D. Winek (BGŻ): Rząd wciąż zbyt optymistycznie prognozuje wzrost PKB w 2015 r. Wpływy z VAT i CIT będą niższe

CEO Magazyn Polska

Dziś rząd ma przyjąć projekt budżetu na 2015 r., który będzie zakładał wolniejszy wzrost PKB oraz cen w stosunku do czerwcowych założeń. Według informacji „Gazety Wyborczej” nowy projekt zakłada wzrost gospodarczy na poziomie 3,4 proc. i inflację w wysokości 1,2 proc. Zdaniem głównego ekonomisty BGŻ gospodarka będzie rosła znacznie wolniej – w 2015 r. dynamika PKB wyniesie 2,6-2,8 proc., wskutek czego pojawi się luka w budżecie.

Mimo że rząd zdecydował się na nieznaczne korekty w dół prognoz wzrostu gospodarczego, wydaje się jednak, że są one nadmiernie optymistyczne. W tej chwili szacujemy, że w końcu tego roku dynamika PKB obniży się do około 2,5-2,6 proc. rok do roku, a na początku przyszłego roku dynamika w pierwszym kwartale może spaść do 2,1-2,2 proc., przy nieznacznej poprawie koniunktury w kolejnych kwartałach. W takiej sytuacji wzrost gospodarczy w 2015 roku najprawdopodobniej będzie poniżej 3 proc., może będzie to 2,6 proc., może 2,8 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Dariusz Winek, główny ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej.

W ustawie budżetowej na 2015 r. rząd zakłada, że PKB urośnie o 3,4 proc. w ujęciu rocznym, inflacja wyniesie 1,2 proc., z kolei bezrobocie na koniec 2015 r. spadnie do 11,8 proc. – ustaliła „Gazeta Wyborcza”. Dochody budżetu państwa mają wynieść 297,3 mld zł, a wydatki 343,3 mld zł. To oznacza, że według tego projektu deficyt budżetowy obniży się tylko o niecałe 1,5 mld zł – z 47,5 mld zł według planu na 2014 r. do 46,08 mld zł w 2015 r.

Jeżeli chodzi o założenia dotyczące inflacji, to one są stosunkowo bezpieczne. W tej chwili wiadomo, że inflacja jest na bardzo niskim poziomie, w najbliższym czasie czeka nas kontynuacja deflacji. Przy oczekiwanym stopniowym wzroście na przestrzeni 2015 roku wydaje się jednak, że inflacja na koniec roku nie przekroczy 2 proc. Średniorocznie szacujemy, że może to być 1,4-1,5 proc. – mówi Winek.

Jeszcze w opublikowanym w czerwcu 2014 r. projekcie budżetu na przyszły rok rząd prognozował, że PKB w przyszłym roku urośnie o 3,8 proc. Poprzednia projekcja MF zakładała także szybszy średnioroczny wzrost cen (2,3 proc. w 2015 r.). W rezultacie na przyszłoroczne wpływy do budżetu negatywnie oddziaływać będzie także niższa inflacja. Eksport netto nie będzie w przyszłym roku motorem wzrostu PKB, w czym zastąpi go krajowa konsumpcja i inwestycje – przewiduje Winek.

Struktura prawdopodobnie będzie oparta na popycie wewnętrznym, co jest dobre dla budżetu państwa. Niemniej przy tak dużej dysproporcji, jeżeli chodzi o prognozy, może zabraknąć wpływów budżetowych z podatku VAT i ewentualnie z podatku CIT – ocenia główny ekonomista BGŻ.

Zgodnie z czerwcowym projektem budżetu na 2015 r. rząd planował obniżkę deficytu sektora finansów publicznych do 2,7 proc. PKB według metodologii ESA 2010. Zdaniem Dariusza Winka przeszkodą w spełnieniu tego celu może być dalsze pogorszenie sytuacji na Ukrainie wraz z konsekwencjami w postaci sankcji, zerwania przepływu towarów i kapitału między UE i Rosją. Ponadto na początku przyszłego roku rząd może poluzować politykę fiskalną ze względu na jesienne wybory parlamentarne.

To jest okres przedwyborczy, więc na pewno będzie na to duża presja. Zatem może się okazać, że duże wydatki na początku roku mogą nie znajdować pokrycia w przychodach i oczekiwanie na poprawę koniunktury może się nie ziścić – wskazuje Winek.

Przy zakupie polisy turystycznej Polacy kierują się już nie tylko ceną. Głównie patrzą na zakres świadczeń

O wyborze polisy turystycznej decyduje nie tylko cena (56 proc.), lecz także zakres świadczeń oferowanych przez ubezpieczyciela (78 proc.) – wynika z badania Europ Assistance. Każda polisa – nawet z bardzo wysokimi sumami ubezpieczenia – zawiera wyłączenia. Eksperci radzą, żeby zapoznać się z nimi przed wyjazdem, by uniknąć rozczarowania i ewentualnych strat finansowych.

Dla ubezpieczających się turystów najbardziej użyteczne świadczenia to organizacja i pokrycie kosztów leczenia (87 proc.) i transport medyczny (67 proc.) – tak wskazali pytani przez firmę Europ Assistance.

Są polisy, które mają bardzo wysokie sumy ubezpieczenia i gwarantują nam bardzo duże zwroty kosztów leczenia i transportu do kraju oraz rozszerzają odpowiedzialność ubezpieczyciela. Trzeba jednak pamiętać, że w polisach zawsze są jakieś wyłączenia – mówi Małgorzata Morańska z Europ Assistance.

Dołączane do każdej polisy Ogóle Warunki Ubezpieczenia (OWU) określają sytuacje, podczas których firma może odmówić udzielenia pomocy czy wypłaty odszkodowania. W ten sposób ubezpieczyciele zdejmują z siebie odpowiedzialność np. za zdarzenia wynikające z winy właściciela polisy.

Odmowa realizacji polisy ma miejsce najczęściej, gdy nieszczęśliwy wypadek za granicą spowodowany był na przykład spożywaniem alkoholu albo amatorskim uprawianiem sportów, a dokument nie obejmował takich ryzyk i zdarzeń – wskazuje Morańska.

Podstawę do wyłączenia odpowiedzialności stanowi również podróż do kraju, gdzie panuje epidemia lub też do miejsc objętych konfliktem, gdzie zdarzają się ataki czy zamieszki.

Firma może odmówić wtedy wypłaty odszkodowania bądź pomocy, ponieważ ubezpieczony udał się do tego kraju na własną odpowiedzialność – mówi Morańska.

Na zakres umowy ubezpieczenia powinny zwrócić szczególną uwagę osoby przewlekle chore.

Ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania i pomocy, gdy nieszczęśliwy wypadek nastąpi z powodu przyjmowanych leków, wystąpienia objawów choroby przewlekłej czy gorszego samopoczucia – twierdzi Morańska. – Warto, aby osoby przewlekle chore, udając się na urlop, rozszerzyły polisę o zdarzenia wynikające z ich przypadłości.

Jak podkreśla, turysta w każdej chwili – również już na wyjeździe – może rozszerzyć zakres posiadanej polisy. Trzeba jednak pamiętać, że ubezpieczyciele nie robią tego od razu.

Ubezpieczyciele stosują wówczas kilkudniową karencję. Oznacza to, że nowa polisa zacznie nas chronić dopiero w ciągu 2-3 dni od daty zakupu – podkreśla przedstawicielka Europ Assistance.

Eksperci radzą, by przed wyjazdem zapoznać się ze szczegółami Ogólnych Warunków Ubezpieczenia. Przypadek, kiedy ubezpieczyciel odmówi turyście pomocy i zwrotu kosztów, może oznaczać dla niego poważne konsekwencje finansowe. Przykładowo, jak wynika z danych Towarzystwa Ubezpieczeniowego Europa, nagła wizyta z bolącym zębem w prywatnym gabinecie w Chorwacji to koszt ok. 250 euro. Natomiast przetransportowanie pacjenta z Turcji do Polski lotem sanitarnym kosztuje ok. 18 tys. euro.

Wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela są możliwe również w przypadku takich sytuacji, jak zagubienie bagażu.

Polskie firmy IT są skazane na sukces. Pod warunkiem dostępu do specjalistów z branży

CEO Magazyn Polska

Intensywny rozwój branży IT na świecie to dla polskich firm ogromna szansa, tym bardziej że na rynkach zachodnich cieszą się dużym uznaniem. Poważną barierą w rozwoju może być jednak brak dostępu do wykwalifikowanej kadry informatyków. Liczba absolwentów uczelni technicznych wciąż jest niedostateczna.

Powoli zaczyna brakować dobrych inżynierów, specjalistów zakresie produkcji oprogramowania czy jego testowania. Co ciekawe, jeżeli patrzymy na globalne wskaźniki, czyli na liczbę studentów i liczbę uczelni technicznych, jest tego bardzo dużo, widać jednak, że to nie wystarcza – mówi agencji Newseria Biznes Mariusz Topór, menadżer ds. rozwoju spółki Ericpol, dostawcy m.in. oprogramowania dla firm oraz usług konsultingowych i outsourcingowych.

Braki w zasobach kadrowych mogą być najpoważniejszą przeszkodą w rozwoju globalnym polskich firm z branży informatycznej.

–  Powinniśmy zwrócić uwagę na edukację, być może zmianę modelu edukacji, bo ten obecny jest niewydolny i długotrwały. Oczywiście dobrze jest mieć informatyka, który studiował 5 lat, był na kilku praktykach i jeszcze gdzieś popracował, z tym że to powoli przestaje wystarczać. Ten okres jest zbyt długi – uważa Mariusz Topór. – Wydaje mi się, że wyzwania są dwa, czyli rozbudowa obecnego systemu edukacji, a z drugiej strony jego przemodelowanie, aby ten proces był bardziej efektywny.

Jak podkreśla, Ericpol nie czeka jednak na zmiany w polskim systemie, tylko stara się sam radzić sobie z tym zagrożeniem. Firma podejmuje działania, by efektywnie i w krótkim czasie przygotowywać informatyków do pracy. Chce tę aktywność rozwijać, by wyprzedzać demografię.

Oprogramowanie będzie coraz powszechniejsze i coraz bardziej skomplikowane, w związku z tym jest coraz większe zapotrzebowanie na informatyków. I dotyczy to starej Europy w sposób tak samo bolesny, jak i nas. Na dokładkę informatycy na Zachodzie są jeszcze drożsi niż u nas, więc pod warunkiem że będziemy mieć odpowiedni zasób pracowników i będziemy w stanie dostarczać usługi, jesteśmy skazani na sukces. To tylko kwestia czasu – podkreśla menedżer ds. rozwoju w Ericpolu.

Ericpol jest największym polskim eksporterem z branży teleinformatycznej. Blisko 90 proc. przychodów spółki pochodzi z zagranicznych rynków. Kluczowy jest rynek DACH, czyli Niemiec (D), Austrii (A) oraz Szwajcarii (CH). Ten kierunek rozwoju i ekspansji spółka uważa za strategiczny. Rozwojowi na Zachodzie sprzyjać będzie również pewne ograniczenie aktywności na rynkach wschodnich ze względu na napiętą sytuację polityczną.

W krajach DACH działamy w branży ubezpieczeniowej oraz M2M (z ang. machine to machine – komunikacji między urządzeniami – red.) – wskazuje Mariusz Topór. – Zajmujemy się oprogramowaniem w komunikacji pomiędzy człowiekiem a maszyną, np. samochodem. Funkcjonujemy w obszarze elektroniki związanej z tzw. infotainment [informacja + rozrywka – red.], a to jest ogromna, niewidoczna praca, która odbywa się pod obudową. Na rynkach Europy Zachodniej działamy również w branży telekomunikacyjnej. Współpracujemy może nie z bezpośrednimi operatorami, ale z firmami, które wobec nich pełnią funkcje dostawców. To jest nasz podstawowy biznes.

Dotychczas Ericpol zrealizował ponad 800 projektów w 75 krajach. Firma posiada biura w Łodzi, Krakowie i Warszawie oraz spółki zależne na Białorusi, Ukrainie i w Szwecji.

Codziennie kilkanaście tysięcy osób korzysta z rowerów miejskich

CEO Magazyn Polska

Codziennie kilkanaście tysięcy Polaków korzysta z rowerów miejskich. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2014 roku miejskie jednoślady wypożyczono dwa miliony razy. W większości dużych miast rowery stały się podstawowym środkiem komunikacji, pozwalającym przemieszczać się szybko i stosunkowo tanio.

Według informacji firmy Nextbike Polska liczba użytkowników rowerów miejskich stale rośnie. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy sezonu 2012 roku firma Nextbike odnotowała 347,5 tys. wypożyczeń. Rok później liczba ta sięgnęła 1,7 mln. W analogicznym okresie tego roku użytkownicy dokonali już ponad 2 mln wypożyczeń. Tylko w Warszawie codziennie rower wypożycza 8 tys. osób. 300 tys. osób korzysta z rowerów miejskich regularnie, niemal każdego dnia. W Warszawie jeden rower wypożyczany jest 4-5 razy w ciągu dnia.

Zanotowaliśmy w tej chwili w samej tylko Warszawie ponad 3,5 mln wypożyczeń od początku istnienia tego systemu, czyli od dwóch lat. W całej Polsce jest to już znacznie ponad 4 mln wypożyczeni. We flocie Nextbike w Polsce jeździ blisko 4,5 tys. rowerów, w tym roku przekroczymy tę magiczną liczbę 5 tys. – mówi Tomasz Wojtkiewicz, prezes Nextbike Polska, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Zdaniem ekspertów moda na rowery, nie tylko miejskie, wpisuje się w nowoczesny styl życia. Zwolennicy ekologii coraz chętniej zamieniają zanieczyszczające środowisko samochody na jednoślady. Pojazdy te pozwalają także na szybkie przemieszczanie się i unikanie plagi wszystkich dużych miast, czyli korków. Ogromne znaczenie ma także moda na zdrowy tryb życia. Jazda na rowerze to idealny i bardzo przyjemny sposób na poprawienie wydolności organizmu, zrzucenie zbędnych kilogramów i wymodelowanie sylwetki.

Myślę, że oprócz samego zdrowotnego aspektu poruszania się rowerem pojawiło się kilka społecznych przyczyn, które również miały wpływ na to, jak jest obecnie postrzegany rower. Przede wszystkim zerwano ze starym wizerunkiem roweru jako środka transportu dla ludzi biednych. Poza tym nowoczesne jednoślady są naprawdę fantastycznie zaprojektowane, dobrze wyglądają, są sprawne i czasami kosztują niemniej niż samochód średniej klasy – mówi Tomasz Wojtkiewicz.

W Warszawie rowery miejskie pojawiły się w 2012 roku. Obecnie z jednośladów publicznych mogą korzystać mieszkańcy większości dużych miast w Polsce, między innymi Poznania, Opola, Krakowa i Torunia. Do otwarcia sieci wypożyczalni szykuje się także Szczecin i Lublin.

Każde miasto ma też inny cel przyświecający wdrażaniu takiego systemu. W Sopocie projekt miał na celu zminimalizowanie ruchu aut na ulicach, ponieważ miasto walczyło o status uzdrowiska. Z kolei w Warszawie chodziło o uzupełnienie i tak już świetnie rozbudowanej komunikacji miejskiej – mówi Tomasz Wojtkiewicz.

Z rowerów miejskich można korzystać przez dziewięć miesięcy w roku. Są one dostępne od 1 marca do końca listopada.

Konkurs na badania naukowe dla KGHM rozstrzygnięty. 40 mln zł dla zwycięzców

 

Leszek Grabarczyk
Leszek Grabarczyk, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Dofinansowanie w wysokości ok. 40 mln zł otrzymają cztery konsorcja, które zwyciężyły w pierwszym konkursie w ramach wspólnego przedsięwzięcia spółki KGHM Polska Miedź i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Realizowane przez zwycięzców projekty badawcze mają wspierać polski przemysł metali nieżelaznych. Nabór projektów do drugiego konkursu potrwa jeszcze trzy tygodnie.

– Wnioski w ramach drugiego konkursu można składać do 22 września, jego budżet to 65 mln zł – wyjaśnia Leszek Grabarczyk, zastępca dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. – Istotą tego wspólnego przedsięwzięcia jest to, że KGHM dokłada swoje pieniądze do zrealizowania programu badawczego. W zamian za to ma prawo wpływać na określenie obszarów tematycznych, w których będą finansowane zwycięskie projekty.

Dzięki temu NCBR pozyskuje dodatkowe prywatne środki na finansowanie badań i rozwoju.

Projekty, które zwyciężyły w pierwszym konkursie, dotyczą metod udostępniania głębokich złóż rud miedzi, technologii energooszczędnego rozdrabniania rud miedzi oraz innowacyjnego rozwiązania technologicznego do procesu odmiedziowania żużla w procesie zawiesinowego otrzymywania miedzi.

Budżet całego trzyetapowego konkursu to 200 mln zł. Po połowie złożyli się na niego KGHM oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

To model, który zaczął być kilka lat temu stosowany w najlepiej rozwiniętych państwach świata – zaznacza Leszek Grabarczyk. – Duże korporacje stosują podejście nazywane tam open innovation, czyli publicznie ogłaszają, jakie mają problemy do rozwiązania i wyznaczają zazwyczaj atrakcyjną nagrodę dla tych, którzy je rozwiążą. KGHM stał się firmą na tyle odważną i otwartą na nowe inicjatywy, że postanowił pójść tą samą ścieżką. Byłoby grzechem, gdybyśmy nie przyjęli propozycji zwiększenia finansowania badań i rozwoju.

Obecny etap powinien zostać rozstrzygnięty w 2-3 miesiące po zakończeniu naboru, czyli licząc od 22 września 2014. Trzeci konkurs ma zostać ogłoszony jesienią.

Mimo że nieznana jest jeszcze konkretna pula środków, jaka trafi na badania i rozwój w nowej perspektywie unijnej, wiadomo że będzie to kilka miliardów euro, z których tym razem będą korzystać głównie przedsiębiorstwa, a nie publiczne jednostki badawcze.

Budżet na badania i rozwój finansowa z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w Programie Inteligentny Rozwój nie będzie mniejszy niż 5,2 mld euro. Dodatkowo biorąc pod uwagę cały wolumen pieniędzy, trzeba do tej kwoty doliczyć wkład prywatny, który będzie wymagany w wielu przypadkach – mówi Grabarczyk.

Indeksy największych spółek na plusie, WIG30 wzrósł o 0,59 proc.

WIG30 zyskał we wtorek 0,59 proc., a WIG20 wzrósł o 0,52 proc. Indeksy średnich i małych spółek lekko traciły.

We wtorek zarówno indeksy największych spółek, jak i indeks szerokiego rynku WIG, poszły w górę. WIG30 zyskał 0,59 proc., WIG20 – 0,52 proc., a WIG – 0,61 proc.

Wśród największych spółek najwyższy był wzrost kursu Enei, której akcje podrożały o 3,77 proc. Największą stratę odnotował Cyfrowy Polsat – 3,28 proc. Mocno traciły także ponownie walory ukraińskiego Kernela, który potaniał o 3,11 proc.

Obroty na całym rynku to 653,87 mln zł, a na WIG-u30 – 529,5 mln zł.

Morskie farmy wiatrowe zagrożone

W związku z tym, że projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii w istotny sposób zmienia (ogranicza) zasady wsparcia inwestycji w morskie farmy wiatrowe Rada OZE Konfederacji Lewiatan postuluje wydłużenie terminu, w którym inwestor zobowiązany jest do uzyskania pozwolenia na budowę morskiej farmy wiatrowej z 6 do 16 lat.

W obecnym brzmieniu ustawa o obszarach morskich zakłada, że pozwolenie na budowę morskiej farmy wiatrowej powinno zostać wydane w ciągu 6 lat od dnia wydania pozwolenia na wznoszenie i wykorzystywanie sztucznych wysp. W wyjątkowych okolicznościach termin ten może zostać przedłużony maksymalnie o 2 lata. Zdaniem pracodawców z uwagi na złożoność inwestycji, jej innowacyjny charakter oraz przewidywany termin wejścia w życie nowego, aukcyjnego systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii (OZE), dotrzymanie tego terminu jest niemożliwe.Analizy operatorów elektroenergetycznych wskazują na ograniczone możliwości przyłączania morskich farm wiatrowych do sieci przed 2025 r. Dlatego uzasadnione jest wydłużenie tego terminu o okres uwzględniający możliwość przyłączenia OZE do sieci ustalony przez operatora elektroenergetycznego w warunkach przyłączenia lub umowie o przyłączenie.

Pozwolenie na wznoszenie i wykorzystywanie sztucznych wysp daje podmiotom w nich wymienionym prawo korzystania z polskiego obszaru morskiego do celów budowy morskiej farmy wiatrowej. Obecnie prawa wynikające z pozwolenia nie mogą być przenoszone na inne podmioty nawet jeżeli przejmuje on wszystkie warunki zawarte w tym pozwoleniu (np. w przypadku połączenia, podziału lub przekształcenia spółki, zgodnie z przepisami ustawy Kodeks spółek handlowych). Uniemożliwia to połączenie kilku projektów budowy farm wiatrowych na morzu w celu osiągnięcia efektu synergii i poprawy ich efektywności, co stoi w sprzeczności z podstawowymi założeniami reformy systemu wsparcia OZE.

Rada OZE Konfederacji Lewiatan proponuje rozwiązanie, które ma na celu usunięcie negatywnych skutków braku możliwości przenoszenia pozwoleń na wznoszenie i wykorzystywanie sztucznych wysp konstrukcji i urządzeń w polskich obszarach morskich, układanie i utrzymywanie podmorskich kabli i rurociągów na morskich wodach wewnętrznych i morzu terytorialnym. Może to pozytywnie wpłynąć na rynek pracy – wzrośnie popyt na usługi w zakresie badań geologicznych, monitoringu warunków meteorologicznych.

Podkreślenia wymaga fakt, że kluczowym elementem dla realizacji celów w zakresie morskiej energetyki wiatrowej, w tym przypadku realizacji inwestycji budowy sztucznej wyspy, jest rozbudowa i adaptacja zaplecza magazynowego i portowego oraz infrastruktury transportowej, a także w przyszłości oprócz zaplecza dla instalacji nowych farm wiatrowych, pełnienia roli bazy dla obsługi i serwisowania, co również wymaga stworzenia nowych miejsc pracy.

Konfederacja Lewiatan

Budimex wybuduje sklep Ikea w Bydgoszczy

Budimex podpisał umowę wartą 34,6 mln zł na budowę sklepu Ikei w Bydgoszczy. Sklep zostanie wybudowany w maju przyszłego roku.

Budimex SA podpisał umowę z Ikea Property Poland Sp. z o.o. na wykonanie robót ogólnobudowlanych związanych z budową sklepu IKEA w Bydgoszczy oraz na pełnienie funkcji koordynacyjnych w stosunku do robót realizowanych przez innych wykonawców i podwykonawców. Wartość umowy to 34,6 mln zł netto.

Budimex ma rozpocząć prace po przekazaniu placu budowy, a zakończyć do 15 maja 2015 r.

GPW: Wzrosty wartości obrotów na trzech głównych rynkach giełdy

W sierpniu wzrosła minimalnie rdr wartość obrotów na rynku głównym warszawskiej giełdy. Wyraźniejsze wzrosty notował rynek NewConnect i Catalyst.

Łączna wartość obrotów akcjami na rynku głównym GPW w sierpniu 2014 r. wyniosła 20,5 mld zł, co oznacza wzrost o 0,1 proc. rok do roku, podała giełda w komunikacie. Narastająco od stycznia 2014 r. nieznacznie (o 4,7 proc.), do poziomu 138,2 mld zł, spadła wartość obrotów sesyjnych. Średnia dzienna liczba transakcji na sesję w okresie styczeń – sierpień 2014 r. wyniosła 55,2 tys. transakcji, co oznacza wzrost o 13,9 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2013 r. – podała GPW w komunikacie.

Wartość obrotów sesyjnych na rynku NewConnect w okresie styczeń-sierpień 2014 r. wzrosła o 23,1 proc. rok do roku do poziomu 677,6 mln zł. Łączna wartość obrotów akcjami na rynku NewConnect narastająco od stycznia 2014 r. wzrosła o 15,2 proc. względem analogicznego okresu roku poprzedniego i osiągnęła wartość 804,6 mln zł.

Wartość emisji obligacji nieskarbowych notowanych na rynku Catalyst wyniosła na koniec sierpnia 2014 r. 67,6 mld zł, co oznacza wzrost rdr o 15,1 proc.

Beata Pawłowska nowym Dyrektorem Zarządzającym Oriflame Poland

0

Beata Pawłowska objęła stanowisko Dyrektora Zarządzającego Oriflame Poland. Będzie odpowiedzialna za dalszy rozwój firmy na rynku polskim.

Beata Pawłowska posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie menedżerskie. Zajmowała kierownicze stanowiska w firmach takich jak: Procter-Gamble, International Paper, The Coca-Cola Company, Hoop S.A., Royal Unibrew Polska, Selena FM S.A.. Wiele marek, które tworzyła i rozwijała, należy obecnie do rynkowej czołówki, w tym: Hoop Cola, Arctic, Kropla Beskidu, napój Lift, piwo Łomża czy też produkty higieniczne Velvet. Udało jej się skutecznie przeprowadzić zarządzane przez nią firmy przez okres zmian oraz intensywnego wzrostu.

Jej doświadczenie w branży FMCG uzupełniają stanowiska menedżerskie poza branżą dóbr szybkozbywalnych, m.in. w  MTV Network, gdzie zajmowała stanowisko Członka Zarządu i Dyrektora Zarządzającego oraz Walter Services, gdzie pełniła obowiązki Prezesa Zarządu. Ostatnio w Selena FM S.A. pełniła funkcję Wiceprezesa Zarządu z odpowiedzialnością operacyjną sprzedaży  i marketingu, gdzie była odpowiedzialna za regiony: Amerykę Łacińską, USA, Europę Zachodnią, Europę Centralną i Wschodnią, Wspólnotę Niepodległych Państw (m.in. Rosję), Skandynawię, Kraje Bałtyckie i Azję.

Beata Pawłowska jest absolwentką Wydziału Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Należy również do Vital Voices, PWNet, BCC, Polskiej Rady Biznesu.

Beata Pawłowska zastąpiła Jana Wernickiego, który postanowił kontynuować swoją karierę zawodową poza strukturami Oriflame.

Administracja podatkowa i Służba Celna będą działać szybciej i skuteczniej

0

2 września br. rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o Służbie Celnej oraz ustawy o urzędach i izbach skarbowych.

Projekt przewiduje rozwiązania, które znacząco usprawnią oraz poprawią funkcjonowanie służby celnej i administracji podatkowej, a w efekcie poprawią jakość oferowanych usług oraz przyniosą wymierne korzyści przedsiębiorcom i obywatelom mającym kontakt z tymi urzędami. W praktyce ma być mniej barier w kontaktach z organami celnymi i podatkowymi, a prowadzenie działalności gospodarczej powinno być łatwiejsze.

Ustawa o Służbie Celnej zostanie zmieniona w zakresie, w jakim obecnie utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej. Zakłada się przede wszystkim scentralizowanie poboru należności celnych, podatkowych i innych przez wprowadzenie jednego okienka rozliczeniowego dla przedsiębiorców. Oznacza to, że wpłaty będą dokonywane na konto jednej izby celnej, co umożliwi szybsze rozliczanie przedsiębiorców i podatników oraz redukcję kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Zmiany w funkcjonowaniu Służby Celnej zakładają także wzmocnienie działań antykorupcyjnych i zapobieganie nepotyzmowi.

W ramach działań antykorupcyjnych przewidziano objęcie badaniem psychofizjologicznym funkcjonariuszy celnych pełniących służbę w celnych oddziałach granicznych oraz przewidywanych do takiej służby. Chodzi o to, że funkcjonariusze celni pełniący służbę w takich oddziałach realizują zadania o szczególnym znaczeniu dla społeczeństwa i budżetu państwa (np. zapobiegają przemytowi wyrobów akcyzowych), dlatego oprócz odpowiednich kwalifikacji zawodowych, powinni mieć cechy osobowości, które zmniejszają ryzyko podatności na korupcję.

Aby dodatkowo wzmocnić działania antykorupcyjne wprowadzono zakaz korzystania z prywatnych środków łączności (telefonów, laptopów, tabletów) przez funkcjonariuszy celnych oddziałów granicznych będących na służbie. Ma to wyeliminować sytuacje, w których funkcjonariusze celni korzystając z prywatnego sprzętu elektronicznego, mogą poinformować – celowo lub nieświadomie – nieuprawnione osoby o działaniach służbowych, które mogą ułatwić im przemyt towarów, a tym samym narazić skarb państwa na duże straty, a funkcjonariusza na zarzut czerpania korzyści z zajmowanego stanowiska lub umożliwić mu rzeczywiste profity z takiej działalności.

Z kolei przeciwdziałanie nepotyzmowi ma polegać na obowiązku składania przez funkcjonariuszy celnych i osoby zatrudnione w Służbie Celnej informacji o pracy w administracji celnej małżonków, krewnych, osób prowadzących z nim wspólne gospodarstwo domowe. Przepisy te wyeliminują sytuację podejrzenia o brak bezstronności i obiektywizmu w działaniach służbowych, a także ograniczą wykorzystywanie stanowiska do protegowania i faworyzowania członków własnej rodziny.

Wprowadzono także nowe rozwiązania do ustawy o urzędach i izbach skarbowych.

W projekcie przewidziano wzmocnienie systemu obsługi podatników i wsparcie ich w prawidłowym wypełnianiu obowiązków podatkowych. W praktyce chodzi o edukowanie społeczeństwa w kwestiach podatkowych, informowanie podatników o ich prawach i obowiązkach oraz przekazywanie im umiejętności dotyczących m.in. wypełniania druków i formularzy podatkowych. Działania te powinny przyczynić się do zwiększenia stopnia dobrowolności w wypełnianiu obowiązków podatkowych.

Projektowane regulacje umożliwią likwidację zagrożeń wpływających na wysokość należności budżetowych państwa z tytułu zobowiązań podatkowych i przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa finansowego państwa.

Przewiduje się również wprowadzenie jednolitych standardów organizacyjnych w organach podatkowych przez skonsolidowanie ich struktury obsługowej. Konsolidacja w praktyce oznacza przekształcenie izby skarbowej i podległych jej urzędów skarbowych, działających na terenie województwa, w jedną jednostkę budżetową, która będzie stanowiła jeden urząd. W takim urzędzie zadania kierownika będzie wykonywał dyrektor izby skarbowej, a pracodawcą osób w nim zatrudnionych będzie izba skarbowa.

Rozwiązania te powinny usprawnić pobór podatków i poprawić efektywność funkcjonowania administracji  podatkowej.

Wybory samorządowe 2014

To nie tylko największe głosowanie w Polsce, ale i jedne z najważniejszych. Podczas wyborów samorządowych decydujemy, kto będzie rządził w gminach i miastach przez najbliższe cztery lata.

Termin wyborów samorządowych wyznaczono na 16 listopada. Obywatele idąc do urn, wybiorą blisko 47 tys. przedstawicieli radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich oraz prawie 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. „W przypadku konieczności przeprowadzenia drugiej tury odbędzie się ona dwa tygodnie później, czyli 30 listopada” – wyjaśnia serwisowi infoWire.pl Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego.

W tegorocznych wyborach zmieni się zasada wyboru przedstawicieli do rad gmin. Wprowadzone zostały bowiem okręgi jednomandatowe. „Oznacza to, że w każdym okręgu wyborczym zostanie wybrany jeden radny. Ten, który otrzyma największą ilość głosów” – wyjaśnia ekspert.

Zmiany te nie będą dotyczyć miast na prawach powiatu oraz wyboru kandydatów do rad powiatów i sejmiku wojewódzkiego. Tu nadal będzie obowiązywać zasada proporcjonalności, czyli podział mandatów nastąpi proporcjonalnie do liczby głosów, jakie padły na daną partię lub listę wyborczą w okręgu.

Do 7 września komitety wyborcze mają czas na rejestrację swoich kandydatów. Ich kampania potrwa do 14 listopada.

KNF: BNP Paribas może przejąć BGŻ

Komisja Nadzoru Finansowego zgodziła się na przejęcie udziałów w Banku Gospodarki Żywnościowej SA przez BNP Paribas SA.

Komisja jednogłośnie stwierdziła brak podstaw do zgłoszenia sprzeciwu wobec planowanego bezpośredniego nabycia przez francuski bank BNP Paribas SA akcji Banku Gospodarki Żywnościowej SA w liczbie zapewniającej przekroczenie 50 proc. liczby głosów na walnym zgromadzeniu.

KNF przeanalizowała sytuację banku BNP Paribas oraz kwestie techniczne przejęcia.

BGŻ ma zostać połączony z BNP Paribas Bank Polska poprzez przejęcie działalności BNP Paribas Bank Polska przez BGŻ oraz prowadzenia działalności połączonego banku pod nazwą Bank Gospodarki Żywnościowej. Do połączonego banku będzie także włączona działalność bankowa BNP Paribas SA Oddział w Polsce oraz Sygma Banque SA Oddział w Polsce.

Akcje połączonego banku będą notowane na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie a ich ilość w wolnym obrocie ma zostać zwiększona o co najmniej 25 proc.

Okresowo Rabobank pozostanie mniejszościowym akcjonariuszem BGŻ, a tym samym będzie nadal ponosił współodpowiedzialność za działanie banku.

KNF: Spada liczba skarg na praktyki firm z sektora finansowego. Dobrze wypadli zwłaszcza ubezpieczyciele

Komisja Nadzoru Finansowego zanotowała w I połowie roku więcej skarg na banki, w większości komercyjne, niż na firmy ubezpieczeniowe.

W I połowie 2014 r. do Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego wpłynęły 5022 skargi od klientów podmiotów rynku finansowego. To o 7 proc. mniej w stosunku do pierwszych sześciu miesięcy roku poprzedniego.

Klienci częściej skarżyli się na działalność banków niż na działalność zakładów ubezpieczeń. W ubiegłych latach więcej zastrzeżeń odnosiło się do działalności zakładów ubezpieczeń – podała KNF w raporcie.

W pierwszej połowie 2014 r. liczba skarg na działalność sektora bankowego wzrosła nieznacznie, bo o 4,3 proc. Jednak ich udział w ogólnej liczbie skarg był największy i wyniósł 53 proc. Podobnie jak w poprzednich okresach zdecydowana większość zastrzeżeń dotyczyła działalności banków komercyjnych, ponad 98 proc. i były to kwestie związane głównie z jakością obsługi.

Zastrzeżenia budziła niekompetentna obsługa klienta oraz brak informacji o produktach lub usługach oferowanych przez bank lub nierzetelne udzielanie informacji o produktach ubezpieczeniowych o charakterze inwestycyjnym. Klienci skarżyli się także na brak odpowiedzi w związku ze złożonymi reklamacjami lub na wydłużony termin ich rozpatrywania – wyjaśnia KNF.

Pierwsza połowa 2014 r. przyniosła spadek liczby skarg na działalność sektora ubezpieczeń. W ujęciu rocznym odnotowano ich o 18 proc. mniej. W sumie do UKNF wpłynęło w tym czasie 1989 skarg, co stanowi prawie 40 proc. wszystkich skarg. Trzy czwarte z nich dotyczyło funkcjonowania zakładów ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych, a 269 odnosiło się do działalności zakładów ubezpieczeń na życie. Złożono także 199 skarg na działalność oddziałów zakładów ubezpieczeń państw członkowskich UE oraz 36 skarg na agentów i brokerów ubezpieczeniowych.

Podobnie jak w poprzednich okresach, zastrzeżenia zawarte w skargach dotyczących ubezpieczeń osobowych i majątkowych odnosiły się do kwestii wysokości wypłacanych odszkodowań, opieszałości w ich wypłacie oraz odmowy wypłaty. Istotny jednak w pierwszych sześciu miesiącach 2014 r. jest spadek liczby skarg, który wyniósł 22 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego – podała KNF.

euroKobieta szansą dla bezrobotnych kobiet z Dolnego Śląska

W 2012 roku na Dolnym Śląsku w grupie 10 młodych osób pozostających bez pracy aż 6 stanowiły kobiety. Choć od 2013 roku bezrobocie sukcesywnie notuje tendencję zniżkową, te proporcje w regionie zostały zachowane – nadal więcej kobiet niż mężczyzn w wieku do 34 lat nie ma pracy.Rozwiązaniem tej sytuacji może być pomoc w ramach funduszy strukturalnych UE, wspierających zatrudnienie w państwach członkowskich i promujących spójność gospodarczo-społeczną.

Przyczyn tak wysokiej stopy bezrobocia wśród kobiet w regionie jest wiele – od braku odpowiednich stanowisk pracy przez wykluczenie zawodowe pod względem płci, po kwestie związane z godzeniem macierzyństwa z pracą zarobkową. Można tu także wymienić słabsze przygotowanie zawodowe np. do szeroko pojętych prac biurowych, które wiążą się z umiejętnością płynnej obsługi komputera – Polki nadal posiadają luki kompetencyjne w dziedzinie szeroko pojętych technologii informatycznych, które często okazują się barierą na drodze do kariery.

Projekty unijne pomogą zdobyć pracę

Aby zapobiec tak niekorzystnemu rozkładowi sił na rynku pracy tworzone są specjalne, dofinansowane z Budżetu Państwa i Unii Europejskiej projekty społeczne, mające na celu dokształcanie i aktywizację zawodową kobiet. Dla bezrobotnych mieszkanek Dolnego Śląska jest to na przykład projekt euroKobieta, który w ramach kolejnej już, trzeciej edycji wdraża całkowicie bezpłatne wsparcie, z którego można skorzystać online.

Wsparcie w projekcie obejmuje kilka elementów dotyczących rozwoju kompetencji i zaistnienia na współczesnym rynku pracy. Projekt euroKobieta prowadzi obecnie:

 Międzynarodowo certyfikowane, zdalne szkolenie informatyczne „Informatyczne Kompetencje Telepracy” EITCA/TC Telework Competencies;

 Warsztaty telepracy prowadzone zdalnie w dolnośląskich firmach zarejestrowanych w projekcie;

–  Serwis informacyjno-doradczy zawierający oferty zatrudnienia w regionie i materiały doradcze.

Aby przystąpić do projektu wystarczy rejestracja w serwisie www.euroKobieta.pl

Do dziś z bezpłatnego wsparcia projektu euroKobieta skorzystało już ponad 27 tysięcy kobiet z całej Polski.

 

Gdzie chcą pracować młodzi ludzie?

Zdania na temat pracowników z pokolenia obecnych dwudziestolatków są mocno podzielone. Słychać sporo głosów krytycznych, wiele jest jednak również opinii pozytywnych. W końcu wśród młodych pracowników jest przecież spora grupa takich, którzy wnoszą do firmy powiew świeżości, entuzjazm i talent. Czasami nawet brak dużego doświadczenia może być ich zaletą. Pozwala on bowiem uniknąć postawy roszczeniowej, wiąże się z ciekawością świata i chęcią zmierzenia się z wyzwaniami.

Co powinny robić firmy, by przyciągnąć i zatrzymać u siebie młodych? Istnieją strategie i narzędzia, by stale rekrutować najlepszych.

Być częścią czegoś wielkiego

Nie trzeba nikomu wyjaśniać, że firmę tworzą ludzie. O wiele łatwiej zjednoczyć ludzi wokół jednego celu niż sprawić by myśleli podobnie – mówi Katarzyna Kłopotek Junior PR Specialist GRUPA 365 NET. Cała organizacja, od CEO do najmłodszych stażem przedstawicieli, powinna wierzyć w swoją misję i konsekwentnie realizować swoje plany. Jeżeli dotychczasowy zespół jest zgrany i dynamiczny, a do tego odnosi sukcesy, nie będzie trudno przyciągnąć najlepszych.

Nawiązywać kontakty zawodowe i osobiste

Wielu młodych ludzi liczy na to, że dzięki nowej pracy poznają profesjonalistów ze swojej dziedziny, zarówno rówieśników jak i mentorów. Jednocześnie wierzą,  że na początku kariery ich życie zawodowe będzie dynamiczne, zmienne i pełne nowości, dzięki czemu zyskają niezbędne doświadczenie, by wniknąć w środowisko. Ludzie, którzy dokonują wyboru pracy sugerując się kryterium zdobywania umiejętności i kontaktów, są zazwyczaj oddanymi pracownikami. Firmy rozbudowujące sieć kontaktów i oferujące szanse rozwoju przyciągają młodych ludzi.

Inwestować w ludzi

Wiele firm często bardziej skupia się na rekrutowaniu zamiast na zwiększaniu potencjału ludzi, którzy są już zatrudnieni. Nie ma lepszego sposobu na zatrzymanie pracownika niż zadbanie o jego rozwój. To, czego się nauczy pozwoli mu zwiększyć efektywność pracy, wspomoże rozwój i przede wszystkim pozwoli uniknąć stagnacji.

Szef godny naśladowania

Liderzy szybko tracą zaufanie, jeżeli nie robią tego, czego nauczają. Jeżeli przełożony wymaga punktualności, a sam się spóźnia, osłabia to jego autorytet. Młodzi ludzie doceniają autentyczność. Dobrze jest już na samym początku wyjaśnić im na czym polega ich praca, przedstawić swoje oczekiwania, ale również szanse oraz możliwe scenariusze ich ścieżki kariery w niedalekiej przyszłości.

Kary dla kierowców prowadzących samochód bez prawa jazdy

0

Resort sprawiedliwości chce zaostrzyć kary dla kierowców prowadzących samochód bez stosownych uprawnień.

Za prowadzenie samochodu bez uprawnień grozi kara grzywny w wysokości 500 złotych. I nieważne czy kierowca nie posiada prawa jazdy w ogóle, czy też zostało mu ono zatrzymane w drodze postępowania sądowego. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości prawo nie powinno działać w ten sam sposób. Proponuje więc zmiany: prowadzenie samochodu po utracie uprawnień powinno być traktowane jak przestępstwo obarczone karą do 2 lat pozbawienia wolności.

Nawet gdyby pomysł wcielono w życie „[…] sądy nie będą stosowały takich kar, raczej zdecydują się ukarać wysoką grzywną”- twierdzi adwokat Andrzej Czyżowski z kancelarii adwokacko-radcowskiej CGS. Zamiast osadzać w więzieniu, lepszym rozwiązaniem byłoby odbieranie mienia.

Pomysł ministerstwa może dziwić, tym bardziej, że obecnie przepisy przewidują karę pozbawienia wolności do lat trzech. „Sąd może zasądzić ją osobie, która siada za kierownicą, a miała odebrane uprawnienia” – mówi Wojciech Ratyński z Komendy Głównej Policji. To niestosowanie się do prawomocnego wyroku.

Przypominamy, że kierowca, który posiada prawo jazdy, ale zapomni dokumentów i prowadzi samochód, może zostać ukarany mandatem w wysokości 300 złotych.

Nowy Prezes Zarządu PKO Leasing

0

Marcin Kuksinowicz został wybrany przez Radę Nadzorczą PKO Leasing na Prezesa Zarządu Spółki. Funkcję tę będzie pełnić od 1 września.

Inflacja w krajach OECD lipcu br. zwolniła do 1,9 proc.

Zwalnia łaczna inflacja w krajach OECD. CPI było niższe w większości krajów członkowskich organizacji.

Indeks cen konsumenckich w krajach OECD w lipcu był na poziomie 1,9 proc., w porównaniu do 2,1 proc. w czerwcu ub.r. Spowolnienie inflacji spowodowane było głównie niższym wzrostem cen energii, które wzrosły o 2,3 proc. w porównaniu do 3,1 proc. miesiąc wcześniej.

Wzrost cen żywności pozostał stabilny – na poziomie 2,1 proc. Wzrost cen wyłączając ceny żywności i energii był na poziomie 1,9 proc. rdr., czyli bez zmian od trzech miesięcy.

Oprócz Francji, gdzie inflacja była na tym samym poziomie co w lipcu zeszłego roku – 0,5 proc., wskaźnik wzrostu cen był niższy we wszystkich głównych gospodarkach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.

W strefie euro wskaźnik HICP spadł do poziomu 0,4 proc. w lipcu br., najniższego od października 2009 r. Na przykład w Wielkiej Brytanii z 1,9 proc. do 1,6 proc., w Niemczech z 1 proc. do 0,8 proc., we Włoszech z 0,3 do 0,1 proc.

W strefie G20 inflacja zwolniła do 2,8 z 2,9 proc.. Najbardziej wskaźnik spadł w Indonezji – z 6,7 do 4,5 proc. Inflacja pozostaje na niezmienionym poziomie w Brazylii – 6,5 proc. i Chinach – 2,3 proc. Dla odmiany – w Indiach inflacja wzrosła – z 6,5 proc. do 7,2 proc. w lipcu br.

W Polsce w lipcu po raz pierwszy odnotowano deflację w ujęciu rocznym; ceny spadły o 0,2 proc. Odpowiedzialny za to był głównie spadek cen żywności (o 1,7 proc.) oraz energii (o 0,2 proc.). Ceny pozostałych towarów i usług wzrosły o 0,5 proc.

Umiejętność podejmowania ryzyka kluczem do sukcesu gospodarczego Polski

– Otwarcie polskiej gospodarki na świat i napływ nowych technologii było jednym z najważniejszych czynników stymulujących rozwój gospodarczy Polski w ostatnim 25-leciu – uważa Sebastian Arana Araya, dyrektor zarządzający 3M w Polsce. Sebastian Arana Araya będzie obecny podczas debaty „25 lat przemian gospodarczych w Polsce. Rola inwestycji zagranicznych w okresie transformacji – doświadczenia i rekomendacje”, która odbędzie się 2 września 2014 r. podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.

W opinii dyrektora zarządzającego 3M Poland, Polska doskonale wykorzystała 25 lat transformacji gospodarczej. Według UNCTAD do 2012 r. do naszego kraju trafiło ponad 230 mld dolarów kapitału zagranicznego. Inwestycje zagraniczne w Polsce wzrosły z poziomu 44 mld euro w 2003 r. do 178 mld euro w 2012 r., a skumulowane inwestycje wyniosły 698 mld złotych.

Według Sebastiana Arana Araya, jest jednak wciąż wiele do zrobienia, aby Polska nie zaprzepaściła szansy, przed którą stoi jej gospodarka.– W kolejnych latach należy postawić na rozwój innowacji. Powinny być one narzędziem wspierania efektywności gospodarki i niwelowania rosnących kosztów pracy – uważa. Jego zdaniem, polski rząd powinien pobudzać wdrażanie innowacji poprzez konkretne zachęty dla firm oraz programy zachęcające do podejmowania ryzyka w tym obszarze. – Nadchodzące lata będą krytyczne dla kształtowania się pozycji Polski w tym wyścigu – ocenia.

Przykładem sukcesu opartego na gotowości do podejmowania ryzyka w obszarze innowacji jest strategia koncernu 3M. Firma inwestuje 6% swoich globalnych przychodów w badania i rozwój, zatrudnia też ponad 8000 naukowców na całym świecie. Dzięki temu każdego roku firma zgłasza ponad 500 patentów. Ponad 30% przychodów firmy pochodzi ze sprzedaży produktów i rozwiązań wdrożonych przeciągu ostatnich 4 lat.

Przez ponad 20. lat funkcjonowania w Polsce 3M zainwestowała w naszym kraju ok. 400 mln dolarów. Koncern uruchomił m.in. Centrum Innowacji we Wrocławiu, w którym prowadzone są prace nad nowoczesnymi technologiami z pięciu grup biznesowych, takich jak ochrona zdrowia, produkty konsumenckie, bezpieczeństwo i grafika reklamowa, przemysł, elektronika i energetyka.

Euronet modernizuje ekrany transakcyjne w bankomatach

Wraz z początkiem września Euronet, właściciel największej niezależnej sieci bankomatów w Polsce, rozpoczął prace nad optymalizacją treści pojawiających się podczas wypłaty oraz odświeżeniem ich szaty graficznej. Zauważalną zmianą będzie skrócenie wyświetlanych komunikatów, a także wprowadzenie piktogramów przypominających o zachowaniu zasad bezpieczeństwa. Jednocześnie znane dotychczas niebieskie tło ekranu transakcyjnego zostanie zastąpione granatowym. Urządzenia będą aktualizowane etapami. Zakończenie prac planowane jest na drugą połowę października.

– Uproszczone zostaną niektóre treści pojawiające się na poszczególnych ekranach transakcyjnych tak, aby powiadomienia o ich statusie były jeszcze bardziej czytelne. Podczas kluczowych etapów transakcji wprowadzone piktogramy będą na bieżąco sygnalizować konieczność zachowania elementarnych zasad bezpieczeństwa jak np. ochronę podczas wpisywania kodu PIN lub przypominać będą o kolejnych czynnościach podczas transakcji jak np. podjęcie zadysponowanej gotówki – mówi Ewa Miziołek, dyrektor marketingu i wsparcia sprzedaży w Euronet Polska, oraz dodaje – Mamy nadzieję, że wprowadzane udogodnienia podniosą komfort korzystania z bankomatów Euronet.

Dodatkowo, w bankomatach Euronet udostępniona została nowa funkcjonalność, która umożliwia ustawienie indywidualnych preferencji transakcji. Na ekranie wyboru transakcji pod przyciskiem „Inne usługi” właściciel karty może na stałe wybrać język, w którym będą przebiegały transakcje oraz ustawić najczęściej wypłacaną kwotę, która będzie wyświetlana klientowi każdorazowo w miejsce komunikatu o możliwości wypłaty „50 PLN bez wydruku”. Dzięki takim ustawieniom klient będzie mógł na stałe korzystać ze skróconego trybu transakcji.

Opóźnienia w realizacji wielkich inwestycji globalnym problemem branży naftowo – gazowej

64% wielkich projektów inwestycyjnych w branży naftowo – gazowej na całym świecie zostało niedoszacowanych  i wykroczy poza swój pierwotny budżet. W przypadku 73% przekroczone zostały lub zostaną terminy realizacji. Firma doradcza EY przyjrzała się postępom w realizacji 365 projektów inwestycyjnych w branży naftowo – gazowej na całym świecie. Każdy z nich wart był co najmniej 1 mld USD.

Łączne koszty niedoszacowania budżetów 365 „wziętych pod lupę” projektów wyniosą ponad 500 miliardów dolarów. To oznacza, że statystyczny projekt inwestycyjny uwzględniony w raporcie EY został niedoszacowany o 59%. Łączne koszty analizowanych 365 inwestycji wzrosną zatem z 1,2 do 1,7 biliona dolarów.

 – Przyczyny opóźnień i przekroczeń budżetów mogą być zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne. Wśród tych pierwszych można wymienić: błędy w procesie planowania, złe kryteria wyboru dostawców, podpisywanie umów, które odpowiednio nie zabezpieczały przed ryzykiem, czy też zwiększony apetyt na ryzyko. Wśród czynników zewnętrznych zazwyczaj kluczowe są: zmieniające się otoczenie regulacyjne i zmiany kursów walutowych – tłumaczy Aleksander Gabryś, Starszy Menadżer w dziale Doradztwa Biznesowego EY. – Przy odpowiednich procedurach zarządzania ryzykiem wszystkim ww. problemom można jednak zapobiec – dodaje.

3 na 4 projekty w Europie mają opóźnienia

Najwięcej problemów ze „zmieszczeniem się” w zakładanym budżecie mają inwestorzy realizujący projekty na Bliskim Wschodzie (89% inwestycji będzie droższych niż zakładano). Dalej plasują się inwestycje z Dalekiego Wschodu – 68%, Afryki – 67%, Ameryki Północnej – 58%, Ameryki Łacińskiej – 57% i Europy – 53%.

Jeśli chodzi o opóźnienia w realizacji projektów, najczęściej zaobserwowano je na Bliskim Wschodzie – w 87% przypadków. W Afryce było ich 82%, na Dalekim Wschodzie w 80%, w Europie w 74%, w Ameryce Łacińskiej w 71%, natomiast w Ameryce Północnej w 55%.

Najwięcej inwestycji na Dalekim Wschodzie

Największe projekty inwestycyjne w branży naftowo – gazowej realizowane są na Dalekim Wschodzie. Z badań EY wynika, że opiewają one łącznie na 945 mld USD. Drugie największe nakłady inwestycyjne ponoszone są w Ameryce Północnej – 482 mld USD. Na trzecim miejscu znalazła się Europa z inwestycjami o wartości 379 mld USD.

Rozklad inwestycji mapa.jpg

Grupa Enel-Med zwiększyła w I półroczu przychody o 11,5 proc. do 109 mln zł

0

Grupa Enel-Med miała w I półroczu przychody wyższe o 11,5 proc. niż przed rokiem i 39,2 mln zł zysku netto wobec ubiegłorocznej straty w wysokości 567 tys. zł.

Grupa Enel-Med osiągnęła w I półroczu przychody w wysokości 108,93 mln zł. Było to o 11,5 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy odnotowała 97,7 mln zł przychodów.

Zysk operacyjny sięgnął 37,74 mln zł wobec 760 tys. zł zysku w I połowie 2013 r.

Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 39,2 mln zł. Przed rokiem grupa miała 567 tys. zł straty.

Jak przypomina spółka w komunikacie, najważniejszym wydarzeniem w I połowie roku była sprzedaż na rzecz Lux Medu Diagnostyka spółki zależnej Centrum Medycznego Diagnostyka, w skład której wchodziło 7 placówek diagnostycznych zlokalizowanych w Wołominie, Łomży, Poznaniu, Koninie, Lublinie, Mielcu oraz w Oddziale Bielany w Warszawie za 52,52 mln zł.

Spółka wykorzystała wyjątkową okazję rynkową, zdecydowała się na sprzedaż 11 proc. przychodów firmy za 52,5 mln zł. Sprzedana cześć diagnostyki generowała 22,5 mln przychodów (dane z 2013), a została sprzedana za 2,5 krotność rocznych przychodów z tego tytułu. Dzięki tej transakcji firma pozyskała niezbędne na inwestycje środki finansowe w najkorzystniejszy z możliwych sposobów – podkreślił zarząd w komunikacie.

Na co zwrócić uwagę w umowie faktoringowej: dobranie odpowiedniego limitu faktoringowego

O tym, że faktoring jest doskonałą alternatywą dla kredytu obrotowego, nie trzeba przekonywać przedsiębiorców, którzy z niego skorzystali. Zapewnia stały dostęp do środków obrotowych i wspiera w zarządzaniu ryzkiem finansowym. Właściwie dobrany limit faktoringowy decyduje o tym, czy finansowanie przyniesie przedsiębiorcy maksymalne korzyści. W niniejszym tekście postaram się odpowiedzieć na pytania: czym jest limit faktoringowy i na jakich zasadach się go dobiera.

Czym jest limit faktoringowy?

Dobranie odpowiedniego limitu faktoringowego jest jednym z najistotniejszych elementów decyzji o przyznaniu finansowania w formie faktoringu. Podstawowa wiedza w tym temacie ułatwi zweryfikowanie zaproponowanego przez analityków finansowych rozwiązania. Warto zatem wiedzieć, że istnieją dwa rodzaje limitów faktoringowych. Pierwszy z nich to limit przyznawany danemu odbiorcy, zwany sublimitem. Oznacza on maksymalna kwotę, jaką faktor (firma faktoringowa) wypłaci faktorantowi (klientowi) tytułem finansowania jego kontrahenta.

Poza sublimitami, faktor przyznaje przedsiębiorcy ubiegającemu się o faktoring limit globalny, oznaczający maksymalną kwotę jaką faktor wypłaci faktorantowi z tytułu finansowania, w ramach limitów przyznanych na odbiorców. Limit globalny może być niższy od sumy sublimitów przyznanych odbiorcom. Przykład: faktor udzielając finansowania faktorantowi przyznaje jego 4 odbiorcom limity po 100.000 zł oraz limit globalny w wysokości 300.000 zł. Limit globalny wyznacza granicę finansowego zaangażowania faktora.

Na jakiej podstawie przyznaje się limity?

Podstawą przyznania limitu faktoringowego jest zawsze analiza dokumentów finansowych poszerzana o wywiad gospodarczy. W przypadku faktoringu z regresem, czyli rodzaju finansowania, przy którym instytucja finansowa nie przejmuje ryzyka niewypłacalności odbiorców, analizowana jest szczegółowo sytuacja finansowa i prawna zarówno faktoranta, jak i jego kontrahentów. Faktor przyznając limit globalny sprawdza, czy jego klient będzie w stanie uregulować należności, gdyby nie zrobili tego jego odbiorcy.

W przypadku faktoringu bez regresu (faktoringu pełnego) ryzyko niewypłacalności odbiorców przejmuje instytucja finansująca. W takim przypadku, szczegółowo analizuje się sytuację finansową i prawną odbiorców. Decyzję o przyznaniu limitów instytucja finansująca podejmuje na podstawie danych zawartych w dokumentach finansowych, brany jest pod uwagę poziom obrotów, stosowane terminy płatności, dotychczasowe praktyki płatnicze pozwalające wnioskować o rzetelności kooperanta, bądź jej braku. W faktoringu bez regresu wywiad gospodarczy wobec faktoranta jest przeprowadzany w ograniczonym zakresie, bo w tym przypadku odpowiada on wyłącznie za fraudy oraz wady prawne wierzytelności. Limit globalny oraz sublimity są podstawowymi danymi wpisywanymi do umowy faktoringowej.

Limity koncentracji

Dodatkowym rodzajem limitu, który może być wprowadzony do umowy faktoringowej, jest limit koncentracji. Limit koncentracji to procentowy udział wierzytelności danego odbiorcy w łącznym sfinansowanym saldzie. Przekroczenie limitu koncentracji może być powodem wstrzymania finansowania, w takim przypadku kolejne wierzytelności należne od danego odbiorcy zostaną sfinansowane dopiero po zwolnieniu limitu, czyli spłacie części należności przez tego odbiorcę lub zwiększeniu salda należności sfinansowanych na pozostałych odbiorców.

Faktor może też przyjąć, że przekroczenie limitu koncentracji będzie sygnałem podwyższonego ryzyka, które uzasadnia naliczenie wyższej stawki wynagrodzenia. Dla klienta faktoringowego korzystniejszy jest wariant drugi, w którym przekroczenie limitu koncentracji nie powoduje automatycznego wstrzymania finansowania, a jedynie naliczenie wyższego wynagrodzenia od kwoty, o którą limit koncentracji zostaje przekroczony. Zasady dotyczące limitów koncentracji są ustalane przez strony przed podpisaniem umowy, a następnie wpisane do umowy.

Konsekwencje niewłaściwie dobranego limitu

Przyznanie limitów zbyt niskich oznacza dla przedsiębiorców niedostateczne wykorzystanie obrotów z odbiorcami dla poprawy płynności finansowej. W praktyce przedsiębiorca po przekroczeniu sublimitu nie otrzymuje już środków za kolejne przekazywane faktury, a tym samym cześć środków z faktur jest zamrożona. Limity zbyt wysokie w stosunku do realizowanych z odbiorcami obrotów oznaczają konieczność ponoszenia nieuzasadnionych ekonomicznie kosztów. Kosztami tymi mogą być: opłata z tytułu przyznania limitu globalnego oraz tzw. prowizja minimalna obliczana od różnicy między zakładanym poziomem wykorzystania limitu globalnego a jego faktycznym wykorzystaniem.

Dla przykładu przyjmijmy, że przyznany limit globalny to 100.000 zł, minimalny poziom wykorzystania limitu to 60%, okres rozliczeniowy to kwartał. Po upływie kwartału od rozpoczęcia współpracy z faktorantem, sumuje się naliczone wynagrodzenia i zestawia z prognozowanymi na podstawie określonych wyżej parametrów: jeśli naliczone wynagrodzenia są niższe od prognozowanych, faktorant wpłaca uzupełniająco prowizję minimalną, jeśli limit globalny jest zbyt wysoki, istnieje duże prawdopodobieństwo, ze faktorant nie wykorzysta go i będzie musiał zapłacić prowizję minimalną.

Jeżeli klient faktoringowy planuje zwiększenie obrotów z odbiorcami, powinien pamiętać, że jest to proces rozłożony w czasie. W związku z tym, warto rozważyć, czy korzystniejsze będzie, biorąc pod uwagę opisane koszty, wnioskowanie o limity uwzględniające planowany wyższy poziom obrotów z odbiorcami już na etapie podpisywania umowy faktoringu. Korzystniejsze może się okazać wnioskowanie o podwyższenie limitów, już po rozpoczęciu współpracy z faktorem i po zwiększeniu obrotów z odbiorcami.

Zmiana limitów

Przedsiębiorcy powinni wiedzieć, że zmiana limitów jest możliwa również w trakcie trwania umowy faktoringowej. Warto jednak mieć świadomość, że niektórzy faktorzy w związku z podwyższaniem limitów naliczają dodatkowe opłaty. Podstawą do podwyższenia limitów może być uzyskanie przez faktora pozytywnego doświadczenia w zakresie dyscypliny płatniczej odbiorcy oraz zwiększenie obrotów faktoranta z danym odbiorcą. Wraz ze zmianą sublimitów możliwa jest także zmiana limitu globalnego.

Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że tylko cześć faktorów oceniając realizację umowy i poziom limitów występuje z propozycją podwyższenia limitu faktoringowego, dlatego w tym zakresie wskazana jest inicjatywa samego faktoranta. Przedsiębiorca, który w trakcie trwania umowy faktoringu zachowuje się aktywnie tzn. składa wnioski o podwyższenie sublimitów i limitu globalnego, jeśli oczywiście zaistnieje taka potrzeba, osiągnie maksymalne korzyści finansowych z faktoringu.

Autorką tekstu jest Agnieszka Kowalik, Członek Zarządu Pragma Faktoring SA

W Polsce upada coraz więcej firm usługowych

Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego zbadała sytuację polskich firm w kontekście bankructw – w sierpniu oficjalnie opublikowano informację o upadłości 62 firm wobec 66 w sierpniu 2013 roku. 

Opublikowane w sierpniu orzeczenia o upadłości dotyczyły firm mających zsumowany ostatni znany obrót na poziomie ok. 600 milionów złotych a zatrudniały one razem według ostatnich dostępnych danych ok. 1,6 tys. osób.

Od początku roku do końca sierpnia opublikowano orzeczenia o upadłości 559 polskich przedsiębiorstw, podczas gdy w tym samym okresie ubiegłego roku było to odpowiednio 647 opublikowanych upadłości.

–    Liczba upadłości firm usługowych wciąż zdecydowanie wyższa niż przed rokiem, odmiennie niż w innych sektorach gospodarki. Spodziewać się jednak należy rosnących problemów w branży spożywczej – pojawiają się pierwsze upadłości w branży mięsnej.
–    Problemy firm produkcyjnych i budowlanych w dużej części przypadków miały swoje źródło w stopniowo spadających na przestrzeni trzech ostatnich lat obrotach.
–    Sprzedaż firm transportowych oraz producentów żywności, którzy upadli w okresie trzech ostatnich lat nie spadała, ale rosła. Przyczyną ich problemów z reguły nie była także niska rentowność sprzedaży, ale po prostu jej nagłe załamanie.
–    Ponownie poprawia się klimat dla postępowań układowych – ogłoszono ich 13, a przypadków nieudanych postepowań naprawczych, zamienionych na upadłość likwidacyjną było mniej – 7.
–    Sierpień – największa zmiana in minus w woj. małopolskim i kujawsko-pomorskim.

 Jak ocenia sytuację Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka – Dotychczas po stronie zagrożeń na rynku zwracano przede wszystkim uwagę na stagnację a nawet spadek sprzedaży w niektórych kategoriach dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku. Nie inaczej było w sierpniu, o czym świadczą pojawiające się co miesiąc orzeczenia upadłości firm zajmujących się sprzedażą odzieży i obuwia, mebli, artykułów elektrycznych wyposażenia mieszkań czy związanych z motoryzacją (paliwa, części i akcesoria oraz same samochody). Co warto jednak zauważyć: pomimo utrzymującego się popytu konsumenckiego artykułów pierwszej potrzeby – przede wszystkim żywności w sierpniu upadło sześć firm związanych z produkcją i obrotem żywnością (w tym 4 z branży mięsnej). Nie ma wśród nich jeszcze firm z branży mleczarskiej czy owocowo-warzywnej – na to za wcześnie… ale niewątpliwie także one odczują reperkusje embarga w eksporcie. Problemem nie jest jedynie zamknięcie zewnętrznych kanałów zbytu, ale także towarzysząca temu nadprodukcja na rynku krajowym – większa presja na sprzedaż. Prowadzi to nie tylko do obniżek cen i erozji marż, ale kierowania jej także do często mniej pewnych odbiorców. Nawet dotychczasowi, stali odbiorcy w takiej sytuacji ulegają pokusie pogorszenia swojej moralności płatniczej. Tak więc tańszy surowiec dla zakładów przetwórczych – mięsnych jak i obecnie mleczarskich (ceny mleka są rekordowo niskie niezależnie od embarga) niewiele może pomóc producentom wędlin i nabiału, jeśli nie znajdą oni alternatywnych rynków zbytu na swoje produkty. Zakłady przetwórstw owocowo-warzywnego, a w szczególności chłodnie były zaś i tak w trudnej sytuacji finansowej jeszcze na początku obecnego sezonu. Przeciętne wyniki wielu z tych firm miały swoje źródło w: spadających obrotach (duża konkurencja m.in. z Azji), wysokim zadłużeniu, problemach z płynnością, niskiej rentowności. Jest to trudny i sezonowy rynek, kapitałochłonny (długi jak na branżę spożywczą okres „zamrożenia” środków finansowych) – zrozumieć więc można rozgoryczenie rolników i sadowników niskimi cenami, jakie były im oferowane chociażby za owoce miękkie (porzeczki, wiśnie i inne), ale patrząc na wyniki finansowe tych firm nie widać w nich tych nieproporcjonalnie dużych zysków, jakie zakłady te miałyby zdobywać ich kosztem.

Budownictwo i produkcja – problemem jest niewystarczająca liczba zamówień
Analizując wyniki finansowe firm, które znalazły się na liście upadłości zauważyć można tendencję stopniowego spadku obrotów w ciągu ostatnich trzech lat większości firm produkcyjnych i budowlanych. – Nie tylko te duże czy średnie, o obrotach 60 milionów złotych i więcej, ale także firmy o obrocie kilku milionów złotych i o jedynie lokalnym obszarze działalności w porównaniu do 2011 roku zmniejszyły swoje obroty o rząd wielkości od 15 do 25%. Nie wszyscy sobie z tym radzą, gdyż jednocześnie wydłużał się w ostatnich latach okres obiegu należności z tytułu tej zrealizowanej części sprzedaży. Restrukturyzacja, redukcja kosztów stałych jest w tej sytuacji czasami niewystarczająca, zwłaszcza gdy wiele z tych firm ponosiło koszty stałe z tytułu zrealizowanych w ostatnich latach inwestycji w sprzęt. Niewątpliwie system ulg, zwłaszcza podatkowych dla takich firm był niewystarczający – pakiet antykryzysowy ograniczał się w zasadzie jedynie do czasowego zmniejszenia kosztów pracowniczych – mówi Maciej Harczuk, prezes zarządu spółki Euler Hermes Collections.

Odmiennie – transport i produkcja żywności zwiększały w ostatnich latach sprzedaż…
Firmy transportowe i z branży spożywczej, których upadłość ogłoszono w sierpniu były w zgoła odmiennej sytuacji – raczej systematycznie zwiększały w ostatnich trzech latach swoją sprzedaż. Poprawiały one także w większości w ciągu tych trzech lat swoje wskaźniki rentowności obrotu, płynności finansowej i zadłużenia. – Problem przyszedł nagle, często nie ma czasu ani możliwości aby w tak krótkim okresie czasu zmienić kierunki sprzedaży przy ponoszonych na bieżąco wysokich kosztach stałych i braku wpływów – zauważa Michał Modrzejewski, dyrektor analiz Branżowych w Euler Hermes. – Skutki pierwsza odczuła branża transportowa, przede wszystkim firmy wyspecjalizowane w przewozie żywności na wschód. Ale nie składajmy wszystkich kłopotów na karb embarga… Już w poprzednich miesiącach popyt na usługi transportowe praktycznie nie rósł, co wynikało z pewnego spowolnienia w przemyśle zachodnioeuropejskim w ostatnich miesiącach, o czym świadczą odczyty wyników polskiego eksportu. Duża konkurencja i rozdrobnienie na rynku przewozów pociągały za sobą w ostatnim czasie niskie ceny i osiągane marże (w porównaniu chociażby do sytuacji sprzed roku). – Polskie firmy transportu drogowego mają pozycję kabotażysty nr. 1 w Europie, ale zazwyczaj w pierwszej kolejności zdobywają rynki usług najmniej dochodowych, np. sporadycznych i niewyspecjalizowanych – tymczasem bardziej zyskowne, wyspecjalizowane przewozy (np. ładunków niebezpiecznych, odpadów itp.) czy stałą obsługę transportową wciąż świadczą zazwyczaj firmy lokalne, czemu sprzyjają preferujące je różne lokalne przepisy w krajach członkowskich – komentuje Michał Modrzejewski.

Usługi – wśród wielu firm wyróżnić trzeba upadłości firm związanych z rynkiem odpadów oraz z poligrafią
Wciąż najwięcej upadłości jest w sektorze usług i jakkolwiek jest on bardzo zróżnicowany, pojawiły się w nim dwie nowe branże. Do upadających firm informatycznych, hotelarsko-gastronomicznych czy związanych z rynkiem nieruchomości dołączyły w sierpniu firmy zajmujące się odpadami oraz poligraficzne. – Zapewne wiele firm zajmujących się skupem i przetwarzaniem odpadów za przyczynę swoich kłopotów mogłoby wskazać zmienione przepisy o gospodarce odpadami, które raczej ograniczyły konkurencję na rynku, niż ją poprawiły – ocenia Grzegorz Hylewicz, dyrektor windykacji w Euler Hermes. – Oszczędności przedsiębiorstw odbijają się niestety także na poligrafii – zarówno drukarniach, jak i ich dostawcach (w tym producentach papieru). Niestety sygnały z wielu firm w kraju świadczą, iż 4 upadłości, jakich świadkami byliśmy w tym sektorze w sierpniu nie będą ostatnimi.

Sierpień – największa zmiana in minus w woj. małopolskim i kujawsko-pomorskim
Największa liczba spośród opublikowanych w sierpniu upadłości dotyczyła firm z województwa małopolskiego. Nie w ilości jednak jest największy problem – nie były to ponadto firmy małe, ale liczące się w skali regionalnej, a ich łącznie liczony ostatni znany obrót wyniósł ponad 180 mln złotych, czyli blisko 1/3 łącznego obrotu firm, które upadły w tym miesiącu w skali całego kraju. Nie były to przy tym efekt problemów jakiejś jednej branży – na tej smutnej liście znalazły się i firmy produkcyjne (wyroby metalowe, a jakże…), i hurtownie i nawet firma maklerska. Podobnie w województwie kujawsko-pomorskim: za wzrostem liczby opublikowanych upadłości firm z tego województwa nie stoi recesja w jakiejś konkretnej branży. W odróżnieniu od poprzednich miesięcy upadłości tutaj nie wiązały się z budownictwem, ale w pierwszej kolejności z sektorem produkcyjnym (żywność, odzież) oraz z handlem i usługami.

B. Kruszyński (Redan): Zysk netto w tym roku będzie co najmniej na poziomie z 2013 r. Ryzyko wiąże się z dalszym osłabieniem hrywny i rubla

0

Po dobrych wynikach sprzedaży w pierwszych 6 miesiącach tego roku Redan spodziewa się wypracowania zysku netto za cały rok na poziomie co najmniej 3,19 mln zł. Negatywnym czynnikiem może być ewentualna dalsza deprecjacja hrywny oraz rubla. W pierwszym półroczu 2014 r. Redan odnotował stratę netto w wysokości 2 mln zł, ale główną przyczyną była zmiana w podatkach oraz osłabienie ukraińskiej waluty.

Druga połowa roku w naszym biznesie jest wyraźnie lepsza. Textil Market na pewno poprawi zeszłoroczny wynik co najmniej o tyle, o ile to pierwsze półrocze jest lepsze od zeszłego roku. W części modowej w Polsce także spodziewamy się wzrostu wyników. Niewiadomą jest wycena wartości naszych aktywów ukraińskich czy rosyjskich w złotych. Pomimo że tutaj generujemy cały czas około 4 mln zł strat, liczę, że wyniki całego roku będą co najmniej takie, jak rok temu – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Bogusz Kruszyński, wiceprezes zarządu Redan SA.

W ubiegłym roku zysk netto Redanu wyniósł 3,19 mln zł. Mimo straty netto w wysokości 2 mln zł w pierwszym półroczu 2014 r. łódzka spółka spodziewa się, że dobre wyniki w III i IV kwartale pozwolą osiągnąć na koniec roku wynik netto nie gorszy niż w 2013 r.

Na poziomie wyniku przed opodatkowaniem mamy praktycznie break-even na poziomie całej grupy kapitałowej. Na poziomie zysku netto mamy 2 mln strat, to wynika głównie ze zmiany strategii podatkowej czy też konieczności przekształcenia Adesso ze spółki komandytowo-akcyjnej w spółkę akcyjną. Niestety, zmieniły się w tym zakresie przepisy i musieliśmy to zrobić. Jako spółka akcyjna jest ona podatnikiem podatku dochodowego i to wygenerowało prawie 1,5 mln złotych podatku, który musieliśmy zapłacić, a rok temu nie zapłaciliśmy – wskazuje Kruszyński.

Wyniki ze sprzedaży dają jednak podstawę do optymizmu: wynik dla części modowej był lepszy o blisko 1 mln zł, a w segmencie dyskontowym poprawił się o 4,4 mln zł.

W Polsce w części modowej poprawiliśmy wyniki, na samej sprzedaży w Polsce wzrósł on praktycznie o 70 proc. rok do roku w pierwszej połowie 2014 r. Natomiast negatywnym elementem są wyniki naszej działalności zagranicznej. Co prawda w tym roku nadal na tym biznesie zarobiliśmy około 1,5 mln złotych w pierwszej połowie roku, natomiast jest to o 2 mln złotych mniej niż rok temu. Największy wpływ na to ma oczywiście sytuacja na Ukrainie – tłumaczy prezes Redanu.

Łódzka spółka posiada na Ukrainie 30 sklepów, z czego 9 własnych, a pozostałe to sklepy franczyzowe w części modowej. Według Kruszyńskiego sprzedaż liczona w lokalnej walucie jest praktycznie na tym samym poziomie co w roku ubiegłym. Z powodu trwających walk Redan musiał jednak zamknąć sklepy w Doniecku i Ługańsku, ale największe straty spowodowała deprecjacja hrywny, wobec czego sprzedaż na Ukrainie liczona w polskiej walucie spadła o 30 proc.

Musieliśmy przeliczyć wartość naszych aktywów na Ukrainie na złote. To wygenerowało prawie 5 mln ujemnych różnic kursowych z tego tytułu, z czego 4 mln są pokazane jako pomniejszenie zysku netto do całkowitej straty – twierdzi Bogusz Kruszyński.

Na tym tle lepiej prezentowała się działalność na rynku rosyjskim, gdzie zdaniem wiceprezesa Redanu wynik ze sprzedaży w I półroczu 2014 r. jest porównywalny z tym osiągniętym w ubiegłym roku. Czynnikiem ryzyka w kontekście zysku i przychodów w Rosji pozostaje jednak dalsze osłabianie się rubla, który już teraz jest rekordowo słaby w stosunku do dolara. Częściowo ten niekorzystny dla Redanu efekt niweluje deprecjacja złotego w stosunku do amerykańskiej waluty.

Ten biznes jest w miarę stabilny, to znaczy na dzień dzisiejszy nie widać tam przyrostów, na które liczyliśmy jeszcze dwa czy trzy lata temu, wchodząc na większą skalę do Rosji, natomiast jest to bezpieczny biznes, który daje szanse zarobienia nam i naszym partnerom – uważa wiceprezes Redanu.

Jagiełło: PKO BP pracuje nad rozwojem KredoBanku mimo trudnej sytuacji na Ukrainie

0

PKO BP kontynuuje prace nad rozwojem swojej ukraińskiej gałęzi – KredoBanku, pomimo wojny  na wschodzie kraju. Jak mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, trwa proces dostosowania pracy KredoBanku do standardów PKO BP.

KredoBank będzie się rozwijał pomimo sytuacji politycznej na Wschodzie. Jak zapewnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego, sytuacja w KredoBanku jest opanowana.

Sytuacja jest pod kontrolą. To nie oznacza, że od razu bank na Ukrainie generuje zyski. To jest tak, że bank realizuje plan, który był przewidywany na ten okres, i to jest dla nas ważne – mówi Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego.

Brak zysków KredoBanku, spółki należącej do grupy PKO BP nie martwi prezesa w związku z trwającym planem rozwoju banku. Sytuacja na Ukrainie jest jednak obserwowana, ponieważ, jak mówi Jagiełło, PKO BP czuje się odpowiedzialny za to, co się dzieje z aktywem na Ukrainie.

Pomimo tego, że jest wojna, bo tak należy to określić – wojna na wschodzie Ukrainy z Rosją, pomimo tego, że Ukraina straciła Krym, wyniki KredoBanku będą pod presją polityki, a także polityki gospodarczej, a tych nie nie zmienimy. Natomiast jest tak, że wielkość KredoBanku w stosunku do PKO Banku Polskiego jest w tej chwili mikroskopijna, bo to jest nawet poniżej 0,5 proc. Z punktu widzenia inwestorów i wpływu na wynik finansowy, nie ma to znaczenia – powiedział Jagiełło.

Prezes PKO BP podkreśla, że zarząd podejmuje wszelkie możliwe działania, by KredoBank na Ukrainie mógł się rozwijać.

Współpracujemy z władzami KredoBanku, współpracujemy z nadzorem bankowym na Ukrainie, kontynuujemy program kilkumiesięcznych staży dla pracowników KredoBanku PKO, by mogli transmitować nasze standardy biznesowe i organizacyjne do siebie. Natomiast jest to proces, który nie zakończy się w krótkim terminie – tłumaczy Jagiełło.

ADMIRAL BOATS wygrał pierwszy przetarg na remont jednostek pływających

0

ADMIRAL BOATS S.A., spółka reprezentująca polski przemysł jachtowy i stoczniowy na giełdzie, zwyciężyła w przetargu publicznym organizowanym przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku na remont i wyposażenie lodołamaczy. Wartość zlecenia wyniesie ponad 211 tys. zł. Jest to pierwszy wygrany przez spółkę publiczny przetarg na realizację usług remontowych.

W ramach umowy spółka przeprowadzi roboty elektryczne związane z przygotowaniem lodołamaczy L/s Tygrys, L/s Rekin i L/s Orka do akcji lodowej oraz zrealizuje dostawę i instalację stacji prognozowania pogody i internetu mobilnego na statku L/s Tygrys. Jedynym kryterium wyboru wykonawcy była cena.

 Jesteśmy bardzo zadowoleni z pierwszego wygranego przez nas przetargu, przeprowadzonego w ramach Prawa zamówień publicznych. Jednocześnie jest to kolejne zlecenie remontu lodołamaczy, które będziemy w tym roku realizować. W sierpniu na terenie stoczni remontowane były dwa lodołamacze prywatnego armatora – mówi Andrzej Bartoszewicz, prezes zarządu ADMIRAL BOATS. – Dążymy do pozyskiwania kolejnych zleceń remontowych. Posiadamy odpowiednią infrastrukturę oraz doświadczoną kadrę, aby skutecznie realizować takie projekty. Obecnie prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kontrahentami i będziemy również startować w kolejnych przetargach – dodaje.

NIK sprawdzi, jak kontrolowane jest NATO

NIK będzie koordynowała przegląd partnerski Międzynarodowej Rady Audytorów NATO – IBAN (ang. International Board of Auditors for NATO) – instytucji odpowiedzialnej za kontrolowanie NATO. NIK zbada IBAN wspólnie z Trybunałem Obrachunkowym Hiszpanii. Porozumienie w tej sprawie podpisali Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz przewodniczący IBAN Charilaos Charisis w obecności wiceministra obrony narodowej Czesława Mroczka. NIK poinformowała, że dotychczasowe inwestycje NATO w Polsce, realizowane przez MON, zostały ocenione pozytywnie.

Polscy kontrolerzy z NIK przyjrzą się temu, jak funkcjonuje IBAN, i zaproponują sposoby usprawnienia pracy głównego audytora NATO. W przeglądzie, który potrwa od września do grudnia 2014 roku, wezmą udział najlepsi kontrolerzy Izby, w tym osoby, które pracowały w strukturach NATO. Koszty przeglądu zostaną pokryte z budżetu Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rada Sojuszu zdecydowała o przeprowadzeniu przeglądu partnerskiego, co doprowadziło do wyboru NIK na koordynatora tego przedsięwzięcia.

IBAN jest organem audytorskim NATO. Działa od 1953 roku. Przeprowadza kontrolę finansów organów Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz sprawdza wykorzystanie środków w ramach współfinansowanego przez kraje członkowskie Programu Inwestycji w Dziedzinie Bezpieczeństwa NATO (NSIP). Ze środków z tego programu budowane są stacjonarne i mobilne elementy infrastruktury obronnej na terenie państw członków Sojuszu Północnoatlantyckiego lub na obszarze operacji wojskowych prowadzonych przez NATO. Podstawowym celem Programu jest stworzenie warunków do prowadzenia wspólnych działań wojskowych na całym obszarze Sojuszu (czyli na terytoriach wszystkich państw członków) oraz poza nim, wówczas gdy NATO prowadzi operacje na terytoriach państw, które nie są jej członkami. Program obejmuje między innymi budowę systemów kierowania, dowodzenia i łączności, systemów radarowych obrony powietrznej, lotnisk i portów morskich ze sprzętem i wyposażeniem zgodnym ze standardami NATO, baz paliwowych, składów zaopatrzenia, sieci rurociągów paliwowych, itp.

W Polsce realizacją inwestycji w ramach Programu zarządza MON. W tym celu stworzony został specjalny organ zarządzający: Zakład Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (ZIOTP). Od 1999 r. do końca 2013 r. ZIOTP zrealizował ogółem prace o wartości 2.284 mln zł i zakończył realizację 97 projektów w ramach Programu (zaawansowanie wykonania Programu – ok. 66 proc.). Przedsięwzięcia te zostały przez NIK ocenione pozytywnie.

NIK prowadziła kontrole realizacji wielu projektów w ramach Programu, m. in. dotyczące modernizacji i rozbudowy lotnisk wojskowych i portów morskich oraz zakupu i instalacji radarów dalekiego zasięgu, budowy elementów Zintegrowanego Systemu Obrony Powietrznej NATO, budowy systemów łączności oraz budowy lotniskowych baz paliwowych.

NIK wykonywała już kontrole na rzecz IBAN, np. sprawdzając funkcjonowanie Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego (czyli związku taktycznego NATO składającego się z formacji stacjonujących na terenie Danii, Niemiec i Polski ze sztabem usytuowanym w Szczecinie). Kontrola zakończyła się oceną pozytywną. NIK doceniła zwłaszcza wdrożenie przez Korpus Międzynarodowych Standardów Rachunkowości Sektora Publicznego (IPSAS).

IBAN składa się z sześciu członków, którzy nadzorują wykonanie audytów przez zespół ok. dwudziestu zawodowych audytorów. Członkowie IBAN są powoływani przez Radę Północnoatlantycką i tylko przed nią odpowiadają za przeprowadzone audyty. W tej chwili w IBAN zasiadają przedstawiciele Czech, Grecji, Holandii, Norwegii, Turcji i Wielkiej Brytanii. Członkowie IBAN są powoływani na 4-letnie kadencje, bez możliwości przedłużenia mandatu. Jeden z członków IBAN, wskazany przez radę Północnoatlantycką, pełni funkcje Przewodniczącego przez kadencję trwającą 2 lata. Polska miała swojego przedstawiciela w IBAN w latach 2006-2010, który w latach 2007-2009 pełnił funkcję przewodniczącego.

Rafako zwiększyło zysk do 13,3 mln zł w I półroczu

13,3 mln zł zysku przypadającego na akcjonariuszy jednostki dominującej miał w I półroczu producent kotłów dla energetyki, spółka Rafako. To dwa razy więcej niż przed rokiem.

Przychody wzrosły do 497,8 mln zł z 381,4 mln zł w I półroczu 2013 r. Jak pisze spółka w komunikacie, ponad 30-proc. wzrost sprzedaży odnotowany w I półroczu 2014 roku był spowodowany głównie wyższymi przychodami ze sprzedaży urządzeń ochrony powietrza, w tym instalacji odsiarczania spalin. Wysoka sprzedaż tych urządzeń wynikała z realizacji kontraktów podpisanych w 2012 i 2013 roku.

Firma podkreśla, że udało jej się podnieść rentowność na wszystkich poziomach sprawozdania z całkowitych dochodów.

– Portfel zleceń Grupy Rafako, który na koniec pierwszego półrocza br. wyniósł ok. 6,3 mld zł pozwala nam z optymizmem patrzeć na wyniki przyszłych okresów. Będziemy nadal stawiać na średniej wielkości samodzielne projekty, takie jak wykonanie nowej elektrociepłowni dla Grupy Azoty w Kędzierzynie. Planujemy też dalszą ekspansję na rynkach zagranicznych m.in. na rynkach bałkańskich – mówi w komentarzu do wyników Paweł Mortas. – Konieczność spełnienia zaostrzających się unijnych norm w zakresie ekologii powinna sprzyjać dalszemu zaangażowaniu grupy w produkcję instalacji ochrony środowiska na krajowym rynku, gdzie oferujemy posiadane technologie w zakresie realizacji kompletnych obiektów instalacji odsiarczania spalin, termicznej utylizacji odpadów komunalnych i przemysłowych oraz spalania biomasy, modernizacji kotłów pod kątem obniżenia emisji tlenków azotu, a także w zakresie urządzeń odpylających.

P. Jaguś (Qumak): Wzrosną zamówienia na technologie IT ze strony służb mundurowych i ochrony zdrowia. Mocnym impulsem będą też fundusze UE

0

CEO Magazyn Polska

Informatyczny Qumak zwiększył w I połowie roku przychody o blisko 1/3 w ujęciu rocznym, notując jednocześnie wzrost udziału w kluczowych segmentach działalności. Dalszej poprawie marż i zysku mają sprzyjać m.in. kontrakty z zakresu e-zdrowia, ze służbami mundurowymi oraz inwestycje współfinansowane ze środków UE.

– To najlepsze półrocze od trzech lat zarówno pod względem przychodów, jak i marży. Ciekawe kontrakty, trudne, ale bardzo ważne zarówno dla nas, jak i dla naszych zamawiających. Zapowiada się bardzo dobry rok – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Paweł Jaguś, prezes Qumak SA.

W pierwszym półroczu Qumak odnotował 4,02 mln zł zysku netto wobec 4,12 mln zł straty rok wcześniej. Przychody ze sprzedaży zwiększyły się o 32 proc. rok do roku do 293,2 mln zł. W tym samym okresie technologiczno-informatyczna spółka miała ujemny cash flow z działalności operacyjnej w wysokości 29,34 mln zł, podczas gdy w pierwszym półroczu 2013 r. był on dodatni i wyniósł 9,18 mln zł.

Pierwsze półrocze 2014 r. było kolejnym, w którym rosła marża brutto ze sprzedaży. Wyniosła ona 14,9 proc., w I połowie 2013 r. było to 14,6 proc., z kolei w I połowie 2012 r. – 14,1 proc. Poprawa marży wraz ze wzrostem zysku operacyjnego jest jednym z głównych celów strategicznych spółki. Strategia Qumaka na lata 2013–2016 zakłada w tym celu koncentrowanie się na rynkowych niszach, redukcję kosztów operacyjnych oraz rozwój dedykowanego oprogramowania.

To nie dzieje się tak szybko, jak chciałem. Myślę jednak, że w ciągu najbliższych dwóch lat poziom marż z kwartału na kwartał będzie rósł i docelowa rentowność, którą chcemy osiągnąć, będzie możliwa – mówi Paweł Jaguś. – Najbardziej istotnymi dla nas są technologie multimedialne, data center, soft dla sektora publicznego, czyli ten sektor, który decyduje o przychodach w IT, i również infrastruktura lotnicza – wymienia prezes spółki Qumak.

W najbliższych kwartałach Qumak spodziewa się wzrostu zamówień, zwłaszcza ze strony służb mundurowych, transportu oraz e-zdrowia. Inne duże zamówienia mają pojawić się wraz z rozpoczęciem wydatkowania funduszy z nowej perspektywy finansowej – uważa Jaguś.

Wartość portfela zamówień spółki Qumak na koniec II kwartału 2014 r. wyniosła 501 mln zł, z czego 195 mln zł przypada na drugą połowę br., a większość z pozostałej kwoty – już na 2015 r. Zakładając, że 1/3 trwających przetargów zakończy się zwycięstwem spółki, prezes szacuje wartość nowych zamówień na 170 mln zł. Realizacja strategii w zakresie marży oraz zysku będzie jednak silnie zdeterminowana koniunkturą makroekonomiczną w najbliższych kwartałach.

O dużej liczbie przetargów w obszarze IT decyduje ilość środków unijnych, wzrost PKB, potrzeby inwestycyjne klientów i tani pieniądz – to wszystko, co w zawsze jest potrzebne, żeby biznes się rozwijał – podsumowuje prezes Qumaka.

Netia zapowiada rozwój organiczny. Trwają prace nad strategią

0

CEO Magazyn Polska

Netia obniżyła prognozę przychodów na 2014 r., ale dzięki oszczędnościom przewidywana EBITDA nie uległa zmianie. Spółka nie spodziewa się możliwości przejęć w najbliższym czasie, dlatego dywidenda za 2014 r. powinna być na poziomie ubiegłorocznej. W ostatnim kwartale Netia pokaże inwestorom nową strategię do 2025 r., która ma zakładać kontynuacje zrównoważonego rozwoju w segmentach B2B i B2C.

Ta prognoza zakłada bardzo małe zmiany, Pewną korektę na przychodach wynikająca ze spowolnienia, które widzieliśmy w pierwszej połowie roku. Natomiast te wszystkie inicjatywy, które rozpoczęliśmy, mowa tu o zwiększaniu sprzedaży we własnej sieci i zmianach organizacyjnych, sprawiają, że skorygowana EBITDA zostaje niezmieniona. Zwiększamy trochę wydatki inwestycyjne (CAPEX), bo widzimy możliwość większej sprzedaży, którą też pewnie będzie widać w drugiej połowie roku i na początku 2015, to efekty tych inwestycji – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Adam Sawicki, prezes zarządu Netia SA.

Telekomunikacyjna spółka obniżyła prognozę przychodów na 2014 r. do 1,675 mld zł z 1,735 mld zł. Nakłady inwestycyjne mają wynieść 215 mln zł wobec 200 mln zł planowanych wcześniej. Netia także skorygowała w górę prognozowaną marżę EBITDA z 29,1 proc. do 30,1 proc.

W II kwartale br. Netia odnotowała 8,3 mln zł zysku netto, o 3,3 proc. mniej rok do roku, z kolei analitycy prognozowali 12,1 mln zł. EBITDA wyniosła 125,1 mln zł i była tylko nieznacznie niższa od konsensusu na poziomie 125,2 mln zł. Przychody ze sprzedaży osiągnęły wartość 422,2 mln zł, 11,6 proc. mniej rok do roku i 0,8 proc. mniej niż prognozowali analitycy. Korzystnie na wyniki w następnych kwartałach ma wpłynąć realizacja programu restrukturyzacji, którego efekty w 2015 r. szacuje się na 50 mln zł w skali roku.

Jest kilka obszarów, które zmieniamy. Reorganizujemy sposób, w jaki zarządzamy spółką, staramy się być bardziej regionalni, mniej scentralizowani. Eliminujemy obszary czy poziomy strukturalne, które spowalniają nasz system decyzyjny. Zmieniliśmy trochę strukturę zarządu, zwiększyliśmy grupę zarządzającą, tak zwany executive management team, który dzisiaj liczy 10 osób, a sam zarząd jest tylko dwuosobowy. Tak, aby można było operacyjnie skupić się na jak najbardziej efektywnym zarządzaniu spółką – wyjaśnia prezes Netii.

Netia zakłada, że w 2014 r. utrzyma poziom dywidendy z roku ubiegłego, jeśli nie nastąpią duże inwestycje – informowała spółka podczas konferencji prasowej. Sawicki nie spodziewa się jednak możliwości akwizycji w najbliższym czasie.

W tej chwili koncentrujemy się na zbudowaniu swojego własnego modelu. Jeżeli będą jakieś dobre okazje, oczywiście je rozpatrzymy. Natomiast nie będziemy podejmowali żadnych nagłych decyzji– twierdzi Adam Sawicki.

Na początku IV kwartału br. telekomunikacyjna grupa ma przedstawić nową, długookresową strategię do roku 2025. Według prezesa Netii spółka ma stabilną sytuację finansową i bardzo niskie zadłużenie, stąd nie widać dużego ryzyka na horyzoncie. Nowa strategia nie będzie rewolucyjna, ale Netia będzie chciała zaskoczyć rynek kolejnymi nowymi produktami – zapowiada Sawicki.

Idziemy dalej z tym podziałem, który zaczął mój poprzednik, na biznes B2B [business-to-business, usługi dla innych firm], B2C [business-to-consumer, usługi dla odbiorcy detalicznego]. Ta specjalizacja będzie jeszcze większa, jeszcze bardziej będziemy dostosowywać produkty pod każdy z tych działów tak, aby móc lepiej sprostać tym wyzwaniom, które rynek przed nami stawia. Także tu nie ma żadnej gradacji. Obydwa działy są dla nas kluczowe – podkreśla prezes Netii.

Pod koniec roku nowe prawo konsumenckie. Największe zmiany dotyczyć będą sprzedaży bezpośredniej i internetowej

Za cztery miesiące wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące ochrony konsumenta. Duże zmiany czekają m.in. branżę sprzedaży bezpośredniej i internetowej. Według nowych przepisów sprzedawcy będą musieli zadbać o to, żeby kupujący wiedział o wszystkich przysługujących mu prawach, również o tym, na jakich zasadach może odstąpić od zakupu. Firmy z obu branż liczą na to, że dzięki większej świadomości konsumentów, przybędzie im klientów.

– Właściwie jest to duża szansa zarówno dla branży sprzedaży bezpośredniej, jak i dla branży sprzedaży przez internet. Gdyby konsumenci byli w pełni świadomi swoich praw, dużo chętniej korzystaliby z takich form zakupu. W nowej ustawie będzie to najlepiej zabezpieczona forma sprzedaży, jaka obowiązuje w Polsce – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Lis z Philipiak Polska, firmy prowadzącej bezpośrednią sprzedaż naczyń tej włoskiej marki.

Nowa ustawa m.in. wydłuża z 10 do 14 dni czas, jaki konsument ma na rezygnację z towaru zakupionego poza sklepem bez podania przyczyny. Termin ten liczony będzie dopiero od momentu otrzymania towaru.

– W branży sprzedaży bezpośredniej będzie to obowiązek ustawowy, w branżach sprzedaży tradycyjnej nie ma takiego obowiązku. W wielu sklepach ludzie dokonują transakcji i są zdziwieni, że nie mogą zwrócić towaru. Niestety, tam zależy to wyłącznie od dobrej woli sprzedawcy – mówi Tomasz Lis.

Konsument będzie mógł odstąpić od zawartej umowy, wykorzystując specjalny formularz, który będzie jednolity dla wszystkich sprzedawców. Będą oni mieli obowiązek zamieścić formularz w swoich warunkach umowy. Tym samym cała procedura odstąpienia od umowy stanie się łatwiejsza dla kupującego.

Ustawa przewiduje też, że o tym, kto ponosi koszty zwrotu niechcianego zakupu oraz kto płaci za jego ewentualne uszkodzenia, przedsiębiorca musi jasno poinformować nabywcę przy zawarciu umowy. Generalnie ustawa wprowadza zasadę, że jeżeli przedsiębiorca nie poinformował o czymś konsumenta, to sam musi ponieść konsekwencje tego zaniechania. Czyli jeśli klient nie dostanie informacji, że ponosi koszty wysyłki towaru, koszty te automatyczne przechodzą na sprzedawcę.

W nowych, korzystniejszych dla konsumentów przepisach część sprzedawców dostrzega szansę na zdobycie nowych klientów. Dzięki jasnym i czytelnym regułom wzrośnie świadomość konsumentów, że sprzedaż bezpośrednia, internetowa, wysyłkowa jest nie tylko bezpieczna, lecz także lepiej chroni interesy nabywcy niż zakupy w tradycyjnym sklepie.

Polacy są zainteresowani sprzedażą bezpośrednią. Doceniają w tej formie sprzedaży bezpośredni kontakt z producentem, z dystrybutorem, szanse zadania pytań, poszerzenia swojej wiedzy. W przypadku produktów, których użytkowanie wymaga zdobycia dodatkowej wiedzy, taka forma sprzedaży cieszy się zainteresowaniem. Polacy nie znają jednak swoich praw. Wierzymy, że jeżeli je poznają, będą chętniej dokonywać zakupów – uważa przedstawiciel Philipiak Polska.

Dlatego firma Philipiak Polska rozpoczęła akcję edukacyjną, informując klientów o obowiązujących przepisach w cyklicznym poradniku drukowanym w gazetach regionalnych. Ułatwiła też rzecznikom konsumenta kontakt z przedstawicielem firmy, by mogli oni sprawniej interweniować w imieniu klientów. Przedłużył do 21 dni przewidywany dziś przez prawo 10-dniowy czas na rezygnację z zakupu.

Nowe przepisy, zgodnie z unijną dyrektywą, powinny zostać wdrożone do polskiego prawa już w czerwcu. Ze względu na potrzebę dostosowania się sprzedawców do zmian, ustawodawca zadecydował jednak o półrocznym vacatio legis.

My jesteśmy gotowi właściwie już od czerwca – mówi Tomasz Lis. – Zdążyliśmy przeszkolić wszystkich naszych pracowników biura obsługi klienta, mamy przygotowane dokumenty. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele firm, może mniejszych, potrzebuje tego sześciomiesięcznego okresu i w naszym odczuciu dobrze, że ten czas został dany, aby wszyscy byli jak najlepiej przygotowani do wejścia w życie nowej ustawy.

W przyszłym roku PKO BP stworzy oddziały korporacyjne w Czechach, Niemczech, Wielkiej Brytanii i we Francji

CEO Magazyn Polska

PKO BP chce rozwijać się na zagranicznych rynkach. Nie widzi na razie ciekawych okazji do przejęć, zamierza jednak otworzyć w przyszłym roku oddziały korporacyjne w Niemczech, Czechach, Wielkiej Brytanii i we Francji. Prezes banku zapewnia, że to z myślą o klientach, którzy prowadzą biznes również poza granicami kraju. W ciągu najbliższych tygodni zamknięty zostanie proces prawny fuzji z Nordeą.

Chcemy rozwijać się za granicą, nie ma jednak atrakcyjnych propozycji przejęć. Chcemy więc skupić na podążaniu za naszymi klientami do kilku destynacji, takich jak: Niemcy, Francja, Czechy, Wielka Brytania. Tam właśnie w 2015 roku planujemy otworzyć nasze oddziały korporacyjne – zapowiada w rozmowie z agencją Newseria Biznes Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Aktywność zagraniczna klientów banku jest w dużym stopniu zbieżna z działalnością na obcych rynkach polskich przedsiębiorstw. Krajami, do których przede wszystkim kierowany jest eksport, są kraje unijne, głównie Niemcy, Czechy czy Francja. Coraz częściej firmy nie tylko eksportują towary i usługi, lecz także decydują się tam na bezpośrednie inwestycje, a co za tym idzie wymagają wsparcia finansowego i coraz bardziej zaawansowanych instrumentów finansowych. Jedna ze spółek PKO BP działa już na rynku szwedzkim i obsługuje m.in. kontrakty Solarisa (PKO Leasing Sverige).

Jak podkreśla prezes, PKO BP po przejęciu banku Nordea nie jest zainteresowane przejęciami innych banków w Polsce, podtrzymuje jednak chęć aliansu z Pocztą Polską. Wyniki grupy PKO BP za II kwartał po raz pierwszy uwzględniły wyniki Nordea Bank Polska. Zysk netto grupy wyniósł 855,6 mln zł. Oznacza to wzrost o 14 proc. względem ubiegłego roku (752,8 mln zł) i o 6,6 proc. wyższy niż w poprzednim kwartale. Skonsolidowane aktywa wzrosły do 242,3 mld zł (22,5 proc. więcej niż w 2013 roku).

Teraz czekamy na zgodę KNF na połączenie prawne PKO PB i Nordea. Liczymy na to, że otrzymamy ją w ciągu najbliższych tygodni. Wówczas zamkniemy proces prawny. Firma ubezpieczeniowa nazywa się już PKO Życie Towarzystwo Ubezpieczeniowe. Portfel szwedzki został już przez nas wchłonięty i przejęcie banku od strony prawnej umożliwia nam prawne zamknięcie tego procesu – tłumaczy Jagiełło.

Jak zapowiada prezes PKO BP, niezwłocznie po otrzymaniu zgody z rynku zniknie brand Nordea. Pełne zakończenie integracji planowane jest na początek przyszłego roku.

Zarząd banku liczy na to, że również w 2015 roku rozpocznie działalność PKO Bank Hipoteczny. W ubiegłym tygodniu KNF wydała zgodę na jego utworzenie. Bank będzie koncentrował się wyłącznie na udzielaniu kredytów mieszkaniowych dla osób fizycznych. Udział nowej instytucji w sprzedaży kredytów hipotecznych w całej grupie PKO PB ma wynieść ok. 30 proc.

Trwają dalsze prace, które zostaną uwieńczone kolejną zgodą Komisji Nadzoru Finansowego na rozpoczęcie działalności operacyjnej. Chcielibyśmy, żeby to stało się na początku 2015 roku. Następnie rozpoczniemy w naszej sieci sprzedaż kredytów hipotecznych, które będą kierowane według pewnego rodzaju standardu do Banku Hipotecznego. Po zgromadzeniu sprzedaży przez PKO Bank Hipoteczny w kwocie 500 mln zł będziemy chcieli emitować listy zastawne i to jest perspektywa roku 2015. Będziemy przenosili kredyty hipoteczne z obecnego portfela do Banku Hipotecznego, to jednak nie jest perspektywa przyszłego roku, tylko kolejnych lat – podsumowuje Zbigniew Jagiełło.

Niskie stopy odbierają zyski z lokat. Bardziej opłacalne inwestycje w akcje

Inwestorzy, którzy przez ostatnie lata trzymali oszczędności w bezpiecznych inwestycjach, zaczynają na nich tracić. Dlatego eksperci radzą, by przenieść część kapitału w akcje. Zbyt duże zaangażowanie na giełdzie też może sporo kosztować – w warunkach długotrwałej deflacji zyski firm spadają, a co za tym idzie, ich giełdowa wycena również nie jest pewna. Zdaniem prezesa Noble Funds TFI sensowny udział akcji w portfelu to 40-50 proc.

 Patrząc na Ukrainę i Rosję i dodatkowo biorąc pod uwagę to, że w większości krajów świata mamy najniższe historycznie stopy procentowe, a co za tym idzie najniższe rentowności na papierach rządowych, można powiedzieć, że wszyscy, którzy bardzo dużo zainwestowali w papiery dłużne, bo tych jest teraz najwięcej, będą poszukiwali ucieczki w akcje – mówi Mariusz Staniszewski, prezes zarządu Noble Funds TFI.

Staniszewski uważa, że osoby, które trzymają pieniądze choćby w obligacjach skarbowych, będą się chciały ich pozbyć ze względu na wciąż niskie stopy i malejącą w związku z tym rentowność. A pozyskaną w wyniku sprzedaży papierów gotówkę będą chcieli zainwestować na giełdzie, licząc na to, że wzrost cen napędzi zyski firm. Ekspert przestrzega, by jednak dywersyfikować swój portfel inwestycyjny.

– Raczej nie próbujmy takiego rozwiązania: miałem obligacje, bo było ryzyko przez ostatnie pół roku, a teraz przechodzę do akcji, bo tego ryzyka jest mniej – mówi Mariusz Staniszewski. – Taka pozycja zdroworozsądkowa to teraz od 40 do 50 proc. w akcjach, resztę w instrumentach bezpieczniejszych.

Wybór konkretnej spółki do inwestycji może być jednak problematyczny właśnie ze względu na wyhamowanie gospodarki i deflację. Kluczowe pod tym względem są wyniki sprzedaży w firmach, w ten sposób można będzie ocenić, które spółki radzą sobie pomimo stagnacji cen. Ciekawym rozwiązaniem pozostają według prezesa Noble Funds TFI obligacje korporacyjne, łączące w sobie większe bezpieczeństwo niż akcje z dość przewidywalnym zyskiem w przyszłości.

Grupa Wirtualna Polska rośnie w siłę

Grupa Wirtualna Polska (GWP) odnotowała w ostatnim czasie wiele sukcesów. Po zmianach właścicielskich, które miały miejsce w lutym tego roku, przeprowadziła reorganizację, przebudowała ofertę oraz dokonała przeglądu struktur firmy. W efekcie GWP zanotowała kilkunastoprocentowy wzrost przychodów i kilkudziesięcioprocentowy wzrost zysku netto.

Nie jest to koniec przemian w GWP. W trakcie reorganizacji są w obecnym czasie m.in. struktury informacyjne, część procedur i narzędzi. Zmiany przechodzi również WP.tv. Jeszcze w tym miesiącu otwarty zostanie nowy newsroom dla dziennikarzy serwisów informacyjnych. GWP wciąż też myśli o powiększaniu skali działalności w drodze akwizycji serwisów dzięki którym może uzupełnić brakujące kontentowe obszary tematyczne. GWP negocjuje przejęcia m.in. w sektorze e-commerce, który został przez jej kierownictwo określony jako jeden z czterech kluczowych obszarów rozwoju (obok wideo, mobile i treści premium).

Zgodnie z zapowiedzią, z połączenia potencjałów Grupy o2 i Wirtualnej Polski powstał nowy lider polskiego Internet. Według badań Megapol PBI/Gemius za maj 2014, w badanym miesiącu wszystkie serwisy GWP odwiedziło 14,44 mln internautów, którzy wykonali w nich 3,14 mln odsłon, a każdy korzystał z nich średnio przez 6 godzin i 52:22 minuty. Natomiast sam portal WP.pl miał 11,52 mln użytkowników, 1,93 mld odsłon oraz 5 godzin i 28:32 minuty przypadające na przeciętnego użytkownika. Według rankingu witryn i witryn niezgrupowanych objętych audytem site-centric według miesięcznej liczby odsłon mobile, GWP zdobyła pierwsze miejsce spośród wszystkich grup witryn internetowych w Polsce.

GK Polimex-Mostostal zmniejsza przychody i stratę netto. W I półroczu miała 84,6 mln zł straty.

0

Grupa Polimexu-Mostostalu zmniejszyła w I półroczu przychody ze sprzedaży do 968,75 mln zł wobec 1,14 mld zł przed rokiem.

Mniejsza była też skonsolidowana strata netto, która wyniosła 84,6 mln zł wobec 96,2 mln zł rok wcześniej.

Strata operacyjna wzrosła natomiast ponad dwukrotnie do 92,3 mln zł.

Początek tygodnia pod znakiem wzrostów na GPW. WIG30 w górę o 1,12 proc.

Po ubiegłotygodniowych stratach w poniedziałek rosły niemal wszystkie indeksy. Najmocniej WIG50, który poszedł w górę o 1,51 proc.

WIG30 wzrósł o 1,12 proc. a WIG20 – o 1,08 proc. Z 30 największych spółek zyskały 23. Najmocniej wzrósł kurs akcji LPP, o 3,53 proc. Z kolei największy spadek zaliczył ukraiński Kernel, który stracił 5,24 proc.

Jedynym indeksem, który odnotował, minimalną zresztą, stratę, był WIG250 (-0,03 proc.).

Obroty na całym rynku wyniosły 471,6 mln zł, na WIG-u30 – 389 mln zł.

Nie będzie obniżki stóp procentowych we wrześniu (prognoza)

Ekonomiści ankietowani przez Newserię Inwestor nie przewidują obniżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu RPP, które rozpocznie się we wtorek.

Rada Polityki Pieniężnej nie obniży stóp procentowych we wrześniu. Tak prognozują ekonomiści, z którymi rozmawiała Newseria Inwestor.

We wrześniu nie przewidujemy cięć stóp – powiedział Newserii Inwestor Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA.

Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Bank Polska przewiduje, że nie ma zbyt wielkich szans na obniżkę stóp na posiedzeniu, które zaczyna się 2 września.

Szasne na cięcia w paździeniku to 50/50. Zakładamy, że jeśli nie będzie obniżek w październiku, to już nie będzie ich do końca roku. Wtedy szala musi się przechylić albo w jedną, albo w drugą stronę – powiedziała Petka-Zagajewska.

Na obniżki nawet o 50 punktów bazowych w tym roku liczy jednak Darisuz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ. Jego zdaniem nie stanie się to jednak we wrześniu.

Uważamy, że cięcia w październiku mają 50 proc. szans. Dodatkowo obniżka może być w listopadzie, łącznie nawet o 50 pkt bazowych – powiedział Newserii Inwestor Winek. – Jeśli nie będzie obniżki w październiku, to szanse na nią w listopadzie to nawet 60-proc.

Agrowill: Zysk netto w I półroczu 44,4 mln litów wobec straty 3,4 mln litów rok wcześniej

0

Agrowill poprawia znacząco przychody i zysk dzięki rozszerzeniu działalności, lepszym cenom zywności i sprzedaży ziemi.

Agrowill Group AB, rolnicza spółka z Wilna, notowana na GPW, zanotowała w I półroczu 2014 r. skonsolidowane przychody w wysokości 41,9 mln litów, czyli 12,1 mln euro. Jest to ponad 2-krotnie więcej niż w tym samym okresie ub.r.

Przychody grupy wzrosły rdr dzięki zwiększonej produkcji I sprzedaży mleka oraz wyższych cen mleka. Łącznie, sprzedaż mleka w I półroczu 2014 r. była wyższa o 30 proc. niż rok wcześniej – wyjasnia Agrowill.

Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w omawianym okresie to 44,4 mln litów, czyli 12,9 mln euro. Rok wcześniej grupa zanotowała stratę w wysokości 3,4 mln litów, czyli 1 mln euro.

W pierwszym półroczu roku grupa sprzedała nieruchomości inwestycyjne – ziemię rolniczą. Ogólne przychody ze sprzedaży ziemi to 26,8 mln litów, a zysk netto z tych operacji wyniósł 7,1 mln litów – tłumaczy poziom zysku spółka.

W związku z przejęciem Baltic Champs UAB, do działalności grupy została dołączona sprzedaż grzybów i kompostu. Przychody z tej działalności w ciągu kwartału wyniosły 19,5 mln litów.

Agrowill działająca I pochodząca z Liwy posiada spółki zależne w Estonii, Rosji i Mołdawii.