Branża TSL obawia się globalnej wojny celnej

Zapowiadane przez Donalda Trumpa radykalne zmiany w polityce celnej Stanów Zjednoczonych wywołują niepokój w branży TSL. – To, co obserwujemy może okazać się największą rewolucją w polityce celnej USA od dekad. Zmieni ona całkowicie zasady gry w międzynarodowym handlu – komentuje Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Prezydent Trump planuje utworzenie nowej agencji External Revenue Service (ERS), której głównym zadaniem będzie skuteczniejsze egzekwowanie ceł od partnerów handlowych USA. Szczególny niepokój budzą zapowiedzi nałożenia wysokich ceł na kluczowych partnerów handlowych. Prezydent Stanów Zjednoczonych grozi wprowadzeniem stawek taryfy celnej sięgających od 10 do 60 proc. na towary z Chin oraz 25 proc. na import z Meksyku i Kanady, naliczanych od wartości celnej towaru. Dodatkowo, kraje NATO mogą zostać objęte dodatkowymi obciążeniami, jeśli nie zwiększą wydatków na obronność do 5 proc. PKB.

– Wprowadzenie zapowiadanych ceł może wywołać efekt domina w światowym handlu. Każdy kraj dotknięty amerykańskimi taryfami prawdopodobnie odpowie własnymi barierami celnymi, co doprowadzi do znaczącego spadku wolumenu przewozów międzynarodowych na tych kierunkach – mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Według danych amerykańskiego Biura Przemysłu i Bezpieczeństwa (BIS) Stany Zjednoczone importują obecnie szeroką gamę produktów z krajów, które chcą objąć podwyższonymi cłami. USA importują z Chin m.in.:

  • Maszyny i urządzenia mechaniczne (w tej kategorii znajdują się komputery, smartfony i inne urządzenia elektroniczne), meble, pościel, lampy, zabawki, gry i sprzęt sportowy, chemikalia, tworzywa sztuczne, gumę i wyroby skórzane.

Z Kanady importują:

  • Ropę naftową, minerały, wapno i cement, sprzęt transportowy, chemikalia, tworzywa sztuczne, gumę i wyroby skórzane.

Z Unii Europejskiej sprowadzają:

  • Chemikalia, tworzywa sztuczne, kauczuk i wyroby skórzane, maszyny i urządzenia mechaniczne, sprzęt transportowy, produkty medyczne i farmaceutyczne.

Dla polskiego sektora TSL wprowadzane przez nowy rząd amerykański zmiany mogą mieć szczególnie istotny wpływ na eksport maszyn i urządzeń mechanicznych oraz elektrycznych. Stanowią one największą część polskiego eksportu do USA, o wartości ok. 3,60 i 2,24 miliarda dolarów rocznie. Stany Zjednoczone importują z Polski również aparaty optyczne, fotograficzne i medyczne, meble, oświetlenie, budynki prefabrykowane.

– Branża TSL dostrzega, że globalna wojna celna może doprowadzić do znaczącego spadku zamówień, wzrostu kosztów operacyjnych i w konsekwencji do redukcji zatrudnienia w sektorze. Utrudnienia w dostępie do rynku powodują także wzrost nakładów administracyjnych na prowadzenie prawidłowej polityki w zakresie customs compliance. Eksperci podkreślają, że w zglobalizowanej gospodarce nawet lokalne zmiany w polityce celnej mogą mieć daleko idące konsekwencje dla całego łańcucha dostaw – podkreśla Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Brunon Bartkiewicz: „Musimy wzmacniać gospodarczy wizerunek Polski”

Polska gospodarka jest obszarem, z którym wiele krajów sąsiednich, krajów Unii Europejskiej, wiąże duże nadzieje. Nasz kraj ma wielkie szanse na skorzystanie z reindustrializacji gospodarki Unii Europejskiej. Mamy za sobą 30 lat cudu gospodarczego, który bardzo trudno powtórzyć komukolwiek na świecie, o którym wiele osób czy wiele krajów marzy. Trzeba podejmować działania, aby Polska była postrzegana jako kraj bardziej wartościowy do inwestycji. To jest spore wyzwanie.

– Dziś porównujemy Polskę z grupą państw Europy Środkowej. I tylko z czterema państwami, czyli Węgry Rumunia, Słowacja i Czechy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Brunon Bartkiewicz, Prezes Zarządu, ING Bank Śląski. – Na tym tle wyglądamy, mówiąc wprost, tak sobie. Głównymi elementami, w których wyglądamy mniej korzystnie, są obszary szeroko rozumianej praworządności, stabilności instytucjonalnej, infrastrukturalnej i przewidywalności reguł życia gospodarczego oraz w zakresie transparentności finansów publicznych. W tych aspektach wyglądamy niedobrze. W pozostałych jesteśmy w peletonie. To, co oczywiście przykuwa uwagę – to są napięcia polityczne, o których bardzo lubimy rozmawiać. Powiem tak – ja nie znam nikogo i żadnego kraju, w którym nie byłoby napięć politycznych i w którym nie byłoby dość szeroko rozbudowanego poczucia niezadowolenia ze sposobów, jak elity polityczne prowadzą kraj i gospodarkę danego kraju. Ale musimy wzmacniać gospodarczy wizerunek Polski w Europie i na świecie – wskazuje Brunon Bartkiewicz.

Nowe przepisy w transporcie od 2025 roku – polscy przewoźnicy mogą wynająć pojazd za granicą

Początek 2025 r. zapowiada zmiany wpływające na funkcjonowanie polskich firm transportowych. Jedną z nich jest nowelizacja ustawy o transporcie drogowym z 21 listopada 2024 r., zgodnie z którą polscy przewoźnicy od niedawna mogą wypożyczyć ciężarówkę zarejestrowaną za granicą. Rozwiązanie to może przynieść korzyści firmie transportowej i zwiększyć np. elastyczność operacyjną czy ograniczyć liczbę przestojów, ale ma też swoje ograniczenia. Jakie? Co ważniejsze, nieprzestrzeganie nowych regulacji niesie ryzyko dotkliwych kar finansowych dla przewoźników.

Przewóz towarów nie swoją ciężarówką – jak to możliwe?

Aktualizacja polskiej ustawy o transporcie drogowym jest efektem wdrożenia unijnych przepisów dotyczących użytkowania pojazdów najmowanych bez kierowców w celu przewozu drogowego rzeczy, które obowiązują od 31 grudnia 2024 r. Nowe regulacje wprowadzają możliwości korzystania przez polskich przewoźników z wynajmu pojazdów zarejestrowanych za granicą.

–   Przed zmianą przepisów ciężarówki wykorzystywane w przewozach krajowych i międzynarodowych przez rodzime firmy transportowe musiały być zarejestrowane w Polsce. Aby spełnić wymogi znowelizowanych przepisów, pojazd musi być wynajmowany za opłatą, a umowa powinna zostać zawarta na czas określony i być sporządzona w języku polskim. Ponadto, auto musi być zarejestrowane w innym kraju Unii Europejskiej (UE) lub na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) – komentuje Mateusz Włoch, ekspert ds. rozwoju i szkoleń, Inelo z Grupy Eurowag.

Kto zdecyduje się skorzystać z nowych przepisów, powinien pamiętać o kilku ograniczeniach czasowych.

W przypadku wykonywania zarobkowego transportu rzeczy zagraniczny pojazd może zostać wynajęty maksymalnie na trzy kolejne miesiące w roku kalendarzowym, licząc od dnia zgłoszenia tego faktu do właściwego organu. Z kolei ciężarówki wykorzystywane do niezarobkowego przewozu towarów mogą być użytkowane wyłącznie na okres dwóch następnych miesięcy w danym roku. Za naruszenie nowych przepisów przewoźnikowi grozi kara finansowa wynosząca 5 000 zł – dodaje ekspert Mateusz Włoch.

Zasada w dwie strony – kto skorzysta z pojazdu zarejestrowanego w PL?

Nowelizacja ustawy o transporcie drogowym pozwala na wynajem polskich ciężarówek firmom zarejestrowanym w innych krajach Unii Europejskiej lub EOG (poza krajami członkowskimi UE do stowarzyszenia należą także Norwegia, Islandia i Liechtenstein) w celu wykonywania przewozów na terenie Polski. Także w tym przypadku obowiązują dodatkowe ograniczenia. Za niedopełnienie wskazanych poniżej warunków grozi kara finansowa w kwocie 5 000 zł, czyli w takiej samej wysokości jak w przypadku naruszenia przepisów o wynajmie zagranicznych pojazdów przez polskich przewoźników.

– Należy spełnić kilka warunków, aby skorzystać z możliwości wypożyczenia polskiej ciężarówki. Po pierwsze, wynajmowany pojazd powinien być używany zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1071/2009, które ustanawia wspólne zasady dotyczące warunków wykonywania zawodu przewoźnika drogowego. Trzeba również przestrzegać przepisów rozporządzenia (WE) nr 1072/2009 dotyczących wspólnych zasad dostępu do rynku międzynarodowych przewozów drogowych, jeśli mają zastosowanie do wykonywanego transportu. Co więcej, umowa może dotyczyć wyłącznie najmu pojazdu, a kierowcą pożyczonej ciężarówki przez zagraniczną firmę może być jedynie osoba zatrudniona w przedsiębiorstwie najemcy. Pojazd przez cały okres obowiązywania umowy musi również pozostawać wyłącznie do dyspozycji podmiotu wynajmującegowyjaśnia Mateusz Włoch, ekspert Inelo z Grupy Eurowag.

Nowa strategia egzekwowania kabotażu w Polsce

Unijne przepisy, będące źródłem zmian w polskiej ustawie o transporcie drogowym, nakładają na każde państwo członkowskie obowiązek przeprowadzania kontroli przewozów kabotażowych, jeśli zachodzi taka konieczność. W związku z tym w nowych przepisach zawarto zapis, na podstawie którego Główny Inspektor Transportu Drogowego (GITD) wraz z Komendantem Głównym Policji i Szefem Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) zostali zobowiązani do wprowadzenia jednolitej, krajowej strategii kontroli przepisów dotyczących przewozów kabotażowych. Na przygotowanie stosownej taktyki kontrolnej organy mają 60 dni od wejścia w życie znowelizowanej ustawy, więc zgodnie z przepisami pierwsza wersja strategii powinna zostać opublikowana jeszcze w pierwszym kwartale 2025 r. Natomiast dokument ten ma być aktualizowany, co dwa lata.

Trump vs. Powell. Czy Fed może ponownie podnieść stopy?

Polityka monetarna Rezerwy Federalnej ponownie znajduje się w centrum uwagi, a temat ewentualnych podwyżek stóp procentowych wraca do dyskusji. Choć rynek spodziewa się, że podczas najbliższego posiedzenia Fed nie wprowadzi zmian, analitycy nie wykluczają scenariusza dalszego zaostrzenia polityki pieniężnej. Barclays przewiduje, że w 2025 roku nastąpi stopniowe luzowanie polityki i obniżki stóp o 50 punktów bazowych, jednak rynek opcji wycenia 25% prawdopodobieństwa ich podwyżki.

Kluczowym czynnikiem, który mógłby skłonić Fed do takiego kroku, jest wzrost inflacji. Jeśli presja cenowa ponownie przyspieszy, bank centralny może uznać dalsze podnoszenie kosztu kredytu za konieczne, aby zapobiec wymknięciu się inflacji spod kontroli. Istotne będą również oczekiwania inflacyjne – jeśli rynek zacznie przewidywać wyższą inflację w przyszłości, Fed może podjąć działania prewencyjne. Dodatkowo, napięty rynek pracy i spadek bezrobocia mogą prowadzić do wzrostu płac, co z kolei wpłynie na dalszy wzrost cen i skłoni Fed do interwencji. Podobne sytuacje miały miejsce w latach 1997, 1999 oraz 2021–2022, gdy Fed podnosił stopy mimo wcześniejszych obniżek, reagując na silną gospodarkę i dynamiczny wzrost zatrudnienia.

Rynki finansowe już reagują na perspektywę dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wynosi obecnie 4,52%, a 3-miesięcznych 4,30%. Jeśli pojawią się wyraźniejsze sygnały o możliwej podwyżce stóp, Barclays prognozuje wzrost rentowności obligacji 2-letnich i 10-letnich powyżej 5%, co mogłoby negatywnie wpłynąć na wyceny akcji. Indeksy S&P 500 i Nasdaq zaczęły już odrabiać straty po wcześniejszych spadkach, a Nvidia zyskała ponad 6% po poniedziałkowej wyprzedaży wywołanej obawami o konkurencję w sektorze AI. W segmencie rynku długu wyższe stopy mogą zwiększyć atrakcyjność funduszy pieniężnych, które obecnie osiągają wartość około 7 bilionów dolarów.

W najbliższych miesiącach kluczowe dla przyszłości polityki Fed będą wypowiedzi Jerome’a Powella oraz publikacje wskaźników inflacyjnych i danych z rynku pracy. Szczególne znaczenie ma piątkowy odczyt indeksu PCE, preferowanego przez Fed miernika inflacji. Jeśli dane wskażą na ponowny wzrost presji cenowej, rynek może zacząć wyceniać mniejszą liczbę obniżek stóp w 2025 roku, a nawet brać pod uwagę dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej.

Na kształt decyzji Fed wpływa także kontekst polityczny. W obliczu ponownej prezydentury Donalda Trumpa bank centralny stara się unikać sytuacji, w której jego działania mogłyby zostać odebrane jako ingerencja w politykę gospodarczą Białego Domu. Trump otwarcie naciska na obniżki stóp, argumentując, że jego działania, w tym zwiększone wydobycie ropy, pomogą ograniczyć inflację. Jednak Powell i jego współpracownicy podkreślają, że Fed pozostaje niezależny i podejmuje decyzje na podstawie danych ekonomicznych, a nie presji politycznej. Mimo to pojawiają się głosy, że konflikt między Fed a administracją Trumpa może być nieunikniony, zwłaszcza jeśli prezydent zacznie domagać się szybszego luzowania polityki pieniężnej w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego i realizacji swoich planów budżetowych.

Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Unia walczy z luką płacową – pracodawcy będą raportować dane o wynagrodzeniach

Nowe przepisy dotyczące przejrzystości wynagrodzeń powinny zmniejszyć nierówności w zarobkach kobiet i mężczyzn, choć ich wdrożenie może stanowić wyzwanie dla wielu polskich firm, twierdzą prawnicy kancelarii Baker McKenzie. Zgodnie z dyrektywą unijną, pracodawcy zaraportują dane o luce płacowej, a jeśli wyniesie ona 5 proc. lub więcej bez obiektywnego uzasadnienia, będą musieli przeprowadzić wspólną ocenę płac z przedstawicielami pracowników.

Polska ma czas na wdrożenie dyrektywy dotyczącej wynagrodzeń do czerwca 2026 roku. Jednak w opinii ekspertów Baker McKenzie najwięksi przedsiębiorcy powinni już teraz zacząć przygotowania do wejścia w życie tych przepisów. Oznacza to w szczególności aktualizację wartościowania stanowisk, ustalenie grup pracowników wykonujących pracę o jednakowej wartości, dopasowanie siatki wynagrodzeń i programów premiowych oraz kontrolę nad luką płacową między zarobkami kobiet i mężczyzn.

– Kluczowym celem dyrektywy jest zmniejszenie nierówności wynagrodzeń między kobietami i mężczyznami wykonującymi taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości. Jawność jest tylko narzędziem do osiągnięcia tego celu – mówi Michał Lisawa, partner współkierujący praktyką prawa pracy w Baker McKenzie w Warszawie. – Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie chodzi o ujawnianie zarobków indywidualnych osób, lecz o jawność przedziałów płacowych i średnich wynagrodzeń w ramach poszczególnych grup pracowników, a także o ukazanie skali luki płacowej między płciami.

Polityce wynagrodzeń powinni przyjrzeć się w szczególności duzi pracodawcy z sektorów nowych technologii, budownictwa, finansów i ubezpieczeń, a także z innych sektorów, w których na danych stanowiskach przeważają pracownicy jednej płci. Może się bowiem okazać, że występują nieuzasadnione nierówności płacowe pomiędzy różnymi działami firmy, co może prowadzić do zwiększania luki płacowej. Dopuszczalne są różnice wynagrodzeń za pracę na takim samym stanowisku lub o podobnej wartości pod warunkiem, że wynikają one z obiektywnych i niedyskryminujących kryteriów, takich jak osiągnięcia i kompetencje.

Zdaniem ekspertów Baker McKenzie, największym wyzwaniem dla wielu organizacji będzie wypracowanie podziału zatrudnionych na grupy według wartości ich pracy i dopasowanie struktury wynagrodzeń. Zgodnie z dyrektywą, przy ocenie wartości pracy trzeba kierować się kryteriami umiejętności, wysiłku, zakresu odpowiedzialności i warunków pracy. Można brać pod uwagę także dodatkowe czynniki, na przykład odpowiednie umiejętności miękkie, jeśli jest to obiektywnie uzasadnione na danym stanowisku. Przedsiębiorcy będą musieli wyważyć te kryteria uwzględniając specyfikę swojej działalności.

– Sama weryfikacja czy obecnie w firmie występuje luka płacowa między pracownikami różnych płci wykonującymi pracę o podobnej wartości będzie wymagała czasochłonnych ustaleń i analiz. A jeśli okaże się, że ona istnieje, to nie zmniejszy się jej z dnia na dzień – dodaje Michał Lisawa. – Czas potrzebny jest również na ewentualne zmiany umów, procedur i polityk wewnętrznych, a także uzgodnienia z przedstawicielami pracowników.

Dyrektywa ma charakter minimalny – krajowy ustawodawca może wprowadzić przepisy bardziej restrykcyjne. W obecnym kształcie nakłada ona na pracodawców obowiązek szczegółowego informowania o wysokości wynagrodzeń w ramach kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości. Obowiązek ten częściowo dotyczy również kandydatów do pracy – informację o zarobkach lub przedziale płacowym powinni oni otrzymać już w ogłoszeniu o pracę lub na wczesnych etapach rekrutacji.

Dyrektywa obejmuje pracodawców zarówno z sektora prywatnego jak i publicznego. Dotyczy wszystkich pracowników, niezależnie od wymiaru czasu pracy i rodzaju umowy o pracę. Zasady wynikające z dyrektywy odnoszą się nie tylko do stałego wynagrodzenia, ale także do wszelkich premii, dodatków czy innych świadczeń otrzymywanych w związku z zatrudnieniem.

Firmy zatrudniające powyżej 250 pracowników pierwsze sprawozdania muszą przedstawić najpóźniej w czerwcu 2027 roku i następnie raportować co roku. Firmy zatrudniające 150-249 pracowników pierwsze sprawozdanie przedstawią również w czerwcu 2027 roku, ale później będą składać raporty już co 3 lata. Firmy zatrudniające 100-149 pracowników raport złożą po raz pierwszy w 2031 roku. Jeśli raporty ujawnią, że nieuzasadniona luka płacowa wynosi co najmniej 5 proc. konieczne będzie przeprowadzenie wspólnej oceny wynagrodzeń razem z przedstawicielami pracowników, obejmującej analizę przyczyn nierówności oraz wypracowanie działań zaradczych. Dyrektywa ma zastosowanie do wszystkich pracodawców. Obowiązek raportowania natomiast dotyczy firm zatrudniających 100 i więcej pracowników.

Korzystając z wieloletniego doświadczenia oraz na potrzeby dostosowania do dyrektywy, kancelaria Baker McKenzie opracowała specjalną metodologię oceny stanowisk pracy i narzędzie – Equal Value Assessment (EVA), które pomaga ustalić wartość pracy na poszczególnych stanowiskach.

– Equal Value Assessment jest niezwykle pomocne w przygotowaniach do zmian wynikających z nowych przepisów. Analiza EVA opiera się na wprowadzonych danych oraz metodologii zgodnej z dyrektywą unijną. Pozwala dostosować się do wielkości, praktyk i strategii danego pracodawcy. Umożliwia to efektywne i skuteczne zarządzanie oceną wartości pracy i wynagrodzeniami, co w konsekwencji pozwala uniknąć ewentualnych sankcji – podkreśla Michał Lisawa.

Według danych Eurostat przedstawionych w 2023 roku luka płacowa w Unii Europejskiej między zarobkami mężczyzn i kobiet wynosiła średnio 13 proc. Była mniejsza w przypadku pracowników młodszych lub zatrudnionych w sektorze publicznym. Różnice w luce płacowej pomiędzy krajami członkowskimi były znaczne i sięgały 22 pkt. proc. Większą lukę płacową odnotowano w strefie euro. Dane dla Polski pokazały różnicę w zarobkach między płciami rzędu 8 proc.

EBC gotowy na kolejną obniżkę stóp – rynek czeka na sygnały o dalszej polityce

Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego z największym prawdopodobieństwem ogłosi w ten czwartek kolejną obniżkę stóp procentowych o 25 pb. Uwaga skupi się na towarzyszących posiedzeniu komunikatach. Rynki będą badać priorytety EBC i wypatrywać wskazówek, które mogą rzucić światło na tempo i skalę dalszego rozluźniania polityki monetarnej. Jeśli decydenci nabiorą silniejszego przekonania, że kondycja gospodarcza w strefie euro ulegnie poprawie, może to pomóc euro utrzymać zyski, a być może nawet je zwiększyć. W przeciwnym razie waluta może oddać ich część.

Kluczowe punkty:

  • Rada Prezesów najpewniej ponownie obniży stopy o 25 pb.
  • Oczekuje się spadku stopy depozytowej do 2,75%.
  • Komentarze Lagarde będą uważnie śledzone.
  • Raczej nie będzie precyzyjnego forward guidance.
  • Nacisk powinien być położony na zależność od danych.
  • Kolejne cięcie w marcu wydaje się wysoce prawdopodobne.

Grudniowe posiedzenie przyniosło gołębi zwrot w komunikatach banku. W oświadczeniu zrezygnowano z utrzymywanego od dawna zdania, że polityka powinna pozostać restrykcyjna. Zamiast tego Rada Prezesów zapowiedziała, że będzie „ustalać odpowiednie nastawienie polityki pieniężnej na podstawie danych”.

EBC kieruje uwagę na wzrost gospodarczy

Postrzegamy to jako kolejne potwierdzenie, że uwaga decydentów przekierowuje się z kontrolowania inflacji, która wydaje się obecnie trzymana w ryzach, na wspieranie aktywności gospodarczej w strefie euro. Komentarze prezeski Christine Lagarde dotyczące perspektyw ekonomicznych bloku były dość ponure, a przygotowane przez EBC projekcje wzrostu zostały zrewidowane w dół i wskazują obecnie na wzrost gospodarczy rzędu 1,1% w tym roku. Choć ma to oznaczać minimalne przyspieszenie względem 2024 r., wciąż byłby to wynik poniżej wieloletniego trendu.

Wykres 1: Projekcje ekonomiczne EBC (grudzień 2024)

Dane makroekonomiczne były od czasu ostatniego posiedzenia mieszane. Dane PMI uległy nieznacznej poprawie, zbiorczy indeks na poziomie 50,2 pkt pokazuje jednak co najwyżej niewielki wzrost. Niepewność polityczna jest zaś wciąż podwyższona po upadku rządów Francji i Niemiec, czyli dwóch największych gospodarek strefy euro (w Niemczech 23.02 odbędą się przedterminowe wybory). Znacznie większe obawy budzi druga strona Atlantyku, choć pierwsze sygnały ze strony prezydenta Trumpa dają nadzieję, że jego plany celne mogą być niżej na liście priorytetów i nie tak agresywne, jak początkowo sądzono. Pomogło to euro w umocnieniu się powyżej poziomu 1,05 względem dolara po raz pierwszy od połowy grudnia.

Wykres 2: Wskaźniki PMI w strefie euro (2022 – 2025)Komunikacja EBC może pomóc euro

Obniżka stóp procentowych o 25 pb. jest niemal w pełni wyceniana. Nie będzie nowych projekcji ekonomicznych, uwaga skupi się więc na komunikatach banku. Stabilność cen pozostaje głównym celem Rady Prezesów. Niemniej ostatnie komunikaty oficjeli były gołębie i prawdopodobnie zobaczymy dalsze przesunięcie nacisku ku perspektywom wzrostu gospodarczego. Najważniejsze dla inwestorów będzie zapewne to, jak bardzo EBC niepokoi się wzrostem. Uważamy, że prezeska Lagarde będzie wciąż wypowiadać się w ostrożnym tonie, być może jeszcze bardziej gołębim niż ostatnio, nawet mimo niepewnych oznak poprawy sytuacji gospodarczej. Podwyższona niepewność dotycząca wzrostu i polityki, w szczególności nastawienia Trumpa wobec UE, sprawia, że nie spodziewamy się w tym tygodniu klarownego forward guidance. Nacisk powinien zostać położony na zależność od danych.

Wszelkie komunikaty, które uwidocznią większe zaniepokojenie decydentów kondycją ekonomiczną wspólnego bloku, mogą sprawić, że euro odda część ostatnich zysków. Inwestorzy mogą zacząć bowiem wówczas wyceniać bardziej agresywne tempo cięć stóp procentowych EBC. Wyceny te nieco w ubiegłym tygodniu spadły dzięki lepszym od oczekiwań wskaźnikom PMI i postrzeganemu spadkowi zagrożenia amerykańskim cłami. Obecnie w kontraktach swap wyceniane jest ok. 90 pb. cięć w 2025 r. względem 115 pb. na początku roku. Jeśli jednak decydenci nabiorą większego przekonania, że kondycja gospodarcza strefy euro ulegnie poprawie, może to pomóc euro utrzymać zyski, a być może nawet je zwiększyć.

Jakiekolwiek komentarze prezeski Lagarde na temat sytuacji politycznej byłyby czymś nietypowym – również podczas sesji Q&A na koniec konferencji prasowej. Bardziej interesują nas jej komunikaty na temat stanu rynku obligacji, w szczególności tego, czy niedawny gwałtowny wzrost rentowności europejskich obligacji skarbowych może wpłynąć na politykę EBC.

Suma cięć stóp procentowych EBC wycenianych w 2025 r. (30.12 – 27.01)

Dalsze decyzje EBC zależą od sytuacji po obu stronach Atlantyku

Cięcie o 25 pb. na posiedzeniu w styczniu wydaje się właściwie pewne, a kolejne w marcu bardzo prawdopodobne. Choć biorąc pod uwagę stan gospodarki strefy euro, jesteśmy pewni, że obniżki będą później kontynuowane, niepewność dotycząca ich tempa i skali w średnim terminie jest znacznie większa. Jeśli wskaźniki PMI będą w dalszym ciągu zaskakiwać w górę i podobnie stanie się z twardymi danymi, to EBC może wrócić do obniżek raz na kwartał, szczególnie jeśli cła Trumpa będą miały ograniczony wpływ na gospodarkę bloku – choć należy zaznaczyć, że są to duże znaki zapytania.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (30.01) o godz. 14:15, a konferencja prasowa prezeski Lagarde rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk, Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

1,2 mld euro kar za naruszenia RODO w 2024 roku. Polska w czołówce krajów z największą liczbą zgłoszeń

W 2024 roku europejscy regulatorzy ochrony danych osobowych nałożyli łącznie 1,2 mld euro kar, wynika z najnowszego raportu kancelarii prawnej DLA Piper „GDPR Fines and Data Breach Survey”. Zeszłoroczny wynik stanowi spadek o 1/3 w porównaniu z 2023 rokiem, jednak zdaniem ekspertów kancelarii nie oznacza to, że zmieniło się restrykcyjne podejście regulatorów do egzekwowania przepisów. Spadek wynika między innymi z faktu, że w ubiegłym roku nie było rekordowych kar, takich jak kara o wartości 1,2 mld euro nałożona w 2023 roku na koncern Meta, właściciela serwisów Facebook i Instagram.

Od maja 2018 roku, czyli od początku obowiązywania przepisów RODO, europejskie organy ochrony danych nałożyły łącznie kary o wartości 5,88 mld euro. Irlandia pozostaje wiodącym krajem pod względem egzekwowania przepisów. Jej urząd ochrony danych nałożył kary o łącznej wartości 3,5 mld euro, co stanowi ponad czterokrotnie większą kwotę niż wartość kar nałożonych przez zajmujący drugie miejsce Luksemburg. Najwyższe kary dotyczą głównie podmiotów z branży technologicznej i mediów społecznościowych – dziewięć z dziesięciu najwyższych kar w historii otrzymały firmy właśnie z tego sektora.

Aktywność europejskich regulatorów z pewnością nie spada, pomimo tego, że w zeszłym roku nie widzieliśmy rekordowych kar. Można zauważyć nawet po ich stronie zdecydowanie większą pewność i wyraźną skłonność do nakładania wysokich kar. Duże amerykańskie korporacje z sektora technologii i mediów społecznościowych nadal pozostają w centrum uwagi urzędów ochrony danych. Jednak w 2024 roku regulatorzy bacznie przyglądali się także spółkom z sektora finansowego i energetycznego – mówi Ewa Kurowska-Tober, partnerka kierująca zespołem Prawa Własności Intelektualnej i Nowych Technologii (IPT) w warszawskim biurze DLA Piper.

W 2024 roku najwyższą karę nałożył irlandzki regulator danych osobowych w wysokości 310 mln euro na LinkedIn z powodu naruszeń RODO związanych z legalnością, rzetelnością i przejrzystością przetwarzania danych. Po raz kolejny karę otrzymał też koncern Meta, tym razem w wysokości 251 mln euro. Holenderski organ ochrony danych z kolei ukarał znaną spółkę przewozową kwotą 290 mln euro za transfery danych osobowych swoich kierowców poza Unię Europejską.

Jednak w 2024 roku również inne sektory przyciągały wzmożone zainteresowanie regulatorów. Hiszpański organ ochrony danych nałożył dwie kary o łącznej wartości 6,2 mln euro na jeden z większych banków za niewystarczające środki bezpieczeństwa, a włoski organ ochrony danych ukarał dostawcę usług energetycznych karą w wysokości 5 mln euro za wykorzystywanie nieaktualnych danych klientów. W Polsce Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjne kary na kilka podmiotów z sektora finansowego, w tym karę w wysokości ponad 4 mln złotych na jeden z największych polskich banków za niezawiadomienie osób poszkodowanych naruszeniem danych. Łączna wartość kar wydanych przez polskiego regulatora od początku obowiązywania RODO wynosi niemal 7 mln euro.

W minionym roku w Europie wzrosła też liczba zgłoszeń naruszeń danych osobowych, osiągając średnią 363 zgłoszeń dziennie w porównaniu z 335 w poprzednim roku. W ostatnich latach trzy kraje – Holandia, Niemcy i Polska zajmują czołowe miejsca pod względem liczby zgłoszonych naruszeń bezpieczeństwa danych. W 2024 roku w Holandii zgłoszono 33 471 naruszeń, w Niemczech 27 829, a w Polsce 14 286, wynika z raportu DLA Piper.

– Wzrost liczby zgłoszeń jest zgodny z trendami obserwowanymi w zeszłych latach i świadczy o rosnącej skrupulatności firm w raportowaniu naruszeń ze względu na ryzyko związane z potencjalnymi postępowaniami, karami finansowymi i odszkodowaniami – komentuje Piotr Czulak, senior associate w zespole IPT w DLA Piper w Polsce.

Eksperci DLA Piper zauważają również istotne zmiany w podejściu regulatorów do egzekwowania przepisów. Jednym z nowych trendów jest rosnące zainteresowanie odpowiedzialnością osobistą kadry menedżerskiej za naruszenia RODO. Holenderski organ ochrony danych wszczął postępowanie w sprawie możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności członków zarządu firmy Clearview AI, która została wcześniej ukarana karą w wysokości 30,5 mln euro. Może to zapoczątkować nowe działania regulatorów w kierunku indywidualnego rozliczania osób odpowiedzialnych za przestrzeganie przepisów.

Postępowanie regulatora względem firmy tworzącej modele służące rozpoznawaniu twarzy za pomocą sztucznej inteligencji wyznacza nowe standardy odpowiedzialności. Po raz pierwszy rozważana jest możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności osobistej zarządu za świadome akceptowanie naruszeń. To ostatni sygnał dla wielu menedżerów, którzy nie traktują poważnie swoich zobowiązań w obszarze RODO – podkreśla Ewa Kurowska-Tober.

Raport DLA Piper objął 27 państw członkowskich Unii Europejskiej, a także Wielką Brytanię, Norwegię, Islandię i Liechtenstein.

Plan ogólny gminy – czy czeka nas planistyczna rewolucja?

Nowe przepisy nakładają na każdą gminę obowiązek uchwalenia planu ogólnego oraz określają jakie strefy planistyczne powinny być wskazane w takim planie. „Obowiązek uchwalenia planów ogólnych przypada na początek 2026 r., już dziś jednak możemy mieć szereg obaw związanych ze zmniejszeniem się podaży gruntów, zwłaszcza dotyczących inwestycji mieszkaniowych.” – mówią Anna Herbetko i Michał Zajączkowski, z praktyki Nieruchomości i budownictwa kancelarii Wolf Theiss.

Przepisy wprowadzone nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym weszły w życie 24 września 2023 r. Nowelizacja wprowadziła nowe narzędzie planistyczne – plan ogólny gminy w randze aktu prawa miejscowego, który musi być uchwalony dla całego obszaru gminy. Gminy mają czas na jego uchwalenie do 1 stycznia 2026 r. Ustawa określa rodzaje stref planistycznych, w tym trzy dopuszczające zabudowę mieszkaniową. Są to zdefiniowane w ustawie strefy wielofunkcyjne z zabudową mieszkaniową wielorodzinną, zabudową mieszkaniową jednorodzinną i zabudową zagrodową.

„Co istotne – plany ogólnie nie zastąpią, ani nie zmienią obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Będą jednak uwzględniane przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które będą pełniły rolę tzw. planów szczegółowych. Wprowadzone nowymi przepisami plany ogólne i strefy planistyczne, w tym mieszkaniowe, nie będą mogły jednak obejmować obszaru większego niż określony przepisami, obliczany na podstawie chłonności terenów niezabudowanych – to jest potencjalnego zapotrzebowania na zabudowę mieszkaniową w danej gminie w przyszłości – obliczonej zgodnie ze wzorem określonym w rozporządzeniu ministra. Rodzi to obawę dotyczącą zmniejszenia podaży gruntów pod inwestycje, zwłaszcza na terenach nieobjętych dotąd miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego.” – mówi Michał Zajączkowski, Senior Associate w kancelarii Wolf Theiss.

Zdaniem ekspertów, w efekcie gminy i miasta mogą być zmuszone do wprowadzenia faktycznego zakazu zabudowy mieszkaniowej na terenach, które się do tego nadają – poprzez wprowadzenie stref zezwalających na inną zabudowę lub takich, gdzie wyłączone jest zagospodarowanie z uwagi na to, że grunty objęte strefami wynikającymi z nowych przepisów będą obejmowały mniejszy obszar niż obecne tereny dla których możliwa byłaby zabudowa mieszkaniowa.

Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii 1,5 tys. spośród 2 477 gmin w Polsce pracuje już nad nowymi dokumentami planistycznymi, zgłaszając zbiory danych przestrzennych dla planu ogólnego gminy. Oznacza to, że dziś ponad 60 proc. gmin pracuje nad stworzeniem w swojej jednostce planu ogólnego[1].

„Celem nowelizacji był zrównoważony rozwój miast i gmin przy zachowaniu ładu przestrzennego i uwzględnieniu interesu publicznego. Jak argumentowano, miała ona ograniczać tzw. rozlewanie się zabudowy. W wielu przypadkach może jednak stać się inaczej, gdyż nowe przepisy abstrahują od rzeczywistego położenia gruntów względem pozostałej zabudowy czy układu urbanistycznego nakładając limit dla nowej zabudowy mieszkaniowej poprzez zastosowanie wzoru chłonności terenów niezabudowanych. Może to doprowadzić do zmniejszenia się podaży gruntów na poszczególnych rynkach, co zaś nasili zjawisko gromadzenia banków ziemi, a w rezultacie poskutkuje ograniczeniem podaży gruntów i zwiększeniem cen mieszkań. Tymczasem zapobieganie „rozlewania” się miast można uzyskać wprowadzając odpowiednie zachęty do zagęszczania zabudowy, jednocześnie zniechęcające do zabudowy z dala od obszarów zurbanizowanych – na przykład poprzez odpowiednie kształtowanie wysokości udziału deweloperów w kosztach infrastruktury służących dla nowo zabudowywanych terenów. W naszej ocenie opłata adiacencka niedostatecznie pełni taką funkcję.” – podkreśla Anna Herbetko (Associate) w kancelarii Wolf Theiss.

Nowe przepisy zdaniem specjalistów niosą też kolejne ryzyka. W przypadku wielu gruntów położonych na obrzeżach miast zabudowa inna niż mieszkaniowa może być albo nieopłacalna, albo uciążliwa dla sąsiadów.

„W efekcie właściciele takich niezabudowanych gruntów będą poddani swego rodzaju wywłaszczeniu planistycznemu, za które jednak nie będzie należało się odszkodowanie planistyczne zgodnie z art. 36 i 37 ustawy, gdyż nie dojdzie w tym przypadku do uchwalenia lub zmiany miejscowego plany zagospodarowania przestrzennego.” – zaznacza Michał Zajączkowski.

Wejście nowych przepisów w życie i ich realizacja przez gminy, może też prowadzić do napięć społecznych. Przykładem może być Warszawa, gdzie na 55% terytorium brak jest obowiązujących planów, a Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, uchwalone w 2006 roku, jest dokumentem na podstawie którego wydawane były warunki zabudowy, a zdaniem krytyków jest ono już w istotnych częściach nieaktualne. Efektem są protesty w wielu miejscach jak np. na Białołęce, Wilanowie czy Wesołej. Ekspresowe tempo w jakim uchwalony ma być plan ogólny, również budzi wiele obaw.

„Protesty mogą się przyczynić do wydłużenia procesu uchwalania planu ogólnego, nie tylko w Warszawie, ale także w wielu gminach w Polsce. To z kolei może skutkować przypadkowymi rozstrzygnięciami, niekoniecznie w interesie mieszkańców czy właścicieli gruntów.” – podsumowuje Anna Herbetko.

O tym, że zmiany były konieczne, nie trzeba oczywiście nikogo przekonywać. Potwierdza to raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z kwietnia 2023 r. Jak pokazała kontrola przeprowadzona przez Izbę, obowiązujące od 2003 r. przepisy nie zapewniały racjonalnego kształtowania ładu przestrzennego w gminach i ich zrównoważonego rozwoju, a także pozbawiały ten proces kontroli społecznej. Chaos przestrzenny, jak cytował NIK generował rocznie, wg wyliczeń Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, ponad 83 mld zł strat. Jak zwracał uwagę NIK podstawową rolę w procesie gospodarowania przestrzenią, pełniły w gminach decyzje o warunkach zabudowy wydawane nawet dla pojedynczych działek. Sprzyjało to inwestorom, lecz umożliwiało np. budowę całych osiedli mieszkaniowych na terenach bez dostępu do kanalizacji, dróg i komunikacji publicznej, generując koszty jakie gminy będą musiały ponieść w przyszłości, by zapewnić mieszkańcom dostęp do tych podstawowych usług. Jak podkreślają jednak specjaliści – nowe przepisy nie wprowadzają nowych sposobów zwrotu kosztów infrastruktury niż dotychczasowe, które gmina może równoważyć na podstawie opłaty adiacenckiej. Może ona wynosić maksymalnie 50% różnicy między wartością nieruchomości przed budową a jej wartością po wybudowaniu urządzeń infrastruktury technicznej.

[1] Źródło: https://www.gov.pl/web/rozwoj-technologia/reforma-planistyczna–cykl-konferencji-szkoleniowych-z-wysoka-frekwencja

Napięcia handlowe i rozwój AI w Chinach kształtują globalne nastroje inwestorów

  • Amerykański sektor technologiczny pod presją: 27 stycznia amerykańskie akcje technologiczne znalazły się pod znaczną presją. Indeksy Nasdaq i S&P 500 zanotowały gwałtowne spadki, spowodowane obawami dotyczącymi postępów Chin w dziedzinie sztucznej inteligencji.
  • Akcje defensywne i wartościowe przewyższyły dynamiką akcje firm wzrostowych: Defensywne sektory, takie jak dobra konsumpcyjne, opieka zdrowotna czy finanse, wykazały się odpornością, zapewniając stabilność w obliczu zmienności rynku. Akcje wartościowe przewyższyły pod względem wyników spółki wzrostowe, co podkreśla znaczenie dywersyfikacji portfela w kierunku sektorów defensywnych i generujących dochód.
  • Bezpieczne przystanie: Rynki instrumentów o stałym dochodzie, zwłaszcza długoterminowe obligacje skarbowe oraz obligacje o długim terminie zapadalności, okazały się niezawodnymi bezpiecznymi przystaniami w obliczu turbulencji na rynku akcji.

Amerykański sektor technologiczny znalazł się w centrum uwagi 27 stycznia, gdy Nasdaq zanotował gwałtowny spadek, a akcje z sektora technologii informacyjnych wchodzące w skład indeksu S&P 500 straciły 5,6%. Jak podkreśla Charu Chanana – Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo, głównym powodem były obawy związane z rosnącymi ambicjami Chin w dziedzinie sztucznej inteligencji. Aplikacja DeepSeek, oferująca tańszą, open-source’ową alternatywę dla OpenAI, postrzegana jest jako potencjalne zagrożenie dla dominacji amerykańskich firm technologicznych. Te wydarzenia wpłynęły również na szerszy indeks S&P 500, który spadł o 1,5%, podczas gdy indeksy skoncentrowane na spółkach wzrostowych, takie jak S&P Growth (-3,6%), odnotowały jeszcze większe straty.

Nie wszystkie rynki i segmenty doświadczyły równie silnych spadków. Relatywną odporność wykazały sektory defensywne, akcje wartościowe oraz niektóre regionalne rynki akcji, które zanotowały znacznie mniejsze straty niż ich amerykańskie odpowiedniki.

Rynek akcji jest wrażliwy na różnorodne czynniki, w tym wydarzenia globalne i zmiany geopolityczne. Aby zmniejszyć ryzyko gwałtownych spadków cen w przypadku poszczególnych spółek lub sektorów, warto rozważyć inwestowanie w różnorodne ETF-y oraz instrumenty finansowe z kilku rynków. Dywersyfikacja była i będzie skuteczną strategią ochrony portfela – komentuje Marcin Ciechoński, odpowiedzialny za rozwój Saxo w Polsce.

Charu Chanana wskazuje, że sektory defensywne odegrały kluczową rolę, wykazując swoją odporność w czasach niepewności. Lukę wypełniły więc:

  • Podstawowe dobra konsumpcyjne (+2,8%)
    Segment ten zanotował wzrosty, gdy inwestorzy szukali bezpiecznych przystani. Rozpoznawalne marki, takie jak Procter & Gamble czy Coca-Cola, skorzystały na swoim statusie dóbr podstawowych, co sprawia, że ten sektor jest istotnym miejscem alokacji kapitału w okresach zawirowań rynkowych.
  • Opieka zdrowotna (+2,2%)
    Dzięki przewidywalnemu popytowi i mniejszej wrażliwości na cykle gospodarcze sektor opieki zdrowotnej zapewnił amortyzację dla inwestorów. Szczególną uwagę przyciągnęły spółki z segmentu biotechnologii i farmacji, w czasie gdy ostrożni inwestorzy przekierowywali inwestycje.
  • Finanse (+1,1%)
    Banki, ubezpieczyciele oraz inne instytucje finansowe zyskały dzięki względnemu spokojowi na rynku obligacji, co sprzyjało ich wycenom.
  • Nieruchomości (+1,0%)
    Sektor skorzystał na spadkach rentowności obligacji, które zwiększyły atrakcyjność funduszy REIT w oczach inwestorów skupionych na dochodach z dywidend.

Wyprzedaż na rynkuŹródło: Bloomberg, Saxo

Instrumenty o stałym dochodzie i złoto: Alternatywne bezpieczne przystanie

Podczas gdy rynek akcji balansował między zyskami a stratami, rynek instrumentów dłużnych okazał się bezpieczną przystanią:

Długoterminowe obligacje skarbowe (+1,2%)
Rentowności obligacji skarbowych o terminie zapadalności powyżej 20 lat spadły, gdy inwestorzy poszukiwali bezpieczeństwa, co spowodowało wzrost ich cen.

Obligacje o wysokim ratingu inwestycyjnym (+0,7%)
Obligacje o wysokim ratingu inwestycyjnym przewyższyły wyniki obligacji wysokodochodowych, ponieważ inwestorzy skupiali się na jakości kredytowej zamiast na ryzyku. Obligacje high-yield praktycznie nie zmieniły wartości, zyskując zaledwie 0,1%, ponieważ ryzyko kredytowe nadal budziło obawy w warunkach niepewności rynkowej.

Złoto (-1,1%)
Zaskakująco, złoto – często postrzegane jako bezpieczna przystań – radziło sobie słabiej. Było to prawdopodobnie wywołane nadmierną liczbą otwartych pozycji, co ograniczyło aktywność spekulantów sprzedających na rynku.

Charu Chanana podaje także dodatkowe czynniki, na które warto zwrócić uwagę:

Akcje wartościowe wyprzedzają wzrostowe
Podczas gdy akcje wzrostowe, zwłaszcza technologiczne, notowały spadki, akcje wartościowe stały się względnie silnym punktem na rynku. Indeks S&P 500 Value wzrósł o 1,0%, w wyraźnym kontraście do indeksu S&P 500 Growth, który spadł aż o 3,6%.

Trudności spółek wzrostowych:
Segment wzrostowy zdominowany przez spółki technologiczne odczuł największe skutki realizacji zysków, gdy Nvidia i inne spółki o dużej kapitalizacji znalazły się pod presją sprzedażową.

Odporność akcji wartościowych:
Spółki z sektorów takich jak podstawowe dobra konsumpcyjne i finanse, które często dominują wśród akcji wartościowych, zyskały na atrakcyjności, gdy inwestorzy zwrócili się w kierunku defensywnych i generujących dochód inwestycji.

Średnie i małe spółki:
Indeks spółek o średniej kapitalizacji S&P spadł o 1,1%, a indeks spółek o małej kapitalizacji S&P obniżył się o 0,3%, odzwierciedlając ostrożność inwestorów, którzy unikali bardziej ryzykownych segmentów rynku.

Charu Chanana zwraca także uwagę, że podczas gdy amerykańskie rynki zmagały się z trudnościami, niektóre rynki regionalne poza USA radziły sobie znacznie lepiej:

Hong Kong Hang Seng (+0,7%)
Akcje w Hongkongu zanotowały wzrosty, wspierane optymizmem wokół rozwoju chińskiej sztucznej inteligencji, kosztem spowolnienia w amerykańskim sektorze technologicznym oraz dodatkowymi bodźcami ze strony Chin.

Euro Stoxx 600 (-0,1%)
Europejskie rynki wykazały się odpornością. Wzrosty w sektorach finansowym i dóbr konsumpcyjnych podstawowych zrównoważyły straty w innych segmentach. Większa ekspozycja Europy na akcje wartościowe prawdopodobnie odegrała kluczową rolę.

Wczorajsze ruchy na rynku podkreśliły znaczenie dywersyfikacji. Sektory defensywne i obligacje o wysokiej jakości odegrały kluczową rolę w stabilizowaniu portfeli w dniu wysokiej awersji do ryzyka. Jednak rynki wschodzące i surowce, które często postrzegane są jako inwestycje wzrostowe, nie były w stanie skorzystać na rotacji kapitału z amerykańskiego sektora technologicznego. Odnowione napięcia handlowe, wywołane zapowiedziami nowych ceł przez prezydenta Trumpa, miały wpływ na nastroje na rynkach.

Dla inwestorów wniosek jest jasny: podczas gdy aktywa wzrostowe mogą błyszczeć podczas rynków byka, to stabilni, defensywni gracze udowadniają swoją wartość, gdy nadchodzą trudniejsze czasy.

Kurs dolara zyskuje po groźbach Trumpa dotyczących ceł. Burza DeepSeek minęła

Powoli opada kurz po wczorajszej burzy AI. Trump, który ewidentnie nie lubi być w cieniu, znowu upomniał się o medialną uwagę. Zanim najwięksi wejdą na scenę, dziś Węgrzy zdecydowali o stopach procentowych.

To nie koniec AI, to początek

Inwestorzy dość szybko poradzili sobie z wczorajszą paniką wywołaną przez DeepSeek. Przedsesyjny handel na amerykańskich parkietach przebiega już w miarę spokojnie, co sugeruje, że wczorajsza przecena była jednorazowa i nie popsuła trwale nastrojów. Widać to też na europejskich giełdach, które mienią się zielenią. Po wczorajszych rozemocjonowanych komentarzach dziś przychodzi pora na chłodną analizę. Po pierwsze, coraz więcej analityków poddaje w wątpliwość informację o kosztach nowego modelu, które miały się zamknąć w kwocie 6 mln dolarów. Wiele osób wskazuje również, że wczorajsze wydarzenia będą dodatkowym impulsem dla amerykańskich modeli i tak naprawdę wyścig nabierze nowej dynamiki. W podobnym tonie zresztą wypowiedział się Sam Altman, odpowiedzialny za OpenAI, który wyraził uznanie dla nowego konkurenta, jednocześnie zapowiadając wdrożenie jeszcze lepszych modeli. Tak samo poniedziałkowa przecena Nvidii (o 17%!!) wydaje się przesadzona, efektywniejsze wykorzystanie mocy obliczeniowej wcale nie musi oznaczać spadku popytu na nią. Wczoraj amerykański gigant przez moment tracił nawet 500 mld dolarów kapitalizacji, co skutkowało oddaniem palmy pierwszeństwa i spadek z pozycji największej spółki świata na trzecie miejsce.

A ten dalej o cłach…

Ewidentnie Donald Trump nie radzi sobie najlepiej, gdy coś rzuca na niego cień. Po poniedziałkowej burzy AI postanowił wrócić do lekko już zgranej, jednak wciąż skutecznej karty, a więc ceł. W międzyczasie Sekretarz Skarbu USA próbował zmiękczyć przekaz, sprzedając ideę stopniowego wprowadzania ceł, w krokach po 2,5%. Pomysł ten oficjalnie odrzucił prezydent, przy okazji wracając do sugestii nawet 60% taryf na Chiny. Dodatkowo oberwało się oczywiście wszystkim innym z Kanadą i Meksykiem na czele. W reakcji na to minister spraw zagranicznych Kanady wezwał Wielką Brytanię, Unię Europejską oraz właśnie Meksyk do wspólnego wypracowania odpowiedzi na groźby Trumpa. Na razie jednak prezydent osiągnął zamierzony efekt i skupił na sobie uwagę rynków. Inwestorzy powrót do narracji wojen handlowych przywitali ucieczką do dolara, prawdopodobnie kończąc przy okazji styczniową korektę na EURUSD. Popularny edek dotarł wczoraj do poziomu 1,053$ i od tego momentu potaniał o przeszło centa. Tym samym nie sprawdziły się predykcje analityków zakładających zasięg korekty do 1,06$. Obecnie celem na najbliższe dni jest istotny obszar wokół 1,035$.

Euro rekordowo tanie

Wtorkowa kartka z kalendarza nie jest zbyt bogata w odczyty. W oczy rzuca się spadające bezrobocie w Hiszpanii, które jednak dalej pozostaje dwucyfrowe (10,61%). Z naszego koszyka walutowego warto zwrócić uwagę na utrzymanie stóp procentowych na Węgrzech. Po południu otrzymamy jeszcze odczyty z USA, tu warto zatrzymać się przy indeksie zaufania konsumentów, gdzie analitycy spodziewają się dalszego wzrostu. Złoty w tych warunkach radzi sobie mieszanie. Z jednej strony oczywiście drożeje dolar, który wczoraj odbił się od 4 złotych, a dziś kosztuje już 3,5 grosza więcej. Wyjątkowo tanie – najtańsze od 5 lat – jest za to euro. Kurs EURPLN spada dzisiaj do 4,205 zł.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Koszty energii na szczycie listy problemów polskich przedsiębiorstw

Według najnowszego badania przeprowadzonego przez CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan, polscy przedsiębiorcy wskazują na kilka kluczowych wyzwań, które będą miały największy wpływ na ich działalność w 2025 roku. Wśród najczęściej wymienianych problemów znalazły się wysokie koszty energii (37% odpowiedzi), rosnące obciążenia podatkowe (27%) oraz niestabilność prawa (18%). Dodatkowo, 18% przedsiębiorstw zwraca uwagę na trudności związane z niedoborem pracowników.

Koszty energii są szczególnie uciążliwe dla małych i średnich firm, gdzie problem ten sygnalizuje 37% respondentów, ale także dla dużych przedsiębiorstw (36%). Wysokie obciążenia podatkowe budzą największy niepokój wśród małych firm (29%) oraz dużych (26%), podczas gdy średnie firmy odczuwają je w nieco mniejszym stopniu (23%). Problem niestabilności prawa jest szczególnie widoczny w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw (19%), natomiast dla dużych firm odsetek ten wynosi 14%. Z kolei brak pracowników najbardziej dotyka duże firmy, gdzie wskazuje na niego aż 24% respondentów, a także średnie przedsiębiorstwa (21%). W przypadku małych firm problem ten jest mniej odczuwalny i dotyczy 16% z nich.

Z badania wynika także, że przedsiębiorcy mają ograniczone oczekiwania wobec polskiej prezydencji w Unii Europejskiej – aż 58% firm uważa, że nie wpłynie ona na ożywienie gospodarcze w kraju. Ponadto 59% respondentów nie spodziewa się obniżenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w bieżącym roku.

Wyniki badania, przeprowadzonego w styczniu tego roku na reprezentatywnej próbie przedsiębiorców w ramach cyklicznego projektu „Indeks Biznesu”, wskazują na pesymistyczne nastroje wśród polskich firm. Oczekiwania wobec polityki gospodarczej oraz zewnętrznych czynników wpływających na działalność przedsiębiorstw pozostają niskie.

Podatek u źródła w praktyce – rozbieżności interpretacyjne i zmienne podejście organów

Zgodnie z założeniami do ustawy Polski Ład ocena funkcjonowania nowego mechanizmu poboru podatku u źródła (pay and refund) powinna nastąpić po trzech latach od jego wprowadzenia do polskiego systemu podatkowego. Praktyka stosowania przepisów wskazuje na to, że podmioty gospodarcze nadal borykają się z licznymi wyzwaniami związanymi ze stosowaniem nowych regulacji, w tym m.in. z kwestiami definicji rzeczywistego właściciela czy wymogu należytej staranności.

Eksperci KPMG w najnowszym raporcie pt. „Mechanizm WHT pay and refund. Podsumowanie trzech lat rewolucji podatkowej” dokonali szczegółowej analizy kolejnych etapów wdrożenia tego mechanizmu oraz podsumowali główne i praktyczne wyzwania związane ze stosowaniem tych przepisów z perspektywy polskich płatników oraz zagranicznych podatników objętych WHT.

Pierwszym etapem rosnących wyzwań w obszarze podatku u źródła było znaczne rozszerzenie definicji pojęcia „rzeczywistego właściciela” w 2019 r., które spowodowało, że zakres informacji, które płatnik powinien posiadać przed wypłatą należności podlegających podatkowi u źródła, uległ istotnemu zwiększeniu. W konsekwencji definicja rzeczywistego właściciela w ustawach o PIT i CIT stała się bardziej złożona w stosowaniu dla polskich płatników. Wzrosło przez to ryzyko odmiennych interpretacji tych okoliczności przez podmioty stosujące przepisy (polskich płatników) i organy podatkowe, które je weryfikują – mówi Michał Niżnik, Partner w Zespole ds. Podatków Międzynarodowych w KPMG w Polsce.

Kluczowe wyzwania dla płatników i podatników podatku u źródła

Pomimo tego, że mechanizm pay and refund obowiązuje już od ponad trzech lat, w obszarze podatku u źródła nadal jest wiele wątpliwości, natury konstrukcyjnej i interpretacyjnej. Dotyczą one m.in. definicji rzeczywistego właściciela, w tym oceny jego właściwej substancji biznesowej, a także dochowywania wymogu należytej staranności przez płatników – czyli konkretnych działań związanych z gromadzeniem dokumentacji oraz weryfikacją informacji, oczekiwanych przez administrację skarbową w celu skorzystania ze zwolnienia lub preferencji. Mimo że opublikowane przez Ministerstwo Finansów projekty objaśnień podatkowych nie są obecnie wiążące, zauważalnie wpływały na praktykę interpretacyjną organów podatkowych i sądów administracyjnych. Proces rozliczeń podatkowych dodatkowo komplikują kwestie praktyczne i techniczne, które wymagają dalszego doprecyzowania i standaryzacji.

Płatnicy w zakresie podatku u źródła borykają się z niejasną definicją należytej staranności. Drugi projekt objaśnień z 2023 r. wskazuje na wymogi, które mogą być postrzegane przez płatników jako trudne do spełnienia lub niejednoznaczne. W tych okolicznościach ważne jest, żeby złapać pewną równowagę, próbując racjonalnie podchodzić do nałożonych obowiązków, z zabezpieczeniem siebie i swojej organizacji przed potencjalnymi sankcjami.

Suma konsekwencji oraz fakt, że temat podatku u źródła od 2022 r. jest „na świeczniku” organów skarbowych, prowadzi do wniosku, że warto ten obszar poddać szczególnej weryfikacji w ramach każdej organizacji wypłacającej należności transgraniczne – mówi Michał Niżnik, Partner w Zespole ds. Podatków Międzynarodowych w KPMG w Polsce.

Nowe zasady opodatkowania WHT wprowadzane były wieloetapowo, a do dziś brak jest obowiązujących objaśnień Ministerstwa Finansów w zakresie stosowania tych przepisów. Tym niemniej obrót gospodarczy od stycznia 2019 r. funkcjonował, organy podatkowe wydawały decyzje oraz interpretacje indywidualne, a sądy administracyjne orzeczenia w sprawach z zakresu podatku u źródła. W konsekwencji na przestrzeni kilku lat powstawały rozbieżne linie interpretacyjne, praktyka administracji niejednokrotnie wychodziła „poza ramy” ustawowe, a projekty objaśnień zamiast wskazówek, dostarczały kolejnych wątpliwości.

Pay and refund – kwestie praktyczne i statystyki

Statystyki Lubelskiego Urzędu Skarbowego wskazują na coroczny spadek liczby wniosków o wydanie opinii w sprawie stosowania preferencji podatkowych. W zeszłym roku płatnicy i podatnicy złożyli łącznie ok. 650 wniosków, podczas gdy w pierwszym roku obowiązywania mechanizmu pay and refund wnioskodawców było praktycznie dwukrotnie więcej.

Wydaje się, że w pierwszym okresie obowiązywania mechanizmu pay and refund Lubelski Urząd Skarbowy nie był gotowy na to wyzwanie. Dopiero obecnie widoczne jest, że urząd pozyskał niezbędne zasoby kadrowe i merytoryczne do obsługi podatku u źródła. Kluczowe jest jednak nadrobienie zaległości, które narastały w poprzednim okresie. W praktyce postępowań związanych z opiniami o stosowaniu preferencji lub zwrotami podatku nadal spotykamy się z wielokrotnym ich przedłużaniem, w efekcie czego zdarza się, że na rozstrzygnięcie trzeba czekać nawet powyżej 12 miesięcy – mówi Sabina Sampławska, Partner w Zespole ds. Podatków Międzynarodowych w KPMG w Polsce.

Negowanie koncepcji „look-through approach” coraz częstsze

W obszarze podatku u źródła, niezależnie od mechanizmu pay and refund występują inne kontrowersyjne kwestie, w tym dotyczące akceptowania i stosowania koncepcji „look through approach”. Umożliwia ona zastosowanie preferencji podatkowej wobec podmiotu będącego dalej w łańcuchu płatności, jeśli jest on rzeczywistym podatnikiem otrzymanej należności i spełnia pozostałe wymagane warunki.

Podejście do tej koncepcji doskonale obrazuje trudności, z jakimi borykają się adresaci przepisów o podatku u źródła oraz brak stabilności prawa i jego wykładni w tym obszarze. Koncepcja ta została bowiem zaakceptowana przez Ministerstwo Finansów w projekcie pierwszych objaśnień podatkowych z 2019 r., co prawdopodobnie wpłynęło na stanowisko organów podatkowych prezentowane w wydawanych później interpretacjach, w których co do zasady również aprobowano tę koncepcję. Stanowisko Ministerstwa Finansów uległo zmianie w projekcie objaśnień podatkowych z 2023 r.

Obszar „look-through approach” pokazuje jak duża jest zmienność prawa podatkowego, nawet w sytuacji, w której brak jest jakichkolwiek działań czysto legislacyjnych. Po latach akceptowania tej koncepcji, nastąpiła tendencja do jej negowania lub „limitowania”. Taki stan rzeczy nie sprzyja stabilizacji obrotu gospodarczego – mówi Sabina Sampławska, Partner w Zespole ds. Podatków Międzynarodowych w KPMG w Polsce.

Więcej informacji w raporcie KPMG pt. „Mechanizm WHT pay and refund. Podsumowanie trzech lat rewolucji podatkowej”: link.

O RAPORCIE:

Raport KPMG pt. „Mechanizm WHT pay and refund. Podsumowanie trzech lat rewolucji podatkowej” kompleksowo adresuje zagadnienia i wyzwania związane ze stosowaniem mechanizmu pay and refund w Polsce. W raporcie szczegółowo omówiono m.in. następujące wyzwania praktyczne: zagadnienie należytej staranności płatnika, funkcjonowanie instrumentów umożliwiających wyłączenie się ze stosowania pay and refund (opinia o stosowaniu preferencji, oświadczenie płatnika WH-OSC), obszar związany z dodatkowymi przesłankami kreowanymi przez organy podatkowe, od których uzależniane jest prawo do zastosowania zwolnienia lub preferencji w WHT, kryterium rzeczywistego właściciela, praktykę stosowania przez organy projektów objaśnień podatkowych oraz podsumowanie procesu konsultacji Ministra Finansów w zakresie grup roboczych. Raport zawiera również analizę wpływu dyrektyw unijnych, tj. Dyrektywy FASTER oraz propozycji Dyrektywy Unshell na system WHT w Polsce, jak również ocenę ekspertów KPMG w zakresie przepisów oraz propozycje kierunków zmian tych przepisów.

Obligacje czy akcje dywidendowe? Inwestorzy szukają atrakcyjnych alternatyw

Każde umocnienie amerykańskiego dolara zwłaszcza teraz nakłada presję zarówno na rynki, jak i waluty gospodarek wschodzących. Jednocześnie obligacje oferują bardzo atrakcyjne rentowności dla skłonnych do minimalizowania ryzyka, a dotyczy to nie tylko USA.

Nadzieje na cięcia stóp za oceanem w 2025 r. niemal całkowicie wyparowały. To między innymi efekt zaskakująco mocnego raportu NFP z amerykańskiego rynku pracy, mocnego wzrostu cen usług w raporcie ISM z USA. Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych oscylują w okolicach 4,6-4.8%.

Inwestorzy boją się, że nieprzerwanie mocne dane z USA (przede wszystkim z rynku pracy), wraz z D.Trumpem proklamującym protekcjonistyczne tendencje i wysokie cła sprawią, że inflacja wzrośnie, a przynajmniej nie spadnie do ani tym bardziej poniżej celu Fed. Zatem Rezerwa Federalna będzie przyparta do muru i z ostatnich kilku przedwyborczych obniżek stóp zostanie już tylko echo.

W skrajnym scenariuszu szansa na podwyżkę stóp – choć wciąż bardzo niska – nie wydaje się już zupełnie abstrakcyjna (a tak widział ją rynek jeszcze kilka miesięcy temu).

Jeśli dodamy do tego słabość gospodarek Europy i Chin oraz tamtejsze rentowności, trudno dziwić się, że kapitał wybiera płacące już prawie 5% amerykańskie 'treasuries’. Rynek wycenia tylko jedną obniżkę stóp w 2025 r., podczas gdy w październiki widział nadzieje, że Fed obniży stopy nawet 6-krotnie. Czy kapitał nadal będzie płynął na rynek obligacji?

– Obligacje amerykańskie są bardzo popularne wśród inwestorów, ale istnieje dla nich kusząca alternatywa, a są nią akcje spółek dywidendowych, bo tutaj mamy atrakcyjny wzrost rentowności, choć pozostaje pytanie kiedy on się zatrzyma – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maksymilian Kuch, analityk rynku akcji w XTB. – Inwestowanie w obligacje może więc stać się jeszcze bardziej atrakcyjne właśnie wtedy, gdy dojdzie do tego.

Możemy dojść do wniosku, że z fazy przegrzania inwestorzy powoli łapią kontakt z nową rzeczywistością, jaka może ich czekać pod przewodnictwem Trumpa. Oczekiwana agresywna polityka celna, jeśli się ziści, prawdopodobnie utrzyma rentowności obligacji amerykańskich na podwyższonych poziomach. Przynajmniej dopóki konsument w Stanach Zjednoczonych nie zdradza jednoznacznych oznak osłabienia.

– Realizacja obietnic D.Trumpa oznaczałaby dość luźną politykę fiskalną i wysokie potrzeby pożyczkowe rządu pomimo rekordowego zadłużenia USA – komentuje ekspert XTB.

Dolar amerykański, by stracić, potrzebowałby inflacji CPI zgodnej, lub poniżej prognoz i niższego odczytu amerykańskiej sprzedaży detalicznej.

Podobną sytuację dotyczącą obligacji mamy też w innych krajach, a przykładem Wielka Brytania, gdzie wśród inwestorów też panuje duża niepewność dotycząca polityki fiskalnej i czy rząd będzie w stanie zadłużać się nadal na wysokim poziomie, bo może będą potrzebne ciecia fiskalne. Zwłaszcza, że każdy wzrost oprocentowania obligacji to duża zmiana w kosztach obsługi długu publicznego.

Atrakcyjne jest też oprocentowanie polskich obligacji, a inwestorzy analizują kiedy RPP zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych. Tym bardziej, że prezes NBP znów wprawił w niepewność rynki finansowe, twierdząc, że być może nie będzie żadnej obniżki w 2025 r.

– Inwestorzy powinni poczekać z decyzjami do marcowych obrad RPP, bo to właśnie wtedy NBP pokaże swoje nowe projekcje odnośnie inflacji i powinno być już jasne w jakim kierunku idą Stany Zjednoczone pod przywództwem D.Trumpa – podsumowuje M.Kuch z XTB.

Interesuje cię kurs euro? Sprawdź, które indeksy warto śledzić

Osoby, które ulokowały swoje oszczędności w euro lub inwestują w fundusze zależne do kondycji europejskich gospodarek bacznie śledzą losy wspólnej waluty. Podpowiadamy, na jakie wskaźniki warto zwracać uwagę i gdzie śledzić kurs EUR.

Gdzie śledzić kurs euro?

Inwestorzy, w zależności od sytuacji na rynku i aktualnej oceny ryzyka, kupują rządowe obligacje, wybierają bankowe depozyty lub np. lokują pieniądze na giełdach. Globalizacja jest tu widoczna w pełnej krasie. Czasem warto po prostu przewalutować środki i ulokować je na drugim końcu świata. Dzieje się tak np. wtedy, gdy różna wysokość stóp procentowych w dwóch krajach wpływa na oprocentowanie depozytów. Bardzo trudno monitorować tak wiele zmiennych. Zwłaszcza w przypadku euro, które jest drugą walutą świata i bierze udział w bardzo wielu transakcjach. Pomocne mogą być w tym przypadku analizy ekspertów. Codzienne komentarze walutowe oraz aktualny kurs euro można śledzić np. tutaj https://internetowykantor.pl/kurs-euro/.

Od czego zależy kurs euro?

Jest wiele czynników, które wpływają na kurs euro. Każde wybory w państwie strefy euro, zwłaszcza jeśli wiążą się z polityczną zmianą kierunku, mogą wpłynąć na wahania notowań. Równie istotne są wskaźniki gospodarcze takie jak dane o inflacji, bilansie w handlu zagranicznym czy zamówieniach w różnych sektorach gospodarki. Bardzo dobrym wyznacznikiem kondycji danej gospodarki jest też zwykle giełda. W przypadku osób, które śledzą kurs EUR/PLN warto monitorować wyniki spółek notowanych na giełdzie we Frankfurcie, Paryżu czy Mediolanie.

Indeksy giełdowe w strefie euro

Choć ostatnio boryka się z wieloma problemami, niemiecka gospodarka uważana jest za lokomotywę napędową strefy euro. Giełda Papierów Wartościowych we Frankfurcie nad Menem, określana skrótem FWX, to najważniejsza giełda w Niemczech. Warto śledzić indeks DAX, który odzwierciedla kondycję 40 największych spółek notowanych na FWX. W przypadku Francji istotna jest Giełda Papierów Wartościowych w Paryżu i indeks CAC 40, który odzwierciedla wyniki największych notowanych na niej spółek. Znajdziemy tam sporo firm technologicznych, energetycznych oraz z branży dóbr luksusowych. Dla strefy euro bardzo istotne są też wyniki włoskiej gospodarki. W tym kraju warto śledzić Giełdę Papierów Wartościowych w Mediolanie z indeksem FTSE MIB, który odzwierciedla wyniki 40 największych spółek.

[Artykuł sponsorowany]

Dostępność dronów a ryzyko nadużyć – czy jesteśmy gotowi na rosnące ryzyko?

Drony, jeszcze niedawno kojarzone głównie z hobbystyczną technologiczną nowinką, dziś stały się nieodzownym elementem wielu sektorów gospodarki. Wykorzystywane są w logistyce, rolnictwie, ratownictwie, a nawet w sztuce filmowej. Ich rola rośnie również w branży militarnej, co stwarza nowe wyzwania, przede wszystkim w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ale drony są mniej więcej tak stare jak samo lotnictwo. Gdy wymyślono lotnisko, zaraz pojawiły się też drony. Na początku XX wieku wyglądały i działały jednak zupełnie inaczej niż to, co dziś sobie wyobrażamy. Jakie zagrożenia niesie rozwój tej technologii i co można zrobić, by im zapobiec?

W ciągu najbliższych lat sektor dronów ma znacząco wpłynąć na rozwój europejskiej gospodarki, generując nowe miejsca pracy i znaczące dochody. Według prognoz Komisji Europejskiej, do 2035 roku w Europie może wygenerować 100 000 miejsc pracy i przynieść dochody na poziomie 10 miliardów euro rocznie. Przyszłość dronów obejmuje różne obszary: transport ładunków i pasażerów czy mobilność miejska. Drony mogą zrewolucjonizować logistykę, a w miastach stać się alternatywą dla tradycyjnych taksówek, umożliwiając szybkie przemieszczanie się z punktu A do punktu B, omijając korki. Jednak masowy transport pasażerski z użyciem dronów może napotkać na przeszkody związane z bezpieczeństwem i zaufaniem publicznym. Pomimo to, rozwój technologii i inwestycje w ten sektor sprawiają, że przyszłość dronów rysuje się bardzo obiecująco.

Drony jako potencjalne narzędzie ataków

W ostatnich latach drony stały się jednym z kluczowych narzędzi na polach walki. Jak pokazują doniesienia medialne z wojny w Ukrainie, codziennie słyszymy o atakach i operacjach z użyciem tych maszyn. Choć to właśnie wojna za naszą wschodnią granicą jest tą, w której bezzałogowe statki powietrzne są używane na masową skalę, drony były już wcześniej wykorzystywane w konfliktach zbrojnych, zwłaszcza w trudnych terenach górskich.

Rozwój technologii dronów nie ogranicza się jednak tylko do zastosowań wojskowych. Te wszechstronne urządzenia, które zmieniają oblicze współczesnych konfliktów, jednocześnie niosą ze sobą nowe zagrożenia. W miarę jak stają się one bardziej zaawansowane i powszechniejsze, rośnie także ryzyko ich wykorzystania przez osoby o złych zamiarach.

Możliwość przejęcia drona przez terrorystę to poważne zagrożenie. Wystarczy włamanie do centrum sterowania, aby zyskać pełną kontrolę nad urządzeniem. Scenariusz ten, choć brzmi jak wątek z filmu sensacyjnego, jest w rzeczywistości alarmująco realny. Użycie dronów przez osoby trzecie może prowadzić do ataków na obiekty cywilne i wojskowe, a nawet destabilizacji całych regionów. W miarę jak drony stają się coraz bardziej zaawansowane, zyskują również na atrakcyjności dla cyberprzestępców. Kluczowym problemem jest tu ich zdalne sterowanie, które opiera się na protokołach komunikacyjnych podatnych na ataki hakerskie. Przejęcie kontroli nad takim urządzeniem może mieć katastrofalne konsekwencje.

Chińskie drony

Na początku ubiegłego roku agencje federalne Stanów Zjednoczonych wydały ostrzeżenie dotyczące używania dronów kupionych w Chinach. Chińskie bezzałogowe statki powietrzne są masowo wykorzystywane na całym świecie, ponieważ Państwo Środka jest jednym z największych producentów tych urządzeń. Problem pojawił się pod koniec 2023 roku, kiedy w Chinach wprowadzono prawo, na podstawie którego dane uzyskane przy użyciu środków technologicznych produkowanych w Chinach, pozyskane poza granicami tego kraju, mogą być przekazane rządowi chińskiemu na jego polecenie.

Oznacza to, że drony chińskiej produkcji mogą zbierać dane i udostępniać je obcemu mocarstwi. Stany Zjednoczone obawiają się, że takie drony wykorzystywane

do mapowania terenu czy innych zadań mogą gromadzić dane dotyczące obiektów strategicznych, co stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. W kontekście szpiegostwa, drony są bardzo przydatnym narzędziem do zbierania i kumulowania danych.

Dostępność

Drony zyskały popularność nie tylko ze względu na swoją funkcjonalność, ale także dzięki łatwej dostępności. Obsługa najprostszych dronów nie wymaga specjalnych kwalifikacji, a dzięki liberalizacji przepisów przez Unię Europejską nawet dzieci mogły z nich korzystać pod pewnymi warunkami. Dodatkowo, koszt dronów jest stosunkowo niski, a zdobycie certyfikatów uprawniających do latania nimi nie jest zbyt trudne.

Luka w systemie zabezpieczeń

Drony, podobnie jak inne statki powietrzne, mogą stać się celem ataków. Jeśli drony są wykorzystywane do przewożenia paczek, materiałów medycznych czy w operacjach ratunkowych, mogą stać się pokusą dla przestępców, którzy zechcą je zniszczyć lub przejąć. Choć takie incydenty są rzadkie, to ich konsekwencje mogą być poważne, zwłaszcza gdy atak dotyczy sprzętu medycznego lub ważnych operacji ratunkowych. W przyszłości, wraz z rosnącą popularnością dronów, mogą one stawać się celem dla ataków terrorystycznych, co podnosi potrzebę wdrażania zabezpieczeń i środków ochronnych.

Eksperci wskazują, że większość komercyjnych dronów nie jest projektowana z myślą o zaawansowanych mechanizmach ochronnych. Większość producentów skupia się na funkcjonalnościach, takich jak zasięg czy jakość kamer, zaniedbując kwestię cyberbezpieczeństwa. To sprawia, że systemy kontroli tych urządzeń mogą być podatne na ataki „z dnia zero”, czyli takie, na które jeszcze nie opracowano żadnych łatek zabezpieczających. Na szczególną uwagę zasługuje problem tzw. spoofingu, czyli fałszowania sygnałów GPS. Przeprogramowanie drona nawigacyjnego może doprowadzić do jego wykorzystania w celach niezgodnych z przeznaczeniem, na przykład w przemycie narkotyków czy szpiegostwie przemysłowym.

Jak bronić się przed zagrożeniami?

Żeby przeciwdziałać potencjalnym zagrożeniom, niezbędne są wspólne działania branży technologicznej, rządów oraz instytucji międzynarodowych. Kilka kluczowych kroków obejmuje:

  1. Wdrażanie standardów bezpieczeństwa – tworzenie regulacji, które wymuszą na producentach wprowadzanie odpowiednich zabezpieczeń w urządzeniach.
  2. Rozwój technologii antypirackich – opracowanie systemów przeciwdziałania atakom, takich jak detektory spoofingu GPS czy oprogramowanie zabezpieczające przed zdalnym przejęciem kontroli.
  3. Edukacja użytkowników – świadomość zagrożeń wśród operatorów dronów oraz szkolenia z zakresu ich bezpiecznego użytkowania.

Drony przyszłości: szansa czy ryzyko?

Przepisy dotyczące dronów rozwijają się szybko, ale różnią się w zależności od regionu. Unia Europejska wprowadziła harmonizację przepisów, co pozwala użytkownikom dronów na swobodne latanie w różnych krajach członkowskich. W Stanach Zjednoczonych przepisy są bardziej fragmentaryczne i różnią się w zależności od stanu. Jednak zarówno w UE, jak i w USA, regulacje są stale aktualizowane, aby nadążać za szybkim rozwojem technologii. W innych częściach świata bywa różnie. Dla przykładu, w Egipcie mamy niemal całkowity zakaz używania dronów cywilnych, jedynie osoby, które uzyskały pozwolenie od Ministerstwa Obrony, mogą je legalnie wykorzystywać.

Autorem artykułu jest dr Mateusz Osiecki, Adiunkt w Katedrze Prawa Lotniczego Uczelni Łazarskiego. 

Działy wsparcia IT w 2024 roku: od service desk po CTO – analiza wynagrodzeń i trendów

Działy wsparcia IT w polskich firmach znajdują się w fazie intensywnych przemian. Zmieniające się zapotrzebowanie na specjalistów i różnice w proponowanych wynagrodzeniach odzwierciedlają dynamiczny rozwój sektora technologicznego. Coraz więcej organizacji stawia na zaawansowane wsparcie techniczne, które jest kluczowe dla stabilności ich działań oraz ochrony przed rosnącymi zagrożeniami cyfrowymi. Dane z raportu Grafton Recruitment za 2024 rok jasno pokazują, jak zmienia się sytuacja w tej branży oraz jakie stanowiska zyskują na znaczeniu.

Zapotrzebowanie na strategiczne roleZapotrzebowanie na pracownikow. Działy IT. Raport Grafton

Miniony rok przyniósł spadek zapotrzebowania na pracowników w działach wsparcia IT w porównaniu z innymi działami. Wskaźnik zatrudnienia w trzecim kwartale 2024 roku wyniósł 0,72, podczas gdy średnia rynkowa dla wszystkich stanowisk osiągnęła poziom 1,04. Taki wynik wskazuje na mniejszą presję rekrutacyjną w podstawowych rolach wsparcia technicznego. Jednocześnie rośnie znaczenie stanowisk wysoko wyspecjalizowanych, na które popyt utrzymuje się na stabilnym poziomie.

Organizacje coraz częściej poszukują ekspertów, którzy potrafią sprostać wyzwaniom związanym z ochroną danych oraz zarządzaniem skomplikowanymi systemami IT. Cybersecurity consultant i technical support engineer 3rd line to przykłady stanowisk, które odgrywają kluczową rolę w zapewnianiu bezpieczeństwa cyfrowego oraz ciągłości działania przedsiębiorstw.

– Zmniejszone zapotrzebowanie na podstawowe role w IT nie oznacza, że obszar wsparcia technicznego traci na znaczeniu. Wręcz przeciwnie – firmy koncentrują się na bardziej zaawansowanych stanowiskach, które gwarantują bezpieczeństwo oraz stabilność operacyjną. Eksperci od cyberbezpieczeństwa czy wsparcia 3. linii są dziś nieodzowni w niemal każdej dużej organizacji – mówi Karol Boczkowski, IT Contracting Delivery Manager w Grafton Recruitment.

Oferowane zarobki w dziale wsparcia ITWynagrodzenia. Działy IT Raport Grafton Recruitment

Oferowane wynagrodzenia w działach wsparcia IT różnią się w zależności od lokalizacji, specjalizacji i poziomu odpowiedzialności. Service desk specialist, odpowiedzialny za podstawowe wsparcie użytkowników, może liczyć na propozycje wynagrodzeń od 5 500 zł brutto w Katowicach i Krakowie do 9 000 zł w Warszawie. Różnice te wynikają z lokalnych warunków rynkowych. Stolica oferuje wyższe stawki, aby przyciągnąć kandydatów na rynek o dużej konkurencji.

Bardziej zaawansowane role, takie jak technical support engineer 3rd line, wymagają dużo szerszych kompetencji, co znajduje odzwierciedlenie w wynagrodzeniach. Oferowane stawki dla tego stanowiska mieszczą się w przedziale od 8 500 zł w Trójmieście do 21 000 zł w Warszawie, gdzie znaczenie tej roli dla stabilności operacyjnej organizacji jest szczególnie doceniane.

Firmy poszukujące pracowników na stanowiska specjalistyczne, takie jak SAP consultant, oferują wynagrodzenia od 13 000 zł w Łodzi do 28 000 zł w Warszawie, wysokie stawki to pokłosie unikalnych kompetencji trudno dostępnych na rynku pracy. Na podobnie wysokie oferty mogą liczyć osoby ubiegające się o stanowisko cybersecurity consultant, proponowane im stawki wahają się od 14 000 zł w Łodzi do 28 000 zł w stolicy.

Na najwyższe oferowane wynagrodzenie może liczyć chief technology officer (CTO), który może zarobić od 22 000 zł w Krakowie i Wrocławiu do 50 000 zł brutto w Warszawie, gdzie znaczenie strategiczne tej roli jest największe.

Dynamika wynagrodzeń

Rok 2024 przyniósł zauważalne zmiany w oferowanych wynagrodzeniach w działach wsparcia IT, szczególnie na stanowiskach wymagających zaawansowanych kompetencji technicznych. Największe wzrosty dotyczyły propozycji wynagrodzeń dla cybersecurity consultant (+16%), co potwierdza rosnące znaczenie cyberbezpieczeństwa w strategiach firm. Znaczące podwyżki w ofertach odnotowano również dla technical support engineer 3rd line (+10,6%) i technical support manager (+9,4%). Obie te role wymagają nie tylko wysokiego poziomu wiedzy technicznej, ale również umiejętności zarządzania i rozwiązywania skomplikowanych problemów technologicznych.

Bardziej umiarkowane zmiany objęły oferty na stanowiska takie jak chief technology officer (CTO) (+6,4%) oraz network engineer (+3%). Proponowane wynagrodzenia dla system administrator nie uległy zmianie, co może wynikać z większej dostępności kandydatów w tym obszarze oraz mniejszej presji rekrutacyjnej.

Rosnące oferty wynagrodzenia na specjalistycznych stanowiskach w działach wsparcia IT to dowód na to, że organizacje doceniają kluczową rolę tych ekspertów. W szczególności stanowiska związane z cyberbezpieczeństwem i zaawansowanym wsparciem technicznym stają się priorytetowe. Firmy inwestują w te role, ponieważ od ich kompetencji zależy zarówno bezpieczeństwo, jak i stabilność operacyjna całej organizacji – komentuje Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

O raporcie

Raport Grafton Recruitment został opracowany w oparciu o szerokie spektrum danych rynkowych i analizy własne. Dane dotyczą wynagrodzeń za 2024 rok oraz prognoz na początek 2025 roku, a zostały zebrane na podstawie rzeczywistych ofert przedstawionych kandydatom przez klientów Grafton Recruitment oraz wynagrodzeń uczestników procesów rekrutacyjnych. Analiza objęła 499 791 unikalnych ogłoszeń o pracę, które zostały zdeduplikowane w celu zwiększenia dokładności. Dodatkowo, wykorzystano dane z jednego z największych portali z ogłoszeniami w Polsce, obejmujące lata 2019–2024. Raport jest wynikiem kompleksowego badania, które pozwala na dokładne odwzorowanie rzeczywistej sytuacji na rynku pracy​.

Integracja technologiczna a transformacja organizacji – jak połączyć cele biznesowe z adaptacją cyfrową?

Transformacja cyfrowa nie jest już jedynie opcją – to konieczny, strategiczny krok ku rozwojowi organizacji. Kluczem do sukcesu jest jednak umiejętne połączenie narzędzi technologicznych z celami biznesowymi. Jak znaleźć balans między nowoczesnymi rozwiązaniami, a rzeczywistymi potrzebami firmy oraz jak nadążyć za tempem innowacji lub też je kształtować?

Dobór narzędzi do potrzeb

W obliczu dynamicznie zmieniającego się środowiska biznesowego organizacje coraz częściej stają przed wyzwaniem skutecznej integracji technologii z codziennym funkcjonowaniem. Nowoczesne narzędzia, takie jak sztuczna inteligencja, analityka danych czy chmura obliczeniowa, mają nie tylko usprawniać operacje, ale przede wszystkim wspierać realizację konkretnych celów biznesowych. Wyzwaniem pozostaje bieżąca aktualizacja technologii – przykładowo, badania pokazują, że 82% członków zarządu firm produkcyjnych nie nadąża za szybkim tempem rozwoju technologicznego1.

· Technologia sama w sobie nie powinna być traktowana jako cel. Prawdziwa wartość transformacji cyfrowej leży w tym, jak efektywnie odpowiada na potrzeby organizacji oraz jej klientów. Wymaga to przemyślanej strategii. Jednym z częstych błędów jest koncentrowanie się na narzędziach zamiast na ich przeznaczeniu. Transformacja cyfrowa powinna wynikać z dogłębnej analizy celów biznesowych organizacji – czy chodzi przykładowo o usprawnienie procesów wewnętrznych, zwiększenie satysfakcji klientów czy może redukcję kosztów. Firmy, które mają świadomość tej zależności, szybciej przekształcają technologię w realną wartość biznesową – komentuje Monika Klecz, Dyrektor do spraw transformacji Centrów Usług Wspólnych w Capgemini Polska.

Pracownicy jako podstawa transformacji

Kolejnym filarem skutecznej transformacji są ludzie. Bez wsparcia osób pracujących w danej firmie, ich otwartości na zmiany i zaangażowania, nawet najlepsze rozwiązania mogą okazać się nieefektywne. To dlatego organizacje, które stawiają na edukację i przygotowanie zespołów do nowych realiów, osiągają największe sukcesy. Liderzy odgrywają tu kluczową rolę, ponieważ to oni nadają ton całemu procesowi, dbając o to, by zmiana była transparentna, a jej cel – zrozumiały.

· Dynamika innowacji sprawiła, że zmiana stała się nowym, ważnym zasobem, który wymaga odpowiedniego zarządzania. Nawet w zespołach zajmujących się finansami ważne jest, aby na bieżąco szkolić i rozwijać pracowników i pracownice w zakresie możliwości nowych technologii, wspierających procesy i decyzje finansowe. Obecnie przodującymi technologiami są sztuczna inteligencja czy cloud computing, ale w 2025 czy 2026 roku na ustach wszystkich może znaleźć się coś zupełnie nowego, coś co obecnie jest bardzo niszowe lub nie zostało jeszcze wymyślone. O przewadze konkurencyjnej decydują specjaliści i specjalistki, którzy żywo interesują się nowościami w swoim obszarze oraz osoby na stanowiskach liderskich, które potrafią przekazywać oraz wdrażać nową wiedzę – ocenia Monika Klecz.

Decyzje w oparciu o dane

W nowoczesnych organizacjach, podstawą do podejmowania decyzji są wnioski płynące z analiz danych. Pozwalają one na optymalizację procesów i precyzyjne reagowanie na potrzeby rynku. Według raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w 2023 roku jedynie 12% polskich firm korzystało z Big Data, a 38% z chmury obliczeniowej2. To zdecydowanie za mało, aby mogły one w znaczący sposób zaistnieć na rynkach światowych i konkurować z globalnymi firmami.

· Bez wdrożenia zarządzania opartego na analizie danych trudno będzie osiągnąć wyższy poziom wydajności czy dochodów. Trafne zdiagnozowanie najważniejszych celów danej organizacji zależy z jednej strony od jakości zgromadzonych danych, a z drugiej od ich szybkiej i trafnej interpretacji. Bezpośrednie powiązanie procesów decyzyjnych z wnioskami na podstawie analizy danych pozwoli na poprawienie zarządzania firmą i szybszą reakcję na zmiany rynkowe – komentuje Monika Klecz.

Odwaga i zaufanie do technologii

Największymi sukcesami biznesowymi mogą pochwalić się firmy, których szefowie cechowali się wizjonerstwem i odwagą w decyzjach. Jednak decyzje, nawet odważne, muszą być oparte o dane. Tych obecnie nie brakuje, ale powodzenie w transformacji firmy, będzie zależeć między innymi od ich właściwego wykorzystania w procesach i decyzjach.

1: Źródło: https://www.zebra.com/gb/en/cpn/in-pursuit-of-excellence.html

2: Źródło: https://www.uke.gov.pl/download/gfx/uke/pl/defaultaktualnosci/36/520/5/badanie_konsumenckie-klienci_instytucjonalni.pdf

R1 od DeepSeek: przełomowy model AI oparty na starszych chipach Nvidia

Chiński startup DeepSeek wywołał niemałe poruszenie na rynku technologicznym, prezentując swój przełomowy model AI – R1. Kluczowym elementem tego sukcesu jest wykorzystanie starszych chipów Nvidia, które nie podlegają amerykańskim ograniczeniom eksportowym. Model, którego opracowanie kosztowało mniej niż 6 mln USD i jest tańszy w eksploatacji o 95%, niemal dorównuje pod względem innowacyjności systemom czołowych graczy, takich jak OpenAI. W efekcie tego przełomu akcje Nvidii zanotowały spadek o 16,9%, co oznacza największy jednodniowy ubytek wartości rynkowej w historii firmy – niemal 600 mld USD.

Historia DeepSeek doskonale wpisuje się w tzw. „dylemat innowatora” opisany przez Claytona Christensena. Mniejsze firmy, oferując „wystarczająco dobre” i bardziej ekonomiczne rozwiązania, mogą szybko stać się poważnym zagrożeniem dla dominujących graczy. DeepSeek, dzięki zaawansowanemu oprogramowaniu i sprytnemu wykorzystaniu starszych technologii, podważyło zasadność miliardowych inwestycji w najnowsze centra danych. Choć nie brakuje sceptyków twierdzących, że rzeczywiste koszty projektu mogły być wyższe niż deklarowane, trudno ignorować potencjał startupu.

Za sukcesem DeepSeek stoi Liang Wenfeng, współzałożyciel funduszu hedgingowego High-Flyer Quant oraz laboratorium AI DeepSeek. High-Flyer zarządza aktywami wartymi 8 mld USD, będąc jednym z największych funduszy „quant” w Chinach. Liang, absolwent Zhejiang University, swoją wiedzę z zakresu elektroniki i wizji komputerowej skutecznie przeniósł na grunt finansów, rozwijając fundusz oparty na analizach ilościowych. Podobnie jak w AI, również w zarządzaniu aktywami kluczowe znaczenie mają zaawansowane algorytmy i przetwarzanie ogromnych ilości danych.

Sukces DeepSeek, przypieczętowany tym, że aplikacja R1 stała się po premierze 20 stycznia najczęściej pobieraną w sklepie Apple, wzbudził niepokój wśród zachodnich gigantów technologicznych. Firmy te dotychczas inwestowały miliardy dolarów w rozwój ekosystemów AI opartych na najnowszych i niezwykle kosztownych rozwiązaniach sprzętowych. Tymczasem DeepSeek udowodniło, że przy użyciu starszych komponentów można osiągnąć wyniki porównywalne z globalnymi liderami. Otwarty kod źródłowy R1 dodatkowo zwiększył zainteresowanie modelem, umożliwiając innym firmom analizę jego innowacyjnych rozwiązań.

Mimo sukcesu startupu pojawiają się obawy dotyczące bezpieczeństwa i ryzyka geopolitycznego, co może ograniczyć ekspansję technologii DeepSeek na Zachodzie. Jednak nawet amerykańskie koncerny, w tym Nvidia, prawdopodobnie analizują nowe rozwiązania, by wdrożyć je u siebie lub je ulepszyć.

Przypadek DeepSeek i spadek wartości Nvidii pokazują, że rynek AI jest dynamiczny i nieustannie ewoluuje, a dominacja jednego gracza nigdy nie jest pewna. Startup ten zmusza inwestorów i korporacje do ponownego przemyślenia strategii wydatków na rozwój technologii AI, stanowiąc jednocześnie dowód, że nawet ograniczone środki i starsze technologie mogą prowadzić do stworzenia modeli konkurencyjnych wobec najlepszych. To jednoznacznie potwierdza aktualność „dylematu innowatora” i siłę startupów jako motoru zmian w branży.

Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

POLSA i samorząd woj. Lubuskiego podpisały porozumienie o współpracy w zakresie rozwoju technologii satelitarnych

27 stycznia 2025 r. w Zielonej Górze prezes POLSA Grzegorza Wrochna oraz Marszałek Województwa Lubuskiego Marcin Jabłoński podpisali porozumienie o współpracy mającej na celu rozwój technologii kosmicznych w oparciu o zielonogórski Park Technologii Kosmicznych. Wspólnie realizowane projekty dotyczyć będą danych satelitarnych, telekomunikacji i nawigacji.

Polska Agencja Kosmiczna rozpoczęła tworzenie Zakładu Rozwoju Technologii Kosmicznych w Zielonej Górze. We współpracy z zielonogórskim Parkiem Technologii Kosmicznych prowadzone tu będą projekty, których celem będzie zaspokajanie podstawowych potrzeb państwa i obywateli dotyczących danych satelitarnych, nawigacji i telekomunikacji. Technologie te są przydatne zarówno dla normalnego funkcjonowania administracji i gospodarki, jak i w sytuacjach kryzysowych. Lubuskie jest krajowym liderem w testowaniu i wykorzystaniu nowych rozwiązań w zakresie zarządzania kryzysowego, także we współpracy transgranicznej.

Polska rozpoczęła budowę konstelacji satelitarnych Camila i Mikroglob przeznaczonych do fotografowania obszaru Polski. Nie wystarczy jednak skonstruować satelity i umieścić je na orbicie. Należy także zapewnić niezawodne sterowanie nimi, odbiór danych, a także przetwarzanie tych danych w informacje potrzebne rolnikom, leśnikom, administracji czy różnym służbom. Temu właśnie poświęcone będą projekty realizowane w Zielonej Górze.

Część z nich realizowana będzie w ramach programów Europejskiej Agencji Kosmicznej, w szczególności w ramach programu „Civil Security from Space” (Kosmos dla Bezpieczeństwa Ludności).

– Infrastruktura do obserwacji i łączności satelitarnej stanowi kluczowy element wzmacniania suwerenności państwa, a także zapewnienia bezpieczeństwa dla strategicznych danych. Realizuje również założenia określone w Polskiej Strategii Kosmicznej zwiększając polski potencjał w kwestii bezpieczeństwa i współpracy międzynarodowej – powiedział prezes POLSA Grzegorz Wrochna.

Samorząd i POLSA w ramach porozumienia deklarują także współpracę w propagowaniu technologii kosmicznych, aby ukierunkować młodzież na rozwój swoich kompetencji w kierunku tej niezwykle dynamicznej i przyszłościowej gałęzi gospodarki.

Podejmujemy kolejne działania, które nadają bardzo głęboki sens wielkiemu przedsięwzięciu, jakim zajęło się Województwo Lubuskie, podejmując wiele lat temu decyzję o tym, by powstał u nas Park Technologii Kosmicznych. Można nawet dodać, że zaczyna się materializować przysłowie „per aspera ad astra” – przez ciernie do gwiazd, bo to był trudny projekt realizowany w trakcie pandemii i kryzysu wywołanego wojną. Było mnóstwo problemów, żeby szczęśliwie zrealizować ten projekt, ale na szczęście przetrwaliśmy. Udało nam się do końca go rozliczyć. Dzisiaj coraz więcej faktów potwierdza to, jak wielkie miało to znaczenie. Nawet prorocze wyobrażenia, do czego ten park może służyć, zaczynają się urzeczywistniać – stwierdził marszałek województwa lubuskiego Marcin Jabłoński. – Dzisiaj podpisujemy porozumienie z bardzo ważną agencją międzynarodową, które pozwoli nam podejmować kolejne kroki i realizować różnego rodzaju zapowiedzi, jakie przedstawialiśmy, powołując do życia Park Technologii Kosmicznych. Pojawiają się nowe możliwości – dodał marszałek.

Mamy wszystkie elementy potrzebne do tego żeby być istotnym ośrodkiem w Polsce, może później nawet w Europie: miejsce do budowy i testowania satelitów, ale też laboratorium geoinformatyczne, część związaną z obsługą nawigacji satelitarnej i teraz dzięki inicjatywie Polskiej Agencji Kosmicznej mamy też część telekomunikacyjną. Da nam to szansę, żeby rozwinąć – po pierwsze – kompetencje w tej dziedzinie, a po drugie – wykształcić kadry wspólnie z uniwersytetem. Uniwersytet będzie szkolił od strony bardziej teoretycznej, a my od strony praktycznej. Chcemy mieć taki kompleks: z jednej strony – nauka, z drugiej – przemysł i my jako zwornik, dzięki któremu te wszystkie elementy się zespalają – mówił prof. Marek Banaszkiewicz, prezes Zarządu Parku Technologii Kosmicznych w Zielonej Górze-Nowym Kisielinie.

Rynek faktoringu w Polsce wzrósł o 4,7% w 2024 roku – obroty na poziomie 471 mld zł

Rynek faktoringu w Polsce zanotował w 2024 r. wzrost obrotów o 4,7 proc. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów skupiły w tym okresie wierzytelności na łączną kwotę 471 mld zł. Rok wcześniej ich wartość sięgała 450 mld zł. Członkowie PZF udzielili finansowania 27 tys. przedsiębiorstw (o 3 proc. więcej niż rok wcześniej), które przedstawiły do wykupu 28,7 mln faktur (o 7,3 proc. więcej niż przed rokiem).rynek faktoringu w polsce 2024

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Należą do niego 4 banki komercyjne, 20 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, a także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Rynek faktoringu w 2024 r. powrócił na drogę wzrostu obrotów. Sam czwarty kwartał okazał się pod tym względem lepszy aż o 9,1 proc. w porównaniu z ostatnimi trzema miesiącami roku 2023 r. Dało to wzrost rynku w całym 2024 roku o 4,7 proc. Ujemną dynamikę obrotów odnotowaliśmy jedyniee w I kwartale. Następne kwartały były już dodatnie, a w każdym kolejnym odnotowywaliśmy coraz szybszy rozwój (w samym II kwartale o 4 proc., a w III 7 proc.). Udało się to osiągnąć pomimo niekorzystnych zjawisk w otoczeniu makroekonomicznym. Nadal bowiem utrzymują się wysokie koszty pracy i wysokie koszty finansowe, a przy tym niepokojąco rośnie liczba niewypłacalności firm. Także w otoczeniu międzynarodowym obserwujemy dużą niepewność. Wciąż trwa wyniszczająca wojna na Ukrainie. Jesteśmy świadkami pierwszych decyzji nowego prezydenta USA, Donalda Trupma i jego gabinetu. Niestabilna sytuacje panuje na Biskim Wschodzie. Pomimo tych wszystkich uwarunkowań nasza branża radzi sobie dobrze. To dowodzi, że faktoring sprawdza się w różnorodnych warunkach ekonomicznych i geopolitycznych. Przedsiębiorcy są tego świadomi i sięgają po tę formę finansowania zarówno w czasie ożywienia, jak i spowolnienia gospodarczego. – mówi Konrad Klimek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 27,1 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 28,7 mln faktur o łącznej wartości 471 mld zł.

– Na rynku faktoringowym obserwujemy szereg pozytywnych zjawisk. Przede wszystkim, oprócz obrotów, rośnie także liczba klientów korzystających z finansowania, a także liczba przekazywanych faktur. Gdyby nie ich malejąca średnia wartość, nasz sektor rósłby jeszcze szybciej. Tym niemniej wszechstronność i elastyczność oferty firm faktoringowych sprawia, że popyt na nią od lat się zwiększa. Dopasowujemy produkty do zmieniających się potrzeb i oczekiwań przedsiębiorców. Sprawnie neutralizujemy ryzyko, dopasowując limity finansowania i poziomy zaliczek.

Najbardziej pilnym wyzwaniem dla naszego sektora jest natomiast zachęcenie przedsiębiorców do szerszego wykorzystywania faktoringu pełnego. Oferta ta stanowi dla podmiotów gospodarczych ważne dopełnienie finansowania, dzięki zabezpieczaniu transakcji w formie ubezpieczenia należności. Zapewnia ono klientom ochronę na wypadek braku zapłaty za dostarczony towar lub wykonaną usługę. W warunkach rosnącej liczby niewypłacalności firm w Polsce ma to kluczowe znaczenie dla ich bezpieczeństwa finansowego – mówi Konrad Klimek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Polski Związek Faktorów wraz ze Związkiem Banków Polskich rozpoczął prace nad uszczelnieniem przepływu danych związanych z procesem finansowania przedsiębiorstw. W tym celu branże faktoringu i bankowości budują System Wymiany Informacji Firm Faktoringowych. Umożliwi on wymianę danych na temat transakcji budzących wątpliwości, dzięki czemu znacząco ograniczone zostaną zagrożenia wynikające z aktywności cyberprzestępców. Wspólny system pozytywnie wpłynie także na ryzyko kredytowe, jak i operacyjne. Intencją PZF jest, aby z platformy SWIFF korzystali wszyscy zrzeszeni w nim faktorzy.

59% polskich firm zmaga się z niedoborem talentów – inżynieria i logistyka na czele listy braków

59% organizacji w Polsce ma trudności w zrekrutowaniu pracowników o pożądanych kompetencjach. Choć wynik nadal jest wysoki, to spadł o 7 punktów procentowych względem zeszłorocznego badania (66%), jest także mniejszy od średniej globalnej wynoszącej 74%. Wśród kandydatów znad Wisły najtrudniej o umiejętności z obszaru inżynierii oraz logistyki i operacji – takie dane płyną z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów 2025”.

Organizacje w Polsce wskazują na największą trudność w zrekrutowaniu odpowiednich kandydatów z kompetencjami w obszarze inżynierii (24%), logistyki i operacji (24%), obsługi klienta (21%), produkcji (19%), a także HR (18%). Top 5 pożądanych wśród potencjalnych pracowników umiejętności zmieniło się nieco w porównaniu do ubiegłego roku. Wówczas firmy znad Wisły mówiły o niedoborze talentów z odpowiednią znajomością IT & analizy danych (23%), umiejętnościami technicznymi (22%), a następnie tymi z zakresu logistyki & operacji (19%), sprzedaży & marketingu (19%), a także obsługi klienta (18%).

– Według publikacji, 59% firm zlokalizowanych w naszym kraju wskazuje na niedobór odpowiednio wykwalifikowanych rąk do pracy. Wynik ten od kilku lat sukcesywnie spada, w ujęciu rocznym jest niższy o 7 punktów procentowych. Jest to dowodem między innymi na to, że polskie talenty są coraz lepiej wykwalifikowane, a organizacje dopasowują ich ścieżki rozwoju do aktualnej sytuacji na rynku pracy – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce. – Zmianie uległy także najbardziej pożądane u potencjalnych pracowników umiejętności. Aktualnie nie są to już kompetencje IT, ale te z obszaru inżynierii, logistyki i operacji, a także obsługi klienta, co pokazuje zmiany, jakie przechodzą firmy znad Wisły – podkreśla.

Zdaniem Luizy Luranc-Jaworek, dyrektor sprzedaży oraz ekspertki rynku pracy z ramienia Manpower, niedobór kandydatów z kompetencjami inżynieryjnymi jest efektem między innymi rozwoju przemysłowego i technologicznego, a także wieloma nowymi pojawiającymi się w Polsce inwestycjami. – Kolejnym obszarem, w którym pracodawcy mówią o dużym niedoborze kandydatów pasujących profilem do organizacji są role związane z transportem i logistyką. W ostatnich latach Polska wyrosła na europejskiego lidera w obszarze logistyki, pojawiające się nowe inwestycje generują stale rosnące zapotrzebowanie na pracowników. Zwłaszcza podczas pików sezonowych – dodaje ekspertka.

Analizując globalny niedobór talentów można zauważyć, że pracodawcy wskazują wśród kandydatów na największą lukę kompetencji IT i analizy danych (26%), inżynierii (22%). Trudno także o osoby z odpowiednimi umiejętnościami z zakresu sprzedaży i marketingu (21%).

Transport, logistyka & motoryzacja branżą z największą luką kompetencyjną wśród talentów

Branżą, w której pracodawcy mówią o największych wyzwaniach rekrutacyjnych jest transport, logistyka i motoryzacja, w której to aż 70% organizacji deklaruje problem ze znalezieniem odpowiednich rąk do pracy. Wysoki deficyt kandydatów o pożądanym profilu odczuwają również firmy działające w obszarze nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej (67%), przemysłu i surowców (62%) oraz energetyki i usług komunalnych (59%). O nieco mniejszych wyzwaniach w rekrutacji pracowników mówią firmy sektora dóbr i usług konsumpcyjnych (57%). Na identycznym poziomie z niedoborem talentów zmagają się pracodawcy z IT (55%) oraz finansów i nieruchomości (55%). Spośród 8 analizowanych sektorów, najmniejsze wyzwania ze znalezieniem pracowników o pożądanych kompetencjach deklarują organizacje działające w obszarze usług komunikacyjnych (29%).

Duże firmy z najmniejszymi wyzwaniami rekrutacyjnymi

Raport ManpowerGroup uwzględnia podział na sześć wielkości organizacji. Dane wskazują, że na największe wyzwania w rekrutacji kandydatów o pożądanym profilu wskazują średnie organizacje (67%) zatrudniające od 50 do 249 pracowników oraz korporacje mające w swoich strukturach powyżej 5 000 osób (63%). Na niedobór talentów na podobnym poziomie wskazują także pracodawcy z zespołami liczącymi 250-999 (60%), a także 1000-4999 (58%) pracowników. Nieco mniejsze problemy rekrutacyjne deklarują natomiast małe firmy (55%) z zespołem na poziomie 10-49 osób, a także najmniejsze przedsiębiorstwa zatrudniające do 10 osób (52%).

Katarzyna Pączkowska, dyrektor zatrudniania stałego w Manpower wskazuje, że utrzymujący się przez lata wysoki niedobór talentów spowodował konieczność przygotowania kompleksowych strategii pozyskiwania pracowników. – Składają się na nie między innymi budowanie marki pracodawcy pierwszego wyboru, programy aktywizujące dodatkowe grupy zawodowe jak na przykład kobiety po urlopach rodzicielskich, studentów i absolwentów, czy reprezentantów pokolenia silversów. Ponadto działania polskich pracodawców są nakierowane na rozwój talentów oraz dostosowanie pakietów szkoleń czy kursów do budowania zespołów przyszłości. Należy przyznać, że nieustająco postępująca automatyzacja oraz cyfryzacja zmniejszyły zapotrzebowanie na niektóre grupy zawodowe. Wszystko to jednak sprawiło, że naturalnie pojawiły się zupełnie nowe kompetencje poszukiwane wśród potencjalnych pracowników, związane z rozwojem technologii – podsumowuje ekspertka.

Niedobór talentów na świecie

Dane pokazują, że z niedoborem talentów borykają się firmy na całym świecie. Choć problem ze zrekrutowaniem odpowiednich talentów jest mniejszy o 1 punkt procentowy niż rok temu, jednak wciąż globalnie sygnalizuje go 74% firm. Biorąc pod uwagę poziom trudności w zrekrutowaniu odpowiednich pracowników wśród sąsiadujących z nami krajów, to najwyższy poziom niedoboru deklarują firmy zlokalizowane w Niemczech (86%), nieco mniejsze wyzwanie zauważają organizacje ze Słowacji (68%) oraz Czech (66%).

Polski eksport do Ukrainy wzrósł o ponad 80% w ciągu trzech lat

Rosyjska inwazja na Ukrainę znacząco zmieniła relacje handlowe między Polską a Ukrainą, przekształcając Ukrainę w jednego z najważniejszych partnerów handlowych Polski. Polski eksport na Ukrainę w latach 2021–2023 wzrósł o ponad 80%, osiągając w 2023 r. wartość 11,4 mld EUR, co stanowiło wyraźny skok w porównaniu z 6,3 mld EUR w 2021 r. Co więcej, tendencja wzrostowa utrzymała się także w 2024 r., mimo ogólnego spadku eksportu Polski na inne rynki. W pierwszych trzech kwartałach 2024 r. polski eksport na Ukrainę wyniósł już 9,4 mld EUR, co potwierdza dalsze zacieśnianie więzi gospodarczych między oboma krajami.

Ukraina, zajmująca obecnie siódmą pozycję wśród rynków eksportowych Polski, odpowiadała w 2024 r. za 3,6% polskiego eksportu, podczas gdy w 2021 r. udział ten wynosił 2,1%. Dynamiczny wzrost wartości eksportu wiąże się w dużej mierze z dostawami produktów niezbędnych Ukrainie w czasie trwającej wojny. Do najważniejszych kategorii eksportowych należą paliwa mineralne i produkty ropopochodne, pojazdy i ich części, broń i amunicja, maszyny i urządzenia mechaniczne oraz sprzęt elektryczny. Jednak nawet bez uwzględnienia produktów związanych bezpośrednio z konfliktem, eksport do Ukrainy pozostaje o około 30% wyższy niż przed rosyjską inwazją, co wskazuje na trwałe zwiększenie znaczenia Ukrainy jako partnera handlowego Polski.

Mimo skokowego wzrostu eksportu, import z Ukrainy pozostaje stabilny, oscylując wokół poziomu sprzed 2021 r. W latach 2021–2023 import ten wyniósł odpowiednio 4,2 mld EUR, 6 mld EUR i ponownie 4,2 mld EUR, z wyraźnym spadkiem w 2023 r. W pierwszych trzech kwartałach 2024 r. wartość importu z Ukrainy osiągnęła 3,3 mld EUR. W rezultacie Polska utrzymuje znaczną nadwyżkę handlową w relacjach z Ukrainą, która po trzecim kwartale 2024 r. wyniosła 5,7 mld EUR, przewyższając wartość importu (3,6 mld EUR).

Wzrost handlu z Ukrainą to także szansa na dalszy rozwój, zwłaszcza w kontekście możliwej integracji Ukrainy z Unią Europejską. Dostosowanie infrastruktury transportowej oraz wzmocnienie połączeń przez Ukrainę z Azją mogą stać się kluczowymi elementami w strategii dalszego zwiększania wymiany handlowej. Jak zauważa Paweł Śliwowski, pełniący obowiązki dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego, rozwój współpracy handlowej z Ukrainą wymaga większych inwestycji w infrastrukturę transportową, co pozwoliłoby Polsce czerpać jeszcze większe korzyści gospodarcze z tej relacji.

Z perspektywy Ukrainy Polska staje się najważniejszym rynkiem zbytu jej towarów i drugim po Chinach dostawcą produktów.

57% przedsiębiorców negatywnie ocenia działania rządu, 61% bez wiary w zmiany

Wyniki styczniowego badania przeprowadzonego przez CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan wskazują na utrzymujące się sceptyczne nastawienie polskich przedsiębiorców wobec działań rządu. Aż 61% firm uważa, że w 2025 roku nie należy oczekiwać przyspieszenia realizacji postulatów zgłaszanych przez środowisko biznesowe. Największy brak wiary w zmiany deklarują zarówno duże, jak i małe przedsiębiorstwa (po 62%), a w przypadku firm średniej wielkości ten odsetek wynosi 60%. Jedynie 37% respondentów wyraziło nadzieję, że w nadchodzącym roku postulaty przedsiębiorców zyskają na znaczeniu, choć ten optymizm jest równomiernie rozłożony wśród firm dużych, średnich i małych.

Wyniki te pokazują, że przedsiębiorcy nie mają dużych oczekiwań co do poprawy relacji z administracją publiczną czy zwiększenia efektywności w rozwiązywaniu problemów kluczowych dla biznesu. W ciągu ostatniego roku aż 57% firm oceniło działania rządu jako negatywne dla swojej sytuacji. Najbardziej krytyczne były w tym zakresie duże przedsiębiorstwa, spośród których 62% uważa, że polityka państwa działała na ich niekorzyść. Wśród firm średnich i małych wskaźnik ten wyniósł odpowiednio 57%. Warto jednak zauważyć, że najmniejsze firmy, choć również wyrażają niezadowolenie, nieco lepiej oceniają działania rządu – aż 42% małych przedsiębiorstw dostrzegało w nich pozytywne efekty, w porównaniu do 39% firm średnich i 38% dużych.

Badanie nastrojów przedsiębiorców „Indeks Biznesu” jest cyklicznym projektem realizowanym przez CBM Indicator na reprezentatywnej grupie przedsiębiorstw. Wyniki styczniowej edycji wskazują na utrzymującą się niepewność co do polityki gospodarczej państwa oraz rosnący dystans między oczekiwaniami przedsiębiorców a faktycznymi działaniami rządu.

Pomimo pewnych różnic w ocenie działań rządu przez różne grupy firm, ogólna tendencja pokazuje, że wiele przedsiębiorstw oczekuje większej stabilności i przewidywalności w polityce gospodarczej. Wyniki badania „Indeks Biznesu” są wyraźnym sygnałem, że w 2025 roku kluczowym wyzwaniem dla rządu będzie odbudowa zaufania przedsiębiorców.

Chińczycy resetują wyścig AI: DeepSeek zadziwia świat i demoluje giełdy

Chińczycy wywracają globalny stolik AI, przy okazji demolując indeksy giełdowe. Eurodolar dalej realizuje szeroką korektę, dochodząc już do pułapu 1,05$. Polski przemysł szokuje.

I war… II war… AI war

Początek tygodnia na rynkach został zdominowany przez jeszcze przed chwilą mało znaną spółkę High-Flyer Capital Management z Hongkongu. Ich model sztucznej inteligencji nie tylko daje lepsze rezultaty niż czołowy na rynku Chat GPT, co już samo w sobie jest pewną sensacją. Do tej pory uważano, że przewaga Amerykanów w wyścigu AI jest niepodważalna. Co jednak jeszcze bardziej szokujące, to koszt, przy jakim udało się uzyskać tak dobre wyniki. Podczas gdy najważniejsi gracze na rynku wydają setki milionów dolarów na same obliczenia, model DeepSeek uzyskał swoje wyniki przy nakładzie, który według twórców zamknął się w kwocie zaledwie 6 mln dolarów. Rewelacje te resetują obecny wyścig i pokazują, że od teraz celem stanie się nie tylko wzrost zaawansowania AI, ale również optymalizacja kosztowa, która do tej pory była raczej pomijana. DeepSeek jest przynajmniej na razie darmowy, dodatkowo przyciąga deweloperów poprzez udostępnienie open-source, co pozwala na bardziej organiczny  rozrost.

Do tej pory, jeśli jakaś pojedyncza spółka była w stanie wstrząsnąć globalnymi rynkami to była to tylko Nvidia. Dziś to się zmieniło. Inwestorzy zareagowali paniczną wręcz wyprzedażą, zrzucając indeks amerykańskich technologicznych spółek w 5% przepaść. W ślad za nim podążały praktycznie wszystkie indeksy giełdowe. Co ciekawe oberwało się również rodzimemu Wigowi, którego trudno posądzać o udział w wyścigu super zaawansowanych technologii. Zapewne jeszcze ciekawiej się zrobi, gdy z rana po przebudzeniu do Xa usiądzie prezydent USA Donald Trump.

Banki centralne w nowej roli

Rzadko się zdarza, by dwa najważniejsze banki centralne w tygodniu podejmowania decyzji musiały uznawać wyższość medialną innych czynników. A przecież nie jest tak, że nic się nie dzieje. EBC w czwartek, według wszystkich znaków na ziemi i niebie, zetnie stopy procentowe o tradycyjny krok 25 punktów bazowych. Oznacza to, że główna stopa wyniesie 2,75%. Dzień wcześniej znacznie więcej emocji zapewni nam amerykański FED. Co prawda rynek jest przekonany, że FOMC utrzyma status quo. Takiej pewności zapewne nie ma Donald Trump, który ostatnio dość często wspomina o tym, że koszt pieniądza jest zdecydowanie zbyt wysoki. Już dawno przywykliśmy do tego, że politycy próbują naciskać na rodzime banki centralne, amerykański prezydent poszedł jednak (jak zwykle) o krok dalej i postanowił wywrzeć presję również na te zagraniczne. Czekamy teraz na zapowiedź powiązania nakładanych ceł z prowadzoną polityką pieniężną. Eurodolar od dwóch tygodni pozostaje w ruchu wzrostowym, który zapewne pełni rolę korekty większego trendu rozpoczętego jeszcze we wrześniu zeszłego roku. Potencjalny zasięg wypada w okolicach 1,06$, co oznacza, że mamy jeszcze blisko centa potencjalnego ruchu przed sobą.

Złoty pośrodku

Nasza waluta tydzień zaczyna w mieszanych nastrojach. Euro oraz frank odreagowują spadki z zeszłego tygodnia, wyraźnie dziś drożeją do złotego. Kurs CHFPLN dobił dzisiaj nawet do 4,475 zł, potem jednak spadł o ponad grosz. Podobnie zachowuje się kurs EURPLN, który obecnie stabilizuje się przy 4,22 zł. W druga stronę podąża dolar, który kieruje się do okrągłego poziomu 4 złotych. Obecnie dzieli go od celu już tylko grosz. Lokalnie dostaliśmy odczyty o bezrobociu, ten akurat nie zaskoczył, oraz o zamówieniach w przemyśle, które wzrosły o przeszło 50 procent rok do roku. Odczyt ten często przyjmuje skrajne wartości, ale ten rezultat i tak szokuje. Przydałoby się, by GUS doprecyzował, co wpłynęło na aż taki wzrost.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Złoto na fali wzrostów. Po zaprzysiężeniu Trumpa na rynku zapanował chaos

Złoto zyskuje na fali rynkowego zamieszania po inauguracji i pierwszych decyzjach nowego prezydenta USA. W obawie przed cłami, importerzy ściągają do Stanów Zjednoczonych kruszec z Londynu, a cena metalu zbliżyła się do ATH po tym, jak Japonia podniosła stopy procentowe.

Rynek złota znów przyciąga uwagę inwestorów na całym świecie. W ostatnim tygodniu cena kruszcu zbliżyła się do historycznego maksimum na poziomie 2790 dolarów za uncję, kończąc go na poziomie powyżej 2700 USD/oz, co wywołało ożywioną dyskusję na temat dalszego kierunku notowań. Co stoi za tym spektakularnym wzrostem?

Cena złota reaguje wprost proporcjonalnie na zmiany na rynku walutowym i obligacyjnym. Ostatnie osłabienie dolara amerykańskiego oraz spadek rentowności obligacji skarbowych USA spowodowały, że inwestorzy zaczęli intensywnie przenosić kapitał do aktywów uznawanych za bezpieczną przystań, takich jak metale szlachetne.

Sytuacja ta zbiegła się w czasie z decyzją Banku Japonii, który podniósł stopy procentowe do poziomu najwyższego od 17 lat. Była to reakcja na wzrost inflacji i wynagrodzeń w Kraju Kwitnącej Wiśni, która wywołała z kolei zamieszanie na rynkach i może spowodować przesuwanie się japońskiego kapitału ze wschodu na zachód.

Chaos na rynku złota po zapowiedziach Trumpa

Ponowne objęcie urzędu przez Donalda Trumpa przyniosło wyraźny wzrost napięcia w światowej gospodarce. Trump rozpoczął swoją kolejną kadencję z przytupem, od razu podpisując szereg rozporządzeń i decyzji, w tym te zapowiadane wcześniej podczas kampanii wyborczej. Wprowadzenie nowych taryf celnych, choć przesunięte na 1 lutego, wywołało ogromną niepewność na rynkach.

Zapowiedzi taryf na import metali szlachetnych do USA spowodowały lawinowy wzrost popytu na fizyczne złoto i srebro, zwłaszcza w postaci sztabek. Dealerzy oraz banki inwestycyjne w pośpiechu zabrali się za przenoszenie kruszcu z magazynów w Londynie do Stanów Zjednoczonych. Według danych CME Group, od listopada do amerykańskich magazynów trafiło ponad 7,4 miliona uncji złota.

Dodatkowo wielu inwestorów zaczęło odbierać złoto z kontraktów futures na nowojorskim Comexie, co też przyczyniło się do przesunięcia ogromnych ilości metalu z Londynu do Nowego Jorku. Zjawisko to wywołało dodatkowe zamieszanie, a koszty przechowywania metalu w Londynie – zwłaszcza w ramach leasingu – znacznie wzrosły, co jeszcze bardziej zmobilizowało graczy rynkowych do przejmowania fizycznego kruszcu.

Ten logistyczny chaos wpłynął na wzrost cen kontraktów terminowych oraz kosztów leasingu metali szlachetnych, a jak zauważają rynkowi eksperci, obecna sytuacja na rynku przypomina chaotyczny okres z początku pandemii COVID-19, kiedy brak fizycznego dostępu do złota spowodował ogromne zaburzenia w jego dostawach. Dziś mamy podobny efekt, tyle że wynika on z polityki celnej.

NBP odsuwa decyzję o obniżce stóp

Polski rynek złota także odnotowuje rekordowe zainteresowanie. Przyczyną jest utrzymująca się wysoka inflacja, zwłaszcza w kontekście odmrożenia cen energii w drugiej połowie roku. Wzrost wynagrodzeń oraz wyższa inflacja bazowa skłaniają Polaków do poszukiwania alternatywnych form lokowania oszczędności.

Na razie Narodowy Bank Polski oraz Rada Polityki Pieniężnej utrzymują stopy procentowe na obecnym poziomie, ale perspektywa ich obniżki wydaje się odległa. Mimo że inflacja oscyluje w okolicach 5%, prognozy wskazują bowiem na możliwe dalsze wzrosty cen w związku z odmrożeniem cen energii we wrześniu.

Wynagrodzenia też rosną, co dodatkowo podsyca presję inflacyjną. Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że decyzje dotyczące ewentualnej obniżki stóp procentowych mogą zostać podjęte dopiero po publikacji nowego raportu w marcu, co oznacza, że kredytobiorcy muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość.

Warto tu przypomnieć, że w 2024 roku Narodowy Bank Polski kupił blisko 90 ton złota, co podniosło nasze rezerwy do poziomu 448 ton. Zgodnie z planami NBP-u, kruszec ma docelowo stanowić 20% całkowitych rezerw walutowych naszego kraju. Aktualnie wartość ta oscyluje wokół poziomu 17%.

BRICS rośnie w siłę

6 stycznia Indonezja oficjalnie dołączyła do BRICS, co stanowi kolejne wzmocnienie tego bloku gospodarczego, który dąży do stania się przeciwwagą dla grupy G7. Rozszerzające się wpływy BRICS podsycają globalną niepewność geopolityczną, co również skłania inwestorów do lokowania kapitału w złocie.

Sojusz BRICS, zrzeszając już 10 członków, w tym takie gospodarki jak Chiny, Indie, Brazylia czy RPA, staje się znaczącym graczem w światowej gospodarce. Po dołączeniu Indonezji liczba ludności reprezentowana przez ten blok wynosi ponad 3 miliardy ludzi, co czyni go jednym z największych rynków na świecie.

Co więcej, BRICS nieustannie przyciąga nowych partnerów, takich jak Boliwia, Malezja, Tajlandia, Uganda czy Nigeria, które widzą w tym sojuszu szansę na rozwój gospodarczy. Rośnie także liczba krajów kandydujących do członkostwa, co wskazuje na dynamiczny rozwój bloku w odpowiedzi na zmieniający się ład międzynarodowy.

Jednocześnie, pojawiają się głosy dotyczące planów stworzenia wspólnej waluty przez kraje BRICS. Donald Trump już zapowiedział, że na kraje próbujące odchodzić od dolara mogą zostać nałożone 100-procentowe taryfy celne. Pod presją tej polityki niektórzy członkowie BRICS zaczęli wycofywać się z tych deklaracji, twierdząc, że na razie skupią się jedynie na usprawnieniu mechanizmów wzajemnych rozliczeń.

Wkrótce kolejne ATH?

Eksperci przewidują, że rok 2025 będzie zdominowany przez niepewność geopolityczną oraz zmiany w polityce monetarnej największych gospodarek świata. Jeśli Fed zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych w USA, pomimo rosnącej inflacji, może to zwiększyć presję cenową na metale szlachetne, przypominając sytuację z lat 70. ubiegłego wieku.

Złoto już teraz spełnia rolę bezpiecznej przystani dla inwestorów, a dynamicznie zmieniające się uwarunkowania gospodarcze mogą jeszcze bardziej podbić jego wartość. Czy osiągniemy nowe historyczne maksimum? Wszystko wskazuje na to, że odpowiedź poznamy już wkrótce, a prognozy analityków nie pozostawiają w tej kwestii złudzeń.

Autor: Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Maszyny laserowe CNC w technologii fiber to rewolucja w precyzyjnej obróbce materiałów

Współczesny przemysł stawia na technologie, które łączą w sobie precyzję, efektywność i wszechstronność. Jednym z kluczowych narzędzi spełniających te wymagania są maszyny laserowe CNC. Dzięki nim procesy takie jak cięcie, spawanie czy czyszczenie metali osiągają nowy poziom doskonałości.

Czym są maszyny laserowe CNC?

Maszyny laserowe CNC (Computer Numerical Control) to urządzenia sterowane komputerowo, które wykorzystują skoncentrowaną wiązkę laserową do obróbki materiałów. Technologia ta pozwala na niezwykle precyzyjne i szybkie wykonywanie operacji, minimalizując jednocześnie straty materiałowe.

Laser fiber – serce nowoczesnych maszyn CNC

Laser fiber to jeden z najbardziej zaawansowanych rodzajów technologii laserowej, wykorzystywany w maszynach CNC. Jego działanie opiera się na przesyłaniu wiązki laserowej za pomocą światłowodów, co pozwala na osiągnięcie wyjątkowej precyzji i wydajności. Dzięki wysokiej koncentracji energii i możliwości pracy z różnorodnymi materiałami, lasery fiber znajdują zastosowanie w takich procesach jak:

  • precyzyjne cięcie metali, w tym stali nierdzewnej, aluminium czy miedzi,
  • spawanie elementów o skomplikowanych kształtach,
  • czyszczenie powierzchni z powłok i zanieczyszczeń.

Technologia laserowa fiber wyróżnia się także niskim zużyciem energii i minimalnymi wymaganiami konserwacyjnymi, co czyni ją rozwiązaniem ekologicznym i ekonomicznym.

Zastosowania maszyn laserowych CNC

Wszechstronność maszyn laserowych CNC sprawia, że znajdują one zastosowanie w wielu branżach:

  • Przemysł metalowy: cięcie i spawanie blach, rur oraz profili metalowych o różnych grubościach.
  • Motoryzacja: produkcja precyzyjnych komponentów, takich jak elementy karoserii czy części silników.
  • Lotnictwo: tworzenie skomplikowanych struktur o wysokiej wytrzymałości i niskiej masie.
  • Elektronika: precyzyjne cięcie i grawerowanie obwodów drukowanych oraz obudów urządzeń.

Zalety technologii laserowej CNC

Wykorzystanie maszyn laserowych CNC niesie ze sobą szereg korzyści:

  • Precyzja: możliwość wykonywania skomplikowanych kształtów z dokładnością do ułamków milimetra.
  • Szybkość: wysoka prędkość operacji skraca czas produkcji.
  • Powtarzalność: każdy element jest identyczny, co jest kluczowe w produkcji seryjnej.
  • Minimalizacja odpadów: dokładność cięcia redukuje ilość marnowanego materiału.

Poznaj ofertę Centrum Maszyn CNC

Specjalizujemy się w dostarczaniu nowoczesnych rozwiązań z zakresu technologii laserowej. W ofercie znajdują się m.in.:

  • Wycinarki laserowe: przeznaczone do precyzyjnego cięcia rur, profili oraz arkuszy blach.
  • Spawarki laserowe: umożliwiające szybkie i trwałe łączenie elementów metalowych.
  • Lasery czyszczące: służące do efektywnego usuwania zanieczyszczeń i powłok z powierzchni metalowych.
  • Generatory azotu: zapewniające wsparcie w procesach wymagających atmosfery ochronnej.

Dzięki zaawansowanym maszynom laserowym przedsiębiorstwa mogą znacząco zwiększyć efektywność produkcji, jednocześnie podnosząc jakość swoich wyrobów. Inwestycja w nowoczesne technologie to krok w stronę innowacyjności i konkurencyjności na rynku.

[Artykuł sponsorowany]

Złoty najsilniejszy wobec euro od 5 lat. PLN liderem wzrostu w regionie CEE

Pierwsze działania Trumpa wydają się skupione na innych obszarach niż polityka celna, w związku z czym rynki mają nadzieję, że nie dojdzie do materializacji ich największych obaw. Względem dolara istotnie umocniły się niemal wszystkie najważniejsze z naszej perspektywy waluty, w tym złoty. Jednocześnie polska waluta znalazła się na najsilniejszej od pięciu lat pozycji względem euro.

Kluczowe punkty:

  • Groźby celne Trumpa nie tak ostre, jak się obawiano.
  • USD traci względem większości głównych walut.
  • PLN najdroższy względem euro od 5 lat.
  • Aktywność biznesowa w strefie euro wzrosła w styczniu.
  • Solidny raport z rynku pracy i wskaźniki PMI wspierają GBP.

Względem dolara amerykańskiego umocniły się niemal wszystkie waluty G10, a aprecjacji przewodził funt brytyjski. Większość walut rynków wschodzących również zakończyła tydzień wyżej, jako że sugestia Trumpa o dość ograniczonych cłach na Chiny sugeruje, że mogą one nie mieć aż tak dużego wpływu na globalny wzrost, jak sądzono wcześniej. Zwycięzcami okazały się zarówno waluty regionu CEE (na czele z forintem oraz złotym), jak i m.in. Ameryki Łacińskiej, gdzie niepewność utrzymuje się jednak na podwyższonych poziomach. Trump – w odwecie za weekendową decyzję kolumbijskiego prezydenta Petry o zawróceniu lotów repatriacyjnych imigrantów z USA – zapowiedział dla kraju oddzielne taryfy celne. Choć groźby zostały już wycofane, przypomina to, że sytuacja jest bardzo zmienna, a decyzje nowo zaprzysiężonego prezydenta mogą mieć równie duży, albo i większy, wpływ, co kluczowe wieści ekonomiczne lub zmiany stóp procentowych Rezerwy Federalnej.

W normalnych warunkach ten tydzień zdominowałyby styczniowe posiedzenia dwóch najważniejszych banków centralnych: Rezerwy Federalnej (środa 29.01) i Europejskiego Banku Centralnego (czwartek 30.01). Administracja Trumpa może jednak w każdej chwili skraść uwagę, ogłaszając nagle taryfy celne. Zostańmy więc przy tym, co możemy przewidzieć – niemal pewne jest, że EBC obniży stopy procentowe, a Fed utrzyma je na niezmienionym poziomie. Istotny dla rynków będzie ton komunikatów towarzyszących posiedzeniom.

PLN

Ostatni tydzień był dla złotego historyczny. Po wzroście o ponad 1% sięgnął on najsilniejszej od pięciu lat pozycji względem euro. Kurs EUR/PLN jest obecnie bardzo blisko psychologicznej granicy 4,20, a rynki wyczekują, czy spadnie jeszcze bardziej i przebije ten poziom.

Ostatnie ruchy polskiej waluty wiążemy z szeregiem czynników. Po pierwsze, obawy dotyczące taryf celnych osłabiły się, Trump wydaje się bowiem skupiony na innych sprawach – wypowiada się o Chinach bardziej pojednawczym tonem i nie koncentruje na Europie. Dodatkowo, jeśli spojrzeć na wskaźniki PMI, Stary Kontynent radzi sobie minimalnie lepiej pod względem gospodarczym, co również jest pozytywne. Po drugie, dotychczasowe podejście Trumpa do wojny rosyjsko-ukraińskiej sugeruje dalsze wsparcie dla Ukrainy w celu osiągnięcia pokoju – rajd cen dolarowych obligacji broniącego się państwa i nadspodziewanie dobre wyniki walut CEE wskazują, że rynki mogą przygotowywać się na koniec walk. Po trzecie, stopy procentowe w Polsce pozostają wysokie (5,75%), a jastrzębi ton ostatnich komentarzy prezesa NBP Adama Glapińskiego sugeruje, że do cięć dojdzie raczej nieco później, niż sądzono kilka miesięcy temu.

W ostatnim czasie na rynkach wyraźnie panują lepsze nastroje i jeśli dalej docierać będą do nas pozytywne wieści, nie można całkowicie wykluczyć dalszej aprecjacji złotego w krótkim terminie, choć w kontekście skali umocnienia bardziej intuicyjna wydaje się realizacja zysków. Pod względem wyceny złoty zdecydowanie nie jest tani – realny efektywny kurs walutowy Polski osiągnął niedawno najwyższy poziom od 2008 r., a w ciągu ostatnich dwóch i pół roku odnotował wzrost o ok. 20%. Pod koniec tygodnia ruch EUR/PLN uległ znacznemu spowolnieniu, nawet gdy szerszy rynek nadrabiał zaległości.

Warto również zauważyć, że ubiegłotygodniowe publikacje z Polski były ogólnie dość słabe i wskazywały na mniejsze zagrożenie uporczywą inflacją. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że wzrost plac był zaskakujący niski – po raz pierwszy od roku spadł poniżej 10% (9,8%). Sprzedaż detaliczna również zaskoczyła istotnie w dół i mimo że staje się ona coraz słabszym proxy dla konsumpcji, wzmacnia przekonanie, że ta nie doświadcza boomu.

W tym tygodniu poznamy odczyt PKB za 2024 r. (czwartek 30.01). Choć jest on istotny, złoty będzie zapewne reagować przede wszystkim na sygnały z zewnątrz.

EUR

Wskaźniki PMI w strefie euro uległy w tym miesiącu poprawie, bardziej jednak ograniczonej niż w Wielkiej Brytanii. Wystarczyło to, by zbiorczy indeks przekroczył minimalnie 50 pkt, co na powrót sugeruje niewielki wzrost gospodarczy. PMI wzrósł nieznacznie, pozycjonowanie rynkowe i konsensus za silniejszym dolarem są jednak tak powszechne, że nawet najmniejsze pozytywne sygnały z Europy wystarczają, by wywołać istotne ruchy na przekór trendowi, i obecnie euro umocniło się od początku roku względem dolara.

Kluczowe dla wspólnej waluty będzie w tym tygodniu posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego w czwartek (30.01). Kolejne cięcie stóp procentowych jest w pełni wyceniane, uwagę skupimy więc na komunikatach Rady i konferencji prasowej prezeski Christine Lagarde. Będziemy wyszukiwać wskazówek, jaki ostateczny poziom stóp procentowych jest zdaniem członków EBC prawdopodobny w obecnym cyklu obniżek.

USD

Skrócony tydzień w USA nie wpłynął istotnie na nasze prognozy makroekonomiczne, słabsze od oczekiwań wskaźniki PMI wsparły jednak ogólnoświatową aprecjację walut względem dolara. Obawy dotyczące ceł Trumpa pozostają głównym motorem zmian na rynku walutowym. Wydane dotąd rozporządzenia nie zwiększyły ceł, co nieco uspokoiło nerwy, podobnie jak sygnały, że cła handlowe dla Chin nie przekroczą 10%.

Rynki mogą nie zwrócić większej uwagi na środowe (29.01) posiedzenie Rezerwy Federalnej. W kontraktach futures cięcie stóp procentowych nie jest praktycznie w ogóle wyceniane, z czym się w pełni zgadzamy. Spodziewamy się, że FOMC będzie cierpliwie czekać na więcej szczegółów dotyczących planów Trumpa w kontekście ceł i podatków, nim podzieli się konkretniejszym forward guidance.

GBP

Ubiegły tydzień przyniósł pozytywny zwrot w wieściach makroekonomicznych dla funta. Po solidnym raporcie z rynku pracy przyszedł zachęcający wzrost wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w styczniu. Zarówno przemysłowy, jak i usługowy subindeks istotnie wzrosły, a zbiorczy wskazuje obecnie na silny, choć nie imponujący, wzrost gospodarczy.

W wyniku tych odczytów funt umocnił się istotnie względem pozostałych walut G10 i zakończył tydzień na szczycie ich zestawienia. Atrakcyjna wycena, perspektywa lepszych relacji z Unią Europejską i ograniczone narażenie na cła Trumpa są dla brytyjskiej waluty bardzo korzystne. Istnieją wciąż jednak również ryzyka, które mogą ściągnąć go w dół, w szczególności obawy o pogorszenie warunków na rynku pracy po wprowadzonych przez Laburzystów podwyżkach podatków dla pracodawców. Szczegóły ankiet PMI pokazują, że firmy tną miejsca pracy w najwyższym tempie od czasu wielkiego kryzysu finansowego (z wyłączeniem okresu pandemii).

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Michał Jóźwiak, Eduardo Moutinho – analitycy Ebury

Wzrost bezrobocia w Polsce, słabsze dane z USA i polityczna farsa na Białorusi

Dzisiaj o godzinie 10:00 poznaliśmy dane na temat bezrobocia. Mamy coroczny wzrost typowy dla sezonu zimowego. Na razie jednak nie powinno to budzić obaw. Za oceanem słabsze dane i odwrót od dolara. Na Wschodzie szopka wyborcza na Białorusi.

Słabsze dane zza oceanu

Piątkowe przedpołudnie przyniosło dobre dane z indeksów koniunktury w Europie. Spowodowało to przepływ kapitału na naszą stronę oceanu. Popołudniowe dane nie odwróciły tej tendencji. Lepiej od oczekiwań wypadł indeks PMI dla przemysłu. Dużo słabiej wypadły jednak zarówno indeks PMI dla usług oraz Raport Uniwersytetu Michigan. W rezultacie doszło w piątek do dłuższego przebicia poziomu 1,05 na parze euro do dolara. Oznacza to, że zrównanie kursu dolara z euro, o którym dużo mówiło się jeszcze przed rozpoczęciem prezydentury przez Donalda Trumpa, jest dalej niż się wielu analitykom wydawało.

Bezrobocie w Polsce

Od rana poznaliśmy dane z polskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia wzrosła do 5,1%. Jest to najwyższy poziom od kwietnia. Trzeba jednak powiedzieć, że nie jest to zaskoczenie. W Polsce mamy bowiem duży wpływ prac sezonowych. W miesiącach, kiedy jest mniej prac sezonowych w rolnictwie i turystyce, wskaźnik ten przeważnie jest wyższy nawet o około 0,5% niż w sezonie letnim. Obecny wzrost nie jest zatem powodem do obaw. W 2023 roku w grudniu mieliśmy dokładnie taką samą sytuację. Bezrobocie również wzrosło z 5,0% na 5,1%. Większego wzrostu można się spodziewać w styczniu, gdyż w grudniu dodatkowe etaty w handlu trochę amortyzują wzrost. Patrząc na reakcje rynków, a raczej ich brak widać, że nie zaskoczyło to inwestorów.

Proces elekcyjny na Wschodzie

W weekend odbyły się tzw. „wybory” na Białorusi. Już poprzednie „wybory” w tym kraju nie zostały uznane przez państwa Zachodu. W tych prezydent Aleksander Łukaszenka zdobył imponujące 87,6%. Jedyne co w tym wyniku zaskakuje to fakt, że przyznał sobie wyższe poparcie niż Władimir Putin w Rosji. Jaki jest wpływ rządów najlepiej widać po zachowaniu się kursu tamtejszego rubla. Jeszcze do końca pierwszej dekady tego wieku za jednego dolara można było kupić około ⅔ białoruskiego rubla. Dzisiaj jest to już 3,2 rubla. Trzeba pamiętać, że o ile po poprzednich „wyborach” Zachód obłożył ten kraj sankcjami, to rządy Łukaszenki już wcześniej nie uzyskiwały dobrych wyników gospodarczych. Słabość waluty jest tylko jednym z elementów tej układanki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – sprzedaż nowych domów.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Co to jest terminal przeładunkowy i ile trwa proces przeładunkowy?

Terminal przeładunkowy to kluczowy element w logistyce i transporcie, który zapewnia sprawne przekazywanie towarów między różnymi środkami transportu. Chodzi tu np. o samochody, pociągi, statki czy samoloty. Jest to niezbędne ogniwo w globalnym łańcuchu dostaw. Zobacz, czym dokładnie jest terminal przeładunkowy i jak przebiega proces transferu towarów.

Co to jest terminal przeładunkowy?

Terminal przeładunkowy to specjalistyczna infrastruktura, która umożliwia przenoszenie towarów z jednego środka transportu na inny – jest to niezbędne dla sprawnego funkcjonowania łańcucha dostaw. W takim miejscu towary mogą być przeładowywane pomiędzy różnymi rodzajami transportów: drogowymi, kolejowymi, wodnymi czy lotniczymi. Terminale mogą obsługiwać różnorodne typy ładunków – od drobnicowych, przez towary masowe, aż po kontenery. Ich infrastruktura jest dostosowana do specyficznych wymagań danego transportu, co pozwala na przeładunek, składowanie, sortowanie oraz dystrybucję towarów.

Jak długo trwa proces przeładunkowy?

Przenoszenie towarów z jednego środka transportu na inny, czyli proces przeładunkowy, różni się w zależności od rodzaju transportu, a także towarów przeznaczonych do przeładunku. Znaczenie ma też przepustowość terminala oraz jego specyfikacja techniczna. W przypadku małych ładunków jest to od kilku do kilkunastu minut, większe partie zajmują zwykle od kilku godzin do kilku dni. Na terminalach kontenerowych czas przeładunku zależy od efektywności używanego sprzętu oraz liczby dostępnych stanowisk przeładunkowych. Rozwój technologii i automatyzacji procesów przyczynia się do skrócenia czasu potrzebnego na przeładunek.

Wynajem powierzchni magazynowych w pobliżu terminali przeładunkowych to doskonałe rozwiązanie dla firm, które potrzebują bezpiecznych i dobrze zlokalizowanych przestrzeni do składowania towarów. Dzięki wynajmowi magazynów w strategicznych punktach możesz zoptymalizować proces przeładunku i przechowywania, co z kolei wpływa na skrócenie czasu dostaw i obniżenie kosztów operacyjnych.

Zobacz powierzchnie magazynowe do wynajęcia na stronie Newmark Polska: https://www.polskamagazyny.pl/magazyny-do-wynajecia/warszawa

Rodzaje terminali przeładunkowych – jaki odpowiada Twoim potrzebom?

Terminale przeładunkowe można podzielić na kilka rodzajów, w zależności od:

  1. Wielkości: małe, średnie, duże i bardzo duże.
  2. Rodzaju obsługiwanych ładunków: uniwersalne lub specjalistyczne, takie jak np. gazoporty.
  3. Lokalizacji: lądowe – drogowe i kolejowe, morskie, lotnicze.

Terminale drogowe koncentrują się na wymianie towarów między ciężarówkami, kolejowe na transferze między pociągami a innymi środkami transportu, natomiast morskie i lotnicze na obsłudze transportu międzynarodowego. Istnieją również terminale intermodalne, które obsługują transport łączony.

Czym jest intermodalny terminal przeładunkowy?

Terminale intermodalne to najbardziej złożona forma terminali przeładunkowych, które obsługują transport łączony, umożliwiając wymianę towarów pomiędzy różnymi rodzajami transportu, np. z kolejowego na drogowy lub morski. Zwiększa to efektywność logistyczną i zmniejsza koszty transportu. Terminal ten koncentruje się głównie na przeładunku intermodalnych jednostek ładunkowych, takich jak kontenery lub naczepy. Intermodalne terminale przeładunkowe są bardzo ważne w kontekście globalnej logistyki, ponieważ wspierają bardziej zrównoważony rozwój transportu, łącząc różne środki transportu w sposób optymalny pod względem kosztów i czasu.

Dzięki rozwojowi transportu intermodalnego oraz nowoczesnej infrastrukturze terminale te stają się coraz bardziej istotne w logistyce. W Polsce działa wiele takich obiektów, co sprzyja rozwojowi gospodarczemu i zwiększa atrakcyjność inwestycyjną regionów.

[Artykuł sponsorowany]

2024 rokiem stabilizacji na rynku biurowym w Warszawie

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację na warszawskim rynku biurowym w 2024 roku. Stał on pod znakiem ograniczonej aktywności deweloperskiej, co przekłada się na stopniowy spadek dostępności powierzchni w Warszawie. Jednocześnie poziom aktywności najemców był zbliżony do tego w 2023 roku. Cushman & Wakefield prognozuje utrzymanie się podobnej sytuacji również w tym roku.

PODAŻ: nowe inwestycje tylko w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach

Według szacunków Cushman & Wakefield warszawski rynek biurowy powiększył się w 2024 roku o około 105 000 mkw. w ramach dziewięciu nowych projektów. Tym samym całkowita podaż w stolicy wyniosła na koniec grudnia 6,3 mln mkw. powierzchni.

Do największych projektów oddanych do użytku w 2024 roku można zaliczyć inwestycję The Form (Lincoln Properties Company – 29 400 mkw.), Lixa E (Yareal – 16 900 mkw.) oraz pełną modernizację projektu Saski Crescent (CA Immo – 15 500 mkw.).

Obecnie w budowie znajduje się ponad 179 000 mkw. w sześciu nowych inwestycjach. W 2025 roku prawdopodobnie rozpocznie się realizacja kolejnego projektu – VIBE B firmy Ghelamco – mimo tego wolumen projektów w budowie i tych oddawanych do użytku jest znacząco niższy niż w latach 2012-2023. Ograniczenie nowych inwestycji do obszaru centrum oraz kurcząca się podaż gruntów pod zabudowę biurową, przy jednoczesnym wysokim zainteresowaniu działkami w centrum ze strony deweloperów mieszkaniowych, sugerują niższą dostępność powierzchni i wyższe czynsze w tej strefie, natomiast wolniejszą rozbudowę stref poza centralnych, tłumaczy Jan Szulborski, Business Development & Insight Manager, Cushman & Wakefield.

POPYT: stabilizacja aktywności najemców

Całkowity popyt biurowy w stolicy w 2024 roku wyniósł trochę ponad 740 000 mkw., co stanowiło spadek o jedynie 1 pp. r/r. Utrzymanie się zbliżonej aktywności najemców jest między innymi wynikiem stopniowej stabilizacji sektora najmu oraz dostosowania strategii pracodawców do obecnych warunków rynkowych. Cushman & Wakefield prognozuje, że popyt w tym roku utrzyma się na poziomie zbliżonym do dwóch poprzednich lat.

Wśród największych transakcji zawartych w 2024 roku możemy wymienić umowę przednajmu Santander Bank Polska w budynku The Bridge (24 500 mkw.), przedłużenie umowy przez Bank Gospodarstwa Krajowego w Varso II (13 600 mkw.) oraz renegocjację Vienna Insurance Group w biurowcu Mistral (11 500 mkw.).

Dowodem na uspokojenie się sytuacji na rynku biurowym w Warszawie jest też liczba sfinalizowanych w ubiegłym roku transakcji najmu. W 2024 roku najemcy podpisali 757 umów, co stanowi spadek o niecałe 7% względem analogicznego okresu w ubiegłym roku. Utrzymująca się relatywnie wysoka liczba zamykanych transakcji świadczy o wysokiej płynności rynku najmu oraz stopniowym ograniczaniu procesów optymalizacji powierzchni, które obserwowaliśmy w latach 2020-2023, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research Poland, Cushman & Wakefield.

WSKAŹNIK PUSTOSTANÓW: dostępność powierzchni w trendzie spadkowym

Wskaźnik powierzchni niewynajętej na koniec 2024 roku w Warszawie wyniósł 10,6% i był o 0,2 pp. wyższy w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku i o 0,1 pp. niższy niż w ubiegłym kwartale. Przekłada się to na dostępność powierzchni na poziomie ok. 664 000 mkw. (spadek o ok. 6000 mkw. względem ubiegłego kwartału).

Wraz ze spodziewanym ograniczeniem nowej podaży w latach 2025-2027, będziemy obserwować dalszą kompresję wskaźnika powierzchni niewynajętej. Pozwoli to warszawskiemu rynkowi na wchłonięcie nadwyżki dostępnej powierzchni biurowej w istniejącym zasobie.

Dodatkowo, struktura pustostanów różni się w zależności od lokalizacji. Obecnie wyższy wskaźnik wakatów utrzymuje się w strefach niecentralnych (12,0%) i pozostaje na zbliżonym poziomie do lat 2021-2023. Natomiast w strefie centralnej dostępność powierzchni w grudniu 2024 roku wyniosła 8,8%, co jest o 4,2 pp. niższe w porównaniu do końca 2021 roku.

Oczekiwany dalszy spadek dostępnej powierzchni biurowej w centralnych lokalizacjach może prowadzić do kontynuacji wzrostu czynszów, co przy jednoczesnym ograniczeniu nowych inwestycji będzie prawdopodobnie działać na korzyść starszych projektów i dodatkowo motywować ich właścicieli do modernizacji, aby w przyszłości skuteczniej konkurować o nowych najemców, dodaje Vitalii Arkhypenko, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

STAWKI CZYNSZÓW: dalszy wzrost w centrum, poza centrum stabilnie
W 2024 roku stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w Warszawie wyniosły 22,00-26,00 EUR/ mkw./ miesiąc w strefie Centrum oraz 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc w lokalizacjach poza centralnych. Kilkuprocentowe wzrosty czynszu zaobserwowano przede wszystkim w strefie Centrum.

Cushman & Wakefield przewiduje, że w kolejnych kwartałach presja na wzrost stawek czynszu będzie widoczna przede wszystkim w projektach w trakcie budowy oraz najbardziej atrakcyjnych obiektach zlokalizowanych w Centrum. W lokalizacjach niecentralnych pozostaną one na stabilnym poziomie, podsumowuje Piotr Capiga, Deputy Head of Occupier Services, Office Department, Cushman & Wakefield.

Turbulencje na giełdzie po premierze chińskiej AI – giełdy w odwrocie, kurs dolara rośnie

W poniedziałkowy poranek widoczna jest znacząca przecena futures na amerykańskie indeksy. Kontrakt na SP500 traci ponad 1,5 proc. Na wykresie widoczna jest dość pokaźna spadkowa świeca. Układ sugeruje, że ostatnio ustanowione historyczne szczyty i nagłe „zejście” poniżej maksimów ustanowionych na początku grudnia 2024 r. może być swego rodzaju „pułapką na byki”. To jak na razie jedynie czyste spekulacje ale ostatnie doniesienia z Chin mogą być swego rodzaju pretekstem do większej korekty na amerykańskim rynku giełdowym. Technologiczny Nasdaq Composite zniżkuje o ponad 2,5 proc. Dolar lekko zyskuje a notowania EUR/USD w sposób umiarkowany spadają poniżej poziomu 1,05.

Głównym tematem ostatnich godzin jest postęp chińskiej firmy DeepSeek w dziedzinie sztucznej inteligencji. Firma ta wprowadziła na rynek darmowy, otwarto-źródłowy model AI, który stanowi silną konkurencję dla popularnego ChatGPT. To wywołuje obawy o dominację i wyceny amerykańskich firm technologicznych takich jak Nvidia oraz Broadcom. To stanowi główną przyczynę wyprzedaży na amerykańskim rynku kontraktów terminowych opartych o główne benchmarki giełdowe.

Rynek w tym tygodniu ma pełne ręce roboty. DO najbardziej obserwowanych tematów należy zaliczyć raporty kwartalne, które zostaną podane przez Microsoft, Teslę oraz Apple. Rezultaty tych gigantów mogą znacząco wpłynąć na nastroje na Wall Street.

Dodatkowo najbliższe dni będą zdominowane przez decyzje głównych banków centralnych. Otrzymamy pierwsze posiedzenia Fed oraz EBC, które mogą dostarczyć dalszych wskazówek dotyczących polityki monetarnej, postępu inflacji oraz potencjalnych wpływów taryfowych. Rezerwa Federalna z dużym prawdopodobieństwem pozostawi przedział fed funds rate bez zmian (4,25-4,5 proc.) natomiast oczekuje się, że EBC złagodzi parametry swojej polityki monetarnej.

Na nastroje wpływa także informacja dotycząca tego, że Donald Trump zagroził nałożeniem 25 proc. ceł na towary z Kolumbii. Negatywnym czynnikiem są również doniesienia o słabszych od prognoz wskaźnikach PMI dla chińskiej gospodarki za styczeń. Parametr dla przemysłu spadł poniżej granicznej bariery i wyniósł 49,1 pkt. a dla usług uplasował się niżej od szacunków i wyniósł 50,2 pkt. Pamiętajmy, że w tym tygodniu zaczyna się Chiński Nowy Rok – najważniejsze święto w kalendarzu Państwa Środka. Zatem rok 2025 zaczyna się dość słabo dla azjatyckiego potentata. Po poprawie dynamiki wzrostu z IV kwartału, nowy rok zaczyna się od pogorszenia sytuacji. Na rynku rodzi się wątpliwość, czy wzrost gospodarczy Chinm może się ustabilizować po ostatnich pozytywnych sygnałach.

Pogorszenie nastrojów na rynkach powoduje, że złoty ulega deprecjacji, jak na razie umiarkowanej. Kurs pary EUR/PLN rośnie do 4,22 a USD/PLN powyżej 4,03.

Łukasz Zembik, Oanda TMS

W 2024 roku padł kolejny rekord. Liczba niewypłacalności w Polsce znów wzrosła

W ciągu minionych 12 miesięcy niewypłacalność ogłosiło aż 5 576 polskich przedsiębiorstw. Eksperci z firmy Coface, która co kwartał przygotowuje raport na temat postępowań insolwencyjnych w naszym kraju, podkreślają, że ta rekordowa jak do tej pory liczba jest o 19% wyższa niż w 2023 roku. W jaki sposób prognozowana przez ekonomistów niepewność wpłynie na sytuację polskich przedsiębiorców?

Choć obecna liczba niewypłacalności jest wyższa niż w 2023 roku, to okazuje się, że dynamika jej rocznego przyrostu nieznacznie hamuje. W 2024 roku po raz pierwszy od 2019 roku spadła ona poniżej 20%. Jak wskazują ekonomiści, jest to zasługa wzrostu gospodarczego Polski. Coface szacuje, że w 2024 roku realny wzrost PKB w naszym kraju sięgnął 2,8% (w 2023 roku było to jedynie 0,1%). Siłą napędową polskiej gospodarki ponownie stała się przede wszystkim konsumpcja gospodarstw domowych.

Trudny czas dla branży budowlanej i transportu

W 2024 roku niemal we wszystkich branżach odnotowano wzrost liczby postępowań insolwencyjnych. Wyjątkiem jest rolnictwo, gdzie spadła ona o 21%. Jest to jednocześnie najniższy wskaźnik od 4 lat w tym sektorze. Największa dynamika widoczna jest w budowlance i transporcie. W branżach tych wzrosty sięgnęły odpowiednio 40% i 38%.

– W 2024 roku zarejestrowano 751 przypadków restrukturyzacji lub upadłości wśród krajowych przewoźników. Niepokojący jest również fakt, że udział firm transportowych w całkowitej puli ogłoszonych niewypłacalności stale wzrasta – w 2023 roku było to 11,6%, a w 2024 już 13,5% – mówi Barbara Kamińska, Dyrektor Działu Oceny Ryzyka Coface. – Sytuacja branży transportowej pozostaje niezwykle trudna. Wciąż obserwujemy wysoką częstotliwość zgłoszeń przeterminowanych płatności w transporcie, a w połowie minionego roku doszło także do otwarcia postępowania sanacyjnego przez PKP CARGO. Ponadto nasz kraj jest liderem w transporcie europejskim i dotkliwie odczuwa spowolnienie gospodarcze m.in. w Niemczech oraz rosnącą konkurencję przewoźników z południa kontynentu oraz Ukrainy – dodaje ekspertka.

Z problemami w 2024 roku borykała się również branża budowlana. W sektorze tym niewypłacalność ogłosiło 895 firm. Choć w 2023 roku produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 10,2%, to po 11 miesiącach roku 2024 rynek ten skurczył się o 7,4%. Zmniejszeniu uległy trzy główne działy produkcji: budownictwo kubaturowe, indywidualne oraz inżynieryjne. Alarmujący jest również fakt, że niemal 60% (525 przypadków) zgłoszeń niewypłacalności w 2024 dotyczyło budownictwa specjalistycznego. Są to zwykle działające lokalnie jednoosobowe podmioty, najczęściej instalacyjne, remontowe czy ogólnobudowlane, które mają ograniczone możliwości pozyskania kapitału. Eksperci z Coface wskazują, że kontynuacja działalności wielu z nich nadal stoi pod znakiem zapytania. Problemem są zwłaszcza presja kosztowa i brak dostatecznej liczby zleceń.

Szczegóły dotyczące niewypłacalności polskich firm

Badanie Coface pokazuje, że liczba restrukturyzacji stanowi aż 93% wszystkich ogłoszonych niewypłacalności. Dysproporcja ta wynika przede wszystkim z upowszechnienia się regulacji prawnych wprowadzonych w ostatnich latach. Co ważne, ta forma prawna daje nadzieję na powrót do efektywnej działalności firm, które się na nią zdecydowały.

Regionem, w którym liczba niewypłacalności była w 2024 roku największa, było województwo mazowieckie (972 firmy). Na drugim miejscu niezmiennie plasuje się Śląsk (731), na trzecim zaś Wielkopolska (598).

Najwięcej niewypłacalnych podmiotów było wśród przedsiębiorców (4 014), znacznie wzrosła także liczba spółek z o.o., które w 2024 roku ogłosiły postępowanie insolwencyjne (1 261), oraz spółek komandytowych (120).

Co czeka nas w 2025 roku?

W minionych 12 miesiącach w naszym kraju zaobserwowaliśmy wzrost gospodarczy. Konsumpcja gospodarstw domowych znów stała się siłą napędową polskiej gospodarki, inflacja utrzymywała się na niższym poziomie, nie bez znaczenia były także wzrastające w tempie dwucyfrowym wynagrodzenia oraz niskie bezrobocie. Z drugiej jednak strony przedsiębiorstwa mierzyły się z brakami kadrowymi, rosnącymi kosztami zatrudnienia, wysokimi cenami energii, a także dużą konkurencyjnością.

Przedsiębiorcy rozpoczynają rok 2025 w podobnym otoczeniu gospodarczym. Ekonomiści z Coface prognozują, że wydatki konsumentów nadal będą napędzać wzrost gospodarczy w Polsce. Firmy odczują też pewną ulgę – wynagrodzenia pracowników nie będą już wzrastać w tempie dwucyfrowym. Istotnym zagrożeniem dla naszej gospodarki pozostaje jednak sytuacja na rynkach zagranicznych. Główny partner handlowy Polski, czyli Niemcy, do których trafia 27% naszego eksportu towarowego, nadal doświadcza recesji gospodarczej. Wyzwaniem dla polskich eksporterów są zwłaszcza problemy w niemieckim przemyśle.

Prognoza Coface zakłada, że wzrost gospodarczy w naszym kraju sięgnie w 2025 roku 3,5%, jednak polskie firmy nadal będą mierzyć się z licznymi wyzwaniami. W niektórych przypadkach konieczne będzie sięgniecie po przewidziane w prawie formy niewypłacalności.

Migracja, bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy – priorytety Polskiej Prezydencji

Głównym tematem, którym ma się zajmować Polska Prezydencja, jest bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo rozumiane na bardzo różnych poziomach. Także bezpieczeństwo gospodarcze, które musi być fundamentem rozumienia bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Wiele mówi się też o migracji w kontekście politycznym. Jednak migracja może być szansą dla Europy – jeżeli będzie realizowana we właściwy sposób. Jednym z głównych problemów zgłaszanych przez przedsiębiorców w całej Europie jest brak pracowników. Obywateli w Europie będzie coraz mniej, więc potrzeba siły roboczej z zewnątrz. Trzeba tym ludziom zapewnić godziwe warunki życia – żeby nie tylko chcieli przyjechać, ale żeby chcieli też zostać. Niestety, pojawia się coraz więcej głosów antyukraińskich – zwłaszcza w Polsce. To się zmieniło, bo na początku było bardzo pozytywne podejście. Tymczasem Polska bardzo potrzebuje Ukrainy, także w kontekście współpracy środowisk biznesowych.

– Wydaje mi się, że dla polskiej prezydencji to nie tylko będzie szansa, żeby postawić tematy istotne dla przedsiębiorców, ale także spore wyzwanie. Trzeba sprostać temu, co się dzieje wokół nas, również w kontekście globalnym – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Kinga Grafa, zastępczyni dyrektorki generalnej ds. europejskich i szefowa przedstawicielstwa Lewiatana w Brukseli. – Sytuacja geopolityczna jest bardzo trudna i wymagająca. Dlatego my w Business Europe przyjęliśmy dwóch obserwatorów do współpracy – dwie federacje pracodawców z Ukrainy. Chcemy na bieżąco rozmawiać, jakie mają potrzeby i jak my możemy na nie odpowiedzieć. Chcemy rozwijać nasze przedsiębiorstwa we współpracy z partnerami z Ukrainy. Bardzo byśmy chcieli, żeby Polska była liderem pozytywnych zmian Unijnej Gospodarki – korzystnych dla unijnych przedsiębiorców, dla pracowników. Myślę, że mamy szansę stać się takim liderem. Warto też pokazać polskie firmy – opowiedzieć o tym, jak rozwijają się nasze regiony, jak ważna jest polityka spójności. Polska jest ważnym partnerem w Unii Europejskiej – jest dużym krajem, o znaczącej gospodarce i dużym rynku – podkreśla Kinga Grafa.

Rośnie popularność pracy sezonowej wśród młodzieży – ferie zimowe szansą na zarobek

Jak wynika z analiz Grupy Progres, rośnie zainteresowanie młodzieży krótkoterminowym zatrudnieniem. Piki chętnych do zdobycia gotówki są widoczne szczególnie w okresie ferii zimowych i wakacji. Kandydaci w wieku 15-17 lat najczęściej pytają o możliwość pracy w sektorach tj. handel, gastronomia i usługi, w których nie brakuje ofert pracy w ferie zimowe. Rekrutacje w wielu regionach nadal trwają, szansa na szybki zarobek dla uczniów minie wraz z końcem ferii. Ostatnim dniem pracy tymczasowej dla wielu nastolatków wykorzystujących przerwę w nauce będzie 2 marca. Następna okazja pojawi się w wakacje.  

53 proc. Polaków zaplanowało wyjazd na tegoroczne ferie zimowe, wynika z badania wykonanego przez SW Research. 43 proc. ankietowanych spędzi ferie z rodziną, dzieci na obóz wyśle 5 proc. Polaków. Dla wielu z nich tego typu wypoczynek będzie niemałym wydatkiem. Jednak nie każdego stać na taki wyjazd, nie każdy też ma na niego ochotę. Jak wynika z analiz Grupy Progres, coraz więcej młodych ludzi decyduje się w ferie podjąć pracę i zdobyć środki na swoje wydatki. Na ten krok, czyli pracę w młodym wieku (15-17 lat), częściej decydują się młodzi mężczyźni. Zgodnie z danymi GUS, tylko w lipcu 2024 roku liczba pracujących chłopców, którzy nie byli jeszcze pełnoletni, wyniosła 58,4 tys., podczas gdy dziewcząt było o ponad 21 tys. mniej, czyli 36,7 tys. W skali całego 2023 roku liczba młodych pracowników (kobiet i mężczyzn) w Polsce w tej grupie wiekowej (15-17 lat) wyniosła 105 124 osoby. Dane Urzędu wskazują też na rosnące zainteresowanie młodzieży krótkoterminowym zatrudnieniem, szczególnie w branżach takich jak handel, HoReCa, przetwórstwo przemysłowe czy budownictwo, gdzie najmłodsi – przed 18 r.ż. – pracują najczęściej. Prym w zestawianiu wiedzie handel i naprawa pojazdów, w którym pracowało w sumie 36 135 osób między 15 a 17 r.ż. (dane za cały 2023 r./GUS). Na kolejnych miejscach znajduje się przetwórstwo przemysłowe (21 414 osób między 15 a 17 r.ż.), budownictwo (12 781 os.), zakwaterowanie i gastronomia (9 943 os.) i pozostała działalność usługowa (16 245 os.) tj. usługi fryzjerskie i kosmetyczne, działalność związana z poprawą kondycji fizycznej, czy usługi różnorodne np. opieka nad zwierzętami.

– Praca w ferie, nawet jeśli oznacza zatrudnienie na dwa tygodnie, w wielu przypadkach jest sytuacją „win-win”. Firmy borykające się z brakami kadrowymi, które w sezonie ferii zimowych nie narzekają na brak zajęć, zyskują pracowników, dzięki którym mogą realizować zamówienia i świadczyć usługi bez większych zakłóceń i przestojów. Natomiast dla młodych ludzi jest to okazja do szybkiego zarobku i podreperowania budżetu w krótkim czasie. Zauważamy, że niepełnoletni uczniowie coraz częściej pytają o prace krótkoterminowe i wysokość wynagrodzenia, bo temat finansów jest dla nich dość istotny. Znacznie bardziej niż inne aspekty związane z ich sezonową aktywnością zawodową. Czasy, w których uczniowie bazowali jedynie na kieszonkowym albo odkładali pieniądze otrzymane w prezencie od bliskich do skarbonki, mijają. Młodzież często bierze sprawy w swoje ręce  – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres. I dodaje, że zarobki młodzieży podejmującej pracę w ferie zimowe są zróżnicowane w zależności od branży i stanowiska. Najczęściej są to kwoty minimalne, czyli obecnie 30,50 zł za godzinę, ale można zarobić też więcej, a w branżach tj. HoReCa dodatkowym bonusem są też napiwki.

To, że kwestie finansowe nie są dla ucznia nieznaną wyspą, potwierdza też badanie przeprowadzone na zlecenie EY Polska przez Kantar Public. Wynika z niego, że już w 2023 r. wśród osób w wieku 10-17 lat 42 proc. nastolatków posiadało własną kartę lub konto bankowe, a 5 proc. korzystało z konta rodziców. Co więcej, zdecydowanie częściej swoimi finansami swobodnie zarządzali ankietowani w wieku 14-17 lat (60 proc. miało imienny rachunek) niż ci mający 10-13 lat (25 proc.).

W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie młodych osób krótkoterminowym zatrudnieniem, wiele firm oferuje różnorodne stanowiska, które z uwagi na ich specyfikę można obsadzić pracownikami tymczasowymi. Wśród najczęściej oferowanych etatów dedykowanych uczniom znajdują się prace sezonowe w branżach takich jak gastronomia, handel, logistyka i usługi czy produkcja. W przetwórstwie przemysłowym młodzi ludzie znajdują zatrudnienie jako pracownicy produkcji pomocniczej, zajmując się pakowaniem produktów, etykietowaniem czy sortowaniem, a także jako pomocnicy w magazynach, kompletując zamówienia czy uczestnicząc w inwentaryzacji. W logistyce pracują najczęściej jako pomocnicy w magazynach, sortując przesyłki i przygotowując towary do wysyłki, lub wspierają kurierów, dostarczając paczki na lokalnych trasach. W sektorze handlu uczniowie są zatrudniani jako sprzedawcy pomocniczy, pomagając klientom, układając towary na półkach czy uczestnicząc w promocjach, a także jako kasjerzy, pracując przy kasach pod nadzorem bardziej doświadczonych pracowników. W branży HoReCa pełnią rolę kelnerów, obsługując gości w restauracjach i kawiarniach, pomocy kuchennej przy obieraniu warzyw, zmywaniu naczyń i utrzymywaniu porządku w kuchni, a także recepcjonistów pomocniczych w hotelach, zajmujących się obsługą gości i odbieraniem telefonów. W usługach, takich jak salony fryzjerskie, kosmetyczne czy siłownie, młodzież pracuje jako asystenci, pomagając w prostych zadaniach, takich jak przygotowanie stanowisk pracy, organizacja harmonogramów klientów czy dbanie o porządek w miejscu pracy. Na siłowniach często zajmują się wsparciem obsługi klienta, na przykład rejestracją wejść czy udzielaniem podstawowych informacji.

– Chęć zarobku nie może przysłaniać kwestii formalnych. Młodzi ludzie muszą pamiętać, że podjęcie pracy przez osoby uczące się wymaga zawarcia odpowiedniej umowy, która zapewni zgodność zatrudnienia z przepisami prawa. Najczęściej stosowaną formą jest umowa zlecenie, która pozwala na elastyczne godziny pracy i jest dostosowana do możliwości młodych pracowników. W przypadku osób niepełnoletnich konieczne jest także uzyskanie zgody rodziców lub opiekunów prawnych. Pracodawcy mają obowiązek przestrzegać szczególnych przepisów dotyczących zatrudnienia młodocianych, takich jak ograniczenie godzin pracy czy dostosowanie obowiązków do wieku i doświadczenia pracownika – podsumowuje Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Nastroje polskich przedsiębiorców w styczniu: mieszanka optymizmu i obaw

Według najnowszego badania przeprowadzonego w styczniu przez CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan, nastroje wśród polskich przedsiębiorców są mieszane. Choć większość z nich patrzy pozytywnie na możliwości prowadzenia działalności gospodarczej w najbliższym czasie, jednocześnie niemal połowa wyraża obawy związane z potencjalnymi zmianami w prawie.

Ponad połowa ankietowanych (58%) wskazała, że w ciągu ostatniego półrocza warunki prowadzenia działalności uległy pogorszeniu, zwłaszcza w kontekście regulacyjnym i administracyjnym. Tylko 6% respondentów dostrzegło poprawę, a 36% nie zauważyło większych zmian. Najbardziej krytyczne oceny pochodzą od firm średniej wielkości, gdzie aż 63% zarządzających uznało ostatnie półrocze za trudne. Wśród małych przedsiębiorstw odsetek ten wynosi 57%, podczas gdy w dużych firmach jedynie 25% menedżerów oceniło warunki negatywnie.

Pozytywne spojrzenie na prowadzenie firmy w kontekście biznesowym

Pomimo trudności, 62% przedsiębiorców pozytywnie ocenia przyszłość swoich firm w kontekście biznesowym. Optymizm jest szczególnie widoczny wśród menedżerów firm średnich (66%) oraz małych (61%). Duże przedsiębiorstwa również widzą przyszłość w jasnych barwach, choć ich optymizm jest nieco niższy i wynosi 60%. Negatywne nastawienie wyraża 36% ankietowanych, natomiast 2% nie miało jednoznacznej opinii. Co ważne, poziom optymizmu wśród przedsiębiorców utrzymuje się na stabilnym poziomie już od ponad roku.

Obawy związane ze zmianami w prawie

Zdecydowanie mniej optymistycznie przedsiębiorcy oceniają sytuację w kontekście zmian w prawie oraz działań administracji. Negatywne nastawienie wyraża 49% respondentów, co wskazuje na znaczący poziom niepewności wobec otoczenia regulacyjnego. Szczególnie wyraźne obawy występują wśród firm średniej wielkości, gdzie 52% menedżerów ma negatywną ocenę przyszłości w tym zakresie. Wśród małych przedsiębiorstw ten odsetek wynosi 48%, a w dużych – 42%. Z kolei 47% badanych firm deklaruje brak obaw wobec zmian legislacyjnych, co jest najbardziej widoczne wśród dużych przedsiębiorstw (50%).

Przyszły tydzień pod lupą: Fed, EBC i działania Trumpa – czego spodziewają się rynki?

Przyszły tydzień zapowiada się interesująco. Oprócz prawdopodobnych kolejnych działań Trumpa, swoje decyzje podejmować będzie Rezerwa Federalna oraz EBC. Pierwsza instytucja prawdopodobnie utrzyma poziom stóp procentowych na niezmienionym poziomie, w przypadku drugiej niemalże jest pewne, że zobaczymy złagodzenie parametrów polityki monetarnej. Nowy prezydent zdążył już wywrzeć presję na Fed w swoim przemówieniu wirtualnym w Davos. Rynek będzie szczególnie zainteresowany tym, czy Powell odniesie się do tych słów a jeśli tak to w jakiś sposób.

Fed w najbliższą środę wstrzyma się raczej z obniżkami i pozostawi docelowy przedział stóp funduszy federalnych na poziomie 4,25-4,5 proc. Do tej pory redukcje wyniosły łącznie 100 punktów bazowych (trzy ostatnie posiedzenia). W grudniu Powell zaznaczył, że amerykański bank centralny spowolni tempo łagodzenia warunków monetarnych, co naturalnie trzeba rozumieć, że przed nami okres pauzy. Teraz pytanie ile tych przerw będzie. Ta wiadomość została negatywnie przyjęta przez rynki, jednak od tamtego czasu indeksy zdołały wyznaczyć już nowe historyczne rekordy (np. Sp500).

To ostrożne podejście bankierów centralnych jest motywowane wciąż relatywnie uporczywą inflacją. W drugiej połowie roku wskaźnik bazowy oparty na preferowanym przez Fed deflatorze wydatków na konsumpcje prywatną (PCE) utrzymał się na poziomie 2,7 proc. Z kolei rynek pracy jest stabilny a ostatnia pozytywna niespodzianka jeszcze bardziej zmniejszyła potrzebę kontynuacji cięć. Grudniowe zatrudnienie wzrosło o 256 tys. a stopa bezrobocia obniżyła się do 4,1 proc. Rezerwa Federalna będzie chciała dać sobie czas na analizę danych oraz pierwszych decyzji nowej administracji Białego Domu.

W najbliższym czasie ponownie uwaga będzie skierowana na wskaźniki CPI oraz PCE. Rynek zakłada, że pierwsza obniżka jest możliwa do lipca.

Obecnie Rezerwa Federalna redukuje swoje zasoby papierów wartościowych (QT), które zostały powiększone podczas rund luzowania ilościowego (QE). Aktualnie robi to w tempie 60 mld USD miesięcznie. Od połowy 2022 roku (kiedy uzyskano maksima) portfel banku centralnego został zmniejszony o mniej więcej 2 biliony USD. Sukcesywnie zatem spadają rezerwy bankowe ale są one jeszcze na poziomie uznawanym za „obfity”. Zatem nie powinniśmy oczekiwać, że proces ten zostanie przyspieszony.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS

Złoty Krugerrand: ikona inwestycji

Złoty Krugerrand to moneta wyjątkowa. Cieszy się niegasnącą popularnością od dekad, i to zarówno wśród inwestorów, jak i kolekcjonerów. Monetę Krugerrand można wręcz nazwać klasykiem swojego „gatunku” oraz prawdziwą ikoną świata inwestycji. Co sprawiło, że Krugerrand zasłużył na tak duży szacunek wśród miłośników numizmatyki oraz inwestowania? Dowiesz się z poniższego artykułu.

Czym jest Krugerrand? Najbardziej rozpoznawalna złota moneta

Na początek trochę historii i teorii. Krugerrand to południowoafrykańska złota moneta wybijana w tamtejszej mennicy (Rand Refinery) od 1967 roku. Do dziś pozostaje prawnym środkiem płatniczym w RPA. Początkowo złoty Krugerrand występował tylko w formie monet 1-uncjowych, ale z czasem zaczęto go wybijać również w wersjach: ½ uncji i ¼ uncji oraz wyjątkowo dziś popularnej odsłonie Krugerranda: 1/10 uncji.

Do produkcji Krugerrandów wykorzystywane jest 22-karatowe złoto próby 916 z niewielką domieszką miedzi, która nadaje monetom charakterystyczny czerwony odcień oraz podnosi twardość stopu. Na awersie każdego złotego Krugerranda widnieje popiersie Paula Krugera, czyli prezydenta RPA z lat 80. i 90. XIX wieku. Z kolei rewers zdobi wizerunek antylopy, jednego z symboli Południowej Afryki.

Opowiadając o złotych Krugerrandach, nie sposób pominąć ich nazwy – co oznacza Krugerrand? To połączenie nazwiska Paula Krugera (Kruger) i nazwy południowoafrykańskiej waluty (rand).

Złota moneta Krugerrand: wartościowa, popularna, trudnodostępna

Monety Krugerrand można z czystym sumieniem nazwać najbardziej popularnymi wśród inwestorów i numizmatyków. Dość rzec, że zgodnie z szacunkami w obiegu znajduje się obecnie ok. 50 milionów złotych Krugerrandów. To wynik, którego nie osiągnęły inne monety. Ale co sprawia, że Krugerrandy są tak popularne?

Za ich ogromną rozpoznawalność oraz ciągłe zainteresowanie złotymi Krugerrandami odpowiadają po części:

  • Wysoka wytrzymałość związana z dodatkiem miedzi – monetę Krugerrand bardzo ciężko zarysować, ułamać lub w inny sposób uszkodzić mechaniczne.
  • Znaczenie kulturowe i historia – Krugerrand miał istotny wpływ na gospodarkę RPA oraz tamtejsze społeczeństwo. Co więcej, występuje w południowoafrykańskiej literaturze, muzyce oraz sztuce, a także stał się wręcz symbolem tożsamości kulturowej RPA i bardzo popularną pamiątką wśród turystów.
  • Kultowość – która napędza sama siebie. Krugerrand jest tak rozpoznawalny na całym świecie, że zyskał miano monety kultowej, co samo w sobie sprawia, że taką pozostaje: bo reputacja złotych Krugerrandów budzi zainteresowanie kolejnych, świeżych inwestorów i kolekcjonerów.

Wszystko to sprawia, że monety bulionowe Krugerrand są trudno dostępne, wiele osób chce mieć je w swojej kolekcji. Inwestorzy nie obawiają się lokować w nie swoich środków, a posiadacze czekają na wzrost wartości: popyt nierzadko przerasta więc podaż.

Gdzie kupić złoty Krugerrand, by naprawdę był Krugerrandem?

Choć złoty Krugerrand to moneta trudnodostępna, absolutnie nie można nazwać go białym krukiem. Krugerrandy można kupić w mennicach, u oficjalnych dealerów złota, firmach specjalizujących się w dystrybucji złotych monet oraz odkupić je od innych inwestorów lub kolekcjonerów. Czasem trzeba poczekać na dostępność Krugerranda o konkretnej wadze, ale prędzej czy później się pojawia.

Chcemy jednak zaznaczyć, że popularność Krugerrandów kusi fałszerzy. Można więc trafić na falsyfikaty. Dlatego niezwykle istotne jest wybieranie złotych monet wyłącznie od zaufanych dostawców – złotego Krugerranda 1/10 oz, ¼ oz, ½ oz i 1 oz kupisz bezpiecznie np. w Mennicy Polskiej. Bardzo wygodne jest to, że jeśli interesujący Cię egzemplarz akurat nie jest dostępny, to można poprosić Mennicę Polską o powiadomienie o dostępności danego Krugerranda, wystarczy podać swój adres e-mail.

[Artykuł sponsorowany]

Inwestycje w nieruchomości komercyjne w Polsce w 2024 roku: rekordowy wolumen i wzrost transakcji

Rok 2024 przyniósł znaczne ożywienie na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce, z wolumenem inwestycyjnym przekraczającym 5 miliardów euro i znacznym wzrostem liczby transakcji. Kluczowymi czynnikami wzrostu były stabilne fundamenty rynku najmu, korzystne wskaźniki makroekonomiczne Polski oraz większy dostęp do kapitału dzięki złagodzeniu polityki monetarnej m.in. przez EBC. Prognozy na 2025 rok są równie obiecujące, wskazując na dalszy wzrost inwestycji we wszystkich klasach aktywów.

Łącznie wolumen inwestycyjny w nieruchomości komercyjne w Polsce w 2024 roku wyniósł ponad 5 mld EUR, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim i tylko lekko poniżej średniej pięcioletniej wynoszącej 5,3 mld EUR. Znacznie zwiększyła się również płynność rynku, w całym roku odnotowaliśmy ok. 130 transakcji, niemal 50 więcej niż w roku poprzednim i blisko średniej z ostatnich pięciu lat wynoszącej ok. 135. Ożywienie obserwowane w Polsce jest znacznie większe niż w większości krajów europejskich, średni wzrost wolumenów inwestycyjnych w Europie wyniósł bowiem jedynie 15%.

„Aktywność inwestycyjną, oprócz stabilnych wyników na rynku najmu i pozytywnych wskaźników makroekonomicznych, wspiera dodatkowo złagodzenie polityki monetarnej przez wiele banków centralnych. Europejski Bank Centralny w 2024 roku czterokrotnie obniżył stopy procentowe, sprowadzając je do poziomu 3,15%. Z kolei, Narodowy Bank Polski utrzymuje od ponad roku stopy procentowe ma poziomie 5,75%, co jest związane z poziomem inflacji, która wciąż przekracza wyznaczony na 2,5% cel inflacyjny. Taka polityka monetarna wpłynęła jednocześnie na decyzje lokalnych inwestorów, którzy przekierowali kapitał na rynek nieruchomości komercyjnych,”kontynuuje Dorota Lachowska, head of research, Knight Frank.

W 2024 roku polskie podmioty zainwestowały na rodzimym rynku nieruchomości komercyjnych około 450 mln EUR, co stanowiły wysoki 9% udział w całkowitym wolumenie. Pozytywnym sygnałem jest zainteresowanie polskich inwestorów coraz większymi nieruchomościami. Średnia wartość transakcji z udziałem polskiego kapitału wyniosła 12 mln EUR, a największa transakcja osiągnęła 33 mln EUR.

„Analizując strukturę kapitału zainwestowanego w Polsce, zdecydowana większość – ponad 60% – pochodziła z Europy, głównie z regionu CEE, krajów bałtyckich i Skandynawii. Wysoki udział – 19% – mieli inwestorzy z RPA, ale za takim wynikiem stały przede wszystkim dwie duże transakcje NEPI Rockcastle, które kupiło centra handlowe Silesia City Centre w Katowicach oraz Magnolia Park we Wrocławiu za odpowiednio 405 mln EUR i 373 mln EUR. Na rynek powracają również inwestorzy z USA, których łączny udział w wolumenie w 2024 roku wyniósł 11% i spodziewamy się, że ten udział będzie rósł,” – wyjaśnia Krzysztof Cipiur, managing director, head of capital markets, Knight Frank.

W minionym roku obserwowaliśmy również duże zaangażowanie nowych graczy w Polsce. Korzystne otoczenie rynkowe oraz ograniczona konkurencja ze strony dużych inwestorów instytucjonalnych ułatwiły wejście na rynek dla nowym organizacjom, m.in. brytyjski Sona Asset Management, amerykański Greykite czy południowoafrykański Castleview. Inwestycje ze strony nowych podmiotów sięgnęły niemal 1,8 mln EUR, co stanowiło 36% całego wolumenu.

Wzrost aktywności inwestycyjnej dotyczy wszystkich klas aktywów. Pod względem wolumenów największy udział w roku w 2024 roku miały nieruchomości biurowe i handlowe (odpowiednio 33% i 32%), jednak w dużej mierze za sprawą kilku znaczących transakcji. Zainteresowanie inwestorów obiektami magazynowymi pozostaje wysokie, a udział tego sektora w całkowitym wolumenie wyniósł 25%.

„Znacznie lepszy sentyment obserwowany na rynku spowodował stabilizację stóp kapitalizacji, z tendencją do kompresji zwłaszcza w przypadku nieruchomości magazynowych. W dalszym ciągu jednak nieruchomości w Polsce zapewniają wyższe zwroty niż w Europie Zachodniej, co dodatkowo stymuluje przypływ kapitału,” – dodaje Krzysztof Cipiur.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – podsumowanie 2024 roku

Po ostatnich trudnych latach na rynku inwestycyjnym nieruchomości komercyjnych, z wyraźnym spowolnieniem w 2023 r., wyniki 2024 roku pozwalają uwierzyć w stabilizację i patrzeć w przyszłość z optymizmem. Całkowity wolumen transakcji w Polsce w 2024 r. przekroczył ponad dwukrotnie wartość z 2023 r., potwierdzając znaczne ożywienie aktywności na rynku. „Powrót inwestorów wynika z obniżek stóp procentowych zainicjowanych latem przez EBC i FED, które przekładają się na większą dostępność bardziej przystępnego finansowania.” – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment

Całkowity wolumen inwestycji w Polsce w 2024 r. osiągnął 5 mld euro. Szczególnie imponujący był IV kwartał, którego wynik przebił wolumen inwestycji z całego 2023 roku. Taki wynik został zbudowany dzięki powrotowi dużych transakcji, zarówno portfelowych jak i pojedynczymi aktywami. „Warto zauważyć, że 10 największych (spośród 130 zamkniętych) transakcji odpowiadało za prawie 50% całkowitego wolumenu. Podobną płynność, z dominacją kilku największych transakcji, obserwowaliśmy w 2022 roku.” – zwraca uwagę Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research & Data Manager

Sektor biurowy stanowił 1/3 całkowitego wolumenu w 2024 r. Imponująca sprzedaż Warsaw UNIT była największą transakcją pojedynczym aktywem w Europie w sektorze biurowym w ubiegłym roku. W sektorze handlowym za połowę wolumenu odpowiadały 2 duże regionalne centra handlowe – Magnolia Park we Wrocławiu i Silesia City Center w Katowicach. Z kolei w segmencie magazynowym zwiększyła się liczba transakcji portfelowych. Sektor hotelowy odnotował 11 transakcji a sektor mieszkaniowy – 13.

Główne liczby:

  • 5 mld euro – całkowity wolumen inwestycyjny 2024 r. (239% rok do roku)
  • Wynik za sam IV kw. 2024 przekroczył całkowity wolumen inwestycyjny zrealizowany w 2023 r.
  • 130 zrealizowanych transakcji
  • 10 największych transakcji odpowiadało za prawie 50% całkowitego wolumenu w 2024 r.

SEKTOR BIUROWY

Warszawskie deale na skalę europejską oraz powrót regionów

W 2023 r. wzrosło zainteresowanie inwestorów starszymi budynkami biurowymi typu „value-add” i oportunistycznymi. Z kolei w 2024 r. odnotowaliśmy już większą ilość sprzedaży aktywów typu „core” i „core+”, zwłaszcza w Warszawie. Trend ten wskazuje na obecność przecen na rynku – ceny sprzedaży są już bardziej dostosowane do aktualnych warunków rynkowych. Niemniej jednak, popyt na starsze nieruchomości z potencjałem do dalszej konwersji pozostaje silny.

Największa transakcja pojedynczym aktywem w Polsce w 2024 r. w sektorze biurowym – przejęcie Warsaw UNIT przez Eastnine AB – była również największą taką transakcją w Europie w ubiegłym roku. Pod względem wolumenu, główną transakcją sektora była jednak sprzedaż 49% udziałów w biurowym portfelu CPI, która odpowiadała za ponad 1/4 całkowitego wolumenu. Inne ciekawe budynki biurowe, które zmieniły właściciela w 2024 r., to P180, Studio B i Lakeside. W tej ostatniej transakcji zespół Avison Young miał przyjemność współ-reprezentować sprzedającego.

Istotnym trendem było ożywienie na regionalnych rynkach biurowych. Spośród 45 transakcji sektora, 13 było zlokalizowanych w miastach regionalnych. Stanowi to znaczny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem, kiedy to sprzedano jedynie 2 biurowce w Krakowie.

„Co ciekawe, obserwujemy również rosnące zainteresowanie nabywaniem biurowców przez ich najemców. Interesujące przykłady to np. zakup Bokserska Office Center w Warszawie przez Enter Air, Match Point B przez GPoland i Domaniewska 50A przez Ryan Air, a także kilka przejęć przez instytucje publiczne. Kolejne tego typu transakcje są planowane i znajdują się w początkowych fazach negocjacji.” – dodaje Marcin Purgal.

Polski kapitał, odpowiedzialny za prawie 40% transakcji biurowych, staje się coraz bardziej znaczący w tym sektorze, wykazując rosnący apetyt na mniejsze biurowe formaty. Rodzimy kapitał inwestuje już nie tylko w obiekty mieszkaniowe, ale nieruchomości komercyjne również stają się opcją inwestycyjną.

Główne liczby:

  • 1,6 miliarda euro – całkowity wolumen sektora (382% rok do roku)
  • 32 transakcje w Warszawie (na 45 w 2024 r.)
  • Największa transakcja pojedynczym aktywem w sektorze biurowym w Europie
  • Polski kapitał odpowiadał za 40% liczby transakcji w sektorze

SEKTOR HANDLOWY

Transakcje znanymi centrami handlowymi

„Sektor handlowy odpowiadał za 32% całkowitego wolumenu w 2024 roku, odnotowując znaczący wzrost o 10 p.p. w porównaniu do 2023 r. Zmieniła się również struktura nabywanych aktywów, z widocznym przesunięciem w kierunku regionalnych centrów handlowych, w tym dużych nieruchomości typu „prime”.” – zauważa Artur Czuba, Associate Director, Investment

Sektor zakończył 2024 r. łącznym wolumenem 1,6 mld euro, co jest najwyższym wynikiem od 2019 roku. Najbardziej znaczącymi transakcjami były przejęcia przez NEPI Rockcastle Magnolia Park we Wrocławiu i Silesia City Centre w Katowicach, które stanowiły 50% całkowitego wolumenu inwestycji w sektorze w 2024 r. Ten sam inwestor nabył w 2022 r. Forum Gdańsk.

Inną ważną transakcją była sprzedaż portfela centrów handlowych przez Cromwell na rzecz czeskiego inwestora Star Capital Finance. Wśród pozostałych transakcji regionalnymi centrami handlowymi znalazły się Galeria Wisła w Płocku i Centrum Galardia w Starachowicach, gdzie w obu przypadkach Avison Young reprezentował sprzedającego na zasadach wyłączności.

Parki handlowe, pozostające w cieniu dużych centrów handlowych, nadal cieszyły się niesłabnącym zainteresowaniem inwestorów. W 2024 r., podobnie jak w 2023 r., parki handlowe stanowiły połowę całkowitej liczby transakcji, a Avison Young pośredniczył w ponad 20% z nich.

Główne liczby:

  • 1,6 miliarda euro – całkowity wolumen sektora (372% rok do roku)
  • 12 transakcji centrami handlowymi (na 32 w 2024 r.)
  • 2 regionalne centra handlowe typu „prime” sprzedane

SEKTOR MAGAZYNOWY

Powrót transakcji portfelowych

Sektor magazynowy dominował na polskim rynku inwestycyjnym w 2023 r., stanowiąc prawie połowę całkowitego wolumenu inwestycji. W związku z tym wzrost odnotowany w 2024 r. nie był aż tak spektakularny jak w innych sektorach nieruchomości.

W 2024 r. sektor magazynowy odnotował wolumen 1,3 mld euro, zbudowany głównie w oparciu o transakcje portfelowe. Wśród 7 transakcji typu „multi-asset”, stanowiących ponad 50% całkowitego wolumenu sektora, 2 były częścią europejskich przejęć portfelowych. Oznacza to powrót dużych międzynarodowych portfeli na rynek inwestycyjny. Większość sprzedanych aktywów (z wyłączeniem sprzedaży akcji DL Invest) była zlokalizowana w 5 głównych hubach magazynowych.

„Oczekuje się, że zmniejszająca się rozbieżność cenowa między sprzedającymi a kupującymi jeszcze bardziej przyspieszy wzrost wyników w sektorze. Także rosnące znaczenie „nearshoringu” na polskim rynku logistycznym stwarza znaczne możliwości dalszego rozwoju rynku. Natomiast coraz bardziej uwidaczniają się różnice cenowe między nieruchomościami zgodnymi z normami ESG a starszymi aktywami.” – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment

Główne liczby:

  • 1,3 miliarda euro – całkowity wolumen sektora (127% rok do roku)
  • 7 transakcji portfelowych (na 29 w 2024 r.)
  • Transakcje portfelowe odpowiadały za 50% wolumenu sektora

PRS

10-lecie rynku

Rynek najmu instytucjonalnego (PRS) w Polsce obchodzi 10-lecie. Przez dekadę sektor dynamicznie się rozwijał, dostarczając prawie 20 000 ukończonych lokali, z dodatkowymi ponad 10 000 w budowie (status na koniec 2024 r.). W ubiegłym roku ukończono 28 nowych projektów PRS, które wprowadziły na rynek ponad 5 900 mieszkań, z czego 16 zlokalizowanych było w miastach regionalnych.

Większość nowych inwestycji to projekty operatorów PRS o ugruntowanej pozycji, a tylko jeden został zrealizowany przez nowego gracza na rynku – AP Słowackiego. Łącznie 3 największe podmioty obecne na rynku – Resi 4 Rent, Vantage Rent i Fundusz Mieszkań na Wynajem – odpowiada obecnie za ponad 50% istniejących zasobów PRS. Prognozy na 2025 r. zakładają dostarczenie kolejnych 6 500 lokali, z czego 70% wzbogaci rynki regionalne.

W 2024 r. rynek mieszkaniowy odnotował łącznie 12 zamkniętych transakcji w sektorze PRS, osiągając rekordowy wynik 344 mln euro. Transakcje w sektorze PRS zostały sfinalizowane głównie przez już aktywnych operatorów rynkowych, z wyjątkiem jednego nowego nabywcy, a mianowicie Lew Investment, który nabył projekt Urban Home od G City w Krakowie. Warto zauważyć, że inwestorzy ze Szwecji byli odpowiedzialni za 50% całkowitego wolumenu inwestycji w PRS.

Warszawa nadal była liderem, z 9 transakcjami sfinalizowanymi w stolicy. W 2024 r. miała również miejsce transakcja portfelowa – sprzedaż przez City Living portfela mieszkań zlokalizowanych w Warszawie, Poznaniu i Bydgoszczy – w której pośredniczył Avison Young.

Główne liczby:

  • 344 miliony euro – całkowity wolumen sektora
  • 12 transakcji
  • Dominacja Warszawy w strukturze transakcji
  • 1 transakcja portfelowa

CO DALEJ?

  • Polska pozostaje atrakcyjna dla inwestorów dzięki silnemu wzrostowi gospodarczemu i solidnym fundamentom rynkowym
  • Spodziewamy się kontynuacji trendu obniżek stóp procentowych, wraz z rozluźnieniem polityki kredytowej banków
  • Oczekujemy dalszej poprawy płynności inwestycyjnej we wszystkich klasach aktywów
  • Ogólna atrakcyjność mniejszych formatów nieruchomości z długim WAULT
  • Rosnące zainteresowanie spółkami typu REIT z Europy Zachodniej, a także krajów Europy Środkowo-Wschodniej i krajów bałtyckich
  • Spodziewamy się transakcji kształtujących nowe poziomy stóp kapitalizacji

Autorzy: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska (Research & Data Manager) oraz Agnieszka Bykowska (Research Analyst)

Premier Donald Tusk przedstawił priorytety polskiej prezydencji w Radzie UE

22 stycznia Premier Donald Tusk przedstawił w Parlamencie Europejskim priorytety polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Prezes Rady Ministrów zwrócił uwagę na istotne aspekty z punktu widzenia przedsiębiorców w tym: konieczność realizacji projektu Tarcza Wschód, transformacja energetyczna, czy rewizja Zielonego Ładu.

Polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej przebiegająca pod hasłem „Bezpieczeństwo, Europo!” potrwa do 30 czerwca. Prezydencja przypada „w czasie niepewności i niepokoju w związku rosnącymi napięciami geopolitycznymi, presją migracyjną i spadkiem konkurencyjności Europy”, a także coraz bardziej nieprzewidywalnej polityki międzynarodowej.

Podczas wystąpienia inaugurującego Premier Donald Tusk omówił 7 priorytetów w tym.: zdolność do obrony, ochronę ludzi i granic, odporność na obcą ingerencję i dezinformację, bezpieczeństwo i swobodę działalności gospodarczej, transformację energetyczną, konkurencyjne i odporne rolnictwo oraz bezpieczeństwo zdrowotne.

Czas komfortu się skończył – obronność i bezpieczeństwo

Donald Tusk zwrócił uwagę na nastroje panujące po zmianie amerykańskiej administracji. Premier parafrazował słowa Johna F. Kennedy’ego: – „Nie pytaj co USA mogą zrobić dla Twojego bezpieczeństwa, pytaj co możesz zrobić samodzielnie.”

Tusk podkreślił konieczność realizacji projektu Tarczy Wschód. Dla rynku jest to jasna deklaracja. Środek ciężkości będzie postawiony na rozwój przemysłu obronnego, a  dotychczas skromna gałąź gospodarki stworzy dla biznesu nowe możliwości i szanse.

Trzeba też mieć na uwadze, że będzie to trend ogólnoeuropejski, a wspólny rynek stanie się ogromną przestrzenią do zagospodarowania. – zauważa Łukasz Bernatowicz, Prezes ZP BCC.

Polska przeznacza 5% budżetu na bezpieczeństwo. Premier podkreślił, że należy odrzucić rutynowe myślenie i przyjąć pięcioprocentowe wydatki na bezpieczeństwo i zbrojenie.

Tusk zwrócił uwagę, że aby uniknąć tragicznej wojennej powtórki z historii musimy być silnie uzbrojeni. Europa nie może kojarzyć się z bezradnością.

Premier dużą część swojego wystąpią poświęcił sile i potędze europejskiej. Zwrócił uwagę, że to co dzieje się w wymiarze geopolitycznym stawia nowe wyzwania, ale Europa jest po to żeby stawiać im czoła. Mówił o poczuciu wspólnoty, które powoduje, że jesteśmy razem, niezależnie od tego jakie partie i poglądy reprezentujemy.

Różnimy się pod wieloma względami ale potrafimy jako Europejczycy odnajdywać wspólną przestrzeń. Fakty są po naszej stronie.

BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE I OCHRONA ŚRODOWISKA

Przemówienie Inaugurujące pokazuje zwrot Donalda Tuska w sprawie ochrony klimatu. Premier zauważa. że ”nie stać nas na rewolucję”.

Jest to istotne z punktu widzenia konsumenta indywidualnego, jak również dla przedsiębiorców, dla których rosnące ceny energii, konieczność szukania oszczędności czy inwestycji w zieloną energię, były dużym obciążeniem i niejednokrotnie wiązały się z koniecznością rezygnacji z poszczególnych modeli biznesowych, a w najgorszych wypadkach zamknięciem działalności. – podkreśla Łukasz Bernatowicz.

Nikt nie kwestionuje potrzeby ochrony klimatu, jednak czasami można było odnieść wrażenie, że obrana przez Komisję Europejską dość restrykcyjna ścieżka egzekwowania zapisów Green Dealu – mogła spowodować tzw. „wylanie dziecka z kąpielą”. Biznes lubi przewidywalność i rozsądek, zdaje się, że Tusk poszedł właśnie w takim kierunku. – dodaje prezes ZP BCC.

Premier zwrócił uwagę na utrzymanie kierunku pełnego uniezależnienia się od rosyjskiej energii. Wcześniejsze uzależnienie od rosyjskich dostaw doprowadziło m.in do wojny w Ukrainie.

Ceny energii w niektórych krajach unijnych są na nieakceptowalnie wysokim poziomie. Sytuacja wymagaj przeglądu wszystkich europejskich regulacji.

– Polska ma najdroższą energię w Unii Europejskiej dlatego ta sprawa musi być dla nas priorytetem. Zarówno polska gospodarka jak i unijna nie będzie mogła konkurować z amerykańską, chińską ani z jakąkolwiek inną przy tak wysokich cenach energii. – podkreśla Łukasz Bernatowicz. Prezes Związku Pracodawców BCC zgadza się też z opinią Premiera Donalda Tuska, że należy zrewidować bezrefleksyjne podejście do wprowadzenia ETS2.

Po wystąpieniu polskiego premiera odbyła się debata z udziałem europarlamentarzystów.

—————-

Polska sprawuje prezydencję w grupie z Danią i Cyprem. Prezydencja Polski rozpoczęła się 1 stycznia 2025 r. i potrwa do 30 czerwca 2025 r. Nasz kraj przewodniczy posiedzeniom Rady już drugi raz. Poprzednio sprawowaliśmy prezydencję w Radzie UE w drugiej połowie 2011 r.