Blask jaśniejszy nie będzie

0

Wczorajsze posiedzenie EBC było tak nudne jak wakacyjne maratony powtórek niskobudżetowych telenowel w telewizji i przyniosło podtrzymanie łagodnego nastawienia z czerwca. Jedyną jego przewagą było to, że konferencja Mario Draghiego nie trwała nawet trzech kwadransów i nie była przerywana reklamami.

Dziś uwaga przenosi się na USA i odczyt PKB za drugi kwartał. Modele mierzące tempo wzrostu w czasie rzeczywistym, np. Atlanta Fed GDP jeszcze niedawno wskazywały na wzrost w okolicach 4,5 proc. To, że amerykańska gospodarka rozwijała się w drugim kwartale wyraźnie szybciej niż potencjalna dynamika PKB nie budzi najmniejszych wątpliwości. Rynek spodziewa się podwojenia tempa wzrostu i annualizowanej dynamiki PKB na pułapie ponad 4 proc. Ma za to odpowiadać przede wszystkim odbicie konsumpcji prywatnej po słabym początku roku. Dodatkowo, pozytywne kontrybucje miały wykazać inwestycje i eksport netto. Szczególnie ten drugi czynnik zaczyna jednak budzić wątpliwości, gdyż zawężenie się deficytu obrotów towarowych na początku wiosny należy wiązać z intensyfikacją dostaw soi i zbóż na rynki globalne. W podobnym kierunku oddziaływać może eksport ropy. Bardzo szeroki na historycznym tle spread brent – WTI wielokrotnie skutkował rekordowymi wolumenami eksportu w tygodniowych danych Departamentu Energii. Ewidentnie skok eksportu surowców to czynnik jednorazowy i wczorajsze dane o bilansie płatniczym dobitnie to potwierdzają podnosząc znaki zapytania o kontrybucję tej składowej w dzisiejszym odczycie. Przy rozpędzonym rynku pracy i silnym popycie konsumenckim utrzymanie tej tendencji jest niemożliwe – popyt na dobra importowane będzie brał górę. Jeśli chodzi o inwestycje, to pozytywnie może wyróżnić się sektor wydobywczy i paliwowy. Silny wzrost aktywności wydobycia gazu ziemnego i ropy naftowej powinien mieć odzwierciedlenie w danych, ale – podobnie jak w przypadku bilansu handlowego – wczorajsze informacje o zamówieniach na dobra trwałe nieco rozczarowały (przynajmniej na poziomie głównego wskaźnika). W szerszym ujęciu: amerykańska gospodarka pędzi dodatkowo wspierana przez cięcia podatków i zwiększone wydatki federalne, m. in. na obronność. W drugim kwartale górę wzięły czynniki jednorazowe i kolejne kwartały będą nadal przyzwoite, ale już wyraźnie gorsze. Pozytywny wpływ poluzowanie fiskalnego na gospodarkę będzie wygasać, a coraz mocniej wyraźne będzie zacieśnianie monetarne. Dlatego też uzasadniona jest ocena, że amerykańska gospodarka nie będzie tak mocno wyróżniać się in plus na tle pozostałych G-10. Teraz ten pozytywny impuls dla dolara zacznie wygasać, tym bardziej, że np. dane z Eurolandu nie mają przestrzeni by nadal tak mocno i jednoznacznie rozczarowywać.

Czytaj również:  Coraz większe budżety na influencer marketing

EUR/USD został wciągnięty w głąb przedziału wahań i pod 1,17. Spodziewamy się utrzymania konsolidacyjnego charakteru notowań. USD/JPY walczy o utrzymanie się ponad 111,00 – potencjał do przedłużenia spadków jest ograniczony i spodziewamy się powrotu do zwyżek kursu. EUR/PLN osunął się pod 4,30, ale środowisko zewnętrzne pozostaje wymagające i chimeryczne – trudno będzie o przedłużenie zniżek do 4,25.

Sporządził:
Bartosz Sawicki
DM TMS Brokers S.A.