Fed opublikuje w środę nowe prognozy dla gospodarki USA. Koniec polityki zerowych stóp procentowych coraz bliżej

CEO Magazyn Polska

W środę Rezerwa Federalna przedstawi nowe prognozy dotyczące gospodarki USA, w tym prognozowanych stóp procentowych. Po serii dobrych danych makroekonomicznych inwestorzy czekają na wystąpienie przewodniczącej Fed Janet Yellen, która może wysłać sygnał o potrzebie wcześniejszego odejścia od polityki zerowych stóp procentowych. Rynki obligacji już zaczęły wyceniać taką perspektywę.

Wydaje mi się, że na razie to wszystko, co się dzieje, będzie kontynuowane, czyli żadnych nerwowych ruchów, ograniczenie skupu obligacji przez Fed, aż do momentu, kiedy zacznie się konkretna rozmowa o podwyżkach stóp procentowych, ale prawdopodobnie to jeszcze nie w tym roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Zgodnie z prognozami analityków Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) ma obniżyć we wrześniu program skupu aktywów (QE 3) o kolejne 10 mld dolarów i całkowicie go zakończyć w następnym miesiącu. Uwaga inwestorów będzie jednak skupiona przede wszystkim na nowych prognozach makroekonomicznych Fed, w tym prognozowanych ścieżkach stóp procentowych.

Tradycyjnie bardzo ważna będzie również treść komunikatu po posiedzeniu FOMC i konferencja Janet Yellen, które pokażą, jak Fed interpretuje ostatnie dane z amerykańskiej gospodarki. Zdecydowana większość z nich sprzyja perspektywie wcześniejszej podwyżki kosztu pieniądza w banku centralnym, poza sierpniową produkcją przemysłową w USA, która spadła w stosunku do lipca o 0,1 proc.

Fed sygnalizował wcześniej, że nie zmieni stóp procentowych (obecnie stopa funduszy federalnych jest na poziomie 0-0,25 proc.) przez dłuższy okres po zakończeniu programu QE 3. Rynki starają się obecnie wyceniać, czy dłuższy okres oznacza np. III kwartał czy IV kwartał 2015 r. Nie jest wykluczone, że to stwierdzenie zniknie z komunikatu po posiedzeniu FOMC, na co może wskazywać jastrzębi ton z lipcowych minutes, czyli zapisu przebiegu posiedzenia. Inwestorzy zareagowali wtedy na stwierdzenie, że podwyżki stóp procentowych mogą nastąpić wcześniej, jeśli koniunktura w gospodarce będzie lepsza od prognoz Fed.

Rynek ocenia, że to może być nawet 2015 rok. Natomiast każda seria danych zmienia perspektywę, więc trudno teraz spekulować – mówi przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Rynki obligacji w ostatnich dniach zaczęły wyraźnie wyceniać możliwość szybszego zaostrzenia polityki pieniężnej w USA. Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA wzrosły z blisko 2,3 proc. na początku września do niemal 2,6 proc. w ostatnich dniach. Korekta na rynku długu miała charakter globalny i dotyczyła również obligacji Niemiec, Polski oraz rynków wschodzących.

Amerykański rynek akcji również jest w stanie wyczekiwania na posiedzenie Fed. S&P 500 jedynie przez krótki okres miał wartość w cenach zamknięcia powyżej 2000 pkt. Według Ryszarda Petru łagodne zacieśnienie polityki monetarnej przez Fed nie powinno wywoływać silnych zmian cen aktywów.

Musiałyby nastąpić jakieś nowe fakty, które mogłyby zmienić postrzeganie aktywów. Wydaje mi się jednak, że w długim okresie fundamentalnie to płynne przejście ma szansę być relatywnie neutralne dla aktywów. Ale gdyby nagle nastąpiło przyspieszenie, to rynek na to nie jest przygotowany i może dojść wtedy do przeceny – przewiduje Petru.

Obroty BCT Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego w I półroczu br. wzrosły o jedną czwartą

CEO Magazyn Polska

Obok dobrej koniunktury gospodarczej oraz wydajniejszej pracy terminalu, armatorów oraz służby celnej, głównym powodem szybkiego wzrostu obrotów było wprowadzenie zmian w przepisach dotyczących podatku VAT płaconego przez importerów. Krzysztof Szymborski, prezes BCT Bałtyckiego Terminalu Kontenerowego, obawia się, że na skutek sankcji nałożonych przez Unię Europejską i Federację Rosyjską oraz embarga w drugim półroczu br. może zmniejszyć się wolumen przewozów do Rosji.

– Statystyka jest taka, że BCT w pierwszym półroczu urósł o 25 proc. w stosunku do zeszłego roku – mówi Krzysztof Szymborski. – To dużo, bo cały polski rynek miał wzrost mniej więcej 12-12,5 proc. Czyli rośniemy mniej więcej dwa razy szybciej niż średnia w Polsce. Ten trend jest już wyraźny. Skala wzrostu była jednak dla nas wyraźnym zaskoczeniem. Prognozowaliśmy powiększenie przychodów na poziomie 7-8 proc. Nasze szacunki z jesieni ubiegłego roku oparte były na ówczesnej wiedzy, a dokładnie prognozach wzrostu polskiego PKB. Jeżeli nie ma innych czynników, obroty terminali liczy się bardzo prosto: procentowa wartość wzrostu PKB w kraju pomnożona razy 2,5 do 3.

Jak tłumaczy prezes spółki, terminal nadrabia „pewne opóźnienia cywilizacyjne”. Wartość towarów przeładowywanych w kontenerach liczona na głowę mieszkańca jest w Polsce wciąż około trzech razy niższa niż w Hiszpanii w czasach przeciętnej prosperity.

Wyraźnie widzimy, że zwiększa się ilość przeładowywanych towarów – mówi Krzysztof Szymborski. – W ten sposób nadrabiamy zaległości.

Ale istotną rolę w intensyfikacji obrotów odegrały także zdaniem Krzysztofa Szymborskiego zmiany w prawie dotyczące rozliczeń podatku VAT przez importerów. W ramach czwartej ustawy deregulacyjnej (o podatku od towarów i usług) rząd wydłużył termin płatności podatku od artykułów importowanych. Obecnie przedsiębiorstwa mogą go rozliczać w momencie składania deklaracji, a nie, jak wcześniej, w ciągu 10 dni od dnia powiadomienia przez organ celny o wysokości podatku. Dzięki temu, jak twierdzi rozmówca Newserii, zwiększyła się konkurencyjność polskich portów wobec niemieckich, które z takich preferencji mogły korzystać od dawna.

Krajowe przepisy były niekorzystne w stosunku do niemieckich – podkreśla Krzysztof Szymborski. – Teraz nasza sytuacja jest prawie porównywalna.

Do wzrostu obrotów przyczyniły się również coraz lepiej zdaniem szefa BCT działające służby celne.

To awangarda postępu administracji – chwali Szymborski. – Za nią idą inne inspekcje, zajmujące się na przykład żywnością. Krokiem w stronę bardziej przyjaznych odpraw było także wprowadzenie ustawy o 24-godzinnej odprawie w portach morskich. Wszystkie te posunięcia ściągają ładunki z portów niemieckich, bo nasza oferta finansowa jest atrakcyjna. Teraz znikają także po kolei elementy utrudniające.

Przyszłość terminalu, jak wskazuje rozmówca Newserii, w największym stopniu zależy jednak od krajowego wzrostu gospodarczego.

– Główne banki powoli obniżają prognozy – przypomina Krzysztof Szymborski. – Najpierw sięgały one 3,8 proc. wzrostu PKB, później 3,6 proc. Ostatnio wicepremier Janusz Piechociński mówił, że realne jest 3 proc. To trzeba pomnożyć razy trzy i wtedy uzyskamy realną wartość wzrostu obrotów w handlu zagranicznym liczonym w kontenerach.

Rosyjskie embargo na produkty spożywcze z krajów Unii Europejskiej i sankcje UE wobec Rosji mogą wpłynąć na obroty terminalu, ale w sposób pośredni.

Odczujemy je tak jak cały handel zagraniczny, a więc i gospodarka – mówi szef BCT. – Sytuacja polityczna i militarna na Wschodzie od kilku miesięcy powoduje ubożenie społeczeństwa rosyjskiego. Ma ono coraz mniej twardych pieniędzy w ręku, a więc spada jego siła nabywcza. Wszystkie terminale przeładowują czy to samochody, części, czy elementy do montażu pojazdów. To wszystko teraz spada i będzie tego coraz mniej.

Bank Millennium zwiększa limit finansowania w ramach faktoringu spółki zależnej Marvipolu

Bank Millennium zwiększa do 45,5 mln limit finansowania w ramach faktoringu zależnej od Marvipolu spółki JLR Polska.

Marvipol  informuje o zawarciu 16 września przez swą spółkę zależną JLR Polska aneksu do umowy faktoringowej z 19 grudnia z Bankiem Millennium, której przedmiotem jest nabywanie lub nabywanie i finansowanie przez faktora wierzytelności JLR Polska w stosunku do określonych w umowie kontrahentów.

Na mocy aneksu zwiększeniu uległ określony w umowie limit finansowania JLR Polska z kwoty 30,5 mln zł do kwoty 45,5 mln zł.

W związku ze zwiększeniem limitu finansowania, kwota poręczenia zabezpieczającego ewentualne roszczenia faktora z umowy została powiększona do 75,5 mln zł.

Libet spłaci we wrześniu zadłużenie wobec Banku Pekao. Na ten cel spółka zaciąga nowy kredyt

Libet spłaci 30 września całość zadłużenia w Banku Pekao. Na ten cel spółka zaciąga kredyt w konsorcjum BZ WBK oraz SGB-Banku.

Spółka Libet 15 września zawiadomiła Bank Pekao o zamiarze spłaty z dniem 30 września 2014 roku całości zadłużenia bankowego spółki w tym banku.

Spłata spowoduje wygaśnięcie umowy znaczącej tj. umowy kredytów z 23 marca 2011 roku.

Spłata dokonana zostanie z wykorzystaniem kredytów bankowych zaciągniętych przez spółkę na podstawie umowy kredytów zawartych z konsorcjum Banku Zachodniego WBK oraz SGB-Bank.

– Spółka wskazuje, iż wszczęty w/w zawiadomieniem proces refinansowania jej zadłużenia bankowego stanowi kolejny praktyczny i wymierny krok komunikowanej już na rynku strategii obniżania zadłużenia długoterminowego spółki i zmniejszenia krótkoterminowych ciężarów jego obsługi – podkreślono w komunikacie.

Mariusz Grendowicz odwołany z funkcji prezesa PIR

0

Rada nadzorcza spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe podjęła decyzję o odwołaniu Mariusza Grendowicza z funkcji prezesa.

Równocześnie rada zdecydowała o rozpoczęciu procedury konkursowej, prowadzącej do wyłonienia nowego Prezesa. Do czasu jej zakończenia zarząd spółki będzie działał w dwuosobowym składzie.

– Członkowie rady podziękowali Mariuszowi Grendowiczowi za zakończenie fazy organizacji spółki oraz za jego wkład w jej rozwój – poinformowano w komunikacie.

OFE zwiększą popyt na obligacje korporacyjne, ale nie poprawią niskiej płynności tego rynku

CEO Magazyn Polska

Zmiany w OFE są szansą dla firm chcących pozyskać kapitał poprzez emisję obligacji. Fundusze emerytalne nie mogą już kupować obligacji rządowych, a minimalny limit inwestycji w akcje będzie stopniowo spadał. W rezultacie wzrost popytu na obligacje spółek ze strony OFE może doprowadzić do spadku ich oprocentowania, ale nie zwiększy to ich niskiej płynności. A to główna bariera rozwoju rynku obligacji korporacyjnych – uważa Bartłomiej Woźnicki z Generali OFE.

Po przeprowadzeniu reformy związanej z systemem emerytalnym potencjał rynku obligacji komercyjnych wydaje się być większy w kontekście nadchodzących lat, kiedy to minimalne dopuszczone zaangażowanie w akcje będzie spadać, jednocześnie będzie rosła przestrzeń dla instrumentów dłużnych korporacji. Tym samym prawdopodobieństwo wzrostu popytu w tym segmencie rynku finansowego wydaje się być większe – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Bartłomiej Woźnicki, analityk Generali OFE.

Wzrost zaangażowania OFE na polskim rynku obligacji korporacyjnym nie zwiększy jednak płynności na rynku wtórnym, ponieważ fundusze emerytalne bardzo często trzymają papiery dłużne do wykupu. Według Woźnickiego niska płynność to największe wyzwanie dla tego rynku. W takich warunkach silne zmiany salda napływów i umorzeń do TFI inwestujących na rynku obligacji korporacyjnych mogą powodować duże wahania cen tych instrumentów.

W razie jakiejś paniki czy chęci wyprzedaży aktywów, pozbycia się pozycji w funduszach obligacji komercyjnych przez klientów funduszy inwestycyjnych, rodzi to jakieś zagrożenia związane właśnie z brakiem płynności, brakiem tej drugiej strony, która mogłaby odkupywać te obligacje sprzedane przez TFI. Moim zdaniem to jest największy problem związany z inwestowaniem w tego typu produkty – twierdzi analityk Generali OFE.

Od czerwca 2014 r. działa Instytut Analiz i Ratingu, którego celem jest wypełnienie luki w zakresie oferty ratingowej na rynku krajowym w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw – napisano w komunikacie GPW. Upowszechnienie ratingów ma zwiększyć wiarygodność oraz przejrzystość rynku nieskarbowych papierów dłużnych, a w konsekwencji ich płynność. Łatwiejszy dostęp do informacji o ryzyku inwestycyjnym może również zmniejszyć potencjalne wahania cen w przypadku zawirowań na rynku.

Jeżeli ta agencja zaoferuje na odpowiedniej wysokości opłaty dla emitentów, to podejrzewam, że to może ich przyciągnąć, bo na razie to dochodzą do nas sygnały, że część firm po prostu rezygnuje ze współpracy z agencjami ratingowymi chociażby ze względu na koszty – uważa Woźnicki.

Wzrost liczby emitentów z zewnętrznym ratingiem może korzystnie wpłynąć na koszt pożyczania pieniędzy przez spółki o dobrej kondycji finansowej. W efekcie obniży się spread, czyli różnica między rentownością obligacji takich spółek a rentownością obligacji skarbowych. Spadek tej premii za ryzyko może mieć miejsce także w sytuacji, gdy w reakcji na zwiększony popyt, np. ze strony OFE, nie pojawi się większa liczba emitentów obligacji.

Można zakładać, że utrzymają się tendencje historyczne, czyli większa rentowność niż papierów skarbowych. Natomiast, jeśli nie urośnie rynek rozumiany jako wzrost oferty ze strony emitentów, to możemy się raczej spodziewać zawężania spreadów w stosunku do tego, z czym mieliśmy do czynienia historycznie. Czyli raczej spodziewałbym się niższych stóp zwrotu w stosunku do tego, co było historycznie osiągane na poziomie relatywnym przewiduje analityk Generali OFE.

W ocenie Bartłomieja Woźnickiego największym zainteresowaniem inwestorów będą cieszyły się w dalszym ciągu obligacje spółek z sektora finansowego, czyli w praktyce – banków.

Natomiast my, inwestorzy, szczególnie na rynku krajowym czekamy na zapowiadane szeroko programy emisji obligacji przez inne sektory, np. energetykę. Na razie jest z tym jakiś problem, korporacje chętniej wychodzą na rynki zagraniczne niż na rynki krajowe, więc na poziomie zarządzania portfelami przeznaczonymi dla polskiego złotego jest pewien problem uważa Woźnicki.

Zmiany na czele Polskich Inwestycji Rozwojowych. Nowy prezes musi zwiększyć elastyczność i szybkość finansowania

0

Rada Nadzorcza Polskich Inwestycji Rozwojowych we wtorek wieczorem odwołała ze stanowiska Mariusza Grendowicza. Jednocześnie rozpoczęto procedurę konkursową, która ma doprowadzić do wyboru nowego prezesa. Od nowego szefa PIR rynek oczekuje znacznego przyspieszenia prac związanych z finansowaniem dużych projektów infrastrukturalnych.  Wyzwaniem jest również taka transformacja funduszu, która spowoduje, że jego inwestycje nie będą powiększały długu publicznego oraz sprawi, że dialog z sektorem prywatnym będzie lepszy.

Jeśli zmieniamy, restrukturyzujemy, naprawiamy, unowocześniamy, to cele są dwa. Pierwszy, żeby działalność PIR-u w aspekcie inwestowania w projekty nie podlegała negatywnym konsekwencjom związanym z powiększaniem długu publicznego – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Jarosław Dąbrowski, ekspert rynku bankowego i prezes Domu Maklerskiego Dąbrowski Finance. ‒ Drugim bardzo ważnym elementem jest to, że struktura musi być elastyczna, płynna i pozwalająca realizować więcej projektów.

Polskie Inwestycje Rozwojowe to spółka akcyjna, w której udziałowcami są Skarb Państwa i BGK, powołano ją do realizacji programu „Inwestycje polskie” pod koniec 2012 r., jednak dopiero w sierpniu br. PIR podpisał pierwszą umowę inwestycyjną z Lotosem o wartości 1,8 mld zł. Dąbrowski podkreśla, że tak długi czas rozruchu spółki można zrozumieć, bo to całkowicie nowy model. Teraz jednak przyszedł czas na przyspieszenie działalności PIR-u.

Zajmie się tym nowy prezes. Wczoraj rada nadzorcza spółki odwołała Mariusza Grendowicza. Teraz zostanie rozpisany konkurs na nowego szefa spółki. Dąbrowski podkreśla, że jego wyzwaniem będzie transformacja spółki.

Trzeba się zastanowić nad tym, czy ta struktura, którą powołano, jest optymalna i czy spełnia kryteria dobrych, nowoczesnych funduszy inwestycyjnych, szczególnie takich, które mają realizować cele właśnie o charakterze publicznym. Wydaje mi się, że ta formuła spółki akcyjnej nie była zbyt szczęśliwa. Ona jest niewygodna od strony księgowej, podatkowej i zarządczej. Świat realizuje tego typu projekty w układzie fundusze i firmy zarządzające. Wydaje mi się, że PIR może być firmą zarządzającą – przekonuje Dąbrowski.

Spółka musi jednak tak inwestować, by nie powiększać długu publicznego. Dąbrowski podkreśla, że nie można powielić błędu OFE, których środki Komisja Europejska po wieloletnim sporze wliczyła do długu publicznego.

Dodaje, że inwestycje PIR-u są niezbędne do pobudzenia koniunktury w Polsce. W ocenie Dąbrowskiego najważniejsze pole działania PIR-u to infrastruktura, w tym energetyczna związana z gazem łupkowym i naturalnym w Polsce. Nie wyklucza jednak wspierania przez spółkę inwestycji zagranicznych polskich firm, o ile będą się one mieścić w celach PIR-u.

Jednak nie tylko największe, warte kilkaset milionów lub nawet ponad miliard złotych inwestycje powinny być obszarem działalności PIR-u. Według Dąbrowskiego równie ważne są średnie projekty, które mogą skutecznie zdynamizować gospodarkę. Mogą one wesprzeć polskie firmy, które chcą rozwijać swoje zdolności eksportowe, a nie pozyskują wystarczającej ilości środków z giełdy.

Nie bałbym się wejść w mniejsze, prywatne projekty, oczywiście przy założeniu pełnej przejrzystości, profesjonalizmu oceny i być może wspólnych działań z innymi funduszami o charakterze prywatnym lub z bankami. Celem byłoby nie tylko budowanie infrastruktury, lecz także zdolności przetwórczych czy wytwórczych, szczególnie w tym aspekcie proeksportowym, oraz unowocześnienie gospodarki – uważa Dąbrowski.

Nadanie odpowiedniej struktury działalności PIR-owi jest wyzwaniem również dlatego, że na świecie brakuje podobnych instytucji. Fundusze publiczne, tzw. sovereign funds, inwestują zwykle nadwyżki walutowe danego kraju. Dąbrowski zauważa, że choć Polska ma już ponad 100 mld dolarów rezerw walutowych, to kwota ta stanowi zabezpieczenie gospodarki, a nie jest przeznaczona na inwestycje. Na te mogą sobie pozwolić takie kraje, jak Chiny o znacznie większych rezerwach.

Również należałoby wzmocnić element dyskusji i dialogu z firmami prywatnymi. Przecież już ponad 50 proc. gospodarki wytwarzane jest w sektorze prywatnym – przypomina Dąbrowski. ‒ Giełda dzisiaj nie jest instrumentem, który z całą pewnością będzie realizował projekty inwestycyjne w formie equity. To się może nie skończy, ale w dużym stopniu ulegnie ograniczeniu, więc PIR może tę lukę wypełnić.

Unia Europejska uruchamia granty na zakup 2 tys. samochodów przez polskie firmy

CEO Magazyn Polska

Na dopłatę unijną w wysokości 9 proc. kredytu mogą liczyć mali i średni przedsiębiorcy kupujący nowe toyoty i lexusy. Aby skorzystać z dofinansowania, nowe auto musi emitować o co najmniej 20 proc. mniej dwutlenku węgla niż dotychczasowy pojazd użytkowany przez firmę. Program uruchomiła Toyota we współpracy z Deutsche Bankiem. Do wydania ze środków unijnych jest 40 mln euro. Może to wystarczyć na zakup nawet 2 tysięcy nowych pojazdów.

Zgodnie z założeniami programu pierwsze dopłaty ruszą w lutym 2015 r. dla tych przedsiębiorców, którzy spełnią warunki do końca tego roku.

Jeżeli przedsiębiorca, który dzisiaj użytkuje dowolny samochód, zdecyduje się skorzystać z programu  i wymieni samochód na samochód Toyoty, korzystając z finansowania Deutsche Banku, uzyskuje grant równy 9 proc. kredytu, który zaciąga na zakup tego samochodu – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland. ‒ Tak naprawdę jednak to nie Deutsche Bank i Toyota dopłacają do zakupu samochodu dla małych i średnich przedsiębiorstw, ale Unia Europejska.

Wypłaty będą organizowane tylko dwa razy w roku, a kolejny termin przewidziano na sierpień 2015 r. Kredyt w Deutsche Banku będzie udzielany z zerową prowizją i oprocentowaniem w wysokości 4,9 proc.

Oferta ma być jak najprostsza, dlatego wszystkich formalności będzie można dopełnić w salonie Toyoty lub Lexusa.

Minimalizujemy procedury, cała postępowanie ogranicza się do wizyty na stacji dealerskiej i wypełnienia tam szeregu dokumentów – podkreśla Nowicki. ‒ Wystarczy w bardzo prosty sposób udowodnić, a pomagamy w tym bardzo, że następuje redukcja o co najmniej 20 proc. emisji dwutlenku węgla, co oznacza także, że samochód spala mniej, a my mamy w firmie nowoczesny samochód.

Początkowo program miał być ograniczony do samochodów hybrydowych, jednak ostatecznie Toyota zrezygnowała z tego wymogu. Nowicki przypomina jednak, że to właśnie hybrydy są nie tylko najbardziej ekologicznymi samochodami, lecz także najbardziej niezawodnymi i nowoczesnymi.

Paweł Dziekoński, dyrektor departamentu produktów kredytowych Deutsche Banku podkreśla, że w Polsce jest obecnie ok. 2 milionów aut służbowych (w tym leasingowanych). Wiele z nich to stare, nieekologiczne pojazdy, które emitują duże ilości dwutlenku węgla, a średni czas użytkowania jednego pojazdu w małych i średnich przedsiębiorstwach to 6-7 lat. Choć wspólny z Toyotą program obejmie tylko maksymalnie do 2 tys. samochodów, taki bodziec jest rynkowi bardzo potrzebny, by przyspieszyć obrót samochodami.

Ta korzyść z wymiany jest obopólna, i dla społeczeństwa, i dla firmy – podkreśla Dziekoński. ‒ Oferta finansowania z grantem, którą proponujemy, czyni nasz kredyt tańszym od przeciętnej oferty leasingowej na rynku, a jednocześnie trafiamy w preferencje klientów.

Dziekoński zauważa, że małe firmy często kupują samochody na własność, bo w ten sposób zwiększają też wartość spółki. Kredyt ze wsparciem może być atrakcyjnym sposobem finansowania takiego zakupu. Do tej pory małe i średnie przedsiębiorstwa często decydowały się najpierw na leasing, a po 3-4 latach wykupywały ten pojazd.

Nowicki dodaje, że korzyści dla firmy z zakupu nowego pojazdu, poza szansą na zmniejszenie kosztów dzięki unijnemu grantowi, wynikają również ze zwiększonej niezawodności. Nowe samochody przez pierwszych 3-4 lata gwarantują sprawne użytkowanie bez konieczności napraw.

– Zależy nam na prowadzeniu programu wspierającego małe i średnie przedsiębiorstwa, by mogły one częściej wymieniać samochody na nowsze, bardziej niezawodne, ekonomiczniejsze. W efekcie przedsiębiorcy będą mogli bardziej skupić się na prowadzeniu biznesu – przekonuje dyrektor handlowy Toyoty.

A. Arendarski (KIG): PKP Cargo czempionem. Dokonuje przejęć w najlepszym momencie

CEO Magazyn Polska

Decyzja PKP Cargo o zamiarze przejęcia dwóch mniejszych przewoźników kolejowych była podjęta w bardzo dobrym momencie – ocenia Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Spółka ‒ o czym nie każdy może wie ‒ zasługuje już na miano polskiego czempiona pod względem przychodów czy pozycji w Europie, a jeśli dojdzie do przejęcia CTL Logistics, PKP Cargo może odzyskać udział na poziomie ponad 50-proc. w rynku przewozów towarowych w Polsce.  To jednak wciąż mniej niż udział zagranicznych konkurentów na ich rynkach krajowych.

To jest bardzo dobry moment na przejęcia, dlatego że jesteśmy już po kryzysie, a jeszcze przed dużym ożywieniem, więc jeszcze te ceny nie są zbyt wysokie. Perspektywy są bardzo dobre, a jak obserwujemy trendy na rynkach przewozowych i skalę inwestycji,  to widać wyraźnie, że przyszłe lata z pewnością będą dobre dla kolei – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Arendarski, prezes KIG.

PKP Cargo podpisało na początku września listy intencyjne dotyczące przejęcia czeskiego przewoźnika AWT (ma wyłączność na negocjacje) oraz polskiego CTL Logistics (zależnie od zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów). To szansa nie tylko na ekspansję na rynku czeskim, lecz także na odzyskanie ponad 50-proc. udziału w Polsce. Zgodnie z danymi Urzędu Transportu Kolejowego, w okresie od stycznia do lipca br. PKP Cargo miało ok. 47 proc. udziału pod względem przewiezionej masy, a CTL Logistics – ok. 3,1 proc.

Arendarski ocenia, że w ten sposób PKP Cargo konsekwentnie realizuje strategię rozwoju. Spółka jest drugim największym kolejowym przewoźnikiem towarowym w Europie, zaraz po niemieckim DB Schenker, i zamierza wzmacniać swoją pozycję nie tylko w Polsce. Prezes KIG zauważa, że zarówno niemiecki przewoźnik, jak i inni konkurenci PKP Cargo także zwiększają swoje przewozy poprzez akwizycje. Ponieważ transport kolejowy staje się coraz bardziej atrakcyjny cenowo w porównaniu z drogowym, spółka ma duży potencjał rozwoju.

Firmy, które konkurują z PKP Cargo, mają na swoich rynkach narodowych niejednokrotnie nawet do 90 proc. przewozów. W tej dziedzinie granica tego, co nazwiemy monopolem, nie jest taka jak w przypadku rynku wielu firm rozdrobnionych i działających niezależnie – podkreśla Arendarski.

Dodaje, że w przypadku firm transportowych na rynku europejskim udział w rynku krajowym nie jest już wystarczającym wskaźnikiem. Należy patrzeć na udział w całej UE, a ten wskaźnik dla PKP Cargo jest znacznie niższy.

PKP Cargo, które w październiku ubiegłego roku zadebiutowało na Giełdzie Papierów Wartościowych, jest jedną z najlepszych spółek z Grupy PKP. W 2013 r. spółka wypracowała ponad 65 mln zł zysku netto przy przychodach ze sprzedaży wynoszących ponad 4,5 mld zł.

Według Arendarskiego wskaźniki te pozwalają na określenie PKP Cargo jako czempiona polskiej gospodarki.

To jest zdrowa firma, która od lat odnotowuje duże sukcesy, firma po dobrym upublicznieniu, a w tej chwili widać, że ma duży potencjał rozwoju. Więc na pewno należy do tej grupy najlepszych polskich firm, które nazywamy czasami czempionami – podkreśla prezes KIG.

Duże firmy inwestują w bonusy pozapłacowe dla pracowników

0

CEO Magazyn Polska

Bezpłatne badania profilaktyczne, finansowanie kolonii dla dzieci to niektóre z przykładów pozapłacowych bonusów, które oferują swoim pracownikom duże sieci handlowe. Eksperci podkreślają, że dodatkowe świadczenia są doskonałym sposobem budowania lojalności i podnoszenia satysfakcji z pracy.

Pozapłacowe dodatki stają się standardem polityki pracowniczej m.in. dużych sieci handlowych. Świadczenia przez nie oferowane nie ograniczają się tylko się do świątecznych paczek, lecz często są szeroko zakrojonym i długofalowym programem wsparcia. Przykładem może być system motywacyjny sieci Biedronka „Razem zadbajmy o zdrowie”, w ramach którego pracownicy mogą skorzystać z opłacanych przez pracodawcę szczepień przeciwko grypie oraz badań profilaktycznych. Od 2005 roku sieć przekazała pracownikom ponad 200 tysięcy zaproszeń na badania.

Zdaniem ekspertów firmy coraz bardziej urozmaicają i uatrakcyjniają ofertę skierowaną do pracowników.

Mogą to być dopłaty do wakacji, pomoce edukacyjne, usługi transportowe, często też różnego rodzaju pakiety medyczne, badania i konsultacje lekarskie. Jest tego dużo, a firmy do pewnego stopnia za pomocy tych pakietów walczą o pracowników – mówi w rozmowie z agencją Newseria Biznes Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Potwierdzają to także badania ARC Rynek i Opina, z których wynika, że średnia liczba pozapłacowych dodatków wynosi statystycznie 4,8. Na większą liczbę świadczeń mogą liczyć pracownicy firm zatrudniających ponad 250 pracowników –  nawet 6 lub więcej. Pracodawcy przeznaczają na pozapłacowe dodatki coraz większe kwoty. W 2013 było to blisko 730 zł. Andrzej Faliński potwierdza, że bezgotówkowe formy wsparcia to przede wszystkim domena większych firm.

Trzeba  mieć pieniądze, zaplecze majątkowe i technologiczne, pewne know-how, a o to w mniejszej firmie trudno. Oczywiście są inteligentne małe i średnie firmy, które funkcjonują na wysokim poziomie kompetencji, również społecznych, jest to jednak domena silnych, dużych, wysoce zorganizowanych przedsięwzięć biznesowych – przekonuje dyrektor POHiD.

Ze wsparcia korzystają także rodziny pracowników. Jeronimo Martins Polska pomaga m.in. rodzicom dzieci niepełnosprawnych, finansując wizyty lekarskie, zakup profesjonalnego sprzętu czy pobyt w sanatoriach.

Takie świadczenia pomagają budować lojalność zatrudnionych, którzy czują się dzięki nim doceniani. Oferowanie bonusów pozytywnie wpływa także na atrakcyjność pracodawcy.

Jeżeli dana osoba zakłada pozostanie w firmie na dłużej, to analizuje miejsce, w którym będzie spędzał dużą część swojego czasu, mowa tu przecież o co najmniej 1/3 doby, dlatego każdy, kto podchodzi do swojej pracy świadomie, musi to brać pod uwagę – ocenia Andrzej Faliński.

Eksporterzy zmniejszają ryzyko w handlu zagranicznym za pomocą faktoringu

CEO Magazyn Polska

Rośnie popularność faktoringu wśród polskich firm. Usługa, dzięki której nie muszą czekać na spłatę należności od kontrahenta, pozwala im ograniczyć ryzyko związane z jego niewypłacalnością. Szczególnie ważna staje się więc dla eksporterów. Firmy faktoringowe oferują im też sprawdzenie partnera zagranicznego jeszcze przed zawarciem transakcji.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2013 roku liczba klientów firm faktoringu wzrosła o 12,2 proc. Wartość wierzytelności, jakie wykupiły w tym czasie te firmy, wzrosła o prawie 14,6 mld zł w ujęciu rocznym, czyli o 12,7 proc. (do 129,5 mld zł).

Jak podkreśla Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services, firmy prowadzącej działalność faktoringową, narzędzie to staje się coraz ważniejsze dla eksporterów.

– Po pierwsze, faktor pomaga zweryfikować kontrahenta. Aby bezpiecznie sprzedawać za granicę, trzeba o rynku i kontrahencie wiedzieć jak najwięcej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Kuniewicz. – Po drugie, w przypadku, gdy przedsiębiorca jest niepewny, czy ten rynek jest dalej bezpieczny, istnieje możliwość przejęcia przez faktora ryzyka niewypłacalności kontrahenta.

Dodaje, że choć ryzyka związanego z wchodzeniem na nowe rynki nie da się całkowicie wykluczyć, to dzięki wsparciu firm faktoringowych można je w dużej mierze zminimalizować.

Zdecydowana większość wierzytelności polskich firm zostaje wykupiona przez firmy faktoringowe na rynku krajowym. Faktoring międzynarodowy w zeszłym roku stanowił zaledwie 15,7 proc, choć zdaniem Kuniewicza zaczyna się to zmieniać.

– Mam wrażenie, że w ciągu ostatnich lat zatarła się granica między faktoringiem krajowym a eksportowym – uważa dyrektor Bibby Financial Services. – Różnica jest tylko taka, że w faktoringu eksportowym dłużnik, kontrahent naszego klienta, znajduje się poza granicami Polski, natomiast takie problemy jak waluty czy język przestają mieć znaczenie.

Rola faktoringu eksportowego może być jeszcze większa ze względu na prognozy wzrostu eksportu. Ministerstwo Gospodarki szacuje, że w całym roku może on być 9 proc. większy niż w 2013 roku. Druga kwestia to rosyjskie embargo i konieczność poszukiwania przez polskie firmy nowych rynków zbytu. Często przedsiębiorcy kierują się na jeszcze niezagospodarowane, chłonne rynki wschodzące, gdzie jednak ryzyko związane z nieznajomością tego rynku może być większe.

– Wzrost faktoringu na świecie w ciągu ostatniego roku wyniósł około 7 proc. Jednocześnie wzrost faktoringu eksportowego w tym samym czasie wyniósł 14 proc. To pokazuje, jak bardzo to narzędzie, jakim jest faktoring, sprawdza się we wsparciu eksportu, nie tylko w Polsce – mówi Kuniewicz, powołując się na dane międzynarodowej instytucji zrzeszającej faktorów, czyli Factor Chain International.

Ryzyko niewypłacalności kontrahenta to jedno z najpoważniejszych wyzwań, jakie stoją przed polskimi firmami. W ciągu ostatnich kilku lat wiele firm zniknęło z rynku właśnie z tego powodu. Wprawdzie skala tego problemu w polskiej gospodarce maleje, ale wciąż trzy czwarte firm nie otrzymuje na czas należności – wynika z badania Bibby MSP Index. Tylko co piąta firma deklaruje, że nie ma z tym problemu.

Zdaniem ekspertów Bibby Financial Services polscy przedsiębiorcy wciąż jeszcze mają problem z aktywnym egzekwowaniem należności. Blisko 40 proc. badanych firm dopiero po miesięcznym opóźnieniu ze strony kontrahenta podejmuje działanie w kierunku windykacji należności. Stopniowo przybywa jednak firm, które zaczynają działać już po kilku dniach zwłoki. Ponad 10 proc. małych i średnich przedsiębiorstw deklaruje, że jest w stałym kontakcie z kontrahentami, co pozwala im uniknąć problemu opóźnionych faktur.

Instytut Jagielloński: TVP oszczędza, przez co kilka milionów Polaków straci dostęp do jej kanałów

0

Telewizja Polska tylko do końca roku będzie płacić za wynajem miejsca na satelicie Astra. TVP swoją decyzję, która może utrudnić dostęp do kanałów telewizji publicznej nawet kilku milionom Polaków, szczególnie tym mieszkającym poza granicami Polski, uzasadnia chęcią likwidacji niepotrzebnych kosztów.

To oznacza, że cyfryzacja, która się odbywa w Polsce drogą naziemną, pozbawia możliwości oglądania publicznej telewizji prawie milion osób w Polsce, które nie mogą naziemną metodą odbierać sygnału telewizyjnego, a także kilka milionów przedstawicieli Polonii – zwraca uwagę w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

Roszkowski podkreśla, że dzięki obecności TVP na satelicie Astra na pozycji 19,2E (docierającej do 114 mln gospodarstw domowych w całej Europie) było znacznie mniej osób w kraju, które po przeprowadzeniu cyfryzacji nie miały dostępu do publicznej telewizji i jej kanałów. Dodatkowo Kanały TVP dzięki nadawaniu satelitarnemu stały się podstawowym źródłem informacji o wydarzeniach w naszym kraju dla Polaków mieszkających za granicą.

Ponadto rezygnując z nadawania satelitarnego, odcinamy Polonię od rodzimej publicznej telewizji. Takie działanie to cofnięcie się o kilkadziesiąt lat, co jest niespotykane w innych krajach UE – dodaje Roszkowski i przypomina, że praktycznie wszystkie stacje telewizji publicznych w Europie nadają swoje kanały poprzez satelitę, w większości z pozycji Astry 19,2E, m.in.  stacje w Niemczech, Francji, Austrii, Szwajcarii, Hiszpanii, Beneluksie i we Włoszech.

Marcina Roszkowskiego nie przekonują argumenty TVP, że za decyzją o rezygnacji z Astry stoją oszczędności.

Telewizja publiczna wydaje dużo pieniędzy na tańczenie na lodzie i podobne temu przedsięwzięcia, dlatego fakt ograniczenia dostępu do publicznych kanałów osobom, do których w ramach cyfryzacji nie dochodzi sygnał naziemny lub mieszkają poza granicami Polski, jest kompletnie niezrozumiały – uważa prezes Instytutu Jagiellońskiego.

TVP wykorzystuję satelitę Astra do nadawania 10 kanałów: TVP1, TVP2, TVP Info, TVP Polonia, TVP Kultura, TVP Historia, TVP Seriale, TVP Sport, TVP Rozrywka i TVP HD. Od początku 2015 r. nadawca publiczny będzie satelitarnie dystrybuować tylko TVP Polonia – na pozycji 13E.

TVP koncentruje się tylko na telewizji Polonia, która ma dużo niższą oglądalność niż podstawowe kanały, takie jak choćby TVP Info. To dla mnie kompletnie niezrozumiałe – podsumowuje Roszkowski.

Polacy wciąż są głównie biernymi świadkami wypadków

CEO Magazyn Polska

Polacy mają coraz większą wiedzę o udzielaniu pierwszej pomocy. Wciąż jednak są przede wszystkim biernymi świadkami wypadku. W Polsce w 100 wypadkach ginie średnio 10 osób. Liczba ta mogłaby być mniejsza, gdyby pierwsza pomoc była udzielona szybciej. Eksperci podkreślają, że ważne jest odpowiednie poinformowanie służb ratowniczych, zabezpieczenie miejsca wypadku oraz zachowanie dbałości o własne bezpieczeństwo.

Nigdy nie jest za późno, żeby udzielić pierwszej pomocy, a trzeba jej udzielać jak najszybciej. Każda minuta opóźnienia resuscytacji powoduje zmniejszenie szans na przeżycie osób z zatrzymaniem krążenia o 10 proc. Samo wdrożenie procedury resuscytacji krążeniowo-oddechowej z użyciem urządzeń takich jak defibrylator powoduje zwiększenie szansy na przeżycie nawet do 75 proc. – mówi agencji Newseria Biznes Rafał Sakowski, koordynator Grup Ratownictwa PCK.

Bo choć rośnie wiedza Polaków o udzielaniu pierwszej pomocy, to najczęściej pozostają oni bierni. W Polsce na drogach ginie średnio 10 osób na każde 100 wypadków (przy średniej unijnej 2-3 osoby). Liczba ta byłaby mniejsza, gdyby nie strach przed udzieleniem pomocy.

Tak naprawdę ratownictwo drogowe to proste działania, które sprowadzają się do bezpiecznego postępowania, z których najważniejsze jest prawidłowe zachowanie się kierowcy w miejscu zdarzenia – podkreśla dr Adam Maciej Pietrzak, specjalista medycyny ratunkowej.

Kluczowe przy ratowaniu poszkodowanych w wypadkach jest jak najszybsze poinformowanie służb ratowniczych o wypadku. To już jest element pierwszej pomocy. Jak zaznacza Pietrzak, należy podać wszystkie dane o liczbie osób uczestniczących w wypadku, dokładny adres lub nazwę i numer trasy lub słupek kilometrowy. Ważne jest również podanie zwrotnego numeru telefonu.

Świadkowie wypadku często sami nie zachowują odpowiedniej ostrożności i nie dbają o własne bezpieczeństwo.

Stawiamy samochód w nieodpowiednim miejscu, nie oznakowujemy go prawidłowo. Często mamy przeterminowane rzeczy w apteczce, nie korzystamy z rękawiczek. Zapominamy też o zabraniu np. gaśnicy, by móc ugasić np. pożar w komorze silnika – tłumaczy Sakowski.

Eksperci podkreślają, by widząc wypadek, pamiętać o tym, że nie możemy stwarzać dodatkowego zagrożenia, dlatego przed hamowaniem musimy sprawdzić, w jakiej odległości znajduje się następny pojazd, a wychodząc z samochodu pamiętać o odblaskowej kamizelce ratunkowej. Dopiero po zabezpieczeniu miejsca wypadku należy zobaczyć, co dokładnie się stało. Powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy nie ma ryzyka zapalenia samochodu oraz czy w wypadku nie ucierpieli przechodnie. Z zewnątrz można zweryfikować, ile osób znajduje się w pojeździe oraz czy są przytomne.

Ewakuujemy, jeśli doszło do zatrzymanie krążenia albo gdy samochód pali się i trzeba uciekać – zaznacza Pietrzak. – Jeżeli nie ma takich wskazań, zabezpieczmy pacjenta w miejscu, w którym się znajduje. Możemy też stabilizować jego kręgosłup szyjny oraz założyć mu opatrunki. Warto też nawiązać kontakt z rannym i podtrzymywać go na duchu do czasu przyjazdu pogotowia – dodaje specjalista medycyny ratunkowej.

Na początku września ruszyła kampania informacyjna „Czas szybkich decyzji”, która ma na celu zwiększenie świadomości  na temat tego, jak ważny jest czynnik czasu przy ratowaniu życia. Na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach wspólne działania podjęły Polski Czerwony Krzyż i firma Opel. Współpraca odbywa się pod auspicjami Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. 13 i 14 września z okazji Światowego Dnia Pierwszej Pomocy w 49 salonach Opla można było wziąć udział w szkoleniach i pokazach, dowiedzieć się o działaniach prewencyjnych, jakie należy podjąć, aby zminimalizować ewentualne skutki niebezpiecznego zdarzenia na drodze, jak prawidłowo wezwać pomoc oraz w razie konieczności jej udzielić.

Za 2-3 lata wydatki na reklamę w internecie będą wyższe od tych na reklamę w telewizji

Reklama internetowa rośnie w siłę. Wartość rynku szacowana jest już na 2,5 mld zł, a wydatki firm na reklamę w sieci zwiększają się z roku na rok. Eksperci jednak alarmują, że to mogą być pieniądze wyrzucone w błoto, bo wraz ze wzrostem budżetów i kampanii, rośnie irytacja internautów reklamowym spamem. Sytuację może zmienić dostosowywanie reklam do zainteresowań i potrzeb odbiorców. Z takich możliwości korzystają już polskie firmy.

Najbardziej inwazyjną formą reklamy jest reklama odsłonowa oraz e-mail marketing, bo one wkradają się w przestrzeń użytkownika. Banery często zasłaniają treść, czyli utrudniają korzystanie z witryny internetowej, a skrzynki e-mailowe codziennie zalewane są reklamowym spamem – mówi Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies, firmy, która opracowała technologię umożliwiającą dostosowywanie reklam do zainteresowań internautów. – Przez to, że te formy są tak inwazyjne, irytują, a ich reklamy mają stosunkowo niską skuteczność. Inaczej jest z reklamami w wyszukiwarce, które są w mniejszym stopniu postrzegane przez użytkowników sieci jako treść obca i w związku z tym cechują się wyższym poziomem ich akceptacji.

Potwierdzają to wyniki raportu Interaktywnie.com, z którego wynika, że najbardziej irytują internautów wyskakujące banery (ok. 94 proc. wskazań) i wideo z reklamami (75 proc. wskazań), a najmniej linki sponsorowane i reklamy w mediach społecznościowych. Choć i tutaj poziom akceptacji jest relatywnie niski – wciąż dla ponad połowy internautów (56 proc.) taka forma reklamy jest irytująca.

Mimo to firmy coraz mocniej stawiają na reklamy w sieci. Z badania firmy Sociomantic Labs wynika, że blisko 80 proc. zarządzających budżetami reklamowymi zamierza zwiększyć wydatki na promocję online i to kosztem innych kanałów. W ciągu kolejnych 3-4 lat wydatki na ten cel mogą prześcignąć wydatki na reklamę telewizyjną. Zdaniem Piotra Prajsnara intensyfikacja komunikatów reklamowych w obecnej postaci może jednak przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.

– Reklama jest tylko sposobem dotarcia do potencjalnego konsumenta. Jeśli wiemy, że konsument jest zainteresowany zakupem danego produktu, bo śledzi fora dyskusyjne i odwiedza witryny sklepów internetowych, wówczas można do niego dotrzeć skutecznie i bardzo małym kosztem. Natomiast kiedy firma proponuje niedopasowaną ofertę albo taką, która nie spełnia potrzeb klienta, wtedy nawet duży budżet wydany na reklamę nie przyniesie efektów w postaci sprzedaży – mówi Piotr Prajsnar. – Nie odważyłbym się wskazać jednej metody, która jest najskuteczniejsza. Do różnych działań stosujemy różne formy reklamy.

Jego zdaniem przyszłość należy do reklamy dopasowanej do zainteresowań internautów, opartej na anonimowej analizie zachowań w sieci. Dzięki niej liczba komunikatów reklamowych może się znacząco zmniejszyć z korzyścią dla użytkowników internetu i reklamodawców. Takie rozwiązania przyjęły się na rynku amerykańskim, gdzie większość reklam trafia do osób, które faktycznie mogą być nimi zainteresowane. Zyskują one także popularność w Polsce.

 Dobra reklama jest jak dobry garnitur  powinna być skrojona na miarę konsumenta, dopasowana do jego oczekiwań, niezależnie od tego, czy mówimy o kampaniach banerowych czy mailingowych. Zamiast bombardować potencjalnego klienta niezliczonymi komunikatami i wydawać pieniądze na tysiące banerowych wyświetleń, wystarczy poinformować go raz, ale o tym, co go naprawdę interesuje  przekonuje ekspert.

Największy udział w strukturze rynku (ok. 40 proc.) ma reklama odsłonowa, ok. 6 proc. stanowi e-mail marketing. Duży udział ma także reklama w wyszukiwarkach. Zdaniem Prajsnara ta ostatnia cechuje się największą skutecznością, dlatego że jest spersonalizowana i opiera się na analizie zachowań użytkowników w sieci.

Producenci elektroniki inwestują w ekologiczne rozwiązania

CEO Magazyn Polska

Do sprzedaży trafia coraz więcej urządzeń przyjaznych dla środowiska. Koncern LG jako jeden z pierwszych opracował telefon na baterie słoneczne, Asus zaproponował notebooki z obudową z bambusa, a firma Fujitsu stworzyła monitor, który w trybie stand-by nie zużywa prądu.

Producenci elektroniki co rusz wymyślają urządzenia zużywające coraz mniej energii, zasilane są za pomocą promieni słonecznych czy wykończone są materiałami z recyklingu. Już  w 2009 r. na rynek trafił telefon GD510 marki LG zasilany energią słoneczną. Wykonano go z materiału o niskiej szkodliwości dla środowiska. Funkcję baterii słonecznych spełniał tylny panel z fotoelementem. Można już kupić także energooszczędne komputery i telewizory, notebooki wykończone materiałami z recyklingu, a także bezprzewodową klawiaturę zasilaną energią słoneczną. Ostatnio na rynku pojawiły się specjalne słupy solarne firmy Pensa zasilane energią słoneczną, dzięki którym można naładować urządzenia mobilne.

Street charge, bo to o tym urządzeniu mowa, wykorzystuje bardzo proste, ale wydajne rozwiązanie. Łączy trzy ogniwa solarne, które tworzą takie skrzydła z dobrym bankiem energii – akumulatorem o pojemności 16 amperogodzin. Dzięki niemu można doładować co najmniej kilkadziesiąt urządzeń w przeciągu godziny czy dwóch. Jednorazowo możemy podłączyć 10 przedmiotów. Nie trzeba się też martwić o adapter czy końcówkę,  bo to wszystko już jest. Słupy solarne zostały wyposażone w cały system połączeń – mówi Łukasz Gontarek właściciel firmy Ecogadget.pl

Street charge zainstalowano już w 18 miastach na całym świecie, m.in. w Nowym Jorku, a także w Australii czy na Bliskim Wschodzie. Urządzenie spotkało się z dobrymi opiniami i przeszło pozytywnie testy.

Ładowarka uliczna gromadzi energię przez cały dzień w akumulatorze, tak więc po zmroku także można korzystać z niej aż do wyczerpania zasobów. Korzystanie z tego urządzenia jest bezpłatne. Zresztą nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej, bo to kłóciłoby się z ideą odnawialnych źródeł energii. Wszyscy zwolennicy zielonej energii kładą nacisk na to, że jest to źródło nieskończone – wyjaśnia Łukasz Gontarek.

Według ostatnich badań Interbrand i Deloitte wśród najbardziej ekologicznych marek najwyższe, bo piąte, miejsce wśród firm z sektora elektroniki zajęła firma Panasonic, która w swojej ofercie posiada ok. 300 urządzeń energooszczędnych z certyfikatem Energy Star. Kolejne miejsce przypadło firmom Nokia i Sony.

Ustawa o prawach konsumenta – konferencja na Uniwersytecie Łódzkim

Wzmocnienie rynkowej pozycji konsumentów, którzy otrzymają więcej przywilejów i nowe perspektywy dla przedsiębiorców, którym dzięki ujednoliceniu przepisów w Unii Europejskiej będzie łatwiej działać na rynkach zagranicznych. O zmianach w ustawie o prawach konsumenta dyskutowano na Uniwersytecie Łódzkim

Już 25 grudnia wejdzie w życie ustawa o prawach konsumenta, która wprowadzi wiele istotnych zmian m.in. w zasadach zakupów na odległość oraz poza lokalem przedsiębiorcy. – Przy każdej nowej regulacji pojawia się niepewność jak nowe przepisy będą funkcjonowały w praktyce. Spotkania i dyskusje pomagają nam ograniczyć wątpliwości do minimum – stwierdził Prezes UOKiK Adam Jasser, otwierając wczoraj na Uniwersytecie Łódzkim konferencję poświęconą ustawie o prawach konsumenta.

Organizatorami przedsięwzięcia byli: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego oraz Centrum Studiów Antymonopolowych i Regulacyjnych. W konferencji wzięli udział przedstawiciele organów administracji publicznej, instytucji konsumenckich, przedsiębiorców, a także prawnicy i akademicy.

Ustawa o prawach konsumenta wdraża do polskiego systemu prawnego przepisy Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw konsumentów, które będą obowiązywać we wszystkich krajach UE. – Ideą, która przyświecała twórcom dyrektywy było zrównanie praw konsumentów i przedsiębiorców, ponieważ ci pierwsi są słabszymi uczestnikami rynku – przypomniała prof. Maria Królikowska-Olszak z Katedry Europejskiego Prawa Gospodarczego WPiA. Z tym poglądem zgodziła się  Dorota Karczewska, Wiceprezes UOKiK, stwierdzając, że zarówno dyrektywa, jak i nowa ustawa konsumencka, stanowią istotny  krok w kierunku ujednolicania prawa konsumenckiego w Europie, wzmocnienia pozycji konsumenta na rynku oraz intensyfikacji wymiany transgranicznej.

Zdaniem wiceprezes UOKiK jednym z podstawowych warunków skutecznego funkcjonowania nowych regulacji jest ich znajomość przez przedsiębiorców i konsumentów. Dlatego w październiku UOKiK rozpocznie kampanię edukacyjną skierowaną do przedsiębiorców. Zostanie przygotowana m.in. specjalna strona internetowa i publikacje informujące o nowym stanie prawnym. W styczniu rozpocznie się kampania edukacyjna skierowana do konsumentów. Ponadto zorganizowane zostaną szkolenia dla rzeczników konsumentów, pracowników Inspekcji Handlowej oraz organizacji konsumenckich.

– Jestem przekonana, że gruntowna znajomość przepisów prawa wśród przedsiębiorców oraz ich prokonsumencka wykładnia przyczynią się do przestrzegania nowych regulacji, a konsument poczuje się pełnoprawnym uczestnikiem rynku – stwierdziła Dorota Karczewska.

Ustawa o prawach konsumenta wejdzie w życie 25 grudnia tego roku. Nowe regulacje przyniosą m.in. wydłużenie z 10 do 14 dni czasu na odstąpienie od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorcy. Inny przykład zmian to rozszerzenie obowiązków informacyjnych przedsiębiorców, którzy będą zobowiązani do przedstawienia konsumentom m.in. jasnych i rzetelnych danych o zakresie swojej działalności i wszystkich kosztach związanych z ofertą.

Podczas spotkania dyskutowano m.in. o regulacjach wzmacniających pozycję konsumenta zarówno w odniesieniu do umów zawieranych na odległość i poza lokalem przedsiębiorcy jak i w tradycyjnych sklepach. Tematem wystąpień były także nowe obowiązki przedsiębiorców. Ostatni panel był poświęcony praktycznym skutkom wejścia w życie nowych regulacji – z punktu widzenia przedsiębiorców, rzeczników konsumentów oraz administracji rządowej.

 

 

 

Wezwanie na akcje Mediatelu

Spółka Hawe ogłosiła wezwanie na ponad 10,1 mln akcji zwykłych na okaziciela spółki Mediatel, co odpowiada przeszło 1,5 proc. udziału w kapitale zakładowym spółki.

Na dzień ogłoszenia niniejszego wezwania wzywający posiada 644 mln akcji spółki, stanowiących ponad 98,4 proc. ogólnej liczby głosów. W wyniku Wezwania Nabywający zamierza osiągnąć 100 proc akcji w kapitale zakładowym Mediatelu. Akcje objęte wezwaniem będą nabywane po cenie 0,86 zł. Przyjmowanie przyjmowania zapisów rozpocznie się 6 października, a zakończy 4 listopada.

– Niezależnie od liczby akcji ostatecznie sprzedanych wzywającemu w wyniku niniejszego wezwania, wzywający planuje zmniejszyć swój udział w ogólnej liczbie głosów do poziomu umożliwiającego utrzymanie spółki w obrocie giełdowym – podkreślono w komunikacie.

Na potrzeby realizacji wyzwania ustanowione zostało zabezpieczenie w postaci blokady środków pieniężnych zdeponowanych na rachunku bankowym w mBank na kwotę przeszło 8,7 mln zł.

Konsekwencje budowy elektrowni jądrowej

Budowa elektrowni jądrowej będzie miała pozytywny wpływ na bilans dostępnej mocy i pozwoli na eksport czystej energii do krajów sąsiednich – uważa Konfederacja Lewiatan, oceniając Program Polskiej Energetyki Jądrowej, przyjęty przez rząd.

Energia jądrowa stanowi również doskonały sposób ograniczenia emisji zanieczyszczeń do powietrza oraz wód. Skuteczna realizacja PPEJ będzie sprzyjać wypełnianiu krajowych zobowiązań emisyjnych. Jest to szczególnie istotne w kontekście planowanych do wprowadzenia zaostrzonych celów redukcji emisji dwutlenku węgla(CO2) oraz nowych wymagań w zakresie emisji dwutlenku siarki (SO2), tlenków azotu (NOx), pyłów PM10, PM2,5 oraz rtęci dla konwencjonalnych źródeł spalania. Realizacja PPEJ może stanowić konkretną odpowiedź na te wyzwania.

Stabilne wytwarzanie energii w elektrowni jądrowej poprawi warunki pracy krajowego systemu elektroenergetycznego zwiększając jego bezpieczeństwo.

Dywersyfikacja struktury wytwarzania energii elektrycznej stanowi kolejny ważny argument, przemawiający za koniecznością realizacji PPEJ. Dywersyfikacja ta pozwoli na racjonalne gospodarowanie zasobami krajowych kopalin dzięki czemu z zasobów tych będą mogły korzystać zarówno obecne jak i przyszłe pokolenia.

Budowa elektrowni jądrowej to również ważny element modernizacji krajowego sektora energetycznego. Realizacja tego projektu zapewni dostęp do nowoczesnych i innowacyjnych technologii, co przyczyni się do unowocześnienia całej gospodarki. Ważny jest także szeroki i wszechstronny udział polskich przedsiębiorstw i zaplecza naukowego w realizacji projektu budowy elektrowni jądrowej, do których trafi znacząca część wartości projektu.

Jednakże, aby uzyskać korzyści wynikające z funkcjonowania energetyki jądrowej należy już teraz określić ramy ekonomiczne, które umożliwią realizację budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Zapewnienie finansowania tej inwestycji jest kluczowe dla jej przyszłej realizacji. Dlatego też, potrzebne jest jak najszybsze rozpoczęcie przez rząd publicznej dyskusji odnośnie dostępnych i akceptowalnych mechanizmów wsparcia warunkujących rentowność tego przedsięwzięcia. Należy zdecydować, czy rząd jest skłonny zaakceptować dla polskiego projektu brytyjski model zapewnienia finansowania poprzez kontrakty różnicowe, który po długich negocjacjach ma szanse uzyskać wkrótce akceptację Komisji Europejskiej, czy też przewiduje inny mechanizm finansowania dla tych elektrowni.

Dyskusja o mechanizmach wsparcia warunkujących rentowność tego przedsięwzięcia oraz cenach energii z elektrowni jądrowych nie powinna być odkładana.

Należy zapewnić priorytet najwyższym standardom bezpieczeństwa i eksploatacji poprzez partnerstwo strategiczne z doświadczonym operatorem jądrowym na wczesnym etapie realizacji projektu. Przygotowanie budowy elektrowni jądrowych w Polsce powinno odbywać się przy trwałym i silnym poparciu politycznym i społecznym. Konieczne jest zatem prowadzenie aktywnej i rzetelnej polityki informacyjnej w zakresie bezpieczeństwa pracy elektrowni jądrowych oraz korzyści wynikających z budowy i funkcjonowania tych elektrowni dla rozwoju społeczno-gospodarczego kraju.

Przyjęcie przez rząd Programu Polskiej Energetyki Jądrowej nie spowodowało istotnego przyspieszenia prac w zakresie przygotowania budowy pierwszej elektrowni. Wręcz przeciwnie, projekt traci wymaganą dynamikę generując koszty oraz obniżając wiarygodność tego strategicznego programu polskiej gospodarki.

Konfederacja Lewiatan wyraża gotowość do udziału w publicznej dyskusji prowadzonej z udziałem przedstawicieli rządu w tej tak ważnej dla gospodarki sprawie oraz apeluje o pełne zaangażowanie wszystkich stron odpowiedzialnych za Program Polskiej Energetyki Jądrowej dla jego sprawnego i efektywnego wdrożenia.

Konfederacja Lewiatan

Po dwóch latach powolnego wzrostu globalny handel przyspiesza

Wartość obrotów powinna wzrosnąć w 2016 r. do 8 proc. z 2,5 proc. w 2013 r. – podał bank HSBC prezentując swoje prognozy handlowe dla Polski i świata.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji LewiatanBank HSBC co pół roku publikuje prognozy handlowe dla świata, a także dla Polski. Te dzisiaj zaprezentowane są efektem badania prowadzonego w okresie maj-lipiec br. Jego wyniki są obiecujące, mimo że – jak mówią sami autorzy- sytuacja geopolityczna jest dynamiczna i należy to brać pod uwagę.

Prognozowany wzrost obrotów handlowych na świecie ma wynieść w 2016 r. 8 proc., a w latach 2014-2030 w 6. krajach o najwyższej dynamice wzrostu obrotów – 8-11 proc. średniorocznie (Wietnam, Chiny, Indie, Turcja, Malezja, Indonezja). Polska na tym tle ma się całkiem nieźle, bowiem w latach 2014-2016 nasze obroty handlowe powinny rosnąć średniorocznie, wg prognoz HSBC, ponad 9 proc., w latach 2017-2020 ok. 8 proc., a w latach 2021-2030 ponad 5 proc. Ale aby te prognozy mogły się zmaterializować, przedsiębiorstwa działające w Polsce powinny jednak w coraz większym stopniu wiązać się z rynkami pozaeuropejskimi, których udział w polskim eksporcie wynosi jak na razie tylko 8,8 proc. Powinna także rosnąć liczba firm-eksporterów. Z danych GUS wynika, że dzisiaj niespełna 50 proc. firm średnich i dużych to eksporterzy. Natomiast z badań Konfederacji Lewiatan „Sektor MŚP w Polsce’2014″ wynika, że w 2013 r. eksporterami było 6,3 proc. mikroprzedsiębiorstw oraz 24 proc. firm małych. A na rynki Chin, Indii, Indonezji, Brazylii, Meksyku, czy krajów północnej Afryki eksportuje jedynie 0,3 proc. mikroprzedsiębiorstw, 3,4 proc. małych firm i 14 proc. firm średnich. To zdecydowanie za mało, jeżeli to właśnie te rynki mają ciągnąć globalny handel.

Warto, aby przedsiębiorstwa przeanalizowały wyniki prognoz handlowych HSBC, bowiem wskazują one także, że największy wzrost obrotów w latach 2014-2030 będzie dotyczył maszyn i urządzeń oraz sprzętu transportowego, a także produktów chemicznych, odzieży, farmaceutyków, żywności. We wszystkich tych obszarach jesteśmy dzisiaj konkurencyjni, ale przewaga ta wynika z relatywnie taniej siły roboczej. Jutro to już nie będzie wystarczało. Oferta polskich firm musi zacząć obejmować cały łańcuch wartości, obejmujący także B+R, ochronę własności intelektualnej, usługi finansowe. Przewagi konkurencyjnej na rynku globalnym nie da się już budować na niskich kosztach.

Konfederacja Lewiatan

Ferratum Capital Poland wprowadza na Catalyst obligacje warte 20,5 mln zł

17 września na Catalyst debiutują warte 20,5 mln zł obligacje spółki Ferratum Capital Poland.

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie  zdecydował, że  17 września będzie dniem debiutu  w alternatywnym systemie obrotu na Catalyst 20,5 tys obligacji na okaziciela Ferratum Capital Poland.

Wartość nominalna każdej z nich  to 1 tys zł.

Polskie mikrofirmy szukają możliwości rozwoju za granicą

20 proc. polskich mikrofirm poszukuje nowych możliwości rozwoju na rynkach zagranicznych – wynika z badania Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy.

– Wyniki naszego badania wyraźnie pokazują, że dla mikroprzedsiębiorców ekspansja jest jedną z dróg prowadzących do rozwoju firmy, a w konsekwencji zwiększenia jej zysków – mówi Krzysztof Kaczmar, prezes  Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. – Warto podkreślić, że dla trzech czwartych z nich rozszerzenie działalności nierozerwalnie wiąże się z wprowadzaniem nowych rozwiązań i usług.

Z badań wynika, że mikrofirmy solidnie przygotowują się do zdobywania nowych rynków. Ponad dwie trzecie z nich nawiązuje współpracę z nowymi partnerami biznesowymi, a prawie połowa rozbudowuje stronę firmową oraz uruchamia sprzedaż swoich produktów przez internet. Tyle samo inwestuje w zatrudnianie nowych pracowników. Jednym z istotnych elementów w procesie planowania ekspansji jest również kapitał na inwestycje. W przypadku mikroprzedsiębiorstw, które dotąd nie zwiększały obszaru działania, aż jedna trzecia szuka zewnętrznego finansowania w postaci środków unijnych  lub kredytów bankowych.

Aż 61 proc. mikroprzedsiębiorców, jako główny powód ekspansji wymienia chęć zwiększenia przychodów. 40 proc. z nich przyznaje, że zyski ze sprzedaży w roku ubiegłym były niższe niż w 2012.

– Stąd też pomysł rozwoju na nowych rynkach – podkreśla Krzysztof Kaczmar. – Do lamusa odchodzą strategie ekspansji oparte jedynie na uzyskiwanych wzrostach na lokalnych rynkach. Obecnie obniżenie wpływów do firmowej kasy stanowi główną motywację do poszukiwania rozwiązań, które mogłyby temu zapobiec.

Dla połowy zapytanych mikroprzedsiębiorców problemem jest konkurencja, tyle samo narzeka na zbyt duże, ich zdaniem, koszty pracy oraz na wszechobecną biurokrację. Wysokość podatków utrudnia życia prawie 45 proc. ankietowanych, a niewiele mniej boryka się z nieznajomością obowiązujących regulacji prawnych.

Inwestycje firm w III kwartale

Polskie firmy z sektora MŚP deklarują dalsze inwestycje w III kwartale br. Obok dominujących środków własnych na uznaniu zyskuje leasing, który jest postrzegany przez przedsiębiorców, jako proste w pozyskaniu narzędzie finansowe. Przy tej okazji firmy leasingowe raportują wyniki wypracowane przez pierwsze osiem miesięcy roku. 

Deklaracje firm – inwestycje w III kwartale 2014r.

Niemal połowa przedsiębiorców badanych przez Instytut Keralla Research (49,5 proc.) w lipcu br. deklarowała inwestycje w III kwartale[1]. Były to głosy przedstawicieli wszystkich typów firm niezależnie od ich rozmiaru, przy czym częściej taki zamiar wyrażali przedstawiciele średnich firm (tj. zatrudniających > 50 osób).

Przedsiębiorcy niezmiennie chcą inwestować głównie wykorzystując środki własne. W tym kwartale skorzysta z nich 84,2 proc. badanych. Drugim, najważniejszym źródłem finansowania inwestycji będzie leasing. 25,6 proc. ankietowanych wskazuje go, jako drugą w kolejności formę finansowania.

Najwięcej, bo 19,7 proc. badanych przedsiębiorców deklarowało przeznaczenie rezerw finansowych na zakup maszyn i urządzeń, 19,2 proc. na zakup lub remont lokalu oraz marketing i reklamę (18,5 proc.). Równie silną pozycję stanowiły deklaracje zakupu oprogramowania (12,5 proc.) oraz środków transportu (12,3 proc.). Na tym tle ciekawie prezentują się głosy dotyczące zamiaru finansowania inwestycji leasingiem, który przez badanych jest postrzegany, jako środek łatwy w uzyskaniu (częściej, niż co czwarty badany zainteresowany leasingiem wskazuje, że prościej mu uzyskać leasing (26,3 proc.).

Firmy w III kwartale chciały sfinansować leasingiem przede wszystkim zakup samochodu osobowego (35,5 proc.), maszyn i urządzeń oraz innych środków transportu (po 27,6 proc.). Zdecydowany progres odnotowano natomiast w grupie sprzętu budowlanego. Aż 9,2 proc. badanych informowało o zamiarze zakupu takich środków trwałych jeszcze do września br.

Środki sfinansowane przy udziale firm leasingowych

Ostatnie szacunkowe dane raportowane przez Związek Polskiego Leasingu (za osiem miesięcy 2014 r.) pokazują, iż w dalszym ciągu zyskuje sektor pojazdów, który stanowił w sierpniu 62,1 proc. w strukturze finansowania ruchomości[2]. Od początku roku firmy leasingowe raportujące do Związku Polskiego Leasingu wypracowały w segmencie pojazdów wynik o 41,1 proc. lepszy od tego z ubiegłego roku i sfinansowały aktywa za 17,1 mld zł. Patrząc na drugi, kluczowy sektor maszyn – firmy raportujące do ZPL, sfinansowały od stycznia do końca sierpnia aktywa na poziomie 8,8 mld zł oraz wypracowały wzrost (liczony rok do roku) na poziomie 19,5 proc. Trzeci ilościowo najmniejszy, jednak uznawany za wysoko perspektywiczny segment IT, wzrósł w sierpniu o 22,9 proc. (rok do roku.) Przez pierwsze osiem miesięcy firmy leasingowe łącznie sfinansowały sprzęt z segmentu IT
o wartości 368,2 mln zł.

EFL w sierpniu zachował pozycję lidera w finansowaniu sektora ruchomości (samodzielnie wypracowany przez firmę udział w rynku na poziomie 8,7 proc.), w jego ramach – na kluczowym rynku pojazdów (z 9,5 proc. samodzielnie wypracowanym udziałem w rynku), oraz sektorze IT (14 proc. samodzielnie wypracowany udział w rynku).

EFL jest firmą, która działa na polskim rynku od 23 lat, będąc prekursorem branży leasingu w Polsce. Nasza pozycja rynkowa oraz wyniki finansowe zostały wypracowane przez jeden podmiot, a  nie są wynikiem przejęć innych spółek. Jest to wartość szczególnie ważna dla pracowników, którzy wzmacniają wyniki finansowe firmy, budują zaufanie klientów oraz wspierają nas w dążeniu do zachowania najwyższej jakość obsługi. EFL podczas swojej 23 letniej działalności na rynku leasingu zawsze wyznaczał najwyższe standardy i tak pozostanie – powiedział Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Ikea otworzyła w Polsce swój najbardziej wydajny tartak

0

CEO Magazyn Polska

Ikea Industry otwiera tartak w Stalowej Woli. Nowy zakład, najbardziej wydajny z posiadanych przez Ikeę, ma się przyczynić się do jej rozwoju.

Obecnie w Polsce dynamika sprzedaży produktów IKEA rośnie najszybciej spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej – mówi Evelyn Higler, prezes Ikea Retail w Polsce.  – Chcemy jednak rozwijać się jeszcze szybciej i na przestrzeni najbliższych 20 lat zwiększyć obroty ośmiokrotnie, z 2 miliardów do 16 miliardów złotych.

Nowy tartak w Stalowej Woli zapewni stabilność dostaw drewna do zakładów produkcyjnych Ikea, dzięki czemu będą one mniej zależne od wahań na rynku surowca. Dodatkowo, skróceniu ulegnie droga, którą pokonuje drewno, co wiąże się z redukcją kosztów oraz emisji CO2.

Polska jest dla nas bardzo ważnym krajem, również jeśli chodzi o produkcję – powiedział Henrik Andersson, z Ikea Industry. – Oferuje dobrej jakości surowce, wykwalifikowaną kadrę pracowniczą oraz wysoką efektywność produkcji, a ponadto jest blisko największych rynków europejskich.

Ikea Industry Stalowa Wola będzie dostarczać surowiec drzewny do swoich fabryk produkujących komponenty oraz meble z litego drewna na terenie Polski i Słowacji. To najnowocześniejszy i najbardziej wydajny tartak IKEA Industry.

Nasz tartak w Stalowej Woli został zaprojektowany jako nowoczesne i bezpieczne miejsce pracy– powiedział Ulf Gabrielsson, dyrektor tartaku Ikea Industry Stalowa Wola. –Skoncentrowaliśmy się na rozwiązaniach, które pomagają zapobiegać wypadkom oraz są przyjazne dla środowiska.

(Newseria Inwestor)

Energoaparatura zbuduje dwie stacje energetyczne za 24,4 mln zł

0

Energoaparatura zbuduje dla Tauron Dystrybucja dwie stacje energetyczne za 24,4 mln zł.

Energoaparatura podpisała 16 września umowę z Tauron Dystrybucja na budowę dwóch  stacji energetycznych, SE 110kV Zabrze, SE 110/20/6kV Płaskowicka oraz wybudowanie wyprowadzeń liniowych zgodnie z dokumentacją projektową.

Wartość inwestycji wynosi 24,4 mln zł . Obiekty mają powstać nie później niż  do 20 listopada 2016.

GUS: Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 0,7 proc.

Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2014  wyniosło w  Polsce 5 534 600 osób – podał Główny Urząd Statystyczny. Było to o 0,1 proc. więcej niż w lipcu i 0,7 proc więcej niż przed rokiem.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw przekraczało w sierpniu 3893 zł i było wyższe o 3,5 proc niż przed rokiem. Jednocześnie wynagrodzenie to spadło w porównaniu z lipcem o 1,8 proc.

Prognozy ekonomistów wskazywały na wzrost zatrudnienia o 0,8 proc. rok do roku, a wynagrodzeń – o 3,6 proc.

Wyższe diety dla członków komisji wyborczych

Po ośmiu latach Państwowa Komisja Wyborcza zadecydowała o podwyższeniu diet dla członków komisji wyborczych.

Wynagrodzenia dla osób, które podczas najbliższych wyborów samorządowych będą zajmowały się między innymi wydawaniem kart do głosowania, sporządzaniem list obecności oraz obliczaniem wyniku wyborczego, wzrosną ponad dwukrotnie.

Przewodniczący okręgowej komisji wyborczej otrzyma 380 zł, jego zastępca – 330, a szeregowy członek – 300. „W komisjach terytorialnych diety będą wynosiły od 550 do 650 zł” – wyjaśnia Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. Podczas ponownego głosowania – drugiej tury wyborów – członkowie komisji otrzymają 50% pierwotnej stawki.

Podwyżki zostały wprowadzone, gdyż obciążenie pracą w wyborach samorządowych jest większe niż w tych do Parlamentu Europejskiego czy do Sejmu i Senatu.

Do pracy w terytorialnej lub obwodowej komisji wyborczej może zgłosić się każdy, kto ukończył 18 lat oraz ma prawa publiczne i czynne prawo wyborcze.

NBP: w sierpniu inflacja bazowa, czyli bez cen żywności i energii, wyniosła 0,5 proc. rdr

W sierpniu ceny w Polsce wzrosły o 0,5 proc., jeśli nie liczyć cen żywności i energii, podał Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że spadające ceny żywności i energii obniżają wskaźnik o 0,8 pkt proc.

Inflacja bazowa, czyli wzrost cen towarów i usług, nie licząc żywności i energii, wyniósł w sierpniu 0,5 proc. To o 0,8 pkt proc. więcej niż po uwzględnieniu tych dwóch kategorii. Dane były o 0,1 pkt proc. wyższe od prognoz.

Jak podaje NBP, po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) ceny w sierpniu spadły o 0,5 proc., a miesiąc wcześniej o 0,4 proc., po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych inflacja bazowa obniżyła się do 0,1 proc. z 0,2 proc. w lipcu, podobnie jak tzw. 15-proc. średnia obcięta (eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice), która również wyniosła 0,1 proc., o 0,2 pkt proc. mniej niż miesiąc wcześniej.

BNP Paribas 23 września przejmie BGŻ

BNP Paribas informuje w komunikacie, że 23 września  przejmie od Rabobanku kontrolę nad BGŻ. Od 12 września trwa  przyjmowanie zapisów na akcje BGŻ w  ramach wezwania  zgłoszonego przez BNP Paribas. Potrwa ono do 17 października.

W następstwie porozumienie z 5 grudnia 2013 BNP Paribas sfinalizuje przejęcie od Rabobanku ponad 41,7 mln akcji Banku BGŻ, czyli 74,39 proc. kapitału. Docelowo po zakończeniu wezwania, BNP Paribas będzie posiadać pomiędzy 88,64 proc. a 90 proc. akcji Banku BGŻ, podczas gdy w rękach Rabobanku pozostanie prawie 10 proc. pakiet akcji. BGŻ wyceniany jest na ok. 4,5 mld zł.

Transakcja – jak podkreślono – zostaje zakończona po otrzymaniu wymaganych zezwoleń, w tym od Komisji Nadzoru Finansowego. Planowane połączenie BGŻ z  BNP Paribas Bank Polski wymaga też zgody banku centralnego Belgii.

– Jak tylko fuzja Banku BGŻ z BNP Paribas Bank Polska zostanie sfinalizowana, nowy podmiot połączy w sobie siłę naszej grupy, z doświadczeniem polskiego banku z sektora rolnego – mówi Jean-Laurent Bonnafé, prezes BNP Paribas. – Ta solidny fundament, który pozwoli nam stać się znaczącym graczem w Polsce.

BNP Paribas zapowiada, że  warunki  połączenia, w tym  parytet wymiany, zostaną opublikowane  przed zakończeniem zapisów w ramach wezwania.

– Po połączenia , powstanie siódmy polski bank uniwersalny – deklaruje  Stefaan Decraene szef bankowości detalicznej za granicą BNP Paribas. – Będzie on miał 4 proc. udziału w rynku depozytów,  rozwiniętą sieć oddziałów  w małych i średnich miastach. Bank będzie miał mocną  pozycję w bankowości internetowej świadcząc usługi dla klientów w całym kraju. Będzie silnym bankiem dla  małych,  średnich i dużych firm, w szczególności w rolnictwie i na  rynku rolno-spożywczym.

Kobieta w samorządzie

Pokolenie Y oczekuje większego zaangażowania biznesu

Przedstawiciele pokolenia Millenials (osób urodzonych w latach 1980-2000, nazywanych także Generacją Y) jasno wskazują potrzebę zaangażowania prywatnych przedsiębiorstw w rozwiązywanie kluczowych problemów współczesnego świata, także w tych obszarach, za które dotychczas odpowiadały instytucje publiczne. Wyniki najnowszego badania MSLGROUP pokazują, że oczekiwania Millenialsów, co do aktywności firm oraz roli, jaką powinny one odgrywać, znacznie różnią się od stanowiska prezentowanego przez pokolenia ich rodziców i dziadków.

Badanie The Future of Business Citizenship zostało przeprowadzone w 17 krajach, w tym w Polsce. Pokazuje ono, że oczekiwania młodych Polaków odnośnie zaangażowania społecznego prywatnych przedsiębiorstw nie różnią się od poglądów ich rówieśników pochodzących z innych państw świata. Na kluczowych pozycjach znalazły się kwestie związane z ochroną środowiska, sytuacją gospodarczą oraz ochroną zdrowia. Jednak co ciekawe aż 74% polskich Millenialsów stwierdziło, że firmy powinny również zaangażować się w działania zmierzające do poprawy kondycji i samooceny młodych ludzi, dla porównania w ujęciu globalnym odsetek ten wyniósł 59%.

Jednym z najważniejszych wniosków wynikających z przeprowadzonej ankiety jest silne przekonanie Millenialsów, że rządy państw narodowych nie są w stanie samodzielnie rozwiązać kluczowych problemów społecznych i w celu osiągnięcia pożądanych efektów powinny lepiej współdziałać z prywatnymi firmami.73% spośród wszystkich badanych stwierdziło, że rządy poszczególnych krajów nie potrafią poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z globalną sytuacją ekonomiczną, ochroną zdrowia lub środowiska naturalnego i aż 83% z nich oczekuje zwiększenia aktywności biznesu w tym zakresie. Młodzi ludzie, także w Polsce, zdają sobie sprawę, że sami również muszą aktywniej włączyć się w działania mające na celu poprawę obecnej sytuacji. 51% spośród wszystkich ankietowanych chce osobiście uczestniczyć w inicjatywach, których celem jest zmiana otaczającego ich świata, a 69% oczekuje od swoich pracodawców podjęcia działań umożliwiających im pracę na rzecz wspólnego dobra. Przedstawiciele Generacji Y są także przekonani, że im większe będzie ich zaangażowanie, tym ich głos w kluczowych sprawach będzie lepiej słyszalny.

Sebastian Hejnowski, CEO MSLGROUP Poland, podkreśla, że wyniki badania pokazują jak ważne dla młodych ludzi są aktywne działania prywatnych przedsiębiorstw – Zdecydowana większość przedstawicieli pokolenia Millenialsów wierzy, że na firmach, tak samo jak na rządach spoczywa odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy. Millenialsi chcą działać wspólnie z biznesem. Jest to niezwykle cenna informacja dla firm, które starają się budować długotrwałe relacje z odbiorcami swoich produktów i usług. Otwierają się ogromne możliwości dla wszystkich, których celem jest pozyskanie i utrzymanie zaufania swoich klientów.

Badanie The Future of Business Citizenship zostało przeprowadzone wiosną 2014 roku przez MSLGROUP, jedną z największych globalnych firm strategicznego doradztwa komunikacyjnego oraz międzynarodowy instytut badawczy Research One. W specjalnie przygotowanej ankiecie wzięło udział 8 tys. osób pochodzących z 17 krajów świata m.in. Polski, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Szwecji, Holandii, Francji, Chin, Indii, Japonii, Kanady, Brazylii i Meksyku.

Głównym celem projektu badawczego MSLGROUP była próba ustalenia czym dla przedstawicieli pokolenia Millenialsów, jest zaangażowanie społeczne i aktywność obywatelska oraz podjęcia jakich działań oczekują oni od przedsiębiorstw, aby skutecznie zmieniać otaczająca ich rzeczywistość.

Budimeks i Strabag za 584,9 mln zł dokończą budowę odcinka autostrady A4

0

Budimeks i Strabag dokończą budowę odcinka autostrady A4 z Rzeszowa do Jarosławia. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapłaci im za to 584,9 mln zł netto, a prace powinny zostać zakończone ok. maja 2016 roku.

Konsorcjum spółek Budimeks i Strabag podpisało umowę z GDDKiA na kontynuację budowy autostrady A4 na odcinku Rzeszów (węzeł Wschodni) – Jarosław (węzeł Wierzbna) wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną, budowlami i urządzeniami budowlanymi.

Wartość umowy przekracza 584,9 mln zł netto. Dostęp do placu budowy firmy konsorcjum maja dostać nie później niż 14 dni od daty zawarcia umowy.

Prace mają zostać zakończone 14 miesięcy od dnia podpisania umowy, z wyłączeniem okresów zimowych (tj. od 15 grudnia do 15 marca).

Zakres prac obejmuje roboty budowlane, jakie pozostały do dokończenia po poprzednim wykonawcy – podano w komunikacie. – Kontynuację budowy ponad 41-kilometrowego odcinka autostrady, dokończenie budowy nasypów, wykonanie warstw konstrukcji nawierzchni trasy głównej, montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego (bariery energochłonne, ekrany dźwiękochłonne), prace wykończeniowe (m.in. nasadzenia zieleni, budowa dróg serwisowych), dokończenie budowy obiektów mostowych – nasypy, dojazdy do obiektów, roboty wykończeniowe (wykonanie nawierzchni oraz elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego).

Podpisana umowa przewiduje 10 lat gwarancji dla elementów nie wymienionych w części szczegółowej gwarancji, 5 lat gwarancji dla warstwy ścieralnej i pozostałych warstw konstrukcji nawierzchni, oznakowania pionowego, ekranów akustycznych, prefabrykatów betonowych i drogowych obiektów inżynierskich. 4 lata dla oznakowania poziomego grubowarstwowego. 3 lata dla zieleni i 1 rok dla oznakowania poziomego cienkowarstwowego.

Panattoni Europe buduje centrum dystrybucyjne w Strykowie

0

Panattoni Europe, rozpoczął budowę centrum dystrybucyjnego o powierzchni 13,9 tys mkw. Obiekt realizowany dla jednej z największych firm przewozowych na świecie powstanie w Strykowie.

Centrum powstanie na mierzącej ponad 12 ha działce. Magazyn obiektu będzie miał 11,7 tys mkw, natomiast biura 2,1 tys mkw .

Nowy obiekt Panattoni Europe będzie dostosowany do wymagań branży kurierskiej, a więc operacji transportowo-przeładunkowych. W tym celu zastosowana zostanie platforma cross-dockowa, a także zwiększona ilość doków i mniejszych bram dla załadunku i rozładunku.

– Istotną kwestią dla tych firm są rozwiązania umożliwiające symultaniczny przeładunek towarów, a także wyśmienita lokalizacja i dostęp do odpowiedniej infrastruktury, co zapewnia realizowany obiekt w Strykowie – mówi Marek Dobrzycki z Panattoni Europe.

Stryków to jedna z najlepszych lokalizacji inwestycji dla branży kurierskiej. Bliskie sąsiedztwo Łodzi i najważniejszych szlaków komunikacyjnych – węzeł autostrady A2 (Stryków II), a także droga 71 (Zgierz-Stryków) w pobliżu krajowej trasy 14 (Warszawa-Łódź) sprawiają, że powstający magazyn będzie nie tylko doskonale skomunikowany z resztą kraju, ale i wpisze się w tamtejszy rynek pracy- podkreślono w komunikacie.

Lotnisko w Bydgoszczy inwestuje w OZE

CEO Magazyn Polska

Port Lotniczy w Bydgoszczy zarezerwował część posiadanego terenu pod dużą farmę fotowoltaiczną. Będzie to pierwsza w Polsce tego typu instalacja OZE na terenie lotniska.

Budowa farmy fotowoltaicznej pozwoli wykorzystać  niezagospodarowanych terenów lotniska. Planowana instalacja będzie miała moc 25 MW, a roczna produkcja energii elektrycznej może wynieść 21,2 tys MWh, czyli tyle, ile zużywa średnio 7tys gospodarstw domowych.

Podstawową działalnością Portu Lotniczego w Bydgoszczy jest  obsługa ruchu lotniczego – mówi Tomasz Moraczewski, prezes Portu Lotniczego w Bydgoszczy. – Jednak planowana inwestycja OZE pozwoli nam wykorzystać potencjał posiadanych terenów, które nie mogą być inaczej zagospodarowane ze względu na ograniczenia wynikające z funkcjonowania lotniska. Nie bez znaczenia są oczywiście potencjalne przychody, jakie wiążą się z produkcją energii elektrycznej ze słońca.

Planowana inwestycja w OZE przyniesie znaczące zyski dla lotniska. Przy założeniach projektu ustawy o OZE, farma o mocy 25 MW zapewni szacowany roczny przychód dla inwestora na poziomie nawet 21 mln złotych.

Planowana inwestycja wpłynie na podniesienie bezpieczeństwa energetycznego zapewniając nowe, stabilne i w 100 proc. ekologiczne źródło energii – podkreśla Edward Hartwich, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego. – W kontekście krajowym wpisuje się w politykę energetyczną kraju. Należy pamiętać, że Polska zobowiązała się wobec UE, że do 2020 roku aż 15 proc. wytwarzanej w kraju energii będzie pochodziła właśnie ze źródeł OZE.

Posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych w sprawie projektu budżetu państwa na rok 2015 r.

15 września 2014 r. odbyło się posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych, na którym Minister Finansów Pan Mateusz Szczurek, przedstawił projekt ustawy budżetowej na 2015 r. z dnia 3 września br. Na posiedzeniu Minister Finansów omówił podstawowe wielkości budżetu państwa na 2015 r. i uwarunkowania przyjętych prognoz makroekonomicznych.

W obradach Komisji, której przewodniczył Pan Władysław Kosiniak-Kamysz, Minister Pracy i Polityki Społecznej, uczestniczyli przedstawiciele pracodawców reprezentowani przez organizacje: Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Konfederacja Lewiatan, Business Centre Club oraz Związek Rzemiosła Polskiego.

Przedstawiciele pracodawców pozytywnie odnieśli się do założeń makroekonomicznych projektu ustawy budżetowej, w tym prognozy wzrostu gospodarczego oraz faktu zastosowania w projekcie budżetu po raz pierwszy w sposób prawnie wiążący stabilizującej reguły wydatkowej. Także uwzględniona w projekcie budżetu realizacja zapowiadanych zmian w uldze dla rodzin wielodzietnych, polegających na zwiększeniu o 20 proc. ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka oraz umożliwieniu skorzystania z pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, aby w pełni rozliczyć przysługującą ulgę, spotkała się z aprobatą ze strony przedstawicieli pracodawców. Przedstawiciele pracodawców pozytywnie ocenili brak podwyżek podatku akcyzowego na rok 2015, szczególnie w zakresie wyrobów tytoniowych, poddając jednak pod rozwagę możliwość stworzenia „mapy drogowej” w zakresie podwyżek akcyzy w tym segmencie.

W opinii przedstawicieli pracodawców przyjęta polityka fiskalna w Polsce, determinowana zarówno przez konieczność podejmowania działań ukierunkowanych na doprowadzenie do zakończenia procedury nadmiernego deficytu, jak i przez stabilizującą regułę wydatkową umożliwi osiągnięcie założonych celów.

BNP Paribas Real Estate: Nowy Szef Działu Property Management na Węgrzech

0

Do BNP Paribas Real Estate na Węgrzech dołączył Máriusz Várnai, który objął stanowisko szefa Działu Property Management. Dział Property Management firmy BNP Paribas Real Estate oferuje pełen zakres usług związanych z zarządzaniem nieruchomościami i zwiększaniem ich wartości. Poprzez opracowywanie optymalnych rozwiązań BNP Paribas Real Estate zapewnia realizację biznesowych celów swoim klientom.

Máriusz Várnai posiada ponad 14 lat doświadczenia na rynku komercyjnych nieruchomości. Zanim dołączył do BNP Paribas Real Estate pracował w firmie Cushman & Wakefield na stanowisku Associate i odpowiadał za zarządzanie nieruchomościami biurowymi. Máriusz Várnai jest absolwentem Uniwersytetu Budapeszteńskiego. Máriusz mówi biegle po angielsku.

Naszym celem jest dostarczanie klientom najwyższej jakości usług w zakresie zarządzania nieruchomościami. Zarządzamy wszystkimi aspektami działalności centrów handlowych, budynków biurowych oraz logistycznych nieruchomości i dbamy o ich wartość w zgodzie z celami ustalonymi przez naszych klientów. Dzięki przejrzystym procedurom oraz ustandaryzowanym systemom raportowania klienci na bieżąco otrzymują informacje na temat funkcjonowania nieruchomości i generowanych przez nie przepływów pieniężnychmówi Grzegorz Dudziak, Dyrektor Działu Property Management w BNP Paribas Real Estate na region Europy Środkowo-Wschodniej. Jestem przekonany, że doświadczenie Mariusza przełoży się na wypracowanie dodatkowej wartości dla naszych klientów dodaje Grzegorz Dudziak.

Wiemy, że nasi klienci poszukują godnego zaufania biznesowego partnera. Bezpieczeństwo i ustrukturyzowane procesy funkcjonujące w Grupie BNP Paribas, jednej z największych grup finansowych świata, połączone z doskonałą znajomością lokalnych rynków i zaangażowaniem naszych pracowników powodują, że nasze usługi cechuje najwyższa na rynku jakość – mówi Henrik Favari, Deputy Managing Director, BNP Paribas Real Estate Hungary.

Eurostat: O 1,2 proc. wzrosły w II kwartale koszty pracy w Unii Europejskiej

Całkowite koszty pracy w Unii Europejskiej wzrosły w II kwartale o 1,2 proc. porównując z II kwartałem zeszłego roku – podał Eurostat. Podobny wzrost kosztów pracy zanotowały państwa strefy euro.

W Polsce – jak podał unijny urząd statystyczny – całkowite koszty pracy wzrosły w II kwartale o 4,2 proc, koszty płacowe o 3,6 proc, a koszty pozapłacowe o  6,7 proc.

W strefie euro koszty płacowe zwiększyły się o 1,2 proc, a pozapłacowe o 1 proc.  W całej UE płace wzrosły o 1,2 proc, a pozostałe obciążenia o 1,1 proc..

Ostatnia chwila na dobrą lokatę

0

Na najlepszych lokatach półrocznych, które można założyć bez dodatkowych warunków, zarobimy nieco powyżej 3,6 proc. Prawdopodobnie to już ostatni moment na depozyt z taką stawką. Rada Polityki Pieniężnej rozważa kolejne cięcia stóp banku centralnego. Po tej decyzji oprocentowanie lokat znów spadnie.

– Oprocentowanie lokat podąża w ślad za decyzjami Rady Polityki Pieniężnej. Podczas ostatniego posiedzenia dyskutowano już o kolejnych obniżkach. Jeśli Rada obniży stopy na najbliższym posiedzeniu – w październiku, oprocentowanie lokat zacznie znowu topnieć. To zła wiadomość dla zwolenników bezpiecznych produktów depozytowych, bo dziś stopy znajdują się i tak na historycznie najniższym poziomie – mówi Wojciech Boczoń, ekspert portalu Bankier.pl

Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi dziś 2,5 proc. To między innymi ona stanowi punkt wyjścia dla banków, które ustalają stawki oprocentowania lokat. Dlatego w większości banków oprocentowanie depozytów oscyluje w granicach 2-2,5 proc. Banki nie chcą bowiem dopłacać do lokat więcej niż jest to konieczne.

Na łamach Bankier.pl po raz kolejny zebraliśmy najlepsze lokaty półroczne, które można założyć bez dodatkowych warunków. W większości banków najlepsze depozyty zarezerwowane są dla osób, które założą konto osobiste lub wpłacą nowe środki. W zestawieniu pominęliśmy takie oferty. Jeśli jeden bank oferuje kilka dobrych lokat, w tabeli umieściliśmy tylko jedną – tę najlepszą. Tradycyjnie przygotowaliśmy ranking dla trzech kwot: 1000 zł, 10.000 zł i 30.000 zł.

Najlepszą lokatę dla kwoty 1000 zł oferuje Idea Bank. To Lokata Rynkowa oprocentowana na 3,625 proc.. Przy wyższych kwotach depozytu liderem jest spółdzielczy SK Bank z eLokatą24, na której oferuje stawkę 3,65 proc.

Dane utracone z dysków wypełnionych helem możliwe do odzyskania

Inżynierowie Kroll Ontrack przeprowadzili szereg udanych procesów odzyskiwania danych z dysków wypełnionych helem. Laboratoria koncernu na całym świecie będą teraz w stanie przywracać informacje z nośników opracowanych przy użyciu tej nowoczesnej technologii, pozwalającej na magazynowanie większych wolumenów danych.

Dyski wypełnione helem to rozwiązanie opracowane przez producentów z myślą o zwiększeniu pojemności nośników. Gęstość helu jest niemal siedem razy mniejsza niż gęstość powietrza, co pozwala na zmniejszenie oporu, tarcia i swobodniejsze poruszanie się głowic. W dyskach wypełnionych helem takich jak m.in. HGTS Ultrastar He6 Helium Drive, można dzięki temu ulokować większą liczbę talerzy, a tym samym – zgromadzić więcej danych w 3,5 calowej, typowej obudowie i zmniejszyć zużycie energii.

– Na nowe, pojawiające się na rynku rozwiązania związane z magazynowaniem informacji, patrzymy zawsze poprzez pryzmat wyzwań, jakie niosą dla procesów odzyskiwania danych. W przypadku dysków wypełnionych helem, chodziło przede wszystkim o zminimalizowanie ryzyka, że ich otwarcie w sterylnym środowisku narazi głowice na uszkodzenia lub uniemożliwi dostęp do nich i utrudni przywracanie informacji. Nad metodami radzenia sobie z tym zagrożeniem pracowali specjaliści z ponad 20 oddziałów Kroll Ontrack na całym świecie. Jesteśmy dzięki temu w pełni gotowi na przeprowadzanie procesów odzyskiwania danych z tych, zyskujących coraz większą popularność nośników – wyjaśnia Paweł Odor, główny specjalista polskiego oddziału Kroll Ontrack.

Technologia opracowana przez Kroll Ontrack opiera się na wykorzystaniu zautomatyzowanych urządzeń, służących do bezpiecznego otwarcia hermetycznie zamkniętych dysków. Następnie – inżynierowie sięgają po dedykowane narzędzia, pozwalające im na utrzymanie głowic w dysku wypełnionym helem, co minimalizuje ryzyko dalszych uszkodzeń napędu. Dopiero wówczas – demontowane i wymieniane są jedynie te uszkodzone elementy, niezbędne do odzyskania dostępu do danych.

Niemcy: Indeks ZEW spadł do poziomu 6,9 punktu

Indeks ZEW wskazujący na nastoje panujące w niemieckiej gospodarce spadł we wrześniu do poziomu 6,9 z 8,6 punktu w sierpniu. To lepszy wynik od oczekiwanego przez ekonomistów spadku do poziomu 5 punktów.

Znacznie gorzej niemieccy analitycy i inwestorzy instytucjonalni postrzegają obecną sytuację niemieckiej gospodarki. Obrazujący ją wskaźnik spadł do 25,4 pkt i jest to spadek o 18,9 pkt., podczas gdy spodziewano się spadku jedynie o 4 pkt.

Dla strefy euro prognozy są lepsze, ale ocena bieżącej sytuacji – znacznie gorsza. Wskaźnik przyszłej koniunktury wyniósł 14,2 pkt i był niższy od sierpniowego o 9,5 pkt, natomiast indeks określający stan obecny gospodarki Eurozony spadł o 10 pkt do poziomu -43,8 pkt.

ZEW tworzy i publikuje  instytut Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung w Mannheim. Powstaje on co miesiąc na podstawie  ankiety, przeprowadzanej wśród 350 ekonomistów. Przedstawiają oni swoje prognozy dotyczące najbliższego półrocza w niemieckiej gospodarce.

Merlin.pl zwiększa asortyment i rozwija sieć punktów odbioru

Sklep internetowy Merlin.pl poszerza swoją ofertę o nowe działy produktowe – Moda oraz Wszystko dla zwierząt. Dzięki systematycznemu zwiększaniu asortymentu, klienci Merlin.pl mogą już wybierać spośród ponad 400 tys. produktów. Równolegle e-sklep rozwija usługi związane z logistyką zamówień.

Dział Moda w Merlin.pl to obecnie ponad 60 tys. produktów znanych marek odzieżowych i obuwniczych tj. Tommy Hilfiger, Ecco czy Clarks. Asortyment będzie jednak sukcesywnie rozwijany – do końca roku klienci mogą się spodziewać powiększenia produktów z działu Moda o ok. 150%.

Drugą nową kategorią produktów w Merlin.pl są artykuły dla domowych pupili, a wśród nich taki asortyment, jak: karma, akcesoria, środki pielęgnacyjne, zabawki. Kupujący mogą wybierać spośród niemal 70 marek, m.in. Royal Canin, Eukanuba, Felix czy Selecta. Obecnie w ofercie jednego z najstarszych sklepów internetowych znajduje się również m.in. elektronika, sprzęt RTV/AGD, asortyment z działu sport i turystyka, kosmetyki, zegarki i biżuteria, gry czy oferty z działu Kultura (książki, film, muzyka), od których zaczynał Merlin.pl.

– Kontynuujemy strategię rozwoju sklepu jako multistore’u sukcesywnie zwiększając liczbę dostępnych produktów oraz działów.mówi Marcin Zduńczyk, dyrektor sprzedaży i marketingu w Merlin.pl. Dzięki udostępnieniu nowych kategorii we wrześniu, asortyment sklepu zwiększył się aż o 20%, a tym samym klienci mogą wybierać spośród ponad 400 tys. produktów. W najbliższych miesiącach zakładamy konsekwentne poszerzanie naszej oferty o nowe działydodaje Marcin Zduńczyk.

Rośnie popularność bezpłatnych punktów odbioru

Merlin.pl rozwija również sieć stacjonarnych punktów odbioru zamówień. W sierpniu, m.in. w Szczecinie i Wrocławiu, zostały uruchomione nowe punkty zlokalizowane
w sklepach partnerskiej sieci Małpka Express, dzięki czemu obecnie funkcjonuje już ich blisko 160.

Nasze punkty znajdują się w dobrze skomunikowanych miejscach, łatwo dostępnych w drodze do domu lub pracy informuje Waldemar Rybarczyk, Dyrektor Pionu Operacyjnego Merlin.pl. Nie wszyscy kupujący przez Internet chcą korzystać z dostawy kurierskiej lub poczty, gdyż wygodniej jest im odebrać zamówienie na własną rękę, w dogodnym czasie i miejscu. Ważne jest również, że wybierając odbiór własny, nie ponosimy kosztów dostawy i mamy też możliwość zapłaty na miejscu, kartą lub gotówkądodaje W. Rybarczyk.

Dzięki dynamicznej ekspansji i promocji tej formy bezpłatnego odbioru, zaledwie w ciągu 3 miesięcy (porównanie stanu z maja do sierpnia) liczba paczek odbieranych w sieci Małpka Express wzrosła ośmiokrotnie. Natomiast w porównaniu do stanu sprzed pół roku, do punktów odbioru Merlin.pl w sieci Małpka Express wysyła się obecnie aż 16 razy więcej zamówień.

Nowe punkty odbioru stacjonarnego powstają również we współpracy z siecią Kolporter. Obecnie działa już niemal 30 takich punktów zlokalizowanych na terenie Warszawy, kolejne zostaną uruchomione w najbliższym czasie również w Lublinie.

Równolegle z rozwojem stacjonarnych punktów odbioru trwają testy własnej dostawy kurierskiej pod nazwą Kurier Merlina – zamiast standardowych kilkunastu zł za tego typu usługę, klienci płacą jedyne 4,99 zł. Obecnie z Kuriera Merlina korzystają zamawiający z terenu Warszawy i Poznania.