Nadchodzi nowa generacja paneli fotowoltaicznych. Grafen i perowskity ułatwią tworzenie wytrzymalszych i wydajniejszych ogniw

Era klasycznych krzemowych paneli fotowoltaicznych powoli dobiega końca. Inżynierowie pracują nad panelami kolejnej generacji, które dzięki wykorzystaniu nowych materiałów będą działać z wyższą wydajnością oraz będą bardziej odporne na warunki atmosferyczne. W kręgu zainteresowania innowatorów znajdują się panele perowskitowe. W Polsce powstaje pierwsza na świecie fabryka perowskitowych ogniw, a naukowcy z całego świata pracują nad poprawą ich wydajności i rozwiązaniem problemu szybkiej degradacji. Nadzieję na osiągnięcie tego celu daje grafen.

W przeciwieństwie do tradycyjnych ogniw słonecznych na bazie krzemu te perowskitowe są elastyczne, lekkie, ultracienkie i częściowo transparentne. Mogą wydajnie pracować nawet przy niepełnym naświetleniu, co zwiększa ich wydajność, ale też liczbę zastosowań. Głównym problemem paneli fotowoltaicznych z perowskitu jest jednak dość szybka degradacja w warunkach naturalnych.

Naukowcy z Ulsan National Institute of Science and Technology opracowali nową elektrodę, która może potencjalnie poprawić stabilność perowskitowego ogniwa słonecznego. Wysokowydajna, elastyczna i przezroczysta elektroda na bazie metalu ma dodatkową warstwę grafenu o doskonałej nieprzepuszczalności. Zjawisko rozkładu wywoływanego metalami, które zostało zidentyfikowane jako chroniczny problem perowskitowych ogniw słonecznych na bazie metalowej elektrody, zostało w ten sposób wyeliminowane, co ma skutecznie poprawić stabilność ogniw.

– Przygotowany przez nas dokument pokazuje, że wstawienie warstwy ochronnej między elektrodą na bazie metalu a folią perowskitową może zapobiec degradacji wywoływanej metalem i że warstwa grafenu może skutecznie tłumić dyfuzję metali i jonów halogenków – wskazuje autor badania Gyujeong Jeong z południowokoreańskiego Ulsan National Institute of Science and Technology.

Jednym z pionierów w projektowaniu perowskitowych ogniw fotowoltaicznych jest polska firma Saule Technologies założona przez Olgę Malinkiewicz. W ostatnim czasie rozpoczęła sprzedaż m.in. garażu słonecznego Solar Carport, autonomicznej stacji ładowania samochodów elektrycznych. Obecnie we Wrocławiu powstaje pierwsza na świecie fabryka perowskitowych ogniw słonecznych, budowana właśnie przez Saule Technologies.

Elastyczne elektrody opracowane przez zespół koreańskich naukowców z UNIST mogą stanowić podwaliny do wypracowania ogniw fotowoltaicznych nowej generacji, które przy niskim koszcie produkcji zapewnią wysoką wydajność. Wstępne badania dowiodły, że po 1000 przepracowanych godzinach panele charakteryzują się wysoką, 97,5-proc. sprawnością. A po 5 tys. testów zginania ich wydajność spadła zaledwie o 6 proc.

– Nowa metoda znacznie poprawiła zarówno wydajność, jak i stabilność perowskitowych ogniw fotowoltaicznych – podkreśla prof. Hyesung Park z Ulsan National Institute of Science and Technology. – Prace te stanowią skuteczną strategię projektowania wytrzymałych mechanicznie i chemicznie niezawodnych, wolnych od drogiego tlenku indowo-cynowego (ITO), przezroczystych folii przewodzących wspomaganych metalem w perowskitowych ogniwach fotowoltaicznych.

Tymczasem potencjał grafenu w fotowoltaice doceniła także polska firma Euro Com Project, autorzy wysokosprawnych ogniw fotowoltaicznych bazujących na elektrodach grafenowych. Ich opatentowana technologia PVGRAF pozwala zauważalnie zwiększyć wydajność paneli m.in. w regionach mocno nasłonecznionych, narażonych na wysokie temperatury, w których klasyczne panele wykazują się niską efektywnością.

Według analityków Allied Market Research wartość rynku paneli fotowoltaicznych w 2026 roku wyniesie 223,3 mld dol. i wykaże średnioroczny wskaźnik wzrostu na poziomie 20,5 proc.

“Praca w OT to ogromna szansa na rozwój kariery w ciekawym kierunku” – wywiad z Zuzanną Wieczorek, CEO Tekniska Polska.

0
Zuzanna Wieczorek, związana z Tekniska Polska od 2006 roku, od dwóch lat jako CEO firmy dba o najwyższą jakość obsługi oraz kompetencji technicznych przedsiębiorstwa. Mgr Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Śląskiej. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z sieciami przemysłowymi. Autorka publikacji oraz szkoleń dotyczących projektowania przemysłowych sieci Ethernet oraz Cyberbezpieczeństwa ICS. W rozmowie porusza tematy takie jak: obecność kobiet w technologiach, edukacja STEM czy wyzwania jakie stoją przed branżą OT.
Dyrektor Techniczny, a teraz również CEO w firmie zajmującej się OT (Operational Technologies). Czy branża automatyki przemysłowej to męska branża?

Ze względu na mój dość analityczny sposób patrzenia na świat i naturę zjawisk oraz zacięcie do nauk ścisłych jest to dla mnie to tak naturalne środowisko, że nigdy nie postrzegałam go w kategoriach „damskie-męskie”. Oczywiście nie dało się nie zauważyć przeważającej ilości mężczyzn zarówno podczas studiów technicznych, jak i późniejszej pracy zawodowej, ale nigdy nie odczuwałam, aby ten świat z założenia był „męski” albo nie. Jest to świat hermetyczny, bardzo specjalistyczny, więc podział jest raczej na tych, którzy rozumieją jego problematykę lub nie. Moja obecność w nim była jednak często intrygująca dla innych, bo  faktycznie nietypowa. Na pewno od czasu kiedy ja rozpoczynałam moją karierę zawodową, coraz więcej kobiet interesuje taka droga i, przede wszystkim, coraz mniej się jej boi, co jest bardzo pożądanym zjawiskiem, ponieważ do obaw nie ma podstaw. Rynek ma tak ogromny niedosyt specjalistów, że stanowi duży potencjał dla rozwoju kariery zawodowej w ciekawym kierunku.

A jak Ty trafiłaś do Tekniski?

Podobnie jak część znanych i cenionych przeze mnie ludzi biznesu uważam, że pewne rzeczy dzieją się przypadkiem, natomiast kluczowe jest, czy w tych przypadkach dostrzeże się i wykorzysta szansę lub inspirację, która może wpłynąć na przebieg dalszych wydarzeń. Tak też również z moim zetknięciem się z firmą, która jeszcze wtedy nie nazywała się Tekniska i była niewielką firmą handlową dystrybuującą szwedzką markę rozwiązań przemysłowych –  Westermo. Zostałam zatrudniona na stanowisku wsparcia sprzedaży (tzw. presales) co nie było nawet podejściem do góry moich ambicji i traktowałam to bardzo tymczasowo. Stało się jednak zupełnie odwrotnie.

A co było przed Tekniską? Jak wygląda ścieżka kariery CEO w branży automatyki przemysłowej?

Jako świeżo upieczona absolwentka wydziału Elektroniki i Telekomunikacji ze specjalnością Telekomunikacja i małą świadomością co tak naprawdę potrafię, a tym samym bardzo nikłym zawodowym poczuciem pewności i samoświadomości, podejmowałam się kilku projektów tymczasowych oraz ostrożnych zadań związanych z tłumaczeniami technicznymi i wsparciem technicznym. W głowie miałam wtedy również bardziej podróże niż planowany rozwój kariery zawodowej. Po mniej więcej roku postanowiłam jednak poszukać pracy na stały etat mimo, że nie wiedziałam jeszcze w jakim kierunku chciałabym pójść. Jak wielu osobom bez doświadczenia marzyła mi się rola stricte techniczna – dewelopera albo inżyniera R&D w wielkiej korporacji. Wymyśliłam, że muszę nabrać jednak najpierw bardziej miękkiego doświadczenia i obycia z różnymi branżami, bo nie czułam się wystarczająco pewnie. Myślę zresztą, że jest to problem wielu studentów, szczególnie kobiet.Brak im samoświadomości oraz poczucia pewności siebie, a proszę pamiętać, że rynek 15 lat temu nie był rynkiem pracownika, tylko pracodawcy.

Tym sposobem znalazłam więc pracę na stanowisku technicznego wsparcia sprzedaży. Dość szybko dostrzegłam jak wiele mogę zmienić na lepsze w samej organizacji firmy i jako, że dostałam zielone światło do działania od ówczesnego dyrektora, a obecnego wspólnika, zabrałam się do działania.

W ciągu kilku lat zbudowałam prężny dział techniczny, który skierował rozwój firmy na zupełnie nowy poziom. Przez wiele lat sama pełniłam rolę najpierw inżyniera wsparcia technicznego, a później kierownika tego działu i to dzięki tej pracy poznałam najdrobniejsze szczegóły działania różnych technologii, problematykę branż, klientów i producentów. Miałam okazję odwiedzić wiele obiektów przemysłowych, poznać systemy automatyki przemysłowej w akcji, czyli w  tzw. trybie produkcyjnym. Uczestniczyłam w tworzeniu i optymalizacji projektów oraz konfiguracji sieci (warstwy komunikacji) dla tych systemów z rosnącą świadomością bycia świadkiem wielkiej migracji technologicznej w sieciach przemysłowych. Miałam również okazję audytować fabryki producentów, ich procesy R&D, procesy produkcji i kontroli jakości, być blisko analiz trendów rynkowych oraz adaptowania najnowszych technologii do potrzeb przemysłowych. Bardzo mnie ten świat zafascynował.

Wtedy już w pełni świadomie wiedziałam, gdzie chcę iść i zaczęłam rozwijać swoje kompetencje tak, aby były kompletne zarówno pod względem technicznym jak i organizacyjnym. Korzystając z międzynarodowych kontaktów w różnych branżach począwszy od tamtego momentu w karierze uważnie śledzę trendy rozwoju oraz staram się prowadzić firmę tak, aby tę wiedzę wykorzystywać. Dobrym przykładem jest tu kierunek Cyber OT. Kiedy zespół Tekniska zaczął budować solidne kompetencje w tym temacie i poszukiwać rozwiązań – wtedy głównie niewielkich startupów –  tematyka ta była jeszcze w Polsce zupełnie bagatelizowana. Dopiero ostatnie 2-3 lata i ataki na infrastrukturę krytyczną sprawiły, że ten oczywisty dla nas trend się upowszechnia.

Jakie wyzwania stoją według Ciebie dziś przed branżą OT?

OT to właściwie nie branża a obszar, w którym wykorzystywane są sieci przemysłowe i systemy automatyki. Obejmuje on wiele różnych branży. Jak wszystkie inne obszary biznesu, ten również ma swoje wyzwania. Jednym z nim jest brak specjalistów łączących interdyscyplinarne kompetencje. Cały czas brakuje wykwalifikowanych kandydatów do pracy. Ponadto, nierzadko pojawiają się problemy organizacyjne w zarządzaniu zmianą technologiczną oraz zarządzaniu ciągłością działania uwzględniającą problematykę cyberbezpieczeństwa czy krótkowzroczny sposób budżetowania projektów, który nie uwzględnia wielu kosztów operacyjnych obsługi nowych technologii i ich zabezpieczania.

Cały czas brakuje również konkretnych, nowych, czyli uwzględniających uwarunkowania techniczne i biznesowe, wytycznych do budowy i ochrony sieci komunikacyjnych w przemysłowych systemach infrastruktury krytycznej dla poszczególnych branż, a także pomysłu na podział kompetencji i współpracę zespołów: automatyki, IT, utrzymania ruchu. Dużym wyzwaniem jest też zbliżanie się do siebie technologii ze światów IT i OT i technologie IoT w zastosowaniach przemysłowych.

Poza tym wszystkim mamy jeszcze wyzwania globalne, związane m.in. z bezpieczeństwem, efektywnością i opłacalnością vs. jakością, ekologią.

Jakie plany w związku z tym ma Tekniska?

My konsekwentnie pozostajemy w naszej niszy OT i bardzo mocno inwestujemy w zespół i jego kompetencje. Rozwijamy działalność usługową, szkoleniową oraz możliwości tworzenia autorskich rozwiązań. Szukamy ciekawych partnerów technologicznych oraz biznesowych ze świata IT jak i OT. Na rynku widać kilka ciekawych trendów, które przez najbliższe kilka lat z pewnością będą kształtowały obszar OT. Część zmian będzie dokonywać się wewnątrz branż, jak np. w energetyce, w której postępować będzie stopniowa migracja na technologie odnawialne, rozproszone źródła energii. Wiele do zrobienia i udoskonalenia jest jeszcze w transporcie, który ma bardzo duże i stymulujące znaczenie gospodarcze. Pandemia zmienia optykę jeżeli chodzi o utrzymanie ruchu i część firm coraz częściej rozważa wdrożenie zdalnego dostępu. Taki dostęp wymaga jednak szczególnej dbałości o cyberbezpieczeństwo.

Branżę OT charakteryzuje pewna ostrożność i inercja jeżeli chodzi o technologię, ale na pewno będziemy obserwować migrację w stronę technologii takich jak MPLS, wirtualizacji, prywatnej chmury. Bardzo dużo mówi się o łączeniu się światów IT z OT, ale patrząc od wewnątrz, OT nie traktuję tego dosłownie, a bardziej jako konieczność zazębienia kompetencji i tworzenia interdyscyplinarnych zespołów dbających o procesy i ich ciągłość działania. Jednocześnie wiele firm ze świata IT, który finansowo jest nieporównywalnie większy i bardziej atrakcyjny, szczególnie tych zajmujących się bezpieczeństwem, zwróciło uwagę na rynek OT jako potencjalną przestrzeń do zagospodarowania. Widzimy ciekawe przejęcia w modelu gigant IT – startup Cyber OT i czekamy na rozwój wydarzeń. Odbieram to jako znak, że rynek ten w najbliższych latach będzie się bardzo dynamicznie rozwijał.

A jak wasze rozwiązania wpasowują się w te trendy oraz z potrzeby klientów i poszczególnych branży?

Oferujemy kompleksowe podejście do problematyki związanej z komunikacją w systemach automatyki przemysłowej.  Zaczynając od analizy potrzeb, tworzenia opinii, studium wykonalności, projektów i ich optymalizacji, poprzez dostarczenie konkretnego rozwiązania technologicznego (np. sieć Ethernet, MPLS-TP, rozwiązanie bezprzewodowe, łącze szeregowe, rozwiązania cyberbezpieczeństwa) i wsparcie w całym cyklu życia projektu uwzględniające szkolenia. Współpracujemy głównie z europejskimi markami: Westermo, OTNSystems, mbConnect, FiberSystems, a w obszarze Cyber pracujemy również z przodującymi w tym zakresie firmami z Izraela.

Jesteśmy bardzo zainteresowani współpracą z polskimi markami i aktywnie poszukujemy rozwiązań, które mogłyby zyskać naszą rekomendację jakościową. Myślę, że mogę już zdradzić, że rozpoczynamy również współpracę z dwoma polskimi markami, których produkty niebawem znaleźć będzie można w naszym portfolio.

Odejdźmy na chwilę od tematu firmy. Mówiłaś wcześniej, że na rynku  brakuje specjalistów. Jak twoim zdaniem zainteresować młodych ludzi tematem OT i szeroko pojętych technologii?

Nie jestem niestety ani psychologiem, ani pedagogiem, socjologiem czy behawiorystką mimo, że wszystkie te nauki uważam za niezwykle fascynujące. Intuicyjnie uważam jednak, że niestety nasz system edukacji jest z epoki rewolucji przemysłowej. Teraz potrzeby i wyzwania są zupełnie inne. W młodych ludziach powinniśmy przede wszystkim rozwijać ich naturalną ciekawość, kreatywność, umiejętność analitycznego myślenia, myślenia krytycznego, samodzielność oraz umiejętność selekcjonowania i analizowania informacji. Stan wiedzy, którą określa się jako wiedzę tzw. powszechną, ma również charakter przyrostowy, ponieważ jako ogół coraz więcej wiemy o świecie i naturze zjawisk. Tymczasem trend jeżeli chodzi o indywidualne rozumienie świata przez poszczególne jednostki wydaje się być odwrotny – każdy z nas z osobna – wie o nim coraz mniej i bez pomocy Google i GPS staje się nieporadny.

Młodsze pokolenia mają również zupełnie odmienne oczekiwania i mniejszą tendencję do „kotwiczenia” i identyfikowania się z firmą i jej problemami, co dla współczesnych pracodawców jest nie lada wyzwaniem. Młodzi absolwenci lub absolwentki często wybierają drogę np. dewelopera, pracują wielowątkowo w wielu projektach na raz, tworząc fragmenty kodu i niekoniecznie interesując się lub w ogóle wiedząc, jaki jest finalny produkt ich działań.

Nie tracę nadziei, że doczekamy się systemowej zmiany sposobu edukacji. Na uczelniach wyższych, szczególnie technicznych, istotna wydaje się być możliwość zdobycia doświadczenia i pewności siebie w pracy przy realnych projektach. Tu Tekniska ma swoją rolę organizując wykłady, praktyki i współpracując z uczelniami.

Pozostaje nam jeszcze kwestia zainteresowania technologią większej ilości dziewczyn. Myślę, że to kwestia budowania w swoich córkach przede wszystkim pewności siebie w dokonywaniu wyborów i wyrażaniu własnego zdania oraz nie wpajaniu im szkodliwych stereotypów, które ograniczają ich możliwości i wpływają na postrzeganie siebie w konfrontacji ze światem. Jestem zdania, że wszelkie narzucone społecznie stereotypy i sztywny system edukacji, który wszystkich ludzi wciska w te same ramki, są generalnie bardzo szkodliwe dla rozwoju naturalnych predyspozycji i talentów człowieka.

Czy pandemia wpłynęła mocno na sposób Waszego działania? Jak radzicie sobie teraz jako firma i jako pracodawca?

Wiele lat zajmujemy się tematyką cyberbezpieczeństwa, która jest ściśle związana z analizą ryzyka, wpływem na ciągłość działania. Organizując m.in. na CyberTek, mieliśmy przyjemność poznać wiele autorytetów w tej dziedzinie i przeprowadziliśmy szereg dyskusji na ten temat. Ciągłość działania i ciągłość procesu są świętym Graalem świata OT. W związku z tym, ten temat był nam dobrze znany i mieliśmy wdrożone procedury i narzędzia techniczne, które wymagały jedynie dostosowania się do obecnej sytuacji. Branża OT nie odczuwa tego kryzysu tak dotkliwie jak inne. Spodziewamy się jednak większej ostrożności inwestycyjnej w budżetach naszych klientów na przyszły rok w zależności od przyjętej strategii stymulacji gospodarki przez rząd.

Jak wiele innych firm, przez długi okres czasu pracowaliśmy ze swoich domów. Teraz pracujemy naprzemiennie z siedziby firmy i biura, podzieleni na zespoły robocze zmieniające się co 2 tygodnie. Ograniczyliśmy oczywiście wyjazdy i spotkania, ale wyjazdów serwisowych i wdrożeniowych nie da się wyeliminować, więc wdrożyliśmy wymagane procedury i pilnujemy wszystkich zaleceń sanitarnych.

Jestem przekonana, że te doświadczenie, mimo wszystko, zmieni branżę i w miejscach, gdzie jeszcze do niedawna słyszeliśmy kategoryczne “nie”dla dostępów zdalnych, niebawem pojawi się nieśmiałe może”. Aktualnie trwają rozważania jak realizować takie dostępy, nie stwarzając lub minimalizując dodatkowe ryzyka (np. cyber).

Rozmawiała: Justyna Śnieżek

Pracownicy niwelują sportem negatywne skutki lockdown

0

Z tygodnia na tydzień rośnie liczba pracowników, którzy wracają do regularnej aktywności fizycznej po izolacji spowodowanej pandemią. Zwiększa się też liczba odmrażanych kart sportowych, funkcjonujących w ramach benefitów pracowniczych. Wraz z początkiem lipca liczba aktywnych kart MultiSport wzrosła o ponad 42%. wobec końca czerwca br. Oznacza to, że już ponad 710 tys. osób w Polsce zdecydowało się wrócić do treningów i aktywnego trybu życia dzięki wsparciu pracodawców w ramach programów pozapłacowych. 

Polacy, obok Korei Południowej, należą do narodów, które najbardziej odczuły pogorszenie swojego stanu zdrowia psychicznego i fizycznego w związku z izolacją- wynika z badań zrealizowanych w 15 krajach świata w ramach sieci IRiS, za którego polską część odpowiadał ośrodek badawczy ARC Rynek i Opinia. Jednocześnie, badanie MultiSport Index Pandemia prowadzone przez Kantar pokazały, że blisko połowa pracujących Polaków, w czasie społecznej izolacji ograniczyła aktywność fizyczną, a w konsekwencji już po dwóch miesiącach zauważyli oni negatywny wpływ zmiany sportowych nawyków na swoje zdrowie (66%), samopoczucie (65%) oraz sylwetkę (65%).

 – Wpływ pandemii i konieczności pozostania w domu dla pracowników był na tyle duży, że aż 86% aktywnych zawodowo Polaków zadeklarowała w ramach badania MultiSport Index Pandemia, że chce ćwiczyć więcej po zakończeniu izolacji. Potwierdza się to w życiu, gdyż coraz więcej osób wraca do treningów w obiektach sportowych. By wspierać dobre postanowienia Polaków i jak najszybciej niwelować skutki izolacji poprzez aktywność fizyczną, będziemy zachęcać uczestników programu do powrotu do ćwiczeń nie tylko w obiektach sportowo-rekreacyjnych, ale także w ramach organizowanych przez naszych partnerów sportowych zajęć na świeżym powietrzu przez cały okres wakacji. Aktywność fizyczna w każdej formie ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie i bezpośredni przełożenie na efektywność w pracy – komentuje Adam Radzki, członek zarządu Benefit Systems SA.

Aktywny fizycznie pracownik nie tylko mniej choruje, ale także jest bardziej kreatywny i wydajny. Według Health Enhancement Research Organization (HERO) to właśnie sport i dobre odżywianie podnoszą produktywność nawet o 25%, obniżają absencję o kilkanaście do kilkudziesięciu procent, a także pozytywnie wpływają na wzrost zaangażowania (zmiana o ok. 15%). Jednocześnie, międzynarodowe badania prowadzone przez  zespół dr. Felipe Schucha (opublikowanej w American Journal of Psychiatry w kwietniu 2018 r.) pokazały, że  długotrwałe napięcie u pracowników obniża odporność i zaangażowanie, a także może prowadzić także do rozwoju depresji czy wypalenia zawodowego. Tymczasem u osób, które są aktywne fizycznie minimum 150 minut w tygodniu, ryzyko wystąpienia depresji spada aż o 22%.

– Wyniki raportu ADP Workforce View in Europe 2019 pokazały, że blisko co trzeci zatrudniony Polak odczuwa stres w pracy kilka razy w tygodniu, a co czwarty stresuje się codziennie. Prostym rozwiązaniem neutralizującym negatywne skutki tego zjawiska jest właśnie aktywność fizyczna. Wyzwala ona w organizmie człowieka endorfiny, tzw. hormon szczęścia, który ma bezpośredni wpływ na redukcję stresu i odczuwanie przyjemności. A jak wynika z prowadzonych na świecie badań, szczęśliwi pracownicy są o 86% bardziej kreatywni i o 36% rzadziej chorują – komentuje Adam Radzki, członek zarządu Benefit Systems SA.

Przed epidemią z różnego rodzaju obiektów sportowo-rekreacyjnych, takich jak kluby fitness, baseny czy korty tenisowe, korzystało 43% aktywnych zawodowo Polaków. Co trzeci z nich uczęszczał tam na treningi co  najmniej  3 razy w tygodniu, a 7% niemal codziennie. Blisko połowa korzystających z obiektów sportowych pracowników (47%) ćwiczyła w obiektach sportowych 1-2 razy w tygodniu.

 – Z tygodnia na tydzień obserwujemy wzrost aktywności użytkowników Programu MultiSport, którzy coraz śmielej wracają do ulubionych treningów. To w dużej mierze kwestia nabierania przekonania przez Polaków, że w obiektach sportowych, gdzie przecież obowiązują podwyższone zasady bezpieczeństwa epidemicznego, mogą czuć się bezpieczni. Również ostatnie badania naukowców z Oslo, prowadzone w warunkach niemal identycznych jak w Polsce norm sanitarnych, potwierdzają, że kluby fitness i inne obiekty sportowe nie niosą dodatkowego ryzyka zarażenia koronawirusem, nawet przy intensywnych formach treningu – dodaje Adam Radzki.

Wszystkie obiekty sportowo-rekreacyjne w Polsce (jak kluby fitness, siłownie, szkoły tańca) podlegają tym samym, podwyższonym normom sanitarnym. Obowiązuje w nich m.in. konieczność zachowania dystansu społecznego,  dezynfekcji rąk oraz wykorzystywanego sprzętu. W klubach można korzystać z przebieralni, toalet, czy pryszniców i, zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego, nie ma konieczności ćwiczenia w maskach.

Morskie farmy wiatrowe wracają do łask

0

• Zmodyfikowany projekt ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych może przyspieszyć inwestycje. Uwzględnia wiele uwag zgłaszanych przez pracodawców.
• Zdaniem Konfederacji Lewiatan powinien być jednak uzupełniony, m.in. o regulacje dotyczące przyspieszenia procesów administracyjnych związanych z realizacją morskich farm wiatrowych.

Ministerstwo Klimatu skierowało do ponownych konsultacji zmodyfikowany projekt ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Nowe przepisy mają stanowić impuls do rozwoju inwestycji w morskie farmy wiatrowe. Przewiduje system wsparcia oraz usprawnienia administracyjne i prawne.

Cała branża zaangażowana w projekty morskich fam wiatrowych jest przekonana, że nowe przepisy, jeśli zostaną przyjęte, będą stanowiły milowy krok w rozwoju tego typu inwestycji. Z uwagi na terminy dotyczące projektów najbardziej zaawansowanych, konieczne jest jak najszybsze wejście w życie tej ustawy – podkreśla Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Projekt ustawy jest dobrze przygotowany i uwzględnia szereg uwag zgłoszonych przez przedsiębiorców na poprzednim etapie konsultacji. Konfederacja Lewiatan do nowej wersji projektu zgłosiła wiele uwag, które mają przyspieszyć procesy administracyjne związane z realizacją projektów MFW, jak np. propozycję przepisów dyscyplinujących przy tworzeniu regulaminu składania wniosków o wydanie decyzji o przyznaniu prawa do pokrycia ujemnego salda. Pracodawcy postulują też skrócenie długich terminów na uzgadnianie i opiniowanie przez organy administracji wielu decyzji i postanowień.

Nie do końca zasadne jest przesunięcie pierwszej aukcji na 2025 r. (pierwotny projekt ustawy zakładał 2023 r.). Może to mieć negatywny wpływ na rozwój offshore w Polsce.

– Zapisy projektu ustawy zakładają, że morskie farmy wiatrowe mogą być przyłączone do sieci dystrybucyjnej OSD. Ze względu na moc tych farm które już funkcjonują na terenie UE – od kilkuset MW, ich przyłączenie jest możliwe i ekonomicznie uzasadnione jedynie do sieci przesyłowej PSE SA. W związku z tym należałoby ograniczyć możliwość przyłączenia morskich farm wiatrowych jedynie do sieci przesyłowej – dodaje Dominik Gajewski.

W innym przypadku tj. pozostawienia możliwości przyłączenia farm do sieci OSD, właściwe zapisy powinny zrównywać prawa OSD z tymi przyznanymi OSP.

Źródło: Konfederacja Lewiatan

Przekształcenie gruntów spowolnione przez pandemię

0

Pandemia wpłynęła nie tylko na działanie wielu firma, ale również spowolniła wiele procesów administracyjnych, między innymi związanych z procesem przekształcania gruntów we własność.

Pandemia i zmiana funkcjonowania Urzędów niestety odcisnęła piętno na czasie, sposobie i skuteczności procedowania przekształcenia wieczystego użytkowania gruntu we własność. Praca zdalna i tryb niemal całkowitej hibernacji Administracji Państwowej niestety przekłada się często na wydłużone terminy oczekiwania mieszkańców na załatwienie wielu spraw. Dodatkowo sama zmiana przekształcenia dalej posiada luki lub powoduje wątpliwości po stronie urzędników. Problematyczne są kwestie takie jak np. przekształcenie nieruchomości i gruntu pod budynkami gospodarczymi i garażami. Tutaj często zdarza się, że nieruchomość o charakterze mieszkalnym podlega zmianie z wieczystego użytkowania gruntu we własność, natomiast są znaczące problemy z przydomowym garażem. To kolejny problem, który jestem przekonany, gdyby nie pandemia – byłby do rozwiązania stosunkowo szybko.

Jak informują nas mieszkańcy, problem nie dotyczy tylko spraw związanych z przekształceniem gruntu. Praktycznie każdy organ jest obecnie w stanie pewnego paraliżu. Należy spodziewać się, że nawet w przypadku całkowitego przywrócenia normalnego funkcjonowania urzędów, będziemy mieli do czynienia z lawiną wniosków Polaków, którzy czekają już z natłokiem spraw urzędowych w swoich domach. Sądzę, że niestety ten rok, będzie rokiem trudności i nadmiernej długości procedowania wszelkich wniosków urzędowych. Trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość.

Autor:  Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus

ARP S.A. rozwija usługę pożyczki MŚP przy wsparciu Pekao S.A.

0

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. zawarła z bankiem Pekao S.A. umowę, na podstawie której przedsiębiorcy korzystający z pożyczek na finansowanie wynagrodzeń oferowanych przez ARP S.A. będą mogli skorzystać również z dedykowanych do tego celu rachunków bankowych oraz usługi Pekao Płace. 

ARP S.A. bierze udział w realizacji działań przewidzianych w ramach Tarczy Antykryzysowej, zaprezentowanych przez Premiera Mateusza Morawieckiego. To już kolejna aktywność Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. wpisująca się w akcję wspierania polskich przedsiębiorców, którzy odczuli skutki gospodarcze pandemii COVID-19. 

Pożyczki obrotowe to jeden z naszych instrumentów finansowych w ramach Tarczy Antykryzysowej. Pomagają utrzymać tysiące miejsc pracy i kontynuować działalność małym i średnim firmom, które ucierpiały przez pandemię. Wspólne działanie z Bankiem Pekao S.A. ułatwi przedsiębiorcom korzystanie z instrumentów wsparcia – mówi Paweł Kolczyński, wiceprezes ARP S.A.

– Pożyczka obrotowa ARP na finansowanie wynagrodzeń pracowników to rozwiązanie, które może realnie wesprzeć firmy w utrzymaniu płynności. Aby ułatwić to zadanie nie tylko otworzymy i będziemy prowadzić specjalne rachunki bankowe dla pożyczki ARP, ale także udostępnimy przedsiębiorcom system Pekao Płace, który ułatwi dystrybucję środków z pożyczki do pracowników – mówi Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes Banku Pekao S.A. nadzorująca Pion MŚP.

W celu rozszerzenia możliwości udzielania pożyczek obrotowych na finansowanie wynagrodzeń dla podmiotów z sektora MŚP, ARP S.A. zawarła z Bankiem Pekao S.A. umowę o współpracy w zakresie obsługi płatności realizowanych przez ARP S.A. z tytułu udzielonych pożyczek dla przedsiębiorców. Bank będzie otwierał i prowadził rachunki bankowe dla przedsiębiorców, którzy skorzystali lub zamierzają skorzystać z pożyczek udzielonych przez ARP S.A. oraz udostępni tym przedsiębiorstwom usługi Pekao Płace,
w ramach których przedsiębiorcy będą mogli realizować wypłaty wynagrodzeń na rzecz swoich pracowników ze środków z pożyczki.

Pożyczka obrotowa finansująca wypłatę wynagrodzeń w sektorze MŚP jest oferowana przez ARP S.A . w ramach Tarczy Antykryzysowej. Pożyczka jest udzielana w kwocie netto wymaganej do finansowania deficytu funduszu wynagrodzeń przedsiębiorstwa i stanowi uzupełniające źródło finansowania wynagrodzeń u przedsiębiorcy obok innych źródeł finansowania przewidzianych w ramach Tarczy Antykryzysowej. Środki na wypłatę wynagrodzeń dla pracowników służą przede wszystkim temu, by utrzymać stan zatrudnienia i sprawnie kontynuować prowadzoną działalność.

25 mld zł dla dużych firm w ramach Tarczy Finansowej PFR

0

Tarcza Finansowa PFR to łącznie 100 mld zł wsparcia dla przedsiębiorstw, które ucierpiały wskutek obostrzeń związanych z pandemią Covid-19. Z tej puli aż 25 mld zł przeznaczono na wsparcie dużych firm, które mogą pozyskać środki poprzez indywidualnie dopasowane narzędzia finansowania.

Webinarium w ramach cyklu „Tarcza antykryzysowa dla biznesu”, przeprowadzone w czwartek 2 lipca, było poświęcone wsparciu Polskiego Funduszu Rozwoju na zapewnienie dużym firmom płynności finansowej oraz pomocy w ich powrocie na ścieżkę wzrostu po zamrożeniu gospodarki w czasie epidemii Covid-19.

Tarcza Finansowa PFR dla firm i pracowników to program pomocowy w ramach rządowej Tarczy Antykryzysowej o wartości 100 mld zł, co stanowi 4,5 proc. PKB. Wsparcie przeznaczone dla mikroprzedsiębiorstw wynosi 25 mld zł, dla małych i średnich firm – 50 mld zł, a pozostałe 25 mld zł ma trafić do dużych firm.

„Pomoc jest skierowana do przedsiębiorstw, które bez zastrzyku PFR musiałyby zaprzestać prowadzenia działalności gospodarczej lub poważnie ją ograniczyć. Dotyczy również firm, które skorzystały już z programów pomocowych dostępnych na rynku, ale mimo to nie zdołały wybrnąć z kryzysu spowodowanego pandemią” – powiedział Andrzej Kopyrski, dyrektor zarządzający PFR.

Wśród beneficjentów Tarczy Finansowej PFR są firmy duże, czyli takie które wg. stanu z dnia 31 grudnia 2019 r. zatrudniały ponad 249 pracowników (z wyłączeniem właściciela) lub których roczne obroty przekraczają 50 mln euro, a suma bilansowa za 2019 rok przekroczyła 43 mln euro. Istotne jest również to, aby przedsiębiorstwo nie było w trakcie likwidacji i nie zostało wobec niego otwarte postępowanie upadłościowe ani restrukturyzacyjne.

Z programu pomocy dla dużych przedsiębiorstw skorzystać mogą także firmy z sektora MŚP, jeżeli zatrudniają powyżej 150 pracowników, a ich roczny obroty za 2019 rok przekraczają 100 mln zł. Przedsiębiorstwa średniej wielkości muszą jednak spełniać określone warunki: firma wyczerpała maksymalne możliwości otrzymania dofinansowania z programu rządowego Tarcza Finansowa PFR dla MŚP, a luka finansowa zgodnie z projektami finansowymi przekracza 3,5 mln zł.

Warunkiem uzyskania wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR jest prowadzenie działalności gospodarczej na dzień 31 grudnia 2019 roku oraz niezaleganie z płatnościami podatków i składek na ubezpieczenia społeczne. Przedsiębiorstwo musi być zarejestrowane w Polsce, posiadać rezydencję podatkową na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a jego główny beneficjent rzeczywisty nie może posiadać rezydencji podatkowej w tzw. „rajach podatkowych”.

Przedsiębiorstwo powinno również spełniać przynajmniej jeden z poniższych warunków:

• odnotowało spadek obrotów gospodarczych (przychodów ze sprzedaży) o co najmniej 25 proc. w dowolnym miesiącu po 1 lutego 2020 r. w porównaniu do poprzedniego miesiąca lub analogicznego miesiąca ubiegłego roku w związku z zakłóceniami w funkcjonowaniu gospodarki na skutek Covid-19;

• utraciło zdolność produkcji lub świadczenia usług albo odbioru produktów lub usług przez zamawiających w związku z brakiem dostępności komponentów lub zasobów w związku z Covid-19;

• nie otrzymuje płatności z tytułu sprzedaży wskutek Covid-19 w kwocie przekraczającej 25 proc. należności;

• z powodu zakłóceń w funkcjonowaniu rynku finansowego nie ma dostępu do rynku kapitałowego lub limitów kredytowych w związku z nowymi kontraktami;

• jest uczestnikiem Programów Sektorowych związanych z Covid-19.

Przedsiębiorca może uzyskać finansowanie z PFR w różnych formach, również łącząc poszczególne instrumenty, do których zaliczają się: pożyczki płynnościowe, pożyczki preferencyjne oraz finansowanie kapitałowe na zasadach rynkowych lub pomocowych.

Finansowanie w postaci pożyczek płynnościowych uruchamianych jednorazowo lub w transzach obejmuje zabezpieczenie kapitału obrotowego przedsiębiorstw poprzez zapewnienie środków na bieżącą działalność: wypłatę wynagrodzeń czy uregulowanie zobowiązań handlowych i publiczno-prawnych. Pożyczki płynnościowe są udzielane do wysokości 1 mld zł. Limitem jest dwukrotność sumy wynagrodzeń wraz ze świadczeniami pracowniczymi za 2019 rok lub 25 proc. łącznego obrotu przedsiębiorstwa w 2019 roku.

W uzasadnionych przypadkach kwota finansowania może zostać zwiększona w celu pokrycia zapotrzebowania na płynność przez najbliższe 12 miesięcy dla dużych przedsiębiorstw lub przez 18 miesięcy dla małych i średnich, jednak maksymalnie do wysokości 1 mld zł.

Instrumentem szczególnie korzystnym dla przedsiębiorców, bo zakładającym możliwość umorzenia 75 proc. wartości wsparcia, są pożyczki preferencyjne udzielane do 31 grudnia 2020 roku, służące do pokrycia do 75 proc. bezpośredniej szkody – rozumianej jako skumulowana negatywna EBITDA – poniesionej przez przedsiębiorstwo w wyniku pandemii na skutek:

• zaprzestania bądź ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej w wyniku decyzji administracyjnej związanej z restrykcjami sanitarnymi;

• zaprzestania bądź ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej w wyniku poddania pracowników lub przedsiębiorstwa całkowitej lub częściowej kwarantannie;

• zaprzestania bądź ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej w wyniku niedostępności kluczowych dostaw towarów, materiałów lub usług w związku z zerwaniem łańcucha dostaw;

• zaprzestania bądź ograniczenia sprzedaży zamówionych towarów lub usług w związku z brakiem możliwości ich odbioru przez klientów bądź niedokonania za nie płatności.

Finansowanie preferencyjne udzielane jest do wysokości faktycznej, szacowanej na podstawie rzeczywistych danych finansowych za 2020 rok, szkody poniesionej przez przedsiębiorstwo na skutek Covid-19. Nie może jednak przekroczyć kwoty 750 mln zł albo – analogicznie jak w przypadku pożyczek płynnościowych – dwukrotności kosztów wynagrodzeń przedsiębiorstwa za 2019 rok lub 25 proc. łącznego obrotu w 2019 roku.

Okres spłaty zarówno pożyczek płynnościowych, jak i preferencyjnych wynosi do 4 lat. Oprocentowanie dla dużych firm wynosi 1,25 proc. w pierwszym roku, 1,75 proc. w drugim i trzecim oraz 2,75 proc. w czwartym. Natomiast w przypadku MŚP to odpowiednio 1, 1,25 i 1,75 proc.

Finansowanie płynnościowe i preferencyjne nie może zostać przeznaczone na dystrybucję środków do właścicieli lub podmiotów powiązanych, nabycie udziałów lub akcji w celu umorzenia, fuzje i przejęcia oraz refinansowanie lub wcześniejszą spłatę zadłużenia.

Instrumentem, który jest przeznaczony zarówno dla spółek publicznych, jak i niepublicznych, jest finansowanie kapitałowe – inwestycyjne (o charakterze rynkowym) lub w reżimie pomocy publicznej, udzielane w zależności od potrzeb i skali działalności przedsiębiorstwa w wysokości maks. 1 mld zł.

Finansowanie inwestycyjne wg. Andrzeja Kopyrskiego stanowi „długofalowe wsparcie gospodarki”, dzięki któremu firma pozyska kapitał na realizację inwestycji o charakterze rozwojowym, na transakcje fuzji i przejęć, a także na bieżącą działalność operacyjną.

Procedura rozpatrywania wniosków o wsparcie z Tarczy Finansowej PFR jest dość skomplikowana. „Wnioski trafiają na listę rankingową, z której zespoły transakcyjne sukcesywnie biorą spółki do analizy. Specyfika działalności każdej dużej firmy, różny wpływ pandemii COVID-19 na poszczególne branże oraz znaczące kwoty zapotrzebowania na finansowanie powodują, że wniosek każdego beneficjenta będzie musiał być analizowany indywidualnie. Każdorazowo też, w przypadku dużych firm przeprowadzane będzie badanie +due diligence+ (z ang. +należyta staranność+)” – zaznaczył Piotr Bogus, dyrektor Departamentu Inwestycji Kapitałowych PFR.

Do każdej zgłoszonej firmy przydzielony jest odrębny zespół transakcyjny. Wnioski trafiają do komitetu inwestycyjnego, składającego się w połowie ze specjalistów PFR, a w połowie z ekspertów rynkowych, którzy podejmują decyzję co do kwoty oraz ostatecznych warunków wsparcia. „Zwracamy uwagę na jakość składanych wniosków, szczególnie tych trudniejszych elementów, jak prognozy finansowe na pliku Excel” – wyjaśnił Krzysztof Perdzyński, dyrektor Departamentu Inwestycji Infrastrukturalnych.

Wnioski można składać i wypełniać etapami na stronie internetowej PFR. Wymagany jest podpis kwalifikowany – nie wystarczy podpis elektroniczny ePUAP. Wnioski można natomiast łączyć, jeżeli przedsiębiorca spełnia kryteria każdego z nich. Cały proces od złożenia wniosku do podpisania umowy trwa 4-5 tygodni.

Z Tarczy Finansowej PFR skorzystało już ok. 320 tys. firm zatrudniających 3 mln pracowników, a kwota wypłacona za pośrednictwem banków przekroczyła 58 mld zł.

Webinarium było jednym z ostatnich w serii 20 wideokonferencji zorganizowanych przez Ministerstwo Rozwoju wspólnie z PARP w ramach edukacyjnego cyklu „Tarcza antykryzysowa dla biznesu”. Zapisy wszystkich webinariów można obejrzeć na kanale YouTube Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości oraz stronie www.parp.gov.pl/tarcza

Partnerami cyklu „Tarcza antykryzysowa dla biznesu” były: Ministerstwo Finansów, Krajowa Administracja Skarbowa, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Agencja Rozwoju Przemysłu, Polski Fundusz Rozwoju, Urząd Zamówień Publicznych, Bank Gospodarstwa Krajowego, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Krajowy Punkt Kontaktowy ds. Instrumentów Finansowych Programów Unii Europejskiej.

Home Invest świętuje i maluje Przyszłość na Woli

0

Grupa Kapitałowa Home Invest obchodzi w tym roku jubileusz 15-lecia działalności deweloperskiej. Podsumowuje dotychczasowe osiągnięcia i przedstawia plany na przyszłość. W czerwcu br. miało miejsce uroczyste odsłonięcie muralu – Przyszłość na Woli, który został namalowany na ścianie budynku flagowej inwestycji Apartamenty Okopowa 59A w Warszawie 

Mural zatytułowany – Przyszłość na Woli, autorstwa Katarzyny Boguckiej powstał na bocznej elewacji ośmiopiętrowego budynku w prestiżowym projekcie Apartamenty Okopowa 59A. Wyjątkowy charakter tej inwestycji, zrealizowanej przez Home Invest, nadają ciekawe rozwiązania architektoniczne, w tym m.in. przeszklona elewacja oraz reprezentacyjny hol wejściowy z recepcją. Wyróżniający się swoją klasą projekt powstał w pobliżu biznesowego centrum Warszawy, na stołecznej Woli, gdzie firma rozpoczęła swoją działalność.

Kilkanaście lat temu deweloper zadebiutował tam wieloetapowym projektem Wola Prestige przy ulicy Jana Kazimierza 64. Od tego czasu dzielnica przeszła spektakularną transformację. Swój udział w procesie zmian miała także firma Home Invest, w wydatny sposób przyczyniając się do wzrostu zasobów mieszkaniowych Woli.

Dzięki stworzonemu muralowi wzbogaciła infrastrukturę dzielnicy także w aspekcie artystycznym. Mural przedstawiający Radosną, Nowoczesną i Pełną życia – Przyszłość na Woli wykonała firma Good Looking Studio. Ta niepowtarzalna realizacja w naturalny sposób wpisała się już w przestrzeń publiczną tej części stolicy.

– Jubileuszowy rok to dla nas czas podsumowań i tworzenia strategii na przyszłość. W ciągu ostatnich 15 lat udało nam się zbudować silną Grupę Kapitałową, która zrealizowała w Warszawie kilka tysięcy mieszkań. W najbliższych latach planujemy nadal zwiększać udział firmy w warszawskim rynku nieruchomości. Pragnę podziękować wszystkim naszym klientom, kontrahentom, wykonawcom oraz partnerom, a przede wszystkim pracownikom za zaangażowanie i dotychczasową, udaną współpracę, która pozwoliła firmie osiągnąć obecną silną pozycję w branży deweloperskiej – mówi Grzegorz Barbachowski, prezes zarządu Home Invest.

– Cieszę się również, że mogliśmy przyczynić się do ewolucji warszawskiej Woli, która jest dla nas miejscem szczególnym. Przez ostatnie lata dzielnica zmieniała się na naszych oczach. Mural, który powstał w inwestycji Apartamenty Okopowa 59A stanowi symboliczne zwieńczenie naszego dotychczasowego wkładu w jej rozwój – dodaje Grzegorz Barbachowski.

Grupa Kapitałowa Home Invest w ciągu ostatnich 15 lat uzyskała pozycję jednej z najbardziej uznanych i liczących się firm deweloperskich w Warszawie. W jej portfolio znajdują się m.in. takie projekty, jak Wola Prestige, Miłosna Park, Krasińskiego 58, Na Sokratesa, Monte Verdi, Willa Ochota, Warszawski Świt, Metro Park, Apartamenty Oszmiańska 20, czy Apartamenty Przy Agorze 6.

W ostatnich latach deweloper wprowadził na warszawski rynek ponad 2200 mieszkań i przygotowuje kolejne projekty, których realizacja przyczyni się do powstania ponad 3000 nowych lokali. Firma stworzyła solidny potencjał inwestycyjny i planuje dalszy rozwój na terenie Warszawy.

Jak postęp technologiczny wpłynie na organizacje naszej pracy w przyszłości?

0

Prawie 3/4 respondentów (73%) optymistycznie postrzega rynek pracy w przyszłości, a jedynie 37% badanych obawia się automatyzacji procesów – wynika z badania PWC Polska „Rynek pracy przyszłości – czynniki kształtujące rynek pracy do 2030 roku”. Zmiany wymuszają na pracodawcach dostosowanie się do realiów rynku, ewoluującej kultury pracy, a także wymagań pracowników. Biura przyszłości będą wyglądały w związku z tym diametralnie różnie od tego, do czego się przyzwyczailiśmy.

Wszechobecna technologia

Dynamiczny rozwój technologii tworzącej Internet Rzeczy spowoduje, że biura będą odpowiadały na fizyczne potrzeby ludzi i aktywnie dostosowywały się do ich preferencji. Dzięki wbudowanym czujnikom pomieszczenia zyskają możliwość samodzielnej regulacji temperatury, natlenienia oraz poziomu wilgotności w pomieszczeniach. Dodatkowo pracownicy będą mogli wybrać ustawienia sprzętu IT, tak aby automatycznie dostosowywały się do preferowanych parametrów. Technologia zacznie regulować nie tylko takie czynniki jak temperatura, ale także będzie dynamicznie reagować na zmieniające się warunki atmosferyczne, dostosowywać ilość światła słonecznego do poziomu, który pozwoli na maksymalizację wydajności pracowników, a także oszczędność energii.

… jeszcze więcej technologii

Pod koniec lat 20. XXI wieku wideokonferencje stały się codziennością. Firmy będą jednak starały się wykorzystywać jeszcze szerzej ten trend, rozwijając go o technologie wirtualnej rzeczywistości i hologramów. Urok “hi-tech” dla wielu firm jest czynnikiem zwiększającym atrakcyjność biura w oczach klientów i pracowników. Przypuszcza się, że nastąpi wzrost wdrażania w biurach elementów opracowanych przez naukowców i inspirowanych przyrodą, takich jak oświetlenie regulowane zgodnie z rytmem doby czy symulację szumu wody, czy lasu, dla ułatwienia relaksu.

Biuro jako miejsce do pracy i zabawy

Siedziba firmy stanie się nie tylko miejscem pracy, ale również przestrzenią, w której pracownicy będą mogli zaznać rozrywki oraz spędzić czas z innymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Dodatkowo nowoczesne przestrzenie powinny wyróżniać się modułowością i możliwością adaptacji w zależności do sytuacji i potrzeb pracowników. Powinni oni móc zarówno swobodnie zebrać się razem, jak i pracować w odosobnieniu. Dlatego tak istotne staną się składane ściany, jeżdżące ekrany czy też modułowe meble, które będą posiadały wiele zastosowań. Szacuje się również, że biura przyszłości będą posiadały przestrzenie do rozmyślania, skupienia się, tworzenia i współpracy grupowej. Kabiny mentora, strefy cyfrowego detoksu na tarasie lub dachu budynku staną się nową normą.

Równowaga

Biura stanął się przestrzeniami, które będą wpływały na pracowników w celu przywrócenia im naturalnej równowagi. Pojawią się w nich rośliny, instalacje wodne oraz naturalne światło, dzięki czemu będą one miały wpływ nie tylko na samopoczucie, ale również poziom kreatywności i produktywności zespołu. Możemy przyjąć, że dzięki rozwojowi wirtualnej rzeczywistości nawet w środku zimy pracownicy będą mogli zorganizować spacer po wirtualnej plaży, aby się odstresować. Dodatkowo nadal ważne będzie zachowanie zdrowego balansu między obowiązkami zawodowymi a odpoczynkiem. Właśnie dlatego biura przyszłości będą wyposażone w siłownie, stoły do gry w bilard, gry barowe i planszowe. Wszystko po to, aby pomóc pracownikom odciąć się na chwilę od technologii i umożliwić im regenerację za pomocą klasycznej rozrywki. Zespoły będą miały możliwość zorganizowania rozgrywek w czasie przerw, dzięki temu będą budować przyjazną atmosferę w miejscu pracy, co może przyczynić się do wzrostu motywacji i ogólnej atmosfery panującej w firmie.

Autor: Katarzyna Idzkiewicz, Senior Marketing Coordinator w firmie Brother Polska

Branża FMCG zmienia e-commerce

0

W czasie epidemii koronawirusa zwiększyło się zainteresowanie zakupami online. Wg raportu „E-commerce w czasie kryzysu” przygotowanego przez E-Izbę w czasie kwarantanny aż 38% badanych dokonało zakupów w sieci. Wielu konsumentów, którzy dotychczas rzadziej korzystali z zakupów internetowych, uznało ten sposób zaopatrywania się w najpotrzebniejsze artykuły za bezpieczniejszy, a przy tym szybki i wygodny. Potwierdziło to badanie Accenture i Fashion Biznes, które pokazuje, że w trakcie lockdownu 20 proc. Polaków po raz pierwszy zrobiło zakupy w sieci. Co trzeci respondent wskazał zaś, że zamierza częściej robić zakupy online także w przyszłości.

Obecnie w wyniku pandemii i związanych z nią ograniczeń konsumenci coraz częściej zamawiają w sieci artykuły pierwszej potrzeby. Jak wynika z raportu Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia „Wpływ COVID-19 na rynek FMCG” e-commerce był w czasie pandemii najszybciej rosnącym kanałem dystrybucji towarów szybko zbywalnych. W pierwszych trzech miesiącach tego roku znacząco (z 15% do 24%) wzrósł odsetek gospodarstw domowych, które choć raz dokonały zakupów produktów FMCG w sieci.

Od początku pandemii obserwujemy zwiększone zainteresowanie zakupami przez Internet produktów szybko zbywalnych (FMCG). Wielu konsumentów przekonało się, że taka forma dokonywania codziennych zakupów jest bezpieczna i wygodna, a więc zainteresowanie nią może się utrzymać – mówi Rafał Nawłoka, prezes zarządu DPD Polska.

Z raportu Nielsen „Wpływ COVID-19 na zachowania konsumentów” wynika, że udział e-commerce w sprzedaży FMCG do 2022 roku może urosnąć nawet do 5 proc. Wzrost popytu na sprzedawane w sieci artykuły pierwszej potrzeby wpłynie na liczbę przesyłek dostarczanych przez firmy kurierskie.

– Jest zbyt wcześnie, by jednoznacznie prognozować, jak w efekcie epidemii zmieni się branża e-commerce. Wyciągając wnioski z kryzysu z lat 2008-2009, który był jednym z ważniejszych czynników rozwoju e-handlu, możemy przypuszczać, że obecna sytuacja utrwali obserwowane ostatnio tendencje. Spodziewamy się, że w wyniku epidemii koronawirusa zmienią się preferencje konsumentów nie tylko w kwestii typu zamawianych artykułów, ale także formy ich doręczenia. Wielu przyzwyczaja się do prostszych odbiorów, które DPD Polska zaproponowała w czasie pandemii, takich jak dostawy bez podpisu pod drzwi lub, w przypadku przesyłek „do rąk własnych”, z wykorzystaniem PIN. Podobnych rozwiązań konsumenci będą oczekiwali w przyszłości, tym bardziej, że wiele wskazuje na to, że zagrożenie zakażeniem Covid-19 będzie nam jeszcze przez jakiś czas towarzyszyć.
– mówi Rafał Nawłoka, prezes zarządu DPD Polska

Kolejny test euro okolic 4,50 zł

0

Euro po raz kolejny zbliża się do okolic 4,50 zł. Dzieje się to pomimo dobrej sytuacji na rynku i siły euro względem pozostałych głównych walut. Strach pomyśleć, co będzie po korekcie.

Złoty znów testuje poziom 4,50 względem euro

Polska waluta po raz kolejny traci na wartości i zbliża się do pułapu 4,50 zł za 1 euro. Względem pozostałych głównych walut ruch ten nie jest aż tak widoczny, ze względu na ich słabość względem euro. Do europejskiej waluty w ostatnich dniach wyraźnie tracił zarówno dolar jak i frank szwajcarski. Euro pokazuje również dużą siłę względem funta, ale jest jeszcze daleko od poziomów z marca. Wielu analityków zastanawia się co musiałoby się stać by przekroczyć barierę 4,50 zł za euro, ale patrząc jak blisko już byliśmy, to wcale nie dużo może o tym zdecydować.

Wzrost PKB w Chinach przyspiesza

Pekin po raz kolejny publikuje istotnie lepsze od oczekiwań dane. Wzrost gospodarczy w ujęciu miesięcznym wynosi 11,5% wobec oczekiwanych 9,6%. Tak wysoka wartość jest wynikiem niskiego punktu odniesienia z powodu pandemii. W ujęciu rocznym jest to zaledwie 3,2%. Zaledwie, gdyż Chiny przyzwyczaiły nas do znacznie wyższych wartości tego parametru. Warto jednak zwrócić uwagę, że oczekiwania analityków były jednak niższe. Co ciekawe, lepiej wypadła również produkcja przemysłowa, ale niespodziewanie zobaczyliśmy lekki spadek w sprzedaży detalicznej.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Wczoraj Bank Kanady opublikował decyzję w sprawie stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 0,25%. Oznacza to, że wciąż są one delikatnie wyższe niż w USA. Inwestorzy bali się spadku stóp procentowych w okolice 0%, co wyraźnie było widać w kursach walut. Po decyzji dolar kanadyjski zyskiwał na wartości względem dolara amerykańskiego. Było to najprawdopodobniej wynikiem zamykania pozycji inwestycyjnej mającej na celu grę na spadek stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – indeks NY Empire State,

15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Coraz więcej przedsiębiorców uważa, że prędkość internetu wpływa na rozwój biznesu – Raport #RegionyNEXERY2020:

0

Polskie przedsiębiorstwa coraz częściej doceniają znaczenie szybkiego i stabilnego łącza w prowadzeniu biznesu. Potwierdzają to wyniki badania #RegionyNexery2020, przeprowadzonego na przełomie marca i kwietnia br. przez GfK dla Nexery. Rok temu tylko 20% reprezentantów firm wskazało, że zwiększenie prędkości internetu wpłynęłoby pozytywnie na dochodowość i rozwój działalności, w 2020 roku odsetek ten wzrósł niemal dwukrotnie.

Rozwój i utrzymanie się na rynku współczesnych przedsiębiorstw zależy dziś od umiejętnego wykorzystywania internetu oraz technologii informacyjno-komunikacyjnych. W ciągu ostatnich miesięcy wiele firm na całym świecie rozegrało prawdziwą batalię o „być albo nie być”. Okazało się, że to właśnie biznesy oparte na wirtualnych rozwiązaniach odczuły w najmniejszym stopniu skutki pandemii koronawirusa. Stabilne i szybkie łącze było kluczem do sukcesu. Doświadczenia z tego okresu wpłynęły na dostrzeżenie wielu zalet wysokiej jakości internetu wśród przedsiębiorców z Regionów Nexery, co odzwierciedla badanie przeprowadzone przez GfK na zlecenie Nexery, hurtowego operatora telekomunikacyjnego.

Bez internetu ani rusz

Odsetek firm w Regionie Świętokrzyskim, Łódzkim, Kujaw z Pomorzem i Mazowszem oraz Warmii i Mazur, które są podłączone do globalnej sieci wyniósł w 2020 roku 94%, to o 3 p. p. więcej niż w poprzednim roku. Wyniki badania przeprowadzonego na wiosnę br., pokazały również, że zdecydowana większość przedsiębiorstw prowadzi tradycyjny biznes, w którym wykorzystuje pewne wirtualne narzędzia na co dzień, zaś 17% podmiotów deklaruje, że działa w pełni online.

Co ciekawe, można zauważyć zależność pomiędzy prędkością wykorzystywanego łącza, a wielkością przedsiębiorstwa. Firmy zatrudniające 50 i więcej pracowników częściej korzystają z internetu o wyższej prędkości, częściej jest to również łącze symetryczne, czyli o równej prędkości wysyłania i pobierania danych.

Cieszymy się, że coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega znaczenie internetu i jego pozytywny wpływ na biznes. Nasze badanie pokazało, że prawie wszystkie firmy działające w Regionach są podłączone do sieci. Można zatem uznać, że połączenie internetowe to podstawa prowadzenia działalności w dzisiejszym świecie. Mieliśmy okazję, aby się o tym przekonać – w dobie panowania CoViD-19 globalna sieć stała się głównym narzędziem, które pozwoliło wielu podmiotom na utrzymanie się na rynku i dalsze funkcjonowanie. Dla firm istotnym jest, aby wybierać rozwiązania dostarczające stałe i szybkie łącze, dzięki któremu codzienne działania będą przebiegały bez zakłóceń – mówi Paweł Biarda, , Członek Zarządu ds. Komercyjnych z firmy Nexera, która buduje i zarządza siecią światłowodową.

Wszechstronne narzędzie

Podmioty gospodarcze coraz częściej korzystają z wirtualnych narzędzi i zasobów, które pomagają usprawnić działanie przedsiębiorstwa w niemal wszystkich obszarach. W tegorocznym badaniu 55% przedstawicieli firm z Regionów Nexery zgodziło się z tezą, że internet to podstawowe źródło wiedzy o rynku – w 2019 r. odsetek pozytywnych odpowiedzi był aż o 10 pp. mniejszy. Globalna sieć to medium najczęściej wykorzystywane do reklamowania firmy – wykorzystuje go ponad połowa przedsiębiorców (51%). Do innych, zdecydowanie rzadziej wybieranych sposobów promowania, należą reklamy i ogłoszenia w punktach sprzedaży, targi branżowe, obecność w prasie oraz reklama bezpośrednia.

Firmy wykorzystują internet nie tylko do promocji swojej działalności. 96% ankietowanych przedsiębiorców stosuje w codziennej pracy płatności online, 70% e-fakturowanie, a 59% ma własną stronę internetową. Ponadto 51% korzysta z mediów społecznościowych, 38% z wirtualnego dysku (chmury), a 29% z kursów i szkoleń dostępnych za pośrednictwem sieci. Co ciekawe, większe przedsiębiorstwa, zatrudniające 50 pracowników i więcej, częściej posiadają stronę www, posługują się e-fakturami i biorą udział w kursach i szkoleniach online.

Jesteśmy w momencie, w którym biznes przechodzi transformację i coraz więcej obszarów przenosi w świat wirtualny. Niesie to ze sobą wiele korzyści, m. in. szybką wymianę informacji, lepsze dotarcie do klientów i partnerów, a nawet redukcję kosztów. Chcielibyśmy pozytywnie wpływać na przedsiębiorców i zachęcać ich do rozwoju lokalnych biznesów, dostarczając wysokiej jakości internet – narzędzie niezbędne w prowadzeniu nowoczesnej firmy. Rozwój lokalnych przedsiębiorstw wpływa na zwiększenie atrakcyjności Regionów. Pracujemy nad tym, aby wszystkie firmy, gospodarstwa domowe, szkoły i urzędy, miały dostęp do usługi szerokopasmowej. Pozwoli to na podniesienie konkurencyjności Regionów i podniesie jakość życia ich mieszkańców – mówi Piotr Wieczorkiewicz, Członek Zarządu ds. Operacyjnych z firmy Nexera.

Polska nanotechnologia podbija Europę w zabezpieczaniu antywirusowym

0

W Wielkiej Brytanii, Niderlandach, Belgii i Luksemburgu będą wprowadzane polskie rozwiązanie wywodzące się z branży spożywczej, pozwalające na skuteczne i trwałe zabezpieczenie antywirusowe i antybakteryjne powierzchni z wykorzystaniem nanocząsteczek dwutlenku tytanu. Wyłączną umowę licencyjną na te rynki z polskim producentem preparatu Titansolid – firmą Lumichem – podpisał niderlandzki holding Reco. TitanSolid to jedyne rozwiązanie świecie, które tworzy powłoki fotokalityczne aktywujące swoje naturalne właściwości dezynfekcyjne pod wpływem świata naturalnego i sztucznego. 

TitanSolid został stworzony w 2017 r. w wyniku współpracy ekspertów Lumichem z naukowcami Uniwersytetu Jagiellońskiego. W efekcie, wypracowana została specjalna receptura zawiesiny dwutlenku tytanu, która w połączeniu z technologią Lumiboost zapewnia unikatowe w skali świata właściwości powierzchniom pokrytym preparatem TitanSolid. Pod wpływem światła – zarówno słonecznego, jak i sztucznego – uruchamiają one występujący naturalnie w przyrodzie proces utleniania, w trakcie którego wirusy, bakterie, grzyby i inne drobnoustroje zmieniane są w  dwutlenek węgla, wodę i proste jony nieorganiczne. W rezultacie powierzchnie pokryte TitanSolid pozostają sterylne, a sama aplikacja preparatu i zachodząca następnie samodezynfekcja są w pełni bezpieczne dla zdrowia i środowiska.

– TitanSolid został stworzony w odpowiedzi na potrzeby przemysłu spożywczego, by zapobiegać niepożądanym procesom fermentacji. W związku z pandemią koronawirusa, wobec podwyższonych standardów higieny na całym świecie, nasza technologia znajduje powszechne zastosowanie, zwłaszcza w miejscach użyteczności publicznej czy biurach. Skutecznie zastępuje bowiem uciążliwe procesy dezynfekcji, zapewniając wolne od wirusów i bakterii powierzchnie, a przy okazji oczyszcza także powietrze. Nasze rozwiązanie jest na tyle skuteczne i unikatowe, że otrzymujemy zapytania z całego świata. Podpisaliśmy właśnie umowę dotycząca wykorzystania TitanSolid w krajach Beneluksu i Wielkiej Brytanii z firmą Reco, ale rozmawiamy też na przykład o zabezpieczeniu całego metra w Lizbonie – komentuje Bartosz Sosnowski, członek zarządu Lumichem.

Pierwsze wykorzystanie TitanSolid miało miejsce w spółdzielni mleczarskiej Spomlek w 2017 r. W ostatnich miesiącach rozwiązanie to znajduje zastosowanie w bardzo wielu branżach. Lumichem pokrywa obecnie swoim preparatem obiekty użyteczności publicznej, środki transportu, biura, oddziały bankowe, placówki kulturalne i inne.

 – Z naszego rozwiązania skorzystało niedawno Centrum Nauki Kopernik, gdzie zabezpieczaliśmy całą wystawę, planetarium i części wspólne. Rozpoczęliśmy też ostatnio proces aplikacji w całym taborze pociągów Kolei Śląskich. Umowę z nami podpisała też wiodąca firma w kraju produkująca obiekty małej architektury, Budotechnika, która będzie pokrywać TitanSolid toalety publiczne i wiaty przystankowe. Z kolei Saternus będzie produkować place zabaw z naszą powłoką – wymienia Bartosz Sosnowski.

TItanSolid po aplikacji wiąże się na stałe z pokrytą powierzchnią tworząc system powłok fotokatalitycznych o właściwościach przeciwwirusowych i antybakteryjnych, które aktywują się pod wpływem światła. Jednocześnie, oczyszczają one powietrze, neutralizują zapachy, likwidują lotne związki organiczne (LZO) i pochłaniają promienie UV. TitanSolid jest przy tym bezwonny, bezbarwny i całkowicie niewidoczny dla oka. Nie wnika tez do organizmu. Utrzymuje się nawet na silnie eksploatowanych powierzchniach, jak włączniki czy klamki, przez co najmniej 12 miesięcy i jest odporny także na ścieranie i mycie z użyciem tradycyjnych środków chemicznych. Usuwają go tylko preparaty z chlorem. Może być stosowany na wszystkich rodzajach podłoża: plastiku, ceramice, szkle, stali, tekstyliach, akrylu, betonie czy drewnie. Aktywność i skuteczność powłoki jest okresowo potwierdzana w specjalistycznych testach kontrolnych.

RECO Holding B.V. tworzy siedem spółek wyspecjalizowanych w kompleksowej obsłudze klientów w zakresie wynajmu sprzętu technicznego, doradztwa oraz usług uzupełniających. Dzięki silnej pozycji w branży budowlanej, kolejowej, remontowej i hydrotechnicznej jest jedyną z największych firm tego typu w Królestwie Niderlandów

Eventory rozpoczęło współpracę z RAS Polska

0
  • Eventory? To spółka tworząca technologię, skuteczną strategię biznesową i ekosystem narzędzi online. Dzięki kompleksowemu rozwiązaniu krakowskiej firmy procesy organizacji, monitorowania i mierzenia eventów stają się dużo prostsze.
  • Spółka rozpoczęła współpracę z Ringier Axel Springer Polska, dotychczas Eventory współpracowało m.in. z mbankiem i BNP Paribas Bank Polska.
  • Wg raportu Event Marketing 2020: Benchmarks and Trends aż 93% marketerów eventowych planuje inwestowanie w wydarzenia wirtualne w przyszłości.

Pojęcie event, w ujęciu dużej imprezy masowej, zna każdy. Krakowskie Eventory idzie o krok dalej i definiuje ten angielski termin jako spotkanie – zaczynając od niewielkiego zebrania zespołu, poprzez ważne walne zgromadzenie czy kończąc na dużym ogólnopolskim kongresie. Bo co jest najważniejsze w evencie? Oczywiście ludzie.

Zjedliśmy zęby na tworzeniu eventów. W nowej rzeczywistości, jaką bez wątpienia jest pandemia, a wydarzenia zostały przeniesione masowo do internetu, uspokajamy naszych klientów: zmieniło się tylko miejsce spotkań. Nie widzimy się co prawa w sali konferencyjnej, a w pokoju online, ale wszystkie pozostałe potrzeby wydarzeń, jak np. zaangażowanie uczestników, są nadal aktualne. Korzystając z naszego doświadczenia i technologii Eventory nawet największa, internetowa konferencja może przebiec bezproblemowo, realizując równocześnie wszystkie cele eventu. Przykład? Impact Day organizowany przez RASP, byliśmy tam, a uczestnicy i organizatorzy korzystali z naszych rozwiązań technologicznych – mówi Andrzej Targosz, prezes i założyciel Eventory.

Dobre eventy generują oszczędności

Technologia Eventory usprawnia procesy związane z organizowaniem wydarzeń, a rozpoczęcie współpracy z RAS Polska to kolejny krok spółki do masowego wdrożenia swojej technologii na rynku eventów. Platforma spółki upraszcza proces planowania wydarzeń, zmniejsza tym samym ich koszty; pomaga zwiększyć poziom zaangażowania uczestników – ułatwia nawiązywanie relacji. Równolegle rozwiązania krakowskiej firmy dają poczucie bezpieczeństwa osobie zarządzającej wydarzeniem i pomaga rozstrzygnąć istotną kwestię – czy został osiągnięty cel wydarzenia. Dla Eventory wsparcie wydarzeń online i offline ma ten sam fundament: zadbanie o zaangażowanie uczestników, danie im przestrzeni do zadawania pytań (umożliwienie komunikacji dwukierunkowej) oraz zebranie feedbacku.

Wszystkie narzędzia wykorzystywane w Eventory są poparte potrzebą eventową. To efekt silnego dążenia do ułatwienia pracy organizatorów wydarzeń. Stworzyliśmy platformę, rozwiązującą dotychczasowe problemy oraz umożliwiającą podejmowanie lepszych, popartych twardymi danymi, decyzji biznesowych. Dostarczyliśmy na rynek narzędzie, nie tylko określające ROI, ale również rozwijające biznes poprzez wydarzenia – tłumaczy Andrzej Targosz. – W Eventory zmieniamy sposób, w jaki ludzie i firmy wyznaczają, realizują i mierzą cele biznesowe. Dlaczego? Bo chcemy, aby każde wydarzenie było dla naszych klientów inwestycją zwrotną – dodaje.

Rynek wydarzeń

Nowe badanie przeprowadzone przez APCO Insight, w którym wzięło udział 1000 dorosłych Amerykanów, sugeruje, że amerykańscy pracownicy – szczególnie ci, którzy uczestniczyli w fizycznych spotkaniach i konwencjach przed uderzeniem pandemii – chętnie wrócą do wydarzeń offline. Wg ankiety przeprowadzonej przez PCMA aż siedmiu na 10 respondentów przeniosło swoje spotkania twarzą w twarz częściowo lub całkowicie na platformę wirtualną, a wielu uważa to za długoterminowe rozwiązanie*.

Rynek branży eventowej i dedykowanych wydarzeniom przed pandemią ciągle rósł. Wartość globalnej branży wydarzeń wyceniono na 1100 mld USD w 2018 r. Szacuje się, że CAGR wzrośnie o 10,3%, do 2030 r. osiągając 2330 mld USD (Allied Market Research).

KGHM VII Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych wystawił na sprzedaż działkę w centrum Wrocławia

0

KGHM VII Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych wystawił na sprzedaż działkę pod zabudowę biurową zlokalizowaną przy pl. Jana Pawła II we Wrocławiu. W transakcji właściciela reprezentuje Colliers International, wiodąca firma doradcza na rynku nieruchomości. Ofertowanie potrwa do 31 sierpnia 2020r.

Nieruchomość stanowi teren o łącznej powierzchni 9 667 mkw. częściowo w użytkowaniu wieczystym oraz częściowo we własności spółki celowej należącej do sprzedającego. Pozwolenie na budowę przyznane właścicielom działki dopuszcza wybudowanie dwufazowego kompleksu biurowego o powierzchni 31 800 mkw. GLA. Dolne kondygnacje budynków mogą zostać przeznaczone na lokale handlowo-usługowe.

– Działka znajduje się w ścisłym centrum miasta, gdzie niezwykle trudno znaleźć dziś teren pod zabudowę komercyjną. Wrocław jest drugim po Krakowie miastem regionalnym, gdzie podaż nowoczesnej powierzchni biurowej przekroczyła 1mln mkw. i wciąż rośnie ze względu na dużą aktywność najemców. Biorąc pod uwagę te czynniki można uznać, że teren należący do KGHM VII FIZAN stanowi obecnie najbardziej prestiżowy grunt biurowy w stolicy Dolnego Śląska. Spodziewamy się, że ta sprzedaż zaliczy się do najważniejszych transakcji 2020 roku we Wrocławiu – mówi Emil Domeracki, dyrektor Działu Gruntów Inwestycyjnych w Colliers International.

KGHM VII FIZAN koncentruje się na szeroko pojętej ochronie zdrowia oraz aktywnego wypoczynku. W swoim portfelu posiada 4 spółki uzdrowiskowe, prowadzące działalność w  kurortach – Polanica, Duszniki, Kudowa, Świeradów, Cieplice oraz Świnoujście, a także wody mineralne sygnowane marką Staropolanka i Wielka Pieniawa, których producentem są Uzdrowiska Kłodzie S.A. – Grupa PGU. Wyłącznym akcjonariuszem Towarzystwa jest KGHM Polska Miedź Spółka Akcyjna będąca światowym potentatem w wydobyciu i przetwórstwie miedzi i srebra.

Cyberataki w dobie COVID-19. Jakich technik używają hakerzy?

0

Cyberprzestępcy do realizacji swoich celów często wykorzystują ludzką potrzebę otrzymywania informacji i przygotowują ataki w taki sposób, aby trafiały ofiary w czułe punkty. Nie inaczej jest w przypadku pandemii koronawirusa. Analitycy FortiGuard Labs firmy Fortinet przeanalizowali ataki wykorzystujące temat COVID-19.

Douglas Jose Pereira dos Santos i Jonas Walker opowiadają, w jaki sposób przeprowadzane są ataki nawiązujące do pandemii, jakie typy złośliwego oprogramowania są używane przez cyberprzestępców oraz co sprawia, że są oni tak skuteczni. Zwracają także uwagę na rolę edukacji i cyberhigieny.

Które elementy związane z ostatnimi atakami mają największe znaczenie i dlaczego?

Douglas: Kampanie cyberprzestępcze stają się coraz bardziej popularne, ponieważ na całym świecie pojawia się dezinformacja i strach związany z pandemią. Atakujący chętnie to wykorzystują. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, należy być wyjątkowo czujnym, szczególnie jeśli wiadomość e-mail lub przekazana inną formą komunikacji wydaje się być pilną i/lub pochodzi z niezaufanych źródeł. Niektórzy uważają, że bycie przesadnie ostrożnym przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Mimo to myślę, że nie ma niczego gorszego, niż zniszczenie dorobku firmy przez nieuważne kliknięcie w złośliwy link lub załącznik.

Jak zaczyna się większość tych ataków i jakie rodzaje podatności są wykorzystywane?

Jonas: Większość tych ataków rozpoczyna się za pośrednictwem wiadomości poczty elektronicznej, zazwyczaj rozsyłanych jako masowy spam. Widzimy jednak, że pojawiają się również ataki precyzyjnie ukierunkowane, także typu DDoS (ang. Distributed Denial of Service), w trakcie których system IT ofiary „bombardowany” jest zapytaniami kierowanymi z tysięcy zainfekowanych komputerów – z intensywnością powodującą zatrzymanie jego pracy i niedostępność dla użytkowników. Co więcej, teraz, gdy większość pracowników wykonuje swoje obowiązki zdalnie i uczestniczy w wideokonferencjach, a także ogląda filmy, przegląda strony internetowe, robi zakupy i gra w gry online, infrastruktury wielu użytkowników nie są na to przygotowane. Ponadto, zagrożenia bazujące na komunikatach w wiadomościach e-mail wykorzystują poczucie niebezpieczeństwa związanego z pandemią, a hakerzy często podszywają się pod rządowe organizacje zdrowotne, placówki pozarządowe lub dostawców sprzętu medycznego.

Douglas: Warto mieć to na uwadze – jeśli nagle pojawi się wiadomość e-mail oferująca coś, co „pomoże rozwiązać kluczowy problem organizacyjny”, prawdopodobnie jest to działanie cyberprzestępcze.

Jakie są najczęstsze zagrożenia związane z wykorzystaniem motywów COVID-19?

Jonas: Celem kampanii e-mailowych jest wprowadzenie złośliwego kodu do systemu. Najczęściej są nim narzędzia wykradające informacje (tzw. infostealer), oprogramowanie szyfrujące ransomware oraz trojany RAT (Remote Access Trojan), które pozwalają hakerom monitorować i kontrolować komputer lub sieć. W czasach, gdy wiele osób robi zakupy online, a także korzysta z cyberwalut, cyberprzestępcy chcą to wykorzystać.

Douglas: Zagrożenia bazujące na oprogramowaniu ransomware zazwyczaj skierowane są wobec kluczowych zasobów przedsiębiorstwa lub instytucji. Cyberprzestępcy wykorzystują fakt, że w obecnych czasach firma, która jest celem, jest bardziej skłonna zapłacić okup w nadziei na odzyskanie i uruchomienie dostępu do swoich systemów. Obecnie jednak obserwujemy poprawę w skuteczności wykrywania oprogramowania ransomware.

Czy cyberprzestępcy wykorzystują jakieś nowe techniki lub triki do prowadzenia ataków i jak bardzo są one zaawansowane?

Douglas: Techniki te nie są zbyt nowe, ale wciąż pozostają zaawansowane. Wiele z nich bazuje na zaciemnianiu kodu i uniemożliwianiu wykrycia złośliwego oprogramowania z wykorzystaniem wirtualnych maszyn, narzędzi analitycznych czy debugowania. Jest ono często dostarczane przez znajdujące się w dokumentach złośliwe makra. Czasami też do użytkowników trafiają proste pliki wykonywalne, w których po zdekompilowaniu lub uruchomieniu można wykryć skrypt AutoIT, często stosowany, gdy autor złośliwego kodu chce utrudnić wykrycie go przez oprogramowania antywirusowe.

Jonas: Wykorzystywane są bardzo dobrze znane zaawansowane techniki ataku, w tym tzw. warstwy zaciemniania kodu, co wskazuje na zagrożenia, które skutecznie włamują się do sieci i powinny być traktowane bardzo poważnie. W obecnych czasach cyberprzestępcy wykorzystują fakt, że ludzie są przestraszeni i niespokojni. Bazują także na tym, że wiele firm musiało szybko przebudować swoje sieci, aby wspierać pracowników zdalnych, co, jak wiadomo, często prowadzi do zaniedbań w obszarze cyberhigieny.

Jak firmy i indywidualne osoby mogą się chronić przed tymi atakami?

Douglas: Należy przede wszystkim skoncentrować się na szkoleniu pracowników w zakresie cyberbezpieczeństwa, a także na wytworzeniu świadomości dotyczącej cyfrowych zagrożeń, które mogą przecież dotyczyć każdego procesu czy interakcji. Posiadanie solidnego zabezpieczenia poczty elektronicznej, wyposażonego w środowisko testowe sandbox, może również powstrzymać te zagrożenia przed wniknięciem do sieci. Ważne jest, aby uniemożliwić trafienie wiadomościom phishingowym do skrzynek odbiorczych pracowników. Teraz, gdy wiele przedsiębiorstw korzysta z nowego zdalnego środowiska, nadszedł czas, aby usunąć wszelkie luki w zabezpieczeniach, które mogły zostać pominięte.

Rośnie zainteresowanie personalizowaną opieką medyczną – badanie CITE Research/Dassault Systèmes

0

“Personalizacja” jest dzisiaj słowem kluczowym w wielu branżach. Dla respondentów badania[1] przeprowadzonego przez CITE Research na zlecenie Dassault Systèmes, personalizacja oznacza usługę lub doświadczenie, które bezpośrednio odnosi się do ich indywidualnych potrzeb: konsumpcji, transportu, potrzeb mieszkaniowych czy ochrony zdrowia. Szczególnie ostatnia z nich – spersonalizowana opieka medyczna – odznacza się dużym zainteresowaniem, ze względu na możliwość poprawy jakości i długości życia. Nic dziwnego, że badanie przeprowadzone na grupie 3 tys. dorosłych konsumentów w USA, Chinach i Francji wykazało duże nadzieje wśród respondentów związane z nowymi technologiami, które pozwolą lepiej dbać o własne zdrowie.

Personalizowana opieka medyczna vs. metoda prób i błędów

Personalizowana medycyna uwzględnia genetykę, genomikę i wszystkie inne informacje biologiczne przy wyborze metod leczenia. Równocześnie bazuje na czynnikach takich jak historia rodziny, geny, ocena ryzyka na podstawie stylu życia, wcześniejsze kontuzje i przebyte choroby. Taki podejście zdecydowanie różni się od tradycyjnych terapii, w których personel medyczny często metodą prób i błędów dobiera sposób leczenia.

Personalizacja w ochronie zdrowia może przynieść dużą wartość szczególnie w krajach takich jak Polska, gdzie – według raportu Poland Country Health Profile 2019[2] – wskaźnik śmiertelności z przyczyn, którym można zapobiec lub chorób uleczalnych, mimo spadku w ciągu ostatnich lat, jest wciąż wyższy niż średnia w Unii Europejskiej. Dodatkowo, wydatki na działania prewencyjne w Polsce są stosunkowo niewielkie, a wskaźniki pokazują niedostateczną jakość ochrony zdrowia.

Nowe technologie umożliwiają personalizację ochrony zdrowia

Badanie przeprowadzone przez CITE Research podkreśla, że personalizacja w ochronie zdrowia ma dla respondentów wyższy priorytet niż personalizacja w dziedzinach konsumpcji i handlu, transportu czy potrzeb mieszkaniowych. Dodatkowo, badanie wykazało, że konsumenci są skłonni zapłacić średnio o 25,3% więcej za personalizację. Co ważne – są bardziej skłonni zapłacić za spersonalizowaną ochronę zdrowia, a w mniejszym stopniu za personalizację w obszarach konsumpcji czy transportu.

Około 50% respondentów uważa, że nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja, domowy asystent, wirtualna rzeczywistość czy druk 3D odgrywają kluczową rolę w działaniach mających na celu personalizację ochrony zdrowia. Szczególnym zainteresowaniem respondentów cieszą się działania prewencyjne uwzględniające styl życia, systemy ostrzegające w przypadku wypadku, dostosowanie składu leków do DNA oraz personalizowane plany ochrony zdrowia oparte o genomikę. Pokolenie Z[3], millennialsi[4] oraz pokolenie X[5] są najbardziej zainteresowani testami tych metod ochrony zdrowia.

[1] Firma analityczna CITE Research, w imieniu Dassault Systèmes, przeprowadziła ankietę online wśród 3000 osób dorosłych w Stanach Zjednoczonych, Chinach i Francji. Badanie trwało od 23 listopada do 4 grudnia 2019 r.

[2] Raporty Country Health Profile są wspólnym opracowaniem przygotowanym przez OECD i Europejskie Obserwatorium Systemów i Polityk Zdrowotnych, we współpracy z Komisją Europejską.

[3] Osoby urodzone po 1995 roku

[4] Osoby urodzone w latach 80. i 90.

[5] Osoby urodzone w latach 60. i 70.

Pół tysiąca stanowisk pracy na 4 tysiącach mkw. powierzchni biurowej – nowe biura elastyczne w Krakowie

0

Żółte spiralne schody, drewniane podłogi i industrialne oświetlenie – CitySpace otworzył w Krakowie elastyczną przestrzeń biurową, która przyciąga niestandardowym designem. Nowe biuro w kompleksie O3 Business Campus łączy zalety biura serwisowanego i coworku. Znajdują się tu m.in. gabinety, pokoje relaksu i budki telefoniczne.

Krakowskie biura CitySpace – jednego z największych operatorów biur elastycznych w Polsce – mieszczą się w kompleksie O3 Business Campus. Zmieniające się potrzeby firm, które w ostatnim czasie spowodowały duży wzrost popularności powierzchni elastycznych, skłoniły operatora do uruchomienia nowej przestrzeni w kolejnym budynku kompleksu. To łącznie pół tysiąca stanowisk pracy na 4 tysiącach mkw. serwisowanej powierzchni biurowej.

Pełen serwis i nowoczesny design

Biura CitySpace są w pełni serwisowane. To oznacza, że operator odpowiada za obsługę recepcji, urządzenia i meble biurowe, serwis sprzątający, wsparcie IT, wyposażenie i zaopatrzenie kuchni oraz opiekę managera biura. – Przestrzeń jest wyposażona kompletnie. Dzięki temu korzystające z niej firmy mogą skoncentrować się na własnym biznesie. To nasz standard, który implementujemy we wszystkich miastach Polski – zaznacza Magdalena Śnieżek, regional manager CitySpace na terenie Polski Południowej. – Biuro w Krakowie jest jednak niezwykłe, bo dwupoziomowe. Postawiliśmy na nowoczesny design i wysoką jakość wyposażenia. Na obu poziomach znajdują się niezbędne do pracy urządzania biurowe, co sprawia, że biuro jest gotowe do pracy od zaraz – dodaje.

Ciemne kolory ścian na korytarzach i mebli kuchennych łączą się ze stonowaną szarością oraz drewnianą podłogą i drewnianymi elementami wykończenia, a to wszystko przełamują dodatki w pastelowych kolorach żółci i czerwieni. Punktem centralnym są spiralne schody o wyrazistym żółtym kolorze, łączące oba poziomy. Bardzo charakterystyczne jest także industrialne oświetlenie. Minimalistyczne wnętrze inspirowane stylem skandynawskim zaprojektowała uznana pracownia Medusa Group. – Efekt końcowy jest imponujący. Niebanalnie zaprojektowana przestrzeń pobudza kreatywność i pozytywnie wpływa na efektywność pracy – twierdzi Magdalena Śnieżek.

Największe w Polsce

W najnowszej przestrzeni biurowej CitySpace dostępne są gabinety i biura typu open space (na wyłączność). Mogą w nich pracować zespoły od kilku do kilkudziesięciu osób. Niektóre biura z niezależnymi wejściami można ze sobą połączyć. Oprócz tego są sale konferencyjne do wynajęcia na życzenie, sale spotkań, pokoje relaksu, budki telefoniczne, recepcja i kilka kuchni.

W nowym biurze CitySpace pracują m.in. doświadczone firmy oraz start-upy z branży IT i budowlanej. Operator już teraz myśli o kolejnej lokalizacji w Krakowie. – Kraków to rynek z dużym potencjałem, dlatego postanowiliśmy jeszcze mocniej rozwijać się właśnie tu – mówi Lisa Zettlin, head of business development CitySpace. – To nasze najmłodsze i największe biuro. Jest dostosowane do potrzeb firm, które oczekują elastyczności wyrażonej w atrybutach takich jak: wielofunkcyjność, pełen serwis, nieograniczona dostępność i możliwość przystosowania do indywidualnych potrzeb – wymienia.

Ekspansja CitySpace obejmie nie tylko stolicę Małopolski. Do końca 2021 firma planuje powiększyć sieć nawet do 20 lokalizacji. Obecnie prowadzi 10 biur w pięciu miastach Polski: Kraków, Warszawa, Wrocław, Gdańsk i Katowice.

Cyfrowy klucz do przyszłości zawodowej. Kobiety na rynku pracy w kontekście kryzysu gospodarczego

0

7 mln Polaków pracuje w branżach narażonych na konsekwencje kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią. 3 mln tej grupy stanowią kobiety, dla których skutki gospodarczo-społeczne mogą być szczególnie dotkliwe. Kryzys uderzył w sektory silnie sfeminizowane – od usług, po edukację, opiekę i sektor zdrowotny. Do tego dochodzi również gwałtowna transformacja cyfrowa przedsiębiorstw, które już teraz szukają oszczędności, m.in. poprzez zastępowanie najbardziej powtarzalnych procesów pracą maszyn i algorytmów. Jakie zagrożenia dla pracujących kobiet niosą te zmiany? A jakie szanse i korzyści mogą one przynieść? Odpowiedzi m.in. na te pytania znajdziemy w raporcie „Cyfrowy klucz do przyszłości zawodowej. Kobiety na rynku pracy w kontekście kryzysu gospodarczego” opracowanym w ramach kampanii #WomanUpdate przez instytut badawczy Uniwersytetu Warszawskiego Digital Economy Lab (DELab) oraz Instytut Innowacyjna Gospodarka (INGOS).

Rys 3 Sektory silne oddzialywanie COVID19
Rys. 3 Liczba i odsetek zatrudnionych w sektorach silnie narażonych na negatywne oddziaływanie COVID-19 (raport str. 8).

Pandemia wywoła kryzys gospodarczy, którego skali i skutków nie jesteśmy dziś w stanie oszacować. Jednak to co już widać gołym okiem, to gwałtowne przyspieszenie i intensyfikacja transformacji cyfrowej, która mocno zmienia rynek pracy i redefiniuje rolę człowieka w różnych procesach. W ostatnich miesiącach doszło bowiem do wyostrzenia trendów, na które już dawno zwracaliśmy uwagę: automatyzacji i platformizacji – mówi prof. UW dr hab. Katarzyna Śledziewska, współautorka raportu, Dyrektor Zarządzająca DELab, Wydział Nauk Ekonomicznych UW.

Praca, jaką dotychczas znaliśmy, istotnie zmieni swój charakter. Przekształceniu ulegną formy zatrudnienia, a w dalszej perspektywie zostaną zmodyfikowane lub zupełnie znikną te miejsca pracy, w których wykonywane są powtarzalne, rutynowe czynności i gdzie bardziej efektywne kosztowo będzie użycie maszyn – dodaje prof. UW dr hab. Renata Włoch, współautorka raportu, Koordynatorka DELab, Instytut Socjologii UW. Jak wynika z raportu, w sektorach zagrożonych automatyzacją liczną reprezentację stanowią również kobiety.

Nowa rzeczywistość wyzwaniem dla sfeminizowanych sektorów gospodarki

Restrykcje związane z pandemią radykalnie ograniczyły możliwości zarobkowe wszędzie tam, gdzie podstawą był bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem – od szeroko rozumianego sektora usług, przez turystykę i kulturę, po gastronomię i sektor opiekuńczy – czyli tych sektorów, w których stanowczą grupę pracowników tworzą kobiety:

Rys 4_Zatrudnienie kobiet_sektory zagrozone COVID19
Rys. 4. Zatrudnienie kobiet w sektorach silnie narażonych na negatywne odziaływanie COVID-19 (raport str. 8)
  • 1,2 mln kobiet znajduje zatrudnienie w usługach, handlu hurtowym i detalicznym, co stanowi 75% wszystkich pracowników i jest jednym z najwyższych odsetków w krajach wysoko rozwiniętych.
  • 1 mln kobiet pracuje w przetwórstwie przemysłowym, a 256 tys. w firmach prowadzących działalność związaną z zakwaterowaniem i usługami gastronomicznymi.
  • Kobiety znacznie intensywniej angażują się również w opiekę nad dziećmi i wypełnianie obowiązków domowych: w Unii Europejskiej codzienną opieką nad dziećmi zajmuje się 92% kobiet i 68% mężczyzn (w wieku 25-49 lat), a codziennym przygotowaniem posiłków lub pracami domowymi 79% kobiet – w porównaniu do 34% mężczyzn. Większe obciążenie obowiązkami domowymi dotyczy również kobiet pracujących zawodowo.

Dokładając do tego fakt, iż Polki nisko oceniają swoje umiejętności cyfrowe, a do branży IT podchodzą wciąż z dużym lękiem (zaledwie 15% pracowników tego sektora to kobiety[1]) – zmiany stają są konieczne. Zwłaszcza, że poziom ponadpodstawowych kompetencji cyfrowych osób dorosłych plasuje Polskę na 25. miejscu wśród 28 krajów Unii Europejskiej.

Dlaczego kobiety rezygnują z uczenia się nowych technologii?

Jak wskazuje raport „Cyfrowy klucz do przyszłości zawodowej. Kobiety na rynku pracy w kontekście kryzysu gospodarczego”, kobiety na ogół mają wysoko rozwinięte kompetencje emocjonalne, które pozwalają radzić sobie ze zmianami i niepewnością, ułatwiają pracę w grupie i przejmowanie odpowiedzialności. Krytyczne myślenie, rozwiązywanie złożonych problemów czy kreatywność zawdzięczają natomiast umiejętnościom poznawczym. Wyzwaniem jednak wciąż pozostaje, w teorii „tylko”, a w praktyce „aż” rozwinięcie kompetencji cyfrowych.

Wyzwanie to jest szczególnie ważne dla pracodawców, których podstawą działań powinno być budowanie relacji i strategii firmy opartej na wartościach, takich jak empatia, godność i solidarność – wartościach wpisujących się w różnorodne potrzeby swoich pracowników. 

My, pracodawcy już dziś powinniśmy wspierać możliwości rozwijania kompetencji cyfrowych swoich pracowników, zwłaszcza w sektorach silnie sfeminizowanych. Wspieranie kobiet w zdobywaniu nowych umiejętności cyfrowych nie tylko pozwoli lepiej przygotować biznes do wyzwań przyszłości, ale także wzmocni wyrównywanie szans pracowników ze względu na płeć. Jak bowiem potwierdzają badania – im wyższe umiejętności cyfrowe u kobiet, tym większa równość płci w środowisku pracy. 

Nie możemy przy tym zapominać, że obok kompetencji technicznych konieczne jest podnoszenie kompetencji emocjonalnych, które pozwolą na lepszą adaptację do zmian i przełamywanie stereotypów – przede wszystkim tych w naszej głowie. Bo nie ma nic gorszego niż nurtujące nas pytanie „Czy będę równie dobra?” – to nasza wewnętrzna blokada przed samorozwojem i odważnym wkraczaniem w nową rzeczywistość zawodową – mówi Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes zarządu Pfizer Polska.

Skoro potencjał jest tak duży, to skąd ta blokada? – Głównym powodem rezygnacji kobiet z branży technologicznej jest brak wiary we własne siły, wzmocniony stereotypem, że nie ma tam dla nich miejsca. Tymczasem prawda leży zupełnie gdzie indziej. My kobiety boimy się tego, co jest nam nieznane. W połączeniu z wysokim poczuciem odpowiedzialności za podejmowane działania – których finałem musi być sukces – często zdarza nam się rezygnować na starcie. Szybciej odpuścimy w poczuciu bycia niewystarczającą, niż damy sobie szansę na spróbowanie – mówi Joanna Pruszyńska-Witkowska, współzałożycielka i wiceprezes Future Collars, inicjatorka kampanii #WomanUpdate.

Kryzys to dobry czas na zmiany

Kryzys to wbrew pozorom dobry czas na wprowadzanie zmian, które w dłuższej perspektywie mogą przyczynić się do zmniejszenia nierówności płci na rynku pracy i zwiększenia obecności kobiet w sektorze ICT. Firmy mogą odpowiedzieć na niego, oferując elastyczny, zdalny sposób pracy, jak i również wyposażając pracowników w kompetencje pożądane na rynku pracy. Z kolei państwo może wykorzystać ten moment na rozwój szeroko dostępnego systemu edukacji ustawicznej, w ramach którego będzie możliwe dostosowanie kompetencji pracowników do potrzeb cyfryzującej się gospodarki.

[1] Country Reports | Women in Digital scoreboard (2018) https://ec.europa.eu/digital-single-market/en/news/country-reports-women-digital-scoreboard

Raport kampanii społecznej #womanupdate

Postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe w dobie koronawirusa – co oferuje Tarcza Antykryzysowa?

0

Kryzys ekonomiczny wywołany pandemią koronawirusa wstrząsnął niejednym przedsiębiorcą. Zamrożenie gospodarki oznaczające w wielu przypadkach konieczność zawieszenia działalności, a w konsekwencji utratę płynności finansowej, dla wielu firm zakończy się bankructwem, w najlepszym razie poważnymi kłopotami. W takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem może okazać się wszczęcie postępowania upadłościowego lub restrukturyzacyjnego, biorąc dodatkowo pod uwagę, że przepisy Tarczy Antykryzysowej przewidują w tym zakresie pewne ułatwienia.

Szybsze rozpoznanie wniosku o restrukturyzację

Wobec pogarszającej się sytuacji ekonomicznej przedsiębiorca nie powinien pozostawiać spraw samych sobie, lecz w razie problemów z płynnością finansową i wypłacalnością (w tym z terminowym regulowaniem zobowiązań) rozważyć złożenie wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego. Obowiązujące przepisy przewidują cztery odmienne tryby prowadzące do zawarcia układu z wierzycielami, których zastosowanie każdorazowo będzie zależeć od indywidualnych okoliczności, w tym m.in. sumy spornych wierzytelności. Należy zatem przeanalizować, która ścieżka postępowania będzie najlepsza w danej sytuacji i jakie działania warto podjąć, zanim okaże się za późno, a poważnym konsekwencjom grożącym zarówno firmie, jak i osobom nią zarządzającym nie będzie dało się już zapobiec.

Tarcza Antykryzysowa przewiduje w swoich zapisach rozwiązanie, które niewątpliwie usprawnia proces restrukturyzacji. Zgodnie z art. 14a ust. 4 pkt 17 ustawy „koronawirusowej” rozpoznanie wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego zostało zaliczone do katalogu tzw. spraw pilnych, co oznacza, że w przypadku zaprzestania czynności przez dany sąd z uwagi na panujące zagrożenie epidemiologiczne, do rozpoznania takiego wniosku może zostać powołany inny, równorzędny sąd. Dzięki temu rozpoznanie wniosku złożonego przez dłużnika zainteresowanego wszczęciem postępowania restrukturyzacyjnego, a następnie właściwa procedura, nie zostaną odsunięte w czasie, lecz będą toczyć się bez przeszkód. Kwestia ta ma kluczowe znaczenie w kontekście odpowiedzialności członków zarządu za zobowiązania (w tym podatkowe) spółki zagrożonej niewypłacalnością, jak i grożących im sankcji karnych. Menedżerowie mogą się bowiem uwolnić od takiej odpowiedzialności m.in. w przypadku, gdy w ciągu 30 dni, od kiedy zaistniał stan niewypłacalności, wobec spółki zostanie otwarte postępowanie restrukturyzacyjne lub zatwierdzony zostanie układ zawarty z jej wierzycielami. Dotrzymanie ustawowego terminu jest zatem niezmiernie istotne.

Po przeanalizowaniu sytuacji finansowej firmy, w tym stanu rozliczeń z kontrahentami, może się okazać, że jedynym rozwiązaniem pozostanie złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Na szczęście również w tym zakresie ustawa „koronawirusowa” nieco łagodzi obowiązujące wymogi, umożliwiając przygotowanie niewypłacalnego przedsiębiorstwa do postępowania upadłościowego.

Więcej czasu na złożenie wniosku o upadłość firmy dotkniętej koronawirusem

Przepisy antykryzysowe przewidują pewne ułatwienie dla przedsiębiorców zobowiązanych z uwagi na swoją trudną sytuację ekonomiczną do złożenia wniosku w przedmiocie upadłości firmy. W świetle art. 15zzra ustawy w sytuacji, gdy podstawa ogłoszenia upadłości powstała w czasie stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii, bieg 30-dniowego terminu na złożenie wniosku nie rozpoczyna się, a jeśli już się rozpoczął, to ulega przerwaniu i po zakończeniu tego okresu biegnie od nowa. Co więcej, w przypadku, gdy stan niewypłacalności zobowiązujący dłużnika do złożenia stosownego wniosku powstał podczas stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii, przepisy Tarczy Antykryzysowej wprowadzają domniemanie, że niewypłacalność powstała na skutek COVID 19.

Dzięki nowym regulacjom przedsiębiorca dotknięty lub zagrożony niewypłacalnością zyskuje zatem więcej czasu na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. W praktyce częstym problemem jest ustalenie, w którym momencie niewypłacalność, czyli utraty zdolności do regulowania wymagalnych zobowiązań pieniężnych, skutkującej obowiązkiem skierowania stosownego wniosku, właściwie wystąpiła, a tym samym, ile czasu pozostało, aby dochować 30-dniowego terminu. Z perspektywy płynności finansowej przedsiębiorstwa przyjmuje się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Z kolei kryterium bilansowe zakłada, iż niewypłacalność ma miejsce, gdy według sporządzonego bilansu dłużnika jego zobowiązania, z wyłączeniem utworzonych na nie rezerw oraz zobowiązań w relacjach z powiązanymi jednostkami, są wyższe niż jego aktywa, i taki stan utrzymuje się dłużej niż 24 miesiące.

Jakkolwiek regulacje „koronawirusowe” zdają się łagodzić powyższy problem, to obowiązku złożenia wniosku w przedmiocie upadłości zdecydowanie nie wolno odkładać na później. Należy monitorować bieżącą sytuację przedsiębiorstwa, w szczególności jego zdolność do regulowania zobowiązań, aby w razie potrzeby nie uchybić ustawowemu terminowi. Wystąpienie stanu niewypłacalności powinno zostać solidnie udokumentowane, tak aby można było wykazać przed sądem, że stan ten w istocie powstał w okresie i na skutek epidemii COVID 19. Dłużnicy, którzy utracili możliwość spłaty wierzytelności, muszą liczyć się z tym, że w świetle obowiązujących przepisów wniosek o ogłoszenie upadłości może również skierować wierzyciel niewypłacalnego dłużnika. Warto ponadto pamiętać, że podobnie jak w przypadku restrukturyzacji, złożenie wniosku w ustawowym terminie może uchronić członków zarządu niewypłacalnej spółki przed osobistą odpowiedzialnością za jej zobowiązania.

Jakie działania podjąć w czasie kryzysu?

W wyniku spowolnienia gospodarczego, do którego przyczyniła się pandemia COVID-19, wielu przedsiębiorców z dnia na dzień zostało postawionych wobec konieczności zaprzestania działalności i utraty przychodów przy jednoczesnej konieczności regulowania istniejących zobowiązań. Dodatkowo niepokoi fakt, że podmioty, wobec których otwarto restrukturyzację lub już ogłoszono upadłość, nie będą mogły skorzystać z finansowego wsparcia oferowanego przez kolejne wersje Tarczy Antykryzysowej. Takie nierówne traktowanie przedsiębiorców podaje w wątpliwość szczerość intencji rządu i naraża firmy na niepewność. Wiele z nich będzie musiało zastanowić się, czy w kryzysowym położeniu kontynuować działalność gospodarczą, korzystając z państwowej pomocy, czy zrezygnować z niej, decydując się na otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego lub upadłościowego. Niedawno rząd najwyraźniej zwrócił jednak uwagę na niedoskonałość pomocy oferowanej odnośnie do wspomnianych postępowań, czego efektem jest wprowadzenie w projekcie antykryzysowej Tarczy 4.0 instytucji uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego. Dzięki temu nowemu rozwiązaniu dłużnik w trudnej sytuacji finansowej będzie mógł podjąć negocjacje z wierzycielami bez wszczynania postępowania przed sądem, w tym konieczności sądowego zatwierdzenia układu z wierzycielami. Dodatkowym ułatwieniem będzie ochrona przedsiębiorcy przed prowadzeniem egzekucji przez indywidualnych wierzycieli na czas negocjacji porozumienia z nimi. Warunkiem skorzystania z szybszej procedury ma być jednak zawarcie stosownej umowy z doradcą restrukturyzacyjnym.

Niedawno sejm uchwalił także przepisy umożliwiające przedsiębiorcom w trudnej sytuacji ekonomicznej otrzymanie państwowej pomocy na ratowanie lub restrukturyzację biznesu. Z pewnością nie każda firma będzie w stanie spełnić ustawowe wymogi, niemniej warto zainteresować się tą opcją, a występując o rządowe wsparcie, zasięgnąć rady eksperta w zakresie restrukturyzacji przedsiębiorstw i pomocy publicznej.

W podbramkowej sytuacji zamiast się załamywać, lepiej zastanowić się nad tym, jakie działania można podjąć, aby zapobiec likwidacji przedsiębiorstwa, a docelowo również personalnej odpowiedzialności za jego długi. Z każdego położenia można znaleźć optymalne wyjście. Trzeba jednak wiedzieć, którą ścieżkę wybrać, aby gospodarcze turbulencje zakończyły się bezpiecznym lądowaniem. Wsparcie przewodnika w postaci doświadczonego doradcy to z pewnością pierwszy krok do pomyślnego rozwiązania problemu.

Autor: Kinga Hanna Stachowiak – Wspólnik Zarządzający w Kancelarii Prawnej Skarbiec

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję Urzędu Celno-Skarbowego w zakresie opodatkowania importu towarów

0

Po interwencji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy uchylił decyzję Urzędu Celno-Skarbowego w Toruniu  w zakresie opodatkowania podatkiem od towarów i usług importu towarów.

Do Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców zgłosił się przedsiębiorca z wnioskiem o podjęcie interwencji w sprawie toczącej się przed wojewódzkim sądem administracyjnym ze skargi na decyzję określającą zobowiązanie podatkowe w podatku od towarów i usług w związku z importem towarów z terytorium Ukrainy. Organ nie kwestionował istnienia towarów oraz faktu dokonania dostaw przez przedsiębiorcę, podważył jednak dokonanie jej na rzecz konkretnego nabywcy.

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców wskazał, że decyzja organu została wydania z naruszeniem zasady zaufania, zasady prawdy obiektywnej oraz zasady domniemania uczciwości przedsiębiorcy. Zdaniem Rzecznika, organ celno-skarbowy powołał w treści decyzji okoliczności wzajemnie się wykluczające oraz wskazał na fakty, które nie wynikają ze zgromadzonego w toku postępowania materiału dowodowego. Powyższe skutkowało tym, że wydana decyzja nie zawiera pełnego i jasnego uzasadnienie faktycznego i prawnego, a tym samym nie poddawała się kontroli instancyjnej.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyniku rozpoznania skargi spółki uchylił zaskarżoną decyzję i podzielił w całości argumentację podnoszoną przez  Rzecznika. W ustnych motywach wyroku Sąd podniósł, że organ w nie wskazał w treści decyzji do jakiego naruszenia przepisów ostatecznie doszło. W uzasadnieniu jako w jej podstawę wskazywano naprzemiennie na wykluczające się podstawy faktyczne i prawne to jest instytucję wyłudzenia podatku VAT, pozorność transakcji zawieranej pomiędzy dostawca i nabywca towaru oraz nadużycie prawa. Zdaniem Sądu uzasadnienie decyzji było niespójne i wewnętrzne sprzeczne (wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 15 lipca 2020 r., I SA/Bd 50/20/20).

Wynikające z Prawa przedsiębiorców oraz Ordynacji podatkowej zasady: zaufania,  prawdy obiektywnej oraz zasada uczciwego przedsiębiorcy, to nie postulaty ustawodawcy wobec organów ale także przesłanka oceny ich działania. Decyzje podatkowe powinny być sporządzanie w sposób zrozumiały i czytelny, a ich podstawy nie mogą stanowić okoliczności wzajemnie się wykluczających – komentuje Jacek Cieplak, Zastępca Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców

Firmy nieprzygotowane na sytuacje kryzysowe. Czy wyciągnęliśmy wnioski z lockdownu?

0

Zaledwie 28 proc. firm przewidziało skalę problemów związanych z COVID-19 i miało odpowiednie plany reagowania w sytuacji kryzysowej, gwarantujące zachowanie ciągłości działania biznesu – wynika z badania Atmana, operatora centrum danych.

Jeśli coś może się nie udać, to nie uda się na pewno, brzmi jedno z praw Murphy’ego, amerykańskiego inżyniera, który pracował nad kluczowymi systemami bezpieczeństwa statków powietrznych. Niestety, jak dowodzą badania Atmana, firmy zdają się tę zasadę lekceważyć. Wiele z nich nie przykłada należytej wagi do zapewnienia ciągłości działania biznesu. Rzadko analizują ryzyka i przygotowują procedury kryzysowe, przynajmniej tak było przed pandemią. Dotyczy to także tych najbardziej świadomych organizacji, bo nie od dziś korzystających z technologii teleinformatycznych, które Atman zaprosił do udziału w badaniu.

Powtórka z 2015 roku?

Z analizy operatora centrum danych wynika, że aż 45 proc. ankietowanych przedsiębiorstw nie ma żadnego planu awaryjnego na wypadek wystąpienia nagłej sytuacji kryzysowej. Może to być np. wielogodzinny brak dostępu do Internetu lub energii elektrycznej czy awaria w serwerowni, a także brak możliwości wykonywania obowiązków przez pracowników z powodu pożaru budynku biurowego czy, jak ostatnio, wprowadzenia regulacji uniemożliwiających pracę stacjonarną.

Jednocześnie 27 proc. respondentów przyznało, że plany kryzysowe, którymi dysponowali przed pandemią, okazały się niewystarczające. Nie przewidziano procedur i narzędzi umożliwiających płynne dostosowanie się organizacji do wprowadzanych restrykcji.

– To, czy jesteśmy w stanie odpowiednio zareagować w ciągu pierwszych godzin od wystąpienia kryzysu, ma ogromny wpływ na utrzymanie zdolności przedsiębiorstwa do funkcjonowania, sprzedawania usług i obsługiwania klientów. Dziś firmy w coraz większym stopniu bazują na sieci – i biznesowo, i organizacyjnie. Jeśli nie mamy procedur i zabezpieczeń technicznych gwarantujących błyskawiczną reakcję, jak np. redundantne łącze czy zapasowe centrum danych, możemy ponieść znaczące straty. W świecie online wszystko dzieje się szybciej, a skutki przestoju – niedostępności usług lub brak obsługi klienta – są bardziej dotkliwe. Zwracaliśmy już uwagę na ten problem 5 lat temu – podkreśla Jarosław Łuczkiewicz, CMO Atman.

W 2015 r. Atman przeprowadził badania dotyczące ciągłości działania. Okazało się wówczas, że ponad połowa ankietowanych firm doświadczyła braku dostępu do Internetu lub energii elektrycznej. Co ważne, nie były to sytuacje ani jednostkowe, ani krótkotrwałe. W blisko co trzecim przypadku awarie trwały przynajmniej dobę, jednocześnie aż 41 proc. firm zostało zmuszonych w tym czasie przerwać działalność lub ją ograniczyć. Nie miały opracowanych planów utrzymania ciągłości działania. Jak widać po statystykach, przez ostatnich 5 lat niewiele się w tej kwestii zmieniło.

Czego nauczył nas lockdown

Czy tym razem firmy wyciągną wnioski? Z niedawnego badania Atmana wyłania się dość pozytywny obraz. Część firm dostrzega potrzebę zwiększenia bezpieczeństwa ciągłości biznesu. 27 proc. organizacji, które podczas niedawnego lockdownu nie miały opracowanych scenariuszy kryzysowych, zamierza je niebawem wdrożyć. Niestety, 18 proc. firm nadal deklaruje, że nie chce ich wdrażać.

Pandemia pokazała, w jak nieprzewidywalnym świecie żyjemy, i skłoniła część menedżerów do zmiany myślenia. Okazało się, że dostęp do własnych zasobów IT, na których opierają się przedsiębiorstwa, może z dnia na dzień zostać ograniczony. To skłania do poszukiwania rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo. Obserwujemy rosnący popyt np. na zapasowe centra danych, czyli kluczowy element Disaster Recovery. W zależności od modelu, zapasowe centrum danych automatycznie podejmie pracę w przypadku awarii podstawowego ośrodka przetwarzania danych lub może być też wykorzystane jako równorzędna infrastruktura pracująca równolegle z podstawowym DC, co podwaja moc obliczeniową, jaką dysponuje firma. Podobnie rzecz się ma z zapasowym łączem internetowym, które z założenia ma przejąć ruch w razie awarii podstawowego, ale może posłużyć do błyskawicznego poszerzenia dostępu do Internetu. Redundancja zasobów jest nie do przecenienia w Business Continuity Planning – tłumaczy Jarosław Łuczkiewicz z Atmana.

Obserwowany zwrot w kierunku rozwiązań wspierających zachowanie ciągłości biznesowej nie dziwi i daje nadzieję na przyszłość. Na początku pandemicznych restrykcji 43 proc. badanych przez Atmana przedsiębiorstw natknęło się na jakieś trudności natury technologicznej. Z ankiety wynika, że największym wyzwaniem okazało się udostępnienie narzędzi do pracy zdalnej (16 proc. wskazań). Z tym wiązała się niewystarczająca przepustowość łączy internetowych, zgłoszona przez 14 proc. ankietowanych. Poniżej 10 proc. wskazywało także na problemy związane z zapewnieniem bezpieczeństwa czy utrudniony dostęp do infrastruktury IT ze względu na wprowadzone ograniczenia.

Wiemy, że 66 proc. ankietowanych firm szybko dostosowało się do funkcjonowania w warunkach pandemii. Pytanie brzmi, jak wyglądała ich działalność, zanim to się dokonało, czyli czy ciągłość biznesu została utrzymana. Trzeba też zwrócić uwagę, że wiele rozwiązań było wdrażanych w pośpiechu, trudno więc przewidzieć, na ile okażą się trwałe i wartościowe dla biznesu w perspektywie długoterminowej. Teraz gdy mamy chwilę oddechu ze względu na połowiczną normalizację, jest dobry moment, aby firmy zrewidowały swój potencjał technologiczno-organizacyjny, gruntownie przeanalizowały ryzyka i czerpiąc z niedawnych doświadczeń, zaktualizowały scenariusze kryzysowe. To niezbędne, aby dobrze przygotować się na niespodziewane sytuacje, których z pewnością będziemy doświadczać coraz częściej, bo firmy są coraz bardziej uzależnione od technologii – konkluduje Jarosław Łuczkiewicz z Atmana.

Na spotkaniach online można zarabiać. Dla 44% organizatorów webinarów stanowią one źródło dochodów

0

Z webinarów obecnie korzystają zarówno freelancerzy jak i korporacje zatrudniające kilkanaście tysięcy osób. W czasie pandemii dla wielu podmiotów stały się one kluczowym narzędziem prowadzenia biznesu. Podczas gdy jedni wykorzystują je tylko do komunikacji, inni dzięki nim zarabiają. Jak wynika z raportu ClickMeeting webinary stały się głównym źródłem dochodu dla 12% organizatorów wydarzeń tego typu, a dodatkowym dla 32%. Potwierdza to liczba płatnych spotkań organizowanych online, która wzrosła o 547% rok do roku.

W czasie pandemii, w okresie kiedy prawie wszyscy zostali w domach, wykorzystanie platform do komunikacji wzrosło. Aż 41,91% badanych zaczęło korzystać z tego narzędzia właśnie podczas pandemii, a tylko 3,42% stwierdziło, że jej nie wykorzystuje.

Biznesowe cele wykorzystania webinarów

Według raportu z narzędzia korzystają zarówno małe jak i duże firmy. Freelancerzy mają 18,66% udziału w grupie. W przypadku organizacji, które deklarują wykorzystanie webinarów pozostały podział wynosi: 14,89% do 10 osób w firmie,  22,91% między 10 a 50 pracowników i 22,59% między 51 a 200 zatrudnionych. Natomiast w przypadku największych firm i instytucji, czyli powyżej 200 osób zadeklarowane wykorzystanie webinarów to 20,95%.

Kto-najczesciej-wykorzystuje-webinary

Pandemia wpłynęła także na sposób wykorzystywania webinarów. Respondenci deklarują, że obecnie wykorzystują je do wielu zadań. Przede wszystkim wskazali na: cel edukacyjny 39%, profesjonalne sesje szkoleniowe 29%, prowadzenie spotkań biznesowych i organizację spotkań z pracownikami 29% czy współpracę nad projektami 24%. Niemniej popularnymi celami, które wybrali badani są: prezentacja produktu 19%, szkolenia dla klientów 17%, szkolenia i wdrażanie pracowników 16%, pozyskiwanie klienta 13%, a także generowania leadów i edukacja potencjalnych klientów 10%.

W czasie pandemii dużą popularność zyskały tzw. płatne webinary, czyli sposób na prowadzenie komercyjnych szkoleń i kursów online. Organizator umożliwia udział w wydarzeniu każdemu kto opłaci dostęp. W marcu 2020 roku ich liczba na platformie ClickMeeting była większa się aż o 547% w stosunku do marca 2019 roku. Tę zmianę widzimy też w wykorzystaniu funkcji wydania certyfikatu po ukończeniu spotkania – szkoleniu czy kursu online. W tym wypadku zainteresowanie jest wyższe o 995%.  – dodaje Dominika Paciorkowska, Dyrektor Zarządzająca ClickMeeting.

Zarabianie online

Wiele osób przeniosło swój biznes do świata online. Aż 12% badanych zadeklarowało, że płatne webinaria są dla nich głównym źródłem uzyskania dochodu, jednocześnie potwierdzając, że można utrzymać się z ich prowadzenia. Z kolei aż 32% ankietowanych stwierdziło, że ten rodzaj wydarzeń online jest ich dodatkowym źródłem dochodu. To pokazuje, że łącznie dla 44% organizatorów wydarzeń na badanej platformie ta metoda gwarantuje wpływy do budżetu. Dodatkowo 81% ankietowanych zadeklarowało, że po zakończeniu kwarantanny i zasad dystansu społecznego, nadal będzie używać platform webinarowych.

Wykorzystanie-webinarow-a-dochod

Przykładem przeniesienia swojego biznesu z offline do online jest Julia Purets z firmy Architekt Twojego Stylu, która przez pandemię musiała zrezygnować z szkoleń stacjonarnych na rzecz tych prowadzonych przez platformę do webinarów.

Pandemia zmieniła praktycznie z dnia na dzień sposób prowadzenia biznesu. Kluczem do sukcesu okazała się być technologia. Moje kursy online mimo, że są płatne wyprzedają się w 3 dni, a osób proszących o zorganizowanie kolejnych terminów ciągle przybywa. Liczba miejsc jest ograniczona, a kurs kosztuje 342 złote, a w tym 8 webinarów, prywatne rekomendacje i prace domowe. – dodaje Julia Purets, Architekt Twojego Stylu.

Trzy kroki do nowej rzeczywistości.  Jak stworzyć odporne rozproszone środowisko pracy?

0

Czym jest biuro przyszłości? Wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że wizja nowoczesnej przestrzenni uległa znacznej zmianie. Przede wszystkim dlatego, że po pandemii biura będą stanowiły tylko część środowiska pracy. To, jakie będą ich funkcje, jakie powinny spełniać wymogi i jak je projektować, wymaga gruntownej rewizji. Nowoczesne miejsca pracy to dzisiaj miejsca wspierające nowe style pracy, czyli nie tylko tych, którzy do biura powrócą na stałe, lecz także tych, którzy w różnym wymiarze pracę stacjonarną w biurze będą uzupełniać pracą zdalną. Jak sprawnie i bezproblemowo zaprojektować odporne rozproszone środowisko pracy? Radzą eksperci Forbis Group.

Praca w zespołach rozproszonych zyska na popularności. Ostatnie miesiące pokazały nam, że to nie tylko możliwe, lecz także praktyczne i wartościowe rozwiązanie. Łączenie pracy zdalnej z pracą w biurze to oszczędności na mniejszej powierzchni i niższe koszty zapewnienia dostępu do biura, możliwość zrekrutowania dobrych specjalistów na innych rynkach niż miasto, w którym znajduje się siedziba firmy, a także narzędzie employer brandingowe. Jak stworzyć środowisko pracy, które będzie wspierało pracę na nowych warunkach? 

Krok 1. Zebranie informacji

Istotnym elementem wprowadzania zmian jest ewaluacja doświadczeń pracowników z pracy zdalnej w czasie kwarantanny i badanie potencjału wdrożenia nowych stylów pracy. Wykonać należy także audyt techniczny, m.in. polegający na weryfikacji wsparcia technologicznego w biurze oraz badanie kultury organizacyjnej i stylu zarządzania. Odporne rozproszone środowisko pracy to kultura pracy oparta na zaufaniu i zaangażowaniu. Niezbędne jest więc sprawdzenie, czy dana organizacja jest na to gotowa. Zbieranie informacji polega także na inwentaryzacji przestrzeni biura, czyli weryfikacji dostosowania przestrzeni biurowej do wsparcia pracy zespołów rozproszonych oraz różnych stylów pracy.

Krok 2. Planowanie działań

Drugi etap to opracowanie strategii rozproszonego odpornego środowiska pracy i wdrożenia nowych stylów pracy. W obszarze technologii to czas na planowanie, projektowanie i kosztorysowanie wsparcia technologicznego. Zespół należy przygotować na zmianę, a w biurze warto skupić się na planowaniu, projektowaniu i kosztorysowaniu zmian w układzie funkcjonalnym przestrzeni.

Krok 3. Wdrożenie

Ostatni krok to wdrożenie zmian w nowym, rozproszonym środowisku pracy. To czas intensywnej pracy specjalistów IT, którzy instalują nowe rozwiązania technologiczne, a także zarządzenia zmianą w kulturze organizacyjnej. Mowa tu nie tylko o zmianie stylu pracy, lecz także o zmianach w przestrzeni biurowej (dotychczasowej bądź nowej w przypadku relokacji). Efekty warto przeanalizować i dokonać ewaluacji wprowadzonych zmian.

Faktoring oparł się recesji

0

Branża w czerwcu 2020 r. powstrzymała spadek obrotów i wróciła na drogę wzrostu. Dzięki temu zamknęła I półrocze na plusie. – Wraz z zamrożeniem gospodarki spodziewaliśmy się, że drugi kwartał tego roku będzie dla naszego sektora stracony. Na szczęście już w czerwcu faktoring kolejny raz udowodnił swoją odporność na kryzys – mówi Jarosław Jaworski, przewodniczący komitetu wykonawczego Polskiego Związku Faktorów. Firmy zrzeszone w PZF zakończyły I półrocze 2020 r. z 2,4 – procentowym wzrostem obrotów. Nabyły wierzytelności o łącznej wartości 135,1 mld zł. Firmy członkowskie PZF obsługują dziś blisko 16 tys. polskich przedsiębiorców.

wskazniki faktoringu1

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie przeważającą część podmiotów świadczących usługi faktoringowe. Zrzesza 30 członków: 5 banków komercyjnych, 18 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, 4 podmioty o statusie partnera oraz 3 członków honorowych.

Faktorzy należący do PZF sfinansowali w I półroczu 2020 r. działalność krajowych przedsiębiorstw na łączną kwotę 135,1 mld zł. Dzięki temu rynek zanotował wzrost o 2,4 proc.

Na początku II kwartału cały sektor poważnie odczuł ekonomiczne skutki wybuchu pandemii koronawirusa. W kwietniu krajowi faktorzy nabyli wierzytelności o wartości 12 proc. niższej niż rok wcześniej, a w maju – o 15,6 proc. niższej niż przed rokiem. Dlatego na koniec I półrocza 2020 r. można było spodziewać się ujemnej dynamiki.

wskazniki2

– Byliśmy pełni obaw, ponieważ dotknął nas nie tyle spadek zainteresowania naszymi usługami, co  zdecydowane pogorszenie sprzedaży towarów u dotychczasowych klientów, będące skutkiem zamrożenia gospodarki w wyniku pandemii. Jednak po dwóch pesymistycznych miesiącach, czerwiec przyniósł zdecydowaną poprawę zarówno nastrojów wśród przedsiębiorców, jak i warunków gospodarczych. Dlatego faktorzy szybko złapali oddech, by móc nadal wspierać finansowaniem polskie firmy – mówi Jarosław Jaworski.

Dzięki 13-procentowym wzrostem obrotów z I kwartału 2020 r. i 5-procentowej dynamice w czerwcu, rynek zakończył I półrocze na plusie.

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 15,9 tys. przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich.

wskazniki3

Wystawiły one blisko 8,1 mln faktur, na podstawie których krajowi faktorzy udzielili finansowania.

– Dane PZF doskonale ilustrują, które gałęzie gospodarki najbardziej ucierpiały w wyniku kryzysu. W drugim kwartale 2020 r., w porównaniu z wynikami po pierwszych trzech miesiącach roku, zaobserwowaliśmy bardzo znaczące, 40 -50-procentowe  spadki obrotów w branżach: motoryzacyjnej, meblarskiej i tekstylnej ,co potwierdza tylko wcześniejsze przewidywania. Znaczenie lepiej poradziły sobie branża spożywcza i budowlana z 1- procentowym spadkiem. Zaskoczeniem może być bardzo niski, 7-procentowy  spadek  w transporcie ale to dlatego, że faktoringiem objęty jest przede wszystkim kołowy przewóz towarów, który ucierpiał najmniej w wyniku wprowadzenia lockdownu w gospodarce – mówi Dariusz Steć, dyrektor wykonawczy PZF.

W rezultacie specyficznej sytuacji w całej gospodarce, jaka ma miejsce od chwili wybuchu pandemii, najpopularniejszą forma faktoringu stało się finansowanie w formie niepełnej, z regresem. Podmioty zrzeszone w PZF objęły w I półroczu r. w jego ramach blisko 68 mld zł wierzytelności, co stanowi 50,5 proc. obrotów całego rynku. Ponadto w okresie tym szybciej od krajowego rósł faktoring eksportowy (o 8 proc).

Z usług firm faktoringowych w ujęciu sektorowym, najczęściej korzystają przedsiębiorstwa: produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności finansowej w ich przypadku decyduje o przetrwaniu lub rozwoju. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji ekonomicznej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.wskazniki4

 

Polska firma dołącza do grupy będącej strategicznym partnerem Microsoft w Europie

0

Bonair, marka z niemal 30-letnim doświadczeniem w cyfrowej transformacji przedsiębiorstw, dołączyła do grupy Fellowmind, która staje się głównym partnerem Microsoft Business Applications w Europie. Polska firma tym samym jest pierwszym i jedynym partnerem giganta z branży aplikacji biznesowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Czynni udziałowcy Zarządu Bonair SA stają się akcjonariuszami Fellowmind.

Dołączenie Bonair do grupy i ekspansja na polski rynek wpłyną na rolę firmy w samym Microsoftcie, pozycjonując Polskę jako strategicznego partnera w regionie CEE. Transakcja pokazuje, że ta część Europy staje się zauważalna jako istotny rynek do inwestowania. Fellowmind dotychczas działał w 5 krajach: Szwecji, Holandii, Niemczech, Danii i Finlandii. Po połączeniu sił z polską firmą będzie zatrudniać ok. 1 350 pracowników, a obroty spółki wyniosą 180 mln euro. Ambicją grupy jest pozycja lidera w rozwiązaniach MS Dynamics w Europie.

Wspólna wizja siłą grupy

Bonair i Fellowmind mają wspólną wizję, w której centrum jest pracownik, a technologia ma służyć międzyludzkim relacjom, będąc podstawą cyfrowej przyszłości. Połączenie jest naturalnym krokiem w rozwoju firmy, które przyniesie korzyści każdej ze stron. Dołączenie Bonair do Fellowmind przyczynia się do ekspansji grupy oraz jest wsparciem konsekwentnie realizowanej strategii naszej firmy, która zakłada zwiększenie zatrudnienia specjalistów z zakresu aplikacji biznesowych Microsoft o ok. 30 proc. Nasze biura w Polsce staną się również placówkami Fellowmind, osiągając tym samym 28 lokalizacji w skali całej grupy. – Andrzej Wach, Prezes Zarządu Bonair S.A.

W skład grupy Fellowmind wchodzi obecnie 7 firm będących liderami w dziedzinie zarządzania i wdrażania aplikacji biznesowych Microsoft: CRM Partners, Pulse, AXtension, Endeavor, eCraft, Orango, ProActive i obecnie również Bonair.

Polska jest znana jako jedna z najdynamiczniej rozwijających się gospodarek IT w Europie. Dzięki integracji biznesu jesteśmy na czele cyfrowej transformacji. Razem z Bonair możemy dotrzeć do kolejnych organizacji z transformacją cyfrową i tworzeniem nowoczesnych miejsc pracy. Doświadczony zespół Bonair posiada wiedzę i kompetencje w obsłudze dużych międzynarodowych klientów. Eksperci z Polski będą cennym uzupełnieniem zespołu Fellowmind, pomagając tym samym naszym klientom tworzyć znaczące sieci połączeń biznesowych. – Emiel Putman, założyciel i dyrektor generalny Fellowmind

Dynamiczny rozwój

Bonair to polska firma istniejąca na rynku od blisko 30 lat. Jej misją jest dostarczanie najwyższej jakości usług i rozwiązań informatycznych. Firma jest polskim liderem w wyspecjalizowanych wdrożeniach biznesowych Microsoft – oprogramowania do zarządzania każdym aspektem biznesu. Otrzymała m.in. wyróżnienie w rankingu Gazele Biznesu branży informatycznej, została uhonorowana nagrodą „Rzetelni dla Biznesu 2017”, zdobyła tytuł Microsoft Dynamics ISV of the Year CEE czy Microsoft Country Partner of the Year. Posiada też 9 statusów Gold potwierdzających kompetencje. Od wielu lat Bonair jest kluczowym partnerem Microsoft, będącym w czołówce aplikacji biznesowych. Kluczowymi klientami firmy są rynkowi potentaci z każdej branży m.in.: GPW, Poczta Polska, KNF, DotPay, Royal Canin, Komputronik Biznes, Selena, BIK czy Iglotex.

Połączenie z firmą Bonair jest częścią strategii budowy grupy Fellowmind wspólnie z FSN Capital. Działanie przynosi korzyści dla obu stron – wizja i cele obu firm są spójne, dlatego w strukturze, jak i kulturze polskiej organizacji nie nastąpią żadne zmiany. Aktywni członkowie zarządu będą akcjonariuszami grupy Fellowmind, a pracownicy, w ramach Pracowniczego Programu Inwestycyjnego, otrzymają możliwość zakupu akcji grupy. Firma planuje także kolejne zatrudnienia, zwiększając liczbę pracowników o 30 proc.
Członkostwo w Fellowmind to kolejny krok w rozwoju polskiej marki. Jest to nie tylko ważne wydarzenie dla samej firmy, ale również dla Polski, która tym samym staje się kluczowym punktem w Europie Środkowo-Wschodniej dla giganta z branży aplikacji biznesowych.

  • Bonair, polska firma z niemal 30-letnim doświadczeniem, staje się częścią grupy Fellowmind, zajmując przewodnią pozycję w europejskiej branży partnerów biznesowych Microsoft.
  • Bonair planuje wzrost zatrudnienia o 30 proc.
  • Struktura polskiej organizacji pozostaje bez zmian. Aktywni członkowie zarządu spółki Bonair zostaną akcjonariuszami grupy Fellowmind.
  • Pracownicy Bonair w ramach Pracowniczego Programu Inwestycyjnego będą mieli możliwość zakupu akcji grupy.

Lokaty bankowe wciąż nieopłacalne. Banki będą musiały sobie to odbić. Wzrosną opłaty i prowizje

0

Obecnie przeciętne oprocentowanie lokat bankowych wynosi poniżej 0,5% i ciągle spada. Realnie, po potrąceniu inflacji, oznacza to stratę dla osób oszczędzających w ten sposób. Według znawców tematu, w największych bankach oferty już są na poziomie 0,01% i nie będą atrakcyjniejsze. Wzrosną za to opłaty dla klientów. EnveloBank już próbował obciążyć posiadaczy konta oszczędnościowego, ale wycofał się z tego pomysłu. Natomiast PKO BP zrezygnował z oferowania lokat dla firm. Jednak  zdaniem ekspertów, w najbliższym czasie nie będzie masowego zmieniania banków przez klientów ani wypłacania środków na dużą skalę.

Oszczędzanie na lokatach bankowych staje się coraz mniej opłacalne. Jak zaznacza Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, ostre cięcie oprocentowania depozytów obserwujemy od przełomu marca i kwietnia br. Dziś przeciętnie wynosi ono poniżej 0,5% i dąży do zakresu 0,1-0,3%. To zła informacja dla klientów, ponieważ inflacja pozostaje dość wysoka. W efekcie bank na przeciętnej lokacie nalicza odsetki 10-15 razy wolniej niż inflacja pochłania siłę nabywczą oszczędności. W sensie realnym, a więc po potrąceniu inflacji, tracimy na depozytach.

– Wysokość oprocentowania lokat terminowych w głównej mierze uzależniona jest od decyzji Rady Polityki Pieniężnej i stopy podstawowej banku centralnego. W ostatnim czasie mieliśmy 3 następujące po sobie, w bardzo krótkim okresie, obniżki stóp procentowych o 0,5%, o kolejne 0,5% oraz o 0,4%. Skutkiem tego jest już widoczna na rynku dla klientów indywidualnych obniżka oprocentowania na kontach oszczędnościowych i rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych, a także lokat – komentuje dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.

Natomiast ekonomista Marek Zuber stwierdza, że NBP się pogubił w swoich działaniach. Obniża stopy procentowe niemal do zera, a w tym samym czasie publikuje analizę. A z niej wynika, że banki mogą mieć problemy w obecnej sytuacji. Z kolei Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors, zaznacza, że w największych bankach będzie ciężko o kolejne obniżki. Oprocentowanie lokat wynosi bowiem 0,01%. Najprawdopodobniej sporo osób nie będzie już ich zakładało, a środki pozostaną na nieoprocentowanych rachunkach. W wielu przypadkach to był cel banków. Jednak wciąż można natrafić na krótkoterminowe oferty promocyjne. One dotyczą lokat na 1, 2 lub 3 miesiące z oprocentowaniem 2-3% w skali roku, ale trzeba założyć konto.

– Bankowcy mają świadomość tego, że oferowane oprocentowanie może być niezadowalające dla klientów, przy inflacji wynoszącej w czerwcu 3,3%. Jednak musimy pamiętać, że najważniejsze jest bezpieczeństwo zgromadzonych środków. Znamy przecież historię np. Amber Gold, kiedy proponowano wysokie oprocentowanie, a wiemy, jak to skończyło się dla wielu osób – dodaje dr Barbrich.

Z kolei Bartosz Turek podkreśla, że z realnymi stratami na lokatach mamy do czynienia w przypadku depozytów zakładanych już pod koniec 2015 roku. Aktualne prognozy nie przewidują odwrócenia tej sytuacji, tylko jej pogorszenie. Ekspert nie spodziewa się spadku oprocentowania lokat dla osób fizycznych poniżej 0%. Już widać, że banki są zmuszone do zmiany swoich modeli biznesowych. Będą oferowały więcej produktów inwestycyjnych czy ubezpieczeniowych oraz podniosą opłaty.

– Moim zdaniem, pewne jest, że system bankowy wprowadzi wyższe prowizje i opłaty dla klientów. Nawet prezes jednego z banków ostatnio powiedział, że prawdopodobnie kończy się okres darmowych rachunków. Dziś jeszcze trudno mówić o skali tego zjawiska. Wpływ na to mają przede wszystkim decyzje RPP o gwałtownym obniżeniu stóp procentowych. Szczególnie ta ostatnia kwestia niewiele przynosi z punktu widzenia walki ze skutkami koronawirusa, a wprowadza dodatkowe problemy w systemie bankowym. Ponadto ona była totalnie zaskakująca dla rynku finansowego – analizuje Marek Zuber.

Według Jarosława Sadowskiego, część banków może wprowadzać różnego rodzaju opłaty, choć niekoniecznie związane z produktami oszczędnościowymi. Pierwsze takie próby już się pojawiły. Głośno było o EnveloBanku, który ustanowił opłatę za konto oszczędnościowe. Jednak kiedy zrobiło się o tym głośno, głównie ze względu na ujemne oprocentowanie, to wycofał się z tego pomysłu.

– PKO BP już zrezygnował z oferowania lokat firmom. Najpewniej nie spodziewa się przy tym zupełnego odpływu tego rodzaju depozytów, tylko oczekuje tego, że pieniądze będą spoczywały na rachunkach. Być może pojawia się tu też nadzieja, że środki te w większym stopniu zaczną krążyć w gospodarce – informuje Bartosz Turek.

Wprowadzenie wyższych opłat nie sprawi, że Polacy zaczną masowo zmieniać banki, o czym przekonuje Jarosław Sadowski. I dodaje, że przenoszenie całych swoich finansów jest nieco kłopotliwe. Natomiast niektóre podmioty z tego rynku nie mogą sobie pozwolić na duże podniesienie opłat. To zwiększałoby ryzyko odpływu klientów do konkurencji. W najbliższej przyszłości dla zwykłego Kowalskiego najważniejsze będzie bezpieczeństwo finansów, a nie odnoszenie wysokich zysków.

– Na pewno nie będziemy obserwowali jakiegoś dramatycznego wypłacania pieniędzy z banków. Natomiast jeżeli sytuacja się zaogni, choćby w kwestii wzrostu inflacji, to możemy obserwować mocne przerzucanie złotówek na waluty obce. Kupowanie ich wcale nie musi się odbywać na zasadzie wypłacania środków z rachunków i transakcji w tradycyjnych kantorach. A nawet gdyby do tego doszło, to ludzie będą je wpłacać na konta walutowe. Przecież trzymanie gotówki w domu jest zawsze ryzykowne – podsumowuje Marek Zuber.

Grupa INC wystartowała z ofertą publiczną akcji Polkon

0

Grupa INC, specjalizująca się w finansowaniu innowacyjnych podmiotów, wspiera Polkon w pozyskaniu 2 mln zł. Dom Maklerski INC w pierwszej kolejności kieruje ofertę akcji do tzw. dużych inwestorów. Następnie akcje producenta modułowych kontenerów specjalnego przeznaczenia zostaną zaoferowane w kampanii crowdinvestingowej na platformie CrowdConnect.pl. Polkon zamierza zadebiutować na rynku NewConnect do końca 2020 r.

Polkon prowadzi działalność w dynamicznie rozwijającym się segmencie budownictwa modułowego. W swojej ofercie posiada domy jednorodzinne oraz mikro, makroapartamenty oraz kontenery specjalnego przeznaczenia (m.in. biurowe, gastronomiczne i socjalne) tworzone z dedykowanych kontenerów. Charakteryzują się one bardzo dużymi możliwościami konfiguracji i zestawienia pomieszczeń. Polkon współpracuje z firmą IKEA, która wyposaża mikro i makroapartementy. Aktualnie produkty są sprzedawane w Polsce i Niemczech. Dodatkowo trwają rozmowy z partnerami z Hiszpanii, Portugalii, Wielkiej Brytanii i Skandynawii. Pozyskane środki zostaną przeznaczone m.in. na zakup dźwigu hydraulicznego HDS, sprzętu bezpośrednio produkującego oraz oprogramowania do wizualizacji i tworzenia projektów graficznych

– Polkon to ciekawa spółka, która działa w dynamicznie rozwijającej się branży budownictwa modułowego. Czynnikami wzrostu są przede wszystkim sprzyjające otoczenie prawne i infrastrukturalne. Zwiększenie popytu w tym segmencie potwierdzają ceny domów w krajach Europy Zachodniej, które w ostatnich latach dynamicznie rosną. Ofertę akcji Polkon postanowiliśmy podzielić na dwie transze, każda po ok. 1 mln zł. Dziś wystartowała I skierowana do tzw. dużych inwestorów. Z kolei 22 lipca rusza II transza – publiczna kampania crowdinvestingowa na naszej platformie CrowdConnect.pl. Warto też dodać, że INC Private Equity ASI, w którym INC posiada 100 proc. akcji, będzie blisko 5 proc. akcjonariuszem spółki – mówi Paweł Śliwiński, prezes INC.

22 lipca (środa) o godz. 10:00 akcje Polkon zostaną publicznie zaoferowane na platformie CrowdConnect.pl prowadzonej przez Dom Maklerski INC. Inwestor będzie mógł objąć akcje o wartości maksymalnie 50 tys. zł. O przydziale będzie decydować kolejność złożonych zapisów.

Polska w Globalnej Radzie ds. Technologii i Usług Biznesowych (GT & BSC)

0

GT & BSC to sojusz dwunastu międzynarodowych stowarzyszeń reprezentujących sektor technologii i usług biznesowych na Bałkanach, w Bułgarii, Czechach, Egipcie, Indiach, Malezji, na Łotwie, w Niemczech, Polsce, Południowej Afryce, Rosji, Rumunii, Sri Lance, na Ukrainie, w USA  i Wielkiej Brytanii. Wspólnie stowarzyszenia te reprezentują interesy ponad 10 000 firm, w tym międzynarodowych, lokalnych firm technologicznych, MŚP i przedsiębiorstw typu start-up.

Po raz pierwszy w historii sektora technologii i usług biznesowych dwanaście najważniejszych globalnych organizacji reprezentujących branżę zjednoczyło się w celu utworzenia Globalnej Rady ds. Technologii i Usług Biznesowych (GT & BSC), aby na arenie międzynarodowej reprezentować sektor. Organizacje reprezentujące zrzeszone firmy w regionach, które są zarówno nabywcami, jak i dostawcami usług, zjednoczyły się, aby razem sprostać wyzwaniom i zmianom spowodowanym przez COVID-19 oraz zaproponować jasną wizję przyszłości tego sektora.

Sektor technologii i usług biznesowych ma strategiczne znaczenie dla światowej gospodarki ze względu na globalny ekosystem składający się z ponad 10 milionów wysoko wykwalifikowanych i utalentowanych pracowników na całym świecie. Jak wskazuje raport ABSL, w Polsce w na koniec I kwartału 2020 roku sektor zatrudniał już 338 000 osób w ponad 1500 centrach (5,2% zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw)[1]. Warto podkreślić, że w 2019 r. centra usług biznesowych tworzyły każdego miesiąca 2550 nowych miejsc pracy, a udział sektora w PKB szacowany był na 3-3,5%. Systematyczny wzrost liczby zatrudnionych przełożył się na rozwój rynku powierzchni biurowych i tym samym Polska oferując 11 mln m kw., stała się największym rynkiem w Europie Środkowej i Wschodniej. Sektor posiada również znaczący pozytywny wkład w globalną gospodarkę i będzie miał ogromny wkład w ożywienie wielu gospodarek regionalnych i narodowych na całym świecie.

Kerry Hallard, prezes założyciel GT & BSC i dyrektor generalna Global Sourcing Association (GSA), powiedziała: „Wszyscy jesteśmy niesamowicie dumni z tego, jak dobrze nasza branża zareagowała na wyzwania, jakie przyniósł COVID-19. Stowarzyszenia i osoby reprezentujące nasz sektor na całym świecie bardzo ciężko pracowały, aby w sposób ciągły zapewnić świadczenie kluczowych usług w naprawdę trudnych i nowych dla wszystkich warunkach, przebudowując i zmieniając procesy biznesowe dosłownie z dnia na dzień.”

Nowo powołana Rada jest głęboko przekonana, że ​​technologia, współpraca i dostęp do globalnej puli talentów będą kluczem do wyprowadzenia światowej gospodarki i poszczególnych państw z obecnego kryzysu. Dzielenie się najlepszymi praktykami, przemyślane przywództwo i współpraca nad nowymi modelami operacyjnymi na arenie światowej przyspieszy ożywienie gospodarcze na całym świecie. „Cieszymy się, że cała nasza branża po raz pierwszy współpracuje globalnie, przyczyniając się do rozwoju regionalnych gospodarek. Wierzymy, że przyniesie to wartość wszystkim naszym członkom, ich klientom i pracownikom na całym świecie. ABSL, z racji swojej międzynarodowej sieci, będzie reprezentował w GT&BCS region CEE. podkreśla Piotr Dziwok, Prezes ABSL.

W kolejnych krokach Globalna Rada ds. Technologii i Usług Biznesowych planuje przeprowadzenie szerokiego badania w celu lepszego zrozumienia stanu branży i przygotowanie raportu wskazującego kierunki dalszego rozwoju. Jej kolejnym celem jest również zainicjowanie dyskusji ze wszystkimi potencjalnymi interesariuszami, w tym nabywcami i dostawcami usług, rządami i analitykami, mającej na celu stworzenie platformy reprezentującej punkt widzenia sektora oraz wspierającej innowacyjność
w sektorze i szerzej w gospodarce.

[1] Raport: Sektor Nowoczesnych Usług Biznesowych w Polsce 2020, str. 6

Kiedy prywatny najem stanie się firmowy?

0

W ostatnich latach wyraźnie wzrosła popularność najmu mieszkań. Taka zmiana oczywiście wynikała z rosnących cen lokali mieszkalnych i coraz niższego oprocentowania lokat. Koronawirusowy kryzys zakłócił boom inwestycyjny na rynku wynajmu i stworzył presję na spadek czynszów. Mimo tego, trudno spodziewać się masowego odwrotu wynajmujących. Rynek kapitałowy jest bowiem niestabilny, a wynajem typowego mieszkania nawet przez połowę roku może zapewnić wyższą rentowność niż lokata o równowartości lokalu. Z długookresowego punktu widzenia, większym problemem dla wynajmujących niż obecny kryzys są obowiązujące regulacje. Chodzi zarówno o kwestię ochrony lokatorów, jak i przepisy podatkowe. Na gruncie podatków, problem sprawia między innymi odpowiedź na pytanie, kiedy prywatny najem jest możliwy, a kiedy czynsze trzeba rozliczać w ramach firmy. Warto przyjrzeć się tej kwestii, którą sądy i organy podatkowe niestety interpretują uznaniowo.

Prywatny najem daje możliwość rozliczenia niskim ryczałtem

Wielu wynajmującym zależy na zaletach, jakie zapewnia prywatny najem. Chodzi przede wszystkim o możliwość zastosowania niskiego ryczałtu ewidencjonowanego w rozliczeniach z fiskusem. Niestety od 1 stycznia 2018 roku, nie wszystkie przychody z najmu prywatnego mogą być objęte stawką ryczałtową 8,5%. Warto przypomnieć, że w przypadku sumy czynszów wynoszącej powyżej 100 000 zł rocznie obowiązuje podwyższona stawka – 12,5%. Tym niemniej, ryczałt w przypadku najmu prywatnego nadal pozostaje korzystną formą rozliczenia z fiskusem (zwłaszcza dla osób, które mało inwestują w lokal na wynajem). „W tym kontekście warto również pamiętać, że niewielu wynajmujących przekracza limit sumy czynszów wynoszący 100 000 zł/rok” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Możliwość osiągania przychodów z najmu i podobnych umów (podnajmu, dzierżawy oraz poddzierżawy) bez rejestracji firmy oznacza również oszczędności związane brakiem konieczności opłacania księgowego. Takie oszczędności są możliwe również wtedy, gdy osoba wybierająca najem prywatny zamiast ryczałtu będzie stosować skalę podatkową (stawki: 17% i 32%). Możliwość zastosowania najmu okazjonalnego nie stanowi natomiast atutu dla prywatnego wynajmującego, ponieważ przedsiębiorcy mają do wyboru bardziej liberalny najem instytucjonalny. „Jeżeli natomiast chodzi o inne minusy wynajmowania „na firmę”, to warto wspomnieć o konieczności rejestracji działalności gospodarczej, załatwiania spraw z nią związanych, opłacania składki ubezpieczenia zdrowotnego oraz ewentualnego oprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne” – zaznacza Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Wynajem jednego mieszkania nie wzbudzi podejrzeń fiskusa

Wszystkie osoby zastanawiające się nad podatkową klasyfikacją prowadzonego najmu (najem prywatny vs najem firmowy) powinny wiedzieć, że fiskus nie bierze pod uwagę faktu wcześniejszego (nie)zarejestrowania działalności gospodarczej. Ważne jest to, czy aktywność podatnika faktycznie spełnia kryteria związane z taką działalnością. Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych z dnia 26 lipca 1991 r. (Dz.U. 1991 nr 80 poz. 350) podaje nam następującą definicję działalności gospodarczej: „jest to działalność zarobkową polegającą (m.in. – przyp. red.) na wykorzystywaniu rzeczy oraz wartości niematerialnych i prawnych, prowadzoną we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły, z której uzyskane przychody nie są zaliczane do innych przychodów ze źródeł wymienionych w art. 10 ust. 1 pkt 1, 2 i 4–9”.

Powyższa definicja jest mocno ogólna i dlatego trzeba brać pod uwagę również orzecznictwo sądów administracyjnych będące rezultatem sporów podatników z fiskusem. Ważne wydają się między innymi następujące orzeczenia:

  • Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 15 stycznia 2019 roku (sygn. akt II FSK 14/17) wskazujący, że wynajem kilku mieszkań powierzony specjalistycznej firmie zarządzającej najmem kwalifikuje się do uznania go za działalność gospodarczą.
  • Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 8 maja 2018 roku (sygn. akt II FSK 887/16) potwierdzający, że wynajem kilkudziesięciu lokali powinien być zakwalifikowany jako prowadzenie działalności gospodarczej.
  • Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 15 listopada 2017 roku (sygn. akt II FSK 2769/15) informujący, że długoterminowy wynajem 11 lokali (nawet na cele wyłącznie mieszkaniowe) powinien być rozliczany podatkowo po zarejestrowaniu działalności gospodarczej.

W ramach „kontr-przykładu”, warto podać interpretację indywidualną Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z dnia 9 maja 2019 r. (sygn. 0112-KDIL3-3.4011.90.2019.1.MM). Wspomniana interpretacja sugeruje, że najem domu jednorodzinnego, domu letniskowego oraz ośmiu mieszkań nie musi być kwalifikowany jako działalność gospodarcza. Taka rozbieżność stanowisk sądów i organów podatkowych będzie nadal możliwa jeśli ustawodawca nie określi jasnych oraz jednoznacznych kryteriów, jakie powinien spełniać najem prywatny. Na razie można tylko stwierdzić, że wynajem jednego mieszkania nie stanowi ryzyka podatkowego związanego z ewentualnym podważaniem przez fiskusa prywatnego charakteru najmu. „Jeżeli podatnik chce prowadzić najem prywatny dotyczący większej liczby nieruchomości, to dobrym pomysłem może być uzyskanie indywidualnej interpretacji podatkowej” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Autor: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Spadek PKB w 2020 roku wyniesie 4%

Zmiany gospodarcze, spowodowane przez koronawirusa, zostaną z nami na kolejne lata. Badania rynku wskazują, że z powodu kwietniowego zamrożenia około ⅓ gospodarki, polskie PKB na 2020 rok skurczy się o 4%Te straty będziemy odrabiać jeszcze co najmniej przez półtora roku. Drugi kwartał 2020 ma zakończyć się ze spadkiem PKB o 10% – przy optymistycznym scenariuszu odmrożenia gospodarki do czerwca. Ten jednak nie musi się sprawdzić. Przedłużenie odmrożenia, nawrót epidemii na jesieni lub kolejne duże ogniska zarażeń mogą przyczynić się do kolejnych strat. Spadek PKB jest znaczący po dwóch miesiącach zamrożenia, dlatego eksperci ostrzegają przed kolejnym zastopowaniem gospodarki.

– Przy takim poziomie wyłączenia działalności firm, zamknięcie gospodarki tylko w kwietniu powoduje dużą skalę perturbacji. W sytuacji, gdyby to zamrożenie gospodarki przedłużyło się do czerwca lub nastąpił jesienny powrót zachorowań – te wyniki mogą być jeszcze gorsze – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Jednak nawet bez nawrotu wirusa czeka nas ciężki rok. W trzecim i czwartym kwartale 2020 roku będziemy obserwować pewne odbudowanie aktywności gospodarczej, a PKB będzie ponownie rosło. Jednak tak głębokie załamanie, które miało miejsce w drugim kwartale spowoduje, że spadek w skali całego roku jest wręcz nieuchronny. Dopiero przez cały 2021 i początek 2022 roku będziemy odbudowywać naszą gospodarkę – by wróciła do poziomu, jakim cieszyliśmy się pod koniec 2019 roku – przewiduje Kozłowski.

Inwestowanie w obligacje. Czy to ma sens?

0

Rynek inwestycyjny na dzień dzisiejszy jest stosunkowo bogaty. Forma lokowania posiadanych środków tak naprawdę zależy od tego, czy i jakie ewentualne możemy lub jesteśmy gotowi ponieść ryzyko. W dobie bardzo niskich stóp procentowych i rosnącej inflacji (z danych GUS 3,3% w czerwcu w porównaniu do maja 2,9% to sporo więcej mimo prognoz Ministerstwa Rozwoju) klienci szukających alternatywnych oraz stosunkowo bezpiecznych źródeł inwestycji mogą być zainteresowani obligacjami. Nie jest tajemnicą, że w dobie ultra niskich stóp lokaty bankowe są absolutnie nie korzystne. Fundusze pieniężne również nie są w stanie zaskoczyć stopą zwrotu oraz ofertą.

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację obligacje są wariantem o niskim poziomie ryzyka. W ostatnich latach rynek obligacji zyskał wielu zwolenników a to z kolei wpłynęło na dynamiczny rozwój tych rozwiązań. Wiele portali umożliwia dokształcenie się w temacie oraz promuję konkretne oferty. Należy pamiętać, że są różne rodzaje obligacji i z tym związane jest poziom ryzyka. Przyjęło się, że najbezpieczniejsze są obligacje skarbowe. Na dzień dzisiejszy  w ofercie Ministerstwa Finansów znajdują się dwuletnie obligacje oznaczone kodem DOS0522, pozwalające zarobić 1,00% w skali roku. Natomiast jeśli ktoś chciałby zakupić „dwulatki” bezpośrednio na giełdzie, to zyska na nich ok. 0,70%. Wnioski nasuwają się same ewentualną przesłanką za lokowaniem środków w tego typu  może być fakt, że Skarb Państwa występuje tu w roli dłużnika, będąc przy tym gwarantem wykupu obligacji od nabywców i wypłacenia ustalonych odsetek.

Kolejnym wariantem są obligację korporacyjne. Teoretycznie związane są z trochę wyższym ryzykiem nic obligacje skarbowe ale czy na pewno? Tego typu instrumenty wydawane są przez duże przedsiębiorstwa. Oferowane oprocentowanie waha się w zależności od wielkości i kondycji finansowej emitenta. Na dzień dzisiejszy można liczyć na stopę zwrotu o wartości od 4% do 10%. Oczywiście firmy mogą dostosowywać ofertę a wartości są przybliżone ze średniej rynkowej. Firmy decydują się na różne warianty- data zapadalności, zmienne lub stałe oprocentowanie. Część z nich uzależnia stopy od WIBORU i marży a cześć stawia na prostą konstrukcję oferty, którą łatwiej zaprezentować potencjalnym inwestorom. Provema Sp. z o.o. jest przykładem firmy, która swoim inwestorom oferuje stałe oprocentowanie. Potencjał zysków w porównaniu do lokat czy obligacji skarbowych obrazuje się sam.

Obligację niezależnie od swojego rodzaju są bardzo dobrą pozycją dla dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Doświadczeni inwestorzy nawet decydujący się ponieść większe ryzyko część funduszy lokują w bezpieczniejszych rozwiązaniach o mniejszej, pewnej stopie zwrotu. Z kolei początkowi inwestorzy dostają szansę zarobku większego niż na lokacie ale zachowując poziom ryzyka na niskim poziomie. Niezależnie od punktu widzenia i poziomu doświadczenia w strefie inwestorskiej warto lokować środki w obligacjach.

Autor: Grzegorz Szulik – prezes Polskiego Fintechu Provema

Dwa kroki w przód, jeden do tyłu – sytuacja na rynku walutowym

0

Wybuch entuzjazmu po doniesieniach o postępie prac nad szczepionką na COVID-19 ponownie okazał się krótkotrwały. Informacje o bliskości sukcesu na tym polu będą zapewne często przebijać się w najbliższych tygodniach i nadawać pozytywny ton notowaniom, ale nie wolno zapominać, że za optymistycznymi nagłówkami niekoniecznie szła będzie zweryfikowana skuteczność i możliwość szybkiego zakończenia testów nie mówiąc o zastosowaniu na szeroką skalę.

Na razie wciąż dominuje szersza tendencja rynkowa gry na reflację i odbicie wzrostu, której beneficjantami powinny być waluty EM, euro i rynek akcji Starego Kontynentu. Niepewność odnośnie do sytuacji pandemicznej w USA sprawia, że przebieg notowań w III kwartale jest rwany i szarpany, ale w przypadku większości ryzykownych rynków napływ kapitału jest silniejszy w momentach pozytywnych nastrojów, niż odpływ w chwilach zawahania.

Należy jednak nadmienić, że nie dotyczy to złotego. Warto pochylić się nad sytuacją waluty w kontekście ostatnich danych inflacyjnych. Dynamika CPI miała ostro hamować, zamiast tego skoczyła w czerwcu do 3,3 proc. rok do roku. Innymi słowy: pandemia miała oddziaływać dezinflacyjnie a na razie ceny podbija. Głównym motorem ich wzrostu w czerwcu były bowiem kategorie bazowe. W końcu usługodawcy przerzucili koszty dostosowania swoich lokali, m.in. fryzjerskich i kosmetycznych, na klientów. Dynamiki takich składowych jak turystyka zorganizowana, hotele i restauracje potwierdzają, że anegdotyczne dowody na wzrost kosztów krajowego wypoczynku mają w sobie spore ziarenko prawdy. Inflacja ma swoje źródła w czynnikach kosztowych oraz cenach paliw.
Dlatego RPP nie porzuci swojego łagodnego nastawienia i nie będzie nawet myśleć o podwyżkach przed końcem kadencji w 2022 roku. Dużo bardziej prawdopodobne jest rozszerzenie skupu aktywów (zwłaszcza w obliczu braku zainteresowania kredytem wekslowym a także sięgnięcie po inne instrumenty. Wracając do tendencji inflacyjnych: wzrost cen będzie hamować wolniej i z wyższego pułapu niż można było zakładać w apogeum pandemicznego załamania na rynkach finansowych. Mimo to dynamika CPI będzie się obniżać pod wpływem wygasania czynników jednorazowych i słabnięcia popytu odroczonego. Rezultatem takiego stanu rzeczy są skrajnie niekorzystne dla złotego realne stopy procentowe, które w połączeniu z niechęcią władz monetarnych do umocnienia waluty są kluczowymi argumentami popierającymi tezę, że EUR/PLN nie ma znacznej przestrzeni do spadków. Zgodnie z naszymi szacunkami średnioterminowa wartość godziwa kursu przestała to 4,45 i spodziewamy się konsolidacji wokół tego poziomu. Barierę 4,40 należy postrzegać jako ekstremalnie trudną do sforsowania w perspektywie III kwartału. Przy rynkach innych ryzykownych walut i aktywów przez palce patrzących na sytuację epidemiczną, ale żywiołowo reagujących na doniesienia o szczepionce i pozytywne sygnały z gospodarek osłabienie złotego powinno być wygaszane w okolicy 4,50 a ewentualny wyskok ponad ten poziom w obecnym otoczeniu rynkowym nie powinien być trwały.

Ostatni wzrost EUR/USD do 1,1450 został skorygowany, lecz kurs broni 1,14 i wspomniane maksima cały czas są eksponowane. Pomimo chimerycznego charakteru handlu należy odnotować, że odreagowania i zniżki eurodolara są wygaszane na coraz wyższym poziomie, co dowodzi pozytywnemu postrzeganiu przez rynek perspektyw euro.

Wydarzeniem dnia jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. przyszedł czas na monitorowanie sytuacji w gospodarce i reakcję na dokonaną ekspansję monetarną. Na lipcowym posiedzeniu nie oczekujemy nowych decyzji, a w odpowiedzi na pytanie o to, co dalej, prezes Lagarde prawdopodobnie przerzuci ciężar na politykę fiskalną. W rezultacie posiedzenie EBC może w tym tygodniu być w cieniu szczytu przywódców państw UE i negocjacji funduszu naprawczego, a dla wspólnej waluty tworzy więcej szans niż zagrożeń.

Bank powiedział STOP dla redukcji stóp procentowych i przeszedł do agresywnego luzowania ilościowego. Jednak ratunkowy program PEPP dopiero co miesiąc temu został rozszerzony o dodatkowe 600 mld EUR do łącznej wartości 1,35 bln EUR. Przy obecnym tempie skupu aktywów środki wystarczą co najmniej kwietnia przyszłego roku. Choć EBC w czerwcowym komunikacie zaznaczył, że chce utrzymać skup co najmniej do czerwca 2021 r., rozjazd dat nie musi oznaczać, że kolejne zwiększenie PEPP jest na agendzie. Członkowie Rady Zarządzającej sugerowali, że z czasem potrzeba PEPP będzie mniejsza i będzie można zacząć wyhamowywać tempo skupu, lub nawet nie wykorzystać w pełni przeznaczonych na to środków.

Sporządził: Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS Brokers. S.A.

Zrozumieć marketing w handlu: Multi- czy Omni-?

0

Dzięki postępowi technologicznemu i dostępności coraz to nowych narzędzi komunikacja marketingowa stale ewoluuje. O tym, czym jest strategia multi-, a czym omnichannel oraz co je różni mówi ekspert Cushman & Wakefield Daniel Stańczuk, Marketing & PR Senior Communications Specialist w Dziale Zarządzania Nieruchomościami.

Komunikacja marketingowa ewoluuje wraz z postępem technologicznym, a także wraz z narzędziami, które służą jej egzekucji. Zależnie od tego, jaki cel chcemy osiągnąć, możemy korzystać z różnych strategii w komunikacji. Aby zobrazować subtelną różnicę pomiędzy strategią multi- oraz omnichannel, posłużę się próbą uproszczonej definicji obu terminów.

Multichannel, to podejście oparte na wielokanałowości w dystrybucji komunikatu mającego styczność z potencjalnym konsumentem. Głównym założeniem jest umożliwienie konsumentom zakupu określonych produktów i usług za pośrednictwem wielu kanałów dystrybucji (sklep stacjonarny, sklep internetowy, zakupy poprzez media społecznościowe lub aplikację mobilną). Postrzegając to zagadnienie w sposób subiektywny, to forma handlu tradycyjnego bez wykorzystania narzędzi z zakresu automatyzacji (marketing automation). Wykorzystujemy wiele narzędzi, ale nie prowadzimy analizy danych, składających się na spójny profil klienta. Nie znamy jego historii zakupów, przewidywań dotyczących jego zachowania w sieci, stopnia zainteresowania marką oraz nie mamy możliwości budowania jego lojalności wobec marki w sposób efektywny.

Omnichannel, to przede wszystkim wspomniana już integracja działań i narzędzi, niezależnie od płaszczyzny funkcjonowania oraz stopnia zaawansowania. Wymaga łączenia wszystkich procesów, w których punktem centralnym jest klient oraz jego zachowanie. Celem wdrażanej strategii omnichannel jest m.in. pozyskiwanie nowych klientów (lead generation), podnoszenie wskaźnika konwersji niezależnie od kanału dystrybucji, a także realizowanie i budowanie programów lojalnościowych. Narzędziem współistniejącym jest CRM (Zarządzanie Relacjami z Klientem), który jest przydatny szczególnie podczas budowania pozytywnych doświadczeń post zakupowych.

Reasumując, omnichannel jest procesem, który na drodze ewolucji wymaga od nas wdrożenia zestawu różnych narzędzi informatycznych. To stworzenie środowiska (ekosystemu) oraz zaplecza informatycznego, umożliwiającego agregowanie zbieranych danych w celu stworzenia dedykowanego i spersonalizowanego przekazu nie tyle do grupy klientów, co do poszczególnej jednostki.

Autor: Daniel Tomasz Stańczuk, Marketing & PR Senior Communications Specialist Asset Services, Cushman & Wakefield

Sprzedawca, inżynier i kierowca szukają pracy. Jak pracodawcy powinni zadbać o ich zdrowie?

0
  • Sprzedawca, inżynier i kierowca – to dziś zawody, których przedstawiciele najczęściej poszukują pracy.
  • Pracodawcy powinni zadbać o ich zdrowie, zapewniając dostęp do świadczeń zapobiegających najczęstszym schorzeniom zawodowym.
  • Wśród problemów, z którymi te zawody borykają się najczęściej, są: skolioza, bóle kręgosłupa czy nadciśnienie.

Z najnowszej, 40. edycji Monitora Rynku Pracy, wydawanego przez instytut badawczy Randstad, wynika, że w II kwartale br. do ścisłej czołówki zawodów poszukujących nowej pracy zaliczali się sprzedawca, inżynier i kierowca. Blisko 2/3 tych ostatnich deklarowało poszukiwanie pracy oraz „rozglądanie się za ofertami”, z czego 14% robi to czynnie, podobnie jak 18% inżynierów i aż 22% sprzedawców. Na jakie zagrożenia dla zdrowia narażeni są przedstawiciele zawodów najaktywniej szukających pracy? 

Specyfika pracy a zdrowie

Przedstawiciele wymienionych zawodów mogą być wystawieni na wiele czynników źle wpływających na zdrowie. Niektóre z nich mogą powodować długotrwałe problemy, a czasem nawet nieodwracalne skutki. Przykładowo, zawodowi kierowcy narażeni są przede wszystkim na choroby układu kostno-stawowego, krążenia i nerwowego.

– Wynika to z przymusowej, długotrwałej pozycji siedzącej i stresu, ale też z częstych urazów, jakie trapią przedstawicieli tej branży. Podobnie zresztą, jak inżynierów – wypadki i urazy na placach budów, w otoczeniu ciężkiego sprzętu, są dużym zagrożeniem. Inżynierowie cierpią też na choroby układu kostno-stawowego i krążenia. Z kolei sprzedawcy od lat należą do grupy podwyższonego ryzyka chorób zwyrodnieniowych kręgosłupa, wad postawy czy problemów z krążeniem – mówi Xenia Kruszewska, Dyrektor Działu Ubezpieczeń Zdrowotnych w SALTUS Ubezpieczenia. 

Oto 5 najczęstszych problemów, do których może przyczynić się praca w sektorze transportu, budowlanym lub usług:

  1. Wady postawy oraz przewlekłe schorzenia układu ruchu (m.in. skolioza, reumatyzm)
  2. Choroby układu kostno-stawowego (m.in. bóle i zniekształcenia stawów i kręgosłupa)
  3. Choroby układu krążenia (m.in. nadciśnienie, miażdżyca, zawały, udary)
  4. Urazy i kontuzje (m.in.: złamania i skręcenia kończyn, urazy głowy)
  5. Choroby obwodowego układu nerwowego (m.in.: zaburzenia czucia, niedowłady)

Profilaktyka – podstawa walki o zdrowie

Pracodawcy nie mogą zapominać, że zdrowi pracownicy to podstawa funkcjonowania firmy. Odpowiednie dbanie o nich zwiększa efektywność pracy i zmniejsza też liczbę zwolnień lekarskich koniecznych do ratowania zdrowia. Dane GUS pokazują, że np. branża transportu charakteryzuje się wysoką absencją chorobową, z liczbą dni niezdolności do pracy wynoszącą ok. 37,5 (średnio na pracownika rocznie). Z danych ZUS wynika z kolei, że w 2019 r. choroby układu kostno-stawowego, mięśniowego i tkanki łącznej stanowiły w sumie 14,8 proc. wszystkich przyczyn zwolnień. Przeciętna długość tych ostatnich sięgnęła 11,4 dnia. Jak zatem dbać o pracowników?

– Pracodawcy powinni zwracać szczególną uwagę na zapobieganie problemom zdrowotnym w ramach medycyny pracy i nie ograniczać się jedynie do odbywających się co kilka lat badań okresowych. Profilaktyka to słowo-klucz w podejściu do zdrowia pracownika. Jednym z rozwiązań jest zapewnienie im stałego dostępu do sprawnie realizowanych świadczeń medycznych. Coraz więcej firm i ubezpieczycieli proponuje specjalne programy profilaktyczne zapobiegające chorobom zawodowym – dodaje Xenia Kruszewska z SALTUS Ubezpieczenia.

Odpowiedni dobór świadczeń medycyny pracy może okazać się istotnym wsparciem w zmniejszaniu zachorowalności i chorobowości wśród pracowników oraz ograniczaniu liczby i długości zwolnień lekarskich. Wybierając odpowiedni program, należy brać pod uwagę nie tylko charakter wykonywanych przez pracowników obowiązków, ale również ich wiek. Warto też pamiętać, że zapewnienie pracownikom dostępu do badań i konsultacji specjalistycznych to jedynie część działań, jakie powinny podejmować firmy.

  Warto również przypominać pracownikom o regularnym sprawdzaniu stanu zdrowia. Im wcześniej problem zostanie zdiagnozowany, tym szybciej pracownik wróci do pełni zdrowia. W przypadku kierowców, inżynierów i sprzedawców pracodawcy powinni zwrócić szczególną uwagę na profilaktykę nabytych wad postawy oraz świadczenia ułatwiające powrót do zdrowia po doznaniu urazów. Programy zdrowotne dla nich powinny uwzględniać m.in. konsultacje ortopedyczne, badania obrazowe RTG czy rehabilitację – dodaje Xenia Kruszewska z SALTUS Ubezpieczenia.

Ceneo.pl celuje w miliard wizyt kupujących on-line w 2020 roku

0

Czas pandemii pokazał, że przyszłość handlu należy do e-commerce. Najpopularniejsza w Europie porównywarka Ceneo.pl szacuje, że w tym roku odwiedzi ją miliard kupujących on-line. Ten rekordowy wynik potwierdza, że połączenie porównywarki z platformą sprzedażową ma ogromny potencjał
w handlu internetowym.
 

  1. Ceneo.pl to najniższy na rynku koszt zdobywania zamówień on-line

Koszt pozyskania zamówień to zawsze jedna z kluczowych pozycji na liście wydatków sklepów internetowych. Najlepiej zarządzane sklepy internetowe współpracujące z Ceneo.pl w modelu CPC notują taki koszt poniżej 2% wartości zamówienia. Należy podkreślić, że poziom konwersji w Ceneo.pl wynosi 4,5%. Warto pamiętać, że kluczowy wpływ na sprzedaż ma również to, z jakich narzędzi promocji korzysta sklep, oraz sezonowość oferty i kategorii, do której należy produkt. Nie bez znaczenia pozostaje także zaangażowanie samego sprzedawcy w cały proces. Serwis Ceneo.pl oferuje sprzedawcom także usługę KUP TERAZ, czyli współpracę na zasadzie marketplace, która rozliczana jest w modelu CPS. W tym przypadku koszt pozyskania zamówienia wynosi średnio 4% wartości zamówienia. To dwukrotnie mniej niż oferują inne polskie serwisy e-commerce i aż czterokrotnie mniej w przypadku zagranicznych platform. Ceneo.pl jest w stanie zaoferować sprzedawcom takie warunki, ponieważ od 15 lat konsekwentnie udowadnia klientom, że zakupy w sieci są bezpieczne i wygodne. Użytkownicy serwisu to osoby, które są zdecydowane na zakupy on-line. Dowody?

  1. Ceneo.pl generuje sprzedaż o wartości ponad 400 mln złotych miesięcznie

Ceneo.pl to obecnie pierwsza w Europie porównywarka internetowa pod względem liczby wizyt klientów, jak wynika z danych serwisu SimilarWeb. Każdego miesiąca serwis odwiedza ponad 23 miliony użytkowników. Ceneo.pl prognozuje, że do końca 2020 roku jego użytkownicy złożą w sklepach internetowych 395 mln wizyt. To, co wyróżnia użytkowników Ceneo.pl od innych, to fakt, że są to osoby kupujące regularnie w sklepach internetowych i zdecydowane na zakup. Ten fakt pozwala serwisowi osiągnąć współczynniki konwersji powyżej średniego poziomu na rynku. W przypadku kategorii produktowych, takich jak Hobby i Zwierzęta, Uroda czy Księgarnia, współczynnik konwersji na Ceneo.pl jest dwucyfrowy.

  1. Największy katalog produktów i wiarygodne źródło opinii o produktach, sprzedawcach i kosztach wysyłki

Ceneo.pl można porównać do ogromnej wirtualnej galerii handlowej. Serwis posiada 23 mln ofert. 23 główne kategorie produktowe zawierają ponad 14 tysięcy filtrów. Użytkownicy cenią sobie fakt, że zaglądając na stronę Ceneo.pl i zaznaczając odpowiednie cechy produktu,
w wygodny sposób znajdą to, czego potrzebują w najkorzystniejszej dla siebie cenie. To nie jedyny argument, który sprawia, że użytkownicy wybierają Ceneo.pl. Równie istotne są opinie i jakość obsługi kupującego. Ceneo.pl oferuje sprzedawcom Program Zaufanych Opinii, w którym klienci oceniają sklep na podstawie ankiety po zrealizowanych zakupach. Sprzedawca otrzymuje od serwisu pakiet narzędzi, które pozwalają mu w prosty sposób osiągnąć zakładaną sprzedaż i budować pozytywny wizerunek sklepu. Może również liczyć na wsparcie doświadczonego zespołu doradców handlowych.

  1. Ceneo.pl to miejsce, w którym producenci znanych marek aktywnie promują oferty sklepów

Ceneo.pl jest platformą, która sprzyja współpracy producentów i sprzedawców. Dzięki współpracy porównywarki z ponad 500 właścicielami marek takich jak Sony, Samsung, Huawei czy Amica, sprzedawcy otrzymują wsparcie przy planowaniu działań promocyjnych dla swoich ofert. Jednym z takich działań są kampanie reklamowe zlokalizowane w najpopularniejszych miejscach na Ceneo.pl. Producenci rekomendują również zakupy w konkretnych sklepach, które mają w ofercie ich najnowsze produkty. Serwis dodatkowo oferuje sprzedawcom dostęp do danych, które pomagają im zoptymalizować działania promocyjne i politykę cenową. Sprzedawca nie musi szukać tych informacji samodzielnie w innych serwisach. W Ceneo.pl ma do nich dostęp w przystępnej i zrozumiałej formie, co pozwala właścicielowi sklepu efektywnie rozwijać swój biznes on-line. Zaczynając współpracę z Ceneo.pl, na start otrzymujesz również dodatkowe środki na promocję. Wysokość bonusu może wynieść  nawet 30%.  Środki te można wykorzystywać na standardową promocję oferty lub skorzystać z obszernej listy narzędzi takich jak licytowanie pozycji oferty, podświetlenie ofert czy promowanie ich w specjalnych boksach na stronie Ceneo.pl. W praktyce oznacza to, że każdy sprzedawca bez względu na wielkość budżetu promocyjnego znajdzie rozwiązanie, które zwiększy jego skuteczność sprzedaży.

  1. Twój sklep ma szanse zyskać wiarygodność i zaufanie kupujących w sieci

Czy wiesz, że użytkownicy Ceneo.pl jako jedyni w Polsce oceniają sklepy internetowe na podstawie ankiet potwierdzonych zakupem? Program Zaufanych Opinii działa już od 11 lat i jest najwiarygodniejszym źródłem wiedzy na temat sklepów internetowych, sprzedawców i firm kurierskich. Klienci wystawili już ponad 20 milionów opinii. W ten sposób sprzedawca na uczciwych zasadach może budować swój profesjonalny wizerunek na rynku, a miliony kupujących w sieci są pewni, że zamawiając produkt w sklepie, który cieszy się najwyższą oceną, mogą być spokojni o bezpieczeństwo transakcji. Serwis z myślą o sprzedawcach prowadzi również Program Ochrony Marki, który daje właścicielom sklepów w Ceneo.pl narzędzia do skuteczniejszej ochrony swojego wizerunku przed nieuczciwymi działaniami konkurencji na rynku.

Skokowy wzrost popularności rowerów. Polacy coraz częściej wybierają je zamiast samochodów [DEPESZA]

Skokowy wzrost popularności rowerów. Polacy coraz częściej wybierają je zamiast samochodów [DEPESZA] 1

Producenci i sprzedawcy rowerów odnotowują w ostatnich miesiącach duże wzrosty. Tylko w maju wyprodukowano w Polsce 119 tys. rowerów, co oznacza ponad 30-proc. wzrost względem ubiegłego roku, a niektóre sklepy wręcz podwoiły swoje wolumeny sprzedaży. Popularność tego środka transportu rośnie, bo Polacy rezygnują z publicznego transportu i przesiadają się na jednoślady w obawie przed zakażeniem. Ten trend widać także w ubezpieczeniach – coraz więcej klientów na czas naprawy samochodu zamiast auta zastępczego wybiera rower. Taki wybór daje im m.in. ERGO Hestia.

 W Polsce wciąż samochód jest bardzo często jedynym wyborem podróżowania. Warto brać przykład z wielu krajów Europy Zachodniej, gdzie na co dzień widzimy znacznie więcej rowerzystów. Za tym idą również inne działania, jak choćby zamknięcie centrów miast dla ruchu samochodowego – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Mario Zamarripa, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Grupy ERGO Hestia.

Jeszcze przed pandemią koronawirusa rowery cieszyły się w Polsce ogromną popularnością. Jak wynika z ubiegłorocznego badania ARC Rynek i Opinia, jazda na rowerze to najchętniej uprawiany przez Polaków sport, preferowany przez 38 proc. Największy odsetek rowerzystów (54 proc.) jest wśród osób z przedziału wiekowego 35–44 lata. Rower to zdecydowanie ulubiona dyscyplina osób powyżej 35. roku życia oraz wśród kobiet, które wybierają go dwukrotnie częściej niż bieganie. Z danych GUS wynika, że rower posiada 2/3 gospodarstw domowych, z kolei Polskie Stowarzyszenie Rowerowe podaje, że Polska jest w czołówce europejskich producentów jednośladów. Rocznie produkujemy prawie 1 mln rowerów, a co 10. pozostaje na krajowym rynku.

Obecnie jednoślady cieszą się nawet większą popularnością, bo – w wyniku rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 – Polacy porzucili transport publiczny i przesiedli się do własnych samochodów lub właśnie na rowery.

– Pandemia koronawirusa spowodowała znaczny wzrost zainteresowania rowerami. Producenci i sprzedawcy odnotowują duże wzrosty sprzedaży. W maju br. w Polsce wyprodukowano 119 tys. rowerów. To oznacza wzrost o 33,4 proc. rok do roku – podkreśla Mario Zamarripa.

Niektóre ze sklepów wręcz podwoiły swoje wolumeny sprzedaży rok do roku. Na znaczący wzrost zainteresowania Polaków jednośladami wskazują też dane z wyszukiwarek. Według Google Trends w ostatnich miesiącach tematów związanych z rowerami najczęściej poszukiwali zwłaszcza mieszkańcy województw śląskiego (które wciąż jest jednym z największych w Polsce ognisk SARS-CoV-2), a także wielkopolskiego, dolnośląskiego, opolskiego i pomorskiego.

Boom na rowery zauważają także ubezpieczyciele. ERGO Hestia we współpracy z firmą Kross prowadzi program „Rower na zawsze”. Klientowi lub osobie poszkodowanej np. w wyniku stłuczki pozwala wybrać, czy na czas naprawy auta chce skorzystać z samochodu zastępczego przewidzianego przez warsztat, czy dostać na własność rower Kross Le Grand, który może zatrzymać na zawsze. Do programu kwalifikują się szkody, w ramach których auto zastępcze byłoby wydane na okres minimum ośmiu dni. Ze statystyk ubezpieczyciela wynika, że w ostatnim czasie ponadtrzykrotnie wzrosła liczba osób, które zamiast samochodu zastępczego wybrały rower na własność.

 Program „Rower na zawsze” jest coraz popularniejszy. W pierwszym półroczu br. skorzystało z niego o ponad 200 proc. osób więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej – wskazuje dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju Grupy ERGO Hestia. – Łącznie z tej możliwości skorzystało już ponad 530 osób, z czego 38 proc. w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Ta liczba dynamicznie rośnie. Szacujemy, że do końca roku na rower w zastępstwie samochodu zdecyduje się nawet 1 tys. osób.

Jak podkreśla, program jest elementem strategii zrównoważonego rozwoju grupy ubezpieczeniowej, który wpisuje się w cele Agendy 2030 ONZ (Cel 11 – Zrównoważone miasta i społeczności oraz Cel 13 – Działania w dziedzinie klimatu). Jazda na rowerze oznacza nie tylko większe bezpieczeństwo i pozwala zachować społeczny dystans w czasie pandemii SARS-CoV-2. Przesiadka na ten środek transportu ma też duże znaczenie prośrodowiskowe i pozwala zaoszczędzić rocznie ok. 3,252 kg dwutlenku węgla wyemitowanego do atmosfery. Aby pochłonąć taką emisję, potrzeba około 150 drzew.

 Rower to dla powietrza najlepsze rozwiązanie. Im więcej rowerzystów, tym mniej aut na drogach. Im mniej aut, tym lepiej dla środowiska. Dla porównania, według wyliczeń Europejskiej Federacji Cyklistów (ECF) w przypadku samochodu osobowego emisja CO2 wynosi średnio aż 271 g na każdy przejechany kilometr (w przeliczeniu na jednego pasażera). Jazda tradycyjnym rowerem oznacza emisję dwutlenku węgla na poziomie średnio 21 g na pokonany kilometr, czyli 10 razy mniej – podkreśla ekspert.

– Świadomość problemów związanych z zanieczyszczeniem środowiska rośnie w całym społeczeństwie. Z programu „Rower na zawsze” korzystają przede wszystkim klienci, którym zmiany klimatyczne nie są obojętne – dodaje Agnieszka Dianow-Chojnowska, kierownik w Biurze Operacji i Likwidacji Szkód w ERGO Hestii. – Coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z roli zdrowego trybu życia. To również istotny czynnik, dzięki któremu klienci decydują się na wybór roweru zamiast auta zastępczego.

W piątek startuje unijny szczyt ws. budżetu na lata 2021–2027. Ważą się też losy 750 mld euro na ratowanie europejskiej gospodarki

W piątek startuje unijny szczyt ws. budżetu na lata 2021–2027. Ważą się też losy 750 mld euro na ratowanie europejskiej gospodarki 2

17 lipca w Brukseli rozpocznie się nadzwyczajny szczyt dotyczący unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy. Oba instrumenty opiewają łącznie na rekordową sumę 1,85 bln euro. Dwudniowy szczyt będzie pierwszym bezpośrednim spotkaniem głów państw od wybuchu pandemii SARS-CoV-2, a największe spory budzi wart 750 mld euro Fundusz Odbudowy Next Generation EU, który Bruksela chce rozdzielić w formie grantów i bezzwrotnych pożyczek. Jak informował premier Mateusz Morawiecki, z łącznej puli do Polski w latach 2021–2027 może trafić w sumie aż 700 mld zł.

Najważniejsze kwestie, które pozostały do rozstrzygnięcia i które nie pozwoliły nam dojść do konsensusu na ostatnim szczycie, to przede wszystkim nowy Fundusz Odbudowy zapowiedziany w maju: jego alokacja, podział, czas trwania i wielkości grantów, które mogą być udzielane w ramach dotacji i pożyczek. Kolejną kwestią do dyskusji jest też polityka spójności, która w tej chwili jest najważniejsza. Pokazała to pandemia koronawirusa, bo inwestycje związane z jej zwalczaniem były finansowane właśnie z polityki spójności – mówi agencji Newseria Biznes Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

Projekt nowego budżetu, który będzie przedmiotem obrad, został zaprezentowany w końcówce maja przez Ursulę von der Leyen. To w sumie 1,85 bln euro na doraźną pomoc w kryzysie i zapobiegnięcie recesji, wzmocnienie potencjału Europy w obszarze ochrony zdrowia, transformację cyfrową i realizację Zielonego Ładu. Na tę sumę składa się budżet na lata 2021–2027 w wysokości ok. 1,1, bln euro oraz dodatkowe 750 mld euro w ramach nowo powstającego Funduszu Odbudowy (instrument Next Generation EU), który ma wspomóc europejską gospodarkę w wychodzeniu z kryzysu wywołanego pandemią. Te środki na lata 2021–2024 Bruksela zamierza pozyskać na rynkach finansowych.

Polsce najbardziej zależy na zachowaniu tej elastyczności, którą udało się wypracować w trakcie pandemii. Mówimy też o zwiększonych poziomach dofinansowania. Zależy nam, żeby poziomy dofinansowania, które zostały obniżone po ostatnich propozycjach Komisji Europejskiej, teraz zostały zwiększone. To się udało, bo propozycja Charlesa Michela [przewodniczący Rady Europejskiej – red.] pokazuje, że możemy realizować projekty z wyższym poziomem dofinansowania. Ważna jest również kwestia tego, żeby jak największe środki w ramach Funduszu Odbudowy były przekazywane w formie dotacji, a jak najmniejszy był poziom pożyczek. Chodzi o to, żebyśmy jak najszybciej zrestartowali gospodarkę – mówi Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Projekt Funduszu Odbudowy po koronakryzysie, który ma dać europejskiej gospodarce impuls do ponownego wzrostu, budzi największe spory wśród państw członkowskich UE. Bruksela chce przekazać im 500 mld euro w ramach bezzwrotnych dotacji, a 250 mld euro – w formie pożyczek. O ile Polska i kraje Grupy Wyszehradzkiej są zadowolone z propozycji KE, o tyle kraje tzw. oszczędnej czwórki (Szwecja, Austria, Dania i Holandia) są przeciwne, aby 2/3 nowego instrumentu pomocowego było w postaci środków bezzwrotnych.

Trzymamy kciuki, żeby negocjacje zakończyły się sukcesem i żebyśmy mogli już podzielić środki na Fundusz Odbudowy i politykę spójności tak, aby nowa perspektywa ruszyła z jak najmniejszym opóźnieniem. Na to czekają beneficjenci tych środków, szczególnie przedsiębiorcy – mówi minister funduszy i polityki regionalnej.

Jak informował po poprzednim szczycie Rady Europejskiej premier Mateusz Morawiecki, w ramach nowego budżetu w latach 2021–2027 do Polski może trafić łącznie 160 mld euro, co przekłada się na około 700 mld zł (w tym z nowego Funduszu Odbudowy Next Generation EU łącznie 63,8 mld euro, w tym 37,7 mld euro bezzwrotnych grantów plus pożyczki).

– Obecne propozycje dedykowane Polsce są odpowiedzią na ambitne cele, które zostały nam postawione. Oceniamy je pozytywnie, ale mamy też kilka uwag, dotyczących chociażby podziału Funduszu Odbudowy na dotacje i granty oraz ich wykorzystania w odpowiednim czasie. 70 proc. tych dotacji powinno być wykorzystane do 2022 roku, a 30 proc. w roku następnym. Ta 1/3 jest uzależniona od wyliczenia nowych wskaźników, które biorą pod uwagę PKB z okresu 2020–2021. Komisja Europejska w swoich analizach pokazuje, że Polska będzie miała najmniejszy spadek PKB w stosunku do innych państw członkowskich, co może oznaczać, że otrzymamy też mniej środków. Dlatego mówimy, że nie można karać tych krajów, które poradziły sobie z walką z pandemią. Tutaj wciąż mamy duże pole do dyskusji – mówi Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Trwają przygotowania do obchodów 76. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Część wydarzeń w tym roku przeniesie się do internetu

Trwają przygotowania do obchodów 76. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Część wydarzeń w tym roku przeniesie się do internetu 3

Mimo ograniczeń związanych z pandemią trwają intensywne przygotowania do obchodów 76. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Muzeum Powstania Warszawskiego przygotowuje uroczystości wspólnie z partnerem strategicznym, którym 15 lipca została Polska Grupa Energetyczna – do tej pory mecenas muzeum. Ze względu na reżim sanitarny w tym roku obchody w dużej mierze przeniosą się do internetu. Obie instytucje koncentrują się również na tym, by po trzech miesiącach lockdownu pobudzić działalność muzeum i przyciągnąć podobną liczbę odwiedzających co przed pandemią.

15 lipca przedstawiciele PGE i Muzeum Powstania Warszawskiego podpisali umowę o strategicznym partnerstwie. W tej chwili obie instytucje koncentrują się na przygotowaniu obchodów 76. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Ze względu na ograniczenia sanitarne nie będzie mogło zgromadzić się na nich tak dużo osób jak co roku, a część wydarzeń przeniesie się do internetu.

– Pracujemy nad obchodami powstania warszawskiego, które w dużej części odbędą się zdalnie, ale chcemy też zrobić wszystko, żeby powstańcy czuli, że Polacy powiedzieli im jak co roku „dziękuję” 1 sierpnia o godzinie 17.00 – mówi agencji Newseria Biznes Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. – Organizujemy akcję „Wolność łączy”, w której we wszystkich miejscach pamięci 1 sierpnia, po tym jak o 17.00 odezwą się syreny, nasi wolontariusze będą rozdawali wpinki Polski Walczącej podkreślające to, że pamiętamy, że dziękujemy powstańcom warszawskim za to, co wydarzyło się 76 lat temu.

Przedstawiciele PGE chcą w tym roku także przypomnieć o istotnej roli, jaką w czasie powstania odegrali energetycy, szczególnie ci pracujący w Elektrowni Powiśle, która zapewniała energię dla miasta nawet w najgorętszych okresach walk.

– 1 sierpnia o godzinie 10.00 na Powiślu, przy skwerze Kahla, organizujemy obchody pod dawną Elektrownią Powiśle. Dzięki niej miasto, przynajmniej na Powiślu i w Śródmieściu, mogło w miarę normalnie funkcjonować – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

W związku z obchodami wybuchu powstania PGE zachęca do korzystania z aplikacji mobilnej Tablice Pamięci, w której znajduje się mapa z lokalizacjami 167 Tablic Karola Tchorka. Umożliwia ona poznanie historii miejsc upamiętniających niemieckie zbrodnie na ludności cywilnej Warszawy. Od 1 sierpnia przez 63 dni wszystkie tablice poświęcone ofiarom, które zginęły w powstaniu, będą oznaczone biało-czerwoną flagą. Dzięki temu łatwiej będzie odnaleźć miejsca związane z powstańczymi walkami. Aplikacja została poszerzona o relacje świadków tamtych wydarzeń.

Jak podkreślają przedstawiciele PGE i Muzeum Powstania Warszawskiego, organizacja sierpniowych uroczystości to tylko jeden z elementów szeroko zakrojonej współpracy.

– Chcielibyśmy wspierać szereg innych przedsięwzięć, które się odbywają w muzeum, bo to jest żywy organizm. Szczególnie ważny jest powrót muzeum do pełnej działalności po okresie pandemii, bo siłą rzeczy przez ostatnie trzy miesiące instytucja ta była niemal zamknięta – mówi Wojciech Dąbrowski.

Muzeum Powstania Warszawskiego, podobnie jak inne instytucje kulturalne, pozostawało zamknięte od połowy marca aż do końca maja. 3 czerwca otworzyło się na gości, którzy powoli wracają do aktywności sprzed pandemii. W ciągu pierwszego miesiąca po otwarciu muzeum odwiedziło 4,5 tys. osób, podczas gdy w czerwcu 2019 roku gości było dziesięciokrotnie więcej.

– Lipiec jest już dużo lepszy – mówi Jan Ołdakowski. – Czas pandemii był bardzo trudny dla Muzeum Powstania Warszawskiego. Bardzo się cieszymy, że w tych naprawdę trudnych momentach sponsorzy i mecenasi nie zostawili nas samym sobie. Również z tego, że Polska Grupa Energetyczna postanowiła zmienić swój status i z bycia mecenasem stała się partnerem strategicznym.

– W naszej działalności, która ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, bardzo ważne jest także prowadzenie akcji społecznych opowiadających o historii Polski, wspierających patriotyzm. Ta umowa jest jednym z elementów naszej działalności tego typu – podkreśla prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej. – Muzeum jest wpisane w koloryt Warszawy, propaguje heroizm walki powstańców i ludności cywilnej z najeźdźcą niemieckim w 1944 roku. To determinowało nas do podjęcia decyzji, aby podpisać umowę strategiczną.

PGE współpracuje z Muzeum Powstania Warszawskiego od 2016 roku. W tym czasie placówkę odwiedziło 3 mln gości, odbyło się ponad 100 koncertów, a także 1000 warsztatów i lekcji dla ponad 130 tys. uczniów. Ze względu na to, że lekcje w grupach zostały wstrzymane, muzeum uruchomiło program „Rodzinne spotkania z historią”, którego patronem zostało PGE. Jego celem jest rodzinne zwiedzanie muzeum i udział w zajęciach w formie interaktywnej gry.

– Akcja ta ma na celu propagowanie historii powstania warszawskiego, tych trudnych dni dla warszawiaków i Polaków. Zapraszamy rodziny do wspólnego spędzania czasu w muzeum, dzieci, rodziców i dziadków, aby wspólnie poznawać historię Polski – mówi Wojciech Dąbrowski.

– Dla nas bardzo ważne jest, że PGE wsparła działania edukacyjne. Na razie będziemy prowadzić mikroedukację w rodzinach. Mamy specjalnie przygotowane scenariusze spotkań, które będą opowiadały – i tym starszym, i tym młodszym – nie tylko o tej dużej historii, ale też będą pokazywały tę mikrohistorię, realia życia w czasie powstania warszawskiego i niemieckiej okupacji w Warszawie, strategie przetrwania w tych trudnych momentach, ale też najważniejsze powstańcze akcje – wyjaśnia Jan Ołdakowski.

Muzeum Powstania Warszawskiego to jedna z najnowocześniejszych instytucji kultury w Polsce. Powstała w 2004 roku i co roku przyciąga pół miliona gości z kraju i zagranicy.

Liczba pasażerów na lotnisku w Katowicach znacznie niższa niż przed rokiem. Brakuje popularnych wakacyjnych kierunków

Liczba pasażerów na lotnisku w Katowicach znacznie niższa niż przed rokiem. Brakuje popularnych wakacyjnych kierunków 4

Od lipca z Pyrzowic można latać liniami LOT, wróciły także Wizz Air i Ryanair, a od września ponownie będzie można polecieć Lufthansą. Od początku miesiąca realizowane są też loty czarterowe. – Dużą popularnością cieszą się loty czarterowe do Grecji i Bułgarii. Dla nas istotne jest jednak przywrócenie możliwości lotów do Turcji, Tunezji i Egiptu – podkreśla Piotr Adamczyk, PR Manager Katowice Airport. Lotnisko w Katowicach funkcjonuje w trybie sanitarnym – z koniecznością zachowania dystansu społecznego czy obowiązkiem wypełnienia karty lokalizacyjnej.

– Od 17 czerwca został po 90 dniach przerwy zniesiony zakaz lotów w ruchu międzynarodowym i branża zaczęła wracać do latania, także Katowice Airport. Linie regularne, takie jak Wizz Air czy Ryanair, zaczęły przywracać swoją siatkę połączeń. Od 3 lipca został wznowiony także ruch czarterowy – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Adamczyk.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 30 czerwca od 1 lipca można realizować loty międzynarodowe z i do lotnisk europejskich (państw UE, EOG, EFTA i Szwajcarii), Gruzji, Czarnogóry, Japonii, Kanady, Republiki Albanii, Republiki Korei i Ukrainy. Utrzymano natomiast zakaz połączeń ze Szwecją i Portugalią. Ta lista została utrzymana w nowym rozporządzeniu z 14 lipca, które będzie obowiązywać do 28 lipca br.

Ponaddwutygodniowe otwarcie międzynarodowego ruchu lotniczego powoduje, że na lotniska wracają kolejni przewoźnicy. Do Katowice Airport wrócili już Wizz Air, Ryanair i Polskie Linie Lotnicze LOT. Według zapowiedzi Lufthansa rozpocznie loty z początkiem września. Od lipca ruszyły także pierwsze loty czarterowe z Pyrzowic, z klientami biur podróży.

– Najpopularniejsze trasy regularne to te do Niemiec, ponadto popularna jest także Holandia. Od 10 lipca, czyli od momentu, kiedy zniesiony zostanie obowiązek kwarantanny dla Polaków przylatujących do Wielkiej Brytanii, także ten rynek zdecydowanie będzie się odbudowywał. To zawsze był ważny rynek wylotowy w przypadku pyrzowickiego lotniska – wymienia PR Manager Katowice Airport. – Jeśli chodzi o ruch czarterowy, który jest istotny dla Pyrzowic, to tak jak przed pandemią bardzo dużą popularnością cieszą się kierunki bułgarskie oraz greckie.

Tylko w 2019 roku katowickie lotnisko obsłużyło 4,84 mln pasażerów, o blisko 6 tys. więcej niż rok wcześniej. Rekordowy wynik osiągnęło w ruchu czarterowym – na trasach wakacyjnych z i do Pyrzowic poleciało 2 mln 6 tys. osób, o 32 tys. więcej niż w 2018 roku. Wśród najpopularniejszych kierunków dominowały Turcja, Grecja i Egipt.

 Dla nas istotne jest to, żeby przywrócona została możliwość lotów np. do Turcji, Tunezji i Egiptu. Liczymy na to, że stanie się to jeszcze w trakcie tegorocznych wakacji – zaznacza Piotr Adamczyk.

Wszystkie porty lotnicze funkcjonują  w reżimie sanitarnym określonym przez Agencję Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego, Urząd Lotnictwa Cywilnego i Główny Inspektorat Sanitarny. Jak wyjaśnia ekspert, na lotnisku mogą przebywać tylko pasażerowie i członkowie jego obsługi, żeby ograniczyć liczbę osób. Przy wejściu na terminal system mierzy pasażerom temperaturę. Ponadto – jak w innych miejscach publicznych – obowiązuje dystans społeczny (min. 1,5 metra) i obowiązek zakrywania ust i nosa, a na terenie lotniska ustawione są automaty z płynem do dezynfekcji rąk.

 Pasażerowie przylatujący do Polski mają obowiązek wypełnienia na pokładzie samolotu karty lokalizacyjnej. Załoga następnie te karty zbiera, przekazuje zarządzającemu lotniskiem, czyli w naszym przypadku Górnośląskiemu Towarzystwu Lotniczemu, a my to przekazujemy do inspekcji sanitarnej. Ponadto w przypadku wybranych krajów, takich jak np. Hiszpania, Grecja czy Cypr, pasażerowie powinni przed wylotem na specjalnych stronach wypełnić elektroniczne formularze lokalizacyjne – przypomina PR Manager Katowice Airport.

Jak podkreśla, proces obsługi pasażerów przebiega sprawnie i nie ma przestojów.

Ruch odbudowuje się powoli, więc liczba pasażerów korzystających z siatki połączeń jest bez porównania mniejsza niż np. w lipcu 2019 roku – mówi Piotr Adamczyk. – Jak zawsze jednak rekomendujemy pasażerom, żeby przybywali na lotnisko minimum dwie godziny przed planowaną godziną odlotu. To pozwala na spokojne przejście wszystkich procedur związanych z lotem, odprawy biletowo-bagażowej i kontroli bezpieczeństwa.