Zwiększenie zysków, oszczędność czasu, lojalni klienci: co zyskasz, współpracując z doradcą biznesowym?

Współpraca z doradcą biznesowym to doskonały sposób wsparcia w zarządzaniu firmą, szansa na poprawę wyników finansowych oraz budowanie lojalności klientów. Doradztwo biznesowe oferuje szeroką gamę korzyści, które mogą przyczynić się do dynamicznego rozwoju przedsiębiorstwa. Zobacz, jak konkretne działania pomogą w optymalizacji firmy i zwiększeniu efektywności.

Zwiększenie zysków dzięki optymalizacji działań

Jednym z najważniejszych celów współpracy z doradcą biznesowym jest zwiększenie zysków. Doradca przeprowadza szczegółową analizę obecnych procesów oraz strategii biznesowej, aby wprowadzić niezbędne zmiany. Dzięki temu firma może uzyskać maksymalną efektywność operacyjną, która bezpośrednio przekłada się na poprawę wyników finansowych. Optymalizacja zasobów to klucz do wyższej rentowności bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów.

Doradztwo biznesowe identyfikuje słabe punkty w działaniach firmy, ale również wskazuje nowe możliwości rozwoju, które mogą znacząco zwiększyć dochody. Wdrożenie nowoczesnych rozwiązań i usprawnień ułatwia firmom wyprzedzenie konkurencji i maksymalizację wyników.

Oszczędność czasu dzięki usprawnieniu procesów

Czas to ważny zasób wpływający na efektywność działania firmy. Doradca biznesowy pomaga w identyfikacji procesów, które można uprościć lub wyeliminować, co prowadzi do oszczędności czasu. Dzięki temu firma może skupić się na kluczowych zadaniach, które generują największą wartość.

Dobrze zoptymalizowane procesy operacyjne wpływają na lepsze zarządzanie czasem pracowników oraz zarządu. Efektywne planowanie i organizacja pracy są sposobem na redukcję kosztów, a także kluczem do zwiększenia wydajności przedsiębiorstwa. W rezultacie firma działa sprawnie i zyskuje przewagę nad konkurencją.

doradztwo biznesowe dla małych i średnich przedsiębiorców

Budowanie grupy lojalnych klientów

Współpraca z doradcą biznesowym, takim jak Ewa Błońska, ma wpływ na budowanie długoterminowych relacji z klientami. Zadowolony i lojalny klient to jeden z fundamentów sukcesu każdej firmy. Doradztwo biznesowe wpływa na lepsze zarządzanie relacjami z klientami, co sprzyja budowaniu lojalności i zaufania.

Doradca pomoże wdrożyć spersonalizowane strategie marketingowe, które odpowiadają na realne potrzeby klientów. Lojalni klienci nie tylko generują stabilny dochód, ale także stają się ambasadorami marki, co wpływa na dalszy rozwój firmy. Długoterminowe relacje oparte na zaufaniu są fundamentem w budowaniu przewagi konkurencyjnej.

Rozwój osobisty przedsiębiorcy – istotny element doradztwa biznesowego

Rozwój osobisty przedsiębiorcy jest fundamentem skutecznego doradztwa biznesowego! Inwestowanie w siebie, zarówno pod kątem zawodowym, jak i osobistym, jest nieodzowną częścią długoterminowego sukcesu – w ramach doradztwa biznesowego przedsiębiorca ma szansę na wsparcie w postaci mentoringu, który pomaga rozwijać kompetencje zarządcze, zwiększać pewność siebie oraz umiejętności adaptacji do dynamicznie zmieniającego się rynku.

Pamiętajmy jednak, że równie ważne są kompetencje miękkie, takie jak umiejętne zarządzanie stresem, efektywna komunikacja czy budowanie relacji. Dzięki zwiększonej świadomości siebie i swoich mocnych stron przedsiębiorca staje się bardziej odporny na wyzwania, co bezpośrednio przekłada się na lepsze funkcjonowanie firmy oraz poprawę jakości życia zawodowego.

Dla kogo doradztwo biznesowe?

Doradztwo biznesowe to usługa przeznaczona dla małych i dużych przedsiębiorstw. Niezależnie od branży doradca biznesowy oferuje profesjonalny mentoring i pomoc w optymalizacji działań, wprowadzaniu nowych strategii oraz rozwiązywaniu problemów związanych z zarządzaniem firmą. Warto z niego skorzystać, jeśli Twoja firma potrzebuje poprawy efektywności, zwiększenia zysków lub lepszego zarządzania relacjami z klientami.

Zdecyduj się na współpracę z Ewą Błońską, aby zwiększyć zyski, oszczędzić czas oraz zyskać lojalnych klientów. Profesjonalne doradztwo biznesowe to inwestycja, która przynosi długoterminowe korzyści, a wsparcie specjalisty pomoże Twojej firmie rozwijać się w sposób zrównoważony i efektywny.

PMI w strefie euro spada, gospodarki wykazują oznaki spowolnienia

PMI dla przemysłu we wrześniu w strefie euro wyniósł 44,8 pkt wobec 45,8 pkt miesiąc wcześniej. Odczyt okazał się gorszy od prognoz (45,7). Szczególnie negatywnie wyróżniają się Niemcy, gdzie wskaźnik dla przemysłu się osuwa. We wrześniu wyniósł 40,3 pkt wobec 42,4 miesiąc wcześniej. Niemiecki przemysł wykazuje dalszą słabość, która z miesiąca na miesiąc jeszcze się pogłębia i na razie mało wskazuje na szybką poprawę koniunktury w tym sektorze.

Odczyt PMI dla sektora usług w strefie euro pozostał w obszarze wskazującym na rosnącą aktywność, jednak sama jego wartość okazała się dużo niższa niż oczekiwano. Odczyt wyniósł 50,5 pkt wobec 52,9 pkt miesiąc wcześniej. Oczekiwano odczytu na poziomie 52,3 pkt. Sektor usług jest w zdecydowanie lepszej kondycji niż przemysł, chociaż wrześniowy wskaźnik pokazuje, że sektor usług powoli traci na sile. Wyróżnia się tutaj odczyt we Francji, gdzie PMI dla usług spadł do 48,3 pkt, po jednorazowym sierpniowym odbiciu do 55, spowodowanym igrzyskami olimpijskimi.

Zbiorczy wskaźnik PMI we wrześniu w strefie euro wyniósł 48,9 pkt wobec 51 pkt miesiąc wcześniej. Jest to pierwszy od lutego odczyt wskazujący na spowolnienie aktywności. Do utrzymującej się, a nawet pogłębiającej słabości sektora przemysłowego dołączyły pewne oznaki spowolnienia w sektorze usług. Sektor usług od dłuższego czasu pozostawał siłą napędową i to on utrzymywał wzrost gospodarczy w strefie euro.

Spadek odczytów PMI nie jest dobrym prognostykiem dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. Poszczególne gospodarki wykazują dalsze oznaki spowolnienia, szczególnie Niemcy, gdzie recesja techniczna wydaje się szczególnie bliska.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Grupa Żabka planuje debiut na GPW

Zabka Group („Grupa Żabka”), będąca twórcą działającego w oparciu o zaawansowane technologie, wiodącego w Polsce ekosystemu convenience, ogłasza dzisiaj zamiar przeprowadzenia pierwszej oferty publicznej (dalej: „IPO” lub „Oferta”) oraz notowania akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Najważniejsze informacje o Grupie Żabka

  • Wykorzystując najnowocześniejsze technologie, Grupa Żabka od lat konsekwentnie buduje kompleksowy ekosystem convenience. W jego skład wchodzi licząca ponad
    10 500 sklepów, a więc wiodąca w Polsce, sieć sprzedaży detalicznej działająca na zasadzie franczyzy. Nowymi silnikami wzrostu sprzedaży są nowo otwarte sklepy w Rumunii oraz zaawansowana oferta oparta o rozwiązania cyfrowe. Oferta ta obejmuje usługi dostawcy cateringu dietetycznego Maczfit, porównywarkę usług cateringu dietetycznego Dietly, usługi q-commerce i e-commerce Delio i Żabka Jush! oraz sieć bezobsługowych sklepów autonomicznych Żabka Nano.
  • Misją Spółki jest tworzenie wartości poprzez upraszczanie codziennego życia klientów pozwalające im na „uwalnianie czasu”. Spółka promuje odpowiedzialne podejście wobec klientów, franczyzobiorców, dostawców oraz w obszarze produktów, opakowań i szerzej pojętego środowiska.
  • Od ponad 25 lat Grupa Żabka odnotowuje nieprzerwany, dynamiczny wzrost we wszystkich kluczowych obszarach działalności. W okresie 2000–2023 średnioroczna stopa wzrostu (CAGR) sprzedaży do klientów końcowych Grupy wyniosła 23%, do czego w dużej mierze przyczyniły się szybka ekspansja sieci sklepów pod szyldem Żabka oraz dobre wyniki już istniejących punktów sprzedaży.
  • W latach 2021-2023 średnioroczna stopa wzrostu (CAGR) sprzedaży do klientów końcowych Grupy Żabka wyniosła ponad 25%. Było to efektem, z jednej strony, wzrostu liczby sklepów a z drugiej – wzrostu sprzedaży w ujęciu porównywalnym (LFL). Dynamiczny wzrost sprzedaży przyczynił się do utrzymania wysokiej i stabilnej rentowności Grupy i konwersji gotówki. Skorygowana EBITDA w latach 2021–2023 osiągnęła wzrost na poziomie 19% CAGR, a skorygowana marża EBITDA w 2023 r. wyniosła 12,4%. W latach 2021–2023 i w pierwszym półroczu 2024 r. średni wskaźnik konwersji gotówki kształtował się na poziomie powyżej 85%.
  • Grupa Żabka posiada atuty niezbędne do zapewnienia spółce dalszego wzrostu. Swoją działalność prowadzi zgodnie z przyjętą strategią, u której podstaw leży wyjątkowy i wysoce zróżnicowany zestaw przewag konkurencyjnych. Dzięki temu umożliwia Grupie rozwijanie „ekosystemu convenience opartego na zaawansowanych technologiach”. Skutecznie zaspokaja on szeroki wachlarz potrzeb klientów oraz pozwala Grupie Żabka z powodzeniem wykorzystywać sprzyjające trendy rynkowe. Strategia spółki opiera się na trzech głównych filarach: otwieraniu nowych sklepów, zwiększaniu sprzedaży porównywalnej (LFL), wzroście częstotliwości wizyt klientów i wartości koszyka oraz dalszym rozwoju sprzedaży w ramach oferty cyfrowej. W efekcie celem Grupy jest dalszy wzrost udziałów rynkowych i sprzedaży do klientów końcowych, poprawa rentowności i zapewnienie silnych poziomów przepływów pieniężnych.
  • Jako największa sieć sklepów convenience w Polsce, marka Żabka cieszy się w kraju rozpoznawalnością na poziomie około 90%, a ok. 17 mln konsumentów mieszka w promieniu 500 m od najbliższego sklepu Żabka. W 2023 r. Grupa Żabka obsługiwała średnio 3,6 mln transakcji dziennie.

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje: Cieszymy się, że możemy zrobić kolejny krok na drodze rozwoju Grupy Żabka. Jest on następstwem sukcesu naszych franczyzobiorców, wytężonej pracy i zaangażowania pracowników oraz wielu lat stabilnego i rentownego wzrostu.

Żabka powstała w 1998 r. Od tego momentu systematycznie ewoluowała, stając się wiodącym w Polsce ekosystemem convenience, którego celem jest upraszczanie ludziom codziennego życia, aby mogli swój czas przeznaczać na to, co jest dla nich ważne.

Dzięki sieci liczącej ponad 10 500 sklepów stacjonarnych w Polsce i Rumunii oraz rozwiniętej ofercie cyfrowej, zapewniamy konsumentom spersonalizowaną gamę produktów i usług, zgodnie z ich zmieniającymi się potrzebami.

Ponieważ konsumenci coraz częściej szukają wygodnych rozwiązań, wierzymy, że planowane IPO pozwoli Grupie Żabka na dalsze wykorzystanie szerokich możliwości, jakie dostrzegamy na rynku. Aby to zrealizować, wyznaczyliśmy sobie jasne i realne cele średnioterminowe: dążymy do podwojenia sprzedaży do klientów końcowych do 2028 r., otwierając ponad 1 000 sklepów rocznie w Polsce i Rumunii.

Jesteśmy przekonani, że wejście na giełdę przyniesie korzyści wszystkim interesariuszom Grupy Żabka, zwiększając jej wartość dla akcjonariuszy i zapewniając dalsze możliwości rozwoju pracownikom. Jednocześnie pozytywnie wpłynie na rozwój przedsiębiorczości w lokalnych społecznościach, ponieważ pozwoli nam jeszcze skuteczniej wspierać franczyzobiorców, dostarczając im narzędzia i wiedzę niezbędną do prowadzenia własnej działalności.

Krzysztof Krawczyk, Przewodniczący Rady Dyrektorów Grupy Żabka i Partner w CVC Capital Partners, komentuje: Wypracowywane od lat bardzo dobre wyniki Grupy Żabka, w tym konsekwentny i rentowny wzrost, świadczą o wysokiej skuteczności kadry zarządzającej, trafności realizowanego od lat modelu operacyjnego oraz obranej strategii współpracy z franczyzobiorcami. Dodatkowo, potwierdzają one atrakcyjność tworzonego ekosystemu convenience dla coraz bardziej zabieganych konsumentów.

Jesteśmy dumni z naszej współpracy z Grupą Żabka w ostatnich latach oraz z inwestycji, która pozwoliła wykorzystać dostrzeżoną przez nas olbrzymią szansę rynkową. Chcemy pozostać akcjonariuszem Spółki i nadal zapewniać jej nasze wsparcie. Planowane IPO postrzegamy jako kolejny naturalny krok kierownictwa Grupy Żabka w realizacji ambitnej strategii rozwoju.

Ocena sytuacji rynkowej

Polska jest piątym co do wielkości rynkiem UE pod względem liczby ludności i szóstym pod względem PKB i wydatków konsumpcyjnych według danych za 2023 r. Zgodnie z danymi OC&C, Polska jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w UE, której realny PKB rósł w latach 2018–2023 w tempie 2,6% CAGR. Perspektywy gospodarcze Polski są dobre – według prognoz wzrost realnego PKB w ujęciu per capita w latach 2023–28 ma wynieść 3,2% CAGR (1,9 p.p. powyżej prognozowanej średniej dla krajów Europy Zachodniej). Wydatki konsumpcyjne w Polsce są coraz wyższe, a ich średnioroczny wzrost w latach 2023–2028 prognozowany jest na poziomie 8%, podczas gdy w Europie Zachodniej wskaźnik ten ma wynieść około 3,6%.

Grupa Żabka z powodzeniem wykorzystuje te sprzyjające uwarunkowania, aktywnie kształtując rosnący całkowity rynek adresowalny (TAM – total addressable market), czego efektem jest sukces jej oferty detalicznej. Ekosystem convenience Grupy Żabka, skutecznie łączący stacjonarne oraz cyfrowe kanały sprzedaży, został starannie zaprojektowany z myślą o wykorzystaniu potencjału najszybciej rozwijających się segmentów rynku.

Strategia dalszego rozwoju

Grupa Żabka posiada wszelkie niezbędne zasoby do dalszego dynamicznego wzrostu, w tym przede wszystkim wyjątkowy i wysoce zróżnicowany zestaw przewag konkurencyjnych. Najlepiej ilustrują je poniższe najistotniejsze atuty inwestycyjne:

  • Kompleksowy „ekosystem convenience oparty na zaawansowanych technologiach”, adresujący rynek w Polsce o wartości 584 mld PLN

Całkowity rynek adresowalny Grupy Żabka w Polsce (TAM) jest wart ponad 580 mld PLN i według danych OC&C ma w latach 2023–2028 rosnąć w tempie ok. 4,6% CAGR. Wyróżnia się pięć głównych segmentów tego rynku, tj. (i) segment stacjonarnych zakupów spożywczych, (ii) segment internetowych zakupów spożywczych, (iii) segment usług małej gastronomii, (iv) segment cateringu dietetycznego dostarczanego bezpośrednio do klientów (model D2C – direct to customer), (v) segment pozostałych usług convenience (odbiór i nadawanie paczek, doładowania gier i telefonów, opłacanie rachunków itp.) oraz artykułów higienicznych i kosmetyków. Przewidywany wzrost ma być odzwierciedleniem bardzo dobrej sytuacji makroekonomicznej oraz poprawy poziomu zaufania konsumentów.

OC&C prognozuje również, że bezpośredni rynek adresowalny (DAM – directly addressable market; część TAM) Grupy Żabka, odpowiadający jej ofercie produktów przeznaczonych do spożycia w dniu zakupu i wart obecnie 113 mld PLN, będzie w latach 2023–2028 rósł w tempie 8,6% CAGR. Szybsze tempo wzrostu DAM w stosunku do TAM ma wynikać ze zwiększającego się udziału w rynku produktów spożywczych przeznaczonych do spożycia w dniu zakupu, co jest efektem zachodzących zmian demograficznych oraz zmiany w stylu życia.

Mimo że Grupa Żabka zdominowała segment modern convenience w Polsce, jej udział w TAM wynosi zaledwie 3,9%, w segmencie stacjonarnych zakupów spożywczych – 4,8%, a w DAM produktów spożywczych – 20,1%. W opinii OC&C, dane te jednoznacznie wskazują na istniejący potencjał do dalszej ekspansji.

  • Zróżnicowana oferta, przyciągająca klientów dysponujących ograniczonym czasem

Grupa Żabka kieruje swoją ofertę przede wszystkim do klientów mających ograniczony czas – są to osoby młodsze, zamieszkujące większe miasta i zamożniejsze od przeciętnego mieszkańca Polski. Ponieważ wygoda jest dla nich istotna, są one skłonne zapłacić więcej, aby zyskać czas na to, co ważne w ich życiu. 76% klientów Grupy Żabka robi zakupy z myślą o spożyciu zakupionych produktów tego samego dnia, co według danych OC&C, stanowi znacznie wyższy odsetek niż w przypadku klientów polskich dyskontów (40%).

  • Działalność na styku trzech megatrendów konsumenckich: dążenia do maksymalizacji wygody życia, transformacji cyfrowej i wzrostu znaczenia odpowiedzialnych wyborów

Sklepy Grupy Żabka zostały zaprojektowane tak, aby poruszanie się po nich było jak najprostsze, a tym samym, aby zakupy w nich były szybkie i wygodne. Ponadto formaty i układ sklepów są stale optymalizowane z wykorzystaniem autorskich algorytmów AI. Rdzeń oferty sklepów stanowią produkty z kategorii Quick Meal Solutions (QMS), czyli szybie dania i przekąski, oraz tzw. wygodne usługi, obejmujące m.in. możliwość odbioru i nadawania paczek. Co istotne, znakomita większość sklepów jest otwarta siedem dni w tygodniu przez 365 dni w roku, co wyróżnia Grupę Żabka na tle konkurencji.

W ciągu ostatnich dwóch lat Grupa Żabka wdrożyła w Polsce cyfrową ofertę produktów spożywczych. Obejmuje ona umożliwiające błyskawiczne internetowe zakupy spożywcze platformy Jush! i Delio, sieć 44 autonomicznych sklepów pod szyldem Nano (liczba sklepów na dzień 30 czerwca 2024 r.) oraz spółkę Maczfit, czołowego dostawcę cateringu dietetycznego. W samym tylko 2023 r. Maczfit wytworzył i dostarczył 28 mln posiłków.

Grupa Żabka uważnie wsłuchuje się również w płynące od klientów sygnały dotyczące ich preferencji w zakresie zrównoważonego rozwoju, co znalazło swoje odzwierciedlenie w strategii odpowiedzialności (ESG) przyjętej przez Spółkę.

  • Łatwo skalowalna sieć franczyzowa, oparta na sprawdzonym modelu wzrostu, wykorzystującym rozwiniętą infrastrukturę logistyczną

Grupa Żabka opiera swoją działalność na modelu franczyzy dostosowanym do jej specyficznych wymagań. Zakłada on wyraźny podział obowiązków pomiędzy franczyzodawcę a franczyzobiorców, którzy są niezależnymi i działającymi lokalnie  przedsiębiorcami. W ramach współpracy franczyzowej  korzystają oni ze skali oraz spójności oferty  Grupy Żabka, które to cechy zapewniają przewagę konkurencyjną w wybranych obszarach. Należą do nich: wybór lokalizacji sklepu, najem lokalu, zaprojektowanie układu sklepu, strategia doboru asortymentu, organizacja łańcucha dostaw. Odpowiedzialność za te aspekty spoczywa na Grupie Żabka, co pozwala franczyzobiorcom  skoncentrować się na samodzielnym zarządzaniu sklepem, obsłudze klienta, zarządzaniu swoimi pracownikami i dbaniu o dostępność produktów na półkach. Ponadto Grupa Żabka zapewnia franczyzobiorcom narzędzia cyfrowe i aplikacje ułatwiające ich codzienną pracę i realizację obowiązków.

Grupa Żabka z powodzeniem realizuje strategię rozwoju, w ramach której co roku otwiera ok. 1 000 sklepów. Dedykowany zespół, liczący około 130 osób i wspierany przez sprawdzony system zatwierdzania lokalizacji z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, nieustannie wyszukuje optymalne miejsca pod nowe placówki. Istotnym czynnikiem umożliwiającym szybki rozwój sieci sprzedaży jest także należycie doinwestowana i zdigitalizowana infrastruktura logistyczna Grupy Żabka, którą uzupełnia scentralizowany pion zamówień i zaopatrzenia.

  • Ponad 25 lat ciągłego rentownego wzrostu sprzedaży na średniorocznym poziomie ponad 20% przy jednocześnie utrzymującej się wysokiej marży zysku, wysokim poziomie zwrotu z inwestycji (ang. payback) oraz wysokim wskaźniku konwersji gotówki

Od ponad 25 lat Grupa Żabka odnotowuje nieprzerwany dynamiczny wzrost wszystkich kluczowych wskaźników operacyjnych: sprzedaży, wydajności działania sklepów, ogólnej rentowności i konwersji gotówki.

W latach 2000–2023 sprzedaż do klientów końcowych Grupy rosła w tempie 23% CAGR. Wzrost ten były efektem przede wszystkim szybkiego rozwoju sieci sklepów oraz dobrych wyników już działających punktów sprzedaży. W okresie sześciu miesięcy zakończonym 30 czerwca 2024 r. sprzedaż do klientów końcowych wyniosła 12 893 mln PLN w porównaniu z 10 532 mln PLN w pierwszym półroczu 2023 r.

Wysoka dynamika sprzedaży przełożyła się z kolei na wysoką rentowność działalności Grupy, która w latach 2021–2023 odnotowywała wzrost skorygowanego wyniku EBITDA na poziomie 19% CAGR, w 2023 r. wypracowała skorygowaną marżę EBITDA na poziomie 12,4%, a w latach 2021–2023 i w pierwszym półroczu 2024 r. uzyskała wskaźnik konwersji gotówki na poziomie powyżej 85%. Ponadto w okresie pierwszych sześciu miesięcy 2024 r. wzrost skorygowanego wyniku EBITDA Grupy Żabka wyniósł 33% r/r.

  • Szereg czynników napędzających dalszy wzrost Grupy

Celem Grupy Żabka jest ponad dwukrotne zwiększenie poziomu sprzedaży do klientów końcowych do 2028 r. w porównaniu z 2023 r. poprzez między innymi realizację przedstawionych poniżej działań.

(i) Otwarcia nowych sklepów:

Grupa Żabka ocenia potencjał rynku na około 19 500 sklepów w Polsce oraz ok. 4 000 sklepów w Rumunii, co oznacza znaczną przestrzeń do wzrostu na obu rynkach. W perspektywie średnioterminowej Grupa Żabka zamierza otwierać w tych krajach ponad 1 000 nowych sklepów rocznie. Na potrzeby zakładanej ekspansji Grupa Żabka dysponuje zespołem ok. 130 specjalistów wykorzystujących zaawansowane narzędzia AI w procesie zatwierdzania nowych lokalizacji oraz znaczącą liczbę kolejnych zaakceptowanych  lokalizacji.

(ii) Wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL):

Grupa Żabka dąży do osiągnięcia wysokiego jednocyfrowego wzrostu sprzedaży porównywalnej w 2024 r. (7,5-9,0%) oraz od średniego do wysokiego jednocyfrowego (ang. mid to high single digit) tempa wzrostu tego wskaźnika w perspektywie średnioterminowej. Motorem tego wzrostu będzie szereg inicjatyw mających na celu zwiększenie częstotliwości wizyt w sklepach sieci oraz wielkości koszyka zakupowego klientów. Inicjatywy te obejmują wdrażanie najnowszych formatów, w tym Żabka Café 2.0 (oferta street food – nowy silnik wzrostu sprzedaży), rozszerzanie oferty wygodnych usług, wprowadzanie innowacji w asortymencie oraz działania mające na celu zachęcania klientów do częstszych wizyt w sklepach i większych zakupów, a także dalszy rozwój i udoskonalanie wiodącej na rynku aplikacji dla klientów Żappka.

(iii) Zrównoważony i rentowny wzrost oferty cyfrowej:

W ciągu najbliższych pięciu lat Grupa Żabka planuje pięciokrotnie zwiększyć roczną sprzedaż oferty cyfrowej do klientów końcowych w sposób zrównoważony i rentowny, zakładając osiągnięcie progu rentowności EBITDA w 2024 r. Strategia Grupy Żabka w tym zakresie koncentruje się na dalszym rozwoju marki Maczfit, wzmocnieniu relacji z klientami końcowymi platformy Dietly i podmiotami oferującymi usługi za jej pośrednictwem oraz rozszerzeniu sieci magazynów dark store na potrzeby działalności usług e-commerce Grupy.

Jednocześnie Grupa Żabka zamierza rozwijać się w sposób odpowiedzialny, realizując konkretne cele dotyczące obniżania śladu węglowego, składu oferowanych produktów i wykorzystywanych opakowań oraz odpowiedzialności wobec klientów, franczyzobiorców, dostawców oraz szerzej pojętego środowiska.

  • Wejście na bardzo atrakcyjny, pobliski rynek rumuński o znacznym niezagospodarowanym TAM

Grupa Żabka niedawno rozszerzyła działalność, wchodząc na bardzo atrakcyjny rynek rumuński poprzez przejęcie spółki DRIM – jednego z 10 największych dystrybutorów w Rumunii. Dzięki tej transakcji Grupa uzyskała dostęp do rozwiniętej infrastruktury logistycznej obsługującej 13 000 fizycznych lokalizacji i sprawdzonej sieci dostawców. Ponadto DRIM posiada ponad 25-letni know-how w zakresie prowadzenia działalności w Rumunii, zdolność realizacji dostaw w dniu złożenia zamówienia, zespół liczący ok. 800 pracowników oraz rozbudowane relacje z lokalnymi dostawcami.

Rumunia jest dużym, szybko rozwijającym się rynkiem o stosunkowo ograniczonej ofercie w segmencie handlu detalicznego.  Szacuje się, że TAM i DAM Grupy w tym kraju są warte, odpowiednio, 179 mld PLN i 43 mld PLN, a potencjał w zakresie uruchomienia nowych sklepów convenience wynosi ok. 4 000 lokalizacji. Grupa Żabka otworzyła już ponad 20 sklepów na terenie kraju i przewiduje, że tempo rozwoju sieci sklepów stacjonarnych na nowym rynku będzie stopniowo wzrastać w miarę dostosowywania oferty do preferencji rumuńskich konsumentów.

  • Dynamiczny i wysoce wykwalifikowany Zarząd posiadający wizję rozwoju oraz liczne udokumentowane sukcesy w dotychczasowej działalności

Grupa Żabka zawdzięcza swoje bardzo dobre wyniki operacyjne i finansowe doświadczonej kadrze kierowniczej, której członkinie i członkowie mogą pochwalić się licznymi sukcesami biznesowymi.

W skład Management Committee wchodzą: Tomasz Suchański (Group Chief Executive Officer, Executive Director, President of the Management Committee); Adam Manikowski (Managing Director, Żabka Polska); Anna Grabowska (Managing Director, Zabka International); Tomasz Blicharski (Group Chief Strategy & Development Officer); Marta Wrochna-Łastowska (Group Chief Financial Officer), Jolanta Bańczerowska (Group Chief People Officer); oraz Wojciech Krok (Managing Director, Żabka Future). Osoby te mają łącznie 147 lat doświadczenia zawodowego, które zdobywały w czołowych firmach krajowych i międzynarodowych. Ponadto wśród kadr menadżerskich Grupy jest wielu przyszłych liderów, którym zapewniane są regularne szkolenia i inne możliwości rozwoju. Według przeprowadzonego przez Instyt Gallupa w 2023 r.  badania Q12, poziom zaangażowania pracowników Grupy Żabka jest pięciokrotnie wyższy niż przeciętnego pracownika w Polsce.

Aspekty ESG trwale wpisane w działalność Grupy

Strategicznym zobowiązaniem Grupy Żabka w obszarze ESG jest tworzenie warunków sprzyjających zrównoważonemu stylowi życia na co dzień dla każdego. Oznacza to umożliwianie klientom dokonywania bardziej świadomych i odpowiedzialnych wyborów, wywieranie pozytywnego wpływu na przedsiębiorców i społeczności lokalne, budowanie organizacji ukierunkowanej na cel oraz minimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko w całym łańcuchu wartości.

Przyjęta przez Grupę strategia oparta jest na czterech filarach, którymi są: I – „Zrównoważony styl życia”, II – „Pozytywny wpływ na otoczenie”, III – „Odpowiedzialna organizacja” oraz IV – „Zielona planeta”. Dla każdego z nich określono konkretne zobowiązania, które już przełożyły się na wymierne działania.

Wyniki finansowe za 2023 r. i I półrocze 2024 r.

Rok zakończony 31 grudnia 2023 r. w porównaniu do roku zakończonego 31 grudnia
2022 r.

W 2023 sprzedaż do klientów końcowych wzrosła o 4 245 mln PLN (23%) do 22 775 mln PLN, w porównaniu do 18 530 mln PLN w 2022 roku. Z kolei przychody wzrosły o 3 802 mln PLN (24%) i wyniosły 19 806 mln PLN, w porównaniu do 16 003 mln PLN przychodów w 2022 r. Kluczowymi czynnikami odpowiadającymi za ten wzrost były z jednej strony wzrost sprzedaży porównywalnej LFL (o 10,8% r/r), a z drugiej rozwój sieci sklepów stacjonarnych Żabka, która w 2023 r. powiększyła się o 1 100 nowo otwartych placówek brutto, co dało łącznie 10 014 sklepów na koniec roku. Dodatkowo, pozytywny wpływ na przychody miał rozwój oferty cyfrowej, w którym to kanale sprzedaż wzrosła o 68% r/r.

W 2023 r. skorygowany wynik EBITDA wzrósł o 416 mln PLN (17%) i wyniósł 2 834 mln PLN, w stosunku do 2022 r., kiedy to osiągnął poziom 2 418 mln PLN.

Półrocze zakończone 30 czerwca 2024 r. w porównaniu do półrocza zakończonego 30 czerwca 2023 r.

W okresie sześciu miesięcy zakończonym 30 czerwca 2024 r. sprzedaż do klientów końcowych wzrosła o 2 361 mln PLN (22%) do 12 893 mln PLN, w porównaniu do 10 532 mln PLN w tym samym okresie 2023 roku.

Z kolei przychody w okresie sześciu miesięcy zakończonym 30 czerwca 2024 r. wyniosły 11 148 mln PLN, co oznacza wzrost o 1 971 mln PLN (21,5%) w stosunku do analogicznego okresu 2023 r., kiedy to ukształtowały się na poziomie 9 177 mln PLN. Najistotniejszymi czynnikami odpowiadającymi za ten wzrost był z jednej strony wzrost sprzedaży porównywalnej LFL (o 10,3% r/r), a z drugiej rozwój sieci sklepów stacjonarnych Żabka.

W I półroczu 2024 r. skorygowany wynik EBITDA wyniósł 1399 mln PLN, co oznacza wzrost o 351 mln PLN (33,5%) w stosunku do I półrocza 2023 r., kiedy to ukształtował się na poziomie 1 048 mln PLN.

Ocena trzeciego kwartału

Dalszy rozwój działalności odbywa się zgodnie z planem i oczekiwaniami kadry zarządzającej. W trzecim kwartale Grupa Żabka obserwuje pozytywne dynamiki, jeśli chodzi o sprzedaż do klientów końcowych i skorygowany wynik EBITDA. Spółka oczekuje w trzecim kwartale dynamiki wzrostu sprzedaży porównywalnej LFL w górnej części przedziału średnich wartości jednocyfrowych (upper end of mid single digit), ze względu na efekt wysokiej bazy, w tym pozytywny wpływ warunków pogodowych w trzecim kwartale 2023 roku. W całym 2024 roku Spółka oczekuje wysokiego jednocyfrowego wzrostu sprzedaży porównywalnej (7,5-9%).

Celem Grupy Żabka jest także wzrost skorygowanej marży EBITDA. W perspektywie średnioterminowej ma ona dążyć do górnej granicy przedziału 12-13%. Spółka oczekuje przyspieszenia wzrostu marż w perspektywie krótkoterminowej, w związku z normalizacją cen energii oraz rosnącym efektem skali.

Cele średnioterminowe

Grupa Żabka ma jasno określoną strategię działań ukierunkowanych na tworzenie wartości w nadchodzących okresach. Opiera się ona na trzech filarach: (i) otwieraniu nowych sklepów w Polsce i Rumunii, (ii) zwiększaniu sprzedaży porównywalnej (LFL), częstotliwości wizyt klientów i wartości koszyka oraz (iii) zapewnieniu dalszego wzrostu sprzedaży oferty cyfrowej. Kadra zarządzająca wyznaczyła dla Grupy Żabka następujące cele średnioterminowe.

Sprzedaż do klientów końcowych

Grupa Żabka zamierza podwoić poziom sprzedaży do klientów końcowych do 2028 r. w stosunku do 2023 r. poprzez ekspansję sieci sklepów stacjonarnych Żabka, przy jednoczesnym zwiększeniu sprzedaży porównywalnej oraz dalszym rozwoju oferty cyfrowej.

Celem Grupy Żabka jest uruchomienie ok. 1 100 sklepów w samym 2024 r. oraz uruchamianie ponad 1 000 placówek rocznie w perspektywie średnioterminowej w Polsce i Rumunii. Grupa zakłada, że do 2028 r. jej sieć stacjonarna w Polsce liczyć będzie ok. 14 500 sklepów (co oznacza otwarcie ok. 4500 nowych sklepów w Polsce w latach 2024-2028).

Grupa Żabka dąży ponadto do osiągnięcia wysokiego jednocyfrowego wzrostu sprzedaży porównywalnej w 2024 r. (7,5-9,0%) oraz od średniego do wysokiego jednocyfrowego tempa wzrostu tego wskaźnika w perspektywie średnioterminowej. Motorem tego wzrostu będzie realizacja szeregu inicjatyw strategicznych, takich jak wdrożenie rozszerzonej oferty dań ciepłych, street food (Żabka Café 2.0), dalsze wykorzystywanie danych, zaawansowanych narzędzi analitycznych oraz AI do dostosowywania oferty to potrzeb klientów, a także kontynuacja intensywnych działań marketingowych i handlowych.

W obszarze oferty opartej o rozwiązania cyfrowe Grupa Żabka planuje do 2028 r. pięciokrotnie zwiększyć sprzedaż do klientów końcowych w stosunku do poziomu z 2023 r. oraz osiągnąć dodatni skorygowany wynik EBITDA z tej działalności w 2024 r.

Skorygowany wynik EBITDA

Grupa Żabka zakłada wzrost skorygowanej marży EBITDA. W perspektywie średnioterminowej ma ona dążyć do górnej granicy przedziału 12-13%. Spółka przewiduje przyspieszenie poprawy marży w perspektywie krótkoterminowej, wynikające z normalizacji kosztów energii oraz rosnącego efektu skali.

Zysk netto i zadłużenie finansowe

Grupa Żabka spodziewa się poprawy marży skorygowanego zysku netto w średnim terminie, tj. do poziomu ok. 4,5%, dzięki obniżeniu stóp oprocentowania zadłużenia i poprawie efektywności podatkowej.

Celem Spółki w perspektywie średnioterminowej jest osiągnięcie wskaźnika zadłużenia netto (z wyłączeniem zobowiązań z tytułu leasingu) do skorygowanego wyniku EBITDA (po uwzględnieniu kosztów najmu) na poziomie poniżej 1x.

Podstawowe informacje o ofercie i przesłanki oferty publicznej

W opinii kadry zarządzającej Spółki notowanie akcji Grupy Żabka na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie pozwoli wzmocnić publiczny wizerunek Grupy Żabka poprzez zwiększenie świadomości marki i zainteresowania nią wśród obecnych i potencjalnych partnerów handlowych oraz innych interesariuszy. W opinii kadry zarządzającej przeprowadzenie oferty pozwoli na stworzenie bazy długoterminowych akcjonariuszy Spółki, jak również zwiększy płynność inwestycji dla obecnych i przyszłych akcjonariuszy.

Oferta publiczna umożliwi akcjonariuszom sprzedającym częściową realizację ich inwestycji w Grupa Żabka. Ponadto, w opinii kadry zarządzającej, przeprowadzenie pierwszej oferty publicznej pozwoli na uzyskanie lepszego dostępu do krajowych i międzynarodowych rynków kapitałowych w przypadku wystąpienia zapotrzebowania na pozyskanie kapitału w przyszłych okresach, w szczególności w związku z finansowaniem potencjalnych transakcji fuzji i przejęć.

Kadra zarządzająca uważa także, że dopuszczenie akcji do notowań na GPW pozwoli skuteczniej zmotywować zespół menadżerów i specjalistów wyższego szczebla oraz wzmocnić wizerunek Grupy Żabka jako atrakcyjnego pracodawcy.

Wykorzystanie środków z oferty

Oferta skierowana będzie do inwestorów instytucjonalnych w wybranych jurysdykcjach oraz do inwestorów indywidualnych w Polsce. Spółka nie otrzyma żadnych wpływów ze sprzedaży Akcji Oferowanych przez akcjonariuszy sprzedających. Wszystkie środki pozyskane ze sprzedaży Akcji Oferowanych przez akcjonariuszy sprzedających trafią do nich.

O Grupie Żabka

Grupa Żabka to kompleksowy ekosystem convenience, którego misją jest tworzenie wartości poprzez upraszczanie codziennego życia klientów, pozwalające im na „uwalnianie czasu”.

Grupa obsługuje rosnącą liczbę konsumentów szukających wygodnych rozwiązań, promując przy tym odpowiedzialne podejście wobec klientów, franczyzobiorców, dostawców oraz szeroko pojętego środowiska, w tym dbałość o zrównoważone korzystanie z produktów i opakowań.

Ekosystem Grupy Żabka obejmuje wiodącą w Polsce sieć sprzedaży detalicznej w formacie convenience liczącą ponad 10 500 sklepów działających na zasadzie franczyzy. Uzupełnia ją sieć bezobsługowych sklepów autonomicznych pod szyldem Żabka Nano, umożliwiających robienie zakupów przez całą dobę w dowolny dzień tygodnia. Grupa dysponuje również zaawansowaną, stale rozwijaną ofertą cyfrową. Należąca do niej marka Maczfit, powstała z myślą o osobach szukających zdrowej i jednocześnie wygodnej diety, dostarcza restauracyjnej jakości gotowe posiłki prosto do domu klienta. Platforma Dietly to z kolei wiodąca porównywarka dostawców cateringu dietetycznego. Działalność w zakresie internetowych zakupów spożywczych Grupa realizuje zaś za pośrednictwem marek Jush! i Delio. Ponadto Grupa Żabka niedawno rozpoczęła działalność na bardzo atrakcyjnym rynku rumuńskim poprzez przejęcie spółki DRIM.

Prężną działalność Spółki w Polsce umożliwia należycie doinwestowana infrastruktura logistyczna, obejmująca osiem centrów dystrybucyjnych, 19 obiektów typu cross-dock oraz sieć magazynów dark store i lokali dark kitchen, stanowiących zaplecze operacyjne oferty cyfrowej Grupy Żabka.

Powódź a realizacja umów

Powódź może prowadzić do częściowej lub całkowitej niemożności wykonania świadczenia umownego. W sytuacji gdy wykonanie świadczenia stało się niemożliwe, na skutek powodzi, wówczas zobowiązany do wykonania świadczenia (dłużnik) zostaje zwolniony z jego realizacji i nie może domagać się świadczenia wzajemnego. Jeżeli jednak dłużnik już otrzymał świadczenie wzajemne, wówczas jest zobowiązany do jego zwrotu zgodnie z przepisami o bezpodstawnym wzbogaceniu. Świadczenie jest uznawane za niemożliwe, gdy żadna osoba, nie tylko sam dłużnik, nie jest w stanie go zrealizować [1].

Przykład: Została zawarta umowa na pomalowanie ścian w mieszkaniu, określony został termin rozpoczęcia prac i została udzielona zaliczka na poczet wykonania usługi. Następnie, przed ustalonym terminem rozpoczęcia malowania mieszkania, nastąpiła powódź, w wyniku której budynek, w którym znajdowało się mieszkanie uległ zniszczeniu. Umowa wygasła, a otrzymana zaliczka powinna zostać zwrócona.

Natomiast, gdy powódź uniemożliwiła realizację części świadczenia, wówczas zobowiązany do wykonania świadczenia (dłużnik) traci prawo do odpowiedniej części wzajemnego świadczenia.

Przykład: Została zawarta umowa na pomalowanie ścian w mieszkaniu (dwa pokoje, kuchnia, przedpokój), określony został termin rozpoczęcia prac i wynagrodzenie ryczałtowe za usługę. Wymalowany został jeden pokój i nastąpiła powódź, w wyniku której budynek, w którym znajdowało się mieszkanie uległ zniszczeniu. Wynagrodzenie jest należne za wymalowanie jednego pokoju, a nie za wymalowanie całego mieszkania.

Od następczej niemożności wykonania świadczenia umownego należy odróżnić niemożność gospodarczą [2], czyli sytuację, w której co prawda nadal świadczenie może zostać wykonane, ale na skutek gwałtownie zmienionych warunków, znacząco zwiększyły się zakres prac i ich koszty, czego nie można było przewidzieć przy zawieraniu umowy. Powstaje wówczas rażąca dysproporcja między wartością przedmiotu świadczenia, a oczekiwanych przez stronę korzyści i kosztów, które należy ponieść, aby wykonać zobowiązanie. W takiej sytuacji pozostaje renegocjowanie postanowień umowy, a w razie braku porozumienia niezbędne będzie rozstrzygnięcie w sądzie. Sąd może określić sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet rozwiązać umowę, uwzględniając wzajemne rozliczenia, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym (art. 3571 § 1 k.c.).

Przykład: Została zawarta umowa na pomalowanie ścian w mieszkaniu (dwa pokoje, kuchnia, przedpokój), materiał miał zapewnić wykonawca świadczenia (malarz), określony został termin rozpoczęcia prac oraz wynagrodzenie ryczałtowe. Przed rozpoczęciem wykonywania prac, nastąpiła powódź, która do wysokości 1,5 m zalała mieszkanie. Malowanie mieszkania jest możliwe, ale wymaga uprzedniego osuszenia, odkażenia i zabezpieczania ścian specjalistycznymi preparatami. Takie działania nie były przewidywane podczas zawarcia umowy, a istotnie wpłynęły na rozmiar prac i ich koszt.

[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 2002 r., sygn. akt III CKN 1015/99, LEX nr 55497; Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2013 r., sygn. akt V CSK 500/12, LEX nr 1425057
[2] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2021 r., sygn. akt V CSKP 21/21, LEX nr 3219748

Autor: Radca Prawny Zbigniew Cieślak, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Złoty stabilny po decyzjach banków centralnych

Stopy procentowe w Japonii bez zmian, z zapowiedzią podwyżek w najbliższym czasie. Bank Anglii czeka na to, co wydarzy się z inflacją, utrzymując koszt pieniądza na tym samym poziomie. Złoty przeszedł suchą stopą przez tydzień decyzji bankierów centralnych. 

Dzisiaj BoJ

Dzisiaj ciąg dalszy posiedzeń decyzyjnych banków centralnych. Po Fed i BoE dzisiaj swoje 5 minut miał Bank Japonii. Zaskoczenia nie było, a główna stopa procentowa w Kraju Kwitnącej Wiśni pozostała na dotychczasowym poziomie wynoszącym 0,25%. Trzeba jednak dodać, że sam wydźwięk komentarza po decyzji trzeba uznać za jastrzębi. Prezes Ueda zapowiedział, że podwyżki kosztu pieniądza są scenariuszem bazowym, bo gospodarka japońska zmierza w dobrym kierunku. Mogłoby to sugerować, że zobaczymy na kolejnych posiedzeniach scenariusz podwyżek stóp procentowych. Trzeba jednak dodać, że rynek nie bardzo w nie wierzy, co pokazuje raptem 30% prawdopodobieństwo na to, że koszt pieniądza wzrośnie o 10 pkt bazowych do końca roku. Jen traci dzisiaj na rynku FX, choćby do USD prawie 0,7%, niemniej jednak jastrzębi wydźwięk po gołębiej decyzji może stanowić wsparcie dla JPY w krótkim terminie.

Poczekamy, zobaczymy

Nieco inną odmianę polityki monetarnej mamy na Wyspach Brytyjskich. Tutaj pojawiały się głosy, że BoE może zdecydować się na obniżkę kosztu pieniądza. Nic takiego nie miało miejsca, a utrzymanie poziomu stóp stosunkiem głosów 8 do 1 może dawać wskazówkę, że Bank Anglii ciągle martwi się wysoką inflacją w kraju. Swoje decyzje będzie uzależniał właśnie od dynamiki cen. Możemy być więc świadkami przeplatanych posiedzeń, rynek dostanie obniżkę kosztu pieniądza, po czym decydenci stwierdzą, że czas na pauzę i obserwację co się dzieje. Pokazuje to, że BoE ma zamiar iść swoją drogą, nie oglądając się choćby na Fed, co historycznie było dość znanym scenariuszem. Funt brytyjski jest dzisiaj jedną z najmocniejszych walut na rynku FX, co nie dziwi, skoro BoE nie zaserwował cięć stóp procentowych.

Jaki tu spokój, nic się nie dzieje

W tym tygodniu działo się naprawdę sporo na rynku, szczególnie posiedzenie Fed przyniosło zaskoczenie i obniżkę kosztu pieniądza o 50 pkt bazowych. Niemniej jednak na krajowej walucie zmienność nie była zbyt wielka. Wystarczy spojrzeć na EUR/PLN, gdzie pasmo wahań mieści się w 2 groszach, co przy tylu wydarzeniach można uznać za dużą odporność na czynniki zewnętrzne. Nawet na parze USD/PLN mamy zaciągniętą kotwicę i takie dość niemrawe zejście z okolic 3,85 na poziom 3,82, czyli lokalnego wsparcia. Dzisiaj niewiele już ważnych pozycji w kalendarzu makro, więc można oczekiwać utrzymania status quo. Na co warto zwrócić uwagę jeszcze dzisiaj? Dla CAD istotna może być sprzedaż detaliczna, a także wystąpienie szefa tamtejszego banku centralnego.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Stopy procentowe bez zmian: Decyzje banków centralnych Wielkiej Brytanii, Norwegii, Turcji, Chin i Japonii

W czwartkowy dzień oraz w nocy z czwartku na piątek poznaliśmy decyzje pięciu ważnych banków centralnych. Wielka Brytania, Norwegia, Turcja, Chiny, Japonia – żadne z tych krajów jednak nie zmieniły na tych posiedzeniach stóp procentowych.

Wielka Brytania bez zmian stóp

Na wczorajszym posiedzeniu Banku Anglii, zgodnie z oczekiwaniami, nie doszło do zmian stóp procentowych. Główna stawka pozostała na poziomie 5%. Jest to jedna z niewielu instytucji, która podaje rozkład głosów. Okazuje się, że ta decyzja była niemal jednomyślna. Na dziewięciu członków, aż osiem poparło brak zmian. Jedna osoba głosowała za obniżką. Rynki zareagowały umocnieniem funta. Najprawdopodobniej powodem tego był fakt, że zostały one zaskoczone większą zmianą przez EBC w zeszłym tygodniu oraz w bieżącym przez FED. Część obserwatorów zaczęła dopatrywać się szans na większy ruch. Efektem tego było odkupywanie funta podczas zamykania pozycji inwestycyjnych na spadek stóp procentowych.

Turcja i Norwegia też stabilnie

Wczoraj poznaliśmy również decyzje banków centralnych w Norwegii oraz w Turcji. Norwedzy zgodnie z przypuszczeniami utrzymali poziom 4,5%. Jednakże podobnie jak w przypadku Wielkiej Brytanii, inwestorzy nie byli jednomyślni. W rezultacie po decyzji byliśmy świadkami umacniania się norweskiej korony. W Turcji również utrzymano stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Warto jednak pamiętać, że ten poziom to 50% – tak, nie brakuje tam przecinka. Wydaje się to bardzo dużo, ale trzeba pamiętać, że w sierpniu Turcji udało się spektakularnie zdusić inflację z 61,78% na „zaledwie” 51,97%. Tak szybki wzrost cen uzasadnia tak wysokie oprocentowanie rynkowe.

Azja również nie zmienia stóp

Gdyby tej serii było mało, to w nocy – a dla niektórych nad ranem – poznaliśmy decyzje dwóch ważnych banków centralnych z Azji. Najpierw Chińczycy poinformowali, że zarówno jednoroczna, jak i pięcioletnia stopa pożyczkowa, pozostaje na niezmienionych poziomach. Następnie Bank Japonii poinformował o pozostawieniu stóp procentowych na najwyższym poziomie od końca 2008 roku. Brzmi to jak wysoka wartość, ale to jednak Japonia, więc mówimy o 0,25%. Po samej decyzji widzieliśmy delikatne umocnienie jena, które jednak zniknęło po otwarciu europejskich parkietów. Trzeba pamiętać, że jen ma za sobą ostatnio bardzo dobrą passę i wielu inwestorów czeka na moment do realizacji zysków.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Strefa Euro – Wystąpienie publiczne Christine Lagarde,
14:30 – Kanada – sprzedaż detaliczna.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Obsługa eventów przez firmę zewnętrzną – dlaczego warto?

Niezależnie od tego, czy chodzi o konferencję, szkolenie, czy firmową imprezę integracyjną, profesjonalne zarządzanie eventami może znacząco wpłynąć na wizerunek marki i relacje z klientami. Dlatego coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się na obsługę eventów przez firmę zewnętrzną. Przyjrzymy się, dlaczego warto skorzystać z takiego rozwiązania.

Czym jest obsługa eventów przez firmę zewnętrzną?

Obsługa eventów przez firmę zewnętrzną (https://www.koronakarkonoszy.pl/imprezy/agencja-eventowa-karpacz/) polega na powierzeniu zarządzania wydarzeniem specjalistycznej agencji, która posiada doświadczenie i zasoby niezbędne do jego profesjonalnej realizacji. Taka firma zajmuje się kompleksową organizacją, od planowania i logistyki, przez koordynację dostawców, aż po realizację samego eventu.

Korzyści z obsługi eventów przez firmę zewnętrzną

  1. Profesjonalizm i doświadczenie

Firmy zewnętrzne specjalizujące się w obsłudze eventów zatrudniają profesjonalistów z wieloletnim doświadczeniem w branży. Dzięki temu masz pewność, że Twój event będzie zorganizowany na najwyższym poziomie. Eksperci znają najnowsze trendy i technologie, co pozwala im tworzyć niezapomniane doświadczenia dla uczestników.

  1. Oszczędność czasu i zasobów

Organizacja eventu to proces czasochłonny i wymagający zaangażowania wielu zasobów. Powierzenie tego zadania firmie zewnętrznej pozwala zaoszczędzić czas i skupić się na kluczowych działaniach biznesowych. Specjaliści zajmą się wszystkimi aspektami organizacyjnymi, co pozwoli uniknąć stresu i błędów logistycznych.

  1. Kreatywność i innowacyjność

Profesjonalne firmy eventowe często proponują niestandardowe rozwiązania, które wyróżnią Twój event na tle konkurencji. Dzięki nim możesz liczyć na świeże pomysły i innowacyjne podejście do organizacji wydarzeń, co przyciągnie większą uwagę uczestników i mediów.

  1. Skuteczność i precyzja

Firmy zajmujące się obsługą eventów dysponują narzędziami i systemami zarządzania, które pozwalają na precyzyjne monitorowanie postępów prac i koordynację działań. Dzięki temu wszystkie elementy eventu są dopięte na ostatni guzik, a Ty możesz cieszyć się bezbłędnym przebiegiem wydarzenia.

  1. Dostęp do szerokiej sieci kontaktów

Firmy eventowe mają rozbudowaną sieć kontaktów z dostawcami, wynajmującymi miejsca, cateringiem i innymi usługodawcami. Dzięki temu mogą negocjować lepsze warunki i zapewnić najwyższą jakość usług, często w bardziej korzystnych cenach.

Jak wybrać odpowiednią firmę zewnętrzną do obsługi eventów?

Wybór odpowiedniej firmy do obsługi eventów jest kluczowy dla sukcesu Twojego wydarzenia. Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci podjąć właściwą decyzję:

  1. Sprawdź portfolio i opinie

Przed podjęciem decyzji warto zapoznać się z dotychczasowymi realizacjami firmy oraz opiniami jej klientów. Portfolio pokaże, jakie projekty firma realizowała wcześniej i czy jej styl odpowiada Twoim oczekiwaniom.

  1. Zwróć uwagę na specjalizację

Niektóre firmy eventowe specjalizują się w konkretnych rodzajach wydarzeń, takich jak konferencje, szkolenia czy imprezy integracyjne. Wybierz tę, która ma doświadczenie w organizacji wydarzeń podobnych do Twojego.

  1. Komunikacja i zaangażowanie

Dobry kontakt z firmą eventową jest kluczowy. Upewnij się, że komunikacja przebiega sprawnie, a specjaliści są zaangażowani w Twój projekt i chętnie odpowiadają na Twoje pytania.

Podsumowanie

Obsługa eventów przez firmę zewnętrzną – taką jak Dwór Korona Karkonoszy – to rozwiązanie, które może przynieść wiele korzyści dla Twojej firmy. Profesjonalizm, oszczędność czasu, kreatywność i precyzja to tylko niektóre z zalet, które sprawiają, że warto powierzyć organizację wydarzeń specjalistom.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak Dwór Korony Karkonoszy może pomóc w organizacji Twojego następnego eventu, skontaktuj się z nami, a nasi eksperci z przyjemnością odpowiedzą na wszystkie pytania.

Identyfikacja firmy – jak zrobić to dobrze?

Niezależnie od tego, czy jesteś właścicielem małego biznesu, czy specjalistą ds. marketingu, zrozumienie, jak skutecznie budować wizerunek firmy, może przynieść znaczące korzyści. Podpowiadamy, jak stworzyć silną identyfikację marki i jakie kroki warto podjąć, aby wyróżnić się na rynku.

Co to jest identyfikacja marki?

Identyfikacja marki (https://commplace.pl/blog/elementy-identyfikacji-wizualnej-firmy-twoj-znak-rozpoznawczy/) to zestaw elementów wizualnych i komunikacyjnych, które pomagają konsumentom rozpoznać i zapamiętać Twoją firmę. To nie tylko logo, ale także kolory, czcionki, styl komunikacji, a nawet wartości, jakie reprezentuje Twoja firma. Wszystkie te aspekty łączą się w spójną całość, tworząc unikalny wizerunek firmy na rynku.

Dlaczego identyfikacja marki jest ważna?

Identyfikacja marki ma kluczowe znaczenie dla budowania świadomości marki i lojalności klientów. Oto kilka powodów, dla których warto zainwestować czas i środki w rozwijanie silnej identyfikacji marki:

  • Rozpoznawalność – dzięki spójnej identyfikacji marki, Twoja firma staje się łatwo rozpoznawalna na rynku.
  • Zaufanie – profesjonalny wizerunek firmy buduje zaufanie wśród klientów.
  • Lojalność – silna marka przyciąga lojalnych klientów, którzy wracają po kolejne produkty lub usługi.
  • Konkretne wartości – jasno określone wartości i misja firmy pomagają zbudować emocjonalne więzi z klientami.

Jak skutecznie budować identyfikację marki?

Pierwszym krokiem w budowaniu identyfikacji marki jest określenie, co Twoja firma reprezentuje. Jakie są jej wartości? Jaka jest jej misja? Odpowiedzi na te pytania pomogą stworzyć fundamenty, na których oprzesz cały proces budowania wizerunku firmy.

Logo jest jednym z najważniejszych elementów identyfikacji marki. Powinno być proste, łatwo rozpoznawalne i odzwierciedlające wartości Twojej firmy. Zainwestuj w profesjonalny projekt logo, który będzie skutecznie reprezentował Twoją markę.

Kolory i czcionki, których używasz w komunikacji wizualnej, mają ogromny wpływ na odbiór Twojej marki. Kolorystyka powinna być spójna z wartościami firmy i łatwo rozpoznawalna. Czcionki powinny być czytelne i pasujące do stylu komunikacji marki.

Wszystkie materiały marketingowe, od wizytówek po strony internetowe, powinny być spójne pod względem wizualnym i komunikacyjnym. To oznacza, że powinny używać tych samych kolorów, czcionek i stylu komunikacji, co reszta elementów identyfikacji marki.

Twój sposób komunikacji z klientami powinien być spójny z wartościami i misją firmy. To obejmuje zarówno ton, jak i styl wypowiedzi. Czy Twoja firma ma być postrzegana jako profesjonalna i formalna, czy może bardziej przyjazna i nieformalna? Pamiętaj, aby komunikacja była spójna na wszystkich kanałach.

Identyfikacja marki to proces dynamiczny. Regularnie analizuj, jak Twoja marka jest postrzegana przez klientów i dostosowuj swoją strategię w razie potrzeby. Monitoruj trendy rynkowe i bądź gotów na wprowadzanie zmian, aby utrzymać przewagę konkurencyjną. Przede wszystkim jednak nie musisz robić tego wszystkiego samodzielnie. Podejmij współpracę z agencją PR i powierz te zadanie ekspertom.

Podsumowanie

Budowanie silnej identyfikacji marki to proces wymagający czasu i zaangażowania, ale przynoszący wymierne korzyści. Rozpoznawalność, zaufanie, lojalność klientów oraz wyraziste wartości to tylko niektóre z aspektów, które mogą przynieść Twojej firmie sukces na rynku. Pamiętaj, że kluczem do skutecznej identyfikacji marki jest spójność i autentyczność.

Chcesz dowiedzieć się więcej o budowaniu wizerunku firmy? Umów się na rozmowę z ekspertami Commplace i odkryj, jak możemy pomóc Ci osiągnąć sukces!

Czy Polacy są zadowoleni ze swojego wynagrodzenia?

Tylko 37 proc. europejskich pracowników jest zadowolonych ze swojego całkowitego pakietu wynagrodzeń. Polacy znacznie lepiej oceniają swoją sytuację.

Aż 60 proc. polskich i europejskich pracowników uważa wynagrodzenie za najważniejszy czynnik przy wyborze pracodawcy. Jednocześnie wysokość wynagrodzenia jest również głównym powodem zmiany pracy. Mniej niż czterech na dziesięciu (37 proc.) europejskich pracowników jest zadowolonych ze swojego pakietu wynagrodzeń, podczas gdy około jedna czwarta (26 proc.) jest zdecydowanie z niego niezadowolona. Na tym tle Polacy znacznie lepiej oceniają swoją sytuację. Usatysfakcjonowanych wysokością wypłaty jest niemal 51 proc., a zdecydowane niezadowolenie deklaruje jedynie 17,5 proc.. Oprócz stałej pensji, firmy często oferują inne formy wynagrodzenia, ale nie zawsze odpowiadają one oczekiwaniom i potrzebom pracowników.

Dobra atmosfera w pracy, atrakcyjne wynagrodzenie, możliwości rozwoju czy bezpieczeństwo zatrudnienia – co sprawia, że firma jest atrakcyjnym pracodawcą dla najlepszych na rynku talentów? Dla sześciu na dziesięciu europejskich pracowników wynagrodzenie pozostaje najważniejszym kryterium wyboru organizacji, w które będą rozwijać swoją karierę. Dokładnie tyle samo polskich pracowników zadeklarowało, że wysokość wynagrodzenia jest dla nich kluczowa. Bezpieczeństwo zatrudnienia i stabilność finansowa są na drugim miejscu (42 proc.), a tuż za nimi plasuje się dobra atmosfera w pracy i relacje ze współpracownikami (41 proc.). Wśród polskich ankietowanych te czynniki miały nieco mniej wskazań – oba okazały się priorytetami dla 37 proc. pracowników. Wyżej niż europejscy koledzy oceniamy też elastyczny pakiet benefitów (13,7 proc. przy 7 proc. ogólnoeuropejskich wskazań), decyzyjność (13,7 proc. vs 10 proc.), różnorodność, równość i inkluzywność w miejscu pracy (13,3 proc. vs 9,4 proc.) oraz dbałość pracodawcy o zdrowie psychiczne i fizyczne zatrudnionych (22,7 proc. vs 16,6 proc.).

Z badań przeprowadzonych przez SD Worx wśród 18 000 pracowników zatrudnionych w ponad 5000 firmach z 18 krajów europejskich wynika, że aż 40 proc. europejskich (30 proc. wskazań wśród polskich zatrudnionych) pracowników chciałoby dodatkowych dni urlopu. Co więcej, wielu pracowników nie ma pełnego obrazu dot. wartości wszystkich składowych swojego wynagrodzenia, co może mieć istotny wpływ na ich ocenę warunków zatrudnienia.

Z naszych badań przeprowadzonych wśród pracowników wynika, że to właśnie wynagrodzenie pozostaje kluczowym czynnikiem przy wyborze pracodawcy i odgrywa znaczącą rolę w motywacji i satysfakcji. Bardzo ważne jest dostosowanie polityki wynagradzania do indywidualnych potrzeb każdego pracownika. Polska na tle europejskiej średniej wypada naprawdę bardzo dobrze, bo, gdy tylko 18 proc. europejskich to aż 32 proc. polskich pracowników może określić skład własnego pakietu wynagrodzeń. Widzimy, jednak, że aż 43 proc. pracujących Polaków deklaruje, że chciałoby mieć dostęp do kafeteryjnego systemu benefitów, co potwierdza, oczekiwanie pracowników w zakresie indywidualnego podejścia i możliwości elastycznego wyboru spośród benefitów, które są ważną składową polityki wynagradzania.   – mówi Paulina Zasempa, People Country Lead w SD Worx Poland.

Jedynie 37 proc. europejskich pracowników jest zadowolonych z przejrzystości polityki wynagradzania. Za to połowa polskich pracowników nie ma do niej zastrzeżeń.

Jak europejscy pracownicy postrzegają politykę wynagrodzeń? Czterech na dziesięciu pracowników (39 proc.) uważa, że ich organizacja zapewnia wystarczającą komunikację na temat polityki wynagradzania i wszelkich zmian, podczas gdy mniej więcej taka sama liczba (37 proc.) jest zadowolona z przejrzystości polityki wynagradzania. Tymczasem połowa polskich zatrudnionych oba aspekty uważa za satysfakcjonujące.

– Ważne, aby jasno komunikować pracownikom dane na temat ich pełnego pakietu wynagrodzeń. Tylko jedna czwarta organizacji oferuje zestawienie obejmujące wszystkie elementy wynagrodzeń, a nawet czterech na dziesięciu pracowników nie zdaje sobie sprawy, jak w rzeczywistości opłacana jest ich praca. Zarządzanie informacjami o pakiecie wynagrodzeń ułatwia oprogramowanie, które przedstawia te informacje w przejrzysty i przyjazny dla użytkownika sposób – wyjaśnia Paulina Zasempa.

Czterech na dziesięciu pracowników chce dodatkowych dni urlopu Na całkowity pakiet wynagrodzeń składa się więcej niż tylko stała pensja. Europejscy pracownicy otrzymują średnio siedem różnych rodzajów wynagrodzenia. Belgia, Słowenia i Polska
przodują – statystyczny zatrudniony w tych krajach otrzymuje nawet dziewięć składników wynagrodzenia. Najmniej mają ich pracownicy we Włoszech (5), Hiszpanii (6) i Danii (6). Najczęstszymi rodzajami wynagrodzenia otrzymywanego przez pracowników są stała pensja (81 proc.), elastyczne godziny pracy (50 proc.) oraz szkolenia (39 proc.). Jedna czwarta europejskich zatrudnionych (25 proc.) otrzymuje wynagrodzenie składające się ze zmiennych składowych.

A czego tak naprawdę chcą pracownicy? Jednym z najczęściej oferowanych przez pracodawców benefitem są szkolenia. Coraz więcej pracowników ze wszystkich grup wiekowych chce się rozwijać i doskonalić zawodowo, ale jedynie 16 proc. europejskich i 19 proc. polskich pracowników postrzega je jako atrakcyjną składową wynagrodzenia.

Badanie przeprowadzone przez SD Worx pokazuje, że polscy pracownicy preferują: pensję o stałej wysokości (55 proc.), dodatkowe dni pełnopłatnego urlopu (30 proc.) i elastyczne godziny pracy (29 proc.). Tuż za podium znalazły się prezenty okolicznościowe (23 proc.), bony zakupowe i bilety na wydarzenia kulturalne (18,7 proc.) oraz ubezpieczenie na życie (18 proc.) Tymczasem europejscy pracownicy woleliby bony lub dopłaty do posiłków (24 proc.) i dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne (20 proc.).

Informacje o badaniu

SD Worx, wiodący europejski dostawca usług HR, pomaga organizacjom w zakresie kadr i płac. SD Worx regularnie przeprowadza ankiety, aby dowiedzieć się, co naprawdę ma znaczenie dla pracodawców i pracowników. Analiza najnowszej ankiety „Navigator Series” zapewnia organizacjom kompas do poruszania się po wyzwaniach związanych z kadrami i płacami. Badanie zostało przeprowadzone w lutym 2024 r. w 18 krajach europejskich: Austrii, Belgii, Chorwacji, Danii, Finlandii, Francji, Niemczech, Włoszech, Irlandii, Holandii, Norwegii, Polsce, Rumunii, Serbii, Słowenii, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Łącznie przebadano 5 118 firm i 18 000 pracowników. Wyniki są ważone i gwarantują wiarygodną reprezentację rynku pracy w każdym kraju.

Wojna walut po decyzji FED. Co zrobią BoE i CBRT?

Decyzja Rezerwy Federalnej wydaje się być najważniejsza w tej serii. Nie zmienia to faktu, że dzisiaj dowiemy się co zrobią Brytyjczycy i Turcy, a nad ranem również Japończycy i Chińczycy. Nie zanosi się jednak na taki rollercoaster, jak po FED.

FED obniża stopy procentowe

Wczoraj przedstawiciele Federalnego Komitetu do spraw Operacji Otwartego Rynku, czyli amerykańskiego odpowiednika Rady Polityki Pieniężnej, podjęli decyzję o obniżeniu stóp procentowych o 0,5%. Scenariusz ten już od kilku dni zyskiwał na popularności, w związku z czym nie była to zupełna niespodzianka. Nie oznacza to tego, że nie było to w ogóle zaskoczeniem, o czym najlepiej świadczą reakcje rynków. Tuż po decyzji dolar spadł na najniższe poziomy względem euro od ponad roku. Na rekordowy poziom w historii dotarło z kolei złoto. Oba te zjawiska nie trwały jednak zbyt długo – konkretnie 30 minut. Dlaczego tyle? Po tym czasie mieliśmy start konferencji prezesa FED.

Konferencja studzi emocje

Dość dziwną strategię zaprezentowała Rezerwa Federalna. Wydawać by się mogło, że skoro widzą problemy amerykańskiej gospodarki i spadającą inflację, to będą szli za ciosem. Okazuje się, że nie. Po wielu miesiącach braku decyzji odpalili bombę w postaci podwójnej obniżki, po czym zaczęli się wycofywać z tej retoryki. Usłyszeliśmy, że kolejne ruchy będą słabsze, że będą uważnie obserwować dane oraz wiele innych asekuracyjnych banałów. Efekt był taki, że rynki najpierw wyceniły przyspieszenie obniżek stóp procentowych, a po konferencji dokonały zwrotu dokładnie w drugą stronę. W rezultacie po przecenie dolara przyszedł czas na jego umocnienie.

Niestabilność trwa

Najdziwniejsze w tej historii jest to, że w nocy rynki ponownie się namyśliły i doszły do wniosku, że ten komunikat z konferencji prasowej prezesa FED to wcale nie jest taki korzystny dla dolara. W konsekwencji dzisiaj w trakcie sesji azjatyckiej oraz nad ranem w Europie znów jesteśmy świadkami inwestowania pod większe obniżki stóp za oceanem. Dolar jest ponownie w odwrocie. Do minimów względem złotego z sierpnia brakuje dolarowi raptem dwóch groszy. Dlaczego minima sierpniowe są takie ważne? Z uwagi na to, że to był najniższy poziom od 3 lat. Ostatni raz tak taniego dolara widzieliśmy bowiem w 2021 roku, również we wrześniu.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach i Japonii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Przełomowa obniżka stóp procentowych w USA – co to oznacza dla rynków?

Podczas wczorajszego posiedzenia Rezerwa Federalna (FED) obniżyła stopy procentowe w USA o 50 pb, co zakończyło trwającą od pewnego czasu debatę na temat skali cięć. Decyzja wywołała kontrowersje wewnątrz FED – zamiast standardowego konsensusu, Michelle Bowman opowiedziała się za mniejszą obniżką. Do końca roku stopy mogą zostać obniżone o kolejne 50-75 punktów bazowych, co powinno pozytywnie wpłynąć na rynki finansowe. Po ogłoszeniu decyzji indeks S&P500 zanotował niewielki spadek, choć tuż przed nią osiągnął nowy rekordowy poziom. Nowy rekord ceny, wynoszący 2591 dolarów za uncję, ustanowiło również złoto.

Od ponad tygodnia trwały spekulacje dotyczące skali obniżki stóp procentowych przez FED, choć jej samo wprowadzenie było pewne – szczególnie po sygnałach od prezesa Jerome’a Powella podczas jego wystąpienia w Jackson Hole. Okazało się, że podziały nastąpiły nie tylko wśród ekonomistów i inwestorów, ale także w łonie samego FED. Ostatecznie zdecydowano się na cięcie o 50 punktów bazowych. Podczas gdy w ostatnich latach decyzje w sprawie stóp procentowych zapadały niemal jednogłośnie, tym razem Michelle Bowman wyraziła sprzeciw, popierając mniejszą obniżkę – o 25 punktów bazowych.

Kluczowe znaczenie mają obecnie dalsze plany FED. Z prognoz „dot plot” wynika, że do końca roku może dojść do spadku stóp o 100 pb (wraz z obecną obniżką), co jest zgodne z oczekiwaniami rynkowymi (100-120 pb). Zaktualizowane prognozy ekonomiczne FED wskazują na wzrost bezrobocia do końca roku oraz dalszy spadek inflacji. Jeśli te prognozy się sprawdzą, możliwe są kolejne obniżki stóp procentowych. Jerome Powell podkreślił, że FED podejmuje decyzje na bieżąco, w oparciu o napływające dane. A to powoduje, że niemal niemożliwe jest idealne wyczucie momentu. FED niemal zawsze działa albo zbyt wcześnie, albo zbyt późno. Wierząc, że gospodarka jest w dobrym stanie, FED dąży teraz do tego, aby nie pozostawać w tyle, co częściowo tłumaczy, dlaczego zdecydowano się na obniżenie stóp o 50 bp.

Co to oznacza dla inwestorów? W miarę jak obniżki stóp były odkładane (na koniec zeszłego roku przewidywano nawet 7 cięć w 2024 roku), solidne wzrosty zysków i dobre wyniki w wielu branżach napędzały wzrosty na S&P500, który notował kolejne rekordy. Dopóki gospodarka pozostaje na ścieżce wzrostu, a inflacja nie powraca, niższe stopy procentowe i rosnące zyski mogą w dłuższym okresie napędzać dalsze wzrosty akcji. Rynek spokojnie zareagował na decyzję FED – indeks S&P500 w czwartek spadł o 0,29 proc., jednak nastąpiło to po siedmiu dniach silnych wzrostów, które zakończyły się nowym rekordem. Złoto również osiągnęło w piątek najwyższą cenę w historii – 2591 dolarów za uncję, co także było efektem obniżki stóp przez FED.

Paweł Majtkowski, analityk eToro

Wzrost liczby i wartości kredytów udzielonych w sierpniu 2024 r.

W sierpniu 2024 r., w porównaniu do sierpnia 2023 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech głównych rodzajów kredytów: gotówkowych (+13,9%), ratalnych (+12,4%), mieszkaniowych (+10,3%) oraz wydały mniej kart kredytowych (-2,9%). Natomiast w ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość wszystkich produktów kredytowych: kredytów gotówkowych (+27,8%), mieszkaniowych (+21,2%), kart kredytowych (+11,6%) oraz kredytów ratalnych (+4,5%).

W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów mieszkaniowych (+80,2%), ratalnych (+62,7%), gotówkowych (11,5%) i wydały więcej kart kredytowych (+2,4%). W ujęciu wartościowym w tym okresie banki i SKOK-i udzieliły o (+108,5%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (+24,8%) kredytów gotówkowych, o (+23,7%) kredytów ratalnych oraz o (+14,8%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej.

W sierpniu bieżącego roku główne rodzaje kredytów: mieszkaniowe, ratalne oraz gotówkowe, odnotowały wzrost sprzedaży zarówno pod względem liczby, jak i wartości.

Pozytywną dynamikę sprzedaży kontynuują kredyty ratalne

W sierpniu tego roku udzielono ich o 12,4% więcej w porównaniu do sierpnia rok temu i o (+4,5%) więcej niż w lipcu 2024 roku. Zwiększyła się również ich wartość o 4,5% rok do roku oraz o 3,4% w porównaniu do poprzedniego miesiąca br.

– Analizując dane dotyczące kredytów ratalnych, uwagę zwraca większy wzrost w ujęciu liczbowym niż wartościowym. Potwierdzają to wyniki narastająco od początku roku, gdzie liczba udzielonych kredytów ratalnych wzrosła o 62,7%, a ich wartość o 23,7% w porównaniu do analogicznego okresu 2023 roku. Jest to efekt dominującej liczby zobowiązań zaciąganych na niskie kwoty, pochodzących z przekształcania niespłaconych transakcji z odroczonym terminem płatności (tzw. BNPL). Gdy upłynie okres bezodsetkowy rozliczenia zakupów, wynoszący zazwyczaj 30 dni, wierzytelności te są często przejmowane przez banki i włączane w portfel kredytów ratalnych. Ponadto to, co wyróżniało kredyty ratalne w sierpniu b.r. na tle pozostałych produktów kredytowych, to wzrost liczby i wartości udzielonych produktów m/m. Pozostałe produkty odnotowały w obu ujęciach ujemne dynamiki m/m – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kontynuacja wzrostu aktywności w kredytach gotówkowych

Liczba udzielonych kredytów gotówkowych wzrosła o 13,9% w porównaniu do sierpnia 2023 roku, a ich wartość osiągnęła dynamikę 27,8% rok do roku.

– Wyraźny wzrost w segmencie kredytów gotówkowych widać od początku bieżącego roku. Akcja kredytowa w ujęciu liczbowym wzrosła w okresie ośmiu miesięcy 2024 r. o 11,5%, a jej wartość o 24,8% w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku. Jak potwierdzają dane BIK, klienci zaciągają coraz wyższe kwoty kredytów gotówkowych, a głównym czynnikiem wpływającym na wzrost sprzedaży w tym segmencie były zobowiązania na ponad 50 tys. zł. Może to być wynikiem rosnących potrzeb konsumpcyjnych, nadal wysokiej inflacji, czy też większej dostępności kredytów na wyższe kwoty, przy wyższej zdolności kredytowej dzięki rosnącym wynagrodzeniom – tłumaczy prof. Rogowski.

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w sierpniu 2024 r. to 2.002 zł i była ona niższa niż w sierpniu rok temu o 7,1%. Natomiast średnia wartość kredytu gotówkowego wyniosła 24.159 zł – to wzrost o 12,2% w stosunku do lipca ub. roku.

Więcej kredytów hipotecznych

W sierpniu 2024 roku banki udzieliły o (+10,3%) więcej kredytów mieszkaniowych w porównaniu do sierpnia 2023 roku, jednak w relacji do lipca 2024 roku ich liczba spadła o 12,2%.

Wartościowo, kredyty mieszkaniowe zanotowały jeszcze wyższy bo 21,2% wzrost rok do roku oraz 11,9% spadek w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Nadal wysoką sprzedaż kredytów mieszkaniowych potwierdzają też dane po ośmiu miesiącach br.

– Pomimo braku programu wsparcia kredytobiorców, nie słabnie zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi. Narastająco od początku roku, liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 80,2%, a ich wartość o imponujące 108,5% w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku. Za tak wysoką dynamikę odpowiadają trzy czynniki.

Po pierwsze, w tegorocznej akcji kredytowej były jeszcze kwoty z kredytów z puli wniosków złożonych jeszcze w zeszłym roku z udziałem Programu Bezpieczny Kredyt 2%. To kwota 13,6 mld zł. Bez tej kwoty wartość akcji kredytowej w okresie styczeń – sierpień 2024 r. wyniosłaby 46,4 mld i byłaby wyższa o 61% w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku.

Po drugie, pierwsze półrocze zeszłego roku charakteryzowało się niską akcją kredytową, a więc niską bazą – co było wynikiem wysokich stóp procentowych oraz oczekiwaniem na uruchomienie programu wsparcia.

I po trzecie, obecnie mamy wyraźnie wyższą aktywność kredytobiorców niż w pierwszym półroczu zeszłego roku, pomimo braku programu wsparcia. Wzrost wartości kredytów mieszkaniowych w większym stopniu niż ich liczby wskazuje, że klienci zaciągają kredyty na wyższe kwoty. Jest to związane z nabywaniem droższych nieruchomości w wyniku utrzymujących się wysokich cen rynkowych. Głównym czynnikiem odpowiedzialnym za wzrosty akcji kredytowej jest poprawa zdolności kredytowej, która umożliwia zaciąganie kredytów mieszkaniowych na wyższe kwoty. W sierpniu br. średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 421,97 tys. zł i była o 9,8% wyższa niż przed rokiem. Jest to rekordowa średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego w całej historii. Warto dodać, że do końca sierpnia z wakacji kredytowych na nowych warunkach od 1 czerwca 2024 r. skorzystało 189 tys. osób w ramach 112 tys. kredytów mieszkaniowych na kwotę 33,1 mld zł – dodaje główny analityk Grupy BIK.

Nadal bezpieczny poziom ryzyka kredytowego

Sierpniowe odczyty wartości wszystkich czterech Indeksów jakości kredytów bankowych istotnie się poprawiły w ujęciu rok do roku. W porównaniu z lipcem br. widać tylko nieznaczne pogorszenie terminowości spłat kart kredytowych o (+0,07). Jednak są to wahania, które nie zakłócają ogólnej dobrej kondycji jakości kredytów w polskim sektorze bankowym. Pozostałe indeksy jakości m/m poprawiły się (spadły).

– Wszystkie cztery Indeksy Jakości wskazują na nadal bezpieczny poziom ryzyka portfela kredytów udzielanych gospodarstwom domowym. Niewątpliwie lepsza jakość spłat kredytów idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń kredytobiorców i stabilizacją poziomu oprocentowania spłacanych kredytów. Niemniej, konieczna jest stała obserwacja wartości poszczególnych Indeksów Jakości, aby wcześniej zidentyfikować sygnały o potencjalnym pogorszeniu jakości portfela kredytowego – wyjaśnia prof. Rogowski.

Spada liczba zadłużonych Polaków, ale za to rośnie średni dług do oddania

Dane z trzech różnych rejestrów wskazują na to, że na koniec pierwszego półrocza br. w Polsce zadłużonych było od ponad 2 mln do 2,6 mln konsumentów. Dwa źródła podają spadki rdr. wynoszące mniej niż 10%, a jeden wykaz przedstawia wzrost poniżej 1% rdr. W zależności od źródła, średnie zadłużenie wyniosło w ww. okresie od blisko 20 tys. zł do prawie 33 tys. zł. Natomiast zdecydowanie najwyższe było wśród osób mających 45-55 lat, co wynika ze wszystkich analizowanych danych. Do tego Krajowy Rejestr Długów podaje, że na koniec drugiego kwartału maksymalne zadłużenie Polaków w pierwszej połowie br. było identyczne jak rok wcześniej i wynosiło niemal 76 mln zł.

Na koniec pierwszego półrocza br. w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK widniało 2,6 mln zadłużonych Polaków. To o 3,3% mniej niż rok wcześniej, gdy było ich 2,7 mln. W Krajowym Rejestrze Długów (KRD) nastąpił spadek rdr. o 9,6%, tj. z 2,3 mln do 2,1 mln. Z kolei w ERIF Biurze Informacji Gospodarczej (dane z wykluczeniem długu alimentacyjnego) liczba osób z zaległościami utrzymała się na zeszłorocznym poziomie – 1,5 mln. Niemniej patrząc na szczegółowe dane, widać tam wzrost o 0,2% rdr. Zatem w rejestrach widnieje od 2,1 mln do 2,6 mln zadłużonych Polaków.

– Powyższe rejestry zbierają dane na odmienne sposoby i z tego wynikają różnice między nimi. Natomiast ogólnie patrząc na wyniki, można stwierdzić, że konsumenci coraz lepiej obsługują swoje zadłużenie. Niektóre osoby oddaliły się od krawędzi finansowej przepaści. I dzięki temu – moim zdaniem – odnotowane zostały spadki w dwóch ww. źródłach – komentuje dr hab. Łukasz Goczek z Uniwersytetu Warszawskiego.

Z kolei Adrian Parol, radca prawny i doradca restukturyzacyjny, uważa, że sytuacja wielu dłużników poprawiła się dzięki pomocy państwa. – W tym roku wzrosło np. świadczenie dla rodziców z 500 zł do 800 zł miesięcznie. Poza tym wiele osób otrzymało od swoich pracodawców podwyżki. Niektórzy konsumenci przystopowali też z zakupami na raty i odroczonymi płatnościami. Zatem ww. wyniki – w mojej ocenie – nie są efektem lepszej obsługi zadłużenia Polaków – stwierdza ekspert. Wraz z zakończeniem pierwszej połowy tego roku w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK średnie zadłużenie wyniosło 32,9 tys. zł. Było o 9,4% większe niż rok wcześniej – 30,1 tys. zł. W KRD odnotowano odpowiednio 21,3 tys. zł, skok o 8,4% i wartość sprzed roku w wysokości 19,7 tys. zł, a w ERIF BIG 19,5 tys. zł, wzrost o 5,5% i wartość 20,6 tys. zł na koniec czerwca br.

– Warto zwrócić uwagę na to, że liczba dłużników zmniejszyła się w dwóch rejestrach, a w jednym tylko minimalnie wzrosła. Natomiast średnie zadłużenie wszędzie się zwiększyło. Można z tego wysnuć wniosek, że urosły długi części osób widniejących w ww. wykazach. I to wygląda niepokojąco. Takim konsumentom może być coraz trudniej wyjść ze spirali zadłużenia – analizuje Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z Kancelarii Prawa Gospodarczego GKPG.

Dr Mariusz Bołoz z Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Krakowie również dostrzega pogarszającą się sytuację dotychczasowych dłużników. Jak przekonuje ekspert, główną przyczyną tego zjawiska są rosnące koszty utrzymania, spowodowane wysoką inflacją w ostatnich latach. Problemem jest też niski poziom lub brak oszczędności wielu Polaków. W takiej sytuacji nawet chwilowe problemy finansowe, np. z powodu choroby, powodują powstanie zaległości w spłacie zobowiązań.

Z końcem drugiego kwartału br. w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK najwyższe średnie zadłużenie dotyczyło osób w wieku 45-54 lat – 46,5 tys. zł (rok wcześniej – 42,5 tys. zł). W KRD obejmowało Polaków mających 46-55 lat – 30,4 tys. zł (poprzednio – 28,1 tys. zł). Z kolei w ERIF BIG (dane z wykluczeniem długu alimentacyjnego) widać grupę wiekową 45-54 lata – 12,2 tys. zł (rok wcześniej inne przedziały wiekowe, 45-59 lat – 11,6 tys. zł).

– Wyniki ze wszystkich rejestrów są alarmujące. Pokazują, że dłużnicy w wieku od 45 do 55 lat biorą na siebie największe obciążenia finansowe. Średnie długi w wysokości od ponad 12 tys. zł do blisko 47 tys. zł są już bardzo poważne. Zapewne w wielu przypadkach tymi dłużnikami są rodzice, którzy starają się zapewnić swoim dorastającym bądź już dorosłym dzieciom jak najlepszy start, pomimo trudnych czasów i często ograniczonych możliwości. Nie jest to raczej grupa wiekowa, która zaciąga długi na poczet egzotycznych wakacji czy ekskluzywnych samochodów, choć zapewne nie można wykluczyć takich przypadków – przekonuje mec. Adrian Parol.

Uwzględniając płeć, w KRD na koniec pierwszego półrocza br. średnie zadłużenie mężczyzn wyniosło 24,9 tys. zł (rok wcześniej – 22,6 tys. zł), a kobiet – 14,9 tys. zł (14,4 tys. zł). Z kolei w ERIF BIG (dane z wykluczeniem długu alimentacyjnego) widzimy odpowiednio 10,3 tys. zł w przypadku mężczyzn (poprzednio – 9,6 tys. zł) i 11,2 tys. zł w grupie kobiet (rok wcześniej – 10,5 tys. zł).

– Kobiety z reguły są bardziej powściągliwe w kwestii zaciągania jakichkolwiek zobowiązań, a to przekłada się na ewentualne późniejsze problemy ze spłatą. Do tego częściej są dysponentami domowych wydatków, przez co muszą bardziej i skrupulatniej patrzeć w przyszłość. Z kolei mężczyźni dużo luźniej traktują tego typu zobowiązania – wskazuje mec. Łukasz Goszczyński.

Patrząc na dodatkowe dane, widać też, że w KRD maksymalne zadłużenie w obu analizowanych okresach wyniosło tyle samo, czyli 75,7 mln zł. Zdaniem Adriana Parola, w dalszej perspektywie czasu maksymalne zadłużenie Polaków będzie rosło. – Coraz więcej osób ma problemy z płynnością finansową. Niektórzy konsumenci mogą starać się refinansować swoje bieżące zobowiązania coraz droższymi pożyczkami i kredytami. I tak będą zapętlać się w spirali długów – uważa ekspert.

Jak stwierdza dr Mariusz Bołoz, wielomilionowe zaległości finansowe pojedynczych dłużników najczęściej powstają na skutek braku spłaty kredytów bankowych. Duże kwoty dotyczą przede wszystkim przedsiębiorców lub rolników – zazwyczaj osób o wysokiej zdolności kredytowej w chwili zaciągania zobowiązania. Przyczyny powstania tego typu zaległości mogą wynikać zarówno z nieudanych inwestycji, jaki i problemów z odzyskaniem należności przez samych dłużników od ich kontrahentów.

– W mojej opinii, w tym roku sytuacja dłużników zróżnicuje się. To znaczy, że część osób znajdzie się bardzo mocno pod kreską. Inni wręcz ją przeskoczą i wyjdą przynajmniej na zero, bo będzie im łatwiej obsługiwać swoje zobowiązania. Wysokie stopy procentowe niewątpliwie zachęcają do tego, żeby spłacać swoje zadłużenia. Jednocześnie na rynku wciąż przybywa instrumentów fintechowych, które pozwalają na odroczone płatności i to popycha wiele osób w zupełnie niepotrzebnie długi. Oczywiście finalnie wszystko zależeć będzie od indywidualnej sytuacji życiowej i nastawienia każdego zadłużonego Polaka – wyjaśnia ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

Z kolei dr Bołoz prognozuje, że w najbliższej przyszłości w Polsce należy się spodziewać wzrostu liczby dłużników. Przyczynią się do tego przede wszystkim stale rosnące koszty utrzymania i daleka perspektywa obniżenia stóp procentowych. Innym powodem będzie wzrost nadmiernej konsumpcji. Jak podkreśla ekspert WSZiB w Krakowie, zjawisko to jest widoczne od wielu lat, a dotyczy głównie młodych osób, mających poniżej 25 lat. One mogą w łatwy sposób zaciągnąć zobowiązania, np. wybierając odroczone płatności podczas zakupów online, ale nie są w pełni świadome konsekwencji braku ich spłaty.

Inflacja, koszty i zatory płatnicze – największe wyzwania MŚP w 2024 roku

Inflacja, wysokie koszty materiałów i energii oraz spadek sprzedaży to od ponad roku trzy największe wyzwania, z jakimi borykają się mikro, małe i średnie firmy. Pogłębił się także problem z pozyskaniem pracowników, znalezieniem nowych rynków zbytu oraz terminowym regulowaniem własnych zobowiązań. Co piąty przedsiębiorca przyznaje, że nieuregulowane faktury przez kontrahentów zmuszają do zadłużania się. Widać to w danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK, gdzie łączne zaległości firm w rok zwiększyły się o 3,2 mld zł i przekroczyły na koniec czerwca rekordowe 44,4 mld zł. Przybywa problemów z nieterminowymi rozliczeniami B2B w sektorze TSL i handlu. Sytuacja pogarsza się również w usługach.

W trzecim kwartale tego roku ponad 53 proc. firm informuje o fakturach opóźnionych o więcej niż miesiąc, a ponad 34 proc. wskazuje, że ich kontrahenci zwlekają z zapłatą ponad dwa miesiące. W efekcie tych opóźnień co drugi przedsiębiorca, który ma zamrożone faktury potwierdza, że nieopłacone zobowiązania kontrahentów – w różnym stopniu – ale wpływają na kondycję ich biznesu. Pieniądze zamrożone w fakturach powodują przede wszystkim, że trudno jest regulować w terminie własne zobowiązania, na co skarży się 37 proc. przedsiębiorstw. Najczęściej dotyka to firm z branży przemysłowej (46 proc.) i handlowej (42 proc.) oraz zatrudniających od 50-249 osób (41 proc.) – wynika z badania „Skaner MSP” realizowanego cyklicznie dla BIG InfoMonitor, które prowadzi rejestr dłużników i wspiera firmy w ograniczaniu ryzyka zatorów płatniczych i odzyskiwaniu należności.

Zamrożone środki to dla co trzeciego biznesu wyższe koszty działalności, bo windykacja kosztuje i traci się też na tym cenny w biznesie czas. Na ten aspekt częściej niż pozostali skarży się handel (49 proc.) oraz sektor usług (46 proc.). Zablokowane finanse to również wstrzymane inwestycje, o czym wspomina zazwyczaj co 3. przedstawiciel handlu i przemysłu.

Więcej firm – niż w pierwszym kwartale br. informuje o regularnych stratach z powodu nieodzyskiwania części opóźnionych faktur (29 proc.) i zagrożonych wypłatach (24,6 proc.). Co piąty przedsiębiorca przyznaje, że nieuregulowane faktury zmuszają do zaciągania kolejnych kredytów i prowadzą do pętli zadłużenia, na co najczęściej skarży się sektor handlu (35 proc.).

W efekcie przybywa firm z problemami, co potwierdzają dane zgromadzone w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, gdzie widać opóźnienia w spłacie bieżących rachunków i faktur względem kontrahentów oraz w bazie informacji kredytowych BIK, która zawiera także dane o niespłaconych na czas zobowiązaniach kredytowych. Wg danych widocznych w obu bazach, firm-dłużników jest blisko 324 tys., co oznacza, że 5 proc. biznesów z różnych sektorów rynku jest już wpisana do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i nie spłaca kredytów, co notuje BIK.

Kwota zaległości firm opóźnionych powyżej 30 dni i na co najmniej 500 zł, na koniec drugiego kwartału tego roku przekroczyła rekordowe 44,4 miliardy złotych. A to oznacza, że od czerwca ubiegłego roku wierzyciele dopisali ponad 8 tys. przedsiębiorstw z problemami w spłacie bieżących rachunków, kredytów i faktur wobec kontrahentów, a łączne zadłużenie zwiększyło się o 3,2 mld zł.

Handel, przemysł i budownictwo z największymi zaległościami

Długotrwałe opóźnienia w spłacie zobowiązań przez kontrahentów wpędzają branżę handlową w coraz większe długi. Skumulowane zadłużenie firm z tego sektora widoczne w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK wynosi już blisko 9 mld zł i dotyczy ponad 74 tys. podmiotów (5 proc.). W rok wartość niespłacanych zobowiązań wzrosła o 282 mln zł (3 proc.).

Lekką poprawę widać w sektorze budownictwa, gdzie zaległości stopniały o 431 mln zł (-7 proc.) do blisko 5,8 mld zł. Jednak w tym przypadku obserwujemy wzrost liczby nierzetelnych przedsiębiorców – o 923 do 51 214, a stanowią oni 5 proc. firm z problemami w tej branży.

Najgorzej prezentuje się jednak kondycja sektora TSL. Tylko w rok zaległe zobowiązania kredytowe i pozakredytowe zwiększyły się tu o blisko 483 mln zł (17 proc.) do 3,3 mld zł. Rośnie też liczba firm, które mają problemy z terminowym regulowaniem swoich należności – o 1 755 do poziomu 38,6 tys. Niepokojący dla całej branży jest także bardzo wysoki odsetek dłużników, który wynosi aż 9 proc. Oznacza to, że już prawie co dziesiąta firma transportowa ma poważne kłopoty finansowe i istnieje podwyższone ryzyko współpracy z nią.

Nieciekawe prezentują się też statystyki na temat branży usługowej, której długi wynoszą już blisko miliard złotych (992 mln zł), co oznacza wzrost zadłużenia o 244 mln zł (33 proc.). Za ten stan odpowiada dzisiaj 9,2 tys. podmiotów – o 861 więcej w porównaniu z analogicznym okresem w ub.r.

Jedynym sektorem, gdzie zarówno zadłużenia jak i liczba dłużników zmniejszyły się w ciągu ostatniego roku, jest przemysł, choć łączna wartość zadłużenia firm z tego sektora, pozostawia wiele do życzenia – 7,1 mld zł. Niemniej jednak notujemy tu spadki – wartości zadłużenia o 102 mln zł (1,4 proc.) oraz liczby dłużników o 29 podmiotów.

– Przykłady sektorów z najwyższymi zaległościami pokazują, jak ważne z punktu widzenia przedsiębiorców powinno być dziś sprawdzanie przyszłych partnerów biznesowych i stały monitoring płatności. Umożliwia to kontrolę nad płynnością finansową i nad terminowością spłat dokonywanych przez partnerów biznesowych, co w efekcie może ograniczyć skalę zatorów płatniczych. Korzystając z opcji monitorowania kontrahentów, otrzymujemy alert na maila, gdy ktoś doda do naszego rejestru BIG InfoMonitor nową informację o weryfikowanej firmie. Są z tego trzy kluczowe korzyści. Po pierwsze – przedsiębiorca otrzymuje powiadomienie mailowe, jeśli pojawi się pozytywny lub negatywny wpis o wskazanej przez niego firmie. Po drugie – będzie mógł zareagować, gdy jego kontrahent popadnie w długi i zostanie wpisany do rejestru dłużników i w porę zweryfikuje warunki współpracy z takim kontrahentem. Po trzecie, będzie miał informację o dłużnikach przed innymi i ochroni swój biznes skuteczniej – podkreśla Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Nadrzędne wyzwania firm

Jak wynika z badania Skaner MSP zrealizowanym dla BIG InfoMonitor w trzecim kwartale tego roku, więcej badanych niż w ubiegłym roku potwierdziło, że aktualnym wyzwaniem pozostaje dla nich znalezienie nowych pracowników (19 proc. vs 10 proc.), szukanie nowych rynków (17,4 proc. vs. 10,6 proc.) oraz terminowe regulowanie zobowiązań (13,8 proc. vs. 5,6 proc.).

Jednak co branża to inne potrzeby i wyzwania. Wzrost kosztów prowadzenia działalności to największa bolączka dla firm usługowych, na co wskazuje co druga z nich. Wysokie koszty materiałów i energii dobijają przede wszystkim przemysł (44 proc.). Na spadek sprzedaży skarżą się głównie budownictwo (28 proc.), usługi i handel – kolejno 24 i 21 proc. O problemie ze znalezieniem nowych pracowników częściej informuje przemysł, usługi i transport. O spadku marż handel (17 proc.) i usługi (11 proc.), a o kłopotach z dostawcami przemysł (14 proc.).

– Jedno jest pewne. Część firm nie wyszła jeszcze na prostą po pandemii, po drodze sytuację utrudniła inflacja, a na koniec co poniektórych dobiła wojna w Ukrainie. Inflacja, wysokie koszty materiałów, energii oraz spadki sprzedaży – to od 2023 roku największe wyzwania mikro, małych i średnich firm, na które wskazuje odpowiednio 41 proc., 36 proc. oraz 21 proc. przedsiębiorców w naszym badaniu. Firmy handlowe cierpią z powodu intensywnej konkurencji i spadku konsumpcji. Budownictwo i przemysł zmagają się z rosnącymi cenami energii, materiałów i półproduktów, a w transporcie dochodzą jeszcze kosztowne regulacje i kryzys na rynku przewozów drogowych. Obecnie warunki prowadzenia działalności gospodarczej dodatkowo pogorszy klęska powodzi, na co już wskazują przedsiębiorcy z regionów objętych zniszczeniem, szczególnie z branży hotelarskiej i gastronomicznej – zaznacza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Źródło: Badanie „Skaner MSP” realizowane wśród mikro, małych i średnich firm, przeprowadzone przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, na próbie 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności, techniką wywiadów telefonicznych, 3Q 2024.

Nieruchomość warta mniej niż zero. Czy to jest możliwe?

Zdarza się, że kwota w operacie szacunkowym nieruchomości poprzedzona jest znakiem minus. Dla właściciela lub potencjalnego inwestora jest to problem, bo takie „minusowe” nieruchomości to prawie zawsze zapowiedź dużych kłopotów. W jakich sytuacjach tak się dzieje i dlaczego – tłumaczy ekspertka z warszawskiej firmy doradczej Lege Advisors.

W rozporządzeniu Ministra Rozwoju i Technologii dotyczącym wyceny nieruchomości przewidziano wartości wyrażone liczbą ujemną. Zgodnie z §74 „W przypadku konieczności poniesienia nakładów na przywrócenie nieruchomości do stanu umożliwiającego korzystanie zgodnie z jej przeznaczeniem, przekraczających wartość, jaką nieruchomość miałaby, gdyby te nakłady nie były konieczne, wartość tej nieruchomości może być wyrażona liczbą ujemną. Wyrażenie wartości nieruchomości liczbą ujemną wymaga uzasadnienia w operacie szacunkowym.”

– Z naszego doświadczenia wynika, że ten przepis jest bardzo pojemny, a samo rozumienie koniecznych nakładów nie sprowadza się jedynie do usuwania czegokolwiek z terenu nieruchomości. Istnieje szereg sytuacji, w których już na samym początku procesu wyceny można spodziewać się z dużym prawdopodobieństwem, że otrzemy się o wartość bliską zeru lub nawet ujemną. Nie są to sytuacje częste, jednak dość charakterystyczne. – mówi Magdalena Wiszniewska-Dwojak z firmy doradczej Lege Advisors.

Co ciekawe, nie są to sytuacje zarezerwowane jedynie dla nieruchomości komercyjnych, skomplikowanych czy nietypowych. Mogą zdarzyć się także przy najzwyklejszym lokalu mieszkalnym czy budynku jednorodzinnym. Co zatem musi się stać, aby kilkusetmetrowa willa z basenem położona na przedmieściach miasta albo mieszkanie w jego centrum okazały się warte mniej niż zero? Przedstawiamy pięć najczęstszych sytuacji, które przyczyniają się do takie stanu rzeczy.

Sytuacja nr 1. Niebezpieczna służebność mieszkania

Służebność mieszkania przyznaje konkretnej osobie prawo do korzystania z określonej części nieruchomości, która nie jest jej własnością. Zazwyczaj jest to rozwiązanie stosowane w sytuacjach rodzinnych, na przykład, gdy rodzice przekazują swoje mieszkanie dzieciom, zachowując jednocześnie prawo do dożywotniego zamieszkania w tym lokalu. Zdarza się, że wartość służebności mieszkania jest tak duża, że przekracza wartość nieruchomości. Jak to możliwe? Wynika to wprost z metodologii, która uwzględnia potencjalnie utracone przychody z najmu nieruchomości na wolnym rynku i okres przez jaki niemożliwe jest pobieranie zysków w związku z zamieszkiwaniem uprawnionego. Kluczem jest w takim przypadku służebność ustanowiona na rzecz stosunkowo młodych osób, których przewidywany okres trwania życia wynosi kilkadziesiąt lat.

Sytuacja nr 2. Kosztowna rekultywacja

Druga z najczęstszych przyczyn znacznych obniżeń wartości związana jest z zanieczyszczeniami gruntów. Ryzykiem obarczone są tutaj przede wszystkim nieruchomości intensywnie aktualnie lub w przeszłości wykorzystywane na cele produkcyjne lub do składowania odpadów. Niestety, w przypadku rozpoznania i wydania urzędowej decyzji o usunięciu zanieczyszczenia, konieczne do poniesienia koszty będą z założenia bardzo wysokie. W związku z czym… większość zanieczyszczonych terenów pozostaje nietknięta.

– Remediacja i rekultywacja to słowa budzące grozę wśród inwestorów, bo proces przywracania gleb do pierwotnego stanu nie dokonuje się ani łatwo, ani szybko, ani tanio. Oczywiście wszystko zależy od skali, stopnia i rodzaju wykrytych zanieczyszczeń oraz niezbędnych działań naprawczych.wyjaśnia Magdalena Wiszniewska-Dwojak z firmy doradczej Lege Advisors.

Sytuacja nr 3. Wadliwa konstrukcja budynku

Dobrym i częstym przykładem znacznych obniżeń wartości nieruchomości są problemy konstrukcyjne budynku, powodujące na przykład chroniczne zalewanie ścian. Skutkuje to zwykle wilgotnymi wykwitami na ścianach, zagrzybieniem pomieszczeń i wytworzeniem się mikroklimatu zagrażającego zdrowiu. Często ekspertyzy nakazują w takiej sytuacji radykalną przebudowę budynku, włącznie z wymianą dachu, izolacji aż do fundamentów, chemicznego osuszania i odgrzybiania ścian. Nierzadko przewidywane koszty remontu i przebudowy, z uwzględnieniem innych problemów związanych z taką nieruchomością, przekraczają jej wartość.

Sytuacja nr 4. Nieruchomość bez podziału

Kolejna sytuacja rodząca problemy z oszacowaniem i samą wartością nieruchomości to ta kiedy chodzi o własność niewydzielonej ani formalnie ani faktycznie części budynku. Jeśli na dodatek właścicielowi przysługuje jedynie udział w tej części budynku kłopoty są pewne. Taka sytuacja jest nieprawidłowa w kontekście prawa „nieruchomościowego” i cywilnego. Z perspektywy wyceny nieruchomości trudno w jakikolwiek rozsądny sposób zdefiniować chociażby przedmiot i zakres wyceny.

– Skutki są jednak poważniejsze niż tylko problem z wyceną. Chodzi o bardzo ograniczone możliwości obrotu daną nieruchomością lub wręcz ich brak. Polski porządek prawny nie przewiduje bowiem możliwości obrotu częściami gruntów czy budynków bez ich uprzedniego podziału. – tłumaczy Magdalena Wiszniewska-Dwojak z firmy doradczej Lege Advisors.

Sytuacja nr 5. Samowola budowlana

Ciekawym przypadkiem są obiekty wzniesione zgodnie z zapotrzebowaniem i fantazją inwestora, jednak bez porozumienia z lokalnymi urzędami i nadzorem, czyli tzw. samowole budowlane. Wciąż zdarzają się sytuacje, kiedy to większość obiektów należących do jednego, niemałego zakładu produkcyjnego, jest wybudowanych bez żadnych pozwoleń i kontroli. Mimo istnienia procedur legalizacji „samowolek”, dla części nielegalnych obiektów nie zawsze jest to możliwe i opłacalne. Efekt – wycena nieruchomości dokonywana jest z założeniem usunięcia zabudowy wzniesionej niezgodnie z prawem. Tym samym nieruchomość traci swój najcenniejszy atut w postaci występowania budynków, co ma swoje odbicie w końcowej wycenie wartości.

Złoto z kolejnych rekordem! Wszystko przez rozpoczęcie obniżek stóp w USA

Cena złota wystrzeliła do historycznego maksimum, osiągając w środę w nocy poziom 2600 USD za uncję! To prawie 25% wzrost od początku roku. Nowa cena pojawiła się tylko na chwilę, żeby ponownie spaść do poziomu 2550 USD. Wszystko za sprawą wrześniowego posiedzenie Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku w USA, na którym postanowiono obniżyć stopy procentowe o 50 pb, a więc zostały skorygowane do przedziału 4,75-5,00%. Wszystko to potwierdza, że złoto pozostaje jednym z najgorętszych aktywów w 2024 roku.

Rok 2024, to rok złota?

Cena złota w środę w nocy (18.09) pobiła kolejny, historyczny rekord przecinając 2600 USD za uncję, warto jednak podkreślić, że obecnie jego wartość wynosi około 2570 USD. Natomiast w PLN jego wartość osiągnęła prawie 9920 PLN, dzisiaj natomiast wynosi 9870 PLN.

Warto podkreślić, że tylko od początku roku wartość kruszcu wyrażona w USD wzrosła o prawie 25%, a w PLN o prawie 22%, po drodze pobijając coraz to nowsze rekordy, a rynek złota nadal pozostaje jednym z najstabilniejszych wyborów inwestorów szukających bezpiecznej przystani.

Nowy rekord został ustanowiony podczas trwającego w środę w nocy, wrześniowego posiedzenia Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku w USA, na którym postanowiono obniżyć stopy procentowe o 50 pb – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex. Warto wiedzieć, że złoto jest bardzo drażliwym dla obecnego systemu monetarnego tematem i jego rekordy jednocześnie obnażają spadającą siłę nabywczą dolara. Ponadto złoto jest konkurencją dla pozostałych klas aktywów, takich jak akcje, obligacje czy fundusze inwestycyjne, stąd też inwestycyjne media są raczej ostrożne w pokryciu tematu kruszcu. Świadczyć może o tym chociażby ilość artykułów na temat złota, która pomimo świetnego do tej pory roku dla złota, jest znacząco niższa niż w covidowym szczycie oraz po wybuchu wojny na Ukrainie. Taka medialna cisza, to paradoksalnie dobry prognostyk do kontynuacji trendu – dodaje.

Kruszec coraz mocniej doceniają również banki centralne. Według najnowszego badania Central Bank Gold Reserves (CBGR) przeprowadzonego w pierwszej połowie 2024 roku, aż 29% banków centralnych planuje zwiększyć swoje rezerwy złota w najbliższych dwunastu miesiącach. Jest to najwyższy odsetek od momentu rozpoczęcia tego badania w 2018 roku, co pokazuje, jak ważną rolę odgrywa złoto w globalnej polityce finansowej. Nasz Narodowy Bank Polski również dostrzega tę wartość. Z najnowszych danych wynika, że po ostatnich zakupach – przekraczających 6 ton złota – rezerwy kruszcu w Polsce wynoszą już niemal 398 ton. Udział złota w narodowych rezerwach przekracza więc 15% – cel osiągnięcia 20% w niedalekiej przyszłości jest zatem coraz bliżej.

USA rozpoczyna cięcia stóp procentowych

Za nami wrześniowe posiedzenie Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku w USA. Inwestorzy oczekiwali od dłuższego czasu, że stopy procentowe zostaną obniżone. Tuż przed posiedzeniem panowała jednak wyjątkowo duża niepewność dotycząca skali cięcia. Cięcia o 25 pb lub 50 pb. Ostatecznie stopy zostały obcięte o 50 pb, a więc zostały skorygowane do przedziału 4,75-5,00%.

Te mocno niejednoznaczne oczekiwania niosły za sobą również potencjalne ryzyko dla inwestorów. Obniżka stóp o 25 pb mogłaby wywołać tzw. sprzedaż faktów, co oznaczałoby spadki na rynku po ogłoszeniu decyzji. Natomiast cięcie o 50 pb, choć teoretycznie sprzyjające bardziej ryzykownym aktywom, mogłoby wzbudzić obawy inwestorów, co do stanu gospodarki – dlaczego Fed zdecydował się na tak agresywny ruch? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w najnowszych projekcjach makroekonomicznych, które wskazują na pogorszenie perspektyw gospodarczych. Dynamika PKB ma utrzymać się na poziomie 2% przez trzy lata, ale większej korekcie uległy prognozy stopy bezrobocia, która w 2023 i 2024 roku ma wynieść 4,4%, a w 2026 – 4,3%. W czerwcu prognozowano niższe poziomy, odpowiednio 4,0%, 4,2% i 4,1%. Pogorszenie prognoz wzrostu i zatrudnienia, w połączeniu z niższą inflacją, sugeruje otwarcie przestrzeni do luźniejszej polityki monetarnej – podkreśla Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Po pierwszej, pozytywnej reakcji na większe cięcie stóp szybko do głosu doszły obawy o to, co jest faktyczną przyczyną ruchu od razu o 50 pb. Warto także pamiętać, że poza obawami o wzrost gospodarczy i rosnące bezrobocie, Departament Skarbu ma w tym roku jeszcze do uplasowania na rynku obligacje o wartości ok. 5,5 bln USD, a zatem desperacko potrzebuje niższej ceny pieniądza, której dostarczył właśnie Fed.

Warto jednak pamiętać, że jeśli rozpoczęty wczoraj cykl obniżek stóp w Stanach Zjednoczonych w większej mierze aktywowałby ponownie presję inflacyjną zamiast wzrostu gospodarczego, byłoby to bardzo dobre dla sektora metali szlachetnych otoczenie, zwłaszcza w relacji do rynku akcji.

Mocne cięcie stóp przez Fed: ogłoszenie zwycięstwa nad inflacją i wsparcie dla rynków

Fed zdecydował się na cięcie o 50 punktów bazowych, co oznacza, że zdecydowana większość ekonomistów myliła się w swoich przewidywaniach, ale rynek dobrze ocenił zamiary Fed. Decyzja o mocniejszym cięciu stóp procentowych to w zasadzie ogłoszenie wygranej z inflacją. Przedstawienie tego inaczej mogłoby oznaczać przyznanie się do błędu we wcześniejszej komunikacji. Niemniej nowy zestaw prognoz Fed wskazuje na to, że Fed zmienia nastawienie z inflacji na rynek pracy, co ma doprowadzić do dosyć agresywnej ścieżki obniżek stóp procentowych.

Powell w swoich wystąpieniu wskazał, że Fed nabrał niemal pełnej pewności dotyczącej osiągnięcia celu inflacyjnego w terminie prognozy. Jednocześnie oświadczenie jak i sam Powell wskazał, że rynek pracy pokazał wyraźnie spowolnienie, dlatego działania Fed będą w tym momencie bardziej wyważone: ważna nie będzie tylko i wyłącznie inflacja, ale ważny będzie również rynek pracy.

Kluczowa w dzisiejszej decyzji jest nie tylko mocna obniżka czy perspektywa mocnych cięć w przyszłości, ale prognozy gospodarcze. Fed widzi stabilny wzrost na poziomie 2,0% w kolejnych latach oraz w długim terminie. Oczywiście doszło do podwyżki oceny stopy bezrobocia do 4,4% na ten oraz kolejny rok, ale wciąż nie są to poziomy, które w jakikolwiek sposób miałyby sugerować recesję gospodarczą. Fed jednocześnie obniża prognozy dla inflacji, czym daje sobie mocny mandat do kolejnych silnych obniżek. Dot-plot, czyli prognozy członków Fed wskazują na to, że w tym roku powinniśmy oczekiwać 2 lub nawet 3 obniżek, natomiast w przyszłym roku od 4 do 5 obniżek. Ostatecznie stopy procentowe mają zostać obniżone do poziomu minimalnie poniżej 3%.

Taka decyzja i taki zestaw prognoz to jasne wsparcie inwestorów na Wall Street i perspektywa dalszego osłabienia dolara. Oczywiście sporo może zdarzyć się jeszcze w kolejnych miesiącach, ale jeśli gospodarka będzie zachowywała się tak jak prognozy Fed, to czekają nas bardzo dobre kolejne miesiące na rynkach. Po samej decyzji doszło do wyraźnego osłabienia dolara: para EURUSD wzrosła do poziomów bliskich 1,1190, natomiast USDPLN spadł do 3,81 zł, z perspektywą możliwego zejścia poniżej 3,80 zł w najbliższych tygodniach. S&P 500 zyskuje ok. 0,4% po decyzji, natomiast Nasdaq zyskuje 0,7% w trakcie konferencji Jerome Powella.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Powódź jako siła wyższa – skutki dla przedawnienia i odpowiedzialności

W polskim prawie cywilnym brak jest definicji siły wyższej. Jednak w doktrynie i orzecznictwie, siłę wyższą najczęściej ujmuje się jako zjawisko zewnętrzne, nieuchronne, którego nie można było przewidzieć ani mu się przeciwstawić [1]. Za siłę wyższą uznaje się zdarzenia o przyczynach naturalnych (vis naturalis), czyli klęski żywiołowe, takie jak powodzie, huragany, trzęsienia ziemi oraz akty siły (vis armata), czyli zdarzenia o charakterze politycznym, takie jak wojny, stany wojenne czy zamieszki. Przykładem siły wyższej jest obecna powódź w Polsce, która dotyka województwa dolnośląskie, opolskie i śląskie [2]. To bez wątpienia klęska żywiołowa, a zatem siła wyższa, o której mowa w kodeksie cywilnym w przepisach o zawieszeniu biegu przedawnienia roszczeń oraz o odpowiedzialności za szkody.

Zawieszenie biegu przedawnienia roszczeń

Zgodnie z art. 121 pkt 4 kodeksu cywilnego, biegu przedawnienia nie rozpoczyna się, a już rozpoczęty zostaje zawieszony co do wszelkich roszczeń, gdy z powodu siły wyższej osoba uprawniona nie może dochodzić roszczeń przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw danego rodzaju – przez czas trwania przeszkody. Siła wyższa tworzy jedyny przypadek zawieszenia biegu przedawnienia roszczeń wszelkiego rodzaju [3]. Przewidziane w powołanym przepisie, zawieszenie biegu terminu przedawnienia, dotyczy wszystkich podmiotów prawa cywilnego oraz wszelkich przysługujących im roszczeń, których niemożliwość dochodzenia spowodowana jest siłą wyższą. Stan zawieszenia trwa do czasu ustania tej przeszkody [4].

Czas trwania przeszkody może być różny w różnych częściach kraju objętych powodzią. Przykładowo, w dniu 17.09.2024 r. Sąd Rejonowy w Kłodzku pracuje, a Sąd Rejonowy w Nysie jest zamknięty do 18.09.2024 r. [5] Nie oznacza to, że nawet jeżeli dany Sąd pracuje, to dla każdego podmiotu prawa cywilnego istnieje możliwość dojechania albo dojścia do niego, czy też przesłania do niego korespondencji. Kryterium obiektywne należy zatem powiązać z subiektywną sytuacją danego podmiotu prawa cywilnego [6].

Odpowiedzialność za szkodę spowodowaną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem

Zgodnie z art. 433 k.c., osoba zajmująca pomieszczenie odpowiada za szkodę wyrządzoną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem jakiegokolwiek przedmiotu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą zajmujący pomieszczenie nie ponosi odpowiedzialności i której działaniu nie mógł zapobiec.

Pomijając wszystkie problemy związane z użytym terminem „pomieszczenie”, w przypadku wystąpienia powodzi może dojść do uszkodzeń wywołanych przez przedmioty, które porwała rwąca woda, np. rower z balkonu, co może uwolnić osobę od odpowiedzialności.

Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu

Art. 435 k.c., przewiduje, że przedsiębiorca prowadzący zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (np. pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, o ile nie była ona wynikiem siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Przepis powyższy stosuje się odpowiednio do firm lub zakładów wytwarzających środki wybuchowe albo posługujących się takimi środkami. Oczywiście istnieje także możliwość uwolnienia się od odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną np. przez upadający słup trakcyjny, jeżeli zakład energetyczny należycie zabezpieczył ten słup przed powodzią i niezwłocznie po ustąpieniu powodzi dokona jego naprawy.

Odpowiedzialność hotelarzy

Zgodnie z art. 846 § 1 k.c., hotelarze odpowiadają za utratę lub uszkodzenie rzeczy wniesionych przez gości hotelu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek właściwości rzeczy wniesionej lub wskutek siły wyższej albo powstała wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby, która mu towarzyszyła, była u niego zatrudniona albo go odwiedzała. Powódź, która zalała hotele i pensjonaty, może stanowić podstawę do zwolnienia hotelarzy z odpowiedzialności za zniszczenie mienia gości, które uległo zniszczeniu przez wodę wdzierającą się do budynków.

[1] Uchwała Pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 26.10.2007 r., sygn. akt III CZP 30/70, LEX nr 309705.
[2] W tej sprawie wydane zostało rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16.09.2024 r. w sprawie wprowadzenia stanu klęski żywiołowej na obszarze części województwa dolnośląskiego, opolskiego oraz śląskiego (Dz.U. 2024, poz. 1365).
[3] Uchwała Pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 26.10.2007 r., sygn. akt III CZP 30/70, LEX nr 309705.
[4] Adam Jedliński [w:] Kidyba Andrzej (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom I. Część ogólna, wyd. II, 2012, komentarz do art. 121.
[5] Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 17.09.2024 r.
[6] Zwracał na to uwagę Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16.01.2022 r., sygn. akt IV CKN 629/00, LEX nr 54332.
Autor: Radca Prawny Zbigniew Cieślak, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Śnieżka publikuje wyniki za I półrocze 2024 roku

  • Grupa Śnieżka wypracowała w I półroczu 2024 roku 402,6 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek rok do roku o 7,3%. W analizowanym okresie wynik EBITDA wyniósł 67,4 mln zł, a zysk netto 31,7 mln zł, czyli odpowiednio o 15,9% i 23,2% mniej w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
  • Osłabienie wyników jest przede wszystkim konsekwencją spadku sprzedaży w ujęciu wolumenowym w skali całego rynku, a także umocnienia złotego względem forinta i hrywny. Nadal utrzymują się też relatywnie niekorzystne warunki makroekonomiczne.
  • Pomimo trudnych warunków zewnętrznych, Grupa Śnieżka utrzymała swój udział w polskim rynku.
  • W samym II kwartale 2024 roku wartość sprzedaży w Polsce wyniosła 161,5 mln zł, co oznacza wzrost rok do roku o 4,1%.
  • Wskaźnik dług netto/EBITDA Grupy spadł na koniec czerwca 2024 roku do 2,08 z poziomu 2,35 rok wcześniej.

Utrzymany udział w rynku polskim pomimo trudnych warunków zewnętrznych

Rynek farb dekoracyjnych boryka się ze spadkiem wolumenu sprzedaży, jednak ostatnie dane branżowe wskazują, że tempo tego spadku wyhamowało do jednocyfrowego poziomu. Silna pozycja złotego względem euro, waluty, w której w większości Grupa kupuje surowce, pozwala jej lepiej kontrolować koszty produkcji. Z drugiej strony, umocnienie złotego wobec hrywny i forinta działa niekorzystnie, obniżając przychody, ponieważ wpływy z rynków węgierskiego i ukraińskiego, po przeliczeniu na złote, są niższe.

– Pomimo trudnych warunków zewnętrznych utrzymaliśmy nasz udział w krajowym rynku. W samym II kwartale br. odnotowaliśmy wzrost sprzedaży w Polsce o 4,1%, do 161,5 mln zł. W analizowanym okresie zredukowaliśmy także zadłużenie w ujęciu długu netto do EBITDA, a wydatki CAPEX-owe realizowaliśmy zgodnie z planem. Warto dodać, że wartość wypłaconej w maju dywidendy to blisko 40 mln zł, co dało 3,17 zł na jedną akcję – komentuje Joanna Wróbel-Lipa, Wiceprezes Zarządu Śnieżka SA.

Na obniżenie zyskowności Grupy w I półroczu 2024 roku, oprócz spadku sprzedaży, wpływ miał wzrost kosztów sprzedaży i ogólnego zarządu o 13% rok do roku. Rentowność EBITDA w I półroczu 2024 roku wyniosła 16,7%, co oznacza spadek rok do roku o 1,7 p.p., jednakże jest to bardzo dobry wynik na tle branży. Grupa w analizowanym okresie wypracowała 48,4% rentowności brutto ze sprzedaży, czyli o 5,6 p.p. więcej rok do roku, pomimo trudnego otoczenia rynkowego.

Wartość sprzedaży krajowej osiągnęła 285,9 mln zł, czyli o 5,8% mniej rok do roku, stanowiąc 71,0% skonsolidowanych przychodów. W Ukrainie Grupa odnotowała zwiększenie przychodów w porównaniu z rokiem poprzednim. Sprzedaż na tym rynku wyniosła 42,9 mln zł, co oznacza wzrost o 5,2% wobec I półrocza 2023 roku. Natomiast na Węgrzech przychody spadły o 18,0% rok do roku osiągając wartość 53,2 mln zł.

Podstawowe elementy rachunku zysków i strat Grupy Kapitałowej Śnieżka:

okres 6 miesięcy zakończony dnia 30 czerwca 2024 roku okres 6 miesięcy zakończony dnia 30 czerwca 2023 roku Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 402 648 434 545 -7,3%
Koszt własny sprzedaży 207 966 248 469 -16,3%
Koszty sprzedaży i ogólnego zarządu 143 488 126 972 13,0%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej (2 494) 1 452 -271,8%
Wynik na działalności finansowej (9 345) (11 126) -16,0%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej 134 104 28,8%
Zysk brutto 39 489 49 534 -20,3%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 48 700 60 556 -19,6%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 67 373 80 154 -15,9%
Podatek dochodowy 7 772 8 223 -5,5%
Wynik netto, w tym 31 717 41 311 -23,2%
zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 30 026 38 335 -21,7%

Obecne warunki rynkowe są w dużym stopniu kształtowane przez siłę nabywczą oraz nastroje konsumentów, które wpływają na ograniczony popyt w naszej branży. Na te czynniki oddziałuje sytuacja geopolityczna, realny wzrost wynagrodzeń oraz obserwowana obecnie struktura popytu, gdzie klienci częściej wybierają usługi kosztem dóbr trwałych. W takim otoczeniu wyzwaniem jest utrzymanie wolumenu sprzedaży porównywalnego z rokiem 2023 – podsumowuje Wróbel-Lipa.

Nadchodzi nowy cykl monetarny

Rynki nigdy nie śpią, ale zdarzają się dla nich momenty mocno definiujące kierunek handlu w krótkim terminie, gdy jedno wydarzenie skupia prawie całą uwagę. Z takim zdarzeniem mamy do czynienia dzisiejszego wieczoru, kiedy Rezerwa Federalna prawie na pewno zdecyduje się na pierwszą od 4 lat obniżkę stóp procentowych, która stanie się początkiem nowego cyklu monetarnego. Nierozstrzygnięte pozostają pytania o skalę ruchu i o plany bankierów na nadchodzące kwartały. Odpowiedzi na te zagadnienia otrzymamy już za kilka godzin, a inwestorzy będą zmuszeni dostosować swoje pozycje do nowych okoliczności. Zmienności, przybywaj!

USD pod presją, zyskują CHF i JPY

Środowy handel w dużej części rynku walutowego przebiega jednak w spokojnych warunkach. Można to uznać za zbieranie sił przed nadchodzącą zwiększoną zmiennością po godz. 20. Warto mimo wszystko zwrócić uwagę na przynajmniej trzy aspekty. Po pierwsze i najważniejsze dolar pozostaje względnie słaby, co z łatwością można połączyć z aktualnym oczekiwaniem inwestorów co do obniżki o 50 pb na dzisiejszym posiedzeniu FOMC (kontrakty na stopy wskazują ⅔ szansy na taki ruch). Słabość USD ujrzymy na EUR/USD, które nie oddala się szczególnie od 1,113 $, pozostając blisko 3-tygodniowych szczytów. Podobnie (a nawet jeszcze wyraźniej) prezentuje się indeks dolarowy („zielony” kontra 6 głównych walut), który po raz pierwszy od lipca 2023 roku zbliża się do psychologicznego poziomu okrągłego 100. Wreszcie dolar traci też do wielu walut EM (rynków wschodzących), dzięki czemu np. kurs USD/PLN utrzymuje się poniżej 3,84 zł. Pomimo (przynajmniej powierzchownie) tak jasnych rynkowych sygnałów, możemy dostrzec pewne oznaki niepewności wśród inwestorów. Za takie powinniśmy uznać dzisiejsze zyski tzw. bezpiecznych przystani, czyli głównie CHF i JPY (który powoli wraca do tego grona). EUR/CHF kieruje się w okolice zeszłotygodniowych minimów przy 0,938 ₣, a EUR/JPY zatrzymało korektę, która oddaliła tę parę od tegorocznych dołków przy 155 ¥. Niby większość rynku przekonana jest do mocnego ruchu ze strony Fed, ale nie szkodzi przynajmniej częściowo zabezpieczyć kapitału w aktywach typu safe haven.

Niepewne giełdy, huśtawka na ropie i wzrostowe złoto

Niepewność jest dostrzegalna również na rynku kapitałowym. Wczoraj Wall Street zamknęło się delikatnymi zwyżkami (S&P500 +0,03%, ale ten indeks jest blisko rekordów, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,2%). Azjatycka sesja to już spore rozwarstwienie, od spadku w Indiach (BSE Sensex -0,16%), przez kosmetyczny wzrost w Australii (S&P ASX +0,04%), czy niezłe zyski w Szanghaju i Tokio (po +0,49%), po mocne zachowanie Hongkongu (Hang Seng +1,37%). Wreszcie Europa korygująca się po wtorkowych wzrostach. Przed godz. 14 na czerwono świecą się praktycznie wszystkie europejskie parkiety, od balansującego na linii otwarcia frankfurckiego Daxa po londyński FTSE100 i amsterdamski AEX (-0,6%). Po świetnej wczorajszej sesji na GPW (WIG20 +1,75%), dziś także w Warszawie zadomowiły się niedźwiedzie i główny indeks koryguje się o 0,6%. Zawirowania nie opuszczają rynku ropy, gdzie we wtorek cena baryłki Brent dotarła do 2-tygodniowych szczytów przy 74 $, aby dzisiejszego poranka znaleźć się prawie 2,5 $ niżej, a następnie ponownie odbić na północ i dotrzeć w okolice 72,5 $. W ustabilizowaniu sytuacji nie pomaga niemalejące napięcie na Bliskim Wschodzie i niepewność co do skali rozwoju gospodarczego w najważniejszych gospodarkach globu. Wreszcie do wzrostów powraca złoto, a wycena królewskiego kruszcu znów spogląda na 2580 $/ou.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

FED nieprzewidywalny jak nigdy dotąd. Czy zdecyduje się na mocniejszy ruch przed wyborami?

Rezerwa Federalna dawno nie była taka nieprzewidywalna. Rynki coraz bardziej jednak skłaniają się ku większej obniżce. Dobre dane z USA pozwalają co prawda uzasadnić bardziej asekuracyjne ruchy. Nasuwa się pytanie, czy FED będzie chciał mocniejszego ruchu przed wyborami?

Dane z USA

Wczorajsze dane były miłym zaskoczeniem dla rynku. Analitycy spodziewali się w ujęciu miesięcznym spadku sprzedaży detalicznej o 0,2%. Otrzymali jednak 0,1% wzrostu. Oczekiwali również w ujęciu miesięcznym wzrostu produkcji przemysłowej o 0,2% – otrzymali 0,8%. Odczyty są obiektywnie dobre. Dane, które powinny wyraźnie umacniać dolara względem euro. Patrząc jednak na wykres, ruch był krótki i nieszczególnie imponujący, by nie powiedzieć, że w dłuższej perspektywie niezauważalny. Powodem są oczekiwania względem czwartkowej decyzji FED.

Czekając na czwartek

Dość niespodziewanie przeszliśmy w oczekiwaniach względem wrześniowego posiedzenia FED – które dominowało jeszcze kilka dni temu – do oczekiwań obniżki o 0,5% z 0,25%. Co najdziwniejsze, to w sumie nie wiadomo dlaczego. Na pewno nie są to dane makroekonomiczne, bo chociażby wczorajsze dobre wyniki powinny raczej oddalać obniżki stóp. Skoro jest tak dobrze, to gospodarka przecież nie dławi się drogim kredytem. Pojawia się też kwestia pisma od senatorów demokratów do FED. Z jednej strony jest to dość dziwna forma nacisku, z drugiej przygotowana zaskakująco merytorycznie jak na takie listy. Wiadomo, że demokratom w kampanii przydałyby się niższe stopy, tak samo jak obniżenia kosztów kredytów. Jednakże przykład Polski pokazuje, że to nie zawsze wystarcza, by utrzymać władzę. Wygląda na to, że obecnie w cenach jest już coraz więcej z obniżki do 0,5%. Gdyby doszło do wcześniej oczekiwanego 0,25% można się spodziewać wyraźnego umocnienia dolara.

Inflacja na Wyspach Brytyjskich

Od rana poznaliśmy dwa ważne odczyty dotyczące cen w Wielkiej Brytanii. Inflacja konsumencka – konsekwentnie drugi miesiąc z rzędu – znajduje się na poziomie 2,2%. Jest to poziom, który pozwala na kontynuowanie polityki cięć stóp procentowych przez Bank Anglii. Drugą dobrą wiadomością jest gwałtownie spadająca inflacja producencka. Analitycy oczekiwali zejścia z 0,8% na 0,5%. Finalnie odczyt wyniósł 0,2%. Oznacza to, że presja na wzrost cen od strony producentów powinna spadać. Potwierdza to tylko, że Wielka Brytania powinna kontynuować politykę obniżek stóp procentowych.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach i Japonii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dane z rynku nieruchomości,
20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Wyniki finansowe Lokum Deweloper za I półrocze 2024 r.

Grupa Lokum Deweloper po II kwartałach br. odnotowała 133,9 mln zł przychodu. Wynik rozpoznano ze 190 lokali.

Lokum Deweloper, skupiający swoją działalność na dolnośląskim rynku nieruchomości, w pierwszym półroczu 2024 r. wypracował 133,9 mln zł przychodu, co stanowi niewielki spadek w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku (-1% r/r). Wynik przełożył się na skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży w wysokości 51,2 mln zł. Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego wyniósł 29,5 mln zł, natomiast marża deweloperska 22%.

W samym II kwartale br. Lokum Deweloper podpisał umowy deweloperskie i przedwstępne na 47 lokali na rynku wrocławskim i krakowskim. W całym półroczu Grupa zakontraktowała łącznie 117 takich umów (94 we Wrocławiu oraz 23 w Krakowie). Od początku stycznia do końca czerwca br. w wyniku rozpoznano 190 lokali (-18% r/r): 150 we Wrocławiu i 40 w Krakowie. Potencjał rozpoznań na 2024 r. został zrealizowany w 56%. Z końcem I półrocza br. deweloper miał w ofercie 421 lokali, w tym 192 gotowe do odbioru. W trakcie budowy były 584 mieszkania.

W raportowanym okresie Lokum Deweloper wprowadził do oferty 84 mieszkania w popularnej inwestycji Lokum Porto na wrocławskim Starym Mieście oraz 84 lokale w ramach osiedla Lokum la Vida, powstającego na Sołtysowicach, gdzie rozpoczęto budowę II etapu inwestycji.

– W pierwszym półroczu 2024, zwłaszcza w drugim kwartale, na rynku wyraźnie widoczne było osłabienie popytu, co ma odzwierciedlenie również w naszych wynikach. Klienci są zainteresowani kupnem mieszkań, lecz ze względu na bardzo wysokie koszty finansowania, odkładają w czasie decyzję o zakupie nieruchomości. Obecnie w Polsce mamy najdroższe kredyty hipoteczne w Unii Europejskiej. Taka sytuacja mocno zawęża grono osób, mogących pozwolić sobie na nabycie mieszkania, mimo że ich ceny są niższe niż w większości krajów europejskich – zarówno nominalnie, jak i w stosunku do wynagrodzeń. Klienci wyczekują obniżenia stóp procentowych, a także wprowadzenia programu „Kredyt na start”. Taka forma wsparcia pozwoliłaby dziś wielu gospodarstwom domowym na realizację marzeń o własnym mieszkaniu, zwłaszcza w momencie, gdy dostępność lokali z rynku pierwotnego jest na dobrym poziomie. Brak możliwości sfinansowania mieszkań przez klientów prowadzić będzie nieuchronnie do wstrzymywania nowych inwestycji przez deweloperów i w konsekwencji mniejszej oferty na rynku. Kluczowe dla zachowania równowagi na rynku w kolejnych latach wydaje się więc dziś uruchomienie wsparcia dla kupujących – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

W bieżącym roku Lokum Deweloper dokonał przedterminowego wykupu obligacji serii I.  W obiegu giełdowym są obecnie obligacje serii J z terminem zapadalności w II kwartale 2027 r. W sierpniu br. miała miejsce wypłata dywidendy za 2023 r. w wysokości 43,2 mln zł (2,40 zł/akcja).

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bankiem ziemi, który pozwala na realizację ponad 11 tys. lokali.

Rynki w napięciu przed decyzją Fed – spekulacje o cięciu stóp o 50 pb mogą rozczarować inwestorów

Rynek z dnia na dzień jest coraz bardziej niepewny co do decyzji Fed-u. Ankieta Bloomberga przedstawia ruch o 25 punktów bazowych w dół. Wycena kontraktów Fed Funds Futures wskazuje, że implikowane prawdopodobieństwo cięcia na poziomie 50 pb wynosi blisko 70 proc. To mocne nastawienie rynkowe na agresywniejszy ruch, które dokonało się w ostatnich kilku dniach, nie wynikało ani z nowych publikacji makro ani z wypowiedzi przedstawicieli Fed (tu mamy okres blackout-u). To jedynie czyste spekulacje, które mogły po prostu „pójść” za daleko. Dziś wszystko zostanie zweryfikowane.

Jestem zdania, że Fed będzie chciał dziś zaakcentować jedynie start cyklu luzowania i dlatego zdecyduje się na zmianę o 25 punktów bazowych. Jeśli obniży stopy bardziej, może to być sygnał dla rynku, że jest poważnie zaniepokojony gospodarką. Rynek może zacząć również spekulować wówczas, że zmierzamy w kierunku recesji. Taka interpretacja rynkowa nie jest „na rękę” Rezerwie Federalnej. Bank centralny, jak wynikało z wielu wypowiedzi Powella oraz innych przedstawicieli, nie uważa, że sytuacja gospodarcza jest bliska recesji. Oczywiście jednocześnie Fed mocniej zaczął przyglądać się rynkowi pracy, aby przypadkiem nie przegapić momentu na odpowiednią reakcję. Mocniejszy pierwszy ruch mógłby wywołać dodatkową presję, aby instytucja zdecydowała się na agresywny cały cykl cięć. Powell z pewnością chce zachować elastyczność w nadchodzących miesiącach i reagować stosowanie do rozwoju wydarzeń w gospodarce. Sam ruch o 25 pb nie będzie oznaczał, że w listopadzie czy grudniu Fed będzie również działać ostrożnie. Myślę, że jeśli dane za wrzesień i październik będą naprawdę słabe (załamanie rynku pracy), wówczas w listopadzie oraz grudniu możemy otrzymać mocniejsze cięcia, co wówczas będzie w pełni uzasadnione.

Co dziś może być zaskoczeniem? Patrząc jak daleko poszły oczekiwania dotyczące ruchu o 50 pb., można wnioskować, że to właśnie zmiana o połowę mniejsza może stanowić większą niespodziankę i pewnego rodzaju rozczarowanie. Wówczas moim zdaniem dolar ma szansę na aprecjację, biorą po uwagę, że w ostatnim czasie sukcesywnie tracił. Oznaczałoby to zejście EUR/USD poniżej 1,11 a może nawet pod 1,10.

Rzeczy do interpretacji będzie sporo. Sama decyzja to nie wszystko. Ważna będzie zmiana wykresu kropkowego. Mediana stopy Fed Fund w czerwcu wyniosła 5,125 proc. na koniec 2024 r., 4,125 proc. na koniec 2025 r. i 3,125 proc. na koniec 2026 r. Siła reakcji rynkowej będzie ściśle zależna od tego, jak bardzo aktualny wykres będzie różnił się od tego z początku wakacji. Oczywiście to nie wszystko. Wypowiedzi Powella będą oceniane pod kątem tego, jak mocno prezes Fed jest zaniepokojony sytuacją gospodarczą. Jeśli takich obaw rynek się nie doszuka, wówczas to również powinno działać na korzyść dolara.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ewa Andrzejewska nową dyrektor operacyjną Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych

We wrześniu 2024 roku Ewa Andrzejewska objęła funkcję dyrektor operacyjnej Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych. W nowej roli będzie odpowiedzialna za współtworzenie i realizację strategii PINK oraz dalszy rozwój organizacji.

Ewa Andrzejewska to ekspertka z wieloletnim doświadczeniem w branży nieruchomości. Przez kilkanaście lat związana była z wydawnictwem Eurobuild, gdzie jako redaktor naczelna odpowiadała m.in. za rozwój magazynu „Eurobuild CEE”, portalu internetowego oraz organizację wielu konferencji i innego typu wydarzeń branżowych.

Przez ostatnie blisko cztery lata pełniła funkcję zastępczyni dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Odpowiedzialna była m.in. za budowę wizerunku branży deweloperskiej i rozwój organizacji. Ewa jest absolwentką Wydziału Socjologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych na Akademii Leona Koźmińskiego.

– Cieszymy się, że udało się zachęcić Ewę do dołączenia do PINK i wzięcia odpowiedzialności za dalszy rozwój organizacji. Jestem przekonany, że Ewa odnajdzie w PINK satysfakcję, a nasze Stowarzyszenie oraz cała branża nieruchomości komercyjnych będą czerpać z jej dynamiki i pomysłów. Ja sam już się cieszę na ten nowy etap. Jednocześnie przy tej okazji chciałbym też jeszcze raz serdecznie podziękować Agnieszce Jachowicz za cały wkład w rozwój PINK, w tym także za zarekomendowanie naszej organizacji Ewie – podkreśla Paweł Toński, prezes zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych.

Z wielkim zapałem rozpoczynam od września nowy etap na drodze zawodowej. Dziękuję za zaufanie ze strony członków zarządu Izby. Cieszę się, że będę mogła rozszerzać swoją wiedzę, zdobywać nowe doświadczenia i dzielić się tymi już zdobytymi. Przychodzę do organizacji z otwartą głową oraz licznymi pomysłami, które pomogą rozwijać naszą branżę. Obiecuję zatem członkom PINK wiele ciekawych inicjatyw. PINK, tak jak dotychczas, będzie reprezentować branżę nieruchomości komercyjnych w relacjach w legislatorem, samorządami, ale również chce integrować środowisko oraz dbać o wymianę wiedzy między graczami – mówi Ewa Andrzejewska, dyrektor operacyjna Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych.

Ewa Andrzejewska skupi się na rozwoju dalszym rozwoju PINK i tematach bliskich branży nieruchomości komercyjnych.

PINK nadal będzie wspierać rząd w sprawnym przygotowaniu dobrej ustawy o polskich REIT-ach. Chcemy też dalej rozpowszechniać ideę REIT na polskim rynku. Będziemy monitorować plany legislacyjne, aby prezentować w ich kontekście potrzeby i perspektywy branży, tak jak to było np. przy okazji tzw. Megaustawy telekomunikacyjnej – precyzuje Paweł Toński.

Organizacja oraz jej członkowie dużo uwagi będą dalej poświęcać kwestiom ESG, starając się łączyć potrzeby zawarte w tych postulatach ze specyfiką branży czy to w kontekście energetycznym, czy społecznym. PINK chce także nadal rozwijać współpracę z innymi organizacjami, aby wymieniać poglądy i wspierać się w inicjatywach dotyczących rynku nieruchomości.

Poprzednio funkcję dyrektor operacyjnej Stowarzyszenia PINK pełniła Agnieszka Hryniewiecka-Jachowicz, która w lipcu br. przeszła na emeryturę.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych zrzesza przedstawicieli wszystkich sektorów i usług rynku nieruchomości komercyjnych, umożliwiając im współpracę, wymianę wiedzy i doświadczeń oraz wywieranie realnego wpływu na otaczające środowisko gospodarcze, polityczne i społeczne. Współpracując z innymi organizacjami, promuje dobre praktyki na rynku nieruchomości komercyjnych.

Do Stowarzyszenia należy ponad 60 firm członkowskich – deweloperów, inwestorów, asset menedżerów zarządzających aktywami i zarządców nieruchomości, firm projektowych i konsultantów budowlanych, doradców rynku nieruchomości oraz firm doradztwa prawnego, podatkowego oraz usług finansowych.

EY: 61% konsumentów obawia się kradzieży tożsamości podczas korzystania z aplikacji

Wyniki najnowszej edycji badania – EY Future Consumer Index – wskazują, że rosną obawy konsumentów o bezpieczeństwo ich danych. Aż 61% osób korzystających z cyfrowych usług takich jak aplikacje sklepów internetowych obawia się, że przekazane tam informacje przyczynią się do kradzieży ich tożsamości. Tylko w przeciągu roku ten odsetek urósł o 6 punktów procentowych. W przypadku plików cookies aż 65% badanych ma obawy dotyczące ich przechowywania, a 62% boi się że zostaną one wykorzystane jako element uwiarygadniający w cyberataku. W efekcie aż 65% konsumentów planuje zwracać większą uwagę na politykę przechowywania danych przez konkretne firmy i marki. Jednocześnie jednak 28% badanych jest gotowa przekazywać wrażliwe dane w zamian za otrzymywanie bardziej personalizowanych ofert.

– Wiedza na temat cyberzagrożeń rośnie nie tylko wśród firm, ale również konsumentów. W wyniku ataków przeprowadzonych na znane osoby lub masowych wycieków danych z przedsiębiorstw świadomość na temat takich zjawisk jak kradzież tożsamości staje się coraz większa. W ślad za tym rosną zaś obawy o to, czy udostępniane informacje w pewnym momencie nie zostaną wykorzystane przeciwko nam. Można się przed tym bronić zakładając np. dodatkowe adresy e-mail służące wyłącznie do zakupów online i korzystając z kart przedpłaconych – mówi Patryk Gęborys, Partner EY, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Wyniki badania – EY Future Consumer Index – potwierdzają rosnące obawy konsumentów o bezpieczeństwo przekazywanych przez nich danych. W przypadku aplikacji aż 61% badanych wyraża zaniepokojenie, że zgromadzone informacje mogą posłużyć do kradzieży tożsamości. W przeciągu roku ten odsetek urósł aż o 6 punktów procentowych. Równie wysokie wyniki zanotowano w innych kategoriach – wycieku danych z przedsiębiorstwa (59% – wzrost o 6 pkt. proc), sprzedaży danych do „firmy trzeciej” (58% – wzrost o 5 pkt. proc) lub ściągnięciu wirusa (58% – wzrost o 6 pkt. proc.) Największy wzrost niepewności (o 9 pkt. proc. – z 43% do 52%) wiąże się zaś ze śledzeniem przez aplikację wszystkich aktywności, co jasno pokazuje że wśród konsumentów rośnie świadomość, że przekazanie swoich informacji to transakcja wiązana. Co więcej aż 50% badanych podejrzewa firmy o szpiegowanie poprzez urządzenia aktywowane głosem, a 54% o nieautoryzowany monitoring informacji. Pomimo to wciąż aż 33% młodszych konsumentów i 30% starszych ściąga aplikacje, gdyż przechowywanie ich danych płatności i adresu dostawy ułatwia dokonywanie zakupów.

Wykres. Obawy konsumentów dotyczące wykorzystania usług lub produktów cyfrowych (np. aplikacji)
Obawy konsumentów dotyczące wykorzystania usług lub produktów cyfrowychAnalogiczne obawy dotyczą również zbierania plików cookies. Aż 65% konsumentów jest wysoce zaniepokojona, że informacje o nich mogą być niewłaściwie przechowywane, a w konsekwencji wykradzione. Niewiele mniejsza grupa – 62% ankietowanych – boi się że zebrane o nich dane mogą posłużyć jako element uwiarygadniający podczas cyberataku. To o wiele więcej niż w przypadku obaw dotyczących ujawniania historii przeglądanych stron poprzez wyświetlanie personalizowanych reklam (49%) lub przekonanie do dokonania zakupu, który nie był planowany (36%), poprzez lepsze targetowanie.

Im lepsza oferta tym mniejsze obawy

Chociaż aż 65% konsumentów planuje zwracać większą uwagę na sposób, w jaki konkretne firmy przechowują ich dane, to równocześnie aż 28% badanych jest gotowa przekazać dane umożliwiające ich identyfikację w zamian za personalizowane oferty. Na przestrzeni 3 lat ten odsetek wzrósł o 4 punkty procentowe. Podobny odsetek – 24% – jest gotowy dokonać takiej wymiany w zamian za otrzymywanie dedykowanych rekomendacji produktów będącymi tańszymi lub zdrowszymi zamiennikami. Co ciekawe, aż 20% badanych (wzrost o 3 pkt. proc. pomiędzy 2021 a 2024) deklaruje większą otwartość na przekazanie danych w zamian za otrzymywanie zindywidualizowanych reklam.

– Konkurowanie na cenę i jakość usług to podstawa funkcjonowania każdej branży. Wraz z rozwojem narzędzi cyfrowych coraz częściej przewagę będzie można budować poprzez jeszcze jeden aspekt – cyfrową ochronę danych stanowiącą naturalne uzupełnienie dla innowacyjności. Konsumenci – zarówno indywidualni jak i korporacyjni – są coraz bardziej świadomi na temat ryzyk, do jakich może doprowadzić wyciek informacji. Stąd na znaczeniu będą zyskiwać firmy, które będą łączyć transparentność i wysoki poziom ochrony przechowywanych danych – podsumowuje Mateusz Mazur, Partner EY, Lider obszaru inżynierii cyfrowej.

O badaniu
Badanie – EY Future Consumer Index – śledzi zmieniające się nastroje i zachowania konsumentów w różnych horyzontach czasowych i na różnych rynkach globalnych, identyfikując pojawiające się nowe segmenty konsumenckie. W 14. edycji badania, która została przeprowadzona od 29 marca do 10 kwietnia 2024 r., wzięło udział 23 016 konsumentów z obu Ameryk, Europy, Azji, Afryki, Australii i Oceanii.

Kinga Gruszecka dołącza do CGI Polska – ekspertka sektora kosmicznego będzie koordynować projekty związane z przestrzenią kosmiczną

Kinga Gruszecka – ekspertka polskiego sektora kosmicznego, nagrodzona tytułem Nadziei Sektora, od września 2024 dołącza do zespołu CGI Polska. Będzie odpowiadać za koordynację projektów dotyczących sektora kosmicznego prowadzonych przez polski oddział kanadyjskiej spółki będącej jedną z największych na świecie firm świadczących usługi doradztwa biznesowego i IT. CGI to również ponad 40-letnia historia działań w sektorze kosmicznym.

CGI jest globalnym liderem rozwiązań IT w takich sektorach jak bankowy, komunikacyjny, ubezpieczeniowy, energetyczny, produkcyjny, a także kosmiczny. Od ponad 40 lat rozwija projekty związane z lotnictwem i przestrzenią kosmiczną. Od lat 70. trwa współpraca CGI z Europejską Agencją Kosmiczną ESA w zakresie lotów kosmicznych, tworzenia systemów kontroli naziemnej oraz stosowania konwencjonalnych technologii informatycznych, takich jak zarządzanie siecią, prace w chmurze czy zarządzanie zasobami wiedzy. W nowym milennium CGI rozwijało strategiczne projekty m.in. w ramach programu nawigacji satelitarnej Galileo, którego efektem było wystrzelenie w kosmos dwóch satelit GIOVE-A i GIOVE-B. Obecnie projekty kosmiczne prowadzone przez CGI obejmują 9 krajów.

Lokalnie na rynku europejskim CGI prowadzi działania związane m.in. z zaawansowaną analityką zdjęć satelitarnych. Efekty prac służą rozwojowi wielu dziedzin biznesu, technologii i przemysłu, a także wspierają administracje publiczną np. w zakresie gospodarki wodnej, rolnictwa, transportu czy telemedycyny.

Polska wzmacnia swoją pozycję w sektorze kosmicznym

Polska również rozwija swoje aktywności w przestrzeni kosmicznej. W CGI dział zajmujący się projektami w sektorze kosmicznym od września tworzy Kinga Gruszecka. Prezeska Stowarzyszenia Polskich Profesjonalistów Sektora Kosmicznego, rozwijała swoją karierę zawodową m.in. w Polskiej Agencji Kosmicznej, Hewlett Packard Enterprise czy w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Absolwentka Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz studiów podyplomowych na Akademii Leona Koźmińskiego (LiderShe), gdzie również prowadziła wykłady na studiach podyplomowych „Przedsiębiorczość w sektorze kosmicznym”. Uczestniczka wielu międzynarodowych kursów i stypendiów, m.in. na Uniwersytecie Harvarda, klubów Rotary i Departamentu Stanu w USA. Pasją i zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi w ramach licznych spotkań i debat. O potencjale sektora miała możliwość mówić również na prestiżowym TEDx SGH.

– Kosmos jest bliżej nas niż myślimy. Projekty i rozwiązania z nim związane mają szansę podnieść jakość życia wielu ludzi i na wielu różnych poziomach – podkreśla Kinga Gruszecka. Podczas mojej drogi zawodowej – już od blisko dekady związanej z sektorem kosmicznym – miałam przyjemność realizować wiele ambitnych projektów. To fascynujące i niekończące się wyzwanie. Cieszę się, że teraz wspólnie z profesjonalistami CGI z Polski i całego świata będę mogła realizować kolejne nieszablonowe i cenne projekty. 

Rozwój CGI jest bardzo widoczny w ostatnich latach. Zwiększyliśmy naszą obecność w sektorze energetycznym, a teraz kierujemy naszą uwagę na kosmos – mówi Krzysztof Ulicki, Head of Commercial Sector w CGI.  Jako  CGI posiadamy szerokie kompetencje w sektorze kosmicznym. Estoński zespół blisko współpracuje z Europejską Agencją Kosmiczną, mamy własne narzędzia do analityki zdjęć z kosmosu. Na arenie międzynarodowej blisko współpracujemy z liderami rozwiązań. Tworząc sektor kosmiczny, chcemy zaproponować nasze doświadczenie polskim firmom i organizacjom. Nasza filozofia globalnej lokalności będzie największym atutem, jeśli porównamy CGI do innych firm działających w tym sektorze. Zarówno lokalnych, jak i globalnych.

TSUE: Konsument może pozwać przedsiębiorcę w swoim kraju, jeśli istnieje tzw. „element zagraniczny”

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że konsument może pozwać przedsiębiorcę przed sąd swojego miejsca zamieszkania, jeśli tylko w sprawie występuje tzw. „element zagraniczny”. Zasadniczo swojego kontrahenta pozywa się przed sąd, w którym to on ma siedzibę lub miejsce zamieszkania.

Kupujący i sprzedawca z tego samego państwa

Ciekawe rozstrzygnięcie pod koniec lipca wydał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W sporze konsumenta z firmą z tego samego państwa orzekł, że może w nim znaleźć zastosowanie unijne rozporządzenie 1215/2012 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (tzw. rozporządzenie Bruksela I bis), jeśli tylko występuje element zagraniczny sporu. Dzięki temu konsument mógł wytoczyć firmie powództwo przed sąd swojego miejsca zamieszkania, a nie przed sąd właściwy miejscowo dla siedziby firmy, jak chciał tego przedsiębiorca.

Zasadniczo pozywa się przed sąd siedziby pozwanego

Zgodnie z zasadami właściwości ogólnej, powództwo w sprawach cywilnych w Polsce wytacza się przed sąd pierwszej instancji, w którego okręgu pozwany ma miejsce zamieszkania. Jeśli pozwany jest osobą prawną, powództwo wytacza się według miejsca jego siedziby (art. 27 i 30 K.p.c.). Podobne reguły obowiązują w prawie niemieckim, gdzie również właściwym jest sąd siedziby pozwanego.

Mieszkaniec Norymbergi zawarł umowę o udział w imprezie turystycznej z organizatorem podróży z siedzibą w Monachium. Następnie, w oparciu o tę umowę wytoczył organizatorowi powództwo przed sąd rejonowy w Norymberdze, powołując się m.in. na art. 18 ust. 1 unijnego rozporządzenia 1215/2012. Przepis ten stanowi, że konsument może m.in. wytoczyć powództwo przed sądem swojego miejsca zamieszkania bez względu na miejsce zamieszkania kontrahenta. Sprzeciwiło się temu biuro podróży, które chciało by zgodnie z prawem krajowym proces toczył się w Monachium. Kontrahent podniósł, że rozporządzenie nie ma zastosowania, bowiem dotyczy ono spraw cywilnych, które mają skutki transgraniczne, a takich skutków brak w sporze obu stron mających siedzibę w tym samym państwie.

Norymberski sąd w zawiesił postępowanie i wystąpił do TSUE z pytaniem, czy art. 18 ust. 1 ww. rozporządzenia reguluje nie tylko kwestie międzynarodowe, ale również właściwości miejscowej sądów krajowych w sprawach, w których obie strony sporu mają miejsce zamieszkania lub siedzibę w tym samym państwie UE.

Wyjątki dla spraw konsumentów

Rozporządzenie Bruksela I bis ma służyć dalszemu ułatwianiu dostępu do wymiaru sprawiedliwości i zwiększać swobodę przepływu orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych. Nie ma zastosowania w sprawach podatkowych, administracyjnych, celnych. W preambule precyzyjnie postanawia, że przepisy o jurysdykcji powinny być w wysokim stopniu przewidywalne i opierać się na zasadzie, że jurysdykcję w ogólności mają sądy miejsca zamieszkania pozwanego. Wyjątki mogą wystąpić w kilku dokładnie określonych przypadkach. Między innymi, w sprawach ubezpieczeniowych, umów z udziałem konsumentów i z zakresu prawa pracy, strona słabsza powinna być chroniona przez przepisy jurysdykcyjne dla niej bardziej korzystne niż przepisy ogólne.

Element zagraniczny

W wyroku z 29 lipca 2024 r. TSUE odpowiedział twierdząco na pytanie niemieckiego sądu. Art. 18 ust. 1 unijnego rozporządzenia 1215/2012 ma zastosowanie nie tylko w kwestiach międzynarodowych, ale również w zakresie właściwości miejscowej sądów krajowych w sprawach, w których obie strony sporu mają miejsce zamieszkania lub siedzibę w tym samym państwie członkowskim. Tym samym konsument mógł pozwać przedsiębiorcę przed sąd właściwy dla miejsca swojego zamieszkania, ale pod warunkiem, że w sprawie istnieje element zagraniczny. A tak jest, bowiem miejsce docelowe podróży, która była przedmiotem spornej umowy, znajduje się za granicą (sprawa C-774/22, JX przeciwko FTI Touristik GmbH).

Podsumowanie

Co wynika z najnowszego wyroku TSUE? Konkluzja, że do zawartej między konsumentami a przedsiębiorcami z tego samego państwa umowy znajdzie zastosowanie unijne rozporządzenie Bruksela I bis, i ci pierwsi mogą wytaczać powództwa przeciw tym drugim przed sąd właściwy dla swojego miejsca zamieszkania, a nie miejsca siedziby kontrahenta, jeśli tylko w sprawie występuje tzw. element zagraniczny.

To bardzo korzystne dla konsumentów rozstrzygnięcie. Z drugiej strony pogarsza pozycję drugich stron sporów, zwłaszcza przedsiębiorców, jednocześnie rodząc pytanie, jak dalece sądy będą mogły posuwać się z interpretacją co do istnienia elementu zagranicznego w sprawie? Czy kupiec z Jeleniej Góry będzie mógł pozwać komis samochodowy z Warszawy przed sąd w Jeleniej Górze tylko dlatego, że samochód zepsuł się w Czechach? A może wystarczy do tego już sam fakt, że samochód jest produkcji francuskiej?

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Optymistyczne prognozy zatrudnienia w IT na IV kwartał 2024: 47% firm planuje rekrutacje

Organizacje branży IT i nowych technologii patrzą z optymizmem rekrutacyjnym na ostatnie miesiące tego roku. Od października do końca grudnia 47% firm tego sektora chce zatrudniać nowych pracowników, a zmniejszenie liczby etatów przewiduje 20% pracodawców, natomiast 31% z nich nie przewiduje zmian w zespołach. Takie dane płyną dla sektora IT z raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany rekrutacyjne na IV kwartał 2024 roku.

Zaprezentowana przez ManpowerGroup analiza wskazuje na to, że firmy branży IT patrzą na czwarty kwartał 2024 optymistyczne. Prognoza netto zatrudnienia, będąca barometrem rynku pracy i pokazująca plany firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, wyniosła tutaj bowiem +27%, co pokazuje, że branża nowych technologii ma jeden z największych apetytów rekrutacyjnych spośród wszystkich 8 analizowanych sektorów. Wskaźnik ten wzrósł o 11 punktów procentowych względem analogicznego czasu rok temu, jest także większy o 5 punktów procentowych analizując dane kwartał do kwartału.

– Perspektywy zatrudnienia na ostatni kwartał tego roku dla IT są pozytywne, dane plasują branżę tuż obok transportu, logistyki & motoryzacji oraz dóbr & usług konsumpcyjnych, wśród trzech sektorów z najwyższym przewidywanym wzrostem. To dobry sygnał i miejmy nadzieję, potwierdzenie odbicia po wcześniejszych redukcjach oraz spowolnieniu rozwoju czy nawet wstrzymaniu niektórych projektów – mówi Justyna Mazur, ekspertka rynku pracy, manager rekrutacji w Experis. – Obecny wzrost prognozy zatrudnienia sugeruje, że firmy IT są teraz lepiej przygotowane na przyszłe wyzwania, widzą zwiększone zapotrzebowanie na swoje produkty oraz usługi. Ponowne inwestycje w nowe technologie, sztuczną inteligencję, chmurę obliczeniową, a także niezwykle istotne cyberbezpieczeństwo dodatkowo stymulują ten wzrost. Zauważamy większą niż w poprzednich miesiącach liczbę prowadzonych procesów rekrutacyjnych – dodaje ekspertka rynku pracy IT.

Zdaniem Justyny Mazur, analiza pokazuje, że polska branża IT zachowuje dynamiczny wzrost pomimo zmieniających się warunków ekonomicznych. – Niemal połowa firm z tego sektora planuje zwiększyć zatrudnienie, co potwierdza, że rynek jest napędzany rosnącym zapotrzebowaniem na usługi cyfrowe, innowacje technologiczne oraz transformację i automatyzację procesów. Odsetek prognozowanych zwolnień może być efektem m.in. restrukturyzacji, optymalizacji kosztów lub zmieniających się priorytetów biznesowych. Nie zapominajmy jednak, że jest to zjawisko towarzyszące zazwyczaj szybkiemu rozwojowi, gdzie ciągłe dokonywanie zmian, adaptacja do dynamicznego otoczenia jest warunkiem koniecznym – podkreśla ekspertka Experis.

Według danych Job Market Insights od lipca do połowy września tego roku w polskiej sieci pojawiło się ponad 68000 ofert kierowanych do specjalistów IT i telekomunikacji. Najczęściej poszukiwani byli specjaliści na stanowisko DevOps Engineera, Java developera, Data Engineera. Najwięcej ofert pracy zlokalizowanych było w Warszawie, Krakowie, a także Wrocławiu.

– Obserwując sytuację na rynku pracy IT, obszary najbardziej aktywne w ostatnich miesiącach nadal będą wykazywały rosnące zapotrzebowaniem na specjalistów, są nimi sztuczna inteligencja (AI) i uczenie maszynowe (ML), chmura obliczeniowa, cyberbezpieczeństwo, rozwój oprogramowania oraz analityka danych. Tym samym do najbardziej poszukiwanych kandydatów nadal będą należeć m.in. inżynierowie ds. AI/ML, DevOps inżynierowie, specjaliści ds. bezpieczeństwa IT, doświadczeni developerzy, analitycy i inżynierowie danych. Jeśli chodzi o poziom doświadczenia, to pracodawcy najczęściej poszukują specjalistów średniego szczebla, jak i doświadczonych pracowników. Cenne są zwłaszcza te osoby, które potrafią prowadzić skomplikowane projekty, posiadają także unikalne kompetencje techniczne – podsumowuje Justyna Mazur.

Raport ManpowerGroup prezentuje także dane odnoszące się do planów rekrutacyjnych organizacji w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Dane pokazują, że pracodawcy obszaru nowych technologii zadeklarowali na IV kwartał tego roku prognozę netto zatrudnienia na poziomie +31%. Od października do końca grudnia wzmożone działania rekrutacyjne planuje 45% organizacji, 14% liczy się z koniecznością redukcji etatów, a jedynie 1% organizacji nie zna planów rekrutacyjnych na nadchodzące miesiące. Natomiast 40% pracodawców branży IT w regionie EMEA chce pozostawić zatrudnienie na niezmienionym poziomie.

Czy FED podniesie nam ceny paliwa?

Dziś FED ogłosi decyzję dotyczącą stóp procentowych. Rynki spodziewają się pierwszej obniżki, jednak wciąż nie jest jasne, czy będzie to mniejsze cięcie o 25 pb czy mocniejsze o 50 pb. Narzędzie FedWatch, mierzące oczekiwania rynkowe, wskazuje 33 proc. szans na obniżkę o 25 pb i 67 proc. na cięcie o 50 pb. Mocniejsze cięcie sugerowałoby, że FED bardziej obawia się spowolnienia gospodarczego, natomiast mniejsze mogłoby wskazywać na postępy w walce z inflacją. Większość ekonomistów przewiduje, że do końca roku dojdzie do trzech obniżek (łącznie o 75 pb), na kolejnych posiedzeniach 18 września, 7 listopada i 18 grudnia. Natomiast inwestorzy bardziej obawiają się ryzyka spowolnienia wzrostu gospodarczego i spodziewają się cięć o 100 pb do końca roku.

Decyzja FED, zaplanowana na dzisiejszy wieczór czasu polskiego, nie tylko wpłynie na rynki finansowe, ale może także mieć odzwierciedlenie na polskich stacjach benzynowych, wpływając na ceny ropy na światowych giełdach. Ostatnio paliwo w Polsce taniało, spadając z około 6,50 zł przed wakacjami do około 6,05 zł za litr obecnie.

10 września cena ropy Brent osiągnęła najniższy poziom od grudnia 2021 roku – 68,5 dolarów za baryłkę. Spadek ten był efektem słabych danych gospodarczych z Chin, wywołujących obawy o popyt na ropę. Od tego czasu ceny ponownie rosną, głównie z powodu ograniczeń w wydobyciu ropy na Zatoce Meksykańskiej spowodowanych przez huragan Francine. USA i Chiny, konsumujące odpowiednio 20 proc. i 13 proc. globalnej produkcji ropy, mają kluczowe znaczenie dla światowych rynków. FED swoją decyzją dotyczącą stóp procentowych będzie kształtował przyszły ekonomiczny krajobraz, co może mieć wpływ na ceny ropy.

Rynek koncentruje się na pytaniu, o ile stopy zostaną obniżone. Czy będzie to obniżka wynikająca z postępów w redukcji inflacji, czy mająca na celu stymulację gospodarki? Spadające ceny energii pomogły złagodzić inflację i trend ten może się utrzymać, ponieważ przewiduje się, że słaby popyt na ropę potrwa do 2025 roku. Inwestorzy i traderzy na rynku ropy czekają na decyzję FED, próbując ocenić jej wpływ na gospodarkę i popyt na surowiec.

Niższe stopy procentowe zazwyczaj obniżają koszty kredytów, co może zwiększać inwestycje, stymulować gospodarkę i podnosić zapotrzebowanie na ropę. Amerykańska Administracja Informacji Energetycznej (EIA) szacuje, że globalne zapasy ropy zmniejszą się o 0,9 mln baryłek dziennie (b/d) w trzecim kwartale tego roku, a do pierwszego kwartału 2025 roku spadną o ponad 1 mln b/d. W związku z tym oczekuje się, że ceny ropy Brent wzrosną z 74 dolarów na początku września do średnio 82 dolarów w grudniu i 83 dolarów w pierwszym kwartale 2025 roku. Jednak inni analitycy przewidują utrzymującą się słabość popytu na ropę do końca roku i dalsze jej osłabienie w 2025 roku, podczas gdy podaż pozostanie stabilna.

Mocniejsze cięcie stóp będzie wspierać scenariusz silniejszego popytu na ropę w najbliższych miesiącach, co może prowadzić do wzrostu cen. Na krótkoterminowy wzrost cen może wpłynąć także sama decyzja FED, ponieważ inwestorzy będą prognozować większy popyt w przyszłości. Jeśli FED zdecyduje się na większą obniżkę, może to oznaczać koniec spadków cen paliw na polskich stacjach i powrót do poziomu około 6,50 zł za litr – pod warunkiem braku znaczących wahań kursu złotego wobec dolara.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

40 proc. profesjonalistów obawia się poprosić o podwyżkę

22 września to Dzień Ćwiczenia Przed Lustrem Prośby o Podwyżkę Płacy. Choć jest to święto dość nietypowe, to w pełni odzwierciedla bolączkę wielu profesjonalistów, którzy wciąż postrzegają pieniądze jako temat tabu, a komunikowanie szefowi swoich oczekiwań w tym zakresie – jako nieprzyjemne wydarzenie. Pomimo rosnącej transparentności płac i wciąż sprzyjającego wykwalifikowanym ekspertom rynku pracy, aż 40 proc. specjalistów i menedżerów nadal uważa rozmowę o podwyżce za stresującą.

Wysokie koszty życia i nierzadko obniżenie jego komfortu powodują, że wielu profesjonalistów decyduje się na rozmowę z szefem o podwyżce. Spotkaniom tym często towarzyszy stres. Powodów jest kilka, natomiast należy wyróżnić dwa kluczowe. Po pierwsze, pieniądze – choć są bardzo ważnym aspektem pracy – wciąż pozostają tematem tabu na polskim rynku pracy. Po drugie, pracownicy nie zawsze wiedzą, jak rozmawiać o wynagrodzeniu oraz na jakie argumenty warto się powołać. W konsekwencji, rozmowa z przełożonym na ten temat wśród wielu osób budzi obawy.

Brak pewności siebie czy lęk przed niepowodzeniem?

Choć średnie wynagrodzenie rośnie, to nie jest to spowodowane lepszą sytuacją w firmach i większymi możliwościami po stronie pracodawców. Bardzo często wiąże się to natomiast ze wzrostem płacy minimalnej, która pociąga za sobą podwyżki na kilku wyższych poziomach płacowych. Często jednak pozostaje to bez wpływu na zarobki lepiej wynagradzanych specjalistów, którzy muszą aktywniej zabiegać o podwyżki.

Jak jednak pokazuje najnowsze badanie Hays Poland przeprowadzone we wrześniu 2024 roku wśród blisko 900 specjalistów i menedżerów, proszenie szefa o podwyżkę wiąże się ze stresem dla 40 proc. z nich.

Czy proszenie szefa o podwyżkę jest dla ciebie stresujące?

Tak 40%
Nie 40%
Trudno powiedzieć 20%

Źródło: badanie Hays Poland, wrzesień 2024

Trudne emocje pracowników w obliczu tej sytuacji mogą być powiązane z krótkim stażem pracy w danej organizacji, brakiem pewności siebie, słabymi relacjami z przełożonym, ale również z naturalną obawą przed niepowodzeniem lub oceną. Ponadto w wielu firmach temat pieniędzy wciąż nie jest transparentny, przez co zatrudnionym może się wydawać, że rozmowa o podwyżce postawi ich w świetle osób roszczeniowych, interesownych lub nielojalnych.

Po drugiej stronie jest kolejne 40 proc. profesjonalistów, którzy nie mają problemu z poruszaniem tego tematu. – Osoby, których nie stresuje rozmowa o podwyżce to często pracownicy, którzy znają swoją wartość i mają świadomość posiadanych kompetencji. Jeżeli dodatkowo są to umiejętności niszowe, to tym bardziej przemawia to za słusznością ich prośby o podwyżkę. Jest to grupa specjalistów, która doskonale wie, co może zaoferować organizacji. Jeśli nie tej, to innej, co również jest silną kartą przetargową – zauważa Aleksandra Tyszkiewicz, Executive Director CEE w Hays.

Co piąty respondent badania przyznaje również, że ma wątpliwości, czy rozmowy dotyczące wzrostu wynagrodzenia wywołują u niego stres. W wielu przypadkach ankietowani mają zapewne mieszane odczucia dotyczące takich rozmów lub traktują stres jako źródło motywacji.

Potrzeby ważniejsze niż stres

Niezależnie od rodzaju i natężenia trudnych emocji, specjaliści chcą zawalczyć o swoje i zarabiać więcej. Pomimo świadomości wciąż ograniczonych budżetów firm i wymagającej sytuacji gospodarczej, o podwyżki ubiega się wielu profesjonalistów. Łącznie 44 proc. ankietowanych badania Hays rozmawiało na ten temat z szefem na przestrzeni ostatniego roku. Ponad połowa z tej grupy podjęła taki krok w ostatnim półroczu.

Kiedy ostatni raz prosiłeś/aś o podwyżkę?

Do 6 miesięcy temu 24%
6-12 miesięcy temu 20%
Ponad rok lub dwa lata temu 19%
Jeszcze dawniej 12%
Nigdy nie prosiłem/am 25%

Źródło: badanie Hays Poland, wrzesień 2024

Pracodawcy w dużym stopniu mają świadomość oczekiwań i potrzeb pracowników. Godząc się na podwyżki, nierzadko liczą się z tym, że wyższe koszty trzeba będzie następnie stopniowo przekładać na konsumentów lub klientów, co ogranicza konkurencyjność firmy. Na rynku funkcjonują też organizacje, które obecnie nie mogą pozwolić sobie na podwyżki. Są to trudne, ale poparte kompleksowymi kalkulacjami decyzje. Chcąc zatrzymać pracowników, pracodawcy starają się określić przypadki, w których wzrost płacy jest absolutnie niezbędny, lub zrekompensować brak podwyżki benefitami bądź większą elastycznością pracy – dodaje ekspertka Hays.

Być może to właśnie trudna sytuacja w firmach powoduje, że spora grupa profesjonalistów odkłada rozmowę z szefem o podwyżce na później. 19 proc. ankietowanych ostatni raz poruszyła ten temat ponad rok lub dwa lata temu, a 12 proc. jeszcze dawniej. Co ciekawe, 1/4 badanych nie ma na swoim koncie takiego doświadczenia. Może to wynikać zarówno z krótkiego stażu pracy lub obaw przed taką rozmową, jak i braku konieczności proszenia o podwyżkę z uwagi na inicjatywę przełożonego lub jasne, ogólnofirmowe kryteria przyznawania podwyżek i awansów.

– Wiele zmienia się na lepsze, a firmy stają się być bardziej transparentne w kontekście płac, między innymi tworząc i aktualizując siatki wynagrodzeń. Oznacza to, że coraz więcej pracowników wie, jakie są widełki płacowe na danym stanowisku i jakie cele muszą być osiągnięte, aby uzyskać awans z podwyżką. W wielu firmach wciąż jednak ta kwestia jest nieuporządkowana, a zatrudnieni, jeśli chcą zarabiać więcej, to muszą o to zawalczyć. Należy pamiętać, że pracując i odnosząc sukcesy w jednej firmie od wielu lat za tę samą płacę, warto czasem upomnieć się o podwyżkę – przypomina Aleksandra Tyszkiewicz.

Strach ma wielkie oczy

Odpowiedzi specjalistów i menedżerów pokazują, że chcąc otrzymać podwyżkę, warto zaryzykować. Szczera rozmowa z szefem nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie – może faktycznie zwiększyć szansę na osiągnięcie celu. Aż 71 proc. profesjonalistów, którzy na przestrzeni ostatnich dwóch lat prosili szefa o podwyżkę, ostatecznie ją otrzymali.

Należy oczywiście mieć na uwadze, że każdy przypadek jest inny i z pewnością nie były to wyłącznie podwyżki rzędu 20%. Ważny i motywujący jest jednak sam fakt, że komunikując jasno swoje potrzeby, profesjonaliści mogą liczyć na odzew firmy.

Badani, którzy nie uzyskali wyższego wynagrodzenia po rozmowie z przełożonym, podzielili się na dwie grupy. Jedna z nich zdecydowała się odejść z firmy do miejsca, które prawdopodobnie w większym stopniu odpowie na jej oczekiwania finansowe. Druga grupa postanowiła zostać w dotychczasowej organizacji i możliwe, że ponownie poruszy ten temat za jakiś czas.

Czym poskutkowała ostatnia rozmowa o podwyżce?

Otrzymałem/am ją 71%
Nie otrzymałem/am jej i opuściłem/am firmę 15%
Nie otrzymałem/am jej i nadal pracuję w firmie 14%

Tylko badani, którzy kiedykolwiek prosili szefa o podwyżkę
Źródło: badanie Hays Poland, wrzesień 2024

Aby zwiększyć swoje szanse na powodzenie w rozmowie o podwyżce, warto dokonać dogłębnej autorefleksji. Kluczowe jest pochylenie się nad tym, jakie zmiany zaszły od ostatniego spotkania oraz przygotowanie konkretnych przykładów minionych sukcesów. Warto również zastanowić się nad tym, co jeszcze można wnieść do pracy zespołu lub całej organizacji. Rozmowa powinna przebiegać w formie szczerego i partnerskiego dialogu. Ważne jest, aby nie zamykać się na negocjacje i argumenty drugiej strony – radzi Aleksandra Tyszkiewicz.

Ponadto nie należy zapominać o przygotowaniu merytorycznym, np. zapoznaniu się z aktualnymi trendami płacowymi na danym stanowisku. Poświęcenie czasu na zebranie informacji i przykładów nie tylko pozwoli zminimalizować stres, ale może również ułatwić osiągnięcie założonego celu.

Polska na czele wzrostu czynszów mieszkaniowych w UE – Warszawa wyprzedza Pragę i Wiedeń

Polska doświadczyła jednego z najszybszych wzrostów czynszów w całej Unii Europejskiej w ostatnich pięciu latach – w największych miastach wzrosty te były dwucyfrowe. Zwiększone koszty finansowania, inflacja, napływ ludności do miast – to niektóre powody tej zmiany. Jak wskazują eksperci międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield w raporcie “Mieszkaniówka na rozdrożu 2.0”, średnie czynsze za 2-pokojowe mieszkanie w Warszawie są wyższe niż w Pradze, Wiedniu czy Bratysławie, na szczęście daleko im do tych z Londynu, Zurychu czy Dublina.

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat czynsze mieszkań na wynajem wzrosły we wszystkich krajach Unii Europejskiej, a średni wzrost wyniósł 10,9%. W Polsce wzrost czynszów wyniósł 47%, a wyprzedziły nasz kraj Węgry, notujące 50% wzrostu w tym samym okresie i Serbia (poza UE).

Po wybuchu wojny w Ukrainie obserwowaliśmy duży spadek dostępności mieszkań na wynajem, a czynsze poszybowały w górę w bardzo krótkim czasie. Na niską ofertę nałożyła się galopująca inflacja i wzrost kosztów życia, a także wysokie stopy procentowe, które wywindowały raty kredytów do niespotykanych wcześniej poziomów. W ujęciu pięcioletnim czynsze najmocniej wzrosły w Krakowie i Poznaniu, odpowiednio aż o 50% i 48%. Kolejne miejsca zajęła Warszawa ze wzrostem 47% i Łódź +41%. Najmniejszą, ale wciąż znaczącą zmianę odnotowano we Wrocławiu i Gdańsku, gdzie czynsze od 2019 roku zanotowały wzrost o 36% i 31%”, mówi Karolina Furmańska, ekspertka rynku mieszkaniowego w Cushman & Wakefield.

Pomimo tej dynamiki, analizując nominalne czynsze Warszawa jest dopiero na trzynastym miejscu pośród innych stolic europejskich, jeżeli chodzi o poziom czynszów za mieszkania. Na czołowych miejscach pod względem najwyższych cen za najem znajdują się Dublin, Amsterdam, Kopenhaga i Luksemburg. Jeszcze wyższe ceny występują w Londynie, gdzie w czerwcu 2024 roku wynajem dwupokojowego mieszkania w centrum wynosił ponad 2,500 EUR, a poza centrum około 2,000 EUR. Podobnie w Bernie, stolicy Szwajcarii, ceny wynajmu w centrum miasta to około 2,200 EUR, a poza centrum 1,660 EUR.

Warto też zwrócić uwagę, że w Warszawie obserwujemy znaczącą różnicę w stawkach czynszowych w centrum i miasta dzielnicach obrzeżnych na czerwiec 2024 roku było to średnio aż 260 euro (ok. 1110 PLN). Różnice w średniej cenie pomiędzy centrum miasta a jego peryferiami wyniosły w czerwcu 2024 od 89 EUR w Atenach aż do 472 EUR w Kopenhadze”, dodaje Karolina Furmańska.

Stabilizacja i zwiększająca się dostępność mieszkań na wynajem

Od drugiej połowy 2022 roku popyt na mieszkania na wynajem zaczął się stabilizować, a liczba ofert stopniowo wzrastała, aby ostatecznie przebić poziomy sprzed wybuchu wojny. W czerwcu 2024 roku w Warszawie tylko na portalu Otodom było dostępnych na wynajem niemal 7000 wolnych mieszkań. Zwiększona podaż przełożyła się na zahamowanie wzrostu czynszów, a w niektórych miastach nawet odnotowano korektę.

Analizując mediany czynszów ofertowych różnych typów mieszkań (1-, 2-, 3- i 4-pokojowych), to w Krakowie wzrosły one wszędzie. W wielu miastach obserwowaliśmy wzrost czynszów dla największych mieszkań – np. w Sopocie, Poznaniu i Gdańsku. Katowice i Warszawa odnotowały delikatny spadek mediany dla mieszkań na wynajem o największych metrażach”, tłumaczy Karolina Furmańska.

Za 4-pokojowe mieszkanie na wynajem, patrząc na mediany czynszów w największych miastach w Polsce, najwięcej, bo aż 6 900 zł zapłacimy miesięcznie w Warszawie, 6 500 zł w Gdańsku, a najmniej w Łodzi – 3 428 zł – oraz Poznaniu i Katowicach – po 3 900 zł.

Czy PRS zmieni sytuację na rynku najmu?

Dalszy rozwój sektora PRS (Private Rented Sector) znacząco i pozytwnie będzie wpływał na polski rynek najmu. Jego skala jest jednak wciąż mała w stosunku do całego rynku najmu, który w Polsce reprezentowany jest przede wszystkim przez indywidualnych wynajmujących. Obecnie rynek PRS obejmuje nieco ponad 16 600 mieszkań w największych polskich miastach, a na najbliższe lata planowane jest powstanie kolejnych 30 tys. mieszkań. Oficjalne dokładne statystki liczby mieszkań na wynajem nie są znane, ale przyjmując, że prywatnych wynajmujących jest z pewnością niemal milion. To nadal prywatni wynajmujący dyktują więc warunki”, mówi Karolina Furmańska.

Trzej najwięksi gracze na rynku PRS to Resi4Rent, Vantage Rent i Life Spot i razem kontrolują niemal połowę działających na rynku projektów PRS. Wzrost podaży mieszkań wynajmowanych przez instytucje może w dłuższej perspektywie przyczynić się do stabilizacji najmu i postrzegania go jako bezpiecznej i pewnej opcji do zamieszkania, z jasnymi zasadami i możliwością negocjacji zachęt czy nawet obniżenia stawek czynszów przy dłuższych umowach najmu. Ważnym aspektem tego sektora jest profesjonalizacja zarządzania nieruchomościami, co zwiększa komfort najemców i oferuje elastyczne formy najmu, odpowiadając na potrzeby rosnącej liczby osób wybierających najem jako alternatywę wobec zakupu coraz droższych mieszkań.

Współautorzy raportu “Mieszkaniówka na rozdrożu 2.0” wskazują kilka czynników, które mogłyby przyczynić się do szybszego rozwoju rynku PRS.

Wysokie koszty finansowania, wynikające z wysokiego poziomu stóp procentowych, były największą barierą rozwoju PRS i spowodował ograniczenie liczby transakcji w ostatnich dwóch latach. Gdy ten problem zniknie, a tego spodziewamy się w najbliższym czasie wraz ze spadającą inflacją, zainteresowanie inwestorów PRS wzrośnie i to geometrycznie. Fundamenty popytowe nadal są bardzo silne, zarówno jeśli chodzi o sektor PRS, jak i inne podsektory rynku Living: domy studenckie, coliving czy mieszkania serwisowane dla seniorów”, tłumaczy Karolina Furmańska.

Czynnikiem niewątpliwie hamującym dziś inwestycje w sektorze najmu inwestycyjnego są niekorzystne dla niego przepisy podatkowe. Od 1 stycznia 2025 r. zmianie ulegnie w szczególności definicja budowli jako przedmiotu opodatkowania w ramach podatku od nieruchomości (PON). Zapowiedziana nowelizacja ustawy o podatkach i opłatach lokalnych niewątpliwie wpłynie nie tylko na sektor PRS, ale i cały rynek nieruchomości”, dodaje dr Joanna Prokurat, Partner w dziale doradztwa podatkowego TPA Poland.

Wakacyjne spowolnienie na rynku obligacji korporacyjnych

W lipcu i sierpniu emitenci przeprowadzili 5 emisji na łączną kwotę niecałych 200 mln zł. Prawie 6 tysięcy inwestorów złożyło w nich zapisy na 560 mln zł, a średni poziom redukcji wyniósł ponad 50 proc. Królowała branża finansowa – dwie emisje windykacyjnego Best-a i jedna PragmaGo. Swoje emisje przeprowadzili również deweloperzy – Victoria Dom (deweloper mieszkaniowy) i Olivia Fin (deweloper komercyjny).

Emisje zakończone w lipcu i sierpniu

Emitent Wartość emisji (mln zł) Oprocentowanie (proc.) Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln zł) Redukcja (proc.) Liczba inwestorów Komentarz
Victoria Dom 50 4,95 3 lipiec 162,08 69,15 1257 Poprzednio 5,25 proc.
PragmaGo 35 4,50 3 lipiec 97,50 64,10 1467 Poprzednio w czerwcu 4,80 proc.
Best 25 4,50 5 sierpień 136,38 81,67 1424  
Olivia Fin 49,9795 4,70 4 sierpień 49,98 0,00 417  
Best 40 4,20 5 sierpień 114,43 65,06 1368 Obniżka marży z 4,50 proc.
SUMA 199,9795       560,37 55,99 5933  

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne (kurs euro z dnia 30.08.2024 r. 4,2798).

Dlaczego senne wakacje skoro popyt dopisał, konieczne okazały się redukcje, a 6000 inwestorów to więcej niż pułk? W pierwszym półroczu doczekaliśmy się 25 emisji na łączną kwotę 1,1 mld zł, a inwestorzy złożyli w nich zapisy na 2,44 mld zł. Dlatego 200 mln zł w 2 miesiące nie jest wynikiem spektakularnym. Oczywiście potrzeby dłużne emitentów mogły zostać częściowo zaspokojone w pierwszej połowie roku, popyt też nie jest niewyczerpany, a wakacje z natury rzeczy są raczej spokojniejsze.

Emisje przeprowadzone w wakacje 2023 r.

Emitent Wartość emisji
(mln zł)
Oprocentowanie (proc.) Tenor (lata) Data Wielkość zapisów

(mln zł)

Redukcja (proc.)
Kredyt Inkaso 18 5,50+WIB3M 4 lipiec 29,3 38,6
Echo Investment 35 4,00+WIB3M 4 lipiec 70 51,3
Echo Investment 15 4,00+WIB3M 4 lipiec 18,77 21,0
Cavatina Holding (EUR) 21,74 6,00+EURIBOR6M 3,5 lipiec 4,36 0,0
Dekpol 30 5,50+WIB3M 3 lipiec 39,2 23,5
Best 20 5,00+WIB3M 4,5 sierpień 32,8 39,0
Marvipol 60 5,40+WIB6M 3,5 sierpień 55,5 0,0
Kruk 75 4,00+WIB3M 5 sierpień 123 39,0
Best 30 5,00+WIB3M 4,5 sierpień 38 20,6

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne (kurs euro z dnia 31.01.2024 r. 4,3434).

2023 słabszy, a jednak lepszy

Jednak nawet w istotnie gorszym 2023 roku w wakacje emitenci przeprowadzili 8 emisji na łączną kwotę 300 mln zł, przy zapisach inwestorów na poziomie 410 mln zł. Widać, że rynek, emisje i emitenci tracą rozpęd z początku roku – Kruk ogłasza, że raczej nie będzie wychodził z kolejnymi emisjami w tym roku, Ghelamco wyczerpuje swój program emisji publicznych. Z drugiej strony nowy program uchwala PragmaGo (500 mln zł); Komisja Nadzoru Finansowego akceptuje prospekty Best-a (250 mln zł) czy Olivia Fin (150 mln zł), a spółki te wychodzą na rynek z emisjami.

Jednocześnie na początku września kończą się dwie kolejne emisje publiczne – Cavatina Holding (deweloper komercyjny) korzysta z opcji zwiększenia emisji z 20 mln zł i kończy ją kwotą 38,68 mln. PragmaGo natomiast wychodzi z kolejną emisją, „dogrywkową” i przy emisji na 30 mln zł zbiera kwotę 78,97 mln zł.

Z trzeciej strony do funduszy obligacji korporacyjnych w wakacje inwestorzy wpłacają netto kolejne 769 mln zł, a od początku roku ponad 3,5 mld zł. Od stycznia tego roku w emisje publiczne obligacji korporacyjnych zainwestowane zostało około 1,3 mld zł, przy popycie na poziomie 3 mld zł. Być może część pieniędzy ze zredukowanych środków inwestorzy przekierowują po prostu do funduszy obligacji korporacyjnych. Z kolei na tym układzie zamkniętym (duże redukcje + duże napływy do funduszy) mocno korzystają emitenci, którzy mogą obniżać marże. Idealnym przykładem jest tutaj PragmaGo, która jeszcze na początku roku płaciła za obligacje 5,15 proc. ponad WIBOR, a w ostatniej emisji, co prawda zabezpieczonej, płaciła już tylko 3,50 proc. Przykładów jest więcej – 5,25 proc. marży vs 4,95 proc. dla Victorii Dom; Echo Investment z 4,00 proc. na 3,80 proc. czy Olivia Fin dla emisji w euro z 5,30 proc. do 4,70 proc. Niższe marże z kolei mogą zniechęcać inwestorów, a tym samym potencjalnie zmniejszać popyt.

Wzrost aktywów funduszy obligacji

  Napływy do funduszy obligacji korporacyjnych Napływy do dłużnych funduszy ogólnie Wyniki funduszy obligacji korporacyjnych za miesiąc (proc.) Aktywa w funduszach obligacji korporacyjnych (mld zł) Zmiana w aktywach m/m (proc.) Wzrost aktywów (mln zł)
styczeń 690 4184 0,90 11,727 7,40 810
luty 705 3751 0,50 12,492 6,50 765
marzec 684 2821 0,60 13,276 6,30 784
kwiecień 227 2519 0,20 13,531 1,90 255
maj 395 2333 0,60 14,012 3,55 481
czerwiec 55 2360 0,50 14,153 1,00 141
lipiec 458 3143 1,00 14,751 4,20 598
sierpień 311 3616 0,60 13,447 -8,80 -1,304

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Chwilowy zastój pomimo dobrych wyników

Średnia stopa zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych wyniosła w sierpniu 0,60 proc., a od początku roku 8,70 proc. – co dalej wydaje się być zadowalającymi poziomami. Dodatnie stopy zwrotu oraz napływ aktywów netto powinien oznaczać dynamiczny wzrost aktywów funduszy obligacji korporacyjnych. I bez wątpienia tak by było (wzrost o 600 mln zł w lipcu, a od początku roku do końca lipca o ponad 3,8 mld zł), gdybyśmy w sierpniu pomimo wyników i napływów nie odnotowali spadku aktywów o 1,3 mld zł. Tym samym przez wakacje spadły one o prawie 600 mln zł. Wpływ na sierpniowe wyniki miały zmiany przeprowadzone przez Santander TFI, który połączył dwa fundusze dłużne, a następnie zmienił politykę inwestycyjną nowo utworzonego. Była to zmiana „techniczna”, jednak wpłynęła na wzrostowy trend tej klasy aktywów.

Po zakończonych na początku września emisjach PragmaGo oraz Cavatina Holding zapadła emisyjna cisza. O nowej emisji wspomniał Best, a spora grupa emitentów ma wciąż aktywne prospekty emisyjne. Wydaje się, że trzeci kwartał może być najgorszym w tym roku w porównaniu do 350 mln zł emisji publicznych w 2Q i 760 mln zł w 1Q.

Emisje zakończone we wrześniu

Emitent Wartość emisji (mln zł) Oprocentowanie (proc.) Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln zł) Redukcja (proc.) Liczba inwestorów
Cavatina Holding 20-40 6,00 4 wrzesień 38,68 0,00 614
PragmaGo 30 3,50 3 sierpień 78,98 62,01 1341
SUMA 30            

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne (kurs euro z dnia 30.08.2024 r. 4,2798).

Autor: Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

Przemysł drzewny popiera ministerialne plany ograniczania spalania drewna

Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna z zadowoleniem przyjmuje projekt rozporządzenia Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które wprowadza nowe regulacje dotyczące jakościowo-wymiarowych cech drewna energetycznego. Rozporządzenie, które zgodne z duchem unijnej dyrektywy RED III promuje kaskadowe wykorzystanie drewna, może znacząco ograniczyć wykorzystanie drewna do celów energetycznych, co zmniejszy problemy z jego dostępnością dla producentów wyrobów z drewna. Przedstawiciele Koalicji podkreślają jednak, że wymaga ono jeszcze pracy i wyjaśnienia kwestii, które ewentualnie  mogą budzić spory.

Koalicja uważa, że przeznaczenie na cele energetyczne jakiegokolwiek rodzaju włókna drzewnego, które mogłoby służyć jako surowiec do dalszego przetwarzania w przemyśle, stanowi wielką stratę dla przedsiębiorstw produkcyjnych i polskiej gospodarki. Drewno stanowi cenny zasób, który należy odpowiednio wykorzystywać, aby wspierać rozwój przemysłu drzewnego, a także realizować cele zrównoważonego rozwoju. Dlatego organizacje branżowe i producenci zrzeszeni w Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna doceniają inicjatywę Ministerstwa Klimatu i Środowiska  i uważają, że to dobry krok w kierunku zmniejszenia deficytu surowca drzewnego, niezbędnego dla rozwoju polskiego przemysłu. Jednocześnie mają nadzieję, że zostaną uwzględnione uwagi, co do niektórych zapisów w celu wyeliminowania nieścisłości i ewentualnych problemów z interpretacją rozporządzenia.

Koalicja podkreśla, że ograniczenie przeznaczenia drewna na cele energetyczne nie powinno w żadnym stopniu zmniejszyć pozysku drewna w najbliższych latach.

„Drewno jest materiałem w pełni odnawialnym i ekologicznym. Nie możemy pozwolić, aby zabrakło go, jeżeli chcemy rozwijać zieloną gospodarkę, zgodnie z założeniami Unii Europejskiej” – przypomina Michał Strzelecki, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna ma nadzieję, że będzie to początek partnerskiej i merytorycznej współpracy z Ministerstwem Klimatu i Środowiska w kwestii długofalowej polityki zarządzania surowcem drzewnym w Polsce.

Rynek coraz mocniej wierzy w to, że Fed zachowa się agresywniej

Poniedziałek rozpoczął się od mieszanej sesji na Wall Street, spadkowej na GPW. W Europie stracił również DAX oraz CAC40. Złoty zyskał głównie dzięki słabości dolara. Amerykańska waluta straciła czego główną przyczynę upatruje się w mocnej zmianie oczekiwań dotyczących jutrzejszej decyzji Fed. Pomimo braku istotnych danych makro oraz wypowiedzi przedstawicieli amerykańskiej instytucji, rynek zaczyna mocniej spekulować, że cięcie o 50 punktów bazowych jest realne. Z dnia na dzień ta pewność wzrasta, co moim zdaniem może spowodować jeszcze większą skalę rozczarowania.

Pierwsza od 4 lat obniżka stóp procentowych w USA jest już na wyciągnięcie ręki. Rynek wciąż nie ma pewności czy będzie to ruch o 25 punktów bazowych, czy może jednak Fed wykona mocnieją zmianę. Ostatnie dni co prawda pokazały, że inwestorzy wierzą coraz mocniej w ten drugi wariant. Moim zdaniem większość z nich jest w błędzie. Dla gospodarki wielkość luzowania nie będzie mieć aż tak dużego znaczenia. Sama decyzja może jednak podpowiedzieć rynkowi w jaki sposób Rezerwa Federalna ocenia stan gospodarki i czego oczekuje w najbliższej przyszłości.

Bez wątpienia Fed musi zacząć działać. Wskazują na to dane. Stopa inflacji mierzona deflatorem wydatków konsumpcyjnych z wyłączeniem żywności i energii (core PCE), spadła o 3 punkty procentowe od najwyższego poziomu na początku 2022 r. do 2,6 proc. obecnie. W nadchodzących miesiącach ten trend powinien zostać utrzymany. Z kolei wzrost płac, który ma decydujący wpływ na ceny usług, również wyraźnie spowolnił. Prognozy wskazują, że wiosną 2025 r. inflacja bazowa prawdopodobnie będzie tylko nieznacznie powyżej celu Fed wynoszącego 2 proc.. Jednocześnie rynek pracy wykazuje coraz większe oznaki słabości. W ciągu trzech miesięcy do sierpnia liczba osób zatrudnionych wzrosła średnio o jedynie 116 tysięcy, w porównaniu ze wzrostem o ponad 200 tysięcy na początku roku. Stopa bezrobocia urosła z 3,4 proc. w kwietniu 2023 r. do 4,2 proc. w sierpniu. Sytuacja nie jest jednak katastrofalna, pogorszenie sytuacji postępuje sukcesywnie i brakuje nagłych tąpnięć.

W tym momencie Fed dostrzega obecnie większe ryzyko dla części swojego mandatu dotyczącej zatrudnienia. Wcześniej przez długi okres uwaga była skoncentrowana na walce z inflacją. Ta zmiana priorytetów została wyraźnie zaznaczona podczas ostatniego sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole w Górach Skalistych.

Posiedzenie wrześniowe to nie tylko sama decyzja o koszcie pieniądza. To również czas publikacji zaktualizowanych prognoz. Otrzymamy zatem nowy „dot chart”, który prawdopodobnie ulegnie znacznej zmianie. Przypomnijmy, że w czerwcu bank centralny zakładał, że w tym roku dojdzie do jednego cięcia o 25 pb. a w kolejnych latach (2025-2026 ) koszt pieniądza zostanie obniżony łącznie o 100 punktów bazowych. Aktualnie rynek wycenia, że do końca roku redukcja łącznie wyniesie 100 pb. Od tego, jak bardzo zmieni się wykres kropkowy, będzie zależeć również siła rynkowej reakcji.

Tak jak podkreślałem wielokrotnie, obniżka o 50 punktów bazowych mogłaby być dla wielu inwestorów dowodem na to, że Fed naprawdę martwi się o gospodarkę i być może zbyt długo zwlekał ze zmianą stóp procentowych. Powell raczej nie będzie chciał sprawiać takiego wrażenia. Zakres i tempo dalszych cięć będą zależeć od danych gospodarczych publikowanych w nadchodzących miesiącach. Fed prawdopodobnie będzie chciał zachować pewnego rodzaju elastyczność w swoich działaniach, a pierwsza zmiana o 50 pb mogłaby spowodować, że narosłaby presja na dalsze kroki tej samej lub wyższej skali.

Dziś w centrum uwagi znajdzie się sprzedaż detaliczna, która pokaże siłę amerykańskiego konsumenta. Czy może ona jednak wpłynąć na postrzeganie rynku odnośnie działań Fed-u, raczej jest na to mała szansa. Prognozy wskazują na pogorszenie sytuacji, ale raczej pojedyncza publikacja, na dzień przed ogłoszeniem decyzji, nie spowoduje, że bankierzy centralni zmienią swoje zdanie. Uważam, że zmienność rynkowa będzie umiarkowana.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Czas na cięcia w USA właśnie nadszedł

Prezes Powell w zasadzie potwierdził, że nadszedł czas na rozpoczęcie wyczekiwanego cyklu rozluźniania polityki monetarnej Fedu, środa przyniesie więc obniżkę stóp procentowych. Niewiadomą stanowi jej skala – rynek widzi szansę na duży ruch o 50 pb. Naszym zdaniem byłaby to zbyt gwałtowna reakcja, która mogłaby wzbudzić obawy o perspektywy wzrostu gospodarczego. Oczekujemy cięcia o 25 pb. do 5,00–5,25%.

Kluczowe punkty:

  • Fed obniży stopy procentowe po raz pierwszy od 2020 r.
  • Przygotowujemy się na cięcie o 25 pb. do 5,00–5,25%.
  • Rynek pracy w USA się ochładza, nie widać jednak oznak zbliżającej się recesji.
  • Rewizja dot plotu w dół wydaje się nieunikniona.
  • Uważamy, że Fed zasugeruje trzy cięcia w 2024 r. i cztery lub pięć w 2025 r.
  • Głównym ryzykiem dla USD jest duży ruch o 50 pb.

Podczas lipcowego posiedzenia FOMC oficjele z Rezerwy Federalnej jasno dali rynkom do zrozumienia, że cięcia są blisko. W oświadczeniu wprowadzono szereg gołębich zmian, a podczas konferencji prasowej prezes Jerome Powell wskazał, że decydenci przyjmują bardziej zrównoważoną postawę wobec podwójnego mandatu (dbania o właściwy poziom inflacji i pełne zatrudnienie) i przywiązują większą wagę do stanu rynku pracy. Od tamtego czasu obserwujemy dalsze jego ochłodzenie. Co więcej, podczas wystąpienia na corocznym sympozjum w Jackson Hole w sierpniu Powell zasadniczo potwierdził, że we wrześniu dojdzie do cięcia.

Rynek pracy w USA się ochładza, ale brak oznak recesji

Pytaniem dla rynków nie jest więc już to, czy Fed obniży stopy procentowe w tym miesiącu, ale o ile. Cały czas uważamy, że głosy o ruchu o 50 pb. są przesadzone. Choć warunki na rynku pracy wyraźnie się pogorszyły, a inflacja dąży do celu 2%, nie widzimy dowodów, że doprowadzi to do masowych zwolnień lub recesji w USA. Uważamy również, że Fed będzie ostrożny, by nie wywołać na rynkach paniki. Większe cięcie mogłoby zasygnalizować inwestorom nie tylko, że Fed jest spóźniony, ale też, że dostrzega większe zagrożenie dla perspektyw wzrostu, niż komunikował wcześniej.

W pewnym momencie po publikacji lipcowego raportu NFP (non-farm payrolls) uczestnicy rynku niemal w pełni wyceniali obniżkę stóp procentowych o 50 pb. we wrześniu. Wydaje się jednak, że napływające od tamtego czasu dane znacznie ograniczyły taką możliwość. Sierpniowy raport z rynku pracy był rozczarowujący. W ubiegłym miesiącu przyrost miejsc pracy wyniósł 142 tys. względem konsensusu 160 tys., a 3-miesięczna średnia krocząca spadła do najniższego poziomu od czerwca 2020 r. (116 tys.). Widoczna jest jednak dychotomia między badaniami gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, jako że stopa bezrobocia zgodnie z oczekiwaniami spadła do 4,2%, a wzrost średnich zarobków przyspieszył do 3,8%.

Wykres 1: Zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych w USA (2022 – 2024)

Wykres 1: Zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych w USA (2022 – 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 13.09.2024

Uważamy, że inflacja w sierpniu, choć zgodna z potrzebą rozluźniania polityki monetarnej, nie była na tyle niska, by skłonić Fed do większego ruchu. Jej główna miara spadła do najniższego poziomu od lutego 2021 r. (2,5%), bazowa utrzymała się jednak na poziomie z lipca (3,2%) i odnotowała większy od oczekiwań wzrost w skali miesiąca: +0,3% to najszybsze tempo wzrostu cen od czterech miesięcy. Naszym zdaniem oznacza to, że większy ruch jest dużo mniej prawdopodobny, i podtrzymujemy opinię, że Fed obniży w tym tygodniu stopę fed funds o 25 pb. do poziomu 5,00–5,25%.

Wykres 2: Inflacja w USA (2014 – 2024)

Wykres 2: Inflacja w USA (2014 – 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 13.09.2024

Dot plot ulegnie istotnej rewizji

Uczestnicy rynku wciąż jednak mają wątpliwości dotyczące skali ruchu. Na początku obecnego tygodnia szacowane przez nich prawdopodobieństwo cięcia o 50pb. wzrosło do ponad 60%. Biorąc to pod uwagę, dla dolara znaczenie będą miały zarówno sama decyzja, jak i komunikaty Fedu, a szczególnie rewizja dot plotu. Na czerwcowym posiedzeniu, kiedy opublikowano ostatnie kwartalne podsumowanie projekcji, przeciętny członek Komitetu zakładał zaledwie jedną obniżkę o 25 pb. do końca roku i cztery w 2025 r. Biorąc pod uwagę skalę ochłodzenia na amerykańskim rynku pracy i dalsze postępy na froncie inflacyjnym, rewizja mediany w dół w tym tygodniu jest nie tylko prawdopodobna, ale niemal nieunikniona.

Wykres 3: Dot plot FOMC (czerwiec 2024)

Wykres 3: Dot plot FOMC (czerwiec 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 13.09.2024

Spodziewamy się dość dużej zmiany w zakresie sygnalizowanych oczekiwanych stóp zarówno w 2024 r., jak i, tym bardziej, w 2025 r. Uważamy, że mediana stóp procentowych na ten rok zostanie zrewidowana w dół i będzie wskazywać na w sumie trzy cięcia o 25 pb., czyli jeszcze dwa po wrześniowym posiedzeniu. Ścieżka stóp w 2025 r. jest mniej wyraźna. Spodziewamy się zwężenia różnicy między poglądami Fedu i rynkowymi, nie wierzymy jednak, że będą one w pełni zgodne – wyceny rynkowe wskazują obecnie na stopę fed funds na poziomie poniżej 3% na koniec przyszłego roku. Nie będziemy zaskoczeni, jeśli Fed podtrzyma plan cięć co mniej więcej kwartał w 2025 r., co skutkowałoby medianą wskazującą na 3,375% lub 3,625% na koniec przyszłego roku.

Sam Powell raczej nie wywoła zbytniego poruszenia podczas konferencji prasowej i może w większości powtórzyć komunikaty z sympozjum w Jackson Hole. Prawdopodobnie da rynkom jasno do zrozumienia, że nadchodzą dodatkowe cięcia, i może zasugerować, że każde z posiedzeń w tym roku może przynieść zmianę stóp. Sądzimy jednak, że Powell prędzej rozczaruje rynki. W kontraktach futures obecnie wyceniane jest ponad 115 pb. obniżek do końca roku. Wydaje się to nadmierne, szczególnie biorąc pod uwagę komunikaty członków FOMC, w tym Bowman, Wallera i Harkera, którzy zasugerowali, że Fed powinien obniżać stopy stopniowo.

Ruch o 50 pb. to ryzyko dla dolara

Uważamy, że o ile Fed może być lekko spóźniony z cięciami stóp procentowych, o tyle warunki nie są tak złe, by trzeba było działać gwałtownie. Nie spodziewamy się ruchu o 50pb., nie sądzimy też, że FOMC jest gotowy na zrównanie swoich oczekiwań z rynkowymi. Obecnie spodziewamy się trzech cięć po 25 pb. w tym roku (we wrześniu, listopadzie i grudniu) oraz, w zależności od napływających danych, czterech lub pięciu w 2025 r.

Wszelkie sugestie, że stopniowe obniżanie stóp procentowych pozostaje bazowym scenariuszem Fedu, mogą wesprzeć dolara w krótkim terminie, szczególnie biorąc pod uwagę gołębie wyceny rynkowe. Jednocześnie komunikaty podkreślające zwiększone obawy w kontekście rynku pracy i wskazujące, że konieczne mogą być cięcia na każdym posiedzeniu przez długi czas w 2025 r., mogą wywołać ponowną wyprzedaż amerykańskiej waluty. Głównym negatywnym scenariuszem dla dolara byłoby natychmiastowe cięcie stóp o 50pb., którego z pełnym przekonaniem nie można całkowicie wykluczyć.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (18.09) o godz. 20.00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

Zwrot Fed i pauza Banku Anglii

Po ubiegłotygodniowej decyzji EBC o obniżce stóp w strefie Euro w tym tygodniu spodziewamy się podobnej decyzji FED, kończącej najostrzejszy od dziesięcioleci okres zaostrzenia polityki pieniężnej w USA. BoE zapewne wstrzyma się tym razem z podobną decyzją, ale… obniżył stopy w sierpniu, a kolejne cięcia spodziewane są od listopada.

• Fed: zwrot, na który wszyscy czekaliśmy. Po najostrzejszym zaostrzeniu polityki pieniężnej od dziesięcioleci, Fed ma w tym tygodniu obniżyć stopy procentowe o 25 pb. Sierpniowy wskaźnik CPI potwierdził spadek inflacji, podczas gdy stopa bezrobocia znajduje się na ścieżce wzrostu do 5% w kolejnych miesiącach, z 4,2% w sierpniu. Amerykańska gospodarka pozostaje jak dotąd niezwykle odporna, w czym pomaga luźna polityka fiskalna i silna imigracja, a także mocne bilanse przedsiębiorstw. Chociaż ryzyko recesji wzrosło, nadal spodziewamy się „miękkiego lądowania”. W tym kontekście Fed musi ostrożnie lawirować między ryzykiem pozostania w tyle a ryzykiem ponownego rozgrzania gospodarki. Allianz Trade spodziewa się wyważonego podejścia polegającego na kolejnych obniżkach stóp procentowych o 25 pb na każdym posiedzeniu, począwszy od tego tygodnia, co obniżyłoby stopę referencyjną Fed (górny zakres) do 3,5% w lipcu 2025 r. z 5,5% obecnie.

• Bank Anglii (BoE): przerwa, ale przy solidnej dynamice. Po pierwszej obniżce stóp procentowych w sierpniu, spodziewamy się, że BoE wstrzyma cykl luzowania na posiedzeniu w tym tygodniu, ponieważ inflacja ma ponownie wzrosnąć do +2,8% r/r w listopadzie w wyniku niekorzystnych efektów bazowych i podwyżki limitu cen energii Ofgem o +10% w październiku. Perspektywy inflacji powinny ponownie poprawić się od grudnia i w Allianz Trade spodziewamy się, że 2% cel inflacyjny zostanie osiągnięty na trwałe przed połową 2025 roku. W tym kontekście BoE prawdopodobnie obniży stopę bankową o 25 pb w listopadzie, pomijając grudzień, a następnie obniży o 25 pb na każdym posiedzeniu w 2025 r., zatrzymując się we wrześniu 2025 r., gdy osiągnie ona 3,25%.

Fed: zwrot, na który wszyscy czekaliśmy

Po najostrzejszym zaostrzeniu polityki pieniężnej od dziesięcioleci, długo oczekiwany zwrot wreszcie nadszedł: Amerykańska Rezerwa Federalna ma obniżyć stopy procentowe po raz pierwszy od marca 2022 roku. W obliczu słabnącej inflacji i słabnącego rynku pracy Fed powinien rozpocząć cykl łagodzenia polityki pieniężnej na kolejnym posiedzeniu w dniach 17-18 września. Sierpniowy odczyt CPI wskazał, że inflacja jest obecnie znacznie poniżej 3% w ujęciu rok do roku (na poziomie +2,5%). W międzyczasie stopa bezrobocia znajduje się na wyraźnej trajektorii wzrostowej, a ankieta Conference Board „Jobs hard to get” sugeruje, że w nadchodzących miesiącach wzrośnie ona jeszcze bardziej, zbliżając się do 5% z 4,2% w sierpniu (wykres 1, po lewej). Obniżka w tym tygodniu będzie pierwszą po tym, jak Fed agresywnie podnosił stopy procentowe w okresie od marca 2022 r. do lipca 2023 r., utrzymując je od tego czasu na wysokim poziomie. Stopa funduszy Fed wzrosła o +10 punktów procentowych od marca 2022 r. w ujęciu skorygowanym o inflację, co oznacza, że był to najszybszy cykl zacieśniania w historii, znacznie przekraczający poprzednie rekordowe lata 2004 i 1972 (wykres 1, po lewej). Niemniej jednak amerykańska gospodarka pozostała jak dotąd wyjątkowo odporna. W rzeczywistości, poza słabnącym rynkiem pracy, gospodarka nadal nie wykazuje oznak szeroko zakrojonej słabości, w czym pomaga luźna polityka fiskalna i silna imigracja, a także siła bilansów przedsiębiorstw. Stosunek płatności odsetkowych netto do zysków po opodatkowaniu spada nawet w przypadku przedsiębiorstw niefinansowych pomimo podwyższonych stóp procentowych, co jest trendem odbiegającym od poprzednich epizodów zacieśniania polityki pieniężnej (wykres 2, po prawej) . Ogólnie rzecz biorąc, w 3. kwartale 2024 r. Allianz Trade prognozuje wzrost PKB Stanów Zjednoczonych na solidnym poziomie +2,3% w ujęciu rocznym (po +3,0% w 2. kwartale 2024 r.).

Wykres 1: Stopa bezrobocia (%, po lewej) i zatrudnienie a wzrost siły roboczej (tys., miesięcznie)1 Stopa bezrobocia 1 Stopa bezrobocia 2

Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

Allianz Trade spodziewa się kolejnych obniżek stóp procentowych o 25 pb na każdym posiedzeniu od tego tygodnia, ponieważ Fed równoważy słabnący rynek pracy i wciąż odporną gospodarkę. Stopa Fed powinna osiągnąć 3,5% w lipcu 2025 roku. Słabnący rynek pracy i niższa inflacja mogą skłonić niektórych przedstawicieli FOMC do coraz większego nacisku na obniżki stóp procentowych o 50 pb, a nie o 25 pb, które prognozujemy na każdym posiedzeniu do lipca 2025 roku. Rynek pracy nie jest jednak tak słaby, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Wskaźnik zwolnień prywatnych pozostaje bardzo niski, podczas gdy tygodniowa liczba nowych bezrobotnych nie jest szczególnie wysoka (na poziomie około 230-250 tys.) w porównaniu do 2023 roku. Krótko mówiąc, amerykańskie firmy nie zwalniają pracowników, co byłoby niepokojącym sygnałem poprzez negatywny wpływ na zaufanie i niższe wydatki konsumentów. Co więcej, wzrost zatrudnienia jest niewielki, ale nie wprost słaby, zgodnie z badaniem przedsiębiorstw (wykres 1, po prawej). Wzrost siły roboczej był silny, częściowo napędzany przez gwałtowny wzrost imigracji. Przyczyniło się to do wzrostu stopy bezrobocia. Wszystko to sugeruje, że rosnąca stopa bezrobocia jest głównie tłumaczona przez nowe osoby dołączające na rynek pracy, a nie przez zwolnionych pracowników i słabnący popyt. W tym środowisku Fed musi ostrożnie stąpać między ryzykiem pozostania za krzywą (zbyt długiego stosowania restrykcji) a ryzykiem ponownego rozgrzania gospodarki i nadmiernego złagodzenia warunków finansowych w kontekście solidnych bilansów przedsiębiorstw poprzez zbyt szybkie poluzowanie. Dlatego też Allianz Trade spodziewa się wyważonego podejścia polegającego na kolejnych obniżkach stóp procentowych o 25 pb na każdym posiedzeniu rozpoczynającym się w tym tygodniu, co sprowadziłoby stopę funduszy Fed (górny zakres) do 3,5% w lipcu 2025 r. .

Wykres 2: Skorygowana o inflację stopa funduszy Fed (po lewej) i płatności odsetkowe netto/zysk po opodatkowaniu (po prawej)

2 Skorygowana o inflację stopa funduszy Fed 2 Skorygowana o inflację stopa funduszy Fed

Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research. *Lewy wykres: 0 = miesiąc pierwszej podwyżki stóp procentowych, odchylenie realnych stóp procentowych w pp; Prawy wykres: t = kwartał pierwszej podwyżki stóp procentowych, indeksowany na poziomie 100, odchylenie wskaźnika płatności odsetkowych netto. Kropkowane linie pokazują zmienną po cyklu zacieśniania (kiedy Fed zaczyna obniżać stopy procentowe).

Bank Anglii: przerwa, ale przy solidnej dynamice

Po pierwszej obniżce stóp procentowych w sierpniu, spodziewamy się, że Bank Anglii (BoE) wstrzyma cykl luzowania na posiedzeniu w tym tygodniu, ponieważ inflacja ma ponownie wzrosnąć. BoE obniżył w sierpniu stopę procentową o 25 pb do 5% w związku ze słabnącą presją inflacyjną, przy czym inflacja CPI w ujęciu rok do roku (r/r) osiągnęła cel 2% zarówno w czerwcu, jak i lipcu, a wzrost płac nadal słabnie. Bank ostrzegł wtedy jednak również przed ryzykiem ponownego wzrostu inflacji w średnim okresie, a decyzja (o wstrzymaniu się) była bliska, przy niewielkiej tylko większości pięciu członków RPP głosujących za obniżką stóp procentowych wobec czterech głosujących przeciw. W nadchodzących miesiącach spodziewamy się, że roczna inflacja wzrośnie do około +2,8% r/r w listopadzie , ponieważ i) niekorzystne efekty bazowe będą nadal występować w ostatnich miesiącach 2024 r. i na początku 2025 r. oraz ii) limit cen energii Ofgem wzrośnie o +10% (z 1 568 GBP do 1 717 GBP rocznie) w październiku. Prognoza ta jest zgodna z wynikami ankiet biznesowych dotyczących cen produkcji (wykres 3).

Wykres 3: Inflacja CPI w Wielkiej Brytanii i złożone ceny produkcji PMI

3 Inflacja CPI w Wielkiej Brytanii

Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

W tym kontekście spodziewamy się jednej obniżki stóp procentowych w listopadzie i osiągnięcia docelowej stopy referencyjnej na poziomie 3,25% do września 2025 roku. Od końca 2024 r. a najpóźniej początku 2025 r. perspektywy inflacji powinny ponownie zacząć się poprawiać, a od marca/kwietnia 2025 r. spodziewamy się osiągnięcia w sposób trwały celu 2%. Warto zauważyć, że wzrost płac ostatnio znacznie spadł, a trzymiesięczna średnia ruchoma tygodniowych zarobków spadła do +4,0% r/r w lipcu, z +4,6% w czerwcu. Co więcej, inflacja cen usług na poziomie +5,2% r/r w lipcu pozostaje zbyt wysoka z punktu widzenia BoE, ale ankiety biznesowe wskazują, że oczekiwania firm dotyczące cen sprzedaży osiągnęły swój historyczny zakres; oczekiwać można, że inflacja w usługach szybko się unormuje do końca 2024 r. i pierwszej połowy 2025 r., ponieważ popyt na usługi konsumenckie powinien ulec dalszemu spowolnieniu. Ogólnie rzecz biorąc, dynamika gospodarcza w UK była w tym roku solidna (po słabym 2023 r.), wspierana przez ożywienie w sektorze budowlanym i lepsze nastroje (oczekiwania) przedsiębiorców (wykres 4). Rzeczywiście, warunki finansowania uległy złagodzeniu przed rozpoczęciem cyklu luzowania przez BoE. Impuls kredytowy, który mierzy zmianę przepływów kredytów prywatnych i wyprzedza o rok wzrost PKB, zaczął się odradzać, od kwietnia będąc na plusie – po raz pierwszy od marca 2021 roku. Wreszcie, BoE z pewnością będzie ostrożny co do perspektyw wzrostu płac, biorąc pod uwagę niedawną serię ponadinflacyjnych podwyżek płac w sektorze publicznym uzgodnionych przez rząd latem. W tym kontekście Allianz Trade uważa, że BoE przyjmie powolny cykl luzowania, równoważąc normalizację inflacji i ryzyko przegrzania warunków finansowych. Oczekujemy, że obniży stopę bankową o 25 pb w listopadzie, pominie grudzień, a następnie obniży o 25 pb na każdym posiedzeniu w 2025 r., zatrzymując się we wrześniu 2025 r., gdy osiągnie 3,25%, co jest opartą na rynkach finansowych miarą neutralnej stopy procentowej w Wielkiej Brytanii (wykres 5).

Wykres 4: Prognoza brytyjskiego PKB i jego składniki opracowana przez Allianz Research
4 Prognoza brytyjskiego PKB i jego składniki opracowana przez Allianz Research
Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

Wykres 5: Prognozy stóp procentowych Allianz Research (%)
5 Prognozy stóp procentowych Allianz Research
Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research. * Trzyletnia średnia krocząca trzyletniej stopy forward, roczna stopa procentowa

Złoto lśni i bije kolejne rekordy. A przed nami obniżki stóp w USA

Uncja królewskiego kruszcu kosztuje już prawie 2 600 dolarów, a wkrótce cena może być jeszcze wyższa. W najbliższych dniach amerykański Fed najprawdopodobniej w końcu obniży stopy procentowe w USA, a coraz więcej wskazuje na to, że będzie to radykalne cięcie.

W minionym tygodniu – po raz siódmy w tym roku – cena złota pobiła rekord, przekraczając 2 550 USD/oz. Tak rynek zareagował na obniżkę stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Kolejne ATH złoto zanotowało także w złotówce, zbliżając się do bariery 9 940 zł za uncję. Od wzrostów zaczął się też nowy tydzień – w poniedziałek 16 września cena SPOT uncji królewskiego kruszcu wzniosła się ponad 2 580 dolarów.

Złoto na kursie wzrostowym

Prognozy dla złotego metalu są jeszcze bardziej optymistyczne. Największe banki na świecie, jak Goldman Sachs, UBS czy ING, są dość zgodne i przewidują, że w przyszłym roku złoto sięgnie 2 700 dolarów za uncję. Zdaniem Goldman Sachs, stanie się to już na początku 2025 roku, z kolei analitycy ING zakładają, że tyle będzie wynosić średnia cena uncji na przestrzeni całego roku.

Podobnie sądzi David Oxley z Capital Economics – największego niezależnego dostawcy analiz ekonomicznych, który podniósł swoją prognozę cen złota na 2025 rok do poziomu 2 750 USD za uncję, a stało się to jeszcze przed ubiegłotygodniowym rekordem. Nie oznacza to jednak, że kruszec będzie nieustannie rósł, możliwa jest nawet głębsza korekta, po której nastąpi jednak odbicie. Zatem trend rosnący zostanie zachowany.

Głównym powodem wzrostowej tendencji ceny złota będą cięcia stóp procentowych. Już za chwilę, 18 września, najprawdopodobniej zrobi to amerykański Fed. Wszyscy zastanawiają się, jak głęboka będzie to obniżka, bo po ubiegłotygodniowej decyzji EBC i nowych danych inflacyjnych z USA, wedle FedWatch Tool, obecnie prawdopodobieństwo radykalnej obniżki, aż o 50 punktów bazowych, wynosi już 59%.

Banki centralne tną stopy i kupują kruszec

Obniżki planują także inne banki centralne z całego świata. W fazie obniżek jest choćby Narodowy Bank Szwajcarii, który w czerwcu obniżył stopy procentowe. W podobnym procesie aktualnie znajduje się Narodowy Bank Anglii. Innymi słowy, europejskie banki osłabiają swoją walutę, uważając, że sytuacja tego wymaga i mogą sobie na to pozwolić ze względu na opanowaną inflację.

Z taką decyzją wstrzymuje się z kolei Narodowy Bank Polski, bo w naszym kraju inflacja rośnie, co ma związek ze zniesieniem dużej części wprowadzonych kilka lat temu osłon. A przed nami sezon zimowy, czyli okres wysokich opłat za energię. Szczyt inflacji – według analityków – przypadnie na początek przyszłego roku. A potem ceny powinny zacząć spadać i mogą rozpocząć się rozmowy o obniżce stóp. Na razie nie ma o tym mowy.

Banki centralne wciąż będą również zwiększać swoje zasoby złota. O takim zamiarze poinformowało m.in. rosyjskie Ministerstwo Finansów. Tamtejszy bank centralny, który w tym roku kupił do tej pory zaledwie 4 tony kruszcu, we wrześniu planuje pokaźne zakupy, dywersyfikując w ten sposób swoje rezerwy walutowe i inwestując w kruszec nadwyżki pochodzące ze sprzedaży ropy naftowej.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Kurs dolara traci po wzroście zakładów za obniżką o 50 pb.

Pierwsza od 2020 r. obniżka stóp procentowych w USA będzie dla rynków na całym świecie przełomowym wydarzeniem. Kluczowe pytanie stanowi obecnie jej wielkość. Rynki wciąż zwiększają zakłady za dużym ruchem Fedu (o 50 pb.) w tym tygodniu, obecnie do ponad 60%. Naszym zdaniem wycena ta jest nadmierna – spodziewamy się cięcia o 25 pb. W związku z tym możliwe jest taktyczne umocnienie się dolara w krótkim terminie.

Kluczowe punkty:

  • EBC zgodnie z oczekiwaniami obniżył stopy procentowe; dał również do zrozumienia, że raczej nie planuje ciąć stóp w październiku.
  • Fed ma dokonać w tym tygodniu pierwszej z serii obniżek – pytaniem pozostaje, jaka będzie jej skala.
  • BoE utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
  • Złoty pozostaje w trendzie bocznym, zależny od bodźców zewnętrznych.

W ubiegłym tygodniu inwestorzy zwiększyli zakłady za cięciem o 50 pb., w wyniku czego dolar osłabił się względem większości pozostałych walut G10. Aktywa ryzykowne na świecie zyskiwały, a najważniejsze indeksy giełdowe znalazły się blisko rekordowych wartości. Najlepiej radziły sobie waluty Ameryki Łacińskiej, w tym peso chilijskie, kolumbijskie i meksykańskie, oraz jen japoński, który w ostatnim czasie stał się niezwykle wrażliwy na stopy procentowe w USA. Złoty kontynuował ruch w trendzie bocznym.

W tym tygodniu rynki skupią się na wrześniowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej (środa 18.09). Kluczowe jest oczywiście, czy dojdzie do cięcia o 25, czy 50 pb. Bez względu na skalę ruchu ciekawość wzbudzą także dot plot, nowe projekcje gospodarcze oraz konferencja prasowa prezesa Jerome’a Powella. W czwartek (19.09) odbędzie się posiedzenie Banku Anglii – zgodnie z konsensusem ze względu na uporczywą inflację i odporny popyt w Wielkiej Brytanii nie dojdzie do zmiany stóp procentowych.

PLN

W ostatnich dniach kurs EUR/PLN sięgnął w pewnym momencie 4,30, tydzień zakończył jednak na niemal niezmiennym poziomie względem jego początku. Złoty radził sobie tym samym lepiej niż pozostałe waluty regionu. Powodzie w południowo-zachodniej Polsce nie mają jak dotąd istotnego wpływu na rynek walutowy, a uwaga skupia się na wiadomościach spoza kraju.

W tym tygodniu w kalendarzu dzieje się nieco więcej, a szczególnie istotne będą publikowane w czwartek (19.09) sierpniowe dane z rynku pracy i odczyt produkcji przemysłowej. Najważniejsze dla polskiej waluty będzie jednak najpewniej posiedzenie Rezerwy Federalnej, stanowiące w pewnym stopniu drogowskaz dla banków na całym świecie, w tym dla NBP.

EUR

W ubiegłym tygodniu Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami obniżył stopy procentowe i zapewnił niewiele informacji dotyczących dalszej ich ścieżki. Zasugerował przy tym, że kolejne cięcie na posiedzeniu w październiku jest mało prawdopodobne. Wyceny rynkowe zmieniły się po tym podobnie do tych dotyczących Fedu i obecnie zakładają ok. 30% prawdopodobieństwa takiego ruchu. Nie spodziewamy się jednak, że do niego dojdzie.

Kiepska produkcja przemysłowa zaważy na decyzji w mniejszym stopniu niż uporczywa inflacja i stosunkowo hojne ustalenia płacowe, jako że problemy niemieckiego sektora przemysłowego są strukturalne i nie są ściśle związane z poziomem stóp procentowych.

USD

Dynamika cen w USA była wyższa od oczekiwań – jej miara bazowa wzrosła drugi miesiąc z rzędu, o 0,28%. Preferowana przez nas 3-miesięczna średnia krocząca inflacji bazowej przestała spadać i rośnie, przy czym wciąż pozostaje blisko celu Fedu.

Rynki ignorują jednak te odczyty i kolejne dowody, że pogorszenie na rynku pracy nie jest znaczne, i zwiększają wciąż zakłady za dużym ruchem Fedu w tym tygodniu, obecnie do ok. 60%. Naszym zdaniem wycena ta jest nadmierna. Spodziewamy się cięcia o 25 pb. i uważamy w związku z tym, że możliwe jest taktyczne umocnienie się dolara w krótkim terminie.

GBP

Spodziewamy się bardzo aktywnego tygodnia w handlu funtem. W środę (18.09) opublikowany zostanie raport inflacyjny za sierpień, w czwartek (19.09) odbędzie się zaś posiedzenie Banku Anglii – naszym zdaniem odstęp między tymi wydarzeniami jest zbyt mały, by pierwsze mogło mieć znaczący wpływ na drugie. Ekonomiści są niemal pewni, że stopy procentowe zostaną utrzymane na niezmienionym poziomie, rynki wyceniają jednak ok. 20% prawdopodobieństwa, że cięcie nastąpi.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Eduardo Moutinho, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Ropa i złoto w górę – odbicie na rynkach surowców, inflacja w Polsce bez niespodzianek

W ostatnich dniach na wielu surowcach byliśmy świadkami wyraźnego odbicia. Co ciekawe, rośnie jednocześnie ropa i złoto, choć zwykle jeden z tych surowców lubi dobre, a drugi złe czasy. Inflacja w Polsce bez niespodzianek.

Odbicie cen ropy

Na rynek wraca jakaś namiastka optymizmu. Od wtorku trwa odbicie cen ropy naftotwej. Surowiec ten jest silnie powiązany z koniunkturą na świecie. Wygląda więc na to, że albo mamy dłuższą korektę poprzednich spadków, albo naprawdę rośnie optymizm co do sytuacji gospodarczej. Warto zwrócić uwagę, że w USA rośnie liczba aktywnych wież wiertniczych, co pokazuje, że oczekiwania na przyszłość muszą być optymistyczne. W tym przypadku ważny jest również próg cenowej opłacalności produkcji. Nie wszystkie źródła mają tak niskie koszty wydobycia jak państwa Zatoki Perskiej. W rezultacie cena spadająca poniżej 70 dolarów mogła doprowadzić do braku ekonomicznego sensu wydobycia.

Złoto cały czas na szczytach

Od czwartkowej decyzji Europejskiego Banku Centralnego inwestorzy patrzą bardzo przychylnie na złoto. Polska waluta też ma się dobrze, ale to kruszec jest głównym beneficjentem. Wydawało się, że po czwartkowym wybiciu szybko zobaczymy korektę tego ruchu. Ta jednak nie nadeszła. Złoto wybija jednak codziennie nowy rekord wszechczasów. Nie są to gigantyczne zmiany, ale widać, że inwestorzy bardzo polubili się z tym metalem szlachetnym. Zwyczajowo złoto było wybierane jako inwestycja w trudnych czasach, dodatkowo – jako że kruszec nie wypłaca odsetek – mniej lubi się z wysokimi stopami procentowymi. Nie może zatem dziwić, że przy gwałtownie spadających stopach i złych danych z gospodarki inwestorzy przychylniej spojrzeli na ten surowiec. Z drugiej strony lepsze dane z rynku ropy stawiają ten drugi element pod znakiem zapytania.

Ceny bez niespodzianek

W piątek poznaliśmy finalny odczyt inflacji w Polsce. Jest to weryfikacja wstępnych danych podanych na podstawie niepełnej wówczas informacji. Bardzo często się jednak zdarza, że te wstępne dane są wystarczająco dobrej jakości. Tak też było w sierpniu. Wstępny odczyt również wynosił 4,3%. Przyspieszenie tempa wzrostu cen to efekt urealnienia cen energii, które były sztucznie utrzymywane na niższym poziomie. Niestety, tak jak pewne programy osłonowe pomagały nam przejść spokojniej przez najtrudniejsze czasy, tak teraz ich likwidacja daje bolesne skutki.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach i Japonii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – wskaźnik inflacji bazowej,

14:30 – USA – Indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Akcje PZU pod presją – najniższe notowania od października 2023 r.

Akcje PZU tracą 13% po otwarciu poniedziałkowej sesji w związku z odcięciem dywidendy oraz powodziami na południu i zachodzie Polski. Spółka jest obecnie notowana na poziomie najniższym od października 2023.

Walory kluczowej w Polsce spółki ubezpieczeniowej notowane są dzisiaj bez prawa do wynoszącej 4,34 zł za akcję dywidendy. Odcięcie więc implikuje ponad 9% spadek względem piątkowej ceny zamknięcia, wywołując uzasadnioną presję spadkową na walorach. Spadki pogłębiają się dodatkowo w obliczu tragicznych wydarzeń na południu i zachodzie Polski.

Prezes zarządu PZU, po konsultacjach z ministrem spraw wewnętrznych Tomaszem Siemoniakiem, zapowiada maksymalne uproszczenie procedury wypłacania odszkodowań, umożliwiając w wielu przypadkach wypłatę środków już w ciągu jednego dnia. “W szacowaniu strat i likwidacji szkód pomożemy szybko, gdy minie bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia” – mówi Jan Grzegorz Prądzyński.

Na ten moment trudno jest oszacować skalę zniszczeń, chociaż wydaje się, że te mogą iść w miliardach złotych. Z rynkowego punktu widzenia to właśnie sektor ubezpieczeniowy stawiany jest jako ten, który skutki tragedii powodziowych odczuje jako pierwszy. Warto jednak pamiętać, że dotknięte zostały również lokalne firmy logistyczne, rolnicze oraz placówki publiczne. Na ten moment do wiadomości publicznej została podana informacji o dwóch ofiarach śmiertelnych powodzi.

Wsparcie ofiarom zapowiedział również rząd. W niedzielę wieczorem premier Donald Tusk zlecił przygotowanie rozporządzenia wprowadzającego stan klęski żywiołowej. Rada ministrów przygotowuje dodatkowo środki na pomoc doraźną, które wypłacane będą przez gminy.

Sam wpływ powodzi na biznes PZU nie jest przesądzony. Mimo iż spółka może zmagać się ze zwiększoną presją na wypłacanie odszkodowań, to warto mieć na uwadze, że spółki ubezpieczeniowe często same zabezpieczają się (reasekurują) u zewnętrznych podmiotów na wypadek nieoczekiwanych zdarzeń, co chroni podmioty ubezpieczeniowe jak i samych klientów przez zwiększenie szans na faktyczne uzyskanie środków. Co więcej, warto zaznaczyć, że standardowy okres karencji ubezpieczeniowej wynosi 30 dni. W takim przypadku osoby, które o takie ubezpieczenia w ostatnim czasie wnioskowały, mogą ich nie otrzymać. W średnim terminie natomiast PZU oraz inni ubezpieczyciele mogą notować większe zainteresowanie produktami ubezpieczeniowymi ze strony społeczeństwa, co będzie miało pozytywny wpływ na wyniki spółek z tego sektora.

Walory PZU znajdowały się w silnym trendzie wzrostowym od sierpnia 2023 do lipca 2024, kiedy to miejsce miały liczne powodzie błyskawiczne, a sam 2023 był rokiem ekstremów klimatycznych na globalną skalę. W samej Europie odnotowano wówczas wzrost opadów o 7%, a straty spowodowane przez powodzie w tym okresie wycenia się na 11 mld euro.

Akcje PZU

Akcje PZU notowane są dzisiaj na najniższych poziomach od października ubiegłego roku i testują ważny punkt wsparcia wyznaczony przez 200-tygodniową, wykładniczą średnią kroczącą. Źródło: xStation

Autor: Mateusz Czyżkowski, analityk XTB