś i Rumunia przynoszą około 250 mln zł przychodów rocznie, co stanowi ponad 20 proc. łącznej sprzedaży całej grupy. Przedsiębiorstwo otwiera się też na inne rynki.

– W sprzedaży zagranicznej reorientujemy eksport na rynki zachodnie. Rynki wschodnie są jednak słabe, pogrążone w kryzysach – przyznaje Siodmok.

Spółka Atlas została założona w 1991 roku, dziś jest krajowym liderem na rynku chemii budowlanej. Przychody grupy wynoszą ponad 1 mld zł rocznie. Firma liczy na utrzymanie, a w części segmentów rynku na poprawę sprzedaży.

– Na nasz biznes w najbliższych kwartałach największy wpływ będzie miała przede wszystkim żelazna konsekwencja w realizacji zaplanowanych działań, zwłaszcza sprzedażowych i wdrożeniowych – wskazuje Henryk Siodmok.

J. Mordasewicz: Lepsza od nowego podatku od handlu byłaby niewielka podwyżka VAT

J. Mordasewicz: Lepsza od nowego podatku od handlu byłaby niewielka podwyżka VAT 2
Ministerstwo Finansów ogłosiło w ubiegły piątek projekt rozporządzenia ws. zawieszenia podatku handlowego, co nakazała do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie Komisja Europejska. Miałby on wejść w życie najpóźniej 25 października, czyli przed terminem płatności pierwszych danin. Rząd chce zastąpić niedoszły podatek innym, uzależnionym od powierzchni sklepu. Zdaniem doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan Jeremiego Mordasewicza konstruowanie nowego obciążenia nie ma sensu, a potrzebną kwotę łatwo ściągnąć mało odczuwalną podwyżką VAT lub niektórych stawek tego podatku.

– Minister finansów nie powinien liczyć, że Unia Europejska zgodzi się na wdrożenie podatku od sprzedaży w proponowanej przez rząd formie, ponieważ narusza on zasady uczciwej konkurencji. Na ponad 100 tys. firm handlowych zaledwie niecałe 200 firm płaciłoby ten podatek. Unia uznała, że to jest naruszenie zasad uczciwej konkurencji i nie wyrazi na to zgody – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Komisja Europejska po nakazaniu wstrzymania egzekucji podatku bada jego zasadność. Ze względu na uprzywilejowanie jednych podmiotów wobec innych (stawka progresywna w zależności od obrotu) jest jednak mało prawdopodobne, by ostatecznie ustawa ta została w Brukseli zaakceptowana. Rząd wyrzekł się jej i zapowiedział prace nad kolejną, uzależnioną od wielkości powierzchni handlowej, która miałaby zacząć obowiązywać od nowego roku.

– Moim zdaniem wprowadzenie nowego podatku, aby ściągnąć dodatkowo niecałe 2 mld zł do budżetu, nie ma sensu – uważa Mordasewicz. – Na skutek samej tej propozycji już mieliśmy zamieszanie na rynku, destabilizację relacji handlowych, firmy handlowe wezwały swoich dostawców do renegocjacji umów. Mam nadzieję, że jak najszybciej to trzęsienie ziemi w handlu zakończymy i minister ściągnie te 2 mld zł, które potrzebne mu są do sfinansowania działań socjalnych, ale w prostszej, mniej kłopotliwej formie.

Jak przekonuje, wprowadzenie nowego podatku to poważna operacja, bo orzecznictwo związane z takim podatkiem, budowanie interpretacji, wykładni tej regulacji potrwa kilka lat. Tymczasem kwota, która ma być z tego tytułu uzyskana, to ok. 2 mld zł. W obliczu przyszłorocznej dziury budżetowej zaplanowanej na niemal 60 mld zł czy choćby wliczonych w ten rachunek potrzeb związanych z programem Rodzina 500 plus (22–23 mld zł), nakład pracy włożony w stworzenie nowego projektu wydaje się być – zdaniem eksperta – wysoki.

– W tej chwili najprostszym rozwiązaniem byłoby zrezygnowanie z dodatkowego podatku od handlu i podniesienie stawki podatku VAT, przy czym byłoby to podniesienie bardzo małe, np. o 0,2 punktu procentowego, w związku z tym dla płatników VAT niezauważalne – namawia doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. – Można też np. zlikwidować niektóre ulgowe stawki VAT-u, a podstawowej stawki 23-proc. nie ruszać. Nie ma sensu wprowadzanie dodatkowego podatku sektorowego do ściągnięcia zaledwie niecałych 2 mld zł.

Komentuje, że podatek od handlu dyskryminował podmioty duże, a faworyzował małe sklepy i chwali byłego już ministra finansów, że zawiesił pobieranie tego podatku. W razie rozpoczęcia jego ściągania i niekorzystnego – co prawdopodobne – werdyktu KE, zapłacone kwoty musiałyby zostać firmom zwrócone, co zakłóciłoby wykonanie budżetu

– Pozostaje inny problem, politycy PiS-u nie ukrywają, że chcieliby tym podatkiem obciążyć tylko firmy zagraniczne – zwraca uwagę Mordasewicz. – Ale Komisja Europejska nie może się zgodzić na takie protekcjonistyczne działania, bo w efekcie rozleciałby się jednolity europejski rynek. A ten jednolity rynek jest dla nas, konsumentów, dużą wartością, bo dzięki niemu możemy uzyskać większy asortyment produktów w niższych cenach. W związku z tym Unia Europejska nie działa przeciwko nam, tylko działa w naszym interesie.

Słabnie optymizm ekonomiczny wśród CFO w Polsce

Gospodarka w Polsce wrzuci w najbliższych 12 miesiącach niższy bieg – wynika z badania przeprowadzonego wśród dyrektorów finansowych. W porównaniu z poprzednią edycją ankiety nastroje CFO uległy pogorszeniu. Jeszcze w 2015 roku 55 proc. respondentów optymistycznie oceniało perspektywy ekonomiczne na najbliższe 12 miesięcy, a w tym roku odsetek ten spadł do 32 proc. Wciąż jednak optymistów jest więcej niż pesymistów (32 proc. do 19 proc.).

Daleki byłbym od stwierdzenia, że wyniki badania przeprowadzonego wśród dyrektorów finansowych zwiastują kryzys gospodarczy w naszym kraju – mówi Tomasz Wróblewski, Partner Zarządzający Grant Thornton.     – Z drugiej jednak strony trudno się dziwić, że liczba pesymistów zaczyna doganiać liczbę optymistów. Z jednej strony, tempo wzrostu gospodarczego spada, nasi główni partnerzy handlowi z UE złapali zadyszkę, a do tego coraz trudniej o pracowników. Z drugiej, przedsiębiorcy czekają na uproszczenie reguł prowadzenia biznesu i poważniejszy zastrzyk funduszy unijnych, ale jak widać po wynikach badania, ich cierpliwość powoli się wyczerpuje – dodaje.

Jak ocenia Pan/Pani perspektywy dla swojej firmy na kolejne 12 miesięcy? (w proc.)

Słabnie optymizm ekonomiczny wśród dyrektorów finansowych w Polsce

Nieco gorsze nastroje wśród dyrektorów finansowych widoczne są również, gdy analizujemy przewidywania CFO dotyczące innych kategorii ekonomicznych. Uczestnicy badania prognozują, że w ciągu kolejnych 12 miesięcy wyhamuje wzrost popytu. Obecnie 40 proc. respondentów uważa, że popyt na usługi i produkty oferowane przez ich firmę wzrośnie, podczas gdy rok temu odsetek ten wynosił 61 proc.

Zdaniem dyrektorów finansowych w nadchodzącym roku firmy będą również mniej skłonne do inwestowania. Odsetek CFO deklarujących zwiększenie środków przeznaczonych na wejście na nowe rynki oraz na zakup nowych maszyn i urządzeń zmniejszył się odpowiednio z 74 do 61 i z 70 do 59 proc.

Ankietowani uważają także, że wzrosną koszty na rynku pracy. 41 proc. respondentów twierdzi bowiem, że w najbliższym roku wynagrodzenia w ich firmie będą rosły szybciej niż wskaźnik inflacji – to o 15 p.p. więcej niż przed rokiem.

CFO zdają sobie sprawę, że aby utrzymać najbardziej wykwalifikowanych pracowników, czyli tych generujących największą wartość dodaną dla przedsiębiorstwa, będą musieli zaproponować im lepsze warunki finansowe. Dyrektorzy finansowi spodziewają się więc, że nie tylko przychody będą spadać, ale też koszty pracy będą rosnąć. W konsekwencji uważają, że w najbliższym czasie rentowność ich firm będzie pod podwójną presją – zarówno przychodową, jak i kosztową – komentuje Tomasz Wróblewski.

Co zaskakujące, mimo hamującego popytu na produkty i usługi oraz niższego odsetka dyrektorów finansowych deklarujących wzrost nakładów inwestycyjnych, nie słabnie zapotrzebowanie na nowych pracowników. Odsetek CFO planujących zwiększanie zatrudnienia wręcz delikatnie rośnie – obecnie wzrost liczby pracowników w ciągu najbliższych 12 miesięcy zapowiada 41 proc. dyrektorów finansowych – to o 4 p.p. więcej niż przed rokiem.

Dyrektorzy finansowi w Polsce nie działają zachowawczo – tak jak w poprzednich latach wspierali rozwój inwestycyjny firm, tak teraz stawiają na inwestycje w pracowników. Wzrost zatrudnienia to logiczna i bezpieczna alternatywa dla inwestycji w majątek trwały. Świadczy to ponadto o rosnącej roli i odpowiedzialności dyrektorów finansowych za kluczową przewagę konkurencyjną – kapitał ludzki – uważa Waldemar Wojtkowiak, Członek Zarządu i CFO w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes.

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę audytorsko-doradczo-outsourcingową Grant Thornton oraz Grupę Euler Hermes na podstawie ankiet zebranych wśród uczestników cyklu Kongresów Dyrektor Finansowy Roku, które odbyły się w maju tego roku w Sopocie, Poznaniu, Rzeszowie i Katowicach.

K. Białas (TMS): Brexit dołuje funta, dobre dane nie pomagają

K. Białas (TMS): Brexit dołuje funta, dobre dane nie pomagają 3
Po deklaracji brytyjskiej premier Theresy May, która zapowiedziała w niedzielę, że procedura wyjścia Wielkiej Brytanii z UE rozpocznie się w ciągu sześciu miesięcy, a przedterminowe wybory są wykluczone, funt zanurkował do poziomów niewidzianych od 2009 roku. Zdaniem Konrada Białasa z TMS Brokers, po deklaracji brytyjskiej premier bardziej realne wydaje się widmo twardego brexitu, co powoduje, że funt słabnie nawet wbrew dobrym danym makroekonomicznym.

– Jeżeli chodzi o funta, to widzimy znowu wzrost nerwowości związanej z brexitem – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers – Weekend przyniósł informację ze strony premier Theresy May, że procedura brexitu zostanie rozpoczęta najpóźniej w marcu przyszłego roku.

Po czerwcowym referendum, w którym 53 proc. Brytyjczyków opowiedziało się za wyjściem ze Wspólnoty, spekulowano, kiedy rozpoczną się negocjacje i czy najpierw odbędą się rozmowy ws. ustalenia zasad przyszłego handlu między Wielką Brytanią a Unią. Większość ekonomistów zgadzała się, że najkorzystniejszy byłby miękki wariant rozstania z UE, ale nie z Europejskim Obszarem Gospodarczym, i funkcjonowanie Wielkiej Brytanii wśród europejskich krajów na takich zasadach jak Norwegia czy Islandia.

Jednak brytyjska premier zasygnalizowała, że jej kraj zamierza prowadzić własną politykę imigracyjną, co może poważnie utrudnić porozumienie z pozostałymi krajami UE i osłabić pozycję Wielkiej Brytanii w negocjacjach. Na opuszczenie Unii kraj ten będzie miał dwa lata od uruchomienia procedury (pkt 50. Traktatu Lizbońskiego), czyli najpóźniej w kwietniu 2019 roku wyspiarze powinni się znaleźć poza Unią.

– Natomiast jej stanowisko oparte bardziej o utrzymanie kontroli nad imigracją wskazuje, że to będzie tzw. twardy brexit, czyli trudne negocjacje z ostrymi stanowiskami, które mogą odciąć Wielką Brytanię od jednolitego rynku europejskiego, tak że zaszkodzą gospodarce – wskazuje Białas.

W efekcie tych wydarzeń brytyjski funt spadł we wtorek poniżej dołków z 2013 roku, schodząc poniżej 1,141 euro za jednego funta. Od początku roku brytyjska waluta straciła do euro już niemal 16 proc., przy czym największy spadek nastąpił po ogłoszeniu wyników referendum z 23 czerwca.

– Obserwujemy, że funt wyraźnie traci na wartości, nie pomagają nawet lepsze dane o aktywności biznesu, które pokazują, że jednak gospodarka na razie radzi sobie zdecydowanie lepiej niż się w najgorszych scenariuszach obawiano – zauważa główny ekonomista TMS Brokers. – Natomiast niepewność polityczna i konsekwencje, jakie mogą być dla biznesu po okresie negocjacyjnym, w tym momencie najmocniej uderzają w brytyjską walutę.

Brytyjski PMI (wskaźnik nastrojów menedżerów logistyki) w przemyśle wyniósł we wrześniu 55,4 pkt i był lepszy od sierpniowego, który i tak zrewidowano nieznacznie w górę, o 1 pkt. Zdecydowanie wyprzedził też prognozy, według których miał sięgnąć 52,1 pkt.

Raport: upadłości firm w Polsce wrzesień 2016 r.

  • We wrześniu opublikowano informacje o upadłości 86 polskich przedsiębiorstw wobec 47 we wrześniu ub.r. (upadłości jako stan faktyczny – czyli niezdolności do regulowania zobowiązań wobec dostawców w różnych formach prawnych). Od początku roku opublikowano informacje o 589 tak rozumianych upadłościach wobec 574 w tym samym okresie ub. roku (+3%)
  • Rubikon upadłości przekroczony – ich liczba będzie rosła, nawet w dotychczas lepiej radzącemu sobie pod tym względem sektorze transportu
  • Budownictwo – mniejszy strumień inwestycji to nie tylko efekt przyjętych procedur i zmian kadrowych po stronie zamawiających, ale także finansów – znacznego ich obciążenia inwestycjami z lat ubiegłych
  • Handel – do problemów hurtowni można dodać także skracanie łańcucha dostaw przez producentów – rosnącą tendencję bezpośredniego docierania na rynek, do sklepów z pominięciem właśnie hurtu
  • Finansowa strona spadku zarówno inwestycji, jak i wzrostu liczby upadłości – zmiana form finansowania przedsiębiorstw na mniej korzystne
  • Województwa: utrzymuje się problem na wschodzie kraju i na południowym zachodzie (różne przyczyny, jeden efekt)
wzrost liczby upadłości firm w Polsce we wrześniu 2016
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Wzrost liczby upadłości w skali całego roku – punkt zwrotny już za nami

Po trzech kwartałach mamy już więcej faktycznych upadłości, niż przed rokiem (o 15 przypadków – jak na razie daje to +3%). Jak to komentuje Tomasz Starus, Członek Zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka: Gwałtowny wzrost upadłości nastąpił wcześniej, niż się tego spodziewaliśmy. Problemy dotykają przede wszystkim handlu hurtowego, usług, ale też ostatnio budownictwa, a wkrótce także zapewne transportu. Klienci usług B2B (np. usług ochrony, sprzątania, doradztwa, obsługi inwestycji etc.) szukają oszczędności, co jest niemożliwe w efekcie wzrostu płacy minimalnej i programu 500+. Usługi korzystały bowiem dotychczas z niskich kosztów pracy, dlatego w tej chwili teoretycznie możliwe są dwa rozwiązania: albo klienci korzystający z tych usług zgodzą się na wyższe ich ceny (mało prawdopodobne – nie są one na tyle specyficzne i łatwo przecież zmienić np. firmę sprzątającą)… albo popyt na te usługi B2B urealni się. Będą one świadczone tylko tam, gdzie to jest rzeczywiście niezbędne (np. dotychczas ochrona służyła wielu podmiotom głównie jako źródło oszczędności na kosztach ubezpieczenia) oraz świadczone będą na wyższym poziomie technologicznym (z jeszcze większym wykorzystaniem urządzeń – np. monitoring etc.). W dłuższym okresie czasu inwestycje w technologie i sprzęt w sektorze usług są niezbędne wobec wzrostu kosztów pracy (ponadto urządzenia są wydajniejsze – nie chorują etc.) – coś, co już mają za sobą m.in. centra logistyczne i magazynowe.wzrost liczby upadłości firm w Polsce we wrześniu 2016

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Budownictwo – przyzwyczajmy się do mniejszego strumienia inwestycji przez dłuższy czas

W budownictwie trwająca od trzech lat dynamika spadku upadłości spowolniła, a w IV kwartale będziemy mieli niewątpliwie do czynienia ze wzrostem ich liczby, zmiana ta potrwa najprawdopodobniej kilka kwartałów. Inwestycje publiczne w infrastrukturę spadły w I połowie roku aż o ¼ (za GUNB), i niestety trend ten utrzyma się zapewne dłużej… Strumień nowych inwestycji mniejszy będzie z przyczyn finansowych, jak i proceduralnych zauważą Michał Modrzejewski, Dyrektor Programu Analiz Branżowych w Euler Hermes. Środki są mniejsze nie jak się powszechnie sądzi przede wszystkim z powodu zwiększonych wydatków socjalnych państwa – inwestorzy publiczni (samorządy, instytucje celowe) zadłużyli się w latach ubiegłych i dużą część swych obecnych środków (przypadki np. 40% budżetu) wydają na obsługę zadłużenia. Proceduralne opóźnienia – gdy po zmianie przepisów jak i wymiany kadry w instytucjach publicznych udaje się z wolna rozstrzygać przetargi, czynione jest to zwykle w formule „projektuj i buduj”, co o kolejne miesiące odwleka rozpoczęcie prac i dopływ środków na rynek budowlany. Nie ma od tego odwrotu: wyczerpała się pula gotowych projektów, ponadto w latach ubiegłych rozdzielenie funkcji projektowych od wykonawczych rodziło wiele problemów i służyło nierzadko pozbyciu się odpowiedzialności przez wykonawców. Formuła „projektuj i buduj” jest ponadto mniej wymagająca, angażująca dla zamawiającego…

wzrost liczby upadłości firm w Polsce we wrześniu 2016

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Handel hurtowy – rośnie nowy problem: producenci coraz częściej docierają sami do odbiorców końcowych

Problem hurtowni ma nie jednej przyczynę, ale cały ich łańcuch: począwszy od koncentracji w samym handlu hurtowym, poprzez przejmowanie handlu detalicznego przez dyskonty i sieci handlowe oraz handel w internecie na deflacji i niskich w efekcie tego marżach kończąc. Niskie ceny i mordercza w wyniku nadprodukcji konkurencja w każdej branży – czy to konsumenckiej (jak żywność) czy inwestycyjnej (jak np. art. budowlane) doprowadziły producentów i dostawców do znacznego ograniczenia zapasów (wszak magazyn to zamrożone środki) oraz skrócenia łańcucha dostaw. Docieranie do odbiorców końcowych – sklepów detalicznych dzięki własnej logistyce, z pominięciem hurtowni pozwala producentom minimalnie podnieść własne marże.

Generalnie wydaje się, iż przyszłość hurtowni to dwa modele działalności: pierwszy to duża skala, wielkie inwestycje w magazyny i logistykę, a drugi to małe, niszowe, wyspecjalizowane hurtownie zwłaszcza w branżach regulowanych jak np. farmacja. W branżach tych wysokie koszty wejścia i marże regulowane nie gwarantują szybkiego zwrotu kosztów wejścia nowych podmiotów – podsumowuje Tomasz Starus.

Wzrost liczby postępowań naprawczych trwa – także jako następstwo zacieśniania polityki kredytowej

W dłuższej perspektywie (kilku kwartałów) spadek inwestycji prywatnych ciążyć będzie sektorowi przemysłowemu. Wkrótce wyczerpią się możliwości optymalizacji działalności oparte na zwiększaniu zatrudnienia (rosną przecież koszty pracy), nowych inwestycji w moce produkcyjne nie będzie zaś w warunkach niepewności.wzrost liczby upadłości firm w Polsce we wrześniu 2016

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Dotychczasowe zmiany w sferze podatkowej i zapowiedź kolejnych regulacji w tym względzie nie są jedyną przyczyną odkładania inwestycji przez przedsiębiorców. Towarzyszy temu zakręcenie przez banki kurka z finansowaniem – nie tylko nawet na cele inwestycyjne, ale i na bieżącą działalność. Bojąc się ochłodzenia koniunktury i strat, działają one z wyprzedzeniem zamieniając np. kredyt w rachunku bieżącym na wymagalne zobowiązania lub faktoring, ale służący jedynie spłacie dotychczasowych zobowiązań wobec banku. Tracąc w ten sposób z dnia na dzień dostęp do np. 2/3 środków finansowych (realny przypadek firmy z sektora hurtowego) firmy zmuszone są ogłosić upadłość lub szukać pomocy w postępowaniach naprawczych.

To częsta przyczyna sięgnięcia po te procedury wśród rekordowej liczby postepowań naprawczych we wrześniu – ogłoszono ich w ubiegłym miesiącu aż 28 wobec 3 w tym samym miesiącu przed rokiem… Traktujemy te przypadki na równi z klasycznymi upadłościami likwidacyjnymi – de facto oznaczają bowiem dla wierzycieli brak wypłacalności dłużnika, a ponadto mimo wszystko często nie przynoszą skutku i z czasem kończą się likwidacją (we wrześniu tak skończyło się 6 rozpoczętych wcześniej postępowań naprawczych) – dodaje Michał Modrzejewski.

Po trzech kwartałach – województwa centralne, w których jest lepiej rozdzielają obszary pogorszenia koniunktury: na wschodzie i południowym zachodzie kraju

Najczęściej problemy w Polsce południowo-zachodniej przeżywa wciąż sektor produkcyjny (Śląsk) i budowlany (Dolny Śląsk). Widać także przypadki upadłości wielu firm związanych z obsługą sektora wydobywczego, jak i z realizacją inwestycji przemysłowych lub naprawą już działających urządzeń. Pomimo, iż w poprzednich miesiącach podobny profil miały upadłości na wschodzie kraju, to we wrześniu znów o sobie z większym natężeniem przypomniał zamierający ruch graniczny i turystyka zakupowa naszych sąsiadów ze wschodu – w efekcie upadały tam głównie firmy handlowe.

upadlosci w polsce 2016 wrzesien

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Pod pojęciem upadłości rozumiemy stan faktyczny – niezdolność do regulowania zobowiązań na rzecz wierzycieli. Do końca ubiegłego roku były to upadłość likwidacyjna, jak i układowa. Po zmianie prawa, w tym roku, postępowanie układowe oddzielono, dla podkreślenia zmiany wyodrębnione postępowania naprawcze nie mają już w nazwie „upadłości”. Dla zachowania porównywalności danych bieżących z tymi z lat ubiegłych (gdy postępowanie układowe było rodzajem upadłości) nadal traktujemy łącznie wszystkie przypadki postępowań upadłościowych i naprawczych, jako upadłości. Ponadto nadal otworzenie tych postępowań oznacza dla dotychczasowego dostawcy de facto brak bieżącej płatności – z tego powodu Euler Hermes na całym świecie, pod pojęciem upadłości, rozumie zarówno przypadki likwidacji firm, jak i wszczęcia w ich przypadku procesów naprawczych (jak np. objecie w USA firmy ochrona przed wierzycielami z tytułu Chapter 11).

Exact Systems S.A. w drodze na GPW

4 października br. Exact Systems S.A., jedna z największych firm w branży kontroli jakości części i samochodów produkowanych w Europie oraz lider branży w Polsce, złożył prospekt emisyjny do Komisji Nadzoru Finansowego w związku z planowaną pierwszą ofertą publiczną akcji oraz ubieganiem się o dopuszczenie i wprowadzenie akcji do obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Paweł Gos, prezes Exact Systems
Paweł Gos, prezes Exact Systems

Jesteśmy numerem jeden w Polsce w branży kontroli jakości produkcji motoryzacyjnej, jedną z pięciu największych firm tego typu w Europie, a także pierwszą polską firmą usługową z sektora motoryzacyjnego, która rozpoczęła działalność w Chinach. Uważamy, że teraz jest właściwy moment na realizację kolejnego, ważnego kroku w rozwoju Exact Systems S.A.  poprzez wprowadzenie akcji naszej spółki na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. Planowane pozyskanie kapitału pomoże w konsolidacji rynku, intensywnym rozwoju na aktualnie obsługiwanych rynkach oraz rozszerzaniu zasięgu terytorialnego poprzez przejęcia na nowych rynkach – mówi Paweł Gos, Prezes Zarządu Exact Systems S.A.

Exact Systems S.A. jest dynamicznie rozwijającym się dostawcą rozwiązań w zakresie kontroli jakości, czyli selekcji, naprawy i sortowania części, komponentów oraz wyrobów gotowych dla producentów branży motoryzacyjnej. Firma powstała w 2004 roku w Polsce. Głównymi odbiorcami usług Exact Systems S.A. są dostawcy i poddostawcy dla przemysłu motoryzacyjnego oraz producenci samochodów. Klientami firmy są również zakłady zajmujące się produkcją wielkoseryjną z branży elektronicznej, AGD oraz kosmetycznej. Współpraca z Exact Systems S.A. pomaga osiągnąć najwyższe standardy jakości oraz wspiera organizację procesów produkcyjnych. Obecnie firma posiada 13 spółek prowadzących działalność operacyjną w 12 państwach: w Polsce, Czechach, Niemczech, Słowacji, Turcji, Rumunii, Rosji, Wielkiej Brytanii, Węgrzech, Belgii, Holandii oraz Chinach. Exact Systems S.A. współpracuje z ponad 620 zakładami produkcyjnymi, w których codziennie deleguje do pracy ponad 4500 kontrolerów jakości.

Usługi outsourcingu procesów kontroli jakości, jakie są przedmiotem działalności Exact Systems S.A., są klasyfikowane do branży TIC – Testing Inspection Certification, w szczególności w automotive. W związku z tym kluczowe dla spółki są zarówno tendencje na rynku TIC jak i bieżąca sytuacja w branży motoryzacyjnej, jednej z największych gałęzi zarówno polskiego jak i międzynarodowego przemysłu. A perspektywy rozwoju motobranży są bardzo dobre.

– W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z rekordową liczbą wyprodukowanych samochodów na świecie, również motobranża w Polsce ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Produkcja pojazdów w naszym kraju 2015 rok zakończyła na ponad 10% plusie r/r, a w tym roku spodziewamy się, że liczba wyprodukowanych samochodów wzrośnie o 7-9% r/r. Jednak o sile automotive w Polsce stanowią obecnie przede wszystkim części samochodowe. Kilkaset fabryk dostawców i poddostawców motoryzacyjnych zlokalizowanych w naszym kraju przyczyniło się do wypracowania rekordowego eksportu części i akcesoriów samochodowych, którego wartość wzrosła w ubiegłym roku o ponad 10% r/r i po raz pierwszy przekroczyła 20 mld euro – podkreśla Lesław Walaszczyk, wiceprezes zarządu Exact Systems.

W pierwszej połowie 2016 roku Exact Systems skontrolował 524 mln części, co oznacza 22% dynamikę r/r. Grupa Kapitałowa Exact Systems osiągnęła przychody ze sprzedaży w wysokości 138,4 mln zł, a zysk netto wyniósł 12,9 mln zł. Zarząd Exact Systems podkreśla, że w wynikach sprzedaży i finansowych swoje pozytywne odbicie ma ekspansja na rynki zagraniczne.

– Blisko połowę przychodów całej Grupy Exact Systems generują nasze spółki zagraniczne. Przede wszystkim te działające na rynku słowackim i czeskim, tureckim oraz niemieckim. Coraz więcej zamówień mamy także na Węgrzech, w Rumunii i Wielkiej Brytanii – są to najmłodsze rynki w naszej grupie – mówi Jarosław Kochański, członek zarządu Exact Systems S.A., odpowiedzialny za rozwój rynków zagranicznych.

Rośnie konkurencja na rynku telekomunikacyjnym. Operatorzy rywalizują jakością usług

Rośnie konkurencja na rynku telekomunikacyjnym. Operatorzy rywalizują jakością usług 4
Rynek telekomunikacyjny staje się coraz bardziej konkurencyjny. Operatorzy kablowi, mobilni, stacjonarni czy satelitarni oferują podobne pakiety. Wyróżnić mogą się jednak jakością usług, ich większą dostępnością i szerszym zasięgiem. Jeden z operatorów, UPC, zapowiada podwojenie zasięgu sieci. W ciągu najbliższych kilku lat na inwestycje przeznaczy kilka miliardów złotych, chce dotrzeć do 6 mln gospodarstw domowych. Operator rozwija też sieć salonów sprzedaży i obsługi.

– Rynek telekomunikacyjny przechodzi obecnie największą dynamikę zmian w historii – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Dakowski, dyrektor sprzedaży, członek zarządu UPC Polska.

Większa jest również konkurencja na rynku. O klienta walczą między sobą nie tylko operatorzy kablowi, lecz także mobilni, stacjonarni czy satelitarni, którzy oferują podobne pakiety produktów. Aby przyciągnąć nowych klientów, trzeba się wyróżnić. Nie tylko ceną.

– Strategia wyróżniania się ceną nie prowadzi do wzrostu wartości firmy. Dlatego trzeba się wyróżniać wartością produktu, jaki oferujemy klientowi –przekonuje Dakowski. – Mamy blisko 1,5 mln klientów w naszej sieci. Analizujemy, jak zmieniają się ich oczekiwania, również u naszych konkurentów, i na podstawie tego budujemy naszą ofertę – tłumaczy.

Jak podkreśla Dakowski, zaufanie klientów można zdobyć poprzez usługi najwyższej jakości. UPC oferuje telewizję ze 170 kanałami, w tym ponad 90 HD, szybki internet (najszybszy według testów portalu SpeedTest) i usługi cyfrowe, jak mobilna telewizja Horizon Go czy dostęp do ok. 9 tys. pozycji w dwóch bibliotekach na żądanie.

– Istotnym elementem naszej strategii jest zwiększenie zasięgu. W Polsce oferujemy nasze usługi w ponad 20 proc. gospodarstw domowych, ale mamy ambicje, by było ich więcej. Dzięki temu jest też możliwość osiągnięcia korzyści skali, żeby więcej inwestować w innowacje, w nowe produkty dla naszych klientów – wskazuje przedstawiciel UPC Polska.

Grupa Liberty Global, której częścią jest UPC, zapowiada miliardowe inwestycje, które w ciągu najbliższych kilku lat przyczynią się do podwojenia zasięgu sieci, w tym w nowych miejscowościach.

– Na polskim rynku telekomunikacyjnym mamy do czynienia z sytuacją, w której różnice między kanałami sprzedaży się zacierają. Klient wybiera usługi po wcześniejszej analizie oferty przez internet albo najpierw odwiedza salony, ogląda produkt, wybiera ofertę, a następnie dokonuje zakupu przez telefon czy na stronie internetowej – tłumaczy Dakowski.

Przedstawiciel UPC zaznacza, że aby być jak najbliżej klienta, operator chce wykorzystać wszystkie dostępne kanały. To też element oferowania klientowi większej wartości. Dodaje, że choć to klient wybiera drogę kontaktu, to trzeba mu dostarczyć wszystkie możliwe kanały na wyciągnięcie ręki. Dlatego UPC rozwija również nowe punkty salonów sprzedaży, które mogą być wyróżnikiem na rynku.

– W ciągu najbliższych dwóch lat uruchomimy 20 nowych salonów. Jest to związane z rozwojem terytorialnym naszych usług. Otwieramy zasięg w nowych miastach, dlatego istotnym elementem jest pojawienie się salonu obsługi i sprzedaży. Inwestujemy w technologię telesprzedaży, obsługi telefonicznej i rozwijamy funkcjonalność strony internetowej. Jeszcze w tym roku pojawi się nowa aplikacja do obsługi na smartfony i tablety – zapowiada Tomasz Dakowski.

Liczba wypadków przy pracy rośnie, coraz mniej jest jednak zdarzeń śmiertelnych. Pracodawcy inwestują w systemy zarządzania ryzykiem

Liczba wypadków przy pracy rośnie, coraz mniej jest jednak zdarzeń śmiertelnych. Pracodawcy inwestują w systemy zarządzania ryzykiem 5
Tylko w pierwszym półroczu w wypadkach przy pracy ucierpiało ponad 39 tys. osób. To o blisko 6 proc. więcej niż przed rokiem. Na szczęście spada liczba najpoważniejszych zdarzeń. Podejście do zagrożeń w sposób systematyczny pomaga zmniejszyć lub całkowicie wyeliminować liczbę wypadków, przede wszystkim poprzez właściwe zarządzanie ryzykiem. Firmy doceniają też znaczenie certyfikacji. Stosują ją już niemal wszystkie branże.

– Zagrożenia w miejscu pracy mogą mieć różnoraki charakter. Mogą to być zagrożenia fizyczne, takie jak np. poruszające się przedmioty, czy zagrożenia chemiczne. Jednym ze sprawdzonych sposobów zapanowania nad takimi zagrożeniami jest podejście do nich w sposób systematyczny, a więc określenie bezpiecznych warunków pracy i wdrożenie systemu zarządzania BHP, za pomocą którego możemy zmniejszyć liczbę wypadków, a nawet zlikwidować je i inne zdarzenia niepożądane w firmie – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Zbigniew Suchodolski, dyrektor branży certyfikacji w SGS Polska.

Dane GUS wskazują, że liczba wypadków przy pracy utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie. W I półroczu tego roku doszło do ponad 39 tys. wypadków, czyli o 5,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2015 roku. Większość to wypadki ze skutkiem lekkim, mniej jest wypadków ze skutkiem ciężkim (o 0,4 proc.) i przede wszystkim wypadków śmiertelnych (spadek o ponad 32 proc.).

 Istotnym elementem funkcjonowania firmy jest zarządzanie ryzykiem. Ryzyko to wynik oceny skutków jakiegoś zdarzenia i prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Początkowo to pojęcie było jednoznacznie identyfikowane z normą czy z zarządzaniem BHP, natomiast w ostatnich latach zostało bardzo mocno rozpowszechnione i pojawia się w innych obszarach, jak zarządzanie jakością, zarządzanie środowiskowe czy zarządzanie energią – podkreśla Suchodolski.

Jak wskazuje ekspert, w ostatnich latach pojawiły się aktualizacje norm, m.in. dotyczące systemów zarządzania jakością (ISO 9001), systemu zarządzania środowiskowego (ISO 14001) czy zarządzania energią (ISO 50001). W 2017 roku powinna się pojawić ostateczna wersja normy ISO 45001 dotyczącej zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy. Nowa norma ma pomóc w zapobieganiu wypadkom śmiertelnym oraz w unikaniu obrażeń związanych z wykonywaniem pracy prowadzącym do pogorszenia się stanu zdrowia.

– Systemy zarządzania to sprawdzone rozwiązania uznane na całym świecie. Powinniśmy zacząć od szkoleń, drugim istotnym elementem jest wdrożenie systemu. Ważna jest także certyfikacja systemu, która pozwoli potwierdzić wszelkim zainteresowanym stornom, czyli np. klientom, dostawcom, właścicielom, że rzeczywiście spełniamy te wymagania. Ciągłe doskonalenie systemu zarządzania jest nieodzownym elementem każdej z norm, leży to u podstaw każdego dobrze wdrożonego systemu – przekonuje Zbigniew Suchodolski.

OZE przyszłością energetyki. W Europie szybko rozwija się energia wiatrowa, szczególnie farmy morskie

OZE przyszłością energetyki. W Europie szybko rozwija się energia wiatrowa, szczególnie farmy morskie 6
Branża energetyki wiatrowej w Polsce jest bardzo konkurencyjna. Nie potrzebuje dotacji, ale stabilizacji i przewidywalności – podkreśla João Manso Neto, prezes EDP Renewables. Moc zainstalowanych w naszym kraju farm wiatrowych przekracza 5,6 GW. Nowa ustawa, która wprowadza ograniczenia w odległości turbiny wiatrowej od zabudowań, sprawi, że możliwości obszarowe inwestycji zostaną znacznie ograniczone. 

– Potencjał rozwoju OZE jest duży na całym świecie. Kilka dni temu spotkaliśmy się z bardzo ciekawą ofertą w Meksyku. Patrzymy także na Indie i Chiny. Europa rośnie nieco wolniej w segmencie lądowych farm wiatrowych, za to szybciej przybywa farm morskich. Przyszłość będzie należała do OZE, bo są to źródła ekologiczne i bardzo konkurencyjne – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes João Manso Neto, prezes EDP Renewables, światowego lidera w zakresie energetyki odnawialnej.

Jak wynika z informacji firmy, produkcja 1 kWh z wiatru jest 10 razy mniej szkodliwa dla środowiska niż w przypadku energetyki atomowej i 5 razy niż produkcja energii z gazu. Dodatkowo energetyka odnawialna ma duże znaczenie dla gospodarki – w Hiszpanii czy Francji każdy milion euro zainwestowany w energię wiatrową tworzy dwa razy więcej miejsc pracy, niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnych technologii.

W Europie morska energetyka wiatrowa szybko się rozwija. Średni przyrost mocy w ostatnich kilkunastu latach wynosił ok. 30 proc. Obecnie łącznie zainstalowanych jest 11 GW mocy, a do 2020 roku może być już 20 GW. W technologii przodują Niemcy i Wielka Brytania. Z najnowszego raportu McKinsey & Company wynika, że do 2030 roku możliwa jest instalacja w Polsce 6 GW mocy w morskiej energetyce wiatrowej.

EDP Renewables jest jednym z największych producentów energii wiatrowej w Polsce. Ma siedem farm wiatrowych, m.in. w Wielkopolsce, w województwie kujawsko-pomorskim, na Mazowszu oraz na Warmii i Mazurach. Prezes firmy zapewnia, że Polska jest dla niej bardzo ważnym rynkiem.

– Mamy zainstalowane ok. 418 MW w farmach wiatrowych zlokalizowanych w kilku regionach Polski – mówi João Manso Neto. – Rozpoczynając biznes w danym kraju, przede wszystkim patrzymy na to, czy inwestowanie w odnawialne źródła energii w tym miejscu ma sens. Tak też było w przypadku Polski, która ma dobre warunki dla rozwoju energii wiatrowej, a zapotrzebowanie na energię będzie rosło w średniej perspektywie – wskazuje.

Obecnie udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii elektrycznej w Polsce wynosi od ok. 13 do 15 proc. Największe szanse na spełnienie unijnych celów w zakresie OZE (zwiększenie udziału do 20 proc.) dawał rozwój energetyki wiatrowej. Na koniec I półrocza 2016 roku dane URE wskazywały, że moc elektrowni wiatrowych sięgnęła 5,6 GW w całkowitej mocy OZE przekraczającej 8,2 GW. Poza elektrowniami wiatrowymi inne źródła zielonej energii stanowią w naszym kraju niewielki odsetek.

– Nasza branża w Polsce jest już bardzo konkurencyjna, nie potrzebujemy więc dotacji, ale stabilizacji i przewidywalności – przekonuje prezes EDP Renewables. – Zainteresowanie odnawialnymi źródłami energii stale rośnie. W krajach, które mają stabilne i przewidywalne prawo w tym zakresie, wzrost rynku jest ogromny.

Jeszcze niedawno prognozy wskazywały, że jeśli energetyka wiatrowa w Polsce będzie się rozwijać w podobnym tempie co obecnie, to w 2020 roku ich zainstalowana moc sięgnie od 9 GW do nawet 13 GW. Nowa ustawa wiatrakowa może znacznie ograniczyć ten wzrost. Wiatraki nie będą mogły powstawać w odległości od zabudowań sięgającej dziesięciokrotnej wysokości wiatraka. W efekcie potencjalny obszar budowy farm wiatrowych zostanie zredukowany do 30 tys. ha. Już miesiąc od wejścia w życie ustawy o budowie elektrowni wiatrowych ok. 99 proc. projektów zostało wstrzymanych.

– Patrzymy na Polskę w perspektywie długoterminowej. Odnawialne źródła będą coraz ważniejsze w polskim miksie energetycznym. Nie zamierzamy się więc wycofywać z tego rynku. Być może w niektórych projektach sprzedamy nasze mniejszościowe udziały. To jednak nie oznacza, że naszą intencją jest opuszczenie polskiego rynku – deklaruje João Manso Neto.

Firma nie zamierza również rezygnować z programu EDPR University Challenge w Polsce. To konkurs skierowany do studentów polskich szkół wyższych, którego pierwsza edycja właśnie się zakończyła. Jej hasłem przewodnim było „EDP Renewables: energia wiatru, która Cię poruszy”. Konkurs ma na celu wspieranie ducha innowacyjności i kreatywności studentów oraz promowanie współpracy na linii nauka–biznes.

– Naszym celem jest nie tylko rozwijanie biznesu, jakim jest zielona energia, lecz także wspieranie integracji i rozwoju danego kraju – podkreśla João Manso Neto. – To wymaga od nas stabilności i konsekwentnego wspierania społeczności, wśród których działamy.

Program EDPR University Challenge od kilku lat z sukcesem działa na takich rynkach jak Hiszpania, Portugalia czy Brazylia.

Lenovo szykuje się do ekspansji na polskim rynku smartfonów. Cel długoterminowy to pozycja lidera

Lenovo szykuje się do ekspansji na polskim rynku smartfonów. Cel długoterminowy to pozycja lidera 7
Po sukcesach na polskim rynku tabletów i pecetów chiński koncern Lenovo zapowiada ekspansję w segmencie smartfonów. Na początek zaoferuje cztery modele, w tym modularny aparat premium Moto Z. Dzięki nim koncern chce szybko osiągnąć minimum 10-proc. udział rynkowy, a następnie konsekwentnie umacniać pozycję.

– Jesteśmy zadowoleni z naszych wyników w segmencie tabletów i pecetów, w którym jesteśmy liderem. Chcemy zostać numerem jeden na rynku smartfonów, choć to oczywiście wymaga czasu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Aymar de Lencquesaing, Senior Vice President i Co-President Mobile Business Group, Chairman & President Motorola Inc. – To nie sprint, lecz maraton. W segmencie pecetów i tabletów osiągniecie tej pozycji zajęło nam 10 lat. Chcemy to powtórzyć w segmencie smartfonów.

W ciągu 11 lat obecności Lenovo w Polsce koncern zdobył pozycję lidera w kilku kluczowych segmentach rynku komputerowego, w tym m.in. w segmencie notebooków czy tabletów. W ubiegłym roku udział firmy w polskim rynku komputerów mobilnych przekroczył 35 proc., a w sprzedaży urządzeń AIO (all-in-one) – 43 proc.

– Zwiększanie udziału w rynku smartfonów trzeba zacząć od podstaw, a te podstawy są takie same w większości kategorii sprzętowych. Musisz być najlepszy pod względem innowacji, a jednocześnie najbardziej efektywny. Trzeba umieć połączyć badania i rozwój, innowacyjność z efektywnością w zarządzaniu, produkcji, łańcuchu dostaw, tak by móc dostarczyć wartość klientowi – wymienia Aymar de Lencquesaing.

Koncern liczy na szybkie osiągnięcie dwucyfrowego udziału w rynku smartfonów.

– Wśród konsumentów w Polsce mamy niezwykle wysoką rozpoznawalność naszej marki. Możemy teraz dodać kolejną kategorię produktu, co pozwoli nam osiągnąć sukces – podkreśla przedstawiciel Lenovo. – W branży sprzętowej zazwyczaj trzeba szybko przekroczyć 10-proc. udział w rynku, bo od tego momentu zaczyna się zarabiać.

Zapowiada, że w pierwszej kolejności Lenovo chce zaoferować w Polsce cztery modele na czele z flagowym modelem klasy premium Moto Z. To jeden z najcieńszych aparatów na rynku – ma grubość 5,2 milimetra.

– To urządzenie modularne z najwyższej półki. Ma wszystko, co powinien zawierać aparat z górnej półki, ale możesz dowolnie dobierać do niego moduły. To poszerza paletę możliwości użytkownika. To może być projektor video, dodatkowa bateria, moduł foto. Oferujemy też inne modele, które będą odpowiednie dla każdego budżetu – podsumowuje Aymar de Lencquesaing.

Analitycy firmy IDC szacują, że w tym roku rynek smartfonów wzrośnie o 1,6 proc. w ujęciu rocznym. W 2015 roku wzrost był ponad 10-proc. Spowolnienie charakteryzuje przede wszystkim rozwinięte rynki, podczas gdy rynki wschodzące wciąż notują wysokie dynamiki wzrostu sprzedaży. W Polsce – jak podaje IDC – w I kwartale tego roku sprzedaż smartfonów była o 7 proc. wyższa niż rok wcześniej.

S. Kozłowski: Coraz lepsze wyniki dla sektora przemysłowego w Polsce i Europie. Możliwa poprawa produkcji przemysłowej, choć dużo będzie zależeć od banków centralnych

S. Kozłowski: Coraz lepsze wyniki dla sektora przemysłowego w Polsce i Europie. Możliwa poprawa produkcji przemysłowej, choć dużo będzie zależeć od banków centralnych 8
Dobre perspektywy przed polskim i europejskim sektorem przemysłowym. Wskaźnik PMI polskiego sektora przemysłowego wzrósł do 52,2 punktów z 51,5 zanotowanych przed miesiącem. Poprawił się również wskaźnik dla strefy euro. Oba te odczyty powinny wpłynąć na poprawę produkcji przemysłowej, ale dużo zależy od banków centralnych – analizuje Sobiesław Kozłowski z Domu Maklerskiego Raiffeisen Bank Polska.

Poniedziałkowe wskaźniki PMI dla Polski wzrosły z 51,5 do 52,2 pkt. To już kolejny odczyt na wyższym poziomie. Warto podkreślić, że jeśli odczyt jest powyżej 50 pkt, oznacza to wzrost w sektorze przedsiębiorstw. Od ostatniego odczytu mamy lepsze wskazania, czyli można powiedzieć, że ten wzrost jest większy, bardziej dynamiczny. To pozytywna informacja – ocenia Sobiesław Kozłowski, koordynator ds. analiz giełdowych w Domu Maklerskim Raiffeisen Bank Polska.

We wrześniu odczyt wskaźnika PMI utrzymał się ponad neutralnym progiem 50 już dwudziesty czwarty miesiąc z rzędu. Najnowsze wyniki zasygnalizowały najszybszy ogólny wzrost od marca, wspierany wynikami wielkości produkcji, liczbą nowych zamówień oraz czasem dostaw. Mimo to główny wskaźnik zarejestrował niższą wartość niż średnia z obecnego okresu pozytywnych odczytów (52,6).

Tempo wzrostu wielkości produkcji oraz liczby nowych zamówień było najszybsze od marca, głównie dzięki wzmożonemu napływowi kontraktów eksportowych. Czas dostaw wydłużył się, osiągając pięć i półroczny rekord, zaś rekordowy okres nieprzerwanego tworzenia nowych miejsc pracy wydłużył się do 38 miesięcy.

W strefie euro odczyt był na tym samym poziomie (52,6), co oczekiwania. Można więc powiedzieć, że rynek nie jest zaskoczony i to też wpływa pozytywnie. Oba te odczyty, moim zdaniem, powinny wpływać stabilizująco na notowania giełdowe – ocenia ekspert Domu Maklerskim Raiffeisen Bank Polska.

W przeciwieństwie do wskaźników dla Polski i strefy euro PMI dla sektora przemysłowego w Stanach Zjednoczonych wyniósł 51,5 pkt we wrześniu wobec 52 pkt miesiąc wcześniej przy konsensusie rynkowym na poziomie 51,4 pkt.

Te wskaźniki są traktowane jako wyprzedzające. Z pewnym opóźnieniem po np. produkcji przemysłowej będziemy widzieli, czy powinniśmy oczekiwać poprawy produkcji przemysłowej i to jest informacja pozytywna – tłumaczy Kozłowski.

W Polsce ożywienie zaobserwowane w ciągu ostatnich dwóch miesięcy badań potwierdziły również oficjalne dane dotyczące wielkości produkcji przemysłowej. W sierpniu wzrosła ona o 9,4 proc. w skali roku (po lipcowym 2,8 proc. spadku). Najnowsze prognozy IHS Markit na 2016 rok przewidują wzrost zarówno wielkości produkcji i PKB o 3,4 proc.

W najbliższych miesiącach, jak zaznacza Kozłowski, powinna się poprawiać sytuacja ekonomiczna strefy euro i Polski, choć dużo będzie jednak zależeć od banków centralnych.

Jeżeli banki centralne będą w nieco mniejszym stopniu drukować pieniądze, to możemy mieć powrót do fundamentów. Przy dalszym druku inwestorzy mogą w mniejszym stopniu patrzeć na fundamenty. Wydaje się, że lepsze dane z gospodarki, sądząc po PMI, powinny skłonić banki centralne do bardziej rozważnego traktowania pieniądza. To szansa na powrót do fundamentów – analizuje Sobiesław Kozłowski.

Nowe technologie będą mieć kluczowy wpływ na rozwój sektora finansowego. Pozwolą uniknąć nadmiernego ryzyka

Nowe technologie będą mieć kluczowy wpływ na rozwój sektora finansowego. Pozwolą uniknąć nadmiernego ryzyka 9
Rozwój technologii wpływa na sektor finansowy. W dużej mierze dalszy rozwój branży będzie się opierać na pozyskiwanych danych, stąd potrzeba inwestycji w technologie umożliwiające przetwarzanie i analizę danych. Dzięki temu instytucjom finansowym będzie łatwiej szacować ryzyko i ograniczać związane z nim straty. Polski sektor finansowy jest prymusem we wdrażaniu nowych technologii.

– Sektor finansowy czeka dużo zmian. Wiele firm inwestuje w technologie pozyskiwania i analizowania danych. To daje im możliwość prześledzenia historii klienta, zrozumienia jego potrzeb, a także przewidywania potencjalnych strat lub ryzyka w przyszłości. Chciałbym, żeby Bibby Financial Services stało się częścią tego procesu – przekonuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Steve Box, International CEO Bibby Financial Services.

Technologie i inwestycje powinny być głównym kierunkiem rozwoju. Zmienia się charakter inwestycji, które ewoluują poza cyfrowe platformy i skupiają się na kliencie i jego potrzebach. Przykładem mogą być algorytmy stosowane przez reklamodawców, które umożliwiają dostosowanie przekazu do zainteresowań i oczekiwań indywidualnych klientów.

Zdaniem eksperta w dobrej sytuacji jest Polska i cały region Europy Środkowo-Wschodniej, które coraz sprawniej wdrażają nowoczesne rozwiązania. Siłą napędową mogą się okazać start-upy, czyli młode przedsiębiorstwa, które pracują nad nowymi technologiami. Dla wielu z nich wciąż jednak przeszkodą w rozwoju jest utrudniony dostęp do finansowania. Jak podkreślają przedstawiciele Bibby Financial Services, faktoring może być odpowiedzią na ich problemy.

Ten segment sektora finansowego staje się coraz ważniejszy dla funkcjonowania przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich, zwłaszcza że daje on klientom wiele różnych możliwości.

 Jeżeli sprzedaje się towary innej firmie, to trzeba mieć pewność, że dostanie się za to zapłatę. Firma faktoringowa może sprawdzić wiarygodność nabywcy. Może także zapewnić pieniądze przed otrzymaniem zapłaty od kontrahenta i wypłacić 90 proc. faktury – wskazuje Steve Box. – Może też odzyskać dla firmy zaległe płatności, szczególnie w kontaktach z partnerami zagranicznymi. Gdy firma nie jest pewna wiarygodności swojego partnera, to możemy ją ubezpieczyć. Jeżeli kontrahent upadnie, wypłacimy firmie pieniądze i weźmiemy na siebie to ryzyko.

Przekonuje, że dzięki faktoringowi mogą przyspieszyć inwestycje w firmach. Jak wynika z badań Global Business Monitor, przeprowadzonych na zlecenie Bibby Financial Services w 2016 r., 36 proc. mikro-, małych i średnich firm w Polsce wykorzystuje oszczędności jako główne źródło finansowania działalności. Co czwarta reinwestuje osiągnięte zyski.

– W Polsce finansowanie nie jest problemem. Pozyskiwanie środków jako problem wskazało tylko 10 proc. respondentów. Większe zagrożenie widzą oni w ryzyku kursowym. Ten problem wskazywała połowa badanych – podkreśla Steve Box. – Wiele firm dostrzega możliwości, jakie dają akwizycje. 60 proc. badanych chciałoby przejmować konkurencję.

Szanse na zwiększenie inwestycji są duże, tym bardziej że nastroje wśród przedsiębiorców są bardzo dobre.

Mniej więcej połowa ankietowanych wierzy w rozwój polskiej gospodarki. Przedstawiciele wszystkich sektorów poza budownictwem byli większymi optymistami niż ankietowani z większości krajów Europy. To bardzo dobry znak dla Polski – mówi Steve Box.

Coraz więcej Polaków można nazwać smart shopperami. Porównują ceny, dokładnie planują zakupy i korzystają z programów lojalnościowych

Coraz więcej Polaków można nazwać smart shopperami. Porównują ceny, dokładnie planują zakupy i korzystają z programów lojalnościowych 10
Polacy są coraz bardziej rozsądnymi klientami. Dwie trzecie konsumentów podkreśla, że nie zdarza im się kupować rzeczy, które potem okazują się niepotrzebne. Częściej planujemy swoje zakupy z wyprzedzeniem, szukamy produktów tanich, ale dobrych jakościowo. Rośnie znaczenie porównywarek cenowych oraz programów lojalnościowych typu cashback. 80 proc. krajowych konsumentów korzysta z programów przynoszących dodatkowe materialne profity.

– Polacy to bez wątpienia smart shopperzy. Większość z nich planuje swoje zakupy dużo wcześniej i rzadko nabywa rzeczy, które później okazują się zbędne – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Eva-Lotta Wojtasik, market analyst & business developer w Refunder. – Krajowi konsumenci są rozsądni podczas zakupów i potrafią kupować z głową.

Polacy nabywają produkty, najczęściej kierując się ceną (72 proc. badanych), ale także jakością (60 proc.) Dla prawie jednej trzeciej ważna jest marka, a ponad 26 proc. kupuje produkty, do których jest przyzwyczajona.

Z badania przeprowadzonego przez serwis Refunder wynika, że przeszło trzy czwarte Polaków wyszukuje okazje, promocje, rabaty na dany produkt i ogląda gazetki z promocjami sklepów tradycyjnych. Aż 85 proc. planuje swoje zakupy, przeglądając oferty w internecie, a blisko 80 proc. kupuje w sklepach internetowych, jeśli cena jest bardziej korzystna niż w sklepie stacjonarnym.

– Smart shopper to osoba, która stosuje różne metody, aby dokonać rozsądniejszych zakupów – precyzuje Eva-Lotta Wojtasik. – Przykładowo przegląda oferty w internecie, aby znaleźć konkretny produkt w jak najniższej cenie.

Polowanie na promocje i rabaty nie jest jednak jedynym wyróżnikiem smart shoppera. Poza chęcią nabycia produktów lub usług za atrakcyjną cenę, liczy się także umiejętność znalezienia produktów wysokiej jakości, porównywanie ich w różnych sklepach, korzystanie z zakupów grupowych czy przyłączanie się do programów lojalnościowych. Jak wynika z raportu serwisu Refunder, aż 80 proc. krajowych konsumentów korzysta z programów przynoszących im materialne profity.

– Prawdziwi smart shopperzy robią wszystko, co możliwe, aby otrzymać przy tym zwrot pieniędzy za zakupy, których i tak planowali dokonać – mówi ekspertka.

80 proc. korzysta z jednego z programów dających korzyści materialne przy kupowaniu, a ponad połowa bierze udział w programie lojalnościowym danego sklepu. Nieco mniej (44 proc.) wybiera takie, które zrzeszają wiele placówek.

W ostatnim czasie coraz większą popularność zyskują programy typu cashback, oferujące zwrot części pieniędzy wydanych na zakupy.

 Z programów cashbackowych korzysta już co czwarty Polak – zauważa Eva-Lotta Wojtasik. – Nie każdy wie, że rodzina z dziećmi może zaoszczędzić w ten sposób nawet 1800 zł rocznie. To całkiem spora kwota, która może się przydać, np. na miły wyjazd nad morze albo pomoc w wydatkach związanych ze świętami. Z tego rodzaju programów lojalnościowych najczęściej korzystają rodziny z dziećmi, co nie jest zadziwiające, bo przy większej liczbie domowników precyzyjny budżet ma dużo większe znaczenie.

Wśród użytkowników cashback najwięcej jest par z dziećmi (30 proc.). Najrzadziej korzystają z nich gospodarstwa wielopokoleniowe (16 proc.). Respondenci przyznają, że takie oferty zachęcają do korzystania ze sklepów należących do programu (61,8 proc.), co więcej, blisko połowa uważa, że są opłacalne.

W branżach kosmetycznej i modowej rozpoczyna się boom na polskie produkty. Patriotyzm konsumencki coraz silniejszy w handlu detalicznym

W branżach kosmetycznej i modowej rozpoczyna się boom na polskie produkty. Patriotyzm konsumencki coraz silniejszy w handlu detalicznym 11
W handlu detalicznym coraz wyraźniejsze są postawy akcentujące przywiązanie do polskich produktów. Polacy dobrze rozumieją pojęcie konsumenckiego patriotyzmu i starają się stosować je w praktyce. W niektórych branżach jest istny boom na polskie produkty, m.in. w spożywce, w innych dopiero takie zainteresowanie się pojawia. Widać je m.in. w branżach modowej i kosmetycznej. Wciąż jednak polska marka nie jest zbyt silna na rodzimym rynku, co nie sprzyja jej ekspansji zagranicznej.

– Polacy coraz częściej kojarzą pojęcia patriotyzmu konsumenckiego, ekonomicznego i gospodarczego – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Joanna Szalacha-Jarmużek, wykładowczyni Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu. – Wiedzą, czym jest takie zjawisko, mają, jak pokazują badania, dużo raczej pozytywnych skojarzeń i doświadczeń. Pomagają one dokonywać im indywidualnych wyborów konsumenckich.

W gospodarce realnej, jak zauważa dr Joanna Szalacha-Jarmużek, można dostrzec różnice w podejściu konsumentów do pochodzenia produktu w zależności od branży. Sektor spożywczy na przykład cieszy się doskonałą opinią konsumentów zarówno w Polsce, jak i Europie. Krajowe wyroby kojarzone są z dobrą jakością, jako świeże, przygotowane lokalnie, pozbawione sztucznych substancji chemicznych.

– Niewątpliwie w przypadku tej branży dużą rolę odgrywa rosnące poczucie własnej wartości samych przedsiębiorców, którzy mocno akcentują krajowe pochodzenie wytwarzanych produktów – precyzuje dr Szalacha-Jarmużek. – W innych sektorach patriotyzm konsumencki jest słabszy, być może powoli zaczyna się przebijać w branży kosmetycznej czy sektorze modowym. Wszystko zależy od tego, czy przedsiębiorstwo oferuje rzeczywiście szeroką gamę produktów, które jednocześnie są dobrej jakości i mogą być kojarzone z Polską: mają na przykład odpowiednią nazwę.

Zdaniem ekspertki w innych krajach europejskich patriotyzm konsumencki jest często naturalną postawą, która nie do końca nawet jest stosowana świadomie.

 Często jest on elementem pewnego krwiobiegu – zauważa dr Szalacha-Jarmużek. – W niektórych branżach w odniesieniu do pewnych produktów konsumenci faktycznie kupują wywodzące się z ich kraju produktu, co wynika raczej z tradycji i przyzwyczajenia. Patriotyzm konsumencki jest tam wbudowany konsumentom trochę od innej strony. W Polsce przez lata transformacji bardzo często przedsiębiorstwa były kupowane przez kapitał zagraniczny, pozostało więc wiele krajowych marek, które obecnie należą do firm zagranicznych. Przeciętny konsument jest więc trochę skołowany, nie do końca wie, jak poruszać po sklepie, kojarzyć produkty, bo nazwa niekoniecznie musi wskazywać na pochodzenie producenta.

Mimo rosnącej popularności zjawiska patriotyzmu konsumenckiego wciąż trudno mówić o silnej polskiej marce, nawet w branży spożywczej. Jak podkreśla Szalacha-Jarmużek, solidna baza konsumentów na rodzimym rynku jest często punktem wyjścia do ekspansji zagranicznej.

Strategia gromadzenia lokalnej bazy klientów, którzy ufają firmie, bo uważają, że ona jest dobra i ma dobry produkt, jest bardzo istotnym elementem budowania potęgi przedsiębiorstwa, tworzenia polskich korporacji, które będą w stanie później konkurować na rynkach międzynarodowych. To jest proces, który dzieje się bardzo powoli – mówi dr Joanna Szalacha-Jarmużek. – Dziś często nie jest wynikiem patriotyzmu konsumenckiego, ale strategii marketingowych.

Dziś zdarza się, że eksporterzy ukrywają polskie pochodzenie produktu, ponieważ metka „made in Poland” nie jest jeszcze kojarzona jednoznacznie pozytywnie. Krajowe firmy próbują to zmienić. Jednym ze sposobów jest wychodzenie na zagraniczne rynki z produktami z wyższej półki.

– Marka „made in Poland” zdecydowanie wymaga jeszcze ogromu pracy organizacji pozarządowych i samych przedsiębiorców. To musi być połączenie jakości, kampanii marketingowej i satysfakcji konsumenta, który będzie chciał wrócić do produktu z metką „made in Poland” – mówi ekspertka.

Od kiedy będzie więcej pieniędzy na leczenie, czy potrzebny jest nowy podatek

Wydatki publiczne na ochronę zdrowia wzrosną z obecnych 4,5 procent PKB do 6 procent w 2024 r. Jednak zaczną rosnąć dopiero od 2019 r., co może oznaczać, że stanie się to po nowych wyborach parlamentarnych.

Nie wiadomo jak te zwiększone wydatki zostaną sfinansowane, poprzez dodatkowy podatek, przez podniesienie składki czy wzrost wydatków z budżetu państwa.

Wydatki na ochronę zdrowia w Polsce należą do najniższych w Europie.

-Dobrze, że mówi się o wzroście nakładów, źle, że nie wskazuje się źródeł finansowania – mówi w rozmowie z MarketNews24 Jakub Szulc, ekspert międzynarodowej firmy doradczej EY.

Uchwalona została już ustawa dekomercjalizacyjna, przygotowana jest ustawa wprowadzająca tzw. sieć szpitali. O tym także w rozmowie wideo.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – wrzesień 2016 r.

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 2,8% rdr
  • Historycznie rekordowy wolumen obrotu kontraktami terminowymi na akcje – 178,9 tys. szt., czyli wzrost o 58,3% rdr
  • Spadek wartości obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 9,6% rdr
  • Wzrost wolumenu obrotu gazem na rynku spot o 44,3% rdr i wolumenu obrotu energią elektryczną na rynku spot o 25,8% rdr

Łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku wyniosła we wrześniu 2016 r. 17,6 mld zł, czyli o 15,0% mniej niż rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła rok do roku o 2,8%, do poziomu 16,5 mld zł. Również na rynku NewConnect odnotowano spadek wartości obrotu akcjami rok do roku. Łącznie wartość obrotu we wrześniu 2016 r. wyniosła 147,0 mln zł, czyli o 24,7% mniej niż rok wcześniej.

We wrześniu 2016 r. wolumen obrotu kontraktami terminowymi na indeksy wyniósł 514,8 tys. szt., co oznacza spadek o 2,1% wobec września 2015 r. Jednocześnie, rok do roku, odnotowano 58,3-procentowy wzrost wolumenu obrotu kontraktami na akcje, który osiągnął historycznie rekordowy poziom 178,9 tys. szt.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec września 2016 r. 78,7 mld zł, co oznacza wzrost o 11,4% rok do roku. Łączna wartość obrotu na rynku Catalyst spadła rdr o 11,8%, do 204,9 mln zł.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym we wrześniu 2016 r. wyniósł 11,8 TWh, czyli 13,6% mniej niż rok wcześniej. Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym na rynkach spot i terminowym wyniósł we wrześniu 2016 r. 5,6 TWh, o 19,4% mniej niż rok wcześniej.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi we wrześniu 2016 r. wyniósł 3,2 TWh co oznacza spadek o 30,1% w stosunku do września 2015 r.

Kapitalizacja 431 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku na koniec września 2016 r. wyniosła 515,7 mld zł. Łączna kapitalizacja 484 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na GR GPW na koniec września 2016 r. wyniosła 948,6 mld zł.

Na Głównym Rynku we wrześniu 2016 r. zadebiutowały dwie spółki: ASM Group i Vivid Games. W obu przypadkach było to przejście z rynku NewConnect. Na rynku NewConnect zadebiutowały trzy spółki: iFun4All, Polska Meat i QubicGames.

We wrześniu 2016 r. na GPW odbyły się 21 sesje giełdowe, o 1 mniej niż rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – wrzesień 2016 r. (załącznik)

Akcje 1)

Główny Rynek Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Ogółem
Wartość obrotu – łącznie (PLN) 17 631 219 761 20 747 555 186 -15,0 144 291 915 461 172 500 110 830 -16,4
Wartość obrotu – arkusz zleceń (PLN)2) 16 494 073 901 16 969 687 684 -2,8 134 247 012 904 154 226 155 512 -13,0
Wartość obrotu – transakcje pakietowe (PLN)3) 1 137 145 860 3 777 867 503 -69,9 10 044 902 557 18 273 955 318 -45,0
Liczba transakcji (arkusz zleceń) 1 528 572 1 536 477 -0,5 13 077 559 12 071 787 8,3
WIG na koniec okresu 47 084,94 49 824,59 -5,5 47 084,94 49 824,59 -5,5
Średnie dzienne
Wartość obrotu – arkusz zleceń (PLN) 749 730 632 771 349 440 -2,8 710 301 656 816 011 405 -13,0
Wartość obrotu – transakcje pakietowe (PLN) 51 688 448 171 721 250 -69,9 53 147 633 96 687 594 -45,0
Liczba transakcji (arkusz zleceń) 69 481 69 840 -0,5 69 193 63 872 8,3
NewConnect Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Ogółem
Wartość obrotu – łącznie (PLN) 146 962 005 195 073 019 -24,7 1 004 715 643 1 390 492 942 -27,7
Wartość obrotu – arkusz zleceń (PLN) 126 293 133 173 075 722 -27,0 901 062 912 1 259 073 272 -28,4
Wartość obrotu – transakcje pakietowe (PLN) 20 668 872 21 997 297 -6,0 103 652 731 131 419 670 -21,1
Liczba transakcji (arkusz zleceń) 81 644 95 046 -14,1 655 861 823 247 -20,3
NCIndex na koniec okresu 297,69 283,64 5,0 297,69 283,64 5,0
Średnie dzienne
Wartość obrotu – arkusz zleceń (PLN) 5 740 597 7 867 078 -27,0 4 767 529 6 661 763 -28,4
Wartość obrotu – pakietowe (PLN) 939 494 999 877 -6,0 548 427 695 342 -21,1
Liczba transakcji (arkusz zleceń) 3 711 4 320 -14,1 3 470 4 356 -20,3
Rynek Instrumentów Pochodnych
Instrumenty pochodne Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Ogółem
Wolumen – arkusz zleceń i transakcje pakietowe (szt.)
Kontrakty na indeksy 514 760 525 878 -2,1 3 570 740 3 383 820 5,5
Kontrakty na akcje 178 908 113 015 58,3 1 058 861 741 306 42,8
Kontrakty na waluty 107 168 159 639 -32,9 894 090 1 858 017 -51,9
Kontrakty na stopy procentowe 364 2 18100,0 2 559 2 286 11,9
Opcje 39 081 38 322 2,0 265 740 314 206 -15,4
Średnie dzienne
Wolumen – arkusz zleceń i transakcje pakietowe (szt.)
Kontrakty na indeksy 23 398 23 904 -2,1 18 893 17 904 5,5
Kontrakty na akcje 8 132 5 137 58,3 5 602 3 922 42,8
Kontrakty na waluty 4 871 7 256 -32,9 4 731 9 831 -51,9
Kontrakty na stopy procentowe 17 0 14 12 16,7
Opcje 1 776 1 742 2,0 1 406 1 662 -15,4
LOP4)
Kontrakty na indeksy 51 138 57 084 -10,4 51 138 57 084 -10,4
Kontrakty na akcje 24 307 10 959 121,8 24 307 10 959 121,8
Kontrakty na waluty 24 315 46 457 -47,7 24 315 46 457 -47,7
Kontrakty na stopy procentowe 463 606 -23,6 463 606 -23,6
Opcje 22 301 20 352 9,6 22 301 20 352 9,6
Rynek Instrumentów Dłużnych
Catalyst5) Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Wartość notowanych emisji (mld PLN)6) 78,7 70,6 11,4 78,7 70,6 11,4
Wartość obrotu – łącznie (PLN) 204 922 951 232 445 742 -11,8 2 397 307 092 1 761 309 063 36,1
Wartość obrotu – arkusz zleceń (PLN) 197 680 049 218 578 181 -9,6 1 681 558 982 1 526 110 407 10,2
Wartość obrotu – transakcje pakietowe (PLN) 7 242 902 13 867 561 -47,8 715 748 110 235 198 655 204,3
Liczba transakcji (arkusz zleceń) 5 270 4 449 18,5 49 420 50 083 -1,3
Treasury BondSpot Poland7) Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Wartość obrotu – transakcje kasowe (PLN) 28 761 415 925 17 610 650 275 63,3 185 243 299 050 202 181 096 805 -8,4
Wartośc obrotu – transakcje warunkowe (PLN) 29 063 822 253 33 029 524 328 -12,0 112 473 246 819 267 369 219 505 -57,9
Rynek Produktów Strukturyzowanych, ETF-ów i certyfikatów inwestycyjnych
Produkty strukturyzowane i ETF Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Wartość obrotu – arkusz zleceń i transakcje pakietowe (PLN)
Produkty strukturyzowane 60 770 408 44 570 281 36,3 621 344 357 553 225 669 12,3
Certyfikaty inwestycyjne 4 628 958 6 538 801 -29,2 50 757 702 58 389 435 -13,1
Warranty 0 6 617 -100,0 0 469 607 -100,0
ETF 15 371 556 16 558 011 -7,2 143 302 706 226 360 658 -36,7
Rynek Towarowy
Energia elektryczna – TGE Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Wolumen obrotu – transakcje spot (MWh) 2 095 558 1 665 474 25,8 20 338 442 18 277 678 11,3
Wolumen obrotu – transakcje terminowe (MWh) 9 675 129 11 963 768 -19,1 75 664 942 109 486 273 -30,9
Prawa majątkowe – TGE Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Wolumen obrotu – transakcje spot (MWh) 3 241 787 4 636 326 -30,1 40 275 830 46 080 928 -12,6
Gaz ziemny – TGE Wrzesień 2016 Wrzesień 2015 Zmiana % Styczeń – Styczeń – Zmiana %
Wrzesień 2016 Wrzesień 2015
Wolumen obrotu – transakcje spot (MWh) 985 740 683 317 44,3 15 200 417 8 242 156 84,4
Wolumen obrotu – transakcje terminowe (MWh) 4 648 185 6 304 832 -26,3 61 909 116 78 243 532 -20,9
  1. dotyczy transakcji akcjami, prawami do akcji i prawami poboru
  2. obroty w ramach arkusza zleceń – inaczej obroty sesyjne, realizowane w ramach systemu notowań ciągłych i kursu jednolitego
  3. transakcje pakietowe – transakcje zawierane poza systemem notowań ciągłych oraz kursu jednolitego
  4. liczba otwartych pozycji, dane na koniec okresu
  5. dotyczy obligacji korporacyjnych, komunalnych, skarbowych i listów zastawnych
  6. dotyczy obligacji korporacyjnych i komunalnych oraz listów zastawnych
  7. dotyczy transakcji obligacjami oraz bonami skarbowymi

[1] Transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych.

Raport ZPP: „Relacje przedsiębiorców z organami państwa”

Budowa kapitału społecznego w Polsce możliwa poprzez poprawę relacji przedsiębiorców z organami państwa.

Konieczna jest zmiana polityki karnej względem przestępców gospodarczych oraz przemodelowanie relacji przedsiębiorców z organami podatkowymi. W ten sposób uda się stworzyć dobre podwaliny pod budowę istotnego zasobu kapitału społecznego w Polsce – wynika z Raportu ZPP Biała Księga. Relacje przedsiębiorców z organami państwa”.

W publikacji zostało wymienionych i krótko scharakteryzowanych kilka rodzajów przestępstw w celu zdiagnozowania obowiązującej polityki karnej państwa względem przestępców gospodarczych. Przytoczone studia przypadków pozwalają stwierdzić, że dla ustawodawca, konstruując ten obszar prawa karnego, położył nacisk na surowość kar.

W stosowaniu prawa karnego wobec osób oskarżonych o przestępstwa gospodarcze najwięcej kontrowersji budzi system karania przestępców gospodarczych i sprzeczne z prawem nadużycia związane z tymczasowym aresztowaniem. Może być ono stosowane tylko wówczas, gdy zgromadzone dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony dane przestępstwo popełnił.

Cezary Kaźmierczak – Prezes ZPP
Cezary Kaźmierczak – Prezes ZPP

Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której, w większości analizowanych przypadków, na przestępców gospodarczych nakłada się kary pozbawienia wolności. Ich realizację sądy jednak z reguły zawieszają. Znacznie bardziej dotkliwa byłaby kara grzywny. Wiązałaby się bowiem z pozbawieniem materialnych owoców popełnionego czynu. Konfiskata nielegalnego majątku w takim wypadku to jedyne rozsądne rozwiązanie – tak stan aktualnie obowiązującej polityki karnej ocenił Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP.

Jak wynika z Raportu, w 2014 roku, tymczasowo aresztowanych było w Polsce ponad 11,5 tys. osób. Poręczenie zastosowano natomiast dla 6,5 tys. osób, a zakaz opuszczania kraju dla 4,3 tys. ludzi. Tymczasowe aresztowanie nie stanowiło zatem środka zapobiegawczego o nadzwyczajnym charakterze.

Kolejnym faktem, jaki został omówiony jest negatywna ocena relacji biznesu z organami podatkowymi. Przedsiębiorcy wskazują na skomplikowane procedury, a co za tym idzie, narastającą niepewność co do ich praw i obowiązków jako podatników. Największym problemem okazuje się być podejście organów podatkowych do podatnika.

Nie da się ukryć, że osoby prowadzące działalność gospodarczą czują się zagubione w aktualnym otoczeniu regulacyjnym,  ponieważ każdego dnia muszą zmagać się z biurokracją, zawiłymi przepisami oraz ich różnymi interpretacjami. Organy podatkowe z założenia powinny starać się szukać kompromisowych rozwiązań w relacjach z podatnikami. Niestety rzeczywistość pokazuje, że tak nie jest. W przeważającym obszarze swoich działań organy te ściągają z przedsiębiorców określone sumy pieniędzy, często niezależnie od skali naruszeń – powiedział Jakub Bińkowski, Analityk ZPP, autor Raportu. – Klasycznym przypadkiem jaki często przytaczamy jest dochodzenie należności 5 lat wstecz, co nierzadko doprowadza wiele firm do upadku – dodał.

O przewlekłym prowadzeniu spraw przez organy administracji publicznej świadczą przytoczone w Raporcie dane. W 2012 roku średni czas postępowań kontrolnych wyniósł od 51 do 250 dni, przy czym w Szczecinie rekordowe postępowanie toczyło się przez 1900 dni. Innym przykładem jest zaskarżanie decyzji organów. W 2013 roku do sądów wojewódzkich trafiło 75 tysięcy skarg, co czwarta z nich dotyczyła decyzji wydanych przez organy podatkowe, przy czym sądy uwzględniły co czwartą z nich.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w kontekście przytoczonych danych postuluje o wdrożenie następujących działań:

  • generowanie pomostowego kapitału społecznego w celu podniesienia poziomu zaufania Polaków, w tym przedsiębiorców, do organów państwa;
  • przeorientowanie systemu karania za przestępstwa gospodarcze – w przypadku tego rodzaju wykroczeń efektywniejsze i bardziej zasadne od kary pozbawienia wolności byłoby stosowanie kary grzywny, która powinna być nieunikniona;
  • ograniczenie częstotliwości stosowania tymczasowego aresztowania oraz maksymalnego czasu trwania środka zapobiegawczego;
  • skrócenie czasu kontroli podatkowych, które powinny opierać się na szukaniu uzasadnionych i faktycznych nieprawidłowości;
  • równoważnie pozycji podatnika i organu podatkowego w ramach procedur – relacje przytoczonych podmiotów powinny opierać się na podstawowym poziomie zaufania, działającym w dwie strony.

Budowanie zaufania pomiędzy organami państwa a jego obywatelami to proces, który, w istotny sposób wpływa na podniesienie poziomu kapitału społecznego w Polsce. W tym kontekście, zdaniem ZPP, duże znaczenie ma realizacja powyższych założeń.  Systematyczne postępy w wymienionych obszarach mają przyczynić się do budowania porozumienia i współpracy w relacjach biznesu z organami państwa, a co za tym idzie, wpłynie to również na podniesienie tempa rozwoju gospodarczego i jakości życia w Polsce.

Retail Congress 2016 – zarządzanie siecią handlową w czasach gwałtownego rozwoju technologii

VII edycja konferencji Retail Congress odbędzie się 16 listopada, tj. pierwszego dnia VII Międzynarodowych Targów Wyposażenia Sklepów RetailShow 2016, w Centrum EXPO XXI w Warszawie. Eksperci przedstawią dane i trendy dla rynku retail, a także informacje o zachowaniach współczesnego klienta. Uczestnicy zdobędą wiedzę o budowaniu właściwych strategii sprzedażowych i marketingowych przy użyciu innowacyjnych metod i technologii.

Retail Congress 2016Konferencja Retail Congress to wydarzenie, podczas którego zarządzający sieciami handlowymi oraz właściciele sklepów pozyskają wiedzę, która ułatwi im podejmowanie właściwych decyzji zarządczych. Cenne informacje otrzymają także osoby odpowiedzialne za marketing, rozwój, IT, merchandising oraz zakupy.

Projektowanie przyszłości

Eksperci z wiodących firm badawczych i konsultingowych zaprezentują dane o rynku handlu detalicznego oparte na badaniach i sektorowych analizach. Agnieszka Górnicka z firmy badawczej Inquiry Market Research przedstawi informacje na temat trendów i prognoz na najbliższe lata.

Na tegorocznym spotkaniu będzie podkreślona tematyka dynamicznych zmian w otoczeniu i zachowaniu klientów powodowanych rozwojem technologii. Podczas prelekcji Agnieszki Chrostowskiej z firmy Human Traffic słuchacze dowiedzą się czego już dziś oczekują klienci podczas zakupów. – Chcielibyśmy, aby uczestnicy zobaczyli miejsca sprzedaży oczami klientów, a także spojrzeli razem z nami w przyszłość. Dobrze wiedzieć, co czeka rynek za kilka lat, by nie tylko aktywnie reagować na zmiany, ale dołączyć do tych, którzy wyznaczają trendy – mówi.

Z kolei Sebastian Starzyński z firmy badawczej ABR SESTA omówi wpływ innowacji na sposoby projektowania, produkcji, dystrybucji i sprzedaży. Powie także dlaczego osoby odpowiedzialne za strategie i innowacje powinny być zaznajomione z ekonomią współpracy, sztuczną inteligencją, Big Data i Internetem rzeczy. – Świat nigdy nie rozwijał się tak dynamicznie, dlatego w najbliższych latach czeka nas duży skok w obszarze korzystania z technologii. W trakcie prelekcji podpowiem jak zauważyć zmiany wkraczające do naszej branży – dodaje.

Praktyczne rady ekspertów

Retail Congress to także prezentacje, podczas których specjaliści odniosą się do wybranych obszarów biznesu. Ewa Gawroniak-Olejniczak, właścicielka EGO-STUDIO Shop Design, podzieli się wiedzą na temat skutecznej współpracy z projektantem. Opowie o znaczeniu precyzji w określeniu założeń projektu. – Dobrze sporządzony brief pozwoli uniknąć zbędnych kosztów oraz zaowocuje ciekawym i funkcjonalnym projektem – zachęca.

Natomiast dr Maciej Kraus z firmy PwC Polska w formie praktycznych warsztatów zapozna słuchaczy z polityką cenową w różnych branżach i na poszczególnych etapach łańcucha wartości. Uczestnicy poznają sprawdzone i praktyczne metody zarządzania przychodami i strategie cenowe. – Warsztat będzie okazją do zaznajomienia się ze znaczeniem efektywnej polityki cenowej, a także szansą do wymiany doświadczeń branżowych – zapowiada prelegent.

Konferencja Retail Congress to także dostęp do najnowszych rozwiązań wspomagających zarządzanie sieciami handlowymi. Będzie mowa m.in. o eSAMBO, systemie w chmurze obsługującym sieci handlowe czy narzędziach automatycznego znakowania oraz identyfikacji towarów. W programie znajdzie się również prezentacja, podczas której będzie można znaleźć odpowiedź na pytanie jak terminal płatniczy zwiększa przychody punktów handlowych.

Informacje praktyczne

Konferencja Retail Congress 2016 odbędzie się 16 listopada br. w godzinach 10.00-16.15 w Centrum EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego 12/14 w Warszawie. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie: www.retailshow.pl/pl/retail-congress. Język konferencji: polski i angielski, konferencja będzie tłumaczona symultanicznie.

Koszt uczestnictwa dla przedstawicieli sieci handlowych i właścicieli sklepów wynosi 390 zł, a przy zgłoszeniu do 12 października obowiązuje rabat w wysokości 20%. Retail Congress stanowi część programu wydarzeń towarzyszących Targów RetailShow 2016. Organizatorem konferencji i targów jest firma ECP Polska. Wstęp na targi jest bezpłatny po zarejestrowaniu się na stronie internetowej www.retailshow.pl/pl/rejestracja lub w recepcji w dniu targów.

Obowiązkowe badania kontrolne po L4 dłuższym niż 30 dni

Pracownik, który przebywał na zwolnieniu chorobowym dłużej niż przez 30 dni, powinien wykonać przed powrotem do pracy badania kontrolne. Podstawą prawną tego obowiązku jest art. 299 § 2 kodeksu pracy, który wskazuje, że pracownik podlega okresowym badaniom lekarskim, a w przypadku niezdolności do pracy trwającej dłużej niż 30 dni, spowodowanej chorobą, pracownik podlega ponadto kontrolnym badaniom lekarskim w celu ustalenia zdolności do wykonywania pracy na dotychczasowym stanowisku.

Skierowanie pracownika na badania kontrolne

Nie można zapomnieć, że to pracodawca ma obowiązek upewnić się, czy pracownik jest już zdolny do pracy, a tym samym skierować go na badania kontrolne, jeśli wróci on ze zwolnienia chorobowego po dłuższym czasie.

Pracownik z kolei ma obowiązek poddać się badaniom lekarskim, tym bardziej, że bez nich nie zostanie dopuszczony do pracy (nie będzie mu zatem przysługiwało wynagrodzenie za okres po zakończeniu zwolnienia chorobowego), a odmowa może być przyczyną rozwiązania umowy o pracę.

Badania kontrolne przeprowadza się zazwyczaj w godzinach pracy pracownika, a ich koszty pokrywa pracodawca.

Zwolnienie krótsze niż 30 dni a badania kontrolne

Pracodawca nie musi kierować pracownika na kontrolne badania lekarskie, jeśli przebywał on na zwolnieniu chorobowym krócej niż 30 dni. W przypadku, gdy pracodawca uzna to za konieczne, a sam zatrudniony wyrazi zgodę, mogą mieć one jednak miejsce; warunkiem koniecznym jest w takiej sytuacji zgoda pracownika.

Pracodawca nie ma jednak prawa kierować pracownika na badania kontrolne, jeśli przebywa on jeszcze na zwolnieniu lekarskim – pracownik powinien poddać się badaniom już po zakończeniu zwolnienia, jednak już w pierwszym dniu pracy i przed przystąpieniem do wykonywania obowiązków służbowych.

Autor: Andrzej Lazarowicz, prezes Web INnovative Software sp. z o.o.

Funt najtańszy do dolara od połowy lat osiemdziesiątych!

Funt brytyjski osłabił się do najniższego od połowy lat 80. poziomu w stosunku do amerykańskiego dolara, ze względu na obawy, iż „twardy” Brexit ograniczy dostęp Wielkiej Brytanii do wspólnego rynku Unijnego. Para GBPUSD przebiła dziś rano silny poziom wsparcia na 1,2790, wyznaczony przez po-Brexitowe minimum i handluje już w okolicy poziomu 1,2740, najniżej od 1985 roku. Funt również handluje najniżej od 3 lat do euro, za które trzeba już zapłacić ponad 0,8750 funta. Pomimo, iż złoty handluje wciąż poniżej lipcowych maksimów do funta, to parze GBPPLN brakuje już tylko 1 grosza do osiągnięcia po-brexitowego minimum na poziomie 4,89. Wyprzedaż funta wzmocniła wypowiedź premier Theresy May, która zapowiedziała, iż usługi finansowe nie będą specjalnie faworyzowane podczas negocjacji z Unią Europejską. Opcje na funta do dolara przewidują dalsze spadki, a sentyment jest najbardziej prospadkowy od końca lipca. Kolejna przemowa Pani May podczas zaplanowanej na środę konferencji prasowej, może być pretekstem do dalszej wyprzedaży funta, szczególnie jeśli jutrzejsze dane z brytyjskiego sektora usługowego okażą się rozczarowujące.

Mocno taniejący funt nie jest złą wiadomością dla brytyjskiej gospodarki. Na niskim kursie wymiany zyskują przede wszystkim eksporterzy, również indeks 100 największych brytyjskich spółek FTSE 100 ma się całkiem dobrze. Zyskuje on dziś niecałe 2 proc. po raz pierwszy od 16 miesięcy, handlując powyżej poziomu 7000 punktów. Do historycznych szczytów, osiągniętych w pierwszej połowie 2015 roku, również brakuje mu już tylko kilkanaście punktów, czyli mniej niż 0,3 proc. Natomiast indeksowi FTSE 250 udało się już przebić zeszłoroczne szczyty i zaliczył on najwyższy w historii notowań poziom 18607 punktów, zyskując od początku dzisiejszych notowań ponad 2 proc.

Dolar zyskuje do głównych walut, po tym jak jastrzębi komentarz ze strony członka Fed-u zwiększył szansę na podwyżkę stóp procentowych w USA w tym roku. Prezydent Federalnego Banku Cleveland, Loretta Mesters, jedna z gołębich członków Fed-u, powiedziała, iż podwyżka stóp procentowych jest istotną sprawą. Dolara wspomagają również dobry odczyt wskaźnika produkcyjnego ISM oraz wzrost nowych zamówień przemysłowych we wrześniu. Dolar zyskuje szósty dzień z rzędu do japońskiego jena, handlując w pobliżu poziomu 102,60 jenów, 0,9 proc. powyżej wczorajszego zamknięcia rynku. Na jenie ciąży dodatkowo sondaż Banku Japonii pokazujący spadek oczekiwań inflacyjnych wśród przedsiębiorstw. Para EURUSD obecnie traci 0,4 proc. handlując w pobliżu poziomu 1,1170. Do dolara traci również polski złoty, a para USDPLN handluje już w pobliżu poziomu 3,85 zł.

Ropa naftowa WTI traci koło 0,4 proc., gdyż produkcja z Libii wzrosła do poziomu 500 tys. baryłek dziennie, a przedstawiciel rządowego koncernu naftowego zapowiedział dalszy wzrost wydobycia. Libia ma być wyłączona z porozumienia OPEC, ograniczającego produkcję ropy, ze względu na dochodzenie do pełnych mocy produkcyjnych po ustabilizowaniu się sytuacji politycznej w kraju. Ropa Brent również zyskuje 0,4 proc. handlując w pobliżu poziomu 50-60 dolarów za baryłkę. Złoto tanieje szósty dzień z rzędu, handlując już w okolicy 1308 dolarów za uncję przez wzrost oczekiwań na podwyżkę stóp procentowych w USA w tym roku. Kontrakty na stopy procentowe wskazują już 61 proc. szans na grudniową podwyżkę stóp – o 10 proc. więcej niż tydzień temu. Do tego UBS Group AG wystawiła prognozę spadkową dla szlachetnego kruszcu.

Andrzej Kiedrowicz
Chief Operating Officer
KOI Capital

Analiza WIG20, DAX i S&P500 – 4.10.2016

Obejrzyj nasz materiał wideo „Analiza indeksów: WIG20, DAX i S&P500”. Znajdziesz w nim komentarz Pawła Danielewicza dotyczący wybranych indeksów giełdowych.

Jak technologie mogą wspomagać zarządzanie działem marketingu

Zapobiegają  bólom głowy, pozwalają uniknąć błędów, oszczędzają czas i pieniądze – systemy do zarządzania marketingiem.

Katarzyna Swatowska, Via Media
Katarzyna Swatowska, Via Media. Źródło: http://swatowska.pl

Inwestycje w systemy do zarządzania marketingiem są jednymi z najmniej znanych, ale i potencjalnie najbardziej dochodowych inwestycji we wsparcie operacyjnej pracy marketerów.  Czy warto wesprzeć działania marketingowe systemem do zarządzania ?

Coraz więcej, szybciej, dynamiczniej i w punkt

W dobie, szybkiej, bezpośredniej komunikacji online procesy marketingu, obsługi klienta czy sprzedaży w firmach są coraz bardziej personalizowane i zaawansowane. Według badania „2016 State of Marketing” firmy Salesforce, priorytetem nadal pozostaje budowanie świadomości marki (37%), zwiększanie zaangażowania klientów (34%) oraz angażowanie interakcji z klientami poprzez media społecznościowe (25%).

By  takie cele były realizowane skuteczne, należy wdrażać strategie oparte na umiejętnym budowaniu bezpośrednich relacji. Relacje takie powstają poprzez komunikację z klientem w wielu punktach styku, gdzie realizuje się różne mechanizmy dotarcia do konsumenta. Zwykle firma jest obecna  w mediach  (prasa, radio, telewizja) na zewnętrznych nośnikach reklamy (outdoor),  w folderach, na ulotkach. Coraz więcej możliwości dotarcia do klienta daje Internet zawierający wiele kanałów kontaktu jak strona internetowa, blog firmowy, social media, reklama kontekstowa czy banerowa, video i wiele, wiele innych.

Coraz trudniej jest dostosować tempo działań do oczekiwań klientów, coraz trudniej sprawić, by nasze komunikaty i przekazy były atrakcyjne, dynamiczne i wyróżniały nas w natłoku informacji z różnych stron, które osaczają klienta.

Automatyzacja jest wszędzie

Jeszcze niedawno największą wartością dla firmy było posiadanie klientów. Teraz coraz ważniejsze jest utrzymanie klienta  i podejście holistyczne –  skupiamy się na tym, co dla klienta najważniejsze, na jego pozytywnych wrażeniach i opiniach. Wszystko w celu jego zwiększenia jego wartości.

By zadowolić klienta, działy marketingu wysyłają ogromne liczby spersonalizowanych komunikatów, przetwarzają informacje zwrotne, analizują zachowania, by coraz lepiej dostosować działania firmy do oczekiwań klientów. Powstają materiały, które trzeba zaakceptować: statusy, raporty, analizy, deadliny i asapy. Cały ten kreatywny chaos jest nieodłącznym elementem marketingu, ale przy tej liczbie działań, które wymusza współczesny marketing, musi być ujęty w ramy biznesowego porządku i zamieniony na liczby.

 Nie ma odwrotu od transformacji

Dzisiejsi  marketerzy znacznie wyszli poza role strategów czy taktyków marek. Mają coraz większy wpływ na kształtowanie strategii korporacyjnej, ale i coraz więcej obowiązków związanych z dostarczaniem wyników biznesowych.  Te wyzwania powodują, że muszą oni skupić się na strategii, kreacji, zarządzaniu zespołem lub na optymalizacji produktu zamiast na administracji działem czy  raportowaniu. Dlatego obecnie bez odpowiednich technologii, firmy nie są w stanie skutecznie zarządzać spójnością informacji dostarczanych przez różne kanały komunikacji.

Zwykle automatyzacja marketingu kojarzy nam się z wprowadzeniem różnych aplikacji usprawniających procesy komunikacji z klientami i wspierającymi sprzedaż. Tymczasem warto przyjrzeć się,  dlaczego warto i jakie korzyści da nam automatyzacja zarządzania marketingiem: pracownikami i współpracą z agencjami.

Wielokanałowość i ogromna liczba komunikatów, rozproszenie danych czy procesów może powodować wiele problemów dla działu marketingu. Przy wielkiej liczbie jednoczesnych działań trudno osiągnąć wystarczającą kontrolę nad ich spójnością i synergią. Nowe technologie wspierają managera przede wszystkim w planowaniu kampanii, w zarządzaniu projektami, kreacją, treścią czy w planowaniu mediów. Tym samym eliminują  ból głowy managera czy stres związany z podjęciem nieprawidłowej decyzji.  W praktyce to właśnie technologie mogą automatyzować procesy akceptacji i raportowania,  usprawnić pełny obieg dokumentów. Co więcej, mogą analizować, czy prowadzone działania są zgodne ze strategią marki.  Przykładem takiego jedynego polskiego systemu do zarządzania marketingiem jest Brand Oriented, który z powodzeniem wdrożyło już wiele firm zarządzających kilkoma markami.

Kryzysy pod kontrolą

Ogromna liczba prowadzonych jednocześnie projektów i działań w wielu kanałach sprawia, że firmom coraz częściej przytrafiają się kryzysy wizerunkowe spowodowane niewłaściwą komunikacją z rynkiem. Przykładem takiej sytuacji, która wymknęła się spod kontroli jest przypadek Żytniej. Przypomnę, że agencja obsługująca Żytnią Ekstra umieściła na Facebooku  wódki zdjęcie pracownika Zakładów Górniczych w Lubinie, który został postrzelony przez milicję podczas manifestacji w 1982 r. podpisując je „KacVegas”. Efektem był kryzys w mediach. Z przeprosin Polmosu wynikało, że prowadzenie profilu Facebook powierzono profesjonalnej agencji reklamowej. Jednak nie kontrolowano wpisów przed publikacją.

W efekcie (według analizy Instytutu Monitorowania Mediów) tylko w ciągu 3 dni w Internecie pojawiło się ponad 900 informacji na temat kryzysu marki Żytnia Extra. Aż 40% z nich miało wydźwięk negatywny.

Systemy do zarządzania marketingiem, poprzez funkcjonalność wcześniejszej akceptacji treści, praktycznie eliminują ryzyko wystąpienia kryzysu i w rezultacie ogromne straty w wizerunku firmy.

Automatyzacja nie dehumanizacja

Jeśli organizacja zarządza kilkoma brandami w wielu kanałach komunikacji, realizuje czasochłonne kampanie, ma trudności z uporządkowaniem aktywów marki, posiada wielu współpracujących vendorów i zdarzają się luki w komunikacji pomiędzy uczestnikami projektu – warto przyjrzeć się rozwiązaniom, które zapewnią lepszą kontrolę i spójność działań, usprawnią przepływ komunikacji i zmniejszą ryzyko podejmowania błędnych decyzji czy kryzysów wizerunkowych i związanych z tym kosztów. Co najważniejsze, ten sam zespół pracowników może wypracować większe efekty, a firma może zaoszczędzić nawet kilka procent budżetu marketingowego.

Nowoczesny marketing to nie tylko zmiana podejścia do rosnących oczekiwań klientów. Transformacji wymaga tez praca działu marketingu.  Miedzy szybkim tempem działania a rosnącą liczbą dystrybuowanych treści musi sie znaleźć przestrzeń na lepszy sposób   kontroli jakości, spójności i zgodności działań marki.  To przestrzeń dla technologii. Tylko Ci, którzy są w stanie zobaczyć długoterminowe korzyści finansowe, osiągną sukces.

Autor: Katarzyna Swatowska, Via Media

Nowe funkcje Facebook Canvas – czym zaskoczą użytkowników serwisu?

Facebook Canvas, czyli pełnoekranowe, interaktywne reklamy emitowane użytkownikom serwisu na urządzeniach mobilnych, zostały udostępnione w lutym br. i spotkały się z dużym zainteresowaniem reklamodawców. Format ten daje szerokie możliwości prezentowania oferty, opowiadania historii marki itp. Ze względu na duże zainteresowanie i poziom zaangażowania odbiorców, Facebook właśnie wprowadził do Canvas nowe funkcje. Catvertiser wziął pod lupę te zmiany – sprawdźcie, czego można się spodziewać.

Nowe funkcje Facebook Canvas
Źródło: www.facebook.com/business

Do tej pory reklama Canvas mogła być optymalizowana pod kątem kierowania użytkowników na stronę zewnętrzną lub zwiększania liczby konwersji. Obecnie możliwe jest również wybranie innych celów kampanii wykorzystujących ten format reklamowy, np. zwiększenie rozpoznawalności marki czy promowanie wideo itp.

Ponadto Facebook wprowadził niedawno nowy sposób mierzenia efektywności Canvas, pozwalając marketerom uzyskiwać dane dotyczące poszczególnych elementów (zdjęcia, wideo, przyciski itp.) wykorzystanych w ramach kreacji.

Serwis zapowiedział również, iż pracuje nad ułatwieniem procesu kreacji tego formatu, i udostępni reklamodawcom szablony do ich tworzenia. Zgodnie z informacją podaną oficjalnie na Facebook Business nowe narzędzie ma być dostępne w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Celem Facebooka jest, by format ten angażował odbiorców reklamy w jeszcze większym stopniu – choćby dzięki materiałom wideo 360, które również będą mogły być wykorzystane w ramach Canvas. Format ten umożliwia również linkowanie obrazków, czy przycisków wykorzystanych w kreacji i kierowanie odbiorców reklamy nie tylko na stronę zewnętrzną, ale np. do kolejnej Canvas.

Dla firm zmiany te oznaczają możliwość opowiadania dłuższych i bardziej angażujących historii swojej marki, przedstawienia większej liczby korzyści, cech promowanego produktu czy usługi. Co więcej odbywa się to przez angażowanie użytkowników – bez konieczności przechodzenia na stronę internetową marki. Czy już wprowadzone zmiany oraz zapowiedź kolejnych skłonią marki do częstszego wykorzystywania tego formatu? Przekonamy się już wkrótce.

Źródło: www.catvertiser.pl

Aż 38% firm zamierza zatrudniać pracowników z Ukrainy

Co trzecia firma w Polsce ma problem ze zrekrutowaniem pracowników i obsadzeniem nowopowstałych miejsc pracy. Z tego powodu coraz więcej pracodawców decyduje się na zatrudnienie pracowników zza granicy.

– Tylko w pierwszej połowie br. wydano 630 tysięcy zezwoleń na pracę w Polsce – powiedział agencji eNewsroom.pl Andrzej Kubisiak, szef biura prasowego Work Service – Są to uproszczone procedury oświadczeniowe, umożliwiające podejmowanie pracy przez 6 miesięcy. Najczęściej korzystają z nich Ukraińcy, którzy są grupą najczęściej wchodzącą na polski rynek pracy. Spodziewamy się, że jeszcze w tym roku przyjedzie ponad milion obywateli Ukrainy do pracy w Polsce. Wypełnią oni luki, które powstały w naszym kraju w wyniku czynników emigracyjnych, jak i widocznych już skutków sytuacji demograficznej. Pracodawcy chętniej sięgają po pracowników zza granicy, a z naszych badań wynika, że 38% firm zamierza zatrudnić pracowników z Ukrainy – dodał Kubisiak.

Polska branża e-commerce rozwija się bardzo dynamicznie

Wartość transakcji inwestycyjnych na rynkach nieruchomości komercyjnych na świecie wzrosła do 1,35 bln USD

  • Łączna wartość transakcji inwestycyjnych na rynkach nieruchomości wzrosła w ciągu 12 miesięcy do czerwca br. o 0,5%
  • Udział 25 najważniejszych miast z dużymi węzłami komunikacyjnymi w wolumenie transakcji wzrósł do 53,3%
  • Nowy Jork nadal liderem rankingów miast; Londyn na trzecim miejscu za Los Angeles

Londyn, 4 października 2016 r. Z opublikowanego dziś corocznego raportu firmy Cushman & Wakefield Winning in Growth Cities wynika, że pomimo utrzymującej się niepewności wartość transakcji inwestycyjnych na rynkach nieruchomości komercyjnych całego świata wzrosła w ciągu 12 miesięcy do czerwca 2016 r. do poziomu 1,35 bln USD. W tym czasie 25 największych miast z dużymi węzłami komunikacyjnymi zwiększyło swój udział w wolumenie obrotów z 52,7% do 53,3%.

Nowy Jork ponownie otwiera ranking najbardziej atrakcyjnych lokalizacji pod względem inwestycji w nieruchomości, a w pierwszej 25 najszybciej rosnących rynków znalazło się aż 15 miast w USA, czyli więcej niż rok wcześniej. Pozostała dziesiątka to: Toronto w Kanadzie, cztery miasta europejskie (w porównaniu z sześcioma w ubiegłym roku) i pięć miast z regionu Azji i Pacyfiku.

Cushman & Wakefield - David Hutchings
David Hutchings, dyrektor działu strategii inwestycyjnych w regionie EMEA w firmie Cushman & Wakefield

Zmieniają się priorytety inwestorów zagranicznych, o czym świadczą większe przepływy kapitału zagranicznego w Ameryce i Azji niż w Europie, a także zmiany w rankingu miast. Londyn, w którym wartość transakcji inwestycyjnych zmniejszyła się z 39 mld USD do 25 mld USD, utracił pozycję największego rynku inwestycyjnego świata na rzecz Nowego Jorku. Wskutek niewielkiej podaży aktywów i konkurencji na lokalnych rynkach na znaczeniu straciły także inne duże miasta, w tym Tokio, Waszyngton i Frankfurt. Pod względem wolumenu inwestycji zagranicznych w grupie 25 najbardziej atrakcyjnych lokalizacji znalazło się dziesięć miast z regionu EMEA, dziewięć z Ameryki Północnej i sześć z regionu Azji i Pacyfiku.

– Pomimo niepewności na rynkach coraz więcej inwestorów docenia nieruchomości ze względu na stabilność przepływów pieniężnych i odporność na inflację, a dodatkowym czynnikiem zachęcającym do inwestowania jest duży poziom aktywności na rynkach najmu – powiedział David Hutchings, autor raportu i dyrektor działu strategii inwestycyjnych w regionie EMEA w firmie Cushman & Wakefield. – Z przedstawionych danych wynika rosnąca popularność Stanów Zjednoczonych wśród inwestorów. Wskazuje na to duży udział miast amerykańskich w wolumenie transakcji inwestycyjnych we wszystkich sektorach oraz wiodąca pozycja Nowego Jorku pod względem zarówno łącznej wartości obrotów, jak i inwestycji zagranicznych. Jednak nie słabnie atrakcyjność regionu EMEA, w którym znajduje się najwięcej miast przyciągających kapitał zagraniczny.

WYKRES 1. Najbardziej atrakcyjne miasta pod względem inwestycji w nieruchomości (z wyłączeniem terenów inwestycyjnych)

Najbardziej atrakcyjne miasta pod względem inwestycji w nieruchomości

(Źródło: Cushman & Wakefield, RCA)

Jesienne plany deweloperów

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

Jesienią planujemy wprowadzenie kilku inwestycji, które będą kontynuacją już realizowanych projektów. Będą to propozycje zarówno z segmentu popularnego z mieszkaniami w programie MdM, jak w osiedlu Mała Praga IV, czy projekty w których mieszkania doskonale nadają się do zakupu inwestycyjnego, jak w inwestycji Bastion Wałowa zlokalizowanej w samym centrum Gdańska. Dodatkowo planujemy rozpoczęcie realizacji czwartego etapu Osiedla na Woli w Warszawie oraz piątej fazy Osiedla Grzegórzecka w Krakowie. Ceny uzależnione są od lokalizacji poszczególnych projektów, zaczynają się od 5900 zł/mkw.

Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord S.A.

Z początkiem września wprowadziliśmy do sprzedaży 154 mieszkania w ostatnim budynku szczecińskiego osiedla Ku Słońcu. Mieszkańcy odbiorą do nich klucze na koniec pierwszego kwartału 2018 roku. Do końca 2016 roku planujemy uruchomienie jeszcze sześciu inwestycji, w których znajdzie się szeroka oferta mieszkań o różnorodnych metrażach i rozkładzie, w tym najbardziej poszukiwane rodzinne lokale dwu i trzypokojowe oraz kawalerki. Cztery z projektów to kolejne etapy realizowanych obecnie inwestycji, pozostałe dwa to zupełnie nowe projekty. Planujemy m.in. kontynuację popularnego osiedla Brzozowy Zakątek w warszawskim Wilanowie.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

Trzeci i czwarty kwartał 2016 roku to rzeczywiście czas uruchamiania nowych projektów i poszerzania oferty. Do końca roku planujemy rozpocząć budowę kolejnych etapów wrocławskich inwestycji: Cztery Pory Roku, Róża Wiatrów, River Point, Olimpia Port, Słoneczne Stabłowice.

Poza osiedlami społecznymi, w sprzedaży dostępne są także apartamenty, tak więc mamy propozycje z segmentu popularnego, premium i apartamentowego. Oferta skierowana jest praktycznie do wszystkich, od osób szukających dwu czy czteropokojowych lokali, mieszkań w kameralnej zabudowie, po apartamenty o powierzchni 180 mkw.

Yael Rothschild, prezes zarządu Mill-Yon Gdańsk

Właśnie rusza przedsprzedaż mieszkań w trzecim etapie położonego na Wyspie Spichrzów osiedla Aura Gdańsk. Finalizujemy obecnie procedury dotyczące ostatniego budynku w tej inwestycji, w którym powstanie 50 mieszkań o metrażach od 33 do 63 mkw. Lokale bedą miały kompaktowy rozkład, np. 3 pokoje będą dostępne na powierzchni 43 mkw., a mieszkania dwupokojowe będą miały metraż od 34 mkw. Taka oferta najbardziej odpowiada potrzebom klientów. Mieszkania w drugim etapie, które miały podobną wielkość sprzedały sie w ciągu zaledwie kilku miesięcy. W trzecim, ośmiopiętrowym budynku na dwóch ostatnich piętrach przewidziana została rozległa przestrzeń wspólna, w której powstanie strefa rekreacji.

Adrian Potoczek, dyrektor sprzedaży w Wawel Service

Jesienią wprowadzimy do oferty trzy nowe inwestycje: Krygowskiego w Krakowie oraz Tomcia Palucha i Owsiana 9 w Warszawie. To kompleksy wielorodzinne, które zostały zaprojektowane w sposób zapewniający mieszkańcom maksymalny komfort, przy jednoczesnym zachowaniu kameralnego stylu zabudowań. Mieszkania przeznaczone są głównie dla osób, które poszukają wytchnienia od wielkomiejskiego zgiełku. Umiejscowienie inwestycji zapewniające między innymi niewielką odległość do parków, czy placówek edukacyjnych sprawia, że są to doskonałe propozycje dla rodzin z małymi dziećmi.

Ewa Skibińska, dyrektor marketingu RED Real Estate Development

We Wrocławiu rozpoczęliśmy budowę kolejnego etapu Nowej Papierni – Ultra Nova. To obecnie nasza największa inwestycja. W sumie powstanie w niej 156 apartamentów, które cieszą się dużą popularnością wśród osób, którym zależy na oryginalnych, designerskich wnętrzach. W Warszawie realizujemy kolejne etapy ekologicznego osiedla Alpha Park, w których zaoferujemy ponad 180 mieszkań. W Poznaniu skończyliśmy drugi z czterech etapów osiedla Red Park, w którym mieszkania, podobnie jak w Warszawie, cieszą się największą popularnością wśród młodych małżeństw i rodzin z dziećmi.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w ECO Classic

Nowe etapy dotychczas prowadzonych przez nas inwestycji oraz nowe inwestycje ze względu na procedury projektowe planujemy wprowadzić do sprzedaży na przełomie roku.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

W związku z tym, że nabyliśmy niedawno nowe grunty inwestycyjne, ich wprowadzenie do sprzedaży zajmie jeszcze kilkanaście miesięcy. W ofercie tej jesieni pozostają projekty, które już od pewnego czasu mamy w sprzedaży. Klienci mogą skorzystać z wyjątkowych promocji w inwestycji Na Sokratesa, zlokalizowanej w pobliżu stacji Metro Młociny na warszawskich Bielanach. Mieszkania objęte programem MdM czekają natomiast na nabywców w osiedlu Monte Verdi w dzielnicy Warszawa Włochy.

Marcin Liberski, dyrektor marketingu i sprzedaży w Atlas Estates

Jeszcze w tym roku chcemy rozpocząć budowę 251 mieszkań na działce położonej przy ulicy Nakielskiej na warszawskiej Woli. Będzie to nowoczesny siedmiopiętrowy budynek mieszkalny położony w bezpośredniej okolicy Parku Sowińskiego i Parku Powstańców Warszawy oraz przystanków tramwajowych, autobusowych oraz przyszłej stacji drugiej linii metra przy Wola Parku. W inwestycji przywidziane są mieszkania od jedno do czteropokojowych oraz lokale usługowe.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Właśnie wprowadzamy na rynek kolejną, trzecią pulę mieszkań w warszawskim projekcie Kolska od Nowa. Mogę zdradzić, że jednocześnie pracujemy nad kolejnymi projektami, które postaramy się możliwie szybko włączyć do naszej oferty. Szybki rozwój oferty jest tym bardziej uzasadniony, że udało nam się w tym roku zrealizować już znacznie ponad 90 proc. założeń sprzedażowych.

Przemysław Bednarczyk, Wiceprezes Zarządu, Waryński S.A. Grupa Holdingowa

W perspektywie kilku najbliższych tygodni w naszej ofercie znajdzie się trzeci etap inwestycji Stacja Kazimierz. W projekcie zaplanowaliśmy atrakcyjne lokale o zróżnicowanej powierzchni i układzie, które w pełni odpowiadają aktualnym trendom zakupowym wśród klientów. W ofercie nie zabraknie funkcjonalnych kawalerek, mieszkań dwupokojowych, niezwykle popularnych lokali trzy i czteropokojowych oraz przestronnych apartamentów. Naszą ofertę kierujemy zarówno do osób młodych, poszukujących mieszkania na warszawskiej Woli, jak i rodzin z dziećmi planujących zmienić lokal na większy.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Z początkiem wakacji rozpoczęliśmy przedsprzedaż czwartego z pięciu etapów inwestycji Bliska Wola w Warszawie, gdzie klienci mogą nabyć mieszkania w cenie od 6900 zł za mkw. We wrześniu wprowadziliśmy do sprzedaży kolejną inwestycję w Gdyni – Osiedle Kamerata z 55 mieszkaniami w cenie od 6500 zł/mkw. W drugim półroczu również planujemy wprowadzić do oferty nowe osiedla.

Ewelina Krosta, reprezentująca WAN S.A.

Nasza oferta wzbogaciła się o mieszkania w nowym etapie inwestycji Apartamenty Wielicka, które cieszą się podobnie dużym zainteresowaniem, jak w etapie poprzednim. Stawiamy na mniejsze metraże. Oferujemy mieszkania o powierzchni od 27 do 59 mkw. z możliwością łączenia lokali. Ceny mieszkań zaczynają się od 5239 zł za mkw. Nieduża część lokali kwalifikuje się do programu Mieszkanie dla Młodych. Z uwagi na świetną lokalizację, komunikację oraz ceny inwestycja jest idealnym rozwiązaniem także dla klientów poszukających lokali z przeznaczeniem na wynajem.

Jerzy Kłeczek, specjalista ds. marketingu w Activ Investment

Tej jesieni zamierzamy wystartować z nowymi inwestycjami w Krakowie. Jeden z projektów będzie zlokalizowany przy ulicy Zapolskiej, a z drugim być może ruszymy przy ulicy Głowackiego. Z racji usytuowania inwestycji blisko centrum miasta oferowane w nich mieszkania będą ze „średniej półki rynkowej”, a ich ceny będą na poziomie ok. 6500 zł/mkw.

Opracowanie: Kamil Niedźwiedzki

Zgoda zgodzie nierówna – na temat wykorzystywania danych osobowych

Niemal codziennie zgadzamy się na wykorzystywanie naszych danych osobowych do różnych celów. Klikamy zgody na stronach internetowych, w aplikacjach i formularzach. Podpisujemy je w sklepach, urzędach czy pracy. Często nie zwracamy uwagi, na co tak naprawdę się godzimy, jakie klauzule zaznaczamy. Co powinniśmy o nich wiedzieć?

Anna Dmochowska
Anna Dmochowska

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych to oświadczenie woli wyrażone przez osobę, której one dotyczą. Jednym z częściej spotykanych rodzajów zgód są tzw. klauzule marketingowe, które stanowią podstawę do wysyłania nam informacji handlowych i reklamowych. – Warto zauważyć, że zgoda na przetwarzanie danych w celach marketingowych powinna być wyrażona oddzielnie od innych. Jest ona w pełni dobrowolna i nie może być domyślnie zaznaczona. – mówi adw. Anna Dmochowska, specjalista ds. ochrony danych osobowych z ODO 24. Jest to szczególnie ważne ze względu na to, że zgoda na przetwarzanie naszych danych osobowych może być formą „zapłaty” za udostępnienie nam usług, np. dostępu do aplikacji, korzystania z poczty elektronicznej lub innych darmowych świadczeń.

Zgodę na przetwarzanie naszych danych osobowych usługodawcy muszą uzyskać jeszcze przed rozpoczęciem procesu przetwarzania. – wskazuje adw. Anna Dmochowska. Taka zgoda nie może być domniemana lub dorozumiana z innego oświadczenia woli. Inaczej wygląda to w przypadku zawierania umów. Osoba, z którą podpisywany jest np. kontrakt lub umowa o pracę nie musi wyrażać oddzielnej zgody na przetwarzanie jej danych osobowych w celu jej realizacji. Jak zauważa specjalista ODO 24: – Warto pamiętać o tym, że przedsiębiorcy zawsze muszą uzyskać osobną zgodę na przesyłanie informacji handlowych drogą elektroniczną oraz na marketing „telefoniczny”. Co wynika odpowiednio z ustaw o świadczeniu usług drogą elektroniczną i Prawa telekomunikacyjnego.

Wyrażając jakąkolwiek zgodę należy zwrócić szczególną uwagę na czyją rzecz się to dzieje. Niektóre organizacje w klauzulach zgody stosują sformułowania, dzięki którym jest ona wyrażana również na rzecz partnerów biznesowych administratora danych osobowych (ADO) czyli określonego przedsiębiorcy. – zauważa Mecenas Dmochowska i dodaje: – Jest to niebezpieczny zabieg. Osoba, której dane dotyczą, może utracić nad nimi kontrolę.

Podczas zbierania zgód powinniśmy być informowani o przysługujących nam prawach oraz o tym, co będzie się działo z naszymi danymi. Po wejściu w życie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych, w maju 2018 roku, obowiązek informacyjny ulegnie znacznemu rozszerzeniu. – W klauzulach zgody wskazane będzie m.in. w jakim celu są zbierane nasze dane, na jakiej podstawie, kto będzie ich odbiorcą oraz pełna nazwa ADO i jego adres. Nowość stanowi m.in. obowiązek podania przez usługodawców w klauzulach kontaktu do inspektora ochrony danych, informacji o fakcie przekazywania danych do państwa trzeciego i planowanym okresie ich przechowywania. Ponadto będą w nich wskazane prawa przysługujące osobie, której dane dotyczą (prawo do usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz do cofnięcia zgody w dowolnym momencie). – wymienia adw. Anna Dmochowska z ODO 24.

 

Konrad Białas: Łamanie istotnych poziomów

Dolar amerykanki pozostaje silny na początku tygodnia z pomocą pokrzepiających danych z przemysłu. Wyłamanie USD/JPY przyciąga uwagę na sesji azjatyckiej, ale poczekajmy z ogłoszeniem końca trendu spadkowego. Poza tym RBA utrzymał politykę bez zmian, utrzymując stabilnego AUD.

Jeden dzień bez wałkowania tematu Deutsche Banku pozwolił skupić się na danych makro ze świata, które dały optymistyczny obraz przemysłu. Wzrosty indeksów PMI/ISM we wrześniu sugerują, że marazm wywołany niepewnością o konsekwencje czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii już minął, a biznes wraca do normy. Co ważniejsze, powrót ISM dla przemysłu w USA powyżej bariery 50 pkt potwierdził, że sierpniowa słabość była tylko aberracją. Odbiły zarówno subindeksy produkcji, jak i nowych zamówień, wracając do lipcowych poziomów. Słabiej wypadł subindeks zatrudnienia, ale przemysł generuje tylko 8 proc. miejsc pracy w gospodarce, więc nic nie przesądza o piątkowym raporcie o zatrudnieniu.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wracają ponad 1,60 proc., a wyceną grudniowej podwyżki stopy procentowej Fed o 25 pb jest lekko powyżej 60 proc. i to daje podstawy do kupowania USD. Przynajmniej względem najważniejszych walut, gdyż osłabienie obaw o zgaszenie ożywienia w USA może poprawiać sentyment do ryzyka, co wesprze waluty o wyższych stopach procentowych. Jak na razie najwięcej uwagi skupia USD/JPY, który podejmuje próbę wyrwania się ze spadkowego trendu zapoczątkowanego jeszcze w styczniu. Na 102,20 kurs ma za sobą już linię trendu spadkowego, choć przed nim jeszcze kochana/nienawidzona przez traderów USD/JPY (w zależności od kierunku posiadanej pozycji) chmura Ichimoku, która nie przesądza wybicia aż do wyjścia ponad 103,50. Z drugiej strony inwestorzy spekulacyjni posiadają przewagę długich pozycji w jenie najwyższą od kwietnia i jeśli patrzą na dzisiejsze notowania, mogą czuć się niekomfortowo. Przyspieszona redukcja krótkich pozycji w USD/JPY jest teraz największym ryzykiem.

Wtorkowy kalendarz nie rozpieszcza. Wydarzenie dnia w postaci decyzji RBA już za nami, a i ono nie przyniosło fajerwerków. RBA zgodnie z oczekiwaniami utrzymał główną stopę procentową na 1,50 proc. Komunikat zawierał kilka modyfikacji względem ostatniego razu, co należy wpisać na karb zmiany prezesa. Głównie miały one nieco mniej optymistyczny wydźwięk ze zwróceniem uwagi na stłumiony wzrost zatrudnienia i spowalniającą konsumpcję prywatną. Mimo to trudno z tych fragmentów zbudować silniejszą argumentację za obniżką stopy kasowej w najbliższych miesiącach. AUD wciąż prezentuje się najlepiej na tle innych walut surowcowych. Szczególnie widzimy potencjał we wzrostach AUD/NZD. Dziś dodatkowym impulsem do słabości NZD może być aukcja mleka – od ostatniej aukcji cena kontraktów futures na mleko w proszku spadły o 6 proc. i aukcja może to dziś potwierdzić.

Poza tym w kalendarzu PMI dla sektora budowlanego z Wielkiej Brytanii, PPI z Eurolandu oraz przemówienia Praeta z ECB, Lackera z Fed i Saundersa z BoE. Dwa wydarzenia dla funta, ale wątpliwe, aby przyćmiły one fakt, że GBP/USD nurkuje dziś pod 1,28 do najniższego poziomu od 1985 r.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Konieczna likwidacja barier dla rozwoju europejskiego lotnictwa. Bez tego UE może przegrać z konkurentami z Azji

Konieczna likwidacja barier dla rozwoju europejskiego lotnictwa. Bez tego UE może przegrać z konkurentami z Azji 12
Strategia lotnicza dla Europy musi być oparta na likwidacji wszelkich barier rozwojowych i jak najszerszym wspólnym zarządzaniu, inaczej unijne niebo może przegrać rywalizację z dynamicznie rosnącymi rynkami azjatyckimi – ocenia Adrian Furgalski z ZDG TOR. Polska, jako duży kraj wewnątrz unijnej wspólnoty z rosnącym rynkiem, musi aktywnie uczestniczyć w europejskiej agendzie lotniczej.

Strategia na poziomie unijnym jest w tej chwili dyskutowana i Polska na pewno nie może czekać, aż zostanie przyjęta i się do niej dopasować. Jako kraj, który co prawda ma jeszcze niski współczynnik lotów na mieszkańca rocznie, ale jest przecież dużym rynkiem, powinna się aktywnie w to włączyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Przedstawiona w grudniu 2015 roku przez Komisję Europejska strategia zakłada wzrost konkurencyjności europejskiego sektora lotniczego tak, by pozostał on w światowej czołówce.

Unia Europejska zdaje sobie sprawę z tego, że jej gospodarka jest ociężała, a więc i lotnictwo jest ociężałe w stosunku przede wszystkim do Azji i Pacyfiku, gdzie rynek lotniczy rośnie bardzo szybko. Trzeba postawić na likwidacje wszelkich barier i na jak najszersze wspólne zarządzanie strategią lotniczą w Unii Europejskiej, bez interesów narodowych, bo w innym przypadku Stary Kontynent przegra chociażby z kontynentem azjatyckim – przestrzega Furgalski.

Komisja Europejska podkreśla, że jedną z barier rozwoju lotnictwa są ograniczenia w zakresie przepustowości, wydajności połączeń i dostępności drogą lotnicza. Fragmentacja europejskiej przestrzeni powietrznej wiąże się z kosztami na poziomie co najmniej 5 mld euro rocznie. „Koszty” ograniczeń przepustowości w portach lotniczych KE ocenia na 818 tys. miejsc pracy do 2035 roku. Strategia zakłada więc zintensyfikowanie wdrażania projektu Single European Sky.

Strategia dotyczy chociażby zarządzania przestrzenią powietrzną. Jakiś czas temu mieliśmy problemy z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, brakowało nam kontrolerów, nie realizowaliśmy inwestycji. Niektórzy nawet mówili, że grozi to pogorszeniem bezpieczeństwa podróży lotniczych na polskim niebie, ale ten kryzys mamy za sobą – mówi Adrian Furgalski.

Jak wynika z danych Eurocontrol przytaczanych przez serwis Pasazer.com, w 2014 roku warszawski obszar kontroli lotów każdej doby generował średnio łącznie 25 godzin opóźnień. To suma tzw. opóźnień en-route, czyli na trasie przelotu wszystkich samolotów przelatujących danego dnia nad Polską. Był to jeden z najgorszych wyników w Europie. Dzięki wprowadzonym zmianom tego typu opóźnień już nie ma.

Jeżeli mówimy o większej integracji poszatkowanej dzisiaj przestrzeni powietrznej w Europie, to Polska musi się dopasować w ten sposób, że nasz zarządca przestrzeni musi być silny, musi inwestować po to, żeby w tym rozdaniu unijnym nie być pominiętym – dodaje Furgalski.

KE w strategii podkreśla także konieczność utrzymania wysokich standardów w obszarach bezpieczeństwa. Ponadto przewiduje realizację projektów wspomagających innowacyjność branży i szerokie zastosowanie technologii cyfrowych.

Jest chociażby bardzo ważna kwestia innowacyjności i uregulowania segmentu, który się niesamowicie rozwija – lotów samolotów bezzałogowych bądź dronów. Z jednej strony Polska ma duże postępy w tym zakresie, ale z drugiej strony to się staje niebezpieczne. Dziś właściwie każdy może sobie kupić dron i bez żadnych przepisów dotyczących bezpieczeństwa latać nim bez kontroli i gdzie chce – podkreśla

Sektor lotniczy zatrudnia w UE ok. 2 milionów osób, a jego wartość dla gospodarki szacowana jest na 110 mld euro. Według prognoz KE ruch lotniczy w Europie będzie stale rosnąć – w 2035 roku ma wynieść 14,4 mln lotów, czyli o połowę więcej niż w 2012 roku.

J. Janecki: Rekonstrukcja rządu może przynieść przyspieszenie kwestii istotnych dla rynków finansowych. Pierwsze efekty możliwe w ciągu kilku miesięcy

J. Janecki: Rekonstrukcja rządu może przynieść przyspieszenie kwestii istotnych dla rynków finansowych. Pierwsze efekty możliwe w ciągu kilku miesięcy 13
W perspektywie kilku miesięcy powinniśmy poznać szczegóły dotyczące podatku od sprzedaży, nierozwiązanej wciąż kwestii kredytów frankowych, obniżenia wieku emerytalnego i polityki fiskalnej – ocenia Jarosław Janecki, główny ekonomista Société Générale. Przyspieszenie to efekt rekonstrukcji rządu i powołania Komitetu Ekonomicznego. Skupienie zadań ministra rozwoju i finansów w jednej osobie może jednak wiązać się z problemami organizacyjnymi.

– Powołanie Komitetu Ekonomicznego przy Prezesie Rady Ministrów to ważna decyzja, która powoduje, że wszystkie osoby zainteresowane zmianami w gospodarce będą na ten temat dyskutować na posiedzeniach. W związku z tym można oczekiwać, że plany wprowadzenia zmian nabiorą na tyle tempa, że efekty zobaczymy już w najbliższych kwartałach – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jarosław Janecki, główny ekonomista Société Générale.

Jak wskazuje ekspert, skupienie obowiązków ministra rozwoju i finansów w osobie Mateusza Morawieckiego może się wiązać z niepewnością organizacyjną. Natłok zadań może sprawić, że na niektóre kwestie może nie starczyć czasu. To także kwestia reprezentowania polskiego interesu na szczeblu międzynarodowym.

Sporo zadań jest też na krajowym rynku. Nie mówię nawet o samym rządzie, to także kwestie dotyczące strategii w danych sektorach gospodarki, kontaktu z przedsiębiorcami czy związkami zawodowymi – wymienia ekonomista.

Zmianie nie powinna ulec ustawa budżetowa na 2017 rok. Wedle założeń rządu PKB ma wzrosnąć w o 3,6 proc., deficyt sektora finansów publicznych wynieść 2,9 proc. PKB, a inflacja – 1,3 proc. Nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej wyniesie 5 proc., a wzrost zatrudnienia – 0,7 proc. Wpływy ze środków europejskich określono na 60,2 mld zł, wydatki na 69,8 mld zł, a deficyt budżetu środków europejskich na poziomie 9,6 mld zł.

– Jest jednak kilka zadań niezwykle istotnych z punktu widzenia rynków finansowych. Myślę o doprecyzowaniu spraw związanych z podatkiem od sprzedaży, czy w ogóle będzie wprowadzany. W dalszym ciągu nierozwiązana jest sprawa kredytów frankowych, a prawdopodobnie będzie wprowadzana w najbliższych miesiącach. Również obniżenie wieku emerytalnego jest ważną kwestią – wymienia Janecki.

Poprzedni minister finansów Paweł Szałamacha zapowiadał wprowadzenie nowego podatku od sprzedaży w miejsce zawieszonego na skutek decyzji Komisji Europejskiej podatku od handlu detalicznego. W 2017 roku ma zostać rozważona kwestia przewalutowania kredytów walutowych. Koszty zwrotu różnicy między kursem kupna a sprzedaży waluty są szacowane na 3,6 mld do 4 mld zł. Duże koszty wiążą się również z obniżeniem wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn.

– Pozostaje też istotna sprawa z punktu widzenia polityki fiskalnej i realizacji strony dochodowej, czyli ściągalność podatków, przygotowywanie jednolitego podatku (łączącego PIT oraz składki na ZUS i NFZ – red.), który ma wejść od 2018 roku. Szczegóły na pewno poznamy w najbliższych, jeśli nie tygodniach, to przynajmniej w miesiącach – zaznacza Jarosław Janecki.

Izba Domów Maklerskich: Rynek kapitałowy powinien być istotnym elementem planu rządu. Bez niego szanse powodzenia planu są niewielkie

Izba Domów Maklerskich: Rynek kapitałowy powinien być istotnym elementem planu rządu. Bez niego szanse powodzenia planu są niewielkie 14
Izba Domów Maklerskich, organizacja zrzeszająca krajowych uczestników i organizatorów obrotu giełdowego, jest zdania, że rynek kapitałowy powinien być ważnym elementem Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Bez udziału giełdy jego powodzenie stoi bowiem pod znakiem zapytania. Ale sam parkiet także potrzebuje wsparcia. W promocji warszawskiej giełdy nacisk należy położyć na bezpieczeństwo.

– Chcemy, żeby częścią planu premiera Morawieckiego był rynek kapitałowy – informuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Sobków członek zarządu Izby Domów Maklerskich. – Uważamy, że bez tego plan nie ma szansy się udać. Cały czas promujemy, lobbujemy, chodzimy, staramy się naszą ideę przekazać.

W połowie lipca tego roku wicepremier Mateusz Morawiecki, odpowiedzialny po dymisji Ministra Finansów Pawła Szałamachy za całość spraw gospodarczych, zapowiedział wprowadzenie powszechnego systemu dobrowolnych, pracowniczych programów emerytalnych w sektorze przedsiębiorstw, którymi zarządzałby specjalnie do tego powołany Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) zostaną prawdopodobnie zlikwidowane, ale większość zarządzanych przez nie dzisiaj środków (ponad 100 mld zł) trafi na nowe, indywidualne konta emerytalne. Reszta do Funduszu Rezerwy Demograficznej.

– Pierwsza rzeczą, którą powinniśmy zrobić, jest jednak bezpieczeństwo: powinniśmy pokazywać, że w Polsce mamy dobry rynek kapitałowy, może nie tak duży, jak inne giełdy Europy Zachodniej, natomiast bardzo bezpieczny – apeluje Piotr Sobków. – To parkiet, na który mogą spokojnie wejść polskie małe i średnie przedsiębiorstwa, być notowane i mieć z tego tytułu rozmaite, dodatkowe profity.

Skuteczniejsza promocja warszawskiej giełdy była jedną z obietnic Małgorzaty Zaleskiej, nowej, powołanej przez Dawida Jackiewicza, byłego już ministra skarbu, prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Jak wyznała szefowa GPW w jednym z wywiadów, takie działania podejmowane są obecnie między innymi w środowisku start-upów, czyli przedsiębiorstw rozpoczynających dopiero swoją aktywność rynkową, gdzie prowadzone są intensywne rozmowy z sprawie nowych debiutów na rynku głównie NewConnect.

W listopadzie kierownictwo GPW razem z chińskim Haitong Bankiem organizuje roadshow (prezentację) w Azji, podczas którego mają być pozyskiwani nowi, pochodzący z tej części świata inwestorzy oraz należący do nich kapitał. W odróżnieniu od ubiegłorocznych działań, kiedy to GPW organizowała przede wszystkim duże imprezy, podczas których objeżdżano wszystkie województwa, spotykając się z tysiącami firm głównie w największych ośrodkach, nowe kierownictwo stawia na innego rodzaju, bardziej ukierunkowane działania. W tym roku prowadzono konsultacje z blisko setką podmiotów, które wyraziły zainteresowanie giełdowym debiutem, przedsiębiorstwami potrzebującymi przede wszystkim innego niż kredyt źródła finansowania (były to między innymi należące do jednostek samorządowych spółki miejskie).

– Możemy apelować także do regulatora, nadzorcy i polityków o to, żeby tak mocno, jak to jest możliwe, pomagali naszemu rynkowi kapitałowemu – mówi Piotr Sobków. – Staramy się właśnie to robić.

W Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, dokumencie opublikowanym przez Ministerstwo Rozwoju i obecnie znajdującym się w konsultacjach międzyresortowych, podkreślono, że w strukturze finansowania krajowych przedsiębiorstw dominuje finansowanie bankowe (kredyty). Zbyt małą rolę odgrywa natomiast rynek kapitałowy. Akcje będące w obrocie giełdowym oraz instrumenty dłużne stanowią około jednej trzeciej finansowania, w porównaniu z 42 proc. średnio w Unii Europejskiej oraz 70 proc. w Stanach Zjednoczonych.

Ministerstwo przekonuje, że istotnym elementem planu ma być budowa kapitału Polaków. Budowa kultury oszczędzania ma być realizowana między innymi poprzez wdrożenie nowych rozwiązań w zakresie dodatkowych, długoterminowych produktów oszczędnościowych (większy dostęp do inwestycji na rynku nieruchomości, uatrakcyjnienie obligacji skarbowych dla inwestorów indywidualnych przez emisję papierów premiowych oraz infrastrukturalnych).

Zdaniem obserwatorów sugeruje to, że w przyszłości krajowy rynek kapitałowy zostanie dowartościowany.

Bezcłowy handel między UE a Kanadą coraz bliżej. Umowa CETA budzi dużo nadziei, ale i wątpliwości

Bezcłowy handel między UE a Kanadą coraz bliżej. Umowa CETA budzi dużo nadziei, ale i wątpliwości 15
Zniesienie 98 proc. ceł w celu pobudzenia handlu i wprowadzenie zachęty do inwestycji – to jedne z założeń umowy o wolnym handlu między UE a Kanadą (CETA). Do ostatecznego podpisania dokumentu może dojść pod koniec października, ale proces jej ratyfikacji może potrwać jeszcze 2-3 lata. Prace nad umową trwają od pięciu lat i wciąż ma ona zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników.

CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement), czyli umowa o wolnym handlu pomiędzy Kanadą a Unią Europejską, zmienia relacje gospodarcze pomiędzy tymi podmiotami. Jak większość umów o wolnym handlu, znosi prawie wszystkie cła. To samo w sobie zachęci do wymiany handlowej. Ponadto istnieją mechanizmy w tej umowie zachęcające do inwestycji wzajemnych – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Roman Iwański, adwokat Kancelarii JS Legal.

Wedle zapowiedzi już pierwszego dnia obowiązywania umowy Kanada obniży cła o wartości 400 mln euro rocznie, następnie ma wzrosnąć do 590 mln euro po okresach przejściowych. Korzyści z CETA dla Unii Europejskiej szacuje się na 11 mld euro (8 mld euro dla Kanady). Ma być to przede wszystkim efekt stworzenia nowych miejsc pracy i liberalizacji handlu, która doprowadzi do pobudzenia wzrostu gospodarczego. Komisja Europejska szacuje, że na każdy 1 mld euro, jaki UE zarabia na eksporcie, przypada 14 tys. dodatkowych miejsc pracy.

W ten sposób Kanada stanie się dla Unii istotnym partnerem, zwłaszcza w kontekście przedłużających się negocjacji umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi (TTIP).

Kanada nie jest dziś aż tak istotnym partnerem handlowym dla Unii Europejskiej jak Stany Zjednoczone. Jednak dzięki tej umowie inwestorzy europejscy, którzy zainwestują w Kanadzie i którym umowa ta umożliwi inwestowanie i ochronę inwestycji, będą mogli skorzystać z przywilejów, z ochrony umowy o wolnym handlu pomiędzy Kanadą a Stanami Zjednoczonymi. W pewien sposób jest to sposób na wejście na amerykański rynek przez tylne drzwi – ocenia ekspert.

Negocjacje w sprawie umowy CETA trwały 5 lat, zakończyły się w 2014 roku. Pod koniec października tego roku (prawdopodobnie 27 października), podczas szczytu Unii z Kanadą, ma zostać zawarte porozumienie. Ostateczne wdrożenie umowy będzie zależało od jej ratyfikacji przez parlamenty krajów Unii. Może to potrwać nawet 2-3 lata, dlatego planowane są tymczasowe rozwiązania.

Część tej umowy ma wejść w życie po zatwierdzeniu przez Komisję Europejską i Parlament Europejski. W zakresie, gdzie Unia Europejska nie ma kompetencji, musi dojść do ratyfikacji tej umowy przez państwa członkowskie. Proces wejścia w życie tej umowy będzie rozłożony na lata – mówi Iwański.

Według zapowiedzi ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego część rozwiązań z umowy może zostać wdrożona w Polsce jeszcze przed ratyfikacją. Jak wskazuje adwokat, CETA może przyczynić się do poprawy, i tak coraz lepszych, stosunków między Polską a Kanadą.

Polacy mogą swobodnie podróżować do Kanady, jest coraz więcej inwestycji polskich w Kanadzie. Ta umowa niewątpliwie pomoże w rozwijaniu polskiego biznesu w Kanadzie oraz kanadyjskiego w Polsce – przekonuje Iwański.

Eksport z Polski do Kanady w I połowie tego roku przekroczył 705,6 mln euro. To o 12 proc. więcej niż rok temu. W całym ubiegłym roku eksport przekroczył 1,1 mld euro. Wartość skumulowanych inwestycji kanadyjskich w Polsce w 2014 roku wyniosła 264 mln dol. kanadyjskich. Największymi polskimi inwestorami w Kanadzie są KGHM i Orlen.

Zniesienie ceł może jednak spowodować również większą konkurencję na europejskim rynku. Z analizy Fundacji Akcja Demokracja wynika, że zagrożonych umową będzie 200 tys. miejsc pracy w Europie, z czego duża część w Polsce.

Zawsze jest obawa, że wraz z takimi umowami będzie większa konkurencja i możemy jej nie sprostać. Natomiast w tym zakresie przystąpienie do tej umowy jest podobne do wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, wówczas również doszło do zniesienia ceł, zwiększenia wymiany handlowej.  Polskie firmy poradziły sobie w konkurencji z partnerami europejskimi, jestem przekonany, że również w tym przypadku będzie podobnie – podkreśla Roman Iwański.

Sceptycy obawiają się nie tylko zwiększonej konkurencji dla firm, lecz również wprowadzenia do UE żywności GMO. Wątpliwości dotyczą też bezpieczeństwa danych osobowych – standardy kanadyjskie w tym zakresie są bowiem na niższym poziomie niż w UE.

Eksperci podczas I Kongresu Zdrowia: zakres medycyny pracy wymaga rozszerzenia

Eksperci podczas I Kongresu Zdrowia: zakres medycyny pracy wymaga rozszerzenia 16
Obowiązujące od 20 lat zasady organizacji i obowiązki służby medycyny pracy nie przystają do obecnych realiów – podkreśla prezes Grupy LUX MED. Nie obejmują one osób zatrudnionych na podstawie innych niż etat umów oraz skupiają się na orzecznictwie zamiast na doradztwie i profilaktyce chorób cywilizacyjnych.

– Medycyna pracy powinna dziś ewoluować w stronę kompleksowego doradztwa i szerokiej profilaktyki, a nie ograniczać się wyłącznie do orzecznictwa – postuluje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED. – Byłaby to fundamentalna zmiana. W ten sposób moglibyśmy zdecydowanie efektywniej utrzymywać pracowników w zdrowiu.

Obecne prawo dotyczące medycyny pracy opiera się na uchwalonej w 1997 roku ustawie, szeregu rozporządzeń oraz Kodeksie pracy. Najważniejsze zadania tzw. służby medycyny pracy to m.in. ograniczanie szkodliwego wpływu pracy na zdrowie poprzez rozpoznanie i ocenę czynników występujących w środowisku pracy, a mających ujemny wpływ na zdrowie, rozpoznanie i ocenę ryzyka zawodowego w środowisku pracy i informowanie pracodawców i pracujących o możliwości wystąpienia niekorzystnych skutków zdrowotnych będących jego następstwem, udzielanie pracodawcom i pracującym porad w zakresie organizacji pracy, ergonomii, fizjologii i psychologii pracy.

– W ostatnich dwóch dekadach tak zmieniły się potrzeby pracodawców i pracowników, że dotychczasowe zasady są już niewystarczające. Przede wszystkim nie zabezpieczają już zdrowia zatrudnionych. Wyzwaniem są dzisiaj przede wszystkim choroby cywilizacyjne, a w obecnej formule medycyny pracy nie możemy mówić o realnym wsparciu pracowników w tym zakresie – przekonuje Anna Rulkiewicz. – Medycyną pracy objęci są tylko pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę, a dzisiaj na rynku bardzo popularne są również inne formy zatrudnienia, takie jak umowa o współpracy czy umowa-zlecenie. To również są przecież osoby aktywne zawodowo.

Zdaniem Anny Rulkiewicz poprawy wymaga także współpraca na linii lekarze medycyny pracy – komisje BHP

– Tematem do rozmowy ze wszystkimi interesariuszami jest system wsparcia finansowania medycyny pracy w nowym zakresie. Nie wiem, czy przedsiębiorcy byliby dzisiaj w stanie zwiększyć swoje obciążenia, nie widząc natychmiastowych wymiernych korzyści – mówi prezes Grupy LUX MED.

Jak podkreśla, medycyna pracy swoim zasięgiem powinna obejmować 16 mln aktywnych zawodowo Polaków. Wtedy miałaby istotne znaczenie dla zdrowia publicznego. Z tego względu można by więc rozważyć jej współfinansowanie z budżetu państwa.

– Koszty mogą być dzielone z pracodawcą oraz zatrudnionym, w grę wchodzi także wymiar zwolnienia podatkowego. Takich pomysłów jest dużo, trzeba więc usiąść do rozmów – ocenia Anna Rulkiewicz. – Punktem wyjścia, moim zdaniem, jest wskazanie pracodawcy wymiernych korzyści wynikających z inwestycji w zdrowie pracownika. W rezultacie firma poniesie niższe koszty pracy, bo zatrudniony stanie się bardziej efektywny i spadnie liczba absencji.

Polskie domy maklerskie z nowymi obowiązkami. Muszą informować o wynikach inwestycji klientów w niektóre instrumenty

Polskie domy maklerskie z nowymi obowiązkami. Muszą informować o wynikach inwestycji klientów w niektóre instrumenty 17
Od października weszły w życie nowe wytyczne KNF dla rodzimych domów maklerskich. Wprowadzają one m.in. obowiązek cyklicznego raportowania wyników inwestycyjnych osiąganych przez klientów na rynku CFD/Forex. Ze względu na to, że nie dotyczy on podmiotów niepodlegających bezpośrednio pod polskie prawo, krajowa branża obawia się spadku konkurencyjności. Powinniśmy robić wszystko, żeby ułatwić polskim domom maklerskim życie, walczymy o bardziej przyjazne regulacje – podkreśla Piotr Sobków, członek zarządu Izby Domów Maklerskich.

– Branża domów maklerskich znajduje się obecnie w bardzo złej kondycji. Od 3–4 lat ponosi straty na podstawowej działalności domów maklerskich – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Piotr Sobków, członek zarządu Izby Domów Maklerskich.

Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że po I półroczu zysk netto wszystkich 54 domów maklerskich przekroczył 170 mln zł. To o 100 mln zł mniej niż rok temu. Ten okres zakończył się dla nich stratą z działalności maklerskiej na poziomie 87 mln zł (przy niecałych 25 mln zł straty w I połowie 2015 roku). Dla porównania, w tym samym okresie 2011 roku zyski przekraczały 152 mln zł. W ciągu pięciu lat przychody z działalności maklerskiej spadły o połowę, z 720 mln do 360 mln zł na koniec I półrocza tego roku. Zysk pochodzi głównie z instrumentów finansowych przeznaczonych do sprzedaży i obrotu, przede wszystkim na rynku Forex,

– Walczymy o obniżanie kosztów działalności domów maklerskich i bardziej przyjazne regulacje. Zależy nam, żeby zarówno decydenci, jak i regulator, czyli KNF myśleli o tym, jak nam pomóc, a nie jak jeszcze bardziej utrudniać nam życie – mówi Sobków.

Od 1 października weszły w życie przyjęte w maju br. wytyczne KNF. To w dużej mierze odpowiedź na otrzymywane skargi od klientów brokerów działających na tym rynku i straty, jakie na instrumentach CFD ponosił stosunkowo duży odsetek klientów.

Wytyczne KNF będą realną pomocą dla inwestorów indywidualnych – pozwolą im rozpoznać, które podmioty prowadzą działalność zgodnie z prawem i zasadami. To ważne zwłaszcza wobec bardzo aktywnych, i nie zawsze zgodnych z przepisami prawa, działań niektórych podmiotów, w tym zagranicznych, funkcjonujących na polskim rynku finansowym – napisano w poniedziałkowym komunikacie Izby Domów Maklerskich. – W celu zapewnienia większej transparentności regulator oczekiwał m.in. tego, że każdy podmiot działający na terenie Polski, niezależnie od kraju macierzystego, który wydał mu licencję na prowadzenie działalności, będzie systematycznie publikował dane dotyczące wyników osiąganych przez swoich klientów – inwestorów rynku CFD/Forex.

Zaprezentowane w poniedziałek dane domów maklerskich za III kwartał pokazują, że na poszczególnych instrumentach więcej klientów ponosi straty, niż zyskuje. Jednak IDM podkreśla, że w kolejnych kwartałach może to się zmienić – wyniki osiągane przez inwestorów n a rynku usług CFD/Forex charakteryzują się dużą zmiennością. Z danych zebranych przez IDM wśród członków Izby wynika również, że odsetek inwestorów zarabiających na rynku OTC był w tym kwartale wyższy w porównaniu do udostępnionych dotąd informacji dotyczących 2013 roku.

Eksperci podkreślają, że publikacja wyników nie daje pełnego obrazu rynku – inwestorzy nie mogą bowiem porównać tych statystyk z wynikami klientów zagranicznych podmiotów oraz klientów inwestujących na innych rynkach.

– Musimy pamiętać o tym, że jest bardzo duża konkurencja ze strony podmiotów z zagranicy, które działają na polskim rynku. Obecnie mamy ok. 1,8 tys. biur domów maklerskich, które działają na podstawie paszportu. Polskich domów maklerskich jest nieco ponad 50 i musimy o nie dbać – przekonuje Piotr Sobków. – Zatrudniają one wysokiej jakości specjalistów, jak analitycy, doradcy, maklerzy. Krajowe firmy robią pokrycie analityczne dla polskich spółek z giełdy, powinniśmy więc promować przede wszystkim polskie firmy inwestycyjne – podkreśla.