Amerykańscy naukowcy twierdzą, że koronawirus dostaje się do mózgu. Skutki jego działania mogą być długotrwałe

Chociaż jest to głównie choroba układu oddechowego, COVID-19 atakuje inne narządy, w tym mózg. Naukowcy odkryli, że białko kolca, często przedstawiane jako czerwone ramiona wirusa, może przekroczyć barierę krew–mózg u myszy. Same białka kolczaste mogą powodować mgłę mózgu. Ponieważ dostają się do niego, przedostaje się tam również sam wirus. – Wiele skutków, jakie wywołuje COVID-19, może być zaakcentowanych, utrwalonych lub nawet spowodowanych przez dostanie się wirusa do mózgu, i mogą trwać bardzo długo – wskazuje William A. Banks.

U niektórych osób, które zachorują na koronawirusa, pojawiają się objawy neurologiczne. Część chorych miewa napady psychozy, inni doświadczali stanu podobnego do delirium. W kwietniu grupa w Japonii opublikowała pierwszy raport o osobie z COVID-19, która miała obrzęk i stan zapalny w tkankach mózgu. W innym raporcie opisano pacjenta z pogorszeniem mieliny, otoczki tłuszczowej, która chroni neurony i zazwyczaj jest nieodwracalnie uszkodzona w chorobach neurodegeneracyjnych, jak np. stwardnienie rozsiane.

– Wiele skutków, jakie wywołuje wirus COVID-19, może być zaakcentowanych, utrwalonych lub nawet spowodowanych przez dostanie się wirusa do mózgu, a skutki te mogą trwać bardzo długo – wskazuje William A. Banks, profesor medycyny w Szkole Medycznej Uniwersytetu Waszyngtońskiego.

Naukowcy ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Waszyngtońskiego oraz Healthcare System w badaniu opublikowanym w „Nature Neuroscience” twierdzą, że białko kolca, często przedstawiane jako czerwone ramiona wirusa, może przekroczyć barierę krew–mózg u myszy. Same białka kolczaste mogą powodować mgłę mózgu. Ponieważ do mózgu dostaje się białko kolca, prawdopodobnie również sam wirus przedostaje się do niego.

– Białko S1 prawdopodobnie powoduje, że mózg uwalnia cytokiny i produkty zapalne – tłumaczy William A. Banks.

Wypustki wirusa, białko S1, dyktują, do których komórek może on wejść. Zwykle wirus robi to samo, co jego białko wiążące, zaś białka wiążące, takie jak S1, zwykle same powodują uszkodzenia, ponieważ oddzielają się od niego i powodują stan zapalny. Białko S1 prawdopodobnie powoduje, że mózg uwalnia cytokiny i produkty zapalne. Burza cytokin i zespół uwalniania cytokin to z kolei zagrażające życiu ogólnoustrojowe zespoły zapalne, obejmujące podwyższony poziom krążących cytokin i hiperaktywację komórek układu odpornościowego. Nadmierna produkcja cytokin prozapalnych prowadzi do zaostrzenia zespołu ostrej niewydolności oddechowej i rozległego uszkodzenia tkanek.

Taką reakcję naukowcy zaobserwowali już wcześniej w przypadku wirusa HIV. Okazało się, że białko S1 w SARS-CoV2 i białko gp 120 w HIV-1 działają podobnie. To glikoproteiny – białka, które zawierają dużo cukrów i łatwo wiążą się z innymi receptorami. Oba te białka działają jako ramiona dla wirusów, chwytając inne receptory. Oba przekraczają barierę krew–mózg. Białko S1, podobnie jak gp120, jest prawdopodobnie toksyczne dla tkanek mózgu.

– Wiemy, że pacjenci zainfekowani koronawirusem z chorobą COVID-19 mają problemy z oddychaniem z powodu infekcji w płucach. Dodatkowym wyjaśnieniem tych problemów jest to, że wirus dostaje się do ośrodków oddechowych mózgu i tam również wyrządza szkody – przekonuje William A. Banks.

Naukowcy odkryli także, że transport S1 był szybszy w opuszce węchowej i nerkach samców niż samic. To zaś prawdopodobnie oznacza, że mężczyźni mogą być częściej narażeni na cięższe następstwa COVID-19.

Inteligentne wózki zrewolucjonizują transport w fabrykach. To dla przedsiębiorców szansa na obniżenie kosztów i poprawienie wydajności

Transport może obecnie stanowić nawet połowę kosztów prowadzenia działalności. Ograniczenie do minimum roli człowieka wewnątrz fabryk czy magazynów pozwoli obniżyć nie tylko koszty osobowe, lecz także te generowane w wyniku ludzkich pomyłek. Polski start-up opracował inteligentny system, w którym pracowników zastępują zrobotyzowane wózki, co pozwala niemal w pełni zautomatyzować pracę np. na halach produkcyjnych.

– Jesteśmy w stanie realizować procesy transportu np. między poszczególnymi liniami produkcyjnymi a magazynem i robić to w sposób kontrolowany, w pełni zautomatyzowany, a jednocześnie zbierać dane o tym procesie, analizować je w celu jego optymalizacji – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Jakub Michalski, współzałożyciel, odpowiadający za sprzedaż zagraniczną, biznes i product development w VersaBox.

Polski start-up stworzył Autonomy@Work, czyli system autonomicznych pojazdów przeznaczonych do inteligentnej intralogistyki – transportowania towarów wewnątrz magazynów lub hal produkcyjnych. Oprócz zrobotyzowanych wózków na system składa się też oprogramowanie pozwalające na ich pozycjonowanie i wytyczanie optymalnych tras z uwzględnieniem przeszkód, które należy ominąć. Wózki mają ładowność do 700 kg, a ich baterie pozwalają efektywnie pracować przez 8 godzin.

– Procesy realizowane w sposób manualny nie do końca są kontrolowane. Natomiast dobrze zaprojektowany i wdrożony system automatyczny zawsze będzie działał tak samo, zawsze w sposób powtarzalny i poprawny. Dzięki temu  unikamy różnych pomyłek, które mogą się zdarzyć, kiedy ten proces jest sterowany przez ludzi – ocenia Jakub Michalski.

System wdrożono już w kilkunastu przedsiębiorstwach, m.in. w Polsce, w Czechach i we Francji. Rozwiązania obejmujące automatyzację procesów magazynowych stosuje także e-commerce’owy gigant Amazon, który korzysta z mobilnych platform transportowych w rozdzielniach. Zautomatyzowane procesy magazynowe wykorzystuje też polska grupa Neuca, działająca w branży farmaceutycznej. W nowym centrum dystrybucyjnym spółki funkcjonuje magazyn wyposażony w automat do wydawania produktów szybkorotujących, które stanowią około 70 proc. oferty, oraz przenośniki transportujące nawet do 2,8 tys. pojemników na godzinę.

Automatyzacja transportu wewnątrz magazynu pozwala jednak nie tylko na znaczne przyspieszenie pracy, lecz także na lepszą kontrolę procesów wewnętrznych w firmie.

– Kiedy wdrażamy taki automatyczny system transportu, a towar transportują roboty, w każdym momencie wiemy, co się z nim dzieje. Wiemy, kiedy towar został zamówiony, kiedy przyjechał robot, kiedy ten towar zabrał, ile czasu zajęło mu przewiezienie go z punktu A do punktu B. Wiemy też, co zdarzyło się po drodze, jakie ewentualnie były komplikacje. Potrafimy analizować te dane zbierane przez robota w celu optymalizacji tego procesu. Czyli wiemy, że np. gdzieś towar wychodził za wolno, być może coś się stało wcześniej, robot przyjechał, musiał czekać. Jadąc, pokonywał daną trasę, czasem dłużej niż przeciętnie, to znaczy, że też coś po drodze się działo – tłumaczy ekspert.

Nawigacja wózkami odbywa się z wykorzystaniem lidarów, czyli skanerów laserowych, rozpoznających otoczenie wokół robota. Technologią uzupełniającą, pozwalającą na pracę w dynamicznie zmieniających się warunkach, jest natomiast ultradźwiękowy system wizyjny. Tego typu systemy są jednak stale uzupełniane o najnowsze rozwiązania umożliwiające jeszcze bardziej efektywną pracę.

– Pojawiają się nowe sensory bez elementów ruchomych, które stosowane są np. w samochodach autonomicznych. Pozwalają skanować przestrzeń w różnych płaszczyznach, czyli jest to skanowanie 3D. Z drugiej strony mamy coraz bardziej zaawansowane systemy wizyjne, które z kolei pozwalają nam obserwować otoczenie robota w 3D, analizować je i odpowiednio reagować – mówi Jakub Michalski.

Możliwość wyręczenia człowieka w kwestii transportu towarów wewnątrz magazynu pozwoli firmom rozwiązać jeden z najpoważniejszych obecnie problemów, jakim jest niedobór pracowników magazynowych. Z badań przeprowadzonych przez BNP Paribas Real Estate Poland zagrożenie takie dostrzega 75 proc. przedsiębiorców z sektora magazynowo-logistycznego. Prawie 70 proc. ankietowanych spodziewa się w związku z tym wzrostu kosztów.

– Między 40 a 50 proc. kosztów stanowi transport. Jeśli jesteśmy w stanie je trochę obniżyć, to są realne oszczędności i proces staje się bardziej ekonomicznie uzasadniony. W momencie, kiedy jakaś czynność jest wykonywana przez ludzi, istnieje też ryzyko, że nastąpi jakaś pomyłka, coś zostanie dowiezione nie tam, gdzie trzeba. Problemem jest też duża rotacja pracowników. Kiedy doświadczeni pracownicy zmieniają pracę, przychodzą ludzie, których trzeba wdrażać, szkolić, co także generuje koszty – wylicza współzałożyciel VersaBox.

Zdaniem ekspertów w najbliższych latach automatyzacji będzie podlegało coraz więcej procesów magazynowych. Potwierdza się to w przewidywaniach analityków LogisticsIQ. W najnowszym raporcie, uwzględniającym wpływ COVID-19 na gospodarkę, zakładają oni, że rynek automatyki magazynowej, wyceniany w 2019 roku na 15 mld dol., wzrośnie do 2026 roku do poziomu 30 mld dol.

– Marzeniem każdej korporacji czy dużego przedsiębiorstwa są „czarne magazyny”, w których ludzi jest bardzo mało i są oni potrzebni do obsługi urządzeń, ale nie wykonują  monotonnych, powtarzalnych czynności. Procesy są tańsze choćby z tego powodu, że nie trzeba grzać ani oświetlać tej przestrzeni. Produkcja w sposób ciągły i powtarzalny może odbywać się bez udziału człowieka – przekonuje Jakub Michalski.

PKN ORLEN pozostanie sponsorem tytularnym zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN w 2021 r.

PKN ORLEN pozostanie sponsorem tytularnym zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN w 2021 roku. Koncern nadal będzie obecny na najsławniejszym paddocku na świecie, a Robert Kubica będzie wzmacniał zespół jako kierowca testowy. Wraz z przedłużeniem umowy, kontynuowany zostanie również program szkolenia młodzieży w ramach ORLEN Akademii Kartingowej, prowadzonej przez Sauber Motorsport.

– Nasza inwestycja w partnerstwo z zespołem Alfa Romeo Racing ORLEN przekłada się na wymierne korzyści – tylko w 2020 r. osiągnęliśmy ponad 400 mln złotych ekwiwalentu reklamowego, czyli trzy razy więcej niż w poprzednim sezonie. To najlepiej pokazuje potencjał rozwojowy tej dyscypliny z punktu widzenia sponsora. Umiejętnie wykorzystujemy go na rynku polskim, gdzie nasza współpraca z ARRO i Robertem aktywnie wspiera naszą sprzedaż detaliczną, w tym pozapaliwową. Tylko w trzecim kwartale br. wypracowaliśmy rekordowy zysk operacyjny w tym segmencie na poziomie 1 mld zł. Jednocześnie, sponsoring tytularny zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN wzmacnia rozpoznawalność marki ORLEN na świecie i zwiększa jej prestiż. To z kolei ułatwia realizację ambitnych celów biznesowych i konkurowanie z globalnymi graczami – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W ramach współpracy z ARRO w ostatnim sezonie logotyp ORLEN był wyraźnym elementem malowania bolidu i kombinezonów, a funkcję kierowcy testowego objął Robert Kubica. Pochodzący z Krakowa zawodnik wziął udział w sześciu sesjach treningowych, dzieląc się z teamem swoim wieloletnim doświadczeniem.

– Moja pasja jest też pracą i czuję się szczęściarzem, że dzięki współpracy z PKN ORLEN jestem w stanie tę pasję realizować. Moja rola w Alfa Romeo Racing ORLEN to oczywiście bycie w padoku. Możliwość jeżdżenia bolidem Formuły 1 jest czymś naprawdę wyjątkowym i za każdym razem, gdy do niego wsiadam, adrenalina, którą odczuwam jest nieporównywalna względem żadnej innej serii – mówi Robert Kubica, zawodnik ORLEN Team.

Marka ORLEN w 2020 r. pojawiła się w ponad 100 tysiącach artykułów, które według danych Meltwater zostały wyświetlone ponad 359 miliardów razy. Z kolei ekwiwalent reklamowy z tytułu obecności marki ORLEN w mediach społecznościowych poprzez team ARRO wyniósł 7,5 miliona euro, czyli ponad 33 miliony złotych. Zasięg materiałów pozycjonujących markę ORLEN na kanałach społecznościowych teamu Alfa Romeo Racing ORLEN przekroczył 200 milionów odbiorców, a na kanałach własnych PKN ORLEN 35 milionów. Rywalizację na torze F1 transmituje 51 krajowych telewizji, a łączna widownia według badań Nielsen sięga 400 mln widzów. Według badań Nielsen TV Exposure Analysis z 2020 roku, w ciągu pierwszych 10 miesięcy 2020 roku ekwiwalent reklamowy dla marki ORLEN wyniósł ponad 400 milionów złotych. Oznacza to ponad trzykrotny wzrost względem 2019 roku.

Alfa Romeo Racing ORLEN w bolidzie C39 w 2020 r. wziął udział w 17 weekendach wyścigowych. Łącznie, zespół prowadzony przez Frederica Vasseura, pojawił się w dwunastu krajach na dwóch kontynentach, zajmując na koniec sezonu ósme miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Ograniczenia spowodowane pandemią, nie tylko zmodyfikowały kalendarz, ale także otworzyły nowe możliwości współpracy. W ciągu całego sezonu odbyło się wiele dodatkowych aktywności prezentowanych na kanałach social media, ale też wirtualne spotkania z zawodnikami, spacery po garażu i spotkania z konstruktorami. Były one wykorzystywane przez PKN ORLEN w działaniach promocyjnych kierowanych do kluczowych grup interesariuszy.

Współpraca z Alfa Romeo Racing ORLEN została również wykorzystana na potrzeby obchodów 100. rocznicy „Cudu nad Wisłą”, który tymczasowo zastąpił znane wszystkim fanom motoryzacji wydarzenie VERVA Street Racing. Ważne dla Polski wydarzenie historyczne zostało uczczone w wyjątkowy sposób – Robert Kubica w bolidzie zespołu rywalizował na ulicach Warszawy z Bartłomiejem Marszałkiem – drugim zawodnikiem ORLEN Team reprezentujących barwy Koncernu w motorowodnej Formule 1. Dzięki unikalnemu konceptowi oraz wieloetapowym działaniom w mediach i digital, projekt Cud Nad Wisłą odnotował rekordowe zasięgi w historii działań sponsoringowych PKN ORLEN. Publiczność na kanałach własnych Koncernu przekroczyła 23 mln. Wskaźniki zaangażowania na profilu ORLEN Team wzrosły siedmiokrotnie w stosunku do okresu porównawczego sprzed pandemii (styczeń-luty 2020), a na profilach korporacyjnych ponad dwukrotnie. Działania w prasie, internecie i mediach audiowizualnych zapewniły 198 publikacji o zasięgu na poziomie 26,7 mln użytkowników, a oglądalność premierowego materiału w telewizji wyniosła 5,8 mln. Z kolei treści kierowane do społeczności globalnej na kanałach Alfa Romeo Racing ORLEN dotarły do 1,2 mln odbiorców.

Zespół ARRO, na czele z kierowcami – Kimim Räikkönenem, Antonio Giovinazzim i Robertem Kubicą, wziął również udział w dwóch  kampaniach promocyjnych PKN ORLEN. Ponadto pokazowy bolid zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN przez cztery miesiące odwiedził 9 miast w różnych częściach Polski, gdzie  obejrzało go około pół miliona fanów. Samochód szwajcarskiej ekipy był prezentowany między innymi w Karpaczu, w siedzibie głównej PKN ORLEN w Płocku czy w warszawskim Centrum Olimpijskim.

W przyszłym sezonie ekspozycja marki ORLEN w dalszym ciągu będzie widoczna na bolidach zespołu, między innymi na tylnym i przednim skrzydle, obręczy halo, lusterkach oraz na sekcjach bocznych. Logotyp widoczny będzie także na klatce piersiowej i plecach kombinezonów oraz w trzech miejscach na kaskach wszystkich kierowców. Dodatkowo znajdzie się także na odzieży mechaników i personelu zespołu oraz na transporterach, wnętrzu garażu i motorhome.

Motorsport to ważny element budowania globalnego zasięgu marki ORLEN. Produkty Koncernu są dostępne w ponad 120 krajach na całym świecie, a 60 proc. przychodów generowanych jest na rynkach zagranicznych. Również na polskim rynku, zaangażowanie w F1 i współpraca z jedynym Polakiem znajdującym się w prestiżowym gronie kierowców przynosi wymierne korzyści. Roberta Kubicę spontanicznie kojarzy z PKN ORLEN ponad 70 proc. respondentów, co ma pozytywny wpływ na efektywność reklam, ale też kampanii społecznych. Dodatkowo, co piąty polski kierowca deklaruje, że ze względu na współpracę Koncernu z Robertem Kubicą częściej korzysta z oferty stacji PKN ORLEN.

Rzecznik MŚP apeluje do Premiera o wsparcie wszystkich najbardziej poszkodowanych przez pandemię

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz w stanowisku skierowanym do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego zaapelował o bezzwłoczne uzupełnienie wsparcia rządowego dla przedsiębiorców, których działalność została zamknięta rozporządzeniami Rady Ministrów. W ocenie Rzecznika MŚP obecny katalog kodów PKD nie obejmuje wszystkich przedsiębiorców, którzy całkowicie stracili możliwość uzyskiwania przychodu.

W piśmie do Premiera Adam Abramowicz podkreśla, że bez możliwości korzystania z rządowego wsparcia pozostają firmy z PKD branż, które teoretycznie mogłyby funkcjonować, ale faktycznie pozostają zamknięte z powodu ścisłego powiązania swej działalności gospodarczej z funkcjonowaniem firm, które są obecnie zablokowane albo działają w przestrzeniach zamkniętych, jak szkoły, uniwersytety czy targi. W związku z tym w załączeniu do pisma Rzecznik przekazuje listę 36 kodów PKD, które powinno objąć się natychmiastową pomocą.

Ponadto Rzecznik MŚP zwraca uwagę, że w ustawie nie ujęto przedsiębiorców, którzy założyli firmy w grudniu 2019 oraz w roku 2020 – nawet jeżeli ich działalność zawiera się w PKD wymienionych w ustawie, ponieważ nie mogą oni wykazać się 40. proc. spadkiem obrotów rok do roku.

– Solidarność społeczna i sprawiedliwość wymaga tego, aby wszyscy ci, którzy dla dobra publicznego są w tej chwili pozbawieni całkowicie przychodu, otrzymali rekompensaty i mogli przeczekać ten trudny czas bez dramatycznych dla nich skutków. Liczę na podjęcie szybkich działań, o które proszę w imieniu swoim oraz 258 organizacji z Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP – podsumowuje w swoim wystąpieniu Adam Abramowicz.

Polska najatrakcyjniejszym rynkiem magazynowym w Europie

Międzynarodowe zrzeszenie firm doradczych Gerald Eve, którego członkiem jest AXI IMMO, przygotowało przewodnik po głównych rynkach magazynowo-produkcyjnych w Europie.  Publikacja prezentuje średnie stawki czynszów w 77 lokalizacjach przemysłowo-logistycznych w 20 krajach w Europie, z podziałem na obiekty big box, medium box i SBU (small business units) oraz stopy kapitalizacji na tych rynkach. Ponadto eksperci z 20 krajów członkowskich Gerald Eve przygotowali unikalne zestawienie cen gruntów pod inwestycje magazynowe w 56 głównych ośrodkach przemysłowych. Polska pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych pod względem cen rynków w Europie. Wszystkie pięć rynków o najniższych czynszach w obiektach typu big box w skali europejskiej znajduje się właśnie w Polsce. Ponadto spośród dziesięciu lokalizacji o najniższych cenach gruntów, cztery to rodzime rynki.

Inwestorzy lokują kapitał w magazyny

Sektor magazynowo-produkcyjny w całej Europie korzysta z postępującego trendu związanego z rozwojem handlu w kanale e-commerce. Pandemia Covid-19 dodatkowo wzmocniła ten trend, tym samym zwiększając zapotrzebowanie na powierzchnię logistyczną.

Silna odporność sektora na dynamicznie zmieniającą się sytuację epidemiczną spowodowała wzmożone zainteresowanie ze strony inwestorów, którzy zaczęli wycofywać kapitał z gorzej prosperujących, dotkniętych pandemią segmentów nieruchomości takich jak centra handlowe, i lokować go w obiekty magazynowe i produkcyjne. Doprowadziło to do wzrostu cen transakcyjnych, a w konsekwencji do kompresji stóp kapitalizacji na wielu rynkach. Stopy kapitalizacji w logistyce pozostają najniższe w Wielkiej Brytanii, która jest uważana za najdojrzalszy i najbardziej płynny rynek nieruchomości komercyjnych w Europe. W Londynie wynoszą one 3,5-3,75% (netto). Niskie są również stawki w Niemczech, które są uważane przez inwestorów za bezpieczny i stabilny rynek do lokowania kapitału. Tu stopy kapitalizacji w głównych miastach wynoszą między 4 a 4,5% (netto). Najdroższa w skali Polski Warszawa notuje natomiast stopy kapitalizacji brutto na poziomie 5,5% dla obiektów SBU i 6,25% dla obiektów big box.

 „Z naszej analizy europejskich rynków przemysłowych wyłania się obraz sektora, który bez względu na kraj wyszedł z tegorocznego szoku gospodarczego spowodowanego pandemią Covid-19 obronną ręką. Wysoki popyt na powierzchnię logistyczną, napędzany dynamicznym rozwojem branży e-commerce, doprowadził do wzrostów stawek czynszów na wielu rynkach europejskich. Dobra kondycja sektora uczyniła z niego bezpieczną lokatę kapitału w oczach inwestorów. W rezultacie zaobserwowaliśmy wzrost cen transakcyjnych dla obiektów magazynowo-produkcyjnych, i kompresję stóp kapitalizacji na wielu rynkach europejskich”, komentuje Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO.

Polska atrakcyjna dla najemców

Średnie czynsze bazowe dla nowoczesnych obiektów big box na najważniejszych polskich rynkach są dość wyrównane i kształtują się na poziomie 3,3 – 3,5 EUR za mkw. miesięcznie w Poznaniu, 3,2-3,6 EUR w Polsce Centralnej i na Górnym Śląsku, 3,3 – 3,6 EUR na Dolnym Śląsku oraz 3,0-3,6 EUR w okolicach Warszawy. Są to jedne z najniższych stawek w całej Europie. Co więcej, w zestawieniu przygotowanym we współpracy z Gerald Eve pięć głównych polskich rynków magazynowych stanowi jednocześnie pięć najtańszych ośrodków w Europie.

Dla porównania, czynsze u naszego zachodniego sąsiada Niemiec wynoszą 5,7-6,2 EUR w najtańszym z analizowanych rynków – Kolonii i Dusseldorfie. Na najdroższym z niemieckich rynków – Monachium – czynsze dla A-klasowych obiektów big box sięgają natomiast 6,5-7 EUR. Jeszcze większa przepaść cenowa dzieli Polskę od Wielkiej Brytanii i krajów skandynawskich. W najdroższym mieście w zestawieniu – Londynie – osiągalne czynsze dla wielkopowierzchniowych magazynów sięgają 11,3 EUR.  Na drugim miejscu plasuje się Oslo (10,4 EUR), a na trzecim Helsinki (10 EUR).

Sytuacja jest podobna jeśli chodzi o obiekty magazynowe typu SBU. Polskie rynki zajmują cztery pierwsze miejsca w zestawieniu pod kątem atrakcyjności czynszów bazowych dla najemcy. Warszawa odstaje jednak od reszty kraju – stawki dla magazynów miejskich w stolicy są znacznie wyższe, między 4,0 a 5,25 EUR. W Warszawie obserwujemy dynamiczny rozwój sektora e-commerce, który przekłada się na wysokie zapotrzebowanie na obiekty logistyczne typu last mile. Tego typu obiekty wymagają lokalizacji jak najbliżej konsumenta, w pobliżu strategicznych arterii komunikacyjnych, gdzie dostępność gruntów jest ograniczona a konkurencja, również ze strony innych sektorów nieruchomości, jest wysoka, co powoduje presję cenową.

Warszawa jest jednak wciąż atrakcyjną cenowo lokalizacją miejską na tle innych rynków europejskich. Najemcy zainteresowani nowoczesnymi magazynami miejskimi w regionie Londynu muszą się liczyć z czynszami na poziomie 9,2 – 22,1 EUR za mkw. za miesiąc. Stawki w obiektach SBU w głównych niemieckich miastach to 6,7-7,2 EUR w Kolonii i Dusseldorfie, 7-7,5 EUR we Frankfurcie, 7,2-7,7 EUR w Berlinie i 7,5-8 EUR w Monachium.

„Atrakcyjne koszty najmu i gruntów, połączone z konkurencyjnymi cenami pracy i dobrej jakości infrastrukturą drogową od lat nieustannie przyciągają do naszego kraju inwestycje magazynowo-produkcyjne. Najemcy i inwestorzy często wybierają Polskę na swoje centra dystrybucyjne do obsługi całej Europy. Ponadto wysoki potencjał rozwoju rodzimego rynku, poparty świetnymi danymi makroekonomicznymi, połączony z niskimi kosztami prowadzenia działalności, zachęca nowych graczy do wejścia na rynek, a istniejących do dalszej ekspansji”, podsumowuje Renata Osiecka.

Grunty inwestycyjne

Unikalnym elementem przewodnika przygotowanego we współpracy z Gerald Eve jest zestawienie średnich cen gruntów inwestycyjnych w Europie. Raport zawiera informacje o cenach transakcyjnych dla działek w kluczowych lokalizacjach logistycznych na 56 rynkach. Tu również Polska okazuje się atrakcyjna cenowo. Tylko Południowe Morawy w Czechach i wschodnia część Słowacji oferują działki w cenie niższej niż najtańszy z głównych polskich rynków – Poznań. Warszawa – miasto pozostawia w tyle resztę kraju pod względem cen gruntów inwestycyjnych. Osiągalne jest tu 1,5 mln euro za hektar, a nawet więcej w przypadku pojedynczych transakcji. Mimo to stolica Polski jest 5,5 razy tańsza niż aglomeracja londyńska i 2,7 razy tańsza niż Monachium.

„Na tle Europy, Polska charakteryzuje się dość przejrzystymi procedurami administracyjnymi związanymi z budową nieruchomości logistycznych i magazynowych. Proces przygotowania działki objętej planem, w tym uzyskanie decyzji środowiskowej, decyzji o przyłączach i pozwolenia na budowę, zajmuje przeciętnie 12-18 miesięcy. Stanowi to przewagę konkurencyjną wobec rynków w Europie Zachodniej, gdzie uzyskanie pozwolenia na budowę wynosi często więcej niż 24 miesiące”, dodaje Renata Osiecka.

Ruszyły konsultacje strategii rozwoju regionu Centralnego Portu Komunikacyjnego

Spółka CPK stawia na zrównoważony rozwój obszaru wokół Portu Solidarność. Wspólnie z samorządowcami z 26 gmin i siedmiu powiatów z województwa mazowieckiego i łódzkiego wypracowuje optymalne rozwiązania dla regionu planowanych inwestycji. Dzisiaj ruszyły konsultacje w tej sprawie

Spółka CPK zaprosiła samorządowców do wspólnych prac nad pomysłami na rozwój przestrzenny, gospodarczy i społeczny regionu lotniskowego. Z powodu pandemii COVID-19 pierwsze spotkanie odbyło się w formie on-line.

Wbrew zarzutom przeciwników, CPK nie tworzymy wbrew opiniom mieszkańców i lokalnych liderów. Jest odwrotnie: uwzględniamy ich głos i aktywnie współpracujemy, prowadząc inwestycję. Dotyczy to nie tylko Rady Społecznej ds. CPK. Rozpoczęte dziś konsultacje są kolejnym krokiem w tym kierunku. Chcemy, aby budowa CPK przełożyła się na poprawę jakości życia dla wszystkich mieszkańców regionu – mówi Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK.

Dzisiaj uruchomiliśmy stronę, na której każdy mieszkaniec może znaleźć informacje o postępach prac dotyczących rozwoju terenów wokół CPK. Prace CPK nad strategicznymi projektami koncentrują się wokół trzech dziedzin: obszaru Airport City, planowanych terenów mieszkaniowych i parków przemysłowo-logistycznych. Chcemy tę listę uzupełniać o projekty samorządowe. Wspólna strategia rozwoju pozwoli na to, żeby skoordynować rozwój poszczególnych gmin i uniknąć niepotrzebnych kolizji z lokalną infrastrukturą – mówi Mikołaj Wild, prezes spółki CPK.

CPK powstanie między dwoma dużymi ośrodkami: Warszawą i Łodzią, co oznacza, że jest szansą na utworzenie w sercu Polski duopolis. W województwie mazowieckim region CPK obejmuje 20 gmin:  Baranów, Wiskitki, Teresin, Sochaczew (gmina miejska i wiejska), Błonie, Żyrardów, Jaktorów, Grodzisk Mazowiecki, Nowa Sucha, Puszcza Mariańska, Mszczonów, Radziejowice, Milanówek, Brwinów, Podkowa Leśna, Michałowice, Pruszków, Piastów i Ożarów Mazowiecki. W województwie łódzkim jest to sześć gmin: Łowicz (gmina miejska i wiejska), Nieborów, Bolimów, Skierniewice (gmina miejska i wiejska).

Strategia regionu CPK będzie dokumentem wpisanym w ustawowy system zarządzania rozwojem kraju, umożliwiającym ubieganie się o środki rozwojowe: zarówno z Unii Europejskiej, jak też programów krajowych (w tym Programu Wieloletniego CPK).

Zgodnie z Koncepcją przygotowania i realizacji CPK przyjętą przez rząd w 2017 r., rozwój przestrzenny otoczenia CPK zostanie zaplanowany w celu rozwoju funkcji miastotwórczych, biznesowych, innowacyjnych, ale także społecznych i kulturalnych – przy poszanowaniu dla produkcji rolnej.

Małe ojczyzny w otoczeniu CPK będą miały szansę rozwijać się dzięki stworzeniu atrakcyjnych miejsc pracy i poprawie jakości infrastruktury. Strategia pomoże też w realizacji lokalnych projektów poprawiających jakość życia – mówi Patryk Demski, członek zarządu CPK ds. nieruchomości.– Dzisiejsze spotkanie wpisuje się w rozpoczęty przez nas dialog z samorządami. Na początku grudnia zawarliśmy porozumienie z powiatami: sochaczewskim, żyrardowskim i grodziskim w sprawie wymiany danych ewidencyjnych – przypomina.

Spółka CPK zakłada, że strategiczne zarządzanie rozwojem regionu ułatwi wspólną realizację projektów lokalnych, takich jak programy aktywizacji zawodowej mieszkańców, przygotowanie terenów inwestycyjnych pod funkcje hotelowe i biurowe, opracowanie koncepcji dla nowych obszarów mieszkaniowych, zagospodarowanie okolic stacji kolejowej (uporządkowanie parkowania, stworzenie warunków rozwoju zabudowy usługowej, poprawa dostępności dla osób niepełnosprawnych), modernizacja lokalnych dróg, w tym poprawa bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów.

Jednym z przykładów udanej współpracy publicznego inwestora i samorządów w celu rozwoju regionu lotniskowego, na którym wzoruje się CPK, jest port lotniczy Schiphol w Amsterdamie, jeden z największych hubów w Europie.

Polski rynek pracy w bardzo dobrej kondycji pomimo koronawirusa

Polski rynek pracy wydaje się być niezwykle odporny na kryzys wywołany przez COVID-19. Skutki pandemii nie wpłynęły na dynamikę wzrostu wynagrodzeń, co potwierdziły opublikowane w tym tygodniu wyniki międzyrocznego wzrostu płac (o 4,9%) za listopad. To bardzo dobra wiadomość dla zatrudnionych, biorąc pod uwagę sytuację w gospodarce. Stopa bezrobocia wyniosła 6,1%.

Warto również wspomnieć o posiedzeniu Fedu, które odbyło się w tym tygodniu. Wskazano na nim, że podwyżki stóp procentowych powinny nastąpić najwcześniej w 2023 r. W nadchodzących miesiącach amerykański bank centralny nadal oczekuje, że gospodarka będzie zmagać się ze skutkami koronawirusa, a ożywienia gospodarczego można się spodziewać dopiero w drugiej połowie przyszłego roku. Prognozowane odbicie związane z poprawą sytuacji na rynku pracy może przekonać Fed do decyzji o ograniczaniu programu luzowania ilościowego. Zgodnie z nową prognozą PKB ma spaść w tym roku o 2,4%, a w przyszłym roku wzrośnie o 4,2%.

Złoty w tym tygodniu dalej się umacniał, notowania względem euro w piątek rano były na poziomie 4,44 PLN/EUR. Eurodolar kontynuował wzrost w tym tygodniu, oscylując na poziomie 1,226 USD/EUR pod koniec tygodnia.

Marta Pavlik, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Kondycja rynków handlowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w dobie pandemii

Pandemia COVID-19 zakłóciła działalność i rozwój rynków nieruchomości handlowych na całym świecie, w tym także w regionie CEE. Eksperci Colliers International poddali analizie sytuację w sektorze handlowym w 17 krajach regionu Europy Środkowo-Wschodniej: Albanii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Chorwacji, Czarnogórze, Czechach, Estonii, Litwie, Łotwie, Polsce, Rumunii, Serbii, Słowacji, Słowenii, Ukrainie i na Węgrzech. Wnioski opublikowano w najnowszym raporcie “ExCEEding Borders. CEE-17 Retail in times of the Pandemic”.

Kluczowe wnioski z raportu:

  • Porównując kryzys związany z COVID-19 z recesją po kryzysie finansowym w latach 2007-2008, ożywienie sprzedaży detalicznej w wielu przypadkach przybrało kształt litery „V”, które charakteryzuje się szybkim i trwałym odbiciem wskaźników gospodarczych po gwałtownym spadku gospodarczym.
  • Rynki pracy oraz siła nabywcza w regionie CEE są dużo silniejsze niż dekadę temu.
  • Ograniczenia nałożone przez rządy na działalność centrów handlowych, sklepów, lokali usługowych i gastronomicznych oraz sektor rozrywkowo-rekreacyjny wpłynęły na zmiany w zachowaniach konsumentów i dynamiczny wzrost sprzedaży e-commerce.
  • Gwałtowny wzrost aktywności konsumenckiej w sektorze e-handlu stał się fundamentalnym elementem trwającej obecnie transformacji sektora sprzedaży detalicznej.
  • W całym regionie udział sprzedaży online jest silnie zróżnicowany – od kilku procent w niektórych państwach do ponad 18% w Czechach.
  • Wskaźnik odwiedzalności centrów handlowych w analizowanych krajach spadł o 20-45% między połową 2019 a połową 2020 roku.
  • Pomimo pandemii w analizowanym okresie na omawiane rynki weszło wiele luksusowych marek, w tym: Hugo Boss (Albania), Yves Saint Lauren, Dsquared, Chanel (Czechy) i Armani Beauty (Rumunia).

Gospodarki CEE-17 dużo szybciej wstają na nogi

– Przeanalizowaliśmy prognozy bezrobocia Międzynarodowego Funduszu Walutowego, aby określić kondycję rynków pracy. Porównaliśmy dane z roku 2021 do stanu z roku 2019 oraz rok 2010 z 2008. Aby móc lepiej zrozumieć sytuację w pierwszym roku ponownego ożywienia gospodarki po 2008 r., pominęliśmy rok recesji. Z nielicznymi wyjątkami obecny wzrost bezrobocia jest dużo niższy. Odstępstwo od tej sytuacji stanowią Rumunia i Białoruś, choć oba te państwa wychodziły z gorszej pozycji niż w roku 2008 – wyjaśnia Silviu Pop, szef Działu Badań Colliers International w Rumunii.

Szybkie ożywienie w kształcie litery „V”

Biorąc pod uwagę fakt, że rynki pracy pozostawały w dobrym stanie, a gospodarki zachowały płynność finansową, nie powinno być zaskoczeniem, że w sektorze handlowym zauważono szybkie ożywienie przyjmujące kształt litery „V”. Dla porównania – podczas recesji wywołanej kryzysem finansowym w latach 2007-2008 roku powrót na właściwe tory zajął podmiotom z sektora handlowego kilka lat.

Ponieważ konsumpcja żywności jest dużo mniej elastyczna na zmiany w dochodzie rozporządzalnym, przyjrzeliśmy się sprzedaży towarów nieżywnościowych w 15 z 17 państw objętych analizą, aby ocenić siłę nabywczą konsumentów (na Ukrainie i Białorusi brakuje adekwatnej metodologii). W sześciu z tych państw – Estonii, Litwie, Polsce, Rumunii, Serbii i Słowacji – sprzedaż towarów nieżywnościowych w październiku 2020 r. była wyższa niż przed pandemią. W kolejnych pięciu państwach – Chorwacji, Czechach, Węgrzech, Łotwie i Słowenii – do pełnego powrotu do wcześniejszego staniu zabrakło jedynie kilku procent (1-3%). Jest to dość imponujące, biorąc pod uwagę skalę spadku sprzedaży w okresie wiosennym.

Nawyki konsumentów

– Zaobserwowaliśmy dynamiczny wzrost aktywności konsumenckiej w sektorze e-commerce, który stał się fundamentalnym elementem trwającej transformacji sektora sprzedaży detalicznej, związanej z rozwojem technologii i zmianami w zachowaniach konsumenckich. Nastąpił również znaczący wzrost liczby osób powyżej 55. roku życia, które zdecydowały się na zmianę sposobu robienia zakupów z off-line na on-line Aby lepiej zrozumieć te zmiany, skorzystaliśmy z narzędzia Google Trends, aby przeanalizować, jakich towarów najczęściej szukano przez wyszukiwarkę Google w 6 krajach CEE: w Polsce, Czechach, Słowacji, Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech – mówi Dominika Jędrak, Dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku w Colliers International w Polsce.

Jedną z kategorii, w których odnotowano znaczne zmiany jest sport. Narodowe kwarantanny oraz zamknięcie granic spowodowały, że wiele osób postawiło na uprawianie sportu w domu lub na łonie natury we własnej okolicy. To przełożyło się na wzrost zainteresowania rowerami i sprzętem kempingowym, które w większości państw CEE osiągnęło w pierwszej połowie 2020 roku rekordowy poziom.

Za względu na liczne ograniczenia nałożone na sektor gastronomiczny częściej niż poprzednio jadaliśmy w domu – przygotowując posiłki samemu lub zamawiając je przez Internet. Nasza społeczna natura i chęć stołowania się w restauracjach dają sektorowi gastronomicznemu nadzieję na przetrwanie.

Inną kategorią, w której odnotowano duży wzrost, są wydatki zdrowotne. W większości państw słowo „termometr” wyszukiwano w Google 5-6 razy częściej niż wiosną zeszłego roku.

Multichannel, omnichannel i e-commerce

– Większość podmiotów z sektora handlowego posiada wiele różnych kanałów sprzedaży i komunikacji  z klientem, ale to sklepy stacjonarne odpowiadają za największą część ich przychodów. Ten rok pokazał coś, co już wcześniej było widoczne, a mianowicie niedoskonałość i wady niektórych modeli. Sklepy internetowe okazały się być ratunkiem dla niektórych marek, a w niektórych segmentach pojawili się specjaliści, których rolą jest wsparcie sprzedaży poprzez uzupełnienie oferty sprzedażowej. Przykładem może być tu Zalando, jeden z globalnych liderów na rynku mody i obuwia – mówi Kevin Turpin, regionalny dyrektor ds. badań w regionie CEE w Colliers International.

– Sieci handlowe, które chcą budować swoją pozycję na rynku, muszą iść z duchem czasu i rozwijać kanały pozwalające im zdobywać klientów. Takim jest na pewno e-commerce, którego znaczenie znacząco wzrosło w czasie pandemii. Jeszcze nie jest za późno, aby wziąć kawałek z tego tortu, lecz aby zrobić to dobrze, konieczny będzie czas, know-how i inwestycje – dodaje Kevin Turpin.

W całym regionie udział sprzedaży online jest silnie zróżnicowany i wynosi od kilku procent w niektórych państwach do ponad 18% w Czechach. W bieżącym roku większość z tych wskaźników wzrosła w rekordowym tempie, lecz wciąż ponad 80% sprzedaży pozostaje w innych kanałach.

Na osiągnięcie równowagi w tym zakresie wpływ ma kilka innych kwestii w sektorze handlowym, z których część nie została jeszcze rozwiązana:

  • Obecność wielu podmiotów handlowych na rynku opiera się na partnerstwie franczyzowym. Zdarza się, że franczyzobiorcy zarządzają kilkoma markami jednocześnie. Dość często nie posiadają oni kontroli nad platformą e-commerce ani praw do niej, co ogranicza ich możliwości sprzedaży internetowej.
  • Kolejny czynnik to kwestie geograficzne, uniemożliwiające niektórym platformom sprzedaż na rynkach zagranicznych.
  • Wiele sieci próbuje również zachęcić konsumentów do modelu „click&collect”, zapewniającego im większą kontrolę, a także często wiążącego się z dodatkowymi zakupami.

Rynek nieruchomości handlowych w krajach CEE-17 – kluczowe dane

Na rynek centrów handlowych w 17 analizowanych przez Colliers państwach w regionie Europy Środkowo-Wschodniej składa się z niemal 1670 obiektów o całkowitej powierzchni najmu (GLA) ponad 34,6 mln mkw. Obsługują one blisko 173 mln konsumentów.

Rozmiar tego rynku odzwierciedla także roczna siła nabywcza populacji na poziomie 893 miliardów euro. Należy tu jednak zaznaczyć, że jej wartość w Europie Środkowo-Wschodniej jest bardzo zróżnicowana. W Słowenii, Estonii, Czechach, Polsce, Litwie oraz na Słowacji siła nabywcza waha się w przedziale 9 500 – 12 500 euro per capita rocznie, podczas gdy na Ukrainie, Białorusi, w Albanii oraz Bośni i Hercegowinie 1 500 – 3 500 euro per capita rocznie.

Rynki centrów handlowych w krajach CEE-17 pozostają również na różnych stadiach rozwoju. Największe nasycenie przestrzeni na 1 000 mieszkańców zanotowano w Estonii (738 mkw.), a najniższe w Albanii (104 mkw.).

Największą podaż powierzchni handlowej notuje Polska (12,1 miliona mkw. w 532 obiektach) i Czechy (4,2 miliona mkw. w 232 obiektach), a najmniejszą Czarnogóra (110 000 mkw. w 14 centrach).

W dobie pandemii zwiększyła się liczba małych centrów zakupów codziennych i parków handlowych (o powierzchni 5 000 – 10 000 mkw. GLA), uważanych zarówno przez deweloperów, jak i najemców za korzystne inwestycje, a przez konsumentów za wygodne i bezpieczne miejsca na zakupy. Obecnie w krajach CEE-17 działa około 670 takich obiektów o łącznej powierzchni najmu (GLA) 6 mln mkw., z czego najwięcej w Polsce (164 obiektów o łącznej powierzchni 1,2 miliona mkw. GLA). Eksperci Colliers prognozują, że to właśnie sektor małych centrów i parków handlowych typu „convenience” będzie rozwijał się najbardziej.

Wzrost płac i bezrobocie w miejscu? Statystyki jedno, a życie drugie. Końcówka roku będzie najgorsza

Wynagrodzenia rosną, a bezrobocie nie rośnie? „Optymizm trudny do zrozumienia. Końcówka roku 2020 jest dla rynku pracy dramatyczna”.

Dzisiejsze dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny mogą napawać optymizmem. Bezrobocie nie rośnie, a zatrudnienie spadło o zaledwie jeden procent. Co więcej, rosną wynagrodzenia i w porównaniu z rokiem 2019 mamy wzrost o niecałe 5%. Takie dane mogą cieszyć jeżeli spojrzymy na dramatyczną sytuacje niektórych branż i rosnącą ilość skarg od osób, które straciły zatrudnienie.

– Nasuwa się pytanie: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Chcielibyśmy żeby te dane odzwierciedlały rzeczywistość, a tymczasem optymizm dotyczący tego, co przyniesie rok 2021 jest dla mnie trudny do zrozumienia – mówi Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom Małgorzata Marczulewska.

  • Według najnowszych statystyk Głównego Urzędu Statystycznego wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o niespełna 5% i wynosi 5484 złotych, czyli na rękę niecałe 4 tysiące złotych
  • W czasach kryzysu gospodarczego wzrost może zaskakiwać. Według Prezes Małgorzaty Marczulewskiej średnie wynagrodzenie zawyża np. coraz lepiej opłacana i rozwijająca się branża ICT oraz e-commerce
  • Czy przedsiębiorcy są kuloodporni, a rynek pracy jest w stanie znieść każdy cios wymierzony przez pandemię?
  • Prezes Marczulewska: końcówka roku 2020 jest najtrudniejsza dla gospodarki. Konsekwencje tego czasu znajdą odzwierciedlenie w statystykach w roku 2021

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w październiku wyniosło 5484,07 zł, co oznacza wzrost o 4,9 proc. rok do roku. Prognozowane wzrosty były zdecydowanie niższe, a niektórzy nawet spodziewali się, że w dobie pandemii koronawirusa średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw będzie spadać. Zatrudnienie spadło o 1,2 proc. rok do roku. Ekonomiści i analitycy rynkowi uważali, że spadki mogą przekroczyć 1,5-1,7%

– Dane przytoczone przez Główny Urząd Statystyczny pokazuje, że przedsiębiorcy są niemal kuloodporni, a rynek pracy jest w stanie znieść każdy cios wymierzony mu przez pandemię koronawirusa. Pytanie brzmi jak długo taka sytuacja może potrwać? Jestem przekonana, że niestety końcówka roku 2020 będzie czasem trudnym dla przedsiębiorstw i znajdzie to swoje odbicie w statystykach już w roku 2021. Zamknięcie hoteli, brak turystów z zagranicy, ciosy w branże przewozową oraz transport, kolejne obciążenia podatkowe. Pandemia koronawirusa bardzo poważnie naruszyła poczucie bezpieczeństwa zarówno pracowników jak i pracodawców. Pozytywne informacje z rynku cieszą, ale nie powinny być powodem triumfalizmu, że gospodarka wygrywa z pandemią. Jeżeli ktoś z nią wygrywa to przedsiębiorcy i to na dodatek walcząc na tym polu bitwy do ostatniej kropli krwi i do ostatniej złotówki na koncie – mówi Prezes Małgorzata Marczulewska.

Jak sytuacja wygląda z punktu widzenia pracowników? – Do Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom zgłasza się w tym kwartale rekordowa ilość pracowników, która straciła pracę lub ma przed sobą wizję bezrobocia już w najbliższych tygodniach. To już nie tylko kelnerzy, barmani i osoby zatrudnione w hotelach i w sklepach, ale i pracownicy administracyjni, pracownicy zajmujący się szeroko rozumianą obsługą biurową w firmach międzynarodowych, pracownicy banków, marketingowcy, menadżerowie – mówi Prezes Małgorzata Marczulewska.

Z czego może wynikać statystyczny wzrost wynagrodzenia? – Są branże gdzie zarabia się coraz lepiej. ICT i E-commerce zatrudniają i rekrutują. Tam stawki nie spadają. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że średnią może zawyżać wynagrodzenie osób, których branże na pandemii mocno wzmacniają się rynkowo. Poza tym rośnie płaca minimalna, co też rok do roku przekłada się na wzrosty wynagrodzenia – dodaje Prezes Marczulewska.

Signal złamany. W Polsce polecali go eksperci Niebezpiecznika

Komunikator SIGNAL polecany przez ekspertów IT okazał się bardzo niebezpieczny. Izraelska spółka Cellebrite, znana z dostarczania technologii cyfrowych (także szpiegowskich) dla służb policyjnych czy wywiadowczych, poinformowała na swoim firmowym blogu, że jej specjalistom udało się do Signala włamać.

Musieliśmy przeprowadzać próby na wielu frontach i stworzyć sobie nowe rozwiązania od podstaw. Ale uczynienie świata bezpieczniejszym jest dla nas najważniejsze – tłumaczy izraelska spółka. – Służby policyjne obserwują rosnącą popularność szyfrowanych aplikacji, z których korzystają także przestępcy, którzy planują dzięki nim popełnianie przestępstw, wymieniają informacje czy przesyłają sobie skradzione dane – napisano na firmowym blogu Cellebrite.

Notka na ten temat wraz dokładnym opisem metody włamania pojawiła się przed kilkoma dniami na blogu Cellebrite. Potem zniknęła i została zastąpiona przez bardziej zdawkowy komunikat. Przedstawiciele izraelskiej firmy poinformowali, że złamali zabezpieczenia Signala po to, aby pomóc siłom policyjnym walczyć z przestępczością.

To duże zaskoczenie dla polskich polityków (używających szyfrowanego komunikatora) oraz wielu specjalistów IT – w tym ekspertów portalu bezpieczeństwa Nibezpiecznik – podaje serwis Służby Specjalne bez Cenzury. Eksperci tego portalu przed dwoma laty polecali Signal i uznali używanie komunikatora przez polskich polityków najwyższej rangi (Premier, Prezydent RP) jako godne pochwały, zachęcając jednocześnie do przejścia na Signala.

W tym roku portal wskazywał zalety systemu pisząc, że Signal to najbezpieczniejszy komunikator, który paranoicznie dba wręcz o prywatność użytkownika. Podkreślali, że Signal może zapewnić najwyższe standardy bezpieczeństwa, a architektura systemów szyfrowania komunikatora utrudnia popełnianie błędów, które mogą narazić poufność rozmów na szwank.  Autorzy recenzji przestrzegali, że z komunikatora należy korzystać z głową, pamietając o ryzyku i konieczności szkolenia ‘’swoich współpracowników’’ na przykład w ramach indywidualnych konsultacji i szkoleń.

Teraz izraelska firma udowadnia, że komunikator ma luki, czyli nie jest do końca bezpieczny. Jak podaje  portal „Służby Specjalne bez cenzury”, analitycy izraelskiej firmy Cellebrite złamali zabezpieczenia Signala aby pomóc walczyć z przestępczością zorganizowaną.

Tymczasem organizacje obrony praw człowieka podważają tą tezę. Podkreślają, że firma ta sprzedaje swoje technologie nie tylko do USA i UE, ale do państw znanych z prowadzenia prześladowań wobec oponentów politycznych czy niezależnych aktywistów. Rewelacje izraelskiej firmy Cellebrite zaskoczyły więc wiele organizacji i firm. W tym polskich polityków i samych ekspertów polskiego portalu.

Na podstawie sluzbyspecjalne.com, 16.12.2020

Emeryckie święta 2020. Pełne ograniczeń, także budżetowych

Z międzynarodowego badania opinii, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte wynika, że na tegoroczne święta wydamy 29 proc. mniej niż w ubiegłym roku.[1] Co prawda spotkania z najbliższymi będą mocno ograniczone, ale łącznie na organizację świąt, zakup prezentów i żywności przeznaczymy średnio 1318 zł. Najwyższy budżet planują przeznaczyć na Święta Hiszpanie (równowartość 1660 zł) a najniższy Holendrzy (945 zł). W Polsce największe cięcia dotyczące świątecznych wydatków będą dotyczyły podróży, rozrywki oraz zakupu żywności i napojów.

Na świąteczne podróże Polacy zamierzają wydać o 70 proc. mniej niż w ubiegłym roku, na rozrywkę 43 proc. mniej, a na żywność i napoje 33 proc. mniej.[2]  Oszczędności związane z bożonarodzeniowymi wydatkami tłumaczą przede wszystkim pandemią (62 proc.), niestabilnością gospodarczą (60 proc.) i rosnącymi kosztami życia (53 proc.). – Tegoroczne święta będą zupełnie inne niż te, które znamy. Pierwszym powodem będą ograniczenia związane z przemieszczaniem się i świętowaniem w gronie rodziny, przyjaciół lub znajomych. Drugim będą ograniczenia budżetowe, z którymi mierzy się coraz większa liczba osób. Obie te kwestie wyjątkowo mocno dotkną seniorów, którzy na co dzień borykają się zarówno z problemami finansowymi jak i samotnością, a z powodu trwającej pandemii jeszcze bardziej odczują ich skutki – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Nastroje coraz gorsze

Fundusz Hipoteczny DOM prowadzi cykliczne badanie opinii „Życie Seniora””. Jeden z obszarów obejmuje szereg pytań o to, jak żyje im się podczas pandemii, co nie zmieniło się w ich życiu, a co im najbardziej doskwiera. Jeszcze we wrześniu br. 50 proc. seniorów twierdziło, że żyje im się teraz gorzej niż kiedyś, a blisko 30 proc. wskazywało jako przyczynę sytuację epidemiologiczną.[3] Co trzeci senior narzekał wtedy na niską emeryturę, co piąty mówił wprost, że nie stać go na podstawowe produkty, ponieważ wszystko drożeje. W kolejnej edycji badania, która zakończyła się 1 grudnia br. już 62 proc. emerytów deklarowało, że żyje im się gorzej niż przed pandemią, a 45 proc. wskazywało na epidemię jako jedną z głównych przyczyn tego stanu.[4]

– Obserwujemy zmieniające się nastroje seniorów od początku pandemii. Widzimy, że są coraz gorsze. Samotność doskwiera emerytom na co dzień, a w okresie przedświątecznym odczuwają ją jeszcze mocniej. Ograniczenia w poruszaniu się i zakazy dotyczące świątecznych zgromadzeń na pewno odbiją się na samopoczuciu osób starszych. W tej chwili zdrowie jest najważniejsze i każdy rozumie panujące restrykcje, co nie zmienia faktu, że przez tę sytuację wiele osób spędzi te święta w samotności – dodaje Robert Majkowski.

Spotkań świątecznych nie będzie

Ograniczenia w przemieszczaniu się dla osób powyżej 70 roku życia i restrykcje dotyczące liczby osób przy świątecznym stole są dodatkowym ograniczeniem dla emerytów. Wiele rodzin, które mogłyby się spotkać w święta zrezygnuje z tej możliwości ze względu na zdrowie bliskich. – w Funduszu Hipotecznym DOM co roku, od dekady organizujemy w całej Polsce spotkania wigilijne dla naszych klientów i sympatyków. Pierwszy raz w historii te spotkania się nie odbędą.. Podobne spotkania organizowały w całej Polsce nie tylko kluby seniora, ale również stowarzyszenia senioralne, uniwersytety trzeciego wieku, organizacje społeczne i inne podmioty. Seniorzy mogli liczyć nie tylko na ciepły posiłek, ale przede wszystkim rozmowę z innymi ludźmi, poczucie wspólnoty i przynależności. W tym roku brak takich spotkań  będzie kolejnym minusem związanym z pandemią – mówi Robert Majkowski.

Warto rozejrzeć się wokół

Jak można wesprzeć seniorów w tym trudnym czasie? Przede wszystkim postawić na rozmowę i wsparcie, zatrzymać się, zapytać czego potrzebują, jak można pomóc. Naszych bliskich warto nauczyć korzystania z narzędzi online, które pomogą zasiąść „przy wspólnym stole” chociażby wirtualnie. Rozmowę telefoniczną można zastąpić rozmową online, prezenty można rozpakować wspólnie przed kamerką komputera. Seniorów, którzy nie mają bliskich warto poinformować o spotkaniach wigilijnych organizowanych online. Co prawda spotkanie w Internecie nie zastąpi zapachu choinki i gwaru rozmów odbywających się na żywo, ale może pomóc wypełnić pustkę. Emerytów warto również wesprzeć finansowo. Już teraz można wpłacić darowiznę i ufundować wigilię dla samotnego seniora, przygotować paczkę w ramach Szlachetnej Paczki lub najzwyczajniej… zrobić zakupy sąsiadowi, podarować mu prezent, zapytać czy potrzebuje pomocy w zakupie leków lub wyprowadzaniu psa. – Pomaganie najlepiej zacząć od najbliższego otoczenia. Czasem wśród sąsiadów są osoby starsze, które potrzebują wsparcia, dobrego słowa i czyjejś obecności. Miejmy oczy i uszy otwarte, zwłaszcza w te święta – podsumowuje Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

[1] Międzynarodowe badanie Deloitte „Zakupy świąteczne 2020” (23 edycja). Szczegóły m.in. na tvn24.pl. Link: https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/boze-narodzenie-2020-polacy-wydadza-na-swieta-29-proc-mniej-niz-rok-temu-4760323

[2] Tamże

[3] Ankieta telefoniczna przeprowadzona na grupie 752 osób w wieku 65+ i zakończona w październiku 2020.

[4] Ankieta telefoniczna przeprowadzona na grupie 761 osób w wieku 65+ i zakończona na początku grudnia 2020.

NCBR ogłasza kolejny konkurs dla młodych naukowców

Po raz dwunasty Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zaprasza młodych naukowców do aplikowania o środki na autorskie projekty badawcze. Celem programu LIDER jest poszerzenie kompetencji młodych naukowców w samodzielnym planowaniu, zarządzaniu oraz kierowaniu własnymi zespołami badawczymi, podczas realizacji innowacyjnych projektów naukowych.

Budżet 12. konkursu w programie LIDER to 80 mln zł. Nabór będzie trwał od 18 stycznia do 18 marca 2021 roku.

Kim jest LIDER

O środki – maksymalnie 1,5 miliona złotych – aplikować mogą doktoranci, nauczyciele akademiccy bądź osoby ze stopniem doktora, od uzyskania którego nie upłynęło 7 lat. LIDER adresowany jest do osób, które są autorami publikacji w renomowanych czasopismach naukowych bądź posiadają patenty lub wdrożenia. Ważne jest także, aby wnioskodawca dotychczas nie uczestniczył w roli kierownika projektu w programie. LIDER nie narzuca ograniczeń związanych z dziedziną nauki, w której należy realizować projekt. Na dofinansowanie mają szansę projekty będące innowacyjnym pomysłem o potencjale wdrożeniowym lub aplikacyjnym, a także takie, które wspierają rozwój kadry naukowej w zakresie kompetencji naukowych oraz zarządczych. Czas realizacji projektu to minimum 12 a maksymalnie 36 miesięcy.

Przyszłość polskiej nauki w dużej mierze zależy od młodych naukowców, którzy z zapałem prowadzą swoje badania i dokonują kolejnych odkryć. Dzięki konkursom takim jak te organizowane w ramach programu LIDER chcemy wspierać ich w sposób kompleksowy, oferując nie tylko granty, ale także przestrzeń do rozwoju kompetencji zarządczych i uczenia się samodzielności w prowadzeniu projektu. LIDERów zachęcamy również do myślenia biznesowego, które jest nieodzowne przy komercjalizowaniu wytworzonych przez nich rozwiązań. Dzięki temu możemy z powodzeniem wdrażać kolejne badania do gospodarki, co ma ogromny wpływ na poprawę jakości życia nas wszystkich – mówi Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki.

Projekt musi być realizowany we współpracy z jednostką, która zatrudni Lidera przez cały okres realizacji Projektu oraz pozostałych członków zespołu badawczego na okres pracy przy realizacji projektu. Taką jednostką mogą być uczelnie, instytuty badawcze, instytuty naukowe PAN, centra badawcze PAN, instytuty Sieci Badawczej Łukasiewicz, międzynarodowe instytuty naukowe, przedsiębiorstwa prowadzące badania naukowe czy podmioty prowadzące głównie działalność naukową w sposób samodzielny i ciągły.

Dla członków zespołu badawczego tj. Personelu B+R obowiązuje kryterium wiekowe – maksymalnie 35 lat. Dowolna jest natomiast liczba badaczy w zespole. Kryterium wieku nie obowiązuje w przypadku osób zaangażowanych bezpośrednio w realizację projektu jako podstawowy personel techniczny lub personel pomocniczy.

LIDER jest najdłużej trwającym programem w ofercie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – nabory prowadzone są nieprzerwanie od 2009 roku. W tym czasie odbyło się jedenaście konkursów, w wyniku których 439 młodych naukowców – liderek i liderów w swoich dziedzinach, otrzymało ponad  511 milionów złotych na autorskie projekty badawcze. Średnia wartość grantu w programie wynosi 1,2 miliona złotych.

LIDER nie jest standardowym programem z oferty konkursowej NCBR. Prowadzony już przez ponad dekadę urósł do rangi tradycji, którą kontynuujemy niemalże od powstania naszej instytucji. Jednak można powiedzieć, że ogłaszany właśnie 12. konkurs jest inny niż wszystkie ze względu na epidemię koronawirusa. Ostatnie miesiące jak nigdy wcześniej pokazały nam, że wartość różnorodnych innowacji jest nie do przeceniania, o czym mogliśmy się przekonać przy adaptowaniu się do nowej „zdalnej” rzeczywistości. Dlatego w sposób szczególny zachęcam Was młodzi naukowcy do aplikowania – czekamy na Wasze wynalazki, które po raz kolejny zrewolucjonizują konkretne obszary naszego życia  – mówi Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

W październiku br. NCBR rozstrzygnęło XI edycję programu LIDER, rekomendując do dofinansowania 60 projektów na łączną kwotę ponad 84,7 mln zł. Największą liczbę punktów zdobył projekt Hanny Piotrzkowskiej-Wróblewskiej z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN, mający na celu opracowanie systemu monitorującego odpowiedź pacjentów z rakiem piersi na leczenie chemioterapią neoadiuwantowej w oparciu o ultrasonografię ilościową. Chemioterapia neoadjuwantowa (NAC), często stanowi wstępny proces leczenia raka piersi. Jej celem jest zmniejszenie rozmiaru guza oraz zapobieganie przerzutom. Obecnie, skuteczność terapii oceniana jest na podstawie zmian wymiarów guza, w badaniach obrazowych (USG, mammografia, rezonans magnetyczny). Metoda ta z różnych powodów cechuje się niestety małą dokładnością. Odpowiedź na ten problem, stanowił będzie ilościowy ultrasonograficzny system diagnostyczny, którego opracowanie stanowi główny cel projektu.

Kolejne najwyżej ocenione w XI konkursie projekty były zgłoszone przez Marcina Winnickiego z Politechniki Wrocławskiej oraz Piotra Pieczywka z Instytutu Agrofizyki im. Dobrzańskiego PAN w Lublinie. Są to odpowiednio: „Sonic Jet – precyzyjna drukarka do wytwarzania elastycznej elektroniki” oraz „Szybka i niedestrukcyjna metoda detekcji stresu beztlenowego owoców jabłoni z wykorzystaniem zjawiska dynamicznego rozpraszania światła”.

Wśród rozwiązań wyróżnionych w ostatniej edycji programu znalazły się także m.in. narzędzia wspomagające rehabilitację dłoni, biodegradowalne implanty do regeneracji kości gąbczastej, termochromowy wskaźnik wyjścia ze stanu głębokiego zamrożenia dla przemysłu opakowaniowego, bionawozy do poprawy jakości biologicznej gleb, opracowanie linii innowacyjnych pełnowartościowych zastępników produktów mięsnych na bazie surowców roślinnych z zastosowaniem dodatków funkcjonalnych czy zintegrowany system informatyczny do oceny bezpieczeństwa głębokich sieci neuronowych w samochodach autonomicznych.

Deweloperzy mieszkaniowi zdradzają plany na 2021 rok

Jakie strategiczne założenia przyjęli deweloperzy budujący mieszkania na kolejny rok? Jak planują ukierunkować działania? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl

Mirosław Kujawski, członek zarządu Develii  

Sytuacja jest dynamiczna, dlatego nadal będziemy uważnie obserwować rynek i elastycznie reagować. W nowej rzeczywistości umiejętność dostosowywania się jest bardzo ważna. Jednocześnie ostatnie miesiące pokazały, że pomimo niepewnego otoczenia, popyt na mieszkania wciąż jest relatywnie wysoki. Dodatkowo, niskie stopy procentowe zachęcają do inwestowania w nieruchomości, które obecnie są postrzegane, nie tylko jako dodatkowe źródło dochodu, ale także jako doskonały sposób ochrony kapitału przed rosnącą inflacją. Jesteśmy przekonani, że dobra, zdywersyfikowana oferta w rozsądnych cenach znajdzie nabywców.

W związku z tym przygotowujemy kolejne inwestycje deweloperskie do realizacji. Na przełomie trzeciego i czwartego kwartału br. otrzymaliśmy prawomocne pozwolenia na budowę ponad 1800 lokali w inwestycjach Centralna Park w Krakowie, Ceglana Park w Katowicach i Prestovia House w Warszawie. Bank gruntów Grupy pozwala na realizację 7550 lokali. W zależności od sytuacji na rynku będziemy uruchamiać nowe inwestycje w kolejnych miesiącach.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

Mamy obszerny bank ziemi, który zabezpiecza naszą działalność na kolejne 3-4 lata. W ubiegłym roku sfinalizowaliśmy znaczące zakupy gruntów na ponad 343 000 PUM, co daje łącznie ponad 510 000 PUM w ciągu ostatnich 21 miesięcy. W Warszawie i Gdańsku mamy ugruntowaną pozycję na rynku inwestycji mieszkaniowych. Rozwijamy się także intensywnie we Wrocławiu i Poznaniu. Zapewniliśmy klientom atrakcyjne lokalizacje, ale nie spoczywamy na laurach. Mamy zabezpieczone środki na zakupy gruntów i kolejne inwestycje. Naszym celem jest utrzymanie dotychczasowego poziomu działalności, co oznacza sprawne uruchamianie kolejnych projektów osiedli. Będziemy kontynuować dotychczasową strategię i rozwijać się zgodnie z założeniami.

Robert Stachowiak, prezes zarządu SGI

Uważamy, że sprawdzi się długoterminowe podejście do inwestowania w nieruchomości, zwłaszcza przy uwzględnieniu wysokiej inflacji. Będziemy sukcesywnie powiększać bank ziemi i przygotowywać kolejne projekty deweloperskie. Biorąc pod uwagę naszą strategię zakupów w dobrych lokalizacjach oraz stale zmniejszającą się podaż przygotowanych działek, zamierzamy szerzej inwestować w tereny z opustoszałymi biurowcami, obiektami przemysłowymi budowanymi w latach 60 tych do 90 tych. Planujemy zmieniać ich sposób zagospodarowania i dostarczać atrakcyjne, nowoczesne miejsca do zamieszkania. W najbliższych miesiącach rozpoczniemy realizację kolejnych osiedli w Warszawie oraz Łodzi. Firma dalej będzie rozwijać się na rynku nieruchomości, nie tylko mieszkaniowych, ale również biurowych. Dodatkowo, będziemy także rozwijać segment finansowania inwestycji zewnętrznych podmiotów oraz inwestycji kapitałowych.

Małgorzata Nowodworska, dyrektor sprzedaży i marketingu Angel Poland Group w Krakowie

Nasze działania przede wszystkim skupią się wokół zakończenia obecnie realizowanych inwestycji. W Krakowie w drugim kwartale 2021 roku oddajemy część mieszkaniową Angel Stradom, zaś otwarcie części hotelowej Stradom House planowane jest na czwarty kw. przyszłego roku. W ostatnim kwartale 2021 roku będziemy także przekazywać we Wrocławiu mieszkania w inwestycji Angel City. W Krakowie w pierwszych miesiącach przyszłego roku rozpoczynamy budowę Angel Green oraz przygotujemy do realizacji kolejną inwestycję we Wrocławiu. Jedno jest pewne, nie zwalniamy tempa. Dlatego myślimy też o nabywaniu nowych gruntów we Wrocławiu i Krakowie. Działania skierujemy również na dalszy rozwój Angel Management, podmiotu zajmującego się kompleksowym zarządzaniem nieruchomości z naszego portfolio.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Po szoku i niepewności, jaki przyniósł drugi kwartał tego roku, wracamy już do normalnego tempa pracy. Wciągu ostatnich tygodni wprowadziliśmy do sprzedaży 6 etap inwestycji Wolne Miasto w Gdańsku i 2 etap inwestycji Moja Północna na warszawskim Tarchominie, łącznie ponad 300 mieszkań. Obecnie pracujemy nad projektami kolejnych budynków.

Angelika Kliś, dyrektor zarządzająca ds. Sprzedaży i Marketingu w Atal

Nasze plany na 2021 rok, podobnie jak aktualnie prowadzone działania, skupiają się na utrzymaniu ciągłości realizacji wszystkich prowadzonych projektów deweloperskich oraz optymalizacji procesów, co pozwoli nam na niezakłócone działanie w przyszłych kwartałach. Ponadto, staramy się utrzymać nasze dotychczasowe plany i cele, skupiając się na najwyższej jakości realizowanych inwestycji.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W przyszłym roku będziemy kontynuować dynamiczny rozwój naszej działalności w Polsce. Wprowadzimy do sprzedaży kilka nowych inwestycji mieszkaniowych w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu, a ponadto zadebiutujemy w Trójmieście. Plany są więc bardzo ambitne. W 2021 roku zamierzamy oddać do użytku ponad 1200 mieszkań. Większość z nich w ramach inwestycji, których realizacja zbliża się do końca. W Warszawie są to projekty: Forêt na Białołęce, Villa de Charme na Bemowie, Vitalité na Wilanowie, Alinea na Białołęce i Wileńska Express na Pradze Północ. We Wrocławiu – Zajezdnia Wrocław na Nadodrzu. W Poznaniu to Soleil de Malta.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

W przyszłym roku zamierzamy nadal koncentrować się na realizacji projektów o profilu mieszkaniowym i usługowym głównie na terenie Gdańska i okolic, ale planujemy też ekspansję na nowe rynki. Nasze inwestycje nadal będą obejmować zarówno budowę osiedli mieszkaniowych, luksusowych apartamentowców, jak i lokali inwestycyjnych. Sukcesywnie zwiększamy natomiast udział w sprzedaży inwestycji o wyższym prestiżu i standardzie, adresowanych do bardziej wymagających klientów.

Tomasz Czubak, dyrektor Przygotowania Projektów Deweloperskich w Jakon

W roku 2021 planujemy wprowadzić wiele ciekawych inwestycji w najlepszych dzielnicach polskich miast. Klienci mogą spodziewać się interesujących projektów na poznańskim Grunwaldzie, bydgoskim Fordonie i w największym, nadmorskim kurorcie.

Pomimo obecnej sytuacji panującej w całej Europie pragniemy rozwijać firmę znajdując nowe, jeszcze lepsze lokalizacje do prowadzenia naszych projektów deweloperskich. Bank gruntów, które posiadamy pozwala nam na działalność przez najbliższe kilkanaście lat.

Małgorzata Ostrowska, Dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Przygotowujemy się do rozpoczęcia w przyszłym roku budów osiedli na 2600 lokali. Projekty znajdują się w różnych lokalizacjach, największym jest gdański projekt premium na 636 mieszkań i inwestycja w Pruszkowie na 462 lokale. Istotnym elementem naszej strategii jest podążanie za ekologicznymi i energooszczędnymi trendami w budownictwie. Będziemy kontynuować pionierski projekt, tj. produkcję domów w technologii prefabrykacji drewnianej w oparciu o własną fabrykę ekologicznych prefabrykatów w Tłuszczu.

W osiedlu Villa Campina w pobliżu Puszczy Kampinoskiej docelowo stanie 175 luksusowych, drewnianych domów ekologicznych i energooszczędnych o nazwie Wiktoria, które są praktycznie pasywne energetycznie. Do ogrzania domu i wody oraz do wentylacji potrzebują zaledwie 22 kWh/m kw./rok, a po zastosowaniu paneli fotowoltaicznych można sprzedawać nadwyżki prądu. Dom kosztuje tyle, co tradycyjny. Oprócz ekologicznego wyposażenia zastosowaliśmy wentylację mechaniczną z rekuperacją, dzięki czemu, niezależnie od warunków atmosferycznych, mieszkańcy oddychają przefiltrowanym powietrzem. To wstęp do produkcji w fabryce J.W. Construction także wielorodzinnych domów w technologii prefabrykowanej, szkieletowej.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

W przyszłym roku chcielibyśmy zakończyć budowę i sprzedaż Osiedla Łomianki oraz rozpocząć realizację i sprzedaż drugiego etapu Nowego Osiedla Natura w Wieliszewie. Będzie to miejsce dla osób lubiących spokój, bliskość przyrody oraz funkcjonalne i ekologiczne rozwiązania. W ramach trzyetapowej, przepełnionej zielenią inwestycji, powstaje sześć czterokondygnacyjnych budynków z windami,  podziemnymi garażami, smart rozwiązaniami i panelami fotowoltaicznymi. W ofercie jest 230 mieszkań o metrażu od 29 mkw. do 76 mkw. Poza tym, pracujemy nad kilkoma nowymi projektami, których realizację chcielibyśmy rozpocząć w drugiej połowie 2021 roku.

Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska

Jesteśmy konsekwentni i będziemy przede wszystkim koncentrować się na rozwoju naszego portfolio – inwestycji w Warszawie i Krakowie. Przy każdym projekcie staramy się dbać o to by tworzona przez nas przestrzeń wspólna budynków, jak i same mieszkania  były jak najlepiej dostosowane do potrzeb mieszkańców. Aktualnie analizujemy sytuację pod kątem nowych rozwiązań i potrzeb nabywców. Staramy się wybrać te, które także w perspektywie długofalowej będą dobrze służyły mieszkańcom.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

U progu 2021 roku na etapie przygotowania mamy trzy nowe projekty deweloperskie, dwie inwestycje w granicach Poznania i jedną na przedmieściu, w obrębie naszego flagowego Osiedla Księżnej Dąbrówki. Będziemy przygotowywać się zatem do rozpoczęcia przedsprzedaży. W odniesieniu do projektów będących aktualnie w ofercie, zamierzamy realizować nasz plan sprzedaży, o który jesteśmy spokojni, biorąc pod uwagę liczbę zapytań, jakie otrzymujemy.

Izabela Kucharska, manager ds. rozwoju produktu w spółce mieszkaniowej Skanska 

Wszystkie działania będą stanowiły kontynuację naszej misji, którą od wielu lat wytrwale wcielamy w życie. Mowa oczywiście o realizacji założeń zrównoważonego budownictwa, a także o stopniowym ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych, najpierw o 50 proc. do 2030 roku, a w konsekwencji osiągnięcie zerowej emisji netto do roku 2045. W tym celu planujemy stale rozwijać zakres proekologicznych rozwiązań, które od lat stosujemy i popularyzujemy w trosce o naszą planetę. Do nowości w tym zakresie, które pojawią się w naszych inwestycjach mieszkaniowych, będą należały, m.in.: panele fotowoltaiczne, systemy rekuperacyjne oraz tzw. „szara” woda, która pozwoli znacząco obniżyć zużycie czystej wody z sieci.

Wojciech Dzioba, prezes zarządu TBV Investment

W 2021 roku będziemy kontynuować rozpoczęte inwestycje i pracować nad kolejnymi projektami. W trakcie realizacji mamy kolejny etap Osiedla Europejskiego – Oslo, który zostanie ukończony w drugim i czwartym kwartale 2022 roku, Osiedle Jutrzenki z terminem oddania w drugim kwartale 2021 roku, Osiedle Regaty, które będzie gotowe w drugim kwartale przyszłego roku oraz Osiedle Fieldorfa, którego budowa zakończyć się ma w drugim kwartale 2022 roku.

Równolegle do prac budowlanych przy naszych inwestycjach mieszkaniowych prowadzimy także prace przy parku naturalistycznym na terenie Górek Czechowskich, do utworzenia którego zobowiązaliśmy się jako spółka. W 2021 roku w planach mamy utworzenie tam placu zabaw oraz być może rozpoczęcie prac przy ścieżce rowerowej.

Koncentrujemy się także na poszukiwaniu lokalizacji pod nowe projekty mieszkaniowe oraz usługowe. Przede wszystkim skupiamy się na terenie Lublina, ale nie wykluczamy inwestycji  w Rzeszowie i Warszawie.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Naszą misją jest ciągły wzrost udziału w warszawskim rynku nieruchomości. Nieustannie poszukujemy gruntów do zakupu pod kolejne inwestycje mieszkaniowe. W 2021 roku planujemy rozpocząć budowę kolejnych projektów wielorodzinnych na terenie Warszawy. Głównym założeniem na najbliższy czas jest zwiększenie sprzedaży i dalszy rozwój Grupy Kapitałowej Home Invest.

Autor: dompress.pl

Indeks Zakupów (Shopping Index): przyhamowanie wzrostu w III kwartale i spadek współczynnika konwersji

Jak wynika z Indeksu Zakupów (Shopping Index) opartego na danych dotyczących ponad miliarda konsumentów z całego świata, obroty handlu elektronicznego rosły przez dwa kolejne kwartały.

Dynamiczny wzrost sprzedaży online w II kwartale nie był zaskoczeniem. Gdy po wybuchu pandemii zamknięto tradycyjne sklepy z artykułami innymi niż pierwszej potrzeby, konsumenci przenieśli się do kanałów cyfrowych. Minionego lata handel elektroniczny odnotował jedne z najwyższych wskaźników wzrostu.

Na koniec III kwartału, u progu jesieni widzimy, że konsumenci zachowali wiele „cyfrowych” zwyczajów nabytych w II kwartale. W III kwartale porównywalny globalny wskaźnik sprzedaży w kanałach cyfrowych wzrósł o 55% rok do roku. To mniej niż 71% w II kwartale, lecz wciąż bardzo dużo. Jest to prawdopodobnie najwyższy taki wskaźnik w III kwartale od czasu, gdy siedem lat temu zaczęliśmy tworzyć Indeks Zakupów.

Trzeba jednak zaznaczyć, że choć w III kwartale konsumenci wykazywali takie samo zainteresowanie zakupami cyfrowymi, jak w poprzednim, kupowali w sposób bardziej rozważny, przemyślany i planowany. Oto trzy najważniejsze wnioski z Indeksu Zakupów za III kwartał.

1.Klienci są zainteresowani zakupami, ale stali się bardziej wymagający

Co ciekawe, ruch w handlu elektronicznym w III kwartale wzrósł bardziej niż w II, tj. w pierwszym okresie po pandemii latem tego roku (odpowiednio o 39% w porównaniu z 37%). Konsumenci są więc coraz bardziej zainteresowani tym kanałem. Przeglądają sklepy internetowe podobnie jak wcześniej, ale znacznie dłużej rozważają ewentualny zakup.

Bardzo ważny wskaźnik, jakim jest współczynnik konwersji, wzrósł w II kwartale do zaskakującego poziomu 35% rok do roku, aby w III kwartale obniżyć się do 20%. Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że w III kwartale masowe zakupy uległy zahamowaniu, ponieważ łańcuchy dostaw znów zaczęły nadążać za popytem, a większość sklepów detalicznych z produktami innymi niż pierwszej potrzeby została ponownie otwarta pod koniec czerwca.

Jedno jest jasne: choć w III kwartale wzrost wydatków na zakupy online przyhamował, klienci przenoszą się do kanałów cyfrowych w rekordowym tempie. Przedstawiciele wszystkich pokoleń przekonują się, że nie tylko samo kupowanie, lecz również przeglądanie ofert i szukanie informacji jest w tych kanałach niezwykle wygodne.

  1. Klienci wydają więcej na produkty pierwszej potrzeby

W III kwartale wzrost sprzedaży w kategorii „Zabawki i gry” zmniejszył się do 76% w porównaniu z 181% w II kwartale, gdy kategoria ta zajmowała pierwsze miejsce. Przyczyna jest prosta: zabawki i gry mogą być używane wielokrotnie, więc jeden zakup wystarczy na dłużej.

Co natomiast możemy powiedzieć o kategorii, która osiągnęła w III kwartale najszybszy wzrost wynoszący 153%? Wierni fani Indeksu Zakupów pewnie zauważyli, że w tym kwartale dodaliśmy nową kategorię „Żywność i napoje”. Zarówno w II, jak i III kwartale uzyskała ona wskaźnik przekraczający 150%, co zapewniło jej pierwszej miejsce.

W przeszłości „Żywność i napoje” miały najniższy współczynnik penetracji handlu elektronicznego spośród wszystkich kategorii. Dwa kwartały silnego wzrostu sprzedaży cyfrowej (nawet przy niskim poziomie wyjściowym) wskazują jednak na to, że konsumenci kupują coraz więcej produktów spożywczych online, choć tradycyjne sklepy pozostały otwarte.

Trzy ostatnie miejsca zajęły „Odzież ogółem”, „Odzież luksusowa” i „Obuwie ogółem”. Ponieważ na skutek pandemii ludzie rzadziej wychodzili z domu, nic dziwnego, że w tych kategoriach sprzedaż wzrosła minimalnie.

  1. Czego możemy się spodziewać po okresie świątecznym?

Pozostaje kluczowe pytanie: jakich wskaźników wzrostu sprzedaży można się spodziewać po okresie świątecznym na podstawie dotychczasowych danych? Dla wielu handlowców detalicznych i producentów towarów konsumpcyjnych o wynikach roku finansowego zdecyduje ostatni kwartał. Trzeba też pamiętać, że w tym roku gra toczy się o szczególnie wysoką stawkę, a bankructwa nie są niczym wyjątkowym.

Według najnowszych prognoz firmy Salesforce stopa wzrostu sprzedaży online w okresie świątecznym wyniesie 30% na całym świecie .

Prognozy te są oparte na trendzie, który rozpoczął się szybkim wzrostem w drugim kwartale, aby umiarkowanie przyhamować w trzecim. W okresie świątecznym przewidujemy dalsze spowolnienie, ponieważ zakupy online osiągną poziom konserwatywnej równowagi. Niepewna sytuacja ekonomiczna, zdrowotna i polityczna stłumi popyt na towary konsumpcyjne.

Chcemy jednak podkreślić, że mimo to przewidujemy w tym okresie silny wzrost sprzedaży online, a z drugiej strony spadek obrotów w sklepach tradycyjnych. Według naszych przewidywań technologie cyfrowe będą głównym kanałem marketingu i sprzedaży, podczas gdy stopa wzrostu zakupów online w okresie świątecznym osiągnie 30%.

Metodyka tworzenia Indeksu Zakupów za III kwartał

Indeks Zakupów za III kwartał odzwierciedla rzeczywiste trendy zakupowe na podstawie analizy aktywności ponad miliarda klientów z ponad 41 krajów, z wykorzystaniem technologii Commerce Cloud, ze szczególnym uwzględnieniem 10 kluczowych rynków: Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Hiszpanii, Japonii, Holandii, Australii/Nowej Zelandii i krajów skandynawskich. Taki zestaw danych referencyjnych zapewnia dogłębny wgląd w ostatnich dziewięć kwartałów i aktualny stan handlu elektronicznego. Ekstrapolacja bieżących wartości dla szeroko rozumianego sektora handlu detalicznego jest oparta na wielu czynnikach, a przedstawione tu rezultaty nie stanowią wskaźników wydajności firmy Salesforce.

Polska na 41. miejscu w rankingu globalizacji

  • Raport DHL Global Connectedness Index 2020 to pierwsza kompleksowa ocena globalizacji w czasie pandemii COVID-19.
  • Indeks pokazuje, że ilość globalnie przesyłanych informacji powraca do stanu sprzed pandemii COVID-19, natomiast przepływ ludności nadal maleje. Według ONZ, liczba osób podróżujących do obcych krajów do końca br. roku ma spaść o 70 proc.
  • Holandia, Singapur, Belgia, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irlandia są obecnie najbardziej połączonymi państwami na świecie. Polska znajduje się na 41. miejscu.

DHL i NYU Stern School of Business opublikowały siódmą edycję raportu DHL Global Connectedness Index 2020 (GCI). Materiał jest zbiorem informacji na temat międzynarodowych przepływów handlowych, kapitałowych, informacyjnych i ludzkich.

Wpływ pandemii na globalne połączenia

Podczas gdy w 2019 roku indeks globalizacji utrzymał się na nie zmiennym poziomie, prognozy na 2020 rok wskazują, że liczba globalnych połączeń znacznie spadnie. Głównym powodem jest pandemia koronawirusa, która wywiera duży wpływ na społeczeństwa. Do czynników, które mają największe przełożenie na tę sytuację należą: zamknięcie granic, zakazy podróżowania i uziemienie pasażerskich linii lotniczych. Jednak pomimo pandemii, poziom połączeń prawdopodobnie nie będzie niższy niż w latach 2008-2009, kiedy na świecie był globalny kryzys finansowy. Wynika to z faktu, że przepływy handlowe i kapitałowe wracają już do stanu z początku 2020 r. W trakcie pandemii nastąpił też duży wzrost przepływu danych, ponieważ ludzie zamienili kontakt osobisty na rzecz online.

Szybka i bezpieczna logistyka medyczna zależy od globalnych powiązań

– Trwający kryzys pokazał, jak ważne są międzynarodowe połączenia, ponieważ pozwalają utrzymać globalną gospodarkę, zapewnić ludziom środki do życia i wspierać firmy w handlu – mówi John Pearson, dyrektor generalny DHL Express. Połączone łańcuchy dostaw i sieci logistyczne odgrywają zasadniczą rolę w utrzymaniu połączeń i poziomu globalizacji. Przykładem może być transport szczepionek na COVID-19, które potrzebują specjalnych warunków. Aby zapewnić ich dystrybucję międzynarodowo i skutecznie, niezbędna jest szybka i bezpieczna logistyka medyczna, której efektywność wynika z sieci globalnych połączeń.

Przestrzeń dla rozwoju Polski

– Mimo że pandemia ma duży wpływ na biznes i życie ludzi na całym świecie, to nie zerwała ona podstawowych więzi, które ich łączą. Raport DHL Global Connectedness Index 2020 pokazuje, że globalizacja nie załamała się w 2020 roku, a jedynie zmieniła – przynajmniej tymczasowo – sposoby połączeń między krajami. W ogólnym rankingu Polska zajęła 41. miejsce, co wskazuje, że mamy jeszcze przestrzeń do awansu. Powszechnie wiadomo, że państwa o dobrze rozwiniętej sieci połączeń międzynarodowych więziach dynamiczniej się rozwijają i wyjdą z pandemii szybciej – komentuje Tomasz Buraś, Prezes Zarządu DHL Express Polska. Warto jednak dodać, że pod wieloma względami świat jest mniej zglobalizowany niż nam się wydaje. Przykładowo, przepływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych stanowią 7 proc. globalnych nakładów produkcji. Również ok. 7 proc. łącznego czasu połączeń telefonicznych (w tym połączeń przez Internet) ma charakter międzynarodowy i tylko 3,5 proc. ludzi mieszka poza swoją ojczyzną – dodaje Tomasz Buraś.

COVID-19 testuje globalizację

Pandemia wpłynęła na wiele obszarów globalizacji. Lockdown i zakaz podróżowania zgodnie z przewidywaniami spowodowały, że znacznie mniej ludzi się przemieszcza. Z najnowszych prognoz ONZ wynika, że do końca 2020 roku liczba osób podróżujących do innych krajów ma spaść o 70 proc. Co więcej, sytuacja turystyki międzynarodowej prawdopodobnie nie poprawi się aż do 2023 roku.

Transfer kapitału również jest znacznie mniejszy niż przed pandemią, chociaż szybkie i zdecydowane reakcje rządów oraz banków centralnych stabilizują tę sytuację. Według prognoz ONZ, spadek w tym obszarze wyniesie około 30-40 proc. Dotyczy to bezpośrednich nakładów zagranicznych, związanych z nowymi inwestycjami, przejęciem firm czy rozwojem działalności za granicą.

Inaczej jest w przypadku przepływów handlowych, kapitałowych i informacyjnych. Te utrzymują się na bardzo dobrych poziomach. W tym przypadku warto zwrócić uwagę na międzynarodowy handel, który teraz jest fundamentem światowej gospodarki.

Najlepsza sytuacja jest w przypadku przepływu cyfrowych informacji. Pandemia przeniosła wiele obszarów działania, takich jak praca, zabawa i edukacja online. To doprowadziło do dwucyfrowego wzrostu globalnego ruchu w Internecie.

Europa najbardziej zglobalizowanym regionem świata

W rankingu najbardziej połączonych krajów na pierwszym miejscu znajduje się Holandia. Pierwszą piątkę uzupełniają Singapur, Belgia, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irlandia. Warto też zauważyć, że Singapur jest liderem w rankingu międzynarodowych przepływów w stosunku do aktywności krajowej.

Z kolei najbardziej zglobalizowanym regionem świata jest Europa – lider w zakresie handlu i przepływu osób. Wynika to z faktu, że stąd wywodzi się 8 na 10 najbardziej globalnie powiązanych państw. Należy też wspomnieć o Ameryce Północnej, która jest wiodącym regionem pod względem transferu informacji i kapitału.

Dodatkowo, na liście gospodarek, które znacznie przewyższają swoją wielkością inne przepływy międzynarodowe znajdują się: Kambodża, Singapur, Wietnam i Malezja. Jednocześnie, regionalne łańcuchy dostaw są kluczowym czynnikiem rozwoju krajów Azji Południowo-Wschodniej.

Raport GCI 2020

DHL GCI od 2001 roku monitoruje poziom globalizacji w 169 krajach i terytoriach na świecie. Do tego celu wykorzystywanych jest ponad 3,5 miliony punktów danych. Dzięki temu możliwe jest zmierzenie globalnego powiązania każdego kraju. Mierzone jest to w oparciu o wielkość międzynarodowego przepływu w stosunku do wielkości krajowej gospodarki (głębokość) i stopień, w jakim międzynarodowy ruchy jest globalnie rozłożony lub zawężony („szerokość”).

Publikacja tegorocznego raportu GCI ma związek z rozpoczęciem na Uniwersytecie Nowojorskim Stern School of Business inicjatywy badawczej DHL Initiative on Globalization. Nowe przedsięwzięcie ma na celu stworzenie wiodącego centrum w zakresie badań nad globalizacją.

Raport Global Connectedness Index 2020 został przygotowany na zlecenie DHL. Jego autorami są Steven A. Altman i Phillip Bastian z New York University Stern School of Business. Metodologia zastosowana do obliczenia wskaźnika DHL Global Connectedness Index 2020 pozostała w większości taka sama, w stosunku do poprzednich edycji. Jedyną znaczącą zmianą metodologiczną wprowadzoną w tej edycji jest dodanie międzynarodowej współpracy badawczej w zakresie nauk ścisłych jako elementu składowego w ramach filaru informacyjnego indeksu. Dane użyte do obliczenia indeksu zostały całkowicie zaktualizowane zarówno w celu rozszerzenia wyników do 2019 r., jak i włączenia zmienionych danych źródłowych za lata poprzednie. Dokumentują one i analizują poziomy globalizacji, zarówno na poziomie globalnym, jak i w odniesieniu do 169 krajów i terytoriów, które razem stanowią 99 proc. światowego PKB i 98 proc. populacji.

Ponad 90% firm angażuje się w walkę z pandemią, co trzecia wspiera służbę zdrowia

Najnowsze wyniki badania „CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej” pokazują, że pandemia zmobilizowała nie tylko instytucje państwa, ale również biznes, który aktywnie włączył się w walkę z COVID-19. Najczęściej działania skierowane były wobec własnych pracowników i klientów, a co trzecie przedsiębiorstwo angażowało się w pomoc szpitalom i domom opieki. 57% firm przekazało na walkę z pandemią pieniądze, 59% środki materialne i usługi, a 67% czas i umiejętności pracowników. Aktywnej postawy biznesu wobec epidemii oczekuje 61% dorosłych Polaków.Barometr wyniki – ROK 2020 W LICZBACH

Już po raz piąty przeprowadziliśmy badanie na temat zaangażowania firm w obszar społecznej odpowiedzialności biznesu. Tym razem ankieta została poszerzona o pytania dotyczące działań w czasie pandemii. Jedynie 8% ankietowanych przedsiębiorstw nie włączyło się w walkę z koronawirusem. 85% wspierało w tym czasie swoich pracowników oferując dodatkowe środki ochrony, czy umożliwiając pracę z domu, a 65% pomagało klientom poprzez wprowadzanie nowych procedur bezpieczeństwa, czy produktów i usług dopasowanych do aktualnych wymagań. – mówi Mariusz Kielich, Kierownik ds. Komunikacji i PR we Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej. Biznes angażował się nie tylko w zwalczanie samej epidemii, ale również przeciwdziałał skutkom ekonomicznym kryzysu, organizując szereg bezpłatnych webinarów, konsultacji, czy odraczając terminy płatności (44% odpowiedzi). W przypadku 40% firm pandemia wymusiła rezygnację z niektórych zaplanowanych działań społecznych i środowiskowych, ale praktycznie tyle samo respondentów (37%) deklarowało wprowadzenie nowych inicjatyw zaadaptowanych do sytuacji. 13% firm zaczęło angażować się w działania charytatywne lub CSR, mimo iż wcześniej nie prowadziło żadnych projektów w tym obszarze.

Aktywność firm w czasie pandemii wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym. 61% respondentów badania przeprowadzonego równolegle przez Havas Media Group na grupie 1095 dorosłych Polaków, oczekuje od firm zaangażowania w walkę z epidemią. Według nich biznes powinien wspierać w pierwszej kolejności służbę zdrowia (61% odpowiedzi), pracowników (54%) i prowadzić działania ograniczające skutki kryzysu (53%).

Pracownicy, klimat, etyka – kluczowe obszary na najbliższe lata

Mimo niskiego poziomu wiedzy na temat społecznej odpowiedzialności biznesu (69% konsumentów nigdy nie słyszało o tym pojęciu) firmy podejmują szereg projektów skierowanych do różnych grup interesariuszy. Po raz kolejny badanie CSR w praktyce pokazuje, że głównym motywem działań przedsiębiorców jest chęć wzmocnienia swojego wizerunku (83%) i odgórne wytyczne dla całej grupy na poziomie międzynarodowym (49%). Blisko co druga firma chce angażować się w obszar CSR z poczucia obowiązku prowadzenia firmy w sposób zrównoważony, z myślą o środowisku i społeczeństwie. Warto podkreślić, że w pięć lat temu, była to zaledwie co czwarta firma.

80% ankietowanych przedsiębiorstw deklaruje prowadzenie działań CSR wobec swoich pracowników. Jak wynika z analizy konkretnych projektów, są to w zdecydowanej większości aktywności z pogranicza CSR oraz polityki HR, takie jak dodatkowe świadczenia socjalne (90% firm), czy dbałość o rozwój i dostęp do szkoleń (87%). Coraz ważniejszymi obszarami stają się kwestie etyczne i możliwość zgłaszania naruszeń kodeksu etycznego przez pracowników, a także różnorodność.

Tematem, który budzi coraz większe zainteresowanie jest środowisko i oddziaływanie na klimat. 78% firm planuje wdrożyć w  najbliższym czasie działania na rzecz społeczności i ekologii. O ile widzimy zmniejszenie nakierowania na społeczności – wsparcie dla organizacji społecznych deklaruje 70% (w 2019 – 84%), o tyle działania na rzecz ochrony klimat planuje 60% respondentów (vs 50% w 2019). Widoczne jest, że zaangażowanie społeczne, choć nadal popularne wśród badanych firm, traci na znaczeniu, podczas gdy odpowiedzialność klimatyczna zyskuje. To znak, że biznes coraz bardziej zdaje sobie sprawę ze swojej roli w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym i ochrony zasobów naturalnych. – mówi Anna Kowalik-Mizgalska, Dyrektor CSR, Analiz i Wydarzeń w Orange Polska.

Na trzecim miejscu uplasowały się działania wobec klientów (72% odpowiedzi), a najrzadziej firmy angażują się w projekty skierowane do dostawców i partnerów biznesowych (59%).

Zaangażowanie społeczne mniej istotne w czasach kryzysu?

Wyraźne różnice w porównaniu z poprzednimi edycjami wykazują wyniki badania konsumentów przeprowadzonego przez Havas Media Group. Co drugi respondent oczekuje od firm zaangażowania społecznego – jednak te oczekiwania są zauważalnie niższe niż w latach ubiegłych (69% w 2019, 68% w 2018). Również mniejszy odsetek konsumentów (45%) czuje odpowiedzialność, aby uczynić świat lepszym (59% w 2019). Mniej osób zwraca też uwagę na to, w jaki sposób produkty, które kupują oddziałują na społeczeństwo i ekologię (37% w 2020 roku wobec 53% w 2019). Podobnie jak w latach ubiegłych, jedynie co trzeci badany deklaruje, że przy wyborze produktu lub usługi liczy się jedynie jakość i cena, a nie to jaki wpływ ma dana marka na społeczeństwo. 43% respondentów unika kupowania produktów firm, które mają negatywny wpływ na społeczeństwo lub środowisko (56% w 2019 roku). W tym roku – przeciwnie niż w poprzednich edycjach badania, obserwujemy wzrost znaczenia, jakie konsumenci przypisują roli państwa i rządu, natomiast oczekiwania wobec marek i firm są widocznie niższe niż w latach ubiegłych. Nie wiemy jednak czy to trwała zmiana czy też reakcja na trudną, a dla wielu kryzysową sytuację – na taki wniosek jest zdecydowanie zbyt wcześnie. – komentuje Anna Ostrowska, Insight Specialist w Havas Media Group.

Jesteśmy w punkcie wyjścia – pięć lat niewiele zmieniło w kwestii zarządzania CSR w firmach

Od pierwszej edycji badania obszar CSR uległ pewnej profesjonalizacji. Obecnie prawie 20% firm posiada działy dedykowane społecznej odpowiedzialności biznesu, podczas gdy pięć lat temu było ich blisko połowę mniej. Nieznacznie wzrosły wydatki na działania CSR. 21% firm przeznacza rocznie ponad 100 000 PLN, podczas gdy w 2016 było to nieco powyżej 15 %. Jednak w innych obszarach niewiele się zmieniło. Nadal blisko 45% firm nie raportuje swoich działań, 28% nie mierzy odnoszonych korzyści,  40% nie posiada żadnej strategii CSR, a 16% nie komunikuje o prowadzonych projektach.

Badanie CSR w praktyce – barometr Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej zostało przeprowadzone w tym roku po raz piąty. Jest to jedyna cykliczna ankieta skierowana do firm, pokazująca w jaki sposób przedsiębiorstwa zarządzają tematem zrównoważonego rozwoju. W tegorocznej, listopadowej edycji udział wzięło 75 przedsiębiorstw, z czego 49% stanowiły firmy MŚP, a 51% firmy zatrudniające powyżej 250 osób. 38% uczestników ankiety to firmy z kapitałem francuskim. Integralną częścią raportu są wyniki badania przeprowadzonego równolegle przez Havas Media Group wśród 1095 dorosłych Polaków, pokazującego poziom świadomości i nastawienie konsumentów wobec zaangażowania społecznego firm i marek.

Partnerami tegorocznej edycji badania byli: Orange, PwC, Havas Media Group, CSRInfo, Centrum UNEP/GRID-Warszawa, Global Compact Network Poland, Forum Odpowiedzialnego Biznesu, BIZON – biznes odpowiedzialny i nowoczesny, CEO.com.pl, My Company, PRoto.pl. Partnerami strategicznymi CCIFP są: Auchan, Bank BNP Paribas Polska, Carrefour, Orange, Wyborowa Pernod Ricard.

RAPORT Z BADANIA DOSTĘPNY NA STRONIE CCIFP >>>

Produkcja przemysłowa w Polsce rośnie

Kolejne sygnały znowu powodują osłabienie się dolara. Nie można się dziwić, skoro dane z amerykańskiego rynku pracy po raz kolejny wyraźnie odskoczyły od oczekiwań, a Europa wciąż pozytywnie zaskakuje.

Kolejne gorsze dane zza oceanu

Wczoraj mieliśmy ponownie kolejny wzrost liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Jest to tym ważniejsze, że analitycy co tydzień spodziewają się spadku, a wskaźnik rośnie. Oczekiwania spadków wynikają z tego, że obecne poziomy są zdecydowanie za wysokie jak na stabilizowanie się gospodarki. Jeżeli sytuacja faktycznie się poprawia, powinny one spadać. Reakcja rynków była relatywnie łatwa do przewidzenia. Byliśmy świadkami kolejnego osłabienia się dolara względem euro, taniał on również względem polskiego złotego.

Dane z Polski

Produkcja przemysłowa rośnie w Polsce o 5,4% w skali roku. Jest to nie tylko wynik o 2,4% lepszy od oczekiwań analityków, ale zupełnie przyzwoity rezultat nawet w standardowej sytuacji na rynkach. Uzyskanie go w trakcie pandemii jest tym większym sukcesem. Rezultat ten potwierdza to, co już wiemy z ankiet PMI. Problemy gospodarki w wyniku pandemii znacznie słabiej dotykają przemysłu niż usług.

Lepsze dane z Berlina

Jakby dolar nie miał ostatnio dość strat względem euro, dzisiaj rano poznaliśmy odczyt instytutu IFO z Niemiec. Okazał się on lepszy od oczekiwań, a przede wszystkim rósł kiedy analitycy spodziewali się spadków. W rezultacie mieliśmy kolejny bodziec powodujący, że inwestorzy przychylniej patrzyli na euro niż na dolara. Do maksimów z 2018 roku euro brakuje jeszcze niecałych 3 centów. To spory dystans, ale to mniej niż dolar stracił od początku grudnia względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Jak menedżerowie motywują swoich pracowników w erze pracy online?

Jednym z głównych wyzwań, które postawiła przed menedżerami pandemia, jest utrudnienie w motywowaniu pracowników. Wiele firm od miesięcy próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, jak motywować pracowników – bez spotkań, imprez i rozmów na żywo. Widać, że to utrudnienie przeszkadza także samym pracownikom, którzy samodzielnie organizują sobie spotkania i imprezy. Badania wskazują, że w letnich i jesiennych miesiącach w wielu firmach pracownicy buntowali się, przychodzili do pracy, albo spotykali się ze sobą poza biurem. Teraz, gdy pandemia znowu przybrała na sile, są jednak uwięzieni w domach. Jakie możliwości mają menedżerowie, by motywować pracowników online?

– Uczymy się organizowania pewnych rzeczy online. Tak, jak spotykamy się z przyjaciółmi onlinowo, tak firmy organizują imprezy onlinowe. Takie “beer party” online, organizowane przez firmy, mają w tej chwili bardzo ciekawy wymiar. Najczęściej są organizowane wokół jakiegoś tematu, żeby ludzie sobie podyskutowali – powiedział serwisowi eNewsroom Krzysztof Obłój, profesor Akademii im. Leona Koźmińskiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego. – Czyli to nie są wigilie, na których sobie wypijemy i się pobawimy – tylko to jest w pewnym sensie filozoficzno-etyczna, naukowo-biznesowa dyskusja, która ma jedną funkcję: integrować. Podstawowym narzędziem tej integracji stała się komunikacja. Firmy uczą się na nowo komunikować z pracownikami. Pozwalają im wymienić swoje opinie, lepiej się poznać i rozładować najprostsze emocje, które wszyscy mają w pandemii: niepewność i strach – podkreśla Obłój.

Świetnym sposobem na pozapłacowy sposób motywacji zespołu pracującego zdalnie są również gadżety firmowe. Markowy długopis do sporządzania notatek, wygodny t-shirt z logo marki, a może kubek ze śmieszną grafiką lub zdjęciem Waszego teamu? Kiedy pracujemy z domu, tak bardzo potrzebujemy namacalnego kontaktu – prawdziwej łączności z firmą, w której pracujemy. Upominek biznesowy może okazać się dla pracowników na home – office miłym towarzyszem, dzięki któremu wykonywanie codziennych obowiązków w zdalnej pracy stanie się znacznie przyjemniejsze.

Banki odkręciły śrubę kredytową. Na jak długo?

W listopadzie 2020 r. chętnych na kredyty mieszkaniowe było mniej niż przed rokiem, ale banki udzieliły ich więcej. To pokazuje, jak bardzo rynek mieszkaniowy jest uzależniony od prowadzonej przez nie polityki kredytowej.

Rzecz w tym, że chęci kupujących mieszkania nie zawsze idą w parze z możliwościami, a ściślej z wymaganiami banków. Według danych Biura Informacji Kredytowej (BIK) w listopadzie Polacy wnioskowali o 31,7 tys. kredytów mieszkaniowych, czyli o ponad 5% mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Jednak wówczas banki udzieliły ich 18,1 tys., a w tym roku – 19,4 tys., czyli o ponad 7% więcej.

BIK uwzględnia, że część osób składa kilka wniosków kredytowych więc traktuje je jako jeden. Są też najpewniej wnioskodawcy, którzy rezygnują z zaciągnięcia kredytu. Można jednak założyć, że różnica między liczbą złożonych wniosków i liczbą udzielonych kredytów, to głównie odmowy banków. Ze statystyk BIK wynika zaś, że w listopadzie ich skłonność do pożyczania pieniędzy na zakup mieszkania była wyraźnie większa niż przed rokiem, bo wtedy odprawiły z kwitkiem ok. 47% wnioskujących o kredyt, a ostatnio tylko niespełna 39%.Tabela – Kredyty mieszkaniowe w czasie pandemii Covid 19

Warto też zauważyć, że po wybuchu pandemii COVID-19 udział wniosków, które nie skutkowały udzieleniem kredytu mieszkaniowego wyraźnie się zwiększył. W czerwcu nie otrzymało go już przeszło 56% wnioskodawców.

Oczywiście wyniki listopadowej akcji kredytowej  częściowo odzwierciedlają popyt z okresu września i października. A ponieważ w listopadzie dość gwałtownie się on skurczył, więc perspektywy dla sprzedających mieszkania na najbliższe miesiące nie napawają optymizmem. Sytuację mogłoby pogorszyć przykręcenie przez banki śruby kredytowej. W BIK tego nie wykluczają ze względu na jesienną falę pandemii. BIK zwraca też jednak uwagę, że mimo pandemii jakość portfela kredytów hipotecznych nie tylko się nie pogorszyła, ale nastąpiła niewielka poprawa.

W dużej mierze może to być efektem wakacji kredytowych. Poza tym pod uwagę są brane opóźnienia w spłacie kredytu wynoszące co najmniej 90 dni. Jeśli jesienią część kredytobiorców wpadła w tarapaty finansowe, uwidoczni się to dopiero w najbliższych miesiącach. Dla banków będzie to podstawą do podejmowania decyzji o ewentualnym zaostrzeniu warunków kredytowych, w tym wymogu wysokości wkładu własnego.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Fortinet przejmuje firmę Panopta

Panopta jest twórcą działającej w modelu SaaS platformy do monitorowania i diagnostyki hybrydowej infrastruktury sieciowej, która zapewnia jej wysoką wydajność i bezpieczeństwo dzięki automatyzacji działań operacyjnych zapewniających bezpieczeństwo sieci.

Fortinet, światowy lider w dziedzinie zintegrowanych i zautomatyzowanych rozwiązań cyberochronnych, dokonał przejęcia firmy Panopta, twórcy innowacyjnych rozwiązań działających w modelu SaaS (Software-as-a-Service), które zapewniają pełen wgląd w stan sieci korporacyjnych i automatyczne zarządzanie środowiskiem IT, w tym serwerami, urządzeniami sieciowymi, kontenerami, aplikacjami, bazami danych, urządzeniami wirtualnymi i infrastrukturą chmurową.

Proces wdrażania cyfrowych innowacji u klientów przyspiesza, a o jego sukcesie decyduje poprawa komfortu pracy użytkowników. Kluczowe znaczenie ma fakt, czy infrastruktura IT w przedsiębiorstwie jest w pełni sprawna. Bazujące na chmurze rozwiązania firmy Panopta dostarczają pełny obraz każdej usługi, urządzenia sieciowego i aplikacji, niezależnie od miejsca, w którym zostały wdrożone – w kontenerze, chmurze, infrastrukturze klienta czy środowisku hybrydowym. Dzięki architekturze Fortinet Security Fabric, połączonej ze skalowalną, platformą monitorowania i diagnostyki sieci firmy Panopta, Fortinet może zaoferować najbardziej kompleksowe rozwiązania do zarządzania operacjami sieciowymi i bezpieczeństwem dla przedsiębiorstw lub dostawców usług.

Połączenie tych rozwiązań zwiększa poziom bezpieczeństwa i wydajności hybrydowej infrastruktury sieciowej klientów. Ułatwia także monitorowanie sieci w czasie rzeczywistym i poprawia efektywność infrastruktury, na bazie której zbudowane są usługi ochronne Fortinetu, także chmurowe. Przykładowo: usługi bezpiecznego dostępu do infrastruktury brzegowej (SASE), poczty elektronicznej, analizy bezpieczeństwa i internetowe firewalle aplikacyjne (WAF) będą korzystać z ciągłego monitorowania i diagnostyki zapewnianej przez platformę firmy Panopta. Integracja jej rozwiązań z firewallami następnej generacji FortiGate oraz Fortinet Secure SD-WAN jeszcze bardziej zwiększy efektywność sieci SD-WAN. Ponadto, integracja narzędzia Panopta do zautomatyzowanego zarządzania incydentami z platformą Fortinet SOAR dostarczy zespołom IT zunifikowanych informacji, aby mogły proaktywnie diagnozować i rozwiązywać w czasie rzeczywistym incydenty w sieci.

Platforma firmy Panopta została zbudowana w taki sposób, aby zapewniała korzyści partnerom oferującym wartość dodaną oraz dostawcom usług MSSP – ułatwia integrację z ich własną ofertą oraz stworzenie w ten sposób dodatkowych korzyści dla klientów końcowych. Zapewniane przez Panopta rozwiązanie do kontroli dostępu bazującej na rolach, wprowadza dodatkową warstwę zarządzania pomiędzy użytkownikami, a zespołami działów Network Operations Center (NOC) oraz Security Operations Center (SOC).

W obecnym środowisku pracy zdalnej dostępność aplikacji, ich wydajność, bezpieczeństwo i jakość przekładają się na komfort pracy użytkownika końcowego. Rozwiązanie firmy Panopta analizuje wskaźniki dotyczące stanu sieci oraz wydajności aplikacji, aby zidentyfikować potencjalne problemy, które mogą mieć wpływ na dostępność dla użytkowników, a także umożliwia szybką, zautomatyzowaną naprawę (Digital Experience Monitoring, DEM).

Dzięki przejęciu firmy Panopta, Fortinet będzie dostarczać najbardziej kompleksową w branży platformę sieciową bazującą na bezpieczeństwie, zapewniającą nowe funkcje monitorowania sieci, wykrywania incydentów i reagowania na nie:

Ujednolicone monitorowanie i zautomatyzowane zarządzanie incydentami, co skraca czas reakcji na problemy i rozwiązywania ich przez zespoły NOC, a tym samym pomaga w spełnieniu wymogów umów SLA.

Ponad 50 globalnych punktów obecności (PoP) wyposażonych w sondy do symulacji wydajności aplikacji i opóźnień, które mogą mieć wpływ na komfort pracy użytkownika końcowego (proces ten znany jest również jako syntetyczne monitorowanie transakcji).

Natywny monitoring w chmurze dla obciążeń Kubernetes i PaaS (Platform-as-a-Service) w środowiskach AWS i Azure.

W pełni konfigurowalny system ostrzegania o przepływie pracy, gotowy do integracji z rozwiązaniami firm zewnętrznych i nowoczesnymi narzędziami komunikacyjnymi.

Kolejna, przyjazna dla integratorów oferta usług najwyższej klasy, odzwierciedlająca zaangażowanie Fortinet na rzecz swoich partnerów.

Warunki finansowe transakcji nie zostały ujawnione.

Ken Xie, założyciel, prezes zarządu i dyrektor generalny Fortinet

Biorąc pod uwagę złożony i rozproszony charakter wielu środowisk IT, przedsiębiorstwa potrzebują wydajnej i bezpiecznej sieci, aby zrealizować swoje cele biznesowe w cyfrowej gospodarce. Podejście do sieci bazujące na bezpieczeństwie zapewnia konwergencję tych dwóch obszarów, dzięki czemu współczesne hiperpołączone przedsiębiorstwa mogą osiągność kluczowe dla ich ochrony łączność i wydajność. Przejęcie firmy Panopta uzupełnia naszą – najlepszą w swojej klasie – ofertę rozwiązań ochronnych o platformę SaaS, która zapewnia pełniejszy wgląd w stan pracy sieci i skuteczną neutralizację skutków zagrożeń bezpieczeństwa w środowiskach hybrydowych, w tym w sieciach w środowiskach brzegowych i chmurowych, aby zagwarantować jeszcze wyższy poziom ochrony i wydajności biznesowej.

Postrzeganie Polski przez inwestorów i banki finansujące w dobie pandemii

Polska będąca największym krajem w Europie Środkowo-Wschodniej od lat wiodła prym w wolumenie transakcji inwestycyjnych. Rekordowo zakończony w Polsce rok 2019 pozwalał optymistycznie patrzeć w przyszłość i ostrzyć apetyt na więcej. Jak sytuacja wygląda na zakończenie tego roku? Czy pandemia Covid-19 zmieniła postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej?

Podsumowanie trzech pierwszych kwartałów na rynku inwestycyjnym wskazuje na większą odporność tego obszaru na kryzys, którego doświadcza gospodarka w dobie pandemii. Wolumen transakcji zanotował wynik prawie 4 mld euro i był nieco niższy w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku.

„Polska zajmuje pierwsze miejsce w rejonie Europy Środkowej pod względem całkowitej wielkości transakcji w obszarze nieruchomości komercyjnych. Będące na drugim miejscu Czechy zanotowały wynik blisko dwukrotnie mniejszy – 2,1 mld euro. Kolejne kraje są już znacznie dalej – Rumunia z wynikiem 820 mln euro, Węgry – 763 mln euro. To jasno wskazuje, że Polska ma silną pozycję w tej części Europy, a inwestorzy pewnie lokują tutaj swoje środki. Przyglądając się bliżej źródłom kapitału, który w trzech pierwszych miesiącach napłynął do Polski, blisko połowa (49%) pochodziła z Europy, a wzrost o 8% w porównaniu do 2019 roku pozwala przyjąć, że w obecnych czasach bezpieczniej jest inwestować bliżej. Jak się okazuje kapitał z Azji, który ma dość duże wymagania odnośnie całego procesu, również zwiększył swój udział z 19% do 25%. Spadek zaobserwowaliśmy w napływie kapitału z USA, który w 2019 roku był na poziomie 18%, a w tym roku wyniósł 8%” – wyjaśnia Grzegorz Chmielak, Partner, Head of CEE Valuation & Advisory w Knight Frank.

Czy mimo swojej stabilności oraz silnych stron związanych z położeniem, infrastrukturą czy edukacją, Polska może stracić na atrakcyjności? Jak w dobie pandemii Polska jest postrzegana przez inwestorów i banki finansujące?

„Z naszego punku widzenia, obecna sytuacja pandemiczna ma charakter przejściowy – komentuje Hubert Mańturzyk, General Manager Poland w Aareal Bank AG, który dodaje – Oczywiście na obecnym etapie nie jesteśmy w stanie jednoznacznie wskazać jak to się dalej będzie przedstawiało, ale zakładamy, że jest to okres, który nie będzie miał długoterminowego wpływu na Polskę. Innym aspektem, o którym należy wspomnieć jest to, że pandemia dotyka nie tylko Polskę, ale również Europę i resztę świata. W krajach europejskich skutki pandemii wywołują podobne konsekwencje, a to również oznacza, że sytuacja nie powinna mieć na dłuższą metę negatywnego wpływu na Polskę. Warto wziąć pod uwagę siłę naszego kraju, która była widoczna już od czasu przemian ustrojowych oraz dodać położenie łączące zachód ze wschodem Europy i dalej z Azją, dostęp do dużej grupy wykwalifikowanych pracowników czy rosnący rynek zbytu. Te elementy przyciągały i będą przyciągać inwestorów, a za nimi oczywiście podążają banki. Polska ma duży potencjał, a usprawnienie kilku obszarów może dodatkowo wzmocnić jej pozycję. Biorąc pod uwagę ostatnie dane mówiące o udziale Polski w inwestycjach w całej Europie, który na koniec III kwartału wyniósł nieco ponad 2%, w porównaniu do potencjału ludności mógłby się kształtować na poziomie ok. 7%. To potencjał, który mamy szansę wykorzystać w perspektywie kolejnych lat. Przyglądając się bliżej elementom mogącym usprawnić część procesów należy wspomnieć kwestie regulacyjne oraz mechanizm TLTRO 3, który został udostępniony przez Europejski Bank Centralny. Mechanizm polega na tym, że EBC zapewnia praktycznie nieograniczoną płynność bankom w przypadku finansowania kredytobiorcy działającego w strefie euro. Warto tutaj wyjaśnić, że sama nieruchomość może znajdować się poza strefą, ale wymóg ten dotyczy siedziby kredytobiorcy. Polska nie będąca w strefie euro nie może przystąpić do tego mechanizmu, a to daje przewagę innym krajom.”

Istotną rolę Polski podkreśla również Justyna Kędzierska-Klukowska, Head of Warsaw Office w Berlin Hyp AG – „Jako największy kraj w tej części Europy, Polska miała i nadal ma wielki potencjał rozwojowy. W branży nieruchomości należy szczególnie podkreślić silny rozwój sektora BPO i Shared Services, dla których Polska stała się europejskim przyczółkiem. Te obszary są na tyle mocno związane z naszym krajem, że nawet w nieco gorszej sytuacji gospodarczej, ich silna pozycja się obroni. Polska zawsze będzie interesująca dla inwestorów, co jednak nie oznacza, że nie odczuje skutków pandemii. W niepewnym otoczeniu globalnym inwestorzy zwracają się w stronę stabilniejszych rynków, w rezultacie ich wybór może paść na Europę Zachodnią. Dzieje się tak nawet przy znacząco niższych rentownościach w porównaniu z alternatywnymi inwestycjami w Polsce. W Niemczech aktywność inwestycyjna pozostaje na wysokim poziomie, zaś w Polsce mieliśmy do czynienia z transakcjami, które pomimo istotnego zaawansowania ostatecznie nie doszły do skutku.

Warto wskazać jeszcze jeden aspekt, który ma coraz większe znaczenie zarówno dla inwestorów zagranicznych, jak i banków. Chodzi o zrównoważony rozwój i istotną rolę efektywności energetycznej w budownictwie. Inwestorzy coraz częściej wpisują tzw. „green policies” w swoje strategie, a „zielone” papiery dłużne cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Przewagą Polski jest bardzo wysoki udział nowoczesnych powierzchni w całości zasobów, co oczywiście wynika ze stosunkowo młodego wieku naszego rynku nieruchomości. W wielu krajach Europy Zachodniej konieczność odmłodzenia i unowocześnienia istniejących budynków, aby mogły one sprostać obecnym wymogom zielonej polityki, będzie na pewno dużym wyzwaniem w najbliższych latach.”

Znacznych różnic w skutkach kryzysu dla Polski w porównaniu z innymi krajami nie widzi również Marek Kowalski, Director, Head of Real Estate Finance w BNP Paribas Bank Polska S.A. – „W związku z globalnym zasięgiem kryzysu my jako instytucja działająca na wielu rynkach, obserwujemy jego skutki wszędzie tam, gdzie jesteśmy obecni. Rozmawiam z kolegami z innych krajów i wiem, że z trudnościami mamy do czynienia w zasadzie wszędzie, przy czym Polska nie odbiega znacząco od tego, co dzieje się na innych rynkach. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że sytuacja w Polsce jest nawet lepsza, bo jak wskazują dane, realny spadek PKB w Europie przyjmie średnio poziom 7%, a w Polsce zaledwie 3,5%. W naszym kraju można też nadal trafić na dobrą okazję inwestycyjną, która ma potencjał wzrostu wartości, a stopy zwrotu nadal są wyższe, niż na bardziej rozwiniętych rynkach.

Mamy w Polsce pewną tendencję do „polonocentryzmu” – w ten sposób patrzymy na różne zjawiska, obawiając się chociażby percepcji Polski przez inwestorów zagranicznych w kontekście wysokiej ostatnio temperatury sporów społecznych czy politycznych. Warto sobie jednak uświadomić, że to, co jest w centrum naszej uwagi, nie zawsze jest dostrzegane z innego miejsca. Na przykład z punktu widzenia kraju leżącego nad Zatoką Perską lub z perspektywy Azji, w dalszym ciągu jesteśmy stabilnym krajem należącym do Unii Europejskiej, który odnotowuje wysokie zainteresowanie inwestorów zagranicznych, poszukujących dobrych okazji inwestycyjnych w Polsce. Sytuacja związana z pandemią niewątpliwie zmieniła jednak percepcję poszczególnych segmentów rynku nieruchomości – niektóre z nich stały się jeszcze bardziej atrakcyjne, inne wręcz przeciwnie.”

„Podsumowując jednym zdaniem – różnica w stopach zwrotu, silny rynek wewnętrzny i nowe zasoby stają się siłą Polski, która w dalszym ciągu utrzymuje swoją atrakcyjność” – dodaje Grzegorz Chmielak.

Piwo bezalkoholowe coraz popularniejsze

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji badawczo-analitycznej Hiper-Com Poland oraz Centrum Analiz Grupy AdRetail, o ponad 7% wzrosła liczba promocji piwa bezalkoholowego w ciągu ostatnich 11 miesięcy w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Największy skok, przekraczający 30%, odnotowano w formacie convenience. Z kolei hipermarkety miały spadek na poziomie blisko 18%. Komentujący to eksperci dodatkowo zwracają uwagę na fakt, że ww. produkty stanowią obecnie już 4,9% wolumenu całej kategorii. I jak dodają, rynek wciąż rośnie, co z pewnością zauważyły sieci handlowe, stawiając mocniej na poszerzoną aktywność.

Z ogólnopolskiej analizy ponad 12 tys. akcji rabatowych wynika, że sklepy zwiększyły liczbę promocji gazetkowych piwa bezalkoholowego o 7,1%, patrząc rdr. W tym przypadku porównano dane zebrane od 1 stycznia do 30 listopada 2020 roku z analogicznym okresem ubiegłego roku. Pod uwagę wzięto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience, cash & carry i hurtownie.

– Zwiększenie liczby takich działań może wynikać z tego, że trunek ten zdobywa coraz więcej zwolenników wśród konsumentów. Zauważalne jest też to, że w mediach widać więcej reklam z tego typu napojami. Sieci handlowe oczywiście dostrzegają ten trend, mocniej stymulując proces promocji i w konsekwencji – sprzedaży – stwierdza Karol Kamiński, ekspert z Grupy AdRetail.

Z taką narracją zgadzają się też inni eksperci. Jak podkreśla Hubert Majkowski z Hiper-Com Poland, w ostatnim czasie faktycznie piwa bezalkoholowe stały się bardziej widoczne. Ekspert wierzy, że jest to wynikiem wzrostu świadomości społecznej i próby ograniczenia spożycia. Dodatkowo rosnąca popularność wszystkich napojów smakowych typu radler i podobnych zwiększa tendencję.

– Z biznesowego punktu widzenia mamy reakcję na popyt, bo nie może być inaczej. Ale jednocześnie firmy budują sobie wizerunek, prześcigając się w prezentacji nowego, zdrowego potencjału ofertowego i dokonaniach CSR-owych. I to jest bardzo dobry przykład na to, że można piwo i inne trunki postrzegać poprzez pewne kategorie kulturowe – komentuje dr Andrzej Maria Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Patrząc na poszczególne formaty sklepów, widać, że liczba promocji najbardziej wzrosła w sieciach typu convenience – 30,4%. Dalej są supermarkety – 29,3%, a potem dyskonty – 14,1%. Z kolei największy spadek zaliczyły hipermarkety – 17,7%. Jak zaznacza ekspert z Grupy AdRetail, największą aktywnością w tym zakresie wykazały się sklepy znajdujące się blisko klienta i jego domu.

– W sieciach typu convenience kupuje się piwo, bo to są klasyczne sklepy zakupów uzupełniających. Szybka wizyta i sprawa załatwiona. Nie ma w tym nic dziwnego. Trudno specjalnie iść do hipermarketu po dwie butelki takiego trunku, choć cena może być bardziej atrakcyjna. Taka placówka zazwyczaj jest dalej, niekiedy trzeba do niej podjechać. Tam wybieramy się rzadziej, np. raz na tydzień, a koszyk zakupowy jest zdecydowanie większy – analizuje dr Faliński.

Z kolei ekspert z Hiper-Com Poland zaznacza, że pandemia zmieniła nawyki konsumentów. Sieci w mniejszych formatach stały się bardziej popularne i łatwiej dostępne w stosunku do hipermarketów, często znajdujących się w galeriach handlowych. Natomiast dr Faliński dodaje, że placówki typu convenience są najmniej zatłoczone. Dziś to ma spore znaczenie dla konsumentów, którzy nie chcą ryzykować zakażeniem COVID-19.

– Kategoria piw bezalkoholowych ma wielki potencjał, aby zmienić model spożycia napojów alkoholowych i wpłynąć trwale na bardziej odpowiedzialne wybory konsumentów. Społeczna świadomość w tym zakresie kształtuje się stopniowo, ale na pewno będzie rosnąć. Z danych Nielsena z okresu od stycznia do września 2020 roku wynika, że piwa bezalkoholowe to obecnie 4,9% wolumenu całej kategorii piwnej oraz 5,9% jej wartości – podsumowuje Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Cena akcji Answear.com w IPO ustalona na 25,00 zł

Oferta publiczna akcji Answear.com spotkała się z dużym zainteresowaniem inwestorów. Cena jednej akcji w Ofercie została ustalona na 25 zł. Oznacza to, że wartość oferty minimalnie przekroczy 80 mln zł. Przy uwzględnieniu ceny akcji w Ofercie, kapitalizacja Spółki w momencie debiutu na GPW osiągnie wartość prawie 430 mln zł. Dzięki emisji nowych akcji Answear.com pozyska ok 45 mln zł.

Answear.com to działający od 2011 r. wiodący e-commerce sprzedający modę w Europie Środkowo-Wschodniej. Aktualnie Spółka prowadzi działalność w 7 krajach: Bułgarii, Czechach, Polsce, Rumunii, Słowacji, Ukrainie oraz Węgrzech. Sprzedaż jest zdywersyfikowana geograficznie, a żaden z rynków nie stanowi więcej niż 30 proc. udziału w całkowitych przychodach Spółki.

– Cieszę się z bardzo dużego zainteresowania ofertą Answear.com wśród inwestorów detalicznych do których trafi 20 proc. oferowanych akcji. Liczę na to, że będzie wśród nich wielu nowych klientów naszego sklepu. Cieszymy się również z możliwości pozyskania nowych inwestorów instytucjonalych. Ostatnie dni były dla nas niezwykle intensywne i pracowite. Spotkaliśmy się z wieloma inwestorami, którzy docenili nasze dotychczasowe osiągnięcia, dynamiczny rozwój i co najważniejsze dostrzegają dalszy potencjał do wzrostu skali działalności i budowy wartości firmy. Dziękujemy za zaufanie i możliwość wspólnego rozwoju Answear.com. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Oferta Answear.com obejmuje 1.841.000 nowo emitowanych akcji serii D, a także 1.380.645 akcji serii A należących do funduszu MCI.PrivateVentures FIZ (subfundusz MCI.TechVentures 1.0), stanowiących 8,03 proc. rozwodnionego kapitału Spółki i uprawniających do analogicznej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu.

Poza określeniem ceny sprzedaży, ustalono również liczbę akcji w poszczególnych transzach. Zgodnie z dokonanym podziałem, w transzy inwestorów indywidualnych znajdzie się 644.330 walorów, stanowiących 20 proc. sprzedawanych akcji. Natomiast transza inwestorów instytucjonalnych obejmie pozostałe 2.577.315 akcji. Intencją Answear.com i MCI jest wprowadzenie do obrotu na GPW wszystkich akcji i praw do akcji składające się na Ofertę Publiczną Answear.com, a także pozostałych walorów należących do Forum X i MCI.PrivateVentures FIZ. Spółka, Forum X i MCI zawarły umowę lock-up na 12 miesięcy od dnia debiutu giełdowego. Zgodnie z harmonogramem Oferty, debiut na głównym rynku GPW planowany jest na około 8 stycznia 2021 r.

– W opinii MCI cena 25zł nie oddaje w pełni potencjału Answear.com, dlatego zdecydowaliśmy się ograniczyć wielkość oferty akcji sprzedawanych. Wielkość transakcji jest w tej sytuacji kompromisem pomiędzy chęcią ograniczenia podaży akcji od MCI i uzyskania minimalnej wielkości transakcji umożliwiającej IPO, przy zapewnieniu Spółce środków z nowej emisji akcji, które przyczynią się do dalszego dynamicznego wzrostu jej przychodów. – komentuje Krzysztof Konopinski, Senior Advisor MCI.

– Chciałbym podkreślić, że jesteśmy typowo konsumenckim biznesem, dlatego szczególnie będziemy chcieli zadbać o inwestorów indywidulanych m.in. dlatego przygotowujemy specjalny program lojalnościowy Answear Club Investor. – dodaje Krzysztof Bajołek.

Zgodnie z harmonogramem Oferty, przydział akcji oferowanych zaplanowany jest na 23 grudnia, a pierwsze notowanie planowane jest około 8 stycznia 2021 roku.

Jak stosować 50% kosztów uzyskania przychodów z tytułu prawa autorskiego

W dniu 18 września 2020 r. Minister Finansów, wydając interpretację ogólną (nr DD3.8201.1.2018), poruszył newralgiczną dla wielu materię dotyczącą zastosowania pięćdziesięciu procent kosztów uzyskania przychodów do honorariów przyznawanych autorom dzieł. Obszar ten do tej pory budził liczne wątpliwości oraz był źródłem szeregu problemów praktycznych, w związku z czym aktywność MF w tym zakresie spotkała się z nieskrywaną aprobatą środowisk twórczych, i nie tylko.

Odrobina teorii

Przechodząc do omówienia najistotniejszych założeń przedmiotowej interpretacji, niezbędne jest objaśnienie kluczowych terminów oraz przytoczenie przepisów stanowiących o istocie analizowanego przez MF zagadnienia.

W pierwszej kolejności należy przywołać treść art. 22 ust. 9 pkt 3 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych („ustawa o PIT”), stosownie do którego koszty uzyskania przychodów z tytułu korzystania przez twórców z praw autorskich lub rozporządzania przez nich tymi prawami wynoszą 50% uzyskanego przychodu. Z tym jednak zastrzeżeniem, że koszty te obliczane są od przychodu pomniejszonego o potrącone w danym miesiącu składki na ubezpieczenia społeczne, których podstawę wymiaru stanowi ten przychód.

Idąc dalej, wyjaśnić należy, co jest przedmiotem praw autorskich, wskazywanych w powyższym przepisie. Na gruncie art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. przedmiotem prawa autorskiego jest utwór rozumiany jako każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Co istotne, z utworem podlegającym prawu autorskiemu mamy do czynienia już od chwili jego ustalenia, niezależnie od tego, czy został ukończony, czy też ma postać nieukończoną. Ustalenie utworu oznacza zaś nic innego jak to, że został on już w jakiś sposób zmaterializowany, oraz że z wynikiem tej materializacji mogą zapoznać się osoby trzecie. Podążając za interpretacją, należy zaakcentować, że aby uznać przejaw działalności twórczej za przedmiot prawa autorskiego, musi on spełniać łącznie wszystkie ww. przesłanki określone w ustawie. Szczególny akcent MF położył natomiast na cechę indywidualności jako okoliczność pozwalającą na odróżnienie od „uprzednio wytworzonych produktów intelektualnych”.

Nie bez znaczenia dla interesującego nas przedmiotu pozostają też odrębne od ustawy o prawie autorskim przepisy, przewidujące szczególne zawody o charakterze twórczym, w przypadku których za przedmiot praw autorskich uznawane są rezultaty pracy. Należą do nich m.in. nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi czy pracownicy pionów badawczych.

Zatem kiedy można zastosować te 50%?

MF rozpoczął swoją interpretację od zacytowania przepisu precyzującego art. 22 ust. 9 pkt 3 ustawy o PIT, tj. art. 22 ust. 9b tego aktu. Przewiduje on przypadki szczególne, w których zastosowanie znajduje zasada 50% kosztów. I tak, do katalogu przychodów, względem których można uwzględnić 50% kosztów, należą w szczególności te uzyskane z działalności architektonicznej, literackiej, muzycznej, plastycznej, dziennikarskiej, aktorskiej, publicystycznej czy dotyczącej programów i gier komputerowych. Innym ograniczeniem ustawowym jest wymóg, w świetle którego wysokość 50% kosztów uzyskania przychodów nie może przekroczyć granicy kwotowej ustanowionej w art. 22 ust. 9a i 9aa ustawy PIT. Jakkolwiek regułą jest obowiązek zastosowania 50% kosztów w określonych warunkach, to podatnik w oświadczeniu może zrezygnować z zastosowania tej zasady.

Pracownik jako twórca

W praktyce częstą sytuacją jest powstawanie utworów w ramach realizacji umowy o pracę bądź też umów cywilnoprawnych. Aby jednak wynagrodzenie z powyższych źródeł – albo jego część – mogło zostać uznane za honorarium autorskie w celu zastosowania 50% kosztów uzyskania przychodów, musi ono spełnić kilka obligatoryjnych warunków. Pierwszym z nich jest oczywiście to, aby rzeczony produkt posiadał wszelkie cechy utworu w rozumieniu prawa autorskiego, a równocześnie był rezultatem wykonania obowiązków wynikłych ze stosunku pracy, a nie poza nim. Idąc dalej, konieczna jest możliwość obiektywnego wykazania faktu, że dany utwór został wykreowany przez pracownika, a należne z tego tytułu honorarium zostało klarownie wyodrębnione z pozostałych części wynagrodzenia określonego pracownika. W tym miejscu należy nadmienić, że zgodnie z legalną definicją utworu pracowniczego, w braku odmiennych, umownych ustaleń, z chwilą przyjęcia przez pracodawcę utworu powstałego w wyniku realizacji obowiązków pracowniczych, nabywa on prawa autorskie majątkowe wywodzone z tegoż utworu, co stanowi ich przeniesienie z pracownika na pracodawcę. Inaczej kształtują się prawa autorskie związane z programem komputerowym utworzonym przez pracownika. Zgodnie z przepisami szczególnymi pracodawca co do zasady nabywa autorskie prawa majątkowe do programu z chwilą ich powstania. Oznacza to pierwotne ich nabycie. Konsekwencją takiej konstrukcji jest okoliczność, że programiście nie przysługuje honorarium autorskie, co z kolei pociąga za sobą brak możliwości wykorzystania instytucji 50% kosztów uzyskania przychodów w odniesieniu do pensji programistów. Podkreślenia wymaga jednakże, iż jest to reguła dyspozytywna i może zostać wyłączona umownie przez strony, skutkując powrotem do ogólnych zasad obowiązujących w stosunku do utworu pracowniczego.

Jednak co w sytuacji, kiedy utwór jednak nie powstanie?

Interpretacja dotyka również prawdopodobnej sytuacji, w której choć utwór ostatecznie nie powstaje, to kwota zaliczki na podatek od honorarium autorskiego wyliczona została z uwzględnieniem 50% kosztów uzyskania przychodów. Okoliczności takie mogą mieć miejsce najczęściej w przypadku przedwczesnego rozwiązania umowy, w oparciu o którą miał powstać utwór – do czego ostatecznie nie doszło, nawet w części. Biorąc pod uwagę ogólną zasadę samoopodatkowania, należy wskazać, że w niniejszej sytuacji podmiot wypłacający honorarium, w tym pracodawca, nie jest zobowiązany do korekty kwot uiszczonych już zaliczek, gdyż spodziewając się powstania utworu, podatnik w danym czasie opłacał je prawidłowo. Jeśli chodzi natomiast o roczne rozliczenie PIT-11, pracodawca w stosownej deklaracji powinien ująć takie koszty uzyskania przychodu, które zostały przez niego faktycznie wykorzystane do określenia zaliczek na podatek. Odmiennego działania wymaga roczna deklaracja PIT-4R – jeśli wykazane w niej przychody oszacowano, uwzględniając 50% kosztów mimo późniejszego niepowstania utworu, błędne wskazanie wysokości należnych zaliczek wymaga dokonania korekty deklaracji.

Honorarium do udokumentowania

Kwestią niepozostawiającą wątpliwości jest to, że przychód tak z tytułu praw autorskich, jak i rozporządzania nimi musi być odpowiednio udokumentowany w celach dowodowych. W tym miejscu wypada nadmienić, że w świetle przepisów Ordynacji podatkowej dowód może stanowić każdy środek, mogący prowadzić do wyjaśnienia sprawy – rzecz jasna, gdy nie jest on sprzeczny z prawem. W odniesieniu do utworów pracowniczych, powyższe uzyskać można poprzez np. ewidencję utworów, dowodzącą momentu samego powstania, ale i przyjęcia utworu przez pracodawcę. Inną formą pozwalającą na realizację zasady dokumentowania przychodu może być oświadczenie pracownika, wskazujące na okoliczności powstania utworu.

Ustawodawca pozostawił podatnikom dowolność także w zakresie ustalenia kwoty honorarium autorskiego – strony mogą przyjąć bądź konkretną kwotę, bądź też procentowe odniesienie do ogólnej wysokości wynagrodzenia, jak również uzależnienie kwoty od zewidencjonowanego czasu pracy nad danym dziełem.

Czy to wystarczy?

Mimo iż przyjęta z entuzjazmem interpretacja ogólna bez wątpienia nie odpowiada na wszystkie pytania podatników związane z materią 50% kosztów, jest to dobry początek i z pewnością niejednokrotnie będzie przywoływana przez podatników oraz płatników, działając w licznych postępowaniach na ich korzyść.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

EY: Ośmiu na dziesięciu dyrektorów finansowych uważa, że wartość organizacji warto mierzyć nie tylko poprzez wskaźniki finansowe

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez EY, 84% dyrektorów finansowych (CFO) uważa, że muszą zbalansować konieczność osiągania dobrych wyników w krótkim okresie z koncentracją na bardziej trwałych wartościach. Również co ósmy dyrektor finansowy przyznaje, że główni akcjonariusze coraz częściej postrzegają funkcję CFO jako przewodnika w tworzeniu długoterminowych wartości w firmach. Oznacza to, że dyrektorzy finansowi mogą odegrać kluczową rolę w kreowaniu postpandemicznej przyszłości przedsiębiorstw.

Respondenci badania EY “DNA CFO 2020” nie mają wątpliwości, że pandemia COVID-19 z jednej strony jest ryzykiem dla organizacji, ale z drugiej szansą na pokazanie strategicznej funkcji CFO. Jak wskazuje 76% badanych, obecne zadania, które znalazły się na ich agendzie są wyjątkowo wymagające, ale jednocześnie nigdy ich rola w firmie nie była tak istotna i ekscytująca.

– Pandemia to czas, który pokazał, że to właśnie dyrektorzy finansowi mogą pełnić strategiczną funkcję w firmach, niezwykle istotną w procesie transformacji całych organizacji. Takie podejście do funkcji CFO wymaga jednak zmiany w myśleniu o właściwych dla niej zadaniach i rozszerzenia ich poza myślenie przede wszystkim o poprawie bieżących lub nadchodzących w krótkim terminie wyników finansowych. Coraz częściej uważa się bowiem, że nastawienie na krótkoterminowe wyniki, chociaż dobre dla części interesariuszy, może mieć negatywny wpływ na długoterminowy rozwój przedsiębiorstwa. Rynek domaga się więc tworzenia wartości, która przynosi korzyści inwestorom, pracownikom, konsumentom i lokalnej społeczności i widzi, że odpowiedzialnymi za budowanie tej właśnie wartości mogą być właśnie CFO. Powinni więc ustalać, które wskaźniki KPI są istotne dla długoterminowej wartości – zarówno w wymiarze finansowym, jak i niefinansowym i starać się promować ściślejszą współpracę między zespołami zajmującymi się sprawozdawczością finansową a osobami zaangażowanymi w raportowanie wyników niefinansowych – mówi Mikołaj Rytel, Partner Lider Zespołu CFO Consulting EY Polska.

79% ankietowanych przez EY dyrektorów finansowych uważa, że inwestorzy coraz częściej wymagają dostarczania większej ilości informacji na temat tego, jak firma tworzy wartości dla wszystkich kluczowych interesariuszy, a nie tylko akcjonariuszy. Taki sam odsetek deklaruje, że w swojej pracy nie koncentruje się wyłącznie na dostarczaniu wartości ekonomicznych dla akcjonariuszy, ale przykłada większą wagę do tworzenia trwałych wartości dla klientów, pracowników, kontrahentów i społeczności.

Nowe postrzeganie funkcji CFO w firmie wymagać jednak będzie nowych aliansów w ramach organizacji. Ponad połowa (52%) CFO przyznaje, że ich współpraca z szefem HR jest ograniczona lub w ogóle jej nie ma. 44% badanych ma podobne relacje z szefem marketingu, a bez współpracy na tym polu wdrożenie zmian skierowanych na przykład do pracowników czy klientów nie będzie możliwe. Co więcej, konieczna może okazać się również bliższa współpraca z partnerami zewnętrznymi, dostarczającymi specjalistyczną wiedzę i/lub technologię. 77% badanych dyrektorów finansowych jest zdania, że za 5 lat większość operacji finansowych przeniesie się do chmury, a 74% wierzy, że będzie częścią ekosystemu opartego na blockchain.

Rys. 1. Na ile Twoim zdaniem finanse będą bardziej otwarte stając się elementem powiększonego ekosystemu? Które z tych scenariuszy są najbardziej prawdopodobne?Na ile Twoim zdaniem finanse będą bardziej otwarte stając się elementem powiększonego ekosystemuNowa organizacja pracy to jednak nie wszystko. Dyrektorzy finansowi będą potrzebować również nowych umiejętności. Sami CFO pytani o tę kwestię zwracają uwagę, że dla sprawowanych przez nich funkcji istotne są umiejętności dostosowywania się do ciągłych zmian (66%) czy na przykład gotowość i odwaga do podejmowania dobrze skalkulowanego ryzyka. Jedna trzecia wskazuje natomiast na odwagę w przełamywaniu dotychczasowych przekonań.

Rys. 2. Które z dwóch cech osobistych i przywódczych są konieczne, by w przyszłości CFO osiągnął sukces?Które z dwóch cech osobistych i przywódczych są konieczne– Transformacja roli i zadań CFO przyspieszyła pod wpływem technologii, zmienności otoczenia i zmieniających się oczekiwań akcjonariuszy. CFO wiedzą, że muszą zaangażować się w tworzenie i wdrażanie strategii rozwoju firmy (podkreśla to 81% respondentów badania EY), tworzenie nowego modelu biznesowego i generowanie nowych źródeł przychodów, a także w transakcje fuzji i przejęć, w tym dotyczące pozyskiwania nowoczesnych technologii. Jako jeden z ważniejszych celów dyrektorzy finansowi wyznaczają sobie również zmianę i dostosowanie kultury działu finansowego do kultury całej organizacji – mówi Anna Zaremba, Partner w Zespole CFO Consulting EY Polska.

O badaniu

W badaniu EY “DNA CFO 2020” wzięło udział ponad 800 CFO i innych członków kierownictwa działów finansowych w firmach z całego świata. Reprezentowali oni 14 branż gospodarki: zaawansowany przemysł i mobilność, sektor konsumencki, rządowy i publiczny, ubezpieczeń, paliwowy i gazowy, private equity, technologii, mediów i rozrywki, telekomunikacji, bankowości i rynków kapitałowych, usług finansowych, ochrony zdrowia, górnictwa i surowców naturalnych, energetyki i usług komunalnych, hotelarstwa, budownictwa, a także zarządzania aktywami.

GPW obniży opłaty za notowanie akcji dla emitentów dotkniętych pandemią koronawirusa

  • GPW wesprze emitentów giełdowych najbardziej dotkniętych kryzysem gospodarczym spowodowanym pandemią
  • O obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 r. będą mogli ubiegać się emitenci Głównego Rynku GPW oraz rynku NewConnect
  • Spółki muszą spełnić określone warunki dotyczące spadku przychodów, poziomu kapitalizacji i opublikowania w terminie raportu okresowego
  • Emitenci mają czas na złożenie wniosku do 20 stycznia 2021 r.

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) podjął uchwałę o wsparciu emitentów giełdowych, którzy najbardziej odczuli negatywne skutki pandemii koronawirusa, poprzez obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 r. Decyzja dotyczy spółek notowanych na Głównym Rynku GPW oraz rynku NewConnect. Warunki, jakie emitent powinien spełnić, aby skorzystać z obniżki opłat, są następujące:

  • spadek przychodów w okresie styczeń-wrzesień 2020 r. wobec analogicznego okresu w 2019 r. o więcej niż 20%;
  • kapitalizacja emitenta na 31 grudnia 2020 r. jest poniżej 1 mld zł;
  • opublikowanie w terminie raportu kwartalnego za III kw. 2020 r.
  • złożenie wniosku o obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 r. do 20 stycznia 2021 r.

W przypadku spółek, których spadek przychodów w okresie styczeń-wrzesień 2020 r. jest większy niż 20%, ale nie większy niż 50% opłaty za notowanie akcji zostaną obniżone o 50%. Z kolei dla emitentów, których przychody w tym okresie spadły o ponad 50%, opłaty za notowanie zostaną obniżone o 90% w nadchodzącym roku.

Rok 2020 był trudny dla wielu firm, szczególnie spółek giełdowych, które musiały nie tylko sprostać wyzwaniom biznesowym spowodowanym pandemią, ale również kontynuować spełnianie obowiązków wiążących się z obecnością na giełdzie. Jako organizator tego rynku staramy się wspierać naszych uczestników w największym możliwym zakresie. Dlatego też stworzyliśmy i wdrażamy stopniowo projekt „Warto być spółką giełdową”, który z jednej strony zachęca spółki do wejścia na GPW, z drugiej wspiera firmy już obecne na parkiecie. Jestem przekonana, że znaczące obniżenie opłat za notowanie akcji w 2021 roku będzie nie tylko wyrazem odpowiedzialności i solidarności GPW z naszymi emitentami, ale i wymierną cegiełką wspierającą powrót tych firm na ścieżkę rozwoju – mówi Izabela Olszewska, Członek Zarządu GPW.

Celem projektu „Warto być spółką giełdową” jest promowanie pozyskiwania kapitału poprzez rynek kapitałowy oraz wsparcie spółek w ich funkcjonowaniu na giełdzie. Projekt skierowany jest zarówno do debiutujących, jak i obecnych na giełdzie spółek. Pierwszy etap „Warto być spółką giełdową” ruszył w drugiej połowie 2020 r., w ramach którego GPW zorganizowała już szereg webinariów dla potencjalnych i obecnych emitentów oraz opracowała pakiety wsparcia dla debiutantów i już notowanych spółek w zakresie: IR, regulacyjnym, korporacyjnym, komunikacyjnym i biznesowym.

Trendy e-commerce na 2021 rok: abonamenty, ekologia i nowe technologie

Rok 2020 był dla e-commerce przełomowy – w jego pierwszej połowie liczba e-sklepów wzrosła o nawet 39% i należy spodziewać się utrzymania tej tendencji. Jak przewidują eksperci PrestaShop, w nadchodzącym roku przybędzie m.in. wyspecjalizowanych małych i średnich e-sklepów. Większą popularność zyska też model zakupów abonamentowych oraz ekologiczne sposoby dostawy. Z kolei standardem stanie się personalizacja relacji z konsumentem oraz korzystanie z nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja – niezależnie od rodzaju oferty czy rozmiaru e-biznesu.

Stacjonarnie czy w sieci?

Tradycyjny podział na sklepy online i stacjonarne będzie się dalej zacierał w duchu podejścia wielokanałowego (omnichannel). Placówki fizyczne będą coraz częściej pełniły rolę salonów pokazowych oraz punktów odbioru i zwrotu zakupów online, niż głównych miejsc sprzedaży. Nie oznacza to jednak całkowitego wycofywania się z przestrzeni fizycznej. Marketerzy postawią na nowe interaktywne formy reklamy outdoorowej, wykorzystujące np. technikę rozszerzonej rzeczywistości (AR). Poprowadzą one klientów z plakatu na przystanku autobusowym czy billboardu bezpośrednio do e-sklepu w smartfonie.

Zakupy na abonament

Model sprzedaży abonamentowej kojarzony jest głównie z telekomunikacją czy prenumeratą magazynów. W nadchodzących latach będzie jednak zyskiwał na popularności także w e-commerce. Konsumenci będą coraz częściej dokonywali subskrypcji do towarów i usług, np. chemii gospodarczej czy artykułów dla dzieci. W Polsce internet podbijają już m.in. pudełka z próbkami kosmetyków i zdrowej żywności, które pozwalają testować rynkowe nowości. Istnieją też abonamenty na dostęp do książek online, zamiast kupowania fizycznych egzemplarzy. Taki model sprzedaży będzie się stale rozwijał i obejmował kolejne branże, wraz z rosnącym udziałem konsumentów z pokolenia 18-24.

Algorytmy na pierwszym planie

Nowatorskie techniki sprzedaży wkraczają do handlu nie tylko w postaci automatycznych kas, ale przede wszystkim sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Wizyty klientów w e-sklepie generują ilości danych, których człowiek nie byłby w stanie przetworzyć. W nadchodzących latach zestawianie informacji z aplikacji mobilnych, strony internetowej czy mediów społecznościowych przejmą więc algorytmy. Programy będą pomagały tworzyć profile zainteresowań oraz analizować zachowania konsumentów. Będą też prognozować zapotrzebowanie na towary i dopasowywać ceny do zmieniającej się popularności produktów lub oferty konkurencji. W nadchodzącym roku na rynku e-commerce, także w Polsce, coraz bardziej popularne będą chatboty. Pomogą one klientom w podejmowaniu decyzji, zwrotach i reklamacjach czy śledzeniu postępu dostawy zamówionych towarów w czasie rzeczywistym.

Ekologia kluczem do serca e-klienta

W 2021 roku e-commerce będzie podążał za trendem zero-waste i umożliwiał bardziej ekologiczne zakupy. Popularne staną się dostawy do punktów odbioru, tworzenie opakowań na wymiar, stosowanie ekologicznych wypełniaczy w miejsce folii bąbelkowej, wykorzystywanie zwrotnych paczek wielokrotnego użytku, ale też np. udostępnianie funkcji wyszukiwania i filtrowania produktów pod kątem ich przyjazności dla środowiska. Według badań już nawet 87% kupujących w sieci dostrzega nieekologiczne zachowania sklepów i dostawców[1]. Świadomość konsumentów rośnie. Coraz częściej w imię zmniejszania wpływu na środowisko będą więc w stanie zaakceptować dłuższy czas oczekiwania na przesyłkę czy wyższe opłaty za ekologiczne opakowania.

Idea zero waste zrodziła się z potrzeby ochrony środowiska naturalnego i nawołuje do zmiany swoich przyzwyczajeń oraz zachowań. Jednym ze sposobów na to, by zostawiać po sobie mniej śmieci, jest zrezygnowanie z jednorazowych opakowań. Klienci e-commerce z pewnością docenią fakt, że dostarczone do nich zamówienie zostało zapakowane w torbę lub woreczek nadający się do ponownego wykorzystania. Torba bawełniana doskonale wpisuje się w zyskujący popularność ruch ekologiczny, dlatego warto pakować zakupy z myślą o środowisko. 

Personalizacja na drodze do standardu

Firmy nie mogą już konkurować jedynie ceną czy produktem, dlatego coraz bardziej kluczowa będzie spersonalizowana obsługa. Wysłanie maila o treści „Dziękujemy za zakup” lub „Zapraszamy ponownie” nie wystarczy, aby klient poczuł się ważny. E-sklepy będą musiały zbudować z nim indywidualną relację i przyciągnąć uwagę dopasowanymi komunikatami. Standardy od dawna wyznacza m.in. Netflix, który dostosowuje propozycje filmów czy miniatury wideo do zainteresowań użytkownika. Także w e-commerce wzrośnie rola komunikacji z wykorzystaniem kreatywnych treści w budowaniu przewagi konkurencyjnej, a zakupy staną się doświadczeniem odpowiadającym na potrzeby i oczekiwania konkretnej osoby.

Luca Mastroianni, Head of International w firmie PrestaShop

[1] Według raportu „Green Generation”, 2020.

Usługi centrów danych w 2021 roku nabiorą krytycznego znaczenia

Wśród kluczowych trendów obserwowanych w cyfrowym ekosystemie znalazły się znacznie przyspieszona digitalizacja przedsiębiorstw oraz wzrost ilości przetwarzanych przez nie danych na brzegu sieci.

W obliczu pandemii COVID-19 świat niemal natychmiast przestawił się na pracę w trybie online. Z tego też powodu do najbardziej strategicznych miejsc zaliczone zostały centra danych, bo to od nich w dobie kryzysu uzależnione stało się funkcjonowanie ludzi i firm. Znaczenie tych placówek wzrośnie jeszcze bardziej w 2021 r., bowiem infrastruktura przesyłania danych, odpowiedzialna za dostęp do informacyjnego ekosystemu, stanie się równie ważna jak media gwarantujące dostawy prądu, wody czy gazu. Według ekspertów z firmy Vertiv, globalnego dostawcy krytycznej infrastruktury cyfrowej i rozwiązań zapewniających ciągłość biznesową przedsiębiorstw, będzie to jeden z głównych trendów dotyczących centrów danych w 2021 r.

Centra danych od dawna zapewniają wysoki poziom dostępności, ale postępujący wzrost oczekiwań w tym zakresie będzie widoczny w dwóch obszarach. Po pierwsze, zwiększy się liczba użytkowników – gwarantowanego dostępu do aplikacji online będą oczekiwać także mieszkańcy obszarów wiejskich i oddalonych od dużych miejscowości. Zwiększy to presję na operatorów centrów danych, aby zapewniali nieprzerwaną łączność nawet na brzegu swoich sieci. Po drugie, zniknie rozróżnienie między posiadaniem łączności a czasem jej dostępności. Powszechne będzie oczekiwanie gwarantowanego, bezpiecznego połączenia w coraz bardziej rozproszonych sieciach hybrydowych w takim samym stopniu, jaki dotyczy nieprzerwanej pracy wewnętrznej infrastruktury centrów danych.

Od pewnego czasu od centrów danych oczekuje się gwarancji dostępności usług podobnej jak w przypadku infrastruktury jednostek użyteczności publicznej. Natomiast pandemia skrystalizowała potrzebę zdefiniowania i wdrożenia oficjalnych reguł dostępności tych usług – mówi Gary Niederpruem, dyrektor ds. strategii i rozwoju w Vertiv. – Te gwarancje nie mają dotyczyć tylko pracowników wykonujących swoje obowiązki zdalnie, z domu. Tu chodzi o wspieranie cyfrowej gospodarki w jej najbardziej krytycznych obszarach, jako że w większym stopniu polegamy obecnie na telemedycynie, handlu elektronicznym, narzędziach do globalnej komunikacji i środkach masowego przekazu.

Pandemia skutecznie wpłynęła na wzrost poziomu ucyfrowienia przedsiębiorstw, a branża IT szykuje się obecnie na czasy, gdy będziemy mogli zacząć wycofywać się z globalnego przestoju gospodarki. W tym kontekście eksperci firmy Vertiv zidentyfikowali kilka pojawiających się tredów, na które warto zwrócić uwagę w 2021 r.

Przyspieszona digitalizacja

COVID-19 na trwałe wpłynął na to, aby pracownicy mieli elastyczność wyboru miejsca, z którego wykonują obowiązki służbowe (najczęściej z domu), a także wymusił na działach IT wsparcie dla różnych modeli tej pracy. Eksperci Vertiv przewidują, że spowodowane pandemią projekty i inwestycje w infrastrukturę IT będą kontynuowane i rozszerzane, co umożliwi bardziej bezpieczną, niezawodną i efektywną pracę.

Zdalny wgląd w stan infrastruktury IT oraz funkcje zarządzania nią będą miały kluczowe znaczenie ze względu na fakt, że także administratorzy często muszą pracować z domu. W wielu firmach podejmowane są też już próby zdalnego serwisowania sprzętu IT, aby zminimalizować potrzebę wizyt pracowników w siedzibie przedsiębiorstwa – te praktyki prawdopodobnie będą kontynuowane jeszcze długo po pandemii.

Wszelkie kroki podejmowane ostrożne na początku kryzysu są obecnie przyspieszane, jako że w rok 2021 wchodzimy nadal w stanie pandemii. Wprowadzone zmiany przestały być postrzegane jako tymczasowe i traktowane są obecnie przez zarządy firm jako nowa rzeczywistość, w ramach której konieczne jest dostosowanie się do różnych modeli pracy i prowadzenia działalności. Zmieniają się proporcje w zakresie działań wykonywanych osobiście i zdalnie, zresztą także klienci chcą zminimalizować swoją obecność w siedzibach firm usługodawców. To wymusza stosowanie niezawodnej łączności, zdalnego monitorowania sprzętu IT i oprogramowania wykorzystywanego przez pracowników, prowadzenie analityki gromadzonych danych, a nawet zaangażowanie sztucznej inteligencji w podejmowanie decyzji.

Wychodzenie z kryzysu wymaga zmiany sposobu myślenia w większości przedsiębiorstw – mówi John-David Lovelock, wiceprezes ds. badań w firmie Gartner. – Tu nawet nie ma mowy o działaniach naprawczych. Swoje nastawienie trzeba całkowicie zresetować, aby pójść do przodu.

Przenoszenie funkcji dużych centrów danych do mniejszych jednostek i na brzeg sieci

Dziś infrastruktura brzegu sieci stanowi funkcjonalne rozszerzenie centrum danych – jest znacznie bardziej złożona i krytyczna dla funkcjonowania przedsiębiorstwa, niż w przeszłości. Wcześniej wysokie koszty i poziom jej skomplikowania uniemożliwiały wdrożanie na brzegu sieci najlepszych praktyk, stosowanych dotychczas w centrach danych, ale obecnie to się zmienia.

Eksperci Vertiv spodziewają się, że w infrastrukturze brzegowej pojawią się rozwiązania zapewniające hiperskalowalność i funkcje obecne do tej pory tylko w środowiskach korporacyjnych. W ten sposób zapewniona zostanie większa inteligencja architektury IT i możliwość sprawowania nad nią kontroli. Większy nacisk będzie położony na jej dostępność i odprowadzanie ciepła z serwerowni, a także większa uwaga będzie zwracana na efektywność energetyczną systemów.

Wszędzie tam, gdzie istnieje duże zagęszczenie rozwiązań do przetwarzania danych, będzie istniało zapotrzebowanie na moc obliczeniową także na brzegu inteligentnej i niezawodnej sieci – mówi Giordano Albertazzi, prezes Vertiv w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA). – W wielu krajach obserwujemy ekspansję infrastruktury brzegowej i wiemy, że wkrótce ten trend pojawi się też na rynkach wschodzących. Jej wdrażanie jest również ściśle powiązane ze zdobywającymi popularność sieciami 5G, a także projektami zapewniającymi zrównoważony rozwój środowiskowy. Natomiast podczas integrowania rozwiązań brzegowych z sieciami energetycznymi możliwe jest skorzystanie z odnawialnych źródeł energii.

W kontekście sieci 5G pojawiają się zagadnienia związane z efektywnością energetyczną

Na tym wczesnym etapie planowania i wdrażania sieci 5G dyskusja skupiała się na nowych możliwościach zastosowania oraz oczywistych korzyściach płynących z tej technologii – zwiększonej przepustowości sieci i zmniejszonych opóźnieniach. Ponieważ jednak w wielu krajach sieci 5G będą wdrażane dopiero w 2021 r., ich operatorzy będą też kładli duży nacisk na efektywne ograniczenie znacznego wzrostu zużycia energii, spowodowanego przez nową infrastrukturę.

Zagęszczenie sieci, niezbędne do zapewnienia obiecanych parametrów wydajnościowych sieci 5G, w sposób nieunikniony przyczynia się do wzrostu zapotrzebowania na energię (szacunkowo potrzeba jej 3,5x więcej niż w przypadku sieci 4G). Dlatego w nadchodzącym roku większy nacisk będzie położony na ograniczanie tego znacznego wzrostu zużycia poprzez wdrażanie bardziej efektywnych rozwiązań i stosowanie najlepszych praktyk.

Zrównoważony rozwój na pierwszym planie

5G to tylko jeden z czynników wpływających na konieczność zapewnienia zrównoważonego rozwoju. Wraz z coraz szybszym wzrostem liczby centrów danych, zwłaszcza tych z infrastrukturą hiperskalowalną, dostawcy usług chmurowych i kolokacyjnych będą musieli kontrolować też poziom zużycia energii elektrycznej i wody. Intensyfikacja debat na temat zmian klimatycznych, a także zawirowania polityczne w USA i na świecie tylko spotęgują koncentrację na branży centrów danych, która odpowiada za około 1% światowego zużycia energii.

W nadchodzącym roku będziemy obserwować falę pojawiających się innowacyjnych rozwiązań, skoncentrowanych na efektywności energetycznej i cieplnej w całym ekosystemie centrum danych. Płynące z tego korzyści dla operatorów centrów danych są oczywiste. Wśród nich są: redukcja kosztów, zapewnienie zgodności z istniejącymi i planowanymi regulacjami prawnymi, a także wypracowanie pozycji lidera w globalnym ruchu na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Przedświąteczne porządki. Narodowa kwarantanna nie szkodzi złotemu

Wkraczając w ostatnie takty tegorocznego handlu, pozostaje kilka nierozstrzygniętych kwestii. Wygląda na to, że negocjacje brexitu i pakietu fiskalnego w USA przeciągną się na kolejny tydzień, w efekcie inwestorzy zostali pozbawiani szansy otrzymania dodatkowego pozytywnego impulsu. Pojawia się ryzyko weekendowych informacji, co zachęca do redukcji pozycji w aktywach ryzykownych; na FX odbija dolar.

Jeszcze czwartek upłynął pod znakiem solidnego rajdu ryzyka, co objawiło się nowymi rekordami na Wall Street i przeceną dolara względem walut G10 i rynków wschodzących. Dziś jednak perspektywa weekendu i niedokończonych spraw (brexit, pakiet fiskalny USA) skłania inwestorów do redukcji ryzykownych pozycji. Dolar odbija, ale nieznacznie, gdyż nie dochodzi do zmiany generalnego nastawienia. Mimo to w ciągu następnych dni niewykluczone są rozczarowujące doniesienia, które przejściowo mogą zaszkodzić nastrojom. A przed świętami nie będzie dużo czasu na wyciagnięcie kursów z powrotem w górę. Przezorność ponad chciwość, chciałoby się rzec.

Czas ucieka w negocjacjach umowy handlowej brexitu, ale rynek kupuje funta, licząc na porozumienie w ostatniej chwili. Wczorajsza rozmowa premiera Wielkiej Brytanii Johnsona z szefową Komisji Europejskiej von der Leyen przyniosła te same co zwykle konkluzje – są wyraźne postępy (choć nie wiemy jakie konkretnie), ale wciąż występują trudności w dyskusjach na temat rybołówstwa. Nic nowego, zwykłe polityczne przepychanki. W czasie, który zmarnowano na negocjacje można by było zliczyć wszystkie ryby w łowiskach, o dostęp do których biją się obie strony. Finalnie porozumienie zostanie osiągnięte, ale im później to nastąpi, tym bardziej będzie ono stanowić pustą ramę niż szczegółowy zbiór zasada przyszłej współpracy handlowej. Rajd ulgi funta (choć niewiele zostało jeszcze do zdyskontowania) będzie krótkotrwały, po czym zacznie się kalkulacja, jak trudna będzie przyszłość Wielkiej Brytanii poza UE.

Fiskalny pakiet ratunkowy w USA jest „w zasięgu ręki” usłyszeliśmy od przewodniczącego większości republikańskiej w Senacie USA, ale rozmowy mają być przeciągnięte przez weekend. Odraczanie deadline’u (głosowania miały się odbyć najpóźniej dzisiaj) są frustrujące, ale dobrze, że obie partie chcą dalej rozmawiać, prawda? Tak przynajmniej uważają uczestnicy rynku, gdyż polityczna cena nieuzgodnienia pomocy wydaje się dla wszystkich zbyt wielka. W efekcie ogłoszenie porozumienia może być ostatnim impulsem do pozytywnego zrywu rynków w tym roku. Ale raczej dopiero w przyszłym tygodniu.
Złoty spokojnie przyjął decyzje rządu o wprowadzeniu narodowej kwarantanny od 28 grudnia do 17 stycznia. Przywrócenie zamknięcia galerii handlowych, zamknięcie hoteli i zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową to główne punkty nowych restrykcji. Biorąc jednak pod uwagę, jak dobrze gospodarka zniosła listopadowe restrykcje (o czym świadczą pozytywne zaskoczenia w danych z rynku pracy wczoraj i lepsza od prognoz dynamika produkcji przemysłowej dziś rano), nie ma powodu, by w złotym dyskontować ryzyko szoku. Decyzja rządu nie zmienia też wiele w perspektywach ożywienia. Wczesne restrykcje oznacza krótsza w czasie i łagodniejszą kolejną falę zachorowań oraz obniża ryzyko głębszego lockdownu. Przedweekendowa redukcja ryzyka może pchnąć EUR/PLN w kierunku 4,46, ale w przyszłym tygodniu kurs powinien równoważyć się bliżej 4,44.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Sektor najmu instytucjonalnego pod lupą

Na polskim rynku nieruchomości mieszkaniowych obserwujemy w ostatnim czasie rozwój najmu instytucjonalnego oraz rosnące zainteresowanie inwestorów tą klasą aktywów. Dla wielu firm jest to jednak zupełnie nowy produkt. Eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield i międzynarodowej kancelarii DWF Poland podzielili się swoimi doświadczeniami w tym segmencie rynku podczas inauguracyjnego warsztatu z cyklu Resi LAB.

Budynki mieszkalne w całości dedykowane na wynajem to obecnie ok. 30 obiektów, z łącznym zasobem nieprzekraczającym 4 tys. lokali. Eksperci Cushman & Wakefield przewidują, że do końca 2023 roku może powiększyć się o dodatkowe 7 tys. mieszkań. Wśród najistotniejszych czynników wpływających na rozwój sektora mieszkań na wynajem w Polsce wskazuje się między innymi zmianę mentalnościową pokolenia Z, które coraz częściej stawia na „korzystanie” zamiast „posiadania”, wzrost wynagrodzeń oraz rosnącą dostępność tego rodzaju rozwiązania (średnie czynsze są stabilne w długim czasie i nie przekraczają 35-40% średniego wynagrodzenia w danym mieście). Nie można pominąć również wzrostu znaczenia Polski, jako centrum usług serwisowych oraz dodatniej migracji w Warszawie i wybranych miastach regionalnych. Wpływ na rozwój rynku mieszkań na wynajem mają również: zaostrzenie polityki banków dla kredytów hipotecznych oraz wzrost udziału pracy hybrydowej i całkowicie zdalnej, które są skutkami obecnej sytuacji związanej z pandemią i który powoduje zapotrzebowanie na lepszej jakości mieszkania. Aktualne zmniejszenie popytu na wynajmowane mieszkania ze strony studentów oraz wynajmu krótkoterminowego przez turystów jest czasowe i wg ekspertów wróci do poprzedniego poziomu po zakończeniu pandemii spowodowanej COVID-19.

Podczas inauguracyjnego spotkania z cyklu Resi LAB eksperci Cushman & Wakefield oraz DWF Poland opowiedzieli o zdefiniowanych przez nich wyzwaniach związanych z prowadzeniem działalności w zakresie najmu instytucjonalnego w Polsce. Wydarzenie miało kameralny, warsztatowy charakter, pozwalający na wymianę doświadczeń. Podczas spotkania uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się, jak wygląda aktualna sytuacja na rynku mieszkaniowym, poznać trendy związane z rozwojem rynku najmu instytucjonalnego w Polsce, najbardziej popularne modele finansowania i pozyskiwania kapitału, a także stosowane modele operacyjne. Aspekty prawno-podatkowe mające wpływ na inwestycje w tym sektorze zaprezentowali eksperci z firmy DWF Poland.

Rynek mieszkaniowy dość łagodnie przechodzi przez pandemię COVID-19. Po znacznym wstrzymaniu aktywności deweloperów w końcówce marca i w kwietniu, w kolejnych miesiącach obserwowaliśmy stopniowe odbudowywanie ich aktywności. Do końca III kw. przekazano do użytkowania o 11% więcej mieszkań niż przed rokiem, liczba rozpoczętych budów spadła o 8% r/r, a liczba lokali, na budowę których wydano pozwolenie spadła o 7% r/r. Nie spełniły się oczekiwania potencjalnych nabywców mieszkań na znaczące spadki cen transakcyjnych. Zarówno w II, jak i w III kwartale 2020 zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym ceny transakcyjne rosły, natomiast ich dynamika wyhamowała. Czynsze najmu w głównych miastach Polski na koniec II kwartału pozostawały stabilne z lekką tendencją spadkową. W III kw. utrwalił się trend spadkowy czynszów – mówi Małgorzata Dziubińska, Associate Director w dziale Consulting & Research Cushman & Wakefield.

Część deweloperów mieszkaniowych dotychczasowo koncentrujących się na budowie mieszkań na sprzedaż dywersyfikuje swoje inwestycje i oferuje inwestorom instytucjonalnym dostarczenie całych budynków przeznaczonych na wynajem, najczęściej w strukturach tzw. forward purchase, forward funding lub JV.

Prywatny sektor wynajmu („PRS”) dynamicznie rozwija się w Polsce jako trend w branży nieruchomości. PRS jest odpowiedzią na potrzeby młodego pokolenia, które ceni sobie elastyczność i mobilność – studentów, młodych specjalistów, młodych rodzin. Wzrost rynku nieruchomości mieszkaniowych, w tym także w sektorze PRS, jest także wynikiem otoczenia prawnego w Polsce, które staje się coraz bardziej przyjazne dla tego typu inwestycji. Transakcje forward purchase, forward funding stanowią najczęściej wybieraną przez naszych klientów formę realizacji tych przedsięwzięć – komentuje Joanna Wojnarowska, partner, kierująca Departamentem Nieruchomości DWF Poland global head of Residential Sector w DWF.

Elementem, który należy wziąć pod uwagę przy ocenie rentowności mieszkaniowych projektów deweloperskich wynajmowanych na podstawie umowy najmu instytucjonalnego, jest wpływ podatku VAT i podatku od nieruchomości na dochodowość całego przedsięwzięcia. Kluczowe jest także zapewnienie właściwych usług zarządzania nieruchomością i usług operatorskich, które pozwolą na utrzymanie stabilnego obłożenia i postrzegania przez potencjalnych najemców danego budynku jako atrakcyjnego miejsca do zamieszkania – podkreśla Mira Kantor-Pikus, Partner w dziale Capital Markets Cushman & Wakefield.

Północna Izba Gospodarcza o narodowej kwarantannie: CZYSTE SZALEŃSTWO

Ogłoszony przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego narodowy lockdown, który potrwa od 28 grudnia do 17 stycznia zaskoczył opinię publiczną i cały świat gospodarki. Spodziewano się delikatnego zaostrzenia restrykcji po świętach, ale to, co zostało ogłoszone mrozi krew w żyłach i wielu przedsiębiorcom odbiera ostatnią nadzieję na to, że pandemię koronawirusa można przetrwać bez bankructwa. Od 28 grudnia przez trzy tygodnie zamknięte będą galerie handlowe, z wyłączeniem sklepów spożywczych, drogerii i aptek. Nieczynne będą salony fryzjerskie i kosmetyczne. Dla wielu branż kolejne zamknięcie wiąże się z niemal pewnym zakończeniem działalności.

Północna Izba Gospodarcza o narodowej kwarantannie: „Decyzja niezrozumiała”, „Gdzie tu sens i logika?”

Najpierw była nadzieja: jest szczepionka, są plany zabezpieczenia populacji przed koronawirusem. Potem było twarde zderzenie się z ziemią: lockdown w Holandii, na Litwie, w Niemczech… To mógł być zwiastun tego, że sytuacja jest poważna.

– Przede wszystkim  to bardzo fatalne wiadomości  dla przedsiębiorców, który po  tak trudnym czasie z nadzieją wyczekiwali momentu otwarcia tych branż  w stosunku do których restrykcje były najostrzejsze.  Wiele firm może po prostu  nie przetrwać,  bo nie  zdążą  otrzymać obiecanej pomocy na czas. Decyzja o „narodowej kwarantannie” jest zupełnie niezrozumiała   i w żadnym stopniu nie odnosi się do  wcześniejszych kryteriów przedstawianych przez  premiera. Pamiętajmy, że na początku listopada rząd przedstawił pięć progów bezpieczeństwa, po których przekroczeniu będzie wprowadzać kolejne ograniczenia w walce z epidemią.  Przedsiębiorcy nie mają poczucia stabilności w decyzjach rządu. Należy przede wszystkich podkreślić, że nikt nie kwestionuje powagi sytuacji i konieczności wprowadzenia restrykcji ale  muszą  one mieć odzwierciedlenie w liczbach  i w realnym zagrożeniu  – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Również dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie jednoznacznie wypowiada się na temat restrykcji: – Kolejny raz rząd niespodziewanie  wprowadza lockdown i pogrąża przedsiębiorców. To dość zdumiewające działanie. Limit zachorowań do wprowadzenia narodowej kwarantanny ustalono wówczas na 70 zakażeń na 100 tyś. mieszkańców w ujęciu średnim na tydzień. Tymczasem liczba zachorowań drastycznie zmalała w ostatnich tygodniach, a rząd wprowadza narodową kwarantannę. Gdzie tu sens i logika? Czy może jednak czegoś nie wiemy? – pyta dyrektor Piotr Wolny.   – Dla branży hotelarskiej i gastronomicznej, dla części handlu i wielu powiązanych branż ziszcza się najczarniejszy scenariusz. Nawet uruchomienie Tarczy 6.0 niczego nie zmieni – dodaje.

„Zardzewiały gwóźdź do trumny” i „Strategia na chybił-trafił”

Eksperci współpracujący z Północną Izbą Gospodarczą przyznają, że statystyki dotyczące zakażeń mogą niepokoić i europejskie rządy z różnym skutkiem robią wszystko, by ograniczyć mobilność mieszkańców. Nie da się jednak ukryć, że blokada świąt, sylwestra, ferii zimowych, to działania, które biją w gospodarkę tak silnie, że bez konkretnego wsparcia, większego niż wiosną, fala bankructw i zwolnień jest pewna.

– O ile sektor produkcji przemysłowej radzi sobie ze skutkami pandemii jako tako, o tyle sektory poddane ostatnio lockdownowi selektywnemu, w tym głównie: HoReCa, przemysł czasu wolnego, czyli branże eventowe, kultury, rozrywki, sportu, transportu, ale także handel stacjonarny przeżywają bezprecedensową zapaść. Po 9 miesiącach perturbacji związanych z koronawirusem, wielu przedstawicieli tych branż ocenia, że skończyły się już ich możliwości ratowania firm. Sytuacji nie naprawiają zapowiedzi pomocy w ramach uchwalonej już, ale nadal nieuruchomionej tarczy 6.0 – mówi prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.  – Na tym tle ogłoszenie kwarantanny narodowej na 3 tygodnie to po prostu zardzewiały gwóźdź do trumny, w której już dzisiaj składamy szczątki opisywanych firm. I nie martwi mnie już dalszy spadek PKB z powodu kolejnego lockdownu, martwi mnie teraz skala bankructw w tych branżach. Przed nami bowiem potężna fala upadłości (w 2020 stopa upadłości już wzrosła o 20%) i wzrost bezrobocia. Skutki tych odbiją się na gospodarce w przyszłym roku. To bardzo kiepski start w 2021 rok, który wg prognoz miałby już przywracać polską gospodarkę na ścieżkę wzrostu. To też bardzo kiepski start w 2021 rok dla tysięcy osób i ich rodzin, funkcjonujących w zamykanych branżach – dodaje prof. Aneta Zelek.

Doradca Gospodarczy Katarzyna Michalska zwraca uwagę, że trudno jest popychać przedsiębiorców w stronę optymizmu, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie koniec gospodarczych problemów w Polsce i Europie: – Rozum mówił, że należy spodziewać się kolejnych obostrzeń, ale mieliśmy wszyscy nadzieje, że uda się uniknąć rozwiązań totalnych, takich jak kolejne zamykanie sklepów i branż. Rollercoaster, który zafundowano galeriom handlowym czy hotelom jest trudny do zaakceptowania i pokazuje, że strategia walki z pandemią – przynajmniej z gospodarczego punktu widzenia – jest zupełnie rozbieżna z oczekiwaniami przedsiębiorców – mówi Katarzyna Michalska. – Rozmawiam tygodniowo z dziesiątkami zdesperowanych przedsiębiorców. Zdarzają się, że toną w długach, tracą majątki, mają czarne myśli. Jak teraz mówić im, że będzie dobrze? – dodaje Katarzyna Michalska.

Czy w 2020 r. padnie mieszkaniowy rekord?

W bieżącym roku, warunki działania inwestorów mieszkaniowych są trudniejsze niż 12 miesięcy wcześniej. Mimo tego, nie można wykluczyć kolejnych rekordów.  

Zgodnie z wcześniejszymi prognozami, bieżący rok miał być kolejnym bardzo dobrym okresem dla krajowej „mieszkaniówki”. Epidemia koronawirusa połączona z kryzysem gospodarczym oczywiście zweryfikowała te prognozy. Tym niemniej, wyniki dotyczące liczby rozpoczętych oraz ukończonych mieszkań nie wyglądają tak źle, jak może sądzić wiele osób.

Wstępne wyniki budownictwa mieszkaniowego z całego 2020 r. będą dostępne dopiero pod koniec stycznia. Na razie warto zwrócić uwagę na dane, które dotyczą pierwszych dziesięciu miesięcy bieżącego oraz poprzedniego roku. W przypadku mieszkań (lokali i domów) oddanych do użytkowania, roczne porównanie wygląda następująco:

  • mieszkania oddane do użytkowania ogółem – 166 308 przez 10 miesięcy 2019 r./176 424 przez 10 miesięcy 2020 r.
  • mieszkania oddane do użytkowania przez indywidualnych inwestorów – 56 260 przez 10 miesięcy 2019 r./59 324 przez 10 miesięcy 2020 r.
  • mieszkania oddane do użytkowania przez deweloperów – 104 397 przez 10 miesięcy 2019 r./114 098 przez 10 miesięcy 2020 r.

Powyższe dane sugerują, że w 2020 r. mimo wszystko padnie rekord dotyczący łącznej liczby ukończonych mieszkań. Będzie on następstwem m.in. dużej liczby nowych inwestycji deweloperskich z lat 2018 – 2019.

Jeżeli natomiast chodzi o rozpoczęte mieszkania, to roczne porównanie przedstawia się następująco:

  • mieszkania rozpoczęte ogółem – 202 539 przez 10 miesięcy 2019 r./186 948 przez 10 miesięcy 2020 r.
  • mieszkania rozpoczęte przez indywidualnych inwestorów – 80 823 przez 10 miesięcy 2019 r./78 672 przez 10 miesięcy 2020 r.
  • mieszkania rozpoczęte przez deweloperów – 117 445 przez 10 miesięcy 2019 r./105 326 przez 10 miesięcy 2020 r.

Informacje GUS-u wskazują, że pobicie ubiegłorocznego rekordu dotyczącego liczby rozpoczętych mieszkań jest mniej prawdopodobne. W porównaniu z poprzednim rokiem, dość mocno spadła bowiem aktywność deweloperów. Na wysokim poziomie utrzymuje się natomiast liczba domów rozpoczynanych przez osoby prywatne.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

W pandemii deweloperzy hamują z budową mieszkań? Nic podobnego!

Firmy deweloperskie nie przestraszyły się koronawirusa i nadal wierzą w mocny popyt na mieszkania. Takie wnioski można wyciągnąć z informacji dotyczących skali budownictwa mieszkaniowego. Deweloperzy co prawda mocno przyhamowali z budowaniem w czasie pierwszego, wiosennego lockdownu, ale już latem nastąpiło odbicie w tym zakresie. Mimo wszystko jednak widać większą ostrożność co do planowania inwestycyjnej przyszłości. Liczba pozwoleń i zgłoszeń budowy, oraz mieszkań których budowę rozpoczęto – zmniejszyła się rok do roku.

Ostatnie dane nie obejmują jeszcze – z wiadomych względów – końcówki roku, ale z informacji, którymi już dysponuje Główny Urząd Statystyczny wynika, że w najbardziej kryzysowym roku od wielu lat – przez 10 miesięcy od stycznia do końca października –  firmy deweloperskie oddały więcej mieszkań niż rok wcześniej.

Podaż mieszkań wzrosła w analizowanym okresie o 6,1 proc. rok do roku, przy czym podaż mieszkań przeznaczonych stricte na sprzedaż lub wynajem była nawet wyższa. Jak podaje GUS: “deweloperzy przekazali do eksploatacji 114,1 tys. mieszkań – o 9,3% więcej niż w analogicznym okresie 2019 r., natomiast inwestorzy indywidualni – 59,3 tys. mieszkań, tj. o 5,4% więcej”

Przeciętne mieszkanie (w budownictwie indywidualnym i przeznaczonym na sprzedaż) oddane w ciągu ostatnich 10 miesięcy miała 88,7 mkw. powierzchni użytkowej. To nieco więcej niż rok wcześniej, gdy przeciętne mieszkanie miało 88,6 mkw (133,8 mkw. w budynkach jednorodzinnych, 53,1 mkw. – w wielorodzinnych).

Strachy na lachy?

Z danych GUS wynika więc, że po trzech kwartałach roku budownictwo nadal jest mocno rozpędzone. Czy więc firmy deweloperskie faktycznie nie przestraszyły się pandemii?

Dane za pierwszą połowę roku, a więc obejmujące najbardziej kryzysowy czas jeśli chodzi o zatrzymanie gospodarki pokazują, że mocno hamowała również branża deweloperska. Co prawda w ciągu 6 mcy deweloperzy oddali do użytku o ponad 6 proc. mieszkań więcej niż przed rokiem, to jednak spadła liczba pozwoleń na budowę i bardzo mocno – liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto. Jeśli chodzi o pozwolenia i zgłoszenia budowy – tych było mniej o 6 proc. względem analogicznego okresu roku ubiegłego, natomiast liczba mieszkań przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem, których budowę rozpoczęto zmniejszyła się aż o 20 procent.

Widać więc, że w początkowym okresie pandemii hamowanie z inwestycjami było mocne. Z pewnością większy spadek liczby budów, które rozpoczęto wynikał w dużej mierze bezpośrednio z zarządzonego wówczas lockdownu, który stopował inwestycje.

W porównaniu do wiosny dane obejmujące również i jesień do końca października, pokazują że nastroje się poprawiały i zakres prowadzonych inwestycji się zwiększał. W ciągu 10 miesięcy roku liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto była co prawda mniejsza niż w tym samym okresie roku ubiegłego, ale już nie o 20 a o nieco ponad 10 proc. To oczywiście ciągle wyraźny spadek dynamiki po stronie podaży, ale też widać, że w trakcie „pandemicznego” roku liczba inwestycji rosła. Jeśli chodzi o wydane pozwolenia na budowę: tu akurat mamy utrzymanie, a nawet pogłębienie tendencji z jesieni. Liczba wydanych pozwoleń w ciągu 10 mcy roku spadła o 9 proc. rok do roku.

Zachować równowagę

Ostatnie dane wskazują więc, że mimo wszystko branża deweloperska będzie starała się ograniczać front robót i podaż mieszkań. Z czego to może wynikać? Deweloperzy w ten sposób próbują uniknąć nadpodaży i zmiany cen. Zakładając, że jednak popyt będzie mniejszy, reagują ograniczeniem po stronie podaży. W ten sposób – przy zachowaniu równowagi między podażą i popytem uda się utrzymać ceny na dotychczasowych poziomie.

W kryzysowym roku 2020 ceny mieszkań w największych miastach nie tylko nie spadały, ale rosły. Z danych NBP za III kw. 2020 wynika, że na rynku pierwotnym stawki za 1 mkw. mieszkania wzrosły we wszystkich wiodących miastach.

W Warszawie 1 mkw. nowego mieszkania w III kw. 2020 kosztował średnio już 10184 zł, więcej o 700 zł w porównaniu do wcześniejszego kwartału i więcej aż o 1000 zł w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej.

W Krakowie średnia cen w III kw. 2020 wynosiła 8838 zł i była o 1050 zł wyższa niż rok wcześniej. W Gdańsku za nowe mieszkania płaciło się 9000 zł – o 500 zł więcej niż rok wcześniej. We Wrocławiu z kolei skala podwyżek rok do roku wyniosła średnio 460 zł na metrze kwadratowym. Za 1 mkw. mieszkania płaciło się tam w analizowanym okresie 8100 zł.

Podsumowanie

Jeśli więc wziąć pod uwagę same ceny jako pewne odbicie sytuacji rynkowej, można powiedzieć, że na rynku mieszkaniowym dewastującego wpływu pandemii na razie nie widać. Byłby to jednak obraz nieprawdziwy. Należy pamiętać, że rynek nieruchomości reaguje z opóźnieniem na procesy gospodarcze. Duża podaż mieszkań na pewno wynikała z faktu, że firmy zostały zaskoczone kryzysem na etapie silnej hossy na rynku, gdy popyt był bardzo mocny, ceny mocno też rosły, podobnie jak podaż. Widoczne w danych GUS ograniczenie pozwoleń na budowę pokazuje, że jednak branża przygotowuje się na spowolnienie. Ograniczenie podaży ma być reakcją na zmianę sytuacji rynkowej.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Posłowie pomyli daty. Tarcza 6.0 do znowelizowania?

15 grudnia 2020 r. w Dzienniku Ustaw została opublikowana tzw. Tarcza Antykryzysowa 6.0. Zawiera ona nie tylko nowe przepisy pomocowe, ale także nowelizuje dotychczas obowiązujących rozwiązań. Między innymi poszerza katalog przedsiębiorców, którzy mogą skorzystać ze zwolnienia z ZUS za miesiące od lipca do września 2020 roku, ale tylko teoretycznie – termin na złożenie wniosku według ustawy mija bowiem… 30 listopada bieżącego roku.

Zgodnie z intencjami ustawodawcy nowelizacja z 9 grudnia miała poszerzyć katalog firm, które mogłyby skorzystać ze zwolnienia z ZUS poprzez wpisanie dodatkowych klasyfikacji PKD w art. 31zo ust. 8. Przedsiębiorcy jednak tego nie odczują, ponieważ nowe przepisy dopuszczają możliwość skorzystania ze zwolnienia przez kolejne firmy pod warunkiem złożenia wniosku do dnia 30.11.2020 roku. Co jeszcze dziwniejsze, ustawodawca wskazał inny termin tylko dla dwóch grup PKD – do 15 stycznia 2021 roku.

Warto zwrócić uwagę, że projekt Tarczy 6.0 trafił pod obrady Sejmu już 26 października 2020 r., a do czasu ogłoszenia jej w Dzienniku Ustaw upłynęły prawie dwa miesiące. W tym czasie funkcjonowanie niektórych branż było zawieszane z dnia na dzień, a działające w nich firmy traciły płynność finansową. Co istotne, pomoc wynikająca z tarczy 6.0 nie będzie obowiązywać „tu i teraz”. Na niektóre formy wsparcia trzeba będzie jeszcze poczekać, np. wniosek o dodatkowe świadczenie postojowe, jak i zwolnienie z ZUS za listopad będzie można złożyć dopiero od 30.12.2020 r.

W celu naprawienia błędu niezbędna będzie nowelizacja ustawy z dnia 9 grudnia 2020 r. Co prawda daje ona możliwość, aby w drodze rozporządzenia np. ustalić dodatkowy okres zwolnienia z ZUS. Nie ma jednak możliwości zmiany w taki sposób zawartego w niej terminu na składanie wniosków o zwolnienie za okres lipiec – sierpień.

Tarcza 6.0 to kolejna już nowelizacja ustawy z dnia 2 kwietnia 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Tarcze Antykryzysowe wprowadzają wsparcie dla przedsiębiorców, którzy odczuli negatywne skutki biznesowe związane z pandemią.

Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt

Raport o niskoemisyjnych inwestycjach w sektorze budynków – rekomendacje dla decydentów

Warszawski think tank WiseEuropa opracował raport: „Renowacja. Panorama niskoemisyjnych inwestycji w sektorze budynków”, w którym pokazuje, że termomodernizacja budynków odgrywa kluczową rolę nie tylko w zmniejszaniu emisji gazów cieplarniach do atmosfery (budynki są obecnie jednym z największych konsumentów energii w Europie, odpowiedzialnym za ok. 36% emisji w UE), ale może być także bodźcem pobudzającym odbudowę europejskich gospodarek po kryzysie wywołanym pandemią COVID-19.

– Mając na uwadze, że obecnie projektowane są zarówno krajowe programy wsparcia termomodernizacji budynków (w tym aktualizacja programu Czyste Powietrze), jak i przygotowywane są reformy niezbędne do utworzenia Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, konieczne jest zaprojektowanie i przyjęcie takiego planu działania, w którym poszczególne instrumenty uzupełniając się, pozwalają na efektywne wydatkowanie dostępnych funduszy – piszą w najnowszym raporcie Karolina Marszał, Aleksander Śniegocki oraz Zofia Wetmańska

Duże wyzwanie inwestycyjne

– Polska w najbliższych latach będzie miała dostęp do bezprecedensowych środków na termomodernizacje budynków, jednak dotychczas ograniczony proces monitorowania przepływów finansowych w tym obszarze niesie ze sobą ryzyko niepełnego lub nieefektywnego ich wykorzystania – mówi Zofia Wetmańska, współautorka raportu.

Lata 2014-2019 w polskim sektorze budynków

Autorzy raportu uporządkowali dostępne dane na temat finansowania niskoemisyjnych inwestycji w celu lepszego zrozumienia procesów zachodzących w polskim sektorze budynków w ostatnich latach oraz poprawnego zdefiniowania przyszłych wyzwań i szans dla decydentów, sektora publicznego i prywatnego oraz instytucji finansowych.

Wyniki pokazują, że lata 2014-2019 charakteryzowały się dużym poziomem zmienności jeśli chodzi o skalę nakładów finansowych oraz zaangażowania poszczególnych grup inwestorów w realizację niskoemisyjnych inwestycji w budynkach.

Najwięcej środków, bo ok. 56% (prawie 13 mld PLN) na inwestycje w niskoemisyjne technologie w sektorze budynków w przekroju lat 2014-2019 przeznaczył sektor publiczny, w szczególności samorządy i gminy (43%, prawie 10 mld PLN).

Unia Europejska i banki komercyjne

Do 2018 r. termomodernizacja zasobów budowalnych oraz instalacja odnawialnych źródeł energii była przede wszystkim możliwa dzięki wsparciu pochodzącemu ze środków europejskich (stanowiących 75% wszystkich funduszy publicznych ok. 11 mld PLN). Charakterystyka oraz wymagania związane z wydatkowaniem tych środków przyczyniły się do nierównomiernego rozkładu aktywności inwestorów w czasie, skutkując wzrostem inwestycji w 2016 o co najmniej 50% względem każdego z analizowanych lat.

Sektor publiczny i przedsiębiorstwa realizowały niskoemisyjne inwestycje w budynkach przede wszystkim w oparciu o fundusze europejskie, podczas gdy gospodarstwa domowe w większości polegały na środkach pozyskanym od banków komercyjnych.

Czyste Powietrze w górę  – OZE w dół

Istotną zmianę przyniósł 2019 r., kiedy to środki krajowe (z budżetu centralnego, budżetów lokalnych oraz NFOŚiGW i WFOŚiGW) odpowiadały za ok. 2/3 całkowitego zaangażowania finansowania publicznego w realizację niskoemisyjnych inwestycji w budynkach. Tak znaczący wzrost udziału środków krajowych, pokazuje, że odpowiednio wprowadzone regulacje i zachęty już w bardzo krótkim czasie mogą pozwolić osiągnąć realne zmiany w procesie dekarbonizacji budynków – zaobserwowane zmiany są bezpośrednim efektem wprowadzenia ulgi termomodernizacyjnej i rozszerzenia programu Czyste Powietrze. Jednocześnie warto zauważyć, że o ile interwencja publiczna miała znaczący wpływ na wzrost skali finansowania działań umożliwiających podniesienie efektywności energetycznej w budynkach, nie przełożyła się ona jednak na inwestycje w odnawialne źródła wytwarzania energii – inwestycje w OZE systematycznie malały od 2016 r.

Najlepszy moment na inwestycje!

Znajdujemy się w historycznym momencie, w którym bezprecedensowe środki finansowe z Unii Europejskiej mogą popłynąć w kierunku termomodernizacji budynków. Niemniej jednak fragmentaryczne informacje o skali, źródłach i instrumentach finansowania, a także stopnia zaangażowania poszczególnych grup inwestorów w renowację budynków, utrudniają prowadzenie polityki publicznej w tym obszarze, a także niosą ze sobą ryzyko niepełnego lub nieefektywnego wykorzystania środków europejskich oferowanych w ramach Planu Odbudowy. Sięgnięcie po te środki wymagać będzie precyzyjnego określenia potrzeb inwestycyjnych i instrumentów finansowych dedykowanych tym działaniom.

Rekomendacje dla decydentów:

  • Uzależnienie intensywności wsparcia od głębokości przeprowadzonej termomodernizacji oraz przewidywanych efektów ekologicznych niskoemisyjnych źródeł energii w budynkach, co może pozytywnie wpłynąć nie tylko na wzrost ambicji i tym samym zmniejszenie emisyjności sektora lecz także na poprawę efektywności wydatkowania środków publicznych.
  • Projektowanie długoterminowych programów wsparcia oraz prowadzenie naborów ciągłych. Stabilne warunki i jasne zasady udzielanego finansowania mogą przyczynić się do wzrostu zaufania wszystkich grup inwestorów i w konsekwencji zwiększyć jakość przeprowadzonych przedsięwzięć.
  • Uporządkowanie systemów wsparcia w taki sposób, aby uniknąć konkurowania ze sobą programów. Obecność kilku podobnych programów wsparcia skierowanych do tego samego rodzaju inwestycji końcowej wpływa negatywnie na efektywność wydatkowanych środków. W związku z tym rekomendowane jest ujednolicenie warunków wsparcia, wymagań dotyczących efektów ekologicznych jak i rodzajów kosztów kwalifikowalnych na poziomie poszczególnych typów budynków.
  • Ujednolicenie systemu ewaluacji programów wraz z monitorowaniem przedsięwzięć i przepływów finansowych oraz gromadzenie i udostępnianie danych. Z uwagi na różnorodność dostępnych instrumentów, stworzenie spójnego systemu sprawozdawczości oraz konsekwentne gromadzenie danych związanych z przeprowadzanymi przedsięwzięciami mogłoby przyczynić się do efektywnego monitorowania postępów i obiegu informacji pomiędzy podmiotami zainteresowanymi niskoemisyjnymi inwestycjami w budynkach. Ponadto, obwarowania związane z funduszami europejskimi, którymi w najbliższej dekadzie będzie dysponować Polską, będą przekładały się na konieczność wdrożenia metodologii śledzenia przepływów finansowych skierowanych do niskoemisyjnych inwestycji, w celu umożliwienia przeprowadzenia procesu sprawozdawczości i wykazania udziału zielonych inwestycji w strukturze wydatkowania środków europejskich.
  • Zintensyfikowanie działań promujących inwestycje niskoemisyjne w sektorze budynków, w tym prowadzenie kampanii informacyjnych i szkoleń w zakresie korzyści wynikających z poprawy efektywności energetycznej budynków oraz ich przystosowania do zmian klimatycznych.
  • Poprawa komunikacji oraz usystematyzowanie dialogu między sektorem publicznym, prywatnym oraz instytucjami finansowymi w zakresie finansowania niskoemisyjnych inwestycji w sektorze budynków, w tym wzmocnienie współpracy z bankami.

Analiza uwzględnia dane dotyczące przedsięwzięć mających na celu poprawę efektywności energetycznej oraz inwestycje w niskoemisyjne źródła energii w sektorze budynków, które zostały rozpoczęte w latach 2014-2019.

BIG InfoMonitor: Idą święta, a przed nimi ogromne zakupy. Ale będzie skromniej

Pandemia pandemią, a branża handlowa robi co może, by oczarować klientów bożonarodzeniową aurą i skłonić do jak największych wydatków. Pomoże jej w tym trzecia już handlowa niedziela w grudniu, ale przeszkodzą plany Polaków – 39 proc. mówi, że te święta mają być skromniejsze niż zwykle. Bardziej wystawne niż wcześniej będą jedynie u 2 proc. osób – wynika z badań dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Warto jednak się trzymać za kieszeń, bo wyjątkowy świąteczny czas potrafi skłonić do nieprzemyślanych decyzji.

Czy w okresie pandemii branża handlowa przeżyje taką samą gorączkę przedświątecznych zakupów jak co roku? Na pewno robi co może, by tak się stało. Handlowcom zależy, bo są mocno poobijani po lockdownie wiosną i drugim trzytygodniowym w listopadzie. Przez tę ostatnią przerwę trudniej też było im budować świąteczną atmosferę. Od 27 listopada klienci weszli już jednak do sklepów z odmienionymi wystawami, w międzyczasie zmieniała się też tematyka reklam, w grudniu doszło świąteczne oświetlenie ulic i kolorowe dekoracje. – Nakręcamy się i dajemy się nakręcać – musi być ekstra, bo w końcu święta to coś wyjątkowego. A przy okazji dla handlu najgorętszy czas w roku – mówi psycholog społeczny Roman Pomianowski, prezes Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych. Sprzedaż z dwóch ostatnich miesięcy roku to często 30 proc. rocznych obrotów, które na razie nie wypadają najlepiej. Od stycznia do października Polacy kupili mniej niż w tym samym okresie 2019. W przypadku odzieży i obuwia odnotowano według GUS spadek o 14,3 proc. licząc w cenach stałych, prasy i książek oraz towarów w wyspecjalizowanych sklepach o 3,8 proc., a nawet żywności o 2 proc. oraz leków i kosmetyków o 1,4 proc. Nie wspominając o samochodach (14 proc.), na których zakup w prezencie niewielu może sobie pozwolić. W samych galeriach handlowych w pierwszych trzech kwartałach tego roku obroty były niższe o 24 proc.

Najrzadziej o oszczędzaniu na tegorocznych świętach mówią mieszkańcy wsi

Sklepom sprzyja teraz brak innych rozrywek. Zamknięte restauracje, kina i teatry pozwalają jak nigdy skoncentrować uwagę kupujących na placówkach handlowych i skorzystać z oszczędności na innych nierealizowanych z powodu ograniczeń wydatkach. Na przeszkodzie może jednak stanąć chęć oszczędzania i mniej okazji do zakupów, bo choćby o hucznych zabawach sylwestrowych w tym roku przecież nie ma mowy – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Z badania przeprowadzonego przez Maison&Partners dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że 39 proc. Polaków urządzi w tym roku skromniejsze święta Bożego Narodzenia niż wcześniej, 59 proc. ankietowanych deklaruje, że będą takie same, a naprawdę nieliczni, 2 proc., że bogatsze. Wydawałoby się, że może to być konsekwencją mniejszej w tym roku liczby gości przy wigilijnym stole, z powodu pandemicznych restrykcji, ale znaczenie mają też dochody. W przypadku gospodarstw z miesięcznymi wpływami do 5 tys. zł netto, będzie skromniej nawet w połowie domów. Tam, gdzie dochody przekraczają 10 tys. zł, mniej wyda co czwarty badany. Jednocześnie najrzadziej o oszczędzaniu na tegorocznych świętach mówią mieszkańcy wsi, a najczęściej mieszkańcy najmniejszych (do 20 tys. mieszkańców) i największych miast (pow. 500 tys. mieszkańców).

Boże Narodzenie to świetne alibi dla zakupoholików

Czy faktycznie uda się dotrzymać słowa danego swojemu domowemu budżetowi? Szczególnie, że okresy pełnego lockdownu pokazały, że po prostu lubimy samo chodzenie po sklepach i zakupy w tradycyjnym stylu. Jak zwraca uwagę Miron Mironiuk zajmujący się rozwiązaniami dla branży e-commerce, np. w Chinach spora część ruchu z tradycyjnych sklepów wcale nie przeniosła się do internetu, gdy były zamknięte. – Fascynujące jest to, że ta pandemia pozwala nam zrozumieć, dlaczego ludzie kupują. Część zakupów robią, bo uzupełniają zapasy, ale jest też taki zwykły shopping – idę do sklepu po to, żeby spędzić w ten sposób czas. I chyba nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, jakie są proporcje między tymi rodzajami zakupów. Teraz widzimy, że jeżeli ludzie nie mogą iść na shopping do sklepów fizycznych, to nie robią tego także w internecie. To, co widzimy teraz w Chinach, było zaskakujące i fascynujące zarazem, bo pokazało, że ludzie lubią się szwendać po sklepach – mówi Miron Mironiuk[1].

– Rzeczywistość pokazuje też, że przedświąteczne zakupy stanowią alibi dla tych, którzy ulegli obłędnej namiętności zakupoholizmu. Wreszcie nie muszą ukrywać lub usprawiedliwić swej kompulsywnej potrzeby kupowania. Atrakcyjne prezenty to przecież wyraz najgłębszych uczuć, ważnych relacji, szacunku, wdzięczności, pamięci, troski, ale i przyjemności obdarowywania innych – podkreśla Roman Pomianowski. – A tu w dodatku ciągłe okazje, promocje, wieczny „Black Friday”. Jak się powstrzymać, opamiętać? – dodaje i podpowiada, że warto zadać sobie trzy proste pytania, które proponuje Donald Black (2016):

  1. Czy czujesz się nadmiernie zaabsorbowany/a robieniem zakupów i wydawaniem pieniędzy?
  2. Czy kiedykolwiek miałeś/aś wrażenie, że robisz zakupy w sposób nadmierny, niewłaściwy i pozostający poza twoją kontrolą?
  3. Czy twoje potrzeby, myśli i zachowania związane z kupowaniem zajmują ci nadmiernie dużo czasu, przyczyniając się do powstawania poczucia winy i niezadowolenia, a w konsekwencji prowadząc do poważnych problemów w twoim życiu (np. osobistych lub finansowych)?

Pozytywna odpowiedź na którekolwiek z nich powinna być początkiem refleksji, bardziej szczegółowych dociekań na temat zakupów i osobistego stosunku do pieniędzy[2].

– Na szczęście świadomość zagrożeń i ryzyka przymusu kupowania staje się coraz powszechniejsza. Nie tylko na widok pełnych szaf nierozpakowanych przedmiotów czy w związku z falą zwrotów nietrafionych prezentów. Niektórym nawet uświadamia potrzebę poszukiwania fachowej pomocy terapeutycznej. I nie do końca prawdą jest, że problem dotyczy wyłącznie kobiet – mężczyźni zakupoholicy też istnieją, tylko kupują co innego – mówi Roman Pomianowski.

Ubywa niesolidnych dłużników w czasie pandemii

Do rosnącej świadomości istnienia problemu zakupoholizmu i nadmiernego konsumpcjonizmu w tym roku doszła też chęć ograniczania wydatków ze względu na niepewne finansowo czasy. I najwyraźniej to działa, bo z ostatnich danych na temat liczby osób z zaległościami z tytułu nieopłaconych w terminie rachunków i rat kredytowych, wynika, że od września do października ubyło 14,8 tys. niesolidnych płatników, a kwota zaległości obniżyła się o 0,5 mld zł. W okresie pandemii, od marca do końca października, ubyło 26,8 tys. nierzetelnych dłużników. Zaległości jednak wzrosły o 2,9 mld zł, ale jest to podobna skala do tej sprzed roku. – Obecnie według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy BIK problemy z terminowymi rozliczeniami ma 2,806 mln osób, a wartość zaległości to 82,68 mld zł – mówi Sławomir Grzelczak i dodaje: Warto rozsądnie gospodarować pieniędzmi, by jeszcze tym nie przysparzać sobie dodatkowych powodów do zdenerwowania. Jak zauważyli psycholodzy, w zestawieniu zdarzeń powodujących stres[3] „święta z rodziną” są równie stresogenne co trzy solidne mandaty. Dokładanie sobie do tego jeszcze zmartwień, jak wyjść z finansowych tarapatów, które sami sobie zafundowaliśmy, z pewnością nie będzie miało dobrego wpływu na świąteczną atmosferę i czas po świętach.

Badanie zostało zrealizowane przez Maison&Partners, metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu badawczym Ariadna w grudniu 2020 r., na ogólnopolskiej, reprezentatywnej pod względem płci, wieku oraz wielkości miejsca zamieszkania próbie Polaków 18+. W badaniu wzięło udział N=1106 osób.

[1] https://wyborcza.pl/Jutronauci/7,165057,26381898,zakup-masla-jako-forma-doswiadczania.html pobrano 5.12.2020

[2] Grzegorzewska,I. i Cierpiałkowska,L (2018).Uzależnienia behawioralne PWN.

[3]Sobolewski,A., Strelau,J., Zawadzki,B. (1999) Kwestionariusz Zmian Życiowych (KZŻ): https://www.kul.pl/files/714/media/3.42.1999.art.2.pdf.pdf. Pobrano 5.12.2020

Arena.pl nawiązuje współpracę z genXone. Na platformie pojawią się m.in. testy Real-Time PCR w kierunku SARS-CoV-2

Arena.pl SA, notowany na NewConnect właściciel platformy zakupowej Arena.pl, nawiązał współpracę ze spółką genXone. W myśl podpisanej umowy w serwisie zakupowym pojawią się panele diagnostyczne do wykrywania infekcji układu oddechowego, pokarmowego oraz moczowo-płciowego. Wśród swoich produktów genXone ma między innymi testy na SARS-CoV-2, czyli koronawirusa. Spółka zapowiada kolejne ważne dla jej rozwoju kroki i dalszy rozwój platformy.

– Miło mi poinformować, że podpisaliśmy umowę z genXone, pionierem w zakresie innowacyjnej diagnostyki medycznej w Polsce. W asortymencie genXone znajduje się wiele badań real-time PCR wykrywających infekcje organizmu, w tym także test w kierunku  koronawirusa SARS-CoV-2 – mówi Maria Bogajewska, prezes Arena.pl. – Jest to kolejna bardzo wartościowa kooperacja w tym roku. W jej ramach planujemy stworzenie kampanii świątecznej, która obejmie specjalne pakiety diagnostyczne  oraz pozwoli na wspólne działania edukacyjne – dodaje.

genXone udostępni do sprzedaży na platformie Arena.pl swój asortyment, na który składają się panele diagnostyczne z zakresu infekcji układu oddechowego, układu pokarmowego oraz układu moczowo-płciowego. Dodatkowo, wśród testów znajduje się także ten identyfikujący koronawirusa SARS-CoV-2, który również wykonywany jest metodą multipleks Real-Time PCR. Jest to jeden z niewielu, jeśli nie jedyny, dostępny w Polsce test molekularny wykrywający aż 4 geny koronawirusa. Oznacza to najwyższą możliwą pewność wyniku. Ponieważ w ramach tego badania konieczne jest profesjonalne pobranie wymazu,  oferta ta będzie skierowana do mieszkańców Poznania i okolic, gdzie znajduje się punkt pobrań genXone.

– Czas pandemii niewątpliwie miał wpływ na wzrost zainteresowania molekularnymi metodami testów diagnostycznych, czego dowodem jest między innymi umowa współpracy z Arena.pl. Cieszymy się, że kolejne podmioty widzą potencjał w tej dziedzinie badań i pragną współtworzyć z nami sieć dystrybucji, a tym samym zwiększać świadomość Polaków w zakresie możliwości badań real-time PCR. Nowy kanał sprzedaży pozwoli nam poszerzyć pole działalności.  Cieszymy się, że Klienci portalu arena.pl będą mogli skorzystać z naszych usług. – mówi Michał Kaszuba, Prezes genXone

genXone dołącza tym samym do grona prawie 7 tys. zweryfikowanych sprzedawców Arena.pl. Podjęta współpraca jest zapowiedzią kolejnych działań Areny w ramach ‘nowego startu’ platformy.

Ze względu na panującą sytuację, zarówno w Polsce i na świecie, branża oparta o produkty medyczne jest jedną z najbardziej potrzebnych, ale jednocześnie równie mocno wymagających. Staramy się jak najszybciej reagować na potrzeby rynku, dlatego już niebawem ogłosimy kolejne ważne kroki, które planujemy podjąć na tym polu – mówi Bogajewska.

genXone to biotechnologiczna spółka specjalizująca się w dziedzinie diagnostyki molekularnej oraz usług sekwencjonowania w innowacyjnej technologii nanopore. Jest pierwszym w Polsce i jednym z pierwszych dziesięciu na świecie laboratoriów, wykorzystujących tę technologię komercyjne. Od sierpnia br.  Spółka jest także notowana na NewConnect.

Na Krajowy Rejestr Zadłużonych poczekamy do lipca 2021

W grudniu 2020 r. ruszyć miał internetowy Krajowy Rejestr Zadłużonych. Ale nie ruszy. Ten bardzo ważny dla życia gospodarczego rejestr zacznie działać prawdopodobnie dopiero w lipcu 2021 roku. Winne temu są m.in. zmiany w polskim prawie upadłościowym przewidziane do wdrożenia w tym i przyszłym roku. – Im szybciej wdrożymy ten rejestr, tym lepiej dla zwiększenia bezpieczeństwa w rodzimych relacjach biznesowych i gospodarczych. – przekonują eksperci firmy doradczej Lege Advisors.

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego, Polska i pozostałe kraje Unii zostały zobowiązane do stworzenia takiego rejestru do czerwca 2018 roku. W Polsce prace nad nim zaczęły się w 2016 roku. Na początku miał to być Centralny Rejestr Restrukturyzacji i Upadłości, ale w 2018 roku postanowiono jego formułę rozszerzyć o dłużników. Zmieniła się też nazwa na obecną – Krajowy Rejestr Zadłużonych.

– Krajowy Rejestr Zadłużonych to będzie wielki krok w kierunku poprawy przejrzystości i bezpieczeństwa w naszym życiu gospodarczym. Nie będzie można już ukryć przed bliskimi, wspólnikiem biznesowym lub kontrahentem, że mamy długi lub jesteśmy upadłymi. – mówi Przemysław Furmanek z firmy doradczej Lege Advisors.

Do Krajowego Rejestru Zadłużonych trafić mają osoby fizyczne oraz przedsiębiorcy. Rejestr ma zawierać szczegółowe dane m.in. o postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych, w których uczestniczyły firmy, o osobach pozbawionych prawa do pełnienia funkcji kierowniczych lub z zakazem prowadzenia działalności gospodarczej. Dostępne będą także dane osób fizycznych, wobec których toczyły się postępowania upadłościowe. W rejestrze znajdziemy też alimenciarzy unikających płacenia.

– Dane w Krajowym Rejestrze Zadłużonych będą jawne i ogólnodostępne. Znajdzie się jednak grupa informacji, do których dostęp dostaną tylko osoby związane z daną sprawą. Jest to m.in. forma zabezpieczenia przed nadużyciami ze strony osób „postronnych”. Taka otwarta formuła rejestru będzie świetnym narzędziem do zwalczania świadomych nadużyć w biznesie i życiu codziennym. – przekonuje Przemysław Furmanek z firmy doradczej Lege Advisors.

Jego zdaniem, Krajowy Rejestr Zadłużonych zwiększy wydajność sądów upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Zwiększy także poziom jawności postępowań z perspektywy wierzycieli – będą mieli łatwiejszy dostęp do dużej liczby danych przez internet.

Źródło: firma doradcza Lege Advisors

Rekordowa inwestycja: 80 mln dolarów dla Brainly od Learn Capital

Brainly to największa na świecie platforma edukacyjna online, pomagająca w zdalnej nauce uczniom i rodzicom. Dotąd pozyskała fundusze w wysokości 150 milionów dolarów, co pozycjonuje ją na pierwszym miejscu wśród polskich startupów. W rundzie D firmę wsparli: dotychczasowi inwestorzy Learn Capital oraz fundusze Prosus Ventures, Runa Capital, General Catalyst Partners i należący do Sebastiana Kulczyka MantaRay. Środki z inwestycji zostaną przeznaczone na rozwój nowych produktów dla wielomilionowej społeczności Brainly na całym świecie. Na poziomie globalnym, Brainly rozszerzy swoją obecność między innymi w Brazylii i Indonezji – dwóch dynamicznie rozwijających się społecznościach platformy.

Zdaliśmy sobie sprawę, że uczniowie potrzebują platformy do nauki w trybie peer-to-peer. Rozwój tego modelu przyspieszył w wyniku globalnej pandemii, na zawsze zmieniając sposób uczenia się. Otrzymujemy pozytywne opinie od uczniów, rodziców i nauczycieli korzystających z Brainly, dlatego zależy nam na dostarczeniu kolejnych bardzo potrzebnych zasobów edukacyjnych online uczniom i rodzicom, którzy wymagają dodatkowej pomocy przy nauce w domu – dodaje Michał Borkowski, CEO i współzałożyciel Brainly.

Od kwietnia 2020 r. baza użytkowników Brainly wzrosła o ponad 75%, umacniając pozycję lidera wśród narzędzi do nauki w domu. Dziś Brainly jest potężnym zasobem dla uczniów i ich rodziców, szukających pomocy wśród szkolnej społeczności i grona ekspertów. Brainly udowodniło już, że potrafi osiągnąć sukces w pomocy z zadaniami domowymi, teraz zapowiada kolejne produkty edukacyjne dla uczniów i rodziców.

W tym roku Brainly osiągnęło rekordowe 350 milionów użytkowników miesięcznie. Pozyskane fundusze zostaną wykorzystane do dalszego rozwoju, ale przede wszystkim do dostarczenia zasobów edukacyjnych setkom milionów uczniów i rodziców na całym świecie – dodaje Borkowski.

Brainly stało się jedną z największych społeczności edukacyjnych na świecie, osiągając znaczący wzrost organiczny w ponad 35 krajach. Ten wzrost jest świadectwem siły społeczności i doświadczeń użytkownika, które umożliwiają uczniom i rodzicom odniesienie sukcesu, uwzględniając ich zróżnicowane potrzeby edukacyjne. Learn Capital jest dumne, mogąc wspierać zespół Brainly zarówno w realizacji ambitnych planów produktowych, jak i w drodze do uzyskania pozycji globalnego lidera – komentuje Vinit Sukhija, Partner w Learn Capital.

Bolesne obrzęki i ryzyko uduszenia to codzienność pacjentów z rzadką chorobą HAE. Od pierwszego ataku do diagnozy mija średnio 13 lat

HAE to dziedziczny obrzęk naczynioruchowy, który objawia się rozległymi i bolesnymi obrzękami dróg oddechowych i układu pokarmowego. Prowadzą one do deformacji twarzy i innych części ciała, ale wiążą się też z wysokim ryzykiem nagłej śmierci wskutek uduszenia w przypadku. gdy obrzęk będzie obejmował górne drogi oddechowe. Wielu chorych doświadcza nawet kilkunastu takich napadowych obrzęków w ciągu roku, a okres między nimi jest wypełniony strachem, który może prowadzić do depresji. W Polsce żyje obecnie ok. 340 pacjentów z tą chorobą, ale drugie tyle wciąż pozostaje niezdiagnozowanych. 

Na choroby rzadkie, których jest w sumie ok. 8 tys., cierpi w Polsce 2,5–3 mln osób. Zalicza się do nich również HAE. Ta choroba wynika z niedoboru aktywnego C1 inhibitora.

– Ze względu na brak jednego z białek krwi dochodzi do pojawiania się obrzęków obejmujących skórę. Mogą się pojawiać masywne obrzęki twarzy, dłoni, stóp i innych części ciała. Są one bardzo bolesne, deformujące, a przede wszystkim nieprzewidywalne – mówi agencji Newseria Biznes dr n. med. Aleksandra Kucharczyk z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej Centralnego Szpitala Klinicznego MON – Wojskowego Instytutu Medycznego. – Poza tym, że obrzęk naczynioworuchowy deformuje twarz i inne części ciała, to stanowi też bezpośrednie zagrożenie życia.

Szczególnie niebezpieczne są dla chorych obrzęki w obrębie dróg oddechowych, które wiążą się z bardzo wysokim ryzykiem śmierci wskutek uduszenia, ale też w obrębie układu pokarmowego, którym towarzyszą często nudności i wymioty.

– Praktycznie połowa pacjentów przynajmniej raz w życiu ma obrzęk krtani. To może doprowadzić do śmierci w wyniku uduszenia. Po prostu powietrze nie ma jak przepływać przez krtań. Z kolei obrzęki brzuszne mogą prowadzić do niedrożności przewodu pokarmowego,  co, jeżeli pomoc nie dotrze we właściwym czasie, również może doprowadzić do zgonu pacjenta – wyjaśnia dr Aleksandra Kucharczyk.

Osoby cierpiące na HAE stają się więźniami swojej choroby. Z badań wynika, że strach przed atakami i ryzyko uduszenia wpływają na prawie każdą decyzję, jaką podejmują chorzy – od wyboru pracy po miejsce zamieszkania. Część z nich, nie chcąc przekazywać choroby kolejnym pokoleniom, rezygnuje z posiadania rodziny i dzieci. Wielu chorych boi się podróżować i wyjeżdżać poza miejsce zamieszkania w obawie, że w razie ataku nie będą wiedzieli, gdzie szukać pomocy. Stały lęk przed napadami choroby i trudności w codziennym funkcjonowaniu powodują, że ogromna grupa chorych na HAE cierpi też na depresję.

– Życie osób, które chorują na HAE, jest bardzo trudne i nieprzewidywalne. Nie wiadomo, kiedy obrzęk się pojawi, pacjent nie zna dnia ani godziny. Nie wie, czy do potencjalnie śmiertelnych obrzęków nie dojdzie podczas wycieczki czy wakacji – mówi ekspertka z Centralnego Szpitala Klinicznego MON – Wojskowego Instytutu Medycznego.

Dziedziczny obrzęk naczynioruchowy jest chorobą rzadką, na którą w Polsce w świetle danych z krajowego rejestru chorych na HAE z 2016 roku cierpi 341 chorych. Eksperci szacują, że około drugie tyle nadal oczekuje na diagnozę. Wynika to z faktu, że ta choroba jest bardzo trudna do zdiagnozowania: od pierwszego ataku do postawienia diagnozy mija średnio 13 lat.

– Osoby chorujące na HAE często słyszą od lekarzy: „widocznie pan tak ma”, ponieważ nawet specjaliści nierzadko nie są w stanie prawidłowo rozpoznać tych objawów, a co dopiero zwykli ludzie, którzy nie są świadomi istnienia tej choroby. Często mylą to z uczuleniami, z użądleniem owadów itd. Kiedy usłyszałem, że pacjenci z HAE czekają średnio 13 lat na prawidłową diagnozę, nie mogłem uwierzyć – mówi aktor Bartłomiej Topa, ambasador kampanii „HAE. Walczyć o oddech. Wytrzymać ból”.

– Chory na HAE zgłosi się do lekarza pierwszego kontaktu albo na SOR wtedy, gdy pojawią się u niego obrzęki albo wystąpią silne, niewyjaśnione bóle brzucha. Przy czym trzeba pamiętać, że obrzęki to generalnie jedna z najczęstszych przyczyn zgłaszania się pacjentów na SOR. Natomiast te występujące przy HAE mają pewną charakterystykę, są inne niż te, z którymi najczęściej zgłaszają się do nas pacjenci. Obejmują różne części ciała, są asymetryczne, nie towarzyszą im inne zmiany skórne, np. zmiany pokrzywkowe. To są obrzęki, które narastają w ciągu kilku godzin i niezależnie od leczenia ustępują w ciągu trzech–pięciu dni. Lekarz powinien skierować takiego pacjenta do ośrodka, który diagnozuje te dolegliwości – wyjaśnia dr Aleksandra Kucharczyk.

Właśnie wystartowała kampania „HAE. Walczyć o oddech. Wytrzymać ból”, której organizatorem jest Polskie Stowarzyszenie Pomocy Chorym z Obrzękiem Naczynioruchowym „Pięknie Puchnę”, a partnerem Krajowe Forum na rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN. Ma ona zwrócić uwagę na tragiczną sytuację pacjentów z HAE. W trakcie pandemii czas oczekiwania na prawidłową diagnozę dodatkowo się wydłuża, bo możliwości korzystania z opieki zdrowotnej są ograniczone. Dlatego lekarze chcą zwrócić uwagę na problem i wyczulić społeczeństwo na objawy tej rzadkiej choroby.

– Oczywista była dla mnie decyzja o zaangażowaniu się w tę kampanię, bo może dzięki niej więcej osób dowie się o chorobie, będzie mogło skojarzyć objawy u siebie, u swoich najbliższych albo znajomych – mówi Bartłomiej Topa. – Na czas realizacji spotu kampanii zostałem ucharakteryzowany. Już samo wytrzymanie przez kilka godzin w takiej charakteryzacji było dużym wyzwaniem, opuchlizna rozlewała się na oko, policzek i część szyi. Dla mnie to była uciążliwa charakteryzacja, a dla nich to jest potężny życiowy problem. Mam świadomość, że – poza tymi objawami – osoby chore na HAE zmagają się też z potwornym bólem i cierpieniem.

– Najważniejsza rzecz to doprowadzić do tego, żeby grupa niezdiagnozowanych pacjentów się zmniejszyła, dzięki czemu będzie w stanie właściwie zareagować. Kolejna kwestia to zmiana podejścia do leczenia tej choroby, co dzieje się już na świecie. Dąży się do tego, aby dzięki optymalnemu leczeniu pacjent nie miał żadnych objawów lub doświadczył ich znacząco rzadziej. Ważne jest to, abyśmy my lekarze mieli szansę tak prowadzić pacjentów, żeby zapobiegać występowaniu obrzęków – dodaje dr Aleksandra Kucharczyk.

W tej chwili w Polsce refundowane są tylko leki dedykowane pacjentom z HAE stosowane doraźnie, wyłącznie w przypadku wystąpienia ostrych napadów choroby. Jednak istnieje możliwość leczenia zapobiegawczego, które mogłoby diametralnie zmienić życie chorych poprzez całkowite lub znaczne ograniczenie napadów choroby. Dzięki temu pacjenci mogliby wrócić do normalnego funkcjonowania. Na razie leczenie zapobiegawcze nie jest jednak w Polsce refundowane.