Rośnie liczba osób, które w tym roku wyjadą na urlop

Jak pokazuje tegoroczne badanie Holiday Barometer, przeprowadzone na zlecenie Grupy Europ Assistance, po dwóch trudnych latach liczba Europejczyków, którzy wyjadą na urlop wraca do poziomu sprzed kryzysu. W tym roku na wakacje planuje wyjechać 66% mieszkańców Europy, czyli tyle, ile w 2007 roku.

Jedenaste badanie Holiday Barometer zostało przeprowadzone przez Ipsos na zlecenie Grupy Europ Assistance i wzięło w nim udział 3500 Europejczyków z 7 państw – Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Belgii i Austrii. Tegoroczny Holiday Barometer pokazał, że rośnie liczba osób, które w tym roku wyjadą na urlop – deklaruje tak 66% badanych, czyli o 2 punkty więcej niż w 2010 i 2009 roku. Największy wzrost odnotowały Włochy (+7 punktów) oraz Hiszpania (+6 punktów). Najwięcej badanych na miejsce wypoczynku wybierze Europę (aż 79%), z czego blisko połowa (47%) zostanie w swoim rodzinnym kraju. Zdecydowana większość (65%) spędzi tegoroczne wakacje nad morzem.

Jak pokazuje badanie głównym kryterium przy planowaniu wakacji jest nadal chęć odpoczynku i oddechu od codziennych obowiązków – to bezwzględny priorytet dla 61% badanych, podczas gdy chęć „odkrywania tego, co nowe” dotyczy tylko 38% z nich (liczba ta nie zmieniła się od 2008).

Chociaż w tym roku wzrosła liczba wyjeżdżających, Europejczycy nadal zwracają uwagę na swoje wakacyjne wydatki. Średni budżet jaki przeznaczą w tym roku na wakacje mieszkańcy Europy to ok. 2 145 euro – to 62 euro więcej niż w 2010 roku. Wzrost ten jest największy w przypadku Włoch (o 112 euro), Belgii (o 280 euro) oraz Niemiec (o 287 euro). Mniej niż w ubiegłym roku (o 147 euro) wydadzą na wakacje jedynie Brytyjczycy.

Europejczycy znaleźli też nowy sposób na zmieniające się warunki gospodarcze i finansowe – wyjeżdżają częściej, ale za to na krócej. Co prawda dwutygodniowe wyjazdy preferuje nadal większość, bo 39% badanych, ale to zdecydowanie mniej niż w ubiegłych latach (spadek o 4 punkty). Za to aż 25% planuje wyjechać na urlop więcej niż raz – to najwyższy wynik odkąd prowadzone jest badanie. Dodatkowo kryzys pokazał, że planujemy wakacje bardziej rozważnie. Blisko 2/3 osób organizuje wyjazdy z dużym wyprzedzeniem i samodzielnie, kupując osobno poszczególne usługi przez Internet. Jedynie 27% kupi pakiety All-inclusive.

Badani coraz częściej korzystają też z nowoczesnych technologii. Aż 57% osób dokona rezerwacji za pośrednictwem Internetu (w Wielkiej Brytanii wskaźnik ten wyniósł aż 71%). Wskaźnik ten rośnie nieprzerwalnie od 2005 roku, kiedy z Internetu przy planowaniu wakacji korzystało zaledwie 28% badanych. Rośnie też popularność smartfonów – ma go już 1 na 4 badanych. Większość z nich deklaruje, że wyłącza telefon na czas wypoczynku, jednak chętnie skorzystaliby oni z telefonu w trakcie pobytu, aby uzyskać informacje o danych teleadresowych, stawkach ubezpieczeń, czy też inne informacje przydatne podczas pobytu.

Tegoroczny Health Barometer pokazał, iż na planowanie wakacji miały także wpływ ostatnie wydarzenia w Afryce Północnej. Ryzyko ataków terrorystycznych było w tym roku dla Europejczyków najważniejszym kryterium przy wyborze lokalizacji (42%, czyli o 5 punktów więcej niż w 2010 roku). W dalszej kolejności był to klimat, który jest kluczowy przy wyborze lokalizacji dla 41% badanych oraz kwestie budżetowe, które są kluczowe dla 40% osób. Dalej znalazło się ryzyko niepokojów społecznych, które jest istotnym czynnikiem przy wyborze miejsca docelowego urlopu dla 33% badanych – liczba ta wzrosła aż o 10% w stosunku do 2010 roku.

Badanie Grupy Europ Assistance pokazało również, że coraz więcej osób decyduje się na wykupienie ubezpieczenia przed wyjazdem na urlop. Dotyczy to szczególnie Niemców, Włochów i Austriaków. Najczęściej polisa dotyczy awarii pojazdu (64%, +7 punktów), problemów zdrowotnych (32%, +9 punktów) lub strajku czy opóźnień w transporcie (26%, +5 punktów). Jednocześnie jedynie 17% europejczyków posiada polisę, która obejmuje ryzyko ataku terrorystycznego.

Ogólnopolska kontrola działalności organizatorów turystyki

Coraz mniej biur podróży narusza prawa konsumentów – wynika z przeprowadzonej przez UOKiK kontroli organizatorów turystyki. Zbadano 171 wzorców umownych stosowanych przez 87 przedsiębiorców z całego kraju

Urząd regularnie monitoruje rynek usług turystycznych. Na ponad 2,4 tys. wpisanych do rejestru postanowień niedozwolonych 709 związanych jest z turystyką. To najliczniejsza grupa postanowień z jednej branży w rejestrze. W tym roku miała miejsce już piąta od 2003 roku ogólnopolska kontrola działalności organizatorów turystyki. W ramach prowadzonego od lutego do czerwca badania UOKiK sprawdził 171 wzorców umownych, regulaminów, przeanalizowano również materiały reklamowe – broszury, foldery, ulotki, a także umowy, które zostały zawarte z konsumentami.

Wśród 87 zbadanych organizatorów turystyki – 52 to przedsiębiorcy kontrolowani po raz pierwszy przez UOKiK. Wytypowani z poszczególnych województw na podstawie największej kwoty gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej. Pozostałych wybrano spośród przedsiębiorców, u których wykryto najwięcej nieprawidłowości podczas wcześniejszych kontroli.

Niezgodne z prawem praktyki stosowało 63 proc. skontrolowanych. W porównaniu z wynikami poprzedniego przeglądu z 2008 roku, kiedy nieprawidłowości stwierdzono aż u 96 proc. sprawdzonych podmiotów – tegoroczne badanie wskazuje na poprawę. Cieszy fakt, że aż wobec 32 przedsiębiorców nie było zastrzeżeń dotyczących wzorców umownych. W stosunku do pozostałej grupy – zarzuty UOKiK dotyczą głównie stosowania postanowień naruszających ustawę o usługach turystycznych oraz tożsamych ze znajdującymi się w rejestrze klauzul niedozwolonych.

W przebadanych dokumentach Urząd znalazł m.in. postanowienia istotne dla turystów z ekonomicznego punktu widzenia – dotyczące bezprawnego wyłączania lub ograniczania odpowiedzialności organizatora imprezy turystycznej, utrudniania złożenia reklamacji, zmiany ceny wycieczki. Zastrzeżenia dotyczyły między innymi:

  • ograniczania odpowiedzialności organizatora imprezy. Najwięcej, bo aż 42 zakwestionowane przez UOKiK postanowienia dotyczyły bezprawnego ograniczania lub wyłączania odpowiedzialności organizatora turystyki najczęściej w takich sytuacjach, jak opóźnienie samolotu, zmiana hotelu czy zaginięcie przedmiotów wartościowych.Organizatorzy informowali turystów w umowach lub regulaminach, że – biuro nie odpowiada za rzeczy pozostawione podczas podróży w autokarze i podczas pobytu w miejscu zakwaterowania. Tymczasem, zgodnie z prawem, organizator imprezy turystycznej nie może wyłączyć swojej odpowiedzialności za uszkodzenia przedmiotów należących turystów, które miały miejsce podczas wycieczki. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy powodem powstania szkody jest działanie lub zaniechanie konsumenta, osób trzecich lub siły wyższej;
  • utrudnianie złożenia reklamacji. Kolejną dużą grupę nieprawidłowości – 25 zakwestionowanych postanowień – stanowiły warunki dotyczące egzekwowania praw w przypadku nienależycie wykonanej umowy. W związku ze zmianą w ubiegłym roku przepisów dotyczących m.in. terminu i sposobu składania reklamacji usługi turystycznej, UOKiK podczas badania szczególną uwagę zwrócił na przestrzeganie prawa właśnie w tym zakresie. Wykryte nieprawidłowości polegały m.in. na stosowaniu postanowień skracających ustawowy termin na złożenie reklamacji. Przykładowo biura podróży informowały swoich klientów, że – wszelkie reklamacje w sprawie usług winny być wniesione indywidualnie nie później jednak niż 7 dni od daty zakończenia imprezy. Tymczasem, zgodnie z prawem, na złożenie reklamacji mamy 30 dni od zakończenia wycieczki. W każdej umowie o świadczenie usług turystycznych powinna znaleźć się informacja o sposobie składania reklamacji;
  • zmiana ceny przed rozpoczęciem imprezy. Dla konsumentów cena jest jednym z najważniejszych czynników, jakimi kierują się wybierając konkretny wyjazd. Prawo dopuszcza możliwość jej zmiany jedynie w ściśle określonych przypadkach, tj. wzrostu opłat urzędowych, w tym podatków, kosztów transportu, kursów walut. Nie może się to ponadto odbyć później niż 20 dni przed rozpoczęciem wycieczki. W przypadku zmiany ceny organizator musi niezwłocznie poinformować o tym konsumenta, który ma w takim wypadku prawo odstąpienia od umowy i zwrotu wpłaconych pieniędzy. Jak wykazała, kontrola organizatorzy wyjazdów nie przestrzegali tych przepisów i zastrzegali sobie możliwość zmiany ceny z innych powodów niż ustawowe, np. opłaty klimatyczne.
  • nieprawidłowości w treści i konstrukcji umów. Ustawa o usługach turystycznych określa dokładnie, co powinny zawierać umowy o świadczenie usług w ramach imprez turystycznych. Niestety przeprowadzona kontrola wykazała, że nie wszyscy przedsiębiorcy o tym pamiętają. Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły braku m.in. informacji na temat warunków wyżywienia, kontaktu do ubezpieczyciela, u którego biuro podróży wykupiło obowiązkową polisę chroniącą turystów czy też braku numeru wpisu organizatora do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych. Warto wiedzieć, że umieszczenie w umowie danych przedsiębiorcy, w tym numeru wpisu do rejestru, umożliwia konsumentowi sprawdzenie czy biuro działa legalnie, ponadto ułatwia dochodzenie ewentualnych roszczeń.

Rezultatem kontroli jest wszczęcie 41 postępowań w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, spośród których trzy zostały już zakończone wydaniem dwóch decyzji zobowiązujących i jednej stwierdzającej zaniechanie stosowania niedozwolonych praktyk. Ponadto trwają przygotowania do wszczęcia kolejnych siedmiu takich postępowań. Część klauzul zakwestionowano jako niezgodne z prawem postanowienia, które jednak nie znajdują się w rejestrze postanowień niedozwolonych. W stosunku do 22 przedsiębiorców UOKiK wystąpi z powództwem do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o uznanie stosowanych klauzul za niedozwolone.

Jednocześnie Urząd przypomina, że bezpłatną pomoc w dochodzeniu swoich praw turyści mogą uzyskać u powiatowych lub miejskich rzeczników konsumentów albo pod numerem telefonu 800 007 707 od pn. do pt. od 9.00 do 17.00.

Raport z kontroli ze szczegółowymi informacjami o skontrolowanych organizatorach i poradami dla turystów dostępny na www.uokik.gov.pl

CEZ rozwija produkcję zielonej energii

Czeski koncern energetyczny CEZ coraz prężniej rozwija produkcję zielonej energii. W ramach nowego projektu Biomasa Skawina, realizowanego przez elektrownię Skawina, firma ma zamiar rozbudować dotychczasową instalację o dodatkowe urządzenia, służące przygotowaniu paliwa biomasowego i zwiększeniu produkcji energii odnawialnej.

Projekt Biomasa Skawina obejmuje działania o charakterze organizacyjnym, logistycznym oraz projektowo-budowlanym. W wyniku już podjętych działań, Elektrownia Skawina drogą przetargu wybrała firmę zewnętrzną, która opracuje koncepcję i projekt oraz wybuduje nową instalację na biomasę. Nowa instalacja jest przyjazna środowisku, a jej wdrożenie przyczyni się do zredukowania poziomu emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Docelowo elektrownia Skawina chce zwiększyć produkcję energii odnawialnej o 6% w stosunku do energii wyprodukowanej w 2010 roku.

– Nasze elektrownie znajdują się w gronie aktywnie działających na polskim rynku wytwórców energii odnawialnej i to jest istotne, że nieustannie poszukujemy optymalnych rozwiązań – mówi Marek Bogdanowicz, lider projektu Biomasa Skawina i menadżer ds. Produkcji w Elektrowni Skawina.

Ostatnia szansa na dofinansowanie badań z Unii

We wtorek, 12 sierpnia 2011 roku zostanie ogłoszony ostatni już nabór wniosków do działania 1.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Przedsiębiorcy, którzy chcą dofinansować swoje prace nad powstaniem nowego, innowacyjnego na skalę międzynarodową produktu, usługi lub technologii muszą się pospieszyć! Wnioski o dotacje można składać do 30 września 2011 roku.

Działanie 1.4 wspiera projekty obejmujące przedsięwzięcia techniczne, technologiczne lub organizacyjne (badania przemysłowe i prace rozwojowe) prowadzone przez przedsiębiorców do momentu stworzenia przez nich prototypu rozwiązania.

Przedsiębiorca z uzyskanej dotacji może sfinansować badania, których celem będzie stworzenie nowych linii produkcyjnych i technologii, jak również nowych produktów, w tym produktów eksperymentalnych. Jednak skutkiem ich realizacji musi być powstanie nowych koncepcji technologicznych i rozwiązań produktowych, które zostaną skomercjalizowane i okażą się sukcesem rynkowym.

Za pieniądze z UE można opłacić wynagrodzenia zespołu pracującego nad badaniami, amortyzację sprzętu, aparatury i materiałów niezbędnych do prowadzenia badań. Unia pokryje również koszt usług doradczych w tym badania zlecone innym podmiotom, typowe koszty administracyjne czy najem lub utrzymanie pomieszczeń potrzebnych do realizacji projektu. – W przygotowaniu dokumentacji aplikacyjnej kluczowe jest to, aby pokazać, że projekt ma charakter innowacyjny – co najmniej w skali kraju oraz, że na badany produkt, usługę lub technologię istnieje realne zapotrzebowanie rynkowe, a projekt potencjalnie będzie opłacalny – mówi Milena Jankowska z ECDF, poznańskiej firmy doradczej pomagającej w przygotowaniu dokumentów do PARP. – Ważne – i to nie tylko ze względów finansowych – jest pokazanie we wniosku, że mamy zdolność do wdrożenia wyników naszych badań, a co za tym idzie, że pieniądze, które UE przekazała na badania lub prace rozwojowe, w przypadku badań zakończonych sukcesem, przełożą się na sukcesy wdrożeniowe i rozwój firmy – dodaje Milena Jankowska.

Łączna wartość całego projektu nie może przekroczyć równowartości w złotych kwoty 50 milionów euro, zaś przedsiębiorca może otrzymać dofinansowanie do 7,5 miliona euro. Jeśli firma należy do grupy mikro i małych przedsiębiorców na badania przemysłowe może otrzymać 70% wsparcia, średnie firmy dostaną 60%, zaś duże – 50%. Z kolei jeśli chodzi o prace rozwojowe to mali mogą liczyć na 45% z budżetu UE, średni na 35%, zaś duzi – 25%. W województwie wielkopolskim nie określono kwoty minimalnej wydatków kwalifikujących się do dofinansowania. W ramach działania istnieją również opcje umożliwiające podwyższenie wyżej wskazanego wsparcia nawet o 15 punktów procentowych.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości precyzyjnie określiła nie tylko wymagania wobec projektów, ale także uściśliła punktację. Aby ustawić się w kolejce po dotację firma musi zdobyć co najmniej 60 punktów na 100 możliwych, które otrzymuje się nie tylko za innowacyjność (max liczba punktów za to kryterium to 40), ale także na przykład za tematykę badań (w ramach grupy Info, Techno lub Bio, zyskuje się 5 punktów), opatentowanie wynalazku (10 punktów) lub ochronę środowiska (3 punkty). – Działanie 1.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka to szansa dla tych firm, które stawiają na innowacyjne rozwiązania w swoich dziedzinach – rozwiązania technologiczne, produkcyjne lub produktowe. Pieniądze z Unii Europejskiej w ich wypadku z pewnością przyczynią się nie tylko do zmian rynkowych, ale także do zmian w naszym sposobie życia ¬– mówi Milena Jankowska, ekspert ECDF.

Informacje na temat PO IG 1.4 znajdują się na stronie internetowej www.parp.gov.pl. Do kontaktu na temat działania i możliwości pozyskania dofinansowania zaprasza także ECDF – lider w pozyskiwaniu dotacji finansowanych z Unii Europejskiej www.ecdf.pl.

Polacy coraz chętniej podróżują samolotami

W tym roku polskie lotniska obsłużą ponad 1 mln pasażerów więcej niż w roku ubiegłym. Coraz więcej osób decyduje się na lot samolotem głównie ze względu na oszczędność czasu, wygodę i przystępne ceny połączeń. Ponad połowa badanych podróżuje liniami lotniczymi przynajmniej raz w roku.

Większość pasażerów na bilet nie wydaje więcej niż 600 zł, jedynie połowa korzysta z dodatkowych usług oferowanych przez przewoźników – jak wynika z analizy przeprowadzonej przez internetowe biuro podróży Tripsta.pl.

Polacy z reguły decydują się na lot, kiedy w grę wchodzą wakacje za granicą. Dla 70 proc. badanych to główny cel podróży samolotem. Z kolei 42 proc. wybiera ten środek transportu z myślą o odwiedzinach rodziny lub znajomych mieszkających poza Polską. Najczęściej latają osoby w wieku 26-39 lat, które oprócz wypoczynku podróżują w celach zarobkowych. – Jesteśmy coraz bardziej mobilni, praca czy nauka za granicą powodują, że średnio aż co trzeci badany lata częściej niż 3 razy w roku – mówi Anna Galewska z internetowego biura podróży Tripsta.pl. – Siatka połączeń z Polski stale się rozbudowuje, powstają nowe porty, np. pod Warszawą, Lublinem czy w Gdyni, co dodatkowo ułatwi i da większe możliwości podróżowania liniami lotniczymi – dodaje.

Bilet lotniczy do 600 zł

Samolot to, oprócz wygody, oszczędność czasu i pieniędzy. Taki sposób podróżowania nie musi oznaczać dużego wydatku. Większość, bo aż 67 proc. badanych, kupuje bilet lotniczy za nie więcej niż 600 zł, a średnio co trzeci wydaje na niego mniej niż 300 zł. Jak wynika z danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego, ponad połowa pasażerów linii lotniczych w Polsce wybiera tanich przewoźników i to głównie dzięki nim na podróż samolotem może sobie pozwolić coraz więcej osób.

Najwięcej na jeden lot wydają pasażerowie powyżej 40. roku życia, którzy w bilety lotnicze zaopatrują się w tradycyjnym biurze podróży lub bezpośrednio u przewoźnika. – Osoby, które kupują bilety przez internet wydają na nie mniej. Internetowa porównywarka czy wyszukiwarka połączeń lotniczych pozwala dokładnie sprawdzić loty dostępne u różnych przewoźników, przeanalizować ich ceny i wybrać najkorzystniejsze rozwiązanie – mówi Anna Galewska z Tripsta.pl. – Co więcej, jeżeli lecimy tanimi liniami i chcemy wykupić dodatkowy bagaż czy pierwszeństwo wejścia na pokład, to przy rezerwacji internetowej zapłacimy za takie usługi średnio połowę mniej niż na lotnisku – dodaje.

Dodatkowy bagaż dla kobiet

Ponad połowa podróżujących tanimi liniami korzysta z udogodnień oferowanych przez przewoźników. Prawie co trzeci badany wykupuje dodatkowy bagaż, a co czwarty w pakiecie z biletem wybiera ubezpieczenie w podróży. Jedynie 6 proc. decyduje się na zakup odprawy priorytetowej, a 2,5 proc. dodatkowej przestrzeni na nogi. Kobiety są bardziej skłonne ponieść ekstrakoszty. Z reguły trudniej jest im spakować się tylko w walizkę podręczną, więc zmuszone są zapłacić za dodatkowy bagaż. Częściej też podróżują z małymi dziećmi – w takiej sytuacji odprawa priorytetowa pozwala uniknąć długiej kolejki przy wejściu do samolotu i umożliwia wybór dowolnego, wygodnego dla matki z dziećmi miejsca na pokładzie.

Apple ogłasza wyniki za trzeci kwartał

Wzrost sprzedaży telefonów iPhone o 142%; Wzrost sprzedaży iPadów o 183%

Firma Apple przedstawiła sprawozdanie finansowe za trzeci kwartał roku obrotowego 2011, który zakończył się 25 czerwca 2011 roku. Spółka zadeklarowała rekordowe kwartalne przychody w wysokości 28.57 miliarda USD i rekordowy kwartalny zysk netto w wysokości 7.31 miliarda USD, czyli 7.79 USD na akcję rozwodnioną. W analogicznym kwartale poprzedniego roku przychody wyniosły 15.7 miliarda USD, a zyski 3.25 miliarda USD, czyli 3.51 USD na akcję rozwodnioną. Marża brutto wyniosła 41.7%, w porównaniu do 39.1% w analogicznym kwartale poprzedniego roku. 62% przychodów w ostatnim kwartale przypadało na sprzedaż poza USA.

Spółka sprzedała w tym kwartale 20.34 miliona telefonów iPhone, osiągając 142% wzrost sprzedaży w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku. Apple sprzedało także 9.25 miliona iPadów, co oznacza 183% wzrost sprzedaży w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku. Spółka sprzedała 3.95 miliona komputerów Mac, co oznacza 14% wzrost w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku oraz 7.95 miliona iPodów, co oznacza 20% spadek sprzedaży w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku.

„Jesteśmy podekscytowani naszym najlepszym kwartałem w historii. Nasze przychody wzrosły o 82% a zyski o 125%.” powiedział Steve Jobs, Dyrektor Generalny Apple. „W tym momencie skupiamy się na debiucie iOS 5 i iCloud jesienią tego roku.”

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych wyników, które zapewniły nam przepływy pieniężne na poziomie 11.1 miliarda USD, co oznacza 131% wzrost rok do roku,” powiedział Peter Oppenheimer, Dyrektor Finansowy Apple. „W czwartym kwartale roku obrotowego 2011 spodziewamy się przychodów na poziomie około 25 miliardów USD i zysku z akcji rozwodnionej na poziomie około 5.50 USD.”

Niniejsza informacja prasowa zawiera wybiegające w przyszłość stwierdzenia, w tym bez ograniczeń te dotyczące szacowanych przychodów i zysków Spółki przypadających na akcję. Ze stwierdzeniami tymi wiążą się elementy ryzyka i niepewności, a faktyczne wyniki finansowe mogą być różne od prognozowanych. Do elementów ryzyka i niepewności należą bez ograniczeń: wpływ czynników konkurencyjnych i ekonomicznych (oraz reakcja Spółki) na te czynniki oraz na decyzje konsumentów i przedsiębiorców dotyczące zakupu produktów Spółki; nieustanna presja konkurencyjna na rynku; zdolność Spółki do terminowego wprowadzania na rynek nowych programów, produktów i innowacji technologicznych oraz stymulowania popytu na nie; wpływ zmian w produktach, ich cenach lub ofercie i/lub wzrost kosztów podzespołów na marżę brutto Spółki; ryzyko związane z utrzymaniem zapasów zamawianych przez Spółkę z wyprzedzeniem, zanim klienci zamówią produkty Spółki; dostępność, na akceptowalnych warunkach, określonych podzespołów i usług niezbędnych do prowadzenia przez Spółkę działalności, a obecnie nabywanych ze źródeł o ograniczonej dostępności lub takich, dla których nie ma alternatywy; wpływ zależności Spółki od usług produkcyjnych i logistycznych świadczonych przez firmy trzecie na jakość, ilość lub koszt produktów bądź usług; zależność Spółki od dostępności treści cyfrowych dostarczanych przez firmy trzecie; potencjalny wpływ ewentualnego orzeczenia, że Spółka naruszyła prawa własności intelektualnej innych podmiotów; wpływ ewentualnych problemów z jakością produktów na sprzedaż i zysk operacyjny Spółki; fakt, że w niektórych krajach Spółka współpracuje tylko z jednym lokalnym dostawcą usług przy sprzedaży telefonów iPhone; dostępność osób zarządzających Spółką i kluczowych pracowników; ewentualne postępowania sądowe prowadzone w związku ze sprawami badanymi przez specjalną komisję zarządu oraz korektą skonsolidowanych sprawozdań finansowych Spółki; wojny, akty terroru, kryzysy zdrowia publicznego i inne okoliczności, które mogłyby zakłócić dostawy, transport i kształtowanie się popytu na produkty; niekorzystne wyniki innych postępowań prawnych; zależność Spółki od wyników pracy dystrybutorów i innych sprzedawców produktów Spółki. Dodatkowe informacje na temat potencjalnych czynników wpływających na wyniki finansowe Spółki zamieszczane są niekiedy w ogólnodostępnych sprawozdaniach Spółki składanych w amerykańskiej Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC), w tym w Formularzu 10-K za rok obrotowy zakończony 25 września 2010 roku, w Formularzach 10-Q za kwartał zakończony 25 grudnia 2010 roku i 10-Q za kwartał zakończony 26 marca 2011 roku oraz Formularzu 10-Q za kwartał zakończony 25 czerwca 2011 roku, który zostanie złożony w komisji SEC. Spółka nie zobowiązuje się do aktualizowania stwierdzeń lub informacji wybiegających w przyszłość. Informacje takie powinny być interpretowane w kontekście daty ich ogłoszenia.

Jarosław Fotyga w zarządzie FAMUR S.A.

Z dniem 15 lipca Rada Nadzorcza FAMUR SA powołała na stanowisko wiceprezesa zarządu spółki Jarosława Fotygę. Jego zadania będą związane z zarządzaniem zasobami ludzkimi, wdrażaniem strategicznych programów organizacji oraz rozwojem kadr w liczącej obecnie blisko 4 tysiące pracowników Grupie FAMUR.

Przed objęciem funkcji wiceprezesa zarządu FAMUR SA, w latach 2003-2011 Jarosław Fotyga był menedżerem w dziale zasobów ludzkich w EBRD (Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju) w Londynie, gdzie odpowiadał za wiele aspektów działalności inwestycyjnej w 34 krajach na całym świecie, a także za strategiczne programy rozwojowe. Wcześniej pełnił funkcje kierownicze w Unilever Polska (2000-2003) i Philips Morris (1997-2000).

Jarosław Fotyga wykłada Human Resources Managment na studiach podyplomowych i programowych Executive MBA. Posiada tytuł Chartered Fellow brytyjskiego Chartered Institute for Personnel and Development. Ponadto, jest autorem wielu publikacji w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi i poprawiania działalności organizacyjnej. Ukończył Cornell University na specjalizacji Human Resource Management oraz University of Illinois Urbana – Champaign na specjalizacji Business Strategy.

„Uważamy, że fundamentem Grupy FAMUR są ludzie zatrudnieni zarówno przy produkcji, jak i w działach badań i rozwoju czy sprzedaży. To dzięki naszym pracownikom możemy osiągać sukcesy na polu innowacyjności, obejmujące projektowanie i wdrażanie unikatowych na skalę światową maszyn i rozwiązań dla górnictwa. Przykładem może być system e-kopalnia czy kompleks do eksploatacji pokładów niskich. Grupa FAMUR konsekwentnie zwiększa swój potencjał przez rozwój organiczny i akwizycje. Jesteśmy przekonani, że dynamicznemu wzrostowi powinna zawsze towarzyszyć troska o zapewnienie możliwie najlepszej organizacji pracy” – mówi Waldemar Łaski, prezes zarządu FAMUR SA.

Obecnie w skład zarządu FAMUR SA wchodzą: Waldemar Łaski – prezes zarządu oraz Beata Zawiszowska, Ryszard Bednarz, Ireneusz Tomecki, Adam Wojciechowski oraz Jarosław Fotyga, którzy piastują stanowiska wiceprezesów.

Polska Ekstraklasa rośnie szybko, ale nie dogania Europy

Klubem, który osiągnął największe przychody w minionym roku jest po raz kolejny Lech Poznań. Na drugie miejsce awansowało Zagłębie Lubin, które wyprzedziło Legię Warszawa. Od kilku lat przychody Ekstraklasy rosną w tempie kilkunastu procent rocznie. Mimo to przy obecnych wynikach sportowych nie będzie ona w stanie dorównać ligom europejskim, które oddalają się z roku na rok o dziesiątki lub nawet setki milionów euro. W ubiegłym roku, ze względu na oddanie do użytku nowych stadionów, w Ekstraklasie znacząco zwiększyły się przychodny z dnia meczu. Kluby potrzebują jednak kompleksowego podejścia do wykorzystania obiektów tak, aby zarabiać na nich jak najwięcej – to główne wnioski z V edycji raportu „Piłkarska Liga Finansowa” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

W 2010 r. 11 klubów powiększyło swoje przychody, natomiast 6 zanotowało spadki. Największy wzrost przychodów, w ujęciu kwotowym, osiągnęły dwie pierwsze drużyny tegorocznego rankingu – Lech i Zagłębie, które zwiększyły swoje wpływy odpowiednio o 20,7 mln zł (51%) i 12,2 mln zł (61%). Pierwszemu z klubów zagwarantowało to przychody na poziomie 61 mln zł w 2010 roku, drugiemu, o połowę mniejsze – 31 mln zł. Wzrosty powyżej 4 mln PLN uzyskały Korona Kielce, Legia Warszawa i Widzew Łódź. Do drużyn, które w 2010 roku zaliczyły największy spadek wpływów należały GKS Bełchatów (-5,8 mln PLN), Śląsk Wrocław (-3 mln PLN) i Wisła Kraków (- 3mln PLN).

Wyniki raportu Deloitte wskazują, że najistotniejszą kategorią przychodów pozostają wpływy komercyjne, które po wzroście w 2010 roku o 11 mln PLN stanowiły 45% łącznych przychodów klubów Ekstraklasy. Na stałym poziomie pozostały przychody ze sprzedaży praw do transmisji meczów, które odpowiadały za 35% wpływów. Największy wzrost przychodów kluby odnotowały w kategorii przychodów z dnia meczu, które uległy niemal podwojeniu w porównaniu do 2009 roku. Tym samym zwiększył się ich udział w łącznych przychodach – z 12% do 20%. Tak znaczna poprawa wyniku była spowodowana głównie zakończeniem rozbudowy kilku stadionów.

„W drugiej połowie 2010 roku zakończono całkowicie lub częściowo budowę sześciu stadionów klubów występujących w minionym sezonie w Ekstraklasie. Same obiekty jednak nie wystarczą – kluby muszą pomyśleć o nowym modelu biznesowym, który pozwoli im efektywnie wykorzystać tkwiący w nich potencjał. Potrzebna jest kompleksowa strategia sprzedaży lóż oraz przygotowanie specjalnych pakietów komercjalizacyjnych. Warto przyjrzeć się, jak funkcjonują tego typu obiekty na zachodzie Europy i zastanowić się nad wprowadzeniem bezgotówkowych form płatności na stadionach, co przyspieszy dokonywanie na nich zakupów, a także nad rozwiązaniami, które uczynią te obiekty jeszcze bardziej przyjaznymi dla rodzin z dziećmi ” – mówi Jacek Bochenek, dyrektor grupy sportowej Deloitte.

Z raportu Deloitte wynika, że w ujęciu procentowym, po raz kolejny z rzędu, najwyższa polska liga rosła w szybszym tempie niż najwięksi w Europie. Należy jednak zwrócić uwagę, że wyrażony w procentach wzrost wartości Ekstraklasy to cały czas mniej niż każdy 1% wzrostu ligi angielskiej. W ujęciu wartościowym czołowe ligi europejskie powiększają dzielący nas dystans z roku na rok o kilkadziesiąt do kilkuset milionów euro. Najwięcej zarabiający klub na kontynencie – Real Madryt potrzebował w sezonie 2009/2010 około dwóch miesięcy, aby osiągnąć takie wpływy, jakie wszystkie drużyny Ekstraklasy wypracowały wspólnie przez cały rok 2010. Tak duża różnica przychodów pomiędzy Polską a ligami „Wielkiej Piątki” wynika m.in. z faktu corocznego uczestnictwa kilku klubów z tych krajów w europejskich pucharach. Kluby, tylko z udziału w fazie grupowej Ligi Mistrzów, mogły liczyć na kwotę równą łącznym rocznym przychodom lidera tegorocznej Piłkarskiej Ligi Finansowej. Polskie drużyny nie mają szans na osiągnięcie tego poziomu przychodów, jeżeli nie zaczną grać w europejskich rozgrywkach.

„Mimo śladowej obecności polskich drużyn w europejskich rozgrywkach grupowych, poziom wynagrodzeń piłkarzy w naszym kraju, w stosunku do przychodów osiąganych przez kluby, przewyższa wskaźniki niemal wszystkich europejskich lig. Ponad połowa klubów Ekstraklasy miała tę proporcję na poziomie przekraczającym 80%, jedynie trzy z nich osiągnęły wynik poniżej 60% (Wisła Kraków, Zagłębie Lubin, Cracovia). W efekcie średni poziom dla polskiej ligi to 75%, co jest drugim najwyższym wynikiem w Europie, zaraz po Włoszech. Najwięcej lig europejskich utrzymuje płace na poziomie pozwalającym zmieścić się maksymalnie w przedziale pomiędzy 60 a 70%. I do tego modelu powinniśmy dążyć w Polsce. Tym bardziej, iż nie widać korelacji pomiędzy wynagrodzeniami a wynikami na boisku – większość ligowych klubów, w tym zarówno mistrz Polski jak i spadkowicze przeznaczają na wynagrodzenia podobne kwoty (z przedziału 8-13 mln zł rocznie). Przemyślana polityka transferowa jest jednym z obszarów, które wymagają najpilniejszego zaadresowania – jest kluczem do podniesienia poziomu gry i efektywnego zarządzania klubem.” – zauważa Grzegorz Sencio, menedżer z dziale konsultingu Deloitte.

Istotnym elementem w 2011 r. będzie zmiana podejścia do idei sponsoringu. W obecnym kształcie Ekstraklasa jest produktem stosunkowo zamkniętym – do obejrzenia jedynie przez osoby obecne na stadionie i oglądające w kodowanej telewizji. „Dzięki sublicencjom udzielonym w ramach przetargu, niektóre mecze Ekstraklasy będą dostępne nie tylko w Canal+, ale również w kanałach Cyfrowego Polsatu i stacji Eurosport. Otwarcie się na inne media spowoduje podniesienie atrakcyjności futbolu dla sponsorów, a co za tym idzie zwiększenie przychodów klubów. Skorzystają na tym kluby piłkarskie, gdyż dla wielu z nich wpływy z transmisji są podstawą finansowania, a także polscy kibice. W innych krajach to wzrost przychodów z tej działalności decyduje o rosnących wpływach klubów. W Polsce ilość pieniędzy z transmisji pozostaje niemal na niezmienionym poziomie, przez to, że produkt dostępny jest jedynie dla wąskiej grupy osób, korzystających z kodowanych telewizji. To w tej chwili najważniejsza bariera wzrostu. ” – dodaje Jacek Bochenek z Deloitte.

Spotkanie Grupy Kontaktowej ds. Libii

Minister Radosław Sikorski weźmie udział w czwartym spotkaniu Grupy Kontaktowej ds. Libii, które odbędzie się w Stambule 15 lipca br.

Uwaga ponad 30 ministrów spraw zagranicznych i przedstawicieli organizacji międzynarodowych uczestniczących w posiedzeniu skoncentruje się m.in. na aktualnej sytuacji w i wokół Libii i wynikach dotychczasowych działań społeczności międzynarodowej, które mają na celu zapewnienie realizacji postanowień odnośnych rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Grupa skupi się również na sposobach udzielenia efektywnej pomocy tymczasowym władzom powstańczym oraz na programie wsparcia libijskiej transformacji w ramach procesu politycznego, po oczekiwanym odejściu Muammara Kadafiego.

Przejściowa Rada Narodowa, uznawana za jedynego w obecnych warunkach partnera współpracy po stronie libijskiej w Bengazi, zapowiedziała zaprezentowanie szczegółowych założeń okresu przejściowego, po ustanowieniu wiarygodnego rozejmu.

W trakcie spotkania Minister Radosław Sikorski przedstawi długofalowy program polskich działań pomocowych wspomagania budowy „nowej” demokratycznej Libii, realizującej aspiracje wszystkich Libijczyków z poszanowaniem wolności obywatelskich, międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka oraz otwartej na współprace ze światem.

Podczas dwudniowego pobytu w Stambule, w sobotę 16 lipca, minister Radosław Sikorski weźmie udział w konferencji poświeconej problematyce tolerancji religijnej, sponsorowanej przez Organizacje Współpracy Islamskiej, Stany Zjednoczone i Turcję.

Rzecznik Prasowy MSZ
Marcin Bosacki

Wyższa stawka celna na import mięsa do Turcji

Z dniem 02 lipca 2011 r. Rada Ministrów Republiki Turcji podjęła decyzję o zmianie stawek celnych na import mięsa.

Według ww. decyzji, stawka celna przewidziana dla nw. pozycji tureckiej taryfy celnej zostaje podwyższona z 60% do 75%. Wprowadzenie podwyższonego cła ma na celu ochronę krajowych hodowców przed konkurencją zagraniczną.

Kod celny Nazwa wyrobu

0201.10.00.00.00 Tusze lub półtusze

0201.20.20.00.00 Ćwierci (równo podzielone)

0201.20.30.00.00 Ćwiartki przednie (po rozbiorze lub nie)

0201.20.50.00.00 Ćwiartki tylne (po rozbiorze lub nie)

0202.10.00.00.00 Tusze lub pół-tusze

0202.20.10.00.00 Ćwierci (równo podzielone)

0202.20.30.00.00 Ćwiartki przednie (po rozbiorze lub nie)

0202.20.50.00.00 Ćwiartki tylne (po rozbiorze lub nie)

Decyzja RM nr 2011/2020 weszła w życie z dniem jej opublikowania w Dzienniku Ustaw Nr 27982 z dn. 02 lipca 2011 r.

Rynek outsourcingu usług flotowych w Polsce

Corporate Vehicle Observatory w tym roku po raz szósty przeprowadziło w Polsce sondaż wśród osób decydujących o flotach samochodowych w przedsiębiorstwach. Z danych wynika, że outsourcing usług flotowych cieszy się w naszym kraju dużą popularnością, większą niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej objętych badaniem. Rodzime firmy najchętniej korzystają z usług związanych z obsługą techniczną aut (89%), wymianą ogumienia (93%), ubezpieczeniem (91%) i likwidacją szkód (76%).

Rzecz wygląda inaczej w przypadku korzystania z rozwiązań ułatwiających zarządzanie flotą. Należy do nich przede wszystkim raportowanie on-line. Na to niezwykle wygodne dla flot firmowych rozwiązanie, pozwalające na bieżące śledzenie trendów parku aut służbowych, decyduje się zaledwie 21% firm o zatrudnieniu powyżej 100 osób i 26% z zatrudnieniem powyżej 500 osób. W tym obszarze polskie firmy wypadają dużo gorzej, niż w innych krajach Unii objętych badaniem, gdzie z takiej usługi korzysta odpowiednio 32% przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 100 pracowników i 45% zatrudniających powyżej 500 pracowników. Jednak należy tutaj dodać, że dostawcy usług flotowych w krajach Europy Zachodniej już od lat przyzwyczajają swoich klientów do wyrafinowanych usług on-line, które wzbogacone są o narzędzia konsultingowe i szereg rekomendacji, by optymalizować koszty. W Polsce „informatyzacja” raportowania flotowego dopiero nabiera profesjonalnych kształtów i w wielu przypadkach to klienci edukują swoich dostawców w zakresie niezbędnych narzędzi on-line.

Barometr CVO wysondował również wśród osób zarządzających flotami zapotrzebowanie na nowe usługi, które mogłyby pojawić się na rynku. Z badania wynika, że przedsiębiorstwa w Polsce, w mniejszym stopniu niż te z pozostałych krajów UE, są zainteresowane usługami związanymi z raportowaniem kwestii ekologicznych, takich jak emisja CO2,. Firmy zagraniczne chętniej niż polskie skorzystałyby ze szkoleń dla swoich pracowników w zakresie ekonomicznej jazdy. Natomiast nasi fleet managerowie bardziej wyczekują rozwiązań związanych z raportowaniem na potrzeby rachunkowo-podatkowe.

Raportowanie emisji CO2 nadal pozostaje jedynie sloganem, wpisującym się w społeczną odpowiedzialność biznesu. W Polsce dla firm nie ma realnych korzyści, wynikających z redukowania CO2, więc trudno się dziwić, że przedsiębiorstwa bardziej traktują to jako wewnętrzny wymóg korporacyjny, niż dobrowolne działanie chroniące środowisko naturalne – mówi Bartłomiej Kwapisz, product & marketing manager w firmie Arval. Trudno też szukać w polskim prawie elementów wyraźnie dyscyplinujących te firmy, które nie regulują opłat środowiskowych i nie podejmują działań offsetowych. A szkoda, bo wzorem innych krajów UE, „biznes CO2”, może być naprawdę opłacalny, bowiem klienci decydujący się na nisko-emisyjne silniki, uzyskują dodatkowe rabaty na zakup pojazdów, które dotowane są przez Państwo. Tym samym redukują nie tylko emisję CO2, ale także zużycie paliwa w tych samochodach, co skutkuje lepszym bilansem w pozycji „flota”. Z kolei dzięki rządowym zachętom, klienci częściej wymieniają park aut służbowych, podkręcając w ten sposób wyniki sprzedaży nowych samochodów i w rezultacie wszyscy są zadowoleni. Wydaje się proste, a jak pokazuje polska rzeczywistość, dość trudne w realizacji. Zatem w tych okolicznościach, motorem zmian mogą być kolejne dyrektywy unijne, które nie tyle zachęcą nas do „zielonej transformacji”, ile wymogą na nas szybkie dostosowanie się do unijnych realiów – kończy Kwapisz.

Znaczna część wyników Barometru CVO została zaprezentowana podczas konferencji, która odbyła się na terenie Mostu Północnego w Warszawie. Organizatorem imprezy była firma Arval.

Młodzi wolą nowe mieszkania

Według danych Home Broker w I półroczu br. na kupno mieszkania z rynku wtórnego decydowało się w poszczególnych miastach przeciętnie dwie na trzy osoby. Warszawa była pod tym względem wyjątkiem. W stolicy mniej więcej tyle samo osób podjęło decyzję o zakupie mieszkania od dewelopera, co lokalu używanego.

Z raportu opracowanego w maju br. przez analityków Home Broker wynika, że im potencjalny nabywca jest młodszy, tym ważniejsza jest dla niego możliwość zakupu nowego mieszkania. To priorytet dla dwóch na trzy osoby, które nie ukończyły 36. roku życia. W tej grupie planujących zakup lokum większa ilość kupujących ma też nadzieję na szybki wzrost wartości nieruchomości. Za istotny uznało ten czynnik aż 65 proc. osób deklarujących chęć zakupu na rynku pierwotnym.

Do nowych mieszkań najbardziej przekonują niskie opłaty czynszowe oraz możliwość zaaranżowania lokalu zgodnie z własnymi potrzebami. Oczywiście poza samą chęcią zamieszkania w nowym budynku, co jest najważniejszym czynnikiem decydującym przy wyborze mieszkań z rynku pierwotnego (86 proc. wskazań).

Argumentem przemawiającym za zakupem nowego mieszkania są niższe ceny w inwestycjach znajdujących się na wczesnym etapie realizacji. Na rynku pojawiają się projekty, w których można znaleźć preferencyjne oferty w czasie przedsprzedaży. – W naszej nowej inwestycji RED Park, której realizacje rozpoczynamy w Poznaniu oferujemy mieszkania w cenie już od 5100 zł brutto za metr kwadratowy. Stawki, jakie zaproponowaliśmy umożliwiają zaciągnięcie kredytu z dopłatą w programie Rodzina na swoim na wszystkie mieszkania. Na osiedlu RED Park, które finansuje PKO BP, w czasie przedsprzedaży oferujemy system płatności 15/85. Kiedy budowa rozpocznie się kupujący będą zobowiązani do wpłaty zaledwie 15 proc. wartości nieruchomości, a pozostałe 85 proc. sumy dopłacą dopiero przed odbiorem kluczy – tłumaczy Teresa Witkowska, dyrektor Sprzedaży w firmie RED Real Estate Development, stor która realizuje osiedle przy poznańskim Lasku Dębiec.

Wyniki analizy firmy Emerson odnośnie poziomu maksymalnie akceptowanej ceny przez kupujących mieszkania w okresie od stycznia do czerwca bieżącego roku wskazują, że największa grupa warszawiaków poszukując lokalu mieszkalnego jest skłonna przeznaczyć na taki zakup więcej, niż 600 tys. zł. W Krakowie i Wrocławiu zaś najwięcej potencjalnych nabywców zamierza wydać na mieszkanie maksymalnie kwotę od 300 do 450 tys. zł. W tych dwóch miastach jest kilkakrotnie więcej osób zdecydowanych na wydatek poniżej 300 tys. zł, niż w stolicy. Ta dysproporcja wynika z niższych od stołecznych zarobków w tych miastach oraz cen mieszkań.

Do planujących zakup mieszkania na rynku wtórnym przemawiają inne względy. Wyniki przeprowadzonego badania Home Broker pokazały, że dla osób decydujących się na zakup używanego mieszkania decydującym argumentem jest to, że kupują lokum, które mogą zobaczyć. To najistotniejsze aż dla 93 proc. respondentów zainteresowanych lokalami z rynku wtórnego.

Drugim ważnym dla tej grupy kupujących czynnikiem jest rozwinięta infrastruktura komunikacyjna i usługowa w danej lokalizacji. Zależy im również na szybkiej przeprowadzce (88 proc. wskazań). Poza tym chcą uniknąć ryzyka związanego z kupnem mieszkania w budowie i kupić wykończony już lokal. Część respondentów przyznaje także, że nabyli mieszkanie na rynku wtórnym z powodu braku innej możliwości. Dzieje się tak dlatego, że w różnych miastach, różnie kształtuje się aktywność deweloperska.

Z badania preferencji przeprowadzonego przez Home Broker wynika również, że czynniki ekonomiczne grają większą rolę w przypadku zakupu mieszkań przez osoby o wyższych zarobkach. Dla tych ankietowanych ważny był poziom czynszu w nowych mieszkaniach. Ten aspekt znacznie częściej akcentują osoby o wyższych dochodach niż zarabiające mniej.

źródło/autor: RED Real Estate Development

Rynek akcji nadal z potencjałem do wzrostu

Pomimo napływu negatywnych informacji z krajów peryferyjnych strefy Euro, obniżenia prognoz wzrostu w kluczowych światowych gospodarkach oraz ciągle niestabilnej sytuacji w krajach arabskich, większość światowych rynków akcji nadal notuje wzrosty. W okresie wakacji dane makro mogą częściej zaskakiwać pozytywnie niż negatywnie.

Zbliżający się sezon wyników powinien potwierdzić, że akcje nie są przewartościowane – oceniają analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku w najnowszej aktualizacji strategii inwestycyjnej na rok 2011.

– Ryzyko kryzysu zadłużeniowego w Europie, choć nadal bardzo duże, w najbliższym czasie powinno osłabnąć. Spadające ceny ropy i żywności jak też trudna sytuacja na rynku pracy obniżą presję inflacyjną, ograniczając tym samym potencjalne dalsze zacieśnianie polityki monetarnej, w szczególności na rynkach wschodzących. – mówi Jarosław Kowalczuk, prezes Domu Inwestycyjnego BRE Banku – Między innymi dlatego w naszej comiesięcznej aktualizacji strategii inwestycyjnej podtrzymujemy pozytywne nastawienie do rynku akcji – dodaje.

Istotnym wydarzeniem, wpływającym na zachowania inwestorów w lipcu, będzie oczekiwanie na decyzję Kongresu w sprawie ustawowego limitu zadłużenia USA. W maju dług publiczny USA osiągnął dozwolony poziom 14,3 bln USD. Amerykańska administracja nie może zaciągać nowego zadłużenia. Rozmowy dotyczące rozwiązania problemu utkwiły w martwym punkcie. Jednak zachowanie rentowności amerykańskich obligacji nie wskazuje, żeby inwestorzy zakładali wysokie prawdopodobieństwo negatywnego scenariusza.

Ograniczony napływ nowego kapitału do krajowych funduszy powoduje, że szansę na wybicie z obecnej konsolidacji na warszawskiej giełdzie daje chyba tylko zwiększona aktywność inwestorów zagranicznych. Takiego scenariusza oczekują analitycy DI BRE Banku. W obserwowanej od dwóch miesięcy korekcie WIG20 zachowuje się lepiej niż inne indeksy rynków wschodzących.

W comiesięcznej aktualizacji strategii inwestycyjnej eksperci DI BRE Banku zalecają przeważanie w portfelach większych banków, w szczególności PKO BP. Powinny one jako jedne z pierwszych skorzystać na poprawie sentymentu do sektora. Ponadto podtrzymane zostały rekomendacje kupuj dla walorów ING i Kruka oraz zalecenie redukuj dla Getin Holdingu i Millennium.

W sektorze paliwowym i energetycznym warto odnotować fakt, że nowa taryfa eliminuje krótkoterminowe ryzyka dla PGNiG i pozwoli na dyskontowanie ciekawych perspektyw w obszarze wydobywczym i infrastrukturalnym. Nadal pod presją pozostają marże w rafineriach. Dlatego podtrzymane zostało negatywne nastawienie do Orlenu i Lotosu. W przypadku PGE obciążeniem może być perspektywa podaży akcji z MSP. Najciekawszą inwestycją w sektorze energetycznym jest Tauron.
Drugi kwartał powinien być zdecydowanie lepszym okresem dla spółek mediowych niż pierwsze trzy miesiące roku. Obniżona ubiegłoroczną żałobą narodową baza porównawcza zapewni wzrosty wpływów z reklamy w spółkach telewizyjnych. Za najciekawsze spółki z sektora IT analitycy DI BRE Banku uznali Asseco Poland i AB. Wciąż warty uwagi pozostaje sektor budownictwo. Niebawem możliwe jest rozstrzygnięcie dużych kontraktów energetycznych. Spółki handlowe mają za sobą udany kwartał wspierany przez sezonowość i efekt niskiej bazy poprzedniego roku. Może to oznaczać wysoką dynamikę wyników szczególnie u detalistów z sektora odzieży i obuwia.

W comiesięcznym raporcie analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku podwyższyli rekomendację dla spółek: Mondi (Akumuluj), ZUE (Kupuj), Centrum Klima (Kupuj), Cersanit (Trzymaj), Ciech (Akumuluj) oraz obniżyli zalecenie inwestycyjne dla Dom Development (Akumuluj), Polimex Mostostal (Trzymaj), Rafako (Akumuluj), Kopex (Trzymaj).

Verdict rozpoczyna strategiczną współpracę z Krajowym Rejestrem Długów

W czerwcu 2011 międzynarodowa grupa kapitałowa Bisnode, będąca właścicielem w Polsce takich marek jak Dun&Bradstreet, HBI, Credit Info i Verdict podpisała z Krajowym Rejestrem Długów Biurem Informacji Gospodarczej umowę o dystrybucji przez KRD raportów o kondycji firm z bazy danych Verdict. To pierwsza tego typu umowa w Polsce wiążąca wiodącego w Europie dostawcę informacji gospodarczej i Buro Informacji Gospodarczej. Dzięki strategicznej współpracy obu marek klienci pragnący zapewnić sobie bezpieczeństwo transakcji biznesowych mają do dyspozycji informacje o ponad 3,5 mln firm z dwóch największych baz danych w Polsce.

– Od wybuchu kryzysu finansowego w 2007 roku obserwujemy wzrost zainteresowania przedsiębiorców informacjami o kontrahentach. Dzięki naszej współpracy będą mogli teraz otrzymać komplet informacji niezbędny do podjęcia właściwej decyzji o zawarciu umowy z danym kontrahentem, a nawet do oceny kondycji finansowej wybranej branży, co może ułatwić inwestowanie – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Z raportu Krajowego Rejestru Długów przedsiębiorcy dowiedzą się, czy interesująca ich firma jest notowana w rejestrze jako dłużnik, a jeśli tak to kto jest wierzycielem, jaka jest kwota długu, kiedy powstał, z czego wynika i czy dłużnik go kwestionuje, czy też nie. Z kolei raporty Verdict w pełnej wersji mogą zawierać takie informacje, jak: nazwiska członków kierownictwa firmy, jej strukturę własności, ocenę kondycji finansowej (w tym sugerowany maksymalny kredyt kupiecki), informacje o opóźnieniach w płatnościach, historię zatrudnienia oraz dane finansowe (sprzedaż, zysk/strata netto). Wiarygodność danych Verdict zweryfikowana została dodatkowo przez Dun&Bradstreet Poland.

– Bardzo cieszymy się z tej współpracy i choć to dopiero początek, zamierzamy w przyszłości rozwijać wspólne produkty dla naszej grupy docelowej – mówi Dominik Lewandowski, dyrektor zarządzający marki Verdict. – Chcemy także zintensyfikować wspólne działania na rzecz edukacji naszych klientów w zakresie korzyści i sposobów korzystania z raportów przez małe i mikro przedsiębiorstwa – dodaje.

Projekt ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego

W czasie prezydencji naszego kraju w Radzie UE w Polsce mogą wejść w życie przepisy sprzeczne z prawodawstwem unijnym, które dodatkowo cofnęłyby polską motoryzację do lat 90-tych ubiegłego wieku. To konsekwencje przyjęcia projektu Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego w jego obecnym kształcie.

„Szczególnie szkodliwe, także z punktu widzenia wiarygodności naszego kraju w Unii Europejskiej, są zapisy nakładające obowiązek homologowania wszystkich części, czy też zapisy podważające Rozporządzenie 461/2010 (tzw. GVO) wraz z wytycznymi, jak również Rozporządzenie Euro 5 (715/2007) a nawet polską Klauzulę Napraw. Jeśli zostaną one wprowadzone, dojdzie do deharmonizacji unijnego prawa” – przestrzegał Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, w czasie dzisiejszej konferencji prasowej poświęconej projektowi Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego.

Wprowadzenie tych zapisów będzie miało także negatywne konsekwencje dla gospodarki, producentów i dystrybutorów części oraz kierowców. Polskę można nazwać zagłębiem Europy w zakresie produkcji części motoryzacyjnych. Na naszym rynku działa 900 firm zajmujących się produkcją części, a łączne ich przychody to ponad 37 mld zł. W 2010 wartość eksportu części i akcesoriów wyniosła 23 mld zł, co stanowi 33,4% eksportu całego sektora motoryzacyjnego. Niestety zapisy artykułów 12 i 14 projektu Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu zmuszają producentów do homologowania wszystkich typów części samochodowych i to bez względu na to, czy mają wpływ na bezpieczeństwo i ochronę środowiska, czy też nie. „Spowoduje to znaczący wzrost kosztów działalności firm i doprowadzi do tego, że części motoryzacyjne wytwarzane w Polsce będą nieatrakcyjne cenowo w stosunku do części produkowanych w innych krajach. W konsekwencji tego zmniejszą się produkcja i wartość eksportu, co odczuje budżet państwa oraz stracą kierowcy, którzy będą musieli więcej zapłacić za części” – wyjaśnia Alfred Franke.

Projekt ustawy porusza także kwestię sposobu informowania o zagrożeniach związanych z produktem, w nierównej sytuacji stawiając producentów części i samochodów. Podczas gdy ten drugi miałby obowiązek poinformować Transportowy Dozór Techniczny uzgadniając jakiś bliżej nieokreślony plan, to producent części musiałby podać informację do publicznej wiadomości.

Pojawia się pytanie, w jaki sposób bez mediów producent samochodu dotrze z informacją do każdego właściciela samochodu, na co zwraca uwagę Federacja Konsumentów. Organizacja ta zwraca także uwagę na wpływ rozpatrywanej regulacji na zmotoryzowanych konsumentów, głównie w kontekście wzrostu cen części spowodowanych zapisami dotyczącymi homologacji.

Obecnie jednym z priorytetów europejskiej polityki jest ochrona środowiska, czego przykładem są np. starania o redukcję emisji CO2. Części motoryzacyjne zamontowane w pojazdach niejednokrotnie wykonane są z materiałów deficytowych, pochodzących ze źródeł nieodnawialnych. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera fabryczna regeneracja części, która dynamicznie rozwija się w Europie i na całym świecie. Do najczęściej regenerowanych podzespołów montowanych w samochodach należą rozruszniki, alternatory, półosie napędowe, sprzęgła, przekładnie kierownicze czy zaciski hamulcowe. Należy podkreślić, że części fabrycznie regenerowane są równie sprawne i bezpieczne jak nowe, o czym mówią zarówno producenci samochodów, jak i cały niezależny rynek. Tymczasem projekt Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu znacznie utrudni odzyskiwanie i ponowne użycie części do fabrycznej regeneracji, co jest ze szkodą zarówno dla środowiska, jak i kierowców.

Projekt zawiera zapisy dyskryminujące operatorów niezależnego rynku motoryzacyjnego. Skala stawianych im wymagań znacznie przekracza unijne prawo oraz doprowadzi do wzrostu cen części i tym samym stale rosnących kosztów utrzymania pojazdów. Przyjęcie ustawy w proponowanej formie utrudni wewnątrzwspólnotową wymianę towarów. Poza tym projekt zawiera wiele niejednoznacznych zapisów oraz brak ważnych definicji użytych określeń. Stworzy to możliwość różnej interpretacji projektu tej regulacji prawnej, jak również pozwoli w nieskończoność rozszerzać obszary jej działania.

Prawodawca powinien dążyć do zminimalizowania wszelkich wątpliwości stwarzających pole do sporów i nadużyć. W związku z tym projekt wymaga ponownego skierowania do Ministerstwa Infrastruktury celem wprowadzenia niezbędnych zmian.

Coraz lepiej w branży transportowej

Wiosenne miesiące przyniosły ożywienie w branży transportowej. W II kwartale 2011 r. zanotowano 50% wzrost liczby ładunków zamieszczonych w giełdzie Teleroute względem I kwartału 2011 roku. Miniony kwartał okazał się bardzo podobny do drugiego kwartału roku ubiegłego.

Liczba ładunków przewożonych do Polski była o 65% wyższa niż w poprzednich trzech miesiącach bieżącego roku. Natomiast transport towarów z Polski zanotował 30% spadek względem I kwartału. To główne wnioski wynikające z analizy ładunków zamieszczonych w międzynarodowej giełdzie transportowej Teleroute.

II kwartał bieżącego roku był pod względem liczby ładunków zamieszczonych w giełdzie bardzo podobny do analogicznego okresu roku poprzedniego – liczba zamieszczonych wtedy ofert była tylko o 3% wyższa niż w II kwartale tego roku. Dodatkowo w II kwartale 2011 r. liczba ładunków w giełdzie była o ponad 50% wyższa niż w kwartale pierwszym. Podobna sytuacja miała również miejsce w roku 2010, co potwierdza cykliczność zmian zachodzących w branży transportowej w ciągu roku.

Analiza liczby ładunków zamieszczonych w Teleroute w ciągu ostatnich trzech miesięcy pokazuje, że największe wzrosty względem poprzedniego kwartału miały miejsce w przypadku ofert z krajów Europy Centralnej (wzrost o 99%) oraz krajów Beneluxu (wzrost o 76%) i Francji (wzrost o 52%). Największy, 30% spadek dotyczył liczby ładunków i wolnych pojazdów pochodzących z naszego kraju. Natomiast w odniesieniu do II kwartału ubiegłego roku, największy wzrost odnotowano w liczbie ofert pochodzących z Europy Centralnej (17%).

Z Europy do Polski

Zapotrzebowanie na przewóz towarów do Polski w ciągu ostatnich trzech miesięcy było o 65% większe niż w poprzednim kwartale i o 42% większe niż w II kwartale 2010 r. Największy wzrost względem I kwartału 2011 odnotowano w transporcie z krajów Beneluxu (o 157%), Wielkiej Brytanii (o 104%) i Francji (o 103%), zaś względem II kwartału ubiegłego roku w transporcie z Europy Wschodniej (o 131%). Największy spadek liczby ładunków w ostatnim kwartale odnotowano w imporcie z krajów Skandynawii oraz Półwyspu Iberyjskiego.

Dokąd z Polski

Największymi odbiorcami towarów z Polski, w II kwartale pozostały kraje Europy Centralnej (Niemcy, Austria, Szwajcaria) oraz Francja. Ładunki do tych krajów niezmiennie stanowią ponad połowę wszystkich eksportowanych z naszego kraju. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zanotowano spadek w liczbie ładunków do przewiezienia z Polski do wszystkich krajów Europy. Największy spadek odnotowano w przypadku towarów eksportowanych do Europy Centralnej, która mimo wszystko pozostaje na pierwszym miejscu w zestawieniu. W odniesieniu do II kwartału 2010 r. wzrosła natomiast liczby ładunków do Skandynawii, przy czym całkowity wolumen towarów eksportowanych do innych krajów zmniejszył się.

Trendy widoczne w liczbie ładunków zamieszczonych w giełdzie Teleroute potwierdzają cykliczność w branży transportowej występującą w ciągu roku. Liczba ofert z pierwszego półrocza 2010 roku była niemal identyczna jak w obecnym roku, dlatego możemy się spodziewać, że sytuacja na rynku w najbliższych miesiącach nie zaskoczy negatywnie przedstawicieli branży, a liczba ładunków będzie podobna do tej z III kwartału 2010. Utrzymanie zeszłorocznych stawek za przewóz towarów może być jednak utrudnione w związku z wprowadzeniem wyższych opłat za korzystanie z dróg oraz ogólnego wzrostu kosztów związanych z utrzymaniem taboru. Wynikiem tego może być obniżenie dochodów całej branży – mówi Mariusz Odkała, dyrektor zarządzający Teleroute CEE.

Metodologia: Analizie poddano wszystkie ładunki zamieszczone w giełdzie transportowej Teleroute w zależności od trasy przewozu w 2010 oraz I i II kwartale 2011 roku.

Grecja: w tym roku upadnie o 20 proc. więcej przedsiębiorstw

Negocjacje Grecji o kolejną transzę wielomiliardowego zewnętrznego finansowania, strajki i plany ostrych reform wymiernie przekładają się na greckie przedsiębiorstwa. Ubiegły rok przyniósł wzrost liczby upadłości o 25%, w tym roku spodziewany jest wzrost rzędu 20%. Analitycy Euler Hermes widzą jednak potencjał w zaistniałej sytuacji dla polskich firm – pod warunkiem kontynuowania reform, na czym najbardziej powinno zależeć samej Grecji.

Wydaje się, iż wobec skali zaangażowania rządów jak i prywatnych instytucji finansowych z wiodących gospodarek strefy euro to im najbardziej powinno zależeć na pomyślnym, nawet w wieloletniej perspektywie, wyjściu Grecji z kryzysu, a także w efekcie – uchronieniu przed podobnym losem w wyniku potencjalnej paniki kolejnych krajów strefy euro (i swoich w nich inwestycji).

Grecy nie mogą jednakże oczekiwać bezwarunkowej pomocy – to dzisiaj m.in. rozstrzygną się losy rządu, jak i reform. Ich odrzucenie, czego domaga się grecka ulica, wprowadziłoby oczywiście perturbacje w strefie euro, osłabiłoby wiarygodność innych zagrożonych utratą płynności gospodarek, ale…

Jak mówi Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny ryzyka w Euler Hermes: „Pamiętajmy, iż Grecja w chwili obecnej wnosi do PKB Unii Europejskiej 2%, czyli znacznie mniej, niż wynosi średni potencjał kraju tej wielkości – drzemie więc w Grecji potencjał rozwoju. Ale z drugiej strony w przypadku wystąpienia perturbacji finansowych (czyli m.in. wyjścia ze strefy euro i bankructwa) nie jest to balast, który pociągnąłby za sobą gospodarkę europejską (co najwyżej niektóre banki-wierzyciele, głównie francuskie i niemieckie). Nie demonizowałbym także uruchomienia efektu domina w Portugalii, Irlandii czy Hiszpanii. Inwestorzy widzą bowiem zasadniczą różnicę – kraje te może są także w trudnej sytuacji, ale reformy są w nich już wprowadzane, powszechna jest świadomość ich nieuchronności, a więc też pewność ich kontynuacji i w przyszłości – pozytywne efekty. Grecja zaś niekoniecznie w dłuższej perspektywie skorzystałaby na opuszczeniu strefy euro – w razie ponownego wystąpienia w przyszłości problemów z wypłacalnością (a jest to możliwe – casus Argentyny) jej reputacja niesolidnego dłużnika uniemożliwiałaby (albo znacznie utrudniała) uzyskanie zewnętrznego finansowania”.

Tomasz Starus, dodaje: Dopóki nie rozstrzygną się ostatecznie losy greckich reform, to z punktu widzenia polskich przedsiębiorców najistotniejsze jest bezpośrednie ryzyko związane z transakcjami z greckimi przedsiębiorstwami, a to jest znaczne i jak najbardziej „realne”. Istnieje oczywiście wspomniane niebezpieczeństwo np. wyjścia ze strefy euro i ogłoszenia niewypłacalności całego kraju, ale w bieżących transakcjach handlowych należy skupić się na tym co nas realnie może dotyczyć i na co mamy samodzielny wpływ.

Pochylając się zatem nad grecką gospodarką widzimy realne problemy firm – ubiegły rok przyniósł 25% wzrost liczby upadłości, a ich liczba ciągle rośnie (spodziewane +20% w tym roku), ponieważ nie zniknęły przyczyny za tym stojące. Jedną z nich jest oczywiście spadek popytu krajowego do poziomu znacznie poniżej tego sprzed kryzysu (-10%), co jest m.in. efektem programu cięć i oszczędności greckiego rządu. Celowo nie nazywamy go „programem naprawczym”, bowiem skala obciążeń nakłada się na wspomniany wcześniej spadek popytu (sprzedaż detaliczna -8,1% w ciągu ostatniego roku) znacznie osłabiając grecką gospodarkę (w efekcie -4,9% średnioroczny spadek produkcji przemysłowej) i rodząc obawy o to, czy posiadać będzie ona zdolność do wyjścia z impasu.

Nie nawołujemy jednocześnie do zniesienia kredytu zaufania dla greckich odbiorców, bowiem jest to rynek o dużym potencjale. Wspomniane reformy z jednej strony są znacznym realnym balastem dla greckich przedsiębiorców, ale z drugiej strony nie ograniczają się jedynie do spraw czysto fiskalnych. W celu zwiększenia konkurencyjności greckiej gospodarki oraz uwiarygodnienia jej w oczach inwestorów podjęte być muszą reformy prowadzące do większej przejrzystości, stabilności podatkowej, zagwarantowania pewności obrotu gospodarczego i równej konkurencji. Słowem reformy prowadzące do większej otwartości greckiej gospodarki, powiązane z obecnym planem naprawczym i uruchamianymi funduszami. Wszystkie te kwestie nie są do wdrożenia z dziś na jutro, ale są przygotowywane i – z pewnością egzekwowane przez pożyczkodawców, a więc stopniowo wdrażane w razie kontynuacji planowanych przez rząd reform. Warto o tym przypominać, bowiem jak dotychczas w planach sanacji greckiej gospodarki zwracano uwagę jedynie na aspekt oszczędności, pomijając reformy całego otoczenia biznesowego.

Jeśli reformy się udadzą, Grecja będzie coraz atrakcyjniejszym partnerem gospodarczym, także dla polskich firm. Skutki zadłużenia odczuwać będzie zapewne jeszcze przez lata, ale z drugiej wspomniane reformy sprzyjać powinny rozwojowi biznesu. Rozwojowi stopniowemu, chociaż już w 2012 spodziewamy się przełamania tendencji wzrostu liczby upadłości w Grecji, a nawet symbolicznego (-2%) spadku ich liczby. Zachęcamy zatem polskich przedsiębiorców, aby wziąwszy pod uwagę indywidualne uwarunkowania, nie skreślali z góry współpracy z greckimi przedsiębiorstwami, obecności na tamtejszym rynku. Kwestię zaś pozostania/wyjścia Grecji w strefie euro i podobnych scenariuszy makropolitycznych pozostawmy najbardziej zainteresowanych, czyli m.in. Francji i Niemcom, a przede wszystkim samym Grekom.

Ukraiński przedsiębiorca zatrzymany przez CBA

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w Lublinie ukraińskiego przedsiębiorcę. Mężczyzna podejrzewany jest o oszustwo przy usiłowaniu wyłudzenia miliona złotych z Europejskiego Funduszu Rozwoju.

35-letni ukraiński biznesmen został zatrzymany na jednej z ulic Lublina. Podejrzewany jest o oszustwo i próbę wyłudzenia miliona złotych z Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości. Ze wstępnych ustaleń agentów CBA wynika, że przedsiębiorca planował produkcję piasku z neolitu do kuwet dla kotów. Pod tym pretekstem wystąpił o milionowe dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju na zakupu odpowiedniej maszyny. Wszystko wskazuje na to, że aby uwiarygodnić przedsięwzięcie przedstawił sfałszowany dokument na zakup rzekomo dwóch włoskich maszyny, które miały kosztować dwa miliony złotych.

Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Lublinie gdzie usłyszał zarzut oszustwa. Prokurator zastosował wobec niego trzydziestotysięczne poręczenie majątkowe i zakaz opuszania kraju.

Jacek Dobrzyński, Rzecznik CBA

Już ponad tysiąc firm zarejestrowało się przez Internet

– W pierwszym tygodniu funkcjonowania systemu informatycznego na platformie CEIDG zarejestrowało się ponad tysiąc przedsiębiorców. Wszystkich wpisów w systemie na różnym poziomie przetwarzania odnotowaliśmy ponad 4 600 – powiedział wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak podczas konferencji prasowej. Spotkanie z mediami, w którym wziął również udział wiceminister gospodarki Dariusz Bogdan, odbyło się 8 lipca 2011 r. w MG.

Wicepremier Pawlak podkreślił, że wśród najczęściej rejestrowanych branż znalazły się sprzedaż detaliczna prowadzona wysyłkowo lub przez Internet, sprzedaż detaliczna prowadzona poza siecią sklepową oraz działalność budowlana. – Najbardziej aktywne przedsiębiorczo były natomiast województwa mazowieckie, śląskie i pomorskie – powiedział. – Z kolei biorąc pod uwagę podział na gminy, najwięcej osób, które zdecydowały się założyć firmę, dokonało wpisu w Gdańsku, Częstochowie, Lublinie oraz Warszawie Mokotów – wymienił.

Wiceszef rządu przypomniał, że od 1 lipca 2011 r. każdy obywatel bez wychodzenia z domu może zarejestrować swoją firmę lub zawiesić jej działalność. – Czynności te można wykonać przez Internet, wystarczy tylko posłużyć się formularzem CEIDG – powiedział. Dodał, że CEIDG zapewnia także swobodny dostęp do danych ewidencyjnych wszystkich firm zarejestrowanych w Polsce. – Dzięki temu możemy sprawdzić np. informację o firmie, z którą planujemy współpracę – wyjaśnił wicepremier Pawlak.

Wiceminister Dariusz Bogdan, odpowiedzialny za wdrażanie projektu CEIDG, zaznaczył, że do końca 2011 r. jednocześnie będę funkcjonowały rejestry w gminach i elektroniczny rejestr CEIDG. – Jest to okres przejściowy na uzupełnienie danych przez wszystkich przedsiębiorców. Będą oni mogli korzystać również z pomocy urzędów skarbowych czy gmin, w których prowadzą działalność gospodarczą – powiedział wiceminister.

MasterCard w sądzie z Komisją Europejską określa zagrożenia dla rynku płatności w Europie

W Sądzie Unii Europejskiej odbyło się dzisiaj przesłuchanie w związku z odwołaniem się firmy MasterCard od decyzji Komisji Europejskiej z 2007 r. w sprawie opłat za transakcje transgraniczne nakładanych na konsumenta na terenie EEA (Europejskiego Obszaru Gospodarczego).

„W tej sprawie stawką jest przyszłość płatności europejskich – czy konsumenci i przedsiębiorstwa będą miały więcej czy mniej możliwości wyboru sposobu płatności, i czy usługi płatnicze w Unii Europejskiej pozostaną na światowym poziomie” – powiedział prezes MasterCard Europe, Javier Perez. Zadajemy pytanie: dlaczego Komisja Europejska próbuje naprawić to, co wcale nie jest zepsute? Rynek szybko się rozwija i to w kierunkach, których nikt, łącznie z ustawodawcą, nie jest w stanie przewidzieć. Obawiamy się, że interwencja rządowa może zagrozić stałemu rozwojowi rynku płatności w UE, a w związku z tym konsumenci i akceptanci nie będą mieli dostępu do bardziej wygodnych, bezpiecznych i zaawansowanych opcji płatniczych, które ułatwiłyby życie konsumentom, a detalistom przyniosłyby więcej korzyści.” – dodał Perez.

Perez podkreślił, że od czasu, kiedy Komisja Europejska zaczęła badać opłaty intercharge w 2000 roku wiele się zmieniło w sektorze płatniczym. Wzrosła konkurencyjność, pojawiły się innowacyjne rozwiązania, takie jak płatności bezstykowe i mobilne, a rozwój płatności e-commerce napędzają detaliści, banki, firmy telekomunikacyjne i nowi gracze, także MasterCard, co przynosi w konsekwencji ogromny rozwój technologiczny, znaczący wzrost ilości transakcji elektronicznych i akceptację różnych form płatności w całej Europie. „Cieszymy się z tych nowych rozwiązań i bardziej niż kiedykolwiek do tej pory walczymy o swoje miejsce w tym szybko zmieniającym się, konkurencyjnym otoczeniu”, mówi Perez.

„Prawdziwą zaletą otwartego systemu płatniczego, takiego jak MasterCard, jest to, że w łańcuchu wartości pojawia się coraz większa konkurencyjność. Dzięki globalnej sieci MasterCard tysiące banków dostarczają zaawansowane usługi płatnicze setkom milionów konsumentów i milionom detalistów na całym świecie. Intercharge to najbardziej przejrzysty i skuteczny sposób na zapewnienie równowagi pomiędzy wszystkimi uczestnikami systemu. I o to właśnie chodzi w dzisiejszym przesłuchaniu.” – powiedział Javier Perez.

„Jesteśmy zadowoleni, że mogliśmy być wysłuchani przez sąd i czekamy na zakończenie tej debaty. Koncentrujemy się na stworzeniu zaawansowanego i dobrze funkcjonującego wewnętrznego rynku płatności w Europie. Chcemy także w pełni wykorzystać potencjał, jaki SEPA daje konsumentom i przedsiębiorcom w całym regionie. Naszym głównym celem nadal pozostaje walka o zastąpienie gotówki płatnościami elektronicznymi ku korzyści konsumentów, detalistów, rządów i ogólnie społeczeństw w Europie.” – dodał Perez.

Europejski rynek futbolowy osiągnął wartość 16,3 mld EUR

Pomimo niełatwej sytuacji gospodarczej na naszym kontynencie, europejski rynek futbolowy odnotował wzrost przychodów o 4% (0,6 mld EUR) osiągając w sezonie 2009/2010 poziom 16,3 mld EUR – wynika z analizy Annual Review of Football Finance 2011 przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte. Wszystkie europejskie ligi z „wielkiej piątki” zwiększyły swoje przychody do łącznej wartości 8,4 mld EUR (wzrost o 5% w porównaniuz sezonem 2008/09). Przychody z tytułu transmisji (w górę o 7%) okazały się główną siłą napędową wzrostu i łącznie w ligach „wielkiej piątki” przekroczyły 4 mld EUR.

Niezmiennie największy przychód generuje angielska Premier League. Należące do niej kluby osiągnęły, w sezonie 2009/2010, przychody na poziomie 2,5 mld € (co oznacza wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem o 0,2 mld €). Niemiecka Bundesliga, notowana na drugim miejscu, zarobiła o ponad 800 mln EUR mniej. Liga ta cieszy się za to najwyższą średnią frekwencją na stadionach w Europie (42 700). Ten czynnik w połączeniu ze wzrostem w przychodach z reklam wzmocnił jej drugie miejsce w rankingu.

Hiszpańska La Liga osiągnęła największy wzrost przychodów – aż o 8%, w dużej mierze dzięki dobrym wynikom finansowym zarówno Realu Madryt jak i Barcelony. Te kluby łącznie generują ponad połowę (52%) przychodów w najbardziej spolaryzowanej lidze europejskiej „wielkiej piątki”.

Przychody we włoskiej Serie A wzrosły o 38 mln EUR (3%) do kwoty 1,5 mld EUR, dzięki czemu Włochy utrzymały swoje czwarte miejsce wyprzedzając francuską Ligue 1, której przychody (1,1 mld EUR) wzrosty w najmniejszym stopniu (2%) w porównaniu z innymi ligami „wielkiej piątki”.

„Wzrost przychodów we wszystkich europejskich ligach „wielkiej piątki” w sezonie 2009/2010 w czasie kryzysu ekonomicznego to imponujące osiągnięcie. Lojalność fanów bez względu na sytuację gospodarczą oraz trwała współpraca z nadawcami i sponsorami pokazują, że najbardziej popularny na świecie sport nie stracił na swojej atrakcyjności. Europejski futbol najwyższej klasy to jeden z najbardziej pożądanych produktów telewizyjnych, a w kontekście przychodów, to przykład sukcesu ekonomicznego praktycznie we wszystkich krajach Europy. Jednak największe wyzwanie, jakie stoi przed futbolem pozostaje takie samo – konieczność większej kontroli wydatków, zwłaszcza wynagrodzeń piłkarzy oraz opłat za transfery” – mówi Dan Jones, Partner w Sports Business Group Deloitte w Wielkiej Brytanii.

Z analizy przeprowadzonej przez Deloitte wynika, że zarobki w ligach „wielkiej piątki” w sezonie 2009/2010 wzrosły o ponad 400 mln EUR (8%) w porównaniu do poprzedniego sezonu i przekroczyły kwotę 5,5 mld EUR. W Anglii, we Włoszech i Francji wzrost wynagrodzeń przekroczył bezwzględny poziom wzrostu przychodów, podczas gdy w Niemczech tempo wzrostu było zbliżone. W Hiszpanii, łączne wynagrodzenia, z wyłączeniem Barcelony i Realu Madryt, spadły, a ogólny stosunek wynagrodzeń do przychodów, w wysokości 60%, to najniższy wynik na przestrzeni ostatnich 10 lat.

Najbardziej dochodową ligą europejską okazała się ponownie Bundesliga, pomimo spadku zysków operacyjnych z 172 mln EUR do 138 mln EUR. Na drugim miejscu znalazła się angielska Premier League, która zmniejszyła dystans do lidera osiągając zysk operacyjny na poziomie 101 milionów EUR. Serie A i Ligue 1 nadal generują straty. W Hiszpanii tylko Barcelona i Real Madryt mogą pochwalić się znaczącymi zyskami operacyjnymi. Pozostałe kluby z tego kraju odnotowały duże straty.

„Biorąc pod uwagę ponowny wzrost stosunku wynagrodzeń do przychodów w czterech europejskich ligach „wielkiej piątki” w sezonie 2009/2010, interwencja UEFA na poziomie ogólnoeuropejskim mająca na celu pomoc klubom w trwałej kontroli ich kosztów to bardzo dobry pomysł. Nowy wymóg rentowności, w ramach zasad finansowego fair play UEFA, dotyczy sprawozdań finansowych kończących rok 2012, dla klubów, które zakwalifikowały się do rozgrywek UEFA w sezonie 2013/14. Koncepcja UEFA finansowego fair play została zatwierdzona we wrześniu 2009 r., a stosowne przepisy opublikowano w maju 2010 r. Kluby powinny więc od dawna wprowadzać niezbędne korekty do swoich biznes planów na sezon 2011/2012, aby sprostać nowym wymaganiom. W szczególności muszą zapewnić balans pomiędzy kosztami a przychodami i zapewnić sobie wystarczający poziom elastyczności w przypadku nieoczekiwanych sytuacji kryzysowych” – dodaje Alex Byars, Starszy Konsultant w Sports Business Group Deloitte w Wielkiej Brytanii.

Inne kluczowe wnioski płynące z dwudziestej edycji Deloitte Annual Review of Football Finance 2011:

Przychody z tytułu transmisji w ligach „wielkiej piątki” w sezonie 2009/2010 wzrosły niemal o 300 mln EUR (7%) i po raz pierwszy przekroczyły poziom 4 mld EUR, co stanowi 48% ich łącznych przychodów. Trzy ligi z „wielkiej piątki” (Anglia, Włochy i Francja) uzyskują ponad połowę swoich przychodów z transmisji.

Wpływy z meczów w sezonie 2009/2010 wyniosły 1,8 mld EUR, co stanowiło 22% przychodów lig „wielkiej piątki”. W angielskiej Premier League (649 mln EUR) były o ok. 50% wyższe od przychodów jej największego rywala, hiszpańskiej La Liga (436 mln EUR).

Średnia frekwencja na meczach zwiększyła się w dwóch ligach o najwyższej frekwencji w Europie – Bundeslidze (do 42 700) oraz Premier League (do 35 400). Średnia frekwencja w Ligue 1 spadła po raz trzeci z rzędu i po raz pierwszy od sezonu 2002/2003 była niższa niż 20 000. Przyznanie przez UEFA prawa do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2016 r. Francji to duża szansa dla wielu francuskich klubów na odnowienie ich stadionów, i zwiększenie frekwencji oraz przychodów z meczów.

Wszystkie ligi „wielkiej piątki” zanotowały wzrost wynagrodzeń. Zarobki w klubach Bundesligi wzrosły o 11% (o 88 mln EUR), o 8% w Serie A (o 88 mln EUR) i Ligue 1 (o 56 mln EUR) oraz o 5% w Premier League i 3% w La Liga (o 32 mln EUR). Stosunek wynagrodzeń do przychodów jest najniższy w Bundeslidze (54%), a najwyższy w Serie A (77%).

W sezonie 2009/2010 pierwsza dwudziestka klubów europejskich o najwyższych przychodach, zarobiła ponad 4,3 mld EUR, co stanowi około 26% całego europejskiego rynku futbolowego. Największe dysproporcje występują w La Liga, gdzie przychody największych klubów są o 23 razy większe od przychodów najmniejszych. W Premier League jest to tylko 6,6 razy więcej.

Wśród krajów spoza „wielkiej piątki” największe przychody w sezonie 2009/2010 generują ligi w Holandii (420 mln EUR), Turcji (378 mln EUR) oraz Rosji (368 mln EUR), a Angielska Football League Championship (odpowiednik naszej 1 ligi) zajmowała szóste miejsce w Europie pod względem przychodów, osiągając 497 mln EUR.

Kredyt konsumencki – nowe zasady udzielania pożyczek

18 grudnia br. zaczną obowiązywać nowe zasady udzielania pożyczek. Dłuższy czas na odstąpienie od umowy, objęcie przepisami wyższych kwot – to główne zmiany wynikające z nowej ustawy o kredycie konsumenckim, którą podpisał Prezydent

Kredyt konsumencki to każdy kredyt zaciągnięty na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej (np. gotówkowy). Mamy z nim do czynienia również przy zakupach na raty lub z odroczonym terminem płatności. Szczegółowo tematykę kredytów do kwoty 80 tys. złotych lub jej równowartości w walucie obcej regulują przepisy ustawy o kredycie konsumenckim z 2001 roku. Ale jeszcze tylko przez sześć miesięcy. Nową ustawę o kredycie konsumenckim, do której założenia opracował UOKiK, podpisał Prezydent, została także opublikowana w Dzienniku Ustaw. Oznacza to, że wchodzi w życie 18 grudnia br. Umowy zawarte przed tym dniem będą regulowały dotychczasowe zasady.

Przede wszystkim nowe regulacje ułatwią zaciąganie kredytów konsumenckich w innych krajach Unii Europejskiej oraz ujednolicą ochronę konsumentów. Obejmą kredyty o wartości do 255 550 zł (lub równowartości tej kwoty w walucie obcej). Ustawę będą musiały stosować wszystkie instytucje finansowe, w tym m.in. SKOK-i, parabanki (również w zakresie oceny ryzyka kredytowego konsumentów). Jakie zmiany wprowadza nowa ustawa?

Zgodnie z obecnymi przepisami konsument może odstąpić od umowy w ciągu 10 dni od jej podpisania bez podawania przyczyny. Nowe przepisy wydłużą termin na odstąpienie od umowy do 14 dni od momentu jej zawarcia. Konsument nie będzie ponosił kosztów związanych z odstąpieniem od umowy, z wyjątkiem odsetek za okres od dnia wypłaty kredytu do dnia spłaty. W przypadku odstąpienia konsumenta, kredytodawcy nie przysługują żadne inne opłaty z wyjątkiem kosztów poniesionych na rzecz organów administracji publicznej oraz opłat notarialnych.

Istotną zmianą jest także wprowadzenie formularza informacyjnego, który ma zawierać wszystkie podstawowe informacje o kredycie, takie jak koszty pożyczki, całkowita kwota do spłaty, wysokość oprocentowania, wymagane zabezpieczenia, obowiązkowe ubezpieczenia itp. Na ich podstawie konsumenci będą mogli podjąć świadomą decyzję odnośnie zaciąganego kredytu, a także z łatwością porównywać oferty różnych przedsiębiorców, ponieważ standardowy formularz zostanie wprowadzony we wszystkich państwach członkowskich.

Nowe przepisy tylko w niewielkim stopniu dotyczą kredytów hipotecznych, m.in. w zakresie informacji udzielanych konsumentowi. Na etapie przed zawarciem kontraktu będzie on musiał zostać poinformowany o m.in. całkowitej kwocie kredytu,wymaganym wkładzie własnym, zasadach i terminach spłaty kredytu, całkowitej kwocie do spłaty, koszcie kredytu. W umowach o kredyt indeksowany w stosunku do waluty obcej podawane będą dodatkowo m.in. informacje o sposobie i terminach ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego, w szczególności, wyliczana jest kwota uruchamianego kredytu oraz zasady przeliczania na walutę wypłaty i spłaty kredytu. Wszystkie dane będą musiały zostać przekazane przez kredytodawcę na formularzu informacyjnym.

Nowe przepisy likwidują maksymalny próg 5 proc. łącznej kwoty wszystkich opłat, prowizji oraz innych kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki. Dotychczasowy dostęp do informacji o wszelkich kosztach zapewni obowiązkowy Formularz. Pozwoli to uzyskać dostęp do pełnej informacji o wszelkich kosztach ponoszonych w przypadku zawarcia umowy. Posłuży nie tylko porównaniu różnych ofert, ale również uniknięciu ryzyka ponoszenia nadmiernie wygórowanych opłat czy prowizji.

Wraz z wejściem w życie nowych przepisów instytucje udzielające kredytów będą mogły pobierać rekompensatę w przypadku, gdy konsument wcześniej spłaci zaciągniętą pożyczkę. Zgodnie z obowiązującą ustawą o kredycie konsumenckim wcześniejsza spłata nie pociąga za sobą żadnych opłat. Wprowadzana zmiana nie będzie jednak dotyczyła wszystkich kredytów, a jedynie pożyczek o stałej stopie oprocentowania, i tylko w sytuacji, gdy spłacona przed terminem kwota przekracza w ciągu 12 miesięcy określoną wartość (w Polsce – trzykrotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wg danych Głównego Urzędu Statystycznego).

Duży nacisk położony został na sposób komunikacji z potencjalnym klientem w reklamach. Nowe prawo wymaga, aby oprócz rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania konsument otrzymywał cały pakiet szczegółowych informacji zawsze wtedy, gdy kredytodawca podaje koszt uzyskania pożyczki m.in. całkowitą kwotę kredytu, stopę oprocentowania wraz z wyodrębnieniem opłat uwzględnianych w całkowitym koszcie pożyczki.

Obama, Jan Paweł II, Bin Laden – co ich łączy?

Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych była najczęściej podejmowanym tematem w telewizyjnych serwisach informacyjnych w maju. Niewiele mniej dziennikarze mówili o beatyfikacji Jana Pawła II oraz śmierci Osamy Bin Ladena ‑ podał „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów” w oparciu o wyniki badania „Cztery Stacje”.

Tematy dotyczące tych trzech osób zdominowały serwisy informacyjne. O samej wizycie Obamy przygotowano 59 materiałów. Do tej kategorii zaliczają się także zapowiedzi oraz echa rozmów z prezydentem USA. Najwięcej z nich wyemitowano w „Panoramie”, natomiast najmniej w „Wiadomościach”. Podobna relacja dotyczy tematów politycznych ogółem. Również tych dziennikarze serwisu TVP2 przygotowali najwięcej, w przeciwieństwie do ich kolegów z TVP1.

W relacjonowaniu wydarzeń związanych z beatyfikacją Jana Pawła II zdecydowanie przewodziły redakcje telewizji publicznej. Serwisy nadawców prywatnych przygotowały łącznie tylko 36 proc. materiałów na ten temat. „Fakty” i „Wydarzenia” razem wyemitowały ich tyle, ile sama „Panorama”. Trzeci z najpopularniejszych tematów w maju – śmierć Osamy Bin Ladena – najbardziej zainteresował reporterów TVN-u. Ponad dwa razy rzadziej mówiono o nim w „Wydarzeniach”. Zabicie terrorysty numer jeden było jednocześnie najczęściej podnoszonym tematem miesiąca w „Faktach”.

Tematów politycznych zaserwowano widzom 262, czyli 21 proc. całego przekazu informacyjnego. To aż o 11 proc. więcej, aniżeli w kwietniu. Polityka wyprzedziła doniesienia o przestępstwach i rozprawach sądowych, tematy społeczne i obyczajowe, a także tragedie i katastrofy. Dopiero na piątym miejscu w zestawieniu tematów ogólnych znalazły się ekonomia i gospodarka. Dużo mniej doniesień dotyczyło sportu oraz Kościoła, religii i etyki.

Zdecydowanie najczęściej spośród polityków wypowiadali się premier i członkowie rządu – w sumie niemal 300 razy (na prawie tysiąc wypowiedzi polityków w miesiącu). Partią, której członkowie występowali na ekranach telewizyjnych najczęściej i byli podpisywani jej nazwą, okazało się Prawo i Sprawiedliwość (188), przed Platformą Obywatelską (174). Czwarty był Sojusz Lewicy Demokratycznej (132), który wyprzedził Prezydenta i jego kancelarię (80).

Analiza głównych wydań dzienników informacyjnych przeprowadzona została na podstawie monitoringu „Faktów”, „Panoramy”, „Wiadomości” i „Wydarzeń”. Pod uwagę wzięto wszystkie materiały wyemitowane od 1 do 31 maja 2011 roku. Badanie „Cztery Stacje” prowadzone jest przez „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów” cyklicznie od 1 września 2008 roku.

Pełny raport: http://www.press-service.com.pl/pl/analiza-glownych-wydan-dzienniko/

Samochody „Made in China” w oczach Polaków

11% Polaków wzięłoby pod uwagę samochód chińskiej marki przy zakupie auta. Odsetek ten nie zmienił się od sześciu lat. Głównym skojarzeniem z autami chińskich marek jest niska cena zakupu. Natomiast wśród najrzadziej wymienianych atrybutów aut z Państwa Środka znalazły się wysoka jakość (5%) oraz bezawaryjność (4%).

Tegoroczne badanie TNS OBOP na temat postrzegania przez Polaków aut chińskich marek jest kontynuacją projektu rozpoczętego w 2005 roku. Od tego czasu zwiększył się odsetek Polaków, którzy słyszeli o samochodach chińskich marek: w 2005 roku było to 20%, obecnie odsetek ten wzrósł do 36%.

Obecnie, dla nieco ponad połowy badanych (53%), do których dotarły informacje o chińskich autach, głównym skojarzeniem z nimi jest niska cena, 17% wskazało na niskie koszty eksploatacji, zaś 14% doceniło wygląd aut. Nieco ponad co dziesiąty pytany (11%) kojarzy auta marek chińskich z zaawansowanymi technologiami. Wśród najrzadziej wymienianych atrybutów znalazły się wysoka jakość (5%) oraz bezawaryjność (4%).

Z badania wynika również, że 11% Polaków rozważyłoby wybór chińskiej marki przy zakupie samochodu. Ci z respondentów, którzy planując zakup czterech kółek nie wzięliby pod uwagę auta ‘made in China’ (a jest ich 71%), jako główne bariery wskazują negatywną opinię o tych autach (36%), brak zaufania (26%), oraz brak wiedzy (16%). W porównaniu z badaniem przeprowadzonym w 2005 roku wzrósł natomiast odsetek odrzucających auta chińskich marek z powodu negatywnej opinii na ich temat.

„W ciągu ostatnich sześciu lat znacząco zwiększyła się liczba Polaków, do których dotarły informacje o autach chińskich marek. Nadal jednak trudno spotkać taki samochód na polskich drogach, dlatego nasze skojarzenia z tymi samochodami są pochodną ogólnego wizerunku chińskich produktów – na pierwszy plan wysuwa się niska cena. Co więcej, oczekiwania dotyczące poziomu cen są dość wyśrubowane, badani spodziewają się, że samochody chińskich marek będą tańsze średnio o 36% od marek zachodnich. Importerom chińskich aut może być trudno spełnić te oczekiwania, biorąc pod uwagę, że auta na rynku europejskim muszą spełniać określone normy ekologiczne i wymogi bezpieczeństwa. Warto więc, aby zwrócili uwagę potencjalnych nabywców na inne, pozacenowe walory swoich aut” – komentuje wyniki badania dr Magdalena Sawińska, Lider Sektora Badań Rynku Motoryzacyjnego TNS OBOP.

***
Informacje o badaniu
Dane pochodzą z badania OMNIMAS przeprowadzonego przez TNS OBOP w okresie 14 – 17 kwietnia 2011 na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 18 lat i więcej; łączna liczba wywiadów 1002.

Sektor Badań Rynku Motoryzacyjnego TNS OBOP realizuje w 2011 r. następujące projekty:
Autoryzowana Stacja Obsługi – ukryte możliwości – celem projektu jest wskazanie mocnych i słabych stron sieci autoryzowanych serwisów danej marki oraz dostarczenie rekomendacji, które pomogą zatrzymać klientów po upływie gwarancji;

Nowy model samochodu – pierwszy dzień na rynku – ocenia m.in. skuteczność działań marketingowych towarzyszących wprowadzeniu na rynek nowego modelu samochodu;

Kupujemy nowy samochód – negocjacje cenowe w salonie dealera – projekt Mystery Shopping, którego celem jest dostarczenie informacji o jakości i warunkach obsługi klienta (w tym negocjacji cenowych) w salonie dealerskim danej marki na tle konkurencji.

Badanie satysfakcji klientów autoryzowanych salonów sprzedaży/ serwisowania samochodów – bogate doświadczenie TNS OBOP w tym obszarze pozwala oferować atrakcyjne ceny badań satysfakcji przy zachowaniu ich wysokiej jakości. Oferowane są raporty w formie dynamicznych wykresów oraz bezpośrednie przekazywanie alertów do stacji dealerskich i serwisowych uwzględnionej w badaniu marki. Informacje pozyskane w badaniu CSS (Customer Satisfaction Survey) uzupełniane są wynikami badania jakościowego pt. „Analiza zawartości motoryzacyjnych for internetowych”

”Idealny salon dealerski” – raport z badania jakościowego, którego celem było pogłębienie wiedzy na temat potrzeb i oczekiwań klientów salonów dealerskich. Raport stara się odpowiedzieć na nurtujące dealerów pytanie o to jaki powinien być idealny salon dealerski, aby najpełniej odpowiadał potrzebom klientów.

O TNS
TNS, który niedawno połączył się z Research International, jest największą na świecie agencją badawczą w badaniach custom, która świadczy swoim klientom oparte na badaniach usługi doradcze i dostarcza insighty, stanowiące dla nich wartość dodaną i mające wspomagać ich w podejmowaniu trafnych decyzji biznesowych. TNS oferuje szeroką wiedzę branżową poprzez specjalizację w ramach sektorów badawczych Consumer, Technology, Finance, Automotive oraz Political & Social, wspieranych przez unikalną ofertę produktów badawczych odpowiadających na potrzeby marketingowe i biznesowe. TNS specjalizuje się w badaniach rozwoju i innowacyjności produktu, badaniach marki i komunikacji, zarządzania wartością firmy (stakeholder management), badaniach typu retail & shopper oraz projektach jakościowych. TNS dostarcza najwyższej jakości usługi w ponad 70. krajach na całym świecie i działa w ramach Grupy Kantar, największej na świecie sieci zajmującej się badaniami, dostarczaniem insightów i doradztwem. Więcej informacji na www.tnsglobal.com.

O Grupie Kantar
Grupa Kantar jest jedną z największych organizacji na świecie zajmujących się badaniami rynku i doradztwem. Zrzeszając ponad 20 różnorodnych specjalistycznych firm, w tym ostatnio przejęty TNS, grupa dąży do zajęcia wiodącej pozycji dostawcy najwyższej jakości insightów dla globalnej społeczności biznesowej. Grupa Kantar zatrudnia 26 500 pracowników w 80 krajach na całym świecie we wszystkich obszarach badań i doradztwa, co pozwala na dostarczenie klientom informacji dotyczących każdego etapu cyklu konsumenckiego. Z usług grupy korzysta ponad połowa przedsiębiorstw znajdujących się na liście Fortune Top 500. Grupa Kantar należy do WPP Group plc. Więcej informacji znajduje się na stronie www.kantargrouptns.com

O TNS OBOP
TNS OBOP jest jedną z wiodących firm badawczych działających na rynku polskim. Zajmuje się dostarczaniem informacji marketingowej. Jego korzenie sięgają 1958 r., kiedy to powstał Ośrodek Badania Opinii Publicznej. W 1998 r. OBOP włączony został w struktury międzynarodowej grupy badawczej TNS. TNS OBOP, dzięki strukturze sektorowych zespołów badawczych, specjalizuje się w badaniach w sektorach: Media (badania rynku medialnego), Polling, Social & Government (badania społeczno-polityczne), Consumer (badania konsumenckie/badania rynku FMCG),Automotive (badania rynku motoryzacyjnego), Healthcare (badania rynku medycznego i farmaceutycznego), Technology (badania rynku telekomunikacyjnego i IT), Finance & Professional Services (badania rynku finansowego i business to-business).

Twoja opinia ma znaczenie – to realizowany przez OFBOR program mający na celu wzmocnienie publicznego zaufania do badań rynku i opinii. Jego zadaniem jest wyjaśnienie roli, jaką we współczesnym społeczeństwie oraz gospodarce odgrywają badania, a także zachęcenie Polaków do licznego uczestnictwa w badaniach poprzez zobrazowanie wpływu, jaki ich wyniki wywierają na otaczającą rzeczywistość.

MCI Management SA rozpoczyna odkup akcji własnych

„Kurs giełdowy akcji naszej spółki kształtuje się obecnie poniżej wartości jej aktywów netto (NAV) przypadających na jedną akcję. Dlatego też uważamy, że inwestycja w akcje naszej spółki jest obecnie wyjątkowo opłacalna i postanowiliśmy uruchomić program skupu akcji własnych. Skupione akcje zostaną umorzone w okresie roku od rozpoczęcia skupu, a także za zgodą Rady Nadzorczej, mogą częściowo zostać przeznaczone na program motywacyjny dla kadry menadżerskiej. Wierzymy, że przeprowadzenie tego programu w średnio- i długoterminowym horyzoncie inwestycyjnym umożliwi naszym Akcjonariuszom wzrost wartości posiadanych przez nich akcji spółki.” – powiedziała Magdalena Pasecka, członek zarządu MCI Management SA do spraw finansowych.

Realizacja programu odkupu akcji własnych MCI rozpoczyna się 12 lipca br., a zarząd planuje zakończyć ją do 30 czerwca 2012 r. i obejmie wyłącznie akcje znajdujące się w obrocie na GPW. Akcje będą mogły być nabywane zarówno w trakcie sesji giełdowej i w transakcjach pozasesyjnych.

W ramach programu zarząd może zadecydować o nabyciu łącznie najwyżej 5% liczby akcji MCI, które 30 czerwca br. znajdowały się w obrocie na GPW. Maksymalna cena jednostkowa za akcję nabywaną w ramach programu nie może przekroczyć poziomu 7,98 PLN (wartość NAV z 31 grudnia 2010 r., przypadających na jedną akcję spółki). Za zgodą Rady Nadzorczej maksymalna cena za nabywaną akcję może być podwyższona do poziomu wartości NAV spółki wg ich stanu na koniec kwartału kalendarzowego realizacji programu, przypadających na jedną akcję spółki, jednak nie może przekroczyć 10 PLN za akcję. Minimalna cena jednostkowa nie może być niższa niż NAV MCI wg stanu na 31 grudnia 2010 r., przypadających na jedną akcję spółki, pomniejszonej o dyskonto w wysokości 25%.

ZAiKS oraz Stowarzyszenie Filmowców Polskich muszą zapłacić karę w wysokości 1,25 mln zł

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS oraz Stowarzyszenie Filmowców Polskich zawarły porozumienie ograniczające konkurencję. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził decyzję Prezes UOKiK. Utrzymana została również kara finansowa nałożona na spółki – łącznie 1,25 mln zł.

Wyrok Sądu dotyczy decyzji z sierpnia 2008 roku. Prezes UOKiK uznała wówczas, że ZAiKS oraz Stowarzyszenie Filmowców Polskich ustaliły jednolite stawki za korzystanie z utworów audiowizualnych oraz odmówiły ich negocjowania. Organizacje postanowiły pobierać od każdego nośnika z filmem stałe wynagrodzenie stanowiące 8 proc. jego ceny, jednak nie mniej niż sztywno określona stawka (przykładowo dla filmu fabularnego na DVD – 2 zł). W opinii Urzędu zmierzeniem przedsiębiorców było wyeliminowanie konkurencji pomiędzy nimi ze szkodą dla przedsiębiorców, którzy korzystają z praw autorskich w celach komercyjnych oraz przede wszystkim ostatecznych użytkowników – konsumentów. Obok nakazu zaniechania praktyki, na uczestników zakazanego porozumienia nałożono kary finansowe – 250 tys. zł na Stowarzyszenie Filmowców Polskich oraz 1 mln zł na ZAiKS.

Ukarane podmioty skorzystały z przysługującego im prawa i odwołały się od decyzji do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. 8 lipca 2011 roku sąd odrzucił odwołania ZAiKS oraz SFP. SOKiK w całości podzielił argumentację UOKiK utrzymując również nałożone sankcje pieniężne.

Zgodnie z prawem przedsiębiorca, wobec którego została wydana decyzja przez Prezesa UOKiK, może się odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od wyroku SOKiK przysługuje możliwość złożenia apelacji w Sądzie Apelacyjnym.

Nowi Partnerzy w Ernst & Young Polska

W dniu 1 lipca 2011 roku firma Ernst & Young powiększyła grono Partnerów przyznając promocje czterem Dyrektorom. Nowymi Partnerami Ernst & Young w Polsce zostali: Jarosław Błaszczak z działu Doradztwa Transakcyjnego, Michał Grzybowski i Mateusz Pociask z działu Doradztwa Podatkowego oraz Jarosław Wajer z działu Doradztwa Biznesowego.

Jarosław Błaszczak, dział Doradztwa Transakcyjnego

Specjalizuje się w procesach pozyskiwania finansowania dla projektów infrastrukturalnych. Posiada szerokie doświadczenie zawodowe obejmujące w szczególności kompilację modeli finansowych na potrzeby transakcji kapitałowych i procesów pozyskania finansowania dla spółek z sektora infrastruktury. Odpowiedzialny za przeprowadzanie szeregu projektów doradczych dla większości portów lotniczych w Polsce. Odegrał kluczową rolę w rozwoju usług Grupy Doradztwa Finansowego Ernst & Young, zrealizował pionierskie projekty z zakresu partnerstwa publicznego-prywatnego (m.in. w Warszawie i Poznaniu) oraz z zakresu tworzenia standardów dla przedsięwzięć finansowanych przez Unię Europejską. Jest absolwentem Uniwersytetu Harvarda, Manchester Business School oraz Szkoły Głównej Handlowej.

Michał Grzybowski, dział Doradztwa Podatkowego

Od roku 2007 jest liderem zespołu Human Capital w dziale Doradztwa Podatkowego. Posiada szerokie doświadczenie w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych oraz ubezpieczeń społecznych. Specjalizuje się w kwestach prawno-podatkowych dotyczących oddelegowywania pracowników i kadry menedżerskiej z/ do Polski. Doradza w zakresie tworzenia efektywnych struktur wynagradzania kadry menedżerskiej zarówno w Polsce jak i za granicą. Ukończył Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim, jest licencjonowanym doradcą podatkowym. Dwukrotny laureat wyróżnienia dla najlepszych doradców podatkowych w Polsce (rok 2010 i 2011).

Mateusz Pociask, dział Doradztwa Podatkowego

Posiada szerokie doświadczenie w zakresie międzynarodowego planowania podatkowego, cen transferowych oraz międzynarodowych restrukturyzacji podatkowych i reorganizacji międzynarodowych przedsiębiorstw. Doradza klientom z różnych sektorów gospodarki, ze szczególnym uwzględnieniem firm z branży paliwowej i energetycznej. Ukończył Wydział Zarządzania w Szkole Głównej Handlowej oraz Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim. Jest licencjonowanym doradcą podatkowym.

Jarosław Wajer, dział Doradztwa Biznesowego

W firmie od 1999 roku, odegrał kluczową rolę w rozwoju szerokiej aktywności i zakresu usług działu Doradztwa Biznesowego Ernst & Young. Specjalizuje się w doradztwie gospodarczym dla przedsiębiorstw przemysłowych, ze szczególnym uwzględnieniem branży energetycznej. Posiada szerokie doświadczenie zawodowe – odpowiedzialny był m.in. za tworzenie i implementację strategii biznesowych oraz projekty restrukturyzacyjne (separację działalności biznesowych, centralizację i wsparcie usług). Odpowiadał również za szereg projektów regulacyjnych, audytowych, due diligence oraz dotyczących wycen i konsolidacji. Z wyróżnieniem ukończył Ekonometrię na Uniwersytecie Gdańskim. Posiada tytuł biegłego rewidenta, a także certyfikaty ACCA i CFA.

Zarząd Action S.A. liczy na wzrost przychodów i zysku w 2011 r.

Grupa ACTION prognozuje w 2011 roku wzrost przychodów do 2 426 482 tys. zł i zysku netto do poziomu 34 082 tys. zł. Wypracowanie bardzo dobrych wyników będzie możliwe m.in. dzięki dalszemu zwiększeniu aktywności w każdym z kanałów dystrybucji, realizacji planów sprzedaży i zachowaniu dyscypliny kosztowej.

Piotr Bieliński, współzałożyciel i Prezes Zarządu ACTION S.A.
Piotr Bieliński, współzałożyciel i Prezes Zarządu ACTION S.A.

Zdecydowaliśmy się na publikację prognozy chcąc zwrócić uwagę rynku na bardzo dobre perspektywy, które ma przed sobą GK ACTION. Przeanalizowaliśmy obszary działania i kanały sprzedaży, które w najwyższym stopniu zbudowały wyniki pierwszego kwartału i dodatkowo je wzmocniliśmy. Mam na myśli m.in. coraz silniejszą pozycję w segmencie sprzedaży korporacyjnej, do sieci handlowych i współpracę z telekomami. Pierwsze efekty są widoczne już po I kwartale – komentuje Piotr Bieliński, Prezes Zarządu ACTION S.A

Wykonanie prognozy będzie monitorowane przez Zarząd na bieżąco w oparciu o realizację wykonania przyjętego budżetu oraz aktualizację wcześniejszych założeń. Jednocześnie w raportach okresowych będzie każdorazowo przedstawiona ocena możliwości realizacji prognozy w świetle publikowanych wyników. Prognoza została sporządzona w oparciu o bieżący poziom realizacji budżetu oraz realizowane wzrosty w stosunku do ubiegłego roku.

Dodatkowo, przewagę konkurencyjną widzimy w przyjętym przez nas modelu rozwoju na zagranicznych rynkach, który spowodował widoczny wzrost wolumenu eksportowanych produktów. Naszym celem jest osiągnięcie wzrostu sprzedaży do krajów ościennych w oparciu o własne centrum logistyczne w Zamieniu – dodaje Bieliński.

W opublikowanej prognozie założono, że w 2011 roku nie będą miały miejsca wydarzenia mogące negatywnie wpłynąć na strategiczne dla GK ACTION rynki IT i RTV/AGD, nie przewiduje się także istotnych zmian stóp procentowych oraz kursów walut na rynku krajowym. W sytuacji wystąpienia rozbieżności o co najmniej 10% w jednej z dwóch podanych pozycji wynikowych, Zarząd ACTION S.A. przekaże niezwłocznie raportem bieżącym korektę prognozy. Korekta ta będzie stanowiła nową prognozę wyników Grupy Kapitałowej ACTION S.A.

Asysta – nowy sposób na wsparcie rozwoju firm

Rozpoczyna się pilotaż nowej usługi dla przedsiębiorców – asysty w prowadzeniu działalności gospodarczej. Usługa, obejmująca doradztwo i konsultacje w 4 podstawowych obszarach działalności każdej firmy, ma pomóc przedsiębiorcom w sprawniejszym zarządzaniu i lepszym rozwoju ich biznesu. Z uwagi na dofinansowanie ze środków publicznych, klient ponosi koszt w wysokości zaledwie 120 zł. Asysta jest usługą opartą o standardy Krajowego Systemu Usług.

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw to aż 99,8% wszystkich firm w Polsce. Zdecydowaną większość (aż 93%) stanowią jednak najmniejsze firmy, tj. mikroprzedsiębiorstwa, zatrudniające średnio zaledwie 1 osobę.

– Konieczność wsparcia merytorycznego zarówno dla powstających, jak i już działających firm wynika z badań przeprowadzonych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Naszą pomoc kierujemy zwłaszcza do mikroprzedsiębiorstw. Choć te najmniejsze firmy wytwarzają aż 30% Produktu Krajowego Brutto, to zajmują się głównie handlem oraz naprawami i mają dość niewielki udział w eksporcie (zaledwie 15%). Najważniejszą jednak bolączką mikroprzedsiębiorstw jest krótka egzystencja (na rynku co czwarta firma mikro upada po 1 roku) oraz trudność rozwoju. W efekcie, mikroprzedsiębiorstwa bardzo rzadko przekształcają się w małe lub średnie firmy. Chcemy pomóc im pokonać hamujące ich rozwój bariery tak, aby zachęcić ich do dalszego rozwoju – mówi Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes PARP.

Na uwagę zasługują też wnioski z badań, z których wynika, iż mikroprzedsiębiorca działa wg zasady „tu i teraz”: zaspokaja głównie rynek lokalny starając się ustabilizować na nim swoją pozycję, niechętnie podejmuje ryzyko finansowania zewnętrznego, nie planuje działań inwestycyjnych i nie nawiązuje współpracy z instytucjami zewnętrznymi (choćby szkoleniowymi czy finansowymi), aby swą sytuację poprawić.

Dlatego też Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości pilotażowo uruchamia usługę asysty w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej. Usługa jest adresowana do wszystkich firm z sektora MSP, niezależnie od okresu dotychczasowego działania czy branży. Składa się z dwóch zasadniczych etapów.

Etap I – diagnoza potrzeb biznesowych – to identyfikacja problemów oraz potrzeb klienta związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Identyfikacja ta polega na przeprowadzeniu szczegółowego wywiadu z klientem, analizy dokumentów oraz wskazaniu metod rozwiązania zdiagnozowanych potrzeb.

Etap II to wsparcie doradcze w zakresie zidentyfikowanych w etapie I potrzeb, zgodnie z ustaloną z klientem ścieżką postępowania.

W ramach realizacji usługi, konsultacjami i profesjonalnym doradztwem objęte zostaną 4 podstawowe obszary działalności firmy:
• spełnianie wymogów formalno-prawnych dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej (wywiązywanie się z podstawowych obowiązków przedsiębiorcy, w tym składanie dokumentów do ZUS i Urzędu Skarbowego);
• marketing przedsiębiorstwa (przygotowanie strategii marketingowej, analizy SWOT, analizy wpływu czynników zewnętrznych i wewnętrznych na pozycję strategiczną firmy itp.);
• organizacja przedsiębiorstwa (organizacja pracy, zarządzanie czasem, dobór personelu, podział obowiązków i odpowiedzialności itp.);
• finanse przedsiębiorstwa (opracowanie kosztorysu przedsięwzięcia, zarządzanie kapitałem obrotowym, pozyskiwanie źródeł finansowania, postępowanie w przypadku zagrożenia „zatorem płatniczym”, wypowiedzenie umowy kredytowej przez bank itd.).

IPO Watch wyniki za drugi kwartał 2011

Warszawska giełda na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby debiutów. Londyn wciąż dominuje jednak pod względem wartości IPO.

W drugim kwartale 2011 r. na najważniejszych giełdach w Europie odnotowano 48% wzrost wartości pierwszych ofert publicznych (Initial Public Offering – IPO) w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego – wynika z najnowszej kwartalnej ankiety PwC (wcześniej PricewaterhouseCoopers) dotyczącej debiutów giełdowych (IPO Watch Europe). W ostatnich trzech miesiącach na europejskich rynkach wartościowo dominowały oferty spółek surowcowych.

Pod względem wartości ofert w drugim kwartale 2011 r. liderem ponownie okazał się Londyn, gdzie odnotowano oferty stanowiące aż 77% łącznej wartości wszystkich IPO w Europie w tym okresie. Dobra koniunktura na rynku surowców wsparła IPO Glencore, spółki zajmującej się obrotem surowcami naturalnymi, oraz Vallares, spółki inwestycyjnej z branży ropy naftowej i gazu. Te dwie londyńskie oferty stanowiły razem ponad 8,0 mld euro z 13,4 mld euro łącznej wartości ofert na głównych rynkach europejskich w drugim kwartale 2011 r. Spośród 134 IPO odnotowanych w minionym kwartale, pięć największych ofert stanowiło łącznie 9,4 mld euro.

Na drugiej pozycji w Europie pod względem wartości ofert w drugim kwartale 2011 r. uplasowała się Deutsche Börse (959 mln euro), a na trzecim miejscu rynek warszawski. Łączna wartość ofert przeprowadzonych na GPW wyniosła 600 mln euro, co oznacza pięciokrotny wzrost w stosunku do pierwszego kwartału 2011 r. (121 mln euro). W analogicznym okresie 2010 r., głównie dzięki ofertom PZU oraz Tauron Polska Energia, łączna wartość IPO wyniosła 3.150 mln euro.

Pod względem liczby debiutów, GPW w Warszawie – podobnie jak w pierwszym kwartale – pozostawała pierwszym rynkiem w Europie. W okresie od kwietnia do czerwca 2011 r. na warszawskim parkiecie zadebiutowało łącznie 55 spółek (13 na rynku głównym i 42 na NewConnect) – tym samym został pobity rekord z pierwszego kwartału bieżącego roku, kiedy to na GPW odnotowano 45 debiutów. Dla porównania, w drugim kwartale 2010 r. na warszawskim rynku miało miejsce łącznie 25 IPO.

Tomasz Konieczny, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, stwierdził:

„Na europejskich giełdach nadal odczuwa się niepokój związany z sytuacją gospodarczą niektórych krajów, w tym Grecji, co znajduje wyraz w rosnącej liczbie doniesień o odkładaniu planów IPO. Obawy te mają również wpływ na wyceny poszczególnych spółek, co z kolei prowadzi do rozbieżności pomiędzy oczekiwaniami emitentów a potencjalnych inwestorów. Kraje europejskie, znajdujące się pod silną presją ukierunkowaną na zmniejszenie zadłużenia, mogą w najbliższej przyszłości rozważać zakrojone na dużą skalę programy prywatyzacji majątku państwowego przez giełdę. Zdaniem PwC, może to przyczynić się do znacznego napływu inwestorów zainteresowanych takimi ofertami”.

W Stanach Zjednoczonych łączna wartość ofert przekroczyła 8,5 mld euro już drugi kwartał z rzędu, głównie za sprawą spółek z sektora technologicznego (takich jak Yandex i LinkedIn), których oferty stanowiły aż 36% łącznej wartości amerykańskich IPO.

Warto jednak odnotować, że w skali globalnej coraz większe zagrożenie dla pozycji Londynu stanowi rosnąca konkurencja, m.in. ze strony rynku w Hongkongu, który z coraz większym powodzeniem przyciąga ostatnio marki konsumenckie, takie jak Prada. PwC szacuje, że w Hongkongu do końca 2011 r. odbędzie się 110 IPO o łącznej wartości ok. 35 mld euro.

Jacek Socha, wiceprezes PwC w Polsce, dodał:

„Trudne warunki rynkowe miały niekorzystny wpływ na aktywność IPO w całej Europie w drugim kwartale, będącym zazwyczaj jednym z najbardziej aktywnych okresów w roku kalendarzowym pod względem zarówno wartości ofert, jak i liczby debiutów. Inwestorzy są bardzo ostrożni w swoich decyzjach, a także bardziej sceptyczni wobec prognoz finansowych. Ostatnie europejskie IPO dowodzą, że inwestorzy w dalszym ciągu skłonni są zaufać emitentom, ale tylko tym oferującym akcje po cenie adekwatnej do aktualnej sytuacji na rynku. Mimo, iż warunki na rynku są trudne, to w nadchodzących miesiącach w dalszym ciągu spodziewamy się wielu transakcji, w tym również tych o dużej wartości. Sukcesem zakończyła się sprzedaż akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej o wartości prawie 1,5 mld euro, a dwa hiszpańskie banki – Banca Civica i Bankia – planują pozyskać łącznie ponad 5 mld euro”.

KOMENTARZ DO RYNKU POLSKIEGO

Pięciu zagranicznych emitentów na rynku głównym GPW. Rekordowa liczba debiutów na NewConnect.

Największymi IPO na warszawskiej giełdzie w okresie od kwietnia do czerwca 2011 r. były oferty pośrednika finansowego Open Finance (111 mln euro), słoweńskiego banku Nova Kreditna Banka Maribor (104 mln euro) oraz spółki świadczącej usługi windykacyjne Kruk (93 mln euro). Warto także podkreślić, że w drugim kwartale na rynku głównym GPW odnotowano aż cztery IPO spółek prowadzących działalność na Ukrainie: Industrial Milk Company (producent mleka), KSG Agro (branża rolnicza), WESTA ISIC (producent akumulatorów) oraz Ovostar Union (producent jaj). Łączna wartość ofert przeprowadzonych przez wymienione ukraińskie spółki wyniosła 101 mln euro.

Miniony kwartał cechował się rekordową aktywnością IPO na rynku NewConnect. Na alternatywnym parkiecie zadebiutowały aż 42 spółki, przeprowadzając oferty o łącznej wartości 38,4 mln euro. Największym IPO była oferta akcji spółki budowlanej K.P.B.P. Budus (7,4 mln euro). W drugim kwartale na NewConnect zadebiutował też kolejny zagraniczny emitent – była to zarejestrowana w Wielkiej Brytanii spółka inwestycyjna AerFinance, która przeprowadziła ofertę o wartości 1,7 mln euro.

Filip Gorczyca, menedżer w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, w następujący sposób skomentował wyniki rynku pierwotnego w Warszawie:

„Biorąc pod uwagę niepewność utrzymującą się na globalnych rynkach, drugi kwartał jak i całe pierwsze półrocze możemy uznać za dobry okres dla GPW. Mimo zaledwie jednej i do tego częściowo tylko udanej oferty prywatyzacyjnej w ciągu pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku (BGŻ), GPW umocniła swoją pozycję w czołówce giełd europejskich. Rosnąca liczba emitentów zagranicznych częściowo wypełniła lukę spowodowaną brakiem dużych ofert spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa, takich jak PZU czy Tauron w roku ubiegłym. Wyraźnie widać, że działania GPW mające na celu przyciągnięcie jak największej liczby emitentów zza naszej wschodniej granicy, w tym stworzenie indeksu WIG-Ukraine, przynoszą wymierne efekty. O sile GPW może świadczyć również to, że jest wybierana jako najlepsze miejsce do notowań akcji przez spółki z tak odległych krajów naszego regionu jak Słowenia. Pozostaje mieć nadzieję, że trend ten utrzyma się oraz że do zagranicznych emitentów akcji stopniowo dołączą również zagraniczni emitenci papierów dłużnych na rynku Catalyst.”

Odnosząc się do perspektyw i zmian na rynku w najbliższym czasie, Jacek Socha, wiceprezes PwC w Polsce, dodał:

„GPW rozpoczyna trzeci kwartał bardzo mocnym akcentem, jakim jest debiut Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Liczę, że oferta JSW uplasuje się obok takich ofert jak Glencore czy Vallares jako jedno z największych tegorocznych IPO w Europie. To z kolei powinno dodatkowo umocnić pozycję naszej giełdy i wspierać napływ nowego kapitału z zagranicy. O ile klimat inwestycyjny na światowych rynkach nie ulegnie znacznemu pogorszeniu, to należy się spodziewać, że jeszcze większa liczba emitentów polskich i zagranicznych będzie chciała przeprowadzić IPO na GPW w drugiej połowie roku.”

Nowi partnerzy PwC w Polsce

Z dniem 1 lipca 2011 r. do grona partnerów firmy PwC w Polsce dołączyło 5 osób: w dziale Doradztwa Biznesowego – Mariusz Śpiewak i Paweł Dżurak, w dziale doradztwa podatkowego – Marcin Chomiuk i Andrzej Jacek Jarosz oraz w dziale audytu – Piotr Urban. Ostatnio partnerami firmy zostali także Tomasz Bejm oraz Piotr Romanowski, którzy dołączyli w randze partnera do działu Doradztwa Biznesowego. Wraz z nowo mianowanymi firma PwC w Polsce od 1 lipca liczy 48 partnerów.

Mariusz Śpiewak – jako partner będzie kontynuował rozwój grupy Financial Risk Management w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. W PwC pracuje od 1998 roku, posiada szerokie doświadczenie w świadczeniu usług doradczych głównie dla instytucji finansowych. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z zarządzaniem ryzykiem, zarządzaniem kapitałem oraz instrumentami finansowymi. Jest członkiem stowarzyszenia GARP (Global Association of Risk Professionals), posiada tytuł Financial Risk Manager oraz brytyjskie uprawnienia biegłego rewidenta (ACCA).

Paweł Dżurak – w ciągu ostatnich 4 lat rozwijał kluczowe kompetencje firmy w zakresie konsultingu: Strategy and Operations oraz Finance and Accounting. Jako partner poprowadzi także zespół Operational Excellence. Paweł Dżurak specjalizuje się w projektach z zakresu budowy i kontroli strategii, restrukturyzacji i integracji firm, optymalizacji procesów biznesowych oraz budowy systemów zarządzania wartością. Ukończył kierunek zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim oraz na London School of Economics. Jest doktorem nauk ekonomicznych w zakresie zarządzania w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz autorem wielu publikacji i artykułów.

Tomasz Bejm – został partnerem odpowiedzialnym za zespół Doradztwa Technologicznego – posiada ponad 17-letnie doświadczenie w prowadzeniu projektów transformacyjnych i konsultingowych w obszarze IT na polskim rynku. Realizował projekty w sektorach: bankowym i ubezpieczeniowym, telekomunikacyjnym, energetycznym i paliwowym oraz w sektorze publicznym, mające na celu zwiększenie wartości biznesowej. Główne obszary specjalizacji Tomasza Bejma obejmują: definiowanie strategii biznesowo – informatycznych, nadzór nad projektami IT, zarządzanie efektywnością IT, transformację i optymalizację działów IT, IT Governance, zarządzanie ryzykiem IT, planowanie ciągłości działania oraz monitorowanie bezpieczeństwa informacji. Przed dołączeniem do PwC pracował w międzynarodowych firmach doradczych, w tym jako partner zarządzający zespołem Doradztwa Informatycznego w Ernst&Young. W 1998 roku, jako jedna z pierwszych osób w Polsce zdał egzaminy stowarzyszenia ISACA i otrzymał tytuł Certyfikowanego Audytora Systemów Informatycznych – CISA oraz Certyfikowanego Specjalisty Bezpieczeństwa Systemów Informatycznych – CISSP.

Piotr Romanowski – posiada ponad 10-letnie doświadczenie w doradztwie zarządzania i bankowości oraz zarządzania pionami bankowości korporacyjnej w dwóch wiodących polskich bankach giełdowych. Przed dołączeniem do PwC był związany z firmą McKinsey & Company, specjalizując się w obsłudze instytucji finansowych w zakresie strategii, restrukturyzacji i inwestycji kapitałowych. Doświadczenie Piotra Romanowskiego w instytucjach finansowych obejmuje praktycznie wszystkie obszary bankowości i ubezpieczeń – od strategii wejścia na nowe rynki, poprzez inwestycje typu greenfield lub przejęcia, przez programy stymulacji sprzedaży, redukcji kosztów, optymalizacji procesów, zarządzania ryzykiem, do zagadnień organizacji, ładu korporacyjnego i wielu innych. W swojej praktyce zawodowej prowadził projekty dla firm z sektora petrochemicznego (wspierał dwie największe fuzje w tym sektorze w Europie Środkowej), sektora farmaceutycznego, opieki zdrowotnej i hutniczego. Poza rocznym pobytem w biurze nowojorskim, doświadczenie doradcze Piotra Romanowskiego obejmuje przede wszystkim Polskę, Rosję i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

Marcin Chomiuk – w ramach PwC w Polsce jest liderem grupy specjalizującej się w podatkach pośrednich i będzie odpowiedzialny za dalszy rozwój usług firmy w tym obszarze. Doświadczenie zawodowe zdobył w trakcie 14 lat pracy w międzynarodowych firmach konsultingowych z grupy tzw. Wielkiej Czwórki. Doradzał zarówno międzynarodowym koncernom, jak i firmom działającym na rynku lokalnym w zakresie bieżących kwestii podatkowych, podatkowego planowania transakcji, a także zajmował się doradztwem w zakresie odpowiedniej strategii operacyjnej w kontekście podatkowym. Marcin Chomiuk jest jednym ze współautorów pierwszego na polskim rynku wydawniczym komentarza do VI Dyrektywy Rady Unii Europejskiej dotyczącej podatku VAT w Państwach Członkowskich. Jest również autorem licznych publikacji z zakresu podatku VAT w prasie codziennej i specjalistycznej. Pomagał w opracowaniu projektu zmian do ustawy o VAT w 2006 r., będąc członkiem grupy ekspertów powołanych przez Ministra Finansów. Od 2004 r. jest członkiem Rady Podatkowej Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych w zakresie podatku VAT. Marcin Chomiuk jest licencjonowanym doradcą podatkowym. Do PwC dołączył w 2001 roku.

Andrzej Jacek Jarosz – jako partner będzie nadal rozwijał praktykę prawno-podatkową firmy PwC w Poznaniu i Gdańsku oraz w obszarze pomocy publicznej i usług dedykowanych klientom z sektora prywatnego. Andrzej Jacek Jarosz ma 15-letnie doświadczenie w zakresie doradzania na rzecz klientów indywidualnych i grup kapitałowych w ramach działu doradztwa podatkowego oraz działu audytu i usług doradczych PwC. Był zaangażowany w liczne projekty optymalizacyjne, służąc swoją wiedzą podatkową i audytorską przy analizach podatkowych inwestycji i przeglądach podatkowych. W nowej roli będzie nadal koordynował działania zespołu PwC ds. pomocy publicznej, który wspiera spółki komercyjne w aplikowaniu o środki z programów pomocowych, jak również doradza podmiotom prowadzącym działalność gospodarczą w Specjalnych Strefach Ekonomicznych. Z PwC związany jest od 1996 r.

Piotr Urban – partner zarządzający zespołem ds. audytu systemów, kontroli wewnętrznej i audytu wewnętrznego w Polsce i krajach bałtyckich. Piotr posiada 13-letnie doświadczenie w PwC świadcząc usługi audytowe i doradcze dla klientów z sektora energetyczno-paliwowego, produkcyjnego, wydobywczego, telekomunikacyjnego, usługowego i wielu innych. Będzie zarządzał ponad 50 osobowym zespołem specjalistów w 4 biurach PwC w Polsce, głównie w Warszawie i Krakowie, wspierając klientów w zakresie optymalizacji kontroli wewnętrznej, bezpieczeństwa i audytu wdrożeń systemów informatycznych. Piotr będzie również kontynuował swoje zaangażowanie eksperckie w rozwój praktyk ładu korporacyjnego i audytu wewnętrznego w Polsce.

Nieformalne spotkanie ministrów ds. środowiska

Ekologiczny kryzys nie jest tak gwałtowny jak kryzysy finansowe, ale skutki zaniedbań mogą być dla nas w przyszłości groźne. Bez oszczędzania i mądrego gospodarowania tym co mamy, już wkrótce może zabraknąć nam zasobów naturalnych niezbędnych do rozwoju.

11-12 lipca 2011 r. odbywa się jedno z najważniejszych spotkań polskiej Prezydencji środowiskowej – Nieformalna Rada Ministrów UE ds. Środowiska. Spotkanie ministrów środowiska daje możliwość przeprowadzenia politycznej debaty w sprawach, które Prezydencja wskazuje jako najważniejsze dla europejskiej polityki ochrony środowiska. Wyniki pracy podsumowane będą w dokumencie zwanym konkluzjami prezydencji, który będzie podstawą do dalszej pracy w tych obszarach.

Głównym tematem obrad ministrów była walka z kryzysem gospodarczym w powiązaniu z ochroną środowiska. Europie zagraża ograniczona dostępność i rosnący popyt na zasoby – co może wpływać na spowolnienie rozwoju. Polskiej prezydencji zależy na wzmocnieniu polityki efektywnego wykorzystania zasobów i wypracowaniu konkretnych sposobów jej realizacji. Efektywne wykorzystanie zasobów to jedna z inicjatyw flagowych wspólnotowej strategii Europa 2020. Europa w ciągu kolejnego półrocza będzie decydować jak konkretnie wdrożyć efektywne wykorzystanie zasobów – połączyć rozwój z oszczędzaniem, środowisko i gospodarkę.

Andrzej Kraszewski, minister środowiska:

– Jako kraj sprawujący prezydencję, Polska będzie dążyć do wdrażania takich narzędzi ochrony środowiska, które eliminują zależność wzrostu gospodarczego od degradacji środowiska przyrodniczego. Oszczędne, a zarazem efektywne korzystanie z zasobów jest kluczem dla zapewnienia zrównoważonego rozwoju Europy. Dla Polski oznacza to też walkę z „jednorazowością”, czyli marnotrawieniem zasobów, życiem na ekologiczny kredyt. Używaniem rzeczy raz i ich wyrzucaniem, zamiast stawianiem na jakość. Europa boleśnie doświadcza skutków takiej postawy, a środowisko w skali globalnej cierpi na tym w szczególny sposób.

Zasoby to nie tylko surowce naturalne czy kopaliny takie jak paliwa, minerały i metale, lecz również żywność, gleba, woda, powietrze, biomasa i ekosystemy. Zmiany dotyczące efektywnego wykorzystania zasobów muszą dotyczyć: zmiany postaw konsumenckich, ale też zmian w produkcji. We wrześniu spodziewana jest publikacja przez KE Mapy drogowej (Roadmap for a resource efficient Europe) mającej wyznaczyć kierunki zmian w zakresie efektywnego wykorzystania zasobów, która wskaże wskaźniki dla efektywności wykorzystania zasobów oraz możliwości monitoringu ich zużycia.

Obrady dotyczyły też wkładu do podsumowania 6. Programu Działań na rzecz Środowiska (EAP – Environmental Action Programme), strategicznego dokumentu dla polityki ochrony środowiska w Europie. Dzięki dyskusji podsumowującej działania Europy w ochronie środowiska w ciągu ostatnich 10 latministrowie mogą przygotować pracę nad najważniejszymi potrzebami działań w ochronie środowiska do 2020 r.. Wśród największych wyzwań dla europejskiej polityki ochrony środowiska ministrowie wymieniali głównie zmiany klimatu, konieczność skuteczniejszej ochrony bioróżnorodności, czyli m.in. powstrzymania wymierania gatunków, ale też oszczędność energetyczną i oszczędne korzystanie z zasobów środowiska.

W spotkaniu w Sopocie biorą udział będą ministrowie ds. środowiska państw członkowskich UE, przedstawiciele Komisji Europejskiej – Komisarz ds. Środowiska (Janez Potočnik), Komisarz ds. Klimatu (Connie Hedegaard), Parlamentu Europejskiego (Jo Leinen przewodniczący komisji Envi), ministrowie państw kandydujących do UE (Macedonii, Czarnogóry i Chorwacji) oraz państw Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu, przedstawiciele organizacji pozarządowych (EEB – European Environmental Eureau), biznesu (Business Europe), zaproszeni goście oraz eksperci krajowi.

Prace ministrów będą kontynuowane 12 lipca 2011 r. (wtorek) i będą dotyczyły strategii negocjacyjnej Unii Europejskiej przed 17. Konferencją klimatyczną ONZ w Durbanie (grudzień br.). Europa jako lider światowej polityki ochrony klimatu szuka sposobów na skuteczne zaangażowanie wszystkich największych emitentów gazów cieplarnianych w zapobieganie zmianom klimatu. Ochrona klimatu to jednak nie tylko redukcje emisji, ale również przystosowanie Unii Europejskiej do mających miejsce coraz częściej zjawisk świadczących o zmianach klimatu – powodzi, suszy, huraganów. Dyskusja będzie dotyczyła adaptacji, czyli sposobom skutecznego wdrażania krajowych strategii przystosowania się do zmian klimatu, których w najbliższych dziesięcioleciach nie uda się uniknąć. Oznacza to konkretne scenariusze na wypadek powtarzających się powodzi, susz, zabójczych upałów czy huraganów, których częstotliwość rośnie.

Programowi obrad politycznych towarzyszy także program nieformalny. – Wcześniej opracowaliśmy ambitny program rady, teraz pracujemy nad jak najlepszą atmosferą spotkania, która wpłynie na skuteczność pracy Polski w trakcie naszej prezydencji – dzięki dobrej organizacji, wyjątkowemu miejscu, które jest przykładem piękna polskiego wybrzeża, zwiedzaniu rezerwatu – Kępy Redłowskiej i kolacji w Stoczni Gdańskiej, miejscu wyjątkowym dla historii polskiej solidarności, której wymaga także europejska i globalna ochrona środowiska. Chcemy pokazać tradycyjną polską gościnność, a zarazem profesjonalizm – podkreśla Joanna Maćkowiak – Pandera, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska odpowiedzialna za prezydencję.

Ministerstwo Środowiska dba też o zielony standard organizacji spotkania. – Zależało nam na wdrożeniu przyjaznych dla środowiska zasad organizacji spotkania. My politycy powinniśmy nie tylko kreować regulacje prawne, ale sami świecić dobrym przykładem. To właśnie w takich drobnych krokach i codziennych wyborach, możemy chronić środowisko. Wszędzie tam gdzie to możliwe, staramy się wybierać rozwiązania bardziej przyjazne środowisku, takie jak segregacja odpadów w centrum konferencyjnym, oszczędne użycie papieru (poprzez wymianę dokumentów na elektronicznych nośnikach) – zaznacza minister Pandera.

Bezrobocie spadło poniżej 12 proc.

Stopa bezrobocia w czerwcu wyniosła 11,8 proc., wobec 12,2 w maju – prognozuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

„Bezrobocie spada powoli. W tym roku rząd ograniczył jednak fundusze na aktywizację bezrobotnych, dlatego zmniejszyła się liczba subsydiowanych miejsc pracy” – mówi dr Jacek Męcina, doradca zarządu PKPP Lewiatan.

„W ubiegłym roku Fundusz Pracy dysponował znacznie większymi funduszami. Z subsydiowanych miejsc pracy korzystali przede wszystkim ludzie młodzi, rozpoczynający życie zawodowe. Gdyby nie oszczędności, które dotknęły Fundusz Pracy spadek bezrobocia w miesiącach wakacyjnych byłby większy.

Ponadto lato, to tradycyjnie okres, kiedy rośnie zapotrzebowanie na pracowników w takich branżach jak rolnictwo, ogrodnictwo, gastronomia, turystyka, handel, budownictwo czy infrastruktura. Na wzrost zatrudnienia wpływają szczególnie świetne wyniki, które odnotowuje budownictwo, zwłaszcza związane z inwestycjami infrastrukturalnymi” – dodaje Jacek Męcina.

„Spadek stopy bezrobocia odnotowano we wszystkich województwach, przy czym najsilniejszy w warmińsko-mazurskim (o 0,9 punktu), a najsłabszy w mazowieckim (o 0,2). Na koniec minionego miesiąca w powiatowych urzędach pracy było zarejestrowanych 1 884 600 osób, o 78 000 osób mniej niż na koniec maja br.

Spadek zarejestrowanych bezrobotnych odnotowano we wszystkich województwach; najsilniejszy w pomorskim (o 5,5 proc., czyli o 5,8 tys. osób), warmińsko-mazurskim (o 5,5 proc., tj. 5,7 tys. osób) oraz zachodniopomorskim (o 5,2 proc., tj. 5,6 tys. osób).

Pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 68,1 tys. wolnych miejsc pracy oraz miejsc aktywacji zawodowych – o 10,8 proc. (8,2 tys.) mniej niż w maju br. Wzrost liczby zgłoszonych do urzędów ofert pracy nastąpił tylko w dwóch województwach – kujawsko-pomorskim (o 16,8 proc.) oraz w lubuskim (o 11,7 proc.). Spadek zanotowano w czternastu województwach, przy czym największy w województwie podlaskim (aż o 38,1 proc.), a najmniejszy w mazowieckim (o 1 proc.).

Czerwiec to czwarty miesiąc, w którym zmniejszyła się liczba bezrobotnych. Rozpoczyna się sezon turystyczny, co wpływa szczególnie korzystnie na poziom zatrudnienia. Część osób nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy, co spowodowało wykreślenie z rejestru bezrobotnych, a część została zaktywizowana przez powiatowe urzędy pracy.
Coraz więcej pracodawców poszukuje nowych pracowników (głównie za pośrednictwem portali rekrutacyjnych). Największą grupę poszukiwanych osób stanowili fachowcy i wykwalifikowani pracownicy fizyczni, tuż za nimi znalazły się zawody związane z wykształceniem ścisłym i technicznym, dalej sprzedażą i marketingiem oraz pracownicy branży usługowej. W dalszym ciągu największe problemy ze znalezieniem pracy mieli pracownicy administracyjni oraz przedstawiciele sektora edukacyjnego” – mówi Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Drogi frank coraz droższy

Kurs franka szwajcarskiego przekroczył w poniedziałek 3,40 zł. „Jeżeli w najbliższych miesiącach dalej będzie się umacniał to osłabi konsumpcję, która ciągnie wzrost gospodarczy.

Może też pogrzebać nasze nadzieje na przyspieszenie inwestycji prywatnych” – ocenia dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„Gospodarstwa domowe, które zaciągnęły kredyty hipoteczne w tej walucie spłacają coraz wyższe raty kredytów i wyższe odsetki w złotych, co odbija się na ich kondycji finansowej i ogranicza zakupy. A niższa dynamika konsumpcji w średniej i dłuższej perspektywie wpłynie negatywnie również na przychody i zyski przedsiębiorstw. Tym samym nasze nadzieje na przyspieszenie inwestycji prywatnych mogą lec w gruzach.

Inwestorzy ciągle niepokoją się sytuacją finansów publicznych w Grecji, Hiszpanii, Portugali, a ostatnio obawiają się, że kłopoty ze spłatą zadłużenia mogą mieć też Włochy.

Niestabilność na rynku walutowym to niedobra wiadomość dla polskiej gospodarki i firm, które od czasu kryzysu finansowego za najważniejsze ryzyko w swojej działalności uznają wahania kursu złotego do innych walut” – dodaje Małgorzata Starczewska- Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Wyższe stawki za dojazd własnym autem

Wzrosną kwoty, które firmy zwracają pracownikom za używanie własnego samochodu, np. w podróży służbowej. Propozycję podwyższenia stawek zgłosiła PKPP Lewiatan i przekonała do niej partnerów społecznych z Komisji Trójstronnej.

„Cieszymy się, że Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało się na urealnienie tzw. kilometrówek” – mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu PKPP Lewiatan.

„To przykład dobrej współpracy związków zawodowych, pracodawców i rządu w Komisji Trójstronnej” – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Ministerstwo Infrastruktury proponuje, aby dla auta osobowego o pojemności skokowej silnika do 900 cm sześć. stawka za jeden kilometr wzrosła z 0,52 zł do 0,97 zł., a przy większej pojemności silnika z 0,83 zł do 1,01 zł. Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy zmiany wejdą w życie.

W firmach może zabraknąć specjalistów odpowiedzialnych za innowacje

W najbliższym czasie możemy mieć do czynienia z sytuacją niedoboru talentów w kluczowych działach biznesowych, takich jak na przykład badania i rozwój. Najważniejszym wyzwaniem stojącym przed kadrą zarządzającą firmami będzie więc rozwój programów przywództwa, strategii mających na celu przyciągnięcie talentów oraz zatrzymania najlepszych pracowników w firmie – wynika z analiz przeprowadzonych przez firmę doradczą Deloitte w ramach cyklu „Talent Edge 2020”.

Nowe badania Deloitte z cyklu „Talent Edge 2020” wskazują, że wraz z poprawą sytuacji ekonomicznej danego kraju, niemal dwóch na trzech (65%) pracowników aktywnie analizuje rynek poszukując pracy. Respondenci pytani o powody zmiany pracy wskazują na różne czynniki. Pokolenie powojennego wyżu demograficznego kładzie największy nacisk (spośród wszystkich badanych pokoleń) na niezadowolenie z pracodawców oraz frustrację z powodu braku uznania dla ich ciężkiej pracy. Jednak to przedstawiciele Generacji X (osoby urodzone pomiędzy 1961 a 1981 rokiem) najczęściej planują zmianę pracy – deklaruje tak aż 72% respondentów w tej grupie. Jako główny powód podają brak perspektyw rozwoju kariery.

„Dla firm takie deklaracje to wyraźny sygnał, że mogą oczekiwać masowych odejść pracowników uważanych za przyszłych liderów. Innym ważnym wnioskiem wynikającym z badania jest fakt, że dla tzw. Generacji Y, czyli osób urodzonych po 1981 r., duże znaczenie, przy ocenie pracodawcy ma jego przywiązanie do odpowiedzialności społecznej. Ponad połowa najmłodszych pracowników (55%) deklaruje, że szczególnie ważna jest dla nich przyjazna atmosfera w pracy”- mówi Krzysztof Kwiecień, Dyrektor Działu Zasobów Ludzkich w Polsce i krajach bałtyckich w Deloitte.

W ocenie ekspertów Deloitte jednym z głównych wyzwań, które stoją przed firmami w związku z zarządzaniem najlepszymi pracownikami w zmieniającym się środowisku – jest tzw. paradoks niedoboru talentów. Polega on na tym, że pomimo wysokiego poziomu bezrobocia w Stanach Zjednoczonych i poza ich granicami nie występuje zjawisko powszechnie oczekiwanego nadmiaru talentów. Przeciwnie, według trzech czwartych przedstawicieli kadry kierowniczej wystąpi niedobór specjalistów w kluczowych działach biznesowych firmy, takich jak badania i rozwój oraz na poziomie kierowników niezbędnych dla rozwoju wprowadzania innowacyjnych rozwiązań oraz wzrostu przedsiębiorstwa.

„Podobnie w Polsce, w latach spowolnienia gospodarczego i wzrostu bezrobocia, charakterystyczne dla rynku pracy były problemy z utrzymaniem czy rekrutacją specyficznych grup pracowników, szczególnie z obszaru inżynierii, badań i rozwoju czy wysoko wykwalifikowanych stanowisk technicznych. Większość kadry kierowniczej zmieniała swoje strategie związane z zarządzaniem ludźmi skupiając się raczej na utrzymaniu status quo niż realizowaniu ambitnych celów.Ta sytuacja musi ulec zmianie, w przeciwnym wypadku rozwój przedsiębiorstw i ich innowacyjność może zostać zahamowana.” – mówi Aneta Woźny, Starszy Konsultant w dziale Human Capital w Deloitte.

Niedobór talentów prowadzi do sytuacji, w której będziemy mięli do czynienia z globalnym wyścigiem po najzdolniejszych pracowników. Więcej niż czterech na dziesięciu przedstawicieli kadry kierowniczej (41%) wskazało na to, jako najważniejszy problem. Oznacza to presję na menedżerów ds. rozwoju talentów, by pozyskiwali coraz to nowych pracowników.

„Firmy są zmuszone do kształcenia nowego pokolenia liderów na własną rękę. Przyglądając się bardziej złożonemu i wymagającemu środowisku biznesowemu na świecie oraz zbliżającej się emeryturze starszego kierownictwa, wielu przedstawicieli kadry zarządzającej wyraża obawy o programy i plany rozwoju przywództwa i sukcesji w swoich firmach. Respondenci, którzy brali udział w badaniu uważają je za najważniejszy problem oraz priorytet.. Firmy mogą odróżnić się od konkurencji, jeżeli zmienią swoje programy zarządzania talentami już dziś i opracują strategie mające na celu większe zaangażowanie pracowników podtrzymujące ich motywację i entuzjazm w pracy” – dodaje Magdalena Jończak, Starszy Menedżer, kierująca działem Human Capital w Deloitte.

Dofinansowanie kosztów emisji akcji lub debiutu na GPW

Przedsiębiorstwa z sektora MŚP, poszukujące kapitału na rozwój, mogą uzyskać dofinansowanie kosztów emisji akcji lub debiutu na rynku NewConnect lub Rynku Głównym GPW. Wraz z poprawą koniunktury gospodarczej i coraz lepszymi wskaźnikami GPW wyraźnie rośnie zainteresowanie tą formą dofinansowania. Wnioski o taką pomoc można składać do 30 grudnia br., należy się jednak spieszyć, ponieważ nabór może zostać zamknięty wcześniej, jeżeli wartość dotacji, o którą wnioskują beneficjenci przekroczy 130% dostępnego budżetu – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Dotacja w ramach poddziałania 3.3.2 POIG pozwala na dofinansowanie 50% kosztów sporządzenia dokumentacji oraz usług doradczych w zakresie pozyskania przez MŚP inwestorów giełdowych lub pozagiełdowych. Może ona pokryć np. koszty opracowania niezbędnych analiz finansowych, dokumentów informacyjnych, due dilligence, prospektu emisyjnego, sporządzenia wyceny, usług prawnych. „Podstawowym celem programu w Polsce jest wzmocnienie potencjału innowacyjnego małych i średnich firm. Innowacja rozumiana jest jako wprowadzanie zmian organizacyjnych, produktowych lub technologicznych w dotychczasowej działalności firmy, np. poprzez wdrożenie nowoczesnych w skali firmy rozwiązań IT” – mówi Magdalena Burnat-Mikosz, Partner Deloitte w zespole R&D and Government Incentives Deloitte.

Jednorazowo przedsiębiorstwo może zostać wsparte kwotą nie większą niż 2 mln euro. Do wykorzystania jest pula 20 mln zł. Z uwagi na duże zainteresowanie konkursem – od lutego złożono wnioski na ponad 16 mln zł – przyjmowanie zgłoszeń może zakończyć się wcześniej, po przekroczeniu 130% kwoty przewidzianej na dotacje w konkursie.

„Doświadczenie wskazuje, że podmioty wchodzące na rynek NewConnect bądź rynek podstawowy GPW, chętnie korzystają z tego narzędzia, szukając środków na realizację planów rozwojowych. Od początku funkcjonowania programu w roku 2008, podpisano ponad 100 umów na łączną kwotę wsparcia ponad 16 mln zł. Działanie 3.3.2. PO IG wpisuje się w naturalne decyzje biznesowe, dając firmie środki na przygotowanie niezbędnej do debiutu dokumentacji. Dodatkowo oferuje wsparcie dla firm, które szukają inwestorów pozagiełdowych, jak m.in. fundusze Private Equity czy Venture Capital” – dodaje Magdalena Burnat-Mikosz.

Wiele przedsiębiorstw przesunęło swoje plany inwestycyjne na lata 2011-2012, stąd oczekiwać można dużego zainteresowania konkursem i wcześniejszego wyczerpania środków. Jest to o tyle istotne, że wciąż nie ma pewności, czy w przyszłym roku kolejny konkurs 3.3.2 POIG się odbędzie. Co prawda budżet przeznaczony na działanie 3.3.2 na lata 2007-2013 nie został jeszcze skonsumowany, jednak ewentualna kolejna pula środków będzie do dyspozycji dopiero w przyszłym roku. Trwający nabór może okazać się zatem ostatnią szansą na dofinansowanie kosztów związanych z debiutem giełdowym lub pozyskaniem inwestorów w tym roku.

Dofinansowanie międzynarodowej współpracy badawczo-rozwojowej

W czerwcu br. ogłoszono nowe konkursy dla przedsiębiorców współpracujących z firmami niemieckimi i izraelskimi w zakresie prac badawczo-rozwojowych. Zdaniem ekspertów Deloitte jest to doskonała alternatywa dofinansowania projektów badawczych, która wzmacnia międzynarodowe partnerstwo w zakresie wyzwań postawionych przez unijną Strategię Europa 2020.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju otworzyło nabór wniosków na projekty polsko-niemieckie oraz polsko-izraelskie. Od 1 czerwca br. można składać dokumenty o dofinansowanie polsko-niemieckich projektów badawczych dotyczących rozwoju nowej lub znacząco ulepszonej technologii w zakresie zrównoważonego rozwoju. Wsparcie jest ukierunkowane na badania w kluczowych dla ochrony środowiska obszarach: klimatu i energetyki, zrównoważonej gospodarki zasobami oraz zrównoważonego zarządzania gruntami. W przypadku projektów polsko-izraelskich mogą one być prowadzone w dowolnych obszarach tematycznych, przy czym główny wymóg dotyczy rozwijania innowacyjnych produktów oraz rozwiązań technologicznych mających realne perspektywy zastosowań komercyjnych. Dokumenty o dofinansowanie projektów polsko-izraelskich można składać od 1 lipca br.

„Konkursy są szczególnie atrakcyjne dla międzynarodowych firm posiadających struktury na terenie Polski i Niemiec bądź Polski i Izraela z uwagi na brak przeciwwskazań co do utworzenia konsorcjum w ramach jednej grupy kapitałowej” – podkreśla Magdalena Burnat-Mikosz, Partner Deloitte w zespole R&D and Government Incentives Deloitte.

W projektach polsko-izraelskich konsorcja powinny się składać z co najmniej jednego MŚP z Polski i jednego z Izraela, z których jeden jest liderem konsorcjum. W skład konsorcjum mogą też wchodzić duzi przedsiębiorcy, uczelnie bądź instytuty badawcze.

Wartość dofinansowania wynosi do 80% kosztów dla przedsiębiorców, a nawet do 100% kosztów dla jednostki naukowej. Kwalifikowane są koszty operacyjne związane z realizacją projektu oraz koszty ogólne prowadzenia projektu.

Nabór wniosków w przypadku projektów polsko-niemieckich będzie prowadzony do 1 września br. Wnioski w ramach polsko-izraelskich konsorcjów będzie można składać do 10 października br.

Profil przyszłego studenta

Jakimi wartościami czy ambicjami kierują się w życiu przyszli studenci? Czy młode kobiety, określając swoją ścieżkę życiową i zawodową, różnią się od młodych mężczyzn, czy nastąpiła w tym względzie unifikacja płci? Wszyscy chcą dobrze zarabiać, a może wolą realizować swoje pasje?

Na powyższe pytania stara się odpowiedzieć Uniwersytet Jagielloński, opierając się na badaniach zrealizowanych wśród licealistów, w ramach kampanii wizerunkowo-rekrutacyjnej trwającej w maju i czerwcu.

Rynek pracy, stawiając wysokie wymagania swoim pracownikom, wymusza na nich bardzo praktyczne podejście do swojej kariery. Jednak czy młodzi ludzie się temu poddają, czy raczej walczą o to, by realizować swoje marzenia? W badaniach przeprowadzonych na zlecenie Uniwersytetu Jagiellońskiego, w których wzięło udział ponad 480 licealistów z Krakowa i okolic (nieco ponad 63% kobiet, a 37% mężczyzn), poproszono respondentów o ocenę ważności kryteriów, którymi kierują się przy wyborze uczelni, przy wyborze Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz kierunku studiów. Z badań wynika, że kobiety bardziej skupiają się na realizacji swych pasji, a mniej interesują się kwestią wysokich zarobków. Mężczyźni natomiast oceniają wartość kierunku czy miejsca studiów na podstawie możliwości finansowych. Oferta programowa dla jednej płci to sposób na rozwój zainteresowań, a dla drugiej narzędzie do podwyższania kompetencji, które przełożą się na wartości materialne.

Wybór kierunku studiów

Wybierając kierunek studiów zarówno kobiety, jak i mężczyźni najwyżej oceniają uzdolnienia i osobiste zainteresowania, a także pasje. Inaczej jest w przypadku pozostałych najwyżej ocenionych kryteriów. Kobiety wskazywały, że najistotniejsze są: atrakcyjna oferta przedmiotów na kierunku, łatwość znalezienia pracy zgodnej z wykształceniem, zainteresowania zawodem oraz pracą, do której przygotowuje kierunek studiów, a także perspektywy/możliwość zatrudnienia, jakie dają studia na danym kierunku, oraz osobiste ambicje. Natomiast dla mężczyzn najważniejsze są: oczekiwane korzyści finansowe (kierunek został potraktowany jako inwestycja na przyszłość), następnie perspektywy/ możliwość zatrudnienia po studiach na danym kierunku. Dopiero później wskazują oni zainteresowanie zawodem/ pracą, do której przygotowuje kierunek studiów, oraz osobiste ambicje studiowania na kierunku. Interesują się także, czy łatwo można znaleźć pracę zgodną z wykształceniem na danym kierunku.

Wybór miejsca studiów

Zastanawiając się nad wyborem wyższej uczelni, kobiety nieco bardziej niż mężczyźni nastawiają się na realizację swoich pasji oraz zwracają uwagę na osobiste ambicje, dlatego istotne dla nich są oferta programowa uczelni, wysoki poziom nauczania oraz łatwość znalezienia pracy zgodnej z wykształceniem. Dopiero w drugiej kolejności biorą pod uwagę perspektywę dobrych zarobków po studiach. Mężczyźni natomiast bardziej skupili się na zapewnieniu sobie dobrych zarobków po studiach, dlatego najwyżej ocenili wysoki poziom nauczania, czy łatwość znalezienia pracy zgodnej z wykształceniem, osobiste ambicje i ofertę programową uczelni. Osobiste zainteresowania i pasja choć istotne, są mniej ważne.

Wybór Uniwersytetu Jagiellońskiego

W przypadku wyboru Uniwersytetu Jagiellońskiego jako miejsca studiów, grupa kobiet i mężczyzn określiła jako najistotniejsze dokładnie te same kryteria. Jedyna różnica to kolejność, jaką uzyskały cechy w poszczególnych grupach. Rozpoczynając od najwyżej ocenionych, kobiety wskazywały, że chcą realizować swoje osobiste zainteresowania i pasje, więc doceniają ofertę programową Uniwersytetu Jagiellońskiego i łatwość znalezienia pracy zgodnej z wykształceniem. Nieco mniej ważne dla kobiet są perspektywa dobrych zarobków oraz wysoki poziom nauczania na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mężczyźni natomiast najwyżej ocenili łatwość znalezienia pracy zgodnej z wykształceniem po studiach na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz wysoki poziom nauczania na uczelni. Osobiste zainteresowania i pasje czy oferta programowa Uniwersytetu Jagiellońskiego zostały ocenione wyżej niż perspektywa dobrych zarobków po studiach.

– W ramach kampanii promocyjnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, prócz poważnych badań, powstała także mniej poważna, interaktywna strona www.przyszlosc.uj.edu.pl, dzięki której przyszli i obecni studenci mogą w formie zabawy przewidywać swoją przyszłość zawodową. W zależności od tego, jaki kierunek studiów wybrali, mają szansę zostać znanym dziennikarzem, ekspertem od polityki centralnej i wschodniej Europy, astronomem lub dyrektorem NASA. Nie zapominajmy jednak, że wybór studiów to nie zabawa i należy podejść do tego z należytą powagą i odpowiedzialnością za swoje przyszłe życie zawodowe – podkreśla Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr hab. Karol Musioł.

Sektor kreatywny gospodarki – szansą dla Polski

Polska nie jest i szybko nie będzie naukową potęgą. Jest jednak sektor, wskazywany przez ekonomistów jako przyszłość gospodarki, w którym mamy szansę zająć silną pozycję. To sektor kreatywny. Jeśli odpowiednio dostosujemy prawo i ułatwimy mikrofirmom w nim działającym dostęp do kapitału, możemy stać się światową potęgą – wynika z raport Deutsche Bank Research.

W tradycyjnym rozumieniu tego słowa Polska nie jest innowacyjna. Liczba patentów przyznawanych polskim przedsiębiorcom i wynalazcom nie zachwyca. Według danych z amerykańskiego urzędu patentowego (USTPO) zajmujemy pod tym względem odległe 36. miejsce na świecie. W 2009 roku więcej patentów i znaków towarowych zastrzegły tam mniejsze kraje, takie jak: Bułgaria, Czechy, Słowenia, Węgry czy liczący mniej niż pół miliona mieszkańców Luksemburg.

Jest jednak sektor, którego wartość w niewielkim stopniu odzwierciedla liczba patentów, a który rozwija się naturalnie, wciąż nieanalizowany dokładnie przez urzędy statystyczne: sektor kreatywny.

Sektor kreatywny to dział gospodarki składający się z kilkunastu branż tak różnych od siebie, jak działalność artystyczna czy usługi programistyczne. Łączy je akt tworzenia jako główne źródło wartości dodanej. Branże sektora można podzielić na trzy grupy: wolnorynkowe (m.in. reklama, design, architektura), wspierane przez instytucje publiczne (większość instytucji kulturalnych) oraz mieszane (kinematografia, działalność wydawnicza).

Pojęcie sektora jest stosunkowo nowe. W anglosaskiej literaturze pojawiło się niespełna 10 lat temu. W niemieckiej statystyce zostało wyodrębnione dopiero przed trzema laty. – Jesteśmy świadkami zmiany klasyfikacji sektora kreatywnego z wąskiej klasy związanej ściśle z kulturą na inne branże: media, IT, wydawnictwa – mówi Jacek Sadowski, Prezes Demo Effective Launching, firmy, które opracowała dla Łodzi strategię marki opartą o koncept miasta przemysłów kreatywnych.

Jak zauważają w najnowszym raporcie poświęconym sektorowi kreatywnemu eksperci Deutsche Bank Research, jest to jeden z najbardziej wydajnych sektorów gospodarki. W samych Niemczech jest w nim zatrudnionych ponad milion osób. W 2009 wypracował towary i usługi o wartości 60 miliardów euro. Co więcej duża część z branż sektora jest wyjątkowo odporna na wahania koniunktury. Wiele przedsiębiorstw było w stanie tworzyć nowe miejsca pracy mimo recesji. Deutsche Bank Research szacuje, że sektory kreatywne będą w rozpoczynającej się dekadzie dynamicznie rosły w średnim tempie 2,5 proc. rocznie.

Już teraz w Niemczech, według danych Deutsche Bank Research, sektor kreatywny jest drugim co do wielkości przemysłem i wyprzedza przemysł metalurgiczny, samochodowy, elektryczny czy chemiczny. W 2020 roku obroty firm z tej gałęzi gospodarki osiągną 175 mld euro.

Według najnowszego, opublikowanego w marcu, raportu ONZ „Creative Economy Report 2010” Polska znajduje się dopiero na 16 miejscu w Europie pod względem obrotów przemysłu kreatywnego. Górują nad nami dużo mniej ludne kraje, jak Holandia, Belgia czy Szwecja. Nasi sąsiedzi – Czesi, Węgrzy, Słowacy – wytwarzają w tym sektorze proporcjonalnie większy przychód niż Polska.

Co ciekawe, bardzo duża część wytwarzanych dóbr i usług w polskim sektorze kreatywnym trafia za granicę. Jak wynika z tego samego raportu ONZ, jesteśmy jednym z czołowych eksporterów takich wartości.

Jak pokazuje „Creative Exonomy Report 2010”, w ciągu sześciu lat Polska awansowała o 7 miejsc i stała się 17. eksporterem na światowym rynku przemysłu kreatywnego. Wartość eksportu wzrosła w tym czasie o 15 proc. Jeśli podobne tempo utrzyma się w kolejnych latach, będziemy mieli szansę wyprzedzić Hiszpanię.

Według danych ONZ największą potęgą eksportową, także w sektorze kreatywnym są Chiny, których udział w rynku jest ponad dwukrotnie wyższy niż USA czy Niemiec. Eksport z Państwa Środka wykazuje się też największą dynamiką wzrostu.

Jednym z filarów polskiego eksportu jest wzornictwo (design). Nasz kraj jest Pod tym względem na ósmym miejscu wśród rozwiniętych krajów.

Co ciekawe, Polska jest jednym z trzech europejskich krajów (obok Włoch i Niemiec), które ma dodatni bilans w handlu zagranicznym produktami sektora kreatywnego.

– Dobrym przykładem dynamicznego rozwoju przemysłów kreatywnych w Polsce jest Łódź. Miasto ma tu duże tradycje, ale i odpowiednią strategię, może więc aktywnie wpłynąć na rozwój tych branż – mówi Jacek Sadowski. – Trzeba jednak pamiętać, że ten sektor gospodarki to dynamiczne środowisko. Mamy ogromny potencjał i dobry start, ale to czy polskie miasta wykorzystają swoją pozycję, zależy od tempa w jakim będą realizować strategie rozwoju – dodaje.