Branża motoryzacyjna zwiększa przychody, ale wciąż obawia się rosnących kosztów

Mimo wyzwań takich jak transformacja w kierunku zeroemisyjnej mobilności oraz skutków pandemii Covid-19 i wojny w Ukrainie, drugi kwartał 2023 roku był kolejnym, w którym sektor pokazał wzrost sprzedaży. To pozwala z optymizmem patrzeć na najbliższą przyszłość. Niemniej jednak problemem wciąż są wysokie koszty, słabe wyniki finansowe oraz niepewny popyt.

Pomimo wszystkich wyzwań, z którymi w ostatnich latach mierzy się sektor automotive, sytuacja wśród producentów części wygląda dosyć optymistycznie. Porównując II kwartał 2023 z tym samym okresem ubiegłego roku, wzrosty produkcji zanotowało prawie trzy czwarte firm uczestniczących w badaniu przeprowadzonym przez MotoFocus.pl we współpracy z Santander Bank Polska i Polską Agencją Inwestycji i Handlu. Co więcej, wzrosty powyżej 10% dotyczyły prawie jednej czwartej ankietowanych. Jest to kolejny kwartał, gdzie rok do roku producenci notują wzrosty.

Produkcja części motoryzacyjnych w ujęciu ilościowym w całej Unii w II kwartale pozostawała na poziomach sprzed pandemii. Trwająca od końca ubiegłego roku poprawa dostępności surowców i komponentów przełożyła się na wzrost produkcji pojazdów. W ostatnich miesiącach w niektórych krajach była ona bliska poziomów sprzed pandemii. Wysoka produkcja znajdowała zbyt mimo niskich poziomów bieżących zamówień na samochody z uwagi na duży portfel zamówień, będący konsekwencją przewagi popytu nad podażą w poprzednich okresach. Do tego utrzymywał się wysoki popyt w segmencie części zamiennych – wyjaśnia Radosław Pelc, analityk sektorowy w Santander Bank Polska.produkcja sprzedana w II kwartale 2023 r.

Kluczowym obecnie problemem, z którym mierzą się firmy w Polsce jest wzrost kosztów działalności. Nie inaczej jest w motoryzacji. Wzrosty kosztów odczuło ponad 95% ankietowanych firm produkujących części. Na domiar złego wzrosty powyżej 10% dotyczyły ponad połowy firm. To już kolejny kwartał wzrostu kosztów produkcji, a w najbliższej przyszłości nie widać perspektyw na zmianę sytuacji. Przy bardzo niskiej rentowności firm produkujących części motoryzacyjne takie wzrosty należy uznać za niepokojące.

Pomimo różnych utrudnień w działalności, w tym znacznego wzrostu kosztów, spowolnienia gospodarczego i niskiej siły nabywczej wynagrodzeń konsumentów, zdecydowana większość ankietowanych przewiduje wzrost wolumenów sprzedaży. Jedynie co dziesiąty ankietowany oczekuje spadków. Wynika to zapewne z niskich poziomów uzyskanych rok wcześniej przy jednoczesnym założeniu utrzymania trwającej od początku roku wysokiej, w relacji do dwóch poprzednich lat, produkcji samochodów w Europie. Należy podkreślić, że jednym z głównych ryzyk dla tej prognozy są wciąż niskie poziomy bieżących zamówień na samochody – dodaje Radosław Pelc.

Niewiele, bo ponad jedna trzecia firm w I połowie 2023 roku zanotowała wzrost rentowności. Jest to zgodne z przewidywaniami dotyczącymi całego 2023 roku. Po wybuchu pandemii COVID-19 rentowność producentów części motoryzacyjnych znacząco spadła i utrzymuje się na niebezpiecznie niskich poziomach. Według CLEPA Pulse Check za I kw. 2023 roku 67% respondentów spośród zbadanych europejskich producentów części wskazuje, że ich poziom rentowności operacyjnej znajduje się poniżej 5%.

Połowę wskazań badanych przez MotoFocus.pl producentów, dotyczących przyczyny zmiany rentowności w I połowie br., stanowiły zmiany kosztów. Właśnie wzrastające koszty niwelują zyski płynące ze wzrostu produkcji sprzedanej. Wyraźnie mniejszy wpływ na zmianę rentowności miały zmiany ilości sprzedaży, cen oraz struktury sprzedaży produktów. Co więcej, wyścig technologiczny i duża konkurencja wymuszają utrzymywanie wysokiego poziomu inwestycji, a nawet jego zwiększanie.Jaka jest prognozowana zmiana wartosci sprzedazy

Zdecydowana większość ankietowanych firm zdaje sobie z tego sprawę i podejmuje działania inwestycyjne w obecnym roku. Zwiększanie produkcji i jej wydajności poprzez modernizację linii lub rozbudowę zakładu deklaruje prawie połowa ankietowanych. Odpowiedzi te mocno korespondują z pozytywnymi odczuciami producentów co do zwiększenia produkcji sprzedanej. Firmy widzą rosnący popyt na rynku i odpowiadają zwiększeniem produkcji. Przyczyną jest też zapewne konieczność dostosowania się do transformacji technologicznej sektora poprzez częściową lub znaczną modernizację technologii i portfela produktowego.

Troska o zachowanie konkurencyjności przejawia się także w kładzeniu dużego nacisku na działalność badawczo-rozwojową. Motoryzacja znajduje się w czołówce sektorów pod względem poziomu inwestycji w badania i rozwój. Według danych CLEPA producenci części wnoszą w UE corocznie ok. 9000 wniosków o udzielenie patentów. Co warte podkreślenia, na badania i rozwój przeznaczają corocznie ponad 30 miliardów euro, co stanowi ok. 30% europejskich prywatnych inwestycji na tym polu.

Dobre wyniki dystrybutorów części

W II kwartale tego roku dystrybutorzy po raz kolejny zanotowali imponujące wyniki. Blisko dwie trzecie ankietowanych osiągnęło wzrost sprzedaży powyżej 10% rok do roku. Spadki zanotowało mniej niż 10% i były to spadki jednocyfrowe. Należy zauważyć, że zanotowane wzrosty były znacząco wyższe od prognoz z poprzedniego kwartału. Obecnie ponad 85% firm zwiększyła sprzedaż, wtedy 66% ankietowanych spodziewało się wzrostów.Dobre wyniki dystrybutorów części

Również prognoza dotycząca wartości sprzedaży w kolejnym kwartale jest bardzo optymistyczna. Znacząca większość spodziewa się wzrostów i to ponad dziesięcioprocentowych. Na uwagę zasługuje również brak firm, które prognozują spadek wartości sprzedaży.wyniki dystrybutorów części

Również prognoza dotycząca wartości sprzedaży w kolejnym kwartale jest bardzo optymistyczna. Znacząca większość spodziewa się wzrostów i to ponad dziesięcioprocentowych. Na uwagę zasługuje również brak firm, które prognozują spadek wartości sprzedaży.wyniki branży motoryzacyjnej

W poprzednich kwartałach jednym ze znaczących problemów była mniejsza dostępność części spowodowana zerwaniem łańcuchów dostaw. Zwiększony w ujęciu rok do roku poziom dostępności w II kwartale wskazało 38% ankietowanych. Ponad połowa zaś zadeklarowała brak zmian. Wydaje się jednak, że problemy z dostępnością części obserwowane zwłaszcza w 2020 i 2021 roku zostały znacznie ograniczone i nie obserwujemy już takich braków jak podczas pandemii koronawirusa.

Wzrost przychodów i liczby klientów w warsztatach

Warsztaty nie narzekały na brak klientów w II kwartale tego roku, notują także większe przychody. Ponad połowa widzi rosnącą liczbę zleceń i klientów, natomiast 25% doświadczyło spadku. W ujęciu miesiąc do miesiąca daje się zauważyć niewielkie wzrosty. Większa liczba klientów w czerwcu może być jednak przede wszystkim sezonowa i związana z większą liczbą diagnostyki i napraw przed sezonem wakacyjno-urlopowym.

Także ponad połowa ankietowanych warsztatów zanotowała wzrost przychodów rok do roku. Widoczne jest, że liczba warsztatów deklarujących większe przychody i wzrost klientów jest podobna. Trudno jednak wywnioskować, w jakim stopniu na przychody wpływa liczba klientów, a na ile wynika to ze wzrostu cen usług. Niestety warto zauważyć, że razem z rosnącą liczbą zleceń i klientów, rosną też koszty, które skutecznie pomniejszają osiągane zyski. Zdecydowana większość warsztatów planuje więc w najbliższym czasie podnieść ceny usług, a ponad 70% zamierza je podnieść o ponad 5%.

Jeśli chodzi o plany na ten rok, to prawie trzy czwarte ankietowanych warsztatów planuje inwestycje i stawia na rozwój. Największa grupa wskazuje na nowy sprzęt, urządzenia i narzędzia jako główny cel inwestycji. Niewiele mniejsza zamierza zmodernizować lub rozbudować obiekt, po części właśnie na potrzeby ulokowania tam nowego sprzętu. Zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem cieszą się inne rodzaje inwestycji. 25% warsztatów nie planuje inwestycji w 2023 roku.

Jak korzystać z nowej wersji e-faktury KSeF?

Począwszy od 1 lipca 2024 r. przedsiębiorcy krajowi będą zobowiązani do wystawiania i odbioru faktur ustrukturyzowanych za pomocą Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). W ostatnich tygodniach Ministerstwo Finansów poinformowało, że od 1 września br. w KSeF zacznie obowiązywać nowa, druga struktura faktury elektronicznej. Ekspert Symfonii wyjaśnia, jak przedsiębiorcy powinni prawidłowo korzystać z nowego wzoru dokumentu.

Rola faktury ustrukturyzowanej

Aktualnie faktury ustrukturyzowane stanowią jedną z dopuszczalnych form dokumentowania transakcji, obok tradycyjnych dokumentów papierowych oraz dotychczasowych faktur elektronicznych. Generowane i odbierane za pośrednictwem teleinformatycznego systemu Ministerstwa Finansów – Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF), staną się nieodłącznym narzędziem dla wszystkich podatników.

Jednolity standard e-faktury w ramach KSeF ma uprościć dokumentowanie transakcji, przyspieszyć i zautomatyzować ich wystawianie, przetwarzanie oraz archiwizację. Podatnicy będą dysponować w czasie rzeczywistym informacjami z faktur dla potrzeb zarządczych, w tym analityki, ale także w innych obszarach prowadzonej przez nich działalności. Szybsze procesowanie dokumentu to także niższe koszty operacyjne dla przedsiębiorstwa – komentuje Bogdan Zatorski, kierownik ds. analiz biznesowych i wymagań prawnych w Symfonii.

Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Finansów wynika, że od 1 stycznia 2022 r. do 8 sierpnia 2023 r. w środowisku produkcyjnym KSeF podatnicy wystawili blisko 67 tys. e-faktur. Co więcej, już 957 podmiotów wystawia cyklicznie dokumenty sprzedaży w tym systemie.

Przejście na nowy system fakturowania wymaga wcześniejszego przygotowania, włącznie z mapowaniem danych podatnika na strukturę e-faktury, konfiguracją uprawnień w KSeF oraz adaptacją rozwiązania technologicznego umożliwiającego integrację z systemem. Dla firm, które nie posiadają własnych rozwiązań IT do obsługi KSeF, możliwe jest korzystanie z bezpłatnych narzędzi Ministerstwa Finansów, takich jak Aplikacja Podatnika KSeF, e-Mikrofirma oraz zapowiadana aplikacja mobilna KSeF.

Nowa struktura e-faktury

Od 1 września 2023 r. wprowadzona zostanie nowa, druga struktura faktury elektronicznej w ramach KSeF. Składa się ona z trzech segmentów, które stanowią dane obowiązkowe, niezbędne i fakultatywne.

Celem wprowadzenia nowego wzoru jest stworzenie uniwersalnego dokumentu, który zostanie zaakceptowany przez wszystkich podatników. Firmy, które obecnie korzystają z pierwszej wersji e-faktury, będą zobligowane dostosować się do nowych wymogów. Wprowadzenie tych zmian teraz pozwoli przedsiębiorstwom na właściwą implementację w systemach IT oraz pełne zrozumienie nowego wzoru. Mam nadzieję, że wprowadzany obecnie schemat nie zostanie już zmieniony przed lipcem 2024 roku – dodaje Bogdan Zatorski.

Dane obowiązkowe stanowią około 20 proc. całkowitej struktury e-faktury. Są to głównie techniczne informacje niezbędne do wystawienia dokumentu sprzedaży. Obejmują takie dane jak nazwa sprzedawcy i nabywcy, data wystawienia dokumentu oraz data realizacji usługi. Wypełnienie tych pól jest kluczowe dla nadania dokumentowi mocy prawnej.

Warto podkreślić, że w przypadku e-faktur konieczne jest także uwzględnienie oznaczeń negatywnych, które wskazują, że pewne okoliczności nie występują. Chociaż w fakturach papierowych nie jest to wymagane, w przypadku KSeF staje się to niezbędne.

Dane niezbędne stanowią około 30 proc. struktury e-faktury. Te pola uzupełnia się, gdy okoliczności tego wymagają, np. w przypadku zastosowania procedury VAT marży.

Niewypełnienie niezbędnych pól nie jest błędem technicznym, ale może się okazać merytorycznym. Oznacza to, że faktura zostanie przyjęta przez KSeF. Jednakże, jeśli kontrahent lub osoba odpowiedzialna za kontrolę faktur zauważy nieprawidłowość, wystawca będzie musiał dokonać korekty.

Dane fakultatywne stanowią prawie połowę całej struktury. Wypełnienie tych pól nie ma wpływu na poprawność dokumentu. Przykłady uzupełniających pól obejmują np. stopkę faktury, która zawiera dowolny tekst może podziękowania za zakupy, zachętę do dalszej współpracy, wartość kapitału zakładowego itp. Informacje dotyczące numeru VIN samochodu, marki, koloru, mogą również stanowić element fakultatywny. Te dodatkowe informacje będą miały niewątpliwie zastosowane branżowe.

Nowe regulacje, starannie dostosowane do dynamicznych potrzeb rynku, stanowią ważny krok w kierunku promocji i ułatwienia korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur. Ich wprowadzenie ma na celu usprawnienie procesów transakcyjnych oraz zwiększenie efektywności dla przedsiębiorców w całym kraju.

Rynek biurowy w Trójmieście w I połowie 2023 r.

Na koniec pierwszej połowy 2023 roku trójmiejski rynek biurowy utrzymał trzecią pozycję pod względem wolumenu zasobów powierzchni biurowej w największych miastach regionalnych w Polsce. Wielkość umów podpisanych w tym okresie przez najemców również uplasowała Trójmiasto na trzecim miejscu.

Zasoby biurowe Trójmiasta na koniec czerwca 2023 roku osiągnęły blisko 1,02 mln m kw. W II kwartale do użytku oddano jeden projekt biurowy – Matarnia Office Park A (2 100 m kw., Domesta), a w całym pierwszym półroczu 6 800 m kw. Uzyskana podaż stanowiła zaledwie 6% całkowitego wolumenu nowoczesnej powierzchni oddanej w miastach regionalnych. Na etapie realizacji znajdowało się około 38 100 m kw. i przy założeniu dotrzymania przez deweloperów terminów, blisko 30% projektów w budowie trafi na trójmiejski rynek jeszcze w 2023 roku. Największymi realizowanymi inwestycjami są m.in. Waterfront II (15 000 m kw., Vastint Poland) oraz Punkt (12 500 m kw., Torus), których oddanie do użytku przewidywane jest w 2024 roku.

„Aktywność najemców na lokalnym rynku pozwoliła uzyskać Trójmiastu trzecie miejsce pod względem wolumenu podpisanych umów w miastach regionalnych, tuż za Krakowem i Wrocławiem. Wolumen podpisanych umów w I połowie 2023 roku wyniósł 68 600 m kw., co stanowiło 21% wszystkich transakcji zawartych w miastach regionalnych.” – komentuje Joanna Gomułkiewicz, dyrektor w Knight Frank.

W strukturze wolumenu transakcji zbliżone wartości przypadły renegocjacjom i nowym umowom. Udział renegocjacji wyniósł 49%, a nowe umowy stanowiły 47% wszystkich transakcji, natomiast 4% przypadły ekspansjom.

„Stosunkowo wysoki popyt w pierwszej połowie 2023 roku nie uchronił współczynnika pustostanów przed wzrostem. Na koniec II kwartału wyniósł on 14,3%, zwiększając się o 1,1 pp. w porównaniu do I kwartału. Jednak w odniesieniu do analogicznego okresu w roku poprzednim, współczynnik obniżył się o 1 pp.,” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze w Trójmieście na koniec czerwca 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 10,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 19,00 do 33,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Wzrost liczby i wartości pożyczek pozabankowych w lipcu 2023 r.

W lipcu 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 249,0 tys. nowych pożyczek o wartości 1,289 mld zł. W lipcu 2023 r., w porównaniu do lipca 2022 r. w ujęciu wartościowym firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o (+66,7%). Natomiast w ujęciu liczbowym udzielono o (+308,6%) pożyczek więcej.

W lipcu 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, najwyższe dynamiki odnotowały pożyczki niskokwotowe z przedziału do 500 zł (+733,7%) w ujęciu liczbowym oraz (498,3%) w ujęciu wartościowym. Pożyczki niskokwotowe do 1 tys. złotych stanowiły 66,8% łącznej liczby udzielonych pożyczek w lipcu 2023 r. Udział wartościowy wynosił 20,4%. Najsłabiej wypadają pożyczki z przedziału 3 000 – 5 000 zł. W ujęciu liczbowym firmy pożyczkowe udzieliły ich więcej o (+91,6%) w porównaniu do lipca 2022 r. a w wartościowym (+31,3%). Pożyczki te stanowiły 6,2% liczby oraz 17,2% wartości pożyczek udzielonych w lipcu 2023 r.

Lipcowe, tak wysokie wzrosty, są w dużej części następstwem wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja br. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane. W szczególności wzrost liczby udzielonych pożyczek wynika z pożyczek udzielonych na zakupy w internecie, których spłata jest rozkładana na kilka miesięcznych rat.

W okresie styczeń – lipiec 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły 4,136 mln pożyczek – wzrost o (+100,0%) w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r, na łączną kwotę 6,686 mld zł (+29,5%).

Średnia wartość nowo udzielonej w lipcu 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 1 417 zł i była o 39,4% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w lipcu 2022 r.

Kluczowe korzyści płynące ze stosowania księgowości online

W czasach kiedy technologia i Internet stają się nieodłącznym elementem naszego życia, w świat online wkracza również sfera finansów i księgowości. Dla wielu przedsiębiorców, zwłaszcza tych prowadzących mikro i małe firmy, księgowość online to nie tylko wygodne, ale wręcz kluczowe narzędzie. Przyspiesza przebieg wielu czynności i oferuje solidny poziom cyberbezpieczeństwa.

Jakie dokładnie korzyści płyną ze stosowania programów do księgowości online? Sprawdź !

W tym artykule omówimy:

  • automatyzacja i łatwy dostęp: dlaczego są tak ważne?
  • chmura: bezpieczeństwo danych w erze cyfrowej księgowości
  • synchronizacja i integracja: jak księgowość online współgra z innymi systemami.
  • program do księgowości online Streamsoft Firmino

Automatyzacja kluczem do większej efektywności

Nowoczesne programy do księgowości online automatyzują szereg procesów, podnosząc efektywność działań przedsiębiorstwa. Automatycznie wyliczają składki ZUS i wspierają tworzenie wymaganych deklaracji (np. ZUS -DRA). Narzędzia tej klasy automatyzują także proces generowania faktur cyklicznych i wysyłkę powiadomień o zbliżających się terminach płatności. Nie tylko przyspiesza to pracę, ale także minimalizuje ryzyko pomyłek.

Poza tym stawiając na księgowość online, zyskujesz dostęp do swojej rachunkowości niezależnie od miejsca, w którym aktualnie przebywasz. W biurze, w domu, czy na plaży na drugim końcu świata. Wystarczy dostęp do Internetu.

Chmura: bezpieczeństwo danych w erze cyfrowej księgowości

Wielu przedsiębiorców podchodzi sceptycznie do przenoszenia swoich danych do chmury. Stąd nowoczesne programy księgowe online oferują wysoki poziom cyber – ochrony, np.: zaawansowane technologie szyfrowania danych na wzór tych stosowanych w bankach. Jednym z istotnych zabezpieczeń jest też tworzenie regularnych kopii zapasowych. Pozwala to na szybkie odzyskanie danych, nawet w przypadku ich utraty.

Co więcej, wielopoziomowe systemy autoryzacji  i monitorowania dostępu chronią Twoje dane przed nieuprawnionym logowaniem.

Synchronizacja i integracja: Jak księgowość współpracuje z innymi systemami

Współczesne firmy korzystają z wielu narzędzi – od systemów płatności, przez sklepy internetowe, aż po programy do zarządzania relacjami z klientem (CRM). Księgowość online sprawnie integruje się z większością z nich, wymieniając i synchronizując dane w czasie rzeczywistym. Dzięki temu przedsiębiorca ma pewność, że wszystkie informacje spływające do programu księgowego są zawsze spójne i aktualne.

Streamsoft Firmino: intuicyjny program do księgowości online

Narzędziem, które dostarcza wszystkich kluczowych korzyści, płynących ze stosowania księgowości online jest Streamsoft Firmino.

Streamsoft Firmino zapewnia intuicyjny przebieg czynności związanych z wyliczaniem podatków i ZUS, prowadząc przez ten proces krok po kroku. Program informuje o terminach i numerach kont, na które należy wykonywać przelewy. Dzięki temu zyskujesz pewność, że rozliczenia są realizowane poprawnie i zawsze zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Program umożliwia również intuicyjne wprowadzanie kosztów (w kilku kliknięciach) użytkownikom bez eksperckiej wiedzy w dziedzinie księgowości. Wystarczy podać podstawowe informacje na temat faktury (za co? Od  kogo i na jaką kwotę masz fakturę?), a program samodzielnie przeprowadzi niezbędne kalkulacje.

Wypróbuj księgowość online bezpłatnie przez 90 dni!

Podsumowując, dzięki Streamsoft Firmino przedsiębiorcy mogą prowadzić swoją Księgowość efektywnie, bezpiecznie i zgodnie z  wymaganiami współczesnego rynku.

Jeśli chcesz poznać więcej funkcji programu, skorzystaj z bezpłatnego okresu próbnego.  Testuj narzędzie przez 90 dni za darmo.

Czy czeka nas kryzys z Chin?

Państwo Środka przygotowuje się na problemy gigantycznej firmy deweloperskiej. W tym celu obniża już stopy procentowe. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że ruch ten jest tam znacznie rozsądniejszy niż na Zachodzie, gdyż Pekin nie ropoznał problemów z inflacją.

Inflacja w Strefie Euro

Dane na temat inflacji w strefie euro to nie jest coś, co zaskakuje rynki. Przed publikacją znane są bowiem dane cząstkowe dla poszczególnych państw. Nie można się zatem dziwić, że odczyt ten nie wprowadza zamieszania na rynku. Potwierdza nam jednak pewne już istniejące tendencje. W strefie euro inflacja konsumencka wynosi teraz przeciętnie 5,3%, z kolei inflacja bazowa jest o 0,2% wyższa. Różnica wynika głównie ze spadku cen surowców energetycznych. Patrząc jednak na zmiany, chociażby na rynku ropy, ale również ostatnie wzrosty cen gazu, ten element może zaraz wygasnąć. W rezultacie pozostaje w dalszym ciągu sporo miejsca na dalsze podwyżki sóp procentowych, o ile wygrana ze wzrostem cen będzie głównym priorytetem strefy euro.

Ropa znów rośnie

Surowce energetyczne kontynuują wzrosty cenowe. Ropa naftowa jeszcze w piątkowy poranek testowała poziom 83 dolarów za baryłkę. Dzisiaj od rana cały czas znajduje się powyżej 85 dolarów. Gaz znów melduje się powyżej 40 euro za megawatogodzinę. Wygląda na to, że wracamy w bardzo nieciekawe rejony. O ile w przypadku gazu ziemnego minima z ostatnich trzech miesięcy były już niebezpiecznie blisko kosztów wydobycia, o tyle na ropie naftowej trwa powrót do wysokich marż. Jeżeli ta sytuacja się utrzyma, a patrząc na długoterminowe prognozy – może tak być, szybko może się okazać, że energetyczna broń Rosji tej zimy jednak zadziała. Co ciekawe, Amerykanie znów ograniczyli liczbę aktywnych odwiertów.

Chiny obniżają stopy procentowe

W nocy w Państwie Środka podjęto decyzje o obniżce stóp procentowych. Stopa pożyczkowa-jednoroczna została ustalona na poziomie 3,45%. Rynek oczekiwał spadku na 3,40%, zmiana jest zatem mniejsza od oczekiwań. Z drugiej strony, tak niska obniżka, wynosząca zaledwie 0,1 punktu procentowego, raczej nie zatrzęsie rynkiem. Należy pamiętać, że kraj ten przygotowuje się również na ewentualny kryzys związany z bankructwem dewelopera Evergrande. Gdyby jednak doszło do eskalacji tego problemu, najprawdopodobniej zobaczymy znacznie silniejsze działania.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Z miesiąca na miesiąc większe zainteresowanie najmem mieszkań, więc czynsze rosną

Poszukiwania mieszkań na wynajem przed zbliżającym się sezonem akademickim ruszyły w najlepsze. Na koniec lipca w największych miastach takich jak Warszawa, Wrocław, Katowice czy Łódź baza dostępnych ofert w tej kategorii zmniejszyła się średnio o 5%, a stawki najmu wzrosły o 1,5% m/m. Wiele wskazuje jednak na to, że w szczycie popytu na rynku najmu będzie spokojniej niż rok temu – wynika z najnowszego, lipcowego „Raportu z rynku najmu” Otodom.

Szczyt sezonu na rynku najmu przypada zazwyczaj w miesiącach poprzedzających rozpoczęcie roku akademickiego. Eksperci Otodom podkreślają jednak, że z roku na rok umowny start tego sezonu rozpoczyna się wcześniej. W ubiegłym roku już w lipcu widoczna była wyraźnie zwiększona aktywność ze strony potencjalnych najemców. W tym wzrost wyszukiwań obserwowano już w czerwcu. Lipcowe dane pokazują kontynuację tego trendu. W serwisie Otodom liczba wyszukiwań mieszkań na wynajem wzrosła o 18% względem czerwca, a liczba wyświetleń samych ofert o blisko 14%.

W tym czasie wynajmujący dodali ponad 16 tys. nowych ogłoszeń i reaktywowali ponad 5 tys., czyli o 7% więcej niż w czerwcu 2023 r. Rosnącą temperaturę na rynku najmu widać także we wzroście liczby zamkniętych ogłoszeń (+6,5% m/m) oraz w wyższej rotacji, czyli liczbie nowych w stosunku do czerwca ofert, ale zamkniętych przed końcem lipca (8,1 tys.).

Nie tylko studenci wracają do największych miast?

Spadki w liczbie dostępnych ofert mieszkań na wynajem najbardziej widoczne były w największych ośrodkach akademickich. W lipcu w Poznaniu baza lokali na wynajem skurczyła się o 11%, we Wrocławiu i w Warszawie o 5%, a w Łodzi o 4%. Wyjątkiem było Trójmiasto, w którym liczba ofert wzrosła aż o 27%.

– Znaczny wzrost dostępnych ofert na wynajem w Trójmieście ma związek z końcem sezonu turystycznego. W czasie wakacji, czyli po wyjeździe studentów, właściciele lokali w nadmorskich miastach często przekierowują swoje nieruchomości do najmu krótkoterminowego. Już w lipcu rozpoczynają natomiast poszukiwania nowych najemców na kolejną część roku. W ten sposób zapewniają sobie stały zwrot z inwestycji w nieruchomość przez cały rok. – komentuje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

Jakich mieszkań najczęściej poszukują zainteresowani najmem? W skali całego kraju niezmiennie królują 2-pokojowe mieszkania o powierzchni minimum 40 mkw. Jednak w lipcu widoczny był także wzrost liczby wyszukiwań 3-pokojowych mieszkań o metrażu min. 50 mkw.

– Takich lokali poszukują zarówno studenci, którzy decydują się na dzielenie mieszkania ze współlokatorami, jak i rodziny z dziećmi lub pary potrzebującego dodatkowego gabinetu do pracy. A to może wskazywać, że nie tylko studenci wracają do największych miast. W ubiegłym roku na skutek napływu uchodźców z Ukrainy baza mieszkań na wynajem była niska, a stawki czynszów gwałtownie rosły. W związku z tym część najemców wybierała mieszkania na obrzeżach lub poza największymi miastami. Być może szersza obecnie oferta lokali na wynajem i stabilniejsze stawki zachęcają ich do powrotu do największych miast – zauważa Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

Stawki najmu nieznacznie w górę

Ożywienie na rynku najmu przyniosło także niewielki wzrost stawek najmu. W lipcu we wszystkich miastach wojewódzkich wzrosły one średnio o 1,5% w porównaniu do czerwca i o 8,5% względem ubiegłego roku. Największy wzrost odnotowano w Trójmieście (+3,5% m/m) oraz w Lublinie i Olsztynie (+2,5% m/m). Warto jednak zauważyć, że w Gdańsku, Gdyni i Sopocie do oferty wracają mieszkania z najmu krótkoterminowego, także te o powierzchni 40-60 mkw. oraz 60-90 mkw., czyli te o wyższych ofertowych stawkach najmu, podnoszące średnią.

– Na rynku najmu obserwujemy obecnie względną stabilizację stawek. Jednak to nie oznacza, że zatrzymają się one w miejscu lub spadną w najbliższym czasie. Poziom inflacji nadal jest wysoki i pociąga za sobą wzrost cen, przekładający się również na koszty utrzymania i eksploatacji mieszkań. Wynajmujący, aby utrzymać rentowność najmu, prawdopodobnie nadal będą przekładać te koszty na najemców – dodaje Karolina Klimaszewska, starsza analityczka, Otodom.

stawki najmu
Więcej szczegółów w “Raporcie z rynku najmu” Otodom za lipiec 2023.

Jak wybrać odpowiednią kancelarię restrukturyzacyjną?

Kancelaria Restrukturyzacyjna specjalizuje się w prawie restrukturyzacyjnym, więc można liczyć na profesjonalne doradztwo. Prowadzi działania mające na celu chronić przedsiębiorstwo przed upadłością. Zajmuje się negocjacjami z wierzycielami, doprowadzając do zawierania porozumień.

Kiedy jest przeprowadzana restrukturyzacja spółki?

W każdym przedsiębiorstwie mogą pojawić się przejściowe problemy finansowe, ale gdy trwają zbyt długo, istnieje niebezpieczeństwo bankructwa. Aby uniknąć upadłości i utraty majątku, warto zdecydować się na restrukturyzację. Z tego rozwiązania może skorzystać firma jednoosobowa, spółka i gospodarstwo rolne. Przeprowadzaniem postępowania zajmuje się Kancelaria Restrukturyzacyjna, specjalizująca się w prawie restrukturyzacyjnym i zapewnia pomoc prawną, dzięki której firma może liczyć na szereg udogodnień.

Licencjonowany Doradca restrukturyzacyjny z Kancelarii zajmuje się całym procesem. Prawnik dobiera odpowiednie narzędzia, dzięki którym można zapobiec likwidacji spółki. Głównym celem postępowania restrukturyzacyjnego jest spłacenie zadłużeń i uniknięcie ich w przyszłości. Najpopularniejszą, bo też najkorzystniejszą formą restrukturyzacji, jest postępowanie o zatwierdzenie układu. Szybkie działanie jest też korzystne cenowo. Zawsze jednak przeprowadzane jest przed sądem, który przychylnie podchodzi do ratowania firm.

Jak wybrać odpowiednią kancelarię restrukturyzacyjną?

Spółka potrzebuje ochrony prawnej, w tym przeciwegzekucyjnej. Przedsiębiorstwo, które boryka się z problemami finansowymi ma, lub jest zagrożone wypowiadaniem umów: najmu, dzierżawy, kredytowej, leasingowej, a wierzyciele czekają na uregulowanie płatności za dostawy surowców, produktów czy usług. Zaległości w płatnościach dotyczą również urzędów, więc bez pomocy prawnika, trudno poradzić sobie z tego rodzaju trudnościami. Doradca prowadzący postępowanie restrukturyzacyjne dąży do porozumienia się z wierzycielami, zwołując zgromadzenie i przeprowadzane jest głosowanie nad nowym planem spłaty zadłużeń.

Spółka nie musi zabiegać o ugodę ze wszystkim wierzycielami, lecz z większością, więc jest duże prawdopodobieństwo, na pozytywne podejście do sytuacji przedsiębiorstwa. Dzięki temu, że spółka uzyska preferencyjny harmonogram spłaty długów, może dalej funkcjonować, regulując zobowiązania. Prawnik dąży do umorzenia odsetek, kosztów egzekucyjnych i sądowych, a także wydłużenia okresu spłaty długów. Wierzyciele z reguły godzą się na układ, bo mają większe szanse na odzyskanie należności, niż w przypadku upadłości spółki.

W jakiej formie może być prowadzone postępowanie restrukturyzacyjne spółki?

Postępowanie restrukturyzacyjne spółki może być prowadzone, w takich formach, jak: postępowanie o zatwierdzenie układu; przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe i sanacyjne. Każda z wymienionych procedur cechuje się przebiegiem i dokładnymi przesłankami, które pozwalają na ich otwarcie. Najbardziej rozbudowanym postępowaniem jest sanacja, przeprowadzane w sytuacji, gdy spółka ma poważne problemy finansowe.

Tego typu restrukturyzacja pozwala poprawić wyników finansowe przedsiębiorstwa i doprowadzić do ugody z wierzycielami, zapobiegając upadłości spółki. Dłużnik ma ograniczone prawo do zarządzania swoją firmą. Po otwarciu postępowania wygasają prokury i pełnomocnictwa. Sąd powołuje zarządcę licencjonowanego, któremu firma wydaje dokumentację i majątek. Proces restrukturyzacji może trwać nawet do trzech lat i negatywnie wpływa na wizerunek przedsiębiorstwa.

Sierpniowy odwrót od ryzyka

Miniony tydzień był zdominowany przez obawy o dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej Fed a także o perspektywy gospodarcze Chin. Rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich w piątek spadały po wcześniejszych wzrostach. W minionym zbliżyły się do najwyższego poziomu od 2007 roku. Kurs EUR/USD charakteryzował się niewielką zmiennością i wciąż oscyluje wokół poziomu 1,09. Cały czas jednak dolar zyskuje co jest spowodowane postawą Fed-u oraz awersją do ryzyka, która panuje na rynkach.

W najbliższy piątek przewodniczący Fed Jerome Powell będzie przemawiał na sympozjum ekonomicznym w Jackson Hole. Inwestorzy będą szukać wskazówek na temat perspektyw stóp procentowych w USA. Opublikowany w zeszłym tygodniu protokół Fed z posiedzenia FOMC w dniach 25-26 lipca pokazał, że decydenci nadal dostrzegają znaczne ryzyko wzrostu inflacji. Oznacza to ryzyko dalszych podwyżek stóp procentowych. Niektórzy urzędnicy ostrzegali przed ryzykiem nadmiernego zacieśnienia, gdy inflacja spada. Aktualnie kontrakty terminowe Fed Fund wyceniają 11 proc. szans na podwyżkę o 25 punktów bazowych we wrześniu. Rynkowe prawdopodobieństwo listopadowego ruchu w górę oscyluje wokół 27 proc.

W ubiegłym tygodniu na rynku pojawiły się problemy Chin. Wynikało to z szeregu rozczarowujących danych gospodarczych, negatywnych wiadomości o rosnącym ryzyku niewypłacalności dużego dewelopera, szerszych obaw o chiński sektor nieruchomości oraz ryzyka zarażenia się równoległym systemem bankowym. Inwestorzy byli zaniepokojeni pogarszającymi się fundamentami gospodarczymi i rozczarowani brakiem znaczącego i konkretnego wsparcia politycznego. Indeks Hang Seng spadł w ubiegłym tygodniu o 5,9% i powiększył swoją stratę trzeci tydzień z rzędu.

Amerykańskie indeksy mają za sobą serię strat. Technologiczny Nasdaq100 spadł do najniższego poziomu od 12 czerwca. Piątkowa świeca „zahaczyła” o wsparcie horyzontalne na 14 650 pkt. Jej dość długi dolny knot sugeruje, że w krótkim horyzoncie czasowym możemy zobaczyć odreagowanie. Aktualne zniżki są większe od tych, które obserwowaliśmy w lutym oraz marcu. To tak naprawę największe spadki od początku całego impulsu wzrostowego zaczynającego się na początku tego roku.

W Europie Dax ponownie przetestował dolną bandę konsolidacji, która trwa już od kilkunastu tygodni. Spadki z ostatnich 3 tygodni są podobnego zasięgu jak te, które wydarzyły się w marcu tego roku. Dziś obserwujemy lekkie wzrosty (do 15 707 pkt.), ale jeśli negatywne nastroje będą się utrzymywać, indeks ponownie może próbować sforsować tę barierę.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Fotowoltaika i umowy pełne pułapek – Prezes UOKiK nałożył gigantyczną karę za stosowanie klauzul naruszających prawa konsumentów

Prezes UOKiK nałożył 12,5 miliona złotych kary dla spółki BO Energy za wymuszanie niekorzystnych dla konsumentów warunków. W umowach, urząd, ujawnił 12 niedozwolonych klauzul, wpływających negatywnie na prawa konsumenta. Spółka BO Energy (wcześniej FG Energy) z Krakowa specjalizuje się w sprzedaży i montowaniu instalacji fotowoltaicznych w Polsce. Spółka oferuje kompletne wykonanie instalacji, zapewniając ekspertyzę na każdym etapie prac – od audytu, przez projekt, aż po wykończenia i oddanie finalnego produktu.

Urząd dopatrzył się niedozwolonych zapisów we wzorach umów, na podstawie których dochodziło do realizacji instalacji. Chroniły one jedynie interesy spółki i jednocześnie naruszały dobro inwestorów, wprowadzając zmiany np. dotyczące wzrostu cen bądź zmiany terminów wykonania prac. Nieadekwatnymi warunkami były m. in.:

  • Obowiązek zatwierdzenia projektu instalacji, co mogło ograniczać swobodę oceny, czy zaproponowane rozwiązania spełniają oczekiwania konsumenta.
  • Możliwość pojawienia się kosztów dodatkowych – wzrostu ceny dla klienta, która podczas doboru wykonawcy mogła odgrywać rolę.
  • Niezależne od klienta opóźnienia w realizacji instalacji spowodowane warunkami pogodowymi.
  • Ochrona wykonawcy bez rekompensaty dla konsumenta. Natomiast w przypadku wycofania się klienta, płaci on karę umowną 1000 zł.
  • Braki w umowach skutkujące w niepewności klienta co do zgodności realizacji produktu z jego potrzebami.

Jako że, popularność i popyt na instalacje fotowoltaiczne wciąż rośnie i dodatkowo jest poważną inwestycją czasem wynoszącą nawet dziesiątki tysięcy złotych, przedsiębiorcy nie powinni mieć możliwości stosowania „abuzywnych klauzul, naruszających prawa konsumenta”, jak twierdzi Tomasza Chróstny, prezes UOKiK. Działalność spółki narażała i nie zabezpieczała interesów konsumentów, inwestujących w technologie, co więcej mogła skutkować w niepożądanych efektach (wymienionych powyżej). Jest to druga kara dla tej firmy, pierwsza, została nałożona w grudniu 2022 r. a jej wartość wynosiła 28 milionów złotych za stosowanie nieuczciwych praktyk. W tym wprowadzanie w błąd co do nieodpłatnego audytu czy też współpracy z Ministerstwem Klimatu.

Autor: r. pr. Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Spór o okulary. Czy można je zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu?

Okulary korekcyjne są dla wielu osób niezbędne do wykonywania pracy. Wielu przedsiębiorców zastanawia się, czy można je wpisać w koszt uzyskania przychodu. Przepisy tej kwestii nie regulują, ale zgodnie ze stanowiskiem Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nie jest to możliwe.

Podatnicy, którzy występują do KIS o indywidualne interpretacje podatkowe wskazują, że charakter ich pracy wymaga spędzania większości czasu przed ekranem komputera, co negatywnie wpływa na ich wzrok. Podkreślają, że przed rozpoczęciem działalności gospodarczej nie mieli żadnych wad wzroku, i dopiero praca spowodowała jego pogorszenie oraz potrzebę zakupu okularów. Podatnicy sygnalizują też, że okulary są niezbędne do ochrony wzroku przed szkodliwymi działaniami ekranu komputerowego, zmęczeniem i wysychaniem oczu. Bez nich nie mogliby więc skutecznie pracować, świadcząc na przykład usługi programistyczne.

Dyrektor KIS podtrzymuje jednak swoje wcześniejsze stanowiska, że nawet informatyk prowadzący działalność gospodarczą i ponoszący wydatki na zakup okularów korekcyjnych czy soczewek kontaktowych, nie może ich zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Według niego nie jest to wydatek związany z działalnością gospodarczą, dotyczy ochrony zdrowia podatnika, a nie ochrony w ramach działalności. Warto jednak podkreślić, że w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych nie ma zapisu mówiącego o wyłączeniu okularów z kosztów uzyskania przychodu.

Za ochronę wzroku trzeba zapłacić samemu?

Trzeba pamiętać, że okulary służą nie tylko do korekcji wzroku. W mojej ocenie jak najbardziej zasadne jest zaliczenie do kosztów uzyskania przychodu okularów czy soczewek, które chronią oczy przed światłem niebieskim emitowanym przez ekran komputera. To niezbędne narzędzie pracy np. programistów, pozwalające im na wykonywanie swoich obowiązków przed ekranem bez szkodliwych dla wzroku efektów. Stosowanie okularów przyczynia się więc do utrzymania źródła dochodu podatnika, a Ich brak mógłby negatywnie wpłynąć na zdolność do pracy. W takim przypadku wydatek poniesiony na okulary ma charakter kosztu ochraniającego źródło przychodów i powinien być uznawany za koszt firmowy.

Piotr Juszczyk, Główny doradca Podatkowy w firmie inFakt

Ulga na robotyzację a definicja robota przemysłowego

Firma chciała skorzystać z ulgi na robotyzację. Organ stwierdził, że nie ma na to szans, bo robot, który wyjmuje z maszyny wyprodukowane butelki i układa na palecie nie wytwarza ich. Zatem nie spełnia wymaganej definicji robota przemysłowego.

Ulga na robotyzację

Stosownie do art. 38eb ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych podatnik osiągający przychody inne niż z zysków kapitałowych może odliczyć od podstawy swojego opodatkowania 50% kosztów uzyskania przychodów poniesionych w roku podatkowym na robotyzację. W ust. 2 pkt 1 lit. a doprecyzowano, że za takie koszty uznaje się wydatki na nabycie fabrycznie nowych robotów przemysłowych. Natomiast zgodnie z ust. 3 przez robota przemysłowego rozumie się automatycznie sterowaną, programowalną, wielozadaniową i stacjonarną lub mobilną maszynę o co najmniej 3 stopniach swobody, posiadającą właściwości manipulacyjne bądź lokomocyjne dla zastosowań przemysłowych.

Ulga na robotyzację to kolejna obok ulgi na działalność badawczo-rozwojową (ulga B+R), ulgi Innovation Box (ulga IP Box), ulgi na prototyp i ulgi na ekspansję preferencja podatkowa, która ma zachęcić przedsiębiorców do inwestycji w innowacje zwiększające atrakcyjność i konkurencyjność polskich produktów.

Spółka chciała zautomatyzować proces produkcji

Spółka z o.o., jeden z liderów polskiego rynku w swojej branży, zajmowała się m.in. produkcją butelek PET. Technologia produkcji polega na ogrzaniu plastiku i rozdmuchaniu go w specjalnej formie do żądanego kształtu. Uformowana butelka jest wyjmowana z maszyny i układana na paletach przez pracowników. Firma chciała zautomatyzować ten proces. W tym celu pozyskała i zainstalowała roboty. Chwytają one butelki, przenoszą z maszyny formującej do transportera, który również stanowi element robota, a następnie transportują do miejsca, gdzie butelki zostają poddane badaniu szczelności. Na koniec robot układa butelki na palecie.

Spółka wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z wnioskiem o potwierdzenie, że raty leasingu, którym firma finansuje posiadane roboty, będzie mogła zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację i w ich ramach korzystać z ulgi, o której mowa w art. 38eb ustawy o CIT.

Organ uznał, że robot nie produkuje, więc nie ma zastosowania przemysłowego

Dyrektor KIS stwierdził, że z literalnego brzmienia stanowiących podstawę ulgi przepisów wynika, że za robota przemysłowego uznaje się taką maszynę, która powinna mieć zastosowanie przemysłowe (art. 38eb ust. 3). W przepisach tych nie zostało jednak wyjaśnione pojęcie „dla zastosowań przemysłowych”. W tej sytuacji należy posiłkować się definicją słownikową. Organ powołał się na definicje „przemysłu” Słownika PWN, Encyklopedii PWN oraz Wielkiego słownika języka polskiego Instytutu Języka Polskiego PAN. Na ich podstawie Dyrektor KIS skonstatował, że pod pojęciem tym rozumie się najczęściej działalność polegającą na wytwarzaniu na dużą skalę różnego rodzaju produktów. W rezultacie uznał, że wykorzystywane przez przedsiębiorcę roboty, jako niezaangażowane bezpośrednio w produkcję butelek, a jedynie w jeden z etapów produkcyjnych, nie spełniają definicji robota przemysłowego stosowanie do art. 38eb ust. 3, bo nie są wykorzystywane „dla zastosowań przemysłowych”.

Cykl produkcyjny przedsiębiorstwa

Spółka zaskarżyła takie rozstrzygnięcie organu i wygrała. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach przyznał przedsiębiorcy rację, że z tych samych definicji słownikowych, które przytoczył organ, można wywnioskować całkowicie odmienną interpretację. Sąd zgodził się z Dyrektorem KIS, że na potrzeby ulgi na robotyzację, właściwości robota „dla zastosowań przemysłowych” trzeba łączyć z procesami produkcyjnymi. WSA przywołał więc treść art. 38eb ust. 3 pkt 2 ustawy o CIT, który stanowi, że robot przemysłowy musi „usprawniać procesy produkcyjne podatnika”, oraz być zintegrowanym z innymi maszynami „w cyklu produkcyjnym podatnika”.

Brak racjonalnego wytłumaczenia dla działań organu

Gliwicki sąd w pełni zgodził się ze spółką, że takie wydzielanie z całego procesu produkcji przemysłowej etapu wyjęcia gotowego produktu z maszyny, poddania go kontroli i ułożenia na palecie, jest działaniem sztucznym i oderwanym od rzeczywistości i realiów takiego procesu. W prowadzeniu przedsiębiorstwa kwestia logistyki co do dalszych etapów postępowania z produktem przed jego sprzedażą ma strategiczne znaczenie z punktu widzenia rentowności i gospodarności kosztowej prowadzonej działalności gospodarczej. W opinii sądu praca spornych robotów ma ścisły związek technologiczny z procesem produkcyjnym butelek. Uchylając zaskarżoną przez spółkę interpretację Dyrektora KIS precyzyjnie podkreślił, że „Uznanie tego etapu produkcji za etap niestanowiący etapu przemysłowego nie znajduje racjonalnego uzasadnienia” (wyrok z 12 lipca 2023 r., sygn. akt I SA/Gl 119/23).

Podsumowanie

Urzędnicy często nie rozumiejąc procesów produkcyjnych interpretują przepisy w sposób pro fiskalny. I to w sytuacji, gdy przepisy mają na celu wsparcie innowacyjnych procesów produkcyjnych i zachęcenie przedsiębiorców do inwestycji w nowoczesne narzędzia . Tak jak to ma miejsce w m.in. przypadku ulgi na robotyzację. A wielu przedsiębiorców wobec odmowy zastosowania ulgi nie podejmuje nawet polemiki z organem podatkowym, ufając autorytetowi i powadze urzędu.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Poznań z największą nową podażą w II kw. 2023 r.

Oddane do użytku w II kwartale 2023 roku inwestycje powiększyły zasoby poznańskiego rynku biurowego o 32 400 m kw. Tym samym, nowa podaż była najwyższym wynikiem spośród głównych miast regionalnych. Znaczny zastrzyk nowej powierzchni spowodował wzrost współczynnika pustostanów, który mimo wszystko jest drugim najniższym wynikiem w regionach.


W I połowie 2023 roku zasoby biurowe w Poznaniu powiększyły się o trzy nowe projekty, wszystkie oddane do użytku w II kwartale: Nowy Rynek E (25 100 m kw., Skanska Property Poland), Pollux (3 800 m kw., Soltex) oraz Mercator D (3 500 m kw., Mercator). Dzięki nowej podaży całkowite zasoby biurowe w Poznaniu na koniec czerwca wyniosły blisko 654 300 m kw.

Na koniec II kwartału 2023 roku w budowie zidentyfikowane było 60 000 m kw. powierzchni biurowej, które będą sukcesywnie oddawane w latach 2023-2025.

Największymi realizowanymi obecnie projektami są Andersia Silver (40 000 m kw., Von der Heyden Group) z planowaną datą oddania w 2025 roku oraz inwestycja realizowana na własne potrzeby przy ul. Pastelowej (10 800 m kw., Tetos), której finalizacja przewidywana jest na 2023 rok.

„Aktywność najemców w I połowie roku była o blisko 20% mniejsza w porównaniu do analogicznego okresu w roku 2022. Od początku roku najemcy podpisali umowy najmu na powierzchnię 21 800
m kw., co stanowiło 6,5% całkowitego wolumenu transakcji w miastach regionalnych. W samym II kwartale 2023 roku podpisane umowy najmu dotyczyły blisko 12 300 m kw.,”
– komentuje Filip Kowalski, starszy negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Największy udział w strukturze popytu w I połowie 2023 roku – 76%, stanowiły nowe kontrakty, zaś renegocjacje odpowiadały za blisko 19% wolumenu. Ekspansje wyniosły zaledwie 5% wszystkich podpisanych umów.

„Wysoka nowa podaż dostarczona na rynek biurowy w Poznaniu spowodowała wzrost współczynnika pustostanów, który w ujęciu kwartalnym wzrósł o 1,4 pp. i na koniec czerwca wyniósł 12,7%. W porównaniu do analogicznego okresu w roku 2022 nastąpił wzrost dostępności biur o 0,7 pp.  Warto jednak zaznaczyć, że pomimo wzrostu poznański współczynnik jest jednym z najniższych spośród miast regionalnych. Niższy odnotowano jedynie w Szczecinie (4,4%),” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze w Poznaniu na koniec czerwca 2023 roku wahały się od 10,00 EUR do 15,50 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 30,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Rynek nieruchomości magazynowo-przemysłowych w Polsce w II kw. 2023 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała zagregowane dane dotyczące rynku powierzchni magazynowo – przemysłowych w Polsce za drugi kwartał 2023 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (Axi Immo, BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a podsumowanie dotyczy zasobów istniejącej nowoczesnej powierzchni magazynowo – przymysłowego, wolumenu nowej podaży, powierzchni w budowie, wielkości transakcji wynajmu oraz powierzchni niewynajętej.

Na koniec czerwca 2023 roku rynek nowoczesnej powierzchni magazynowo – przemysłowej osiągnął ponad 30,6 mln m kw., a trzy województwa z największymi zasobami to: mazowieckie (6,270 mln m kw.), śląskie (5,271 mln m kw.) i łódzkie (4,326 mln m kw.).

W II kwartale 2023 roku na rynek dostarczono około 692 tys. m kw. nowej powierzchni. Najwięcej nowej powierzchni w II kwartale dostarczono w województwie śląskim (158 tys. m kw.), mazowieckim (132,5 tys. m kw.) oraz lubuskim (108 tys. m kw.). W I połowie roku nowa podaż wyniosła łącznie około 2,596 mln m kw.

Na koniec czerwca 2023 aktywność deweloperów wynosiła 2,126 mln m kw. w całej Polsce, a największy jej udział przypadł na województwa: mazowieckie (około 21,1% budowanej powierzchni), łódzkie (17,7%) i dolnośląskie (11,9%).

Na koniec II kwartału 2023 r. wskaźnik pustostanów osiągnął 6,73% (wzrost o 0,31 pkt. proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 3,35 pkt. proc. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2022 roku). Najwyższą wartość odnotowano w województwie świętokrzyskim (12,8%), lubuskim (10,6%) oraz lubelskim (9,1%). Najniższy poziom wskaźnika pustostanów odnotowano w województwie warmińsko-mazurskim (0,4%), małopolskim (1,2%) i pomorskim (1,5%).

W okresie kwiecień-czerwiec 2023 roku popyt na nowoczesne powierzchnie magazynowo – przemysłowe osiągnął niemal 1,040 mln m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się województwa: mazowieckie (popyt brutto na poziomie prawie 289 tys. m kw.), śląskie (około 167 tys. m kw.) oraz dolnośląskie (blisko 135 tys. m kw.). W I połowie roku łączny popyt wyniósł blisko 2,240 mln m kw.

Najwyższy udział w strukturze popytu w II kwartale 2023 r. odnotowały nowe umowy (w tym projekty typu BTS) oraz ekspansje – łącznie blisko 66%, a renegocjacje istniejących umów stanowiły około 34%.

Dobre prognozy dla Łodzi na 2024 rok

W pierwszej połowie 2023 roku łódzki rynek biurowy powiększył się o jeden niewielki obiekt. Deweloperzy pozostają jednak stosunkowo aktywni, co przełoży się na zdecydowanie większą podaż nowoczesnej powierzchni biurowej w 2024 roku.

Całkowite zasoby biurowe w Łodzi na koniec czerwca 2023 roku wyniosły ponad 635 400 m kw. i nieznacznie zmieniły się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Od początku roku do użytku oddano zaledwie jeden budynek biurowy, będący częścią kompleksu Fuzja (1 900 m kw., Echo Investment), co stanowiło niecałe 2% całkowitej nowej powierzchni w miastach regionalnej.

„Na koniec czerwca 2023 roku w budowie pozostawało ponad 42 000 m kw. powierzchni biurowej, która zasili łódzki rynek w kolejnych dwóch latach. Według harmonogramów założonych przez deweloperów ponad 40 000 m kw. powierzchni ma być sfinalizowane w 2024 roku,” – komentuje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największymi projektami na etapie realizacji są Widzewska Manufaktura (32 000 m kw., Cavatina Holding) oraz kolejny etap w ramach kompleksu Fuzja (8 300 m kw., Echo Investment).

„Aktywność łódzkich najemców w I połowie roku pozostawała na stabilnym poziomie względem analogicznego okresu w 2022 roku. Od stycznia do czerwca popyt na powierzchnie biurowe wyniósł 30 700 m kw., co stanowiło 9% całkowitego wolumenu umów podpisanych w miastach regionalnych. W minionym kwartale najemcy podpisali umowy na ponad 16 000 m kw.,” – dodaje Filip Kowalski, starszy negocjator w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

W strukturze transakcji dominowały nowe umowy – 74%, regeneracje odpowiadały za 24% wolumenu wynajętej powierzchni, a ekspansje za 2%.

„Mimo niewielkiej nowej podaży współczynnik pustostanów w Łodzi wzrósł o 2,9 pp. w ciągu kwartału i na koniec czerwca 2023 roku wyniósł 23,4%. Jego zmiana w stosunku do analogicznego okresu w 2022 roku jest jeszcze większa, ponieważ wzrost wyniósł aż 4,8 pp. Co więcej jest to najwyższa w historii tego rynku wartość współczynnika. Pozostał on również najwyższy poziomie spośród wszystkich miast regionalnych,” – wyjaśnia Katarzyna Bojar.

Czynsze wywoławcze w Łodzi na koniec czerwca 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 9,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 15,00 do 28,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Moralność finansowa Polaków na coraz niższym poziomie

Kasjerzy też nie zawsze są uczciwi – mówią najczęściej Polacy, którzy w badaniu „Moralność finansowa Polaków 2023” ZPF usprawiedliwili niezwrócenie uwagi sprzedawcy w sytuacji, gdyby ten pomylił się ze stratą dla siebie. Ponad połowa respondentów akceptuje też płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. Skłonności do nieetycznych zachowań w sferze finansów jest więcej, mimo że większość badanych wie, iż za nieuregulowanie zobowiązania można trafić do prowadzonego przez BIG rejestru dłużników.

Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF) opublikował raport „Moralność finansowa Polaków 2023”. Partnerami raportu są: BIG InfoMonitor, EOS Poland, Ikano Bank i Ultimo.

Głównym celem projektu jest cykliczna analiza moralności finansowej Polaków, opierająca się na ocenach poszczególnych nadużyć dokonywanych przez konsumentów.

Czy można usprawiedliwić niezwrócenie uwagi kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść?

To jedno z pytań, które regularnie pojawia się w badaniu od 2019 r. W tegorocznej edycji raportu 36,5 proc. ankietowanych uznało, że takie zachowanie można usprawiedliwić. Ten odsetek jest o 4,5 pkt. proc. wyższy niż w 2019 r.

Wśród odpowiedzi osób, które usprawiedliwiają takie zachowanie, zwykle pojawia się uzasadnienie, że „kasjerzy nie zawsze są uczciwi” (57 proc.) lub „to się może opłacać” (28 proc.).

Prof. Anna Lewicka-Strzałecka, badaczka etyki życia gospodarczego i publicznego oraz autorka raportu „Moralność finansowa Polaków 2023” podkreśla, że akceptacja nieetycznych zachowań finansowych często wynika z zasady wzajemności, nawet gdy w grę wchodzi zwykła transakcja w sklepie.

– Konsument jest na ogół postrzegany jako ofiara transakcji na rynku finansowym i zasada wzajemności nakazuje wyrównać rachunki – tłumaczy prof. Anna Lewicka-Strzałecka w wywiadzie dla ZPF.

Płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. „To powszechna praktyka”

Ankietowani w badaniu „Moralność finansowa Polaków 2023” zostali również zapytani m.in. o to, czy można usprawiedliwić płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. Akceptację dla takiego zachowania wyraziło 53,6 proc. osób.

Wśród powodów usprawiedliwień dla płacenia gotówką w celu uniknięcia podatku VAT prawie dwie trzecie respondentów wskazało na nadmierną restrykcyjność urzędów skarbowych i obciążenie obywateli podatkami, blisko jedna czwarta – na korzyść finansową, zaś 14 proc. określa takie zachowanie jako powszechną praktykę.

Jednak to wcale nie płacenie gotówką bez VAT cieszy się największym przyzwoleniem, jeśli chodzi o nieetyczne zachowania w sferze finansów. Taki status ma praca na czarno w celu uniknięcia ściągania długów z pensji.

Dane prezentujemy na poniższej grafice.Moralność finansowa Polaków 2023

Znajomość biur informacji gospodarczej. Większość Polaków od razu spłaciłoby dług, by być wykreślonym z rejestru

Znaczna część raportu „Moralność finansowa Polaków 2023” została poświęcona również kwestiom zadłużenia. Okazuje się, że 84,4 proc. ankietowanych słyszało o tym, że w Polsce funkcjonują biura informacji gospodarczej, prowadzące rejestry dłużników.

Brak tej wiedzy jest charakterystyczny przede wszystkim dla osób, które nigdy nie miały zobowiązania w instytucji finansowej w formie kredytu lub pożyczki.

Wyniki badania pokazują, że rejestry dłużników prowadzone przez BIG-i są skutecznym

narzędziem do tego, by skłonić dłużników do uregulowania zobowiązań. Ponad trzy czwarte ankietowanych (77,3 proc.) deklaruje, że od razu spłaciłoby dług, by być wykreślonym z rejestru, a 16,6 proc. – gdyby wpis utrudniał im życie.

Indeks Akceptacji Nieetycznych Zachowań Finansowych

Efektem cyklicznego badania ZPF „Moralność finansowa Polaków” jest Indeks Akceptacji Nieetycznych Zachowań Finansowych. Stanowi on miarę społecznego przyzwolenia na naruszanie przez konsumentów norm prawnych bądź standardów etycznych w sprawach finansowych.

Na poniższej grafice prezentujemy odczyty indeksu z bieżącego raportu i poprzednich lat.Moralność finansowa Polaków 2023 2

Raport „Moralność finansowa Polaków 2023” został udostępniony na stronie: https://zpf.pl/moralnosc-finansowa-polakow/.

Raport „Moralność finansowa Polaków”. Komentarze

Marcin Czugan, Prezes ZPF

Raport „Moralność finansowa Polaków 2023” pokazuje, że wyższym stopniem akceptacji nieetycznych zachowań w sferze finansowej cechują się mężczyźni, w tym przede wszystkim osoby młode, które mają problemy ze spłatą zaciągniętych zobowiązań finansowych.

Często kieruje nimi poczucie krzywdy bądź niezadowolenia, co pozwala im posługiwać się zasadą wzajemności bez względu na to, czy chodzi o relacje z instytucjami finansowymi, urzędem skarbowym czy nawet kasjerem w sklepie.

W raporcie uwagę zwraca też wysoki poziom znajomości biur gromadzących dane o dłużnikach. Osoby pozytywnie oceniające funkcjonowanie rejestrów dłużników, zwykle podkreślają, że pomagają one w unikaniu problemów, których przysparzają nierzetelni kontrahenci.

Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor

Wielu dłużników w ogóle nie trafia do rejestru, bo – jak wynika z naszych doświadczeń – już samo wysłanie wezwania do zapłaty z informacją o planowanym zgłoszeniu do rejestru potrafi zmobilizować ich do spłaty, choć oczywiście nie wszystkich.

Aktualnie w naszej bazie jest ponad 2,3 mln dłużników – osób i firm. Ich dane są dostępne dla podmiotów zainteresowanych sprawdzaniem swoich klientów. W pierwszym półroczu przedsiębiorcy pobrali już ponad 15 mln raportów weryfikujących wiarygodność płatniczą konsumentów i przedsiębiorstw. Zwykle co roku sprawdzany jest w ten sposób niemal co czwarty dorosły Polak i co trzecia firma.

Niektórzy z nich słyszą, że umowy się nie da podpisać, bo mają dług. Jedynym rozwiązaniem jest wtedy spłata, która powoduje, że wpis o zadłużeniu znika z rejestru.

Karina Poznańska, Menedżer Zespołu Komunikacji i ESG, EOS Poland

Badanie wykazało, że istnieje wiele akceptowalnych społecznie zachowań konsumentów związanych z finansami, które budzą wątpliwości moralne.

Ponad połowa badanych jest gotowa usprawiedliwić płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć podatku VAT. Argumentem za takim nieetycznym zachowaniem mają być m.in. zbyt duża restrykcyjność urzędów skarbowych i wysokie podatki.

Innym ciekawym przykładem usprawiedliwiania nieetycznego postępowania jest zgoda na niezwracanie uwagi kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść. W tym przypadku jednak wskaźnik akceptacji jest niższy, ponieważ to konkretna osoba może być realnie poszkodowana.

Jak można wpłynąć na ograniczenie akceptacji nieetycznych zachowań konsumentów? Warto zawsze próbować postawić się w sytuacji drugiej strony i posiłkować się zasadą wzajemności – powszechna akceptacja takich zachowań sprawia, że stajemy się również narażeni na bycie stroną poszkodowaną.

Dlatego tak ważne jest stałe i konsekwentne podkreślanie negatywnego odziaływania takich praktyk oraz wskazywanie pozytywnych przykładów w zakresie zarządzania finansami. Nieustanna edukacja, rozmowy z osobami zadłużonymi, dialog i empatia po stronie wierzyciela – to działania, które w dłuższej perspektywie przełożą się na spadek nieetycznych praktyk w społeczeństwie.

***

Raport „Moralność finansowa Polaków” przedstawia wyniki badania przeprowadzonego w 2023 roku przez ZPF. Badanie zostało przeprowadzone metodą CATI na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie tysiąca Polaków w wieku powyżej 18 lat.

Jak Polacy odpoczywają w trakcie i po pracy?

Z badań wynika, że 27% Polaków odczuwa potrzebę zrobienia sobie przerwy w pracy dłuższej niż dwa tygodnie. Niestety nie każdy może sobie na taki urlop pozwolić. Zbadani przez Pracuj.pl polscy pracownicy mają jednak swoje sposoby na relaks w trakcie i po pracy, które pozwalają im utrzymywać równowagę fizyczną i mentalną. Od długich weekendów, przez medytację, po krótkie przerwy w trakcie dnia. Serwis Pracuj.pl sprawdził, jak odpoczywają Polacy i jakie są ich metody na odrobinę wytchnienia – tak ważne zwłaszcza w obliczu kończącego się sezonu urlopowego.

Najważniejsze informacje:

  • Ponad ¼ badanych deklaruje, że są zmęczeni bieżącymi zadaniami.
  • 36% respondentów wskazuje, że na co dzień wyczekują zakończenia dnia pracy.
  • 27% odczuwa potrzebę zrobienia sobie przerwy w pracy dłuższej niż dwa tygodnie.
  • 67% badanych wyjazdy na długie weekendy pozwalają odpocząć od obowiązków.
  • 57% deklaruje, że sport pomaga im zachować sprawność fizyczną i intelektualną w pracy.
  • Dobra kawa, muzyka czy posiłek – to wybrane czynniki, które poprawiają samopoczucie.

Pracownicy wyczekują końca dnia pracy

Pracujący Polacy wyczekują urlopu, ale i przysłowiowej 17:00. Ponad ¼ badanych deklaruje, że są zmęczeni bieżącymi zadaniami. Taka sytuacja w długotrwałej perspektywie może wpływać na samopoczucie, a w konsekwencji doprowadzić nawet do wypalenia zawodowego.

Liczby niestety nie są optymistyczne także w innych badanych aspektach – aż 36% respondentów badania Pracuj.pl wskazuje, że na co dzień wyczekują oni zakończenia dnia pracy. Ten negatywny trend łagodzą respondentom dni wolne. Większość badanych Polaków najchętniej wybrałaby się na długi urlop – 27% deklaruje, że odczuwają potrzebę zrobienia sobie przerwy w pracy dłuższej niż dwa tygodnie. Niestety nie każdy ma taką możliwość, ale na szczęście pomocne są długie weekendy.

Jak Polacy odpoczywają w pracy i po pracy? Jakie są ich metody na zachowanie równowagi w życiu, kiedy kończą się dni urlopowe? Aby to sprawdzić, serwis Pracuj.pl przeprowadził badanie na próbie 1736 aktywnych zawodowo Polaków w wieku 18-65 lat. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Krótkie i długie wyjazdy lekiem na bolączki Polaków

Choć pracownicy nie zawsze mogą pozwolić sobie na długi urlop, to satysfakcjonujące są dla nich nawet krótkie wyjazdy. 67% badanych wskazuje, że wycieczki w ciekawe miejsca na długie weekendy są formą odpoczynku, która pozwala im odpocząć od trudów pracy. Częściej takie wytchnienie w około-weekendowych wyprawach odnajdują jednak kobiety (72%) niż mężczyźni (64%).

Terapeutyczny wymiar wyjazdów widoczny jest także w badaniach dotyczących tzw. workation. Takie połączenie pracy i wypoczynku w ciekawych miejscach cieszy się coraz większym zainteresowaniem – 49% kandydatów jest skłonnych do aplikowania na ofertę pracy, jeżeli firma umożliwia pracę zdalną z zagranicy. Niemal połowa Polaków (47%) wskazuje, że praca umożliwiająca wykonywanie obowiązków z zagranicy lub z podróży pasuje do nich i czuliby się w niej dobrze.

Jednocześnie na rynku pracy funkcjonuje duża grupa osób, które nie mogą pozwolić sobie na takie rozwiązanie – równo połowa badanych wskazuje, że specyfika ich zawodu nie pozwoliłaby na ułożenie pracy w taki sposób, by możliwe było jej wykonywanie w trakcie podróży. Dobrą alternatywą dla takich osób będą więc właśnie krótkie urlopy i wyjazdy około-weekendowe.

Aktywność i rytuały pozwalają zachować balans

Polacy jeżdżą więc w ciekawe miejsca, co zapewnia odrobinę wytchnienia, ale by na co dzień pozostać w zawodowej formie, badani podkreślają dodatkowo duże znaczenie sprawności fizycznej. 57% respondentów wskazuje, że uprawianie sportu pomaga im zachować sprawność fizyczną, ale także intelektualną. Najczęściej taką deklarację składają przedstawiciele grupy wiekowej 35-44 lata – aż 64% badanych w tym wieku twierdzi, że sport pomaga im utrzymać szeroko pojętą lepszą formę w pracy.

To jednak nie wszystko. Co ciekawe, Polacy odnajdują swój sposób na spokój w medytacji. 41% badanych stara się znaleźć w ciągu dnia chwilę na wyciszenie i zebranie myśli. Kiedy znajdują na to czas? Być może odpowiednim momentem jest krótka przerwa w trakcie dnia – 57% badanych pracowników deklaruje, że robią sobie takie pauzy między obowiązkami.

Żyjemy w bardzo dynamicznym świecie i w środowiskach pracy często okupionych dużym tempem, w otoczeniu najnowszych technologii. Nie jest więc zaskoczeniem, że 4 na 10 Polaków medytuje. To daje im przestrzeń na oddech, odrobinę wytchnienia i pozwala wrócić na właściwe tory. Nie mniej istotne są codzienne rytuały. Dlatego tak ważne są spotkania zespołów, także w środowiskach rozproszonych – a więc jeśli poranne spotkanie zespołu zamienia się w tak zwany „small talk”, to to spotkanie wciąż ma ogromne znaczenie, bo nie tylko daje nam pewną cykliczność, ale także pozwala budować relacje. To z kolei ma niebagatelny wpływ na nasze samopoczucie i zadowolenie z pracy – mówi Jolanta Lewandowska-Bitkowska, Ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju pracowników w Pracuj.pl.

Jak wskazują badania, drobne przyjemności w ciągu dnia pracy mogą mieć znaczący wpływ na  samopoczucie pracowników. Aż 58% respondentów deklaruje, że rozpoczęcie pracy od dobrej kawy potrafi wprowadzić ich w dobry nastrój. Inną metodą na relaks jest słuchanie muzyki. 58% badanych słucha ulubionych dźwięków celem zrelaksowania się w trakcie obowiązków.

Humor w trakcie godzin pracy poprawi także smaczny posiłek – takie deklaracje składa aż 64% badanych. Częściej jednak dobre jedzenie poprawia samopoczucie kobietom (68%) niż mężczyznom (60%) i częściej pracownikom biurowym (66%) niż fizycznym (59%). Posiłek to jednak nie tylko sposób na dobry nastrój, ale także forma budowy zawodowych więzi. Ponad połowa badanych (51%) deklaruje, że wspólne obiady ze współpracownikami pomagają budować dobre relacje w zespole.

Z danych wynika jasno – Polacy poszukują odpowiedniego balansu. Świadczyć może o tym między innymi fakt, iż 53% zbadanych przez Pracuj.pl osób chętniej zaaplikuje na ofertę pracy, jeśli firma jest otwarta na udzielanie pracownikom długich bezpłatnych urlopów, np. półrocznego lub rocznego z możliwością powrotu na to samo stanowisko. Najczęściej taką chęć wyrażają „Zetki”, czyli paradoksalnie, osoby przebywające na rynku pracy najkrócej. Aż 59% z nich chętnie skorzystałoby z takiej okazji, w porównaniu do 48% z grupy silver.

Odpowiedzi respondentów badania Pracuj.pl wskazują na to, że pracownicy na polskim rynku pracy są przeciążeni i zmęczeni swoimi zadaniami,  w konsekwencji wyczekują wolnych chwil i urlopu. Jednocześnie z naszych danych wynika, że standard pracy, jakiego oczekują pracownicy jest coraz wyższy. To połączenie musi doprowadzić do sytuacji w której wzrosną także standardy wśród polskich pracodawców, w przeciwnym razie będą musieli oni mierzyć się z wypalonymi pracownikami i cichym odchodzeniem lub trudnością w pozyskaniu nowych talentów – dodaje Jolanta Lewandowska-Bitkowska.

Jesteśmy świadkami ewolucji rynku, który niewątpliwie zmienia się na lepsze. Z jednej strony mówimy jeszcze o trudnościach, z jakimi na co dzień mierzą się pracownicy, ale z drugiej wyłania się obraz zespołów, które wiedzą, co mogą zaakceptować, a na co nie chcą sobie pozwalać. Już prezentowane wcześniej wyniki badań prowadzonych przez Pracuj.pl wskazywały, że pracownicy nie chcą pracować ponad normę, cenią sobie czas po pracy i od swoich pracodawców oczekują respektowania tych granic. Jeśli pracodawcy posłuchają wymagań i potrzeb dzisiejszego pracownika, polski rynek pracy czekają duże możliwości rozwoju.

O BADANIU

Badanie „Jak odpoczywają pracownicy w Polsce” zostało przeprowadzone w marcu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 1736 Polaków w wieku 18-65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Dlaczego wypożyczalnia sprzętu budowlanego to świetne rozwiązanie dla nowych firm? Musisz to wiedzieć!

W 2023 roku trudno wskazać produkty, które tanieją. Sprzęt budowlany również wpisuje się w ten trend i można tu raczej mówić o sporych podwyżkach, które dają się przedsiębiorcom coraz bardziej we znaki. To szczególne wyzwanie zwłaszcza dla młodych firm, które dopiero budują swoją pozycję w branży. Na szczęście można w prosty sposób ograniczyć wydatki w przedsiębiorstwie! 

Zakup lub leasing? Rozważ wynajem maszyn budowlanych!

Mimo tego, że pandemia, a także inflacja i wszechobecna drożyzna dała się we znaki wielu podmiotom gospodarczym w naszym kraju, to wciąż można stwierdzić, że firmy budowlano-remontowe to jedno z ważniejszych kół zamachowych gospodarki. 

Wykonują one około 50% wszystkich tego typu prac w Polsce i znacząco wyprzedzają jednostki samorządu terytorialnego (urzędy gmin, starostwa, jednostki zależne, np. służby komunalne), które świadczą zaledwie 25% takich usług. Gospodarstwa domowe, z wynikiem 18%, zamykają podium.

Co przemawia za najmem? Przede wszystkim niewielkie koszta. Można odwołać się tutaj do prostego przykładu. Mikrokoparka może kosztować nawet i 70-90 tys. PLN. A to tylko jeden z pojazdów, który obowiązkowo musi być na wyposażeniu firmy, która chce liczyć się w przetargach. Można ją jednak „zdobyć” o wiele taniej – wystarczy skorzystać z usług Drial.

Jaki sprzęt budowlany oferują najlepsze firmy na rynku?

Jako właściciel firmy docenisz go za co najmniej kilka różnych cech. Przede wszystkim, są to maszyny nowe lub w miarę nowe, serwisowane przez zawodowców, a dzięki temu utrzymywane w bardzo dobrym stanie technicznym. 

To jednak nie wszystko. Najlepsze firmy na rynku, jak Drial, są w stanie zapewnić Ci:

  • transport wynajętych maszyn bezpośrednio na plac budowy,
  • późniejsze odebranie ich, gdy pojazdy nie będą Ci już potrzebne,
  • dostęp do pojazdów zamiennych, gdyby wynajęty egzemplarz uległ awarii.

Kiedy zamówione urządzenie dotrze na miejsce?

To kolejny obszar, gdzie wyraźnie rysuje się przewaga tych najlepszych wypożyczalni. Wyróżnia je m.in. to, że nie mają one jednego „magazynu centralnego”, ale raczej równomiernie rozłożone po całym kraju placówki, dzięki czemu zamówione przez Ciebie pompy, koparki czy podnośniki, dotrą bardzo szybko! 

Przykładowo punkty Drial znajdziesz w: Białymstoku, Legnicy, Gdańsku, Lublinie, Płocku, Poznaniu, Rzeszowie, Wrocławiu czy w Krakowie. Bez względu na to gdzie mieszkasz i gdzie oferujesz swoje usługi, najwyższej jakości sprzęt może dotrzeć do Ciebie bardzo szybko.

Czy wynajem opłaca się także w ujęciu podatkowym?

Chociaż Polski Ład wprowadził wiele zmian w obowiązującym w naszym kraju systemie podatkowym, to wciąż można odliczyć VAT od wybranych usług najmu. W przypadku wynajmu maszyn można odwołać się do artykułu 86 ustawy o VAT – jeśli wyposażony pojazd ma związek m.in. z inwestycją lub remontem, to podatnikowi będzie przysługiwało prawo do odliczenia podatku.

Jak widzisz, zalet wynikających z wynajmu maszyn budowlanych może być naprawdę sporo. Wystarczy, że zaufasz sprawdzonej, godnej zaufania firmie, jak Drial. Pracujący tam profesjonaliści przeprowadzą Cię przez cały proces najmu, a także pomogą Ci wybrać dokładnie takie urządzenie, które najlepiej sprawdzi się w konkretnych pracach, przy których ma pracować – bez względu na to, czy będzie to wielki podnośnik wykorzystywany na hali magazynowej, czy agregat prądotwórczy, który ma Ci pomóc podczas budowy domu. 

Fortinet ogłosił wyniki finansowe za drugi kwartał 2023 roku

Fortinet przedstawił wyniki finansowe za drugi kwartał 2023 roku, który zakończył się 30 czerwca.

Drugi kwartał 2023 roku:

  • Przychody ze sprzedaży produktów: 472,6 mln USD, wzrost o 18% (rok do roku)
  • Przychody z tytułu usług: 820,2 mln USD, wzrost o 30% (rok do roku)
  • Przychody: 1,29 mld USD, wzrost o 26% (rok do roku)
  • Kwota zafakturowanych zamówień: 1,54 mld USD, wzrost o 18% (rok do roku)
  • Dochód odroczony: 5,13 mld USD, wzrost o 30% (rok do roku)
  • Dochód operacyjny GAAP: 279,0 mln USD, wzrost o 43% (rok do roku)
  • Dochód operacyjny inny niż GAAP: 348,1 mln USD, wzrost o 36% (rok do roku)
  • Marża operacyjna GAAP: 21,6%
  • Marża operacyjna inna niż GAAP: 26,9%
    • Rozwodniony zysk netto na akcję przypisany Fortinet, Inc. liczony według zasad GAAP: 0,33 USD, wzrost o 57% (rok do roku)
    • Rozwodniony zysk netto na akcję przypisany Fortinet, Inc. liczony według zasad innych niż GAAP: 0,38 USD, wzrost o 58% (rok do roku)
    • Przepływy środków pieniężnych z działalności operacyjnej: 515,1 mln USD
    • Przepływy wolnych środków pieniężnych: 438,3 mln USD

Jako wiodący producent platform cyberbezpieczeństwa i bezpiecznych sieci, pozostajemy dobrze przygotowani do silnego długoterminowego wzrostu, który będzie konsekwencją tego, że firmy coraz częściej dążą do konsolidacji dostawców i wdrażanych punktowo produktów – powiedział Ken Xie, Założyciel, Prezes i Dyrektor Generalny Fortinet. – Jesteśmy jednym z liderów udziału w rynku zarówno w zakresie rozwiązań SD-WAN, jak i OT i będziemy nadal koncentrować się na kluczowych dla nas rynkach długoterminowego wzrostu, takich jak bezpieczeństwo sieci, skonsolidowana infrastruktura cyberbezpieczeństwa, ochrona chmur hybrydowych oraz rozwiązania technologii operacyjnych, których łączna wartość Total Addresable Market w 2023 r. wynosi 122 mld USD.

Kapitał ucieka za ocean

Dane ze Stanów Zjednoczonych w ostatnich dniach okazują się wyraźnie lepsze od oczekiwań. Nawet w przemyśle pojawiają się pozytywne sygnały, których od dawna nie widzieliśmy. W tle wzrost rentowności obligacji, który sporo zmienia na rynkach.

Znów lepsze dane z USA

Wczoraj zobaczyliśmy zarówno indeks FED z Filadelfii, jak również wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Liczba wniosków na poziomie 239 tysięcy świadczy o względnej stabilizacji rynku pracy. Z jednej strony, to mniej o tysiąc od oczekiwań, co dla tych danych jest wynikiem zgodnym z oczekiwaniami. Z drugiej, jest to wynik typowy dla amerykańskiego rynku pracy w warunkach stabilizacji na niskich poziomach bezrobocia. Indeks FED z Filadelfii to kolejne z licznych badań ankietowych w amerykańskiej gospodarce. Widać w nim jednak niespodziewany napływ optymizmu. Ostatni raz przewagę pozytywnych odpowiedzi mieliśmy w tym badaniu dokładnie rok temu. Wygląda więc na to, że optymizm wraca za ocean. To właśnie lepsze dane i poprawa nastrojów powoduje umacnianie się dolara. Mocniejszy zielony to niestety wysysanie kapitału z Europy i słabość polskiego złotego.

Realokacja inwestycji?

Czwartek pokazał kilka ważnych zmian na rynkach. W górę gwałtownie szły rentowności obligacji. Inwestorzy znów wierzą, że docelowe poziomy stóp procentowych wcale nie muszą być tak nisko jak przyzwyczaiły nas lata po kryzysie z 2008 roku. Z drugiej strony, wyraźnie na atrakcyjności tracą metale szlachetne, które wraz z umacnianiem się dolara są zwyczajowo w odwrocie. Wraz z wyższymi stopami zwrotu tracą też wirtualne pieniądze. Zarówno bitcoin jak i ethereum zaliczyły w ostatnich dniach około 8% przecenę. Okazuje się, że wypłacanie odsetek w prawdziwych pieniądzach jest jednak bardziej kuszące.

Kolejny wzrost cen gazu

Pomimo tego, że ceny ropy naftowej spadają, w ostatnich dniach byliśmy znów świadkami wzrostu cen gazu. Cena megawatogodziny wzrosła wczoraj o imponujące 11%. Rynki łączą tą zmianę z negocjacjami strajkowymi w Australii. Warto też zwrócić uwagę, że wzrosty te mają relatywnie wątpliwe podstawy. Należy pamiętać, że typowy wzrost popytu związany z zapełnianiem magazynów na zimę może się nie wydarzyć. Europejskie magazyny są obecnie napełnione w 90%. Wczorajsze dane z USA również wskazują na uzupełnianie magazynów. Powoduje to, że ten dodatkowy popyt na surowiec raczej się już nie pojawi w zwyczajowej sile. Ma to dodatkową zaletę – gazowy szantaż Rosji przy takim stanie zapasów będzie po prostu nieskuteczny.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – Strefa Euro – inflacja konsumencka,
14:30 – Kanada – inflacja producencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Multidłużnik zadłużył się aż u 79 podmiotów na 470 tysięcy złotych

Co dziewiąta zadłużona firma zalega z płatnościami co najmniej trzem wierzycielom. Są to niemałe kwoty, bo łącznie wynoszą 3,4 mld zł i stanowią aż jedną trzecią całkowitego zadłużenia przedsiębiorstw – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Wielokrotne problemy z regulowaniem płatności najczęściej mają przedstawiciele handlu i transportu, którzy razem oddać muszą ponad 1,5 mld zł. To łańcuch zadłużenia, który jednym pomaga się utrzymać na powierzchni, a innych ciągnie w dół.

Zadłużenie wszystkich firm wpisanych do Krajowego Rejestru Długów na koniec I półrocza 2023 roku wynosi ponad 9,4 mld zł. Do spłaty ma je 264 870 podmiotów. Ponad jedną trzecią tej kwoty oddać muszą multidłużnicy, a więc przedsiębiorcy, którzy mają przeterminowane zobowiązania finansowe wobec przynajmniej trzech wierzycieli – innych firm i instytucji. Jest ich w polskim biznesie obecnie 28,7 tys. Łącznie nie zapłacili aż 406 352 razy, przez co wszyscy uzbierali kwotę zaległości opiewającą na aż 3,4 mld zł.

Choć multidłużnicy stanowią jedynie około 11 procent wszystkich zadłużonych przedsiębiorców, to ich dług obejmuje ponad jedną trzecią kwoty, którą do oddania ma ogół firm. Zatem ich negatywny wpływ na gospodarkę jest znacznie większy, niżby to wynikało z liczebności. Konsekwencje ich zaległości uderzają w sporą grupę wierzycieli, którzy muszą przez długi czas radzić sobie bez 3,4 mld zł, a być może części z tej sumy nigdy nie odzyskają. To w wielu przypadkach już uruchomiło spiralę zadłużenia, bo ci którzy nie dostali pieniędzy od dłużników, sami przestali płacić innym. Niestety część wierzycieli wpadła w kłopoty z własnej winy. Albo nie sprawdziła tych firm przed transakcją, albo sprawdziła, ale mimo to zaryzykowała. Jak widać, z opłakanym skutkiem – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Największe ryzyko w transporcie i handlu

Problemy z wielokrotnym zadłużeniem mają przede wszystkim handel i transport, które powinny oddać odpowiednio 858 mln zł i 667,4 mln zł. Trzech i więcej wierzycieli ma 7550 podmiotów handlowych i 4953 transportowych. Łącznie multidłużnicy z tych branż są zadłużeni na ponad 1,5 mld zł. Tuż za nimi znalazło się budownictwo, z 568 mln zł do zwrotu (takich firm-multidłużników jest w KRD 4765). W trudnej sytuacji jest także przetwórstwo przemysłowe, w którym 3226 wielokrotnie zadłużonych podmiotów ma dług w wysokości 448,4 mln zł.

Największa grupa przedsiębiorców-multidłużników znajduje się w województwie mazowieckim. Jest ich 6039. Także zadłużenie takich firm jest w tym regionie najwyższe – liczy sobie 774,4 mln zł. Na drugim miejscu pod względem obu wskaźników jest Śląsk z 3475 dłużnikami, którzy mają do spłaty 405,8 mln zł. Podium domyka Wielkopolska z kwotą 373 mln zł, które oddać musi 3127 multidłużników.

Rekordowych 79 wierzycieli

Największe powody do zmartwienia w związku multidłużnikami mają firmy leasingowe, którym takie przedsiębiorstwa są winne ponad 604 mln zł. Na tę kwotę składa się 16 826 zobowiązań 5249 podmiotów. Na drugim miejscu do odzyskania pieniędzy jest budownictwo, które samo bardzo często nie spłaca faktur, jak i doświadcza takich problemów ze strony swoich kontrahentów. Sektor budowlany ma do odzyskania od multidłużników prawie 219,4 mln zł z 27 560 nieuregulowanych rachunków i faktur od 5934 firm. Ponad 842,8 mln zł z pieniędzy niezapłaconych przez multidłużników zostało już przejęte przez firmy zarządzające wierzytelnościami, które obecnie próbują odzyskać 42,3 tys. zobowiązań od ponad 17,8 tys. wielokrotnie zadłużonych firm.

Problemy z multidłużnikami mają przede wszystkim spółki kapitałowe, którym tamci winni są ponad 2 mld zł. Jednoosobowe działalności gospodarcze są następne w kolejce i chciałyby odzyskać prawie 360,8 mln zł.

Sektory z największą liczbą multidłużników, są także najbardziej dotknięte zatorami płatniczymi. Firmy nie płacą sobie nawzajem i w ten sposób powstaje łańcuch zadłużenia, który jednym pomaga się utrzymać na powierzchni, a innych ciągnie w dół. Co jednak warto podkreślić, firmy same przyczyniają się do rozprzestrzeniania się tego zjawiska, nie sprawdzając swoich partnerów biznesowych. Co dziwi, bo mają do tego wygodne narzędzia, systemy raportów gospodarczych, a wciąż wybierają ryzyko. Na jak dużą skalę, pokazuje przykład rekordzisty multidłużnika. Ten przedsiębiorca zadłużył się aż u 79 podmiotów na 470 tysięcy złotych – dodaje Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Mercor odnotowuje dwucyfrowy wzrost przychodów i zysku netto w I kw. 2023/24

Grupa „MERCOR” S.A. po I kwartale roku obrotowego 2023/24 (01.04.2023-30.06.2023) odnotowała wzrost przychodów ze sprzedaży o 12,7% r/r do 152,2 mln zł. Zysk netto wzrósł r/r o 14% i wyniósł 12,6 mln zł. EBIT Grupy w omawianym okresie kształtował się na poziomie 15,5 mln zł (-8,3%), a EBITDA wyniosła 20,5 mln zł (-4,15% r/r).

Wyniki za I kwartał roku obrotowego 2023/2024 pokazują naszą dobrą sytuację operacyjną i finansową. Cieszą dwucyfrowe wzrosty przychodów i zysku netto rok do roku. Utrzymujemy solidny poziom marż. Dlatego jako zarząd zarekomendowaliśmy wypłatę dywidendy w wysokości 1,51 zł na akcję. Oznacza to, że chcemy przeznaczyć na ten cel 23,5 mln zł, czyli ok. połowę wyniku netto Grupy – mówi Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

W I kwartale roku obrotowym 2023/24 Grupa wygenerowała przychody z rynku krajowego na poziomie 49,1% przychodów, czyli 74,7 mln zł. Z kolei 50,9% sprzedaży, czyli 77,5 mln zł, pochodziła z rynków zagranicznych.

Nasze przychody osiągane na zagranicznych rynkach wzrosły rok do roku o 26%. Od lat budujemy naszą reputację również poza Polską, mając w swoim portfolio realizacje dla prestiżowych obiektów w wielu krajach. Wyróżniamy się na globalnym rynku wysokim poziomem innowacyjności – zaznacza Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

Stabilny wzrost zamówień

Obecna sytuacja w Grupie pod względem pozyskiwanych zamówień jest zadowalająca. W lipcu 2023 r. Grupa Mercor pozyskała zamówienia o wartości ok. 48,5 mln zł, czyli na porównywalnym poziomie co w analogicznym okresie ub.r. Z kolei w okresie ostatnich sześciu miesięcy, czyli od lutego do lipca 2023 roku, Grupa pozyskała zamówienia o wartości ok. 315,8 mln zł wobec 294,5 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej, co oznacza wzrost o 7% podaje na koniec Krzysztof Krempeć, Prezes Zarządu „MERCOR” S.A.

WYNIKI GRUPY „MERCOR” W I KWARTALE 2023/24:

w tys. zł 1Q 2023/24 1Q 2022/23 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 152 206 135 010 +12,74%
Sprzedaż zagraniczna 77 455 61 401 +26,15%
Sprzedaż w Polsce 74 751 73 609 +1,55%
Zysk brutto ze sprzedaży 38 682 37 168 +4,07%
Marża brutto na sprzedaży (%) 25,41% 27,53% -2,12 p.p.
EBITDA 20 489 21 377 -4,15%
Marża EBITDA 13,46% 15,83% -2,37 p.p.
EBIT 15 523 16 923 -8,27%
Marża EBIT (%) 10,20% 12,53% -2,33 p.p.
Zysk netto 12 649 11 096 +14,00%
Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego 11 732 10 740 +9,24%
Marża netto  (%)             8,31% 8,22% +0,09 p.p.

 

Kina walczą o przetrwanie w obliczu rosnącej popularności streamingu

Letnie premiery kinowe filmów „Barbie” i „Oppenheimer”, na całym świecie, również w Polsce biją rekordy oglądalności i dają pewne nadzieje na powrót widzów, których skutecznie na dłużej wyparły z sal kinowych COVID-19 oraz dostępność serwisów streamingowych. Obraz przyrostu zaległości kin wobec banków i dostawców sygnalizuje, że na pewno byłoby to wskazane. Przez pierwsze półrocze suma ich nieopłaconych w terminie zobowiązań wzrosła trzykrotnie – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK.

Gdy niektóre branże już mogą cieszyć się powrotem do dobrej koniunktury z 2019 r., niestety wciąż nie jest to udziałem kin. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w zeszłym roku w kinach stałych wyświetlono 2,1 mln seansów. Obejrzało je 41,4 mln widzów – to o ponad połowę (50,8 proc.) więcej niż w roku 2021[1]. Sukces? Niekoniecznie, bo do poziomu sprzed pandemii, z roku 2019 wciąż jest jeszcze daleko. Wówczas przed dużym ekranem zasiadło aż 61,7 mln Polaków.[2]

Przedłużający się stan zaniżonej frekwencji coraz niekorzystniej przekłada się na płynność finansową branży. Tylko w tym roku jej zaległości wzrosły bardziej niż przez kilkanaście pandemicznych miesięcy. – Choć należy podkreślić, że biorąc pod uwagę sytuację jakiej doświadczają kina, kwoty przeterminowanych zobowiązań przedsiębiorstw związanych z projekcją filmów (5914Z), nie są szczególnie wysokie. Zgłoszone do bazy BIG InfoMonitor nieopłacone faktury oraz raty kredytów opóźnione o min. 30 dni, na co najmniej 500 zł, wynoszą na koniec czerwca 873 tys. zł. Bardziej martwi jednak dynamika ich zmian, bo długi te potroiły się w ciągu pierwszego półrocza. Na koniec grudnia 2022 r. było to jeszcze 268 tys. zł, a przed pandemią, tj. w marcu 2020 r. 183 tys. zł – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Średnia zaległość to aktualnie 58,1 tys. zł.

Wykres zaległości kin

Kinowa sala czy domowa kanapa? Polacy wybierają to drugie

Pytanie, czy jest szansa na zmianę sytuacji? Pechowo dla gospodarzy przybytków X muzy, próby ściągnięcia widzów zbiegły się w czasie z wysoką inflacją, wzrostem kosztów i cen, zarówno dla prowadzonego biznesu jak i dla jego klientów. Według Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, przed pandemią średni miesięczny wydatek na kino wynosił 69,40 zł. Obecnie jest to 97,90 zł, o niemal 40 proc. więcej. I tak do barier wynikających ze zmiany nawyków jakie spowodowały niemal dwa lata covidowych ograniczeń, dołączyły finanse. 37 proc. badanych, na pytanie o to, dlaczego nie ogląda filmów na dużym ekranie odpowiada, że bilety są za drogie. Niemal tyle samo, bo 39 proc. osób, twierdzi, że rzadsze wizyty w kinie to dla nich sposób na radzenie sobie z drożyzną[3]. Co jest zresztą jak najbardziej naturalne. W chwili, gdy trzeba zacisnąć pasa, zawsze w pierwszej kolejności cięte są wydatki na rozrywkę, kulturę i przyjemności. Wzrost cen sprawił więc, że Polacy ograniczają tego typu wyjścia i zamiast multipleksu, wybierają domową kanapę korzystając z oferty stosunkowo niedrogich serwisów streamingowych, do których już w czasie lockdownów wielu mocno się przyzwyczaiło.

Jak wynika z opracowania PISF, średnie miesięczne wydatki na platformy streamingowe różnią się w zależności od wybranego dostawcy. W przypadku Netflixa wynoszą 33 zł. Nieco mniej badani wydają na Disney+ (19 zł) i Amazon Prime Video (18 zł). Wspomniane kwoty, w porównaniu z wydatkami na kino, są stosunkowo niskie, co jest m.in. wynikiem współdzielenia pakietów. Robi to bowiem co trzeci ankietowany (Netflix – 34 proc. ankietowanych. Disney+ – 36 proc., Amazon Prime Video – 32 proc.) [4].

Badanie zrealizowane wspólnie przez ARC Rynek i Opinia oraz dr hab. Magdalenę Sobocińską wskazało na jeszcze jedną wadę chodzenia do kina – konieczność planowania. To spostrzeżenie ponad połowy (57 proc.) ankietowanych. W efekcie, aż 56 proc. respondentów przyznaje, że zamienili oglądanie filmów na dużym ekranie[5] na wygodniejsze i bardziej elastyczne w użytku platformy streamingowe. Czy zmiana zachowań konsumentów sprawi, że kina już nigdy nie odzyskają popularności i perspektyw, jakie miały przed pandemią? Raczej nie będzie im łatwo, ale pewne jest, że klimatu i atmosfery sali kinowej nic nigdy w pełni nie zastąpi.

[1] GUS, Kinematografia w 2022 r., 18.05.2023 r.

[2] GUS, Kinematografia w 2019 r., 20.05.2020 r.

[3] Tamże.

[4] PISF, Segmentacja widzów kina, Raport z 4. fali badania ilościowego, Część 3 – Streaming, Styczeń 2023.

[5] Badanie ARC Rynek i Opinia oraz dr hab. Magdaleny Sobocińskiej, prof. UEW, 04.2022, https://arc.com.pl/czy-polacy-wroca-do-kin/, 4.08.2023 r.

Sprzedaż opon w H1 2023 r. – raport PZPO

W pierwszym półroczu 2023 roku sprzedaż opon na rynek zmniejszyła się we wszystkich segmentach z wyjątkiem motocykli: opony do samochodów osobowych spadły o -21%, SUV -8%, dostawczych -24%, do maszyn rolniczych -51%, przemysłowych -35%, a do samochodów ciężarowych -39%. Wzrosty zanotowano tylko w segmencie opon motocyklowych +8% oraz Spadki zanotowano także na rynkach europejskich – we wszystkich segmentach.

W samym drugim kwartale 2023 trendy były takie same, choć w segmentach rolniczym i ciężarowym notowano głębsze spadki: opony do samochodów osobowych spadły o -13%, dostawczych -13%, do maszyn rolniczych -70%, przemysłowych -28%, a do samochodów ciężarowych -43%. Wzrosty w segmencie opon motocyklowych wyniosły +12%, a SUV +1%.POLSKA Q2 2023 POLSKA H1 2023

– Spadki sprzedaży do dystrybucji są głębokie. W całej Europie producenci opon borykają się ze spadającą sprzedażą i muszą dostosowywać się do trudnych warunków rynkowych, czyli słabszego popytu i wyższych kosztów. Mamy nadzieję, że w kolejnych miesiącach tego roku, a potem w roku 2024, sytuacja poprawi się i zobaczymy powrót wzrostów w sprzedaży opon – podkreśla Jacek Pryczek, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Członkowie PZPO są przedstawicielami największych w Polsce i na świecie producentów opon. Reprezentują branżę zatrudniającą bezpośrednio w naszym kraju ponad 11.000 pracowników w 6 fabrykach i firmach handlowych. Codziennie z tych fabryk wyjeżdża ponad 135 tys. opon z napisem „made in Poland” do samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów, czy maszyn rolniczych i przemysłowych.

– Utrzymujące się dwucyfrowe spadki w większości segmentów są zaskoczeniem. Pokazują, że dystrybutorzy z rezerwą podchodzą do możliwości zwiększenia wolumenu sprzedaży. Szczególnie w oponach rolniczych, ciężarowych i przemysłowych są wyraźne spadki. Natomiast jest to kolejny kwartał, kiedy opony do motocykli i SUVów są na plusie. W obu przypadkach ich zwiększający się park pokazuje, że to jest dominujący trend na naszym rynku. Pamiętajmy, że opony to nie jest wydatek luksusowy – ale konieczny do bezpiecznej jazdy. W końcu łączą nasz samochód i motocykl z drogą – dodaje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

Europejski rynek opon

Cały europejski rynek opon zanotował negatywne zmiany we wszystkich segmentach – popyt jest tłumiony przez globalną niepewność gospodarczą i rosnące koszty wynikające z inflacji.

Drugi kwartał 2023 r. pokazał 12% spadek sprzedaży opon konsumenckich w porównaniu do II kwartału 2022 roku. W tym samym okresie nastąpił 28% spadek w segmencie samochodów ciężarowych i autobusów oraz 34% spadek w przypadku zamiennych opon rolniczych.EUROPA SEZONOWE Q2 2023 EUROPA SEZONOWE H1 2023 EUROPA Q2 2023 EUROPA H1 2023

Od końca 2022 r. obserwujemy negatywne trendy w sprzedaży opon we wszystkich kategoriach. Jest to spowodowane spowolnieniem popytu, w połączeniu z rosnącymi kosztami w całym łańcuchu wartości, powszechną inflacją i obawami o globalną sytuację gospodarczą. Wojna na Ukrainie przyczyniła się do wzrostu kosztów energii. Sytuacja jest jeszcze bardziej uderzająca, gdy spojrzymy na pierwszą połowę 2022 roku – która charakteryzowała się bardzo silną sprzedażą, wzmocnioną odbudowywaniem zapasów po blokadach wywołanych Covidem. Nasza prognoza na cały rok jest taka, że 2023 zakończy się spadkiem sprzedaży opon w porównaniu z rokiem 2022. I choć opony nie powinny być wydatkami odkładanymi w czasie; jednak prawdopodobnie kierowcy obecnie przesuwają zakup nowych kompletów na wymianę do ostatniej chwili powiedział Adam McCarthy, sekretarz generalny Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

Cel inflacyjny nadal bardzo odległy. Szybki szacunek PKB

Według szybkiego szacunku GUS Produkt Krajowy Brutto (PKB) niewyrównany sezonowo w 2. kwartale 2023 r. zmniejszył się realnie o 0,5% rok do roku wobec wzrostu o 6,1% w analogicznym okresie 2022 r. Dane GUS mają charakter wstępny i mogą być przedmiotem rewizji, w momencie opracowywania regularnego szacunku PKB za 2 kwartał 2023 r., który zostanie opublikowany 31.08.2023 r.

Spadek PKB przez 2 kolejne kwartały w relacji r/r oznacza, że w pierwszym półroczu 2023 Polska znalazła się technicznie w okresie recesji. Recesja ta jest bardzo niewielka, z tempem wzrostu PKB bliskim zeru. Ponadto została spowodowana spadkiem konsumpcji, a nie spadkiem eksportu, więc jest kosztem potrzebnego zacieśnienia polityki antyinflacyjnej rządu i NBP. To zacieśnienie jest jednak bardzo umiarkowane. Towarzyszy mu niska stopa bezrobocia. W najbliższych kwartałach możemy oczekiwać kontynuacji spadającego tempa narastanie cen, ale tempa 2-3 razy wyższego niż ustawowy cel inflacyjny 2,5% rocznie i około 2-3 razy wyższego niż przeciętna inflacja w strefie euro, UK oraz USA. Powrót do trendu wzrostu PKB około 3,5%, do celu inflacyjnego 2,5% oraz do stopy bazowej NBP około 3% możliwy będzie dopiero w latach 2025-2026, lub nawet później. – twierdzi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Zatłoczone lotniska to dobry znak dla inwestorów

Podczas wakacji, europejskie lotniska są mocno zatłoczone. Małe i średnie mają już więcej pasażerów niż przed pandemią. Lotnisko w Warszawie zanotowało najlepszy lipiec w swojej historii. Gorzej radzą sobie tylko największe porty lotnicze, które cały czas cierpią z powodu mniejszej liczby pasażerów biznesowych. Dobrą koniunkturę widać w wynikach linii lotniczych.

Lipiec przyniósł rekordowe wyniki na polskich lotniskach. Lotnisko Chopina w Warszawie odprawiło tylko w tym jednym miesiącu 1,9 mln pasażerów. Od początku roku, liczba pasażerów przekroczyła już 10 mln, co oznacza że są duże szanse na przebicie wyników sprzed pandemii. Dla nakreślenia skali, w roku 2019, na Okęciu odprawiono 18,86 mln pasażerów.

To zjawisko wpisuje się w europejski trend, ponieważ w pierwszej połowie tego roku małe i regionalne europejskie porty lotnicze osiągnęły poziomy sprzed pandemii. Gorsze wyniki mają natomiast największe lotniska, co jest efektem spadku popularności lotów biznesowych. Duże lotniska, takie jak Londyn (Heathrow), Stambuł, Paryż, Amsterdam czy Frankfurt, w pierwszym półroczu cały czas odprawiły o 9 proc. mniej pasażerów niż w 2019 roku.

Według Airports Council International Europe, ruch pasażerski w całej europejskiej sieci lotnisk jest o 7,7 proc. niższy niż  w 2019 r., ale z miesiąca na miesiąc sukcesywnie ulega poprawie od -11 proc. w styczniu do -6 proc. w czerwcu br.

Widać, że motorem wzrostu europejskiego lotnictwa są turyści. Najbardziej spektakularne wzrosty odnotowały lotniska w popularnych destynacjach wakacyjnych i bazujące na tanich przewoźnikach: Trapani (+163 proc.) i Perugia (+137 proc.) we Włoszech, Tirana (+105 proc.) w Albanii, Kutaisi (+82 proc.) w Gruzji, czy Saragossa (+57 proc.) w Hiszpanii.

Dla inwestorów dobre statyki lotnisk zaczynają przekładać się również na wyniki linii lotniczych. Lufthansa, największa europejska grupa lotnicza, odnotowała w drugim kwartale przychody w wysokości 9,4 mld euro, co oznacza wzrost wobec poprzedniego roku o około 17 proc. (8,0 mld euro). Od stycznia do czerwca, linie lotnicze należące do grupy Lufthansa przewiozły ponad 55 milionów pasażerów, co stanowi wzrost o 30 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2022 roku.

WizzAir również odnotował dobre wyniki finansowe, osiągając 61,1 mln euro zysku netto w ciągu trzech miesięcy (w czerwcu kończąc), czyli więcej niż wynosi średnia szacunków analityków, wynosząca 51,5 mln euro. W lipcu br. linia odnotowała znaczący – bo wynoszący aż 94,9 proc. – poziom obłożenia swoich samolotów (wobec 89,7 proc. rok wcześniej). Boom podróżniczy znalazł również odzwierciedlenie w wynikach finansowych EasyJet i Ryanair, które okazały się lepsze od oczekiwań.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Branża podatkowa pod presją rynkowych zmian

Najnowsza edycja międzynarodowego badania – 2023 EY Tax and Finance Operations – wskazuje, że branża podatkowa znajduje się pod znaczącą presją rynkowych zmian. Ponad połowa (51%) ankietowanych CFO i dyrektorów podatkowych wskazuje na trudności z motywowaniem wewnętrznych podatkowców, a dla 48% brak jasnej strategii technologicznej jest głównym czynnikiem hamującym rozwój ich funkcji w organizacji. Co ciekawe, równocześnie aż 85% badanych sceptycznie podchodzi do efektywności narzędzi opartych na generatywnej sztucznej inteligencji. Ważne pozostają również zmiany regulacyjne takie jak BEPS 2.0., którego wpływ na biznes 90% ankietowanych ocenia jako co najmniej umiarkowany. Tym samym, niemal każdy badany (96%) myśli o zmianie modelu operacyjnego w obszarze podatkowym: o rozwoju własnych zasobów, zewnętrznym wsparciu w kluczowych zadaniach lub o kombinacji tych rozwiązań. W efekcie na znaczeniu będzie zyskiwał co-sourcing podatkowy. Aż 95% ekspertów jest bardziej niż mniej skłonna do co-sourcowania części ich funkcji podatkowych w przeciągu kolejnych 24 miesięcy. W porównaniu do 2020 roku to wzrost aż o 22 pkt. procentowe (95% vs. 73%).

Wyniki badania i światowe trendy są w tym przypadku bardzo zbieżne z tym co dzieje się lokalnie w Polsce. Dynamika zmian podatkowych ostatnich lat powoduje, że nasz kraj znajduje się w awangardzie państw rozwijających podatkowe narzędzia informatycznych. Dodatkowo, rynek pracy w szybkim tempie zbliża się do zachodnich standardów, w szczególności w wymiarze dostępności specjalistów podatkowych.

Nieustanne zmiany legislacyjne, rozwój technologiczny – zwłaszcza w obszarze analizy danych – oraz kurczące się grono talentów sprawiły, że transformacja branży podatkowej jest nieunikniona. Na przestrzeni ostatnich miesięcy nastąpiła jednak widoczna zmiana postawy – z analizowania różnych wariantów – do świadomości, że odpowiednie działania muszą być wdrożone niezwłocznie. Bez wątpienia kluczowy będzie obszar technologiczny stanowiący odpowiedź zarówno na braki kadrowe, jak i dostosowywanie się do zmian legislacyjnych. Potwierdza to sytuacja na rynku doradców podatkowych, gdzie znaczącą przewagę konkurencyjną osiągają organizacje, które z wyprzedzeniem zainwestowały w tworzenie własnych narzędzi – mówi Radosław Krupa, Partner EY Polska, Dział Doradztwa Podatkowego.

Działania europejskich oraz polskich regulatorów zmierzają w kierunku nałożenia na podatników wymogów dostarczania coraz bardziej szczegółowych danych podatkowych. Regulacją, która budzi szczególne emocje wśród badanych respondentów jest BEPS 2.0 – aż 90% ankietowanych określiło jego wpływ jako umiarkowany lub znaczący. Przebadane osoby przewidują również dalszy rozwój międzynarodowych regulacji np. związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Zmianom regulacyjnym towarzyszą również nowe oczekiwania wobec dyrektorów finansowych oraz podatkowych. Pełnienie roli strategicznego doradcy dla zarządów staje się w tym zakresie o wiele ważniejsze, niż tylko funkcje sprawozdawcze. Spełnienie takich oczekiwań, nie jest możliwe bez wykorzystania zaawansowanych narzędzi, opartych na analizie danych. Dlatego aż 48% ankietowanych osób wskazuje na brak jasnej strategii w obszarze technologii jako główny czynnik hamujący ewolucję ich roli. Jednocześnie, co jest szczególnie ciekawe, znaczący odsetek badanych wykazuje duży sceptycyzm wobec narzędzi opartych na generatywnej sztucznej inteligencji. Aż 85% nie sądzi, że znacząco wpłyną one na efektywność i wydajność ich funkcji.

Rozwój technologiczny oraz dynamika zmian legislacyjnych ma bezpośrednie przełożenie na oczekiwania wobec kompetencji pracowników działów podatkowych. Już 63% badanych wskazało na konieczność rozwoju technologicznych umiejętności, bazujących przede wszystkich na analizie danych. Jednocześnie 29% wskazało na brak wystarczającej liczby wykwalifikowanych pracowników w zakresie monitorowania i analizowania globalnych zmian regulacyjnych. Co więcej, ponad połowa ankietowanych (51%) wskazuje na znaczące problemy z motywowaniem talentów i ochroną swoich zespołów przed zmęczeniem rutyną. W efekcie firmy coraz częściej i chętniej korzystają ze wsparcia zewnętrznych partnerów, ponieważ dotyka ich rotacja kluczowych specjalistów podatkowych.

Biznes patrzy w kierunku co-sourcingu

Wyniki badania – 2023 EY Tax and Finance Operations – wykazują niemal jednomyślną (96%) zgodność CFO i dyrektorów podatkowych co do konieczności dokonania zmian w ich modelu operacyjnym. Dotyczy to zarówno rozwoju własnych zasobów, jak i skorzystania ze wsparcia zewnętrznego dostawcy w kluczowych zadaniach lub kombinacji oby tych modeli.

Szczególne zainteresowanie ma co-sourcing, czyli długofalowe wsparcie zewnętrznych doradców podatkowych działających w ramach struktur organizacji. To właśnie ta znacznie bliższa, partnerska relacja, a co za tym idzie lepsze zrozumienie potrzeb biznesowych, odróżnia co-sourcing od outsourcingu. Nawiązanie współpracy z dostawcą posiadającym rozwinięte narzędzia technologiczne, stabilne procesy oraz zwiększoną zastępowalność zasobów ludzkich przesuwa się w górę na liście możliwych scenariuszy rozwoju funkcji podatkowej w nowoczesnym przedsiębiorstwie. Jako priorytet w procesie modyfikacji modelu operacyjnego wskazało to aż 35% ankietowanych osób.

W efekcie aktualnie już 95% ekspertów jest bardziej niż mniej skłonna do co-sourcowania ich funkcji podatkowych w ciągu kolejnych 24 miesięcy. W porównaniu do 2020 roku to wzrost aż o 22 pkt. procentowe (95% vs. 73%). Rozwój zespołu wewnętrznego w kierunku bardziej strategicznych zadań były najczęściej (59%) wskazywane jako główna zaleta tego rozwiązania, jednak już dla 18% ankietowanych jest to też oszczędność kosztowa.

Dla liderów podatkowych w firmach staje się jasne, że nie są w stanie samodzielnie zmierzyć się z rosnącą liczbą obowiązków w zakresie szeroko rozumianej funkcji podatkowej. Znacznie łatwiejsze i tańsze jest skorzystanie ze wsparcia zewnętrznego partnera, który posiada własne narzędzia technologiczne, procesy i zasoby ludzkie, niż budowanie tego wewnątrz od podstaw. Jakość stosowanych rozwiązań jest ważna, ale kluczowe jest wzajemne zaufanie. Przekazując część zadań, dyrektorzy finansowi muszą mieć pewność, że zyskują bezpieczeństwo, a zaoszczędzony czas mogą poświęcić na realizację strategicznych działań na rzecz zarządów. Nasi polscy klienci regularnie dopytują, jak radzą sobie z podobnymi wyzwaniami ich koledzy z zachodnich rynków i jak co-sourcing może być dla nich elastycznym wsparciem. Wiele projektów co-sourcingowych mamy w tym momencie w fazie realizacji, pilotażu oraz planowania – podsumowuje Zbigniew Deptuła, Lider Zespołu Sprawozdawczości Podatkowej, EY Polska.

O badaniu
Badanie – 2023 EY Tax and Finance Operations Survey – zostało przeprowadzone przez Oxford Economics w okresie od kwietnia do maja 2023 roku na grupie 1600 liderów obszarów podatkowych i finansowych zatrudnionych w ponad 1000 firmach. Reprezentowali oni 32 regiony oraz 18 sektorów gospodarki.

Toruń i Grudziądz dołączają do pilotażu nowej funkcji w aplikacji mObywatel

Asseco wraz z Ministerstwem Cyfryzacji wprowadzają nowoczesne rozwiązanie umożliwiające regulowanie należności z tytułu podatku od nieruchomości. Chęć udziału w projekcie pilotażowym zgłosiło kilkadziesiąt miast w całej Polsce. Obecnie z nowej funkcji aplikacji mObywatel mogą korzystać mieszkańcy Bydgoszczy, a od niedawna również Grudziądza i Torunia.

Połowa samorządów uwzględnionych w projekcie pilotażowym korzysta ze Zintegrowanego Systemu Informatycznego OTAGO firmy Asseco. Jest to rozwiązanie klasy ERP wspierające zarządzanie wszystkimi obszarami działalności jednostek samorządu terytorialnego, od budżetu, przez podatki i opłaty, po sprawy obywatelskie czy sferę społeczną.

Dzięki integracji Systemu OTAGO z Platformą ePłatności, mieszkańcy Bydgoszczy, Grudziądza i Torunia mogą korzystać z bezprowizyjnych płatności BLIK za podatek od nieruchomości z poziomu aplikacji mObywatel.

„To wielki krok naprzód w zakresie cyfryzacji i automatyzacji procesów płatniczych
w administracji publicznej. Realizowany projekt umożliwia mieszkańcom łatwe i szybkie regulowanie swoich zobowiązań podatkowych z wykorzystaniem popularnej i bezpiecznej metody płatności, jaką jest BLIK” – mówi Artur Siodmiak, Dyrektor Handlowy Asseco Data Systems S.A.

Wprowadzenie nowego rozwiązania w aplikacji mObywatel nie tylko znacząco upraszcza proces dokonywania płatności, ale także przyspiesza i automatyzuje ich księgowanie
w systemach samorządów. Co więcej, mieszkańcy korzystający z tej metody nie ponoszą żadnych dodatkowych kosztów związanych z realizacją płatności.

„Pilotażowe wdrożenie rozwiązania to doskonały przykład współpracy sektora prywatnego i publicznego. Dzięki temu możliwe jest świadczenie lepszych e-usług obywatelom oraz zwiększenie efektywności samorządów” – dodał Dyrektor Handlowy Asseco Data Systems S.A.

W przyszłości planowany jest dalszy rozwój aplikacji mObywatel. Nowe funkcjonalności powstaną dzięki współpracy Ministerstwa Cyfryzacji i Asseco.

Wyższy limit na ryczałcie i niższy VAT na produkty dla najmłodszych. W Sejmie pojawił się projekt ustawy o ograniczeniu biurokracji i barier prawnych

Przepisy Polskiego Ładu wprowadzone w 2022 roku przyniosły wiele zmian w sposobie rozliczania składki zdrowotnej oraz wpłynęły na decyzję o zmianie przez wielu przedsiębiorców formy opodatkowania na ryczałt. Jednak, aby go wybrać, nie można przekroczyć 2 milionów złotych przychodu w ciągu roku. Ma to się wkrótce zmienić, gdyż w Sejmie pojawił się projekt ustawy zwiększający ten próg do 3 milionów złotych.

Wysokość stawki składki zdrowotnej znacząco różni się w zależności od formy opodatkowania. W przypadku skali podatkowej składka wynosi 9 proc. dochodu, a na podatku liniowym jest to 4,9 proc. dochodu.

W przypadku ryczałtu obowiązują trzy progi: do 60 000 zł, pomiędzy 60 000 a 300 000 zł oraz powyżej 300 000 zł. Co istotne, wysokość składki zdrowotnej jest znana podatnikowi z góry, niezależnie od osiągniętego przychodu w ramach danego progu. Oznacza to, że po przekroczeniu przychodu 300 000 zł w skali roku, przedsiębiorca płaci najwyższą składkę zdrowotną, 1128,48 zł miesięcznie.

Wielu podatników wybiera ryczałt, ponieważ zasady opłacania składki zdrowotnej są wtedy korzystniejsze niż na skali podatkowej i podatku liniowym. Dochód pozostaje kluczowym czynnikiem, niezależnie od wybranej formy opodatkowania. Na przykład: jeśli dochód przedsiębiorcy wynosi milion złotych, to przy opodatkowaniu liniowym zapłaci 49 000 zł składki zdrowotnej w skali roku. W przypadku ryczałtu będzie to znacznie mniej, 13 541,76 zł – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Większy limit, więcej chętnych?

Warto mieć na uwadze obowiązujący na ryczałcie limit przychodowy. Podmioty osiągające przychód powyżej 2 milionów złotych nie mogą korzystać z tej formy opodatkowania. W związku z tym w Sejmie pojawił się projekt ustawy o ograniczeniu biurokracji i barier prawnych, który zakłada zwiększenie tego limitu o 50 proc. z 2 milionów do 3 milionów złotych.

To pozytywna zmiana, którą można ocenić z dwóch stron. Po pierwsze podatnicy, którzy wcześniej przekraczali limit, będą mogli korzystać z ryczałtu. Po drugie, wprowadzenie tego limitu budzi pytania, dlaczego w ogóle jest stosowany dla tej formy opodatkowania – zwraca uwagę Piotr Juszczyk.

Niższy VAT na odzież dla najmłodszych

Kolejna pozytywna zmiana dotyczy podatku VAT i przynosi obniżenie jego stawek na odzież i obuwie dla dzieci z 23% do 5%. – Osobiście jestem zwolennikiem tego typu zmian i wsparcia rodzin poprzez obniżenie podatków przy jednoczesnym ograniczaniu programów socjalnych. To pozwala na wprowadzenie bardziej przystępnych cen dla wszystkich, a stawki podatku VAT, zwłaszcza na produkty dla dzieci, powinny być jak najniższe – ocenia ekspert inFakt.

Aktualnie projekt ustawy o ograniczaniu biurokracji i barier prawnych jest opiniowany przez organizacje samorządowe.

Recesja w Polsce?

Spadek PKB o 3,7% w skali kwartału to coś, co z pewnością nie cieszy. Tym bardziej że w 2. kwartale nie wydarzyło się na świecie nic, co by uzasadniało tak głębokie nurkowanie. Jednak pomimo 3. kwartału spadkowego w ciągu ostatnich pięciu, formalnie nadal nie mamy w Polsce recesji.

Inflacja bazowa spada

Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji bazowej w Polsce. Okazał się on lepszy od oczekiwań i wyniósł 10,6%, czyli o 0,1% mniej niż przewidywano. Inflacja bazowa to wskaźnik zmiany ceny oczyszczony o najbardziej zmienne elementy, czyli żywność i energię. Jaki ma to wpływ na rynki? Inflacja bazowa z racji oczyszczenia o zmienne elementy lepiej pokazuje kierunek zmiany cen. W rezultacie spadający wskaźnik powinien zapowiadać luzowanie polityki monetarnej. Im szybciej będzie spadać tempo wzrostu cen, tym szybciej i mocniej będzie można obniżać stopy procentowe. To z kolei wpływa na stopy rynkowe. W rezultacie szybciej zobaczymy spadek stopy WIBOR. To z kolei spowoduje, że kredyty złotowe ze zmienną stopą będą coraz tańsze.

Dane o PKB z Polski

W ujęciu kwartalnym PKB spadło o imponujące 3,7%. W drugim kwartale 2023 roku jest to zdecydowanie najgorszy wynik w Unii Europejskiej. Druga w rankingu Szwecja pokazała spadek o 1,5%. Można zatem powiedzieć, że naprawdę mamy poważny problem. Co ciekawe, PKB spada w Polsce od 1,5 roku tylko w parzystych kwartałach. W rezultacie bardzo skutecznie unikamy technicznej recesji. Do niej bowiem potrzeba dwóch spadkowych kwartałów z rzędu. Patrząc na dzisiejszy spadek, po tak głębokim nurkowaniu, odbicie jest całkiem prawdopodobne. Jeżeli do niego dojdzie, znów będziemy mogli udawać, że wszystko jest OK. Powoli zaczynają się programy wyborcze, wchodzi kredyt 2% i znów możemy niemal magicznie uniknąć złowrogo brzmiącej recesji.

Kolejne dobre dane dla dolara

Pogłoski o śmierci amerykańskiej waluty okazały się mocno przedwczesne. Wczorajsze dane pokazują, że produkcja przemysłowa w lipcu wzrosła niespodziewanie aż o 1%, co w ujęciu miesięcznym jest najlepszym wynikiem od kwietnia 2022 roku. Rośnie również wykorzystanie mocy produkcyjnych. Pozwolenia na budowę domów okazały się niższe od oczekiwań, ale za to rozpoczęto więcej budów niż się spodziewano. W rezultacie byliśmy świadkami umocnienia amerykańskiej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – indeks FED z Filadelfii.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Lipcowa dynamika cen materiałów budowlanych na granicy korekty

Średnia dynamika cen materiałów budowlanych w lipcu ponownie zniżkowała do rekordowo niskiego od stycznia 2021 r. poziomu 2,3 proc. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w tej sytuacji wydaje się niemal pewne, że rynek znalazł się na granicy korekty cenowej, rozumianej jako regres przedmiotowego parametru poniżej zera.

Jeszcze niedawno zupełnie nierealny scenariusz powrotu wskaźników wzrostu cen materiałów budowlanych do wartości sprzed kryzysu, wywołanego wojną w Ukrainie, i rekordowej od lat inflacji, właśnie uległ pełnej materializacji. W tej sytuacji bardzo ciekawie prezentują się rynkowe perspektywy z korektą cenową w tle. Pytanie, na ile tak optymistyczny, z punktu widzenia strony popytowej, scenariusz jest prawdopodobny.Wyk. 1 - Średnia dynamika cen - porównanie rdr

W najnowszym odczycie dynamiki cen materiałów budowlanych, autorstwa Grupy PSB, w dalszym ciągu prym wiedzie cement-wapno jako pozycja najmocniej zwyżkująca rok do roku o 24 proc. Kolejne dodatnie wskaźniki mają już wartości jednocyfrowe, co oznacza, że poza jednym wyjątkiem pozostałe grupy towarowe albo drożeją wolniej od inflacji, albo już poddają się korekcie cenowej. Wśród pięciu pozycji rok do roku taniejących wyróżniają się płyty OSB z drewnem oraz izolacje termiczne, z cenowym regresem rzędu odpowiednio 22 i 17 proc.

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl oczywistą przyczyną sytuacji na krajowym rynku materiałów budowlanych jest spadek popytu, wynikający z wciąż wysokich stóp procentowych, które ograniczają popyt na hipoteki, przez co kurczą się statystyki budownictwa mieszkaniowego, zwłaszcza w segmencie budownictwa jednorodzinnego. Z kolei deweloperzy bardzo ostrożnie zwiększają produkcję mieszkań, a wolumen nowych inwestycji wciąż jest daleki od poziomów z czasów boomu.

Sytuacja co prawda w ostatnim okresie ulega stopniowej poprawie, wynikającej m.in. z wejścia w życie programu mieszkaniowych kredytów preferencyjnych Bezpieczny Kredyt 2%, jednak wciąż jest daleka od stanu sprzed kryzysu wywołanego wybuchem wojny w Ukrainie.Wyk. 2 - Średnia dynamika cen - lipiec 2023

Pomimo rekordowo niskiej dynamiki cen na rynku materiałów budowlanych prawdopodobieństwo, że koniunkturalny dołek został już tu osiągnięty, jest stosunkowo wysokie. Przemawiają za tym statystki popytowe Grupy PSB, które jeszcze w kwietniu prezentowały zdecydowanie deprymującą wymowę, z głębokimi minusami, w przypadku niemal wszystkich grup towarowych. Z kolei w lipcu możemy mówić o zdecydowanej poprawie sytuacji.

Parametry wielkości sprzedaży Grupy PSB komunikują coraz szybszy i coraz bardziej reprezentatywny progres popytu na materiały budowlane w kraju. Jeszcze w tegorocznym kwietniu w ramach Grupy PSB zaledwie jedna pozycja (farby, lakiery) notowała dodatnią dynamikę sprzedaży w relacji rdr. Z kolei w lipcu takich pozycji było już czternaście, a więc zdecydowana większość. Drugi miesiąc z rzędu Centrala Grupy PSB odnotowała dodatnią dynamikę sprzedaży, przy 2-procentowym wzroście przychodów rok do roku.

W lipcu 2023 r., w stosunku do lipca 2022 r., największą dodatnią dynamikę odnotowano w grupach: farby, lakiery (+34%), otoczenie domu (+32%), ogród i hobby (+27%). Natomiast spadki nastąpiły w pięciu kategoriach: stolarka (-3%), motoryzacja (-5%), wykończenia (-11%), ściany, kominy (-24%) oraz izolacje termiczne (-39%).

W tej sytuacji choć nie jest wykluczony niewielki spadek dynamiki cen materiałów budowlanych poniżej zera, to jednak na dłuższą i istotną korektę cen raczej nie należy liczyć. O ile do końca br. można oczekiwać pewnej stabilizacji cen materiałów budowlanych, to jednak już w przyszłym roku trudno będzie uniknąć wzrostu na nie popytu i cen, oby nie ponownie w dwucyfrowym wymiarze.

Ewentualne uzyskanie przez Polskę po wyborach parlamentarnych środków z KPO, uruchomi na ogólnokrajową skalę inwestycje samorządowe, dziś zamrożone lub odłożone w czasie z racji braku funduszy. Z kolei powszechna termomodernizacja, wymuszona najnowszą unijną dyrektywą EPBD, może wygenerować tylko do końca bieżącej dekady popyt na materiały budowlane liczony w dziesiątkach miliardów złotych. Do tego dochodzi wysokie prawdopodobieństwo powrotu boomu inwestycyjnego w mieszkaniówce oraz perspektywa końca wojny w Ukrainie, a więc początku wieloletniej jej odbudowy ze zniszczeń wojennych z trudną do wyobrażenia skalą popytu na materiały budowlane. Jakby tego było mało, coraz wyraźniej dają znać o sobie symptomy powrotu hossy na rynkach surowcowych. W tej sytuacji wiele wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą być ostatnim, najbardziej dogodnym czasem na zakupy materiałów budowlanych w długiej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Protokół z posiedzenia FOMC lekko zwiększył szanse podwyżek stóp w tym roku

Indeksy amerykańskiej giełdy sukcesywnie schodzą na niższe poziomy. Na razie jest to jedynie korekta. Wczoraj spadki przyspieszyły po protokole FOMC, z którego wynika, że większość uczestników nadal dostrzega znaczące ryzyko wzrostu inflacji, co może wymagać dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Rynek zdecydował, że to zła informacja dla akcji a dobra dla dolara. Główna para walutowa przekroczyła poziom 1,09 i znajduje się poniżej. Rentowności obligacji USA rosną, co wskazuje, że dalszy wzrost kosztu pieniądza w Stanach Zjednoczonych jest możliwy, choć nie można wykluczyć wrześniowej pauzy.

Tak naprawdę komunikat płynący z protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC został zmieniony tylko nieznacznie w porównaniu z poprzednim. Co więcej, Powell już podczas lipcowej konferencji prasowej starał się utrzymać „wszystkie drzwi otwarte”, podkreślając jednocześnie, że każde posiedzenie jest „na żywo”. Nie chciał jednocześnie zobowiązać się, że podwyżki stóp będą możliwe tylko na co drugim posiedzeniu.

Ostatecznie decyzja kolejna będzie zależna od danych, dlatego do września uwaga skupiona będzie na cenach konsumpcyjnych i danych z rynku pracy. Z tego powodu od samego początku było jasne, że protokół z posiedzenia nie będzie dobrym wskaźnikiem. Stwierdzenie, że „większość uczestników nadal dostrzegała znaczące ryzyko wzrostu inflacji, co może wymagać dalszego zacieśniania polityki pieniężnej” podkreśla jedynie, że FOMC będzie nadal czujnie monitorować rozwój wskaźnika CPI oraz PCE core (głównie) i reagować zgodnie z danymi, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Lipcowy raport z rynku pracy zasygnalizował pewne ochłodzenie. Jeśli ta tendencja zostanie utrzymana w sierpniu, wówczas Fed może być zadowolony z rozwoju sytuacji i może wykonać pauzę na kolejnym posiedzeniu. Jeśli do tego dojdzie kontynuacja spadku dynamiki wzrostu cen, wówczas brak podwyżek we wrześniu jest prawdopodobne. Nie możemy oczywiście wykluczyć niespodzianek w cyfrach, które mogłyby wnieść jeszcze więcej niepewności na rynku.

Kurs EUR/USD spadł do najniższego poziomu od 6 lipca tego roku. Notowania zbliżyły się do technicznego wsparcia horyzontalnego, które zostało wyznaczone przez minima z początku wakacji. Cały czas ruch spadkowy na głównej parze walutowej należy traktować jako korektę spadkową w średnioterminowym trendzie wzrostowym. Aktualne spadki poruszają się w regularnym kanale, który przypomina formację flagi. Negatywnym sygnałem, który może wskazywać, że ruch na południe może się wydłużyć było przełamanie linii trendu wzrostowego. Najbliższą barierą jest poziom 1,0840.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Jaka kwota odszkodowania za potrącenie na pasach? Zobacz, ile możesz otrzymać!

Osoby, które zostały potrącone na pasach, mogą w określonych sytuacjach otrzymać odszkodowania. Kiedy są one możliwe do uzyskania? Jaka kwota jest wtedy przyznawana poszkodowanemu?

Odszkodowanie za potrącenie na pasach – kiedy jest możliwe do uzyskania?

Potrącenie na pasach jest często pojawiającym się zdarzeniem, do którego mogą doprowadzić zarówno sami piesi, jak i kierowcy pojazdów. Aby otrzymać odszkodowanie jako osoba, która została potrącona na pasach, konieczne jest zatem spełnienie określonych warunków.

Przede wszystkim odszkodowanie to przyznawane jest osobom, które nie doprowadziły swoimi działaniami do pojawienia się takiego zdarzenia, dlatego też nie mogą być one winne. W przypadku współwiny wprawdzie istnieje możliwość otrzymania odszkodowania, ale warto wskazać, że jest ono przyznawane w niewielkich kwotach.

Przykładowo, odszkodowanie za potrącenie na pasach nie będzie przyznane w sytuacji, gdy dana osoba weszła na pasy na czerwonym świetle, gdy podczas przechodzenia przez pasy korzystała z telefonu komórkowego albo też przekraczała drogę w nieprzeznaczonym do tego miejscu i wtargnęła pod pojazd.

Jaka kwota odszkodowania za potrącenie na pasach?

Wiele osób zastanawia się nad tym, jaka kwota odszkodowania za potrącenie na pasach może być przyznana osobie poszkodowanej. Jakie są najczęściej wypłacane sumy?

W przypadku potrącenia na pasach trudno jest wskazać jednoznacznie, ile będzie można otrzymać, ponieważ kwota ta może wynosić od około 5000 złotych do nawet ponad 500 000 złotych.

Na wysokość odszkodowania wypłaconego osobie poszkodowanej wpływa wiele czynników, do których zaliczane są między innymi rodzaj zdarzenia, jego następstwa, zarówno pod względem zdrowotnym, jak i materialnym, wiek danej osoby, stopień przyczynienia się przez nią do zdarzenia.

Najwyższe kwoty za potrącenie za pasach wypłacane są w przypadku, gdy poszkodowany umrze na skutek doznanego zdarzenia, a także wtedy, gdy dozna on znacznych szkód pod kątem zdrowia, między innymi stałe się osobą niepełnosprawną, która musi wymagać stałej opieki.

W jakiej formie wypłacane jest odszkodowanie za potrącenie?

Odszkodowanie za potrącenie na pasach może być wypłacone poszkodowanemu na kilka sposobów, zależnie od tego, jaką kwotę odszkodowania on otrzymał, a także jakich szkód doznał. W przypadku mniejszych kwotowo odszkodowań wypłacane są one najczęściej w postaci jednej wypłaty, która przelewana jest na konto odbiorcy lub przekazywana mu w gotówce. Gdy kwoty są wyższe, zwykle są one dzielone na kilka transz, które wypłacane są zgodnie z ustalonym harmonogramem. Warto też wskazać, że istnieje możliwość przyznania odszkodowania w formie renty wypłacanej comiesięcznie.

Wyłączenie wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością – krok po kroku

Ustawodawca w art. 266 kodeksu spółek handlowych przewidział możliwość żądania wyłączenia wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Wykluczyć wspólnika ze spółki można jedynie na podstawie orzeczenia sądu oraz w związku z wystąpieniem po jego stronie ważnych przyczyn.

Celem tej instytucji prawnej jest ochrona interesów spółki oraz pozostałych wspólników w przypadku, gdy działania bądź zaniechania jednego ze wspólników uniemożliwiają bądź utrudniają funkcjonowanie spółki bądź osiągnięcie założonego celu spółki. Instytucja prawna wyłączenia wspólnika ze spółki ma charakter generalny co oznacza, iż wspólnicy nie mogą go wyłączyć lub w inny sposób ograniczyć w umowie spółki oraz może być zastosowana niezależnie od przysługujących danemu wspólnikowi uprawnień korporacyjnych w spółce.

Częstokroć na podstawie umowy spółki wszyscy bądź określeni wspólnicy zobowiązują się do świadczenia usług bądź pracy na rzecz spółki. Zdarza się jednak, że pomiędzy wspólnikami dochodzi do konfliktu bądź do zaistnienia po stronie jednego ze wspólników spółki czynników od niego zależnych bądź niezależnych, jednakże mających znaczenie dla możliwości osiągnięcia założonego celu istnienia spółki. W związku z powyższym uzasadnione jest sięgnięcie do narzędzi prawnych pozwalających na dokonanie zmian w strukturach właścicielskich spółki. Przymusowe pozbawienie członka korporacji jego członkostwa jest to najsurowsza sankcja, która powinna w istocie mieć zastosowanie wówczas, gdy inne środki mające na celu zdyscyplinowanie członka nie przyniosą zamierzonych rezultatów[footnoteRef:1]. Istnienie tego rodzaju sankcji uzasadnia fakt, iż wspólnicy zawiązując spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością godzą się wspólnie działać w zakresie osiągnięcia wspólnego celu. [1: K. Kopaczyńska-Pieczniak, 3.2. Usunięcie członka z korporacji [w:] Korporacja. Elementy konstrukcji prawnej, Warszawa 2019.]

W jakich przypadkach można wykluczyć wspólnika ze spółki z ograniczoną odpowiedzialnością?

Przesłanką wyłączenia wspólnika ze spółki jest zaistnienie po jego stronie ważnych przyczyn. Co kryje się pod pojęciem ważnych przyczyn – zachowania istotnie naruszające zobowiązania wspólnika wynikające z umowy spółki, godzące w obowiązek współdziałania w zakresie osiągnięcia celu istnienia spółki. Mogą być to zachowania zawinione przez wspólnika np. długotrwałe niewykonywanie powtarzających się świadczeń na rzecz spółki bądź osobistej pracy bądź usług na rzecz spółki, prowadzenie przez wspólnika działalności konkurencyjnej lub konkurencyjnego przedsiębiorstwa względem spółki, działanie na szkodę spółki przy czym należy wskazać, że mogą być to szkody finansowe i/lub wizerunkowe, nadużywanie uprawnień przysługujących wspólnikowi np. prawa kontroli, zaskarżania uchwał zgromadzenia wspólników, bądź długotrwały brak zainteresowania losem spółki i niewykonywanie uprawnień korporacyjnych utrudniające funkcjonowanie spółki; niezawinione np. długotrwała choroba lub wyjazd za granicę wspólnika zobowiązanego do powtarzających się świadczeń na rzecz spółki, bądź konflikt wewnętrzny pomiędzy danym wspólnikiem, a pozostałymi wspólnikami.

Ważne przyczyny uzasadniające żądanie wyłączenia wspólnika nie ograniczają się jedynie do takich, które uniemożliwiają funkcjonowanie organów spółki, rolą sądu jest dokonanie ad casum materialnoprawnej oceny twierdzeń powoda w świetle tego przepisu[footnoteRef:2]. [2: SA w Szczecinie w wyroku z dnia 13 kwietnia 2016 r., I ACa 51/16, LEX nr 2076782]

Z żądaniem wyłączenia wspólnika występują wszyscy pozostali wspólnicy spółki, o ile posiadają więcej niż połowę kapitału zakładowego. Umowa spółki może przyznawać uprawnienie do wystąpienia z powództwem o wyłączenie wspólnika mniejszej liczbie wspólników, jednakże niezmienny jest wymóg posiadania przez żądających wspólników więcej niż połowy kapitału zakładowego spółki.

W aktualnym stanie prawnym sprawa o wyłączenie wspólnika może odbyć się zarówno przed sądem powszechnym, jak i sądem polubownym, na podstawie zapisu na sąd polubowny znajdującego się w umowie spółki, jak i kompromisu zawartego przed wszczęciem postępowania przed sądem powszechnym. Możliwa jest również konwersja postępowania o wyłączenie wspólnika zawisłego przed sądem powszechnym, na postępowanie przed sądem polubownym.

Co w przypadku, gdy postępowanie przed sądem będzie się znacznie przedłużać – a negatywne działania wspólnika względem spółki zintensyfikują się?

Cel postępowania o wyłączenie wspólnika może nie zostać zaś osiągnięty, gdy wspólnik, którego dotyczy postępowanie zachowa faktyczny wpływ na funkcjonowanie spółki bądź dokona zbycia przysługujących mu udziałów w spółce, przed zakończeniem procesu. Swoistym remedium jest zabezpieczenie powództwa w postaci zawieszenia wspólnika w wykonywaniu praw udziałowych. Zabezpieczenie powództwa może mieć niebagatelne znaczenie w przypadku, gdy wspólnik nadużywa swych uprawnień korporacyjnych doprowadzając do sparaliżowania funkcjonowania spółki. Na podstawie art. 268 ksh istnieje możliwość zabezpieczenia powództwa. Tryb rozpoznania takiego żądania wyznaczają przepisy kodeksu postępowania cywilnego o zabezpieczeniu powództwa. Żądanie zawieszenia wspólnika w wykonywaniu praw udziałowych będzie rozpoznawane przez sąd z zastosowaniem przepisów o sądowym postępowaniu zabezpieczającym (art. 730 i n. kpc), które może zostać wniesione do sądu, przed wytoczeniem powództwa o wyłączenie wspólnika, w treści pozwu bądź także w toku postępowania o wyłączenie wspólnika ze spółki z o.o. (art. 730 § 2 kpc).

W celu skutecznego złożenia wniosku o zabezpieczenie powództwa o wyłączenie wspólnika ze spółki z o.o. poprzez zawieszenie w wykonywaniu praw udziałowych należy wykazać zaistnienie ważnych powodów, które najczęściej będą tożsame z ważnymi przyczynami, które legły u podstaw żądania wyłączenia wspólnika, ale również należy uprawdopodobnić roszczenie o wyłączenie wspólnika oraz wykazać interes prawny w uzyskaniu zabezpieczenia. Określając zakres zabezpieczenia powództwa, sąd jest zobligowany do wyważenia interesów stron, tak aby nie obciążać wyłączanego wspólnika ponad miarę. Sąd może zawiesić wspólnika w wykonywaniu wszystkich praw udziałowych bądź tylko w niektórych z nich.

W postępowaniu o wyłączenie wspólnika ze spółki z o.o. sąd określa zasady oraz metody wyliczenia wartości udziałów. Natomiast w orzeczeniu kończącym postępowanie, sąd orzekając o wyłączeniu, wyznacza termin, w ciągu którego wyłączonemu wspólnikowi ma być zapłacona cena przejęcia wraz z odsetkami, licząc od dnia doręczenia pozwu. W przypadku, gdy cena przejęcia udziałów nie zostanie uiszczona albo złożona do depozytu sądowego, orzeczenie o wyłączeniu staje się bezskuteczne, a wspólnik bezskutecznie wyłączony ma prawo żądać od pozywających naprawienia szkody. Do skutecznego wyłączenia wspólnika dochodzi więc w przypadku uprawomocnienia się wyroku sądu uwzględniającego powództwo oraz przejęcia udziałów wyłączanego wspólnika przez pozostałych wspólników lub osoby trzecie.

Autor: adw. Martyna Szczygielska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej H1 2023

Obecne wyniki na rynku nieruchomości komercyjnych nieszczególnie napawają optymizmem, jednak jest to sytuacja przejściowa.

Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na gospodarkę i zachowania klientów, a w konsekwencji na rynek nieruchomości i aktywność inwestorów. Jednak nabywcy stosunkowo szybko dostosowali się do nowych okoliczności, a łączny wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej (Czechy, Polska, Rumunia, Słowacja, Węgry) przekroczył 10,5 mld euro zarówno w 2020, jak i 2021 roku.

W 2022 r. wybuch wojny na Ukrainie dodatkowo namieszał na rynku, prowadząc do rekordowo wysokiej inflacji, wzrostu stóp procentowych i eskalacji niepewności inwestycyjnej. Pomimo tych wyzwań, wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej zdołał przekroczyć 11 mld euro, przewyższając dwa poprzednie lata.

Jednak wszyscy gracze rynkowi byli świadomi, że spowolnienie nastąpi w 2023 roku.

Całkowity wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej w I poł. 2023 r. wyniósł 2,2 mld euro, spadł o 59% (rok do roku). Najmniejsza zmiana nastąpiła w Czechach (spadek o 38% z wynikiem 749 mln euro), a największa – w Polsce (spadek o 72% z wynikiem 801 mln euro) i na Węgrzech (spadek o 82% z wynikiem 114 mln euro). Zamrożenie rynku na Węgrzech jest spowodowane nie tylko warunkami globalnymi, ale także tymi specyficznymi dla Węgier, które mogą być niepokojące dla niektórych inwestorów. Mowa tu o napięciach między Węgrami a UE, dostawcą funduszy strukturalnych dla tego kraju, oraz pozycją Węgier w konflikcie Ukraina-Rosja.

Słowacja z wolumenem 321 mln euro odnotowała spadek o 48%, a Rumunia – 44% z 180 mln euro.

Na Węgrzech toczy się już wiele projektów inwestycyjnych, dlatego oczekujemy, że wolumeny wzrosną w drugiej połowie roku, a roczny wynik przekroczy 500 mln euro. Z kolei w Rumunii spodziewamy się, że wolumen inwestycji w całym roku osiągnie 600-700 mln euro.

Polska po raz kolejny okazała się najbardziej płynnym rynkiem w naszym regionie, osiągając wolumen transakcji powyżej 800 mln euro, zrealizowany w 33 transakcjach. Jednakże jest to najsłabszy wynik dla pierwszego półrocza od 2015 roku.

Co się obecnie sprzedaje?

Sektor handlowy

Dominacja sektora handlowego w wynikach całego regionu (35%) to głównie efekt dwóch dużych transakcji, które miały miejsce na rynku czeskim – zbycia przez Trei Real Estate portfela supermarketów i parków handlowych, zlokalizowanych w Czechach i na Słowacji, na rzecz Plan B Investments za szacunkową wartość około 187 mln euro (alokacja portfela w Czechach) oraz nabycia przez Pardubice Retail Fund centrum handlowego Palac Pardubice za 123 mln euro. Jedną ze spółek założycielskich Pardubice Retail jest Perrarus Plus, spółka należąca do Richarda Moráveka, czeskiego inwestora i dewelopera nieruchomości, który jest również właścicielem Redstone Real Estate.

Pomimo tego, że udział transakcji handlowych w rumuńskim rynku wyniósł zaledwie 18% (32 mln euro), spodziewamy się, że ten konkretny segment będzie motorem inwestycji w drugiej połowie roku, co zwiększy całkowity wolumen transakcji. Inwestorów w Rumunii przyciągają w szczególności regionalne parki handlowe.

W Polsce wolumen transakcji handlowych osiągnął 175 mln euro, co jest najniższym wynikiem dla pierwszej połowy roku od 2010 roku. Po kilku latach niekwestionowanej dominacji parków handlowych i obiektów typu convenience, w 2023 r. struktura rynku inwestycji handlowych uległa zmianie, ponieważ zaobserwowaliśmy powrót transakcji regularnymi centrami handlowymi w miastach regionalnych i przejęć w celu dalszej przebudowy.

Na Węgrzech transakcje handlowe stanowiły ok. 51% całkowitego wolumenu, ale ich wartość była niska – 58 mln euro. Przedmiotami transakcji były lokale przy głównych ulicach handlowych, regionalne centra handlowe i mniejsze centra handlowe.

Sektor magazynowy

Największy zwycięzca pandemii COVID-19 został najbardziej dotknięty spowolnieniem transakcyjnym w 2023 roku. Ogólny wynik sektora magazynowego w pierwszej połowie roku w regionie to głównie efekt transakcji sfinalizowanych w tym segmencie w Polsce, o wartości 436 mln euro. Wynik ten został wygenerowany wyłącznie przez pojedyncze aktywa, ponieważ nie było żadnych transakcji portfelowych i nie spodziewamy się ich w najbliższej przyszłości. W celu zminimalizowania ryzyka, inwestorzy zwrócili się ku transakcjom na mniejszą skalę.

Znaczącą transakcją na rynku polskim była sprzedaż nieruchomości Campus 39 do P3 za kwotę ok 139 mln euro. Zapewniła ona – razem z kilkoma mniejszymi akwizycjami – pierwsze miejsce pod względem udziału (54%) w całkowitym wolumenie inwestycyjnym.

Największą transakcją odnotowaną na rumuńskim rynku nieruchomości w pierwszej połowie 2023 r. była sprzedaż i leasing zwrotny portfela logistycznego FM, o szacowanej wartości ok. 60-70 mln euro.

Na Węgrzech i Słowacji nie odnotowano żadnych transakcji w sektorze. Na Słowacji było to częściowo spowodowane ucieczką inwestorów na rynki główne, ponieważ regionalna Słowacja jest często uważana przez fundusze instytucjonalne za drugorzędną; a częściowo brakiem dostępnych produktów w znacznie bardziej płynnym regionie Bratysławy.

Sektor biurowy

Pod względem całkowitego wolumenu, sektor biurowy idzie ramię w ramię z sektorem magazynowym (28%). Duży nacisk kładzie się na przyszły wzrost czynszów, ponieważ wysokie poziomy inflacji i wynikająca z nich indeksacja czynszów spowodowały, że wiele aktywów znalazło się w obszarze powyżej czynszów rynkowych („over-rented”).

W Polsce wszystkie transakcje biurowe w pierwszej połowie roku były zlokalizowane w Warszawie – w przeciwieństwie do 2022 r., kiedy to dominowały miasta regionalne. Największą transakcją (prawie 70 milionów euro) było nabycie budynku Wola Retro przez fundusz Adventum z Węgier, w której to transakcji dział doradztwa inwestycyjnego Avison Young reprezentował stronę sprzedającą, Develię.

Największe transakcje biurowe w analizowanym okresie w Europie Środkowo-Wschodniej miały miejsce w Bratysławie – Pribinova 19 Bratislava Office została przejęta przez IAD Investments, a Landererova 12 Bratislava Office została zakupiona przez ZFP Investments – wartość każdej z tych transakcji szacuje się na około 100 mln euro.Investment volume_shared by sector_CEE

Główne liczby:

  • 2,2 mld euro – całkowity wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej w I poł. 2023 r. (spadek o 59% r/r)
  • 35% – dominacja sektora handlowego pod względem wolumenu
  • 66% – stała i wyraźna dominacja kapitału z Europy Środkowo-Wschodniej pod względem wolumenu

Stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości: Stopy kapitalizacji CEE

Największe transakcje:Najwieksze transakcje CEE

Dobry czas na inwestycje przy zmieniających się cenach

Jednym z czynników, który przyczynił się do spadku liczby i wolumenu transakcji w pierwszej połowie 2023 r., jest trwający proces dostosowywania oczekiwań cenowych między sprzedającymi a kupującymi. Mamy już jednak przesłanki, że sytuacja ta może ulec poprawie do końca roku. Obecnie wielu kupujących stara się wykorzystać warunki rynkowe, składając oferty znacznie poniżej historycznych wycen nieruchomości, mając nadzieję na zawarcie korzystnych transakcji.

Wielu właścicieli nie spieszy się ze sprzedażą. Sytuacja ta ulegnie jednak zmianie wraz z pojawieniem się okoliczności, takich jak konieczność likwidacji funduszu, wyczerpanie finansowania lub słabe wyniki nieruchomości.

Mówi się, że należy inwestować w czasie kryzysu. Dlatego też obecna sytuacja rynkowa stwarza spore możliwości inwestycyjne dla podmiotów posiadających środki własne.

Niektórzy inwestorzy pozycjonują się w taki sposób, aby wykorzystać obecną, ograniczoną płynność (a tym samym brak konkurencji) do nabywania aktywów w atrakcyjnych cenach. Niektórzy właściciele stają się bardziej elastyczni, ponieważ muszą zlikwidować lub dokapitalizować fundusze albo podjęli strategiczną decyzję o wyjściu z rynku. W obecnej sytuacji aktywa o silnych fundamentach można nabyć po atrakcyjnej cenie.

Perspektywy dla rynku

Kluczową kwestią dla inwestorów przy ocenie możliwości zakupu jest przyszły CAPEX związany z ESG. Wymagana modernizacja starszych budynków jest czasami trudna do oszacowania w kontekście wysokich kosztów budowy. Ponieważ kupujący prawie zawsze zakładają wyższe nakłady niż sprzedający, różnica jest często nie do pogodzenia.

Dostępne jest mnóstwo kapitału oportunistycznego do zainwestowania, ale koszt takiego kapitału i zakładane zwroty często są dalekie od obecnych oczekiwań sprzedających, dlatego też na niektórych rynkach przewidujemy długoterminowy impas, nawet do 2024 r. Na rynkach, na których obecne ceny nieruchomości są dostosowywane do oczekiwań kupujących, wolumeny mogą ulec znacznej poprawie w drugiej połowie 2023 roku.

Ponieważ finansowanie dłużne stało się bardziej restrykcyjne i droższe, wskaźnik niezrealizowanych transakcji znacznie wzrósł, a transakcje z wykorzystaniem jedynie środków własnych są jedyną opcją dla sprzedających.

Choć sektor magazynowy stanowił około 28% całkowitego wolumenu transakcyjnego w pierwszym półroczu w regionie, to pozostaje on ulubieńcem inwestorów i najbardziej poszukiwanym segmentem. Podobnie jak w przeszłości, ograniczona dostępność produktów i konsolidacja portfeli powodują stosunkowo niskie wolumeny transakcji.

Pomimo spowolnienia i niskiego wolumenu transakcji, kapitał z Europy Środkowo-Wschodniej pozostaje aktywny z 66% udziałem w całkowitym wolumenie inwestycji wygenerowanym w Europie Środkowo-Wschodniej w pierwszej połowie 2023 roku. Kapitał lokalny dominuje w Czechach (81%), na Węgrzech (69%) i w Rumunii (50%).

Spodziewamy się większych rozbieżności w stopach kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości w różnych regionach geograficznych, ponieważ obserwujemy rozbieżność stóp inflacji w regionie. Kraje, które będą w stanie ograniczyć inflację poprzez rozsądną politykę pieniężną, wygrają walkę z dekompresją stóp kapitalizacji.Investor activity

AUTORZY: Zespoły Avison Young z Czech, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier

Luka kompetencyjna w Polsce. Ponad połowa pracowników uważa, że brakuje im umiejętności

Większość pracowników na świecie obawia się o swoje perspektywy zawodowe ze względu na szybkie tempo zmian technologicznych i rosnące zapotrzebowanie na nowe kompetencje. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez GoodHabitz, ponad połowa pracowników na całym świecie uważa, że brakuje im niezbędnych umiejętności potrzebnych w przyszłości. Sytuacja nie jest o wiele lepsza w Polsce. W reakcji pracownicy wzywają pracodawców do zapewnienia większych możliwości upskillingu i reskillingu, by wypełnić tę rosnącą lukę. Jak pracownicy w Polsce radzą sobie z tymi wyzwaniami w porównaniu z innymi krajami?

W ciągu ostatniego roku przedsiębiorstwa stanęły przed poważnymi wyzwaniami wynikającymi z rosnącej presji ekonomicznej, a także konieczności przyjęcia nowych technologii i modeli wykonywania obowiązków. Czynniki te wywarły znaczący wpływ na rynek pracy, kształtując rodzaje zawodów, na które jest popyt, oraz umiejętności potrzebne do odniesienia sukcesu w tych nowego rodzaju miejscach pracy.

Aby w pełni zrozumieć zmieniające się trendy rynku pracy, firma GoodHabitz wraz z agencją badawczą Markteffect przeprowadziła badanie wśród 24 235 pracowników na całym świecie, w tym w 12 krajach europejskich, trzech krajach Ameryki Łacińskiej i Australii. Raport „3 globalne trendy, które kształtują rynek pracy” zapewnia wgląd w ewolucję umiejętności i kompetencji, na które jest popyt na świecie.

Światowe Forum Ekonomiczne od kilku lat zwraca uwagę na rosnące zapotrzebowanie na zupełnie nowy zestaw umiejętności. W najnowszym badaniu GoodHabitz zagłębiamy się w szczegóły i identyfikujemy luki w umiejętnościach i kompetencjach, które mają kluczowe znaczenie dla przyszłego rozwoju zarówno talentów, jak i firm. Wierzymy, że nasze odkrycia umożliwią pracownikom i pracodawcom podejmowanie świadomych decyzji dotyczących ich programów edukacyjnych i szkoleniowych, aby pomóc im przygotować się na przyszłość – mówi Sander Kok, dyrektor operacyjny GoodHabitz.

Luki kompetencyjne w Polsce i na świecie

Wyniki badania przeprowadzonego przez GoodHabitz wskazują, że 61% pracowników na całym świecie uważa, że musi podnieść swoje kompetencje lub przekwalifikować się, aby odnieść sukces w przyszłości. Największe luki kompetencyjne widoczne są w krajach Ameryki Łacińskiej. Za nimi znajdują się Hiszpania i Portugalia. Sergio Agudo, dyrektor krajowy GoodHabitz w Brazylii, zwraca uwagę, że system edukacji w niewystarczający sposób wyposaża uczniów w umiejętności i wiedzę niezbędną na współczesnym rynku pracy. Podkreśla, że te niedociągnięcia systemu mogą skutkować brakiem inwestycji w kształcenie zawodowe i rozwój umiejętności praktycznych, a także koncentracją na uczeniu się na pamięć i zapamiętywaniu, a nie na krytycznym myśleniu i rozwiązywaniu problemów. Takie podejście może nie przygotować skutecznie studentów i pracowników do stale zmieniającego się rynku pracy.

Luka kompetencyjna w Polsce

Ponad połowa badanych Polaków (53%) deklaruje u siebie brak umiejętności, które są konieczne do odnoszenia sukcesów w przyszłości i chciałaby się w szkolić w tym zakresie lub przebranżowić. W dzisiejszym dynamicznym świecie, w którym technologia, wymagania zawodowe i trendy zmieniają się coraz szybciej, rozwijanie umiejętności jest kluczowe dla utrzymania konkurencyjności na rynku pracy. Niezwykle ważne jest zatem, by pracodawcy wspierali swoje zespoły w rozwoju umiejętności poprzez oferowanie szkoleń, programów rozwoju, mentoringu i możliwości doskonalenia zawodowego. Pozytywny jest jednak fakt, że polscy pracownicy rozpoznają tę potrzebę i wyrażają chęć doskonalenia się. Taka postawa pozwoli im na lepsze dostosowanie się do przyszłych wyzwań i tworzenie bardziej satysfakcjonującej kariery zawodowej. By nie odstawać od innych krajów i być gotowymi na przyszłość, muszą oni jednak zacząć działać już dziś – mówi Daniel Idźkowski, dyrektor zarządzający GoodHabitz w Polsce.

Wyniki badania pokazują, jak ważne jest określenie umiejętności i kompetencji potrzebnych do odniesienia sukcesu przez przyszłych pracowników oraz zaradzenie wszelkim lukom w programach kształcenia i szkolenia. Pracodawcy muszą oferować możliwości podnoszenia i zmiany kwalifikacji, aby wypełnić rosnącą lukę i zapewnić, że ich pracownicy pozostaną konkurencyjni w nowoczesnym miejscu pracy.

Prym wiodą umiejętności miękkie i cyfrowe

Z badania GoodHabitz wynika, że jednym z największych czynników motywujących pracowników do samorozwoju jest odnoszenie sukcesów w pracy. Chcą być przygotowani na przyszłość – i potrzebują w tym celu wsparcia swoich pracodawców. Ponad 70% pracowników na całym świecie uważa, że możliwości rozwoju osobistego pozytywnie wpłyną na ich pozycję na rynku pracy. Dane z badania wskazują, że istnieją dwa kluczowe obszary, w których pracownicy z trudem nadążają: umiejętności cyfrowe i umiejętności miękkie.

41% pracowników na całym świecie przyznaje, że brak możliwości rozwoju osobistego utrudnia im rozwijanie odpowiednich umiejętności miękkich potrzebnych w ich pracy. Co więcej, 80% pracowników na całym świecie uważa, że ich praca stanie się (jeszcze) bardziej cyfrowa w ciągu najbliższych dwóch lat. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że aż 53% pracowników uważa, że obecnie brakuje im umiejętności cyfrowych potrzebnych do wystarczającego wykonywania pracy.

Edmund Monk, dyrektor generalny The Learning and Performance Institute podkreśla, że pracownicy bez umiejętności cyfrowych są w niekorzystnej sytuacji w dzisiejszym coraz bardziej cyfrowym krajobrazie biznesowym.

Wraz z pojawiającymi się technologiami i narzędziami cyfrowymi odgrywającymi coraz większą rolę w miejscu pracy, pracownicy, którzy nie są dobrze zorientowani w analizie danych, urządzeniach cyfrowych i usługach komunikacji online, ryzykują pozostaniem w tyle. Podobnie pracownicy, którym brakuje umiejętności miękkich, takich jak komunikacja, praca zespołowa i przywództwo, mogą mieć trudności z budowaniem silnych relacji ze współpracownikami i klientami, radzeniem sobie w złożonych sytuacjach i ostatecznie odniesieniem sukcesu.

4 na 10 pracowników nie ma planu rozwoju osobistego – w ogóle

Badanie wykazało również, że chociaż pracodawcy zaczynają dostrzegać znaczenie reskillingu i upskillingu, wielu z nich nie robi wystarczająco dużo, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na szkolenia i rozwój. Tylko 48% ankietowanych pracowników stwierdziło, że ich pracodawca oferuje szkolenia, które są adekwatne do ich pracy. Jednocześnie 39% stwierdziło, że ich pracodawca w ogóle nie oferuje szkoleń.

Pracodawcy muszą być bardziej aktywni w identyfikowaniu umiejętności, których potrzebują i chcą rozwijać ich pracownicy. Ostatecznie powinni oni zapewnić szkolenia i możliwości wypełnienia luki w umiejętnościach. Przyniesie to korzyści nie tylko pracownikom, ale także pomoże firmom zachować konkurencyjność i osiągnąć cele biznesowe oraz rozwijać się w gospodarce cyfrowej – podsumowuje Sander Kok, dyrektor operacyjny GoodHabitz.

O RAPORCIE

Wraz z agencją badawczą Markteffect, firma GoodHabitz przeprowadziła badanie wśród 24 235 pracowników na całym świecie, włączając w to 12 europejskich krajów, 3 w Ameryce Łacińskiej oraz Australię. Respondenci zostali zapytani, jaka jest obecnie luka kompetencyjna w ich obszarze specjalizacji i jaką rolę odgrywa w tym kontekście rozwój osobisty. Badani, którzy wypełnili ankietę, mieli od 25 do 65 lat i pracowali na różnych stanowiskach, w różnych branżach i w firmach o różnej wielkości. Badanie zostało przeprowadzone w listopadzie i grudniu 2022. Wyniki badania zostały zważone zgodnie z reprezentatywnym rozkładem wieku, płci i branż w danym kraju. Na bazie danej próby, wynik można rozciągnąć na całą populację z poziomem ufności wynoszącym 95%.

Związek Cyfrowa Polska apeluje o szybszy rozwój prywatnych sieci 5G

Polska ma ogromny potencjał i możliwości, żeby stać się globalnie istotnym graczem na polu nowoczesnych sieci mobilnych. Aby jednak wykorzystać tę szansę, konieczne jest znaczne przyspieszenie prac nad wdrożeniem sieci 5G, zwłaszcza w lokalnym i prywatnym zakresie – wskazuje Związek Cyfrowa Polska w piśmie przesłanym do posłów z sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.

Przed nami leży ogromna szansa dla przemysłu, służby zdrowia, transportu, edukacji, energetyki i komunikacji” – czytamy w stanowisku. Eksperci Cyfrowej Polski podkreślają, że dotychczasowe badania i raporty nie świadczą dobrze o wykorzystywaniu przez Polskę potencjału w dziedzinie nowoczesnych technologii: jesteśmy jednym z zaledwie dwóch państw Unii Europejskiej, które nie przydzieliło jeszcze żadnych dostępnych pasm częstotliwości 5G.

Sieci prywatne priorytetem… ale wciąż nie ma dla nich częstotliwości

Aby to zmienić, Cyfrowa Polska przygotowała szereg opinii i rekomendacji mających wspomóc rozwój sieci 5G w Polsce. Kilka ważnych uwag dotyczy na przykład zasad dystrybucji pasma. W stanowisku organizacji szczególnie mocno podkreślony jest temat sieci lokalnych. – Sieci prywatne powinny stanowić mocny komponent całego 5G w Polsce, bo realizują konkretne, lokalne potrzeby społeczne oraz biznesowe i uzupełniają tym samym ogólnopolskie sieci operatorskie. Dlatego apelujemy o jak najszybsze zainicjowanie możliwości korzystania z lokalnego pasma, niezależnie od aukcji bloków częstotliwości przeznaczonych dla operatorów ogólnokrajowych – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Organizacja liczy na przełom w tej sprawie. Urząd Komunikacji Elektronicznej kilka miesięcy temu deklarował, że w wakacje udostępni częstotliwości pasma 5G dla sieci prywatnych.

Michał Kanownik podkreśla że pilnie potrzebujemy odważniejszego i sprawniejszego działania: – W Polsce mamy pierwsze udane przykłady uruchomienia prywatnych sieci 5G. Nowoczesną sieć przemysłową wdrożył Orlen na terenie swojego zakładu produkcyjnego w Płocku, a Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna zbudowała wewnętrzną sieć kampusową. Oba przykłady można uznać za pełen sukces. Łódzka sieć umożliwia testowanie przez inwestorów i startupy najbardziej innowacyjnych rozwiązań technologicznych, a PKN Orlen dzięki swojej inwestycji będzie mógł efektywnie wesprzeć swoje procesy produkcyjne. To dowodzi, że sieci 5G stanowią olbrzymią szansę. Aby polski biznes się rozwijał, musimy dać przedsiębiorcom możliwości wykorzystania najnowocześniejszych technologii – przekonuje prezes Cyfrowej Polski.

Co zrobić z dostawcami wysokiego ryzyka?

W piśmie wysłanym do Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii sporo miejsca poświęcono również cyberbezpieczeństwu. Szczególnie newralgicznym tematem jest kwestia tak zwanych dostawców wysokiego ryzyka, czyli stanowiących zagrożenie dla obronności i bezpieczeństwa państwa. – Mając na względzie bezpieczeństwo infrastruktury, musimy uszczelnić system wobec podmiotów, które mogłyby w sposób nieuprawniony administrować danymi lub inaczej oddziaływać na bezpieczeństwo i stabilność sieci. To szczególnie istotne w momencie podwyższonego ryzyka dla bezpieczeństwa państwa – mówi Michał Kanownik.

Dlatego Cyfrowa Polska proponuje takie rozwiązania, jak wykluczenie dostawców wysokiego ryzyka z możliwości świadczenia usług; co więcej, sprzęt takiego dostawcy miałby być wyłączony z dalszego użytkowania w ciągu maksymalnie trzech lat. Eksperci organizacji postulują także zdefiniowanie listy organizacji, mogących wnioskować o uznanie konkretnego przedsiębiorstwa za dostawcę wysokiego ryzyka. Miałyby się na niej znaleźć zarówno Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Prokuratura Generalna, jak i Ministerstwo Cyfryzacji czy Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Choć branżowi eksperci od wielu miesięcy zwracają na to uwagę, do tej pory temat dostawców wysokiego ryzyka nie został prawnie skonkretyzowany. Pewne kroki poczyniła w tej sprawie Unia Europejska, tworząc unijny zestaw narzędzi na potrzeby cyberbezpieczeństwa sieci 5G. To jednak, jak podkreśla Cyfrowa Polska, nie wystarczy. W kwestiach bezpieczeństwa państwa powinniśmy polegać przede wszystkim na wewnętrznych rozwiązaniach – przekonują eksperci organizacji. Dlatego, zdaniem Cyfrowej Polski, powinniśmy jak najszybciej stworzyć prawne ramy rozwoju sieci 5G w Polsce.

Bain&Co.: Europejski rynek samochodów używanych będzie rósł w tempie 5 proc. rocznie

Obecne zawirowania gospodarcze nie zaszkodzą europejskiemu rynkowi samochodów używanych, którego wartość będzie rosła w tempie 5 proc. rocznie, wynika z raportu firmy doradczej Bain & Company. Ten segment rynku napędzany będzie niższą dostępnością nowych aut i wzrostem ich cen.

Wbrew obawom, że spowolnienie gospodarcze odbije się negatywnie na rynku aut używanych, nasze analizy pokazują, że popyt na te samochody będzie nadal stabilny, ponieważ dla wielu Europejczyków własny samochód jest jedynym środkiem transportu umożliwiającym dojazd do pracy czy szkoły – mówi Roch Baranowski, partner w Bain & Company i współautor raportu.

Jak wynika z raportu Bain & Company, wartość europejskiego rynku aut używanych wzrośnie w 2025 roku do 503 mld euro z 460 mld euro w 2022 roku. W ostatnich siedmiu latach rynek ten urósł o prawie 60 proc.

O ile w tym roku możemy zaobserwować lekki spadek, to historyczne dane pokazują, że nawet w okresach osłabienia gospodarki ten segment rynku był relatywnie odporny na zawirowania. Ponadto, mamy w Europie strukturalny niedobór nowych aut, co sprzyja rozwojowi rynku wtórnego – dodaje Roch Baranowski.

Popyt na auta używane generowany jest ograniczoną dostępnością nowych modeli wynikającą, w głównej mierze, ze zmniejszenia produkcji. Od kilku lat na europejski rynek trafia coraz mniej nowych samochodów. Według raportu Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), w 2022 roku w Unii Europejskiej wyprodukowano 10,8 mln aut osobowych, czyli o 24 proc. mniej niż w przedpandemicznym 2019 roku.

Utrzymująca się niska produkcja to wynik splotu wielu czynników, w tym unijnej polityki klimatycznej, wybuchu pandemii oraz wojny w Ukrainie. Do nieznacznego spadku doszło już w 2018 roku, kiedy koncerny motoryzacyjne zaczęły dostosowywać się do coraz ostrzejszych europejskich norm emisji CO2 i stopniowo przestawiać na produkcję aut elektrycznych. Firmy w dalszym ciągu ograniczają wytwarzanie modeli z silnikami spalinowymi, które mają zniknąć z rynku do 2035 roku.

Kolejnym ciosem dla producentów był wybuch pandemii Covid-19, która przerwała łańcuchy dostaw doprowadzając m.in. do spadku dostępności mikroprocesorów. Na to nałożył się wybuch wojny w Ukrainie, która pogłębiła problemy z dostępnością części i przyczyniła się do skokowego wzrostu cen energii.

Z powodu braku komponentów fabryki mają przestoje i na rynek trafia relatywnie mało nowych aut. Mając w perspektywie kilkumiesięczny czas oczekiwania na nowy samochód, wielu kierowców albo nie zmienia auta albo decyduje się na używany model. Ponadto, w związku ze wzrostem cen energii i inwestycjami koncernów w ekologię, nowe auta są coraz droższe, a więc i mniej dostępne. Z tego powodu, coraz więcej osób będzie szukać pojazdów na rynku wtórnym – mówi Roch Baranowski.

Zgodnie z przewidywaniami analityków Bain & Company, powoli ustępują problemy z dostępnością mikrochipów, z którymi borykaliśmy się w ostatnim czasie. Natomiast trwająca wojna będzie nadal zaburzać dostawy surowców, w tym importowanego z Rosji kauczuku, który wykorzystywany jest do produkcji opon, oraz części, m.in. wytwarzanych w Ukrainie wiązek przewodów zasilających samochodowe systemy elektryczne.

Większy popyt na używane auta przekłada się na wzrost ich cen. Od 2019 roku średnia cena samochodu z drugiej ręki wzrosła w Europie o 27 proc. i w 2022 roku kształtowała się na poziomie 14 tys. euro. Eksperci Bain & Company szacują, że w 2025 roku wzrośnie ona do 15 tys. euro.

Zdaniem analityków, rosnąca popularność samochodów elektrycznych, dla których Europa jest drugim największym rynkiem na świecie po Chinach, nie zaszkodzi segmentowi aut używanych. Doświadczenia krajów nordyckich pokazują, że dostępność szerokiej oferty aut elektrycznych wpływa pozytywnie na podaż używanych samochodów. Kierowcy decydują się na przyśpieszoną wymianę aut ze względów środowiskowych, by jak najszybciej wejść w posiadanie modeli elektrycznych.

Rynek samochodów używanych będzie się też zmieniał pod wpływem digitalizacji. Analizy wskazują, że coraz więcej transakcji będzie zawieranych w pełni online. Choć w 2020 roku, jedynie 1 proc. używanych aut zostało sprzedanych w e-salonach, to w 2025 roku udział w rynku e-salonów może osiągnąć 6 proc.

Kluczowym czynnikiem, który zadecyduje o przyszłości sektora online w tym segmencie rynku będzie stworzenie mechanizmów budujących zaufanie klientów. Aby to osiągnąć, e-salony samochodowe będą musiały zainwestować zarówno w rozwój internetowego wsparcia sprzedaży, jak i we współpracę z lokalnymi partnerami – komentuje Roch Baranowski.

Pełen raport na temat europejskiego rynku samochodów używanych:

https://www.bain.com/insights/the-outlook-for-the-european-used-car-market-brief/

Dwucyfrowe podwyżki wciąż się utrzymują w sklepach. W lipcu było drożej średnio o 15,5 proc. niż rok wcześniej

Jak pokazuje najnowszy raport, przygotowany na podstawie 70 tys. cen, w lipcu codzienne zakupy rdr. zdrożały średnio o 15,5%, a same art. żywnościowe i napoje bezalkoholowe – o niespełna 15%. To mniejsze zwyżki niż notowane w czerwcu czy maju, ale konsumenci wciąż słono płacą za podstawowe produkty. Widać zatem, że dynamika wzrostu cen spada, ale w sklepach wciąż jest drogo. Na 17 obserwowanych kategorii podrożało aż 16 i to przeważnie dwucyfrowo. Najmocniej znowu poszły w górę ceny warzyw, bo o ponad 32% rdr. Ponadto w czołówce drożyzny widać chemię gospodarczą, dodatki spożywcze, art. dla dzieci i pieczywo. Podwyżki tych kategorii wyniosły od blisko 25% do przeszło 20% rdr. Natomiast najmniej zdrożało mięso, bo o 6,5% rdr. W całym rankingu potaniały tylko tłuszcze, ale za to aż o ponad 20%.

Ceny wciąż rosną, ale coraz wolniej

W lipcu br. codzienne zakupy w sklepach były o 15,5% droższe niż rok wcześniej. To mniejszy wzrost w relacji rocznej niż w czerwcu czy maju – ponad 18% i blisko 20% rdr. Tak więc wyraźnie widać, że dynamika wzrostu cen spada, ale to nie oznacza, że w sklepach jest taniej. Ceny wciąż rosną, tylko wolniej. Zebrane dane pochodzą z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito. Obejmują 17 kategorii i ponad 100 najczęściej kupowanych przez konsumentów produktów. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 70 tys. cen detalicznych.

– Tegoroczne wyniki wzrostu cen w ujęciu wartościowym są porównywalne do obserwowanych w 2022 roku, choć w ujęciu procentowym obserwujemy spadki. Warto pamiętać, że letnie miesiące są przeważnie łaskawsze dla polskiej gospodarki z punktu widzenia inflacji. Zwiększona dostępność produktów żywnościowych, których udział w koszyku inflacyjnym przekracza 25%, przy zmniejszonym zapotrzebowaniu na energię, wpływa na słabszy wzrost cen – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Do tego widać, że nieco mniej niż wszystkie kategorie zdrożały same produkty spożywcze, w tym napoje bezalkoholowe. W sumie 13 kategorii poszło w górę średnio o niecałe 15% rdr. To też niższy skok niż w czerwcu czy maju. Wówczas odpowiednio zanotowano blisko 17% i ponad 18%. – W lecie bardziej dostępne są produkty spożywczo-rolne dostarczane lokalnie, bez konieczności bardzo kosztochłonnego transportu międzynarodowego i magazynowania w specjalnych warunkach. Co więcej, rząd przedłużył zerowy VAT na te artykuły. To wszystko pozwala na atrakcyjniejsze, choć wciąż wysokie, ceny w sklepach – dodaje ekspertka.

Warzywa i chemia gospodarcza wciąż „liderami”

Choć art. spożywcze drożeją coraz wolniej, to jednak na szczycie drożyzny wciąż utrzymują się warzywa. Ceny tych produktów najbardziej poszły w górę ze wszystkich analizowanych kategorii – aż o ponad 32% rdr. – Tę sytuację kreują przede wszystkim pośrednicy handlowi, którzy windują obecne ceny na półkach sklepowych. W tym roku produkty rolne w hurcie są nieznacznie droższe od zeszłorocznych – komentuje dr Hubert Gąsiński z Uczelni WSB Merito Warszawa.

Drugie miejsce w rankingu drożyzny ma chemia gospodarcza. Poszła w górę średnio o blisko 25% rdr. – Ceny chemii gosp. mocno wzrosły ze względu na drożejącą energię oraz surowce. Natomiast w ostatnich miesiącach podwyżki w tej kategorii mocno się obniżyły i przewiduję, że tak będzie dalej – mówi Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Na trzeciej pozycji znalazły się dodatki spożywcze (ketchupy, majonezy, musztardy, przyprawy). Zdrożały średnio o przeszło 22% rdr. – Po zdecydowanym wystrzale m.in. cen majonezu w I kwartale tego roku, od maja widzimy lekką stabilizację. Choć w ujęciu procentowym rok do roku w dalszym ciągu wzrosty te są wysokie, to w relacji miesiąc do miesiąca ceny wyhamowały. Jest to pewnym konsensusem tego, co rynek jest w stanie zaakceptować – ocenia dr inż. Motylska-Kuźma.

Natomiast czwarte miejsce w rankingu drożyzny zajmują art. dla dzieci – prawie 22% rdr. – Drożeją one w tempie porównywalnym do towarów przemysłowych. Jednak rosnący poziom zamożności Polaków, coraz późniejsze rodzicielstwo, a także programy społeczne wspierające rodziny sprawiają, że pieniądze przeznaczane na art. dla dzieci często nie są traktowane jako zwykłe wydatki. Jest to wykorzystywane przez przedsiębiorców, którzy często testują poziom ceny akceptowanej przez rynek – stwierdza ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

TOP 5 najbardziej drożejących kategorii zamyka pieczywo – ponad 20% rdr. – Rządowe dopłaty do zboża i zakaz importu z Ukrainy spowodowały chwilowy spadek jego cen w hurcie, co przełożyło się również na ceny mąki. Jednak był to efekt krótkotrwały. Kosztochłonność produkcji pieczywa jest w dalszym ciągu bardzo wysoka. Niewiele pomaga tu również zamrożona cena gazu. Stąd ceny pieczywa pozostają pod ciągłą presją inflacyjną – zaznacza ekspertka.

Środkowi „zawodnicy” drożyzny

Patrząc na pozostałe kategorie, warto wskazać, że karmy dla zwierząt zdrożały rdr. o niecałe 17%. Należy tutaj przypomnieć, że przez kilka miesięcy tego typu produkty utrzymywały się w ścisłej czołówce najbardziej drożejących. I tak np. w kwietniu wzrost ich cen sięgnął blisko 50%. – Bardzo dynamiczne podwyżki, które rozpoczęły się w 2022 roku, doprowadziły do zmniejszenia popytu. Odpowiednio wysoka baza do wyliczeń z lipca ub.r. spowodowała, że odczyt procentowy dynamiki rok do roku jest obecnie zdecydowanie niższy niż jeszcze w maju czy w czerwcu – zwraca uwagę dr inż. Motylska-Kuźma.

Raport pokazuje też, że słodycze i desery rdr. zdrożały o niecałe 16%. Ceny używek i produktów sypkich poszły w górę o blisko 15% rdr. – Dynamikę wzrostów w tych kategoriach determinują wysokie koszty wytwarzania, w tym energii i pracy. Warto dodać, że w przypadku cukru, który należy do produktów sypkich, jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że wkrótce czeka nas powtórka z zeszłorocznego szaleństwa cenowego. Oczywiście obecnie cenę tego art. kształtuje koszt buraka cukrowego, niezębnego do jego produkcji – zauważa dr Hubert Gąsiński.

Z analizy wynika też, że owoce zanotowały wzrost o blisko 13% rdr. To dużo mniej w porównaniu do warzyw. – Obie grupy artykułów wymagają dodatkowych chemicznych środków ochrony, a także energii, transportu i pracowników. To przekłada się na wzrosty cen, choć są one znacznie mniejsze w przypadku owoców. Trwa sezon zbiorów i możemy oczekiwać, że ich ceny będą w miarę stabilne aż do września, a nawet do października – przewiduje dr inż. Motylska-Kuźma.

Art. tłuszczowe przestały „straszyć”

Z kolei najmniej w całym zestawieniu podrożało mięso – tylko o 6,5% rdr. – Dynamika cen obniża się w znacznej mierze dzięki stopniowej odbudowie pogłowia zwierząt rzeźnych. Ich liczebność mocno spadła podczas pandemii, gdy popyt był słaby. I od tego czasu jest stopniowo zwiększana. Dodatkowo spadek cen mleka i obniżenie opłacalności produkcji tego towaru oznacza, że część krów mlecznych jest kierowana do rzeźni. To obniża ceny wołowiny – informuje Marcin Luziński.

Nieznacznie też zdrożały ryby, bo o blisko 11% rdr. Koszty zakupu w sklepach nabiału i środków higieny osobistej wzrosły rdr. o ponad 11% rdr. Z kolei napoje bezalkoholowe podrożały o ponad 12%. – Ceny ryb osiągnęły w Polsce już tak wysoki poziom, że popyt na nie znacząco się ustabilizował. Natomiast spadek dynamiki wzrostu cen nabiału jest efektem taniejącego mleka w skupie. W przypadku środków higieny osobistej znaczenie może mieć tu sytuacja na światowych rynkach celulozy, a także stabilność polskiej waluty – analizuje ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

Podsumowując wyniki 17 analizowanych kategorii, 16 zdrożało w przedziale od 6,5 do ponad 32% rdr. I w większości były to dwucyfrowe wzrosty. Jednak już po raz kolejny od trzech miesięcy wyjątkiem były art. tłuszczowe. W lipcu br. zanotowały średni spadek na poziomie aż przeszło 20% rdr. A jeszcze nie tak dawno tego typu produkty najbardziej drążyły portfele Polaków. Olej i masło biły rekordy, rdr. drożejąc nawet trzycyfrowo. Ale teraz sytuacja się odwróciła.

– W przypadku art. tłuszczowych mamy do czynienia z wykorzystywaniem nagromadzonych zapasów, ale również z dużą produkcją np. rzepaku czy słonecznika. Tegoroczne zbiory zapowiadają się na rekordowym poziomie, co przekłada się na niskie ceny surowców, które powodują spadki cen produktów tłuszczowych również zauważalne na półkach w sklepach – wyjaśnia dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Jak wybrać bluzy z nadrukiem, które będą skutecznie reklamować firmę?

Działania reklamowe i wizerunkowe firmy powinny być prowadzone na wielu polach. Jednym z nich może być dystrybucja gadżetów reklamowych. Do tych najlepiej odbieranych przez klientów – aktualnych i przyszłych – należą ubrania reklamowe. A wśród nich wyróżniają się bluzy z nadrukiem, które są cenione dużo bardziej niż znakowane koszulki czy czapki z daszkiem. Podpowiadamy, jak dobrać bluzy, które będą skutecznie reklamować Twoją działalność.

Krój bluzy – modny czy funkcjonalny?

Bluzy to ubrania, których fenomen i popularność opiera się na wygodzie. To właśnie dzięki tej zalecie bluzę w szafie ma dziś niemal każdy. Przy wyborze reklamowej bluzy z nadrukiem powinieneś więc mieć to w pamięci.

Zazwyczaj najlepiej sprawdzają się funkcjonalne bluzy. Zwróć uwagę na model “kangurka”, gdzie na froncie bluzy znajduje się szeroka kieszeń. Do tego zazwyczaj dochodzi kaptur. To luźna stylistyka, która sprawdza się zwłaszcza na co dzień. Bluzy z nadrukiem tego typu zamówisz na https://sklep-logos.pl/bluzy-reklamowe-z-kapturem.

Do funkcjonalnych modeli należą również bluzy rozsuwane. To obecnie nieco modniejszy krój, a taka bluza nadaje się też do bardziej eleganckich stylizacji. Można z nich na przykład śmiało korzystać w biurach, w których nie ma sztywnego dress code’u.

Bluzy powinny być funkcjonalne lub modne, bo wtedy rośnie szansa, że obdarowane nimi osoby będą z nich regularnie korzystać. A tylko wówczas reklama będzie skuteczna.

Materiał – jakość ma znaczenie

Mechanizm związany z otrzymywaniem prezentów jest prosty. Trafione i drogie sprawiają, że dobrze zapamiętujemy tego, kto je wręczył. Tanie i nieprzydatne po czasie wzbudzają negatywne wrażenia lub co najwyżej uśmiech politowania. Jeśli więc zależy Ci na dobrych skojarzeniach z firmą – a to przecież podstawa – bluzy z nadrukiem rozdawane klientom muszą być wykonane z materiału dobrej jakości.

Szukaj więc bluz, w których przewagę mają włókna bawełniane. Są przyjemniejsze w dotyku, nie wywołują podrażnień na skórze. Oczywiście nie musisz zupełnie unikać syntetyków. Jeśli jednak Twoim reklamowym gadżetem nie są ubrania sportowe, poliester czy elastan powinny stanowić tylko domieszkę.

Liczy się też gramatura materiału. Solidne bluzy powinny się wyróżniać gramaturą około 300 g/m2.

Nadruk – rodzaj, wielkość, lokalizacja

Duży wpływ na skuteczność przekazu reklamowego ma znakowanie bluzy. W końcu to właśnie ono jest samą reklamą, a odzież jedynie jej nośnikiem. Najczęstszym wyborem jest logo firmy, czasami uzupełnione hasłem reklamowym.

Do loga trzeba dobrać odpowiednią metodę znakowania, która przeniesie je na materiał. Przy wyborze techniki należy wziąć pod uwagę rodzaj materiału. Jeśli zamawiasz duży nakład ubrań, budżetowym rozwiązaniem będzie sitodruk. Przy niewielkich zakupach zdecyduj się raczej na druk cyfrowy DTG. Najbardziej elegancki jest z kolei haft komputerowy, ale nie pozwala na odwzorowanie najmniejszych elementów.

Jaką wielkość powinien mieć wzór? Z punktu widzenia reklamodawcy – jak największą. Z perspektywy użytkownika – jak najmniejszą. Potrzebny będzie kompromis, ale zdecydowanie nie powinieneś przesadzać z wielkością. Dobrze sprawdzi się niewielkie logo na lewej piersi. Jeśli wybierasz większe, najlepiej umieścić je na plecach bluzy.

Podsumowanie: jakie bluzy z nadrukiem wybrać do reklamowania firmy?

Bluzy z nadrukiem do reklamowania firmy powinny mieć funkcjonalny krój. Dobrze sprawdzą się modele z kapturem typu “kangurka” bądź rozpinane. Wybierz też ubrania z materiału dobrej jakości, o dużej gramaturze. Logo firmy lub hasło reklamowe najlepiej umieścić na piersiach bądź na plecach, ale nie przesadzaj z wielkością reklamy.