Producenci chłodziarek i zamrażarek prześcigają się we wprowadzaniu nowości. Istnieją urządzenia ze specjalną komorą świeżości i zdalnie sterowane ze pomocą smartfonu

CEO Magazyn Polska

Najnowsze chłodziarki i zamrażarki zawierają rozwiązania technologiczne, które pozwalają na jeszcze efektywniejsze i bardziej komfortowe korzystanie z tych urządzeń. Kluczowe jest to, żeby sprzęt jak najdłużej utrzymywał świeżość produktów i zapewniał oszczędność energii elektrycznej. System no frost, komory przedłużonej świeżości, oświetlenie LED, zmniejszenie kompresora czy zastosowanie specjalnych wentylatorów to główne trendy, jakie można zaobserwować w urządzeniach chłodniczych.

– Producenci lodówek zmierzają do tego, żeby konstruować urządzenia jak najbardziej ekonomiczne, jednocześnie nie tracąc przy tym pojemności. To nie jest łatwe zadanie, bo zużycie energii elektrycznej w dużej mierze zależy od pojemności danego sprzętu – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Krzysztof Wasilewski, product manager marki Liebherr.

Udaje się to osiągnąć dzięki wprowadzeniu pewnych zmian technologicznych. Polegają one na przykład na innym umiejscowieniu skraplacza, który odpowiada za oddawanie ciepła pobieranego, na zewnątrz. W nowoczesnych lodówkach jest zamontowany już nie na tylnej części urządzenia tylko pod spodem.

– Dzięki temu lodówka ma większą pojemność, zarówno chłodziarka, jak i zamrażarka. Zmniejszenie kompresora i zastosowanie specjalnych wentylatorów powoduje, że cała wentylacja odbywa się na dole urządzenia i ciepłe powietrze odprowadzane jest również poprzez przedni cokół, z przodu urządzenia. To zwiększa pojemność i jednocześnie zmniejsza zużycie energii elektrycznej. Coś, co nie do końca powinno się ze sobą zgadzać, tutaj dzięki zmianom technologicznym jest osiągane – tłumaczy Krzysztof Wasilewski.

Pod względem zużycia energii elektrycznej warto wybierać urządzenia o najwyższej klasie efektywności energetycznej. Informacje o rocznym zużyciu energii elektrycznej można znaleźć na etykiecie umieszczonej na każdej lodówce.

– Parametry techniczne czy parametry zużycia energii elektrycznej, które podawane są na początku, dotyczą pomiarów laboratoryjnych. Tak naprawdę to zużycie będzie większe. Wszystko zależy od eksploatacji. Na początku ekstremalnie oszczędne urządzenia np. o pojemności 350 litrów w skali roku zużywają 150 kWh i to jest koszt zużycia energii poniżej 100 zł rocznie. Natomiast w trakcie eksploatacji to się zwielokrotni – podkreśla Krzysztof Wasilewski.

Producenci coraz częściej stawiają także na urządzenia bezszronowe. System no frost do minimum ogranicza powstawanie szronu w zamrażarce, a tym samym eliminuje konieczność kłopotliwego i czasochłonnego rozmrażania. Z powodzeniem stosowane są również rozwiązania takie jak komory świeżości, które zapobiegają nadmiernemu wysuszeniu produktów.

– Tutaj głównie stosujemy niskie temperatury, jak najbliżej zera. Bardzo ważna jest stabilność temperaturowa, żeby skoki temperaturowe nie były zbyt dynamiczne, oraz wilgotność, która też jest kluczowa dla zachowania świeżości produktów. Sama dynamika schładzania też jest bardzo ważna. Urządzenie powinno szybko dochodzić do żądanych temperatur, tzn. szybko chłodzić i szybko zamrażać produkty. Im zrobią to szybciej, tym produkty dłużej zachowują swoje walory smakowe, odżywcze i witaminy – wyjaśnia Krzysztof Wasilewski.

Również elektronika stosowana w urządzeniach chłodniczych jest coraz bardziej zaawansowana. Wykorzystywane są systemy elektroniczne, które na przykład łączą się z siecią Wi-Fi.

– Możemy kontrolować urządzenia za pomocą smartfonów, tabletów czy laptopów, będąc w innym pomieszczeniu bądź w ogóle poza domem. Mamy możliwość sprawdzenia tego, co się dzieje, czy jest brak dopływu prądu, czy mrożonki nam się rozmroziły. Pojawiają się nowe wyświetlacze LED, sterowniki dotykowe. Jak również trend, który tutaj szczególnie dotyczy marki Liebherr – filtry węglowe, które odświeżają powietrze i zapobiegają mieszaniu się zapachów wewnątrz chłodziarek – mówi Krzysztof Wasilewski.

W nowoczesnych chłodziarkach coraz częściej stosowane jest także oświetlenie LED.

– Ono świetnie komponuje się z tego typu urządzeniami, ponieważ nie emituje ciepła. Nie musimy już wymieniać żarówek żarowwych, zawsze było to kłopotliwe. Oświetlenie LED jest długowieczne, przez wiele lat nie musimy nic z tym robić, po prostu z niego korzystamy – dodaje Krzysztof Wasilewski.

Niektóre lodówki mają również opcję automatycznego rozmrażania części chłodzącej i mrożącej. Automatyczne rozmrażanie powoduje, że na tylnej ściance urządzenia gromadzą się krople wody, które następnie zbierają się do specjalnego pojemnika. W przeciwieństwie do urządzeń  bezszronowych takie modele trzeba rozmrażać.

Potencjał dalszego wzrostu notowań złota w 2016 może być wyczerpany

Tabela numer 1: Zmiana ceny złota na przestrzeni 1973-2016 roku.

Potencjał dalszego wzrostu notowań złota w 2016 może być wyczerpany 1

Od kilku dni banki komercyjne, media publiczne oraz inni krzyczą, że cena złota rośnie nieprzerwanie. Jednak nikt nie zwraca uwagi na statystyki. Zatem przyjrzeliśmy się zmianom dolarowym oraz procentowym złota od 1973 roku.

Złoto w 2016 roku przez niespełna 7 miesięcy zyskało na wartości 292 dolary amerykańskie, czyli w stosunku do 2015 roku podrożało o 27%. Okazuje się, że przez badany okres jedynie raz kruszec podrożał o więcej niż 300 USD.

Jeżeli przyjrzymy się rocznym stopom zwrotu to okazuje się, że przez 43 lat jedynie 6 lat zostało zakończone większą stopą zwrotu niż 27%. Ponadto podczas poprzedniej hossy z lat 2001-2011 tylko rok 2007 i 2010 przyniósł lepszą stopą zwrotu, a wtedy mogliśmy mówić o manii złota.

Podsumowując w 2016 roku dalsze wzrosty są bardzo małe prawdopodobne. Jednak są to tylko statystyki, jeżeli doszłoby do kataklizmu finansowego, to bez problemu pobijemy poprzednie stopy zwrotu. Gdyby sytuacja uległa uspokojeniu, to możemy spodziewać się większej korekty na rynku złota.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy

Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy 2

Po południu ukazały się niezłe dane z amerykańskiego rynku pracy. Raport ADP mierzący zatrudnienie w sektorze prywatnym i pozarolniczym wykazał większy wzrost, niż prognozy rynkowe. Ponadto w tym tygodniu zanotowano mniej wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych.

Reakcja na głównej parze walutowej była raczej umiarkowana. Przyczyną może być fakt, że z ostatnich pięciu odczytów ADP, aż cztery były przeszacowane w porównaniu z rządowymi publikacjami. Dotyczy to zwłaszcza ostatniej publikacji za maj, która wyniosła 38 tys. miejsc pracy, a odczyt ADP wyniósł 168 tys. Jutro ukażą się oficjalne dane, które pokażą, czy ostatni odczyt był chwilową zadyszką, czy może jednak trwałą tendencją na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych.

Wczorajszy zapis z ostatniego posiedzenia FOMC wskazuje, że bank centralny będzie ostrożny w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji dotyczących podwyżki stóp procentowych. Będzie przyglądał się rynkowi pracy, zwłaszcza po ostatnim bardzo słabym odczycie oraz globalnemu otoczeniu. Obecnie prawdopodobieństwo podwyżki stopy funduszy federalnych wyceniane przez rynki terminowe spadło do 4%, co jest oczywiście związane z tak zwanym Brexitem. Posiedzenie FOMC odbyło się tuż przed referendum, więc w tym momencie prawdopodobnie stanowisko Rezerwy Federalnej będzie jeszcze bardziej gołębie.

Indeksy w Stanach Zjednoczonych idą od początku sesji do góry w związku z gołębim wydźwiękiem tak zwanych minutek Fed. Nie bez znaczenia są również wzrosty na europejskich indeksach. Rynki z optymizmem patrzą na działania banków centralnych, które starają się złagodzić niekorzystne skutki Brexitu.

Dzisiaj również zyskuje ropa po wczorajszym dużym spadku zapasów według API (American Petroleum Institute). Gdyby dane zostały potwierdzone przez rządową agencję Energy Information Administration może to być impuls do ponownego ataku na okrągły poziom 50 USD za baryłkę. Z kolei złoto dzisiaj lekko spada, co nie powinno dziwić po sześciu wzrostowych dniach z rzędu oraz w momencie nieco lepszych nastrojów na rynkach. Po korekcie cena metalu powinna wrócić do wzrostów. Cel to 1400 USD za uncję.

Bartosz Zawadzki
Szef Działu Analiz

Werdykt niemieckiego organu ochrony konkurencji (Bundeskartellamt): Korzystanie z SOFORT nie może być ograniczane

Niemiecki organ ochrony konkurencji (Bundeskartellamt) wydał 5 lipca werdykt w sprawie konfliktu pomiędzy instytucjami finansowymi i dostawcami usług transferów bezpośrednich. Zgodnie z nim, banki nie mogą zabraniać swoim klientom korzystania z SOFORT. Organ stwierdził, że zapisy w regulaminach banków, które zabraniają korzystania z usług takich jak SOFORT, stanowi naruszenie przepisów antymonopolowych i są niewiążące.

Jens Lütcke, CEO SOFORT GmbH
Jens Lütcke, CEO SOFORT GmbH

Werdykt Bundeskartellamt stanowi, że członkowie niemieckiego zrzeszenia sektora bankowego (Deutsche Kreditwirtschaft) utrudniają konkurencję usługom płatniczym niezależnym od banków, takim jak SOFORT. Organ podkreślił, że to celowe blokowanie rynku jest poważnym naruszeniem przepisów antymonopolowych. Nigdy w trakcie wieloletnich rozmów z Bundeskartellamt, banki i kasy oszczędnościowe nie były w stanie uzasadnić stosowania tego typu praktyk, a także przedstawić dowodów na zagrożenie dla bezpieczeństwa w przypadku korzystania z bezpośrednich metod płatności, takich jak SOFORT.

Stanowisko Bundeskartellamt dotyczące praktyk stosowanych przez instytucje finansowe zawiera następujący fragment:

„Jedynym celem klauzul [w regulaminach bankowości online], o których jest mowa, posługując się zawartym w nich językiem, jest zabronienie korzystania z usług płatniczych świadczonych przez firmy, takie jak SOFORT GmbH […]. Zostały one wprowadzone […] w celu ograniczenia lub nawet zakazania internetowym sprzedawcom i klientom banków korzystania z innych usług płatniczych. Zapisy te jednak nie są częścią konsekwentnej polityki bezpieczeństwa banków; banki tak skonstruowały warunki korzystania z bankowości online, aby przede wszystkich zadbać o swoje przychody.”

Konsekwencje dla usług płatniczych i instytucji finansowych

Bundeskartellamt stwierdził nieważność wybranych zapisów w regulaminach i ogólnych warunkach korzystania z konta bankowego. Urząd chce dopilnować, aby w związku
z wdrażaniem zapisów znowelizowanej dyrektywy w sprawie usług płatniczych (PSD2), zarówno banki, jak i inni dostawcy usług płatniczych mieli gwarancję zachowania warunków uczciwej konkurencji. Odnosi się to także do zakazu dyskryminacji istniejących już na rynku podmiotów. Zapisy zawarte w regulaminach, które zostały odrzucone przez Bundeskartellamt, w praktyce tworzyły prawną barierę wejścia na rynek.

Oficjalny werdykt jest wynikiem wieloletniego oporu członków niemieckiego zrzeszenia sektora bankowego (Deutsche Kreditwirtschaft), którzy nie chcieli się zastosować do wprowadzenia odpowiednich zmian w regulaminach i ogólnych warunkach korzystania z bankowości online wskazywanych przez Bundeskartellamt. Spór trwał od 2010 roku.

Ulga dla SOFORT GmbH

Jens Lütcke, CEO SOFORT GmbH, zarówno z zadowoleniem przyjmuje werdykt, jak i wyraża żal, że w ogóle musiało dojść do konieczności ogłoszenia wyroku. „Werdykt jest istotnym kamieniem milowym dla stosunków pomiędzy bankami a SOFORT. Mamy nadzieję, że utoruje on drogę do wzajemnie korzystnej współpracy w przyszłości. Nasze istniejące już partnerstwa z bankami, m.in. z Grupą Raiffeisen, BAWAG P.S.K., Oberbank, Hypo Tirol i BKS w Austrii, a także DKB w Niemczech, dowiodły że obie strony mogą wspólnie zyskać. Dajemy bankom wielką przewagę konkurencyjną w handlu elektronicznym, zapewniając ich długoterminową pozycję rynkową vis-a-vis innych graczy w branży usług finansowych, takich jak PayPal i innych. Niestety, nie wszyscy uczestnicy rynku zdali sobie z tego sprawę i nadal starają się blokować naszą działalność w niektórych krajach członkowskich UE. Nadal jednak jesteśmy przekonani, że to zachowanie będzie się z czasem zmieniać. Nie ma większego sensu dla sektora bankowego, jak i dla SOFORT, żeby koncentrować się na procedurach prawnych, podczas gdy inni dostawcy – często z niższym stopniem integracji z systemami bankowymi – podzieli rynek między siebie.”

Popołudniowy komentarz walutowy z 07.07.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 07.07.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Datech uruchamia system obsługi automatycznych odnowień subskrypcji oprogramowania Autodesk

Datech, specjalizowana marka firmy Tech Data zajmująca się dystrybucją oprogramowania do projektowania, ogłosił, że jako pierwszy wśród dystrybutorów udostępnił partnerom Autodesk system obsługi automatycznych odnowień subskrypcji oprogramowania tego vendora.

Mike Appel, VP Datech & Enterprise Software w Tech Dacie
Mike Appel, VP Datech & Enterprise Software w Tech Dacie

Ten przełom był możliwy dzięki bardzo bliskiej współpracy pomiędzy Datechem a firmą Autodesk i jest kolejnym krokiem naprzód w naszym dążeniu do oferowania partnerom prawdziwej dystrybucji z wartością dodaną – powiedział Mike Appel, VP Datech & Enterprise Software w Tech Dacie. – Dzięki automatycznym odnowieniom subskrypcji Autodesk, zapewnimy niezbędne narzędzia do dalszej automatyzacji procesów realizacji zamówień z naszymi partnerami. Tym samym umożliwiamy im podobną automatyzację transakcji z ich własnymi klientami. Oznacza to, że nasi partnerzy będą mieć więcej czasu na sprzedaż i obsługę obecnych klientów, zapewniając im wsparcie w zakresie rozwiązań niezbędnych do prowadzenia biznesu.

Automatyczne odnowienia subskrypcji Autodesk są nowym sposobem na dokonywanie płatności za korzystanie z oprogramowania. Miesięczne subskrypcje oferują partnerom nowe możliwości biznesowe dzięki przystępnej cenie oraz możliwościom łatwego włączania i wyłączania dostępu do oprogramowania. Użytkownicy końcowi mogą teraz wykorzystywać oprogramowanie Autodesk, konkurując o nowe kontrakty oraz do efektywniejszego kończenia istniejących projektów, a także do współpracy z szerszą społecznością Autodesk. Korzyści, jakie zyskają obecni użytkownicy oprogramowania Autodesk dzięki automatycznie odnawianym subskrypcjom, to przede wszystkim łatwy i elastyczny sposób zarządzania kontraktami subskrypcyjnymi Autodesk w obliczu zmieniającego się zespołu i potrzeb projektowych.

Automatyczne odnowienia są w pełni zintegrowane z platformami e-commerce Tech Daty, dzięki czemu resellerzy mogą bezproblemowo poszerzyć swoją ofertę o licencje Autodesk. Za sprawą Datech Subscription Dashboard partnerzy posiadają pełny dostęp do szczegółowych informacji na temat wszystkich kontraktów. Będą również otrzymywać przypomnienia o kończących się kontraktach na 5 dni przed datą ich wygaśnięcia. Automatyczne odnowienia subskrypcji Autodesk zapewniają zwiększoną elastyczność oraz redukcję procesów administracyjnych dla partnerów i ich klientów, ułatwiając dostęp do wiodących na świecie rozwiązań projektowych dostarczanych przez Autodesk.

Wzrost dominacji spółek amerykańskich w rankingu największych światowych przedsiębiorstw

Najnowszy raport PwC przedstawia ranking 100 największych światowych spółek pod względem wartości rynkowej. Analiza uwzględnia zmiany kapitalizacji przedsiębiorstw w okresie od 31 marca 2015 roku do 31 marca 2016 roku, w tym dynamikę i trendy w ujęciu globalnym, krajowym i sektorowym.

 

  • Spółki ze Stanów Zjednoczonych wzmocniły swoją pozycję w rankingu PwC TOP 100, podczas gdy liczba i łączna wartość spółek z Europy spadły.
  • Łączna kapitalizacja wszystkich spółek z rankingu uległa istotnemu spadkowi (o 668 mld dolarów – 4%) po raz pierwszy od czasów kryzysu finansowego.
  • Liczba spółek ze Stanów Zjednoczonych wzrosła z 53 w roku ubiegłym do 54 w bieżącym rankingu. Udział firm z USA pod względem kapitalizacji również wzrósł (z 57% do 62% – o 314 mld dolarów). Obecnie wszystkie z 10 największych spółek pochodzą z USA.
  • Z rankingu wypadły kolejne dwie spółki z Europy i aktualnie jest ich 24. Spadł również łączny udział firm europejskich w kapitalizacji – z 21% do 19% (o 428 mld dolarów).
  • Już piąty rok z rzędu najbardziej wartościową spółką na świecie jest Apple, jednakże przewaga nad drugą spółką w rankingu (Alphabet – dawniej Google) jest coraz mniejsza.
  • Łączna wartość spółek z sektora nowych technologii przekroczyła łączną wartość spółek z sektora finansowego.

Łączna wartość rynkowa 100 największych spółek na świecie zmniejszyła się istotnie po raz pierwszy od czasów kryzysu finansowego, odnotowując spadek o 4% względem 31 marca 2015 roku. Ta niekorzystna zmiana była spowodowana przede wszystkim sytuacją rynkową w Chinach oraz problemami z utrzymaniem wzrostu gospodarczego w Europie.

Jednocześnie nastąpił dalszy wzrost łącznej wartości spółek ze Stanów Zjednoczonych – aż o 314 mld dolarów. Obecnie firmy z USA stanowią ponad połowę (54 wobec 53 w roku ubiegłym) wszystkich spółek przedstawionych w rankingu, natomiast pod względem kapitalizacji – aż 62% łącznej wartości wszystkich przedsiębiorstw w Top 100 (wobec 57% w roku ubiegłym). Wzrost kapitalizacji firm amerykańskich był spowodowany przede wszystkim wzrostem wycen takich spółek jak Alphabet (dawniej Google), Amazon, Microsoft i Kraft-Heinz (połączonej spółki powstałej w wyniku transakcji przejęcia).

Apple pozostaje liderem rankingu już piąty raz z rzędu, jednakże spadek wartości rynkowej spółki o 121 mld dolarów (17%) zmniejszył różnicę w stosunku do drugiej spółki w rankingu (Alphabet) z 350 mld dolarów do 86 mld dolarów. W lutym 2016 roku kapitalizacja Alphabet chwilowo była nawet wyższa niż rynkowa wycena Apple.

Łączna wartość spółek z sektora nowych technologii przewyższyła łączną wartość spółek z sektora finansowego, co stanowiło zdarzenie symboliczne. Ponadto z sektora nowych technologii pochodzą wszystkie spółki z podium rankingu: Apple, Alphabet oraz Microsoft, a do tego Facebook na szóstej pozycji. Działalność tych gigantów pokrywa praktycznie cały świat, znacząco przyczyniając się do cyfrowej rewolucji w skali globalnej.

Europejskie spółki znacząco ucierpiały w wyniku kryzysu finansowego, ale również znacznie słabiej poradziły sobie z odrobieniem utraconej pozycji w kolejnych latach. Jedynie 24 firmy z Europy znalazły się w rankingu (o 7 mniej względem 2009 roku oraz o 17 mniej względem roku 2008). Pod względem łącznej kapitalizacji spółki europejskie stanowią obecnie jedynie 19% rankingu.

Względem ubiegłego roku łączna wartość spółek z Chin i Hongkongu spadła o 20%, jednakże ich liczba pozostała na niezmienionym poziomie (11). Spadek łącznej kapitalizacji firm z tego regionu wynikał ze słabej sytuacji na tamtejszych giełdach.wyniki rankingu PwC TOP 100

Spółki z USA w ostatnich latach z roku na rok zwiększają swoją dominację w rankingu. Patrząc na firmy takie jak Apple, Alphabet, Microsoft czy Facebook, wyraźnie widać, że ich sukces jest ściśle związany z wysokim poziomem innowacyjności, światowym zasięgiem oraz siłą finansową. Firmy amerykańskie wykorzystują też swoją wielkość i relatywnie wyższe wyceny, by rosnąć dalej poprzez przejęcia innych biznesów. Te przewagi konkurencyjne sprawiają, że przedsiębiorstwom z innych krajów ciężko jest z nimi skutecznie rywalizować. Widoczna jest również zależność pomiędzy wielkością biznesu a jego odpornością na wstrząsy rynkowe. Aż 91 ze 100 największych spółek będących na liście w roku 2015 utrzymało się na niej przez kolejny rok.

Niestety czasy, kiedy polska firma ma szansę znaleźć się na liście PwC TOP 100, wydają się bardzo odległe. W ubiegłym roku największa krajowa spółka notowana na warszawskiej giełdzie – Bank Pekao SA – miała kapitalizację rzędu 12,7 mld dolarów, a zatem aby wejść na listę, musiałaby ją zwiększyć prawie siedmiokrotnie. Niestety, w wyniku istotnych spadków kursów akcji na GPW, na koniec czerwca 2016 roku kapitalizacja Banku Pekao SA wynosiła już tylko 9 mld dolarów, a zatem aby zostać ujętą w rankingu, jej wycena musiała by wzrosnąć już ponad ośmiokrotnie” – mówi Filip Gorczyca, wicedyrektor w zespole ds. rynków kapitałowych.

Istotne zmiany w prawie dla managerów

Komu złożyć rezygnację z funkcji członka zarządu spółki kapitałowej – istotne zmiany dla praktyki

Autor: Monika Witt, radca prawny w Kancelarii Prawnej Piszcz, Norek i Wspólnicy sp. k.

Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów podjął w dniu 31 marca 2016 roku w sprawie o sygn. akt III CZP 89/15 uchwałę, w której orzekł wobec jakiego podmiotu członek zarządu spółki kapitałowej powinien złożyć oświadczenie o rezygnacji z pełnionej funkcji. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym w uchwale oświadczenie członka zarządu spółki kapitałowej o rezygnacji z tej funkcji jest składane spółce reprezentowanej w tym zakresie przez jednego członka zarządu lub prokurenta. Wyjątkiem od powyższego jest sytuacja, gdy jedyny członek zarządu jest zarazem jedynym wspólnikiem spółki. W tym przypadku oświadczenie o rezygnacji wymaga formy aktu notarialnego.

Co wynika z kodeksu spółek handlowych?

Oświadczenie o rezygnacji członek zarządu powinien złożyć samej spółce kapitałowej. Przepisy kodeksu spółek handlowych milczą jednak co do tego, jaki podmiot reprezentuje spółkę kapitałową przy tej czynności, nie wskazując konkretnie komu takie oświadczenie o rezygnacji należy złożyć, aby złożone było skutecznie. Kwestia ta była przedmiotem rozmaitych koncepcji doktryny prawa i orzecznictwa Sądu Najwyższego oraz niejednolitej praktyki sądów rejestrowych dokonujących zmiany wpisów dotyczących członków zarządu w rejestrze przedsiębiorców KRS. Po latach funkcjonowania kodeksu spółek handlowych podjęcie przez Sąd Najwyższy uchwały rozstrzygającej wątpliwości i porządkującej orzecznictwo w tym zakresie okazało się niezbędne.

Dotychczasowe stanowiska i rozbieżności

W orzecznictwie i doktrynie prawa ukształtowały się 3 główne stanowiska w kwestii objętej uchwałą Sądu Najwyższego. Wynikało z nich, że oświadczenie woli członka zarządu spółki kapitałowej o rezygnacji z pełnionej funkcji powinno być złożone:

1) jednemu członkowi zarządu lub prokurentowi;

W myśl art. 205 § 2 ksh. i art. 373 § 2 ksh. oświadczenia składane spółce oraz doręczenia pism spółce mogą być dokonywane wobec jednego członka zarządu lub prokurenta. Mamy tu do czynienia z tzw. reprezentacją bierną dotyczącą przyjmowania oświadczeń przez spółkę. Składanie oświadczeń spółce według tej zasady jest niezależne od tego jaki sposób reprezentacji spółki na zewnątrz (tzw. reprezentacji czynnej) obowiązuje w danej spółce.

2) radzie nadzorczej lub pełnomocnikowi powołanemu w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością uchwałą zgromadzenia wspólników, a w spółce akcyjnej uchwałą walnego zgromadzenia;

Reprezentanci tego stanowiska odwoływali się do uregulowań zawartych w art. 210 § 1 ksh. oraz art. 379 § 1 ksh. Przepisy te przewidują szczególny sposób reprezentacji spółki przy zawieraniu umowy pomiędzy spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim. Autorzy tego stanowiska argumentowali, że mimo, że rezygnacja z funkcji członka zarządu jest czynnością jednostronną (a nie umową, o której mowa w powołanych przepisach), to jednak jest ona składana w ramach korporacyjnego (organizacyjnego) stosunku umownego, łączącego członka zarządu ze spółką kapitałową.

3) organowi uprawnionemu do powoływania członków zarządu spółki;

Zgodnie z trzecim poglądem, adresatem oświadczenia o rezygnacji z funkcji członka zarządu powinien być ten organ, któremu przysługuje uprawnienie do powoływania członków zarządu (tzw. „zasada lustra”). Uzasadnieniem tego stanowiska była możliwość szybkiego uzupełnienia składu zarządu przez organ, któremu została złożona rezygnacja.

Co jeszcze w praktyce obrotu

Poza wskazanymi wyżej dominującymi stanowiskami, w praktyce obrotu znane były również inne sposoby składania oświadczeń o rezygnacji z funkcji członka zarządu spółki kapitałowej. W szczególności stosowano metodę wysłania oświadczenia o rezygnacji listem poleconym na adres spółki lub złożenia oświadczenia jedynemu wspólnikowi spółki (gdy w spółce nie było rady nadzorczej). Sądy rejestrowe w sposób niejednolity odnosiły się do przedkładanych im dokumentów dotyczących rezygnacji członków zarządu, wskazując niekiedy, iż brak jest podstaw do wykreślenia członka zarządu z rejestru przedsiębiorców KRS, ponieważ rezygnacja nie została skutecznie złożona (tzn. złożona została niewłaściwemu organowi lub podmiotowi).

Przedmiot zagadnienia prawnego

O rozstrzygnięcie powyżej zasygnalizowanych rozbieżności wystąpił Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Pytanie do Sądu Najwyższego będące przedmiotem zagadnienia prawnego zostało sformułowane w następujący sposób:

Czy przy składaniu przez członka zarządu oświadczenia woli o rezygnacji z pełnienia tej funkcji spółka kapitałowa, w razie braku odmiennego postanowienia umownego (statutowego), jest reprezentowana przez jednego członka zarządu lub prokurenta (art. 205 § 2 oraz art. 373 § 2 ksh.), radę nadzorczą lub pełnomocnika powołanego uchwałą zgromadzenia wspólników lub walnego zgromadzenia akcjonariuszy (art. 210 § 1 oraz art. 379 § 1 ksh.), przez organ uprawniony do powoływania członków zarządu, czy – w braku rady nadzorczej – przez zgromadzenie wspólników (walne zgromadzenie)?

Uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego

W uzasadnieniu uchwały Sąd Najwyższy wskazał, że rezygnacja, wskutek której następuje wygaśnięcie stosunku organizacyjnego, powstałego między spółką kapitałową a członkiem zarządu jest jednostronną czynnością prawną członka zarządu, analogiczną do wypowiedzenia zlecenia. W konsekwencji wystarczy złożenie odpowiedniego oświadczenia woli przez taką osobę. Zgoda spółki na rezygnację nie jest wymagana.

Oświadczenie w przedmiocie rezygnacji członka zarządu wymaga złożenia innej osobie – tej, której, oprócz składającego, mają dotyczyć skutki prawne składanego oświadczenia. W przypadku oświadczenia o rezygnacji z zarządu osobą tą – adresatem oświadczenia – jest spółka kapitałowa, z której zarządu występuje składający oświadczenie członek zarządu.

Wobec tego, że spółka kapitałowa jako osoba prawna działa przez swoje organy, możliwość zapoznania się z adresowanym do tej spółki oświadczeniem woli należy oceniać z punktu widzenia możliwości zapoznania się z treścią tego oświadczenia woli przez osoby pełniące funkcje organu właściwego do reprezentowania tej spółki. Zgodnie z przepisami kodeksu spółek handlowych zarząd jest organem, który ma uprawnienie w zakresie reprezentacji spółki, zarówno czynnej (składanie oświadczeń woli za spółkę), jak i biernej (przyjmowanie oświadczeń woli składanych spółce). Z uzasadnienia uchwały wynika, że znajduje ona również zastosowanie, gdy rezygnację składa:

1) członek zarządu jednoosobowego, lub
2) ostatni członek zarządu wieloosobowego, albo
3) gdy składają ją jednocześnie wszyscy członkowie zarządu wieloosobowego,
a spółka nie ma prokurenta.

Podsumowując Sąd Najwyższy stwierdził, że:

1) oświadczenie o rezygnacji doręczone na adres spółki (zarządu spółki) – odnosi skutek z chwilą uzyskania przez pozostałego członka zarządu lub prokurenta możliwości zapoznania się z treścią oświadczenia o rezygnacji,

2) oświadczenie o rezygnacji członka zarządu jednoosobowego lub ostatniego członka zarządu wieloosobowego albo wszystkich członków zarządu wieloosobowego składających rezygnację jednocześnie – odnosi skutek z chwilą przekazania na adres spółki (zarządu spółki) w sposób umożliwiający podjęcie niezbędnych czynności związanych z rezygnacją.

Stanowisko zawarte w uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 marca 2016 roku należy oceniać jako rozwiązanie trafne i funkcjonalne. Wydaje się, że w praktyce służyć będzie temu, by członkowie zarządu, którzy zamierzają złożyć rezygnację nie byli w tym prawie ograniczeni, a jednocześnie by można było w sposób pewny ustalić kiedy doszło do skutecznego złożenia rezygnacji z funkcji członka zarządu oraz by ta czynność nie miała negatywnego skutku dla funkcjonowania spółki.

Deutsche bank jest większym problemem niż ‪#‎Brexit‬

Deutsche bank jest większym problemem niż ‪#‎Brexit‬ 3

Każdy patrzy w stronę Brexitu, jednak prawdziwym problemem są europejskie banki komercyjne. Problem ten odzwierciedla wykres 600 największych, europejskich banków, którego notowania znalazły się na minimach z 2011 roku, przypadających na „kryzys” w Strefie Euro.

Największe problemy nadchodzą z Włoch, banki komercyjne mają bardzo duży udział złych kredytów opiewających na ponad 300 miliardów euro. Problem przychodzi również od naszych sąsiadów, Niemiec. Deutsche bank jako jeden z największych banków na świecie posiada ekspozycje na derywaty opiewających na ponad 54 bilionów euro. Jest to prawie 5,5 razy więcej niż PKB Strefy Euro. Niewątpliwie Niemcy trzymają bombę, która lada moment może zaburzyć cały system finansowy.

Deutsche bank jest większym problemem niż ‪#‎Brexit‬ 4

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Do ZUS, czy do OFE

Do końca lipca ponownie możemy zdecydować, czy część naszej składki emerytalnej trafi do ZUS, czy do OFE. Expander zwraca uwagę, że po ogłoszonych ostatnio planowanych modyfikacji w systemie emerytalnym szczególnie warto zastanowić się nad zmianą. Choć brzmi to dziwnie,  wybierając OFE, nareszcie staniemy się właścicielami swoich pieniędzy. Rząd naliczy nam jednak za to wysoką prowizję, wynoszącą aż 25%.

Do końca lipca trwa okienko transferowe między ZUS a OFE. Możemy więc teraz zdecydować, czy część (2,92% wynagrodzenia brutto) naszej składki emerytalnej ma trafiać do ZUS czy do OFE. Dotychczas zainteresowanie tą opcją było niewielkie. Od kwietnia złożono tylko ok. 70 tys. wniosków. Nie powinno to dziwić, gdyż niezależnie od tego, czy wybraliśmy ZUS czy OFE, i tak nie mogliśmy dysponować zgromadzonymi tam pieniędzmi. Zgodnie z prawem nie są one bowiem naszą własnością, a więc nie możemy ich np. wypłacić, nawet jeśli jesteśmy bardzo chorzy i pieniędzy potrzebujemy na leki, które uratują nasze życie.

Z planowanych zmian w systemie emerytalnym wynika jednak, że pieniądze w OFE zostaną przekazane Polakom. Oznacza to, że każdy, kto będzie miał pieniądze w OFE, stanie się ich właścicielem. Będzie mógł je dalej inwestować z myślą o emeryturze, ale będzie mógł je również w dowolnym momencie wypłacić, np. jeśli zajdzie jakaś poważna potrzeba. Niestety nie zostanie nam przekazana cała kwota zgromadzona na indywidualnym koncie w OFE, a jedynie 75%. Pozostałe 25% trafi do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). Oznacza to, że jeśli ktoś posiada w OFE jednostki o wartości 10 000 zł, dostanie 7 500 zł.

Teoretycznie żeby uniknąć tej konfiskaty, można zdecydować się na przekazanie pieniędzy z OFE do ZUS. W praktyce będzie to jednak oznaczało, że wszystkie „nasze” pieniądze od razu zostaną wydane. Zakład Ubezpieczeń Społecznych pokryje z nich emerytury innych osób – Polaków, którzy obecnie otrzymują takie świadczenia. Na naszym koncie pojawi się natomiast suma wirtualnych pieniędzy, których tak naprawdę nie ma. Unikniemy jednak konfiskaty 25% naszych oszczędności emerytalnych. Mamy więc niecały miesiąc na podjęcie bardzo trudnej decyzji. Musimy wybrać, czy chcemy dostać 75% swoich składek, oddając 25% na rzecz FRD, czy też przekazujemy pełną kwotę do ZUS, który wszystkie te pieniądze wyda, ale da nam wirtualny zapis całej sumy.

Jeśli do tej pory nasze składki trafiały tylko do ZUS, a chcemy zacząć odkładać w OFE, aby odzyskać część swoich pieniędzy, powinniśmy złożyć wniosek w tej pierwszej instytucji. Jeśli natomiast nie chcemy zmian, nie musimy robić nic. W sytuacji, gdy do tej pory gromadziliśmy pieniądze w OFE, ale chcemy z tej opcji zrezygnować, również należy złożyć wniosek w ZUS.co wybrać ZUS czy OFE

DevOps – długofalowa rewolucja w branży IT

Optymalizacja zaawansowanych procesów oraz jak najszybsze dostarczenie gotowego i jakościowo dobrego produktu to jedne z głównych celów działań większości firm z branży IT. Dzięki wprowadzeniu filozofii zarządzania DevOps jeszcze nigdy w tym sektorze nie było to tak łatwe do osiągnięcia. Jak wynika z raportu State of DevOps 2015, organizacje, które stosują to rozwiązanie zaobserwowały 30 razy częstsze wdrażanie produktu. Udało im się również w prawie dwustukrotnie krótszym czasie go zrealizować. Dodatkowo firmy biorące udział w badaniu stwierdziły, że tylko w ubiegłym roku, dzięki sprawnej współpracy developerów z administratorami, znacząco zminimalizowały ilość awarii.[1]

Mistrz wydajności w akcji

DevOps to w uproszczeniu filozofia zarządzania kładąca nacisk na współpracę administratorów oraz programistów nad rozwojem i utrzymaniem produktu. Choć definicji napisano już wiele, to ważniejsze jest jednak to, jak wprowadzenie tej praktyki może pozytywnie wpłynąć na rozwój przedsiębiorstw. Jej realizacja ma wiele wymiernych korzyści technicznych i biznesowych m.in. krótszy cykl rozwoju czy szybsze wprowadzanie go na rynek.

 – Organizacje po wprowadzeniu DevOps przede wszystkim uzyskują usprawnienia w procesach wykonywanych codziennie, pozbywają się cyklicznych prac manualnych, eliminują błędy podczas standardowych operacji. Przekłada się to bezpośrednio na efekty działania – krótszy czas dostarczania produktów i zmian do nich, wyższa jakość, stabilne i bezpieczne rozwiązania, przejrzyste i ustandaryzowane procesy – całość optymalizuje sposób, w jaki przedsiębiorstwo realizuje swoje cele. Dzięki takim udoskonaleniom firma zmienia się w bardzo sprawną machinę umożliwiającą osiągniecie wyższego poziomu rozwoju – tłumaczy Michał Urbaniak, Chief of Application Management Services, GFT Polska.

Usprawnienia te zauważają najwięksi gracze rynkowi. Jak wynika z raportu 2015 State of DevOps,  spółki giełdowe, które zdecydowały się na wdrożenie tej metodologii zanotowały o 50 procent wyższą kapitalizację rynkową w ciągu trzech lat niż organizacje, które tego nie zrobiły.[2]

Bariery w drodze do sukcesu

Podróż, jaką przedsiębiorstwa z branży IT muszą przebyć do pełnej optymalizacji, musi jednak jeszcze potrwać. Podobnie jak w przypadku adaptacji organizacji do prowadzenia projektów w podejściu Agile, poodnoszenie poziomu wiedzy i zmiany sposobu pracy wymagają przekształceń w jej strukturach, co okazuje się być dużym wyzwaniem.

Wprowadzenie nowych technologii czy narzędzi są dużo prostsze i łatwiejsze do zaplanowania niż zmiany w organizacji pracy, jak wymaga tego koncept DevOps. Jego wdrożenie to proces długofalowy i nie jest sprecyzowany na tyle, aby móc łatwo nim sterować. Nie ma również jeszcze uniwersalnego modelu, który można byłoby dopasować dla wszystkich przedsiębiorstw. Najistotniejszy jednak w całym procesie jest fakt, że taka zmiana dotyczy wielu szczebli w firmie i zaangażowania kadry zarządzającej. Czynnik ludzki jest jedną z największych barier do pokonania – wyjaśnia Michał Urbaniak, GFT Polska.

Szybka ewolucja stanowisk

DevOps bazuje w dużym stopniu na zintensyfikowaniu komunikacji i współpracy, co staje się katalizatorem przemian kulturowych w całej organizacji. Wdrożenie tej filozofii sprawia, że specjaliści stają przed koniecznością posiadania nowych umiejętności. Role pracowników ewoluują i wymagają od nich poszerzania horyzontów zawodowych.

Zastosowanie DevOps powoduje, że deweloperzy stają się bardziej zaznajomieni z infrastrukturą, a administratorzy zapoznają się z kodem. Zmiany te z czasem obejmują też inne działy – analityków biznesowych, zespoły planowania, a nawet kadrę menedżerską najwyższego szczebla. Naturalnym następstwem takich praktyk będzie coraz większa efektywność  i poszerzająca się wiedza wszystkich pracowników – opowiada Magdalena Kuś, HR Managera, GFT Polska.

[1] Źródło: http://resources.idgenterprise.com/original/AST-0147237_2015-state-of-devops-report.pdf

[2]Źródło: https://www.excella.com/insights/top-5-insights-from-the-2015-state-of-devops-report

EUR/NZD – w długoterminowym trendzie spadkowym

EUR/NZD - w długoterminowym trendzie spadkowym 5

Na parze walutowej EUR/NZD możemy zaobserwować bardzo silny trend spadkowy. Przez ostatnie 6 tygodni tylko jedne był wzrostowy. Po przebiciu strefy popytu 1.58-1.60 kurs zanurkował, aktualnym celem niedźwiedzi może być kolejna strefa popytu 1.49-1.51.

Trend został napędzony przez Brexit, który negatywnie odbił się na wspólnej walucie. Zagłosowanie Wielkiej Brytanii za wyjściem z Unii Europejskiej zwiększyło szanse na rozpad Strefy Euro, a na chwile obecną na pewno ją osłabiło. Z drugiej strony wzrost surowców przyczynił się do większych zysków spółek w Nowej Zelandii, a to przełożyło się na umocnienie dolara nowozelandzkiego. Bazowym scenariuszem pozostanie kontynuacja trendu spadkowego.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Obecne podwyżki OC to dopiero początek. Szykuje się kolejne +50%

Przez ostatnie 3 miesiące koszt OC w największych polskich miastach wzrósł średnio o 12%. Dane płynące z rynku wskazują, że to jednak dopiero początek podwyżek składek za ubezpieczenia komunikacyjne.

Wprowadzenie podatku od aktywów ubezpieczycieli (podatku bankowego), rosnące kwoty świadczeń z OC sprawcy za szkody osobowe, zeszłoroczna strata towarzystw
w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych (sięgająca niemal 1,2 miliarda złotych) – to wszystko wpłynęło na obecne podwyżki OC.

W których miastach zapłacimy mniej za OC?

Z danych porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl wynika, że przez ostatnie 3 miesiące koszt OC w miastach wojewódzkich wzrósł średnio o 12%. Dla porównania, od października 2015 do marca 2016 (czyli przez 6 miesięcy), składki za OC podrożały średnio jedynie
o 3,36%. Obecnie mamy więc do czynienia z podwyżkami o niespotykanym tempie.

Co ważne, na podwyżki zdecydowali się nie tylko ubezpieczyciele tradycyjnie oferujący droższe OC. Także towarzystwa mające zwykle tańsze OC podniosły ceny ubezpieczeń. Możemy się o tym przekonać na przykładzie Warszawy. W marcu 2016 r. najtańsze OC najczęściej można było znaleźć w AXA Direct – średni koszt polisy w tym towarzystwie wyniósł 1 161 zł. Obecnie najkorzystniejszą ofertę w stolicy ma Aviva, jednak średni koszt OC w tym towarzystwie wynosi 1 559 zł.

Mimo tych podwyżek znajdziemy jeszcze w Polsce miejsca, w których OC staniało. Spadki średniego kosztu polisy odnotowano w ostatnim czasie w następujących miastach wojewódzkich: w Szczecinie, Opolu, Katowicach i Białymstoku. Najbardziej zadowoleni mogą być kierowcy ze Szczecina – koszt OC w tym mieście spadł średnio o 7,88%.

W większości miast mamy jednak do czynienia ze wzrostami kosztów OC. Średni koszt ubezpieczenia wzrósł najbardziej w:

  • Kielcach (o 49%),
  • Toruniu (o 25%),
  • Wrocławiu (o 23%),
  • Warszawie i Krakowie (w obu miastach o 22%).

Gdzie zapłacimy najwięcej za OC?

W ostatnim kwartale utrzymała się tendencja z początku tego roku – to wcale nie
w Warszawie zapłacimy najwięcej za OC. W marcu 2016 najwięcej zazwyczaj musieli zapłacić mieszkańcy Poznania. Obecnie najdroższe polisy są we Wrocławiu.

Natomiast miastem wojewódzkim z najtańszym OC pozostaje Rzeszów (mimo że i tego miasta nie ominęły podwyżki OC).

Jakie ceny OC czekają nas w przyszłości?

Możemy być pewni, że obecne podwyżki OC nie zakończą wzrostu cen składek. Niewiadomą jest jedynie tempo tych wzrostów. Paweł Kuczyński z porównywarki OC i AC Ubea.pl przewiduje, że średni koszt ubezpieczenia w przeciągu najbliższych dwóch lat może wzrosnąć nawet o 50%. Skąd takie prognozy? Spójrzmy na inne dane płynące
z rynku.

Komisja Nadzoru Finansowego podała, że zysk netto ubezpieczycieli w pierwszym kwartale 2016 wyniósł 626 mln złotych. Oznacza to spadek o 41% w porównaniu do danych z analogicznego okresu z 2015 r. Natomiast według Polskiej Izby Ubezpieczeń
w I kwartale 2016 polisy komunikacyjne przyniosły stratę techniczną na poziomie aż 316 mln zł (w I kwartale 2015 r. strata ta wyniosła jedynie 59 mln). Mimo podwyżek ubezpieczyciele więc nadal dopłacają do polis kierowców.

Dodatkowo w czerwcu 2016 r. KNF wydało zalecenia w sprawie ustalania wysokości świadczeń za szkody osobowe z OC sprawcy. Komisja dąży do ujednolicenia ich wysokości. Obecnie za podobne urazy poszkodowani otrzymują bardzo różne odszkodowania. Zazwyczaj też kwoty wypłacane przez ubezpieczycieli są zdecydowanie niższe od tych, które poszkodowani są w stanie wywalczyć na drodze sądowej.

Oprócz wystosowanych już zaleceń (które ubezpieczyciele powinni wdrożyć do końca tego roku) KNF planuje także stworzenie tabeli z przedziałami kwot, które powinny być wypłacane za poszczególne urazy. Jeśli taka tabela rzeczywiście wejdzie w życie, na pewno przyczyniłaby się do kolejnego wzrostu odszkodowań. A to oznacza kolejne podwyżki OC.

Zdaje się, że czasy wojny cenowej na rynku polis komunikacyjnych minęły bezpowrotnie. Znalezienie oferty OC najtańszego dla danego kierowcy będzie więc w najbliższych miesiącach jeszcze ważniejsze.

Utrzymująca się awersja do ryzyka

Konrad Mikołajko Head of Support Patron FX
Konrad Mikołajko
Head of Support
Patron FX

Na europejskich parkietach utrzymuje się panujący od początku tygodnia trend. Spadki przybrały jednak na sile i w środę niebezpiecznie zbliżyły się do poziomów wyznaczonych po szoku związanym z brytyjskim referendum. Najsilniej traciły giełdy w Londynie, Frankfurcie i Paryżu. Niemiecki DAX stracił 1,67%, francuski CAC40 spadł o 1,88%, a brytyjski FTSE100 o 1,25%.

Warszawski indeks WIG20 nie odstawał specjalnie od zachodnich parkietów i zakończył dzień spadkiem o 1,52% i tym samym niebezpiecznie zbliżył się do czerwcowych minimów. Giełdzie nie pomagają zapowiedzi rządzących dotyczące Otwartych Funduszy Emerytalnych czy też kolejne propozycje związane z wydatkami z kasy państwa na obniżenie wieku emerytalnego oraz zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Ekonomiści wyliczyli, że przyszłoroczne koszty związane z powyższymi decyzjami mogą wynieść ponad 70 mld zł, a wpływy z nowych podatków oraz zwiększenia opłat za prąd i wodę dadzą budżetowi zaledwie ok. 20 mld zł. Wniosek jest prosty, oznacza to nic innego, jak wzrost deficytu o 50 mld zł. Cała obecna sytuacja wpływa również na złotego, który obecnie jest najsłabszą walutą w regionie.

Podczas wczorajszej sesji na rynkach Starego Kontynentu, otrzymaliśmy kilka ciekawych odczytów w kalendarzu makroekonomicznym. Rodzimi inwestorzy poznali decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie wysokości stóp procentowych. RPP zdecydowała się pozostawić je na niezmienionym poziomie, co było zgodne z rynkowymi prognozami. Finalny odczyt amerykańskiego indeksu PMI dla usług był w czerwcu minimalnie większy od prognoz i wyniósł 51,4 pkt. (prognoza 51,3 pkt.). Lepszy od oczekiwań był również odczyt indeksu aktywności w amerykańskim sektorze usługowym, przygotowany przez instytut ISM. Wskaźnik wzrósł do 56,5 pkt. i tym samym znajduje się najwyżej od siedmiu miesięcy. O godz. 20:00, inwestorzy poznali zapiski z czerwcowego posiedzenia FOMC. Z raportu wynika, że słabsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy za maj zwiększyły w ocenie Rezerwy Federalnej niepewność, co do perspektyw gospodarki USA i były argumentem za pozostawieniem stóp procentowych bez zmian.

Podczas dzisiejszego handlu na światowych giełdach do interesujących odczytów makroekonomicznych będziemy mogli zaliczyć między innymi dane dotyczące niemieckiej produkcji przemysłowej, amerykański raport ADP czy też dane o zmianie zapasów paliw. Jak co tydzień, czekają nas również informacje z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie liczba złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Sesja w USA:

Środowa sesja na nowojorskich giełdach zakończyła się wzrostami najważniejszych indeksów. Na koniec dnia, indeks Dow Jones Industrial Average zyskał 0,44%, S&P500 wzrósł o 0,54%, natomiast Nasdaq Composite o 0,75%.

Waluty:

Kurs EURUSD na koniec środowych notowań dotarł do poziomu 1,1076 i tym samym spadł o 0,19%. Para EURGBP zyskała 1,00% i osiągnęła poziom 0,8590, natomiast EURJPY straciła 0,39%, osiągając 112,23.

Polska waluta jest dziś rano wyceniana przez rynek następująco: 4,4348 PLN wobec euro, 4,0007 PLN wobec dolara amerykańskiego, 4,0934 PLN wobec franka szwajcarskiego i 5,1939 PLN wobec funta szterlinga.

Surowce:

Notowania złota w środę wzrosły o 0,88% do poziomu 1368,40 USD za uncję. Srebro wzrosło o 1,85 % i było notowane po 20,233 USD za uncję.

Ropa naftowa, w przypadku odmiany WTI, zyskała 2,51%, osiągając poziom 47,77 USD za baryłkę. Odmiana Brent wzrosła natomiast o 2,65% i była notowana po 49,23 USD za baryłkę.

Konrad Mikołajko, Head of Support, Patron FX

EY inwestuje w Polsce. Firma zatrudni nawet 300 programistów i menedżerów projektów IT

Firma doradcza EY rozbudowuje swoje centra kompetencyjne w Polsce. Powstają w nich nowe zespoły. Będą one obsługiwać globalnych klientów EY w zakresie doradztwa IT przy fuzjach i przejęciach oraz rozwoju aplikacji Guidewire dla rynku ubezpieczeń. Pracę w nowych zespołach we Wrocławiu i w Warszawie znajdzie do 2020 roku kolejne kilkaset osób. Firma rekrutuje głównie doświadczonych menedżerów projektów IT oraz programistów Java.

Zespoły strukturalnie będą częścią centrum usług wspólnych, które powstało we Wrocławiu w 2011 roku i obchodzi właśnie pięciolecie istnienia. Dziś EY Global Delivery Services świadczy m.in. usługi księgowe, finansowe, kadrowe, kreatywne, wsparcie wirtualnych asystentek, usługi związane z zakupami i zarządzaniem ryzykiem, jak również wsparcie IT oraz zarządzanie wiedzą i projektami dla spółek z sieci EY z ponad 30 krajów.

– Bardzo się cieszę, że pięć lat po tym, jak stolica Dolnego Śląska wygrała rywalizację o centrum usług wspólnych z ponad 40 miastami z Europy i Afryki Północnej, możemy podzielić się kolejną dobrą wiadomością. Rozszerzamy działalność EY poprzez stworzenie centrów kompetencji, które będą realizowały usługi dla zewnętrznych, globalnych klientów EY oraz dla zespołów projektowych EY, które pracują dla międzynarodowych klientów. To, że centra powstaną właśnie w Polsce świadczy o tym, że mamy tutaj wysoko wykwalifikowane kadry o szerokich kompetencjach i globalnym spojrzeniu. Dla przykładu, wielu analityków EY Polska świadczy usługi w Berlinie, Londynie, Dubaju czy Nowym Jorku siedząc ramię w ramię ze specjalistami z całego świata – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY w Polsce.

Nowe zespoły we Wrocławiu i w Warszawie będą działały w ramach EY Global Delivery Services (GDS). Jest to odrębna struktura od spółek EY Polska, które pracują dla lokalnych i międzynarodowych klientów. EY Polska to ponad 1800 profesjonalistów zajmujących się audytem, doradztwem podatkowym, biznesowym i transakcyjnym. Firma ma biura w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu.

Mapa_EY_Offices.jpg

Polska częścią globalnej sieci

Global Delivery Services (GDS) to nazwa wszystkich globalnych centrów usług wspólnych i centrów kompetencyjnych oferujących swoje usługi na rzecz pracowników EY na całym świecie oraz klientów zewnętrznych globalnej sieci firmy doradczej. GDS wspiera wszystkie obszary geograficzne, linie biznesowe, sektory i kompetencje EY i odgrywa ważną rolę w realizacji globalnej strategii EY. Obecnie istnieje dziesięć takich centrów w pięciu krajach: Indiach, Chinach, Polsce, Argentynie i na Filipinach. Pracuje w nich ponad 18 tys. osób, które stanowią wsparcie zespołów projektowych lub bezpośrednio współpracują z zewnętrznymi, globalnymi klientami EY.

Pracownicy poszukiwani

Na początku istnienia EY GDS Poland w planach było zatrudnienie 250 specjalistów. Jednak przez 5 lat obecności centrum w Polsce, liczba pracowników wzrosła do 600 osób. Jeszcze rok temu EY GDS Poland działało w 5 obszarach kompetencyjnych. Teraz jest ich już 13. – To dzięki potencjałowi i energii ludzi, otwartości na innowacje i nowe wyzwania możemy się rozwijać. Nie spoczywamy na laurach i zwiększamy zatrudnienie. Rekrutujemy finansistów, informatyków, ścisłe umysły, ale również artystów i humanistów. Planujemy dalszy wzrost zatrudnienia – utrzymując dotychczasową dynamikę celujemy w około dwukrotny. Co szczególne, nie każdy z naszych pracowników musi mówić po polsku, dlatego chętnie dołączają do nas obcokrajowcy – mówi Dariusz Sus, szef EY GDS Poland. – Obecnie szukamy przede wszystkim menedżerów projektów IT z obszaru doradztwa transakcyjnego, którzy będą specjalizować się w zakresie wsparcia IT dla procesów transakcyjnych dla klientów globalnej sieci EY oraz deweloperów środowiska Java, którzy wesprą międzynarodowe projekty implementacji narzędzia Guidewire dla doradztwa biznesowego – dodaje.

Nowy Mercedes-AMG GT R

Nigdy wcześniej inżynierowie z Affalterbach nie zmieścili tylu rozwiązań ze świata motorsportu w jednym seryjnym samochodzie. Układ napędowy transaxle, silnik V8 biturbo o mocy 430 kW (585 KM), kompleksowo zmodyfikowane zawieszenie, nowa aerodynamika i inteligentna lekka konstrukcja zapewniają wybitnie sportowe doznania z jazdy. Ekskluzywny lakier „AMG green hell magno” już od pierwszej chwili nie pozostawia wątpliwości co do korzeni nowego AMG GT R – modelu, który większość swojej fazy prototypowej spędził w „Zielonym Piekle”, czyli na Północnej Pętli legendarnego toru Nurburgring.

Poszerzone przednie i tylne nadkola pozwoliły zwiększyć rozstaw kół dla jeszcze lepszej przyczepności i wyższych prędkości w zakrętach. Nowy przedni pas z elementami aktywnej aerodynamiki, duże tylne skrzydło oraz nowy tylny pas z podwójnym dyfuzorem zwiększają wydajność aerodynamiczną i pomagają w zapewnieniu optymalnej przyczepności. Także lekkie, kute felgi, seryjnie „obute” w opony torowe, zaprojektowano pod kątem maksymalnej dynamiki jazdy. To samo odnosi się do innych nowości, takich jak skrętna tylna oś, system kontroli trakcji z 9 trybami działania czy regulowane zawieszenie z dodatkowym sterowaniem elektronicznym. Z zewnątrz unikalny charakter AMG GT R podkreśla nowy wlot powietrza AMG Panamericana – jego charakterystyczne, pionowe poprzeczki po raz pierwszy pojawiły się w wyścigowym Mercedesie-AMG GT3 dla prywatnych zespołów, a teraz debiutują w seryjnym wozie ze stajni AMG.

Mercedes-AMG poszerza gamę swoich topowych aut sportowych o nowe coupe AMG GT R. „Nasza sportowa marka AMG wywodzi się ze świata sportów motorowych i od chwili narodzin nieprzerwanie mierzy się w wyścigach. Jej geny doskonale widać w nowym AMG GT R i bogactwie innowacyjnych rozwiązań, jakie w nim zaszczepiliśmy. To kolejny dowód na bliską współpracę naszych inżynierów od samochodów wyścigowych oraz aut seryjnych” – powiedział prof. Thomas Weber, Członek Zarządu Daimler AG odpowiedzialny za badania i rozwój osobowych Mercedesów.

„Nowy AMG GT R to jeszcze wyższy poziom osiągów”. Stworzyliśmy seryjny wóz, który ma wyścigowe geny i mnóstwo innowacyjnej technologii, a swojemu kierowcy oferuje niezrównane doznania z jazdy – i każdym zmysłem pozwala poczuć nasze sportowe korzenie. To połączenie dynamiki jazdy naszego wyścigowego AMG GT3 z codzienną użytecznością AMG GT. Ci, którzy mają benzynę w żyłach, będą pod wrażeniem niezrównanych przyspieszeń poprzecznych i wzdłużnych, precyzji prowadzenia oraz sensacyjnego poziomu przyczepności. Zmodyfikowaliśmy wszystkie podzespoły odpowiedzialne za osiągi, a później w inteligentny sposób złączyliśmy te modyfikacje w imię maksymalnej dynamiki jazdy” – mówi Tobias Moers, szef Mercedes-AMG GmbH.

Kluczowe dane techniczne:

Mercedes-AMG GT R
Silnik benzynowy, 4-litrowy, V8, dwie turbosprężarki i bezpośredni wtrysk paliwa
Pojemność skokowa 3982 ccm
Moc maksymalna 430 kW (585 KM) przy 6250 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 700 Nm przy 1900-5500 obr./min
Napęd na tylne koła
Skrzynia biegów 7-biegowa, dwusprzęgłowa przekładnia zautomatyzowana AMG SPEEDSHIFT DCT
Zużycie paliwa: miasto/trasa/średnie 15,0/9,2/11,4 l/100 km
Średnia emisja CO2 259 g/km
Klasa efektywności G
Masa własna (DIN/EC) 1555*/1630** kg
Stosunek masy do mocy 2,66*/2,79** kg/KM
Przyspieszenie 0-100 km/h 3,6 s
Prędkość maksymalna 318 km/h

*Masa własna wg DIN, bez kierowcy i bagażu;; **Masa własna wg EC, włącznie z kierowcą i bagażem (75 kg)

Trzeci członek rodziny AMG GT stanowi jednocześnie zapowiedź nowej gamy modelowej Mercedes-AMG. Zaopatrzony w pionierskie rozwiązania, AMG GT R został zaprojektowany z mocnym naciskiem na jazdę torową. Jego rozwój w dużej mierze bazował na licznych doświadczeniach zgromadzonych przy projektowaniu wyścigowego AMG GT3 dla prywatnych zespołów oraz podczas startów w niemieckich mistrzostwach aut turystycznych German Touring Car Masters. Wartości takie jak sprint do „setki” w ciągu 3,6 s i maksymalna prędkość 318 km/h, połączone z niezrównanym poziomem dynamiki jazdy, bez wątpienia przełożą się na doskonałe czasy okrążeń na torach wyścigowych. Już sam nowy, ekskluzywny lakier „AMG green hell magno” wizualnie nawiązuje do „Zielonego Piekła” – jak często mówi się o legendarnej Północnej Pętli toru Nurburgring, i podkreśla wyścigowe korzenie modelu. Wyśrubowane, torowe osiągi AMG GT R to zasługa połączenia inteligentnej lekkiej konstrukcji z elementami z włókien węglowych i aluminium, specjalnych usztywnień nadwozia, wzmocnionego silnika V8 biturbo z odpowiednio zmodyfikowaną 7-stopniową przekładnią dwusprzęgłową, innowacyjnej aerodynamiki z elementami aktywnymi oraz nowego zawieszenia ze skrętną tylną osią i łożyskami sferycznymi (uniball).

Koncepcja zamontowanego z przodu, cofniętego w stronę kabiny silnika i skrzyni biegów przy tylnej osi (tzw. układ transaxle), sprawdzona w „cywilnych” wydaniach AMG GT oraz AMG GT S, przekłada się na korzystny rozkład mas (47,3% przypada na przód, 52,7% na tył). W połączeniu z nisko położonym środkiem ciężkości zapewnia to ekstremalnie zwinne prowadzenie i pozwala osiągać wysokie prędkości w zakrętach. Ze stosunkiem masy do mocy własnej o wartości 2,66 kg na 1 KM Mercedes-AMG GT R zajmuje czołowe miejsce w swoim segmencie.

Bliska współpraca stylistów z ekspertami od aerodynamiki

Inżynierowie od aerodynamiki i projektanci pracowali nad rozwojem nowego AMG GT R ramię w ramię, intensywniej niż kiedykolwiek. Idiom projektowania AMG, kryjący się za hasłem „Dynamicznej prezencji”, stwarza podstawy dla ekspresyjnej, wyrazistej stylizacji. Forma podąża tu za funkcją, a funkcja wspiera formę: za wszystkimi elementami stoją korzyści techniczne, a każdy z nich przyczynia się do większej dynamiki jazdy. Specjaliści od aerodynamiki sprawili, że życzenia designerów stały się rzeczywistością. Ta współpraca doprowadziła do opracowania innowacji, która oczekuje właśnie na przyznanie patentu.

Design AMG GT R ucieleśnia zmysłową przejrzystość. Poza atletycznie wyrzeźbionym nadwoziem i elementami zarezerwowanymi dla samochodów torowych uwagę przyciąga tu nowa osłona chłodnicy AMG Panamericana. Również ten unikalny element pochodzi ze świata motorsportu i świętuje swój debiut w aucie seryjnym właśnie w nowym AMG GT R. Piętnaście chromowanych, pionowych poprzeczek to widok znany już z wyścigowego AMG GT3, ale nie tylko – inspiracją dla nowego wlotu powietrza był grill Mercedesa 300 SL (typoszereg W 194), który w 1952 roku wygrał owiany legendą wyścig Panamericana w Meksyku.

Niepohamowany ciąg jeszcze podczas postoju: przedni pas

Nisko osadzony przedni pas i pochylona osłona chłodnicy tworzą charakterystyczne wrażenie rekiniego nosa i sprawiają, że AMG GT R zdaje się zawieszony jeszcze bliżej asfaltu. Ten sam kształt pozwala obniżyć punkt ciśnienia zwrotnego, poprawiając przepływ chłodzącego powietrza i efektywność aerodynamiczną samochodu.

Wyprofilowany niczym grot strzały przedni pas podkreśla dynamizm nowego AMG GT R – i manifestuje jego niepohamowany ciąg, nawet podczas postoju. Kompletnie nowy design zderzaka, oparty na charakterystycznej stylizacji modeli Mercedes-AMG, potęguje optyczną szerokość samochodu. Rozstawione po bokach wloty powietrza przypominają kształtem silniki odrzutowe i zapewniają odpowiedni do zwiększonych wymagań „oddech” dla układu napędowego AMG GT R. Z tego powodu każdy z nich zamiast kratek wypełniają tylko dwie aerodynamicznie ukształtowane listwy, bez strat doprowadzające powietrze do chłodnic.

Szeroki przedni splitter ogranicza unoszenie przedniej osi, a dodatkowe kurtyny powietrzne po bokach „uspokajają” przepływ powietrza i obniżają współczynnik Cd nowego AMG GT R. Wąskie, pionowe otwory prowadzą powietrze do nadkoli i optymalizują jego przepływ w tej części nadwozia. Aby zapewnić korzystny dopływ powietrza do podwójnych chłodnic przy nadkolach, zastosowano unikalne osłony nadkoli ze specjalnymi szczelinami.

Zupełnie nowy aktywny profil aerodynamiczny w podwoziu

Szczególnym osiągnięciem inżynierów Mercedes-AMG jest nowy, aktywny profil aerodynamiczny, niemal całkowicie ukryty w podwoziu, z przodu silnika. Wykonany z włókna węglowego element waży zaledwie około 2 kg. W trybie RACE, przy prędkości 80 km/h, automatycznie wysuwa się spod samochodu o około 40 mm, zmieniając znacznie przepływ powietrza pod podwoziem. W efekcie powstaje tzw. efekt Venturiego, który sprawia, że samochód jest dodatkowo „przyssany” do drogi – przy 250 km/h unoszenie przedniej osi zostaje zmniejszone o około 40 kg.

Kierowca może poczuć to zresztą przy skręcaniu – na pokonywanych z wysoką prędkością łukach AMG GT R prowadzi się jeszcze precyzyjniej i wykazuje większą stabilność kierunkową. Szczególnie w szybkich zakrętach, przy dużym przyspieszeniu poprzecznym, wóz jest znacznie zwinniejszy i dostarcza niczym niezakłócone informacje zwrotne od kół, a jednocześnie przez cały czas łatwo poddaje się kontroli.

Innowacja ta została najpierw opracowana w formie symulacji komputerowych, a następnie „doszlifowana” podczas wielu godzin żmudnych testów w tunelu aerodynamicznym. Ich wyniki potwierdziły szeroko zakrojone jazdy testowe, obejmujące m.in. Północną Pętlę toru Nurburgring.

Nowy profil aerodynamiczny ma elektryczne sterowanie i jest niemal niewidoczny, nie zakłóca więc harmonijnej sylwetki AMG GT R. Wraz z jego wysunięciem otwiera się wylot powietrza z chłodnicy w przednim pasie, kierujący jego strumień w stronę podwójnego tylnego dyfuzora. Zwiększa to stabilność tylnej osi, a jednocześnie pozwala obniżyć poziom temperatury kluczowych punktów z tyłu samochodu. Równocześnie pakiet aerodynamiczny zapewnia optymalną siłę hamowania – doprowadza bowiem dodatkowe chłodne powietrze do tarcz hamulcowych. Przed uszkodzeniami profil chroni sprężynowe mocowanie, pozwalające z łatwością wyginać go do góry.

Ponadto profil wpływa na obniżenie współczynnika oporu powietrza. W rezultacie docisk tylnej osi pozostaje na niezmiennie wysokim poziomie.

Żaluzje kontrolują przepływ powietrza

Kolejną nowinką techniczną zaprojektowaną z myślą o jeszcze lepszej aerodynamice AMG GT R jest aktywny system zarządzania powietrzem. Korzysta on poziomych żaluzji zamontowanych w dolnej części przedniego pasa. Żaluzje sterowane są elektrycznie i mogą być otwierane lub zamykane w ciągu około 1 s w celu poprawy przepływu powietrza, a co za tym idzie – efektywności aerodynamicznej.

Standardowo żaluzje są zamknięte – również w trakcie jazdy z maksymalną prędkością, podczas hamowania i szybkiej jazdy w zakrętach. W takiej pozycji ograniczają opór aerodynamiczny i pozwalają skierować powietrze pod podwozie, co dodatkowo ogranicza unoszenie przedniej osi. Jeśli jednak temperatura wybranych podzespołów przekroczy określony próg, a zapotrzebowanie na chłodne powietrze będzie szczególnie wysokie, żaluzje zostaną otwarte, tak aby doprowadzić maksymalną ilość powietrza do wymienników ciepła. Wymaga to wysoce zaawansowanego i błyskawicznie działającego sterowania.

Ogólna koncepcja aerodynamiki AMG GT R zapewnia optymalną równowagę pomiędzy unoszeniem a siłą docisku we wszystkich trybach eksploatacji i cechuje się jeszcze niższym oporem powietrza niż w przypadku „cywilnego” AMG GT.

Mocarny i smukły profil

Wykonane z superlekkiego włókna węglowego przednie błotniki zwiększają całkowitą szerokość przodu nadwozia o 46 mm – i pozwalają zmieścić szerzej rozstawione koła z większymi obręczami oraz oponami. Muskularnie wyrzeźbione nadkola podkreślają siłę, jaka drzemie w bryle AMG GT R. Kolejnym wysmakowanym, a jednocześnie funkcjonalnym elementem są boczne otwory, przez które „ucieka” gorące powietrze z komory silnika. Każdy z nich zdobi perforowana listwa z pięcioma „oczkami” i emblemat V8 BITURBO.

Z profilu uwagę zwracają także nowe, dostępne na życzenie kute obręcze AMG Performance w kolorze matowej czerni – zarezerwowane wyłącznie dla AMG GT R. Wyjątkowo lekkie, 10-ramienne felgi mają profilowaną obręcz, frezowany rowek i polerowane ranty o różnej szerokości (rozmiar przednich felg: 10,0 J x 19 ET56, tylnych: 12,0 J x 20 ET52). Ich lekka konstrukcja przynosi szereg korzyści: pozwala obniżyć masę własną samochodu, masę wirującą oraz masy nieresorowane. Wzrasta efektywność, osiągi są jeszcze lepsze, a zawieszenie koła i układ kierowniczy reagują jeszcze precyzyjniej.

Wzór felg pozwala wyraźnie dostrzec zaciski kół – w AMG GT R lakierowane na specjalny, żółty kolor. Nowe osłony progów sprawiają, że sylwetka samochodu wydaje się jeszcze smuklejsza i zawieszona bliżej drogi, a wstawki w kolorze lśniącej czerni nadają im indywidualny sznyt.

AMG GT R jest seryjnie wyposażony w dach wykonany z wysokogatunkowego włókna węglowego, podkreślający kontrastowy design karoserii.

Nacisk na szerokość i optymalizację aerodynamiki: tylny pas

Również tylny pas wyróżnia się licznymi widocznymi nowościami: nowe aluminiowe błotniki poszerzają tył nadwozia AMG GT R o 57 mm, zapewniając przestrzeń dla większych i szerzej rozstawionych kół z obręczami o średnicy 20″. Obie te modyfikacje przekładają się na większy zapas trakcji, a jednocześnie pozwalają osiągać wyższe prędkości w zakrętach.

Duże otwory po bokach zderzaka poprawiają przepływ powietrza w obrębie tylnego pasa, podobnie jak podwójny dyfuzor. Ten ostatni podczas jazdy usprawnia odprowadzanie ciepła z tłumików.

Również niewielka, pozioma szczelina pod tylną klapą służy do odprowadzania ciepła generowanego przez końcową część układu wydechowego. Kolejnym wyróżnikiem AMG GT R jest szeroka, umieszczona pośrodku rura wydechowa, sąsiadująca z czarnymi końcówkami wydechu po lewej i prawej stronie dyfuzora.

Pokaźnych rozmiarów tylne skrzydło, przymocowane na stałe do pokrywy bagażnika, zwiększa siłę docisku tylnej osi. Jego mocowania są malowane na kolor nadwozia, podczas gdy sam płat pokrywa czarny lakier ze lśniącym wykończeniem. Zależnie od rodzaju eksploatacji lub warunków na torze, kąt pochylenia skrzydła można ręcznie regulować – to kolejna unikalna cecha, również spotykana w motorsporcie.

Rezultat: w porównaniu z AMG GT połączenie wszystkich tych zabiegów aerodynamicznych zwiększa docisk podczas jazdy z prędkością maksymalną o 155 kg. Nowy Mercedes-AMG GT R oferuje maksymalną przyczepność, perfekcyjne właściwości jezdne i muskularny design, harmonijnie zintegrowany z elementami odpowiadającymi za aerodynamikę. I coś jeszcze: pomimo wyższej mocy silnika, szerszego nadwozia, większych kół, masywnego tylnego skrzydła, większego zapotrzebowania na chłodne powietrze i zwiększonego docisku legitymuje się niższym współczynnikiem oporu powietrza (Cd) niż AMG GT.

Indywidualne ustawienia: regulowane zawieszenie AMG

Do wymagań jazdy torowej dostosowano także zawieszenie supersportowego coupe AMG. Aby zmniejszyć masy nieresorowane, wahacze, zwrotnice i piasty obu osi zostały w całości wykonane z kutego aluminium. Zawieszenie z podwójnymi wahaczami zapewnia pewne prowadzenie kół, a duży „negatyw” i wysoka zbieżność pozwalają rozwijać imponujące prędkości w zakrętach. Jednocześnie kierowca może cieszyć się optymalnym wyczuciem drogi nawet podczas pokonywania łuków na granicy przyczepności.

Również łożyska sferyczne (uniball) w dolnych wahaczach tylnej osi swoją inspirację czerpią ze świata sportów motorowych – są znacznie bardziej odporne na zużycie niż tuleje wahaczy i ze względu na swoją konstrukcję nie maja luzu, toteż zbieżność i pochylenie koła nie zmieniają się nawet przy dużych obciążeniach. W rezultacie AMG GT R prowadzi się jeszcze precyzyjniej.

Dodatkowo, tylna oś została wyposażona w grubszy stabilizator rurowy, dostosowany do podwyższonych limitów dynamiki jazdy. Konstrukcja rurowa przyczynia się do ograniczenia masy własnej samochodu.

Nowe, regulowane zawieszenie AMG zostało opracowane specjalnie z myślą o wariancie GT R. Podobnie jak w samochodach stricte wyścigowych, kierowca może wybrać tu własne ustawienia i ręcznie, bezstopniowo regulować wstępne napięcie sprężyn. Pozwala to wpływać na stopień nurkowania oraz przechylania się nadwozia oraz przyczepność AMG GT R i dostosować wóz do własnych preferencji lub wymagań konkretnego toru.

Regulowane zawieszenie łączy się z aktywną, adaptacyjną kontrolą tłumienia AMG RIDE CONTROL. System ten elektronicznie kontroluje i automatycznie dostosowuje amortyzację każdego koła zależnie od stylu prowadzenia, prędkości i aktualnych warunków drogowych. Za błyskawiczną, precyzyjną zmianę charakterystyki resorowania amortyzatora odpowiadają dwa osobne elektrozawory służące do regulacji kompresji i odbicia. Twardsze nastawy pozwalają skutecznie niwelować ruchy poprzeczne i wzdłużne nadwozia, np. podczas mijania zakrętów lub hamowania. Płynna regulacja tłumienia zależnie od prędkości zapewnia najlepszy możliwy kontakt z drogą nawet przy szybkiej jeździe – a tym samym zwiększa bezpieczeństwo.

Co więcej, kierowca może regulować charakterystykę adaptacyjnego tłumienia za naciśnięciem przycisku na konsoli AMG DRIVE UNIT lub korzystając z trybów jazdy AMG DYNAMIC SELECT. Do wyboru są trzy ustawienia: Comfort, Sport i Sport+. Pierwsze z nich najlepiej sprawdza się podczas podróży drogami publicznymi. Drugie przeznaczone jest do agresywnej jazdy po drogach o nierównej nawierzchni – zapewnia maksymalny kontakt z nawierzchnią na torach takich jak Północna Pętli Nurburgringu. Trzecie, najtwardsze, stanowi idealny wybór na równe, nowoczesne obiekty, na których rozgrywane są wyścigi Grand Prix, np. tor Hockenheim.

AMG GT R wyróżnia się też szerszym rozstawem przednich i tylnych kół oraz montowanymi standardowo oponami Michelin Pilot Sport Cup 2 w rozmiarze 275/35 ZR 19 z przodu oraz 325/30 ZR 20 z tyłu. Te ostatnie, dopuszczone do użytku na publicznych drogach, pozwalają osiągać lepsze czasy okrążeń i pokonywać nawet o połowę większy przebieg podczas jazdy stricte torowej.

Zwinność i stabilność: aktywna tylna oś skrętna

Nowy AMG GT R jest jeszcze bardziej czuły na ruchy kierownicą – jako pierwszy model z palety Mercedes-AMG otrzymał bowiem aktywną skrętną tylną oś. Układ ten oferuje perfekcyjne połączenie zwinności i stabilności, czyli charakterystyk, które zwyczajowo są ze sobą sprzeczne.

Konwencjonalne wahacze tylnej osi w AMG GT R zastąpiono dwoma elektromechanicznymi siłownikami (silniki elektryczne z elementami śrubowymi). Nie mają one mechanicznego połączenia z kierownicą – skręt tylnych kół regulowany jest tu elektronicznie. Maksymalny kąt ich skrętu wynosi 1,5 stopnia.

Do prędkości 100 km/h tylne koła skręcane są w kierunku przeciwnym do przednich, „wirtualnie” skracając w ten sposób rozstaw osi. W rezultacie AMG GT R odczuwalnie zwinniej zachowuje się w zakrętach, dostarcza jeszcze więcej przyjemność z jazdy i mniej obciąża kierowcę – zwłaszcza na wąskich, krętych drogach czy ciasnych torach, gdzie często trzeba zmieniać kierunek jazdy, albo w slalomie.

Gdy prędkość przekroczy 100 km/h, układ zaczyna skręcać tylne koła w tym samym kierunku co przednie – dochodzi wówczas do „wirtualnego” wydłużenia rozstawu osi i poprawy stabilności. Jednocześnie przy zmianie kierunku jazdy znacznie szybciej narastają działające na tylne koła siły boczne, dzięki czemu samochód jeszcze chętniej reaguje na ruchy kierownicą. Kierowca wyczuwa ogromne pokłady przyczepności tylnych kół i doskonałą stabilność podczas szybkich korekt kierunku, i to bez występowania drgań tylnej osi.

Ale aktywna tylna oś skrętna imponuje nie tylko w zakrętach – wspiera kierowcę również w razie wystąpienia konieczności przeprowadzenia nagłego manewru wymijania, zwiększając bezpieczeństwo jazdy. W rezultacie AMG GT R łatwiej prowadzi się w zakresie granicznym.

Standardowy, trzystopniowy układ ESP® z trybami ESP ON, ESP SPORT Handling Mode oraz ESP OFF pracuje w perfekcyjnej symbiozie z mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu, a jego działanie zostało optymalnie dostosowane do niezrównanej dynamiki jazdy, jaką oferuje nowy AMG GT R. Oprogramowanie dla trybu ESP OFF zostało zaczerpnięte z AMG GT3.

Trakcja do dziewiątej potęgi: AMG TRACTION CONTROL

W trybie ESP OFF kierowca ma do dyspozycji kolejną innowację inspirowaną światem wyścigów – nowy układ AMG TRACTION CONTROL, który pozwala dodatkowo wpływać na charakterystykę prowadzenia AMG GT R. Umożliwia on wstępne ustawienie dopuszczalnego poślizgu tylnej osi na jednym z 9 poziomów, zupełnie jak w obecnym AMG GT3. Układ ogranicza przyczepność napędzanych kół, nie wpływa jednak na działania stabilizacyjne systemu ESP®.

Kierowca obsługuje AMG TRACTION CONTROL za pomocą specjalnego pokrętła na konsoli środkowej, zlokalizowanego pod otworami wentylacyjnymi. Zależnie od ustawienia system dopuszcza mniejszy lub większy poślizg kół tylnej osi – co przydaje się w różnych warunkach drogowych. Poziom 1. przeznaczono do jazdy po mokrej nawierzchni, z wysokimi rezerwami bezpieczeństwa, a 9. pozwala na maksymalny uślizg kół. Aktualne ustawienie wskazują – niczym w samochodach wyścigowych – otaczające pokrętło diody LED oraz ikona na wyświetlaczu między zegarami.

AMG TRACTION CONTROL ma istotną przewagę nad konwencjonalnymi systemami: za pomocą wirtualnego symulatora w ułamku sekundy przewiduje bowiem wartość współczynnika tarcia µ i inne potrzebne informacje. Maksymalny dopuszczalny poślizg tylnych kół obliczany jest zależnie od wybranego poziomu działania systemu. Gdy podczas przyspieszania koła osiągną zadany poziom poślizgu, kontrola trakcji zacznie modulować moc silnika tak, aby już go nie przekraczać – samochód będzie dalej przyspieszać z zaprogramowanym uślizgiem tylnej osi. Zakres regulacji uwzględnia też wpływ „szpery” (mechanizmu różnicowego o zwiększonym tarciu).

Elektroniczna „smycz” działa bez opóźnień, zwiększając dodatkowo zarówno osiągi, jak i radość z jazdy. Kierowca jest wspierany w jednym z najtrudniejszych aspektów jazdy, czyli w doborze optymalnego momentu obrotowego i stopnia jego zwiększania podczas przyspieszania na wyjściu z zakrętu. Dzięki AMG TRACTION CONTROL dysponuje dokładnie taką przyczepnością, jakiej potrzebuje. Precyzyjnie wyliczone dostarczanie mocy na końcu łuku stanowi jedno z najważniejszych kryteriów przy „wykręcaniu” najlepszych czasów okrążeń.

Elektronicznie sterowana „szpera”

AMG GT R jest seryjnie wyposażony w elektronicznie sterowany tylny mechanizm różnicowy o zwiększonym tarciu, zintegrowany z kompaktową obudową skrzyni biegów. Czułe i szybkie sterowanie winduje fizyczne granice prowadzenia na zupełnie nowy poziom. Nie tylko dodatkowo zwiększa przyczepność tylnych kół, ale i limity prędkości w zakrętach. Układ płynnie dobiera stopień blokady dyferencjału podczas przyspieszania oraz jazdy z odpuszczonym gazem, a jego działanie jest perfekcyjnie dostosowane do odmiennych warunków prowadzenia i nawierzchni o zróżnicowanym współczynniku tarcia.

Zmienne przełożenie: progresywny, sportowy układ kierowniczy

Sportowy układ kierowniczy ma wspomaganie zależne od prędkości jazdy i zmienne przełożenie, które poprawia prowadzenie oraz zwinność auta przy niewielkich prędkościach, a jednocześnie pozwala utrzymać wysokie bezpieczeństwo jazdy przy tych wyższych. Charakterystyka działania układu zależy nie tylko od prędkości, ale i od aktualnego przyspieszenia poprzecznego oraz wybranego trybu jazdy AMG DYNAMIC SELECT. Efekt: kierowca perfekcyjnie „czuje” samochód i dostaje niczym niezakłócone sygnały ze styku kół z nawierzchnią.


Gotowy do startu: design wnętrza

Aby zapewnić kierowcy nowego AMG GT R wzorowe warunki do jazdy, także w kabinie pojawił się szereg dodatków inspirowanych światem sportu motorowego. Do standardowego wyposażenia należą niezwykle lekkie, regulowane ręcznie kubełkowe fotele AMG, pokryte mieszanką skóry nappa i mikrofibry DINAMICA. Na życzenie, jako bezpłatna opcja, dostępne są sprawdzone siedzenia AMG Performance. Szczególną pozycję nowego AMG GT R podkreślają opcjonalne żółte pasy bezpieczeństwa, wskaźniki z żółtymi akcentami, pakiet AMG z elementami pokrytymi lakierem fortepianowym oraz specjalne instrumenty – takie jak pokrętło AMG TRACTION CONTROL.

Szeroka optycznie deska rozdzielcza zwraca uwagę motywami lotniczymi – efekt ten wzmacniają cztery otwory wentylacyjne umieszczone pośrodku i dwa dodatkowe po bokach. Wysoko poprowadzona linia okien, „wklęsły” kształt boczków drzwi oraz dynamicznie wyprofilowana, szeroka konsola środkowa w połączeniu z nisko zamocowanymi fotelami sprawiają, że kierowca AMG GT R czuje się całkowicie zintegrowany z kokpitem samochodu.

Design konsoli środkowej przywodzi na myśl wlot powietrza NACA, a użyte do jej wykończenia autentyczne materiały nie pozostawiają wątpliwości – nowy sportowiec z Affalterbach ma wiele wspólnego z motorsportem. Przywiązanie projektantów do szczegółów zdradza choćby ułożenie przycisków na konsoli AMG DRIVE UNIT, przypominające układ cylindrów w silniku widlastym.

Standardowe wyposażenie AMG GT R obejmuje nowy pakiet AMG Night wnętrza z manetkami zmiany biegów, wykończeniem kierownicy, listwami progowymi i belką w bagażniku w kolorze lśniącej czerni, która koresponduje z seryjnym pakietem elementów ozdobnych pokrytych lakierem fortepianowym. Na życzenie nabywcy mogą zamówić wykończenie z czarnego włókna węglowego.

Więcej wyposażenia, niższa masa: AMG Lightweight Performance

Waga – oto jeden z kluczowych parametrów odpowiadających za osiągi i prowadzenie sportowego samochodu. W konstrukcji AMG GT R projektanci Mercedes-AMG wykorzystali inteligentną mieszankę materiałów: do budowy podwozia i nadwozia użyto różnych stopów aluminium, pokrywę bagażnika wykonano ze stali, a przedni odcinek podłogi – z magnezu. Ten ostatni, ekstremalnie lekki element ogranicza bezwładność przed przednią osią i dodatkowo poprawia zwinność prowadzenia.

Zoptymalizowana pod kątem masy rama przestrzenna wykonana jest z odlewanych i tłoczonych profili aluminiowych. Wysoka wytrzymałość całej konstrukcji na zginanie i skręcanie pozwala w ekstremalnym stopniu pochłaniać i przenosić siły poprzeczne i wzdłużne pochodzące od zespołu napędowego oraz zawieszenia. Niepożądana elastyczność została zniwelowana, a samochód odznacza się precyzyjnymi, spontanicznymi reakcjami na polecenia kierowcy.

Materiały ze świata wyścigów

W strategię lekkiej konstrukcji inżynierów AMG wpisują się też inne rozwiązania. Ambitne cele pomaga osiągnąć między innymi zastosowanie lekkiego i wytrzymałego włókna węglowego, z którego wykonano m.in. przednie błotniki, dach oraz rurę reakcyjną pomiędzy silnikiem a skrzynią.

Ważąca zaledwie 13,9 kg rura reakcyjna jest o 40% lżejsza od jej i tak lekkiego, aluminiowego odpowiednika z AMG GT S. Jako element konstrukcyjny układu napędowego transaxle, stanowi ona ekstremalnie sztywne pod względem odporności na zginanie i skręcanie połączenie silnika z przekładnią. Pozwala na wyjątkowo silne „spięcie” zespołu napędowego, a jednocześnie przyczynia się do wypracowania odpowiednio zrównoważonego rozkładu mas całego samochodu.

Na obniżenie masy własnej AMG GT R wpływają również standardowe, kute obręcze, tytanowy tylny tłumik i rezygnacja z niektórych materiałów wygłuszających. W sumie nowy model jest o 15 kg lżejszy od AMG GT S pomimo zastosowania wielu dodatkowych elementów, takich jak masywne tylne skrzydło, skrętna tylna oś, pakiet aktywnej aerodynamiki czy wzmocnienia nadwozia i podwozia.

Nowość: karbonowe wzmocnienie podwozia zapewnia maksymalną sztywność skrętną

W celu zwiększenia sztywności skrętnej przy jednoczesnym obniżeniu masy własnej eksperci AMG opracowali nowy, lekki komponent – wykonaną z włókna węglowego poprzecznicę tunelu, która w AMG GT R zastępuje trzy różne elementy z modelu GT. Zamontowano ją pod układem wydechowym i rurą reakcyjną.

Poprzecznica dodatkowo usztywnia nadwozie pod kątem wytrzymałości na duże naprężenia skrętne występujące podczas wyścigów. Łączy ona obie strony samochodu w obszarze tunelu środkowego i rury reakcyjnej, zwiększając sztywność skrętną aż o 7,5% – co jest znakomitym osiągnięciem zwłaszcza jeśli uwzględnić, że już standardowy AMG GT może pochwalić się wysokim poziomem sztywności. Wystarczy przejechać krótki odcinek, by docenić wyjątkowo precyzyjne zachowanie auta – nawet podczas jazdy w zakresie granicznym. Bardziej „zwarte” nadwozie pozwala zachować lepszą kontrolę w wymagających warunkach torowych, takich jak szybkie zakręty na nierównej nawierzchni, i sprawia, że kierowca AMG GT R może wkładać mniej wysiłku w kierowanie samochodem.

Ponadto przednią część nadwozia usztywniają dwie ukośne rozpórki w komorze silnika. W AMG GT R wykonano je z włókna węglowego, co oznacza, że są one o 50% od swoich stalowych odpowiedniczek.

Inteligentna mieszanka materiałów: kompozytowe wsporniki kół

Wykorzystując inteligentną mieszankę materiałów konstrukcyjnych, eksperci AMG w dziedzinie lekkiej konstrukcji opracowali wykonane z kompozytów tzw. wsporniki kół. W razie zderzenia ich zadaniem jest skierowanie kół w stronę podłużnic, zgodnie z zakładaną kinematyką, i zatrzymanie ich tam. Wsporniki kompozytowe są o około 50% lżejsze od ich stalowych odpowiedników. W porównaniu z włóknem węglowym kompozyty wyróżniają się z kolei znacznie większą odkształcalnością przy zachowaniu właściwego poziomu wytrzymałości.

Niezmiennie wydajne: hamulce

Kompozytowy układ hamulcowy zapewnia doskonałe wytracanie prędkości i wysoką odporność na przegrzanie. Korzysta on z wewnętrznie wentylowanych, perforowanych tarcz hamulcowych o średnicy 390 mm z przodu i 360 mm z tyłu. Zaciski hamulcowe AMG GT R mają charakterystyczny, żółty kolor.

Na życzenie oferowane są wysokowydajne hamulce ceramiczne – o 17 kg lżejsze, a do tego trwalsze i jeszcze odporniejsze na użytkowanie w ekstremalnych warunkach. To zasługa ich ceramicznych tarcz o średnicy 402 mm z przodu i 360 mm z tyłu.

Więcej mocy, więcej momentu, jeszcze lepsza reakcja na gaz: silnik

Serce nowego atlety z Affalterbach bije mocniej niż kiedykolwiek: 4-litrowy silnik AMG V8 biturbo pod maską AMG GT R generuje moc 430 kW (585 KM), o 55 kW (75 KM) wyższą niż w przypadku topowego dotąd modelu GT S. Maksymalny moment obrotowy o wartości 700 Nm jest dostępny w bardzo szerokim zakresie obrotów – od 1900 do 5500 obr./min.

Wzrost wydajności udało się osiągnąć dzięki zastosowaniu nowych turbosprężarek (przy ich produkcji wykorzystano zmodyfikowany proces obróbki sprężarek), mniejszej puszki aneroidowej zaworu wastegate i zmianom w oprogramowaniu sterującym silnikiem. Ciśnienie doładowania wzrosło z 1,2 bara w AMG GT do 1,35 bara. Ponadto zoptymalizowano kanały wydechowe, zmianie uległ też stopień kompresji. Cały proces spalania został zmodyfikowany.

Odpowiednio dopasowana charakterystyka przepustnicy, stopień narastania ciśnienia doładowania i parametry przekładni sprawiają, że silnik jeszcze bardziej spontanicznie reaguje na zmiany obciążenia, a skrzynia jeszcze szybciej „żongluje” biegami. Ten żywiołowy charakter zespołu napędowego jest również zasługą o 0,7 kg lżejszego – w porównaniu z AMG GT S – dwumasowego koła zamachowego.

Ośmiocylindrowa jednostka zachwyca spontaniczną reakcją na gaz, liniowym dostarczaniem mocy i ogromnym ciągiem w całym zakresie prędkości obrotowych – dzięki czemu znacznie łatwiej kontrolować samochód podczas jazdy na granicy przyczepności. Co istotne, zaawansowana elektronika sterująca silnikiem uwzględnia aktualne warunki jazdy i kontroluje charakterystykę przepustnicy także w funkcji występujących sił poprzecznych.

Czterolitrowy motor AMG V8 korzysta ze sprawdzonego układu podwójnego turbodoładowania z turbosprężarkami zamontowanymi nie na zewnątrz, ale pomiędzy głowicami cylindrów – co eksperci nazywają „fałką z gorącym wkładem”. Taka konstrukcja przynosi szereg korzyści: silnik ma kompaktowe wymiary, turbosprężarki szybko reagują na obciążenie, a optymalny przepływ powietrza przez zlokalizowane w bliskiej odległości katalizatory pozwala obniżyć emisję spalin. Ta bazowa zasada budowy V-ósemek AMG w przypadku AMG GT R została dodatkowo zoptymalizowana pod kątem jeszcze lepszych osiągów. Maksymalne ciśnienie doładowania wynosi tu 1,35 bara – co oznacza, że wirniki turbosprężarek kręcą się z prędkością nawet 186 tys. obrotów na minutę.

W celu uzyskania maksymalnej mocy nawet wtedy, gdy temperatura powietrza jest wyjątkowo wysoka, Mercedes-AMG korzysta z pośredniego chłodzenia powietrza doładowującego powietrza-woda. Intercoolery AMG GT R mają osobny, dwustopniowy niskotemperaturowy obieg cieczy chłodzącej. Pierwszy stopień obejmuje dwie równoległe chłodnice przy lewym i prawym nadkolu, drugi – dużą chłodnicę z przodu pojazdu. Wspólnie układ ten działa jeszcze efektywniej niż w przypadku AMG GT S. Nim sprężone i ogrzane w turbosprężarkach powietrze trafi do komór spalania, jego temperatura jest skutecznie obniżana przez chłodzone wodą intercoolery. Duża chłodnica z przodu auta zapewnia kontrolowane chłodzenie cieczy chodzącej w niskotemperaturowym obiegu. Niezwykle krótkie przewody ciśnieniowe powietrza przyczyniają się do optymalnej responsywności.

Połączenie dwóch turbosprężarek z bezpośrednim, strumieniowym wtryskiem paliwa zwiększa sprawność termodynamiczną oraz moc maksymalną. Szybkie i precyzyjne wtryskiwacze piezoelektryczne rozpylają benzynę pod wysokim ciśnieniem, a realizowany na żądanie wielofazowy wtrysk zapewnia homogeniczność mieszanki paliwowo-powietrznej. Wydatek paliwa jest sterowany elektronicznie i odbywa się całkowicie płynnie pod ciśnieniem od 100 do 200 barów.

Aluminiowa skrzynia korbowa produkowana jest w technologii odlewania w formach piaskowych i ma zamkniętą konstrukcję. Zapewnia to ekstremalną wytrzymałość przy zachowaniu niskiej masy i pozwala na osiąganie wysokich ciśnień wtrysku – do 140 barów.

Powłoka tulei cylindrowych NANOSLIDE® – stosowana również w jednostkach Formuły 1 bolidów MERCEDES AMG PETRONAS – jest znacznie twardsza od konwencjonalnych tulei żeliwnych, a zatem odporniejsza na zużycie. Ponadto wyróżnia się zredukowanym poziomem tarcia, co w połączeniu z aluminiowymi, kutymi tłokami pomaga zwiększyć efektywność.

Cztery wałki rozrządu w głowicy otwierają i zamykają łącznie 32 zawory. Regulacja wałków po stronie dolotowej i wydechowej zapewnia wyśmienitą reakcję na gaz, a przy tym pozwala zoptymalizować cykl pracy silnika w każdym punkcie położenia tłoka.

Układ smarowania z suchą miską olejową dostarcza olej nawet przy dużych siłach bocznych i pozwala zamontować silnik niżej, a co za tym idzie – obniżyć położenie środka ciężkości i stworzyć podstawy dla osiągania wyższych przyspieszeń poprzecznych.

Zgodnie z zasadą „Jeden człowiek – jeden silnik” jednostka napędowa AMG GT R jest montowana ręcznie w zakładach AMG w Affalterbach. Oznacza to, że za montaż każdego silnika odpowiada wysokowykwalifikowany technik, przestrzegający najwyższych standardów jakości. Czuwa on nad całym procesem montażu, począwszy od instalacji wału korbowego w bloku i montażu wałków rozrządu przez instalację elektryczną aż po napełnienie jednostki olejem. Potwierdza to zdobiący silnik emblemat z podpisem technika, który go montował.

Jeszcze lepsza na torze: przekładnia dwusprzęgłowa

Również zamontowana przy tylnej osi 7-stopniowa przekładnia dwusprzęgłowa AMG SPEEDSHIFT DCT została poddana znaczącym modyfikacjom pod kątem osiągów na torze, zarówno od strony konstrukcyjnej, jak i oprogramowania. Pierwszy bieg jest dłuższy, a bieg siódmy i przełożenie główne skrócono – wszystko to w celu uzyskania jeszcze lepszych wrażeń podczas przyspieszenia i wyjątkowo spontanicznej reakcji na szybkie zmiany obciążenia. Równocześnie dalszemu skróceniu uległy reakcja na kick-down oraz czas potrzebny na zmianę przełożenia.

Jeszcze bardziej imponująco działa też funkcja RACE START – to zasługa wyższego poziomu obrotów startowych, bardziej czułych nastaw kontroli trakcji i zastosowania torowego ogumienia. Do ostrzejszych warunków panujących w wyścigach dostosowano wydajność chłodzenia skrzyni.

Używając kontrolera AMG DYNAMIC SELECT, kierowca AMG GT R może dostosować działanie przekładni do swoich preferencji. Do wyboru jest kilka trybów: C (Comfort), S (Sport), S+ (Sport Plus) oraz I (Individual). W trybie RACE charakterystyka pracy skrzyni dwusprzęgłowej dopasowana jest do warunków panujących podczas jazdy torowej – zmiany przełożeń odbywają się jeszcze szybciej, a każdej z nich towarzyszy emocjonujący dźwięk. We wszystkich programach kierowca może ręcznie aktywować tryb manualnej zmiany biegów – wystarczy nacisnąć umieszczony na konsoli centralnej przycisk M.


Komfort i zwinność: dynamiczne mocowania silnika oraz przekładni

Dynamiczne mocowania silnika oraz przekładni również należą do standardowego wyposażenia AMG GT R. W przypadku zespołu napędowego w układzie transasxle poduszki jednostki napędowej i skrzyni biegów pełnią szczególnie ważną funkcję. Miękkie zwiększają komfort jazdy, skuteczniej izolują bowiem od hałasów i wibracji. Dla precyzji i zwinności prowadzenia korzystniejsze są jednak poduszki o twardszej charakterystyce.

Mercedes-AMG pogodził te sprzeczne warunki, stosując dynamiczne mocowania silnika i skrzyni – ich sztywność jest regulowana w trybie ciągłym i niemal bezzwłocznie w zależności od aktualnych warunków jazdy. Proces ten nadzoruje specjalna jednostka sterująca, rozpoznająca styl prowadzenia auta pojazdu na bazie danych z magistrali CAN. Połączono ją z elektronicznie sterowanym tylnym dyferencjałem o zwiększonym tarciu. Efekt: optymalnie zbalansowana dynamika jazdy. W implementacji tej technologii inżynierowie Mercedes-AMG poszli o krok dalej: mocowania silnika i skrzyni sterowane są niezależnie od siebie. Zaletą tego innowacyjnego rozwiązania jest znaczna poprawa precyzji prowadzenia oraz dynamiki poprzecznej.

Autentyczny, rasowy dźwięk: sportowy wydech AMG Performance

Specjalnie opracowany układ wydechowy nie tylko generuje prawdziwy dźwięk samochodu wyścigowego, ale w porównaniu z AMG GT S pozwolił też zaoszczędzić około 6 kg masy własnej. To zasługa zastosowania cienkościennej stali do produkcji przedniej części wydechu i tytanowego tylnego tłumika.

Szeroka, centralnie umieszczona końcówka układu wydechowego i jej heksagonalny kształt podkreślają torowy charakter nowego coupe z Affalterbach. Dwie kolejne końcówki zlokalizowano po lewej i prawej stronie tylnego dyfuzora. Ich nakładki – zupełnie jak w autach wyścigowych – mają osłony z włókien węglowych, chroniące dyfuzor przed wysokimi temperaturami. Standardowo układ wydechowy dysponuje dwiema aktywnymi klapami, mającymi bezpośredni wpływ na brzmienie AMG GT R.

Klapy wydechu otwierają się i zamykają zależnie od wybranego trybu AMG DRIVE SELECT, można też sterować nimi osobno, za pomocą przycisku na konsoli AMG DRIVE UNIT. W ustawieniach Comfort i Sport basowy dźwięk widlastej „ósemki” zestrojono z myślą o wyższym komforcie jazdy. Tryby Sport+ i RACE uwalniają z kolei ścieżkę dźwiękową AMG GT R w najbardziej emocjonującym wydaniu.

Informacje rynkowe

Światowa premiera Mercedesa-AMG GT R odbyła się 24 czerwca 2016 roku na stoisku Mercedes-Benz World, na terenie jednego z najsłynniejszych brytyjskich torów wyścigowych – Brooklands. Model trafi do sprzedaży 21 listopada 2016 roku. W Europie jego dostawy rozpoczną się w marcu 2017 r.

Problemy włoskich banków

System bankowy w Europie wciąż nie oczyścił się z toksycznych aktywów. Dobrym przykładem są włoskie banki, którym ciążą niespłacane kredyty. Dobre dane z USA. Obniżka perspektywy kredytowej Australii.

Włochy wyraźnie pozazdrościły innym krajom południa swoich pięciu minut złej sławy i postanowiły pokazać jak wyglądają realne problemy. Wskaźnik niespłacanych kredytów w tym kraju osiągnął właśnie 17%. Jak nie trudno się domyślić sektor bankowy trzeszczy i tylko udaje, że sytuacja jest pod kontrolą. Problemem jest nowa dyrektywa mówiąca, że bankrutujące banki są w pierwszej kolejności zasilane przez deponentów. Byłaby to powtórka z Cypru. Aż strach pomyśleć co się stanie we Włoszech, jeżeli rozpocznie się paniczne wypłacanie depozytów z banków. Teraz sprawdzane są jeszcze możliwe furtki na obejście ograniczeń i wsparcie banków przez państwo. Metoda ta ma jedną podstawową wadę. Włochy wcale nie są krajem z nadwyżką budżetową i niskim zadłużeniem. Wspierając banki tylko pogorszą tą sytuację. Gdyby doszło do realnych problemów we Włoszech możemy szybko uznać Brexit za problem drugorzędny.

W USA rośnie deficyt w handlu zagranicznym. Wczorajsze dane pokazały brak zmian eksportu i wzrost importu o kolejny procent. Powodem niekorzystnej tendencji jest silny dolar. Z drugiej strony, jeżeli tendencja się utrzyma będzie to bodziec osłabiający dolara. Korzystanie wypadł natomiast raport ISM dla usług. Był on o 3,2 pkt lepszy od oczekiwań, korzystnie wypadła również jego druga część na temat aktywności biznesowej, tutaj wzrost wyniósł 3,8 pkt.

Agencja ratingowa obniżyła perspektywę ratingową Australii z neutralnej do negatywnej. Oznacza to, że jeżeli sytuacja będzie się pogarszać, będzie to kolejny kraj, który utraci najwyższy możliwy rating. Powodem zmian perspektywy jest pat po ostatnich wyborach. Agencja obawia się, że ze względu na to istnieje ryzyko pogłębienia się deficytu budżetowego. Kraj pomimo silnej gałęzi surowcowej dobrze radzi sobie z obecną sytuacją. Bezrobocie jest wciąż poniżej 6%, PKB rośnie powyżej 3% a dług publiczny wynosi zaledwie 36,8%. Te wszystkie parametry powodują, że nawet pomimo obniżki perspektywy szansa na obniżkę ratingu oceniana jest na 25% w ciągu dwóch lat. Pomimo decyzji agencji notowania dolara australijskiego nie ucierpiały.

Wczoraj o 20:00 odbyło się posiedzenie FOMC, czyli amerykańskiego odpowiednika polskiej Rady Polityki Pieniężnej. Posiedzenie to nie dało jasnego sygnału co do terminu spodziewanej podwyżki stóp procentowych w USA.

Wciąż trwa Ramadan. Z danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.
  • 17:00 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Eksperci radzą jak bezpiecznie kupić mieszkanie na kredyt

Komentarz Luizy Grąckiej, Specjalisty ds. Sprzedaży Skanska Residential Development Poland i Michała Krajkowskiego, analityka firmy NOTUS Doradcy Finansowi.

  • Krok 1: Sprawdź, czy deweloper oferuje doradztwo kredytowe.
  • Krok 2: Dokładnie przeczytaj umowę.
  • Krok 3: Pamiętaj, że prawie każdy kredyt można zmienić.
  • Krok 4: Zastanów się, ile wniosków kredytowych złożyć.
  • Krok 5: Świadomie buduj swoją historię kredytową.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez TNS Polska[1], zdecydowana większość Polaków kupuje mieszkania i domy na kredyt. Co zrobić, żeby poprawić swoje szanse na uzyskanie finansowania i w czym może pomóc deweloper? Jak możemy zwiększyć swoje bezpieczeństwo w procedurze kredytowej? Czy należy składać wnioski kredytowe do więcej niż 1 banku? Warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach.

Krok 1: Sprawdź czy deweloper oferuje doradztwo kredytowe

Luiza Grącka, Skanska Residential Development Poland: Kupując mieszkanie od dewelopera możemy często skorzystać z bezpłatnych porad kredytowych. Dzięki temu oszczędzamy czas i otrzymujemy wszystkie oferty kredytowe w jednym miejscu. Doradca może w naszym imieniu negocjować z bankiem, pomóc w skompletowaniu niezbędnych dokumentów i bezpiecznie przeprowadzić nas przez całą procedurę.

Krok 2: Przed podpisaniem umowy, dokładnie ją przeczytaj

Luiza Grącka, Skanska Residential Development Poland: Teoretycznie każdy to wie. W praktyce – nie zawsze czytamy ze zrozumieniem umowy od deski to deski. Warto wyjaśnić z doradcą ewentualne wątpliwości związane z zapisami w umowie. Szczególną uwagę powinniśmy zwracać na takie fragmenty jak np. dodawany do umowy zapis o przedwczesnej spłacie kredytu. Często takie działanie wiąże się z koniecznością zapłacenia opłaty karnej. Tabela opłat i prowizji, warunki wypłaty transz kredytowych, czy szczegółowy harmonogram – to informacje, które również musimy znać.

Krok 3: Pamiętaj, że prawie każdy kredyt można zmienić

Luiza Grącka, Skanska Residential Development Poland: Jeśli mimo dopełnienia wszystkich kroków, okaże się, że kredyt, na który zdecydowaliśmy się nie odpowiada naszym potrzebom, nie ma powodu do zmartwień. Prawie każdy kredyt można zmienić – wystarczy, że zaciągniemy tzw. kredyt refinansowy. Jest to nowy kredyt, który zaciągamy na spłatę starego w innym banku i na lepszych warunkach. Wciąż niewiele osób wie, że istnieje taka możliwość, a może ona skutecznie pozbawić nas niewygodnych zobowiązań na długie lata.

Krok 4: Zastanów się ile wniosków złożyć

Michał Krajkowski, Notus: Składanie wniosku kredytowego do kilku banków to działanie, które czasami wzbudza kontrowersje. W opinii niektórych doradców może negatywnie wpłynąć na decyzję o udzieleniu kredytu. W rzeczywistości jednak liczba złożonych wniosków nie ma większego znaczenia i choć może wpłynąć na naszą punktację, to nie jest to wpływ znaczący (zaledwie na poziomie ok. 5%). Co natomiast możemy zyskać? Złożenie wniosków do kilku banków pozwoli nam zabezpieczyć się na wypadek przedłużającej się procedury udzielania kredytu. Często w bankach, które mają aktualnie bardzo korzystną ofertę czas oczekiwania na decyzję kredytową trwa wiele tygodni. Składając równolegle wniosek kredytowy w innej instytucji zwiększymy nasze szanse na otrzymanie finansowania. Być może warunki nie będą tak atrakcyjne, ale nie zostaniemy bez przyznanego kredytu, w momencie kiedy musimy wpłacić pieniądze na rachunek dewelopera.

Oczywiście nie ma sensu składać wniosków do wszystkich banków, jakie funkcjonują na polskim rynku, ale 2-4 wnioski są odpowiednim zabezpieczeniem.

Krok 5: O swojej historii kredytowej myśl długoterminowo

Michał Krajkowski, Notus: Nawet jeśli dziś nie myślisz o kredycie, nie podejmuj decyzji, które mogą to uniemożliwić w przyszłości. Biuro Informacji Kredytowej, to instytucja, do której bank może się zgłosić, by poznać naszą historię kredytową. Nasze dotychczasowe działania finansowe wpływają na tzw. scoring, czyli liczbę punktów wyrażającą zdolność kredytową – od tego mogą zależeć warunki udzielenia kredytu i to, czy będziemy mieli pole do negocjacji z bankiem. O zdolności kredytowej decydują takie kwestie jak np. wysokość dochodów czy regularność w spłacaniu rat. Z punktu widzenia banku często lepszym klientem jest osoba, o której bank ma jakiekolwiek informacje, niż kredytobiorca, o którym nie wiadomo jak spłaca swoje zobowiązania. Anonimowość i całkowity brak informacji może utrudnić uzyskanie kredytu. Oczywiście nie można twierdzić, że ktoś kto nigdy nie miał kredytu czy karty kredytowej nie otrzyma kredytu na mieszkanie. Tak oczywiście nie jest, ale historia kredytowa, zwłaszcza ta pozytywna może znacznie ułatwić procedurę. Warto zatem myśleć o swoich aktualnych zobowiązaniach także w perspektywie wieloletniej. Opóźnienia w spłacie kredytu ratalnego, czy karty kredytowej mogą w przyszłości uniemożliwić staranie się o inny kredyt. Musimy pamiętać, że opóźnienia w spłacie jakiegokolwiek zobowiązania będą widoczne w rejestrach bankowych nawet przez kilka lat po spłacie tej pożyczki.

Sprawdzaj bazę BIK, monitoruj poprawność zawartych w niej danych i wyraź zgodę na przetwarzanie informacji po spłacie kredytu, by pozytywna historia kredytowa nie przepadła.

[1] TNS Polska dla Serwisu OtoDom, Kwiecień 2015. Metodologia: badania ilościowe, próba celowa:510 pełnoletnich mieszkańców nowych osiedli/inwestycji, które powstały w ciągu ostatnich 2 lat w jednym z największych polskich miast.

Polska jedynym krajem europejskim, który do 2020 roku planuje znacząco zwiększyć budżet na obronność

Sytuacja gospodarcza i pozostające na niezmiennym poziomie budżety państw na obronność powodują, że gospodarka światowa coraz bardziej uniezależnia się od rozwoju sektora wojskowego. Wydatki 50 państw-liderów w dziedzinie obronności będą wynosić około 1,6 bln dolarów do 2020 roku. Według kolejnej edycji raportu „Global Defense Outlook 2016. Shifting Postures and Emerging Fault Lines”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, Polska znalazła się w grupie państw, które do 2020 roku będą odnotowywać wyraźny wzrost gospodarczy, a jednocześnie zwiększą znacząco swoje budżety obronne. Jest to tym bardziej istotne, że obok walki z terroryzmem oraz cyber-zagrożeniami jednym z potencjalnych obszarów ryzyka w dziedzinie wojskowości może być linia podziału pomiędzy państwami NATO a Rosją w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

Wydatki na obronę 50 państw-liderów w dziedzinie obronności, których łączny budżet na cele wojskowe przekracza 95 proc. wszystkich globalnych wydatków na obronność, do 2020 roku pozostaną raczej niezmienne i wyniosą nieco ponad 1,6 bln dolarów. Aż 92 proc. budżetów na obronę jest w dyspozycji państw, które od 2011 roku zmodernizowały swoje strategie obronne.

 „Pomiędzy 2016 a 2020 rokiem dwanaście krajów z grupy liderów zredukuje swoje wydatki o 44 mld, w tym USA aż o 38 mld. Z kolei szesnaście krajów zwiększy budżet o ponad miliard dolarów rocznie, wzbogacając globalny budżet obronny o 91 mld. Aż 80 proc. tej sumy będą stanowić zwiększone wydatki na wojsko w Chinach, Indiach, Korei Południowej i Australii” – wyjaśnia Piotr Świętochowski, Dyrektor w Dziale Audytu, ekspert ds. przemysłu obronnego, Deloitte.

W tym roku eksperci Deloitte po raz pierwszy przedstawili wskaźnik Defense Posture Index, pokazujący skalę zaangażowania poszczególnych państw w dziedzinę obronności. Na jego poziom składa się siedem czynników: udział sektora obronnego w PKB, w rynku pracy, w rządowych wydatkach brutto, łączna liczba głowic jądrowych, konflikty zewnętrzne, liczba zgonów na polu walki oraz eksport broni. Decyzje danego państwa podejmowane w tych siedmiu obszarach odzwierciedlają jego łączne zaangażowanie w dziedzinę obronności. Jak się okazuje wskaźnik ten obliczony dla całej grupy 50 państw spadł ze 100 punktów wyjściowych w 2011 r. do 98 punktów obecnie. Najwyższe DPI ma Rosja, Izrael i USA (180), a najniższe Dania, Indonezja i RPA (66). Sześć spośród dziesięciu z najwyższymi wynikami państw jest jednocześnie potęgami nuklearnymi. Ranking Defense Posture Index wskazuje, że jedynie 9 z 50 państw, zwiększyło swe zaangażowanie w obronność w ciągu ostatnich pięciu lat. Zaledwie jedno z nich (Francja) leży w Europie, a pozostałych osiem w Afryce, regionie Azji i Pacyfiku oraz na Bliskim Wschodzie.

Raport dzieli 50 państw wydających najwięcej środków na wojsko na pięć grup pod względem prognozowanego wzrostu wskaźników ekonomicznych w latach 2016-2020 i wzrostu wydatków na obronność (Higher-Growth Spenders, Economizers, Higher-Growth Balancers, Lower-Growth Balancers, Outliners). „Polska jako jedyny spośród analizowanych krajów w Europie została zakwalifikowana do grupy Higher-Growth Spenders, czyli państw, które w tych latach będą planowały wzrost budżetów obronnych na najbardziej dynamicznym poziomie 3-7 proc. rocznie. Oprócz Polski, w grupie, która liczy 14 państw, znalazły się również, m.in. Australia, Chiny, Indie, Izrael, Pakistan czy Maroko. Grupa ta odpowiada za 27 proc. globalnego budżetu obronnego” – mówi Piotr Świętochowski.

Zdaniem ekspertów Deloitte mimo słabnącego zaangażowania w wydatki na obronność w skali globalnej, czynniki ekonomiczne przyczyniają się do powstawania coraz silniejszych napięć pomiędzy mocarstwami. W ich wyniku na całym świecie pojawiły się nowe linie podziału, które są dla państw sygnałem, by rozsądniej i bardziej strategicznie podchodzić do inwestycji w obronność, żeby móc stawić czoła pojawiającym się zagrożeniom i ich skutkom dla całego świata.

Raport określa nowe „linie podziału”:

  • Rosja/ NATO – Połączenie bezpośredniego sąsiedztwa, wzrost zagrożenia ze strony sił zbrojnych w pobliżu granic Rosji i państw należących do NATO oraz brak mechanizmów w zakresie kontroli zbrojeń i możliwości w zakresie zarządzania kryzysowego stworzyło nową linię podziału w Europie, zwiększającą ryzyko powstania przypadkowego konfliktu.

„Kwestia ta dotyczy również Polski i będzie omawiana podczas szczytu NATO odbywającego się w Warszawie. Wystarczy wspomnieć, że w naszym kraju i innych państwach regionu pojawi się 250 pojazdów opancerzonych należących do sił NATO i 4,2 tys. żołnierzy amerykańskich. USA na wzmocnienie swojej obecności w regionie Europy Środkowej przeznaczy 3,4 mld dolarów w roku finansowym 2017. Rok wcześniej było to 789 mln dolarów” – mówi Piotr Świętochowski. Do 2020 roku Polska zwiększy swój budżet obronny o 2 mld dolarów. W tym samym czasie kraje bałtyckie zwiększą swe budżety o 40 proc.

  • Chiny/ Kraje Azji i Pacyfiku – Ten pogłębiający się podział ma swe korzenie we wzroście znaczenia handlu morskiego dla gospodarek regionu Azji i Pacyfiku oraz braku międzynarodowych uregulowań prawnych, traktatów i instytucji wyposażonych w narzędzia do godzenia ze sobą sprzecznych interesów gospodarczych państw.
  • Organizacje terrorystyczne/ Państwa – Pogłębiający się konflikt pomiędzy grupami terrorystycznymi a rządami państw, przeciw którym grupy te występują, brak lokalnych bądź międzynarodowych instytucji zajmujących się problemami działalności terrorystycznej oraz dostęp do nowoczesnych narzędzi i nowych technologii wskazują, że wyzwania związane z terroryzmem nieprędko ustaną. Aż 92 proc. z 65 tys. ataków terrorystycznych pomiędzy 2005 a 2014 rokiem występowało w rejonie Bliskiego Wschodu, Południowej Azji oraz Afryki. W tym samym czasie na świecie w atakach terrorystycznych zginęło ponad143 tys. ludzi.
  • Dojrzałe/ wschodzące mocarstwa nuklearne – Pojawiła się nowa globalna linia podziału pokazująca, że rozprzestrzenianie się, nieumyślne użycie czy nawet kradzież broni jądrowej lub materiałów rozszczepialnych jest coraz bardziej prawdopodobne, ponieważ nie zmodyfikowano ogólnych międzynarodowych przepisów regulujących użycie tej niebezpiecznej broni.
  • Gospodarki oparte na informacji / gospodarki wschodzące – Istnieje grupa państw, która jest bardziej uzależniona od usług i infrastruktury funkcjonujących na bazie sieci internet. Tzw. Grupa państw „Cyber 10”, której przewodzą Korea Południowa, Holandia, Szwajcaria, Dania i Finlandia jest sześć razy bardziej narażona na cyberataki niż dziesięć państw najmniej nimi zagrożonych z końca rankingu Top 50.

„Cyfryzacja państwa w obszarze wykorzystania systemów sterowania przemysłowego (ICS) oraz powiązanej z nimi infrastruktury ma silny związek z ryzykiem ataku cybernetycznego. Podczas gdy systemy sterowania przemysłowego są powszechnie wykorzystywane w wielu krajach, 10 najbardziej uzależnionych cyfrowo państw od tego typu rozwiązań, jest 40 razy bardziej eksponowana na zagrożenia z internetu niż kraje posiadające mniej dojrzałą i infrastrukturę tego typu i niepołączoną z internetem” – mówi Marcin Ludwiszewski, Dyrektor, Lider obszaru cyberbezpieczeństwa Deloitte.

Wykres: Uzależnienie cyfrowe państw od systemów sterowania przemysłowego eksponowane na sieć internet w podziale na PKB

Uzależnienie cyfrowe państw od systemów sterowania przemysłowego eksponowane na sieć internet w podziale na PKB

Oddziały banków będą znikać?

Andrzej Wolski, wiceprezes Centrum Prawa Bankowego i InformacjiWypowiedź: Andrzej Wolski, wiceprezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Istnieje ryzyko likwidacji wielu tradycyjnych oddziałów banków, ucieczki kapitału spowodowanej coraz mniejszą stopą zwrotu z sektora polskich banków na tle innych branż gospodarki. Rosnące obciążenia na rzez BFG, problemy SKOK-ów, nowe wymogi kapitałowe i płynnościowe CRD IV – wszystkie te elementy wymagają przekonstruowania strategii banków na najbliższe lata – powiedział podczas Forum Strategii Bankowych Krzysztof Pietraszkiewicz prezes Związku Banków Polskich.

W sprawie FinTech bankowi eksperci wygłaszają nie raz sprzeczne opinie. Część z nich uważa, że trzeba współpracować z uwagi na wymogi dyrektywy PSD2. Ich adwersarze twierdzą, że banki powinny przez własne start-up’y testować i wprowadzać na rynek nowatorskie lub konkurencyjne rozwiązania wobec takich gigantów jak: Amazon, Google itp.

– W tej chwili ogromną konkurencją i wyzwaniem są nowe firmy technologiczne. Mają one mniejsze zobowiązania, koszty funkcjonowania na rynku i stanowią nierówną konkurencję. Banki starają się w ten obszar wchodzić. Bywa tak, że same zakładają firmy technologiczne, bywa też tak, że firmy są przez banki kupowane – mówi newsrm.tv Andrzej Wolski, wiceprezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji.

Według wyników najnowszych badań opinii (Monitor Bankowy 06’2016. TNS dla ZBP) w zdecydowanej większości bankowcy określają firmy FinTech, jako inspirację do wprowadzania nowych produktów (75%) oraz sugerują, że mogą to być potencjalni partnerzy innowacji (66%). Tylko 51% badanych obawia się, że firmy te niosą ryzyko przejęcia dotychczasowych klientów.

Studia MBA są coraz częściej krytykowane. Czy oznacza to ich rychły koniec?

MBA jest ostatnio bardzo krytykowane i postrzegane jako program, który nie zapewni pracodawcom wykwalifikowanych i doświadczonych pracowników. Niektórzy uważają, że program nauczania MBA powinien się zmienić, aby sprostać dynamicznemu środowisku biznesowemu. Powodem, dla którego MBA poddawane jest tak ostrej krytyce jest kryzys finansowy. Wydawałoby się, że z powodu takiej nagonki na MBA zainteresowanie zarówno studentów jak i rekruterów będzie słabło. Nic bardziej mylnego! Liczba kandydatów zdających test GMAT, który jest niezbędny przy wielu programach MBA osiągnęła największy poziom w historii. Prof. Bodo B. Schlegelmilch, chair of International Marketing Management na WU Vienna, Austria oraz Prof. Howard Thomas, Dean of the Lee Kong Chian School of Business (LKCSB), Singapore i chair in Strategic Management na LKCSB opowiadają o zmianach w systemie nauczania, które w niektórych szkołach już zaczęły funkcjonować.

Rola szkół biznesu w przyszłości

Debata o roli szkół biznesu nie ogranicza się jedynie do dyskusji o programie nauczania. Aby określić swoją rolę w społeczeństwie w przyszłości, szkoły muszą uważnie przyjrzeć się swoim celom, grupie docelowej, przekazywanym treściom i wykładowcom. Muszą jasno pokazać swoją rolę w kształceniu profesjonalnych managerów. Dziekani wiodących międzynarodowych uczelni wymieniają trzy główne obszary wymagające poprawy w programie nauczania: umiejętności miękkie, etykę i CSR oraz globalizację.

Umiejętności miękkie

Umiejętności miękkie zawsze były ważnymi atrybutami odnoszących sukcesy menadżerów. W przyszłości ich znaczenie będzie jeszcze większe. Umiejętności miękkie odróżnią menadżerów od liderów biznesu. Ostatnio szkoły biznesu skupiły się na rozwijaniu zdolności analitycznych swoich absolwentów. Niestety ucierpiało na tym rozwijanie między innymi umiejętności managerskich. Dlatego też w ciągu kolejnych 10 lat pojawią się nowe metody nauczania wymagające więcej nauki opartej na doświadczeniu.

Etyka i biznes

Debata o etyce i CSR wpleciona jest w skomplikowaną listę problemów na świecie. Szkoły biznesu mają za zadanie uczyć przyszłych liderów, jak powinni podchodzić do globalnych problemów, takich jak na przykład nierówny podział w społeczeństwie, ekologia czy różnice między narodami. Szkoły biznesu będą musiały dokładniej pokazać cel swoich działań i rolę, jaką chcą odgrywać w społeczeństwie. Ważne będzie też wprowadzenie innowacyjnych programów nauczania, aby zbalansować analityczne rozwiązywanie problemów z odpowiedzialnością społeczną.

Globalizacja

Globalna konkurencja, finanse i międzynarodowi klienci zwiększyły potrzebę na edukowanie menadżerów, którzy będą wrażliwi na różnice międzykulturowe. Szkoły biznesu zmagają się ze stworzeniem programów, które zapewnią odpowiednie międzynarodowe doświadczenie. W przyszłości będą odpowiedzialne za profesjonalizację zarządzania. Ponieważ jest ono połączeniem doświadczenia, wiedzy i analizy uczniowie programów MBA nie mogą być specjalistami tylko w jednej dziedzinie. Szkoły będą musiały dostosować się do zmian i sprawić, aby studenci zostali profesjonalistami o wspólnym zasobie wiedzy i wartościach. Na agencjach akredytacyjnych takich jak AACSB, Equis i AMBA spocznie duża odpowiedzialność zapewnienia podobnego program nauczania we wszystkich szkołach biznesu.

MBA w 2020 roku

Zdaniem Prof. Bodo B. Schlegelmilch z  WU Vienna oraz Prof. Howard Thomasa MBA będzie istniało w 2020 roku, ale czy dalej będzie podobne do tego, co mamy teraz? Program studiów będzie na pewno bardziej złożony, nacisk na praktykę jeszcze większy niż dotychczas, a studenci bardziej świadomi problemów społecznych. Szkoły biznesu oprócz uczenia wymaganych podstaw będą zobowiązane do przekazywania wartości, które obowiązują w środowisku managerów. Jest to zdecydowanie trudniejsze niż uczenie umiejętności technicznych. Duży wpływ na techniki nauczania będzie miała technologia. Studenci, a szczególnie zajęci managerowie, którzy zapisują się na zajęcia, coraz częściej wymagają dostępu do materiałów niezależnie od czasu i miejsca. Zapowiedzią zmian są obecnie dostępne platformy umożliwiające komunikację, wymianę plików, czy wideokonferencje z profesorami, którzy dzięki temu mogą uczyć studentów na drugim końcu świata. Mimo to nauka na odległość nie zastąpi spotkań z profesorami i innymi studentami czy wspólnej nauki w klasie jeszcze przez długi czas.

Nowy wirus na Facebooku. Kradnie twoje dane, a potem żąda okupu!

Nowe obowiązki sprzedawców elektroniki

Adam Jaroszewicz pokieruje Biurem Maklerskim mBanku

Konrad Białas 07.07.2016

► https://nonstop.tms.pl/aktualnosci
► https://www.tms.pl
★ Subskrybuj kanał – bądź na bieżąco

Nowi dyrektorzy w UNIQA

IT w służbie bezpieczeństwa wydarzeń masowych

W najbliższych tygodniach w Polsce odbędą się dwa ogromnej skali wydarzenia. Szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży to wielkie wyzwanie logistyczne, zarówno dla organizatorów, jak i systemów bezpieczeństwa. Koordynatorzy spotkania powinni zadbać nie tylko o logistykę i ochronę, ale także o bezpieczeństwo uczestników i danych na ich temat. Eksperci Engave radzą, jakie rozwiązania mogą okazać się najbardziej pomocne.

W cyfrowej erze człowiek musi sprawnie współdziałać ze wspierającą go technologią. Aby ta współpraca przebiegała bez przeszkód, potrzebne jest przygotowanie właściwych narzędzi, które zabezpieczą całą infrastrukturę wydarzenia przed niepożądanymi działaniami.

Wojciech Chmielewski, inżynier, ekspert infrastruktury IT w Engave„Jako firma specjalizująca się w dostarczaniu kompleksowych rozwiązań IT obserwujemy i monitorujemy trendy rynkowe w usługach z dziedziny bezpieczeństwa imprez masowych” – wyjaśnia Wojciech Chmielewski, inżynier, ekspert infrastruktury IT w Engave. – „Trzy główne obszary, które dziś zyskują na znaczeniu to systemy uniemożliwiające uwiecznianie lub obrazowanie chronionych obiektów, systemy rozpoznawania twarzy, a także kompleksowe rozwiązania zabezpieczające infrastrukturę IT wydarzenia” – dodaje.

Zabezpieczenie przed nagrywaniem

Szczególne ważne obiekty podczas imprez masowych często zostają objęte, choćby czasowym, zakazem ich fotografowania i filmowania. Istnieją już na rynku gotowe rozwiązania, które pozwalają zautomatyzować i skutecznie wyegzekwować takie zakazy. Firma Apple w ostatnich dniach uzyskała od amerykańskiego Urzędu Patentowego patent na technikę pozwalającą zablokować możliwość nagrywania filmów na urządzeniach mobilnych. Po dalszych pracach nad rozwiązaniem możliwe będzie całkowite wyłączenie aparatów w telefonach.

Projekt zakłada zainstalowanie w chronionym przed nagraniem miejscu odpowiednich emiterów. Będą one generować sygnał w podczerwieni, który następnie będzie rozpoznawany przez urządzenia mobilne i przetwarzany na programową blokadę nagrywania. W ten sposób można chronić np. koncerty przed nieautoryzowanym rejestrowaniem obrazu, a także wybrane obiekty, a w przyszłości może nawet osoby o statusie VIP.

Rozpoznawanie osób podejrzanych

Przy zabezpieczaniu tego typu imprez wymagane jest także szybkie i skuteczne rozpoznawanie osób. Służy to wychwytywaniu z tłumu osób podejrzanych, wpisanych na listę policji, w tym także osób podejrzanych o terroryzm. W tym celu stosuje się systemy rozpoznawania twarzy, działające na bazie specjalnych algorytmów. Takie systemy mogą być implementowane zarówno do kamer stacjonarnych, jak i montowanych na dronach patrolujących obszar wydarzenia.

„Przy wydarzeniach takiej skali jak szczyt NATO tego typu rozwiązania to absolutna podstawa zabezpieczeń” – komentuje Wojciech Chmielewski. – „Przy odpowiedniej infrastrukturze informatycznej o wysokiej przepustowości i właściwie napisanych algorytmach, służby chroniące wydarzenie są w stanie w kilka sekund rozpoznać twarz i przypisać ją do pozycji z bazy danych. Ze względu na duże zainteresowanie klientów takimi rozwiązaniami jako Engave zaczynamy budować nasze kompetencje w tej dziedzinie”.

Dostępność infrastruktury

Istotnym elementem jest także ochrona wszelkich baz danych związanych z wydarzeniem. Systemy wydawania identyfikatorów uczestnikom, czy systemy logowania się, są narażone na cyberataki oraz zwykłe awarie. Zabezpieczenia przed atakami pochodzącymi z zewnątrz to m.in. właściwe zabezpieczenie komputerów przez Firewalle i poprzez reguły bezpieczeństwa systemowego. Nie bez znaczenia są też właściwe szkolenia pracowników na temat phishingu, czy stron wyłudzających dane. Raz zdobyte dane, jeżeli naruszenie bezpieczeństwa nie zostanie wykryte, mogą dać dostęp do systemów osobom niepożądanym nawet wiele miesięcy później.

„Aby odpowiednio zabezpieczyć systemy informatyczne obsługujące imprezy masowe organizatorzy powinni zainwestować także w odpowiednią infrastrukturę” – tłumaczy Wojciech Chmielewski. – „Sprzętowe firewalle, systemy kontroli dostępu i generalnie urządzenia UTM to absolutna podstawa przy takich wydarzeniach. Mimo że imprezy tego typu trwają najczęściej kilka dni, to organizatorzy powinni także zadbać o backup i pełną redundancje danych na każdym poziomie. W takich sytuacjach doskonale sprawdzają się rozwiązaniahiperkonwergentne, które zapewniają moc obliczeniową, przestrzeń dyskową, system kopii bezpieczeństwa, a także komunikację sieciową. Wszystko zamknięte w gotowym module sprzętowo-programowym” – kończy.

Synthos S.A. oświadczenie dla mediów

07.07.2016

5 lipca 2016 r. w siedzibie Spółki Synthos S.A. pojawili się przedstawiciele Centralnego Biura Antykorupcyjnego prosząc o udostępnienie danych na temat współpracy Synthos S.A. z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

Przedstawiciele Synthos S.A. przekazali funkcjonariuszom CBA materiały i pozostają w dyspozycji dalszej współpracy w celu wyjaśnienia sprawy.

Sprawa, będąca przedmiotem zainteresowania CBA, nie ma wpływu na bieżącą działalność Spółki.

Kupiec S.A. chce kupić biurowiec w Tarnowie za ponad 5 mln zł

Kupiec S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, działająca w branży transportu i spedycji, podpisała przedwstępną umowę sprzedaży na zakup biurowca w Tarnowie o powierzchni blisko 3 tys. metrów kwadratowych. Wartość transakcji zakupu została ustalona na kwotę ponad 5 mln zł.

Biurowiec zlokalizowany jest w bardzo rozpoznawalnym miejscu w Tarnowie oraz ma dobre skomunikowanie z autostradą A4. Budynek posiada cztery kondygnacje, a jego łączna powierzchnia wynosi 2.913 m2. Spółka zamierza wykorzystywać cześć powierzchni na własne potrzeby. Pozostałe biura będą oferowane do wynajmu na wolnym rynku. Zakup nieruchomości będzie finansowany ze środków pochodzących z kredytu.

„W ocenie Zarządu ten projekt ustabilizuje Spółkę, gdyż zapewni jej powierzchnie biurowe, zagwarantuje stałe bezpieczne dochody (jednocześnie kierując koszty wcześniejszych czynszów na budowanie wartości Spółki) i znacząco podniesie prestiż jej wizerunku na rynku. Tak duża inwestycja musi być zbudowana na solidnych podstawach. W związku z tym Spółka chce zawrzeć z podmiotami zewnętrznymi długoterminowe umowy najmu, które będą bilansowały koszty finansowania oraz utrzymania biurowca i powinny pozwolić generować dodatnie przepływy finansowe oraz osiągać zysk z tej inwestycji.” – ocenia Leszek Wróblewski, Prezes Zarządu Spółki Kupiec S.A.

Akcjonariusze Spółki podczas ZWZA zwołanego na dzień 12.07.2016 r. podejmą decyzję w sprawie wypłaty dywidendy. Zgodnie z opublikowanym projektem Uchwał jej wysokość ma wynieść 0,06 zł na akcję. Dniem ustalenia prawa do dywidendy ma być 10.10.2016 r., a jej wypłata ma nastąpić w dniu 21.10.2016 r. W poprzednim roku Kupiec S.A. wypłacił dywidendę w wysokości 0,01 zł na akcję. Coroczne dzielenie się przez Emitenta osiąganym zyskiem jest zgodne z jego polityką dywidendową zawartą w Strategii Rozwoju. Spółka zakończyła 2015 r. rekordowym zyskiem netto w kwocie 5,37 mln zł przy przychodach netto ze sprzedaży sięgających blisko 29,1 mln zł.

W 1 kw. 2016 r. zysk netto Emitenta przekroczył 21 tys. zł., a przychody netto ze sprzedaży wyniosły 6.941 tys. zł. Kupiec S.A. prowadzi aktualnie działania, które mają pozwolić na wzrost uzyskiwanych rentowności w segmencie spedycyjnym. Spółka jest także głównym akcjonariuszem podmiotu notowanego na rynku NewConnect – BVT S.A. – i posiada akcje stanowiące 43,05% udziału w jego kapitale zakładowym oraz 44,49% udziału w ogólnej liczbie głosów na WZA.

QubicGames S.A. w drodze na rynek NewConnect

QubicGames S.A., Spółka zajmująca się produkcją gier przeznaczonych na konsole oraz gier mobilnych, złożyła już wniosek o wprowadzenie swoich akcji do obrotu na rynku NewConnect. Emitent podpisał również umowę na wydanie gry „Geki Yaba Runner DX” przeznaczonej na platformę Nintendo 3DS na rynkach azjatyckich.

Oferta publiczna akcji serii C obejmowała łącznie 2,5 mln szt. akcji: 500 tys. akcji w Transzy Małych Inwestorów i 2 mln akcji w Transzy Dużych Inwestorów. QubicGames S.A. dokonała przydziału wszystkich oferowanych akcji w Transzy Małych Inwestorów, a poziom redukcji zapisów ukształtował się na poziomie 64,53%. Z kolei w Transzy Dużych Inwestorów przydzielonych zostało 1,6 mln akcji. Cena emisyjna akcji serii C wynosiła 2,00 zł, co przy przydziale 2,1 mln szt. akcji pozwoliło Spółce pozyskać łącznie 4,2 mln zł. Środki zdobyte przez QubicGames S.A. zostaną wykorzystane do produkcji nowych gier oraz ich promocji. Spółka zamierza także rozwijać portal B2B AdoptMyGame oraz Program Independers.

Zarząd Spółki jest bardzo zadowolony z poziomu emisji oraz zainteresowania, jakim cieszyły się akcje QubicGames S.A. Sumarycznie, zapisy na obie transze akcji przekroczyły liczbę 3 milionów akcji. Środki pozyskane z emisji pozwolą nam na realizację kluczowych projektów Spółki – produkcję dwóch gier wieloplatformowych, w tym najważniejszej produkcji w tym roku Robonauts, produkcję gier mobilnych, promocję i wydawanie gier oraz komercjalizację portalu AdoptMyGame. Dzięki środkom z emisji chcemy również podtrzymać dynamiczny rozwój naszego zespołu oraz w perspektywie roku stworzyć trzy niezależne zespoły produkcyjne.” – mówi Jakub Pieczykolan, Prezes Zarządu Spółki QubicGames S.A.

QubicGames S.A. podpisała umowę z Circle Entertainment na wydanie gry „Geki Yaba Runner DX” przeznaczonej na platformę Nintendo 3DS w Japonii, Korei Południowej i Chinach, w tym także na Tajwanie i w Hongkongu. Produkcja ta zostanie wydana w modelu Premium, a planowany termin jej debiutu na rynkach azjatyckich został przewidziany na 4 kwartał 2016 roku. Emitent posiada już duże doświadczenie we współpracy z Circle Entertainment w zakresie wydawania gier na platformę Nintendo 3DS, bowiem oba podmioty kooperowały przy wcześniejszych produkcjach QubicGames S.A. na rynku japońskim. Spółka zamierza także wydać w 2016 r. grę „Geki Yaba Runner DX” w Europie, Ameryce Północnej i Południowej bezpośrednio przy współpracy z Nintendo of Europe i Nintendo of America. Produkcja ta jest platformową grą typu runner o wysokim poziomie trudności, silnie angażującym gracza. Oferuje ona ponad 140 unikalnie zdesignowanych poziomów na minimum 10 godzin rozgrywki.

„Podpisanie umowy z Circle Entertainment umożliwia nam dotarcie z grą „Geki Yaba Runner DX” na wszystkie kluczowe rynki. Gra zostanie wydana na rynku japońskim – największym rynku dla platformy Nintendo 3DS – przez sprawdzonego partnera, który w roku 2013 wprowadził z sukcesem poprzednią wersję gry „Geki Yaba Runner”. Produkcja ta była drugą najczęściej pobieraną grą w Japonii w dystrybucji elektronicznej na platformie Nintendo 3DS w lipcu 2013 roku. „Geki Yaba Runner DX” w porównaniu do oryginalnej wersji gry na platformie Nintendo 3DS oferuje graczom trzy razy dłuższą rozgrywkę przy wyższej jakości grafice i bardziej urozmaiconym designie poziomów.” – podsumowuje Prezes Pieczykolan.

QubicGames S.A. jest studiem deweloperskim, które zostało założone w 2004 r. i wyprodukowało już łącznie ponad 20-ścia gier wideo. Do 2012 r. Spółka realizowała głównie gry na konsole Nintendo, a od 2014 r. zajmuje się także produkcjami na platformy iOS/Android, Sony PS4 i PS Vita, a także komputery PC/Mac. W 2016 r. odbyła się ogólnoświatowa premiera dystrybuowanej w modelu Free2Play gry „Geki Yaba Runner”, która została wyprodukowana przez QubicGames S.A. i jest przeznaczona na urządzenia z systemem iOS/Android. Została ona wydana przez globalny podmiot o uznanej marce – Chillingo. Spółka prowadzi aktualnie prace nad produkcją gry „Robonauts”, której premierę przewidziano na 4 kw. 2016 r. W tym roku ma także nastąpić debiut gry „Air Race Speed” na konsolę PS Vita w modelu Premium oraz urządzenia z systemem iOS/Android w modelu Free2Play.

Strategia rozwoju QubicGames S.A. przewiduje tworzenie gier opartych na własnym IP, które będą produkowane przez trzy niezależne 6-10 osobowe zespoły. Emitent chce corocznie wprowadzać na rynek przynajmniej jedną dużą produkcję na nowym IP. Spółka będzie także chciała wzmocnić swój potencjał wydawniczy poprzez zacieśnienie współpracy z azjatyckimi partnerami oraz utworzenie spółki zależnej w Stanach Zjednoczonych. Ważną rolę w rozwoju QubicGames S.A. ma też odgrywać Program Independers, którego istotą będzie wsparcie 2-3 niezależnych produkcji w latach 2016-2017 w zamian za uzyskanie statusu wydawcy na wybrane platformy.

Jednym z Akcjonariuszy QubicGames S.A. jest notowany na rynku NewConnect fundusz kapitałowy – ERNE VENTURES. W sierpniu 2015 r. fundusz zainwestował w QubicGames środki, które pozwoliły na zwiększenie potencjału dystrybucji gry „Geki Yaba Runner” oraz rozpoczęcie realizacji gry „Robonauts”. ERNE VENTURES posiada bardzo duże doświadczenie w inwestowaniu w branżę gier, bowiem zrealizował kilka projektów inwestycyjnych w tym segmencie rynkowym, dzięki czemu podmioty portfelowe uzyskują silne wsparcie merytoryczne funduszu.

Organic Farma Zdrowia ma nowego inwestora strategicznego. Za 63,4 proc. akcji włoski koncern EcorNaturaSi zapłacił ponad 39 mln zł

CEO Magazyn Polska

Specjalizująca się w handlu produktami ekologicznymi, notowana na rynku NewConnect spółka Organic Farma Zdrowia ma nowego inwestora strategicznego, tym razem branżowego. Został nim włoski koncern EcorNaturaSi, jeden z największych dystrybutorów ekożywności oraz produktów biodynamicznych w Europie. Za 63,4 proc. akcji krajowego potentata Włosi zapłacili 39,07 mln zł.

– Dzisiaj jest dość przełomowy dzień w historii firmy, ponieważ nasz dotychczasowy, główny akcjonariusz, fundusz Avallon MBO, wyszedł z inwestycji po sześciu latach współpracy, a w jego miejsce pojawił się nowy – powiedział agencji Newseria Inwestor Sławomir Chłoń, prezes zarządu w spółce Organic Farma Zdrowia (OFZ). – W odróżnieniu od poprzedniego strategicznego udziałowca obecnie nie jest nim inwestor finansowy, a branżowy. To spółka akcyjna EcorNaturaSi mająca swoją siedzibę we Włoszech.

EcorNaturaSi S.p.A. jest jednym z największych dystrybutorów żywności ekologicznej oraz produktów biodynamicznych w Europie. Firma istnieje ponad 30 lat i ma ogromne doświadczenie zarówno w handlu hurtowym, jak i detalicznym, szczególnie sklepach wielkopowierzchniowych. Dostarcza produkty do przeszło tysiąca placówek, w tym do 220 własnych supermarketów Bio, gdzie w ramach swojej oferty sprzedaje 6,5 tys. artykułów, zatrudniając około tysiąca osób. W 2015 roku obroty Grupy wyniosły 330 mln euro (blisko 1,45 mld zł). Za 63,4 proc. akcji OFZ Włosi zapłacili 39,07 mln zł.

– Będziemy chcieli skorzystać z tego ogromnego, ponad 30-letniego doświadczenia – deklaruje Sławomir Chłoń. – Mam nadzieję, że pomoże nam ono w rozwoju zarówno firmy, sieci handlowej, jak i całego polskiego rynku rolnictwa i żywności ekologicznej.

Jak precyzuje szef OFZ chodzi przede wszystkim o sposoby budowania rynku i relacji pomiędzy producentem produktów spożywczych, przetwórcami, hurtownikami, handlem detalicznym a klientem.

– Bardzo wartościowe jest zbudowanie takiej relacji, swego rodzaju społeczności, która będzie ze sobą odpowiednio związana we współpracy na korzyść wszystkich – precyzuje Sławomir Chłoń.

Jego zdaniem zmiana w akcjonariacie nie wpłynie na obecną strategię OFZ. Misja spółki jest bowiem niemal identyczna jak jej nowego inwestora strategicznego.

– Różnica polega tylko na tym, że my mamy dziesięć lat doświadczenia, a EcorNaturaSi – ponad 30 i jest ogromną, wielokrotnie większą od nas firmą – zauważa Sławomir Chłoń. – Ten potencjał oraz możliwości, mamy nadzieję, będą przekładać się na to, co chcemy robić i osiągać w Polsce.

Notowana na rynku NewConnect OFZ to sieć 37 stacjonarnych delikatesów i sklepów online, z których co roku korzysta ponad milion klientów. Sprzedaż spółki w 2015 roku wyniosła 53,6 mln zł i była o 14 proc. wyższa niż rok wcześniej. Przedsiębiorstwo ma udziały w spółkach Green Way oraz BioPlanet i jest właścicielem hurtowni produktów ekologicznych Eko-Wital.

Tower Investments planuje zwiększyć liczbę realizowanych projektów. Ma w tym pomóc emisja akcji i wejście na giełdę

CEO Magazyn Polska

Debiut na NewConnect spółki Tower Investments ma pozwolić na realizację większej liczby projektów. Jej prezes zapowiada, że jakość lokalizacji i postawienie na projekty mieszkaniowo-usługowe mają zapewnić firmie rozwój. Pozyskane z prywatnej emisji akcji 10 mln zł Tower Investments zamierza przeznaczyć na nowe projekty deweloperskie. Dobra sytuacja w polskim sektorze budowlanym sprawia, że spółka chce rozwijać się na krajowym rynku i nie planuje ekspansji zagranicznej.

Deweloperska firma Tower Investments specjalizuje się w obiektach handlowych i handlowo-usługowych. W tym roku spółka planuje zwiększyć skalę projektów i nawiązać współpracę z nowymi sieciami.

– Rozwój naszej spółki będzie przede wszystkim ilościowy. Wejście na giełdę i pozyskanie kapitału pozwoli prowadzić nam dużo więcej projektów. Chcemy, aby jakość projektów na wynajem wzrastała przez jakość lokalizacji, jakość najemców. Innym obszarem rozwoju jest innowacyjność, kładziemy nacisk na obszary miejskie, głównie projekty łączone, czyli mieszkaniowo-usługowe – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Bartosz Kazimierczuk, prezes spółki Tower Investments.

Firma pracuje nad stworzeniem optymalnego modelu dla inwestycji mieszkaniowo-usługowych. Ma to doprowadzić do wzrostu wartości sprzedażowej. Jak wskazuje prezes, Tower Investments planuje rozpoczęcie współpracy z deweloperami mieszkaniowymi już podczas tworzenia projektu.

– Dzięki temu partery handlowo-usługowe będą mogły być usystematyzowane. W tym celu nasza marka Shopin dostanie przybudówkę pod nazwą City Shopin. Pierwszy taki projekt powstanie w Warszawie przy ul. Szwedzkiej – mówi Kazimierczuk.

Miniony rok był wyjątkowo udany dla Tower Investments. Firmie udało się uzyskać 4 kontakty deweloperskie, po 5 projektów handlowych i serwisu deweloperskiego i jeden kontrakt powiernictwa. Obecnie spółka jest bliska wejścia na NewConnect. Dotychczas firma rozwijała się organicznie, wzrost potencjału uzyskiwała w następstwie inwestycji finansowanych kapitałem własnym.

– Wypuściliśmy akcje, to oferta skierowana do kilku podmiotów. Planowaliśmy pozyskanie 10 mln zł i to się udało w całości, nawet z lekką nadsubskrypcją. Debiut na NewConnect przewidujemy w przyszłym tygodniu – podkreśla prezes spółki.

Na koniec 2015 roku wartość sprzedażowa projektów sięgała 85 mln zł. W 3 miesiące po prywatnej ofercie portfel wzrósł do 215 mln zł, spółka zakładała, że do końca roku uda się osiągnąć 170 mln zł.

– Środki wydamy oczywiście na nowe projekty deweloperskie, już w tej chwili zabezpieczamy nieruchomości pod te projekty. Jednym z nich jest właśnie wspomniana wcześniej Szwedzka – wskazuje Kazimierczuk.

Jeśli spółce uda się zrealizować zakładane cele, to w drugiej połowie przyszłego roku firma zadebiutuje na głównym rynku GPW.

Dobra sytuacja na rynku sprawia, że firma nie planuje obecnie ekspansji na zagraniczne rynki. Rocznie sieci na budowę nowych obiektów wydają 2,5 mld zł. Taki trend powinien się utrzymać przez co najmniej kilka lat.

– Polski rynek jest tak jeszcze pojemny, jest tak dużo miejsca u nas w kraju, że w tej chwili nie planujemy ekspansji zagranicznej – przyznaje Bartosz Kazimierczuk.

J. Nikorowski: Ceny ropy naftowej do końca roku powinny powoli rosnąć

0

CEO Magazyn Polska

Eksperci podkreślają, że nadwyżka produkcji ropy naftowej oraz jej zapasy powoli się wyczerpują. Do końca roku cena surowca powinna zatem wykazywać tendencję wzrostową, ale będzie ona powolna. W ostatnich tygodniach natomiast szybko drożeje miedź. Zdaniem Jerzego Nikorowskiego z Biura Maklerskiego BGŻ BNP Paribas traktowanie jej jednak jako dobrej inwestycji obecnie byłoby błędem.

– Do końca roku cena ropy naftowej może mieć tendencję rosnącą, ponieważ nadpodaż na światowych rynkach finansowych stopniowo może się wyczerpywać – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jerzy Nikorowski, kierownik zespołu ds. doradztwa inwestycyjnego Biura Maklerskiego Banku BGŻ BNP Paribas. – Patrząc z perspektywy fundamentalnej, uważamy, że zarówno wyczerpujące się, globalne spowolnienie gospodarcze, jak i brak tak dużej nadpodaży, jaka miała miejsce na początku tego roku, może skutkować stopniowym wzrostem cen ropy, ale rzeczywiście stopniowym.

Na giełdzie surowcowej NYMEX w Stanach Zjednoczonych notowania ropy naftowej WTI w trakcie ostatnich trzech miesięcy wzrosły o 23,99 proc., a od stycznia br. zwiększyły się o jedną trzecią (33,62 proc.). W ciągu ostatniego roku spadek ceny tego surowca wyniósł jednak 16,95 proc., dwóch lat ­– 53,48, a trzech – 49,18 proc. Obecnie baryłka surowca sprzedawana jest po około 49–50 dol. W ostatnich tygodniach dodatkowo, głównie w wyniku ogłoszenia wyników referendum w Wielkiej Brytanii, mocno wzrosła cena amerykańskiej waluty, w której dokonywane są rozliczenia.

– Umacniający się dolar oczywiście osłabia notowania wszystkich surowców, w tym ropy naftowej – wyjaśnia Jerzy Nikorowski. – W najbliższych tygodniach cena WTI może się poruszać w widełkach pomiędzy 50 a 60 dol. za baryłkę. Jesteśmy relatywnie blisko tego poziomu, już w zasadzie w ciągu ostatnich kilku miesięcy znaleźliśmy się w takim przedziale. Do końca roku wartość ropy może rosnąć, gdyż nadpodaż na światowych rynkach finansowych powinna stopniowo się wyczerpywać.

Po dużym spadku w połowie czerwca do poziomu 4,5 tys. miedź będąca podstawowym surowcem produkcji znowu drożeje. Obecnie cena tony wynosi ponad 4,9 tys. dol. i wędruje w kierunku 5 tys. dol. Podstawowym powodem tej aprecjacji są rosnące obawy o kondycję światowej gospodarki.

– Miedź to inwestycja, która przez nas nie jest uważana za coś, co w krótkim horyzoncie czasu może przynieść atrakcyjną stopę zwrotu – zapewnia Jerzy Nikorowski. – Metal ten jest papierkiem lakmusowym kondycji produkcji przemysłowej w świecie, której stan obecnie oceniamy relatywnie słabo. Widzimy co prawda pierwsze oznaki poprawy w Europie Zachodniej. Ze Stanów Zjednoczonych, po bardzo mocnym ubiegłym roku, odbieramy dzisiaj mieszane sygnały dotyczące gospodarki realnej. Rynki wschodzące, przede wszystkim Chiny, wciąż natomiast wykazują słabość.

Polskie firmy mają problem z nieterminowymi płatnościami od kontrahentów. Mimo to większość nie zabezpiecza się przed taką ewentualnością

CEO Magazyn Polska

Większość polskich firm ma problemy z opóźnieniami w płatnościach za wystawione przez siebie faktury. W przypadku małych podmiotów o relatywnie niskich obrotach mogą one być przyczyną utraty płynności finansowej, a w ostateczności nawet bankructwa. Większość firm nie podejmuje jednak żadnych kroków, aby przygotować się na kłopoty spowodowane brakiem pieniędzy. Najskuteczniejszym narzędziem, dostępnym nawet dla małych firm, jest faktoring.

– Aż 71 proc. małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce ma problemy z terminowymi płatnościami od swoich kontrahentów –  mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Pawlik, prezes zarządu Narodowego Funduszu Gwarancyjnego. – Z cyklicznego badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” przeprowadzonego przez Krajowy Rejestr Długów i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce wynika, że średni czas oczekiwania na zapłatę wynosi 3 miesiące i 17 dni. Niestety, czas ten w ciągu kwartału wydłużył się aż o 6 dni.

Jak mówi Michał Pawlik, w Krajowym Rejestrze Długów dzisiaj znajduje się już aż 850 tys. niezapłaconych zobowiązań przedsiębiorstw na łączną kwotę przekraczającą 6 mld zł. Tendencja się pogarsza, ponieważ w zeszłym roku było to 758 tys. zobowiązań wartych niemal 4,5 mld zł. Nieterminowe płatności od kontrahentów wedle wszystkich dostępnych badań są główną przyczyną upadłości małych i średnich firm.

– Najczęściej zależność jest taka, że im mniejsza firma, tym większy problem, bo sytuacja finansowa małych firm często zależy od pojedynczych płatności od kontrahentów – wyjaśnia Pawlik. – Kilka lub kilkanaście tysięcy złotych na fakturze niezapłaconej w terminie może zaburzyć płynność finansową firmy, co potrafi doprowadzić nawet do jej bankructwa. Jak pokazuje badanie, w dużych i średnich firmach łączne koszty ponoszone z powodu opóźnień w płatnościach lub ich braku stanowią tylko około 3 proc. wszystkich ich wydatków. Natomiast w przypadku małych firm dochodzą one nawet do 8 proc.

Mimo że zjawisko nieterminowego płacenia i związanych z nim problemów z płynnością finansową jest powszechne, to większość polskich firm w żaden sposób nie zabezpiecza się na wypadek wystąpienia takiego scenariusza. Jak wynika z raportu „Audyt windykacyjny” przygotowanego na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, prawie 60 proc. polskich firm nie ma awaryjnego planu działania w sytuacji, kiedy ich kontrahenci nie płacą.

– To powoduje, że jeżeli opóźnienia już występują i musimy użyć narzędzi windykacyjnych, to są one droższe – podkreśla szef NFG. – O potencjalnych problemach i sposobach ich rozwiązywania trzeba myśleć wcześniej. Scenariusz na kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej oczywiście musi przewidywać działania pozwalające na odzyskanie naszych pieniędzy. Ale również trzeba być przygotowanym na szybkie pozyskanie gotówki, która pozwoli nam przetrwać ten trudny okres, bo windykacja czasami trwa.

Receptą na wypadek takiego zdarzenia może być faktoring, czyli uwolnienie pieniędzy znajdujących się w nieopłaconych jeszcze fakturach. W przypadku faktoringu internetowego środki na koncie pojawiają się niemal natychmiast. To bardzo ważne, bo pieniądze najczęściej są potrzebne na teraz.

– Główną ideą faktoringu jest pomoc w utrzymaniu płynności finansowej przedsiębiorstwa dzięki szybszemu dostępowi do pieniędzy z tytułu wystawionych faktur. Mówiąc wprost, zakładamy pieniądze za ich odbiorców – tłumaczy Michał Pawlik. – W eFaktoringu oferowanym przez naszą spółkę przedsiębiorca mający limit faktoringowy może zgłaszać dowolną wybraną przez siebie fakturę z odroczonym terminem płatności do sfinansowania. W ten sposób w ciągu kilkunastu minut może uzyskać dostęp do stu procent wartości faktury, na którą czeka. Jest to idealne rozwiązanie na krótkoterminowe problemy z płynnością finansową.

Agencja Rozwoju Przemysłu i Politechnika Warszawska będą współpracować przy projektach kosmicznych

CEO Magazyn Polska

Politechnika Warszawska i Agencja Rozwoju Przemysłu będą współdziałać na rzecz rozwoju innowacyjności polskiego przemysłu. W zakresie technologii kosmicznych i robotyki Politechnika Warszawska jest najlepszym z możliwych partnerów – podkreśla Michał Szaniawski, wiceprezes ARP. Dzięki współpracy ma zostać wypracowana strategia inwestycyjna w sektorze kosmicznym. Agencja obejmie też patronatem projekt PW-Sat2, dzięki któremu powstanie zaplecze inżynierskie do opracowania małych i średnich satelitów.

– Pierwszym krokiem będzie współpraca dotycząca wsparcia rozwoju zawodowego, zwłaszcza tych studentów, którzy zajmują się technologiami kosmicznymi. Obejmiemy patronatem Studenckie Koło Astronautyczne, wesprzemy budowę nowego satelity PW-Sat2, będziemy też włączać się w inne programy edukacyjne. Jednocześnie absolwenci MEL-u oraz doktoranci będą zaproszeni do udziału w programie stażowym, który właśnie uruchamiamy – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Szaniawski, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Politechnika Warszawska jest kolejną po Uniwersytecie Śląskim i WAT uczelnią, z którą ARP rozpocznie współpracę na rzecz rozwoju innowacyjności polskiego przemysłu. Jednym z celów porozumienia jest tworzenie jak najlepszych warunków kształcenia kadry inżynierskiej dla przemysłu oraz wspieranie projektów innowacyjnych w takich obszarach jak technologie kosmiczne, lotnictwo, robotyka, automatyka czy energetyka.

– Eksperci zajmujący się technologiami kosmicznymi stanowią elitę elit wśród kadry inżynierskiej innych branż. Amerykanie już wiedzą, że warto inwestować w tych studentów i naukowców. W Polsce również rośnie świadomość, jak można praktycznie wykorzystywać technologie kosmiczne i jak istotny jest to element gospodarki. Ta świadomość rozwija się zarówno wśród polityków, w administracji, jak i wśród dużych spółek Skarbu Państwa – wskazuje Szaniawski.

Jak podkreśla wiceprezes ARP, technologie kosmiczne mają zastosowanie w codziennym życiu. Rzepy czy technologia Gore-Tex, ale też wszystkie usługi GPS, oparte są na technologiach kosmicznych. Usługi satelitarne stosowane są m.in. w transporcie, ochronie środowiska czy w zarządzaniu kryzysowym, są też pomocne w planowaniu przestrzennym i energetyce. W przypadku katastrof naturalnych pozwalają natomiast na szybszą reakcję.

– Jedną częścią biznesu jest wyniesienie satelity, a drugą są dane, które z satelity trafiają na ziemię. Są one przetwarzane i udostępniane w różnych aplikacjach. Korzystamy z tego na co dzień. Zależy nam na tym, aby więcej takich technologii było opracowywanych przez polskie firmy – podkreśla Michał Szaniawski.

Technologie kosmiczne, lotnictwo, robotyka, automatyka to obszary szczególnego zainteresowania ARP. Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej jest zaś jedną z największych instytucji edukacyjnych w Polsce oferującą wyższe wykształcenie z zakresu lotnictwa i energetyki, a zakres działalności naukowej i badawczej wydziału uwzględnia bieżące potrzeby i przyszłe kierunki rozwoju przemysłu.

– Współpraca daje nam możliwość rozwoju interdyscyplinarnego, kształcenia i prowadzenia badań naukowych. Satelity, działalność w przestrzeni kosmicznej, działalność o charakterze budowy, eksploatacji, rozwijania technik rakietowych jest niezwykle skomplikowana, wymaga wysiłków specjalistów i naukowców z wielu dziedzin – zaznacza prof. dr hab. inż. Jan Szmidt, rektor Politechniki Warszawskiej.

Jak podkreśla rektor istotne jest przełamanie barier między wydziałami, tworzenie międzywydziałowych platform, bo tylko dzięki temu możliwe jest opracowanie technologii rakietowej i kosmicznej. Dzięki ARP uczelnia może liczyć na środki, które pomogą w tworzeniu nowych technik.

– Mam nadzieję, że Agencja Rozwoju Przemysłu włączy się razem z nami w budowę naszego drugiego co do wielkości na świecie drona bezzałogowego, który na pułapie 10 tys. metrów może przelecieć 6,5 tys. km bez tankowania. Taki dron może mieć zastosowanie badawcze albo wojskowe – podkreśla Szmidt.

Jak wskazuje rektor, wsparcie jest konieczne, bo mimo szerokiego zastosowania dronów uczelnia nie uzyskała jeszcze żadnego wsparcia, a technologie opracowywane są z własnych środków.

– Pracujemy obecnie nad szerszeniami, czyli całą grupą nowoczesnych maleńkich dronów, które mogą niszczyć wozy bojowe, nowoczesne czołgi czy transportery. Piszemy, wnosimy projekty, ale nikt nie jest tym zainteresowany – mówi rektor Politechniki Warszawskiej.

ARP w szczególny sposób wesprze Studenckie Koło Astronautyczne działające przy Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa. Jego członkowie doprowadzili do wyniesienia satelity na orbitę (PW-Sat). Aktualnie studenci zaangażowani są w prace nad kolejnym projektem (PW-Sat2). Pozyskane w trakcie obu projektów kompetencje są unikatowe na polskim rynku technologii kosmicznych, a studenci Politechniki Warszawskiej są trzonem kadry inżynierskiej w firmach sektora kosmicznego.

– Współpraca z ARP da nam szerszy dostęp do przedsiębiorstw. To bardzo specyficzne firmy, które mogą nam ułatwić fizyczne wytwarzanie naszych pomysłów, co zawsze stwarza najwięcej trudności. Sądzę, że kontakt z ARP to ułatwienie tego etapu powstawania naszych projektów – przyznaje Tomasz Aleksander Miś ze Studenckiego Koła Astronautycznego Politechniki Warszawskiej.

Na obwodnicy Gliwic zmniejszyły się korki. Dzięki urządzeniom viaAUTO czas oczekiwania skrócił się trzykrotnie

CEO Magazyn Polska

Na gliwickim odcinku autostrady A4 czas utrzymywania się zatorów na bramkach skrócił się trzykrotnie. To efekt współpracy Urzędu Miasta Gliwice z operatorem systemu poboru opłat Kapsch Telematic Services. Kierowcom zameldowanym w mieście wydano 10 tys. urządzeń viaAUTO, czyli pilotów do otwierania bramek. 

– Efekty współpracy są dostrzegalne i bardzo wartościowe. Czas oczekiwania na gliwickich węzłach autostrady A4, gdy tworzą się zatory, spadł trzykrotnie. To bardzo konkretny wynik, bo ludzie tracą mniej czasu i nerwów na autostradzie w obrębie Gliwic – podsumowuje efekt współpracy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic.

W maju ruszyła akcja wydawania mieszkańcom Gliwic urządzeń viaAUTO umożliwiających elektroniczne podnoszenie szlabanów. Dzięki nim kierowcy mają możliwość przejazdu przez bramki na odcinku autostrady A4 będącej obwodnicą Gliwic pasami dla ciężarówek. Dotychczas w godzinach szczytu blisko połowa pobieranych biletów na obwodnicy Gliwic to były bilety zerowe, za które kierowcy nie musieli co prawda płacić, ale które znacznie wydłużały czas przejazdu.

– W ubiegłym roku średni czas zatoru wynosił 34 minuty, obecnie jest to 12 minut. Spadła też liczba wydanych biletów, a wzrost bezpośredniego wykorzystania tego rozwiązania przez tych, którzy nabyli albo dostali urządzenia od miasta, to kilkanaście, nawet do 30 proc. w okresie weekendów –wskazuje Marek Cywiński, dyrektor generalny Kapsch Telematic Services.

Dzięki urządzeniom viaAUTO bramki wykrywają sygnał z urządzenia i podnoszą się automatycznie. Korzystają na tym nie tylko mieszkańcy Gliwic, lecz także kierowcy poruszający się po autostradzie A4. Jak podkreśla prezydent Gliwic, współpraca z Kapsch Telematic Services jest dobrym przykładem tego, jakie korzyści może przynieść partnerstwo publiczno-prywatne. W Polsce wciąż nie jest ono często stosowane, zostało już jednak docenione na Zachodzie.

– Dwie strony doszły do wniosku, że jest problem do rozwiązania, a jego rozwiązanie jest w interesie zarówno firmy prywatnej, jak i samorządu miasta Gliwice. Podpisaliśmy porozumienie, zgodnie zrealizowaliśmy swoje zadania, cel został osiągnięty. Myślę, że to modelowy przykład współpracy prywatnego biznesu z samorządem miasta – ocenia Frankiewicz.

Akcja może zostać rozszerzona na cały powiat gliwicki. Mogliby na tym skorzystać kierowcy mieszkający przy zjazdach na autostradowej obwodnicy. Kapsch rozważa też wspólne projekty z innymi miastami położonymi przy autostradach.

– Jesteśmy otwarci na rozmowy z innymi aglomeracjami miejskimi, do których zjazdy blokują autostrady. Możemy mówić na razie tylko o dwóch odcinkach autostrad objętych systemem viaTOLL, czyli autostradzie A4 odcinek Gliwice–Wrocław i A2 odcinek Konin–Stryków. Mamy nadzieję, że w przyszłości to rozwiązanie zostanie rozszerzone również na autostrady koncesyjne – podkreśla Cywiński.

Inteligentne systemy zarządzania ruchem pozwalają zmniejszyć zatory na drogach i odblokować główne arterie w godzinach szczytu. Co więcej, informują one również o wypadkach na drogach i możliwościach objazdu.

– W wielu miastach są coraz częściej przedmiotem przetargów i rozszerzeń o tzw. ITS, czyli inteligentne rozwiązania transportowe. To przyszłość tych rozwiązań – przekonuje dyrektor generalny Kapsch Telematic Services.

Takie rozwiązania jest także stosowane w Gliwicach. Inteligentny system zarządzania ruchem ulicznym, który obejmuje sygnalizację świetlną, poprawia szybkość i bezpieczeństwo przejazdu przez miasto. Jak zapowiada prezydent miasta, w najbliższym czasie system ma zostać rozbudowany.

– Obecnie obejmuje tylko uprzywilejowanie jednej, najważniejszej linii autobusowej. Jeżeli autobus ma spóźnienie w stosunku do rozkładu jazdy, to na skrzyżowaniach bez czekania przełączane są światła na zielone dla autobusu tej linii. Dobrze by było objąć podobną możliwością wszystkie linie komunikacji miejskiej w Gliwicach i to będzie realizowane w drugim etapie rozwoju naszego inteligentnego systemu zarządzania ruchem – mówi Zygmunt Frankiewicz.

Od przyszłego roku nowe warunki techniczne dla budynków. Inwestorzy planujący budowę muszą je uwzględnić m.in. przy wyborze okien i drzwi

CEO Magazyn Polska

Sektor budowlany jest drugim co do wielkości odbiorcą energii w Polsce. Zgodnie z wymogami unijnymi do 2021 roku większość budynków powinna być samowystarczalna pod względem energetycznym. Konieczność dostosowania się do przepisów UE wymusza zmiany warunków technicznych dla budujących domy. Zakładają one stopniowe zmniejszanie zapotrzebowania budynków na ciepło oraz wykorzystywanie energii ze źródeł odnawialnych. Nowe parametry techniczne muszą być uwzględniane podczas wyboru m.in. okien czy drzwi. 

– Od stycznia przyszłego roku zaczną obowiązywać zmiany w warunkach technicznych dla osób planujących budowę domu. Przepisy zmierzają do tego, aby zminimalizować zużycie energii w budynkach – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Sławomir Łyskawka, dyrektor techniczny w firmie Velux Polska. – Będzie się to wiązało głównie z zaostrzeniem wymagań dotyczących współczynnika przenikania ciepła dla przegród, w tym także stolarki budowlanej. W Europie około 40 proc. energii pochłaniane jest przez same nieruchomości.

Już od stycznia przyszłego roku wszystkie budynki, których pozwolenie na budowę zostało złożone po 1 stycznia 2017 r., będą musiały spełniać zaostrzone warunki techniczne. Dotyczą one przede wszystkim wartości współczynnika przenikania ciepła przegród zewnętrznych, okien, drzwi, która musi odpowiadać izolacyjności cieplnej, a więc nie może przekroczyć określonych wartości granicznych. Ponadto nie może zostać także przekroczony wskaźnik rocznego zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną (EP) do ogrzewania, wentylacji i przygotowania ciepłej wody użytkowej.

Sławomir Łyskawka z Velux Polska zaznacza, że nowe przepisy nie wpłyną na wysokość cen stolarki budowlanej, a większość liczących się na rynku producentów ma swojej ofercie produkty spełniające nowe parametry techniczne.

– Styczniowe zmiany nie powinny wpłynąć na wysokość cen stolarki budowlanej, bo zmiana współczynników została nakreślona wcześniej, w ostatniej nowelizacji ustawy w 2013 roku i producenci mieli sporo czasu na to, żeby się przygotować – uważa Sławomir Łyskawka. – Velux Polska już w tej chwili ma w ofercie produkty spełniające nowe wymagania. Chyba podobnie jak większość liczących się producentów.

Osoby, które kupiły gotowy projekt domu, powinny zadbać o to, żeby został on zaktualizowany jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na budowę. Jeżeli tak się nie stanie, grozi to odrzuceniem wniosku, co może wydłużyć i tak długi proces budowy.

– Inwestor powinien dopilnować, aby jego projekt budowlany odpowiadał już nowym warunkom – przekonuje Sławomir Łyskawka. – Projekt złożony jeszcze w tym roku, czyli zgodnie ze starymi warunkami, jeżeli uzyska pozwolenie na budowę, powinien być zgodnie z nimi realizowany. Natomiast taki, który będzie oddawany do zatwierdzenia pod koniec 2016 roku i wykonywany w przyszłym, powinien już uwzględniać nowe wymagania warunków technicznych.

Specyfiką krajowej gospodarki jest wciąż jej duża energochłonność. Sektor budowlany jest przy tym drugim co do wielkości odbiorcą energii w Polsce. Według Krajowej Agencji Poszanowania Energii (KAPE) zużycie energii w polskich budynkach kształtuje się na poziomie 120–300 kWh/mkw rocznie, podczas gdy w innych krajach Europy wartość ta nie przekracza 50 kWh. Około 70 proc. energii zużywanej w budynkach przypada na ogrzewanie pomieszczeń i przygotowanie ciepłej wody użytkowej.

– Po uzyskaniu pozwolenia na budowę inwestor jest zobowiązany do realizacji budynku zgodnie z otrzymanym dokumentem i projektem budowlanym – przypomina Sławomir Łyskawka. – Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na etapie wyboru stolarki budowlanej czy komponentów zastosować produkty o zdecydowanie lepszych parametrach. Warunki techniczne to poniekąd minimalne wymagania stawiane poszczególnym produktom.

Na rynku pojazdów ciężarowych szykuje się rekordowy rok. Liczba rejestracji wzrosła o 35 proc.

CEO Magazyn Polska

Od początku roku użytkownicy odebrali 11,5 tys. nowych pojazdów użytkowych o ładowności przekraczającej 3,5 tony. To o 29,7 proc. więcej niż rok wcześniej. W grupie najcięższych ciągników, powyżej 16 ton, dostawy są o 35 proc. większe niż rok temu. Producenci liczą na rekordowe wyniki w tym roku mimo pewnych zagrożeń.

– Na obraz i sytuację rynku wpływają ma sytuacja ekonomiczna zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej, z tego względu, że nasi przewoźnicy są związani głownie z transportem międzynarodowym – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Paluch, dyrektor marketingu i komunikacji Scania Polska S.A. – Jeśli mówimy o potencjalnych ograniczeniach, to możemy wymienić niedobór kierowców na rynku oraz fakt, że niektóre kraje europejskie wprowadzają ograniczenia dotyczące minimalnej płacy kierowców. Te ograniczenia mogą w pewien sposób zaburzyć sprzedaż na rynku polskim, choć obecnie takich sytuacji nie odnotowaliśmy.

Tegoroczne wyniki są bardzo dobre. Od stycznia do maja zarejestrowano 10,7 tys. sztuk nowych samochodów ciężarowych. Blisko 8,7 tys. stanowiły ciągniki, zwłaszcza te najcięższe o dopuszczalne masie całkowitej powyżej 16 ton (87 proc. udziału w grupie). Liczba rejestracji wzrosła o 35 proc. – wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

– Scania odnotowała w tym czasie 50-proc. wzrost. Już w tym momencie pozwala nam to stwierdzić, że obecny rok na pewno będzie rekordowy, jeśli chodzi o dostawy pojazdów ciężarowych – podkreśla Paweł Paluch.

Eksperci PZPM podkreślają, że struktura sprzedaży samochodów ciężarowych się zmienia. Coraz większy udział mają w niej ciągniki, które są podstawą i świadectwem rozwoju przewozów międzynarodowych wykonywanych przez polskich przewoźników.

Na rosnącą sprzedaż wpływa też fakt, że przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na wymianę taboru na spełniający normy Euro VI, czyli bardziej ekonomiczny w eksploatacji.

Ekologia to jeden z elementów, który będzie wpływał na rynek pojazdów ciężarowych w przyszłości.

– Innym z czynników jest tzw. connectivity. Pojazdy są połączone siecią z producentem, serwisami, a przede wszystkim z firmą, która zarządza transportem. Pozwala to zwiększyć efektywność transportu, lepiej planować ładunki oraz pracę kierowcy – wyjaśnia Paweł Paluch. – To jest kierunek, w którym podążamy w Scania. W tej chwili blisko 200 tys. pojazdów, które zostały dostarczone w Europie w ostatnich latach, jest połączonych.

Dodaje, że Scania pracuje również nad rozwojem koncepcji pojazdów autonomicznych, poruszających się bez kierowcy.

– W kręgu naszego zainteresowania znajduje się także wykorzystanie różnego rodzaju paliw, również alternatywnych – mówi Paweł Paluch. – Obecnie możemy dostarczyć silniki napędzane właściwie wszystkimi dostępnymi na rynku paliwami. W Warszawie na przykład jeżdżą śmieciarki w barwach MPO napędzane gazem CNG. Oczywiście możliwości naszych pojazdów są uzależnione od potrzeb klienta. Rozwiązania Scania są opracowywane przez 3 tysiące inżynierów w naszej centrali w Södertälje.

Trwa atak spekulacyjny na brytyjskiego funta

– Na notowaniach funta cały czas widzimy pokłosie Brexitu. W poniedziałek pomimo tego, że rynki amerykańskie nie pracowały widoczny był silny ruch na parze walutowej funt dolar – mówi w rozmowie z MarketNews24 Robert Galoch z Rkantor.

Czego oczekuje rynek od władz brytyjskich i Unii Europejskiej? Jakie scenariusze będą brane pod uwagę, aby wyjście Wielkiej Brytanii obeszło się bez ekstremalnych reakcji na rynku? Więcej w materiale wideo.