KNF: BNP Paribas może przejąć BGŻ

Komisja Nadzoru Finansowego zgodziła się na przejęcie udziałów w Banku Gospodarki Żywnościowej SA przez BNP Paribas SA.

Komisja jednogłośnie stwierdziła brak podstaw do zgłoszenia sprzeciwu wobec planowanego bezpośredniego nabycia przez francuski bank BNP Paribas SA akcji Banku Gospodarki Żywnościowej SA w liczbie zapewniającej przekroczenie 50 proc. liczby głosów na walnym zgromadzeniu.

KNF przeanalizowała sytuację banku BNP Paribas oraz kwestie techniczne przejęcia.

BGŻ ma zostać połączony z BNP Paribas Bank Polska poprzez przejęcie działalności BNP Paribas Bank Polska przez BGŻ oraz prowadzenia działalności połączonego banku pod nazwą Bank Gospodarki Żywnościowej. Do połączonego banku będzie także włączona działalność bankowa BNP Paribas SA Oddział w Polsce oraz Sygma Banque SA Oddział w Polsce.

Akcje połączonego banku będą notowane na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie a ich ilość w wolnym obrocie ma zostać zwiększona o co najmniej 25 proc.

Okresowo Rabobank pozostanie mniejszościowym akcjonariuszem BGŻ, a tym samym będzie nadal ponosił współodpowiedzialność za działanie banku.

KNF: Spada liczba skarg na praktyki firm z sektora finansowego. Dobrze wypadli zwłaszcza ubezpieczyciele

Komisja Nadzoru Finansowego zanotowała w I połowie roku więcej skarg na banki, w większości komercyjne, niż na firmy ubezpieczeniowe.

W I połowie 2014 r. do Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego wpłynęły 5022 skargi od klientów podmiotów rynku finansowego. To o 7 proc. mniej w stosunku do pierwszych sześciu miesięcy roku poprzedniego.

Klienci częściej skarżyli się na działalność banków niż na działalność zakładów ubezpieczeń. W ubiegłych latach więcej zastrzeżeń odnosiło się do działalności zakładów ubezpieczeń – podała KNF w raporcie.

W pierwszej połowie 2014 r. liczba skarg na działalność sektora bankowego wzrosła nieznacznie, bo o 4,3 proc. Jednak ich udział w ogólnej liczbie skarg był największy i wyniósł 53 proc. Podobnie jak w poprzednich okresach zdecydowana większość zastrzeżeń dotyczyła działalności banków komercyjnych, ponad 98 proc. i były to kwestie związane głównie z jakością obsługi.

Zastrzeżenia budziła niekompetentna obsługa klienta oraz brak informacji o produktach lub usługach oferowanych przez bank lub nierzetelne udzielanie informacji o produktach ubezpieczeniowych o charakterze inwestycyjnym. Klienci skarżyli się także na brak odpowiedzi w związku ze złożonymi reklamacjami lub na wydłużony termin ich rozpatrywania – wyjaśnia KNF.

Pierwsza połowa 2014 r. przyniosła spadek liczby skarg na działalność sektora ubezpieczeń. W ujęciu rocznym odnotowano ich o 18 proc. mniej. W sumie do UKNF wpłynęło w tym czasie 1989 skarg, co stanowi prawie 40 proc. wszystkich skarg. Trzy czwarte z nich dotyczyło funkcjonowania zakładów ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych, a 269 odnosiło się do działalności zakładów ubezpieczeń na życie. Złożono także 199 skarg na działalność oddziałów zakładów ubezpieczeń państw członkowskich UE oraz 36 skarg na agentów i brokerów ubezpieczeniowych.

Podobnie jak w poprzednich okresach, zastrzeżenia zawarte w skargach dotyczących ubezpieczeń osobowych i majątkowych odnosiły się do kwestii wysokości wypłacanych odszkodowań, opieszałości w ich wypłacie oraz odmowy wypłaty. Istotny jednak w pierwszych sześciu miesiącach 2014 r. jest spadek liczby skarg, który wyniósł 22 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego – podała KNF.

euroKobieta szansą dla bezrobotnych kobiet z Dolnego Śląska

W 2012 roku na Dolnym Śląsku w grupie 10 młodych osób pozostających bez pracy aż 6 stanowiły kobiety. Choć od 2013 roku bezrobocie sukcesywnie notuje tendencję zniżkową, te proporcje w regionie zostały zachowane – nadal więcej kobiet niż mężczyzn w wieku do 34 lat nie ma pracy.Rozwiązaniem tej sytuacji może być pomoc w ramach funduszy strukturalnych UE, wspierających zatrudnienie w państwach członkowskich i promujących spójność gospodarczo-społeczną.

Przyczyn tak wysokiej stopy bezrobocia wśród kobiet w regionie jest wiele – od braku odpowiednich stanowisk pracy przez wykluczenie zawodowe pod względem płci, po kwestie związane z godzeniem macierzyństwa z pracą zarobkową. Można tu także wymienić słabsze przygotowanie zawodowe np. do szeroko pojętych prac biurowych, które wiążą się z umiejętnością płynnej obsługi komputera – Polki nadal posiadają luki kompetencyjne w dziedzinie szeroko pojętych technologii informatycznych, które często okazują się barierą na drodze do kariery.

Projekty unijne pomogą zdobyć pracę

Aby zapobiec tak niekorzystnemu rozkładowi sił na rynku pracy tworzone są specjalne, dofinansowane z Budżetu Państwa i Unii Europejskiej projekty społeczne, mające na celu dokształcanie i aktywizację zawodową kobiet. Dla bezrobotnych mieszkanek Dolnego Śląska jest to na przykład projekt euroKobieta, który w ramach kolejnej już, trzeciej edycji wdraża całkowicie bezpłatne wsparcie, z którego można skorzystać online.

Wsparcie w projekcie obejmuje kilka elementów dotyczących rozwoju kompetencji i zaistnienia na współczesnym rynku pracy. Projekt euroKobieta prowadzi obecnie:

 Międzynarodowo certyfikowane, zdalne szkolenie informatyczne „Informatyczne Kompetencje Telepracy” EITCA/TC Telework Competencies;

 Warsztaty telepracy prowadzone zdalnie w dolnośląskich firmach zarejestrowanych w projekcie;

–  Serwis informacyjno-doradczy zawierający oferty zatrudnienia w regionie i materiały doradcze.

Aby przystąpić do projektu wystarczy rejestracja w serwisie www.euroKobieta.pl

Do dziś z bezpłatnego wsparcia projektu euroKobieta skorzystało już ponad 27 tysięcy kobiet z całej Polski.

 

Gdzie chcą pracować młodzi ludzie?

Zdania na temat pracowników z pokolenia obecnych dwudziestolatków są mocno podzielone. Słychać sporo głosów krytycznych, wiele jest jednak również opinii pozytywnych. W końcu wśród młodych pracowników jest przecież spora grupa takich, którzy wnoszą do firmy powiew świeżości, entuzjazm i talent. Czasami nawet brak dużego doświadczenia może być ich zaletą. Pozwala on bowiem uniknąć postawy roszczeniowej, wiąże się z ciekawością świata i chęcią zmierzenia się z wyzwaniami.

Co powinny robić firmy, by przyciągnąć i zatrzymać u siebie młodych? Istnieją strategie i narzędzia, by stale rekrutować najlepszych.

Być częścią czegoś wielkiego

Nie trzeba nikomu wyjaśniać, że firmę tworzą ludzie. O wiele łatwiej zjednoczyć ludzi wokół jednego celu niż sprawić by myśleli podobnie – mówi Katarzyna Kłopotek Junior PR Specialist GRUPA 365 NET. Cała organizacja, od CEO do najmłodszych stażem przedstawicieli, powinna wierzyć w swoją misję i konsekwentnie realizować swoje plany. Jeżeli dotychczasowy zespół jest zgrany i dynamiczny, a do tego odnosi sukcesy, nie będzie trudno przyciągnąć najlepszych.

Nawiązywać kontakty zawodowe i osobiste

Wielu młodych ludzi liczy na to, że dzięki nowej pracy poznają profesjonalistów ze swojej dziedziny, zarówno rówieśników jak i mentorów. Jednocześnie wierzą,  że na początku kariery ich życie zawodowe będzie dynamiczne, zmienne i pełne nowości, dzięki czemu zyskają niezbędne doświadczenie, by wniknąć w środowisko. Ludzie, którzy dokonują wyboru pracy sugerując się kryterium zdobywania umiejętności i kontaktów, są zazwyczaj oddanymi pracownikami. Firmy rozbudowujące sieć kontaktów i oferujące szanse rozwoju przyciągają młodych ludzi.

Inwestować w ludzi

Wiele firm często bardziej skupia się na rekrutowaniu zamiast na zwiększaniu potencjału ludzi, którzy są już zatrudnieni. Nie ma lepszego sposobu na zatrzymanie pracownika niż zadbanie o jego rozwój. To, czego się nauczy pozwoli mu zwiększyć efektywność pracy, wspomoże rozwój i przede wszystkim pozwoli uniknąć stagnacji.

Szef godny naśladowania

Liderzy szybko tracą zaufanie, jeżeli nie robią tego, czego nauczają. Jeżeli przełożony wymaga punktualności, a sam się spóźnia, osłabia to jego autorytet. Młodzi ludzie doceniają autentyczność. Dobrze jest już na samym początku wyjaśnić im na czym polega ich praca, przedstawić swoje oczekiwania, ale również szanse oraz możliwe scenariusze ich ścieżki kariery w niedalekiej przyszłości.

Kary dla kierowców prowadzących samochód bez prawa jazdy

0

Resort sprawiedliwości chce zaostrzyć kary dla kierowców prowadzących samochód bez stosownych uprawnień.

Za prowadzenie samochodu bez uprawnień grozi kara grzywny w wysokości 500 złotych. I nieważne czy kierowca nie posiada prawa jazdy w ogóle, czy też zostało mu ono zatrzymane w drodze postępowania sądowego. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości prawo nie powinno działać w ten sam sposób. Proponuje więc zmiany: prowadzenie samochodu po utracie uprawnień powinno być traktowane jak przestępstwo obarczone karą do 2 lat pozbawienia wolności.

Nawet gdyby pomysł wcielono w życie „[…] sądy nie będą stosowały takich kar, raczej zdecydują się ukarać wysoką grzywną”- twierdzi adwokat Andrzej Czyżowski z kancelarii adwokacko-radcowskiej CGS. Zamiast osadzać w więzieniu, lepszym rozwiązaniem byłoby odbieranie mienia.

Pomysł ministerstwa może dziwić, tym bardziej, że obecnie przepisy przewidują karę pozbawienia wolności do lat trzech. „Sąd może zasądzić ją osobie, która siada za kierownicą, a miała odebrane uprawnienia” – mówi Wojciech Ratyński z Komendy Głównej Policji. To niestosowanie się do prawomocnego wyroku.

Przypominamy, że kierowca, który posiada prawo jazdy, ale zapomni dokumentów i prowadzi samochód, może zostać ukarany mandatem w wysokości 300 złotych.

Nowy Prezes Zarządu PKO Leasing

0

Marcin Kuksinowicz został wybrany przez Radę Nadzorczą PKO Leasing na Prezesa Zarządu Spółki. Funkcję tę będzie pełnić od 1 września.

Inflacja w krajach OECD lipcu br. zwolniła do 1,9 proc.

Zwalnia łaczna inflacja w krajach OECD. CPI było niższe w większości krajów członkowskich organizacji.

Indeks cen konsumenckich w krajach OECD w lipcu był na poziomie 1,9 proc., w porównaniu do 2,1 proc. w czerwcu ub.r. Spowolnienie inflacji spowodowane było głównie niższym wzrostem cen energii, które wzrosły o 2,3 proc. w porównaniu do 3,1 proc. miesiąc wcześniej.

Wzrost cen żywności pozostał stabilny – na poziomie 2,1 proc. Wzrost cen wyłączając ceny żywności i energii był na poziomie 1,9 proc. rdr., czyli bez zmian od trzech miesięcy.

Oprócz Francji, gdzie inflacja była na tym samym poziomie co w lipcu zeszłego roku – 0,5 proc., wskaźnik wzrostu cen był niższy we wszystkich głównych gospodarkach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.

W strefie euro wskaźnik HICP spadł do poziomu 0,4 proc. w lipcu br., najniższego od października 2009 r. Na przykład w Wielkiej Brytanii z 1,9 proc. do 1,6 proc., w Niemczech z 1 proc. do 0,8 proc., we Włoszech z 0,3 do 0,1 proc.

W strefie G20 inflacja zwolniła do 2,8 z 2,9 proc.. Najbardziej wskaźnik spadł w Indonezji – z 6,7 do 4,5 proc. Inflacja pozostaje na niezmienionym poziomie w Brazylii – 6,5 proc. i Chinach – 2,3 proc. Dla odmiany – w Indiach inflacja wzrosła – z 6,5 proc. do 7,2 proc. w lipcu br.

W Polsce w lipcu po raz pierwszy odnotowano deflację w ujęciu rocznym; ceny spadły o 0,2 proc. Odpowiedzialny za to był głównie spadek cen żywności (o 1,7 proc.) oraz energii (o 0,2 proc.). Ceny pozostałych towarów i usług wzrosły o 0,5 proc.

Umiejętność podejmowania ryzyka kluczem do sukcesu gospodarczego Polski

– Otwarcie polskiej gospodarki na świat i napływ nowych technologii było jednym z najważniejszych czynników stymulujących rozwój gospodarczy Polski w ostatnim 25-leciu – uważa Sebastian Arana Araya, dyrektor zarządzający 3M w Polsce. Sebastian Arana Araya będzie obecny podczas debaty „25 lat przemian gospodarczych w Polsce. Rola inwestycji zagranicznych w okresie transformacji – doświadczenia i rekomendacje”, która odbędzie się 2 września 2014 r. podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.

W opinii dyrektora zarządzającego 3M Poland, Polska doskonale wykorzystała 25 lat transformacji gospodarczej. Według UNCTAD do 2012 r. do naszego kraju trafiło ponad 230 mld dolarów kapitału zagranicznego. Inwestycje zagraniczne w Polsce wzrosły z poziomu 44 mld euro w 2003 r. do 178 mld euro w 2012 r., a skumulowane inwestycje wyniosły 698 mld złotych.

Według Sebastiana Arana Araya, jest jednak wciąż wiele do zrobienia, aby Polska nie zaprzepaściła szansy, przed którą stoi jej gospodarka.– W kolejnych latach należy postawić na rozwój innowacji. Powinny być one narzędziem wspierania efektywności gospodarki i niwelowania rosnących kosztów pracy – uważa. Jego zdaniem, polski rząd powinien pobudzać wdrażanie innowacji poprzez konkretne zachęty dla firm oraz programy zachęcające do podejmowania ryzyka w tym obszarze. – Nadchodzące lata będą krytyczne dla kształtowania się pozycji Polski w tym wyścigu – ocenia.

Przykładem sukcesu opartego na gotowości do podejmowania ryzyka w obszarze innowacji jest strategia koncernu 3M. Firma inwestuje 6% swoich globalnych przychodów w badania i rozwój, zatrudnia też ponad 8000 naukowców na całym świecie. Dzięki temu każdego roku firma zgłasza ponad 500 patentów. Ponad 30% przychodów firmy pochodzi ze sprzedaży produktów i rozwiązań wdrożonych przeciągu ostatnich 4 lat.

Przez ponad 20. lat funkcjonowania w Polsce 3M zainwestowała w naszym kraju ok. 400 mln dolarów. Koncern uruchomił m.in. Centrum Innowacji we Wrocławiu, w którym prowadzone są prace nad nowoczesnymi technologiami z pięciu grup biznesowych, takich jak ochrona zdrowia, produkty konsumenckie, bezpieczeństwo i grafika reklamowa, przemysł, elektronika i energetyka.

Euronet modernizuje ekrany transakcyjne w bankomatach

Wraz z początkiem września Euronet, właściciel największej niezależnej sieci bankomatów w Polsce, rozpoczął prace nad optymalizacją treści pojawiających się podczas wypłaty oraz odświeżeniem ich szaty graficznej. Zauważalną zmianą będzie skrócenie wyświetlanych komunikatów, a także wprowadzenie piktogramów przypominających o zachowaniu zasad bezpieczeństwa. Jednocześnie znane dotychczas niebieskie tło ekranu transakcyjnego zostanie zastąpione granatowym. Urządzenia będą aktualizowane etapami. Zakończenie prac planowane jest na drugą połowę października.

– Uproszczone zostaną niektóre treści pojawiające się na poszczególnych ekranach transakcyjnych tak, aby powiadomienia o ich statusie były jeszcze bardziej czytelne. Podczas kluczowych etapów transakcji wprowadzone piktogramy będą na bieżąco sygnalizować konieczność zachowania elementarnych zasad bezpieczeństwa jak np. ochronę podczas wpisywania kodu PIN lub przypominać będą o kolejnych czynnościach podczas transakcji jak np. podjęcie zadysponowanej gotówki – mówi Ewa Miziołek, dyrektor marketingu i wsparcia sprzedaży w Euronet Polska, oraz dodaje – Mamy nadzieję, że wprowadzane udogodnienia podniosą komfort korzystania z bankomatów Euronet.

Dodatkowo, w bankomatach Euronet udostępniona została nowa funkcjonalność, która umożliwia ustawienie indywidualnych preferencji transakcji. Na ekranie wyboru transakcji pod przyciskiem „Inne usługi” właściciel karty może na stałe wybrać język, w którym będą przebiegały transakcje oraz ustawić najczęściej wypłacaną kwotę, która będzie wyświetlana klientowi każdorazowo w miejsce komunikatu o możliwości wypłaty „50 PLN bez wydruku”. Dzięki takim ustawieniom klient będzie mógł na stałe korzystać ze skróconego trybu transakcji.

Opóźnienia w realizacji wielkich inwestycji globalnym problemem branży naftowo – gazowej

64% wielkich projektów inwestycyjnych w branży naftowo – gazowej na całym świecie zostało niedoszacowanych  i wykroczy poza swój pierwotny budżet. W przypadku 73% przekroczone zostały lub zostaną terminy realizacji. Firma doradcza EY przyjrzała się postępom w realizacji 365 projektów inwestycyjnych w branży naftowo – gazowej na całym świecie. Każdy z nich wart był co najmniej 1 mld USD.

Łączne koszty niedoszacowania budżetów 365 „wziętych pod lupę” projektów wyniosą ponad 500 miliardów dolarów. To oznacza, że statystyczny projekt inwestycyjny uwzględniony w raporcie EY został niedoszacowany o 59%. Łączne koszty analizowanych 365 inwestycji wzrosną zatem z 1,2 do 1,7 biliona dolarów.

 – Przyczyny opóźnień i przekroczeń budżetów mogą być zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne. Wśród tych pierwszych można wymienić: błędy w procesie planowania, złe kryteria wyboru dostawców, podpisywanie umów, które odpowiednio nie zabezpieczały przed ryzykiem, czy też zwiększony apetyt na ryzyko. Wśród czynników zewnętrznych zazwyczaj kluczowe są: zmieniające się otoczenie regulacyjne i zmiany kursów walutowych – tłumaczy Aleksander Gabryś, Starszy Menadżer w dziale Doradztwa Biznesowego EY. – Przy odpowiednich procedurach zarządzania ryzykiem wszystkim ww. problemom można jednak zapobiec – dodaje.

3 na 4 projekty w Europie mają opóźnienia

Najwięcej problemów ze „zmieszczeniem się” w zakładanym budżecie mają inwestorzy realizujący projekty na Bliskim Wschodzie (89% inwestycji będzie droższych niż zakładano). Dalej plasują się inwestycje z Dalekiego Wschodu – 68%, Afryki – 67%, Ameryki Północnej – 58%, Ameryki Łacińskiej – 57% i Europy – 53%.

Jeśli chodzi o opóźnienia w realizacji projektów, najczęściej zaobserwowano je na Bliskim Wschodzie – w 87% przypadków. W Afryce było ich 82%, na Dalekim Wschodzie w 80%, w Europie w 74%, w Ameryce Łacińskiej w 71%, natomiast w Ameryce Północnej w 55%.

Najwięcej inwestycji na Dalekim Wschodzie

Największe projekty inwestycyjne w branży naftowo – gazowej realizowane są na Dalekim Wschodzie. Z badań EY wynika, że opiewają one łącznie na 945 mld USD. Drugie największe nakłady inwestycyjne ponoszone są w Ameryce Północnej – 482 mld USD. Na trzecim miejscu znalazła się Europa z inwestycjami o wartości 379 mld USD.

Rozklad inwestycji mapa.jpg

Grupa Enel-Med zwiększyła w I półroczu przychody o 11,5 proc. do 109 mln zł

0

Grupa Enel-Med miała w I półroczu przychody wyższe o 11,5 proc. niż przed rokiem i 39,2 mln zł zysku netto wobec ubiegłorocznej straty w wysokości 567 tys. zł.

Grupa Enel-Med osiągnęła w I półroczu przychody w wysokości 108,93 mln zł. Było to o 11,5 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy odnotowała 97,7 mln zł przychodów.

Zysk operacyjny sięgnął 37,74 mln zł wobec 760 tys. zł zysku w I połowie 2013 r.

Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 39,2 mln zł. Przed rokiem grupa miała 567 tys. zł straty.

Jak przypomina spółka w komunikacie, najważniejszym wydarzeniem w I połowie roku była sprzedaż na rzecz Lux Medu Diagnostyka spółki zależnej Centrum Medycznego Diagnostyka, w skład której wchodziło 7 placówek diagnostycznych zlokalizowanych w Wołominie, Łomży, Poznaniu, Koninie, Lublinie, Mielcu oraz w Oddziale Bielany w Warszawie za 52,52 mln zł.

Spółka wykorzystała wyjątkową okazję rynkową, zdecydowała się na sprzedaż 11 proc. przychodów firmy za 52,5 mln zł. Sprzedana cześć diagnostyki generowała 22,5 mln przychodów (dane z 2013), a została sprzedana za 2,5 krotność rocznych przychodów z tego tytułu. Dzięki tej transakcji firma pozyskała niezbędne na inwestycje środki finansowe w najkorzystniejszy z możliwych sposobów – podkreślił zarząd w komunikacie.

Na co zwrócić uwagę w umowie faktoringowej: dobranie odpowiedniego limitu faktoringowego

O tym, że faktoring jest doskonałą alternatywą dla kredytu obrotowego, nie trzeba przekonywać przedsiębiorców, którzy z niego skorzystali. Zapewnia stały dostęp do środków obrotowych i wspiera w zarządzaniu ryzkiem finansowym. Właściwie dobrany limit faktoringowy decyduje o tym, czy finansowanie przyniesie przedsiębiorcy maksymalne korzyści. W niniejszym tekście postaram się odpowiedzieć na pytania: czym jest limit faktoringowy i na jakich zasadach się go dobiera.

Czym jest limit faktoringowy?

Dobranie odpowiedniego limitu faktoringowego jest jednym z najistotniejszych elementów decyzji o przyznaniu finansowania w formie faktoringu. Podstawowa wiedza w tym temacie ułatwi zweryfikowanie zaproponowanego przez analityków finansowych rozwiązania. Warto zatem wiedzieć, że istnieją dwa rodzaje limitów faktoringowych. Pierwszy z nich to limit przyznawany danemu odbiorcy, zwany sublimitem. Oznacza on maksymalna kwotę, jaką faktor (firma faktoringowa) wypłaci faktorantowi (klientowi) tytułem finansowania jego kontrahenta.

Poza sublimitami, faktor przyznaje przedsiębiorcy ubiegającemu się o faktoring limit globalny, oznaczający maksymalną kwotę jaką faktor wypłaci faktorantowi z tytułu finansowania, w ramach limitów przyznanych na odbiorców. Limit globalny może być niższy od sumy sublimitów przyznanych odbiorcom. Przykład: faktor udzielając finansowania faktorantowi przyznaje jego 4 odbiorcom limity po 100.000 zł oraz limit globalny w wysokości 300.000 zł. Limit globalny wyznacza granicę finansowego zaangażowania faktora.

Na jakiej podstawie przyznaje się limity?

Podstawą przyznania limitu faktoringowego jest zawsze analiza dokumentów finansowych poszerzana o wywiad gospodarczy. W przypadku faktoringu z regresem, czyli rodzaju finansowania, przy którym instytucja finansowa nie przejmuje ryzyka niewypłacalności odbiorców, analizowana jest szczegółowo sytuacja finansowa i prawna zarówno faktoranta, jak i jego kontrahentów. Faktor przyznając limit globalny sprawdza, czy jego klient będzie w stanie uregulować należności, gdyby nie zrobili tego jego odbiorcy.

W przypadku faktoringu bez regresu (faktoringu pełnego) ryzyko niewypłacalności odbiorców przejmuje instytucja finansująca. W takim przypadku, szczegółowo analizuje się sytuację finansową i prawną odbiorców. Decyzję o przyznaniu limitów instytucja finansująca podejmuje na podstawie danych zawartych w dokumentach finansowych, brany jest pod uwagę poziom obrotów, stosowane terminy płatności, dotychczasowe praktyki płatnicze pozwalające wnioskować o rzetelności kooperanta, bądź jej braku. W faktoringu bez regresu wywiad gospodarczy wobec faktoranta jest przeprowadzany w ograniczonym zakresie, bo w tym przypadku odpowiada on wyłącznie za fraudy oraz wady prawne wierzytelności. Limit globalny oraz sublimity są podstawowymi danymi wpisywanymi do umowy faktoringowej.

Limity koncentracji

Dodatkowym rodzajem limitu, który może być wprowadzony do umowy faktoringowej, jest limit koncentracji. Limit koncentracji to procentowy udział wierzytelności danego odbiorcy w łącznym sfinansowanym saldzie. Przekroczenie limitu koncentracji może być powodem wstrzymania finansowania, w takim przypadku kolejne wierzytelności należne od danego odbiorcy zostaną sfinansowane dopiero po zwolnieniu limitu, czyli spłacie części należności przez tego odbiorcę lub zwiększeniu salda należności sfinansowanych na pozostałych odbiorców.

Faktor może też przyjąć, że przekroczenie limitu koncentracji będzie sygnałem podwyższonego ryzyka, które uzasadnia naliczenie wyższej stawki wynagrodzenia. Dla klienta faktoringowego korzystniejszy jest wariant drugi, w którym przekroczenie limitu koncentracji nie powoduje automatycznego wstrzymania finansowania, a jedynie naliczenie wyższego wynagrodzenia od kwoty, o którą limit koncentracji zostaje przekroczony. Zasady dotyczące limitów koncentracji są ustalane przez strony przed podpisaniem umowy, a następnie wpisane do umowy.

Konsekwencje niewłaściwie dobranego limitu

Przyznanie limitów zbyt niskich oznacza dla przedsiębiorców niedostateczne wykorzystanie obrotów z odbiorcami dla poprawy płynności finansowej. W praktyce przedsiębiorca po przekroczeniu sublimitu nie otrzymuje już środków za kolejne przekazywane faktury, a tym samym cześć środków z faktur jest zamrożona. Limity zbyt wysokie w stosunku do realizowanych z odbiorcami obrotów oznaczają konieczność ponoszenia nieuzasadnionych ekonomicznie kosztów. Kosztami tymi mogą być: opłata z tytułu przyznania limitu globalnego oraz tzw. prowizja minimalna obliczana od różnicy między zakładanym poziomem wykorzystania limitu globalnego a jego faktycznym wykorzystaniem.

Dla przykładu przyjmijmy, że przyznany limit globalny to 100.000 zł, minimalny poziom wykorzystania limitu to 60%, okres rozliczeniowy to kwartał. Po upływie kwartału od rozpoczęcia współpracy z faktorantem, sumuje się naliczone wynagrodzenia i zestawia z prognozowanymi na podstawie określonych wyżej parametrów: jeśli naliczone wynagrodzenia są niższe od prognozowanych, faktorant wpłaca uzupełniająco prowizję minimalną, jeśli limit globalny jest zbyt wysoki, istnieje duże prawdopodobieństwo, ze faktorant nie wykorzysta go i będzie musiał zapłacić prowizję minimalną.

Jeżeli klient faktoringowy planuje zwiększenie obrotów z odbiorcami, powinien pamiętać, że jest to proces rozłożony w czasie. W związku z tym, warto rozważyć, czy korzystniejsze będzie, biorąc pod uwagę opisane koszty, wnioskowanie o limity uwzględniające planowany wyższy poziom obrotów z odbiorcami już na etapie podpisywania umowy faktoringu. Korzystniejsze może się okazać wnioskowanie o podwyższenie limitów, już po rozpoczęciu współpracy z faktorem i po zwiększeniu obrotów z odbiorcami.

Zmiana limitów

Przedsiębiorcy powinni wiedzieć, że zmiana limitów jest możliwa również w trakcie trwania umowy faktoringowej. Warto jednak mieć świadomość, że niektórzy faktorzy w związku z podwyższaniem limitów naliczają dodatkowe opłaty. Podstawą do podwyższenia limitów może być uzyskanie przez faktora pozytywnego doświadczenia w zakresie dyscypliny płatniczej odbiorcy oraz zwiększenie obrotów faktoranta z danym odbiorcą. Wraz ze zmianą sublimitów możliwa jest także zmiana limitu globalnego.

Przedsiębiorcy powinni pamiętać, że tylko cześć faktorów oceniając realizację umowy i poziom limitów występuje z propozycją podwyższenia limitu faktoringowego, dlatego w tym zakresie wskazana jest inicjatywa samego faktoranta. Przedsiębiorca, który w trakcie trwania umowy faktoringu zachowuje się aktywnie tzn. składa wnioski o podwyższenie sublimitów i limitu globalnego, jeśli oczywiście zaistnieje taka potrzeba, osiągnie maksymalne korzyści finansowych z faktoringu.

Autorką tekstu jest Agnieszka Kowalik, Członek Zarządu Pragma Faktoring SA

W Polsce upada coraz więcej firm usługowych

Euler Hermes, spółka z Grupy Allianz, na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego zbadała sytuację polskich firm w kontekście bankructw – w sierpniu oficjalnie opublikowano informację o upadłości 62 firm wobec 66 w sierpniu 2013 roku. 

Opublikowane w sierpniu orzeczenia o upadłości dotyczyły firm mających zsumowany ostatni znany obrót na poziomie ok. 600 milionów złotych a zatrudniały one razem według ostatnich dostępnych danych ok. 1,6 tys. osób.

Od początku roku do końca sierpnia opublikowano orzeczenia o upadłości 559 polskich przedsiębiorstw, podczas gdy w tym samym okresie ubiegłego roku było to odpowiednio 647 opublikowanych upadłości.

–    Liczba upadłości firm usługowych wciąż zdecydowanie wyższa niż przed rokiem, odmiennie niż w innych sektorach gospodarki. Spodziewać się jednak należy rosnących problemów w branży spożywczej – pojawiają się pierwsze upadłości w branży mięsnej.
–    Problemy firm produkcyjnych i budowlanych w dużej części przypadków miały swoje źródło w stopniowo spadających na przestrzeni trzech ostatnich lat obrotach.
–    Sprzedaż firm transportowych oraz producentów żywności, którzy upadli w okresie trzech ostatnich lat nie spadała, ale rosła. Przyczyną ich problemów z reguły nie była także niska rentowność sprzedaży, ale po prostu jej nagłe załamanie.
–    Ponownie poprawia się klimat dla postępowań układowych – ogłoszono ich 13, a przypadków nieudanych postepowań naprawczych, zamienionych na upadłość likwidacyjną było mniej – 7.
–    Sierpień – największa zmiana in minus w woj. małopolskim i kujawsko-pomorskim.

 Jak ocenia sytuację Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka – Dotychczas po stronie zagrożeń na rynku zwracano przede wszystkim uwagę na stagnację a nawet spadek sprzedaży w niektórych kategoriach dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku. Nie inaczej było w sierpniu, o czym świadczą pojawiające się co miesiąc orzeczenia upadłości firm zajmujących się sprzedażą odzieży i obuwia, mebli, artykułów elektrycznych wyposażenia mieszkań czy związanych z motoryzacją (paliwa, części i akcesoria oraz same samochody). Co warto jednak zauważyć: pomimo utrzymującego się popytu konsumenckiego artykułów pierwszej potrzeby – przede wszystkim żywności w sierpniu upadło sześć firm związanych z produkcją i obrotem żywnością (w tym 4 z branży mięsnej). Nie ma wśród nich jeszcze firm z branży mleczarskiej czy owocowo-warzywnej – na to za wcześnie… ale niewątpliwie także one odczują reperkusje embarga w eksporcie. Problemem nie jest jedynie zamknięcie zewnętrznych kanałów zbytu, ale także towarzysząca temu nadprodukcja na rynku krajowym – większa presja na sprzedaż. Prowadzi to nie tylko do obniżek cen i erozji marż, ale kierowania jej także do często mniej pewnych odbiorców. Nawet dotychczasowi, stali odbiorcy w takiej sytuacji ulegają pokusie pogorszenia swojej moralności płatniczej. Tak więc tańszy surowiec dla zakładów przetwórczych – mięsnych jak i obecnie mleczarskich (ceny mleka są rekordowo niskie niezależnie od embarga) niewiele może pomóc producentom wędlin i nabiału, jeśli nie znajdą oni alternatywnych rynków zbytu na swoje produkty. Zakłady przetwórstw owocowo-warzywnego, a w szczególności chłodnie były zaś i tak w trudnej sytuacji finansowej jeszcze na początku obecnego sezonu. Przeciętne wyniki wielu z tych firm miały swoje źródło w: spadających obrotach (duża konkurencja m.in. z Azji), wysokim zadłużeniu, problemach z płynnością, niskiej rentowności. Jest to trudny i sezonowy rynek, kapitałochłonny (długi jak na branżę spożywczą okres „zamrożenia” środków finansowych) – zrozumieć więc można rozgoryczenie rolników i sadowników niskimi cenami, jakie były im oferowane chociażby za owoce miękkie (porzeczki, wiśnie i inne), ale patrząc na wyniki finansowe tych firm nie widać w nich tych nieproporcjonalnie dużych zysków, jakie zakłady te miałyby zdobywać ich kosztem.

Budownictwo i produkcja – problemem jest niewystarczająca liczba zamówień
Analizując wyniki finansowe firm, które znalazły się na liście upadłości zauważyć można tendencję stopniowego spadku obrotów w ciągu ostatnich trzech lat większości firm produkcyjnych i budowlanych. – Nie tylko te duże czy średnie, o obrotach 60 milionów złotych i więcej, ale także firmy o obrocie kilku milionów złotych i o jedynie lokalnym obszarze działalności w porównaniu do 2011 roku zmniejszyły swoje obroty o rząd wielkości od 15 do 25%. Nie wszyscy sobie z tym radzą, gdyż jednocześnie wydłużał się w ostatnich latach okres obiegu należności z tytułu tej zrealizowanej części sprzedaży. Restrukturyzacja, redukcja kosztów stałych jest w tej sytuacji czasami niewystarczająca, zwłaszcza gdy wiele z tych firm ponosiło koszty stałe z tytułu zrealizowanych w ostatnich latach inwestycji w sprzęt. Niewątpliwie system ulg, zwłaszcza podatkowych dla takich firm był niewystarczający – pakiet antykryzysowy ograniczał się w zasadzie jedynie do czasowego zmniejszenia kosztów pracowniczych – mówi Maciej Harczuk, prezes zarządu spółki Euler Hermes Collections.

Odmiennie – transport i produkcja żywności zwiększały w ostatnich latach sprzedaż…
Firmy transportowe i z branży spożywczej, których upadłość ogłoszono w sierpniu były w zgoła odmiennej sytuacji – raczej systematycznie zwiększały w ostatnich trzech latach swoją sprzedaż. Poprawiały one także w większości w ciągu tych trzech lat swoje wskaźniki rentowności obrotu, płynności finansowej i zadłużenia. – Problem przyszedł nagle, często nie ma czasu ani możliwości aby w tak krótkim okresie czasu zmienić kierunki sprzedaży przy ponoszonych na bieżąco wysokich kosztach stałych i braku wpływów – zauważa Michał Modrzejewski, dyrektor analiz Branżowych w Euler Hermes. – Skutki pierwsza odczuła branża transportowa, przede wszystkim firmy wyspecjalizowane w przewozie żywności na wschód. Ale nie składajmy wszystkich kłopotów na karb embarga… Już w poprzednich miesiącach popyt na usługi transportowe praktycznie nie rósł, co wynikało z pewnego spowolnienia w przemyśle zachodnioeuropejskim w ostatnich miesiącach, o czym świadczą odczyty wyników polskiego eksportu. Duża konkurencja i rozdrobnienie na rynku przewozów pociągały za sobą w ostatnim czasie niskie ceny i osiągane marże (w porównaniu chociażby do sytuacji sprzed roku). – Polskie firmy transportu drogowego mają pozycję kabotażysty nr. 1 w Europie, ale zazwyczaj w pierwszej kolejności zdobywają rynki usług najmniej dochodowych, np. sporadycznych i niewyspecjalizowanych – tymczasem bardziej zyskowne, wyspecjalizowane przewozy (np. ładunków niebezpiecznych, odpadów itp.) czy stałą obsługę transportową wciąż świadczą zazwyczaj firmy lokalne, czemu sprzyjają preferujące je różne lokalne przepisy w krajach członkowskich – komentuje Michał Modrzejewski.

Usługi – wśród wielu firm wyróżnić trzeba upadłości firm związanych z rynkiem odpadów oraz z poligrafią
Wciąż najwięcej upadłości jest w sektorze usług i jakkolwiek jest on bardzo zróżnicowany, pojawiły się w nim dwie nowe branże. Do upadających firm informatycznych, hotelarsko-gastronomicznych czy związanych z rynkiem nieruchomości dołączyły w sierpniu firmy zajmujące się odpadami oraz poligraficzne. – Zapewne wiele firm zajmujących się skupem i przetwarzaniem odpadów za przyczynę swoich kłopotów mogłoby wskazać zmienione przepisy o gospodarce odpadami, które raczej ograniczyły konkurencję na rynku, niż ją poprawiły – ocenia Grzegorz Hylewicz, dyrektor windykacji w Euler Hermes. – Oszczędności przedsiębiorstw odbijają się niestety także na poligrafii – zarówno drukarniach, jak i ich dostawcach (w tym producentach papieru). Niestety sygnały z wielu firm w kraju świadczą, iż 4 upadłości, jakich świadkami byliśmy w tym sektorze w sierpniu nie będą ostatnimi.

Sierpień – największa zmiana in minus w woj. małopolskim i kujawsko-pomorskim
Największa liczba spośród opublikowanych w sierpniu upadłości dotyczyła firm z województwa małopolskiego. Nie w ilości jednak jest największy problem – nie były to ponadto firmy małe, ale liczące się w skali regionalnej, a ich łącznie liczony ostatni znany obrót wyniósł ponad 180 mln złotych, czyli blisko 1/3 łącznego obrotu firm, które upadły w tym miesiącu w skali całego kraju. Nie były to przy tym efekt problemów jakiejś jednej branży – na tej smutnej liście znalazły się i firmy produkcyjne (wyroby metalowe, a jakże…), i hurtownie i nawet firma maklerska. Podobnie w województwie kujawsko-pomorskim: za wzrostem liczby opublikowanych upadłości firm z tego województwa nie stoi recesja w jakiejś konkretnej branży. W odróżnieniu od poprzednich miesięcy upadłości tutaj nie wiązały się z budownictwem, ale w pierwszej kolejności z sektorem produkcyjnym (żywność, odzież) oraz z handlem i usługami.

B. Kruszyński (Redan): Zysk netto w tym roku będzie co najmniej na poziomie z 2013 r. Ryzyko wiąże się z dalszym osłabieniem hrywny i rubla

0

Po dobrych wynikach sprzedaży w pierwszych 6 miesiącach tego roku Redan spodziewa się wypracowania zysku netto za cały rok na poziomie co najmniej 3,19 mln zł. Negatywnym czynnikiem może być ewentualna dalsza deprecjacja hrywny oraz rubla. W pierwszym półroczu 2014 r. Redan odnotował stratę netto w wysokości 2 mln zł, ale główną przyczyną była zmiana w podatkach oraz osłabienie ukraińskiej waluty.

Druga połowa roku w naszym biznesie jest wyraźnie lepsza. Textil Market na pewno poprawi zeszłoroczny wynik co najmniej o tyle, o ile to pierwsze półrocze jest lepsze od zeszłego roku. W części modowej w Polsce także spodziewamy się wzrostu wyników. Niewiadomą jest wycena wartości naszych aktywów ukraińskich czy rosyjskich w złotych. Pomimo że tutaj generujemy cały czas około 4 mln zł strat, liczę, że wyniki całego roku będą co najmniej takie, jak rok temu – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Bogusz Kruszyński, wiceprezes zarządu Redan SA.

W ubiegłym roku zysk netto Redanu wyniósł 3,19 mln zł. Mimo straty netto w wysokości 2 mln zł w pierwszym półroczu 2014 r. łódzka spółka spodziewa się, że dobre wyniki w III i IV kwartale pozwolą osiągnąć na koniec roku wynik netto nie gorszy niż w 2013 r.

Na poziomie wyniku przed opodatkowaniem mamy praktycznie break-even na poziomie całej grupy kapitałowej. Na poziomie zysku netto mamy 2 mln strat, to wynika głównie ze zmiany strategii podatkowej czy też konieczności przekształcenia Adesso ze spółki komandytowo-akcyjnej w spółkę akcyjną. Niestety, zmieniły się w tym zakresie przepisy i musieliśmy to zrobić. Jako spółka akcyjna jest ona podatnikiem podatku dochodowego i to wygenerowało prawie 1,5 mln złotych podatku, który musieliśmy zapłacić, a rok temu nie zapłaciliśmy – wskazuje Kruszyński.

Wyniki ze sprzedaży dają jednak podstawę do optymizmu: wynik dla części modowej był lepszy o blisko 1 mln zł, a w segmencie dyskontowym poprawił się o 4,4 mln zł.

W Polsce w części modowej poprawiliśmy wyniki, na samej sprzedaży w Polsce wzrósł on praktycznie o 70 proc. rok do roku w pierwszej połowie 2014 r. Natomiast negatywnym elementem są wyniki naszej działalności zagranicznej. Co prawda w tym roku nadal na tym biznesie zarobiliśmy około 1,5 mln złotych w pierwszej połowie roku, natomiast jest to o 2 mln złotych mniej niż rok temu. Największy wpływ na to ma oczywiście sytuacja na Ukrainie – tłumaczy prezes Redanu.

Łódzka spółka posiada na Ukrainie 30 sklepów, z czego 9 własnych, a pozostałe to sklepy franczyzowe w części modowej. Według Kruszyńskiego sprzedaż liczona w lokalnej walucie jest praktycznie na tym samym poziomie co w roku ubiegłym. Z powodu trwających walk Redan musiał jednak zamknąć sklepy w Doniecku i Ługańsku, ale największe straty spowodowała deprecjacja hrywny, wobec czego sprzedaż na Ukrainie liczona w polskiej walucie spadła o 30 proc.

Musieliśmy przeliczyć wartość naszych aktywów na Ukrainie na złote. To wygenerowało prawie 5 mln ujemnych różnic kursowych z tego tytułu, z czego 4 mln są pokazane jako pomniejszenie zysku netto do całkowitej straty – twierdzi Bogusz Kruszyński.

Na tym tle lepiej prezentowała się działalność na rynku rosyjskim, gdzie zdaniem wiceprezesa Redanu wynik ze sprzedaży w I półroczu 2014 r. jest porównywalny z tym osiągniętym w ubiegłym roku. Czynnikiem ryzyka w kontekście zysku i przychodów w Rosji pozostaje jednak dalsze osłabianie się rubla, który już teraz jest rekordowo słaby w stosunku do dolara. Częściowo ten niekorzystny dla Redanu efekt niweluje deprecjacja złotego w stosunku do amerykańskiej waluty.

Ten biznes jest w miarę stabilny, to znaczy na dzień dzisiejszy nie widać tam przyrostów, na które liczyliśmy jeszcze dwa czy trzy lata temu, wchodząc na większą skalę do Rosji, natomiast jest to bezpieczny biznes, który daje szanse zarobienia nam i naszym partnerom – uważa wiceprezes Redanu.

Jagiełło: PKO BP pracuje nad rozwojem KredoBanku mimo trudnej sytuacji na Ukrainie

0

PKO BP kontynuuje prace nad rozwojem swojej ukraińskiej gałęzi – KredoBanku, pomimo wojny  na wschodzie kraju. Jak mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło, trwa proces dostosowania pracy KredoBanku do standardów PKO BP.

KredoBank będzie się rozwijał pomimo sytuacji politycznej na Wschodzie. Jak zapewnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego, sytuacja w KredoBanku jest opanowana.

Sytuacja jest pod kontrolą. To nie oznacza, że od razu bank na Ukrainie generuje zyski. To jest tak, że bank realizuje plan, który był przewidywany na ten okres, i to jest dla nas ważne – mówi Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego.

Brak zysków KredoBanku, spółki należącej do grupy PKO BP nie martwi prezesa w związku z trwającym planem rozwoju banku. Sytuacja na Ukrainie jest jednak obserwowana, ponieważ, jak mówi Jagiełło, PKO BP czuje się odpowiedzialny za to, co się dzieje z aktywem na Ukrainie.

Pomimo tego, że jest wojna, bo tak należy to określić – wojna na wschodzie Ukrainy z Rosją, pomimo tego, że Ukraina straciła Krym, wyniki KredoBanku będą pod presją polityki, a także polityki gospodarczej, a tych nie nie zmienimy. Natomiast jest tak, że wielkość KredoBanku w stosunku do PKO Banku Polskiego jest w tej chwili mikroskopijna, bo to jest nawet poniżej 0,5 proc. Z punktu widzenia inwestorów i wpływu na wynik finansowy, nie ma to znaczenia – powiedział Jagiełło.

Prezes PKO BP podkreśla, że zarząd podejmuje wszelkie możliwe działania, by KredoBank na Ukrainie mógł się rozwijać.

Współpracujemy z władzami KredoBanku, współpracujemy z nadzorem bankowym na Ukrainie, kontynuujemy program kilkumiesięcznych staży dla pracowników KredoBanku PKO, by mogli transmitować nasze standardy biznesowe i organizacyjne do siebie. Natomiast jest to proces, który nie zakończy się w krótkim terminie – tłumaczy Jagiełło.

ADMIRAL BOATS wygrał pierwszy przetarg na remont jednostek pływających

0

ADMIRAL BOATS S.A., spółka reprezentująca polski przemysł jachtowy i stoczniowy na giełdzie, zwyciężyła w przetargu publicznym organizowanym przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku na remont i wyposażenie lodołamaczy. Wartość zlecenia wyniesie ponad 211 tys. zł. Jest to pierwszy wygrany przez spółkę publiczny przetarg na realizację usług remontowych.

W ramach umowy spółka przeprowadzi roboty elektryczne związane z przygotowaniem lodołamaczy L/s Tygrys, L/s Rekin i L/s Orka do akcji lodowej oraz zrealizuje dostawę i instalację stacji prognozowania pogody i internetu mobilnego na statku L/s Tygrys. Jedynym kryterium wyboru wykonawcy była cena.

 Jesteśmy bardzo zadowoleni z pierwszego wygranego przez nas przetargu, przeprowadzonego w ramach Prawa zamówień publicznych. Jednocześnie jest to kolejne zlecenie remontu lodołamaczy, które będziemy w tym roku realizować. W sierpniu na terenie stoczni remontowane były dwa lodołamacze prywatnego armatora – mówi Andrzej Bartoszewicz, prezes zarządu ADMIRAL BOATS. – Dążymy do pozyskiwania kolejnych zleceń remontowych. Posiadamy odpowiednią infrastrukturę oraz doświadczoną kadrę, aby skutecznie realizować takie projekty. Obecnie prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kontrahentami i będziemy również startować w kolejnych przetargach – dodaje.

NIK sprawdzi, jak kontrolowane jest NATO

NIK będzie koordynowała przegląd partnerski Międzynarodowej Rady Audytorów NATO – IBAN (ang. International Board of Auditors for NATO) – instytucji odpowiedzialnej za kontrolowanie NATO. NIK zbada IBAN wspólnie z Trybunałem Obrachunkowym Hiszpanii. Porozumienie w tej sprawie podpisali Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz przewodniczący IBAN Charilaos Charisis w obecności wiceministra obrony narodowej Czesława Mroczka. NIK poinformowała, że dotychczasowe inwestycje NATO w Polsce, realizowane przez MON, zostały ocenione pozytywnie.

Polscy kontrolerzy z NIK przyjrzą się temu, jak funkcjonuje IBAN, i zaproponują sposoby usprawnienia pracy głównego audytora NATO. W przeglądzie, który potrwa od września do grudnia 2014 roku, wezmą udział najlepsi kontrolerzy Izby, w tym osoby, które pracowały w strukturach NATO. Koszty przeglądu zostaną pokryte z budżetu Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rada Sojuszu zdecydowała o przeprowadzeniu przeglądu partnerskiego, co doprowadziło do wyboru NIK na koordynatora tego przedsięwzięcia.

IBAN jest organem audytorskim NATO. Działa od 1953 roku. Przeprowadza kontrolę finansów organów Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz sprawdza wykorzystanie środków w ramach współfinansowanego przez kraje członkowskie Programu Inwestycji w Dziedzinie Bezpieczeństwa NATO (NSIP). Ze środków z tego programu budowane są stacjonarne i mobilne elementy infrastruktury obronnej na terenie państw członków Sojuszu Północnoatlantyckiego lub na obszarze operacji wojskowych prowadzonych przez NATO. Podstawowym celem Programu jest stworzenie warunków do prowadzenia wspólnych działań wojskowych na całym obszarze Sojuszu (czyli na terytoriach wszystkich państw członków) oraz poza nim, wówczas gdy NATO prowadzi operacje na terytoriach państw, które nie są jej członkami. Program obejmuje między innymi budowę systemów kierowania, dowodzenia i łączności, systemów radarowych obrony powietrznej, lotnisk i portów morskich ze sprzętem i wyposażeniem zgodnym ze standardami NATO, baz paliwowych, składów zaopatrzenia, sieci rurociągów paliwowych, itp.

W Polsce realizacją inwestycji w ramach Programu zarządza MON. W tym celu stworzony został specjalny organ zarządzający: Zakład Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (ZIOTP). Od 1999 r. do końca 2013 r. ZIOTP zrealizował ogółem prace o wartości 2.284 mln zł i zakończył realizację 97 projektów w ramach Programu (zaawansowanie wykonania Programu – ok. 66 proc.). Przedsięwzięcia te zostały przez NIK ocenione pozytywnie.

NIK prowadziła kontrole realizacji wielu projektów w ramach Programu, m. in. dotyczące modernizacji i rozbudowy lotnisk wojskowych i portów morskich oraz zakupu i instalacji radarów dalekiego zasięgu, budowy elementów Zintegrowanego Systemu Obrony Powietrznej NATO, budowy systemów łączności oraz budowy lotniskowych baz paliwowych.

NIK wykonywała już kontrole na rzecz IBAN, np. sprawdzając funkcjonowanie Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego (czyli związku taktycznego NATO składającego się z formacji stacjonujących na terenie Danii, Niemiec i Polski ze sztabem usytuowanym w Szczecinie). Kontrola zakończyła się oceną pozytywną. NIK doceniła zwłaszcza wdrożenie przez Korpus Międzynarodowych Standardów Rachunkowości Sektora Publicznego (IPSAS).

IBAN składa się z sześciu członków, którzy nadzorują wykonanie audytów przez zespół ok. dwudziestu zawodowych audytorów. Członkowie IBAN są powoływani przez Radę Północnoatlantycką i tylko przed nią odpowiadają za przeprowadzone audyty. W tej chwili w IBAN zasiadają przedstawiciele Czech, Grecji, Holandii, Norwegii, Turcji i Wielkiej Brytanii. Członkowie IBAN są powoływani na 4-letnie kadencje, bez możliwości przedłużenia mandatu. Jeden z członków IBAN, wskazany przez radę Północnoatlantycką, pełni funkcje Przewodniczącego przez kadencję trwającą 2 lata. Polska miała swojego przedstawiciela w IBAN w latach 2006-2010, który w latach 2007-2009 pełnił funkcję przewodniczącego.

Rafako zwiększyło zysk do 13,3 mln zł w I półroczu

13,3 mln zł zysku przypadającego na akcjonariuszy jednostki dominującej miał w I półroczu producent kotłów dla energetyki, spółka Rafako. To dwa razy więcej niż przed rokiem.

Przychody wzrosły do 497,8 mln zł z 381,4 mln zł w I półroczu 2013 r. Jak pisze spółka w komunikacie, ponad 30-proc. wzrost sprzedaży odnotowany w I półroczu 2014 roku był spowodowany głównie wyższymi przychodami ze sprzedaży urządzeń ochrony powietrza, w tym instalacji odsiarczania spalin. Wysoka sprzedaż tych urządzeń wynikała z realizacji kontraktów podpisanych w 2012 i 2013 roku.

Firma podkreśla, że udało jej się podnieść rentowność na wszystkich poziomach sprawozdania z całkowitych dochodów.

– Portfel zleceń Grupy Rafako, który na koniec pierwszego półrocza br. wyniósł ok. 6,3 mld zł pozwala nam z optymizmem patrzeć na wyniki przyszłych okresów. Będziemy nadal stawiać na średniej wielkości samodzielne projekty, takie jak wykonanie nowej elektrociepłowni dla Grupy Azoty w Kędzierzynie. Planujemy też dalszą ekspansję na rynkach zagranicznych m.in. na rynkach bałkańskich – mówi w komentarzu do wyników Paweł Mortas. – Konieczność spełnienia zaostrzających się unijnych norm w zakresie ekologii powinna sprzyjać dalszemu zaangażowaniu grupy w produkcję instalacji ochrony środowiska na krajowym rynku, gdzie oferujemy posiadane technologie w zakresie realizacji kompletnych obiektów instalacji odsiarczania spalin, termicznej utylizacji odpadów komunalnych i przemysłowych oraz spalania biomasy, modernizacji kotłów pod kątem obniżenia emisji tlenków azotu, a także w zakresie urządzeń odpylających.

P. Jaguś (Qumak): Wzrosną zamówienia na technologie IT ze strony służb mundurowych i ochrony zdrowia. Mocnym impulsem będą też fundusze UE

0

CEO Magazyn Polska

Informatyczny Qumak zwiększył w I połowie roku przychody o blisko 1/3 w ujęciu rocznym, notując jednocześnie wzrost udziału w kluczowych segmentach działalności. Dalszej poprawie marż i zysku mają sprzyjać m.in. kontrakty z zakresu e-zdrowia, ze służbami mundurowymi oraz inwestycje współfinansowane ze środków UE.

– To najlepsze półrocze od trzech lat zarówno pod względem przychodów, jak i marży. Ciekawe kontrakty, trudne, ale bardzo ważne zarówno dla nas, jak i dla naszych zamawiających. Zapowiada się bardzo dobry rok – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Paweł Jaguś, prezes Qumak SA.

W pierwszym półroczu Qumak odnotował 4,02 mln zł zysku netto wobec 4,12 mln zł straty rok wcześniej. Przychody ze sprzedaży zwiększyły się o 32 proc. rok do roku do 293,2 mln zł. W tym samym okresie technologiczno-informatyczna spółka miała ujemny cash flow z działalności operacyjnej w wysokości 29,34 mln zł, podczas gdy w pierwszym półroczu 2013 r. był on dodatni i wyniósł 9,18 mln zł.

Pierwsze półrocze 2014 r. było kolejnym, w którym rosła marża brutto ze sprzedaży. Wyniosła ona 14,9 proc., w I połowie 2013 r. było to 14,6 proc., z kolei w I połowie 2012 r. – 14,1 proc. Poprawa marży wraz ze wzrostem zysku operacyjnego jest jednym z głównych celów strategicznych spółki. Strategia Qumaka na lata 2013–2016 zakłada w tym celu koncentrowanie się na rynkowych niszach, redukcję kosztów operacyjnych oraz rozwój dedykowanego oprogramowania.

To nie dzieje się tak szybko, jak chciałem. Myślę jednak, że w ciągu najbliższych dwóch lat poziom marż z kwartału na kwartał będzie rósł i docelowa rentowność, którą chcemy osiągnąć, będzie możliwa – mówi Paweł Jaguś. – Najbardziej istotnymi dla nas są technologie multimedialne, data center, soft dla sektora publicznego, czyli ten sektor, który decyduje o przychodach w IT, i również infrastruktura lotnicza – wymienia prezes spółki Qumak.

W najbliższych kwartałach Qumak spodziewa się wzrostu zamówień, zwłaszcza ze strony służb mundurowych, transportu oraz e-zdrowia. Inne duże zamówienia mają pojawić się wraz z rozpoczęciem wydatkowania funduszy z nowej perspektywy finansowej – uważa Jaguś.

Wartość portfela zamówień spółki Qumak na koniec II kwartału 2014 r. wyniosła 501 mln zł, z czego 195 mln zł przypada na drugą połowę br., a większość z pozostałej kwoty – już na 2015 r. Zakładając, że 1/3 trwających przetargów zakończy się zwycięstwem spółki, prezes szacuje wartość nowych zamówień na 170 mln zł. Realizacja strategii w zakresie marży oraz zysku będzie jednak silnie zdeterminowana koniunkturą makroekonomiczną w najbliższych kwartałach.

O dużej liczbie przetargów w obszarze IT decyduje ilość środków unijnych, wzrost PKB, potrzeby inwestycyjne klientów i tani pieniądz – to wszystko, co w zawsze jest potrzebne, żeby biznes się rozwijał – podsumowuje prezes Qumaka.

Netia zapowiada rozwój organiczny. Trwają prace nad strategią

0

CEO Magazyn Polska

Netia obniżyła prognozę przychodów na 2014 r., ale dzięki oszczędnościom przewidywana EBITDA nie uległa zmianie. Spółka nie spodziewa się możliwości przejęć w najbliższym czasie, dlatego dywidenda za 2014 r. powinna być na poziomie ubiegłorocznej. W ostatnim kwartale Netia pokaże inwestorom nową strategię do 2025 r., która ma zakładać kontynuacje zrównoważonego rozwoju w segmentach B2B i B2C.

Ta prognoza zakłada bardzo małe zmiany, Pewną korektę na przychodach wynikająca ze spowolnienia, które widzieliśmy w pierwszej połowie roku. Natomiast te wszystkie inicjatywy, które rozpoczęliśmy, mowa tu o zwiększaniu sprzedaży we własnej sieci i zmianach organizacyjnych, sprawiają, że skorygowana EBITDA zostaje niezmieniona. Zwiększamy trochę wydatki inwestycyjne (CAPEX), bo widzimy możliwość większej sprzedaży, którą też pewnie będzie widać w drugiej połowie roku i na początku 2015, to efekty tych inwestycji – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Adam Sawicki, prezes zarządu Netia SA.

Telekomunikacyjna spółka obniżyła prognozę przychodów na 2014 r. do 1,675 mld zł z 1,735 mld zł. Nakłady inwestycyjne mają wynieść 215 mln zł wobec 200 mln zł planowanych wcześniej. Netia także skorygowała w górę prognozowaną marżę EBITDA z 29,1 proc. do 30,1 proc.

W II kwartale br. Netia odnotowała 8,3 mln zł zysku netto, o 3,3 proc. mniej rok do roku, z kolei analitycy prognozowali 12,1 mln zł. EBITDA wyniosła 125,1 mln zł i była tylko nieznacznie niższa od konsensusu na poziomie 125,2 mln zł. Przychody ze sprzedaży osiągnęły wartość 422,2 mln zł, 11,6 proc. mniej rok do roku i 0,8 proc. mniej niż prognozowali analitycy. Korzystnie na wyniki w następnych kwartałach ma wpłynąć realizacja programu restrukturyzacji, którego efekty w 2015 r. szacuje się na 50 mln zł w skali roku.

Jest kilka obszarów, które zmieniamy. Reorganizujemy sposób, w jaki zarządzamy spółką, staramy się być bardziej regionalni, mniej scentralizowani. Eliminujemy obszary czy poziomy strukturalne, które spowalniają nasz system decyzyjny. Zmieniliśmy trochę strukturę zarządu, zwiększyliśmy grupę zarządzającą, tak zwany executive management team, który dzisiaj liczy 10 osób, a sam zarząd jest tylko dwuosobowy. Tak, aby można było operacyjnie skupić się na jak najbardziej efektywnym zarządzaniu spółką – wyjaśnia prezes Netii.

Netia zakłada, że w 2014 r. utrzyma poziom dywidendy z roku ubiegłego, jeśli nie nastąpią duże inwestycje – informowała spółka podczas konferencji prasowej. Sawicki nie spodziewa się jednak możliwości akwizycji w najbliższym czasie.

W tej chwili koncentrujemy się na zbudowaniu swojego własnego modelu. Jeżeli będą jakieś dobre okazje, oczywiście je rozpatrzymy. Natomiast nie będziemy podejmowali żadnych nagłych decyzji– twierdzi Adam Sawicki.

Na początku IV kwartału br. telekomunikacyjna grupa ma przedstawić nową, długookresową strategię do roku 2025. Według prezesa Netii spółka ma stabilną sytuację finansową i bardzo niskie zadłużenie, stąd nie widać dużego ryzyka na horyzoncie. Nowa strategia nie będzie rewolucyjna, ale Netia będzie chciała zaskoczyć rynek kolejnymi nowymi produktami – zapowiada Sawicki.

Idziemy dalej z tym podziałem, który zaczął mój poprzednik, na biznes B2B [business-to-business, usługi dla innych firm], B2C [business-to-consumer, usługi dla odbiorcy detalicznego]. Ta specjalizacja będzie jeszcze większa, jeszcze bardziej będziemy dostosowywać produkty pod każdy z tych działów tak, aby móc lepiej sprostać tym wyzwaniom, które rynek przed nami stawia. Także tu nie ma żadnej gradacji. Obydwa działy są dla nas kluczowe – podkreśla prezes Netii.

Pod koniec roku nowe prawo konsumenckie. Największe zmiany dotyczyć będą sprzedaży bezpośredniej i internetowej

Za cztery miesiące wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące ochrony konsumenta. Duże zmiany czekają m.in. branżę sprzedaży bezpośredniej i internetowej. Według nowych przepisów sprzedawcy będą musieli zadbać o to, żeby kupujący wiedział o wszystkich przysługujących mu prawach, również o tym, na jakich zasadach może odstąpić od zakupu. Firmy z obu branż liczą na to, że dzięki większej świadomości konsumentów, przybędzie im klientów.

– Właściwie jest to duża szansa zarówno dla branży sprzedaży bezpośredniej, jak i dla branży sprzedaży przez internet. Gdyby konsumenci byli w pełni świadomi swoich praw, dużo chętniej korzystaliby z takich form zakupu. W nowej ustawie będzie to najlepiej zabezpieczona forma sprzedaży, jaka obowiązuje w Polsce – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Lis z Philipiak Polska, firmy prowadzącej bezpośrednią sprzedaż naczyń tej włoskiej marki.

Nowa ustawa m.in. wydłuża z 10 do 14 dni czas, jaki konsument ma na rezygnację z towaru zakupionego poza sklepem bez podania przyczyny. Termin ten liczony będzie dopiero od momentu otrzymania towaru.

– W branży sprzedaży bezpośredniej będzie to obowiązek ustawowy, w branżach sprzedaży tradycyjnej nie ma takiego obowiązku. W wielu sklepach ludzie dokonują transakcji i są zdziwieni, że nie mogą zwrócić towaru. Niestety, tam zależy to wyłącznie od dobrej woli sprzedawcy – mówi Tomasz Lis.

Konsument będzie mógł odstąpić od zawartej umowy, wykorzystując specjalny formularz, który będzie jednolity dla wszystkich sprzedawców. Będą oni mieli obowiązek zamieścić formularz w swoich warunkach umowy. Tym samym cała procedura odstąpienia od umowy stanie się łatwiejsza dla kupującego.

Ustawa przewiduje też, że o tym, kto ponosi koszty zwrotu niechcianego zakupu oraz kto płaci za jego ewentualne uszkodzenia, przedsiębiorca musi jasno poinformować nabywcę przy zawarciu umowy. Generalnie ustawa wprowadza zasadę, że jeżeli przedsiębiorca nie poinformował o czymś konsumenta, to sam musi ponieść konsekwencje tego zaniechania. Czyli jeśli klient nie dostanie informacji, że ponosi koszty wysyłki towaru, koszty te automatyczne przechodzą na sprzedawcę.

W nowych, korzystniejszych dla konsumentów przepisach część sprzedawców dostrzega szansę na zdobycie nowych klientów. Dzięki jasnym i czytelnym regułom wzrośnie świadomość konsumentów, że sprzedaż bezpośrednia, internetowa, wysyłkowa jest nie tylko bezpieczna, lecz także lepiej chroni interesy nabywcy niż zakupy w tradycyjnym sklepie.

Polacy są zainteresowani sprzedażą bezpośrednią. Doceniają w tej formie sprzedaży bezpośredni kontakt z producentem, z dystrybutorem, szanse zadania pytań, poszerzenia swojej wiedzy. W przypadku produktów, których użytkowanie wymaga zdobycia dodatkowej wiedzy, taka forma sprzedaży cieszy się zainteresowaniem. Polacy nie znają jednak swoich praw. Wierzymy, że jeżeli je poznają, będą chętniej dokonywać zakupów – uważa przedstawiciel Philipiak Polska.

Dlatego firma Philipiak Polska rozpoczęła akcję edukacyjną, informując klientów o obowiązujących przepisach w cyklicznym poradniku drukowanym w gazetach regionalnych. Ułatwiła też rzecznikom konsumenta kontakt z przedstawicielem firmy, by mogli oni sprawniej interweniować w imieniu klientów. Przedłużył do 21 dni przewidywany dziś przez prawo 10-dniowy czas na rezygnację z zakupu.

Nowe przepisy, zgodnie z unijną dyrektywą, powinny zostać wdrożone do polskiego prawa już w czerwcu. Ze względu na potrzebę dostosowania się sprzedawców do zmian, ustawodawca zadecydował jednak o półrocznym vacatio legis.

My jesteśmy gotowi właściwie już od czerwca – mówi Tomasz Lis. – Zdążyliśmy przeszkolić wszystkich naszych pracowników biura obsługi klienta, mamy przygotowane dokumenty. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele firm, może mniejszych, potrzebuje tego sześciomiesięcznego okresu i w naszym odczuciu dobrze, że ten czas został dany, aby wszyscy byli jak najlepiej przygotowani do wejścia w życie nowej ustawy.

W przyszłym roku PKO BP stworzy oddziały korporacyjne w Czechach, Niemczech, Wielkiej Brytanii i we Francji

CEO Magazyn Polska

PKO BP chce rozwijać się na zagranicznych rynkach. Nie widzi na razie ciekawych okazji do przejęć, zamierza jednak otworzyć w przyszłym roku oddziały korporacyjne w Niemczech, Czechach, Wielkiej Brytanii i we Francji. Prezes banku zapewnia, że to z myślą o klientach, którzy prowadzą biznes również poza granicami kraju. W ciągu najbliższych tygodni zamknięty zostanie proces prawny fuzji z Nordeą.

Chcemy rozwijać się za granicą, nie ma jednak atrakcyjnych propozycji przejęć. Chcemy więc skupić na podążaniu za naszymi klientami do kilku destynacji, takich jak: Niemcy, Francja, Czechy, Wielka Brytania. Tam właśnie w 2015 roku planujemy otworzyć nasze oddziały korporacyjne – zapowiada w rozmowie z agencją Newseria Biznes Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Aktywność zagraniczna klientów banku jest w dużym stopniu zbieżna z działalnością na obcych rynkach polskich przedsiębiorstw. Krajami, do których przede wszystkim kierowany jest eksport, są kraje unijne, głównie Niemcy, Czechy czy Francja. Coraz częściej firmy nie tylko eksportują towary i usługi, lecz także decydują się tam na bezpośrednie inwestycje, a co za tym idzie wymagają wsparcia finansowego i coraz bardziej zaawansowanych instrumentów finansowych. Jedna ze spółek PKO BP działa już na rynku szwedzkim i obsługuje m.in. kontrakty Solarisa (PKO Leasing Sverige).

Jak podkreśla prezes, PKO BP po przejęciu banku Nordea nie jest zainteresowane przejęciami innych banków w Polsce, podtrzymuje jednak chęć aliansu z Pocztą Polską. Wyniki grupy PKO BP za II kwartał po raz pierwszy uwzględniły wyniki Nordea Bank Polska. Zysk netto grupy wyniósł 855,6 mln zł. Oznacza to wzrost o 14 proc. względem ubiegłego roku (752,8 mln zł) i o 6,6 proc. wyższy niż w poprzednim kwartale. Skonsolidowane aktywa wzrosły do 242,3 mld zł (22,5 proc. więcej niż w 2013 roku).

Teraz czekamy na zgodę KNF na połączenie prawne PKO PB i Nordea. Liczymy na to, że otrzymamy ją w ciągu najbliższych tygodni. Wówczas zamkniemy proces prawny. Firma ubezpieczeniowa nazywa się już PKO Życie Towarzystwo Ubezpieczeniowe. Portfel szwedzki został już przez nas wchłonięty i przejęcie banku od strony prawnej umożliwia nam prawne zamknięcie tego procesu – tłumaczy Jagiełło.

Jak zapowiada prezes PKO BP, niezwłocznie po otrzymaniu zgody z rynku zniknie brand Nordea. Pełne zakończenie integracji planowane jest na początek przyszłego roku.

Zarząd banku liczy na to, że również w 2015 roku rozpocznie działalność PKO Bank Hipoteczny. W ubiegłym tygodniu KNF wydała zgodę na jego utworzenie. Bank będzie koncentrował się wyłącznie na udzielaniu kredytów mieszkaniowych dla osób fizycznych. Udział nowej instytucji w sprzedaży kredytów hipotecznych w całej grupie PKO PB ma wynieść ok. 30 proc.

Trwają dalsze prace, które zostaną uwieńczone kolejną zgodą Komisji Nadzoru Finansowego na rozpoczęcie działalności operacyjnej. Chcielibyśmy, żeby to stało się na początku 2015 roku. Następnie rozpoczniemy w naszej sieci sprzedaż kredytów hipotecznych, które będą kierowane według pewnego rodzaju standardu do Banku Hipotecznego. Po zgromadzeniu sprzedaży przez PKO Bank Hipoteczny w kwocie 500 mln zł będziemy chcieli emitować listy zastawne i to jest perspektywa roku 2015. Będziemy przenosili kredyty hipoteczne z obecnego portfela do Banku Hipotecznego, to jednak nie jest perspektywa przyszłego roku, tylko kolejnych lat – podsumowuje Zbigniew Jagiełło.

Niskie stopy odbierają zyski z lokat. Bardziej opłacalne inwestycje w akcje

Inwestorzy, którzy przez ostatnie lata trzymali oszczędności w bezpiecznych inwestycjach, zaczynają na nich tracić. Dlatego eksperci radzą, by przenieść część kapitału w akcje. Zbyt duże zaangażowanie na giełdzie też może sporo kosztować – w warunkach długotrwałej deflacji zyski firm spadają, a co za tym idzie, ich giełdowa wycena również nie jest pewna. Zdaniem prezesa Noble Funds TFI sensowny udział akcji w portfelu to 40-50 proc.

 Patrząc na Ukrainę i Rosję i dodatkowo biorąc pod uwagę to, że w większości krajów świata mamy najniższe historycznie stopy procentowe, a co za tym idzie najniższe rentowności na papierach rządowych, można powiedzieć, że wszyscy, którzy bardzo dużo zainwestowali w papiery dłużne, bo tych jest teraz najwięcej, będą poszukiwali ucieczki w akcje – mówi Mariusz Staniszewski, prezes zarządu Noble Funds TFI.

Staniszewski uważa, że osoby, które trzymają pieniądze choćby w obligacjach skarbowych, będą się chciały ich pozbyć ze względu na wciąż niskie stopy i malejącą w związku z tym rentowność. A pozyskaną w wyniku sprzedaży papierów gotówkę będą chcieli zainwestować na giełdzie, licząc na to, że wzrost cen napędzi zyski firm. Ekspert przestrzega, by jednak dywersyfikować swój portfel inwestycyjny.

– Raczej nie próbujmy takiego rozwiązania: miałem obligacje, bo było ryzyko przez ostatnie pół roku, a teraz przechodzę do akcji, bo tego ryzyka jest mniej – mówi Mariusz Staniszewski. – Taka pozycja zdroworozsądkowa to teraz od 40 do 50 proc. w akcjach, resztę w instrumentach bezpieczniejszych.

Wybór konkretnej spółki do inwestycji może być jednak problematyczny właśnie ze względu na wyhamowanie gospodarki i deflację. Kluczowe pod tym względem są wyniki sprzedaży w firmach, w ten sposób można będzie ocenić, które spółki radzą sobie pomimo stagnacji cen. Ciekawym rozwiązaniem pozostają według prezesa Noble Funds TFI obligacje korporacyjne, łączące w sobie większe bezpieczeństwo niż akcje z dość przewidywalnym zyskiem w przyszłości.

Grupa Wirtualna Polska rośnie w siłę

Grupa Wirtualna Polska (GWP) odnotowała w ostatnim czasie wiele sukcesów. Po zmianach właścicielskich, które miały miejsce w lutym tego roku, przeprowadziła reorganizację, przebudowała ofertę oraz dokonała przeglądu struktur firmy. W efekcie GWP zanotowała kilkunastoprocentowy wzrost przychodów i kilkudziesięcioprocentowy wzrost zysku netto.

Nie jest to koniec przemian w GWP. W trakcie reorganizacji są w obecnym czasie m.in. struktury informacyjne, część procedur i narzędzi. Zmiany przechodzi również WP.tv. Jeszcze w tym miesiącu otwarty zostanie nowy newsroom dla dziennikarzy serwisów informacyjnych. GWP wciąż też myśli o powiększaniu skali działalności w drodze akwizycji serwisów dzięki którym może uzupełnić brakujące kontentowe obszary tematyczne. GWP negocjuje przejęcia m.in. w sektorze e-commerce, który został przez jej kierownictwo określony jako jeden z czterech kluczowych obszarów rozwoju (obok wideo, mobile i treści premium).

Zgodnie z zapowiedzią, z połączenia potencjałów Grupy o2 i Wirtualnej Polski powstał nowy lider polskiego Internet. Według badań Megapol PBI/Gemius za maj 2014, w badanym miesiącu wszystkie serwisy GWP odwiedziło 14,44 mln internautów, którzy wykonali w nich 3,14 mln odsłon, a każdy korzystał z nich średnio przez 6 godzin i 52:22 minuty. Natomiast sam portal WP.pl miał 11,52 mln użytkowników, 1,93 mld odsłon oraz 5 godzin i 28:32 minuty przypadające na przeciętnego użytkownika. Według rankingu witryn i witryn niezgrupowanych objętych audytem site-centric według miesięcznej liczby odsłon mobile, GWP zdobyła pierwsze miejsce spośród wszystkich grup witryn internetowych w Polsce.

GK Polimex-Mostostal zmniejsza przychody i stratę netto. W I półroczu miała 84,6 mln zł straty.

0

Grupa Polimexu-Mostostalu zmniejszyła w I półroczu przychody ze sprzedaży do 968,75 mln zł wobec 1,14 mld zł przed rokiem.

Mniejsza była też skonsolidowana strata netto, która wyniosła 84,6 mln zł wobec 96,2 mln zł rok wcześniej.

Strata operacyjna wzrosła natomiast ponad dwukrotnie do 92,3 mln zł.

Początek tygodnia pod znakiem wzrostów na GPW. WIG30 w górę o 1,12 proc.

Po ubiegłotygodniowych stratach w poniedziałek rosły niemal wszystkie indeksy. Najmocniej WIG50, który poszedł w górę o 1,51 proc.

WIG30 wzrósł o 1,12 proc. a WIG20 – o 1,08 proc. Z 30 największych spółek zyskały 23. Najmocniej wzrósł kurs akcji LPP, o 3,53 proc. Z kolei największy spadek zaliczył ukraiński Kernel, który stracił 5,24 proc.

Jedynym indeksem, który odnotował, minimalną zresztą, stratę, był WIG250 (-0,03 proc.).

Obroty na całym rynku wyniosły 471,6 mln zł, na WIG-u30 – 389 mln zł.

Nie będzie obniżki stóp procentowych we wrześniu (prognoza)

Ekonomiści ankietowani przez Newserię Inwestor nie przewidują obniżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu RPP, które rozpocznie się we wtorek.

Rada Polityki Pieniężnej nie obniży stóp procentowych we wrześniu. Tak prognozują ekonomiści, z którymi rozmawiała Newseria Inwestor.

We wrześniu nie przewidujemy cięć stóp – powiedział Newserii Inwestor Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA.

Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Bank Polska przewiduje, że nie ma zbyt wielkich szans na obniżkę stóp na posiedzeniu, które zaczyna się 2 września.

Szasne na cięcia w paździeniku to 50/50. Zakładamy, że jeśli nie będzie obniżek w październiku, to już nie będzie ich do końca roku. Wtedy szala musi się przechylić albo w jedną, albo w drugą stronę – powiedziała Petka-Zagajewska.

Na obniżki nawet o 50 punktów bazowych w tym roku liczy jednak Darisuz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ. Jego zdaniem nie stanie się to jednak we wrześniu.

Uważamy, że cięcia w październiku mają 50 proc. szans. Dodatkowo obniżka może być w listopadzie, łącznie nawet o 50 pkt bazowych – powiedział Newserii Inwestor Winek. – Jeśli nie będzie obniżki w październiku, to szanse na nią w listopadzie to nawet 60-proc.

Agrowill: Zysk netto w I półroczu 44,4 mln litów wobec straty 3,4 mln litów rok wcześniej

0

Agrowill poprawia znacząco przychody i zysk dzięki rozszerzeniu działalności, lepszym cenom zywności i sprzedaży ziemi.

Agrowill Group AB, rolnicza spółka z Wilna, notowana na GPW, zanotowała w I półroczu 2014 r. skonsolidowane przychody w wysokości 41,9 mln litów, czyli 12,1 mln euro. Jest to ponad 2-krotnie więcej niż w tym samym okresie ub.r.

Przychody grupy wzrosły rdr dzięki zwiększonej produkcji I sprzedaży mleka oraz wyższych cen mleka. Łącznie, sprzedaż mleka w I półroczu 2014 r. była wyższa o 30 proc. niż rok wcześniej – wyjasnia Agrowill.

Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w omawianym okresie to 44,4 mln litów, czyli 12,9 mln euro. Rok wcześniej grupa zanotowała stratę w wysokości 3,4 mln litów, czyli 1 mln euro.

W pierwszym półroczu roku grupa sprzedała nieruchomości inwestycyjne – ziemię rolniczą. Ogólne przychody ze sprzedaży ziemi to 26,8 mln litów, a zysk netto z tych operacji wyniósł 7,1 mln litów – tłumaczy poziom zysku spółka.

W związku z przejęciem Baltic Champs UAB, do działalności grupy została dołączona sprzedaż grzybów i kompostu. Przychody z tej działalności w ciągu kwartału wyniosły 19,5 mln litów.

Agrowill działająca I pochodząca z Liwy posiada spółki zależne w Estonii, Rosji i Mołdawii.

O biopaliwach we wrześniu na RENEXPO Poland

Ostatnio bardzo dużo mówi się o nowych technologiach uzyskiwania energii odnawialnej, a szczególnie o biopaliwach. Najbliższą okazją do wzbogacenia swojej wiedzy w tym zakresie będą wrześniowe Międzynarodowe Targi Energii Odnawialnej i Efektywności Energetycznej RENEXPO Poland w Warszawie, uznawane za jedno z najważniejszych wydarzeń branży energetyki odnawialnej w kraju.

 Tegoroczna odsłona imprezy organizowanej przez REECO Poland odbędzie się w dniach 23-25 września 2014 r. w Warszawskim Centrum EXPO XXI i będzie koncentrować się nie tylko na biopaliwach, ale również na takich zagadnieniach, jak:fotowoltaika,energia wiatrowa, wodna, geotermiczna, budownictwo energooszczędne i pompy ciepła. Wstęp na targi będzie bezpłatny dla wszystkich zwiedzających, którzy dokonają wcześniej rejestracji na stronie: http://www.renexpo-warsaw.com/404.html?&L.

 Następujący współcześnie szybki rozwój transportu ma swoje dobre strony, ale niesie za sobą także  zagrożenia. Problemem są przede wszystkim powodowane przez pojazdy zanieczyszczenia uwalniane do atmosfery. Sektor ten odpowiada za około jedną czwartą emisji dwutlenku węgla (CO2), przy czym aż 80% tej sumy przypada na transport drogowy. W trosce o środowisko naturalne coraz częściej poszukujemy więc alternatyw dla tradycyjnych paliw. Jedną z nich są biopaliwa, czyli wszelkiej maści paliwa otrzymywane z biomasy – szczątków organicznych lub produktów przemiany materii roślin lub zwierząt. Rozwój w tym zakresie może wspomóc nasze starania w zakresie realizacji unijnych zobowiązań. Przypomnijmy, że ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 20% oraz zwiększenie do 15% udziału energii odnawialnej i biopaliw to wspólne cele polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej, których realizacja wiąże się z zaangażowaniem wszystkich państw członkowskich w dotrzymanie indywidualnych krajowych zobowiązań w tym zakresie.

„Dzięki zastosowaniu biopaliw możliwe jest zmniejszenie importu i zużycia ropy, co wpływa korzystnie nie tylko na gospodarkę kraju, ale również na środowisko.” – mówi Małgorzata Bartkowski z firmy REECO Poland, będącej organizatorem wrześniowych Międzynarodowych Targów Energii Odnawialnej i Efektywności Energetycznej RENEXPO® Poland. „Spalanie biomasy nie powoduje bowiem emisji tak dużej ilości szkodliwych pierwiastków, jak to ma miejsce podczas spalania innych paliw. Biopaliwo jest jedynym obecnie składnikiem procesu spalania, który „nie dodaje” dwutlenku węgla do atmosfery. Pochodzi ono z roślin, które usuwają ten związek z atmosfery i dają tę samą ilość, kiedy są spalane. Największe korzyści może odnieść polski rolnik. Ze względu na atrakcyjne położenie wpływające korzystnie na warunki uprawy oraz potencjał zasobów Polska ma ogromne możliwości upraw bioenergetycznych i idealne warunki do objęcia roli wiodącego centrum produkcji oraz przetwórstwa biomasy.” – dodaje.

Biopaliwa to także jeden z wiodących tematów Międzynarodowych Targów Energii Odnawialnej i Efektywności Energetycznej RENEXPO® Poland. Dla wszystkich zainteresowanych wykorzystaniem krajowego potencjału biomasy pochodzenia rolniczego w produkcji odnawialnych paliw transportowych i wzbogaceniem swojej wiedzy w zakresie najbardziej aktualnych problemów sektora biopaliw Krajowa Izba Biopaliw organizuje spotkanie dotyczące tego zagadnienia. 3. Konferencja na temat biopaliw odbędzie się 25 września 2014 r. w Warszawskim Centrum EXPO XXI, a celem dyskusji będzie odpowiedź na pytanie: „Biopaliwa – rozwój czy stagnacja?”. W trakcie konferencji przedstawione zostaną tegoroczne, niezwykle istotne zmiany prawne oraz ich praktyczny wpływ na funkcjonowanie krajowego łańcucha wytwórczego biokomponentów i biopaliw ciekłych, najnowsze trendy i zagadnienia praktyczne towarzyszące przemysłowi biopaliw, jak również odbędzie się debata ekspercka na temat możliwych kierunków dalszego rozwoju i przyszłości branży w Polsce i Unii Europejskiej. Chęć udziału w wydarzeniach towarzyszących targom można zgłaszać na stronie: http://www.renexpo-warsaw.com/konferencje.html.

Mam dziecko i pracuję

Dla matki nie ma odpowiedniego momentu, by powrócić do pracy po urodzeniu dziecka. Nieważne, czy zaraz po urlopie macierzyńskim, czy o wiele później – dylemat zawsze jest taki sam.

Przez pierwsze miesiące Polki poświęcają się dziecku i bardzo dobrze się z tym czują. „To później przychodzą rutyna, zmęczenie, frustracja i myśl, że marnuje się swój czas”– twierdzi dr Piotr Michoń, ekspert ds. work­life balance w projekcie „Mam dziecko – pracuję”. Wtedy kobiety zaczynają się „wewnętrznie szarpać”, bo chcą czuć się spełnione nie tylko jako matki, ale też zawodowo.

Warto zdać sobie sprawę, że na urlopie macierzyńskim czy później – wychowawczym traci się część kompetencji, umiejętności, kontakty. „Trzeba myśleć nie tylko o dziecku, ale i o bezpieczeństwie posiadania pracy”– zaznacza Iwona Janicka, koordynatorka projektu „Mam dziecko – pracuję”. Pracodawcy starają się wychodzić matkom naprzeciw i oferują elastyczny czas pracy czy jej zdalną formę.

Nieocenioną pomoc w powrocie kobiet do pracy zapewniają ich partnerzy. Ojcowie coraz częściej biorą urlopy wychowawcze i przejmują obowiązki matek. To dobry trend, ale jeszcze sporo lat minie, zanim kobiety uznają mężczyznę za wartościowego opiekuna – mówi serwisowi infoWire.pl Piotr Michoń.

Agnieszka Graff twierdzi natomiast, że: „[…] kobietom łatwiej byłoby wrócić do pracy, gdyby państwo obsługiwało potrzeby matek – zapewniało żłobki, przedszkola, pomoc medyczną i finansową, tak jak to jest we Francji czy w Szwecji”. Zyskanie stabilności wychowawczej w pierwszych latach po urodzeniu dziecka mogłoby wpłynąć również na wzrost liczby narodzin – twierdzi pisarka.

Indeks PMI sygnalizuje lekkie osłabienie

Indeks PMI mierzący koniunkturę w polskim sektorze wytwórczym spadł w sierpniu do 49 pkt – podał HSBC.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji LewiatanSierpień był jeszcze słabszy niż lipiec. Przedsiębiorstwa przemysłowe wskazują nie tylko na spadek wielkości produkcji, ale także na to, że trzeci miesiąc z rzędu kurczy się liczba nowych zamówień, w tym eksportowych. Na szczęście, w przypadku eksportu sytuacja wyraźnie się jednak poprawiła w stosunku do lipca.

Silny wpływ na odczucia menedżerów logistyki dotyczące przyszłości ich firm wywierają już kolejny miesiąc z rzędu narastające napięcia między Rosją i Ukrainą, a także Rosją i państwami UE oraz USA.

Trudno było się spodziewać, aby wskaźnik PMI ponownie przekroczył 50 pkt, gdy zarówno wskaźniki europejskie (Ifo), jak i w Niemczech (PMI i Ifo), co jest szczególnie ważne dla naszej gospodarki, sygnalizowały pogorszenie nastrojów.

Efektem spadku nowych zamówień są działania firm związane z zarządzaniem zapasami tak wyrobów gotowych, jak i środków produkcji. Przedsiębiorstwa sygnalizują ograniczenie obu tych grup zapasów, co wynika z konieczności kontrolowania płynności finansowej. Wydłużył się również czas dostaw, co należy odczytywać nie jako rezultat wzrostu popytu, ale właśnie efekt zarządzania płynnością poprzez ograniczenie zapasów.

Subindeks zatrudnienia co prawda rośnie, ale absolutna większość przedsiębiorstw zapowiada, że nie będzie zwiększać liczby pracowników, a coraz mniejsza liczba firm deklaruje wzrost zatrudnienia.
Jednocześnie twarde dane pokazują, że wyniki przemysłu w lipcu, kiedy PMI spadł poniżej 50 pkt były lepsze niż w czerwcu (produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w lipcu o 2,3 proc., r/r) przy relatywnie wysokiej bazie z lipca 2013 roku. Wszystko wskazuje na to, że w sierpniu, mimo słabej oceny koniunktury gospodarczej, może być podobnie. Wyniki przemysłu mogą być nie gorsze niż w lipcu.

Jednakże należy pamiętać, że wzrost produkcji sprzedanej w sierpniu na poziomie 2 proc, r/r byłby i tak niewielki, jeśli wziąć pod uwagę, że średni miesięczny wzrost w sierpniu wynosił 7 proc. (przy założeniu, że 2010 rok traktujemy jako 100).
Sierpniowy indeks PMI to kolejny sygnał osłabienia koniunktury gospodarczej. To powinno skłonić Radę Polityki Pieniężnej, może jeszcze nie we wrześniu, ale w październiku, do poluzowania polityki pieniężnej.

Konfederacja Lewiatan

Henryka Bochniarz o wyborze premiera D.Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej

Wspólnej Europie potrzeba nowej wizji, potrzeba silniejszej wiary i entuzjazmu dla europejskiego projektu, potrzeba świeższego spojrzenia na sposób działania, potrzeba solidarności, potrzeba odwagi podejmowania trudnych decyzji.

Dlatego wybór Donalda Tuska na prezydenta UE jest tak ważny – wybrano bowiem polityka, który jest człowiekiem Solidarności, który jest premierem jednego z najbardziej euroentuzjastycznych krajów, który w silnej Unii widzi gwarancję politycznej stabilności i gospodarczego rozwoju, a nie tylko źródło dodatkowego finansowania. Ważną kompetencją premiera Tuska jest jego świadomość historyczna i osobiste doświadczenie walki o wolną Polskę i przekonanie, że dla przyszłości Europy nie ma innej drogi niż silna Unia. Po głębokim kryzysie gospodarczym, z którego konsekwencjami Europa ciągle się zmaga, stanęliśmy wobec zupełnie nowych wyzwań politycznych – i europejskich, i globalnych: obrona integralności terytorialnej Ukrainy, nowa polityka Rosji, konflikty w Syrii i Libii, powstanie republiki islamskiej to tylko niektóre z nich. Jeśli dodać do tego trwające negocjacje UE ze Stanami Zjednoczonymi dotyczące wspólnej strefy handlu i inwestycji (tzw. TTIP) oraz konieczność ułożenia relacji wewnątrz samej Unii, by stała się sprawniejsza i konkurencyjna – widać jak trudne zadanie staje przed Donaldem Tuskiem.Z punktu widzenia Lewiatana ważne są wskazane przez premiera priorytety jego kadencji na stanowisku przewodniczącego Rady, która rozpocznie się 1 grudnia 2014 r.: walka z kryzysem gospodarczym wymieniona na pierwszym miejscu, połączona z dyscypliną fiskalną, spójna polityka zagraniczna i zdolność do zabierania jednego głosu w sprawach dotyczących najważniejszych wydarzeń na świecie. Kluczowe z punktu widzenia Polski są również odpowiedzialność i zdecydowanie w polityce sąsiedztwa – w tym wzmocnienie Partnerstwa Wschodniego. Ważne, aby Europa nie podzieliła się na strefy różnych prędkości, z osobnymi budżetami i ciałami decyzyjnymi. Z kolei polityka klimatyczna nie może ograniczać konkurencyjności gospodarki i przemysłu europejskiego, a bezpieczeństwo energetyczne powinno być gwarantowane większą solidarnością członków UE.

Dla polskich przedsiębiorców istotna jest deklaracja o zmierzaniu Polski do strefy euro. Dla partnerów z innych krajów godne podkreślenia jest to, że Donald Tusk widzi konieczność reformowania Unii tak, aby kraje, które obecnie szukają swojej roli w zmieniającej się UE, ją odnalazły. Dotyczy to przede wszystkim Wielkiej Brytanii.

Nowa rola premiera Donalda Tuska nie będzie łatwa dla Polski. W wielu kwestiach nasze stanowisko było odmienne od stanowisk innych członków UE. Jako premier, Donald Tusk mógł mocno je prezentować, jako przewodniczący Rady, musi się liczyć ze stanowiskiem ogółu. Kluczowe teraz jest też pytanie, kto będzie wspierał Donalda Tuska w Brukseli, by brukselska biurokracja nie sparaliżowała jego inicjatyw.

Jeszcze późną zimą br., zarówno premier Donald Tusk, jak i Jean Claude Juncker otrzymali zaproszenia na Europejskie Forum Nowych Idei w Sopocie (1-3.10.2014). Liczę, że mimo swoich nowych ról zaszczycą Forum swoją obecnością. To będzie dobra okazja do wysłuchania postulatów biznesu europejskiego na najbliższy czas i kontaktu z jego przedstawicielami.

Dr Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan

 

 

 

Grupa ASBUD przejęła 100 % Karolkowej Business Park

0

Firma ASBUD przejęła udziały CPI (wcześniej Grupa Ablon) w Karolkowa Business Park, stając sie wyłącznym właścicielem warszawskiego kompleksu biurowego klasy A. Wartość transakcji nie została ujawniona.     

ASBUD jest aktywnie działającą grupą deweloperską, obecną na polskim rynku nieruchomości od 1997 roku. Deweloper ma na swoim koncie tysiące wybudowanych mieszkań w inwestycjach zrealizowanych w Warszawie i okolicy. Od kilku lat Grupa ASBUD wykorzystuje swoje międzynarodowe i lokalne doświadczenie, aby rozszerzyć działalność w innych segmentach rynku nieruchomości, m.in. w sektorze biurowym.

Łączna powierzchnia biurowa i handlowo-usługowa najmu netto (NLA) Karolkowej Business Park wynosi ok. 17,852 mkw. Biurowiec klasy A, usytuowany przy ul. Karolkowej 30 w Warszawie (400 metrów od stacji metra Rondo Daszyńskiego) został wybudowany zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, spełnia wymagania certyfikatu BREEAM i oferuje swoim najemcom wiele atrakcyjnych udogodnień, m.in. ok. 2,653 mkw. powierzchni handlowo-usługowej na parterze oraz unikalne zielone tarasy o powierzchni ok. 3,169 mkw. znajdujące się na różnych piętrach. Oddanie projektu do użytku planowane jest w styczniu 2015 roku.

Raied Tanous, dyrektor zarządzający Grupy ASBUD przyznał, że nabycie 100 proc. inwestycji Karolkowa Business Park stanowi niezwykłą wartość dodaną w portfolio Grupy. Raied Tanous jest przekonany, że jakość, spójność i lokalizacja inwestycji sprawiają, że KBP zajmie istotne miejsce wśród nowych projektów realizowanych w oparciu o ideę zrównoważonego rozwoju.

4You Airlines – postępowanie UOKiK

Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie spółki pośredniczącej w sprzedaży biletów lotniczych – 4You Airlines. Urząd zbada, czy przedsiębiorca prawidłowo informuje konsumentów o własnej sytuacji prawnej i charakterze świadczonych usług

Małgorzata Cieloch, Rzecznik Prasowy UOKiK
Wypowiedź Małgorzaty Cieloch, Rzecznika Prasowego UOKiK

Działalność przewoźników lotniczych jest regulowana i wymaga koncesji przyznanej przez Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC).  4You Airlines, to spółka, która  nie jest jeszcze przewoźnikiem, ponieważ obecnie stara się o uzyskanie wymaganych prawem pozwoleń. W sierpniu rozpoczęła internetową sprzedaż biletów lotniczych, zapowiadając start działalności przewozowej na 3 listopada br. Postępowanie wyjaśniające zostało wszczęte przez Prezesa Urzędu po otrzymaniu informacji z ULC, dotyczących m.in. możliwości rozpoczęcia przez spółkę działalności przewoźnika w deklarowanym terminie.

UOKiK sprawdza czy przedsiębiorca na stronie internetowej prawidłowo informuje konsumentów o rodzaju prowadzonej działalności, czy nie dochodzi do sugerowania konsumentom, że jest przewoźnikiem lotniczym, podczas gdy w rzeczywistości pośredniczy w zawieraniu umów przewozu lotniczego na rzecz innego przedsiębiorcy.  Ocenie podlega także prawidłowość procesu sprzedaży m.in. czy na stronie publikowany jest regulamin przewozu.

Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest zawsze w sprawie, a nie przeciwko konkretnemu przedsiębiorcy. Ma ono na celu wstępne zbadanie sytuacji rynkowej. Jeżeli w trakcie postępowania wyjaśniającego Prezes Urzędu stwierdzi nieprawidłowości, może wszcząć postępowanie w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

Pomoc dla konsumentów

Wszystkim konsumentom korzystającym z oferty internetowej rezerwacji biletów lotniczych przypominamy o konieczności sprawdzenia, czy przedsiębiorca będący stroną umowy przewozu lotniczego ma certyfikat przewoźnika i koncesję na wykonywanie lotów na tych trasach. Lista przewoźników lotniczych dostępna jest pod adresem: www.ulc.gov.pl/pl/prawa-pasazera/adresy-przewoznikow

 

Wzrost zysku i skali działalności PKO Banku Polskiego

W II kwartale Grupa Kapitałowa PKO Banku Polskiego wypracowała 855,6 mln złotych zysku netto, o 6,6 proc. więcej niż w poprzednim kwartale. Skonsolidowane wyniki po raz pierwszy uwzględniają akwizycję spółek Nordei, która pozytywnie wpłynęła na wypracowane przychody, skokowe umocnienie pozycji lidera polskiej bankowości i zwiększenie udziałów rynkowych w głównych segmentach. Przychody uzyskane w II kwartale wzrosły o 16 proc. q/q w efekcie wzrostu wyniku odsetkowego, prowizyjnego i pozostałego. Dzięki przejęciu udział w rynku bankowym wzrasta do 17 proc. Skonsolidowane aktywa wzrosły o 22,5 proc. r/r do 242,3 mld zł. PKO Bank Polski utrzymał znacząco wyższą dochodowość i efektywność od średniej w sektorze bankowym.

Wyniki finansowe Inpro za I półrocze 2014

Za pierwsze półrocze 2014 r. Grupa INPRO zanotowała spadek przychodów ze sprzedaży o 18% do poziomu 67,9 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 13,4 mln zł, czyli o 28% mniej w porównaniu do analogicznego okresu w 2013 r. Grupa Inpro za I półrocze 2014 roku osiągnęła wynik netto na poziomie 1,9 mln zł wobec 7,5 mln zł rok wcześniej.

W analizowanym okresie Grupa Kapitałowa INPRO przekazała łącznie 158 lokali mieszkalnych, czyli o 33% mniej niż w I półroczu 2013 r. INPRO SA wydało w tym okresie 125 lokali, w porównaniu z 208 wydaniami w roku poprzednim. Spadek liczby wydań wynika bezpośrednio z cyklu deweloperskiego – w roku 2014 zakończenie budów, a tym samym wydanie pozwolenia na użytkowanie budynków przypadać będzie głównie na końcówkę roku.

 „Grupa INPRO SA w II kwartale 2014 roku zanotowała wysoki poziom sprzedaży. Przedsprzedaż netto w tym okresie wyniosła 117 umów netto w porównaniu do 91 umów z analogicznego okresu roku poprzedniego (wzrost o 29%). Sama spółka INPRO podpisała w tym okresie 96 umów netto, to jest o 22% więcej niż w roku 2013. Biorąc pod uwagę aktualną ofertę oraz plany sprzedażowe Grupa oczekuje, że kolejne miesiące będą również korzystne. – powiedział Piotr Stefaniak, Prezes Zarządu Inpro SA.

Także w okresie pierwszych sześciu miesięcy 2014 r. INPRO SA i PB Domesta Sp. z o.o. zanotowały łączny wzrost przedsprzedaży netto. Przez pierwsze sześć miesięcy 2014 r. INPRO SA i PB Domesta Sp. z o.o. podpisały razem 216 umów przedwstępnych netto, tj. aż o 40% więcej niż w I półroczu 2013 r.

W okresie sprawozdawczym tylko PB DOMESTA Sp. z o.o. oddała do użytkowania obiekt – budynek mieszkalny nr 11 na Osiedlu Leszczynowym. Przeważająca część obrotów Spółek INPRO i DOMESTA przypadać będzie na ostatni kwartał 2014 roku, kiedy to, przy założeniu braku opóźnień w procedurach administracyjnych związanych z uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie, zrealizowane zostaną następujące projekty: Osiedle Leszczynowe budynek nr 13, Czwarty Żagiel, Wróbla Staw Mieszkania etap III (4 budynki mieszkalne), Wróbla Staw Domy etap D (20 domów jednorodzinnych). Przychód z wymienionych powyżej projektów, który zostanie zaksięgowany w 2014 r., powinien oscylować w przedziale 65-85 mln zł.

W br. INPRO SA rozpoczęła budowę, a w maju rozpoczęła się sprzedaż lokali II etapu osiedla Wróbla Staw Mieszkania (5 budynków mieszkalnych). W drugiej połowie roku DOMESTA zamierza wprowadzić do oferty budynek nr 12 na Osiedlu Leszczynowym. Natomiast INPRO w końcówce 2014 r. planuje uruchomić sprzedaż kolejnego etapu osiedla Wróbla Staw Mieszkania oraz projektu realizowanego przy ul. Szczecińskiej
w Gdańsku Przymorzu. Sprzedaż pierwszych budynków z nowego projektu w bardzo atrakcyjnej lokalizacji w Gdańsku Oliwie przy ul. Grunwaldzkiej (grunt zakupiony w 2013 r. od TVP SA) rozpocznie się w 2015 r.

Hawe: Wzrost przychodów w I półroczu br. o 68 proc. rdr, zysk spadł do 18 mln zł

0

Hawe notuje wzrosty przychodów we wszystkich głównych segmentach. Spada jednak zysk ze względu na dużo wyższe koszty rdr.

Grupa Hawe, działająca w obszarze telekomunikacji, zakończyła I półrocze 2014 r. z zyskiem netto przypadającym na akcjonariuszy jednostki dominującej na poziomie 18,09 mln zł. Jest to wynik niższy o ponad 54 proc. rdr.

Wynik jest spowodowany wysokimi kosztami sprzedanych produktów, towarów i materiałów, które w I półroczu wyniosły 107,9 mln zł i jest to 3-krotnie więcej niż rok wcześniej.

Przychody grupy wyniosły 138,19 mln zł, o 68 proc. więcej rok do roku.

Dzięki realizacji dużych projektów infrastrukturalnych spółka notuje też skokowy wzrost przychodów. Jesteśmy zadowoleni z wyników, które są nieco lepsze od naszych wewnętrznych założeń z początku roku – powiedział Krzysztof Witoń, prezes zarządu Hawe S.A.

Wzrost przychodów to efekt głównie wpływów z realizacji projektów związanych z programem Sieci Szerokopasmowej Polski Wschodniej (SSPW).

Hawe za pośrednictwem spółki Otwarte Regionalne Sieci Szerokopasmowego (ORSS) realizuje w jego ramach, projekty sieci w województwach podkarpackim oraz warmińsko-mazurskim – tłumaczy Hawe w raporcie.

Wpływ na wyższe przychody półrocza miały także wyższe 6-krotnie przychody w II kwartale z segmentu „usługi serwisowe i budowlane”, do którego wlicza się projekty szerokopasmowe. Przychody w segmencie „usługi telekomunikacyjne” były w II kwartale o 272 proc. wyższe niż przed rokiem i wyniosły 13,15 mln zł. Jest to, m.in. efekt przejęcia przez Hawe spółki telekomunikacyjnej Mediatel notowanej na GPW. Przychody w segmencie „leasing i sprzedaż infrastruktury telekomunikacyjnej” wzrosły o 41 proc. rok do roku do 27,73 mln zł.

PMI dla polskiego przemysłu w sierpniu br. 49 pkt

Nadal spada indeks PMI dla polskiego przemysłu m.in. z powodu spadku zamówień.

Indeks PMI dla przemysłu w Polsce wyniósł w sierpniu 49 punktów, co jest zgodne z oczekiwaniami rynku, choć nadal poniżej 50 pkt. W poprzednim miesiącu indeks był na poziomie 49,4 pkt.

Z raportu wynika, że w sierpniu zanotowano największy spadek liczby nowych zamówień od kwietnia 2013 roku, pierwszy od czerwca 2013 roku spadek wielkości produkcji oraz spowolnienie tempa wzrostu poziomu zatrudnienia.

Wskaźnik PMI spadł z lipcowego poziomu 49,4 i odnotował w sierpniu wartość 49,0, sygnalizując niewielkie pogorszenie warunków w polskim sektorze przemysłowym. Główny wskaźnik spada nieprzerwanie od lutego, kiedy osiągnął najwyższy poziom od trzydziestu ośmiu miesięcy. Jest to najdłuższy okres spadków miesiąc do miesiąca od okresu marzec – grudzień 2008 roku – tłumaczą ekonomiści Markit Economics, autorzy raportu, w komunikacie.

NIK o likwidacji szkół

Likwidacja szkół nie powoduje pogorszenia warunków kształcenia dla przenoszonych uczniów. Możliwości lokalowe i organizacyjne w ich nowych szkołach są podobne lub nawet lepsze niż te w likwidowanych placówkach. Problem jest jednak złożony i wywołuje lokalne konflikty, w których każda ze stron ma swoje racje: gminy bronią pieniędzy, pedagodzy – Karty Nauczyciela, a lokalne społeczności – miejsc kulturotwórczych. Dlatego NIK podpowiada organizowanie społecznych debat i wysłuchań przed podjęciem decyzji o likwidacji lub pozostawieniu szkoły.

Od 2008 r. do 2012 r. gminy ogółem zlikwidowały 856 podstawówek i 88 gimnazjów. NIK skontrolowała 119 takich procedur, przeprowadzonych w latach 2011-2013. W połowie przypadków (52,1 proc.) uczniowie z likwidowanych szkół zostali przeniesieni do innych szkół gminnych. Natomiast uczniowie z pozostałych 57 zlikwidowanych szkół (47,9 proc.), pozostali w swoich starych szkołach, prowadzonych teraz przez podmioty inne niż samorządy, które zachowały budynek i wyposażenie zlikwidowanej szkoły gminnej. Zdaniem Izby, decydując się na likwidację szkół gminy kierowały się przede wszystkim względami ekonomicznymi, a w mniejszym stopniu troską o poprawę warunków kształcenia. Jednak kontrola NIK wykazała, że w ostatecznym rozrachunku warunki nauki przenoszonych uczniów nie tylko się nie pogorszyły, ale w wielu wypadkach nawet uległy poprawie.

Kryzys ekonomiczny i związany z niżem demograficznym spadek liczby uczniów sprawia, że gminy, chcąc zaoszczędzić, likwidują prowadzone przez siebie szkoły. Swoje decyzje samorządy uzasadniają najczęściej koniecznością poprawy warunków nauczania i zmniejszenia wydatków na zadania oświatowe. Przeciwnicy likwidacji szkół wyliczają negatywne konsekwencje takich działań: wydłużenie drogi dzieci szkoły i wzrost kosztów dowożenia uczniów, brak perspektyw zatrudnienia dla zwalnianych nauczycieli, a także, co szczególnie ważne dla mieszkańców najmniejszych miejscowości, utratę ośrodka kultury jakim jest szkoła.

Likwidacja

Trzeba jednak pamiętać, że likwidacja szkoły przez gminę nie musi oznaczać jej rzeczywistego zamknięcia. Jest to proces złożony, w którym możliwe są dwa rozwiązania. Początek stanowi gmina, która chce zrezygnować z prowadzenia szkoły. Likwiduje ją i wskazuje placówki, do których uczniowie zostaną przeniesieni. Na tym rola gminy się kończy. Jednak rodzice lub organizacje nie są wobec takiej decyzji całkowicie bezradni.

Możliwa jest bowiem zewnętrzna, niezależna od gminy inicjatywa społeczna (np. istniejących lub nowo utworzonych stowarzyszeń lub fundacji), która podejmie się prowadzenia szkoły. Takie przekształcenia, przeprowadzane przy aprobacie władz gminnych, miały miejsce w aż połowie procedur kontrolowanych przez NIK. Z prawnego punktu widzenia – zmian jest wówczas sporo, jednak z punktu widzenia rodziców i ich dzieci procedura toczy się niemal niezauważalnie, ponieważ szkoła najczęściej pozostaje wówczas w tym samym miejscu, z tymi samymi sprzętami, służąc tym samym uczniom.

Gminy

Ustawodawca dał gminom swobodę w kształtowaniu sieci szkół na danym terenie, stwarzając warunki prawne, umożliwiające likwidację szkół. I samorządy, chcąc zaoszczędzić – z tej możliwości korzystają. Zamykają najwięcej kosztujące placówki, w praktyce często najmniejsze, uczniów przenoszą do większych (bilansujących się) szkół, a same oszczędzają na kosztach utrzymania (od płac nauczycieli po opłaty za wodę, prąd i ogrzewanie).  NIK zwraca jednak uwagę i przestrzega przed skutkami nowych, ujawnionych podczas kontroli zjawisk:

  • prowadzenie szkół jest zadaniem własnym gmin, teoretycznie nie powinna więc zaistnieć sytuacja, w której gmina pozbędzie się wszystkich szkół;
  • zdarzają się przypadki ‘wygaszania’ działalności szkół bez ich formalnej likwidacji. Jest to możliwe dzięki przerwaniu naboru do klas pierwszych, co prowadzi do stopniowego wyłączania działalności szkoły. NIK dostrzega tu potencjalne pole do nadużyć. Zdarzało się bowiem, że ‘wygaszone’ w ten sposób, w rzeczywistości niefunkcjonujące, szkoły nadal figurowały na planie sieci gminnych szkół publicznych. Taka sytuacja tworzyła fikcję prawną, a przede wszystkim uniemożliwiała uczniom naukę w szkole gminnej.

W odpowiedzi na apele środowisk lokalnych w ponad połowie miejscowości samorządy aprobowały tworzenie nowych szkół w miejsce likwidowanych, użyczając na ich działalność obiekty po zlikwidowanych placówkach wraz z wyposażeniem. Powstanie takich szkół było korzystne zarówno dla uczniów (bliskość szkoły), jak i dla gmin (bezkosztowe zabezpieczenie zwolnionych obiektów przed dewastacją). NIK pozytywnie ocenia fakt, że gminy nie wyzbywały się nieruchomości po likwidacji lub przekształceniu szkół: ze 108 uwolnionych nieruchomości szkolnych 105 pozostało własnością gmin. Jest to działanie racjonalne, które dodatkowo zabezpiecza interesy lokalnych społeczności i daje możliwość odtworzenia szkoły, gdyby zaszła taka konieczność.

Pieniądze

W wyniku likwidacji lub przekształcenia jednej szkoły wszystkie skontrolowane gminy zaoszczędziły: średnio 286 tys. zł. rocznie. NIK zwraca uwagę, że to dane tylko z pierwszego roku po likwidacji szkół, kiedy kwota oszczędności została pomniejszona o odprawy dla zwalnianych nauczycieli, którym łącznie wypłacono nieco ponad 7 mln złotych. W kolejnych latach samorządowe oszczędności będą więc rosnąć, nawet pomimo konieczności opłacania uczniom transportu.

Uczniowie

Zdaniem Izby, podejmując decyzje o likwidacji szkół gminy kierowały się przede wszystkim względami ekonomicznymi, a w mniejszym stopniu troską o poprawę warunków kształcenia.

Nie we wszystkich wypadkach likwidacja szkoły musi oznaczać dla uczniów konieczność przeniesienia. W skontrolowanych przez NIK szkołach sytuacja rozłożyła się niemal po równo. W połowie przypadków (52,1 proc.) uczniowie z likwidowanych szkół rzeczywiście zostali przeniesieni do innych szkół gminnych. Jednak druga połowa (47,9 proc.) pozostała uczniami szkół (niepublicznych i publicznych) tworzonych dokładnie w miejscu szkół likwidowanych, z zachowaniem budynku i wyposażenia.

W ostatecznym rozrachunku kontrola NIK wykazała, że dla wielu uczniów zmiana szkoły, obok pewnych niedogodności związanych z dojazdem, skutkowała zauważalną poprawą warunków nauki. Szkoły gminne przejmujące uczniów były średnio pięć razy większe pod względem liczby uczęszczających tam dzieci niż szkoły likwidowane. Przenosiny wymagały więc od dzieci dostosowania się do nowego otoczenia. Jednak szkoły te zapewniały jednocześnie dużo większy komfort i możliwości: nauczanie bez międzyrocznikowego łączenia klas, a także łatwiejszy dostęp do zaawansowanych pomocy szkolnych, urządzeń sportowo-rekreacyjnych, świetlicy, stołówki czy biblioteki oraz szerszą ofertę zajęć pozalekcyjnych.

  • W 2011 r. w Gminie Gołcza została zlikwidowana Szkoła Podstawowa w Czaplach Wielkich, w której uczyło się 40 uczniów i przedszkolaków (w klasach łączonych). Budynek szkoły ogrzewany był piecami kaflowymi, z szatnią na nieogrzewanym korytarzu oraz sanitariatami w podpiwniczeniu, bez specjalistycznych pracowni, z zastępczą salą do prowadzenia zajęć z wychowania fizycznego, bez świetlicy szkolnej i bez ciepłych posiłków dla uczniów. Uczniowie zlikwidowanej szkoły zostali skierowani do gminnej Szkoły Podstawowej w Gołczy: bez łączenia klas, z halą widowiskowo sportową, boiskiem o nawierzchni syntetycznej, zewnętrznym placem zabaw i wewnętrznymi miejscami zabaw dla uczniów klas I-III utworzonymi w ramach rządowego programu „Radosna szkoła”, trzema świetlicami (w tym dwie wydzielone dla uczniów klas I-III) oraz możliwością korzystania z dwóch posiłków dziennie (śniadania i obiadu).

Zmianą niekorzystną dla uczniów było także nieuniknione w wielu wypadkach wydłużenie drogi do szkoły. Jednak we wszystkich kontrolowanych gminach wszystkim uprawnionym uczniom zagwarantowano bezpłatny transport lub refundację kosztów dojazdu. Zdarzało się nawet, iż niektóre gminy – w miarę wolnych miejsc – fundowały przejazdy także uczniom, którzy pozostali w „przekształconych” szkołach.

Nauczyciele

W badanym okresie z likwidowanych szkół zwolniono 1179 pedagogów, którym w ramach odpraw wypłacono 7 mln zł. Blisko 40 proc. zwolnionych nauczycieli podjęło pracę w szkołach gminnych przejmujących uczniów. Dalszych 19 proc. znalazło zatrudnienie w szkołach tworzonych w miejsce likwidowanych placówek.

Korzyści finansowe gmin z likwidacji szkół osiągane są więc także m.in. kosztem pogorszenia pozycji ekonomicznej części nauczycieli. Dla grupy, która znalazła zatrudnienie w szkołach przejmujących uczniów nic się nie zmieniło. Jednak ci nauczyciele, którzy pozostali w szkołach nowo utworzonych stracili przywileje dotyczące warunków zatrudnienia i płacy wynikające z Karty Nauczyciela. NIK podkreśla, iż w ten sposób pojawia się w oświacie nowy mechanizm: zróżnicowanie statusu nauczycieli pracujących w tej samej gminie. Jak wynika z ustaleń kontroli we wszystkich nowo utworzonych placówkach nauczyciele pracowali średnio 23 godziny tygodniowo, czyli o 5 godzin więcej niż w szkołach prowadzonych przez gminy, a ich wynagrodzenie wynosiło średnio 60 proc. (30-96 proc.) wcześniejszych zarobków.

Debata

NIK podkreśla, że ze względu na wagę problemu, jego wpływ na życie lokalnych społeczności i pojedynczych rodzin oraz wielość – często rozbieżnych – interesów, niezwykle istotnym jest, aby w każdym wypadku procedurę likwidacji czy też przekształcania szkół poprzedzała dogłębna analiza wsparta debatą, która zagwarantuje transparentność całego procesu, pozwoli wypowiedzieć się wszystkim stronom i da możliwość podjęcia najbardziej racjonalnej decyzji.

Najnowsze dane demograficzne wskazują, iż wkrótce najpilniejszą potrzebą może się okazać konieczność wprowadzenia nie tyle nowej, usystematyzowanej, co bardziej elastycznej struktury edukacyjnej, umożliwiającej łatwiejsze dostosowanie się do zmiennych warunków demograficznych. Wyraźnie bowiem widać, że system w obecnym kształcie nie nadąża za zmianami demograficznymi. Dodatkowo z danych GUS wynika, że od 2009 r. ponownie następuje stopniowy wzrost liczby dzieci w wieku 3-5 lat, a w 2010 r. także wzrost liczby sześciolatków. Oznacza to, że wkrótce szkołach podstawowych prawdopodobnie ponownie obniży się presja demograficzna na likwidację i przekształcenia szkół.

NIK zbadała skutki likwidacji szkół w kontekście warunków kształcenia. Jednak dostrzegając wagę problemu i znaczenie tej oceny dla uczniów i ich rodziców Izba zwraca się do Ministra Edukacji Narodowej o rozważenie przeprowadzenia badania jakości kształcenia w szkołach, które przejęły uczniów ze szkół likwidowanych.

Jednocześnie Najwyższa Izba Kontroli zaleca, aby:

  • samorządy, które rozważają likwidację szkoły, organizowały – z odpowiednim wyprzedzeniem – debatę społeczną tak, by lokalne społeczności mogły się przygotować do ewentualnego prowadzenia nowej szkoły pod kątem prawnym, organizacyjnym i finansowym;
  • kuratorzy monitorowali, czy gminy – wygaszając działalność szkoły bez jej likwidacji – nie uchylają się od realizacji zadania własnego, oraz by w takich przypadkach podejmowali stosowne interwencje, sprawując baczny nadzór nad procesem wygaszania szkół.

Ciech: Zysk netto spada w I poł. 2014 r. o 56 proc. rdr.

0

Spadają przychody i zysk Ciechu. Spółka tłumaczy spadki silną konkurencją i trwającą restrukturyzacją, a także ujemnym wynikiem z działalności finansowej grupy.

Przychody netto Grupy Ciech wniosły w I półroczu br. 1,7 mld zł, czyli o 11,9 proc. mniej rdr.

Głównymi źródłami tych zmian były czynniki rynkowe, jak również trwająca restrukturyzacja Grupy Ciech – tłumaczy Ciech w raporcie finansowym.

Czynniki rynkowe, jakie wymienia grupa, to nieznaczny wzrost popytu oraz umiarkowany wzrost cen sody, optymalizacja sprzedaży energii, narastająca konkurencja na rynku sody oczyszczonej z uwagi na oddanie dodatkowych mocy produkcyjnych przez konkurentów, silna konkurencja na rynku soli, spadek cen energii elektrycznej w Niemczech, czy trudna sytuacja w obszarze żywic epoksydowych.

Zysk netto akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 27 025 i jest to o 56,3 proc. mniej niż przed rokiem.

Skonsolidowany wynik netto za pierwsze półrocze 2014 roku wyniósł 26 546 tys. zł, z czego 27 025 tys. zł stanowił wynik netto akcjonariuszy jednostki dominującej. Na zysk ten wpłynął głównie wynik na sprzedaży, częściowo zniwelowany ujemnym wynikiem na działalności finansowej. Największy negatywny wpływ miały koszty obsługi zadłużenia zewnętrznego, głównie odsetki od obligacji. Na wynik netto grupy znaczący wpływ miało również utworzenie w Ciech S.A. części aktywa na podatek odroczony z tytułu różnicy przejściowej pomiędzy wartością bilansową a podatkową akcji Infrastruktury Kapuściska S.A. w upadłości. Dodatkowo w Grupie Soda Deutchland Ciech rozwiązano aktywo na podatek odroczony (konsekwencja zmiany kontroli nad jednostką dominującą Ciech S.A.) w kwocie 12 832 tys. zł oraz ujęto korekty podatku od transakcji sprzedaży spółki Sodawerk Stassfurt GmbH (transakcja zawarta w 2007 roku) w kwocie 8 048 tys. zł. – tłumaczy spółka.