Niższa inflacja w USA i świetne wyniki banków napędzają wzrosty na rynkach finansowych

Niższa inflacja w USA, dobre perspektywy dla kryptowalut i lepsze niż oczekiwano wyniki finansowe wielkich banków podkręciły i tak dobre już nastroje wśród inwestorów finansowych.

Największe banki w USA pokazują solidne wyniki za IV kwartał 2024 roku. Goldman Sachs dominuje wśród banków, zaprezentowane wyniki dały 6% wzrost na starcie sesji w dniu ich ogłoszenia. Kluczowym punktem w wynikach Goldmana, poza przychodami i zyskami powyżej oczekiwań, jest bardzo mocny wynik związany z handlem akcjami, co przyczyniło się do sporego wzrostu przychodów z działalności inwestycyjnej.

Dobre wyniki zaprezentował również JP Morgan oraz Bank of New York Mellon. Bardzo dobry wynik odsetkowy zaprezentował największy bank detaliczny w USA, czyli Wells Fargo. Z drugiej strony bank nieco rozczarował pod względem przychodów względem oczekiwań. To jednak nie przeszkadzał w nawet 6% wzrostem cen akcji.

– Spojrzenie sektorowe jest takie, że wyniki banków były bardzo dobre i nawet powyżej oczekiwań – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maksymilian Kuch, analityk rynku akcji z XTB. – Banki coraz częściej wspominają o fuzjach i przejęciach, które będą dla nich jednym z kluczowych driverów przychodowych podczas prezydentury D.Trumpa.

Zestawy danych są pozytywne dla instytucji finansowych – silny rynek i mocna gospodarka w USA wspierają aktywność inwestycyjną, a z drugiej strony utrzymujące się wysokie stopy procentowe pozwalają wciąż utrzymywać marżę odsetkową na relatywnie wysokich poziomach. Jednak jeżeli widmo utrwalenia inflacji zagrozi kondycji gospodarczej, a tym samym otoczeniu rynkowemu, spółki mogą być zmuszone do powrotu do wstrzymywania się z optymistycznymi przejęciami. A wtedy bankom ciężko będzie kontynuować tak dynamiczne wzrosty, jakie widzimy w trakcie obecnego sezonu wynikowego.

Nie należy również zapominać o największym zarządzającym na świecie, czyli firmie BlackRock, której aktywa wyceniane są na ponad 10 bln USD, która także ogłosiła już swoje wyniki za IV kw. 20124 r. Spółka kolejny raz odnotowała imponujące napływy środków, w szczególności w przypadku funduszy ETF, czy rynków prywatnych. Spółka pokazała lepsze od oczekiwań przychody oraz zyski.

– Za sukces ostatnich miesięcy w dużej mierze odpowiada wprowadzenie ETF-ów na bitcoina oraz ethereum, co przyciągnęło nowe środki ze strony inwestorów, gdy prezes Black Rocka zmienił całkowicie narrację dotyczącą kryptowalut i postanowił być jednym z wiodących graczy na tym rynku – wyjaśnia ekspert XTB. – Szczególnie ETF-y na bitcoina okazały się ogromnym sukcesem.

W dobre nastroje wprowadził inwestorów także odczyt inflacji bazowej, który okazał się niższy od oczekiwań. Inflacja bazowa wyniosła 3,2% r/r za grudzień, przy oczekiwaniu utrzymania na poziomie 3,3% r/r.

Niższa inflacja zwiększa prawdopodobieństwo mniej agresywnej polityki monetarnej ze strony Rezerwy Federalnej, co jest pozytywnie odbierane przez inwestorów. W połączeniu z dobrymi wynikami spółek, w tym z sektora bankowego i BlackRocka, doprowadziło to do silnych wzrostów indeksu S&P 500. Początek prezydentury D.Trumpa umocnił tę tendencję, indeks wybił się na nowy rekord, przekroczył poziom 6 000, a wzrost jego wartości w okresie 52 tygodni jest w okolicach 25% (ponad 80% w okresie ostatnich pięciu lat). Natomiast Dpw Jones jest poniżej rekordowych wyników z początku grudnia 2024 r.

Obecnie rynek widzi szanse na pełną obniżkę stóp ze strony Fed w pierwszej połowie obecnego roku.

Rynki finansowe zainteresowane są teraz także tym, co będzie się działo z kryptowalutami ponieważ D.Trump zapowiada wprowadzenie deregulacji.

– Ważne byłoby zniesienie regulacji, że banki musza przetrzymywać w swoich księgach równowartość koty, którą klienci zgromadzili w postaci kryptowalut, a to oznaczałoby, że banki będą miały większe możliwości sprzedawania produktów kryptowalutowych.

10 korzyści z wdrożenia BPM w Twojej firmie

BPM (Business Process Management) to nowoczesne podejście do zarządzania organizacją, które pozwala firmom analizować, optymalizować i automatyzować procesy biznesowe. W praktyce BPM koncentruje się na efektywności operacyjnej i eliminacji zbędnych czynności, by umożliwić lepszą kontrolę nad procesami i szybsze osiąganie wyników.

Co to jest BPM i dlaczego warto wdrożyć zarządzanie procesami biznesowymi?

Dzięki zastosowaniu narzędzi takich jak BPMN czy platformy low-code, BPM pozwala na wizualizację, projektowanie i monitorowanie procesów w sposób intuicyjny i przejrzysty. Wdrożenie BPM ma kluczowe znaczenie dla firm, które chcą:

Niezależnie od branży BPM pomaga firmom osiągać lepsze rezultaty, zwiększać efektywność zespołów i minimalizować koszty operacyjne. To rozwiązanie, które umożliwia dostosowanie procesów do dynamicznych zmian rynkowych, zapewniając jednocześnie pełną przejrzystość i skalowalność działań.

10 korzyści z wdrożenia BPM

Optymalizacja procesów biznesowych

BPM pozwala zidentyfikować i wyeliminować niepotrzebne kroki w procesach, by prowadzić do ich uproszczenia i zwiększenia efektywności. Dzięki analizie procesów możliwe jest lepsze wykorzystanie zasobów oraz skrócenie czasu realizacji kluczowych zadań. Wdrożenie BPM umożliwia organizacjom skupienie się na działaniach przynoszących największą wartość.

Automatyzacja procesów biznesowych

BPM wspiera automatyzację powtarzalnych zadań takich jak przetwarzanie faktur, zarządzanie obiegiem dokumentów czy obsługa zapytań klientów. Dzięki integracji z platformami low-code możliwe jest szybkie wprowadzenie zmian w procesach, a to pozwala na dynamiczne dostosowanie się do potrzeb rynku. Automatyzacja minimalizuje ryzyko błędów ludzkich i zwiększa wydajność pracy zespołów.

Przejrzystość procesów

Jednym z kluczowych atutów BPM jest możliwość wizualizacji procesów za pomocą narzędzi takich jak BPMN (Business Process Model and Notation). Dzięki temu organizacje mogą dokładnie zobaczyć, jak przebiegają ich działania, zidentyfikować wąskie gardła i lepiej zarządzać zasobami. Standard BPMN 2.0 ułatwia komunikację między zespołami dzięki czytelności i uniwersalności diagramów procesów.

Zarządzanie obiegiem dokumentów

BPM znacząco usprawnia przepływ dokumentów w firmie, eliminując papierowy obieg na rzecz cyfrowego. Elektroniczny obieg dokumentów pozwala na łatwiejsze monitorowanie statusów i zapewnia szybki dostęp do kluczowych informacji w czasie rzeczywistym. Dzięki workflow możliwe jest automatyczne przekazywanie dokumentów między działami, co redukuje opóźnienia i poprawia jakość pracy.

Redukcja kosztów operacyjnych

Wdrożenie BPM pomaga firmom znacząco obniżyć koszty poprzez eliminację nieefektywnych procesów i automatyzację rutynowych zadań. Dzięki lepszemu zarządzaniu zasobami czas i energia zespołów mogą być przeznaczone na bardziej strategiczne działania. Platformy BPM umożliwiają także lepsze planowanie działań, a to ogranicza ryzyko kosztownych błędów.

Lepsza efektywność zespołów

BPM wspiera zespoły, ułatwiając komunikację i współpracę dzięki jasnemu podziałowi zadań i odpowiedzialności. Narzędzia BPM umożliwiają automatyczne przypisywanie zadań. Zmniejsza to liczbę błędów wynikających z ręcznego zarządzania procesami. Platformy low-code dodatkowo przyspieszają wprowadzanie zmian w procesach, pozwalając zespołom skupić się na działaniach o wysokiej wartości biznesowej.

Spełnienie wymogów prawnych i compliance

Dzięki BPM organizacje mogą łatwiej spełniać wymogi prawne oraz dostosowywać się do zmieniających się regulacji. Systemy BPM pozwalają na śledzenie i dokumentowanie procesów, a to zapewnia przejrzystość i zgodność z wymogami audytowymi. Funkcjonalności takie jak rejestracja działań w systemie ułatwiają zarządzanie ryzykiem i minimalizują potencjalne sankcje.

Skalowalność procesów biznesowych

BPM umożliwia dostosowanie procesów do zmieniających się potrzeb organizacji. Firmy mogą wprowadzać nowe procesy lub modyfikować istniejące, nie zakłócając bieżących działań. Skalowalność pozwala na efektywne zarządzanie rozwojem organizacji, niezależnie od jej wielkości czy branży.

Szybkie wprowadzanie zmian

Standardy BPMN oraz platformy low-code umożliwiają elastyczne i szybkie wprowadzanie zmian w procesach biznesowych. Dzięki graficznej notacji BPMN oraz intuicyjnym narzędziom zespoły mogą modelować i testować procesy bez potrzeby zaawansowanej wiedzy programistycznej. To znacząco skraca czas wdrożenia i pozwala organizacjom dynamicznie reagować na potrzeby rynku.

Podejmowanie decyzji opartych na danych

BPM wspiera gromadzenie, analizę i wizualizację danych o procesach. Dzięki temu organizacje mogą podejmować lepsze decyzje biznesowe oparte na twardych danych, a nie intuicji. Zaawansowane systemy BPM oferują funkcjonalności raportowania, które pozwalają na monitorowanie wydajności procesów i identyfikację obszarów wymagających poprawy.

Podsumowanie

Wdrożenie BPM to kluczowy krok dla każdej organizacji, która chce poprawić efektywność, obniżyć koszty i zyskać większą kontrolę nad swoimi procesami. Korzyści takie jak optymalizacja i automatyzacja procesów, przejrzystość działań, lepsze zarządzanie obiegiem dokumentów czy wsparcie w spełnianiu wymogów compliance sprawiają, że BPM staje się nieodzownym elementem nowoczesnego zarządzania biznesem.

Dzięki narzędziom takim jak AMODIT, wdrożenie BPM staje się prostsze i bardziej efektywne. Jeśli szukasz sposobu na uproszczenie i przyspieszenie procesów w Twojej firmie, rozważ wdrożenie w niej BPM.

Rynek obligacji korporacyjnych dynamicznie rośnie – podsumowanie emisji w 2024 roku

W 2024 roku emitenci przeprowadzili 44 publiczne emisje obligacji korporacyjnych na kwotę 1,959 mld zł. Inwestorzy w tych emisjach złożyli zapisy na kwotę ponad 2-krotnie wyższą, czyli 4,452 mld zł. Tym samym średni poziom redukcji w ujęciu rocznym wyniósł 43,92 proc.

Z punktu widzenia rynku są to imponujące statystyki. Dość powiedzieć, że w roku 2023 emitenci zebrali o 30 proc. środków mniej (1,353 mld zł), a sam popyt inwestorów był o 55 proc. niższy (1,967 mld zł).

Podsumowanie 2024 r. w obligacjach korporacyjnych

Emitent Wartość emisji (mln zł) Marża ponad WIBOR/ EURIBOR (proc.) Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln zł) Redukcja (proc.) Liczba inwestorów
GPM Vindexus 21,80 6,00 3 styczeń 74,22 70,70 1154
PragmaGo 25,00 5,15 3 styczeń 53,77 53,50 815
Ghelamco 125,00 5,00 4 styczeń 366,68 66,00 1604
Kredyt Inkaso 20,00 5,50 4 styczeń 71,05 71,85 947
Kruk (EUR) 10M EUR 43,43 4,00 5 styczeń 99,12 56,19 457
Kruk 60,47 4,00 5 luty 86,03 29,70 449
Olivia Fin 30,23 5,30 3,5 luty 36,63 17,45 106
Ronson 60,00 3,85 3,5 luty 155,00 61,26 1074
Echo Investment 70,00 4,00 4 luty 193,28 64,00 1074
Kruk 70,00 4,00 5 luty 284,25 75,37 2244
Echo Investment 70,00 4,00 4 luty 157,61 56,00 795
PCC Rokita 25,00 2,80 5,25 marzec 86,43 71,07 1042
Cavatina Holding 21,65 6,00 3,5 marzec 25,86 16,29 198
Arche 21,50 4,40 3 marzec 21,66 0,77 225
Victoria Dom 50,00 5,25 3 marzec 85,43 47,29 867
Kredyt Inkaso 21,50 5,20 4 marzec 25,42 15,40 232
PragmaGo 25,00 5,00 3 marzec 59,30 57,83 1101
White Stone Development 21,50 5,3 3 kwiecień 36,66 41,36 473
Marvipol Development 150,00 4,5 4 kwiecień 159,52 5,97 1101
Echo Investment 60,00 3,8 4 maj 123,41 51,00 593
MCI Management 21,50 4,3 3,5 maj 22,81 6,11 454
Vehis Fin1 21,00 7 2 maj 52,23 59,79 459
PCC Exol 20,00 2,7 5,25 czerwiec 36,43 45,10 806
Cavatina Holding 25,00 6 3,5 czerwiec 37,11 32,63 440
PragmaGo 30,00 4,8 3 czerwiec 92,47 67,56 1282
Victoria Dom 50,00 4,95 3 lipiec 162,08 69,15 1257
PragmaGo 35,00 4,50 3 lipiec 97,50 64,10 1467
Best 25,00 4,50 5 sierpień 136,38 81,67 1424
Olivia Fin 49,98 4,70 4 sierpień 49,98 0,00 417
Best 40,00 4,20 5 sierpień 114,43 65,04 1368
Cavatina Holding 38,68 6,00 4 wrzesień 38,68 0,00 614
PragmaGo 30,00 3,50 3 sierpień 78,98 62,01 1341
Olivia Fin 60,00 4,40 4 październik 127,57 53,00 1075
Kruk 75,00 3,00 5 październik 434,35 82,73 1610
Best 60,00 3,80 5 październik 114,07 47,40 1244
PragmaGo 21,52 4,50 3,25 listopad 30,99 30,13 295
Cavatina Holding 32,82 6,00 4 listopad 32,82 0,00 441
Kruk 125,00 3,00 6 listopad 328,95 62,00 2241
Best 60,00 3,80 5,5 grudzień 41,58 0,00 863
Art.Locum 21,00 4,25 3 grudzień 47,90 56,15 242
Adatex 20,00 6,00 3 grudzień 33,48 40,00 293
Marvipol 50,00 3,75 4 grudzień 61,47 18,65 375
PragmaGo 35,00 3,50 4 grudzień 44,97 22,17 979
Indos 21,00 4,25 3,5 grudzień 33,93 38,12 172
SUMA 1959,59       4452,47 43,92 37710
ŚREDNIA             857

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne (emisje w EUR zostały przeliczone na PLN po kursie EUR na koniec danego miesiąca), emisje publiczne na kwotę 20+ mln zł.

Na początku roku deweloper komercyjny Ghelamco przeprowadził emisję na 125 mln zł, w której popyt zgłoszony przez inwestorów wyniósł 366,68 mln zł. Był to pewien prognostyk dla rynkowego segmentu na cały rok 2024. Chwilę później, bo w lutym, na rynek po kwotę 70 mln zł wyszedł Kruk – zainteresowanie emisją wyniosło 284 mln zł. Ten sam emitent w październiku pobił rekord popytu zgłoszonego przez inwestorów w emisji publicznej, zbierając ponad 434 mln zł przy emisji na 75 mln zł. Te trzy przykłady świetnie opisują miniony rok.

Presja rynku odbiła się na marżach

Ogromny popyt i idące za nim redukcje powodowały stale narastającą presję na marże oferowane przez emitentów. I tak wspominamy wyżej windykacyjny Kruk zaczynał rok z marżą 4,00 proc., a kończył z wynikiem 3,00 proc. i dłuższym okresem spłaty. PragmaGo w styczniu proponowała obligacje z marżą 5,15 proc., żeby w grudniu, co prawda na emisji zabezpieczonej, zaproponować 3,50 proc. Podobnie marże obniżali Best, Victoria Dom i inni.

Dobre wyniki nie wzięły się znikąd

Utrzymujące się wciąż wysokie stopy procentowe, a tym samym atrakcyjne oprocentowanie obligacji korporacyjnych (ogromna większość oparta o WIBOR), brak default-ów, zadowalająca płynność, liczba emisji pozwalająca na zadowalającą dywersyfikację – to podstawowe czynniki wpływające na obraz rekordowego 2024 roku.

Stopy procentowe miały zacząć intensywnie spadać w 2024 roku, następnie od początku 2025, teraz mówi się już o drugiej połowie bieżącego roku, a nawet o 2026 roku. Kolejne obniżki stóp procentowych nie przełożą się momentalnie na oprocentowanie obligacji, a tym samym prawdopodobnie również na popyt inwestorów.

Wydaje się, że im dłużej stopy procentowe będą na wysokich poziomach – tym dłużej utrzyma się obecna sytuacja na rynku publicznych emisji obligacji korporacyjnych. Jeżeli dodamy do tego brak materializacji ryzyka kredytowego lub negatywnych wydarzeń makroekonomicznych – można by rzec „chwilo trwaj przez cały 2025 rok”.

Rok w funduszach

  Napływy do funduszy obligacji korporacyjnych (mld zł) Napływy do dłużnych funduszy ogólnie Wyniki funduszy obligacji korporacyjnych za miesiąc (proc.) Aktywa w funduszach obligacji korporacyjnych (mld zł) Zmiana w aktywach m/m (proc.) Wzrost aktywów (mln zł)
styczeń 690 4184 0,90 11,727 7,40 810
luty 705 3751 0,50 12,492 6,50 765
marzec 684 2821 0,60 13,276 6,30 784
kwiecień 228 2519 0,20 13,531 1,90 255
maj 396 2333 0,60 14,012 3,55 481
czerwiec 55 2360 0,50 14,153 1,00 141
lipiec 458 3143 1,00 14,751 4,20 598
sierpień 313 3616 0,60 13,447 -8,80 -1,304
wrzesień 476 3500 0,60 13,968 3,90 521
październik 285 3144 0,20 14,308 2,40 340
listopad 378 1298 0,60 14,793 3,40 485
grudzień 141 2520 0,40 15,055 1,78 262
YTD 4809     3,328    

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Nie dziwią również bardzo wysokie napływy do funduszy obligacji korporacyjnych. W ciągu roku inwestorzy wpłacili do nich netto 4,8 mld zł, a ich aktywa wzrosty o 3,3 mld zł – z 11,7 do ponad 15 mld zł. Różnica między tymi danymi wynika z sierpniowego przekwalifikowania jednego z funduszy, przez co zmalały aktywa całej grupy. Spadające marże, a tym samym rentowności obligacji, widać także częściowo po miesięcznych wynikach funduszy i ich średniorocznej stopie zwrotu, która w styczniu 2024 wynosiła 10,20 proc. (za ostatnie 12 miesięcy), a na koniec grudnia spadła do 7,00 proc. To oczywiście dalej dobry wynik, przewyższający wyniki wielu innych klas aktywów.

Na Nowy Rok przybywa emisji na barani skok

2025 rok jak na razie nie przynosi pauzy – z kolejną emisją publiczną na 50 mln zł ruszyła Victoria Dom, a wciąż aktywne prospekty ma kilku innych emitentów (m.in. PragmaGo czy Kruk). Choć o pobiciu wyniku roku 2024 trudno jeszcze mówić – po pierwsze może być to trudne, bo poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, a po drugie trudno czynić takie predykcje już na samym początku roku.

Rekordowy rok 2024 z pewnością zapisze się w historii rynku publicznych emisji obligacji korporacyjnych w Polsce, będzie także mocnym benchmarkiem dla roku 2025, a może i kolejnych lat.  Wiele zależy od poziomu stóp procentowych i potencjalnej ścieżki ich obniżek.

Autor: Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

Chiny w obliczu wojny handlowej z USA

  • Aktywność gospodarcza w Chinach poprawiła się w IV kwartale, a wzrost PKB Chin w 2024 r. powinien osiągnąć cel „około 5%”.
  • Frontloading (zapełnianie magazynów) przed wznowieniem wojny handlowej zwiększa eksport i powinien on pozostać siłą napędową do czasu podniesienia ceł.
  • Przy wciąż niskim zaufaniu konsumentów, nieliczne pozytywne oznaki popytu krajowego w Chinach są w całości wynikiem łagodzenia od września 2024r. bieżącej polityki, co musi być kontynuowane w tym roku, aby mogła ona w trwały sposób wpłynąć na poprawę nastrojów konsumentów.
  • Tymczasem rynek chińskich akcji ma za sobą najgorszy początek roku od dziewięciu lat.
  • Można spodziewać się więcej po „bardzo proaktywnej” polityce fiskalnej, z dalszym naciskiem na konsumpcję prywatną poprzez rozszerzenie programu wymiany dóbr trwałych, wspieranie utrzymania dochodów gospodarstw domowych i wzmocnienie elementów zabezpieczenia socjalnego.
  • Ostatecznie jednak intensywność i skala działań chińskich władz będą pochodną odpowiedzi na to, jak bardzo spadnie handel z powodu spodziewanych wyższych ceł. Szczegóły zostaną ujawnione dopiero na początku marca. Po stronie monetarnej, w bardzo krótkim , PBOC prawdopodobnie skupi się bardziej na wygładzeniu ścieżki kursu USDCNY i rentowności obligacji skarbowych. Spodziewamy się kolejnej obniżki stóp procentowych dopiero w II kwartale. Ogólnie rzecz biorąc, w Allianz Trade spodziewamy się wzrostu PKB na poziomie +4,6% w 2025 roku.

Chiny – strategia trade in, trade out[1]

Zmiana polityki Chin od końca września doprowadziła do poprawy aktywności gospodarczej w IV kwartale i prawdopodobnego osiągnięcia celu wzrostu „około 5%” na 2024 rok. PKB Chin wg. wstępnych szacunków wzrósł o +5,1% r/r w IV kwartale ubiegłego roku (po +4,6% w poprzednim kwartale), co pozwoliło na osiągnięcie całorocznego wzrostu na poziomie +4,9%. Ostatnie publikacje danych sugerują, że chińska gospodarka zakończyła 2024 r. na stosunkowo dobrym poziomie (wykres 1), przy czym ankiety PMI w sektorach usług i budownictwa wzrosły w grudniu, a odczyty PMI dla przemysłu pozostawały w obszarze wzrostu. Te ostatnie były prawdopodobnie wspierane przez eksport, który w grudniu wzrósł o +10,7% r/r (po +6,7% w poprzednim miesiącu). W grę wchodzi najprawdopodobniej frontloading przed prawdopodobnym wznowieniem wojny handlowej w tym roku, który powinien pozostać siłą napędową w nadchodzących miesiącach, zanim zostaną wprowadzone wyższe stawki celne. W ujęciu krajowym popyt w Chinach jest nadal nierówny, z nierówną sprzedażą detaliczną, bardzo wczesnymi zielonymi pączkami wzrostu w sprzedaży mieszkań, spowolnieniem  w budownictwie mieszkaniowym i ogólnym spowolnieniem inwestycji prywatnych. Przy wciąż niskim zaufaniu w sektorze prywatnym, kilka pozytywnych zmian w popycie krajowym jest prawdopodobnie w całości wynikiem wsparcia politycznego od końca września, które powinno być w tym roku utrzymane, aby mogło trwale poprawić nastroje.

Wykres 1: Wzrost PKB w Chinach (% r/r) i złożony wskaźnik PMI Krajowego Urzędu Statystycznego1 Wzrost PKB w Chinach

Źródła: źródła krajowe, LSEG Datastream, Allianz Research

W warunkach niskiego zaufania i niskiej presji cenowej rynki akcji odnotowały najgorszy początek roku od dziewięciu lat. Benchmarki onshore i offshore spadły o -5,3% i -5,6% w ciągu pierwszych dziewięciu dni handlowych 2025 r., osiągając gorsze wyniki niż globalne odpowiedniki (wykres 2). Tendencja spadkowa utrzymuje się od początku października ubiegłego roku, ponieważ nagromadzone oczekiwania inwestorów zostały osłabione przez ciągłe opóźnienia i brak szczegółów dotyczących rządowych bodźców stymulacyjnych.

Wykres 2: Globalne wyniki akcji w pierwszych dziewięciu dniach handlowych 2025 r.Wykres 2: Globalne wyniki akcji w pierwszych dziewięciu dniach handlowych 2025 r.

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Uwagi: Dane na dzień 13 stycznia 2025 r.; Wyniki rynkowe są zastępowane całkowitymi zwrotami z następujących benchmarków: S&P 500 dla USA, FTSE 100 dla Wielkiej Brytanii, DAX dla Niemiec, CAC 40 dla Francji, CSI 300 dla Chin kontynentalnych, Hang Seg Index dla Chin „zewnętrznych”, TOPIX dla Japonii, Nifty 50 dla Indii i KOSPI dla Korei Południowej.

W Allianz Trade spodziewamy się kolejnego roku niskiego wzrostu zysków w warunkach utrzymującej się krajowej presji deflacyjnej. Podczas gdy rząd zobowiązał się do zwiększenia wsparcia dla konsumentów, rynek nieruchomości, który stanowi znaczącą część aktywów chińskich gospodarstw domowych, wykazuje ograniczone oznaki ożywienia (przy ogólnym spadku cen i utrzymujących się wysokim poziomie niesprzedanych mieszkań) – co ostatecznie istotnie wpływa na konsumpcję gospodarstw domowych. Presja na deprecjację renmibi RMB, wraz ze zbliżającą się (czy oczekiwaną) nową falą amerykańskich ceł, może dodatkowo osłabić zaufanie konsumentów. W międzyczasie problemy z nadpodażą prawdopodobnie utrzymają się ze względu na intensywną konkurencję na rynku wewnętrznym, napięcia geopolityczne mają negatywny wpływ na eksport a rząd nieodmiennie koncentruje się na inwestycjach produkcyjnych. Spodziewamy się więc bardzo umiarkowanego wzrostu inflacji do 1% w 2025 r. po 0,2% w dwóch poprzednich latach. Pomimo stosunkowo atrakcyjnych wycen w porównaniu zarówno ze średnimi historycznymi jak i z globalnymi odpowiednikami, wspomniane słabe aktualnie fundamenty gospodarki pozostają kluczowym problemem w wycenie chińskich akcji.

Dalsze poluzowanie polityki fiskalnej, miejmy nadzieję będzie skoncentrowane na konsumentach, a jego skala będzie funkcją odpowiedzi na wyzwania zewnętrzne. Chińskie władze są aktywne we wspieraniu swą polityką rynku od września ubiegłego roku, choć (jak na razie) nie spełniło ono oczekiwań rynku. Najnowsze zapowiedzi ze stycznia br. dostarczają wskazówek na temat tego, jak luzowanie fiskalne przybierze kształt w tym roku. W 2025 r. polityka fiskalna będzie „bardzo proaktywna” (zgodnie z oficjalnym językiem, w porównaniu z „proaktywną” wcześniej), poprzez zwiększony oficjalny cel deficytu (prawdopodobnie blisko 4% PKB w porównaniu z 3% w 2024 r.) oraz kwoty emisji obligacji rządowych (np. 2-3 bln RMB ultra-długoterminowych specjalnych obligacji rządu centralnego w porównaniu z 1 bln RMB w 2024 r.). Dokładne liczby zostaną ujawnione dopiero podczas „dwóch sesji” na początku marca. Najważniejszą kwestią będzie to, w jaki sposób poluzowanie polityki fiskalnej wesprze krajową konsumpcję prywatną. Władze ogłosiły już, że zeszłoroczny program wymiany konsumenckiej zostanie przedłużony i rozszerzony na 2025 rok. Program ten z powodzeniem wsparł sprzedaż detaliczną sprzętu AGD i samochodów, ale nie zdołał w pełni zmienić nastrojów konsumentów na lepsze (wykres 3). Konieczne są dalsze środki wspierające utrzymanie dochodów gospodarstw domowych i wzmacniające sieć zabezpieczenia socjalnego. Ostatecznie intensywność i skala złagodzenia polityki fiskalnej będzie zależeć od tego, jak duże będą nadchodzące uderzenia we wzrost gospodarczy, w szczególności wynikające z wznowienia wojny handlowej z USA.

Wykres 3: Sprzedaż detaliczna w Chinach (% r/r) – towary konsumpcyjne ogółem i kategorie objęte programem wymiany konsumenckiej w 2024 r.Wykres 3: Sprzedaż detaliczna w Chinach (% r/r) - towary konsumpcyjne ogółem i kategorie objęte programem wymiany konsumenckiej w 2024 r.

Źródła: źródła krajowe, LSEG Datastream, Allianz Research

Polityka pieniężna: balansowanie między luzowaniem a stabilnością walutową. Oczekiwane zmiany w polityce Stanów Zjednoczonych (zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej) już wywierają wpływ na Chiny poprzez kanał walutowy: CNY osłabił się o 3% w stosunku do USD w październiku-listopadzie ubiegłego roku, a kurs USD-CNY (Chiny kontynentalne) przekroczył poziom 7,3 na początku 2025 r. po dwóch tygodniach oporu. Trwające osłabienie waluty jest również wynikiem polityki wewnętrznej Chin. Rzeczywiście, 9 grudnia 2024 r. zmieniono nastawienie polityki pieniężnej z „ostrożnego” na „umiarkowanie luźne” (ostatni raz miało to miejsce w listopadzie 2008 r.), podsycając oczekiwania rynku na zbliżające się duże cięcia stóp procentowych. Spread między rentownościami 10-letnich obligacji skarbowych Chin i USA przekroczył w styczniu -300 pb, osiągając rekordowo niski poziom (zob. wykres 4). Podczas gdy słabsza waluta teoretycznie wspiera eksport, chińscy decydenci będą ostrożni, jeśli chodzi o wpływ na przepływy finansowe i zaufanie krajowe. Na konferencji prasowej w ubiegłym tygodniu powtarzano, że polityka pieniężna jest „umiarkowanie luźna”, ale Bank Ludowy Chin (PBOC) zwrócił również uwagę na znaczenie stabilności walutowej. Sugeruje to, że w najbliższym czasie decydenci mogą być bardziej skoncentrowani na wygładzaniu ścieżki kursu USDCNY niż na obniżaniu stóp procentowych – spodziewamy się kolejnego takiego ruchu dopiero w II kwartale tego roku (-10 pb do siedmiodniowej stopy reverse repo).

Wykres 4: Spread rentowności 10-letnich obligacji rządowych Chiny-USA (pb) i kurs USDCNY na lądzieWykres 4: Spread rentowności 10-letnich obligacji rządowych Chiny-USA (pb) i kurs USDCNY na lądzie

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

[1] Na rynku finansowym strategia kupowania akcji, walut lub innych instrumentów finansowych i szybkiego ich dyskontowania (sprzedaży)

Warszawski rynek biurowy: Luka podażowa i wzrost czynszów zdominują nadchodzące lata

Firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych Savills opublikowała najnowszy raport „Warsaw Office Market 2024”, podsumowujący 2024 rok i prezentujący kluczowe prognozy na nadchodzące miesiące dla sektora nieruchomości biurowych w Warszawie. Według ekspertów, rok 2025 będzie okresem dynamicznych zmian, napędzanych przez lukę podażową, wzrost czynszów oraz rosnące znaczenie elastycznych rozwiązań i zrównoważonego podejścia do projektowania i zarządzania nieruchomościami. Oczekuje się, że zmniejszenie podaży, obserwowane już w latach 2023-2024, w połączeniu z rosnącą presją na modernizację przestrzeni biurowych, wpłynie na priorytety najemców i inwestorów. Na rynku zarysowuje się potrzeba redefinicji biura jako przestrzeni sprzyjającej współpracy i kreatywności, ale także generowania oszczędności.

Ostrożni deweloperzy i luka podażowa

Ograniczona podaż nowych powierzchni biurowych będzie kluczowym wyzwaniem dla rynku warszawskiego, gdzie całkowita powierzchnia wynosi już 6,29 mln m kw. a popyt utrzymuje się na wysokim poziomie 740 200 m kw. W 2024 roku oddano do użytku 104 400 m kw. nowej powierzchni biurowej i mimo wzrostu o ponad 71% w porównaniu z rokiem poprzednim, wolumen powierzchni oddanej do użytkowania pozostaje poniżej historycznej średniej. Nowa podaż skupiona była w projektach położonych w strefach centralnych (83%), z czego większość zlokalizowana jest w podstrefie wytyczonej wokół Ronda Daszyńskiego (Zachodnie Centrum). Do kluczowych nowych inwestycji należą The Form (29 400 m kw.), kolejna faza projektu Lixa (budynki D i E, 26 300 m kw.) i Vibe A (15 000 m kw.).

Aktywność deweloperów w Warszawie pozostaje ograniczona, co widać po niskim wolumenie powierzchni biurowej w budowie. Aktualnie jest to mniej niż 230 000 m kw., co oznacza spadek o 14% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Dodatkowo, tylko dwa projekty, o łącznej powierzchni 21 000 m kw., są realizowane poza centrum miasta.

Druga połowa 2024 roku przyniosła wzrost zainteresowania ze strony najemców i znaczące transakcje pre-let, co w połączeniu z niskim poziomem nowej podaży w ostatnich dwóch latach i ograniczoną liczbą projektów w budowie, zwiastuje dalszy deficyt podaży w kolejnych latach i możliwe trudności w zaspokojeniu popytu. W efekcie przewiduje się wzrost czynszów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach, co skłoni firmy do szybszego podejmowania decyzji o najmie, aby zabezpieczyć strategiczne przestrzenie. Eksperci Savills prognozują, że w latach 2025-2027 może powstać mniej niż 400 000 m kw. nowej powierzchni, co umocni lukę podażową na rynku.

Rynek biurowy w Warszawie wkracza w okres, który będzie definiowany przez ograniczone zasoby. Luka podażowa w perspektywie najbliższych dwóch lat zwiększy konkurencję o najlepsze powierzchnie. Najemcy, aby zagwarantować sobie dostęp do nowoczesnych biur, muszą działać z wyprzedzeniem i opracowywać przemyślane strategie we współpracy z doradcami. Z kolei dla deweloperów i inwestorów wyzwaniem będzie balansowanie między ograniczeniami finansowymi, a potrzebą elastycznego reagowania na zmieniające się potrzeby najemców – mówi Daniel Czarnecki, Head of Landlord Representation, Office Agency – Landlord Representation, Savills.

Renegocjacje ważnym trendem

Całkowita aktywność najemców na warszawskim rynku biurowym w 2024 roku wyniosła około 740 200 m kw., co stanowi wynik nieznacznie niższy od ubiegłorocznego. W odróżnieniu od 2023 roku, większość powierzchni (53,4%) wynajęto łącznie w poza centralnych strefach biurowych miasta. Najwięcej powierzchni wynajęto w strefie Centrum (prawie 200 000 m kw.) i Służewiec (ok. 143 000 m kw.). Barierę ponad 100 000 m kw. wynajętej powierzchni przekroczyły również strefy COB (146 100 m kw.) i korytarz alei Jerozolimskich (113 700 m kw.).

W 2024 roku w Warszawie renegocjacje umów najmu stanowiły aż 46% wszystkich transakcji. Nowe umowy, w tym transakcje typu na użytek własny właścicieli, odpowiadały za 40% całkowitego popytu, a tzw. pre-lety i ekspansje po 7% każda. W analizowanym okresie odnotowano 8 transakcji na powierzchnie przekraczające 10 000 m kw., o łącznej powierzchni prawie 111 100 m kw. Cztery największe zostały zawarte przez najemców z sektora finansowego, w tym pre-let Santander Bank w The Bridge (24 500 m kw.) oraz renegocjacje umów przez poufnego klienta w Atrium Garden (13 900 m kw.), Bank Gospodarstwa Krajowego w Varso Place 2 (13 600 m kw.) i Citi Bank Services w T-Mobile Office Park (13 100 m kw.). Ponadto na Służewcu poufny najemca z sektora logistycznego zdecydował się na renegocjację umowy w Domaniewska Office Hub (13 000 m kw.). Autorzy raportu zwracają uwagę, że największą aktywnością wyróżniły się sektory: finansowy (19%), usług dla biznesu i produkcyjny (każdy po 13%) oraz IT (11%). Znaczącym graczem stał się również sektor publiczny, generując ponad 6% popytu.

Obecna sytuacja na rynku sprzyja wynajmującym, zwłaszcza w przypadku dużych, nowych powierzchni. Wysokie koszty adaptacji i ograniczona podaż powierzchni sprawiają, że dla wielu firm optymalnym rozwiązaniem będzie przedłużenie istniejących umów na nowych warunkach. Właściciele budynków będą musieli wykazać się elastycznością zarówno w kwestii czasu trwania umowy, jak i wsparcia w odświeżeniu zajmowanej przestrzeni. Natomiast najemcy, którzy zdecydują się na relokację, powinni liczyć się z dłuższymi umowami na 7, a nawet 10 lat, szczególnie w nowych projektach – mówi Jarosław Pilch, Head of Tenant Representation, Office Agency, Savills.

Stabilne czynsze i pustostany

Czynsze wywoławcze za najlepsze biura w Warszawie w 2024 roku pozostały stabilne. W Centralnym Obszarze Biznesu (COB) średnia cena utrzymywała się na poziomie 22,50-26,00 EUR/m kw./miesiąc, zaś najbardziej atrakcyjne powierzchnie, głównie w projektach w budowie, osiągały stawki do 28,00 EUR/m kw./miesiąc. Na Służewcu czynsze nieznacznie wzrosły, do 13,25-15,00 EUR/m kw./miesiąc, co było głównie spowodowane wyższymi kosztami wykończenia.

Na koniec 2024 roku wskaźnik pustostanów na warszawskim rynku biurowym wyniósł 10,6%, co oznacza nieznaczny wzrost o około 20 punktów bazowych w porównaniu z rokiem poprzednim. W strefach centralnych wskaźnik ten był znacznie niższy (8,8%), natomiast w strefach poza centrum wyniósł 12%. Najwięcej dostępnej powierzchni biurowej znajduje się na Służewcu (207 800 m kw.) i w strefie Centrum (150 300 m kw.).

– Wysoki wskaźnik pustostanów w Warszawie może być mylący. Choć powierzchni biurowej w Warszawie nie brakuje, jej rozdrobnienie i brak dużych, spójnych przestrzeni stanowi wyzwanie dla najemców poszukujących większej powierzchni. Firmy planujące ekspansję i wzrost zatrudnienia lub relokację powinny działać z wyprzedzeniem i rozważyć alternatywne rozwiązania, takie jak adaptacja istniejących budynków czy wcześniejsze negocjacje z deweloperami już na etapie projektowania – mówi Jarosław Pilch, Head of Tenant Representation, Office Agency, Savills.

Rosnące znaczenie elastycznych i gotowych biur

Na popularności cały czas zyskują elastyczne rozwiązania biurowe, w tym biura serwisowane i coworki, jak również przestrzenie biurowe przygotowane przez właścicieli nieruchomości. Gotowe moduły pozwalają firmom rozpocząć działalność bez długich procesów adaptacyjnych, co jest szczególnie atrakcyjne dla mniejszych podmiotów. Rozwiązania typu flex office, hot-desking czy coworking umożliwiają szybkie dostosowanie powierzchni do dynamicznie zmieniających się potrzeb biznesowych.

Operatorzy elastycznych przestrzeni biurowych w Warszawie wynajęli 28 600 m kw. w 16 lokalizacjach, co stanowi prawie 70% wzrost rok do roku. Najbardziej aktywnym graczem był The Shire – Beyond Coworking, któremu w 5 lokalizacjach udało się wynająć ponad 9400 m kw. Na koniec roku stolica oferowała 208 200 m kw. powierzchni coworkingowej w 87 lokalizacjach, w których jest ponad 25 000 stanowisk pracy. 70% powierzchni zajmowanej przez operatorów elastycznych rozwiązań znajdowało się w centrum. W bieżącym roku oferta biur flex powiększy się co najmniej o 5200 m kw. nowej powierzchni, nad którymi trwają obecnie prace. Autorzy raportu podkreślają, że warszawskie przestrzenie coworkingowe są zróżnicowane pod względem wielkości, a średnia powierzchnia takiego biura to 2400 m kw.

Hybrydowy model pracy i projektowanie zorientowane na człowieka

W obecnej sytuacji rynkowej, gdzie pracownicy mają silną pozycję i możliwość pracy zdalnej, firmy muszą tworzyć komfortowe i atrakcyjne miejsca pracy, aby zachęcić zespoły do regularnego przebywania w biurze. Jarosław Pilch zwraca uwagę, że jeśli przestrzeń biurowa nie spełni oczekiwań pracowników, istnieje ryzyko utraty największych talentów i cennych specjalistów. – Współczesne biura odchodzą od klasycznego „open space” na rzecz kreatywnych przestrzeni, z większym naciskiem na strefy spotkań, sale projektowe i strefy relaksu – dodaje ekspert Savills.

Silniejszy nacisk na zrównoważone rozwiązania

Zrównoważone podejście do projektowania i zarządzania nieruchomościami będzie odgrywać coraz większą rolę. Najemcy oraz inwestorzy skoncentrują się na budynkach z certyfikatami ekologicznymi, takimi jak BREEAM czy LEED, również ze względu na rosnące znaczenie efektywności energetycznej. Zastosowanie ekologicznych technologii pozwoli nie tylko zmniejszyć emisję CO2, ale również zoptymalizować koszty eksploatacji, co staje się jednym z kluczowych elementów w podjęciu decyzji przez najemców.

Podsumowanie

Według ekspertów Savills rok 2025 przyniesie wyzwania i szanse dla sektora nieruchomości biurowych. Redefinicja przestrzeni do pracy, inwestycje w technologie inteligentnego zarządzania budynkami oraz dobrze zaplanowane strategie dotyczące biur, nacisk na efektywność kosztową i zrównoważone rozwiązania będą kształtować przyszły krajobraz rynkowy. Dla najemców kluczowe okażą się decyzje oparte na długoterminowych prognozach i głębokim zrozumieniu zmieniających się potrzeb pracowników w kontekście tego, co w najbliższych 2-3 latach będzie oferował warszawski rynek.

Bezpieczeństwo narodowe kontra wolność słowa: Spór o TikToka w USA nabiera tempa

Trwa napięta walka o przyszłość TikToka w Stanach Zjednoczonych, gdzie planowany na najbliższą niedzielę zakaz aplikacji może wpłynąć na miliony użytkowników oraz reklamodawców. Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie ustawy „Protecting Americans from Foreign Adversary Controlled Applications Act” zdecyduje, czy platforma pozostanie dostępna, czy też zostanie zablokowana. Jednocześnie trwają intensywne negocjacje między administracjami Joe Bidena i Donalda Trumpa, które mogą pozwolić uniknąć całkowitej blokady.

Głównym argumentem za zakazem TikToka jest zagrożenie związane z chińskim właścicielem aplikacji, firmą ByteDance Ltd., oraz możliwością dostępu rządu Chin do danych amerykańskich użytkowników. Zwolennicy zakazu, podkreślają konieczność egzekwowania ustawy dla ochrony bezpieczeństwa narodowego. Z kolei krytycy wskazują na ryzyko naruszenia wolności słowa i trudności w skutecznym wdrożeniu takich restrykcji. Obecne przepisy umożliwiają prezydentowi przesunięcie zakazu o 90 dni, jeśli pojawi się realna szansa na sprzedaż amerykańskich aktywów TikToka. Potencjalnymi inwestorami są m.in. Elon Musk, Microsoft, Amazon, Walmart i Oracle. Transakcja miałaby na celu oddzielenie TikToka w USA od ByteDance, co mogłoby złagodzić obawy związane z bezpieczeństwem danych.

Zmiana stanowiska Donalda Trumpa, który wcześniej zapowiadał całkowity zakaz TikToka, na rzecz kompromisowego rozwiązania daje nadzieję na wypracowanie porozumienia. Również Joe Biden rozważa czasowe zawieszenie zakazu, by uniknąć kontrowersji na zakończenie swojej kadencji. Prezes TikToka, Shou Chew, został zaproszony na inaugurację nowego prezydenta, co może być próbą zyskania przychylności administracji Trumpa. Jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem, TikTok może zostać zablokowany w sklepach z aplikacjami i usługach hostingowych, a nawet obecni użytkownicy mogą utracić dostęp do platformy. W takim przypadku największymi beneficjentami byłyby konkurencyjne serwisy, takie jak Meta (Facebook, Instagram) czy YouTube Shorts, które prawdopodobnie przejęłyby dużą część użytkowników TikToka.

Najbliższe dni będą kluczowe dla przyszłości aplikacji. Udane negocjacje mogą uratować TikToka przed wyłączeniem, podczas gdy brak porozumienia oznaczałby jedno z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń w historii mediów społecznościowych, z daleko idącymi konsekwencjami dla relacji USA i Chin.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Kolorowy biznes: Kathryn Ledson z AkzoNobel o trendach branży farb i powłok

Kathryn Ledson, General Manager Central Europe North w AkzoNobel
Kathryn Ledson, General Manager Central Europe North w AkzoNobel

Kathryn Ledson, General Manager Central Europe North w AkzoNobel, dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat obecnych i przyszłych trendów w branży farb i powłok.

Jak na ten moment widzi Pani rozwój branży? W którym kierunku będzie on najprawdopodobniej zmierzać?

W European Home Improvement Monitor niedawno pojawiło się stwierdzenie, że rynek remontów domów „charakteryzuje się ostrożnym optymizmem”. Istnieją różnice regionalne, ale ogólnie mówiąc, widać stałe zainteresowanie, które sprowadza się do rozpoczynania coraz to nowych projektów.

Wielu naszych klientów mówi nam, że czują się coraz bardziej ograniczeni finansowo. Oznacza to, że większe prace remontowe są uważnie rozważane przez wiele osób, które posiadają domy. Mamy to szczęście, że farba, jako konkretna kategoria biznesowa, jest stosunkowo niedrogim sposobem na przekształcenie domu lub przestrzeni. Dzięki niej można dowolnie zmienić przestrzeń, w której mieszkamy. To doskonała metoda na to, by stworzyć coś zindywidualizowanego.

Jakie główne trendy zauważa Pani i jaki będą one mieć wpływ na wybory konsumentów w kolejnych latach?

Cyfryzacja sprawia, że konsumenci mają dostęp do  najświeższych trendów. To z kolei przekłada się na to, co kupują, by ulepszyć i upiększyć swoje mieszkanie czy dom.

Młodsze pokolenia, w porównaniu do tego urodzonego przed 1981 rokiem, mają inne zachowania zakupowe. Zazwyczaj szukają porad i zabawnych treści na nowszych platformach społecznościowych, takich jak Instagram czy TikTok. Warto podkreślić, że te kanały ewoluowały szybko i nie są już zarezerwowane tylko dla młodych. Wszystkie pokolenia obecnie korzystają ze środków online i offline, aby się orientować m.in. w najnowszych trendach i na ich podstawie dokonać zakupu.

Opinie i oceny klientów mają kluczowe znaczenie dla decyzji zakupowych, szczególnie wśród młodszych konsumentów. Ten trend jest najbardziej widoczny w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie prawie dwie trzecie gospodarstw domowych podkreśla, jak ważne dla nich są dostępne recenzje.

Dla profesjonalistów, np. malarzy, ważne jest, aby produkty były wysokiej jakości i wydajne, ale także, aby mieli oni łatwy dostęp do produktów i usług. Stąd pojawiają się nowe propozycje usług i partnerstwa logistyczne, które umożliwią szybszą dostawę produktów na miejsce. Widzimy również więcej zamówień online, dostęp do informacji/pomocy i płatności.

W jaki sposób AkzoNobel przyczynia się do realizacji celów zrównoważonego rozwoju?

W ramach naszego stałego zaangażowania na rzecz zrównoważonego rozwoju wyznaczyliśmy sobie ambitne cele, czyli zmniejszenie naszego śladu węglowego i promowanie przyjaznych dla środowiska praktyk we wszystkich aspektach naszej działalności. Ponadto zachęcamy partnerów, z którymi współpracujemy, aby robili to samo i wspieramy ich w tych działaniach. Zobowiązaliśmy się do osiągnięcia naszego celu, jakim jest zmniejszenie o połowę emisji dwutlenku węgla w całym łańcuchu wartości, do 2030 r.

W zakładzie w Pilawie, produkującym farby dekoracyjne, właśnie uruchomiono naszą największą elektrownię słoneczną w Europie. Obejmuje ona obszar wielkości czterech boisk piłkarskich i zapewnia prawie jedną czwartą zapotrzebowania zakładu na energię elektryczną.

To tylko jeden z kolejnych postępów, które poczyniliśmy w ostatnim czasie. Od stycznia 2022 r. działamy w 100% na odnawialnej energii elektrycznej w Europie, więc jest to kolejny udany krok we właściwym kierunku.

Kolejny projekt solarny został niedawno ukończony w Czechach, gdzie w zakładzie farb proszkowych w Opawie zainstalowano 1300 paneli. Zajmująca prawie 2800 metrów kwadratowych instalacja ma generować około 15% całkowitego zapotrzebowania zakładu na energię.

W rozwoju naszych produktów od wielu lat koncentrujemy się na opracowywaniu i wprowadzaniu na rynek produktów dla konsumentów i malarzy, które zawierają mniej LZO i  rozpuszczalników, a w zamian mają więcej składników pochodzenia biologicznego.

Robimy to wszystko, aby postępować właściwie jako firma, ale chcemy również wyjść naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów, którzy są bardziej świadomi własnego wpływu na środowisko i oczekują tym samym więcej od naszych produktów.

Jednak nie chodzi tylko o zdefiniowane programy korporacyjne. Nasi pracownicy mogą również odgrywać istotną rolę codziennie w miejscu pracy, po prostu wyłączając komputer, ogrzewanie lub światło.

Jakie najbliższe plany na przyszłość ma firma?

Niedawno ogłosiliśmy plany globalne mające na celu obniżenie kosztów i zwiększenie efektywności funkcjonalnych części naszej działalności. Usprawniając struktury zarządzania, uprościmy operacje i przyspieszymy podejmowanie decyzji, dzięki czemu łatwiej będzie nam prowadzić interesy. W Europie dokonujemy selektywnych inwestycji w pozostałą infrastrukturę, aby zmaksymalizować tym samym wykorzystanie naszych mocy produkcyjnych. Lokalnie w Polsce inwestujemy w nasz zakład produkcyjny w Pilawie, ponadto w możliwości cyfrowe w systemach czy w ludzi zajmujących się procesami. W ostatnich latach poczyniliśmy podobne kroki we Francji, Holandii i Wielkiej Brytanii.

Jak Pani uważa, co można by poprawić w kwestii farb i ich produkcji, a co na pewno zmienić?

Podobnie jak w przypadku wielu branż, łańcuchy dostaw farb ewoluują. Obszary, które definiują przyszłość to technologia, zrównoważony rozwój i elastyczność.

Inwestujemy w to, by nasze zakłady produkcyjne przeszły na energię odnawialną, a także
w innowacje i technologię.

Naszym celem jest stworzenie takich linii produkcyjnych, które będą w stanie wytwarzać mniejsze partie, ale za to z mniejszą ilością odpadów, a tym samym będą bardziej przyjazne dla środowiska.

Firmy, które inwestują w technologię i analizę teraz, a jednocześnie przyjmują zrównoważone praktyki, są najlepiej przygotowane do obsługi przyszłego popytu.

Czy w Pani opinii globalne korporacje mają moralny obowiązek wspierania lokalnych społeczności?

Wierzymy, że powinniśmy wspierać lokalne społeczności, ponieważ możemy mieć dzięki temu pozytywny wpływ na miejsce, w którym działamy, by przy okazji promować także nasze marki.

Wspieranie lokalnych społeczności jest również ważne dla morale naszych pracowników. Wiele osób chce pracować dla firm o dobrej reputacji biznesowej, co pomaga nam również przyciągać najlepsze talenty.

Program Let’s colour, pod sztandarem którego prowadzimy działania, sprawia, że dzięki naszym farbom zmienia się wiele miejsc na bardziej przyjazne i pełne kolorów. To sprawia, że mamy faktyczny wpływ na ludzi oraz to, jak oni pozyskują wiedzę, czy cieszą się przestrzenią stworzoną wokół nich. Niedawno brałam udział w projekcie z udziałem ponad 100 wolontariuszy z naszej firmy w Polsce. Malowaliśmy i rozjaśnialiśmy część szpitala dziecięcego, a dokładnie Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Wspaniale jest widzieć uśmiechy, które pojawiają się na twarzach personelu, dzieci i ich rodzin.

Od lat wspieramy Muzeum Narodowe w Warszawie, ponieważ uważamy je za ważną część dziedzictwa kulturowego Polski. Przekazaliśmy około 800 litrów farby na wsparcie wystaw czasowych muzeum w 2024 roku. Dodatkowo, także, aby pomóc w stworzeniu tam przestrzeni edukacyjnej.

Robimy poza tym wiele rzeczy, aby pomagać społecznościom, w których działamy. Tutaj,
w Polsce, nasza marka Dulux ma maskotkę marki – psa Dulux. Bezpośrednio przekłada się to na pomoc psom z jednego z lokalnych schronisk. Wolontariusze z naszej firmy w Polsce wyprowadzają regularnie psy na spacer. Jest to forma wsparcia, jaką możemy nieść potrzebującym czworonogom. Sam fakt, że tam możemy być, pomaga także pośrednio naszym pracownikom, którzy dzięki pomaganiu innym, mogą się realizować.

Na całym świecie mamy również współpracę z Plan International, która trwa już od 30 lat! Działają głównie w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji, koncentrując się na zapewnianiu młodym ludziom – zwłaszcza dziewczętom – dostępu do szkolnictwa. Przez dziesięciolecia naszej współpracy pomogliśmy szkolić tysiące młodych ludzi.

Co powinien zawierać projekt hali przemysłowej?

Hale przemysłowe, bez względu na to, czy wykonane są z konstrukcji stalowej, żelbetowej czy w formie hybrydowej, stały się kluczowym elementem nowoczesnego budownictwa przemysłowego. Dzięki możliwościom dostosowania do różnych potrzeb – magazynowych, produkcyjnych, czy nawet biurowych – stanowią fundament działalności wielu firm.

Dlaczego hale przemysłowe są tak ważne?

Hale przemysłowe, bez względu na to, czy wykonane są z konstrukcji stalowej, żelbetowej czy w formie hybrydowej, stały się kluczowym elementem nowoczesnego budownictwa przemysłowego. Dzięki możliwościom dostosowania do różnych potrzeb – magazynowych, produkcyjnych, czy nawet biurowych – stanowią fundament działalności wielu firm. Jednak, aby hala spełniała wszystkie wymagania inwestora, kluczowe jest opracowanie profesjonalnego projektu. Dobry projekt zapewnia nie tylko funkcjonalność i bezpieczeństwo, ale także optymalizację kosztów i efektywność użytkowania na wiele lat.

Podstawy projektu hali przemysłowej

Zrozumienie potrzeb biznesowych

W każdym projekcie hali ważne jest, aby od samego początku uwzględnić jej przeznaczenie. Obiekt magazynowy wymaga innego podejścia projektowego niż hala produkcyjna, a przestrzeń wystawiennicza różni się od logistycznego centrum dystrybucyjnego. Dlatego tak ważne jest określenie kluczowych funkcji, jakie hala ma spełniać, aby przestrzeń i infrastruktura techniczna była jak najlepiej dopasowana do specyfiki biznesu.

Wybór lokalizacji hali

Wybór lokalizacji hali przemysłowej ma kluczowy wpływ na jej funkcjonalność, koszty budowy i eksploatacji, a także dostępność dla pracowników i dostawców. Czynniki takie jak ukształtowanie terenu, bliskość infrastruktury transportowej (drogowej, kolejowej), dostęp do mediów oraz specyficzne wymagania środowiskowe mogą determinować rodzaj konstrukcji oraz rozwiązania technologiczne zastosowane w budynku. Lokalizacja powinna również uwzględniać możliwości przyszłej rozbudowy, co jest istotne dla firm planujących rozwój. W przypadku trudnych warunków terenowych projektanci mogą wybrać rozwiązania o podwyższonej trwałości, dostosowując konstrukcję hali do wymagań geologicznych, klimatycznych czy ukształtowania działki.

Przepisy budowlane i normy bezpieczeństwa

Każdy projekt hali musi być zgodny z obowiązującymi przepisami oraz normami bezpieczeństwa. Uwzględnienie wymagań przeciwpożarowych, wymagań technicznych dotyczących izolacji i wytrzymałości konstrukcji jest niezbędne, aby hala spełniała standardy bezpieczeństwa.

Dzięki własnemu działowi projektowemu, MCM Project może już na etapie wstępnym opracować koncepcję zagospodarowania działki, uwzględniając wszystkie potrzeby inwestora, w tym lokalizację hali, dróg dojazdowych i placów manewrowych, a także funkcjonalne rozmieszczenie wnętrza.

Dobre praktyki w projektowaniu hali przemysłowej

Materiały wysokiej jakości

Niezależnie od tego, czy konstrukcja wykonana jest ze stali, żelbetu, czy w technologii hybrydowej, jakość materiałów ma bezpośredni wpływ na trwałość i bezpieczeństwo hali. Materiały o wysokich parametrach technicznych zapewniają odporność na warunki atmosferyczne i minimalizują potrzebę napraw oraz konserwacji, co ma znaczenie zarówno dla komfortu użytkowników, jak i dla kosztów eksploatacji.

Zrównoważony rozwój i ekologiczne rozwiązania

W dobie rosnącej świadomości ekologicznej coraz więcej inwestorów poszukuje przyjaznych środowisku rozwiązań. W nowoczesnych halach przemysłowych coraz częściej stosuje się technologie zielonej energii, takie jak systemy fotowoltaiczne, energooszczędne oświetlenie LED oraz systemy wentylacyjne z odzyskiem ciepła. Hale betonowe czy hybrydowe, z uwagi na swoją masę termiczną, mogą dodatkowo sprzyjać oszczędności energii poprzez naturalną stabilizację temperatury wewnętrznej.

Innowacje w konstrukcji hali

Współczesne technologie, jak modelowanie 3D i BIM (Building Information Modeling), umożliwiają precyzyjne i efektywne zarządzanie projektem hali na każdym etapie. Dzięki tym nowoczesnym narzędziom inwestorzy mogą mieć pełny obraz przyszłego obiektu, co pozwala na szybsze wprowadzanie zmian i optymalizację kosztów przed rozpoczęciem budowy.

Funkcjonalność i adaptacyjność hal przemysłowych

Ergonomia i przestrzeń robocza

Dobrze zaprojektowana hala przemysłowa powinna spełniać wymagania ergonomiczne. Przestrzeń powinna być dostosowana do płynnego ruchu towarów oraz maksymalizować wygodę pracy osób tam zatrudnionych. Dotyczy to nie tylko rozkładu powierzchni, ale także dostępu do kluczowych punktów, systemów magazynowania czy stref załadunkowych.

Bezpieczeństwo i ochrona

Bez względu na technologię wykonania (stalowa, żelbetowa czy hybrydowa), hale powinny być wyposażone w odpowiednie systemy bezpieczeństwa, w tym przeciwpożarowe, wentylacyjne oraz monitoring. Elementy te mają na celu ochronę pracowników i zasobów, a także zmniejszenie ryzyka wystąpienia kosztownych awarii lub przestojów.

Modułowość i możliwości rozszerzenia

Modułowy projekt hali pozwala na łatwą rozbudowę i przystosowanie do zmieniających się potrzeb biznesowych. Dobrze zaplanowany projekt uwzględnia możliwość przyszłych modernizacji lub rozbudowy – niezależnie od wybranej technologii budowy. Hale przemysłowe, zaprojektowane z myślą o elastyczności, są inwestycją, która rośnie razem z firmą.

Elementy Kluczowe dla Sukcesu Projektu

Profesjonalne opracowanie projektowe

Doświadczeni architekci i inżynierowie odgrywają kluczową rolę w tworzeniu projektu funkcjonalnego, trwałego i dostosowanego do specyfiki danej działalności. Współpraca z profesjonalistami to gwarancja, że projekt będzie nie tylko zgodny z przepisami, ale również optymalny pod względem kosztów i użytkowania.

Budżet i planowanie finansowe

Strategiczne planowanie finansowe projektu odgrywa równie ważną rolę, co sam projekt techniczny. Wykorzystanie odpowiednich narzędzi do zarządzania kosztami, w tym precyzyjne harmonogramowanie działań i kontrola wydatków, pozwala na realizację inwestycji zgodnie z założonym budżetem.

Zarządzanie projektem i realizacja

Zarządzanie procesem budowy hali, od fundamentów po odbiór techniczny, wymaga nie tylko fachowej wiedzy, ale także doświadczenia w koordynacji poszczególnych etapów realizacji. Efektywne zarządzanie projektem minimalizuje ryzyko opóźnień oraz błędów, które mogłyby wpłynąć na koszty i jakość końcowego obiektu.

Podsumowanie

Projektowanie hali przemysłowej to złożony proces wymagający precyzyjnego planowania oraz współpracy z ekspertami w zakresie budownictwa przemysłowego. Niezależnie od wybranej technologii budowy, kluczowe jest, aby projekt odpowiadał zarówno na potrzeby biznesowe, jak i był zgodny z nowoczesnymi standardami technicznymi oraz ekologicznymi. Dobrze zaprojektowana hala to inwestycja, która zapewnia firmie trwałą, bezpieczną i funkcjonalną przestrzeń na lata.

Inwestorzy poszukujący kompleksowego wsparcia w realizacji projektu mogą liczyć na MCM Project, które, dzięki swojemu doświadczeniu i wiedzy, zapewni optymalizację każdego etapu budowy – od projektu po finalny odbiór.

Kryptowaluty kontratakują – Ripple z nowym ATH

Kryptowaluta XRP (Riple) odnotowała w ostatnich dniach imponujący wzrost, osiągając w środę cenę 3.14 USD, co stanowiło wzrost o ponad 15% w porównaniu z poprzednim dniem. Po osiągnięciu tego historycznego szczytu wartość monety ustabilizowała się na poziomie około 3.00 USD, nadal przyciągając uwagę inwestorów. Głównym czynnikiem wpływającym na obecną wartość XRP pozostaje spór sądowy pomiędzy Ripple Labs, twórcą kryptowaluty, a amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).

W 2023 roku sąd federalny orzekł, że XRP nie jest papierem wartościowym w obrocie na giełdach kryptowalut, choć jednocześnie uznał, że sprzedaż XRP inwestorom instytucjonalnym naruszała przepisy regulujące rynek papierów wartościowych. Choć to rozstrzygnięcie częściowo wyjaśniło sytuację regulacyjną, SEC złożyła apelację, co podtrzymuje niepewność i zwiększa zainteresowanie inwestorów dalszymi decyzjami sądowymi.

Istotny wpływ na sytuację XRP mogą mieć również nadchodzące zmiany polityczne w Stanach Zjednoczonych. Zbliżająca się inauguracja Donalda Trumpa i jego zapowiedź nominacji Paula Atkinsa, zwolennika kryptowalut, na stanowisko przewodniczącego SEC wywołują spekulacje na temat bardziej elastycznego podejścia regulatora do cyfrowych aktywów. Wśród inwestorów i deweloperów kryptowalut panuje przekonanie, że takie zmiany mogłyby pobudzić dalszy wzrost cen i przyciągnąć nowe inwestycje.

Rekordowe wzrosty XRP są napędzane zarówno przez czynniki prawno-regulacyjne, jak i oczekiwania związane z ewentualnymi zmianami na najwyższych szczeblach administracji USA. Kluczowe znaczenie dla przyszłości XRP ma dalsze rozstrzygnięcie sporu z SEC – korzystne orzeczenie mogłoby podtrzymać obecny trend wzrostowy. Dodatkowo, łagodniejsze podejście regulacyjne, jeśli zostanie wprowadzone, mogłoby odciążyć rynek kryptowalut, przyciągając nowych inwestorów oraz zwiększając zainteresowanie cyfrowymi aktywami. W rezultacie XRP i inne kryptowaluty mogą zyskać jeszcze większą uwagę na globalnym rynku, jako alternatywne narzędzia lokowania kapitału.

Od poniedziałkowego dołka główna kryptowaluta, Bitcoin, odnotowała wzrost o ponad 12%, co wskazuje na utrzymujący się potencjał do dalszych wzrostów. Ten ruch cenowy podkreśla nieustanne zainteresowanie rynkiem kryptowalut oraz rosnącą akceptację cyfrowych aktywów, jako alternatywnej formy inwestycji.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Księgowanie mentalne: jak nasze umysły szufladkują pieniądze i emocje w akcjach promocyjnych

Wyobraź sobie klienta, który wygrywa nagrodę pieniężną w konkursie. Co robi? Myśli o wymarzonym wyjeździe, nowym gadżecie, a może o romantycznej kolacji w ulubionej restauracji? Chwila radości, ale… nagle te pieniądze lądują na jego koncie bankowym. Nim się obejrzy, znikają na opłaty, zakupy spożywcze i inne codzienne wydatki. Zamiast radości i ekscytacji pojawia się poczucie zmarnowanej okazji. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiada za to mechanizm zwany „księgowaniem mentalnym”.

Justyna Klimuk, Marketing Manager Pluxee Polska
Justyna Klimuk, Marketing Manager Pluxee Polska

Ta zasada psychologii finansów pomaga zrozumieć, jak ludzie traktują różne formy nagród i dlaczego niektóre z nich cieszą bardziej niż inne. To także istotna wskazówka dla firm, które chcą tworzyć kampanie promocyjne budzące emocje i pozostające w pamięci pozytywne skojarzenia. Jak mechanizm księgowania mentalnego zastosować w świecie marketingu i sprzedaży?

Dzięki znajomości tego terminu firmy mogą nie tylko skuteczniej motywować klientów do udziału w akcjach promocyjnych, ale również budować długotrwałe relacje oparte na pozytywnych emocjach. A gdy do tego dodać nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja, możliwości personalizacji i tworzenia wyjątkowych doświadczeń, stają się praktycznie nieograniczone. W tym tekście pokażę, jak świadomie korzystać z dobrodziejstw mentalnego budżetowania.

Księgowanie mentalne – dlaczego każdy marketer i sprzedawca powinien znać to pojęcie?

Czy forma nagrody zawsze odpowiada oczekiwaniom odbiorcy? Czasami okazuje się, że to, co na pozór idealne, wcale nie przynosi satysfakcji. Przykład? Organizator konkursu przekazuje zwycięzcy wygraną w postaci przelewu na konto. Na co zostaną wydane te środki? Czy konsument zapamięta ten moment na dłużej, „zakoduje” markę organizatora lub akcję, w ramach której otrzymał nagrodę?

Na decyzje finansowe wpływa zjawisko „księgowania mentalnego”. Wpływa także na odbiór nagrody. Koncepcja księgowania mentalnego została opracowana przez Richarda Thalera, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Mechanizm opisuje sposób, w jaki ludzie zarządzają swoimi finansami na poziomie psychologicznym. Thaler zauważył, że każdy z nas tworzy „konta mentalne”, do których przypisuje określone kwoty przeznaczone na różne cele. Mamy więc fundusze na codzienne wydatki, oszczędności na przyszłość, a także budżet na wakacje czy drobne przyjemności.

Oddzielne szufladki na poszczególne wydatki

Kluczową cechą księgowania mentalnego jest właśnie przypisywanie w umysłach ludzi kwot przeznaczonych na różne cele na osobnych „kontach mentalnych”. Przykładowo:

  • Pieniądze przeznaczone na edukację dzieci nie zostaną wykorzystane na weekendowy wypad (mają swoje konkretne przeznaczenie).
  • Fundusze na opłaty i rachunki nie będą przeznaczone na rozrywkę (w końcu są potrzebą nadrzędną).

Kiedy obdarowany dostaje gotówkę lub zwykły przelew, dosłownie zlewa się ona z pozostałymi środkami na bieżące wydatki, szczególnie w przypadku niższych wygranych. Efekt? Zamiast radości pojawia się frustracja, bo nagroda, która miała być wyjątkowa, przekształca się w coś zupełnie przeciętnego, często nawet niezauważalnego. Aby tego uniknąć, warto zdecydować się na inne formy pieniężnych gratyfikacji. Na rynku dostępne są np. karty przedpłacone lub cyfrowe eVouchery, które pozwalają na branding i personalizację. Takiej opcji nie ma gotówka czy przelew na konto. Ta forma od razu sygnalizuje, że środki mogą zostać przeznaczone na coś wyjątkowego, coś ekstra, co znacząco zwiększa ich wartość emocjonalną.

Elastyczność nagród pieniężnych: jak trafiają w indywidualne potrzeby klientów?

Badanie „Nagroda idealna” IRCenter, przeprowadzone na zlecenie Pluxee Polska w 2024 roku, potwierdza, że klienci doceniają nagrody pieniężne, które dają im pełną swobodę wyboru. Aż 72% ankietowanych preferuje tego typu wygrane, ponieważ mogą samodzielnie decydować, co chcą kupić. Ponadto 63% respondentów wskazuje, że taka forma wsparcia jest istotna dla ich budżetu domowego, a 53% docenia elastyczność płatności, umożliwiającą korzystanie z nagrody w dowolnym miejscu i czasie.

Nagroda w konkursie, loterii czy programie lojalnościowym, która ma z góry założony cel, np. wakacyjny wyjazd z biurem podróży, masaż lub sprzęt AGD zachęci do udziału tylko ograniczoną liczbę klientów. W końcu nie każdemu jest potrzebna taka nagroda. Otrzymując nagrodę pieniężną w formie karty lub eVouchera na dowolne przyjemności, nagrodzony może wygraną przeznaczyć np. na zorganizowany według własnego planu trip z przyjaciółmi, kolację z rodziną, wyjście do parku rozrywki lub kina albo zakupy, które sprawią mu radość. Takie rozwiązanie eliminuje ryzyko nietrafionego wyboru.

Więcej niż tylko nagroda – emocje, które budują więź z marką

Odpowiednio spersonalizowana nagroda pieniężna, np. graficznie z logo organizatora czy hasłem akcji promocyjnej to nie tylko konkretna suma pieniędzy. To emocje, jakie się z nią wiążą – radość, przyjemność, poczucie wyjątkowości, możliwość spełnienia drobnych marzeń. Nagrody pieniężne w formie kart przedpłaconych lub eVoucherów mają realny wpływ na relację odbiorcy z marką. Najnowsze badania* pokazują, że:

  • 66% konsumentów przyznaje, że udział w konkursach i akcjach promocyjnych pomaga im lepiej zapamiętać markę. To dowód na to, że atrakcyjna nagroda staje się nośnikiem pozytywnych skojarzeń.
  • 3/4 uczestników akcji promocyjnych deklaruje większą lojalność wobec marki, która zorganizowała akcję i zaoferowała nagrody. To jasny sygnał, że odpowiednio dobrana nagroda buduje trwałe relacje.
  • 72% badanych preferuje nagrody pieniężne, ponieważ pozwalają na swobodę wyboru – odbiorca sam decyduje, na co je przeznaczy.

Podsumowując, zwrócenie uwagi na mechanizm księgowania mentalnego i wykorzystanie nagród pieniężnych, które nie zleją się ze środkami z wypłaty na koncie, pozwala na budowanie pozytywnych doświadczeń i długofalową relację z marką.

Personalizacja nagród dzięki sztucznej inteligencji: nowa era marketingu

Współczesne technologie, takie jak sztuczna inteligencja (AI), otwierają przed firmami zupełnie nowe możliwości w zakresie personalizacji nagród i akcji promocyjnych. Analiza historii zakupowej, preferencji klientów czy ich aktywności w Internecie pozwala tworzyć ultrapersonalizowane kampanie, które trafiają wprost w potrzeby odbiorcy.

Dla marketerów oznacza to rewolucję w podejściu do tej formy promocji. Zamiast tradycyjnych, jednorodnych kampanii, do szerokiego grona odbiorców, dziś możliwe jest tworzenie precyzyjnie dopasowanych ofert. Wykorzystanie AI pozwala na monitorowanie działań konsumentów w czasie rzeczywistym, analizowanie ich preferencji i nawyków zakupowych, co umożliwia szybsze reagowanie i lepsze dostosowanie nagród do potrzeb klientów. Dzięki temu firmy budują głębszą relację z odbiorcami, co prowadzi do większej lojalności i zaangażowania w akcje promocyjne.

W trend hiperpersonalizacji wpisują się właśnie nagrody pieniężne, które pozwalają na swobodę wyboru nagrodzonego, czyli wydanie ich zgodnie z indywidualnymi potrzebami. A dodatkowo na dopasowanie nagrody zgodnie z key visual marki, zaprezentowaniem logo organizatora akcji czy haseł, które odbiorca może zapamiętać.

Mechanizm księgowania mentalnego zwraca uwagę na to, że forma nagrody ma ogromne znaczenie dla jej odbioru. W świecie pełnym przeciętności to właśnie emocje i elastyczne podejście mogą być kluczem do sukcesu. Dlatego warto inwestować w nagrody, które budzą radość i pozostają w pamięci. W końcu dobra nagroda to nie tylko wartość materialna, ale przede wszystkim doświadczenie, które zostaje z odbiorcami na dłużej.

Justyna Klimuk, Marketing Manager Pluxee Polska

*IRCenter na zlecenie Pluxee Polska, badanie: „Nagrodomania, czyli promowanie przez nagradzanie”, październik 2024 r.

Justyna Klimuk

Jestem liderką z 17 letnim doświadczeniem w marketingu i sprzedaży. W swojej codziennej pracy wykorzystuję umiejętności z zakresu strategicznego planowania, transformacji struktur i optymalizacji procesów. W Pluxee Polska, z którym jestem związana od 5 lat, odpowiadam za zarządzanie kategorią rozwiązań wspierających marketing, sprzedaż oraz rozwój biznesu partnerskiego i konsumenckiego. Dużo uwagi poświęcam na budowanie profitowości rozwiązań oraz relacji z klientami i partnerami biznesowymi. Z przyjemnością zajmuję się rozwojem nowoczesnych usług cyfrowych, w tym takich rozwiązań jak wirtualna karta i platforma eVoucher Pluxee Nagroda. Wcześniej byłam związana zawodowo z branżą ICT, pracowałam dla takich firm jak: Microsoft, ProofHQ oraz Sage.

Polscy przedsiębiorcy z optymizmem wchodzą w 2025 rok – styczniowy MIK rośnie

0

W styczniu 2025 roku Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK) osiągnął poziom 101,9 pkt., co oznacza wzrost o 1,4 pkt. w porównaniu z grudniem 2024 roku. Wartość ta jest również wyższa o 0,9 pkt. niż w styczniu ubiegłego roku. Fakt, że odczyt MIK pozostaje powyżej neutralnego poziomu 100 pkt., wskazuje na przewagę nastrojów pozytywnych nad negatywnymi wśród polskich przedsiębiorców. Tegoroczny styczniowy wynik MIK plasuje się zaledwie o 0,1 pkt. poniżej najwyższego odczytu w 2024 roku, osiągniętego w lutym (102,0 pkt.), i aż o 5,1 pkt. powyżej najniższej wartości zanotowanej w lipcu (96,8 pkt.).

Styczniowy wynik MIK został ukształtowany przez trzy kluczowe komponenty: zatrudnienie, wynagrodzenia i płynność finansową, które utrzymały się powyżej poziomu neutralnego. Wyraźny wzrost odnotowano w przypadku wynagrodzeń, które wzrosły o 4,4 pkt. do poziomu 116,5 pkt., a także w zatrudnieniu, które wzrosło o 0,4 pkt. do 107,2 pkt., osiągając najwyższą wartość od początku 2024 roku. Pomimo niewielkiego spadku wskaźnika płynności finansowej (o 0,9 pkt. do poziomu 116,0 pkt.), sytuacja w tym obszarze nadal pozostaje korzystna, co potwierdza gotowość firm do zwiększania zatrudnienia i inwestowania w rozwój.

Pomimo ogólnie pozytywnych wyników, cztery komponenty MIK, takie jak wartość sprzedaży, liczba nowych zamówień, inwestycje oraz moce produkcyjne, utrzymują się poniżej neutralnego poziomu. Niemniej jednak w trzech z nich odnotowano wzrosty miesiąc do miesiąca. Szczególnie istotny był wzrost w inwestycjach (o 3,3 pkt.), a także poprawa wartości sprzedaży (o 1,6 pkt.) i nowych zamówień (o 1,9 pkt.). Wyniki te sugerują, że przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać szanse na poprawę w tych obszarach w 2025 roku, co może wpłynąć na dalsze ożywienie gospodarcze.

Zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), Andrzej Kubisiak, podkreślił, że styczniowe wyniki MIK wpisują się w prognozy przewidujące przyspieszenie wzrostu PKB w Polsce w 2025 roku. Jego zdaniem szczególnie istotne są wyniki bieżącej sprzedaży, które w styczniu odnotowały najwyższy poziom od kwietnia 2022 roku. Najlepsze wyniki dochodowe osiągnęły sektory usługowy i handlowy, podczas gdy budownictwo, transport i logistyka oraz przemysł zmagały się z niższym popytem zewnętrznym, co może stanowić wyzwanie dla trwałości dobrej koniunktury.

Pomimo poprawy w wielu obszarach, przedsiębiorcy nadal borykają się z istotnymi barierami w prowadzeniu działalności. Główne z nich to wysokie koszty pracownicze, które wskazało 68% firm, niepewność sytuacji gospodarczej (55%) oraz ceny energii (54%). Branża transportu i logistyki (TSL) szczególnie silnie odczuwała pięć z siedmiu barier, w tym rosnące koszty pracownicze i płatnicze zatory. Z kolei w sektorze produkcyjnym największym wyzwaniem były rosnące ceny energii, podczas gdy w handlu problemem pozostawała niedostępność produktów.

Andrzej Kubisiak zwrócił uwagę na wzrost aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw, który osiągnął najwyższy poziom od ponad roku. W styczniu aż 37% firm utrzymało lub zwiększyło swoje nakłady inwestycyjne, co było szczególnie widoczne w sektorach budownictwa, produkcji i transportu. Jednocześnie, choć więcej firm planuje podwyżki wynagrodzeń, ich skala jest mniejsza niż w latach poprzednich. Wszystko wskazuje na to, że 2025 rok będzie czasem intensyfikacji działań inwestycyjnych, wspieranych przez absorpcję środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Styczniowy MIK stanowi zatem pozytywny sygnał dla polskiej gospodarki, potwierdzając poprawę koniunktury w wielu kluczowych obszarach działalności przedsiębiorstw. Choć nie brakuje wyzwań, takich jak rosnące koszty czy niepewność gospodarcza, przedsiębiorcy zdają się być dobrze przygotowani do stawienia im czoła, co daje nadzieję na dalszy rozwój polskiej gospodarki w nadchodzących miesiącach.

Inflacja w Polsce niższa niż oczekiwano

Ceny w Polsce nie zmieniły się w ujęciu miesięcznym wg wstępnego odczytu NBP, pomimo tego że w poprzednim miesiącu odczyt wyniósł 0,5 p.p., a w tym spodziewano się poziomu 0,2 p.p.. Inflacja w ujęciu rocznym utrzymała się na tym samym poziomie, czyli 4,7 proc. pomimo tego, że prognozowano lekki wzrost do 4,8 proc.

Zaskoczenia może nie zmieniają obrazu rynku diametralnie, ale raczej wspierają retorykę gołębiej części RPP oraz większości uczestników rynku, która zakłada początek cyklu obniżek stóp procentowych w okolicach wakacji, niż retorykę Prezesa NBP, Adama Glapińskiego, który zapowiedział, że cykl obniżek mógłby się zacząć najwcześniej w 2026 roku.

Autor: Piotr Bawolski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, CFA, Michael / Ström Dom Maklerski

Siła dolara dominuje na rynku walutowym, parytet z euro w zasięgu

Kurs EURUSD pokonał w poniedziałek poziom 1,02 i ustanowił nowe wielomiesięczne minima lekko poniżej tego pułapu. Od dwóch dni widać odreagowanie powyżej 1,03, co na razie należy traktować jedynie jako naturalną korektę wzrostową. Siła dolara jest eksponowana przez ostatnie miesiące nad wyraz mocno, jednak magiczny poziom parytetu będzie prawdopodobnie „ściągał kurs” na południe w najbliższym czasie. Odległość jest niewielka i wydaje się, że jedynie kwestią czasu jest osiągnięcie tego psychologicznego pułapu. Pytanie teraz brzmi czy po zeszłotygodniowym, zaskakująco silnym raporcie z amerykańskiego rynku pracy, obecny poziom optymizmu wobec USD może zostać zachwiany. Dziś uwaga skierowana jest na CPI z USA.

Dziś poznamy dane na temat amerykańskiej inflacji w grudniu. Oczekiwany jest wzrost wskaźnika zasadniczego do 2,9 proc. r/r oraz do 0,4 proc. m/m a także stabilizacja bazowej miary na poziomie 3,3 proc. r/r oraz 0,3 m/m. Jeśli zobaczylibyśmy nawet jakieś pozytywne zaskoczenie (niższe odczyty), nie zmieni to w żaden sposób nastawienie Rezerwy Federalnej, która biorąc pod uwagę odporność gospodarki i narastające ryzyka inflacyjne wynikające z zapowiadanej taryfowej kampanii Trumpa, raczej będzie mniej skora do obniżek stóp procentowych w tym roku.

Widać, że „ostatnia mila” w walce z wysoką dynamiką wzrostu cen jest trudna i potrzeba dużo czasu, aby bank centralny osiągnął swój cel w sposób trwały. Teraz dochodzą jeszcze dodatkowe elementy, które w ubiegłym roku (przed wyborami) były jedynie hipotetycznym ryzykiem a w tym momencie stają się realnym zagrożeniem dla prowadzenia polityki monetarnej.

Jest mała szansa, żeby dzisiejsze dane również zmieniły oczekiwania rynku, który w tym momencie w pełni odrzuca dwie obniżki i z dnia na dzień organiczna prawdopodobieństwo jednego ruchu w 2025 roku.

Zakładając hipotetycznie niższy dzisiejszy odczyt, kontynuacja wzrostowej, lokalnej korekty na EUR/USD może potrwać jeszcze chwilę co mogłoby poskutkować wynikiem 1,04 na głównej parze walutowej. Trend jednak jest na tyle silny, że do jego odwrócenia potrzeba byłoby na ten moment czegoś większego (np. znaczącej serii słabszych danych makro z gospodarki). W przyszłym tygodniu zaplanowane jest zaprzysiężenie Donalda Trumpa, rynek zatem wejdzie w okres, kiedy będzie mówił „sprawdzam” i oceniał jak wiele z zapowiedzi nowego prezydenta będzie rzeczywiście wdrażanych w życie.

Pozycjonowanie spekulacyjne na USD wg raportu CFTC pokazuje już skrajne nastawienie inwestorów na dalsze wzrosty. Część z tych długi pozycji może być w pewnym momencie zamykana, co może dodatkowo wspierać odreagowanie na EUR/USD. W średnim terminie prawdopodobnie jednak zobaczymy parytet.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS

Amerykański rynek akcji a widmo recesji

Ostatnie spadki na amerykańskim rynku akcji skłaniają do refleksji, czy mogą zwiastować poważniejsze turbulencje. W ostatnich latach temat recesji zdawał się tracić na znaczeniu w debatach ekonomicznych. Jednak pomimo optymistycznych danych makroekonomicznych na 2025 roku, takich jak stabilny wzrost PKB w Stanach Zjednoczonych, warto zastanowić się, czy rosnące zaufanie nie prowadzi do samozadowolenia, które może przyczynić się do nieoczekiwanych trudności.

Rynek pracy stanowi jeden z potencjalnych punktów zapalnych. Chociaż bezrobocie pozostaje na niskim poziomie, jego powolny wzrost w połączeniu z utrzymującą się wysoką inflacją może osłabić siłę nabywczą konsumentów. To z kolei może przełożyć się na spadek konsumpcji, kluczowego filaru gospodarki. Zjawisko tzw. negatywnego efektu bogactwa również rodzi obawy – jeżeli ceny akcji i nieruchomości przestaną rosnąć, konsumenci mogą ograniczyć wydatki, co spowolni dynamikę gospodarczą. Dodatkowo, restrykcyjna polityka imigracyjna oraz naturalny spadek podaży siły roboczej mogą ograniczyć możliwości wzrostu gospodarki w dłuższym okresie.

Polityka gospodarcza prowadzona przez administrację Donalda Trumpa dostarcza kolejnych powodów do niepokoju. Obniżki podatków, cięcia wydatków publicznych i protekcjonistyczne podejście do handlu mogą, wbrew oczekiwaniom, osłabić gospodarkę. Think tank NIESR szacuje, że zmiany te mogą obniżyć wzrost PKB o 1.25% w pierwszym roku ich wdrożenia, jednocześnie zwiększając inflację. Redukcja wydatków rządowych oznacza mniejsze wsparcie dla gospodarki w razie ewentualnego spowolnienia, co może zwiększyć podatność na kryzysy.

Rynki finansowe również wysyłają ostrzegawcze sygnały. Goldman Sachs przewiduje słabą dekadę na giełdach, z realnymi stopami zwrotu poniżej 3%. To sugeruje, że nawet przy stabilnym wzroście gospodarczym, wyniki inwestycyjne mogą być umiarkowane, co może wpłynąć na nastroje konsumentów i inwestorów.

Szczególnej uwagi wymaga krzywa dochodowości, która w przeszłości wielokrotnie zapowiadała recesję. Po odwróceniu obserwowanym od połowy 2022 roku do września 2024 roku, krzywa powróciła do normalnego nachylenia, a długoterminowe stopy procentowe wzrosły. Chociaż większość analiz, takich jak badanie FactSet, nie przewiduje recesji w 2025 roku, a Goldman Sachs ocenia jej prawdopodobieństwo na zaledwie 15%, historia uczy że ignorowanie ostrzeżeń może prowadzić do braku przygotowania na nagłe zmiany.

Choć obecne fundamenty gospodarcze Stanów Zjednoczonych wydają się solidne, kluczowe jest unikanie nadmiernego samozadowolenia. Monitorowanie rynku pracy, polityki gospodarczej, sytuacji na rynkach finansowych oraz kształtu krzywej dochodowości pozostaje nieodzowne. Nawet jeśli dzisiaj recesja wydaje się odległa, ostrożność i analiza sygnałów ostrzegawczych są niezbędne, aby uniknąć kosztownych konsekwencji zaskoczenia. Solidne fundamenty to nie gwarancja odporności na przyszłe kryzysy.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Brytyjskie obligacje na historycznych szczytach, a funt szterling pod presją – najniższy kurs od jesieni 2023 roku

W ostatnim czasie sporo dzieje się na rynku brytyjskich obligacji oraz na wycenie funta szterlinga. 10-letnie papiery dłużne UK osiągnęły najwyższy poziom od 2008 roku a 30-letnie wzbiły się do pułapu nieobserwowanego od 1998 roku. Jednocześnie funt znalazł się pod presją. W relacji do dolara amerykańskiego stracił 1 proc. Dziś ponownie spada a para walutowa GBPUSD zniżkuje do 1,2250 – to najniższy poziom od jesieni 2023 roku.

Wczoraj nie było konkretnego powodu, który mógłby zainicjować taki ruch. Brakowało danych makro oraz jakichkolwiek oświadczeń urzędowych z Wielkiej Brytanii. Być może jest to kulminacja procesu, który rozpoczął się kilka miesięcy temu. Mowa tu o kwestiach politycznych. Aktualnie notowania nowego rządu Partii Pracy są na bardzo niskim poziomie (na chwilę po wyborach). Dodatkowo nastroje biznesowe i konsumenckie też wykazują słabość. Ostatni budżet podkreślił bardzo ograniczone pole manewru rządu. Sytuacja na rynku długu jeszcze bardzie zawęzi możliwości działania. Rośnie tym samym ryzyko podwyżek podatków lub cięć budżetowych.

Spadek wartości funta szterlinga nie idzie do końca w parze z aktualnym nastawianiem Banku Anglii do swojej polityki monetarnej. BoE nadal zmaga się z wysoką inflacją, co zmusza go do utrzymywania stóp proc. na wysokim poziomie. Gospodarka brytyjska prawdopodobnie odczuje efekty planowanej nowej polityki handlowej Donalda Trumpa ale raczej w nieco mniejszym stopniu niż inne kraje europejskie. Rynek aktualnie zakłada, że możliwość kolejnego cięcia kosztu pieniądza na posiedzeniu na początku lutego jest możliwe a prawdopodobieństwo takiego ruchu jest wyceniane na poziomie niecałych 68 proc. Jednocześnie w kolejnych miesiącach oczekiwania pokazują, że BoE wstrzyma się z dalszymi zmianami parametrów, co wskazuje na „jastrzębie” nastawienie instytucji w dalszej części roku.

W tym momencie przeważają obawy o stabilność gospodarczą oraz politykę fiskalną w UK. Te czynniki dominują co negatywnie wpływa na postrzeganie funta przez inwestorów. Dodatkowo GBP jest w pewnym stopniu osłabiany przez silnego dolara, który wciąż jest beneficjentem wyników wyborów prezydenckich.

Podsumowując: czynnikami, które aktualnie wpływają negatywnie na brytyjska walutę są słabnące zaufanie inwestorów do zdolności rządu do zarządzania finansami publicznymi, niepewność polityczna (niskie poparcie rządu), globalne czynniki (silny dolar) a także wysoka inflacja i rosnące koszty obsługi długu, które zmniejszają atrakcyjność obligacji oraz waluty.

Wykres GBPUSD dziś rano pokazał najniższą wartość od listopada 2023 roku. Notowania kontynuują rozpoczęty na początku października średnioterminowy trend spadkowy. Dzisiejsze „pokonanie” wsparcia na 1,23 „otworzyło” teoretycznie drogę w kierunku minimów z jesieni 2023 roku (1,2045). Nie jest jednak wykluczone, że zanim ten poziom zostanie osiągnięty, para walutowa wykona lokalną korektę wzrostową.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Matexi Polska planuje osiągnąć 500 mln zł przychodów w 2025 roku

Matexi Polska, deweloper o belgijskich korzeniach, podsumował wyniki za 2024 rok i przedstawił ambitne plany rozwoju na rok 2025. Spółka zakłada znaczący wzrost skali działalności, a planowana kumulacja przekazań gotowych mieszkań ma pozwolić na osiągnięcie rekordowych przychodów na poziomie około 500 mln zł. Jednocześnie firma planuje, najwyższą w swojej 15-letniej historii działalności na polskim rynku, sprzedaż na poziomie prawie 500 mieszkań oraz przygotowanie kolejnych ponad 400 lokali w ramach segmentu PRS.

W 2024 roku Matexi Polska, obecna na rynku warszawskim i krakowskim, sprzedała łącznie 318 mieszkań (w porównaniu do 461 w 2023 roku). W minionym roku deweloper przekazał nabywcom 282 mieszkania.

Rok 2024 oceniamy pozytywnie. Na kluczowych dla nas rynkach w Warszawie i Krakowie osiągnięto równowagę między popytem a podażą, a wzrost cen nieruchomości był zbliżony do poziomu inflacji” – komentuje Mirosław Bednarek, Regional Business Director, Prezes Zarządu Matexi Polska.

„Wprowadziliśmy do sprzedaży pięć nowych projektów: trzy w Warszawie (Splot Wola, Żelazna 54 oraz XYZ Place) i dwa w Krakowie (Apartamenty Portowa, Takt Lirników). Mimo wymagających warunków rynkowych, związanych z wysokimi kosztami kredytów i brakiem rządowego wsparcia dla nabywców, podpisaliśmy umowy deweloperskie o łącznej wartości prawie 400 mln zł, notując jedynie 10-procentowy spadek w porównaniu do poprzedniego roku. To potwierdza stabilność naszej pozycji i zaufanie klientów do marki Matexi” – dodaje Mirosław Bednarek.

W 2025 roku spółka planuje dalsze umacnianie swojej pozycji rynkowej. Priorytetem będzie intensyfikacja prac nad uzyskaniem pozwoleń na budowę w lokalizacjach nabytych w poprzednich latach. W samym 2024 roku deweloper zainwestował prawie 200 mln zł w zakup nowych działek na warszawskim Mokotowie i Woli oraz na krakowskim Podgórzu Duchackim.

„Z optymizmem patrzymy na rok 2025, który może przynieść ożywienie na rynku pierwotnym. Spodziewana obniżka stóp procentowych zwiększy dostępność kredytów hipotecznych. Przewidujemy również większe zainteresowanie ze strony funduszy działających w segmencie najmu instytucjonalnego. Szacujemy, że w tym roku podpiszemy z klientami indywidualnymi prawie 500 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz przygotujemy do sprzedaży kolejnych ponad 400 lokali w ramach realizacji PRS (ang. Private Rented Sector). Nasz bank ziemi obejmuje projekty na ponad 3000 mieszkań, w tym flagowe inwestycje XYZ Place czy Splot Wola, co plasuje nas w gronie liderów rynku w Polsce. Planujemy również kolejne zakupy gruntów w obsługiwanych aglomeracjach”- wyjaśnia Mirosław Bednarek.

W 2025 roku Matexi Polska planuje przyspieszyć proces przekazywania gotowych lokali, co ma przełożyć się na znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży. Zgodnie z planem, deweloper przekaże właścicielom około 450 mieszkań o łącznej wartości około 0,5 mld zł. Rok 2025 będzie dla spółki wyjątkowy również ze względu na jubileusz 15-lecia działalności na polskim rynku nieruchomości.

Spółki technologiczne pod presją

Ostatnie dane ekonomiczne z USA, w tym wskaźniki aktywności w sektorze usług oraz raport JOLTS dotyczący liczby ofert pracy, wywołały zaniepokojenie na Wall Street. Rosnąca rentowność obligacji oraz obawy o trwałą inflację skłoniły inwestorów do wyprzedaży akcji, co szczególnie dotknęło spółki technologiczne. Głównym źródłem niepewności pozostaje perspektywa utrzymania wysokich stóp procentowych przez Rezerwę Federalną na dłużej, niż wcześniej zakładano.

Kombinacja pozytywnych z punktu widzenia koniunktury danych gospodarczych z USA doprowadziła do gwałtownego wzrostu rentowności obligacji skarbowych. Rentowność 10-letnich papierów osiągnęła 4.684%, najwyższy poziom od kwietnia 2023 roku, co zmniejsza atrakcyjność akcji w porównaniu do bezpieczniejszych instrumentów dłużnych. W efekcie Nasdaq Composite spadł o 1.9%, S&P 500 o 1.1%, a Dow Jones o 0.4%. Szczególnie ucierpiały firmy technologiczne, gdzie wysokie wyceny są bardziej wrażliwe na zmiany stóp procentowych.

Wzrost aktywności w sektorze usług oraz liczby ofert pracy wskazują na dobrą kondycję gospodarki. Według indeksu ISM, ceny w sektorze usług wzrosły w grudniu do 64.4%, co jest najwyższym poziomem od początku 2023 roku. Równocześnie liczba wakatów zwiększyła się do 8.1 mln, co częściowo związane jest z sezonowym wzrostem zatrudnienia. Mimo to, w dłuższym okresie, liczba ofert pracy pozostaje o 34% niższa od rekordowego poziomu z marca 2022 roku, co może sygnalizować stopniowe wygaszanie ożywienia na rynku pracy. Pracownicy rzadziej podejmują ryzyko zmiany zatrudnienia, co odzwierciedla ich obawy o stabilność rynku.

Obawy o utrzymującą się inflację oraz dłuższy okres restrykcyjnej polityki monetarnej Fed prowadzą do wzrostu rentowności obligacji i spadków cen akcji. Technologiczne spółki, dotychczas liderzy wzrostów, stają się szczególnie podatne na zmiany nastrojów inwestorów. Przykładem jest Nvidia, której akcje we wtorek spadły o 6.2% po prezentacji na targach CES. Jako przyczynę podaje się brak szczegółów dotyczących kluczowych produktów, takich jak chipy Blackwell i Rubin.

Inwestorzy coraz bardziej defensywnie podchodzą do rynku akcji, oczekując dalszych decyzji Fed. O ile wskaźniki makroekonomiczne sygnalizują stabilność gospodarki, wysokie stopy procentowe i obawy o inflację pozostają kluczowymi czynnikami ryzyka. W najbliższych miesiącach amerykańska giełda będzie musiała zmierzyć się z wyzwaniem wysokich kosztów kapitału, co może prowadzić do dalszych spadków, szczególnie w sektorach o wysokich wycenach i dużej wrażliwości na zmiany polityki monetarnej.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Grudniowa inflacja w Polsce zaskakuje: niższa od oczekiwań, ale wciąż wysoka

Według szybkiego szacunku Inflacja CPI w grudniu 2024 r. wyniosła 4,8 proc. r/r. Odczyt okazał się lekko niższy niż konsensus (4,9 proc.). Jest to nieznaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca, gdzie odczyt wyniósł 4,7 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano wzrost o 0,2% m/m.

W pierwszych miesiącach 2025 r. inflacja prawdopodobnie jeszcze przyspieszy i dobije do 5,5 proc. w marcu. Następnie oczekujemy powolnego spadku dynamiki wskaźnika w kierunku górnego ograniczenia celu inflacyjnego (3,5 proc.), co nastąpi najwcześniej pod koniec roku. Na obniżki stóp procentowych jeszcze czekamy, za bazowy scenariusz uważam rozpoczęcie cyklu w drugiej połowie roku.

Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Początek roku pod znakiem silnego dolara. Amerykańskie indeksy pod kreską

Rok rozpoczął się od znacznej aprecjacji dolara amerykańskiego choć rynek nie otrzymał jakiś kluczowych danych, które mogłyby wpłynąć na znaczącą zmianę postrzegania kształtu przyszłej polityki monetarnej Fed-u. Amerykańskie indeksy próbowały odrobić straty poniesione pod koniec roku ale ostatecznie zakończyły dzień pod kreską oddalając się od historycznych rekordów. Dobra passa trwa w notowaniach ropy naftowej, która już czwarty dzień z rzędu drożała.

Dziś poznamy raport ISM dla amerykańskiego przemysłu, choć mimo jego istotności, nie oczekuję, że wywoła większy ruch na rynku. Inwestorzy w tym momencie są skupieniu w głównej mierze na danych z rynku pracy. Te kluczowe poznamy dopiero za tydzień. Wczorajszy spadek wniosków o zasiłek dla bezrobotnych do 211 tys. pokazał, że sytuacja jest stabilna. Był to kolejny argument za tym, że Fed w styczniu wstrzyma się z obniżką stóp.

Tak jak wspomniałem głównej ocenie będzie podlegać raport NFP, który ma zostać zaprezentowany dokładnie za siedem dni. Przypomnijmy, że w ostatnich dwóch miesiącach rynek pracy w USA był mocno stymulowany przez czynniki nadzwyczajne. Huragany a także strajki (Boeing) spowodowały spadek wzrostu zatrudnienia do 36 tys. w październiku a następnie odbicie do 227 tys. Bardziej miarodajna wydaje się być średnia z tych dwóch miesięcy na poziomie lekko powyżej 130 tys. Grudzień ma przynieść wzrost na poziomie 153 tys. i stabilizację stopy bezrobocia (4,2 proc.). W długim terminie widoczne jest spowolnienie. Wciąż spada liczba ofert pracy oraz rośnie odsetek osób pozostających bez zatrudnienia. Jednocześnie bezrobotni coraz częściej postrzegają utratę pracy jako trwałą a nie tymczasową. Obniża się również mediana wzrostu płac mierzona przez oddział Fed z Atlanty. Konsumenci wciąż wydają dużo. Do załamania daleka droga i być może w ogóle nie zaobserwujemy takiego zjawiska. Jeśli dane wpiszą się w konsensus, Fed nie będzie raczej chciał dalej łagodzić polityki monetarnej, mając na względzie ryzyko podbicia inflacji w kolejnych miesiącach w związku z planowaną zmianą polityki gospodarczej Donalda Trumpa.

Notowania EUR/USD zbliżyły się do wsparcia technicznego na 1,02 i znalazły się najniżej od ponad dwóch lat. Kurs zdecydowanie znajduje się już poza obszarem szerokiej konsolidacji, w której przebywał od wielu miesięcy. Osiągnięcie parytetu wydaje się być na wyciągniecie ręki i być może dopiero ten poziom większą korektę wzrostową kursu głównej pary walutowej.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

HR-owa ósemka – tematy, które elektryzowały w 2024 roku

Rok 2024 to już przeszłość. Minione 12 miesięcy na rynku pracy to między innymi żywe dyskusje o skróceniu czasu pracy czy wzrastające znaczenie pokolenia zet. O wydarzeniach i zagadnieniach, które elektryzowały pracodawców i pracowników w 2024 opowiada Magda Pietkiewicz, ekspertka rynku pracy oraz twórczyni platformy Enpulse, służącej do badania zaangażowania pracowników.

Miniony rok z pewnością na długo zapisze się w pamięci specjalistów od rynku pracy, i to nie tylko z powodu najniższego od 30 lat bezrobocia. Dyskusje, jakie podejmowano w ciągu ubiegłych miesięcy można uznać za początek długofalowych zmian w postrzeganiu pracy i pracowników – mówi Magda Pietkiewicz, ekspertka rynku pracy i twórczyni platformy Enpulse, służącej do badania zaangażowania pracowników.

Skrócenie czasu pracy

Przez niemal cały miniony rok rządzący debatowali, czy powinniśmy pracować krócej. W zależności od opcji politycznej rozważane było skrócenie wymiaru pracy do 35 godzin bądź czterech dni w tygodniu. Dlaczego? Po pierwsze, część badań wskazuje, że skrócenie czasu pracy wpływa na wyższą efektywność, a z tą u nas nie najlepiej. Po drugie, obniżenie wymiaru czasu pracy zostało, przynajmniej częściowo, wdrożone we Francji, Belgii czy Niemczech. W Polsce, jak na razie, na debatach się skończyło. Trzeba jednak zauważyć, że coraz więcej polskich pracodawców nie czeka na końcowe rozwiązana a testuje skrócony czas pracy w swoich firmach. Herbapol Poznań czy Deloitte, to przykłady firm pokazujące, że pracodawcy w Polsce zastanawiają się nad tematem krótszego czasu pracy.

Według Eurostatu Polacy w 2023 roku pracowali z produktywnością na poziomie 66 proc. średniej unijnej[1], gołym okiem widać więc, że wszyscy musimy popracować nad efektywnością. Czy rozwiązaniem tego będzie skrócenie czasu pracy? Trudno powiedzieć, dlaczego tak miałoby się stać. Trzeba przyznać, że obniżenie wymiaru czasu pracy może być nieuniknione, w bliższej lub dalszej perspektywie. Z tego względu, ważne jest, aby pracodawcy już dziś zaczęli się przygotowywać. Taką zmianę powinno wprowadzać się ewolucyjnie a nie rewolucyjnie – stopniowy proces, zaplanowany i realizowany krok po kroku. Analizując przez cały czas zarówno koszty jak i korzyści. Tylko wtedy można liczyć na to, że żadna ze stron nie ucierpi, a wręcz przeciwnie – wszyscy skorzystają – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Docenianie

Docenianie pracowników – dlaczego warto to robić i w jaki sposób chwalić? Nad tym w 2024 roku zastanawiało się wielu pracodawców. W ciągu minionych 12 miesięcy, docenianie, jako kluczowy element wpływający na poziom zaangażowania pracowników, pojawiało się niemal w każdym kontekście związanym z rynkiem pracy – od wypalenia zawodowego, przez niską efektywność pracy, po employeer branding. Nic dziwnego – niemal 75 proc. pracujących Polaków, przyznaje, że wyrażanie uznania przez ich bezpośredniego przełożonego jest dla nich ważne[2]. Paradoksalnie jedynie połowa z nich uważa, że są odpowiednio nagradzani pozafinansowo za swoje zawodowe osiągnięcia.

W obecnej, wymagającej sytuacji biznesowej, zaangażowanie pracowników ma kluczowe znaczenie dla sukcesu organizacji. Właśnie dlatego dbanie o podwładnych, zauważanie i docenianie ich wysiłków i dokonań, powinno być nieodłącznym elementem strategii zarządzania każdej firmy. Niestety, wielu polskim pracodawcom brakuje „kultury doceniania” – managerowie nie potrafią lub zwyczajnie zapominają o tym, jak ważny jest aspekt emocjonalny w pracy z ludźmi – zaznacza Magda Pietkiewicz. – By docenić pracownika nie potrzeba fajerwerków – czasem wystarczy proste „dziękuję”, pochwała na forum zespołu czy inspirująca rozmowa. Te, często proste i niepozorne, gesty budują poczucie bycia docenianym i dla wielu osób stanowią przysłowiową „wisienkę na torcie”, bez której nawet najwyższe wynagrodzenie traci smak – mówi ekspertka.

Bezrobocie

Jednym z najbardziej elektryzujących tematów 2024 roku było bezrobocie, a konkretniej jego brak. Mamy dziś najniższy odsetek niezatrudnionych od ponad 30 lat – średnioroczna stopa bezrobocia kształtuje się na poziomie 5 proc.[3] Co więcej, w niektórych miastach takich jak Katowice, Poznań czy Warszawa bezrobocie oscyluje w granicach 1 proc.[4] Dobrą sytuację na polskim rynku pracy potwierdza Eurostat, który w nieco inny sposób niż rodzimy GUS oblicza bezrobocie. Z danych europejskiego urzędu statystycznego, że Polska pozostaje krajem o jednym z najniższych wskaźników bezrobocia w całej Unii Europejskiej[5].

Każdy kij ma dwa końce. Z jednej strony niskie bezrobocie cieszy – im więcej osób zarabia, tym więcej osób wydaje, a gospodarka kręci się coraz szybciej. Z drugiej, niskie bezrobocie stanowi bardzo duże wyzwanie dla pracodawców, którzy paradoksalnie często w takiej sytuacji cierpią na braki kadrowe. By się rozwijać firmy nie mogą więc pozwolić sobie na „wybrzydzanie” i muszą sprostać oczekiwaniom pracowników – a ci w czasie tzw. rynku pracownika są coraz bardziej wymagający. To z kolei zwiększa koszty pracy i w dłuższym horyzoncie czasowym może być barierą hamującą rozwój – zarówno firm jak i całej polskiej gospodarki. Czy tak się stanie? Czas pokaże – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Aktywny rodzic

W maju 2024 roku rząd uchwalił zapowiadany już przez Donalda Tuska już w 2023 roku program „Aktywny rodzic”. Jego celem jest przede wszystkim zwiększenie zatrudnienia wśród matek dzieci w wieku między 12-35 miesięcy, które znacznie częściej niż ojcowie obowiązki służbowe zamieniają na te, związane z pielęgnowanie domowego ogniska. Program został podzielony na trzy warianty: tzw. babciowe, finansowanie opieki w żłobkach i dopłaty dla niepracujących rodziców. Wnioski o świadczenia z programu zaczęto przyjmować 1 października. Do końca listopada w ramach programu „Aktywny rodzic” ZUS wypłacił 317,5 mln zł.[6]

Założenia programu są słuszne – młode mamy powinny wracać na rynek pracy. Ciężko jednak jednoznacznie stwierdzić czy bezpośredni transfer pieniędzy do rodziców to najlepszy pomysł na ich aktywizację – mówi Magda Pietkiewicz.Dobrym prognostykiem jest na pewno fakt, że najbardziej rozchwytywany wariant program to „Aktywnie w żłobku” – według danych ZUS wybrało go 60 proc. rodziców, którzy złożyli wniosek o nowe świadczenia[7]. Ten wariant jest najbardziej atrakcyjny z punktu widzenia rynku pracy i ekonomii. Dzięki niemu, poza zakładaną aktywizacją zawodową rodziców i korzyściami z tym związanymi, jak chociażby większe wpływy z podatków czy składek, będzie rosło zapotrzebowanie na nowe placówki opiekuńcze, co przełoży się na nowe miejsca pracy – zaznacza ekspertka.

Pokolenie Z

Osoby urodzone między 1995 a 2010 rokiem stanowią obecnie około 20 proc. polskich pracowników, a z roku na rok ten odsetek będzie coraz większy. Pokolenie Z to wyjątkowa generacja – wychowana „na technologiach” diametralnie różni się od poprzednich swoimi podejściem do czasu wolnego, życia prywatnego i pracy. Niestety powoduje to, że zetki często określa się mianem „leniwych” i „roszczeniowych”. Mimo tego pracodawcy coraz częściej widzą w zetkach potencjał: innowacyjność i świeżość, które mogą stanowić o ich przewadze konkurencyjnej.

Wielopokoleniowość to atut. Dzięki niej firmy mogą czerpać korzyści z połączenia energii i entuzjazmu młodości z mądrością starszych pracowników, wynikającą z lat zawodowych doświadczeń. Taka synergia sprzyja efektywności i innowacyjności. Ponad 80 proc. pracodawców z blisko 6 tysięcy przebadanych przez OECD i Światowe Forum Ekonomiczne przyznało, że zespoły zróżnicowane pod względem wieku są kluczem do rozwoju i sukcesu firmy[8], właśnie dlatego warto już dziś zacząć dopasowywać organizację do potrzeb i oczekiwań wszystkich pracowników, w tym pokolenia Z. Szczególnie, że jego przedstawiciele nie oczekują tak naprawdę przysłowiowych gruszek na wierzbie. Wstępne wyniki naszego badania „Work War Z” wskazują, że dla zetek najważniejszy jest komfort w pracy.  Liczy się dla nich odpowiednie wynagrodzenie, dobra atmosfera i możliwości rozwoju zawodowego, a także docenianie. To są przecież uniwersalne oczekiwania – coś czego chce każdy pracownik. Zetki po prostu głośno i odważnie o tym mówią – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Work-life balance i dobrostan

Mityczne work-life balance – kto o nim nie słyszał. W 2024 roku na ten temat mówiło się dużo. Zagadnienie poruszano w kontekście zetek, które coraz odważniej wchodzą na rynek pracy i jak lwy bronią swojej równowagi między sferą zawodową i prywatną. Mówiono o nim również przy okazji rozmów o takich kwestiach jak pracoholizm czy wypalenie zawodowe. Przede wszystkim jednak o work-life balance głośno było za sprawą przyjętej w sierpniu dyrektywy unijnej  numerze 2019/1158 w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów.

Dziś głośno się mówi o tym jak ważne w życiu jest work-life balance. Coraz odważniej rozmawiamy też o takich problemach jak pracoholizm czy wypalenie zawodowe, oczekując od pracodawców konkretnych działań prewencyjnych. By zadbać o dobrostan pracowników, firmy są w stanie dziś zaoferować wiele elastyczny czas pracy czy hybrydowy model wykonywania obowiązków służbowych to częsta oferta. Jako benefit oferowane są też możliwość bezpłatnych konsultacji z psychologiem czy nielimitowany urlop. Do zachodzących zmian swoją cegiełkę dokładają rządzący co i rusz debatując nad zmianami w kodeksie pracy, w tym skróceniu czasu pracy, wydaje się jednak, że nie tędy droga. Nadmierne regulacje mogą zablokować działania pracodawców. Pamiętajmy też, że niektóre sfery rynek reguluje samoczynnie – podkreśla ekspertka.

Wolna Wigilia

Końcówka roku 2024 to wyścig po wolną Wigilię. Anonimowa, petycja w tej sprawie wpłynęła do Senatu w połowie sierpnia. Postulat argumentowano tym, że większość Polaków tak czy inaczej, planuje urlop na 24 grudnia. Wniosek wzięła do serca Lewica, która tuż przed końcem października złożyła w Sejmie odpowiedni projekt. Prezydent Andrzej Duda opowiedział się za wolną Wigilią, a Ryszard Petru z ugrupowania Polska 2050,  zwrócił uwagę, że każdy dodatkowy dzień wolny od pracy kosztuje gospodarkę 6 mld złotych. Na początku grudnia, po błyskawicznych pracach w Komisji Sejmowej regulacja trafiła do prezydenta, który w ciągu 21 dni musi podjąć decyzję co dalej.

Czy niepracująca Wigilia to rzeczywiście krok w dobrą stronę? Przede wszystkim musimy sobie zdawać sprawę, że uchwalanie ustaw w pośpiechu rzadko przynosi oczekiwany efekt. Zdecydowanie lepiej szukać rozwiązań korzystnych dla wszystkich, takich opartych na dialogu i analizie, a nie kierować się pośpiechem czy populizmem. Polska na tle Unii Europejskiej już dziś ma dużą liczbę dni wolnych, a nasza efektywność pracy pozostawia wiele do życzenia. Zanim więc zaczniemy wprowadzać kolejne dni wolne, powinniśmy poprawić wydajność naszej pracy oraz dokładnie przeliczyć potencjalne zyski i oszacować możliwe straty, jakie może przynieść wydłużenie świąt Bożego Narodzenia – podkreśla Magda Pietkiewicz.

Różnorodność

W 2024 roku głośno i wyraźnie omawiano korzyści płynące z tworzenia różnorodnych zespołów. Co ciekawe, o nie chodzi już nie tylko o różnorodność w kontekście płci. Coraz częściej zwracamy uwagę na wiek, sposób myślenia – neurotypowość kontra atypowość – czy wyznanie. Zróżnicowane zespoły mają zdecydowanie większy potencjał niż te jednorodne. W środowisku, gdzie każdy jest od siebie inny, pracownicy często inspirują siebie nawzajem i łatwiej im wypracowywać kreatywne i nieszablonowe rozwiązania. To niezmiernie ważne ponieważ innowacyjność jest określana jedną z kluczowych umiejętności przyszłości.

Łącząc osoby z różnych środowisk, perspektyw i doświadczeń, firmy mogą korzystać z szerszego zakresu pomysłów i spostrzeżeń, co przekłada się na poziom jej konkurencyjności. Według niedawnego badania przeprowadzonego przez McKinsey, firmy różnorodne pod względem płci i rasy mają o 39 proc. większe szanse na osiągnięcie ponadprzeciętnych zysków finansowych niż te, jednorodne[9]mówi Magda Pietkiewicz. – Zdecydowana większość liderów HR, 97 proc., twierdzi, że ich organizacja wprowadziła zmiany w celu poprawy tzw. DEI (diversity, equity, inclusion – różnorodność, równość, inkluzywność). Jednak ponad 60 proc. pracowników jest innego zdania. To pokazuje jak wiele jest do zrobienia w tej kwestii – dodaje ekspertka[10].

[1] TVN: Wydajność pracy Polaka niższa niż Czecha

[2] Enpulse: Raport Zaangażowanie 2024

[3] GUS: Stopa bezrobocia rejestrowanego w latach 1990-2024

[4] BusinessInsider: Bezrobocie waha się od 1 do niemal 10 proc.

[5] BusinessInsider: Pod tym względem Polska błyszczy na tle UE

[6] Infor: ZUS wypłacił ponad 317 mln zł w ramach programu Aktywny rodzic

[7] tamże

[8] World Economic Forum – How a multi-generational workforce is key to economic growth

[9] McKinsey: Diversity matters even more

[10] Deloitte: Di Global Human Capital Trends 2024

Liderzy Symfonii i Nefeni o wspólnej strategii, wizji i planach na przyszłość

Synergia, innowacje i wspólna wizja przyszłości – to główne czynniki, które zdecydowały o akwizycji Nefeni przez Grupę Symfonia. Dzięki połączeniu sił Symfonia umacnia swoją pozycję w sektorze administracji publicznej, a Nefeni zyskuje nowe możliwości rozwoju i wsparcie w skalowaniu działań. W jaki sposób współpraca obu firm wpłynie na przyszłość cyfryzacji w Polsce? O tym, co wyróżniło Nefeni i jakie korzyści płyną z tej transakcji, rozmawiamy z przedstawicielami obu spółek – Piotrem Ciskim, prezesem Grupy Symfonia, oraz Sławomirem Hemerlingiem-Kowalczykiem, prezesem Nefeni. W rozmowie ujawniają kulisy swojej współpracy, opowiadają o korzyściach płynących z integracji ich firm, planach na przyszłość i wyzwaniach, jakie stoją przed polskim rynkiem technologii.

Jakie czynniki zdecydowały o akwizycji Nefeni? Co zainteresowało Was w dotychczasowych działaniach tej spółki?

P: Kluczowym czynnikiem była synergia między ofertą Grupy Symfonia a działalnością Nefeni w sektorze administracji publicznej. Nefeni stworzyło innowacyjne narzędzia, które znakomicie odpowiadają na potrzeby tego segmentu rynku. To, co nas szczególnie zainteresowało, to ich doświadczenie we współpracy z samorządami i instytucjami publicznymi oraz rozwój zaawansowanego oprogramowania, takiego jak platforma „Nowoczesny Urząd”. Wspólnie możemy dostarczyć jeszcze bardziej kompleksowe rozwiązania zarówno dla sektora publicznego, jak i MŚP.
S: Dla nas kluczowa była wizja wspólnego rozwoju. Symfonia wnosi ogromną wiedzę i doświadczenie w cyfryzacji MŚP, a Nefeni jest liderem w innowacjach dla administracji publicznej. Połączenie tych dwóch światów pozwoli na tworzenie rozwiązań o jeszcze większym wpływie społecznym i biznesowym.

Jak dokładnie wygląda model współpracy między dwiema spółkami? Czy Nefeni, podobnie jak Cloud Planet i eDokumenty, zostało wchłonięte przez Symfonię?

S: W tej chwili nie mamy w planach pełnej integracji. Zachowujemy niezależność operacyjną.
P: Nie mamy potrzeby zmieniania czegoś, co działa dobrze. Nefeni jest świetnie zarządzana przez Sławka i Tomka, a ja mogę tylko się cieszyć, że firma jest w rękach tak doświadczonych managerów.

Jakie są główne korzyści dla spółki Nefeni oraz innych firm, które zdecydują się na wejście w strukturę Grupy Symfonia?

P: Przynależność do Grupy Symfonia to nie tylko większe możliwości rozwoju i dywersyfikacji oferty, ale również dostęp do unikalnej wiedzy i technologii. Dzięki współpracy z Nefeni mamy szansę na wzmocnienie naszej pozycji w sektorze publicznym, a równocześnie oferujemy firmom, które dołączają do naszej grupy, możliwość współpracy z liderem w cyfryzacji.
S: Nefeni zyskuje dostęp do szerokiej bazy klientów Symfonii oraz technologii, które poszerzają nasze możliwości. Dla innych firm, które zdecydują się na podobny krok, kluczową korzyścią będzie stabilność finansowa, wsparcie eksperckie oraz możliwość skalowania działań na większą skalę.

Jak transakcja wpłynie na długoterminową stabilność finansową firmy?

P: Rozumiemy, że takie zmiany mogą budzić obawy, ale zależy nam na tym, aby każdy pracownik czuł się pewnie i widział korzyści płynące z tego połączenia. Chcemy podkreślić, że  wiedza i zaangażowanie pracowników pozostają kluczowe dla  przyszłości Grupy Symfonia, a połączenie sił ze Nefeni pozwoli nam wszystkim pracować w stabilniejszym i jeszcze bardziej rozwojowym środowisku.
S: Mieliśmy przez chwilę obawy, jak tę akwizycję odbiorą nasi klienci. Reakcje są jednak bardzo pozytywne. Jeśli chodzi o finanse, to z naszej perspektywy połączenie z Symfonią daje nowe możliwości i szanse na wykorzystanie potencjału rozwojowego.

Jakie znaczenie ma akwizycja dla klientów i partnerów Grupy Symfonia?

P: Zintegrowanie sił obu firm otwiera możliwości znaczącego wzmocnienia obecności Symfonii w sektorze publicznym, który już teraz stanowi istotny segment działalności. Dzięki uzupełniającym się produktom oraz wspólnemu celowi, jakim jest wsparcie technologiczne dla sektorów MŚP oraz administracji publicznej, możemy przyczynić się do realnego postępu w cyfryzacji.
Klienci i partnerzy Symfonii odczują same pozytywne zmiany wynikające z połączenia z Nefeni. Dzięki temu połączeniu Symfonia ma dostęp do większej ekspertyzy i technologii, co umożliwi jeszcze lepsze wsparcie i innowacyjne rozwiązania dla naszych klientów i partnerów.
S: Dla Nefeni to szansa na szybszy rozwój. Połączenie obszaru ekspertyzy Nefeni z wiedzą Symfonii o potrzebach MŚP pozwoli bardziej kompleksowo odpowiadać na rosnące potrzeby cyfryzacji w sektorze publicznym.

W jakich działaniach Nefeni pozostaje niezależne? O czym może decydować samodzielnie, a jakie sfery zostały ujednolicone?

P: Nefeni zachowuje autonomię w zakresie zarządzania operacyjnego i realizacji projektów w sektorze publicznym. Natomiast obszary takie jak strategia długoterminowa czy integracja technologiczna są koordynowane wspólnie, aby zapewnić synergię działań.
S: Mamy pełną swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących naszych klientów i projektów, ale w sprawach strategicznych współpracujemy z zespołem Symfonii. To idealny balans między niezależnością a wsparciem dużej organizacji.

Jakie są główne cele Grupy Symfonia w kontekście rozwoju i cyfryzacji rynku w Polsce? Czy macie określone cele liczbowe dotyczące akwizycji firm w 2025 roku?

P: Naszym celem jest dalsze wspieranie cyfryzacji sektora MŚP oraz administracji publicznej w Polsce. Chcemy być liderem technologii, która realnie zmienia sposób działania tych sektorów. Plany na 2025 rok nie wykluczają kolejnych akwizycji, ale kluczowe pozostaje dla nas rozwijanie współpracy z istniejącymi podmiotami i wprowadzanie innowacji na rynek.

Jakie główne wyzwania identyfikujecie, jeśli chodzi o cyfryzację w Polsce? W jaki sposób planujecie je adresować, aby spełniać oczekiwania klientów?

P: Wyzwania dotyczą przede wszystkim trzech obszarów: niedostatecznej infrastruktury cyfrowej w mniejszych miejscowościach, braku wystarczającej edukacji w zakresie korzystania z zaawansowanych narzędzi cyfrowych oraz ograniczeń wynikających z procedur administracyjnych czy prawa, które nie nadążają za rozwojem technologicznym. Poprzez Akademię Symfonii inwestujemy w edukację cyfrową klientów i partnerów, wspierając ich w efektywnym wdrażaniu naszych rozwiązań. Poprzez Fundację Symfonii chcemy z kolei mocniej włączyć w cyfryzację kobiety, wspierając je w nabywaniu i poszerzaniu kompetencji w sferze IT. Ponadto rozwijamy produkty, które są intuicyjne i dostosowane do potrzeb małych i średnich przedsiębiorstw oraz administracji publicznej.
S: Dla Nefeni głównym wyzwaniem jest przyspieszenie tempa cyfryzacji w administracji publicznej. Chcemy, by nasze narzędzia pozwalały na płynne przejście od tradycyjnych procesów do w pełni cyfrowych. Aby to osiągnąć, rozwijamy systemy łatwe do integracji z istniejącymi platformami oraz pomagamy klientom w procesie transformacji.

Jak oceniacie działania Komisji Europejskiej, która wskazuje sektor publiczny oraz przedsiębiorstwa MŚP jako kluczowe obszary dla cyfryzacji gospodarki? W jaki sposób plany polskiego rządu, które przewidują przeznaczenie ponad 100 mld zł na cyfryzację do 2035 roku, wpływają na strategie firm zajmujących się cyfryzacją, w tym na procesy akwizycji i integracji nowych podmiotów? Jakie wyzwania i możliwości dostrzegacie w nadchodzącej dekadzie?

P: Działania Komisji Europejskiej i plany polskiego rządu są niezwykle obiecujące. Wyraźne wskazanie MŚP i sektora publicznego jako priorytetów cyfryzacji zbiega się z naszą strategią rozwoju. Te inwestycje stwarzają ogromne możliwości dla firm takich jak Symfonia, które oferują rozwiązania wspierające efektywną transformację cyfrową. Dostosowujemy nasze działania do pojawiających się programów i funduszy, rozwijając innowacyjne narzędzia, które odpowiadają na nowe potrzeby rynku. Procesy akwizycji pozwalają nam rozwijać działalność poprzez synergię i liczymy, że będzie się to w jak największym stopniu przekładało na sektor publiczny i prywatny.
S: Widzimy w tych działaniach olbrzymi potencjał, ale też konkretne wyzwania – głównie w zakresie szybkości realizacji projektów i ich skali. Plany cyfryzacji do 2035 roku oznaczają zwiększony popyt na zaawansowane systemy informatyczne, takie jak nasze rozwiązania dla administracji publicznej. Współpraca z Symfonią daje nam dostęp do szerszego rynku i większych zasobów, co pozwoli nam skuteczniej uczestniczyć w projektach realizowanych dzięki wsparciu rządowemu i unijnemu.

Jakie są Wasze przewidywania dotyczące przyszłości cyfryzacji w Polsce? W jaki sposób chcecie kształtować tę przyszłość?

P: Przewidujemy, że najbliższa dekada przyniesie gwałtowne przyspieszenie cyfryzacji, szczególnie w sektorze publicznym i MŚP. Wierzymy, że kluczem do sukcesu jest współpraca między sektorem prywatnym a publicznym. Symfonia chce aktywnie uczestniczyć w tej transformacji, oferując rozwiązania, które są nie tylko zaawansowane technologicznie, ale też łatwe do wdrożenia. Naszym celem jest nie tylko reagowanie na potrzeby rynku, ale również ich kształtowanie poprzez innowacje.
S: Przyszłość cyfryzacji w Polsce widzimy jako dynamiczny rozwój z naciskiem na automatyzację, integrację systemów oraz wzrost wykorzystania analityki danych. Nefeni planuje aktywnie przyczyniać się do budowy cyfrowej administracji publicznej, oferując narzędzia, które realnie zmieniają sposób zarządzania jednostkami samorządowymi. Współpracując z Symfonią, chcemy tworzyć rozwiązania, które będą fundamentem cyfrowej transformacji w Polsce.

Raport ESG w TSL: Czy branża transportowa i logistyczna nadąża za zmianami?

Zasady ESG przestają być wyborem, a stają się koniecznością dla firm w branży TSL. Polski Instytut Transportu Drogowego wydał niedawno raport na temat ESG, który dostarcza szczegółowych informacji o stanie rozumienia i przygotowania polskich firm do nowych regulacji. Badania wskazały, że wciąż zmagamy się z luką kompetencyjną i niską świadomością. Dodatkowym problemem są ograniczenia finansowe i technologiczne.

Wyzwania dla branży TSL: Niska świadomość i presja regulacyjna

Badanie przeprowadzone przez GS1 Polska ujawniło, że aż 62% firm z sektora TSL nie zna regulacji związanych z ESG, a 81% nie wie, czym jest cyfrowy paszport produktowy. Jedynie 21% przedsiębiorstw posiada strategię zrównoważonego rozwoju, co podkreśla skalę problemu. — Przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy, że ESG obejmuje aspekty ekologiczne, społeczne i zarządcze, takie jak redukcja emisji gazów cieplarnianych, dbałość o warunki pracy kierowców czy transparentność w zarządzaniu — mówi Marta Szymborska, co-CEO GS1 Polska.

Eksperci z Polskiego Instytutu Transportu Drogowego, w oparciu o wyniki ankiety podkreślają, że Wyniki ankiety wskazują, że jesteśmy w połowie drogi w rozumieniu ESG i na samym początku wdrażania tej metodyki w życie. Szczególnie mikroprzedsiębiorstwa z sektora transportowego nie posiadają odpowiednich zasobów ani narzędzi do wdrażania kompleksowych strategii ESG. PITD wraz z GS1 stworzyli jednak raport, który szeroko omawia temat ESG i stanowi świetne wprowadzenie do ESG dla firm TSL i nie tylko.

Bariery wdrażania ESG

Firmy TSL mierzą się z licznymi przeszkodami. Główne problemy to brak wsparcia edukacyjnego (44%) i kadrowego (24%), ale także wysokie koszty wdrożeń. W badaniach GS1 Polska aż 90% respondentów przyznało, że nie wie, jak zmierzyć ślad węglowy, a 66% nie zna zakresu Europejskich Standardów Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS). — Dyrektywy ESG nie mają na celu eliminacji mniejszych podmiotów z rynku. Kluczowa jest współpraca dużych firm z MŚp […] Pokazujemy naszym partnerom, że wdrażanie zasad ESG to szansa na rozwój, a nie tylko koszt. Firmy, które podejmą działania, zyskują konkurencyjne przewagi – zaznacza Piotr Lachowicz, ekspert ds. zrównoważonego rozwoju Grupy Raben (PITD).

Kolejną barierą są ograniczenia technologiczne. Wiele firm nie dysponuje nowoczesnymi systemami, takimi jak ERP, WMS czy TMS, które ułatwiają zarządzanie danymi i generowanie raportów ESG. To sprawia, że proces raportowania staje się czasochłonny i kosztowny.

Przykłady zielonych inwestycji w TSL

Mimo licznych barier, niektóre firmy wprowadzają innowacyjne rozwiązania wspierające zrównoważony rozwój. — Ślad węglowy, wodny, podejście do bioróżnorodności czy badanie podwójnej istotności – to trudne tematy, wymagające współpracy. Cieszę się, bo wymiana wiedzy między firmami działa w obszarze ESG bardzo dobrze — zauważa w raporcie PIT D Magdalena Lejman, Head of PR & ESG w Rohlig Suus Logistics.

Colian Logistic

Firma przeprowadziła audyt wewnętrzny, wdrożyła fotowoltaikę, wymieniła oświetlenie na LED, co zmniejszyło zużycie energii o 30%, oraz zoptymalizowała trasy transportowe. — Wdrażamy ESG nie tylko dla compliance, ale by realnie poprawiać wyniki – zarówno w kontekście obniżenia kosztów operacyjnych, jak i zwiększenia efektywności energetycznej naszych procesów — mówi Tomasz Kosik, prezes Colian Logistic..

Grupa Raben

Firma od dekady mierzy ślad węglowy dla całego łańcucha dostaw, inwestuje w transport intermodalny, flotę pojazdów elektrycznych oraz magazyny blisko zeroemisyjne. — Nasze cele dekarbonizacyjne zostały poddane weryfikacji przez inicjatywę SBTi (Science Based Targets), co potwierdza ich zgodność z aktualną wiedzą naukową i zapewnia, że nasze działania są zgodne z wymaganiami Porozumienia Paryskiego — dodaje Piotr Lachowicz z Grupy Raben.

MCG Logistics

Firma inwestuje w pojazdy zasilane BioLNG, testuje biopaliwo HVO100 oraz wprowadza systemy paperless.

Technologie jako fundament raportowania ESG

Zarówno Colian Logistic, jak i Grupa Raben wskazują na kluczową rolę technologii w procesie wdrażania ESG. Systemy ERP, WMS, TMS oraz sztuczna inteligencja umożliwiają:

  • Monitorowanie emisji gazów cieplarnianych,
  • Optymalizację procesów logistycznych,
  • Generowanie precyzyjnych raportów.

— Na początku kluczowe było dla nas zidentyfikowanie źródeł danych – obejmujących zarówno dane operacyjne z telematyki pojazdowej, jak i szczegółowe informacje dotyczące zużycia energii w naszych magazynach. To krok, który każda firma musi przejść, szczególnie jeśli działa w rozproszonej strukturze — dodaje Tomasz Kosik.

Korzyści z wdrażania ESG

Eksperci podkreślają, że zasady ESG to nie tylko wyzwanie, ale również szansa na:

  • Optymalizację kosztów: Inwestycje w technologie i zielone rozwiązania przekładają się na długoterminowe oszczędności.
  • Poprawę wizerunku: Działania proekologiczne zwiększają zaufanie klientów i partnerów biznesowych.
  • Konkurencyjną przewagę: Firmy, które już teraz podejmą działania, zyskają lepszą pozycję na rynku.

Wpływ ESG na łańcuch dostaw

Jak przypomina raport “ESG w TSL. Jesteśmy gotowi?”, regulacje obejmują nie tylko duże firmy, ale także ich mniejszych podwykonawców. Piotr Lachowicz w trakcie debaty PITD promującej raport wspominał, że duże firmy nie dokonają inwestycji za mniejszych partnerów, ale mogą ich wspierać, oferując narzędzia do mierzenia śladu węglowego i dzieląc się wiedzą. — Cele w zakresie redukcji śladu węglowego są ambitne i wymagają inwestycji – niewiele firm może sobie na to pozwolić — dodaje Magdalena Lejman.

Wnioski i rekomendacje

Aby skutecznie wdrożyć ESG w sektorze TSL, polskie firmy muszą podjąć następujące kroki:

  1. Edukacja: Organizacja kampanii informacyjnych i szkoleń dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.
  2. Wsparcie finansowe: Ułatwiony dostęp do grantów i preferencyjnych kredytów na zielone inwestycje.
  3. Inwestycje w technologie: Zakup systemów ERP, BI i narzędzi do obliczania emisji.
  4. Współpraca: Partnerstwo między dużymi firmami a MŚp w celu dzielenia się wiedzą i zasobami.

Długoterminowe podejście do raportowania i wdrażania zasad ESG może stać się kluczowym elementem sukcesu polskich firm TSL, pozwalając im umocnić pozycję na rynku, poprawić reputację i budować lojalność klientów.

— ESG to szansa na rozwój, a nie tylko koszt. Pozwala firmom nie tylko spełniać wymogi prawne, ale również wzmocnić swoją pozycję rynkową poprzez innowacje i poprawę relacji z partnerami biznesowymi — mówi Piotr Lachowicz.

Pobierz raport “ESG w TSL. Jesteśmy gotowi?”

Raport Polskiego Instytutu Transportu Drogowego „ESG w TSL. Czy jesteśmy gotowi?” to kompleksowe opracowanie, które odpowiada na najważniejsze pytania dotyczące wdrażania ESG w sektorze TSL.

Czy MŚP są gotowe na ESG? Czym są CSRD, Taksonomia czy SFDR? Raport szczegółowo omawia standardy ESRS, wymagania dyrektywy CSDDD i konsekwencje braku raportowania. Znajdziesz w nim także praktyczne wskazówki, jak przygotować organizację do raportowania ESG — od analizy otoczenia i łańcucha wartości, przez identyfikację kluczowych oddziaływań, aż po opracowanie strategii ESG i jej wdrożenie.

Raport zawiera również porady dotyczące narzędzi wspierających raportowanie oraz doświadczenia praktyków z branży TSL, którzy już wdrażają zasady zrównoważonego rozwoju.

Sprawdź, jak zrównoważony rozwój może wpłynąć na Twoją firmę.

Pobierz pełny raport tutaj!

Amerykańskie indeksy biją rekordy, polska GPW rozczarowuje – podsumowanie 2024 roku na giełdach

Kończący się rok był kolejnym okresem wzrostów na amerykańskich rynkach giełdowych. Indeks S&P 500 wzrósł o 26 proc., a NASDAQ o 30 proc. Polskie giełdy wypadły znacznie gorzej – WIG zanotował skromny wzrost o 1,5 proc., podczas gdy WIG20 zakończył rok spadkiem o 4 proc.. Na tle tych wyników europejski indeks Stoxx 600 zyskał 6 proc., co ukazuje różnorodność wyników globalnych rynków i wyzwania, z jakimi mierzyli się inwestorzy w 2024 roku.

Rok 2024, podobnie jak poprzedni, okazał się wyjątkowo korzystny dla amerykańskich rynków akcji. Imponujące wyniki indeksów S&P 500 i NASDAQ świadczą o sile amerykańskiej gospodarki oraz dynamicznym rozwoju sektora technologicznego. W Europie, choć Stoxx 600 zanotował wzrost, jego tempo było znacznie wolniejsze niż w USA. Tymczasem polskie indeksy prezentowały się znacznie słabiej – WIG20 zakończył rok na minusie a WIG zanotował nieznaczny wzrost, co odzwierciedla trudności z jakimi cały czas nie może poradzić sobie warszawski parkiet.

Jednym z kluczowych wydarzeń 2024 roku był globalny trend obniżek stóp procentowych. Europejski Bank Centralny zredukował stopy o 1 proc., a Rezerwa Federalna o 0,75 proc. Działania te miały na celu wsparcie gospodarek i przeciwdziałanie recesji. Przyniosło poprawę w sektorach takich jak finansowy, przemysłowy i telekomunikacyjny, które skorzystały na niższych kosztach kapitału. W Polsce decyzje Rady Polityki Pieniężnej były bardziej zachowawcze – na obniżki stóp trzeba będzie poczekać najprawdopodobniej do 2026 roku.

Miniony rok upłynął pod znakiem rewolucji technologicznej. Sztuczna inteligencja (AI) stała się fundamentem rozwoju wielu branż – od IT po przemysł. Inwestycje w AI osiągnęły setki miliardów dolarów, a ich efekty były widoczne na rynkach akcji, gdzie spółki technologiczne dominowały w rankingach najlepszych wyników. AI zmieniała modele biznesowe, przyspieszała automatyzację i zwiększała efektywność przedsiębiorstw.

Końcówka roku przyniosła znaczne umocnienie dolara amerykańskiego, co było skutkiem wyborów prezydenckich w USA oraz deklaracji nowej administracji Donalda Trumpa. Polityka „America First” i zapowiedzi taryf celnych na import z Chin i Europy wywołały wstrząsy na globalnych rynkach. Silny dolar osłabił waluty rynków wschodzących, w tym polskiego złotego, co utrudniło inwestycje poza granicami USA.

Rok 2025 zapowiada się równie interesująco. W Polsce przewiduje się dalszy spadek inflacji, która pod koniec roku może wynieść 3 proc. Inwestycje publiczne, takie jak Centralny Port Komunikacyjny i budowa elektrowni atomowej, mogą stymulować gospodarkę i pozytywnie wpłynąć na polską giełdę. Przejęcie prezydencji w Unii Europejskiej przez Polskę może dodatkowo podkreślić jej znaczenie w regionie.

W USA przewiduje się kontynuację obniżek stóp procentowych przez FED, choć ich tempo może zwolnić. Gospodarka amerykańska ma rosnąć w tempie 2–3 proc., a sektor technologiczny pozostanie liderem wzrostów. Przyjazne regulacje mogą sprzyjać dalszemu rozwojowi rynku kryptowalut.

Rok 2025 niesie także ryzyka. Napięcia geopolityczne, takie jak konflikt na Ukrainie czy rywalizacja USA z Chinami, mogą wpłynąć na globalne rynki. Silny dolar i polityka protekcjonistyczna Stanów Zjednoczonych mogą ograniczyć wzrost na rynkach wschodzących, w tym w Polsce, choć jednocześnie stanowią okazję do dywersyfikacji portfeli inwestycyjnych.

Rok 2024 był kolejnym potwierdzeniem siły amerykańskiej gospodarki i jej rynków finansowych. Inwestorzy skupieni na technologii i AI osiągnęli najlepsze wyniki, podczas gdy tradycyjne sektory, takie jak energetyka, zmagały się z wyzwaniami. Polska giełda, mimo jednego z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie, ponownie nie spełniła oczekiwań inwestorów. Kluczem do sukcesu w 2025 roku będzie zdolność adaptacji do zmieniających się warunków rynkowych i umiejętne śledzenie globalnych trendów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Fed pod presją polityczną: Jak druga kadencja Trumpa wpłynie na politykę monetarną USA?

Koniec roku przynosi szereg pytań o to, jak będzie wyglądał świat oraz rynki finansowe w 2025 roku? Tym bardziej, że za niecały miesiąc 47-ym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie po raz drugi – Donald J. Trump. Wybór Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2016 roku był momentem przełomowym dla polityki gospodarczej USA. Pierwsza kadencja Trumpa przyniosła szereg niekonwencjonalnych posunięć, w tym otwartą krytykę Rezerwy Federalnej (Fed) i jej przewodniczącego – Jerome’a Powella. W kontekście drugiej kadencji Trumpa pojawiają się obawy, że presja wywierana na niezależność banku centralnego może jeszcze się nasilić. A skoro stabilność polityki monetarnej jest fundamentem dobrze funkcjonującej gospodarki, to wszelkie ingerencje w pracę Fed stanowią poważne zagrożenie.

Fed stanowi kluczową instytucję dbającą o stabilność gospodarki oraz rynków finansowych w Stanach Zjednoczonych. Od czasu tzw. porozumienia z 1951 roku (Treasury-Fed Accord) cieszy się ona względną autonomią względem Białego Domu. Doświadczenia wielu krajów potwierdzają, że gdy bank centralny działa w oderwaniu od bieżącej polityki, jego decyzje są mniej podatne na populizm i lepiej służą długoterminowym celom gospodarczym.

Donald Trump już w trakcie swojej pierwszej kadencji dał wyraźnie do zrozumienia, że ma własne wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać polityka pieniężna. Jego otwarta krytyka Fed – w tym zarzuty wobec Jerome’a Powella o zbyt wolne obniżanie stóp procentowych – była bezprecedensowa w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych. Prezydent rozważał nawet kroki o wątpliwej legalności, takie jak zwolnienie Powella czy degradacja jego stanowiska. Ostatecznie nie zdecydował się na takie ruchy, jednak sam fakt, że o nich publicznie mówił, wywołał niepokój na rynkach i w instytucjach finansowych. W przypadku drugiej kadencji Trumpa istnieje obawa, że wróci on do pomysłów ograniczających niezależność Fed.

Donald Trump, podobnie jak każdy urzędujący prezydent, ma prawo mianować członków Rady Gubernatorów, kiedy w Radzie pojawiają się wolne miejsca. O ile sama procedura nominacji podlega akceptacji Senatu, to jednak prezydent może forsować kandydatury osób podzielających jego wizję gospodarczą, co wpływa na kształt decyzji Fed. Choć kadencja Jerome’a Powella na stanowisku przewodniczącego kończy się dopiero w maju 2026 roku, prezydent ma prawo wybrać nową osobę do pełnienia tej roli po upływie obecnej kadencji. Przy drugiej kadencji Trumpa można zakładać, że powołałby na to stanowisko kogoś bliższego swojej filozofii gospodarczej, zwłaszcza w zakresie wysokości stóp procentowych i tempa ekspansji monetarnej. Jednym z mniej oczywistych, lecz równie istotnych zagrożeń, jest możliwość wcześniejszego “namaszczenia” nowego przewodniczącego jeszcze przed wygaśnięciem kadencji Powella. Taka praktyka mogłaby podważyć autorytet obecnego szefa Fed i wprowadzić chaos decyzyjny, zwłaszcza jeśli opinie „przyszłego” szefa różniłyby się diametralnie od polityki prowadzonej przez Powella.

W sytuacji, gdyby Fed znalazł się pod większą presją polityczną, pojawiają się co najmniej dwa główne zagrożenia. Pierwsze to ryzyko inflacji. Naciski na szybkie obniżanie stóp procentowych, szczególnie w okresach dobrej koniunktury, mogą w długim terminie prowadzić do przegrzania gospodarki, a w efekcie wysokiej inflacji. Zbyt luźna polityka pieniężna potęguje też ryzyko bańki spekulacyjnej na rynkach finansowych. Z kolei jawna ingerencja polityczna w prace banku centralnego może zachwiać zaufaniem inwestorów i obywateli do niezależności tej instytucji. Albowiem Fed, postrzegany jako podporządkowany bieżącej linii politycznej, traci zdolność do skutecznego przeciwdziałania kryzysom i budowania pewności gospodarczej. Najmniej szkodliwym scenariuszem wydaje się sytuacja, w której Donald Trump ponownie formułowałby ostre wypowiedzi pod adresem Fed, ale nie podejmowałby zdecydowanych działań w kierunku ograniczenia jego niezależności. W poprzedniej kadencji groźby wobec Powella pozostawały w sferze retoryki, a Fed – choć pod zmasowaną krytyką – finalnie utrzymał względną autonomię.

Długoterminowo najlepiej służy gospodarce, gdy polityka monetarna pozostaje w gestii technokratów – ekspertów prowadzących niezależne analizy i nieulegających presji politycznych priorytetów. To rozwiązanie jest korzystne zarówno dla samego Fed, jak i administracji prezydenckiej, która może liczyć na przewidywalną i stabilną politykę pieniężną. Co nas czeka w najbliższej przyszłości? Przekonamy się już niedługo.

Autor: Krzysztof Kamiński, Oanda TMS Brokers

Nowy program dopłat do „elektryków” nie dla firm

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przedstawił nowy program dopłat do zakupu, leasingu i wynajmu długoterminowego aut elektrycznych dla osób fizycznych. Nowy program musiał zostać uruchomiony, ponieważ dotychczasowy „Mój elektryk” w zasadzie już nie funkcjonował – NFOŚiGW z dniem 1 września 2024 roku wstrzymał nabór wniosków w ścieżce leasingowej. Autorzy w nowym projekcie pominęli jednak największego odbiorcę nowych samochodów w Polsce – osoby prawne. Swoje uwagi jeszcze na etapie projektowania złożył Związek Dealerów Samochodów, jednak zostały rozpatrzone tylko częściowo.

W nowym programie wsparcie zakupu, leasingu, wynajmu długoterminowego pojazdów zeroemisyjnych kategorii M1 jest finansowane ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). Na nowy instrument wsparcia przyznano kwotę 373 750 000 euro (ponad 1,6 mld zł) co jest informacją pozytywną. Dopłat jednak nie będą otrzymywać przedsiębiorstwa, które według powszechnie dostępnych danych rynkowych, dokonują około 70% zakupów nowych pojazdów w Polsce.

Według szacunków branży, w czasie na jaki program dla osób fizycznych został założony, kwota dofinansowania nie będzie miała szansy zostać wydana. Przedstawiciele Związku Dealerów Samochodów mówią otwarcie, że wśród samych tylko osób fizycznych nie ma i nie będzie w tym czasie aż tak dużego popytu na samochody elektryczne.

Obecna sytuacja będzie rodzić nie tylko konsekwencje prawne związane z wydatkowaniem środków KPO, ale również konsekwencje wizerunkowe. Pionierami elektromobilności są w Polsce duże firmy i w pierwszej kolejności to one wyposażają swoje floty w pojazdy elektryczne. W związku z tym brak możliwości uzyskiwania wsparcia przez osoby prawne uznać należy nie tylko za niedopatrzenie, ale wręcz za zaprzeczenie idei całego programu. – komentuje prezes ZDS, Paweł Tuzinek.

Branża wciąż zwraca uwagę na kwestię braku dofinansowań do pojazdów używanych. Rynek używanych „elektryków” cechuje się bardzo ograniczonym popytem ze strony klientów. Stworzenie programu wsparcia dla samochodów używanych pomogłoby go wykreować. Przedstawiciele branży komunikują, że dużo łatwiej jest sprzedać klientowi nowy samochód elektryczny, w sytuacji gdy ma on pewną gwarancję, że cena tego pojazdu nie będzie aż tak drastycznie spadać i będzie miał możliwość dalszej sprzedaży poprzez istnienie programu wparcia dla samochodów używanych.

Bardzo złym rozwiązaniem z poprzedniego programu było wyłączenie pojazdów zarejestrowanych, mimo że były “fizycznie” nowe. Producenci i importerzy żeby pokazywać “sprzedaż” często wymagają od dealerów rejestrowania pojazdów na „siebie” i jest to powszechne zjawisko rynkowe, pula pojazdów w „samorejestracjach” jest bardzo duża. Jednym z niewielu plusów nowego programu jest wprowadzenie możliwości uzyskania dofinansowania na pojazd, który ma do 6 tys. kilometrów przebiegu. To pozwoli na uzyskanie dofinansowań do wcześniej pomijanych pojazdów. – dodaje Rafał Wietoszko ze Związku Dealerów Samochodów.

Został również podniesiony limit ceny pojazdu kwalifikującego się do programu. Maksymalna cena pojazdu kwalifikującego się do dopłaty to 225.000 złotych netto, podczas gdy w dotychczasowym programie była to ta sama kwota ale brutto. To dobre posunięcie, ponieważ przez trzy lata obowiązywania programu „Mój elektryk” liczba dostępnych modeli samochodów w ramach tego limitu uległa istotnemu ograniczeniu. Kwestia ta była poruszana przez dealerów już w 2023 roku. Według posiadanych przez ZDS danych, licząc dla całości rynku, w starym limicie cenowym mieściło się około jednej trzeciej oferty samochodów elektrycznych.

Jak szpitale mogą skutecznie radzić sobie z długami pacjentów?

Szpitale, jako instytucje świadczące kluczowe usługi społeczne, często zmagają się z problemem niezapłaconych należności za leczenie. Nieskuteczna windykacja wpływa negatywnie na płynność finansową placówek, ograniczając możliwość inwestycji w nowoczesny sprzęt czy rozwój infrastruktury. W sektorze medycznym istotne jest wypracowanie procedur, które z jednej strony pozwolą na odzyskiwanie należności, z drugiej zaś zachowają wysokie standardy etyczne w relacjach z pacjentami. Wdrożenie odpowiednich mechanizmów, takich jak systemy przypomnień o płatnościach czy zewnętrzne usługi windykacyjne, może znacznie poprawić sytuację finansową szpitali.

Wyzwania prawne i etyczne w procesie odzyskiwania należności

Proces windykacji w szpitalach wiąże się z koniecznością uwzględnienia przepisów prawnych, a także delikatności sytuacji pacjentów. Nieuregulowane rachunki mogą wynikać z trudnej sytuacji finansowej osób korzystających z opieki medycznej, co wymaga indywidualnego podejścia. Kluczowe jest przestrzeganie regulacji dotyczących ochrony danych osobowych oraz unikanie działań, które mogłyby zostać uznane za presję lub nękanie. Współpraca z wyspecjalizowanymi podmiotami zajmującymi się windykacją pozwala placówkom medycznym skupić się na swojej podstawowej misji, minimalizując ryzyko naruszenia przepisów. Więcej na temat skutecznych metod odzyskiwania należności w sektorze medycznym przeczytasz pod linkiem: windykacja szpitali.

Jak technologie wspierają windykację w szpitalach?

Nowoczesne rozwiązania technologiczne odgrywają coraz większą rolę w zarządzaniu procesami windykacyjnymi. Systemy informatyczne umożliwiają automatyczne generowanie przypomnień o płatnościach, integrację z bazami danych dłużników czy analizę ryzyka. Zastosowanie sztucznej inteligencji pozwala prognozować, które należności są najbardziej zagrożone opóźnieniem, co umożliwia lepsze planowanie działań prewencyjnych. Dzięki takim technologiom szpitale mogą efektywniej zarządzać swoimi finansami, jednocześnie ograniczając liczbę zaległości i skracając czas odzyskiwania środków.

Współpraca z firmami windykacyjnymi jako klucz do sukcesu

Zewnętrzne firmy windykacyjne to coraz częściej wybierane rozwiązanie przez placówki medyczne. Dzięki swojemu doświadczeniu i znajomości przepisów mogą one skutecznie prowadzić procesy odzyskiwania należności. Ich działania obejmują zarówno negocjacje z dłużnikami, jak i wsparcie w postępowaniach sądowych. Co więcej, profesjonalne firmy windykacyjne zapewniają elastyczność w podejściu, dostosowując strategię do specyfiki sektora medycznego. Decyzja o współpracy z takim podmiotem może przynieść wymierne korzyści, poprawiając stabilność finansową szpitali.

Jak budować zaufanie pacjentów mimo działań windykacyjnych?

Proces windykacji w szpitalach może być stresujący zarówno dla pacjentów, jak i dla samej placówki, dlatego budowanie zaufania i transparentności jest kluczowe. Ważne jest, aby pacjenci byli jasno informowani o zasadach płatności już na etapie rejestracji lub przyjęcia do szpitala. Dodatkowo warto zapewnić łatwy dostęp do informacji o możliwościach rozłożenia płatności na raty czy innych form wsparcia. Szpitale powinny unikać agresywnych metod odzyskiwania długów, które mogą negatywnie wpłynąć na ich reputację. Zamiast tego lepszym rozwiązaniem jest stosowanie partnerskiego podejścia, które z jednej strony umożliwia odzyskanie należności, a z drugiej wzmacnia pozytywne relacje z pacjentami. Transparentność i otwartość w komunikacji mogą znacząco zmniejszyć napięcia w procesie windykacji.

Przedsiębiorcy! Nadchodzą zmiany w podatkach od nieruchomości

Od nowego roku przedsiębiorców posiadających nieruchomości czeka mała, niekoniecznie dobra rewolucja. Na początku grudnia prezydent podpisał nowelizację ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. Organy podatkowe zyskają teraz narzędzie do skuteczniejszego egzekwowania opłat od nieruchomości. Co więcej, pojawiły się nowe obszary, które temu opodatkowaniu podlegają. W wielu przypadkach firmy będą musiały się liczyć z wyższymi daninami na rzecz fiskusa.

Warto potraktować tę sytuację jako impuls do ponownego przyjrzenia się posiadanym nieruchomościom. Zanim przedsiębiorcy wypełnią deklarację, w pierwszej kolejności powinni upewnić się, że wszystkie ich nieruchomości są zidentyfikowane i zinwentaryzowane, a następnie muszą dokonać ich analizy pod kątem nowych przepisów.

Fiskus będzie się uważnie przyglądał

Nowelizacja przepisów jest efektem problemów ze skutecznym egzekwowaniem podatku od nieruchomości, co podkreślały m.in. raporty Najwyższej Izby Kontroli. Niewątpliwie jest to też sygnał, że fiskus będzie uważnie przyglądał się realizacji nowych przepisów. Pójście na skróty i bezrefleksyjne przepisanie zeszłorocznej deklaracji, może być źródłem wielu problemów. Począwszy od naliczenia odsetek od zaległości podatkowych, skończywszy na uznaniu nierzetelnej deklaracji za przestępstwo skarbowe.

Tylko z pozoru będzie to kolejna, zwykła deklaracja na podatek od nieruchomości.  Aby dostosować się do nowych warunków podatkowych, trzeba będzie ustalić rzeczywisty stan składników majątku, zweryfikować dane ewidencyjne i porównać je ze stanem faktycznym. No i wreszcie zakwalifikować i wycenić obiekty do deklaracji podatkowej wedle aktualnych przepisów.tłumaczy Szymon Mojzesowicz z firmy doradczej Lege Advisors.

Według eksperta, w bardzo wielu przypadkach, w szczególności średnich i dużych zakładów przemysłowych, nie obejdzie się bez wsparcia zewnętrznych firm specjalizujących się w wycenie majątku.

Dużo zmian, wątpliwości i spory pozostaną

Zmian w znowelizowanej ustawie jest dużo. Wiele z nich porządkuje dotychczasowe definicje obiektów. Należy zwrócić szczególną uwagę na załącznik do ustawy, który zawieraj wykaz budowli podlegających opodatkowaniu (nie jest to katalog zamknięty w świetle definicji budowli).

Znajdują się tam zarówno szczegółowo wymienione elementy m.in. oczyszczalni ścieków, jak chociażby stacja dozowania kwasu octowego, i mogące budzić wątpliwości pozycje, jak „wolno stojące trwale związana z gruntem instalacje przemysłowe inne niż wymienione w załączniku”.

Dużo praktycznych wątpliwości będą budzić podlegające opodatkowaniu „budowle stanowiące urządzenia budowlane”, czy też „urządzenia techniczne w częściach budowlanych” oraz „fundamenty pod maszyny techniczne”.  Zgodnie z definicją ustawową, „urządzenie budowlane jest to inne urządzenie techniczne, związane z budynkiem lub budowlą, bezpośrednio zapewniające możliwość ich użytkowania zgodnie z przeznaczeniem”.wyjaśnia Norbert Banaszek z firmy doradczej Lege Advisors.

Według eksperta, aby podlegać podatkowi, powyższe budowle muszą zostać wzniesione w wyniku robót budowlanych. Ale po pierwsze należy pamiętać, że do robót budowlanych należą też prace montażowe. A po drugie, przedmiotem opodatkowania objęte będą również budowle w budynkach (już opodatkowanych wedle powierzchni).

Kwestia opodatkowania „budowli w budynkach” od lat budzi spory, ale jak widać ustawodawca nie zdecydował się wyłączyć tej kategorii budowli z obciążeń fiskalnych. Wygląda zatem, że ryzyko sporów w zakresie opodatkowania często bardzo kosztownych urządzeń technicznych, jak np. transformatory (również w budynkach), nie zostało wyeliminowane.

Czy wystarczy na to czasu?

W związku ze znowelizowaną ustawą każdy przedsiębiorca posiadający nieruchomości musi przeanalizować przepisy, przeprowadzić audyt i przygotować nowe dokumenty. Nie obejdzie się bez szkolenia dotychczasowych pracowników sporządzających deklaracje, a być może zaangażowania nowych. Pytanie, czy wystarczy na to wszystko czasu by w terminie złożyć deklarację?zastanawia się Szymon Mojzesowicz z firmy doradczej Lege Advisors.

Ustawodawca chyba miał świadomość wyzwań, jakie stawia nowelizacja przepisów. U umożliwił więc, pod pewnymi warunkami, wydłużenie terminu na złożenie deklaracji do 31 marca 2025. Warunkiem skorzystania z tego terminu jest złożenie zawiadomienia i zapłata podatku od nieruchomości za pierwsze miesiące 2025 roku w wysokości średniej miesięcznej z 2024 roku. W tym miejscu rodzi się pytanie, czy tego czasu wciąż nie będzie za mało?

Boeing pod presją – tragedia w Korei Południowej

Katastrofa lotu 2216 linii Jeju Air, w której zginęło 179 z 181 osób na pokładzie Boeinga 737-800, rzuciła cień na amerykańskiego producenta samolotów, mimo że model ten uchodzi za sprawdzoną konstrukcję o dobrej historii bezpieczeństwa. Tragedia miała miejsce podczas podejścia do lądowania na lotnisku w Muan, a jej przyczyny są obecnie badane. Władze Jeju Air potwierdziły, że samolot przeszedł standardowe kontrole techniczne przed startem, co podkreśla nieoczekiwany charakter wypadku. Boeing wyraził kondolencje rodzinom ofiar i zadeklarował wsparcie w śledztwie.

Boeing 737-800, wprowadzony na rynek pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku, jest popularnym modelem uznawanym za niezawodny. Jednak każda katastrofa z udziałem samolotów Boeinga wywołuje reakcję inwestorów, co miało wpływ na giełdowe notowania firmy. W piątek akcje Boeinga zakończyły sesję na poziomie 180.72 USD. Firma zanotowała spadek wyceny spółki o 28.22% w bieżącym roku. Z kolei akcje Jeju Air w poniedziałek na koreańskiej giełdzie straciły 8.65%. Wypadek może również wpłynąć na zachowanie akcji Boeinga podczas najbliższych sesji w USA.

Katastrofa wpisuje się w trudny okres dla Boeinga, który od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami. Na początku 2024 roku ujawniono defekty drzwi w modelu 737 MAX, co skutkowało ograniczeniami produkcyjnymi nałożonymi przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA). Dodatkowo siedmiotygodniowy strajk mechaników zwiększył koszty operacyjne i zaburzył terminowość dostaw. Firma wciąż odczuwa również skutki katastrof dwóch maszyn 737 MAX w latach 2018–2019, które kosztowały ją miliardy dolarów oraz podkopały zaufanie klientów i rynku. W odpowiedzi na te wyzwania, w sierpniu 2024 roku Boeing wprowadził zmiany w kierownictwie oraz programy poprawy jakości i bezpieczeństwa, jednak niedzielna tragedia może zakłócić te działania.

Katastrofa w Korei Południowej rodzi pytania, czy był to odosobniony incydent, czy też sygnał głębszych problemów systemowych w firmie. Mimo że wypadek nie dotyczył modelu 737 MAX, który wcześniej zmagał się z licznymi kryzysami, odbudowa zaufania do marki pozostaje trudnym zadaniem. Inwestorzy oraz branża lotnicza z uwagą obserwują, jak Boeing poradzi sobie z rosnącą konkurencją ze strony Airbusa oraz utrzymaniem wysokich standardów bezpieczeństwa. Wyniki dochodzenia w sprawie jej przyczyn mogą istotnie wpłynąć na przyszłe działania firmy. Wprowadzone programy poprawy bezpieczeństwa i jakości zostaną teraz poddane szczegółowej ocenie, a przyszłość Boeinga będzie zależała od zdolności do przekonania klientów i inwestorów o niezawodności swoich samolotów.

Autor: Krzysztof Kamiński, Oanda TMS Brokers

Bankowość Prywatna w 2024 r. Sprawdź, jak możesz jeszcze wygodniej zarządzać finansami

Oferty dzisiejszych banków są tak różnorodne, jak wiele jest potrzeb. Dzięki temu bez trudu możesz dopasować odpowiednią dla siebie. Wśród nich znajdziemy opcje dla klientów indywidualnych, micro przedsiębiorstw, ale i dużych korporacji. Jedną z niszy bankowości jest Private Banking, czyli propozycja dla najzamożniejszych klientów. Dowiedz się więcej o nowoczesnej Bankowości Prywatnej.

Współczesna Bankowość Prywatna oferuje możliwości zarządzania finansami online, które są dostosowane do potrzeb najbardziej wymagających klientów. Dzięki bankowości elektronicznej Banku Pekao S.A. klienci z segmentu Private Banking mogą korzystać z nowoczesnych narzędzi online, które sprawiają, że codzienne operacje finansowe stają się nie tylko prostsze, ale także bardziej efektywne. Oferta łączy w sobie dobrze znane klientom indywidualne podejście do finansów, wsparcie w inwestowaniu i oszczędzaniu wraz z nowinkami technologicznymi. Przyglądamy im się z bliska.

Bankowość elektroniczna podstawą nowoczesnego zarządzania finansami

Systemy Banku Pekao S.A. integrują różne kanały obsługi klienta i oferują dostęp do usług finansowych z dowolnego miejsca i o dowolnej porze. Dzięki intuicyjnym rozwiązaniom zarządzanie finansami staje się wygodne, a zaawansowane mechanizmy bezpieczeństwa gwarantują ochronę danych użytkownika.

Platformy takie jak aplikacja mobilna PeoPay oraz serwis Pekao24 pozwalają na pełną kontrolę nad finansami. Klienci mogą z nich korzystać, tak jak lubią – na urządzeniach mobilnych i stacjonarnych, co daje im możliwość wykonywania najważniejszych operacji finansowych.

Nowoczesne rozwiązania dla klientów Bankowości Prywatnej

Bankowość elektroniczna to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim możliwość dostosowania usług do indywidualnych potrzeb. To rozwiązanie dla klientów, którzy cenią sobie czas i niezależność w zarządzaniu finansami.

System Pekao24 to między innymi:

  • Zarządzanie kontem i oszczędnościami online.
  • Szybkie przelewy, opłaty rachunków i doładowania telefonów.
  • Możliwość realizacji przelewów, opłacania rachunków oraz korzystania z usługi Qlips.
  • Możliwość inwestowania i wymiany walut w Kantorze Pekao24.
  • Składanie wniosków urzędowych bez wychodzenia z domu.

Do jednych z najbardziej praktycznych funkcji aplikacji mobilnej PeoPay zaliczyć możemy:

  • Możliwość personalizacji i dostosowania aplikację do własnych preferencji.
  • Obsługę kont osobistych i firmowych.
  • Personalizację funkcji np. widżety do szybkiego sprawdzania salda.
  • Szerokie możliwości płatności mobilnych – Apple Pay, Google Pay, Garmin Pay czy BLIK.
  • Możliwość zakupu obligacji Skarbu Państwa, wymianę walut i śledzenie notowań giełdowych.

Dla klientów prowadzących transakcje w różnych walutach bankowość elektroniczna Banku Pekao S.A. oferuje Kantor Walutowy Pekao24. Funkcja w aplikacji PeoPay jest praktycznym rozwiązaniem dla osób, które często podróżują oraz inwestorów, którzy działają na rynkach międzynarodowych. Zapewnia ona:

  • Dostęp do bieżących kursów oraz analiza trendów na przestrzeni godzin, dni i miesięcy.
  • Możliwość natychmiastowej wymiany między rachunkami walutowymi.
  • Możliwość otwarcia konta w 12 walutach bezpośrednio z poziomu aplikacji.

Bankowość Prywatna w Banku Pekao S.A. to bezpieczeństwo i niezawodność

Jak wiadomo bezpieczeństwo finansów to jeden z podstawowych oczekiwań klientów. Bank Pekao S.A. stosuje zaawansowane technologie zabezpieczeń, w tym biometryczną autoryzację czy wielopoziomowe mechanizmy ochrony danych, zapewniają najwyższy poziom bezpieczeństwa podczas korzystania z Bankowości Elektronicznej. System jest stale aktualizowany, aby odpowiadać na najnowsze wyzwania związane z ochroną informacji. Dzięki temu użytkownicy mogą mieć pewność, że ich finanse są w pełni chronione.

Dlaczego warto wybrać Bankowość Prywatną w Banku Pekao S.A.?

Bankowość Prywatna to połączenie zaawansowanych technologii z indywidualnym podejściem do klienta. Bank Pekao S.A. oferuje unikalne rozwiązania, które pozwalają zarządzać finansami w sposób komfortowy, a jednocześnie zapewniają dostęp do ekskluzywnych usług. Inwestycje, wymiana walut, zarządzanie oszczędnościami i operacje międzynarodowe są teraz na wyciągnięcie ręki, dzięki nowoczesnym platformom cyfrowym.

Umocnienie USD przed świętami

Świąteczny tydzień to specyficzny czas, także dla rynków. Poniedziałek spędzamy jeszcze w pełnym składzie, jednak kolejne dni to wiele skróconych lub zupełnie odwołanych sesji. Dziś dolar pozostaje silny, czego zupełnie nie można powiedzieć o złotym. Wśród niewielu istotnych publikacji pojawiły się dane PKB z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

EUR/USD wraca poniżej 1,04 USD

Piątkowe dane inflacyjne z USA osłabiły dolara, dając chwilowe wytchnienie unijnej walucie na wykresie EUR/USD. Niższy od spodziewanego wzrost amerykańskiej dynamiki cen (2,4% r/r, prognoza 2,5% r/r) w połączeniu z narastającym ryzykiem paraliżu agencji rządowych (brak porozumienia w sprawie budżetu) doprowadziły do piątkowego podbicia notowań głównej pary walutowej świata z 1,035 USD do 1,045 USD.

Dziś o poranku część piątkowego ruchu została wymazana, co wiąże się m.in. z przyjęciem w Kongresie prowizorium budżetowego, przedłużające obecny budżet do marca 2024. Uniknięcie tzw. shutdownu przełożyło się na umocnienie dolara, które o godzinie 13:00 sprowadziło kurs EUR/USD poniżej 1,04 USD. Aprecjacji dolara sprzyja również obwieszczone ostatnio jastrzębie podejście FED do polityki monetarnej USA w 2025 roku.

PLN pod wpływem EUR/USD

Jedyną publikacją z polskiej gospodarki był dziś oczekiwany wzrost bezrobocia z 4,9% do 5%. Zmiana zgodna z prognozą nie miała znacznego wpływu na notowania krajowej waluty. Dodatkowo brak istotnych publikacji w kalendarzu makroekonomicznym powoduje, że PLN,  podobnie jak większość walut lokalnych z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ulega czynnikom zewnętrznym. W tym układzie umocnienie dolara nie sprzyja złotemu, który jest ujemnie skorelowany z USD. Krajowa waluta osłabia się dziś do głównych walut. Kurs EUR/PLN o godzinie 14:00 pokonuje poziom 4,27 PLN, natomiast na USD/PLN znajdujemy się już powyżej 4,11 PLN.

Dane PKB

Wśród lichego kalendarza makro otrzymaliśmy finalne dane o PKB z Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii. Iberyjczycy odnotowali wzrost gospodarczy na poziomie 3,3% r/r (prognoza 3,4%). Dla porównania, ostatni odczyt z Francji to 1,2% r/r, a z Niemiec -0,3% r/r, co po raz kolejny stawia w dobrym świetle Hiszpanów. Z kolei publikacje z Wysp nie są aż tak zadowalające. Wielka Brytania, której pod względem wielkości gospodarki bliżej do Niemiec czy Francji, wypadła gorzej od Hiszpanii. W ujęciu kwartalnym odnotowano brak zmian (0% k/k), natomiast 0,9% r/r oznacza, że nie „dowieziono” konsensusu mówiącego o 1% wzroście.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Rok 2024 na rynku mieszkaniowym: Rekordowa podaż, stabilne ceny i prognozy na 2025

Mijający rok przyniósł potężny wzrost aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich, czego efektem jest duża, a w niektórych metropoliach wręcz rekordowa oferta mieszkań. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, jak to miało wpływ na ich ceny, a w konsekwencji – dostępność. A czego mogą się spodziewać ci, którzy dopiero przymierzają się do zakupu mieszkania za kredyt?

Podsumowanie 2024 roku na rynku mieszkaniowym

Mijający rok po raz kolejny pokazał, jak silna jest zależność między rynkiem kredytów hipotecznych oraz rynkami mieszkaniowymi miast, w których popyt na mieszkania jest największy – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu  RynekPierwotny.pl.

Pierwszy kwartał był pracowity zarówno dla banków jak i dla firm deweloperskich. Jedne i drugie zawierały bowiem w tym czasie umowy z beneficjentami programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, który wygasł z końcem ubiegłego roku. Jednak w kolejnych miesiącach zaczęły pustoszeć placówki banków i biura sprzedaży deweloperów w siedmiu największych miastach.

Nie można jednak powiedzieć, że rok 2024  był nieudany dla  banków i deweloperów. Te pierwsze udzielą prawdopodobnie aż o jedną czwartą więcej kredytów mieszkaniowych niż rok temu i o ponad 50% więcej niż w covidowym roku 2022. Z kolei dla deweloperów 2024 r. będzie gorszy pod względem sprzedażowym od ubiegłego roku. Należy jednak odnotować, że po 11 miesiącach na plusie jest Łódź, gdzie deweloperzy zawarli ok. 4,9 tys. umów deweloperskich. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM) sprzedaż mieszkań jest zaś bliska rekordowej z 2023 r., kiedy funkcjonował dopalacz w postaci „Bezpiecznego Kredytu 2%”. O stagnacji sprzedażowej nie ma też raczej mowy w przypadku Poznania.

Co łączy te trzy metropolie? Otóż mieszkania są tam najtańsze w przeliczeniu na metr kwadratowy. Tam, gdzie są najdroższe, tąpniecie może być duże. W Krakowie może to być najgorszy rok w ostatnich sześciu latach. W Warszawie i Wrocławiu gorszy był jedynie rok 2022, kiedy na rynku kredytowym panowała zapaść. To pokazuje, że dla nabywców kredytowych mieszkania są już za drogie, a skurczył się popyt ze strony klientów, których stać na płacenie bajońskich sum – komentuje ekspert portalu  RynekPierwotny.pl.

Deweloperzy prawdopodobnie wyciągnęli wnioski, bo w ostatnich trzech miesiącach w Warszawie średnia cena metra kwadratowego spadła o 1%, a w Krakowie praktycznie nie drgnęła, ponieważ firmy deweloperskie wprowadzały na rynek stosunkowo tanie mieszkania. Z ciekawą sytuacją mieliśmy do czynienia w maju, który przyniósł duży wzrost podaży mieszkań z segmentu popularnego w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i GZM, a w efekcie zwiększenie liczby zawartych umów deweloperskich.Wyk.1 - Podsumowanie roku 2024 i prognoza na rok 2025-ceny

Warto pamiętać jednak, że w skali miesiąca średnia cena metra kwadratowego może wzrosnąć lub spaść w zależności od tego, czy na rynek trafi pula drogich czy stosunkowo tanich – jak na dany rynek – lokali. Na przykład w Trójmieście średnia cena metra kwadratowego poszybowała w górę w listopadzie aż o 4%, przekraczając pułap 16 tys. zł. Trójmiejscy deweloperzy wprowadzili bowiem do sprzedaży dużą pulę bardzo drogich mieszkań (średnio po 21,2 tys. zł/m kw.). I to właśnie one tak wywindowały średnią cenę metra kwadratowego wszystkich mieszkań. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w GZM, a ściślej w Katowicach.

Co ważne, wzrosła w tym roku aktywność inwestycyjna deweloperów. Przypuszczalnie dlatego, że gospodarka trzyma się mocno, a na horyzoncie są spadki stóp procentowych. W Poznaniu, Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, Łodzi i Trójmieście jeszcze nigdy deweloperzy nie wprowadzili do sprzedaży tak dużo mieszkań jak w tym roku.

W dodatku we wszystkich metropoliach deweloperzy wprowadzali w tym roku na rynek więcej mieszkań niż sprzedawali. W efekcie bardzo duża, a w niektórych metropoliach wręcz rekordowa jest oferta mieszkań.Wyk.2 - Podsumowanie roku 2024 i prognoza na rok 2025-oferta

W stolicy w ofercie było pod koniec listopada ponad 15,8 tys. lokali. Coraz bliżej jest więc do rekordowego wyniku z maja 2019 r., gdy warszawscy deweloperzy oferowali tylko o 400 więcej. Bliska rekordów jest także oferta deweloperów w Krakowie (ponad 8,6 tys.), Wrocławiu (ponad 8,9 tys.) i Trójmieście (blisko 7,1 tys.). Ponadto jeszcze nigdy nie oferowali oni tak wielu mieszkań w Łodzi (ponad 9,5 tys.), Poznaniu (blisko 7,8 tys.) i w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (niemal 9,6 tys.).

Niestety, choć wybór mieszkań jest większy niż rok temu, to tych najtańszych jest na rynku mniej. Na przykład w Warszawie pod koniec ubiegłego roku w ofercie deweloperów było 317 mieszkań z ujawnioną ceną poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy. Pod  koniec listopada było tylko ok. 100 takich lokali. W ofercie krakowskich deweloperów takich nieruchomości zostało niespełna 40 (rok temu było ich ok. 80). W Łodzi ich liczba skurczyła się w tym roku z blisko 3,2 tys. do nieco ponad 2,2 tys., a we Wrocławiu – z ok. 530 do 240. Wśród metropolii wyjątkiem jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, gdzie 11 miesięcy temu blisko 2,8 tys. nowych mieszkań kosztowało mniej niż 10 tys. zł za metr kwadratowy, a obecnie jest ich ok. 3,3 tys.

Cieszyć może jednak to, że wzrost średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie deweloperów został wyhamowany. Jednak w porównaniu z końcówką ubiegłego roku podwyżki są wciąż duże.  W wyścigu o miano tegorocznego lidera podwyżek prowadzi Wrocław, gdzie od początku roku średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 12%. Łódź z podwyżką 10% zajmuje drugie miejsce, a na najniższym stopniu podium są ex aequo Poznań  i Trójmiasto. Podwyżka w tych metropoliach wyniosła 8%. Z kolei w Krakowie i GZM średnia poszła w górę o 6%. Najmniej, bo tylko o 5% podrożały w tym roku nowe mieszkania w Warszawie.Wyk. 3 - Podsumowanie roku 2024 i prognoza na rok 2025-cenyR

Prognozy na 2025 rok

Tymczasem w 2025 r. wkroczymy z decyzją rządu o zaniechaniu prac nad programem „Kredyt mieszkaniowy #naStart” i mglistą zapowiedzią innego. Teraz zaczną się więc spekulacje dotyczące nowej formy wsparcia kupujących mieszkania. Jak zareagują na to deweloperzy, a przede wszystkim ich potencjalni klienci?

–  Oferta nowych mieszkań w największych metropoliach jest już tak duża, że prawdopodobnie część firm deweloperskich wyhamuje podaż. Oczywiście nie grozi nam powtórka z 2022 r. i pierwszej połowy 2023 r., gdy deweloperzy wstrzymywali inwestycje w obawie przed recesją gospodarczą, a w efekcie wzrostem bezrobocia i spadkiem wynagrodzeń. Obecnie nic nie wskazuje na taki czarny scenariusz. Wręcz przeciwnie inwestycje dofinansowane przez Unię Europejską m.in. w ramach Krajowego Planu Odbudowy mogą dać impuls rozwojowy naszej gospodarce – ocenia Marek Wielgo.

W sytuacji, gdy rząd przeforsuje jakiś program wspierający kredytobiorców, to prawdopodobnie skorzystają z niego nieliczni. Niestety, nie zanosi się, że już w przyszłym roku radykalnie poprawi się dostępność kredytów mieszkaniowych udzielanych przez banki na warunkach rynkowych. Wprawdzie prawdopodobnie zostanie zapoczątkowany proces obniżania stóp procentowych NBP. Będzie on najprawdopodobniej jednak przebiegał dużo wolniej, niż proces ich podwyższania w 2022 r. Na wyraźne ożywienie rynku kredytów mieszkaniowych poczekamy więc do roku 2026, a być może nawet o rok dłużej.

Mimo to nie można wykluczyć umiarkowanego wzrostu popytu na mieszkania, o ile deweloperzy dostosują ceny oferowanych mieszkań do skromnych możliwości kupujących za kredyt. Wielu z nich spędzają sen z powiek rosnące koszty utrzymania, m.in. z powodu cen energii, które pochłaniają coraz większą cześć budżetu domowego – przyznaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Według niego nawet w największych miastach możliwa jest w przyszłym roku stabilizacja, a nawet niewielki spadek średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań. Stałoby się tak jednak tylko wtedy, gdyby deweloperzy zwiększali podaż mieszkań na kieszeń przeciętnego kredytobiorcy. Końcówka tego roku pokazała, że ten scenariusz jest prawdopodobny, czego przykładem są Warszawa Kraków, Łódź i Poznań.

Niestety, możliwy jest też niekorzystny z punktu widzenia potencjalnych nabywców mieszkań scenariusz – wzrost podaży, ale głównie drogich lokali budowanych z myślą o zamożnych klientach. A wtedy średnia cena metra kwadratowego znów poszybowałaby w górę. Z taką sytuacją mieliśmy ostatnio do czynienia w Trójmieście. Ponadto istnieje ryzyko kumulacji inwestycji infrastrukturalnych w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Mogłoby to skutkować wzrostem cen wielu materiałów budowlanych i kosztów robocizny.

Autor:  RynekPierwotny.pl

Rynek najmu mieszkań – analiza cen, popytu i podaży

Ostatnie miesiące roku to zazwyczaj okres sezonowego spowolnienia na rynku najmu. W listopadzie mogliśmy obserwować podobną tendencję. Na koniec miesiąca liczba aktywnych ofert najmu była o 4% niższa względem października, a wynajmujący dodali o 19% mniej ogłoszeń niż miesiąc wcześniej. Choć popyt nieco osłabł, to ceny w ujęciu ogólnopolskim wzrosły o ok. 2%. Nie ma w tym jednak nic zaskakującego – cały 2024 rok upłynął na rynku najmu pod znakiem stabilizacji, ale i ciągłego ruchu.

Ostatni kwartał roku w sektorze najmu zazwyczaj nie przynosi większych zaskoczeń. Po wakacyjnym szczycie aktywność ze strony potencjalnych najemców spada, aby ponownie wzrosnąć po Nowym Roku. Dane Otodom wskazują, że już od października br. zainteresowanie mieszkaniami na wynajem obniżało się, a wynajmujący dodawali mniej ogłoszeń. Podobnej tendencji możemy spodziewać się także w grudniu.

Niższa baza ofert na wynajem i niższe zainteresowanie najemców

Według danych Otodom na koniec listopada w miastach wojewódzkich dostępnych było 22,9 tys. aktywnych ofert najmu, czyli o 4% mniej niż na koniec października. W tym czasie wynajmujący dodali ponad 15 tys. nowych ogłoszeń, co przekłada się na 19-procentowy spadek m/m. Z kolei liczba zamkniętych ofert wyniosła 20 tys.

Chociaż sytuacja na lokalnych rynkach często nieco się różni, to w listopadzie była zbliżona – w 12 na 16 miast wojewódzkich odnotowano zmniejszenie puli mieszkań na wynajem. 27% spadek widoczny był w Olsztynie, a w Zielonej Górze odnotowano -17%. Na większych rynkach takich jak Trójmiasto, Warszawa i Kraków liczba ogłoszeń spadła o 8%. Natomiast poszukujący mieszkań na wynajem w Bydgoszczy, Kielcach i Rzeszowie mogli liczyć na szerszy wybór niż w październiku o odpowiednio 11%, 8% i 7%.

W listopadzie widoczne było także osłabienie zainteresowania ze strony potencjalnych najemców – liczba wyszukiwań zmalała o 7% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Po raz kolejny największym powodzeniem wśród poszukujących cieszyły się mieszkania dwupokojowe, które stanowiły ponad połowę wszystkich wyszukiwań w serwisie Otodom. Drugą pozycję zajęły lokale trzypokojowe, na które przypadało 32% zapytań. Dla porównania, w sierpniu tego roku, będącym okresem największej aktywności na rynku najmu, odsetek potencjalnych najemców poszukującym trzypokojowych mieszkań wynosił 27%.

Wysoki poziom stóp procentowych oraz brak jasności co do przyszłości następcy programu BK 2% powodują, że wiele osób odkłada decyzję o zakupie mieszkania i pozostaje na rynku najmu. To może wyjaśniać rosnące zainteresowanie wynajmem lokali z większą liczbą pokoi, które zapewniają wygodne warunki zarówno dla niewielkich rodzin, jak i par pracujących w modelu hybrydowym. Warto jednak zwrócić uwagę, że odsetek wyszukiwań największych mieszkań, tj. z czterema lub pięcioma pokojami, utrzymuje się na niskim poziomie ok. 1% – najprawdopodobniej za sprawą stosunkowo wysokich kosztów – zaznacza Milena Chełchowska, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Najdrożej w Warszawie, najtaniej w Kielcach

Poszukujący mieszkań na wynajem w listopadzie musieli się liczyć ze średnim kosztem na poziomie ok. 3,7 tys. zł, czyli o 1,7% wyższym niż w październiku i ponad 2% wyższym niż rok wcześniej. Liderem pod względem stawek czynszów pozostała Warszawa, gdzie najemcom przyjdzie zapłacić średnio ponad 5,1 tys. zł. W gronie pozostałych najdroższych miast ze średnimi cenami w przedziale 3,1-3,3 tys. zł znalazły się Wrocław, Trójmiasto i Kraków. A gdzie jest najtaniej? Najniższe średnie stawki za wynajem oferują Kielce (ok. 2 tys. zł). Mieszkania za średnio ok. 2-2,1 tys. zł można znaleźć także w Bydgoszczy i Białymstoku.

Podsumowanie listopada i 2024 r. na rynku najmu

Co ciekawe, w większości miast wzrost kosztów wynajmu w ujęciu rocznym nie przekroczył 6%. Wyjątkiem jest jednak Zielona Góra, w której najemcy muszą się liczyć z cenami aż o 20% wyższymi niż rok wcześniej. Z czego to wynika? W stolicy woj. lubuskiego widoczny jest spory spadek podaży, który pociąga za sobą wzrost cen.

2024 rok: stabilnie nie znaczy monotonnie

2024 rok na rynku najmu charakteryzował się przewidywalnym cyklem funkcjonowania. Popyt, podaż oraz ceny utrzymywały się na stabilnym poziomie. Nie oznacza to jednak braku zmian. Jak podkreślają eksperci najem i rynek sprzedaży mieszkań to system naczyń połączonych, a w tym drugim sektorze w bieżącym roku działo się naprawdę wiele. Utrudniony dostęp do kredytów hipotecznych i wysokie ceny zakupu własnego M przekierowały część potencjalnych nabywców na rynek najmu, który często wciąż bywa traktowany jako „przystanek” na drodze do własnego M.

Sytuacja w sektorze mieszkaniowym w 2024 roku dla wielu osób oznaczała, że najem jako „przystanek” na drodze do nabycia własnego lokum może być nieco dłuższy. A to wpłynęło na zmianę preferencji najemców. Coraz częściej poszukują mieszkań nie tylko z większą liczbą pokoi, ale także coraz lepiej wyposażonych w udogodnienia takie jak klimatyzacja, winda, balkon czy ogród. W obliczu niepewności związanej z możliwościami zakupu mieszkania, wybierają lokale, które zapewnią im komfortowe funkcjonowania także w dłuższej perspektywie czasowej – zaznacza Milena Chełchowska, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Co ciekawe w ciągu 2024 roku widoczna była także zmiana w typie oferowanych mieszkań na wynajem – coraz częściej były to lokale w nowym budownictwie, a coraz rzadziej w budynkach z lat 2010-2021. Jednak na rynek najmu wciąż trafia duży odsetek najmniejszych mieszkań, czyli kawalerek, które nie są już tak bardzo pożądane przez najemców.

Explitia – innowacyjna firma, której rozwiązania mogą zmienić oblicze Twojego zakładu produkcyjnego już dziś

W dobie czwartej rewolucji przemysłowej przedsiębiorstwa poszukują sprawdzonych partnerów, którzy pomogą im przejść przez proces cyfrowej transformacji. Firma explitia oferuje kompleksowe rozwiązania technologiczne, które pozwalają przedsiębiorstwom nie tylko nadążyć za zmieniającym się rynkiem, ale także wyprzedzić konkurencję. Zobacz, jak możesz wykorzystać jej doświadczenie!

Dołącz do rewolucji przemysłowej

Wszystko zaczęło się w XVIII wieku, gdy James Watt udoskonalił maszynę parową. Ten wynalazek zrewolucjonizował wiele sektorów przemysłu. Nagle pojedyncza maszyna mogła wykonywać pracę dziesiątek robotników. Ale oczywiście był to dopiero początek wielkich zmian.

Cztery wieki później jesteśmy świadkami czwartej rewolucji przemysłowej. To era inteligentnych fabryk, gdzie maszyny komunikują się ze sobą i z systemami informatycznymi. Internet Rzeczy (IoT) łączy urządzenia w sieć, a sztuczna inteligencja analizuje ogromne pakiety danych w ułamku sekundy. Najlepsi już teraz korzystają z możliwości, jakie oferuje Przemysł 4.0. Warto dołączyć do tego grona!

Kompleksowa transformacja w Twoim przedsiębiorstwie

Dziś za olbrzymi wzrost potencjału przemysłowego odpowiadają zaawansowane systemy informatyczne, które w połączeniu z urządzeniami są w stanie zapewnić idealny przepływ danych i efekt synergii. Aby było to możliwe, potrzebujesz jednak doświadczonego partnera. Przykładem może firma explitia, której działania wyróżniają się holistycznym podejściem do modernizacji i digitalizacji przedsiębiorstw produkcyjnych.

Zespół explitia dostarcza nowoczesne rozwiązania technologiczne oraz wspiera klientów na każdym etapie transformacji cyfrowej. Skuteczna implementacja nowych technologii wymaga dogłębnego zrozumienia procesów biznesowych i indywidualnego podejścia do potrzeb każdego przedsiębiorstwa.

Portal Produkcyjny, czyli lepsze zarządzanie produkcją

Firma explitia oferuje zaawansowane rozwiązanie klasy MES – Portal Produkcyjny. To modułowa platforma pozwalająca na elastyczny dobór funkcjonalności zgodnie z potrzebami przedsiębiorstwa wytwórczego.

System obejmuje m.in. moduły do zbierania i wizualizacji danych, planowania i harmonogramowania produkcji, dystrybucji zleceń, instrukcji operatorskich, automatycznego raportowania, statystycznej kontroli procesów czy traceability. Portal Produkcyjny umożliwia m.in. zapewnienie identyfikowalności wyrobu, automatyczne księgowanie produkcji, optymalne planowanie, monitoring efektywności w czasie rzeczywistym oraz kompleksowe raportowanie.

Wdrożenie systemu przekłada się na wymierne korzyści: eliminację błędów w dokumentacji, lepsze gospodarowanie zasobami ludzkimi, stałą kontrolę procesów, niższe koszty operacyjne oraz zwiększenie produktywności. Dzięki automatycznemu zbieraniu danych i ich analizie przedsiębiorstwa mogą szybciej reagować na zmiany i optymalizować procesy produkcyjne.

Zadbaj o procesy w swojej firmie

Istotnym wyzwaniem stojącym przed wieloma przedsiębiorstwami produkcyjnymi jest zapewnienie odpowiedniego zarządzania komunikacją między magazynem a linią produkcyjną. Platforma Logistyczna to rozbudowany system opracowany przez explitia, który wspiera sposób organizacji przepływu materiałów pomiędzy magazynem zakładowym a halą produkcyjną.

W ramach platformy dostępne są narzędzia do zarządzania buforami produkcyjnymi oraz optymalizacji transportu materiałów między magazynem a linią produkcyjną. Dzięki funkcji projektowania rozmieszczenia towarów i elastycznemu edytorowi graficznemu system pozwala na precyzyjne odwzorowanie rzeczywistej przestrzeni magazynowej z uwzględnieniem różnych poziomów składowania.

Wśród kluczowych możliwości Platformy Logistycznej znajdują się:

  • stała ewidencja stanów magazynowych,

  • automatyczne wyliczanie zapotrzebowania materiałowego na podstawie bieżącej produkcji (just in time) oraz tworzenie optymalnych tras transportowych,

  • łatwy dostęp z dowolnego urządzenia dzięki wykorzystaniu technologii webowej,

  • integracja z systemami ERP, MES i WMS.

Skalowalność platformy pozwala na wdrożenie zarówno pojedynczych modułów, jak i kompleksowego rozwiązania. Sprawdzi się więc w różnych branżach: od automotive po przemysł spożywczy.

Jak korzystać z kalkulatora B2B w firmie? Oto krótki poradnik krok po kroku

Optymalizacja podatków i składek ZUS to wyzwanie, przed którym staje każdy przedsiębiorca. Na szczęście istnieje narzędzie, które ułatwia to zadanie – kalkulator B2B. Dzięki niemu można obliczyć wyniki finansowe w kilka minut. Z tego artykułu dowiesz się, jak obsługiwać narzędzie i wykorzystać je, aby podejmować świadome decyzje dotyczące finansów firmy.

Miesięczne przychody

Kalkulator B2B netto to przydatne narzędzie do obliczania miesięcznego i rocznego wyniku netto przedsiębiorcy. W pierwszym kroku wymaga wprowadzenia miesięcznych przychodów, czyli kwoty netto ze sprzedaży po odliczeniu należności. Warto przy tym pamiętać, że suma przychodów nie zależy od tego, czy środki wpłynęły na konto. W tym wypadku liczy się wartość wskazana w dokumentach księgowych.

Jeśli dopiero planujesz założenie firmy, możesz wpisać wartość szacunkową. To pozwoli kalkulatorowi obliczyć przewidywane podatki i składki w przyszłej działalności gospodarczej.

Miesięczne koszty firmowe

W drugim etapie (w przypadku rozliczeń na zasadach skali podatkowej lub podatku liniowego) należy uwzględnić koszty uzyskania przychodów. Warto pamiętać, że do tej kategorii zaliczamy wszelkie wydatki poniesione w celu osiągnięcia przychodu. Mogą to być między innymi:

  • opłaty za księgowość,
  • koszt wynajmu biura,
  • opłaty za paliwo,
  • wynagrodzenia pracowników,
  • koszt zakupu sprzętu czy opłaty za usługi telekomunikacyjne.

Wielu przedsiębiorców do kosztów zalicza także opłaty eksploatacyjne czy lunch biznesowy. Zasadniczo w tej kategorii mieszczą się wszelkie wydatki, które służą osiągnięciu dochodu będącego podstawą do obliczenia podatku dochodowego. Warto pamiętać, że w przypadku ryczałtu koszty te nie są brane pod uwagę.

Forma opodatkowania

Zastanawiasz się, jaką formę opodatkowania wybrać na B2B? Kalkulator wynagrodzeń pomoże Ci podjąć decyzję. W Polsce funkcjonują trzy podstawowe formy opodatkowania:

  • Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych – stworzony z myślą o przedsiębiorcach, którzy nie ponoszą wysokich wydatków związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą.
  • Podatek liniowy (19%) – szczególnie opłacalny przy wyższych dochodach i dużych kosztach.
  • Skala podatkowa (12% i 32%) – korzystna przy niskich dochodach i w przypadku przedsiębiorców chcących korzyst z ulg, np. rozliczeń wspólnie z małżonkiem czy ulgi na dzieci

Każda z form ma swoje zalety i ograniczenia, dlatego przed dokonaniem wyboru warto oszacować opłacalność różnych opcji. W tym celu możesz wykorzystać kalkulator B2B dostępny na stronie: https://firmove.pl/kalkulatory/kalkulator-b2b.

Składki ZUS

Kolejnym krokiem w procesie analizowania finansów firmy, jest obliczenie wydatku związanego z opłacaniem składek ZUS. W kalkulatorze określ, jakie składki firma jest zmuszona opłacać. Do wyboru masz trzy warianty:

  • pełne składki (z ubezpieczeniem chorobowym lub bez niego),
  • preferencyjne składki dla nowych firm,
  • opłacanie jedynie składki zdrowotnej (tzw. ulga na start).

W narzędziu należy także podać zależną od formy opodatkowania wysokość składki zdrowotnej. Przypomnijmy, że stawka na skali podatkowej to 9%, dla podatku liniowego 4,9%, a dla ryczałtu jest zależna od rocznych przychodów netto.

Odczytanie wyników

Po uzupełnieniu danych dotyczących składek ZUS możesz przejść do obliczenia wyniku. Dane, które zobaczysz, obejmują: miesięczny oraz roczny wynik netto, wysokość podatku dochodowego, a także sumę składek ZUS i zdrowotnych. Te informacje dają kompleksowy wgląd w skalę obciążeń finansowych. Istotną zaletą tego typu narzędzia jest także to, że uwzględnia niemal natychmiastowo każdą nową regulację wprowadzoną ustawą, rozporządzeniem czy umową. Kalkulator B2B to nieoceniona pomoc dla każdego, kto prowadzi działalność gospodarczą.

Srebro na fali wzrostu: Czy w 2025 roku prześcignie złoto?

  • Rok 2024 był znaczący dla inwestycji w metale szlachetne, w tym w srebro.
  • Ceny srebra były kształtowane przez unikalne połączenie czynników makroekonomicznych oraz rosnącego popytu przemysłowego.
  • Ta podwójna rola, czyli równoważenie popytu inwestycyjnego i przemysłowego, może sprawić, że srebro przewyższy złoto w nadchodzącym roku.

Patrząc w przyszłość, podwójna natura srebra jako metalu przemysłowego i szlachetnego będzie nadal kształtować jego dynamikę rynkową. Srebro często przewyższa złoto w okresach wzrostu cen metali przemysłowych, jednak brakuje mu stabilnego popytu ze strony banków centralnych – czynnika, który stabilizuje ceny złota podczas spadków na rynku. Ten brak wsparcia może sprawiać, że srebro jest bardziej podatne na zmienność niż złoto, zwłaszcza w czasie korekt rynkowych.

Kluczowe czynniki napędzające wzrost cen srebra w 2024 roku

Tegoroczna hossa na rynku srebra w dużej mierze odzwierciedla wzrost cen złota, napędzany przez kilka wspólnych czynników makroekonomicznych. Popyt na metale inwestycyjne wzrósł w obliczu rosnącej niepewności geopolitycznej, w której globalne napięcia i zmiany gospodarcze skłoniły inwestorów do poszukiwania bezpieczniejszych aktywów.

Banki centralne agresywnie skupują złoto, aby zdywersyfikować swoje rezerwy i uniezależnić się od dolara amerykańskiego oraz aktywów opartych na dolarze, takich jak obligacje. Działania te pośrednio wspierają również ceny srebra. Dodatkowo, obawy związane z narastającym globalnym zadłużeniem, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, skłaniają inwestorów do zabezpieczania się przed niestabilnością gospodarczą poprzez inwestycje w metale szlachetne. Perspektywa obniżek stóp procentowych, w miarę spadku inflacji, dodatkowo wzmocniła atrakcyjność aktywów, takich jak srebro.

Roczna stopa zwrotu srebra w różnych walutach w porównaniu do XAUUSDRoczna stopa zwrotu srebra w różnych walutach

Popyt inwestycyjny i przemysłowy

Chociaż popyt inwestycyjny odegrał istotną rolę, dynamika cen srebra jest ściśle powiązana z jego zastosowaniami przemysłowymi, które odpowiadają za około 55% całkowitego popytu. W 2024 roku zwiększony popyt przemysłowy przyczynił się do powstania fizycznego niedoboru na rynku srebra. Sektory takie jak, elektronika i odnawialne źródła energii, w szczególności technologie fotowoltaiczne, miały istotny wpływ na ten wzrost. Oczekiwania dotyczące utrzymania się popytu przemysłowego prawdopodobnie przełożą się dalszy deficyt podaży srebra także w 2025 roku.

Popyt inwestycyjny na srebro, oceniany na podstawie pozycji funduszy na kontraktach futures na COMEX oraz wartości aktywów w funduszach ETF, pokazuje niejednoznaczny obraz w tym roku. Fundusze hedgingowe i inne podmioty zarządzające środkami są w dużej mierze uzależnione od krótkoterminowych zmian cen, ponieważ starają się przewidywać, przyspieszać i wzmacniać ruchy cenowe, które zostały zapoczątkowane przez fundamenty rynkowe. Traderzy jako zwolennicy strategii momentum zazwyczaj kupują w okresach wzrostu i sprzedają w okresach spadków, co oznacza aktywne zwiększanie i redukowanie ekspozycji w zależności od ruchów cenowych, co często prowadzi do większych niż oczekiwano ruchów cenowych w obu kierunkach.

W tygodniu kończącym się 10 grudnia, pozycje zarządzanych funduszy miały netto długą pozycję wynoszącą 30 685 kontraktów, co odpowiada 153 milionom uncji, czyli wartość ta była wyższa od pięcioletniej średniej, która wynosiła 22 900 kontraktów. Łączne aktywa w funduszach ETF osiągnęły poziom 712 milionów uncji, co stanowi wzrost o zaledwie 1,7% w skali roku i jest poniżej pięcioletniej średniej wynoszącej 792 miliony uncji. Innymi słowy, zarówno długoterminowe aktywa w funduszach ETF, jak i krótkoterminowe pozycje na kontraktach futures są stosunkowo niskie przed rokiem 2025, co pozostawia przestrzeń do potencjalnych wzrostów cen, jeśli fundamenty rynkowe będą sprzyjać dalszym zwyżkom.

Łączne zasoby srebra w ETF oraz pozycjonowanie zarządzanych funduszy

Łączne zasoby srebra w ETF oraz pozycjonowanie zarządzanych funduszy (spekulacyjnych) w kontraktach futures.

Deficyt strukturalny i jego wpływ na ceny

Według Silver Institute, rynek srebra stoi przed perspektywą znacznego deficytu strukturalnego już czwarty rok z rzędu. Przy sprzyjających warunkach fundamentalnych, ten niedobór może zapewnić srebru podobny impuls, jaki otrzymuje złoto dzięki popytowi ze strony banków centralnych. Ponieważ srebro jest często produktem ubocznym procesu wydobycia ołowiu, cynku, miedzi i złota, wyższe ceny prawdopodobnie nie spowodują znacznego wzrostu produkcji. Ta dynamika zapewnia, że ograniczenia podaży będą nadal wspierać rynek.

Trwający deficyt strukturalny można przypisać trudnościom, jakie napotykają górnicy w odkrywaniu nowych złóż srebra, mimo że popyt na ten metal w ogniwach fotowoltaicznych gwałtownie wzrósł. Technologie solarne stanowią obecnie niemal 20% całkowitego popytu przemysłowego na srebro, co odzwierciedla globalny trend na odnawialne źródła energii oraz zrównoważoną infrastrukturę.

Tegoroczna hossa na rynku srebra nie wykazuje istotnych różnic w porównaniu do wcześniejszych wzrostów. Srebro nadal podąża za ruchami złota, jednak z większą zmiennością. Często określane mianem „złota na sterydach”, srebro ma tendencję do bardziej dramatycznych wzrostów i spadków w porównaniu do stabilniejszego odpowiednika.

Pomimo silnej dynamiki w 2024 roku, srebro osiągnęło jedynie 12-letnie maksimum, podczas gdy złoto wielokrotne ustanawiało nowe rekordy. Jednak podwójna rola – równoważenie popytu inwestycyjnego i przemysłowego – może umożliwić srebru przewyższenie złota w nadchodzącym roku. W Saxo przewidujemy możliwy spadek wskaźnika złoto-srebro, który obecnie wynosi około 87, w kierunku do 75, poziomu widocznego na początku 2024 roku. Jeśli tak się stanie, a złoto osiągnie naszą prognozę na poziomie 3 000 USD za uncję (wzrost o 13%), srebro może osiągnąć 40 USD za uncję (wzrost o ponad 25%).

Srebro ceny spot

Srebro: ceny spot. Źródło: Saxo.

Autor: Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo

Co przyniesie 2025 rok? Polityczne napięcia, zmiany w mediach i rewolucja na rynku pracy

Przełom roku to czas refleksji, prognoz i przewidywań. Eksperci Uniwersytetu SWPS z różnych dziedzin zapowiadają, co przyniesie nam nadchodzący rok. W polskiej polityce najważniejszym wydarzeniem będą wybory prezydenckie i polska prezydencja w UE, ciekawie dla medioznawców może rozwinąć się temat zmian właścicielskich na rynku telewizyjnym. Na wiele aspektów w azjatyckiej polityce może zaś wpłynąć prezydentura Donalda Trumpa w USA. Ekspertki Uniwersytetu SWPS wyjaśniają też, dlaczego w 2025 roku będzie się zmieniać podejście do zarządzania ludźmi i talentami oraz jak zakłady pracy będą walczyć z wypaleniem zawodowym pracowników. Zdrowie psychiczne będzie w ogóle ważnym tematem w nadchodzącym roku, szczególnie w kontekście finansowania, ale też profilaktyki i braku specjalistów. A jak będziemy się relaksować? Czytając książki fantastyczne czy te prezentujące historie tzw. zwykłych ludzi. Na naszych stołach zagoszczą natomiast smaki: pikantny, ostro-słodki i umami, nie zabraknie też posmaku egzotycznego tamaryndowca.

Co czeka polską politykę w 2025 roku

Najważniejszym wydarzeniem politycznym w Polsce w przyszłym roku będą majowe wybory prezydenckie – ocenia Ewelina Nowakowska, politolożka i antropolożka polityki z Uniwersytetu SWPS. Ekspertka wskazuje, że od nich zależeć będzie kształt układu politycznego w kraju. Zwycięstwo przedstawiciela obozu liberalnego spowoduje przesunięcie ciężaru władzy zdecydowanie w jedną, lewą stronę. Z kolei wygrana przedstawiciela opozycji będzie skutkować tym, że system ulegnie zrównoważeniu: działania władzy będą kontrolowane przez prezydenta.

Wszystko wskazuje na to, że te wybory po raz kolejny będą miały charakter konfrontacyjny, angażujący dwa zwaśnione politycznie elektoraty. Patrząc na początek prekampanii wyborczej, wydaje się, że będzie to najbardziej bezwzględne i bezkompromisowe starcie polityczne dwóch obozów, wywodzących się z dawnej Solidarności. Oddzielnym zagadnieniem będzie w nich udział ludzi młodych, bez których zwycięstwo strony liberalnej wydaje się niepewne. Dotychczasowa praktyka rządów KO nie napawa pod tym względem optymizmem. Kandydat PiS, Karol Nawrocki ma dobrą sytuację startową (mimo negatywnych wizerunkowo ocen), która być może pozwala mu wygrać tę konfrontację, pod warunkiem, że jego kampania wyborcza przeprowadzona będzie bez popełnienia tych błędów, które zapewne popełni jego przeciwnik (megalomania, nieodwoływanie się do realnych ludzkich problemów społecznych). Obciążeniem dla Nawrockiego jest na pewno utożsamienie go ze skompromitowanymi przez ostatnie osiem lat strukturami PiS i sama działalność tej partii – mówi politolożka.

Kolejnym istotnym wydarzeniem będzie polska prezydencja w UE. Oprócz prestiżowego znaczenia tego faktu, polityczne przywództwo UE nakłada na Polskę obowiązki, ale daje jej także szanse. Najważniejszą z nich jest możliwość wpływania na kształt polityki europejskiej, w gwałtownie radykalizującym się świecie: wojna na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie, starcie USA-Chiny, i na przyszłość dominujących idei (Zielony Ład, ekspansja Chin itp.) – wskazuje ekspertka.

Politolożka dodaje, że bacznie będziemy również przyglądać się prezydenturze Donalda Trumpa, która wyznaczy ramy przyszłego świata. Zarówno w jego aspekcie politycznym, jak i gospodarczym. Chodzi przede wszystkim o globalną konfrontację z Chinami, rolę USA jako „żandarma świata”, ale też o sytuację wewnętrzną Stanów. Pogłębiające się nierówności społeczne, problem imigracji, stosunek do światowych korporacji i globalnych ideologii (inkluzywność, kultura woke, gender).

Wciąż ważną tematyką pozostanie problem wojny na Ukrainie, która nie tylko destabilizuje politycznie sytuację europejską, ale angażuje także aktywność globalnych graczy, głównie USA i Chin. Wiąże się z tym problem, czy ewentualnie zakończenie konfliktu zbrojnego na Ukrainie spadnie faktycznie na barki państw europejskich, czy zaangażowane w to będą mocarstwa światowe, przede wszystkim USA. Wypada zapytać, jaką rolę w tym procesie odegra Donald Trump i jego nowa administracja – podkreśla Ewelina Nowakowska.

Mówiąc o 2025 roku, należy według badaczki wspomnieć też o konsekwencjach gospodarczo-politycznych decyzji UE na płaszczyźnie tak zwanego Zielonego Ładu, skutkującego między innymi porozumieniem Mercosur. Porozumienie to bowiem może wywołać negatywne wyniki dla europejskiego rolnictwa, gdzie preferowane będą tanie produkty z Ameryki Łacińskiej i Ukrainy, kosztem produkcji gospodarek rodzimych. Spotęgują one gniew, frustrację i toczące się od kilkunastu miesięcy strajki i protesty rolników w Europie – konkluduje Ewelina Nowakowska.

Rok 2025 w Azji

Na gospodarkę Azji Wschodniej, ale i całego świata będzie w przyszłym roku wpływać przede wszystkim kształtowanie się relacji pomiędzy administracją prezydenta Donalda Trumpa a Pekinem. Kolejne cła na wybrane chińskie produkty w USA mogą spowodować dalsze spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach i próby znalezienia przez chińskich eksporterów alternatywnych rynków zbytu – a to zagraża konkurencyjności europejskich gospodarek. Pogłębiająca się rywalizacja technologiczna i regionalizacja produkcji to kolejna zmienna zagrażająca stabilności gospodarki światowej – wskazuje dr hab. Marcin Jacoby, prof. Uniwersytetu SWPS, sinolog i tłumacz. Ekspert podkreśla, że nie wiadomo, jak zakończy się kryzys polityczny w Republice Korei: – W połączeniu z rządami D. Trumpa w USA możemy oczekiwać dużych zmian w polityce w regionie, przede wszystkim osłabienia sojuszu USA-Japonia-Korea. Punktami zapalnymi pozostaną: Tajwan, Morze Południowochińskie i Półwysep Koreański, jednak administracja D. Trumpa może zmniejszyć napięcie militarne, koncentrując się na obszarze gospodarczo-technologicznym. Nie można też wykluczyć spektakularnego dealu – drogiego dla Chin, ale przynoszącego nową stabilność w relacjach z USA – wskazuje naukowiec.

Polskie media w 2025 roku

Przyszły rok zapowiada się jako czas intensywnych wyzwań dla dziennikarstwa w Polsce i na świecie. Bez wątpienia oczy dziennikarzy – zwłaszcza telewizyjnych – będą zwrócone na zmiany właścicielskie na rynku mediów elektronicznych. Wiele wskazuje na to, że telewizje TVN i Polsat – dwóch głównych graczy na rynku – mogą w nadchodzącym roku zmienić właściciela. I choć rząd próbuje zabezpieczyć się przed niekontrolowanym przejęciem tych nadawców przez inwestorów powiązanych z reżimami niedemokratycznymi – to każda tak duża zmiana na rynku będzie rodzić pytania o to, jak to wpłynie na cały sektor i na treści, które pojawiają się w tych mediach. Pierwsza połowa roku 2025 będzie zdominowana przez kampanię prezydencką. Od tego, kto zastąpi Andrzeja Dudę, zależy kierunek politycznych zmian, w tym zmian w prawie medialnym i reforma Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jeśli w Pałacu Prezydenckim zasiądzie osoba z obozu związanego z obecną koalicją rządzącą – należy się spodziewać głębokich zmian w ustawie o radiofonii i telewizji, w tym rozszerzenia składu rady, a co za tym idzie, zmiany układu sił politycznych w KRRiT. Otwarte pozostaje pytanie o losy i kierunek zmian w mediach publicznych – pozostających wciąż w stanie likwidacji – prognozuje medioznawca z Uniwersytetu SWPS dr Michał Chlebowski.

Jak podkreśla ekspert, zmiany w światowych mediach będą napędzane przez dwa główne czynniki: polityczny i technologiczny. Zmiana władzy w Stanach Zjednoczonych i rozwój sytuacji w regionach objętych konfliktami zbrojnymi – będzie wyznaczał główne zadania dla światowego dziennikarstwa. W obszarze technologii należy spodziewać się dalszych zmian związanych z rozwojem narzędzi opartych o AI i ich wpływu na pracę dziennikarzy. Obserwować należy też ruchy właścicieli dużych koncernów medialnych, którzy coraz bardziej zdają sobie sprawę z tego, że rynek telewizji linearnej zaczyna być większym obciążeniem niż atutem w ich portfelach. Co za tym idzie – spodziewać możemy się decyzji, w ramach których tradycyjne stacje telewizyjne będą sprzedawane, a koncerny będą skupiać się na rozwoju platform streamingowych i inny produktów cyfrowych – wskazuje medioznawca.

Wyzwania dla rynku pracy w 2025 roku

Rok 2025 przyniesie znaczące zmiany w zarządzaniu ludźmi i talentami. Patrycja Załuska, ekspertka ds. zarządzania z Uniwersytetu SWPS wskazuje na trzy kluczowe wyzwania w sektorze zatrudnienia:

  1. Dwuaspektowość i etyczne wykorzystanie AI Optymalizacja czasu pracowników czy automatyzacja części zadań dzięki AI stały się już rzeczywistością wielu firm, niemniej korzyści te budzą ciągle szereg emocji wśród pracowników tj. np. obawa o utratę wypracowanej pozycji czy pracy. Dlatego organizacje powinny transparentnie komunikować pracownikom nie tylko same modyfikacje związane z wdrażaniem nowych rozwiązań, ale również ich wpływ na kierunek zmian w modelu biznesowym firmy, wskazać potencjalne możliwości ewolucji pełnionych przez pracowników funkcji w organizacji oraz zapewnić perspektywę rozwoju i przekształcenia ich kompetencji – wskazuje ekspertka rynku pracy.
  2. Zaangażowanie bazujące na strachu a nie chęci rozwoju – rosnąca niepewność wynikająca z szybkich zmian, wpływa na intensyfikację obaw związanych z potencjalną utratą pracy. Paradoksalnie zaangażowanie pracowników jako takie rośnie, niemniej jest ono podlewane obawami, które nie sprzyjają pełnemu wzrostowi tylko postawie przetrwania. Stąd firmy będą musiały postawić na budowanie przez liderów środowiska bezpiecznego, nie naznaczonego strachem, w którym pracownicy czują się blisko z tymi, z którymi pracują, na tyle, aby zrodziło się poczucie przynależności do grupy, zespołu i firmy jako takiej – ocenia Patrycja Załuska.
  3. Strategiczny rozwój w miejsce checklisty szkoleń – programy rozwojowe (L&D) stają się kluczowe już nie tylko w pozyskiwaniu talentów, ale przede wszystkim w ich zatrzymaniu. Pracownicy oczekują realizacji obietnic składanych na etapie rekrutacji, zawartych w deklarowanym EVP (employee value proposition). To liderzy muszą tworzyć środowisko wolne od strachu, które odzwierciedla w sposób autentyczny wartości promowane w EVP. Środowisko, w którym zamiast hierarchii doświadczana jest współpraca, miejsce nadmiernej kontroli zajmuje zaufanie i szacunek, w którym deklarowana inkluzywność zastąpiona jest rzeczywistymi działaniami pozwalającymi na pełne wykorzystanie potencjału tkwiącego w różnych pracownikach – ocenia ekspertka rynku pracy. Dodaje, że ewolucja liderów i menedżerów trwa w kierunku inspirującego mentoringu. Strategiczną rolę będą miały w tym obszarze działy HR i L&D w organizacjach, które aktywnie będą musiały być włączane w strategię od początku oraz będą zobowiązane zapewnić liderom narzędzia wspierające ich w nowym typie leadershipu. Liderzy, którzy szybko się dostosują do nowych trendów i będą gotowi na zmianę swojego stylu przywództwa, będą mieli przewagę w pozyskiwaniu i zatrzymywaniu najlepszych talentów – prognozuje badaczka.

Przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu

W obliczu dynamicznych zmian na rynku pracy oraz wzrostu obciążenia pracowników na całym świecie, wypalenie zawodowe staje się jednym z największych wyzwań przyszłości. Negatywne skutki tego zjawiska odczuwają pracownicy, w postaci pogorszenia zdrowia fizycznego i psychicznego, ich bliscy, na skutek osłabienia relacji, oraz pracodawcy, z powodu spadku zaangażowania i produktywności pracowników.

W najbliższej dekadzie wypalenie zawodowe będzie coraz częściej postrzegane jako problem systemowy, wymagający zarówno działań profilaktycznych, jak i wsparcia dla pracowników powracających do pracy po jego doświadczeniu. Coraz więcej firm podejmuje konkretne kroki, aby przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu oraz wspierać zdrowie psychiczne swoich zespołów, integrując te działania z polityką zarządzania zasobami ludzkimi – ocenia dr Malwina Puchalska-Kamińska, psycholog i trener biznesu z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS.

Ekspertka wskazuje kluczowe trendy działań, które odzwierciedlają nowoczesne podejście do zarządzania, w którym dobrostan pracowników jest coraz ważniejszym elementem strategii biznesowej:

  1. Technologie wspierające zdrowie psychiczne – pracodawcy coraz częściej inwestują w aplikacje i platformy pomagające w zarządzaniu stresem, promujące medytację oraz monitorujące samopoczucie emocjonalne pracowników.
  2. Kultura pracy oparta na empatii i dialogu – organizacje kładą nacisk na budowanie otwartych relacji w zespołach, wprowadzając programy promujące empatię, regularne rozmowy feedbackowe i dostęp do mentorów lub doradców psychologicznych.
  3. Wsparcie powrotu do pracy po wypaleniu – firmy opracowują programy reintegracyjne, obejmujące dostosowanie zakresu obowiązków, indywidualne wsparcie psychologiczne, aby pomóc pracownikom w płynnym powrocie do pełnej aktywności zawodowej.
  4. Przedefiniowanie produktywności – firmy odchodzą od oceny efektywności wyłącznie na podstawie liczby przepracowanych godzin, skupiając się na jakości wyników, innowacyjności oraz równowadze między produktywnością a dobrostanem pracownika.
  5. Programy prewencyjne – pracodawcy wdrażają szkolenia z zarządzania stresem, job craftingu, technik relaksacyjnych i świadomego planowania pracy, aby zapobiegać wypaleniu jeszcze zanim wystąpią jego objawy.

Zdrowie psychiczne ważnym tematem w 2025 roku

W dziedzinie zdrowia psychicznego na pewno w kolejnym roku kontynuowana będzie dyskusja dotycząca regulacji działalności psychologów i psychoterapeutów w Polsce. Mam nadzieję, że przyniesie ona również konkretne rozwiązania legislacyjne w tym obszarze. W dziedzinie leczenia zaburzeń psychicznych będziemy mieli najprawdopodobniej do czynienia z coraz powszechniejszym wykorzystaniem nowych technologii (np. aplikacji wspierających zdrowie psychiczne oraz psychoterapię). Wydaje się, że rozpowszechniać się będzie również wykorzystanie stymulacji układu nerwowego przy pomocy metod typu TMS lub tDCS do wsparcia leczenia zaburzeń psychicznych – ocenia psycholog dr hab. Jarosław Michałowski, prof. Uniwersytetu SWPS, z Wydziału Psychologii i Prawa w Poznaniu Uniwersytetu SWPS. Ekspert spodziewa się, że być może więcej uwagi opinia publiczna zacznie poświęcać profilaktyce zdrowia psychicznego. Zapewne dalej będziemy borykać się z brakiem specjalistów, tj. psychiatrów i psychoterapeutów, choć trzeba podkreślić, że np. w ostatnich 1-2 latach zwiększyła się liczba studentów medycyny, którzy rozpoczęli kształcenie w kierunku psychiatrii dzieci i młodzieży, co napawa pewną nadzieją, choć nie wiadomo, czy rosnąca liczba psychiatrów dzieci i młodzieży przegoni również rosnącą liczbę problemów psychicznych, zwłaszcza wśród przedstawicieli pokolenia Z – prognozuje psycholog.

Co będziemy czytać w 2025 roku

Literaturoznawczyni z Wydziału Interdyscyplinarnego w Krakowie Uniwersytetu SWPS dr Marta Błaszkowska-Nawrocka, mówiąc o rynku czytelniczym w Polsce, zwraca uwagę, że w ostatnich latach można zauważyć bardzo duże zainteresowanie czytelników historiami tzw. zwykłych ludzi – Mam tu na myśli głównie książki o charakterze biograficzno-reportażowym, takie jak “Chłopki” Joanny Kuciel-Frydryszak czy “Hanka” Macieja Jakubowiaka. Sądzę, że ten trend się utrzyma, ale wydaje mi się, że nie będzie to jedyny kierunek czytelniczych zainteresowań. Do serc odbiorców wraca też szturmem fantastyka: wystarczy wspomnieć, że najnowsza powieść Andrzeja Sapkowskiego mimo braku głośnej kampanii promocyjnej okazała się sprzedażowym hitem – ocenia literaturoznawczyni. Ekspertka podkreśla, że rośnie też liczba publikujących debiutantów, a czasopisma takie jak „Nowa Fantastyka” wciąż cieszą się wielką popularnością. Myślę więc, że wiele osób będzie też sięgać po tego typu twórczość, tym bardziej, że teksty fantastyczne coraz częściej rozciągają się też na inne media, takie jak filmy, seriale czy gry, co przyciąga odbiorców – często dopiero po obejrzeniu np. netfliksowej ekranizacji sięgają oni po źródłową powieść – wskazuje literaturoznawczyni.

Co będziemy jeść w 2025 roku

Jeśli chodzi o gastronomię i branżę spożywczą od jakiegoś czasu obserwujemy stałe zainteresowanie takimi zagadnieniami, jak kuchnia roślinna, zero waste, zrównoważony rozwój czy lokalność. Od pandemii na znaczeniu zyskała żywność funkcjonalna i suplementy diety. O ile początkowo w segmencie tym największy udział stanowiły produkty poprawiające pracę jelit i ogólnie wpływające na układ trawienny, tak teraz coraz więcej mówi się o jedzeniu mającym poprawiać jakość snu, kondycję skóry (np. produkty z kolagenem) czy o właściwościach neuroprotekcyjnych – wskazuje dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek, kierownik Food Studies na Uniwersytecie SWPS. Wśród trendów kulinarnych ekspertka zwraca też uwagę na: napoje proteinowe, bezalkoholowe wina, napoje roślinne z ziemniaków, ryby z puszki, deski przekąsek, matchę i pierogi. Prognozuje się, że największą popularnością ciągle będą cieszyć się kuchnie azjatyckie, w szczególności japońska, koreańska czy indyjska. Smaki i posmaki 2025 roku to: pikantny, ostro-słodki, umami, posmak tamaryndowca, szafranu, koperku, kurkumy, pandanu czy brązowego cukru. Inspiracji do gotowania będziemy szukać głównie w Internecie. Na znaczeniu jeszcze bardziej zyskają krótkie rolki prezentujące łatwe, ekonomiczne i szybkie w przygotowaniu potrawy – wskazuje ekspertka.

Warszawski software house Core3 dołącza do Software Mind z Grupy Ailleron

Spółka Software Mind ogłosiła przejęcie warszawskiego software house’u Core3, dostarczającego usługi inżynierii danych dla branży finansowej, telekomunikacyjnej i medialnej oraz dedykowane rozwiązania dla rynku usług kurierskich. Realizowana od 2021 roku strategia akwizycji pozwoliła spółce nabyć siedem firm na trzech kontynentach, umożliwiając ekspansję geograficzną i znaczne poszerzenie oferty.

Software Mind zakończy rok 2024 podobnie, jak go rozpoczął – kolejną udaną akwizycją. Nabycie Core3 wzmocni zespół Software Mind o około 100 specjalistów, wspierających klientów z sektora ubezpieczeń, finansów, mediów, logistyki, telekomunikacji oraz sprzedaży detalicznej.

Core3 od ponad dekady dostarcza zaawansowane rozwiązania, współpracując z takimi liderami na rynku jak T-Mobile, DPD, GoodSpeed oraz TVN (część WarnerBros. Discovery) – jedna z największych stacji telewizyjnych i grup medialnych w Polsce. W ramach projektów w branży logistycznej Core3 tworzy kompleksowe rozwiązania end-to-end wspomagające procesy m.in. “out-of-home” oraz ostatniej mili, dzięki którym firmy logistyczne efektywniej optymalizują koszty i zyskują dostęp do nowych możliwości biznesowych poprzez wykorzystanie innowacyjnych technologii.

Jednym z najważniejszych powodów stojących za decyzją Software Mind o przejęciu Core3 są osiągnięcia warszawskiego software house’u w obszarze wdrażania platform przetwarzania i analizy danych. Jako doświadczony partner technologiczny Snowflake i IBM, Core3 wnosi ze sobą specjalistyczną wiedzę z zakresu tworzenia i utrzymywania nowoczesnych platform danych. Łącząc ze sobą specjalistyczne usługi doradcze z obszaru analityki danych, a także modelowania, architektury oraz narzędzi raportowania, Core3 znacząco wzmocni już szeroką ofertę Software Mind w zakresie inżynierii danych.

Prezes Software Mind Grzegorz Młynarczyk jest przekonany, że szybka integracja obu firm przyniesie ich klientom znaczne korzyści. – “W kulturze organizacyjnej obu naszych firm – Software Mind i Core3 – wysoko cenimy podejście partnerskie, kreatywność i wiarygodność. Cieszy mnie, że do naszego interdyscyplinarnego zespołu ekspertów dołączają uzdolnieni specjaliści data science, architekci oraz inżynierowie danych. Pozwoli nam to wzbogacić naszą ofertę o kompetencje i technologie we wszystkich wertykałach. Bardzo interesujące jest dla nas również doświadczenie Core3 w sektorze logistycznym i medialnym”.

Piotr Markiewicz, prezes Core3, podziela opinię Młynarczyka. – “Dołączenie do Software Mind – organizacji z kompleksową ofertą, globalnymi zasobami i wiedzą domenową – poszerza możliwości dla naszych ekspertów. Cieszymy się, że nasze kompetencje w zakresie danych wzmocnią nowe branże i rynki oraz że wraz z inżynierami z Software Mind będziemy przynosić kolejnym klientom realną wartość, tworząc rozwiązania i strategie z zakresu inżynierii danych”.

W trakcie swojej 15-letniej działalności Core3 stał się zaufanym partnerem technologicznym, który w ramach usług z zakresu doradztwa dla przedsiębiorstw, analizy danych oraz tworzenia aplikacji internetowych i mobilnych dostarcza dopasowane do klienta strategie IT, rozwiązania do zarządzania zasobami IT i inne innowacyjne narzędzia.

Przejęcie Core3 to element strategii wspieranej przez Enterprise Investors, zakładającej dynamiczny rozwój Software Mind według podejścia buy-and-build. Strategia ta pozwala Software Mind znacznie poszerzać oferowane usługi i wzmacniać swoją pozycję na rynku.

Rafał Bator, partner w Enterprise Investors, wyraził uznanie dla ostatniej inwestycji Software Mind. – “Z dumą obserwujemy ambitny rozwój Software Mind. Celem naszej inwestycji było nie tylko dofinansowanie spółki, ale przede wszystkim wspólne przyspieszenie jej rozwoju – co jest możliwe m.in. dzięki naszym wcześniejszym doświadczeniom w budowaniu lokalnych championów. Software Mind udowadnia, że ma zdolności organizacyjne, by budować potrzebną infrastrukturę i tworzyć kulturę, dzięki której będą mogli przyciągać klientów, rosnąć organicznie i płynnie wcielić usługi nabytych firm do swojej oferty”.

Niewypłacalność dużych przedsiębiorstw w 2024 r.: Rekordowe liczby i rosnące ryzyko efektu domina

Jest to niestety rekord, z którego nikt się nie cieszy, zwłaszcza w kluczowej dla polskiej gospodarki Europie Zachodniej – mającej największy wkład w globalną liczbę niewypłacalności dużych firm (6 na każde 10 przypadków w skali globalnej). Co więcej, wszystkie trzy sektory, które miały największy udział w globalnej liczbie niewypłacalności dużych firm (usługi, handel detaliczny i budownictwo) były szczególnie dotknięte problemami właśnie w Europie Zachodniej. Rzutuje to na wyniki i perspektywy całego polskiego eksportu, jak i poszczególnych firm, dla których jest to kluczowy rynek zbytu.

  • Rekordowa liczba: w III kw. 2024 r. było 127 przypadków niewypłacalności firm na świecie o obrotach powyżej 50 mln euro, tj. +17 w porównaniu z II kw. 2024 r. i +42 w porównaniu ze średnią sprzed pandemii wynoszącą 82 w latach 2017-2019.
  • Rekordowy obrót: Ponadto łączny obrót niewypłacalnych dużych spółek wzrósł o +48% r/r do 40 mld EUR.
  • Rekordowy region: Europa Zachodnia notuje najszybszy przyrost i liczbę upadłości firm dużych (powyżej 50 mln EUR obrotu), ale to w obu Amerykach odnotowuje się najwięcej niewypłacalności firm największych (powyżej 1 mld Euro obrotu).
  • Sektory z rekordowymi liczbami: jeśli chodzi o sektory, najbardziej ucierpiały usługi i handel detaliczny, szczególnie w Europie Zachodniej i w Ameryce Północnej, a także budownictwo – ponownie w największym stopniu w Europie Zachodniej i w Azji.
  • Przy 344 przypadkach niewypłacalności dużych firm w skali globalnej odnotowanych w pierwszych trzech kwartałach br., liczba ta już przekroczyła te z pełnych lat 2015-2019, 2021 i 2022.
  • Utrzymująca się niepewność gospodarcza, zmiany strukturalne w sektorach oraz przekształcanie łańcuchów dostaw i globalnego handlu mogą z pewnością spowodować, że ostateczna liczba poważnych niewypłacalności osiągnie nowy rekord w 2024 r., zwiększając ryzyko efektu domina niewypłacalności dostawców i podwykonawców.

Niewypłacalność firm o obrotach przekraczających 50 mln euro w trzecim kwartale 2024 r. osiągnęła nowy rekordowy poziom – z analiz Allianz Trade wynika, że mieliśmy w nim do czynienia z więcej niż z jednym przypadkiem takiej niewypłacalności dziennie. Liczba największych globalnych niewypłacalności w skali tego kwartału wzrosła do 127 przypadków, +17 w porównaniu z drugim kwartałem 2024 r. i +42 w porównaniu ze średnią sprzed pandemii, wynoszącą 82 w latach 2017-2019. Jest to drugi co do wielkości kwartalny wzrost od początku prowadzenia naszych badań w 2015 roku. Od początku roku liczba niewypłacalności dużych firm na świecie wzrosła o +26% r/r, osiągając łącznie 344 przypadki (w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2024 roku). Ponadto łączny obrót niewypłacalnych największych przedsiębiorstw (>1 mld Euro) w ciągu trzech kwartałów br. wzrósł o +48% r/r do 40 mld EUR i jest to wzmocnienie trendu obserwowanego już w II kwartale. Od początku roku łączny obrót dużych firm (niewypłacalności tych o obrocie >50 mln Euro) wzrósł o +5% do 136 mld euro, a średni obrót wyniósł nieco poniżej 400 mln euro. Dla porównania, w latach 2015-2019 łączne obroty wyniosły 463 mln euro. Co więcej, znaczące przypadki, takie jak HNA i Evergrande w Chinach, przyczyniły się do podniesienia łącznego, jak= i średniego obrotu niewypłacalnych dużych firm w 2020 i 2021 roku.

Wykres 1: Główne przypadki niewypłacalności, liczba kwartalna, według wielkości obrotówGłówne przypadki niewypłacalności, liczba kwartalna, według wielkości obrotów

Źródło: Allianz Trade

Europa Zachodnia jest liderem liczby oraz tempa wzrostu niewypłacalności dużych firm, ale to w obydwu Amerykach jest najwyższa liczba niewypłacalności firm największych (o obrocie > 1 mld Euro) – wynika z analiz Allianz Trade. W III kwartale Europa Zachodnia w największym stopniu przyczyniła się do wzrostu liczby niewypłacalności dużych firm w ujęciu r/r (+30 przypadków r/r, do 91 takich firm). Ameryka Północna i Azja wyróżniają się niemal stabilną liczbą przypadków r/r (spadek o -1 r/r, do odpowiednio 13 i 12 przypadków). Od początku roku obraz pozostaje zasadniczo taki sam, przy czym Europa Zachodnia prowadzi przed Ameryką Północną (odpowiednio: +81 przypadków i +7), a Europa Środkowo-Wschodnia, Ameryka Łacińska i Azja odnotowują spadki (odpowiednio -2, -5 i -7). Europa Zachodnia odpowiada za sześć na 10 przypadków (niewypłacalności dużych firm) ogółem w skali globalnej, to w niej miały siedzibę 276 z 436 firm niewypłacalnych w ciągu ostatnich czterech kwartałów (tj. od IV kwartału 2023 do III kwartału 2024 włącznie), a następna była pod tym względem Ameryka Północna (73) i Azja i Pacyfik (62) jako kluczowe regiony kształtujące ogólną ich liczbę. Warto zauważyć, że Stany Zjednoczone pozostają w czołówce pod względem liczby niewypłacalności firm zdecydowanie największych (obroty powyżej 1 mld Euro) – stamtąd pochodziło 7 z 10 największych niewypłacalności w trzecim kwartale 2024 r. i dziewięć z 20 największych niewypłacalności od początku roku, wyprzedzając Europę Zachodnią i Chiny (po pięć takich przypadków od początku 2024 r.) drugi kwartał z rzędu.

Wykres 2: Poważne przypadki niewypłacalności na świecie, dane liczbowe za ostatni IV kwartał, według regionu (po lewej) oraz według sektora i kwartału (po prawej)

Źródło: Allianz Trade

Najbardziej ucierpiały usługi i handel detaliczny, szczególnie w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, a także budownictwo, zwłaszcza w Europie Zachodniej i Azji. Wszystkie trzy sektory, które miały największy udział w globalnej liczbie przypadków (niewypłacalności dużych firm) w III kwartale były szczególnie dotknięte problemami w Europie Zachodniej – były to: usługi (18 przypadków), handel detaliczny (13) i budownictwo (9). W Azji najwięcej przypadków miało miejsce w usługach (3) i budownictwie (3), podczas gdy w Stanach Zjednoczonych były to niewypłacalności dużych firm w usługach (3) i energetyce (3). Co ciekawe, najbardziej dotknięte sektory pozostają takie same w podsumowaniu trzech kwartałów br., z odpowiednio: 69 (usługi), 43 (handel det.) i 45 (budownictwo) przypadkami odnotowanymi na całym świecie. W III kwartale niewypłacalność przedsiębiorstw największych, o obrotach przekraczających 1 mld EUR utrzymała się na wysokim poziomie (12 przypadków, po 11 przypadkach w II kwartale 2024 r., w porównaniu do średnio 8 przypadków w latach 2015-2023). Patrząc na ostatnie trzy kwartały (wykres 3), to elektronika wyróżniała się największymi reperkusjami niewypłacalności związanymi ze skalą obrotów (średnio 779 mln euro), a następny w kolejności pod tym względem były sektory: sprzęt transportowy (638 mln euro), budownictwo (623 mln euro) i energii (578 mln euro).

Rok 2024 zapowiada się na niewątpliwie rekordowy pod względem liczby niewypłacalności dużych firm. Z 344 takimi przypadkami w pierwszych trzech kwartałach, tegoroczna suma już przekroczyła poziomy z pełnych lat 2015-2019, 2021 i 2022. Do pobicia poprzedniego rekordu, ustanowionego w 2020 r. potrzeba już tylko kolejnych 80 przypadków, co wydaje się bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że liczba ta jest niższa niż średnia kwartalna odnotowywana od 2015 r., a duże firmy wciąż borykają się z poważnymi wyzwaniami, szczególnie w Europie. Składają się na nią zarówno ogólna sytuacja gospodarcza, ale też zmiany strukturalne w poszczególnych sektorach oraz przekształcanie łańcuchów wartości i globalnego handlu. Oprócz wynikającego z tego ryzyka utraty znacznej liczby miejsc pracy, wzrost liczby niewypłacalności dużych podmiotów zwiększa również ryzyko efektu domina dla dostawców i podwykonawców.

Wykres 3: Niewypłacalności dużych firm na świecie w podziale na sektory, liczba spraw (oś x) i średni obrót (oś y, mln EUR) w 2024 r. (I/II/III kw.)

Niewypłacalności dużych firm na świecie w podziale na sektory

W opinii Sławomira Bąka, członka Zarządu ds. Oceny Ryzyka w Allianz Trade: „W odróżnieniu od niemalże całego świata a zwłaszcza Europy Zachodniej, w Polsce niewypłacalne są przede wszystkim firmy małe, a przypadki niewypłacalnych dużych firm były jak dotychczas sporadyczne. Pomimo tego, że co miesiąc notujemy nad Wisłą liczby rzędu 300-400 niewypłacalnych firm, to te zauważalnie większe (o obrotach kilkudziesięciu – stu kilkudziesięciu, nie mówiąc o kilkuset milionach zł) można z reguły policzyć na placach! Bardzo elastyczna na tle innych krajów restrukturyzacja firm zamiast „zamrażania” obowiązków i procedur niewypłacalnościowych pozwala rozbrajać problemy z płynnością u źródła, w poszczególnych firmach, bez reperkusji w postaci efektu kuli śnieżnej tak jak w innych krajach. W Polsce nie ma więc efektu domina, problemy jednych firm jak na razie nie wpływają bezpośrednio na problemy licznych kolejnych, ale… z drugiej strony masowo znikają odbiorcy. Dobrze to widać w handlu i także np. w transporcie. Ograniczony popyt a jednocześnie równie mocno spadająca rentowność z powodu kosztów pracy i wspomnianej energii przebudowywują drastycznie polską gospodarkę – skokowa następuje koncentracja w wielu jej obszarach. Nie zawsze ogranicza się ona tylko do firm najmniejszych i nie łudźmy się, iż tak zawsze pozostanie, zwłaszcza w modelu gospodarki otwartej w ramach Unii Europejskiej, gdy trochę większa skala działalności niż najbardziej lokalna wymaga konkurowania oraz wychodzenia poza ten rzeczywiście najbardziej najbliższy rynek. Widać to już chociażby np. w budownictwie, gdzie kwestie koniunktury branżowej związane z przepływem środków na inwestycje (a raczej z brakiem ich przepływu) uderzały w firmy coraz większe, co obserwować można było na jesieni. Niewypłacalne były może nie te największe, międzynarodowe czy notowane holdingi budowlane, które zgromadziły portfolio zleceń i mogą przeczekać okres posuchy, ale jednak firmy liczące się w skali lokalnej czy ponadregionalnej, będące nierzadko jednymi z głównych podwykonawców dużych kontraktów.”

Europa Środkowo-Wschodnia liderem inwestycji na rynku nieruchomości: Polska z rekordowym wynikiem 4,7 mld EUR

Jak wynika z danych międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield, Europa Środkowo-Wschodnia umocniła swoją pozycję jednego z kluczowych regionów napędzających aktywność inwestycyjną na rynku nieruchomości na Starym Kontynencie. CEE zamyka 2024 rok jednymi z największych transakcji w Europie we wszystkich głównych sektorach, a to świadczy o powrocie zaufania funduszy w stosunku do odporności gospodarczej regionu i potencjału do dalszych wzrostów. Eksperci Cushman & Wakefield szacują, że całkowita wartość inwestycji na czterech kluczowych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry) osiągnie 7,7 mld EUR. Polska odpowiadająca za 62% wolumenu (4,7 mld EUR) plasuje się na pozycji lidera. Kolejne miejsce zajmują Czechy z 25-procentowym udziałem, Słowacja mająca 9% i Węgry – 4%.

W przeszłości Europa Środkowo-Wschodnia odpowiadała za ok. 4% całkowitego wolumenu inwestycji w Europie, ale prognozy dotyczące 2024 roku wskazują, że udział ten może wzrosnąć do blisko 6%, zmniejszając lukę w stosunku do rynków Europy Zachodniej.

Rok 2024 pokazuje poprawę płynności, szczególnie na głównych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, czyli w Polsce i Czechach. Coraz bardziej aktywny kapitał lokalny i międzynarodowy konkuruje obecnie o większe wolumeny, co prawdopodobnie przyciągnie i zachęci więcej globalnych funduszy do tego regionu w 2025 roku”, mówi Jeff Alson, szef rynków kapitałowych Cushman & Wakefield w CEE.

Umocnienie pozycji CEE było możliwe dzięki zamknięciu kilku znaczących umów kupna/sprzedaży. Przykładem jest spektakularna transakcja logistyczna Blackstone z Contera i TPG o wartości 470 mln EUR, będąca największą tegoroczną transakcją w tym segmencie w Europie.
Transakcja pomiędzy Blackstone i Contera pokazuje znaczący powrót zachodniego kapitału do regionu CEE i potwierdza mocne fundamenty rynku nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej, na które pracuje wysoki popyt, ograniczona podaż i doskonałe wskaźniki stosunku ryzyka do zwrotu na takich rynkach, jak Czechy i Słowacja”, komentuje Michał Soták, szef działu rynków kapitałowych w Cushman & Wakefield w Czechach.

Ponadto NEPI Rockcastle sfinalizowało umowę kupna obiektów Magnolia Park i Silesia City Centre, a przejęcie obu nieruchomości handlowych za 780 mln EUR było jedną z najważniejszych transakcji w europejskim sektorze handlowym. I w końcu – największą transakcją na rynku biurowym była sprzedaż przez Ghelamco wieży biurowej Warsaw Unit do skandynawskiego inwestora Eastnine za 280 mln EUR.

Jeśli Polska osiągnie w tym roku 4,7 miliarda EUR w transakcjach, będzie to 2,5-krotny wzrost rok do roku, co jest bezprecedensowe w skali całej Europy. Równie imponująca jest zrównoważona aktywność inwestorów w poszczególnych segmentach rynku, czyli w sektorze handlowym, biurowym i logistycznym, z których każdy odpowiada za 1,2 do 1,5 miliarda EUR wolumenu inwestycyjnego”, komentuje Paweł Partyka, szef działu rynków kapitałowych Cushman & Wakefield w Polsce.

Prognozowane wolumeny transakcji w IV kwartale w regionie CEE mają wynieść około 3,5 mld EUR, z czego Cushman & Wakefield uczestniczył w 53% tych transakcji, obsługując umowy kupna/sprzedaży o wartości 1,8 mld EUR. Umacnia to pozycję firmy jako lidera na kluczowych rynkach CEE, takich jak Polska i Czechy.

Jak wskazują eksperci Cushman & Wakefield, odbicie rynku kapitałowego w CEE odzwierciedla połączenie sprzyjających warunków ekonomicznych w regionie – niskiego wskaźnika bezrobocia, co pozytywnie wpływa na nastroje konsumenckie, silnego wsparcia instytucjonalnego UE i atrakcyjnych marż cenowych w porównaniu z Europą Zachodnią. Patrząc natomiast w przyszłość, na rok 2025, trajektoria rozwoju CEE wskazuje na odporność i rosnące znaczenie tego regionu na europejskim rynku nieruchomości.

Polski eksport w obliczu nowych realiów gospodarczych

W latach 2019-2023 Polska kontynuowała sukcesy w obszarze internacjonalizacji, umacniając swoją pozycję na wewnętrznym rynku UE. Jednak ostatnie kwartały przyniosły wyzwania związane z pogorszeniem koniunktury w Europie oraz rosnącą presją kosztową i konkurencją, co przełożyło się na poziom eksportu. Eksperci Banku Pekao S.A. w raporcie pt. „Czy już czas martwić się o polskich eksporterów?” starają się zgłębić temat oraz wyznaczają możliwe kierunki zmian. 

Lata 2019-2023 na ścieżce wzrostowej

W latach 2019-23 Polska utrzymała się na ścieżce ekspansji sprzedaży zagranicznej swoich flagowych produktów. Nasz kraj zaliczał się do wąskiego grona zaledwie 14 państw na świecie, w których wzrost eksportu towarów w omawianym okresie przekroczył 100 mld dolarów. Jednocześnie jednak, utrzymał się bardzo wysoki (jeden z najwyższych wśród państw UE) stopień uzależnienia rozwoju eksportu od wewnętrznego rynku unijnego (prawie 2/3 całego przyrostu 2023 vs 2019), w tym zwłaszcza od samych Niemiec (28 proc.). Poza Unią zwiększyliśmy wprawdzie swoją obecność w Ukrainie (co jest zrozumiałe z racji położenia i kontekstu geopolitycznego), Wielkiej Brytanii (tradycyjnie jeden z naszych kluczowych rynków zbytu), USA i Meksyku (widoczna od pewnego czasu odważniejsza ekspansja na rynkach Północnej Ameryki) czy w Turcji, jednak pozostaliśmy relatywnie słabo aktywni na szeregu kierunków, na których państwa Europy Zachodniej w ostatnich latach zwiększały swoje wysiłki (zwłaszcza niektóre kraje Bliskiego Wschodu). Cały czas próżno również szukać wśród państw trzecich o mocnym wzroście polskiego eksportu gigantycznego i chłonnego rynku chińskiego.

W 2024 r. odczuwalny negatywny wpływ spowolnienia gospodarki UE

Silna koncentracja na rynku unijnym odbiła się na wynikach polskiego eksportu w ostatnich kwartałach. W samym 2024 roku na tle innych eksporterów z UE nasz kraj radził sobie dość przeciętnie – spadek wartości nominalnej (liczonej w euro) o 2 proc. r/r po pierwszych 8 miesiącach, to wynik zbliżony do średniej UE-27, ale były też kraje wykazujące lepszą dynamikę sprzedaży zagranicznej (w tym także jej wzrosty r/r). Poważnym obciążeniem dla naszego kraju stał się słabszy popyt głównych partnerów handlowych – Niemiec, Czech i Francji. Martwi w szczególności słabość gospodarki naszego zachodniego sąsiada. Generalnie, polski eksport do krajów UE spadł o 3 proc. r/r, a całościową dynamikę nieznacznie poprawił lekki (+3 proc. r/r) wzrost sprzedaży na rynki trzecie. Dodatkowo na wyniki handlu wewnątrzwspólnotowego w sposób negatywny oddziaływały również trendy w zakresie cen (ich spadek r/r w przypadku wielu kategorii produktowych).

Słabsze tegoroczne wyniki polskiego eksportu to przede wszystkim pochodna cyklu koniunkturalnego w UE. Świadczy o tym fakt, że na przestrzeni roku – pomimo umocnienia złotego względem euro i wzrostu kosztów działalności polskich firm – nasz udział w eksporcie UE utrzymał się na ubiegłorocznym poziomie. Jednak czynniki kosztowe – zwłaszcza szybki wzrost wynagrodzeń – stają się coraz silniejszym obciążeniem międzynarodowej konkurencyjności polskich produktów – mówi Krzysztof Mrówczyński, menedżer ds. Analiz Sektorowych z Departamentu Analiz Makroekonomicznych w Banku Pekao S.A.

Pomiędzy pierwszym kwartałem 2021 r. a drugim kwartałem 2024 r., koszty pracy polskiego przetwórstwa przemysłowego (wyrażone w euro dla uwzględnienia czynników kursowych) wzrosły o blisko 50 proc. Dla porównania, łączne koszty pracy całej strefy euro zwiększyły się w tym samym czasie o niespełna 20 proc. Tak duża różnica pomiędzy dynamikami nie może być neutralna dla pozycji międzynarodowej polskich produktów i choć krajowe firmy przemysłowe podjęły dostosowania poprzez automatyzację i redukcję zatrudnienia, to nie zdołały w pełni złagodzić skutków wzrostu kosztów jednostkowych.

Sytuacja konkurencyjna w obrębie kluczowych specjalizacji eksportowych Polski

Jeżeli wziąć pod uwagę 30 węższych kategorii produktowych o najwyższych udziałach w łącznej wartości naszej sprzedaży zagranicznej, to w latach 2019-23 w aż 26 spośród nich Polska zwiększyła swój udział w ich całkowitym eksporcie do wszystkich państw UE, wypierając przede wszystkim wyroby dostarczane przez kraje wysoko rozwinięte. Napotykaliśmy jednak przy tym coraz ostrzejszą konkurencję ze strony innych krajów, które – tak jak my – specjalizują się w konkurowaniu kosztami. Choć w aż 10 analizowanych grupach wyrobów wzrost udziału Polski był wyższy niż łącznie pozostałych krajów niskokosztowych, to w 18 innych przypadkach znalazł się przynajmniej jeden konkurent, który w omawianym okresie zwiększył swój udział w unijnym imporcie mocniej niż Polska.

Pod względem tempa ekspansji na rynku unijnym biliśmy konkurentów przede wszystkim w szeregu dóbr konsumpcyjnych, zwłaszcza żywności, odzieży i obuwiu czy kosmetykach. Dobrze radziliśmy sobie również w naszej mocnej specjalizacji – stolarce budowlanej, choć tu też można było obserwować znaczący wzrost obecności dostawców niskokosztowych z Bałkanów. Znacznie mniej korzystny był jednak rozwój sytuacji w przypadku akumulatorów i innych urządzeń elektrycznych. W tym rozwojowym w kontekście kierunku unijnej polityki środowiskowej i gospodarczej obszarze, Polska utrzymała wprawdzie swój stan posiadania, jednak pod względem wzrostu udziału w unijnym imporcie nie mogła się mierzyć z Chinami, a lepsze wyniki odnotowały m.in. także Węgry. Innymi przykładami, w których lepiej od nas radzili sobie konkurenci, jest grupa produktów wyposażenia domu (w tym meble, sprzęt RTV/AGD, urządzenia biurowe, gdzie szybko zyskują m.in. Chiny, Turcja czy Tajwan) oraz niektóre dobra pośrednie (Chiny, Wietnam, Indie, lecz także Czechy czy Bułgaria). Wydaje się wręcz, że w wielu z wymienionych obszarów wzmocniliśmy naszą pozycję do tego stopnia, że w obecnych warunkach raczej będziemy musieli myśleć o obronie udziałów w rynku unijnym niż o ich dalszym zwiększaniu.

Kierunki zmian

Opisana wyżej sytuacja może skłaniać polskich eksporterów do dostosowań, obejmujących ogólnie dwa główne kierunki: po pierwsze, poprawę efektywności kosztowej (m.in. automatyzacja procesów) w celu poprawy konkurencyjności na rynku unijnym oraz po drugie, do śmielszej niż do tej pory, ekspansji na rynkach pozaunijnych. To drugie wymaga zwiększonego wysiłku w przełamywanie barier wejścia i dostosowanie portfolio. Możliwe też, że obserwowane procesy wyznaczają początek bardziej złożonego trendu, w którym polska gospodarka będzie musiała w większym stopniu oprzeć się na eksporcie zaawansowanych, nowoczesnych usług niż względnie prostych produktów przemysłowych, jak to robiła do tej pory.

Więcej informacji o wynikach, trendach i perspektywach polskiego eksportu można przeczytać w raporcie pt. „Czy już czas martwić się o polskich eksporterów?”. Autorami raportu są eksperci z Dep. Analiz Sektorowych Banku Pekao S.A.: Krzysztof Mrówczyński, Paweł Kowalski, dr Ernest Pytlarczyk (Główny Ekonomista) oraz dr Piotr Bartkiewicz.