Nadchodzi kryzys, jego skala zależy od szybkości i skuteczności działań rządu

Problem zatrzymania aktywności biznesowej dotyczy całej światowej gospodarki. Koronawirus zrywa łańcuch dostaw, ale jeszcze przed dwoma tygodniami w wielu firmach nie brano pod uwagę takich scenariuszy.

Chiny próbują wracać do gry, co widać w różnych statystykach. I to jest plus. Ale poza Chinami aktywność gospodarcza zamiera.

– Sytuacja jest chaotyczna, a to sprawia, że recesja w światowej gospodarce na pewno będzie – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Natomiast od rządów poszczególnych krajów zależeć będzie jak głęboka okaże się recesja.

Najgorszy scenariusz jest taki, że firmy nawzajem przestaną sobie płacić i pracownikom.

– Tego scenariusza można jednak nadal uniknąć, ale każdy stracony dzień bez decyzji zwiększa zagrożenie, z decyzjami nie można czekać – ocenia ekspert XTB.

Dom Maklerski BOŚ pierwszym członkiem giełdowego rynku rolnego

  • Dom Maklerski BOŚ S.A. został dopuszczony do działania na Rynku Towarów Rolno-Spożywczych prowadzonym przez Towarową Giełdę Energii
  • Od początku marca br. GK GPW uruchomiła pilotaż giełdowego rynku rolnego w ramach projektu Platformy Żywnościowej

Z początkiem marca GK GPW uruchomiła nowy rynek – Rynek Towarów Rolno-Spożywczych (RTRS). Pierwszym domem maklerskim – członkiem rynku RTRS – został Dom Maklerski BOŚ, który będzie świadczył usługi pośrednictwa w zawieraniu i rozliczaniu transakcji w zakresie obrotu pszenicą. Obrót pszenicą na RTRS jest prowadzony  w formule rynku kasowego (tzw. rynek spot).

– Projekt uruchomienia giełdowego rynku rolnego był jedną z naszych najważniejszych inicjatyw strategicznych. Zgodnie z harmonogramem do końca sierpnia trwa okres pilotażu, podczas którego koncentrujemy się na przyłączaniu uczestników rynku – Autoryzowanych Magazynów oraz domów maklerskich. Witamy Dom Maklerski BOŚ na pokładzie i cieszymy się na dalszą współpracę – mówi Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

– Cieszę się, że DM BOŚ jest pierwszym domem maklerskim na rynku Towarów Rolno-Spożywczych. Z pewnością ugruntuje to naszą mocną pozycję w świadczeniu usług w obszarze rynków towarowych – mówi Radosław Olszewski, prezes DM BOŚ. – Jesteśmy bardzo aktywnym biurem na rynkach towarowych. Od wielu lat uczestniczymy w kształtowaniu się mechanizmów giełdowego obrotu energią elektryczną, gazem ziemnym i prawami majątkowymi, z roku na rok umacniając swoją pozycję. Dlatego też liczymy na rozwój tego nowego segmentu rynku – dodaje.

Giełda, Izba Rozliczeniowa (IRGiT) i Magazyny Autoryzowane oraz domy maklerskie są podstawą funkcjonowania Rynku Towarów Rolno-Spożywczych. Sieć autoryzowanych magazynów, pokrywająca docelowo obszar całego kraju, umożliwi fizyczne rozliczenie transakcji z dostawą towaru. Na giełdowym rynku rolnym magazyny autoryzowane będą odpowiedzialne za weryfikowanie i jakość przechowywanego towaru będącego w obrocie giełdowym, ewidencjonowanie towaru, rozliczenie transakcji w towarze i fizyczną dostawę produktów. IRGiT będzie odpowiedzialna za obsługę zabezpieczeń i rozliczeń finansowych.

Tarcza Antykryzysowa nie powstrzyma upadku tysięcy mikro-przedsiębiorstw

Polska Grupa Supermarketów, będąca organizacją skupiającą ponad 600 placówek handlowych, prowadzonych przez małych i mikro przedsiębiorców z niepokojem obserwuje propozycje rządu RP, Pani Minister Jadwigi Emilewicz, zawarte w projektach ustaw tzw. „Tarczy Antykryzysowej.

Zdaniem PGS założenia pakietu osłonowego, którego wartość oszacowana została na kwotę ponad 212 mld zł, nie zawierają działań, które w precyzyjny sposób odpowiadałyby na bolączki osób i rodzin, prowadzących działalność gospodarczą.

– Pomimo, iż pakiet zawiera filary mające zapewnić bezpieczeństwo pracowników, system finansowania przedsiębiorstw, ochrony zdrowia, znakomitą większość propozycji należy rozpatrywać w kategoriach pożyczek i prolongaty, które staną się niezaprzeczalnie obciążeniami finansowymi dla firm w późniejszym czasie – podkreśla Michał Sadecki, prezes PGS.W opinii PGS, niejasny system zawieszenia składek ZUS, dopłat do pensji pracowniczych, zwolnień z obowiązku zapłaty podatku, których płatność ma być jedynie przesuwana w czasie – sprawiają, że tysiące firm działających w skali mikro (samozatrudnieni lub z 1-2 pracownikami) zmuszone zostanie do zawieszenia działalności, pozostawiając po sobie setki tysięcy złotych w postaci niespłaconych czynszów, faktur za towary, opłat administracyjnych.

– Brak stanowczych działań, uproszczenia procedur, zwolnień podatkowo-administracyjnych dla ponad 2,5 mln tego typu firm, działających w Polsce, może podważyć fundament polskiej gospodarki. Masowe zwieszanie działalności i upadek przedsiębiorstw to nie tylko tragedie ludzkie, lecz załamanie funkcjonowania istotnego elementu gospodarczej siły naszego państwa – dodaje prezes PGS.

W świetle takiej sytuacji niezbędne jest – zdaniem PGS – podjęcie stanowczych i ukierunkowanych działań, pozwalających na „przetrwanie” setkom tysięcy przedsiębiorców. Mając na uwadze przedstawione przez Radę Ministrów planowane działania kryzysowe i harmonogram czasowy obowiązującego stanu epidemii, skutkujący co najmniej 30-50 dniowym wstrzymaniem działalności operacyjnej dla wielu firm sektora usług, działania pakietu rządowego powinny skupić się na maksymalnym odciążeniu przedsiębiorców w podstawowym zakresie:

  1. Całkowitym zawieszeniu obowiązku składek ZUS dla wszystkich firm
  2. Zwolnienia mikro firm z obowiązku zapłaty CIT, PIT, PFRON
  3. Wstrzymać obowiązek Split Payment (dla mikro firm) na okres 3 miesięcy w celu odzyskania płynności
  4. Zawiesić obowiązek wprowadzenia zmiany stawek VAT oraz nowej struktury JPK, które mają zostać wprowadzone od 1 kwietnia 2020r.
  5. Wprowadzić możliwość systemu szybkich badań pracowników, w celu uniknięcia zagrożenia dla innych oraz potencjalnie zamknięcia placówki handlowej.
  6. Uruchomić system łatwego dostępu do pożyczek dla mikro firm, gwarantowanych przez państwo.
  7. Wprowadzić „specjalne” warunki dla transportu spożywczego

Biznes domaga się abolicji wszelkich danin publicznych co najmniej do 1 lipca br.

Abolicję wszelkich danin publicznych co najmniej do 1 lipca br., w tym przede wszystkim podatków i składek ZUS oraz odroczenie terminów na złożenie deklaracji i zeznań podatkowych – proponuje Konfederacja Lewiatan, w czasie epidemii koronawirusa.

Lewiatan proponuje jeszcze w tym tygodniu wprowadzenie, dla wszystkich firm przeżywających trudności ekonomiczne, w związku ze skutkami COVID-19, mechanizmu zwolnienia z danin publicznych płaconych do ZUS i urzędów skarbowych, obejmującego okres trzech miesięcy. Za ten okres obowiązywałaby gwarancja utrzymania uprawnień dla ubezpieczonych.

– Uważamy za uzasadnione wprowadzenie dla firm, które znalazły się w kłopotach, powszechnej abolicji od wszelkich danin publicznych płaconych do urzędów skarbowych i ZUS (ubezpieczenie emerytalne, rentowe, chorobowe, wypadkowe, zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych). W przypadku składek na ZUS należy zadbać o ciągłość praw ubezpieczonych, zwłaszcza w zakresie ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego – mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Pomimo nieopłacania składek przez płatników, na indywidualanych kontach ubezpieczonych należałoby dokonać zapisów pozwalających na uwzględnienie tego okresu do późniejszej wysokości świadczenia, na podstawie średniej składki z poprzednich miesięcy.

W obecnej sytuacji, w której firmy nie mogą zapewnić ciągłości funkcjonowania, i w związku z absencją pracowników, niezbędne jest również odroczenie terminów na złożenie deklaracji i zeznań podatkowych do 1 lipca br.

Tarcza antykryzysowa dziś nie chroni dostatecznie miejsc pracy i firm przed upadkiem

Rząd przekazał do konsultacji projekt tzw. tarczy antykryzysowej. Proponowane w niej rozwiązania nie ochronią dostatecznie miejsc pracy i firm przed upadkiem.

  • Nie uwzględniono tam najważniejszych postulatów przedsiębiorców, które Lewiatan przekazał rządowi.
  • Zaproponowane środki są drastycznie za małe.
  • Potrzebujemy natychmiastowych działań, bo na koniec marca tysiące przedsiębiorców nie będzie miało środków na wypłatę wynagrodzeń

Co wprowadzono z Szóstki Lewiatana?
Lewiatan postulował sześć niezbędnych działań, większość z nich nie została uwzględniona w projekcie tzw. tarczy:

1. Abolicja wszelkich danin publicznych co najmniej do 1 lipca, w tym przede wszystkim podatków i składek ZUS oraz odroczenie terminów na złożenie deklaracji i zeznań podatkowych do 1 lipca 2020 r.

Nie uwzględniono w projekcie tzw. tarczy. Zapowiedziano jedynie wsparcie dla jednoosobowej działalność i mikroprzedsiębiorstw. W większości płatności zostaną odroczone, a nie będzie zwolnień.

2. Dofinansowanie wynagrodzeń w czasie przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy przy obniżonych obrotach, zmniejszonej skali lub wstrzymaniu działalności firm dla utrzymania zatrudnienia.

Zaproponowane w tzw. tarczy rozwiązania będą nieskuteczne. Wypłata świadczeń będzie pomocą de minimis (z limitem do 200 tys. Euro na 3 lata), co uniemożliwi skorzystanie z większości przedsiębiorstw. Wnioski będą rozpatrywane do wyczerpania środków, czyli na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Wypłata środków wymaga zastosowania długotrwałych i skomplikowanych procedur biurokratycznych. Świadczenia będą przyznawane jedynie na 3 miesiące. Mnóstwo zapisów wymaga doprecyzowania, np. kwestia kryteriów ekonomicznych przyznania wsparcia.

3. Zapewnienie pracownikom zasiłku chorobowego w przypadku zwolnień, odosobnienia pracowników z powodu COVID-19, zamiast wynagrodzenia.

Nie uwzględniono w projekcie tzw. tarczy.

4. Wsparcie płynności poprzez uwolnienie środków pieniężnych zgromadzonych na kontach VAT i przyspieszenie zwrotów podatku VAT z deklaracji.

Nie uwzględniono w projekcie tzw. tarczy.

5. Odroczenie wejścia w życie nowej matrycy stawek VAT oraz wprowadzenia JPK_V7M i JPK_V7K do końca 2020 r.

Odroczono tylko do 1 lipca 2020 r. Firmy nie będą mogły się przygotować do wdrożenia tych przepisów.

6. Wydłużenie ważności orzeczeń lekarskich i odstąpienie od badań wstępnych medycyny pracy. Zatrudnienie cudzoziemców.

Częściowo uwzględniono w projekcie tzw. tarczy. Wydłużono ważność dokumentów pobytowych cudzoziemców. Nie wiadomo jednak co z legalizacją pracy w przypadku oświadczeń i zezwoleń na pracę.

Ile środków brakuje?

Na pewno zabraknie środków na pomoc. Rząd mówi o 212 miliardach złotych, ale niewielka część tej puli trafi na ratowanie miejsc pracy i utrzymanie płynności finansowej firm. Wystarczy jeden przykład, rząd proponuje 800 milionów złotych na dofinansowanie wynagrodzeń oraz niejasną możliwość pożyczek z Funduszu Pracy. Kwota ta wystarczy na wsparcie ok. 150 tysięcy pracowników. Zagrożone będą natomiast miliony miejsc pracy i potrzeba minimum 6 miliardów, aby zapewnić im wsparcie przez 3 miesiące. Trzeba też pamiętać, że potrzeby te z każdym dniem rosną.

Co trzeba zrobić już dziś?

Wszyscy pracodawcy, których dotykają skutki pandemii, muszą jeszcze w tym tygodniu otrzymać zwolnienie na 3 miesiące z danin publicznych płaconych do ZUS i US. Zwolnienie, a nie odroczenie. Firmy zmuszone do wprowadzenia przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy muszą mieć zagwarantowane dopłaty do wynagrodzeń do wysokości połowy przeciętnego wynagrodzenia wraz ze składkami na ubezpieczenia społeczne. Pomoc musi przychodzi natychmiast, bez zbędnej biurokracji, bazując na oświadczeniach o sytuacji w firmach.

Słabe otwarcie na rynkach

 

Po weekendzie widać kolejną ucieczkę inwestorów, zarówno z giełdy, jak i rynków surowcowych. Spadkami otworzyły się główne indeksy giełdowe, a ropa znów znajduje się w okolicach 25 dolarów za baryłkę.

Spadki na giełdach

Dzisiaj od rana w dół idą główne indeksy giełdowe w Europie. Na otwarciu spada zarówno niemiecki DAX, jak i francuski CAC. Do spadków dołączył również polski WIG. Powodem są słabe dane i prognozy wydłużenia stanu nadzwyczajnego. Warto zwrócić uwagę również na kolejny spadek cen ropy w okolice 25 dolarów za baryłkę. Jeszcze w piątek widzieliśmy odbicie w okolicach 31 dolarów. Wraz z pojawianiem się kolejnych przesłanek o możliwym przedłużeniu izolacji spadają też prognozy zapotrzebowania na ropę naftową.

Waluty względnie spokojnie

Po weekendzie waluty znajdowały się na zbliżonych poziomach co podczas piątkowego zamknięcia. Nad ranem, co prawda, znów rozpoczęła się lekka przecena złotego względem głównych walut., patrząc jednak na skalę poprzednich dni i tamtych ruchów kilkugroszowa przecena nie budzi aż takich emocji. Euro zbliża się jednak ponownie do poziomu 4,60 zł co powoduje, że analitycy znów podejrzliwie obserwują kurs.

Rumunia też obniża stopy procentowe

W piątek Bank Rumunii obniżył stopy procentowe z 2,5% do 2%. Decyzja ta nie zaskoczyła rynków. Warto zwrócić uwagę, że inflacja w Rumunii spadała już od kilku miesięcy zatem decyzja o obniżce stóp procentowych była tym łatwiejsza. Kraj ten nadal ma relatywnie wysokie stopy procentowej względem strefy euro, aczkolwiek patrząc na inne państwa w swoim regionie np. Chorwację, jest to zbliżony poziom. Rumuńska leja nie reagowała istotnie na zmianę stóp.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w Internetowykantor.pl

Krok w dobrą stronę… tyle, że za krótki – branża targowa o prezydenckich propozycjach dla przedsiębiorców

Krok w dobrą stronę… tyle, że za krótki – tak Beata Kozyra – prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Targowego określa zaproponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę rozwiązania uzupełniające do tzw. Tarczy Antykryzysowej. Zdaniem Beaty Kozyry polski biznes, a w szczególności branża targowa, turystyczna, transportowa czy MICE, wielkim krokami zbliża się do przepaści. Od ponad miesiąca tysiące firm działających w tych sektorach zaprzestały działalności z powodu epidemii koronawirusa. A brak ich aktywności biznesowej równy jest 0 zł przychodów – wskazuje Beata Kozyra. Jak przewiduje, jeśli skuteczna pomoc nie nadjedzie, za klika miesięcy straty branży mogą dojść do ponad 1 mld zł.

Prezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego stawia pytania:

  • Jak w takiej sytuacji utrzymać stan zatrudnienia, który jest warunkiem skorzystania z dopłat?
  • Czy Polski Rząd jest gotowy na przyjęcie 5 mln bezrobotnych i wypłacać przez najbliższe miesiące 3,5 mld zasiłku miesięcznie?
  • Czy Polski Rząd stać na utratę 12% wpływów PKB?

Branża targowa, która po odwołaniu wszystkich zaplanowanych na najbliższe tygodnie imprez znalazła się w wyjątkowych kłopotach, czeka na propozycje korzystnych rozwiązań prawno instytucjonalnych ze strony władz. Przedstawione przez przedstawicieli rządu we środę pomysły spotkały się z oceną, że to krok we właściwym kierunku, ale, jak na razie, niewystarczający. Przedsiębiorcy zaangażowani w organizację imprez targowych traktują je jako swoisty wstęp do dyskusji o ostatecznym kształcie pakietu pomocowego dla firm. W sobotę wypowiedziała się na ten temat Głowa Państwa.

– Propozycja Pana Prezydenta, że wszyscy mikro przedsiębiorcy, których przychody spadły o więcej niż 50 proc. w stosunku do lutego 2020 roku, będą zwolnieni z płacenia składek na ZUS przez trzy miesiące to krok w dobrą stronę… tyle, że za krótki – mówi Beata Kozyra – prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Targowego (PIPT) i przypomina, że reprezentowana przez nią branża, a także inne – np. turystyczna, transportowa czy MICE (organizacja spotkań biznesowych) – wielkimi krokami zbliżają się do przepaści. Od ponad bowiem miesiąca tysiące firm z naszych branż zaprzestały działalności z powodu koronawirusa, a brak tej działalności skutkuje tym, że zwyczajnie nie mają one żadnych przychodów.

W ocenie Beaty Kozyry opcja zwolnienia z płacenia składek ZUS jest bardzo dobrym rozwiązaniem. – Ale nie jedynie na 3 najbliższe miesiące, tylko do momentu „powrotu” do normalności. I dla wszystkich samozatrudnionych, i mikro, jak również małych przedsiębiorstw, których przychody spadły lub spadną o więcej niż 25 proc. w stosunku do lutego bieżącego roku lub opcjonalnie do przychodu marzec 2020 do 2019 lub kwiecień 2020 do kwiecień 2019. To drugie porównanie wynika z tego, że cykl rozliczenia odbytych targów wynosi na ogół 3 miesiące – uważa prezes PIPT.

Z kolei opcja dopłat rządowych do wynagrodzeń w wysokości 40% średniej pensji przy utrzymaniu zatrudnienia jest również oczekiwanym przez przedsiębiorców wsparciem. – Ale po pierwsze warunek utrzymania 100% zatrudnienia w obecnych warunkach będzie trudny do zachowania. Po drugie – z czego pracodawca ma wypłacić pozostałe 60% kw wynagrodzenia, kiedy nie ma przychodów? – pyta Beata Kozyra. Zwraca uwagę, że w tym czasie przedsiębiorca będzie również płacił czynsz, wynajem, media, telefony itp. oraz raty kredytów czy leasingów. – Jak zatem w takiej sytuacji utrzymać stan zatrudnienia, który jest warunkiem skorzystania z dopłat? – pyta Beata Kozyra. – Sama odpowiem na to pytanie… NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. A to oznacza upadłość takiej firmy i kolejnych kilku tysięcy firm w podobnej sytuacji niezależnie od branży – kwituje prezes PIPT.

Jak wskazuje, firmy branży targowej już od prawie 2 miesięcy mierzą się z brakiem płynności finansowej. 150 mln miesięcznych strat, jakie notuje branża targowa, urośnie za klika miesięcy do ponad 1 mld zł. W marcu dołączyły kolejne branże turystyczna, MICE, transportowa. Za chwilę dołączą kolejne.

– Tylko te 3 branże to kilkanaście tysięcy firm, które dorzucają co roku do worka zwanego PKB ponad 12%. Kilkanaście tysięcy firm, które utraciło możliwość prowadzenia swych biznesów. Kilkanaście tysięcy firm, to setki tysięcy osób, które nie mogą wykonywać swojej pracy – zwraca uwagę Beata Kozyra i ostrzega: – Firmy te bez pomocy Państwa będą zmuszone do ogłoszenia upadłości. Wówczas do budżetu państwa wpłynie z tytułu ich działalności… 0 zł. Czy Polski Rząd stać na utratę 12% wpływów PKB?

Jej zdaniem, bez pomocy Rządu pracownicy tych firm zasilą szeregi bezrobotnych. Czy Polski Rząd jest gotowy na przyjęcie 5 mln bezrobotnych? Czy Polski Rząd jest gotowy wypłacać przez najbliższe miesiące 3,5 mld zasiłku miesięcznie? – zastanawia się prezes Izby i powołuje się na wpis, jaki znalazła na jednym z forów internetowych: Ominie cię koronawirus, ale możesz umrzeć z głodu. – Dzisiaj może jeszcze zdanie to brzmi dość melodramatycznie, ale bez natychmiastowych dobrych rozwiązań wsparcia dla polskiego biznesu jutro stanie się faktem – twierdzi Beata Kozyra.

Tarcza Antykryzysowa: przykłady działań polityki podatkowej w innych państwach

Doświadczenia z kryzysu z 2008 roku pokazały, że instrumenty podatkowe mają istotną rolę w łagodzeniu skutków spowolnienia gospodarczego. Aktualne działania innych państw pozwalają stwierdzić, że polityka podatkowa ma i będzie mieć istotne znaczenie w walce ze skutkami ekonomicznymi koronawirusa.

W obliczu pandemii koronawirusa, kraje Europy Wschodniej stopniowo wprowadzają zmiany w prawie podatkowym – przede wszystkim, odroczone zostały terminy do składania deklaracji podatkowych w większości państw (Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa) oraz umorzone zostały kary z tytułu opóźnionych deklaracji podatkowych (bez podania przyczyny do 3 miesięcy, Czechy). W przypadku Litwy, przedsiębiorcy, którzy przerwali prowadzenie działalności gospodarczej, są zwolnieni ze składania deklaracji.

Również w krajach Europy Zachodniej wprowadzono m.in. regulacje mające na celu odroczenie płatności podatków. Przykładowo we Francji odsunięto na czerwiec termin płatności zaliczek na podatek dochodowy, a te które wpłacono mogą być zwrócone. Podobne czasowe zwroty podatków zapłaconych od stycznia 2020 będą możliwe w Szwecji. W Niemczech nie będą naliczane odsetki od zaległości podatkowych dla dotkniętych kryzysem firm. Z kolei rząd w Belgii będzie oferował firmom, którym spadły dochody ulgi podatkowe.

Podobne trendy można obserwować poza Europą. Podobne do europejskich rozwiązania zastosowano na terenie Stanów Zjednoczonych – możliwe stało się przesunięcie terminów do składania deklaracji podatkowych oraz wprowadzono programy pomocowe. W Chinach w związku z pandemią tymczasowo obniżyły składki dla pracodawców oraz wprowadziły szereg ulg i zwolnień podatkowych. Obniżono VAT z 3 do 1% w systemie kasowym dla małych przedsiębiorców. Dodatkowo, obniżono m.in. podatek VAT na usługi medyczne, gastronomiczne, fryzjerskie, a także na odzież i maski ochronne (obniżenie VAT w celu pobudzenia konsumpcji rozważane jest także na Jamajce, na Cyprze).

Z kolei w Australii zdecydowano się z jednej strony na działania zapobiegające karaniu podatników – przykładowo umorzenie odsetek należnych od 23 stycznia 2020 r., jak również na zachęty podatkowe – przewidziano 15-miesięczną zachętę inwestycyjną (do 30 czerwca 2021 r.) w postaci “przyspieszonych” odpisów amortyzacyjnych, a dla firm o obrotach poniżej 500 milionów USD przewidziano możliwość odliczenia 50% kosztu danego aktywa w roku jego zakupu. Kanadyjskie rozwiązania pozwalają na odroczenie płatności podatków dochodowych do dnia 31 sierpnia 2020 r. (rozwiązanie obejmuje także brak konieczności wpłacania bieżących zaliczek), przy jednoczesnym braku naliczania kar/odsetek za późniejszą płatność. Na odroczenie płatności podatków oraz składania zeznań podatkowych zdecydowano się także w Japonii (bez konieczności składania jakichkolwiek wniosków przez podatników).

Z polskim pakietem antykryzysowym środowisko przedsiębiorców, jak również środowisko doradców, wiązało bardzo duże oczekiwania. Z perspektywy biznesu za najważniejsze należy uznać dwa pierwsze filary tzw. Tarczy Antykryzysowej, czyli filar dotyczący bezpieczeństwa pracowników oraz filar dotyczący finansowania przedsiębiorstw. W tym zakresie szczególnie istotne mogą być regulacje pomocowe dotyczące dofinansowania elastycznego zatrudnienia, jak również planowane wsparcie w zakresie gwarancji / poręczeń instytucji państwowych dla przedsiębiorców. W Polsce projekty stosownych aktów prawnych nie zostały jeszcze opublikowane, dlatego można mieć nadzieję, że postulaty przedsiębiorców mogą być nadal wzięte pod rozwagę i odzwierciedlone w konkretnych rozwiązaniach wspomagających przedsiębiorców zmagających się z efektami epidemii koronawirusa.

Myśląc o podatkach warto również pamiętać, że istniejące instrumenty podatkowe nie powinny w żaden sposób utrudniać walki z epidemią (np. w zakresie rozliczania przekazywania środków ochrony), a wręcz promować jej zwalczanie (np. zwolnienie z PIT części wynagrodzeń personelu medycznego “na pierwszej linii”).

Jan Wacławek, partner zarządzający działem podatkowo-prawnym PwC Polska:

Branża budowlana w nieprzewidywalnych warunkach

Tego kryzysu nie można było przewidzieć, a co za tym idzie – przygotować się do niego. Pandemia koronawirusa uderzyła w krótkim czasie w zasadzie we wszystkie branże – w tym branżę budowlaną. O tym, jak prawdopodobnie będą wyglądały najbliższe tygodnie w zupełnie nowej rzeczywistości, opowiada Marek Sprengel, prezes firmy Awilux – producenta okien, drzwi i akcesoriów, dostarczającego swoje rozwiązania m.in. na rynek polski, niemiecki, belgijski czy luksemburski.

Wszechobecna panika i strach przed tym, jak długo będzie trwała obecna sytuacja, a także rygorystyczne decyzje podejmowane w słusznym celu przez rządy wielu krajów sprawiły, że branża budowlana stanęła przed wieloma dylematami.

Kryzys na wielu płaszczyznach

Pandemia przyniosła zupełnie inny rodzaj kryzysu, niż ten finansowy z lat 2008-2012. – Obecnie mamy do czynienia z nieznanym nam dotąd kryzysem psychologicznym. Strach o zdrowie, niewiedza dotycząca długości trwania załamania oraz zastoju, a także problemy finansowe wielu osób prywatnych i przedsiębiorców sprawiają, że decyzje zakupowe i inwestycyjne odkładamy na bliżej nieznaną nam przyszłość. Branża budowlana staje przed problemem wycofania się potencjalnych inwestorów z decyzji biznesowych oraz możliwymi ograniczeniami wprowadzanymi przez polski, jak i zagraniczne rządy – mówi Marek Sprengel, prezes firmy Awilux.

W tej chwili sytuacja nie wygląda jeszcze aż tak dramatycznie. – Branża budowlana na chwilę obecną realizuje zamówienia z lutego i początku marca, a także wcześniejsze zlecenia złożone z odroczonym terminem realizacji. Według mojej wiedzy, wiele inwestycji przebiega bez większych problemów, a place budów starają się zachowywać wszelkie środki ostrożności, między innymi dotyczące rozproszenia pracowników. Na osi czasu znajdujemy się aktualnie przed nadchodzącymi najgorszymi 3-4 tygodniami, w trakcie których liczba zamówień drastycznie spadnie, a ludzie będą żyli w niepewności, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie – jak długo to jeszcze potrwa? – mówi Marek Sprengel, prezes firmy Awilux i dodaje – Widzimy, że w obawie przez niepewną przyszłością pierwsze firmy okienne zaczęły obniżać ceny swoich wyrobów, ale wydaje mi się, że blokada nie leży w cenie, tylko jest umiejscowiona w głowach ludzi. I chociażby okna były teraz sprzedawane za połowę ceny albo mniej, to popytu na nie nie będzie. 

Rynki europejskie w czasach kryzysu

Z ostatnich doniesień wynika, że rząd Luksemburga nakazał zamknąć i zabezpieczyć do odwołania wszystkie budowy. Dynamicznie zmieniająca się sytuacja zmusza do zastanowienia się, czy w ramach rozszerzania pandemii nie postąpią w podobny sposób inne kraje.

We Włoszech, na oczach całego świata, rozgrywa się właśnie największa tragedia. Wątpię, żeby tam ktoś teraz myślał o inwestycjach. Groźne sygnały dochodzą do nas również z Francji, gdzie wprowadzono obostrzenia dotyczące przemieszczania się. W związku z rosnącą na tamtym terenie liczbą zachorowań pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że Francja nie powtórzy losu Włoch. Najbardziej pragmatycznym z rynków jest teraz rynek niemiecki, który zawczasu zabezpieczył przedsiębiorców, wprowadzając szereg programów pomocy dodaje prezes firmy Awilux.

Świat po pandemii – kiedy to nastąpi?

Na to pytanie nie potrafią aktualnie odpowiedzieć nawet najtęższe umysły, jednak pierwszych zmian można spodziewać się nie wcześniej, niż na przełomie kwietnia i maja.

Zmian w branży możemy spodziewać się w momencie, gdy zaczniemy otrzymywać pierwsze informacje o stabilizacji liczby zachorowań lub o ich cofaniu. Będzie to sygnał, że w naszych głowach przestanie siać spustoszenie strach i niepewność, a pojawi się chęć powrotu do normalności i planowania kolejnych miesięcy. Inwestorzy zaczną wtedy składać zamówienia, nawet z odroczonym terminem realizacji, w obawie przed kolejnymi przestojami związanymi z niemożnością dotrzymania nowych terminów. Można założyć, że nasza sprzedaż i popyt na nasze produkty będą odwrotnie proporcjonalne do liczby notowanych zachorowań. A kiedy ten moment nastanie, musimy być gotowi, by z całą energią wrócić do wcześniejszego życia i zmierzyć się z nową rzeczywistością – dodaje Marek Sprengel.

Według aktualnych sygnałów, branża budowlana wróci do pełni możliwości, a tym samym do stanu sprzed pandemii, pod koniec sezonu letniego. Marek Sprengel przewiduje również, że w momencie gdy aktualna sytuacja zacznie się stabilizować, to wszystkie firmy budowlane, a zwłaszcza wznoszące nowe obiekty, będą chciały nadrobić czas zastoju.

– Wstrzymane budowy i projekty z muszą kiedyś ruszyć i w miarę możliwości – nawet nadgonić stracony czas. Świat nie lubi bezruchu, więc obecny stan jest raczej przejściowy. Po wszystkim będziemy potrzebować mocnego startu i znowu „wszystkie ręce pójdą na pokład”. W tym trudnym okresie odpowiedzialni społecznie przedsiębiorcy powinni w pierwszym rzędzie dbać o swoich pracowników. To razem z nimi później odbudują firmy. W Awiluksie zarząd wstrzymał wypłatę swoich wynagrodzeń i wprowadził ograniczenia dotyczące nowych inwestycji, tak, aby zabezpieczyć środki na wypłaty dla pracowników. Przekazaliśmy również wsparcie finansowe na rzecz szpitala w Lesznie – aby umożliwić personelowi medycznemu sprawne funkcjonowanie – z zachowaniem środków bezpieczeństwa.

Tymczasowe trudności, z którymi przyszło nam się mierzyć mogą sprawić, że powrót do normalnego funkcjonowania po kryzysie zaskoczy nas wieloma ewolucjami. Firmy zmuszone do wprowadzania zmian systemowych – takich jak choćby praca zdalna – będą chciały zatrzymać wiele z nich na stałe. Jedno jest pewne – przedsiębiorcy z wielu krajów, którzy przetrwają kryzys, przystąpią do pracy ze zdwojoną energią, by odbudować to, co zostało wstrzymane lub zniweczone przez pandemię.

Koronawirus wpłynie na rozwój branży farmaceutycznej i biotechnologicznej

Branża farmaceutyczna stoi przed wielkim wyzwaniem wynalezienia szczepionki i leku na koronawirusa. W poszukiwaniach kluczową rolę może odegrać sztuczna inteligencja. Zdaniem ekspertów Deloitte wartość światowego rynku urządzeń medycznych do 2025 roku wzrośnie do 612,7 mld dolarów. W latach 2019-2024 globalne przychody producentów leków na receptę wyniosą 1,18 bln dolarów. Motorem wzrostu branży farmaceutycznej pozostają leki onkologiczne. Oczekuje się, że do 2024 roku będą miały prawie 20-proc. udział w światowym rynku sprzedaży farmaceutyków. Jednocześnie, jak pokazuje raport firmy doradczej Deloitte „2020 Global life scences outlook. Creating new value. Building blocks for the future”, sektor ten znajduje się pod coraz większą presją cenową i wymogiem zwiększonej efektywności, co wiąże się m.in. z inwestycjami w prace badawczo-rozwojowe. Terapie genowe, identyfikacja i opracowywanie nowych leków, urządzenia ubieralne, telemedycyna – to tylko niektóre z trendów, jakie będą rządziły rynkiem farmaceutycznym w najbliższych latach.

Według ekspertów Deloitte do 2024 globalne przychody leków na receptę powinny rosnąć dynamicznie, średnio o 6,9 proc. rocznie. W tym czasie osiągną one wartość do 1,18 bln dolarów. Wzrost będzie możliwy dzięki takim czynnikom, jak przyspieszenie procesu zatwierdzania leków, zwiększenie sprzedaży w ramach terapii onkologicznych czy większe możliwości uzyskania dodatkowych 109 mld dolarów ze sprzedaży leków sierocych, czyli stosowanych w kuracji chorób rzadko występujących. Średni koszt rocznej terapii takim lekiem w 2018 r. wynosił 150,8 tys. dolarów w porównaniu z 33,6 tys. dolarów w przypadku leków innych niż sieroce. Nie bez wpływu na rozwój branży pozostaje również kwestia znalezienia leków na chorobę Covid-19, wywołaną koronawirusem SARS-CoV-2. Jak zauważają eksperci Deloitte w związku z obecną sytuacją rosnąć będzie także rola organizacji działających w obszarze technologii medycznych.

W najbliższych latach rynki wschodzące będą koncentrować się na krajowych firmach techmed. Przykładem mogą być Chiny, które chcą, aby w 2020 roku urządzenia medyczne produkowane w kraju stanowiły połowę wszystkich urządzeń medycznych używanych w szpitalach, a do 2025 r. osiągnęły poziom 70 proc. – mówi Maciej Dalecki, Dyrektor w Dziale Doradztwa Finansowego w Deloitte.

W poszukiwaniu leku

W skali globalnej z powodu SARS-CoV-2 zachorowało ponad 250 tys. osób, a ponad 10 tys. zmarło (stan na 20 marca 2020 r.). Przed sektorem farmaceutycznym stoi wyzwanie związane z wynalezieniem skutecznego leku, który przeciwdziałałby rozprzestrzenianiu się choroby wywołanej wirusem. Dzięki potężnej mocy obliczeniowej, pozwalającej na analizę miliardowych zestawów danych, sztuczna inteligencja (AI) może być kluczowym narzędziem do walki z koronawirusem – zarówno pod względem prognoz dotyczących jego rozprzestrzeniania się, jak i prac nad opracowaniem leku oraz szczepionki. Już teraz nad jej wynalezieniem pracują naukowcy między innymi w USA czy Wielkiej Brytanii. Ostatni z krajów płaci po kilka tysięcy funtów osobom zdrowym, które chcą wziąć udział w testowaniu szczepień na Covid-19.

Wpływ technologii na rozwój sektora farmaceutycznego

W 2020 r. przedsiębiorstwa medyczne będą musiały konkurować z firmami działającymi w branży technologii konsumenckich i nowych modeli opieki. Dzięki przełomowym innowacjom coraz częściej dostawcy usług medycznych i producenci leków będą skupiać się na profilaktycznej opiece zdrowotnej.

Firmy z branży farmaceutycznej znajdują się w rewolucyjnym momencie. Obietnice terapii komórkowej i genowej pozwalają mieć nadzieję na opracowanie skutecznej kuracji chorób do tej pory uważanych za nieuleczalne. Sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe to technologie, które pozwalają oczekiwać, że nowoczesne leczenie może być nie tylko innowacyjne, lecz także efektywniejsze pod względem czasu i kosztów. Obranie metodologii bazującej na analizie danych umożliwia tworzenie wartościowych rozwiązań w całej produkcji, łańcuchu dostaw i ekosystemie opieki zdrowotnej
– zaznacza Maciej Dalecki.

Oczekuje się, że do 2022 roku rynek aplikacji biotechnologicznych osiągnie wartość 8,9 mld dolarów w porównaniu z 7,7 mld dolarów w 2017 r., przy średnim rocznym wzroście na poziomie 2,9 proc. Przyjęcie zaawansowanych technologii, takich jak sztuczna inteligencja (AI) czy uczenie maszynowe pozwoli na całościowe, wszechstronne zbieranie informacji o pacjencie począwszy od diagnozy, poprzez proces leczenia, aż po utrzymanie zdrowia i profilaktykę. Dzięki rozwiązaniom chmurowym i analityce danych możliwe będzie prowadzenie spersonalizowanej opieki zdrowotnej, opracowywanej na podstawie informacji płynących ze zdalnego i prowadzonego w czasie rzeczywistym monitoringu zdrowia pacjenta. Chodzi o takie dane, jak temperatura, puls, ciśnienie czy stężenie hormonów. Informacje będą przesyłane przez urządzenia ubieralne wyposażone w czujniki medyczne, a następnie analizowane i przetwarzane przez odpowiednie algorytmy.

W 2019 r. inwestycje w chmurze stały się jednym z priorytetów branży. W miarę dojrzewania rozwiązań chmurowych, organizacje działające na rynku farmaceutycznym i biotechnologicznym, nie tylko zaczęły bardziej ufać tej technologii, lecz także postrzegać ją jako niezbędną do utrzymania przewagi konkurencyjnej
– podkreśla Krzysztof Wilk, Partner Associate w Dziale Doradztwa Podatkowego w Deloitte.

Oczekuje się, że w latach 2018-2023 rynek medycyny obliczeniowej i oprogramowania do odkrywania nowych lekarstw będzie rósł średnio 5,1 proc. rocznie, a do końca 2023 roku osiągnie wartość 7,87 mld dolarów.

Sztuczna inteligencja w ochronie zdrowia

Eksperci Deloitte uważają, że branża farmaceutyczna będzie kłaść nacisk na przyśpieszenie prac badawczo-rozwojowych z wykorzystaniem technologii. Rozwiązania AI w branży biofarmaceutycznej przybiorą na znaczeniu. Według autorów raportu w latach 2018-2025 wartość tego rynku wzrośnie z 198,3 mln dolarów do 3,88 mld dolarów. W branży odkrywania leków największy udział będą miały technologie oparte na sztucznej inteligencji – jej wartość w okresie objętym prognozą zwiększy się z 149,8 mln dolarów do 2,9 mld dolarów przy średnim rocznym wzroście na poziomie 52,9 proc. Startupy z branży AI pracują nad zmianą przeznaczenia istniejących leków lub generowaniem nowych przy użyciu sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego i automatyzacji.

Cyfryzacja kluczowych obszarów biznesu wraz z inteligentną automatyzacją produkcji może pomóc firmom zredukować cykl wejścia na rynek leków. Przewiduje się, że począwszy od 2020 roku rocznie pojawiać się będzie ponad 200 nowych zastosowań w terapii genowej i komórkowej – mówi Krzysztof Wilk.

W badaniach nad opracowywaniem nowych leków niebagatelną rolę odgrywają giganci technologiczni. Google DeepMind, firma specjalizująca się w sztucznej inteligencji, stara się stworzyć algorytm, który będzie przewidywał trójwymiarowy kształt białek, co może znacząco przyspieszyć pracę nad wynalezieniem leków na nieuleczalne dotąd choroby.

*Raport “2020 Global life scences outlook. Creating new value. Building blocks for the future” został opublikowany w styczniu 2020, przed ogłoszeniem przez WHO pandemii koronawirusa SARS-CoV-2.

2/3 firm z branży eventowej i HoReCa nie prowadzi teraz działalności. Czego oczekują od rządu?

67% firm i lokali z branży gastronomicznej i eventowej w Polsce wstrzymało całkowicie funkcjonowanie w wyniku epidemii koronawirusa – wynika z ankiety serwisu Briefly. Trzy najbardziej oczekiwane przez przedsiębiorstwa formy pomocy to: zwolnienie z obowiązku płacenia składek na ZUS, dofinansowanie wynagrodzeń pracowników oraz zwolnienie z opłat za czynsz, media i odpady. Weekendowe zapowiedzi rządu i prezydenta częściowo spełniają te postulaty.

67% firm i lokali z branży gastronomicznej i eventowej w Polsce wstrzymało całkowicie funkcjonowanie w wyniku epidemii koronawirusa, 32% działa w ograniczonym stopniu (np. oferując jedzenie na wynos lub z dowozem), a jedynie 1-2% prowadzi normalną działalność.

Najbardziej oczekiwane formy pomocy przez przedsiębiorstwa z branży horeca to: zwolnienie z obowiązku płacenia składek na ZUS, dofinansowanie wynagrodzeń pracowników oraz zwolnienie z opłat za czynsz, media i odpady, a także “wakacje kredytowe” (odroczenie spłat rat kredytów i leasingu) oraz nieoprocentowane kredyty na zachowanie płynności.

Połowa z ankietowanych firm i przedsiębiorców zadeklarowała skorzystanie z jednorazowej wypłaty ok. 2 tys. zł dla samozatrudnionych i osób na umowie zleceniu.2 na 3 firm gastronomicznych i eventowych nie prowadzi teraz działalności

Niektórzy właściciele lokali postulują wprowadzenie dopłat do czynszów i wynajmu, w przypadku gdy przestrzeń jest własnością prywatną, a nie komunalną.

Jedna z opinii: Naszymi największymi kosztami są koszty pracownicze oraz czynsze za wynajem lokali. Ponieważ są to lokale wynajmowane od firm prywatnych trudno liczyć na zrozumienie z ich strony. Jeśli Państwo mogłoby udzielić bezpośredniego, realnego wsparcia finansowego na przetrzymanie dwóch-trzech miesięcy w postaci np w 80% bezzwrotnej pomocy to może udałoby się zachować płynność.

Pojawiły się głosy, że pomocne byłyby kredyty na poziomie 100-200 tysięcy zł o bardzo niskim oprocentowaniu.

Według właścicieli firm każda rozsądna forma pomocy, która pozwoli przetrwać ten trudny okres bez konieczności zwalniania pracowników i ogłoszenia upadłości jest mile widziana.formy wsparcia firm gastronomicznych i eventowych nie prowadzi teraz działalności

Trzy czwarte przedsiębiorców życzyłoby sobie, żeby pomoc dla firm z branży horeca była bezwarunkowa. 31% ankietowanych uważa utrzymanie poziomu zatrudnienia w firmie przez 6 miesięcy za akceptowalny warunek otrzymania wsparcia państwowego.

Wśród ankietowanych firm najwięcej, bo połowę stanowiły restauracje, zaś jedną czwartą organizatorzy i firmy obsługujące eventy.zamknięte firm gastronomicznych i eventowych nie prowadzi teraz działalności

70% firm, które wypełniło ankietę zatrudniało do 10 osób przed wybuchem epidemii koronawirusa. Zgodnie z zapowiedziami prezydenta z soboty 21 marca to właśnie osoby prowadzące jednoosobową działalność oraz mikrofirmy (zatrudniające do 9 osób) będą bezwarunkowo zwolnione ze składek ZUS przez 3 miesiące.wielkość firm gastronomicznych i eventowych nie prowadzi teraz działalności

Państwowy pakiet wsparcia dla firm i pracowników

18 marca rząd ogłosił składający się z pięciu filarów pakiet przepisów, które mają ułatwić gospodarce przetrwanie skutków epidemii koronawirusa. Pierwsze dwa filary dotyczą ochrona pracowników przed utratą miejsc pracy oraz wsparcia dla przedsiębiorców. Główne założenia wsparcia ogłoszone 18 marca:

  • Firmy o obniżonych obrotach i stratach mogą liczyć na dopłatę do 40 proc. wynagrodzenia przeciętnego dla pracownika, o ile same zapłacą drugie 40 proc.

  • Jednorazowa wypłata ok. 2 tys. zł dla samozatrudnionych i osób na umowie zleceniu.

  • Gwarancje kredytowe, mikropożyczki dla przedsiębiorców do wysokości 5 tysięcy zł

  • Odroczenie o 3 miesiące płatności składek ZUS

W weekend 21-22 marca prezydent oraz rząd ogłosili modyfikację propozycji wsparcia. Zapowiedzieli, że przedsiębiorcy mogą liczyć na dopłatę do wynagrodzeń pracowników i zawieszenie składek na ZUS. Zmodyfikowane i sprecyzowane obietnice władz:

  • Pomoc będzie kierowana do firm w kryzysowej sytuacji (spadek obrotów o 15% rok do roku lub 25% miesiąc do miesiąca) i do tych na postojowym

  • Pracodawca może ograniczyć pracownikom czas pracy do 0,8 etatu i obniżyć pensję do 80 proc. dotychczasowego wynagrodzenia (jednak nie mniej niż pensja minimalna 2600 zł brutto)

  • Firmy, które spełnią kryteria spadku obrotów lub postojowego, a także utrzymają zatrudnienie, mogą liczyć na dopłaty z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych do wynagrodzeń pracowników oraz zawieszenie składek na ZUS

  • Osoby samozatrudnione, na umowie zleceniu i umowie o dzieło otrzymają od państwa jednorazową wypłatę ok. 2 tys. zł

  • Osoby prowadzące jednoosobową działalność oraz mikrofirmy do 9 osób będą zwolnione ze składek ZUS przez 3 miesiące

  • Mikropożyczki dla przedsiębiorców do wysokości 5 tysięcy zł (możliwe umorzenia, jeśli firma utrzyma poziom zatrudnienia)

  • Przedsiębiorcy zostaną zwolnieni z opłat abonamentowych za radioodbiorniki i telewizory

  • Przesunięcie terminu płatności zaliczek na podatek dochodowy od wypłacanych wynagrodzeń w marcu i kwietniu 2020 r. (do 1 czerwca 2020)

  • Firmy, którym spadły obroty, będą mogły wydłużać czas pracy pracownika do 12 godzin

– Ostatnie zapowiedzi państwowej pomocy są spójne z oczekiwaniami środowiska firm gastronomicznych oraz eventowych. To, co teraz kluczowe, to aby wnioski umożliwiające otrzymanie państwowej pomocy były w rozsądny sposób uproszczone i szybko rozpatrywane. Pomyślna reaktywacja działalności restauracji, przestrzeni eventowych, firm cateringowych po okresie epidemii zależeć będzie od nastrojów Polaków i przeświadczenia, że epidemia nie wróci, a także od społecznego poczucia, że państwo nikogo nie zostawia bez pomocy: ani firm, ani pracowników – komentuje Tomasz Szczęśniak, współzałożyciel i prezes Briefly, serwisu ułatwiającego organizację imprez okolicznościowych i firmowych.

Branża gastronomiczna oraz eventowa jest jedną z najbardziej dotkniętych przez restrykcje.

Przypomnijmy decyzje, które obowiązują bezterminowo na mocy tzw. specustawy tj. ustawy dotyczącej szczególnych rozwiązań w walce z epidemią koronawirusa:

  • zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób o charakterze publicznym, państwowym i religijnym

  • restauracje, kawiarnie, bary mogą sprzedawać jedynie jedzenie na wynos lub z dostawą do klientów

  • lokale gastronomiczne nie mogą serwować posiłków na miejscu

  • zamknięte zostały siłownie, baseny, kluby taneczne, kluby fitness, muzea, biblioteki, kina, boiska oraz inne miejsca rozrywki

Lokale gastronomiczne oraz obiekty rozrywkowe będą zamknięte na przyjmowanie klientów „na miejscu” do czasu uchylenia rozporządzenia przez Ministra Zdrowia. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że pod koniec marca przeanalizuje możliwość uchylenia zakazów zgromadzeń oraz otwarcia restauracji, klubów i miejsc rozrywki w przypadku poprawy sytuacji.

Grupa Plast-Box podsumowała 2019 rok

Przychody ze sprzedaży Grupy Kapitałowej Plast-Box, znaczącego producenta opakowań z tworzyw sztucznych w Polsce i Europie, w roku 2019 zwiększyły się o 24,3% względem porównywalnego okresu rok wcześniej i wyniosły 213,1 mln zł. Konsekwentny wzrost przychodów Grupy to przede wszystkim pochodna konsolidacji przejętej spółki Stark Partner.  

Zrealizowana na koniec 2018 roku akwizycja miała istotny wpływ na wzrost liczby klientów, ale Grupa z sukcesem pracowała nad poprawą zyskowności, podejmując szereg inicjatyw zwiększających efektywność spółek. Mierząc ją skorygowanym zyskiem na poziomie EBITDA, w 2019 roku tempo wzrostu wyniosło 82,2% (10,6 mln zł) r/r. Wartościowo skorygowana EBITDA osiągnęła wartość 23,5 mln zł, a zysk netto wyniósł 8,8 mln zł.

Zakończyliśmy rok finansowy dobrymi wynikami. Przychody spółki rosły w dwucyfrowym tempie, a wyniki operacyjne są lepsze w każdym aspekcie w stosunku rok do roku. Wyższe przychody przekładają się na silny wzrost EBITDA i zysku netto, co pokazuje, że udaje nam się generować korzyści skali dzięki przejęciu  – komentuje Grzegorz Pawlak, prezes zarządu Plast-Box S.A.

Na poziomie jednostkowym przychody Plast-Box S..A. wzrosły w raportowanym okresie o 3,9% do 153,2 mln zł, wobec 147,5 mln zł w analogicznym okresie roku 2018. Rentowność netto prowadzonej działalności podniosła się, co przełożyło się na osiągnięty wynik netto w wysokości 6,6 mln zł.

Grupa Plast-Box konsekwentnie realizowała w ciągu roku kontrakty na krajowym rynku oraz intensyfikowała aktywność zagraniczną. W efekcie konsolidacji wyników Plast-Box, na koniec 2019 roku udział polskiego rynku w całkowitych przychodach Grupy Kapitałowej wyniósł 45,0%, wzrastając r/r o 44,2%. Sprzedaż zagraniczna w ujęciu rocznym wzrosła o 11,6% do blisko 117,2 mln zł, a kluczowymi kierunkami eksportowymi były kraje Unii Europejskiej i Europy Wschodniej.

W ubiegłym roku rozpoczęliśmy proces konsolidacji, który docelowo pozwoli działać spółkom Grupy jak jednej firmie. Ta znacząca reorganizacja przynosi Grupie wiele korzyści, pozwala efektywnie zarządzać marketingiem produktów, uzupełnia portfolio i wzmacnia naszą pozycję na konkurencyjnym rynku opakowaniowym – stwierdza Grzegorz Pawlak.

Grupa Kapitałowa Plast-Box działa na ponad 30 rynkach w Europie, poza Polską prowadzi sprzedaż w oparciu o sieć dystrybutorów. Grupą zarządza słupska spółka Plast-Box S.A. W skład Grupy wchodzi 6 spółek zależnych prowadzących działalność na terenie Polski oraz na Ukrainie i Białorusi. Grupa posiada 3 fabryki produkcyjne, łącznie zatrudniając ponad 460 pracowników.

Koronawirus przewartościuje rynek nieruchomości

Globalna pandemia koronawirusa stanowi dla branży nieruchomości prawdziwy test. Kryzys lepiej przejdą ci, którzy szybciej odnajdą się w nowej sytuacji i będą w stanie się do niej dostosować, dlatego teraz, jak nigdy wcześniej, jest czas na działanie.

Zdaniem Michała Styśa z OPG Property Professionals, aktualna sytuacja odciśnie piętno na wszystkich uczestnikach rynku, bez względu na skuteczność procedur wdrożonych przez władze. – Inwestorzy i właściciele nieruchomości oraz ich najemcy i klienci żyją w symbiozie. Skutki gospodarcze wywołane wirusem, niezależnie od tego, jak długo będą się utrzymywać, już teraz zaburzyły system. Kryzys silnie dotyka sektor handlowy i rozrywkowo-rekreacyjny, w szczególności gastronomię i mieszkania na wynajem krótkoterminowy, lecz nie pozostaje też bez wpływu na hotele, a nawet biura. Dla wszystkich oznacza to konieczność odnalezienia się w nowej sytuacji – podkreśla ekspert.

Jak aktualna sytuacja wypada na tle globalnego kryzysu finansowego sprzed ponad dekady? Zdaniem szefa OPG Property Professionals, zatory płatnicze stanowią realny problem, dlatego ważne jest staranne obserwowanie płynności najemców oraz terminowych realizacji płatności. – W 2008 roku zabrakło pieniędzy w systemie finansowym, w tym wypadku możemy mieć do czynienia z kryzysem w sektorze realnym, ponieważ pieniędzy nie będą miały małe firmy i konsumenci. Oprócz odroczenia terminów płatności zobowiązań podatkowych i składek ZUS oraz nienaliczania ewentualnych odsetek, koniczne mogą się okazać potencjalne ulgi w postaci zawieszenia spłat kredytów i odsetek oraz wydłużania okresów kredytowania nieruchomości. Oznacza to, że dotknięty zostanie także rynek finansowy – wyjaśnia Michał Styś.

Czas próby dla zarządców aktywów

Ekspert dodaje, że aktualna sytuacja stanowić będzie swoisty papierek lakmusowy dla jakości zarządzania aktywami. – W perspektywie krótkoterminowej ucierpi „cash flow” nieruchomości, co spowoduje konieczność rozmowy z bankiem, a w najgorszym wypadku – restrukturyzację długu. W ujęciu długofalowym może niestety zostać utracone długotrwale zaufanie najemców i partnerów, co będzie szczególnie dotkliwe przy nieprofesjonalnie zarządzanych aktywach oraz nieprawidłowo zarządzanym ryzyku związanym z długością umów najmu, nieamortyzowanymi i nierentalizowanymi nakładami na fit-out i okresami zwolnień z czynszu. Kryzys uwypukli znaczenie długookresowych umów instytucjonalnych, zawieranych w formule triple-net, dzięki którym właściciel może przenieść koszty związane z podatkami od nieruchomości, ubezpieczeniami i utrzymaniem nieruchomości na najemców – tłumaczy.

Michał Styś podkreśla jednocześnie znaczenie relacji biznesowych, powołując się na doświadczenia OPG Property Professionals. – Znany amerykański socjolog Enrico Quarantelli powiedział kiedyś: „im gorsza sytuacja, tym lepsi stają się ludzie”. W obliczu kryzysu wartości nabierają więc dotychczasowe relacje z najemcami. Jako profesjonalni zarządzający, posiadający w portfelu najemców nawet z ponad 20-letnim stażem w zarządzanych przez nas aktywach i budynkach, przechodziliśmy już przez trudne momenty, umiejętnie znajdując takie rozwiązania, które pomagały wszystkim stronom wyjść z całej sytuacji możliwie „suchą stopą”. Wykazujemy dużą uwagę wobec firm, koncentrując się na problemach, ale celem jest utrzymanie wartości nieruchomości w perspektywie długofalowej, nieustannie dbając o interes inwestora – dodaje.

Wirus przewartościuje rynek nieruchomości

Ekspert podkreśla, że kryzys nie musi dotknąć wszystkich w równym stopniu. – Przewidujemy, że skutki aktualnej rzeczywistości rynkowej najmocniej odczują właściciele, którym brakuje doświadczenia w sytuacji, gdy umowy planuje wypowiedzieć nawet połowa najemców budynku. W tak trudnych chwilach służymy naszą wiedzą i fachowym, popartym praktyką doradztwem. Z kryzysem prawdopodobnie lepiej poradzą sobie natomiast dobrze zarządzane przestrzenie wielofunkcyjne. W literaturze urbanistycznej i ekonomicznej można zetknąć się z pojęciem „rezyliencji” miejsc. Im większa różnorodność funkcji w obrębie systemu, tym lepiej wdrażane są procesy adaptacyjne w czasie zakłócenia lub zagrożenia. Przestrzenie wielofunkcyjne mają tę podstawową zaletę, że są bardziej odporne na fluktuacje gospodarcze i kryzysy. Nawet, jeśli zamkniemy restauracje i bary, działać będą biura – chyba, że zamienimy je na rzecz home office’u. Wówczas będą działać sklepy – chyba, że zamienimy je na zakupy przez internet. Dalej istnieć będą mieszkania, będą działać hotele i inne usługi. Nie da się w długiej perspektywie przenieść wszystkiego w sferę wirtualną, aczkolwiek coraz bardziej konieczna będzie umiejętność szybkiego dostosowania się i kreatywność – wyjaśnia.

Zdaniem szefa OPG Property Professionals, obecna sytuacja dokona swoistego przewartościowania – zarówno w sferze operacyjnej, jak i… czysto ludzkiej. – Proste, ręcznie sterowane, elastyczne systemy są bardziej odporne na problemy i defekty, niż skomplikowane systemowe, złożone rozwiązania. Nasz nieduży, lecz kreatywny i elastyczny zespół doskonale rozumie potrzeby najemców i właścicieli. Podejmując szybkie i przemyślane decyzje oraz sprawnie wdrażając nowe rozwiązania dostosowane do dynamicznie zmieniającej się sytuacji, pomagamy przejść wszystkim stronom przez tę trudną dla każdego sytuację. Czas, by zakasać rękawy! – podsumowuje Michał Styś.

Agencja Badań Medycznych włącza się w międzynarodowe prace nad szczepionką przeciwko koronawirusowi

W odpowiedzi na obecne zagrożenie epidemiologiczne spowodowane pojawieniem się wirusa SARS-CoV-2, Prezes Agencji Badań Medycznych w porozumieniu z Ministrem Zdrowia podjął decyzję o rozpoczęciu przez ABM badania własnego pn. „Badania nad szczepionką przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 oraz wsparcie prac badawczych nad poszukiwaniem skutecznej terapii”, które realizowane będzie w partnerstwie z polskimi i międzynarodowymi ośrodkami.

„Podejmujemy wyzwanie wobec zagrożenia epidemiologicznego naszych obywateli poszukując skutecznej drogi w walce z CoV-2. Wierzę, że poza zabezpieczeniem sanitarno-epidemiologicznym Polaków, które jest realizowane przez Rząd na najwyższym poziomie, musimy aktywnie włączyć się w światowe prace nad znalezieniem skutecznej metody prewencji i terapii tej choroby. Liczę, że dzięki współpracy ze stroną amerykańską oraz wiodącymi grupami badawczymi ze świata uda nam się przekazać wkład w te tak ważne
i potrzebne dziś rozwiązania.” – podkreśla dr n. med. Radosław Sierpiński – Prezes Agencji Badań Medycznych.

tłumaczenia medyczneObecnie toczą się rozmowy dotyczące kształtu i możliwości współpracy między innymi z amerykańskim National Institutes of Health (NIH) i dr. Anthony’m S. Fauci – Dyrektorem Instytutu Chorób Zakaźnych w Waszyngtonie. ABM prowadzi  także zaawansowane rozmowy z międzynarodowymi Uniwersytetami w Europie, a otwarcie na współpracę zadeklarowała również Ambasada Chin oraz badacze z Niemiec i Kanady.

Agencja Badań Medycznych w ramach realizacji projektu, wybrała do współpracy trzy polskie ośrodki – Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej, Narodowe Centrum Onkologii w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.

Jedną z koncepcji przygotowanych w ramach projektu, jest propozycja realizowana przez Narodowy Instytut Onkologii i Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, który we współpracy
z innymi naukowcami planuje zastosować nowatorską technologię łączącą wykorzystanie bakteriofagów i nanoprzeciwciał do opracowania terapii przeciwko zakażeniom wirusem SARS-CoV-2.

„W naszym projekcie chcemy wykorzystać nanoprzeciwciało, które umieszczone zostanie na główce bakteriofaga. To nanoprzeciwciało będzie w stanie rozpoznać wirus SARS-CoV-2 i uniemożliwi mu wniknięcie do komórek ludzkich. Bakteriofagi są wykorzystywane w terapii od dziesięcioleci i są bezpieczne dla człowieka. Natomiast nanoprzeciwciała są od niedawna testowane jako potencjalne leki. Dotychczas nikt jeszcze nie wykorzystał połączenia bakteriofag-nanoprzeciwciało do walki z wirusami ludzkimi. Jesteśmy pionierami.” – podkreśla lider projektu prof. Jan Walewski, dyrektor NIO-PIB.

Polscy naukowcy poszukają również skutecznych terapii wśród znanych leków poprzez intensyfikację prac nad inhibitorami proteazy SARS-CoV-2 Mpro. Celem badania jest zahamowanie działania enzymu, co pozwoli na zablokowanie rozprzestrzeniania się wirusa. Za realizację konceptu odpowiedzialni są naukowcy z Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej. Prace prowadzone są we współpracy z grupą prof. Rolfa Hilgenfelda z Lübeck University w Niemczech, który miał olbrzymi wpływ na wygaszenie poprzedniej epidemii SARS (w 2002/2003 r.).

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu pod kierownictwem prof. Ewy Jankowskiej poprowadzi natomiast prace nad zastosowaniem chlorochininy (lek antymalaryczny) u chorych z potwierdzoną infekcją COVID-19 na wczesnym etapie choroby z łagodnymi objawami, aby zapobiec ciężkim powikłaniom płucnym.

Jak podsumowuje Prezes Agencji dr Radosław Sierpiński – Jestem przekonany, że wybrane przez nas koncepty to innowacyjne i ważne projekty o dużym potencjale naukowym, mogące przyczynić się do opracowania szczepionki lub skutecznych metod terapii koronawirusa. Wierzę, że wspólne działania podjęte przez Agencję Badań Medycznych i wybitnych badaczy przyniosą oczekiwane przez wszystkich efekty.

Kwotą inicjacyjną przeznaczoną na projekt jest 5 mln zł, jednak jeśli zajdzie taka potrzeba, środki te będą dynamicznie zwiększane. – deklaruje Prezes ABM.

Fakty i nadzieje

Awersja do ryzyka przejmuje kontrolę na starcie tygodnia w obliczu fatalnych statystyk ekspansji pandemii, do czego dokłada się frustracja politycznymi targami w USA nad pakietem fiskalnym. Wkrótce dane coraz mocniej będą pokazywać ekonomiczny koszt paraliżu aktywności gospodarczej, podczas gdy po pozytywnej stronie mamy tylko nadzieję, że tempo przyrostu nowych zachorowań niedługo zacznie słabnąć.

Fakty w dalszym ciągu przemawiają za podtrzymaniem awersji do ryzyka i ucieczka w bezpieczne przystanie. Rynek akcji zalewa dziś czerwień, a futures na S&P500 sięgnął dolnego limitu dopuszczalnych wahań. Na rynku walutowym mocny jest JPY, ale też EUR, CHF. Wraca siła USD, choć jeszcze w nocy był on pod presją w związku z wydarzeniami w Kongresie USA. Prace nad trzecim pakietem fiskalnym szacowanym na 1,6 bln USD stanęły w miejscu przez opozycję Demokratów w Senacie, którzy zablokowali głosowanie nad pakietem. W opinii niektórych Demokratów ustawa pod przewodnictwem Republikanów nie spełnia wszystkich pokładanych w niej celów. Obie partie mają swoje priorytety w kwestii zwolnień lekarskich, wsparcie dla służby zdrowia i ochrony konsumentów, ale wydaje się, że obecnie nie ma czasu na polityczne przepychanki. Przez weekend liczba przypadków zachorowań w USA podwoiła się do ponad 33 tys. Niemal jedna trzecia Amerykanów ma nakazane pozostać w domu. Ekonomiczne skutki paraliżu działalności gospodarczej w kraju, gdzie pracownika można zwolnić z dnia na dzień, będą katastrofalne. James Bullard z Fed już przestrzegł, że bez reakcji władz stopa bezrobocia może wzrosnąć do 30 proc. Przerażająco zapowiada się czwartkowy raport o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Jedyne, co może zatrzymać wzrost liczby wniosków przed przekroczeniem 1 mln to opóźnienia w procesowaniu wniosków przez urzędy.

Rynek dalej będą wyceniać zły scenariusz dla globalnej gospodarki przynajmniej do czasu, aż działania władz nie stworzą wrażenia podjęcia równej walki z wirusem i nie zobaczymy słabnącego tempa przyrostu nowych przypadków zachorowań i zgonów. Nawet gdy do tego dojdzie, miną kolejne tygodnie zanim dojdzie do odwołania nakazów do pozostania w domach i wznowienie funkcjonowania gospodarki. W tym czasie perspektywy dla globalnego wzrostu pozostaną pesymistyczne, co będzie ciążyć na wycenie ryzykownych aktywów. Jednocześnie niska płynność i okresy pozytywnych wieści będą generować silne rajdy ulgi, po których prawdopodobne będą ponowne gwałtowne wyprzedaże.

Jest zdecydowanie za wcześnie, by ogłaszać dołek dla rynku akcji. Ceny ropy naftowej mogą zejść poniżej 20 USD/b na kombinacji załamania popytu i podtrzymania wojny cenowej Arabii Saudyjskiej, Rosji i USA. Ekspansja monetarna podtrzyma nisko rentowności obligacji skarbowych, tłumiąc obawy o ryzyko kredytowe. Finalnie na tym efekcie powinna rosnąć cena złota, jak tylko oczyści się z ryzyka upłynniania pozycji. Na rynku walutowy utrzymuje się pęd ku walutom defensywnym – USD, JPY, EUR, CHF.

Wstępna presja na wyprzedaż złotego została opanowana przy 4,60 za euro z podejrzeniem interwencji instytucjonalnej. W kolejnych dniach intersujące będzie, czy przy następna fala paniki rynkowej spotka się z podobnym blokowaniem osłabienia waluty. Zainteresowaniem będą się też cieszyć kolejne aukcje skupu obligacji i operacje repo przez bank centralny jako źródło informacji o potrzebach płynnościowych sektora bankowego.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

QubicGames podsumowuje 2019 rok i przedstawia strategię na rok 2020

Spółka QubicGames S.A. w roku 2019 kontynuowała z sukcesami strategię rozwoju w kierunku globalnego wydawcy niezależnych gier Premium na konsole. W ubiegłym roku zgodnie z zapowiedzią Spółka wprowadziła 25 gier na konsolę Nintendo Switch, z czego 12 gier w czwartym kwartale 2019 roku. Status globalnego wydawcy potwierdza prestiżowy ranking Metacritic opublikowany 10 marca 2020 roku (Metacritic’s 10th Annual Game Publisher Rankings), w którym Spółka zajęła 33. miejsce sąsiadując z takimi globalnymi wydawcami jak Daedalic Entertainment czy Curve Digital. Należy podkreślić, że w rankingu 40 najlepszych wydawców roku 2019 według Metacritic QubicGames jest jedyną firmą z Polski.

Dzięki dużej liczbie wydanych tytułów, udanej kampanii na 15- lecie Spółki oraz świątecznej kampanii Giveaway Spółka zanotowała bardzo udany rok. W roku 2019 sprzedała łącznie 1.537.150 sztuk gier na konsolę Nintendo Switch, a baza unikalnych graczy gier płatnych i bezpłatnych na konsoli Nintendo osiągnęła zapowiadane 3 milionów użytkowników. W roku 2019 przychody ze sprzedaży wyniosły 9.144,7 tys. zł i wzrosły w porównaniu do roku 2018 o 161%. Jest to kolejny rok z rzędu z bardzo dużym wzrostem przychodów przekraczającym 150% r/d/r. W omawianym okresie Spółka osiągnęła zysk ze sprzedaży w wysokości 1.051,4 tys. zł w porównaniu do 33,2 tys. zł straty w roku 2018. Jednocześnie w 2019 roku Spółka wypracowała dwukrotnie wyższą EBITDA niż w roku ubiegłym.

W latach 2020-21 QubicGames planuje zdecydowanie wzmocnić pozycję jako wydawca niezależnych gier Premium nie tylko na konsole Nintendo Switch, ale też konsole Sony i Microsoft oraz komputery PC/Mac. Dlatego też najważniejszym celem na rok 2020 jest podpisane umów na dystrybucje gier o znacząco wyższym potencjale od obecnie wydanych, w przedziale cenowym od 14.99 do 29.99 USD/EUR zarówno na konsolę Nintendo Switch, jak i konsole Sony i Microsoft (w tym konsole nowej generacji) oraz komputery PC/Mac, które zostaną wydane w latach 2020-21.

Już obecnie Spółka posiada umowy na wydanie znacząco większych tytułów takich jak Door Kickers, Epistory: Typing Chronicles, Dex czy Real Boxing. Obecnie Spółka ewaluuje szereg projektów oraz prowadzi negocjacje w celu pozyskania kolejnych gier z jeszcze większym potencjałem na konsole i komputery PC/Mac. Wprowadzanie kolejnych projektów w przedziale cenowym 14.99 – 29.99 USD/EUR powinno stopniowo zwiększać przychód oraz zysk z każdej sprzedanej kopii gry, co jest kolejnym celem QubicGames.

Niewątpliwie ważnym celem w roku 2020 będzie również rozwinięcie dystrybucji gier na konsoli Nintendo Switch na rynku japońskim. W chwili obecnej Spółka przygotowuje do certyfikacji 5 tytułów, jednocześnie planuje w przyszłości wydawać część nowych gier na rynku japońskim wraz z wydaniem ich na rynkach zachodnich.

Warto podkreślić, że niezależnie od działalności wydawniczej i przychodów ze sprzedaży gier w roku 2019 Spółka zanotowała duży zysk z działalności inwestycyjnej. W 2019 roku działalność ta przyniosła 2.660,2 tys. zł zysku i w dużej mierze wpłynęło na osiągnięcie zysku brutto na poziomie 3.379,3 tys. zł. Na dzień sporządzenia raportu dwie spółki, w których QubicGames posiada akcje (SONKA S.A. i Drageus Games S.A.) są notowane na rynku NewConnect, a kolejne dwie – Noobz from Poland S.A. oraz No Gravity Development Sp. z o.o., są w fazie przygotowania do debiutu na rynku NewConnect.

W roku 2020 QubicGames planuje kolejne inwestycje, przede wszystkim jako współzałożyciel nowych podmiotów mających unikalny model biznesowy i działający w branży gier wideo.

Duża liczba premier, coraz bardziej doświadczony zespół wydawniczy oraz pozyskiwanie coraz większych tytułów na lata 2020-21 pozwala optymistycznie patrzeć na przyszłość Spółki. Celem Zarządu jest utrzymanie obecnego trendu wzrostowego, zarówno co do ilości sprzedawanych gier, jak i marży z każdej sprzedanej sztuki gry, co razem wpłynie na wzrost przychodów i zysków uzyskiwanych ze sprzedaży gier.

Restrukturyzacja może uratować firmę przed upadłością w czasach pandemii. Przyspieszone postępowanie układowe w 7 krokach

Apel powstałego właśnie Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług nie pozostawia złudzeń – sieci handlowe stoją na krawędzi. Muszą ponosić koszty stałe, w tym koszty zatrudnienia pracowników i koszty najmu, a zakaz handlu odciął ich od dopływu gotówki. Z podobnymi problemami zmaga się branża hotelowa, gastronomiczna, transportowa oraz szeroko pojęty sektor usług. Nie ma zamówień, nie ma klientów, więc firmy tracą płynność finansową. Aby uniknąć upadłości, coraz więcej firm przygotowuje wnioski o otwarcie uproszczonego postępowania układowego. Dlaczego w tej sytuacji to idealne rozwiązanie na zapewnienie biznesom przetrwania? Jak przeprowadzić szybko restrukturyzację? Na te pytania odpowiada mec. Robert Szczepanek  z kancelarii Causa Finita.

Zamrożenie zobowiązań z okresu pandemii

Uproszczone postępowanie układowe cechuje niewiele formalności i szybka procedura. Mogą z niego korzystać wszyscy przedsiębiorcy, od osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność, po spółki akcyjne. W założeniu powinno ono trwać 2-3 miesiące i dać firmie ochronę przed wierzycielami. Jest tylko jeden szkopuł. Ochrona taka obejmuje długi sprzed otwarcia postępowania układowego. To jednak w przypadku koronawirusa nie problem. Większość przedsiębiorstw była generalnie rentowna przed wybuchem pandemii i najprawdopodobniej odzyska rentowność po odwołaniu ograniczeń w handlu. Chodzi jednak o narosły w tym okresie ciężar długów, który może nie pozwolić im przetrwać.

Dlatego przedsiębiorstwa, które zaczynają odczuwać problemy z płynnością finansową, powinny składać wnioski już teraz. W ten sposób właściciele firm mogą zabezpieczyć się przed wierzycielami, a co ważne, firma może dalej funkcjonować szukać nowych rynków zbytu, nowych możliwość. Oczywiście, trzeba pamiętać, że podczas przyspieszonego postępowania układowego, dłużnik musi na bieżąco regulować aktualne zobowiązania.

Wierzyciele nie pójdą do komornika ani nie wypowiedzą umów a firma działa

Co daje firmie otwarcie przyspieszonego postępowania układowego? Przede wszystkim, narosły w okresie pandemii garb długów przestaje jej na jakiś czas ciążyć. Żaden wierzyciel nie może iść z nimi do komornika. Dotyczy to nie tylko wynajmujących i dostawców, ale również banków (o ile nie są zabezpieczone rzeczowo) oraz – pod pewnymi warunkami – Urzędów Skarbowych i ZUS. Co więcej, bezpieczne są także umowy najmu lokali, w których firma prowadzi swoje sklepy, biura czy restauracje. Właściciele nie mogą ich wypowiedzieć, chyba, że na podstawie okoliczności, jakie zaszły już po otwarciu uproszczonego postępowania układowego. To samo dotyczy banków i udzielonych kredytów. Jeżeli środki zostały oddane do dyspozycji przedsiębiorcy w okresie trwającej pandemii, umowa kredytowa nie może zostać wypowiedziana, chyba, że po otwarciu postępowania przez sąd firma dalej nie płaci rat. Otwarcie postępowania po zakończeniu epidemii daje ponadto firmie jeszcze jedną korzyść – realną szansę na restrukturyzację zobowiązań narosłych w okresie, kiedy nie było zamówień i klientów z powodu pandemii.

Zobowiązania zmniejszone albo rozłożone na raty

Co firma powinna zawrzeć w propozycjach układowych? Z jednej strony propozycje muszą być realne, a z drugiej – nie mogą przekraczać granic pewnej tolerancji. Koniec końców wierzyciele muszą układ zaakceptować. Przepisy mówią, że propozycje mogą polegać na zmniejszeniu wysokości zobowiązań, rozłożeniu ich na raty, odroczeniu terminów zapłaty a nawet na konwersji wierzytelności na udziały lub akcje. Dopuszczalne są tu oczywiście rozmaite kombinacje.

Sąd powinien rozpoznać wniosek o otwarcie przyśpieszonego postępowania układowego w terminie tygodnia od dnia jego złożenia. Postanowienie zapada na posiedzeniu niejawnym. Może więc zostać wydane pomimo zamknięcia sądów z powodu koronawirusa. Sądy nie organizują w tym czasie rozpraw, ale wnioski starają się rozpoznawać normalnie.

Jeżeli wniosek zostanie rozpoznany pozytywnie, sytuacja stanie się, zważywszy na okoliczności, bardziej niż komfortowa. Przedsiębiorstwo będzie mogło nadal funkcjonować, i to prawie zupełnie normalnie. Bez potrzeby oglądania się na długi z okresu pandemii, firma będzie mogła nadal prowadzić swoje sklepy, biura czy restauracje, zamawiać towar i zatrudniać pracowników. W swojej nazwie będzie musiała oczywiście dodać słowa: „w restrukturyzacji” oraz przekonać swoich kontrahentów, że to tylko stan przejściowy, a firma pozostaje godnym zaufania partnerem. Niemniej jednak, jest to cena, którą warto zapłacić za uśmierzenie bólu głowy związanego z narosłymi w okresie epidemii długami. Oczywiście istnieją pewne ograniczenia. Przede wszystkim, dla czynności przekraczających zwykły zarząd majątkiem przedsiębiorstwa (takich jak chociażby sprzedaż biurowca) wymagana jest zgoda powołanego przez sąd nadzorcy sądowego.

Wierzyciele powinni wziąć udział w głosowaniu

Kiedy wszystkie dokumenty, propozycje i plany są dopracowane, sąd zwołuje zgromadzenie wierzycieli, na które w praktyce mało który z nich fatyguje się osobiście. Wierzyciele najczęściej głosują korespondencyjnie, na specjalnie przygotowanych kartach. Układ zostaje zawarty, kiedy zaakceptują go wierzyciele posiadający 2/3 ogólnej sumy wierzytelności objętej układem, stanowiący ponad 50% ogólnej ich liczby. Mowa oczywiście o wierzycielach, którzy brali udział w głosowaniu. Jeżeli któryś z nich sprawę zaniedbał i nie wziął udziału w głosowaniu – jego głosu nie liczy się ani „za”, ani „przeciw”. Natomiast zawarty układ w pełni go wiąże.

Wniosek o restrukturyzację  ochroni chroni menadżerów przed odpowiedzialnością osobistą

Nie wiadomo, czy apel Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług zostanie ostatecznie wysłuchany przez rząd. Pandemia koronawirusa kiedyś się jednak skończy, a wraz z nią – odwołane zostaną ograniczenia prowadzenia biznesu. Dobrze przeprowadzone uproszczone postępowanie układowe z pewnością pomoże wówczas firmom złapać głęboki oddech. Wznowienie działalności będzie o wiele łatwiejsze, gdy komornicy nie będą pukać do drzwi, a wynajmujący grozić wyrzuceniem z obiektów. Postępowanie, wdrożone odpowiednio wcześnie, pozwoli uniknąć upadłości, a także ochroni menadżerów przed odpowiedzialnością osobistą. W połączeniu z innymi instrumentami pomocowymi, projektowanymi aktualnie przez władze, może pomóc firmie powrócić do gry.

Przyspieszone postępowanie układowe w 7 krokach:

  1. Przygotuj dokumenty: wniosek, wstępny plan restrukturyzacyjny (w Internecie jest dużo wniosków i opracowań na ten temat) oraz wykaz majątku z szacunkową wyceną
  2. Popracuj nad propozycjami układowymi. Oszacuj, jak daleko możesz się posunąć. Przeprowadź pierwsze negocjacje   z przychylnymi wierzycielami, lobbuj, staraj się zbudować większość.
  3. Uruchom komunikację marketingową. Ważne, by Twoja firma nie była stygmatyzowana z powodu restrukturyzacji. Sytuacja jest trudna, ale takie rzeczy się zdarzają a Ty masz konkretny plan na powrót do gry;
  4. Zabezpiecz środki na działalność operacyjną po otwarciu przyspieszonego postępowania układowego
  5. Złóż wniosek
  6. Postępuj zgodnie z wytycznymi nadzorcy sądowego oraz postanowieniami sędziego komisarza
  7. Wykonuj układ zgodnie z jego treścią

JR HOLDING ASI S.A. notuje ponad 165 mln zł zysku brutto w 2019 r.

JR HOLDING ASI S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od 2012 r., zakończyła 2019 rok rekordowym zyskiem brutto w wysokości ponad 165 mln zł. Osiągnięty wynik finansowy jest najlepszym w całej historii Spółki.

Emitent wypracował w 2019 r. ponad 165 mln zł zysku brutto, co jest rekordowym wynikiem w jego wieloletniej historii. W minionym roku JR HOLDING ASI S.A. została wpisana przez Komisję Nadzoru Finansowego do Rejestru Zarządzających Alternatywnymi Spółkami Inwestycyjnymi. Osiągnięcie przez Spółkę tak wysokiego zysku wynika przede wszystkim z rozwoju spółek portfelowych i wzrostu ich wartości oraz świadczy o potencjale portfela inwestycyjnego w skład, którego wchodzą podmioty działające w różnorodnych i bardzo perspektywicznych branżach m.in. odnawialnych źródeł energii, gier komputerowych, nowych technologii oraz od niedawna, biotechnologii. Zarząd JR HOLDING ASI S.A. jest niezwykle zadowolony z wypracowanych w minionym roku wyników finansowych.

„Nasze wyniki finansowe za 2019 r. są odzwierciedleniem filozofii rozwoju Spółki, która oparta jest na budowaniu wartości. W minionym roku uzyskaliśmy status ASI oraz opublikowaliśmy nową strategię rozwoju na lata 2020-2022. Zakłada ona całkowite wyjście z segmentu nieruchomościowego i reinwestycję środków w nowe projekty inwestycyjne z obszaru odnawialnych źródeł energii, gier komputerowych oraz nowych technologii – biotechnologii czy sztucznej inteligencji. Naszym celem jest także zmiana rynku notowań na rynek główny GPW w Warszawie oraz osiągnięcie do końca 2022 r. aktywów o wartości 1 mld zł. Uważam jednak, że ten drugi cel może zrealizować zdecydowanie wcześniej.” – mówi January Ciszewski, Prezes Zarządu Spółki JR HOLDING ASI S.A.

Portfel inwestycyjny JR HOLDING ASI S.A. cechuje duża dywersyfikacja, która powinna umożliwić odporność na zmiany rynkowe. Jedną ze spółek portfelowych jest notowana na rynku NewConnect Columbus Energy S.A. będąca liderem na rynku nowoczesnej energetyki, w tym fotowoltaiki w Polsce. JR HOLDING ASI S.A. jest także największym akcjonariuszem Setanta S.A. – spółki notowanej na Głównym Rynku GPW w Warszawie, która jest w trakcie połączenia z wydawnictwem gier komputerowych ALL IN! GAMES Sp. z o.o. Kolejnym podmiotem portfelowym jest notowany na rynku NewConnect producent gier komputerowych ONE MORE LEVEL S.A., pracujący aktualnie nad swoją największą produkcją – grą „Ghostrunner”. W portfelu inwestycyjnym Emitenta znajduje się również notowana na rynku NewConnect spółka Thunderbolt S.A., która buduje globalną platformę szkoleniowo-edukacyjną TopLevelTennis.com, na której zamieszczane będą nagrania z największymi światowymi gwiazdami tenisa ziemnego. JR HOLDING ASI S.A. posiada też pakiet akcji Premium Fund S.A. z rynku NewConnect, która nabyła 100% udziałów Mousetrap Games Sp. z o.o. działającej w branży gier mobilnych. Z kolei spółka portfelowa, notowana na rynku NewConnect, Synerga.fund S.A. posiada 8% udziałów w spółce ALL IN! GAMES Sp. z o.o. oraz ma odpowiadać za marketing i skalowanie terapii na świecie, a także budowę globalnej marki. Przedsięwzięcie polegające na wdrożeniu terapii leczenia stwardnienia rozsianego jest realizowane w spółce Adelante Sp. z o.o., w której JR HOLDING ASI S.A. jest wiodącym inwestorem. Ponadto, w ostatnim czasie Emitent nabył 10% pakiet akcji notowanej na rynku NewConnect spółki Medcamp S.A., która realizuje projekty biotechnologiczne i posiada w swoim portfelu akcje Genxone S.A. Spółka ta ogłosiła, że jako pierwszy prywatny podmiot w Polsce zacznie wykonywać badania genetyczne w kierunku wykrywania koronawirusa SARS-Cov-2 (COVID-19).

„Uważam, że wszystkie nasze spółki portfelowe będą w średniej oraz długiej perspektywie czasowej odporne na skutki spowolnienia gospodarczego wynikającego z epidemii koronawirusa. Mogą wręcz odnotować wzrost skali prowadzonego biznesu w obecnie panujących warunkach. Realizowane przez nas działania inwestycyjne zostały zauważone i dobrze ocenione przez rynek, bowiem kurs naszych akcji zanotował w poprzednim roku 6-krotny wzrost, któremu towarzyszyły bardzo wysokie obroty. Jestem przekonany, że skuteczne realizowanie przyjętej strategii rozwoju pozwoli nam nadal zwiększać wartość Spółki, czego zapewne oczekują od nas Akcjonariusze.” – dodaje Prezes Ciszewski.

Czystsze powietrze nad Europą i Chinami podczas epidemii

Satelity umieszone na ziemskiej orbicie pokazują nie tylko to, co fizycznie dzieje się na Ziemi, ale również wiele zanieczyszczeń, które znajdują się w atmosferze. Są to na przykład szkodliwe substancje pochodzące z samochodów i ciężarówek, spalania paliw kopalnianych w elektrowniach czy działalności przemysłowej. Okazuje się, że ograniczenie aktywności ludzi związane z epidemią koronawirusa ma dodatkowy skutek, w postaci lepszej jakości powietrza.

Sytuacja w Europie

Wraz z rozwojem epidemii wirusa najpierw w Chinach, a potem w Europie podjęto bezprecedensowe środki w celu ograniczenia przepływu ludzi. W wielu miejscach stanął przemysł, transport towarowy oraz większość usług. Satelity pokazują, jak wpływa to na stan atmosfery.

Ostatnie zdjęcia z europejskich satelitów Sentinel, a właściwie jednego, konkretnego satelity Sentinel-5P, który wyposażony jest w przyrząd TROPOMI, dokumentują m.in. emisję dwutlenku azotu. Mapy przedstawiają średnie tygodniowe wartości pomiarów gęstości kolumn NO2 w okresie od połowy lutego do połowy marca 2020 roku. Jeśli chodzi o pomiary dotyczące Europy, obserwujemy redukcję emisji NO2 dotyczącą północnych Włoch. I to w okresie, kiedy standardowo Włochy zmagają się z zimowym smogiem  – wyjaśnia Sybrand van Beijma, Earth Observation Data Specialist z firmy CloudFerro, która jest operatorem platformy CREODIAS.EU.

W ramach platformy CREODIAS udostępniane są satelitarne zdjęcia z monitoringu Ziemi na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Na platformie można wyszukiwać, przeglądać i przetwarzać w ramach udostępnionej infrastruktury chmurowej ogromne zbiory danych w postaci historycznych i spływających na bieżąco obrazów z satelitów.

Zamknięte miasta w Chinach

Chińskie władze wprowadziły ograniczenia wcześniej niż europejskie państwa, czego efekty jeszcze lepiej widać na zdjęciach z Sentinela-5P: – Jeśli porównamy zdjęcia z ostatnich kliku- kilkunastu tygodni, widzimy znaczące zmiany w jakości powietrza w Chinach. Na zdjęciu wykonanym w okolicy Nowego Roku widać normalny, standardowy poziom NO2. Natomiast na początku lutego, kiedy już niektóre chińskie miasta właściwie odcięto od świata, a przemysł się zatrzymał, można zaobserwować gwałtowny spadek emisji zanieczyszczeń. Następnie, w okresie kiedy część przemysłu powoli wraca do normalnego funkcjonowania widzimy wzrost emisji, jednak nie jest to jeszcze poziom sprzed epidemii wirusa – tłumaczy ekspert z CloudFerro.

Oba przypadki pokazują, że środki zapobiegawcze wprowadzane przez poszczególne kraje, wpływające na ograniczenie transportu i produkcji, mają spory wpływ na zmniejszenie zanieczyszczenia atmosfery.

Analiza została wykonana na podstawie zdjęć satelitarnych z Sentinel-5P, dostępnych na platformie CREODIAS.EU.

„Kontratyp koronawirusa” – analiza projektu nowelizacji specustawy dot. Tarczy Antykryzysowej.

Adwokat Dawid Rasiński, Dział Prawa Karnego oraz Dział Compliance Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy
Adwokat Dawid Rasiński, Kancelaria Sadkowski i Wspólnicy

Zgodnie z projektem ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw z dnia 21 marca 2020 r. (dalej: „projekt ustawy antykryzysowej”, „projekt ustawy”) strony umowy w sprawie zamówienia publicznego powinny niezwłocznie poinformować się wzajemnie o wpływie okoliczności związanych z COVID-9 na należyte wykonanie tej umowy, o ile wpływ taki wystąpił lub może wystąpić (art. 1 projektu ustawy dodaje art. 15r do obowiązującej ustawy).

Zamawiający oraz wykonawca umowy zawartej w trybie prawa zamówień publicznych powinni potwierdzić wpływ koronawirusa na należyte wykonanie tej umowy, poprzez przedłożenie drugiej stronie oświadczenia lub dokumentów, które mogą dotyczyć w szczególności (art. 15r ust. 1):

  • liczby i stanowisk pracowników lub osób świadczących pracę za wynagrodzeniem na innej podstawie niż stosunek pracy, które uczestniczą lub mogłyby uczestniczyć w realizacji zamówienia:
  1. podlegających obowiązkowej hospitalizacji w związku z przeciwdziałaniem COVID-19,
  2. podlegających obowiązkowej kwarantannie lub nadzorowi epidemiologicznemu w związku z pozostawaniem w styczności z osobami, których zdrowie zostało zagrożone przez COVID-19,
  3. zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem, o którym mowa w art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, lub dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do ukończenia 18 lat albo dzieckiem z orzeczeniem o niepełnosprawności w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko, lub niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu rozprzestrzeniania się COVID-19;
  • decyzji wydanych przez Głównego Inspektora Sanitarnego lub działającego z jego upoważnienia państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego, w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nakładających na wykonawcę obowiązek podjęcia określonych czynności zapobiegawczych lub kontrolnych;
  • poleceń wydanych przez wojewodów lub decyzji wydanych przez Prezesa Rady Ministrów związanych z przeciwdziałaniem COVID-19, o których mowa w art. 11 ust. 1 i 2;
  • wstrzymania dostaw produktów, komponentów produktu lub materiałów, trudności w dostępie do sprzętu lub trudności w realizacji usług transportowych;
  • okoliczności, o których mowa w pkt 1-4, w zakresie w jakim dotyczą one podwykonawcy lub dalszego podwykonawcy.

Dalej w projekcie ustawy wskazano, iż każda ze stron umowy może żądać przedstawienia dodatkowych oświadczeń lub dokumentów potwierdzających wpływ okoliczności związanych z wystąpieniem COVID-19 na należyte wykonanie tej umowy. Zamawiający (wykonawca) powinien na podstawie otrzymanych dokumentów i oświadczeń przekazać wykonawcy (zamawiającemu) w terminie 7 dni swoje stanowisko wraz z uzasadnieniem odnośnie do wpływu okoliczności związanych z wystąpieniem COVID-19 na należyte wykonanie umowy. Termin ten liczony jest od otrzymania ostatnich dokumentów.

Jeżeli umowa zawiera postanowienia dotyczące kar umownych lub odszkodowań z tytułu odpowiedzialności za jej niewykonanie lub nienależyte wykonanie – w stanowisku, o którym mowa powyżej, zamawiający (wykonawca) powinien przedstawić wpływ okoliczności związanych z wystąpieniem COVID-10 na należyte wykonanie umowy oraz wpływ zmiany umowy na zasadność ustalania i dochodzenia tych kar lub odszkodowań, lub ich wysokość.

Zamawiający, jeżeli stwierdzi, że okoliczności związane z wystąpieniem koronawirusa mogą wpłynąć lub wpływają na należyte wykonanie umowy, może w uzgodnieniu z wykonawcą dokonać zmiany umowy, w szczególności poprzez:

  • zmianę terminu wykonania umowy lub jej części, lub czasowe zawieszenie wykonywania umowy lub jej części,
  • zmianę sposobu wykonywania dostaw, usług lub robót budowlanych,
  • zmianę zakresu świadczenia wykonawcy i odpowiadającą jej zmianę wynagrodzenia wykonawcy

– o ile wzrost ceny spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekroczy 50% wartości pierwotnej umowy.

Projekt ustawy antykryzysowej przewiduje wprowadzenie przepisu, którego wartość normatywna stanowi swoisty „kontratyp koronawirusa COVID-19”.

Otóż, zgodnie z projektem (art. 1 dodający art. 15t do ustawy obowiązującej) nie popełnia przestępstwa, o którym mowa w art. 296 § 1-4 kodeksu karnego (przestępstwo niegospodarności), kto nie ustala lub nie dochodzi od strony umowy (zawartej w trybie zamówień publicznych) należności powstałych w związku z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem tej umowy na skutek okoliczności związanych z wystąpieniem COVID-19, o których mowa powyżej (pkt 1-5), lub zmienia umowę w sprawie zamówienia publicznego zgodnie z wyżej wskazanymi zasadami.

W tym miejscu przywołać należy treść art. 296 § 1 k.k., który stanowi:

Kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5

Mając powyższe na uwadze, jeżeli na wykonanie (należyte wykonanie) umowy w sprawie zamówienia publicznego mają wpływ okoliczności związane z wystąpieniem wirusa COVID-19 (np. wstrzymanie dostaw materiałów potrzebnych do realizacji zamówienia), to Meneger (np. prezes zarządu, dyrektor jednostki) może bez narażenia się na odpowiedzialność karną odstąpić od ustalania lub dochodzenia od drugiej strony należności powstałych w związku z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem tej umowy (kary umowne, odszkodowania) lub może dokonać zmiany tejże umowy.

Przenalizujmy przykładowy stan faktyczny, w którym zachowanie Menegera nie będzie stanowić przestępstwa niegospodarności.

Wykonawca informuje pisemnie Zamawiającego, iż termin realizacji zamówienia (stworzenie systemu informatycznego) jest zagrożony na skutek okoliczności związanych z wystąpieniem COVID-19, a to obowiązkową kwarantanną większości pracowników Wykonawcy, wobec czego wnosi on o zmianę umowy poprzez wydłużenie terminu realizacji prac. Do pisma dołączone jest oświadczenie Wykonawcy o liczbie pracowników poddanych kwarantannie obowiązkowej (jeśli wykonawca dysponuje może wysłać skan decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego o konieczności poddania się kwarantannie). Zamawiający w terminie 7 dni poinformował wykonawcę, iż uznaje, że przedstawione okoliczności związane z epidemią koronawirusa mają wpływ na wykonanie umowy, wobec czego wyraża zgodę na zmianę umowy poprzez wydłużenie terminu realizacji zamówienia. Ponadto, Zamawiający odniósł się w swym stanowisku do kary umownej zastrzeżonej w umowie na wypadek niedochowania terminu realizacji umowy (w wysokości 200 tys. zł), wskazując, iż na skutek przytoczonych okoliczności odstępuje od naliczania kary umownej.

Dyrektor jednostki, występującej jako Zamawiający,  we wskazany kazusie nie będzie ponosił odpowiedzialności karnej, albowiem jego zachowanie nie nosi cech bezprawności, która została wyłączona  przepisem projektowanej ustawy.

Konkludując, należy stwierdzić, iż komentowany przepis odnosi się expressis verbis jedynie do zachowania Menegera, podejmującego decyzje w imieniu jednej ze stron umowy w sprawie zamówienia publicznego. Jednakże zasady postępowania określone w projekcie ustawy w odniesieniu do wpływu koronawirusa na umowy zawarte w trybie publicznym, mogą być punktem odniesienia dla kontraktów komercyjnych. W przypadku umów komercyjnych (nie zawieranych w trybie ustawy PZP), tryb postępowania w zakresie stwierdzenia przeszkody spowodowanej koronawirusem powinien być tożsamy lub zbliżony.

Adwokat Dawid Rasiński, Kancelaria Sadkowski i Wspólnicy

Jak zachować płynność finansową w sytuacji zaburzonego łańcucha dostaw?

W przypadku wielu firm trudno dziś mówić o inwestowaniu w rozwój. W tej chwili najważniejsze jest utrzymanie płynności finansowej i przetrwanie kryzysowego okresu. Sytuacja związana z łańcuchem dostaw, zwłaszcza tych z Dalekiego Wschodu zmienia się bardzo dynamicznie, są już jednak zwiastuny powrotu do normalności. Firmy czeka długa walka o to, aby wyjść z tego kryzysu obronną ręką. Sytuacja jest trudna, ale w przypadku zapotrzebowania na kapitał obrotowy przedsiębiorstwa mogą liczyć na wiele opcji.

Krystyna Kalinowska, Dyrektor Inwestycyjny, Podlaski Fundusz Kapitałowy
Krystyna Kalinowska, Dyrektor Inwestycyjny, Podlaski Fundusz Kapitałowy

Krystyna Kalinowska, dyrektor inwestycyjny w Podlaskim Funduszu Kapitałowym ocenia sytuację małych i średnich przedsiębiorstw w obliczu zaburzonego łańcucha dostaw oraz ich szanse na pozyskanie kapitału.

Sytuacja epidemiologiczna w Chinach ulega stopniowej poprawie, jednak jeszcze długo będziemy odczuwać skutki przestoju w chińskich fabrykach. Trudna sytuacja może dotknąć szeregu polskich firm, które ze względu na braki towarów i komponentów sprowadzanych z Azji, będą musiały ograniczyć produkcję i sprzedaż. Niższy popyt ze strony konsumentów nie powstrzyma kurczących się zapasów magazynowych. Wiele polskich firm może wkrótce stać się niezdolnych do realizacji bieżących zobowiązań. Największym wyzwaniem staje się obecnie utrzymanie płynności finansowej przedsiębiorstw. W walkę o poprawę sytuacji angażuje się rząd oraz banki, kapitału można szukać także w ofercie instytucji pozabankowych.

Dlaczego firmom grozi utrata płynności?

O groźbie utraty płynności finansowej już w zeszłym roku mówiła jedna trzecia polskich firm[1]. W roku obecnym, ze względu na kryzys wywołany pandemią koronawirusa, sytuacja robi się jeszcze trudniejsza, a prognozy dotyczące zapotrzebowania na kapitał obrotowy nabierają aktualności. Problem dotyczy między innymi przedsiębiorstw, które ze względu na zaburzony łańcuch dostaw generują niższe przychody, lecz wciąż muszą regulować zobowiązania. Wsparcie firmom oferują rządowe programy osłonowe, równie istotne mogą okazać się indywidualnie dopasowane propozycje finansowania.

Według zeszłorocznego raportu PARP, najczęstszymi przyczynami zagrożenia utratą płynności finansowej były opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów oraz utrata klientów. Badani przedsiębiorcy obawiali się przede wszystkim rosnących cen materiałów i usług niezbędnych do działania firmy oraz pogarszającej się terminowości w regulowaniu płatności. Z początkiem tego roku niektóre z tych obaw zaczęły się materializować. Epidemia koronawirusa w Chinach sprawiła, że przez ponad miesiąc tamtejsze fabryki pozostawały nieczynne. Obawy polskich firm związane z brakiem towarów i komponentów oraz ich rosnącymi cenami stały się uzasadnione. Teraz z kolei, gdy epidemia na dobre przeniosła się do Europy, niemal we wszystkich branżach zapanowała ogromna niepewność.

Sytuacja stała się szczególnie dotkliwa dla odbiorców docelowych, ale jeszcze bardziej dla firm będących pośrodku łańcucha dostaw. W ich przypadku utrata płynności finansowej wiąże się nie tylko z niemożnością spłaty bieżących zobowiązań, ale przede wszystkim z zaburzeniem ciągłości dostaw, które często muszą być realizowane z dużym wyprzedzeniem. Dziś chińskie fabryki pracują już normalnie, a ich odbiorcy mówią o szybkim nadrabianiu zaległości. Problem przeniósł się jednak do Europy, gdzie łańcuch dostaw załamuje się w zatłoczonych portach oraz na przywróconych granicach państwowych. Sytuację przedsiębiorców dodatkowo utrudniają rosnące kursy walut, przez które sprowadzenie zamówionej w Chinach partii towaru staje się mniej opłacalne.

Na jakie wsparcie mogą liczyć firmy w obliczu kryzysu?

Ogłoszony przez rząd, pięcioczęściowy pakiet antykryzysowy obejmie m.in. działania osłonowe dla firm oraz rynku pracy. Zgodnie z zapowiedziami, przedsiębiorcy mogą liczyć na udogodnienia w płatnościach podatków, dopłaty do wynagrodzeń pracowników czy odroczenie składek ZUS. Ważnym aspektem mają być działania wpływające na poprawę płynności finansowej firm. Znalazły się wśród nich gwarancje kredytowe, mikro pożyczki do wysokości 5 tys. zł oraz leasing operacyjny dla sektora transportowego. Szczególnie istotne będą wszelkie instrumenty umożliwiające firmom utrzymanie zatrudnienia, gdyż odcięte z dnia na dzień od przychodów firmy będą zmuszone do redukcji kosztów poprzez zwolnienia. Zapowiedziano również, że szereg rozwiązań o charakterze gwarancyjnym oraz płynnościowym jest przygotowywany przez Polski Fundusz Rozwoju, Bank Gospodarstwa Krajowego oraz Agencję Rozwoju Przemysłu. Na ten moment nie są jednak znane bliższe szczegóły. Już teraz pojawiają się jednak głosy, że w obliczu tej sytuacji działania te będą niewystarczające. Pytaniem jest również, jak szybko rozwiązania te uda się wprowadzić w życie oraz jaka będzie reakcja banków, które ostatnimi czasy raczej zaostrzały kryteria przyznawania kredytów.

Specjalny fundusz przeznaczony na walkę ze skutkami pandemii utworzyła też Unia Europejska. Łącznie będzie on wynosił 37 mld EUR, a Polska będzie jednym z największych beneficjentów i otrzyma 7,4 mld EUR wsparcia. Obok wydatków związanych z opieką zdrowotną, środki te zostaną przeznaczone przede wszystkim na wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw, które boleśnie odczuwają skutki kryzysu.

Alternatywą dla firm poszukujących kapitału może okazać się oferta instytucji pozabankowych. Proponowane przez nie rozwiązania takie jak np. private debt są łatwiej dostępne i bardziej elastyczne. Dzięki temu, że bazują na indywidualnej ocenie biznesu i dostosowują konstrukcję finansowania do realnych potrzeb firmy, mogą lepiej sprawdzić się w kryzysowej sytuacji. Zwłaszcza w przypadku firm, które borykają się z problemem zaburzonego łańcucha dostaw i z powodu opóźnień lub przestojów w dostawach, muszą jednorazowo zamrozić więcej gotówki w zaliczkach i przedpłatach. Jest to rozwiązanie, które może pomóc w szybszym przywróceniu stabilności działania. Niewątpliwym atutem instytucji pozabankowych, poza ich elastycznością, jest także to, że oferują nie tylko pomoc w utrzymaniu płynności finansowej, lecz także w odpowiednim zarządzaniu kapitałem obrotowym.

[1] PARP „Raport o stanie małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce”, Warszawa, czerwiec 2019

Koronawirus uderza w producentów elektroniki. Problemy nie dotykają jednak wszystkich

0

Pandemia koronawirusa wpływa na działalność i kondycję finansową polskich firm. Nie wszystkie mają jednak problemy. Około 15 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP deklaruje, że ich sprzedaż i produkcja w ostatnim czasie wzrosły – wynika z badania na zlecenie KRD. Mimo kłopotów bigtechów takich jak Apple czy Samsung i przestojów w produkcji elektroniki problemy omijają jak na razie producentów i dystrybutorów akcesoriów cyfrowych. Część z nich notuje wręcz wzrosty, ponieważ klienci w obawie przed brakiem towaru i niemożliwością realizacji dostaw wypełniają swoje magazyny po brzegi.

– Mimo sytuacji związanej z koronawirusem nie odnotowaliśmy żadnych spadków zainteresowania akcesoriami mobilnymi wśród użytkowników. Te produkty cały czas dobrze się sprzedają, fabryki pracują – może nie w 100 proc. tak jak wcześniej, ale stocki mamy pełne. Mamy kilkanaście kategorii, w których znajduje się od kilku do kilkudziesięciu różnych produktów, więc nawet jeżeli któregoś z nich zabraknie, jesteśmy w stanie zastąpić go innym – mówi agencji Newseria Biznes Kacper Kowalewski, prezes zarządu Baseus Polska, producenta takich rozwiązań jak ładowarki, powerbanki, słuchawki czy nawilżacze powietrza.

Kryzys związany z pandemią koronawirusa dotkliwie odbija się na gospodarce i kondycji przedsiębiorstw. Jak wynika z badań przeprowadzonych pod patronatem Krajowego Rejestru Długów, 38 proc. polskich firm z sektora MŚP było zmuszonych z tego powodu podnieść koszty prowadzenia działalności, a 28 proc. zauważyło spadek płynności finansowej. Mniej więcej 1/3 zanotowała ograniczenie sprzedaży i produkcji.

Problemy dotykają nie tylko małych i średnich przedsiębiorstw, ale i globalnych koncernów. Technologiczny giganci – m.in. Google, Apple i Microsoft – byli zmuszeni wstrzymać swoją produkcję i zamknąć fabryki w Chinach, co przełożyło się na ich wyniki finansowe. Apple oficjalnie poinformowało, że jego wyniki kwartalne będą niższe od prognozowanych, m.in. wskutek zatrzymania linii produkcyjnych iPhone’ów, a Samsung musiał zamknąć jedną z fabryk w Korei Południowej, gdzie produkowany jest najnowszy flagowiec Galaxy Z Flip.

Marcowe badania pod patronatem KRD pokazują jednak, że nie wszystkie firmy notują straty z powodu pandemii koronawirusa. Około 15 proc. zadeklarowało wręcz, że ich sprzedaż i produkcja w ostatnim czasie wzrosły. Kłopoty omijają jak na razie producentów i dystrybutorów akcesoriów mobilnych.

– Nie odnotowaliśmy żadnych spadków: ani zainteresowania, ani sprzedaży. Cały czas działamy, wysyłamy towar, więc wszystko jest w porządku – mówi Kacper Kowalewski.

W związku z koronawirusem firma odnotowała wręcz wzrost sprzedaży, ponieważ jej klienci – w obawie przed brakiem towaru i niemożliwością realizacji dostaw – wypełniają swoje magazyny po brzegi.

Prezes firmy Baseus ocenia też, że w przypadku dużych rynkowych graczy nawet wstrzymanie produkcji w chińskich fabrykach nie spowoduje znaczących przestojów, ponieważ zazwyczaj mają ją ulokowaną w różnych zakładach. Zatrzymanie linii produkcyjnych w jednej czy dwóch fabrykach może spowodować co prawda chwilowe problemy, ale nie jest równoznaczne z końcem działalności.

Jak podkreśla, marka w każdej kategorii produktowej ma od kilku do kilkunastu różnych zamienników i nawet jeżeli jednego z nich zabraknie – jest w stanie zastąpić go innym, tej samej jakości i o tych samych parametrach.

 Klienci nie mają z tym problemu, bo najważniejsze są dla nich parametry i funkcjonalność produktu – mówi Kacper Kowalewski.

Marka nie tylko nie odnotowała dotąd problemów związanych z łańcuchem dostaw i sprzedażą, ale też rozwija działalność. Co tydzień do jej oferty dołącza po kilka nowych produktów, a na specjalne potrzeby klientów uruchomiła również nową gałąź – produkcję płynów, żeli i ściereczek antybakteryjnych. Z ewentualnymi problemami muszą liczyć się jednak mniejsi gracze, o słabszej pozycji rynkowej.

– Są na pewno takie firmy – w tym nawet polscy producenci – które są zdecydowanie mniejsze i też produkują akcesoria mobilne, korzystając z fabryk w Chinach. One mogą mieć problemy, ale nie chcę wyrokować, bo na razie nie mamy takich informacji – mówi prezes zarządu Baseus Polska.

Ceny paliw będą nadal spadać. Tanieje ropa, a popyt na stacjach benzynowych maleje

0

Ceny ropy są najniższe od 2002 roku. W ślad za nimi lecą na łeb na szyję ceny paliw na stacjach benzynowych. Z powodu pozostawania większości osób w domach frekwencja tankujących jest nawet o połowę niższa niż zazwyczaj. To oznacza duże problemy właścicieli stacji benzynowych.

Średnie ceny paliw w Polsce spadły w ostatnim tygodniu o 22–23 gr na litrze, a oleju napędowego o 24 gr. Obecnie średnie ceny to 4,52 zł za 1 litr w wypadku benzyny 95 i 4,60 zł za litr diesla – informuje Biuro Maklerskie Reflex. Na niektórych stacjach ceny spadły nawet poniżej 4 zł na litrze. Prognozy zwiastują dalsze spadki. Według portalu E-petrol.pl w tym tygodniu (23–29 marca) średnia cena benzyny 98 będzie się mieściła w przedziale 4,49–4,70 zł, cena 95-tki między 3,99 a 4,30 zł, zaś cena diesla – między 4,30 a 4,55 zł za litr. Najtańszy tradycyjnie będzie gaz LPG. E-petrol.pl prognozuje jego cenę na 1,97–2,06 zł za litr.

Gwałtowne obniżki cen w hurcie dają dużą szansę na pogłębienie spadków cen na stacjach w kolejnych dniach, jednak ich skala będzie już prawdopodobnie dużo mniejsza – oceniają eksperci BM Reflex. – Odbicie na rynku ropy naftowej i osłabienie złotego spowodują odbicie cen hurtowych na rynku krajowym, co może ograniczać skłonność do głębokich korekt na stacjach w dół. Niemniej na razie nie ma zagrożenia wzrostem cen detalicznych – piszą analitycy.

Spadki są pokłosiem najszybszego od 1991 roku spadku cen ropy. Jest ona najtańsza od 18 lat. 18 marca cena baryłki teksańskiej ropy WTI spadła poniżej 22 dol., a europejskiej ropy Brent zbliżyła się od góry do ceny 25 dol. Od początku roku spadki te są rzędu 60 proc. To efekt koronawirusa i zamrożenia światowych gospodarek. Ceny „czarnego złota” spadają czwarty tydzień z rzędu. Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin powiedział w telewizji publicznej, powołując się na rozmowy z prezesami spółek paliwowych, że zaobserwowano bardzo wyraźny spadek sprzedaży benzyny na stacjach benzynowych, nawet o połowę.

– Wydaje się, że dzisiaj problemem dla wszystkich staje się nie poziom cen, ale poziom sprzedaży paliw. Oznacza to przede wszystkim problemy właścicieli stacji – komentuje BM Reflex. – Ograniczenie wyjazdów służbowych i prywatnych, pozostanie w domach i praca zdalna będą przekładały się na niższe zapotrzebowanie na paliwa.

Dodatkowym czynnikiem obniżającym ceny ropy naftowej na światowych rynkach jest wojna cenowa między Arabią Saudyjską a Rosją. Tych dwóch z trzech największych na świecie producentów „czarnego złota” nie porozumiało się na spotkaniu OPEC+ 6 marca, gdyż Rosja odmówiła dalszego cięcia wydobycia. W efekcie tego Arabia Saudyjska zapowiedziała zwiększenie wydobycia od kwietnia i obniżenie cen. Rzecz polega na tym, że koszty wydobycia w Arabii Saudyjskiej są znacznie niższe niż w Rosji. Jednak i tak sięgają 35 dol. za baryłkę, więc Saudowie będą musieli dopłacać do produkcji.

Prezydent USA zasugerował w czwartek podjęcie w odpowiednim czasie mediacji między Rosją i Arabią Saudyjską. Oczywiście jego celem jest ocalenie amerykańskich łupków. Niestety cel Rosji i Arabii Saudyjskiej, w cieniu rzekomego konfliktu, może być ten sam – doprowadzenie do spadku produkcji ropy naftowej z łupków w USA. Poza tym im dłużej ceny ropy naftowej pozostaną na niskich poziomach, tym większe ryzyko problemów z produkcją i wzrostu jej cen w dłuższym okresie – podsumowuje BM Reflex.

Polska najszybciej rosnącym rynkiem biurowym w Europie Środkowo-Wschodniej. Najnowszym trendem są elastyczne biura

Wielu najemców biur – zarówno indywidualnych, jak i biznesowych – ma coraz bardziej zindywidualizowane potrzeby albo w miarę rozwoju swojej działalności wyrasta ze współdzielonych biur. Decydują się wtedy najczęściej na biura w modelu flex office, który jest jednym z najszybciej rosnących trendów na rynku nieruchomości. Według JLL w ubiegłym roku powierzchnia elastycznych biur w Polsce wyniosła 240 tys. mkw., a na rynku wciąż jest ogromny potencjał do wzrostu. Operator elastycznych biur New Work chce go wykorzystać i do końca przyszłego roku być obecny już w 27 lokalizacjach w Polsce, która jest dla firmy kluczowym rynkiem w regionie.

– Sharing economy opisuje obecną sytuację na rynku – wszyscy chcą się dzielić, ale tylko do pewnej granicy. Kiedy ktoś chce prowadzić własne rozmowy telefoniczne – woli mieć własne biuro. Dlatego też koncepcja gospodarki współdzielonej, która została podchwycona przez WeWork czy LinkedIn – obejmująca duże przestrzenie co-workingowe z małymi biurkami dla poszczególnych osób – na dłuższą metę nie jest przyjmowana przez rynek aż tak dobrze. Wiele osób – w miarę rozwijania swojej działalności – wyrasta ze sceny co-workingowej, buduje własne firmy i chce odzyskać swoją prywatność – mówi agencji Newseria Biznes Hubert Abt, dyrektor generalny i założyciel New Work.

Ekonomia współdzielenia (sharing economy czyli wymiana dóbr między użytkownikami odgrywa coraz ważniejszą rolę w globalnej gospodarce. W sektorach takich jak transport czy nieruchomości zdobyła już znaczną część rynku. Według firmy PwC jeszcze w 2014 roku wartość globalnego rynku usług dzielonych wynosiła raptem 15 mld dol. Tymczasem do 2025 roku globalny przychód z ekonomii współdzielenia ma już sięgnąć 335 mld dol. i to tylko w pięciu sektorach (usługi finansowe, transport, hotelarstwo, turystyka i HR). Ten trend zyskuje wśród konsumentów rosnącą popularność, ponieważ odpowiada na kilka ważnych potrzeb: niskie ceny, indywidualizację i wygodę. Według Eurobarometru niemal co czwarty Europejczyk skorzystał już z usług oferowanych na platformach współdzielenia.

Na podstawie sharing economy wyrosło w ostatniej dekadzie wiele biznesów – takich jak Uber, WeWork czy Airbnb – które pozyskały miliardowe finansowanie i klientów, stając się światowymi gigantami. Z drugiej strony – ten model budzi też coraz więcej kontrowersji, m.in. w kontekście prawa, które nie nadąża za zmieniającym się rynkiem, i problemów finansowych – bo wiele biznesów, które wyrosły zgodnie z zasadami gospodarki współdzielenia, w praktyce okazało się nieefektywnych finansowo.

Założyciel New Work Hubert Abt ocenia, że trend sharing economy co prawda rewolucjonizuje rynek, ale w praktyce wielu klientów – zarówno indywidualnych, jak i biznesowych – ma coraz bardziej zindywidualizowane potrzeby albo po prostu z czasem „wyrasta” ze współdzielenia, w miarę rozwoju swojej działalności.

– Klientów można podzielić na trzy kategorie. Pierwsza to osoby pracujące w przestrzeniach co-workingowych, ludzie z laptopami, których wszyscy znają z WeWork i Starbucksa. Oni wpisują się w nurt elastyczności na życzenie i wielu możliwych lokalizacji – mówi Hubert Abt. – Dalej mamy małe i średnie firmy zatrudniające 5-15 pracowników, które potrzebują gotowego miejsca, gdzie można się wprowadzić, i elastycznych warunków, bez wieloletnich zobowiązań czy nakładów inwestycyjnych. Ostatnią grupą są klienci korporacyjni, ci najwięksi: firmy typu Heineken, Lufthansa czy Tata Consultancy, potrzebujący ogromnych przestrzeni do pracy, z których część – ze względu na zmiany w relacjach pracodawca – pracownik, musi być zarządzana w sposób elastyczny. Około 50 proc. pracowników nie jest już zatrudniona na stałe, więc duże firmy potrzebują coraz większej przestrzeni w swoich biurach funkcjonującej na elastycznych warunkach. 

Firmy – od małych po te duże – mają większe potrzeby niż tylko wynajęcie współdzielonej przestrzeni biurowej. W związku z tym New Work oferuje im biura w modelu flex office, czyli w pełni wyposażone i zaaranżowane, wraz z ich obsługą biurową, administracyjną i techniczną oraz  możliwością wynajmu na określony czas.

– Pracownicy korzystający z przestrzeni co-workingowych znajdą się wszędzie, lecz firmy mają już inne potrzeby – mówi Hubert Abt.

Jak podkreśla, cyfryzacja i zmiany zachodzące w relacjach pracodawca – pracownik sprawiają, że produkty dostarczane na rynek muszą być elastyczne. Dlatego też elastyczny wynajem biur to segment rynku, który z każdym rokiem nabiera rozpędu. Potwierdzają to dane firmy doradczej JLL, z których wynika, że dynamiczny rozwój tego sektora jest jednym z najszybciej rozwijających się trendów na rynku nieruchomości komercyjnych. W 2019 roku podaż elastycznych przestrzeni biurowych na 24 największych rynkach Europy wzrosła o 29 proc, a Polska jest jednym z liderów. Powierzchnia elastycznych biur na polskim rynku wyniosła w ub.r. 240 tys. mkw., ale wciąż jest potencjał do wzrostów, bo w Warszawie raptem 2,5 proc. oferty to elastyczne przestrzenie biurowe.

– Flex to słowo klucz w całej branży. Obecnie możemy mówić o renesansie takich usług ze względu na popyt i przemiany społeczne spowodowane cyfryzacją – mówi Hubert Abt. – Elastyczność to podstawowa korzyść dla klientów. Korporacje wymagają przestrzeni biurowej na życzenie, czegoś w rodzaju wejściówki na siłownię. Wszystko musi już na nich czekać, razem z kawą i pizzą. Mniejsi klienci potrzebują prywatności bez nakładów inwestycyjnych, a korporacyjni stawiają na bezpieczeństwo, trwałość, zarządzanie rekrutacją i potrzebują o wiele większych przestrzeni. Nie wszystkie potrzeby są więc takie same, ale elastyczność pozwala każdemu klientowi wynająć biuro tylko na określony okres, bez jakichkolwiek nakładów inwestycyjnych.

Jak podkreśla, Polska to dla New Work największy rynek w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Do 2021 roku już około 70 proc. portfolio firmy ma być zlokalizowane właśnie na polskim rynku.

– Polska gospodarka jest największa w regionie, ma szybszą dynamikę w porównaniu z mniejszymi krajami, takimi jak Węgry czy Czechy. Dlatego też możemy tak szybko się tu rozwijać. W Polsce wynajmujemy już w trzech miastach (Kraków, Łódź, Warszawa – przyp. red.), a wkrótce będziemy dostępni w kolejnych. Dla porównania, w pozostałych krajach mamy po jednym mieście i ta różnica decyduje o naszej dynamice rozwoju w Polsce – mówi Hubert Abt.

Polska jest także najszybciej rosnącym rynkiem biurowym w regionie CEE. Według JLL ubiegły rok był rekordowy i charakteryzował się świetnymi wynikami rynków regionalnych – zarówno po stronie podażowej, jak i popytowej. Prym wciąż wiedzie jednak Warszawa, która na dodatek w zeszłym roku odnotowała spektakularny poziom popytu – wskazują eksperci JLL. Obecnie w stolicy w budowie znajduje się prawie 800 tys. mkw. powierzchni biurowej, z czego ponad połowa zostanie oddana do użytku w 2020 roku – podaje Savills w styczniowym raporcie.

– Musimy być tam, gdzie mamy najwięcej klientów – mówi Hubert Abt. Elastyczny najem przestrzeni biurowej jest potrzebny wszędzie, ale musimy brać pod uwagę skalę ekonomiczną, jeśli chodzi o ilość dostępnej przestrzeni w danym mieście. Im większe miasto, tym mamy jej więcej i otwieramy ją wcześniej.

Założyciel New Work zapowiada, że do 2021 roku firma chce być obecna łącznie w 27 lokalizacjach w Polsce. Obecnie pracuje nad dodatkowymi siedmioma projektami o łącznej powierzchni 20 tys. mkw. Planuje otworzyć biura m.in. w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu i Katowicach oraz na mniejszych rynkach regionalnych, takich jak Białystok. Wprowadzi też kolejne lokalizacje w Łodzi i Warszawie.

Praca zdalna to ogromne wyzwanie dla firm. Nieautoryzowane aplikacje i urządzenia mogą je narazić na milionowe straty

Popularyzacja pracy zdalnej oraz narzędzi chmurowych przyczynia się do wzrostu zagrożeń związanych z tzw. Shadow IT, czyli wykorzystywaniem w ramach firmowej sieci rozwiązań technologicznych niezatwierdzonych przez administratorów. Niezweryfikowane pod kątem bezpieczeństwa urządzenia i aplikacje mogą stać się obiektem ataku cyberprzestępców. Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa pracują nad narzędziami, które pozwolą zminimalizować ryzyko ingerencji w firmową sieć za pośrednictwem Shadow IT.

– Gartner szacuje, że w roku 2020 co trzeci udany cyberatak będzie wykorzystywał Shadow IT. Coraz więcej słyszy się o wycieku danych, atakach ransomware, infekowaniu urządzeń wykorzystywanych w instytucjach. Stosowanie aplikacji w chmurze też nie ułatwia sytuacji. Sondaż Skyhigh mówi, że przeszło 70 proc. menedżerów IT nie zdaje sobie sprawy ze skali zagrożenia Shadow IT w ich organizacjach. Szacuje się, że średnia instytucja finansowa wykorzystuje około tysiąca aplikacji w chmurze, z czego tylko 7 proc. spełnia wymagania bezpieczeństwa – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Sebastian Wąsik, Country Manager na Polskę w baramundi software AG.

Pracodawcy pozwalający na wykorzystywanie prywatnych telefonów w ramach firmowych struktur informatycznych narażają się na spore niebezpieczeństwo. Z najnowszych danych opublikowanych przez brytyjską organizację Which wynika, że aż 42,1 proc. urządzeń z Androidem, które są aktywnie użytkowane, nie spełnia podstawowych norm bezpieczeństwa. Taki odsetek sprzętów korzysta bowiem z systemu w wersji 6.0 bądź starszej, dla których nie są wydawane nowe poprawki bezpieczeństwa. Używanie ich w ramach firmowej sieci może ułatwić cyberprzestępcom przeprowadzenie skutecznego ataku.

Źródłem zagrożenia są nie tylko przestarzałe i niesprawdzone urządzenia, ryzykowne jest także korzystanie z niesprawdzonych aplikacji, które mogą przyczynić się do wycieku poufnych danych. Specjaliści ds. bezpieczeństwa z firmy Wandera na początku 2020 roku przytoczyli przykład aplikacji do chmurowej konwersji dokumentów Cometdocs, w której wykryto groźne niedopatrzenie – aplikacja mobilna nie szyfrowała plików przed wysłaniem ich na serwer, przez co mogły paść łatwym łupem cyberprzestępców.

– Działy IT powinny zwiększyć kontrolę nad wykorzystywaniem różnych rozwiązań we własnej organizacji. Można wykorzystywać do tego narzędzia, które zminimalizują ludzki czynnik ryzyka. Możemy mieć większą kontrolę nad użytkownikiem. Działy IT odpowiadają za to, czy infrastruktura jest zabezpieczona. Nieświadomość tego, że użytkownicy wykorzystują nieautoryzowane aplikacje, może być brzemienna w skutki. To przekłada się na konkretne pieniądze, na efekty biznesowe, np. wyciek danych, kary ze względu na RODO – przestrzega ekspert.

Liczba prywatnych urządzeń wykorzystywanych w ramach firmowych sieci będzie stale rosła, dlatego branża technologiczna pracuje nad redukcją ryzyka ataku za pośrednictwem Shadow IT. Rozbudowane narzędzia tego typu udostępniają m.in. korporacje wyspecjalizowane w dostarczaniu chmurowych rozwiązań biznesowych.

Microsoft Cloud App Security to zintegrowana usługa bezpieczeństwa, której celem jest monitorowanie przepływu danych oraz analiza potencjalnych zagrożeń w czasie rzeczywistym przy wykorzystaniu technologii chmurowych. Potrafi automatycznie identyfikować aplikacje i usługi w ramach organizacji oraz analizować przeszło 70 czynników ryzyka. Firma z Augsburga opracowała z kolei zestaw narzędzi baramundi Management Suite przystosowany do pracy w rozproszonym środowisku biznesowym. bMS automatyzuje wykrywanie podatności i dystrybucję łat oraz pozwala na zdalne zarządzanie wszystkimi urządzeniami wykorzystywanymi w przedsiębiorstwie, dzięki czemu specjaliści ds. IT mają pełny wgląd w dane przepływające przez firmową sieć.

– Są narzędzia, które umożliwiają rozdzielenie części prywatnej i firmowej, żeby wyjść naprzeciw ryzykom, zabezpieczyć przed wyciekiem danych i przejmowaniem różnych informacji, a w przypadku kradzieży urządzenia zdalnie wyczyścić tylko część firmową. Są też bazy, tzw. CVE, w których możemy sprawdzić, czy aplikacja ma dużą, czy małą podatność, czy są one istotne, czy nie. Praktycznie każdy software ma lub może mieć tę podatność – twierdzi Sebastian Wąsik.

Według analityków Fortune Business Insights globalny rynek cyberbezpieczeństwa w 2019 roku był wart 112 mld dol. Do 2027 roku ma rosnąć w tempie 12,6 proc. średniorocznie, by osiągnąć wartość niemal 282 mld dol.

Magda Gessler: otworzyłam sklep internetowy. Powstał, by wszyscy mieli dostęp do smakołyków, które pamiętam z dzieciństwa

Restauratorka otworzyła sklep internetowy Schronisko Smaków Magdy Gessler. Dostępne są w nim między innymi przetwory, naturalnie wędzone mięsa, miody czy świeże pieczywo. Specjały przygotowywane są zgodnie z długoletnią tradycją przez wykwalifikowany zespół pod czujnym okiem restauratorki.

– Sklep internetowy powstał, by wszyscy mieli dostęp do smakołyków, które pamiętam z czasów mojego dzieciństwa. Mama i babcia zawsze konserwowały przysmaki sezonowe w szkle, a później przetrzymywały je w spiżarni. Dzięki temu czułam się bezpieczna. Obecnie niewiele osób ma czas, by robić przetwory. Nasza przeszkolona załoga zatrzymuje czas lata, jesieni, żeby Państwo mogli skosztować smaków, mieszkających w mojej głowie i duszy – mówi w wozmowie z agencją Newseria Lifestyle Magda Gessler.

Magda Gessler tłumaczy, że przez 10 lat prowadzenia programu „Kuchenne rewolucje” nieustannie walczyła z chemią spożywczą i szkodliwymi konserwantami. Sklep jest owocem jej dotychczasowych działań. Specjały, które się w nim znajdują są bowiem konserwowane jedynie w sposób naturalny – przez sterylizację, gotowanie czy wędzenie.

Dawniej ludzie w sposób nadzwyczajny pochylali się nad jedzeniem. Mieli czas, by przykładać się do jego wykonywania. Starali się nie ze względu na możliwość zarobku, ale z powodu jakości i miłości do bliskich. To właśnie chcę powtarzać, by ludzie, którzy ciężko pracują mieli przyjemność otworzenia słoika, na przykład z świeżą konfiturą z malin – tłumaczy.

W Schronisku Smaków można znaleźć jedynie starannie wyselekcjonowane produkty. Restauratorka zapewnia, że najważniejsza jest dla niej jakość. W konsekwencji ilość schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca staranności wykonania. Sprawdzone przysmaki powstają w górach – dzięki temu nie mają kontaktu smogiem i zanieczyszczeniami znajdującymi się w miejskim powietrzu.

Produktem numer jeden w naszym sklepie internetowym jest szynka – długo wędzona i peklowana.  Wędzenie odbywa się na prawdziwym drzewie olchowym lub owocowych i trwa od 12 do 24 godzin. Dzięki temu szynka pachnie ogniskiem. Cudowna jest również kiełbasa krakowska – bardzo dobrze doprawiona z odrobiną pieprzu. Jest też boczek, który ubóstwiam. Wszystkie produkty są chude, mają w sobie niewielką ilość tłuszczu. Chleb pieczemy sami w piecu w Bukowinie Tatrzańskiej – mówi restauratorka.

Oprócz mięs, ryb, sosów czy przetworów z warzyw i grzybów w sklepie internetowym Magdy Gessler można znaleźć również produkty słodkie, które świetnie nadają się do deserów i jako przekąski pomiędzy posiłkami. Wszystkie wykonane są z naturalnych owoców, co sprawia, że zawierają w sobie niezbędne witaminy, także witaminę C, która przyczynia się do ochrony komórek przed stresem oksydacyjnym.

Oczywiście mamy też słodką półkę – lato zamknięte w szkle, na czele z moim ukochanym sokiem malinowym. Kiedy jest zimno sok malinowy działa jak lekarstwo. Natomiast bez konfitury malinowej, nie wyobrażam sobie kruchych ciasteczek. W Schronisku Smaków jest również konfitura pigwowa i syrop korzeniowy, który pobudza krążenie i wzmacnia odporność – zwraca uwagę.

Jak podkreśla restauratorka, produkty są wytwarzane na bieżąco i dostarczane klientom w krótkim czasie, co gwarantuje świeżość.

Sławomir Dudek: Dług Polski na poziomie 55% PKB jest realny

Jeśli złoty polski osłabnie w tym roku podobnie tak jak w 2008 r., to jest możliwe, że przebijemy dług na poziomie 55 procent Produktu Krajowego Brutto – wynika z analizy Pracodawców RP. Ryzyko jest realne, nie możemy się ograniczyć do drukowania pieniądza przez NBP, musimy też szukać oszczędności w budżecie – np. poprzez zawieszenie 13-tej i 14-stej emerytury.

Według naszych wyliczeń, dodatkowe potrzeby pożyczkowe mogą wynieść w 2020 roku ponad 100 miliardów złotych, to jest:

  • ubytek dochodów jednorazowych (opłata przekształceniowa OFE, dochody ze sprzedaży dodatkowych pozwoleń na emisję CO2, dochody ze sprzedaży pasma 5G) w kwocie ok. 20 mld zł,
  • ubytek podatków i składek z tytułu recesji w gospodarce w kwocie ok. od 20 do 40 mld zł,
  • koszty pakietu ustaw tzw. Tarczy Antykryzysowej w kwocie ok. 66 mld zł – nie mamy jednak informacji o pełnym koszcie tego pakietu, gdyż nie dołączono do niego Oceny Skutków Regulacji i bazujemy na kwocie ogłoszonej przez rząd wcześniej.

„Bazowa ustawa jest przygotowana legislacyjnie dobrze – za to należą się gratulacje, ale tylko do niej dołączono Ocenę Skutków Regulacji, zawierającą działania na sumę ok. 12 mld zł – pozostałe projekty nie mają wyliczeń lub nadal są wariantowe. Co istotne, pakiet nie zwiera propozycji Prezydenta dotyczącej zawieszenia składek dla firm zatrudniających do 9 pracowników, przy spełnieniu kryterium przychodowego. A ten projekt ma kosztować 13 mld zł, tylko że… miesięcznie” – mówi dr Sławomir Dudek, Główny Ekonomista Pracodawców RP. „To oznacza, że dziś nie da się przygotować rzetelnej oceny wpływu sytuacji kryzysowej i pakietu Tarczy na finanse publiczne. Potrzeba więcej czasu na dokładne wyliczenia” – podkreśla ekspert.

W analizowanym przez Pracodawców RP scenariuszu, dług publiczny zapisany w planie na 2020 r. w kwocie 1 039 mld zł (ponad bilion zł) może wzrosnąć od ok. 106 do 126 mld złotych. Ustawa budżetowa zakładała pierwotnie, że relacja państwowego długu publicznego (PDP) do PKB wyniesie 43,8 proc. Niższy wzrost PKB w skrajnym scenariuszu, nominalna stabilizacja PKB, to przyrost tej relacji do ok. 46 proc. (czyli plus 2,2 pp.). Należy uwzględnić też ryzyko kursowe i ewentualne trwałe osłabienie złotego. Na dziś to 10 proc. deprecjacji kursu wobec głównych walut, a według symulacji Ministerstwa Finansów każde 10 proc. to ok. 1 pp. relacji PDP do PKB – czyli dług na poziomie 47 proc. Dodając do tego szacowane dodatkowe potrzeby pożyczkowe (106-126 mld zł), uzyskujemy dług publiczny wielkości ok. 51,7 do 52,5 proc. PKB. Do progu 55 proc. zostaje więc bardzo niewiele, bo tylko 2,5 proc. PKB. Jeśli nasza waluta osłabnie jak w 2008 roku, to jest możliwe, że przebijemy poziom 55 proc. PKB.

Co do konieczności stosowania się do reguły wydatkowej, to mamy klauzulę wyjścia – w przypadku wprowadzenia stanu klęski żywiołowej można planować w budżecie wydatki większe niż ograniczenie Stabilizującej Reguły Wydatkowej. Jednak w przypadku progu bezpieczeństwa dla państwowego długu publicznego takiej klauzuli nie ma. Po przekroczeniu długu wyższego niż 55 proc. PKB trzeba będzie zastosować działania sanacyjne przewidziane w art. 86 Ustawy o Finansach Publicznych (np. brak realnej waloryzacji emerytur, mrożenie wynagrodzeń itd.). Po przebiciu 55 proc. można również zastosować art. 38 pkt. 3 tej ustawy, czyli przyjęcie do wyliczenia PDP średniorocznego kursu walutowego, a nie kursu z końca roku i uwzględnienie kwoty wolnych środków pieniężnych na rachunku budżetu. Osłabienie złotego może być jednak trwałe w kolejnych miesiącach, i średnia nie zadziała, a środków na rachunkach w obecnej sytuacji płynnościowej też nie będzie.

Mamy też w rezerwie środki europejskie, które mogą złagodzić potrzeby pożyczkowe, o ile nie są one już zawarte w obecnych planach (nie są to nowe środki, tylko niewykorzystane). Kolejne pytanie to kwestia dochodów podatkowych: czy ubytek 40 mld zł w skrajnym scenariuszu to wszystko? „Niektórzy ekonomiści szacują, że spadek dochodów będzie głębszy. W latach 2008-2009, w czasie poprzedniego kryzysu, dochody podatkowe zmniejszyły się o ok. 3 pp. PKB! W tym roku sytuacja może być jednak jeszcze gorsza. Musimy więc szukać oszczędności w budżecie, abyśmy uniknęli tego, niestety realnego, ryzyka” – podkreśla dr Dudek.

Znieść zakaz handlu w niedziele – apel Pracodawców RP dot. Pakietu Antykryzysowego

Pracodawcy RP apelują o całkowite zniesienie zakazu handlu w niedziele, które musi zostać zawarte w pakiecie antykryzysowym – na kolejne nowelizacje i zmiany nie ma czasu. W pakiecie ustaw tzw. Tarczy Antykryzysowej zaproponowano jedynie możliwość przyjmowania towaru w sklepach w niedziele – to tylko pozorne złagodzenie zakazu, który należy natychmiast znieść dla naszego bezpieczeństwa! Skończmy z politycznymi kalkulacjami, społeczeństwo oczekuje realnego wsparcia, a nie kombinowania, jak nie narazić się Solidarności.

Nie chodzi tylko o firmy czy biznes – chodzi o bezpieczeństwo całego społeczeństwa, o możliwość zapewnienia wszystkim stałej dostępności produktów pierwszej potrzeby.

W przekazanym stronie społecznej pakiecie ustaw antykryzysowych proponuje się jedynie możliwość „wykonywania czynności związanych z handlem, polegających na rozładowywaniu, przyjmowaniu i ekspozycji towarów pierwszej potrzeby oraz powierzania pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania takich czynności” w niedziele. Jeśli więc w małej miejscowości zabrakłoby towarów pierwszej potrzeby, a dostawa dotarłaby w niedzielę, to lokalna społeczność musiałaby czekać na możliwość zakupienia niezbędnych produktów i żywności do poniedziałku. Taki scenariusz w dobie stanu epidemii do czysty absurd. Łatwo wyobrazić sobie ponadto, jakiej presji społecznej poddani byliby pracownicy takiego sklepu – będąc w pracy nie mogliby otworzyć go i sprzedać towaru potrzebującym!

Równie istotna jest kwestia bezpieczeństwa zdrowotnego. Wszyscy apelują obecnie, abyśmy zachowywali bezpieczną odległość między sobą, aby do placówek handlowych wpuszczać po kilka osób. Zniesienie zakazu handlu w niedziele jest tu idealnym rozwiązaniem, rozszerzającym możliwość dokonywania zakupów w czasie i ułatwiającym zapewnienie mniejszego zagęszczenia wśród kupujących.

Duży spadek tempa wzrostu PKB w roku 2020, ale prawdopodobna recesja nie potrwa długo

Obserwując stan gospodarki chińskiej, ekonomiści generalnie przewidują duży, silnie skoncetrowany w czasie spadek tempa wzrostu polskiego, a także europejskiego i swiatowego PKB – połączony w kwartałach II i III 2020 prawdopodobnie z recesją gospodarczą.

– Natomiast po tych dwóch, trzech kwartałach kryzysu, w niektórych branżach spodziewałbym się stosunkowo szybkiego odbicia – powiedział serwisowi eNewsroom Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, członek Polskiej Akademii Nauk.

Należy zauważyć różnicę między obecnym kryzysem, a tym w 2008 roku, który zaczął się od kłopotów spowodowanych nadmiernym zadłużeniem gospodarstw domowych i rządów, często tak dużym, że niezdolnych do obsługi długów. Upadające w rezultacie banki doprowadziły w drugiej fazie i na dość długo do problemów w życiu wielu osób, przedsiębiorstw i państw.

Tym razem jest odwrotnie. Rozprzestrzeniający się po świecie wirus, uderza w pierwszej fazie w sferę realną, wpływając negatywnie na finanse prywatne i publiczne w drugiej fazie.

– W odróżnieniu od poprzednich kryzysów gospodarczych, mamy tym razem do czynienia najpierw z szokiem w obszarze zdrowotnym, a dopiero następnie z szokiem w sferze gospodarczym, w dodatku początkowo silnie powiększonym działaniami administracyjnymi władz publicznych, nakierowanymi na obronę życia ludzi i ograniczenie czasu trwania szoku zdrowotnego. Oczekiwałbym więc początkowo dużego spadku tempa wzrostu PKB w skali światowej, także polskiego i europejskiego PKB – nawet stanu recesji w następnych dwóch, trzech kwartałach. W niektórych branżach czeka nas bowiem niemal całkowite zamrożenie aktywności. Z kolei zapowiadane teraz przez rządy, a wprowadzane już przez banki centralne działania w odpowiedzi na te dwa szoki, zmierzają lub będą zmierzać do ograniczenia czasu trwania szoku gospodarczego. W rezultacie w przyszłym roku, a prawdopodobnie już w kwartale IV spodziewajmy się powrotu do może nie całkiem normalnej sytuacji, ale do w miarę zadawalającej – uspokaja Gomułka.

Pracodawcy RP: Należy zawiesić wypłatę 13. i 14. emerytur albo katastrofa

W nadzwyczajnej sytuacji trzeba szukać oszczędności, w innym przypadku finansom publicznym grozi katastrofa. Polska, jak każdy kraj, nie ma zasobów bez dna – obecny budżet centralny wymaga poważnej przebudowy, dlatego należy natychmiast zawiesić wypłatę 13. i 14. emerytur – uważają Pracodawcy RP.

„13. i 14. emerytura to świadczenia dodatkowe, których wprowadzenie uzasadniano dobrą sytuacją budżetową i gospodarczą. Tyle, że dziś to już odległa historia” – przypomina dr Sławomir Dudek, Główny Ekonomista Pracodawców RP i podkreśla: „Dzisiejsza sytuacja wymusza jedyną rozsądną decyzję – zawieszenie tych dodatkowych świadczeń do momentu, kiedy sytuacja gospodarcza i finansowa państwa wróci do stanu sprzed recesji wywołanej koronawirusem”.

Skali kosztów, jakie trzeba będzie ponieść w związku z pandemią jeszcze nie znamy. „Już wiemy, że musimy przekroczyć regułę wydatkową, że budżet będzie nowelizowany – on wymaga nie korekty, tylko poważnej przebudowy. Potrzebne jest olbrzymie wsparcie dla gospodarki, już dziś są w naszym kraju branże, w których przychody spadły dosłownie do zera” – podkreśla dr Dudek.

Przypomnijmy, że aby ratować płynność polskich firm i miejsca pracy, Narodowy Bank Polski zdecydował się na wyjątkowe, niestandardowe działania, będące w istocie monetyzacją  długu publicznego, zwaną w ekonomii drukowaniem pieniądza.

Odpowiedzialny przedsiębiorca, któremu brakuje dziś pieniędzy na normalne wynagrodzenia czy zaliczki na podatki, zrezygnuje z rozdawania swojemu zespołowi drogich prezentów z okazji nadejścia wiosny – to przecież oczywiste. Oczekujemy, że dla odpowiedzialnych za finanse publiczne takie samo postępowanie z budżetem centralnym będzie równie oczywiste.

#ZostańWDomu – jak mieszkańcy Polski, Włoch i Wielkiej Brytanii ograniczają rozprzestrzenianie się koronawirusa

Warszawska spółka specjalizująca się w Big Data – Cloud Technologies – wzięła pod lupę aktywności Polaków, Włochów i Brytyjczyków. Trzy diametralnie inne nacje, z trzech różnych regionów Europy o trzech różnych nastawieniach. Analiza danych geolokalizacyjnych pokazuje, że Polacy na tle innych narodów dotychczas najbardziej ograniczyli swoją mobilność i zdecydowali się pozostać w domach.

Koronawirus rozprzestrzenia się w dynamicznym tempie na całym świecie. Portale informacyjne, telewizja i prasa porzuciły inne tematy, skupiając się wyłącznie na raportowaniu i prognozowaniu skutków, jakie wywołuje globalna panika. A ta, niczym echo, wpływa już nie tylko na obywateli, ale i na całą gospodarkę.

Nic więc dziwnego, że każdy wypatruje końca pandemii i z utęsknieniem czeka na powrót do normalności, kiedy wszyscy chodzili do pracy, dzieci do szkoły, a świat funkcjonował normalnie. Kiedy skończy się ta sytuacja – tego jeszcze nie wiemy. Jednak dzięki analizie Big Data, możemy ocenić, która nacja najpoważniej i najszybciej zareagowała na nowe zagrożenie.

21 dni później

Analitycy Cloud Technologies, spółki przetwarzającej na co dzień anonimowe dane o kilku miliardach urządzeń podłączonych do Internetu na 200 rynkach świata, dokonali analizy mobilności społeczeństwa na podstawie danych geolokalizacyjnych pochodzących głównie ze smartfonów. W tym celu zebrano informacje z okresu od 24 lutego do 15 marca, jednocześnie ignorując wcześniejsze dni trwania epidemii, ponieważ wówczas obowiązywały jeszcze ferie zimowe, a te mocno zakłóciłyby realny obraz sytuacji i to, jak poruszali się ludzie na terenie Europy. Co istotne, przy analizie nie zostały uwzględnione dane o zachowaniach użytkowników, którzy odbywali dłuższe podróże w jedną stronę, co wskazywało na to, że mamy do czynienia na przykład z osobami powracającymi do domu po urlopie.

Celem analizy było sprawdzenie, czy obywatele poszczególnych krajów ograniczyli swoje życie towarzyskie, co może pomóc w ograniczeniu rozpowszechniania się wirusa. – zauważa Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies i dodaje: – W naszej analizie wykorzystaliśmy dane mobilne, pochodzące głównie z telefonów komórkowych, a geolokalizacja została oparta o system GPS. Na co dzień taką samą technologią wspieramy naszych klientów przy tworzeniu kampanii reklamowych on-line.

W ramach opracowanej analizy odległości zostały znormalizowane, tak aby możliwe było porównanie między różnymi krajami. Potrzeba normalizacji wynika z tego, że średnie odległości w poszczególnych krajach znacząco się różnią (wpływ na to może mieć średnia odległość między miejscem zamieszkania a miejscem pracy, czy chociażby klimat i pogoda).

Trzy narody – trzy podejścia

W swojej analizie analitycy z Cloud Technologies wzięli pod lupę trzy nacje, które zamieszkują skrajnie różne rejony Europy oraz reprezentują zupełnie różne podejścia do tematu prewencji epidemiologicznej. Polacy, Włosi i Brytyjczycy byli “badani” przez okres trzech tygodni pod kątem tego, jaką odległość pokonał statystyczny mieszkaniec tych rejonów.

Przygotowane wykresy przy pomocy współczynnika aktywności przedstawiają średnią odległość, jaką pokonał statystyczny mieszkaniec danego kraju. Ciągła niebieska linia określa średnią dzienną odległość, zaś przerywana bordowa linia to punkt odniesienia, który przedstawia średni dystans, jaki mieszkańcy danego kraju przebyli w ciągu tygodnia przed wybuchem epidemii. Dzięki temu łatwo możemy porównać stopień aktywności sprzed i w trakcie trwania badania.

Polska:Polska

Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies S.A.
Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies S.A.

Analizując sytuację w Polsce, wyraźnie widać, że od 9 marca, czyli 5 dni po odnotowaniu pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem w kraju, odległość przebyta przez statystycznego Polaka ma tendencję spadkową. Na przedstawionym wykresie uwidaczniają się też periodyczne, dwudniowe spadki – są to weekendy (01.03 i 08.03 – niedziele).

Co natomiast widoczne jest już na pierwszy rzut oka to drastyczny spadek aktywności Polaków. Nasi rodacy wykazali się największą wstrzemięźliwością w przemieszczaniu spośród wszystkich badanych przez nas nacji, co może przyczynić się do ograniczenia skutków działania wirusa. Nasza aktywność spadła blisko o połowę, co oznacza, że sumiennie i solidarnie podeszliśmy do apelów władz i pozostaliśmy w domach. – zauważa Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Kolor czerwony oznacza urządzenia należące do osób, które przemieszczały się. Zielone natomiast to urządzenia, które należały do osób niezmieniających miejsca pobytu.

Włochy:Włochy

Jak pokazuje wykres, dopóty nie wprowadzono we Włoszech zakazu zgromadzeń w całym kraju oraz dopóki nie zamknięto szkół i uniwersytetów, mieszkańcy półwyspu apenińskiego dosyć luźno podchodzili do kwestii zagrożenia, jakie niesie za sobą rozprzestrzenianie się wirusa – co może być przyczyną obecnej sytuacji, w jakiej znaleźli się Włosi.

Mimo dużo wcześniejszego pojawienia się koronawirusa we Włoszech w porównaniu z Polską, dopiero od 9 marca, gdy wprowadzono odpowiednie zakazy, Włosi zmobilizowali się, by pozostać w domach. Wówczas możemy zaobserwować wyraźny spadek aktywności, rozumianej jako przemieszczanie się. Pomimo tego, że Włosi to dziś jedna z najbardziej dotkniętych epidemią nacji na świecie, nie zredukowali oni tak swoich aktywności, jak miało to miejsce w Polsce.

Kolor czerwony oznacza urządzenia należące do osób, które przemieszczały się. Zielony natomiast to urządzenia, które należały do osób niezmieniających miejsca pobytu.

Wielka Brytania:Wielka Brytania

Ciekawy punkt odniesienia stanowi tu na pewno Wielka Brytania, gdzie decyzje podejmowane przez rząd budziły sporo kontrowersji. Brytyjskie władze do 15 marca, czyli do momentu trwania badania, nie wprowadzały żadnych ograniczeń w zakresie funkcjonowania społeczeństwa czy gospodarki.

Ma to swoje potwierdzenie w danych. Wykres wyraźnie wskazuje, że faktycznie Brytyjczycy w żadnym stopniu nie zrezygnowali z życia towarzyskiego, a ich sposób funkcjonowania nie uległ specjalnym zmianom.

Kolor czerwony oznacza urządzenia należące do osób, które przemieszczały się. Zielone natomiast to urządzenia, które należały do osób niezmieniających miejsca pobytu

Dane będzie nam wyzdrowieć

Przeprowadzona przez Cloud Technologies analiza, uwidacznia wiele różnic, jakie odnotowano pomiędzy poszczególnymi nacjami, jednak czy ma to przełożenie na to w jakim tempie i kiedy ludzie, jak i gospodarki zaczną zdrowieć?

To bardziej pytanie do epidemiologów, ekonomistów, jak i psychologów społecznych, aczkolwiek więcej jak oczywistym wydaje się, że ograniczenie aktywności jest czynnikiem, który może wpłynąć na ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Patrząc w ten sposób, możemy być dumni z naszych rodaków, którzy tak odpowiedzialnie podeszli do tej kwestii. Pozostaje mieć nadzieję, że taką postawą będą się cechować do końca obowiązywania zalecanych ograniczeń w kontaktach i przemieszczaniu się. – zauważa Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Gdy już wygramy wojnę o zdrowie, przyjdzie nam zmierzyć się z równie poważnym skutkiem pandemii – gospodarka, będzie wymagała od nas wiele pracy i poświęceń, jednak nie jest to nic z czym ludzkość by sobie nie poradziła w przeszłości. Jak twierdzi Światowe Forum Ekonomiczne: choroby zakaźne kształtowały ekonomię od stuleci – pomyśl o Czarnej Śmierci, dżumie, cholerze, hiszpańskiej grypie i SARS. Nowy koronawirus (Covid-19) najprawdopodobniej zostanie dodany do tej listy i stanie się częścią naszej zbiorowej pamięci jako wydarzenie, które ukształtowało społeczeństwa i gospodarki.

Przedstawione analizy zostały wykonane na podstawie anonimowych danych, jakie pozyskano z urządzeń mobilnych, w tym przede wszystkim telefonów komórkowych podłączonych do Internetu. Aby zapewnić odpowiednią precyzję, geolokalizacja została określona w oparciu o system GPS.

Aktualnie na rynkach Polski, Włoch i Wielkiej Brytanii w sumie analizowane są 394 miliony urządzeń. Wykorzystane dane były zbierane między 24 lutego a 15 marca tego roku i poddane zostały normalizacji w celu umożliwienia porównania poszczególnych rynków.

PGS apeluje o ostrożne planowanie ograniczeń transportu i zawieszenie zmian stawek VAT

Polska Grupa Supermarketów (PGS), skupiająca ponad 600 placówek handlu spożywczego w kraju, funkcjonujących pod szyldem m.in. Top Market, zwraca się do rządu z apelem o ostrożne planowanie ograniczeń transportu – inicjatywa, która może sparaliżować sprawny system zaopatrzenia sklepów spożywczych.

Nasz apel kierowany jest do Prezesa Rady Ministrów w obliczu pojawiających się przestrzeni publicznej informacji o planowanym zamknięciu lub ograniczeniu dostępu do Warszawy. Pragniemy zwrócić uwagę na fakt, iż decyzje takie wraz z wprowadzeniem podziału stolicy na strefy skutkowałby znacznym ograniczeniem możliwości transportu towarów spożywczych i w konsekwencji ograniczeniem bieżącego dostępu obywateli do żywności – podkreśla Michał Sadecki, prezes PGS.

PGS zwraca uwagę na coraz trudniejsze warunki pracy wielu placówek spożywczych w kraju i w stolicy: stałe dbanie o zaopatrzenie sklepów w artykuły antybakteryjne oraz zabezpieczenia w postaci ochrony kas, współpraca i monitoring pracowników, obawiających się w swoje zdrowie w miejscu pracy, negocjacje cenowe z dostawcami jako środek zapobiegawczy w sytuacji rosnących cen produktów (mięso, warzywa, produkty mleczne), utrzymanie terminowego łańcucha dostaw do wszystkich placówek w kraju.

W tak trudnej sytuacji, gdzie działania właścicieli pojedynczych, małych sklepów skoncentrowane są na ochronie pracowników oraz Klientów przy jednoczesnym dbaniu o utrzymanie minimalnych poziomów rentowności, PGS wzywa do podjęcia przez rząd natychmiastowych działań wspierających przedsiębiorców w tym sektorze – w tym pilnego przesunięcia wprowadzenia zmiany stawek VAT oraz nowej struktury JPK, które mają zostać wprowadzone od 1 kwietnia 2020r.

– W tej trudnej dla wszystkich sytuacji rząd winien ułatwić pracę przedsiębiorcom, odstąpić od kolejnych zmian i utrudnień administracyjnych, dając im nadzieję na lepszą perspektywę w przyszłości – postuluje prezes PGS.

Pogarszają się nastroje przedsiębiorców

Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury gospodarczej pogorszył się dla wszystkich analizowanych branż – podał dzisiaj GUS.

Dzisiejszy komunikat GUS o koniunkturze gospodarczej dostarcza pierwszych danych o sentymentach polskich przedsiębiorstw już po tym jak koronawirus zaczął dyrygować gospodarką. Nie jest zaskoczeniem, że wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury gospodarczej pogorszył się dla wszystkich analizowanych branż – przy czym składowe dotyczące stanu bieżącego pozostają jeszcze na plusach (nawet dla najwcześniej i najsilniej dotkniętych branż), podczas gdy składowe prognostyczne są najczęściej na minusach, ewentualnie wyraźnie korygowane w dół.

Koniunktura w analizowanych przez GUS sektorach:

  • przetwórstwo przemysłowe (dane wyrównane sezonowo -2,8/dane niewyrównane: -1,1); jeszcze w marcu na niewielkim plusie, ale przy wyraźnie pogarszających się perspektywach na przyszłość. Dane sprzed miesiąca najprawdopodobniej uwzględniały w większym stopniu ograniczenia po stronie podażowej, aniżeli zamrożony w wielu branżach popyt. Z uwagi na charakter szoku, przetwórstwo jest bardzo zróżnicowane wewnętrznie, czego dane GUS nie mogą pokazać. Spodziewamy się, że przetwórstwo rolno-spożywcze i chemiczne, czy produkcja urządzeń wybranych typów deklaruje poprawę.
  • budownictwo (-2,3/-1,9): budownictwo dawało w ostatnich miesiącach nadzieję, że hamowanie gospodarki nie będzie tak ostre. To już nieaktualne, co więcej jego problemy będą funkcją sytuacji innych działów.
  • handel: w handlu hurtowym sentymenty firm na niewielkim plusie (+1,3/+0,4), co jednak stanowi wyraźne pogorszenie w stosunku do ostatnich miesięcy; w handlu detalicznym systematycznie gorzej (-2,7/-3,1) – trudno oczekiwać poprawy, wziąwszy pod uwagę ograniczenia w handlu w wybranych lokalizacjach oraz wyraźną zmianę preferencji konsumenckich, wynikającą z niepewności. Nawe wyraźna orientacja klientów na handel online nie rozwiązuje problemu tego sektora. Dodatkowo, akumulowane zapasy dość naturalnie ograniczają popyt w przyszłości.
  • transport i logistyka (-6,1/-5,8): branża, która pełni funkcję pomocniczą wobec innych. W efekcie zamrożenie działalności gospodarczej uderza rykoszetem. A nie jest to pierwsze ryzyko biznesowe, jakie w ostatnich miesiącach doświadczyło ten sektor – warto przypomnieć choćby Brexit.
  • zakwaterowanie i gastronomia (-8,1/-9,1): tu uderzenie jest bezpośrednie, a jego skala jest jeszcze daleko niedoszacowana. Wspomnianą wcześniej zmianę preferencji potęgują ograniczenia w sposobie świadczenia usług gastronomicznych.
  • informacja i komunikacja (+16,1/+16,8): wygaszenie aktywności gospodarczej w całej gospodarce oraz ryzyka związane w bankructwami mogą w długim okresie ograniczyć popyt; w krótkim, o ile istnieją możliwości świadczenia usług, kluczowe jest zapotrzebowanie klientów.
  • finanse i ubezpieczenia (niewyrównane sezonowo +22,6): tu paradoksalnie rośnie zapotrzebowanie na usługi, przede wszystkim po stronie klientów instytucjonalnych, a zapowiadana interwencja publiczna.

Pewną podpowiedź na temat tego, jakiej trajektorii możemy spodziewać się w kwietniowym komunikacie, dostarczają dane z Niemiec. Tam koniunktura w biznesie notuje drastyczne spadki, których skala jest porównywalna z rzeczywistością kryzysu 2008-2009, a to jeszcze nie koniec. W szczególności, spadków doświadczy np. budownictwo, które w takich sytuacjach reaguje z opóźnieniem.

Komentarz Sonii Buchholtz, ekspertki ekonomicznej Konfederacji Lewiatan

Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń-luty 2020 r.

W okresie dwóch pierwszych miesięcy 2020 roku oddano do użytkowania więcej mieszkań niż przed rokiem. Wzrosła również liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, natomiast spadła liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym.

Mieszkania oddane do użytkowania

Według wstępnych danych, w okresie styczeń-luty 2020 r. oddano do użytkowania 33,5 tys. mieszkań, tj. o 3,3% więcej niż przed rokiem. Deweloperzy przekazali do eksploatacji 20,0 tys. mieszkań (0,7% więcej niż w analogicznym okresie 2019 r.), natomiast inwestorzy indywidualni – 12,8 tys. mieszkań, tj. o 9,1% więcej niż w 2019 r. W  ramach tych form budownictwa wybudowano łącznie 98,0% ogółu mieszkań oddanych do użytkowania (odpowiednio 59,8% i 38,2%). Więcej mieszkań niż przed rokiem oddano do użytkowania w budownictwie spółdzielczym (328 wobec 280); w pozostałych formach (komunalne, społeczne czynszowe i zakładowe) łącznie oddano 339 mieszkań (wobec 515 w ub. roku).

Powierzchnia użytkowa mieszkań oddanych w okresie styczeń-luty 2020 r. wyniosła 3,1 mln m2, czyli o  7,1% więcej niż w analogicznym okresie roku 2019. W porównaniu do okresu styczeń-luty 2019 r. przeciętna powierzchnia użytkowa 1 mieszkania zwiększyła się o 3,3 m2 – do poziomu 93,5 m2.

Tablica 1. Mieszkania oddane do użytkowania

Wyszczególnienie

2020

II I-II
Liczba mieszkań II 2019=100 I 2020=100 Liczba mieszkań I-II 2019=100
Ogółem
16 050 106,6 92,2 33 459 103,3
Indywidualne 6 355 116,6 98,8
12 789
109,1
Przeznaczone na sprzedaż lub wynajem 9 381 102,5 88,3 20 003 100,7
   w tym na wynajem 87 103,6 107,4 168 55,3
Spółdzielcze 80 40,2 32,3 328 117,1
Komunalne 130 94,9 Ponad 8-krotnie więcej 145 59,2
Społeczne czynszowe 102 129,1 113,3 192 94,1
Zakładowe 2 5,6 . 2 3,0

 

Mieszkania, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym

W pierwszych dwóch miesiącach 2020 r. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy 37,3 tys. mieszkań, tj. o 0,5% mniej niż w analogicznym okresie roku 2019. Pozwolenia na budowę największej liczby mieszkań otrzymali deweloperzy (23,3 tys.) oraz inwestorzy indywidualni (13,8 tys.), tj. odpowiednio o 2,5% mniej i 9,8% więcej niż w okresie

styczeń-luty 2019 r. Łącznie w ramach tych form budownictwa otrzymano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy z projektem budowlanym dla 99,6% ogółu mieszkań. Mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. odnotowano mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym w budownictwie spółdzielczym (27 mieszkań wobec 326) oraz w pozostałych formach budownictwa (117 wobec 643).

Tablica 2. Mieszkania, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia
z projektem budowlanym

Wyszczególnienie

2020

II I-II
Liczba mieszkań II 2019=100 I 2020=100 Liczba mieszkań I-II 2019=100
Ogółem
18 920 112,3 103,0 37 290 99,5
Indywidualne 7 028 106,8 103,2
13 841
109,8
Przeznaczone na sprzedaż lub wynajem 11 855 118,9 103,5 23 305 97,5
Spółdzielcze 23 8,0 575,0 27 8,3
Komunalne 14 107,7 13,6 117 29,2
Społeczne czynszowe . . .
Zakładowe . . .

 

Mieszkania, których budowę rozpoczęto

W okresie styczeń-luty 2020 r. rozpoczęto budowę 33,8 tys. mieszkań, tj. o 12,1% więcej niż w analogicznym okresie roku 2019. Deweloperzy rozpoczęli budowę 20,6 tys. mieszkań, a inwestorzy indywidualni 12,3 tys., czyli łącznie 97,5% ogólnej liczby mieszkań. Zarówno w budownictwie przeznaczonym na sprzedaż lub wynajem, jak i w budownictwie indywidualnym odnotowano wzrosty odpowiednio o 2,4% i 31,5% r/r. Więcej mieszkań, których budowę rozpoczęto, zaobserwowano również w budownictwie spółdzielczym (471 mieszkań wobec 292), a także w pozostałych formach budownictwa (385 wobec 356).

Tablica 3. Mieszkania, których budowę rozpoczęto

Wyszczególnienie

2020

II I-II
Liczba mieszkań II 2019=100 I 2020=100 Liczba mieszkań I-II 2019=100
Ogółem
17 875 107,2 112,5 33 766 112,1
Indywidualne 6 845 114,3 126,3
12 265
131,5
Przeznaczone na sprzedaż lub wynajem 10 616 102,7 105,9 20 645 102,4
    w tym na wynajem 63 80,8 37,1 233 197,5
Spółdzielcze 314 430,1 200,0 471 161,3
Komunalne 28 40,0 59,6 75 85,2
Społeczne czynszowe 32 14,9 14,3 256 95,5
Zakładowe 40 . 285,7 54 .

 

Szacuje się, że na koniec lutego 2020 r. w budowie pozostawało 825,8 tys. mieszkań,
tj. o 4,1% więcej niż w analogicznym okresie roku 2019.

Wykres 1. Ruch budowlany w obszarze budownictwa mieszkaniowego w Polsce

Ruch budowlany w obszarze budownictwa mieszkaniowego w Polsce
Źródło: GUS

Najwięcej mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia
z projektem budowlanym oraz których budowę rozpoczęto w okresie styczeń-luty 2020 r., odnotowano w województwie mazowieckim (odpowiednio 7,2 tys. i 7,5 tys.) i wielkopolskim (4,1 tys. i 4,4 tys.). Największą liczbą mieszkań oddanych do użytkowania charakteryzowało się województwo mazowieckie (6,1 tys. mieszkań) i małopolskie (4,5 tys.).

Wykres 2. Ruch budowlany w obszarze budownictwa mieszkaniowego według województw (styczeń-luty 2020 r.)

Ruch budowlany w obszarze budownictwa mieszkaniowego według województw
Źródło: GUS

Pomoc publiczna w czasach pandemii

Przedsiębiorcy otrzymali w ostatnich dniach wiadomość elektroniczną z informacją, że Minister Rozwoju pracuje nad pakietem osłonowym dla firm w związku z ogłoszoną pandemią SARS-CoV-2. Opracowywany pakiet osłonowy to zestaw propozycji zmian w prawie, które mają pomóc przedsiębiorcom odczuwającym negatywne skutki związane z rozprzestrzenieniem się koronawirusa. Najważniejsze ułatwienia mają dotyczyć: ulg w należnościach, w tym udogodnienia w płatnościach podatków i składek ZUS. Nie wszyscy jednak wiedzą, że wiele z tych rozwiązań dostępnych jest już dzisiaj. Możliwości te wyjaśnia adwokat dr Jacek Drosik z Kancelarii Prawnej Ślązak, Zapiór i Wspólnicy w Katowicach.

Ulgi w spłacie zobowiązań w sprawach indywidualnych

Przede wszystkim każdy przedsiębiorca może ubiegać się o udzielanie indywidualnych ulg w spłacie zobowiązań podatkowych czy ZUS. Taka możliwość wynika wprost z przepisów art. 67a i nast. ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 900 z późn. zm. – dalej OrdPU) oraz art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych (tekst jedn. Dz.U. z 2015 roku, poz. 121 z późn. zm.) i może być zastosowana niezależnie od regulacji jakiejkolwiek specustawy. Podobne ulgi, na podstawie art. 64 w związku z art. 55, art. 60 i 68 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 869 z późn. zm. – dalej UFP) mogą być stosowane wobec niepodatkowych należności budżetowych o charakterze publicznoprawnym, czyli takich jak dotacje czy mandaty karne, a także w stosunku do zobowiązań stanowiących należności pieniężne mające charakter cywilnoprawny, przypadające organom administracji rządowej, państwowym jednostkom budżetowym czy państwowym funduszom celowym, co wynika z art. 55 UFP. Do tych ostatnich zobowiązań zalicza się m.in. opłaty za użytkowanie wieczyste.

Pomoc generalna

Poza indywidualną pomocą dla przedsiębiorców, ustawodawca przewidział również możliwość udzielania ulg w spłacie zobowiązań podatkowych o charakterze generalnym. Na podstawie art. 22 § 1 pkt 1 OrdPU minister właściwy do spraw finansów publicznych może, w drodze rozporządzenia, w przypadkach uzasadnionych interesem publicznym lub ważnym interesem podatników, odstąpić w całości lub w części z poboru podatków, określając rodzaj podatku, okres, w którym następuje zaniechanie, i grupy podatników, których to dotyczy.

Ulgi indywidualne wymagają wniosku przedsiębiorcy

Żadna z przywołanych  form pomocy (indywidualna czy generalna) nie jest realizowana automatycznie, ponieważ w każdym z przytoczonych przepisów ustawodawca posłużył się zwrotem „może”, który jest techniczną formą upoważnienia do rozstrzygnięcia sprawy na zasadzie uznania administracyjnego (zob. E. Ochendowski, Prawo administracyjne. Część ogólna. Toruń 2005, s. 201). Uznanie administracyjne istnieje wtedy, gdy administracja dla urzeczywistnienia stanu prawnego, może wybierać między różnymi rozwiązaniami. Norma prawna nie determinuje wówczas w sposób jednoznaczny skutku prawnego, lecz pozostawia w sposób wyraźny dokonanie takiego wyboru organowi administracyjnemu (Ibidem). Niemniej, bez względu zatem na to, czy parlamentarzyści uważają za stosowne tworzenie kolejnych ustaw specjalnych, Minister Finansów mógł już wcześniej i może nadal podjąć działania, do których upoważnia go Ordynacja Podatkowa, a które mogą pomóc podatnikom dostosować się do zmieniających warunków związanych z pandemią koronawirusa. Wobec bierności ministra, przedsiębiorcy już teraz mogą występować z wnioskami indywidualnymi. Za pozytywnym rozpatrzeniem tych wniosków przemawiają przesłanki udzielenia ulg, którymi są interes publiczny lub ważny interes podatnika.

Kiedy pomoc może zostać udzielona

Przez interes publiczny rozumiemy dążenie do osiągnięcia określonych celów, które zamierza osiągnąć społeczeństwo (zob. S. Presnarowicz [w:] C. Kosikowski, L. Etel,  R. Dowgier, P. Pietrasz, S. Presnarowicz, Ordynacja podatkowa, Warszawa 2006, str. 780)., „miarodajna jest tutaj konstytucja i zgodne z nią ustawodawstwo, a właściwie całe prawodawstwo” (E. Ochendowski, Prawo administracyjne…, str. 23). Interes publiczny powinien być więc badany przez cele, które przede wszystkim wynikają z ustaw. Będzie to zatem przede wszystkim ochrona zdrowa, która wprost wynika z art. 68 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.), ale również ochrona pracy, która zgodnie z art. 24 tej ustawy znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej. Odstąpienie od poboru podatków czy udzielenie ulgi indywidualnej z pewnością pozwoli przedsiębiorcy przeznaczyć zaoszczędzone pieniądze na zakup  większej liczby artykułów pierwszej potrzeby oraz skorzystanie z usług kurierów, co ograniczy konieczność wychodzenia z domu i zmniejszy ryzyko zakażenia siebie, ale i innych. Może być to zakup środków dezynfekujących, zmiana organizacji pracy etc. Dziwić może, że Minister Finansów rozporządzeniem z dnia 11 lipca 2018 r. w sprawie zaniechania poboru podatku od czynności cywilnoprawnych od umowy sprzedaży lub zamiany waluty wirtualnej (Dz. U. poz. 1346 z późn. zm.) zwolnił z podatku podatników uzyskujących z tego źródła przychody, nie korzysta natomiast z tej kompetencji w sytuacji pandemii koronawirusa. Bierność Ministra Finansów jest o tyle niezrozumiała, że urzędnicy Ministerstwa Rozwoju szukają rozwiązań, które Minister Finansów może natychmiast wprowadzić w oparciu o posiadane kompetencje. Nie ulega wątpliwości, że pomoc leży nie tylko w interesie publicznym, ale także w sferze ważnych interesów podatników. Udzielenie okresowej ulgi, wielu przedsiębiorcom pozwoli przetrwać najtrudniejszy okres pandemii, dzięki czemu w przyszłości nadal będą płacić podatki. Tych podatków państwo nie uzyska, jeżeli przedsiębiorcy nie poradzą sobie z trudnościami spowodowanymi pandemią, w efekcie czego będą zmuszeni ogłosić upadłość lub podjąć decyzje o likwidacji działalności gospodarczej.

Z kolei ważny interes to „taki, od którego wiele zależy, mający dla kogoś dużą wagę, duże znaczenie, znaczący, doniosły, cenny” (Nowy Słownik Języka Polskiego pod redakcją E. Sobol, Warszawa 2002, str. 1111). Nie ma ważniejszego interesu, niż życie, zdrowie, ochrona miejsc pracy.

Sama możliwość udzielenia pomocy nie wystarczy

Organy administracyjne dysponują już zatem kompetencjami niezbędnymi do pomocy przedsiębiorcom walczącym ze skutkami pandemii. Przedsiębiorcy nie powinni czekać i  już dziś powinni składać wnioski. Należy jednak pamiętać, że pomoc nie jest automatyczna, stąd zasadnicze znaczenie będzie miał, w przypadkach spraw indywidualnych, dobrze umotywowany i udokumentowany wniosek. Organ administracyjny nie sporządzi wniosku za przedsiębiorcę, bo to przedsiębiorca jest tym uczestnikiem postępowania wyjaśniającego, który jest najlepiej zorientowany w jej sytuacji (zob. M. Szubiakowski [w:] M. Szubiakowski, M. Wierzbowski (red.) A. Wiktorowska, Postępowanie administracyjne – ogólne, podatkowe i egzekucyjne, Warszawa 2002, s. 115), dlatego tylko on może wskazać związek pandemii korona wirusa z jego sytuacją ekonomiczną, rodzinną, finansową itp. Innymi słowy tylko dobrze umotywowanym wnioskiem może przekonać, że za udzieleniem mu pomocy od Państwa, przemawia jego ważny interes lub pomoc leży w interesie publicznym.

Nie ma sensu czekać na rozwój prac parlamentarnych. Prawodawca już upoważnił organy administracyjne do działania. Użycie zwrotu niedookreślonego, a takie występują przecież w każdym z przytoczonych na wstępie przepisów, może być rozumiane tak, jak gdyby ustawodawca powiedział decydentowi „ty, wykształcony prawniczo, mądry, doświadczony decydencie, akceptujący moje wartości (dobitnie podkreślmy – akceptowane społecznie) i dysponując rzeczywistym rozeznaniem konkretnej sytuacji uczyń tak jak ja – ustawodawca uczyniłbym, gdybym dysponował pełnym konkretnym rozeznaniem sytuacji”(zob. Z. Ziembiński, Teoria prawa, Warszawa-Poznań 1978, s. 201). Warto mieć na uwadze fakt, że Minister Rozwoju pracuje wprawdzie nad pakietem osłonowym dla firm. Nie wiadomo jednak, jaka będzie finalna wersja zaproponowanych udogodnień i przede wszystkim – kiedy wejdą w życie. Tymczasem przedsiębiorcy muszą już gromadzić pieniądze na zaliczkę, na podatek dochodowy (do 20go marca) i VAT (płatny do 25go marca).

„Biznes w czasach zarazy”, czyli działania osłonowe innych państw

USA, Francja, Hiszpania, Szwajcaria i Australia przedstawiły działania osłonowe swoich rządów podczas webinarium „Biznes w czasach zarazy” Międzynarodowej Organizacji Pracodawców (IOE), do której – jako jedyny polski przedstawiciel – należą Pracodawcy RP.

„Uczestnicy dzielili się doświadczeniami swoich krajów z walki z wirusem, działaniami podejmowanymi przez ich rządy w celu łagodzenia skutków gospodarczych i sposobami, jakimi ich organizacje podchodzą do problemów firm członkowskich” – relacjonuje Marta Kaźmierczak, ekspert Pracodawców RP ds. międzynarodowych. „Podkreślano, że koronawirus to nie tylko kryzys zdrowotny, ale i ekonomiczny – o zasięgu globalnym, który wpłynie na firmy i pracodawców” – dodaje ekspertka.

3 klucze

Jak zaznacza ekspertka Pracodawców RP, uczestnicy webinarium podkreślali, że planując działania osłonowe należy brać pod uwagę trzy czynniki: konieczność działania z wyprzedzeniem, odpowiedzialność w doborze środków, które nie zawsze będą łatwe dla otoczenia biznesowego oraz nowe sposoby pracy.

JAK NIEKTÓRE PAŃSTWA WSPIERAJĄ SWOJE ŚRODOWISKA BIZNESOWE

USA (relacja – Gabriella Rigg Herzog, USCIB)

Pakiet pomocowy (Stimulus Package) został ogłoszony w poniedziałek 16.03. Rynki zareagowały błyskawicznie. Sekretarz Stanu zachęca do szybkiego tempa pracy w legislacji. Kongres USA zatwierdził kwotę do 7 miliardów dolarów na niskooprocentowane pożyczki na katastrofy, szczególnie na małe firmy dotknięte COVID-19.

Braki w sklepach dotyczą materiałów i wyrobów medycznych (np. płyny dezynfekujące), ale obserwuje się innowacyjne podejście niektórych firm (m.in. destylarni, browarów), które wykorzystując w swych procesach produkcyjnych wysokoprocentowe alkohole, zaczynają wytwarzać brakujące środki.

Organizacja USCIB (United States Council for International Business) śledzi sytuację uważnie, pracuje zdalnie i jest w stałym kontakcie ze swoimi członkami w celu pracy nad inicjatywami o kluczowym znaczeniu, m.in. nad inicjatywą w ramach partnerstwa dla zrównoważonego rozwoju („Business Fights Poverty”). Federalna organizacja SBA (Small Business Administration) planuje pomoc w ramach programu pożyczek na wypadek szkody gospodarczej (Economic Injury Disaster Loans Program) dla firm, które poniosły poważne szkody w kwalifikującym się obszarze klęski żywiołowej.

FRANCJA (relacja – Anne Vauchez, MEDEF)

Francuska gospodarka w styczniu br. miała problemy z łańcuchem dostaw i zanotowała pierwsze zaburzenia w działaniu firm. W lutym gwałtowne spadki dotknęły m.in. branż hotelarskiej, restauracyjnej i transportowej. W marcu, z związku z ogłoszeniem zakazu zgromadzeń powyżej 5 000 osób, negatywny wpływ odczuły sektory związane z organizacją wydarzeń masowych, usług przewozowych czy gastronomicznych. Francuski indeks akcji CAC40 zanotował spadek o 35 proc. w porównaniu do stanu z 1 stycznia br.

W ramach ekonomicznych i finansowych środków rząd będzie wspierał firmy w negocjacjach w sprawie zmiany harmonogramu pożyczek bankowych oraz zagwarantuje do 300 miliardów euro w ramach pożyczek bankowych. Ponadto zawieszone zostaną płatności składek społecznych i podatków bezpośrednich (w pewnych indywidualnych przypadkach, na wniosek, stosowane będą zwroty podatku) oraz rachunków i opłat (opłaty za wodę, gaz, energię elektryczną). Utworzony zostanie specjalny fundusz w wysokości jednego miliarda EUR dla 400 tys. mikroprzedsiębiorców (samozatrudnienie, restauracje, sklepy) o obrotach mniejszych niż 1 milion EUR, którzy utracili 70 proc. obrotu w okresie pomiędzy marcem 2019 r. a marcem 2020 r. Pierwsza wypłata kwoty będzie miesięcznie wynosiła 1500 EUR, a potem odbywać się to będzie na podstawie analizy konkretnego przypadku.

W ramach środków społecznych jako regułę przyjęto telepracę we wszystkich przypadkach, gdzie jest to możliwe (40 proc., 8 milionów pracowników). Jeśli nie jest możliwa, pracodawca ma obowiązek odpowiedniego dostosowania organizacji pracy (odpowiednia odległość, ograniczenia spotkań, podróży, stołówki z siedzeniami oddalonymi od siebie o 1 metr).  Wszystkie firmy doświadczające spadku aktywności mogą zastosować skrócony czas pracy. Przewidywane jest również wsparcie dla pracowników będących rodzicami dzieci poniżej 16. roku życia, których dotknęło zamknięcie szkół i przedszkoli – będą oni korzystać z zasiłków chorobowych.

Organizacja MEDEF (Mouvement des Entreprises de France) na bieżąco uczestniczy w dialogu z władzami i gromadzi informacje od swoich członków o aktualnych problemach w poszczególnych sektorach. W marcu br. zaproponowała rządowi przyjęcie awaryjnych środków i prowadzi rozmowy dotyczące dodatkowego wsparcia dla biznesu. Organizacja powołała w swoich strukturach jednostkę kryzysową do udzielania odpowiedzi na problemy związane z koronawirusem.

HISZPANIA (relacja – Miriam Pinto Lomena, CEOE)

Organizacja CEOE (Confederacion Espanola de Organizaciones Empresariales) przedstawiła rządowi Hiszpanii listę oczekiwań firm członkowskich zmagających się z sytuacją kryzysową – w zakresie płynności (szybkie mechanizmy wsparcia dla MŚP i samozatrudnionych), tymczasowych zwolnień z procedur (uproszczenie i usprawnienie), składek społecznych (zawieszenie obowiązku płatności), telepracy (usprawnienie wdrażania), płatności podatków (automatyczne i nieoprocentowane odroczenia oraz gwarancji publicznych (usprawnienie dostępu do kredytów).

13 marca br. przyjęto pierwszy plan pomocy z budżetu państwa. Przewidziano m.in. pomoc w wysokości 14,4 miliarda EUR dla MŚP i samozatrudnionych oraz 3,8 miliarda EUR dla systemu opieki zdrowotnej – nie jest ona jednak wystarczająca. 18 marca rząd hiszpański zmobilizował dodatkowe środki w wysokości 200 miliardów EUR (20 proc. PKB Hiszpanii).

Podkreślono, że problemem w Hiszpanii są też znaczące braki w środkach ochrony osobistej, która jest niezbędna dla sklepów. Dodatkowe wyzwanie to telepraca, w szczególności wymogi sprzętowe, wydajność, raportowanie czasu pracy.

SZWAJCARIA (relacja – Blaise Matthey, FER)

Środki podejmowane przez rząd Szwajcarii na poziomie federalnym są minimalne. W najbliższych 3 miesiącach spodziewana jest recesja w ubezpieczeniach społecznych. Na złagodzenie skutków społecznych pandemii ma zostać przeznaczone 10 miliardów CHF. Fundusze zatrudnienia nie zapewnią wystarczającej pomocy.

Organizacja FER (Federation des Entreprises Romandes) skupia się na negocjacjach z rządem swojego kraju – tak, aby zostały niezwłocznie przyjęte rozwiązania najlepsze dla szwajcarskiego biznesu.

AUSTRALIA (relacja – Scott Barklamb, ACCI)

Australia przechodzi najgorszy kryzys od 1997 r., co wynika także z konsekwencji niedawnych pożarów, które pustoszyły kraj. Środki ograniczające dotknęły m.in. handel detaliczny, transport, organizację masowych wydarzeń. Biznes reorganizuje swoją pracę w kierunku pracy zdalnej. Obserwuje się dużą elastyczność australijskich pracodawców, co do miejsca i czasu wykonywania pracy przez pracowników (praca zmianowa, korzystanie z urlopów, niestandardowe formy pracy).

Australijska Izba Przemysłowo-Handlowa (ACCI) opracowała dla swoich członków  „Employer Guide” – przewodnik, w którym odpowiadają na pytania stawiane przez ich członków. W tym celu Izba organizuje również regularnie konferencje tematyczne. Po kataklizmie pożarów zastosowano zwolnienie z opłat członkowskich w lokalnych organizacjach zrzeszających przedsiębiorców.

Pracodawcy RP

Hotelarze: Tarcza rządu to nie jest dla nas realna pomoc! Straty branży hotelarskiej to już pół miliarda i każdego miesiąca dochodzi kolejne pół miliarda złotych

Branża hotelarska negatywnie zareagowała na rządowe propozycje, które miałyby pomóc w związku z sytuacją związaną z koronawirusem. Ich zdaniem rządowa „tarcza antykryzysowa” to pozorowane, ogólnogospodarcze propozycje, które w nikłym stopniu mogą pomóc polskim hotelarzom w trakcie największego kryzysu gospodarczego, zwłaszcza dla nich. Dlatego w kolejnym liście do premiera Mateusza Morawieckiego apelują do rządu o wprowadzenie rozwiązań sektorowych, które uratują polskich hotelarzy przed bankructwem.

Z apelem wyszli hotelarze z Pomorza Zachodniego, w którym funkcjonuje 20 proc. wszystkich miejsc noclegowych w Polsce, dotknięci restrykcjami oraz ograniczeniami wprowadzonymi przez rząd. Jednak już do tej pory postulaty poparło prawie 150 hotelarzy z całego kraju, którzy dołączyli się do apelu.

Konieczna większa pomoc, by uniknąć zwolnień pracowników

We wspólnym liście, który trafił do polskiego rządu alarmują, że ich sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej dramatyczna – spadki obłożenia osiągają dziś drastyczny poziom pomiędzy 90 a 100 proc. Straty liczone są już w wysokości poł miliarda złotych, a każdy kolejny miesiąc przyniesie kolejne pół miliarda strat. Ich zdaniem przy 90 proc. zamkniętych hoteli i przestoju powinno dojść do zniesienia wymogu minimalnego wynagrodzenia wraz z przejęciem przez państwo większej części płacy. Bo – jak podkreślają – nawet niskie wypłaty wydają się korzystniejsze niż masowe zwolnienia. W przypadku urlopu bezpłatnego powinien być wypłacany zasiłek. Hotelarze zwracają uwagę na brak uproszczenia uciążliwej i nieskutecznej procedury odroczenia terminu płatności składek na ZUS. „Za trzy miesiące będzie trzeba zapłacić skumulowaną kwotę, gdy może dopiero wtedy będziemy wychodzili z kryzysu. Składki ZUS i podatki za pracowników powinni być umorzone lub skutecznie odroczone” – zauważają w liście do polskiego rządu. Tymczasem w projekcie ustawy dotyczącej tzw. tarczy, pomimo zapowiedzi nie znalazło się nawet to odroczenie. Proponowana jest zmiana terminu płatności za użytkowanie wieczyste z marca do czerwca, gdy w tym czasie nie będzie najprawdopodobniej żadnych przychodów, więc to jest równie niedorzeczne.

Większe możliwości kredytowe i elastyczność w płatnościach dla hotelarzy

Hotelarze krytykują też fakt, że proponowane przez polski rząd zawieszenie płatności spłacania kredytów dotyczy tylko osób fizycznych, a nie przedsiębiorców. Ich zdaniem takie rozwiązanie powinno obejmować zarówno operatorów hoteli, jak i inwestorów – bo problemy tych ostatnich też spowodują zamykanie hoteli. W ocenie branży hotelowej w zaproponowanej tarczy antykryzysowej zabrakło również konkretnych rozwiązań kredytowych dla małych i dużych przedsiębiorstw, którymi często są większe hotele. Zdaniem hotelarzy „pożyczki na poziomie 5 tys., mają charakter upokarzający”. I apelują o kredyty obrotowe na poziome przychodów w miesiącu poprzedzającym kryzys. Zdaniem hotelarzy w rozwiązaniach rządowych powinny pojawić się propozycje, które doprowadziłby do niezwłocznego zwrotu podatków dla przedsiębiorstw na podstawie złożonych już deklaracji. W ich ocenie w „tarczy antykryzysowej” nie uwzględniono postulatu czasowego zawieszenia płatności i wstrzymania egzekucji skarbowej bieżących podatków, składek i innych danin publicznych w branży hotelarskiej. Podobnie brak możliwości odliczenia straty z zyskiem do opodatkowania z ubiegłego roku pomiędzy powiązanym inwestorem a operatorem hotelu.

Czego jeszcze oczekują hotelarze? Na przykład przynajmniej zawieszenia bez odsetek na 6 miesięcy opłat za odbiór odpadów czy media, takie jak energia woda czy ciepło. Pojawiły się zapowiedzi w tym zakresie, a ostatecznie mają dotyczyć osób fizycznych.

Hotelarzom grozi bankructwo

Jak podkreślają hotelarze, nieprzyjęcie ich postulatów będzie oznaczało pozostawienie hotelarzy samych sobie oraz narażenie na bankructwo dużych i małych przedsiębiorstw hotelarskich. „Warto przypomnieć, że turystyka stanowi 7 proc. PKB Polski oraz 10 proc. PKB i wszystkich zatrudnionych w województwie, więc to będzie problem dla wszystkich lokalnie i w kraju” – zaznaczają w liście do rządu hotelarze z Pomorza Zachodniego i wskazują, że przykładowo na Węgrzech takie wsparcie sektorowe zostało już wprowadzone. W tzw. tarczy nawet branże energochłonne i technologiczne, które nie zostały dotknięte w takim stopniu jak branża hotelarska, zostały dodatkowo uwzględnione.

Wynagrodzenie pracownika w czasie epidemii. Czy pracodawca musi je wypłacać?

Ogłaszamy na obszarze Polski stan zagrożenia epidemicznego – powiedział rząd i pozamykał lub ograniczył klientom dostęp do poszczególnych form działalności i przemieszczania się. Co więcej, cały kraj funkcjonuje pod hasłem „zostań w domu”. Jak w tych warunkach funkcjonować mają przedsiębiorcy, których firmy nie mogą zrobić sobie wakacji, tak jak uczniowie? Nie ma odbiorców towarów i usług, nie ma przychodu przedsiębiorstwa, nie ma środków na kredyty, leasingi, rachunki i wynagrodzenia. Te ostatnie pracodawca musi wypłacać. Czy na pewno?

Na mocy uregulowań Kodeksu cywilnego, przede wszystkim artykułów 357¹, 471 i 495, wskutek wystąpienia siły wyższej, czy też nadzwyczajnej zmiany okoliczności, zobowiązany do świadczenia może się z jego spełnienia zwolnić, czy też za pośrednictwem sądu rozwiązać wiążącą go z innym podmiotem umowę. Wykazując związek przyczynowy między panującą epidemią koronawirusa, a wprowadzanymi w związku z nią odgórnie ograniczeniami rynkowymi, przedsiębiorcy mogą uwolnić się od obowiązku spełniania ciążących na nich zobowiązań kontraktowych, spłat rat kredytowych i leasingowych, bez ponoszenia za to odpowiedzialności odszkodowawczej. Przepis art. 471 stanowi bowiem, że dłużnik jest zobowiązany do naprawienia szkody wynikłej z niespełnienia ciążącego na nim świadczenia, pod warunkiem, że powodem jego niespełnienia była okoliczność, za którą to on ponosi odpowiedzialność.

Co pracodawca musi i czego nie może?

Powyższe regulacje nie mają jednak zastosowania do stosunków pracy, jako szczególnie chronionych przez państwo i prawo. Dotyczy to tylko stosunków opartych o umowę o pracę. Pracownicy wykonujący dla pracodawcy pracę na umowę zlecenie lub dzieło są pozbawieni tej szczególnej ochrony. Zatem pracodawcy, pomimo wystąpienia siły wyższej – takiej jak ogólnoświatowy kryzys gospodarczy spowodowany epidemią koronawirusa – nie mogą nie spełnić wobec pracowników podstawowych świadczeń, takich jak wypłata wynagrodzenia. Pracownicy mogą więc – nawet mimo niezależnej od pracodawcy niewypłacalności zakładu pracy – domagać się zapłaty, nawet jeśli nie świadczą pracy. Przepis art. 81 § 1 Kodeksu pracy stanowi bowiem, że: „Pracownikowi za czas niewykonywania pracy, jeżeli był gotów do jej wykonywania, a doznał przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy, przysługuje wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania – 60% wynagrodzenia. W każdym przypadku wynagrodzenie to nie może być jednak niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie odrębnych przepisów” (Dz.U. 1974 nr 24 poz. 141, ze zm.).

Oznacza to, że pracownikom, którzy nie mają wynagrodzenia prowizyjnego, ani nie pracują na akord, a mają w umowie określoną stawkę godzinową lub wysokość stałego miesięcznego wynagrodzenia, należy się zasadnicze wynagrodzenie w normalnej wysokości. Jeśli takie warunki wynagradzania nie zostały określone w umowie o pracę, pracującym na akord lub otrzymującym wynagrodzenie prowizyjne należy się wynagrodzenie w wysokości 60%. Niemniej w obu przypadkach wysokość wypłacanego w takich okolicznościach wynagrodzenia nie może być niższa od minimalnego wynagrodzenia za pracę. To tzw. wynagrodzenie postojowe, należne pracownikowi nawet jeśli nie wykonuje żadnej pracy, a gotowość do niej wykazuje w trakcie trwającego stosunku pracy. Oczywiście, pracodawca może w czasie epidemii skierować pracownika do wykonywania innej pracy i zlecić jej wykonywanie zdalnie, ale jeśli nie ma takich możliwości lub charakter prowadzonej przez niego działalności na to nie pozwala, to musi pracownikowi wypłacać pensję, bez względu na to, czy pracownik ten wykona dla niego pracę czy nie.

Odesłanie pracownika na urlop bezpłatny

Pracodawca nie spełniając obowiązku wypłaty wynagrodzenia, prócz konieczności jego wypłaty, naraża się dodatkowo na sankcje z art. 282 § 1 Kodeksu pracy, a więc grzywnę w wysokości od 1 000 do 30 000 zł. Wydawać by się mogło że w tych warunkach najbardziej salomonowym rozwiązanym byłoby odesłanie pracownika do domu na bezpłatny urlop, bez rozwiązywania stosunku pracy, na czas trwającego kryzysu. Zachowałby pracę, do której powróciłby po ustaniu epidemii powodującej utratę płynności finansowej przedsiębiorstwa, a pracodawca mógłby tę pogłębiającą się niewypłacalność zatamować.

Jednak nawet to jest według polskiego prawa pracy niemożliwe jednostronną decyzją pracodawcy. Prawo pracy nie przewiduje bowiem instytucji przymusowego urlopu. Zgodnie z art. 174 § 1 Kodeksu pracy, na bezpłatny urlop można wysłać pracownika jedynie na jego pisemny wniosek.

Urlop zaległy i okres wypowiedzenia

Kodeks pracy przewiduje pośrednie, korzystne dla pracodawcy rozwiązanie. Może skierować pracownika na zaległy urlop płatny, jeśli ten nie wykorzystał go do 30 września. Potwierdza to na swojej stronie internetowej Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: „W przypadku zaległego urlopu wypoczynkowego, który nie został wykorzystany do 30 września następnego roku kalendarzowego, pracodawca ma prawo wysłać pracownika na zaległy urlop – nawet bez jego zgody – np. w okresie zagrożenia koronawirusem. Stanowisko to jest prezentowane przez Państwową Inspekcję Pracy” (www.gov.pl/web/rodzina). To samo uprawnienie przysługuje pracodawcy wobec pracownika, który znajduje się w okresie wypowiedzenia.

Co jeśli przyczyny nie dotyczą pracodawcy?

Tyle że w przepisie art. 81 § 1 Kodeksu pracy ustawodawca zawarł sformułowanie: „doznał przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy”. Można więc wysunąć uzasadnione domniemanie, że jeśli przyczyna, dla której pracownik nie może wykonywać pracy nie leży po stronie pracodawcy, to ten pracodawca nie musi wypłacać pracownikowi wynagrodzenia postojowego, a za przyczynę taką należy uznać sytuację, jaka nastąpiła w związku z epidemią koronawirusa. Jednakże nie może się na nią powołać każdy pracodawca, który stał się niewypłacalny w związku ze światową pandemią, powodowanym nią kryzysem gospodarczym i takimi ograniczeniami działalności, jakie wprowadził w Polsce ogłoszony stan zagrożenia epidemicznego.

To nie pracodawca odbiera pracownikom pracę

Każdy przypadek, każdego przedsiębiorcy, powinien być rozpatrywany indywidualnie. Trzeba bowiem rozróżnić sytuację, gdy pracodawca nie może korzystać z pracy swojego pracownika, bo sklep w którym tę pracę miałby świadczyć znajduje się w galerii handlowej, której działalność zamknął rząd rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. (Dz.U. 2020 poz. 433). Tu pozbawienie pracownika pracy nie jest wynikiem „przyczyny” leżącej po stronie pracodawcy, a wydanego w odpowiedzi na panującą epidemię aktu władzy państwowej. W takim wypadku to do niej – a nie do przedsiębiorcy – pracownik takiego zamkniętego przez Ministra Zdrowia sklepu powinien zwrócić się o rekompensatę, czy też wypłatę owego wynagrodzenia postojowego.

Co innego, gdy działalność sklepu, czy restauracji nie została zamknięta odgórnie, a jej prowadzenie jest jedynie ograniczone zarówno formalnie rozporządzeniem rządu, jak i praktycznie – brakiem przepływu klientów. To właściciel takiego zakładu pracy podejmuje decyzję i ryzyko gospodarcze, czy w takich warunkach przywoływać pracownika do pracy. Brakiem powodzenia ekonomicznego podjętego ryzyka nie może później obarczać pracownika, który pracę wykonał, odmawiając mu wypłaty wynagrodzenia. W tych okolicznościach powinien on, nie chcąc owego ryzyka podejmować, odesłać pracownika do domu na przymusowy urlop bezpłatny. W przypadku powstałych w przyszłości ewentualnych sporów wywołanych na tym tle przez pracownika, siła wyższa epidemii koronawirusa i spowodowana nią nadzwyczajna zmiana sytuacji będą stanowić podstawę do obrony swojego stanowiska przez pracodawcę. Przy całkowitym braku porozumienia między pracownikiem a pracodawcą okoliczności te mogą także stanowić podstawę rozwiązania stosunku pracy.

Przedsiębiorca nie może być jedynym, który ponosi ciężar epidemii

Rząd przedstawił 18 marca 2020 r. projekt tarczy antykryzysowej, której pierwszym i głównym filarem jest ochrona miejsc pracy. Zakłada on państwową gwarancję wypłat wynagrodzeń w wysokości 80%, w podziale: 40% pracodawcy, 40% państwo. Państwo zdaje więc sobie sprawę, że płacenie w obecnej sytuacji wynagrodzeń postojowych w wysokości 100%, a nawet 60%, to zbyt duże, a przede wszystkim niesprawiedliwe, obciążenie dla przedsiębiorców. Zwłaszcza, że to samo państwo ogranicza lub zamyka przedsiębiorcom możliwość normalnego funkcjonowania.

Oczywistym jest, że pracownicy chcą otrzymać wynagrodzenie za wykonaną pracę, jak i mając swoje zobowiązania, nie chcą być wysyłani na bezpłatny urlop. Co w takiej sytuacji ma zrobić przedsiębiorca-pracodawca, który z uwagi na panującą epidemię koronawirusa po prostu nie ma pieniędzy na wypłaty, bo on nie ma możliwości zarobić na swoje zobowiązania.

Pracodawca nie może być jedynym, który poniesie konsekwencje zaistniałej sytuacji i jedynym, którego kosztem państwo toczyć będzie walkę z epidemią. Wydaje się najbardziej uczciwym rozwiązaniem, by pracownik zgadzał się w tym okresie na tymczasowe odejście na bezpłatny urlop. Być może uratuje to pracodawcę, jego zakład pracy, a więc i miejsce pracy pracownika. To bardziej solidarnościowe rozwiązanie, niż domaganie się od ratującego ten zakład przedsiębiorcy wynagrodzenia za czas postoju, czyli za niewykonywanie pracy. Wybór postępowania w tej kryzysowej dla wszystkich sytuacji pozostaje zostawić pracownikom i pracodawcom. Ewentualne powstałe później spory rozstrzygać będzie sąd, a jak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 3 lutego 2016 r.: „Wykładnia art. 81 § 1 k.p. powinna uwzględniać zarówno interesy pracodawcy, jak i pracownika” (sygn akt II PK 339/14).

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Koronawirus (COVID-19) a polskie prawo ochrony konkurencji i konsumentów

Epidemia koronawirusa ma istotny wpływ na prowadzenie działalności gospodarczej. Zarówno przedsiębiorcy, jak i konsumenci spotykają się z niecodziennymi sytuacjami na rynku. Poniżej przedstawiamy ogólną analizę wpływu epidemii COVID-19 na poszczególne aspekty polskiego prawa ochrony konkurencji oraz zakres kompetencji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji
i Konsumentów („UOKiK”) w związku z zaistniałą sytuacją.

Kontrola koncentracji

Jak dotąd żadne szczególne środki dotyczące systemu kontroli koncentracji nie zostały wprowadzone. Zatem wciąż możliwe jest dokonywanie zgłoszeń zamiaru koncentracji, które powinny zostać rozpoznane w ustawowym terminie 1 miesiąca (sprawy w I fazie) lub 5 miesięcy (sprawy zakwalifikowane do II fazy). Należy mieć na uwadze, że czas trwania postępowań antymonopolowych w sprawach kontroli koncentracji może być dłuższy niż zwykle, nawet w przypadku spraw nieskomplikowanych (niemniej UOKiK ma obowiązek wydania decyzji w ustawowym terminie). Również prowadzenie badań rynku w sprawach bardziej skomplikowanych może być utrudnione. W przeciwieństwie do Komisji Europejskiej czy francuskiego Urzędu Ochrony Konkurencji (Autorité de la concurrence), UOKiK nie zwrócił się dotychczas do przedsiębiorców o powstrzymanie się z notyfikacjami, które mogą zostać złożone w późniejszym terminie. Niemniej, zważywszy na powagę sytuacji, rekomendacja taka wydaje się uzasadniona. Możliwe, że UOKiK będzie bardziej skłonny do kontaktów pre-notyfikacyjnych z przedsiębiorcami (co w porównaniu do innych jurysdykcji rzadko ma miejsce w Polsce), w celu wcześniejszego zbadania koncentracji przed formalnym ich zgłoszeniem[1].

Praktyki ograniczające konkurencję

Po pierwsze trwająca sytuacja kryzysowa może spowodować zmianę kwalifikacji prawnej porozumień lub jednostronnych działań przedsiębiorców mających pozycję dominującą. W szczególności, niektóre rodzaje porozumień horyzontalnych (tj. zawartych pomiędzy konkurentami), które stanowiłyby naruszenie art. 101 ust. 1 TFUE[2]  lub art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów[3], mogą zostać uznane za legalne w aktualnej sytuacji. Porozumienia tego rodzaju mogą skorzystać z wyłączenia indywidualnego określonego w art. 101 ust. 3 TFUE lub art. 8 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów.

Należy jednak mieć na uwadze, że postanowienia takich antykonkurencyjnych porozumień mogą stać się legalne po jednoczesnym spełnieniu czterech warunków, takich jak:

  • przyczynienie się do polepszenia produkcji, dystrybucji towarów lub do postępu technicznego lub gospodarczego;
  • zapewnienie nabywcy lub użytkownikowi odpowiedniej części wynikających z porozumień korzyści;
  • niezbędności;
  • brak możliwości wyeliminowania konkurencji na rynku.

Ponadto, to na przedsiębiorcy spoczywa obowiązek wykazania spełnienia przesłanek wyłączenia indywidualnego. Zatem, niezależnie od dynamicznej sytuacji, a także mając na uwadze 5-letni okres przedawnienia, pożądane jest gromadzenie wszelkiego rodzaju dowodów, takich jak dane rynkowe oraz korespondencja, aby mieć możliwość wykazania w przyszłości, że określona forma współpracy była konieczna. Podobnie przedstawia się sytuacja jednostronnych praktyk przedsiębiorców dominujących, którzy mogą np. w czasie kryzysu wstrzymywać dostawy na rzecz swoich stałych klientów.

Opisane powyżej podejście jest zgodne z bieżącą polityką zagranicznych organów ochrony konkurencji. Dobrym przykładem jest komunikat brytyjskiego Competition and Markets Authority, który oświadczył, że „nie ma zamiaru prowadzić działań wymierzonych we współpracę przedsiębiorców lub ograniczanie dostępności produktów, jeśli rozwiązania takie są niezbędne dla ochrony konsumentów, np. w celu zabezpieczenia dostaw”. Jednocześnie, organ Zjednoczonego Królestwa ostrzegł, że “nie będzie tolerował niegodziwych działań przedsiębiorców wykorzystujących sytuację kryzysową jako „przykrywkę” zmowy, która nie jest niezbędna. Dotyczy to wymiany informacji o długoterminowej strategii cenowej i biznesowej, gdy nie jest to konieczne z perspektywy potrzeb obecnej sytuacji”[4]. W podobnym duchu wypowiedział się kanadyjski Komisarz ds. Konkurencji Matthew Boswell. Z jednej strony zapowiedział on uważne monitorowanie nieuczciwych praktyk przez organ, a z drugiej zaznaczył, że „kanadyjskie prawo ochrony konkurencji dopuszcza prokonkurencyjne współdziałanie przedsiębiorców w celu zapewnienia dostaw towarów i usług po przystępnych cenach, aby zaspokoić potrzeby Kanadyjczyków”[5].

Jednocześnie organy antymonopolowe uważnie monitorują działania przedsiębiorców w czasie kryzysowej sytuacji. Przykładowo UOKiK wszczął postępowanie w sprawie wypowiedzenia umów przez hurtownie zaopatrujące szpitale w sprzęt ochronny (w tym maski chirurgiczne). Zgodnie z komunikatem prasowym, tego rodzaju nagłe rozwiązanie umów mogło mieć na celu uzyskanie znacznie wyższych cen od aktualnych klientów (szpitali)[6]. Obecnie UOKiK przygląda się działaniom dwóch hurtowni farmaceutycznych. Organ bada, czy miało miejsce naruszenie zakazu praktyk ograniczających konkurencję (antykonkurencyjnego porozumienia lub nadużycia pozycji dominującej). Ponadto UOKiK uruchomił specjalną infolinię dla szpitali.

Po drugie niektórzy przedsiębiorcy mogą zostać zmuszeni przez władze publiczne do działań o charakterze antykonkurencyjnym. Dobrym przykładem są przepisy art. 11 ust. 2-5 polskiej specustawy dotyczącej COVID-19[7], które ustanawiają podstawy prawne do wydawania przez Prezesa Rady Ministrów wiążących poleceń lub zawierania umów przez podmioty niepubliczne, w tym przedsiębiorców. Niektóre z tego rodzaju środków mogą mieć charakter ograniczający konkurencję. Niemniej mogą one skorzystać z tzw. state action defense, zgodnie z którą działania przedsiębiorców wymuszone przez władze publiczne nie stanowią naruszenia art. 101 ust. 1 lub art. 102 TFUE oraz art. 6 ust. 1 lub 9 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Dobrym przykładem jest decyzja Prezesa Rady Ministrów nakładająca na serwisy internetowe Allegro oraz OLX obowiązek zaprzestania sprzedaży niektórych produktów farmaceutycznych i paramedycznych. Należy jednak pamiętać, że doktryna state action – będąca wyjątkiem od ogólnych zakazów określonych w przywołanych przepisach – jest zawężająco interpretowana przez sądy unijne. Zatem, w sytuacjach tego rodzaju zalecana jest konsultacja z doradcą z zakresu prawa konkurencji.

Relacje konsumenckie

Kryzys związany z COVID-19 może skłaniać do zachowań skutkujących wyrządzeniem szkody konsumentom. Dotyczy to między innymi:

  • odmowy zwrotu opłaconego z góry wynagrodzenia z tytułu świadczenia usług;
  • wprowadzania w błąd konsumentów co do właściwości niektórych produktów, np. w zakresie antybakteryjnego działania;
  • podnoszenia cen niektórych produktów.

W oficjalnym komunikacie UOKiK poinformował, że zgodnie z odpowiednimi przepisami, podróżujący (klienci biur podróży) są uprawnieni do zwrotu kosztów, jeżeli zostali zmuszeni do rezygnacji z imprezy na skutek nadzwyczajnych okoliczności. Sytuacja pasażerów (klientów linii lotniczych) jest niejednoznaczna ze względu na brak specyficznych regulacji w tym zakresie. Niemniej, Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wyraził oczekiwanie, że „linie lotnicze także powinny zachować się odpowiedzialnie i monitorować bieżącą sytuację, aby uniknąć zagrożenia dla zdrowia pasażerów”[8]. Nie można wykluczyć, że UOKiK będzie skłonny wszczynać postępowania przeciwko przedsiębiorcom, którzy odmówili konsumentom zwrotu kosztów usług, które nie były faktycznie świadczone w czasie stanu zagrożenia epidemiologicznego.

Odnośnie informacji wprowadzających w błąd, tego rodzaju komunikaty mogą stanowić nieuczciwe praktyki rynkowe stanowiące również, zgodnie z art. 24 ust. 2 pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Stosowanie tego rodzaju praktyk zagrożone jest karą pieniężną w wysokości do 10% rocznego obrotu przedsiębiorcy, która to kara może zostać nałożona przez UOKiK.

Najbardziej problematyczna sytuacja związana jest z podwyżkami cen. Chociaż organy antymonopolowe zwykle powstrzymują się z ingerowaniem w polityki cenowe przedsiębiorców, UOKiK zakomunikował, że nieuczciwe podwyżki cen detalicznych będą traktowane jako pobieranie marż sprzecznych z zasadami współżycia społecznego[9]. Taka kwalifikacja prawna może skutkować wszczynaniem przez UOKiK postępowań dotyczących naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Zatem, detaliści powinni być w stanie przedstawić dowody na okoliczność, że podwyżka cen była niezbędna w aktualnej sytuacji (np. ze względu na wzrost cen surowców).

Panująca sytuacja jest wnikliwie monitorowana przez UOKiK, który utworzył zespół przeznaczony do zwalczania nieuczciwych praktyk handlowych w czasie kryzysu związanego z COVID-19. Zatem, należy oczekiwać, że UOKiK będzie prowadził w najbliższych latach postępowania dotyczące tego rodzaju praktyk.

Podejście UOKiK nie różni się w istotny sposób od działań organów ochrony konkurencji we Włoszech[10], Wielkiej Brytanii[11] oraz Australii[12].

Przewaga kontraktowa

Zważywszy na znaczenie łańcucha dostaw żywności w czasie epidemii COVID-19, praktyki dużych przedsiębiorców (dostawców lub nabywców) względem słabszych kontrahentów mogą być oceniane na gruncie tzw. ustawy o przewadze kontraktowej[13]. Zgodnie z art. 6 tej ustawy, zakazane jest nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej, który to zakaz skierowany jest zarówno do dostawców, jak i nabywców. Przewaga kontraktowa została natomiast definiowana jako znacząca dysproporcja w potencjale ekonomicznym stron. Dotychczas ustawa ta była wykorzystywana przez UOKiK jako narzędzie walki z dużymi przedsiębiorcami, którym zarzucano wykorzystywanie mniejszych kontrahentów, co miało miejsce np. w relacjach między dużymi przetwórcami żywności zaopatrywanymi przez rolników indywidualnych[14] lub relacje pomiędzy sieciami supermarketów a mniejszymi dostawcami[15]. Mając na uwadze sytuację spowodowaną epidemią COVID-19 oraz niejasność podstawowych pojęć ustawy, regulacja ta może być wykorzystywana przez UOKiK w szczególności do walki ze znaczącymi podwyżkami cen hurtowych lub cen surowców. Tego rodzaju podejście zostało również zakomunikowane przez Prezesa UOKiK w oficjalnym oświadczeniu[16].

Zatory płatnicze

Z dniem 1 stycznia 2020 r. UOKiK uzyskał kolejną kompetencję, tj. możliwość prowadzenia postępowań przeciwko przedsiębiorcom, którzy nie regulują wymagalnych zobowiązań pieniężnych w sytuacji, gdy suma wartości świadczeń pieniężnych niespełnionych oraz spełnionych po terminie wynosi co najmniej 2 mln zł w okresie 3 kolejnych miesięcy[17]. UOKiK ma kompetencję do nakładania kar pieniężnych proporcjonalnych do wartości świadczenia oraz kwoty odsetek w sytuacji, gdy wobec przedsiębiorcy zostanie stwierdzone opóźnianie się ze spełnieniem świadczeń pieniężnych. Jednakże w odniesieniu do zatorów powstałych na skutek COVID-19 dłużnik może podnosić, że opóźnienie spowodowane było działaniem siły wyższej. Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego[18], administracyjna kara pieniężna nie może zostać nałożona w takich okolicznościach. Niemniej, przedsiębiorca powinien być w stanie wykazać, że opóźnienie spowodowane było epidemią COVID-19.

Autor: Szymon Gołębiowski, adwokat, senior associate w Taylor Wessing w Warszawie

[1] Przykładowo, amerykańska Federalna Komisja Handlu (Federal Trade Commission) przyjmuje wyłącznie zgłoszenia w formie elektronicznej (dokumenty papierowe nie są przyjmowane od 17 marca 2020 r.). Zob.: https://www.ftc.gov/news-events/blogs/competition-matters/2020/03/changes-bureau-procedure-during-covid-19-coronavirus

[2] Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz.Urz. C 326, 26.10.2012, s. 47–390).

[3] Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (tekst jednolity – Dz.U. 2019 r. poz. 369 z późn.zm.).

[4] https://www.gov.uk/government/news/covid-19-cma-approach-to-essential-business-cooperation

[5] https://www.canada.ca/en/competition-bureau/news/2020/03/statement-from-the-commissioner-of-competition-regarding-enforcement-during-the-covid-19-coronavirus-situation.html

[6] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=16260

[7] Ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. 2020 r. poz. 374).

[8] https://www.gov.uk/government/topical-events/coronavirus-covid-19-uk-government-response

[9] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=16322

[10] https://en.agcm.it/en/media/press-releases/2020/3/ICA-Coronavirus-the-Authority-intervenes-in-the-sale-of-sanitizing-products-and-masks

[11] https://www.gov.uk/government/topical-events/coronavirus-covid-19-uk-government-response

[12] https://www.accc.gov.au/consumers/consumer-rights-guarantees/covid-19-coronavirus-information-for-consumers

[13] Ustawa dnia 15 grudnia 2016 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi (tekst jednolity – Dz.U. 2019 r. poz. 517 z późn.zm.).

[14] Np. decyzja UOKiK z dnia 1 października 2019 r. RGB-15/2019; decyzja Prezesa UOKiK z dnia 5 marca 2018 RGB-3/2018.

[15] https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=15796

[16] Zob. przypis 9.

[17] Art. 13b ust. 2 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (tekst jednolity – Dz.U. 2019 r. poz. 118 z późn.zm.).

[18] Art. 189e ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jednolity – Dz.U. 2020 r. poz. 256 z późn.zm.).

Tarcza antykryzysowa. Nie zaimponuje Europie, która nie cofnie się nawet przed nacjonalizacją

Ogłoszona w dniu wczorajszym przez premiera Mateusza Morawieckiego tzw. tarcza antykryzysowa jest niewątpliwie znaczącym kołem ratunkowym dla polskiego biznesu, która, na pierwszy rzut oka, robi wrażenie. 212 mld zł na sanację polskiej gospodarki i wsparcie przedsiębiorców, to kwota wydawałoby się imponująca. Diabeł wszak, jak zwykle, tkwi w szczegółach, a jeśli się im przyjrzeć to okaże się, iż tak naprawdę tylko 61,3 mld zł (a więc niecałe 14 mld euro) ma pochodzić z budżetu, pozostała część to m.in. gwarancje zapewnione przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Środowiska przedsiębiorców i pracodawców (BCC, Lewiatan, Polska Rada Biznesu) doceniając szybką reakcję rządu, pozostają sceptyczne wobec wielu rozwiązań uważając, iż nie przedstawiono wizji dla biznesu nakreślonej na 2-3 lata. Niektórzy w mocnych słowach określają cały pakiet jako dobrze skrojoną propagandę, z której nic nie wynika (np. Janusz Jankowiak).

Istotnie, premier na konferencji prasowej nie omieszkał triumfalnie obwieścić, iż żaden kraj Europy nie przygotował tak szerokiego, spójnego, komplementarnego pakietu ochronnego dla swoich przedsiębiorców, jak to uczyniła Polska. Czyżby? Warto się więc przyjrzeć niektórym deklaracjom i działaniom europejskich przywódców.

Aby na wstępie nie sięgać po przykłady ekonomicznych gigantów, dysponującymi potencjałami nieporównywalnymi z Polską, warto nadmienić, iż w dziewięciomilionowej Szwecji, w dniu 16 marca 2020 r. tamtejszy bank centralny „dorzucił” 30 mld dolarów do programu skupu obligacji, dzięki czemu całkowity pakiet obejmujący finansowanie bankowe i pomoc państwa sięgnął już blisko 200 mld dolarów. W obliczu takich kwot, polskie 220 mld zł (w istocie 61,3 mld zł – 15 mld dolarów) wygląda dość blado. Nie warto więc nadmiernie chełpić się polskimi programami, zwłaszcza, że za chwilę wkroczymy w świat kwot astronomicznych.

Pomysły na nacjonalizację

Nacjonalizacja w liberalnej gospodarce wolnorynkowej nigdy nie była dobrym rozwiązaniem, ale słowo to coraz częściej pojawia się w ustach prominentnych polityków i finansistów. Zacznijmy od Francji, która gotowa jest sięgnąć po tę najcięższą broń z ekonomicznego arsenału, aby chronić swoje największe firmy przed zawirowaniami rynkowymi. Francja zrywa swoje dotychczasowe plany budżetowe, a jej minister finansów, Bruno Le Maire, zapowiedział, iż państwo będzie interweniować wszelkimi niezbędnymi sposobami, aby chronić majątek kraju i nie zawaha się nawet przed nacjonalizacją.

Kogo miałaby dotyczyć nacjonalizacja? Już w zeszłym tygodniu Le Maire zapowiedział, że rząd wesprze firmy, w których ma udziały. Obejmuje to szeroki katalog firm począwszy od sektora turystycznego, który został szczególnie mocno dotknięty. Rząd posiada znaczne udziały m.in. w Airbus SE i Renault SA, Air France-KLM i Aeroports de Paris, a także pośredni pakiet akcji w spółce PSA Group produkującej Peugeota.

Air France-KLM uziemił samoloty i podjął kroki w celu uzyskania środków pieniężnych, ostrzegając, że drastyczna redukcja kosztów to jedynie połowa utraconej w 90% zdolności sprzedaży. Globalny operator lotniska ADP został również dotknięty wstrzymaniem ruchu lotniczego, najpierw do Chin, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Obecnie już niemal wszędzie.

Europejscy producenci samochodów, w tym PSA, Fiat Chrysler Automobiles NV i Volkswagen AG, podjęli również nadzwyczajne kroki, aby przeżyć. Mimo to nacjonalizacje i dokapitalizowanie oznaczają delikatne i złożone negocjacje z innymi państwami. Rządy holenderski i francuski dyskutowały już o dokapitalizowaniu Air France-KLM, ale każdy ruch musi być skoordynowany.

Wielka Brytania jest również gotowa na nacjonalizację. Brytyjski minister transportu Grant Shapps zasugerował w Izbie Gmin, że linie lotnicze, przewoźnicy kolejowi i firmy autobusowe, w razie konieczności, mogą zostać czasowo znacjonalizowane, aby zapewnić ciągłość transportu podczas pandemii koronawirusa. Środek ten może zapobiec „upadkowi” wielkich przewoźników. Paradoksalnie konserwatyści sięgają po pomysł Partii Pracy z wyborów z 2017 r., która zobowiązała się przywrócić własność publiczną kolei i zwiększyć rolę miejskich publicznych spółek autobusowych. Partia Pracy jest w opozycji, ale jej obietnice mogą zrealizować konserwatyści, którzy 3 lata temu o takich pomysłach nie śnili w najczarniejszych koszmarach. W kolejce do upaństwowienia stoi brytyjski przemysł lotniczy prosząc o pomoc w wysokości wielu miliardów funtów, ostrzegając, że ograniczenie podróży zagroziło jego rentowności.

Włochy zamierzają ratować bankrutującą Alitalię

Włoski rząd oświadczył, że planuje renacjonalizację tego przewoźnika w ramach awaryjnego planu ratowania gospodarki, który został nakreślony w dekrecie rządowym opublikowanym 16 marca 2020 r. Włoskie media podały, że ponowna nacjonalizacja linii lotniczej może kosztować podatników do 600 mln euro (670 mln dolarów). Szczegóły włoskiego programu ratowniczego mają zostać sfinalizowane w przyszłym miesiącu.

Warto wiedzieć, iż Alitalia przegrywała ostrą konkurencję z tanimi przewoźnikami, jak EasyJet i Ryanair. Analitycy ostrzegają, że firma jest zbyt mała, za to ma nadmierną liczbę pracowników w stosunku do obsługiwanych lotów. Przewoziła tylko 22 mln pasażerów, a jej udział w rynku we Włoszech spadł do 14% w 2018 roku. Dla porównania, każdego roku niemieckie linie Lufthansa i Delta Airlines z Atlanty przewoziły około 180 mln pasażerów.

Państwa przejmują odpowiedzialność za utrzymanie firm i pracowników

Lepszym pomysłem niż nacjonalizacja wydają się duże programy pomocowe kierowane do przedsiębiorstw i pracowników. Wielcy gracze ekonomiczni składają poważne deklaracje. Ułatwia im to Unia, która rozluźniła ograniczenia dotyczące pomocy publicznej, aby dać szansę rodzimym przemysłom.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, iż państwo, które „jest na wojnie”, udzieli gwarancji nawet na 300 mld euro (335 mld dolarów) pożyczek bankowych dla francuskiego biznesu. Co więcej, Macron obiecał, iż wszystkie proponowane reformy – w tym jego własna, kontrowersyjna reforma emerytalna – zostaną wstrzymane, rząd zapewni, że żadna firma nie upadnie, a specjalny fundusz solidarności zostanie przeznaczony dla pracowników dotkniętych skutkami rozprzestrzeniania się wirusa. W tej chwili przygotowuje się awaryjny budżet, który wyniesie 45 mld euro na pokrycie pensji robotników. Zadłużenie Francji wzrośnie powyżej 100% produkcji gospodarczej, ale rząd się nie zawaha.

Rząd kanclerz Angeli Merkel zamierza sfinansować plan stymulacyjny o wartości nawet 150 mld euro (162 mld dolarów), aby zrekompensować skutki kryzysu gospodarczego wywołanego koronawirusem. Oprócz tego istnieje program płynności dla przedsiębiorstw o wartości 610 mld dolarów. To jednak wydaje się nadal niewystraczające. Tak uważa m.in. Markus Soeder, przywódca Bawarii. Dodatkowo rząd rozważa dodatkową pomoc dla małych firm i osób prowadzących działalność na własny rachunek. Uważa się, że tu potrzeba dużego pakietu finansowania na poziomie krajowym w wysokości co najmniej 100 mld euro, a prawdopodobnie 150 mld euro. Program płynności, który rząd Merkel ogłosił w zeszłym tygodniu, może być bezużyteczny, ponieważ wiele banków nie byłoby w stanie udzielić niezbędnych pożyczek.

Według magazynu Der Spiegel rząd planuje przeznaczyć 40 mld euro na dodatkową pomoc dla osób prowadzących działalność na własny rachunek, a także dla małych firm. Z tego 30 mld euro stanowiłoby pożyczki dla zagrożonych przedsiębiorstw.

Indeks Instytutu Ifo prognozuje, że największa gospodarka Europy może w tym roku skurczyć się o 1,5–6%.

Hiszpania zobowiązała się zmobilizować środki w wysokości 200 mld euro na działania pomocowe dla rodzimego biznesu. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez ogłosił połączenie gwarancji kredytowych, dotacji państwowych i finansowania prywatnego, które może wynieść nawet 20% PKB kraju. Uznał, że „są to wyjątkowe okoliczności, które wymagają wyjątkowych środków”.

Czy rząd Polski docenia skalę zagrożenia?

Pytanie o nacjonalizację w warunkach polskich prawdopodobnie (z naciskiem na to słowo) nie ma sensu, ponieważ wielkie flagowe przedsiębiorstwa albo pozostają w rękach państwa, albo ma ono w nich poważne udziały.

Sens ma natomiast inne pytanie: czy rząd ogłaszając „tarczę antykryzysową” ma świadomość istoty i powagi zagrożenia? Istnieją co do tego wątpliwości. Jedno dziś jest pewne – program „nie powala”, zwłaszcza w kontekście działań, jakie podejmują państwa Europy. Zdaniem niektórych ekspertów (np. Grzegorza Baczewskiego, dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan) albo rząd i prezydent nie doceniają skali zagrożenia gospodarki albo nie mają pomysłu, co mogli by w tej sytuacji zrobić. Wydaje się brakować rozwiązań dla firm, które już znalazły się na granicy upadłości. Gwarancje i odroczenia kredytowe nie wystarczą.

Należy pamiętać, iż szumnie ogłaszana tzw. „praca zdalna”, to w większości wypadków fikcja. Zakłady produkcyjne stoją, transport nie funkcjonuje – duże firmy przestają zarabiać co uniemożliwia wypłatę pensji. Realne rozwiązanie polegałoby na przejęciu przez Skarb Państwa zobowiązań do wypłaty pensji pracownikom.

Rada Dialogu Społecznego nie ma wątpliwości, iż rząd nie tylko nie docenia zagrożenia, ale kompletnie nie konsultuje swoich decyzji „wypracowywanych na kolanie”, na potrzeby konferencji prasowych. Zarzuca, iż brak jest w programie mechanizmów niezbędnych do zachowania płynności finansowej przedsiębiorstw.

Wydaje się, iż rząd istotnie winien zasiąść do szybkich, ale wszechstronnych konsultacji. To jedyne rozwiązanie, które w jakimś sensie pozwoli mu podzielić się odpowiedzialnością, a z drugiej strony rozładuje strach o dalszy los firm i pracowników, który bynajmniej nie został rozładowany „tarczą antykryzysową”.

Autorzy: radca prawny Robert Nogacki, dr Marek Ciecierski, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.