Dolar umacnia się względem euro, Turcja podnosi stopy

Po wielu gwałtownych spadkach przyszedł w końcu dzień na umocnienie tureckiej waluty. Rynki bardzo pozytywnie przyjmują nowe decyzje banku centralnego. Dolar się umacnia, a analitycy czekają na słowa przedstawicieli banków centralnych.

Turcja podnosi stopy procentowe o 7,5 pkt proc.

Przewidywanie decyzji banku centralnego Turcji od ostatnich wyborów i zmiany na stanowisku prezesa instytucji wydaje się niemożliwe. Po wielu latach (powiedzmy to sobie wprost) absurdalnej polityki nagle nowa pani prezes zaczyna działać racjonalnie. Problem w tym, że wielu rzeczy się rynki spodziewały, ale nie racjonalności. Wczoraj stopy procentowe wzrosły o 7,5 punktu procentowego. Tak, nie jest to błąd. W Polsce stopy procentowe w wyniku całego wielokwartalnego cyklu podwyżek wzrosły z 0,1% do 6,75%, a nad Bosforem jedna decyzja była większa. Problem w tym, że była potrzebna. To przez fatalną sytuację gospodarczą Erdogan niemal musiał oddać władzę opozycji. Widocznie ta bliskość porażki na tyle go zszokowała, że postanowił nie ryzykować i wrócić do tradycyjnej ekonomii. Rynek spodziewał się podwyżki o 2,5 punktu procentowego, co i tak jest absurdalnym wynikiem. Ponieważ wzrost był trzykrotnie wyższy, to i reakcja była silna. W szczytowym momencie lira zyskiwała 7% względem dolara. Dzisiaj co prawda trwa korekta, ale rynek jeszcze chwilę nie wróci do równowagi.

Amerykanie nie kupują dość aut

Dane na temat zamówień na dobra w ostatnich czasach pokazują pewną specyficzną tendencję. Znacznie lepiej wypada odczyt bez środków transportu, a dużo słabiej zamówienia na dobra ogólne. Tak też było wczoraj. Po odjęciu środków transportu mieliśmy 0,5% wzrostu, przy oczekiwaniach 0,2%. Bez odejmowania tej kategorii był to spadek o aż 5,1% przy i tak pesymistycznym oczekiwaniu 4,1%. Pokazuje to, że pewne zmiany na rynku w związku z chociażby pracą zdalną stają się faktem. Dane te nie miały negatywnego wpływu na dolara, gdyż równo z nimi pojawił się lepszy od oczekiwań odczyt na temat liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. To właśnie dlatego wczoraj dolar kończył dzień jako najsilniejszy względem euro od pierwszej połowy czerwca.

Sympozjum w Jackson Hole

Dzisiaj zaczyna się sympozjum bankierów centralnych w amerykańskiej miejscowości Jackson Hole. Tematem przewodnim mają być teoretycznie strukturalne zmiany w światowej ekonomii. Większość analityków będzie jednak zainteresowana wystąpieniami najważniejszych figur głównych banków centralnych. Rynek teoretycznie dzieli to wydarzenie na wystąpienie pana Jerome Powella i resztę. Nie wiadomo, czy kluczowym graczem, szczególnie dla naszej części świata, nie będzie pani Christine Legarde. Niestety kalendarz nie gra na naszą korzyść, bo ważne wystąpienia są blisko zamykania rynków w Polsce, zatem potencjalnie wstrząsy trafią na bardziej podatny grunt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwracać uwagę na wystąpienie prezesa FED pana Jerome Powella.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynek wtórny czy pierwotny? Jakie mieszkanie w Warszawie bardziej się opłaca kupić?

Zakup mieszkania w stolicy to spore wyzwanie pod względem finansowym. Prędzej czy później pojawi się jednak impuls do jego kupna, zwłaszcza jeśli żyjemy, pracujemy i wynajmujemy mieszkanie w Warszawie. Najważniejszą kwestią, jaką musimy rozstrzygnąć już na samym początku rozglądania się za wymarzoną nieruchomością, jest wybór między mieszkaniem używanym, z rynku wtórnego, a zupełnie nowym od dewelopera. Obydwa rozwiązania poosiadają zarówno swoje zalety, jak i pewne wady. Ich znajomość ułatwia natomiast podjęcie właściwej decyzji.

Mieszkania na sprzedaż w Warszawie z rynku pierwotnego

Warszawa to największe polskie miasto i zarazem miejsce, na terenie którego buduje się sporo nowych nieruchomości. Większość nowych osiedli powstaje na obrzeżach stolicy, które są jednak zwykle dość dobrze skomunikowane z centrum i innymi częściami miasta. Nowe mieszkania na sprzedaż w Warszawie to dobrym wybór dla osób, które chcą zamieszkać w zupełnie nowej, nieużywanej przez nikogo nieruchomości. Nie spieszy im się przy tym z przeprowadzką – na mieszkanie z rynku wtórnego trzeba zwykle zaczekać kilka miesięcy, a także poświęcić dodatkowy czas i środki na jego wykończenie.

Przeglądać mieszkania na sprzedaż w Warszawie z rynku pierwotnego, warto jednak mieć świadomość, że czeka nas jeszcze wykończenie wybranej nieruchomości. Wymaga to nie tylko dłuższego czasu oczekiwania na przeprowadzkę, lecz także środków potrzebnych do sfinansowania prac wykończeniowych. Nowe osiedla nie od razu posiadają infrastrukturę, która często jest rozwijana dopiero w kolejnych latach. Ich wadą jest także zwykle dość duże oddalenie od centrum – większość nowych nieruchomości buduje się na obrzeżach stolicy, przez co nie zawsze oferuje szybki i dogodny dojazd do centrum miasta.

Mieszkania w stolicy z rynku wtórnego

Osoby, które chcą zamieszkać na starszym osiedlu, z w pełni rozwiniętą infrastrukturą, powinni zainteresować się mieszkaniami z rynku wtórnego. To także świetny wybór dla ludzi, którzy chcą od razu po dopełnieniu formalności związanych z transakcją, przeprowadzić się do swojego wymarzonego „m” – używane mieszkania na sprzedaż w Warszawie można kupić w świetnym stanie technicznym i odłożyć w czasie ich remont o nawet kilka lat!

Nie bez znaczenia pozostaje także cena. W przypadku mieszkań z rynku wtórnego, przeglądając regularnie ogłoszenia mamy szansę natrafić na prawdziwe okazje i kupić świetnie zlokalizowaną nieruchomość w bardzo korzystnej cenie. Możemy także negocjować cenę bezpośrednio z właścicielem.

Wiele osób obawia się zakupu mieszkania używanego ze względu na brak gwarancji, którą otrzymujemy w pakiecie z mieszkaniem od dewelopera. Oglądając używane mieszkania na sprzedaż w Warszawie zawsze jesteśmy także w stanie prawidłowo ocenić ich stan i oszacować koszty ewentualnego remontu. Wiele problemów wychodzi już w trakcie prac remontowych lub samego użytkowania mieszkania, co sprawia, że koszty związane z jego zakupem finalnie mogą okazać się dużo wyższe niż pierwotnie zakładaliśmy.

Czwartkowe „objęcia bessy” na indeksach rynków akcji i piątkowe wystąpienie szefa FED w Jackson Hole

Po tym jak wczoraj amerykański rynek akcji nie wytrzymał napięcia związanego z wyczekiwaniem na dzisiejsze wystąpienie przewodniczącego Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella na gromadzącym członków władz banków centralnych z całego świata dorocznym sympozjum w Jackson Hole (pierwsze od 27 lipca br. „objęcia bessy” na indeksach; S&P 500 -1,35 proc., DJIA -1,08, Nasdaq 100 -2,19 proc.), dziś rano prawie wszystkie główne indeksy rynków akcji w Azji i Oceanii zniżkowały (Nikkei 226 -2,05 proc.). Zwracało uwagę kolejne 2-letnie minimum chińskiego Shanghai B-Share Index (-1,93 proc.).

„Objęcia bessy” pojawiały się w czwartek również na świecowych wykresach głównych europejskich indeksów giełdowych, ale dziś rano nie widać tu było jakieś zdecydowanej tendencji (DAX -0,02 proc., CAC 40 +0,11 proc. ok. godz. 9:45).

Na GPW WIG-20 zaliczył dziś rano swój najniższy poziom od początku czerwca br. (-0,65 proc. ok. godz. 10:10). Kurs akcji Cyfrowego Polsatu był dziś najniżej od 10 lat. Wśród składników mWIG-u 40 najniżej od 2009 roku była cena akcji ukraińskiej spółki Kernel Holding. Od bardzo dawna nie zdarzyła się sytuacja, w której żadna z akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 nie notowała swego cyklicznego maksimum ceny, natomiast swe cykliczne minima osiągnęły kursy 3 spółek (Bowim, Polenergia i Photon Energy).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych, która na początku tego tygodnia wyszła na najwyższy od 2007 roku poziom, próbowała dziś rano drugą sesję z rzędu odrabiać środową stratę (4,25 proc.). Po trzech sesjach spadku rosła dziś rano rentowność 10-latek polskiego rządu (5,703 proc.).

Lekko umacniał się dziś rano amerykański dolar (EUR/USD -0,36 proc., USD/JPY +0,09 proc. ok. godz. 9:55).

Zmiany na rynku polskiego złotego były niewielkie (EUR/PLN -0,19 proc., USD/PLN +0,22 proc. ok. godz. 9:55).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara od tygodnia konsoliduje się wokół poziomu 26000 USD po spadku o 9,2 proc. z poprzedniego czwartku (BTC/USD -0,45 proc. ok. godz. 9:55).

Ceny kontraktów na ropę naftową próbowały dziś rano odrabiać poniesione w ciągu minionych ponad 2 tygodni straty (WTI +0,76 proc., Brent +0,74 proc. ok. godz. 9:50). Podobnie działo się na rynku gazu ziemnego w USA (+0,28 proc.). Lekko drożały miedź (+0,64 proc.) i platyna (+0,3 proc.), a taniały złoto (-0,26 proc.), srebro (0,26 proc.), pallad (-0,27 proc.). Nieznacznie rosły dziś rano ceny kontraktów na soję, pszenicę i bawełnę, minimalnie taniał natomiast cukier.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Grupa Asseco prezentuje wyniki finansowe za I półrocze 2023 r.

W I półroczu 2023 r. przychody ze sprzedaży Grupy Asseco przekroczyły 8,5 mld zł, co oznacza wzrost o 3% w stosunku do analogicznego okresu przed rokiem. 79% tej kwoty – ponad 6,7 mld zł – stanowiło oprogramowanie własne i usługi z nim związane. Zysk operacyjny wyniósł 793 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej ukształtował się na poziomie 231 mln zł.

Dla oceny sytuacji finansowej i rozwoju działalności biznesowej Grupy Asseco ważną informację stanowią podstawowe dane publikowane w ujęciu non-IFRS*. W trakcie pierwszych sześciu miesięcy 2023 roku Grupa Asseco wypracowała 982 mln zł zysku operacyjnego non-IFRS*, co oznacza wzrost o 2% względem I półrocza 2022 roku. Z kolei zysk netto non-IFRS przypisany akcjonariuszom Asseco Poland wyniósł 260 mln zł.

Przychody Asseco pozostają bardzo dobrze zdywersyfikowane sektorowo. W I półroczu 2023 roku rozłożyły się następująco: przedsiębiorstwa – 42%, finanse i bankowość – 34% oraz instytucje publiczne – 24%. W każdym z tych obszarów Grupa odnotowała wzrosty sprzedaży. W sektorze instytucji publicznych przychody wzrosły o 6%, w sektorze finansów i bankowości wzrost wyniósł 3%, a w sektorze przedsiębiorstw 2%. Asseco posiada zróżnicowany portfel klientów – 10 największych kontrahentów odpowiadało za 11% przychodów Grupy, a największy klient – za 2%.

Wzrost sprzedaży w Polsce i silna pozycja na rynkach zagranicznych

Bardzo dobre półrocze zanotowało Asseco Poland. Przychody ze sprzedaży w tym segmencie wzrosły w I półroczu 2023 roku o 16% i wyniosły 971 mln zł. Rynki zagraniczne reprezentowane przez segmenty Formula Systems i Asseco International odpowiadały za 89% sprzedaży Grupy. Segment Formula Systems zanotował 5,6 mld zł przychodów, co oznacza wzrost o 3% względem pierwszych sześciu miesięcy 2022 roku. Sprzedaż segmentu Asseco International była porównywalna z tym samym okresem rok wcześniej i wyniosła 1,9 mld zł. W analizowanym przedziale czasu spółki z Grupy Asseco sfinalizowały trzy przejęcia na rynku izraelskim, wzmacniając swoją pozycję w obszarze cyberbezpieczeństwa oraz poszerzając ofertę o kolejne rozwiązania i usługi IT.

„Konsekwentny rozwój Asseco w zmiennym otoczeniu biznesowym jest możliwy dzięki silnej dywersyfikacji sektorowej, produktowej i geograficznej. Cieszą nas bardzo dobre wyniki w segmencie Asseco Poland, gdzie przychody rosły w dwucyfrowym tempie. W I półroczu obserwowaliśmy dynamiczny wzrost sprzedaży w obszarach: finansów i bankowości, opieki zdrowotnej, energetyki i telekomunikacji. Przychody z sektora przedsiębiorstw urosły w Polsce o 29%, a finansów i bankowości – o 28%. Dynamicznie rosną nasze przychody w spółkach Asseco Data Systems, m.in. w obszarze usług zaufania, czy Asseco Cloud, które w I półroczu wypracowało sprzedaż wyższą o ponad 30% w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku” – powiedziała Karolina Rzońca-Bajorek, Wiceprezes Zarządu, CFO Asseco Poland. „W przypadku rynków międzynarodowych i segmentu Asseco International jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników sprzedaży rozwiązań klasy ERP. Grupa Asseco South Eastern Europe zwiększyła skalę działania we wszystkich segmentach. Spółki z Formula Systems sukcesywnie pozyskują nowe kontrakty i zdobywają klientów w Izraelu, Ameryce Północnej i Europie” – dodała CFO Asseco Poland.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na 2023 rok w kursach zmiennych, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 12,2 mld zł. W kursach stałych wynosi 13,4 mld zł i jest wyższy o 7% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

* Ujęcie non-IFRS obejmuje korekty o koszt amortyzacji wartości niematerialnych rozpoznanych w ramach rozliczenia połączenia (PPA), o koszty transakcji z pracownikami rozliczane w formie instrumentów kapitałowych (SBP) oraz o przychody i koszty związane z transakcjami nabycia/sprzedaży spółek i zdarzeniami jednorazowymi (oraz związane z nimi efekty podatkowe).

VRG z rekordowym zyskiem netto w pierwszym półroczu 2023 r.

W pierwszej połowie 2023 roku Grupa Kapitałowa VRG S.A. wypracowała zysk netto w wysokości 50,9 mln zł (w porównaniu z 36,4 mln zł w pierwszym półroczu 2022 roku). Na ten rekordowy wynik wpłynęły przede wszystkim dodatnie różnice kursowe w pierwszym półroczu 2023 roku. VRG osiągnęła na koniec czerwca br. 602,3 mln zł przychodów (+2,9 proc. r/r), przy wyższym poziomie marży brutto na sprzedaży (56,6 proc. na koniec czerwca). Marża brutto utrzymywała się na poziomie powyżej 50 proc. w każdym miesiącu roku, do czego przyczyniła się przede wszystkim wyższa marżowość w segmencie odzieżowym. Jednocześnie Grupa zakończyła pierwsze półrocze z niższym r/r zyskiem operacyjnym na poziomie 48 mln zł (w porównaniu do 65,2 mln zł w tym samym okresie w roku ubiegłym).

Drugi kwartał 2023 roku VRG zamknęła sprzedażą na poziomie 335,3 mln zł (1,9 proc. niższą niż w roku poprzednim). W okresie kwiecień – czerwiec przychody segmentu odzieżowego zmalały o 12,8 proc. r/r, osiągając 167,5 mln zł. Przychody segmentu jubilerskiego w drugim kwartale bieżącego roku wyniosły 167,8 mln zł (wzrost o 12,3 proc. r/r). Marża brutto na sprzedaży w 2Q wyniosła 56,3 proc. W tym okresie rekordową marżę 60 proc. osiągnął segment odzieżowy, podczas gdy marża segmentu jubilerskiego pozostała na podobnym poziomie.

Segment jubilerski VRG wykazywał korzystne dynamiki sprzedaży w każdym miesiącu pierwszego półrocza. Z kolei segment odzieżowy, mimo mocnego początku roku, zmagał się z osłabieniem popytu. Janusz Płocica, prezes zarządu VRG wskazuje, że wpływ na niższą całościową sprzedaż segmentu miały w dużej mierze trudne warunki makroekonomiczne oraz efekt wysokiej bazy. Widoczny był też znaczny spadek zainteresowania zakupami w kanale online, gdzie spółka prowadziła, odmienną od lat ubiegłych, oszczędną politykę rabatową.

Prezes Grupy zauważa też, że klienci nie zareagowali pozytywnie na relatywnie wysoki udział starszych kolekcji w ofercie marek odzieżowych na wiosnę i lato 2023. – W związku z procesem ewolucji naszych marek odzieżowych, ostrożnym podejściem do zamówień na bieżący rok, jak i dążeniem do zmniejszania zapasów, mieliśmy w sklepach relatywnie duży udział produktów z poprzednich kolekcji. To, w połączeniu z ograniczeniem promocji, wpływało negatywnie na odbiór oferty przez klientów i przyczyniło się do spadków dynamik sprzedaży, pozostających już i tak pod presją trudnego otoczenia makroekonomicznego. W segmencie jubilerskim obserwowaliśmy stabilny popyt na biżuterię i zegarki, a w efekcie, kontynuację wzrostu sprzedaży w marce W.KRUK. – wskazuje Janusz Płocica, prezes zarządu VRG.

Realizacja założeń strategii rozwoju Grupy

Opublikowana w czerwcu br. strategia rozwoju Grupy VRG na najbliższe lata zakłada m.in. istotne zmiany w ID marek segmentu odzieżowego Vistula, Bytom i Wólczanka, nad którymi spółka obecnie pracuje. Mają one na celu poszerzenie i odmłodzenie grupy docelowej klientów oraz mocniejsze wejście w ofertę dla kobiet. W segmencie odzieżowym widoczny jest większy nacisk na dywersyfikację kolekcji poszczególnych marek, a wspólnym mianownikiem będzie rosnący udział jakościowych i bardziej zrównoważonych materiałów. Kolejne efekty zmian w kolekcjach i modyfikacji grup docelowych marek, będą widoczne w kolekcji Jesień/Zima 2023/24. W pełni zmiany powinny być widoczne w kolekcjach Wiosna/Lato 2024.

Sezon Jesień/Zima 2023 pod znakiem nowych kolekcji i strategicznych zmian w markach

W ramach ewolucji marki Vistula, kieruje ona obecnie swoją ofertę do młodszych klientów oraz poszerza ofertę mody damskiej. Na koniec pierwszego półrocza br. udział Vistula WOMEN w sprzedaży marki wyniósł 4 proc. (w porównaniu z 1 proc. w roku ubiegłym). W listopadzie planowane jest otwarcie pierwszego salonu marki w najnowszym koncepcie o większej powierzchni z możliwością lepszej ekspozycji towaru. Marka Bytom kontynuuje rozwój nowoczesnej odzieży formalnej będącej połączeniem elegancji oraz wygody. Na jesień zaplanowała premierę kolekcji ambasadorskiej. Wólczanka obok flagowego produktu – koszul , rozwija ofertę „total look” skierowaną do młodszych odbiorców.

W segmencie jubilerskim, zgodnie z założeniami strategii, W.KRUK kontynuuje równoległy rozwój oferty luksusowej oraz popularnej. Tym samym, w ofercie marki są dostępne produkty z prestiżowych manufaktur jubilerskich, tj.: BIRKS Bijoux, Chopard czy Nanis, ekskluzywne zegarki Rolex czy Patek Philippe (W.KRUK jest jedynym dystrybutorem w Polsce), ale także produkty marki autorskiej Picky Pica. W czerwcu debiut miała nowa kolekcja ambasadorska W.KRUK z Martyną Wojciechowską – tym razem perfum i chust. Freedom AIR, EARTH, FIRE oraz WATER to cztery kompozycje inspirowane żywiołami. We wrześniu marka planuje premierę kolejnej kolekcji ambasadorskiej.

Po publikacji wyników za pierwsze półrocze zarząd VRG podtrzymał długoterminowe cele Strategii, którymi są: rozwój nowoczesnych marek w modelu omnichannel, poprawa marżowości oraz dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. W dniu 28 czerwca Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, zgodnie z rekomendacją zarządu podjęło uchwałę o wypłacie dywidendy w kwocie 0,20 zł na jedną akcję. Wypłata dywidendy zostanie zrealizowana 15 grudnia 2023 roku.

Optymizm rynkowy spada

Wskaźniki koniunktury pokazują, że menedżerowie odpowiedzialni za zamówienia coraz ostrożniej patrzą w przyszłość. Z drugiej strony pomimo pesymizmu Amerykanie kupili więcej oczekiwań nowych domów.

Niespodzianka w danych PMI

Zaskoczeniem była wczorajsza seria odczytów danych PMI. Dotychczas niemal co serię odczytów przyzwyczailiśmy się do reguły, że przemysł wypada gorzej a usługi lepiej i rynki jakoś to przyjmują. Obecny odczyt dla strefy euro jest jednak dokładnie odwrotny. Optymizm w usługach wyraźnie spada, z kolei pesymizm w przemyśle łagodnieje. Warto jednak zwrócić uwagę, że obydwa indeksy obecnie pokazują wartości poniżej 50 pkt. Wartość ta jest o tyle istotna, że rozdziela przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. W stare tendencje wpisała się z kolei Wielka Brytania. Tam co prawda również króluje pesymizm, ale nie ma poprawy w przemyśle. Oba indeksy wyraźnie spadają, co pokazuje, że ankietowani menedżerowie nie patrzą w przyszłość przez różowe okulary.

Amerykanie wolą nowe domy

Jeszcze wczoraj przeglądając dane na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym, można było odnieść wrażenie, że sytuacja wygląda alarmująco. Okazuje się, że lepiej wypadła z kolei sprzedaż nowych domów. Jest to dość ciekawa sytuacja, kiedy to w dobie rosnących kosztów, a tak dzieje się w sytuacji drożejących kredytów, konsumenci wybierają domy nowe, które powinny być relatywnie droższe. Dla gospodarki to dobra wiadomość, bo utrzymuje popyt na usługi w segmencie budowlanym. Rynek nieruchomości to też element, który po kryzysie z 2008 roku budzi duże emocje, stąd uspokojenie nastrojów jest ważne dla optymizmu na rynku.

Koniunktura za oceanem

Po słabszych danych z Europy byliśmy świadkami umocnienia się dolara względem euro. Ruch ten nie trwał jednak długo, bo publikacja danych z USA miała miejsce niecałe 6 godzin po tych ze strefy euro. Okazało się, że Amerykanie pokazali mniej optymizmu zarówno w przemyśle, jak i usługach. Tutaj warto zaznaczyć, że optymizm za oceanem ogólnie jest wyższy niż w Europie, stąd Amerykanie mają z czego schodzić w dół. Pomimo spadków w usługach dalej przeważają, aczkolwiek niewiele optymiści. Jak nietrudno się domyślić skoro spadek wyników w Europie osłabiał euro, to spadek w USA osłabia dolara i szybko wróciliśmy do punktu wyjścia na głównej parze walutowej świata, jaką jest EURUSD.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

EY: 40% firm w Polsce nie planuje implementacji chmury. Główną barierą koszty

  • Badanie EY Polska „Rozwiązania chmurowe w firmach” pokazuje, że przedsiębiorcy wciąż wolą przechowywać swoje zasoby w tradycyjny sposób. W sumie aż 40 proc. z nich nie planuje wdrożenia chmury w ciągu najbliższych osiemnastu miesięcy, a jedynie 32% wdroży ją w niewielkim stopniu.
  • Jako główną wadę przetwarzania danych w chmurze wskazano uzależnienie od jej dostawcy (29 proc.), postrzegany niski poziom bezpieczeństwa i ochrony prywatności (21 proc.) oraz problemy z wydajnością sieci (20 proc.).
  • Niemal co trzeci badany (30 proc.) podstawową korzyść ze stosowania rozwiązań chmurowych widzi w dostępie do danych z dowolnego miejsca. Doceniono również wysoką niezawodność i odporność na awarie (19 proc.).

Choć większa digitalizacja biznesu powoli staje się nie tyle wyborem, co koniecznością, to wiele firm w Polsce wciąż niechętnie inwestuje w transformację cyfrową. Z badania przygotowanego na zlecenie EY Polska wynika, że 40 proc. ankietowanych przedsiębiorstw nie wdrożyło chmury obliczeniowej i nie planuje tego zrobić w ciągu najbliższych 18 miesięcy. Jedynie 5 proc. zamierza przechowywać całość zasobów w chmurze, a kolejne 7 proc. – większość. Przyczyną niskiego poziomu implementacji tego rozwiązania są obawy związane z kosztami przewyższającymi założenia (40 proc. wskazań) oraz z bezpieczeństwem (25 proc.).

Badanie EY Polska pokazuje, że przedsiębiorcy wciąż wolą przechowywać swoje zasoby w tradycyjny sposób, a więc na własnych serwerach. Łącznie aż 72 proc. ankietowanych w ciągu najbliższych 18 miesięcy nie zamierza posiadać chmury lub wdroży ją tylko w niewielkim stopniu. Zaledwie 12 proc. przyznało, że będzie przechowywać większość lub całość swoich zasobów w chmurze. Wskazanie na koszty (40%) jako głównej obawy odnosi się zarówno do kosztów implementacji, jak i postrzeganego niskiego poziomu kontroli nad cenami przetwarzania danych. Poza wskazaną także obawą związaną z bezpieczeństwem (25%), niechęć budzi konieczność nauki nowych technologii i narzędzi (10 proc.). Najmniejsze zaś obawy związane są z ograniczeniem i zależnością między dostawcami (3 proc.) oraz skomplikowaną konfiguracją chmury (4 proc.).

Wykres 1: Planowane wykorzystanie chmury w firmach w Polsce w ciągu najbliższych 18 miesięcy

Planowane wykorzystanie chmury w firmach w Polsce w ciągu najbliższych 18 miesięcy

– Choć wysokie koszty implementacji chmury są głównym hamulcem dla wielu firm, to należy pamiętać, że, o ile zaprojektujemy i zaimplementujemy chmurę we właściwy sposób oraz zbudujemy procesy zarządzania jej kosztami, to korzystanie z tego rozwiązania w ogólnym rozrachunku może kosztować mniej niż posiadanie lokalnej infrastruktury oraz działania organizacji w tradycyjnym środowisku. Oszczędności generuje m.in. brak konieczności zakupu sprzętu czy komponentów , a także inny zakres obowiązków zespołu IT. Żeby to oszacować, organizacje powinny podejść do przygotowania szerokiego business case’u dla implementacji. Szczególnie ważne jest powiązanie kosztów z wyższymi przychodami, które w efekcie powinniśmy zacząć uzyskiwać. Organizacja zdobywa bowiem dostęp do zaawansowanych globalnych rozwiązań, dzięki którym może m.in. wprowadzać innowacyjne produkty czy oferty, a także dynamicznie nimi zarządzać i skalować zużycie chmury w zależności od aktualnych potrzeb biznesowych – tłumaczy Karolina Górecka, Dyrektorka EY Polska, liderka zespołu doradztwa chmurowego.

Platforma chmurowa daje m.in. lepszy dostęp do rozwiązań AI, których wykorzystywanie przyśpiesza i usprawnia wdrażanie usług odpowiadających na potrzeby rynku, a w dalszej perspektywie umożliwia szybki rozwój i większą konkurencyjność firmy. Nie mniej istotne jest to, że każdą aplikację bądź funkcjonalność w chmurze da się napisać szybciej niż w podejściu tradycyjnym, co również istotnie wpływa na atrakcyjność biznesu oraz efektywność kosztową zespołów IT.

Zmienne koszty i stałe korzyści

Chmura obliczeniowa wymusza przejście z modelu kosztów stałych związanych z utrzymaniem i rozwojem centrum danych na model wydatków zmiennych, na co wiele organizacji nie jest przygotowanych. Często też na początku to rozwiązanie jest postrzegane jako kolejne narzędzie IT, tymczasem to zmiana, która łączy wiele grup interesariuszy – dział IT, finansów, zakupów oraz rozwoju biznesu.

– Transformacja chmurowa powinna nieść za sobą korzyści dla całej organizacji, zarówno IT jak i biznesu oraz innych funkcji wsparcia. Tak się dzieje w przypadku, gdy planowana transformacja ma cele wytyczane wspólnie z biznesem, a sukces jej wdrożenia mierzony jest poprzez wzrost innowacyjności, zwinności, szybkości reagowania oraz poprawy wskaźników operacyjnych. Taka transformacja wymaga szeregu zmian w organizacji, zarówno w zakresie procesów wytwarzania i utrzymywania oprogramowania, ale też modelu operacyjnego, podejścia do rozwoju pracowników lub demokratyzacji dostępu do narzędzi i danych. Jeżeli chodzi o kwestię rozliczania, planowania i kontrolowania kosztów, to warto podejść do implementacji modelu FinOps, który proponuje zarządzanie kosztami chmury jako wspólną sprawę działów infrastruktury, rozwoju, finansów i poszczególnych jednostek biznesowych które są beneficjentami – dodaje ekspertka EY.

Rozwiązanie na niepewne czasy

Dla pracowników IT wdrożenie rozwiązań chmurowych często oznacza prawdziwą rewolucję, lecz z drugiej strony pozwala im się w szybkim czasie rozwinąć oraz nabyć nowe umiejętności. Chmura stała się siłą napędową nowych produktów i rozwoju biznesu, a w efekcie sprzyja wzrostowi liczby konsumentów, ich lojalności, a także poszerzaniu kompetencji pracowników.

Stosowanie chmury obliczeniowej ma również inne korzyści, na które wskazują ankietowani. Niemal co trzeci badany (30 proc.) główną zaletę widzi w dostępie do danych z dowolnego miejsca. To odnosi się zarówno do wspólnej pracy nad dokumentami i kolaboracji w czasie rzeczywistym, jak i globalizacji aplikacji, serwisów a przez to biznesu. Doceniano również wysoką niezawodność i odporność na awarie (19 proc.), elastyczność i skalowalność zasobów (17 proc.) oraz obniżenie kosztów infrastruktury IT (15 proc.). Z drugiej strony za podstawową wadę przetwarzania zasobów w chmurze respondenci wskazywali uzależnienie od dostawcy (29 proc.), niski poziom bezpieczeństwa i ochrony prywatności (21 proc.) oraz problemy z wydajnością sieci (20 proc.).

Obawy związane z bezpieczeństwem i prywatnością są nieuzasadnione, gdyż każdy dostawca dba o bezpieczeństwo swojej infrastruktury, ponosząc na to wielkie nakłady finansowe, a dodatkowo przekazuje rekomendacje dotyczące właściwego wykorzystania chmury. Słabym ogniwem w tym łańcuchu może okazać się użytkownik końcowy, który odpowiada za jej konfigurację, a następnie za sposób, w jaki jej używa i dba o bezpieczeństwo danych. Organizacje patrzą także na chmurę, zwłaszcza ostatnio w kontekście sytuacji geopolitycznej, pod kątem wykorzystania jej jako dodatkowego zabezpieczenia w przypadku wystąpienia niespodziewanych sytuacji. Można przechowywać kopie zapasowe w innych miejscach świata lub zbudować pełen proces disaster recovery, który zostanie uruchomiony w przypadku awarii w centrum danych – podsumowuje Karolina Górecka.

Wykres 2. Najczęściej wskazywane korzyści ze stosowania rozwiązań chmurowychNajczęściej wskazywane korzyści ze stosowania rozwiązań chmurowych

O badaniu
Badanie „Rozwiązania chmurowe w firmach” zostało zrealizowane techniką CATI na przełomie maja i czerwca przez ARC Rynek i Opinia. Objęło 101 firm zatrudniających co najmniej 50 pracowników i dotyczyło horyzontu 18-tu miesięcy. Na pytania odpowiadali specjaliści i kierownicy IT, CIO/ Dyrektorzy IT, CEO oraz dyrektorzy zarządzający.

Rynek magazynowy w Polsce: stabilizacja popytu, dalszy wzrost podaży

Jak wynika z najnowszego raportu międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, II kwartał na rynku powierzchni magazynowych w Polsce przyniósł stabilizację poziomu popytu, który osiągnął rezultat ponad 1 mln mkw. wynajętej powierzchni brutto. Ponadto, na koniec czerwca w budowie pozostawało 2,1 mln mkw. magazynów, a dość wysoka aktywność deweloperska napędzana jest wyższymi stawkami czynszów, które zachęcają inwestorów do rozpoczynania nowych projektów. Dodatkowo, pod względem całkowitych zasobów magazynowych nasz kraj wszedł do grupy trzech największych w UE rynków, zajmując trzecie miejsce za Niemcami i Francją.

PODAŻ: INWESTYCJE SPEKULACYJNE NADAL POPULARNE

W II kwartale deweloperzy magazynowi dostarczyli na rynek prawie 710 000 mkw., z czego 35% pozostało dostępne do wynajęcia. To z kolei przełożyło się na dalszy wzrost ilości pustostanów, które objęły powierzchnię 2,03 mln mkw.

Wskaźnik pustostanów wzrósł, do 7,6%, czyli o 3,4 pp. r/r i 0,3 pp. kw./kw. To najwyższy poziom zanotowany od grudnia 2020 roku. Całkowite zasoby powierzchni magazynowej w Polsce na koniec II kwartału wzrosły natomiast o 19% r/r i wyniosły 30,66 mln mkw. – tłumaczy Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Industrial & Logistics Agency, Cushman & Wakefield.

W II kw. rozpoczęto budowę kolejnych 670 000 mkw. powierzchni magazynowej, przy czym większość projektów, bo aż 480 000 mkw. dotyczyła inwestycji spekulacyjnych.

Łącznie na koniec czerwca tego roku w budowie pozostawało 2,1 mln mkw. powierzchni magazynowej, z czego 61% było dostępne do wynajęcia. Dotyczyło to przede wszystkim Mazowsza, województwa łódzkiego i dolnośląskiego, gdzie firmy mogły wynająć odpowiednio 327 000 mkw., 240 000 mkw. i 227 000 mkw. powierzchni. Warto dodać, że wskaźnik aktywności deweloperskiej może być napędzany wyższymi czynszami, co zachęca inwestorów do rozpoczynania nowych projektów magazynowych. Coraz większy wolumen powierzchni magazynowej pozwolił Polsce dołączyć do grupy trzech największych rynków magazynowych w Unii Europejskiej, których zasoby przekraczają 30 mln mkw. Nasz kraj wyprzedził Holandię u zajmuje aktualnie 3. miejsce za Niemcami i Francją – dodaje Damian Kołata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency Poland, Head of E-Commerce CEE, Cushman & Wakefield.

POPYT: AKTYWNOŚĆ NAJMU MNIEJSZA NIŻ ROK WCZEŚNIEJ, ALE STABILNA W PORÓWNANIU DO I KWARTAŁU 2023 r.

W II kwartale 2023 roku popyt brutto na rynku magazynowym wyniósł 1,04 mln mkw., z czego 66% stanowiły nowe umowy, a pozostałe 34% – renegocjacje. Największe transakcje sfinalizowane w tym czasie to umowa BestSecret w regionie lubuskim (ekspansja o 46 000 mkw.), umowa operatora logistycznego w regionie dolnośląskim (43 000 mkw.) oraz Grupy Fortaco na projekt BTS w regionie śląskim (35 000 mkw.).

Pierwsze półrocze zakończyło się wynikiem ponad 2,2 mln mkw. wynajętej powierzchni magazynowej, co oznacza 39% spadek r/r i popytem netto na poziomie 1,3 mln mkw. (spadek o 49% r/r).

Niższemu wolumenowi najmu towarzyszy porównywalne spowolnienie aktywności deweloperskiej, co powinno w najbliższym czasie utrzymać sektor powierzchni magazynowych we względnej równowadze. Perspektywy popytu w średnim okresie pozostają jednak optymistyczne ze względu na oczekiwane ożywienie nastrojów konsumenckich, dalszy rozwój branży logistycznej obsługującej rynek e-commerce oraz rosnący trend nearshoringu – tłumaczy Damian Kołata.

CZYNSZE STABILNE NA WIĘKSZOŚCI RYNKÓW REGIONALNYCH

W II kwartale czynsze za powierzchnie magazynowe pozostały stabilne na większości rynków regionalnych. Jedynie Katowice i Łódź odnotowały wzrost czynszów o 8% kw/kw. Pomimo spadku kosztów generalnego wykonawstwa w 2023 r., czynsze za powierzchnie magazynowe raczej nie ulegną znaczącym zmianom w najbliższym czasie ze względu na wyższe koszty finansowania.

Czynsze dla projektów typu big-box kształtują się w przedziale 3,60-6,50 EUR/mkw. Czynsze dla projektów typu SBU/City Logistics są wyższe i wynoszą 5,00-7,50 EUR/mkw. miesięcznie. Dzięki zachętom finansowym, takim jak okresy bezczynszowe lub adaptacja powierzchni, które są oferowane najemcom, efektywne czynsze są niższe od głównych stawek czynszowych o maksymalnie 15-20%.

Zasoby powierzchni magazynowo-przemysłowej przekroczyły 30 mln mkw.

Według najnowszego raportu pt. „Occupier Insight – Rynek magazynowo-przemysłowy w I poł. 2023 r.”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, w drugim kwartale 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce przekroczyły 30 mln mkw. Zarówno najemcy, jak i deweloperzy zachowują ostrożność przy podejmowaniu decyzji, co przekłada się na spadek popytu oraz wolumenu powierzchni w budowie. Jednocześnie rośnie ilość powierzchni dostępnej w już istniejących obiektach magazynowych.

Na koniec drugiego kwartału 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce przekroczyły próg 30 mln mkw. i obecnie wynoszą 30,6 mln mkw., co oznacza wzrost o 17,1% w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 r. W okresie od stycznia do czerwca deweloperzy oddali do użytku prawie 2,6 mln mkw. powierzchni magazynowej, przy czym ponad 73% tego wolumenu (ponad 1,9 mln mkw.) przypadło na I kw. 2023 roku. W drugim kwartale 2023 r. nowa podaż wyniosła 692 200 mkw. i była mniejsza o prawie 64% niż w pierwszych trzech miesiącach br. i o 40% niż rok wcześniej.

– Firmy deweloperskie nadal zachowują ostrożność przy rozpoczynaniu nowych inwestycji magazynowych. Na koniec czerwca 2023 r. w budowie pozostawało 2,13 mln mkw., co jest poziomem zbliżonym do odnotowanego w poprzednim kwartale (-1,3%), ale w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza spadek o ponad 51% – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska. – Ze względu na utrzymujące się wysokie koszty finansowania deweloperzy uzależniają rozpoczęcie budowy od podpisania umów przednajmu na co najmniej 50% całkowitej powierzchni hali i możliwości pozyskania najemców jeszcze przed ukończeniem inwestycji – dodaje ekspertka.

Kolejny kwartał z rzędu odnotowaliśmy spowolnienie aktywności najemców. Popyt brutto w okresie od kwietnia do czerwca wyniósł 1,04 mln mkw., co oznacza spadek o ponad 13% kwartał do kwartału i o 54% rok do roku. W pierwszej połowie 2023 r. najemcy wynajęli łącznie ponad 2,2 mln mkw., tj. o 41,5% mniej niż rok wcześniej.

– Najemcy obecnie dłużej podejmują decyzje o podpisywaniu umów najmu, m.in. z powodu rosnących ogólnych kosztów wynajęcia magazynu, w tym kosztów eksploatacyjnych, oraz konieczności reorganizacji łańcuchów dostaw. Ponadto w ramach optymalizacji kosztów działalności i zmniejszania śladu węglowego coraz częściej decydują się również na konsolidację kilku lokalizacji w jedną, znajdującą się bliżej końcowego odbiorcy – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

W strukturze transakcji zawartych w pierwszej połowie 2023 r. dominowały nowe umowy najmu (50,5%). Renegocjacje stanowiły 39,5% całkowitego popytu, a pozostałe 10% przypadło na ekspansje. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 113 800 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku).

Wśród największych transakcji sfinalizowanych w okresie od stycznia do końca czerwca 2023 r. znalazły się między innymi: odnowienie przez Tyco Electronics Polska kontraktu na 56 000 mkw. w Panattoni Park Szczecin I (I kw.), wynajęcie 55 000 mkw. w Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub przez firmę Shein (I kw.), budowa obiektu BTS o powierzchni 46 000 mkw. dla BestSecret przez Panattoni w województwie lubuskim (II kw.) oraz nowa umowa zawarta przez poufnego najemcę na 43 300 mkw. w 7R Park Wrocław West II (II kw.).

Na koniec czerwca bieżącego roku udział powierzchni niewynajętej w całkowitych zasobach wyniósł 6,7%, co oznacza wzrost o 0,3 p.p. kwartał do kwartału i o 3,4 p.p. w ujęciu rocznym. W istniejących budynkach do wynajęcia pozostawało 2,06 mln mkw. w porównaniu z 1,3 mln mkw. w inwestycjach będących w trakcie realizacji. Wydłużenie procesu decyzyjnego po stronie najemcy dodatkowo powoduje wzrost udziału powierzchni niewynajętych w projektach w budowie, który obecnie wynosi średnio 61% w porównaniu z 48% w II kw. 2022 r.

Na koniec drugiego kwartału 2023 r. najwyższe czynsze za wynajem powierzchni magazynowych nadal utrzymywały się w Warszawie (strefa I). Możemy spodziewać się dalszej presji wzrostowej na czynsze, która będzie dotyczyła przede wszystkim magazynów spełniających najwyższe standardy zarówno pod kątem funkcjonalnym, jak i raportowania danych z zakresu ESG.

Czy warto wybudować dom z programem Bezpieczny Kredyt?

Dom można kupić lub wybudować. Wyniki wyszukiwania w serwisie Otodom wskazują wprawdzie na niemal trzykrotnie większe zainteresowanie zakupem gotowej nieruchomości, ale również działki zyskały na popularności wraz z ożywieniem na rynku mieszkaniowym obserwowanym od początku tego roku. Czy podobnie jak w przypadku mieszkań ich ceny również wzrosły? I czy miał na to wpływ BK2%?

Budynki jednorodzinne to wciąż w Polsce ponad 90% wszystkich budynków, w których znajdują się mieszkania. Dane z ostatniego spisu powszechnego wskazują, że w 2021 r. było ich aż 6,3 mln. Jednak niewiele  mówi się o tego typu nieruchomościach w kontekście kredytów z rządową dopłatą – a warto, bo dla tych, którzy chcą je budować, limit kredytu może być wyższy nawet o 200 tys. zł.

Zgodnie z danymi GUS w 2022 r. na 238,6 tys. lokali mieszkalnych oddanych do użytkowania inwestorzy indywidualnie odpowiadali za wytworzenie 91,0 tys., co stanowi aż 38%.lokale-mieszkalne-oddane-do-uzytkowania

Może się wydawać, że budownictwo mieszkaniowe jest w Polsce domeną firm deweloperskich. Faktycznie, mieszkania przeznaczone na sprzedaż lub wynajem stanowią większość tych, które powstają w naszym kraju. Jednak poza dużymi miastami budowa domu pozostaje jednym z głównych sposobów zaspokajania potrzeb mieszkaniowych. W grupie inwestorów indywidualnych są zarówno użytkownicy budujący na własne potrzeby, jak i przedsiębiorcy realizujący projekty z myślą o późniejszej sprzedaży – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Czy wśród zainteresowanych domami BK2% cieszy się zainteresowaniem?

Osób, które poprzez budowę własnego domu zamierzają zaspokoić swoją potrzebę mieszkaniową, nie omija też program “Pierwsze mieszkanie”. Środki z kredytu można przeznaczyć na: zakup mieszkania zarówno z rynku pierwotnego, jak i wtórnego, wydatki związane z budową domu jednorodzinnego, w tym również z jego wykończeniem lub wydatki związane z zakupem nieruchomości gruntowej bądź jej części w celu budowy domu.

Ustawodawca przewidział też furtkę dla tych, którzy w procesie budowy własnego domu poczynili już pierwsze kroki. Jest to możliwość “wniesienia” działki, na której nie rozpoczęto jeszcze procesu budowy,  jako wkładu własnego niezbędnego do uzyskania subsydiowanego kredytu. Z uwagi na to, że w wielu przypadkach zakup takiej działki przekracza wartość 200 tys. zł (limit wkładu własnego przewidzianego w programie), przyjęto założenie, że pułap ten w przypadku domów jednorodzinnych nie ma zastosowania. Ważne, by łączna wartość wkładu (działki) i kredytu nie przekroczyła 1 mln zł.

Zdaniem ekspertów mFinanse skala zainteresowania kredytem subsydiowanym przez Państwo na budowę domu jest znikoma, a wnioski złożone w związku z taką inwestycją nie przekraczają 3-5% wszystkich, przy których pracowali specjaliści tej firmy. Jednym z powodów, dla których w pierwszych miesiącach obowiązywania programu ich liczba jest tak niska może być konieczność zgromadzenia znacznie obszerniejszej dokumentacji – a to wydłuża czas potrzebny na przygotowanie takiego wniosku.

Osoby wnioskujące o kredyt na budowę domu muszą przestawić niezbędną dokumentację, np. projekt, pozwolenie na budowę, wypis z rejestru gruntów, dziennik budowy, ale także kosztorys prac budowlanych. Tu zresztą należy zachować szczególną czujność, bo banki mają ustalone minimalne koszty wybudowania jednego metra kwadratowego domu. Nie ma zatem miejsca na kreatywność w wyliczeniach – komentuje Michał Miłkowski, ekspert z warszawskiego oddziału mFinanse.

Zwraca również uwagę na to, że to ceny gruntów mogą stanowić warunek zaporowy.

W największych miastach, gdzie ceny działek są najwyższe zainteresowanie BK2% na budowę domu może być jeszcze mniejsze, bo zakup gruntu i wybudowanie nieruchomości za 1 mln zł jest niezwykle trudne, czy wręcz niemożliwe – komentuje Michał Miłkowski, ekspert mFinanse.

Najdroższe i najtańsze działki budowlane

W lipcu 2023 r. najwięcej za działki budowlane wystawione na sprzedaż w serwisie Otodom trzeba było zapłacić w województwie mazowieckim. W przeliczeniu na 1 m2 cena wynosiła tu średnio 420 zł.

Jeśli jednak uwzględnimy wielkość działek, to za te najmniejsze (do 800 m2), optymalne do budowy domów jednorodzinnych, trzeba było zapłacić nawet ponad 1000 zł/m2. Drugie miejsce wśród najdroższych lokalizacji w tej kategorii działek, ze średnią ceną zbliżającą się do 900 zł/m2, zajmowało województwo pomorskie. Z kolei najtaniej grunt pod budowę niewielkiego domu nabyć można było w województwie opolskim, gdzie ceny są pięciokrotnie niższe niż te na Mazowszu.srednie-ceny-dzialek

Województwo mazowieckie jest liderem najwyższych cen również w kategorii działek przekraczających 10 000 m2. Średnie ceny na koniec lipca sięgały tu 258 zł/m2. Najtaniej natomiast tak duże działki wystawiane były na sprzedaż w serwisie Otodom w województwie kujawsko-pomorskim – ze średnią nie przekraczającą 75 zł/m2.

Jeśli porównamy ceny z lipca 2023 r. do tych sprzed roku dla wszystkich ofert z kategorii działka budowlana, liderem wzrostów  jest Łódzkie z wynikiem +21%. Drugą pozycję ze wzrostem 17% r/r zajmuje Zachodniopomorskie. Jedynie w trzech województwach odnotowano spadek. Największe, bo przekraczające 15%, w województwie świętokrzyskim. Ceny spadły również na Podkarpaciu ( – 4% r/r) i na terenie województwa pomorskiego (-3%), które mimo to pozostaje pod względem cen gruntów drugim najdroższym w Polsce.

Również w kategorii najmniejszych gruntów budowlanych największe zwyżki odnotowano w Łódzkiem. Ceny działek do 800 m2 wzrosły tam o 65% r/r. Istotnie, choć nie aż tak imponująco, zdrożały tam również działki nieco większe, czyli te w kategorii 800-1200 m2, które wyceniane były średnio o 14% drożej za m2 niż przed rokiem.

Działki budowlane przekraczające 10 000 m2 najbardziej, bo aż o 75%, zdrożały w województwie świętokrzyskim. Mimo to nadal ze średnią ceną 82 zł/m2, obok województw kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego, pozostaje ono jednym z najtańszych w kategorii tej wielkości działek budowlanych.

Morze Bałtyckie szansą i zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski

Polska, uniezależniając się od Rosji – jako dostawcy surowców energetycznych – uzależniła się od Bałtyku. Bałtyk to również polskie okno na świat dla eksportu i importu towarów przez porty. Trzy spośród dziesięciu polskich portów znajdują się w „topie bałtyckim” – czyli Gdańsk na drugim miejscu, jeżeli chodzi o wielkość przeładunków w porcie, Szczecin-Świnoujście na piątym miejscu oraz Gdynia na dziewiątym miejscu pośród dziewięciu bałtyckich portów.

To pokazuje, że Morze Bałtyckie jest bardzo istotnym akwenem dla polskiej gospodarki, nie tylko energetycznie. Niestety, poza uzależnieniem się od Bałtyku w wymiarze energetyczno-gospodarczym – nie zabezpieczono ochrony polskich interesów bezpieczeństwa na tym morzu. Przez lata Marynarka Wojenna była na ostatnim miejscu, jeżeli chodzi o kwestie modernizacji sprzętowej – nie kupowano żadnych nowych okrętów. Ostatnie okręty bojowe, które weszły w skład Polskiej Marynarki Wojennej, to dwie fregaty ex-amerykańskie – które w dniu przejęcia miały 30 lat. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku okrętów podwodnych. Tutaj na początku lat 2000 weszło do uzbrojenia Polskiej Marynarki Wojennej pięć okrętów ex-norweskich, które już wtedy miały 30 lat. Dzisiaj dywizja okrętów podwodnych praktycznie nie funkcjonuje, dlatego że okręty te zostały już wycofane ze służby. Pozostał jeden okręt podwodny, który ma rodowód z czasów Związku Sowieckiego i który ciągle jest w remontach.

– Był nacisk w różnych sferach gospodarczych i energetycznych na dywersyfikację źródeł dostaw surowców. Najbardziej optymalnym kierunkiem dywersyfikacji jest właśnie Morze Bałtyckie. Widzimy to na przykładzie Naftoportu w Gdańsku – który dzisiaj odpowiada za 100% dostaw ropy naftowej do Polski. Widzimy to również przez terminal LNG w Świnoujściu, który odpowiada za około 30% polskiego zapotrzebowania na gaz – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Marszałkowski, redaktor naczelny portalu POLON.pl.

– Mamy gazociąg Baltic Pipe, który po dnie morza Bałtyckiego dostarcza gaz z Norwegii do Polski. I to jest kolejne około 40% polskiego zapotrzebowania na gaz. W planach jest budowa pływającego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej oraz morskich farm wiatrowych. Do tego jest kabel podmorski pomiędzy Polską, a Szwecją, który dostarcza prąd – co pozwala na wymianę energii elektrycznej pomiędzy naszymi państwami. Także po skali projektów i skali zaangażowania polskiego widzimy, jak ważne jest Morze Bałtyckie dla polskiej energetyki. Niestety, patrząc z perspektywy potencjału bojowego marynarki wojennej na Morzu Bałtyckim – to on na dziś jest zerowy. To znaczy polska Marynarka Wojenna nie jest w stanie realizować zadań, które są postawione przed nią z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma odpowiedniej ilości okrętów – dwie fregaty nie są w stanie zabezpieczyć wszystkich obszarów funkcjonowania gospodarki polskiej na Bałtyku.

No i z powodów technologicznych. Te okręty po prostu są przestarzałe. Nie ma do nich środków bojowych – czyli mówiąc wprost rakiet do systemów rakietowych, które na tych okrętach są zainstalowane. Te rakiety w momencie dostarczenia już dawno utraciły resursy i musiały zostać zdjęte ze względu na bezpieczną eksploatację. Dzisiaj pozostaje nam czekać na to, aż oddamy do użytku planowane fregaty typu miecznik – z których pierwsza ma być gotowa pod koniec lat dwudziestych, czyli za mniej więcej siedem lat. Patrząc z perspektywy politycznej i bezpieczeństwa naszego regionu – nie wiadomo, czy okres modernizacji Marynarki Wojennej nie jest za długi. W odróżnieniu od innych rodzajów sił zbrojnych, które po wybuchu wojny w Ukrainie były przyspieszane, to w przypadku Marynarki Wojennej nie zrobiono dotychczas nic, co skokowo i w krótkim czasie polepszyłoby sytuację bezpieczeństwa w polskich obszarach morskich na Bałtyku – wskazuje Marszałkowski.

ZPPHiU: Trzeba jednoznacznie ustalić, co można zaliczać do kosztów wspólnych

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) postuluje, aby jednoznacznie określić co można zaliczać, a czego nie – do kosztów wspólnych w galeriach handlowych. Trzeba stworzyć zamknięty katalog usług, który będzie częścią umowy. Obecnie do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają elementy bezdyskusyjne dla stworzenia komfortowych warunków zakupów dla klientów: sprzątanie, oświetlenie, ochronę powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Na najemców są jednak także przenoszone między innymi koszty zarobków i szkoleń personelu zarządcy, podatków od nieruchomości należnych od wynajmującego, kar administracyjnych na niego nałożonych, rekomercjalizacji, odzyskiwania należności, oraz ubezpieczenia centrum handlowego. To sprawia, że właściciele galerii handlowych obarczają najemców wszystkimi swoimi ryzykami biznesowymi. Te praktyki trzeba pilnie zmienić – ryzyka właścicieli nieruchomości powinny być elementem wyłącznie ich działalności i ich biznesplanu.

„Niektóre koszty wspólne zapewniające bieżące funkcjonowanie centrów handlowych, w których są nasze sklepy i punkty usługowe – jak ochrona, sprzątanie czy oświetlenie oraz ogrzanie lub ochłodzenie korytarzy, toalet, parkingów są oczywiste z punktu widzenia najemców. Pokrywając je, nie mamy wątpliwości co do ich zasadności. Ale dlaczego mamy płacić za podwyżki zarobków personelu właściciela lub zarządcy budynku? Za jego kary i podatki? To są przecież obszary działalności oraz ryzyka biznesowego wynajmującego i niedopuszczalne jest ich przenoszenie na najemców. Dobra kondycja najemców jest w najlepszym interesie właścicieli galerii – dlatego muszą być brane pod uwagę uwarunkowania ich działalności. Właściciele sklepów i punktów usługowych borykają się ze wzrostami kosztów płac, energii, surowców, transportu, logistyki w obszarach ich podstawowych działalności. Kolejne obciążenia powstające w obszarze nieruchomości – wynikające ze wstecznej korekty wartości kosztów utrzymania powierzchni wspólnych – nie powinny ich dotyczyć. Dopłaty prowadzą bowiem do zmniejszenia, a nawet utraty rentowności – a w konsekwencji konieczności likwidacji biznesu lub szukania alternatywnych dróg sprzedaży. Ten proces już postępuje, a w jego wyniku w centrach jest coraz więcej pustostanów. To powinien być sygnał alarmowy dla właścicieli galerii – warto szukać oszczędności, prawidłowo przygotowywać szacunek kosztów, przedstawiać transparentne rozliczenia”mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

Najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w galeriach handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Profesjonaliści, jakimi są zarządcy centrów handlowych, z całą pewnością mogą właściwie przygotować i zrealizować budżet centrum handlowego na dojrzałym rynku, którym jest polski rynek.

 

Dodatkowe informacje:

ZPPHiU zwraca uwagę, że najemcy w centrach handlowych – negocjując umowy – nie są informowani o liczbie uprzywilejowanych najemców (tzw. anchors), ani długości trwania ich umów. Tacy najemcy mają preferencyjne warunki czynszu i opłat wspólnych. Jedynie właściciel lub zarządca centrum wie, kiedy najemca uprzywilejowany może skorzystać z opcji zakończenia umowy, jakich warunków oczekuje przy ich przedłużeniu i jak zmieni się w wyniku tych zmian charakter centrum. Zapisy mówiące, że anchorem może być każdy najemca, którego wynajmujący uzna za takiego, są jak najbardziej zasadne. Naturalną konsekwencją takiego stwierdzenia jest akceptacja konieczności poniesienia przez właściciela centrum kosztów pozyskania i utrzymania najemców uprzywilejowanych.

Sąd Najwyższy wydał wyrok, w którym stwierdził, że nierówne traktowanie najemców w galerii handlowej jest czynem nieuczciwej konkurencji. Wynajmujący nie może pobierać od jednych najemców zawyżonych kosztów operacyjnych w związku ze zwolnieniem z takich opłat innych. Sprawa dotyczyła kosztów wspólnych, które są co do zasady pokrywane proporcjonalnie przez wszystkich najemców. Takie obniżki mogą być proponowane przez wynajmującego – ale to on sam musi wówczas pokryć różnicę, a nie żądać jej od innych najemców.

Ponadto aktywność i promocje sklepów online budują ruch w galeriach handlowych. Najemcy istotnie przyczyniają się do sukcesu centrów handlowych – nie tylko ponosząc na to własne nakłady w sieci, ale także płacąc wynajmującym odrębne koszty marketingu obiektu. Właściciele galerii oczekują, że najemcy dopłacą także za sprzedaż swoich produktów i usług w internecie – podczas gdy to właśnie galerie powinny dopłacić właścicielom sklepów za budowanie ruchu i zwiększanie odwiedzalności. Wzrost odwiedzalności kosztuje i na to przeznaczane są między innymi pieniądze najemców w ramach tzw. kosztów wspólnych i marketingowych.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) przygotowują Drugi Kongres ZPPHiU i PSNPH, który w części będzie poświęcony standardom współpracy na linii najemcy – wynajmujący.

Deweloperzy wstrzymali nowe inwestycje, mimo rosnącego popytu na mieszkania

Od wielu lat o  skali budownictwa mieszkaniowego w Polsce decydują dwie grupy podmiotów: inwestorzy indywidualni i firmy deweloperskie. Lipcowe dane o liczbie mieszkań, na które wydane zostało pozwolenie na budowę, rozpoczętych budowach oraz lokalach oddanych do użytku, opublikowane wczoraj przez GUS – wskazują, że jak decydowały tak nadal decydują.

Najwyraźniej jest to widoczne w liczbie mieszkań oddanych do użytkowania od stycznia do lipca. Dobry wynik, zbliżony do tego z 2022 roku. Więcej jednak mówi nam o rekordowych liczbach rozpoczynanych budów w pierwszej połowie 2021 roku niż o obecnej sytuacji. Choć gdy patrzymy na zaledwie 14,5 tys. mieszkań oddanych w samym lipcu, pojawia się myśl, że to początek tendencji, a następne miesiące 2023 roku przyniosą podobne wyniki.

Z oceną danych o liczbie pozwoleń musimy poczekać na szczegółowe dane dla powiatów. Przez 7 miesięcy w całej Polsce wydano pozwolenia na budowę 131 tys. lokali mieszkalnych (32% mniej niż w analogicznym okresie rok temu), z czego 85,6 tys. dotyczyło mieszkań, które zamierzają zrealizować deweloperzy (spadek o 35% r/r). Dane zagregowane nie dają jednak odpowiedzi, czy lipcowe pozwolenia powoli zasypują czy pogłębiają „dziurę”, która powstała w 2022 roku.mieszkania-deweloperskie-oddane-do-uzytkowania

Jeśli zostały wydane deweloperom budującym w największych polskich miastach, to są wyczekiwane i mogą poprawić sytuację po stronie podażowej. Jeśli natomiast pozwolenia te zostały wydane na budowy zlokalizowane poza granicami największych polskich miast – na największych rynkach będziemy obserwować dalsze wzrosty cen mieszkań.Średnie ceny mieszkań

Do ciekawych wniosków skłania porównanie liczby pozwoleń z liczbą rozpoczętych budów. Charakterystyczna dla okresu spowolnienia na rynku mieszkaniowym jest stabilizacja skali budów rozpoczynanych przez inwestorów indywidualnych i to właśnie obserwujemy. Tej stabilizacji towarzyszy zazwyczaj równowaga pomiędzy liczbą uzyskiwanych pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych i rozpoczynanych budów. Tak było w lipcu. Inwestorzy indywidualni uzyskali pozwolenia na budowę 6,7 tys. domów jednorodzinnych (98-99% to właśnie domy) a rozpoczęli budowę 6,6 tys. lokali.

Inaczej kształtowała się sytuacji po rynkowej stronie budownictwa mieszkaniowego, o której decyduje działalność firm deweloperskich. Zagregowane dla Polski dane wskazują, że w pierwszych 7 miesiącach 2023 roku  firmy deweloperskie uzyskały zaledwie 85,6 tys. pozwoleń na budowę mieszkań i domów czyli o 35% mniej niż przed rokiem. To bez wątpienia słaby wynik, ale to nie te liczby zaskakują najbardziej.

Kupujący pobudzeni i zachęceni Bezpiecznym kredytem 2% już od początku roku wyraźnie zwiększyli aktywność w serwisie Otodom, co zresztą znajdowało odbicie w poprawiających się z miesiąca na miesiąc wynikach sprzedaży deweloperów.  Ze zdwojoną siłą odczuliśmy to w lipcu, pierwszym miesiącu obowiązywania programu Pierwsze Mieszkanie.  Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce wyniosła 5,8 tys. i była o 100% wyższa niż przed rokiem. Niezrozumiała jest zatem w obecnej sytuacji rynkowej wstrzemięźliwość w rozpoczynaniu przez deweloperów budów. Mieszkań których budowę rozpoczęto było o 23% mniej od tych na których budowę udzielono pozwoleń. To oznacza, że w skali całego kraju nadwyżka pozwoleń nad rozpoczętymi budowami rośnie kolejny miesiąc z rzędu.liczba-lokali-na-ktorych-budowe-deweloperzy-uzyskali-pozwolenia-i-te-ktorych-budowe-rozpoczeli

Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieję być może tkwi w danych dla poszczególnych powiatów. Nim je poznamy pozostaje nam jedynie zdziwienie, że firmy deweloperskie nie przyspieszyły realizacji inwestycji pomimo wyraźnej poprawy wyników sprzedaży, które obserwowaliśmy w kilku ostatnich miesiącach.

Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

Podsumowanie I połowy roku na rynku nieruchomości magazynowych w Polsce

Pierwsze półrocze 2023 roku przyniosło dynamiczne zmiany na rynku nieruchomości magazynowych. Według najnowszych danych Colliers, po oddaniu prawie 2,6 mln mkw. (w tym rekordowych 1,9 mln mkw. w I kwartale) całkowita podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej w kraju przekroczyła poziom 30 mln mkw. Na koniec czerwca 2023 roku w budowie znajdowało się kolejne 2,1 mln mkw., z czego niemal 60% stanowiły obiekty spekulacyjne.

Więcej renegocjacji

Pierwsza połowa roku przyniosła obniżenie wolumenu popytu oraz zmianę jego struktury. Popyt brutto wyniósł niemal 2,3 mln mkw., co jest wynikiem niższym o 1,5 mln mkw. r/r. Największą aktywność najemców odnotowano w województwach mazowieckim, śląskim oraz łódzkim. Zauważalny był również wzrost udziału renegocjacji w strukturze popytu do 40% (v. 31% w I poł. 2022 r.). Pod względem sektorów liderami były branża 3PL (40%), e-commerce (8%) oraz elektronika (7%).

– Naturalnym efektem wzrostu podaży i spadku popytu jest zwiększenie się wskaźnika pustostanów, który na koniec I poł. 2023 roku osiągnął poziom 6,6%, o 3,4 p.p. więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Jest to najwyższa wartość tego wskaźnika od 3 lat, jednak nie oznacza zastoju na rynku. Przy stabilnym poziomie popytu netto, pozwala to na łatwiejsze znalezienie powierzchni dla najemców, zwiększając konkurencyjność na rynku – mówi Antoni Szwech, Starszy Anlityk w Colliers.

Niewykluczone, że w najbliższych miesiącach wskaźnik ten utrzyma się. Obecnie tylko 39% powierzchni w budowie jest wynajęte.

Czynsze w górę

Od początku ubiegłego roku znacznie wzrosły zarówno stawki bazowe, jak i efektywne czynszów w wyniku m.in. wzrostu cen paliw i materiałów budowlanych, wyższych kosztów finansowania projektów oraz pogorszenia nastrojów w funduszach inwestycyjnych. Obecnie stawki czynszów są wciąż w trendzie wzrostowym, jednak jest on łagodniejszy niż rok temu.

Najwyższe czynsze odnotowano w Warszawie, gdzie stawki bazowe zaczynały się od 4,40 EUR/mkw./miesiąc, a najwyższe przekraczały poziom 7,0 EUR/mkw./miesiąc. Stawki efektywne oscylowały natomiast w przedziale 4,00-5,60 EUR/mkw./miesiąc. Na pozostałych rynkach regionalnych, stawki bazowe wahały się w przedziale 3,40-5,90 EUR/m²/miesiąc, a efektywne 2,80‑5,20 EUR/m²/miesiąc.

Optymistyczne prognozy

Analitycy prognozują dalszy rozwój sektora motoryzacyjnego w Polsce, szczególnie w kategoriach takich, jak elektromobilność i produkcja baterii do samochodów elektrycznych. Dostrzegają również rosnące znaczenie Polski jako osi wschodniej flanki NATO, z uwzględnieniem coraz większego zainteresowania sektora militarnego. W kontekście planowanych inwestycji w infrastrukturę transportową, zarówno drogową, morską, jak i lotniczą, przewiduje się dalszy rozwój rynku przemysłowo-logistycznego.

Wraz z rosnącymi cenami energii i naciskiem na realizację celów zrównoważonego rozwoju, deweloperzy i najemcy coraz częściej inwestują w „zielone” magazyny, z fotowoltaiką na czele wśród zielonych rozwiązań.

Na rynek nieruchomości magazynowych nadal wpływa stały rozwój e-commerce. Firmy z tego sektora są jednymi z największych najemców powierzchni magazynowych, a ich potrzeby często wymagają specyficznych rozwiązań, takich jak przestrzenie do sortowania i pakowania, zautomatyzowane systemy składowania czy wysoko rozwinięte systemy zarządzania zapasami.

– Po intensywnych wzrostach podczas pierwszych lat pandemii i burzliwym 2022 roku, rynek powierzchni przemysłowo-logistycznych wydaje się stabilizować. Mimo spadku popytu i podaży, ich wolumeny pozostają wysokie. Zmniejszyła się dynamika wzrostu czynszów, a stopa pustostanów zwiększa konkurencyjność na rynku – komentuje Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers. – Optymizmem napawa również stabilizująca się powoli sytuacja gospodarcza w Polsce. Inflacja jest w trendzie spadkowym, a co za tym idzie, oczekiwane jest obniżenie stóp procentowych. Spada też cena stali, kluczowego surowca w budownictwie – dodaje Maciej Chmielewski.

Wojna w Ukrainie spowodowała, że wiele firm zmuszonych było przenieść swoją działalność do innych krajów, co zapewniło Polsce pozycję jednego z głównych miejsc docelowych relokacji przedsiębiorstw. Analitycy prognozują, że takie trendy jak: friendshoring, nearshoring i reshoring, które przyczynił się do wzrostu popytu na powierzchnie magazynowe w Polsce zwłaszcza we wschodnich regionach kraju, utrzymają się w 2023 roku.

– Polska wciąż pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych rynków w tej części Europy, głównie pod względem swojego położenia, rynku pracy oraz kosztów wynajmu powierzchni magazynowej – podsumowuje Maciej Chmielewski.

PMI dla strefy Euro

PMI dla przemysłu w sierpniu w strefie euro wyniósł 43,7 wobec 42,7 miesiąc wcześniej. Pomimo lekkiego pozytywnego zaskoczenia (konsensus wynosił 42,6), nadal widać, że przemysł pozostaje w kryzysie. W szczególności kolejny słaby odczyt dotyczy największej gospodarki strefy euro. W Niemczech PMI dla przemysłu utrzymał się poniżej 40 pkt i wyniósł 39,1 pkt.

W tym miesiącu dużo ciekawszymi danymi są te z sektora usługowego. Wskaźnik PMI dla usług w strefie euro wyniósł w sierpniu 48,3 wobec 50,9 w lipcu. Konsensus zakładał, że wskaźnik nadal będzie wskazywał na wzrost aktywności w sektorze i wyniesie 50,5. Wskaźnik spadł poniżej 50 pkt po raz pierwszy w tym roku. W przypadku usług również w Niemczech odnotowano bardzo słaby odczyt. PMI dla usług wyniósł 47,3 wobec prognozy 51,5. Dane pokazują, że zarówno przemysł, jak i usługi spowalniają. Dotychczasowe oczekiwania, że sektor usług utrzyma wzrost gospodarczy przy mocnym spowolnieniu w przemyśle należy najprawdopodobniej zrewidować.

Zbiorczy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 47,0 (konsensus 48,5). Trend spadkowy jest nadal kontynuowany. Spowolnieniu produkcji przemysłowej towarzyszył ponowny spadek aktywności w usługach.

Bartosz Wałecki, analityk, Michael / Ström Dom Maklerski

Popularność Barbie nowym sposobem na wyłudzenia

Lalka Barbie, kiedyś symbol dzieciństwa każdej dziewczynki, marzenie i ulubiona zabawka, dzięki adaptacji filmowej przygód ożywionej bohaterki koncernu Mattel przeżywa drugą falę popularności. Film zdobywa szturmem box office na całym świecie, kobiety szturmem ubrane na różowo szarżują sale kinowe już od miesiąca. Chadzają i mężczyźni, część z nich wychodzi z filmu całkiem ubawiona, część skłania on do głębszej refleksji nad podziałem ról w społeczeństwie, czy nierównościami ekonomicznymi pomiędzy płciami i uprzywilejowaniem, chociażby w strefie zatrudnienia. Film bije rekordy popularności i tym samym pobudza nie tylko dyskusję społeczną, ale i gospodarkę w kilku aspektach. Niestety ostatnio pojawił się przy okazji popularności Barbie i wszystkich gadżetów z nią związanych problem aplikacji mobilnej, której cel okazał się zgoła inny, niż zakładali niewinni użytkownicy.

Ministerstwo Cyfryzacji w niedawnym komunikacie wydało oficjalne stanowisko wobec popularnych aplikacji mobilnych, umożliwiających użytkownikom przerobienie swojego zdjęcia w stylu najpopularniejszej lalki marki Mattel. Można przerobić swoje zdjęcie w stylu, czy na wzór postaci Barbie, albo Kena. Aplikacje są dwie, barbieselfie.ai oraz bairbe.me – obie pociągają za sobą daleko idące konsekwencje. Użytkownik, zgadzając się na warunki użytkowania aplikacji (regulamin i politykę prywatności aplikacji) – jak się okazuje wyraża szereg zgód na przetwarzanie swoich danych wrażliwych i to w zakresie o tyle szerokim, że zaalarmował nawet oficjalne rządowe organy. W komunikacie opublikowanym na profilu Facebook Ministerstwa Cyfryzacji czytamy m.in., że „ta z pozoru niewinna zabawa to tak naprawdę operacja masowego zbierania danych internautów”. Ministerstwo Cyfryzacji przestrzegło, że akceptując politykę prywatności barbieselfie.ai „dajemy aplikacji dostęp do m.in. kamery smartfona, historii płatności, historii lokalizacji GPS, danych rejestracyjnych, czy dokładnych technicznych danych smartfona”. W zakresie aplikacji bairbe.me z kolei Ministerstwo podkreśliło, że aplikacja ta nie spełnia i nie podlega wymogom Ogólnego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady o Ochronie Danych Osobowych (RODO) – „nie wiemy więc, jakie informacje są przejmowane i do czego będą wykorzystywane”.

To kolejna już niestety niechlubna odsłona masowych operacji wyłudzeń danych osobowych na szeroką skalę. Przed „barbiemanią” były aplikacje zmieniające wygląd na zdjęciach – dodające lat, czy króliczych uszu na selfie, były poważniejsze przypadki poszywania się aplikacji pod bankowość elektroniczną, czy obsługę tzw. „chwilówki” zawieranej online – które w istocie zbierały dane do logowania w serwisach bankowości elektronicznej, albo zbierały hasła i dane do logowania danego użytkownika, żeby następnie wykorzystać je do różnych celów cyberprzestępców. Czasami dane w ten sposób pozyskane sprzedaje się masowo, czasami od razu przetwarza stwarzając zagrożenie dla finansów i bezpieczeństwa w sieci danej osoby, która uległa pokusie niewinnej zabawy online, czy chciała skorzystać z rzekomo bezpiecznego i preferencyjnego kredytu.

Warto więc po raz kolejny przypomnieć sobie, jak ważnym jest uważne czytanie wszelkich warunków korzystania z danej aplikacji, jak ważne jest wyświetlenie co najmniej całej treści danej polityki, czy regulaminu, a nie tylko machinalne kliknięcie check boxa, który może okazać się planowaną i złośliwą pułapką.

Zwykle treść dokumentacji towarzyszącej e-serwisom i e-usługom jest traktowana jak zło konieczne i użytkownicy nie lubią, ani nie chcą zagłębiać się w ich treść, ale jak się po raz kolejny okazało, jest to bardzo ważne, o ile nie zbawienne w kontekście konsekwencji takiego bezmyślnego klikania zgód i dostępów dla aplikacji mobilnych. Jeżeli dajemy zgodę na korzystanie przez aplikacji z danych geolokalizacyjnych, czy rejestracyjnych (adres e-mail, login, hasło), czy historii płatności online, narażamy się na praktycznie wszystkie odmiany cyber przestępstw. Sprawa jest o tyle bardziej bulwersująca, czy dotkliwa, że dane te udostępniamy sami, na podstawie zgody w postaci zaakceptowania polityki prywatności np. Niestety, cyberprzestępcy są nadal aktywni i wynajdują coraz to bardziej zawoalowane, ale i coraz prostsze sposoby na wyłudzenie danych osobowych, w tym poufnych, czy wrażliwych. Od których może zależeć nasze bezpieczeństwo i finanse. Dlatego zawsze pamiętajmy o zapoznaniu się z warunkami świadczenia usług, zwracajmy uwagę na podejrzane nazwy domen, adresów mailowych, nie klikajmy bezmyślnie w linki podsyłane przez nawet wydawać by się mogło „pewne” podmioty – nie tak dawno maile o rzekomym zablokowaniu konta rozsyłało Allegro, czy o konieczności ponownego zalogowania informowano z aplikacji bankowości mobilnej ipko – obie akcje okazały się na szeroką skalę zakrojonym procederem wyłudzenia danych w celach wyłącznie przestępczych.

Przypadek aplikacji zmieniających twarz w postać z Barbie potwierdza, że kreatywności w wyłudzaniu danych na rynku nie brakuje i chociaż sama zabawa potwierdza sukces filmu, kusi i wygląda niewinnie, ta Barbie nie jest warta ryzyka.

Autor: adw. Anna Lach, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Słabe dane z Polski osłabiają złotego. Zagrożone dostawy gazu z Afryki

Okazuje się, że zamach stanu w środku innego kontynentu może mieć poważne konsekwencje na ceny gazu w naszej części świata. Słabsze dane z Polski osłabiają złotego, a rynek nieruchomości w USA łapie zadyszkę.

Kolejne dane z Polski

Wtorek przyniósł dwa ważne odczyty. O godzinie 10:00 poznaliśmy zarówno produkcję budowlano-montażową, jak i sprzedaż detaliczną. Zarówno produkcja budowlano-montażowa, jak i sprzedaż detaliczna nie osiągnęły poziomów oczekiwanych przez analityków. Produkcja rośnie o 1,1% wobec oczekiwanych 2,5%, z kolei sprzedaż detaliczna rośnie o 2,1% wobec spodziewanego również 2,5%. W przypadku tego drugiego parametru jednak warto zwrócić uwagę, że zapowiadane już teraz transfery socjalne, które “przypadkiem” wypłacone zostaną przed wyborami, szybko powinny poprawić ten parametr. Rynek zareagował na te dane przeceną złotego. Co ciekawe, przed decyzją inwestorzy mocno dokupywali polską walutę, jednak publikacja spowodowała, że złoty znów tracił.

Problemy rynku nieruchomości w USA

Sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA wyniosła w lipcu 4,07 mln sztuk. To mniej o 80 tysięcy niż oczekiwali analitycy. Warto zwrócić uwagę, że obecny wynik to trzeci najniższy wynik w tym roku. Problem w tym, że w zeszłym roku nie było żadnego tak niskiego rezultatu. Wygląda na to, że tamtejszy rynek nieruchomości łapie zadyszkę. Niby przy tych stopach procentowych nie powinno to dziwić. Może to jednak rzutować na wstrzymanie podwyżek stóp procentowych. Na razie dominuje scenariusz nie podnoszenia stóp. Nie zmienia to faktu, że patrząc na wyceny kontraktów terminowych w grudniu jest nadal niemal 40% szans na podwyżkę stóp procentowych. Powodem tych oczekiwań jest chęć szybszego doprowadzenia inflacji do celu. Z drugiej strony patrząc na negatywny wpływ na gospodarkę drogiego kredytu, nie brakuje głosów wykluczających taką możliwość.

Gaz szuka szczytów

Cena jednej megawatogodziny gazu ziemnego na giełdzie w Holandii osiągnęła właśnie dwukrotność dołków z przełomu maja i czerwca. To nadal 7-krotnie mniej niż paniczne zeszłoroczne szczyty z sierpnia. Tak silny ruch daje jednak sporo powodów do niepokoju. Z drugiej strony ceny za oceanem są nadal relatywnie stabilne, a raczej wzrosty są proporcjonalnie dużo mniejsze. Analitycy wskazują, że powodem są zagrożone dostawy z Afryki. Łączone jest to z zamachem stanu w Nigrze. Gaz z tamtego kierunku płynie do Europy, a nie do USA stąd asymetria wzrostów cen.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwracać uwagę na odczyty indeksów PMI dla poszczególnych państw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

NEUCA: Nie sprzedajemy akcji chińskim firmom

Oświadczenie NEUCA w sprawie artykułu w The European Business Review.

W związku z publikacją  artykułu w The European Business Review informujemy, że informacje w nim zawarte dotyczące sprzedaży akcji NEUCA przez kluczowych akcjonariuszy nie są prawdziwe.  

Podziwiamy wyobraźnię autorów i cieszymy się, że zauważają sukces jaki na przestrzeni ostatnich 35 lat odniosła NEUCA. Sukces ten nie wynika jednak ze wsparcia ze strony jakiegokolwiek rządu, a ciężkiej pracy i zaangażowania naszych pracowników. To prawda, że NEUCA odgrywa  kluczową rolę w polskim systemie dystrybucji  i to prawda, że podjęła wiele działań na rzecz polskiego społeczeństwa, również w okresie pandemii COVID. Jesteśmy jednak firmą całkowicie prywatną, zbudowaną przez całkowicie polski kapitał i taką zamierzamy pozostać.

Ubolewamy nad faktem, że żaden dziennikarz reprezentujący wspomniany tytuł nawet nie próbował nawiązać z nami kontaktu. Nie weryfikował również żadnej z przedstawionych w artykule tez. Opublikowany artykuł realizuje cele lobbingowe wymierzone przeciw ustawom istotnym dla całej polskiej branży farmaceutycznej.

Paweł Bernat, dyrektor komunikacji i Public Affairs

Poniżej dołączamy oświadczenia dwóch głównych akcjonariuszy Wiesławy Herby i Kazimierza Herby:

Oświadczam, że nie zamierzam sprzedawać posiadanych przeze mnie akcji. Nie prowadziłam/nie prowadziłem rozmów na temat takiej sprzedaży z przedstawicielami firm chińskich ani żadnych innych.  Jesteśmy firmą polską – zbudowaną przez Polaków i moim zamiarem jest utrzymanie posiadanych akcji w polskich rękach.

Wiesława Herba

Kazimierz Herba

Sztuczne dzielenie działań przedsiębiorców a opodatkowanie VAT

Wydzielając z kompleksowej usługi świadczenie odrębne, kwalifikowane jako dostawa oddzielnej usługi niepodlegającej zwolnieniu, można ją objąć VAT. Zdarza się, że fiskus dopuszcza się takiego rozdzielenia usług w sposób sztuczny, właśnie do celów podatkowych.

Świadczenie usługi kompleksowej a opodatkowanie VAT

Sztucznemu rozdzielaniu usług w celu opodatkowania VAT niektórych z nich sprzeciwił się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. W wyroku z 27 czerwca 2023 r. zgodził się ze skarżącą spółką, że fiskus nie może na potrzeby opodatkowania VAT sztucznie różnicować czynności podejmowanych przez nią w ramach prowadzonej działalności. Sprawa dotyczyła spółki z o.o. trudniącej się dystrybucją wyrobów medycznych. W segmencie sprzedaży jednego z produktów zamierzała nawiązać współpracę z firmą ubezpieczeniową i dodatkowo sprzedawać jej polisy. W takim modelu uzyskiwane wynagrodzenie podlegało zwolnieniu z VAT. W ramach współpracy z ubezpieczycielem na spółce ciążyły dodatkowe obowiązki monitorowania zawartych umów ubezpieczenia. W okresie zbliżającego się ich zakończenia miała podejmować działania rozliczeniowe w zakresie ich wypowiedzeń, ale również w przedmiocie odnowienia. Fiskus uznał, że te ostatnie działania nie stanowią dalszego elementu usługi pośrednictwa ubezpieczeniowego, a więc podlegają opodatkowaniu VAT.

Działalność zwolniona z VAT

W art. 43 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług zawarty jest katalog czynności, dostaw i usług, które podlegają zwolnieniu z opodatkowania VAT. Wśród nich, w pkt 37, wskazane są usługi ubezpieczeniowe, usługi reasekuracyjne i usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, a także usługi świadczone przez ubezpieczającego w zakresie zawieranych przez niego umów ubezpieczenia na cudzy rachunek, z wyłączeniem zbywania praw nabytych w związku z wykonywaniem umów ubezpieczenia i umów reasekuracji.

Organ rozdzielił usługę

Zdaniem Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej podejmowane przez spółkę działania odnawiające zawarte polisy stanowią przejaw jej uczestnictwa w utrzymaniu zawartych już umów ubezpieczenia, ewentualnie zarządzania zawartymi umowami ubezpieczenia. A te

działania nie mieszczą się już w zakresie usług pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, o których mowa w art. 43 ust. 1 pkt 37 ustawy o VAT. Będą zatem podlegać opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

Sztuczne dzielenie dla potrzeb podatkowych

Spółka wniosła skargę do sądu administracyjnego podnosząc, że wykonywany przez nią zespół czynności z ekonomicznego punktu widzenia obejmuje jedno świadczenie kompleksowe, które nie powinno być sztucznie dzielone dla celów podatkowych. WSA w Poznaniu stanął po jej stronie. Sąd zwrócił uwagę, że w ustawie podatkowej nie zostało wyjaśnione, jak należy rozumieć pojęcia „usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, a także usługi świadczone przez ubezpieczającego w zakresie zawieranych przez niego umów ubezpieczenia na cudzy rachunek”. W przypadku braku takich wyjaśnień należy się posiłkować definicjami wskazanymi w rodzimych dla tych pojęć gałęziach prawa. A w ustawie z dnia 15 grudnia 2017 r. o dystrybucji ubezpieczeń wyjaśniono, że dystrybucją ubezpieczeń jest działalność ich dystrybutora polegająca na: 1) doradzaniu, proponowaniu lub wykonywaniu innych czynności przygotowawczych zmierzających do zawarcia umów ubezpieczenia lub umów gwarancji ubezpieczeniowych; 2) zawieraniu umów ubezpieczenia lub umów gwarancji ubezpieczeniowych w imieniu zakładu ubezpieczeń, w imieniu lub na rzecz klienta albo bezpośrednio przez zakład ubezpieczeń; 3) udzielaniu pomocy przez pośrednika ubezpieczeniowego w administrowaniu umowami ubezpieczenia lub umowami gwarancji ubezpieczeniowych i ich wykonywaniu, także w sprawach o odszkodowanie lub świadczenie.

Sąd stwierdził, że z przepisów tych wynika, iż działalność pośrednika ubezpieczeniowego to nie tylko działania zmierzające do zawarcia umowy ubezpieczenia, ale i późniejsze czynności, w tym uczestnictwo w administrowaniu umowami ubezpieczenia. Przenosząc to na grunt przedmiotowej sprawy WSA orzekł, że podejmowane przez spółkę działania odnawiające polisę ubezpieczeniową stanowią element kompleksowej usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, zwolnionej z opodatkowania VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 37 ustawy o podatku od towarów i usług.

Postępowanie dwuinstancyjne albo droga sądowa

Jak widać pro przedsiębiorcza, czyli ekonomiczna perspektywa nie jest domeną organów podatkowych. Dokonując ustalenia znaczenia przepisów czynią to przede wszystkim w zakresie niezbędnym dla potrzeb podatkowych, nierzadko w sposób sztuczny, w oderwaniu od ich gospodarczego sensu. Na szczęście dla przedsiębiorców, w większości przypadków postępowanie przed organami podatkowymi jest dwuinstancyjne, stąd od takich rozstrzygnięć organu można się odwołać. W postępowaniu o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego podatnikowi przysługuje skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego, z czego w omawianej sprawie skutecznie skorzystała spółka.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Deweloperzy dostosowują ofertę do Bezpiecznego Kredytu 2%

Czy w nowych projektach znajdzie się więcej mieszkań spełniających kryteria Bezpiecznego Kredytu 2 proc.? Jaką ofertę mają aktualnie firmy dla osób chcących skorzystać z tego, preferencyjnego kredytowania? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Projektujemy mieszkania dla różnych grup odbiorców. W naszym portfolio są zarówno lokale budowane z myślą o młodych rodzinach, jak też luksusowe apartamenty nabywane przez inwestorów. Tak duża rozpiętość produktowa, a co za tym idzie także cenowa jest możliwa w przypadku dużych podmiotów, takich jak Atal. Nie zamierzamy zmieniać tej strategii wyłącznie z uwagi na wprowadzony program dopłat. Już teraz jego kryteria spełnia około 3000 mieszkań z naszego portfolio, jest to więc bardzo duża oferta, która odpowiada na aktualne zapotrzebowanie rynkowe.

Cezary Grabowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Nasza firma od lat cieszy się renomą dewelopera, który ma w ofercie funkcjonalne mieszkania kompaktowe, czyli kawalerki o powierzchni 28 mkw., dwupokojowe lokale w przedziale 36-40 mkw.,  trzypokojowe od 54 do 62 mkw., czy czteropokojowe, wygodne mieszkania od 70 do 85 mkw. Nasze inwestycje planujemy bardzo starannie i jest to wieloletni proces, dlatego obecnie do sprzedaży wchodzą projekty nad którymi pracowaliśmy od 3 lat. Spełniają wymagania wszystkich klientów, w tym również tych, którzy chcą finansować mieszkanie z programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Tu, ze względu na ograniczenia cenowe do 700 tys. zł dla singli i 800 tys. zł dla rodzin, największym zainteresowaniem będą cieszyć się kompaktowe mieszkania dwu i trzypokojowe. Obecnie lokali spełniających te kryteria mamy w ofercie blisko 130. To głównie mieszkania na rodzinnym osiedlu Lune de Malta w Poznaniu oraz w inwestycji Nova Talarowa na warszawskim Tarchominie.

Michał Witkowski, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

Chcąc sprostać oczekiwaniom klientów, dbamy o to, aby nasze mieszkania były dopasowane do aktualnych trendów rynkowych oraz atrakcyjne dla szerokiego grona odbiorców. Oferta jest przygotowywana na podstawie planów zagospodarowania terenów i wydawanych decyzji administracyjnych. Planując inwestycje, uwagę zwracamy głównie na potrzeby klientów oraz ich preferencje z uwzględnieniem długofalowej perspektywy, nie na tymczasowe rozwiązania legislacyjne. Bezpieczny kredyt 2 proc. nie ma limitu ceny za metr kwadratowy. W jego ramach można zaciągnąć pożyczkę w wysokości 500 tys. zł w przypadku singla i 600 tys., gdy o kredyt wnioskuje para. Obowiązujące warunki programu pozwalają klientom na skorzystanie z możliwości zakupu naszych mieszkań. W ofercie posiadamy blisko 150 lokali w cenie do około 600 000 zł oraz ponad 300 mieszkań w kwocie do 800 000 zł. Ogromnym atutem naszej oferty jest to, że składają się na nią mieszkania gotowe lub z bliskim terminem zakończenia realizacji.

Małgorzata Ostrowska, dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Mamy oczywiście w ofercie mieszkania spełniające wymagania kredytu 2 proc., skierowane do kredytobiorców nabywających swoje pierwsze nieruchomości. Na tę chwilę to około 400 lokali. W sierpniu pula ta powiększy się o nowe propozycje. Stawiamy jednak na co dzień na budowanie różnorodnej oferty skierowanej do różnych grup klientów. W portfelu mamy więc także typowe apartamenty inwestycyjne czy inwestycje o podwyższonym standardzie, skierowane do bardziej wymagającego klienta, dysponujacego większym budżetem niż ten przeznaczony zwykle na “pierwsze gniazdko”.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom 

Nadrzędnym priorytetem w kształtowaniu oferty Archicom jest jej dywersyfikacja. Pozwala nam ona odpowiadać na potrzeby szerokiego spektrum potencjalnych nabywców, a także budować uniwersalne i ponadczasowe portoflio – niezależnie od bieżących trendów czy uwarunkowań rynkowych. W związku z tym nie planujemy dostosowywać naszych inwestycji pod rządowy program Pierwsze Mieszkanie, mając świadomość, że w przyszłości może zostać wygaszony lub jego założenia mogą ulec zmianie. Beneficjenci programu, którzy kwalifikują się do uzyskania preferencyjnego finansowania, stanowią wyłącznie jedną z wielu grup naszych klientów, a budowanie na niej fundamentu oferty byłoby nieuzasadnione. Dzięki wieloletniej konsekwencji we wprowadzaniu do sprzedaży zróżnicowanych mieszkań,w każdej z naszych inwestycji znajdują się lokale uprawniające do ubiegania się o Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Budujemy nowoczesne lokale z komfortową przestrzenią do życia w przystępnych cenach, dlatego większość mieszkań z naszej oferty spełnia kryteria programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Kolejne inwestycje także będą częściowo projektowane pod rządowe dofinansowanie 2 proc., bo zainteresowanie lokalami w tym programie jest duże. Nabywcy najczęściej poszukują mieszkań o metrażach 35-50 mkw., czyli dwupokojowych i kompaktowych trójek. Część transakcji kupna-sprzedaży lokali jest zawierana także przez osoby, które nie korzystają z rządowych dopłat, a zdecydowały się na zakup mieszkania w obawie przed wzrostem cen.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

Na ten moment przygotowaliśmy pulę 300 mieszkań, które spełniają kryteria programu. W Warszawie kwalifikują się do niego mieszkania dwu i trzypokojowe w projektach Ursus Centralny oraz Miasto Moje, a także projekt EKO Falenty, gdzie powstają domy w zabudowie szeregowej.  We Wrocławiu – mieszkania w projekcie Viva Jagodno, natomiast w Poznaniu program obejmuje mieszkania w inwestycji Grunwaldzka 240, a w Szczecinie – w obu realizowanych tam przez firmę projektach – Nowe Warzymice i Nowa Północ.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Z uwagi na długi czas procesu przygotowania inwestycji, który w zależności od lokalizacji może trwać nawet dwa lata, trudno mówić o dostosowywaniu przez deweloperów oferty na potrzeby Bezpiecznego Kredytu 2 proc. Bez wątpienia program przyczynił się do ożywienia popytu, zwłaszcza w projektach z segmentu popularnego czy w tańszych lokalizacjach, gdzie klienci korzystający z kredytów hipotecznych byli grupą dominującą. Z uwagi na wysokie stopy procentowe oraz brak zdolności kredytowej inwestycje były w ostatnich miesiącach wstrzymywane.  Powrót tej grupy nabywców będzie stymulować podaż w tym segmencie rynku. Tym bardziej, że tym razem rządowe wsparcie ma bardziej dostępną formę. W przeciwieństwie do poprzednich programów pomocowych w Bezpiecznym Kredycie 2 proc. nie występuje limit ceny metra kwadratowego nabywanego lokalu, dzięki czemu znaczna część rynkowej oferty spełnia jego wymogi. Przyjmując, że nabywca dysponuje wkładem własnym w maksymalnej wysokości 200 tys., kupowane mieszkanie może kosztować nawet 800 tys. zł. W ofercie Develii kryterium to spełnia ponad 60 proc. oferty.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Już teraz widzimy duże zainteresowanie klientów mieszkaniami, które spełniają wytyczne rządowego programu Bezpieczny Kredyt. Mamy w ofercie ponad 800 mieszkań spełniających wymogi tego programu i jesteśmy w pełni gotowi na przyjmowanie rezerwacji klientów.

Z pewnością programy rządowe będą ważnym wsparciem dla klientów i ułatwią im inwestycję we własne lokum. Wsparciem mogą też być planowane rozwiązania finansowe: tani kredyt z dopłatami rządowymi oraz specjalne konto oszczędnościowe. To ważne, że te programy będą miały tak szeroki zasięg dla osób do 45 roku życia oraz małżeństw, bez limitu ceny za metr kwadratowy. Dzięki temu bardzo szybko nastąpi ożywienie na rynku nieruchomości mieszkaniowych, a nabywcy będą mogli realizować potrzeby w zakresie własnej nieruchomości.

Dodatkowym czynnikiem wspomagającym kredytobiorców jest komunikat Urządu Komisji Nadzoru Finansowego, który rekomendował złagodzenie warunków oceny zdolności kredytowej. Po zmianach w rekomendacji S 2023 banki mogą stosować przy obliczaniu zdolności kredytowej niższy bufor. Oznacza to, że mają możliwość korzystniej oceniać zdolność klienta do spłaty kredytu. Można zatem pożyczyć więcej pieniędzy na zakup mieszkania czy domu. Szczególnie korzystne są zmiany w przypadku Bezpiecznego Kredytu. Przy tym produkcie zdolność kredytowa będzie o około 30 proc. wyższa niż przy zwykłym kredycie ze stałym oprocentowaniem i stałą ratą.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W przypadku kredytu 2 proc. podstawowym kryterium jest globalna cena lokalu pozwalająca na skorzystanie z preferencyjnego kredytu w ramach obowiązujących limitów. Poza ceną mieszkania większość warunków leży po stronie nabywcy stąd większość naszych lokali kwalifikuje się do programu.

Damian Tomasik, twórca Alter Investment

Przed pojawieniem się programu przygotowywaliśmy  projekty, które odpowiadają na zróżnicowane  potrzeby rynku. W związku z tym posiadamy projekty, które idealnie wpisują się w ten program, jak ten  przy ul. Madalińskiego oraz przy ul. Kartuskiej w Gdańsku. Zgodnie z naszą strategią, zamierzamy kontynuować podejście uwzględniające przede wszystkim potrzeby  przyszłych odbiorców, to znaczy końcowych użytkowników projektowanych lokali  i przygotowywać projekty z myślą o  nich. Obecnie w opracowaniu  mamy budynki wielorodzinne z mieszkaniami 1-3 pokojowymi, ale i takie 4-5 pokojowe.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Już na kilka miesięcy przed planowanym uruchomieniem programu dostosowaliśmy naszą ofertę mieszkań i harmonogramy płatności do tego, żeby klienci mogli skorzystać z preferencyjnych warunków kredytowania. Obecnie nadal mamy szeroką ofertę mieszkań w Warszawie, które mieszczą się w ramach tego programu. W nowych inwestycjach także przewidujemy ofertę pod tym kątem.

W mieszkaniówce wciąż bez przełomu. Najnowsze dane GUS

Najnowsza informacja GUS, prezentująca statystyki budownictwa mieszkaniowego w lipcu oraz pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku, niestety nie zakomunikowała oczekiwanego przełomu w trwającej już rok stabilizacji danych na najniższych od lat poziomach. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w tej sytuacji wszystko wskazuje na dalsze umacnianie się inwestycyjnego marazmu, co ciekawe w środowisku poprawiającej się z miesiąca na miesiąc sytuacji popytowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki.

Z trzech kategorii GUS-owskich danych budownictwa mieszkaniowego w lipcu jedynie w przypadku deweloperskich mieszkań rozpoczętych odnotowano lekkie odbicie w relacji do poprzedniego miesiąca. Jednak w odniesieniu do znaczącej poprawy sytuacji popytowej pierwotnego rynku mieszkaniowego wynik na poziomie nieco ponad 9 tys. lokali wciąż pozostawia wiele do życzenia.

W sumie w lipcu ruszyła budowa zaledwie 16,2 tys. mieszkań i domów, co oznacza symboliczny spadek w relacji rdr o ułamek procenta. Od początku roku rozpoczęto 102 tys. lokali, co daje wynik dokładnie o jedną czwartą gorszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku. Jeszcze gorzej wypadają tu sami deweloperzy z wolumenem mieszkań rozpoczętych na poziomie 57 tys., o 28 proc. gorszym licząc rdr. Tym samym rynek w dalszym ciągu nie może zdobyć się na bardziej zdecydowane odreagowanie trwającego marazmu, co niestety bardzo słabo rokuje podaży nowych mieszkań w kolejnych miesiącach.Wyk. 1 - Dane GUS budownictwa mieszkaniowego 2019-2023

Z kolei GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym w lipcu zanotowały wyraźne tąpnięcie, głównie za sprawą danych dotyczących deweloperów. Wynik ogółem na poziomie 19 tys. decyzji administracyjnych jest zarówno rok do roku jak i miesiąc do miesiąca słabszy, odpowiednio o 14 i 8 procent. Z kolei rezultat za siedem tegorocznych miesięcy na poziomie 131 tys., jest o blisko jedną trzecią gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2022 r.

W przypadku samych deweloperów wynik z lipca na poziomie niespełna 12 tys. pozwoleń należy do kategorii najsłabszych w ostatnich latach. Z kolei liczba 85 tys. decyzji uzyskanych od początku roku oznacza regres w stosunku do analogicznego okresu ub. roku rzędu aż 65 proc.

Ze wszystkich trzech kategorii danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego dotychczas niezawodnie najlepiej prezentowały się statystyki lokali oddanych do użytkowania, nieco mniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury. Tymczasem, jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl,  w lipcu i w tym przypadku nastąpił wyraźny regres. Wynik ogółem na poziomie 14,5 tys. jest rekordowo niski, słabszy o około jedną piątą zarówno w relacji rdr jak i mdm. Rezultat od początku roku na poziomie 126 tys. oddanych lokali jest podobny do uzyskanego rok wcześniej, jednak najprawdopodobniej lipiec zapoczątkował tu nową tendencję spadkową.

Za taki stan rzeczy tej kategorii danych odpowiadają deweloperzy, którzy w lipcu z wynikiem miesięcznym zaledwie 9 tys. oddanych lokali zanotowali regres w stosunku do poprzedzającego czerwca aż o 30 proc. Jeśli nie jest to jednorazowy przypadek, to taki wynik wskazywałby na kurczący się zasób mieszkań deweloperskich na końcowym etapie realizacji, co jest naturalnym skutkiem kurczącej się oferty lokali deweloperskich.

Najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego prezentują słabnący potencjał inwestycyjny krajowej mieszkaniówki, uzupełniony tym razem o kategorię danych mieszkań oddanych do użytkowania. Jedyną istotną, zaledwie symbolicznie zwyżkującą, pozycją w lipcu okazały się deweloperskie mieszkania rozpoczęte, co niestety nie jest wystarczającym argumentem oczekiwania poprawy koniunktury inwestycyjnej na omawianym rynku. Za to przybywa argumentów świadczących o rozwojowym charakterze sytuacji kryzysowej po jego podażowej stronie, co grozi zdecydowanie niepożądanymi skutkami już w bezpośredniej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Sektor nieruchomości komercyjnych w Polsce: spadek aktywności inwestycyjnej w pierwszej połowie 2023 roku

W 2022 roku wartość transakcji inwestycyjnych w sektorze nieruchomości komercyjnych zamknęła się wynikiem około 5,8 mld euro, co pokazało, że po trudnych latach pandemicznych i wybuchu konfliktu na Wschodzie, Polska jest stabilnym rynkiem z dużą grupą inwestorów zainteresowanych lokowaniem kapitału w naszym kraju, jak i szerokim spektrum atrakcyjnych produktów inwestycyjnych.

W pierwszej połowie 2023 roku jednak byliśmy świadkami oczekiwanego wcześniej spowolnienia inwestycyjnego. Po sześciu miesiącach br. całkowity wolumen inwestycyjny wyniósł jedynie około 800 milionów euro, co oznacza spadek o 70 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

Nieduże wolumeny transakcyjne, inwestorzy głównie z regionu CEE

Na nastroje inwestorów wpływają wysokie koszty finansowania projektów oraz niepewne perspektywy związane ze zmianami w globalnej gospodarce. Na spadek aktywności inwestycyjnej nad Wisłą składają się także rosnące stopy procentowe w Europie oraz wzrost rentowności obligacji skarbowych. Niemniej, prowadzone są rozmowy dotyczące większych akwizycji. Jeśli dojdzie do ich zamknięcia, wpłynie to znacząco na poprawę wyników na rynku transakcji inwestycyjnych w naszym kraju w drugiej połowie roku.

Na rynku dominują teraz mniejsze transakcje, brakuje inwestycji portfelowych i dużych transakcji jednostkowych. Większość zainwestowanego kapitału w tym roku na polskim rynku nieruchomości komercyjnych pochodziła z krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz krajów bałtyckich. Globalni gracze wstrzymali działania i obserwują rozwój sytuacji.

Ograniczona ilość zawartych w tym roku transakcji wynika przede wszystkim z niedostosowania oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających, choć rozbieżności są już mniejsze niż w ubiegłym roku. Inwestorzy poszukują okazji, składają propozycje poniżej cen rynkowych. Właściciele nieruchomości nie ulegają jednak presji i czekają na atrakcyjniejsze propozycje.

Widoczna jest również duża aktywność inwestorów, poszukających możliwości budowania wartości nieruchomości oraz osiągnięcia ponadprzeciętnych zwrotów, jak i rozbudowywanie banków ziemi w perspektywie długoterminowej. Inwestorzy na większą skalę wchodzą również przedsięwzięcia typu joint venture, a także poszukują możliwości fuzji i przejęć.

W przyszłym roku, jeśli stopy procentowe ustabilizują się i finansowanie inwestycji będzie tańsze, zwiększy się szansa na powrót do wyższych wolumenów transakcyjnych. Odwrócenia trendu koniunkturalnego na rynku nieruchomości komercyjnych nie należy jednak oczekiwać wcześniej niż na początku przyszłego roku.

Magazyny z największym udziałem w transakcjach

Za ponad połowę wartości transakcji inwestycyjnych zarejestrowanych w Polsce w pierwszym półroczu br. odpowiadał sektor nieruchomości magazynowych. Wolumen transakcji wyniósł w nim przeszło 430 mln euro, o jedną trzecią mniej porównując rok do roku. Zabrakło transakcji portfelowych i dużych wolumenowo akwizycji, co było domeną poprzednich lat. Na rynku magazynowym możemy obserwować dużą aktywność private equity.

Sprzedany został m.in. kompleks Campus 39 we Wrocławiu. Do transakcji, o których należy wspomnieć należał również zakup City Logistics Wrocław II przez czeską firmę Trigea, nabycie przez LeadCrest Capital Partners magazynu KGL czy transakcja zawarta pomiędzy LCN Capital Partners i Panattoni dotycząca projektu w Uniejowie. Firma Panattoni dostarczyła większość aktywów, które były w ostatnich miesiącach przedmiotem akwizycji na rynku logistyczno-przemysłowym.

Ceny w tym segmencie zostały najszybciej zoptymalizowane do oczekiwań rynkowych. Do zamykania transakcji zachęcał inwestorów również wzrost czynszów za wynajem powierzchni, który najszybciej nastąpił właśnie w tym sektorze.

Rynek biurowy w defensywie

W pierwszym półroczu 2023 roku na rynku biurowym zarejestrowane zostały transakcje o wartości zaledwie około 190 mln euro. Wszystkie zakupione nieruchomości znajdują się w Warszawie. W strukturze zakupów dominowały aktywa typu „core+” oraz oportunistyczne, takie które dają możliwość przebudowy, zmiany funkcji bądź wygenerowania większego potencjału.

Do największych transakcji należał zakup budynku Wola Retro przez Adventum International od Develii czy sprzedaż przez Echo Investment drugiego etapu projektu Moje Miejsce do czeskiego Trigea oraz zakup kilku budynków biurowych w Wiśniowym Business Parku przez firmę Indotek.

W sektorze biurowym widoczny jest największy spadek liczby realizacji nowych inwestycji, co wynika z wysokiego poziomu kosztów budowy oraz wykończenia powierzchni, jak i ogólnej niepewności inwestorów wynikającej z sytuacji mikro i makro gospodarczej oraz polityki globalnej.

Duży wzrost kosztów mediów oraz wymagania klimatyczne sprawiają, że rośnie presja na ograniczenie zużycia. Zarówno najemcy, jak i inwestorzy preferują nieruchomości z certyfikatami środowiskowymi, wykorzystujące technologie do monitorowania i zarządzania zużyciem mediów, na finansowanie których przychylniej patrzą także banki.

Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz

Schneider Electric inwestuje 40 mln euro w inteligentną fabrykę przyszłości na Węgrzech

  • Zakład zwiększy możliwości produkcyjne w obszarze produktów i rozwiązań dla regionu europejskiego
  • Inwestycja przełoży się na podnoszenie kompetencji zawodowych 500 pracowników

Schneider Electric, lider w cyfrowej transformacji zarządzania energią i automatyki przemysłowej, rozpoczął budowę nowej inteligentnej fabryki w Dunavesce na Węgrzech. Planowana inwestycja o wartości 40 milionów euro obejmie budowę zakładu o powierzchni 25 000 metrów kwadratowych i da zatrudnienie 500 osobom.

  1. inteligentna fabryka Schneider Electric w Europie będzie 22. fabryką w regionie produkującą rozdzielnice pierwotnego i wtórnego rozdziału energii, rozdzielnice niskiego napięcia i komponenty do nich oraz najnowocześniejsze rozdzielnice średniego napięcia AirSeT bez gazu SF6. Wszystkie urządzenia wykonywane będą na zamówienie według indywidualnych wymagań klientów.

Już od pierwszego dnia produkcji, który przewidziany został na 2024 rok, fabryka będzie miała zerowy bilans energetyczny. Zakład zasilą geotermia i energia słoneczna na dachu, a rozwiązania z obszaru zarządzania energią wdrożone w ramach architektury EcoStruxure Schneider Electric zmaksymalizują jego efektywność energetyczną.

Ponadto na terenie obiektu:

  • znajdzie się 30 stacji ładowania samochodów elektrycznych i 25 stacji ładowania rowerów elektrycznych od Schneider Electric,
  • woda opadowa będzie zbierana i ponownie wykorzystywana,
  • aby zmniejszyć straty energii, czujniki Schneider Electric w biurach, salach konferencyjnych, szatniach i łazienkach będą sterować oświetleniem i klimatyzacją,
  • przy stanowiskach postojowych dla ciężarówek i przy wejściu do budynku znajdą się śluzy powietrzne zapobiegające utratom ciepła.

Europa jest ważnym regionem dla Schneider Electric – mówi Frederic Godemel, Executive Vice President, Power Systems & Services w Schneider ElectricTa nowa inteligentna fabryka jest jednym z przykładów tego, jak zwiększamy nasze możliwości, aby sprostać wzrostowi popytu, gdy Europa przyspiesza transformację i wzmacnia swoją niezależność energetyczną.

Nowy zakład w Dunavecse będzie flagową fabryką w Europie w zakresie technologii średniego napięcia – dodaje Yann Reynaud, Senior Vice President Global Engineering to Order, Schneider Electric.Jesteśmy podekscytowani faktem, że budujemy więcej mocy produkcyjnych dla naszych klientów, dzięki czemu będziemy mogli zaoferować im jeszcze więcej innowacji, zrównoważonego rozwoju i rozwiązań cyfrowych.

Podobne rozwiązania wprowadzane są przez Schneider Electric także na terenie Polski.  Fabryka w Bukownie, należąca do Grupy, otrzymała w 2021 roku status Smart Factory, stając się kolejnym punktem na globalnej mapie podobnych obiektów w portfolio Schneider Electric.

Podróże służbowe i diety kierowców: praktyczne rozwiązania i kluczowe wskazówki

Rozważania na temat podróży służbowych nierozerwalnie wiążą się z procesem rozliczania pracujących za kierownicą. Często znaczący fragment zarobków kierowcy w danym miesiącu pochodzi z rozliczeń wynikających z delegacji. Taka metoda okazuje się korzystnym sposobem dla przedsiębiorców, unikającym opodatkowania i wymogów ubezpieczeniowych. Niemniej jednak, zawiłości wynikające z nieprecyzyjnych regulacji stwarzają obszerne pole do różnych interpretacji. W niniejszym przewodniku analizujemy proces rozliczania podróży służbowych, ukazując optymalne strategie.

Warto zaznaczyć, że przy omawianiu rozliczeń związanych z podróżami służbowymi kierowców obowiązują istotne akty prawne, takie jak Ustawa o czasie pracy kierowców, Kodeks Pracy oraz Rozporządzenie dotyczące należności pracowników zatrudnionych w instytucjach publicznych i jednostkach samorządowych za podróże służbowe. 

Czym dokładnie jest podróż służbowa kierowcy?

Odpowiedź na to pytanie, czy kierowca jest aktualnie w podróży służbowej, można odnaleźć w artykule 2 punkt 7 Ustawy o czasie pracy kierowców. W tym artykule znajduje się następujący opis:

Podróż służbowa to każde zadanie związane z pracą, które polega na przemieszczaniu się na zlecenie pracodawcy:

a) poza granice lokalnej miejscowości, o której mowa w punkcie 4 litera a, lub

b) wykraczające poza obszar lokalnej miejscowości, o której mowa w punkcie 4 litera a, mające na celu realizację transportu drogowego. Oznacza to, że sytuacja podróży służbowej występuje, kiedy kierowca opuszcza teren miasta, w którym zlokalizowane jest biuro, filia, oddział lub przedstawicielstwo firmy. Nie mają tu znaczenia odległość podróży, czas trwania ani miejsce pracy zapisane w umowie o pracę. Warto podkreślić, że nie w każdym przypadku podróży służbowej przysługuje kierowcy prawo do dodatkowych świadczeń, takich jak dieta.

Czy nadeszła już chwila, by wypłacić dietę?

W kontekście krajowych podróży służbowych, diety spełniają rolę pokrycia dodatkowych kosztów związanych z wyżywieniem, podczas gdy w przypadku delegacji zagranicznych, dieta obejmuje nie tylko wydatki na jedzenie, ale również drobne wydatki związane z podróżą. W związku z tym nie zaleca się ustalania różnych stawek diet dla pracowników wykonujących to samo stanowisko w jednej firmie, niezależnie od rodzaju podróży. W odniesieniu do kosztów żywienia, różnice w stawkach diet powinny być uzasadnione, a dodatkowe dopłaty dla kierowców, na przykład uzależnione od stażu pracy, nie powinny być pokrywane z dietą, lecz raczej traktowane jako premia.

Kiedy chodzi o rozliczanie delegacji, ważne jest przestrzeganie przepisów rozporządzenia, chyba że wprowadzono odpowiednie zmiany i poprawki. Warto zaznaczyć, że nie należy ustalać stawek diet niższych niż 30 zł, niezależnie od tego, czy jest to delegacja w kraju czy za granicą. Taka zasada wynika z postanowień artykułu 775 § 4 Kodeksu Pracy, szczególnie gdy zmieniamy ustalone wcześniej kwoty w dokumentach regulujących wydatki pracowników. Ponadto, w rzeczywistości nie zaleca się także ustanawiania diet o wyższej wartości niż określone w załączniku do rozporządzenia, ponieważ przekroczenie tej sumy podlega opodatkowaniu i obciążeniom ubezpieczeniowym. Wysokość diety dla podróży zagranicznych jest różnorodna, a na przykład dla Niemiec mieści się w przedziale od 30 zł do 49 EUR. Wyrównanie stawek diety i ustanowienie stałego poziomu ma sens, umożliwiając dostosowanie kosztów w firmie na przewidywalnym poziomie.

Po więcej informacji zapraszamy na stronę: https://www.ocrk.pl/oferta/rozliczanie-delegacji/. 

Sprzedaż detaliczna w Polsce

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lipcu była niższa niż przed rokiem o 4,0%. W danych o sprzedaży widoczny jest realny spadek konsumpcji r/r. Wpływ miała na to wysoka inflacja, w tym realny spadek wynagrodzeń, który prowadził do ograniczenia realnej siły nabywczej gospodarstw domowych. W ujęciu miesięcznym odnotowano natomiast wzrost o 1,9%. Dezinflacja postępuje wraz z czym realnie zaczynają rosnąć również wynagrodzenia. Spodziewam się kontynuacji tych trendów, co powinno przełożyć się na wzrost konsumpcji w kolejnych okresach. Prawdopodobnie nie oznacza to jednak, że konsumpcja szybko i mocno odbije, raczej będzie to stopniowy ruch korespondujący z oczekiwanym dalszym spadkiem inflacji.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

300 Plus na wyprawkę szkolną jest obecnie realnie warte 210 zł. Nie wystarczy nawet na podręczniki

Dla 4,5 milionów dzieci zbliża się nowy rok szkolny. Koszt przygotowania dzieci do szkoły wzrósł w tym roku w Polsce o około 8 proc. Spada także realna wartość 300 Plus, która obecnie wynosi 210 zł. Jednak realny koszt wysłania dziecka do szkoły to minimum 700-800 zł.

Już 1 września dzieci powrócą do szkół. W tym roku, naukę w szkołach podstawowych i średnich rozpocznie około 4,5 mln uczniów.  Jest to oczywiście ważne wydarzenie dla samych dzieci, ale także źródło znacznych dodatkowych wydatków dla rodziców. Sprzedaż podręczników, artykułów szkolnych, ubrań, butów i elektroniki, to także poważne źródło dochodów dla biznesu. Tym bardziej ważne w okresie mniejszych wydatków konsumenckich i słabszych danych gospodarczych.

Nie jest zaskoczeniem, że koszty wyprawki dla dziecka do szkoły będą w tym roku wyższe niż w 2022 roku. W ciągu ostatniego roku, ceny w Polsce wzrosły średnio o 10,8 proc. Jeśli przyjrzymy się poszczególnym kategoriom kosztów, ponoszonych przez rodziców w związku z wysłaniem dzieci do szkoły, to część z nich wzrosła bardziej niż inflacja CPI. I tak według GUS, produkty i usługi z kategorii edukacja są dziś droższe dziś o 13,6 proc., wyposażenie mieszkania podrożało w ciągu roku o 10,6 proc., odzież i obuwie – o 6,9 proc., a książki – 4,8 proc. Tylko nieznacznie, bo o 0,4 proc. wzrosły ceny sprzętu informatycznego, w tym komputerów. Spadły natomiast koszty dowożenia dzieci do szkoły własnym samochodem, bo ceny benzyny w ciągu roku spadły o 13,9 proc. Trzeba jednak zauważyć, że dzieci zwykle korzystają z bezpłatnych przejazdów komunikacja miejską. Można zatem ocenić, że koszty wysłania dziecka do szkoły w tym roku będą około 8 proc. wyższe niż we wrześniu rok temu.

Tymczasem, coraz mniejszą realną wartość ma świadczenie z programu Dobry Start, popularnie nazywanego „300 Plus”. Jest ono wypłacane co roku na każde uczące się dziecko w wieku do 20 lat, bez względu na dochody rodziców. Wynosi 300 zł i jego wartość nie uległa zmianie od startu programu w czerwcu 2018 roku. Mimo tego, że politycy niedawno zdecydowali się na podniesienie świadczenia 500 Plus na 800 Plus od nowego roku. Obecnie, realna wartość 300 Plus wynosi 210 zł (70 proc. pierwotnej wartości) w cenach z czerwca 2018 roku, podczas gdy rok temu było to 233 zł.

Realne, szersze koszty wysłania dziecka do szkoły są kilkukrotnie wyższe i wynoszą co najmniej 700-800 zł. Sam komplet książek do szkoły to koszt od 500 do 800 zł. Można go obniżyć kupując używane podręczniki za 200-400 zł za zestaw, jednak ze względu na często zmieniającą się podstawę programową, to rozwiązanie nie zawsze się sprawdzi. Ważny jest także strój sportowy i buty na WF, a to minimum 200 zł. Koszt zeszytów, plecaka i piórnika to kolejne wydatki często przekraczające 300 zł. Wielu rodziców przy okazji nowego roku szkolnego kupuje także biurko (a czasem całe wyposażenie pokoju dziecka) oraz komputer lub tablet.

Zwiększone wydatki rodziców to natomiast dodatkowe przychody oraz zyski firm handlowych i producentów. Według danych z rynku amerykańskiego (National Retail Federation) okres powrotu do szkoły, to drugi, po okresie Bożego Narodzenia, czas zwiększonych wydatków konsumentów. Przeciętna rodzina ucznia w USA deklaruje, że w tym roku wyda na jego wyposażenie średnio 890 dolarów (ok 3600 zł), zaś w przypadku studenta jest to aż 1367 dolarów (czyli 5600 zł). Zobaczymy jak w rzeczywistości będą się kształtować te wydatki, a ich poziom będzie testem dla amerykańskich konsumentów i gospodarki. Która cały czas ma przed sobą okres spowolnienia.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Biedniejemy, chociaż zarabiamy lepiej

Znów wróciliśmy do sytuacji, gdzie owszem pensje rosną wyraźnie, ale dzieje się to wolniej niż wzrost inflacji. W rezultacie pomimo podwyżek przeciętny Polak może pozwolić sobie na mniej. Za zachodnią granicą też widzimy słabsze dane, ale zdecydowanie lepiej u siebie mieć dobrze niż pocieszać się, że inni też mają słabo.

Zarabiamy coraz lepiej

Wczoraj poznaliśmy dane na temat średniego wynagrodzenia i zatrudnienia w Polsce. Zatrudnienie rośnie obecnie o 0,1% w skali roku, co raczej sugeruje stabilizację. To jednak nie dane o zatrudnieniu najbardziej interesują Polaków. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło do 7485,12 zł. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze jest to kwota brutto, po drugie jest to średnia liczona tylko dla przedsiębiorstw powyżej 9 pracowników. Nie zmienia to jednak faktu, że to drugi w historii najwyższy wynik. Najwyższy po marcu tego roku. Należy pamiętać, że są w ciągu roku takie miesiące, kiedy zwyczajowo wypłacane są premie lub dodatki, co powoduje, że są w nich wyższe wyniki. Wynagrodzenia rosną jednak średnio o 10,4%, co jest niestety wynikiem niższym od oczekiwań, ale na szczęście nie dużo niższym od inflacji. Na szczęście dla tych, którzy oczywiście dostali takie podwyżki w ciągu roku.

Deflacja producencka za Odrą

Niemcy pokazali wczoraj dane na temat inflacji producenckiej. Spadek cen producentów o 6% w skali roku przy wyraźnie dodatniej inflacji pokazuje pewien problem, przed którym staje gospodarka. Z drugiej strony spadające marże po ich gwałtownym wzroście wykorzystującym niepokój na rynkach związany z gwałtownym wzrostem cen w sklepach i rosyjską inwazją na Ukrainę nie jest niczym, co na razie powinno nas niepokoić. Istotne pytanie to jednak, jak głęboko te marże mogą dalej spadać. Patrząc na wskaźniki koniunktury niemiecki przemysł przygotowuje się na wyraźne pogorszenie sytuacji. Słabsze dane z głównej lokomotywy napędowej europejskiej gospodarki to coś, co powoduje, że inwestorzy mniej chętnie patrzą na euro względem dolara.

Słabsze dane z Polski

Poniedziałek upłynął nam nie tylko pod kątem rynku pracy. Opublikowano również dane na temat produkcji przemysłowej. Ta w skali roku spada niestety o 2,7%. Ostatni wzrostowy odczyt mieliśmy w styczniu tego roku i od tego czasu jesteśmy mniej lub bardziej pod kreską. To najprawdopodobniej słabsze dane przemysłowe odpowiadają za wczorajszą przecenę złotego względem głównych walut. W okolicy godzin publikacji euro podrożało w krótkim czasie o 2 grosze. Dzisiaj od rana co prawda rynek wraca blisko poprzednich poziomów, co pozwala utrzymać optymizm osób liczących na tańsze euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA najwyżej od 2007 roku

W obliczu zaskakującej odporności gospodarki USA na najwyższy od ponad 20 lat poziom stóp FED rentowność 10-latek rządu Stanów Zjednoczonych zaliczyła dziś swój najwyższy poziom od listopada 2007 (4,365 proc.). Rentowność amerykańskich 10-latek indeksowanych tempem inflacji po raz pierwszy od 2009 roku przekroczyła 2 proc. Swe nowe wieloletnie maksima osiągnęły dziś rentowności 10-latek rządów Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu osiągnęła dziś rano najwyższy poziom od 7 lipca br. (5,802 proc.). W październiku ub.r. sięgnęła na chwilę poziomu 9 proc.

Spadające ceny (rosnąca rentowność) długoterminowych obligacji wywierają oczywiście presję na wycenę drugiej połowy rynku kapitałowego czyli rynku akcji, ale wczoraj główne indeksy amerykańskiego rynku próbowały kontynuować swoją rozpoczętą w miniony piątek nieśmiałą próbę odbicia w górę (S&P 500 +0,69 proc., DJIA -0,11 proc., Nasdaq 100 +1,65 proc.).

Poprawa koniunktury nastąpiła dziś na prawie wszystkich giełdach Azji i Oceanii (japoński Nikkei 225 +0,92 proc.). Wyjątkiem był tu chiński Shanghai B-Share Index, który zaliczył dziś swój najniższy poziom od 2 lat potwierdzając narastające obawy, że chińska gospodarka i system finansowy nie trzymają się już tak mocno.

W Europie dziś rano kontynuowane było rozpoczęte w piątek odbicie indeksów giełdowy w górę (DAX +0,95 proc., CAC 40 +1,01 proc. ok. godz. 9:55).

Podobnie było na GPW (WIG-20 +0,26 proc. ok. godz. 10:10). Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Tauron Polska Energia, CI Games, Benefit Systems i Dom Development. W przypadku akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś ceny akcji spółek Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka i Wawel, a najniżej od przynajmniej roku był notowania akcji Bowimu i Biomaksima.

Kurs euro względem japońskiego jena osiągnął dziś rano swój najwyższy poziom od pierwszej dekady września 2008 roku. 15-16 lat temu kurs EUR/JPY przebywał okresowo powyżej obecnego poziomu od maja 2007 do września 2008, a więc w okresie przed załamaniem na rynkach wywołanych bankructwem banku inwestycyjnego Lehman Brothers. Wcześniej równie wysoki kurs EUR/JPY osiągany był w okresie czerwiec-październik 1998, a więc w czasie, w którym po wybuchu „kryzysu azjatyckiego” doszło do bankructwa Rosji i kłopotów gigantycznego funduszu inwestycyjnego Long Term Capital Mangement. Kurs EUR/USD próbował dziś rano kontynuować odbicie w górę, które rozpoczęło się w miniony piątek z najniższego poziomu od 6 lipca br. (+0,26 proc. ok. godz. 9:20). Kurs USD/JPY, który w minionym tygodniu dotarł do swego najwyższego poziomu od listopada ub.r., dziś ok. godz. 9:20 spadał o 0,28 proc.

Lekko umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,23 proc., USD/PLN -0,48 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który 5 sesji temu zanotował silny spadek o 9,2 proc. osiągając najniższy poziom od 2 miesięcy, kontynuował dziś rano konsolidację w okolicach poziomu 26000 USD (-0,51 proc. ok. godz. 9:00). Kluczowy poziom wsparcia dla kursu BTC/USD znajduje się w okolicach poziomu 25000 USD i wyznaczany jest przez „linię szyi” formacji „odwróconej głowy z ramionami” ukształtowanej na wykresie tego instrumentu w okresie czerwiec 2022-marzec 2023 w strefie ok. 15000 USD-ok. 25000 USD. Formacja ta została opuszczona górą w marcu br., do połowy czerwca br. trwał „ruch powrotny” do poziomu przełamanego oporu. Obecnie kurs BTC/USD ponownie zbliżył się do tego niezwykle istotnego poziomu wsparcia.

Nieznacznie spadały dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -0,16 proc., Brent -0,19 proc. ok. godz. 9:30). Nieco silniejsza była zniżka ceny kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie (-1,48 proc. ok. godz. 9:30). Drożały dziś rano ceny metali (złoto +0,3 proc., srebro +0,25 proc., platyna +1,06 proc., pallad +1,42 proc., miedź +1,01 proc. ok. godz. 9:30). Lekko zwyżkowały dziś rano również ceny kontraktów na pszenicę, cukier i bawełnę, natomiast niewielki spadek notowały kontrakty na soję.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Branża motoryzacyjna zwiększa przychody, ale wciąż obawia się rosnących kosztów

Mimo wyzwań takich jak transformacja w kierunku zeroemisyjnej mobilności oraz skutków pandemii Covid-19 i wojny w Ukrainie, drugi kwartał 2023 roku był kolejnym, w którym sektor pokazał wzrost sprzedaży. To pozwala z optymizmem patrzeć na najbliższą przyszłość. Niemniej jednak problemem wciąż są wysokie koszty, słabe wyniki finansowe oraz niepewny popyt.

Pomimo wszystkich wyzwań, z którymi w ostatnich latach mierzy się sektor automotive, sytuacja wśród producentów części wygląda dosyć optymistycznie. Porównując II kwartał 2023 z tym samym okresem ubiegłego roku, wzrosty produkcji zanotowało prawie trzy czwarte firm uczestniczących w badaniu przeprowadzonym przez MotoFocus.pl we współpracy z Santander Bank Polska i Polską Agencją Inwestycji i Handlu. Co więcej, wzrosty powyżej 10% dotyczyły prawie jednej czwartej ankietowanych. Jest to kolejny kwartał, gdzie rok do roku producenci notują wzrosty.

Produkcja części motoryzacyjnych w ujęciu ilościowym w całej Unii w II kwartale pozostawała na poziomach sprzed pandemii. Trwająca od końca ubiegłego roku poprawa dostępności surowców i komponentów przełożyła się na wzrost produkcji pojazdów. W ostatnich miesiącach w niektórych krajach była ona bliska poziomów sprzed pandemii. Wysoka produkcja znajdowała zbyt mimo niskich poziomów bieżących zamówień na samochody z uwagi na duży portfel zamówień, będący konsekwencją przewagi popytu nad podażą w poprzednich okresach. Do tego utrzymywał się wysoki popyt w segmencie części zamiennych – wyjaśnia Radosław Pelc, analityk sektorowy w Santander Bank Polska.produkcja sprzedana w II kwartale 2023 r.

Kluczowym obecnie problemem, z którym mierzą się firmy w Polsce jest wzrost kosztów działalności. Nie inaczej jest w motoryzacji. Wzrosty kosztów odczuło ponad 95% ankietowanych firm produkujących części. Na domiar złego wzrosty powyżej 10% dotyczyły ponad połowy firm. To już kolejny kwartał wzrostu kosztów produkcji, a w najbliższej przyszłości nie widać perspektyw na zmianę sytuacji. Przy bardzo niskiej rentowności firm produkujących części motoryzacyjne takie wzrosty należy uznać za niepokojące.

Pomimo różnych utrudnień w działalności, w tym znacznego wzrostu kosztów, spowolnienia gospodarczego i niskiej siły nabywczej wynagrodzeń konsumentów, zdecydowana większość ankietowanych przewiduje wzrost wolumenów sprzedaży. Jedynie co dziesiąty ankietowany oczekuje spadków. Wynika to zapewne z niskich poziomów uzyskanych rok wcześniej przy jednoczesnym założeniu utrzymania trwającej od początku roku wysokiej, w relacji do dwóch poprzednich lat, produkcji samochodów w Europie. Należy podkreślić, że jednym z głównych ryzyk dla tej prognozy są wciąż niskie poziomy bieżących zamówień na samochody – dodaje Radosław Pelc.

Niewiele, bo ponad jedna trzecia firm w I połowie 2023 roku zanotowała wzrost rentowności. Jest to zgodne z przewidywaniami dotyczącymi całego 2023 roku. Po wybuchu pandemii COVID-19 rentowność producentów części motoryzacyjnych znacząco spadła i utrzymuje się na niebezpiecznie niskich poziomach. Według CLEPA Pulse Check za I kw. 2023 roku 67% respondentów spośród zbadanych europejskich producentów części wskazuje, że ich poziom rentowności operacyjnej znajduje się poniżej 5%.

Połowę wskazań badanych przez MotoFocus.pl producentów, dotyczących przyczyny zmiany rentowności w I połowie br., stanowiły zmiany kosztów. Właśnie wzrastające koszty niwelują zyski płynące ze wzrostu produkcji sprzedanej. Wyraźnie mniejszy wpływ na zmianę rentowności miały zmiany ilości sprzedaży, cen oraz struktury sprzedaży produktów. Co więcej, wyścig technologiczny i duża konkurencja wymuszają utrzymywanie wysokiego poziomu inwestycji, a nawet jego zwiększanie.Jaka jest prognozowana zmiana wartosci sprzedazy

Zdecydowana większość ankietowanych firm zdaje sobie z tego sprawę i podejmuje działania inwestycyjne w obecnym roku. Zwiększanie produkcji i jej wydajności poprzez modernizację linii lub rozbudowę zakładu deklaruje prawie połowa ankietowanych. Odpowiedzi te mocno korespondują z pozytywnymi odczuciami producentów co do zwiększenia produkcji sprzedanej. Firmy widzą rosnący popyt na rynku i odpowiadają zwiększeniem produkcji. Przyczyną jest też zapewne konieczność dostosowania się do transformacji technologicznej sektora poprzez częściową lub znaczną modernizację technologii i portfela produktowego.

Troska o zachowanie konkurencyjności przejawia się także w kładzeniu dużego nacisku na działalność badawczo-rozwojową. Motoryzacja znajduje się w czołówce sektorów pod względem poziomu inwestycji w badania i rozwój. Według danych CLEPA producenci części wnoszą w UE corocznie ok. 9000 wniosków o udzielenie patentów. Co warte podkreślenia, na badania i rozwój przeznaczają corocznie ponad 30 miliardów euro, co stanowi ok. 30% europejskich prywatnych inwestycji na tym polu.

Dobre wyniki dystrybutorów części

W II kwartale tego roku dystrybutorzy po raz kolejny zanotowali imponujące wyniki. Blisko dwie trzecie ankietowanych osiągnęło wzrost sprzedaży powyżej 10% rok do roku. Spadki zanotowało mniej niż 10% i były to spadki jednocyfrowe. Należy zauważyć, że zanotowane wzrosty były znacząco wyższe od prognoz z poprzedniego kwartału. Obecnie ponad 85% firm zwiększyła sprzedaż, wtedy 66% ankietowanych spodziewało się wzrostów.Dobre wyniki dystrybutorów części

Również prognoza dotycząca wartości sprzedaży w kolejnym kwartale jest bardzo optymistyczna. Znacząca większość spodziewa się wzrostów i to ponad dziesięcioprocentowych. Na uwagę zasługuje również brak firm, które prognozują spadek wartości sprzedaży.wyniki dystrybutorów części

Również prognoza dotycząca wartości sprzedaży w kolejnym kwartale jest bardzo optymistyczna. Znacząca większość spodziewa się wzrostów i to ponad dziesięcioprocentowych. Na uwagę zasługuje również brak firm, które prognozują spadek wartości sprzedaży.wyniki branży motoryzacyjnej

W poprzednich kwartałach jednym ze znaczących problemów była mniejsza dostępność części spowodowana zerwaniem łańcuchów dostaw. Zwiększony w ujęciu rok do roku poziom dostępności w II kwartale wskazało 38% ankietowanych. Ponad połowa zaś zadeklarowała brak zmian. Wydaje się jednak, że problemy z dostępnością części obserwowane zwłaszcza w 2020 i 2021 roku zostały znacznie ograniczone i nie obserwujemy już takich braków jak podczas pandemii koronawirusa.

Wzrost przychodów i liczby klientów w warsztatach

Warsztaty nie narzekały na brak klientów w II kwartale tego roku, notują także większe przychody. Ponad połowa widzi rosnącą liczbę zleceń i klientów, natomiast 25% doświadczyło spadku. W ujęciu miesiąc do miesiąca daje się zauważyć niewielkie wzrosty. Większa liczba klientów w czerwcu może być jednak przede wszystkim sezonowa i związana z większą liczbą diagnostyki i napraw przed sezonem wakacyjno-urlopowym.

Także ponad połowa ankietowanych warsztatów zanotowała wzrost przychodów rok do roku. Widoczne jest, że liczba warsztatów deklarujących większe przychody i wzrost klientów jest podobna. Trudno jednak wywnioskować, w jakim stopniu na przychody wpływa liczba klientów, a na ile wynika to ze wzrostu cen usług. Niestety warto zauważyć, że razem z rosnącą liczbą zleceń i klientów, rosną też koszty, które skutecznie pomniejszają osiągane zyski. Zdecydowana większość warsztatów planuje więc w najbliższym czasie podnieść ceny usług, a ponad 70% zamierza je podnieść o ponad 5%.

Jeśli chodzi o plany na ten rok, to prawie trzy czwarte ankietowanych warsztatów planuje inwestycje i stawia na rozwój. Największa grupa wskazuje na nowy sprzęt, urządzenia i narzędzia jako główny cel inwestycji. Niewiele mniejsza zamierza zmodernizować lub rozbudować obiekt, po części właśnie na potrzeby ulokowania tam nowego sprzętu. Zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem cieszą się inne rodzaje inwestycji. 25% warsztatów nie planuje inwestycji w 2023 roku.

Jak korzystać z nowej wersji e-faktury KSeF?

Począwszy od 1 lipca 2024 r. przedsiębiorcy krajowi będą zobowiązani do wystawiania i odbioru faktur ustrukturyzowanych za pomocą Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). W ostatnich tygodniach Ministerstwo Finansów poinformowało, że od 1 września br. w KSeF zacznie obowiązywać nowa, druga struktura faktury elektronicznej. Ekspert Symfonii wyjaśnia, jak przedsiębiorcy powinni prawidłowo korzystać z nowego wzoru dokumentu.

Rola faktury ustrukturyzowanej

Aktualnie faktury ustrukturyzowane stanowią jedną z dopuszczalnych form dokumentowania transakcji, obok tradycyjnych dokumentów papierowych oraz dotychczasowych faktur elektronicznych. Generowane i odbierane za pośrednictwem teleinformatycznego systemu Ministerstwa Finansów – Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF), staną się nieodłącznym narzędziem dla wszystkich podatników.

Jednolity standard e-faktury w ramach KSeF ma uprościć dokumentowanie transakcji, przyspieszyć i zautomatyzować ich wystawianie, przetwarzanie oraz archiwizację. Podatnicy będą dysponować w czasie rzeczywistym informacjami z faktur dla potrzeb zarządczych, w tym analityki, ale także w innych obszarach prowadzonej przez nich działalności. Szybsze procesowanie dokumentu to także niższe koszty operacyjne dla przedsiębiorstwa – komentuje Bogdan Zatorski, kierownik ds. analiz biznesowych i wymagań prawnych w Symfonii.

Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Finansów wynika, że od 1 stycznia 2022 r. do 8 sierpnia 2023 r. w środowisku produkcyjnym KSeF podatnicy wystawili blisko 67 tys. e-faktur. Co więcej, już 957 podmiotów wystawia cyklicznie dokumenty sprzedaży w tym systemie.

Przejście na nowy system fakturowania wymaga wcześniejszego przygotowania, włącznie z mapowaniem danych podatnika na strukturę e-faktury, konfiguracją uprawnień w KSeF oraz adaptacją rozwiązania technologicznego umożliwiającego integrację z systemem. Dla firm, które nie posiadają własnych rozwiązań IT do obsługi KSeF, możliwe jest korzystanie z bezpłatnych narzędzi Ministerstwa Finansów, takich jak Aplikacja Podatnika KSeF, e-Mikrofirma oraz zapowiadana aplikacja mobilna KSeF.

Nowa struktura e-faktury

Od 1 września 2023 r. wprowadzona zostanie nowa, druga struktura faktury elektronicznej w ramach KSeF. Składa się ona z trzech segmentów, które stanowią dane obowiązkowe, niezbędne i fakultatywne.

Celem wprowadzenia nowego wzoru jest stworzenie uniwersalnego dokumentu, który zostanie zaakceptowany przez wszystkich podatników. Firmy, które obecnie korzystają z pierwszej wersji e-faktury, będą zobligowane dostosować się do nowych wymogów. Wprowadzenie tych zmian teraz pozwoli przedsiębiorstwom na właściwą implementację w systemach IT oraz pełne zrozumienie nowego wzoru. Mam nadzieję, że wprowadzany obecnie schemat nie zostanie już zmieniony przed lipcem 2024 roku – dodaje Bogdan Zatorski.

Dane obowiązkowe stanowią około 20 proc. całkowitej struktury e-faktury. Są to głównie techniczne informacje niezbędne do wystawienia dokumentu sprzedaży. Obejmują takie dane jak nazwa sprzedawcy i nabywcy, data wystawienia dokumentu oraz data realizacji usługi. Wypełnienie tych pól jest kluczowe dla nadania dokumentowi mocy prawnej.

Warto podkreślić, że w przypadku e-faktur konieczne jest także uwzględnienie oznaczeń negatywnych, które wskazują, że pewne okoliczności nie występują. Chociaż w fakturach papierowych nie jest to wymagane, w przypadku KSeF staje się to niezbędne.

Dane niezbędne stanowią około 30 proc. struktury e-faktury. Te pola uzupełnia się, gdy okoliczności tego wymagają, np. w przypadku zastosowania procedury VAT marży.

Niewypełnienie niezbędnych pól nie jest błędem technicznym, ale może się okazać merytorycznym. Oznacza to, że faktura zostanie przyjęta przez KSeF. Jednakże, jeśli kontrahent lub osoba odpowiedzialna za kontrolę faktur zauważy nieprawidłowość, wystawca będzie musiał dokonać korekty.

Dane fakultatywne stanowią prawie połowę całej struktury. Wypełnienie tych pól nie ma wpływu na poprawność dokumentu. Przykłady uzupełniających pól obejmują np. stopkę faktury, która zawiera dowolny tekst może podziękowania za zakupy, zachętę do dalszej współpracy, wartość kapitału zakładowego itp. Informacje dotyczące numeru VIN samochodu, marki, koloru, mogą również stanowić element fakultatywny. Te dodatkowe informacje będą miały niewątpliwie zastosowane branżowe.

Nowe regulacje, starannie dostosowane do dynamicznych potrzeb rynku, stanowią ważny krok w kierunku promocji i ułatwienia korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur. Ich wprowadzenie ma na celu usprawnienie procesów transakcyjnych oraz zwiększenie efektywności dla przedsiębiorców w całym kraju.

Rynek biurowy w Trójmieście w I połowie 2023 r.

Na koniec pierwszej połowy 2023 roku trójmiejski rynek biurowy utrzymał trzecią pozycję pod względem wolumenu zasobów powierzchni biurowej w największych miastach regionalnych w Polsce. Wielkość umów podpisanych w tym okresie przez najemców również uplasowała Trójmiasto na trzecim miejscu.

Zasoby biurowe Trójmiasta na koniec czerwca 2023 roku osiągnęły blisko 1,02 mln m kw. W II kwartale do użytku oddano jeden projekt biurowy – Matarnia Office Park A (2 100 m kw., Domesta), a w całym pierwszym półroczu 6 800 m kw. Uzyskana podaż stanowiła zaledwie 6% całkowitego wolumenu nowoczesnej powierzchni oddanej w miastach regionalnych. Na etapie realizacji znajdowało się około 38 100 m kw. i przy założeniu dotrzymania przez deweloperów terminów, blisko 30% projektów w budowie trafi na trójmiejski rynek jeszcze w 2023 roku. Największymi realizowanymi inwestycjami są m.in. Waterfront II (15 000 m kw., Vastint Poland) oraz Punkt (12 500 m kw., Torus), których oddanie do użytku przewidywane jest w 2024 roku.

„Aktywność najemców na lokalnym rynku pozwoliła uzyskać Trójmiastu trzecie miejsce pod względem wolumenu podpisanych umów w miastach regionalnych, tuż za Krakowem i Wrocławiem. Wolumen podpisanych umów w I połowie 2023 roku wyniósł 68 600 m kw., co stanowiło 21% wszystkich transakcji zawartych w miastach regionalnych.” – komentuje Joanna Gomułkiewicz, dyrektor w Knight Frank.

W strukturze wolumenu transakcji zbliżone wartości przypadły renegocjacjom i nowym umowom. Udział renegocjacji wyniósł 49%, a nowe umowy stanowiły 47% wszystkich transakcji, natomiast 4% przypadły ekspansjom.

„Stosunkowo wysoki popyt w pierwszej połowie 2023 roku nie uchronił współczynnika pustostanów przed wzrostem. Na koniec II kwartału wyniósł on 14,3%, zwiększając się o 1,1 pp. w porównaniu do I kwartału. Jednak w odniesieniu do analogicznego okresu w roku poprzednim, współczynnik obniżył się o 1 pp.,” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze w Trójmieście na koniec czerwca 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 10,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 19,00 do 33,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Wzrost liczby i wartości pożyczek pozabankowych w lipcu 2023 r.

W lipcu 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 249,0 tys. nowych pożyczek o wartości 1,289 mld zł. W lipcu 2023 r., w porównaniu do lipca 2022 r. w ujęciu wartościowym firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o (+66,7%). Natomiast w ujęciu liczbowym udzielono o (+308,6%) pożyczek więcej.

W lipcu 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, najwyższe dynamiki odnotowały pożyczki niskokwotowe z przedziału do 500 zł (+733,7%) w ujęciu liczbowym oraz (498,3%) w ujęciu wartościowym. Pożyczki niskokwotowe do 1 tys. złotych stanowiły 66,8% łącznej liczby udzielonych pożyczek w lipcu 2023 r. Udział wartościowy wynosił 20,4%. Najsłabiej wypadają pożyczki z przedziału 3 000 – 5 000 zł. W ujęciu liczbowym firmy pożyczkowe udzieliły ich więcej o (+91,6%) w porównaniu do lipca 2022 r. a w wartościowym (+31,3%). Pożyczki te stanowiły 6,2% liczby oraz 17,2% wartości pożyczek udzielonych w lipcu 2023 r.

Lipcowe, tak wysokie wzrosty, są w dużej części następstwem wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja br. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane. W szczególności wzrost liczby udzielonych pożyczek wynika z pożyczek udzielonych na zakupy w internecie, których spłata jest rozkładana na kilka miesięcznych rat.

W okresie styczeń – lipiec 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły 4,136 mln pożyczek – wzrost o (+100,0%) w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r, na łączną kwotę 6,686 mld zł (+29,5%).

Średnia wartość nowo udzielonej w lipcu 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 1 417 zł i była o 39,4% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w lipcu 2022 r.

Kluczowe korzyści płynące ze stosowania księgowości online

W czasach kiedy technologia i Internet stają się nieodłącznym elementem naszego życia, w świat online wkracza również sfera finansów i księgowości. Dla wielu przedsiębiorców, zwłaszcza tych prowadzących mikro i małe firmy, księgowość online to nie tylko wygodne, ale wręcz kluczowe narzędzie. Przyspiesza przebieg wielu czynności i oferuje solidny poziom cyberbezpieczeństwa.

Jakie dokładnie korzyści płyną ze stosowania programów do księgowości online? Sprawdź !

W tym artykule omówimy:

  • automatyzacja i łatwy dostęp: dlaczego są tak ważne?
  • chmura: bezpieczeństwo danych w erze cyfrowej księgowości
  • synchronizacja i integracja: jak księgowość online współgra z innymi systemami.
  • program do księgowości online Streamsoft Firmino

Automatyzacja kluczem do większej efektywności

Nowoczesne programy do księgowości online automatyzują szereg procesów, podnosząc efektywność działań przedsiębiorstwa. Automatycznie wyliczają składki ZUS i wspierają tworzenie wymaganych deklaracji (np. ZUS -DRA). Narzędzia tej klasy automatyzują także proces generowania faktur cyklicznych i wysyłkę powiadomień o zbliżających się terminach płatności. Nie tylko przyspiesza to pracę, ale także minimalizuje ryzyko pomyłek.

Poza tym stawiając na księgowość online, zyskujesz dostęp do swojej rachunkowości niezależnie od miejsca, w którym aktualnie przebywasz. W biurze, w domu, czy na plaży na drugim końcu świata. Wystarczy dostęp do Internetu.

Chmura: bezpieczeństwo danych w erze cyfrowej księgowości

Wielu przedsiębiorców podchodzi sceptycznie do przenoszenia swoich danych do chmury. Stąd nowoczesne programy księgowe online oferują wysoki poziom cyber – ochrony, np.: zaawansowane technologie szyfrowania danych na wzór tych stosowanych w bankach. Jednym z istotnych zabezpieczeń jest też tworzenie regularnych kopii zapasowych. Pozwala to na szybkie odzyskanie danych, nawet w przypadku ich utraty.

Co więcej, wielopoziomowe systemy autoryzacji  i monitorowania dostępu chronią Twoje dane przed nieuprawnionym logowaniem.

Synchronizacja i integracja: Jak księgowość współpracuje z innymi systemami

Współczesne firmy korzystają z wielu narzędzi – od systemów płatności, przez sklepy internetowe, aż po programy do zarządzania relacjami z klientem (CRM). Księgowość online sprawnie integruje się z większością z nich, wymieniając i synchronizując dane w czasie rzeczywistym. Dzięki temu przedsiębiorca ma pewność, że wszystkie informacje spływające do programu księgowego są zawsze spójne i aktualne.

Streamsoft Firmino: intuicyjny program do księgowości online

Narzędziem, które dostarcza wszystkich kluczowych korzyści, płynących ze stosowania księgowości online jest Streamsoft Firmino.

Streamsoft Firmino zapewnia intuicyjny przebieg czynności związanych z wyliczaniem podatków i ZUS, prowadząc przez ten proces krok po kroku. Program informuje o terminach i numerach kont, na które należy wykonywać przelewy. Dzięki temu zyskujesz pewność, że rozliczenia są realizowane poprawnie i zawsze zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Program umożliwia również intuicyjne wprowadzanie kosztów (w kilku kliknięciach) użytkownikom bez eksperckiej wiedzy w dziedzinie księgowości. Wystarczy podać podstawowe informacje na temat faktury (za co? Od  kogo i na jaką kwotę masz fakturę?), a program samodzielnie przeprowadzi niezbędne kalkulacje.

Wypróbuj księgowość online bezpłatnie przez 90 dni!

Podsumowując, dzięki Streamsoft Firmino przedsiębiorcy mogą prowadzić swoją Księgowość efektywnie, bezpiecznie i zgodnie z  wymaganiami współczesnego rynku.

Jeśli chcesz poznać więcej funkcji programu, skorzystaj z bezpłatnego okresu próbnego.  Testuj narzędzie przez 90 dni za darmo.

Czy czeka nas kryzys z Chin?

Państwo Środka przygotowuje się na problemy gigantycznej firmy deweloperskiej. W tym celu obniża już stopy procentowe. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że ruch ten jest tam znacznie rozsądniejszy niż na Zachodzie, gdyż Pekin nie ropoznał problemów z inflacją.

Inflacja w Strefie Euro

Dane na temat inflacji w strefie euro to nie jest coś, co zaskakuje rynki. Przed publikacją znane są bowiem dane cząstkowe dla poszczególnych państw. Nie można się zatem dziwić, że odczyt ten nie wprowadza zamieszania na rynku. Potwierdza nam jednak pewne już istniejące tendencje. W strefie euro inflacja konsumencka wynosi teraz przeciętnie 5,3%, z kolei inflacja bazowa jest o 0,2% wyższa. Różnica wynika głównie ze spadku cen surowców energetycznych. Patrząc jednak na zmiany, chociażby na rynku ropy, ale również ostatnie wzrosty cen gazu, ten element może zaraz wygasnąć. W rezultacie pozostaje w dalszym ciągu sporo miejsca na dalsze podwyżki sóp procentowych, o ile wygrana ze wzrostem cen będzie głównym priorytetem strefy euro.

Ropa znów rośnie

Surowce energetyczne kontynuują wzrosty cenowe. Ropa naftowa jeszcze w piątkowy poranek testowała poziom 83 dolarów za baryłkę. Dzisiaj od rana cały czas znajduje się powyżej 85 dolarów. Gaz znów melduje się powyżej 40 euro za megawatogodzinę. Wygląda na to, że wracamy w bardzo nieciekawe rejony. O ile w przypadku gazu ziemnego minima z ostatnich trzech miesięcy były już niebezpiecznie blisko kosztów wydobycia, o tyle na ropie naftowej trwa powrót do wysokich marż. Jeżeli ta sytuacja się utrzyma, a patrząc na długoterminowe prognozy – może tak być, szybko może się okazać, że energetyczna broń Rosji tej zimy jednak zadziała. Co ciekawe, Amerykanie znów ograniczyli liczbę aktywnych odwiertów.

Chiny obniżają stopy procentowe

W nocy w Państwie Środka podjęto decyzje o obniżce stóp procentowych. Stopa pożyczkowa-jednoroczna została ustalona na poziomie 3,45%. Rynek oczekiwał spadku na 3,40%, zmiana jest zatem mniejsza od oczekiwań. Z drugiej strony, tak niska obniżka, wynosząca zaledwie 0,1 punktu procentowego, raczej nie zatrzęsie rynkiem. Należy pamiętać, że kraj ten przygotowuje się również na ewentualny kryzys związany z bankructwem dewelopera Evergrande. Gdyby jednak doszło do eskalacji tego problemu, najprawdopodobniej zobaczymy znacznie silniejsze działania.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Z miesiąca na miesiąc większe zainteresowanie najmem mieszkań, więc czynsze rosną

Poszukiwania mieszkań na wynajem przed zbliżającym się sezonem akademickim ruszyły w najlepsze. Na koniec lipca w największych miastach takich jak Warszawa, Wrocław, Katowice czy Łódź baza dostępnych ofert w tej kategorii zmniejszyła się średnio o 5%, a stawki najmu wzrosły o 1,5% m/m. Wiele wskazuje jednak na to, że w szczycie popytu na rynku najmu będzie spokojniej niż rok temu – wynika z najnowszego, lipcowego „Raportu z rynku najmu” Otodom.

Szczyt sezonu na rynku najmu przypada zazwyczaj w miesiącach poprzedzających rozpoczęcie roku akademickiego. Eksperci Otodom podkreślają jednak, że z roku na rok umowny start tego sezonu rozpoczyna się wcześniej. W ubiegłym roku już w lipcu widoczna była wyraźnie zwiększona aktywność ze strony potencjalnych najemców. W tym wzrost wyszukiwań obserwowano już w czerwcu. Lipcowe dane pokazują kontynuację tego trendu. W serwisie Otodom liczba wyszukiwań mieszkań na wynajem wzrosła o 18% względem czerwca, a liczba wyświetleń samych ofert o blisko 14%.

W tym czasie wynajmujący dodali ponad 16 tys. nowych ogłoszeń i reaktywowali ponad 5 tys., czyli o 7% więcej niż w czerwcu 2023 r. Rosnącą temperaturę na rynku najmu widać także we wzroście liczby zamkniętych ogłoszeń (+6,5% m/m) oraz w wyższej rotacji, czyli liczbie nowych w stosunku do czerwca ofert, ale zamkniętych przed końcem lipca (8,1 tys.).

Nie tylko studenci wracają do największych miast?

Spadki w liczbie dostępnych ofert mieszkań na wynajem najbardziej widoczne były w największych ośrodkach akademickich. W lipcu w Poznaniu baza lokali na wynajem skurczyła się o 11%, we Wrocławiu i w Warszawie o 5%, a w Łodzi o 4%. Wyjątkiem było Trójmiasto, w którym liczba ofert wzrosła aż o 27%.

– Znaczny wzrost dostępnych ofert na wynajem w Trójmieście ma związek z końcem sezonu turystycznego. W czasie wakacji, czyli po wyjeździe studentów, właściciele lokali w nadmorskich miastach często przekierowują swoje nieruchomości do najmu krótkoterminowego. Już w lipcu rozpoczynają natomiast poszukiwania nowych najemców na kolejną część roku. W ten sposób zapewniają sobie stały zwrot z inwestycji w nieruchomość przez cały rok. – komentuje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

Jakich mieszkań najczęściej poszukują zainteresowani najmem? W skali całego kraju niezmiennie królują 2-pokojowe mieszkania o powierzchni minimum 40 mkw. Jednak w lipcu widoczny był także wzrost liczby wyszukiwań 3-pokojowych mieszkań o metrażu min. 50 mkw.

– Takich lokali poszukują zarówno studenci, którzy decydują się na dzielenie mieszkania ze współlokatorami, jak i rodziny z dziećmi lub pary potrzebującego dodatkowego gabinetu do pracy. A to może wskazywać, że nie tylko studenci wracają do największych miast. W ubiegłym roku na skutek napływu uchodźców z Ukrainy baza mieszkań na wynajem była niska, a stawki czynszów gwałtownie rosły. W związku z tym część najemców wybierała mieszkania na obrzeżach lub poza największymi miastami. Być może szersza obecnie oferta lokali na wynajem i stabilniejsze stawki zachęcają ich do powrotu do największych miast – zauważa Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

Stawki najmu nieznacznie w górę

Ożywienie na rynku najmu przyniosło także niewielki wzrost stawek najmu. W lipcu we wszystkich miastach wojewódzkich wzrosły one średnio o 1,5% w porównaniu do czerwca i o 8,5% względem ubiegłego roku. Największy wzrost odnotowano w Trójmieście (+3,5% m/m) oraz w Lublinie i Olsztynie (+2,5% m/m). Warto jednak zauważyć, że w Gdańsku, Gdyni i Sopocie do oferty wracają mieszkania z najmu krótkoterminowego, także te o powierzchni 40-60 mkw. oraz 60-90 mkw., czyli te o wyższych ofertowych stawkach najmu, podnoszące średnią.

– Na rynku najmu obserwujemy obecnie względną stabilizację stawek. Jednak to nie oznacza, że zatrzymają się one w miejscu lub spadną w najbliższym czasie. Poziom inflacji nadal jest wysoki i pociąga za sobą wzrost cen, przekładający się również na koszty utrzymania i eksploatacji mieszkań. Wynajmujący, aby utrzymać rentowność najmu, prawdopodobnie nadal będą przekładać te koszty na najemców – dodaje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

stawki najmu
Więcej szczegółów w “Raporcie z rynku najmu” Otodom za lipiec 2023.

Jak wybrać odpowiednią kancelarię restrukturyzacyjną?

Kancelaria Restrukturyzacyjna specjalizuje się w prawie restrukturyzacyjnym, więc można liczyć na profesjonalne doradztwo. Prowadzi działania mające na celu chronić przedsiębiorstwo przed upadłością. Zajmuje się negocjacjami z wierzycielami, doprowadzając do zawierania porozumień.

Kiedy jest przeprowadzana restrukturyzacja spółki?

W każdym przedsiębiorstwie mogą pojawić się przejściowe problemy finansowe, ale gdy trwają zbyt długo, istnieje niebezpieczeństwo bankructwa. Aby uniknąć upadłości i utraty majątku, warto zdecydować się na restrukturyzację. Z tego rozwiązania może skorzystać firma jednoosobowa, spółka i gospodarstwo rolne. Przeprowadzaniem postępowania zajmuje się Kancelaria Restrukturyzacyjna, specjalizująca się w prawie restrukturyzacyjnym i zapewnia pomoc prawną, dzięki której firma może liczyć na szereg udogodnień.

Licencjonowany Doradca restrukturyzacyjny z Kancelarii zajmuje się całym procesem. Prawnik dobiera odpowiednie narzędzia, dzięki którym można zapobiec likwidacji spółki. Głównym celem postępowania restrukturyzacyjnego jest spłacenie zadłużeń i uniknięcie ich w przyszłości. Najpopularniejszą, bo też najkorzystniejszą formą restrukturyzacji, jest postępowanie o zatwierdzenie układu. Szybkie działanie jest też korzystne cenowo. Zawsze jednak przeprowadzane jest przed sądem, który przychylnie podchodzi do ratowania firm.

Jak wybrać odpowiednią kancelarię restrukturyzacyjną?

Spółka potrzebuje ochrony prawnej, w tym przeciwegzekucyjnej. Przedsiębiorstwo, które boryka się z problemami finansowymi ma, lub jest zagrożone wypowiadaniem umów: najmu, dzierżawy, kredytowej, leasingowej, a wierzyciele czekają na uregulowanie płatności za dostawy surowców, produktów czy usług. Zaległości w płatnościach dotyczą również urzędów, więc bez pomocy prawnika, trudno poradzić sobie z tego rodzaju trudnościami. Doradca prowadzący postępowanie restrukturyzacyjne dąży do porozumienia się z wierzycielami, zwołując zgromadzenie i przeprowadzane jest głosowanie nad nowym planem spłaty zadłużeń.

Spółka nie musi zabiegać o ugodę ze wszystkim wierzycielami, lecz z większością, więc jest duże prawdopodobieństwo, na pozytywne podejście do sytuacji przedsiębiorstwa. Dzięki temu, że spółka uzyska preferencyjny harmonogram spłaty długów, może dalej funkcjonować, regulując zobowiązania. Prawnik dąży do umorzenia odsetek, kosztów egzekucyjnych i sądowych, a także wydłużenia okresu spłaty długów. Wierzyciele z reguły godzą się na układ, bo mają większe szanse na odzyskanie należności, niż w przypadku upadłości spółki.

W jakiej formie może być prowadzone postępowanie restrukturyzacyjne spółki?

Postępowanie restrukturyzacyjne spółki może być prowadzone, w takich formach, jak: postępowanie o zatwierdzenie układu; przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe i sanacyjne. Każda z wymienionych procedur cechuje się przebiegiem i dokładnymi przesłankami, które pozwalają na ich otwarcie. Najbardziej rozbudowanym postępowaniem jest sanacja, przeprowadzane w sytuacji, gdy spółka ma poważne problemy finansowe.

Tego typu restrukturyzacja pozwala poprawić wyników finansowe przedsiębiorstwa i doprowadzić do ugody z wierzycielami, zapobiegając upadłości spółki. Dłużnik ma ograniczone prawo do zarządzania swoją firmą. Po otwarciu postępowania wygasają prokury i pełnomocnictwa. Sąd powołuje zarządcę licencjonowanego, któremu firma wydaje dokumentację i majątek. Proces restrukturyzacji może trwać nawet do trzech lat i negatywnie wpływa na wizerunek przedsiębiorstwa.

Sierpniowy odwrót od ryzyka

Miniony tydzień był zdominowany przez obawy o dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej Fed a także o perspektywy gospodarcze Chin. Rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich w piątek spadały po wcześniejszych wzrostach. W minionym zbliżyły się do najwyższego poziomu od 2007 roku. Kurs EUR/USD charakteryzował się niewielką zmiennością i wciąż oscyluje wokół poziomu 1,09. Cały czas jednak dolar zyskuje co jest spowodowane postawą Fed-u oraz awersją do ryzyka, która panuje na rynkach.

W najbliższy piątek przewodniczący Fed Jerome Powell będzie przemawiał na sympozjum ekonomicznym w Jackson Hole. Inwestorzy będą szukać wskazówek na temat perspektyw stóp procentowych w USA. Opublikowany w zeszłym tygodniu protokół Fed z posiedzenia FOMC w dniach 25-26 lipca pokazał, że decydenci nadal dostrzegają znaczne ryzyko wzrostu inflacji. Oznacza to ryzyko dalszych podwyżek stóp procentowych. Niektórzy urzędnicy ostrzegali przed ryzykiem nadmiernego zacieśnienia, gdy inflacja spada. Aktualnie kontrakty terminowe Fed Fund wyceniają 11 proc. szans na podwyżkę o 25 punktów bazowych we wrześniu. Rynkowe prawdopodobieństwo listopadowego ruchu w górę oscyluje wokół 27 proc.

W ubiegłym tygodniu na rynku pojawiły się problemy Chin. Wynikało to z szeregu rozczarowujących danych gospodarczych, negatywnych wiadomości o rosnącym ryzyku niewypłacalności dużego dewelopera, szerszych obaw o chiński sektor nieruchomości oraz ryzyka zarażenia się równoległym systemem bankowym. Inwestorzy byli zaniepokojeni pogarszającymi się fundamentami gospodarczymi i rozczarowani brakiem znaczącego i konkretnego wsparcia politycznego. Indeks Hang Seng spadł w ubiegłym tygodniu o 5,9% i powiększył swoją stratę trzeci tydzień z rzędu.

Amerykańskie indeksy mają za sobą serię strat. Technologiczny Nasdaq100 spadł do najniższego poziomu od 12 czerwca. Piątkowa świeca „zahaczyła” o wsparcie horyzontalne na 14 650 pkt. Jej dość długi dolny knot sugeruje, że w krótkim horyzoncie czasowym możemy zobaczyć odreagowanie. Aktualne zniżki są większe od tych, które obserwowaliśmy w lutym oraz marcu. To tak naprawę największe spadki od początku całego impulsu wzrostowego zaczynającego się na początku tego roku.

W Europie Dax ponownie przetestował dolną bandę konsolidacji, która trwa już od kilkunastu tygodni. Spadki z ostatnich 3 tygodni są podobnego zasięgu jak te, które wydarzyły się w marcu tego roku. Dziś obserwujemy lekkie wzrosty (do 15 707 pkt.), ale jeśli negatywne nastroje będą się utrzymywać, indeks ponownie może próbować sforsować tę barierę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Fotowoltaika i umowy pełne pułapek – Prezes UOKiK nałożył gigantyczną karę za stosowanie klauzul naruszających prawa konsumentów

Prezes UOKiK nałożył 12,5 miliona złotych kary dla spółki BO Energy za wymuszanie niekorzystnych dla konsumentów warunków. W umowach, urząd, ujawnił 12 niedozwolonych klauzul, wpływających negatywnie na prawa konsumenta. Spółka BO Energy (wcześniej FG Energy) z Krakowa specjalizuje się w sprzedaży i montowaniu instalacji fotowoltaicznych w Polsce. Spółka oferuje kompletne wykonanie instalacji, zapewniając ekspertyzę na każdym etapie prac – od audytu, przez projekt, aż po wykończenia i oddanie finalnego produktu.

Urząd dopatrzył się niedozwolonych zapisów we wzorach umów, na podstawie których dochodziło do realizacji instalacji. Chroniły one jedynie interesy spółki i jednocześnie naruszały dobro inwestorów, wprowadzając zmiany np. dotyczące wzrostu cen bądź zmiany terminów wykonania prac. Nieadekwatnymi warunkami były m. in.:

  • Obowiązek zatwierdzenia projektu instalacji, co mogło ograniczać swobodę oceny, czy zaproponowane rozwiązania spełniają oczekiwania konsumenta.
  • Możliwość pojawienia się kosztów dodatkowych – wzrostu ceny dla klienta, która podczas doboru wykonawcy mogła odgrywać rolę.
  • Niezależne od klienta opóźnienia w realizacji instalacji spowodowane warunkami pogodowymi.
  • Ochrona wykonawcy bez rekompensaty dla konsumenta. Natomiast w przypadku wycofania się klienta, płaci on karę umowną 1000 zł.
  • Braki w umowach skutkujące w niepewności klienta co do zgodności realizacji produktu z jego potrzebami.

Jako że, popularność i popyt na instalacje fotowoltaiczne wciąż rośnie i dodatkowo jest poważną inwestycją czasem wynoszącą nawet dziesiątki tysięcy złotych, przedsiębiorcy nie powinni mieć możliwości stosowania „abuzywnych klauzul, naruszających prawa konsumenta”, jak twierdzi Tomasza Chróstny, prezes UOKiK. Działalność spółki narażała i nie zabezpieczała interesów konsumentów, inwestujących w technologie, co więcej mogła skutkować w niepożądanych efektach (wymienionych powyżej). Jest to druga kara dla tej firmy, pierwsza, została nałożona w grudniu 2022 r. a jej wartość wynosiła 28 milionów złotych za stosowanie nieuczciwych praktyk. W tym wprowadzanie w błąd co do nieodpłatnego audytu czy też współpracy z Ministerstwem Klimatu.

Autor: r. pr. Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Spór o okulary. Czy można je zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu?

Okulary korekcyjne są dla wielu osób niezbędne do wykonywania pracy. Wielu przedsiębiorców zastanawia się, czy można je wpisać w koszt uzyskania przychodu. Przepisy tej kwestii nie regulują, ale zgodnie ze stanowiskiem Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nie jest to możliwe.

Podatnicy, którzy występują do KIS o indywidualne interpretacje podatkowe wskazują, że charakter ich pracy wymaga spędzania większości czasu przed ekranem komputera, co negatywnie wpływa na ich wzrok. Podkreślają, że przed rozpoczęciem działalności gospodarczej nie mieli żadnych wad wzroku, i dopiero praca spowodowała jego pogorszenie oraz potrzebę zakupu okularów. Podatnicy sygnalizują też, że okulary są niezbędne do ochrony wzroku przed szkodliwymi działaniami ekranu komputerowego, zmęczeniem i wysychaniem oczu. Bez nich nie mogliby więc skutecznie pracować, świadcząc na przykład usługi programistyczne.

Dyrektor KIS podtrzymuje jednak swoje wcześniejsze stanowiska, że nawet informatyk prowadzący działalność gospodarczą i ponoszący wydatki na zakup okularów korekcyjnych czy soczewek kontaktowych, nie może ich zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Według niego nie jest to wydatek związany z działalnością gospodarczą, dotyczy ochrony zdrowia podatnika, a nie ochrony w ramach działalności. Warto jednak podkreślić, że w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych nie ma zapisu mówiącego o wyłączeniu okularów z kosztów uzyskania przychodu.

Za ochronę wzroku trzeba zapłacić samemu?

Trzeba pamiętać, że okulary służą nie tylko do korekcji wzroku. W mojej ocenie jak najbardziej zasadne jest zaliczenie do kosztów uzyskania przychodu okularów czy soczewek, które chronią oczy przed światłem niebieskim emitowanym przez ekran komputera. To niezbędne narzędzie pracy np. programistów, pozwalające im na wykonywanie swoich obowiązków przed ekranem bez szkodliwych dla wzroku efektów. Stosowanie okularów przyczynia się więc do utrzymania źródła dochodu podatnika, a Ich brak mógłby negatywnie wpłynąć na zdolność do pracy. W takim przypadku wydatek poniesiony na okulary ma charakter kosztu ochraniającego źródło przychodów i powinien być uznawany za koszt firmowy.

Piotr Juszczyk, Główny doradca Podatkowy w firmie inFakt

Ulga na robotyzację a definicja robota przemysłowego

Firma chciała skorzystać z ulgi na robotyzację. Organ stwierdził, że nie ma na to szans, bo robot, który wyjmuje z maszyny wyprodukowane butelki i układa na palecie nie wytwarza ich. Zatem nie spełnia wymaganej definicji robota przemysłowego.

Ulga na robotyzację

Stosownie do art. 38eb ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych podatnik osiągający przychody inne niż z zysków kapitałowych może odliczyć od podstawy swojego opodatkowania 50% kosztów uzyskania przychodów poniesionych w roku podatkowym na robotyzację. W ust. 2 pkt 1 lit. a doprecyzowano, że za takie koszty uznaje się wydatki na nabycie fabrycznie nowych robotów przemysłowych. Natomiast zgodnie z ust. 3 przez robota przemysłowego rozumie się automatycznie sterowaną, programowalną, wielozadaniową i stacjonarną lub mobilną maszynę o co najmniej 3 stopniach swobody, posiadającą właściwości manipulacyjne bądź lokomocyjne dla zastosowań przemysłowych.

Ulga na robotyzację to kolejna obok ulgi na działalność badawczo-rozwojową (ulga B+R), ulgi Innovation Box (ulga IP Box), ulgi na prototyp i ulgi na ekspansję preferencja podatkowa, która ma zachęcić przedsiębiorców do inwestycji w innowacje zwiększające atrakcyjność i konkurencyjność polskich produktów.

Spółka chciała zautomatyzować proces produkcji

Spółka z o.o., jeden z liderów polskiego rynku w swojej branży, zajmowała się m.in. produkcją butelek PET. Technologia produkcji polega na ogrzaniu plastiku i rozdmuchaniu go w specjalnej formie do żądanego kształtu. Uformowana butelka jest wyjmowana z maszyny i układana na paletach przez pracowników. Firma chciała zautomatyzować ten proces. W tym celu pozyskała i zainstalowała roboty. Chwytają one butelki, przenoszą z maszyny formującej do transportera, który również stanowi element robota, a następnie transportują do miejsca, gdzie butelki zostają poddane badaniu szczelności. Na koniec robot układa butelki na palecie.

Spółka wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z wnioskiem o potwierdzenie, że raty leasingu, którym firma finansuje posiadane roboty, będzie mogła zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację i w ich ramach korzystać z ulgi, o której mowa w art. 38eb ustawy o CIT.

Organ uznał, że robot nie produkuje, więc nie ma zastosowania przemysłowego

Dyrektor KIS stwierdził, że z literalnego brzmienia stanowiących podstawę ulgi przepisów wynika, że za robota przemysłowego uznaje się taką maszynę, która powinna mieć zastosowanie przemysłowe (art. 38eb ust. 3). W przepisach tych nie zostało jednak wyjaśnione pojęcie „dla zastosowań przemysłowych”. W tej sytuacji należy posiłkować się definicją słownikową. Organ powołał się na definicje „przemysłu” Słownika PWN, Encyklopedii PWN oraz Wielkiego słownika języka polskiego Instytutu Języka Polskiego PAN. Na ich podstawie Dyrektor KIS skonstatował, że pod pojęciem tym rozumie się najczęściej działalność polegającą na wytwarzaniu na dużą skalę różnego rodzaju produktów. W rezultacie uznał, że wykorzystywane przez przedsiębiorcę roboty, jako niezaangażowane bezpośrednio w produkcję butelek, a jedynie w jeden z etapów produkcyjnych, nie spełniają definicji robota przemysłowego stosowanie do art. 38eb ust. 3, bo nie są wykorzystywane „dla zastosowań przemysłowych”.

Cykl produkcyjny przedsiębiorstwa

Spółka zaskarżyła takie rozstrzygnięcie organu i wygrała. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach przyznał przedsiębiorcy rację, że z tych samych definicji słownikowych, które przytoczył organ, można wywnioskować całkowicie odmienną interpretację. Sąd zgodził się z Dyrektorem KIS, że na potrzeby ulgi na robotyzację, właściwości robota „dla zastosowań przemysłowych” trzeba łączyć z procesami produkcyjnymi. WSA przywołał więc treść art. 38eb ust. 3 pkt 2 ustawy o CIT, który stanowi, że robot przemysłowy musi „usprawniać procesy produkcyjne podatnika”, oraz być zintegrowanym z innymi maszynami „w cyklu produkcyjnym podatnika”.

Brak racjonalnego wytłumaczenia dla działań organu

Gliwicki sąd w pełni zgodził się ze spółką, że takie wydzielanie z całego procesu produkcji przemysłowej etapu wyjęcia gotowego produktu z maszyny, poddania go kontroli i ułożenia na palecie, jest działaniem sztucznym i oderwanym od rzeczywistości i realiów takiego procesu. W prowadzeniu przedsiębiorstwa kwestia logistyki co do dalszych etapów postępowania z produktem przed jego sprzedażą ma strategiczne znaczenie z punktu widzenia rentowności i gospodarności kosztowej prowadzonej działalności gospodarczej. W opinii sądu praca spornych robotów ma ścisły związek technologiczny z procesem produkcyjnym butelek. Uchylając zaskarżoną przez spółkę interpretację Dyrektora KIS precyzyjnie podkreślił, że „Uznanie tego etapu produkcji za etap niestanowiący etapu przemysłowego nie znajduje racjonalnego uzasadnienia” (wyrok z 12 lipca 2023 r., sygn. akt I SA/Gl 119/23).

Podsumowanie

Urzędnicy często nie rozumiejąc procesów produkcyjnych interpretują przepisy w sposób pro fiskalny. I to w sytuacji, gdy przepisy mają na celu wsparcie innowacyjnych procesów produkcyjnych i zachęcenie przedsiębiorców do inwestycji w nowoczesne narzędzia . Tak jak to ma miejsce w m.in. przypadku ulgi na robotyzację. A wielu przedsiębiorców wobec odmowy zastosowania ulgi nie podejmuje nawet polemiki z organem podatkowym, ufając autorytetowi i powadze urzędu.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców