Polacy wciąż niewiele wiedzą o profilaktyce odkleszczowego zapalenia mózgu. Mimo że coraz więcej osób się szczepi

0

Zagrożenia ze strony kleszczy nie należy lekceważyć. Pajęczaki te przenoszą groźne dla człowieka choroby, takie jak borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu. W 2016 roku zachorowania na KZM zanotowano w większości województw w całej Polsce. Jedyną skuteczną metodą profilaktyki jest szczepienie ochronne, które w Polsce wciąż jest mało popularne.

Wiosna to czas zwiększonej aktywności na świeżym powietrzu, a tym samym podwyższonego ryzyka pokłucia przez kleszcze. Ataku tego rodzaju pajęczaków bardzo trudno uniknąć ze względu na ich niewielkie rozmiary, oraz fakt, że coraz częściej bytują one nie tylko na terenach leśnych, lecz także w przestrzeni miejskiej.

– Na ekspozycję kleszczy narażają się osoby mające działki, osoby, które w celach rekreacyjnych udają się do lasów, parków, wyjeżdżają na obozy leśne, przebywają na łonie natury, uprawiają sporty na świeżym powietrzu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. dr hab. med. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku.

Kleszcze są wyjątkowo wyczulone na bodźce zapachowe, głównie zapach kwasu mlekowego obecnego w pocie człowieka, oraz cieplne. W ich ślinie znajdują się środki znieczulające, co sprawia, że ukłucie jest bezbolesne, a odnalezienie miejsca wkłucia na ciele jest znacznie utrudnione.

W Polsce z roku na rok rośnie liczba kleszczy, a co za tym idzie – zachorowalność na groźne dla zdrowia choroby odkleszczowe. Najbardziej znanym schorzeniem jest borelioza. Wciąż niewielu Polaków ma natomiast świadomość zagrożenia, jakie niesie kleszczowe zapalenie mózgu.

– Kleszczowe zapalenie mózgu jest chorobą, która może dotyczyć ośrodkowego układu nerwowego, czyli najważniejszego układu dla naszego funkcjonowania – mówi prof. Joanna Zajkowska.

Chorobę wywołują wirusy z rodziny Flaviviridae przenoszone przez niektóre kleszcze. Szacuje się, że wirusem tym może być zarażony nawet co szósty kleszcz. Wirusy te bytują w gruczołach ślinowych nosicieli, dlatego zarażenie możliwe jest zaraz po ukłuciu przez kleszcza. Wirusy namnażają się w komórkach skóry i węzłach chłonnych, skąd następnie przedostają się do naczyń krwionośnych i zakażają inne komórki organizmu.

– Jeżeli dojdzie do zakażenia, w większości przypadków nie dzieje się nic, ponieważ nasze mechanizmy odpornościowe eliminują wirusa. Jeżeli zostanie pokonana ta bariera, możemy mieć objawy grypopodobne. Choroba też może się zatrzymać na tym etapie – mówi prof. Joanna Zajkowska.

Przedostanie się wirusa do płynu mózgowo-rdzeniowego może skutkować porażeniem korzeni nerwowych, zapaleniem rdzenia kręgowego, zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych lub zapaleniem mózgu. Leczenie, które może trwać nawet kilkanaście miesięcy, polega na podawaniu leków zmniejszających obrzęk mózgu i uśmierzających ból, a także preparatów wodno-elektrolitowych. Profilaktyka zakażenia jest możliwa, głównie poprzez stosowanie szczepień ochronnych, w Polsce wciąż mało jednak popularnych.

– Niska wyszczepialność i ochrona przed kleszczowym zapaleniem mózgu jest najprawdopodobniej spowodowana niepełną świadomością zagrożenia, jakie wynika z pokłucia przez kleszcze i z obecności tego wirusa w Polsce – mówi prof. Joanna Zajkowska.