Ile kosztują najniżej wycenione mieszkania, wystawione do sprzedaży przez deweloperów?

Ile kosztują najniżej wycenione mieszkania, wystawione do sprzedaży przez deweloperów? Portal nieruchomości Dompress.pl prezentuje ceny najtańszych lokali, dostępnych obecnie w powstających osiedlach.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp

Obecnie mamy w sprzedaży 20 inwestycji w pięciu największych miastach Polski. Ceny mieszkań zaczynają się od 3.800 zł/m kw. Projekty, w których metr kwadratowy jest najtańszy, to m.in. Słoneczne Miasteczko w Krakowie, Osiedle Przy Srebrnej w Gdańsku, Dolina Piastów we Wrocławiu oraz Powstańców 33 w podwarszawskich Ząbkach.

Warto zaznaczyć, że poza ceną za mkw. ważny jest układ mieszkania oraz to ile pomieszczeń zaprojektowano na danym metrażu. Posiadamy na przykład w ofercie mieszkania trzypokojowe o powierzchni poniżej 50 m kw., dzięki czemu ich cena całkowita jest atrakcyjna.

Wioletta Kleniewska, dyrektor marketingu i sprzedaży w Polnord

W warszawskiej inwestycji Śródmieście Wilanów można kupić mieszkanie w cenie od 276 tys. zł, natomiast w Brzozwym Zakątku, który także zlokalizowany jest w Wilanowie, a przy zakupie lokalu można skorzystać z programu dopłat, ceny zaczynają się od 236,8 tys. zł. W trzecim etapie inwestycji Ku Słońcu w Szczecinie mieszkania są do nabycia od 158 tys. zł, a w czwartej fazie gdańskiego osiedla 2 Potoki najniżej wyceniony lokal kosztuje 164 tys. zł. W Olsztynie w osiedlu Tęczowy Las mamy w ofercie mieszkania w kwocie od 138 tys. zł, a w łódzkim projekcie City Park od 131,8 tys. zł.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Inwestycją bardzo atrakcyjną cenowo jest Księżycowa 60 zlokalizowana na warszawskich Bielanach. Rozsądne ceny, duża część mieszkań dostępna z dopłatą MdM, a przy tym jakość trzymająca standardy Matexi i lokalizacja w rozwijającej się części Bielan to atuty dające temu projektowi dobrą pozycję na rynku w segmencie popularnym. Do końca roku w tej inwestycji można dodatkowo kupić wybrane mieszkania z upustem 10 tys. zł. Na święta przygotowaliśmy prezent dla naszych klientów. Osoby, które dokonają zakupu jeszcze w tym roku w naszych aktualnie oferowanych inwestycjach, wybrane mieszkania mogą kupić z rabatem, który mieści się w przedziale od 10 tys. zł do nawet 30 tys. zł.

Iwona Chmielewska, wicedyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Monday Development

Prowadzimy sprzedaż mieszkań w kilku inwestycjach w Poznaniu oraz w Suchym Lesie. W Osiedlu Czarnieckiego w poznańskiej Wildzie trzypokojowe mieszkanie usytuowane na parterze dostępne jest w cenie 5.450 zł za m kw. W osiedlu Hevelia zlokalizowanym w Grunwaldzie mamy w ofercie 6 ostatnich mieszkań, które można kupić w cenie wyprzedażowej – niższej nawet o 25 tys. zł. Inwestycja w podpoznańskim Suchym Lesie skierowana jest do osób poszukujących odpoczynku od miejskiego zgiełku. W Osiedlu Szafirowym ceny rozpoczynają się od 4.600 zł za m kw.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia przygotowaliśmy dla naszych klientów akcję rabatową, dzięki czemu przy zakupie nowego lokalu gwarantujemy metr kwadratowy mieszkania gratis. W niedawno rozpoczętej inwestycji Piasta Park w krakowskich Mistrzejowicach mieszkania można kupić w cenie od 3.999 zł/ m kw. To niewiele, biorąc pod uwagę oferowany standard nieruchomości i jej lokalizację. Mieszkania dostępne są w niej w programie MdM.

Podobnie, jak w przypadku energooszczędnych, krakowskich inwestycjach Borkowska i Halszki, w których ceny za metr kwadratowy lokali zaczynają się od 5.247 zł. Niewiele droższe, oferowane w kwocie od 5.600 zł za m kw., są lokale przy Lema na krakowskim Dąbiu. Najniższe ceny można jednak znaleźć w naszej inwestycji Pod Sekwojami w Brzesku, która też jest objęta programem MdM. Cena za metr zaczyna się w niej od 3.100 zł.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

W ofercie J.W. Construction klienci mają do wyboru duży wachlarz lokali o zróżnicowanych metrażach, zlokalizowanych na warszawskiej Woli, w Białołęce, Tarchominie oraz innych miastach Polski, jak również domy znajdujące się w niedalekiej odległości od Warszawy. Metr kwadratowy mieszkania w osiedlu Zielona Dolina w Warszawie kosztuje od 4.390 zł., w inwestycji Nowe Tysiąclecie w Katowicach – od 4.500 zł z rabatem przy zakupie w wysokości 5 tys. zł, w projekcie Bernadowo Park w Gdyni – od 5.500 zł z dodatkowym miejscem postojowym gratis, a w Willi ONE w Warszawie – od 6.350 zł. W warszawskiej inwestycji Bliska Wola klienci mogą nabyć wykończone mieszkanie w cenie od 216 tys. zł, natomiast w osiedlu Villa Campina, kwalifikującym się do rządowego programu MdM, domy w podwarszawskich Kaputach proponujemy w cenie od 480 tys. zł.

Lidia Fedorczuk, kierownik sprzedaży w Atlas Estates

Szczególnie atrakcyjnie wycenione mieszkania mamy w sprzedaży w dwóch lokalizacjach w Warszawie. W listopadzie rozpoczęliśmy sprzedaż mieszkań z drugiego etapu inwestycji Apartamenty Krasińskiego, w budynku zlokalizowananym w zacisznym zakątku zielonego Żoliborza, z dobrym dojazdem do centrum oraz funkcjonalnym i eleganckim projektem architektonicznym pracowni Kuryłowicz & Associates. Mieszkania w tej inwestycji są dostępne w cenach od 7.735 zł za m kw. Dla pierwszych klientów, którzy zdecydują się na podpisanie umowy oferujemy dodatkowy rabat.

W budynku ConceptHouse Mokotów, położonym w bliskim sąsiedztwie Galerii Mokotów oraz kompleksu biurowego Mokotów Business Park, ceny zaczynają się od 6.039 zł za m kw. Dostępne jest też trzypokojowe mieszkanie zaaranżowane we współpracy z architektem wnętrz, w pełni wykończone, umeblowane i wyposażone w sprzęt AGD, w cenie 10.500 zł za m kw. Stawki zostały obniżone, dlatego że w tej lokalizacji mamy w ofercie już tylko kilka ostatnich lokali, objętych wyprzedażą.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w ECO-Classic

W tej chwili oferujemy naszym klientom mieszkania w trzech inwestycjach. Najtańsze mieszkania w inwestycji Hubertus, zlokalizowanej na warszawskim Służewcu oferujemy od 6.550 zł/m kw. W nowoczesnym, usytuowanym w Śródmieściu Warszawy 17-piętrowym budynku Apartamenty TRIO zostało już tylko 5 apartamentów, najtańszy z nich kosztuje 9.900 zł/m kw. W inwestycji Wolne Miasto w Gdańsku, gdzie na 11 hektarowej działce z zachowanym drzewostanem powstały dwa z zaplanowanych 7 budynków, oferujemy mieszkania w cenie od 4.590 zł/m kw.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Home Invest

Home Invest aktualnie świętuje 10-te urodziny działalności deweloperskiej. Z tej okazji przygotowaliśmy jubileuszową ofertę 10 mieszkań z 10 proc. rabatem na 10. lecie Home Invest. W związku z tym, ceny mieszkań w naszej bielańskiej inwestycji Na Sokratesa zaczynają się już od 6.899 zł/m kw., natomiast w inwestycji Krasińskiego 58 na Żoliborzu od 7.293 zł/m kw.

Katarzyna Pietrzak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Victoria Dom S.A.

W warszawskim osiedlu Viva Garden 2 przy ul. Białołęckiej można znaleźć mieszkania w cenie od 5.390 zl/m kw. W naszej najnowszej inwestycji, w Osiedlu Classic III zlokalizowanym przy ulicy Modlińskiej w Warszawie od grudnia rozpoczęliśmy sprzedaż mieszkań w promocyjnych cenach od 5.600 zł/m kw. Oferta skierowana jest do klientów, którzy ubiegają się o kredyt w ramach programu MdM. Do mieszkań budowanych w poprzedniej fazie projektu można wprowadzić się już pod koniec 2016 roku. Dla osób, które chciałyby zamieszkać w sercu warszawskiego Targówka mamy lokale w osiedlu Przy Parku.

Paulina Mudryk, reprezentująca WAN S.A.

W warszawskiej inwestycji Apartamenty Marymoncka oferujemy mieszkania w cenie od 7.670 zł/m kw. W projekcie Apartamenty Vęgoria w Węgorzewie można kupić lokale od 3.000 zł/m kw. Domy w podwarszawskim osiedlu Park Chojnów są dostępne w cenie od 720 tys. zł. W karakowskich Apartamentach Wielicka mamy w ofercie mieszkania w kwocie od 4.839 zł/m kw.

Wojciech Stisz z Barc Warszawa S.A.

W osiedlu Tarasy Dionizosa w warszawskiej Białołęce 24-metrowe kawalerki oferujemy w cenie od 143 tys.zł. Mieszkanie dwupokojowe o powierzchni 37 m kw. kosztuje od 215 tys. zł. Inwestycja jest objęta programem MdM.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

Lokum Deweloper oferuje mieszkania w wysokiej jakości, w podwyższonym standardzie, a każda z inwestycji znajduje się w doskonałej lokalizacji w centrum Wrocławia lub jego pobliżu. W osiedlu Lokum di Trevi, położonym na Tarnogaju we Wrocławiu, dostępne jest mieszkanie dwupokojowe o powierzchni ponad 47 m kw. w cenie 5.828 zł/m kw. Przy ulicy Bajana w osiedlu Lokum da Vinci trzypokojowe mieszkanie o metrażu ponad 68 m kw. można kupić za 5.896 zł/m kw. Z kolei nasza najnowsza inwestycja Lokum Victoria na Starym Mieście we Wrocławiu oferuje mieszkanie dwupokojowe z osobną kuchnią o pow. ok. 48 mkw. za 5.921 zł/m kw. Na gotowym osiedlu Lokum Viva na Starym Mieście -Szczepinie mamy w sprzedaży trzypokojowe mieszkanie o metrażu ok. 71 m kw. za 5.999 zł/m kw.

Najniższe całościowe ceny mają mieszkania najmniejsze, kawalerki i lokale dwupokojowe, do 40 m kw. Takie mieszkania mamy dostępne na osiedlach: Lokum di Trevi za 217 tys. zł, Lokum da Vinci za 224 tys. zł i Lokum Victoria za 268 tys. zł.

Marcin Zaremba-Śmietański, główny analityk i członek Zarządu Operacyjnego w Grupie Deweloperskiej GEO

W zakończonej, krakowskiej inwestycji Biała Polana, zostały ostatnie 4 mieszkania. Do końca grudnia można je nabyć w specjalnej promocji w cenie 5.360 zł/m kw. We wrocławskiej inwestycji Nowy Horyzont, gdzie z okazji zakończenia kolejnego etapu ruszyła promocja, ceny rozpoczynają się od 4.300zł za m kw. Inwestycja objęta jest programem MdM, co daje szansę na uzyskanie dofinansowania w wysokości nawet 90 tys. zł. W Katowicach w osiedlu Atrium Geo można kupić mieszkanie już za 4.550 zł/m kw.

Marta Jagłowska, marketing manager w firmie Marvipol

W poszczególnych, warszawskich projektach, zależnie od standardu wykończenia i lokalizacji osiedla, a także umiejscowienia i funkcjonalności samego lokalu mieszkalnego, ceny w ofercie zaczynają się od 5.300 zł/m kw. – w Osiedlu Zielona Italia. Najniższa cena w inwestycji ArtEco zlokalizowanej na Żoliborzu to 7.290 zł/m kw. Stawki podlegają negocjacji.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

Grupa Archicom prowadzi obecnie 10 projektów deweloperskich we wszystkich częściach Wrocławia. Sprzedajemy mieszkania zarówno z segmentu popularnego, jak również apartamenty. Aktualnie w czterech projektach mamy mieszkania objęte rządowym programem dopłat Mieszkanie dla młodych: Słoneczne Stabłowice, Na Ustroniu, Cztery Pory Roku i Olimpia Port. Mocno zdywersyfikowana oferta Archicomu pozwala każdemu klientowi na znalezienie mieszkania zgodnego jego preferencjami. Ceny lokali zaczynają się od 5.050 zł/m kw. (Słoneczne Stabłowice) do 9.000 zł/m kw. (Ogrody Hallera).

Opracowanie: Kamil Niedźwiedzki

W 2016 rynek rekrutacji będzie dalej rósł

Zagraniczne firmy coraz częściej wybierają polskie firmy jako dostawców usług dla biznesu, a wielkie koncerny chętnie przenoszą swoje oddziały do polskich miast. Trend ten będzie utrzymywał się także w nadchodzącym roku – prognozuje Michał Lewandowski, prezes zarządu agencji doradczej Diverse Consulting Group.

Michał Lewandowski, prezes zarządu agencji doradczej Diverse Consulting Group
Michał Lewandowski, prezes zarządu agencji doradczej Diverse Consulting Group

Rozwój rynku rekrutacji obserwujemy nieprzerwanie od kilku lat. Potwierdza to regularnie rosnąca liczba nowych agencji pracy – w 2013 w Polsce działalność prowadziło 4540 podmiotów, a pod koniec 2014 r.  już 5210[1]. Coraz częściej sami pracownicy decydują się na zmianę pracy wspólnie z wyspecjalizowaną firmą.

Rok 2015 upłynął po znakiem kontynuacji tego trendu. Jako agencja doradztwa personalnego odnotowaliśmy znaczący wzrost liczby procesów rekrutacyjnych, zlecanych zarówno przez międzynarodowe, jak i polskie firmy. Te ostatnie z większym zainteresowaniem korzystają z usług zewnętrznych partnerów i coraz bardziej doceniają profesjonalny ich profesjonalny wpływ na prowadzony przez nich biznes. Szczególnie widać to np. w branży IT, w której polskie firmy są coraz częściej odpowiedzialne za wsparcie zagranicznych użytkowników i globalnych systemów IT – mówi Michał Lewandowski.

Jak twierdzi Lewandowski, przez najbliższy rok, sektor ten nadal będzie się intensywnie rozwijał.

Czy możemy się jednak spodziewać jakichś istotnych zmian?

–  Jeżeli chodzi o kształt  rynku rekrutacji, dużo zależy od tego, w  jaki sposób będziemy go kreować oraz od pomysłowości polskich firm działających w branży. Przez ostatnie lata, wzorując się na zachodnich standardach i praktykach HR-owych, wypracowaliśmy własne skuteczne metody rekrutacji i zarządzania personelem. Obecnie sami musimy wejść w etap, kiedy będziemy wyznaczać kierunki rozwoju w tej dziedzinie. Międzynarodowe korporacje, które decydują się na współpracę z rodzimymi  firmami, cenią nasze rozwiązania i doświadczenie, ponieważ jest ono unikalne i skrojone na miarę potrzeb lokalnego rynku – mówi Lewandowski. – Przewidujemy, że zagraniczne firmy coraz odważniej mogą chcieć przenosić role, zespoły, departamenty czy obszary z USA, Singapuru czy Wielkiej Brytanii do Polski, ale to raczej  indywidualne przypadki – dodaje.

Według przedstawicieli branży HR, nadchodzący rok niesie za sobą również kilka wyzwań, któremu będą musiały stawić przede wszystkim mniejsze, polskie agencje doradztwa personalnego.

Spodziewamy się, że w nadchodzących miesiącach będzie postępowała globalizacja kontraktów, co może okazać się sporym problem dla mniejszych firm, które nie mają jeszcze wyrobionej silnej pozycji rynkowej. Dodatkowo, dużym wyzwaniem przed jakim możemy stanąć, są zmiany w przepisach dotyczących rynku pracy i nowe regulacje – takie, jak zapowiadany podatek bankowy czy podatek od obrotu sklepów wielkopowierzchniowych. Musimy pamiętać, że każda zmiana podatku czy rozwiązań systemowych może mieć wpływ na decyzje kadrowe – podsumowuje Michał Lewandowski.

[1] Dane Polskiego Forum HR, źródło: http://www.pulshr.pl/praca-tymczasowa/liczba-agencji-zatrudnienia-w-polsce-stale-rosnie,24007.html

Popołudniowy komentarz walutowy z 21.12.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 21.12.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Coraz więcej kobiet miliarderek

Dynamicznie rośnie liczba kobiet, które mogą pochwalić się miliardowym majątkiem – współczynnik wzrostu w ich przypadku wyniósł 6,6, a w przypadku mężczyzn jedynie 5,2. Co ciekawe, jedynie 44% miliarderów z roku 1995 utrzymało ten status do dzisiaj – wynika z raportu „Zmienne twarze miliarderów” przygotowanego przez UBS i firmę doradczą PwC.

Kluczowe wnioski:

  • Liczba osób z miliardowym majątkiem w 2014 r. wyniosła 1347 (w 1995 r. było to 289)
  • Dwie trzecie miliarderów jest obecnie w wieku powyżej 60 lat
  • Populacja kobiet wśród miliarderów powiększała się szybciej niż mężczyzn: współczynnik wzrostu w ich przypadku wyniósł 6,6, a w przypadku mężczyzn — jedynie 5,2
  • Znaczna część miliarderek prowadzi firmy rodzinne – 57% w Stanach Zjednoczonych, 63% w Europie oraz 96% w Azji
  • Jedynie 44% (126 osób) spośród notowanych w 1995 roku miliarderów utrzymało ten status przez ostatnie 20 lat. Ci, którym się to udało, powiększyli majątek o średnio 2,9 mld dolarów do 11 mld dolarów, wyprzedzając zarówno rynek akcji, jak i światowe PKB
  • Regulacje prawne i podatkowe są postrzegane przez miliarderów jako największe trudności w utrzymaniu majątku
  • Dbałość o rodzinny biznes, efektywny model zarządzania i wyrazista tożsamość rodzinna to najważniejsze aspekty tworzenia trwałego dziedzictwa

Liczba miliarderek rośnie szybciej od liczby miliarderów: w przypadku kobiet wskaźnik wzrostu wyniósł 6,6, w przypadku mężczyzn 5,2 w ciągu ostatnich dwóch dekad, przy czym wzrastająca liczba miliarderek w Azji miała znaczny wpływ na tę różnicę. To najszybszy wzrost liczby miliarderek w Azji na przestrzeni ostatnich 10 lat. Ich liczba wzrosła 8,8-krotnie — z 3 do 25. Dla porównania, w przypadku Europy odnotowano wzrost o 2,7 (z 21 do 57), a w Stanach Zjednoczonych — 1,7, z 37 do 63.

Miliarderki z Azji stanowią niemal jedną piątą światowej populacji miliarderek i są zdecydowanie młodsze niż ich odpowiedniczki w innych regionach świata. Inaczej niż w przypadku Azji, w Europie i Ameryce kobiety w większości dysponują wielopokoleniowym majątkiem (93% w Europie, 81% w Stanach Zjednoczonych). Odgrywają one jednak w rodzinach znacznie ważniejsze role niż w poprzednich pokoleniach.

Ulotność wielkiego bogactwa

Z raportu UBS i PwC wynika, że połowa miliarderów z 1995 w ciągu ostatnich 20 lat utraciła ten status. Z kolei ci, którym udało się go utrzymać, znacznie powiększyli majątek. Konsumpcja i handel detaliczny, technologie i usługi finansowe to dominujące gałęzie przemysłu, odpowiadające dwóm trzecim całkowitego majątku miliarderów, którzy dotrwali do dzisiaj. Przemysł, nieruchomości oraz przemysł zdrowotny to sektory, w których miliardowe majątki okazały się być najmniej trwałe.

W 1995 roku na liście miliarderów znalazło się 289 nazwisk. Z tej grupy jedynie 126 osób utrzymało status, pozostali zaś zniknęli z listy z powodu śmierci, rozdrobnienia majątku lub błędnych decyzji biznesowych. W tym samym czasie 1221 innych osób uzyskało status miliardera, co w sumie daje 1347 miliarderów w roku 2014.

126 miliarderów, które utrzymały ten status przez ostatnie 20 lat, wytworzyło majątek o wartości 1 biliona dolarów, co stanowi około 21% majątku wytworzonego przez całą populację miliarderów w tym okresie. Do 2014 roku średni majątek pozostałych miliarderów zwiększył się średnio z 2,9 mld w 1995 roku do 11 mld dolarów, a więc wzrósł 3,8 raza, przewyższając współczynnik wzrostu światowego PKB wynoszący 2,5.

5 największych niespodzianek eksportowych w 2015 r.

Choć czekamy jeszcze na dane GUS za listopad i grudzień, to już teraz widać, że nasz kraj zakończy 2015 r. na dużym eksportowym plusie. Pomimo utrudnień, mijający rok był ciekawym czasem w polskim handlu zagranicznym, pełnym niespodziewanych zjawisk i zdarzeń. Eksperci AKCENTY, instytucji płatniczej rozliczającej płatności eksporterów i importerów, wybrali najciekawsze z nich.

  1. Wzrost eksportu mimo rosyjskiego embarga

Jeśli cofniemy się do początku roku, to mało kto patrzył w przyszłość z optymizmem. Tymczasem, mimo iż spadki wymiany z Rosją są w tym roku bardzo głębokie i sięgają ok. 30 proc. r/r, to osłabienie wymiany na tym kierunku nie załamało polskiego eksportu. Co więcej, nasz eksport w końcówce roku notuje wzrosty na poziomie wyższym niż w 2014 r., po kilku miesiącach od wprowadzenia embarga – mówi Radosław Jarema, szef AKCENTY w Polsce. Od stycznia do października 2015 r. polski eksport wzrósł o 7 proc. r/r. Te same dane pokazują jak bardzo spadł udział Rosji w całości polskiego eksportu, rok temu był równy 4,4 proc., obecnie zmalał do zaledwie 2,9 proc. – Wielu przedsiębiorców, uzależnionych od wschodniego rynku, bardzo ucierpiało. Część jednak szybko postawiła na poszukiwanie nowych rynków zbytu i dywersyfikację. Mam nadzieję, że ten trend na trwałe zadomowi się w polskim eksporcie. Koniecznością będzie pewnie co najmniej w perspektywie 2016 r. Na koniec tego roku nie mamy bowiem dobrych wieści ze strony rosyjskiej – Rosja podtrzymała decyzję o przedłużeniu embarga na jeszcze jeden rok a do „czarnej listy” Moskwa dopisała także kwiaty i przetwory rybne – podkreśla Jarema.

  1. Hiszpania w peletonie

Ważnym wydarzeniem eksportowym 2015 r. było przebojowe wejście Hiszpanii do zestawienia naszych 10 top odbiorców. Przez trzy miesiące 2015 r. kierunek ten utrzymywał się nawet na 7. miejscu na liście i przez cały rok ani razu nie opuścił pierwszej 10-tki. Obecnie, wg danych za dziesięć miesięcy br. Hiszpania zajmuje 10. miejsce i jej udział sięga 2,6 proc. w całości polskiego wywozu.

Tegorocznym hitem wśród naszych dotychczasowych najważniejszych kierunków okazała się Holandia, gdzie, od 9 miesięcy utrzymuje się dwucyfrowa dynamika wzrostu eksportu. – Wzrosty na dotychczasowych kierunkach bardzo cieszą, ale w dłuższej perspektywie konieczne jest wychodzenie rynki pozaunijne i pozaeuropejskie – dodaje przedstawiciel AKCENTY.

  1. Kursy walut anglosaskich na rekordowych poziomach

Eksporterzy i importerzy zapamiętają 2015 r., także ze względu na nagłe uwolnienie kursu franka szwajcarskiego, duże wahania i znaczące osłabienie rosyjskiego rubla oraz wyjątkowe umocnienie się wobec złotego walut anglosaskich. Wg Moniki Krzywdy, analityczki AKCENTY, to właśnie te ostatnie zaskoczyły w tym roku eksporterów najmocniej. – Pod koniec listopada kurs USDPLN pierwszy raz od 11-lat przekroczył poziom 4 zł a waluta naszego drugiego najważniejszego odbiorcy, Wielkiej Brytanii, przebiła pierwszy raz od blisko dekady historyczny poziom 6 zł – mówi Krzywda. Analityczka AKCENTY przypomina, że na początku roku kurs USD startował z poziomu 3,5725 zł (02.01.2015 wg średniego kursu NBP) a za funta płacono 5,5296 zł. – Niestety złotówka okazała się w tym przypadku najsłabszą walutą regionu CEE, pomimo utrzymywania przez NBP najwyższej stopy referencyjnej pośród państw Europy Środkowej wysokiej dynamiki PKB i sukcesywnie zwiększającej się podaży pieniądza M3 oraz utrzymującej się przez cały rok deflacji – dodaje Monika Krzywda.

  1. Polskie łodzie na Bahamach

W tym roku dużym zaskoczeniem okazały się niepozorne Bahamy, które wskoczyły na pierwsze miejsce w zestawieniu naszych najważniejszych odbiorców eksportu w całej Ameryce Łacińskiej. Wartość wywozu do tego niewielkiego wyspiarskiego kraju (ponad 2,7 mld zł) była wyższa niż do takich potęg jak Meksyk czy Brazylia. A to wszystko za sprawą eksportu statków do przewozu osób i towarów, tankowców oraz liniowców pasażerskich i innych łodzi wycieczkowych. Te ogromne jednostki pływające pomogły wykonać Bahamom skok z 42. na 28. miejsce na liście naszych odbiorców wg danych za III kwartały br.

  1. Nowe rynki otwarte

W tym roku na polskie jabłka otworzył się Wietnam i obecnie jesteśmy jednym z zaledwie dwóch krajów UE (drugim jest Francja), które mogą wysyłać te owoce na wietnamski rynek. Natomiast Singapur oraz Macedonia i Egipt otworzyły się na polską wieprzowinę, a ten ostatni kraj także na polskie mleko i produkty mleczne. W tym roku polski nabiał uzyskał także dostęp do rynku indyjskiego. Jesteśmy też coraz bliżej możliwości eksportu wieprzowiny oraz jabłek do Chin.

Wsparcie dla HR – jak odciążyć i usprawnić pracę działu?

Coraz więcej działów HR firm, bez względu na to, czy zatrudniają kilkadziesiąt czy kilka tysięcy pracowników, korzysta z usług firm zewnętrznych. Miarą sprawnie działającego działu kadr staje się to, jak deleguje on zadania i które z nich powierza zewnętrznym podmiotom.

Kuba Marjański, dyrektor BTA Kompas
Kuba Marjański, dyrektor BTA Kompas

Z tegorocznego badania International Business Report wykonanego na zlecenie Grant Thornton wynika, że z outsourcingu kadr i płac korzystało jedynie 6 proc. polskich średnich i dużych firm. Na świecie korzystanie z outsourcingu jest bardzo popularne, jednak polskie firmy wolą powierzać zewnętrznym podmiotom tylko część zadań – wykazują wyniki badania „Outsourcing usług
w Polsce”.

Polskie firmy coraz częściej zlecają organizację wyjazdów czy firmowych eventów, wyspecjalizowanym firmom. Dawniej przedsiębiorstwa miały własne ośrodki wczasowe, a spotkania w firmie i ważne dla niej wydarzenia organizowały na własną rękę. Dziś trendem jest przekazywanie aktywności w tym obszarze firmom, które specjalizują się w świadczeniu tego typu usług. Odciążając się z koordynacji takich działań, działy HR mogą więcej czasu poświęcić czynnościom, które podwyższą jakość działania przedsiębiorstwa, tj. rekrutowaniem nowych pracowników, szkoleniami, czy motywowaniem pracowników.

Z danych Biura Turystyki Aktywnej Kompas, wyspecjalizowanego w obsłudze klientów korporacyjnych, firmy, które decydują się na benefity dla pracowników w postaci finansowania lub dofinansowania wyjazdów dla dzieci pracowników, w tym roku kupiły o 250 proc. więcej obozów wakacyjnych i zimowych niż przed rokiem.

Podobnie rosnącym zainteresowaniem cieszy się działalność Mikolaje24.pl, podmiotu organizującego eventy świąteczne dla firm. W ciągu ostatnich 9 lat zorganizowano ponad tysiąc wizyt Świętego Mikołaja oraz eventów dla różnych instytucji. Tylko w tym roku sprzedaż tych usług wzrosła o 30 proc. – Wzrastające zainteresowanie usługami outsourcingowymi świadczy o coraz większej świadomości firm, że powierzenie działań podmiotom wyspecjalizowanym w konkretnych usługach przełoży się na zadowolenie pracowników – wyjaśnia Kuba Marjański, dyrektor BTA Kompas.

Rekordowy rok 2015 na rynku nieruchomości

Ponad 54 tys. rozpoczętych inwestycji, wzrost rynku dóbr luksusowych o 13%, rekordy Mieszkania dla Młodych. Eksperci nie mają wątpliwości – to był przełomowy rok dla rynku nieruchomości. Polacy kupują chętniej i więcej.

2015 rok jest rekordowy pod względem rozpoczętych inwestycji. Z raportu Lion’s Banku wynika, że od stycznia firmy budowlane rozpoczęły 54 tysiące projektów. Mimo że dane nie opiewają całego roku, już wiadomo, że to najwięcej w całej historii. Tak dobrze nie było nawet w czasie ostatniego boomu w 2007 roku.

Tomasz Wilczek, dyrektor generalny RED Real Estate Development zauważa, że najwięcej buduje się w segmencie popularnym, który znalazł odbicie w rządowym dofinansowaniu Mieszkanie dla Młodych.

Średnia za metr kwadratowy jest bardzo atrakcyjna, deweloperzy mają szeroką ofertę, a klienci duży wybór – mówi Tomasz Wilczek, dyrektor generalny RED Real Estate Development – Nie bez znaczenia pozostają niskie stopy procentowe, które skłaniają do zaciągania tanich kredytów oraz szukania alternatywnych form lokowania pieniędzy.

Rekordowa końcówka

W ostatnim czasie rynek mieszkaniowy przeszedł zmiany, co jeszcze bardziej zwiększyło zainteresowanie zakupem własnych „czterech kątów”. Od września program Mieszkanie dla Młodych funkcjonuje w „nowej” formule.

Najważniejsza nowość to możliwość zakupu mieszkania na rynku wtórnym, na czym najbardziej skorzystali mieszkańcy małych miast. Mieszkanie dla Młodych stało się również bardziej prorodzinne. To przełożyło się na wyniki, które nigdy nie były tak dobre – mówi Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży osiedla Alpha Park w Warszawie.

Duże zainteresowanie najlepiej pokazują liczby. O ile w sierpniu (ostatni miesiąc przed zmianami) do Banku Gospodarstwa Krajowego wpłynęły wnioski na 33,7 mln zł, o tyle we wrześniu było to już 84,14 mln zł, a w październiku i listopadzie odpowiednio 123,5 mln zł i 125,1 mln zł.

 

Pozytywne zmiany

Przez pierwsze trzy miesiące „nowego” Mieszkania dla Młodych złożono wnioski na 333 mln zł. Dla porównania od stycznia do sierpnia 2015 roku – 292 mln zł, a w całym 2014 roku – 366 mln zł. Eksperci pozytywnie oceniają zmiany, zauważają jednak że liczba chętnych na dopłaty może drastycznie wzrosnąć.

Pula pieniędzy przeznaczona na program Mieszkanie dla Młodych jest ograniczona – w 2015 roku do 715 mln zł, a w 2016 do 730 mln zł rocznie – mówi Roma Peczyńska, marketing manager inwestycji Red Park. – Środki mogą szybko się skończyć, a wraz z nimi możliwość skorzystania z dofinansowania. To przyspiesza decyzje o zakupie mieszkania wśród naszych klientów, tym bardziej, że od 2016 roku wzrośnie wymagany wkład własny z 10 do 15% – dodaje.

Dodatkowe zalety

Bieżący rok pokazuje jeszcze jedną ważną tendencję – Polacy coraz chętniej decydują się na inwestycje luksusowe. Wartość takich dóbr w 2015 roku szacowana jest na 14,3 mld zł – wynika z szacunków firmy KPMG. To wzrost o 13% w porównaniu z 2014 rokiem. Co więcej, wszystko wskazuje, że tendencja wzrostowa się utrzyma i do 2018 roku wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce wzrośnie o 17%, osiągając poziom niemal 17 mld zł.

Nasze doświadczenia pokazują, że warto wsłuchiwać się w potrzeby rynku i oferować klientom rozwiązania najwyższej jakości – mówi Ewa Piechota, marketing manager Nowej Papierni, loftów, które powstały we Wrocławiu w dawnej fabryce papieru. – Duże zainteresowanie naszą inwestycją przekonało nas do dalszej rozbudowy naszego osiedla.

Lexus i Hamilton Ice Sculptors prezentują NX 300h na lodowych kołach

Pamiętacie jeżdżący model Lexusa 300h w skali 1:1, wykonany całkowicie z kartonu? Brytyjscy artyści ponownie zadziwiają świat, prezentując Lexusa NX 300h jeżdżącego na kołach wyrzeźbionych z lodu. 

Lodowe koła dla Lexusa NX 300h powstały jako kolejny projekt w kampanii „Creating Amazing”. To hasło przewodnie artystycznych przedsięwzięć promujących markę Lexus, które nieodmiennie zachwycają odbiorców zaskakującą pomysłowością i doskonałą realizacją, znakomicie odzwierciedla zalety luksusowych samochodów japońskiego koncernu: wyrafinowane rozwiązania, wysublimowany styl i perfekcyjne wykonanie.

Lexus zaprosił do współpracy londyńską grupę Hamilton Ice Sculptors, łączącą ponad 35 lat doświadczenia w tworzeniu lodowych rzeźb z wykorzystaniem najnowszych technologii projektowania i wytwarzania precyzyjnych obiektów z tego wymagającego materiału. Wyzwaniem było nie tylko prawidłowe oddanie kształtu, ale i zapewnienie odpowiedniej wytrzymałości kół, by nie uległy zmiażdżeniu podczas jazdy przez auto ważące 2,2 tony – konieczne okazało się wyposażenie ich w akrylowe wkładki. Przy tworzeniu lodowych kół wykorzystano zaawansowane metody takie jak skanowanie laserowe, trójwymiarowe projektowanie za pomocą oprogramowania CAD oraz sterowane komputerowo wieloosiowe frezarki.

Wykonane w ten sposób koła, wiernie odzwierciedlające wieloramienne felgi ze stopów lekkich i zimowe opony Yokohama, zostały następnie ręcznie wykończone za pomocą tradycyjnych narzędzi. Takie podejście nawiązuje do pracy japońskich rzemieślników takumi, którzy wkładają cały swój kunszt w wykończenie samochodów marki Lexus.

Zaprojektowanie, wykonanie i przetestowanie kompletu kół mistrzom lodowej rzeźby trzy miesiące. Jako materiał posłużył doskonale przejrzysty lód uzyskany z bieżącej wody. Nad każdym z kół czterech rzeźbiarzy pracowało po 36 godzin, używając dłut z japońskiej stali dla osiągnięcia milimetrowej precyzji. Dla osiągnięcia dodatkowego efektu zaprojektowano specjalny system oświetlenia. Gdy praca dobiegła końca, koła zostały pieczołowicie zamontowane na piastach hybrydowego Lexusa NX 300h, który spędził pięć dni w chłodni o temperaturze -30°C. Uprzedzając pytania – oczywiście silnik ruszył od razu i samochód potoczył się przed siebie na lodowych kołach po londyńskiej ulicy. Po raz kolejny Lexus zadziwił świat!

Jak i dlaczego warto sprawdzić przyszłego pracodawcę?

Każdy z nas w pracy spędza średnio ponad 1620 godzin rocznie. Zanim więc odpowiemy na ofertę pracy lub sami wyślemy dokumenty aplikacyjne do firmy, warto sprawdzić, czy to na pewno „pracodawca naszych marzeń”.

Poszukiwanie pracy nie jest obecnie dla pracowników jedynie chęcią znalezienia źródła dochodu. Kandydaci mają coraz częściej konkretne oczekiwania związane z pracodawcą oraz miejscem, w którym będą wykonywali swoją pracę. Zanim więc wyślemy do firmy swoje CV, poszukajmy informacji na jej temat. Możemy wówczas uniknąć rozczarowania i chęci ponownego poszukiwania nowego miejsca pracy.

Strona www – źródło podstawowych informacji

Analizę warto zacząć od strony internetowej firmy. Treści, które zostały na niej umieszczone pomogą nam zapoznać się z historią, zasadami funkcjonowania i specyfiką przedsiębiorstwa. Często to właśnie na stronie internetowej możemy znaleźć informacje na temat procesu rekrutacji oraz możliwości jakie daje firma w zakresie rozwoju zawodowego. Większe przedsiębiorstwa mają zazwyczaj klarownie przygotowany plan szkoleniowy i sprecyzowaną ścieżkę kariery. Mniejsze firmy z kolei uczą działania bardziej wszechstronnego i nabywania szerszych kwalifikacji wynikających chociażby z uczenia się obowiązków innych pracowników podczas urlopów. W zależności od naszych oczekiwań warto więc poznać ilość zatrudnionych osób i informacje na temat jej struktury organizacyjnej. Jeżeli na stronie internetowej firmy dodatkowo znajdziemy zdjęcia pracowników z imprez firmowych możemy przypuszczać, że dba o ich integrację. – Coraz częściej na stronach firm umieszczane są specjalne sekcje dla kandydatów do pracy jak: „kariera” czy „oferty pracy”. Tam znajdziemy informacje o prowadzonych procesach rekrutacyjnych i ich przebiegu – mówi Ewa Iżykowska z GoldenLine. – Możemy też zajrzeć do zakładki „media o nas”, gdzie firmy często chwalą się informacjami, jakie publikowały o nich media – dodaje ekspert z GoldenLine.

Aktualne informacje na temat pracodawcy

Oprócz strony internetowej coraz więcej firm tworzy wizytówki firmowe w mediach społecznościowych, na których umieszcza aktualności „z życia firmy”. Są one źródłem informacji z wielu aspektów jej działania – od oferty, zakresu działań, imprez i wydarzeń, po komentarze pracowników czy kontrahentów.

Targi pracy – okazja do osobistego spotkania

Jeśli mamy możliwość, weźmy udział w targach pracy. Stanowią doskonałą okazję do spotkania, rozmów, obejrzenia prezentacji i uzyskania wielu dodatkowych informacji. Na targach możemy spotkać osoby pracujące w konkretnej firmie, które można bezpośrednio zapytać o informacje i detale, jakie szczególnie nas interesują. Mogą to być pytania o przebieg procesu rekrutacyjnego oraz wymagań stawianych przed kandydatami. Podczas targów mamy także możliwość zadania pytań dotyczących specyfiki pracy, godzin pracy, benefitów oferowanych pracownikom.

Rankingi, wyróżnienia, nagrody

Pracodawcy oceniani są w różnych konkursach i rankingach. – Jeśli nie mamy jeszcze sprecyzowanego miejsca pracy, a wiemy w jakiej branży chcemy pracować, sprawdźmy katalogi i rankingi pracodawców. Znajdziemy tam najbardziej pożądane i najpopularniejsze firmy, w których pracownicy zadowoleni są z wynagrodzenia, atmosfery i pozostałych warunków pracy – wyjaśnia Ewa Iżykowska z GoldenLine. W tego typu zestawieniach firmy najczęściej dzielą się na branże, w których działają oraz kategorie, w jakich zostały wyróżnione i w jakim zakresie.

Opinie i komentarze

W sieci, zwłaszcza na portalach społecznościowych czy rekrutacyjnych, możemy znaleźć informacje na temat firm od byłych i obecnych ich pracowników. Zapoznanie się z nimi pozwala uzyskać informację o słabych i mocnych stronach firmy jako pracodawcy a także znaleźć te mniej pochlebne, ukazujące ją w niekorzystnym świetle. – Pamiętajmy jednak, że opinie na temat pracy u danego pracodawcy, mogą być różne w zależności od piastowanego stanowiska. Szczególnie w dużych firmach – inaczej może wyglądać praca w centrali i oddziale, czy w dziale IT i sprzedaży – podkreśla ekspert GoldenLine. Niewątpliwie pracownicy są najwiarygodniejszym źródłem informacji. Jeśli mamy taką możliwość, skontaktujmy się z nimi i poznajmy ich zdanie.

Miejsce pracy

Jeśli interesuje nas praca w dużej, innowacyjnej firmie, o nowoczesnym zapleczu biurowym, sprawdźmy jak wygląda jej siedziba i czy spełnia nasze oczekiwania. Pamiętajmy przy tym, że wygląd biura czy miejsce siedziby firmy niekoniecznie musi potwierdzać jej kondycję finansową. Często związane jest to z branżą, w której działa lub specjalizacją pracowników, których chce do siebie przyciągnąć.

Sprawdzenie przyszłego pracodawcy, to istotna kwestia podczas poszukiwań pracy. Warto więc, już na początku dowiedzieć się jak najwięcej o miejscu, w którym chcielibyśmy pracować. Jeśli pojawią się informacje, które są sprzeczne z naszymi wyobrażeniami o miejscu naszego zatrudnienia lub działaniach czy czynnościach pracodawcy, których nie będziemy w stanie zaakceptować – zrezygnujmy z udziału w procesie rekrutacji w takiej firmie. Skoro spędzamy w pracy średnio ponad 1620 godzin rocznie, warto zadbać o to, aby nasze obowiązki służbowe przynosiły nam satysfakcję, przekładającą się na lepsze efekty naszej pracy.

Pracownicy chcą mieć misję

Inicjatywy z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu na stałe wpisały się w kalendarz działań wielu firm. Jednak to właśnie w grudniu, w okresie przedświątecznym wiele organizacji intensyfikuje tego typu akcje. Oprócz przeznaczania na cele charytatywne swoich własnych zasobów, m.in. finansowych, ułatwiają też pracownikom wykonywanie pracy wolontariackiej. Jak pokazują badania, społeczna misja biznesu jest jednym z najważniejszych kryteriów decydujących o atrakcyjności pracodawcy. 6 na 10 przedstawicieli pokolenia Y twierdzi, że poczucie celu i misji było jednym z powodów, dla którego wybrali pracę w obecnej firmie.[1]

Z badań wynika, że działania CSR (z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu) polskich firm coraz częściej mają charakter długofalowy. W ich obręb wchodzi kilka znaczących obszarów m.in. ład organizacyjny, zaangażowanie społeczne, troska o środowisko i rozwój społeczności lokalnej. Nie oznacza to jednak, że wszystkie organizacje posiadające strategie CSR-owe skupiają się na każdym z wyżej wymienionych obszarów.  Z 13. edycji raportu Forum Odpowiedzialnego Biznesu „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki” wynika, że najczęściej firmy decydują się na prowadzenie działań charytatywnych w swoim regionie.

 – Wiele z podejmowanych przez nas inicjatyw opiera się na współpracy z lokalną społecznością. W okresie przedświątecznym włączamy się m.in. we wsparcie akcji Szlachetna Paczka. Z kolei jesienią nasz pracownik prowadził w jednej z łódzkich szkół zajęcia z programowania skierowane do pierwszaków. Cyklicznie bierzemy też udział w akcjach krwiodawstwa. Nasi pracownicy mogą oddać krew w godzinach pracy, na terenie biura, oczywiście w odpowiednio zaaranżowanych, bezpiecznych warunkach. W tym roku na rzecz Regionalnego Centrum Krwiodawstwa przekazaliśmy już dwadzieścia litrów. Obserwujemy duże zainteresowanie i zaangażowanie naszych pracowników w tego typu inicjatywy – mówi Dorota Sadowska, Communications Manager, GFT Polska.

Młodzi chcą pracodawcy z misją

Coraz częściej jednym z kryteriów oceny pracodawcy przez kandydatów jest odpowiedzialność społeczna firmy. Dotyczy to zwłaszcza urodzonych po 1982 r. przedstawicieli pokolenia Y. Jak wynika z tegorocznego raportu Deloitte Millennial Survey, 73 proc. reprezentantów tej generacji wierzy, że biznes ma pozytywny wpływ na społeczeństwo. Co więcej, niemal co trzeci z nich uważa, że jednym z głównych celów organizacji powinna być poprawa sytuacji lokalnej wspólnoty.

To, że miejsce pracy stwarza możliwość włączania się w inicjatywy odpowiedzialne społecznie jest dla pokolenia Y wartością dodaną. Na popularności zyskują różne formy wolontariatu pracowniczego, w tym wolontariat kompetencji. Polega on na dzieleniu się z innymi swoją wiedzą i umiejętnościami, m.in. zawodowymi – komentuje Sylwia Rzemieniewska, Recruitment Manager GFT Polska.

Kompetencje cyfrowe to obecnie jeden z obszarów o największym znaczeniu dla rozwoju społeczeństwa opartego na wiedzy. Co więcej, dynamiczny rozwój i rosnąca powszechność nowych technologii w różnych dziedzinach życia sprawia, że coraz większa część społeczeństwa potrzebuje ich w codziennym życiu.

– Jako firma z branży nowych technologii chętnie włączamy się w inicjatywy wspomagające rozwój kompetencji cyfrowych. Koncentrujemy się przede wszystkim na edukacji najmłodszych. Oprócz prowadzenia zajęć z kodowania, przekazujemy też sprzęt komputerowy na rzecz zlokalizowanych w regionie szkół i przedszkoli. W 2015 r. było to 30 zestawów, a w nadchodzącym roku planujemy przekazywanie około 10 takich zestawów miesięcznie. Tego typu projekty pozwalają na rozwój kompetencji informatycznych młodego pokolenia, tak obecnie cenionych przez pracodawców. W długoterminowej perspektywie sprawiają, że dzisiejsi uczniowie wchodzą lepiej przygotowani na rynek pracy – dodaje Dorota Sadowska, GFT.

[1] Źródło: Deloitte

GFT Group jest jednym z największych światowych dostawców rozwiązań IT dla sektora bankowego zarówno w zakresie technologicznych wyzwań cyfrowej rewolucji, jak i rozwiązań dotyczących regulacji rynkowych.

GFT Group łączy doradztwo, kreatywność i znajomość technologii ze specjalistyczną wiedzą z dziedziny finansów, dzięki czemu największe światowe instytucje finansowe powierzyły GFT transformację swoich organizacji. Dzięki platformie innowacji CODE_n, GFT oferuje również bezpośredni dostęp do globalnej sieci innowacji, umożliwiającejej dopasowanie się do przełomowych trendów w sektorze finansowym.

GFT Technologies SE odnotowała przychody na poziomie przekraczającym 365 mln EURO w 2014 roku i jest notowana na giełdzie we Frankfurcie (TecDAX ISIN: DE0005800601). GFT to międzynarodowa firma z siedzibą w Niemczech, która zatrudnia 3300 pracowników w 11 krajach. GFT Polska (wcześniej Rule Financial) jest obecna w Polsce od 2007 roku.

Gospodarka odpadami w 2016 r.

Od nowego roku przedsiębiorców czekają zmiany w obszarze gospodarowania odpadami. Od 1 stycznia zaczną obowiązywać nowe zasady zbiórki elektroodpadów oraz systemu recyklingu pojazdów, niektórych przedsiębiorców zacznie obowiązywać również obowiązek przeprowadzenia audytu opakowaniowego. Wkrótce będzie też łatwiej raportować odpady.

 W bieżącym roku trwały intensywne prace ustawodawcze nad regulacjami prawnymi w branży gospodarki odpadami. Większość z nich wiązała się z koniecznością implementacji unijnych dyrektyw. – Dla przedsiębiorców 2016 r. w branży gospodarki odpadami przyniesie istotne zmiany. Nowe regulacje w zakresie elektroodpadów oraz recyklingu pojazdów podnoszą oczekiwania wobec przedsiębiorców oraz firm zajmujących się profesjonalnie zbiórką i odzyskiem odpadów. Wiele wprowadzonych zmian idzie w dobrym kierunku, są jednak i takie, które mogą budzić wątpliwości, jak ograniczenie liczby podmiotów, które będę mogły zbierać niekompletny sprzęt elektryczny i elektroniczny. Zmianami, na które na pewno czeka wielu przedsiębiorców jest uproszczenie systemu raportowania odpadów. Choć rozporządzenie je stanowiące ma zacząć obowiązywać od początku roku,  to według nowych zasad raportowany będzie dopiero 2017 r. – mówi Anna Wójcik, kierownik ds. Ochrony Środowiska i ADR w Stena Recycling.

 Ułatwienia w raportowaniu odpadów

Od 1 stycznia 2016 r. zacznie obowiązywać nowe rozporządzenie, którego celem jest uporządkowanie systemu raportowania odpadowego. Zebrane zostaną w nim wszystkie raporty, sprawozdania oraz wzory formularzy związane z raportowaniem odpadowym. Raportowanie będzie odbywało się wyłącznie do marszałka województwa, w którym przedsiębiorstwo generuje lub przetwarza odpady.

Choć rozporządzenie zacznie obowiązywać od 2016 r., według nowych zasad będzie raportowany dopiero 2017 r. Przyszły rok ma być okresem przejściowym.

Audyt opakowaniowy

W życie wchodzi również obowiązek przeprowadzenia zewnętrznego audyty opakowaniowego, do którego zobowiązani są przedsiębiorcy:

  • eksportujący odpady opakowaniowe oraz dokonujący wewnątrz wspólnotowej dostawy odpadów opakowaniowych, którzy wystawili dokumenty EDPR lub EDPO (…);
  • prowadzący recykling lub inny niż recykling proces odzysku odpadów opakowaniowych, którzy wystawiają dokumenty DPO oraz dokumenty DPR i posiadają zezwolenie na przetwarzanie (…).

Najbliższy audyt, który obejmie 2016 r., czeka przedsiębiorców w 2017 r.

Nowe zasady zbiórki elektroodpadów

Od 2016 r. zacznie obowiązywać nowa ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Podwyższone zostaną poziomy zbierania oraz odzysku i recyklingu ZSEiE, a podmioty gospodarcze zajmujące się zbieraniem oraz przetwarzaniem elektroodpadów będą mogły być kontrolowane bez uprzedniej zapowiedzi. Zmienią się również przepisy dot. zwrotu zużytego sprzętu przez konsumentów. Istotną zmianą z punktu widzenia przedsiębiorstwa zajmującego się zbiórką elektroodpadów jest zapis, że nie wszystkie podmioty będą mogły zbierać niekompletny sprzęt elektryczny i elektroniczny.

Nowy system recyklingu pojazdów

Zmiany zajdą również na rynku motoryzacyjnym. Zgodnie z ustawą dnia 27 maja 2015 r.     o zmianie ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji oraz niektórych innych ustaw zlikwidowana zostanie opłata recyklingowa za sprowadzenie pojazdów z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ograniczony zostanie również pobór opłat przez stacje demontażu za przyjmowanie pojazdów wycofanych z eksploatacji. Podmioty, które wprowadzają do kraju pojazdy, będę musiały zapewnić przynajmniej trzy stacje demontażu lub punkty zbierania pojazdów w każdym z województw. Te, które wprowadzają mniej niż tysiąc pojazdów w roku, będą zobowiązane zapewnić 3 takie stacje lub punkty tylko, że w skali kraju. Ustawa przewiduje podniesienie wymaganych poziomów odzysku i recykling pojazdów, oraz kar za ich niewypełnienie.

 Unia Europejska bliżej gospodarki cyrkularnej

W nowym roku trwać będą prace nad nową propozycją Komisji Europejskiej dotyczącą realizacji gospodarki o obiegu zamkniętym, czyli takiej w które odpady są nie marnują, a poddawane są wielokrotnie przetwarzaniu. Według nich do 2030 r. poziom recyklingu odpadów opakowaniowych powinien osiągnąć 75 proc., komunalnych  65 proc., a składowanie odpadów powinno zostać ograniczone do najwyżej 10 proc. Propozycje przewidują również zakaz składowania segregowanych odpadów. Jeśli pakiet zyska aprobatę państw UE, będzie wyznaczać istotny kierunek zmian na kolejne lata.

Niskie stopy zniwelują skutki nowego podatku?

Rynek mieszkań nadal będą wspomagać niskie stopy procentowe. Dzięki nim kredyt powinien być tańszy a osoby trzymające do tej pory kapitał w bankach będą przeznaczać go na zakup nieruchomości.

Według ekspertów Lion’s Bank, w połowie przyszłego roku może dojść do kolejnego cięcia stóp procentowych – Dzięki niemu rata 30-letniego kredytu może stopnieć o 20 zł miesięcznie w przeliczeniu na każde pożyczone 100 tys. zł – szacuje Bartosz Turek, analityk z Lion’s Bank. Ta informacja z pewnością odbije się pozytywnym echem na rynku. Z drugiej jednak strony, jak zaznacza Bartosz Turek, wprowadzenie podatku bankowego może mieć niestety odwrotny skutek.

Lokata w nieruchomościach

Przy rekordowo niskich stopach procentowych (1,5 proc.), przeciętna rata kredytowa wynosi dziś ok. 450 zł miesięcznie w przeliczeniu na każde pożyczone 100 tys. zł. Dla porównania pod koniec 2012 r. oscylowała na poziomie 640 zł. – Najnowsze prognozy sugerują, że to jeszcze nie koniec spadków. Uporczywa deflacja, spowolnienie wzrostu gospodarczego czy po prostu zmiany w składzie Rady mogą doprowadzić do kolejnego cięcia kosztu pieniądza – prognozuje Bartosz Turek.

Niskie stopy nie tylko zachęcają do brania kredytów hipotecznych. Wiele osób, nie widząc większych korzyści z trzymania swoich środków na lokatach bankowych, nadal chętnie kupuje mieszkania w celach inwestycyjnych, z myślą o ich wynajmie. – Np. w jednym z naszych projektów – I etapie osiedla Neptun II w podwarszawskich Ząbkach, niemała grupa klientów płaci gotówką i to jeszcze na etapie przedsprzedaży mieszkań. Zwykle gotówkowe transakcje realizują przede wszystkim inwestorzy potwierdza Wioletta Kleniewska, dyrektor sprzedaży i marketingu w spółce Polnord SA. Pierwszy etap osiedla Neptun II obejmie 138 lokali, od kawalerek po czteropokojowe lokale. Inwestycja będzie gotowa w III kwartale 2017 r. Natomiast docelowo cały projekt przewiduje mieszkania dla ok. 600 rodzin.

Na popyt na nowe mieszkania w 2016 r. oddziaływać będzie nie tylko poziom stóp procentowych, lecz także zmiany wynikające z Rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oraz podwyższony wkład własny. – Od przyszłego roku banki będą udzielać kredytów do wysokości 85 proc. wartości nieruchomości, co oznacza konieczność wniesienia 15 proc. środków własnych. Nie można jednak zapominać o rozwiązaniach dopuszczanych przez regulacje KNF. W myśl zapisów Rekomendacji S, możliwe będzie w dalszym ciągu finansowanie w wysokości 90 proc. (10 proc. wkładu własnego), ale pod warunkiem ubezpieczenia części brakującego wkładu własnego. Można zatem przypuszczać, że część banków zdecyduje się na takie rozwiązanie – zauważa Michał Krajkowski, główny analityk w Notus Doradcy Finansowi.

Z zaszytą marżą

Na wyniki sprzedaży deweloperów w przyszłym roku będzie wpływać do pewnego stopnia program Mieszkanie dla Młodych (MdM). Jednak siła jego oddziaływania zależy w dużym stopniu od regionu Polski i nie wszędzie deweloperzy będą posiłkować się tym rządowym programem. Na przykład, w Krakowie bardzo trudno nabyć lokal spełniający kryteria MdM – Znacznie łatwiej jest o lokum z rządową dopłatą w Warszawie. Z kolei w Łodzi czy Gdańsku limity programu są na tyle wysokie w porównaniu do obowiązujących cen mieszkań, że znalezienie wymarzonego „M” kwalifikującego się do rządowej pomocy nie sprawia obecnie żadnych trudności – tłumaczy Wioletta Kleniewska.

Optymizm wśród osób starających się o kredyt może nieco ostudzić informacja o wprowadzeniu podatku od aktywów bankowych Banki będą starać się przerzucić na kredytobiorców przynajmniej część dodatkowego kosztu. Ci więc, którzy zadłużą się pod reżimem nowego prawa muszą się liczyć z tym, że w oprocentowaniu kredytu zaszyta zostanie wyższa marża – ostrzega Bartosz Turek.

Michał Krajkowski dodaje, że nie należy również zapominać o czynniku politycznym. – Nowy rząd z pewnością przedstawi swoje propozycje polityki mieszkaniowej. Z kolei w sektorze bankowym obok podatku pojawią się rozwiązania dotyczące kredytów frankowych. Są to obszary, które będą wpływać na cały sektor nieruchomości. Trudno jednak w tej chwili ocenić, jakie będą skutki tych działań – mówi analityk.

Bardzo dobry tydzień dla złotego za nami

Miniony tydzień był bardzo korzystny dla złotówki. Wyraźnie zyskiwała ona względem wszystkich głównych walut, nawet wobec dolara. Wyniki wyborów w Hiszpanii budzą niepokój na rynkach ze względu na problemy ze sformułowaniem rządu. USA ma nową ustawę budżetową i uwolniło eksport ropy.

Poznaliśmy wyniki wyborów w Hiszpanii. Rządzącej krajem Partii Ludowej udało się wygrać wybory, jednakże otrzymane poparcie nie pozwala myśleć o stworzeniu samodzielnego rządu większościowego. Układanka wyborcza budzi spory niepokój analityków, gdyż drugie miejsce zajęła Hiszpańska Partia Robotnicza (PSOE), a trzecie uchodząca za populistyczną PODEMOS. To jedyne formacje, z którymi koalicja da rządowi większość w parlamencie. Gorszy od oczekiwań wynik centroprawicowych liberałów spowodował, że partia ta ma za mało głosów by uzupełnić większość. Wyborcza układanka w Hiszpanii będzie najprawdopodobniej kolejnym czynnikiem ciążącym wspólnej europejskiej walucie. Nie jest to czynnik, który spowoduje załamanie na głównej parze walutowej, ale to kolejna drobna cegiełka przemawiająca za ruchem w stronę dolara.

Nie da się zauważyć zmian jakie na złotym podziały się w zeszłym tygodniu. Euro staniało 10 groszy z 4,37 zł na 4,27 zł. Frank również staniał, tyle że o 8 groszy z budzących przerażenie kredytobiorców walutowych poziomów 4,05 zł na 3,97 zł. Najbardziej spektakularny był ruch na funcie, który staniał z 6,05 zł na 5,85 zł, będąc tym samym przecenionym o pełne 20 groszy w tydzień! Najspokojniejsza sytuacja miała miejsce na dolarze, aczkolwiek nawet tutaj złoty umocnił się o około 5 groszy z 3,98 zł na 3,93 zł. Co spowodowało tak silne ruchy? Czynników jak zawsze w takiej sytuacji jest kilka. Po pierwsze były to dobre dane z Polski, głównie produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna. Po drugie było to uspokojenie nastrojów jakie panowały w związku z decyzjami największych banków centralnych w sprawie stóp procentowych. Po trzecie mieliśmy do czynienia z korektą ostatnich spadków. Inwestorzy, którzy grali pod osłabienie złotego kiedyś w końcu musieli zrealizować zyski. Czy zatem można liczyć, że kolejny tydzień będzie również korzystny dla złotego? Zawsze można liczyć, aczkolwiek te zmiany już są w cenach i musielibyśmy poznać kolejne korzystne dane.

W USA senat przyjął ustawę budżetową. Oprócz głównej korzyści, czyli uniknięcia kolejnego shutdownu w wyniku niewypłacalności rządu znalazło się tam kilka innych ważnych zmian. Z istotnych dla rynków walutowych czynników zniknął trwający 40 lat zakaz eksportu ropy. Jest to kolejny cios dla cen tego surowca. Już teraz czarne złoto jest najtańsze od 11 lat, a pojawienie się kolejnych baryłek na rynku z pewnością nie poprawi sytuacji.

Kalendarz danych makroekonomicznych jest dzisiaj wyjątkowo ubogi. O 12:00 warto zwrócić uwagę na dane z Wielkiej Brytanii, gdzie poznamy odczyt sprzedaży detalicznej wg. CBI (Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu).

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,3650 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków wsparcie stanowić będzie linia łącząca minima lokalne przebiegająca obecnie na 4,2200.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebiciu poprzednich oporów kolejnym istotnym poziomem są okolice 4,0400 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem są okolice 3,9000 na których to kurs wielokrotnie odbijał w górę.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015

Kurs USD/PLN w połowie października wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 4,0450. Dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem minima lokalne na 3,9400 od których kurs już dwukrotnie się odbijał.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 21.09.2015 do 21.12.2015

Kurs GBP/PLN od połowy października porusza się w silnym trendzie wzrostowym. Najbliższym oporem dla ruchu w górę jest krótkookresowa linia spadkowa na poziomie 5,9000. W przypadku kontynuacji spadków ważnym wsparciem jest dopiero minimum stanowiące punkt wyjścia do obecnego ruchu wzrostowego czyli poziom 5,6600.

Zmiany w VAT a właściwość urzędu skarbowego w 2016 roku

Styczeń 2016 przyniesie kolejne zmiany podatkowe. Jedna z nich dotyczyć będzie zmiany właściwości urzędu skarbowego dla celów VAT. Niektórzy z podatników będą zobowiązani do zmiany dotychczasowego urzędu. Zobaczmy, jaka będzie zasada ustalenia urzędu, do którego składane będą deklaracje rozliczeniowe VAT-7 i VAT-7K.

Urząd skarbowy właściwy dla podatnika

Właściwy dla podatnika urząd skarbowy to ten, do którego zgodnie z obowiązującymi przepisami podatnik zobowiązany jest składać deklaracje oraz na rzecz którego powinien odprowadzać podatek.

Podatnicy VAT adresata wskazują na deklaracjach VAT-7 i VAT-7K w polu urząd skarbowy. Właściwość urzędu ma też znaczenie dla wskazania odpowiedniego rachunku bankowego, na który należy odprowadzić podatek. Każdy bowiem z urzędów ma dedykowany rachunek bankowy, w przeciwieństwie do ZUS, gdzie występują jedne ogólnopolskie rachunki dla składek obowiązujące bez względu na adres zamieszkania czy adres prowadzenia działalności.

Zmiany właściwości urzędu dla celów VAT w 2016 roku

Podstawowym aktem prawnym określającym właściwość urzędu skarbowego jest ordynacja podatkowa.

Art. 17 § 1 ordynacja podatkowa

Jeżeli ustawy podatkowe nie stanowią inaczej, właściwość miejscową organów podatkowych ustala się według miejsca zamieszkania albo adresu siedziby podatnika (…).

 

Jak jednak zastrzega przepis, Jeżeli ustawy podatkowe nie stanowią inaczej (…).

Zasady ustalania właściwości urzędu w roku 2015?

W roku 2015 ustawa o VAT, a dokładnie art. 3 tego aktu prawnego, stanowiła, że urzędem skarbowym właściwym dla celów rozliczania VAT nie jest ten, o którym mowa w ordynacji podatkowej, a ten, któremu podatnik podlega ze względu na miejsce wykonywania czynności podlegających opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

Art. 3 ust. 1 ustawy o VAT

Właściwym dla podatnika organem podatkowym jest naczelnik urzędu skarbowego właściwy ze względu na miejsce wykonywania czynności podlegających opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

 

Taki zapis powodował, że podatnicy w wielu przypadkach zobowiązani byli rozliczać się nie w jednym, a w dwóch urzędach. Powodem takiego stanu rzeczy była inna właściwość urzędu dla celów podatku dochodowego, a inna dla celów VAT. Dla celów podatku dochodowego właściwy będzie urząd:

  • miejsca zamieszkania podatnika (w przypadku osób fizycznych),
  • adresu siedziby (w przypadku np. spółek z o.o.).

Natomiast do końca 2015 roku VAT rozliczany był w urzędzie wybranym ze względu na miejsce prowadzenia czynności opodatkowanych.

Urząd właściwy do rozliczania VAT od stycznia 2016 – nowe zasady

Zmiany w przepisach, wchodzące w życie od stycznia 2016 roku, uchyliły wspomniany art. 3 ust. 1 ustawy o VAT. Tym samym przestaje obowiązywać przepis szczególny, a  dla określenia urzędu właściwego do rozliczania VAT w 2016 roku należy stosować przepisy ordynacji podatkowej. Od stycznia 2016 roku urzędem właściwym dla celów składania deklaracji VAT-7 oraz VAT-7K będzie:

  • dla osób fizycznych (np. jednoosobowych działalności gospodarczych) urząd właściwy ze względu na adres zamieszkania podatnika (czyli ten sam, w którym podatnik rozlicza się z tytułu podatku dochodowego);
  • dla osób innych niż osoby fizyczne (np. spółek z o.o., spółek cywilnych) – urząd właściwy ze względu na adres siedziby firmy.

Zmiana bez aktualizacji VAT-R

Z uwagi na to, że zmiana właściwości urzędu spowodowana jest zmianą przepisów podatkowych, na co podatnik nie ma bezpośrednio wpływu, nie ciąży na nim obowiązek składania aktualizacji VAT-R.

Właściwość urzędu dla celów VAT w 2016 – przykłady

Przykład 1. 

Przedsiębiorca, prowadzący jednoosobową działalność osoby fizycznej, posiada siedzibę działalności oraz miejsce zamieszkania we Wrocław Śródmieście, natomiast jedyny sklep, w którym prowadzone są czynności opodatkowane, czyli sprzedaż klientom, mieści się w obszarze Wrocław Fabryczna.

Urząd/Rok 2015 2016
Urząd właściwy dla VAT

ze względu na

miejsce wykonywania czynności opodatkowanych miejsce zamieszkania podatnika
Urząd właściwy dla PIT

ze względu na

miejsce zamieszkania podatnika miejsce zamieszkania podatnika

 

Zatem w roku 2016 podatnik rozliczał się będzie z obu tytułów w jednym urzędzie.

Przykład 2.

Spółka z o.o. posiada siedzibę działalności w Warszawie przy ulicy, dla której urzędem właściwym jest Urząd Warszawa-Mokotów. Natomiast miejscem wykonywania czynności opodatkowanych jest zarówno obszar podlegający urzędowi Warszawa-Mokotów, jak i Warszawa-Wola.

Urząd/Rok 2015 2016
Urząd właściwy dla VAT

ze względu na

adres siedziby spółki adres siedziby spółki
Urząd właściwy dla PIT

ze względu na

adres siedziby spółki adres siedziby spółki

 

Z uwagi na to, że czynności opodatkowane prowadzone są na obszarze podlegającym więcej niż jednemu urzędowi w roku 2016 nic się nie zmieni – podatnik rozliczał będzie się wciąż z obu tytułów w jednym urzędzie – właściwym ze względu na adres siedziby działalności.

Czy wiesz, co robi dla Ciebie Narodowy Bank Polski? Warto poznać go bliżej

Utrzymywanie stabilnych cen, emisja pieniądza, funkcja banku banków – podstawowe zadania Narodowego Banku Polskiego intrygują, bo nie są powszechnie znane. Dlatego warto odwiedzić specjalny serwis internetowy poznaj.nbp.pl, przygotowany przez bank centralny. Można tam sprawdzić, czym zajmuje się NBP i jakie korzyści dla społeczeństwa wynikają z funkcjonowania tej instytucji.

Strona poznaj.nbp.pl to przetłumaczone na prosty język przez ekspertów Narodowego Banku Polskiego źródło wiedzy o roli i zadaniach banku centralnego. Trzy podstawowe funkcje – utrzymanie stabilności cen, emisja pieniądza i nadrzędna rola w sektorze bankowym – NBP sumuje mottem „Dbamy o wartość pieniądza”. Dzięki stronie poznaj.nbp.pl można dowiedzieć się, co kryje się za tym hasłem, jaki wpływ na nasze życie mają decyzje podejmowane w NBP oraz czym są one uwarunkowane i kiedy efekty tej pracy są dostrzegalne.

NBP__poznaj.nbp.plSerwis informacyjny poznaj.nbp.pl zawiera wiele ciekawostek i wiedzy opisanej przystępnym językiem, z której każdy wyciągnie wiele praktycznych wskazówek.

Bank centralny – dla wielu osób instytucja tajemnicza – zaprasza do poznania jego pracy, która wpływa na życie każdego z nas, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Warto to sprawdzić na stronie poznaj.nbp.pl – także na tabletach i smartfonach.

Kumulacja dni wolnych. Pracować czy zamykać firmę?

Czy przedłużony okres świąteczny to dla firm same problemy? Okazuje się, że przy dobrym zarządzaniu urlop dla wszystkich pracowników może też przynieść korzyści.

 Kumulacja dni wolnych. Pracować czy zamykać firmę?Duże firmy produkcyjne na początku roku przedstawiają swoim pracownikom planowany rozkład urlopów, gdzie jest zaznaczone, kiedy fabryka zamyka się na np. dwa tygodnie. Wtedy wszyscy pracownicy muszą wziąć wolne.

Takie planowanie pozwala na uniknięcie problemów związanych z roszadami czy niepełnym obsadzeniem działów. Wówczas lepiej zamknąć firmę, niż otwierać ją dla kilku osób – mówi Katarzyna Szczupał-Vieweg, prezes Staufen Polska.

Na przykład jeśli trzeba zachować ciągłość łańcucha wytwarzania, to urlop zbyt wieku specjalistów w jakimś dziale może powodować utrudnienia i w konsekwencji chwilowe przestoje na którymś z etapów, co powoduje wymierne koszty.

Jest to istotne tym bardziej, że w wielu polskich firmach obserwujemy zjawisko „osób niezastąpionych”. Jeśli w zespole brakuje kogoś takiego, to proces w ogóle przestaje funkcjonować, ponieważ pozostali pracownicy, wykonujący na co dzień tylko standardowe zadania, nie radzą sobie z całością – wyjaśnia Katarzyna Szczupał-Vieweg.

Na niektórych stanowiskach podobne skutki mogą wywołać roszady wymuszane absencją.

Wiele zależy oczywiście od rodzaju działalności. Każda firma powinna mieć harmonogram urlopów ustalony tak, by zrealizować zamówienia i zachować efektywność procesów.

Kumulacja oszczędności

Odpowiednio zaplanowany harmonogram urlopów przynosi firmom korzyści. Kiedy fabryka zamyka się na dłuższy czas, zmniejszają się na przykład opłaty za energię czy gaz.

To daje oszczędności. Nie trzeba utrzymywać w gotowości całej produkcji w sytuacji, gdy proces nie jest maksymalnie wydajny.

 Dodatkowo nie kumulują się zapasy, co też ma niebagatelne znaczenie  – dodaje prezes Staufen Polska.

Warto wziąć pod uwagę fakt, że mniej efektywni są również pracownicy przychodzący do pracy na 1-2 dni między okresami wolnego. Wszystko to powoduje, że zamknięcie przedsiębiorstwa w okresie, kiedy kumulują się dni wolne, jest korzystniejsze, niż utrzymywanie produkcji i próba elastycznego zarządzania urlopami.

Co czwarty program w firmach jest nielegalny

Według badań IDC 51 proc. oprogramowania w firmach jest oprogramowaniem za licencjonowanym niewłaściwie. Problem dotyczy właściwie każdej firmy w naszym kraju. 25 proc. oprogramowania pochodzi z nieznanego źródła i na pewno jest to oprogramowanie nielegalne – mówi newsrm.tv Janusz Krzyczkowski, Sales Manager IPR-Insights Poland.

oprogramowanie.Still001Jak szacuje IDC łączna wartość w Polsce oprogramowania bez ważnej licencji wynosi ok. 2 mld zł rocznie. Braki w licencjach mogą powodować roszczenia z tytułu naruszenia praw autorskich, a kary mogą być bardzo dotkliwe. Odpowiedzialność z tytułu posiadania nielegalnego oprogramowania nie tylko dotyczy firm, które posiadają takie oprogramowanie, ale także samych osób zarządzających. Grozi za to do 5 lat więzienia. Można jednak uniknąć problemów.

– Najprościej jest wykorzystywać oprogramowanie do zarządzania licencjami. Jak wynika z naszych doświadczeń tego typu rozwiązanie powoduje, że firma potrafi zaoszczędzić do 1/3 wartości licencji – dodaje Janusz Krzyczkowski. – Po pierwsze inwentaryzujemy całe oprogramowanie jakim firma dysponuje, badamy jakie firma ma prawa do wykorzystanych licencji. Następnie pozbywamy się rzeczy, które są niepotrzebne i niewykorzystywane. Czasami zmniejszamy albo zmieniamy wersję oprogramowania, które wykorzystywane jest przez firmę, aby zmniejszyć jego koszty.

Szacuje się, że 70 proc. firm nabywa aplikacje, których później nie używa, 50 proc. oprogramowania serwerowego jest wykorzystywane niezgodnie z wymogami, natomiast 25 proc. programów w firmach pochodzi z nieznanego źródła.

Nowy wzór PIT-11

Płatnicy podatku PIT powinni zwrócić uwagę, że do dochodów uzyskanych przez podatników w 2015 roku zastosowanie ma nowy formularz PIT-11. Stanowi on informację o dochodach oraz o pobranych zaliczkach na podatek dochodowy i został właśnie zmieniony Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 17 listopada 2014 roku.

Zmiany wprowadzone w formularzu PIT-11 nakładają na płatników obowiązek weryfikacji tzw. rezydencji podatkowej podatnika, co w praktyce oznacza konieczność uzyskania szeregu dodatkowych informacji o podatniku (pracowniku lub o osobie uzyskującej w Polsce dochody z tzw. działalności wykonywanej osobiście).

pitPłatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych wystawiając PIT-11 będą zobligowani do wskazania, czy podatnik podlega w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu (jest rezydentem), czy też podlega ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu (jest nierezydentem). Jeśli okaże się, że podatnik podlega ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, płatnik zobowiązany będzie do wskazania na PIT-11 zagranicznego numeru identyfikacji podatkowej lub wydanego dla celów ubezpieczeń społecznych, który podatnik uzyskał w państwie swojego miejsca zamieszkania. W razie braku takiego numeru konieczne będzie wskazanie numeru dokumentu tożsamości podatnika. Ponadto płatnik zostanie zobowiązany do podania rodzaju numeru identyfikacyjnego (albo dokumentu stwierdzającego tożsamość) oraz kraju wydania takiego numeru (albo dokumentu tożsamości), a także adresu zamieszkania podatnika za granicą.

COP21: porozumienie klimatyczne to nowy rozdział w globalnej ekonomii i podejściu do wykorzystania energii

100 miliardów dolarów rocznie od 2020 roku na inwestycje w technologie pozwalające zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych i utrzymanie wzrostu temperatury najwyżej do 2 stopni w stosunku do ery przedindustrialnej – to najważniejsze postanowienia nowej umowy klimatycznej zawartej na koniec szczytu klimatycznego COP 21 w Paryżu.  Jesteśmy na to gotowi i mamy ku temu wszelkie narzędzia, informują przedstawiciele ParyżNowe porozumienie klimatyczne to duży krok w globalnym wysiłku na rzecz zatrzymania zmian klimatu. To wynik wspólnej pracy. Jestem uczestnikiem tych konferencji w trakcie ostatniej dekady i widzę jak każdego roku kolejne firmy i państwa podejmują coraz większy wysiłek w celu pomocy naszej planecie – pisze na swoim blogu[1] Jean-Pascal Tricoire, Prezes Schneider Electric, międzynarodowej firmy będącej globalnym specjalistą w zarządzaniu energią i automatyce. Co więcej, uważamy, że to co jest dobre dla klimatu jest również dobre dla gospodarki, ponieważ transformacja energetyki oraz postępująca digitalizacja dostarczają  nowych rozwiązań w zakresie efektywności energetycznej – dodaje Jean-Pascal Tricoire.

W celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych do połowy wieku państwa będą musiały uwzględnić fakt, iż światowy popyt na energię będzie się zwiększać, podobnie jak światowa populacja. Według danych Schneider Electric do 2050 roku – pierwotnego celu czasowego na redukcję emisji CO2, 75% światowej populacji będzie mieszkać w miastach. To one dziś konsumują znaczną część światowej energii i są zaraz po przemyśle najbardziej odpowiedzialne za globalne ocieplenie. Według ekspertów Schneider Electric nie chodzi
o ograniczanie dostępu do energii, ale o odpowiednie zarządzanie, wykorzystywanie oraz produkcję przy użyciu technologii, które pomagają zmniejszać znacząco emisję CO2.

Technologiczna szansa

Nowe porozumienie klimatyczne przewiduje, że od 2020 roku z różnych źródeł zostanie przeznaczonych 100 mld dolarów rocznie na adaptację państw do zmian klimatu i tym samym obniżenie emisji CO2. To duża szansa na przyśpieszenie rozwoju niskoemisyjnego przemysłu, jak również pobudzenie rozwoju poprzez inwestycje w innowacje, co od kilku lat próbuje robić Unia Europejska. Jak przekonuje Jean-Pascal Tricoire mamy wszelkie narzędzia technologiczne potrzebne do tego, aby zredukować emisję gazów cieplarnianych. Z tego względu nowy cel klimatyczny jest możliwy i realny do osiągnięcia.

Zmiany zachodzące w naszym świecie są jeszcze głębsze niż kiedyś i powodowane jeszcze szybszym procesem urbanizacji, industrializacji i cyfryzacji. Jednocześnie borykamy się
z problemem krajów rozwijających się, gdzie 1,1 biliona ludzi nie ma dostępu do energii, a część państw europejskich musi sprostać wyzwaniu zwiększonego zapotrzebowania na energię. To wszystko sprawia, że należy te problemy uwzględnić w globalnej redukcji gazów cieplarnianych.

Głównym narzędziem technologicznym jest, i będzie jeszcze bardziej, Internet rzeczy (IoT), który pozwala już dziś tworzyć nam inteligentne mieszkania, budynki, fabryki, elektrownie, a przede wszystkim przeobrażać całe miasta. W tym kierunku powinny być kierowane nakłady inwestycyjne na politykę klimatyczną. To właśnie ta technologia pozwala urządzeniom komunikować się między sobą, aby pracować bardziej efektywnie i redukować wszelkiego rodzaju straty energii jak również analizować dane pozwalające uzyskać informacje
o postępach w redukcji emisji gazów. Powszechne wykorzystanie technologii IoT jest na tyle przesądzone, że w ciągu najbliższych pięciu lat do sieci będzie podłączonych 50 bilionów urządzeń i maszyn. Schneider Eelctric łączy innowacyjne rozwiązania w zakresie energetyki ze zrównoważonym rozwojem naszej planety, zapewnieniem dostępu do energii jak również redukcji emisji dwutlenku węgla. W Schneider Electric to podejście określane jest jako Life is On.

Innym ważnym sposobem na obniżenie emisji, omawianym mocno podczas szczytu, jest zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych. Ten temat szczególnie ważny jest
w Europie, jak i Polsce. Krajowy Plan Działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych przewiduje, że do 2030 roku 15,5% energii w Polsce będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych. Inwestycje w technologie odnawialnych źródeł energii to bardzo dobre wyjście.  W Polsce potrzebny jest miks technologii pozyskania energii ze źródeł odnawialnych. Największe szanse rozwoju do 2030 roku ma energetyka wiatrowa. Moc zainstalowana ma wzrosnąć do 16,4 GW, słonecznej 5GW, a bioenergii 5,2GW – mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska. Z danych International Renewable Energy Agency wynika, że w związku z rozwinięciem OZE w Polsce emisja CO2 zmniejszyłaby się o 17,3%. Kiedy uwzględnimy efekty zewnętrzne związane ze zdrowiem ludzi to potencjał korzyści związany z wprowadzeniem OZE przyniesie gospodarce oszczędności na poziomie 2 mld USD rocznie do 2030 roku. Są to, więc realne podstawy do tego, aby korzystać z technologii OZE i walczyć o lepszy klimat dla przyszłych pokoleń – dodaje Jacek Łukaszewski.

Schneider Electric od lat widział zmiany zachodzące w globalnej gospodarce, dlatego stworzył technologie i rozwiązania, które pozwalają dziś oszczędzać, zarządzać energią, a tym samym redukować emisję CO2. Dziś, jako promotor zrównoważonego rozwoju pokazujemy
i zachęcamy innych do korzystania z tych dobrodziejstw. Dzięki temu utrzymamy obecny komfort naszego życia, będąc jednocześnie odpowiedzialnym za przyszłość naszej planety
– mówi Jacek Łukaszewski Prezes Zarządu Schneider Electric Polska.

Koniec szczytu, a początek nowej drogi

Podpisanie porozumienia klimatycznego to dopiero początek nowej drogi. Teraz wszystkie państwa sygnatariusze będą musiały wspólnie realizować założony cel. Z jednej strony to inwestycje w niskoemisyjną gospodarkę, z drugiej zaś edukacja i zaangażowanie społeczeństwa i lokalnych władz, o czym dużo mówiono również w trakcie szczytu. Dużo nacisk wciąż należy kłaść na edukację, zwłaszcza władz miast, gdyż to one są istotnym emitentem zanieczyszczeń. Dlatego też Schneider Electric aktywnie uczestniczy w projektach na rzecz zrównoważonego rozwoju. W Polsce z inicjatywy Ambasady Francji, powstał projekt ECO-Miasto, w którym z jednej strony nagradzane są miasta za działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, jak i prowadzona jest aktywna w trakcie specjalnych seminariów. W tym roku projekt był partnerem szczytu COP21, co jest wyrazem zaangażowania na rzecz przeniesienia idei prezentowanych w Paryżu na grunt lokalny. Jednym z celów naszej działalności jest edukacja z zakresu efektywności energetycznej. Uważamy, że dostęp do energii, jak również wiedzy na temat odpowiedniego jej wykorzystania jest, podstawowym prawem każdego człowieka. Dzięki naszym rozwiązaniom dostęp do niej jest możliwy zawsze, wszędzie i dla każdego. Dlatego, też naszą wiedzą i doświadczeniem postanowiliśmy podzielić się z przedstawicielami samorządów, dla których jednym z ważnych zadań jest efektywne wykorzystanie zasobów energetycznych w miastach oraz ich zrównoważony rozwój – mówi Anna Szymczyk, Marketing Communications & PR Manager, Schneider Electric Polska.

[1] http://blog.schneider-electric.com/sustainability/2015/12/04/we-have-the-technology-to-reduce-greenhouse-gas-emissions/

Cinkciarz.pl Graczem Roku 2016 według “Forbesa”

Serwis wymiany walut zwyciężył w prestiżowym rankingu miesięcznika “Forbes”. Jak podkreśla redakcja pisma, w kategorii finanse Cinkciarz.pl okazał się wręcz ulubieńcem jurorów.

Wyboru Graczy Roku 2016 dokonało jury, w skład którego weszli przedsiębiorcy, reprezentanci firm doradztwa strategicznego oraz zarządcy private equity. W kapitule znaleźli się ludzie pracujący z firmami od momentu wymyślenia technologii poprzez jej rozwój aż po zwrot zainwestowanego w nią kapitału.

W kategorii finanse Cinkciarz.pl zajął pierwsze miejsce, zdobywając 23 punkty. Wyprzedził takie firmy i instytucje, jak Vivus (20 pkt.), Kruk (19 pkt.), Alior Bank (18 pkt.) i PKO BP (14 pkt.).

– Ranking Graczy „Frobesa” najczęściej wygrywają firmy, których pozycja umacnia się, biznes krzepnie, dzięki czemu zaczynają odbierać rynek słabnącym markom zagranicznym. Największe wrażenie robi przemeblowanie, do jakiego doszło w branży finansowej. Przez lata wszystkie karty rozdawały banki, w tym roku zostały pokonane przez młode przedsiębiorstwa z branży fintech (finansów stymulowanych technologiami). Ulubieńcem jurorów okazały się internetowy kantor Cinkciarz.pl i Vivus […]. Takiego tempa wzrostu nie notował nawet Alior Bank, dotychczasowy beniaminek z sektora finansowego – piszą autorzy zestawienia.

Jak zaznaczają, do tej pory w czołówce tej branży zawsze wygrywali bankierzy. W tym roku dwa pierwsze miejsca zajęli nowi gracze, działający na pograniczu finansów i technologii. – Zwycięzca to Cinkciarz.pl, założona przez Marcina Pióro. […] Pióro stworzył konkurencję tak poważnym firmom, jak Western Union. Dla popularyzacji usługi wśród amerykańskiej Polonii zdecydował się na podpisanie umowy sponsorskiej z koszykarskim klubem Chicago Bulls – podkreśla redakcja.

– Dziękujemy za wyrazy uznania, którymi obdarzyli nas eksperci rynku finansowego. Ich pozytywna opinia na temat serwisu i perspektyw jego rozwoju oraz zaufanie klientów, którzy dokonują u nas transakcji wymiany walut, nieustannie motywują nas do podejmowania wyzwań oraz realizacji coraz śmielszych planów – mówi Piotr Kiciński, wiceprezes Cinkciarz.pl.

W pozostałych kategoriach zwyciężyli: produkty dla firm (B2B) – Nowy Styl, nowe technologie – LiveChat, marki – CCC, usługi – Uber, infrastruktura i budownictwo – Budimex.  W ub. r. w kategorii finansów tytuł Gracza Roku zdobył mBank. Dwa lata temu liderem rankingu był Bank Zachodni WBK.

Zwycięstwo w rankingu „Forbesa” to kolejny sukces spółki. W ub. tyg. redakcja Bloomberg Businessweek Polska wyłoniła najlepszych menedżerów 2015 r. W gronie laureatów znalazł się Marcin Pióro, prezes Cinkciarz.pl.

Ł. Wardyn (CMC Markets): Dolar może kosztować 4,25 zł. Niepewność na scenie politycznej niepokoi inwestorów

CEO Magazyn Polska

Złoty będzie słabł, bo rynek nie lubi niepewności. Tymczasem chaos informacyjny, który nastał ostatnio w Polsce, sprawia, że inwestorzy nie są w stanie przewidzieć, w jakim kierunku podąża gospodarka i na wszelki wypadek pozbywają się złotego. W ocenie Łukasza Wardyna z CMC Markets kurs 4,25 zł za dolara to zupełnie realna perspektywa w najbliższym roku.

Polski złoty od wyborów prezydenckich praktycznie tanieje cały czas. O ile jeszcze pod koniec kwietnia za euro płacono mniej niż 4 zł, to dziś wspólna waluta kosztuje około 4,30 zł (a w połowie grudnie była o 10 gr droższa). Frank szwajcarski z 3,80 zł podrożał w tym czasie do około 4 zł, a dolar, za którego w maju trzeba było płacić nieco ponad 3,50 zł, dziś także kosztuje około 4 zł.

– Para dolar–złoty jest w ewidentnym trendzie wzrostowym – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Łukasz Wardyn, analityk CMC Markets. – Konsolidacja w I połowie roku trwała bardzo długo i nastąpiło po niej wyjście w górę, czyli wejście w klasyczną hossę. Minimalne zasięgi są możliwe nawet do 4,25 i to wynika z analizy technicznej. Na tej podstawie można spróbować coś prognozować, a to jest minimalny zasięg wyjścia z tej długiej konsolidacji.

Sytuacja na rynku walutowym nie sprzyja wzmacnianiu polskiego złotego. Na jego osłabienie wpływa zarówno to, co dzieje się w gospodarce światowej, jak i wydarzenia o charakterze lokalnym.

– Z jednej strony mamy wpływ tego, co się dzieje na parze euro–dolar, czyli duże różnice stóp procentowych – wymienia Łukasz Wardyn. – Mamy słabość Chin i ten element, którego wcześniej nie było przez wiele lat w polskiej gospodarce. Mam na myśli niepewność inwestorów związaną z nowymi rządami i nowymi pomysłami. Dlatego w tej sytuacji nie podjąłbym się prognozowania w średnim i długim terminie, na razie ten poziom 4,25 na parze dolar–złoty – jest realny.

Tym bardziej że inwestorzy nie mają dziś specjalnych powodów, by zaufać polskiej walucie. Analityk CMC Markets zwraca uwagę na to, że polscy politycy niejako przyzwyczaili ich przez ostatnie lata do tego, że nie ważą słów. Ostatnio jednak cierpliwość inwestorów bywa wystawiana na szczególnie trudne próby.

– Inwestorzy już mieli neutralne podejście do tego. Natomiast teraz mamy nową jakość, nową partię rządzącą. Niestety, było trochę przesady w tym rzucaniu słów na wiatr. Jeżeli mamy jednego popołudnia propozycję np. ozusowania wszystkich przedsiębiorców, która następnego dnia okazuje się jedynie prywatną informacją, to rynki nienawidzą takiej niepewności. I na pewno widzimy to w cenach złotego.

Złoty zacząłby odrabiać straty tylko, jeżeli jakaś część inwestorów zdecydowałaby się  grać przeciwko rynkowi. Nic jednak nie wskazuje na to, by miał się pojawić dobry powód ku temu.

– Cały czas złoty jest w trendzie spadkowym – tłumaczy Łukasz Wardyn z CMC Markets. – Taka klasyczna złota zasada inwestowania to: „trend jest twoim przyjacielem”. Chodzi o to, żeby trzymać się trendu, nie podejmować decyzji przeciwko trendowi, szczególnie, gdy jest on bardzo mocny. Jeżeli przyjmiemy taką zasadę, to dalsze wzrosty dla euro–złotego, dla par funt–złoty, frank–złoty, dla wszystkich de facto głównych walut do złotego, są bardziej prawdopodobne. 

AgioFunds TFI: Gospodarczy program rządu ryzykowny, ale może poprawić wyniki polskich firm

CEO Magazyn Polska

Ekonomiczne pomysły nowego rządu mogą ożywić gospodarkę – uważa Adam Dakowicz, prezes zarządu AgioFunds TFI. W jego ocenie jest szansa na to, że nowe daniny oraz uszczelnienie systemu podatkowego zwiększą dochody państwa. Zaznacza, że przekazanie pieniędzy obywatelom zwiększy wydatki konsumpcyjne, co poprawi wyniki polskich firm. Efekty widoczne będą jednak raczej w II połowie przyszłego roku.

Na razie inwestorzy raczej negatywnie odbierają wprowadzany przez PiS program gospodarczy. Obawa przed nowymi podatkami pogarsza rynkową koniunkturę, a akcje na giełdzie systematycznie tanieją. Planowane przez rząd zwiększenie wydatków może jednak pozytywnie wpłynąć na gospodarkę.

– Zwiększone wydatki, które rząd zaplanował, korygując niejako pierwotne przedłożenie budżetowe, będą miały jednak wpływ na poziom konsumpcji ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Adam Dakowicz, prezes zarządu AgioFunds TFI.  Statystyczni Kowalscy, którzy dostaną te 500 zł, pójdą i wydadzą te pieniądze. Dlatego sądzę, że w II połowie roku zarysuje się jednak pozytywne przełożenie wydatków budżetowych również na gospodarkę.

Na razie jednak reakcje inwestorów na te plany są negatywne, a zaplanowany na przyszły rok wzrost PKB o 3,8 proc. uznawany jest za bardzo ambitny, szczególnie wobec problemów, jakie mają polskie banki. Zaplanowane wydatki bowiem trzeba sfinansować, a pozyskanie odpowiednich środków bez nadmiernego zadłużania państwa oceniane jest jako bardzo trudne.

– Uwzględniając scenariusz, że per saldo zwiększenie wydatków rządowych będzie sprzyjało ożywieniu gospodarki, to nie jest cel nierealny  podkreśla Adam Dakowicz.  Po drugie, wydaje mi się, że wbrew ogólnemu politycznemu larum co do możliwości sfinansowania tych podwyższonych wydatków, ten cel stosunkowo łatwo zostanie osiągnięty.

Prezes AgioFunds TFI zwraca uwagę na to, że na ogół po zmianie ministra finansów pierwszy rok przynosił podwyższone wpływy, w szczególności z podatku VAT.

– Zawsze uszczelnienie systemu przynosiło kilkanaście miliardów. Jeśli dołożymy do tego podatek bankowy, to wydaje się, że zwiększenie wydatków o dwadzieścia kilka miliardów, to jest coś, co da się sfinansować. Uważam, że będzie to wykonalne założenie. Co do zasady budżet trudny, ale jednak w swoich podstawowych parametrach wykonalny.

Na warszawskiej giełdzie jednak, obawy związane z nową polityką gospodarczą są na tyle poważne, że szybkiego powrotu wzrostów oczekiwać nie należy. Inwestorzy boją się, że w poszukiwaniu pieniędzy, rząd wróci do zmian w OFE.

– Za kilka miesięcy może się okazać, że giełda nie wykazuje żadnego istotnego kierunku  prognozuje Adam Dakowicz z AgioFunds TFI.   Dopiero wtedy, kiedy inwestorzy uznają, że oczyściła nam się atmosfera polityczna, mają szansę powrócić na parkiet. Sądzę, że II połowa przyszłego roku może być lepsza.

Kupiec SA liczy na 0,5 mln zysku operacyjnego za 2015 rok. Jedna czwarta z tej kwoty ma trafić do akcjonariuszy

0

CEO Magazyn Polska

Spółka Kupiec SA świadcząca usługi spedycyjne i transportowe liczy na udane zakończenie roku i wypracowanie 0,5 mln zł zysku operacyjnego. Firma oprócz swojej podstawowej działalności jest także wiodącym udziałowcem firm BVT SA oraz WindykacjaPL sp. z o. o., które są związane ze skupem i obsługą wierzytelności. Oba podmioty mają w najbliższym czasie się połączyć. Natomiast ze struktur Kupca analizowane jest teraz wydzielenie jego części spedycyjnej. Firma deklaruje przy tym podtrzymanie dotychczasowej polityki dywidendowej – do akcjonariuszy ma trafić około 25 proc. tegorocznego zysku.

– 2015 rok jest dla nas bardzo dobry. Obroty spółki gwałtownie wzrosły, a kwartalny zysk z działalności operacyjnej ukształtował się na poziomie ponad 100 tys. Mamy nadzieję na około 0,5 mln zł zysku za cały ten rok – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Leszek Wróblewski, prezes zarządu spółki Kupiec SA.

Narastająco za pierwsze trzy kwartały 2015 roku spółka osiągnęła ponad 22 mln zł przychodów ze sprzedaży (wzrost o 29 proc. rdr.) oraz zysk operacyjny na poziomie ponad 380 tys. zł. W tym samym okresie rok wcześniej było to o blisko jedną trzecią mniej.

Kupiec SA jest jednocześnie wiodącym akcjonariuszem w spółkach BVT SA oraz udziałowcem WindykacjaPL sp. z o.o. Pierwsza z wymienionych zajmuje się skupem wierzytelności, a druga odpowiada za ich bieżącą obsługę. Na mocy podpisanego w listopadzie listu intencyjnego planowane jest ich połączenie, w efekcie którego powstanie jeden podmiot realizujący pełny łańcuch działań windykacyjnych.

– Oba podmioty całkowicie się uzupełniają i są nierozłączne. Jeden bez drugiego nie byłby tak efektywny. Po połączeniu powstanie komplementarna spółka, która będzie miała dużo większą siłę przebicia w przetargach i to bez względu na to, czy dotyczyć będą one sprzedaży wierzytelności czy windykacji na zlecenie. Będzie też mogła samodzielnie windykować swoje należności – tłumaczy Leszek Wróblewski.

Strategia spółki Kupiec SA zakłada utrzymanie dotychczasowego udziału w rynku spedycyjnym, a także wspieranie zarządów obu spółek w szybkiej finalizacji inkorporacji  BVT SA z WindykacjiaPL sp. z o.o. Docelowo zarząd także analizuje możliwość wydzielenia ze spółki jej część spedycyjną, tak aby Kupiec SA stał się podmiotem stricte inwestycyjnym.

– Mam 52 proc. udziałów w Kupcu SA i chciałbym, żeby wypłacał dywidendę. Jednocześnie Kupiec SA jest głównym akcjonariuszem w BVT SA. Dlatego chciałbym, żeby również BVT SA wypłacało dywidendę, co biorąc pod uwagę jej wyniki finansowe, jest bardzo prawdopodobne – mówi prezes Wróblewski na temat planów dywidendowych obu spółek.

Rozmówca dodaje, że w przypadku Kupca SA będzie rekomendował wypłatę dywidendy na poziomie minimum 25 proc. osiągniętego zysku netto. Natomiast  tego, ile pieniędzy wpłynie do akcjonariuszy BVT SA, jeszcze nie ustalono. Spółka prognozuje na 2015 rok około 2,5 mln zł zysku netto.

Pytany o plany zagranicznej ekspansji spółek BVT SA i WindykacjaPL sp. z o.o. po połączeniu,  prezes Wróblewski będący członkiem RN BVT stwierdza, że jest na to jeszcze za wcześnie.

– Pozyskujemy nowe źródła wierzytelności i chcemy umocnić naszą pozycję na rynku polskim. Naszym zamiarem jest również rozszerzenie naszej działalności na polu telekomów oraz banków – stwierdza.

W przypadku usług spedycyjnych spółka Kupiec jest już aktywna na terenie całej Europy. Ma zleceniodawców m.in. w Anglii, Niemczech czy Hiszpanii. Natomiast jak wyjaśnia prezes, fizyczna obecność poza Polską nie jest w przypadku tego rodzaju usług konieczna.

Trudna sytuacja kobiet na rynku pracy. Blisko 80 proc. zetknęło się z nierównym traktowaniem

CEO Magazyn Polska

Blisko 93 proc. kobiet uważa, że ich sytuacja na rynku pracy jest trudniejsza niż mężczyzn – wynika z badania TNS Polska. Choć większość przyznaje, że się poprawia, to problemem wciąż pozostaje powrót do pracy po urlopie macierzyńskim i wychowawczym. Wyzwaniem dla pracodawców jest wyrównanie szans pracowników. To istotne, zwłaszcza że różnorodność pracowników przekłada się na sukces firmy.

 Większość kobiet, bo aż 77 proc., powiedziała, że zetknęła się z sytuacją nierównego traktowania na rynku pracy. 43 proc. odpowiedziało, że to są ich własne doświadczenia, nie tylko informacje uzyskane od rodziny czy znajomych. Można więc powiedzieć, że sytuacja kobiet jest dosyć trudna – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Urszula Krassowska z firmy badawczej TNS Polska.

Z badania „Polki o rynku pracy 2015” przeprowadzonego w trakcie VII Kongresu Kobiet przez TNS na potrzeby Henkel Polska wynika, że sytuacja kobiet na runku pracy wciąż nie jest zadowalająca. Prawie 93 proc. pań uważa, że znajduje się w trudniejszej sytuacji niż mężczyźni pod względem możliwości awansu czy wysokości wynagrodzenia. Taka opinia wśród kobiet jest powszechna, niezależnie od wieku i wykształcenia, coraz więcej pań jest jednak optymistkami. Ponad połowa badanych jest przekonana, że w ciągu dekady sytuacja się poprawiła, a w najbliższej perspektywie będzie jeszcze lepsza.

– Pracodawcy powinni zadbać o to, by kobiety miały jednakowe szanse na rynku pracy. To szczególnie kwestie związane z wynagrodzeniem, bo jednak kobiety wciąż zarabiają mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Panie chciałyby także, żeby dostęp do awansu był równy – przekonuje Krassowska.

W dużej mierze za wykluczenie na rynku pracy odpowiada przerwa w karierze zawodowej spowodowana urlopem macierzyńskim czy wychowawczym. Przerwa w pracy sprawia, że trudniej jest wrócić, zwłaszcza że pracodawcy często w żaden sposób tego nie ułatwiają.

– Można to zmienić, wprowadzając elastyczne formy pracy – job sharing czy home office dobrze się sprawdzają i pozwalają kobietom stopniowo wracać na rynek pracy. Ważna jest też praca nad świadomością, z poziomu psychologicznego, żeby kobiety same chciały wracać i miały takie możliwości – zaznacza Agnieszka Kramm, psycholożka z fundacji Miejsce Kobiet.

Ekspertka podkreśla, że dyskryminacja nie pozostaje bez wpływu na psychologię. Spełnienie tylko w sferze domowej nie wystarczy, dlatego istotne są projekty, które ułatwiają powrót do aktywności zawodowej. Fundacja Miejsce Kobiet i Henkel Polska prowadzą projekt aktywizacji „W drodze do pracy”. Pomaga on kobietom w nabyciu umiejętności, które wspierają powrót do pracy. Intensywny trzymiesięczny kurs pomaga odbudować poczucie własnej wartości.

– Panie uczestniczą w szeregu indywidualnych spotkań, wizyt studyjnych, m.in. u kobiet, które ukończyły projekt i otworzyły swoją działalność – tłumaczy Kramm. – Przeszkoliliśmy już blisko 100 kobiet, ponad połowa wróciła do pracy. 

Firmy częściej włączają się w projekty, które aktywizują wyłączone zawodowo grupy. Różnorodność zatrudnionych pracowników przynosi wymierne korzyści biznesowe firmom. Konieczne jest do tego stworzenie optymalnych warunków dla wszystkich zatrudnionych, a jest to możliwe m.in. dzięki Karcie Różnorodności. To międzynarodowa inicjatywa wspierana przez KE. W Polsce jej sygnatariuszami jest ponad 120 firm, a pracodawcy zobowiązują się w ten sposób do wprowadzenia zakazu dyskryminacji w miejscu pracy.

– W naszej firmie myślimy o różnorodności w trzech kategoriach – narodowości, wieku i płci. Jest to związane z charakterem działalności firmy, a także z wyzwaniami demograficznymi. Tylko dzięki międzynarodowemu zespołowi można odnosić sukcesy na wszystkich rynkach. Taka firma zna i rozumie lokalne uwarunkowania i potrzeby lokalnych konsumentów – przekonuje Dorota Strosznajder, dyrektor działu komunikacji korporacyjnej Henkel Polska.

Firmy powinny też pamiętać o kobietach, chociażby dlatego że światowe badania pokazują, że kobiety stanowią większość dobrze wykształconej ludzkości. Kariery kobiet w Henkel Polska wspierają programy Women in Leadership oraz koleżeński mentoring realizowany w grupie kobiet menadżerów. Takie inicjatywy mają zwiększyć odsetek kobiet w kadrze zarządzającej. Jak wskazuje Strosznajder, płeć piękna potrafi lepiej rozwiązywać konflikty, lepiej odnajduje się też w sytuacjach kryzysowych.

– Potwierdzają to dane, które mówią, że firmy, w których kobiety są liczniej reprezentowane w zarządach, mają lepsze wyniki finansowe i sprzedażowe. Dlatego należy dbać o dobrą reprezentację kobiet na wszystkich stanowiskach menadżerskich, także w zarządach – ocenia Dorota Strosznajder.

40–50 tys. Polaków ma przynajmniej 3 mln zł wolnych środków. Rynek usług bankowych dla zamożnych klientów do 2020 roku będzie rósł średnio o 19 proc. rocznie

0

CEO Magazyn Polska

Rynek private banking w Polsce będzie rósł w tempie 19 proc. rocznie do 2020 roku – wynika z badań przeprowadzonych  przez Citi Handlowy i „The Economist”. Liczba klientów tego typu usług, czyli osób z płynnymi aktywami wartymi przynajmniej 3 mln zł, szacowana jest na 40–50 tys. osób. Oprócz tradycyjnej oferty banku osoby te interesują się także rynkiem walutowym oraz produktami strukturyzowanymi. Przyszłość z kolei stanowi kompleksowa oferta ubezpieczeniowa.

Segment klientów zamożnych jest w tej chwili oceniany jako ten, który będzie rósł najszybciej w bankowości. Nasz bank wraz z brytyjskim magazynem „The Economist” przeprowadził badanie wskazujące na to, że liczba tych klientów w Polsce będzie rosła w tempie dwucyfrowym – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tomasz Pol, dyrektor pionu produktów i dystrybucji w Citi Handlowy.

Szacunki Citi Handlowego mówią, że do 2020 roku rynek usług private bankingu w Polsce będzie rosnąć średnio o 19 proc. rocznie. Wielkość tego segmentu określana jest na podstawie liczby osób, które mają płynne aktywa w wysokości przynajmniej od 400 tys. zł do 8 mln zł. Ta grupa szacowana jest dzisiaj w Polsce na poziomie nieco ponad 700 tys., a w ciągu 5 lat ma powiększyć się do 2 mln.

Potencjał tego rynku był przez nas badany w 32 krajach. Wyniki tych badań wskazują, że Polska będzie siódmym rynkiem pod względem tempa wzrostu – mówi Pol. – To bardzo atrakcyjny rynek dla banku. Rosnące potrzeby klientów będą musiały być zaspokojone przez nowe oferty, które pojawią się w najbliższym czasie.

Jak wynika z raportu KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce”, w tym roku liczba zamożnych i bogatych Polaków, których roczne dochody brutto przekraczają 85 tys. zł, sięgnie 969 tys. To o 7 proc. więcej niż w 2014 roku. Ich dochody netto wyniosą około 155 mld zł (wzrost o 5 proc. rdr.). Tendencja wzrostowa w tym zakresie skłania banki do dostosowywania ofert do potrzeb tej grupy.

Zamożny klient przede wszystkim potrzebuje profesjonalnej obsługi i doradztwa. Przy bardzo skomplikowanych mechanizmach rynków finansowych atutem, który staramy się pokazać naszym klientom, i przewagą konkurencyjną, jest wsparcie klienta realizowane przez ekspertów rynków walutowych, rynków inwestycyjnych czy profesjonalistów z obszaru zarządzania firmą – wyjaśnia Tomasz Pol.

Ekspert tłumaczy, że bardzo ważną rolę w przypadku tego typu usług odgrywa określenie profilu inwestycyjnego klienta. Na jego podstawie możliwe jest przygotowanie indywidualnej oferty produktowej.

Jednym z głównych trendów rynkowych jest coraz szersze spektrum produktów inwestycyjnych. Klienci w ostatnim czasie bardzo mocno dostrzegli rynek produktów walutowych i bardziej świadomie wykorzystują możliwości, które są na tym rynku. W perspektywie kolejnego roku czy dwóch lat ważnym elementem, który pojawi się w ofercie na rynku banków dla tego segmentu klientów, będzie oferta produktów ubezpieczeniowych – polis na życie i innych związanych z majątkiem klienta – wyjaśnia Pol.

Z nową ofertą Citigold Private Client wychodzi także Citi Handlowy. Usługa oferowana jest osobom mającym przynajmniej 3 mln zł wolnych środków, które chcą ulokować lub zainwestować. Grupę adresatów tej oferty Citi Handlowy szacuje na około 40–50 tys. osób. Głównym wyznacznikiem propozycji jest wprowadzenie globalnych rozwiązań finansowych, takich jak spersonalizowane doradztwo inwestycyjne oraz usługi maklerskie, dzięki którym klient ma możliwość uzyskania rekomendacji na akcje z 20 giełd na całym świecie.

Wielu z tych klientów w tej chwili ma bardzo duże potrzeby związane z ofertą globalną. Jako bank globalny jesteśmy w stanie zaoferować produkty dotyczące w zasadzie każdego rynku na całym świecie i w perspektywie czasu bardzo elastycznie odpowiadać na zmiany zachodzące na tych rynkach – podkreśla dyrektor w Citi Handlowy.

Bank oferuje również szereg przywilejów związanych z ofertami partnerów: koncernów samochodowych, hoteli, restauracji czy projektantów.

Systemy poboru opłat drogowych w Europie muszą być skoordynowane. To byłoby duże ułatwienie dla kierowców

CEO Magazyn Polska

Doprowadzenie do interoperacyjności stosowanych w Polsce systemów automatycznego poboru opłat na drogach z systemami stosowanymi w innych krajach Unii Europejskiej to jedno z najważniejszych zadań resortu infrastruktury i budownictwa. Wymuszają to dyrektywy Unii Europejskiej, które zakładają, że podróż przez kraje członkowskie musi być możliwa z jednym urządzeniem pokładowym. Za niespełnienie tego wymogu Polsce grożą kary. Z zapowiedzi ministerstwa wynika, że rozwiązania prawne będą gotowe do czerwca 2016 roku.

Mamy w Polsce systemy, które stwarzają możliwość automatycznego poboru opłat, ale konieczne są kluczowe decyzje dotyczące interoperacyjności systemu automatycznego poboru, czyli żeby nie było tak, że każdy koncesjonariusz ma inny system i musimy być wyposażeni w kilka urządzeń. Są dyrektywy europejskie, które zakładają, że systemy poboru opłat na drogach w krajach Unii Europejskiej muszą być interoperacyjne. To znaczy, że z jednym urządzeniem pokładowym kierowca będzie mógł korzystać z elektronicznego poboru opłat we wszystkich krajach unijnych – mówi agencji Newseria Biznes prof. Wojciech Suchorzewski, specjalista z zakresu inżynierii ruchu i polityki transportowej.

Kraje członkowskie UE powinny mieć gotowe do listopada 2017 roku prawne i technologiczne rozwiązania, które umożliwią wdrożenie europejskiej usługi opłaty elektronicznej (EETS). W listopadzie br. Komisja Europejska wezwała Polskę do dostosowania przepisów. Podczas seminarium zorganizowanego przez Polski Kongres Drogowy 8 grudnia dyrektor Departamentu Dróg i Autostrad w resorcie infrastruktury i budownictwa zapewniał, że przygotowania do wdrożenia EETS trwają. Polska zobowiązała się, że do czerwca 2016 roku gotowe będą przepisy w tym zakresie.

Do czerwca przyszłego roku zostanie podjęta decyzja, jakie ramy prawne trzeba stworzyć, żeby te dyrektywy unijne wykonać. Będą dalej prowadzone rozmowy z koncesjonariuszami, żeby doprowadzić do jakiegoś wspólnego rozwiązania. To mogą być różne technologie, tyle że one muszą ze sobą współpracować. To zadanie jest niesłychanie trudne, ale wydaje mi się, że jedno z najważniejszych do zrealizowania – podkreśla prof. Suchorzewski.

Profesor, jako przewodniczący nieistniejącej już Rady ds. Autostrad, wielokrotnie zwracał uwagę na to, że błędem było wprowadzanie systemu manualnego poboru opłat w momencie, kiedy już znane były technologie poboru elektronicznego. Potem na długie lata pozostawiono kierowcy wybór sposobu płatności. Przez to osoby, które okazjonalnie korzystają z autostrad, nie decydują się na korzystanie z metod automatycznego poboru opłat, tylko wolą płacić manualnie. W okresach szczytowego ruchu powoduje to korki na autostradach.

Nowy resort będzie też rozszerzać system płatności dla samochodów ciężarowych. Dziś viaTOLL obejmuje ok. 3,5 tys. km dróg krajowych, ekspresowych i autostrad, a do 2018 roku ma ich być dwa razy więcej.

System poboru opłat docelowo powinien umożliwiać wprowadzenie opłat na drogach publicznych wszystkich kategorii. Umożliwiać to nie znaczy, że będzie to wprowadzone wszędzie. Potrzebny jest system, który umożliwi nam wykrywanie każdego samochodu, który wjeżdża na odcinek, za korzystanie z którego   pobierana jest opłata. Mam tutaj utopijne, niestety, marzenie na ten temat, że to powinno być tak, że płacimy za korzystanie z drogi, jeżeli z niej korzystamy, a nie płacimy, jak nie korzystamy. Tylko, że to powinno być fiskalnie obojętnie, czyli powinny być zredukowane inne formy opodatkowania obywatela, np. akcyza paliwowa – mówi prof. Suchorzewski.

W ramach obowiązującego Programu Budowy Dróg i Autostrad do 2023 roku ma powstać w Polsce m.in. ok. 3.9 tys. km dróg ekspresowych. Nowych autostrad ma być niewiele, bo trochę ponad 70 km. Będą to jednak kluczowe odcinki uzupełniające drogi A1 i A2. Program powstał za rządów poprzedniej koalicji i pojawiają się zapowiedzi zmian. Jednak prof. Suchorzewski przestrzega przed próbami wprowadzania do niego głębszych zmian. Jak tłumaczy, przygotowanie każdej inwestycji jest niesłychanie trudne i czasochłonne, tym bardziej takie będzie przygotowywanie wszystkiego od nowa.

Jest taka zasada, której mnie nauczono przed laty w Stanach Zjednoczonych, że jak się chce zbudować nową drogę, to potrzeba na to 10 lat. 5 lat trwa dyskusja, czy i  gdzie. Projektowanie i przetargi to kolejne 3 lata, a potem 2 lata realizacji. Czyli 5+3+2, co u nas się sprawdza. Ostrzegałbym przed zakładaniem, że da się to przyspieszyć – mówi prof. Wojciech Suchorzewski.

Coraz więcej start-upów z zagranicy decyduje się na otwarcie działalności w Polsce

CEO Magazyn Polska

Zakładane w Polsce zagraniczne start-upy to ogromnie korzyści dla gospodarki: nowe miejsca pracy, wpływy podatkowe oraz zastrzyk zagranicznego kapitału, który przyciąga kolejnych inwestorów. Fundacja StartUp HUB Poland ocenia, że wynalazcy z innych krajów coraz chętniej wdrażają swoje pomysły w Polsce.

Gospodarka może skorzystać w kilku obszarach z tego, że powstają nowe start-upy, szczególnie zagraniczne. Po pierwsze, są to miejsca pracy. Start-upy w USA zapewniają prawie połowę miejsc pracy w całej gospodarce. To jest bardzo ważne, szczególnie jeżeli szukamy szans dla młodych Polaków, którzy są wysoko wykwalifikowani i gotowi do pracy – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Sadowski, prezes Fundacji StartUp HUB Poland. – Jeżeli projekt osiągnie bardzo dobry zwrot z inwestycji i stanie się dużą firmą, która ma swoje fabryki, centra R&D, to skorzysta na tym również fiskus.

Start-upy stwarzają także szansę na przyciągnięcie kapitału zagranicznego do kraju. Duża liczba zaawansowanych technologicznie firm w Polsce powinna zwrócić uwagę inwestorów na krajowy rynek.

Poza tym Polska zyskuje reputację bardzo dynamicznie rozwijającego się hubu technologicznego nie tylko w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, lecz także na świecie. Ta reputacja jest bezcenna. Miałbym problemy ze zmierzeniem, ile miliardów złotych należałoby zapłacić za promocję, żeby uzyskać porównywalny efekt – mówi Sadowski.

Fundacja StartUp HUB Poland zajmuje się przyciąganiem do Polski takich projektów. Jak podkreśla, potrzebne są do tego konkurencyjne warunki finansowe i możliwości dokapitalizowania.

Mamy już bardzo dużo składników, dobrą infrastrukturę, świetną branżę kreatywną, bardzo dobre usługi wokół start-upów. Mamy dzisiaj dużo kapitału typu venture, a także bardzo dobrą dźwignię publicznych pieniędzy, które wspierają najlepsze projekty o potencjale globalnego wzrostu – wyjaśnia Maciej Sadowski.

Start-upowcy mogą uzyskać wsparcie z programów rodziny BRIdge realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wspólnie z funduszami inwestycyjnymi.

Przeznaczamy pieniądze na tzw. preinkubację, czyli zespół badań i analiz, który potwierdza hipotezy technologiczne i biznesowe danego projektu. Zanim wypuścimy projekt na rynek jako start-up, możemy dokonać wielu analiz, które potwierdzą nam, czy ten projekt ma rację bytu, czy nie. To wszystko robi fundusz BRIdge Alfa. Na koniec jest inwestycja ze strony dużego funduszu typu venture, w naszym przypadku jest to Giza Polish Ventures, oraz wsparcie ze strony NCBiR-u w postaci pieniędzy na rozwój technologii – wyjaśnia Maciej Sadowski.

W tym roku przez stronę www.startuphub.pl zgłosiło się ok. 700 innowacyjnych projektów, które miały szanse rozwinąć się w start-upy. Niemal połowa pochodziła z Ukrainy. Z tych projektów wyłoniono 32 najlepsze. Te z kolei poddano szczegółowym analizom biznesowym, technologicznym, patentowym, prawnym, regulacyjnym, finansowym i pozostało dziewięć projektów, które staną się start-upami.

Są projekty z Rumunii, Łotwy, z obwodu kaliningradzkiego, Ukrainy, a także z Polski – podkreśla prezes Fundacji StartUp HUB Poland. – Jeżeli jesteś wybitnym talentem ze Wschodu bądź z Zachodu, interesuje cię rozwój własnego start-upu, to zapraszamy. Przyjedź, a my ci wytłumaczymy i przetłumaczymy Polskę, opowiemy, co tu można zrobić, z kim i na jakich zasadach.

UE

Za dwa lata polscy maszyniści będą musieli przechodzić szkolenie na symulatorach. Trwają prace nad budową takiego urządzenia

CEO Magazyn Polska

Prace nad innowacyjnym symulatorem lokomotywy są już na ukończeniu. Zaawansowane rozwiązania z dziedziny wizualizacji pozwolą odwzorować realne trasy i warunki, w jakich pracują maszyniści. Demonstracyjna wersja symulatora ma być gotowa pod koniec przyszłego roku. To ważny projekt, szczególnie w kontekście zmian w prawie. Od 2018 roku polscy przewoźnicy będą mieli obowiązek szkolenia maszynistów na symulatorach.

Prace nad innowacyjnym symulatorem prowadzi firma Qumak przy współudziale NCBiR, Instytutu Kolejnictwa i WAT. Oprócz symulatora opracowana zostanie też nowa metodyka szkoleń i ćwiczeń, zgodna z przepisami prawa i regulaminami kolejowymi. Taki zestaw umożliwi szkolenie maszynistów szybciej, taniej i bardziej efektywnie, niż ma to miejsce obecnie.

Projekt symulatora lokomotywy jest nastawiony na poprawę bezpieczeństwa na kolei – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Rafał Trznadel, odpowiedzialny za projekt nowoczesnego symulatora lokomotywy po stronie firmy Qumak. – Dzięki temu urządzeniu możemy poddawać osoby szkolone testom polegającym na tym, że mają do czynienia z sytuacjami nietypowymi, które nie często na szlaku się zdarzają. Natomiast na symulatorze możemy wygenerować ich dowolnie dużo w krótkim czasie.

Dzięki takiej formy szkolenia przyszli maszyniści nie tylko nauczą się obsługi lokomotywy, lecz także będą mogli w bezpiecznych warunkach sprawdzić swoje reakcje na różne zagrożeni. Urządzenie wiernie odwzorują nie tylko zachowanie pociągu, lecz także m.in. innych pojazdów przejeżdżających przez tory. System jest wyposażony w zmapowane szlaki kolejowe w Polsce, co umożliwi przyszłym maszynistom szkolenie na realnych trasach. Symulator korzysta z modelowania 3D i opiera się na  danych pochodzących z Systemu Informacji Geograficznej.

Stosujemy zaawansowane rozwiązania z dziedziny wizualizacji, które mają odzwierciedlić rzeczywistość na szlaku – wyjaśnia Trznadel. – Mamy specjalne skanery przestrzeni, które dostosowują perspektywę naszego obrazu do pozycji maszynisty. Kiedy osoba szkolona wykonuje ruch głową, to obraz na wszystkich monitorach, które go otaczają w pojeździe trakcyjnym w symulatorze, również się do tego dostosowuje.

Najważniejszymi częściami symulatora są platforma z kabiną oraz moduł wizualizacji i symulacji odpowiedzialny za obraz i dźwięk oraz sterujący platformą kabiny. Urządzenie ma przygotowywać do pracy maszynistów, ale – jak podkreśla spółka Qumak – rozwiązania i technologie będą można wykorzystać w przyszłości do budowy symulatorów innych pojazdów, nie tylko szynowych.

Symulator powstaje we współpracy z Wojskową Akademią Techniczną, Instytutem Kolejnictwa oraz Centrum Kształcenia Ustawicznego w Inżynierii Komunikacyjnej „IKKU”. Qumak jest liderem tego konsorcjum.

To jest projekt demonstratora, pokazuje on naszą gotowość technologiczną. Docelowo z tej technologii będą korzystać przewoźnicy, którzy od stycznia 2018 roku będą zobligowani do szkolenia swoich maszynistów z użyciem symulatorów – mówi przedstawiciel firmy Qumak. – Będziemy myśleli o ekspansji poza Polskę. Nasz produkt na pewno będzie konkurencyjny, zarówno pod względem rozwiązań, które oferuje, jak i pod względem ceny.

Projekt badawczo-rozwojowy o wartości 13,1 mln zł prowadzony jest w ramach konkursu „Demonstrator+” Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Prace są dość zaawansowane, projekt ma zostać ukończony w listopadzie 2016 roku, na razie przebiega zgodnie z harmonogramem – informuje Rafał Trznadel.

UE

Nawet 300 zł za godzinę może zarobić pracownik sezonowy tuż przed świętami

CEO Magazyn Polska

W tym roku przedświąteczne prace sezonowe są lepiej wynagradzane. Stawki wzrosły średnio o 10 proc. ze względu na mniejszą liczbę chętnych do pracy. W najgorętszym okresie tuż przed świętami i w Wigilię osoby pracujące w charakterze mikołaja mogą liczyć nawet na 300 zł za godzinę. Święta Bożego Narodzenia to także dobry okres dla osób przedsiębiorczych, które pomogą zorganizować kolację wigilijną, upieką ciasta czy zrobią świąteczne zakupy.

Boom na rynku pracy sezonowej notuje się w Polsce dwa razy: w okresie wakacji letnich, czyli od czerwca do końca września, oraz przed świętami Bożego Narodzenia. Już w połowie listopada wzrasta zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych. Poszukiwani są zwłaszcza kurierzy, sprzedawcy, magazynierzy, hostessy oraz osoby pracujące w charakterze mikołajów, elfów lub śnieżynek.

Stawki można podzielić na dwa segmenty. To są stawki w pracach podstawowych, czyli magazyny, promocje, pakowacze, i tutaj stawki wahają się między 9 a 20 zł. Drugim segmentem są usługi typowo świąteczne związane z usługami mikołajów, śnieżynek, elfów, aniołków. I tutaj stawki mogą osiągnąć nawet w okresie typowo świątecznym i wigilijnym 300 zł za godzinę – mówi agencji informacyjnej Newseria Marek Jurkiewicz, dyrektor generalny infoPraca.

W okresie przedświątecznym na najlepsze stawki mogą liczyć osoby pracujące jako mikołaje i śnieżynki. Ci pierwsi mogą zarobić od 20 zł za godzinę pracy przy roznoszeniu ulotek do 300 zł za godzinę tuż przed Wigilią, na imprezie świątecznej. Śnieżynki są w stanie zarobić od 12 zł za godzinę pracy hostessy w galerii handlowej do 70 zł jako pomoc mikołaja i nawet 400 zł za kilka godzin pracy podczas imprezy dla dzieci. Nieco niższe stawki obowiązują w pracach podstawowych: 8–15 zł za godzinę sprzedaży karpia lub ozdób świątecznych, 9–13 zł za godzinę pakowania prezentów oraz 7–10 zł za godzinę pracy przy sprzedaży opłatków. W tym roku stawki będą wyższe o min. 10 proc. ze względu na niskie zainteresowanie pracą tymczasową.

Gdybyśmy porównywali 2014 i 2015 rok to zauważalna jest mniejsza podaż pracowników. Trudniej znaleźć osoby, które chciałyby się zająć pracą dorywczą. Chociaż można całkiem przyjemne pieniądze na tym zarobić, to jest to zajęcie w określonym czasie, a ludzie są bardziej zainteresowani podjęciem stałej pracy, nie w formie dorywczej – mówi Marek Jurkiewicz.

Okres przedświąteczny to także doskonały czas dla osób przedsiębiorczych, które potrafią wykorzystać okazję i rozpoznać aktualne potrzeby rynku. Osoby uzdolnione manualnie mogą się zająć własnoręcznym wykonywaniem ozdób świątecznych, pasjonaci gotowania mogą sprzedawać wykonane przez siebie wypieki lub pierogi. Wiele osób ucieszy się z usługi personal shoppera, który w zastępstwie zrobi przedświąteczne zakupy, albo sprzątaczki, która nie tylko posprząta, lecz także udekoruje wnętrze ozdobami świątecznymi.

Wykazując się przedsiębiorczością i odpowiednimi umiejętnościami, można w tym okresie zarobić całkiem przyzwoicie, bo ludzie są dziś bardzo zabiegani. Nie każdy ma niestety czas na przygotowanie kolacji wigilijnej, w związku z tym zapotrzebowanie na tego typu usługi rośnie – mówi Marek Jurkiewicz.

Boom na pracę tymczasową kończy się tuż po świętach, choć przedstawiciele niektórych branż mogą nieźle zarobić jeszcze w sylwestra. Do pracy w ostatnią noc w roku poszukiwani są przede wszystkim kelnerzy, animatorzy imprez, nianie i opiekunki, DJ-eje i tancerze. Mogą oni liczyć na stawki nawet trzykrotnie większe niż w ciągu roku.

Popołudniowy komentarz walutowy z 18.12.2015 Marci Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 18.12.2015 Marci Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Zamiast zabawki – konto, czyli przegląd najlepszych bankowych prezentów

Święta to nie tylko czas rodzinnych spotkań, ale i prezentów. Jacek Kasperczyk, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl, przygotował zestawienie najlepszych finansowych prezentów m.in. dla nastolatków, kobiet oraz tych aktywnych.

Dla nastolatka

Jak połączyć nowoczesność i bezpieczeństwo? Dla nastolatka najlepsze będą karty pre-paid. Ich działanie przypomina telefon na kartę – można nią płacić wyłącznie po uprzednim doładowaniu. Co więcej, najnowsze karty pre-paid nie mają już formy plastiku. Obecnie są one oferowane jako specjalne naklejki, breloki, a nawet zegarki. Szeroką gamę kart tego typu można znaleźć chociażby w banku BZ WBK.

Dla młodych

Prezentem finansowym adresowanym do ludzi młodych, tych którzy jeszcze nie ukończyli 35. roku życia, jest program wspierający dokonywanie zakupu własnej nieruchomości. Rozwiązanie to umożliwia uzyskanie państwowego dofinansowania w kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych, co jest naprawdę olbrzymią pomocą na starcie. Zgodnie z zapisami ustawy program MdM ma działać do 30 września 2018 r.

Dla przedsiębiorczej kobiety

Kobiety dbają nie tylko o swój wygląd, nastrój czy najbliższych, ale też o swoje własne finanse. Instrumentem przygotowanym specjalnie dla nich, pozwalającym dokonywać zakupów w tysiącach sklepów i punktach usługowych, a do tego umożliwiającym uzyskanie różnego typu rabatów, jest karta kredytowa Impresja oferowana przez Bank Millennium. Pozwala ona korzystać z programu rabatowego Buy&Smile, oferującego zniżki nawet do 55 proc. u różnych partnerów handlowych, jak np. w salonach APART, Sephora, Venezia, MaxMara, itd.

Dla prawdziwego mężczyzny

Dla mężczyzn Bank Millennium przygotował kartę dla tzw. prawdziwych facetów. Karta ALFA oferuje zniżki w takich sklepach jak Leroy Merlin, Empik, Inter Cars czy GO Sport – czyli w podmiotach, w których to mężczyźni zazwyczaj dokonują zakupów.

Dla potrzebujących gotówki

W życiu zdarzają się chwile, w których nagle potrzebne są pieniądze – awaria pralki czy też samochodu. Ciekawym rozwiązaniem umożliwiającym pozyskanie szybkiej i darmowej gotówki jest kredyt oferowany przez Getin Bank. Produkt o wdzięcznej nazwie „Darmowa Pożyczka” pozwala uzyskać sumę do 2 tys. zł bez konieczności ponoszenia opłat. Trzeba jednak zaznaczyć, że oferta ta jest skierowana wyłącznie do nowych klientów tego banku.

Dla osób w ciągłym ruchu

Ciekawym prezentem dla osób nieustannie zmieniających miejsce swojego pobytu jest konto mobilne. Konto to pozwala zabierać ze sobą rachunki w smartfonie, tablecie czy też innym urządzeniu przenośnym. Rozwiązania tego typu są dostępne niemal w każdym banku, choć prym wiodą te największe: PKO BP, Pekao SA, Citi Handlowy, Raiffeisen Polbank, Alior Bank, ING, BZ WBK czy Bank Millennium.

Dla wymieniających walutę

Osoby często podróżujące za granicę lub posiadacze walutowych kredytów hipotecznych zmagają się z problemem szybkiej i, co najważniejsze, bezpiecznej wymiany polskiej waluty na euro, franki szwajcarskie czy też dolary amerykańskie. Z myślą o nich kantor internetowy Alior Banku przygotował promocję polegającą na 30 proc. obniżce stosowanych przez siebie spreadów, ważną przez okres 6 miesięcy. Promocja dotyczy wyłącznie nowych klientów tego banku i obejmuje rejestracje dokonane do dnia 31 stycznia 2016 r.

Dla bystrzaków

Cena danego dobra czy usługi ma duże znaczenie. W myśl tej idei powstało Konto SMART dostępne w Banku Smart. Rachunek ten nie dość, że jest prowadzony całkowicie bezpłatnie, to jeszcze nie wymaga od klienta spełniania jakichkolwiek warunków w postaci zasilania czy dokonywania płatności kartą. Idealny prezent nie tylko dla bystrzaków.

Dla szczęśliwych – lokata Happy

Ostatni prezent finansowy jest skierowany do wszystkich szczęśliwych posiadaczy nadwyżek finansowych. Pod nazwą Lokata HAPPY kryje się trzymiesięczny depozyt, który jest obecnie najlepszy na rynku do kwoty 10 tys. zł. Co więcej, lokata ta nie wymaga od klienta zakładania żadnych dodatkowych produktów.

Prezenty otrzymywane od banków to dość rzadki widok na krajowym rynku produktów finansowych. Na szczęście, wszystkie opisane wyżej rozwiązania wyłamują się z tego stereotypu. Każde z nich jest bowiem na tyle atrakcyjnym rozwiązaniem, że śmiało może ubiegać się o miano prezentu świątecznego. A co najważniejsze nie są one dostępne tylko przed świętami, ale przez dwanaście miesięcy nadchodzącego roku.

Udana próba ciśnieniowa w Elektrociepłowni Grupy Azoty Kędzierzyn

Pomyślnie zakończyła się pierwsza ciśnieniowa próba wodna kotła parowego w nowo budowanej elektrociepłowni na potrzeby Grupy Azoty ZAK S.A., realizowanej przez RAFAKO S.A. To kolejny kamień milowy tej inwestycji. Podsumowanie dotychczas zrealizowanych prac odbyło się 16 grudnia przy udziale przedstawicieli zarządów inwestora i wykonawcy.

 

Udana próba ciœnieniowa w Elektrociepłowni Grupy Azoty Kędzierzyn (5)Prace przy powstającej w Kędzierzynie-Koźlu Nowej Elektrociepłowni idą pełną parą, a pomyślne przeprowadzenie próby szczelności kotła parowego kończy kolejny ważny etap realizacji kontraktu  zawartego przez RAFAKO S.A. z Grupą Azoty ZAK S.A w 2014 r. Uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod inwestycję odbyło się w maju 2015 r., a w sierpniu – podwieszenie walczaka.

 – Za nami już kilka ważnych etapów tej inwestycji, która jak dotąd przebiega zgodnie z harmonogramem i jest zaawansowana w ponad 60 proc. Pierwsza próba wodna, czyli próba szczelności kotła również przebiegła prawidłowo. Za nami bardzo ważny kamień milowy tej inwestycji. Ale dzisiejszy dzień jest symboliczny także z innego powodu – na budowę dotarł największy element, czyli 80 metrowy komin – mówiła Agnieszka Wasilewska – Semail, Prezes Zarządu RAFAKO S.A., dziękując inwestorowi za dotychczasową, wzorową współpracę. – Zaraz po Jaworznie, to drugi nasz największy projekt kompletnego bloku energetycznego. Każda taka inwestycja to skomplikowany proces. Wiąże się z nią nie tylko dostawa tradycyjnych dla RAFAKO części kotłowych, czy też instalacji ochrony środowiska, ale kompletnego bloku. A to jest już zupełnie inne wyzwanie – podkreśliła Agnieszka Wasilewska – Semail.

 – Powodów do dzisiejszego spotkania jest kilka. Poza przeprowadzoną właśnie próbą ciśnieniową kotła jest to dostarczenie 80 metrowego komina, który wpisze się w pejzaż zarówno naszych zakładów, jak i całego Kędzierzyna – podkreślił Adam Leszkiewicz, prezes Grupy Azoty ZAK S.A. – Bardzo nas cieszy, że prace nad jedną z naszych najważniejszych inwestycji przebiegają zgodnie z planem, że te ambitne cele, które sobie postawiliśmy z wykonawcą Elektrociepłowni, czyli RAFAKO S.A., udaje się wspólnie realizować. Nowa Elektrociepłownia będzie służyła nie tylko Zakładom, ale także całemu miastu i to jest dla nas bardzo ważne. Równie istotny jest szeroki wymiar gospodarczy inwestycji, czyli fakt, że będzie zasilana przez nasze dobro narodowe – polski węgiel – podkreślał Adam Leszkiewicz, prezes Grupy Azoty ZAK S.A.

Udana próba ciœnieniowa w Elektrociepłowni Grupy Azoty Kędzierzyn (2)Podstawowym paliwem w nowo powstającej elektrociepłowni będzie węgiel. – Mimo zauważalnych zmian mentalnych co do przyszłości węgla w naszym otoczeniu i w przemyśle, uważam, że jeszcze długo zostanie on ważnym, jeśli nie najważniejszym źródłem energii. To, z czym mamy do czynienia w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie zadecydowano, że właśnie polski węgiel będzie źródłem energii dostarczającym ciepło i prąd dla tak potężnego zakładu jak ZAK, świadczy o tym, że jest to działanie przemyślane. Na pewno oparte o kryterium bezpieczeństwa i racjonalności wykonania. Trzeba mieć świadomość tego, że technologie węglowe są w tej chwili już tak opanowane, że mamy zapewnianą pełną ochronę środowiska, jak i ekonomikę funkcjonowania. Jesteśmy również gotowi na dostarczanie instalacji i technologii, które jeszcze lepiej dbają o środowisko, niż jest to obecnie wymagane. Z pewnością technika dzisiejsza umożliwia bezpieczne i ekologiczne spalanie węgla, a to daje nam gwarancję, że będziemy mogli spokojniej myśleć o tym, czy wystarczy nam źródeł energii do produkcji ciepła i prądu w naszym kraju – stwierdził Krzysztof Burek, wiceprezes Zarządu, Dyrektor Handlowy RAFAKO S.A., obecny na uroczystości w Kędzierzynie-Koźlu.

Pomyślny wynik próby ciśnieniowej, czyli szczelności kotła, jest jednym z istotnych elementów realizacji inwestycji. – Teraz możliwe będzie wejście na inne fronty robót związanych z kotłem, czyli izolacja kotła, podłączanie wszystkich rur oraz rurociągów łączących kocioł z maszynownią – mówi Karol Sawicki, dyrektor Projektu Grupy Azoty ZAK S.A z RAFAKO S.A. – Taką próbę robi się po to, żeby sprawdzić, czy zmontowana instalacja jest szczelna. Przeprowadza się ją zgodnie z instrukcją i normami. Napełnia się całą instalację wodą. Następnie po napełnieniu i odpowietrzeniu całej instalacji podnosi się ciśnienie do przewidzianego w instrukcji poziomu, w tym wypadku były to 174 Bary. Ciśnienie próbne utrzymywane jest przez godzinę, w tym czasie sprawdza się szczelność wszystkich połączeń, czy nie ma żadnego przecieku. Po upływie przewidzianego czasu, jeśli wszystko jest dobrze, obniża się temperaturę do ciśnienia roboczego, czyli takiego, pod którym kocioł będzie pracował, wynosi ono 81 Barów. Instalację poddaną próbie obserwuje się dalej i po pozytywnym wyniku obniża się ciśnienie do zera. Wtedy można powiedzieć, że próba zakończyła się  z powodzeniem – tłumaczy K. Sawicki.

Podczas budowy tego typu inwestycji symbolicznie podkreśla się kilka ważnych etapów realizacji. Pierwszy z nich to podwieszenie walczaka, tzw. chrzest walczaka, który w tym przypadku odbył się 6 sierpnia br. Kolejny to właśnie próba szczelności kotła. Oficjalne podsumowanie tego etapu odbyło się 16 grudnia w Kędzierzynie – Koźlu. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele zarządu RAFAKO S.A. oraz zarządu Grupy Azoty ZAK S.A.

W niedalekiej przyszłości próbie będą poddane jeszcze instalacje, które zostaną podłączone do tego kotła, czyli wszystkie rurociągi.

Wytwarzający parę kocioł jest podstawowym elementem elektrociepłowni. Po nowym roku rozpocznie się łączenie  turbiny z kotłem. – Wszystkie pozostałe roboty też są już zaawansowane, czyli m.in. chłodnia wentylatorowa, która będzie chłodziła wodę w obiegu całej instalacji, następnie sprężarkownia, magazyn sorbentu oraz cały układ nawęglania, elektrofiltr, układ odsiarczania spalin. Wszystkie obiekty są realizowane zgodnie z planem – zapewnia dyrektor K. Sawicki z RAFAKO S.A.

W niedługim czasie planowane są kolejne prace, m.in.: montaż technologiczny urządzeń, zamknięcie budynków po stronie budowlanej, bo budowa elektrociepłowni to nie tylko technologia, ale i wyposażenie stricte budowlane, czyli wentylacja, klimatyzacja, cały układ sterowania instalacją. – Przez najbliższe 6 miesięcy czeka nas okres wzmożonych prac montażowych i wykończeniowych. Obecnie na budowie pracuje 280 – 300 robotników. Natomiast po nowym roku pracowników będzie już około 500 osób – wylicza Karol Sawicki.

Inwestycja, o której mowa to realizacja etapu 1 zadania inwestycyjnego p.n. „Nowa elektrociepłownia w Grupie Azoty Zakładach Azotowych Kędzierzyn S.A.”, zawierająca budowę, dostawę urządzeń i usług oraz uruchomienie kotłowni z kotłem pyłowym, o wydajności 140 Mg/h pary o temperaturze 495st. C i ciśnieniu 7,5 MPa, opalanym węglem kamiennym, budowę i dostawę urządzeń i usług oraz uruchomienie turbozespołu upustowo – kondensacyjnego o mocy ok. 25 MWe w istniejącej maszynowni, o parametrach wlotowych pary: temperatura 490 st. C i ciśnienie 7,0 MPa. Kędzierzyńska elektrociepłownia będzie nowoczesnym obiektem produkującym energię elektryczną na potrzeby Grupy Azoty KĘDZIERZYN, spełniającym surowe normy środowiskowe obowiązujące od 2016 r. Dzięki zastosowanej technologii obiekt zapewni inwestorowi 7- krotne obniżenie zużycia energii elektrycznej i 5-krotny spadek emisji pyłów. Popioły, otrzymywane w procesie spalania węgla jako produkt uboczny, będą sprzedawane do okolicznych cementowni, co rozwiąże problem ich składowania.

Przypomnijmy, budowana na potrzeby Grupy Azoty elektrociepłownia to kompletna jednostka, która oprócz kotła, będzie wyposażona we wszelkiego rodzaju instalacje, min. odsiarczania i odazotowania spalin. Projekt realizowany jest przez RAFAKO S.A. w formule EPC (Engineering, Procurement, Construction).

Przyjęty harmonogram zakłada, że realizacja całej inwestycji wyniesie 29 miesięcy i zakończy się w październiku 2016 r.

Zoptymalizuj podatki na koniec roku dzięki IKZE!

W grudniu jesteśmy zajęci świątecznymi zakupami, w myślach tworzymy listy prezentów czy spis potraw, które będą nam towarzyszyć przy wigilijnym stole. W grudniu planujemy także gdzie, z kim i w jakiej kreacji będziemy bawić się w noc sylwestrową. Jednak grudzień to nie tylko świąteczny miesiąc, w którym żegnamy stary rok, ale również ostatnia szansa na zoptymalizowanie podatków za kończący się rok kalendarzowy. Możliwości obniżenia podatku wbrew pozorom nie jest zbyt wiele. Niektóre wymagają od nas długofalowych działań, których nie zdążymy zrealizować w niespełna miesiąc. Z pomocą przychodzi Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego, które możemy założyć nawet w ostatnim momencie i skorzystać z ulgi podatkowej, której wartość zależy od wysokości wpłaty.

„Mimo, że z ulg podatkowych korzystają miliony Polaków, to nie zawsze zdajemy sobie sprawę ze wszystkich dostępnych możliwości, jakie pozwolą nam zaoszczędzić niekiedy bardzo konkretne kwoty. Takim przykładem jest Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego – stosunkowo nowy produkt, obecny na rynku od 2012 roku. Powstało ono jako poszerzenie wachlarza dostępnych narzędzi indywidualnego oszczędzania na emeryturę. Konto IKZE określone jest limitem wpłat w danym roku, jednak już od nas zależy częstotliwość i wysokość danej wpłaty. Możemy wpłacać równe raty miesięczne, nieregularne kwoty w dogodnym momencie, lub jednorazowo wpłacić maksymalny limit. Zróżnicowane sposoby wpłat w połączniu z ulgą podatkową tworzą z IKZE niezwykle atrakcyjny produkt, zwłaszcza dla ludzi młodych czy przedsiębiorców, którzy dzięki IKZE mogą odzyskać od fiskusa nawet 1 520,26 zł za 2015 r. Olbrzymią zaletą IKZE jest także możliwość zamknięcia konta w dowolnym momencie” – komentuje Jacek Treumann, członek zarządu Legg Mason Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych SA.

Co warto wiedzieć o IKZE

  • Konto IKZE określone jest limitem wpłat za dany rok – w 2015 roku możemy wpłacić do 4 750,80 zł. Warto jednak dodać, że całą kwotę możemy wpłacić jednorazowo (np. w grudniu), a i tak będziemy mogli skorzystać z pełnej ulgi podatkowej.
  • Ulga podatkowa za 2015 r. może wynieść do 855,14 zł, jeśli płacimy PIT 18% lub nawet do 1 520,26 zł, jeśli płacimy PIT 32%.
  • Zarówno limit wpłat, jak i wysokość ulgi podatkowej z IKZE, z roku na rok ulega zmianie.
  • IKZE jest zwolnione od 19% podatku od zysków (dochodów kapitałowych).
  • Indywidulane Konto Zabezpieczenia Emerytalnego podlega dziedziczeniu. Warto zaznaczyć, że osoba, która odziedziczy oszczędności zebrane na IKZE, nie będzie musiała uiścić podatku od spadków i darowizn.
  • Można być posiadaczem tylko jednego konta IKZE.
  • Podatek ryczałtowy w wysokości 10% pobierany jest od kwoty wypłaty (jednorazowej lub w ratach) na emeryturze. W przypadku wcześniejszego zwrotu, otrzymaną kwotę (wpłaty z uwzględnieniem zysków/straty) należy doliczyć do dochodu przy rocznym rozliczeniu PIT.