Granty dla uczelni na rozwój dydaktyki – NCBR ogłasza konkurs na 100 mln zł

Blisko 100 mln zł z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) przeznaczy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na podnoszenie kompetencji i kwalifikacji uczelnianej kadry prowadzącej zajęcia ze studentami. Nabór wniosków o dofinansowanie w konkursie „Doskonałość dydaktyczna” rozpocznie się już 5 lutego br.

„Doskonałość” to wielkie słowo. W odniesieniu do dydaktyki na uczelniach oznacza działania rozwijające kompetencje i kwalifikacje kadr w powiązaniu z usprawnianiem struktur, procesów i narzędzi. Wszystko to ma służyć zapewnieniu nowoczesnego, a przy tym ukierunkowanego na wyzwania gospodarcze kształcenia. Tak rozumiana doskonałość jest zarazem koniecznością – w sytuacji gdy studenci, których oczekiwania rosną, mają do wyboru setki uczelni w kraju i za granicą, a biznes stawia kandydatom do pracy coraz większe i bardziej sprecyzowane wymagania.

Celem konkursu NCBR „Doskonałość dydaktyczna” jest wsparcie szkół wyższych w prowadzeniu działań wzmacniających ich potencjał dydaktyczny poprzez utworzenie i rozwój komórek odpowiedzialnych za podnoszenie jakości procesu dydaktycznego na uczelniach, w tym podnoszących kompetencje lub kwalifikacje kadry prowadzącej dydaktykę, doktorantów i doktorantek.

– Jako wykładowca akademicki często powtarzałem moim studentom, że kto się nie rozwija, ten się cofa. Ale czy ta sama zasada nie dotyczy także wykładowców? Dlatego po raz kolejny angażujemy niemałe środki z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego we wzmacnianie kapitału dydaktycznego szkół wyższych, chcąc zapewnić jego trwały wzrost. Przekonaliśmy się, że warto o to zabiegać. W wyniku rozstrzygniętego w ubiegłym roku konkursu „Rozwój kwalifikacji i kompetencji kadry realizującej dydaktykę” już 24 uczelnie realizują projekty projakościowo oddziałujące na proces kształcenia. Z satysfakcją obserwujemy, że nauczyciele akademiccy, doktorantki i doktoranci z zapałem korzystają z możliwości szlifowania swoich umiejętności, zwłaszcza w obszarze zielonej i cyfrowej zmiany. To bardzo ważne w obliczu wyzwań przyszłości, bo na tę wiedzę, umiejętnie przekazywaną, czekają studentki i studenci, ale też nasza gospodarka – mówi prof. dr hab. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

– W naborze „Doskonałość dydaktyczna” idziemy o krok dalej. Szkoły wyższe mogą ubiegać się w nim o granty na działania podnoszące kompetencje lub kwalifikacje kadry prowadzącej dydaktykę u danego wnioskodawcy, takie jak np. umiejętności posługiwania się profesjonalnymi bazami danych i ich wykorzystywania w procesie kształcenia. W to na pewno warto inwestować. Chcemy jednak również, żeby uczelnie zadbały o stworzenie lub rozwój w swoich strukturach specjalnych komórek, które będą odpowiedzialne za podnoszenie jakości procesu dydaktycznego. Dzięki temu ktoś będzie stale myślał nad tym, jak ten proces usprawnić – wskazuje dyrektor Jerzy Małachowski.

Kluczowe działania

Grupę docelową w naborze „Doskonałość dydaktyczna” stanowią uczelnie, doktoranci i doktorantki, pracowniczki i pracownicy uczelni (kadra prowadząca dydaktykę), którzy będą bezpośrednio korzystać z zaplanowanych działań.

Wnioski o dofinansowanie uczelnie – zarówno publiczne, jak i niepubliczne – mogą składać od 5 lutego do 30 maja 2025 r. Na dofinansowanie mają szansę projekty, które przewidują takie działania, jak:

  • utworzenie komórki lub struktury odpowiedzialnej za podnoszenie jakości procesu dydaktycznego (w przypadku uczelni nieposiadających tego typu struktur),
  • rozwój komórki lub struktury odpowiedzialnej za podnoszenie jakości procesu dydaktycznego (w przypadku uczelni, w których już funkcjonują takie struktury),
  • działania podnoszące kompetencje lub kwalifikacje kadry prowadzącej dydaktykę u wnioskodawcy, w tym kompetencje lub kwalifikacje dydaktyczne doktorantów lub doktorantek.

Maksymalną wartość projektu określono na poziomie 2 mln zł. Poziom dofinansowania wynosi nie więcej niż 97 proc. wartości projektu. Uczelnie są zobowiązane do zapewnienia wkładu własnego w wysokości co najmniej 3 proc. wydatków kwalifikowalnych przewidzianych w projekcie.

Od nauczania w językach obcych po komercjalizację wyników badań

Jak podkreśla NCBR, działania skierowane do uczestników projektu muszą prowadzić do uzyskania wszystkich wymienionych kompetencji lub kwalifikacji:

  • cyfrowych, w tym posługiwania się profesjonalnymi bazami danych i ich wykorzystywania w procesie kształcenia,
  • dydaktycznych, w tym wykorzystania nowoczesnych metod dydaktycznych i metodyki kształcenia, prowadzenia dydaktyki w języku obcym, pracy z osobami ze zróżnicowanymi potrzebami edukacyjnymi,
  • na rzecz zielonej transformacji,
  • w zakresie projektowania uniwersalnego, w tym w szczególności projektowania uniwersalnego zajęć dydaktycznych.

Projekt może dodatkowo przewidywać działania dotyczące podnoszenia kompetencji lub kwalifikacji kadry prowadzącej dydaktykę na uczelni danego wnioskodawcy w zakresie przedsiębiorczości i komercjalizacji efektów badań naukowych, z zakresu zarządzania informacją oraz innych kompetencji merytorycznych i komunikacyjnych.

Realizację działań przewidzianych w projekcie wnioskodawca może zaplanować nawet na trzy lata. Uczelnie będą realizować projekty samodzielnie lub w partnerstwie, np. z inną uczelnią. Trzeba się nad tym zastanowić już na etapie przygotowywania wniosku. W przypadku modelu partnerskiego wnioskodawca powinien bowiem wykazać, że dzięki współpracy podmiotów powstanie wartość dodana, niemożliwa do osiągnięcia w przypadku działań podejmowanych indywidualnie lub poprzez zlecanie działań podmiotom zewnętrznym wobec wnioskodawcy.

Ocena projektów, rozłożona na kilka etapów, będzie odbywać się w zakresie spełnienia kryteriów wyboru projektów, dostępnych w dokumentacji konkursowej. Ogłoszenie wyników konkursu NCBR wstępnie zaplanowało na wrzesień.

Działania, które przynoszą trwałe efekty

W dążeniu do doskonałości dydaktycznej nie wystarczy sam entuzjazm, polot czy wyobraźnia. Trzeba się także dużo nauczyć. Eksperci nie mają wątpliwości, że wykorzystanie nowoczesnych metod dydaktycznych i metodyki kształcenia przyczynia się do poprawy jakości kształcenia, podniesienia stopnia cyfryzacji oraz zwiększenia konkurencyjności polskich uczelni na arenie międzynarodowej. NCBR przewiduje, że w efekcie wsparcia kierowanego w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Plus swoje kompetencje lub kwalifikacje podniesie nawet 6 tys. przedstawicieli kadry akademickiej, uczestniczek i uczestników projektów. Przyszli beneficjenci w konkursie „Doskonałość dydaktyczna” będą też zobowiązani do zapewnienia trwałego funkcjonowania komórki lub struktury odpowiedzialnej za podnoszenie jakości procesu dydaktycznego oraz jej utrzymanie przez okres co najmniej dwóch lat od momentu zakończenia projektu.

MAGA: Make Awareness Grow Again! Co oznacza dla Europy polityka Trumpa?

„Rewolucja zdrowego rozsądku” zapowiedziana przez prezydenta Donalda Trumpa już od kilkunastu dni przynosi decyzje, które w niektórych przypadkach można nazwać przynajmniej zaskakującymi. 27 lutego Agencja Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID) wstrzymała finansowanie dla wszystkich programów pomocowych realizowanych w Ukrainie, w tym programów w obszarze rolnictwa.

Na skutek zarządzenia wykonawczego, które 20 stycznia podpisał nowy prezydent Stanów Zjednoczonych wszystkie amerykańskie programy pomocy zagranicznej zostały tymczasowo zawieszone na okres 90 dni, do czasu przeglądu i ustalenia, czy spełniają one cele stawiane obecnie przez Waszyngton. Decyzja ta uderza szczególnie w Ukrainę, nękaną wojną i potrzebującą dużego i stabilnego wsparcia finansowego, aby utrzymywać funkcjonowanie podstawowej infrastruktury i odbudowywać ją tam, gdzie została zniszczona w wyniku wojny.

Łącznie agencja USAID inwestuje w 29 różnych obszarach w 158 krajach na całym świecie. Są to głównie projekty humanitarne, edukacyjne i kulturalne, ale także wspierające infrastrukturę i technologię. W 2024 r. budżet wsparcia wyniósł około 22 mld USD.

Według Financial Times, dyplomaci z Biura do Spraw Europejskich i Eurazjatyckich Departamentu Stanu USA zwrócili się do sekretarza stanu USA Marco Rubio o całkowite wykluczenie Ukrainy z dyrektywy Trumpa, która weszła w życie w piątek 25 stycznia. Fakty wskazują, że ich wniosek nie został uwzględniony.

Decyzja Trumpa stawia pod znakiem zapytania szereg inwestycji w Ukrainie, gdzie USAID wspierała m. in. odbudowę szkół, świadczenie usług medycznych i naprawy systemów energetycznych. Amerykańska agencja finansowała również projekty takie jak „Wsparcie gospodarcze Ukrainy” i USAID AGRO, służące modernizacji sektora rolno-spożywczego i zwiększaniu eksportu. Od początku agresji rosyjskiej w 2022 roku USAID przekazało Ukrainie 2,6 miliarda dolarów pomocy humanitarnej, 5 miliardów dolarów pomocy rozwojowej i ponad 30 miliardów dolarów bezpośredniego wsparcia budżetowego. W tym roku z funduszy USAID planowane były m.in. remonty i przebudowy drogowych i kolejowych przejść na granicach z krajami UE, czy infrastruktury terminali w Odessie.

Według szacunków Banku Światowego przygotowanych we współpracy z rządem Ukrainy, Unią Europejską i ONZ (RDNA3 2024)(1), całkowite koszty odbudowy i rekonstrukcji Ukrainy w kolejnych dziesięciu latach osiągną poziom ok. 486 mld dolarów amerykańskich. Koszty odbudowy sektora rolnego szacuje się na 56,1 mld dolarów amerykańskich. Przyjęte w opracowaniu zasady odbudowy Ukrainy są zgodne z wizją, reformami i inwestycjami, które zostały określone w Planie dla Ukrainy przygotowywanym przez rząd ukraiński oraz w przygotowanym przez Unię Europejską Planie dla Ukrainy i Instrumencie Unii Europejskiej dla Ukrainy, który zapewnia temu krajowi przewidywalne wsparcie finansowe na lata 2024–2027 w kwocie 50 mld euro i będzie wypłacane w formie dotacji (17 mld euro) i pożyczek (33 mld euro). Ma on na celu wsparcie stabilności finansowej, odbudowy i modernizacji, reform, ciągłości usług publicznych, budowanie społeczeństwa obywatelskiego oraz mobilizację inwestycji w sektorze prywatnym.

Wstrzymanie przez USAID finansowania dla wszystkich programów pomocowych realizowanych w Ukrainie spowoduje znaczące zakłócenia w realizacji programu odbudowy kluczowych sektorów gospodarki Ukrainy i rodzi poważne wątpliwości co do polityki amerykańskiej wobec kluczowych dla Ukrainy kwestii dotyczących zakończenia wojny i odbudowy kraju.

W obliczu takich decyzji nowej administracji amerykańskiej nasuwa mi się alternatywne rozwinięcie akronimu MAGA: Make Awareness Grow Again! Tak, nasza świadomość powinna się zwiększyć. Świadomość możliwych konsekwencji zmian w polityce nowej amerykańskiej administracji i świadomość potrzeby zintensyfikowania działań prowadzących do wzmocnienia europejskiej gospodarki, potencjału militarnego i zwiększenia wsparcia dla Ukrainy, której niepodległość jest kluczowa dla europejskiego bezpieczeństwa.

Grzegorz Brodziak, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Kurs euro odbił, ale tylko na chwilę – cięcia stóp nie wzmocniły waluty

Europejski Bank Centralny obniżył koszt pieniądza w strefie euro o 25 punktów bazowych do poziomu 2,75 proc. co było decyzją w oczekiwaną i w pełni wycenioną przez rynek. Instytucja zasugerowała dalsze obniżki w przeciwieństwie do Rezerwy Federalnej, która w środę nie zmieniła parametrów swojej polityki pieniężnej. EUR/USD na moment urósł w kierunku powyżej 1,0450. Dziś rano notowania znajdują się już w okolicy 1,0375.

To, że Europejski Bank Centralny po raz kolejny obniżył stopy procentowe nie było żadnym zaskoczeniem. Stopa depozytowa spadła z poziomu 3 proc. do 2,75 proc. Największe znaczenie miało to, co na temat przyszłych działań powie Christine Lagarde podczas konferencji prasowej. Przemówienie nie różniło się w dużym stopniu do tego, które zostało wygłoszone w grudniu.

Zostało powtórzone kluczowe stwierdzenie, że inflacja prawdopodobnie powróci do celu 2 proc. w sposób trwały na przestrzeni tego roku. Po raz kolejny kolejne zmiany zostały uwarunkowane od danych makroekonomicznych.

Dziennikarze dopytywali oczywiście czy proces obniżek stóp może dobiegać końca po łącznie pięciu cieciach. Lagarde wskazała, że polityka EBC jest wciąż restrykcyjna, czyli ogranicza jednocześnie wzrost gospodarczy jak i inflację, co potwierdziło oczekiwania rynku do możliwych dalszych redukcji. Szefowa banku centralnego wskazała jasno, że dyskusja o możliwym zakończeniu cyklu jest w tym momencie przedwczesna.

Rynek na ten moment zakłada, że w marcu obniżka o 25 pb jest pewna a większa (tzn. o 50 pb) jest na ten moment realna w 30 proc. Kwietniowe łagodzenie wyceniane na niespełna 50 proc. szansa a czerwcowe na blisko 70 proc. Rynek OIS (Overnight Index Swap) zakłada zatem mniej więcej trzy ruchy w dół do wakacji co oznaczało by, że depozytowa stopa osiągnie wartość 2 proc. do połowy roku.

Pamiętajmy jednak, że inflacja w strefie euro cały czas jest powyżej celu a szczególnie widać to w sektorze usług, gdzie ceny, głównie ze względu na wysokie koszty pracy, rosną w tempie 4 proc. rocznie. Dodatkowo najnowsze dane dowodzą, że dynamika wynagrodzenie plasuje się na poziomie 5 proc. w przypadku układów zbiorowych. Nie ma gwarancji, że presja ta osłabnie w ciągu tego roku. Z kolei ostatnie lekkie ożywienie w odczytach Indeksów Menedżerów Logistyki PMI dają nadzieję na odbicie koniunktury od wiosny. Jeśli tu zobaczymy zdecydowane odreagowanie, wówczas tempo dostosowania polityki monetarnej EBC może zostać ograniczone.

Euro na moment zyskało ale aprecjacja trwała krótko. Eurodolar wrócił do spadków we wczorajszych godzinach wieczornych a dziś wyznaczył nowe lokalne minima w okolicy 1,0370. Z kolei DAX zaliczył kolejną udaną sesję, co sprawia, że ostatni impuls wzrostowy trwa już ponad miesiąc i w przeciągu tego okresu odnotowała jedynie dwie płytkie korekty.

Łukasz Zembik, Oanda TMS

InPost nie zwalnia tempa: rekordowy wzrost liczby Paczkomatów we Francji, Hiszpanii i Portugalii

Grupa InPost rozbudowała swoją sieć w Hiszpanii i Portugalii do ponad 12 000 punktów – umacniając swoją pozycję największej sieci punktów Out of Home (OOH) na Półwyspie Iberyjskim. We Francji liczba urządzeń Paczkomat przekroczyła już 7 000, a PUDO 10 000.

– Jestem niezmiernie dumny z tempa naszego rozwoju zarówno na Półwyspie Iberyjskim, jak i we Francji. Obecnie posiadamy największą, niezależną sieć własnych punktów OOH na Półwyspie i zdecydowanie nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – stale umacniamy swoją pozycję lidera. W ostatnim czasie Grupa wzmocniła swoją pozycję na rynkach Mondial Relay przez strategiczne partnerstwa z czołowymi detalistami, takimi jak Lidl, dążąc do rozbudowania swojej sieci logistycznej. Hiszpania i Portugalia to rynki, gdzie e-commerce cieszy się popularnością wśród osób w każdym wieku. Nasze rozwiązania w zakresie dostaw out-of-home doskonale odpowiadają ich stylowi życia, ponieważ Hiszpanie spędzają dużą część dnia poza domem. Możliwość odbioru przesyłek w dogodnym czasie jest dla nich istotnym udogodnieniem – powiedział Rafał Brzoska, założyciel i CEO InPost.

Grupa InPost na rynkach Mondial Relay dostarczyła w 2024 roku 266,6 mln, a sama sieć wzrosła o 50%. Ten wzrost był głównie napędzany przez segment B2C, który odnotował 28% wzrost. Dodatkowo, większa część wolumenów jest teraz obsługiwana przez urządzenia Paczkomat – w Q4 wolumen APM wzrósł o 80% r/r. Sieć out-of-home na wszystkich rynkach Mondial Relay wzrosła o 18% r/r, osiągając ponad 31 000 lokalizacji. W ubiegłym roku zostało zainstalowanych blisko 4 000 nowych maszyn Paczkomat, osiągając łącznie 9 200 urządzeń.

Na koniec 2024 r. Grupa posiadała ponad 82 000 punktów dostawy OOH w Europie, w tym prawie 47 000 urządzeń Paczkomat i 35 000 punktów PUDO w dziewięciu krajach (Belgia, Francja, Włochy, Luksemburg, Holandia, Polska, Portugalia, Hiszpania i Wielka Brytania).

W ubiegłym roku InPost uruchomił przesyłki międzynarodowe, łącząc osiem rynków w jedną sieć, z planami rozszerzenia usługi o Wielką Brytanię. Grupa oferuje również usługi kurierskie oraz fulfillment dla sprzedawców e-commerce, współpracując z ponad 100 000 sprzedawców internetowych. Tylko w 2024 roku firma obsłużyła prawie 1,1 miliarda przesyłek.

Wstępne nieaudytowane wyniki finansowe Grupy Banku Millennium 4 kw. 2024 r.

Grupa Kapitałowa Banku Millennium odnotowała w czwartym kwartale 2024 r. zysk netto w wysokości 173 mln zł oraz 719 mln zł w całym 2024 roku (wzrost o 25% r/r). Przekładając się na annualizowany wskaźnik ROE na poziomie 9% w czwartym kwartale br. (cały rok 2024: 9,8%). Ten solidny wynik kwartalny został osiągnięty pomimo utrzymujących się wysokich kosztów związanych z portfelem kredytów hipotecznych w walutach obcych (768 mln zł po opodatkowaniu).

4kw24 był kolejnym kwartałem solidnych wyników operacyjnych. Wzrost kredytów pozostał umiarkowany (wpływ szybko kurczącego się portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych), ale portfel korporacyjny wykazał wczesne oznaki ożywienia (+1% kw/kw, +5% r/r). Nadwyżka płynności wzrosła (depozyty wzrosły o 3% kw/kw i o 9% r/r, podczas gdy wskaźnik L/D osiągnął nowe minimum na poziomie 64%), co w połączeniu z obniżonym oprocentowaniem depozytów przełożyło się na dalszy wzrost NII (+1% kw/kw, +5% r/r) i NIM. Liczba aktywnych klientów detalicznych pozostawała w stałym trendzie wzrostowym (3,148 mln, wzrost o 5% r/r), podczas gdy wolumen produktów inwestycyjnych wzrósł o 5% kw/kw do 11,1 mld zł.

„Czwarty kwartał, jak i cały 2024 rok, przyniósł solidne rezultaty w bankowości i detalicznej i korporacyjnej Banku. Zakończyliśmy rok zyskiem netto na poziomie 719 mln zł, pomimo utrzymujących się wysokich kosztów portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych. W ostatnim kwartale 2024 roku osiągnęliśmy szereg istotnych kamieni milowych – wzrost liczby aktywnych klientów detalicznych do poziomu 3 148 tys., z czego 92% to aktywni cyfrowo, wzrost kredytów gotówkowych o 11% r/r, kredytów hipotecznych o 22% r/r i leasingu o 25% r/r. Wdrożyliśmy także nowe rozwiązania dla naszych klientów, np. w aplikacji mobilnej umożliwiliśmy wymianę walut, uporządkowaliśmy usługi i odświeżyliśmy strony produktów w aplikacji, wprowadziliśmy nową usługę BNPL (kup teraz, zapłać później ). Dla klientów bankowości korporacyjnej poszerzyliśmy ofertę produktową, rozwinęliśmy współpracę z KUKE i BGK oraz kontynuowaliśmy cyfryzację. Wszystko to osiągnęliśmy przy ciągłej dbałości o jakość naszej obsługi i pozytywne doświadczenia klientów, dla których jesteśmy uhonorowani nagrodami branżowymi. Skupiliśmy się także na dalszej poprawie atrakcyjności Banku jako pracodawcy. – komentował Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium.

Bank przykładał także wysoką wagę do redukcji swojego portfela walutowych kredytów hipotecznych oraz związanego z nim ryzyka i dlatego pozostał otwarty na indywidualnie negocjowane polubowne rozwiązania. Liczba dobrowolnych ugód w 4kw24 wyniosła 1 261 (2024: 4 458), istotnie powyżej liczby w poprzednim kwartale i ponownie przewyższyła liczbę nowych pozwów przeciwko Bankowi. Od początku roku 2020, kiedy ugody zaczęły być aktywniej oferowane, zawarto niemal 26 000 polubownych ugód. Stanowi to ponad 42% liczby umów kredytowych dotyczących walutowych kredytów hipotecznych aktywnych w momencie startu programu oferowania ugód. W wyniku tych negocjacji, zasądzonych wyroków oraz innych naturalnych czynników, w 4kw24 liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się o 2 134 do 24 573 (2024: spadek o 7 852), po spadku o 2 052 w 3kw24 i o 5 586 w całym roku 2023.

Podsumowując prezentację wyników Joao Bras Jorge powiedział: „Czwarty kwartał 2024 był jednocześnie ostatnim kwartałem realizacji strategii Banku Millennium na lata 2022-2024 „Inspirowani ludźmi”, którą Bank zrealizował z sukcesem. Dla mnie osobiście jest to bardzo ważne jest, aby spojrzeć wstecz i podsumować to, co zaplanowaliśmy i co osiągnęliśmy. Z przyjemnością mogę stwierdzić, że przekroczyliśmy większość celów a wiele z nich zrealizowaliśmy przed zakładanym terminem np. przekroczyliśmy 3 miliony aktywnych klientów detalicznych oraz osiągnęliśmy poziom klientów cyfrowych powyżej 90%, udział walutowych kredytów hipotecznych we wszystkich kredytach spadł do poziomu 8%. W nowy czteroletni cykl strategiczny „Wartość i Rozwój” wchodzimy z mocną pozycją , mający na celu dynamiczny wzrost zarówno w segmencie bankowości korporacyjnej, jak i detalicznej, wspierany przez dalszą cyfryzację i wdrażanie innowacji technologicznych, poprawę efektywności operacyjnej i poprawę doświadczenia klientów, a wszystko to przy zachowaniu dyscypliny kosztowej Bank Millennium ma ambicję być głównym bankiem dla klientów, oferując najwyższą jakość usług i innowacyjne rozwiązania. „

Kłopoty Wizzair: problemy techniczne, spadek zysków i tąpnięcie akcji

Węgierskie linie lotnicze Wizzair zmagają się z poważnymi problemami finansowymi i operacyjnymi związanymi przede wszystkim z usterkami silników Pratt & Whitney. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy spółka dwukrotnie obniżyła prognozy zysków, co spowodowało znaczny spadek wartości akcji. Mimo problemów przewoźnik wciąż notuje rosnący popyt na swoje usługi, planuje dalszą rozbudowę floty i wprowadza innowacje, takie jak subskrypcja „All You Can Flight”. Kluczowe będzie najbliższe kilkanaście miesięcy, w których Wizzair musi ustabilizować sytuację techniczną i finansową, by odzyskać zaufanie inwestorów.

Węgierskie linie lotnicze Wizzair, znane ze swojej silnej obecności w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, zmagają się z poważnymi trudnościami finansowymi i operacyjnymi. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy spółka aż dwukrotnie obniżyła swoje prognozy zysków na rok finansowy 2025. Początkowo zakładano, że wyniosą one od 500 do 600 milionów euro, jednak obecne szacunki plasują się już w przedziale 250–300 milionów euro. Głównym źródłem kłopotów Wizzair są usterki silników Pratt & Whitney, które wymusiły uziemienie nawet jednej piątej floty. Konieczność wynajmowania samolotów zastępczych generuje ogromne koszty, co wyraźnie odbiło się na wynikach finansowych. W czwartym kwartale 2024 roku linia zanotowała stratę na poziomie 241 milionów euro, czyli ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Paradoksalnie wszystko to dzieje się w okresie rosnącego popytu na przewozy lotnicze.

Mimo problemów, Wizzair utrzymuje silną pozycję na rynku. W 2024 roku przewoźnik obsłużył 68,2 mln pasażerów, w tym 12 mln w Polsce. Dzięki temu jest obecnie drugą najpopularniejszą linią lotniczą w kraju. Kłopoty Wizz Air mogą jednak wpłynąć na pasażerów odlatujących z polskich lotnisk.

Rosnące obawy inwestorów wobec kondycji spółki przyczyniły się do wyraźnego spadku ceny akcji. Po ogłoszeniu wyników za czwarty kwartał kurs spadł początkowo 16 proc. by zamknąc dzień spadkiem o 5 proc. Akcje Wizzair pozostają w trendzie spadkowym od połowy 2023 roku – w tym czasie cena jednej akcji spadła o niemal 50%. Niemniej jednak Wizzair wciąż ma szansę odbudować swoją pozycję. Popyt na podróże lotnicze pozostaje wysoki, o czym świadczy rekordowa liczba 15,5 miliona pasażerów przewiezionych w trzecim kwartale 2024 roku. Czwarty kwartał wypadł słabiej niż poprzedni, ale jednocześnie średni przychód na pasażera wzrósł o 7,7 proc. rok do roku, co pokazuje, że klienci są gotowi płacić więcej za bilety.

Wyzwania związane z dostępnością samolotów nie ograniczają się wyłącznie do Wizzair. Także Ryanair skorygował swoje prognozy w dół z powodu opóźnień w dostawach samolotów Boeing. Wizzair planuje powiększać flotę, choć w mniejszym stopniu niż zakładano – do marca 2028 roku przewoźnik chce posiadać 305 samolotów (wcześniej miało to być 380). Mniejsza liczba maszyn może wpłynąć na wolniejszy wzrost, lecz jednocześnie zwiększyć stabilność finansową firmy.

Spadek wartości akcji Wizzair może okazać się atrakcyjną okazją dla inwestorów długoterminowych, zwłaszcza jeśli spółka upora się z wyzwaniami operacyjnymi i wykorzysta rosnący popyt na podróże lotnicze. Najbliższe 12–18 miesięcy będzie kluczowe: w tym okresie przewoźnik musi rozwiązać problemy techniczne związane z usterkami silników i precyzyjnie dostosować strategię do zmieniających się warunków rynkowych.

Pomimo obecnych trudności, Wizzair nadal rozwija swoją ofertę. Jednym z innowacyjnych pomysłów jest subskrypcja „Wizz Air All You Can Flight” kosztująca około 600 euro i umożliwiająca zakup nielimitowanej liczby lotów w okresie 12 miesięcy po 10 euro każdy. Jedynym ograniczeniem jest możliwość rezerwacji lotu najwcześniej na trzy dni przed wylotem. W ten sposób linia stara się zwiększyć obłożenie na trasach, które nie cieszą się pełnym zainteresowaniem w tradycyjnym modelu sprzedaży biletów.

Najbliższe miesiące pokażą, czy Wizzair zdoła odzyskać równowagę finansową i ponownie stać się jednym z czołowych graczy na europejskim rynku tanich przewoźników. Jeśli spółka skutecznie poradzi sobie z obecnymi wyzwaniami, może odwrócić negatywny trend i odbudować zaufanie zarówno wśród pasażerów, jak i inwestorów.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Jak zwiększyć sprzedaż poprzez reklamy na Allegro?

Allegro to jedno z największych i najbardziej popularnych miejsc zakupowych w Polsce, gdzie tysiące sprzedawców oferują swoje produkty. Dla sprzedających, skuteczne wykorzystanie narzędzi reklamowych tej platformy może okazać się kluczowe w zwiększeniu sprzedaży. W tym artykule przyjrzymy się, jak wykorzystać reklamy na Allegro do zwiększenia zysków i poprawy widoczności swoich produktów.

Czym są reklamy na Allegro?

Allegro oferuje szereg możliwości do zwiększenia widoczności ofert, które umożliwiają sprzedawcom dotarcie do szerokiej grupy potencjalnych klientów. W ramach systemu Allegro Ads można tworzyć różne rodzaje kampanii reklamowych, które pomagają zwiększyć widoczność ofert. Do najpopularniejszych form reklamy należą:

  • Oferty sponsorowane – reklamy, które wyświetlają się na szczycie wyników wyszukiwania lub w innych miejscach na stronie. W ramach tej kampanii można ustalić model CPC (Cost Per Click) oraz dzienny budżet, co pozwala na pełną kontrolę nad wydatkami.
  • Reklama graficzna – reklamy w formie banerów, które mogą pojawiać się na stronach kategorii, wynikach wyszukiwania czy stronie głównej Allegro. Tego typu reklamy są efektywnym sposobem na przyciągnięcie uwagi klientów.
  • Reklama wideo – krótkie filmy reklamowe, które można wykorzystać do promocji produktów w bardziej interaktywny sposób, zwiększając zaangażowanie użytkowników.

Każdy z tych formatów reklamowych daje sprzedawcom elastyczność w doborze najlepszej strategii, pomagając osiągnąć większą widoczność i skuteczność kampanii na Allegro.

formaty reklamowe

Korzyści płynące z reklam na Allegro

Reklamy na Allegro to potężne narzędzie, które pozwala sprzedawcom na dotarcie do osób aktywnie poszukujących produktów w danej kategorii. Dzięki odpowiednio zaplanowanym kampaniom reklamowym można uzyskać szereg korzyści:

  • Zwiększona widoczność – Reklamy pomagają wyróżnić ofertę na tle konkurencji, co może skutkować większym zainteresowaniem ze strony potencjalnych klientów.
  • Dotarcie do szerokiej grupy użytkowników – Choć Allegro nie pozwala na precyzyjne określenie grupy docelowej, reklamy trafiają do osób aktywnie poszukujących produktów w danej kategorii, co zwiększa szansę na dotarcie do zainteresowanych kupujących.
  • Większy ruch na sklepie – Dobrze zaplanowane kampanie reklamowe mogą znacząco zwiększyć liczbę odwiedzin na Twojej ofercie, co w konsekwencji może przekładać się na większą sprzedaż.
  • Mniejsze koszty pozyskania klienta – Reklamy na Allegro oferują elastyczny model rozliczeń, dzięki któremu możesz lepiej kontrolować swoje wydatki na reklamę, płacąc tylko za kliknięcia w reklamy.

Zwiększ widoczność swoich ofert i zyskaj przewagę nad konkurencją

Chciałbyś, aby Twoje produkty wyróżniały się na Allegro i przyciągały większą liczbę klientów? Wykorzystaj system reklamowy, który działa na podobnej zasadzie jak Google Ads, i pozwala na promocję Twoich ofert na najwyższych pozycjach w wynikach wyszukiwania. To efektywne narzędzie, które może pomóc Ci zwiększyć sprzedaż i widoczność.

ads i analityka

Dlaczego warto skorzystać z tej formy reklamy?

  • Wysokie pozycje w wynikach wyszukiwania – Twoje oferty będą lepiej widoczne, co zwiększy ich szanse na kliknięcie przez użytkowników.
  • Płać tylko za kliknięcia (CPC) – Model płatności za kliknięcia pozwala na elastyczność i pełną kontrolę nad budżetem reklamowym.
  • Optymalizuj kampanie na bieżąco – Dzięki narzędziom analitycznym masz możliwość monitorowania wyników kampanii i dostosowywania jej do zmieniających się potrzeb, co pozwala na uzyskanie jak najlepszych efektów.

Reklama w systemie Allegro Ads to nie tylko sposób na promocję produktów, ale także strategiczna inwestycja, która wspiera rozwój Twojego biznesu. Zwiększ widoczność swoich ofert, przyciągnij nowych klientów i zdobywaj przewagę na rynku!

Jak stworzyć skuteczną kampanię reklamową na Allegro?

Aby kampania reklamowa na Allegro przyniosła oczekiwane rezultaty, warto zadbać o kilka kluczowych kwestii. Oto kilka wskazówek, jak przygotować efektywną kampanię:

  1. Wybierz odpowiedni typ reklamy – Zastanów się, która forma reklamy najlepiej odpowiada Twoim celom. Jeśli chcesz, aby Twój produkt pojawił się w wynikach wyszukiwania, skorzystaj z opcji „Reklama w wynikach wyszukiwania”. Natomiast jeśli zależy Ci na szerokim dotarciu do użytkowników, wybierz reklamy banerowe.
  2. Zoptymalizuj swoje oferty – Pamiętaj, że reklama to tylko część sukcesu. Twoje oferty muszą być atrakcyjne, dobrze opisane i posiadać konkurencyjne ceny, aby zachęcić klientów do zakupu.
  3. Budżet i strategia – Określ, ile chcesz przeznaczyć na kampanię reklamową. Allegro pozwala na ustalenie dziennego lub całkowitego budżetu, dzięki czemu masz pełną kontrolę nad wydatkami. Możesz także ustawić stawkę CPC, decydując, ile jesteś w stanie zapłacić za kliknięcie w Twoją reklamę.
  4. Monitorowanie wyników – Regularne sprawdzanie wyników kampanii jest kluczowe. Dzięki raportom w Allegro Ads oraz Allegro Analitycs możesz śledzić, jak kampania wpływa na sprzedaż, liczbę kliknięć i inne wskaźniki. Na podstawie tych danych warto na bieżąco optymalizować kampanie.

Wsparcie Allegro Ads od vSprint

Jeśli nie masz doświadczenia w tworzeniu kampanii reklamowych, skorzystaj z pomocy ekspertów. vSprint oferuje wsparcie w zakresie Allegro Ads, pomagając sprzedawcom maksymalizować efektywność ich kampanii reklamowych. Zespół specjalistów vSprint pomoże Ci wybrać odpowiednią strategię, zoptymalizować budżet i dotrzeć do właściwej grupy odbiorców, co w efekcie przyczyni się do zwiększenia sprzedaży na Allegro. Więcej informacji znajdziesz pod adresem https://vsprint.pl/allegro-ads/

vsprint wsparcie

Podsumowanie

Reklamy na Allegro to skuteczny sposób na dotarcie do szerokiej grupy potencjalnych klientów i zwiększenie sprzedaży. Dzięki Allegro Ads masz szansę na wyróżnienie swoich ofert, osiągnięcie lepszych pozycji w wynikach wyszukiwania i przyciągnięcie większej liczby kupujących. Aby kampania reklamowa była skuteczna, warto dobrze zaplanować strategię, wybrać odpowiednie narzędzia reklamowe i regularnie monitorować jej wyniki. Dzięki wsparciu ekspertów takich jak vSprint, możesz mieć pewność, że Twoje reklamy będą maksymalizować potencjał sprzedażowy na Allegro.

[Artykuł sponsorowany]

Bogusław Kott żegna się z Bankiem Millennium

Bogusław Kott poinformował podczas posiedzenia Rady Nadzorczej Banku Millennium 30 stycznia 2025 roku, że zdecydował o ograniczeniu aktywności zawodowej i dlatego z końcem bieżącej kadencji zakończy pełnienie funkcji Przewodniczącego i Członka Rady Nadzorczej Banku Millennium.

Obecna kadencja Rady Nadzorczej Banku kończy się z dniem odbycia w 2025 roku Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Banku, które będzie rozpatrywało sprawozdanie finansowe Banku za rok obrotowy 2024.

Bogusław Kott jest współzałożycielem i współorganizatorem Banku Millennium. Od momentu powstania Banku w 1989 roku do 2013 roku był Prezesem Zarządu. Następnie pełnił funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej. Ogłosił właśnie decyzję o zakończeniu swojej roli w Radzie.

W imieniu pracowników podziękowania Bogusławowi Kottowi za wkład w rozwój Banku złożył Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium: „Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że Bogusław Kott przez wiele lat nie tylko pełnił funkcję Prezesa, a następnie Przewodniczącego Rady Nadzorczej Banku Millennium. Znacząco przyczynił się on również do głębokiej transformacji polskiego sektora finansowego po 1989 roku. Był m. in. zaangażowany w stworzenie pierwszej w Polsce karty płatniczej VISA, którą Bank wydał w 1991 roku. Rok później wprowadził Bank – jako pierwszą instytucję finansową na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie. W końcu lat 90. i początkach lat 2000. zainicjował uruchomienie sieci bankowej „Millennium”, rewolucjonizując tym samym rynek usług bankowych w Polsce. Jego zaangażowanie sprawiło, że Bank Millennium stał się punktem odniesienia dla rozwoju i innowacji w branży bankowej. Dziękuję za te wszystkie lata przywództwa, inspiracji i przewodnictwa”.

XTB z mieszanymi wynikami – zysk kwartalny poniżej oczekiwań, ale solidny wzrost w skali roku

W 2024 roku XTB osiągnęło rekordowe wyniki pod względem liczby klientów i ich aktywności inwestycyjnej. Do platformy dołączyło 498,4 tys. nowych inwestorów, co oznacza wzrost o 59,8% rok do roku. Na koniec roku XTB mogło pochwalić się bazą 1,36 mln klientów, co stanowi znaczący skok w porównaniu do 897 tys. na koniec 2023 roku.

Liczba aktywnych klientów również osiągnęła najwyższy poziom w historii, sięgając 658,5 tys. (+61,2% r/r), wobec 408,5 tys. rok wcześniej. Tak imponujące wyniki to efekt konsekwentnie realizowanej strategii rozwoju, ekspansji na kluczowych rynkach oraz intensywnych działań marketingowych.

Wstępne wyniki XTB za czwarty kwartał 2024 roku pokazują mieszany obraz. Choć spółka zakończyła rok z solidnym wzrostem przychodów o 18,1% r/r, wyniki kwartalne rozczarowały w porównaniu do konsensusu PAP Biznes.

Przychody w Q4 2024 wyniosły 465,4 mln zł, co jest o 1% niższym wynikiem od oczekiwań analityków (470,1 mln zł). Znacznie gorzej wypadła jednak rentowność – EBITDA spadła o 19,5% poniżej prognoz, a zysk netto był niższy o 13,6%. To efekt spadku aktywności inwestorów oraz rosnących kosztów operacyjnych, szczególnie w obszarze marketingu i rozwoju technologii.

Mimo słabszego czwartego kwartału, całoroczne wyniki XTB pozostają na plusie. Przychody sięgnęły 1,87 mld zł (+18,1% r/r), a zysk netto wzrósł do 859,6 mln zł (+8,7% r/r). Spółka konsekwentnie rozwija swoją bazę klientów i umacnia pozycję na rynku, choć presja kosztowa oraz zmienność rynków wpływają na jej marżowość.

Wyniki finansowe XTB

W 2024 roku XTB odnotowało wzrost skonsolidowanych przychodów o 15,8% r/r, osiągając poziom 1,87 mld zł wobec 1,62 mld zł rok wcześniej. Zysk netto wzrósł o 8,6% r/r, sięgając 859,4 mln zł w porównaniu do 791,2 mln zł w 2023 roku. Jednocześnie, zgodnie z zapowiedziami, wzrosły koszty operacyjne – do 883,5 mln zł wobec 694,2 mln zł rok wcześniej. Było to związane z większymi nakładami na rozwój technologii oraz marketing.

Transformacja XTB w superaplikację inwestycyjną

XTB w 2024 roku wprowadziło rekordową liczbę nowych produktów, przyspieszając tym samym swoją transformację w kompleksową aplikację do zarządzania finansami – zarówno aktywnie, jak i pasywnie. Oferta XTB obejmuje nie tylko inwestowanie w tradycyjne instrumenty finansowe, ale także coraz więcej funkcjonalności ułatwiających codzienne zarządzanie środkami.

Rosnące zainteresowanie inwestowaniem, wynikające z utrzymujących się niskich stóp procentowych i wysokiej inflacji, sprawiło, że XTB skutecznie wykorzystało swoją pozycję na rynku. Spółka nie tylko rozwijała narzędzia inwestycyjne, ale również aktywnie popularyzowała wiedzę finansową, co przełożyło się na jeszcze większą liczbę użytkowników.

Dominujące klasy instrumentów w strukturze przychodów

Analiza przychodów XTB w 2024 roku pokazuje, że największy udział miały CFD oparte na towarach (48%). Było to efektem wysokiej dochodowości instrumentów związanych z cenami złota, gazu ziemnego i kakao. Drugą najważniejszą grupą były CFD oparte na indeksach, których udział w strukturze przychodów wyniósł 33,3% wobec 47,8% w 2023 roku.

Najbardziej dochodowymi instrumentami w tej kategorii były CFD na amerykańskie indeksy US 100 i US 500 oraz niemiecki DAX. CFD na waluty stanowiły 14,6% przychodów, z dominującą rolą instrumentów opartych na bitcoinie i parze walutowej USD/JPY. Mimo spadku liczby transakcji na CFD (-7,5% r/r), wzrost rentowności lota do 299 zł (z 239 zł w 2023 r.) skompensował ten spadek.

Dynamiczny rozwój segmentu akcji i ETF

Inwestorzy XTB w 2024 roku wykazali większe zainteresowanie akcjami i funduszami ETF. Obrót tymi instrumentami wzrósł o 138% r/r, osiągając wartość 3,1 mld USD. W konsekwencji ich udział w strukturze przychodów XTB wzrósł do 4,1% wobec 2,2% w 2023 roku. Co ciekawe, na rynkach UE już blisko 80% pierwszych transakcji nowych klientów XTB dotyczyło właśnie akcji i funduszy ETF, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu długoterminowym inwestowaniem.

Jednocześnie, klienci XTB coraz częściej korzystają z oferty oprocentowania wolnych środków. Depozyty netto na koniec 2024 roku wyniosły 8,61 mld zł, co oznacza wzrost o 127% względem analogicznego okresu w roku poprzednim.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB, podkreśla znaczenie wzrostu bazy klientów dla przyszłego rozwoju spółki:

„2024 rok był dla XTB pod wieloma względami rekordowy. Najbardziej cieszy mnie skokowy wzrost liczby nowych klientów, w tym w szczególności aktywnych inwestorów, którzy są fundamentem dalszego rozwoju XTB w kolejnych latach. Pozyskanie blisko pół miliona nowych inwestorów oznacza, że nasza strategia produktowa oraz efektywne działania marketingowe pozwalają nam dotrzeć do jeszcze szerszego grona użytkowników. Blisko 80% nowych klientów rozpoczyna swoją przygodę inwestycyjną od akcji i ETF-ów, co wskazuje na długoterminowy charakter ich relacji z XTB.”

Plany na 2025 rok: dalsza ekspansja i nowe produkty

W 2025 roku XTB zamierza kontynuować swoją strategię dynamicznego wzrostu. Spółka planuje pozyskiwanie średnio 150-210 tys. nowych klientów kwartalnie oraz dalszy rozwój oferty produktowej.

W segmencie długoterminowego inwestowania XTB zamierza wprowadzić konta IKZE w Polsce oraz PEA we Francji. Rozwój usługi eWallet, umożliwiającej natychmiastowy dostęp do środków i integrację z płatnościami, pozostaje jednym z priorytetów spółki.

Dla aktywnych inwestorów XTB planuje wprowadzenie opcji jako nowej klasy instrumentów, a także poszerzenie oferty o kryptowaluty. Rozważane są również działania związane z ekspansją na nowe rynki, w tym rozpoczęcie działalności operacyjnej w Indonezji oraz finalizację procesu licencyjnego w Brazylii.

„Nasze plany produktowe są odpowiedzią na dynamiczne zmiany w świecie finansów i potrzeby inwestorów. Stale rozwijamy aplikację XTB, by oferować użytkownikom najbardziej funkcjonalną i kompleksową platformę do zarządzania finansami. Nowe rozwiązania przybliżają nas do pozycji europejskiego lidera i otwierają drogę do ekspansji na rynkach z dużym potencjałem rozwoju, takich jak Bliski Wschód, Ameryka Łacińska czy Azja” – podsumowuje Omar Arnaout.

Warszawski rynek biurowy w 2024 r.: spadek pustostanów i dominacja renegocjacji

Rok 2024 przyniósł stabilizację na warszawskim rynku biurowym, z rosnącą koncentracją podaży w centrum miasta i wysokim poziomem renegocjacji umów. Pomimo niewielkich wzrostów w ujęciu rocznym wskaźnik pustostanów pozostaje w trendzie spadkowym. W 2025 r. kluczowymi czynnikami kształtującymi rynek będą ograniczona dostępność dużych powierzchni, wzrost znaczenia ESG oraz dalsza ekspansja elastycznych formatów biur. Największa polska firma doradcza AXI IMMO prezentuje najnowszy raport podsumowujący rynek biurowy w stolicy „Rynek biurowy w Warszawie w 2024 r.”.

Stabilizacja podaży i koncentracja na centralnych lokalizacjach

W 2024 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie powiększyły się o kolejne 100 000 mkw., osiągając na koniec grudnia ur. poziom 6,29 mln mkw. Wśród największych oddanych inwestycji w stolicy znalazły się m.in.: The Form (29 400 mkw., Lincoln Property), Lixa (Yareal) budynek D (9 300 mkw.) i E (16 900 mkw.), Saski Crescent (15 500 mkw., CA Immo) oraz pierwsza faza kompleksu Vibe (15 000 mkw., Ghelamco). Rozwój rynku koncentrował się głównie na centrum miasta, a szczególnie na obszarze Ronda Daszyńskiego, który nadal pozostaje kluczowym punktem ekspansji deweloperów. Aż 83% nowej podaży przypadło na centralne dzielnice, co podkreśla rosnące zainteresowanie firm prestiżowymi lokalizacjami.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, komentuje: „Pomimo nowych realizacji, całkowita powierzchnia biurowa utrzymuje się na stabilnym poziomie, ponieważ starsze, mniej efektywne obiekty są konwertowane na inne funkcje, zwłaszcza mieszkaniowe. Ponadto, w budowie znajduje się obecnie 230 000 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego 86% przypada na centrum Warszawy. Wśród największych inwestycji w budowie są takie projekty jak m.in. The Bridge (47 000 mkw., Ghelamco), Upper One (35 900 mkw., Strabag), modernizowany V Tower (32 700 mkw., Cornerstone), Office House (27 800 mkw., Echo Investment), Studio A (26 600 mkw., Skanska) czy Skyliner II (24 000 mkw., Karimpol)”.

Współczynnik pustostanów delikatnie obniża się

Na koniec 2024 roku wskaźnik powierzchni niewynajętej w Warszawie wyniósł 10,6%, co oznacza minimalny wzrost o 0,2 p.p. r/r. Rynek pozostaje w trendzie spadkowym (-0,1 p.p. kw./kw.), a dalsza stabilizacja pozostaje prawdopodobna. Najwyższy poziom pustostanów odnotowano w rejonie Służewca (19,7%), który zmaga się z nadpodażą starszych powierzchni. Z kolei w strefach centralnych niezmiennie wskaźnik powierzchni niewynajętej utrzymuje się na niższym poziomie niż poza centrum miasta – 8,8% na koniec 2024 roku.

Popyt – dominacja renegocjacji i stabilizacja aktywności najemców

W 2024 roku całkowita aktywność najemców na rynku powierzchni biurowych w Warszawie wyniosła 740 000 mkw. (-1% r/r). Kluczowym trendem w 2024 roku było zwiększone zainteresowanie przedłużeniami umów – renegocjacje stanowiły 46% wszystkich transakcji (+3 p.p. r/r). Popyt netto, obejmujący nowe umowy i ekspansje, zmniejszył się o 6% r/r (400 000 mkw.). Rynek mierzył się z ograniczoną dostępnością dużych powierzchni, zauważalna była rosnąca popularność podnajmów jako strategii optymalizacji kosztów. Największą transakcją 2024 r. był przednajem 24 500 mkw. przez Santander Bank w budynku The Bridge. Następne w kolejności znalazły się  transakcje na ok. 13 000-14 000 mkw., które były przedłużeniami i renegocjacjami dotychczasowych umów najmu w takich budynkach jak Atrium Garden, Varso Place 2, T-Mobile Office Park, Domaniewska Office Hub. Sektorami dominującymi wśród najemców były finanse, produkcja, usługi biznesowe oraz IT.

Stabilne czynsze, rosnące koszty eksploatacyjne

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „W 2024 r. czynsze ofertowe w prestiżowych budynkach w centralnych lokalizacjach w stolicy utrzymywały się w przedziale 19,00-26,50 EUR/mkw./mies., przy czym w niektórych obiektach przekraczały nawet 30,00 EUR/mkw./mies. Z kolei w strefach pozacentralnych najniższe stawki wynosiły ok. 9,00 EUR/mkw./mies. Pomimo wysokiego poziomu inflacji i kosztów budowy, czynsze pozostały stabilne w ujęciu rocznym. Wzrost odnotowano w przypadku opłat eksploatacyjnych – ich wysokość wahała się od 12,00 do 45,00 PLN/mkw./mies., co wynikało z rosnących kosztów utrzymania budynków”.

Perspektywy na 2025 rok – luka podażowa i rozwój biur elastycznych

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „W 2025 r. aktywność deweloperów na warszawskim rynku biurowym nadal będzie koncentrowała się na centrum, szczególnie w rejonie Ronda Daszyńskiego, gdzie w 2025 r. planowane jest oddanie ok. 140 000 mkw. nowej powierzchni. W zakresie trendów spodziewamy się, że ograniczenia dostępności dużych modułów biurowych, rosnącej popularności elastycznych przestrzeni, dalszej optymalizacji zajmowanej powierzchni oraz modernizacji starszych budynków zgodnie ze standardami ESG. Najemcy będą coraz częściej inwestować w jakość i design biur, a właściciele dostosowywać ofertę do zmieniających się potrzeb firm”.

Rynki czekają na politykę celną Trumpa – EBC i Fed bez większego wpływu

Jen pozostaje silny, a rentowności w USA pozostają stabilne po neutralnym posiedzeniu FOMC. EBC prawdopodobnie również nie zmieni sytuacji, ponieważ świat czeka na kształt polityki celnej Trumpa.

Posiedzenie FOMC minęło bez większego wpływu na rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i dolara. Wpisuje się to w obecny kontekst rynkowy: rynek nie czeka na decyzje Fedu i jego wskazówki, lecz na rzeczywiste wyniki gospodarcze oraz działania polityczne, które je ukształtują – zwłaszcza te pochodzące z administracji Trumpa. Obecnie to Prezydent USA jest głównym czynnikiem napędowym rynku (primus motor) i pozostanie nim, dopóki nie pojawi się jasny harmonogram i zakres wprowadzania taryf przez USA. Dopiero po ustaleniu szczegółów polityki celnej będzie wiadomo, w jaki sposób rynek wyceni te zmiany.

Niektóre rynki surowców już reagują na te wydarzenia – np. rosnące różnice w cenach miedzi pomiędzy Nowym Jorkiem i Londynem sugerują, że ryzyko taryf celnych jest realne i zaczyna się materializować w konkretnych segmentach rynku. Nie jest jeszcze jasne, czy podobne zmiany dotyczą również walut i ogólnego sentymentu inwestycyjnego. Dodatkowo, rynki mogą być niespokojne w ten weekend, ponieważ Trump wspomniał datę 1 lutego w kontekście wcześniejszych zapowiedzi możliwego nałożenia ceł na Kanadę, Meksyk, a nawet Unię Europejską.

Chociaż kolejne ruchy Trumpa będą dominować w narracji rynkowej, nie można ignorować możliwych skutków informacji o DeepSeek w kluczowych sektorach. Mimo że rynek próbuje zminimalizować znaczenie tej informacji, jej reperkusje mogą być odczuwalne jeszcze przez dłuższy czas. Pierwsze kluczowe spółki, które w tym tygodniu opublikowały wyniki – Microsoft i Meta – wybrzmiały optymistycznie: CEO Microsoftu określił sytuację jako „same dobre wieści”, a Mark Zuckerberg bronił wysokich wydatków Mety na infrastrukturę hardware. Microsoft zmaga się z ograniczoną przepustowością swoich usług chmurowych i jednocześnie już udostępnia DeepSeek klientom na platformie Azure. Być może dopiero w następnym kwartale zobaczymy, czy wprowadzenie DeepSeek wpływa na spadek popytu na zaawansowany sprzęt do chipów i powiązane usługi chmurowe. Choć to nie jest komentarz bezpośrednio odnoszący się do rynku akcji, ma kluczowe znaczenie dla sentymentu inwestycyjnego, ponieważ amerykańskie spółki technologiczne, w tym Nvidia, wciąż dominują na globalnych rynkach.

Dodatkowo, w piątek poznamy grudniowy odczyt inflacji PCE w USA, jednak będzie to raczej drugorzędne wydarzenie, chyba że wyniki znacząco zaskoczą w którąś stronę. Bardziej istotne dane napłyną w przyszłym tygodniu. Są to m.in. wskaźniki ISM, a następnie piątkowy raport z rynku pracy (NFP). Jednak również w tym przypadku, tylko zaskakujące wyniki, przyciągnęłyby uwagę inwestorów. Ciekawszym wydarzeniem w przyszłym tygodniu może być czwartkowe posiedzenie Banku Anglii, gdzie istnieje ryzyko bardziej gołębiego przekazu, niż obecnie wycenia rynek, ze względu na obawy o wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii. W tym kontekście warto śledzić kurs EURGBP, zwłaszcza po ostatnim ruchu do 0,8450 i jego wycofaniu się w stronę kluczowej strefy wsparcia 0,8325-50.

Dzisiejsze posiedzenie EBC i trudna sytuacja strefy euro

EBC obniżył dziś stopy procentowe o 25 punktów bazowych i jednocześnie wyraził niepewność co do perspektyw gospodarczych. Rynek spodziewa się kolejnej obniżki w marcu, natomiast EBC podtrzymał oficjalne stanowisko, że „nigdy nie zobowiązuje się z góry” do przyszłych decyzji. To powszechna narracja na rynkach w nowej erze, wspomnianej wcześniej, dominacji polityki fiskalnej i przewagi USA jako pierwszego gracza. Na rynku walutowym uwaga może skupić się na parach krzyżowych, takich jak EURJPY, w kontekście wstępnych odczytów inflacji za styczeń z Niemiec (w piątek) oraz ze strefy euro (w poniedziałek).

Wykres: EURUSD

Kurs EUR/USD zdecydowanie odrzucił próbę wybicia powyżej 1,0500, tworząc solidny poziom oporu przy formacji wieczornej gwiazdy (evening star). Nie oznacza to jednak jeszcze pełnego zanegowania ostatniej fali wzrostowej – warunkiem byłoby zejście poniżej poziomu 1,0350-1,0325. Aby para mogła ponownie przetestować minima i obrać kurs na parytet, potrzebne będą nowe informacje dotyczące ceł. W przeciwnym razie notowania mogą pozostawać w fazie konsolidacji.
Wykres: EURUSD
Źródło: Saxo

Dzisiejszy szacunek PKB Niemiec za IV kwartał wyniósł -0,2% kw./kw. oraz 0,0% po dostosowaniu do liczby dni roboczych. Oba wyniki były o 0,1 p.p. niższe od prognoz. Europa staje przed poważnym wyzwaniem długoterminowego wzrostu. Wśród czynników, które na to wpływają jest ryzyko nowych taryf celnych ze strony USA, które zagroziłyby kluczowym rynkom eksportowym dla unijnych produktów. Dodatkowo, Europa mierzy się również się z wysokimi kosztami energii po odcięciu rosyjskiego gazu i uzależnieniu od drogich źródeł odnawialnych, a także musi konkurować z coraz bardziej jakościowymi, dotowanymi przez państwo tanimi produktami z Chin, szczególnie w tradycyjnych sektorach UE, takich jak motoryzacja.

W odpowiedzi na te zagrożenia przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaprezentowała 26-stronicowy „Kompas konkurencyjności” – zestaw propozycji opartych na raporcie Mario Draghiego dotyczącym odbudowy konkurencyjności UE. Nowa strategia ma na celu wprowadzenie w ciągu pięciu lat działań obejmujących m.in.:

• biotechnologię,
• przemysł kosmiczny,
• obliczenia kwantowe,
• technologie zaawansowanych materiałów,
• tanią energię i dekarbonizację,
• zmniejszenie obciążeń regulacyjnych dla firm.

Plan ma jednak wyraźnie scentralizowany charakter, co podkreślił Michael Every z Rabobanku w swoim wpisie na LinkedIn: To, co widzimy, to kosztowna, niezabezpieczona finansowo, nadambitna, pełna akronimów, odgórnie narzucona, polityka przemysłowa UE rodem z PowerPointa. Będzie ona wymagać radykalnych reform, ciągłego monitorowania i interwencji politycznej… przy jednoczesnym ograniczaniu biurokracji i zwiększeniu dynamiki gospodarczej. Obecnie nie ma niemal żadnego poparcia ze strony rządów krajów UE.

W kontekście rosnących kosztów energii w Unii Europejskiej ciekawy wątek podjął dziś Financial Times, publikując artykuł: „UE debatuje nad powrotem do rosyjskiego gazu jako części porozumienia pokojowego dla Ukrainy”.

Wykres: Trendy walutowe G10 i CNH – ewolucja i siła

Uwaga do tabeli: wskaźniki trendów na FX Board mają charakter względny i są dostosowane do zmienności rynkowej. Odczyty poniżej bezwzględnej wartości 2 wskazują na słaby trend, powyżej 3 sugerują silny ruch, natomiast powyżej 6 oznaczają bardzo silny trend.

Najciekawszym zjawiskiem na rynku walutowym jest umacniający się jen (JPY). Jednak aby trend ten się utrzymał, prawdopodobnie rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA musiałyby spaść poniżej 4,5%. Dolar australijski (AUD) natomiast osłabił się po niższym od oczekiwań odczycie inflacji CPI na początku tygodnia. Jednak trudno wyciągać długoterminowe wnioski bez jasności co do kierunku juana chińskiego (CNY), który będzie zależał od finalnego kształtu ceł Trumpa.FX Board – ocena trendów dla poszczególnych par walutowych

Źródło: Bloomberg i Saxo

Tabela: FX Board – ocena trendów dla poszczególnych par walutowych

Wskaźniki ATR w dużej części pokazują ciemnoniebieskie odczyty, co sugeruje bardzo spokojny rynek, choć dotyczy to głównie par walutowych Antypodów, gdzie niepewność wokół kierunku CNY (chińskiego juana) stabilizuje notowania. W kluczowych parach z dolarem amerykańskim, takich jak EUR/USD, USD/JPY i GBP/USD, odczyty ATR wskazują na umiarkowany poziom zmienności. EUR/GBP będzie przechylał się w stronę trendu spadkowego, chyba że pojawi się wyraźny sygnał wzrostowy.

FX Board – 2Źródło: Bloomerg i Saxo

John J. Hardy, Główny strateg makroekonomiczny w Saxo

Inwestorzy odetchnęli po inauguracji Trumpa, ale perspektywy pozostają niepewne

Fed widzi sporo niepewności w stosunku do przyszłości, co ma oczywiście duży związek z potencjalną polityką D.Trumpa. Jednak początek jego prezydentury nie wywołał nerwowości na rynkach. Natomiast wyceny polskich spółek pozostają niedowartościowane.

Rezerwa Federalna po trzech obniżkach z rzędu w sumie o 100 punktów bazowych, na początku 2025 r. utrzymała stopy procentowe bez zmian. Rynek w pełni wyceniał taką decyzję. Pierwsza obniżka wyceniana jest między czerwcem oraz lipcem. Na ten moment Fed widzi jednak bardzo mocny rynek pracy, który pozwala na to, aby stopy procentowe utrzymały się na wysokim poziomie przez dłuższy czas.

W tej całej układance ważny jest Donald Trump. Powell nie komentował pytań dotyczących Trumpa i jego planów i jednocześnie powiedział, że od momentu inauguracji nie miał z nim żadnego kontaktu. To pokazuje, że Fed jest jeszcze mniej pewny tego, co może nadejść dla gospodarki USA. Jedną z niepewności są potencjalne cła, natomiast drugą polityka energetyczna kraju oraz perspektywy nakładania sankcji na kraje związane z ropą naftową. Chociaż Trump chce niższych cen energii, to w przypadku ostrej walki sankcyjnej sytuacja może okazać się zupełnie odwrotna. W pierwszych dniach po elekcji rynki nie reagowały nerwowo i taka sytuacja utrzymuje się, z jednym wyjątkiem. Powodem nerwowości na globalnych rynkach stały się rewelacje z Chin. Tamtejszy startup wypuścił model językowy DeepSeek V3, który ma być godną konkurencją dla produktów OpenAI, Google czy Mety. Już sam ten fakt byłby dużą sensacją, gdyż Dolina Krzemowa inwestuje gigantyczne pieniądze aby utrzymać prymat w przestrzeni AI, a dla USA jest to kwestia globalnego przywództwa i rywalizacji z Pekinem.

– Po pierwszych dniach prezydentury inwestorzy ze spokojem przyjęli informacje napływające zza oceanu, zwłaszcza porównując do tego, jak zachowywały się przed samą inauguracją – mówi w rozmowie z MarketNews24 Tymoteusz Turski, analityk rynku akcji XTB. – Przez kilka tygodni panowała duża niepewność, jednak już część tej niepewności, wywołana wcześniejszymi obietnicami D.Trumpa, została zepchnięta na dalszy plan, choć pierwsze jego decyzje były bardzo wyraziste i dotyczyły kwestii światopoglądowych.

Prezydent USA utrzymuje agresywną narrację w stosunku do polityki handlowej, ale na razie ogranicza się głównie do zapowiedzi. To, z perspektywy rynku, stawia nadzieję na mniejszy zasięg taryf handlowych w stosunku do tego, czego inwestorzy spodziewali się przed inauguracją. Wolniejsze wprowadzanie ceł (wraz z potencjalnym rozwiązaniem kwestii handlowych bez dodatkowych opłat) to scenariusz, który dla inwestorów stanowi nadzieję wypychającą europejskie indeksy na nowe szczyty.

– Inwestorzy szczególnie obawiali się wprowadzenia ceł już w pierwszych dniach prezydentury, stąd ówczesne ruchy na dolarze, który się umacniał – komentuje ekspert XTB. – Do szybkiego nałożenia ceł jednak nie doszło, a rynki odetchnęły. Natomiast przejawem tej niepewności pozostają bardzo wysokie rentowności amerykańskich obligacji.

W Davos prezydent USA mocno stawiał nacisk na energetykę i surowce, w szczególności na rozmowy z OPEC w związku z obniżką cen ropy. Dla spółek energetycznych zapowiedzi Trumpa pozostają wciąż mocnym sygnałem, gdyż nacisk na powrót do tradycyjnych źródeł energii powinien pomóc spółkom na zwiększenie produkcji niższym kosztem.

Jednocześnie prezydent zapowiedział obniżkę podatków od osób prawnych do najniższego poziomu wśród krajów rozwiniętych, pod warunkiem przeniesienia produkcji do USA. Takie zapowiedzi mogą zapowiadać czynniki pozytywne dla małych spółek, o ile nie spowodują one wzrostu inflacji, ograniczającego przestrzeń do obniżki stóp procentowych. Staje się to tym bardziej istotne, że oddalające się perspektywy obniżek stóp procentowych osłabiły nadzieje mniejszych spółek na tańsze pozyskiwanie kapitału.

– Wizja przedłużających się wysokich stóp procentowych i wprowadzenia ceł sprawiła, że najbardziej ucierpiał indeks Russell2000 – wyjaśnia T.Turski z XTB. – Natomiast wkrótce bardzo ucierpieć mogą akcje spółek związane z odnawialnymi źródłami energii, ponieważ D.Trump robi bardzo wiele, aby odwrócić politykę J.Bidena wspierającą zieloną energię.

Amerykańskie akcje odnotowały pod koniec zeszłego roku odpływ kapitału od inwestorów instytucjonalnych. Taka decyzja wynikała z rekordowych wycen amerykańskich akcji i obecnie, jeżeli wyniki spółek za ostatni kwartał zeszłego roku podtrzymają oczekiwania odnośnie dalszego potencjału do wzrostu, indeksy mogą liczyć na dodatkowe wsparcia momentum wraz z powrotem funduszy. Dodatkowy napływ kapitału z funduszy mógłby spowodować wzmocnienie trendu wzrostowego wraz z podłapaniem przez resztę inwestorów ruchów ze strony inwestorów instytucjonalnych.

D.Trump wprawił już natomiast w konsternację rynek kryptowalut decyzjami, które są bardzo wątpliwe etycznie, wypuszczając na rynek własną kryptowalutę, a w przededniu jego prezydentury podobnie postąpiła Pierwsza Dama.

– D.Trump potwierdził w ten sposób, że będzie realizował politykę, którą on sam uważa za słuszną, co z perspektywy inwestorów dodaje niepewności – podsumowuje ekspert XTB. – D.Trump już nie pierwszy raz zarobił na popularności kryptowalut memowych, robił to już wcześniej. Takie kryptowaluty sa bardzo zależne od mody i od emocji, i o tym wiadomo, więc to nie był ruch, który zmieniłby świat kryptowalut.

Spośród decyzji Trumpa cła nie są bardzo istotne, ze względu na niewielką skalę wymiany handlowej. Natomiast bardzo istotne są perspektywy zakończenia wojny w Ukrainie, ponieważ inwestorzy traktują Polskę jako kraj o podwyższonym ryzyku i niechętnie transferują swój kapitał, a efektem są zachowania najważniejszych indeksów GPW, które pozostają niedowartościowane.

MCI finalizuje przejęcie udziałów w Nice To Fit You

  • MCI Capital, po uzyskaniu zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), sfinalizowało transakcję nabycia 55 proc. udziałów w spółce NTFY, działającej pod marką Nice To Fit You.
  • Przejęcie NTFY to jedna z największych w historii inwestycja MCI, wartość zaangażowanego kapitału po stronie funduszu sięga 187 mln zł.
  • NTFY to jedna z najsilniejszych marek cyfrowych w polskim sektorze food e-commerce. Prognozy spółki na 2025 r. zakładają przekroczenie kwoty 350 mln zł przychodów. To oznacza 18 proc. więcej r/r. i o połowę szybszy wzrost niż średnia dla całego rynku.

Perspektywiczny rynek

Rynek cateringów dietetycznych w Polsce wart jest obecnie 3,5 mld zł i, jak szacuje firma badawcza PMR, na koniec bieżącego roku ma osiągnąć wartość 3,9 mld zł. Po kilkudziesięciu procentowych wzrostach w okresie pandemii obecnie rośnie stabilnie w tempie kilkunastu procent rocznie. Eksperci prognozują utrzymanie dwucyfrowej dynamiki wzrostu w najbliższych latach a rozwojowi sektora będą sprzyjać takie trendy jak postępujący zwrot w stronę wygodnego żywienia, szczególnie silny wśród nowych pokoleń, migracja do największych miast i dalsze bogacenie się społeczeństwa.

  • Uważamy, że głównymi beneficjentami rosnącej popularności cateringów dietetycznych będą najlepiej zarządzane spółki z odpowiednio dużą skalą działalności, takie jak Nice To Fit You podkreśla Paweł Sikorski, partner inwestycyjny w MCI.

Jak zaznacza Paweł Wróbel, prezes zarządu NTFY, w sprzedaży rośnie udział młodszych klientów, poniżej 35. r. życia, którzy odpowiadają już za 40 proc. wartości zamówień.

  • Rośnie również udział klientów z mniejszych miast, poniżej 200 tys. mieszkańców, co daje duże pole do rozwoju — główni rynkowi gracze do tej pory koncentrowali się w dużej mierze na sześciu największych metropoliach — dodaje Paweł Wróbel.

Plany na przyszłość

Nice To Fit You dalej chce rosnąć szybciej niż rynek i pozostać branżowym liderem innowacji – marką wyznaczającą na rynku trendy, które inni gracze kopiują i które stają się rynkowymi standardami. Plan na najbliższy czas jest ambitny – w perspektywie dwóch lat zostać jednym z liderów całej branży food e-commerce w Polsce. Środkiem do tego celu będzie m.in. zwiększenie mocy wytwórczych i budowa pod Warszawą nowego zakładu o wydajności 200 000 posiłków dziennie. Firma chce tym samym bardziej elastycznie reagować na oczekiwania klientów czy zmieniające się trendy żywieniowe i dynamicznie wprowadzać zmiany w swojej ofercie.

W planie jest też dalsze wdrażanie i rozwijanie opartych o AI narzędzi i nowoczesnych technologii. Mają one poprawiać skuteczność predykcji zamówień i zaopatrzenia, a także planowania produkcji, co całościowo ma dodatkowo minimalizować straty produktowe, ograniczać tzw. food cost oraz zapobiegać marnowaniu żywności.

To ostatnie wpisuje się w podejmowane przez Nice To Fit You działania z obszaru ESG i społecznej odpowiedzialności biznesu. Pod koniec ub. r. firma jako pierwsza w branży ogłosiła wprowadzenie zamkniętego obiegu dla swoich opakowań — zwracane przez klientów w specjalnych zwrotopakach będą przetworzone i wykorzystane jako materiał do wytworzenia nowych opakowań dla branży spożywczej. W 2025 r. chce rozszerzyć obszar obecnie objęty projektem – południowa Warszawa i okolice – tak, by w niedalekiej przyszłości opcja oddawania opakowań w specjalnych zwrotopakach była dostępna dla klientów w całym kraju i za granicą.

Na ten rok firma zaplanowała też intensywne działania marketingowe, zwiększające widoczność marki online i offline oraz dalszą współpracę sponsoringową w ramach najważniejszych wydarzeń sportowych w Polsce.

Strategiczna inwestycja MCI

Przejęcie NTFY to największa w historii inwestycja MCI i kolejna transakcja w branży food e-commerce od czasu udanej inwestycji we Frisco.pl, krajowego lidera rynku zakupów spożywczych online, który w 2020 r. został sprzedany Grupie Eurocash. Jest to zgodne ze strategią funduszu, zakładającą 2-3 inwestycje rocznie. MCI planuje długoterminowo inwestować w rozwój NTFY. Założyciele spółki, Sebastian Rabiej i Radosław Jeżak, pozostaną aktywnymi akcjonariuszami, posiadającymi 45 proc. udziałów.

– Wartość zaangażowanego kapitału to ok. 187 mln zł, ta kwota jest wspierana finansowaniem dłużnym w strukturze wykupu lewarowanego tzw. LBO. To już 4. transakcja w ostatnich 4. kwartałach po Webconie, Profitroomie i Focusie. Wspólnie z naszymi partnerami oraz profesjonalnym zespołem NTFY planujemy wesprzeć spółkę w dalszym rozwoju, jako wiodącej marki cyfrowej rynku food e-commerce w Polsce – mówi Paweł Borys, partner zarządzający w MCI Capital.

MCI przewiduje konsolidację rynku i wzrost barier wejścia.

Nice To Fit You jest zdecydowanym liderem kategorii premium, ma skalę oraz siłę finansową, która umożliwia zwiększanie udziałów rynkowych. Zakładamy, że rynek będzie się konsolidował, a bariery wejścia będą coraz większe. Koncentrujemy się na wzroście organicznym, ale nie wykluczamy dodatkowych akwizycji wyjaśnia Paweł Borys.

Ożywienie M&A w Europie Środkowo-Wschodniej – najlepszy wynik od 2018 roku

CMS Emerging Europe M&A Report 2024/25: Na europejskich rynkach wschodzących nastąpiło ożywienie działalności transakcyjnej, która osiągnęła najwyższy poziom od 2018 roku.

Najważniejsze wnioski:

  • Działalność transakcyjna w regionie Europy Środkowo-Wschodniej zyskuje coraz większą dynamikę.
  • Wolumen transakcji wzrósł w 2024 roku, a istniejące warunki rynkowe wskazują na potencjał jego dalszego wzrostu.
  • Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że w 2025 roku europejskie rynki wschodzące (Emerging Europe)[1] odnotują wzrost gospodarczy rzędu 3,1%, w porównaniu z 1,4% w europejskich gospodarkach rozwiniętych.
  • Na europejskie rynki wschodzące korzystnie wpłynie utrzymujący się wzrost, solidny ekosystem finansowy i postępująca cyfryzacja gospodarki.

Wnioski z raportu CMS Emerging Europe M&A 2024/25, opublikowanego we współpracy z EMIS, wskazują na dużą odporność rynku transakcyjnego na europejskich rynkach wschodzących, którego aktywność wzrosła do najwyższego poziomu od 2018 roku. Większe zaufanie uczestników rynku wynika z poprawy warunków gospodarczych i rosnącego poczucia stabilności, które jest efektem spadającej inflacji oraz ostrożnych działań banków centralnych zmierzających do kolejnych cięć stóp procentowych.

Z raportu wynika również, że w roku 2024, w którym ogłoszono zawarcie 1 281 transakcji, wolumen transakcyjny na europejskich rynkach wschodzących wzrósł o 8% w stosunku do roku 2023. Jednakże, pomimo większej liczby transakcji, ich łączna wartość spadła o 30,9% do poziomu 25,72 mld EUR. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy był prawie całkowity brak tzw. „megatransakcji”, rozumianych jako transakcje o wartości co najmniej 1 mld EUR. W 2024 roku nastąpiło przesunięcie w kierunku transakcji o niskiej i średniej wartości. Średnia wartość transakcji spadła w roku 2024 do poziomu 20,1 mln EUR, w porównaniu z 31,4 mln EUR w roku 2023.

Inwestycje transgraniczne

Aktywność transgraniczna w 2024 roku utrzymywała się na wysokim poziomie, a liczba transakcji wzrosła do 776 i było ich o 31 więcej niż w roku poprzednim. Wśród najbardziej aktywnych inwestorów zagranicznych w segmencie M&A znalazły się Stany Zjednoczone, które utrzymały pozycję lidera pod względem liczby transakcji (102 transakcje), oraz Wielka Brytania, która pomimo spadku wolumenu transakcji uplasowała się na drugim miejscu (68 transakcji). Łączna wartość transakcji z udziałem inwestorów zagranicznych spadła z 35,5 do 23,3 mld EUR, przy czym czołowe miejsce w ujęciu wartościowym zajął Luksemburg z wynikiem 2,01 mld EUR.

Najważniejsze rynki

Polska utrzymała pozycję największego rynku fuzji i przejęć z wynikiem 269 transakcji o łącznej wartości 5,77 mld EUR. Drugim najbardziej aktywnym rynkiem w regionie była Rumunia z 187 transakcjami, jednak w obu przypadkach odnotowano ogólny spadek wolumenu transakcji w porównaniu z rokiem 2023. Krajami, w których nastąpił wzrost aktywności transakcyjnej, były Bułgaria (88 transakcji), Chorwacja (92 transakcji) i Węgry (63 transakcje), które odnotowały wzrost odpowiednio o 7,3%, 10,8% i 10,5%. W kilku krajach, między innymi w Polsce i na Węgrzech, odnotowano spadek wartości transakcji w porównaniu z rokiem 2023, co wynikało z mniejszej liczby megatransakcji. W nieco bardziej złożony sposób przedstawiała się sytuacja w Czechach i na Słowacji, gdzie wolumen transakcji spadł odpowiednio o 7,2% (128 transakcji) i 14,6% (35 transakcji), natomiast ich wartość wzrosła o 53,8% (5,65 mld EUR) i 25,5% (4,19 mld EUR).

„Fakt, że Polska po raz kolejny utrzymała pozycję największego rynku M&A w regionie, potwierdza stabilność naszej gospodarki oraz utrzymujące się zainteresowanie inwestorów. Podobna sytuacja ma miejsce w innych krajach regionu, co sprawia, że wraz z dynamicznym rozwojem gospodarek oraz przyjaznymi warunkami do prowadzenia biznesu, mamy w Europie Środkowo-Wschodniej warunki bardzo korzystne dla inwestorów, także zagranicznych. Napływ zagranicznego kapitału znacząco podnosi konkurencyjność rynku i pozytywnie wpływa na wyceny spółek. W efekcie spodziewamy się, że w 2025 roku aktywność transakcyjna w naszym regionie będzie rosnąć, zwłaszcza w tak perspektywicznych sektorach jak nowoczesne technologie czy usługi finansowe”, uważa Sławomir Czerwiński, partner w CMS w Polsce.

Zróżnicowanie sektorowe

Raport wskazuje na istotne przesunięcia w sektorach, które były głównymi ośrodkami aktywności transakcyjnej. Sektorami, w których odnotowano najwyższą wartość transakcji, były: energetyka i infrastruktura, nieruchomości i budownictwo oraz sektor spożywczy. W sektorze energetyki i infrastruktury odnotowało wzrost wartości transakcji o 162% (z 3,72 mld EUR do 9,75 mld EUR). Sektor nieruchomości i budownictwa odnotował wzrost zarówno liczby transakcji (194, w porównaniu z 158), jak i ich wartości (5,65 mld EUR, co stanowiło wzrost o 77,2% z poziomu 3,19 mld EUR).

„Sektor M&A w Europie Środkowo-Wschodniej pozostaje w fazie przeobrażeń, których siłą napędową są zmiany regulacyjne, nowe technologie, transformacja energetyczna i rozwój strategii biznesowych. Sektorami, w których obserwujemy znaczny poziom aktywności, są finanse i ubezpieczenia. Odnotowaliśmy tu gwałtowny wzrost liczby transakcji. Na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej nadal pozostaje miejsce na konsolidację w sektorze finansowym i ubezpieczeniowym, w związku z czym może dojść tam do kolejnych transakcji”, mówi Horea Popescu, partner w CMS w Rumunii.

Private equity

Wolumen transakcji private equity na europejskich rynkach wschodzących wzrósł w 2024 roku o 12,6%, a ich liczba wyniosła 278. Wartość transakcji private equity spadła natomiast o 11,4% do kwoty 13,88 mld EUR, co było odzwierciedleniem szerszej tendencji dającej się zauważyć w całym regionie. Wśród najbardziej spektakularnych transakcji wymienić można nabycie przez fundusz Blackstone portfela dziesięciu obiektów logistycznych w Czechach i na Słowacji za kwotę 470 mln EUR oraz przejęcie przez CVC Capital Partners spółki Partner in Pet Food (PPF) na Węgrzech za kwotę 2 mld EUR, co było największą transakcją w ujęciu wartościowym.

„Inwestorzy private equity nadal interesują się Europą Środkowo-Wschodnią, a przy zeszłorocznym wzroście liczby transakcji w segmencie private equity o 12,6%, klimat inwestycyjny w dalszym ciągu pozostaje dynamiczny. Kolejną drogą wejścia na rynek w tym regionie okazało się w ostatnich latach partnerstwo z lokalnym kapitałem, które otworzyło dodatkowe możliwości i dało przewagę konkurencyjną większym funduszom private equity”, Helen Rodwell, partner w CMS w Czechach.

Prognoza

W swojej prognozie na rok 2025 Horea Popescu stwierdził, że „pomimo przejściowych trudności, region Europy Środkowo-Wschodniej pozostaje atrakcyjny dla międzynarodowych inwestorów, o czym świadczy wyższy wolumen transakcji odnotowany w ubiegłym roku w wielu krajach i sektorach. Wygląda na to, że nastrojem dominującym w 2025 roku będzie optymizm, a nabywcy będą w dalszym ciągu korzystać z różnego rodzaju możliwości inwestycyjnych, jakie oferuje im ten region.”

Raport CMS Emerging Europe M&A 2024/25 można pobrać pod linkiem.

[1] Europejskie rynki wschodzące obejmują takie kraje jak: Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Estonia, Kosowo, Litwa, Łotwa, Macedonia Północna, Mołdawia, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia, Ukraina i Węgry.

Nowy model AI z Chin podważa status quo – co na to giganci technologiczni?

Wczoraj swoje wyniki finansowe zaprezentowały Microsoft, Meta i Tesla. Każda z tych firm musiała odnieść się do nowego chińskiego modelu AI – Deepseek, który może mocno zmienić reguły gry. Inwestorzy nagrodzili Meta i Teslę za agresywną strategię rozwoju AI, podczas gdy Microsoft i Nvidia znalazły się pod presją – rynek zastanawia się, czy ich dotychczasowy model biznesowy nadal będzie bardzo zyskowny w nowej rzeczywistości.

Po niepewności wywołanej przez nowy chiński model AI Deepseek inwestorzy oczekiwali stanowiska gigantów technologicznych w zakresie jego wpływu na ich strategię oraz planowanych działań w celu utrzymania swojej technologicznej przewagi. Microsoft, Meta i Tesla – wszystkie należące do grupy Magnificent 7 – opublikowały wczoraj swoje wyniki finansowe, a część z nich odniosła się do wydajnego, open-source’owego modelu AI w kontekście własnych przeszłych i planowanych inwestycji. Deepseek, którego koszt szkolenia wynosi prawdopodobnie zaledwie 6 milionów dolarów, może podważyć ekonomikę obecnych modeli, których koszt treningu był wielokrotnie wyższy. OpenAI zasugerowało, że Deepseek mógł wykorzystywać ChatGPT do swojego treningu, co dodatkowo komplikuje sytuację na rynku AI.

Microsoft, będący głównym inwestorem OpenAI, przedstawił wyniki finansowe lepsze od prognoz, notując 12-procentowy wzrost przychodów. Nie wystarczyło to jednak, by uspokoić inwestorów – zwłaszcza że wzrost chmury Azure zwolnił, powodując 4-procentowy spadek akcji w handlu posesyjnym. CEO Microsoftu, Satya Nadella, podkreśla, że firma jest gotowa na długoterminowy rozwój w dziedzinie AI, lecz rynek odczuwa spore obawy z tym związane.

Natomiast Mark Zuckerberg, prezes Meta, zaznaczył, że wciąż za wcześnie na pełną ocenę wpływu konkurentów, takich jak Deepseek, na inwestycje jego firmy w AI. Meta planuje przeznaczyć nawet 65 miliardów dolarów na infrastrukturę AI, spodziewając się, że w tym roku jego asystent AI dotrze do ponad miliarda użytkowników, umacniając pozycję firmy na rynku. Obsługa miliardów użytkowników wymaga znacznych nakładów, ale jednocześnie stanowi kluczowy atut Meta. Firma przebiła własne prognozy, osiągając w czwartym kwartale 48,39 miliarda dolarów przychodów. Do wzrostu przyczyniły się kampanie reklamowe wspierane przez AI oraz popularność Instagram Reels. Rynek zareagował na te wyniki wzrostem cen akcji o 2 proc..

Tesla jako jedyna nie odniosła się do modelu Deepseek podczas publikacji wyników, choć firma konsekwentnie traktuje sztuczną inteligencję jako swój priorytet. Elon Musk zapowiedział ponad dwukrotne zwiększenie inwestycji w technologie związane z autonomicznymi pojazdami. Pierwszym miastem, w którym wprowadzi autonomiczne pojazdy, ma być Austin w Teksasie. Pomimo niespełnienia oczekiwań dotyczących przychodów akcje Tesli wzrosły o 4 proc..

Nvidia, jeden z głównych dostawców chipów do AI, doświadczyła spadku kursu akcji po premierze Deepseek. Firma swoje wyniki przedstawi dopiero 26 lutego, co będzie ważnym testem dla inwestorów zainteresowanych branżą AI. Paradoksalnie, pojawienie się konkurencji może przynieść Nvidii korzyści, ponieważ nowe modele zwiększają zapotrzebowanie na moc obliczeniową, co jest korzystne dla producenta GPU i całego ekosystemu centrów danych. Wciąż jednak nie wiadomo, jak nowe modele wpłyną na wyniki spółki. Tymczasem Alibaba ogłosiła własny model AI, twierdząc, że przewyższa on Deepseek pod względem wydajności.

Sytuacja na rynku AI rozwija się dynamicznie, a nadchodzące miesiące zapowiadają się niezwykle interesująco. Pomimo zawirowań w sektorze centrów danych branża AI może nadal zyskiwać na wartości. Według badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro 55 proc. światowych inwestorów i 40 proc. inwestorów z Polski spodziewa się wzrostu cen akcji w sektorze AI w 2025 roku.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Fed bez zmian, Bank Kanady i Riksbank tną stopy procentowe

Środa miała prosty temat przewodni. Były to decyzje banków centralnych w sprawie stóp procentowych. USA nie obniżają stóp procentowych, za to Kanada i Szwecja obniżają stopy procentowe.

W USA bez zmian

Wczorajsza decyzja Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych zgodnie z oczekiwaniami była tylko formalnością. Główna stopa procentowa pozostała na poziomie 4,25%. Rynki spodziewają się obniżki dopiero w czerwcu. Powodem są obawy co stanie się z inflacją w związku z nowymi działaniami nowo zaprzysiężonego prezydenta USA. Na razie jednak tych działań proinflacyjnych nie widać. To prawdopodobnie dlatego rynki zaczynają coraz bardziej przekonywać się do scenariusza 2 obniżek stóp procentowych w tym roku. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że na konferencji prasowej Jerome Powell był bardzo ostrożny. Nie pojawiła się żadna konkretna zapowiedź, a jedynie stwierdzenie, że Rezerwie Federalnej się nie spieszy, by obniżać stopy procentowe. Rynki przyjęły zarówno decyzję, jak i samą konferencję po niej, bardzo spokojnie.

Kanada obniża stopy procentowe

Jeszcze przed decyzją z USA zobaczyliśmy decyzję Banku Kanady w sprawie stóp procentowych. Ten z kolei obniżył główną stopę procentową z 3,25% na 3,00%. Tym samym różnica pomiędzy stopami procentowymi w USA i Kanadzie jest wyjątkowo wysoka. Ostatni raz kanadyjska stopa procentowa była o tyle niższa od amerykańskiej w drugiej połowie lat 90-tych ubiegłego wieku. Tak silne obniżanie stopy procentowej w Kanadzie powoduje, że dolar kanadyjski mocno traci względem swojego kolegi z USA. Za jednego USD jeszcze w październiku trzeba było płacić 1,35 dolara kanadyjskiego. Dzisiaj jest to już prawie 1,45 CAD, a patrząc na brak chęci do obniżania stóp w USA może to nie być koniec tej historii.

Szwedzi obniżają stopy procentowe

Wczoraj Szwecja obniżyła stopy procentowe z 2,5% na 2,25%. Był to ruch zgodny z oczekiwaniami analityków. Na uwagę zasługuje to, że jest to najniższy poziom w Unii Europejskiej. Drugie miejsce zajmuje zresztą również skandynawskie państwo – Dania. Biorąc pod uwagę, że w grudniu zobaczyliśmy spadek tempa wzrostu cen w Szwecji do poziomu 0,8% w ujęciu rocznym widać, że jest miejsce na obniżki stóp procentowych. Waluta po samej decyzji nawet lekko się umacniała, co pokazuje tylko, że inwestorzy liczyli na więcej. Z kolei na konferencji prasowej padła informacja, że to może być już koniec obniżek. W dłuższym okresie należy zwrócić uwagę, że ostatnie lata nie były łaskawe dla kursu szwedzkiej korony. To co jednak jest niekorzystne dla portfeli obywateli chcących jechać na zagraniczne wakacje czy kupić coś z importu, jest mocno korzystne dla lokalnych producentów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – Strefa Euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – wzrost PKB,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Ożywienie w nieruchomościach komercyjnych w Polsce. W 2024 roku zainwestowano ponad 5 mld euro

0

Ostatnie miesiące minionego roku były bardzo intensywne na rynku nieruchomości komercyjnych. W efekcie wartość transakcji zrealizowanych w całym 2024 roku wyniosła ponad 5 mld euro, aż o 142 proc. więcej w ujęciu rocznym – wynika z najnowszego raportu CBRE. Najwięcej z tej kwoty zainwestowano w biura, na drugim miejscu znalazł się sektor handlowy, a na trzecim magazynowy. Najsilniejsze odbicie dotyczyło rynku biurowego, na którym wartość inwestycji urosła niemal czterokrotnie rok do roku i wyniosła 1,63 mld euro.

 Wyjątkowa mobilizacja, jaką obserwowaliśmy na rynku nieruchomości komercyjnych w końcówce 2024 roku, pozwoliła zamknąć ten okres z wynikiem znacznie przekraczającym wstępne oczekiwania. Finalna kwota inwestycji w minionym roku sięgnęła 5,04 mld euro, czyli o 142 proc. więcej niż w 2023 roku. Największą dynamikę obserwowaliśmy w sektorze biurowym, w który ulokowano 1,63 mld euro. Wzrost w porównaniu rok do roku jest spektakularny i wynosi 382 proc. Tak duże zapotrzebowanie na powierzchnie do pracy odzwierciedla trwające ożywienie i wzrost polskiej gospodarki – mówi Monika Kulawińska, dyrektorka w dziale Capital Markets, Head of Retail Sector, CBRE.

Spośród całego wolumenu zainwestowanego w nieruchomości komercyjne w Polsce w 2024 roku najwięcej, bo 32,3 proc., ulokowano w sektor biurowy (43 transakcje na łączną kwotę 1,63 mld euro). Najbardziej aktywnym podmiotem była szwedzka spółka Eastnine, która zrealizowała dwie transakcje na łączną kwotę 359 mln euro. Jedną z nich była rekordowa w skali Europy sprzedaż biurowca Warsaw UNIT przez Ghelamco za 280 mln euro. Była to największa transakcja na rynku pod względem wolumenu.

Cały europejski rynek biurowy czekał na powrót transakcji o tak dużych wolumenach. Bardzo mnie cieszy, że ten przełom dla sektora dokonał się właśnie w Warszawie, a kamieniem milowym był nasz projekt Warsaw UNIT. Stołeczny rynek należy do najatrakcyjniejszych w Europie pod względem możliwości inwestycyjnych, oferując wysokie stopy zwrotu i nowoczesne nieruchomości realizowane zgodnie ze standardami zrównoważonego rozwoju. Jako deweloper nieruchomości komercyjnych odczuwamy wzmożone zainteresowanie projektami biurowymi wśród międzynarodowych inwestorów, zwłaszcza z regionu CEE i Skandynawii, co zwiastuje dla naszej branży dobry rok i kolejne transakcje – mówi Jarosław Zagórski, dyrektor zarządzający Ghelamco Poland.

Handel goni biura

Dobrą passą w 2024 roku cieszył się także sektor handlowy. Wartość ulokowanych środków sięgnęła 1,59 mld euro, a więc 31,6 proc. spośród całej sumy zainwestowanej w polskie nieruchomości komercyjne. To najwyższa kwota od 2019 roku. Złożyło się na nią 31 transakcji, z czego 20 dotyczyło parków handlowych. Największą rolę odegrała spółka NEPI Rockcastle kupując Silesia City Center w Katowicach i Magnolia Park we Wrocławiu, za łączną kwotę 778 mln euro.

Wzrost w magazynach

Spośród ponad 5 mld euro ulokowanych w nieruchomości komercyjne, jedną czwartą zainwestowano w magazyny. Kwota sięgnęła 1,26 mld euro, co jest wynikiem o 31 proc. wyższym niż odnotowany w 2023 roku. To efekt 28 transakcji zawartych na tym rynku w 2024 roku. Największym inwestorem okazał się europejski fundusz Greykite, który w polskie magazyny ulokował 166 mln euro.

Coraz większe znaczenie sektora Living

Sektor Living, a więc wynajem instytucjonalny mieszkań, hotele i prywatne akademiki, ma coraz silniejszą pozycję na rynku inwestycyjnym. W 2024 roku w takie nieruchomości ulokowano 559 mln euro, co stanowiło 11,1 proc. całego wolumenu. W mieszkania zainwestowano 358 mln euro, a w prywatne akademiki około 29 mln euro. Inwestycje w nieruchomości hotelowe wyniosły 172 mln euro, co pokazuje ostrożny optymizm w tym segmencie.

Rynek wynajmu długoterminowego aut urósł w Polsce o 8,5% w 2024 roku

Dane na koniec 2024 roku potwierdziły wcześniejsze, wstępne prognozy, dotyczące powrotu do dobrej kondycji rynku motoryzacyjnego w Polsce. Sprzedaż nowych aut w salonach była najwyższa od pięciu lat. W minionym roku niemalże wyrównany został poziom wielkości sprzedaży sprzed Covidu z 2019 roku. Dynamika sprzedaży nowych samochodów osobowych w Polsce była większa o 16,1% r/r i takie tempo wzrostu pozwoliło naszemu krajowi zająć pierwsze miejsce w całej Unii Europejskiej pod względem dynamiki wzrostu. Za nami na podium pod kątem dynamiki rynku uplasowały się kolejno Bułgaria oraz Węgry. Sprzedaż aut w Polsce rosła w każdym segmencie klientów, ale najszybszy wzrost został odnotowany wśród klientów indywidualnych i to oni w największym stopniu wypracowali dobre wyniki polskiego rynku. Jednakże, to nadal firmy i przedsiębiorcy odpowiadali za blisko 70% łącznej sprzedaży. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez PZWLP, reprezentowany w tej organizacji rynek wynajmu długoterminowego samochodów urósł w Polsce w 2024 r. o 8,5% r/r pod względem łącznej floty. Wzrost na poziomie 3% odnotowała także branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów).

4 tysiące aut osobowych, tylko tyle dzieliło w minionym roku polski rynek motoryzacyjny od wyrównania poziomu sprzedaży nowych samochodów z 2019 roku. Salony w naszym kraju opuściło 551,5 tys. nowych aut osobowych, aż o 16,1% więcej niż rok wcześniej. Taki wzrost sprzedaży spowodował, że Polska znalazła się pod tym względem na pierwszym miejscu w całej Unii Europejskiej, za nami na podium znalazły się jeszcze kolejno Bułgaria (wzrost o 13,8%) oraz Węgry (12,9%). Średni wzrost sprzedaży nowych samochodów osobowych we wszystkich krajach UE wyniósł w zeszłym roku jedynie 0,8%.Sprzedaż aut w Polsce vs UE w 2024

Firmy nadal stanowią fundament rynku motoryzacyjnego w Polsce, ale sprzedaż najszybciej rosła wśród klientów indywidualnych

Za zdecydowaną większość sprzedaży nowych aut osobowych w polskich salonach odpowiadają wciąż, niezmiennie firmy i przedsiębiorcy, którzy nabyli 68,25% wszystkich sprzedanych aut. Ale, udział firm w sprzedaży zmniejszył się w 2024 r. w stosunku do roku poprzedniego o 4,25 p.p. Wszystko za sprawą znacznie szybciej rosnącej w zeszłym roku sprzedaży do klientów indywidualnych, aniżeli firmowych.Sprzedaż nowych aut w Polsce w 2024 - klienci indywidualni vs firmy

Wzrost sprzedaży nowych samochodów do osób prywatnych osiągnął w 2024 roku w Polsce bardzo rzadko spotykany, imponujący poziom 34,1%, co jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Tak wysoka wartość to efekt przede wszystkim polityki rabatowej producentów i dealerów skierowanej do tego segmentu rynku.

To jednak nie jedyny pozytywny aspekt, związany z segmentem klientów indywidualnych. Osoby prywatne odpowiadają bowiem za zdecydowaną większość importu do Polski aut używanych zza granicy i w 2024 roku, pomimo że import tego pojazdów urósł aż o 19,5% w porównaniu z rokiem poprzednim, to sprzedaż aut nowych do klientów indywidualnych, a więc zainteresowanie zakupem samochodów fabrycznie nowych, rosło jednak jeszcze znacznie szybciej. Do Polski w zeszłym roku sprowadzono zza granicy łącznie 880 tys. aut używanych.Sprzedaż aut w Polsce vs import w 2024

Niemalże co czwarte nowe auto nabywane przez firmy w 2024 r. w wynajmie długoterminowym

W minionym roku firmy i przedsiębiorcy nabyli w naszym kraju łącznie ponad 376 tys. nowych aut osobowych, o 9,3% więcej w porównaniu z poprzednim rokiem. Biorąc pod uwagę wolumen tego wzrostu, firmy nabyły o 32 tys. samochodów więcej r/r i tutaj znowu pozytywne zaskoczenie jeśli chodzi o klientów indywidualnych, w przypadku których nie tylko tempo wzrostu (34,1% vs 9,3%), ale i sam wolumen wzrostu sprzedaży był większy niż w przypadku firm, gdyż wyniósł aż ponad 44 tys. samochodów (wobec 32 tys. w przypadku firm).

Zgodnie z danymi PZWLP na podstawie informacji zbieranych od firm skupionych w organizacji, w 2024 roku na potrzeby wynajmu długoterminowego nabyto o 4,5% więcej nowych samochodów osobowych niż w roku wcześniejszym, łącznie 89,4 tys. aut. Wolumen aut nabywanych w wynajmie długoterminowym jest w ostatnich latach stabilny, nie podlega znacznym wahaniom, co odróżnia go na tle rynku i konsekwentnie rośnie. W 2024 roku w wynajmie długoterminowym znalazł się niemalże co czwarty nowy samochód osobowy nabywany w tym czasie przez firmy i przedsiębiorców. Wolumen sprzedaży aut - wynajem długoterminowy w 2024

W przypadku konkurencyjnych rodzajów finansowania aut przez firmy i przedsiębiorców, a więc kredytu, klasycznego leasingu finansowego i zakupu ze środków własnych liczonych razem, w 2024 roku odnotowany został wzrost sprzedaży na poziomie 10,8% r/r. Dynamika sprzedaży aut do firm w Polsce w 2024

Rynek wynajmu długoterminowego aut w Polsce konsekwentnie rośnie, ale jego główna siła napędowa pracowała w 2024 r. na niższych obrotach

Pod względem najważniejszego dla wynajmu długoterminowego wskaźnika, a więc łącznej liczby sfinansowanych i oddanych do użytkowania samochodów w ramach usługi wynajmu długoterminowego, zgodnie z danymi PZWLP poziom aktywnej floty urósł w 2024 roku o 8,5% r/r.Dynamika rynku - wynajem długoterminowy

Rok 2024 był dla branży wynajmu długoterminowego w Polsce dość wymagający i pełny wyzwań – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Poziom sfinansowanej i zarządzanej aktywnej floty urósł o 8,5%, podobna dynamika utrzymywała się przez cały rok. Niemniej oczekiwania branży były większe. Tempo wzrostu branży nakręcała dynamika w segmencie mikro i małych przedsiębiorców, wśród których coraz więcej korzysta już w naszym kraju z finansowania swoich samochodów wynajmem. Głównym filarem naszej branży pozostają jednak wciąż duże firmy. I właśnie ze względu na ten fakt, w połączeniu z niepewną sytuacją gospodarczą, wpływającą na bardzo ostrożne decyzje większych firm w zakresie powiększania, czy wymiany floty aut, tempo wzrostu rynku w 2024 r. było wolniejsze od tego obserwowanego rok czy dwa lata temu. Mówiąc bardziej obrazowo, główny motor napędowy branży wynajmu długoterminowego w Polsce, a więc duże firmy, pracował w zeszłym roku na niższych obrotach i wzrost w tym segmencie klientów był niewielki, co rzutowało na sytuację całej branży. Lepszą, bardziej zadowalającą dynamikę sprzedaży obserwowaliśmy w sektorze mikro i małych firm, które w przypadku wynajmu długoterminowego, odwrotnie niż w klasycznym leasingu, stanowią jednak nadal mniejszą część klientów branży. Należy jednak podkreślić, że rynek wynajmu długoterminowego w Polsce, niezależnie od sytuacji gospodarczej, konsekwentnie każdego roku rośnie i wynajem długoterminowy jest jedną z kluczowych, najchętniej wykorzystywanych form finansowania samochodów przez firmy i przedsiębiorców w naszym kraju. 

W liczącej na koniec roku 2024 r. blisko 276 tys. flocie aut w wynajmie długoterminowym firm skupionych w PZWLP, do najpopularniejszych modeli samochodów należały Skoda Octavia, Toyota Corolla i Kia Ceed.    

Auta nisko- i zeroemisyjne coraz liczniej reprezentowane w wynajmie długoterminowym

Rok 2024 był już kolejnym, w którym w szybkim tempie postępowała transformacja napędów stosowanych w autach znajdujących się w wynajmie długoterminowym w Polsce. Jednakże, uwypukliła się wyraźna różnica w tym zakresie w stosunku do lat poprzednich. Nadal istotnie zmniejszał się udział samochodów z silnikami wysokoprężnymi, ale już nie przede wszystkim dzięki wzrostowi udziału aut benzynowych – jak to miało miejsce do niedawna – a głównie napędów ekologicznych, nisko- i zeroemisyjnych. Odsetek aut wyposażonych w benzynowe jednostki wynosił na koniec 2024 roku 54,9% i urósł w ciągu roku 0,2 p.p. Diesle stanowiły już niewiele ponad 30% ogółu (31,1%) i ich udział w łącznej flocie w wynajmie długoterminowym zmniejszył się o 2,9 p.p. w ciągu roku. Najszybciej natomiast zwiększał się odsetek samochodów z ekologicznymi napędami, a więc wszelkiego rodzaju hybryd i aut w pełni elektrycznych (BEV). Na koniec grudnia 2024 roku ich udział sięgnął już 14% i był większy o 2,7 p.p. niż rok wcześniej. Wciąż relatywnie niewielki, ale z pewnością już nie marginalny, jak to miało miejsce jeszcze 3-4 lata temu, pozostawał odsetek samochodów w pełni elektrycznych i wynosił na koniec minionego roku 3,4%, o 1,1 p.p. więcej niż rok wcześniej.Rodzaje napędów w wynajmie długoterminowym w Polsce - koniec roku 2024

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w czwartym kwartale 2024 roku była niższa aż o 28,8 g/km i 22,3% niż rok wcześniej i wyniosła 100,3 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 138,1 g/km i była niższa o 1% i 1,5 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2023.Emisja CO2 - auta w wynajmie długoterminowym IV kw. 2024

Kilkunastoprocentowy udział samochodów z ekologicznymi napędami w łącznej flocie w wynajmie długoterminowym to pozytywna informacja – mówi Daniel Trzaskowski, Członek Zarządu PZWLP. – Najszybciej rośnie jednak w tej grupie odsetek aut wyposażonych w napędy hybrydowe, co jest konsekwencją przede wszystkim zmian technologicznych i aktualnej oferty producentów pojazdów. Coraz rzadziej mamy i będziemy mieli bowiem do czynienia z czysto benzynową jednostką napędową. W większości przypadków są to już obecnie hybrydy, a w niedalekiej przyszłości tego typu napędy całkowicie zastąpią w ofercie klasyczny silnik benzynowy. Odsetek aut w pełni elektrycznych jest już na zauważalnym poziomie ponad 3%, ale relatywnie do innych krajów, przede wszystkim zachodnioeuropejskich, wartość ta jest bardzo niska. Niestety, prognozy na przyszłość w tym zakresie są pesymistyczne, zakończyła się dotychczasowa, pierwsza edycja programu dopłat do aut elektrycznych „Mój Elektryk”, a w nowej odsłonie program nie przewiduje już dofinansowania dla firm i przedsiębiorców, a jedynie dla klientów indywidualnych i jednoosobowych działalności gospodarczych. W naszej ocenie, podobnej do opinii wielu innych organizacji rynku motoryzacyjnego w Polsce, pominięcie firm w programie dopłat do zakupu aut elektrycznych to błąd i jest niemalże pewne, że rozwój elektromobilności w Polsce, który dopiero nabierał rozpędu, przez taką konstrukcję dopłat, znacznie spowolni. W naszym kraju bowiem, nabywcami aut elektrycznych są bowiem póki co przede wszystkim firmy. Jako PZWLP, we współpracy z wieloma innymi organizacjami, bardzo aktywnie apelujemy do strony rządowej o uwzględnienie firm w kolejnej odsłonie programu dopłat.

Branża Rent a Car zakończyła rok z niewielkim wzrostem

Z opublikowanych przez PZWLP danych wynika, że branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) w Polsce, w 2024 roku odnotowała niewielki wzrost na poziomie 3% r/r.

Rok 2024 był jednym z bardziej wymagających i trudniejszych w ostatnich latach dla branży Rent a Car w Polsce – mówi Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP. – Sytuacja makroekonomiczna odciska wyraźne piętno na działalności wypożyczalni samochodów. W strukturze klientów firm Rent a Car w Polsce, odmiennie niż np. w USA, czy krajach południowej Europy, największą część stanowią jednak firmy, korzystające z wypożyczalni aut np. przy okazji podróży biznesowych, realizacji okresowych projektów, w sytuacjach awaryjnych. Ze względu na wysokie koszty działalności, firmy poszukują obecnie oszczędności i ograniczają wydatki na wielu celów, w tym na te związane z krótkookresowym wypożyczaniem aut. Podobnych oszczędności szukają również klienci indywidualni, rezygnując bądź znacząco zmniejszając swoje wydatki. W takiej sytuacji ograniczonego popytu, firmy Rent a Car dostosowują w Polsce swoją działalność do bieżącej koniunktury.    

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 7 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec 2024 roku roku ponad 20 tys. aut.

 * – bez floty Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Aplikacje mobilne jako narzędzie marketingowe – personalizacja, AI i grywalizacja

Dynamiczny rozwój technologii sprawił, że marketing zyskał nowy wymiar. Dzięki aplikacjom mobilnym firmy mogą łączyć się z klientami w czasie rzeczywistym, dostarczając im treści i oferty dopasowane do ich oczekiwań. Jakie możliwości daje ten rodzaj marketingu i dlaczego IT oraz sztuczna inteligencja odgrywają w nim kluczową rolę?

Marketing na miarę współczesności

Aplikacje mobilne są powszechnym narzędziem – w 2023 roku zanotowały one 257 miliardów pobrań1. Tak duża skala dostępności sprawiła, że stały się one także kluczowym elementem nowoczesnego marketingu. W przeciwieństwie do kampanii marketingowych z wykorzystaniem kanałów takich jak choćby prasa czy telewizja lub radio, które wymagają zaplanowania i przygotowania z większym wyprzedzeniem, promocje prowadzone za pomocą aplikacji są bardziej dynamiczne i elastyczne. Przykładowo, jeśli kampania nie przynosi oczekiwanych wyników, można ją natychmiast zmodyfikować – zmienić grafikę, treść komunikatów czy nawet mechanizmy promocyjne.

· To zupełnie nowy poziom reaktywności, który pozwala na bieżąco odpowiadać na potrzeby użytkowników. Firmy mogą teraz testować różne rozwiązania w czasie rzeczywistym i błyskawicznie wdrażać te, które najlepiej się sprawdzają. Dzięki temu możliwe jest minimalizowanie strat i maksymalizacja efektów, co daje znaczącą przewagę konkurencyjną. To także szansa na lepsze zrozumienie oczekiwań klientów poprzez szybkie zbieranie danych i ich natychmiastową analizę – komentuje Ewa Pietrzak, Delivery Lead w Capgemini Polska.

Realizacja projektów aplikacji mobilnych bazuje na ścisłej współpracy działu kreatywnego z działem odpowiadającym za UX design oraz z osobami zajmujących się IT. W efekcie powstają platformy, które muszą spełniać wymagania zarówno biznesowe, jak i użytkowe.

· W procesie projektowania aplikacji mobilnych dział IT można śmiało określić mianem „partnera marketingu”, a nie tylko „dostawcy technologii” – programiści dostarczają narzędzia, które umożliwiają pełną personalizację komunikacji, a marketerzy mogą skupić się na tworzeniu pomysłów idealnie dopasowanych do odbiorców. Można powiedzieć, że jest to symbioza, w której technologia wspiera kreatywność, a kreatywność wyznacza kierunki rozwoju technologii. Dzięki temu firmy są w stanie nie tylko zaskakiwać swoich klientów, ale także stale podnosić jakość ich doświadczeń – ocenia Ewa Pietrzak.

Sztuczna inteligencja na usługach marketingu

Współczesne aplikacje mobilne coraz częściej korzystają z możliwości sztucznej inteligencji (AI). Algorytmy analityczne analizują dane o osobach korzystających z aplikacji, przewidują ich zachowania i sugerują najlepsze strategie marketingowe. AI wspiera również osoby projektujące aplikacje na etapie konceptualizacji, prototypów i testów, co pozwala na lepsze dopasowanie aplikacji do oczekiwań rynku.

· Sztuczna inteligencja to przyszłość marketingu – dzięki niej możemy robić więcej, szybciej i skuteczniej. Na przykład możemy przewidzieć, jakie promocje będą najbardziej skuteczne dla konkretnego segmentu klientów i dostarczyć je w idealnym momencie. To nie tylko optymalizacja kosztów, ale także budowanie trwałej relacji z klientem. Warto też pamiętać, że AI pozwala na tworzenie bardziej innowacyjnych rozwiązań, które zaskakują użytkowników i budują wizerunek marki jako nowoczesnej i zaangażowanej – podkreśla Piotr Szych, Android Team Lead w Capgemini Polska.

Grywalizacja jako klucz do sukcesu

Jednym z ciekawszych elementów marketingu mobilnego jest grywalizacja. Mechanizmy takie jak rankingi, nagrody czy wyzwania angażują użytkowników i użytkowniczki i sprawiają, że chętniej korzystają oni z aplikacji. Co więcej, grywalizacja działa nie tylko jako narzędzie marketingowe, ale też wzmacnia lojalność klientów wobec aplikacji. Nie dziwi więc fakt, że gry mobilne są najchętniej pobieraną kategorią aplikacji z liczbą około 150 milionów pobrań w 2024 roku2.

· Grywalizacja to coś więcej niż zabawa – to też narzędzie motywacyjne, które daje poczucie zdobywania osiągnięć i sprawia, że użytkownik czy użytkowniczka chętniej i częściej zagląda do aplikacji. Dobrze zaprojektowane mechanizmy grywalizacji zawierają też elementy edukacyjne, np. przybliżają funkcje aplikacji, które w efekcie ułatwiają im poruszanie się po niej. To wszystko sprawia, że nie tylko spełnia ona swoją rolę w sprzedaży danego produktu, ale też staje się integralną częścią życia klientów – podsumowuje Piotr Szych.

Nowa era marketingu

Rozwój aplikacji mobilnych i integracja technologii takich jak AI, otwierają przed marketingiem nieograniczone możliwości. Współpraca zespołów IT i marketingu staje się fundamentem sukcesu, a elastyczność i personalizacja treści pozwalają firmom jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby swoich klientów. Nowoczesny marketing to już nie tylko kreatywność, ale też technologia w służbie efektywności.

1: Źródło: https://www.statista.com/statistics/271644/worldwide-free-and-paid-mobile-app-store-downloads/

2: Źródło: https://www.statista.com/forecasts/1262881/mobile-app-download-worldwide-by-segment

Kluczowe zmiany dla biznesu w Polsce – bilans zmian regulacyjnych w 4 kw. 2024 r.

0

Sześć pozytywnych i tyle samo negatywnych istotnych zmian regulacyjnych mających wpływ na prowadzenie biznesu w Polsce wprowadzono w ostatnim kwartale minionego roku wynika z najnowszej edycji Polskiego Barometru TMF Group. Eksperci wskazali również na największe wyzwania dla firm wynikające z przyjętych przepisów w 2024 roku, które weszły lub wejdą w życie w tym roku. To regulacje dotyczące minimalnej stawki CIT, zmian w podatku od nieruchomości czy ustawy o sygnalistach.

TMF Group to globalna firma specjalizująca się w świadczeniu usług zgodności i administracyjnych ze 125 biurami w 87 jurysdykcjach podatkowych, w tym z dwoma biurami w Polsce. To właśnie eksperci firmy pracujący na co dzień w biurach w Katowicach i w Warszawie opracowują Polski Barometr TMF Group, czyli raport zawierający istotne dla prowadzenia biznesu w Polsce zmiany księgowe i podatkowe oraz administracyjne.

Najważniejsze zmiany regulacyjne dla biznesu w czwartym kwartale 2024

W najnowszym Barometrze TMF Group zmiany pozytywne i te stanowiące wyzwania dla biznesu rozkładają się po równo.

Wśród wyzwań znajdziemy przyjętą w grudniu zeszłego roku dyrektywę FASTER, która ma ułatwić inwestorom (zarówno indywidualnym, jak i instytucjonalnym) pobór podatku u źródła od razu we właściwej dla ich rezydencji wysokości i szybki zwrot nadpłat z tego tytułu.

„Choć dyrektywa FASTER to pozytywna wiadomość dla inwestorów, to jednocześnie stanowi wyzwanie dla przedsiębiorstw, w dużej mierze pośredników finansowych, które będą musiały dostosować swoje systemy do jej przepisów.” – tłumaczy Magdalena Grzegorczyk, ekspert TMF Group.

Na liście zmian znalazły się też Akt o usługach cyfrowych (DSA), implementacja dyrektywy NIS2 i Akt o sztucznej inteligencji.

Pierwsza z nich wprowadza ujednolicone zasady usuwania treści szkodliwych i nielegalnych. Daje również prawo autorom komentarzy do odwołania się od takiej decyzji właściciela medium, w którym ten komentarz zamieścił. Eksperci TMF Group zwracają uwagę, że zmiana to istotne wyzwanie dla właścicieli mediów umożliwiających zamieszczanie komentarzy (nie tylko tytułów medialnych, ale też firm innych branż), ponieważ wymusza wdrożenie procedur bardzo dokładnego monitorowania treści, a także m.in. opracowania ścieżki odpowiedzi na odwołania zgłaszane przez autorów komentarzy oraz opracowywania uzasadnień, co przy dużej liczbie aktywnych komentatorów może stanowić nie lada wyzwanie organizacyjne.

Z kolei zgodnie z dyrektywą NIS2 podmioty zaliczone do tzw. ważnych i kluczowych (wskazano tu łącznie 17 branż, w tym m.in. usługi cyfrowe, energetykę, transport czy finanse), zarówno duże, jak i średnie firmy będą musiały w ciągu siedmiu lat (telekomy w ciągu czterech lat) wymienić oprogramowanie lub sprzęt informatyczny, jeśli jego dostawcą jest tzw. dostawca wysokiego ryzyka.

„NIS2 będzie ogromnym wyzwaniem organizacyjnym i finansowym dla przedsiębiorstw. Pamiętajmy, że na liście podmiotów ważnych i kluczowych znajdą się również mniejsze firmy, dla których zmiana software i hardware może być kolosalnym wydatkiem. Niepokój przedsiębiorców budzą również nieprecyzyjne kryteria uznania dostawcy za podmiot wysokiego ryzyka.” – mówi Magdalena Grzegorczyk.

Akt o sztucznej inteligencji ma uregulować zarządzanie ryzykiem w zastosowaniu systemów wykorzystujących sztuczną inteligencję. AI Akt dotyczy systemów najistotniejszych dla prywatności, zdrowia i bezpieczeństwa i wszystkich podmiotów, które wykorzystują takie rozwiązania. Wdrożenie aktu, który w Polsce ma być przekazany do prac parlamentarnych dopiero na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2025 roku, podzielono na trzy etapy. Pierwsza część przepisów Aktu ma zacząć obowiązywać w lutym tego roku i dotyczyć inwentaryzacji stosowanych rozwiązań wykorzystujących AI. W przypadku zakwalifikowania rozwiązania do grupy wysokiego ryzyka podmioty wykorzystujące takie rozwiązania będą zobowiązane do jego wycofania lub przebudowania. Jak podkreślają autorzy Polskiego Barometru TMF Group wejście w życie regulacji aktu będzie dla przedsiębiorców wyzwaniem organizacyjnym i finansowym, ponieważ będą musieli zainwestować w szkolenie własnego personelu lub zatrudnienie zewnętrznych ekspertów, którzy pomogą właściwie wdrożyć w organizacji nowe przepisy. Kary za niedopełnienie powinności w tym zakresie są bowiem odstraszające i tylko za brak wdrożenia klasyfikacji systemów AI w organizacji wynoszą do 35 mln euro lub 7 proc. światowego obrotu.

Listę regulacji stanowiących wyzwania dla biznesu w ramach barometru zamykają dyrektywa CSRD obligująca 3,8 tys. firm (a pośrednio szacuje się, że około 100 tys. firm, które współpracują ze zobowiązanymi do raportowania i będą musiały dostarczać im odpowiednio przygotowane dane o własnej działalności) do precyzyjnego raportowania niefinansowego oraz interpretacja ogólna dotycząca podatku u źródła z 27 listopada ubiegłego roku dotyczącą odsetek i należności licencyjnych, zgodnie z którą odbiorca takich odsetek i należności licencyjnych powinien być rezydentem podatkowym UE bądź EOG, a także nie może on korzystać w państwie swojej rezydencji  z całkowitego zwolnienia z opodatkowania ani z preferencyjnych zasad dotyczących tych dochodów.

Z kolei na liście pozytywnych zmian dla biznesu z ostatniego kwartału minionego roku znalazł się uzupełniający urlop macierzyński, dający prawo do dłuższego nawet o 15 tygodni urlopu rodzicom lub opiekunom wcześniaków.

„Nowe przepisy zapewniają rodzicom dodatkowy czas na opiekę nad wcześniakiem lub chorym noworodkiem, eliminując obawy o utratę dochodów czy pracy. Dzięki zasiłkowi macierzyńskiemu w wysokości 100 proc. podstawy wymiaru rodzice mogą skoncentrować się na potrzebach dziecka, co gwarantuje stabilność finansową. Urlop jest elastyczny, dostosowany do długości hospitalizacji, a niepełne tygodnie zaokrąglane na korzyść rodziców. Co więcej, rozwiązanie to uwzględnia różne modele rodzicielstwa, w tym adopcję oraz opiekę zastępczą, poszerzając grono beneficjentów.” – tłumaczy Anna Jendo, ekspert TMF Group.

Autorzy Polskiego Barometru TMF Group za pozytywny, bo wyrównujący szanse konkurencyjne przedsiębiorców uczciwie płacących podatki, uznali pomysł utworzenia międzyresortowego zespołu do spraw przeciwdziałania szarej strefie, który jest od grudnia 2024 roku opiniowany przez resorty.

Wśród pozytywnych regulacji dla firm znalazła się również interpretacja ogólna z 20 listopada ubiegłego roku dotycząca podatku u źródła odnośnie należności dywidendowych, która zdaniem ekspertów TMF Group pomoże w rozwiązaniu wielu toczących się lub przyszłych sporów z organami. Jest też jasnym sygnałem, że Ministerstwo Finansów może dążyć do wyjaśnienia licznych wątpliwości i rozbieżności poglądowych w tym zakresie.

Eksperci TMF Group zwracają również uwagę, że część regulacji z ostatniego kwartału minionego roku ma zarówno skutki negatywne, o których była mowa wcześniej, jak i pozytywne. Chodzi o dyrektywę FASTER, interpretację ogólną z 27 listopada i dyrektywę CSRD.

„Dyrektywa FASTER to wyzwanie dla pośredników finansowych, ale też regulacja korzystna dla dużych spółek zagranicznych, które otrzymując teraz dywidendy i odsetki przechodzą często skomplikowane i różniące się w krajach procedury zwrotu. Natomiast wymogi związane z dyrektywą CSRD, choć wymagające dla przedsiębiorców, mogą w efekcie przynieść wzrost zaufania do firm przedstawiających rzetelne raporty niefinansowe ze swojej działalności, z czasem ułatwić im dostęp do finansowania, a także skuteczniej pozyskiwać zwracających coraz większą uwagę na kwestie zrównoważonego rozwoju pracowników. Natomiast interpretacja ogólna z 27 listopada 2024 roku mimo swoich minusów pokazuje, że Ministerstwo dąży do wyjaśnienia rozumienia warunków zwolnienia z podatku u źródła i ich jednolitego stosowania.” – podsumowuje Magdalena Grzegorczyk.

Kluczowe zmiany dla biznesu w całym 2024 roku

Autorzy Polskiego Barometru TMF Group wskazali również ich zdaniem kluczowe pozytywne i stanowiące wyzwanie dla biznesu zmiany regulacyjne w 2024 roku.

Do najważniejszych pozytywnych zmian zaliczyli kasowy PIT, wakacje składkowe dla przedsiębiorców, e-doręczenia i cyfryzację Krajowej Administracji Skarbowej. Kluczowe regulacje poprzedniego roku stanowiące wyzwanie dla przedsiębiorców to minimalny podatek CIT, ustawa o sygnalistach i zmiany w podatku od nieruchomości.

„Zarówno nasz barometr za czwarty kwartał 2024, jak i analiza wszystkich najważniejszych regulacji w poprzednim roku wskazują na równowagę pomiędzy regulacjami, które stanowią wyzwanie dla biznesu i tymi dla niego korzystnymi. Dużym plusem są działania zmierzające do kompleksowej cyfryzacji procesów i komunikacji przedsiębiorców z organami państwowymi. Wyzwaniami są nadal niełatwe w interpretacji regulacje oraz te, które od firm wymagają dużych nakładów na ich wdrożenie w organizacji” – podsumowuje Joanna Romańczuk, dyrektor TMF Group w Polsce i Europie Północnej.

Zasady podziału środków dla związków sportowych do zmiany – UODO zwraca uwagę na naruszenia RODO

Ministerstwo Sportu i Turystyki będzie musiało ponownie przeanalizować swoje zarządzenie dotyczące zasad podziału środków publicznych dla związków sportowych. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), Mirosław Wróblewski, zwrócił uwagę, że obowiązujące przepisy nie uwzględniają w pełni wymogów ochrony danych osobowych wynikających z RODO oraz Konstytucji RP.

Kontrowersje wokół zarządzenia Ministra Sportu i Turystyki

Zarządzenie nr 19 Ministra Sportu i Turystyki z 24 października 2024 r. miało na celu zwiększenie przejrzystości w podziale dotacji dla organizacji sportowych. Jednak obowiązek publikowania na stronach internetowych dokumentów zawierających dane osobowe wzbudził sprzeciw niektórych związków sportowych, m.in. Polskiego Związku Biathlonu, Polskiego Związku Narciarskiego oraz Polskiego Związku Piłki Nożnej. Organizacje te wskazują, że wymogi dotyczące jawności naruszają prawa do prywatności ich członków i pracowników.

Zakres ujawnianych danych budzi zastrzeżenia

Zgodnie z obowiązującymi obecnie kryteriami, organizacje ubiegające się o dotacje z budżetu państwa muszą publikować m.in.:

  • protokoły z posiedzeń,
  • aktualny wykaz wszystkich członków organizacji (bez określenia zakresu wymaganych danych),
  • rejestr zawartych umów (w tym oznaczenie stron umowy, określenie jej przedmiotu i wartości),
  • wykaz wynagrodzeń i benefitów dla członków organów statutowych.

Prezes UODO podkreśla, że tak szeroki zakres ujawnianych informacji wykracza poza cel zapewnienia transparentności i prowadzi do nadmiernej ingerencji w prawo do prywatności. Ponadto brakuje podstawy prawnej uzasadniającej taką formę publikacji danych oraz określenia okresu, przez jaki informacje miałyby być dostępne publicznie.

Brak podstawy prawnej i ryzyko naruszenia RODO

Według Prezesa UODO publikowanie danych osobowych na stronach internetowych organizacji sportowych nie ma odpowiedniego umocowania prawnego. Zgodnie z Konstytucją RP (art. 31 ust. 3, art. 51 ust. 1 i art. 87 ust. 1), wszelkie regulacje dotyczące przetwarzania danych osobowych powinny wynikać z ustawy, a nie z zarządzenia ministra. Ponadto nie zostały określone:

  • precyzyjne cele i zakres publikowanych danych,
  • okresy retencji danych,
  • organy odpowiedzialne za kontrolę ich udostępniania.

Tym samym obowiązujące przepisy mogą naruszać art. 6 RODO, który wymaga, aby przetwarzanie danych było zgodne z prawem, rzetelne i przejrzyste.

Konieczność ponownej analizy i dostosowania przepisów

Prezes UODO zwraca uwagę, że przetwarzanie danych osobowych na taką skalę wymaga przeprowadzenia testu prywatności oraz oceny skutków dla ochrony danych osobowych. Wprowadzenie obowiązku publikowania informacji o członkach organizacji sportowych i ich wynagrodzeniach powinno być poprzedzone analizą ryzyka naruszenia praw i wolności tych osób.

Dalsze funkcjonowanie obecnych przepisów bez odpowiednich zmian może prowadzić do niezgodności z prawem i potencjalnych konsekwencji dla organizacji sportowych. Ministerstwo Sportu i Turystyki powinno więc dokonać kompleksowego przeglądu zarządzenia i dostosować je do obowiązujących regulacji krajowych oraz unijnych w zakresie ochrony danych osobowych.

Chintan Patel nowym dyrektorem technologicznym Cisco w regionie EMEA

Cisco ogłosiło dziś powołanie Chintana Patela na stanowisko Chief Technology Officer (CTO) w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka).

Dotychczas Chintan Patel zajmował stanowisko CTO Cisco w Wielkiej Brytanii i Irlandii. W nowej roli będzie nadzorował strategię technologiczną Cisco i jej wdrażanie w całym regionie EMEA oraz rozwijał relacje z kluczowymi klientami i partnerami firmy. Będzie również współpracował z branżą i środowiskiem akademickim w celu identyfikacji nowych trendów i technologii. Wszystko to ma pomóc Cisco w dalszym rewolucjonizowaniu sposobu, w jaki firma łączy i chroni organizacje w erze sztucznej inteligencji.

Jako CTO, Chintan Patel będzie także kierował społecznością Solutions Engineering (SE) w regionie EMEA i współpracował z globalnymi zespołami ds. rozwoju produktów w celu projektowania rozwiązań dostosowanych do unikalnych potrzeb regionu, wynikających m.in. z konieczności budowania centrów danych gotowych na sztuczną inteligencję i zwiększania odporności cyfrowej.

„Nasi klienci stoją przed przełomowymi zmianami technologicznymi. Oczekują od nas rozwiązań, które uproszczą złożone procesy, zwiększą zwrot z inwestycji i wzmocnią ich odporność cyfrową. Region EMEA charakteryzuje się zróżnicowanym i wielowarstwowym krajobrazem technologicznym, a Cisco dostosowuje swoje rozwiązania, aby jak najlepiej odpowiadać na potrzeby klientów” – powiedział Oliver Tuszik, prezes Cisco EMEA, witając nowego CTO w swoim zespole. „Chintan jest w branży technologicznej z powołania. Jego zaangażowanie i pasja, w połączeniu z siłą technologii i zespołów Cisco, pomogą w generowaniu wartości dla naszych klientów i partnerów” – dodał Tuszik.

„Niewiele jest organizacji o tak głębokim i szerokim portfolio technologii, umiejętnościach i zaangażowaniu w rozwiązywanie problemów jak Cisco. W erze sztucznej inteligencji, przy zwiększonym nacisku na bezpieczeństwo danych w każdej organizacji, sieć ma fundamentalne znaczenie. Tak jak miało to miejsce przez ostatnie czterdzieści lat, Cisco zajmuje i będzie zajmować kluczową pozycję w łączeniu i ochronie cyfrowego świata” – powiedział Chintan Patel, komentując swoją nominację. „Jestem niesamowicie dumny z tego, co nasza społeczność w Wielkiej Brytanii i Irlandii zrobiła dla klientów. Teraz z niecierpliwością czekam na możliwość współpracy z zespołami w całym regionie EMEA, aby z ich pomocą sprostać kolejnym wyzwaniom” – skomentował Patel.

Chintan Patel jest związany z Cisco od niemal 20 lat. Doświadczenie zdobywał na stanowiskach inżynierskich, we współpracy z klientami oraz w pionie korporacyjnym i strategicznym. Jako popularyzator technologii, Patel jest rozpoznawalną postacią zarówno wśród klientów Cisco, jak i w branży oraz w kontaktach z rządem i środowiskiem akademickim.

Patel jest aktywnym członkiem Tech UK i innych branżowych organizacji, reprezentując Cisco i branżę na forach poświęconych rozwojowi umiejętności cyfrowych i inżynieryjnych, a także pełni funkcję powiernika zarządu w FutureDotNow – koalicji liderów branży skupiającej się na wypełnianiu luki w umiejętnościach cyfrowych aktywnych zawodowo mieszkańców Wielkiej Brytanii.

Ceny usług stomatologicznych w Polsce rosną znacznie szybciej niż unijna średnia

W ubiegłym roku ceny usług stomatologicznych zwiększyły się średnio o blisko 9% rdr. Patrząc tylko na dane za grudzień 2024 roku, wzrost wyniósł niespełna 8% rdr. Jak wynika z analiz GUS, ceny tych usług w Polsce rosną znacznie szybciej niż średnia w Unii Europejskiej. Dla części ekspertów jest to szokująca informacja. Jednocześnie przeciętne gospodarstwo domowe niewiele wydaje w opisywanym obszarze. Z kolei dla porównania w 2024 roku inflacja w sektorze zdrowia wyniosła ponad 4% w ujęciu rocznym. Na rynku pojawiają się też prognozy, że w 2025 roku ceny usług stomatologicznych wzrosną o około 10% rdr.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), ceny usług stomatologicznych w 2024 roku urosły średnio o 8,9% w porównaniu z 2023 rokiem. Natomiast w grudniu ub.r. wzrost ten wyniósł 7,7% w stosunku do grudnia 2023 roku. Jak stwierdza dr n. med. Piotr Przybylski z kliniki Implant Medical w Gnieźnie, stomatolodzy od dłuższego czasu mierzą się z coraz wyższymi cenami komponentów, np. materiałów specjalistycznych i usług utylizacyjnych. Ponadto opłaty za energię i gaz mocno wpływają na finalny koszt oferowanych usług. Ekspert wskazuje przy tym, że w zeszłym roku ogólny wzrost ww. komponentów był w granicach 20-30% rdr.

– Z naszych obserwacji wynika, że wpływ na ceny usług stomatologicznych w ostatnich latach miała pandemia. Gabinety musiały spełnić wymogi sanitarne przewidziane w tamtym okresie. Ponadto, znaczenie ma też dostępność usług stomatologicznych w ramach NFZ. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że ceny ww. usług w Polsce rosną znacznie szybciej niż średnia w Unii Europejskiej. W porównaniu z rokiem bazowym – 2015 – ceny usług stomatologicznych w Polsce wzrosły o 100%, podczas gdy w UE – o niecałe 25% – komentuje Ewa Adach-Stankiewicz, dyrektor Departamentu Handlu i Usług w GUS.

Dla dr. n. med. Piotra Przybylskiego szokujące jest to, że w Polsce ceny usług stomatologicznych rosną znacznie szybciej niż średnia w UE. Poziom inflacji, nawet w czasach jej najmocniejszego wzrostu, był mniej więcej na podobnym poziomie w całej Unii, a czasem większy u nas. W opinii eksperta, każdy tego typu wzrost powoduje reakcję u pacjenta. Przeważnie następuje ograniczenie leczenia lub czasowa rezygnacja z niego, co z punktu medycznego jest dość niebezpiecznym zjawiskiem. Dr Przybylski dodaje również, że lekarze powinni zajmować się wyłącznie leczeniem. Jednak coraz częściej muszą doradzać pacjentom alternatywne rozwiązania. A decydują o tym właśnie koszty usług.

– Według naszych danych, przeciętne gospodarstwo domowe wydaje niewiele na usługi stomatologiczne, bo ok. 0,5%. Natomiast udział wydatków ogólnie na zdrowie to ponad 5%, a dla zobrazowania sytuacji – na żywność – przeszło 25%. Z naszych analiz również wynika, że ceny usług stomatologicznych są bardzo zróżnicowane w porównaniu z innymi grupami żywnościowymi, towarowymi czy usługowymi, gdzie nie ma aż takiej rozpiętości cen – dodaje dyrektor Departamentu Handlu i Usług w GUS.

Jak stwierdza ekspert z Implant Medical, wyniki są mocno niepokojące i decydują o tym głównie dwa czynniki. Po pierwsze, Polakom wciąż brakuje edukacji na odpowiednim poziomie. W efekcie nie widzą oni większej potrzeby na przeznaczanie wyższych nakładów na tego typu usługi. Finalnie takie podejście jest oczywiście ze szkodą dla nich samych. Po drugie, wciąż jako społeczeństwo zbyt mało zarabiamy, aby leczyć się tylko odpłatnie. Państwo już dawno zepchnęło usługi stomatologiczne do sektora prywatnego. Zdaniem eksperta, to niestety duży problem dla pacjentów. Często nie do przeskoczenia od strony finansowej.

– W 2024 roku inflacja w sektorze zdrowia wyniosła 4,2% w ujęciu rocznym. W zakresie usług związanych ze zdrowiem, bardziej niż usługi stomatologiczne podrożały usługi szpitalne i sanatoryjne oraz lekarskie – powyżej 9%. Natomiast mniejsze wzrosty dotyczą wyrobów farmaceutycznych – 1,8%, a także urządzeń i sprzętu terapeutycznego – 2,7%. Z kolei w grudniu 2024 roku inflacja w sektorze zdrowia wyniosła 5,5% w porównaniu z grudniem 2023 roku – informuje dyrektor Adach-Stankiewicz.

W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że te wyniki to efekt wieloletnich zaniedbań w ochronie i służbie zdrowia. Pandemia i wysoka inflacja tylko podgrzały ten stan. Nie brakuje też prognoz, że w kolejnych latach różnica między cenami usług stomatologicznych a inflacją w sektorze zdrowia będzie jeszcze bardziej się powiększać.

– Już jest drogo i niezwykle ciężko pacjentom. Społeczeństwo powinno głośniej o tym mówić i dopominać się konkretnych działań, bo inaczej będzie coraz gorzej. W końcu dojdziemy do takiego stanu, że naprawdę mało kogo będzie faktycznie stać na dentystę. A przecież obecne ceny i tak są jeszcze wciąż mocno niedoszacowane. Istnieją czynniki i składniki rzutujące na całość usługi, które poszły w górę nawet o 20-30% rdr. Ceny w gabinetach tak mocno nie wzrosły, bo stomatolodzy naprawdę bardzo ostrożnie je podnoszą, oczywiście kosztem swojej marży. Gdyby robili to w ślad za faktycznymi podwyżkami, mielibyśmy wzrosty o co najmniej 15% rdr. – stwierdza ekspert z kliniki Implant Medical w Gnieźnie.

Rodzi się pytanie o ceny usług stomatologicznych w 2025 roku. Część znawców tematu przypuszcza, że one mogą szczególnie wzrosnąć w dużych i średnich miastach. Tam bowiem koszty utrzymania najszybciej idą w górę. Prognozowany jest też wzrost cen elementów dbania o higienę, np. past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej itp.

– Jeżeli tak dalej pójdzie, to w 2025 roku wzrost cen usług stomatologicznych może być dwucyfrowy, tj. ok. 10% rdr. To oczywiście może doprowadzić do sytuacji, kiedy pacjenci będą odwoływać wizyty, bo zwyczajnie ich nie będzie na to stać. A efekt tego będzie taki, że ich sytuacja zdrowotna poważnie skomplikuje się i ten stan będzie trwał kolejne miesiące, kwartały, a nawet lata – podsumowuje dr n. med. Piotr Przybylski.

AI Clearing wyda 30 mln USD na inwestycje w Polsce

AI Clearing, firma technologiczna działająca w sektorze infrastruktury, w którym wykorzystuje swoje unikalne narzędzia sztucznej inteligencji (Artificial Intelligence – AI), wyda 30 mln dolarów (ponad 120 mln zł) na inwestycje w Polsce. Najwięcej środków pochłonie dalsza rozbudowa Centrum Badawczo-Rozwojowego w Warszawie.

Dalsze środki pozwolą rozwijać własny model AI i przyspieszą rekrutację najlepszych ekspertów. Na zwiększenie zatrudnienia specjalistów, rozwój produktów i wsparcie sprzedaży polsko-amerykańska spółka technologiczna wydała 14 mln dolarów (ponad 48 mln zł). Teraz na rozbudowę własnego centrum R&A przeznaczy co najmniej 16 mln dolarów w najbliższych kilku latach.

“Działamy dopiero od 2021 roku, a udało nam się zatrudniać już 70 wysoko wykwalifikowanych specjalistów w Warszawie. Planowane inwestycje pozwolą nam dynamicznie zwiększać nasz zespół w nadchodzących latach. Wierzymy w polski ekosystem technologiczny, który tworzy wyjątkowy potencjał talentów. To podstawowy czynnik, który powoduje, że właśnie Warszawa pozostaje naszym głównym centrum R&D” –  mówi Michał Mazur, prezes (CEO) i współzałożyciel AI Clearing.

Adam Wiśniewski, CTO i współzałożyciel AI Clearing, dodaje: „Kontynuujemy naszą współpracę z Politechniką Warszawską, ale także z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie (AGH), wspierając koła naukowe i konkursy, co od początku naszego istnienia przyczynia się do rozwoju lokalnej społeczności technologicznej. Bliska współpraca ze społecznością akademicką i realna praca na własnych modelach AI to właśnie to co nas wyróżnia i daje szansę na przyciąganie i rozwijanie najlepsze talentów w branży AI.

AI Clearing – innowacje w globalnym sektorze budowlanym

AI Clearing dostarcza zaawansowane rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (AI) dla sektora budowlanego i infrastrukturalnego. Firma specjalizuje się w automatyzacji procesów monitorowania postępów prac na placach budowy, co przyczynia się do zwiększenia efektywności i redukcji kosztów. Firma realizuje kontrakty z największymi firmami infrastrukturalnymi na świecie. Jest zaangażowana w projekt nowego miasta NEOM w Arabii Saudyjskiej a także w budowę lotnisk w Australii i na Bliskim Wschodzie oraz nowych linii kolejowych w Afryce. Z oprogramowania AI Clearing korzysta również połowa firm przemysłowej energetyki solarnej w Stanach Zjednoczonych.

Nasze unikalne rozwiązania są wykorzystywane przez największe firmy infrastrukturalne w USA, Kanadzie i krajach Bliskiego Wschodu” – podkreśla Michał Mazur. „Nasza sztuczna inteligencja wspiera realizację kluczowych projektów infrastrukturalnych, dostarczając precyzyjne dane i analizy w czasie rzeczywistym„.

Współpraca z uczelniami i innowacje technologiczne

Od ponad czterech lat AI Clearing aktywnie współpracuje z Politechniką Warszawską i AGH. Firma angażują młode talenty w projekty badawczo-rozwojowe.

„Efektem naszej współpracy są nie tylko zgłoszenia patentowe, ale także publikacje naukowe” – mówi Adam Wiśniewski. „Nasz ostatni artykuł jest cytowany przez Meta (firma takich marek jak Facebook, Instagram) w IEEE Access, które jest znanym amerykańskim periodykiem naukowym, jako świetny przykład innowacji w analizie danych przestrzennych.”

Nowe możliwości kariery w AI Clearing

W związku z dynamicznym rozwojem, AI Clearing poszukuje utalentowanych specjalistów w dziedzinach takich jak sztuczna inteligencja, inżynieria oprogramowania i analiza danych. „Zapraszamy do dołączenia do naszego zespołu i współtworzenia przyszłości sektora AI” – dodaje Michał Mazur.

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w 2024 roku wyniosła 2,1 mld PLN

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w 2024 roku. Z danych wynika, że w tym okresie 142 spółki pozyskały 2,1 mld PLN od 147 funduszy.

W 2024 roku przez polski rynek VC przepłynęło 2,1 mld PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 148 transakcjach w 142 rodzimych innowacyjnych przedsiębiorstw. Porównując 2024 do 2023 roku i wykluczając tak zwane megarundy, wartość rynku spadła o 10%.Wartość inwestycji venture capital w Polsce

15 największych transakcji polskich start-upów w 2024 roku przyciągnęło inwestycje VC o wartości ponad 1 mld PLN. Na drugie tyle przełożyły się pozostałe 134 rundy. W poprzednich latach proporcje pozyskanego kapitału były podobne, ale liczba transakcji była zdecydowanie większa. Główną przyczyną tych zmian była ograniczona dostępność środków unijnych. Spodziewamy się, że w 2025 dojdzie do zwiększenia liczby transakcji na wczesnym etapie. Wynikać to będzie z rosnącej liczbą funduszy zasilonych środkami UE (FENG). Tylko w poprzednim roku zainwestowaliśmy w 9 zespołów o łącznej kapitalizacji 670 mln PLN, które powinny zainwestować w najbliższych kilku latach w około 100 start-upów. Do tego grona wkrótce dołączać będą nowe zespoły – komentuje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures.

Wśród wszystkich inwestycji najbardziej znaczącą była runda spółki ICEYE. Spacetech pozyskał łącznie około 503 mln PLN, przyciągając uwagę zagranicznych funduszy takich jak BlackRock, Solidium, Seraphim czy Plio Limited. ICEYE nie tylko rozwija własne technologie, ale również współpracuje z innymi polskimi firmami. Przykładem jest partnerstwo z wrocławską spółką Scanway, z którą wspólnie pracują nad satelitarnymi systemami optycznymi o wysokiej rozdzielczości. Wspólnie z Wojskowymi Zakładami Łączności nr 1 w Zegrzu oraz Polską Grupą Zbrojeniową opracowała też Mobilną Platformę Rozpoznania Satelitarnego ISR.

W 2024 roku istotną rolę odegrały także spółki, które tworzą lub istotnie wykorzystują narzędzia AI. PFR Ventures i Inovo VC zidentyfikowały 48 transakcji o takim charakterze. Ich łączna wartość przekracza 1 mld PLN.

Jako Polacy możemy być dumni z sukcesów ElevenLabs, ale takich przykładów ambitnych firmy jest coraz więcej. Pojawia się nowa generacja przedsiębiorców, która wykorzystuje potencjał rewolucji AI. Mam na myśli np. Pathway, Oxla, czy Zeta Labs – wskazuje Karol Lasota, principal w Inovo VC.

Na polskim rynku wciąż dominują inwestycje zalążkowe – w 2024 roku przeprowadzono 109 takich transakcji. To ponad 70% spadek względem poprzedniego roku, gdy odnotowaliśmy 379 rund o takim profilu. Jednocześnie wzrosła ich średnia wartość – z poziomu 2,1 do 6,7 mln PLN. Z kolei liczba rund A zmalała o 34,78%, ale ich średnia wartość utrzymała się na podobnym poziomie około 15 mln PLN. Na polskim rynku VC przeprowadzono także 10 inwestycji na poziomie rund B i B+. W roku 2023 nie odnotowaliśmy takich transakcji.

Wśród 147 zidentyfikowanych transakcji, 31 to inwestycje z udziałem funduszy z portfela PFR Ventures. Zapewniły one około 1/5 kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Polscy inwestorzy prywatni najczęściej decydowali się na finansowanie lokalnych, innowacyjnych firm. Jednak to międzynarodowe fundusze zapewniły około 50% z całego kapitału, który przepłynął przez rynek w 2024 roku.

Pieniądze z funduszy VC najczęściej trafiają do spółek, które zajmują się innowacjami z obszaru zdrowia. To trend, który utrzymuje się już od 5 lat. W 2024 stanowiły one 14,1% z wszystkich przeprowadzonych transakcji. Najpopularniejszym modelem biznesowym pozostaje SaaS (model subskrypcyjny), którego udział wynosi ponad połowę.

Na podstawie danych z 19 największych spółek, które w latach 2019-2024 pozyskały najwięcej finansowania VC, obserwujemy ogólny wzrost liczby zatrudnionych pracowników. Największy został odnotowany w ElevenLabs, bo o aż 149% więcej.

Pełen raport do pobrania tutaj: www.pfrventures.pl/raport2024

Meta triumfuje, Microsoft traci – miliardowe wydatki na AI i reakcja Wall Street

W ostatnim kwartale 2024 roku Microsoft i Meta przeznaczyły łącznie 37.4 mld USD na inwestycje kapitałowe związane ze sztuczną inteligencją, koncentrując się głównie na zakupie chipów oraz rozbudowie centrów danych. Kwota ta była niemal dwukrotnie wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej i przekroczyła prognozy analityków z Wall Street. Tak znaczące nakłady – stanowiące około 30% rocznych przychodów obu firm – podkreślają strategiczne znaczenie AI dla ich dalszego rozwoju technologicznego.

Reakcje rynku na te inwestycje były jednak odmienne. Meta, której przychody reklamowe wzrosły o 21% rok do roku, osiągając poziom 46.8 mld USD, zyskała uznanie inwestorów – kurs jej akcji wzrósł o 70% w ciągu roku. Wzrost ten był napędzany m.in. najwyższą od siedmiu lat marżą operacyjną (48%) oraz mniejszymi niż zakładano stratami w dziale Reality Labs, które okazały się o 1 mld USD niższe od przewidywań. Mark Zuckerberg podkreśla, że dalsze inwestycje w AI – zaplanowane na co najmniej 60 mld USD w 2024 roku – stanowią dla firmy przewagę konkurencyjną.

Microsoft, mimo równie intensywnych nakładów, spotkał się z większą presją ze strony rynku. Jego akcje spadły o 5% po publikacji raportu kwartalnego, w którym wyniki usług w chmurze Azure okazały się słabsze od oczekiwań. Satya Nadella zapowiedział utrzymanie wysokiego poziomu wydatków przez co najmniej dwa kolejne kwartały, jednak pojawiają się pytania o efektywność tych działań. Szczególnie że na horyzoncie widać potencjalne przełomy w technologii AI – chiński startup DeepSeek pracuje nad rozwiązaniami mogącymi znacząco obniżyć koszty obliczeniowe, co w dłuższej perspektywie może zmniejszyć zapotrzebowanie na zaawansowane chipy.

Te doniesienia negatywnie wpłynęły na notowania Nvidii, głównego dostawcy sprzętu do obsługi procesów AI. Akcje producenta chipów straciły na wartości 15% w ciągu tygodnia, co inwestorzy wiążą z obawami o utratę dominującej pozycji w branży. Mimo to Microsoft i Meta nie zamierzają ograniczać nakładów, traktując AI jako kluczowy element długoterminowej strategii wzrostu. Widać więc wyraźną rozbieżność nastrojów: Meta cieszy się stabilną sytuacją finansową i zaufaniem inwestorów, podczas gdy Microsoft musi jeszcze udowodnić, że jego kosztowne inwestycje przełożą się na oczekiwane wyniki.

Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Microsoft prezentuje mocny wzrost napędzany AI, ale rozczarowuje segmentem chmury

Microsoft ogłosił wyniki za drugi kwartał roku fiskalnego 2025, zakończony 31 grudnia 2024 roku. Ogólnie przychody i zyski przekroczyły oczekiwania z Wall Street, choć przychody z chmury nieznacznie rozminęły się z prognozami. To właśnie czynniki związane z chmurą wpływają najmocniej na reakcję spółki w notowaniach posesyjnych. Akcje tracą nawet 5%, co ciągnie za sobą również ponad 1% spadki na spółce Amazon, która nie publikuje dzisiaj wyników, ale ma podobny biznes chmurowy do Microsoftu. Kluczowym czynnikiem wzrostu dla Microsoftu był dynamiczny rozwój segmentu sztucznej inteligencji.

Najważniejsze dane:

  • Przychody: 69,6 mld USD (wzrost o 12%), powyżej konsensusu 68,81 mld USD.
  • Dochód operacyjny: 31,7 mld USD (wzrost o 17%).
  • Dochód netto: 24,1 mld USD (wzrost o 10%).
  • EPS (zysk na akcję): 3,23 USD (wzrost o 10%), oczekiwano 3,11 USD
  • Przychody z chmury Microsoft (Microsoft Cloud): 40,9 mld USD (wzrost o 21%), poniżej oczekiwań 41,1 mld USD.
  • Przychody z Intelligent Cloud: 25,5 mld USD (wzrost o 19%), poniżej oczekiwań 25,89 mld USD.
  • Przychody z Azure i innych usług chmurowych: Wzrost o 31% (bez uwzględnienia wahań kursowych), zgodnie z oczekiwaniami.
  • Przychody z Productivity and Business Processes: 29,4 mld USD (wzrost o 14%).
  • Przychody z More Personal Computing: 14,7 mld USD (bez zmian).
  • Przychody z AI: Przekroczyły roczny wskaźnik 13 mld USD, co oznacza wzrost o 175% rok do roku.

Komentarz Zarządu:

Satya Nadella (CEO): „Tworzymy innowacje w naszych produktach i pomagamy klientom odblokować pełny zwrot z inwestycji w sztuczną inteligencję (…). Już teraz nasz biznes AI przekroczył roczny wskaźnik przychodów w wysokości 13 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o 175% rok do roku.”

Amy Hood (CFO): „W tym kwartale przychody Microsoft Cloud wyniosły 40,9 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 21% rok do roku. Pozostajemy zaangażowani w równoważenie dyscypliny operacyjnej z ciągłymi inwestycjami w naszą infrastrukturę chmurową i AI.”

Komentarz Michała Stajniaka, CFA:

Microsoft zanotował solidne wyniki, napędzane głównie przez dynamiczny rozwój segmentu sztucznej inteligencji. Sztuczna inteligencja jest ważna, ale oczywiście z perspektywy ostatnich wydarzeń związanych z DeepSeek, dalszy tak dynamiczny wzrost w tym segmencie znajduje się pod znakiem zapytania. Wobec tego rozczarowanie z perspektywy chmury (choć wciąż z mocnym wzrostem), powoduje spadek cen. Firma podkreśla zaangażowanie w dalsze inwestycje w tym obszarze.

Akcje spółki znajdują się w konsolidacji od sierpnia. Przy spadku podczas jutrzejszej sesji o ok. 5% spółka może znaleźć się najniżej od połowy stycznia i jednocześnie nawet powyżej 10% od historycznych szczytów z lipca 2024 roku. Jak widać spółka ma się gorzej w ostatnich miesiącach w porównaniu do wzrostu Nasdaqa (US100).

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Zyski Tesli spadają, ale inwestorzy wierzą w Muska

Raport Tesli za czwarty kwartał 2024 roku ukazuje, że spółka działa w segmencie o zwiększającej się konkurencyjności, nie tylko w samych USA, ale również w Chinach. Słabiej ma się również sam popyt, biorąc pod uwagę podważanie przejścia z samochodów spalinowych na samochody elektryczne. Jednocześnie jednak inwestorzy oraz sami klienci wciąż cenią firmę, czego wynikiem jest jedynie chwilowy spadek cen po wynikach. Akcje zyskiwały nawet 3% w notowaniach posesyjnych, choć sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie przed konferencją prasową Muska.

Najważniejsze dane:

  • Przychody: 25,7 miliarda dolarów, poniżej szacunków analityków na poziomie 27,3 miliarda dolarów. Niewielki wzrost o 2% w porównaniu z 25,2 miliarda dolarów w czwartym kwartale 2023 roku.
  • Dochód netto: 2,3 miliarda dolarów, co oznacza ogromny spadek o 70% w porównaniu z 7,9 miliarda dolarów (w tym jednorazowy zysk podatkowy w wysokości 5,9 miliarda dolarów) odnotowanymi w czwartym kwartale 2023 roku. Zysk operacyjny, z wyłączeniem korzyści podatkowej, spadł o 23%.
  • Dochód netto za cały rok: 7,1 miliarda dolarów, w dół z 15 miliardów dolarów w 2023 roku.
  • Przychody za cały rok: 97,7 miliarda dolarów, nieznaczny wzrost z 96,8 miliarda dolarów w 2023 roku.
  • EPS: Dostosowany zysk na akcje wyniósł 73 centy, przy 71 centach rok wcześniej oraz przy oczekiwaniu rynku na poziomie 75 centów
  • CAPEX: 2,78 miliardów dolarów, co oznacza wzrost na poziomie 21% r/r, oczekiwano 2,72 mld USD
  • Dostawy pojazdów: 1,8 miliona sztuk w 2024 roku, nieco poniżej poziomów z 2023 roku, co oznacza pierwszy spadek rok do roku od co najmniej 2016 roku. Dostawy w czwartym kwartale wyniosły około 496 000 sztuk, co również nie spełniło oczekiwań.

Wyniki Tesli w czwartym kwartale podkreślają wyzwania, przed którymi stoi firma. Przychody mniejsze od oczekiwań i dramatyczny spadek zysków są wyraźnymi wskaźnikami nasilającej się konkurencji, szczególnie ze strony chińskich producentów pojazdów elektrycznych, takich jak BYD, oraz potencjalnego osłabienia popytu na pojazdy Tesli. Spadek dostaw, kluczowego wskaźnika dla Tesli, dodatkowo potęguje te obawy. Starzejąca się oferta produktowa, zwłaszcza w porównaniu z rywalami oferującymi szerszy wybór modeli, również przyczynia się do tego stanu rzeczy.

Elon Musk zaprezentuje promyk nadziei?

Pomimo rozczarowujących danych, akcje Tesli początkowo tylko nieznacznie spadły, a obecnie wykazują oznaki ożywienia. Sugeruje to, że inwestorzy pozostają optymistami co do przyszłych perspektyw firmy. Sam Musk wspominał również, że usunięcie dopłat do samochodów elektrycznych uważa za szanse w USA. Do tej odporności spółki przyczynia się kilka czynników:

  • Obietnica przyszłego wzrostu: Tesla wskazała, że oczekuje powrotu do wzrostu w sprzedaży w 2025 roku, choć jest to uzależnione od czynników takich jak postępy w autonomicznej jeździe i warunki makroekonomiczne.
  • Sztuczna inteligencja i autonomiczna jazda: Narracja wokół potencjału Tesli w zakresie autonomicznej jazdy i sztucznej inteligencji wciąż napędza entuzjazm inwestorów. Oświadczenia Elona Muska na temat „pełnej autonomiczności pojazów” i potencjału „robotaksówek” podsycają spekulacje na temat przyszłości, w której Tesla dominuje nie tylko w pojazdach elektrycznych, ale w całym krajobrazie transportu.
  • „Czynnik Elona”: Pomimo obaw o jego podzielną uwagę, przywództwo Elona Muska jest wciąż postrzegane jako duży atut przez wielu inwestorów. Jego wizja i dotychczasowe osiągnięcia w przełamywaniu branż dają mu pewną „moc gwiazdy”, która wykracza poza krótkoterminowe wyniki finansowe. Niektórzy uważają nawet, że jego bliskie powiązania z obecną administracją mogą przynieść korzyści Tesli.
  • Obniżki cen i przystępność cenowa: Tesla wdrożyła obniżki cen i oferuje zachęty, aby zwiększyć sprzedaż, co wpływa na rentowność, ale potencjalnie pozycjonuje firmę na przyszły wzrost wolumenu. Obietnica bardziej przystępnych modeli w przyszłości również utrzymuje zainteresowanie potencjalnych nabywców i inwestorów.

Wyniki Tesli w czwartym kwartale podkreślają wyzwania związane nie tyle z utrzymaniem wzrostu, co z samym utrzymaniem sprzedaży na obecnym poziomie. W Zasadzie od IV kwartału 2022 roku obserwujemy niemal stałe przychody i raczej spadające marże, choć te udało się poprawić minimalnie w ostatnich kwartałach. Są jednak mniejsze niż w 2022 roku. Niemniej obniżanie cen i mniejsze marże mogą być związane z pewną strategią, aby zwiększyć swój udział w rynku i prześcignąć konkurencję w nowszych technologiach i usługach.

Chociaż wyniki finansowe są niewątpliwie rozczarowujące, reakcja rynku sugeruje, że inwestorzy są skłonni przymknąć oko na te krótkoterminowe niepowodzenia. Przyszły sukces firmy zależy od jej zdolności do spełnienia obietnic w zakresie autonomicznej jazdy, rozszerzenia oferty produktowej i poruszania się po zmieniającym się krajobrazie rynku pojazdów elektrycznych. Elon Musk wielokrotnie pokazywał, że myśli zupełnie inaczej niż szefowie wielkich korporacji samochodowych, co ostatecznie doprowadziło do Teslę do tego, że stała się największą spółką motoryzacyjną na świecie, sprzedając ułamek tego, co konkurencja. Wobec tego, nadzieja wciąż trwa, natomiast nie jest wykluczone, że w pewnym momencie rynek powie sprawdzam.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Wysokie zyski Mety, choć Reality Labs wciąż generuje miliardowe straty

Meta Platforms, macierzysta firma Facebooka, Instagrama i WhatsAppa, opublikowała swoje wyniki za czwarty kwartał 2024 roku, ujawniając ponownie ogromne straty w dziale Reality Labs, odpowiedzialnym za rozwój technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości oraz metawersum. Mimo to, ogólne wyniki firmy przekroczyły oczekiwania analityków, co teoretycznie uspokoiło inwestorów, ale akcje notowały nawet 4% przecenę przed startem konferencji prasowej. Obecnie akcje znajdują się na niewielkim ok. 1% plusie.

Najważniejsze dane:

  • Przychody ogółem: 48,39 miliarda dolarów (wzrost o 21% rok do roku), powyżej oczekiwań analityków na poziomie 46,98 miliarda dolarów.
  • Przychody z reklam: 46,78 miliarda dolarów (wzrost o 21% rok do roku), powyżej oczekiwań na poziomie 45,65 miliarda dolarów.
  • Przychody z „Rodziny Aplikacji”: 47,30 miliarda dolarów (wzrost o 21% rok do roku), powyżej oczekiwań na poziomie 46,08 miliarda dolarów.
  • Przychody Reality Labs: 1,08 miliarda dolarów (wzrost o 1,1% rok do roku), poniżej oczekiwań na poziomie 1,11 miliarda dolarów.
  • Przychody w kategorii „Inne”: 519 milionów dolarów (wzrost o 55% rok do roku), powyżej oczekiwań na poziomie 433,3 miliona dolarów.
  • Dochód operacyjny: 23,37 miliarda dolarów, powyżej oczekiwań na poziomie 20,09 miliarda dolarów.
  • Strata operacyjna Reality Labs: 4,97 miliarda dolarów (wzrost o 6,9% rok do roku), poniżej oczekiwań na poziomie 5,1 miliarda dolarów straty.
  • Marża operacyjna: 48% (wzrost z 41% rok do roku), powyżej oczekiwań na poziomie 42,6%.
  • EPS (zysk na akcję): 8,02 dolara (wzrost z 5,33 dolara rok do roku), powyżej oczekiwań na poziomie 6,78 dolara.
  • Średnia liczba dziennych aktywnych użytkowników (DAU) w „Rodzinie Aplikacji”: 3,35 miliarda (wzrost o 5% rok do roku), powyżej oczekiwań na poziomie 3,28 miliarda.
  • Liczba wyświetleń reklam: Wzrost o 6% rok do roku w czwartym kwartale i o 11% za cały rok 2024.
  • Średnia cena za reklamę: Wzrost o 14% rok do roku w czwartym kwartale i o 10% za cały rok 2024.

Reality Labs: Meta wciąż traci miliardy na stawianiu na rozszerzoną rzeczywistość

Dział Reality Labs odnotował stratę operacyjną w wysokości 4,97 miliarda dolarów przy przychodach rzędu 1,1 miliarda dolarów. Chociaż strata jest ogromna, okazała się nieco niższa od prognoz analityków, którzy przewidywali stratę na poziomie 5,4 miliarda dolarów. Od 2020 roku Reality Labs wygenerowało łącznie ponad 60 miliardów dolarów strat operacyjnych, co rodzi pytania o przyszłość metawersum i strategię Marka Zuckerberga.

Dobre Wieści z „Rodziny Aplikacji”

Na szczęście dla Mety, jej „Rodzina Aplikacji” (Facebook, Instagram, WhatsApp) radzi sobie znacznie lepiej. Przychody z tego segmentu wzrosły o 21% rok do roku, osiągając poziom 47,3 miliarda dolarów, co również przekroczyło oczekiwania. Zysk operacyjny wzrósł o 35%, osiągając 28,33 miliarda dolarów. Liczba dziennych aktywnych użytkowników wzrosła o 5%, do 3,35 miliarda. Przychody z reklam również wzrosły o 21%, do 46,78 miliarda dolarów.

Na co warto zwrócić uwagę?

  • Inwestycje w AI: Meta zapowiedziała, że w 2025 roku planuje wydać od 60 do 65 miliardów dolarów na inwestycje kapitałowe, głównie w infrastrukturę obliczeniową związaną ze sztuczną inteligencją. Zuckerberg podkreśla, że AI jest kluczowe dla rozwoju metawersum, w tym dla inteligentnych okularów Ray-Ban Meta.
  • Przyszłość Metawersum: Ogromne straty w Reality Labs stawiają pod znakiem zapytania przyszłość metawersum. Inwestorzy coraz bardziej sceptycznie podchodzą do wizji Zuckerberga i obawiają się, że miliardy dolarów są wydawane na projekt, który może nigdy nie przynieść oczekiwanych rezultatów.
  • Konkurencja: Meta musi mierzyć się z rosnącą konkurencją na rynku VR/AR. Apple niedawno wprowadził swój headset Vision Pro, a Google i Samsung pracują nad własnym urządzeniem.
  • Regulacje: Meta zwraca uwagę na „aktywny krajobraz regulacyjny”, w tym na działania prawne i regulacyjne w UE i USA, które mogą znacząco wpłynąć na jej działalność i wyniki finansowe.

Meta to spółka, która balansuje na dwóch frontach. Z jednej strony, generuje ogromne przychody i zyski ze swoich głównych platform społecznościowych, będąc jedną z większych spółek korzystających na reklamach. Z drugiej strony, ponosi ogromne straty w ambitnym, ale ryzykownym projekcie metawersum, stawiając jednocześnie również na rozwój sztucznej inteligencji. Przyszłość Mety zależy od tego, czy Zuckerbergowi uda się przekonać inwestorów, że jego wizja metawersum ma sens, a także od tego, jak firma poradzi sobie z rosnącą konkurencją i regulacjami. Na razie, mimo miliardowych strat w Reality Labs, Meta radzi sobie dobrze, a ostatnie zbliżenie się Zuckerberga do Donalda Trumpa może sugerować strategiczny ruch biznesowy, aby zapewnić sobie korzystne działanie w nowym klimacie politycznym. Zuckerberg zapowiedział zmiany w polityce moderacji, co ma prowadzić do ograniczenie cenzury, o czym wielokrotnie mówił Trump w trakcie swojej kampanii wyborczej.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Co powie Powell? Rynek wstrzymuje oddech przed jego wystąpieniem

Dzisiejsza decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych tylko pozornie wydaje się bez znaczenia. Rynek jest praktycznie w stu procentach przekonany, że koszt pieniądza nie zostanie zmieniony. Jednak w tle niewiadomych jest kolosalnie dużo. Już dawno rynek nie słuchał Powella z takim skupieniem, jak to będzie miało miejsce dzisiaj.

Życzenia prezydenta

Rezerwa Federalna USA dzisiaj podejmie decyzję, by zachować główną stopę procentową na poziomie 4,25-4,50%. To jest oczywiste i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Pierwszą niewiadomą jest nastawienie Powella i spółki do kolejnych posunięć. Rynek wciąż wycenia, że do końca roku powinniśmy być świadkami dwóch cięć po 25 p.b. Takie tempo raczej nie zadowoli nowego prezydenta USA. Donald Trump w ostatnim czasie kilkukrotnie podkreślił swoje “życzenie”, by stopy procentowe były “tak niskie, jak to możliwe” i to nie tylko w Stanach, ale w ogóle na całym świecie. Nie był w tych wypowiedziach szczególnie precyzyjny, ale spokojnie można zakładać, że miał na myśli zdecydowanie głębsze cięcia, niż zakłada obecny konsensus. Rzecz w tym, że Powell w ostatnich tygodniach wygląda na człowieka, któremu bliżej do podnoszenia stóp, niż ich obniżania. W wypowiedziach decydentów znowu widzimy położony nacisk na dane inflacyjne oraz coraz śmielej są wyrażane obawy o powrót do wyższej dynamiki cen. Wiele wskazuje na to, że konflikt na linii Trump – Powell może zdominować nadchodzące miesiące.

Życzenia dealerów

Poziom stóp procentowych nie jest jednak jedynym polem niepewności. W styczniu FED rozesłał ankiety do dealerów obligacji z pytaniem o bezpieczny poziom zacieśniania monetarnego. Program QT trwa od połowy 2022 roku i w tym czasie Rezerwa zredukowała swój bilans o 2 biliony dolarów. Na rynku od pewnego czasu spekuluje się, że choć do poziomu przedpandemicznego jest wciąż daleko, to jednak potencjalny zakres dalszego schodzenia jest coraz bardziej ograniczony. Przecieki z FED sugerują, że ankieta wskazała czerwiec jako ostatni moment na zakończenie programu. Oznaczałoby to zejście z kolejnych 400 mld dolarów do poziomu 6,4 bln $. Według dealerów rynku długu dalsza redukcja doprowadziłaby do napięć płynnościowych, zwłaszcza w momentach zamykania kwartałów. Powell do tej pory jednak nie zajął jednoznacznego stanowiska w tej sprawie i rosną obawy, że może być bardziej radykalny, niż chciałby tego rynek. Warto pamiętać, że przed pandemią bilans FED zamykał się w kwocie 4 bln $.

Życzenia Sekretarza Skarbu

Ta niepewność co do zakończenia programu QT (a przy okazji rozpoczęcia QE) ma jednak szersze implikacje. Scott Bessent – nowy Sekretarz Skarbu w administracji Trumpa – zdradził w ostatnim czasie, że w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki będzie preferował długi dług kosztem krótszych zapadalności. By jednak wprowadzić swoje życzenie w życie, dobrze byłoby znać parametry, w których funkcjonować będzie FED. Banki mniej chętnie będą kupować obligacje, którymi pogardzi w przyszłości Rezerwa. Już nie mówiąc o tym, że łatwiej przechodzić na długi koniec krzywej rentowności przy niższych stopach procentowych. Wiele więc wskazuje, że również jego życzenia zostaną skrupulatnie wysłuchane, po czym zignorowane przez Powella.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

AI zmienia reguły gry – jak firmy technologiczne mogą wykorzystać jej potencjał?

2025 zdecydowanie będzie rokiem zmiany dla firm z branży technologicznej. Najnowsza analiza EY „Top 10 opportunities for technology companies in 2025” podsumowuje, w jakich obszarach przedsiębiorstwa mają największe szanse na rozwój oraz co będzie stanowiło kluczowe wyzwanie w najbliższych 12 miesiącach.

Branża technologiczna dynamicznie się rozwija, a innowacje, takie jak generatywna sztuczna inteligencja, już dziś zmieniają status quo. Widać to m.in. w raporcie EY „Cyfrowa Transformacja 2024”, gdzie 84% polskich firm uznaje zmianę technologiczną za wysoki priorytet, co oznacza wzrost o 46 pkt. proc. w ciągu 4 lat. Rok 2025 nie jest w tym wypadku wyjątkiem. Zmiany, jakie zachodzą na światowych rynkach, z jednej strony zmuszają przedsiębiorstwa technologiczne do ciągłej ewolucji, ale z drugiej – są też olbrzymią szansą dla podmiotów rynkowych, aby wyprzedzić rywali i wykorzystać znajomość trendów do zwiększenia swojej konkurencyjności.

– Już dziś widzimy, że GenAI zmieniło rynek usług technologicznych, a z produktów opartych na sztucznej inteligencji korzysta wiele branż. Technologia ta znajduje się obecnie w praktycznie każdej gałęzi gospodarki – łańcuchach dostaw, sektorze finansowym czy przemyśle. To także szansa dla polskich firm z branży technologicznej, ponieważ wciąż istnieje olbrzymie pole do rozwoju, innowacji i dostarczania nowych technologii w tym zakresie – mówi Radosław Frańczak, partner EY Polska, Lider obszaru Technology Consulting .

Jakie więc są największe szanse dla branży technologicznej w 2025 roku? Na to pytanie odpowiada najnowsza analiza EY „Top 10 opportunities for technology companies in 2025”.

Dostarczenie rezultatów, które obiecało AI i odejście od subskrypcji

Sztuczna inteligencja to wciąż obszar, który zapewnia firmom technologicznym największy potencjał rozwoju. Jednak specjaliści EY zauważyli, że dziś zmienia się podejście do samej GenAI. Firmy mają coraz większą świadomość, w jaki sposób implementacja AI może przyczynić się do takich kwestii jak redukcja kosztów czy podniesienie efektywności. W związku z tym przedsiębiorstwa dostarczające te technologię powinny coraz mocniej skupiać się na tym, w jaki sposób ich oprogramowanie i udostępniane usługi pozwolą uzyskać wymierne korzyści dla ich klientów i jaki będzie realny zwrot z inwestycji. Potwierdzają to motywacje do wdrożenia AI wśród polskich przedsiębiorstw – działania te najczęściej (42%) pozwalają na poprawę jakości usług, a w dalszej kolejności pomagają zwiększyć skalę działalności (36%) oraz zmniejszać koszty działania (31%).

– Rozwinięcie usług związanych z AI powinno skłonić firmy technologiczne do przemyślenia sposobu konstruowania swojej oferty. Dziś jesteśmy przyzwyczajeni, że do wielu produktów i usług mamy dostęp dzięki subskrypcji. Ten model rozliczania się ma wiele zalet w porównaniu do wcześniej dominującego modelu licencyjnego, ale w ostatnim czasie zaczęto też dostrzegać coraz więcej jego wad. Przede wszystkim – jest on nieefektywny dla klienta, dając jedynie dostęp do platformy bądź usługi, nie biorąc pod uwagę rezultatów i realnych korzyści z użycia – dodaje Bartosz Pacuszka, Partner EY Polska, Lider zespołu AI Technology.

W efekcie branża technologiczna stoi u progu bardzo dużej zmiany – mając dostęp do zaawansowanych narzędzi analitycznych, firmy mają szansę uzupełnić swoje portfolio ofertowe o nowy model finansowania bazujący właśnie na osiąganych efektach. Dla klientów, zarówno indywidualnych, jak i biznesowych, taki sposób rozliczania się może być znacznie atrakcyjniejszy od tradycyjnej subskrypcji, a dla firm, które skutecznie go wprowadzą, będzie stanowił istotny aspekt przewagi konkurencyjnej.

Uwzględnienie zmian w prawie i regulacjach w procesie decyzyjnym

Sektor technologiczny jest jednym z tych, który bardzo często wyprzedza obecne prawodawstwo. Obszary takie, jak AI, autonomiczne pojazdy czy bezpieczeństwo danych są przedmiotem wielu debat, a także – zmian legislacyjnych. Celem w tym wypadku jest często nie tylko regulacja technologii od strony biznesowej, ale też – etycznej. Jest to zarówno szansa, jak i wyzwanie dla całej branży.

W ostatnim czasie byliśmy świadkami istotnych zmian prawnych w wielu rozmaitych obszarach związanych z branżą technologiczną, jak AI Act, a kolejne procesy regulacyjne toczą się równolegle. Wiele kluczowych aktów prawnych dotyczy właśnie technologii, ponieważ to ona w dużej mierze kształtuje otaczającą rzeczywistość. Jest to szansa dla tych firm, które od samego początku stawiają na transparentność i współpracę z regulatorami oraz na etykę w projektowaniu swoich rozwiązań – mówi Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka EY, Adwokat, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii i Danych Osobowych.

Dodatkowo firmy, które dziś specjalizują się w najnowszych technologiach powinny zwracać coraz większą uwagę na kwestie prawne i podatkowe i uwzględnić ich priorytetową rolę w podejmowaniu strategicznych decyzji. Szczególnie dotyczy to przedsiębiorstw działających na skalę międzynarodową, gdzie zmieniające się lokalne przepisy mogą zaburzyć takie kwestie jak łańcuch dostaw czy współpracę z podmiotami z danego obszaru. Odpowiednio przyjęta strategia pozwoli na mitygowanie zagrożeń wynikających z uwarunkowań geopolitycznych, które dziś stają się jednym z największych wyzwań dla globalnych firm.

Stworzenie narzędzi cyberbezpieczeństwa AI

Badanie 2024 Global Cybersecurity Insight Study potwierdza, że zastosowanie sztucznej inteligencji pozwoliło na wzrost efektywności zespołów cyberbezpieczeństwa aż o 40 procent. Składa się na to m.in. możliwość lepszej automatyzacji procesu wykrywania podatności i zagrożeń. Wdrożenie AI w obszarze cyberbezpieczeństwa pozwala nie tylko zmniejszyć obciążenie dla zespołu, ale przede wszystkim pomaga także lepiej analizować dostępne dane i na ich podstawie przewidywać, które obszary mogą stać się celem kolejnego ataku. To samo badanie pokazuje też, że jakość zespołu odpowiedzialnego za cyberbezpieczeństwo w sieci ma również niebagatelny wpływ na poziom oferowanego przez te firmy produktu.

– Wykorzystanie AI w obszarze cyberbezpieczeństwa jest koniecznością, ponieważ jeżeli firma sama z takich narzędzi jeszcze nie korzysta, to może być pewna, że robią to grupy hakerskie. AI jest już narzędziem swego rodzaju wyścigu zbrojeń w zakresie wirtualnej ochrony. Warto o tym pamiętać i nie myśleć o sztucznej inteligencji tylko w kwestii usprawnienia procedur wewnętrznych lub rozwoju nowych produktów – mówi Piotr Ciepiela, Globalny Lider Bezpieczeństwa Architektury i Nowoczesnych Technologii, Partner EY.

10 wniosków dla branży technologicznej na 2025 rok

Pełna lista trendów, które będą miały wpływ na działalność branży w najbliższych miesiącach, to:

  1. Dostarczenie rezultatów, które obiecało AI
  2. Przejście w kierunku Agentic AI
  3. Przyjęcie modeli cenowych opartych na wynikach
  4. Wdrożenie modelu biznesowego „AI-first”
  5. Odblokowanie pełni możliwości płynących z analizy danych
  6. Innowacyjne metody szkolenia zorientowane na potrzeby pracownika przyszłości
  7. Wzięcie pod uwagę kwestii podatkowych i prawnych w strategicznych decyzjach dotyczących AI
  8. Stworzenie narzędzi cyberbezpieczeństwa AI
  9. Uwolnienie kapitału na inwestycje w najnowsze technologie
  10. Bycie częścią nadchodzących zmian prawnych

Bruksela mówi „stop” tanim nawozom z Rosji i Białorusi – cła mają ustabilizować rynek

Cło na nawozy z Rosji i Białorusi to doskonała wiadomość dla Polski. To może być ratunek dla naszego przemysłu chemicznego.

Dobre wiadomości płyną do polskiej gospodarki z Brukseli. Polska i kilka innych krajów europejskich mocno zabiegało o to, by nawozy, produkty chemiczne i komponenty nawozów przypływające do Europy z Rosji i Białorusi objęte były cłem, co nie zakłócałoby konkurencji między polskimi nawozami, a produktami z krajów objętych embargiem po wybuchu wojny w Ukrainie. Komisja Europejska przyjęła wniosek, a kluczowym etapem będzie głosowanie nad wnioskiem przez Państwa Członkowskie. – Przyjmujemy stanowisko Komisji Europejskiej jako satysfakcjonujące. Długo czekaliśmy na to aż Europa dostrzeże, że pod naszym bokiem produkty z krajów wspierających wojnę w Ukrainie wpływają do Europy. Cło nie zatrzyma tej ekspansji całkowicie, ale mocno ją spowolni. Ta sytuacja da oddech przytłoczonemu sektorowi chemicznemu – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Komisja Europejska przyjęła we wtorek wieczorem wniosek o nałożenie ceł na szereg produktów rolnych z Rosji i Białorusi, a także na niektóre nawozy azotowe. Oznacza to, że do Polski nie będą już płynąć szerokim strumieniem nawozy i komponenty nawozów np. z Białorusi.

Północna Izba Gospodarcza wielokrotnie apelowała do Komisji Europejskiej o zajęcie się tym tematem. Nasze działanie było głosem poparcia dla Grupy Azoty. Zakłady Chemiczne Police to jeden z największych pracodawców w regionie. Chemiczny gigant znalazł się w trudnej sytuacji wskutek wojny w Ukrainie i bardzo niesprawiedliwej rywalizacji ze strony nieregulowanych przez Unię Europejską nawozów płynących do Europy z Białorusi oraz innych krajów spoza wspólnoty.

Przyjęte przez Komisję Europejską cła to szansa na ustabilizowanie trudnej sytuacji na rynku nawozów w Polsce i szansa na odbudowę dla Grupy Azoty i dla Zakładów Chemicznych Police. Kolejny krok to rozpatrzenie wniosku przez Parlament Europejski. Kluczowym etapem będzie głosowanie nad wnioskiem przez państwa członkowskie.

– Północna Izba Gospodarcza współpracuje blisko z Zakładam Chemicznymi Police i dla nas oczywiste jest to, że ekspansja producentów nawozów z Białorusi i Rosji na polski i szerzej europejski rynek jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa naszego przemysłu. To także stworzenie realnego zagrożenia uzależnienia polskiego rolnictwa od taniego, ale niskiej jakości surowca, który wypiera z rynku jakościowe nawozy produkowane przez polskich producentów z poszanowaniem norm europejskich. Cła to konieczność jeżeli chcemy mieć kontrole nad tym, jakie produkty trafiają na nasz rynek. To również kwestia blokady rosyjskiej ekspansji, która mimo embarga i na szkodę polskich producentów miała się dotychczas przerażająco dobrze – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Komisja Europejska zrobiła ważny krok. Jego przypieczętowanie będzie mieć miejsce w Parlamencie Europejskim. Oby jak najszybciej została podjęta słuszna decyzja – mówi Hanna Mojsiuk.

Jak wskazano w komunikacie Komisji Europejskiej, celem wniosku jest zmniejszenie zależności od importu z Rosji i Białorusi. Taki import, w szczególności nawozów, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego UE.

Północna Izba Gospodarcza pozostaje w bieżącym kontakcie z przedstawicielami Zakładów Chemicznych Police.

Mieszkania drożeją wolniej, a oferta rośnie – rynek szuka nowej równowagi

Ostatni rok, jak i całe minione pięć lat, był okresem intensywnych zmian oraz zaskakujących zwrotów na rynku mieszkaniowym. Jednak analiza czwartego kwartału roku ujawnia wyraźne sygnały stabilizacji – dynamika wzrostu cen spadła do 8% kw/kw, popyt się unormował , a kupujący mogą korzystać z bogatej oferty, przypominającej tę sprzed dekady. Wiele wskazuje więc na to, że sektor mieszkaniowy stopniowo osiąga nowy stan równowagi – wynika z najnowszego „Kwartalnika Mieszkaniowego” Otodom i Polityka Insight.

Koniec cenowego rollercoastera?

IV kwartał na rynku mieszkaniowym upłynął pod znakiem dalszego hamowania tempa wzrostu cen. W ostatnich miesiącach roku wyniosło ono 8%, podczas gdy kwartał wcześniej było to 12%. W ujęciu rocznym i po uwzględnieniu inflacji, widoczny jest natomiast spadek tej dynamiki aż do 3% r/r. O obniżkach cen nie ma jednak mowy, na co w dużej mierze wpływają rosnące dochody gospodarstw domowych, zwiększające zdolność kredytową osób planujących zakup nieruchomości. Potwierdza to liczba złożonych wniosków o kredyty hipoteczne, która była zbliżona do długookresowej średniej przed okresem boomu, czyli 2023 rokiem.

– Zmiany cen mieszkań w Polsce w ciągu ostatnich 5 lat  można porównać do dynamicznej jazdy kolejką górską, z okresami gwałtownego wzrostu przeplatającymi się z chwilami umiarkowanego tempa na poziomie 6%. Obecna dynamika, obserwowana w IV kwartale 2024 roku, przypomina tę z końca 2022 roku, czyli sprzed wprowadzenia rządowego programu wspierającego popyt. Na razie trudno przewidzieć, czy w pierwszym kwartale 2025 roku nastąpi dalsze spowolnienie wzrostu cen. Wiele wskazuje jednak na to, że nadchodzący rok przyniesie długo oczekiwaną stabilizację na rynku mieszkaniowympodkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics.Wykres tempo wzrostu cen mieszkan

Zwiastunów cenowej stabilizacji można także upatrywać w tempie wzrostu cen poszczególnych metraży mieszkań – w IV kw. roku najwolniej, bo o ok. 1% kw/kw drożały średnie lokale o powierzchni 40-90 mkw., a więc te najbardziej popularne. Co ciekawe, w całym 2024 r. najmocniejsze podwyżki przekraczające 10% r/r dotknęły najmniejszych miejscowości liczących do 50 tys. mieszkańców. Z czego to wynika? Eksperci podkreślają, że to efekt uwzględnienia przez  firmy deweloperskie w cenach mieszkań kosztów realizacji inwestycji, które na mniejszych rynkach rosły w ubiegłych latach na podobnym jak w dużych miastach  poziomie, ale większa wrażliwość popytu na zmiany cen nie pozwalała na gwałtowne ich zmiany. Z tego powodu to właśnie w małych miastach i miasteczkach możemy się spodziewać dalszego, choć umiarkowanego, wzrostu cen także w 2025 r.Wykres ceny mieszkan wielkosc miejscowosci

Własne M wciąż w planach

Planujący zakup własnego M mają z czego wybierać –  aktualna liczba dostępnych mieszkań sięga rekordowego poziomu. W samym IV kw. 2024 roku liczba aktywnych ofert sprzedaży wzrosła o 3% kw/kw i była niemal o 30% wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Taki wynik to w dużej mierze zasługa deweloperów, których oferty stanowią aż 57% całego rynku.

Biorąc pod uwagę skalę działalności firm deweloperskich w ostatnich latach, duża dostępność mieszkań i domów na sprzedaż nie jest zaskakująca. W ciągu ostatnich 5 lat deweloperzy wybudowali  prawie 700 tys. lokali, a gospodarstwa domowe zrealizowały w tym samym czasie ok. 400 tys. domów jednorodzinnych.

W ostatniej dekadzie zarówno inwestorzy indywidualni, jak i firmy deweloperskie intensywnie realizowali projekty mieszkaniowe, aby odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie na nieruchomości. Mimo wysokiej skali budowy, deficyt mieszkań nadal się utrzymuje –  szczególnie w największych miastach, mimo tego że deweloperzy skoncentrowali w nich 44% całkowitej produkcji lokali w ciągu ostatnich dziesięciu lat – komentuje Katarzyna Kuniewicz.

Trwające zapotrzebowanie na mieszkania potwierdza stabilny poziom zainteresowania ze strony kupujących. Mimo braku zapowiadanego następcy programu BK 2%, popyt na nieruchomości nie osłabł gwałtownie, a liczba zawieranych transakcji od III kw. 2024 r. powoli rośnie. Warto jednak podkreślić, że tempo obrotu mieszkaniami od 2022 sukcesywnie spada.Wykres tempo obrotu mieszkaniami.

– Mimo niesprzyjających warunków wciąż chcemy posiadać mieszkanie na własność, choć jest to trudniejsze niż dekadę temu. Własność oznacza to dla nas poczucie bezpieczeństwa i możliwość akumulacji kapitału. Nawet młodzi ludzie, którym obecnie niełatwo się usamodzielnić, nie rezygnują z marzeń o własnym „M” – dodaje socjolog, dr hab. Mikołaj Lewicki, współautor Kwartalnika Mieszkaniowego.

W poszukiwaniu nowej równowagi

Wiele wskazuje na to, że po pięciu latach gwałtownych zmian, rynek mieszkaniowy ma już za sobą okres największych turbulencji. 2025 rok zapowiada się stabilnie – zarówno pod względem cen nieruchomości, jak i popytu oraz podaży.

2025 rok będzie czasem szerokiej oferty na rynku nieruchomości. Deweloperzy będą realizować planowane inwestycje i niewątpliwie nie będzie to okres zapaści dla branży. Wręcz przeciwnie – średnie wynagrodzenia rosną szybciej niż ceny mieszkań, a więc popyt będzie się mocno trzymał.  Nie spodziewamy się obniżek cen, a raczej ich wyhamowania. W najbliższej przyszłości kupujący mogą się jednak mocniej zwrócić w kierunku rynku wtórnego – mówi dr hab. Mikołaj Lewicki.

Prognozując scenariusze na 2025 rok, nie sposób uniknąć zapowiadanego programu wsparcia kredytobiorców. Zdaniem ekspertów nie będzie miał on jednak takiego wpływu na rynek jak w 2024 r.

Sektor mieszkaniowy wchodzi w fazę stabilizacji. 2024 r. pokazał, że radzi sobie nawet w obliczu wysokich stóp procentowych i bez programu wspierającego popyt. Wydaje się , że wystarczy drobny impuls taki jak niewielka obniżka stóp procentowych, aby na rynek nieruchomości powrócił optymizm – podsumowuje Katarzyna Kuniewicz.

Kurs dolara przed decyzją Fed – czy Powell umocni amerykańską walutę?

Właściwie nie ma szans na obniżenie stóp procentowych Fedu w tym tygodniu, członkowie FOMC czekają bowiem na większą klarowność w zakresie perspektyw ekonomicznych. Ruch dolara amerykańskiego uzależniony będzie od strategii komunikacji prezesa Fedu. Naszym zdaniem bardziej prawdopodobne jest, że Powell położy nacisk na ostatnią odporność aktywności gospodarczej i rynku pracy, co może się przełożyć na aprecjację waluty.

Kluczowe punkty:

  • Fed najpewniej utrzyma w środę stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
  • W kontraktach futures nie widać szans na zmianę stóp.
  • Powell powinien podkreślić siłę amerykańskiej gospodarki i rynku pracy.
  • Ostatnie odczyty inflacji są mieszane.
  • Dla inwestorów ważne będą komentarze Powella o polityce handlowej.
  • FOMC raczej nie zboczy z obranej ścieżki stóp.

Pod koniec 2024 r. Rezerwa Federalna dokonała 100 pb. cięć, w tym standardowego o 25 pb. na ostatnim posiedzeniu w grudniu. Członkowie FOMC jasno dali jednak do zrozumienia, że dalsze tempo łagodzenia polityki będzie bardziej stopniowe, a ostatni dot plot sugeruje, że Komitet spodziewa się obecnie dwóch obniżek stopy fed funds w tym roku. Jest to zgodne z wycenami rynkowymi, co nie zdarza się często. W 2026 r. inwestorzy oczekują jednak mniejszego rozluźniania polityki monetarnej niż zarysował w grudniu FOMC.

Fed czeka na potwierdzenie planów Trumpa

Sądzimy, że ostatnie odczyty makroekonomiczne z USA uzasadniają jastrzębią postawę Fedu. Zacznijmy od tego, że amerykańska gospodarka rośnie w solidnym tempie, a ostatnie wskaźniki aktywności sugerują trwający wzrost o ok. 3% w ujęciu zannualizowanym. Rynek pracy również radzi sobie dobrze, a nowych wakatów przybywa w solidnym tempie – grudniowy raport NFP (non-farm payrolls) znacznie przekroczył oczekiwania, wykazując najszybszy od marca wzrost liczby nowozatrudnionych. Postępy w kierunku osiągnięcia 2% celu inflacyjnego są wciąż stopniowe i choć w grudniu miara bazowa spadła, główna ponownie podbiła.

Należy również zwrócić uwagę na politykę gospodarczą prezydenta Trumpa. Jak dotąd nie dostaliśmy konkretnych informacji dotyczących jego taryf celnych. Choć nie spodziewaliśmy się ich otrzymać w pierwszych dniach prezydentury, to dotychczasowe znaki sugerują, że cła mogą być mniej dramatyczne niż te agresywnie sugerowane w kampanii.

Nowcast GDPNow Fedu z Atlanty (styczeń 2024 – styczeń 2025)

W ostatnich komunikatach szereg oficjeli FOMC zauważył, że większe restrykcje handlowe mogą spowolnić proces dezinflacji, nie wydaje się jednak, by opinia ta była powszechna wśród członków Komitetu. Uważamy, że decydenci będą chcieli dowiedzieć się więcej o planach Trumpa, nim podejmą decyzję co do skali dodatkowych cięć.

Rynek czeka na komunikat Powella. Prawdopodobnie podkreśli on siłę gospodarki

Biorąc to pod uwagę, szansa na obniżkę stóp procentowych w środę jest bliska zera, szczególnie że nie będzie nowego dot plotu ani projekcji ekonomicznych. Cała uwaga skupi się na komunikatach prezesa Jerome’a Powella. Spodziewamy się, że ton jego wypowiedzi pozostanie jastrzębi. Prawdopodobnie ponownie podkreśli, że amerykańska gospodarka radzi sobie dobrze i wciąż rośnie w solidnym tempie. Powinien również powiedzieć, że rynek pracy jest bliski pełnego zatrudnienia, a inflacja wciąż podąża ścieżką do wynoszącego 2% celu banku.

Sądzimy, że Powell powstrzyma się przed szczegółową oceną wpływu ceł na gospodarkę, szczególnie biorąc pod uwagę wysoką niepewność dotyczącą ich finalnego kształtu. Może powiedzieć, że większy protekcjonizm niesie ryzyko, że inflacja na dłużej pozostanie wysoka, a wzrost gospodarczy USA może być słabszy. Nie sądzimy jednak, że ryzyka te ośmielą Powella do zasygnalizowania zmiany nakreślonej w grudniu ścieżki, która naszym zdaniem pozostanie bazowym scenariuszem Fedu. Na koniec uważamy, że Powell jasno da rynkom do zrozumienia, że nadchodzą kolejne cięcia, nie ma jednak potrzeby, by się z nimi spieszyć.

Dolar może ponownie zyskać

Obecnie w kontraktach futures kolejna obniżka stóp procentowych jest wyceniana w pełni dopiero na czerwcowym posiedzeniu Fed, choć spora szansa na nią jest już w maju. Wszelkie komentarze Powella, w których będzie umniejszał ryzyka inflacyjne spowodowane większymi restrykcjami handlowymi mogą być odebrane jako gołębi sygnał i doprowadzić do nowych strat dolara. Jeśli jednak prezes Fedu położy nacisk na ostatnią odporność aktywności gospodarczej i rynku pracy, amerykańska waluta może zyskać. Drugi scenariusz jest naszym zdaniem bardziej prawdopodobny i przed posiedzeniem oceniamy bilans ryzyk dla dolara jako umiarkowanie przechylony w górę.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (29.01) o godz. 20:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

Kurs euro spada – najniższy poziom od 2018 roku

Kurs euro jest najniższy od 2018 roku. Tamtych poziomów jeszcze chwilę nie przekroczymy, bo w 2018 roku euro kosztowało 4,13 zł. W tle słabsze dane z USA oraz brak zmian stóp procentowych na Węgrzech.

Euro poniżej 4,20 zł

Na rynku niby nic się nie dzieje, a polski złoty dalej zyskuje. Na siłę polskiej waluty wpływają cały czas te same czynniki. Rynek nie wierzy w rychłe obniżki stóp procentowych w Polsce. Widać to chociażby po stawce WIBOR. W ostatnich dniach 6-miesięczny WIBOR rósł. Oznacza to, że banki spodziewają się, że mimo upływu czasu, który teoretycznie powinien nas przybliżać do obniżek stóp procentowych, koszt pieniądza nie będzie spadać w najbliższych miesiącach. Do tego warto zaznaczyć, że na rynku nadal mamy dobry klimat dla przepływu inwestycji na rynki rozwijające się w poszukiwaniu wyższych stóp zwrotu. To wszystko powoduje, że inwestorzy wciąż patrzą przychylnie na złotego. Nie jest to jednak siła ruchu, który powinien powodować przełomowe ruchy. Raczej mówimy o ułamkach grosza dziennie. O ile oczywiście któryś z dużych inwestorów nie zdecyduje się zrealizować zysku z obecnego ruchu. W takim scenariuszu można spodziewać się wzrostu kursu EUR w stronę 4,25 zł.

Dane zza Oceanu Atlantyckiego

Wczoraj poznaliśmy dane o zamówieniach na dobra w USA. Wynik bez środków transportu wyniósł 0,3%. Był słabszy od oczekiwań, które wynosiły 0,4%. Większy problem pojawił się w parametrze z zamówieniami na dobra trwałego użytku. Te, zamiast rosnąć jak w oczekiwaniach o 0,6%, spadły o 2,2%. Jakby słabych danych było mało gorzej od oczekiwań wyszedł też indeks zaufania konsumentów – Conference Board. Po takich danych wydawać by się mogło, że dolar powinien się osłabiać. Dane trafiły jednak na rynek w trakcie ruchu umacniającego dolara. W rezultacie do końca dnia dolar był w miarę stabilny względem euro.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Wczoraj Bank Centralny Węgier kolejny raz nie zmienił stóp procentowych. Było to zgodne z oczekiwaniami analityków. Od września 2024 stopa procentowa w Budapeszcie znajduje się na poziomie 6,5%. Jest to połowa wartości, którą Węgrzy mieli we wrześniu 2023 roku. Tak, kraj ten podniósł wówczas stopę procentową do 13%. Powodem dla którego nie są obniżane stopy procentowe jest wyskok inflacji. Jeszcze w sierpniu inflacja wynosiła 3%, teraz mamy już 4,6%. Przy tak szybko odbijającym wzroście cen obniżanie stóp procentowych nie wydaje się rozsądnym ruchem. Forint po decyzji delikatnie się umacniał, co może niby sugerować, że jednak część inwestorów liczyła na obniżkę. Z drugiej strony w tych godzinach zyskiwały również inne waluty tego regionu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

15:45 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski, główny analityk w InternetowyKantor.pl

Gdzie mieszkania są najdroższe? Sopot i Zakopane droższe niż Warszawa

GUS dopiero niedawno opublikował „powiatowe” dane o cenach mieszkań w 2023 r. Warto sprawdzić, które miasta okazały się droższe od Warszawy. 

U osób bliżej zainteresowanych rynkiem nieruchomości, zdziwienia raczej nie wzbudza fakt, że Główny Urząd Statystyczny dopiero jesienią kolejnego roku podaje informacje o transakcyjnych cenach mieszkań z powiatów. Pomimo tego opóźnienia, dane GUS są interesujące, ponieważ uwzględniają mniej popularne medialnie rynki nieruchomości. Na podstawie „GUS-owskich” danych za 2023 r. eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, czy któreś miasto było wówczas droższe mieszkaniowo od Warszawy.

W ramach analizy, warto wziąć pod uwagę opublikowaną dopiero niedawno przez GUS medianową cenę 1 mkw. sprzedanych mieszkań (nowych oraz używanych). Taka statystyka uwzględnia wszystkie sprzedane mieszkania z rynku wtórnego oraz przeniesienia własności ukończonych mieszkań deweloperskich – bez zawartych w danym roku umów deweloperskich, które często cechują się wyższymi stawkami za 1 mkw. Obliczona w ten sposób mediana cen 1 mkw. mieszkań dla „najdroższych” miast na prawach powiatu z 2023 r. wyglądała następująco:

  • Sopot – 15 217 zł
  • Warszawa – 13 081 zł
  • Kraków – 11 446 zł
  • Świnoujście – 10 585 zł
  • Gdańsk – 10 227 zł
  • Wrocław – 10 133 zł
  • Gdynia – 9 891 zł
  • Poznań – 9 129 zł
  • Lublin – 8 632 zł
  • Szczecin – 8 434 zł
  • Katowice – 8 143 zł
  • Białystok – 7 950 zł
  • Siedlce – 7 823 zł
  • Rzeszów – 7 691 zł
  • Toruń – 7 679 zł

Jak widać, Sopot podobnie jak w poprzednich latach cechował się najwyższą medianową ceną, czyli stawką za 1 mkw., której nie przekroczyła połowa sprzedanych lokali. Podawane przez GUS informacje z powiatu tatrzańskiego (mediana = 15 717 zł/mkw.) pozwalają sądzić, że Zakopane pod względem cen mieszkań w 2023 roku również wyprzedzało Warszawę. Podobna sytuacja mogła dotyczyć okolic Krynicy-Zdroju oraz Międzyzdrojów. Możemy żałować, iż Główny Urząd Statystyczny nie podaje informacji cenowych w podziale na gminy. Oczywiście, szybsza publikacja statystyk GUS też byłaby pożądana.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Eksperci PwC: Rynek długu prywatnego (Private Debt) w Polsce może wzrosnąć czterokrotnie do 2030 r.

Krajowy rynek instrumentów długu prywatnego (Private Debt) w 2024 roku osiągnął wartość 2,5-4,0 mld zł. Pomimo dynamicznego wzrostu ten segment rynku w porównaniu do wolumenu bankowych kredytów dla klientów korporacyjnych​ wynosi tylko 2%. Eksperci PwC i Strategy& w Polsce szacują wzrost wartości tego rynku nawet do 16,9 mld zł w ciągu sześciu lat. Finansowanie tego typu ​zyskuje na znaczeniu także na świecie, a prognozy wskazują, że do 2027 roku osiągnie wartość 2,3 bln dolarów. Obecnie 56% rynku Private Debt koncentruje się na dwóch sektorach: technologie informatyczne (IT) oraz opieka zdrowotna​ – wynika z raportu “Rynek długu prywatnego (Private Debt) – szansą dla polskich firm i banków​” opracowanego przez Strategy& w Polsce.

Rynek długu prywatnego (Private Debt) to coraz bardziej popularna forma finansowania firm, która łączy cechy instrumentów dłużnych i alternatywnych inwestycji kapitałowych​. Istotą jest finansowanie projektów inwestycyjnych z kapitału niebankowego, np. funduszy, instytucji niebankowych, osób prywatnych.​ Wachlarz możliwości jest bardzo zróżnicowany pod kątem profilu ryzyka, oczekiwanej stopy zwrotu, okresu finansowania. To stanowi ciekawą alternatywę dla przedsiębiorstw, inwestorów a także podmiotów zarządzających aktywami.

“Banki, mimo znaczącej bazy kapitałowej, stają przed wyzwaniami związanymi z możliwością sfinansowania wielomiliardowych inwestycji związanych z transformacją energetyczną, infrastrukturą czy projektami związanymi z obronnością. W tym kontekście otwarcie się na nowe formy finansowania przedsiębiorstw i projektów staje się dla samych banków także korzystnym rozwiązaniem. Private Debt, którego obecna wartość w Polsce według naszych szacunków nie przekracza 4 mld zł, nie stanowi zagrożenia dla pozycji ani dochodowości banków. Wprost przeciwnie – możliwe jest współistnienie interesów funduszy i banków, co przyniosłoby korzyści polskim przedsiębiorcom” – mówi Przemysław Paprotny​, partner PwC Polska, lider usług dla sektora finansowego w Europie Środkowo-Wschodniej​.

W latach 2013-2023 wolumen pozostałego salda kredytów korporacyjnych i MŚP wzrósł z 278 mld PLN do 411 mld PLN (+48%). Aczkolwiek w ostatnich latach akcja kredytowa spowolniła​. Wśród kluczowych czynników wpływających na polski rynek kredytów korporacyjnych należy wymienić otoczenie makroekonomiczne, niepewność gospodarczą oraz wysoką inflację i koszty produkcji. Wysokie stopy procentowe spowodowały znaczny spadek liczby nowo udzielanych kredytów, pandemia COVID-19 i konflikt na Ukrainie wpłynęły na nowe inwestycje i niższy popyt na nowy dług a wzrastające ceny energii i koszty pracownicze spowodowały spadek dochodowości.

“Zgodnie z prognozami PwC i Strategy&, w optymistycznym wariancie rynek Private Debt w Polsce może wzrosnąć nawet czterokrotnie, osiągając wartość blisko 17 mld zł w 2030 roku. Przy tak dużym zainteresowaniu ze strony klientów korporacyjnych, banki mają szansę skorzystać z rozwoju tego rynku w sposób, który przewyższa potencjalne ryzyka.​ Ostatecznie Private Debt może stać się istotnym elementem strategii finansowej polskich banków, wspierając dywersyfikację źródeł finansowania oraz wzrost zwrotów z aktywów” – mówi Jakob Szucsich, dyrektor Strategy&​ w Polsce w zespole usług dla sektora finansowego.

Strategiczne partnerstwa finansowe w obszarze Private Debt mogą stanowić dla banków skuteczny sposób na zwiększenie konkurencyjności wobec bardziej elastycznych funduszy Private Debt. Banki, ograniczane przez rygorystyczne wymogi kapitałowe, raportowe i regulacyjne, mają możliwość redukcji tych barier poprzez współpracę z partnerami, co pozwala im na dostęp do nowych, stabilniejszych źródeł finansowania i bardziej efektywne zarządzanie ryzykiem aktywów ważonych. Dzięki temu mogą dywersyfikować swoją bazę klientów oraz oferować bardziej zróżnicowane produkty kredytowe, co wzmacnia ich pozycję na rynku. Jednocześnie fundusze Private Debt, operując w mniej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym, zyskują przewagę w elastyczności działania, co pozwala im lepiej dostosować się do zmieniających się warunków rynkowych. Partnerstwa z tymi funduszami mogą umożliwić bankom poprawę efektywności kapitałowej, odciążenie bilansów oraz wprowadzenie lżejszego modelu aktywów. W efekcie banki mogą lepiej konkurować w rosnącym rynku Private Debt, wykorzystując uzupełniające się możliwości obu stron.

Jaka przyszłość czeka rolnictwo UE? KE przedstawi strategię na przełomie lutego i marca

Komisja Europejska ma na przełomie lutego i marca przedstawić swoją wizję dla unijnego rolnictwa. Będzie ona bazować na interesującym raporcie przygotowanym przez grupę ekspertów.

W odpowiedzi na protesty rolników przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi Komisja Europejska powołała specjalną grupę „Dialog strategiczny na temat przyszłości rolnictwa UE”, składającą się z blisko 30 interesariuszy reprezentujących różne grupy związane z rolnictwem i jego otoczeniem. Efektem jej prac jest raport opublikowany we wrześniu ub.r. To bardzo dobry materiał diagnostyczny, w którym umiejętnie pokazano złożoność wyzwań i problemów, z którymi boryka się rolnictwo w Unii Europejskiej.

Wypracowane przez członków grupy rekomendacje są słusznymi postulatami, które w pełni odnoszą się do potrzeb sektora rolnego w UE, także polskiego. Przede wszystkim autorzy raportu wskazują na konieczność zmiany podejścia do działań mających na celu zrównoważony rozwój rolnictwa. Brakuje zharmonizowanych zasad oceny oddziaływania działalności rolniczej na środowisko.

Co prawda w ostatnich kilku dekadach Wspólna Polityka Rolna (WPR) była coraz bardziej skupiona na realizacji celów środowiskowych, jednak – jak pokazały liczne badania naukowe oraz raporty Europejskiego Trybunału Obrachunkowego – przeważnie nie przynosiły one widocznych efektów. Autorzy raportu w tym kontekście wskazują na konieczność wprowadzenia wspólnych celów i zasad oceny, w tym dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych. Postulat ten, choć słuszny, napotyka jednak na oczywistą barierę związaną ze zróżnicowaniem klimatyczno-przyrodniczym obszaru UE.

Ważne miejsce w raporcie zajmuje kwestia takiego zreformowania WPR, aby była ona katalizatorem przemian w unijnym systemie rolno-żywnościowym i aby był on zrównoważony, konkurencyjny, zróżnicowany i rentowny. Autorzy raportu wprost wskazali, że wsparcie dochodowe powinno być lepiej kierowane do „określonych grup aktywnych rolników”. To jednak dość ogólne sformułowanie, zwłaszcza w kontekście toczącej się obecnie w Polsce debaty na temat definicji aktywnego rolnika.

Autorzy raportu zwrócili również uwagę na problem wymiany handlowej i uwzględnianie przez UE interesów unijnego rolnictwa w negocjacjach umów międzynarodowej. Podkreślają, że otwartość na wymianę handlową powinna być oparta na równych zasadach konkurencji, a UE powinna promować na świecie wysokie standardy produkcji.

Stany Zjednoczone właśnie odwracają się od zielonej transformacji gospodarki, a w UE coraz liczniejsze są głosy za tym, by obniżyć unijne cele związane ze środowiskiem i klimatem. Ciekawe, w jakim stopniu zostanie to uwzględnione w unijnej wizji dla rolnictwa, która ma zostać opublikowana przez Komisję Europejską na przełomie lutego i marca i ma bazować na omówionym tutaj raporcie.

Dr hab. Barbara Wieliczko jest profesorem Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk i członkinią Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Link do raportu: https://agriculture.ec.europa.eu/common-agricultural-policy/cap-overview/main-initiatives-strategic-dialogue-future-eu-agriculture_en#strategic-dialogue-report

Polscy inwestorzy stawiają na amerykańską giełdę – technologie i kryptowaluty nadal w czołówce

  • 36 proc. polskich inwestorów indywidualnych ocenia, że rynek USA wygeneruje najwyższe stopy zwrotu w 2025 roku, wyprzedzając Europę (28 proc.) i Chiny (25 proc.).
  • Technologie pozostają najbardziej atrakcyjnym sektorem, z 18 proc. inwestorów planujących zwiększenie zaangażowania w tym obszarze.
  • Kryptowaluty wciąż są w czołówce inwestycyjnych wyborów na 2025 rok, choć ich popularność spadła z 26 proc. do 24 proc. w porównaniu z IV kwartałem 2023 roku.
  • Zaufanie polskich inwestorów do portfeli inwestycyjnych nieznacznie spadło – z 79 proc. do 78 proc. rok do roku.

Inwestorzy indywidualni na całym świecie w 2025 roku kierują swoje zainteresowanie na rynek akcji w USA, sektor technologiczny i kryptowaluty – wynika z najnowszego kwartalnego raportu Puls Inwestora Indywidualnego, przygotowanego przez platformę eToro. W Polsce dominującymi sektorami w portfelach inwestorów są technologie, nieruchomości, energetyka oraz usługi finansowe.

W badaniu przeprowadzonym wśród 10 000 inwestorów indywidualnych z 12 krajów 45 proc. respondentów wskazało, że to rynek amerykański zapewni najwyższe stopy zwrotu w 2025 roku, wyprzedzając Chiny (24 proc.) i Europę (20 proc.). W Polsce dane te wynoszą odpowiednio: 36 proc. dla rynku USA, 28 proc. dla Europy i 25 proc. dla Chin.

Na pytanie o rynek akcji z największym potencjałem stóp zwrotu w 2025 roku, 56 proc. globalnych respondentów wybrało swój rynek krajowy. W Polsce 51 proc. inwestorów również wskazało na krajowy parkiet.

W Europie inwestorzy z największym optymizmem patrzą na perspektywy rynków w swoim regionie: 23 proc. Niemców, 21 proc. Francuzów, 25 proc. Hiszpanów, 21 proc. Włochów i 29 proc. Holendrów uważa, że Europa będzie najlepiej prosperującym rynkiem w 2025 roku. W Polsce 28 proc. respondentów podziela tę opinię.

Komentując te dane, analityk eToro Paweł Majtkowski powiedział: Polacy, podobnie jak inwestorzy z całego świata, mocno wierzą w amerykańską giełdę i akcje. Wynika to przede wszystkim z doskonałych wyników rynku w Stanach Zjednoczonych w ostatnich dwóch latach, które znacząco przewyższyły rezultaty notowane przez giełdy w Polsce, Europie czy Azji. Jednocześnie znajdujemy się w momencie, w którym decyzje nowego prezydenta USA sprawiają, że Stany Zjednoczone w jeszcze większym stopniu stają się punktem odniesienia dla reszty świata. Warto też podkreślić, że amerykańska gospodarka radzi sobie coraz lepiej. Wśród polskich inwestorów wiarę w to, iż to właśnie Stany Zjednoczone przyniosą w tym roku najwyższe zyski, deklaruje 36 proc. badanych – podczas gdy wśród inwestorów globalnych ten odsetek wynosi 45 proc. Wynika to z faktu, że wielu polskich inwestorów wciąż nie inwestuje na rynkach światowych, koncentrując się głównie na rynku lokalnym. Niestety oznacza to w ostatnich latach brak możliwości zarabiania na najnowszych trendach, których przedstawicieli nie znajdziemy na warszawskim parkiecie.

Technologie i kryptowaluty głównymi obszarami inwestycji polskich inwestorów w 2025 roku

Zapytani o sektory, w których planują zwiększenie zaangażowania w 2025 roku, inwestorzy indywidualni na całym świecie najczęściej wskazywali technologie – w Polsce wybór ten deklaruje 16 proc. respondentów. W ciągu roku zainteresowanie tym sektorem na naszym rynku wzrosło o 3 p.p. w porównaniu z IV kwartałem 2023 roku.

Drugim najczęściej wybieranym obszarem w Polsce pozostają nieruchomości, które przyciągają 13 proc. inwestorów, z kolei sektor energetyczny i usługi finansowe są preferowane przez po 11 proc. respondentów.

Jeśli chodzi o klasy aktywów, kryptowaluty są uważane za najbardziej obiecującą klasę aktywów przez 24 proc. inwestorów w naszym kraju. Chociaż kryptoaktywa nadal pozostają na pierwszym miejscu, ich popularność spadła z 26 proc. do 24 proc. w porównaniu z IV kwartałem 2023 roku.

Na liście preferowanych klas aktywów znajdują się także: krajowe obligacje (13 proc.), surowce (13 proc.) oraz zagraniczne obligacje (8 proc.). Z kolei tylko 7 proc. polskich inwestorów planuje inwestycję w gotówkę – wartość ta pozostaje stabilna rok do roku.

Paweł Majtkowski dodaje: W minionym kwartale inwestorzy z całego świata wyraźnie postawili na dywersyfikację portfeli, natomiast Polacy wciąż pozostają wierni branży technologicznej. Nie zmienia tego ani rosnące ryzyko korekty, ani wysokie wyceny najważniejszych amerykańskich firm technologicznych. Co istotne, nie można stwierdzić, że polskimi inwestorami kieruje wyłącznie chciwość – o czym świadczy spadek z 26 proc. do 24 proc. odsetka osób wybierających Bitcoina i kryptowaluty, mimo że czwarty kwartał zdecydowanie należał do tych aktywów. Nie zaskakuje też niska popularność gotówki wśród polskich inwestorów, ponieważ nawet najlepsze bankowe lokaty roczne od jesieni ubiegłego roku przynoszą realne straty – i prawdopodobnie tak będzie przez cały 2025 rok.

Zaufanie inwestorów globalnie rośnie, w Polsce pozostaje stabilne

Globalnie inwestorzy indywidualni wykazują umiarkowanie wyższy poziom zaufania do swoich portfeli w porównaniu z końcem ubiegłego roku.

Dane pokazują istotne różnice w poziomie zaufania w różnych krajach. Najwyższe zaufanie odnotowano w Holandii (93 proc.), następnie w Niemczech (82 proc.) oraz w Polsce i we Włoszech (po 78 proc.). Największy wzrost zaufania w Europie odnotowano w Hiszpanii (+9 p.p.). Francja pozostaje krajem o najniższym poziomie zaufania inwestorów (70 proc).

Zaufanie inwestorów do swoich inwestycji

Q4 2023 Q4 2024 Zmiana rok do rok (%)
Globalnie 76% 78% 3%
Wielka Brytania 76% 78% 3%
USA 75% 75% 0
Niemcy 81% 82% 1%
Polska 79% 78% -1%
Francja 72% 70% -3%
Hiszpania 68% 74% 9%
Włochy 76% 78% 3%
Holandia 94% 93% -1%

 

Branża motoryzacyjna krytykuje nowy program dofinansowań do elektryków „NaszEauto”

Ogłoszony niedawno nowy program dofinansowań do pojazdów elektrycznych „NaszEauto” już staje w ogniu krytyki branży motoryzacyjnej. Projekt nazywany roboczo „Mój Elektryk 2.0”, miał być kontynuacją pierwszej edycji, czyli oryginalnego „Mojego Elektryka”. Wiemy jednak już od dawna, że dofinansowanie nie będzie stuprocentową kopią oryginału. Różnice stanowią choćby zmiana kwoty dotacji czy wyłączenie z dofinansowania osób prawnych, które jak warto przypomnieć, stanowiły około 87% wszystkich nabywców pojazdów elektrycznych w 2024 roku. Nowy program nie budzi entuzjazmu ani pośród odbiorców, ani wśród branży motoryzacyjnej, czego wyraz daje po raz kolejny Związek Dealerów Samochodów.

Hucznie ogłoszony program „NaszEauto” jeszcze na etapie projektu zapowiadał uwzględnienie pojazdów demonstracyjnych przy założeniu, że nie będą one miały przebiegu większego niż 6000 kilometrów. Miała to być pozytywna zmiana względem poprzedniej edycji, która nie zakładała żadnych wyjątków. Autorzy projektu jednak zapomnieli (lub wręcz nie chcieli pamiętać) o jednej kwestii, która czyni uwzględnienie „demówek” bezużytecznym. Okazuje się, że aby otrzymać dofinansowanie na samochód demonstracyjny nie może być on wcześniej zarejestrowany.

Autorzy projektu twierdzą, że można uzyskać dofinansowanie na samochody demonstracyjne, ale tylko na tzw. „biało-zielonych tablicach” Czym są te „biało-zielone tablice”? Są to tablice wydawane w przypadku tzw. rejestracji profesjonalnej pojazdów, która w dużym uproszczeniu pozwala czasowo zarejestrować wiele pojazdów na jeden numer rejestracyjny.

Problem jednak polega na tym, że obecnie żaden autoryzowany dealer nie korzysta z tego rozwiązania. Wynika to z prozaicznej przyczyny – firmy raportujące liczby nowych samochodów w Polsce, bazują wyliczenia na liczbie rejestracji. W związku z tym, żeby można było zliczyć auta demonstracyjne do puli aut „sprzedanych” (a jest to około trzydzieści tysięcy aut rocznie) producenci i importerzy wymagają od autoryzowanych dealerów tradycyjnej rejestracji takich samochodów.

W związku z tym Związek Dealerów Samochodów apeluje o zaprzestanie mylnego wymieniania samochodów demonstracyjnych jako uwzględnionych w programie, ponieważ w praktyce nie będzie dofinansowania z programu „NaszEauto” do zakupu pojazdu demonstracyjnego.

„Ubolewamy nad tym, że profesjonalna rejestracja w Polsce praktycznie nie funkcjonuje, jednak podchodząc do sprawy realistycznie nie liczylibyśmy na zmianę wymogów ze strony producentów, gdy w grę wchodzi zaledwie 13% dotychczasowych odbiorców na wciąż niszową grupę pojazdów. Przypominamy po raz kolejny, nowy program wykluczył 87% klientów na elektryki, czyli odbiorców instytucjonalnych.” – komentuje Rafał Wietoszko ze Związku Dealerów Samochodów.

Brak uwzględnienia osób prawnych jest głównym zarzutem wobec programu nie tylko ze strony Związku Dealerów Samochodów, ale całej branży. Od wielu lat większość odbiorców nowych samochodów w Polsce to firmy – w około 70 procentach wszystkie rejestracje nowych samochodów są tzw. „rejestracjami na REGON”. W przypadku pojazdów elektrycznych wynik ten jest jeszcze wyższy, bo jak już zostało wspomniane, 87% kupujących elektryki w 2024 roku to były właśnie osoby prawne.

Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów
Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów

„W kontekście danych na temat tego kto w Polsce kupuje samochody nowe jest jeszcze bardziej niezrozumiałym, dlaczego autorzy programu nie chcą włączyć do dofinansowania pojazdów demonstracyjnych już zarejestrowanych. Według nawet najbardziej śmiałych szacunków przewidziane na program 1,6 miliarda złotych nie zostanie przecież wydane przy obecnych założeniach. Realne uwzględnienie samochodów demonstracyjnych mogłoby tylko pomóc w wydaniu założonych pieniędzy. Niezrozumiała jest dla nas, jak i zapewne dla całej branży postawa NFOŚiGW oraz Ministerstwa, które zdaje się liczą wyłącznie na spełnienie warunków wypłaty KPO, a nie na faktyczne wsparcie elektromobilności w Polsce.” – komentuje prezes Związku Dealerów Samochodów, Paweł Tuzinek.

Związek Dealerów Samochodów już w przeszłości zwracał uwagę na szereg problemów z nowym programem dofinansowań. Sama kwestia uwzględnienia pojazdów demonstracyjnych w dofinansowaniu była już osobno poruszana dwukrotnie, zarówno podczas konsultacji projektu oraz w oficjalnym piśmie wystosowanym w styczniu zarówno do NFOŚiGW jak i Ministerstwa.