Zwyczaje polskich podróżników w 2011 r. – raport „Podróżnicy online”

Gemius SA we współpracy z firmą Active Pharma przygotował II edycję raportu „Podróżnicy online”, w którym zaprezentowano profil i zwyczaje polskich podróżników, którzy odwiedzili lub zamierzają odwiedzić mniej popularne regiony świata, ze szczególnym uwzględnieniem regionów zagrożonych malarią. Raport stanowi cenne źródło informacji dla tych, którzy adresują swoje usługi do podróżujących.

Raport „Podróżnicy online” powstał na podstawie badań przeprowadzonych w kwietniu i maju 2011 r. na próbie 600 internautów powyżej 24 roku życia. Jest źródłem informacji na temat profilu społeczno-demograficznego podróżnych, ale również na temat czynników wpływających na wybór destynacji turystycznych oraz sposobu organizacji wyjazdu.

Respondentów zapytano, z jakich źródeł korzystają poszukując informacji na temat miejsca, które chcieliby odwiedzić, a także, jakie walory lokalizacji sprawiają, że są wybierane przez turystów. Wyniki pokazują, że najbardziej popularnymi miejscami docelowymi wśród podróżujących internautów były kraje Afryki (44 proc.) i Azji (37 proc.). Te kontynenty były również najczęściej wymieniane przez tych, którzy dopiero planują wyjazd – odpowiednio 38 proc. i 34 proc. wskazań.

Raport stanowi także cenne źródło informacji dla przedstawicieli branży farmaceutycznej. Obszerna cześć raportu została poświęcona profilaktyce medycznej. Zaprezentowano informacje, jakie środki profilaktyczne są stosowane przez podróżnych przed wyjazdem, np. jakim szczepieniom się poddają oraz jak chronią się przed zagrożeniami zdrowia w trakcie wyjazdu. Przeanalizowano również z jakich źródeł informacji na temat profilaktyki zdrowotnej korzystają podróżujący. Najpopularniejszymi źródłami informacji są wciąż internet, zwłaszcza portale i serwisy turystyczne, blogi prowadzone przez podróżników, a także strony biur podróży. Respondentów pytano również, czy przed wyjazdem w mniej popularne rejony świata wykupują ubezpieczenia turystyczne. Blisko trzech na czterech (73 proc.) badanych podróżników, którzy w ciągu ostatnich 3 lat odwiedzili nietypowe regiony świata, deklarowało, że nabyli ubezpieczenie podróżne.

Szukasz pracy? Dbaj o swój wizerunek w sieci

Ponad 80 proc. pracodawców sprawdza kandydatów do pracy w Internecie. Co trzeci przyznaje, że zrezygnował na podstawie uzyskanych tam informacji z zatrudnienia aplikanta. Dobra reputacja jest czynnikiem decydującym nie tylko o sukcesie rynkowym firmy czy marki, ale i rozwoju osobistej kariery zawodowej.

Jedna negatywna informacja może na długo zatrzymać rozwój kariery. Swojego dobrego imienia można bronić wykorzystując usługi ORM – online reputatation management. W Polce są już pierwsze firmy, świadczące takie usługi.

Coraz więcej pracodawców podczas rekrutacji sprawdza swoich przyszłych pracowników w sieci. Informacje na portalach społecznościowych czy blogach pozwalają dowiedzieć się nie tylko czym się interesujemy, ale także z kim się przyjaźnimy, gdzie spędzamy wakacje, jakie mamy poglądy. Niestosowne zdjęcia czy nieparlamentarne wypowiedzi na forach mogą być przyczyną odrzucenia przez pracodawcę naszej aplikacji jeszcze na etapie wstępnej selekcji. Z badania przeprowadzonego przez amerykański serwis CareerBuilder.com, wynika, że co trzeci pracodawca zrezygnował z zatrudnienia kandydata z uwagi na to, co na jego temat przeczytał w sieci.

Część z informacji na nasz temat możemy kontrolować. Jak przekonuje Luiza Farkash z firmy abeoNET, specjalizującej się w profesjonalnym zarządzaniu wizerunkiem marek i osób indywidualnych w sieci, istnieje kilka prostych sposobów na ochronę osobistego wizerunku w Internecie, które możemy zrealizować samodzielnie.

Warto sprawdzić jakie informacje o nas pojawiają się w wyszukiwarkach – dzięki temu dowiemy się, co wiedzą o nas inni. Dobrze utworzyć swoje profile na najpopularniejszych serwisach społecznościowych – możemy za ich pośrednictwem przekazać pożądane dane o nas, ograniczając jednocześnie ryzyko, że ktoś podszyje się pod nas. Szczególnie ważne są portale dla profesjonalistów, takie jak Goldenline czy LinkedIn. Dobrym sposobem jest także zarejestrowanie domeny ze swoim imieniem i nazwiskiem – ona także zajmie wysoką pozycję w wyszukiwarkach. Kiedy natrafimy na nieprawdziwą informację o sobie, warto się do niej odnieść lub zażądać sprostowania – to także pozostanie w sieci – wylicza Luiza Farkash.

Szczególne znaczenie dla wizerunku mają osobiste profile w portalach społecznościowych – podkreśla. Ze względu na ich popularność informacje z takiego profilu są wysoko pozycjonowane w wyszukiwarkach. To ważne, bo jak dowodzi raport „Risky Business, Reputation Online” 98 proc. ludzi zaczyna sprawdzanie informacji w sieci od wyszukiwarek, jednocześnie ograniczając się do pierwszych 10 wyników w nich prezentowanych. Ponad 90 proc. użytkowników wyszukiwarek, kończy swoje poszukiwania na pierwszej stronie.

Internet jest demokratyczny, obowiązuje swoboda wypowiedzi. To ma swoje złe strony, ponieważ każdy może opublikować informację nieprawdziwą, niesprawdzoną, krzywdzącą osobę lub firmę, której dotyczy. Blogerów i forumowiczów chroni anonimowość – dlatego pozwalają sobie na publikację bardzo negatywnych, często wulgarnych komentarzy o firmach czy osobach. Nie zawsze mamy wpływ na to jakie informacje o nas się ukazują. Znane są przypadki, kiedy ktoś publikuje zdjęcia lub firmy bez naszej wiedzy. – Zgłosił się do nas prezes dużej firmy, który przypadkowo trafił na jednym z serwisów na film ze swoim udziałem. Film przedstawiał go w sytuacji prywatnej. Klient nie chciał być widziany przez swoich pracowników w takich okolicznościach. – opowiada Robert Wist, prezes abeoNET.

W Polsce, według danych badania gemiusTraffic, wśród wyszukiwarek, niepodzielnie króluje Google i nikt nie jest w stanie zagrozić jego zwycięskiej pozycji. Korzysta z niego 95,11 proc. Internautów. – Warto pamiętać, że Google jako wydawca serwisu nie odpowiada za treść informacji, które „podaje” klientowi. Nie usuwa zniesławiających treści ze swojej witryny. Osoba czy firma, która została niesłusznie oczerniona nie ma możliwości obrony swojego dobrego imienia, wobec internetu była do tej pory bezsilna – przekonuje Robert Wist z abeoNET.

Co zrobić jeśli ktoś umieszcza negatywne wpisy na nasz temat i nie reaguje na prośby ich usunięcia? Można spróbować działać samodzielnie umieszczając pozytywne lub neutralne informacje we wszystkich dostępnych, wysoko pozycjonowanych serwisach. Jeśli to nie pomoże, pozostaje zgłoszenie się do specjalisty – Niestety, negatywne treści lądują wysoko w wynikach wyszukiwania. W takiej sytuacji może pomóc jedynie profesjonalna firma, która ma odpowiednie narzędzia, aby nasycić Internet prawdziwymi informacjami na temat danej osoby – wyjaśnia Robert Wist. – W przypadku osób, ubiegających się o wysokie, prestiżowe stanowiska, zadbanie o swój wizerunek w sieci może być istotnym elementem zarządzania ścieżką kariery. – dodaje.

Czy przyszli pracownicy zdają sobie sprawę z tego, że ich wizerunek w sieci może mieć wpływ na rozwój ich kariery? Według badań przeprowadzonych przez firmę doradczą Deloitte, ponad jednej trzeciej amerykańskich pracowników nigdy nie przyszłoby do głowy zastanawiać się nad tym, co na podstawie informacji znalezionych na ich temat w Internecie myśli ich szef. Te same badania pokazują jednak, że aż 60 proc. szefów uważa, że ma prawo wiedzieć co ich pracownicy piszą o sobie w sieci. – Najwyższy czas na poważne podchodzenie do tego, co publikujemy o sobie oraz co o nas publikują inni – podsumowuje Robert Wist.

Tomasz Wronka wzmacnia zespół zarządzających SKARBIEC TFI

W lipcu br. do zespołu Zarządzających funduszami SKARBIEC TFI dołączył Tomasz Wronka.

– Oferta produktowa SKARBIEC TFI jest bardzo bogata, dlatego cały czas wzmacniamy nasz zespół zarządzających o nowych, doświadczonych na rynku kapitałowym specjalistów. Pierwsze efekty wprowadzanych zmian zaczynają być już zauważalne, przekładając się tym samym na wzrost efektywności zarządzania oraz wyniki naszych funduszy – powiedział Michał Hulbój, dyrektor Zespołu Zarządzania Produktami Akcyjnymi w SKARBIEC TFI SA.

Tomasz Wronka jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Doświadczenie zawodowe zdobywał pracując w X-Trade jako trader oraz X-Trade Brokers DM jako szef Departamentu Analiz Finansowych, a następnie dyrektor Departamentu Obsługi Klientów Korporacyjnych. W 2008 roku rozpoczął pracę w SKARBIEC Asset Management Holding na stanowisku analityka a następnie dyrektora ds. Wsparcia Sprzedaży. Ze SKARBIEC TFI związany jest od lipca 2009 roku jako dyrektor ds. Badań i Analiz Rynkowych. W lipcu 2011 roku został powołany na stanowisko zarządzającego Funduszami SKARBIEC-TOP Funduszy Stabilnych SFIO, SKARBIEC-TOP Funduszy Akcji SFIO oraz Portfelem Funduszy w strategiach oferowanych dla klientów linii Excellence.

Meritum Bank ICB S.A. ma nowych udziałowców

Do grona akcjonariuszy Meritum Banku ICB S.A. dołączyli Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz WCP Cooperatief U.A, filia prywatnego funduszu Wolfensohn Capital Partners, L.P (WCP).

W wyniku pierwszej fazy planowanej inwestycji, EBOiR oraz WCP obejmą po 15.76% akcji w Banku. Innova Financial Holding S.a.r.l, kontrolowana przez fundusz Innova/4 pozostanie głównym udziałowcem Banku. Komisja Nadzoru Finansowego zaakceptowała w pierwszym półroczu inwestycję, co zaowocowało nabyciem przez nowych udziałowców akcji Banku w dniu 30 czerwca 2011.

„Jesteśmy zadowoleni z faktu, że EBOiR oraz WCP dołączyły do Innova jako współ-akcjonariusze w Meritum Bank. Rozszerzenie akcjonariatu przez renomowanych inwestorów finansowych gwarantuje dalszy dynamiczny rozwój Banku dzięki silniejszej podstawie kapitałowej Meritum może wzmocnić swoją pozycję na rynku oraz wspierać realizację strategii. Od początku swojej działalności, dynamiczny rozwój usług finansowych skierowanych do małych i średnich przedsiębiorstw jak również do najbardziej wymagających klientów indywidualnych znajdowały się w centrum zainteresowania banku. – mówi Krzysztof Kulig – Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej.

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju to międzynarodowa instytucja finansowa, której członkami jest 61 państw oraz dwie instytucje międzyrządowe. Główna działalność EBOiR polega na wspieraniu rozwoju gospodarek rynkowych oraz demokracji w krajach Europy Środkowej po Środkową Azję. EBOiR jako jeden z największych inwestorów finansowych w regionie, koncentruje się również na pomocy sektorowi bankowemu w pokonywaniu skutków kryzysu finansowego. Jego całkowite zobowiązania do dnia dzisiejszego w Polsce wynoszą prawie 5 miliardów euro. Więcej informacji na temat działalności EBOiR na stronie internetowej www.ebrd.com.

„Cieszymy się, że możemy wesprzeć Meritum Bank w procesie transformacji rozpoczętym w roku 2007. Kapitał zainwestowany przez EBOiR oraz naszych współ-inwestorów Wolfensohn Capital Partners L.P nie tylko umożliwi bankowi kontynuację strategicznego wzrostu,, lecz również pozwoli na zwiększenie dostępności kredytów dla mikro przedsiębiorstw oraz małych firm, a jest to wciąż jeden z kluczowych priorytetów działalności EBOiR na polskim rynku” – mówi Lucyna Stanczak, Dyrektor EBOiR na Polskę.

Fundusz inwestycyjny Wolfensohn Capital Partners, L.P to prywatny fundusz specjalizujący się w rozwoju inwestycji kapitałowych na rynkach wschodzących. Fundusz posiada szczególne doświadczenie w sektorze sektora finansowego i jest zarządzany przez Jamesa D. Wolfensohna, byłego Prezesa Banku Światowego (1995-2005). Inwestycja w Meritum będzie zarządzana przez Wolfensohn Capital Partners poprzez WCP Cooperatief U.A.

Innova Capital jest jedną z pierwszych i najbardziej dynamicznych spółek private equity w regionie Europy Środkowej. Podczas 17 lat swojej działalności, Innova zrealizowała 40 inwestycji, inwestując około 500 milionów euro. Celem Spółki jest tworzenie europejskich liderów rynku, konkurencyjnych wobec najlepszych przedstawicieli swoich branż w skali globalnej, koncentrując się przede wszystkim na sektorach TMT, usług finansowych, budownictwa, motoryzacji i energetyki. Ze swoich pięciu funduszy inwestycyjnych Spółka pozyskała blisko 900 milionów euro. Inwestorami w funduszach Innova są renomowane instytucje działające na terenie Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych.

Wraz z powiększeniem grona akcjonariatu Meritum Banku wyłonił się nowy skład Rady Nadzorczej Banku. Z przyjemnością informujemy, że do grona dołączyli Pan Peter Franklin – przedstawiciel EBOiR oraz Cesare Calari – Dyrektor Zarządzający Zarządu Funduszu Wolfensohn, L.P.

Obecny skład Rady Nadzorczej Banku przedstawia się następująco:

Sławomir Lachowski – Przewodniczący Rady Nadzorczej
Krzysztof Kulig – Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej
Steven J. Buckley – Członek Rady Nadzorczej
Magdalena Magnuszewska – Członek Rady Nadzorczej
Grzegorz Waluszewski – Członek Rady Nadzorczej
Peter Franklin – Członek Rady Nadzorczej
Cesare Calari – Członek Rady Nadzorczej

Venture Capital Poland S.A. debiutuje na NewConnect

Venture Capital Poland S.A., spółka inwestycyjna, koncentrująca się na budowaniu portfela spółek poprzez wspieranie ich finansowo, organizacyjnie i biznesowo, 5 lipca br. zadebiutuje na rynku NewConnect. Wartość oferty prywatnej, wyniosła prawie 3 mln zł. Poziom redukcji zapisów osiągnął 30 proc. W przeciągu 2 – 3 lat planowane są przenosiny na główny parkiet.

Venture Capital Poland S.A. jest spółką inwestycyjną obecną na rynku od 2010 roku. Finansuje rozwój spółek portfelowych oraz oferuje merytoryczne wsparcie we wczesnych etapach ich działalności, ze szczególnym uwzględnieniem przekazywania know-how w zakresie zarządzania i budowy wartości przedsiębiorstwa. Spółka inwestuje głównie w podmioty niepubliczne działające w różnych branżach, ze szczególnym uwzględnieniem sektorów: IT oraz ochrony środowiska.

Obecnie w portfelu Spółki znajdują się cztery podmioty: Green Arrow Energy S.A. (energetyka odnawialna) – 25,92% udziałów, Atos BH Sp. z o.o (branża architektury wnętrz) – 22,60% udziałów, Revitum Sp z o.o. (branża paramedycyny nowoczesnej) – 8,30% udziałów oraz Stacja Narciarska Kiciarz Sp z o.o. (branża turystyczna) – 1,00% udziałów

OFERTA PRYWATNA

W ramach przeprowadzonej w 2010 roku oferty prywatnej, Spółka pozyskała 2 700 tys. zł. Poziom redukcji zapisów wyniósł 30 procent. Kapitał pozyskany z emisji akcji serii B, C i D, Venture Capital Poland S.A. w większości przeznaczył na inwestycje w spółki portfelowe:

Atos BH Sp z o.o. (1.400 tys. PLN),
Stacja Narciarska Kiciarz Sp. z o.o. (160 tys. PLN),
Revitum Sp. z o.o. (500 tys. PLN).

Pozostałe środki z emisji zostaną przeznaczone na zakup kolejnej spółki portfelowej.

Pojawienie się na alternatywnym rynku obrotu to pierwszy etap przyjętej strategii rozwoju. Władze Spółki szacują, iż długofalowy wzrost wartość akcji przyczyni się do debiutu na rynku głównym GPW, który powinien nastąpić w perspektywie najbliższych 2-3 lat.

„To wielki sukces, iż w przeciągu roku od rozpoczęcia działalności, udało się zadebiutować Venture Capital Poland na NewConnect. Chciałbym przypomnieć, że redukcja zapisów wyniosła 30 proc., co w przypadku Spółek z sektora venture capital ewidentnie świadczy o profesjonalizmie i doświadczeniu naszej kadry zarządzającej oraz właścicieli. Pragnę gorąco podziękować wszystkich inwestorom za okazane nam w ofercie prywatnej zaufanie.” – powiedział Mariusz Ambroziak, prezes Venture Capital Poland S.A.

NAJBLIŻSZE DZIAŁANIA

Jeden z celów strategicznych Venture Capital Poland S.A. zakłada wprowadzenie w najbliższym czasie na rynek NewConnect co najmniej dwóch firm portfelowych: Atos BH oraz Revitum. Oba podmioty są obecnie w trakcie przekształcania w spółki akcyjne.

„W przypadku, gdy uda nam się upublicznić przynajmniej jedną Spółkę, bieżący rok zamkniemy z zyskiem sięgającym 2,6 mln zł” – przekonuje Mariusz Ambroziak.

Auto nowe czy używane? – Polaków kryzysowe zwyczaje

Ponad 80% osób, które zamierzają zaciągnąć kredyt na zakup samochodu zamierza wybrać auto używane. Trend odwrócił się w połowie marca. Jeszcze wtedy na kredyt większość Polaków planowała kupić nowe auto. – wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez ekspertów porównywarki finansowej Comperia.pl.

Analiza popytu na kredyty samochodowe powstała w oparciu o zapytania zgłaszane przez użytkowników porównywarki finansowej Comperia.pl. Eksperci przeanalizowali trendy na podstawie 195 tys. zapytań o kredyt samochodowy.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy obserwujemy zmianę preferencji odnośnie daty produkcji samochodu. – Od lipca 2010 roku do marca 2011 roku ponad połowa zapytań dotyczyła kredytów na zakup nowego samochodu – 55-60 proc. zapytań. Mniejszą popularnością cieszyły się natomiast kredyty na zakup samochodu używanego. – mówi Marcin Zienkiewicz, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl – Jednak w ostatnim czasie nastąpiło całkowite odwrócenie trendu. Aktualnie około 80 proc. zapytań dotyczy ofert kredytowych na zakup samochodów używanych – dodaje.

– Samochody używane są bardziej popularne i to nie dziwi, bo wiele osób woli kupić używane auto, gdyż z o wiele mniejsze pieniądze dostaje bardzo dobry produkt. Oczywiście sztuką jest wybór odpowiedniego samochodu, ale podaż aut używanych z każdym rokiem staje się większa. – mówi Marta Osko z portalu samochodowego Autoa.pl – Dodatkowo używane auta nie odstają parametrami od tych nowych, a są nawet o kilkadziesiąt procent tańsze.

Przytłaczająca większość osób zainteresowanych własnymi czterema kółkami poszukuje kredytu w złotych (ponad 95 proc.). – Słabe zainteresowanie zagranicznymi walutami wynika także z faktu, że na rynku jest niewielka podaż tego typu kredytów. – wyjaśnia Maciej Zienkiewicz. Podczas gdy o kredyt samochodowy w złotych można ubiegać się w ponad dziesięciu bankach, na sfinalizowanie zakupu auta kredytem w euro czy franku szwajcarskim pozwolą odpowiednio 2 i 3 banki. – dodaje.

Największe zainteresowanie dotyczy kredytów od 24 do 36 miesięcy (ponad 50 proc.) Blisko trzykrotnie mniejszą popularnością cieszą się kredyty na 4-5 lat. Warto zwrócić uwagę na fakt, że na każde pięć zapytań aż cztery dotyczyło okresu kredytowania od 2 do 5 lat.

Najwięcej zapytań dotyczy kredytów na 35-40 tys. zł oraz 45-50 tys. zł, odpowiednio 27 i 20 proc. zapytań. Poza tymi dwoma przedziałami użytkownicy są również zainteresowani kredytami o sumie 5-30 tys. zł.

Osoby poszukujące kredytu na zakup samochodu najchętniej zaciągnęłyby zobowiązanie, które pokryje ponad 80 proc. wartości pojazdu. Zaledwie 8 proc. zapytań dotyczy kredytów z LTV mniejszym niż 50 proc., czyli kredytu dla osób, które są w stanie wyłożyć z własnej kieszeni ponad połowę ceny kupowanego samochodu.

Użytkownicy Comperii, poszukujący kredytów samochodowych, preferują raczej oszczędne zakupy z niskim wkładem własnym. W czerwcu 2011 roku najczęściej poszukiwano kredytu w złotych na zakup używanego samochodu, przy czym wartość kredytu powinna pokryć wszystkie lub prawie wszsytkie koszty związane z zakupem auta.

Samochód używany 5-letni, kredyt w złotych, okres kredytowania 36 miesięcy, kwota kredytu 30 tys. zł, wartość samochodu 35 tys. zł, oferty standardowe

Najlepszą ofertę kredytu samochodowego oferuje obecnie bank BNP Paribas. Stosunkowo niska prowizja za udzielenie kredytu i atrakcyjne oprocentowanie sprawiają, że rata kredytu w tym banku jest relatywnie niska. Warto dokładnie zastanowić się nad wyborem kredytu, gdyż, jak pokazuje powyższa tabela, różnica w racie między najlepszymi pięcioma ofertami banków może wynieść blisko 38 zł miesięcznie! Jeśli nieuważny klient wybierze inną, mniej korzystną ofertę, może znacznie przepłacić.

źródło/autor: Comperia.pl

Niemal co dziesiąty bezrobotny w Polsce posiada wykształcenie wyższe

Polska plasuje się w ścisłej światowej czołówce pod względem liczby absolwentów szkół wyższych. Jak wynika z raportu OECD „Education at glance”, odsetek osób w wieku szkolnym, które zdobyły wykształcenie wyższe wyniósł niemal 50 proc. (w 2008 r.), tym samym wyprzedziliśmy takie kraje jak Wielka Brytania oraz Stany Zjednoczone. Eksperci szacują, że w latach 2012-2014 studia ukończy kolejne 2 mln absolwentów. Jakie perspektywy mają zatem młodzi ludzie z dyplomem, skoro już teraz rynek pracy wydaje się być nimi nasycony?

Niemal 41 proc. studentów pracuje – wnika z raportu GUS „Wejście młodych na rynek pracy”. Najwięcej bo prawie 69 proc. pracujących studentów to studenci zaoczni, 41 proc. – studenci wieczorowi, a tylko 5 proc. – słuchacze studiów dziennych.– Studenci coraz częściej zdają sobie sprawę, jak ważne jest zdobywanie doświadczenia jeszcze w trakcie nauki, dlatego chętnie biorą udział w różnego typu praktykach i stażach. Zmienia się jednak nastawienie studentów, którzy nie chcą już tylko zaliczyć praktyk, lecz zdobyć praktyczną wiedzę i umiejętności, zgodne z kierunkiem swoich studiów. Coraz częściej oczekują także, że za praktyki otrzymają wynagrodzenie. Wśród części studentów panuje bowiem przekonanie, że firmy chcą ich jedynie maksymalnie wykorzystać, nie płacąc za odbycie praktyk czy stażu, po zakończeniu którego zostaną zastąpieni kolejnymi praktykantami. Wiele firm jednak posiada specjalne programy dla absolwentów gwarantujące stażystom nie tylko dobre wynagrodzenie, lecz również szereg dodatkowych świadczeń i możliwości podnoszenia własnych kwalifikacji – dodaje Fiona Harvey.

Aż 10 proc. absolwentów podejmuje pierwszą pracę za wynagrodzenie niższe niż 900 zł, z kolei połowa absolwentów zarabia w pierwszej pracy mniej niż 1486 zł, a kolejne 10 proc. powyżej 2760 zł miesięcznie – wynika z badania Departamentu Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, opartego na bazie danych ZUS. – Pierwsza płaca zwykle nie kojarzy się z astronomicznymi kwotami, nawet w Europie Zachodniej. Dlatego zwykle nie należy się zrażać, a konsekwentnie realizować swój plan zawodowy. Obserwuję jednak, że zmienia się nastawienie młodych ludzi, dla których – owszem – ważne jest wynagrodzenie, ale coraz częściej to nie ono jest kluczowym kryterium wyboru pracy. Młodzi ludzie z tzw. pokolenia Y, którzy cenią równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym, zwracają uwagę także na inne aspekty zatrudnienia, m.in. możliwość rozwoju, zdobywania doświadczeń, możliwość pracy z ciekawymi ludźmi, realizacji własnych zainteresowań, a dopiero w drugiej kolejności wysokość wynagrodzenia czy zawartość pakietu świadczeń dodatkowych – podsumowuje Fiona Harvey.

Będzie łatwiej handlować w Internecie?

W ciągu kilku dni Polska przedstawi projekt dotyczący Europejskiego Prawa Umów, który ułatwi handel w Internecie wszystkim obywatelom UE poinformował Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. Jest szansa, że zostanie przyjęty.

„To dobra wiadomość. Stoimy na stanowisku, że dobrze skonstruowany, opcjonalny instrument zarówno dla przedsiębiorców, jak i konsumentów, w postaci jednolitego europejskiego wzorca umowy, może przyczynić się do zwiększenia liczby transakcji transgranicznych on-line.” – mówi Katarzyna Urbańska, dyrektorka departamentu prawnego PKPP Lewiatan.

„Likwidacja barier w e-handlu to jeden z priorytetów Lewiatana w czasie polskiego przewodnictwa w Radzie UE. Obecnie średnio 60 proc. transgranicznych zamówień złożonych w drodze elektronicznej przez konsumentów w Europie nie jest realizowana z powodu np.: zróżnicowania przepisów dotyczących ochrony praw konsumenta, czy problemów z rozliczeniem podatku VAT. Dlatego cieszymy się, że jest duża szansa, żeby przyjąć rozwiązania, które rzeczywiście przyczynią się do zwiększenia liczby transakcji transgranicznych on-line. Apelujemy jednak, aby rozwiązanie to było instrumentem rzeczywiście opcjonalnym, tzn. aby jego wybór zależał od obu stron umowy, a nie tylko od konsumenta. Rozwiązanie to powinno być również zrównoważone w prawach i obowiązkach obu stron umowy, tak aby zachęcało do korzystania z niego, a nie odstręczało. Rozwiązanie to musi być samoistne i niezależne od innych, krajowych systemów prawa, tak aby nie istniała konieczność odwoływania się do nich korzystając z tego instrumentu” – dodaje Katarzyna Urbańska.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

160 (nie) szczęśliwych e-biznesów

Prawie 1700 właścicieli e-biznesów, którym nie udało się uzyskać dofinansowania w ostatnim naborze PO IG 8.1 skarży się na zbyt ostre procedury i brak wyrozumiałości urzędników. Tymczasem unijna droga 160 szczęśliwych start-upów nie jest usłana różami, a raczej tonami faktur, zaświadczeń, rozliczeń i innych dokumentów. Prawdziwa walka o dotacje dopiero się dla nich zaczyna.

Wyniki ostatniego naboru wniosków do Działania 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka wzbudziły wiele kontrowersji w środowisku początkujących e-przedsiębiorców. Rozczarowani właściciele internetowych biznesów, którzy nie zdołali przekonać unijnych przedstawicieli do swoich innowacyjnych pomysłów, protestują przeciwko rygorystycznym przepisom oraz rozdysponowaniu przez PARP tylko 75 mln zł z dostępnych 320 na ten cel. Swoje zarzuty często zamieszczają na wirtualnych forach, a nawet zakładają strony internetowe, skupiające niedoszłych beneficjentów unijnej pomocy (np. www.oszukaniprzezunie.pl). Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że najbliższy proces rozpatrywania wniosków może zakończyć się podobnymi wynikami. Jak podaje PARP w naborze prowadzonym od 9 maja do 3 czerwca 2011 r. złożono 1398 wniosków o dofinansowanie, których łączna wartość przekracza dostępne środki o prawie 100 proc. W połączeniu z restrykcyjnymi szacunkami urzędników może więc okazać się, że do grona zawiedzionych start-upowców dołączą kolejni, którym również nie powiedzie się w walce z unijnymi procedurami. Wbrew pozorom jednak ta walka nie kończy się na szczęśliwym wygraniu wyścigu o dotację. Jak pokazuje doświadczenie dofinansowanych e-biznesów oraz firm consultingowych obsługujących unijne projekty, właściwe prowadzenie dokumentacji i księgowości, to prawdziwe wyzwanie, nawet dla doświadczonych przedsiębiorców z długoletnim stażem. Na co muszą się przygotować start-upy, kiedy uda im się wygrać konkurs?

Papiery, dokumenty, pisma

Pierwszą poważną inwestycją dla dotowanego e-biznesu będzie zakup solidnej, biurowej szafy, która utrzyma ciężar wymaganej przez unijne przepisy dokumentacji. Musi być ona nie tylko dostarczana do lokalnych oddziałów PARP-u w wyznaczonych terminach, ale również na bieżąco archiwizowana. W ramach Działania 8.1 PO IG wiele terminów jest szczególnie nieelastycznych, np. na złożenie wniosku o płatność pośrednią beneficjent ma 30 dni od zakończenia danego etapu realizacji projektu, płatność końcową należy złożyć najpóźniej w dniu zakończenia projektu, wniosek o aneks najpóźniej 30 dni od zaistnienia przyczyny, a w przypadku wydłużania terminu realizacji projektu co najmniej na 30 dni przed jego zakończeniem. Prawidłowe prowadzenie dokumentacji wiąże się najczęściej z koniecznością poświęcania wielu godzin na uzupełnianie unijnych druków, kompletowanie niezbędnych pism i śledzenie zmian w przepisach na stronach internetowych instytucji, takich jak PARP, MRR i RIF. Błędy popełnione przy tych czynnościach mogą skutkować koniecznością nanoszenia korekt, a co za tym idzie opóźnieniem w weryfikacji wniosków i wypłacie kolejnych transz finansowych. Szczególnie kłopotliwe okazuje się to w przypadku sporządzania dokumentacji księgowej – Beneficjenci często zapominają o konieczności wyodrębnienia oddzielnej ewidencji księgowej na potrzeby realizacji swojego przedsięwzięcia. Takie niedopatrzenie może zostać wykazane jako błąd najpóźniej na etapie kontroli projektu. Warto więc zastanowić się wcześniej czy jesteśmy w stanie okiełznać dokumentację rozliczeniową i pilnować terminów, czy też lepiej będzie zlecić takie zadania – radzi Zofia Cierzniak, kierownik zespołu rozliczeń z ECDF, najskuteczniejszej w Polsce firmy pod względem zdobywania dofinansowania na projekty z 8.1. Oczywiście należy również zwracać uwagę na drobniejsze, aczkolwiek nierzadko sprawiające wiele problemów pomyłki, jak niewłaściwe bądź wybrakowane dane w fakturach i dowodach przelewów.

Nepotyzm nie dla unijnych beneficjentów

Jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów unijnych dotyczą wyboru dostawcy urządzenia, maszyny, czy usługi niezbędnych do realizacji projektu. Od 5 stycznia 2011 r. beneficjentów Programu Operacyjnego IG obowiązuje zmieniona ustawa o utworzeniu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Modyfikacja dotyczy zakazu posiadania powiązań osobowych i kapitałowych z dostawcą, co ma zagwarantować uczciwą konkurencję w trakcie wyboru najkorzystniejszej propozycji współpracy spośród zgłoszonych do konkursu. Dofinansowany e-biznes zobowiązany jest więc do prawidłowego sformułowania zapytania ofertowego, tak by nie było zbyt szczegółowe i, co za tym idzie, nie wskazywało na konkretnego dostawcę,jak np. producent czy wykonawca. Ponadto musi on przygotować się na długi i nierzadko skomplikowany proces selekcji i oceny zgłoszonych ofert.

Unia da, ale nie od razu

Cierpliwość to na pewno jedna z cnót, która charakteryzuje wzorowego beneficjenta Działania 8.1 POIG. Realizacja projektu dotacyjnego odbiega od prowadzenia codziennej działalności gospodarczej. Zdarza się, że urzędnikowi trzeba tłumaczyć kwestie oczywiste i logiczne z punktu widzenia biznesowego w żmudnej i długotrwałej korespondencji. Ponadto oczekiwanie na kolejne transze dofinansowania również wymagają nie mniejszej wytrwałości, tak psychicznej, jak i finansowej. – Wniosek, o wypłatę kolejnej części dotacji złożyliśmy w lipcu, rekomendowany ze strony WARP został we wrześniu, a dofinansowanie wypłacone dopiero pod koniec maja bieżącego roku – mówi Agnieszka Rusin, kierownik sprzedaży z firmy L- System, która otrzymała dofinansowanie z UE na system do obsługi szkoleń YALA. Zabezpieczenie środków własnych na realizację projektu w przypadku opóźnienia w wypłacie dotacji pośredniej jest kolejnym ważnym zadaniem dla dofinansowywanego z unii start-upu. Właściciele e-biznesów muszą bowiem przestrzegać terminów płatności za faktury i wynagrodzenia, aby wykazać swoją płynność finansową.

Kwalifikowane czy nie?

Jednym z zagadnień, jakie sprawia najwięcej kłopotów start-upom, jest odpowiednie ukazanie kosztów, które można uznać za kwalifikowane. – Z doświadczenia wiemy, że beneficjenci działania 8.1 POIG najczęściej popełniają błąd przy wykazywaniu kosztów poświęconych na promocję swoich firm. Zazwyczaj wiąże się to z brakiem logotypu Unii Europejskiej i Programu Innowacyjna Gospodarka oraz hasła promocyjnego określonego w umowie w materiałach reklamowych. W takim przypadku, mimo że postępowano zgodnie z harmonogramem, to dofinansowanie nie zostanie przyznane i wydatki na promocje przedsiębiorca musi pokryć we własnym zakresie – tłumaczy Zofia Cierzniak z ECDF. Inną pomyłką popełnianą przez dotowanych właścicieli start-upów jest nieuwzględnienie w harmonogramie niezbędnych do realizacji projektu usług, np. księgowych czy prawnych. Należy je przedstawić już na etapie sporządzania dokumentacji aplikacyjnej, bo w przeciwnym wypadku nie będzie możliwości ich dopisania jako koszty kwalifikowane.

Projekty dotowane z Działania 8.1 POIG są specyficznym rodzajem dofinansowywanych z Unii przedsięwzięć. Szybki postęp technologiczny sprawia, że często w trakcie całej procedury rozpatrywania wniosków i ich realizacji dochodzi do zmian wymuszających modyfikacje we wcześniej przyjętym przez start-up harmonogramie. Do tego stawiane przez Unię wymogi i złożoność procesu przyznawania dotacji powodują, że beneficjenci często nie doszacowują nakładu czasu, który muszą poświęcić na właściwe prowadzenie swojego projektu. Dlatego, aby uniknąć konieczności zwrotu dofinansowania czy przyznanych zaliczek, warto wcześniej zastanowić się nad dobrem rzetelnych partnerów biznesowych – dostawców usług, księgowych czy radców prawnych. Pomocne okazują się również wskazówki doradców z firm consultingowych bądź zatrudnienie dodatkowego pracownika, który ma wiedzę na temat unijnych procedur.

Działanie 8.1 to realna szansa dla wielu e-biznesów. Składając wniosek o dofinansowanie w tym konkursie trzeba jednak pamiętać, że wygrana to dopiero początek drogi i prawdziwy start zmagań z unijną biurokracją, która wymaga wiedzy, czasu, uporządkowania i cierpliwości. Dlatego warto skorzystać z pomocy, która pozwoli skoncentrować się na rozwijaniu biznesu. Przy dobrym przygotowaniu do dotacyjnego toru z przeszkodami każdy ma szansę na realizację swojego wymarzonego start-upu.

Incana S.A. planuje zadebiutować na NewConnect w III kwartale br.

Incana S.A. – producent i dystrybutor systemów dekoracji ściennej, planuje w lipcu br. zadebiutować na alternatywnym rynku NewConnect. Spółka zakończyła już private placement o wartości 1 mln zł. Kapitał pozyskany z tej emisji zostanie przeznaczony na rozbudowę sieci dystrybucji produktów oraz zwiększenie kapitału obrotowego firmy. Autoryzowanym Doradcą Spółki został WDM Autoryzowany Doradca Sp. z o.o.

Incana S.A. specjalizuje się w produkcji oraz sprzedaży innowacyjnych, ekologicznych systemów dekoracji ściennych, wykorzystywanych we wnętrzach budynków oraz w przestrzeni dokoła nich. Działalność produkcyjna firmy opiera się na fachowym know-how oraz posiadanej technologii. Cały cykl procesu produkcyjnego wyrobów Spółki odbywa się w zakładzie produkcyjnym zlokalizowanym w Ścinawie.

– „Działamy już od kilku lat w branży dość kompleksowej. Oferujemy elementy dekoracji ścian zewnętrznych oraz wewnętrznych dla każdego budynku. Opracowane przez nas technologie pozwalają na spełnianie nawet najbardziej nietypowych pomysłów naszych klientów. Wejście na rynek NewConnect jest dla nas szansą na pozyskanie środków umożliwiających realizację strategii rozwoju oraz zwiększenie rozpoznawalności naszej marki. W oczekiwaniu na debiut koncentrujemy się na budowie sieci sprzedaży, którą będziemy mogli rozszerzyć dzięki pozyskanemu kapitałowi. W maju zakończyliśmy prywatną emisję akcji o wartości 1 mln zł. Środki te pomogą nam również w zwiększeniu liczby detalicznych punktów sprzedaży naszych produktów.” – mówi Dariusz Suchy, prezes zarządu Incana S.A.

Incana S.A. w 2010 roku osiągnęła przychody ze sprzedaży na poziomie 6.53 mln zł oraz zysk netto w wysokości 230 tys. zł. Firma rozpoczęła produkcję i sprzedaż swoich produktów w 2004 roku.

Strategia rozwoju Spółki zakłada zajęcie pozycji lidera w branży pod względem jakości oferowanych produktów, rozwój kanałów dystrybucji oraz dywersyfikację struktury odbiorców.

Inwestycje IQ Partners na rynku gier online

Maciej Hazubski, Prezes IQ Partners S.A.
Maciej Hazubski, Prezes IQ Partners S.A.

Wchodząca w skład portfela inwestycyjnego funduszu IQ Partners S.A. spółka Evilport uruchomiła jedną z pierwszych w Polsce sieci afiliacyjnych związanych z grami online. PortMMO to drugi projekt spółki Evilport skupiony wokół gier sieciowych i kolejna, po Gametrade Sp. z o.o., inwestycja IQ Partners na rynku gier komputerowych oraz online.

Uruchomiona właśnie platforma PortMMO to program afiliacyjny skierowany do wydawców serwisów internetowych zainteresowanych zarabianiem na grach typu MMO (Massively Multiplayer Online) oraz reklamodawców chcących udostępniać swoje gry szerokiej grupie ich docelowych odbiorców. PortMMO oferuje elastyczne modele rozliczeń za udział w programie oraz zaawansowany system zapewniający partnerom między innymi szczegółowe statystyki, rozbudowane raporty oraz gotowe materiały reklamowe. Dodatkowym atutem programu jest możliwość spieniężenia ruchu w swoim serwisie poprzez rejestrację użytkowników za pośrednictwem linku polecającego np. na Facebooku.

PortMMO jest jedną z pierwszych w Polsce i jedną z niewielu na świecie sieci afiliacyjnych związanych z grami online. Projekt rozwijany jest przez EvilPort Sp. z o.o., wchodzącą w skład portfela inwestycyjnego funduszu IQ Partners S.A. Firma Evilport, której założyciele związani są z rynkiem gier sieciowych od 2003 roku, jest również właścicielem serwisu MMOparadise, będącego katalogiem gier MMO i MMORPG. Oba projekty mają zasięg globalny. Fundusz inwestycyjny IQ Partners posiada poprzez spółkę w 100% zależną – IQ Venture Capital s.a.r.l – 25,37% udziałów w kapitale zakładowym Evilport Sp. z o.o.

Spółka Evilport jest drugą inwestycją funduszu IQ Partners na rynku gier komputerowych oraz online. W listopadzie 2010 roku, poprzez inkubator InQbe Sp. z o.o., fundusz objął 25% udziałów w spółce Gametrade, która jest właścicielem serwisu Gametrade.pl będącego obecnie liderem rynku wymiany używanych gier komputerowych.

„Zarówno Gametrade.pl, jak i projekty rozwijane przez spółkę Evilport są połączeniem pasji, dobrego rozeznania rynku oraz wysokich umiejętności biznesowych ich twórców. Rynek gier komputerowych oraz online rozwija się w bardzo intensywnym tempie i ze względu na obiecujące perspektywy biznesowe, liczymy na szybki sukces obu spółek.“ – komentuje Maciej Hazubski, Prezes IQ Partners S.A.

Polski raport w sprawie Smoleńska trafił do tłumaczy

Premier Donald Tusk otrzymał wczoraj od Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego raport końcowy w sprawie ustalenia okoliczności i przyczyn katastrofy samolotu TU-154M pod Smoleńskiem.

Jednocześnie Komisja przekazała raport do tłumaczenia, na języki: angielski i rosyjski. Niezwłocznie po zakończeniu tłumaczenia, raport zostanie upubliczniony. Premier nie będzie wnosił do niego żadnych poprawek.

Raport polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy smoleńskiej liczy ponad 300 stron. Edmund Klich podkreślił, że „większość przyczyn katastrofy leży po stronie polskiej”, ale „pewne przyczyny mogły leżeć po stronie rosyjskiej”. Oczekiwanie na ten dokument rośnie.

Lider mobilnych usług idzie na NewConnect

Wind Mobile, czołowy dostawca platform telekomunikacyjnych dla operatorów sieci komórkowej, planuje zadebiutować na rynku NewConnect w połowie wakacji.

Spółka, będąc wyłącznym dostawcą platform do halodzwonków dla wszystkich sieci komórkowych w Polsce, ma ugruntowaną pozycję rynkową w zakresie infrastruktury mobilnej. Ambicją Wind Mobile jest osiągnięcie pozycji lidera w dwóch pozostałych obszarach działalności: na rynku mobilnej reklamy i mobilnej rozrywki. Spółka planuje również wejść z ofertą handlową do zagranicznych operatorów. Wind Mobile cele te zamierza osiągnąć dzięki środkom pozyskanym w drodze niepublicznej emisji akcji, którą zamierza przeprowadzić jeszcze w tym półroczu. Spółka planuje w ten sposób pozyskać ok. 3 mln zł, które zintensyfikują prace nad kolejnymi platformami oraz zwiększą aktywność Firmy w zakresie pozyskiwania kontraktów na rynkach zagranicznych.

Wind Mobile od 10 lat dostarcza na rynek Polski oraz rynki zagraniczne platformy telekomunikacyjne oraz inne rozwiązania teleinformatyczne, pozwalające świadczyć usługi dodane przez operatorów sieci komórkowych. Oferta Spółki obejmuje również usługi doradcze w zakresie wdrożenia oraz obsługi przygotowanych przez siebie produktów. Spółka działa w trzech obszarach: mobilnej infrastruktury, mobilnej rozrywki oraz mobilnej reklamy. – Nasz model biznesowy, to synergia wszystkich trzech obszarów działalności. Podstawę biznesu stanowią platformy, które dostarczamy operatorom sieci komórkowych i na ich podstawie świadczymy również inne usługi, mając swój udział w zyskach osiąganych przez operatorów dzięki naszym rozwiązaniom – mówi Igor Bokun Prezes Zarządu Wind Mobile SA. – Takie połączenie zapewnia nam nie tylko solidny grunt w oparciu o długoterminowe kontrakty, ale stanowi również siłę napędową dynamicznego rozwoju oraz barierę wejścia dla konkurencji – dodaje Igor Bokun.

Mobilna infrastruktura jest podstawą biznesu Wind Mobile, a stanowią ją platformy telekomunikacyjne pozwalające operatorom sieci komórkowych świadczyć takie usługi jak np.: halodzwonki (zastąpienie tradycyjnego sygnału oczekiwania na połączenie na dowolny dźwięk – muzyczny hit, śmieszny gag lub charakterystyczny dźwięk identyfikujący firmę), powiadomienia o nieodebranych połączeniach czy doładowanie telefonu na kartę. Drugi obszar działalności Spółki – mobilna rozrywka, z której codziennie korzystać 40 mln użytkowników sieci mobilnych, to m.in.: konkursy i loterie sms-owe, gotowe życzenia, etc. Trzeci obszar działalności Wind Mobile to mobilna reklama opierająca się na autorskiej technologii Halo Ads, która pozwala zmieniać halodzwonki w atrakcyjną powierzchnię reklamową o unikalnych właściwościach.

Wind Mobile to, poza sprawdzonym zespołem zarządzających, również doświadczeni inwestorzy. Akcjonariuszami Spółki są m. in. Intel Capital (poprzez Middlefield Ventures, podmiot w 100% zależny od Intel Corporation), największy fundusz technologiczny na świecie, który posiada doświadczenie w realizacji ponad tysiąca inwestycji. Spółka czerpie również z doświadczeń pioniera biznesu high tech – Rafała Stycznia, którego IIF posiada blisko 59% w akcjonariacie Spółki.

Strategia rozwoju Wind Mobile zakłada wypracowanie pozycji czołowego dostawcy rozwiązań teleinformatycznych oraz ekspansję zagraniczną oferty handlowej Spółki. – Nasze rozwiązania, oparte o polską myśl techniczną oraz pasję zespołu, już niejednokrotnie udowodniły, że znacznie efektywniej rozwiązujemy problemy inżynierskie niż nasi międzynarodowi konkurenci – mówi Igor Bokun Prezes Zarządu Wind Mobile – Te przewagi zamierzamy wykorzystać w walce o zagraniczny rynek – dodaje Igor Bokun.

Autoryzowanym Doradcą Wind Mobile jest NOBLE Securities. – Wind Mobile nie ma konkurencji wśród polskich firm. O rynek zbytu na swoje produkty i usługi walczy jedynie z zagranicznymi dostawcami, z którymi zazwyczaj wygrywa nie tylko technologią, ale również ceną – mówi Norbert Kozioł Wiceprezes Zarządu NOBLE Securities – Te przewagi konkurencyjne, w połączeniu z tendencjami rynkowymi związanymi z walką cenową między operatorami sieci komórkowych i ich rosnącym zainteresowaniem usługami dodanymi, stwarzają przed Wind Mobile korzystne warunki realizacji założonej strategii rozwoju – dodaje Norbert Kozioł

Nowy system wynagradzania Partnerów BZ WBK

Bank Zachodni WBK zmodyfikował system wynagradzania swoich partnerów prowadzących placówki partnerskie Banku. Według przyjętych założeń opierać się on będzie na systemie punktowym i obejmie wszystkie produkty BZ WBK oferowane w sieci partnerskiej. Za sprzedaż każdego z nich partnerzy otrzymują określoną liczbę punktów. Po przekroczeniu wyznaczonych progów w danym miesiącu , partnerzy otrzymują obok wynagrodzenia prowizyjnego dodatkowe środki, które mogą wynieść nawet 5000 zł.

Dzięki obniżeniu progów sprzedażowych dla placówek z krótszym stażem, również one mają realne szanse na wypracowanie dodatkowej premii do wynagrodzenia.

– Zależy nam aby wszystkie placówki partnerskie miały te same szanse na wyższe dochody i dodatkowe premie, dlatego postanowiliśmy obniżyć progi dla placówek z najkrótszym stażem, które dopiero budują swój portfel klientów. – mówi Kamil Polikowski, dyrektor Biura Rozwoju Placówek Partnerskich BZ WBK.

Dodatkowe wynagrodzenie przysługuje m.in. za otwarcie, obsługę i utrzymanie aktywności rachunków, sprzedaż kredytów hipotecznych, kredytów dla firm oraz za wysoką jakość portfela. Ocenie podlega również jakość obsługi, weryfikowana cyklicznie w badaniu mystery shopper.

Polski syntezator mowy deklasuje światową konkurencję

Niezależny raport przygotowany przez amerykańską organizację Voice Information Associates wskazuje syntezator mowy IVONA, jako zdecydowanie najdokładniejszy wśród komercyjnych produktów firm takich jak Microsoft, AT&T, Nuance czy Loquendo.

W raporcie organizacji Voice Information Associates i magazynu ASR News przetestowano produkty dziesięciu firm liczących się na światowym rynku w dziedzinie Text-To-Speech (TTS): Microsoft, Nuance, AT&T, Loquendo, Acapela Group, Cepstral, CereProc, NeoSpeech i SVOX. Badania podzielono na siedem różnych kategorii związanych z dokładnością wymowy: interpretacja liczebników, homografów, wyrażeń obcojęzycznych, akronimów, skrótów, nazw i adresów – łącznie kilka tysięcy najtrudniejszych zwrotów. W pięciu z tych kategorii IVONA zdobyła najwyższe noty, z łącznym wynikiem 94,5 proc. To o 22 punkty procentowe więcej niż średni wynik pozostałych badanych produktów.

– Od dziesięciu lat, rozwijając naszą technologię, skupiamy się na naturalności i dokładności mowy. – powiedział Michał Kaszczuk, Wiceprezes IVONA Software, Dyrektor Działu R&D – Obecnie synteza mowy staje się kluczowym elementem w urządzeniach i aplikacjach mobilnych. Cieszy nas, że możemy oferować IVONA Text-To-Speech firmom na całym świecie i obserwować jak szybko rośnie liczba jego użytkowników.

Voice Information Associates i ASR News są wiodącymi branżowymi wydawcami, koncentrującymi się na technologii rozpoznawania i syntezy mowy. Ranking „Text-To-Speech Accuracy Study 2011” jest najbardziej kompleksowym porównaniem syntezatorów mowy dostępnych na rynku.

– Wyniki raportu jednoznacznie wskazują, że IVONA dostarcza jedną z najbardziej zaawansowanych technologii Text-To-Speech na globalnym rynku – powiedział Walter Tetschner, redaktor ASR News, autor raportu.

Jakości syntezatora mowy IVONA dowodzą nie tylko wyniki badań ASR News, ale również sukcesy na komercyjnym rynku. Deweloperzy desktopowych i mobilnych aplikacji pracują nad nowymi produktami wykorzystującymi syntezę mowy. Dzięki inicjatywie „IVONA for Developers” twórcy mogą łatwo korzystać z chmury serwerów lub bibliotek SDK. Od kilku dni głosy IVONA dostępne są również na platformie Android, gdzie zgromadziły już grono ponad 10 tysięcy użytkowników.

Korzystne zmiany w dopłatach do kolektorów

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wprowadza zmiany w systemie korzystania z dopłat do kolektorów słonecznych. Teraz jeszcze więcej osób kwalifikuje się do uzyskania dotacji.

Polacy od niedawna mogą korzystać z systemu 45% dopłat publicznych do kredytów bankowych na zakup i montaż ekologicznych zestawów solarnych. Od uruchomienia programu dotacji na kolektory słoneczne przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) minęło zaledwie kilka miesięcy, a do tej pory udało się zainstalować już ponad 4 tysiące dofinansowanych solarów o łącznej powierzchni 18,8 tys. m2. Najwięcej, bo aż 1394 inwestycje, zrealizowano w województwach: śląskim, małopolskim i podkarpackim.

Program dotacji NFOŚiGW jest nieustannie poddawany analizom i konsultacjom. W ich wyniku udało się poszerzyć krąg podmiotów uprawnionych do skorzystania z systemu publicznego dofinansowania na solarne zestawy grzewcze. Pierwotnie, dopłaty obejmowały jedynie kolektory słoneczne przeznaczone do ogrzewania wody użytkowej. Po wprowadzeniu zmian, osoby fizyczne mogą wnioskować o dotację również na systemy zasilające ogrzewanie budynku.

Z dofinansowania na zestawy solarne mogą też korzystać właściciele budynków korzystających z sieci ciepłowniczej. Jednak jest to możliwe tylko w przypadku, gdy kolektory będą stosowane jedynie do grzania wody użytkowej i obie instalacje będą funkcjonować oddzielnie. Wynika to z przyjętej zasady, o unikaniu konkurencji pomiędzy kolektorami słonecznymi a sieciami ciepłowniczymi.

Jak podaje NFOŚiGW, modyfikacja zasad zwiększyła liczbę osób korzystających z publicznej dopłaty. Ilość wniosków rośnie z miesiąca na miesiąc wraz ze wzrostem temperatur, ponieważ Polacy w tym okresie wykonują największą ilość prac remontowo-budowlanych. To także intensywny czas dla producentów i dystrybutorów kolektorów słonecznych w naszym kraju.

– Zauważyliśmy duży wzrost zainteresowania kolektorami słonecznymi w ostatnim czasie. Klienci są również bardziej świadomi i wybierają produkty certyfikowane znakiem Solar Keymark, który jest gwarantem najwyższej jakości. Tylko w przypadku klientów indywidualnych, po wprowadzeniu programu dopłat zanotowaliśmy wzrost sprzedaży na poziomie ok. 30% – mówi Agnieszka Golik z firmy Makroterm, zajmującej się m.in. produkcją i sprzedażą certyfikowanych kolektorów słonecznych.

Do zwiększenia dostępności dopłat przyczyni się również nowy nabór banków współpracujących z NFOŚiGW, których wnioski Fundusz zbierał do końca kwietnia tego roku. Do wykorzystania jest kwota 63 mln zł. Zwiększenie ilości placówek biorących udział w programie dotacji nie tylko ułatwi klientom dostęp do kredytów, ale spowoduje również wzrost konkurencyjności ofert bankowych.

Kinga Syrek

Ile zarabiają sekretarki i asystentki?

Praca sekretarek i asystentek na pierwszy rzut oka nie wydaje się być trudna i wymagająca. Wielu pracodawców wie jednak, że bez odpowiedniej osoby na tym stanowisku sprawne działanie firmy może zostać poważnie zakłócone. Coraz częściej asystentki muszą biegle władać językami obcymi, mieć ukończone odpowiednie kursy i szkolenia, czy obsługiwać specjalistyczne oprogramowanie. Niestety, jak pokazują dane, zarobki na tym stanowisku znacznie odbiegają od przeciętnego poziomu w kraju.

Według Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń, przeprowadzonego przez Sedlak & Sedlak, najlepiej w 2010 roku wiodło się asystentom lub asystentkom dyrektora. Zarabiali oni na poziomie 3 100 PLN brutto, wynagrodzenie co czwartej osoby na tym stanowisku przekraczało 4 000 PLN. Zdecydowanie niższe płace otrzymywały tradycyjne sekretarki. Połowa z nich zarabiała bowiem co miesiąc pomiędzy 1 666 PLN a 2 800 PLN brutto.

W tej grupie zawodów zdecydowanie najlepiej wiodło się osobom zatrudnionym w Warszawie. Sekretarki i asystentki mogły tu liczyć na płace o 11% wyższe niż w Poznaniu (2 700 PLN brutto). W prezentowanym przez nas zestawieniu najniższe wynagrodzenia miały asystentki z Łodzi (2 500 PLN).

Mężczyźni stanowią zaledwie 10% zatrudnionych na stanowiskach asystenckich uczestników Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń. Co ciekawe, poziom ich miesięcznych zarobków w tym zawodzie jest o 16% wyższy niż w przypadku kobiet.

Co jeszcze miało wpływ na wysokość płacy sekretarek i asystentek? Przede wszystkim wykształcenie. Osoby na tym stanowisku z tytułem magistra zarabiały miesięcznie na poziomie 2 700 PLN brutto, podczas gdy sekretarki z wykształceniem średnim mogły liczyć na płace w wysokości 2 300 PLN. Duże znaczenie miała również znajomość języka angielskiego. Asystentki, które umiały się nim posługiwać w stopniu bardzo dobrym, zarabiały na poziomie 3 000 PLN. Te, które w ogóle nie znały angielskiego, otrzymywały miesięcznie ok. 2 300 PLN.

Pracownik ujawniający nadużycia w firmie musi pozostać anonimowy

Koniecznie trzeba uregulować problematykę dotyczącą wewnętrznego systemu informowania o nieprawidłowościach w firmie (ang. whistleblowing scheme). Chodzi o zjawisko ujawniania przez pracownika w interesie publicznym działań nielegalnych i nieetycznych (np. malwersacje finansowe, korupcja, ustawianie przetargów), które wpływają negatywnie na organizację życia gospodarczego, kondycję i renomę przedsiębiorstwa – uważa PKPP Lewiatan.

„Należy wprowadzić przejrzyste i szczegółowe rozwiązania, aby skutecznie zapobiegać nadużyciom, zwłaszcza że społeczna akceptacja tej formy prewencji jest niewielka i wiąże się z różnymi dylematami moralnymi i obyczajowymi. W celu zachęcenia do demaskowania nieprawidłowości w miejscu pracy, sprawą kluczową jest zapewnienie właściwej ochrony informatorowi, jak też stworzenie bezpiecznej procedury ujawniania pozyskanych przez niego wiadomości.

Istniejące w tym zakresie regulacje prawne są niewystarczające. Zgodnie z art. 25 ustawy o ochronie danych osobowych, w przypadku zbierania danych nie od osoby, której one dotyczą, pracodawca jest zobowiązany poinformować tę osobę między innymi o źródle danych, celu i zakresie gromadzenia danych, odbiorcach lub ich kategoriach.

W systemie whistleblowing wskazanie źródła danych stoi w sprzeczności z podstawową zasadą wykrywania działań nielegalnych i nieetycznych, która polega na zapewnieniu całkowitej anonimowości demaskatorowi. Poufność musi być bezwzględnie zachowana, aby pracownik wiedzący o nadużyciach chciał je dobrowolnie ujawniać i nie obawiał się ujemnych następstw swej decyzji w środowisku pracy”

– mówi dr Grażyna Spytek-Bandurska, za-ca dyrektora Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy PKPP Lewiatan.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Farmacja najwięcej inwestuje w innowacje

Jak długo trwa proces opracowywania nowych leków? Jakich standardów zobowiązane są przestrzegać firmy prowadzące badania kliniczne? Czy system refundacji leków powinien być powiązany z refinansowaniem działalności badawczej i rozwojowej? To tylko niektóre pytania, jakie stawiali sobie uczestnicy Europejskiego Kongresu Gospodarczego. O roli innowacji w branży farmaceutycznej, która przeznacza najwyższe nakłady na innowacje, dyskutowali z innymi uczestnikami paneli między innymi Krzysztof Kępiński, Dyrektor Relacji Zewnętrznych GlaxoSmithKline w Polsce, oraz Grzegorz Maciążka, Menedżer ds. Medycznych i Rozwoju Klinicznego Szczepionek w GSK.

Temat istoty innowacyjności oraz nakładów na działalność badawczo-rozwojową był tematem dwóch paneli, które odbyły się w trakcie Kongresu – „Innowacyjna gospodarka Europy” oraz „Innowacje w medycynie i farmacji”.

Jak podkreślono w trakcie pierwszej debaty, wielkość środków publicznych, przeznaczanych na innowacje z budżetu państwa, plasuje Polskę w rankingach Unii Europejskiej w gronie państw-umiarkowanych innowatorów. Struktura środków przeznaczanych na działania R&D nadal znacząco odbiega jednak od średniej unijnej. Uczestnicy panelu podkreślali, że większość nakładów na działania R&D jest finansowana przez podmioty komercyjne. Sektorem, który inwestuje najwięcej w rozwój innowacji, jest branża farmaceutyczna. Na działania rozwojowe firmy z tego sektora przeznaczają łącznie ok. 16% swoich przychodów. W 2009 roku nakłady przemysłu farmaceutycznego w Europie na działalność badawczo-rozwojową wyniosły łącznie 26 mln euro.

„Medycyna z natury musi się rozwijać, musi być innowacyjna. Wynalezienie i wprowadzenie na rynek nowej cząsteczki to jednak proces bardzo skomplikowany – czasochłonny, jak i kapitałochłonny”.– mówił Krzysztof Kępiński, Dyrektor Relacji Zewnętrznych w firmie GlaxoSmithKline w Polsce.

„Od odkrycia danej cząsteczki do jej komercjalizacji, czyli udostępnienia pacjentom w postaci leku, upływa najczęściej 10-15 lat. Niezbędne są także znaczące nakłady finansowe. Szacuje się, że obecnie jest to koszt rzędu 1 mld dolarów. Co więcej, realnie biorąc, tylko 1 na 10 000 cząsteczek, ma szansę stać się nowym lekiem” – wyjaśniał Krzysztof Kępiński.

Jak podkreślali uczestnicy dyskusji, wspieranie innowacyjności to jednak nie tylko odpowiednie finansowanie, ale także rozwiązania systemowe, bazujące na rozwoju dialogu z instytucjami rządowymi oraz regulatorami rynku farmaceutycznego. Wg uczestników debaty, niezbędne są rozwiązania systemowe, które pozwolą na analizę priorytetów i potrzeb danego systemu ochrony zdrowia:

„Proces prac nad nowymi cząsteczkami rozpoczyna się oczywiście od określonej potrzeby medycznej, która wyznacza kierunek prac badawczych prowadzonych przez firmy. W ten sposób powstają nowe terapie z obszaru onkologii, urologii czy chorób autoimmunologicznych” – wyjaśniał Krzysztof Kępiński – „Jednak musimy zdawać sobie sprawę, że równie ważną rolę odgrywają także mechanizmy, które pozwolą na późniejsze udostępnienie tych terapii pacjentom. Innowacja to proces, który zaczyna się w laboratoriach, ale tak naprawdę wymaga szerokiej współpracy. Dlatego zależy nam także na poznaniu potrzeb płatnika, także na bardzo wczesnym etapie określania kierunku naszych prac” – podkreślał Krzysztof Kępiński.

Potrzeba rozwiązań systemowych oraz sektorowego podejścia do innowacji była także tematem panelu „Innowacje w medycynie i farmacji”. Jak podkreślali uczestnicy debaty, dla rozwoju innowacji niezbędna jest m.in. stabilizacja prawno-finansowa. Poruszono m.in. temat mechanizmu ulg podatkowych, który pobudza innowacje ze strony prywatnych inwestorów. W trakcie debaty podkreślono m.in., że rynek farmaceutyczny jest rynkiem rosnącym, stąd praca nad innowacyjnymi lekami wciąż jest atrakcyjna, jednak wiąże się z coraz większymi nakładami finansowymi, czasochłonnością oraz ryzykiem. Pomimo coraz trudniejszego otoczenia zewnętrznego, firmy innowacyjne nie ustają w wysiłkach dotyczących nowych prac badawczych. W roku 2009 trwały badania kliniczne nad blisko 3000 leków. Zmienia się także model prac nad innowacjami w farmacji. Coraz istotniejszą rolę odgrywa współpraca z podmiotami, zaangażowanymi w opracowywanie nowych technologii medycznych. Obok prowadzenia własnych prac badawczo-rozwojowych, firmy farmaceutyczne inicjują partnerstwa z ośrodkami naukowymi oraz współpracują w ramach projektów start-up. Opracowywanie innowacji w medycynie i farmacji to proces, na który składają się nie tylko badania podstawowe, ale etap późniejszy, wdrażania efektów tych prac do badań klinicznych. Z tego względu równie istotna jest współpraca z ośrodkami naukowymi dotycząca prób klinicznych i innych projektów badawczych.

„Przemysł farmaceutyczny ma udział w wytyczaniu kierunków rozwoju medycyny i nauki” – podkreślał Grzegorz Maciążka, Menedżer ds. Medycznych i Rozwoju Klinicznego Szczepionek w GSK. – „Tę filozofię stara się wdrażać także nasza firma. Niezwykle istotną rolę odgrywa dla nas między innymi stała współpraca ze środowiskiem akademickim i naukowym. Na całym świecie dysponujemy jedenastoma centrami badawczo rozwojowymi, w których 12 800 naukowców codziennie bada nowe cząsteczki w poszukiwaniu przełomowych terapii. Badania podstawowe koncentrują się w tych kilkunastu ośrodkach, ale już kolejny etap procesu badawczego – badania kliniczne angażują większą liczbę jednostek naukowych, współpracujących z nami. W Polsce prowadzimy łącznie ok. 40 badań klinicznych rocznie we współpracy z 200 ośrodkami naukowymi, w których uczestnicy kilka tysięcy pacjentów. Najwięcej badań wykonujemy w obszarze onkologii, pulmonologii, szczepionek oraz chorób sercowo-naczyniowych”. – podkreślał Grzegorz Maciążka.

Podkreślono między innymi rolę optymalnego modelu prowadzenia badań klinicznych, w tym znacznie dobrych praktyk z zakresu współpracy z badaczami oraz konstrukcję medyczno-kosztową terapii. Uczestnicy obu dyskusji podkreślali, że stymulowanie rozwoju innowacji jest niezbędnym warunkiem konkurencyjności naszej gospodarki. Przynosi wielostronne korzyści, dla wzrostu PKB, nauki i przemysłu.

Światowej sławy guru inwestycji giełdowych przyjeżdża do Polski

Światowej sławy guru inwestycji giełdowych, trener i autor wielu bestsellerów, po raz pierwszy pojawi się w Polsce, by poprowadzić jeden ze swoich warsztatów, który dzięki dostosowaniu do polskich realiów będzie najważniejszym wydarzeniem giełdowym 2011 roku. Co ważne, w całości będzie tłumaczony na język polski.

Dr Van Tharp od 18 lat kieruje Międzynarodowym Instytutem Doskonalenia Inwestorów z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Przez dziesięć lat badał profile psychologiczne pięciu tysięcy najlepszych inwestorów z wielu krajów.

Niektórzy z jego klientów to jedni z najlepszych inwestorów giełdowych na świecie… Jest powszechnie uznawany za jednego z czołowych autorytetów na świecie w branży wysoko-dochodowych strategii terminowych i opcyjnych.

Seminarium skierowane jest do inwestorów indywidualnych, spółek notowanych na giełdzie oraz instytucji finansowych. Seminarium odbędzie się w dniach 18 – 19.06.2011 r. w Hotelu Marriott (Al. Jerozolimskie 65/79)

Więcej na stronie: www.vantharp.pl

Rynek surowców coraz mniej przewidywalny

Na światowe ceny surowców energetycznych coraz większy wpływ będzie miała sytuacja geopolityczna na świecie. Koncerny naftowe muszą liczyć się z takimi czynnikami jak niestabilna sytuacja polityczna w wielu krajach oraz sytuacje kryzysowe, jak na przykład nasilone ataki piratów. W niestabilnym otoczeniu o sukcesie decydować będzie elastyczna strategia, pozwalająca na szybkie reakcje w zależności od rozwoju sytuacji na świecie – to wnioski płynące z najnowszego globalnego raportu Deloitte „Powstanie nowego ryzyka geopolitycznego – paradygmat ceny ropy naftowej” („Emergence of the New Geopolitical Risk-Oil Price Paradigm”).

Według analizy przygotowanej przez firmę doradczą Deloitte, koncerny naftowe i gazowe będą zmuszone do coraz skuteczniejszego radzenia sobie z okolicznościami, które w ostatnim czasie odbiły się szerokim echem na rynkach i mogą mieć wpływ na ceny surowców. Zalicza się do nich ryzyko geopolityczne czy niepewność gospodarczą.

„Kiedyś o cenie ropy naftowej decydował poziom popytu uzależniony od światowej koniunktury oraz – od czasu do czasu – wielkie wstrząsy polityczne. Wydaje się, że właśnie wchodzimy w nową erę, w której cenę ropy determinować będzie tak wiele różnych czynników, że stanie się ona jeszcze bardziej nieprzewidywalna. Jako konsumenci będziemy mieli do czynienia z dalszymi skokami cen paliw, zarówno w górę, jak i w dół” – mówi Dariusz Kraszewski, Partner zarządzający w Dziale Konsultingu Deloitte.

Według raportu, na ceny ropy naftowej wpływ ma szereg czynników, wcześniej niedocenianych, takich jak:

  • Niestabilność polityczna, jak np. protesty antyrządowe zapoczątkowane w Tunezji, obejmujące Afrykę Północną, Bliski Wschód i Półwysep Arabski, które spowodowały wzrost cen ropy naftowej.
  • Rosnące ryzyko związane z punktami newralgicznymi dla transportu surowca. Ostatnie niepokoje społeczne w Egipcie mogły spowodować ograniczenie ruchu statków w Kanale Sueskim – jednym z najważniejszych na świecie szlaków wodnych używanych do transportu ropy naftowej i innych towarów.
  • Wykorzystanie przez piratów morskich nowych metod działania – na coraz szerszą skalę piraci używają porwanych statków handlowych do prowadzenia kolejnych ataków. Tym samym ich zasięg działania zwiększył się do 1500 mil morskich, co zwiększa zagrożenie dla tankowców przewożących ropę naftową.
  • Powstawanie nowych państw lub rządów: nowe rządy utworzone w Iraku i Sudanie są w posiadaniu ogromnych rezerw ropy naftowej. Ich decyzje dotyczące dalszego zarządzania państwowymi rezerwami będą mieć zauważalny wpływ na światowy rynek poprzez zawarcie nowych porozumień o wydobyciu ropy.
  • Rewolucyjne zmiany w zakresie paliw niekonwencjonalnych, jak gaz łupkowy. W 1990 r. gaz łupkowy stanowił 1/10 wydobycia gazu w USA – dziś stanowi już ponad połowę łącznej produkcji, a jego wydobycie stale rośnie. Tak gwałtowny wzrost produkcji gazu łupkowego stawia pod znakiem zapytania opłacalność szeregu projektów dotyczących płynnego gazu (LNG).
  • Sporne strategiczne obszary geograficzne: obserwowane obecnie napięcia dotyczące obszarów wodnych, do których prawa roszczą sobie Chiny, Filipiny, Wietnam, Malezja, Brunei czy Tajwan, zagrażają delikatnej równowadze sił w tym ważnym regionie.

Możliwości radzenia sobie przez społeczność międzynarodową z takimi ryzykami spadają wraz z powstawaniem wielobiegunowego porządku świata.

W ocenie ekspertów Deloitte w dzisiejszym niepewnym świecie wyzwania stojące przed koncernami naftowymi i gazowymi gwałtownie się mnożą. Jedną z potencjalnych strategii dla spółek z tego sektora, chcących stawiać czoła tym obszarom ryzyka, jest struktura Elastyczności Strategicznej (Strategic Flexibility), która jest zaawansowaną formą planowania, pomagającą firmom radzić sobie z niepewnością dotyczącą przyszłych rynków. Jest to czterostopniowy proces planowania pozwalający firmom realizować te aspekty strategii, które mają szansę powodzenia w przypadku dowolnego scenariusza. Jednocześnie struktura Elastyczności Strategicznej umożliwia im zachowanie wachlarza możliwości, który może okazać się przydatny w obliczu konkretnych wydarzeń na arenie międzynarodowej.

„Rynek surowców zawsze charakteryzował się dużą zmiennością i wysokim ryzykiem cenowym. Wydaje się, że wraz ze wzrostem niepewności oraz nasileniem wahań cen, może również rosnąć popularność instrumentów finansowych pozwalających przedsiębiorstwom na zabezpieczanie ryzyka cenowego w krótkim i średnim horyzoncie czasowym”- podkreśla Szymon Urbanowicz, Dyrektor w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Zarządzanie ryzykiem to teraz priorytet

Aż 90% firm ma zdefiniowany model zarządzania ryzykiem, a blisko 86% posiada stanowisko menedżera dedykowanego tylko do tego obszaru. Po kryzysie, blisko 65% firm usprawniło swoje systemy raportowania do zarządu i rady nadzorczej. Zarządzanie ryzykiem nigdy wcześniej nie było tak istotnym priorytetem dla najważniejszych organów korporacyjnych – wynika z raportu „Global Risk Management Survey”, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte.

W ciągu ostatnich kilku lat, założenia oraz metody zarządzania ryzykiem zostały poddane ciężkiej próbie. W związku z tym, wiele instytucji dokonało ich modyfikacji, powierzając bardziej aktywną rolę zarządowi. W tym celu usprawnione i przebudowane zostały systemy raportowania do zarządu i komitetów ryzyka. „Wyraźnie można zaobserwować, że zarządy potrzebują szerszej i rzetelnej informacji na temat ryzyk. Jest to niezbędne do podejmowania optymalnych decyzji, które z punktu widzenia całej firmy będą bezpieczne i zgodne z przyjętą strategią biznesową. Kryzys pokazał, że błędne decyzje wynikają z braku pełnej informacji” – mówi Jakub Bojanowski, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Z badania wynika, że z roku na rok coraz częściej w politykę zarządzania ryzykiem zaangażowany jest zarząd. Przeważająca większość (86%) przebadanych instytucji finansowych utworzyło stanowisko Dyrektora ds. Ryzyka (CRO). Rośnie również znaczenie CRO i coraz częściej, bo aż w 85% firm jest on członkiem zarządu bądź podlega bezpośrednio zarządowi, bądź prezesowi.

„Prawie wszystkie badane firmy zdefiniowały własny model zarządzania ryzykiem. To wyraźny sygnał wskazujący na zmianę podejścia po kryzysie. Ryzyko towarzyszące decyzjom zarządczym staje się coraz bardziej istotnym czynnikiem ich podejmowania. Co więcej, firmy starają się dokładnie opisywać i niwelować pojawiające się ryzyka” – podkreśla Adam Kołaczyk, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Kluczowym elementem zarządzania ryzykiem w firmie jest zdefiniowanie systemu gromadzenia danych i raportowania o ryzykach. Bardzo ważne jest otwarte podejście do oceny ryzyka oraz znaczenia jakości analiz danych, na podstawie których podejmowane są decyzje.

W ciągu ostatnich kilku lat założenia i metody zarządzania ryzykiem zostały poddane wyjątkowo ciężkiej próbie i należy się spodziewać, że wymogi w tym zakresie staną się jeszcze bardziej rygorystyczne. „Instytucje regulujące podejmują wiele działań dotyczących zarządzania ryzykiem, między innymi wprowadzając postanowienia Bazylei III. W związku z tym, wiele instytucji rozpoczęło proces dostosowania modelu zarządzania ryzykiem do zmieniającego się otoczenia regulacyjnego i biznesowego, między innymi poświęcając wiele uwagi jakości danych i skutecznej analizie ryzyka. To jest bardzo pracowity okres dla osób zarządzających ryzykiem w instytucjach finansowych” – dodaje Adam Kołaczyk.

W siódmej edycji badania uczestniczyli menedżerowie ds. ryzyka z 131 instytucji finansowych z całego świata z różnych sektorów usług finansowych, przede wszystkim banki komercyjne i detaliczne, firmy świadczące zróżnicowane usługi finansowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, banki inwestycyjne oraz spółki zajmujące się zarządzaniem aktywami. Suma aktywów analizowanych spółek przekracza kwotę 17 bilionów USD.

Rynek polskich domen w I Kwartale 2011

Dziennie w polskim rejestrze pojawia się ponad 3 300 nowych nazw domeny .pl – wynika z opublikowanego właśnie raportu NASK, przedstawiającego sytuację krajowego rynku domen w pierwszym kwartale 2011 roku. Tak wysoka dynamika przyrostu nazw domeny .pl stawia Polskę na pierwszym miejscu wśród innych państw Unii Europejskiej.

Pierwszy kwartał 2011 roku rozpoczął się historycznym wydarzeniem dla polskiego rynku domenowego – rejestracją dwumilionowej nazwy w domenie .pl. Pod koniec marca liczba aktywnych domen wynosiła 2 067 053 nazw.

Na tle rejestrów Unii Europejskiej Polska nadal przoduje pod względem tempa wzrostu, wynoszącego obecnie 18,02 proc. Kolejne pozycje zajmują rejestry francuski i włoski, z dynamiką na poziomie odpowiednio 17,15 proc. i 14,77 proc.

„Cykliczny wzrost liczby nowych rejestracji nazw domeny .pl pojawiający się zwykle na początku każdego roku, w pierwszym kwartale 2011 roku był znacznie wyższy niż w poprzednich latach. Liczba 298 106 nowych rejestracji w pierwszym kwartale 2011 roku oznacza, iż był to pod tym względem najlepszy kwartał w historii.” – podsumowuje we wstępie do raportu Michał Chrzanowski, Dyrektor NASK.

Optymistyczne dane dotyczą poziomu odnowień nazw domeny .pl. Z opublikowanego raportu wynika, że po tendencji spadkowej w ostatnich dwóch dekadach 2010 roku, procent odnowionych nazw domen wzrósł i wynosi 57,73.

Rosnącą popularnością cieszy się również usługa opcji. Liczba założonych opcji w pierwszym kwartale 2011 roku wyniosła 8 364. „Wpływ na to miała duża liczba opcji zarejestrowanych na początku 2008 roku w wyniku obniżenia przez NASK ceny ze 150 do 30 złotych. Po 3 latach opcje wygasały i większość z nich została ponownie założona. Liczba nowo założonych opcji byłaby większa, gdyby NASK nie umożliwił przedłużania opcji na okres kolejnych 3 lat. Do realizacji 90,52 proc. opcji doszło w ciągu 12 miesięcy od zawarcia umowy.” – czytamy w raporcie.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2011 roku odnotowano wzrost liczby nowo zawartych umów na usługę DNT (tzw. „testowanie nazw domeny”) względem 4. kwartału 2010 roku. W ciągu tego okresu przetestowano 17 947 nowych nazw domen, z czego 8,84 proc. skutkowało rejestracją.

Istotny wpływ na dynamikę rozwoju rynku domenowego w Polsce ma Program Partnerski NASK, który funkcjonuje od 2003 roku. Na koniec pierwszego kwartału 2011 w programie brało udział 160 przedsiębiorców. Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy dołączyło 12 nowych Partnerów. Obecnie 83 Partnerów NASK ma siedzibę w Polsce, 51 w innych krajach europejskich, zaś 26 poza naszym kontynentem. Największymi rejestratorami są firmy: Home.pl (22,12 proc. udziału w rynku), NetArt SA (21,70 proc.) oraz AZ.pl (12,90 proc.).

Fundusz Internet Ventures inwestuje 6 mln zł w Kompan.pl

Internet Ventures FIZ, jeden z największych w Polsce technologicznych funduszy venture capital, utworzony przez IIF S.A., MCI Management S.A. i Krajowy Fundusz Kapitałowy S.A., zainwestował 6 mln zł w Kompan.pl Sp. z o.o. W efekcie tej inwestycji fundusz, który zarządzany jest wspólnie przez IIF S.A. i MCI Management S.A., obejmuje pakiet mniejszościowy, a środki przeznaczone zostaną na rozwój spółki. Projekt prowadzony jest przez zespół IIF.

„Inwestujemy w liderów rynku. Od dłuższego czasu obserwowaliśmy intensywny rozwój Kompan.pl na rynku reklamy internetowej. Szukaliśmy firmy, która dzięki kapitałowi i wiedzy pozyskanej od funduszu, utrzyma dynamiczny wzrost.” – powiedział Rafał Styczeń, prezes zarządu IIF S.A .

Według firmy Deloitte Kompan.pl jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się firm technologicznych w Europie Centralnej. Spółka dwukrotnie z rzędu zajęła III miejsce w rankingu Deloitte FAST 50 osiągając blisko 2.500% wzrostu. Kompan.pl zaliczany jest także do kluczowych partnerów Google w Europie.

Firma powstała w 2004 roku. W krótkim czasie Kompan.pl stał się jednym z największych dystrybutorów reklam w wyszukiwarkach i kontekstowych w Polsce. Wśród klientów Kompan.pl są znane marki takie jak Polpharma, Comarch, Aviva, Miele, PKN Orlen, J.W. Construction, a także setki małych i średnich przedsiębiorstw, które są obsługiwane w czterech biurach regionalnych w Warszawie, Poznaniu, Gdyni i Katowicach. Rozwiązania Kompan.pl obejmują kreację, zaawansowane oprogramowanie CMS, afiliację, strategię i doradztwo, e-commerce, zaawansowane kampanie reklamowe, analizę danych. Kompan.pl planuje dalszy dynamiczny wzrost liczby klientów dzięki rozbudowie biur regionalnych oraz stworzeniu działu sprzedaży korporacyjnej. Dodatkowo spółka zamierza rozwijać sprzedaż zaawansowanych usług marketingu interaktywnego.

„Od początku istnienia intensywnie się rozwijamy w najbardziej obiecujących segmentach rynku reklamy internetowej. Wsparcie ze strony Internet Ventures ułatwi nam realizację strategii dalszego zwiększania udziału w rynku i dostarczania klientom nowych produktów. Chcemy wzmocnić zespół, przed którym stoją dwa główne zadania: sprawna obsługa klientów masowych oraz dostarczenie zaawansowanych rozwiązań dla szybko rozwijającego się portfolio klientów korporacyjnych. Oceniamy, że rynek wchodzi w fazę wzrostu i konsolidacji dlatego uważamy, że na tym etapie rozwoju spółki, kapitał Internet Ventures oraz wiedza jego zespołu zarządzającego są niezbędne dla utrzymania pozycji lidera.” – mówi Mateusz Ostachowski, członek zarządu Kompan.pl.

Maria Wasiak już oficjalnie prezesem PKP S.A.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie PKP S.A. w dniu 19 maja 2011 r. powołało na Prezesa Zarządu Spółki PKP S.A. Panią Marię Wasiak, pełniącą dotychczas obowiązki Prezesa Zarządu. Jednocześnie NWZ powołało nowego członka Zarządu Spółki Pana Romualda Bosakowskiego.

Nowa Pani Prezes jest związana z Grupą PKP od 2000 r. W latach 2001-2002 była prezesem spółki PKP Przewozy Regionalne, wcześniej pracowała w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej oraz była działaczką Unii Wolności. Z wykształcenia nowa prezes jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wielkopolskiej Szkoły Biznesu przy Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

Członek zarządu ING PTE o gospodarce i rynkach finansowych w 2011 r.

Ewa Radkowska-Świętoń , członek zarządu ING PTE S.A., przedstawia oczekiwania odnośnie gospodarki i rynków finansowych w 2011 r.

Jaka będzie sytuacja gospodarcza na świecie i w Polsce w 2011 r.?

Tempo wzrostu gospodarek rozwiniętych w bieżącym roku powinno nieco przyspieszyć. Oczekujemy, że gospodarka amerykańska wejdzie na ścieżkę „samopodtrzymującego” się wzrostu, głównie za sprawą przyspieszenia konsumpcji prywatnej, wynikającego z poprawy na rynku pracy. W Europie główną siłą napędową pozostaną Niemcy, podczas gdy wzrost w krajach Europy Południowej, zmuszonych do znacznych cięć fiskalnych, będzie nadal bardzo słaby. Spowolnienia tempa wzrostu można spodziewać się w krajach rozwijających się, w których rosnąca inflacja zmusza władze monetarne do zacieśniania polityki. Nadal jednak, kraje rozwijające się będą rosnąć znacznie szybciej od gospodarek krajów rozwiniętych.

W gospodarce krajowej oczekujemy wzrostu PKB w tempie powyżej 4%. Do inwestycji publicznych oraz konsumpcji prywatnej, które napędzały gospodarkę w ubiegłym roku, powinny dołączyć inwestycje prywatne. W obliczu kryzysu firmy powstrzymywały się od zwiększania mocy produkcyjnych gromadząc znaczne środki pieniężne. Wydaje się, że w tym roku mogą zacząć je chętniej wydawać.

Zadłużenie i inne problemy

Największym globalnym ryzykiem pozostanie kwestia zadłużenia krajów. Podobnie jak w 2010 r. najwięcej będziemy o nim słyszeć w kontekście tzw. peryferyjnych krajów strefy euro. Niewykluczone są kolejne pakiety pomocowe, oczekuje się także stworzenia bardziej systematycznego mechanizmu pomocy dla członków euro. Nie należy także zapominać o sytuacji fiskalnej w Stanach Zjednoczonych, która w scenariuszu zbyt wolnego wzrostu może być kolejnym punktem zapalnym dla rynków finansowych. Głównym ryzykiem dla krajów rozwijających się będzie natomiast inflacja, powodowana przez szybko rosnące ceny surowców oraz żywności. Banki centralne tych państw są więc zmuszone do zacieśniania polityki monetarnej, co negatywnie wpływa na tempo wzrostu PKB.

Niepewność na rynku obligacji

W scenariuszu przyspieszenia wzrostu rentowności obligacji na rynkach bazowych będą rosnąć, choć niewykluczone, że pierwsze podwyżki oficjalnych stóp zobaczymy dopiero w przyszłym roku. Także w scenariuszu wolniejszego wzrostu reakcja rynków obligacji może być negatywna, ze względu na brak możliwości rozwiązania problemu zadłużenia poprzez „wyrośnięcie” z długów. Rentowności polskich obligacji uwzględniają już znaczne podwyżki stóp procentowych. Wydaje się, że w cenach jest ujęta znaczna premia za ryzyko wynikająca z pogorszenia się sytuacji fiskalnej i braku realnych reform, które mogłyby tę sytuację uzdrowić. Budżet roku wyborczego trudno uznać za konserwatywny, a niepewność co do ostatecznego kształtu zmian w systemie emerytalnym zniechęca inwestorów od większego zaangażowania się w polskie obligacje. Warto zwrócić uwagę, że ubiegły rok był rokiem bardzo silnego napływu kapitału zagranicznego na polski rynek papierów skarbowych. Wobec zmniejszenia roli funduszy emerytalnych należy oczekiwać wzrostu zmienności cen obligacji.

Rynek akcji w górę

Globalne uwarunkowania makroekonomiczne, czyli przyspieszający wzrost przy ciągle niskich stopach procentowych, powinny w tym roku sprzyjać inwestycjom w aktywa ryzykowne, w tym w akcje. Chociaż tradycyjnie rynek polski pozostanie pod wpływem sytuacji globalnej, to w tym roku wydaje się nam, że czynniki lokalne będą równie istotne. Akcjom powinno sprzyjać dalsze przyspieszenie wzrostu gospodarczego oraz poprawa zysków spółek. Zaproponowane obniżenie składki przekazywanej do otwartych funduszy emerytalnych wpłynie znacząco na ich aktywność na rynku. W ubiegłym roku OFE dokonały zakupów akcji na kwotę ponad 13 mld złotych, co było porównywalne z wartością debiutów na giełdzie. Niższa składka, nawet zakładając zmianę limitów, oznacza, że kwota ta w bieżącym roku będzie mniejsza nawet o połowę. Ewentualne inne nieortodoksyjne sposoby walki z deficytem, takie jak podatek bankowy czy też parapodatki dotykające innych sektorów (surowce, chemia) byłyby także negatywnie odebrane przez rynek, szczególnie przez inwestorów zagranicznych, którzy wobec mniejszej aktywności funduszy emerytalnych mają być główną siłą napędową polskiej giełdy.

Oczekujemy wzrostu rynku akcji o kilkanaście procent, w skali porównywalnej, bądź nawet nieco mniejszej niż wzrost zysków spółek. Nadal jesteśmy pozytywnie nastawieni do sektorów dających ekspozycję na konsumenta, w tym banków, a także do spółek produkcyjnych, korzystających z wysokiej dźwigni operacyjnej i nierzadko finansowej. Za ryzykowny uważamy sektor budowlany, w którym nie wykluczamy spadku marż wynikającego głównie ze wzrostu cen materiałów budowlanych.

Ewa Radkowska-Świętoń, członek zarządu ING PTE S.A

Andrzej Kołatkowski objął stanowisko wiceprezesa PKO Banku Polskiego.

Andrzej Kołatkowski, wiceprezes PKO BP
Andrzej Kołatkowski, wiceprezes PKO BP

Rada Nadzorcza PKO Banku Polskiego podjęła uchwałę powołującą Andrzeja Kołatkowskiego na stanowisko Wiceprezesa Zarządu odpowiedzialnego za obszar ryzyka i windykacji. Andrzej Kołatkowski od października 2003 roku jest zawodowo związany z PKO Bankiem Polskim.

Poprzedni konkurs na stanowisko Wiceprezesa odpowiedzialnego za obszar ryzyka i windykacji nie został rozstrzygnięty, zatem na początku kwietnia Rada Nadzorcza PKO Banku Polskiego ponownie ogłosiła postępowanie kwalifikacyjne na to stanowisko.

Zgodnie z zakończonym dziś postępowaniem Rada Nadzorcza na wniosek Prezesa Zarządu wybrała Andrzeja Kołatkowskiego, który w PKO Banku Polskim pracuje od października 2003 roku, pełniąc najpierw funkcję Dyrektora Departamentu Oceny Ryzyka Kredytowego, a następnie od września 2009 roku Dyrektora Zarządzającego kierującego Pionem Ryzyka Bankowego. Ma on wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu ryzykiem finansowym w skali całego Banku. Kierował ponadto procesem centralizacji służb oceny ryzyka kredytowego w PKO Banku Polskim.

– Z zarekomendowanych przez Radę Nadzorczą kandydatów wybrałem osobę, która najlepiej rozumie specyfikę zarządzania ryzykiem w największym działającym w Polsce Banku. Andrzej Kołatkowski odpowiedzialny był za wdrażanie systemów i metod zarządzania ryzykiem, przez wiele lat zarządzał największym portfelem kredytowym w kraju. Jego doświadczenie i kwalifikacje pozwolą na jak najlepszą realizację wyzwań, jakie stoją przed Bankiem w przyszłości, w szybko zmieniającym się otoczeniu rynkowym i regulacyjnym – mówi Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego.

W ramach ponownie ogłoszonego postępowania kwalifikacyjnego na stanowisko Wiceprezesa PKO Banku Polskiego przesłuchano 6 kandydatów, którzy spełnili formalne kryteria. Ponadto 20 kwietnia 2011 roku, Krzysztof Dresler obecny Wiceprezes Zarządu odpowiedzialny za obszar ryzyka i windykacji poinformował Bank o podjętej przez niego decyzji o rezygnacji z ubiegania się o powołanie do Zarządu następnej kadencji.

Wspólna kadencja nowego Zarządu Banku rozpocznie się z dniem odbycia Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKO Banku Polskiego zatwierdzającego sprawozdanie finansowe Banku za 2010 rok.

Andrzej Kołatkowski

Jest absolwentem Szkoły Główna Planowania i Statystyki, Wydziału Finansów i Statystyki. Posiada gruntowną wiedzę teoretyczną i praktyczną w zakresie funkcjonowania rynków finansowych, produktów inwestycyjnych związanych z funduszami inwestycyjnymi oraz ubezpieczeniami na życie, doświadczenie w zarządzaniu finansowym bankiem oraz przedsiębiorstwami, a także w zakresie realizacji inwestycji kapitałowych.

W PKO Banku Polskim pracuje od października 2003 roku, pełniąc najpierw funkcję Dyrektora Departamentu Oceny Ryzyka Kredytowego, a następnie od września 2009 roku Dyrektora Zarządzającego kierującego Pionem Ryzyka Bankowego. Wcześniej pełnił także funkcję Prezes Zarządu Banku Współpracy Europejskiej SA. W latach 1992-1998 był członkiem Zarządu Banku Handlowego w Warszawie S.A, a następnie Pełnomocnikiem Zarządu ds. Organizacji Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Banku Handlowego SA i Prezesem Zarządu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Banku Handlowego S.A. W latach 1989-1992 był Dyrektorem Departamentu Polityki Finansowej i Analiz w Ministerstwie Finansów. Od 1991 roku pełnił funkcję członka rad nadzorczych w wielu spółkach, w tym GPW w Warszawie SA.

Zdobądź tytuł Chief Innovation Officer

Celem Konkursu „Chief Innovation Officer – Informatyczny Innowator Roku” jest wyłonienie najlepszych menedżerów zajmujących się IT, którzy poprzez innowacyjne zastosowanie technologii informatycznych znacząco przyczynili się do budowy wartości biznesowej w swoich firmach. Ludzie, którzy dzisiaj potrafią efektywnie wykorzystać najnowsze technologie IT mają ogromną wartość dla przedsiębiorstw i całego biznesu.

W Konkursie premiowane będą innowacyjne zastosowania technologii informatycznych (nowe zastosowania, zastosowania w nowych segmentach rynku) posiadające realny wpływ na rozwój biznesu, budujące wartość firmy, usprawniające procesy, wpływające na strategię, organizację, produkty i mające wpływ na efekt finansowy. Ocenie podlegać będzie także sylwetka zawodowa Uczestnika i jego rola w projekcie. Istotą Konkursu jest docenienie innowacyjności zaproponowanych rozwiązań, mających relatywny wpływ na zmiany w różnych aspektach działania organizacji, niezależnie od ich wielkości.

Chief Innovation Officer zostanie wyłoniony przez Kapitułę złożoną z niezależnych ekspertów świata biznesu i nauki, na podstawie wypełnionych Formularzy Zgłoszeniowych. Udział w Konkursie jest bezpłatny i nie wiąże się z żadnymi zobowiązaniami. Zgłoszenia są przyjmowane do 8 czerwca br.

Uczestnicy Konkursu mają szansę otrzymać prestiżowy tytuł Chief Innovation Officer oraz znaleźć się w lipcowym numerze magazynu Forbes, na łamach którego zostaną ogłoszone wyniki Konkursu oraz zaprezentowane główne wnioski i szersza analiza trendów w branży IT.

Zdobądź tytuł Chief Innovation Officer – wypełnij Formularz Zgłoszeniowy dostępny na stronie forbes.pl.

Dariusz Daniluk nowym Prezesem Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego

Rada Nadzorcza odwołała z pełnionej funkcji Prezesa Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego Tomasza Mironczuka. Prezes Zarządu został odwołany przed upływem kadencji, ze skutkiem natychmiastowym. Jednocześnie Rada Nadzorcza powołała na stanowisko p.o. Prezesa Zarządu Dariusza Daniluka.

Prezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego Dariusz Daniluk na spotkaniu z kadrą menadżerską banku zapewnił o kontynuacji strategii uchwalonej w czerwcu 2010 roku oraz celach biznesowych, które Bank Gospodarstwa Krajowego będzie realizował w kolejnych latach. Bank będzie pracował nad poszerzeniem oferty i usług dla sektora Jednostek Samorządu Terytorialnego (JST) i Jednostek Budżetu Centralnego (JBC) oraz lepszą dostępnością produktów dla sektora MSP w ramach programów rządowych w tym poręczeń i gwarancji. W obecnej chwili najistotniejszym celem w krótkim horyzoncie czasu jest przygotowanie do obsługi procesu konsolidacji finansów publicznych.

Dariusz Daniluk w latach 2008 – 2011 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów.

Ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, studia podyplomowe z zakresu prawa i ekonomii Wspólnot Europejskich na UW oraz studia z zakresu międzynarodowej bankowości i finansów na Uniwersytecie w Southampton.

Pracował w Generalnym Inspektoracie Nadzoru Bankowego, w Departamencie Międzynarodowych Instytucji Finansowych i Departamencie Zagranicznym Narodowego Banku Polskiego a następnie w Banku Gospodarki Żywnościowej S.A.

Był członkiem Komitetu Audytorów Wewnętrznych w Europejskim Banku Centralnym. Publikował prace m.in. z zakresu prawa bankowego, nadzoru bankowego oraz regulacji usług finansowych.

Fundusze private equity szykują się do nowych inwestycji

77% przedstawicieli funduszy private equity w Europie Środkowej deklaruje, że w najbliższym czasie skoncentruje się głównie na nowych inwestycjach. Prawie jedna trzecia z nich przewiduje, że wzrośnie skala dokonywanych transakcji, dodatkowo dużym zainteresowaniem będą się cieszyć średnie firmy. Polska może być dla funduszy jednym z najbardziej atrakcyjnych krajów w regionie. Takie m.in. wnioski płyną z ankiety przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte, wśród specjalistów zajmujących się funduszami private equity, działającymi w 18 krajach Europy Środkowej.

Z ankiety przeprowadzonej przed Deloitte wynika, że nastroje panujące obecnie wśród uczestników rynku private equity w Europie Środkowej nie były tak pozytywne od okresu wyjątkowo wysokiego optymizmu widocznego w kwietniu 2007, przed wybuchem ostatniego kryzysu.

„Tak znacząca poprawa nastrojów wynika ze wzmożonej działalności inwestycyjnej w regionie oraz wzrostu PKB w krajach o wysokim potencjale inwestycyjnym, takich jak Polska, Czechy czy Słowacja. Co więcej aż 90% badanych przewiduje, że tak dobra sytuacja utrzyma się lub ulegnie poprawie” – mówi Oliver Murphy, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Wyniki 17. edycji badania wskazują również, że eksperci nie spodziewają się problemów z dostępnością finansowania dłużnego. Potwierdza to również praktyka Deloitte – jeżeli transakcje nie dochodzą do skutku, to nie w wyniku braku finansowania. Dostępność finansowania to istotny czynnik decydujący o wzroście zainteresowania nowymi inwestycjami. Aż 77% badanych deklaruje, że w najbliższym czasie skoncentruje się głównie na nich.

Ważnym wnioskiem płynącym z ankiety jest fakt, że prawie połowa (49%) przedstawicieli funduszy private equity deklaruje zainteresowanie zakupem średnich firm z dużym potencjałem wzrostu. Oznacza to wzrost w porównaniu z poprzednim badaniem aż o 23 pp. „Takie rezultaty niewątpliwie świadczą o tym, że wśród praktyków PE powróciła zwiększona skłonność do ryzyka. Kolejnym czynnikiem jest szukanie nisz lub alternatyw inwestycyjnych tzn. wyjście poza bezpieczniejsze inwestowanie w liderów rynkowych. Przykładem branży, która może cieszyć się szczególnym zainteresowaniem inwestorów jest sektor zdrowej żywności”– dodaje Katarzyna Sermanowicz–Giza, Wicedyrektor w dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

„Dla funduszy private equity Polska jest atrakcyjnym rynkiem. Decydują o tym przede wszystkim pozytywne dane makroekonomiczne oraz stabilna sytuacja na rynku bankowym. Dodatkowo w ostatnim czasie pojawiło się kilka nowych możliwości inwestycyjnych związanych z transakcjami prywatyzacyjnymi (np. SPEC, PKP CARGO). Na niekorzyść Polski paradoksalnie przemawia rosnąca obecność funduszy private equity, gdyż to powoduje zaostrzenie konkurencji, a także rosnąca rola rynku kapitałowego, który dla firm jest alternatywnym do funduszy źródłem pozyskiwania kapitału.” – dodaje Oliver Murphy z Deloitte.

Wsparcie finansowe dla firm w ramach programu INNOTECH

Przedsiębiorstwa wykorzystujące innowacyjne technologie mogą otrzymać dodatkowe wsparcie finansowe w ramach programu INNOTECH, uruchomionego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Według ekspertów Deloitte jest to doskonała szansa dla wszystkich poszukujących alternatywnych do funduszy europejskich,środków na finansowanie projektów badawczych.

Program INNOTECH składa się z dwóch instrumentów wsparcia. Pierwszy z nich, In-Tech adresowany jest do przedsiębiorstw (również dużych), konsorcjów naukowych (przedsiębiorstwa i jednostki naukowe podejmujące wspólne projekty) i centrów naukowo-przemysłowych (tworzonych m.in. przez instytut badawczy i podmiot sektora gospodarczego). Natomiast drugi, Hi-Tech skierowany jest do małych i średnich firm, działających w obszarze zaawansowanych technologii. Dużą zaletą programu jest fakt, że MSP mogą korzystać ze schematu dostępnego tylko dla nich, co oznacza, że mają potencjalnie mniejszą konkurencję.

Nabór wniosków w ramach programu prowadzony będzie do 16 czerwca br. Budżet tegorocznego konkursu wynosi 130 mln zł, natomiast całkowita kwota przeznaczona na dotacje do 2013 r. to około 650 mln zł. W 2011 r. zaplanowano jedną turę naboru projektów, w kolejnych latach przewidziano po dwie.
„Pierwszym krokiem w aplikowaniu o środki jest złożenie wniosku uproszczonego, co pozwala przygotować całą dokumentację spokojnie i w rozsądnym czasie” – podkreśla Beata Tylman, Starszy Menedżer w zespole R&D & Government Incentives Deloitte.

Wsparcie będą mogły uzyskać projekty obejmujące badania naukowe i/lub prace rozwojowe (FAZA A) oraz przygotowanie do wdrożenia (FAZA B – opcjonalna). W ramach ścieżki In-Tech dofinansowany może być każdy innowacyjny projekt przedsiębiorstwa, bez względu na wielkość spółki. Maksymalna wysokość wsparcia to 10 mln zł. Ścieżka Hi-Tech przewidziana jest na projekty z określonych obszarów, dostępna jest wyłącznie dla małych i średnich przedsiębiorstw i pozwala na otrzymanie grantu do 5 mln zł.

Program Narodowego Centrum Badań i Rozwoju jest ciekawą propozycją dla przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej oraz TMT. Wsparcie kierowane jest na realizację wysoce innowacyjnych przedsięwzięć, ze szczególnym wskazaniem na obszar zaawansowanych technologii. Dotacje tego typu otrzymało już sporo firm chcących wprowadzić w życie innowacyjne pomysły, w formie projektów badawczo-rozwojowych. Po dotacje z sukcesem sięgali już producenci różnych pojazdów (auta, autobusy, pojazdy miejskie dla osób poruszających się na wózkach, w tym pojazdy elektryczne) oraz komponentów.

„W ramach programu IniTech, będącego poprzednikiem programu INNOTECH, firmy z sektora motoryzacyjnego oraz jednostki badawcze pozyskały ponad 5 mln euro dotacji na realizację projektów badawczych, w tym między innymi na projekty związane z rozwojem komponentów pojazdów, jak i dedykowane tzw. zielonym pojazdom. W tym miejscu warto wymienić m.in. dofinansowany projekt rozwoju nowej generacji tramwajów dla transportu miejskiego, projekt opracowania innowacyjnego systemu redukcji lotnych węglowodorów w samochodach nowej generacji, czy projekt dedykowany opracowaniu innowacyjnej technologii nawierzchni o obniżonej emisji hałasu.

Trzeba także podkreślić, że beneficjentem programu było także wiele firm z branży TMT, a projekty badawcze i rozwojowe prowadzono w różnych obszarach sektora. Jako przykłady można wymienić m.in. metody poprawy jakości badań prowadzonych przez Internet, systemy komunikacji marketingowej lub wspomagający poruszanie się niewidomych w terenie miejskim czy stworzenie bezdotykowego skanera 3D. Popularne były również opracowania różnego rodzaju innowacyjnych platform: usług e-biznesowych, raportowania strategicznych analiz rynkowych, zarządzania procesami biznesowymi świadczenia usług multimedialnych czy platforma lojalnościowa.” – dodaje Beata Tylman z Deloitte.

IDMnet S.A. ma nowego prezesa

Od 1 czerwca nastąpią zmiany w Zarządzie IDMnet S.A. Na stanowisko Prezes Zarządu powołana została Anna Kaczmarska, pełniąca dotychczas funkcję Dyrektor Zarządzającej i Wiceprezes Zarządu. Funkcję Wiceprezesa Zarządu będzie sprawował Michał Hejka. Zmiany związane są z rozwojem Grupy Mediowej ZPR, do której należy IDMnet.

Anna Kaczmarska pozostanie Dyrektor Zarządzającą IDMnet i zastąpi na stanowisku dotychczasowego Prezesa Zarządu – Leszka Kozioła, który pełni funkcję Prezesa Zarządu Radia ESKA S.A i ESKA TV S.A. Właśnie ESKA TV – nowa i dynamicznie rozwijająca się spółka – będzie w centrum uwagi dotychczasowego prezesa, który tak określił zachodzące zmiany: „Moja misja dobiegła końca. Kiedy obejmowałem funkcję Prezesa Zarządu IDMnet, stanęło przede mną trudne zadanie zbudowania struktur, określenia kompetencji i zadań. Wspólnie z Anią Kaczmarską przez 4 lata zbudowaliśmy silną pozycję IDMnetu na rynku reklamy internetowej. Dzisiaj nadszedł czas, aby zdobyte doświadczenie mogła wykorzystać, kierując zarządzaniem spółką. Dla mnie nowym wyzwaniem jest zbudowanie pozycji ESKA TV na rynku telewizyjnym. Spółka wygrała konkurs na nadawanie w pierwszym multipleksie cyfrowym, więc przed nami dużo pracy”.

Anna Kaczmarska związana jest z Grupą Mediową ZPR S.A od ponad 12 lat. Od 3 lat, jako Dyrektor Zarządzająca i Wiceprezes Zarządu, współtworzyła strategię rozwoju IDMnet S.A. Zdaniem nowej Prezes Zarządu: „Zdecydowanie należy kontynuować dotychczasową strategię, która przyniosła dynamiczny rozwój i znacznie umocniła pozycję IMDnet S.A na polskim rynku reklamy. Konsekwentna realizacja założeń strategii rozwoju musi obejmować również odważne inwestycje, często wyprzedzające trendy rynkowe. Dzięki takiemu podejściu, jesteśmy w stanie dostarczyć naszym klientom najlepsze rozwiązania i narzędzia do komunikacji marketingowej online. Dzisiaj IDMnet to sieć horyzontalna, 4 sieci tematyczne: AdAction, Budowia, 4clover, ZdrowieNet, sieć reklamy video Clipnet, sieć targetowania behawioralnego AdProfile, sieć afiliacyjna Afilo, komórka brokerska – IDM Media Team – odpowiedzialna za budowanie strategii marketingowej i crossowanie mediów. Planujemy również kolejne projekty.”

Jednocześnie od 1 czerwca w skład Zarządu IDMnet S.A, na stanowisko Wiceprezesa Zarządu, został powołany Michał Hejka, pełniący dotychczas funkcję Dyrektora Operacyjnego spółki. Michał Hejka związany jest z IDMnet od prawie 4 lat. Odpowiadał za dział finansów, analiz i kontrolingu. W jego gestii pozostaną obowiązki związane z dotychczas sprawowaną funkcją.

Absolwent tylko z doświadczeniem? Oczekiwania przyszłych pracodawców

Aż ośmiu na dziesięciu studentów polskich uczelni posiada już doświadczenie zawodowe zdobyte poprzez praktyki, pracę lub własną działalność gospodarczą – wynika z regionalnego badania „Pierwsze kroki na rynku pracy” przeprowadzonego w Polsce, Czechach, Litwie, Łotwie i Słowacji.

Studenci z Europy Środkowej zdają sobie sprawę, że bez doświadczenia zawodowego ich szanse na znalezienie pracy będą niewielkie. Bezrobocie młodych osób w UE jest nadal wysokie – 20,4 proc. To oznacza, że blisko 400 tys. tegorocznych maturzystów czeka ciężka próba, może nawet trudniejsza niż egzamin dojrzałości.

Powszechne przekonanie, że studia wyższe gwarantują przygotowanie do pracy zawodowej w obecnych czasach nie jest już tak oczywiste jak kiedyś. Sami studenci (aż 60 proc.) w badaniu „Pierwsze kroki na rynku pracy” uważają, że uczelnie wyższe w Polsce nie przygotowują ich wystarczająco dobrze do przyszłej pracy. – Studenci bez względu na miejsce zamieszkania chcą posiadać wiedzę i umiejętności, które są niezbędne do osiągnięcia sukcesu zawodowego. Mimo zapału i chęci do pracy młodzi ludzie muszą mieć dostęp do nowoczesnych i innowacyjnych programów nauczania. Co więcej kluczowym staje się również rozwój przedsiębiorczości wśród studentów oraz kadry akademickiej w tym ścisłej współpracy z biznesem – mówi Fiona Harvey, Szef ds. Rozwoju CIMA w Polsce (Chartered Institute of Management Accountants).

– Tempo rozwoju światowej gospodarki oraz coraz większe i bardziej różnorodne wyzwania rynku pracy zawsze będą o krok dalej niż systemy szkolnictwa wyższego, trzeba jednak nieustannie za nimi podążać, próbować przewidzieć pewne tendencje i na bieżąco wprowadzać potrzebne rozwiązania. Wśród priorytetów UE znajduje się m.in. walka z bezrobociem wśród młodzieży oraz poprawa systemów edukacji państw członkowskich. Obecnie w krajach UE odsetek osób w wieku 30-34 lat posiadających wykształcenie wyższe wynosi 32,3 proc. Zgodnie z celem wyznaczonym w unijnej strategii do 2020 r. powinien on wynosić co najmniej 40 proc., to o 2,6 mln absolwentów więcej – dodaje Fiona Harvey.

Absolwent w oczach pracodawców

Z badania „Uczelnia Przyjazna Pracodawcom 2010 r.” PKPP Lewiatan wynika, że pracodawcy słabo oceniają kompetencje, jakie posiadają absolwenci. Większość pracodawców (ponad 80 proc.) najbardziej ceni wiedzę i umiejętności absolwenta oraz jego doświadczenie (60 proc.). Liczą się również umiejętność pracy w zespole, terminowość oraz dyscyplina. Najsłabiej ocenione zostały m.in. zdolność łączenia teorii z praktyką, organizacja pracy, kontakt z klientem, rozwiązywanie problemów, a także znajomość języków obcych i kreatywność. – W polskim systemie szkolnictwa rzeczywiście większy nacisk kładzie się na wiedzę teoretyczną niż praktyczną, a młodzi ludzie dość późno rozpoczynają pracę. W efekcie pojawia się istotna dysproporcja pomiędzy wiedzą teoretyczną a praktyczną absolwenta. Dlatego tak ważny jest udział w praktykach i stażach już na etapie studiów. Nie zapominajmy jednak, że pewnych umiejętności i swoistego „obycia zawodowego” można nabyć także poprzez udział w kołach naukowych, warsztatach lub konkursach, pracę w organizacjach studenckich lub rozmaitych fundacjach. Poprzez wspólną pracę nad różnego rodzaju projektami lub inicjatywami można wiele się nauczyć, np. pracy w grupie, zarządzania czasem, komunikatywności czy umiejętności radzenia sobie ze stresem. Tym samym, oprócz wpisania danej umiejętności w CV, absolwent będzie się mógł nią wykazać w pracy – wyjaśnia Fiona Harvey.

Uwaga bo wyjadą

Polscy studenci są gotowi do rozpoczęcia swojej kariery zawodowej w innym kraju. Jak pokazuje badanie „Pierwsze kroki na rynku pracy”, prawie 60 proc. z nich jest skłonna do przeprowadzki za granicę w przypadku ciekawej oferty pracy. – Wysokie bezrobocie wśród absolwentów i wysoka konkurencja na rynku pracy może skłonić polskich absolwentów do szukania pracy za granicą, szczególnie tych, którzy znają język niemiecki – przewiduje Fiona Harvey. – Taki wyjazd można potraktować jako swego rodzaju doświadczenie poprzez poznanie innej kultury, języka oraz podróże. Warto więc możliwie wcześnie zainteresować się programami wymiany studenckiej i zdobywać takie doświadczenia już na etapie studiów. Osoby, które nie są zdecydowane, w jakim kierunku zawodowym będą podążać, mogą zrobić sobie roczną przerwę tzw. gap year. To bardzo powszechne zjawisko w krajach anglosaskich. Świeżo upieczeni absolwenci decydują się na oderwanie od codziennych spraw i wyruszają w podróż po świecie – mówi Harvey.

UOKiK zmusił Scotts Poland do zmiany umów z dystrybutorami

Za praktyki naruszające konkurencję grożą dotkliwe sankcje finansowe – nawet do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu przedsiębiorcy. Nie każda decyzja musi jednak zakończyć się sankcją pieniężną. Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów przedsiębiorca w trakcie postępowania może zobowiązać się do zmiany kwestionowanych praktyk. Prezes Urzędu ma wówczas możliwość wydania decyzji, nakazującej wykonanie takiego zobowiązania. Dzięki temu możliwe jest szybsze wyeliminowanie skutków niedozwolonych działań. W 2010 roku UOKiK wydał 70 tego typu decyzji (dotyczyły one zarówno przypadków ograniczenia konkurencji, jak i naruszenia zbiorowych interesów konsumentów).

Ostatnia z nich została wydana w sprawie Scotts Poland — sprzedawcy nawozów i środków ochrony roślin (m.in. marek Substral, Magiczny Ogród czy Roundup). UOKiK ustalił, że w umowach spółki zawieranych z niektórymi dystrybutorami znalazło się następujące postanowienie: Dystrybutor będzie sprzedawać produkty SCOTTS po cenach uzgodnionych z Firmą SCOTTS. Taka klauzula — mogąca oznaczać niedozwolone ustalanie cen odsprzedaży produktów przez dystrybutorów, widniała w kontraktach handlowych spółki już od 2003 roku. Scotts Poland zadeklarował zmianę zakwestionowanych umów z dystrybutorami, a Prezes UOKiK zdecydowała o przyjęciu zobowiązania. Pod uwagę wzięła m.in. fakt, że zakwestionowane warunki porozumienia nie były realizowane przez kontrahentów, spółka nie egzekwowała ich stosowania, a także zadeklarowała zaprzestanie niedozwolonych praktyk jeszcze na etapie postępowania wyjaśniającego. Prezes UOKiK wzięła również pod uwagę relatywnie niskie udziały rynkowe Scotts Poland.

Decyzja wydana przez Prezes Urzędu nakazuje Scotts Poland usunięcie zakwestionowanej klauzuli w ciągu 30 dni od otrzymania decyzji z podpisanych umów i używanych wzorców umownych oraz niestosowanie podobnych postanowień w przyszłości. Spółka musi również informować o stopniu realizacji zobowiązania. W terminie 60 dni od otrzymania decyzji ma obowiązek przedstawić kopie zmienionych kontraktów. Ponadto przez trzy kolejne lata przedsiębiorca będzie przekazywał do UOKiK listę dystrybutorów oraz umowy ze wskazanymi przez organ antymonopolowy partnerami handlowymi. Przez ten sam okres do Urzędu będzie musiała być przekazywana każda zmiana wzoru umowy dotycząca cen odsprzedaży produktów.

Zdaniem Urzędu nałożone na przedsiębiorcę obowiązki pozwolą na skuteczne sprawdzenie, czy kwestionowane klauzule zostały przez Scotts Poland usunięte z umów z dystrybutorami. W przypadku niewykonania decyzji, możliwe jest jej uchylenie, a następnie stwierdzenie praktyki ograniczającej konkurencję i nałożenie kary w wysokości do 10 proc. rocznych przychodów.

Przedsiębiorcy MSP liczą na wzrost sprzedaży i inwestycji

Bibby Financial Services – międzynarodowy dostawca usług finansujących działalność małych i średnich przedsiębiorstw przeprowadził pierwszą falę badania Bibby MSP Index diagnozującą kondycję sektora MSP w Polsce.

Bibby MŚP Index w pierwszym kwartale b.r. osiągnął wartość 60,2 pkt. co wskazuje, że trend rozwoju małych i średnich firm w Polsce w kolejnych 6 miesiącach będzie pozytywny. Istotnym czynnikiem kształtującym trend wzrostowy jest spodziewana progresja sprzedaży i założenie o utrzymaniu poziomu inwestycji i stabilnej płynności finansowej.

Bibby MSP Index jest wzorowany na sprawdzonym i cenionym przez światowych inwestorów indeksie określanym, jako Indeks Managerów ds. Zakupów (PMI). Konstrukcję Bibby MSP Index oparto na założeniu, że o kondycji każdego przedsiębiorstwa, a w szczególności firm małych i średnich, stanowi kilka kluczowych obszarów. Należą do nich sprzedaż (zamówienia), inwestycje, zatrudnienie, płynność finansowa oraz poziom zadłużenia firmy. Są one szczegółowo analizowane zarówno w ujęciu aktualnym a także kontekście przyszłej średniookresowej perspektywy rozwoju.

Przyjmowane przez Bibby MSP Index wartości znajdują się w przedziale od 0 do 100 pkt. Wyniki >50 pkt. to prognoza (zapowiedź) poprawy kondycji firm. Wynik < 50 pkt. to prognoza kryzysu, wynikającego z pogarszającej się kondycji firm. Rolę szczególną w Bibby MSP Index przypisano aspektowi finansowania. Uznano bowiem, że płynność finansowa i zrównoważone zewnętrzne finansowanie (poziom zadłużania) pełnią funkcję w małych i średnich firmach dużo poważniejszą, niż w dużych korporacjach, relatywnie mniej narażonych na zapaść spowodowaną raptowną utratą płynności czy nadmiernym wzrostem zadłużenia.

Krzysztof Kuniewicz, Dyrektor Zarządzający Bibby Financial Services komentuje „Pierwsza fala naszego badania przynosi szereg ciekawych obserwacji na temat małych i średnich firm. Widzimy, że Polscy przedsiębiorcy, mimo wskazywanych przeszkód i nienajlepszych nastrojów ( wśród badanych łącznie 61,1 proc. uznało, że końcówka poprzedniego roku i pierwszy kwartał roku bieżącego były niepomyślne), są przygotowani by radzić sobie w każdych warunkach, niezależnie od koniunktury i zewnętrznego wsparcia. Ponad 20 lat przedsiębiorczości w Polsce przynosi efekty. Potwierdziły się nasze obserwacje o fatalnej kulturze płatniczej wśród polskich przedsiębiorców – jedynie 17% przyznało, że otrzymuje zapłatę za swoje usługi lub dostarczone towary w terminie. Cieszy więc, że mimo wielu przeszkód ten kluczowy dla rozwoju naszego kraju sektor przedsiębiorstw optymistycznie patrzy w przyszłość.

Obok pomiaru Bibby MSP Indexu, diagnozującego obecną i prognozowaną kondycję małych i średnich firm, badanie prezentuje kompleksowy obraz polskiego sektora MSP. Respondenci oceniali w nim klimat ekonomiczny a także prognozy rozwoju gospodarczego w najbliższym półroczu, główne bariery blokujące rozwój firm oraz udogodnienia w prowadzeniu biznesu. Oceniano również kulturę płatniczą i skalę opóźnień w regulowaniu należności wśród polskich przedsiębiorców a także jak przedsiębiorcy radzą sobie z utrzymaniem płynności finansowej. Dodatkowo w pierwszej fali badania oceniono dostępność źródeł finansowania firm MSP.

Zainicjowany w Polsce projekt badawczy Bibby MSP Index obejmujący sektor małych i średnich firm jest rozwinięciem podobnych projektów od lat prowadzonych na macierzystym rynku brytyjskim.

W badaniu wzięło udział 450 firm z sektora MSP z całej Polski. Badanie przeprowadzone techniką CATI zostało zrealizowane przez firmę Keralla Research, specjalizującą się w badaniach firm.

Zapraszamy do zadawania szczegółowy pytań dotyczących projektu a także szczegółowych obszarów badania.

Ponad 25% wzrost obrotów energią elektryczną

Łączny obrót energią elektryczną na Towarowej Giełdzie Energii S.A. wyniósł w kwietniu br. 13,748 TWh i był wyższy w porównaniu do poprzedniego miesiąca o 25,46% (10,959 TWh w marcu 2011). Znaczący udział w tym sukcesie miał obrót energią elektryczną na Rynku Terminowym Towarowym, który wyniósł 11,973 TWh, co stanowi wzrost o 28,63%. Obrót na Rynku Dnia Następnego wzrósł o 7,54% m/m (i aż o 313,24% r/r, osiągając tym samym najwyższy wolumen w ponad 10-letniej historii TGE).

Obrót energią elektryczną w dostawie na dzień następny na parkiecie TGE wyniósł w kwietniu 2011 roku rekordowe 1,776 TWh. W porównaniu do poprzedniego miesiąca obroty na RDN wzrosły o 7,54% i aż o 313,24% licząc rok do roku. Średnie dzienne obroty ukształtowały się na poziomie 59 198 MWh przy minimum 39 824 MWh i maximum 84 860 MWh.

Kwiecień jest kolejnym miesiącem, w którym rynek bazowy dla energii elektrycznej jakim jest RDN, wciąż umacnia swoją pozycję na hurtowym rynku energii w Polsce. Udział RDN w łącznym godzinowym zapotrzebowaniu na energię elektryczną Krajowego Systemu Elektroenergetycznego wyniósł średnio 14,44% (11,91% w marcu 2011), przy minimum 5,43% i maksimum 32,12%.

Regularnie wzrastające obroty mają bardzo duże znaczenie w procesie integracji polskiego rynku energii z rynkami ościennymi. Dzięki silnemu rynkowi bazowemu, Towarowa Giełda Energii staje się aktywnym uczestnikiem tych zmian.

Miesięczny kurs BASE, liczony jako średnia ważona wolumenem ze wszystkich transakcji zawartych na Rynku Dnia Następnego, wyniósł 210,17 PLN/MWh (wzrost m/m o 6,17 PLN). Miesięczny kurs PEAK, liczony jako średnia ważona wolumenem ze wszystkich transakcji zawartych na Rynku Dnia Następnego dla godzin od 8 do 22, wyniósł 219,51 PLN/MWh (wzrost m/m o 4,41 PLN).

Rynek Terminowy Towarowy (RTT)

Obrót energią elektryczną na Rynku Terminowym Towarowym w kwietniu 2011 roku wyniósł 11,973 TWh. Stanowi to wzrost miesiąc do miesiąca o 28,63%. W tym samym okresie w ubiegłym roku nie zawarto żadnych transakcji.

Struktura obrotów w kwietniu 2011 pokazuje, że członkowie TGE kontynuują kontraktację energii w dostawie na rok 2012. Podobnie jak w marcu 2011 najbardziej płynnym kontraktem był kontrakt roczny o profilu dostawy energii elektrycznej BASE w 2012 roku (dostawa we wszystkich godzinach doby) – BASE_Y-12. Łączny obrót na tym kontrakcie wyniósł 8 256 960 MWh (940 MW) – stanowi to 68,96% łącznego wolumenu na rynku RTT. Średnia cena kontraktu BASE_Y-12 w kwietniu 2011 ukształtowała się na poziomie 203,43 PLN/MWh (wzrost m/m o 2,25 PLN).

Biorąc pod uwagę wykonanie kontraktów dla danej godziny doby dostawy energii elektrycznej, udział wszystkich rynków TGE dedykowanych energii elektrycznej w łącznym godzinowym zapotrzebowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego, wzrósł w kwietniu 2011 roku do średniej wartości 66,95% (63,88% w marcu 2011) przy minimum 55,31% i maksimum 87,87%.

Na Euro 2012 do Polski przyjedzie około 1 miliona turystów

Na niewiele ponad rok przed Euro 2012 wiadomo już, że Polska będzie dysponować bazą miejsc noclegowych nie tylko wystarczającą do obsługi kibiców, ale nawet większą niż wynika to z potrzeb turnieju. Wytyczne UEFA odnośnie bazy noclegowej w trakcie Euro 2012 zakładają, że miejsca noclegowe dla kibiców powinny być usytuowane bezpośrednio w Miastach – Gospodarzach turnieju lub maksymalnie w odległości 2 godzin jazdy samochodem od stadionu.

Oznacza to, że w przypadku Warszawy uwzględniane są także miejsca noclegowe np. w Łodzi, w przypadku Wrocławia w Krakowie i Katowicach, Poznania w Bydgoszczy, a Gdańska w Toruniu oraz w licznych miejscowościach nadmorskich. Dodatkowo, część kibiców będzie podążała także śladami swojej reprezentacji i w związku z tym będzie nocowała w miejscowościach, w których będą się znajdowały centra pobytowe poszczególnych drużyn. W związku z tym kibice skorzystają również z bazy noclegowej np. Kołobrzegu, Ustki, Kazimierza Dolnego, Nałęczowa, czy Ostródy – oraz innych polskich miejscowości.

Zgodnie z szacunkami ekspertów, opartymi o analizy zapotrzebowania wykorzystania miejsc noclegowych w trakcie poprzednich turniejów UEFA EURO, około połowa kibiców przebywających na stadionach oraz w miejskich strefach kibiców, będzie korzystała z bazy noclegowej w trakcie Euro 2012 w Polsce. Oznacza to, że w Warszawie będzie potrzebnych 100 000 miejsc noclegowych, w Poznaniu 50 000, w Gdańsku 85 000, a we Wrocławiu 50 000.

Wszystkie 4 Miasta – Gospodarze wraz z uwzględnieniem miejsc noclegowych oddalonych od nich o 2 godziny jazdy samochodem już dziś nie tylko są w stanie przyjąć taką liczbę kibiców, ale w przypadku niektórych miast, zaplecze bazy noclegowej jest znacznie większe od zapotrzebowania na Euro 2012 – mówi Rafał Rosiejak, Koordynator Krajowy ds. Zakwaterowania dla Kibiców, spółka PL.2012. – W chwili obecnej baza noclegowa dla Warszawy wynosi 101 000 wobec 100 000 potrzebnych miejsc, dla Gdańska 198 000 wobec 85 000 potrzebnych łóżek, dla Poznania 64 000 w obliczu 50 000 wymaganych miejsc, a dla Wrocławia 61 000 wobec zapotrzebowania na 50 000 miejsc noclegowych. W identyfikacji miejsc noclegowych dla kibiców pod uwagę brane są hotele wszystkich kategorii, motele, pensjonaty, hostele, kwatery prywatne, domy studenckie, pola namiotowe, kempingi oraz inne obiekty niekategoryzowane. W związku z tym, w zależności od preferencji i wymagań, do dyspozycji kibiców będą oddane miejsca noclegowe w różnych standardach jakościowych i cenowych.

Rezerwacja miejsc noclegowych na Euro 2012 w Polsce będzie możliwa z wykorzystaniem internetowych stron poszczególnych hoteli, tour operatorów, wybranych internetowych systemów rezerwacji hotelowych oraz specjalnej internetowej platformy informacyjnej dla kibiców.

Od grudnia 2011 roku kibicom zostanie zaoferowany również unikalny produkt logistyczno – transportowy Polish Pass. Dzięki niemu w wygodny sposób, z wykorzystaniem Internetu, możliwe będzie zawarcie w jednym dokumencie potwierdzenia rezerwacji hotelowej, biletu na komunikację miejską czy międzymiastową oraz ubezpieczenia zdrowotnego.

W ramach przygotowań bazy noclegowej dla kibiców na Euro 2012 w Polsce realizowane są również działania mające na celu zapewnienie wysokiej jakości obsługi gości w obiektach noclegowych. Spółka PL.2012 wraz z Izbą Gospodarczą Hotelarstwa Polskiego oraz firmą szkoleniową House of Skills realizują projekt Akademia Gościnności, którego celem jest przeszkolenie ok. 1600 osób z branży hotelarskiej w Polsce. Projekt jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej. W ramach Akademii Gościnności odbywają się szkolenia między innymi z zakresu praktycznego zarządzania jakością obsługi gości, trudnych sytuacji w obsłudze klientów oraz prezencji i savoir vivre.

Złe informacje dla eksporterów – stopy procentowe znów w górę

Na zakończonym w środę posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej wbrew oczekiwaniom rynku podwyższyła stopy procentowe o 0,25 pkt proc. „Rada przestraszyła się szybko rosnącej inflacji. To nie będzie ostatnia podwyżka stóp w tym roku” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„RPP podwyższyła stopy procentowe, bowiem inflacja w marcu osiągnęła 4,3 proc., czyli najwięcej od dwóch lat. W górę, do 4,6 proc. poszły także oczekiwania inflacyjne ludności. Od wielu tygodni wzrost cen napędzają drożejąca żywność i paliwa. Widać członkowie RPP uznali, że do powstrzymania dalszego wzrostu cen nie wystarczą tylko zapowiedziane interwencje walutowe rządu.

Podniesienie stóp procentowych powinno wpłynąć na umocnienie się złotego, co z kolei negatywnie może odbić się na polskich eksporterach i wpływach z eksportu. Częste podwyżki stóp w tym roku zwiększają też ryzyko spowolnienia gospodarczego w 2012 roku” – dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Telepraca sposobem na bezrobocie

Według sondażu przeprowadzonego w serwisie www.telepraca.gov.pl wynika, że 81% internautów biorących udział w badaniu chciałoby pracować na zasadach telepracy i aż 78% uważa, że telepraca jest alternatywą na zatrudnienie osób zagrożonych bezrobociem. Usługa Telepraca – nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach jest realizowana od 2009 roku na zlecenie Polskiej Agencji Przedsiębiorczości i Rozwoju. Celem usługi jest promowanie pracy zdalnej, jako korzystnego i efektywnego sposobu zatrudnienia w firmie.

W dobie szybkiego rozwoju środków telekomunikacyjnych (internetu, telefonów komórkowych) i powszechności ich wykorzystania w pracy, z roku na rok rośnie liczba osób wykorzystujących elastyczne formy zatrudnienia. Wyniki sondy zamieszczonej na stronie telepraca.gov.pl wskazują, że aż 81% badanych osób chciałoby być zatrudnionych na zasadach telepracy. Praca zdalna to nie tylko wygoda dla pracownika (indywidualny dobór czasu pracy, możliwość pogodzenia pracy z innymi obowiązkami oraz oszczędność czasu), to także oszczędności ze strony pracodawcy – ograniczenie kosztów związanych z utworzeniem nowego stanowiska pracy, nawet o 30–40%.

„Usługę Telepraca – nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach realizujemy od 2009 roku i bardzo cieszy nas fakt wzrostu świadomości osób na temat pracy zdalnej oraz liczby osób chcących pracować na zasadach telepracy. Telepraca jest to każdy rodzaj pracy wykonywany poza tradycyjnym miejscem zatrudnienia, której wyniki dostarczane są do pracodawcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Dodatkowo elastyczne formy zatrudnienia stwarzają możliwość aktywizacji zawodowej osób, które są zagrożone bezrobociem: osób wychowujących dzieci, niepełnosprawnych, czy też seniorów” ­ mówi Anna Świebocka–Nerkowska, Dyrektor Departamentu Rozwoju Kapitału Ludzkiego PARP.

Zdaniem internautów możliwości, jakie stwarza telepraca są alternatywą na wzrost zatrudnienia w grupach narażonych na bezrobocie – aż 78% z nich odpowiedziało na te pytanie twierdząco. Dzięki telepracy można wykonywać obowiązki służbowe nie tylko na terenie całej Polski, ale także z dowolnego miejsca na całym świecie.

„Ogólnopolski program promocji i szkoleń dla przedsiębiorstw – Telepraca II” to kolejny przykład działania Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości nakierowanego na rozwój kwalifikacji pracowników, ułatwienia im dostosowania się do zmieniającego się rynku oraz funkcjonowania w gospodarce opartej na wiedzy.

Telepraca to elastyczna forma zatrudnienia na odległość, która cały czas zyskuje na popularności. Sprzyja temu usługa realizowana na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która będzie trwać do lutego 2012 roku. Usługa ma na celu popularyzację zatrudnienia telepracowników przez polskich przedsiębiorców. W ramach działań na terenie całej Polski trwają dofinansowane szkolenia, w których weźmie udział, co najmniej 2000 właścicieli i pracowników mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, świadczone są również usługi doradcze. Usługa „Telepraca nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach”, realizowana w ramach projektu „Ogólnopolski program promocji i szkoleń dla przedsiębiorców Telepraca II” jest dofinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

źródło/autor: Polska Agencja Przedsiębiorczości i Rozwoju

Numer 1 polskich gangsterów schwytany

Specjalna grupa zadaniowa policjantów kryminalnych z Komendy Głównej i Komendy Stołecznej Policji zatrzymała poszukiwanego od 10 lat przez polską Policję Rafała S., ps. Szkatuła. Przestępca ten, przez wielu uważany za szefa polskiego świata przestępczego, był numerem 1 na liście najbardziej poszukiwanych przestępców w naszym kraju. Wystawiono za nim 8 listów gończych, 2 Europejskie Nakazy Aresztowania i dwa zarządzenia poszukiwawcze.

Rafała S. ps. Szkatuła policjanci zatrzymali w środę (11.05.2011 r.), w godzinach popołudniowych, na jednej z ulic Lesznowoli koło Piaseczna. Wpadł w ręce funkcjonariuszy ze specgrupy powołanej w grudniu 2010 roku przez komendanta głównego Policji. Wchodzący w jej skład policjanci kryminalni z Komendy Głównej i Komendy Stołecznej Policji analizowali każdą, nawet najdrobniejszą informację dotyczącą tego człowieka. W trakcie prac grupy weryfikowano wersje mówiące o tym, że Rafał. S. nie żyje, ukrywa się na terenie Polski i nadal prowadzi działalność, bądź ukrywa się na terenie Hiszpanii i za pośrednictwem swoich kompanów nadzoruje biznes przestępczy w Polsce.

Na podstawie analizy zebranych informacji policjanci ustalili, że poszukiwany może ukrywać się w okolicach Warszawy, Piaseczna lub Magdalenki. Wszystko wskazywało na to, że zmienił on swój wygląd: zapuścił długie włosy, wąsy i brodę, a także nosił okulary. W ostatnich tygodniach ustalono, że mężczyzna o rysopisie podobnym do poszukiwanego przejeżdża przez Lesznowolę. Na tym tropie się skoncentrowano. Przez kilka dni wzdłuż głównej ulicy rozmieszczano policjantów, którzy z ukrycia prowadzili obserwację pojazdów. Około godziny 17:10 policjanci zauważyli szarą Skodę Fabię, jadącą od Piaseczna w kierunku Magdalenki. Kierował nią mężczyzna rysopisem odpowiadający poszukiwanemu Rafałowi S. Informację tę natychmiast przekazano do policjantów pełniących służbę radiowozem oznakowanym, by ci zatrzymali go do rutynowej kontroli. W jej trakcie poszukiwany wylegitymował się oryginalnym polskim paszportem z własnym zdjęciem, jednak dane personalne były innego mężczyzny. Rafał S. tłumaczył się, że nie posiada przy sobie prawa jazdy, gdyż zawieruszyło się ono przy przeprowadzce. Kiedy policjanci upewnili się, że mają do czynienia z jednym z najbardziej poszukiwanych członków świata przestępczego w Polce, przystąpili do dynamicznego zatrzymania, wykorzystując zaskoczenie mężczyzny.

Rafała S. ps. Szkatuła przewieziono do Komendy Stołecznej Policji. Teraz będzie odpowiadał za przestępstwa, które mu się zarzuca, a są to: zlecenie zabójstwa, udział i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, tzw. grupą Szkatuły, handel środkami odurzającymi na dużą skalę, wymuszanie haraczy oraz kradzieże. Właśnie w związku z tymi przestępstwami „Szkatuła” poszukiwany był 8 listami gończymi, 2 Europejskimi Nakazami Aresztowania i 2 zarządzeniami poszukiwawczymi w celu ustalenia miejsca pobytu.

Rafał S. w latach 90. na terenie Warszawy zajmował się kradzieżami samochodów, następnie działał w grupie przestępczej Piotra K. ps. Bandziorek. W czasie kiedy Piotr K. przebywał w zakładzie karnym, „Szkatuła” na terenie stolicy zaczął przejmować wpływy w świecie przestępczym i w bardzo szybkim czasie stał się liderem nowej już „swojej” grupy. tzw. GRUPY SZKATUŁY. Swoim działaniem objęła ona cały kraj, jak również utrzymywała kontakty z międzynarodowymi przestępcami. Na przestrzeni lat Policja wielokrotnie uderzała w tę grupę, zatrzymując wielu jej członków, jednak Rafał S. do środy był nieuchwytny.