Pieczywo zdrożało o ponad 20 proc. rdr. I to nie koniec złych informacji. Ceny w sklepach dalej będą rosły

Dane ze sklepów pokazują, że dynamika wzrostu cen pieczywa zaczęła znowu przyspieszać. W lipcu podrożało średnio o ponad 20% rdr. W czerwcu podwyżka wyniosła blisko 18%, a w maju poniżej 16% rdr. Do tego ostatnio pieczywo znalazło się w pierwszej piątce najbardziej drożejących kategorii w Polsce. Eksperci komentujący to wyjaśniają, że maksymalne ceny na gaz dla piekarni i cukierni nie są w stanie w dłużej perspektywie zahamować podwyżek w sklepach. Sytuacja w miarę się ustabilizowała, ale tylko na chwilę. Do tego dochodzą inne kwestie, które tylko pogłębiają problem. Jednocześnie branża przewiduje, że pieczywo dodatkowo zdrożeje, gdy „tarcza” przestanie obowiązywać. Co więcej, uważają oni, że już w kolejnych miesiącach ceny dalej będą rosły, co prawda powoli, ale mimo wszystko stale.

Systematyczna drożyzna narasta

W lipcu pieczywo znalazło się w pierwszej piątce najbardziej drożejących kategorii w Polsce. W relacji rocznej podrożało średnio o ponad 20%, czyli bardziej niż w poprzednich dwóch miesiącach. W czerwcu podwyżka rdr. wyniosła blisko 18%, a w maju – niecałe 16%. To pokazuje, że dynamika wzrostu cen wyraźnie i niepokojąco przyspiesza. Warto też przypomnieć, że jeszcze nie tak dawno temu politycy straszyli opinię publiczną, iż bochenek chleba zacznie w końcu kosztować 30 zł. Jednak to się nie spełniło. Obecnie według „INDEKSU CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” kilkogramowy bochenek chleba średnio kosztuje lekko ponad 10 zł.

– Ubiegły rok był bardzo nerwowy ze względu na uszczuploną podaż surowców do wypieku oraz obawy o dostępność gazu i energii elektrycznej. Rolnicy wstrzymywali sprzedaż pszenicy, licząc na zwyżkę cen, uzasadnioną wzrostem kosztów produkcji, w tym nawozów i energii, a także niepewną sytuację z ukraińskim ziarnem. Istniało realne ryzyko braku gazu w sezonie zimowym. To wiązałoby się z koniecznością wstrzymania produkcji, co wywołałoby panikę na rynku i ceny spekulacyjne, jakie obserwowaliśmy w przypadku cukru – komentuje Jacek Górecki, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa.

Z obserwacji eksperta wynika, że pieczywo drożeje systematycznie od 2022 roku. Napędzane jest to gwałtownym wzrostem cen pszenicy, gazu i prądu. Natomiast pszenica i gaz zaczęły drożeć już pod koniec 2021 roku. I te podwyżki zwielokrotniły się po wybuchu wojny w Ukrainie. Jednak ceny dla konsumentów podnoszone były z pewnym opóźnieniem, wynikającym z posiadanych zapasów i zawartych kontraktów na surowce oraz z oporu ze strony rynku, w szczególności sieci sklepów. – Oczywiście ceny pieczywa powiązane są też mocno z realnymi kosztami produkcji. A fakt, że wzrosły później niż w przypadku większości innych produktów na rynku, zdecydowanie odbił się na rentowności piekarni – wyjaśnia prezes Górecki.

Rządowa „tarcza” nie dała rady?

Pamiętajmy, że od prawie pięciu miesięcy br. obowiązują maksymalne ceny na gaz dla piekarni i cukierni, które teoretycznie miały wyhamować sklepowe podwyżki. – Chcąc skorzystać z tej tarczy, podmioty zajmujące się przemysłową produkcją pieczywa muszą złożyć wniosek. I co najważniejsze, nie mogą mieć zaległości w zobowiązaniach podatkowych i składkowych, a także powinny mieścić się w limicie wsparcia, który wynosi 200 tys. euro na przestrzeni 3 lat. Nie wszystkie firmy z tej branży mogą skorzystać z pomocy. Generalnie tarcza sama w sobie nie jest w stanie wymusić spadku ostatecznej ceny pieczywa w sklepie – zapewnia dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia.

W ocenie prezesa Stowarzyszenia Producentów Pieczywa, wprowadzona 1 kwietnia br. przez rząd maksymalna cena na gaz w wysokości 200,17 zł za MWh to istotna pomoc dla małych i średnich piekarzy. Ale nie dotyczy ona wielkich sklepów sieciowych. Duże piekarnie, odpowiedzialne za ponad 30% produkcji, również skorzystają tylko częściowo ze wsparcia, gdyż nie spełniają ww. limitu. Ekspert przypomina również, że zerowa stawka VAT na pieczywo obowiązuje tylko do końca roku. Branża przypuszcza, że potem rząd przywróci poprzednią stawkę, co oczywiście musi przełożyć się na cenę na półce sklepowej.

– Przez krótki czas konsumenci mogli odetchnąć z ulgą. Jednak już teraz muszą wydawać coraz więcej pieniędzy na pieczywo. Presja płacowa ze strony pracowników oraz chęć generowania zysków przez przedsiębiorców bezpośrednio przekładają się na dalszy wzrost cen produktów piekarniczych. W kolejnych miesiącach należy spodziewać się dalszych powolnych, ale stałych podwyżek – przewiduje dr Hubert Gąsiński z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Wojna w Ukrainie z dużym wpływem na ceny

Według obserwatorów rynku retailowego, branża piekarnicza jest jednym z sektorów najmocniej dotkniętych wojną na Ukrainie. – Ma ona oczywisty wpływ na wahania cen na rynku zbóż. Zablokowanie i zniszczenie ziarna w ukraińskich portach spowoduje głód w biedniejszych krajach świata i wzrost cen. Coraz kosztowniejsze paliwo do maszyn rolniczych w oczywisty sposób też podnosi cenę mąki. Dodatkowo drożeją nawozy, bo Rosja jest ich dużym eksporterem. Zakończenie działań zbrojnych nie spowoduje, że wrócimy do dawnego handlu z tym krajem. Dlatego z jednej strony raczej będziemy musieli przyzwyczaić się do droższej energii i surowców. Z drugiej jednak nowa sytuacja przyniesie większą stabilizację – prognozuje Jacek Górecki.

Z kolei dr Gąsiński uważa, że konflikt za wschodnią granicą zawsze będzie mieć wpływ na ceny zdecydowanej większości produktów, a przede wszystkim pieczywa. Nie przestanie oddziaływać z uwagi na bardzo duży udział światowej wielkości produkcji zbóż przez Ukrainę. Ceny wyrobów piekarniczych na półkach sklepowych nie potanieją, ponieważ wynika to z wielu czynników, które w przyszłości zarówno bliskiej, jak i tej dalekiej nie zmienią się na korzyść konsumentów.

– W mojej opinii, wojna wpływa na ceny pieczywa tylko w początkowej fazie, kiedy podaż wielu surowców i produktów była ograniczona. Ukraina była wszak jednym z istotnych importerów pszenicy. Jednak jej import już w III kw. 2022 roku wzrósł o ok. 8-13% rdr. A cena importowa tego dobra była niższa o ponad 30% niż rok wcześniej. W ostatnich miesiącach widoczny był znaczący wzrost importu pszenicy, aż w końcu nadmierna podaż zza wschodniej granicy została ograniczona. Wciąż jednak jest wysoka i powoduje, że polscy rolnicy otrzymują dużo niższe ceny w skupie niż przed rokiem. Dlatego można stwierdzić, że nie przekłada się to na spadek cen chleba – podkreśla ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia.

Ceny będą rosły wolno, ale cały czas

Eksperci szacują, że na cenę pieczywa składają się głównie koszty surowców (m.in. mąki) – ok. 35%, marża sklepu – ok. 24%, koszty zatrudnienia i koszty stałe – ok. 18%, transportu oraz energii – ok. 14%, a także marża producenta – ok. 9%. Prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa stwierdza, że te wszystkie składniki są odpowiedzialne za wzrost cen pieczywa.

– Żniwa w tym roku w Polsce nie należą do najlepszych. Susza z początków lata oraz ulewne deszcze pod jego koniec pogorszyły plony, a szczególnie jakość ziarna, które w wielu regionach nadaje się tylko na paszę. Koszty energii wprawdzie ustabilizowały się, ale są ponad dwa razy wyższe niż przed okresem wzrostów i nadal zawierają ryzyko ich niedostatku. Koszty płacy rosną podobnie jak inflacja, dodatkowo są wspomagane podnoszoną płacą minimalną. W 2022 roku wynosiła ona 3010 zł, a zaplanowana od lipca 2024 będzie już rzędu 4300 zł. To wzrost o prawie 40% – zwraca uwagę prezes Górecki.

Do tego dr Justyna Rybacka dodaje też, że piekarze wskazują na znaczne koszty po stronie cen rachunków za gaz i energię elektryczną. Ekspertka wnioskuje więc, że są to równie znaczące elementy jak sam surowiec. Co więcej, po wprowadzeniu zakazu importu pszenicy z Ukrainy mąka w skupie staniała, a zatem jej koszt przestał być już kluczowy w kontekście wzrostu cen. Jego generatorem stają się koszty pracy. Kolejne podwyżki płacy minimalnej oraz wynagrodzeń są odczuwalne dla branży piekarskiej, bo wiele zakładów zatrudnia do kilkuset osób.

– W najbliższej przyszłości branżę najbardziej mogą niepokoić koszty zatrudnienia i koszty stałe, a także transportu oraz energii. Czynniki te nie przyjmą tendencji malejącej, co bezpośrednio zdeterminuje dalsze skoki cen pieczywa. Trend wzrostowy będzie zjawiskiem powolnym, ale zdecydowanie rosnącym – prognozuje ekspert z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Kredyty w Polsce: wzrosty sprzedaży, ale pogarszająca się jakość portfela

W lipcu 2023 r., w porównaniu do lipca 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej wszystkich rodzajów produktów kredytowych: kredytów ratalnych o (+54,4%), kredytów mieszkaniowych (+29,1%), kredytów gotówkowych (+6,9%) oraz kart kredytowych (+5,2%). W ujęciu wartościowym również banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość wszystkich produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+47,4%), kredytów ratalnych (+22,3%), kredytów gotówkowych (+17,1%) oraz limitów na kartach kredytowych (+10,8%).

W okresie styczeń – lipiec br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+56,7%), wydały więcej kart kredytowych (+27,6%) oraz udzieliły więcej o (+6,9%) kredytów gotówkowych. O (-34,4%) spadła liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+31,6%) wyższą wartość limitów na kartach kredytowych, o (+17,7%) udzieliły wyższą wartość kredytów ratalnych oraz o (+11,2%) wyższą wartość kredytów gotówkowych. O (-32,4%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, lipcowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym lipcu 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w lipcu 2023 r. jest efektem wniosków składanych zarówno w czerwcu jak i w lipcu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty, ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

Lipiec 2023 r. potwierdza wzrosty w kredytach gotówkowych

– Lipcowe dodatnie dynamiki sprzedaży w ujęciu liczbowym (+6,9%) oraz wartościowym (+17,1%) potwierdzają dobrą sytuację na rynku kredytów gotówkowych. Dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki wartości pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdyby jednak posłużyć się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości udzielonych kredytów gotówkowych również jest dodatnia na poziomie ok. +6%. Trochę słabiej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w lipcu br. r/r odnotowały niższy wzrost. Jeżeli oceniamy kondycję rynku kredytów gotówkowych po siedmiu miesiącach, to w ujęciu wartościowym wzrost w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wynosi +11,2% nominalnie, a w ujęciu liczbowym +6,9%.

Analizując rynek kredytów gotówkowych według przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, nadal zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł. W przedziale tym, w okresie pierwszych siedmiu miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki zarówno w ujęciu liczbowym (+14,1%), jak i w wartościowym (+16,6%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – lipiec br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (48,6%) łącznej wartości sprzedaży kredytów gotówkowych udzielonych w tym okresie. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, dzięki której udzielane są kredyty na wyższe kwoty – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne – kontynuacja hossy szczególnie w ujęciu liczbowym

– W okresie styczeń – lipiec br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+94,3%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+144,7%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to w większości efekt przekształcania niespłaconych w okresie bezodsetkowym zobowiązań z odroczonym terminem płatności (BNPL) w kredyt ratalny. Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży w ujęciu liczbowym charakteryzowały się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-4,2%). Ale w ujęciu wartościowym odnotowały one już dodatnią dynamikę (+1,9%). Są to w większości kredyty na zakup droższych dóbr trwałych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego w lipcu 2023 r. wyniosła 21 262 zł – to wzrost o 9,6% w stosunku do lipca 2022 r. Natomiast średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w lipcu 2023 r. to 2 623 zł i jest ona niższa niż w lipcu rok temu o 20,8%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na akceptowalnym, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – lipcowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,69%. Tylko o 0,24 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Lipcowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,19%.

– W porównaniu do lipca 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 0,92 pkt proc. Analogiczny Indeks dla kredytów ratalnych wzrósł o 0,47 p.p. Nadal należy więc bardzo uważnie śledzić odczyty Indeksów w kolejnych miesiącach – wyjaśnia prof. Rogowski.

Kredyty mieszkaniowe – wyraźna poprawa nastrojów

– Dla kredytów mieszkaniowych lipiec wypadł dobrze, potwierdzając tym samym widoczne od kilku miesięcy ożywienie. W ujęciu liczbowym banki udzieliły 11,1 tys. kredytów, choć to poziom niższy od tego z czerwca bieżącego roku. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 4,164 mld zł – również niższą niż w czerwcu br. Jakie są źródła wzrostu akcji kredytowej? Jest ich klika. Jest on zarówno wynikiem ożywienia popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie wzrostu zdolności kredytowej, do którego przyczyniła się zarówno liberalizacja wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, jak i niewidzianego od roku realnego wzrostu wynagrodzeń. Wzrosty są również efektem rosnącej wartości udzielanego kredytu – obecnie średnia wartość udzielanego kredytu wynosi 374,37 tys. zł i jest wyższa o 14,2% niż przed rokiem, co jest bezpośrednim skutkiem wzrostu cen nieruchomości. W lipcowej akcji kredytowej nie widać jeszcze dużego pozytywnego skutku uruchomienia rządowego Programu „Kredyt 2%”. Wynika to przede wszystkim z okresu potrzebnego na rozpatrzenie wniosku kredytowego. W lipcu wg naszych statystyk banki udzieliły w ramach tego Programu 826 kredytów (7,4% wszystkich udzielonych kredytów) na kwotę 280,8 mln zł (6,7% łącznej kwoty udzielonych kredytów). Potwierdza się moja opinia, że rok 2023 z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Do 31 lipca 2023 r. banki zaraportowały 1,144 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 283 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w lipcu 2023 r. wyniósł 1,45%. W ostatnich 12 miesiącach (od lipca 2022 r. do lipca 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+0,59 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (pogorszenie o +0,05 p.p.). W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie znacznie ograniczony. I tak się stało. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie. Natomiast to, co obecnie zaczyna budzić mój niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska nie jest ryzyko kredytowe, które mogłoby wynikać z problemów finansowych kredytobiorców. Źródłem ryzyka nie jest więc sytuacja finansowa gospodarstwa domowego, a ryzyko prawne związane z prowadzonymi procesami sądowymi – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Karty kredytowe – nadal wzrosty, które można tłumaczyć zarówno efektem niskiej bazy z 2022 r. jak i ożywieniem na rynku finansowania z odroczoną ponad 50-dniową płatnością

– W lipcu 2023 r. wzrosła dynamika sprzedaży liczby (+5,2%) i wartości (+10,8%) kart kredytowych w porównaniu do lipca 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z lipca zeszłego roku. Jednak należy również zauważyć, że renesans popularności kart kredytowych może być efektem szukania przez gospodarstwa domowe dodatkowego źródła finansowania. Dynamika wzrostów w porównaniu do poprzednich miesięcy uległa zmniejszeniu. Wartość Indeksu Jakości w lipcu wyniosła 4,15%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,45 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Dom Development z rekordową sprzedażą mieszkań w I półroczu 2023 r.

W I półroczu 2023 r. Grupa Dom Development sprzedała 1 845 lokali, tj. o 18% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. W samym II kwartale br. sprzedaż netto sięgnęła 931 lokali, co jest najlepszym kwartalnym wynikiem sprzedażowym od końca 2021 r.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku Grupa rozpoznała przychody ze sprzedaży w wysokości 1 275 mln zł (-4% r/r) i wypracowała blisko 223 mln zł zysku netto (-6% r/r). Niższy poziom przychodów jest zgodny z wcześniejszymi założeniami Zarządu i wynika z mniejszej o 8% r/r liczby lokali przekazanych nabywcom w omawianym okresie, co jest ściśle związane z harmonogramami realizowanych projektów. Zarząd spodziewa się wysokiego wolumenu przekazań w drugim półroczu i kolejnych kwartałach.

W czerwcu br. Walne Zgromadzenie Dom Development uchwaliło rekordową dywidendę w wysokości 11 zł na akcję (łącznie 283 mln zł), która została wypłacona akcjonariuszom na początku lipca.

– Z kwartału na kwartał konsekwentnie zwiększamy sprzedaż, dzięki czemu całe pierwsze półrocze 2023 roku zakończyliśmy wzrostem liczby sprzedanych lokali o 18% r/r. W Krakowie – na rynku, na który weszliśmy stosunkowo niedawno – sprzedaliśmy ponad dwukrotnie więcej lokali niż przed rokiem, systematycznie zwiększając udział w rynku. Patrząc szerzej na bieżące wydarzenia, wśród czynników stymulujących popyt można wymienić stabilizację stóp procentowych i oczekiwanie na ich pierwsze obniżki jeszcze w tym roku. Dodatkowo, złagodzenie przez KNF warunków oceny zdolności kredytowej w połączeniu ze stale rosnącymi wynagrodzeniami zwiększa dostępność mieszkań z segmentu popularnego dla klientów. Zainteresowanie nowymi mieszkaniami zwiększyło się także w związku z zapowiadanym uruchomieniem rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%” – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

W Grupie Dom Development udział zakupów lokali sfinansowanych kredytem hipotecznym w II kwartale tego roku stanowił 46% sprzedaży wobec 40% w I kwartale br. oraz 30% w II kwartale 2022 r.

Jednocześnie obserwujemy wzrost popytu na mieszkania o podwyższonym standardzie, które są podstawą naszej oferty. Inwestycje w tego typu nieruchomości postrzegane są bowiem jako najlepsza ochrona kapitału w warunkach wciąż wysokiej inflacji, przy ujemnym realnym oprocentowaniu lokat – dodaje Jarosław Szanajca. Transakcje gotówkowe stanowiły 54% sprzedaży Grupy w II kwartale tego roku, co jest potwierdzeniem utrzymującego się wysokiego poziomu zakupów inwestycyjnych.

Rosnący popyt, w porównaniu z wciąż ograniczoną ofertą deweloperów przełożył się na dalszy wzrost cen mieszkań. W Grupie Dom Development średnia wartość transakcji (obejmująca cenę mieszkania wraz z ewentualnym wykończeniem, komórką lokatorską i miejscem postojowym) w I półroczu 2023 r. wyniosła 715 tys. zł i była o 8% wyższa r/r.

Ponad 2 500 nowych lokali w ofercie

Wraz z rosnącym popytem, Grupa Dom Development sukcesywnie wprowadza do realizacji kolejne inwestycje. W I półroczu 2023 roku rozpoczęła 20 projektów z 2 523 lokalami we wszystkich czterech aglomeracjach, w których prowadzi działalność, tj. w Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu i Krakowie. Skala realizowanych inwestycji na koniec czerwca br. obejmowała 6 763 lokali w budowie (wobec 5 779 na koniec 2022 roku). Grupa dysponowała ponadto bankiem ziemi z potencjałem do wybudowania 17,6 tys. lokali.

Na koniec czerwca br. Grupa Dom Development miała w swojej ofercie 2 579 lokali dostępnych do sprzedaży. To poziom nieznacznie niższy niż w połowie ubiegłego roku (2 657 lokali), ale jednocześnie wyższy niż na koniec trzech poprzednich kwartałów, co świadczy o systematycznym rozbudowywaniu oferty.

– W drugiej połowie 2023 roku planujemy w dalszym ciągu poszerzać naszą ofertę. W obecnym otoczeniu rynkowym przewagę zyskują deweloperzy tacy jak Grupa Dom Development – doświadczeni, znani z wysokiej jakości, posiadający zdywersyfikowany bank ziemi oraz stabilną sytuację finansową pozwalającą na sprawne uruchamianie projektów – wskazuje Prezes Zarządu Dom Development.

Blisko 4 400 sprzedanych lokali czekających na przekazanie w kolejnych kwartałach

W I półroczu tego roku Grupa Dom Development rozpoznała przychody w wysokości 1 275 mln zł i wypracowała blisko 223 mln zł zysku netto. Rezultaty te są odpowiednio o 4% i 6% niższe w porównaniu z osiągniętymi w analogicznym okresie 2022 roku, co jest zgodne z założeniami Zarządu. Niższe przychody to efekt mniejszej liczby lokali przekazanych nabywcom, wynikającej z harmonogramów realizowanych projektów. W I półroczu tego roku Grupa przekazała klientom łącznie 1 998 lokali wobec 2 178 w I połowie 2022 r. W całym poprzednim roku, rekordowym w dotychczasowej historii Dom Development, Grupa przekazała łącznie 3 666 lokali. W 2023 roku ten rezultat może zostać przekroczony.

– Spodziewamy się wysokiego wolumenu przekazań mieszkań w drugiej połowie tego roku i w kolejnych kwartałach, co znajdzie odzwierciedlenie w rozpoznawanych wówczas przychodach. Na koniec czerwca mieliśmy w sumie 4 399 sprzedanych lokali, które nie zostały jeszcze przekazane nabywcom, z czego 493 to lokale już gotowe, a w przypadku 1 812 budowa zakończy się przed końcem bieżącego roku. Zakładamy, że w trzecim i czwartym kwartale 2023 r. rozpoczniemy przekazania w 15 projektach liczących łącznie prawie  2 000 lokali. Wszystkie nasze inwestycje realizowane są zgodnie z planem, przy utrzymaniu satysfakcjonującej rentowności – podkreśla Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Dom Development.

Mocnymi stronami, stanowiącymi niewątpliwą przewagę konkurencyjną Grupy Dom Development, są jej silna i rozpoznawalna marka, zróżnicowana oferta w czterech najlepiej prosperujących aglomeracjach, wchodzący w skład Grupy generalni wykonawcy realizujący budowy zgodnie z wysokimi standardami jakościowymi i w konkurencyjnej cenie, duży i zdywersyfikowany bank ziemi, a także silny bilans.

– Na koniec czerwca tego roku poziom gotówki wynosił 666 mln zł, przewyższając zobowiązania finansowe Grupy o 312 mln zł, a ponadto posiadaliśmy niewykorzystane linie kredytowe o wartości 395 mln zł. Jest to dla nas komfortowa sytuacja, pozwalająca elastycznie reagować na pojawiające się okazje rynkowe, by sprawnie zwiększać skalę działalności – dodaje Leszek Stankiewicz.

W połowie czerwca tego roku, Walne Zgromadzenie Dom Development, zgodnie z rekomendacją Zarządu, uchwaliło rekordową dywidendę w wysokości 11 zł na akcję, czyli łącznie 283 mln zł. Dywidenda została wypłacona akcjonariuszom na początku lipca br.

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Dom Development

Rachunek zysków i strat II kw.

2023

II kw.

2022

Zmiana

r/r

I poł.

2023

I poł.

2022

Zmiana

r/r

Przychody ze sprzedaży 452,5 601,8 (25)% 1 274,5 1 328,8 (4)%
Przychody ze sprzedaży wyrobów gotowych 424,1 524,7 (19)% 1 228,9 1 238,1 (1)%
     Przekazane lokale (szt.) 648 1 084 (40)% 1 998 2 178 (8)%
     Przychody na lokal (tys. PLN) 654,5 484,0 35% 615,1 568,5 8%
Zysk brutto ze sprzedaży 140,1 171,7 (18)% 397,6 405,5 (2)%
Marża brutto 31,0% 28,5% 2,5 p.p. 31,2% 30,5% 0,7 p.p.
Zysk operacyjny (EBIT) 73,7 108,6 (32)% 271,0 282,5 (4)%
Marża EBIT 16,3% 18,0% (1,7) p.p. 21,3% 21,3% 0 p.p.
Zysk brutto 81,0 115,1 (30)% 281,8 293,1 (4)%
Marża zysku brutto 17,9% 19,1% (1,2) p.p. 22,1% 22,1% 0 p.p.
Zysk netto 63,8 94,0 (32)% 222,6 235,8 (6)%
Marża zysku netto 14,1% 15,6% (1,5) p.p. 17,5% 17,7% (0,2) p.p.
Zysk na akcję (PLN) 2,49 3,68 (32)% 8,69 9,25 (6)%

 

MSR 15 – przychody ze sprzedaży wyrobów gotowych rozpoznawane w momencie przekazania

Dane w mln PLN

DSV ogłasza program inwestycji w Polsce wart 1 mld PLN

DSV – Global Transport and Logistics opracowało nową strategię inwestycyjną Grupy, obejumującą 5 – letni program inwestycji w Polsce o łącznej wartości ponad 1 mld zł. Jego największym elementem będzie centrum logistyczne w Wypędach k. Warszawy. Będzie to jeden z najnowocześniejszych i najbardziej zaawansowanych pod względem ekologicznym obiektów w swojej klasie w Polsce. Jego uruchomienie przewidziane jest na 2025 rok.

W ramach programu inwestycyjnego DSV będą realizowane kluczowe projekty zwiększające odporność krajowych i  europejskich łańcuchów dostaw oraz rozwiązania przyspieszające zieloną transformację sektora logistycznego. Sztandarową inwestycją, której realizacja rozpocznie się w ostatnim kwartale 2023 roku, jest budowa wartego ponad 260 mln zł. centrum logistycznego w Wypędach, koło Warszawy.

– DSV jest jednym z globalnych liderów branży TSL realizujących założenia zrównoważonego rozwoju. Pracujemy intensywnie nad tym, aby wyróżniać się również pod tym względem w Polsce. Chcemy, by wszystkie nasze obiekty spełniały najwyższe standardy i wspierały naszych klientów w osiąganiu ich własnych celów redukcji emisji CO2, w całym łańcuchu dostaw. Już dziś ESG jest elementem strategii wielu naszych partnerów biznesowych. Nie wyobrażam sobie nie podążać razem z nimi w kierunku redukcji śladu węglowego. Powiem więcej, w mojej ocenie, już w niedalekiej przyszłości, ci gracze na rynku TSL, którzy nie podejmą realnych kroków w zakresie realizacji celów zielonej transformacji, przestaną być konkurencyjni. – przekonuje Wojciech Cipiur, Prezes Zarządu DSV Solutions Polska.

Centrum logistyczne DSV w Wypędach będzie wyposażone w panele fotowoltaiczne, umieszone na powierzchni dachowej oraz magazyny energii. Dzięki tym rozwiązaniom będzie ono energetycznie samowystarczalne. Na terenie inwestycji zaplanowano też instalację rozwiązań z zakresu zarządzania wodą, wspierające elektromobilność – 16 stanowisk ładowania e-ciężarówek i e-naczep, i szeroką cyfryzację procesów, np. w zakresie sterowania oświetleniem. Jej realizacja przewiduje również współpracę z lokalną społecznością. Dlatego, w porozumieniu z przedstawicielami gminy Raszyn, DSV wybuduje w ramach inwestycji dodatkową infrastrukturę, w tym m.in. nowe przystanki autobusowe i ciągi pieszo-rowerowe. Planowany jest również remont okolicznych dróg, skrzyżowań oraz oświetlenia ulicznego czy rozbudowa sieci wodno-kanalizacyjnej. Kompleks w Wypędach wprowadzi do polskiej branży logistycznej zupełnie nowe standardy z zakresu projektowania i ekologii obiektów tego typu, jak i realizacji projektów inwestycyjnych w zgodzie z kryteriami ESG.

– Inwestycje, które zrealizowaliśmy na terenie Polski w ostatnich latach, przyczyniły się do znaczącego zwiększenia liczby naszych terminali dystrybucyjnych. Dziś DSV w Polsce jest nie tylko liderem w zakresie realizacji transportów drobnicowych na rynku krajowym i europejskim – ale też benchmarkiem dla Europy Zachodniej w dziedzinie logistyki i spedycji. – podkreśla Filip Czerwiński, Prezes Zarządu DSV Road PolskaNowe inwestycje to potwierdzenie statusu Polski w wąskim gronie strategicznie kluczowych rynków dla Grupy DSV w Europie.

W ciągu najbliższych 5 lat DSV w Polsce ma w planach budowę kolejnych obiektów w najważniejszych punktach dystrybucyjnych w kraju – Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu czy Sosnowcu. Wszystkie kolejne centra będą powielać standardy oraz rozwiązania proekologiczne, które będą wdrażane w obiekcie DSV w Wypędach.

– Poprzez nasz nowy plan inwestycji chcemy wesprzeć proces budowy renomy Polski jako najlepszego miejsca do rozwoju biznesu o europejskiej i globalnej skali. Kwestia stabilnych łańcuchów dostaw, połączeń z innymi krajami europejskimi, jest często kluczowa dla potencjalnych inwestorów. Silna branża TSL nie tylko wspiera pozyskiwanie nowych projektów inwestycyjnych, ale też ekspansję polskich firm na rynki zagraniczne. – wskazuje Wojciech Cipiur, Prezes Zarządu DSV Solutions Polska. – Tworzymy nowe centra logistyczne, rozwijamy specjalistyczną powierzchnię magazynową, która może znacząco zwiększyć się w przeciągu najbliższych 5 lat, by odpowiedzieć na przyszłe oczekiwania naszych partnerów. Poprzez nowy program inwestycji odpowiadamy na prognozowane potrzeby rynku i klientów, a wręcz wyprzedzamy trendy w ich branżach. Dziś jest czas na działanie, którego nie możemy zmarnować.

Program inwestycji DSV ma na celu wzmocnienie pozycji Polski w europejskich oraz globalnych łańcuchach dostaw, jak i wspieranie zielonej transformacji polskiej branży transportowej.

Bez niespodzianek w Jackson Hole

Bankierzy centralni bardzo ostrożnie wypowiadali się w tym roku. Niewiele można powiedzieć o przyszłych decyzjach z wyjątkiem dominującego scenariusza braku podwyżek stóp we wrześniu w USA.

Sympozjum w Jackson Hole

Jackson Hole to miejscowość w USA, gdzie co roku odbywa się ważne spotkanie bankierów centralnych. Jest to na tyle ważny element w kalendarzach makroekonomicznych, że wielu analityków czeka na nie z zapartym tchem. Czasem jest tak jak w zeszłym roku, kiedy mamy bombę i dużo niespodzianek, czasem jak w tym, kiedy w sumie nie wiadomo, co mamy. Wystąpienia w tym roku mówiły głównie o rozsądku w podejściu. Co to znaczy? Mniej więcej tyle, że jak sytuacja się pogorszy, a ceny będą się utrzymywać wysokie, to podniosą stopy procentowe. Jak będzie dobrze, to nie będzie dalszych podwyżek, a w dalszej perspektywie nawet obniżki. Rynek oczywiście na samym początku miał bardzo dużą zmienność. W ciągu kilku kwadransów widzieliśmy ponad 3 grosze zmiany na kursie dolara względem złotego. Szybko jednak doszło do ustabilizowania sytuacji.

Dane z Niemiec

Jeszcze przed Jackson Hole dzień zaczął się serią ważnych odczytów z Niemiec. Najpierw pojawiło się finalne potwierdzenie danych na temat PKB. Okazuje się, że w ujęciu kwartalnym mamy brak zmian, po dwóch spadkowych kwartałach. Z kolei w ujęciu rocznym drugi kwartał tego roku był drugim spadkowym kwartałem z rzędu. W rezultacie Niemcy mają za sobą zarówno dwa kwartały z rzędu rocznego, jak i kwartalnego spadku PKB. Można zatem śmiało mówić o problemach tamtejszej gospodarki. Pewnym potwierdzeniem jest również kolejny słabszy od oczekiwań Indeks instytutu IFO. Pesymistyczne nastroje w niemieckim przemyśle nie powinny nas jednak zaskakiwać.

Ceny surowców energetycznych

Ropa naftowa cały czas utrzymuje się na relatywnie wysokich poziomach, ale jej ceny są mocno stabilne względem tego, co się dzieje chociażby na gazie ziemnym. Tam nastąpiło najpierw duże uspokojenie po domknięciu negocjacji strajkowych w Australii. Ceny w Europie są bowiem mocno zależne od wielu różnych nawet bardzo egzotycznych destynacji, od kiedy gwałtownie ograniczono import surowców ze Wschodu. Jednak ruchy były nawet jak na ten rynek bardzo gwałtowne. Spadek w ciągu dwóch dni z 47 na 35 euro za megawatogodzinę to zmienność, której nie oglądamy ostatnio nawet na kryptowalutach. Do tego w piątek mieliśmy korektę tego ruchu i ceny przez chwilę przekroczyły 38 euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Koniunktura w budownictwie – komentuje Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

Najnowsze dane GUS dotyczące koniunktury w budownictwie wskazują, że w lipcu br. wskaźnik oceny ogólnego klimatu wciąż jest na minusie. Oznacza to, że przedsiębiorcy w dalszym ciągu kwalifikują swoją sytuację jako słabą i nie wykazują chęci podejmowania ryzyka inwestycyjnego. Jednak, w porównaniu do czerwca, wskaźnik ten jest o 1,8 punktu mniejszy, co można szacować jako bardzo delikatny optymizm, gdyż co dziesiąta firma odczuwa już poprawę koniunktury.

Z analizy GUS wynika, że pomimo mniej pesymistycznej niż przed miesiącem prognozy sytuacji finansowej utrzymują się negatywne diagnozy w zakresie portfela zamówień i bieżącej produkcji budowlano-montażowej na rynku krajowym. Co istotne, zgłaszany jest wzrost opóźnień płatności za wykonane roboty budowlano-montażowe. W mojej ocenie to znacząco wpływa na koniunkturę w branży, wydłużając jednocześnie czas budowania. Tym samym oddziałuje na wzrost cen robót budowlano-montażowych, a to zamyka koło dalszego wzrostu inflacji i intensyfikację działań zmierzających ku zachowaniu płynności finansowej. Tym bardziej, że, wracając do publikacji GUS-u, w przedsiębiorstwach wciąż zgłaszane są bariery związane z wysokimi kosztami zatrudnienia, kosztami materiałów oraz ogólną niepewnością sytuacji gospodarczej w kraju. Biorąc powyższe pod uwagę, można prognozować, że musimy jeszcze poczekać na powrót branży budowlanej na stabilną ścieżkę wzrostu. Szacuję, że mniej więcej dopiero za rok, półtora nastąpi powrót do silniejszego rynku.

Tanie mieszkania? Na rynku wtórnym znaleźć najłatwiej

Czy w Warszawie można kupić mieszkanie za niespełna 6 tys. zł za m kw., a w Łodzi za mniej niż 4,5 tys. zł za metr? Tak! Eksperci portalu GetHome.pl sprawdzili, ile kosztują najtańsze mieszkania w siedmiu największych metropoliach.

Najpewniej dla bardzo wielu Polek i Polaków ceny mieszkań w największych miastach mogą wydawać się wręcz kosmiczne. W Warszawie i Krakowie średnia cena metra kwadratowego oscyluje już w granicach 14-15 tys. zł. Pamiętajmy jednak, że można tam znaleźć lokale nawet za połowę tej ceny – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Najtańszych M w przeliczeniu na metr kwadratowy radzi on szukać na rynku wtórnym. Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że najczęściej nie będą to oferty marzeń. Jeśli mieszkanie jest tanie, to zwykle dlatego, że z jakichś powodów sprzedającemu trudno znaleźć na nie chętnego.

Używane tańsze od nowych

Z danych portali BIG DATA RynekPierwotny.pl i GetHome.pl wynika, że w większości analizowanych metropolii średnia cena metra kwadratowego mieszkań z drugiej ręki jest niższa niż nowych od deweloperów.srednia-ofertowa-cena-mieszkan-lipiec-2023

Największa różnica na korzyść rynku wtórnego jest w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii oraz w Łodzi. A to dlatego, że wciąż bardzo wysoki jest tam udział mieszkań w PRL-owskich blokach i starych kamienicach. W Bytomiu, Rudzie Śląskiej czy Zabrzu najtańsze mieszkania do remontu kosztują tylko niespełna 2,5 tys. zł za m kw. Przy czym mówimy tu o metrażach nieprzekraczających 100 m kw. Ceny większych lokali oscylują wokół 2 tys. zł za metr. Np. 10-pokojowy o łącznej powierzchni użytkowej 181 m kw. w centrum Pyskowic jest do nabycia za 350 tys. zł. Dodajmy, że obecny właściciel prowadzi tu hotel pracowniczy.

Amatorów mieszkań w starych kamienicach może zainteresować oferta z Łodzi. Za dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 87 m kw. przy dworcu Łódź Fabryczna sprzedający życzy sobie 390 tys. zł, czyli niespełna 4,5 tys. zł za metr. To niewiele jak na warunki łódzkie, gdzie średnia cena metra kwadratowego na rynku wtórnym przekracza już 7,5 tys. zł, a na pierwotnym – sięga 9,9 tys. zł.

Na drugim biegunie cenowym jest Warszawa i Trójmiasto, gdzie w sprzedaży na rynku wtórnym jest już dużo stosunkowo nowych mieszkań, więc średnia cena metra kwadratowego jest wyższa niż w ofercie deweloperów. Oczywiście na obu rynkach ceny najtańszych oraz najdroższych mieszkań często dzieli przepaść. W stolicy znaleźliśmy dosłownie cztery inwestycje deweloperskie, w których teoretycznie można jeszcze znaleźć mieszkania z ceną poniżej 8,5 tys. zł za m kw. Są one zlokalizowane w dzielnicach Wawer i Białołęka, a więc na obrzeżach miasta. Z kolei ceny mieszkań z drugiej ręki zaczynają się od niespełna 6 tys. zł za metr. Jednak po pierwsze, można je policzyć na palcach jednej ręki, a po drugie wymagają wykończenia lub gruntownego remontu.

Także w Trójmieście, Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu oferowane są używane mieszkania z ceną poniżej 6 tys. zł za m kw. Np. w Gdyni znaleźliśmy taki lokal w budynku handlowo-usługowym, który został przekształcony w mieszkalny. Potencjalnego nabywcę czeka więc kapitalny remont.

Podobnie w pozostałych metropoliach. Na ogół, jeśli ktoś chce kupić tanie mieszkanie, to musi się liczyć z przeprowadzką na peryferia lub dopłacić do remontu mieszkania. Przy czym w ofercie poznańskich i krakowskich deweloperów nie ma już mieszkań z ceną poniżej 7,5 tys. zł za m kw., zaś w Trójmieście i Wrocławiu można jeszcze takie znaleźć na dalekich obrzeżach.

Dlaczego tu jest tak tanio?

Nieżyjący już brytyjski potentat nieruchomościowy Harold Samuel mawiał, że trzy rzeczy mają decydujący wpływ na ceny nieruchomości: to lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja. Na pewno jest w tym dużo racji. Jednak w praktyce tych czynników jest więcej – mówi  Marek Wielgo. I dodaje, że kluczowa jest komunikacja, bliskość przedszkoli, szkół, punktów usługowych i sklepów. Na obrzeżach miast infrastruktura jest słabiej rozwinięta, więc ceny mieszkań są niższe. Często można się więc spotkać z paradoksem, który polega na tym, że mieszkania w starych blokach z wielkiej płyty są droższe od nowych mieszkań na peryferiach.

Okazuje się jednak, że bardzo duże dysproporcje cenowe występują nawet w jednej lokalizacji. W kamienicach bez windy mniej chodliwe są mieszkania na górnych kondygnacjach. A nawet, jeśli w starym budynku jest winda, to wycena mieszkań na wyższych kondygnacjach zwykle maleje. Pojawia się bowiem obawa, że winda się zepsuje, a to spory kłopot szczególnie dla rodzin z dziećmi lub seniorów. Poza tym w niektórych starych blokach problemem może być obniżone ciśnienie wody na górnych piętrach.

Ponadto, zarówno w starych, jak i nowych budynkach mieszkania mają różne ceny także ze względu na metraż i liczbę pokoi. Mniejsze mieszkania są zwykle relatywnie droższe w przeliczeniu na metr kwadratowy. Sprzedający wykorzystują po prostu fakt, że małe mieszkania mają niższą cenę jednostkową.srednia-ofertowa-cena-mkw-w-zaleznosci-od-liczby-pokoi

Będzie coraz drożej

Niestety, w tym roku w największych metropoliach skurczyła się oferta mieszkań, bo podaż nie nadąża za popytem, który wyraźnie się ożywił na skutek wzrostu dostępności kredytów mieszkaniowych. W efekcie rosną ceny mieszkań, bo wyprzedają się te najtańsze, a równocześnie rosną oczekiwania sprzedających. Na rynku wtórnym tegorocznym liderem wzrostu średniej ceny metra kwadratowego mieszkań jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Jak wynika z danych portalu GetHome.pl, od grudnia do lipca średnia wrosła aż o 17%. Duża podwyżka miała też miejsce w Krakowie (o 10%), Wrocławiu (o 8%) i Trójmieście (o 7%).srednia-cena-mieszkan-na-rynku-wtornym

Niestety, nie mamy dobrej wiadomości szczególnie dla tych, którzy chcieliby kupić mieszkania za jak najniższą cenę. Szybko kurczy się bowiem ich udział w ofercie. W grudniu ubiegłego roku aż 93% mieszkań w ofercie śląskich agencji pośrednictwa kosztowało mniej niż 8 tys. zł za m kw. W lipcu tego roku udział takich lokali skurczył się do 75%. Z kolei z 5% do 20% zwiększył się odsetek mieszkań z ceną ofertową w przedziale 8-10 tys. zł za metr. Podobne zjawisko obserwujemy także w pozostałych metropoliach.struktura cenowa

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Wysoka podaż na rynku biurowym w Katowicach – najemcy renegocjują umowy

Katowice pozostają w czołówce najszybciej rozwijających się miast w Polsce. O rosnącej atrakcyjności górnośląskiej stolicy świadczy nie tylko 2. miejsce w rankingu na najlepsze miasto do życia w Polsce wg portalu Business Insider, ale także dynamiczna sytuacja na rynku nieruchomości komercyjnych. W mieście aktualnie powstaje ponad 100 000 mkw. nowej powierzchni biurowej, co plasuje Katowice na 3. pozycji wśród miast regionalnych (po Wrocławiu i Krakowie) pod względem budowy biur. Jednak pierwsza połowa tego roku zdecydowanie należała do najemców. Ze względu na dużą podaż mogli oni przebierać w dostępnych ofertach i sytuacja taka utrzyma się także w drugiej połowie roku.

W pierwszej połowie 2023 roku całkowita podaż powierzchni biurowej w stolicy Śląska wynosiła 726 tys. mkw., z czego 146 tys.  mkw. pozostawało dostępne do wynajęcia. Nowych najemców znalazło 25 tys. mkw., co oznacza spadek popytu względem analogicznego okresu w 2022 roku aż o 43%. Rynek skrupulatnie wykorzystał tę sytuację, gdyż w strukturze popytu znaczący, bo wynoszący aż 45%, okazał się udział renegocjacji umów.

– Katowice przyciągają firmy poszukujące nowoczesnych powierzchni biurowych w atrakcyjnych cenach. Choć w ostatnim półroczu w mieście nie oddano do użytku nowych przestrzeni, to w ubiegłym roku podaż wyniosła aż 127 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych, a dane wskazują, że ponad 100 tys. mkw. jest obecnie w trakcie budowy. Wybór w Katowicach jest więc w tym momencie naprawdę imponujący, a warunki negocjacyjne zdecydowanie sprzyjają najemcom – mówi Barbara Pryszcz, Dyrektorka Regionalna Colliers w Katowicach.

Lider w regionie

W pierwszym półroczu 2023 roku katowicki oddział Colliers zdecydowanie wyprzedził lokalną konkurencję, reprezentując zarówno najemców, jak i właścicieli budynków podczas transakcji obejmujących łącznie aż 16 tys. mkw. powierzchni. Do kluczowych transakcji wspieranych przez Colliers należy przedłużenie najmu 3,9 tys. mkw. przez Eurofins w Katowice Business Point, renegocjacja 1,7 tys. mkw. przez KPMG w budynku Francuska Office Centre B czy renegocjacje umów przez Medicover oraz Deloitte na wynajem przestrzeni w budynku Face2Face A (odpowiednio na 1,4 tys.  mkw. i 1,3 tys. mkw.).

Trendy na rynku

Katowicka oferta nieruchomości biurowych ewoluuje w odpowiedzi na rosnące i zmieniające się potrzeby rynku. Wśród najemców zwiększa się zainteresowanie mniej popularnymi dotąd rozwiązaniami, takimi jak krótkoterminowe umowy najmu czy gotowe przestrzenie biurowe, minimalizujące początkowe koszty działalności. W obliczu wysokiej podaży i stosunkowo niskiego popytu wynajmujący wykazują się dużą otwartością i elastycznością, coraz chętniej odpowiadając na oczekiwania rynku.

– Wśród aktualnych trendów, mających wpływ na lokalny rynek, dostrzegamy wydłużenie procesów negocjacyjnych oraz rosnące zainteresowanie mniejszymi powierzchniami biurowymi. Nie spodziewamy się jednak, by katowicki rynek nieruchomości komercyjnych miało dotknąć jakiekolwiek długotrwałe spowolnienie. Mimo stosunkowo niewielkiego popytu w pierwszym półroczu 2023, obserwujemy ciągłe zainteresowanie inwestorów i deweloperów tym regionem. Planowana liczba nowych projektów biurowych nie zmalała, a jedynie zmienia swoją koncepcję zagospodarowania i realizacji bieżących założeń funkcjonalnych oraz innowacyjnych rozwiązań, jak multifunkcyjność oraz dopasowanie do bieżących wymagań rynku i jego użytkowników – podsumowuje Katarzyna Wojciechowska, Associate w katowickim biurze Colliers.

Grupa Würth ogłosi drugie Wezwanie na akcje TIM S.A.

Grupa Würth zamierza ogłosić drugie Wezwanie na wszystkie akcje TIM S.A („Wezwanie”). Pierwsze Wezwanie na akcje TIM S.A. (ogłoszone w kwietniu br.) zostało zakończone bez zawierania transakcji w związku z brakiem wydania decyzji przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów („UOKiK”) w sprawie koncentracji Grupy Würth oraz TIM S.A. do 23 sierpnia 2023 r., czyli daty zakończenia przyjmowania zapisów pierwszego Wezwania. Grupa Würth pozostaje zaangażowana w przejęcie TIM S.A. i podejmuje odpowiednie kroki, by pozytywnie zakończyć transakcję tak szybko, jak to będzie możliwe.

Pomimo maksymalnego wydłużenia okresu pierwszego Wezwania, UOKiK nie wydał zgody w terminie obowiązywania pierwszego Wezwania. W rezultacie nie został spełniony istotny i ostatni warunek pierwszego Wezwania, a tym samym Grupa Würth nie nabyła akcji w ramach pierwszego Wezwania. Prezes UOKiK skierował złożone zgłoszenie do fazy pogłębionej analizy, wydłużając tym samym termin zakończenia postępowania o 4 miesiące.

Pozostajemy w stałym dialogu z UOKiK i utrzymujemy pełną współpracę i wsparcie. Nadal jesteśmy przekonani o uzyskaniu pozytywnej decyzji organów antymonopolowych, dlatego podtrzymujemy nasze zaangażowanie w transakcję. Ogłosimy kolejne Wezwanie, a odpowiednie powiadomienie zostało złożone w KNF – komentuje Ulrich Liedtke, wiceprezes odpowiedzialny za międzynarodową sprzedaż hurtową produktów elektrotechnicznych w Grupie Würth.

W dniu 25 sierpnia FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, podmiot należący do Grupy Würth, poinformował że zamierza ogłosić Wezwanie do zapisywania się na sprzedaż akcji TIM S.A. Cena akcji w Wezwaniu wyniesie 50,69 zł za jedną akcję, czyli dokładnie tyle samo ile w pierwszym Wezwaniu.

Pierwsze Wezwanie na akcji TIM S.A. spotkało się z dużym zainteresowaniem. Zapisy zebrane już na początku maja reprezentowały co najmniej 50% ogólnej liczby głosów. To konsekwencja m.in. złożonych wcześniej zapisów w ramach Wezwania po uzgodnionej cenie 50,69 zł za akcję przez największych akcjonariuszy i kluczowych menadżerów TIM S.A. posiadających łącznie ok. 42% ogólnej liczby akcji w kapitale zakładowym i ogólnej liczby głosów.

Pozostajemy optymistami, że nasze drugie Wezwanie spotka się z co najmniej takim samym zainteresowaniem akcjonariuszy jak pierwsze, a zgoda UOKiK na koncentrację zostanie wydana przed upływem końca zapisów nowego Wezwania – dodaje Ulrich Liedtke.

Zmiany w płacy minimalnej. Czy Polska z 20 proc. wzrostem dogoni Niemcy i Francję?

Stawki płacy minimalnej w poszczególnych państwach Unii Europejskiej stale rosną. W większości przypadków wynika to z wdrażania przepisów gwarantujących tzw. minimum egzystencji. Wzrost stawek najniższego wynagrodzenia dotyczy również Polski. Jednak zwiększenie wynagrodzeń wiąże się ze wzrostem obciążeń na ZUS i płaceniem wyższej kwoty podatku PIT.

W 2024 roku będziemy świadkami dwukrotnej podwyżki płacy minimalnej. Najpierw w styczniu stawka wzrośnie do 4242 zł brutto, a potem w lipcu do historycznego poziomu 4300 zł brutto. W porównaniu z płacą na poziomie 3600 zł z 2022 roku będzie to wzrost o blisko 20 proc. Oznacza to, że od 1 lipca 2024 pracownik otrzyma na rękę 3261,53 zł.

Po podwyżce płacy w lipcu, Polska znajduje się na 14. miejscu spośród państw Unii Europejskiej pod względem wysokości minimalnego wynagrodzenia. Wyprzedzamy m.in. takie kraje, jak Litwa, Rumunia, Węgry i Bułgaria. Z kolei Estonia, Chorwacja, Czechy i Słowacja mają minimalne wynagrodzenie na zbliżonym poziomie co Polska.

Płaca minimalna w Europie

W Europie najwyższe miesięczne minimalne wynagrodzenie obowiązuje w Luksemburgu i wynosi 2387 euro, czyli około 10,6 tys. zł. Na drugim miejscu znajdują się Niemcy, gdzie płaca minimalna to obecnie 1981 euro, a więc około 8,9 tys. zł, czyli blisko 2,5 razy więcej niż w Polsce. Co istotne, w Niemczech wynagrodzenie minimalne w 2023 r. względem 2022 roku wzrosło o ponad 22 proc, a w Polsce o 18 proc., przeliczając euro na PLN i o 14 proc., jeśli do wyliczenia wzięlibyśmy pod uwagę kwoty w euro.

Minimalne wynagrodzenie na poziomie zbliżonym do Niemiec obowiązuje również w Belgii, Holandii oraz Irlandii. We Francji jest to około 7,6 tys. zł, czyli 1300 zł mniej niż w Niemczech, ale dwa razy więcej niż w Polsce. Największy wzrost płacy minimalnej nastąpił na Litwie, gdzie stawki zwiększyły się o 24 proc.

Stawki rosną, ale…

Istotny jest fakt, że w Niemczech i Francji dynamika wzrostu stawek minimalnego wynagrodzenia w ostatnich 14 latach jest mniejsza niż w Polsce czy Estonii. Przykładowo w Niemczech od 2010 roku płaca minimalna wzrosła o ok. 40 proc., a w Polsce o ok. 130 proc., przeliczając kwoty na wartości w euro i o ok. 170 proc. w złotówkach. Dane te pokazują również, jak polska złotówka straciła względem euro.

Można odnieść wrażenie, że minimalne wynagrodzenie w Polsce rośnie szybciej niż w Niemczech. Jest to jednak złudne. Na przestrzeni lat 2010-2023 w Niemczech zwiększyło się ono o blisko 600 euro, a w Polsce o nieco ponad 300 euro. Wartościowo Polska ma dużo niższy przyrost niż Niemcy.

W 2024 roku dalsze wzrosty

W przyszłym roku w Polsce docelowa wartość minimalnego wynagrodzenia to 4300 zł, a więc o 20 proc. więcej niż w 2022 roku. Po przeliczeniu po kursie euro wynoszącym 4,46 zł, jest to kwota równa 156 euro. W Niemczech według zapowiedzi płaca minimalna ma wzrosnąć tylko o 3,4 proc., a więc o 67 euro. Oznacza to, że w 2024 roku w Polsce zanotujemy znaczny wzrost – zarówno procentowy, jak i wartościowy względem naszych sąsiadów. Porównując wzrosty płac minimalnych w Polsce i Niemczech, należy jednak pamiętać, że w 2023 roku względem Niemiec mamy o ok. 10 proc. wyższą inflację.

W związku ze wzrostem stawki płacy minimalnej wzrosną również obciążenia dla pracownika i pracodawcy. Od 1 lipca zatrudniony dostanie o 17 proc. więcej niż w 2022 roku, co oznacza, że będzie musiał zapłacić wyższy podatek PIT i składki ZUS. Z kolei pracodawca będzie płacił większe składki ZUS.

Wysokość płacy minimalnej w Polsce nadal odbiega od stawek m.in. w Niemczech. Jednak ze względu na dynamikę zmian powstaje pytanie, czy w kolejnych latach będziemy notować większy wzrost niż kraje przodujące. Dodatkowo musimy pamiętać o inflacji. Większy wzrost płacy minimalnej nie oznacza, że nasz koszyk z zakupami zawsze będzie większy, może być wręcz odwrotnie.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakt

W jakim kierunku zmierza rynek biurowy w Polsce

Czy firmy dostosowały już powierzchnię do nowego systemu świadczenia pracy? Wolą renegocjować umowy czy raczej przenosić się do nowych lokalizacji?   

Firmy w Polsce chciałyby powrotu pracowników do biur, ale muszą poszukiwać optymalnych rozwiązań, które odpowiadałyby także oczekiwaniom zespołów. W niektórych firmach wszyscy pracownicy pracują z biura, ale stanowią one zaledwie klika, może kilkanaście procent organizacji. Standardem na rynku staje się system 2/3 lub 3/2 dni pracy w tygodniu z biura, a w niektórych przypadkach także znacznie rzadziej. Wielu pracowników, którzy zostali zatrudnieni w pandemii pracuje też z miast, gdzie spółki nie mają siedziby.

Widoczny jest trend optymalizowania powierzchni. Najemcy stawiają na nową, atrakcyjną przestrzeń, wspierającą pracę i kreatywne myślenie. W ten sposób starają się związać pracowników z organizacją oraz integrować teamy. Jak wskazują wyniki badań, które przeprowadziliśmy, większość firm jest zadowolona ze swoich biur w zakresie lokalizacji, ale pracuje nad zmianą ich funkcjonalności, co sprawia, że mamy coraz więcej renegocjacji umów.

Ilość wolnych powierzchni w wysokiej klasy obiektach w ścisłych centrach miast jest mocno ograniczona i często jest o nie wyścig, choć oznacza to umowę co najmniej na 7 lat i zwykle dopłatę do aranżacji lub konsumpcję znacznej części wakacji czynszowych.

Jak przebiegają negocjacje dotyczące partycypacji właścicieli budynków w kosztach fit-out’u?

W tym przypadku wiele się zmieniło w ciągu ostatniego półtora roku. Uczestnicy warszawskiego rynku mają świadomość, że przygotowanie nowoczesnego i funkcjonalnego biura pod klucz w nowym obiekcie to koszt, którego Wynajmujący nie są już w stanie ponieść w 100 proc. Pomimo 7 letnich umów oferowane budżety nie wystarczają na całościową realizację fit-outu. Najemcy często konwertują dodatkowe zachęty lub dokładają do prac. Tym istotniejsza jest teraz rola doradztwa technicznego, które jest głównym elementem optymalizacji kosztów aranżacji.

Na rynkach regionalnych sytuacja jest lepsza, w wielu przypadkach dotyczących kluczowych klientów, przy 5 letnich umowach udaje się dostarczyć powierzchnię wykończoną pod klucz. Wiąże się to natomiast z samą specyfikacja powierzchni i jej typem. Warszawa jako siedziba największych organizacji (w regionach mamy przewagę SSC i BPO) wyznacza trendy. Podejmowane są w niej szerzej zakrojone zabiegi z zakresu designu i ESG, co generuje wyższe koszty.

Jak najemcy radzą sobie ze wzrostem opłat za utrzymanie biur?

Główne wyzwania rynku biurowego to wysokie koszty aranżacji powierzchni oraz wysokość opłat eksploatacyjnych. Naturalnym krokiem dla firm jest tu weryfikacja kosztów eksploatacyjnych. Większość umów narzuca strukturę Triple Net. Najemcy uiszczają zaliczki na poczet realnie poniesionych przez wynajmującego kosztów, co jest zasadne. W przypadku dobrze wynegocjowanej umowy Najemca ma mechanizm weryfikacji rozliczeń, przedstawianych przez Wynajmującego i wnoszenia uwag, które powinny zostać uwzględnione. Na rynku niestety zdarzają się Wynajmujący, którzy w strukturze opłat eksploatacyjnych zawierają pozycje, które nie powinny się tam znaleźć lub rozdzielają koszty w sposób nietransparentny i niekorzystny dla Najemców. Należy również uważać na koszty związane z odsetkiem powierzchni niewynajętej w budynku, które Wynajmujący próbują przerzucać na Najemców.

Coraz większym obciążeniem dla Najemców są ceny energii elektrycznej, które wpływają na wysokość opłat eksploatacyjnych oraz dodatkowo są  kosztem licznikowym. Wielu Wynajmujących chwali się zabezpieczeniem dogodnych stawek oraz inwestycjami, które te koszty obniżają, jak oświetlenie typu LED (standard w nowych obiektach, a powszechna modernizacja w starszych), czujniki ruchu, fotowlotaika czy pompy ciepła, co potwierdzają certyfikaty LEED czy BREEAM. Zastosowane w biurowcach rozwiązania stanowią element rywalizacji o klienta.

Firmy natomiast poszukują nowych, bardziej przyjaznych kosztowo obiektów, zrealizowanych z duchem ESG. Najemcy pytają o rozwiązania z zakresu ESG czy certyfikaty WELL, natomiast są to głównie duże korporacje zagraniczne. Polskie firmy stawiają sobie coraz ambitniejsze cele w tym zakresie, ale mają również na uwadze element kosztowy. Poszukują rozwiązań najbliżej „złotego środka”. Sytuacja jest porównywalna z autami elektrycznymi, idee są słuszne, ale infrastruktura i koszty muszą nadążyć za trendem oraz przepisami.

Jaka jest sytuacja podażowa w Warszawie? Czy na warszawskim rynku brakuje już wolnych biur w centrum?

Rzeczywiście zaczyna brakować dużych powierzchni w Śródmieściu i na graniczącej z nim, bliskiej Woli, w dwóch najbardziej atrakcyjnych dla Najemców dystryktach. W tych lokalizacjach wzrosły też czynsze wywoławcze i mamy w nich już rynek Wynajmującego.

Niepokojąca jest stagnacja w zakresie inwestycyjnym. Na rynek wchodzi niewiele nowych projektów, ale można zauważyć delikatny optymizm i przekonanie, że sytuacja się zacznie polepszać w najbliższych miesiącach. W rejonie centrum miasta w przygotowaniu jest kilka inwestycji, natomiast pojawią się one na rynku dopiero za 2 do 4 lat.

Zgoła inna sytuacja jest na Mokotowie, w największym niegdyś zagłębiu biurowym w kraju na Służewcu, gdzie poziom pustostanów przekracza 20 proc. Najemcy mają tam szerokie możliwości wyboru powierzchni, jak i negocjacji warunków najmu.

Czy to już czas na modernizację starszych budynków w Warszawie? Czy właściciele są skłonni inwestować?

Odpowiedź nie jest tu jednoznaczna. Są właściciele, którzy inwestują i tacy, którzy chcą sprzedać nieruchomości, bo ponoszone koszty przy niesatysfakcjonującym poziomie dochodów obnażają słabość inwestycji. Można zakładać, że poza konwersjami, będziemy mogli również obserwować coraz liczniejsze wyburzenia starszych obiektów, ponieważ niejednokrotnie grunty, na którym są usytuowane dają niewspółmiernie większe możliwości ich zagospodarowania w zakresie nowych inwestycji. Mamy już przykłady takich realizacji, jak zamiana Atrium w Upper One, czy budowa wielofunkcyjnego kompleksu T22 w miejscu Centrum Jupiter.

Jaka sytuacja jest w regionach? Czy są chętni na biura? Czy będzie przybywało pustostanów? Na których rynkach?

Sytuacja jest zróżnicowana w poszczególnych lokalizacjach. Brakuje wysokiej jakości powierzchni w centrach miast, co najbardziej odczuwalne jest w Warszawie i Krakowie, gdzie jednocześnie średni stan pustostanów jest korzystny dla Najemców. Wysoki poziom pustostanów dotyka Wrocław i Trójmiasto, które zdecydowanie są rynkami Najemców. Brakuje nowych inwestycji, natomiast wydaje się, że w perspektywie 2-3 lat, sytuacja powinna się unormować i osiągnąć zdrową równowagę nowej podaży i popytu. W tej sytuacji przewagę zyskują renegocjacje.

Czy powierzchni nadal poszukują firmy zza wschodniej granicy?

Firmy, które weszły do Polski przed wybuchem konfliktu były to głównie spółki IT, które bardzo prężnie się rozwijają. Od marca 2022 roku napłynęło na polski rynek wiele organizacji ze Wschodu i dynamicznie się u nas rozwija. Podmioty, które relokowały biznes przechodzą obecnie z rozwiązań flex na najem regularny. Niektóre firmy deklarują powrót do swojego kraju, część wróciła już do siebie, ale są one w mniejszości.

Rynek reklamy rośnie o 6,7 proc. po drugim kwartale 2023 r.

Wartość rynku reklamowego wyniosła w pierwszym półroczu 2023 roku przeszło 5,6 mld zł i była większa od wartości z ubiegłego roku o 6,7 proc. Jak wynika z najnowszego Raportu o Rynku Reklamy, opublikowanego przez Publicis Groupe Polska, inwestycje reklamowe rosły w reklamie internetowej, telewizyjnej, radiowej, w outdoorze i kinie, zmalały zaś w prasie.

  • Udziały internetu w rynku reklamy utrzymują się na poziomie 45 proc., zaś telewizji spadły – poniżej 40 proc.
  • Wartość wydatków na reklamę digitalową wzrosła o 8,4 proc., czyli o przeszło 194,5 mln zł
  • Wartość wydatków na reklamę telewizyjną wzrosła o 4,1 proc., czyli o niemal 87,9 mln zł
  • Wzrósł udział reklamy radiowej, kinowej i reklamy online w rynku reklamy
  • Sektorem z największym wolumenem wzrostu wydatków pozostaje sektor handel

Wykres 1. Wartość rynku reklamowego netto po pierwszym półroczu w latach 2014 – 2023

PG_RAPORT_WYKRES_1

SEKTORY REKLAMOWE

W pierwszym półroczu 2023 r. rynek reklamy w Polsce zwiększył wartość o 6,7% względem analogicznego okresu 2022 r. Aż jedenaście sektorów zwiększyło inwestycje reklamowe, a pięć dokonało redukcji budżetów. Największy wzrost wolumenu wydatków wygenerował sektor handel – firmy handlowe przeznaczyły na reklamę o blisko 129 mln zł więcej, co oznacza wzrost o 11,7% rok do roku. Wśród liderów wydatków znajdziemy firmę TERG – właściciela sklepów Media Expert, sieć Lidl i Euro-Net Warszawa. Największy spadek wolumenu inwestycji reklamowych miał natomiast miejsce w przypadku sektora telekomunikacja – producenci z tego sektora przeznaczyli na reklamę w pierwszym półroczu 2023 roku o 24 mln zł mniej (dynamika -6,4%). Liderami wydatków w telekomunikacji w omawianym okresie są: Orange Polska, Cyfrowy Polsat oraz T-Mobile Polska. Drugim sektorem pod względem wolumenu wzrostu wydatków był sektor higiena i pielęgnacja, który w pierwszym półroczu 2023 r. zwiększył inwestycje reklamowe o ponad 58,3 mln zł (dynamika 23,5%). Liderami wydatków w tej branży są: Nivea Polska, Procter and Gamble DS Polska oraz L’oreal Polska. Podobny wolumen wzrostu wydatków odnotowaliśmy także w przypadku sektora farmaceutycznego. Producenci farmaceutyków zwiększyli inwestycje reklamowe w omawianym okresie o 56,6 mln zł (dynamika 9,8%). Wśród największych reklamodawców tej branży znajdują się: Aflofarm Farmacja Polska, USP Zdrowie oraz Polpharma Zakłady Farmaceutyczne.

Wykres 2.  Wydatki poszczególnych sektorów reklamowych, 2023 vs 2022Wydatki poszczególnych sektorów reklamowych, 2023 vs 2022

KANAŁY KOMUNIKACJI

W pierwszym półroczu 2023 r. wzrosły inwestycje reklamowe w internet, telewizję, radio, reklamę zewnętrzną oraz kino. Podobnie jak w pierwszym kwartale zmalały nakłady na prasę. Najszybciej rosną wciąż inwestycje reklamowe w kinie – blisko 35% (wolumenowo było to więcej o 16,4 mln zł niż w roku ubiegłym). Dwucyfrowy wzrost, dzięki przyspieszeniu w drugim kwartale, odnotowało również radio, które rośnie obecnie dużo powyżej dynamiki całego rynku. Ponadto na wzrost rynku reklamy przełożyły się inwestycje na reklamę digital. Z analizy wolumenowej wynika, że budżety internetowe wzrosły o blisko 200 mln zł. Nie zwalnia także telewizja i reklama zewnętrzna. Wolumenowo inwestycje telewizyjne wzrosły o niemal 90 mln zł, outdoorowe o blisko 17 mln zł. W prasie łącznie spadek wyniósł ponad 5 mln zł.

Wykres 3. Zmiany wartości reklamy w klasach mediów w latach 2022 – 2023Zmiany wartości reklamy w klasach mediów w latach 2022 – 2023

Wykres 4. Dynamika zmian w klasach mediów, 2023 vs 2022Dynamika zmian w klasach mediów, 2023 vs 2022

W pierwszym półroczu 2023 roku internet był największym medium w Polsce pod względem przychodów reklamowych. Z analiz Publicis Groupe wynika, że pierwszym półroczu 2023 r. wartość inwestycji reklamowych w internecie (nie uwzględniając wydatków na ogłoszenia) wyniosła ponad 2,5 mld zł, co oznacza wzrost o 8,4% rok do roku. Ponadto udział internetu w rynku reklamy wzrósł do 44,8%, a różnica między udziałem internetu a telewizji utrzymała się powyżej 5 punktów procentowych. Najszybciej rosła reklama video – o 20,1%, wolniej w wyszukiwarkach – o 11,4%, w reklama display odnotowała natomiast niewielki spadek dynamiki do -0,9%. Udział urządzeń mobilnych w przychodach reklamowych, rośnie wolniej niż udział z tych urządzeń w korzystaniu z internetu. W pierwszym kwartale 2023 r. udział segmentu mobile w przychodach reklamowych przekroczył 50% i utrzymuje się na tym poziomie po sześciu miesiącach, co stanowi wzrost udziałów o 3,8 p.p. rok do roku. Według estymacji analityków Publicis Groupe, w pierwszym póroczu 2023 r. wartość budżetów reklamowych przypadająca na mobile wzrosła o 17,2%. Po dwóch następujących po sobie spadkowych kwartałach, w drugim kwartale 2023 r. Google zaliczył wzrost globalnych przychodów reklamowych o 3,3% – tym samym w całym półroczu przychody z reklam wzrosły o 1,6%. Globalne przychody z SEM wzrosły o 3,3%, zaś z YouTube’a wzrosły o 1,0%. Dla porównania przychody z innych usług technologicznych od stycznia do czerwca 2023 r. urosły o 16,6%. Firma skupia się obecnie na rozwoju AI i innowacjach z nią związanych, wiodąc w ewolucji searchu. W drugim kwartale Meta zwiększyła globalne przychody o 11,9%, co dało 8% wzrostu w pierwszym półroczu. W naszym regionie odnotowano wysoki, ponad czternastoprocentowy wzrost po pięciu spadkowych kwartałach. Meta poszukuje przychodów na wielu frontach, rozwijając swoje krótkie video Reels, obciążając użytkowników za niebieski znaczek („ptaszek”) przy kontach oficjalnych, wreszcie ruszając z zupełnie nową aplikacją social mediową Threads, przypominającą wyglądem i funkcjonalnością Twittera, która również umożliwia publikację krótkiego contentu video (do 5 minut).

Wykres 5. Udział poszczególnych kategorii reklamy w wydatkach na reklamę digital w pierwszej połowie 2023Udział poszczególnych kategorii reklamy w wydatkach na reklamę digital w pierwszej połowie 2023

Wielkość rynku reklamy telewizyjnej analitycy Grupy Publicis oszacowali w okresie od stycznia do czerwca 2023 r. na przeszło 2,2 mld zł, co oznacza wzrost o 4,1% rok do roku. Wzrost przychodów wynika z utrzymującego się, wysokiego popytu na kampanie reklamowe w telewizji. Jednocześnie kurczy się dostępne inventory reklamowe: od stycznia do czerwca 2023 r. liczba wygenerowanych ratingów zmniejszyła się o 4,5% rok do roku (spoty, in home+OOH, EqGRP A16-59). W pierwszym półroczu 2023 r. średni czas oglądania telewizji (ATV) był niższy od analogicznego okresu 2022 r. o przeszło 17 minut (A1659). Widzowie spędzali przez telewizorami blisko 3 godziny i 21 minut, z czego około pół godziny przeznaczali na kanały bądź źródła sygnału, które nie są dostępne w ramach reklamy telewizyjnej. Pod względem wolumenu wzrostu budżetów telewizyjnych na pierwszym miejscu uplasował się sektor higiena i pielęgnacja (więcej o prawie 28 mln zł, dynamika 19,5%), na drugim miejscu sektor motoryzacja (więcej o niemal 25 mln zł, dynamika 43,3%). Trzecim sektorem o największym wolumenie wzrostu był sektor farmaceutyczny, który zwiększył budżety o 21,3 mln zł (dynamika 5,2%), podobny wzrost analitycy Publicis Groupe oszacowali w przypadku sektora handlowego (więcej o 21,2 mln zł, dynamika 5,7%).

Radio cieszy się obecnie ogromnym zainteresowaniem reklamodawców i ma za sobą doskonałe półrocze. Dzięki wzmożonemu popytowi oraz inflacji, inwestycje reklamowe w to medium wzrosły na przestrzeni pierwszych sześciu miesięcy 2023 r. aż o 11,3% (tj. o blisko 40 mln zł). Największy wzrost wolumenu budżetów odnotowaliśmy w przypadku lidera rynku radiowego, czyli sektora handel – o niemal 22,3 mln zł (więcej o 14,0%). Na rynek reklamy radiowej powrócił sektor motoryzacja – drugi pod względem wolumenu wzrostu (więcej o 10,7 mln zł, dynamika 48,1%), zaś na trzecim miejscu znalazł się sektor pozostałe – ze wzrostem o 5,7 mln zł (dynamika 13,0%, głównie wzrosły wydatki fundacji, stowarzyszeń i instytucji politycznych i reklama społeczna).

W pierwszym półroczu 2023 r. inwestycje reklamowe na reklamę zewnętrzną były o 6,5% wyższe niż przed rokiem i podobnie jak w pierwszym kwartale ten wzrost został wygenerowany przede wszystkim na nośnikach digitalowych. Z analiz Publicis Groupe wynika, że udział nośników digitalowych w przychodach reklamowych wzrósł z 17% w pierwszym półroczu 2022 r. do 24% w analogicznym okresie roku obecnego. Największy wolumenowy wzrost inwestycji reklamowych nastąpił w przypadku sektora podróże i turystyka, hotele i restauracje – o 5,1 mln zł (dynamika 73,6%). Na drugim miejscu uplasował się w sektor napoje i alkohole, który przeznaczył na reklamę zewnętrzną niemal o 4,8 mln zł więcej rok do roku (dynamika 52,9%). Na trzecim miejscu pod względem wolumenu wzrostu znalazł się sektor finanse, ze wzrostem o niemal 3 mln zł (dynamika 71,5%).

Według analityków Publicis Groupe inwestycje reklamowe w magazynach zmalały w okresie od stycznia do czerwca 2023 r. o 3,2%, to jest o ponad 2,8 mln zł. Suma powierzchni reklamowej w magazynach skurczyła się o 8,4%. Sektorem o największym wolumenowym spadku był sektor media (mniej o 2,3 mln zł, dynamika -36,3%). Drugi pod względem wolumenu spadku był sektor pozostałe (głównie z uwagi na zamykane tytuły wnętrzarskie i ogrodnicze skurczyły się wydatki z kategorii materiały budowlane i ogrodnictwo), który zredukował inwestycje reklamowe o przeszło 1,3 mln zł (dynamika -11,4%), a na trzecim miejscu – ze spadkiem 1,1 mln. zł – uplasował się sektor żywność (dynamika -37,1%).

W pierwszym kwartale 2023 r. przychody reklamowe netto w kinach oszacowane zostały na poziomie niemal 64 mln zł, co stanowi o 34,7% więcej wobec roku ubiegłego. W porównaniu do pierwszego półrocza 2019 r., a więc okresu przed kryzysem wywołanym pandemią, poziom przychodów z pierwszego półrocza 2023 r. jest niższy o zaledwie 2,3%.

W pierwszej piątce sektorów z największym udziałem w wydatkach na reklamę kinową znalazły się: media, finanse, motoryzacja, handel oraz podróże i turystyka, hotele i restauracje. Pod względem wolumenu wzrostu wyróżniał się sektor finanse, który zwiększył inwestycje reklamowe o ponad 4 mln zł (dynamika 59,7%). Na uwagę zasługuje ponadto szybki wzrost wydatków w sektorze motoryzacja (o blisko 3 mln zł, dynamika niemal 80%).

W okresie od stycznia do czerwca 2023 r. inwestycje na reklamę w dziennikach spadły rok do roku o 4,0%, to jest o blisko 2,2 mln zł. Branżą o największym wolumenowym spadku inwestycji reklamowych był handel, który zredukował inwestycje reklamowe o blisko 1 mln zł (dynamika -11,5%). Drugi pod względem wolumenu spadku był sektor media, w przypadku którego redukcje budżetów reklamowych na prasę codzienną sięgnęły 0,8 mln zł (dynamika -25,8%). Na trzecim miejscu, z nieco mniejszym spadkiem, uplasował się sektor pozostałe, będący największym sektorem reklamującym się w dziennikach, obejmujący m.in. usługi dla biznesu, reklamę społeczną, fundacje, partie polityczne, nieruchomości, edukację. Tu spadek wyniósł 0,76 mln zł (dynamika -3,6%).

UDZIAŁ MEDIÓW W PRZYCHODACH Z REKLAMY

W konsekwencji zróżnicowanej dynamiki zmian poszczególnych klas mediów, zmienia się także ich udział w rynku. Odkąd w roku 2021 internet wyprzedził telewizję, z każdym kolejnym kwartałem obserwujemy umocnienie tej tendencji. Udziały internetu w mediamiksie wzrosły z 44,1% do 44,8%, zaś telewizji spadły z 40,5% do 39,6%. Jednak nie tylko udziały internetu rosną. Wzrosły – zazwyczaj stabilne – udziały radia. Kino, nadal odbudowujące się po kryzysie, zwiększyło udział z 0,9% do 1,1%. Pozycja outdooru była stabilna. Spadł natomiast udział prasy: w przypadku dzienników z 1% do 0,9%, zaś w przypadku magazynów z 1,7% do 1,5%.

Wykres 6. Udział klas mediów w rynku reklamowym, 2023 vs 2022Udział klas mediów w rynku reklamowym, 2023 vs 2022

Komentarz Iwony Jaśkiewicz-Kundery, Chief Investment Officera Publicis Groupe:

Globalny wzrost gospodarczy ma według Międzynarodowego Funduszu Walutowego spaść z oszacowanych 3,5 proc. w 2022 roku do 3,0 proc. w latach 2023 i 2024. I choć prognoza na 2023 rok jest nieco wyższa niż wcześniej przewidywano, to nadal pozostaje słaba w porównaniu z historycznymi standardami. Oczekuje się, że globalna inflacja spadnie z 8,7 proc. w ubiegłym roku do 6,8 proc. w 2023 i 5,2 proc. w 2024 roku. Bez zmian utrzymują się ryzyka dla globalnego wzrostu gospodarczego: w tym wysoka inflacja i dalszy wzrost cen, szczególnie w przypadku kolejnych szoków, takich jak eskalacja wojny w Ukrainie czy ekstremalne zdarzenia pogodowe. Narodowy Bank Polski w najnowszej, lipcowej projekcji dotyczącej inflacji i PKB obniżył projektowany wzrost PKB w 2023 r. z 0,9 proc. do 0,6 proc. Projekcja inflacji na 2023 r. wynosi 11,9 proc., a prognoza na 2024 r. została obniżona na 5,2 proc wobec 5,7 proc. w poprzedniej projekcji. Jak podaje GUS w ramach tzw. „szybkiego szacunku”, wyrównany sezonowo PKB zmniejszył się o 3,7 proc. w drugim kwartale kwartał do kwartału i był niższy o 1,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Był to drugi kwartał z rzędu kiedy mieliśmy do czynienia ze spadkiem rocznej dynamiki PKB i tym samym polska gospodarka weszła w techniczną recesję. Jednak tym negatywnym zjawiskom opiera się rynek reklamy, który kontynuował trend wzrostowy z pierwszego kwartału  i w całym półroczu wzrósł o 6,7 proc.

Na przestrzeni od stycznia do czerwca 2023 r. wzrosły inwestycje reklamowe wzrosły w internecie, telewizji, radiu, reklamie zewnętrznej i kinie, natomiast spadły w prasie. Internet ponownie był największym medium pod względem przychodów reklamowych, osiągając wartość przeszło 2,5 miliarda złotych, co oznacza wzrost o 8,4 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Również w przypadku reklamy telewizyjnej odnotowaliśmy wzrost – o 4,1 proc., pomimo spadającej oglądalności. Obserwujemy duży popyt na reklamę radiową, gdzie wzrost przychodów oszacowaliśmy na 11,3 proc. Ponadto wzrost nakładów na reklamę zewnętrzną wyniósł 6,5 proc., a na reklamę kinową blisko 35 proc. Jednocześnie inwestycje reklamowe w prasie zmalały o 3,5 proc. Warto zauważyć, że udział internetu w rynku reklamy zbliżył się do 45 proc., podczas gdy udział telewizji spadł poniżej 40 proc.

Aż jedenaście sektorów zwiększyło inwestycje reklamowe, a pięć dokonało redukcji budżetów. Największy wzrost wolumenu wydatków wygenerował sektor handel – firmy handlowe przeznaczyły na reklamę o blisko 129 mln zł więcej, co stanowi 11,7 proc. więcej rok do roku. Udział tego największego sektora wzrósł o 1 p.p. do poziomu 22 proc. Należy podkreślić, że od wielkości i struktury mediamiksu firm z branży handlowej zależy w dużym stopniu dalszy rozwój rynku reklamy.

Największy spadek wolumenu inwestycji reklamowych miał natomiast miejsce w przypadku sektora telekomunikacja – producenci z tego sektora przeznaczyli na reklamę mniej o 24 mln zł (dynamika -6,4 proc.).

Mimo iż sektor handel ma największy udział w rynku reklamy, pierwsza dziesiątka największych reklamodawców jest zdominowana przez reklamodawców z branży farmaceutycznej. Producenci farmaceutyków zwiększyli inwestycje reklamowe w omawianym okresie o 56,6 mln zł (dynamika 9,8 proc.).

Pomimo naszej ostrożności co do prognoz, rynek reklamy poradził sobie bardzo dobrze w pierwszym półroczu i zbudował solidne podstawy na drugą połowę roku. Skłania nas to do podniesienia prognozy na rok 2023 r. z 3,5 proc. do 5 – 5,2% proc. wzrostu, przy czym w szczególności podnieśliśmy prognozy rocznego wzrostu reklamy online, telewizyjnej oraz radiowej.

Obroty i odwiedzalność w centrach handlowych – czerwiec 2023 r.

  • Obroty najemców w centrach handlowych w czerwcu 2023 r. były o 7,7% wyższe niż w czerwcu 2022 r.
  • Obroty wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA) obroty wzrosły o 8,4%.
  • Duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA) notowały wzrosty o 7,2%, a średnie (20-40 tys. mkw. GLA) o 4,2%. Najlepsze wyniki w czerwcu zanotowały najmniejsze obiekty (5-20 tys. mkw. GLA), gdzie wzrost obrotów najemców wyniósł 14,5%.
  • W wybranych kategoriach wzrost obrotów najemców wyniósł: rozrywka 24%, gastronomia 17,1% oraz moda 7,6%.

W pierwszym półroczu 2023 r. centra handlowe odnotowały lepsze wyniki niż inne sektory handlu. W czerwcu obroty najemców w centrach handlowych wzrosły o blisko 8% w stosunku do czerwca 2022 r., podczas gdy dla całego handlu, według GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących wyniósł 2,1%. Czerwiec był też miesiącem z najwyższą odwiedzalnością klientów od początku 2023 r., a w stosunku do czerwca 2022 r. wzrost odwiedzalności wyniósł 5,8% – informuje Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W podziale na kategorie, najlepsze wyniki w czerwcu, ze wzrostem o 24% notowała rozrywka, obejmująca kina, kluby fitness, sale zabaw dla dzieci czy kręgielnie. Ponad 17% wzrost obrotów miała gastronomia obejmująca strefy gastronomiczne, tzw. food courty, restauracje, kawiarnie, cukiernie czy lodziarnie. W kategorii moda obroty wzrosły o 7,6% w stosunku do maja 2022 r.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, w czerwcu 2023 r. był o 2% wyższy niż w czerwcu 2022 r.

Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, w czerwcu 2023 r. była o 5,8% wyższa niż rok wcześniej. Jednocześnie czerwiec 2023 r. był miesiącem z najwyższą odwiedzalnością klientów w 2023 r.

Dolar umacnia się względem euro, Turcja podnosi stopy

Po wielu gwałtownych spadkach przyszedł w końcu dzień na umocnienie tureckiej waluty. Rynki bardzo pozytywnie przyjmują nowe decyzje banku centralnego. Dolar się umacnia, a analitycy czekają na słowa przedstawicieli banków centralnych.

Turcja podnosi stopy procentowe o 7,5 pkt proc.

Przewidywanie decyzji banku centralnego Turcji od ostatnich wyborów i zmiany na stanowisku prezesa instytucji wydaje się niemożliwe. Po wielu latach (powiedzmy to sobie wprost) absurdalnej polityki nagle nowa pani prezes zaczyna działać racjonalnie. Problem w tym, że wielu rzeczy się rynki spodziewały, ale nie racjonalności. Wczoraj stopy procentowe wzrosły o 7,5 punktu procentowego. Tak, nie jest to błąd. W Polsce stopy procentowe w wyniku całego wielokwartalnego cyklu podwyżek wzrosły z 0,1% do 6,75%, a nad Bosforem jedna decyzja była większa. Problem w tym, że była potrzebna. To przez fatalną sytuację gospodarczą Erdogan niemal musiał oddać władzę opozycji. Widocznie ta bliskość porażki na tyle go zszokowała, że postanowił nie ryzykować i wrócić do tradycyjnej ekonomii. Rynek spodziewał się podwyżki o 2,5 punktu procentowego, co i tak jest absurdalnym wynikiem. Ponieważ wzrost był trzykrotnie wyższy, to i reakcja była silna. W szczytowym momencie lira zyskiwała 7% względem dolara. Dzisiaj co prawda trwa korekta, ale rynek jeszcze chwilę nie wróci do równowagi.

Amerykanie nie kupują dość aut

Dane na temat zamówień na dobra w ostatnich czasach pokazują pewną specyficzną tendencję. Znacznie lepiej wypada odczyt bez środków transportu, a dużo słabiej zamówienia na dobra ogólne. Tak też było wczoraj. Po odjęciu środków transportu mieliśmy 0,5% wzrostu, przy oczekiwaniach 0,2%. Bez odejmowania tej kategorii był to spadek o aż 5,1% przy i tak pesymistycznym oczekiwaniu 4,1%. Pokazuje to, że pewne zmiany na rynku w związku z chociażby pracą zdalną stają się faktem. Dane te nie miały negatywnego wpływu na dolara, gdyż równo z nimi pojawił się lepszy od oczekiwań odczyt na temat liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. To właśnie dlatego wczoraj dolar kończył dzień jako najsilniejszy względem euro od pierwszej połowy czerwca.

Sympozjum w Jackson Hole

Dzisiaj zaczyna się sympozjum bankierów centralnych w amerykańskiej miejscowości Jackson Hole. Tematem przewodnim mają być teoretycznie strukturalne zmiany w światowej ekonomii. Większość analityków będzie jednak zainteresowana wystąpieniami najważniejszych figur głównych banków centralnych. Rynek teoretycznie dzieli to wydarzenie na wystąpienie pana Jerome Powella i resztę. Nie wiadomo, czy kluczowym graczem, szczególnie dla naszej części świata, nie będzie pani Christine Legarde. Niestety kalendarz nie gra na naszą korzyść, bo ważne wystąpienia są blisko zamykania rynków w Polsce, zatem potencjalnie wstrząsy trafią na bardziej podatny grunt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwracać uwagę na wystąpienie prezesa FED pana Jerome Powella.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rynek wtórny czy pierwotny? Jakie mieszkanie w Warszawie bardziej się opłaca kupić?

Zakup mieszkania w stolicy to spore wyzwanie pod względem finansowym. Prędzej czy później pojawi się jednak impuls do jego kupna, zwłaszcza jeśli żyjemy, pracujemy i wynajmujemy mieszkanie w Warszawie. Najważniejszą kwestią, jaką musimy rozstrzygnąć już na samym początku rozglądania się za wymarzoną nieruchomością, jest wybór między mieszkaniem używanym, z rynku wtórnego, a zupełnie nowym od dewelopera. Obydwa rozwiązania poosiadają zarówno swoje zalety, jak i pewne wady. Ich znajomość ułatwia natomiast podjęcie właściwej decyzji.

Mieszkania na sprzedaż w Warszawie z rynku pierwotnego

Warszawa to największe polskie miasto i zarazem miejsce, na terenie którego buduje się sporo nowych nieruchomości. Większość nowych osiedli powstaje na obrzeżach stolicy, które są jednak zwykle dość dobrze skomunikowane z centrum i innymi częściami miasta. Nowe mieszkania na sprzedaż w Warszawie to dobrym wybór dla osób, które chcą zamieszkać w zupełnie nowej, nieużywanej przez nikogo nieruchomości. Nie spieszy im się przy tym z przeprowadzką – na mieszkanie z rynku wtórnego trzeba zwykle zaczekać kilka miesięcy, a także poświęcić dodatkowy czas i środki na jego wykończenie.

Przeglądać mieszkania na sprzedaż w Warszawie z rynku pierwotnego, warto jednak mieć świadomość, że czeka nas jeszcze wykończenie wybranej nieruchomości. Wymaga to nie tylko dłuższego czasu oczekiwania na przeprowadzkę, lecz także środków potrzebnych do sfinansowania prac wykończeniowych. Nowe osiedla nie od razu posiadają infrastrukturę, która często jest rozwijana dopiero w kolejnych latach. Ich wadą jest także zwykle dość duże oddalenie od centrum – większość nowych nieruchomości buduje się na obrzeżach stolicy, przez co nie zawsze oferuje szybki i dogodny dojazd do centrum miasta.

Mieszkania w stolicy z rynku wtórnego

Osoby, które chcą zamieszkać na starszym osiedlu, z w pełni rozwiniętą infrastrukturą, powinni zainteresować się mieszkaniami z rynku wtórnego. To także świetny wybór dla ludzi, którzy chcą od razu po dopełnieniu formalności związanych z transakcją, przeprowadzić się do swojego wymarzonego „m” – używane mieszkania na sprzedaż w Warszawie można kupić w świetnym stanie technicznym i odłożyć w czasie ich remont o nawet kilka lat!

Nie bez znaczenia pozostaje także cena. W przypadku mieszkań z rynku wtórnego, przeglądając regularnie ogłoszenia mamy szansę natrafić na prawdziwe okazje i kupić świetnie zlokalizowaną nieruchomość w bardzo korzystnej cenie. Możemy także negocjować cenę bezpośrednio z właścicielem.

Wiele osób obawia się zakupu mieszkania używanego ze względu na brak gwarancji, którą otrzymujemy w pakiecie z mieszkaniem od dewelopera. Oglądając używane mieszkania na sprzedaż w Warszawie zawsze jesteśmy także w stanie prawidłowo ocenić ich stan i oszacować koszty ewentualnego remontu. Wiele problemów wychodzi już w trakcie prac remontowych lub samego użytkowania mieszkania, co sprawia, że koszty związane z jego zakupem finalnie mogą okazać się dużo wyższe niż pierwotnie zakładaliśmy.

Czwartkowe „objęcia bessy” na indeksach rynków akcji i piątkowe wystąpienie szefa FED w Jackson Hole

Po tym jak wczoraj amerykański rynek akcji nie wytrzymał napięcia związanego z wyczekiwaniem na dzisiejsze wystąpienie przewodniczącego Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella na gromadzącym członków władz banków centralnych z całego świata dorocznym sympozjum w Jackson Hole (pierwsze od 27 lipca br. „objęcia bessy” na indeksach; S&P 500 -1,35 proc., DJIA -1,08, Nasdaq 100 -2,19 proc.), dziś rano prawie wszystkie główne indeksy rynków akcji w Azji i Oceanii zniżkowały (Nikkei 226 -2,05 proc.). Zwracało uwagę kolejne 2-letnie minimum chińskiego Shanghai B-Share Index (-1,93 proc.).

„Objęcia bessy” pojawiały się w czwartek również na świecowych wykresach głównych europejskich indeksów giełdowych, ale dziś rano nie widać tu było jakieś zdecydowanej tendencji (DAX -0,02 proc., CAC 40 +0,11 proc. ok. godz. 9:45).

Na GPW WIG-20 zaliczył dziś rano swój najniższy poziom od początku czerwca br. (-0,65 proc. ok. godz. 10:10). Kurs akcji Cyfrowego Polsatu był dziś najniżej od 10 lat. Wśród składników mWIG-u 40 najniżej od 2009 roku była cena akcji ukraińskiej spółki Kernel Holding. Od bardzo dawna nie zdarzyła się sytuacja, w której żadna z akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 nie notowała swego cyklicznego maksimum ceny, natomiast swe cykliczne minima osiągnęły kursy 3 spółek (Bowim, Polenergia i Photon Energy).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu Stanów Zjednoczonych, która na początku tego tygodnia wyszła na najwyższy od 2007 roku poziom, próbowała dziś rano drugą sesję z rzędu odrabiać środową stratę (4,25 proc.). Po trzech sesjach spadku rosła dziś rano rentowność 10-latek polskiego rządu (5,703 proc.).

Lekko umacniał się dziś rano amerykański dolar (EUR/USD -0,36 proc., USD/JPY +0,09 proc. ok. godz. 9:55).

Zmiany na rynku polskiego złotego były niewielkie (EUR/PLN -0,19 proc., USD/PLN +0,22 proc. ok. godz. 9:55).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara od tygodnia konsoliduje się wokół poziomu 26000 USD po spadku o 9,2 proc. z poprzedniego czwartku (BTC/USD -0,45 proc. ok. godz. 9:55).

Ceny kontraktów na ropę naftową próbowały dziś rano odrabiać poniesione w ciągu minionych ponad 2 tygodni straty (WTI +0,76 proc., Brent +0,74 proc. ok. godz. 9:50). Podobnie działo się na rynku gazu ziemnego w USA (+0,28 proc.). Lekko drożały miedź (+0,64 proc.) i platyna (+0,3 proc.), a taniały złoto (-0,26 proc.), srebro (0,26 proc.), pallad (-0,27 proc.). Nieznacznie rosły dziś rano ceny kontraktów na soję, pszenicę i bawełnę, minimalnie taniał natomiast cukier.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Grupa Asseco prezentuje wyniki finansowe za I półrocze 2023 r.

W I półroczu 2023 r. przychody ze sprzedaży Grupy Asseco przekroczyły 8,5 mld zł, co oznacza wzrost o 3% w stosunku do analogicznego okresu przed rokiem. 79% tej kwoty – ponad 6,7 mld zł – stanowiło oprogramowanie własne i usługi z nim związane. Zysk operacyjny wyniósł 793 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej ukształtował się na poziomie 231 mln zł.

Dla oceny sytuacji finansowej i rozwoju działalności biznesowej Grupy Asseco ważną informację stanowią podstawowe dane publikowane w ujęciu non-IFRS*. W trakcie pierwszych sześciu miesięcy 2023 roku Grupa Asseco wypracowała 982 mln zł zysku operacyjnego non-IFRS*, co oznacza wzrost o 2% względem I półrocza 2022 roku. Z kolei zysk netto non-IFRS przypisany akcjonariuszom Asseco Poland wyniósł 260 mln zł.

Przychody Asseco pozostają bardzo dobrze zdywersyfikowane sektorowo. W I półroczu 2023 roku rozłożyły się następująco: przedsiębiorstwa – 42%, finanse i bankowość – 34% oraz instytucje publiczne – 24%. W każdym z tych obszarów Grupa odnotowała wzrosty sprzedaży. W sektorze instytucji publicznych przychody wzrosły o 6%, w sektorze finansów i bankowości wzrost wyniósł 3%, a w sektorze przedsiębiorstw 2%. Asseco posiada zróżnicowany portfel klientów – 10 największych kontrahentów odpowiadało za 11% przychodów Grupy, a największy klient – za 2%.

Wzrost sprzedaży w Polsce i silna pozycja na rynkach zagranicznych

Bardzo dobre półrocze zanotowało Asseco Poland. Przychody ze sprzedaży w tym segmencie wzrosły w I półroczu 2023 roku o 16% i wyniosły 971 mln zł. Rynki zagraniczne reprezentowane przez segmenty Formula Systems i Asseco International odpowiadały za 89% sprzedaży Grupy. Segment Formula Systems zanotował 5,6 mld zł przychodów, co oznacza wzrost o 3% względem pierwszych sześciu miesięcy 2022 roku. Sprzedaż segmentu Asseco International była porównywalna z tym samym okresem rok wcześniej i wyniosła 1,9 mld zł. W analizowanym przedziale czasu spółki z Grupy Asseco sfinalizowały trzy przejęcia na rynku izraelskim, wzmacniając swoją pozycję w obszarze cyberbezpieczeństwa oraz poszerzając ofertę o kolejne rozwiązania i usługi IT.

„Konsekwentny rozwój Asseco w zmiennym otoczeniu biznesowym jest możliwy dzięki silnej dywersyfikacji sektorowej, produktowej i geograficznej. Cieszą nas bardzo dobre wyniki w segmencie Asseco Poland, gdzie przychody rosły w dwucyfrowym tempie. W I półroczu obserwowaliśmy dynamiczny wzrost sprzedaży w obszarach: finansów i bankowości, opieki zdrowotnej, energetyki i telekomunikacji. Przychody z sektora przedsiębiorstw urosły w Polsce o 29%, a finansów i bankowości – o 28%. Dynamicznie rosną nasze przychody w spółkach Asseco Data Systems, m.in. w obszarze usług zaufania, czy Asseco Cloud, które w I półroczu wypracowało sprzedaż wyższą o ponad 30% w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku” – powiedziała Karolina Rzońca-Bajorek, Wiceprezes Zarządu, CFO Asseco Poland. „W przypadku rynków międzynarodowych i segmentu Asseco International jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników sprzedaży rozwiązań klasy ERP. Grupa Asseco South Eastern Europe zwiększyła skalę działania we wszystkich segmentach. Spółki z Formula Systems sukcesywnie pozyskują nowe kontrakty i zdobywają klientów w Izraelu, Ameryce Północnej i Europie” – dodała CFO Asseco Poland.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na 2023 rok w kursach zmiennych, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 12,2 mld zł. W kursach stałych wynosi 13,4 mld zł i jest wyższy o 7% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

* Ujęcie non-IFRS obejmuje korekty o koszt amortyzacji wartości niematerialnych rozpoznanych w ramach rozliczenia połączenia (PPA), o koszty transakcji z pracownikami rozliczane w formie instrumentów kapitałowych (SBP) oraz o przychody i koszty związane z transakcjami nabycia/sprzedaży spółek i zdarzeniami jednorazowymi (oraz związane z nimi efekty podatkowe).

VRG z rekordowym zyskiem netto w pierwszym półroczu 2023 r.

W pierwszej połowie 2023 roku Grupa Kapitałowa VRG S.A. wypracowała zysk netto w wysokości 50,9 mln zł (w porównaniu z 36,4 mln zł w pierwszym półroczu 2022 roku). Na ten rekordowy wynik wpłynęły przede wszystkim dodatnie różnice kursowe w pierwszym półroczu 2023 roku. VRG osiągnęła na koniec czerwca br. 602,3 mln zł przychodów (+2,9 proc. r/r), przy wyższym poziomie marży brutto na sprzedaży (56,6 proc. na koniec czerwca). Marża brutto utrzymywała się na poziomie powyżej 50 proc. w każdym miesiącu roku, do czego przyczyniła się przede wszystkim wyższa marżowość w segmencie odzieżowym. Jednocześnie Grupa zakończyła pierwsze półrocze z niższym r/r zyskiem operacyjnym na poziomie 48 mln zł (w porównaniu do 65,2 mln zł w tym samym okresie w roku ubiegłym).

Drugi kwartał 2023 roku VRG zamknęła sprzedażą na poziomie 335,3 mln zł (1,9 proc. niższą niż w roku poprzednim). W okresie kwiecień – czerwiec przychody segmentu odzieżowego zmalały o 12,8 proc. r/r, osiągając 167,5 mln zł. Przychody segmentu jubilerskiego w drugim kwartale bieżącego roku wyniosły 167,8 mln zł (wzrost o 12,3 proc. r/r). Marża brutto na sprzedaży w 2Q wyniosła 56,3 proc. W tym okresie rekordową marżę 60 proc. osiągnął segment odzieżowy, podczas gdy marża segmentu jubilerskiego pozostała na podobnym poziomie.

Segment jubilerski VRG wykazywał korzystne dynamiki sprzedaży w każdym miesiącu pierwszego półrocza. Z kolei segment odzieżowy, mimo mocnego początku roku, zmagał się z osłabieniem popytu. Janusz Płocica, prezes zarządu VRG wskazuje, że wpływ na niższą całościową sprzedaż segmentu miały w dużej mierze trudne warunki makroekonomiczne oraz efekt wysokiej bazy. Widoczny był też znaczny spadek zainteresowania zakupami w kanale online, gdzie spółka prowadziła, odmienną od lat ubiegłych, oszczędną politykę rabatową.

Prezes Grupy zauważa też, że klienci nie zareagowali pozytywnie na relatywnie wysoki udział starszych kolekcji w ofercie marek odzieżowych na wiosnę i lato 2023. – W związku z procesem ewolucji naszych marek odzieżowych, ostrożnym podejściem do zamówień na bieżący rok, jak i dążeniem do zmniejszania zapasów, mieliśmy w sklepach relatywnie duży udział produktów z poprzednich kolekcji. To, w połączeniu z ograniczeniem promocji, wpływało negatywnie na odbiór oferty przez klientów i przyczyniło się do spadków dynamik sprzedaży, pozostających już i tak pod presją trudnego otoczenia makroekonomicznego. W segmencie jubilerskim obserwowaliśmy stabilny popyt na biżuterię i zegarki, a w efekcie, kontynuację wzrostu sprzedaży w marce W.KRUK. – wskazuje Janusz Płocica, prezes zarządu VRG.

Realizacja założeń strategii rozwoju Grupy

Opublikowana w czerwcu br. strategia rozwoju Grupy VRG na najbliższe lata zakłada m.in. istotne zmiany w ID marek segmentu odzieżowego Vistula, Bytom i Wólczanka, nad którymi spółka obecnie pracuje. Mają one na celu poszerzenie i odmłodzenie grupy docelowej klientów oraz mocniejsze wejście w ofertę dla kobiet. W segmencie odzieżowym widoczny jest większy nacisk na dywersyfikację kolekcji poszczególnych marek, a wspólnym mianownikiem będzie rosnący udział jakościowych i bardziej zrównoważonych materiałów. Kolejne efekty zmian w kolekcjach i modyfikacji grup docelowych marek, będą widoczne w kolekcji Jesień/Zima 2023/24. W pełni zmiany powinny być widoczne w kolekcjach Wiosna/Lato 2024.

Sezon Jesień/Zima 2023 pod znakiem nowych kolekcji i strategicznych zmian w markach

W ramach ewolucji marki Vistula, kieruje ona obecnie swoją ofertę do młodszych klientów oraz poszerza ofertę mody damskiej. Na koniec pierwszego półrocza br. udział Vistula WOMEN w sprzedaży marki wyniósł 4 proc. (w porównaniu z 1 proc. w roku ubiegłym). W listopadzie planowane jest otwarcie pierwszego salonu marki w najnowszym koncepcie o większej powierzchni z możliwością lepszej ekspozycji towaru. Marka Bytom kontynuuje rozwój nowoczesnej odzieży formalnej będącej połączeniem elegancji oraz wygody. Na jesień zaplanowała premierę kolekcji ambasadorskiej. Wólczanka obok flagowego produktu – koszul , rozwija ofertę „total look” skierowaną do młodszych odbiorców.

W segmencie jubilerskim, zgodnie z założeniami strategii, W.KRUK kontynuuje równoległy rozwój oferty luksusowej oraz popularnej. Tym samym, w ofercie marki są dostępne produkty z prestiżowych manufaktur jubilerskich, tj.: BIRKS Bijoux, Chopard czy Nanis, ekskluzywne zegarki Rolex czy Patek Philippe (W.KRUK jest jedynym dystrybutorem w Polsce), ale także produkty marki autorskiej Picky Pica. W czerwcu debiut miała nowa kolekcja ambasadorska W.KRUK z Martyną Wojciechowską – tym razem perfum i chust. Freedom AIR, EARTH, FIRE oraz WATER to cztery kompozycje inspirowane żywiołami. We wrześniu marka planuje premierę kolejnej kolekcji ambasadorskiej.

Po publikacji wyników za pierwsze półrocze zarząd VRG podtrzymał długoterminowe cele Strategii, którymi są: rozwój nowoczesnych marek w modelu omnichannel, poprawa marżowości oraz dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. W dniu 28 czerwca Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, zgodnie z rekomendacją zarządu podjęło uchwałę o wypłacie dywidendy w kwocie 0,20 zł na jedną akcję. Wypłata dywidendy zostanie zrealizowana 15 grudnia 2023 roku.

Optymizm rynkowy spada

Wskaźniki koniunktury pokazują, że menedżerowie odpowiedzialni za zamówienia coraz ostrożniej patrzą w przyszłość. Z drugiej strony pomimo pesymizmu Amerykanie kupili więcej oczekiwań nowych domów.

Niespodzianka w danych PMI

Zaskoczeniem była wczorajsza seria odczytów danych PMI. Dotychczas niemal co serię odczytów przyzwyczailiśmy się do reguły, że przemysł wypada gorzej a usługi lepiej i rynki jakoś to przyjmują. Obecny odczyt dla strefy euro jest jednak dokładnie odwrotny. Optymizm w usługach wyraźnie spada, z kolei pesymizm w przemyśle łagodnieje. Warto jednak zwrócić uwagę, że obydwa indeksy obecnie pokazują wartości poniżej 50 pkt. Wartość ta jest o tyle istotna, że rozdziela przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. W stare tendencje wpisała się z kolei Wielka Brytania. Tam co prawda również króluje pesymizm, ale nie ma poprawy w przemyśle. Oba indeksy wyraźnie spadają, co pokazuje, że ankietowani menedżerowie nie patrzą w przyszłość przez różowe okulary.

Amerykanie wolą nowe domy

Jeszcze wczoraj przeglądając dane na temat sprzedaży domów na rynku wtórnym, można było odnieść wrażenie, że sytuacja wygląda alarmująco. Okazuje się, że lepiej wypadła z kolei sprzedaż nowych domów. Jest to dość ciekawa sytuacja, kiedy to w dobie rosnących kosztów, a tak dzieje się w sytuacji drożejących kredytów, konsumenci wybierają domy nowe, które powinny być relatywnie droższe. Dla gospodarki to dobra wiadomość, bo utrzymuje popyt na usługi w segmencie budowlanym. Rynek nieruchomości to też element, który po kryzysie z 2008 roku budzi duże emocje, stąd uspokojenie nastrojów jest ważne dla optymizmu na rynku.

Koniunktura za oceanem

Po słabszych danych z Europy byliśmy świadkami umocnienia się dolara względem euro. Ruch ten nie trwał jednak długo, bo publikacja danych z USA miała miejsce niecałe 6 godzin po tych ze strefy euro. Okazało się, że Amerykanie pokazali mniej optymizmu zarówno w przemyśle, jak i usługach. Tutaj warto zaznaczyć, że optymizm za oceanem ogólnie jest wyższy niż w Europie, stąd Amerykanie mają z czego schodzić w dół. Pomimo spadków w usługach dalej przeważają, aczkolwiek niewiele optymiści. Jak nietrudno się domyślić skoro spadek wyników w Europie osłabiał euro, to spadek w USA osłabia dolara i szybko wróciliśmy do punktu wyjścia na głównej parze walutowej świata, jaką jest EURUSD.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

EY: 40% firm w Polsce nie planuje implementacji chmury. Główną barierą koszty

  • Badanie EY Polska „Rozwiązania chmurowe w firmach” pokazuje, że przedsiębiorcy wciąż wolą przechowywać swoje zasoby w tradycyjny sposób. W sumie aż 40 proc. z nich nie planuje wdrożenia chmury w ciągu najbliższych osiemnastu miesięcy, a jedynie 32% wdroży ją w niewielkim stopniu.
  • Jako główną wadę przetwarzania danych w chmurze wskazano uzależnienie od jej dostawcy (29 proc.), postrzegany niski poziom bezpieczeństwa i ochrony prywatności (21 proc.) oraz problemy z wydajnością sieci (20 proc.).
  • Niemal co trzeci badany (30 proc.) podstawową korzyść ze stosowania rozwiązań chmurowych widzi w dostępie do danych z dowolnego miejsca. Doceniono również wysoką niezawodność i odporność na awarie (19 proc.).

Choć większa digitalizacja biznesu powoli staje się nie tyle wyborem, co koniecznością, to wiele firm w Polsce wciąż niechętnie inwestuje w transformację cyfrową. Z badania przygotowanego na zlecenie EY Polska wynika, że 40 proc. ankietowanych przedsiębiorstw nie wdrożyło chmury obliczeniowej i nie planuje tego zrobić w ciągu najbliższych 18 miesięcy. Jedynie 5 proc. zamierza przechowywać całość zasobów w chmurze, a kolejne 7 proc. – większość. Przyczyną niskiego poziomu implementacji tego rozwiązania są obawy związane z kosztami przewyższającymi założenia (40 proc. wskazań) oraz z bezpieczeństwem (25 proc.).

Badanie EY Polska pokazuje, że przedsiębiorcy wciąż wolą przechowywać swoje zasoby w tradycyjny sposób, a więc na własnych serwerach. Łącznie aż 72 proc. ankietowanych w ciągu najbliższych 18 miesięcy nie zamierza posiadać chmury lub wdroży ją tylko w niewielkim stopniu. Zaledwie 12 proc. przyznało, że będzie przechowywać większość lub całość swoich zasobów w chmurze. Wskazanie na koszty (40%) jako głównej obawy odnosi się zarówno do kosztów implementacji, jak i postrzeganego niskiego poziomu kontroli nad cenami przetwarzania danych. Poza wskazaną także obawą związaną z bezpieczeństwem (25%), niechęć budzi konieczność nauki nowych technologii i narzędzi (10 proc.). Najmniejsze zaś obawy związane są z ograniczeniem i zależnością między dostawcami (3 proc.) oraz skomplikowaną konfiguracją chmury (4 proc.).

Wykres 1: Planowane wykorzystanie chmury w firmach w Polsce w ciągu najbliższych 18 miesięcy

Planowane wykorzystanie chmury w firmach w Polsce w ciągu najbliższych 18 miesięcy

– Choć wysokie koszty implementacji chmury są głównym hamulcem dla wielu firm, to należy pamiętać, że, o ile zaprojektujemy i zaimplementujemy chmurę we właściwy sposób oraz zbudujemy procesy zarządzania jej kosztami, to korzystanie z tego rozwiązania w ogólnym rozrachunku może kosztować mniej niż posiadanie lokalnej infrastruktury oraz działania organizacji w tradycyjnym środowisku. Oszczędności generuje m.in. brak konieczności zakupu sprzętu czy komponentów , a także inny zakres obowiązków zespołu IT. Żeby to oszacować, organizacje powinny podejść do przygotowania szerokiego business case’u dla implementacji. Szczególnie ważne jest powiązanie kosztów z wyższymi przychodami, które w efekcie powinniśmy zacząć uzyskiwać. Organizacja zdobywa bowiem dostęp do zaawansowanych globalnych rozwiązań, dzięki którym może m.in. wprowadzać innowacyjne produkty czy oferty, a także dynamicznie nimi zarządzać i skalować zużycie chmury w zależności od aktualnych potrzeb biznesowych – tłumaczy Karolina Górecka, Dyrektorka EY Polska, liderka zespołu doradztwa chmurowego.

Platforma chmurowa daje m.in. lepszy dostęp do rozwiązań AI, których wykorzystywanie przyśpiesza i usprawnia wdrażanie usług odpowiadających na potrzeby rynku, a w dalszej perspektywie umożliwia szybki rozwój i większą konkurencyjność firmy. Nie mniej istotne jest to, że każdą aplikację bądź funkcjonalność w chmurze da się napisać szybciej niż w podejściu tradycyjnym, co również istotnie wpływa na atrakcyjność biznesu oraz efektywność kosztową zespołów IT.

Zmienne koszty i stałe korzyści

Chmura obliczeniowa wymusza przejście z modelu kosztów stałych związanych z utrzymaniem i rozwojem centrum danych na model wydatków zmiennych, na co wiele organizacji nie jest przygotowanych. Często też na początku to rozwiązanie jest postrzegane jako kolejne narzędzie IT, tymczasem to zmiana, która łączy wiele grup interesariuszy – dział IT, finansów, zakupów oraz rozwoju biznesu.

– Transformacja chmurowa powinna nieść za sobą korzyści dla całej organizacji, zarówno IT jak i biznesu oraz innych funkcji wsparcia. Tak się dzieje w przypadku, gdy planowana transformacja ma cele wytyczane wspólnie z biznesem, a sukces jej wdrożenia mierzony jest poprzez wzrost innowacyjności, zwinności, szybkości reagowania oraz poprawy wskaźników operacyjnych. Taka transformacja wymaga szeregu zmian w organizacji, zarówno w zakresie procesów wytwarzania i utrzymywania oprogramowania, ale też modelu operacyjnego, podejścia do rozwoju pracowników lub demokratyzacji dostępu do narzędzi i danych. Jeżeli chodzi o kwestię rozliczania, planowania i kontrolowania kosztów, to warto podejść do implementacji modelu FinOps, który proponuje zarządzanie kosztami chmury jako wspólną sprawę działów infrastruktury, rozwoju, finansów i poszczególnych jednostek biznesowych które są beneficjentami – dodaje ekspertka EY.

Rozwiązanie na niepewne czasy

Dla pracowników IT wdrożenie rozwiązań chmurowych często oznacza prawdziwą rewolucję, lecz z drugiej strony pozwala im się w szybkim czasie rozwinąć oraz nabyć nowe umiejętności. Chmura stała się siłą napędową nowych produktów i rozwoju biznesu, a w efekcie sprzyja wzrostowi liczby konsumentów, ich lojalności, a także poszerzaniu kompetencji pracowników.

Stosowanie chmury obliczeniowej ma również inne korzyści, na które wskazują ankietowani. Niemal co trzeci badany (30 proc.) główną zaletę widzi w dostępie do danych z dowolnego miejsca. To odnosi się zarówno do wspólnej pracy nad dokumentami i kolaboracji w czasie rzeczywistym, jak i globalizacji aplikacji, serwisów a przez to biznesu. Doceniano również wysoką niezawodność i odporność na awarie (19 proc.), elastyczność i skalowalność zasobów (17 proc.) oraz obniżenie kosztów infrastruktury IT (15 proc.). Z drugiej strony za podstawową wadę przetwarzania zasobów w chmurze respondenci wskazywali uzależnienie od dostawcy (29 proc.), niski poziom bezpieczeństwa i ochrony prywatności (21 proc.) oraz problemy z wydajnością sieci (20 proc.).

Obawy związane z bezpieczeństwem i prywatnością są nieuzasadnione, gdyż każdy dostawca dba o bezpieczeństwo swojej infrastruktury, ponosząc na to wielkie nakłady finansowe, a dodatkowo przekazuje rekomendacje dotyczące właściwego wykorzystania chmury. Słabym ogniwem w tym łańcuchu może okazać się użytkownik końcowy, który odpowiada za jej konfigurację, a następnie za sposób, w jaki jej używa i dba o bezpieczeństwo danych. Organizacje patrzą także na chmurę, zwłaszcza ostatnio w kontekście sytuacji geopolitycznej, pod kątem wykorzystania jej jako dodatkowego zabezpieczenia w przypadku wystąpienia niespodziewanych sytuacji. Można przechowywać kopie zapasowe w innych miejscach świata lub zbudować pełen proces disaster recovery, który zostanie uruchomiony w przypadku awarii w centrum danych – podsumowuje Karolina Górecka.

Wykres 2. Najczęściej wskazywane korzyści ze stosowania rozwiązań chmurowychNajczęściej wskazywane korzyści ze stosowania rozwiązań chmurowych

O badaniu
Badanie „Rozwiązania chmurowe w firmach” zostało zrealizowane techniką CATI na przełomie maja i czerwca przez ARC Rynek i Opinia. Objęło 101 firm zatrudniających co najmniej 50 pracowników i dotyczyło horyzontu 18-tu miesięcy. Na pytania odpowiadali specjaliści i kierownicy IT, CIO/ Dyrektorzy IT, CEO oraz dyrektorzy zarządzający.

Rynek magazynowy w Polsce: stabilizacja popytu, dalszy wzrost podaży

Jak wynika z najnowszego raportu międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, II kwartał na rynku powierzchni magazynowych w Polsce przyniósł stabilizację poziomu popytu, który osiągnął rezultat ponad 1 mln mkw. wynajętej powierzchni brutto. Ponadto, na koniec czerwca w budowie pozostawało 2,1 mln mkw. magazynów, a dość wysoka aktywność deweloperska napędzana jest wyższymi stawkami czynszów, które zachęcają inwestorów do rozpoczynania nowych projektów. Dodatkowo, pod względem całkowitych zasobów magazynowych nasz kraj wszedł do grupy trzech największych w UE rynków, zajmując trzecie miejsce za Niemcami i Francją.

PODAŻ: INWESTYCJE SPEKULACYJNE NADAL POPULARNE

W II kwartale deweloperzy magazynowi dostarczyli na rynek prawie 710 000 mkw., z czego 35% pozostało dostępne do wynajęcia. To z kolei przełożyło się na dalszy wzrost ilości pustostanów, które objęły powierzchnię 2,03 mln mkw.

Wskaźnik pustostanów wzrósł, do 7,6%, czyli o 3,4 pp. r/r i 0,3 pp. kw./kw. To najwyższy poziom zanotowany od grudnia 2020 roku. Całkowite zasoby powierzchni magazynowej w Polsce na koniec II kwartału wzrosły natomiast o 19% r/r i wyniosły 30,66 mln mkw. – tłumaczy Adrian Semaan, Senior Research Consultant, Industrial & Logistics Agency, Cushman & Wakefield.

W II kw. rozpoczęto budowę kolejnych 670 000 mkw. powierzchni magazynowej, przy czym większość projektów, bo aż 480 000 mkw. dotyczyła inwestycji spekulacyjnych.

Łącznie na koniec czerwca tego roku w budowie pozostawało 2,1 mln mkw. powierzchni magazynowej, z czego 61% było dostępne do wynajęcia. Dotyczyło to przede wszystkim Mazowsza, województwa łódzkiego i dolnośląskiego, gdzie firmy mogły wynająć odpowiednio 327 000 mkw., 240 000 mkw. i 227 000 mkw. powierzchni. Warto dodać, że wskaźnik aktywności deweloperskiej może być napędzany wyższymi czynszami, co zachęca inwestorów do rozpoczynania nowych projektów magazynowych. Coraz większy wolumen powierzchni magazynowej pozwolił Polsce dołączyć do grupy trzech największych rynków magazynowych w Unii Europejskiej, których zasoby przekraczają 30 mln mkw. Nasz kraj wyprzedził Holandię u zajmuje aktualnie 3. miejsce za Niemcami i Francją – dodaje Damian Kołata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency Poland, Head of E-Commerce CEE, Cushman & Wakefield.

POPYT: AKTYWNOŚĆ NAJMU MNIEJSZA NIŻ ROK WCZEŚNIEJ, ALE STABILNA W PORÓWNANIU DO I KWARTAŁU 2023 r.

W II kwartale 2023 roku popyt brutto na rynku magazynowym wyniósł 1,04 mln mkw., z czego 66% stanowiły nowe umowy, a pozostałe 34% – renegocjacje. Największe transakcje sfinalizowane w tym czasie to umowa BestSecret w regionie lubuskim (ekspansja o 46 000 mkw.), umowa operatora logistycznego w regionie dolnośląskim (43 000 mkw.) oraz Grupy Fortaco na projekt BTS w regionie śląskim (35 000 mkw.).

Pierwsze półrocze zakończyło się wynikiem ponad 2,2 mln mkw. wynajętej powierzchni magazynowej, co oznacza 39% spadek r/r i popytem netto na poziomie 1,3 mln mkw. (spadek o 49% r/r).

Niższemu wolumenowi najmu towarzyszy porównywalne spowolnienie aktywności deweloperskiej, co powinno w najbliższym czasie utrzymać sektor powierzchni magazynowych we względnej równowadze. Perspektywy popytu w średnim okresie pozostają jednak optymistyczne ze względu na oczekiwane ożywienie nastrojów konsumenckich, dalszy rozwój branży logistycznej obsługującej rynek e-commerce oraz rosnący trend nearshoringu – tłumaczy Damian Kołata.

CZYNSZE STABILNE NA WIĘKSZOŚCI RYNKÓW REGIONALNYCH

W II kwartale czynsze za powierzchnie magazynowe pozostały stabilne na większości rynków regionalnych. Jedynie Katowice i Łódź odnotowały wzrost czynszów o 8% kw/kw. Pomimo spadku kosztów generalnego wykonawstwa w 2023 r., czynsze za powierzchnie magazynowe raczej nie ulegną znaczącym zmianom w najbliższym czasie ze względu na wyższe koszty finansowania.

Czynsze dla projektów typu big-box kształtują się w przedziale 3,60-6,50 EUR/mkw. Czynsze dla projektów typu SBU/City Logistics są wyższe i wynoszą 5,00-7,50 EUR/mkw. miesięcznie. Dzięki zachętom finansowym, takim jak okresy bezczynszowe lub adaptacja powierzchni, które są oferowane najemcom, efektywne czynsze są niższe od głównych stawek czynszowych o maksymalnie 15-20%.

Zasoby powierzchni magazynowo-przemysłowej przekroczyły 30 mln mkw.

Według najnowszego raportu pt. „Occupier Insight – Rynek magazynowo-przemysłowy w I poł. 2023 r.”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, w drugim kwartale 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce przekroczyły 30 mln mkw. Zarówno najemcy, jak i deweloperzy zachowują ostrożność przy podejmowaniu decyzji, co przekłada się na spadek popytu oraz wolumenu powierzchni w budowie. Jednocześnie rośnie ilość powierzchni dostępnej w już istniejących obiektach magazynowych.

Na koniec drugiego kwartału 2023 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce przekroczyły próg 30 mln mkw. i obecnie wynoszą 30,6 mln mkw., co oznacza wzrost o 17,1% w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 r. W okresie od stycznia do czerwca deweloperzy oddali do użytku prawie 2,6 mln mkw. powierzchni magazynowej, przy czym ponad 73% tego wolumenu (ponad 1,9 mln mkw.) przypadło na I kw. 2023 roku. W drugim kwartale 2023 r. nowa podaż wyniosła 692 200 mkw. i była mniejsza o prawie 64% niż w pierwszych trzech miesiącach br. i o 40% niż rok wcześniej.

– Firmy deweloperskie nadal zachowują ostrożność przy rozpoczynaniu nowych inwestycji magazynowych. Na koniec czerwca 2023 r. w budowie pozostawało 2,13 mln mkw., co jest poziomem zbliżonym do odnotowanego w poprzednim kwartale (-1,3%), ale w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza spadek o ponad 51% – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska. – Ze względu na utrzymujące się wysokie koszty finansowania deweloperzy uzależniają rozpoczęcie budowy od podpisania umów przednajmu na co najmniej 50% całkowitej powierzchni hali i możliwości pozyskania najemców jeszcze przed ukończeniem inwestycji – dodaje ekspertka.

Kolejny kwartał z rzędu odnotowaliśmy spowolnienie aktywności najemców. Popyt brutto w okresie od kwietnia do czerwca wyniósł 1,04 mln mkw., co oznacza spadek o ponad 13% kwartał do kwartału i o 54% rok do roku. W pierwszej połowie 2023 r. najemcy wynajęli łącznie ponad 2,2 mln mkw., tj. o 41,5% mniej niż rok wcześniej.

– Najemcy obecnie dłużej podejmują decyzje o podpisywaniu umów najmu, m.in. z powodu rosnących ogólnych kosztów wynajęcia magazynu, w tym kosztów eksploatacyjnych, oraz konieczności reorganizacji łańcuchów dostaw. Ponadto w ramach optymalizacji kosztów działalności i zmniejszania śladu węglowego coraz częściej decydują się również na konsolidację kilku lokalizacji w jedną, znajdującą się bliżej końcowego odbiorcy – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

W strukturze transakcji zawartych w pierwszej połowie 2023 r. dominowały nowe umowy najmu (50,5%). Renegocjacje stanowiły 39,5% całkowitego popytu, a pozostałe 10% przypadło na ekspansje. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 113 800 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku).

Wśród największych transakcji sfinalizowanych w okresie od stycznia do końca czerwca 2023 r. znalazły się między innymi: odnowienie przez Tyco Electronics Polska kontraktu na 56 000 mkw. w Panattoni Park Szczecin I (I kw.), wynajęcie 55 000 mkw. w Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub przez firmę Shein (I kw.), budowa obiektu BTS o powierzchni 46 000 mkw. dla BestSecret przez Panattoni w województwie lubuskim (II kw.) oraz nowa umowa zawarta przez poufnego najemcę na 43 300 mkw. w 7R Park Wrocław West II (II kw.).

Na koniec czerwca bieżącego roku udział powierzchni niewynajętej w całkowitych zasobach wyniósł 6,7%, co oznacza wzrost o 0,3 p.p. kwartał do kwartału i o 3,4 p.p. w ujęciu rocznym. W istniejących budynkach do wynajęcia pozostawało 2,06 mln mkw. w porównaniu z 1,3 mln mkw. w inwestycjach będących w trakcie realizacji. Wydłużenie procesu decyzyjnego po stronie najemcy dodatkowo powoduje wzrost udziału powierzchni niewynajętych w projektach w budowie, który obecnie wynosi średnio 61% w porównaniu z 48% w II kw. 2022 r.

Na koniec drugiego kwartału 2023 r. najwyższe czynsze za wynajem powierzchni magazynowych nadal utrzymywały się w Warszawie (strefa I). Możemy spodziewać się dalszej presji wzrostowej na czynsze, która będzie dotyczyła przede wszystkim magazynów spełniających najwyższe standardy zarówno pod kątem funkcjonalnym, jak i raportowania danych z zakresu ESG.

Czy warto wybudować dom z programem Bezpieczny Kredyt?

Dom można kupić lub wybudować. Wyniki wyszukiwania w serwisie Otodom wskazują wprawdzie na niemal trzykrotnie większe zainteresowanie zakupem gotowej nieruchomości, ale również działki zyskały na popularności wraz z ożywieniem na rynku mieszkaniowym obserwowanym od początku tego roku. Czy podobnie jak w przypadku mieszkań ich ceny również wzrosły? I czy miał na to wpływ BK2%?

Budynki jednorodzinne to wciąż w Polsce ponad 90% wszystkich budynków, w których znajdują się mieszkania. Dane z ostatniego spisu powszechnego wskazują, że w 2021 r. było ich aż 6,3 mln. Jednak niewiele  mówi się o tego typu nieruchomościach w kontekście kredytów z rządową dopłatą – a warto, bo dla tych, którzy chcą je budować, limit kredytu może być wyższy nawet o 200 tys. zł.

Zgodnie z danymi GUS w 2022 r. na 238,6 tys. lokali mieszkalnych oddanych do użytkowania inwestorzy indywidualnie odpowiadali za wytworzenie 91,0 tys., co stanowi aż 38%.lokale-mieszkalne-oddane-do-uzytkowania

Może się wydawać, że budownictwo mieszkaniowe jest w Polsce domeną firm deweloperskich. Faktycznie, mieszkania przeznaczone na sprzedaż lub wynajem stanowią większość tych, które powstają w naszym kraju. Jednak poza dużymi miastami budowa domu pozostaje jednym z głównych sposobów zaspokajania potrzeb mieszkaniowych. W grupie inwestorów indywidualnych są zarówno użytkownicy budujący na własne potrzeby, jak i przedsiębiorcy realizujący projekty z myślą o późniejszej sprzedaży – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości Otodom.

Czy wśród zainteresowanych domami BK2% cieszy się zainteresowaniem?

Osób, które poprzez budowę własnego domu zamierzają zaspokoić swoją potrzebę mieszkaniową, nie omija też program “Pierwsze mieszkanie”. Środki z kredytu można przeznaczyć na: zakup mieszkania zarówno z rynku pierwotnego, jak i wtórnego, wydatki związane z budową domu jednorodzinnego, w tym również z jego wykończeniem lub wydatki związane z zakupem nieruchomości gruntowej bądź jej części w celu budowy domu.

Ustawodawca przewidział też furtkę dla tych, którzy w procesie budowy własnego domu poczynili już pierwsze kroki. Jest to możliwość “wniesienia” działki, na której nie rozpoczęto jeszcze procesu budowy,  jako wkładu własnego niezbędnego do uzyskania subsydiowanego kredytu. Z uwagi na to, że w wielu przypadkach zakup takiej działki przekracza wartość 200 tys. zł (limit wkładu własnego przewidzianego w programie), przyjęto założenie, że pułap ten w przypadku domów jednorodzinnych nie ma zastosowania. Ważne, by łączna wartość wkładu (działki) i kredytu nie przekroczyła 1 mln zł.

Zdaniem ekspertów mFinanse skala zainteresowania kredytem subsydiowanym przez Państwo na budowę domu jest znikoma, a wnioski złożone w związku z taką inwestycją nie przekraczają 3-5% wszystkich, przy których pracowali specjaliści tej firmy. Jednym z powodów, dla których w pierwszych miesiącach obowiązywania programu ich liczba jest tak niska może być konieczność zgromadzenia znacznie obszerniejszej dokumentacji – a to wydłuża czas potrzebny na przygotowanie takiego wniosku.

Osoby wnioskujące o kredyt na budowę domu muszą przestawić niezbędną dokumentację, np. projekt, pozwolenie na budowę, wypis z rejestru gruntów, dziennik budowy, ale także kosztorys prac budowlanych. Tu zresztą należy zachować szczególną czujność, bo banki mają ustalone minimalne koszty wybudowania jednego metra kwadratowego domu. Nie ma zatem miejsca na kreatywność w wyliczeniach – komentuje Michał Miłkowski, ekspert z warszawskiego oddziału mFinanse.

Zwraca również uwagę na to, że to ceny gruntów mogą stanowić warunek zaporowy.

W największych miastach, gdzie ceny działek są najwyższe zainteresowanie BK2% na budowę domu może być jeszcze mniejsze, bo zakup gruntu i wybudowanie nieruchomości za 1 mln zł jest niezwykle trudne, czy wręcz niemożliwe – komentuje Michał Miłkowski, ekspert mFinanse.

Najdroższe i najtańsze działki budowlane

W lipcu 2023 r. najwięcej za działki budowlane wystawione na sprzedaż w serwisie Otodom trzeba było zapłacić w województwie mazowieckim. W przeliczeniu na 1 m2 cena wynosiła tu średnio 420 zł.

Jeśli jednak uwzględnimy wielkość działek, to za te najmniejsze (do 800 m2), optymalne do budowy domów jednorodzinnych, trzeba było zapłacić nawet ponad 1000 zł/m2. Drugie miejsce wśród najdroższych lokalizacji w tej kategorii działek, ze średnią ceną zbliżającą się do 900 zł/m2, zajmowało województwo pomorskie. Z kolei najtaniej grunt pod budowę niewielkiego domu nabyć można było w województwie opolskim, gdzie ceny są pięciokrotnie niższe niż te na Mazowszu.srednie-ceny-dzialek

Województwo mazowieckie jest liderem najwyższych cen również w kategorii działek przekraczających 10 000 m2. Średnie ceny na koniec lipca sięgały tu 258 zł/m2. Najtaniej natomiast tak duże działki wystawiane były na sprzedaż w serwisie Otodom w województwie kujawsko-pomorskim – ze średnią nie przekraczającą 75 zł/m2.

Jeśli porównamy ceny z lipca 2023 r. do tych sprzed roku dla wszystkich ofert z kategorii działka budowlana, liderem wzrostów  jest Łódzkie z wynikiem +21%. Drugą pozycję ze wzrostem 17% r/r zajmuje Zachodniopomorskie. Jedynie w trzech województwach odnotowano spadek. Największe, bo przekraczające 15%, w województwie świętokrzyskim. Ceny spadły również na Podkarpaciu ( – 4% r/r) i na terenie województwa pomorskiego (-3%), które mimo to pozostaje pod względem cen gruntów drugim najdroższym w Polsce.

Również w kategorii najmniejszych gruntów budowlanych największe zwyżki odnotowano w Łódzkiem. Ceny działek do 800 m2 wzrosły tam o 65% r/r. Istotnie, choć nie aż tak imponująco, zdrożały tam również działki nieco większe, czyli te w kategorii 800-1200 m2, które wyceniane były średnio o 14% drożej za m2 niż przed rokiem.

Działki budowlane przekraczające 10 000 m2 najbardziej, bo aż o 75%, zdrożały w województwie świętokrzyskim. Mimo to nadal ze średnią ceną 82 zł/m2, obok województw kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego, pozostaje ono jednym z najtańszych w kategorii tej wielkości działek budowlanych.

Morze Bałtyckie szansą i zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski

Polska, uniezależniając się od Rosji – jako dostawcy surowców energetycznych – uzależniła się od Bałtyku. Bałtyk to również polskie okno na świat dla eksportu i importu towarów przez porty. Trzy spośród dziesięciu polskich portów znajdują się w „topie bałtyckim” – czyli Gdańsk na drugim miejscu, jeżeli chodzi o wielkość przeładunków w porcie, Szczecin-Świnoujście na piątym miejscu oraz Gdynia na dziewiątym miejscu pośród dziewięciu bałtyckich portów.

To pokazuje, że Morze Bałtyckie jest bardzo istotnym akwenem dla polskiej gospodarki, nie tylko energetycznie. Niestety, poza uzależnieniem się od Bałtyku w wymiarze energetyczno-gospodarczym – nie zabezpieczono ochrony polskich interesów bezpieczeństwa na tym morzu. Przez lata Marynarka Wojenna była na ostatnim miejscu, jeżeli chodzi o kwestie modernizacji sprzętowej – nie kupowano żadnych nowych okrętów. Ostatnie okręty bojowe, które weszły w skład Polskiej Marynarki Wojennej, to dwie fregaty ex-amerykańskie – które w dniu przejęcia miały 30 lat. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku okrętów podwodnych. Tutaj na początku lat 2000 weszło do uzbrojenia Polskiej Marynarki Wojennej pięć okrętów ex-norweskich, które już wtedy miały 30 lat. Dzisiaj dywizja okrętów podwodnych praktycznie nie funkcjonuje, dlatego że okręty te zostały już wycofane ze służby. Pozostał jeden okręt podwodny, który ma rodowód z czasów Związku Sowieckiego i który ciągle jest w remontach.

– Był nacisk w różnych sferach gospodarczych i energetycznych na dywersyfikację źródeł dostaw surowców. Najbardziej optymalnym kierunkiem dywersyfikacji jest właśnie Morze Bałtyckie. Widzimy to na przykładzie Naftoportu w Gdańsku – który dzisiaj odpowiada za 100% dostaw ropy naftowej do Polski. Widzimy to również przez terminal LNG w Świnoujściu, który odpowiada za około 30% polskiego zapotrzebowania na gaz – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Marszałkowski, redaktor naczelny portalu POLON.pl.

– Mamy gazociąg Baltic Pipe, który po dnie morza Bałtyckiego dostarcza gaz z Norwegii do Polski. I to jest kolejne około 40% polskiego zapotrzebowania na gaz. W planach jest budowa pływającego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej oraz morskich farm wiatrowych. Do tego jest kabel podmorski pomiędzy Polską, a Szwecją, który dostarcza prąd – co pozwala na wymianę energii elektrycznej pomiędzy naszymi państwami. Także po skali projektów i skali zaangażowania polskiego widzimy, jak ważne jest Morze Bałtyckie dla polskiej energetyki. Niestety, patrząc z perspektywy potencjału bojowego marynarki wojennej na Morzu Bałtyckim – to on na dziś jest zerowy. To znaczy polska Marynarka Wojenna nie jest w stanie realizować zadań, które są postawione przed nią z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma odpowiedniej ilości okrętów – dwie fregaty nie są w stanie zabezpieczyć wszystkich obszarów funkcjonowania gospodarki polskiej na Bałtyku.

No i z powodów technologicznych. Te okręty po prostu są przestarzałe. Nie ma do nich środków bojowych – czyli mówiąc wprost rakiet do systemów rakietowych, które na tych okrętach są zainstalowane. Te rakiety w momencie dostarczenia już dawno utraciły resursy i musiały zostać zdjęte ze względu na bezpieczną eksploatację. Dzisiaj pozostaje nam czekać na to, aż oddamy do użytku planowane fregaty typu miecznik – z których pierwsza ma być gotowa pod koniec lat dwudziestych, czyli za mniej więcej siedem lat. Patrząc z perspektywy politycznej i bezpieczeństwa naszego regionu – nie wiadomo, czy okres modernizacji Marynarki Wojennej nie jest za długi. W odróżnieniu od innych rodzajów sił zbrojnych, które po wybuchu wojny w Ukrainie były przyspieszane, to w przypadku Marynarki Wojennej nie zrobiono dotychczas nic, co skokowo i w krótkim czasie polepszyłoby sytuację bezpieczeństwa w polskich obszarach morskich na Bałtyku – wskazuje Marszałkowski.

ZPPHiU: Trzeba jednoznacznie ustalić, co można zaliczać do kosztów wspólnych

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) postuluje, aby jednoznacznie określić co można zaliczać, a czego nie – do kosztów wspólnych w galeriach handlowych. Trzeba stworzyć zamknięty katalog usług, który będzie częścią umowy. Obecnie do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają elementy bezdyskusyjne dla stworzenia komfortowych warunków zakupów dla klientów: sprzątanie, oświetlenie, ochronę powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Na najemców są jednak także przenoszone między innymi koszty zarobków i szkoleń personelu zarządcy, podatków od nieruchomości należnych od wynajmującego, kar administracyjnych na niego nałożonych, rekomercjalizacji, odzyskiwania należności, oraz ubezpieczenia centrum handlowego. To sprawia, że właściciele galerii handlowych obarczają najemców wszystkimi swoimi ryzykami biznesowymi. Te praktyki trzeba pilnie zmienić – ryzyka właścicieli nieruchomości powinny być elementem wyłącznie ich działalności i ich biznesplanu.

„Niektóre koszty wspólne zapewniające bieżące funkcjonowanie centrów handlowych, w których są nasze sklepy i punkty usługowe – jak ochrona, sprzątanie czy oświetlenie oraz ogrzanie lub ochłodzenie korytarzy, toalet, parkingów są oczywiste z punktu widzenia najemców. Pokrywając je, nie mamy wątpliwości co do ich zasadności. Ale dlaczego mamy płacić za podwyżki zarobków personelu właściciela lub zarządcy budynku? Za jego kary i podatki? To są przecież obszary działalności oraz ryzyka biznesowego wynajmującego i niedopuszczalne jest ich przenoszenie na najemców. Dobra kondycja najemców jest w najlepszym interesie właścicieli galerii – dlatego muszą być brane pod uwagę uwarunkowania ich działalności. Właściciele sklepów i punktów usługowych borykają się ze wzrostami kosztów płac, energii, surowców, transportu, logistyki w obszarach ich podstawowych działalności. Kolejne obciążenia powstające w obszarze nieruchomości – wynikające ze wstecznej korekty wartości kosztów utrzymania powierzchni wspólnych – nie powinny ich dotyczyć. Dopłaty prowadzą bowiem do zmniejszenia, a nawet utraty rentowności – a w konsekwencji konieczności likwidacji biznesu lub szukania alternatywnych dróg sprzedaży. Ten proces już postępuje, a w jego wyniku w centrach jest coraz więcej pustostanów. To powinien być sygnał alarmowy dla właścicieli galerii – warto szukać oszczędności, prawidłowo przygotowywać szacunek kosztów, przedstawiać transparentne rozliczenia”mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

Najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w galeriach handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Profesjonaliści, jakimi są zarządcy centrów handlowych, z całą pewnością mogą właściwie przygotować i zrealizować budżet centrum handlowego na dojrzałym rynku, którym jest polski rynek.

 

Dodatkowe informacje:

ZPPHiU zwraca uwagę, że najemcy w centrach handlowych – negocjując umowy – nie są informowani o liczbie uprzywilejowanych najemców (tzw. anchors), ani długości trwania ich umów. Tacy najemcy mają preferencyjne warunki czynszu i opłat wspólnych. Jedynie właściciel lub zarządca centrum wie, kiedy najemca uprzywilejowany może skorzystać z opcji zakończenia umowy, jakich warunków oczekuje przy ich przedłużeniu i jak zmieni się w wyniku tych zmian charakter centrum. Zapisy mówiące, że anchorem może być każdy najemca, którego wynajmujący uzna za takiego, są jak najbardziej zasadne. Naturalną konsekwencją takiego stwierdzenia jest akceptacja konieczności poniesienia przez właściciela centrum kosztów pozyskania i utrzymania najemców uprzywilejowanych.

Sąd Najwyższy wydał wyrok, w którym stwierdził, że nierówne traktowanie najemców w galerii handlowej jest czynem nieuczciwej konkurencji. Wynajmujący nie może pobierać od jednych najemców zawyżonych kosztów operacyjnych w związku ze zwolnieniem z takich opłat innych. Sprawa dotyczyła kosztów wspólnych, które są co do zasady pokrywane proporcjonalnie przez wszystkich najemców. Takie obniżki mogą być proponowane przez wynajmującego – ale to on sam musi wówczas pokryć różnicę, a nie żądać jej od innych najemców.

Ponadto aktywność i promocje sklepów online budują ruch w galeriach handlowych. Najemcy istotnie przyczyniają się do sukcesu centrów handlowych – nie tylko ponosząc na to własne nakłady w sieci, ale także płacąc wynajmującym odrębne koszty marketingu obiektu. Właściciele galerii oczekują, że najemcy dopłacą także za sprzedaż swoich produktów i usług w internecie – podczas gdy to właśnie galerie powinny dopłacić właścicielom sklepów za budowanie ruchu i zwiększanie odwiedzalności. Wzrost odwiedzalności kosztuje i na to przeznaczane są między innymi pieniądze najemców w ramach tzw. kosztów wspólnych i marketingowych.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) przygotowują Drugi Kongres ZPPHiU i PSNPH, który w części będzie poświęcony standardom współpracy na linii najemcy – wynajmujący.

Deweloperzy wstrzymali nowe inwestycje, mimo rosnącego popytu na mieszkania

Od wielu lat o  skali budownictwa mieszkaniowego w Polsce decydują dwie grupy podmiotów: inwestorzy indywidualni i firmy deweloperskie. Lipcowe dane o liczbie mieszkań, na które wydane zostało pozwolenie na budowę, rozpoczętych budowach oraz lokalach oddanych do użytku, opublikowane wczoraj przez GUS – wskazują, że jak decydowały tak nadal decydują.

Najwyraźniej jest to widoczne w liczbie mieszkań oddanych do użytkowania od stycznia do lipca. Dobry wynik, zbliżony do tego z 2022 roku. Więcej jednak mówi nam o rekordowych liczbach rozpoczynanych budów w pierwszej połowie 2021 roku niż o obecnej sytuacji. Choć gdy patrzymy na zaledwie 14,5 tys. mieszkań oddanych w samym lipcu, pojawia się myśl, że to początek tendencji, a następne miesiące 2023 roku przyniosą podobne wyniki.

Z oceną danych o liczbie pozwoleń musimy poczekać na szczegółowe dane dla powiatów. Przez 7 miesięcy w całej Polsce wydano pozwolenia na budowę 131 tys. lokali mieszkalnych (32% mniej niż w analogicznym okresie rok temu), z czego 85,6 tys. dotyczyło mieszkań, które zamierzają zrealizować deweloperzy (spadek o 35% r/r). Dane zagregowane nie dają jednak odpowiedzi, czy lipcowe pozwolenia powoli zasypują czy pogłębiają „dziurę”, która powstała w 2022 roku.mieszkania-deweloperskie-oddane-do-uzytkowania

Jeśli zostały wydane deweloperom budującym w największych polskich miastach, to są wyczekiwane i mogą poprawić sytuację po stronie podażowej. Jeśli natomiast pozwolenia te zostały wydane na budowy zlokalizowane poza granicami największych polskich miast – na największych rynkach będziemy obserwować dalsze wzrosty cen mieszkań.Średnie ceny mieszkań

Do ciekawych wniosków skłania porównanie liczby pozwoleń z liczbą rozpoczętych budów. Charakterystyczna dla okresu spowolnienia na rynku mieszkaniowym jest stabilizacja skali budów rozpoczynanych przez inwestorów indywidualnych i to właśnie obserwujemy. Tej stabilizacji towarzyszy zazwyczaj równowaga pomiędzy liczbą uzyskiwanych pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych i rozpoczynanych budów. Tak było w lipcu. Inwestorzy indywidualni uzyskali pozwolenia na budowę 6,7 tys. domów jednorodzinnych (98-99% to właśnie domy) a rozpoczęli budowę 6,6 tys. lokali.

Inaczej kształtowała się sytuacji po rynkowej stronie budownictwa mieszkaniowego, o której decyduje działalność firm deweloperskich. Zagregowane dla Polski dane wskazują, że w pierwszych 7 miesiącach 2023 roku  firmy deweloperskie uzyskały zaledwie 85,6 tys. pozwoleń na budowę mieszkań i domów czyli o 35% mniej niż przed rokiem. To bez wątpienia słaby wynik, ale to nie te liczby zaskakują najbardziej.

Kupujący pobudzeni i zachęceni Bezpiecznym kredytem 2% już od początku roku wyraźnie zwiększyli aktywność w serwisie Otodom, co zresztą znajdowało odbicie w poprawiających się z miesiąca na miesiąc wynikach sprzedaży deweloperów.  Ze zdwojoną siłą odczuliśmy to w lipcu, pierwszym miesiącu obowiązywania programu Pierwsze Mieszkanie.  Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce wyniosła 5,8 tys. i była o 100% wyższa niż przed rokiem. Niezrozumiała jest zatem w obecnej sytuacji rynkowej wstrzemięźliwość w rozpoczynaniu przez deweloperów budów. Mieszkań których budowę rozpoczęto było o 23% mniej od tych na których budowę udzielono pozwoleń. To oznacza, że w skali całego kraju nadwyżka pozwoleń nad rozpoczętymi budowami rośnie kolejny miesiąc z rzędu.liczba-lokali-na-ktorych-budowe-deweloperzy-uzyskali-pozwolenia-i-te-ktorych-budowe-rozpoczeli

Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieję być może tkwi w danych dla poszczególnych powiatów. Nim je poznamy pozostaje nam jedynie zdziwienie, że firmy deweloperskie nie przyspieszyły realizacji inwestycji pomimo wyraźnej poprawy wyników sprzedaży, które obserwowaliśmy w kilku ostatnich miesiącach.

Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

Podsumowanie I połowy roku na rynku nieruchomości magazynowych w Polsce

Pierwsze półrocze 2023 roku przyniosło dynamiczne zmiany na rynku nieruchomości magazynowych. Według najnowszych danych Colliers, po oddaniu prawie 2,6 mln mkw. (w tym rekordowych 1,9 mln mkw. w I kwartale) całkowita podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej w kraju przekroczyła poziom 30 mln mkw. Na koniec czerwca 2023 roku w budowie znajdowało się kolejne 2,1 mln mkw., z czego niemal 60% stanowiły obiekty spekulacyjne.

Więcej renegocjacji

Pierwsza połowa roku przyniosła obniżenie wolumenu popytu oraz zmianę jego struktury. Popyt brutto wyniósł niemal 2,3 mln mkw., co jest wynikiem niższym o 1,5 mln mkw. r/r. Największą aktywność najemców odnotowano w województwach mazowieckim, śląskim oraz łódzkim. Zauważalny był również wzrost udziału renegocjacji w strukturze popytu do 40% (v. 31% w I poł. 2022 r.). Pod względem sektorów liderami były branża 3PL (40%), e-commerce (8%) oraz elektronika (7%).

– Naturalnym efektem wzrostu podaży i spadku popytu jest zwiększenie się wskaźnika pustostanów, który na koniec I poł. 2023 roku osiągnął poziom 6,6%, o 3,4 p.p. więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Jest to najwyższa wartość tego wskaźnika od 3 lat, jednak nie oznacza zastoju na rynku. Przy stabilnym poziomie popytu netto, pozwala to na łatwiejsze znalezienie powierzchni dla najemców, zwiększając konkurencyjność na rynku – mówi Antoni Szwech, Starszy Anlityk w Colliers.

Niewykluczone, że w najbliższych miesiącach wskaźnik ten utrzyma się. Obecnie tylko 39% powierzchni w budowie jest wynajęte.

Czynsze w górę

Od początku ubiegłego roku znacznie wzrosły zarówno stawki bazowe, jak i efektywne czynszów w wyniku m.in. wzrostu cen paliw i materiałów budowlanych, wyższych kosztów finansowania projektów oraz pogorszenia nastrojów w funduszach inwestycyjnych. Obecnie stawki czynszów są wciąż w trendzie wzrostowym, jednak jest on łagodniejszy niż rok temu.

Najwyższe czynsze odnotowano w Warszawie, gdzie stawki bazowe zaczynały się od 4,40 EUR/mkw./miesiąc, a najwyższe przekraczały poziom 7,0 EUR/mkw./miesiąc. Stawki efektywne oscylowały natomiast w przedziale 4,00-5,60 EUR/mkw./miesiąc. Na pozostałych rynkach regionalnych, stawki bazowe wahały się w przedziale 3,40-5,90 EUR/m²/miesiąc, a efektywne 2,80‑5,20 EUR/m²/miesiąc.

Optymistyczne prognozy

Analitycy prognozują dalszy rozwój sektora motoryzacyjnego w Polsce, szczególnie w kategoriach takich, jak elektromobilność i produkcja baterii do samochodów elektrycznych. Dostrzegają również rosnące znaczenie Polski jako osi wschodniej flanki NATO, z uwzględnieniem coraz większego zainteresowania sektora militarnego. W kontekście planowanych inwestycji w infrastrukturę transportową, zarówno drogową, morską, jak i lotniczą, przewiduje się dalszy rozwój rynku przemysłowo-logistycznego.

Wraz z rosnącymi cenami energii i naciskiem na realizację celów zrównoważonego rozwoju, deweloperzy i najemcy coraz częściej inwestują w „zielone” magazyny, z fotowoltaiką na czele wśród zielonych rozwiązań.

Na rynek nieruchomości magazynowych nadal wpływa stały rozwój e-commerce. Firmy z tego sektora są jednymi z największych najemców powierzchni magazynowych, a ich potrzeby często wymagają specyficznych rozwiązań, takich jak przestrzenie do sortowania i pakowania, zautomatyzowane systemy składowania czy wysoko rozwinięte systemy zarządzania zapasami.

– Po intensywnych wzrostach podczas pierwszych lat pandemii i burzliwym 2022 roku, rynek powierzchni przemysłowo-logistycznych wydaje się stabilizować. Mimo spadku popytu i podaży, ich wolumeny pozostają wysokie. Zmniejszyła się dynamika wzrostu czynszów, a stopa pustostanów zwiększa konkurencyjność na rynku – komentuje Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers. – Optymizmem napawa również stabilizująca się powoli sytuacja gospodarcza w Polsce. Inflacja jest w trendzie spadkowym, a co za tym idzie, oczekiwane jest obniżenie stóp procentowych. Spada też cena stali, kluczowego surowca w budownictwie – dodaje Maciej Chmielewski.

Wojna w Ukrainie spowodowała, że wiele firm zmuszonych było przenieść swoją działalność do innych krajów, co zapewniło Polsce pozycję jednego z głównych miejsc docelowych relokacji przedsiębiorstw. Analitycy prognozują, że takie trendy jak: friendshoring, nearshoring i reshoring, które przyczynił się do wzrostu popytu na powierzchnie magazynowe w Polsce zwłaszcza we wschodnich regionach kraju, utrzymają się w 2023 roku.

– Polska wciąż pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych rynków w tej części Europy, głównie pod względem swojego położenia, rynku pracy oraz kosztów wynajmu powierzchni magazynowej – podsumowuje Maciej Chmielewski.

PMI dla strefy Euro

PMI dla przemysłu w sierpniu w strefie euro wyniósł 43,7 wobec 42,7 miesiąc wcześniej. Pomimo lekkiego pozytywnego zaskoczenia (konsensus wynosił 42,6), nadal widać, że przemysł pozostaje w kryzysie. W szczególności kolejny słaby odczyt dotyczy największej gospodarki strefy euro. W Niemczech PMI dla przemysłu utrzymał się poniżej 40 pkt i wyniósł 39,1 pkt.

W tym miesiącu dużo ciekawszymi danymi są te z sektora usługowego. Wskaźnik PMI dla usług w strefie euro wyniósł w sierpniu 48,3 wobec 50,9 w lipcu. Konsensus zakładał, że wskaźnik nadal będzie wskazywał na wzrost aktywności w sektorze i wyniesie 50,5. Wskaźnik spadł poniżej 50 pkt po raz pierwszy w tym roku. W przypadku usług również w Niemczech odnotowano bardzo słaby odczyt. PMI dla usług wyniósł 47,3 wobec prognozy 51,5. Dane pokazują, że zarówno przemysł, jak i usługi spowalniają. Dotychczasowe oczekiwania, że sektor usług utrzyma wzrost gospodarczy przy mocnym spowolnieniu w przemyśle należy najprawdopodobniej zrewidować.

Zbiorczy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 47,0 (konsensus 48,5). Trend spadkowy jest nadal kontynuowany. Spowolnieniu produkcji przemysłowej towarzyszył ponowny spadek aktywności w usługach.

Bartosz Wałecki, analityk, Michael / Ström Dom Maklerski

Popularność Barbie nowym sposobem na wyłudzenia

Lalka Barbie, kiedyś symbol dzieciństwa każdej dziewczynki, marzenie i ulubiona zabawka, dzięki adaptacji filmowej przygód ożywionej bohaterki koncernu Mattel przeżywa drugą falę popularności. Film zdobywa szturmem box office na całym świecie, kobiety szturmem ubrane na różowo szarżują sale kinowe już od miesiąca. Chadzają i mężczyźni, część z nich wychodzi z filmu całkiem ubawiona, część skłania on do głębszej refleksji nad podziałem ról w społeczeństwie, czy nierównościami ekonomicznymi pomiędzy płciami i uprzywilejowaniem, chociażby w strefie zatrudnienia. Film bije rekordy popularności i tym samym pobudza nie tylko dyskusję społeczną, ale i gospodarkę w kilku aspektach. Niestety ostatnio pojawił się przy okazji popularności Barbie i wszystkich gadżetów z nią związanych problem aplikacji mobilnej, której cel okazał się zgoła inny, niż zakładali niewinni użytkownicy.

Ministerstwo Cyfryzacji w niedawnym komunikacie wydało oficjalne stanowisko wobec popularnych aplikacji mobilnych, umożliwiających użytkownikom przerobienie swojego zdjęcia w stylu najpopularniejszej lalki marki Mattel. Można przerobić swoje zdjęcie w stylu, czy na wzór postaci Barbie, albo Kena. Aplikacje są dwie, barbieselfie.ai oraz bairbe.me – obie pociągają za sobą daleko idące konsekwencje. Użytkownik, zgadzając się na warunki użytkowania aplikacji (regulamin i politykę prywatności aplikacji) – jak się okazuje wyraża szereg zgód na przetwarzanie swoich danych wrażliwych i to w zakresie o tyle szerokim, że zaalarmował nawet oficjalne rządowe organy. W komunikacie opublikowanym na profilu Facebook Ministerstwa Cyfryzacji czytamy m.in., że „ta z pozoru niewinna zabawa to tak naprawdę operacja masowego zbierania danych internautów”. Ministerstwo Cyfryzacji przestrzegło, że akceptując politykę prywatności barbieselfie.ai „dajemy aplikacji dostęp do m.in. kamery smartfona, historii płatności, historii lokalizacji GPS, danych rejestracyjnych, czy dokładnych technicznych danych smartfona”. W zakresie aplikacji bairbe.me z kolei Ministerstwo podkreśliło, że aplikacja ta nie spełnia i nie podlega wymogom Ogólnego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady o Ochronie Danych Osobowych (RODO) – „nie wiemy więc, jakie informacje są przejmowane i do czego będą wykorzystywane”.

To kolejna już niestety niechlubna odsłona masowych operacji wyłudzeń danych osobowych na szeroką skalę. Przed „barbiemanią” były aplikacje zmieniające wygląd na zdjęciach – dodające lat, czy króliczych uszu na selfie, były poważniejsze przypadki poszywania się aplikacji pod bankowość elektroniczną, czy obsługę tzw. „chwilówki” zawieranej online – które w istocie zbierały dane do logowania w serwisach bankowości elektronicznej, albo zbierały hasła i dane do logowania danego użytkownika, żeby następnie wykorzystać je do różnych celów cyberprzestępców. Czasami dane w ten sposób pozyskane sprzedaje się masowo, czasami od razu przetwarza stwarzając zagrożenie dla finansów i bezpieczeństwa w sieci danej osoby, która uległa pokusie niewinnej zabawy online, czy chciała skorzystać z rzekomo bezpiecznego i preferencyjnego kredytu.

Warto więc po raz kolejny przypomnieć sobie, jak ważnym jest uważne czytanie wszelkich warunków korzystania z danej aplikacji, jak ważne jest wyświetlenie co najmniej całej treści danej polityki, czy regulaminu, a nie tylko machinalne kliknięcie check boxa, który może okazać się planowaną i złośliwą pułapką.

Zwykle treść dokumentacji towarzyszącej e-serwisom i e-usługom jest traktowana jak zło konieczne i użytkownicy nie lubią, ani nie chcą zagłębiać się w ich treść, ale jak się po raz kolejny okazało, jest to bardzo ważne, o ile nie zbawienne w kontekście konsekwencji takiego bezmyślnego klikania zgód i dostępów dla aplikacji mobilnych. Jeżeli dajemy zgodę na korzystanie przez aplikacji z danych geolokalizacyjnych, czy rejestracyjnych (adres e-mail, login, hasło), czy historii płatności online, narażamy się na praktycznie wszystkie odmiany cyber przestępstw. Sprawa jest o tyle bardziej bulwersująca, czy dotkliwa, że dane te udostępniamy sami, na podstawie zgody w postaci zaakceptowania polityki prywatności np. Niestety, cyberprzestępcy są nadal aktywni i wynajdują coraz to bardziej zawoalowane, ale i coraz prostsze sposoby na wyłudzenie danych osobowych, w tym poufnych, czy wrażliwych. Od których może zależeć nasze bezpieczeństwo i finanse. Dlatego zawsze pamiętajmy o zapoznaniu się z warunkami świadczenia usług, zwracajmy uwagę na podejrzane nazwy domen, adresów mailowych, nie klikajmy bezmyślnie w linki podsyłane przez nawet wydawać by się mogło „pewne” podmioty – nie tak dawno maile o rzekomym zablokowaniu konta rozsyłało Allegro, czy o konieczności ponownego zalogowania informowano z aplikacji bankowości mobilnej ipko – obie akcje okazały się na szeroką skalę zakrojonym procederem wyłudzenia danych w celach wyłącznie przestępczych.

Przypadek aplikacji zmieniających twarz w postać z Barbie potwierdza, że kreatywności w wyłudzaniu danych na rynku nie brakuje i chociaż sama zabawa potwierdza sukces filmu, kusi i wygląda niewinnie, ta Barbie nie jest warta ryzyka.

Autor: adw. Anna Lach, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Słabe dane z Polski osłabiają złotego. Zagrożone dostawy gazu z Afryki

Okazuje się, że zamach stanu w środku innego kontynentu może mieć poważne konsekwencje na ceny gazu w naszej części świata. Słabsze dane z Polski osłabiają złotego, a rynek nieruchomości w USA łapie zadyszkę.

Kolejne dane z Polski

Wtorek przyniósł dwa ważne odczyty. O godzinie 10:00 poznaliśmy zarówno produkcję budowlano-montażową, jak i sprzedaż detaliczną. Zarówno produkcja budowlano-montażowa, jak i sprzedaż detaliczna nie osiągnęły poziomów oczekiwanych przez analityków. Produkcja rośnie o 1,1% wobec oczekiwanych 2,5%, z kolei sprzedaż detaliczna rośnie o 2,1% wobec spodziewanego również 2,5%. W przypadku tego drugiego parametru jednak warto zwrócić uwagę, że zapowiadane już teraz transfery socjalne, które “przypadkiem” wypłacone zostaną przed wyborami, szybko powinny poprawić ten parametr. Rynek zareagował na te dane przeceną złotego. Co ciekawe, przed decyzją inwestorzy mocno dokupywali polską walutę, jednak publikacja spowodowała, że złoty znów tracił.

Problemy rynku nieruchomości w USA

Sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA wyniosła w lipcu 4,07 mln sztuk. To mniej o 80 tysięcy niż oczekiwali analitycy. Warto zwrócić uwagę, że obecny wynik to trzeci najniższy wynik w tym roku. Problem w tym, że w zeszłym roku nie było żadnego tak niskiego rezultatu. Wygląda na to, że tamtejszy rynek nieruchomości łapie zadyszkę. Niby przy tych stopach procentowych nie powinno to dziwić. Może to jednak rzutować na wstrzymanie podwyżek stóp procentowych. Na razie dominuje scenariusz nie podnoszenia stóp. Nie zmienia to faktu, że patrząc na wyceny kontraktów terminowych w grudniu jest nadal niemal 40% szans na podwyżkę stóp procentowych. Powodem tych oczekiwań jest chęć szybszego doprowadzenia inflacji do celu. Z drugiej strony patrząc na negatywny wpływ na gospodarkę drogiego kredytu, nie brakuje głosów wykluczających taką możliwość.

Gaz szuka szczytów

Cena jednej megawatogodziny gazu ziemnego na giełdzie w Holandii osiągnęła właśnie dwukrotność dołków z przełomu maja i czerwca. To nadal 7-krotnie mniej niż paniczne zeszłoroczne szczyty z sierpnia. Tak silny ruch daje jednak sporo powodów do niepokoju. Z drugiej strony ceny za oceanem są nadal relatywnie stabilne, a raczej wzrosty są proporcjonalnie dużo mniejsze. Analitycy wskazują, że powodem są zagrożone dostawy z Afryki. Łączone jest to z zamachem stanu w Nigrze. Gaz z tamtego kierunku płynie do Europy, a nie do USA stąd asymetria wzrostów cen.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwracać uwagę na odczyty indeksów PMI dla poszczególnych państw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

NEUCA: Nie sprzedajemy akcji chińskim firmom

Oświadczenie NEUCA w sprawie artykułu w The European Business Review.

W związku z publikacją  artykułu w The European Business Review informujemy, że informacje w nim zawarte dotyczące sprzedaży akcji NEUCA przez kluczowych akcjonariuszy nie są prawdziwe.  

Podziwiamy wyobraźnię autorów i cieszymy się, że zauważają sukces jaki na przestrzeni ostatnich 35 lat odniosła NEUCA. Sukces ten nie wynika jednak ze wsparcia ze strony jakiegokolwiek rządu, a ciężkiej pracy i zaangażowania naszych pracowników. To prawda, że NEUCA odgrywa  kluczową rolę w polskim systemie dystrybucji  i to prawda, że podjęła wiele działań na rzecz polskiego społeczeństwa, również w okresie pandemii COVID. Jesteśmy jednak firmą całkowicie prywatną, zbudowaną przez całkowicie polski kapitał i taką zamierzamy pozostać.

Ubolewamy nad faktem, że żaden dziennikarz reprezentujący wspomniany tytuł nawet nie próbował nawiązać z nami kontaktu. Nie weryfikował również żadnej z przedstawionych w artykule tez. Opublikowany artykuł realizuje cele lobbingowe wymierzone przeciw ustawom istotnym dla całej polskiej branży farmaceutycznej.

Paweł Bernat, dyrektor komunikacji i Public Affairs

Poniżej dołączamy oświadczenia dwóch głównych akcjonariuszy Wiesławy Herby i Kazimierza Herby:

Oświadczam, że nie zamierzam sprzedawać posiadanych przeze mnie akcji. Nie prowadziłam/nie prowadziłem rozmów na temat takiej sprzedaży z przedstawicielami firm chińskich ani żadnych innych.  Jesteśmy firmą polską – zbudowaną przez Polaków i moim zamiarem jest utrzymanie posiadanych akcji w polskich rękach.

Wiesława Herba

Kazimierz Herba

Sztuczne dzielenie działań przedsiębiorców a opodatkowanie VAT

Wydzielając z kompleksowej usługi świadczenie odrębne, kwalifikowane jako dostawa oddzielnej usługi niepodlegającej zwolnieniu, można ją objąć VAT. Zdarza się, że fiskus dopuszcza się takiego rozdzielenia usług w sposób sztuczny, właśnie do celów podatkowych.

Świadczenie usługi kompleksowej a opodatkowanie VAT

Sztucznemu rozdzielaniu usług w celu opodatkowania VAT niektórych z nich sprzeciwił się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. W wyroku z 27 czerwca 2023 r. zgodził się ze skarżącą spółką, że fiskus nie może na potrzeby opodatkowania VAT sztucznie różnicować czynności podejmowanych przez nią w ramach prowadzonej działalności. Sprawa dotyczyła spółki z o.o. trudniącej się dystrybucją wyrobów medycznych. W segmencie sprzedaży jednego z produktów zamierzała nawiązać współpracę z firmą ubezpieczeniową i dodatkowo sprzedawać jej polisy. W takim modelu uzyskiwane wynagrodzenie podlegało zwolnieniu z VAT. W ramach współpracy z ubezpieczycielem na spółce ciążyły dodatkowe obowiązki monitorowania zawartych umów ubezpieczenia. W okresie zbliżającego się ich zakończenia miała podejmować działania rozliczeniowe w zakresie ich wypowiedzeń, ale również w przedmiocie odnowienia. Fiskus uznał, że te ostatnie działania nie stanowią dalszego elementu usługi pośrednictwa ubezpieczeniowego, a więc podlegają opodatkowaniu VAT.

Działalność zwolniona z VAT

W art. 43 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług zawarty jest katalog czynności, dostaw i usług, które podlegają zwolnieniu z opodatkowania VAT. Wśród nich, w pkt 37, wskazane są usługi ubezpieczeniowe, usługi reasekuracyjne i usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych, a także usługi świadczone przez ubezpieczającego w zakresie zawieranych przez niego umów ubezpieczenia na cudzy rachunek, z wyłączeniem zbywania praw nabytych w związku z wykonywaniem umów ubezpieczenia i umów reasekuracji.

Organ rozdzielił usługę

Zdaniem Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej podejmowane przez spółkę działania odnawiające zawarte polisy stanowią przejaw jej uczestnictwa w utrzymaniu zawartych już umów ubezpieczenia, ewentualnie zarządzania zawartymi umowami ubezpieczenia. A te

działania nie mieszczą się już w zakresie usług pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, o których mowa w art. 43 ust. 1 pkt 37 ustawy o VAT. Będą zatem podlegać opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

Sztuczne dzielenie dla potrzeb podatkowych

Spółka wniosła skargę do sądu administracyjnego podnosząc, że wykonywany przez nią zespół czynności z ekonomicznego punktu widzenia obejmuje jedno świadczenie kompleksowe, które nie powinno być sztucznie dzielone dla celów podatkowych. WSA w Poznaniu stanął po jej stronie. Sąd zwrócił uwagę, że w ustawie podatkowej nie zostało wyjaśnione, jak należy rozumieć pojęcia „usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, a także usługi świadczone przez ubezpieczającego w zakresie zawieranych przez niego umów ubezpieczenia na cudzy rachunek”. W przypadku braku takich wyjaśnień należy się posiłkować definicjami wskazanymi w rodzimych dla tych pojęć gałęziach prawa. A w ustawie z dnia 15 grudnia 2017 r. o dystrybucji ubezpieczeń wyjaśniono, że dystrybucją ubezpieczeń jest działalność ich dystrybutora polegająca na: 1) doradzaniu, proponowaniu lub wykonywaniu innych czynności przygotowawczych zmierzających do zawarcia umów ubezpieczenia lub umów gwarancji ubezpieczeniowych; 2) zawieraniu umów ubezpieczenia lub umów gwarancji ubezpieczeniowych w imieniu zakładu ubezpieczeń, w imieniu lub na rzecz klienta albo bezpośrednio przez zakład ubezpieczeń; 3) udzielaniu pomocy przez pośrednika ubezpieczeniowego w administrowaniu umowami ubezpieczenia lub umowami gwarancji ubezpieczeniowych i ich wykonywaniu, także w sprawach o odszkodowanie lub świadczenie.

Sąd stwierdził, że z przepisów tych wynika, iż działalność pośrednika ubezpieczeniowego to nie tylko działania zmierzające do zawarcia umowy ubezpieczenia, ale i późniejsze czynności, w tym uczestnictwo w administrowaniu umowami ubezpieczenia. Przenosząc to na grunt przedmiotowej sprawy WSA orzekł, że podejmowane przez spółkę działania odnawiające polisę ubezpieczeniową stanowią element kompleksowej usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, zwolnionej z opodatkowania VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 37 ustawy o podatku od towarów i usług.

Postępowanie dwuinstancyjne albo droga sądowa

Jak widać pro przedsiębiorcza, czyli ekonomiczna perspektywa nie jest domeną organów podatkowych. Dokonując ustalenia znaczenia przepisów czynią to przede wszystkim w zakresie niezbędnym dla potrzeb podatkowych, nierzadko w sposób sztuczny, w oderwaniu od ich gospodarczego sensu. Na szczęście dla przedsiębiorców, w większości przypadków postępowanie przed organami podatkowymi jest dwuinstancyjne, stąd od takich rozstrzygnięć organu można się odwołać. W postępowaniu o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego podatnikowi przysługuje skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego, z czego w omawianej sprawie skutecznie skorzystała spółka.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Deweloperzy dostosowują ofertę do Bezpiecznego Kredytu 2%

Czy w nowych projektach znajdzie się więcej mieszkań spełniających kryteria Bezpiecznego Kredytu 2 proc.? Jaką ofertę mają aktualnie firmy dla osób chcących skorzystać z tego, preferencyjnego kredytowania? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Projektujemy mieszkania dla różnych grup odbiorców. W naszym portfolio są zarówno lokale budowane z myślą o młodych rodzinach, jak też luksusowe apartamenty nabywane przez inwestorów. Tak duża rozpiętość produktowa, a co za tym idzie także cenowa jest możliwa w przypadku dużych podmiotów, takich jak Atal. Nie zamierzamy zmieniać tej strategii wyłącznie z uwagi na wprowadzony program dopłat. Już teraz jego kryteria spełnia około 3000 mieszkań z naszego portfolio, jest to więc bardzo duża oferta, która odpowiada na aktualne zapotrzebowanie rynkowe.

Cezary Grabowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Nasza firma od lat cieszy się renomą dewelopera, który ma w ofercie funkcjonalne mieszkania kompaktowe, czyli kawalerki o powierzchni 28 mkw., dwupokojowe lokale w przedziale 36-40 mkw.,  trzypokojowe od 54 do 62 mkw., czy czteropokojowe, wygodne mieszkania od 70 do 85 mkw. Nasze inwestycje planujemy bardzo starannie i jest to wieloletni proces, dlatego obecnie do sprzedaży wchodzą projekty nad którymi pracowaliśmy od 3 lat. Spełniają wymagania wszystkich klientów, w tym również tych, którzy chcą finansować mieszkanie z programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Tu, ze względu na ograniczenia cenowe do 700 tys. zł dla singli i 800 tys. zł dla rodzin, największym zainteresowaniem będą cieszyć się kompaktowe mieszkania dwu i trzypokojowe. Obecnie lokali spełniających te kryteria mamy w ofercie blisko 130. To głównie mieszkania na rodzinnym osiedlu Lune de Malta w Poznaniu oraz w inwestycji Nova Talarowa na warszawskim Tarchominie.

Michał Witkowski, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

Chcąc sprostać oczekiwaniom klientów, dbamy o to, aby nasze mieszkania były dopasowane do aktualnych trendów rynkowych oraz atrakcyjne dla szerokiego grona odbiorców. Oferta jest przygotowywana na podstawie planów zagospodarowania terenów i wydawanych decyzji administracyjnych. Planując inwestycje, uwagę zwracamy głównie na potrzeby klientów oraz ich preferencje z uwzględnieniem długofalowej perspektywy, nie na tymczasowe rozwiązania legislacyjne. Bezpieczny kredyt 2 proc. nie ma limitu ceny za metr kwadratowy. W jego ramach można zaciągnąć pożyczkę w wysokości 500 tys. zł w przypadku singla i 600 tys., gdy o kredyt wnioskuje para. Obowiązujące warunki programu pozwalają klientom na skorzystanie z możliwości zakupu naszych mieszkań. W ofercie posiadamy blisko 150 lokali w cenie do około 600 000 zł oraz ponad 300 mieszkań w kwocie do 800 000 zł. Ogromnym atutem naszej oferty jest to, że składają się na nią mieszkania gotowe lub z bliskim terminem zakończenia realizacji.

Małgorzata Ostrowska, dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Mamy oczywiście w ofercie mieszkania spełniające wymagania kredytu 2 proc., skierowane do kredytobiorców nabywających swoje pierwsze nieruchomości. Na tę chwilę to około 400 lokali. W sierpniu pula ta powiększy się o nowe propozycje. Stawiamy jednak na co dzień na budowanie różnorodnej oferty skierowanej do różnych grup klientów. W portfelu mamy więc także typowe apartamenty inwestycyjne czy inwestycje o podwyższonym standardzie, skierowane do bardziej wymagającego klienta, dysponujacego większym budżetem niż ten przeznaczony zwykle na “pierwsze gniazdko”.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom 

Nadrzędnym priorytetem w kształtowaniu oferty Archicom jest jej dywersyfikacja. Pozwala nam ona odpowiadać na potrzeby szerokiego spektrum potencjalnych nabywców, a także budować uniwersalne i ponadczasowe portoflio – niezależnie od bieżących trendów czy uwarunkowań rynkowych. W związku z tym nie planujemy dostosowywać naszych inwestycji pod rządowy program Pierwsze Mieszkanie, mając świadomość, że w przyszłości może zostać wygaszony lub jego założenia mogą ulec zmianie. Beneficjenci programu, którzy kwalifikują się do uzyskania preferencyjnego finansowania, stanowią wyłącznie jedną z wielu grup naszych klientów, a budowanie na niej fundamentu oferty byłoby nieuzasadnione. Dzięki wieloletniej konsekwencji we wprowadzaniu do sprzedaży zróżnicowanych mieszkań,w każdej z naszych inwestycji znajdują się lokale uprawniające do ubiegania się o Bezpieczny Kredyt 2 proc.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Budujemy nowoczesne lokale z komfortową przestrzenią do życia w przystępnych cenach, dlatego większość mieszkań z naszej oferty spełnia kryteria programu Bezpieczny Kredyt 2 proc. Kolejne inwestycje także będą częściowo projektowane pod rządowe dofinansowanie 2 proc., bo zainteresowanie lokalami w tym programie jest duże. Nabywcy najczęściej poszukują mieszkań o metrażach 35-50 mkw., czyli dwupokojowych i kompaktowych trójek. Część transakcji kupna-sprzedaży lokali jest zawierana także przez osoby, które nie korzystają z rządowych dopłat, a zdecydowały się na zakup mieszkania w obawie przed wzrostem cen.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

Na ten moment przygotowaliśmy pulę 300 mieszkań, które spełniają kryteria programu. W Warszawie kwalifikują się do niego mieszkania dwu i trzypokojowe w projektach Ursus Centralny oraz Miasto Moje, a także projekt EKO Falenty, gdzie powstają domy w zabudowie szeregowej.  We Wrocławiu – mieszkania w projekcie Viva Jagodno, natomiast w Poznaniu program obejmuje mieszkania w inwestycji Grunwaldzka 240, a w Szczecinie – w obu realizowanych tam przez firmę projektach – Nowe Warzymice i Nowa Północ.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Z uwagi na długi czas procesu przygotowania inwestycji, który w zależności od lokalizacji może trwać nawet dwa lata, trudno mówić o dostosowywaniu przez deweloperów oferty na potrzeby Bezpiecznego Kredytu 2 proc. Bez wątpienia program przyczynił się do ożywienia popytu, zwłaszcza w projektach z segmentu popularnego czy w tańszych lokalizacjach, gdzie klienci korzystający z kredytów hipotecznych byli grupą dominującą. Z uwagi na wysokie stopy procentowe oraz brak zdolności kredytowej inwestycje były w ostatnich miesiącach wstrzymywane.  Powrót tej grupy nabywców będzie stymulować podaż w tym segmencie rynku. Tym bardziej, że tym razem rządowe wsparcie ma bardziej dostępną formę. W przeciwieństwie do poprzednich programów pomocowych w Bezpiecznym Kredycie 2 proc. nie występuje limit ceny metra kwadratowego nabywanego lokalu, dzięki czemu znaczna część rynkowej oferty spełnia jego wymogi. Przyjmując, że nabywca dysponuje wkładem własnym w maksymalnej wysokości 200 tys., kupowane mieszkanie może kosztować nawet 800 tys. zł. W ofercie Develii kryterium to spełnia ponad 60 proc. oferty.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Już teraz widzimy duże zainteresowanie klientów mieszkaniami, które spełniają wytyczne rządowego programu Bezpieczny Kredyt. Mamy w ofercie ponad 800 mieszkań spełniających wymogi tego programu i jesteśmy w pełni gotowi na przyjmowanie rezerwacji klientów.

Z pewnością programy rządowe będą ważnym wsparciem dla klientów i ułatwią im inwestycję we własne lokum. Wsparciem mogą też być planowane rozwiązania finansowe: tani kredyt z dopłatami rządowymi oraz specjalne konto oszczędnościowe. To ważne, że te programy będą miały tak szeroki zasięg dla osób do 45 roku życia oraz małżeństw, bez limitu ceny za metr kwadratowy. Dzięki temu bardzo szybko nastąpi ożywienie na rynku nieruchomości mieszkaniowych, a nabywcy będą mogli realizować potrzeby w zakresie własnej nieruchomości.

Dodatkowym czynnikiem wspomagającym kredytobiorców jest komunikat Urządu Komisji Nadzoru Finansowego, który rekomendował złagodzenie warunków oceny zdolności kredytowej. Po zmianach w rekomendacji S 2023 banki mogą stosować przy obliczaniu zdolności kredytowej niższy bufor. Oznacza to, że mają możliwość korzystniej oceniać zdolność klienta do spłaty kredytu. Można zatem pożyczyć więcej pieniędzy na zakup mieszkania czy domu. Szczególnie korzystne są zmiany w przypadku Bezpiecznego Kredytu. Przy tym produkcie zdolność kredytowa będzie o około 30 proc. wyższa niż przy zwykłym kredycie ze stałym oprocentowaniem i stałą ratą.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W przypadku kredytu 2 proc. podstawowym kryterium jest globalna cena lokalu pozwalająca na skorzystanie z preferencyjnego kredytu w ramach obowiązujących limitów. Poza ceną mieszkania większość warunków leży po stronie nabywcy stąd większość naszych lokali kwalifikuje się do programu.

Damian Tomasik, twórca Alter Investment

Przed pojawieniem się programu przygotowywaliśmy  projekty, które odpowiadają na zróżnicowane  potrzeby rynku. W związku z tym posiadamy projekty, które idealnie wpisują się w ten program, jak ten  przy ul. Madalińskiego oraz przy ul. Kartuskiej w Gdańsku. Zgodnie z naszą strategią, zamierzamy kontynuować podejście uwzględniające przede wszystkim potrzeby  przyszłych odbiorców, to znaczy końcowych użytkowników projektowanych lokali  i przygotowywać projekty z myślą o  nich. Obecnie w opracowaniu  mamy budynki wielorodzinne z mieszkaniami 1-3 pokojowymi, ale i takie 4-5 pokojowe.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Już na kilka miesięcy przed planowanym uruchomieniem programu dostosowaliśmy naszą ofertę mieszkań i harmonogramy płatności do tego, żeby klienci mogli skorzystać z preferencyjnych warunków kredytowania. Obecnie nadal mamy szeroką ofertę mieszkań w Warszawie, które mieszczą się w ramach tego programu. W nowych inwestycjach także przewidujemy ofertę pod tym kątem.

W mieszkaniówce wciąż bez przełomu. Najnowsze dane GUS

Najnowsza informacja GUS, prezentująca statystyki budownictwa mieszkaniowego w lipcu oraz pierwszych siedmiu miesiącach bieżącego roku, niestety nie zakomunikowała oczekiwanego przełomu w trwającej już rok stabilizacji danych na najniższych od lat poziomach. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w tej sytuacji wszystko wskazuje na dalsze umacnianie się inwestycyjnego marazmu, co ciekawe w środowisku poprawiającej się z miesiąca na miesiąc sytuacji popytowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki.

Z trzech kategorii GUS-owskich danych budownictwa mieszkaniowego w lipcu jedynie w przypadku deweloperskich mieszkań rozpoczętych odnotowano lekkie odbicie w relacji do poprzedniego miesiąca. Jednak w odniesieniu do znaczącej poprawy sytuacji popytowej pierwotnego rynku mieszkaniowego wynik na poziomie nieco ponad 9 tys. lokali wciąż pozostawia wiele do życzenia.

W sumie w lipcu ruszyła budowa zaledwie 16,2 tys. mieszkań i domów, co oznacza symboliczny spadek w relacji rdr o ułamek procenta. Od początku roku rozpoczęto 102 tys. lokali, co daje wynik dokładnie o jedną czwartą gorszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku. Jeszcze gorzej wypadają tu sami deweloperzy z wolumenem mieszkań rozpoczętych na poziomie 57 tys., o 28 proc. gorszym licząc rdr. Tym samym rynek w dalszym ciągu nie może zdobyć się na bardziej zdecydowane odreagowanie trwającego marazmu, co niestety bardzo słabo rokuje podaży nowych mieszkań w kolejnych miesiącach.Wyk. 1 - Dane GUS budownictwa mieszkaniowego 2019-2023

Z kolei GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym w lipcu zanotowały wyraźne tąpnięcie, głównie za sprawą danych dotyczących deweloperów. Wynik ogółem na poziomie 19 tys. decyzji administracyjnych jest zarówno rok do roku jak i miesiąc do miesiąca słabszy, odpowiednio o 14 i 8 procent. Z kolei rezultat za siedem tegorocznych miesięcy na poziomie 131 tys., jest o blisko jedną trzecią gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2022 r.

W przypadku samych deweloperów wynik z lipca na poziomie niespełna 12 tys. pozwoleń należy do kategorii najsłabszych w ostatnich latach. Z kolei liczba 85 tys. decyzji uzyskanych od początku roku oznacza regres w stosunku do analogicznego okresu ub. roku rzędu aż 65 proc.

Ze wszystkich trzech kategorii danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego dotychczas niezawodnie najlepiej prezentowały się statystyki lokali oddanych do użytkowania, nieco mniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury. Tymczasem, jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl,  w lipcu i w tym przypadku nastąpił wyraźny regres. Wynik ogółem na poziomie 14,5 tys. jest rekordowo niski, słabszy o około jedną piątą zarówno w relacji rdr jak i mdm. Rezultat od początku roku na poziomie 126 tys. oddanych lokali jest podobny do uzyskanego rok wcześniej, jednak najprawdopodobniej lipiec zapoczątkował tu nową tendencję spadkową.

Za taki stan rzeczy tej kategorii danych odpowiadają deweloperzy, którzy w lipcu z wynikiem miesięcznym zaledwie 9 tys. oddanych lokali zanotowali regres w stosunku do poprzedzającego czerwca aż o 30 proc. Jeśli nie jest to jednorazowy przypadek, to taki wynik wskazywałby na kurczący się zasób mieszkań deweloperskich na końcowym etapie realizacji, co jest naturalnym skutkiem kurczącej się oferty lokali deweloperskich.

Najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego prezentują słabnący potencjał inwestycyjny krajowej mieszkaniówki, uzupełniony tym razem o kategorię danych mieszkań oddanych do użytkowania. Jedyną istotną, zaledwie symbolicznie zwyżkującą, pozycją w lipcu okazały się deweloperskie mieszkania rozpoczęte, co niestety nie jest wystarczającym argumentem oczekiwania poprawy koniunktury inwestycyjnej na omawianym rynku. Za to przybywa argumentów świadczących o rozwojowym charakterze sytuacji kryzysowej po jego podażowej stronie, co grozi zdecydowanie niepożądanymi skutkami już w bezpośredniej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Sektor nieruchomości komercyjnych w Polsce: spadek aktywności inwestycyjnej w pierwszej połowie 2023 roku

W 2022 roku wartość transakcji inwestycyjnych w sektorze nieruchomości komercyjnych zamknęła się wynikiem około 5,8 mld euro, co pokazało, że po trudnych latach pandemicznych i wybuchu konfliktu na Wschodzie, Polska jest stabilnym rynkiem z dużą grupą inwestorów zainteresowanych lokowaniem kapitału w naszym kraju, jak i szerokim spektrum atrakcyjnych produktów inwestycyjnych.

W pierwszej połowie 2023 roku jednak byliśmy świadkami oczekiwanego wcześniej spowolnienia inwestycyjnego. Po sześciu miesiącach br. całkowity wolumen inwestycyjny wyniósł jedynie około 800 milionów euro, co oznacza spadek o 70 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej.

Nieduże wolumeny transakcyjne, inwestorzy głównie z regionu CEE

Na nastroje inwestorów wpływają wysokie koszty finansowania projektów oraz niepewne perspektywy związane ze zmianami w globalnej gospodarce. Na spadek aktywności inwestycyjnej nad Wisłą składają się także rosnące stopy procentowe w Europie oraz wzrost rentowności obligacji skarbowych. Niemniej, prowadzone są rozmowy dotyczące większych akwizycji. Jeśli dojdzie do ich zamknięcia, wpłynie to znacząco na poprawę wyników na rynku transakcji inwestycyjnych w naszym kraju w drugiej połowie roku.

Na rynku dominują teraz mniejsze transakcje, brakuje inwestycji portfelowych i dużych transakcji jednostkowych. Większość zainwestowanego kapitału w tym roku na polskim rynku nieruchomości komercyjnych pochodziła z krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz krajów bałtyckich. Globalni gracze wstrzymali działania i obserwują rozwój sytuacji.

Ograniczona ilość zawartych w tym roku transakcji wynika przede wszystkim z niedostosowania oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających, choć rozbieżności są już mniejsze niż w ubiegłym roku. Inwestorzy poszukują okazji, składają propozycje poniżej cen rynkowych. Właściciele nieruchomości nie ulegają jednak presji i czekają na atrakcyjniejsze propozycje.

Widoczna jest również duża aktywność inwestorów, poszukających możliwości budowania wartości nieruchomości oraz osiągnięcia ponadprzeciętnych zwrotów, jak i rozbudowywanie banków ziemi w perspektywie długoterminowej. Inwestorzy na większą skalę wchodzą również przedsięwzięcia typu joint venture, a także poszukują możliwości fuzji i przejęć.

W przyszłym roku, jeśli stopy procentowe ustabilizują się i finansowanie inwestycji będzie tańsze, zwiększy się szansa na powrót do wyższych wolumenów transakcyjnych. Odwrócenia trendu koniunkturalnego na rynku nieruchomości komercyjnych nie należy jednak oczekiwać wcześniej niż na początku przyszłego roku.

Magazyny z największym udziałem w transakcjach

Za ponad połowę wartości transakcji inwestycyjnych zarejestrowanych w Polsce w pierwszym półroczu br. odpowiadał sektor nieruchomości magazynowych. Wolumen transakcji wyniósł w nim przeszło 430 mln euro, o jedną trzecią mniej porównując rok do roku. Zabrakło transakcji portfelowych i dużych wolumenowo akwizycji, co było domeną poprzednich lat. Na rynku magazynowym możemy obserwować dużą aktywność private equity.

Sprzedany został m.in. kompleks Campus 39 we Wrocławiu. Do transakcji, o których należy wspomnieć należał również zakup City Logistics Wrocław II przez czeską firmę Trigea, nabycie przez LeadCrest Capital Partners magazynu KGL czy transakcja zawarta pomiędzy LCN Capital Partners i Panattoni dotycząca projektu w Uniejowie. Firma Panattoni dostarczyła większość aktywów, które były w ostatnich miesiącach przedmiotem akwizycji na rynku logistyczno-przemysłowym.

Ceny w tym segmencie zostały najszybciej zoptymalizowane do oczekiwań rynkowych. Do zamykania transakcji zachęcał inwestorów również wzrost czynszów za wynajem powierzchni, który najszybciej nastąpił właśnie w tym sektorze.

Rynek biurowy w defensywie

W pierwszym półroczu 2023 roku na rynku biurowym zarejestrowane zostały transakcje o wartości zaledwie około 190 mln euro. Wszystkie zakupione nieruchomości znajdują się w Warszawie. W strukturze zakupów dominowały aktywa typu „core+” oraz oportunistyczne, takie które dają możliwość przebudowy, zmiany funkcji bądź wygenerowania większego potencjału.

Do największych transakcji należał zakup budynku Wola Retro przez Adventum International od Develii czy sprzedaż przez Echo Investment drugiego etapu projektu Moje Miejsce do czeskiego Trigea oraz zakup kilku budynków biurowych w Wiśniowym Business Parku przez firmę Indotek.

W sektorze biurowym widoczny jest największy spadek liczby realizacji nowych inwestycji, co wynika z wysokiego poziomu kosztów budowy oraz wykończenia powierzchni, jak i ogólnej niepewności inwestorów wynikającej z sytuacji mikro i makro gospodarczej oraz polityki globalnej.

Duży wzrost kosztów mediów oraz wymagania klimatyczne sprawiają, że rośnie presja na ograniczenie zużycia. Zarówno najemcy, jak i inwestorzy preferują nieruchomości z certyfikatami środowiskowymi, wykorzystujące technologie do monitorowania i zarządzania zużyciem mediów, na finansowanie których przychylniej patrzą także banki.

Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz

Schneider Electric inwestuje 40 mln euro w inteligentną fabrykę przyszłości na Węgrzech

  • Zakład zwiększy możliwości produkcyjne w obszarze produktów i rozwiązań dla regionu europejskiego
  • Inwestycja przełoży się na podnoszenie kompetencji zawodowych 500 pracowników

Schneider Electric, lider w cyfrowej transformacji zarządzania energią i automatyki przemysłowej, rozpoczął budowę nowej inteligentnej fabryki w Dunavesce na Węgrzech. Planowana inwestycja o wartości 40 milionów euro obejmie budowę zakładu o powierzchni 25 000 metrów kwadratowych i da zatrudnienie 500 osobom.

  1. inteligentna fabryka Schneider Electric w Europie będzie 22. fabryką w regionie produkującą rozdzielnice pierwotnego i wtórnego rozdziału energii, rozdzielnice niskiego napięcia i komponenty do nich oraz najnowocześniejsze rozdzielnice średniego napięcia AirSeT bez gazu SF6. Wszystkie urządzenia wykonywane będą na zamówienie według indywidualnych wymagań klientów.

Już od pierwszego dnia produkcji, który przewidziany został na 2024 rok, fabryka będzie miała zerowy bilans energetyczny. Zakład zasilą geotermia i energia słoneczna na dachu, a rozwiązania z obszaru zarządzania energią wdrożone w ramach architektury EcoStruxure Schneider Electric zmaksymalizują jego efektywność energetyczną.

Ponadto na terenie obiektu:

  • znajdzie się 30 stacji ładowania samochodów elektrycznych i 25 stacji ładowania rowerów elektrycznych od Schneider Electric,
  • woda opadowa będzie zbierana i ponownie wykorzystywana,
  • aby zmniejszyć straty energii, czujniki Schneider Electric w biurach, salach konferencyjnych, szatniach i łazienkach będą sterować oświetleniem i klimatyzacją,
  • przy stanowiskach postojowych dla ciężarówek i przy wejściu do budynku znajdą się śluzy powietrzne zapobiegające utratom ciepła.

Europa jest ważnym regionem dla Schneider Electric – mówi Frederic Godemel, Executive Vice President, Power Systems & Services w Schneider ElectricTa nowa inteligentna fabryka jest jednym z przykładów tego, jak zwiększamy nasze możliwości, aby sprostać wzrostowi popytu, gdy Europa przyspiesza transformację i wzmacnia swoją niezależność energetyczną.

Nowy zakład w Dunavecse będzie flagową fabryką w Europie w zakresie technologii średniego napięcia – dodaje Yann Reynaud, Senior Vice President Global Engineering to Order, Schneider Electric.Jesteśmy podekscytowani faktem, że budujemy więcej mocy produkcyjnych dla naszych klientów, dzięki czemu będziemy mogli zaoferować im jeszcze więcej innowacji, zrównoważonego rozwoju i rozwiązań cyfrowych.

Podobne rozwiązania wprowadzane są przez Schneider Electric także na terenie Polski.  Fabryka w Bukownie, należąca do Grupy, otrzymała w 2021 roku status Smart Factory, stając się kolejnym punktem na globalnej mapie podobnych obiektów w portfolio Schneider Electric.

Podróże służbowe i diety kierowców: praktyczne rozwiązania i kluczowe wskazówki

Rozważania na temat podróży służbowych nierozerwalnie wiążą się z procesem rozliczania pracujących za kierownicą. Często znaczący fragment zarobków kierowcy w danym miesiącu pochodzi z rozliczeń wynikających z delegacji. Taka metoda okazuje się korzystnym sposobem dla przedsiębiorców, unikającym opodatkowania i wymogów ubezpieczeniowych. Niemniej jednak, zawiłości wynikające z nieprecyzyjnych regulacji stwarzają obszerne pole do różnych interpretacji. W niniejszym przewodniku analizujemy proces rozliczania podróży służbowych, ukazując optymalne strategie.

Warto zaznaczyć, że przy omawianiu rozliczeń związanych z podróżami służbowymi kierowców obowiązują istotne akty prawne, takie jak Ustawa o czasie pracy kierowców, Kodeks Pracy oraz Rozporządzenie dotyczące należności pracowników zatrudnionych w instytucjach publicznych i jednostkach samorządowych za podróże służbowe. 

Czym dokładnie jest podróż służbowa kierowcy?

Odpowiedź na to pytanie, czy kierowca jest aktualnie w podróży służbowej, można odnaleźć w artykule 2 punkt 7 Ustawy o czasie pracy kierowców. W tym artykule znajduje się następujący opis:

Podróż służbowa to każde zadanie związane z pracą, które polega na przemieszczaniu się na zlecenie pracodawcy:

a) poza granice lokalnej miejscowości, o której mowa w punkcie 4 litera a, lub

b) wykraczające poza obszar lokalnej miejscowości, o której mowa w punkcie 4 litera a, mające na celu realizację transportu drogowego. Oznacza to, że sytuacja podróży służbowej występuje, kiedy kierowca opuszcza teren miasta, w którym zlokalizowane jest biuro, filia, oddział lub przedstawicielstwo firmy. Nie mają tu znaczenia odległość podróży, czas trwania ani miejsce pracy zapisane w umowie o pracę. Warto podkreślić, że nie w każdym przypadku podróży służbowej przysługuje kierowcy prawo do dodatkowych świadczeń, takich jak dieta.

Czy nadeszła już chwila, by wypłacić dietę?

W kontekście krajowych podróży służbowych, diety spełniają rolę pokrycia dodatkowych kosztów związanych z wyżywieniem, podczas gdy w przypadku delegacji zagranicznych, dieta obejmuje nie tylko wydatki na jedzenie, ale również drobne wydatki związane z podróżą. W związku z tym nie zaleca się ustalania różnych stawek diet dla pracowników wykonujących to samo stanowisko w jednej firmie, niezależnie od rodzaju podróży. W odniesieniu do kosztów żywienia, różnice w stawkach diet powinny być uzasadnione, a dodatkowe dopłaty dla kierowców, na przykład uzależnione od stażu pracy, nie powinny być pokrywane z dietą, lecz raczej traktowane jako premia.

Kiedy chodzi o rozliczanie delegacji, ważne jest przestrzeganie przepisów rozporządzenia, chyba że wprowadzono odpowiednie zmiany i poprawki. Warto zaznaczyć, że nie należy ustalać stawek diet niższych niż 30 zł, niezależnie od tego, czy jest to delegacja w kraju czy za granicą. Taka zasada wynika z postanowień artykułu 775 § 4 Kodeksu Pracy, szczególnie gdy zmieniamy ustalone wcześniej kwoty w dokumentach regulujących wydatki pracowników. Ponadto, w rzeczywistości nie zaleca się także ustanawiania diet o wyższej wartości niż określone w załączniku do rozporządzenia, ponieważ przekroczenie tej sumy podlega opodatkowaniu i obciążeniom ubezpieczeniowym. Wysokość diety dla podróży zagranicznych jest różnorodna, a na przykład dla Niemiec mieści się w przedziale od 30 zł do 49 EUR. Wyrównanie stawek diety i ustanowienie stałego poziomu ma sens, umożliwiając dostosowanie kosztów w firmie na przewidywalnym poziomie.

Po więcej informacji zapraszamy na stronę: https://www.ocrk.pl/oferta/rozliczanie-delegacji/. 

Sprzedaż detaliczna w Polsce

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lipcu była niższa niż przed rokiem o 4,0%. W danych o sprzedaży widoczny jest realny spadek konsumpcji r/r. Wpływ miała na to wysoka inflacja, w tym realny spadek wynagrodzeń, który prowadził do ograniczenia realnej siły nabywczej gospodarstw domowych. W ujęciu miesięcznym odnotowano natomiast wzrost o 1,9%. Dezinflacja postępuje wraz z czym realnie zaczynają rosnąć również wynagrodzenia. Spodziewam się kontynuacji tych trendów, co powinno przełożyć się na wzrost konsumpcji w kolejnych okresach. Prawdopodobnie nie oznacza to jednak, że konsumpcja szybko i mocno odbije, raczej będzie to stopniowy ruch korespondujący z oczekiwanym dalszym spadkiem inflacji.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

300 Plus na wyprawkę szkolną jest obecnie realnie warte 210 zł. Nie wystarczy nawet na podręczniki

Dla 4,5 milionów dzieci zbliża się nowy rok szkolny. Koszt przygotowania dzieci do szkoły wzrósł w tym roku w Polsce o około 8 proc. Spada także realna wartość 300 Plus, która obecnie wynosi 210 zł. Jednak realny koszt wysłania dziecka do szkoły to minimum 700-800 zł.

Już 1 września dzieci powrócą do szkół. W tym roku, naukę w szkołach podstawowych i średnich rozpocznie około 4,5 mln uczniów.  Jest to oczywiście ważne wydarzenie dla samych dzieci, ale także źródło znacznych dodatkowych wydatków dla rodziców. Sprzedaż podręczników, artykułów szkolnych, ubrań, butów i elektroniki, to także poważne źródło dochodów dla biznesu. Tym bardziej ważne w okresie mniejszych wydatków konsumenckich i słabszych danych gospodarczych.

Nie jest zaskoczeniem, że koszty wyprawki dla dziecka do szkoły będą w tym roku wyższe niż w 2022 roku. W ciągu ostatniego roku, ceny w Polsce wzrosły średnio o 10,8 proc. Jeśli przyjrzymy się poszczególnym kategoriom kosztów, ponoszonych przez rodziców w związku z wysłaniem dzieci do szkoły, to część z nich wzrosła bardziej niż inflacja CPI. I tak według GUS, produkty i usługi z kategorii edukacja są dziś droższe dziś o 13,6 proc., wyposażenie mieszkania podrożało w ciągu roku o 10,6 proc., odzież i obuwie – o 6,9 proc., a książki – 4,8 proc. Tylko nieznacznie, bo o 0,4 proc. wzrosły ceny sprzętu informatycznego, w tym komputerów. Spadły natomiast koszty dowożenia dzieci do szkoły własnym samochodem, bo ceny benzyny w ciągu roku spadły o 13,9 proc. Trzeba jednak zauważyć, że dzieci zwykle korzystają z bezpłatnych przejazdów komunikacja miejską. Można zatem ocenić, że koszty wysłania dziecka do szkoły w tym roku będą około 8 proc. wyższe niż we wrześniu rok temu.

Tymczasem, coraz mniejszą realną wartość ma świadczenie z programu Dobry Start, popularnie nazywanego „300 Plus”. Jest ono wypłacane co roku na każde uczące się dziecko w wieku do 20 lat, bez względu na dochody rodziców. Wynosi 300 zł i jego wartość nie uległa zmianie od startu programu w czerwcu 2018 roku. Mimo tego, że politycy niedawno zdecydowali się na podniesienie świadczenia 500 Plus na 800 Plus od nowego roku. Obecnie, realna wartość 300 Plus wynosi 210 zł (70 proc. pierwotnej wartości) w cenach z czerwca 2018 roku, podczas gdy rok temu było to 233 zł.

Realne, szersze koszty wysłania dziecka do szkoły są kilkukrotnie wyższe i wynoszą co najmniej 700-800 zł. Sam komplet książek do szkoły to koszt od 500 do 800 zł. Można go obniżyć kupując używane podręczniki za 200-400 zł za zestaw, jednak ze względu na często zmieniającą się podstawę programową, to rozwiązanie nie zawsze się sprawdzi. Ważny jest także strój sportowy i buty na WF, a to minimum 200 zł. Koszt zeszytów, plecaka i piórnika to kolejne wydatki często przekraczające 300 zł. Wielu rodziców przy okazji nowego roku szkolnego kupuje także biurko (a czasem całe wyposażenie pokoju dziecka) oraz komputer lub tablet.

Zwiększone wydatki rodziców to natomiast dodatkowe przychody oraz zyski firm handlowych i producentów. Według danych z rynku amerykańskiego (National Retail Federation) okres powrotu do szkoły, to drugi, po okresie Bożego Narodzenia, czas zwiększonych wydatków konsumentów. Przeciętna rodzina ucznia w USA deklaruje, że w tym roku wyda na jego wyposażenie średnio 890 dolarów (ok 3600 zł), zaś w przypadku studenta jest to aż 1367 dolarów (czyli 5600 zł). Zobaczymy jak w rzeczywistości będą się kształtować te wydatki, a ich poziom będzie testem dla amerykańskich konsumentów i gospodarki. Która cały czas ma przed sobą okres spowolnienia.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Biedniejemy, chociaż zarabiamy lepiej

Znów wróciliśmy do sytuacji, gdzie owszem pensje rosną wyraźnie, ale dzieje się to wolniej niż wzrost inflacji. W rezultacie pomimo podwyżek przeciętny Polak może pozwolić sobie na mniej. Za zachodnią granicą też widzimy słabsze dane, ale zdecydowanie lepiej u siebie mieć dobrze niż pocieszać się, że inni też mają słabo.

Zarabiamy coraz lepiej

Wczoraj poznaliśmy dane na temat średniego wynagrodzenia i zatrudnienia w Polsce. Zatrudnienie rośnie obecnie o 0,1% w skali roku, co raczej sugeruje stabilizację. To jednak nie dane o zatrudnieniu najbardziej interesują Polaków. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło do 7485,12 zł. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze jest to kwota brutto, po drugie jest to średnia liczona tylko dla przedsiębiorstw powyżej 9 pracowników. Nie zmienia to jednak faktu, że to drugi w historii najwyższy wynik. Najwyższy po marcu tego roku. Należy pamiętać, że są w ciągu roku takie miesiące, kiedy zwyczajowo wypłacane są premie lub dodatki, co powoduje, że są w nich wyższe wyniki. Wynagrodzenia rosną jednak średnio o 10,4%, co jest niestety wynikiem niższym od oczekiwań, ale na szczęście nie dużo niższym od inflacji. Na szczęście dla tych, którzy oczywiście dostali takie podwyżki w ciągu roku.

Deflacja producencka za Odrą

Niemcy pokazali wczoraj dane na temat inflacji producenckiej. Spadek cen producentów o 6% w skali roku przy wyraźnie dodatniej inflacji pokazuje pewien problem, przed którym staje gospodarka. Z drugiej strony spadające marże po ich gwałtownym wzroście wykorzystującym niepokój na rynkach związany z gwałtownym wzrostem cen w sklepach i rosyjską inwazją na Ukrainę nie jest niczym, co na razie powinno nas niepokoić. Istotne pytanie to jednak, jak głęboko te marże mogą dalej spadać. Patrząc na wskaźniki koniunktury niemiecki przemysł przygotowuje się na wyraźne pogorszenie sytuacji. Słabsze dane z głównej lokomotywy napędowej europejskiej gospodarki to coś, co powoduje, że inwestorzy mniej chętnie patrzą na euro względem dolara.

Słabsze dane z Polski

Poniedziałek upłynął nam nie tylko pod kątem rynku pracy. Opublikowano również dane na temat produkcji przemysłowej. Ta w skali roku spada niestety o 2,7%. Ostatni wzrostowy odczyt mieliśmy w styczniu tego roku i od tego czasu jesteśmy mniej lub bardziej pod kreską. To najprawdopodobniej słabsze dane przemysłowe odpowiadają za wczorajszą przecenę złotego względem głównych walut. W okolicy godzin publikacji euro podrożało w krótkim czasie o 2 grosze. Dzisiaj od rana co prawda rynek wraca blisko poprzednich poziomów, co pozwala utrzymać optymizm osób liczących na tańsze euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat