Grupa LafargeHolcim ogłasza wyniki za III kwartał 2016 roku

  • Silne tempo wzrostu wyników finansowych zostało utrzymane w III kwartale dzięki strategii cenowej, efektom synergii i dyscyplinie w zarządzaniu kosztami
  • Skorygowany zysk operacyjny EBITDA w III kwartale zwiększył się o 10,5% według danych porównywalnych
  • Marże ulegają dalszej poprawiew III kwartale wzrost o 290 punktów bazowych w porównaniu z rokiem poprzednim
  • Przychody netto ze sprzedaży wyniosły w III kwartale 7 mld CHF, co oznacza spadek o 3,1% według danych porównywalnych
  • Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej w III kwartale zwiększyły się o 826 mln CHF w porównaniu z rokiem poprzednim
  • Zysk netto w III kwartale wyniósł 1,1 mld CHF
  • Na koniec III kwartału osiągnięto docelową przyrostową wartość efektów synergii dla całego roku równą 450 mln CHF. Oczekuje się, że w całym roku 2016 osiągnięta zostanie wartość efektów synergii na poziomie 550 mln CHF
  • Zadłużenie netto na koniec III kwartału wyniosło 16,5 mld CHF wobec 18,3 mld w III kwartale 2015 roku
  • Grupa Kapitałowa jest na dobrej drodze do osiągnięcia celów na cały rok 2016 oraz celów założonych na rok 2018

III kwartał 2016 r.

w mln CHF III kwartał 2016 r. III kwartał 2015 r. ±% + dane porównywalne
Przychody netto ze sprzedaży 7 036 7 824 -10,1 -3,1
Zysk operacyjny EBITDA 1 594 1 309 21,8 32,9
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 1 685 1 645 2,4 10,5
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana 1 [%] 23,9 21,0
Skorygowany zysk netto 2 740 366 101,9
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 3 856 30
9 miesięcy 2016 r.
w mln CHF I-IX 2016 I-IX 2015 ±% + dane porównywalne
Przychody netto ze sprzedaży 20 378 22 041 -7,5 -1,8
Zysk operacyjny EBITDA 3 947 3 655 8,0 14,5
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 4 214 4 356 -3,3 2,0
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 [%] 20,7 19,8
Skorygowany zysk netto2 1 397 786 77,7
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej3 317 -697
  1. Zysk operacyjny EBITDA skorygowany o połączenie, restrukturyzację i inne zdarzenia jednorazowe
  2. Patrz uzgodnienie na stronie 17 komunikatu prasowego
  3. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe
Prezes Grupy LafargeHolcim Eric Olsen
Prezes Grupy LafargeHolcim – Eric Olsen

Eric Olsen Prezes Grupy LafargeHolcim: Wyniki te dowodzą, że przyjęta przez nas taktyka koncentrowania się na strategii cenowej, efektach synergii i przepływach pieniężnych przynosi rezultaty. Wyniki rosną w coraz szybszym tempie i jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia celów założonych na rok 2016, co istotnie przybliży nas do realizacji założeń na rok 2018.

Wyniki te potwierdzają potencjał naszego zrównoważonego portfela, przy solidnym wkładzie zarówno ze strony dojrzałych, jak i wschodzących rynków we wszystkich regionach, w których prowadzimy działalność. Zgodnie z oczekiwaniami wpływ na nasze wyniki miały trudne warunki występujące w Nigerii, jednak pod koniec kwartału zaczęliśmy odczuwać pozytywne efekty podwyżki cen i wdro­żonych przez nas działań zmierzających do dywersyfikacji koszyka paliw.

Oprócz korzyści wynikających z programu dezinwestycji nadal koncentrujemy się na redukcji zadłużenia netto i dążeniu do generowania przepływów pieniężnych.

Prognoza na cały rok 2016

Rok 2016 będzie okresem zbliżania się do osiągnięcia celów wyznaczonych na rok 2018.

Oczekujemy wzrostu popytu na rynkach, na których jesteśmy obecni, na poziomie od 1 do 3% w ujęciu rocznym. Nasze działania zmierzające do odbudowania poziomu cen, inicjatywy z zakresu perfekcji handlowej i dalsza koncentracja na wzroście przełożą się na wymierne rezultaty widoczne w 2016 roku.

Biorąc pod uwagę obserwowane przez nas trendy, nasze oczekiwania w odniesieniu do całego roku pozostają na tym samym poziomie, z wyjątkiem efektów synergii, które zgodnie z naszymi aktualnymi szacunkami w całym 2016 roku osiągną przyrostową wartość na poziomie co najmniej 550 mln CHF.

Z tego względu oczekujemy następujących danych za cały rok 2016:

  • nakłady inwestycyjne poniżej 2 mld CHF;
  • przyrostowe efekty synergii w wysokości co najmniej 550 mln CHF na poziomie skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA;
  • zmniejszenie zadłużenia netto do około 13 mld CHF na koniec roku, z uwzględnieniem skutków planowanego programu dywestycji;
  • realizacja programu dywestycyjnego na poziomie 3,5 mld CHF – cel zwiększono do 5 mld CHF do końca 2017 roku;
  • co najmniej wysoki jednocyfrowy wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA według danych porównywalnych.

Naszym dążeniem jest utrzymanie solidnego ratingu na poziomie inwestycyjnym i zwracanie akcjonariuszom odpowiednio do tego ratingu nadwyżki środków pieniężnych. Potwierdzamy nasze zaangażowanie w realizację celów na rok 2018 ogłoszonych w listopadzie 2015 roku. Ich aktualizację przedstawimy w ramach prezentacji podczas Dnia Rynków Kapitałowych w Londynie w dniu 18 listopada 2016 roku.

Wyniki Grupy Kapitałowej

Solidny wzrost w trzecim kwartale został osiągnięty za sprawą zarówno wschodzących, jak i dojrzałych rynków. Kilka krajów osiągnęło wyższy skorygowany zysk operacyjny EBITDA. Duży wkład zanotowano ze strony Filipin, Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Argentyny, Egiptu i Algierii, gdzie dyscyplina kosztowa, efekty synergii i szerokie wdrożenie naszej strategii cenowej umożliwiły dalsze osiąganie pozytywnych wyników. W Chinach, podobnie jak w drugim kwartale, widoczne były dalsze oznaki ożywienia. W Indiach, pomimo spowalniającego wpływu dłuższej i bardziej intensywnej niż w roku poprzednim pory monsunowej, nastąpił wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA, co dobrze rokuje na najbliższe kwartały.

Sytuacja na kilku rynkach nadal stanowi wyzwanie. W przypadku gospodarki Brazylii sytuacja sektora budowlanego pozostaje trudna, podczas gdy na rynku Indonezji i Malezji swoje piętno odcisnęły nadmierne zdolności produkcyjne i trudne warunki konkurencyjne. W Brazylii podjęto zdecydowane kroki w celu ograniczenia kosztów, zaś w Indonezji i Malezji wdrażane są działania zwiększające konkurencyjność i wydajność. W Nigerii odczuwalny zaczyna być pozytywny wpływ środków zmierzających do zwiększenia elastyczności paliwowej po wystąpieniu zakłóceń w dostawach gazu w pierwszej połowie roku. Środkom tym towarzyszą dążenia do ograniczenia kosztów. Nigeria w III kwartale ponownie jednak miała znaczący wpływ na wyniki Grupy Kapitałowej. Wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA dla Grupy Kapitałowej z pominięciem Nigerii wyniósłby 15%.

W ujęciu globalnym wielkość sprzedaży cementu w III kwartale zmniejszyła się o 4% rok do roku według danych porównywalnych. Warto zauważyć, że było to skutkiem krótkotrwałych spadków w Nigerii, w wyniku przerw w dostawach gazu, oraz w Indiach dotkniętych dłuższą porą monsunową. Wyłączając wpływ Nigerii i Indii, wielkość sprzedaży spadła o 2%, co spowodowane było niższym popytem w Stanach Zjednoczonych, jednorazowym wzrostem wielkości sprzedaży w Meksyku w roku poprzednim oraz utrzymującymi się trudnymi warunkami w Brazylii i Indonezji.

Ceny cementu były nieznacznie wyższe w porównaniu z poprzednim kwartałem, jak również w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego przy założeniu stałych kursów walutowych.

Wkład efektów synergii w III kwartale był na poziomie 183 mln CHF. W związku z tym już na koniec trzeciego kwartału został osiągnięty cel dla efektów synergii na cały 2016 rok ustalony na 450 mln CHF. Grupa Kapitałowa oczekuje obecnie, że przyrostowe efekty synergii za cały rok wyniosą co najmniej 550 mln CHF.

Skorygowany zysk operacyjny EBITDA wyniósł 1,69 mld CHF za III kwartał, co oznacza poprawę w ujęciu rok do roku o 10,5% według danych porównywalnych. W marżach odzwierciedlenie znalazły korzyści wynikające z efektów synergii, redukcji kosztów i wzrostu cen. Marża skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA wzrosła w III kwartale do poziomu 23,9%, co oznacza wzrost o 290 punktów bazowych w stosunku do poziomu w tym samym okresie roku poprzedniego.

Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej według danych porównywalnych zwiększyły się o 1 mld CHF. Po okresie dziewięciu miesięcy wynoszą one 317 mln CHF, na co wpływ ma tradycyjna sezonowość naszego kapitału obrotowego. Sfinalizowanie dywestycji w Sri Lance i Arabii Saudyjskiej oraz dekonsolidacja Maroka i Wybrzeża Kości Słoniowej przyniosły w III kwartale 795 mln CHF wpływów pieniężnych.

Zadłużenie netto wyniosło 16,5 mld CHF, co oznacza spadek wobec poziomu 17,3 mld CHF na koniec IV kwartału 2015 roku.

Grupa Kapitałowadane finansowe pro forma

III kwartał 2016 III kwartał 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 57,9 65,5 -11,6 – 4,2
Sprzedaż kruszyw mln t 83,4 86,8 -3,9 – 2,8
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 14,4 15,3 -5,9 – 5,5
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 7 036 7 824 -10,1 – 3,1
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 1 594 1 309 21,8 32,9
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 1 685 1 645 2,4 10,5
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 22,7 16,7
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 23,9 21,0
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej mln CHF 1 255 608
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 856 30
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Grupa Kapitałowadane finansowe pro forma

I-IX 2016 I-IX 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 177,2 189,4 -6,4 -1,5
Sprzedaż kruszyw mln t 213,6 216,3 -1,3 0,2
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 41,9 42,6 -1,5 -1,4
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 20 378 22 041 – 7,5 -1,8
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 3 947 3 655 8,0 14,5
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 4 214 4 356 – 3,3 2,0
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 19,4 16,6
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 20,7 19,8
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 1 516 990
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 317 -697
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Główne dane finansowe w podziale na regiony

Azja i Pacyfik

W regionie Azji i Pacyfiku Grupa LafargeHolcim osiągnęła w III kwartale solidną poprawę marż oraz wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA według danych porównywalnych o 6,7%.

Na wielu rynkach, w tym na Filipinach, w Chinach i Wietnamie, odnotowano wzrost wielkości sprzedaży. Chiny, gdzie nastąpił wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA, w dalszym ciągu czerpały korzyści z naszej strategii segmentacji rynku w kluczowych regionach. Koszty były również niższe, gdyż przedsiębiorstwo skorzystało na sprzyjających trendach cen energii, optymalizacji zużycia surowców i bardziej efektywnym zarządzaniu zamówieniami.

Na Filipinach, gdzie rynek charakteryzuje się zdrowym popytem w budownictwie mieszkaniowym i infrastrukturalnym, wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA według danych porównywalnych był dodatkowo wspierany dyscypliną kosztową i ulepszoną strategią cenową.

Indie kontynuowały proces uzdrawiania wyników działalności, choć bardziej intensywna i dłuższa pora monsunowa wpłynęła hamująco na wielkość sprzedaży w III kwartale. Z drugiej strony sytuacja ta będzie oddziaływała pozytywnie na popyt w przyszłości. W szerszym ujęciu dobra efektywność kosztowa w połączeniu z koncentracją na poprawie cen i marży miały pozytywny wpływ na wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA według danych porównywalnych.

Australia odnotowała niższą wielkość sprzedaży kruszywa oraz niższy skorygowany zysk operacyjny EBITDA w następstwie ukończenia w bieżącym roku etapu budowy projektu gazowego Gorgon w Australii Zachodniej. Na rynkach Indonezji i Malezji swoje piętno odcisnęły nadmierne zdolności produkcyjne i trudne warunki konkurencyjne. LafargeHolcim podejmuje w obu krajach konkretne działania zmierzające do poprawy konkurencyjności i wydajności wobec trudnych warunków rynkowych.

Azja i Pacyfikdane finansowe pro forma

III kwartał 2016 III kwartał 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 25,8 29,5 -12,7 -4,9
Sprzedaż kruszyw Mln 1 7,8 9,5 -17,5 -9,4
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 3,9 4,1 -6,0 -6,0
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 1 894 2 136 – 11,3 -5,9
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 323 345 -6,2 3,6
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 338 350 – 3,4 6,7
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 17,1 16,1
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 17,8 16,4
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 152 204 -25,6 -19,9
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 73 70 4,7 22,7
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Azja i Pacyfikdane finansowe pro forma

I-IX 2016 I-IX 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 86,4 90,1 -4,1 0,3
Sprzedaż kruszyw mln 1 23,8 25,4 -6,4 6,3
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 11,9 11,9 0,4 0,4
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 6 236 6 685 -6,7 -1,5
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 1 083 1 129 -4,1 2,5
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 1 120 1 165 – 3,9 2,6
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 17,4 16,9
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 18,0 17,4
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 571 562 1,4 10,7
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 327 169 93,8 135,8
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Europa

Dyscyplina w zarządzaniu kosztami i dalsze osiąganie efektów synergii pozwoliły uzyskać silny wzrost marży oraz zwiększenie skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA według danych porównywalnych o 16,3% pomimo nieznacznego spadku przychodów netto ze sprzedaży.

W większości krajów odnotowano solidne wyniki, przy czym korzystne warunki pogodowe we wrześniu znalazły odzwierciedlenie w zwiększonej wielkości sprzedaży cementu i kruszyw.

Na rynku francuskim, który pozostaje stabilny, wielkość sprzedaży nie uległa zmianie. Rynek Wielkiej Brytanii przyczynił się do wzrostu skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA, czemu sprzyjała dyscyplina w zarządzaniu kosztami.

W Rosji, gdzie odczuwalne były negatywne skutki niskich cen ropy naftowej i gazu ziemnego, w trzecim kwartale można było zauważyć pewne oznaki stabilizacji, co znajduje potwierdzenie w większym niż oczekiwano ożywieniu aktywności i poprawie cen w trakcie ważnego letniego okresu budowy.

Belgia, dzięki korzystnemu asortymentowi produktowemu w zakresie kruszyw, uzyskała solidny skorygowany zysk operacyjny EBITDA. Szwajcaria osiągnęła wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA dzięki zdecydowanym działaniom ograniczającym koszty przy jednoczesnym wzroście wielkości sprzedaży.

W Rumunii i w Polsce w III kwartale wystąpiły trudniejsze warunki, co negatywnie przełożyło się na wzrost wyników w ujęciu rok do roku. Oba kraje odczuły opóźnienia w realizacji projektów infrastrukturalnych finansowanych ze środków Unii Europejskiej. W Hiszpanii w III kwartale widocznych było niewiele oznak poprawy w związku z niepewnością polityczną, która hamowała inwestycje, a także całą gospodarkę.

Europadane finansowe pro forma

III kwartał 2016 III kwartał 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 12,0 12,1 -0,8 -0,8
Sprzedaż kruszyw mln 1 34,3 33,4 2,8 2,8
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 4,8 4,9 -3,4 -3,4
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 1 890 1 999 -5,5 -1,6
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 400 360 11,2 16,3
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 418 376 11,3 16,3
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 21,2 18,0
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 22,1 18,8
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 431 238 80,8 85,3
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 371 151 146,2 152,4
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Europadane finansowe pro forma

I-IX 2016 I-IX 2015 ±% ±% like-for-like
Sprzedaż cementu Mln t 31,6 32,2 -2,0 -2,0
Sprzedaż kruszyw Mln 1 93,3 92,1 1,4 1,4
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 13,8 14,0 -1,6 -1,6
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 5 355 5 573 -3,9 -2,7
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 945 863 9,5 11,5
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 993 960 3,4 5,2
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 17,6 15,5
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 18,5 17,2
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 632 275 129,7 133,1
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 465 47 889,0 918,0
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Ameryka Łacińska

Pozytywny wpływ na skorygowany zysk operacyjny EBITDA w regionie Ameryki Łacińskiej miała dalsza poprawa marży. W III kwartale marża wzrosła o 420 punktów bazowych mimo znacznego spowolnienia odczuwalnego w Brazylii. Skorygowany zysk operacyjny EBITDA w III kwartale zwiększył się według danych porównywalnych o 7,5% dzięki temu, że ceny oraz działania związane z kosztami z nadwyżką skompensowały spadek wielkości sprzedaży.

W Meksyku ponownie odnotowano solidną poprawę wyników, m.in. dzięki wdrożeniu strategii segmentacji klientów i korzystnej polityce cenowej. Konsolidacja biur również pomaga zredukować koszty. Wielkość sprzedaży była niższa niż w III kwartale 2015 roku, po części ze względu na jednorazowe zyski osiągnięte w roku poprzednim.

Argentyna, Salwador i Ekwador także wniosły pozytywny wkład we wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA rok do roku. Poprawa wyników w Argentynie wynikała m.in. z ograniczenia kosztów produkcji, realizacji efektów synergii i wzrostu cen. W Ekwadorze, który nadal odczuwa wpływ niskich cen ropy naftowej oraz konsekwencje kwietniowego trzęsienia ziemi, przedsiębiorstwo kontynuowało redukcję kosztów i odnotowało korzyści w związku z większą sprzedażą produktów betonu towarowego, wynikającą z nowych projektów dotyczących metra i infrastruktury tramwajowej.

Negatywny wpływ na rynek w Kolumbii w III kwartale miał ogólnokrajowy strajk w transporcie, który na kilka tygodni zakłócił logistykę w całej branży. Kostaryka odczuła niekorzystny wpływ zwiększonego importu z zagranicy.

Brazylia znów wywarła negatywny wpływ na region w związku z trudnymi warunkami hamującymi aktywność gospodarczą w całym kraju. Podobnie jak w poprzednich kwartałach zmniejszona wielkość sprzedaży i presja na obniżkę cen przyczyniły się w III kwartale do spadku skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA. Efekt ten został częściowo złagodzony przez zdecydowane działania nastawione na redukcję kosztów.

Ameryka Łacińskadane finansowe pro forma

III kwartał 2016 III kwartał 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 6,3 7,4 -15,2 -15,2
Sprzedaż kruszyw mln 1 1,6 2,1 -24,0 -24,0
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 1,6 1,9 -13,0 -13,0
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 716 842 -14,9 -7,4
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 215 233 -8,0 1,9
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 234 240 -2,4 7,5
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 30,0 27,7
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 32,7 28,5
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 120 100 20,7 37,9
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 92 50 86,0 122,3
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Ameryka Łacińskadane finansowe pro forma

I-IX 2016 I-IX 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 18,1 21,0 -13,9 -13,9
Sprzedaż kruszyw mln 1 4,9 5,8 -15,6 -15,6
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 5,0 5,5 -8,9 -8,9
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 2 083 2 458 -15,3 -4,7
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 625 679 -8,0 0,9
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 655 691 -5,2 4,0
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 30,0 27,6
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 31,5 28,1
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 142 202 -29,7 -34,0
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 69 -22 418,2 332,7
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Bliski Wschód i Afryka

Podczas III kwartału trudne warunki występujące w Nigerii w dalszym ciągu wywierały negatywny wpływ na skorygowany zysk operacyjny EBITDA w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki. Skorygowany zysk operacyjny EBITDA obniżył się o 5,1% według danych porównywalnych, przy nieznacznie wyższych przychodach netto ze sprzedaży. W przypadku pominięcia wpływu Nigerii skorygowany zysk operacyjny EBITDA dla tego regionu byłby w III kwartale wyższy o 28% według danych porównywalnych.

Kraje Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Afryki subsaharyjskiej wywarły pozytywny wpływ na wyniki, przy czym na wzrost skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA złożyły się Algieria, Egipt, Irak, Liban i Uganda.

W Algierii wielkość sprzedaży pozostawała na stałym poziomie w trakcie uroczystości z okazji święta Id, a projekty z zakresu mieszkalnictwa socjalnego i infrastruktury były nadal głównym motorem popytu. Korzystny wpływ na wyniki w Egipcie wywarła sytuacja rynkowa, dobre kontrakty i skuteczne wdrażanie strategii cenowej przedsiębiorstwa. W Iraku bardziej sprzyjające warunki rynkowe przyczyniły się do osiągnięcia wyników lepszych niż w roku poprzednim.

Trzeci kwartał był kolejnym, w którym Nigeria negatywnie oddziaływała na skorygowany zysk operacyjny EBITDA. Warunki nadal są trudne, choć ceny uległy poprawie – szczególnie we wrześniu. Środki podjęte w celu zwiększenia elastyczności paliwowej po wystąpieniu w roku bieżącym przerw w dostawach gazu pozwoliły na koniec kwartału ustabilizować poziomy produkcji. Wdrożone są już plany zmierzające do rozwiązania problemów logistycznych i zapewnienia klientom pełnych poziomów dostaw.

Bliski Wschód i Afrykadane finansowe pro forma

III kwartał 2016 III kwartał 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 9,5 10,4 -8,3 2,8
Sprzedaż kruszyw mln 1 2,9 3,0 -3,1 1,5
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 1,4 1,3 7,2 12,3
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 882 1 065 -17,2 1,4
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 232 298 -22,3 -4,5
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 240 309 -22,6 -5,1
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 26.3 28,0
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 27,2 29,1
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 163 190 -14,6 0,9
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 85 41 106,3 257,6
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Bliski Wschód i Afrykadane finansowe pro forma

I-IX 2016 I-IX 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 31,2 32,0 -2,5 1,0
Sprzedaż kruszyw mln 1 8,9 8,5 5,4 7,2
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 4,6 4,1 10,4 12,1
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 3 012 3 455 -12,8 -3,7
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 808 1 065 -24,2 -16,9
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 826 1 090 -24,2 -17,0
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 26,8 30,8
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 27,4 31,5
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 518 643 -19,3 -14,1
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 251 251 0,1 1,6
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Ameryka Północna

Dzięki skutecznemu wdrożeniu strategii cenowej, efektom synergii i środkom mającym na celu redukcję kosztów, w trzecim kwartale w regionie Ameryki Północnej marże (marża skorygowanego zysku operacyjnego EBITDA) uległy poprawie o 450 punktów bazowych. Skorygowany zysk operacyjny EBITDA zwiększył się w III kwartale o 9,2% według danych porównywalnych pomimo słabszego popytu.

Stany Zjednoczone odnotowały dobre wyniki pomimo niższej wielkości sprzedaży cementu, na co wpływ miały opóźnienia w realizacji projektów infrastrukturalnych oraz niekorzystne dla budownictwa warunki pogodowe. Prowadzone w dalszym ciągu działania zmierzające do ograniczania kosztów wywarły pozytywny wpływ na marże i skorygowany zysk operacyjny EBITDA. Oprócz korzystnego wpływu niższych cen energii, który utrzymywał się w trakcie III kwartału, Grupie LafargeHolcim udało się w Stanach Zjednoczonych przyspieszyć realizację efektów synergii i osiąganie oszczędności kosztowych w obszarach takich jak sieci dystrybucji i zakładów.

Skorygowany zysk operacyjny EBITDA według danych porównywalnych uległ obniżeniu w III kwartale zarówno w przypadku Kanady Wschodniej, jak i Zachodniej. Kanada Zachodnia nadal odczuwała negatywne skutki mniejszej aktywności inwestycyjnej w związku z utrzymującą się w Albercie i Saskatchewan dekoniunkturą spowodowaną cenami ropy naftowej.

Ameryka Północnadane finansowe pro forma

III kwartał 2016 III kwartał 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 6,0 7,0 -14,6 -6,0
Sprzedaż kruszyw mln 1 36,7 38,8 -5,3 -5,3
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 2,6 3,0 -11,4 -11,4
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 1 801 1 892 -4,8 -6,0
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 565 507 11,5 10,1
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 574 519 10,6 9,2
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 31,4 26,8
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 31,9 27,4
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 354 353 0,3 -1,5
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF 200 209 -4,1 -5,7
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Ameryka Północnadane finansowe pro forma

I-IX 2016 I-IX 2015 ±% + dane porównywalne
Sprzedaż cementu mln t 14,7 16,0 -7,9 0,9
Sprzedaż kruszyw mln 1 82,7 84,6 -2,3 -2,3
Sprzedaż betonu towarowego mln m3 6,6 7,0 -5,9 -5,7
Przychody netto ze sprzedaży mln CHF 4 204 4 179 0,6 -0,6
Zysk operacyjny EBITDA mln CHF 955 839 13,9 12,0
Zysk operacyjny EBITDA, skorygowany 1 mln CHF 970 857 13,2 11,4
Marża zysku operacyjnego EBITDA % 22,7 20,1
Marża zysku operacyjnego EBITDA, skorygowana1 % 23,1 20,5
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej Mln CHF 171 97 76,6 82,3
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej2 mln CHF -269 -305 11,8 13,6
  1. Bez uwzględniania połączenia, restrukturyzacji i innych zdarzeń jednorazowych
  2. Przepływy operacyjne z działalności inwestycyjnej pomniejszone o nakłady inwestycyjne netto odtworzeniowe i rozwojowe

Dywestycje i alokacja kapitału

Wpływy po opodatkowaniu z tytułu transakcji ogłoszonych od początku roku przyczynią się w 2016 roku do zmniejszenia całkowitego zadłużenia netto Grupy o około 3,5 mld CHF. Wpływy te, które spodziewamy się otrzymać przed końcem roku, pozwolą zrealizować do końca bieżącego roku cel ograniczenia zadłużenia netto do poziomu około 13 miliardów CHF.

Po rozszerzeniu programu do 5 mld CHF oczekujemy, że jego pozostała część zostanie zrealizowana do końca 2017 roku.

Dzięki finalizacji programu dywestycyjnego i większemu tempu generowania środków pieniężnych z efektów synergii, a także większemu tempu ograniczania nakładów inwestycyjnych nastąpi istotna poprawa wskaźników kredytowych, co jest zgodne z naszym dążeniem do utrzymania w całym cyklu solidnego ratingu na poziomie inwestycyjnym. Nadwyżki środków pieniężnych zostaną zwrócone akcjonariuszom w drodze odkupu akcji lub wypłaty specjalnych dywidend, stosownie do solidnego ratingu kredytowego na poziomie inwestycyjnym.

Nakłady inwestycyjne w III kwartale wyniosły 399 mln CHF, z czego 110 mln CHF dotyczyło nakładów rozwojowych. W roku bieżącym Grupa Kapitałowa oddała do użytku lub zmodernizowała zdolności produkcyjne na niektórych kluczowych rynkach, takich jak Algieria, Stany Zjednoczone, Nigeria i Indie. Dalsze korzyści wynikające z tych działań rozwojowych spodziewane są po uruchomieniu produkcji.

Przepływy pieniężne i zadłużenie finansowe netto

Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej w ujęciu od początku roku uległy poprawie o 1,0 mld CHF w porównaniu z okresem dziewięciu miesięcy 2015 roku, dzięki ścisłemu kontrolowaniu nakładów inwestycyjnych i kapitału obrotowego, niższym kosztom finansowym i mniejszym podatkom dochodowym. Zmiana stanu kapitału obrotowego w okresie dziewięciu miesięcy spowodowała wypływ środków pieniężnych, głównie ze względu na sezonowość występującą na półkuli północnej.

Zadłużenie netto wynosi 16,5 mld CHF (wobec 17,3 mld CHF w IV kwartale 2015 roku). Odzwierciedla to dekonsolidację Maroka i Wybrzeża Kości Słoniowej w III kwartale, dywestycje w Sri Lance i Arabii Saudyjskiej w III kwartale oraz w Korei Południowej w II kwartale na łączną kwotę 1,4 mld CHF. Do tego dochodzi poprawa wolnych przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej, na które korzystny wpływ miało utrzymanie nakładów inwestycyjnych na poziomie 1,2 mld CHF. Dywidenda w wysokości 909 mln CHF została wypłacona w maju.

W wyniku transakcji zarządzania zobowiązaniami i działań dotyczących refinansowania podjętych w pierwszych trzech kwartałach 2016 roku średni okres wymagalności zadłużenia został wydłużony z 4,2 roku na koniec roku 2015 do 5,6 roku na koniec III kwartału roku bieżącego. Grupie udaje się realizować efekty synergii finansowejkoszt zadłużenia obniżono z poziomu 5,4% po połączeniu do poziomu 4,8% na koniec III kwartału.

Połączenie, restrukturyzacja i inne zdarzenia jednorazowe

Całkowite koszty zdarzeń jednorazowych wyniosły 267 mln CHF za okres dziewięciu miesięcy 2016 roku. Kwota ta uwzględnia 174 mln CHF kosztów wdrożeniowych związanych z efektami synergii.

Koszty finansowe

Koszty finansowe netto w wysokości 607 mln CHF są o 383 mln CHF niższe od wyników pro forma za dziewięć miesięcy 2015 roku. Różnica odzwierciedla efekty synergii wynikające z połączenia, a także niższe poziomy zadłużenia finansowego netto w 2016 roku. Ograniczenie kosztów finansowych netto zostało osiągnięte pomimo jednorazowych kosztów premii w wysokości 90 mln CHF odnotowanych w związku z operacjami zarządzania zobowiązaniami, z czego kwota 22 mln CHF dotyczyła III kwartału.

Podatek

Wpływ na wielkość podatku za dziewięć miesięcy 2016 r. ma przede wszystkim fakt nierozpoznania strat podatkowych, w szczególności w Brazylii i Nigerii, co częściowo zostało skompensowane skutkami podatkowymi dywestycji. Efektywna stawka podatkowa dla Grupy wynosi około 29%.

Zysk netto

Zysk netto – udział Grupy Kapitałowej w wysokości 1,34 mld CHF jest wyższy o 704 mln CHF w porównaniu z wynikami pro forma za dziewięć miesięcy 2015 roku. Na poprawę zysku netto składają się niższe koszty połączenia i restrukturyzacji oraz zyski ze zbycia, które częściowo zostały skompensowane wpływem w 2015 roku jednorazowych zysków z przeszacowania wcześniej posiadanych udziałów kapitałowych w Lafarge Cement Egypt i Unicem Nigeria.

W ujęciu skorygowanym zysk nettoudział Grupy Kapitałowej za pierwsze dziewięć miesięcy wyniósł 1,18 mld CHF, co oznacza wzrost o 627 mln CHF w porównaniu z wynikami pro forma za dziewięć miesięcy 2015 roku. W trzecim kwartale skorygowany zysk nettoudział Grupy Kapitałowej wyniósł 680 mln CHF, co oznacza wzrost o 387 mln CHF w stosunku do tego samego okresu roku poprzedniego.

Uzgodnienie zysku operacyjnego EBITDA z zyskiem operacyjnym wykazanym
w sprawozdaniu finansowym

VII-IX VII-IX I-IX I-IX
mln CHF 2016 2015 2016 2015
Zysk operacyjny 1 060 550 2 274 1377
Amortyzacja i utrata wartości aktywów operacyjnych 534 650 1 673 1 294
Zysk operacyjny EBITDA 1 594 1 200 3 947 2 671
Korekty pro forma (Lafarge I półrocze 2015 r., zmiana zakresu konsolidacji
i dywestycje)
110 984
Zysk operacyjny EBITDA pro forma 1 594 1 310 3 947 3 655
Połączenie, restrukturyzacja i inne zdarzenia jednorazowe (91) 335 (267) 701
Skorygowany zysk operacyjny EBITDA pro forma 1 685 1 645 4 214 4 356

Uzgodnienie skorygowanego zysku netto z zyskiem netto wykazanym w sprawozdaniu finansowym

VII-IX VII-IX I-IX I-IX
mln CHF 2016 2015 2016 2015
Zysk netto 1 103 812 1 555 1 502
Korekty pro forma (Lafarge I półrocze 2015 r., zmiana zakresu konsolidacji
i dywestycje)
8 (549)
Zysk netto pro forma 1 103 820 1 555 953
Jednorazowe koszty związane z połączeniem 35 220 138 414
Zyski ze zbycia (420) (674) (386) (581)
Premie z tytułu wcześniejszej spłaty 22 90
Skorygowany zysk netto 740 366 1 397 786
z tego Skorygowany zysk nettoUdział Grupy Kapitałowej 680 293 1 177 550
Korekty wykazane po opodatkowaniu

Uzgodnienie wolnych przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej ze skonsolidowanym rachunkiem przepływów pieniężnych

VII-IX VII-IX I-IX I-IX
mln CHF 2016 2015 2016 2015
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 1 255 711 1 516 931
Nabycie rzeczowych aktywów trwałych (429) (611) (1 279) (1 225)
Zbycie rzeczowych aktywów trwałych 30 36 80 75
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 856 136 317 (219)
Korekty pro forma (Lafarge I półrocze 2015 r., zmiana zakresu konsolidacji i dywestycje) (106) (478)
Wolne przepływy pieniężne z działalności operacyjnej pro forma 856 30 317 (697)

Na potrzeby proponowanego połączenia informacje finansowe pro forma za rok 2014, które wzięto pod uwagę w Dokumencie Rejestracyjnym (zarejestrowanym dn. 11 maja 2015 roku), uwzględniały wyłącznie wpływ połączenia Lafarge/Holcim oraz bezpośrednie skutki tej transakcji (w szczególności dywestycje na rzecz CRH) znane w tamtym czasie. Obecnie – po finalizacji połączenia – informacje finansowe pro forma zawarte w piśmie do akcjonariuszy stanowiącym część niniejszego raportu, uwzględniają, oprócz połączenia i najnowszych zmian zakresu dywestycji związanych z połączeniem spółek Lafarge/Holcim, wpływ zmiany klasyfikacji kosztów związanych z połączeniem i kosztów restrukturyzacji, dekonsolidację działalności australijskiej prowadzonej w formie wspólnego przedsięwzięcia, jak również dywestycje zrealizowane w trakcie roku 2014 i 2015, rozpoczęte bądź ukończone przez Lafarge. Dane te nie uwzględniają ewentualnego wpływu rachunkowości według cen zakupu na zysk operacyjny EBITDA, który będzie wynikać głównie z wyceny zapasów.

W celu lepszego opisania wyników LafargeHolcim, w niniejszej informacji prasowej zamieszczono pewne wskaźniki finansowe niezgodne z GAAP. Definicje wspomnianych wskaźników finansowych są dostępne na http://www.lafargeholcim.com/non-gaap-measures

Informacje dodatkowe

Analityczna prezentacja wyników finansowych Grupy oraz sprawozdanie za pośredni okres I połowy 2016 roku są dostępne na stronie internetowej Grupy LafargeHolcim (www.lafargeholcim.com).

Sprawozdania finansowe sporządzone zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości są dostępne na stronie http://reports.lafargeholcim/com/2016/ir2.

Istotna klauzula dotycząca prognoz i oświadczeń je zawierających

Niniejszy dokument zawiera szereg założeń na temat przyszłych wyników Grupy LafargeHolcim. Przedstawione założenia nie stanowią prognoz wyników finansowych ani jakichkolwiek innych wskaźników wyników sensu stricte, lecz zbiór tendencji lub celów, zależnie od kontekstu, w tym założeń dotyczących planów, inicjatyw, wydarzeń, produktów, rozwiązań i usług, jak również procesu ich opracowywania i potencjału z nimi związanego. Grupa LafargeHolcim pragnie podkreślić, iż oczekiwania wynikające ze sformułowanych założeń oparte są na danych obowiązujących na dzień publikacji dokumentu – a jednocześnie uprzedzić inwestorów, iż założenia te nie są tożsame z gwarancją przyszłych wyników. Faktyczne wyniki mogą się zasadniczo różnić od supozycji zawartych w niniejszym opracowaniu ze względu na wystąpienie szeregu czynników ryzyka i niepewnych, nie zawsze przewidywalnych a zazwyczaj pozostających poza kontrolą Grupy, w tym czynników ryzyka opisanych treścią sprawozdania rocznego Grupy LafargeHolcim dostępnego na stronie internetowej www.lafargeholcim.com, oraz zmiennych wynikających z uwarunkowań rynkowych i zmian w realizacji przyjętych przez nas planów. W związku z powyższym pragniemy przestrzec odbiorców przed traktowaniem treści niniejszego i podobnych opracowań jako stuprocentowo pewnych prognoz. Grupa LafargeHolcim nie planuje sporządzania uaktualnionych wersji niniejszego ani podobnych opracowań.

Tomasz Dąbrowski ponownie wybrany Partnerem Zarządzającym Dentons w Europie

W wyniku głosowania partnerów z regionu Europy, Tomasz Dąbrowski został ponownie wybrany na stanowisko Partnera Zarządzającego Dentons w Europie. Jego druga kadencja rozpocznie się 1 stycznia 2017 r. i potrwa do 31 grudnia 2019 r.

W trakcie pierwszej kadencji Tomasza Dąbrowskiego jako Partnera Zarządzającego w Europie Dentons znacząco wzmocnił swoją obecność i pozycję w Europie kontynentalnej, otwierając nowe biura oraz poszerzając ofertę usług na kluczowych rynkach. W tym czasie liczba partnerów w europejskich biurach Dentons wzrosła o 55 proc. w porównaniu do roku 2014.

Pod przywództwem Tomasza Dentons stał się najszybciej rozwijającą się globalną firmą prawniczą na kontynencie, której celem jest świadczenie klientom najwyższej jakości usług. Na Węgrzech i w Niemczech pozyskaliśmy wielu utalentowanych prawników. Dentons otworzył biura w Monachium, Mediolanie, Rzymie i Luksemburgu, znacząco zwiększając swój zasięg w Europie” – powiedział Joe Andrew, Globalny Przewodniczący Rady Dentons.

Tomasz wykonał niewyobrażalną pracę uplasowując Dentons w gronie wiodących firm prawniczych w Europie w ciągu zaledwie trzech lat. Cieszę się, że będziemy mieli okazję dalej blisko współpracować, kontynuując trend rozwojowy i dalej umacniając rynkową pozycję Dentons. Tomasz cieszy się pełnym poparciem Zarządu Europejskiego Dentons oraz poparciem wśród partnerów” – powiedział Evan Lazar, Przewodniczący Rady w Europie i Globalny Wiceprzewodniczący Dentons.

Czuję się zaszczycony tym, że nasi partnerzy po raz kolejny zaufali mi powierzając funkcję Partnera Zarządzającego w Europie. Ostatnie trzy lata koncentrowaliśmy się na rozwoju, w ciągu kolejnych trzech planujemy skoncentrować się na integracji i innowacjach, stale podnosząc jakość świadczonych usług oraz zachowując rentowne tempo wzrostu” – powiedział Tomasz Dąbrowski, Partner Zarządzający Dentons w Europie.

Wybitne przywództwo Tomasza znajduje odzwierciedlenie w sukcesie, jakim od kilku lat cieszy się region Europy. Wyrazem tego są liczne nagrody i wyróżnienia za najwyższą jakość obsługi klienta, jakie Dentons zdobył w krajowych i międzynarodowych rankingach” – powiedział Elliott Portnoy, Globalny Partner Zarządzający Dentons.

Tomasz Dąbrowski jest partnerem w zespołach Prawa Spółek, Fuzji i Przejęć oraz Private Equity. Swoją karierę w Dentons rozpoczął w roku 1992, dołączając do ówczesnej kancelarii Salans jako associate. Jako jeden z wiodących prawników zajmujących się w Polsce prawem spółek, pełnił szereg funkcji kierowniczych, w tym funkcję Partnera Zarządzającego warszawskim biurem Dentons, Partnera Zarządzającego Regionem Europy Środkowo-Wschodniej oraz Współkierującego Praktyką Prawa Spółek w Europie. W 2014 r. objął stanowisko Partnera Zarządzającego Dentons w Europie.

Nowości na Instagramie i Twitterze

W zeszłym tygodniu dwie platformy Social Media ogłosiły nowe aktualizacje. Instagram rozpoczął testy nad nowymi rozwiązaniami dla e-commerce, z kolei Twitter postawił na usprawnienie obsługi klienta poprzez boty. NapoleonCat postanowił przyjrzeć się bliżej tym rozwiązaniom. Oto czego już niebawem można się spodziewać.

Nowe funkcje na Instagramie

Instagram ze swoją niezwykle popularną usługą fotograficzno-społecznościową jest już nie tylko aplikacją do dzielenia się zdjęciami i materiałami wideo pomiędzy znajomymi, ale staje się coraz istotniejszym kanałem dotarcia do potencjalnych klientów – szczególnie dla marek modowych oraz firm z branży e-commerce. Od 7  listopada wdraża funkcje, które mają ułatwić firmom prowadzenie sprzedaży bezpośredniej. Na czym dokładnie będą one polegać?

Marki będą miały możliwość umieszczać przy zdjęciach produktów ich dokładny opis oraz cenę. Nowe opcje mają zatem ułatwić użytkownikom Instagrama podjęcie decyzji o zakupie, bez wychodzenia z aplikacji. Dodatkowo, wprowadzony ma zostać przycisk „Shop now”, przekierowujący na stronę zewnętrzną, na której można zrealizować transakcję.

instagram
Źródło:http://blog.business.instagram.com/

Zgodnie z oficjalną informacją podaną przez Instagram, w pierwszej fazie wdrożenia, nowe funkcje zostaną udostępnione wybranym 20 markom (z branży retail) w USA. Jak w praktyce będzie to wyglądać? Na zdjęciu z produktami, użytkownik będzie miał możliwość sprawdzić np. ich cenę (poprzez kliknięcie w przycisk „Tap to view products”). Klikając na interesujący go produkt, zostanie przekierowany na stronę z jego  szczegółowym opisem. Na tym etapie może również użyć przycisku „Shop Now”. Po jego kliknięciu zostanie przekierowany na stronę zewnętrzną, na której może dokonać zakupu.

Nowe boty Twittera

Nowe boty Twittera

Twitter jest jednym z tych kanałów społecznościowych, poprzez który użytkownicy kontaktują się z firmą z nadzieją otrzymania sprawnej odpowiedzi. Dlatego też społecznościowy „ćwierkacz”, chcąc ułatwić markom komunikację z klientami i usprawnić proces ich obsługi, wprowadził system odpowiedzi obsługiwany przez boty. Nowe rozwiązania obejmują, m. in. powitanie wysyłane w odpowiedzi na przesłane firmom wiadomości bezpośrednie. Nową funkcję Twitter zaprezentował na swoim koncie oraz na blogu w formie krótkiego materiału wideo.

Automatyczna blokada obraźliwych tweetów i wiadomości

Kolejną zmianą, która być może będzie wprowadzona na Twitterze, jest możliwość automatycznej blokady tweetów zawierających zdefiniowane słowa kluczowe. Taka wiadomość pojawiła się w minionym tygodniu na stronie serwisu The next web. Nie jest jednak do końca wiadome, kiedy i czy w ogóle ta funkcja zostanie wprowadzona na stałe. Część użytkowników korzystających z Twittera na iOS zauważyła wprowadzone zmiany, jednakże zostały one bardzo szybko wyłączone.

twit

Media społecznościowe coraz częściej zaskakują nas nowymi aktualizacjami. Ostatnie usprawnienia dotyczą szczególnie marek, branży e-commerce oraz obsługi klienta. To zapewne nie ostatnie nowości o których przeczytamy jeszcze w tym roku. Czym jeszcze zaskoczą nas społeczności? Zapewne przekonamy się już wkrótce.

Jak naprawdę maja się banki w Polsce?

Według danych Komisji Nadzoru Finansowego, w pierwszych trzech kwartałach tego roku sektor bankowy zarobił 11,45 mld złotych, czyli o 0,4 procent więcej rok do roku. Jest to przede wszystkim zasługa lepszego wyniku odsetkowego, który urósł o 8,8 procent rok do roku i wyniósł 28,4 mld złotych. Mniej o 5,7 proc. rok do roku banki zarobiły na opłatach i prowizjach. W sumie zysk z tego tytułu sięgnął 9,49 mld złotych.

Rewelacyjne dane. Z Polską może równać się tylko Luksemburg

Dane Eurostatu dotyczące Polski zostały opublikowane. – Polska na tle Europy błyszczy jak gwiazda. GUS pokazywał wzrost 5, 6 proc. a Eurostat pokazuje wartości w okolicach 10 proc. Równać się może z nami jedynie Luksemburg – mówi w rozmowie z MarketNews24 Grzegorz Ogonek z XTB. Jak interpretować dane? Więcej w materiale wideo.

O czym mówi ogromna liczba firm zagranicznych zakładanych w Polsce?

Szacuje się, że pod względem powstających w Polsce firm zagranicznych może paść rekord. Od początku roku powstało ich już ponad 5 tys., a eksperci mówią, że może powstać ich jeszcze 2 tys. w tym roku. Z jednej strony możemy mówić o rosnącej konkurencyjności polskiej gospodarki, z drugiej strony to może być odpowiedź na działania ze strony rządu. Wszystko po to, żeby obniżyć ciężar opodatkowania w Polsce. Więcej w materiale wideo.

Rynki zamarły w oczekiwaniu na wynik amerykańskich wyborów

Rynki finansowe poruszają się blisko osiągniętych wczoraj wieczorem poziomów w oczekiwaniu na wynik amerykańskich wyborów prezydenckich, pomimo sondaży pokazujących zwiększającą się przewagę Hillary Clinton. Przewaga ta pojawiła się wczoraj, po ogłoszeniu prze FBI braku znamion przestępstwa w prywatnej korespondencji mailowej kandydatki Demokratów, podczas sprawowania funkcji Sekretarza Stanu. Po dzisiejszym zachowaniu rynku można stwierdzić, iż inwestorzy nie są jednak pewni wygranej Clinton tak, jak niezdecydowani są wyborcy. W przypadku jej wygranej umocni się meksykańskie peso, powinien także zyskać amerykański dolar w reakcji do innych walut, rynki giełdowe oraz surowce. Reakcja rynków będzie oczywiście znacznie bardziej zdecydowana, jeśli wybory wygra republikański kandydat. W przypadku wygranej Trumpa można się spodziewać panicznej wyprzedaży meksykańskiego peso, mocnych spadków na amerykańskich i prawdopodobnie innych parkietach giełdowych oraz słabszego dolara i mocno drożejącego złota. Reakcji rynków można się spodziewać już po północy, na początku notowań sesji azjatyckiej, kiedy zaczną napływać wyniki z niezdecydowanych tzw. „swing states”. Do wygranej potrzeba co najmniej 270 głosów elektorskich, więc rynki na pewno będą reagować w miarę zbliżania się któregoś z kandydatów do tej liczby.

Według Nomura Holdings Inc., meksykańskie peso w przypadku zwycięstwa Donalda Trumpa, może stracić do dolara do końca roku nawet 25 proc. swojej wartości pomimo, iż handluje obecnie niecałe 7 proc. powyżej historycznych minimów. Wynika to z tego, iż zapowiedział on, że będzie dążył do renegocjacji lub nawet zakończenia porozumienia odnośnie północnoamerykańskiej strefy wolnego handlu NAFTA. Peso zyskało od początku tygodnia ponad 4 proc. przez rosnące szanse na wygraną Clinton. Zmienność na parze USDMXN jest w tym tygodniu najwyższa od października 2008 roku. Według SVB Financial Group para USDJPY może się osłabić w ciągu 24 godzin od ewentualnej wygranej Trumpa do poziomu 99,50 jenów, czyli o ponad 5 proc. od obecnie notowanych poziomów. W przypadku wygranej Clinton, para USDJPY powinna osiągnąć poziom 105,25 jenów, co daje jedynie około 0,5 proc. umocnienia.

Europejskie indeksy handlują w pobliżu wczorajszych zamknięć rynku, a kontrakty na amerykańskie indeksy nieznacznie tanieją w oczekiwaniu na to, jak zagłosują dziś w nocy Amerykanie. Polski WIG 20 zyskuje niecałe 0,9 proc., handlując nieco poniżej poziomu 1780 punktów. Akcje Credit Agricole SA zyskują ponad 4,5 proc. po tym, jak ten francuski pożyczkodawca ogłosił, iż wypracował w III kwartale dwa razy większy zysk niż rok wcześniej dzięki zyskom z handlu obligacjami. Akcje ArcelorMittal tracą ponad 6 proc. po zaraportowaniu niższej od oczekiwań prognozy zysków na ostatni kwartał roku, ze względu na spadek cen amerykańskiej stali i wzrost cen węgla drzewnego.

Złoto handluje stabilnie, w pobliżu poziomu 1280 dolarów za uncję, a srebro nieco powyżej 18 dolarów za uncję w oczekiwaniu na wynik amerykańskich wyborów. Ropa naftowa WTI również traci około 0,6 proc. handlując w pobliżu poziomu 44,70 dolarów za baryłkę, gdyż prognozy OPEC, przewidujące wzrost popytu na surowiec, bilansowane są przez rosnące amerykańskie zapasy surowca. Ropa Brent także traci około 0,7 proc. handlując w pobliżu poziomu 46 dolarów za baryłkę.

Andrzej Kiedrowicz
Chief Operating Officer
KOI Capital

Raport ZPP: Czas skończyć z nieuczciwymi praktykami Ministerstwa Finansów i fiskusa

Ministerstwo Finansów musi zmienić swoje podejście do instytucji interpretacji podatkowych, a urzędy skarbowe powinny zaprzestać praktyki wieloletniego, nieuzasadnionego wstrzymywania zwrotu podatku VAT. Te niesprawiedliwe działania nie powinny być kontynuowane. Tylko w taki sposób uda się stworzyć w Polsce przyjazne otoczenie dla prowadzenia działalności gospodarczej – wynika z Raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców pt. Nieuczciwe praktyki Ministerstwa Finansów w stosunku do przedsiębiorców„.

Raport ma na celu pokazanie kwestii, które w dzisiejszej rzeczywistości wywołują ogromne problemy w prowadzeniu działalności gospodarczej – nieuczciwe praktyki Ministerstwa Finansów i podlegającego mu aparatu skarbowego. Materiał podzielony jest na cztery zasadnicze rozdziały. Pierwszy dotyczy problematyki interpretacji przepisów podatkowych przez Ministerstwo Finansów. Główny problem w tym zakresie to zmiana interpretacji przepisów i naliczanie podatków z odsetkami na pięć lat wstecz.

Nie możemy zaakceptować sytuacji, w której uczciwy przedsiębiorca postępuje zgodnie z wydaną interpretacją indywidualną, a następnie zostaje obciążony domiarem z odsetkami, bo aparat państwowy zmienił zdanie – stwierdził Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP. – To absurd.

W raporcie opisywany jest kazus fast foodów, które jeszcze do niedawna stosowały stawkę VAT 5%, dzięki klasyfikacji prowadzonej działalności jako sprzedaż gotowych posiłków lub dań. Taka interpretacja przepisów była potwierdzana wielokrotnie w interpretacjach indywidualnych, wydawanych na wniosek zainteresowanych podmiotów.

Niestety, 24 czerwca bieżącego roku Minister Finansów wydał interpretację ogólną, w której uznał, że fast foody powinny być opodatkowane stawką 8% i klasyfikowane jako usługi związane z wyżywieniem – powiedział podczas konferencji prasowej Wiceprezes ZPP Marcin Nowacki. – W rezultacie cały szereg małych punktów staje przed widmem bankructwa. Kwota zaległości podatkowych i odsetek jest po prostu wyższa, niż ich rezerwy finansowe – dodał.

Drugi rozdział poświęcony jest kwestii zwrotów nadpłaconego podatku VAT. Podstawowy termin zwrotu podatku wynosi 60 dni od dnia złożenia deklaracji podatnika. Jak się okazuje, w rzeczywistości trwa to często o wiele dłużej.

Sztandarowym przykładem praktyk urzędów skarbowych jest sprawa firmy Nexa z Zamościa – przypomniał Sekretarz Departamentu Badań i Analiz ZPP Jakub Bińkowski. – Wskutek przedłużających się postępowań kontrolnych, firma utraciła płynność finansową i musiała zakończyć swoją działalność. Pracę straciło 170 osób – podsumował Bińkowski.

W trzecim rozdziale omówiono tematykę tzw. karuzel vatowskich, skomplikowanych oszustw, których celem jest wyłudzenie zwrotu podatku VAT.

Powiedzmy sobie jasno: karuzele organizują przestępcy, a nie przedsiębiorcy – zaznaczył Cezary Kaźmierczak. – Już w tej chwili skala strat budżetu szacowana jest na kilkadziesiąt miliardów złotych, a oszuści pozostają w zasadzie bezkarni! Musimy jak najszybciej skończyć z tą patologią, a nie próbować łatać ubytki w poszczególnych branżach za pomocą odwróconego VAT-u. Gdy tylko wchodzą w życie nowe przepisy, przestępcy po prostu zmieniają rodzaje działalności.

Czwarty rozdział poświęcony jest kwestii obciążania przedsiębiorców kosztami walki z luką podatkową. Trzeba pamiętać, że wykrywanie i ściganie przestępców to zadanie państwa, a nie prywatnego biznesu. W Polsce bywa odwrotnie.

Spójrzmy choćby na mechanizm solidarnej odpowiedzialności. Dochodzimy do sytuacji absurdalnej, w której podatnik, poza ryzykiem biznesowym, które ponosi nawiązując relacje handlowe z nieuczciwym kontrahentem, naraża się na odpowiedzialność za zaległość podatkową – twierdzi Marcin Nowacki.

Z Raportu wynika, że konieczna jest kompleksowa zmiana podejścia Ministerstwa Finansów i podległego mu aparatu skarbowego do przedsiębiorców, jako podatników. Należy skończyć z nieuczciwymi praktykami – tylko wówczas możliwe będzie stworzenie przyjaznego biznesowi otoczenia regulacyjnego.

Sejm przyjął tzw. małą ustawę o innowacyjności – od stycznia więcej pieniędzy na działalność badawczo-rozwojową

Zaledwie 1/4 firm prowadzących działalność badawczo-rozwojową skorzystała do tej pory z jakiejkolwiek formy wsparcia innowacyjności. 96% nie wykorzystało ulgi na nowe technologie. Blisko połowa firm nie jest świadoma, że w styczniu 2016 roku weszła w życie nowa ulga podatkowa na badania i rozwój – wynika z raportu EY „Ulga B+R – korzyść na wyciągnięcie ręki”. Tymczasem na posiedzeniu 4 listopada Sejm uchwalił tzw. małą ustawę o innowacyjności, która wprowadza ułatwienia dla firm, które chcą inwestować w badania i rozwój. Dokument czeka na podpis prezydenta.

Innowacyjność do poprawy

Innowacyjność polskich firm należy do jednej z najniższych w Europie. Wg danych OECD Polska wydaje zaledwie 0,9 proc. PKB na innowacje. Oznacza to, że znajdujemy się na 35. miejscu na 40 badanych krajów. Tymczasem działania innowacyjne są jednym z kluczowych elementów, które przyczyniają się do rozwoju gospodarczego kraju, wzrostu jego atrakcyjności w oczach inwestorów, budowania przewagi konkurencyjnej oraz nowych miejsc pracy. Z jednej strony jest to efektem braku istnienia odpowiednich zachęt, niskiego poziomu ich atrakcyjności lub małej świadomości przedsiębiorców. Z raportu EY „Ulga B+R – korzyść na wyciągnięcie ręki” wynika, że prawie wszystkie badane firmy nie skorzystały z obowiązującej do końca 2015 roku ulgi na nowe technologie. W styczniu 2016 roku została ona zmieniona na obowiązującą ulgę B+R. Pomimo upływu (w momencie badania) 7 miesięcy od jej wprowadzenia, 46 proc. firm nadal nie wie, że prowadząc działalność badawczo-rozwojową można odliczać dodatkową część jej kosztów od podstawy opodatkowania.

Ulga B+R – od stycznia więcej pieniędzy na działalność badawczo-rozwojową

– Wprowadzone w Polsce ulgi B+R jest pierwszym krokiem w stronę wyrównania pozycji konkurencyjnej Polski na tle innych krajów UE. W większości państw należących do Unii taka ulga funkcjonuje już od dawna łącząc w wielu przypadkach mechanizmy zarówno dodatkowych odliczeń kosztów, jak i premiowania przychodów z tytułu posiadania prawa do wartości intelektualnej (patent box) – mówi Honorata Ścisłowicz-Skraba – Starszy Menedżer w Zespole Ulg i Dotacji Inwestycyjnych w Dziale Doradztwa Podatkowego EY.

Więcej środków na badania i rozwój

W 2017 roku ulga podatkowa na badania i rozwój ma się stać bardziej atrakcyjna dla przedsiębiorstw. Natomiast w nowej perspektywie budżetowej dla Polski drugą najwyższą pulę przeznaczono na działalność badawczo-rozwojową. Do 2020 roku Polska otrzyma ze środków unijnych kwotę 9,99 mld euro na wspieranie rozwoju firm prowadzących działalność B+R. Te dodatkowe środki powinny się przyczynić do poprawy innowacyjności polskiego biznesu.

Zgodnie z uchwaloną przez Sejm 4 listopada br. nowelizacją ustawy o zmianie niektórych ustaw określających warunki prowadzenia działalności innowacyjnej, ulga B+R ma się stać bardziej atrakcyjna dla przedsiębiorstw. Obecnie przedsiębiorstwa mają możliwość obniżenia swojej podstawy opodatkowania o następujące wydatki kwalifikowane:

Ulga B+R – od stycznia więcej pieniędzy na działalność badawczo-rozwojową

Zwiększenie limitów możliwych wydatków kwalifikowanych nie jest jedyną zmianą w przyjętej nowelizacji ustawy. Dodatkowo ustawodawca zmienił również okres, w którym można odliczać koszty działalności B+R. Został on wydłużony z 3 do 6 lat. Od 1 stycznia 2017 r. zniknie podatek dochodowy od własności intelektualnej wnoszonej do spółki. Do katalogu kosztów kwalifikowanych zostały wpisane koszty uzyskania i utrzymania patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy oraz prawa wynikającego z rejestracji wzoru przemysłowego. Prawo do odliczenia tych dodatkowych kosztów będą jednak miały tylko i wyłącznie małe i średnie przedsiębiorstwa.

Zachęty dla firm

W badaniu EY „Ulga B+R – korzyść na wyciągnięcie ręki” 54 proc. badanych uznało, że wprowadzenie mechanizmu ulgi B+R pozytywnie wpłynie na rozwój prac badawczo-rozwojowych w Polsce. Podobnie pozytywne reakcje budzi w ankietowanych informacja, że w ramach nowej ulgi podatkowej (obowiązującej w tym kształcie do końca 2016 roku) wszystkie przedsiębiorstwa mogą odliczać do 30 proc. kosztów związanych z wynagrodzeniami pracowników B+R. Na zdecydowane zainteresowanie przerodziło się to jednak u zaledwie 17 proc. badanych firm. Z kolei połowa ankietowanych uznała, że będzie zainteresowana skorzystaniem z nowej ulgi.

– Ta nowelizacja to ważna zmiana. Pozwoli nam konkurować z innymi krajami pod względem dostępności i atrakcyjności zachęt dla firm prowadzących działalność badawczo-rozwojową. Nie jest tajemnicą, że większość naszych sąsiadów a także państw Europy Zachodniej posiada bardzo rozbudowany system zachęt dla inwestorów – mówi Paweł Tynel, Partner oraz Lider Zespołu Ulg i Dotacji Inwestycyjnych w Dziale Doradztwa Podatkowego EY. Zwiększenie wysokości odliczenia kosztów działalności B+R jest słusznym posunięciem, którego kolejny etap powinien nastąpić w 2017 roku. Warto pamiętać, że w niektórych krajach te limity są znacząco wyższe, jak np. na Litwie, gdzie przedsiębiorstwa mogą dodatkowo odliczyć nawet 200% kosztów B+R oraz jest swoboda w łączeniu tej formy wsparcia z innymi źródłami – dodaje Paweł Tynel.

Wspieranie innowacyjności

Zaledwie co czwarta firma, która prowadzi działania badawczo rozwojowe skorzystała do tej pory z jakiejkolwiek dostępnej formy wsparcia innowacyjności. Dlaczego zainteresowani nie korzystają z dostępnym mechanizmów i środków? Okazuje się, że najczęściej wymienianym powodem była obawa o nadmierne obciążenie formalnościami. Takiej odpowiedzi udzieliło 65 proc. badanych. 37 proc. jest zdania, że nie spełnia wymogów do stosowania ulgi. 30 proc. uważa, że nie warto o nią występować, ponieważ przynosi zbyt małe korzyści finansowe. Dla 20 proc. firm barierą, która powoduje brak zainteresowania, jest posiadanie zbyt małej wiedzy na jej temat.

Ulga B+R – od stycznia więcej pieniędzy na działalność badawczo-rozwojową

– Ulga podatkowa na B+R może się kojarzyć z procesem pozyskiwania funduszy unijnych. Tymczasem polega na odliczeniu, którego dokonuje się w rocznym zeznaniu podatkowym. Wiele firm nie zdaje sobie sprawy, że faktycznie prowadzi działalność B+R, więc odpowiadają, że taka ulga ich nie dotyczy. Definicje ustawowe są szerokie, w praktyce okazuje się, że wiele firm może z niej skorzystać – mówi Filip Kotarski, Menedżer w Zespole Ulg i Dotacji Inwestycyjnych w Dziale Doradztwa Podatkowego EY.

Ulga B+R jest formą wsparcia działalności innowacyjnej wyrażonej w mechanizmie podatkowym. Należy pamiętać, że to nie kwestie stricte podatkowe są tu kluczowe, a ocena tego, co uznajemy za prace B+R. Błąd na tym etapie może być brzemienny w skutkach i bardzo bolesny po kilku latach korzystania z ulgi, kiedy będzie przedmiotem kontroli. Wdrożona prawidłowo i bezpiecznie będzie jednak motorem napędowym działań rozwojowych, które maja zapewnić polskim firmom przewagę konkurencyjną nad innymi graczami na rynku.

– Co więcej, ulgę można połączyć z wykorzystaniem funduszy unijnych przeznaczonych na wspieranie działalności innowacyjnej. Będzie to skutkować maksymalizacją możliwych do osiągniecia korzyści – zaznacza Honorata Ścisłowicz-Skraba.

Raport ZPP: Nieuczciwe praktyki Ministerstwa Finansów w stosunku do przedsiębiorców

„Nieuczciwe praktyki Ministerstwa Finansów w stosunku do przedsiębiorców” – Raport przygotowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców

Niniejszy raport omawia jedne z podstawowych uwarunkowań działalności przedsiębiorców w Polsce: kwestie nieuczciwych praktyk Ministerstwa Finansów i podlegającego mu aparatu skarbowego. Raport ma na celu pokazanie kwestii, które w dzisiejszej rzeczywistości wywołują problemy w prowadzeniu działalności gospodarczej oraz podjęcie debaty na temat ich rozwiązania.

Rozdział pierwszy niniejszego opracowania poświęcony jest problematyce interpretacji przepisów podatkowych przez Ministerstwo Finansów oraz zmian tychże interpretacji i naliczania podatków 5 lat wstecz przez odpowiednie organy. Raport pokazuje, że w Polsce mamy do czynienia z niebezpiecznym procesem kreowania prawa przez aparat skarbowy do swoich potrzeb, a raczej do wzrastających potrzeb budżetowych rządu.

Drugi rozdział ma na celu wyjaśnienie tematyki przedłużającego się wstrzymywania zwrotów VAT-u, legalnego procederu, który jest w stanie doprowadzić działające zgodnie z prawem firmy do całkowitej ruiny.

Kolejna część przybliża niezwykle aktualną problematykę odpowiedzialności uczciwych przedsiębiorców za nieświadomy udział w przestępstwach wyłudzania podatków – na przykładzie karuzeli podatkowych. W świetle ciągłych debat o zagrożeniu stwarzanym przez profesjonalnych oszustów i wielkości luki podatkowej niezwykle ważne jest zwrócenie uwagi na ochronę uczciwych przedsiębiorców.

Ostatni rozdział raportu dotyka kwestii innych praktyk obecnego rządu, głównie tych projektowanych bądź nawet wprowadzanych zmian, które w opinii wielu przedsiębiorców mogą doprowadzić nie tylko do osłabienia ich sytuacji, ale także osłabienia sytuacji gospodarczej Polski.

Rekomendacje

  • Konieczna jest zmiana podejścia Ministerstwa Finansów do interpretacji podatkowych. Instytucja ta, w zamierzeniu miała służyć podatnikom i podnosić poziom ich bezpieczeństwa, w praktyce często wykorzystywana jest jedynie po to, by zwiększyć wpływy podatkowe do budżetu. Ta filozofia musi zostać zmieniona.
  • Trzeba ukrócić praktykę polegającą na wieloletnim wstrzymywaniu zwrotu podatku VAT. Istnieją jedynie dwa sposoby by to osiągnąć: umiejętne wpływanie na organy podatkowe (co nie stanowi jednak gwarancji, że filozofia ich postępowania zostanie zmieniona) oraz konkretne zmiany legislacyjne, polegające na ustanowieniu maksymalnego terminu wstrzymania zwrotu VAT.
  • Należy przerzucić ciężar wykrywania przestępców podatkowych z przedsiębiorców na organy państwa. Aktualnie to przedsiębiorca ma faktyczny obowiązek weryfikacji kontrahenta pod kątem jego uczciwości, a w przypadku błędu odpowiada podwójnie – po pierwsze: ponosząc ryzyko związane z podjęciem niewłaściwej decyzji biznesowej, po drugie: odpowiadając solidarnie za zobowiązanie podatkowe.

Wprowadzenie

Przedsiębiorcy to grupa społeczna, która wnosi ogromny wkład w rozwój polskiej gospodarki. Według danych GUS w Polsce działa około 1,77 mln przedsiębiorstw, z czego większość (99,8 proc.) to małe i średnie przedsiębiorstwa[1]. Sektor przedsiębiorstw ma znaczący udział w generowaniu produktu krajowego brutto. Polskie firmy tworzą 73 proc. PKB, a MSP generują 48,5 proc. PKB, czyli co drugą złotówkę z tej wartości. Spośród wszystkich grup przedsiębiorstw największy udział w tworzeniu PKB mają mikroprzedsiębiorstwa − ok. 30 proc. Można więc z całą pewnością stwierdzić, że powodzenie przedsiębiorców bezpośrednio i pozytywnie wpływa na koniunkturę w Polsce. W związku z powyższym, przedmiotem szczególnego zainteresowania opinii publicznej i komentatorów musi być jakość otoczenia regulacyjnego i instytucjonalnego, w którym funkcjonują osoby prowadzące działalność gospodarczą. Najistotniejsza w tym kontekście wydaje się być aktywność Ministerstwa Finansów i aparatu skarbowego, ponieważ właśnie w dziedzinie prawa podatkowego mamy największy kłopot. Okazuje się, że w ciągu ostatnich lat można wyróżnić wiele niekorzystnych i – można pokusić się o takie stwierdzenie – nieuczciwych praktyk stosowanych przez resort finansów. Dodatkowo procedowanych jest przynajmniej kilka dalszych zmian negatywnie wpływających na pozycję przedsiębiorców. Problem wymaga omówienia i rozwiązania. Niniejszy raport zawiera diagnozę stanu obecnego i propozycje zmian w systemie prawa.

Problematyka interpretacji podatkowych oraz zmian interpretacji przepisów i naliczania podatków 5 lat wstecz

System interpretacji podatkowych, w kształcie jaki obowiązuje dzisiaj, został wprowadzony 1 lipca 2007 r. Pierwotnym zamysłem tego systemu było wprowadzenie metody łatwo dostępnej dla podatników, która pozwalałaby na wyjaśnienie wątpliwości dotyczących interpretacji przepisów prawa podatkowego. Systemy interpretacji podatkowych (Tax Ruling System) obowiązują na całym świecie i stanowią ważny element ogólnej strategii ochrony praw podatników, co stanowi realizację zasady zaufania obywateli wobec organów państwa[2]. W polskim systemie interpretacji podatkowych wyróżniamy dwa rodzaje interpretacji:

  • interpretacja indywidualna – wydawana przez Ministra Finansów na wniosek konkretnego podatnika
  • oraz interpretacja ogólna – wydawana z urzędu przez Ministra Finansów oraz, od niedawna, na wniosek podatnika.

Interpretacja indywidualna jest wydawana na piśmie każdemu podatnikowi, który zwróci się do Ministra Finansów z pytaniem dotyczącym wykładni danego przepisu. Po otrzymaniu przez podatnika takiego pisma ma on gwarancję, że jeśli się zachowa według przedstawionego w nim wzorca, to jego działania nie będą kwestionowane przez organy podatkowe w trakcie kontroli podatkowej. Interpretacja ogólna ma zaś charakter instrukcji skierowanej do wszystkich organów podatkowych, a pośrednio do podatników, jak należy interpretować dany przepis prawa podatkowego. Należy przy tym podkreślić, że jedynie interpretacje indywidualne podlegają sądowej kontroli ich legalności, tj. sprawdzeniu, za pośrednictwem sądów administracyjnych, czy sposób interpretacji danego przepisu przez Ministra Finansów jest prawidłowy. Interpretacje ogólne natomiast nie podlegają zaskarżeniu do sądów. Interpretacje indywidualne prawa podatkowego wydawane są w imieniu Ministra Finansów. Wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej może złożyć każdy zainteresowany: podatnik, płatnik lub inny podmiot, w tym także osoby niemające miejsca zamieszkania lub siedziby na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Podmioty te mogą wystąpić o wydanie interpretacji indywidualnej, jeżeli mają wątpliwości co do zaistniałego u nich stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego, które mogą rodzić określone konsekwencje w sferze prawa podatkowego. W imieniu Ministra Finansów interpretacje indywidualne wydają dyrektorzy 5 izb skarbowych: w Bydgoszczy, Katowicach, Łodzi, Poznaniu oraz w Warszawie. Właściwość organu (dyrektora izby skarbowej) uzależniona jest od dwóch czynników: miejsca zamieszkania lub siedziby wnioskodawcy oraz podatku, którego dotyczy wniosek. Opłata od każdego stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego będącego przedmiotem wniosku wynosi 40 zł. Zgodnie z ustawą Ordynacja podatkowa interpretację indywidualną wydaje się bez zbędnej zwłoki, jednak nie później niż w terminie 3 miesięcy od dnia otrzymania wniosku[3]. W 2014 roku do organów upoważnionych wpłynęło łącznie 37 140 wniosków o wydanie interpretacji indywidualnych[4]. Nie jest to wyjątek – z dostępnych danych wynika, że podobna liczba wniosków o wydanie interpretacji indywidualnych jest wydawana co roku[5]. Pokazuje to, jak niejasne dla podatników są polskie przepisy podatkowe. Przy takim obciążeniu system wydawania interpretacji staje się coraz mniej wydolny i obniża się jakość udzielanych wyjaśnień.

Ochrona podatnika w zakresie interpretacji indywidualnych

Instytucja interpretacji podatkowych ma zapewnić podatnikowi, poczucie bezpieczeństwa i pewności prawa. Głównym celem interpretacji jest wskazanie konkretnemu podatnikowi, jak ma się w danej sytuacji zachować, np. jaką stawką opodatkować sprzedawane przez siebie towary. W kluczowej dla spraw postępowania podatkowego ustawie – Ordynacji podatkowej – wymieniony jest zakres ochrony, jaką niejako otrzymuje podatnik poprzez zastosowanie się do interpretacji.

Stosownie do treści art. 14 k par. 3 Ordynacji (dalej: OrdPU) zastosowanie się do wydanej interpretacji powoduje, iż w stosunku do zainteresowanego nie wszczyna się postępowania w sprawach o przestępstwa skarbowe lub wykroczenia skarbowe, a postępowanie wszczęte w tych sprawach umarza oraz nie nalicza się odsetek za zwłokę. Ochrona taka następuje w każdej sytuacji, w której zastosowano się do interpretacji, która w rozstrzygnięciu sprawy podatkowej nie została uwzględniona lub została zmieniona.

Drugi zaś skutek jest opisany w art. 14 m OrdPU i obejmuje dodatkowo zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Ma on jednak zastosowanie tylko, kiedy zobowiązanie nie zostało prawidłowo wykonane w wyniku zastosowania się do interpretacji oraz gdy skutki podatkowe związane ze zdarzeniem, któremu odpowiada stan faktyczny będący przedmiotem interpretacji, nastąpiły po opublikowaniu interpretacji ogólnej albo po doręczeniu interpretacji indywidualnej. Konsekwentnie ustawodawca wskazał w art. 14 l OrdPU, że zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku nie ma zastosowania w sytuacji, gdy skutki podatkowe związane ze zdarzeniem będącym przedmiotem zapytania nastąpiły przed doręczeniem interpretacji lub wydaniem interpretacji ogólnej.

Interpretacja podatkowa może zostać zmieniona

W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w interpretacji podatkowej, Minister właściwy do spraw finansów publicznych może, z urzędu, zmienić wydaną interpretację ogólną lub indywidualną, uwzględniając w szczególności orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego lub Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. W ostatnich latach bardzo często zdarza się, że interpretacje konkretnych przepisów podatkowych ulegają zmianie na niekorzyść podatników. Cel takich posunięć jest jeden – fiskalny. Aparat skarbowy, aby zwiększyć swoją efektywność dla rządu, stara się zwiększyć pozyskiwane fundusze, które następnie mogą być przez rząd wykorzystywane do pokrycia braków w budżecie wynikających z realizacji obietnic wyborczych. Cierpią na tym głównie mali i średni przedsiębiorcy, którzy są drenowani z funduszy, a dla których często działania aparatu skarbowego i Ministerstwa Finansów oznaczają bankructwo. Jak wygląda taka zmiana i jakie konsekwencje się z tym wiążą zostanie zaprezentowane na przykładzie zmiany linii interpretacyjnej w sprawie opodatkowania gastronomii.

Zmiana interpretacji podatkowej na przykładzie sektora gastronomicznego

Do 24 czerwca 2016 r. firmy gastronomiczne, szczególnie typu fastfood, stosowały stawkę VAT 5 proc. Takie uprawnienie potwierdzały liczne interpretacje indywidulane[6] oraz wyroki TSUE, jak i polskich sądów[7]. Dania, takie jak hamburgery, cheeseburgery, frytki czy kanapki, były uznawane za dostawę towarów – gotowych posiłków i dań i podlegały opodatkowaniu stawką VAT 5 proc. Jeszcze interpretacja indywidualna z 5 stycznia 2016 roku potwierdzała takie stanowisko Ministerstwa Finansów[8].

Zmiana nastąpiła w interpretacji ogólnej Ministra Finansów wydanej 24 czerwca 2016 r[9]. Minister uznał w niej, że posiłki sprzedawane przez różnego rodzaju placówki gastronomiczne (głównie fast foody), które są przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji, nie mogą korzystać z 5-proc. stawki VAT. Produkty takie, co do zasady, mają być w świetle tej interpretacji opodatkowane 8-proc. stawką podatku. Minister wskazał, że dla uznania czy dana czynność będzie zaliczona do klasy PKWiU 10.85 – Gotowe posiłki i dania czy do działu PKWiU 56 – Usługi związane z wyżywieniem (co ma bezpośredni wpływ na stawkę VAT) istotne jest czy oferowane produkty są w pełni przyrządzone i serwowane jako posiłek gotowy do bezpośredniego spożycia, czy też nie są przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji – np. są zamrożone lub pakowane próżniowo i etykietowane z przeznaczeniem na sprzedaż. Według Ministra Finansów fakt oferowania tych produktów osobno bądź w zestawach (np. kanapka mięsna, frytki razem z napojem czy też tortilla, pieczone ziemniaki razem z napojem) nie ma wpływu na sposób zaklasyfikowania. Dla dokonania prawidłowej klasyfikacji, wg PKWiU, nie są istotne również takie czynniki jak to czy punkty sprzedaży ulokowane są w miejscu ogólnodostępnym, znajdują się w nich stoliki i krzesła, dostępne są naczynia i sztućce, produkty są przeznaczone do spożycia na miejscu czy na wynos (np. pakowane w bibułki czy tekturowe pudełka) i czy w punktach sprzedaży znajdują się toalety, szatnia, zainstalowana jest klimatyzacja lub ogrzewanie. Mając na uwadze powyższe Minister stwierdził, że posiłki sprzedawane przez różnego rodzaju placówki gastronomiczne, które są przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji, nie mogą korzystać z 5-proc. stawki podatku od towarów i usług na podstawie art. 41 ust. 2a w związku
z poz. 28 załącznika nr 10 do ustawy o VAT, ponieważ nie są klasyfikowane w grupowaniu PKWiU 10.85.1. Produkty takie, co do zasady, są opodatkowane 8-proc. stawką podatku na podstawie § 3 ust. 1 pkt 1 w związku z poz. 7 załącznika do rozporządzenia w sprawie stawek VAT.

Minister w wydanej interpretacji odniósł się także do kwestii interpretacji indywidualnych wydawanych wcześniej, wskazujących na właściwość opodatkowania tego typu produktów
5-proc. stawką VAT. Organ interpretujący wskazał, że interpretacje indywidualne są wydawane w oparciu o przedstawiony przez Wnioskodawcę opis stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego i mają zastosowanie wyłącznie do stanu rzeczywistego zgodnego z tym opisem.

W kontekście analizowanego zagadnienia, organ wskazał, że klasyfikacja statystyczna towaru lub usługi wskazana przez Wnioskodawcę we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej stanowi element stanu faktycznego (zdarzenia przyszłego), który organ podatkowy jest zobligowany uwzględnić przy wydawaniu interpretacji indywidualnej – nie ma możliwości jego weryfikacji. Zastosowanie się przez podatnika do interpretacji indywidualnej wydanej w odniesieniu do stanu faktycznego (zdarzenia przyszłego) odbiegającego od stanu rzeczywistego w sposób mający wpływ na ocenę skutków prawnopodatkowych nie chroni podatnika na zasadach wynikających z art. 14 k–14 m Ordynacji podatkowej. Co to oznacza dla podatników? Podatnicy, którzy są w posiadaniu wydanych im wcześniej interpretacji indywidualnych teoretycznie korzystają z wcześniej zarysowanej ochrony. Należy jednak zwrócić uwagę na końcowe wyjaśnienia Ministra Finansów, które są kluczowe dla konsekwencji podatkowych. W interpretacji indywidualnej podatnicy sami wskazywali zakwalifikowanie danych produktów do konkretnej kategorii w klasyfikacji statystycznej – organy zaś przyjmowały to za pewnik. Teraz wystarczy, iż jednostki skarbowe zakwestionują (na co wskazuje wydana interpretacja) przypisanie towaru do kategorii klasyfikacji statystycznej i w rezultacie interpretacje indywidualne przestaną zapewniać jakąkolwiek ochronę dla posiadających je przedsiębiorców. Rezultatem takiego posunięcia może być to, iż podatnicy będą musieli uregulować zaległości podatkowe wraz z odsetkami, nawet za ostatnie 5 lat, kiedy to „błędnie” kwalifikowali swoje produkty.

Wydawane interpretacje a sądy

Zgodnie z przepisami, po otrzymaniu niekorzystnej i niezgodnej z przepisami interpretacji podatnik powinien wysłać do izby skarbowej, która opinie wydała, wezwanie do usunięcia naruszenia prawa. Jeśli izba nie udzieli odpowiedzi na wezwanie lub w odpowiedzi podtrzyma swoje stanowisko, podatnik może skierować skargę do sądu administracyjnego.
Z tej możliwości korzysta coraz więcej podatników. Jak wynika z danych Najwyższej Izby Kontroli, zawartych w wynikach kontroli przestrzegania praw podatników przez wybrane urzędy skarbowe, w roku 2011 zaskarżonych zostało 2 109 opinii, a w roku 2012 – już 2 552. W I połowie 2013 r. do sądów spłynęło 1 315 skarg (w stosunku do 1 284 w I połowie 2012 r.). NIK szacuje, że do sądów trafia co czternasta wydana interpretacja[10]. Więcej niż połowa spraw dotyczących skarg podatników na wykładnie izb skarbowych kończy się pozytywnie dla podatników, co oznacza uchylenie niekorzystnej interpretacji. W 2011 r. sądy zdecydowały na korzyść podatników w ponad 55 proc. skarg, rok później zaś – w przypadku 57 proc. skarg. W I półroczu 2013 r. skarżący wygrali ponad 54 proc. skarg. Wysoki poziom wadliwości interpretacji indywidualnych i przewlekłość procedury zmian błędnych interpretacji stawiały w trudnej i niepewnej sytuacji wielu podatników oraz podważały zaufanie do organów podatkowych. Powyższe fakty wskazują na to, że polski aparat skarbowy wydaje często interpretacje profiskalne, licząc na to, iż zwiększy ilość pieniędzy pozyskiwanych z podatków, ale interpretacje te niekoniecznie odpowiadają prawu. Istnieje, jak wyżej wskazano, możliwość zaskarżenia interpretacji do sądu, ale jest to gigantyczny problem dla przedsiębiorców, gdyż sprawy dotyczące interpretacji podatkowych potrafią być rozpoznawane przez sądy przez bardzo dług okres, od kilku miesięcy aż do kilku lat. Do czasu otrzymania prawomocnego wyroku podatnik nie ma pewności czy rozlicza się w sposób poprawny i finansowo efektywny.

Sondaż

Przedsiębiorcy mają już zdecydowanie dość manipulacji przy interpretacji podatków i są zdeterminowani do dość radykalnych działań, jeśli rząd nie zaprzestanie praktyki zmieniania interpretacji podatkowej i naliczania podatków 5 lat wstecz – tak wynika z badań Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

W przypadku wznowienia tych działań, aż 324 tysiące małych i średnich przedsiębiorców grozi zamknięciem firmy, 198 tysięcy przeniesieniem działalności za granicę, 108 tysięcy deklaruje, że przejdzie do szarej strefy, a 270 tysięcy planuje ograniczenie działalności:

  • Nic – będę działał bez zmian – 22 proc.
  • Ograniczę działalność, by ograniczyć ryzyko – 15 proc.
  • Zamknę firmę – 18 proc.
  • Przeniosę firmę zagranicę – 11 proc.
  • Przejdę do szarej strefy – 6 proc.
  • Nie wiem/nie mam zdania – 25 proc.
  • Inne działania – 4 proc.

Dom Badawczy Maison na panelu Ariadna dla Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Wrzesień 2014, CAWI, N: 515. Reprezentatywna próba małych i średnich przedsiębiorstw.

Kwestia zmian w interpretowaniu przepisów podatkowych należy do szczególnie znaczącego zagadnienia dla przedsiębiorców prowadzących swoje firmy w Polsce. Brak pewności prawa i wywołana tym niestabilność zniechęcają przedsiębiorców do prowadzenia swoich firm w kraju. Wiele firm, które starały się stosować do obowiązujących przepisów prawa, współpracować z fiskusem i spełniać swoje obowiązki nałożone przez państwo, w rezultacie wyżej opisanych działań Ministerstwa Finansów, poniosło znaczące straty czy nawet zbankrutowało. Wzrastający fiskalizm przyczynił się także do zahamowania wydatków na inwestycje i rozwój, także innowacyjny.

Propozycje zmian

System interpretacji podatkowych w Polsce jest wysoce niedoskonały, ale mimo wszystko bardzo potrzebny. Główną przyczyną wyżej zarysowanych problemów jest presja nakładana na aparat skarbowy, aby przynosił jak największe dochody dla budżetu państwa – aby ściągalność podatków była jak najwyższa. Nie istnieje proste rozwiązanie problemu zmienności interpretacji podatkowych – nie jest to kwestia do uregulowania prawnego. Żadne zapisy ustawowe nie rozwiążą tego problemu, gdyż jego esencją jest „kreatywne” podejście do prawa i wykorzystywanie jego niedookreśloności. Zmiany interpretacji na niekorzyść przedsiębiorców są przykładem polityki państwa, która w krótkim okresie przynosi budżetowi większe dochody, lecz w długim okresie skutkuje pogorszeniem stanu przedsiębiorstw w Polsce, w szczególności małych i średnich firm, które często nie są w stanie wdawać się w kilkuletnie spory sądowe czy też pokrywać zaległości podatkowe. Jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest kwestia woli rządzących – woli zaprzestania drenowania w ten sposób polskich firm i działania na szkodę polskiej gospodarki. Ministerstwo Finansów musi zrozumieć, że stosowana praktyka niekorzystnych zmian interpretacji podatkowych doprowadza do stopniowego upadku i wygaszania działalności przez mające ogromny potencjał polskie firmy.

Kwestia zwrotów VAT i nie wydawania decyzji przez organy skarbowe

Podatek VAT (Value Added Tax, czyli podatek od wartości dodanej) uregulowany jest w ustawie z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług. Jest to podatek pośredni, a ściślej rzecz ujmując – konsumpcyjny. Jego przedmiotem jest wzrost wartości towaru na każdym kolejnym etapie obrotu gospodarczego. Oznacza to, iż uiszczany jest on przy każdej transakcji w łańcuchu: producent – dystrybutor – sprzedawca – konsument. Drugą konsekwencją konstrukcji podatku VAT jest fakt, iż jest on neutralny dla jego podatników, co oznacza, że to nie oni ponoszą jego ciężar. Jest to możliwe dzięki dwóm cechom tego podatku: po pierwsze jego przerzucalności, a po drugie dzięki systemowi odliczeń. Integralną częścią podatku VAT jest mechanizm pozwalający na odliczenie od kwoty podatku należnego, na danym etapie obrotu, podatku uiszczonego już we wcześniejszych fazach, zapłaconego w cenie towaru. Dla zrozumienia problematyki omawianej w tej części raportu kluczowe jest przyswojenie dwóch pojęć:

  • VAT naliczony – to podatek VAT związany z zakupem usługi czy produktu (został naliczony przez tego od kogo kupujemy usługi lub produkty).
  • VAT należny – to podatek VAT, który dotyczy naszej sprzedaży usług czy produktów (podatek ten „należy się” urzędowi skarbowemu od nas).

W każdym kolejnym stadium podatek należny wlicza się w cenę, aż w końcu pełną kwotę płaci ostateczny konsument[11].

Art. 86. 1.

W zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi, o którym mowa w art. 15, przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego…

Możliwość zwrotu nadwyżki VAT naliczonego nad należnym dotyczy, co do zasady, wyłącznie czynnych podatników podatku od towarów i usług. Aby uzyskać zwrot należy złożyć deklarację dla podatku od towarów i usług wykazującą istnienie nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. Deklarację za okresy miesięczne składa się w terminie do 25 dnia miesiąca następującego po każdym kolejnym miesiącu. Podatnicy, którzy wybrali kasową lub kwartalną metodę rozliczeń składają deklaracje za okresy kwartalne, w terminie do 25 dnia miesiąca następującego po każdym kolejnym kwartale. Zwrot dokonywany jest na rachunek bankowy lub na rachunek podatnika w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej. Podstawowy termin zwrotu podatku wynosi 60 dni od dnia złożenia deklaracji przez podatnika, o ile nie znajdą zastosowania przepisy szczególne.
Jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego zweryfikowania naczelnik urzędu skarbowego może przedłużyć termin 60-dniowy do czasu zakończenia weryfikacji rozliczenia podatnika dokonywanego w ramach czynności sprawdzających, kontroli podatkowej lub postępowania podatkowego na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej lub postępowania kontrolnego na podstawie przepisów o kontroli skarbowej. Istnieje również możliwość uzyskania zwrotu w skróconym terminie – 25-dniowym, po spełnieniu określonych warunków[12].

Art. 87. 1.

W przypadku, gdy kwota podatku naliczonego, o której mowa w art. 86 ust. 2, jest w okresie rozliczeniowym wyższa od kwoty podatku należnego, podatnik ma prawo do obniżenia o tę różnicę kwoty podatku należnego za następne okresy lub do zwrotu różnicy na rachunek bankowy.

2.Zwrot różnicy podatku, z zastrzeżeniem ust. 6, następuje w terminie 60 dni od dnia złożenia rozliczenia przez podatnika (…). Jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego zweryfikowania, naczelnik urzędu skarbowego może przedłużyć ten termin do czasu zakończenia weryfikacji rozliczenia podatnika dokonywanego w ramach czynności sprawdzających, kontroli podatkowej lub postępowania podatkowego na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej lub postępowania kontrolnego na podstawie przepisów o kontroli skarbowej.

Praktyka działalności Organów skarbowych, jak i wskazane wyżej nieostre sformułowania przepisów, a w szczególności sformułowanie: „do czasu zakończenia weryfikacji rozliczenia podatnika dokonywanego w ramach czynności sprawdzających” prowadzą do występowania sytuacji wstrzymywania zwrotów VAT dla przedsiębiorców przez bardzo długie okresy bez konkretnego uzasadnienia. W praktyce organy interpretują wyżej wskazane przepisy w ten sposób, iż mają na weryfikację rozliczeń tyle czasu ile potrzebują do dokonania tejże weryfikacji, zależnie od posiadanych możliwości i zasobów kadrowych. Nie biorą pod uwagę tego, że ich działania powinny pozwolić kontrolowanym podatnikom na dalszą działalność – wręcz przeciwnie, często wstrzymywanie zwrotów VAT-u i przedłużające się kontrole prowadzą do upadłości firm.
Na temat kwestii wstrzymywania zwrotów VAT wielokrotnie wypowiadały się sądy.
W wyroku z dnia 22 stycznia 2014 r., sygn. I SA/Ol 874/13, WSA w Olsztynie stwierdził: zgodnie z art. 87 ust. 2 u.p.t.u. organ może przedłużyć termin zwrotu podatku VAT, ale powinien wskazać jakie okoliczności miał na względzie podejmując decyzję o dodatkowej weryfikacji zasadności zwrotu. Mogą to być następujące sytuacje: organ może dysponować informacjami pochodzącymi od innych organów (nie tylko podatkowych), a dotyczących nieprawidłowości stwierdzonych u kontrahenta podatnika czy informacjami o zakończeniu działalności gospodarczej przez danego kontrahenta, bądź też może stwierdzić, że dokonana przez niego analiza zapisów w rejestrach zakupów i sprzedaży podatnika wskazuje na określone nieprawidłowości, np. co do zastosowanej stawki podatku od towarów i usług. Natomiast w wyroku z dnia 13 października 2008 r., sygn. akt K 16/07, Trybunał Konstytucyjny podkreślił w uzasadnieniu orzeczenia, że choć stosowanie tego rodzaju środków (które mają na celu zapewnienie możliwie najskuteczniejszej ochrony interesów budżetu – Skarbu Państwa) jest dopuszczalne, to jednak nie mogą one iść dalej, niż jest to konieczne dla osiągnięcia tego celu (ochrony interesów budżetowych). Dlatego też środki te nie mogą być stosowane w taki sposób, który prowadziłby do systematycznego podważania prawa do odliczenia podatku, które to prawo jest fundamentalną zasadą wspólnego systemu VAT. Sprzeczne byłoby to bowiem z zasadą proporcjonalności. Trybunał wskazał następnie, że zasadniczo sprawą sądu krajowego jest zbadanie czy w konkretnej sytuacji dane regulacje naruszają zasadę proporcjonalności.
Organy często nie wskazują żadnych konkretnych (dla danej sprawy) przyczyn, które uzasadniałyby zastosowanie art. 87 ust. 2 ustawy o VAT, i które wyróżniałyby daną sprawę w jakikolwiek sposób na tle innych kontrahentów/podatników powiązanych ze sobą. Bardzo często ich podejście do tego typu spraw jest schematyczne i oparte na wypracowanych już wcześniej „standardowych formułkach”. Oczekiwanie na zwrot pieniędzy przez wiele miesięcy sprawia, że gwarancje proceduralne, o których mowa w wyroku Trybunału Konstytucyjnego, mają często wartość czysto iluzoryczną[13].

Przykładem świetnie obrazującym jak jest w praktyce stosowany art. 87 par. 2, przez aparat skarbowy w celu wstrzymywania zwrotów VATu, i jakie skutki przynosi jest historia firmy CH Nexa z Zamościa. Centrum Handlowe Nexa zajmowało się przez przeszło 20 lat sprzedażą detaliczną, hurtową i eksportem sprzętu AGD, RTV i IT. W firmie zostały wszczęte postępowania kontrolne. Zgodnie z prawem na czas ich trwania fiskus zamroził zwrot zapłaconego podatku VAT, o który zabiegała firma. Jak podkreślają przedstawiciele firmy, kontrole jednak były wielokrotnie przedłużane bez podania przyczyny. Zaległości organów skarbowych wobec spółki Nexa sięgały niemal 30 milionów złotych[14]. W rezultacie przedłużających się postępowań kontrolnych firma utraciła płynność finansową, wypowiedziano jej kredyty i musiała zakończyć swoją działalność zwalniając 170 zatrudnionych w niej osób.

Historia firmy z Zamościa to tylko jeden z przykładów przedsiębiorstw, które w rezultacie procederu wstrzymywania zwrotów VAT-u upadły lub musiały znacząco ograniczyć swoją działalność. W 2015 roku organy kontroli skarbowej wstrzymały zwroty podatku VAT na łączną kwotę prawie 168 mln złotych, zaś w I półroczu 2016 roku wstrzymane zwroty opiewały już na kwotę ponad 266 mln złotych. Skąd tak gigantyczna różnica? Ministerstwo Finansów tłumaczy ją przede wszystkim efektem zmiany modelu działania, który obecnie kładzie nacisk na lepszą analizę ryzyka i skoncentrowanie się na tych obszarach, gdzie nadużycia dokonywane są najczęściej i obejmują największe kwoty[15]. Obawy przedsiębiorców budzi lawinowy skok wysokości wstrzymanych zwrotów VAT-u – z raportów kontrolnych Najwyżej Izby Kontroli można wysnuć wnioski, iż decyzje wydawane przez organy skarbowe nie zawsze są wysokiej jakości, a przy tak dużym wzroście wstrzymanych kwot obawa o prawidłowość decyzji wzrasta proporcjonalnie.

W 2012 r. podatnicy złożyli odwołania od 22 proc. decyzji pokontrolnych organów pierwszej instancji dotyczących VAT, PIT i CIT. W I półroczu 2013 r. odwołania dotyczyły 30 proc. decyzji. Dyrektorzy izb skarbowych w 2012 r., jako organy drugiej instancji, w wyniku rozpatrzenia 23 716 odwołań podatników uchylili 35,5 proc. decyzji pokontrolnych naczelników urzędów skarbowych i dyrektorów urzędów kontroli skarbowej dotyczących VAT, PIT i CIT. W I półroczu 2013 r. uchylonych zostało 34,4 proc. takich decyzji. W relacji do złożonych odwołań odsetek uchylonych decyzji organów pierwszej instancji w 2012 r. wyniósł 35,6 proc. zaś w I półroczu 2013 r. kształtował się na poziomie 33,2 proc.[16]
W 2012 roku wojewódzkie sądy administracyjne, w wyniku rozpatrzenia 4 025 skarg podatników na rozstrzygnięcia dyrektorów izb skarbowych, uchyliły 14,7 proc. zaskarżonych decyzji dyrektorów izb skarbowych, zaś w I półroczu 2013 r. uchylonych zostało 19,7 proc. decyzji dyrektorów izb skarbowych. Powyższe statystyki wskazują na to, że w przeszłości bardzo często decyzje wydawane przez organy skarbowe nie odpowiadały prawu – nawet co piąta decyzja była uchylana w wyniku zaskarżenia do sądu.

Napawa pesymizmem kierunek zmian, jakie są proponowane przez Ministerstwo Finansów odnośnie opisanego zagadnienia. W projekcie zmian[17] możemy dostrzec wręcz odwrotny kierunek niż pożądany – dąży on do zwiększenia możliwości przedłużania terminów na zwrot VAT przez aparat skarbowy. Nowy mechanizm miałby pozwalać organom na wstrzymanie zwrotu podatku na czas, który obejmowałby sprawdzenie rozliczenia podatku, rozliczeń innych podmiotów biorących udział w obrocie, który jest przedmiotem rozliczenia podatnika, a także sprawdzenie zgodności rozliczeń z faktycznym przebiegiem danej transakcji. Jak wynika z wypowiedzi ekspertów[18], wydłużanie terminów zwrotu VAT z powodu kontroli rozliczeń jego kontrahentów jest działaniem niemającym podstawy w przepisach prawa – zwrot dla przedsiębiorcy nie jest uzależniony od transakcji jego kontrahentów i może prowadzić do praktycznie nieograniczonego wstrzymywania zwrotów.

Propozycje zmian

Propozycje zmian w tej materii mogą iść zarówno w kierunku nacisku na organy skarbowe, by zaprzestały swoich praktyk niewystarczająco uzasadnionego przedłużania postępowań kontrolnych i wstrzymywania zwrotów VAT-u, jak również w kierunku zmian legislacyjnych.
Próby wpłynięcia na rządzących w tej kwestii były już podejmowane[19], niestety pokusa chwilowego zwiększenia wpływów często okazuje się silniejsza niż długoterminowe korzyści.

Określenie konkretnego terminu, na jaki organy mogą wstrzymać zwrot VAT-u, a później muszą wydać decyzję w tej sprawie, pozwoliłoby ograniczyć potencjalne straty związane z niezwykle długimi okresami kontroli i pozbawiania firm dostępu do środków pieniężnych.
Prosta zmiana legislacyjna polegająca na dopisaniu odpowiedniego punktu do ustawy pozwoliłaby zapewnić pewien limit czasowy dla aparatu skarbowego i uchronić przedsiębiorców przed postępowaniami ciągnącymi się miesiącami, a czasami nawet latami. Określenie konkretnego terminu mogłoby również wymusić na organach efektywniejsze prowadzanie postepowania i dałoby ochronę dla prowadzących działalność gospodarczą. Jeżeli pracownicy skarbowi byliby przekonani, że zgromadzony materiał dowodowy pozwala na zakwestionowanie zwrotu, to dążyliby do wydania odpowiedniej decyzji, a przedsiębiorca w ten sposób uzyskiwałby możliwość odwołania się od niej oraz zaskarżenia jej do sądu.

Problematyka odpowiedzialności za nieświadomy udział w przestępstwach karuzelowych

Karuzela podatkowa to jeden ze sposobów wyłudzania zwrotu VAT przez podmiot do tego nieuprawniony, poprzez przeprowadzenie ciągu transakcji (zarówno faktycznych, jak i pozornych), w których, w ramach uprzednio zaplanowanych przez oszustów ról, uczestniczy (świadomie albo nieświadomie) wiele podmiotów gospodarczych. Mechanizmy działania karuzeli podatkowych zostały szczegółowo opisane w raporcie ZPP[20]. Dla celów niniejszego raportu należy jednak wspomnieć o podstawowych zagadnieniach związanych z tym rodzajem oszustw.

Charakterystyczne role występujące w mechanizmie karuzeli podatkowej to „znikający handlarz”, „broker” oraz wiele „buforów”. Rolą „znikającego handlarza” jest sprzedać towar, wypełnić deklarację VAT i nigdy podatku nie odprowadzić. W tym celu często rekrutowani są np. bezdomni, na których nazwiska zakładane są fikcyjne podmioty, nieprowadzące faktycznej działalności gospodarczej. Następnie towar przechodzi przez przedsiębiorstwa „bufory”. „Bufory” odprowadzają do urzędów skarbowych różnicę między podatkiem należnym a naliczonym (wliczywszy w to, z premedytacją albo bez, niezapłacony podatek z początku schematu). Rolą „brokera” jest w pewnym momencie sprzedać towar zagranicznemu przedsiębiorstwu, w ramach wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów. Wówczas, zgodnie z prawem, należny podatek deklaruje jako 0 i występuje do Urzędu Skarbowego o zwrot podatku naliczonego przy zakupie towaru. Członkowie karuzeli zarabiają na niezapłaconym podatku i to de facto podatek VAT jest towarem podlegającym handlowi.

W rzeczywistości w karuzelach podatkowych biorą udział nawet setki podmiotów buforowych, których zadaniem jest skomplikowanie operacji i oddalenie aparatu skarbowego od faktycznego oszusta. Najważniejszą kwestią jest to, że przestępcy w celu uwiarygodnienia transakcji przed aparatem skarbowym, co pozwala im dłużej prowadzić swój proceder, wykorzystują jako bufory uczciwych podatników. Istotą procederu wyłudzania VAT-u jest „zniknięcie” po pewnym czasie osób odpowiedzialnych, nim dojdzie do wykrycia przestępstwa przez odpowiednie organy państwa. Wtedy to dochodzi do najbardziej problematycznej kwestii – organy zaczynają przerzucać odpowiedzialność za ten proceder na uczciwych podatników, którzy nawet nie wiedzieli, że są elementami karuzeli podatkowej. Jest to możliwe ze względu na obecność w polskiej ustawie o VAT art. 105a oraz art. 88 ust. 3a.

Art. 105aOdpowiedzialność solidarna podatnika i podmiotu dokonującego dostawy

1. Podatnik, o którym mowa w art. 15 podatnicy podatku od towarów i usług, zakres działalności gospodarczej, na rzecz którego dokonano dostawy towarów, o których mowa w załączniku nr 13 do ustawy, odpowiada solidarnie wraz z podmiotem dokonującym tej dostawy, za jego zaległości podatkowe w części podatku proporcjonalnie przypadającej na dostawę dokonaną na rzecz tego podatnika, jeżeli:

1) wartość towarów, o których mowa w załączniku nr 13 do ustawy, nabywanych od jednego podmiotu dokonującego ich dostawy, bez kwoty podatku przekroczyła w danym miesiącu kwotę 50 000 zł oraz

2) w momencie dokonania dostawy towarów, o których mowa w załączniku nr 13 do ustawy, podatnik wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że cała kwota podatku przypadająca na dokonaną na jego rzecz dostawę tych towarów lub jej część nie zostanie wpłacona na rachunek urzędu skarbowego.

2. Podatnik miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że cała kwota podatku przypadająca na dokonaną na jego rzecz dostawę towarów lub jej część nie zostanie wpłacona na rachunek urzędu skarbowego, jeżeli okoliczności towarzyszące tej dostawie towarów lub warunki, na jakich została ona dokonana, odbiegały od okoliczności lub warunków zwykle występujących w obrocie tymi towarami, w szczególności jeżeli cena za dostarczone podatnikowi towary była bez uzasadnienia ekonomicznego niższa od ich wartości rynkowej.

Towary wymienione w załączniku nr 13 do ustawy to między innymi: wyroby stalowe, paliwa, kruszce. Przytoczony powyżej przepis ustanawia instytucję solidarnej odpowiedzialności nabywcy towarów wraz z dostawcą. Wedle zamysłu Ministerstwa Finansów przepis ten miał zwiększyć skuteczność walki z oszustami podatkowymi, niejako wymuszając na przedsiębiorcach bardziej uważny handel tego typu towarami.

Podobny przepis odnośnie wywieranych skutków to art. 88 ust. 3a.

Art. 88 ust. 3a

Nie stanowią podstawy do obniżenia podatku należnego oraz zwrotu różnicy podatku lub zwrotu podatku naliczonego faktury i dokumenty celne w przypadku, gdy:

1) sprzedaż została udokumentowana fakturami lub fakturami korygującymi:
a) wystawionymi przez podmiot nieistniejący,

b) (uchylona)

2) transakcja udokumentowana fakturą nie podlega opodatkowaniu albo jest zwolniona od podatku;

3) (uchylony)

4) wystawione faktury, faktury korygujące lub dokumenty celne:

a) stwierdzają czynności, które nie zostały dokonane – w części dotyczącej tych czynności,

b) podają kwoty niezgodne z rzeczywistością – w części dotyczącej tych pozycji, dla których podane zostały kwoty niezgodne z rzeczywistością,

c) potwierdzają czynności, do których mają zastosowanie przepisy art. 58 i 83 Kodeksu cywilnego – w części dotyczącej tych czynności;

5) faktury, faktury korygujące wystawione przez nabywcę zgodnie z odrębnymi przepisami nie zostały zaakceptowane przez sprzedającego;

6) (uchylony)

7) wystawiono faktury, w których została wykazana kwota podatku w stosunku do czynności opodatkowanych, dla których nie wykazuje się kwoty podatku na fakturze – w części dotyczącej tych czynności.

Przepis ten znajduje zastosowanie w kontekście procederu karuzel podatkowych wtedy, kiedy to organy skarbowe uznają i to wykażą, że podatnik wiedział lub powinien był wiedzieć, że faktury wystawiane na jego rzecz pochodzą od nieistniejącej firmy czy traktują o nierzeczywistych transakcjach. Pozwala on zakwestionować prawo do odliczenia podatku naliczonego i w rezultacie pozbawić przedsiębiorstwo możliwości zwrotu podatku VAT.
Kwestia prawa odliczenia podatku naliczonego z transakcji stanowiących oszustwo podatkowe była wielokrotnie rozważana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W wyroku, z dnia 21 czerwca 2012 r., w sprawach połączonych Mahagében (C-80/11) i Dávid (C-142/11) Trybunał orzekł, że przepisy dyrektywy 2006/112/WE Rady z dnia 28 listopada 2006 r., w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej, stoją na przeszkodzie praktyce krajowej, w ramach której organ podatkowy odmawia podatnikowi prawa do odliczenia od kwoty należnego podatku od wartości dodanej kwoty tego podatku należnego lub zapłaconego z tytułu świadczonych mu usług, z tego powodu, iż wystawca faktur dotyczących owych usług lub jeden z jego usługodawców dopuścił się nieprawidłowości, bez udowodnienia przez organ podatkowy na podstawie obiektywnych przesłanek, iż podatnik wiedział lub powinien był wiedzieć, że transakcja mająca stanowić podstawę prawa do odliczenia wiązała się z przestępstwem popełnionym przez wystawcę faktury lub inny podmiot działający na wcześniejszym etapie obrotu. W wyroku tym Trybunał Sprawiedliwości stwierdził także, że nie jest dopuszczalna praktyka krajowa, w ramach której organ podatkowy odmawia prawa do odliczenia z tego powodu, iż odbiorca dostawy nie sprawdził czy wystawca faktury za towary, których prawo do odliczenia ma dotyczyć, jest podatnikiem, czy dysponował on tymi towarami i był w stanie je dostarczyć oraz czy wywiązał się z obowiązku złożenia deklaracji i zapłaty VAT. Trybunał wyraził także pogląd, że organy podatkowe nie mogą odmówić prawa do odliczenia podatku naliczonego z tego powodu, że podatnik nie posiada, poza fakturą, innych dokumentów potwierdzających spełnienie powyższych warunków, mimo że spełnione były warunki materialne i formalne powstania prawa do odliczenia określone w dyrektywie 2006/112/WE, a podatnik nie miał przesłanek podejrzewać, że wystawca faktury dopuścił się nieprawidłowości lub przestępstwa. Stanowisko takowe potwierdzają też inne wyroki, jak wyrok z dnia
18 lipca 2013 r. w sprawie „W” (C-78/12). Przywołać tu należy również wyrok z dnia
31 stycznia 2013 r. w sprawie „Z” (C-643/11): jeżeli jednak, wziąwszy pod uwagę oszustwa podatkowe lub nieprawidłowości popełnione przez wskazanego wystawcę lub na etapie obrotu poprzedzającym czynność służącą jako podstawa do odliczenia, czynność ta zostanie uznana za faktycznie niezrealizowaną, należy ustalić, w świetle obiektywnych danych i nie wymagając przy tym od odbiorcy faktury przeprowadzania weryfikacji nie należących do jego obowiązków, że ów odbiorca wiedział lub powinien był wiedzieć o tym, iż dana czynność wiąże się z oszustwem podatkowym w zakresie podatku od wartości dodanej, zaś sprawdzenie tego jest zadaniem sądu odsyłającego. Ponadto Trybunał podkreślił, że sąd krajowy powinien zadbać o to, by ocena materiału dowodowego nie odbierała sensu orzecznictwu w przedmiocie dobrej wiary i zmuszała pośrednio odbiorcy faktury do sprawdzenia swojego kontrahenta, co nie należy do jego obowiązków.

W świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości ochrona prawna przysługuje podatnikowi, który na podstawie obiektywnych przesłanek nie wiedział lub nie mógł wiedzieć, że transakcja wiązała się z przestępstwem w dziedzinie podatku od wartości dodanej czy też „podatnik nie miał przesłanek podejrzewać, że dopuszczono się nieprawidłowości lub przestępstwa”. W praktyce i w związku z orzecznictwem sądowym sprawa odpowiedzialności podatników za udział w karuzelach podatkowych sprowadza się teoretycznie do wykazania przez organ, iż wiedział lub powinien wiedzieć, że był elementem oszustwa. W praktyce jednak organy bardzo często schematycznie podchodzą do tego typu przestępstw i kwestionują transakcje wykazywane przez podatnika wypracowanymi już wcześniej formułami. W ten sposób podatnik, chcąc uniknąć odpowiedzialności za udział w przestępstwie, musi udowadniać swoją niewinność.

Jak pokazuje bogate orzecznictwo i stanowiska organów skarbowych istotne dla oceny czy podatnik przedsięwziął wszystkie działania, jakich można było od niego racjonalnie oczekiwać, w celu upewnienia się, że dokonywana przez niego transakcja nie prowadzi do udziału w przestępstwie podatkowym jest to, czy stosował w odniesieniu do swoich kontrahentów wypracowane przez niego wewnętrzne procedury sprawdzające. Na obecną chwilę jest to, w praktyce, jedyny sposób pozwalający zwiększyć bezpieczeństwo uczciwych podatników przed oskarżeniem ich o udział w przestępstwach karuzelowych. Nie jest to jednak sposób idealny – gdyż to na podatnika przerzucany jest obowiązek dokładnego sprawdzania swoich kontrahentów, który to teoretycznie nie jest nawet wymagany prawnie. To podatnik musi poświęcać czas i swoje zasoby by, bez dostarczenia odpowiednich narzędzi przez państwo, weryfikować swoich kontrahentów. Jest to kolejne obciążenie przedsiębiorców, niemające nawet podstawy prawnej, a de facto konieczne do prowadzenia biznesu. Ponadto nie gwarantuje to pełni bezpieczeństwa. Jak pokazuje przykład zarysowany w wyroku warszawskiego sądu[21], mimo że podatnik „wykazał się należytą starannością posiadając kopie faktur, specyfikacje poszczególnych wydanych towarów (ładunku) – z faktur i specyfikacji wynikały dane identyfikacyjne nabywcy, ilość sprzedawanych towarów i ich nazwy, otrzymał także oświadczenie nabywcy o dotarciu towarów do jego siedziby, wskazano także nr rejestracyjny samochodu, którym odebrano towary z magazynu Skarżącego” – to i tak organ skarbowy zakwestionował zasadność jego rozliczeń i próbował wykazać, że podatnik wiedział lub powinien wiedzieć, że bierze udział w przestępstwie. Działalność aparatu skarbowego, polegająca na kwestionowaniu zasadności transakcji, ale bez jakiejkolwiek refleksji w kierunku wskazania podatnikom jak mają postępować, aby uniknąć tego typu oskarżeń, doprowadza do braku stabilnych warunków prowadzenia biznesu przez polskich przedsiębiorców i szczególnie dotyka tych najmniejszych podatników, których nie stać na profesjonalne doradztwo podatkowe, które podpowie im jakie procedury i w jaki sposób stosować.

Propozycje zmian

Podstawowym postulatem, który doprowadziłby do ukrócenia odpowiedzialności uczciwych podatników za przestępstwa podatkowe byłoby wypracowanie przez polskiego ustawodawcę odpowiednich procedur, po których spełnieniu podatnik miałby w świetle prawa pewność, że zawiera transakcję z uczciwym kontrahentem. W ten sposób, spełniając ten wyznaczony przez ustawodawcę katalog, istniałoby domniemanie podjęcia należytej staranności przez podatnika i uwolniłby się on od odpowiedzialności za udział w przestępstwie. Katalog ten mógłby obejmować kwestie od sprawdzenia danych podmiotu z Krajowego Rejestru Sądowego, przez sprawdzenie numeru identyfikacyjnego oferenta dla celów VAT, aż po wystąpienie z wnioskiem o weryfikację do odpowiednich organów. Jeżeli udałoby się doprowadzić do sytuacji, w której to, zgodnie z orzecznictwem krajowym i europejskim, na aparacie skarbowym spoczywa ciężar wykrywania przestępców podatkowych, to korzyści ze stabilności prawa i pewności obrotu gospodarczego odczuliby nie tylko przedsiębiorcy, ale w wyniku lepszych warunków do ich rozwoju – również pracownicy i wszyscy członkowie polskiej gospodarki.
Drugą propozycją, która mogłaby wywrzeć podobny skutek jest wprowadzenie tzw. split-payment, czyli mechanizmu podzielonej płatności. Mechanizm ten polega co do zasady (istnieje kilka różnych jego wersji) na tym, że podatnik wpłaca kwotę podatku na osobne konto, gdzie ten podatek jest zablokowany przez pewien okres, aż do czasu podjęcia decyzji przez organ skarbowy co do kwestii zasadności zwrotu. Mechanizm ten jest jednym z rozwiązań rekomendowanych przez Komisję Europejską w Studium wykonalności alternatywnych metod poprawy oraz uproszczenia poboru podatku VAT („Study on feasibility of alternative methods for improving and simplyfing the collection of VAT through the means of modern technologies and/or financial intermediaries”). W modelu podzielonej płatności organy podatkowe mogą kontrolować kwotę należnego podatku VAT już na etapie samej transakcji, od chwili dokonania płatności przez nabywcę. Dzieje się to poprzez uzyskanie wglądu do dokonywanych przez podatników płatności poprzez konta VAT, na których transakcje rejestrowane są w czasie rzeczywistym. W założeniach modelu, organ podatkowy powinien mieć możliwość stałego monitorowania dokonywanych przez podatników płatności, a także ich blokowania[22]. Jest to jednak propozycja, która może spowodować duże obciążenie przedsiębiorców, ponieważ są na nich nakładane dodatkowe obowiązki rozliczania każdej transakcji oraz tracą oni płynność finansową.

Obciążanie przedsiębiorców kosztami walki z luką podatkową

W celu zwiększania ściągalności podatków oraz walki z oszustami podatkowymi obecny rząd planuje wprowadzić wiele różnorodnych mechanizmów i metod, których skutki odczują nie tylko oszuści, ale też uczciwi przedsiębiorcy. W poniższej części raportu skrótowo zostanie zarysowane kilka obecnych koncepcji wraz z komentarzami na temat przypuszczalnych skutków ich wprowadzenia dla przedsiębiorców i gospodarki Polski.

Zaostrzenie kar za wyłudzenia podatkowe

Wprowadzenie do Kodeksu karnego kary 25 lat więzienia za wyłudzenia VAT, na podstawie fikcyjnych faktur na wielką skalę, czyli o wartości powyżej 5 mln zł, zakłada projekt nowelizacji Kodeksu karnego i innych ustaw przyjęty przez rząd. Projekt zaostrza kary za wystawianie fałszywych faktur. Wprowadza do Kodeksu karnego artykuł, zgodnie z którym kto podrabia lub przerabia fakturę w zakresie wysokości należności publiczno-prawnych albo takiej faktury jako autentycznej używa, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Jeśli wartość takiej faktury lub łączna wartość faktur jest „wielka” (przekracza 1 mln zł) kara pozbawienia wolności ma być nie krótsza niż 3 lata. Z kolei jeśli fałszywa faktura lub łączna wartość faktur jest większa niż pięciokrotność kwoty określającej mienie wielkiej wartości – 5 mln zł, kara pozbawienia wolności ma być nie krótsza niż lat 5 „albo wynosić 25 lat”. Rzecznik rządu Rafał Bochenek na konferencji prasowej wyjaśnił motywy kierujące rządem przy tej nowelizacji:

„Uznaliśmy, że należy go spenalizować, po to, aby m.in. unikać tego typu negatywnych społecznie zjawisk, które doprowadzają do tego, że (…) budżet państwa polskiego corocznie traci wiele miliardów złotych, które mogłyby być wykorzystywane z pożytkiem dla społeczeństwa, chociażby na realizację pożądanych społecznie reform. Ten projekt doprowadzi do wyrównania szans w działalności gospodarczej, uważamy, że nie może być tak, że jedni płacą uczciwie podatki, a inni ten VAT wyłudzają”.

Projekt nowelizacji kodeksu karnego zaostrzający kary za wyłudzenia podatkowe niewiele zmienia tak naprawdę w materii walki z oszustami. Kluczową sprawą dla likwidacji przestępstw podatkowych jest wyeliminowanie możliwości ich popełnienia, a jeżeli jest to niemożliwe – zwiększenie skuteczności ich wykrywania. Przy tego typu przestępstwach prawdziwi prowodyrzy są bardzo często nieuchwytni, wykorzystują tzw. słupy – często bezdomne, niewypłacalne osoby do rejestracji firm i firmowania działalności, podczas gdy do nich samych nie prowadzą żadne formalne tropy. Zaostrzenie kar może odwieść niewielki procent osób od wejścia w tego typu przestępcze procedery, jednak prawdziwa plaga – czyli profesjonalni przestępcy podatkowi nie przejmą się tego typu projektami.

Rejestr paragonów

Ministerstwo Rozwoju opublikowało projekt rozporządzenia w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące. Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2018 r. Zgodnie z projektem kasa fiskalna ma mieć m.in. interfejs komunikacyjny, umożliwiający współpracę z repozytorium za pośrednictwem sieci internet oraz interfejs umożliwiający odczyt zawartości pamięci fiskalnej i pamięci chronionej.

Projekt określa, że kasy mają zapewnić automatycznie transmisję pakietu danych, obejmujących m.in. raporty fiskalne dobowe, paragony fiskalne oraz paragony fiskalne anulowane. Określono, że repozytorium to system teleinformatyczny prowadzony przez ministra finansów, którego celem ma być odbieranie danych z kas, komunikacja z kasami oraz wykonywanie innych zadań kontroli skarbowej. Centralny rejestr paragonów to projekt, który pozwoli Ministerstwu Finansów na gromadzenie i analizowanie wszystkich, wydawanych zgodnie z prawem paragonów. Systemy tego typu funkcjonują już w innych krajach np. na Węgrzech. Niewątpliwie przynoszą one wzrost wpływów do budżetu państwa (niektóre szacunki mówią nawet o 6,5 mld rocznie[23]), przy stosowaniu odpowiedniego systemu informatycznego możliwa jest również automatyczna aktualizacja stosowanych stawek VAT, może to także zwiększyć skuteczność kontroli podatkowych. Nie jest to jednak pomysł bez wad – wydatki na wdrożenie tego systemu są szacowane nawet na 370 milionów złotych[24], problematyczna może okazać się kwestia zapewnienia ciągłości dostępu do sieci – szczególnie w małych miejscowościach. Najbardziej problematyczna jest jednak kwestia analizy paragonów, które trafią do systemu – doświadczenia polskich organów skarbowych z systemami informatycznymi nie napawają optymizmem, a tylko solidny system informatyczny będzie w stanie przeanalizować tak gigantyczną ilość danych (ilość wystawianych rocznie paragonów idzie w setki milionów). Kwestią otwartą jest też to, w jaki sposób zgromadzone dane będą wykorzystywane – jakie kryteria przyjmą organy skarbowe w celu selekcjonowania tych podmiotów, które zwracają na siebie uwagę i należy je skontrolować? Problemem jest także to, że rejestr paragonów w żaden sposób nie walczy z największym problemem – profesjonalnymi oszustwami podatkowymi, gdyż osoby zajmujące się takim procederem działają w zupełnie inny sposób – bez zastosowania paragonów fiskalnych. Centralny rejestr paragonów dotyczyć będzie w praktyce tylko mikro, małych i średnich firm i to one zostaną obciążone kosztami jego wprowadzenia i obsługi.

Utrudnienia dla nowych przedsiębiorców

14 października 2016 roku pojawił się, wcześniej zapowiadany, projekt zmian ustawy o VAT[25] mający dotyczyć między innymi rejestracji nowych przedsiębiorców. Nowela dodaje istotne zmiany do ustawy o VAT:

  • Naczelnik urzędu skarbowego nie dokona rejestracji nowego przedsiębiorcy, jeżeli mimo podjętych i udokumentowanych prób nie udało się skontaktować z przedsiębiorcą,
  • wprowadza solidarną odpowiedzialność pełnomocnika wraz z nowo zarejestrowanym przedsiębiorcą za zaległości podatkowe w okresie 6 miesięcy od rejestracji,
  • wprowadza obligatoryjne (z urzędu) wykreślenie podatnika, który „wystawiał faktury lub faktury korygujące, dokumentujące czynności, które nie zostały dokonane lub prowadząc działalność gospodarczą wiedział lub miał uzasadnione podstawy do tego, aby przypuszczać, że dostawcy lub nabywcy biorący udział pośrednio lub bezpośrednio w dostawie tego samego towaru lub usługi działają w celu odniesienia korzyści majątkowej w wyniku nierzetelnego rozliczenia podatku”,
  • wprowadza sankcje 100 proc. podatku od faktur, które stwierdzają dokonanie czynności, które w rzeczywistości nie zostały dokonane.

Projekt w swojej obecnej formie jawi się jako bardzo niebezpieczny dla polskiej gospodarki. Eksperci zgodnie[26] twierdzą, że wprowadzenie wyżej wskazanych norm doprowadzi do wydłużenia procesu rejestracyjnego firm i zniechęci nowych, potencjalnych podatników od podejmowania działalność gospodarczej. Przepisy, które mają umożliwić skuteczniejszą walkę z oszustami już na etapie rejestrowania przez nich działalności tak naprawdę obciążą uczciwych przedsiębiorców. Największe obawy budzą normy nakazujące wykreślenie z rejestru oraz nałożenie stawki sankcyjnej dla przedsiębiorców, którzy wystawiali tzw. puste faktury – nie dokumentujące rzeczywistych zdarzeń gospodarczych oraz wprowadzenie odpowiedzialności za „posiadanie uzasadnionych podstaw” do przypuszczania, że jego kontrahenci działają jako oszuści podatkowi. Jak wcześniej wskazano w rozdziale dotyczącym odpowiedzialności uczciwych podatników za udział w karuzelach podatkowych – tego typu zapisy są często wykorzystywane przez organy skarbowe, by w łatwy sposób ściągnąć należności od podatników, którzy czują się w obowiązku do współpracy. Może to doprowadzić do kolejnej nadinterpretacji określenia „uzasadnionych podstaw” w kierunku profiskalnym i w rezultacie do fali strat i bankructw uczciwych firm.

Podsumowanie

Sektor przedsiębiorstw w Polsce zapewnia nieoceniony wkład w rozwój polskiej gospodarki. Wielokrotnie przedstawiciele rządu zapewniali, iż zdają sobie sprawę ze znaczenia działalności przedsiębiorców dla funkcjonowania kraju, ale niestety występujące w ich działalności problemy nie zostały rozwiązane. Przedsiębiorcy muszą zmagać się z niszczącymi praktykami organów skarbowych polegających czy to na próbie pozyskania dodatkowych środków do budżetu poprzez zmiany interpretacji podatkowych, czy też na próbach przerzucenia odpowiedzialności za przestępstwa podatkowe na uczciwych właścicieli firm. Walka z oszustwami podatkowymi jest sprawą niezwykle ważną i leży w interesie każdej osoby prowadzącej działalność gospodarczą, jednak analiza stanu obecnego pokazuje, że aparat skarbowy często porzuca główny cel, jakim powinno być wyeliminowanie z rynku oszustów, na rzecz pozyskania dodatkowych środków do budżetu. Kolejne wprowadzane przez rząd projekty, jak opisane utrudnienia dla nowych przedsiębiorców czy implementacja rejestru paragonów, nie napawają optymizmem – to następny przykład praktyk przerzucających odpowiedzialność i koszty łatania luki podatkowej na sektor przedsiębiorstw.
Jeżeli nieuczciwe praktyki Ministerstwa Finansów i podlegającego mu aparatu skarbowego nie zostaną ograniczone polska gospodarka nie będzie miała szansy na postulowany szybki rozwój, a w ostatecznym rezultacie może ulec osłabieniu i przegrać konkurencję z krajami, które oferują znacznie lepsze warunki do prowadzenia działalności gospodarczej.

[1] http://badania.parp.gov.pl/images/badania/ROSS_2013_2014.pdf
[2] http://fundacjarepublikanska.org/interpretacje-podatkowe-potrzeba-rewizji/
[3] http://www.finanse.mf.gov.pl/
[4] http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/1631121/raport_interpretacje_2014.pdf
[5] https://www.nik.gov.pl/plik/id,6783,vp,8611.pdf
[6] ITPP1/4512-129/16/EA, IBPP2/4512-82/16/RSz, IPPP3/4512-100/16-2/ISZ
[7] wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 10 marca 2011 r., C-497/09, Faaborg-Gelting Linien
[8] IPPP1/4512-1195/15-2/MK
[9] PT1.050.3.2016.156
[10] http://ksiegowosc.infor.pl/podatki/interpretacje-podatkowe-orzecznictwo/702380,Z-niekorzystna-interpretacja-podatkowa-warto-isc-do-sadu.html
[11] Raport ZPP: Mechanizmu Karuzelowe VAT z 10.12.2014 r.
[12] http://www.finanse.mf.gov.pl/
[13] http://www.kpbl.pl/wstrzymanie-zwrotu-vat.html
[14] http://ksiegowosc.infor.pl/wiadomosci/140928,Fiskus-wstrzymuje-zwrot-podatku-VAT.html
[15] http://www.finanse.mf.gov.pl/web/bip/ministerstwo-finansow/wiadomosci/aktualnosci/ministerstwo-finansow2/-/asset_publisher/M1vU/content/id/5737513
[16] https://www.nik.gov.pl/plik/id,6783,vp,8611.pdf
[17] http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12290205/12380446/12380447/dokument246213.pdf
[18] http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/podatki_2017_zmiany_ws_wstrzymywania_zwrotw_vat_budza_kontrowersje-a_21454.htm
[19] http://www.fijor.com/blog/2011/06/09/piec-lat-wstecz-bez-wyroku-zamiast-reformy-finansow-publicznych/
[20] „Mechanizmy karuzelowe VAT”, 10.12.2014, http://zpp.net.pl/materialy/
[21] III/SA/WA 1096/12
[22] https://www.pwc.pl/pl/pdf/split-payment-raport-pwc.pdf
[23] https://assets.kpmg.com/content/dam/kpmg/pdf/2016/08/pl-Raport-KPMG-System-Kas-Fiskalnych-Online-w-Polsce-Studium-Przypadku.pdf
[24] tamże
[25] https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12290205/12380466/dokument250013.pdf
[26] http://www.rp.pl/VAT/310039900-Fiskus-bedzie-dokladnie-przeswietlal-nowe-firmy.html#ap-1

Rynki finansowe czekają na nowego prezydenta USA

We wtorek na rynkach finansowych dominuje spokój. Inwestorzy cierpliwie czekają na wyniki wyborów prezydenckich w USA. Wszystko wskazuje na to, że 45. prezydentem USA zostanie Hillary Clinton. To powinno przynieść chwilową poprawę nastrojów i umocnienie dolara.

Dziś Amerykanie wybiorą 45. prezydenta USA (a jednocześnie Izbę Reprezentantów i 1/3 składu Senatu). Tradycyjnie wybory odbywają się we wtorek pierwszego pełnego tygodnia listopada. Nowy prezydent zostanie natomiast zaprzysiężony 20 stycznia 2017 roku. Wiele wskazuje na to, że to Hillary Clinton zastąpi w Białym Domu Baracka Obamę.

Rynki finansowe, które jeszcze wczoraj mocno emocjonowały się kampanią wyborczą, dziś już spokojnie czekają na wyniki wyborów. W południe kurs EUR/USD, czyli tej najważniejszej pary walutowej na świecie, testował poziom 1,1045 dolara wobec 1,1048 wczoraj na koniec dnia. Równie niewielkie zmiany można obserwować na krajowym rynku walutowym. Za euro płacono 4,3280 zł, dolar kosztował 3,9170 zł, brytyjski funt 4,8650 zł, a szwajcarski frank 4,0155 zł.

Stabilne pozostają też notowania złota i meksykańskiego peso, czyli dwóch rynkowych wyznaczników strachu przed wyborem Donalda Trumpa na prezydenta. Cena uncji złota kształtowała się na poziomie 1283,95 dolara, a kurs USD/MXN testował poziom 18,6310.

Niewiele też dzieje się na giełdach. Niemiecki indeks DAX tracił 0,15%, odreagowując wczorajszy wzrost o 1,9%. Francuski indeks CAC40 pozostawał na poziomie z poniedziałkowego zamknięcia. Wyjątkiem jest natomiast warszawska giełda, która wczoraj wbrew tendencjom globalnym, wzrosła bardzo niewiele, i dziś nadrabia ten stracony dystans. Indeks dużych spółek rośnie o 0,85%.

Pierwsze lokale wyborcze w USA zostały otwarte o godzinie 12:00 czasu polskiego, a będą one zamknięte o północy. W większości stanów zamkną się one zaś o godzinie 02:00 i 03:00 czasu polskiego. Najpóźniej, bo jutro o godzinie 07:00, zostaną zamknięte lokale wyborcze na Alasce.

Inwestorzy prawdopodobne wyniki wyborów prezydenckich, oszacowane na podstawie badań exit poll, powinni poznać już po godzinie 02:00 polskiego czasu. To wówczas pojawią się wyniki z tzw. wahających się stanów. Te najważniejsze to Floryda (29 głosów elektorskich), Pensylwania (20 głosów), Ohio (18 głosów) i Karolina Północna (15 głosów). W bardziej pesymistycznym scenariuszu na wyniki trzeba będzie zaczekać do godziny 05:00, gdy m.in. zakończy się głosowanie w Kalifornii (55 głosów elektorskich).

Ostatnie sondaże przedwyborcze dają Clinton 2-6 punktów procentowych przewagi nad Trumpem. Co więcej, sondaże z poszczególnych stanów, dają jej jeszcze większą przewagę w głosach elektorskich nad kandydatem Partii Republikańskiej. Agencja Reutera, bazując właśnie na sondażach wylicza, że prawdopodobieństwo tego, że to właśnie Hillary Clinton zostanie 45. prezydentem USA (i pierwszą kobietą na tym stanowisku), wynosi aż 90%. Znany serwis Five Thirty Eight szacuje to statystyczne prawdopodobieństwo na poziomie 71,9%. W obu przypadkach to na tyle wyraźna przewaga, że już teraz można wykluczyć scenariusz w którym to Donald Trump zajmuje miejsce Baracka Obamy w Białym Domu.

Zwycięstwo Hillary Clinton, jakkolwiek w dużej mierze jest ono już w cenach, przyniesie poprawę nastrojów na rynkach finansowych, wzrost apetytu na ryzyko, umocnienie dolara, wyższy kurs meksykańskiego peso, ale też spadku cen złota i innych aktywów uważanych za bezpieczne. Na tej fali powinien również umocnić się polski złoty. Oczywiście za wyjątkiem dolara, do którego lekko straci lub pozostanie stabilny. Takie dyskontowanie wygranej Clinton może potrwać nawet do końca tygodnia.

Wygrana Donalda Trumpa byłaby bardzo dużą niespodzianką. Porównywalną do BREXIT-u. I równie emocjonalna byłaby wówczas reakcja na nią. Mając na uwadze skalę potencjalnego zaskoczenia oraz niepewności związanej z jego polityką, należałoby spodziewać się wręcz przetoczenia fali paniki przez globalne rynki finansowe. Jednocześnie drożałyby wszystkie bezpieczne aktywa, jak złoto i inne metale szlachetne, a także obligacje, japoński jen i szwajcarski frank. Dla złotego zwycięstwo Trumpa oznaczałoby impuls do silnej wyprzedaży. W krótkim czasie główne waluty mogłyby podrożeć po 10-15 groszy.

Wybory w USA sprawiają, że na drugi plan spadają wszystkie inne wydarzenia rynkowe. Dlatego dziś, podobnie zresztą jak wczoraj, bez echa przeszły bardzo słabe dane z niemieckiej gospodarki. We wrześniu produkcja przemysłowa nieoczekiwanie spadła aż o 1,8% w relacji miesięcznej, podczas gdy oczekiwano jej spadku zaledwie o 0,5%, po tym jak w sierpniu wzrosła o 3%. W tym tygodniu dane makroekonomiczne z poszczególnych gospodarek będą jeszcze odgrywać drugoplanową rolę, ale już w przyszłym to właśnie na nich będzie się koncentrować uwaga inwestorów. Wówczas zostaną min. opublikowane dane nt. dynamiki niemieckiego, japońskiego i polskiego PKB w III kwartale, dane o inflacji, sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej w USA, a także brytyjskie raporty o inflacji, rynku pracy i sprzedaży detalicznej.

Marcin Kiepas, główny analityk easyMarkets

Brak rozwiązania kredytów frankowych może oznaczać nowe kłopoty

Przygotowana przez Kancelarię Prezydenta ustawa „frankowa”, nazywana ustawą antyspreadową, dotyczy tylko jednego z elementów patologii kredytów walutowych. Mowa w niej o różnicach kursowych i przeliczeniowych, natomiast ona nie rozwiązuje problemu pseudokredytów. Półtora miliona osób uwikłanych we frankowe kredyty stało się niewolnikami we własnym domu, a sama ustawa nie rozwiązuje zagrożenia dla stabilności sektora finansowego i bankowego w Polsce. Feralnych kredytów nie udzielało 40 banków, lecz tylko kilka. Stale tworzone są nowe propozycje rozwiązania problemu. Propozycje projektu przewalutowania przedstawiła partia Kukiz’15 oraz Platforma Obywatelska, która chciałaby rozłożyć koszty pół na pół, co wydawało się swego czasu do przyjęcia. Obecnie ten pomysł jest nieaktualny.

– Propozycji nie jest mało, lecz zastanawiająca jest wola polityczna, aby się z tym uporać – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Janusz Szewczak, poseł na Sejm RP – Są kraje w trudniejszej sytuacji ekonomicznej niż Polska, które się uporały z tym problemem, np. Ukraina, Hiszpania, Chorwacja czy Węgry. Do tej grupy zalicza się Islandia, stawiana za wzór w działaniach. Islandia rozwiązała problem w przyzwoity sposób traktując banki, przy czym zadbała o interes własnych obywateli.

Trudnością jest usytuowanie Komisji Nadzoru Finansowego. Jeżeli miałaby ona przejść pod nadzór Narodowego Banku Polskiego, to rząd i parlament tracą instrumenty oddziaływania na rynek bankowy. Jest to rzadka sytuacja w Europie i na świecie. Miejmy nadzieję, że cena franka szwajcarskiego nie wrośnie, ale co do tego nie można mieć pewności.

Jeżeli Amerykanie podniosą stopy procentowe np. w grudniu, spowoduje to działania Szwajcarów, nie zgadzających się z tym, aby pieniądze trafiały za ocean. Być może Szwajcarzy też podniosą swoje stopy procentowe, które są w tej chwili ujemne. To wszystko oznaczałoby nowe kłopoty, nowe obciążenia, nowy wysiłek, wyższy kurs franka. Wydaje mi się, że nie warto legalizować bezprawia, bo to się prędzej, czy później mści. Zgniłe kompromisy mają to do siebie, że się nikomu nie podobają. W razie tąpnięcia cała konstrukcja może się zachwiać, dlatego ja jestem zwolennikiem jednoznacznych i klarownych rozwiązań. Tym bardziej, że dzisiaj wymiar sprawiedliwości zdecydowanie idzie w kierunku ułatwienia życia tzw. kredytobiorcom walutowym – dodaje Szewczak.

Można budować taniej i bez dewelopera, ale skomplikowane procedury zniechęcają drobnych inwestorów

Wybierając budownictwo społeczne, można zaoszczędzić nawet połowę kosztów inwestycyjnych w porównaniu do tych, jakie ponoszą klienci deweloperów. Zaletą tego rozwiązania jest też dopasowanie projektu do indywidualnych potrzeb. Ale Polacy wciąż są do niego nieprzekonani, ponieważ obawiają się samodzielnego działania.

Inwestycje społeczne są realizowane przez osoby prywatne w ramach wspólnej inicjatywy. Jak szacuje Grzegorz Sperczyński z firmy Cada Casa, na polskim rynku stanowią one poniżej 3% ogółu inwestycji deweloperskich w zakresie mieszkań. Dla kontrastu, w Europie Zachodniej obejmują nawet kilkanaście procent w ramach inicjatyw prywatnych przedsiębiorców, łączących siły inwestycyjne. W przypadku domów jednorodzinnych, budownictwo społeczne najczęściej występuje, gdy rodzina uzyskuje spadek w postaci gruntu i stawia na nim tzw. zabudowę bliźniaczą. Takich rozwiązań może być w Polsce do kilkunastu procent.

– W systemie budownictwa społecznego inwestorzy zyskują na marży dewelopera, która w zależności od regionu, wynosi od kilku do 20-30%. Najwyższe występują w dużych miastach, dlatego tam korzyść jest najbardziej widoczna. Należy dodać, że grupa realizująca inwestycję nie ponosi kosztów reklamy i marketingu, gdyż są one niepotrzebne. Nieruchomości zostają szybko sprzedane. Dobrym przykładem są warszawskie spółdzielnie mieszkaniowe, oferujące swoim członkom mieszkania w wysokim standardzie i w bardzo dobrych lokalizacjach, tzn. w Śródmieściu, na Mokotowie, Żoliborzu lub Woli. W budynkach jest sala fitness i jacuzzi, a czasami nawet kryty basen. Ceny tych lokali nie przekraczają 8-9 tys. zł. za mkw. Podobne do nich apartamenty, zakupione od dewelopera, są droższe o co najmniej 2-3 tyś zł za mkw. – mówi Łukasz Sęktas z firmy TIARA Development.

Grzegorz Sperczyński zwraca uwagę, że zaletą budownictwa społecznego jest selektywny dobór technologii, po które deweloperzy sięgają dość niechętnie. Działający w tym systemie inwestorzy kupują m.in. okna o lepszych parametrach, niż są wymagane w przepisach, np. energooszczędne, trójszybowe. Te zaś wpływają na obniżenie kosztów związanych z eksploatacją. W przypadku inwestycji społecznej czynsz jest zazwyczaj znacznie mniejszy, niż w budynkach kupowanych u deweloperów. Domy wykonane przy użyciu nowoczesnych rozwiązań mogą być także znacząco tańsze w utrzymaniu.

– Głównym zadaniem deweloperów od strony biznesowej jest maksymalizacja zysku przy jak najniższych kosztach budowy. Dlatego, decydują się na technologie, które są po prostu tanie, względnie bezproblemowe w montażu i późniejszym odbiorze. Sięgają po te tradycyjne, które najłatwiej sprzedać ze względu na panujący mit o rozwiązaniach sprawdzonych od dziesiątek lat. Użycie tańszych materiałów może powodować wyższe koszty napraw, a więc większe składki na fundusz remontowy. W skrajnych przypadkach deweloperzy mogą uzależniać budynki od dostaw, na przykład ciepłej wody od wykonanych instalacji, a tym samym sterować cenami – zwraca uwagę Grzegorz Sperczyński.

Zadanie menadżerskie

Niefinansową zaletą budownictwa społecznego jest możliwość dopasowania projektu do indywidualnych potrzeb. Dobór najnowocześniejszych technologii wpływa na poprawę komfortu życia mieszkańców. Inwestorzy zachowują pełną kontrolę nad realizacją przedsięwzięcia – w zakresie doboru technologii wykonania budynku, rodzaju i jakości instalacji czy ogrzewania. Jest to szczególnie istotne w budownictwie pasywnym lub energooszczędnym. Można zaplanować lepsze parametry izolacyjności akustycznej wewnątrz, jak również udogodnienia, które są pomijane w standardowych inwestycjach deweloperów.

Mimo wielu korzyści, budownictwo społeczne wciąż jest w Polsce mało popularne. Zdaniem Grzegorza Sperczyńskiego, wynika to w głównej mierze z mechanizmu podobnego do tego, który powstaje przy zakładaniu firm. Pojawiają się obawy o to, czy np. inwestycja zostanie dobrze zrealizowana, czy wspólnicy się nie pokłócą, oraz pytanie – jak uzyskać finansowanie. Tymczasem suma uzbieranych pieniędzy inwestorów na wpłatę własną do banku przy procedurze kredytowej może być wystarczająca na zakup gruntu. On z kolei będzie stanowić zabezpieczenie hipoteczne.

– Przy stałych dochodach nie powinno być problemu z uzyskaniem kredytu na inwestycję, którą można realizować stopniowo, na podstawie transz bankowych na poczet danego etapu pracy. Analogicznie działają deweloperzy, operujący na środkach swoich klientów, którzy uzyskali kredyty. Wiele osób może się też przestraszyć formalności. Jednakże wartość pracy włożonej w poznanie przepisów lub oddelegowanie części zadań ekspertom, w ostatecznym rachunku powinno być tańsze, niż korzystanie z usług dewelopera – podkreśla ekspert.

Grzegorz Sperczyński zaleca, aby podejść do inwestycji społecznej jak do typowego zadania menadżerskiego. Na początku trzeba zebrać właściwych partnerów inwestycyjnych. Następnie, musi zostać określony biznes plan, a co za tym idzie – budżet przedsięwzięcia. Kolejne kroki polegają na poszukiwaniu źródeł finansowania oraz gruntu. Inwestorów czekają też formalności związane z zatrudnieniem architekta, a także uzyskaniem pozwolenia na budowę na terenie danej gminy lub zmianę warunków zabudowy na takie, które będą odpowiadały wymaganiom nowej inwestycji.

– Najpopularniejszym modelem realizacji budownictwa społecznego jest założenie spółdzielni mieszkaniowej lub realizacja inwestycji pod spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Te pierwsze instytucje podlegają prawu spółdzielczemu, tj. ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Podstawą ich działania jest statut, który stanowi jednocześnie umowę pomiędzy członkami spółdzielni. W przypadku spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, partnerzy biznesowi stają się udziałowcami spółki. Powołują zarząd i realizują założony plan – wyjaśnia Grzegorz Sperczyński.

Proces długoletni

Jednak Łukasz Sęktas zaznacza, że prawo spółdzielcze jest mocno skomplikowane. Na skutek licznych nowelizacji i interwencji Trybunału Konstytucyjnego, obecne unormowania stały się dość nieczytelne. Dlatego, łatwiejszym sposobem realizowania inwestycji jest założenie spółki celowej, najczęściej z ograniczoną odpowiedzialnością. Samodzielne działanie może przynieść znaczne oszczędności, ale też narażać uczestników tego obrotu na duże ryzyko.

– Procedury projektowe związane z uzyskaniem pozwolenia na budowę dla niedoświadczonego inwestora potrafią ciągnąć się latami. Podobnie bywa z otrzymaniem dostępu do mediów, tzn. sieci elektrycznej, ciepłowniczej i gazowej. Sam proces budowy również może być długotrwały. Rzetelni wykonawcy zwykle nie narzekają na brak zleceń, więc czas oczekiwania na nich jest dość długi, a skoordynowanie ich prac – niezwykle trudne – ostrzega ekspert z firmy TIARA Development.

Specjalista poleca mniej doświadczonym inwestorom, aby zatrudnili generalnego wykonawcę. Z pozoru droższe rozwiązanie, w praktyce i dłuższej kalkulacji okazuje się bardziej opłacalne. Doświadczona firma budowlana efektywniej planuje działania i taniej kupuje materiały. W efekcie czas realizacji inwestycji jest krótszy, a koszt podobny do metody gospodarczej, w której inwestor samodzielnie wykonuje część prac, wybiera surowce i specjalistów z poszczególnych branż, np. elektrycznej lub hydraulicznej. Po zakończeniu budowy należy jeszcze przejść przez restrykcyjne procedury odbioru budynku.

– W przypadku domów jednorodzinnych proces jest łatwiejszy i inwestycje społeczne mają większe szanse na powodzenie. Budownictwo wielorodzinne okazuje się dużo bardziej skomplikowane, z uwagi na większą skalę przedsięwzięcia i dodatkowe wymogi w zakresie technologii budowy. Planowanie i koordynowanie prac jest znacznie trudniejsze. Potencjalnie mogą też pojawić się nieporozumienia pomiędzy wspólnikami. Ponadto zawsze istnieje ryzyko wystąpienia zdarzeń losowych u jednego z założycieli, takich jak utrata pracy czy choroba. Jednak w przypadku budowy osiedla domów jednorodzinnych tego typu okoliczności nie wpływają na sukces całej inwestycji. Można przecież postawić tylko część budynków i je zasiedlić. Przy budowie bloku wielorodzinnego sytuacja jednak bardzo się komplikuje. Nie da się zbudować go częściowo, np. bez wind lub jednego z pięter – podsumowuje Łukasz Sęktas.

Jesienne selfie w tym i zeszłym roku

W IRCenter przyjrzeliśmy się #selfie na Instagramie, Facebooku i Twitterze. Porównaliśmy okres od września do grudnia 2015 z październikiem 2016. Selfie mówi o tym: Jak chcielibyśmy się prezentować? Do czego aspirujemy i czym chcemy się pochwalić? Jak zmienia się nasze postrzeganie siebie samych?

IRCenter

Jesień to czas mody, podróży i spacerów. Najchętniej podkreślamy wtedy ubranie i zdrowy styl życia.

W porównaniu do jesieni zeszłego roku:
– rośnie liczba polskich dziewczyn i chłopaków – to blondynki i brunetki. Polish boys też coraz częściej robią sobie zdjęcia.
– rośnie liczba osób uprawiających sport i wzajemnie się motywujących – bycie fit ciągle zwiększa swoją popularność.

Pojawia się coraz więcej osób tagujących się jako warsawgirl lub po prostu – w Warszawie. Te zdjęcia zdecydowanie odnoszą się do mody i luksusu. Albo Warszawiacy częściej się fotografują na tle stolicy, albo jest coraz więcej przyjezdnych, którzy chcą podkreślić swój status. Styl i elegencja są kluczowe – obecnie prym wiedzie w Polsce TopModel.

cover

W grudniu najchętniej pokazujemy się na tle spacerów, przyjaciół i rodziny – ale nie w trakcie Gwiadki (wtedy rzadziej robimy selfie). Tutaj kluczową rolę grają prezenty. Grudzień to też czas, w którym częściej prezentujemy się w różnych stylizacjach odzieżowych.

Generalnie liczba selfie zmniejsza się, zawężając się określonych tematów – przede wszystkim narodowości i zdrowego stylu życia.

wykres

Autor: Badania marketingowe, analiza i badania rynku – IRCenter.com

W środę wybory w USA. Jak zareagują waluty?

Już w środę dowiemy się kto – Hillary Clinton czy Donald Trump, zostanie prezydentem USA. Decyzja amerykańskich wyborców wpłynie bezpośrednio na sytuację na rynkach walutowych. Jaki będzie dolar po 8 listopada?

W czwartym kwartale 2016 roku czekają nas dwa potencjalnie bardzo ważnych wydarzeń z punktu widzenia rynków walut –  wybory w USA i grudniowe posiedzenie FED w sprawie stóp procentowych. Oprócz czasu i miejsca mają dużo cech wspólnych. Przede wszystkim oba jeszcze niedawno uchodziły za przesądzone. Nawet teraz gdy rynki pogodziły się z pewną niepewnością nadal werdykt wydaje się niemal pewny.

Czego oczekują rynki po tych wydarzeniach? W przypadku wyborów w dalszym ciągu faworytem wyścigu do Białego Domu jest kandydatka partii demokratycznej Hillary Clinton. Utrzymuje ona w dalszym ciągu przewagę nad Donaldem Trumpem, ale nie jest ona taka wyraźna jak jeszcze chociażby tydzień temu. W przypadku decyzji FED rynki wciąż dają ponad 70% za podwyżką stóp procentowych na następnym posiedzeniu. Większość analityków wskazuje jednak, że w założeniach do obliczeń uwzględniono zwycięstwo kandydatki Demokratów w wyborach. W rezultacie, o ile drugie wydarzenie jest prawdopodobnie ważniejsze dla rynków walutowych o tyle pierwsze ma na nie olbrzymi wpływ.

Jedno jest pewne – pieniądze lubią spokój. Inwestorzy nie są wielkimi fanami polityki gospodarczej Demokratów, ale to na realizację scenariusza zaproponowanego przez Clinton patrzą przychylnym okiem. Eksperci ekonomiczni przychylnym okiem oceniają przodującą w sondażach byłą sekretarz stanu. Oznacza to, że nie należy spodziewać się rychłych zmian warunków gry. Przewaga Clinton w sondażach powoduje, że dolar umacnia się.

W przypadku jej zwycięstwa w grudniu powinniśmy spodziewać się podwyżki stóp procentowych. Kolejna czeka nas na początku 2017 roku. Wyższe stopy procentowe to korzystniejsze lokowanie środków w obligacjach USA, a zatem większy popyt na walutę. Im więcej inwestorów chce kupić dolara, a mniej go sprzedać tym dolar droższy. Po porażce Trumpa powinno zatem nastąpić umacnianie się dolara z powodu eliminacji ryzyk związanych ze zwycięstwem kontrkandydata oraz dalszym wzrostem szans na podwyżkę stóp procentowych. W przypadku euro i funta zmiany nie powinny być znaczne. Można się z kolei spodziewać taniejącego franka. Szwajcarska waluta jest chętnie kupowana jako substytut złota na trudne czasy. Widać to dokładnie w ostatnich dniach, kiedy wraz z problemami Hillary Clinton w sondażach frank zaczął drożeć. Po wyborach powinien znów wrócić na stare poziomy kilka groszy niżej.

Ciekawiej na rynkach będzie z pewnością w przypadku zwycięstwa Donalda Trumpa. Im lepiej idzie kandydatowi Republikanów tym intensywniej reagują rynki. Najbardziej wrażliwe jest peso meksykańskie. Powodem jest jawna niechęć tego kandydata do Meksyku. Wszakże nie kto inny tylko on zamierza dążyć do budowy muru na południowej granicy USA. Gdyby doszło do zwycięstwa Donalda Trumpa możliwa jest renegocjacja północnoamerykańskiej umowy o wolnym handlu. Oznaczałoby to kolejne straty dla Meksykanów. Nie może zatem dziwić, że inwestorzy spodziewają się załamania peso po zwycięstwie Trumpa.

Nudy nie brakuje również w Europie. W górę jak zawsze w niepewnych czasach idzie frank. Gdy inwestorzy nie wiedzą gdzie lokować pieniądze wówczas kupują franka i złoto. Widać to wyraźnie w ostatnich dniach. Na wiadomości o przewadze Demokratów frank traci, gdy kandydat Republikanów rośnie w siłę – szwajcarski pieniądz zyskuje. Kolejną walutą mocno zależną jest sam amerykański dolar. Inwestorzy nie wiedząc co będzie czują się bezpiecznie z pieniędzmi poza USA. Kupują więc inne waluty. Nie bez znaczenia jest też grudniowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku.

Zwycięstwo Donalda Trumpa może zmienić wiele. W rezultacie niewykluczone, że decydenci będą woleli zaczekać, by nie musieć szybko odwracać decyzji o podwyżce stóp. Brak podwyżki w grudniu z pewnością osłabi dolara, gdyż wielu inwestorów już uwzględniło podwyżkę stóp w cenach.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Luksusowa klasa średnia rośnie w siłę – najlepsze modele na rynku

Rynek samochodów luksusowych stale się rozwija. Ostatnie dane pokazują, że od stycznia do września z polskich salonów sprzedaży wyjechało o 31 proc. więcej modeli tego segmentu, niż miało to miejsce rok temu w tym samym okresie.

Według najnowszych danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w trzecim kwartale 2016 roku zarejestrowano w Polsce o 2,8 tys. więcej samochodów luksusowych niż w analogicznym okresie 2015 roku. Podobnie jak w latach ubiegłych, wśród nabywców prym wiodą firmy i instytucje – czytamy w raporcie „Branża motoryzacyjna” przygotowanym przez PZPM. Klienci flotowi w ostatnim kwartale kupili o 29 proc. samochodów więcej niż w ubiegłym roku.

Coraz większą popularnością cieszą się pojazdy z napędem alternatywnym. Wyniki sprzedaży po pierwszych trzech kwartałach 2016 roku pokazały wzrosty na poziomie 77 proc., z czego największy udział (95 proc.) przypadł samochodom z napędem hybrydowym.

– Klienci instytucjonalni coraz częściej wybierają samochody luksusowe nie tylko ze względu na prestiż, ale również ze względu na dobrze przygotowaną ofertę, która uwzględnia ich potrzeby. Na liście wyposażenia nie może więc zabraknąć systemów bezpieczeństwa oraz wyposażenia zwiększającego komfort podróżowania. Taki samochód powinien być więc wyposażony w światła LED, automatyczną klimatyzację czy system ułatwiający parkowanie – wyjaśnia Piotr Kurpiński, kierownik Salonu Lexus Warszawa Żerań.

Oto najlepsze modele dla firm, należące do luksusowej klasy średniej:

Lexus CT

Lexus CT 200h F Sport Special Edition 2016rLexus CT wyróżnia się na rynku pod kilkoma względami, jednak jego znakiem rozpoznawczym jest napęd hybrydowy. Pod maską pracuje silnik benzynowy o pojemności 1,8 litra oraz agregat elektryczny. 136-konna hybryda rozpędza hatchbacka do setki w 10,3 sekundy. Jednocześnie jest wyjątkowo oszczędna – spalanie w mieście to około 3,6 litra benzyny, co oznacza zasięg na pełnym baku oscylujący w granicy 1250 kilometrów. Zaletą japońskiego napędu spalinowo-elektrycznego jest też bezawaryjność. Wykorzystuje on sprawdzoną technologię, która zdążyła już dać świadectwo swojej trwałości.

Czy hybrydowy kompakt jest drogi? W nowej ofercie Lexusa bazowa wersja auta kosztuje tylko 94 900 złotych! A to oznacza że CT jest jednym z najtańszych modeli na rynku. Wersja Elegance połączona z pakietem Black została wyceniona na 127 900 złotych. A lista jej zalet jest przepastna. W standardzie auto otrzymuje m.in. światła wykonane w technologii LED, dwustrefową klimatyzację automatyczną, kamerę cofania z czujnikami parkowania, tempomat, inteligentny kluczyk, podgrzewane przednie fotele, 7 poduszek powietrznych i 17-calowe felgi aluminiowe.

BMW serii 1

BMW serii 1Ważnym konkurentem dla Lexusa CT jest BMW serii 1. Ceny bawarskiego modelu zaczynają się od poziomu 97 tys. zł za wersję bazową, co oznacza, że przy cenie startowej japońskiego hatchback różnica wynosi 2 tys. zł na korzyść modelu CT. Jeżeli kierowca zdecyduje się dołożyć ponad 2 tysiące, starczy mu na bazową wersję „Jedynki”, co oznacza długą listę płatnych opcji. Chcąc wyrównać poziom wyposażenia z Lexusem, w salonie BMW trzeba zostawić ponad 130 tysięcy złotych. Bawarczycy wymagają bowiem dopłaty nawet za automatyczną, dwustrefową klimatyzację.

Pod oznaczeniem 116i ukrywa się półtoralitrowy benzyniak, który ma 3 cylindry i nie korzysta z asysty agregatu elektrycznego. Auto osiąga pierwszą setkę w 10,9 sekundy i według specyfikacji spala w mieście 6,8 litra benzyny. BMW ma prawie dwukrotnie wyższe zapotrzebowanie na paliwo od CT.

Audi A3

Audi A3Lexus CT nie jest obecnie jedynym modelem hybrydowym dostępnym w segmencie kompaktów premium. Na rynku funkcjonuje też Audi A3 e-Tron. Konkurent z Niemiec jest jednak droższy. O ile za podstawowego CT należy zapłacić niespełna 95 tysięcy złotych, o tyle ceny A3 startują od 167 tysięcy, to oznacza ponad 72 tysiące więcej. Jeżeli kupujący postanowi zrównać poziomy wyposażenia, Audi stanie się jeszcze droższe.

Po dopłaceniu m.in. za kamerę cofania, ogrzewanie przednich foteli, reflektory LED, tempomat i felgi aluminiowe 17 cali kwota transakcji wzrośnie do 188 430 złotych.

DS 4

Citroen DS 4 Model Citroena DS 4 ma futurystyczną formę, dzięki której miał ugruntować swoją pozycję w segmencie kompaktów premium. Bazowa wersja została wyceniona na 87 900 złotych. Jest jednak gorzej wyposażona od Lexusa, a poziomów wyposażenia chociażby z wersją CT Elegance wcale nie da się zrównać. Z listy opcji dokupić można tylko alarm, światła LED i system bezkluczykowego dostępu. Mimo dalszych braków w stosunku do japońskiego rywala, cena francuskiego auta zostanie wywindowana do 109 900 złotych.

1,2-litrowy benzyniak występujący w DS 4 oferuje 130 koni mechanicznych. Spalanie w mieście wyniesie 6,3 litra benzyny.

Mercedes klasy A

Mercedes klasy AEkonomia jazdy oznacza dla Niemców 1,6-litrowy silnik doładowany o mocy 122 koni mechanicznych. Hatchback osiąga pierwszą setkę w 8,9 sekundy i spala w cyklu miejskim 6,9 litra benzyny. Czy to mało? Niższe zapotrzebowanie na paliwo ma chociażby DS 4 – który nie otrzymał od Francuzów specjalnej, ekologicznej plakietki.

Ceny Mercedesa A 180 BlueEFFICIENCY zaczynają się od 95 700 złotych. To więcej od bazowego Lexusa. Chcąc porównać wersję CT Elegance, kupujący musi zagłębić się w listę opcji. Po uzupełnieniu wyposażenia – i to też nie w pełni, Mercedes nie oferuje np. automatycznej skrzyni biegów – cena szybuje do 121 tysięcy złotych.

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: Wpływ wyborów prezydenckich w USA na rynek giełdowy

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Dzisiaj zainteresowanie amerykańską polityką przeżywa swój moment kulminacyjny z uwagi na dzień wyborczy. Nie pozostaje to obojętne dla rynku kapitałowego, gdzie wśród komentarzy dominuje pogląd, że z uwagi na specyfikę kandydata Republikanów, te wybory będą zupełnie inne od poprzednich. Z drugiej jednak strony doświadczony inwestor powinien bardzo sceptycznie podchodzić do uwag typu: „teraz jest inaczej”. Podobnie miało być ze spółkami technologicznymi w 2000 roku czy rynkiem nieruchomości w 2007 roku. Okazało się, że inaczej wcale nie było, więc również teraz warto stanąć nieco z boku i chłodnym, bardziej statystycznym okiem spojrzeń na możliwy wpływ amerykańskich wyborów na rynek giełdowy.

Przeprowadzenie wspomnianego badania nie wydaje się nastrajać zbyt wielu trudności z trzech głównych powodów. Po pierwsze, dysponujemy relatywnie długimi szeregami czasowymi dla głównych indeksów mierzących koniunkturę giełdową. Po drugie, wybory odbywają się z przewidywalną regularnością i mają miejsce raz na cztery lata, zawsze na początku listopada. Taka regularność ułatwia badania statystyczne z trzeciego ważnego powodu. Otóż na parkietach giełdowych od lat zaobserwować można powtarzającą się sezonowość, która powoduje, że jedne okresy z reguły wypadają dla inwestorów korzystnie, a inne częściej prowadzą do strat niż wzrostów. Oznacza to, że zachowanie rynku w okresie wyborczym można porównać do historycznej średniej i wyciągnąć wnioski z zaobserwowanych różnic.

Badając możliwy wpływ wyborów na rynek kapitałowy prześledziłem historię głosowań począwszy od 1920 roku aż do poprzednich wyborów sprzed czterech lat. Zmiany indeksu giełdowego S&P500 mierzone były w czterech okresach czasowych. Dwa pierwsze tyczą się okresu przed wyborami i wskazują na tendencję obserwowaną na 3 miesiące i 1 miesiąc przed głosowaniem. Dwa kolejne określają zmiany w tych samych interwałach, ale po wyborach.

Rynek przed wyborami

Porównując zachowanie rynku w latach wyborczych z tym samym okresem w latach bez wyborów, przede wszystkim rzuca się w oczy gorsze zachowanie w pierwszym miesiącu po głosowaniu. Generalnie okres listopada i początku grudnia jest pomyślny dla inwestorów, na co wskazuje dodatnia średnia i mediana zmian w latach bez wyborów. Zmienia się to w latach wyborczych w negatywne wskazania, wraz z którymi spada również odsetek dodatnich zmian w badanej próbie z 65 proc. do 50 proc. W innych okresach nie widać podobnie istotnych zaburzeń historycznego wzorca. Analiza ta nieco się jednak zmienia, gdy zaczniemy w swoich obserwacjach uwzględniać wynik przeprowadzonych wyborów.

Okazuje się, że historia dość dobrze potwierdza dwie znane charakterystyki rynku. Pierwsza wiąże się z próbą dyskontowania wyniku wyborów jeszcze przed ich miejscem, a druga wskazuje na niechęć wobec zmian. W przypadku wygranej partii rządzącej indeks S&P500 na trzy miesiące przed wyborami zachowuje się zdecydowanie silniej od historycznego wzorca i tym samym jest zaskakująco skuteczny we wskazaniu wyniku wyborów. Tylko w jednym roku zdarzyło się, aby stopa zwrotu z indeksu S&P500 była ujemna w przypadku wygranej kandydata dotychczas rządzącego obozu. Miało to miejsce w 1956 roku, kiedy na drugą kadencję został ponownie wybrany republikanin Dwight D. Eisenhower. Co interesujące, rynek dość szybko zrewidował swoje wcześniejsze zachowanie i na miesiąc przed tymi wyborami stopa zwrotu była już dodatnia i wynosiła 2,5 proc. Z drugiej strony przegrana partii rządzącej tożsama była z zauważalnie słabszym zachowaniem rynku, który na trzy miesiące przed wyborami tracił w aż 70 proc. przypadków. Odstępstwem od tej reguły były lata 1920, 1968 i 1980. Co ciekawe, we wszystkich tych okresach stopa zwrotu w ostatnim miesiącu przed wyborami była już ujemna, co oznacza, że rynek zrewidował swoją wcześniejszą błędną ocenę.

Rynek po wyborach

W okresie powyborczym rynek w pierwszym miesiącu zachowywał się dość niejednoznacznie. Regułą była jednak jego gorsza postawa od historycznego wzorca i to niezależnie od wyniku wyborów. Zmienia się to w późniejszym okresie, kiedy wygrana partii rządzącej premiowana jest istotnymi zwyżkami, które zgodne są z historycznym wzorcem . Oznacza to nie tyle radość z utrzymania stanowiska przez wcześniej rządzącą partię, a raczej powrót do wzrostowej tendencji, która z reguły jest obserwowana w grudniu i styczniu (nazywamy ją rajdem św. Mikołaja oraz efektem stycznia). Gorzej wygląda obraz rynku w przypadku przegranej rządzącej partii. Tutaj okres przełomu roku nie jest pomyślny dla akcjonariuszy i w 70 proc. przypadków przynosi straty na średnim poziomie ponad 2 proc., co potwierdza spadająca o 1,3 proc. mediana.

Co w przypadku politycznej sytuacji bliźniaczej do obecnej?

Skoncentrowanie się na latach o sytuacji podobnej do obecnej, czyli możliwości utrzymania się na stanowisku prezydenta z partii Demokratycznej, bądź przejęcie władzy przez kandydata z partii Republikańskiej, co do zasady potwierdza powyższe wnioski, jednakże z pewnymi zastrzeżeniami. Otóż przed wyborami rynek nieco później zaczynał dyskontować możliwość przegranej obecnie rządzącego obozu . Tym samym straty kumulują się w ostatnim miesiącu przed wyborami. Z kolei zachowanie parkietu po wyborach, choć zgodne z opisaną wyżej charakterystyką w dłuższym trzymiesięcznym okresie, to w krótszym jednomiesięcznym rynek zachowywał się słabiej po wygranej kandydata Demokratów. Z kolei zwycięstwo Republikanina prowadziło do niejednoznacznych wniosków, na co wskazują diametralne różnice po stronie średniej i mediany.

Wnioski

Z przedstawionych powyżej danych wyłania się obraz, który potwierdza kojarzone z rynkiem zachowania. Oznacza to, że inwestorzy najpierw starają się dyskontować możliwy wynik wyborów i nieźle im to wychodzi. Z kolei w pierwszym miesiącu po wyborach zachowanie rynku jest trudne do przewidzenia, poza powtarzającym się schematem gorszej postawy w relacji do historycznego wzorca. Z kolei ewentualny rajd św. Mikołaja bądź efekt stycznia zależy już od wyniku wyborów, gdzie brak zmian partii rządzącej prowadzi do powrotu „business as usual”, a zmiana na stanowisku prezydenta, rodząc niepewność, premiuje spadki.

Jak będzie w tym roku?

Odnosząc te dane do obecnej sytuacji stwierdzić trzeba, że okres przedwyborczy odciska swoje piętno na rynku, który stara oceniać szanse poszczególnych kandydatów na wygraną. Z kolei reakcja na wynik wyborów, choć zapewne doprowadzi do podwyższonej zmienności na samym początku, może okazać się nietrwała (zarówno w przypadku spadków towarzyszących wygranej Trumpa, jak i wzrostów w wyniku zwycięstwa Clinton). Dopiero po pierwszym niepewnym miesiącu rynek albo wróci do swojego normalnego zachowania (w przypadku wygranej Clinton) bądź czekać nas może słabszy niż zwykle grudzień i początek nowego roku na fali niepewności, z którą wiązać się będą rządy Donalda Trumpa. Pamiętać przy tym jednak trzeba, że powyższe wskazania nie uwzględniają innych czynników mogących zaburzyć wzorzec wynikający z historii. Wybory nie mają wyłączności we wpływie na zachowanie inwestorów.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Coraz większe zainteresowanie młodszymi autami używanymi

aaa auto mototechnaPonad 63 proc. samochodów jeżdżących po polskich drogach ma więcej niż 10 lat. Według najnowszych statystyk AAA AUTO, największego dealera samochodów używanych w Europie Środkowej, to jednak auta w wieku poniżej ośmiu lat cieszą się największym zainteresowaniem. W regionie Europy Środkowej stanowią one prawie 51 proc. wszystkich samochodów sprzedanych w ciągu ostatnich dwóch lat.

„Od pewnego czasu obserwujemy nieco inny trend w zakupach aut używanych, niż wynika to z oficjalnych danych rejestrowych dotyczących wieku pojazdów. W centrach sprzedaży AAA AUTO największym zainteresowaniem klientów cieszą się auta młodsze niż osiem lat, a więc mniej osób szuka starszych modeli. Dane z przeprowadzonego przez nas sondażu pokazują, że wiele rodzin kupuje nowe używane auto, nie sprzedając starego. Wykorzystują je do różnych celów transportowych i eksploatują tak długo, jak tylko to możliwe. Oznacza to, że pojazdy te rzadko pojawiają się na rynku aut używanych“ – powiedział Ken Scarratt, Dyrektor Generalny AAA AUTO w Polsce.

Eksperci szwedzkiej firmy ubezpieczeniowej Folksam zbadali 178.000 wypadków drogowych i na podstawie ich analizy stwierdzili, że ryzyko poważnych konsekwencji dla pasażerów zmniejszyło się o połowę, a ryzyko śmiertelnego wypadku spadło aż o 85 proc. w nowych samochodach, w przeciwieństwie do pojazdów wyprodukowanych na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Obecnie w Polsce zarejestrowanych jest ponad 20 mln samochodów osobowych, z czego ponad 63 proc. to auta mające powyżej 10 lat. Jest to niewątpliwie jeden z powodów ponadprzeciętnej liczby ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w Polsce w stosunku do średniej w UE.

Stare samochody pociągają za sobą wyższe koszty eksploatacji spowodowane dużym stopniem zużycia części i koniecznością ich wymiany, co jest często bardzo kosztowne. Jednocześnie kierowcy zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z użytkowania takich samochodów.

„Większość osób, które zamierzają kupić używane auto, nie jest zainteresowana starymi pojazdami ze względu na brak odpowiedniego wyposażenia oraz aktywnych i pasywnych systemów bezpieczeństwa. Dlatego nasi klienci wolą często wziąć pożyczkę na nowsze, bardziej niezawodne i bezpieczne auto, niż ryzykować kosztownymi naprawami lub następstwami wypadku drogowego. Często korzystają oni z dodatkowych środków pochodzących z rządowego Programu 500+, dzięki czemu mogą kupić samochody w wieku poniżej ośmiu lat, które są zgodne z normą Euro 5, a więc są bardziej ekonomiczne i bezpieczne” – dodał Ken Scarratt, Dyrektor Generalny AAA AUTO w Polsce.

Polacy będą coraz częściej wybierali samochody młode, także te będące jeszcze na gwarancji producentów. Przykładem są rynki czeski i słowacki, na których obecna jest marka Mototechna, należąca do Grupy AAA AUTO, oferująca właśnie takie samochody. Od 2012 roku kiedy Mototechna pojawiła się na tych rynkach, sprzedanych zostało 32.000 aut. W 2017 roku firma planuje sprzedać aż 12.000 aut. Obecnie w ofercie Mototechna znajduje się niemal 1.000 młodych samochodów, poczynając m.in. od Skody, Dacii, poprzez Mitsubishi, Volkswagena i na BMW kończąc. Klienci mogli kupić w Mototechnie także rzadkie samochody, m.in. Ferrari F430, Maserati GranTurismo, Bentley Continental Flying Spur, Jaguar F-Type R, Alfa Romeo 4C, Porsche 911 TechArt GT Street T4, Tesla Model S.

Oto TOP 10 najlepiej sprzedających się niemal nowych aut segmentu premium w oddziałach Mototechna:

  1. BMW X5
  2. BMW X6
  3. BMW 5
  4. Audi Q7
  5. Toyota Land Cruiser V8
  6. Toyota Land Cruiser
  7. VW Touareg
  8. Audi A6
  9. Porsche 911
  10. Mercedes ML

***

Grupa AAA Auto istnieje na rynku od 24 lat i prowadzi sieć ponad 40 salonów samochodowych w Czechach, Polsce, na Słowacji i Węgrzech. Specjalizuje się w samochodach po pierwszym lub drugim właścicielu, z udokumentowaną historią serwisową. Od momentu rozpoczęcia działalności, Grupa AAA Auto obsłużyła ponad 1,75 miliona klientów. Obroty firmy przekraczają 435 milionów euro i sprzedaje ona ponad 63 000 pojazdów rocznie.

Polski rynek biurowy trzyma się mocno

Firma doradcza JLL podsumowała pierwsze trzy kwartały 2016 roku na rynkach biurowych w Warszawie i w pozostałych ośmiu największych polskich miastach[1].

Popyt

„Popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Łącznie, w I-III kw. w Warszawie i pozostałych największych miastach podpisano umowy najmu na 932 700 mkw. Na Warszawę przypadło 530 700 mkw., a 402 000 mkw. na główne rynki poza stolicą. Co ciekawe, w tym okresie żadna z największych umów najmu odnotowana w Warszawie nie przekroczyła 10 000 mkw. Dużo większe metrażowo kontrakty podpisywano w miastach regionalnych”, informuje Mateusz Polkowski, Dyrektor Działu Badań Rynku i Doradztwa w JLL.

Wybrane największe umowy najmu zawarte na polskim rynku biurowym w Polsce w I-III kw. 2016

Miasto Firma Budynek Powierzchnia (mkw.)
Wrocław Kaufland Kaufland HQ (budynek na potrzeby własne) 16 000
Wrocław Credit Suisse Grunwaldzki Center 10 800
Kraków Aon Enterprise Park E 10 700
Kraków Euroclear Bonarka for Business G 10 000
Kraków ABB Axis 10 000

Źródło: JLL, PORF, I-III kw. 2016

Karol Patynowski, Dyrektor w Dziale Reprezentacji Najemcy, JLL
Karol Patynowski, Dyrektor w Dziale Reprezentacji Najemcy, JLL

„Jeżeli chodzi o rynek biurowy poza stolicą, to największą aktywność najemców odnotowano w Krakowie – 149 750 mkw. i Wrocławiu – 78 850 mkw. Na te miasta przypadło 56% całkowitego popytu zarejestrowanego w miastach regionalnych. Warto również zauważyć, że poza Warszawą motorem wzrostu popytu były głównie transakcje przednajmu, które dotyczyły prawie 40% wynajętej powierzchni. Przyczyniło się to do rozpoczęcia realizacji nowych projektów biurowych, szczególnie w Krakowie”, informuje Karol Patynowski, Dyrektor ds. Rynków Regionalnych w JLL.

Podaż

Łącznie, w I-III kw. w Warszawie i pozostałych ośmiu największych miastach w Polsce oddano do użytku ponad 691 000 mkw. powierzchni biurowej, z czego blisko 379 000 mkw. w Warszawie, a 312 500 mkw. poza nią. Wyłączając stolicę, w I-III kw. najwięcej biur ukończono w Krakowie – aż 32% całkowitej powierzchni oddanej użytku w miastach regionalnych w tym okresie. Największe projekty biurowe oddane do użytku poza Warszawą to Tryton Business House w Gdańsku, O3 Business Campus w Krakowie oraz University Business Park B w Łodzi. Największym projektem ukończonym od początku roku w Warszawie był Warsaw Spire A.

Mateusz Polkowski, Dyrektor w Dziale Badań Rynku i Doradztwa, JLL
Mateusz Polkowski, Dyrektor w Dziale Badań Rynku i Doradztwa, JLL

„Na koniec III kw. w budowie było ok. 1,43 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego na największe miasta regionalne przypadało 879 000 mkw. Dużą aktywność deweloperów rejestrujemy w Krakowie – 272 900 mkw. i we Wrocławiu – 215 850 mkw. Te dwa miasta mają 55% udziału w całkowitej powierzchni biurowej w budowie na rynkach poza Warszawą”, wylicza Mateusz Polkowski.

W Warszawie powstaje ok. 550 000 mkw. biur.

Powierzchnie niewynajęte i czynsze

Na koniec III kw. wskaźnik powierzchni niewynajętej w Warszawie wyniósł 14,6%. Poza Warszawą najniższy poziom pustostanów rejestrowany jest w Krakowie (6,3%), a najwyższy w Katowicach (15,5%). Należy także odnotować spadek pustostanów w Szczecinie – do 14,7% na koniec września br.

W okresie I-III kw. czynsze transakcyjne w centrum Warszawy wahały się od 21 do 23,5 euro za mkw. miesięcznie oraz od 11 do 18 euro za mkw. miesięcznie poza nim. Wśród pozostałych głównych rynków biurowych w Polsce najniższe czynsze rejestrowane są w Lublinie (11-12 euro za mkw. miesięcznie), a najwyższe we Wrocławiu (14-14,5 euro za mkw. miesięcznie).

W I-III kw. 2016 zespół ekspertów JLL doradzał przy transakcjach najmu biur na łączną powierzchnię ponad 200 000 mkw. w całej Polsce, co daje najwyższy – 27% – udział w rynku wśród wszystkich firm doradczych.

[1] Oprócz Warszawy to Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Katowice, Łódź, Szczecin, Lublin.

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: Clinton i Trump – tak różni i podobni zarazem

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

O wyborach prezydenckich w USA napisano już wiele, ale większość komentarzy bardziej koncentruje się na nośnych hasłach bądź rewelacjach zwianych z życiem prywatnym niż faktach zawartych w programach obu kandydatów. Przyjęło się zakładać, że Hillary Clinton jest korzystna z punktu widzenia rynków kapitałowych, ale w gruncie rzeczy ciężko jest to uzasadnić głoszonymi przez nią propozycjami, które nierzadko powinny mrozić krew w żyłach inwestorów. Z drugiej strony Donald Trump uważany jest za ucieleśnienie wszystkiego co złe, mimo że w jego programie można znaleźć również pozytywne wątki. Paradoksalnie jednak kandydaci mają niemało cech wspólnych, które odzwierciedlają zastane już trendy panujące w gospodarce czy tendencje w społeczeństwie, które rozwiną skrzydła niezależnie od tego kto zastąpi Baracka Obamę w Białym Domu. Warto jest więc bliżej się przyjrzeć zarówno różnicom, jak i podobieństwom, które ku zaskoczeniu niektórych łączą obie jak się wydaje skrajne postacie.

Najwięcej uwagi skupia na sobie kontrowersyjna kandydatura miliardera, która na rynku spotyka się trzema różnymi postawami:                                                                                                                                                             

  1. Najczęstszą związaną z przerażeniem
  2. Obawą, ale z zastrzeżeniem, że Kongres uniemożliwi wcielenie w życie kontrowersyjnych zmian
  3. Neutralną z możliwością pozytywnego zaskoczenia, z jakim wiązała się prezydentura Ronalda Reagana 

Z pewnością przeważają negatywne opinie, które bazują na populistycznych wypowiedziach kandydata Republikanów związanych z imigrantami, chęcią renegocjowania umów handlowych czy relacji militarnych w ramach NATO. Ponadto chęć zwiększenia wydatków nie bilansuje się z jednoczesnym zamiarem obniżenia podatków, co wprowadziłoby napięcia w polityce fiskalnej. Z drugiej jednak strony wybrane propozycje Hillary Clinton również trudno jest oceniać pozytywnie. Chęć zwiększenia opodatkowania osób najbogatszych do pewnego stopnia przypomina przedwyborczą retorykę obecnego prezydenta Francji, którego trudno jest posądzać o skuteczność we wprowadzaniu swoich postulatów, nie mówiąc już o ich efektywności. Ponadto w ostatnim czasie stanowisko kandydatki Demokratów względem relacji handlowych z innymi krajami stało się bardziej protekcjonistyczne. Warto przypomnieć zmianę jej stanowiska względem głośnej umowy TTIP. Tym samym nie można powiedzieć, że protekcjonizm jest cechą charakterystyczną wyłącznie dla Donalda Trumpa. Wydaje się, że niezależnie od wyniku wyborów spodziewać się będzie można mniejszych bądź większych ograniczeń w polityce handlowej. Jest to trend obserwowany na całym świecie, gdzie globalizacja znalazła się na cenzurowanym. Dobrym tego przykładem jest wspomniana już umowa TTIP, która stała się niechcianym dzieckiem po obu stronach Atlantyku. W tę tendencję wpisują się najnowsze prognozy Światowej Organizacji Handlu, która obcięła swoje oczekiwania co do tegorocznej globalnej wymiany handlowej i spodziewa się, że wzrośnie ona o zaledwie 1,7 proc., podczas gdy jeszcze w kwietniu oczekiwała zwyżki o 2,8 proc. Tym samym po raz pierwszy od piętnastu lat wzrost globalnego handlu będzie mniejszy niż światowy wzrost gospodarczy. 

Kolejnym wspólnym wątkiem obu kandydatów jest chęć zwiększenia wydatków rządowych . Wiele w USA mówi się o potrzebie obudowy starzejącej się infrastruktury, której modernizacja prędzej czy później będzie musiała nastąpić i to niezależnie od wyniku wyborów. Chęć zwiększenia wydatków budżetowych wpisuje się ponadto w narrację głoszoną przez wielu ekonomistów sugerujących, że wyczerpywanie się możliwości jakie daje polityka monetarna głównych banków centralnych, powinno prowadzić do zwiększenia roli polityki fiskalnej, która tym samym może przejąć pałeczkę jako główny koń pociągowy polityki makroekonomicznej. Z drugiej jednak strony ponad połowa amerykańskiego budżetu idzie na wydatki społeczne i związane ze służbą zdrowia. Ponadto oczekuje się, że to właśnie ta część budżetu będzie najszybciej się rozrastała w najbliższej dekadzie. Z punktu widzenia wzrostu gospodarczego oraz w konsekwencji rynku akcji jest to negatywna wiadomość, gdyż w programach obu kandydatów brakuje rozwiązania problemu rosnących kosztów ubezpieczeń społecznych.

Duże różnice tyczą się polityki podatkowej. W tym względzie bardziej prorynkowy jest program Donalda Trumpa, których chce rozkręcić koniunkturę obniżką podatków i podaje nawet cel dla wzrostu PKB równy 3,5 proc. Do pewnego stopnia przypomina to propozycje Reagana, który działał jednak w wyjątkowej konstelacji, w której republikanie zdobyli pełnię władzy również w Kongresie i mogli bez większych przeszkód wprowadzać swoje propozycje. Powtórka tego scenariusza wydaje się obecnie mało prawdopodobna. Pokazuje to jednak, iż nie można z góry zakładać, że potencjalna prezydentura Trumpa wiąże się z samymi negatywami. Z pewnością istnieje pole do pozytywnych zaskoczeń, choć strukturalne problemy gospodarki USA (niska stopa inwestycji oraz niewielki wzrost produktywności pracy) są na tyle duże, że nawet potencjalnie idealnemu kandydatowi ciężko byłoby je poprawnie zaadresować.

Głównym atutem Hillary Clinton jest jej przynależność do politycznego establishmentu, co oznacza mniej znaków zapytania niż ma to miejsce w przypadku nieprzewidywalnego Trumpa. Na tym jednak kończą się jej zalety. Szczególnie polityka zwiększenia opodatkowania w połączeniu z możliwością obłożenia daniną transakcji HFT czy krótkoterminowych zysków z aktywów niesie ze sobą ryzyka na poziomie wzrostu gospodarczego, jak i czystego odbioru ze strony rynku finansowego. W tym kontekście trudno odmówić zasadności porównaniu oby kandydatów do wyboru pomiędzy dżumą a cholerą. Hillary Clinton jest mocna jedynie słabością Donalda Trumpa, a ten jest wielką zagadką i jednocześnie ucieleśnieniem trendu do populizmu, który obserwowany jest na całym świecie.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

D. Sierakowska (DM BOŚ): ceny ropy w średnim terminie będą spadać. Krótkoterminowo może je podbić wygrana Hillary Clinton

D. Sierakowska (DM BOŚ): ceny ropy w średnim terminie będą spadać. Krótkoterminowo może je podbić wygrana Hillary Clinton 1
Rozstrzygają się losy wyborów prezydenckich w USA. W razie wygranej kandydatki demokratów można liczyć na lekkie odbicie cen ropy, zwłaszcza że sprzyja mu analiza techniczna. Jednak wygrana Trumpa zepchnie ceny surowca w dół, a podbije dolara, co powinno być neutralne dla polskiego kierowcy. Jednak w dłuższym terminie na wzrost cen ropy nie ma co liczyć, zwłaszcza jeśli państwa produkujące ropę nie porozumieją się w sprawie ograniczenia dostaw surowca.

– Ceny ropy naftowej w ostatnich tygodniach wyraźnie spadały i sądzę, że ta presja spadkowa powinna się utrzymać. W zasadzie od wyników wyborów w Stanach Zjednoczonych może zależeć sporo, ponieważ akurat wynik wyborów prawdopodobnie wpłynie na to, jak bardzo skłonni do ryzyka będą globalni inwestorzy – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Dorota Sierakowska, analityk surowcowy, DM BOŚ. – Obecnie zrównanie się wyników sondaży między Donaldem Trumpem a Hillary Clinton budzi spory niepokój inwestorów i również wpływa na wzrost cen złota i jednocześnie na spadek cen ropy naftowej, a więc widać, że inwestorzy mają właśnie większą awersję do ryzyka, bardziej się obawiają przyszłości na rynkach finansowych.

Cena teksańskiej ropy WTI, która w październiku niemal sięgnęła 52 dolarów za baryłkę, przed dwoma tygodniami znów zaczęła topnieć, tracąc w tym czasie kilkanaście procent. Spadki pogłębiły się po informacji o wznowieniu śledztwa ws. maili Hillary Clinton. W ostatnią niedzielę szef FBI poinformował o jego zakończeniu z wynikiem korzystnym dla kandydatki na urząd prezydenta – w jej działaniach nie dopatrzono się dowodów przestępstwa. Jednak przez moment po wznowieniu dochodzenia jeden z sondaży wskazywał nawet na lekkie prowadzenie jej rywala.

– Jeśli będziemy mieli do czynienia z wygraną Donalda Trumpa, uważanego za bardziej ryzykownego kandydata, to może się to niekorzystnie odbić na notowaniach ropy naftowej, zwłaszcza, że prawdopodobnie wtedy będziemy mieli do czynienia też z pewnym wzrostem wartości dolara jako takiej waluty, do której inwestorzy uciekają, kiedy na rynkach finansowych mamy do czynienia z dużą niepewnością – zastrzega Sierakowska.

Oznacza to, że w przypadku triumfu kandydata republikanów polscy kierowcy mogą nie skorzystać na dalszym spadku cen ropy, bo niższa cena surowca zostanie zniwelowana przez mocniejszego dolara względem złotego. W ostatnim kwartale ceny paliw w Polsce wzrosły o 25-30 gr na 1 litrze. Wynikało to stąd, że cena ropy w październiku rosła, a dolar się nie osłabiał.

– W przypadku wygranej Hillary Clinton prawdopodobnie sytuacja na rynkach surowcowych czy też walutowych nie zmieni się aż tak bardzo – przewiduje analityczka DM BOŚ. – Prawdopodobnie nie będziemy mieli niestety do czynienia z bardzo dynamicznymi ruchami, aczkolwiek możemy wtedy zobaczyć relatywnie większą skłonność inwestorów do ryzyka. W związku z tym prawdopodobnie możemy zobaczyć delikatne odbicie w górę notowań ropy naftowej.

Podkreśla, że taki scenariusz wspiera analiza techniczna, gdzie ceny „czarnego złota” są bliskie poziomów wsparcia, co może sprzyjać odwróceniu trendu. Jednak nawet w przypadku zwycięstwa Clinton trwałość odreagowania na ropie zależeć będzie od czynników fundamentalnych, głównie od tego, czy dostawcy surowca na rynek zdołają dogadać się ws. zmniejszenia czy choćby zamrożenia podaży. Kolejne spotkanie OPEC zaplanowane jest na koniec miesiąca. Na razie, mimo kilkumiesięcznych zapowiedzi konsensusu nie udało się osiągnąć, choć same nadzieje na jego osiągnięcie podbiły ceny.

– To ta informacja już po samych wyborach prezydenckich może być właśnie takim czynnikiem, który będzie w istotny sposób wpływał na ceny ropy naftowej – przypomina. – W takiej średnioterminowej perspektywie kilku tygodni, tudzież kilku miesięcy notowania ropy naftowej mogą dalej spadać, co wynika przede wszystkim z uwarunkowań fundamentalnych na tym rynku.

P. Kwiecień: Swing states najważniejsze dla wyniku wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Jeśli wygra Donalda Trumpa, to można się spodziewać mocnej reakcji rynku

P. Kwiecień: Swing states najważniejsze dla wyniku wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Jeśli wygra Donalda Trumpa, to można się spodziewać mocnej reakcji rynku 2
Wyniki ze swing states będą miały kluczowe znaczenie dla wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. W zależności od tego, jak te stany będą głosowały, taka będzie reakcja rynku – ocenia dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski. Zwycięstwo kandydata republikanów może zwiększyć ryzyko niepokoju na światowych rynkach finansowych. Hillary Clinton jest gwarantem stabilnej polityki Stanów Zjednoczonych, Donald Trump to zaś polityka nieprzewidywalna.

– Warto pamiętać o tym, że w Stanach Zjednoczonych prezydent nie jest wybierany bezpośrednio, a jest wybierany przez elektorów, którzy z kolei pochodzą z poszczególnych stanów. Wystarczy, żeby dany kandydat wygrał dosłownie jednym głosem obywatelskim w danym stanie i już zdobywa poparcie wszystkich elektorów z danego stanu – przypomina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski.

W wyborach powszechnych nie wybiera się bezpośrednio prezydenta, a głosuje na elektorów, którzy popierają jednego z kandydatów. O wyniku wyborów w Stanach Zjednoczonych decyduje liczba zgromadzonych w wyniku głosowania elektorów. Dlatego już kilkukrotnie w historii wygrywali kandydaci, którzy zdobyli mniej głosów wyborców, a mimo to zwyciężyli. Przykładem może być sytuacja z 2010 roku, kiedy George Bush uzyskał 0,5 proc. głosów mniej niż Al Gore, a mimo to wygrał. Zadecydowały o tym wyniki z Florydy, jednego z kluczowych stanów, tzw. swing states.

– Już przed wyborami możemy sobie zidentyfikować stany, gdzie poparcie zmienia się albo gdzie przewaga jest niewielka. To są tzw. swing states i to tam w zasadzie rozgrywane są wybory prezydenckie. To np. Floryda, Ohio, Nevada, Arizona czy Georgia. Stany ze wschodu jako pierwsze kończą głosowanie, więc też exit polls z tych stanów nadejdą jako pierwsze. Prawdopodobnie po kilku kluczowych stanach będziemy wiedzieć, kto został prezydentem – podkreśla Kwiecień.

Większość stanów od lat głosuje w przewidywalny sposób. W kilku ostatnich wyborach prezydenckich kandydat republikanów za każdym razem wygrywał na południu i centrum kraju, przede wszystkim w Teksasie, Oklahomie, Montanie, Idaho, Dakocie Południowej i Północnej, Kansas i Missouri. Do bastionów demokratów tradycyjnie zalicza się Waszyngton, Oregon, Kalifornię, Minnesotę, Wisconsin, Illinois, Michigan, Pensylwanię czy Nowy Jork.

– Stany popierające danego kandydata zmieniają się z kampanii na kampanię. Poglądy Amerykanów ewoluują, mamy też różnego rodzaju migrację. Floryda, która jeszcze jakiś czas temu była bastionem republikanów, teraz jest swing state, migrują tam emeryci z północnowschodnich stanów, które tradycyjnie popierały demokratów. Patrzymy też na Ohio, tradycyjnie stan republikanów, ale ze względu na to, że Trump nie jest typowym kandydatem republikanów, to będzie bardzo ważny stan – tłumaczy główny ekonomista X-Trade Brokers Dom Maklerski.

Choć Donald Trump dogania w sondażach Hillary Clinton, to wciąż kandydatka demokratów ma większe szanse na objęcie urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przewaga jednego z kandydatów jest jednak na tyle niewielka, że dopiero po wynikach z pierwszych swing states, będzie można wysuwać pierwsze wnioski o zwycięstwie.

– Clinton ma więcej stanów, które ją twardo popierają, więc potrzebuje mniej swing states, żeby wybory wygrać. Trump musiałby tak naprawdę przejąć dużą część tych stanów, przede wszystkim Florydę. Jeśli straci Florydę, to będzie mu bardzo trudno wygrać te wybory – wskazuje ekspert.

Zdaniem ekonomisty, gdyby po wynikach z pierwszych stanów zaczął zyskiwać Donald Trump, to można się spodziewać mocnej reakcji rynku finansowego. Ośrodek analityczny The Economist Intelligence Unit uznał zwycięstwo republikanów za jedno z największych zagrożeń dla świata. Kandydatka demokratów oznacza stabilność, przy zwycięstwie Donalda Trumpa trudno będzie zaś jednoznacznie wskazać prowadzoną politykę.

– Do 2.00 w nocy naszego czasu sześć stanów, tzw. swing states, zakończy głosowanie. W zależności od tego, w którą stronę te stany będą głosowały, taka będzie też reakcja rynku. Obecnie przewaga Trumpa w tych stanach byłaby dla rynku zaskoczeniem, widzielibyśmy więc mocniejsze reakcje. Przy zwycięstwie Clinton również będziemy mieć spadek niepewności, ale te reakcje będą mniejsze niż w przypadku ewentualnej wygranej Trumpa – ocenia dr Przemysław Kwiecień.

Szynaka Meble coraz więcej inwestuje w innowacje. Rozwija centrum logistyczne, które pozwoli zwiększyć eksport

Szynaka Meble coraz więcej inwestuje w innowacje. Rozwija centrum logistyczne, które pozwoli zwiększyć eksport 3

Szynaka Meble stawia na innowacje. Obecnie wartość prowadzonych inwestycji szacuje się na 50–60 mln zł. W przyszłym roku ma zostać rozbudowane centrum logistyczne, które pozwoli firmie na bardziej konkurencyjną pozycję na świecie. Obecnie dzięki współpracy z ponad 350 salonami partnerskimi w Polsce i eksportowi mebli do blisko 50 krajów firma osiąga rocznie ok. 800 mln zł przychodów.

– Aby móc konkurować, nie tylko w Polsce, lecz także na rynkach europejskich, musimy bezwzględnie wprowadzać innowacje. Firma Szynaka Meble jest nastawiona na taki rozwój. Od kilku lat prowadzimy w poszczególnych zakładach potężne inwestycje, zarówno budowlane – budowa hal, jak i wprowadzenie bardzo nowoczesnych linii technologicznych – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Jan Szynaka, Prezes Szynaka-Meble

Branża meblarska w Polsce od 2014 roku notuje nieprzerwany 6–8 proc. wzrost produkcji i sprzedaży. Tylko w lipcu polscy producenci wyprodukowali meble warte 2,7 mld zł, co stanowi 6-procentowy wzrost rdr.

– W tym roku w dwóch fabrykach wprowadziliśmy linie technologiczne, których wartość przekracza 20 mln zł. Wydajność takich urządzeń jest 3–4-krotnie większa od obecnie stosowanych. To pokazuje, jak duże wprowadzamy zmiany, jak mocno stawiamy na rozwój firm, a dzięki temu na oszczędność, jakość i wydajność wykonywanych produktów – podkreśla Szynaka.

Jak podkreśla prezes Szynaka Meble sp. z o.o., żeby móc konkurować ze światowymi firmami, trzeba wdrażać innowacje, które pozwalają przetrwać w świecie coraz bardziej innowacyjnych firm.

– Kluczowy jest rozwój designu, czyli ludzi, którzy mają duży wpływ na rozwój nowych projektów. To inwestycyjne działania, które m.in. poprzez programy IT muszą nas wspomóc, żeby uzyskać jak najlepsze rozwiązania. Rynek jest coraz trudniejszy i bardziej zamknięty. Żeby konkurować, trzeba być naprawdę w każdym detalu najlepszym – podkreśla prezes Szynaka Meble

Jak wskazuje Szynaka, firma obecnie rozbudowuje hale produkcyjne. Dotychczas były to linie obróbcze, teraz również linie foliowania. Łącznie tylko w tym roku nakłady inwestycyjne kształtują się na poziomie 50–60 mln zł.

– W przyszłym roku chcemy i musimy rozbudować centrum logistyczne. Pozycja firmy na świecie to nie tylko sama produkcja, trzeba odpowiednio poprawnie zachować logistykę. Obsługa transportowa to kilkanaście procent w całej cenie produktu. W związku z tym działania związane z odpowiednią dystrybucją mebli zadecydują o tym, czy będziemy na światowym rynku o wiele bardziej konkurencyjni – wskazuje ekspert.

Obecnie (dzięki współpracy z ponad 350 salonami partnerskimi w Polsce) firma osiąga ok. 800 mln zł przychodów rocznie. Szynaka Meble eksportuje produkty do ponad 50 krajów na świecie.

Duże zmiany w zatrudnianiu cudzoziemców. Procedury zostaną uproszczone i pojawią się nowe zezwolenia

Duże zmiany w zatrudnianiu cudzoziemców. Procedury zostaną uproszczone i pojawią się nowe zezwolenia 4
W najbliższych miesiącach zmienią się zasady zatrudniania cudzoziemców. Prostsze ma być uzyskiwanie zezwolenia na pracę i pobyt dla obcokrajowca. Wprowadzone zostaną nowe zezwolenia na pobyt dla pracowników delegowanych z krajów trzecich. Od stycznia 2017 roku oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom zostaną zastąpione przez zezwolenia na pracę sezonową i krótkoterminową. Uprości to procedury i da możliwość doboru zezwolenia do specyfiki pracy danego pracownika – ocenia Karolina Szyfter z Kancelarii Raczkowski Paruch.

– Zmiana, która powinna wejść w życie pod koniec listopada, ma na celu z jednej strony uproszczenie obecnie istniejącej już procedury uzyskiwania zezwolenia na pobyt czasowy i pracę, z drugiej strony wdraża dyrektywę Unii Europejskiej dotyczącą przenoszenia pracowników wewnątrz przedsiębiorstwa – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Karolina Szyfter, adwokat kierująca Departamentem Prawa Imigracyjnego w Kancelaria Raczkowski Paruch.

Nowelizacja ustawy o cudzoziemcach ma ułatwić uzyskiwanie zezwolenia na pracę. Nie będzie już obowiązku dołączania umowy o pracę do wniosku o zezwolenie na pobyt i pracę. Dotychczas było to obowiązkowe, więc pracodawcy, czekając na wydanie zgody, byli zmuszeni wciąż dodawać aneksy do umowy.

 Innym ułatwieniem będzie brak obowiązku złożenia testu rynku pracy na samym początku, przy składaniu tego wniosku. Będzie możliwość dołączenia go w trakcie procedury, co także ma ułatwić uzyskiwanie zezwoleń na pracę i pobyt – zaznacza adwokat.

Przeprowadzenie tzw. testu rynku pracy jest obecnie niezbędne do uzyskania zezwolenia na pracę. Test polega na ustaleniu przez starostę możliwości zatrudnienia na stanowisku oferowanym cudzoziemcowi innego pracownika spośród osób poszukujących pracy. W ramach procedury pracodawca składa do urzędu pracy ofertę. Jeżeli nie znajdzie się kandydat, wydawane jest zaświadczenie o braku możliwości innego zaspokojenia potrzeb kadrowych.

Nowe przepisy mają również wdrożyć do polskiego prawa dyrektywę Parlamentu Europejskiego z 2014 roku dotyczącą warunków wjazdu i pobytu obywateli państw trzecich w ramach przeniesienia wewnątrz przedsiębiorstwa. Nowelizacja wciąż jest na etapie konsultacji. Termin wdrożenia ubiega 29 listopada.

– Wprowadzone zostaną nowe zezwolenia na pobyt dla pracowników delegowanych z krajów trzecich, spoza Unii Europejskiej, w celu przenoszenia ich wewnątrz przedsiębiorstwa. Jeżeli taki pracownik przyjedzie w ramach grupy kapitałowej do jednego kraju Unii, będzie możliwość przenoszenia go do innych krajów członkowskich bez formalności lub w uproszczonych procedurach – tłumaczy Karolina Szyfter.

Z szacunków Urzędu do spraw Cudzoziemców wynika, że zmiany mogą dotyczyć 200 tys. obcokrajowców. W 2014 roku przyjęto 65 tys. wniosków o legalizację pobytu, w ubiegłym roku już 109 tys. Nieco ponad połowę zezwoleń na pobyt czasowy wydano w związku z pracą.

– Myślę, że to jest bardzo korzystna zmiana dla przedsiębiorców. Zmiany mają z jednej strony uszczelnić system tak, żeby nie było przypadków, że cudzoziemcy przyjeżdżają bez kontroli, z drugiej strony mają uprościć i przyspieszyć te procedury dla pracodawców – ocenia adwokat.

Zmiana, która wejdzie w życie na początku 2017 roku, będzie dotyczyć znacznie większej grupy osób i jest niezwykle istotna z punktu widzenia pracodawców. Nie będzie już oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi, na podstawie których można było dotychczas zatrudnić bez żadnych formalności obywateli Białorusi, Gruzji, Republiki Mołdowy, Federacji Rosyjskiej, Republiki Armenii i Ukrainy. Pojawią się za to zezwolenia na pracę sezonową i krótkoterminową.

 Łatwiej będzie uzyskać zezwolenie, ale mimo wszystko będzie to dłuższa procedura niż oświadczeniowa. Zmiana, która wejdzie w styczniu, wprowadzi zezwolenie na pracę sezonową. Będzie ono przeznaczone dla sektora rolniczego czy turystycznego, czyli branż silnie uzależnionych od sezonowości. Zezwolenie na pracę będzie przewidywało szereg ułatwień w jego uzyskiwaniu tak, aby umożliwić tym branżom szybkie zatrudnienie cudzoziemców uproszczony sposób – mówi ekspertka.

W 2015 roku wystawiono ponad 780 tys. oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy. Zdecydowana większość dotyczyła obywateli Ukrainy (ok. 767 tys.). Tylko w pierwszym półroczu tego roku takich oświadczeń było już ponad 634 tys. (z czego 614 dotyczyło Ukraińców).

Zdaniem adwokat z punktu widzenia pracodawców zapowiadane zmiany można ocenić pozytywnie.

 Polski system prawa imigracyjnego jest dosyć złożony, natomiast wydaje mi się, że te zmiany uproszczą pewne procedury i dadzą pracodawcom wybór co do zezwolenia. Obecnie pracodawca ma tylko jedną możliwość uzyskiwania zezwolenia na pobyt czy pracę, natomiast to wprowadzi różnorodność i możliwość doboru danego zezwolenia do specyfiki pracy danego pracownika – ocenia Szyfter.

Rośnie liczba zachorowań na nowotwory krwi. Potrzebna jest większa wiedza w zakresie badań i nowe zasady finansowania leków hematologicznych

Rośnie liczba zachorowań na nowotwory krwi. Potrzebna jest większa wiedza w zakresie badań i nowe zasady finansowania leków hematologicznych 5
Polacy mają zbyt niską świadomość w zakresie hematologii. Nie poddają się systematycznie badaniom kontrolnym, bagatelizują symptomy choroby lub mylą je z innymi, mniej szkodliwymi schorzeniami. Problemem jest także ograniczony dostęp do nowoczesnych leków, które sprawiają, że choroba staje się przewlekłą. Resort zdrowia planuje już wkrótce wprowadzenie zmian w ocenie efektywności kosztowej leków sierocych, co daje nadzieje na poprawę sytuacji chorych hematologicznie w Polsce.

Nowotwory krwi należą do grupy chorób rzadkich, w Polsce stale rośnie jednak zapadalność na te schorzenia. W ciągu minionych 25 lat liczba chorych zwiększyła się aż dwukrotnie. Znaczna część pacjentów dowiaduje się o chorobie zbyt późno, gdy leczenie nie jest w stanie przynieść oczekiwanych efektów. Wynika to m.in. z problemów z prawidłową diagnostyką. Wiele nowotworów krwi daje bowiem niejednoznaczne objawy, które łatwo pomylić ze zwykłym przeziębieniem czy anemią. Problemem jest także niski poziom świadomości Polaków, którzy bagatelizują symptomy choroby.

Przykładem jest przewlekła białaczka limfocytowa, która może się objawiać w różny sposób. Jest to również jeden z najczęściej występujących nowotworów krwi u dorosłych – w szczególnie trudnej sytuacji są chorzy z mutacją 17p, którzy dziś nie mają w Polsce zapewnionego leczenia.

Wiele osób, szczególnie na ws i, w małych miasteczkach, chodzi miesiącami i latami z tego typu objawami. Uważają, że ponieważ ta choroba bardzo powoli się tli w organizmie, to pewnie nic takiego się nie dzieje, tłumaczą to sobie przeziębieniem albo jakimiś chorobami układu nerwowego – mówi agencji informacyjnej Newseria dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

Objawy te mogą sygnalizować tak niegroźne schorzenie jak przeziębienie, nie powinno się ich jednak lekceważyć, zwłaszcza jeśli nie mijają po 2–3 tygodniach. Jeżeli po tym czasie leczenie objawowe nie powoduje zahamowania choroby, to należy się udać do lekarza. W profilaktyce hematoonkologicznej bardzo ważne jest także regularne wykonywanie badań kontrolnych, głównie morfologii krwi. Jeśli niektóre parametry mają nieprawidłową wartość, jest to sygnał, że należy zasięgnąć porady lekarza. Takie badanie każdy człowiek powinien wykonać przynajmniej raz w roku.

– Od tego może się zacząć diagnoza poważniejszej choroby, która dzięki temu, że jest wychwycona wcześniej, może dobrze rokować. W dobie burzliwie rozwijających się nowatorskich terapii, które nawet w chorobach przewlekłych, a coraz więcej chorób nowotworowych również z zakresu hematoonkologii staje się chorobami przewlekłymi, można w znakomity sposób przedłużyć życie w całkiem niezłym komforcie tego przeżycia – mówi dr Janusz Meder.

Zdaniem eksperta w przypadku coraz większej liczby nowotworów krwi wczesna diagnoza to szansa na wyleczenie. Wciąż zbyt mało Polaków stosuje się jednak do zaleceń regularnego wykonywania nawet bezpłatnych badań kontrolnych. Do najbardziej skutecznych metod diagnostycznych w zakresie nowotworów należy morfologia krwi oraz badania przesiewowe, takie jak mammografia, cytologia czy kolonoskopia. Wynika to zarówno z nieświadomości, jak i z obawy przed diagnozą.

– Właśnie o to chodzi, żeby dowiedzieć się bardzo wcześnie, kiedy można chorobę nieuleczalną w umiejętny sposób kontrolować i nawet jeżeli nie można jej wyleczyć, to można żyć z nią nawet dziesiątki lat – mówi dr Janusz Meder.

Niski poziom świadomości pacjentów to jednak nie jest jedyny problem polskiej hematoonkologii. Równie istotną kwestią jest brak dostępu do odpowiedniego leczenia opartego na innowacyjnych technologiach medycznych. Nowoczesne leki są w stanie nie tylko znacznie wydłużyć życie chorych, sprawiając, że nowotwór staje się chorobą przewlekłą, lecz także znacznie poprawić jego jakość poprzez brak skutków ubocznych. Ze względu na niską opłacalność kosztową większość tych leków nie jest jednak refundowana przez NFZ. Resort zdrowia prowadzi obecnie prace nad zmianami w zakresie finansowania terapii onkologicznych.

 W tej chwili trwają pierwsze spotkania dotyczące stworzenia grupy specjalistów, którzy ten koszyk będą przeglądać. Myślę, że określenie potrzeb zdrowotnych również w hematoonkologii będzie koniecznością, żeby sprawdzić, czy ten koszyk odpowiada po pierwsze potrzebom pacjentów, a po drugie możliwościom finansowym płatnika – mówi Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia.

Planowane zmiany dotyczą przede wszystkim nowego systemu oceny opłacalności kosztowej leków sierocych, także hematoonkologicznych, zainicjowania odrębnych budżetów przeznaczonych na finansowanie chorób rzadkich oraz wprowadzenia tzw. systemu dzielenia ryzyka pomiędzy płatnikiem a producentem leku. W zakresie całej onkologii resort zdrowia zamierza zainicjować wiele działań w zakresie promocji zdrowia oraz profilaktyki nowotworowej.

– Tak naprawdę wzmocnienie lekarza rodzinnego, wzmocnienie kontaktu pracowników służby zdrowia z rodzinami, z pacjentami jest niezwykle istotne, dlatego że trzeba krzewić pewną informację, trzeba docierać z dobrymi wzorcami do pacjentów – mówi Krzysztof Łanda.

Prof. J. Hausner: Zwycięstwo Trumpa w wyborach w USA to wzmocnienie tendencji populistycznych. Clinton to szansa na pogodzenie reguł i elastyczności w gospodarce

Prof. J. Hausner: Zwycięstwo Trumpa w wyborach w USA to wzmocnienie tendencji populistycznych. Clinton to szansa na pogodzenie reguł i elastyczności w gospodarce 6
Wybór Donalda Trumpa na prezydenta może oznaczać gospodarkę, w którą przywódca może dowolnie ingerować, aby tylko utrzymać władzę. Hillary Clinton to szansa na odejście od populizmu i na gospodarkę łączącą tradycyjne reguły z elastycznością – ocenia prof. Jerzy Hausner. Ostatnie przedwyborcze sondaże wskazywały na przewagę kandydatki demokratów, jednak niewielką.

Wybór Trumpa będzie oznaczał w istocie rzeczy wzmacnianie tendencji populistycznych. To będzie bardzo mocny sygnał dla pewnego sposobu myślenia o polityce, państwie, demokracji, ale także i o gospodarce – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes prof. Jerzy Hausner, ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Kandydat republikanów jest przez większość ekspertów oskarżany o populizm. W jego programie brakuje wizji długoterminowej polityki gospodarczej, dominują raczej doraźne działania w określonych sytuacjach.

Trump buduje swoją siłę przez relacje z obywatelami, gdzie nie liczą się procedury, reguły i normy, tylko to, czy on ich do siebie przekona. Przywódca i naród. Przy takim sposobie myślenia oznacza to, że będziemy mieli do czynienia z dążeniem do tego, aby gospodarka nie była oparta o normy, ale stała się gospodarką, w którą przywódca za pomocą aparatu państwowego może dowolnie ingerować po to, by utrzymywać władzę – tłumaczy ekonomista. – Nie będzie to gospodarka etatystyczna, bo Trump jest zwolennikiem własności prywatnej i rynkowej. Natomiast utrwali to oportunistyczną grę rynkową z pewnymi ingerencjami państwa.

Niepewność co do kierunku polityki Donalda Trumpa wpływa na rynki. Eksperci XTB przestrzegają, że jego ewentualne zwycięstwo będzie oznaczać spadki na giełdach, osłabienie dolara i wzrost cen złota. Kandydat republikanów zapowiada niższe progi podatkowe dla gospodarstw domowych, obniżkę podatków dla przedsiębiorców (15 proc.) i wydatków rządowych (do 500 mld dol.). Chce również renegocjacji traktatu TPP (Partnerstwo Transpacyficzne) oraz NAFTA (północnoamerykańskiego układu wolnego handlu między USA, Kanadą i Meksykiem).

Wybór Hillary Clinton oznaczałby wyraźny sygnał, że może nastąpić odpływ od populizmu. Wrócimy do sytuacji, w której zdamy sobie sprawę, że musimy pogodzić normatywność z elastycznością w gospodarce. Nie można tylko polegać na bieżącym, krótkowzrocznym działaniu, mobilności w polityce i gospodarce. Musimy polegać na normatywności, która być może powinna być inaczej odczytana, a niektóre zbyt skostniałe reguły instytucjonalne powinny być zmienione – przekonuje prof. Hausner. – To będzie sygnał, że musimy pójść w kierunku modyfikowanej gospodarki rynkowej, a nie wytwarzania czy pogłębiania chaotycznej sytuacji, w której aktualnie żyjemy.

Clinton oznacza stabilność w polityce, co zdaniem analityków powinno przełożyć się na rynki akcji. Dolar powinien zyskać na wartości, niższe byłyby natomiast ceny złota. Rosnące w ubiegłym tygodniu notowania kandydata republikanów spowodowały większą niepewność na rynku, a ceny złota przekroczyły 1,3 tys. dol. za uncję. Przy zwycięstwie Clinton nieco luźniejszy kurs polityki Fed byłby korzystny dla wszystkich rynków wschodzących, w tym Polski.

Obecnie przewaga Hillary Clinton nad Trumpem, która jeszcze w październiku sięgała 11 proc., stopniała do 3-4 proc. (w zależności od sondaży). Niektóre badania wskazywały nawet na niewielką przewagę kandydata republikanów.

UOKiK: osoby starsze często padają ofiarą nieuczciwych praktyk sprzedawców. Najczęściej dotyczy to sprzedaży bezpośredniej, telekomunikacji i dostaw energii

UOKiK: osoby starsze często padają ofiarą nieuczciwych praktyk sprzedawców. Najczęściej dotyczy to sprzedaży bezpośredniej, telekomunikacji i dostaw energii 7
Seniorzy skarżą się najczęściej na niezrozumiałe umowy pisane małą czcionką oraz na akwizytorów, którzy wprowadzają ich w błąd. Zdarza się też, że są im sprzedawane zaawansowane technologicznie usługi czy produkty, z których nie umieją i nie mają potrzeby korzystać, np. smartfony czy usługi w chmurze. Skargi dotyczą w dużej mierze rynku sprzedaży bezpośredniej, usług telekomunikacyjnych oraz dostaw gazu i energii – wynika z doświadczeń UOKiK.

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz do rzeczników konsumentów zgłaszają się osoby starsze, które mają problemy głównie na rynku sprzedaży bezpośredniej. Są to najczęściej praktyki akwizytorów związane z trudnymi do zrozumienia umowami, napisanymi drobnym drukiem. To jest mit, że umowa musi być napisana w zawiły sposób. Taki dokument powinien być zrozumiały, szczególnie jeśli klientem jest osoba starsza – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Ratyński z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Nadal problemy sprawiają zakupy na pokazach. Seniorzy są zapraszani na różnego rodzaju pokazy bez informacji o tym, że spotkanie ma cel sprzedażowy. Są to często pokazy artystyczne, wyjazdy do miejsc atrakcyjnych turystycznie albo miejsc religijnych, w czasie których prezentowane są produkty.

Seniorom często sprzedawane są usługi i produkty niedostosowane do ich potrzeb, np. związane z przechowywaniem danych w chmurze.

 Pojawiają też praktyki związane z ukrywaniem tożsamości przedsiębiorcy. Akwizytor przychodzi do starszej osoby i nie przedstawia się precyzyjnie jako przedstawiciel usługodawcy na rynku energii. Prowadzi rozmowę tak, by  starsza osoba myślała, że chodzi o aktualizację danych, np. adresu dotychczasowego usługodawcy, a podtyka do podpisu umowę z innym dostawcą – tłumaczy Ratyński.

Senior o tym, że podpisał umowę z nowym dostawcą energii, dowiaduje się dopiero przy pierwszej fakturze. Tym bardziej że niejednokrotnie należny mu egzemplarz umowy zabiera akwizytor i przez to konsument nie jest w stanie odstąpić od umowy w ciągu 14 dni. Zanim się zorientuje, jest już za późno. Seniorzy nie są również informowani o tym, że mają prawo do rezygnacji z takich usług.

Problemem są też usługi premium, które aktywowane są przez SMS-y. Do zamówienia takiej usługi często dochodzi wbrew intencji konsumenta, przez wprowadzenie go w błąd. Senior otrzymuje informację np. o konieczności wysłania wiadomości SMS w celu odbioru paczki lub w celu usunięcia wirusa z telefonu.

UOKiK zaleca rozwagę i radzi, by dokładnie analizować umowy i nie spieszyć się z decyzjami zakupowymi. Należy też pytać akwizytorów, jakie przedsiębiorstwo reprezentują.

Pamiętajmy też o tym, że nie jesteśmy sami. Jako konsumenci mamy bezpłatną pomoc. To są rzecznicy konsumentów działający przy urzędach miejskich, przy starostwach powiatowych. Ich adresy i telefony można znaleźć na stronie UOKIK. Jest też infolinia, gdzie można porozmawiać z prawnikami – mówi przedstawiciel UOKiK.

Także organizacje pozarządowe udzielają bezpłatnej pomocy konsumentom. Europejskie Centrum Konsumenckie pomoże za to w przypadku transgranicznych transakcji.

Co trzecia firma rozpocznie inwestycje w ciągu 6 miesięcy. Większość wykorzysta do tego środki własne

Co trzecia firma rozpocznie inwestycje w ciągu 6 miesięcy. Większość wykorzysta do tego środki własne 8
Polskie firmy dość ostrożnie planują swoje inwestycje. Z raportu Deutsche Bank wynika, że na najbliższe pół roku zamiar rozpoczęcia jakiejś formy inwestycji deklaruje jedna trzecia przedsiębiorstw. Z tej grupy ponad 60 proc. chce wykorzystać do tego własne środki, a niecałe 30 proc. sięgnie po kredyt bankowy. Finansowanie zewnętrzne chętniej wykorzystują większe firmy.

Około 30–35 proc. badanych przez nas przedsiębiorstw zamierza realizować inwestycje. Na wysoko rozwiniętych rynkach, np. na rynku niemieckim, który jest sztandarowym przykładem rozwoju poprzez inwestycje, odsetek ten jest większy, ale nie aż tak znacząco, bo wynosi ponad 40 proc. To nie jest 60 czy 70 proc. – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Leszek Niemycki, wiceprezes zarządu Deutsche Bank Polska.

Z badania Deutsche Banku „Polskie firmy w obliczu wyzwań – plany, rozwój, finansowanie” wynika, że skłonność do inwestycji jest zbliżona zarówno w grupie małych, jak i większych firm. Te najmniejsze podmioty są jednak bardziej ostrożne.

Małe firmy mają na pewno dużo większe obawy co do swojej przyszłości i rozwoju sytuacji na rynku, w związku z tym obierają metodę małych kroków, czyli powoli, ale bezpiecznie. Jest to bardzo pragmatyczne podejście dla małych przedsiębiorców. Nie powinni oni ryzykować i lewarować nadmiernie swoich środków, nadmiernie budować ekspansji, bo często może się to skończyć błędnymi decyzjami i utratą ciężko wypracowanych przez lata majątków – mówi Leszek Niemycki.

Z kolei większe przedsiębiorstwa, dysponujące większą bazą kapitałową, częściej wskazują na inwestycje w rozwój geograficzny. Ekspansji na rynki zagraniczne sprzyjają m.in. relatywnie niskie koszty pracy w Polsce oraz coraz lepsza reputacja polskich produktów za granicą. 95 proc. firm deklarujących zamiar inwestycji wskazało Unię Europejską jako kierunek rozwoju. Chęć ekspansji na dalsze rynki wskazywały częściej duże przedsiębiorstwa.

65 proc. firm deklarujących inwestycje sfinansuje je ze swoich środków. Około 30 proc. rozważa kredyt bankowy, a co czwarte przedsiębiorstwo liczy na fundusze unijne. Na możliwość pozyskania finansowania zewnętrznego najczęściej wskazywały największe firmy, osiągające obrót roczny powyżej 50 mln euro.

Firmy są w stanie w bardzo dobry sposób wykorzystać relatywnie tani pieniądz, który dzisiaj mamy w Polsce, oraz perspektywę, że pozostanie tani jeszcze przez najbliższe prawdopodobnie co najmniej kilkanaście miesięcy – podkreśla Niemycki.

Najczęściej wskazywanym celem inwestycji jest zwiększenie mocy produkcyjnych. Plany te obejmują m.in. zakup oprogramowania, maszyn, urządzeń, wymianę floty samochodowej. Średnio co piąta firma chce zainwestować w badania i rozwój. Eksperci Deutsche Bank oceniają, że coraz większe znaczenie innowacyjności jest dobrym prognostykiem na przyszłość, zarówno dla firm, jak i dla całej gospodarki.

Wymagający klient europejski, nie mówiąc o kliencie amerykańskim czy azjatyckim, oczekuje, że produkt będzie najwyższej jakości. Jeżeli on ma być najwyższej jakości i ma być konkurencyjny w stosunku do takich krajów, jak Korea, Wielka Brytania czy USA, to musi być to górna półka. Przede wszystkim musi być w tym produkcie coraz więcej innowacji, nowoczesnej technologii, polskiej myśli technicznej – mówi Leszek Niemycki.

Co ciekawe, choć krajowe firmy nie są zbyt entuzjastycznie nastawione do finansowania zewnętrznego, to 35 proc. z nich wskazuje trudny dostęp do takiego finansowania jako największą barierę rozwoju. Dla ok. 25 proc. przedsiębiorstw są to zatory płatnicze i wywołane nimi trudności z płynnością finansową.

Główną barierą przewijającą się w tym badaniu i wskazaną przez blisko 90 proc. przedsiębiorców są problemy z terminami płatności, wydłużonymi terminami płatności oraz zaległościami w rozliczaniu bieżących płatności, co niestety bardzo negatywnie wpływa na płynność finansową i stwarza wiele problemów polskim przedsiębiorcom – wyjaśnia wiceprezes Deutsche Bank Polska.

Wśród innych poważnych barier znalazły się także trudności w znalezieniu pracowników (13 proc.) czy rosnąca konkurencja (4 proc.).

Branża fitness rośnie w szybkim tempie. Na rynku pojawiają się nowe formaty fitness klubów

Branża fitness rośnie w szybkim tempie. Na rynku pojawiają się nowe formaty fitness klubów 9
Polska branża fitness ma duży potencjał wzrostowy. Z danych Deloitte wynika, że zdecydowana większość fitness klubów spodziewa się w tym roku znaczącego wzrostu przychodów, a z ich usług korzysta już 2,77 mln Polaków. Rotacja klientów jest duża, przez co powstaje wiele nowych obiektów, ale równie dużo zamyka działalność. Zdaniem Tony’ego Cowena, twórcy pierwszej w Europie sieci fitness multipleksów, na krajowym rynku jest miejsce na nowe formaty.

Branża fitness w Polsce ma ogromny potencjał. Polacy uwielbiają sport i jako jedyni w Europie nie odczuli skutków recesji. Kiedy przyjechałem tu dziewięć lat temu, mało kto biegał. Dziś znacznie więcej osób prowadzi aktywny tryb życia. To między innymi efekt bogacenia się społeczeństwa – mówi Tony Cowen, założyciel pierwszego w Europie fitness multipleksu Tonezone w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Z usług klubu fitness korzysta regularnie już 2,77 mln Polaków. W 2015 roku polska branża fitness wygenerowała 3,65 mld zł przychodu, czyli o 50 mln zł więcej niż jeszcze rok wcześniej – wynika z danych Deloitte Polska i EuropeActive przedstawionych w raporcie „The European Health & Fitness Market 2016”.

W Stanach Zjednoczonych około 14 proc. społeczeństwa należy do różnego rodzaju klubów sportowych. W Wielkiej Brytanii odsetek ten sięga 12 proc. W Polsce, jeszcze dziewięć lat temu, wynosił on 0,5 proc. To pokazuje ogromny potencjał wzrostowy – mówi Tony Cowen.

Potwierdzają to eksperci Deloitte: polska branża fitness rośnie najszybciej w Europie. Wciąż jednak daleko nam do Holandii czy Szwecji, gdzie regularnie ćwiczy 16 proc. społeczeństwa. W Norwegii z usług fitness klubów korzysta już co piąty obywatel.

Polski rynek fitness charakteryzuje się również coraz większą segmentacją. Z szacunków Polskiego Związku Pracodawców Fitness wynika, że najwięcej jest tzw. mid-marketów, czyli klubów kierowanych do dużej rzeszy osób, oferujących szeroki wachlarz usług. Według prognoz ich udział w rynku będzie malał w najbliższych latach. Rosnąć będzie za to segment nisko kosztowy (z ograniczoną obsługą klienta), segment butikowy (z wąską ofertą specjalistyczną) oraz sieci klubów fitness.

Rynek fitness klubów jest podzielony na segmenty. Mamy sieci tańszych klubów, jak McFit czy Cityfit, oraz sieci premium, jak Holmes Place. W każdym z tych segmentów jest miejsce na kolejne kluby. Potencjał polskiego rynku jest ogromny – uważa Tony Cowen.

Pod koniec ubiegłego roku w Polsce działało około 2,5 tys. klubów fitness. 44 proc. ich właścicieli szacuje, że przychody z prowadzonej działalności wzrosną w tym roku powyżej 7,5 proc. Kolejne 33,3 proc. spodziewa się, że wzrost ten wyniesie pomiędzy 2,5 a 7,5 proc. Mimo tak dobrych prognoz eksperci Deloitte zwracają uwagę na to, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy powstało dużo nowych klubów, ale podobna liczba została też zamknięta.

Rynek się stabilizuje. Ludzie chętnie dołączają do klubów fitness, ale rotacja jest duża. Dużo osób odchodzi, ponieważ nie są zadowoleni ze świadczonych usług. Stąd też rosnąca popularność treningów personalnych. W naszym nowym formacie Tonezone każdy z członków otrzymuje indywidualny program treningów w ramach kupowanego karnetu – zapowiada Tony Cowen, odpowiedzialny m.in. za międzynarodowy sukces takich gigantów, jak Pure JATOMI i Fitness First.

Gdański fitness multiplex Tonezone to pierwszy w Europie i jeden z niewielu tego typu obiektów na świecie. Na powierzchni 1700 metrów kwadratowych w Galerii Metropolia jest osiem tematycznych stref treningowych, kawiarnia, a nawet żłobek. Koszt inwestycji wyniósł prawie 10 mln zł, z czego na sam sprzęt przeznaczono ponad 4 mln zł.

Trochę przypomina to kinowy multipleks, ale zamiast filmów w poszczególnych salach dostępne są różne typy treningów. Wśród nich są strefy treningów na rowerach, zajęcia dla ciała i umysłu, jak joga czy pilates, bardziej aktywne form ćwiczeń, jak boot camp, a także zajęcia taneczne, np. zumba. Będą także cztery strefy na siłowni, dzięki którym chcemy zachęcić kobiety do ćwiczeń siłowych – mówi Tony Cowen – Nowe centrum handlowe w Gdańsku Wrzeszczu to świetna lokalizacja, która daje duże możliwości. Klub jest tuż obok stacji kolejowej, więc jest łatwo dostępny. To świetny punkt, by zacząć rozwijać nowy format.

Strategia rozwoju marki Tonezone zakłada, że w ciągu pięciu lat powstanie 70 takich obiektów w największych metropoliach Europy. Kolejne fitness multipleksy pojawią się również w polskich miastach.

Myślimy o Genewie, Paryżu, Londynie, Frankfurcie, ale także o miastach w Polsce. Chcemy stworzyć trzy lub cztery kluby w ciągu najbliższych kilku lat. Myślę, że tutejszy rynek będzie się rozwijał. Ludzie się bogacą, coraz częściej jeżdżą samochodami. Pracują w biurowcach, gdzie korzystają z wind i schodów ruchomych. To zmniejsza ich aktywność fizyczną, więc tyją. Potrzebują dodatkowych zajęć i odpowiednich warunków, by ćwiczyć. Tym bardziej że zimą w Polsce trudno uprawiać fitness na powietrzu. Lata są tu piękne, ale zimy surowe, dlatego stawiamy na polski rynek – wyjaśnia Tony Cowen.

Kary dla pijanych kierowców znów zostaną zaostrzone

Wszystko wskazuje na to, że kary dla pijanych kierowców znów zostaną zaostrzone. Warto wiedzieć, jakie konsekwencje już teraz czekają osobę kierującą pod wpływem alkoholu.

nietrzezwosc kierowcy ubea infografika

Walka z plagą pijanych kierowców, na pewno nie jest łatwym zadaniem. Mimo tego, można zauważyć pewną poprawę. Dane polskiej Policji wskazują, że w całym 2015 r. ujawniono 128 996 przypadków prowadzenia pojazdu mechanicznego przez kierowcę przekraczającego dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi lub wydychanym powietrzu. To oznacza spadek o 8,65% w stosunku do analogicznego wyniku z 2014 r. Pomimo pozytywnych zmian w policyjnych statystykach, Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza zaostrzyć kary dla nietrzeźwych kierowców. Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi), ma być karane bezwzględnym pozbawieniem wolności (od 2 lat, bez warunkowego zawieszenia). „Obecnie nietrzeźwym kierowcom nie grożą tak surowe sankcje karne” – mówi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea. 

W kategoriach wykroczenia, traktowana jest jazda po użyciu alkoholu (do 0,5 promila we krwi). Przekroczenie tego limitu stężenia alkoholu, skutkuje popełnieniem przestępstwa, czyli prowadzeniem samochodu lub innego pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. O definicji i konsekwencjach takiego czynu, mówi obowiązujący kodeks karny (KK). Zgodnie z artykułem 115 §16 KK, kierowca jest traktowany jako nietrzeźwy jeśli:

  • zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość
  • lub zawartość alkoholu w 1 decymetrze sześciennym wydychanego powietrza przekracza 0,25 mg albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość

Prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie po użyciu alkoholu jest wykroczeniem. Definicji stanu po użyciu alkoholu, nie znajdziemy jednak w kodeksie wykroczeń. Po odpowiednie informacje trzeba sięgnąć do ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zgodnie z art. 46 ust. 2 wspomnianej ustawy, stan po użyciu alkoholu ma miejsce jeśli:

  • zawartość alkoholu we krwi wynosi od 0,2 promila do 0,5 promila
  • lub obecność alkoholu wynosi od 0,1 mg do 0,25 mg w 1 decymetrze sześciennym wydychanego powietrza

Kodeks karny określa również sankcje za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Osoba popełniająca taki czyn, może być ukarana między innymi poprzez:

  • grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do dwóch lat (kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia połączona z dożywotnim zakazem prowadzenia pojazdów, jest stosowana w przypadku recydywistów)
  • nałożenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych przez okres od 1 roku do 15 lat (zakaz czasem dotyczy określonego rodzaju pojazdów lub jest dożywotni, jeżeli pijany kierowca przyczynił się do śmierci albo poważnych obrażeń innych osób)
  • konieczność wpłaty określonej sumy (min. 10 000 zł) na rzecz poszkodowanego, jego rodziny albo Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej
  • przepadek na rzecz Skarbu Państwa pojazdu użytego do popełnienia przestępstwa

Za prowadzenie auta lub jednośladu w stanie po użyciu alkoholu, grożą nieco łagodniejsze sankcje. W takiej sytuacji, kierowca musi się liczyć z:

  • karą aresztu albo karą grzywny od 50 zł do 5000 zł (podstawowe kary)
  • tymczasowym zatrzymaniem prawa jazdy
  • zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych, trwającym od 6 miesięcy do 3 lat

Dodatkową sankcją dla ukaranego kierowcy, jest konieczność zdania egzaminu organizowanego przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego (WORD). „Taki egzamin zdaje osoba, wobec której orzeczono zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres dłuższy niż jeden rok” – wyjaśnia Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeń Ubea.

Ceny będą rosnąć, w ciągu czterech miesięcy powróci inflacja

Polska gospodarka wychodzi z deflacji. W ciągu czterech najbliższych miesięcy powróci inflacja. Od początku przyszłego roku należy się spodziewać podwyżek stóp procentowych.
– Inflacja w 2017 r. będzie umiarkowana, na poziomie 1 proc. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska SA.
Więcej o tym co może zdarzyć się w najbliższych miesiącach w materiale video.

Między strachem a euforią

W przeddzień amerykańskich wyborów prezydenckich na rynkach finansowych daje się dostrzec huśtawkę nastrojów. Trudno się dziwić, skoro ich wynik trudno przewidzieć. Niepewność zaś to stan, którego rynki finansowe nie lubią najbardziej. Trzeba jednak zauważyć, że obawy pojawiające się w chwilach rosnącej popularności Donalda Trumpa nie są zbyt duże i nie objawiają się gwałtownie oraz nie rozkładają się równomiernie.

Co ciekawe, najmniej widoczne są na nowojorskiej giełdzie. S&P500 ma za sobą dziewięć spadkowych sesji z rzędu, co dotąd zdarzało się niezmiernie rzadko i jedynie w najbardziej kryzysowych momentach. Zasięg tego ruchu wynosi jednak zaledwie 3 proc. Identyczną serię osłabienia ma za sobą amerykańska waluta w odniesieniu do euro, którego kurs wzrósł w tym czasie o prawie 2,5 proc.

Indeksy głównych giełd europejskich straciły w ostatnim czasie po około 4,5 proc., ale część tej zniżki można przypisać czynnikom nie związanym z amerykańskimi wyborami. O prawie 5 proc. w dół poszedł indeks emerging markets. Na tym tle nasz WIG20 z nieco ponad 3 proc. zniżką prezentuje się całkiem dobrze, potwierdzając widoczną od pewnego czasu jego względną siłę.

W przeciwieństwie do czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii, którego wynik był całkowitym zaskoczeniem, można więc powiedzieć, że tym razem, przynajmniej częściowo, ryzyko negatywnego rozstrzygnięcia w USA jest uwzględnione przez rynki. W razie realizacji tego scenariusza, ewentualny szok może więc nie być aż tak duży, jak można by się obawiać w przypadku kompletnego zaskoczenia. Z kolei wariant uznawany za korzystny dla rynków, czyli wygrana Hillary Clinton, może z łatwością poprawić nastroje, a obecne spadki będzie można wspominać jako niezbyt znaczącą korektę.

————

Mariusz Skwaroń
AgioFunds TFI S.A.

Toyota chce dogonić Teslę? Planuje wprowadzić samochód elektryczny do 2020

Japońska gazeta biznesowa Nikkei podaje, że Toyota planuje wprowadzić do sprzedaży samochód elektryczny. Będzie to najprawdopodobniej auto średniej wielkości lub kompakt. Toyota nie rezygnuje jednak ze swojej długofalowej strategii promowania motoryzacji opartej na wodorze.

Toyota od lat realizuje spójną wizję zeroemisyjnej motoryzacji przyszłości. Według japońskiego giganta rolę dzisiejszych samochodów spalinowych mają przejąć auta napędzane wodorem i zasilane ogniwami paliwowymi, takie jak Toyota Mirai. Ich zaletą jest bardzo krótki czas tankowania (ok. 3 minut) oraz zasięg do 700 km. Napęd elektryczny ma być wykorzystywany w niewielkich pojazdach do jazdy po mieście, najlepiej w ramach car-sharingu. Wybór ekologicznych i oszczędnych napędów będzie nadal obejmował także hybrydy oraz hybrydy plug-in, czyli ładowane z gniazdka. Jednak do tej pory japoński koncern stronił od aut czysto elektrycznych.

Według doniesień Nikkei Toyota zamierza zrobić wyjątek i do 2020 roku wprowadzić na rynek pełnowymiarowy samochód elektryczny o dużym zasięgu. Prace mają się rozpocząć na początku 2017 roku, a ich celem będzie samochód o zasięgu ponad 300 km na jednym ładowaniu. Jest wielce prawdopodobne, że nowy model zostanie zbudowany na platformie TNGA znanej z Priusa i C-HR lub ewentualnie na platformie Corolli. Gazeta dodaje, że Toyota zamierza rozpocząć sprzedaż w Japonii w roku letnich Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020. Auto trafi także na inne rozwinięte rynki, na których auta nisko- i zeroemisyjne dobrze się sprzedają, takie jak Kalifornia.

Powstanie pierwsza w Europie platforma do śledzenia zmian klimatycznych

Orange Polska wraz z Integrated Solutions (IS) wezmą udział w rozwoju platformy klimatycznej EO ClimLab dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Pozwoli ona na podjęcie działań łagodzących efekt zmian klimatycznych, wywoływanych przez takie czynniki jak klęski żywiołowe, gazy cieplarniane czy emisję CO2. Projekt angażuje dziewięć firm z trzech krajów: Polski, Rumunii i Czech. Jego realizacja zajmie 18 miesięcy.

– Przed nami ogromne wyzwanie. Nasi eksperci  będą pracować nad połączeniem danych z różnych źródeł, uwzględniając lokalną specyfikę Polski, Czech i Rumunii. Zadbają także o udostepnienie danych za pomocą API. Ten ostatni element otworzy drzwi do budowy szeregu aplikacji, które znajdą zastosowanie w wielu obszarach – ekologii, budownictwie, energetyce, rolnictwie oraz w produkcji żywności. Pozyskane dane pozwolą m.in. na lepsze zarządzanie sytuacjami kryzysowymi i procesami urbanizacji – wyjaśnia Mariusz Chochołek, prezes Integrated Solutions.

Funkcjonalność platformy daje ogromne perspektywy dla tworzenia nowych rozwiązań aplikacyjnych. Z gotowego API będzie mógł skorzystać każdy – firmy, start-upy, osoby indywidualne, uczelnie wyższe, a także instytucje państwowe i naukowe. W celu popularyzacji platformy i przybliżenia jej możliwości, partnerzy konsorcjum planują organizację konferencji. W Polsce hackathony odbędą się m.in. w Warszawie i w Gdańsku. Podobne wydarzenia zostaną zorganizowane w Czechach i Rumunii.

Łącząc możliwości technologii ICT z danymi satelitarnymi czy telekomunikacyjnymi w ramach Programu Earth Observation Clim Lab, mamy szansę na dotarcie do informacji, które będą miały istotne znaczenie dla zwiększania odporności społeczeństwa na zmiany klimatyczne – podsumowuje Dr. Pierre-Philippe Mathieu, Inżynier Departamentu Programów Obserwacji Ziemi Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Marek Rogalski: Trump wzmocni dolara, osłabi rubla

Marek Rogalski, główny analityk walutowy, Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski, główny analityk walutowy, Dom Maklerski BOŚ

Wygrana Hillary Clinton dla rynków to status quo – mówi newsrm.tv Marek Rogalski, główny analityk walutowy, Dom Maklerski BOŚ. i dodaje. – Natomiast jeżeli wygra Donald Trump to w pierwszym momencie następuje silny skok ryzyka na świecie. Jest strach o to, co ta prezydentura ze sobą przyniesie.

Jak zauważa analityk Kongres będzie mógł blokować część pomysłów Donalda Trumpa i jego prezydentura nie musi być dla rynków zła. Natomiast, w krótkim okresie strach na rynkach może się pojawić. – W takim układzie giełdy idą w dół. Dolar zyskuje na wartości. Moim zdaniem nie ma innej alternatywy dla bezpiecznej przystani jak amerykańska waluta – prognozuje Marek Rogalski.

Jak sytuacja wpłynie na naszą walutę? Analityk ocenił, że PLN/USD wróci do poziomu sprzed dwóch tygodni, czyli 3,98-4,00. Sam złoty też może się osłabić do euro. Co z frankiem? – Jeżeli patrzymy na franka to warto powiedzieć o sytuacji, która była 24 czerwca po referendum w Wielkiej Brytanii, gdy poznaliśmy wyniki już o 6-7 rano interweniował Bank Szwajcarii – mówi ekspert rynku walut.

Jak waluty mogą zareagować po wynikach wyborów w USA

Reakcja wielu walut na wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych wydaje się względnie łatwa do przewidzenia. Jednak nie we wszystkich przypadkach jest oczywista. Nie jest choćby dla złotego. Jak mogą zachować się kursy najpopularniejszych walut? Odpowiada Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

W ostatnich tygodniach obserwowaliśmy huśtawkę nastrojów wśród amerykańskich wyborców. Reakcje inwestorów na zmieniające się wyniki sondaży w Stanach Zjednoczonych pozwoliły jednak zdobyć uczestnikom rynku względnie spójną wiedzę na temat tego, jak poszczególne waluty mogą zareagować w momencie publikacji wyników wyborów.

Silny wpływ wyborów na globalną wycenę dolara

W przypadku zwycięstwa Hillary Clinton można oczekiwać umocnienia się dolara amerykańskiego (USD) w stosunku do wielu walut krajów rozwiniętych. Wynika to przede wszystkim z faktu, że wygrana kandydatki Demokratów prawdopodobnie poprawi nastroje na giełdzie w USA. To z kolei przyczyniłoby się do wzrostu szans na podjęcie przez Rezerwę Federalną decyzji o podwyżce stóp procentowych podczas grudniowego posiedzenia.

Wzrost wartości dolara powinien spowodować spadek wyceny franka szwajcarskiego (CHF), jena japońskiego (JPY) oraz euro (EUR). Dwie pierwsze wymienione waluty cały czas są dość powszechnym miernikiem strachu na rynkach. Jeżeli akcje na świecie rosną, wtedy frank i jen powinny być notowane niżej, zwłaszcza w relacji do dolara. W nieco mniejszym stopniu może to dotyczyć euro, choć w razie zwycięstwa Clinton dolar wyrażony w europejskiej walucie powinien być przynajmniej o 1 – 1.5 proc. droższy.

Wygrana Donalda Trumpa to duża szansa na przeciwną reakcję do tej przedstawionej powyżej. Warto jednak zauważyć, że skala zmian będzie znacznie większa niż w przypadku wygranej Clinton. Wynika to z różnego prawdopodobieństwa zwycięstwa wyliczonego dla danego kandydata.

Po niedzielnym komunikacie, w którym FBI poinformowała, „że nie ma podstaw do postawienia zarzutów w sprawie korzystania przez Hillary Clinton z prywatnego serwera pocztowego” (cytat za PAP), szanse Trumpa na prezydenturę według bukmacherów zmalały. Na podstawie danych serwisu oddschecker.com można je wyliczyć na  ok. 20 proc.

Stąd też w tym momencie wygrana kandydata Republikanów byłaby przez rynek odebrana jako zaskakująca. W związku tym frank czy jen mogłyby zyskać nawet 4 proc. wartości. Zdobycie Białego Domu przez Donalda Trumpa oznaczałoby także, że za euro trzeba byłoby zapłacić ok. 1.14 dolara, czyli ok. 3 proc. więcej niż teraz.

Waluty rynków wschodzących

W kontekście walut krajów rozwijających się (EM) reakcja może być mniej oczywista. Wygrana Hillary Clinton to szansa na dalsze wzmocnienie się meksykańskiego peso. Już po wczorajszym komunikacie FBI na otwarciu notowań w poniedziałek zyskał on 2 proc. wartości w stosunku do dolara.

Natomiast wpływ na brazylijskiego reala, koreańskiego wona, południowoafrykańskiego randa czy turecką lirę w przypadku zwycięstwa przedstawicielki Demokratów powinien być ograniczony. Z jednej strony globalny sentyment powinien im pomagać, ale z drugiej wyższe prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA może zmniejszać popyt na obligacje skarbowe tych krajów.

Z kolei w scenariuszu wygranej Trumpa reakcja w niektórych przypadkach może być paniczna. Mimo globalnego osłabienia, dolar wyrażony w peso byłby prawdopodobnie droższy przynajmniej o 5 proc. Meksykańska waluta mogłaby stracić do jena czy franka nawet 10 proc.

Straciłyby na wartości także rand, lira czy won. Gorsze nastroje globalne i dość silne uzależnienie od zagranicznego kapitału (zwłaszcza dla RPA i Turcji) spowodowałoby zauważalne osłabienie tych walut zarówno do zyskujących na wartości euro czy franka, jak i notowanego pod presją sprzedających dolara.

Wpływ wyników wyborów na złotego

Scenariusz, w którym do Białego domu wprowadza się Clinton, może oznaczać mieszaną reakcję na krajowym rynku walutowym. W takiej sytuacji można oczekiwać zauważalnego wzrostu kursu dolara amerykańskiego (w granicach 5 gr), jak i obniżenia się franka do ok. 3.95 zł. Minimalnie tańsze powinno być również euro, choć szansa na jego spadek poniżej 4.30 zł jest ograniczona.

Podobnie jak w przypadku innych walut, wygrana Trumpa oznaczałaby większą skalę zmian na złotym niż ewentualne zwycięstwo Clinton. Istnieje duże ryzyko wzrostu wartości franka, który prawdopodobnie byłby notowany w granicach 4.10 zł – 4.15 zł. Większego wzmocnienia swojej waluty chciałby uniknąć Szwajcarski Bank Narodowy, ale w pierwszych godzinach po publikacji wyników raczej powstrzymywałby się z interwencją. Globalny wzrost wartości euro i niepewne nastroje spowodowałyby, że europejska waluta mogłaby się wzrosnąć do ok. 4.35-4.40 zł. Natomiast dla dolara istnieje duża szansa, że staniałby o ok. 10 gr.

W szerszym kontekście należy jednak pamiętać, że polskie kontakty gospodarcze z USA są dość ograniczone. Wysyłamy tam tylko 5 proc. naszego eksportu, podczas gdy Stany Zjednoczone odpowiadają za ponad 70 proc. zagranicznego popytu na meksykańskie towary. Również w przypadku wielu krajów Ameryki Łacińskiej czy Azji bardziej protekcjonistyczne podejście Amerykanów wywołałoby szybsze i dotkliwsze skutki niż w państwach naszego regionu. W tym kontekście Unia Europejska mogłaby zostać odebrana jako relatywnie stabilna i bezpieczna. To ograniczałoby negatywny wpływ na złotego również z poziomu inwestorów finansowych, którzy są np. aktywni na rynku polskich obligacji skarbowych.

Po kilku tygodniach mogłoby się więc okazać, że niezależnie od scenariusza, który rozegra się w USA, złoty pozostałby blisko obecnych poziomów w relacji do euro czy do franka. Jedynie dolar prawdopodobnie byłby nieco tańszy w przypadku wygranej Trumpa, niż zwycięstwa Clinton.

Euler Hermes – październik czwartym miesiącem z rzędu wzrostu liczby upadłości firm w Polsce

  • W październiku opublikowano informacje o upadłości 66 polskich przedsiębiorstw wobec 55 w październiku ub.r. (upadłości jako stan faktyczny – czyli niezdolności do regulowania zobowiązań wobec dostawców w różnych formach prawnych). Od początku roku opublikowano informacje o 655 tak rozumianych upadłościach wobec 629 w tym samym okresie ub. roku (+4%).
  • Budownictwo – strumień upadłości bezpośrednio w branży jak na razie zmniejszył się, ale wcześniejszy jego szczyt w II kwartale wpływa na dekoniunkturę w produkcji materiałów budowlanych (9 upadłości spośród 22 dotyczących firm produkcyjnych).
  • Przetwórstwo przemysłowe – to w tej gałęzi gospodarki działało najwięcej firm (22), o których bankructwie opublikowano informacje w październiku. Obok firm dostarczających na rynek budowlany były to firmy spożywcze (mięsne), z przemysłu gumowego, metalowego, meblowego.
  • Handel – upadłości po połowie przypadają na dystrybutorów wyspecjalizowanych w artykułach inwestycyjnych (budownictwo – dekoniunktura w branży) oraz konsumpcyjnych (żywność, art. wyposażenia mieszkań – koncentracja w handlu, niska rentowność handlu tradycyjnego wzmacniana przez deflację).
  • Województwa: do grupy województw, gdzie dotychczas wyraźnie rosła liczba upadłości (wschód i cały Śląsk) dołączyły województwa małopolskie i podkarpackie.
liczba upadłości firm w Polsce październik 2016
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Upadali producenci – nie radzący sobie z malejącym popytem i kapitałem zamrożonym w zapasach (dobra inwestycyjne), z niską rentownością w efekcie deflacji (m.in. producenci żywności) lub w efekcie… wielu potencjalnych błędów w zarządzaniu

Stopniowy spadek liczby zamówień u producentów dóbr inwestycyjnych i wzrost zapasów pociągnął za sobą w efekcie kłopoty części wytwórców. W najliczniejszej wśród nich grupie firm dostarczających art. inwestycyjnych to efekt zmniejszenia produkcji budowlano–montażowej, której spadek wciąż oscyluje wokół -15% r/r. O problemach firm produkujących dobra inwestycyjne świadczą m.in. stopniowo zmniejszane przez nie tzw. minima logistyczne – dowóz do odbiorcy transportem producenta. Sygnały z rynku m.in. producentów okien wskazują, iż niegdyś transport producenta (w tym konkretnym przypadku) zapewniany był od zamówień o wartości 4,5 tys. zł netto, a z czasem granica ta spadała do 3 tys. zł, potem 2,5 tys., a obecnie wynosi formalnie 1 tys. zł, a i tak producent gotowy jest dostarczyć na miejsce nawet pojedyncze okno…

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Największe upadłości miały miejsce w przemyśle związanym z hodowlą i przetwórstwem mięsa (3 firmy o łącznym obrocie ponad 370 mln złotych). Problemy w branży mięsnej (ASF – problem na rynkach eksportowych, znaczne rozdrobnienie, duża konkurencja gospodarstw i przetwórców wielkoprzemysłowych z UE) nie mówią nam wszystkiego o ich przyczynach. Upadały bowiem również firmy produkcyjne z sektorów, które nie tylko nie przeżywają dekoniunktury jak budownictwo, ale nawet święcą kolejne tryumfy, w tym na lukratywnym rynku eksportowym – jak branża meblarska (2 upadłości w październiku) czy w sektorze wyrobów metalowych (części, konstrukcje – 3 firmy). To potwierdza tylko, iż upadłości mają nie tylko rynkowe podłoże (hossa-bessa), ale wiążą się z wieloma elementami potencjalnego ryzyka, które trudniej jednoznacznie wychwycić w porównaniu do wspomnianej koniunktury branżowej (a mogą to być kwestie np. błędów w zarządzaniu, przeinwestowania, złej struktury finansowania, zmian kadrowych – w tym kwestie sukcesji etc.).

 

Brak inwestycji w samym przemyśle – potencjalne ryzyko niedopasowania do popytu, zwłaszcza na rynku eksportowym

Wahania zapasów odczuwali jednak także producenci innych dóbr przemysłowych, co wiązać się może z brakiem inwestycji w samym przemyśle. Zapasy nie zawsze są oczywiście oznaką kłopotów ze sprzedażą a co za tym idzie kłopotów finansowych wytwórcy. Czasami do ich tworzenia skłaniają firmy dobre perspektywy – chęć skorzystania z nich z wyprzedzeniem przy wykorzystaniu obecnych mocy produkcyjnych czy długoterminowe zlecenia. Wzrost zapasów (obserwowany zwłaszcza w I kwartale) zbiegł się bowiem ze zmniejszeniem inwestycji przedsiębiorstw o krajowej strukturze własnościowej (inwestują głównie firmy z kapitałem zagranicznym): w sytuacji niepewności mniejszym ryzykiem jest produkować „na magazyn” niż rozpoczynać inwestycje dla zwiększenia mocy produkcyjnych do realizacji zleceń „na zamówienie”. W obydwu przypadkach zamraża się kapitał, ale tworzenie zapasów jest jednak mniej kapitałochłonne.

Efekty? Według badań NBP (Informacja o kondycji sektora przedsiębiorstw ze szczególnym uwzględnieniem stanu koniunktury w III kwartale 2016 r. oraz prognoz koniunktury na IV kwartał     2016 r.) w relacji rocznej i kwartalnej pogorszył się poziom zapasów niedopasowanych w przemyśle (posiada je obecnie 18,5% badanych firm). Zamówienia, które na dużą skalę napłynęły z zagranicy w I kw. i były realizowane w II kwartale sprawiły, że o ile wcześniej były nadmierne stany produktów gotowych, to po II kwartale w niektórych obszarach występował ich niedobór.

 

Niedopasowanie finansowania?

Inwestycje mimo dobrej kondycji finansowej polskich producentów (minimalnie zwiększył się odsetek firm rentownych) i ich znacznych zasobów finansowych wymagają nierzadko jednak wsparcia finansowego z zewnątrz. Co prawda opierając się na cytowanych wcześniej badaniach NBP można wskazać, iż 46% ankietowanych przez Bank firm planujących w IV kwartale inwestycje zamierza realizować je ze środków własnych, a jedynie 28% z kredytów bankowych (to jest poniżej średniej wieloletniej). Czy dlatego, że jest tak dobrze, czy może w sytuacji niepewności firmy nie chcą inwestować na kredyt, a może także dostępność kredytu nie jest wcale taka duża? Firmy nauczone bieżącym doświadczeniem spodziewają się zaostrzenia polityki banków. Wskazywana dotąd zwiększona ostrożność banków w finansowaniu polskich przedsiębiorstw, nawet nie na potrzeby inwestycyjne (przypadki zamieniania należności kredytowych na wymagalne, problem z kredytem w rachunku – dla wielu firm dostępny jedynie np. faktoring) nie wynikają jedynie z ostrożności instytucji finansowych. Nie tylko odczytywanie i przyswajanie mało optymistycznych nastrojów przedsiębiorców, ale także pogorszenie własnych perspektyw banków (na co składa się: podatek bankowy, redukcja opłat interchange, bankructwa kolejnych banków – konieczność pokrycia strat, bardziej realna ustawa spreadowa) skłania je do mniej ekspansywnej polityki kredytowej w praktyce.

 

Budownictwo – mimo spowolnienia tempa wzrostu upadłości nadal powszechne są problemy firm wyspecjalizowanych w inwestycjach infrastrukturalnych (drogi, wodociągi etc.)

Aż połowa upadłości w budownictwie wiązała się z sektorem inwestycji w dziedzinie budownictwa obiektów inżynierii lądowej i wodnej, czyli sektora o największym spadku r/r inwestycji (zbliżony do poziomu -20%). Pamiętać należy, iż inwestycje publiczne w budownictwie to blisko połowa wartości rynku, stad tak duży ich wpływ na wyniki całej branży. Skupiające największą uwagę budownictwo mieszkaniowe ma najmniejszą wartość produkcji (poniżej 20% wartości prac w całym sektorze budowlanym), stąd stosunkowo dobra kondycja deweloperów nie jest w stanie zmienić wyniku całej branży… a co więcej – zapewne deweloperzy potrafią wykorzystać nadpodaż na rynku usług budowlanych do dyktowania szerokiemu gronu chętnych  firm budowlanych niskich cen. Problem ich spadku nie wynika jednak z „dyktatu” deweloperów, ma szersze podłoże i z pewnymi wahaniami trwa generalnie od 2012 roku… aby przyspieszyć znacznie w roku bieżącym, osiągając poziom znacznie (prawie -20% wyrównane sezonowo) poniżej poziomu cen z roku 2010.

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Usługi – obok firm obsługujących nieruchomości i procesy inwestycyjne oraz z sektora doradztwa B2B upadały także firmy specjalizujące się w badaniach i innowacjach (3 przypadki)

Dekoniunktura w budownictwie a także duża konkurencja na rynku obsługi nieruchomości (zarządzanie, sprzątanie, ochrona) i rosnące koszty wynagrodzeń pociągnęły za sobą największa grupę upadłości firm usługowych. Mniejszy niż w poprzednich latach popyt kredytowy przedsiębiorstw przyczynił się do upadłości firm doradztwa finansowego i kredytowego. Upadłości tych firm nie są zaskakujące – regularnie występują w publikacjach sądowych. Rzadsze są natomiast przypadki upadłości firm badawczych (w kategorii badań naukowych i technicznych), co jest tym bardziej znamienne w świetle ważkiego aktualnie tematu innowacyjności polskiej gospodarki.

 

Wzrost upadłości w Małopolsce i na Podkarpaciu, wciąż znaczna ich liczba na całym Śląsku

Wspomniana w tytule duża liczba upadłości opublikowanych w październiku w odniesieniu do firm z południa kraju ma zaskakujący charakter. Zaskakujący, ponieważ liczne upadłości firm przemysłowych miały miejsce w woj. podkarpackim i małopolskim (ponadto liczne tam, zwłaszcza w Małopolsce, były upadłości firm handlowych). Tymczasem w woj. śląskim i dolnośląskim liczne dotychczas upadłości firm produkcyjnych zastąpiły obecnie upadłości firm budowlanych, handlowych i usługowych.

Zaskakujące było także zestawienie liczby upadłości w podziale na województwa – największa ich liczba (11) dotyczyła firm zarejestrowanych w woj. małopolskim, sytuacja dotychczas niespotykana (zazwyczaj największa liczba upadłości występowała zamiennie pomiędzy województwami mazowieckim i śląskim, z nielicznymi przypadkami przewodnictwa w tym względzie woj. dolnośląskiego czy w przeszłości – wielkopolskiego).

Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz
Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Usługi – obok firm obsługujących nieruchomości i procesy inwestycyjne oraz z sektora doradztwa B2B upadały także firmy specjalizujące się w badaniach i innowacjach (3 przypadki)

Dekoniunktura w budownictwie a także duża konkurencja na rynku obsługi nieruchomości (zarządzanie, sprzątanie, ochrona) i rosnące koszty wynagrodzeń pociągnęły za sobą największa grupę upadłości firm usługowych. Mniejszy niż w poprzednich latach popyt kredytowy przedsiębiorstw przyczynił się do upadłości firm doradztwa finansowego i kredytowego. Upadłości tych firm nie są zaskakujące – regularnie występują w publikacjach sądowych. Rzadsze są natomiast przypadki upadłości firm badawczych (w kategorii badań naukowych i technicznych), co jest tym bardziej znamienne w świetle ważkiego aktualnie tematu innowacyjności polskiej gospodarki.

 

Wzrost upadłości w Małopolsce i na Podkarpaciu, wciąż znaczna ich liczba na całym Śląsku

Wspomniana w tytule duża liczba upadłości opublikowanych w październiku w odniesieniu do firm z południa kraju ma zaskakujący charakter. Zaskakujący, ponieważ liczne upadłości firm przemysłowych miały miejsce w woj. podkarpackim i małopolskim (ponadto liczne tam, zwłaszcza w Małopolsce, były upadłości firm handlowych). Tymczasem w woj. śląskim i dolnośląskim liczne dotychczas upadłości firm produkcyjnych zastąpiły obecnie upadłości firm budowlanych, handlowych i usługowych.

Zaskakujące było także zestawienie liczby upadłości w podziale na województwa – największa ich liczba (11) dotyczyła firm zarejestrowanych w woj. małopolskim, sytuacja dotychczas niespotykana (zazwyczaj największa liczba upadłości występowała zamiennie pomiędzy województwami mazowieckim i śląskim, z nielicznymi przypadkami przewodnictwa w tym względzie woj. dolnośląskiego czy w przeszłości – wielkopolskiego).

Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz
Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Pod pojęciem upadłości rozumiemy stan faktyczny – niezdolność do regulowania zobowiązań na rzecz wierzycieli. Do końca ubiegłego roku były to upadłość likwidacyjna, jak i układowa. Po zmianie prawa, w tym roku, postępowanie układowe oddzielono, dla podkreślenia zmiany wyodrębnione postępowania naprawcze nie mają już w nazwie „upadłości”. Dla zachowania porównywalności danych bieżących z tymi z lat ubiegłych (gdy postępowanie układowe było rodzajem upadłości) nadal traktujemy łącznie wszystkie przypadki postępowań upadłościowych i naprawczych, jako upadłości. Ponadto nadal otworzenie tych postępowań oznacza dla dotychczasowego dostawcy de facto brak bieżącej płatności – z tego powodu Euler Hermes na całym świecie, pod pojęciem upadłości, rozumie zarówno przypadki likwidacji firm, jak i wszczęcia w ich przypadku procesów naprawczych (jak np. objecie w USA firmy ochrona przed wierzycielami z tytułu Chapter 11).

 

 

Kolejny park logistyczny MLP powstanie w Czeladzi

MLP Group rozpoczyna budowę nowego parku logistycznego w Czeladzi w regionie  Górnego Śląska. Docelowo nowy obiekt będzie oferował 71 tys. mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnych. 

Od lewej Zbigniew Szaleniec - Burmistrz Czeladzi, Tomasz Zabost – Członek Zarządu MLP Group S.A.
Od lewej Zbigniew Szaleniec – Burmistrz Czeladzi, Tomasz Zabost – Członek Zarządu MLP Group S.A.

MLP Group zawarło z Gminą Czeladź umowę notarialną dotyczącą zakupu gminnych terenów, na których planowana jest budowa parku logistycznego MLP Czeladź. Nowy obiekt będzie docelowo oferował 71 tys. mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnych, które powstaną na obszarze 16,50 hektara. Inwestycja będzie zlokalizowana w miejscowości Czeladź oddalonej zaledwie około 11 kilometrów od Katowic. W pobliżu znajduje droga ekspresowa S86. Do katowickiego lotniska jest z kolei około 15 kilometrów, a do centrum Warszawy niecałe 300 kilometrów.

„Wszystkie nasze parki logistyczne charakteryzują się bardzo dobrą lokalizacją. Tak jest również w przypadku rozpoczynanej inwestycji MLP Czeladź. Realizacja tego projektu pozwoli nam poszerzyć ofertę, a tym samym umocnić naszą pozycję w bardzo ważnym regionie magazynowym w województwie śląskim. Jesteśmy przekonani, że oferta nowoczesnych powierzchni w naszym nowym parku zostanie dobrze przyjęta przez inwestorów. Potwierdzeniem jest zawarta już pierwsza umowa z przyszłym najemcą, siecią MAKRO Cash & Carry Polska, dla której przygotujemy w tym parku 8,6 tys. mkw. powierzchni”   – podkreślił Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

Realizacja inwestycji zapewni nawet do 1000 nowych miejsc pracy. W przypadku Czeladzi będzie to jednocześnie druga pod względem wielkości inwestycja gospodarcza w historii miasta.

MLP Czeladź będzie ósmym parkiem logistycznym w portfelu MLP Group, a jednocześnie drugim w województwie śląskim. Aktualnie w skład portfela nieruchomości MLP Group wchodzi siedem parków logistycznych zlokalizowanych w Polsce: MLP Pruszków I, MLP Pruszków II, MLP Poznań, MLP Lublin, MLP Wrocław, MLP Gliwice oraz MLP Teresin. Poza rozpoczynaną realizacją projektu w Czeladzi w planie jest również uruchomienie inwestycji w Łodzi oraz kolejnej w Poznaniu.

Deloitte: Wiele polskich spółek ma problem z zapewnieniem różnorodności w radach nadzorczych

Pięciu mężczyzn w wieku około 50 lat, czterech z polskim, jeden z zagranicznym paszportem – to statystyczny obraz rady nadzorczej polskiej spółki publicznej. Deloitte przeprowadziło badanie na podstawie informacji udostępnianych na stronach korporacyjnych 235 spółek publicznych, wśród których znalazły się podmioty notowane w największych indeksach giełdowych oraz instytucje finansowe nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Jak wynika z badania Deloitte, rada nadzorcza spółki notowanej na warszawskiej giełdzie liczy najczęściej pięciu członków. Tak jest w 41 proc. firm notowanych w najważniejszych indeksach. Pięć osób to także minimalna liczebność rady spółki publicznej według Kodeksu Spółek Handlowych. Wyraźnie liczniejsze są jedynie rady spółek WIG20. Zasiada w nich najczęściej dziewięciu członków, choć zdarzają się i takie, w których składzie jest dziesięć lub więcej osób.

„Fakt, że rady w spółkach nie są zbyt liczne, nie musi być wadą. Nie da się powiedzieć jednoznacznie, jak liczna powinna być idealna rada nadzorcza. Jej wielkość nie musi przekładać się bezpośrednio na jakość działania, bowiem kluczowa i tak jest jej kompozycja oraz odpowiedni dobór kompetencji członków. Nie może w niej na przykład zabraknąć osób z doświadczeniem w rewizji finansowej. Nie oznacza to jednak, że w radzie powinni zasiadać wyłącznie audytorzy. Dobrze, aby rada miała możliwość spojrzenia na sprawy spółki z różnych perspektyw.” – mówi Wiesław Thor, Doradca zarządu Deloitte oraz Członek rady nadzorczej mBank S.A.

Najbardziej liczne rady nadzorcze są w bankach. Aż w jednej trzeciej z nich (32 proc.) rada liczy dziewięć lub więcej osób. „Warto pamiętać, że w wypadku największych spółek działających w mocno regulowanych branżach, pięcioosobowa rada nadzorcza nie byłaby zwyczajnie w stanie zająć się wszystkimi obszarami, które powinny być objęte bieżącym nadzorem. Stąd zwykle w bankach funkcjonują liczniejsze rady, w skład których wchodzą eksperci od oceny ryzyka czy doświadczeni ekonomiści” – dodaje Wiesław Thor.

Badanie pokazało, że spółki starają się wywiązywać z zapisanego w kodeksach dobrych praktyk wymogu niezależności przynajmniej części składu rady nadzorczej. Chodzi o zapis stwierdzający, że wśród członków rad nadzorczych powinny znaleźć się również osoby niepozostające w jakichkolwiek relacjach z akcjonariuszami, spółką lub jej pracownikami, co mogłyby być dla nich potencjalnym źródłem konfliktu interesu. Z analizy Deloitte wynika, że zazwyczaj kryterium to spełnia jedna trzecia składu rady i pod tym względem średnia jest podobna niezależnie od tego, czy głównym akcjonariuszem jest międzynarodowa grupa kapitałowa, skarb państwa czy też inwestor indywidualny. W dalszym ciągu 30 proc. przebadanych spółek giełdowych nie stosuje się jednak do zasady, aby niezależny był przewodniczący komitetu audytu rady nadzorczej.

„Stosowanie przez spółki dobrej praktyki, jeśli chodzi o powoływanie niezależnych członków w skład rady, a w szczególności komitetu audytu, to bardzo dobry sygnał. Obecność niezależnych członków, szczególnie z doświadczeniem w rewizji finansowej to nie tylko sposób na zabezpieczenie interesów mniejszościowych akcjonariuszy, ale też sposób na wypełnienie obowiązków rady związanych z odpowiedzialnością za sprawozdania finansowe i ich badanie. Powoływanie takich osób do rad nadzorczych spółek publicznych powinno być standardem” – mówi Dorota Snarska-Kuman, Partner w Sektorze Instytucji Finansowych, Lider Programu Rozwoju Rad Nadzorczych w Deloitte.

W polskich radach nie brakuje też obcokrajowców. Blisko co piąty (18 proc.) członek rady spółki notowanej na GPW legitymuje się obywatelstwem innym niż polskie. Co łatwo przewidzieć – średnią zawyżają spółki, których większościowym udziałowcem są fundusze private equity (50 proc. składu ich rad to obcokrajowcy) oraz zagraniczne grupy kapitałowe (40 proc. składu), natomiast nie ma ich prawie wcale w radach spółek skarbu państwa (2 proc.) oraz spółek należących do polskich grup kapitałowych (5 proc.).

Nie najlepiej jednak rady nadzorcze polskich spółek publicznych wypadają, jeśli chodzi o zapewnienie różnorodności ze względu na płeć. Jak się okazuje, w przebadanych spółkach publicznych kobiety stanowią średnio jedynie 14 proc. składu. Nieco lepiej statystyki wyglądają dla spółek WIG20, w których 19 proc. składu rad nadzorczych stanowiły kobiety. Jeszcze mniej pań przewodniczy radom – odsetek ten stanowi zaledwie 8 proc. Co warte odnotowania, największy odsetek kobiet piastuje to stanowisko w radach nadzorczych dużych spółek Skarbu Państwa – kobieta przewodzi co czwartej z nich.

„Badanie wykazało duże różnice w liczebności kobiet w składach rad. W zestawieniu znalazła się jedna spółka giełdowa z branży deweloperskiej, w której aż 80 proc. członków rady nadzorczej stanowią kobiety. W sześciu kolejnych liczba kobiet przekracza 50 proc. Jednocześnie w 64 przebadanych spółkach giełdowych w radzie nie ma ani jednej kobiety, mimo że jedna z rekomendacji zawartych w kodeksie dobrych praktyk GPW mówi o konieczności zapewnienia różnorodności w składzie rady i zarządu, pod względem wykształcenia, wieku, doświadczenia zawodowego, a także płci” – mówi Dorota Snarska-Kuman.

Średnia wieku przewodniczącego rady nadzorczej polskiej spółki to 52 lata. Zdecydowanie najwyższa jest ona dla banków (57 lat), a najniższa dla domów maklerskich (46 lat). Stosunkowo młodzi w porównaniu do średniej są też przewodniczący rad nadzorczych przebadanych spółek skarbu państwa (48 lat).

Pełny raport z wynikami badania Deloitte opublikowany zostanie 30 listopada br. podczas konferencji „Nowoczesne Rady Nadzorcze”. Tematowi właściwej kompozycji rady nadzorczej będzie również poświęcony jeden z paneli dyskusyjnych podczas tego wydarzenia.

Informacja o badaniu:

Badanie Deloitte „Stosowanie ładu korporacyjnego w polskich spółkach publicznych” przeprowadzone zostało metodą desk research na przełomie sierpnia i września na próbie 235 spółek publicznych (największych spółek giełdowych oraz dużych nie giełdowych instytucji finansowych objętych nadzorem KNF). Pełne opracowanie wyników badania opublikowane zostanie 30 listopada 2016 roku podczas konferencji „Nowoczesne Rady Nadzorczej”, której organizatorami są Deloitte oraz dziennik „Rzeczpospolita”. Więcej informacji pod adresem: www.deloitte.com/konferencjaNRN

Kompap z 2,78 mln zł zysku netto po III kw. 2016

Grupa Kompap, do której należą dwie wiodące drukarnie dziełowe w Polsce – BZGraf i OZGraf, wypracowała po 9 miesiącach 2016 roku przychody ze sprzedaży w wysokości 47,82 mln zł, co oznacza wzrost o 5% r/r. Jednocześnie skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży w tym okresie wyniósł 11,32 mln zł, zaś zysk netto sięgnął 2,78 mln zł. Przed rokiem grupa notowała na tych poziomach kolejno 12,45 mln zł i 4,76 mln zł.

– Po raz kolejny wyniki pokazują, że nasz biznes jest uporządkowany i konsekwentnie się rozwijamy. Nie tylko zwiększamy sprzedaż, ale i wypracowujemy z niej pokaźne zyski. Po 9 miesiącach przy 47,8 mln zł przychodów wygenerowaliśmy skonsolidowany zysk netto w wysokości blisko 2,8 mln zł, co oznacza rentowność netto na poziomie 6%. Mamy też przed sobą pozytywne perspektywy rozwoju. Naszym klientom oferujemy wysokiej jakości druk, za co jesteśmy cenieni nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Cały czas też pracujemy nad umacnianiem swojej pozycji na obu rynkach – mówi Waldemar Lipka, prezes zarządu grupy Kompap.

– W tym roku poczyniliśmy duże inwestycje w maszyny introligatorskie, zwiększając w ten sposób w dużym stopniu możliwości obu naszych drukarni. W BZGraf uruchomiliśmy linię do produkcji książek w oprawie BF 513 Kolbus, w OZGraf zaś ruszyła linia do oprawy klejonej Kolbus KM 600. Montaż obu maszyn czasowo wiązał się jednak z utrudnieniami w produkcji w III kwartale. Od stycznia do września br. o 22% wzrosła też amortyzacja grupy, co przełożyło się na nasze wyniki. Spodziewamy się, że w kolejnych miesiącach, kiedy nowe linie pracują już pełną parą, widoczne będą pozytywne efekty naszych inwestycji – dodaje Waldemar Lipka.

Podstawą działalności grupy, w tym należących do niej zakładów graficznych BZGraf i OZGraf, jest druk, przede wszystkim druk dziełowy. Po 9 miesiącach 2016 roku skonsolidowane przychody z tytułu działalności produkcyjnej, tj. głównie sprzedaży gotowych książek, katalogów, czasopism i innych artykułów poligraficznych, a także usług introligatorskich, wyniosły 45,89 mln zł w stosunku do 44,28 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego. Klientami Kompapu są renomowane wydawnictwa w Polsce. Grupa eksportuje też swoje produkty na blisko 20 rynków w Europie, w tym do Niemiec czy do krajów skandynawskich.