Budownictwo mieszkaniowe – analiza i prognoza Polskiego Związku Firm Deweloperskich

W 2023 roku deweloperzy przekazali klucze do 136,5 lokali. To o 5,2% mniej niż przed rokiem, ale to nie koniec spadków. W kolejnych latach do użytkowania oddawanych będzie jeszcze mniej mieszkań. Dlatego tak ważne jest pilne wprowadzenie rozwiązań, które zwiększą podaż.

Główny Urząd Statystyczny opublikował dziś (22.01.2024 r.) raport „Budownictwo mieszkaniowe w okresie styczeń – grudzień 2023 roku”. Wynika z niego, że liczba mieszkań oddanych do użytkowania w ubiegłym roku wyniosła łącznie 220,4 tys. lokali, z czego 62 proc. stanowiły mieszkania wybudowane przez deweloperów.

Budownictwo spółdzielcze, komunalne czy społeczno-czynszowe stanowiło mniej niż 2 procent w całej produkcji. 

Prognoza mieszkań oddawanych do użytkowania:

Polski Związek Firm Deweloperskich szacuje, że w 2025 rok liczba nowych mieszkań przekazanych nabywcom nie przekroczy natomiast już 117 tysięcy sztuk.

W najbliższych trzech latach polskie mieszkalnictwo odczuje strukturalne braki podaży nowych inwestycji, czego efektem będzie przekazywanie w ręce nabywców mniejszej liczby mieszkań niż miało to miejsce przez ostatnie kilka lat.  Odbudowa podaży będzie długotrwałym procesem, w dodatku bardzo podatnym na czynniki ekonomiczne oraz polityczne. I właśnie w dużej mierze od działań podejmowanych przez rządzących, zależeć będzie to czy deweloperzy będą w stanie sprawnie uruchamiać nowe inwestycje i wprowadzać mieszkania do sprzedaży – komentuje Patryk Kozierkiewicz, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich. 

Prognoza mieszkań oddawanych do użytkowania 

Pozwolenia na budowę w 2023 roku

W 2023 roku potężne spadki w zakresie uzyskanych pozwoleń na budowę zanotował zarówno sektor deweloperski, jak i indywidualny. Deweloperzy otrzymali zgodę na budowę ponad 40 tysięcy mniej mieszkań niż rok wcześniej (spadek o 20%), co świadczy o strukturalnych problemach z podażą gruntów i zwiastuje przyszłe, jeszcze większe trudności z dostarczaniem nowych mieszkań na rynek. Mniej pozwoleń oznacza bowiem mniejszą szansę na bieżące uzupełnianie oferty i rozpoczynanie nowych inwestycji. Ograniczenie oferty będzie natomiast niechybnie prowadziło do dalszych wzrostów cen mieszkań. Niesprzyjające otoczenie ekonomiczne sprawiło, że ogromny zastój pojawił się także na polu budownictwa indywidualnego. Warto bowiem powiedzieć, że tak mało zgód na budowę ostatni raz wydano Kowalskim niemal 10 lat temu.

Rozpoczęte budowy

Kolejną z nienapawających optymizmem danych jest ta dotycząca nowo rozpoczynanych inwestycji. Deweloperzy po fatalnym dla branży 2022 roku nie zdołali przełamać negatywnego trendu i ponownie wystartowali z budową o ponad 50 tysięcy mniej lokali niż w 2021 roku.

Załamanie podaży byłoby jeszcze większe, gdyby nie fakt, że na przestrzeni roku złagodzono rekomendację S KNF w zakresie obliczania zdolności kredytowej, wprowadzono program Bezpieczny Kredyt 2% i relatywnie ustabilizowano poziom inflacji.

Niewątpliwie, największym wyzwaniem stojącym przed rynkiem oraz prawodawcami, jest zapewnienie odpowiedniego dopływu nowej tkanki mieszkaniowej. Brak stabilnego poziomu podaży nowych inwestycji znajdzie bowiem odzwierciedlenie w przyszłych cenach nieruchomości.

Kluczowe problemy procesu budowlanego

Polski Związek Firm Deweloperskich opracował dokument wskazujący kluczowe problemy procesu budowlanego. Dokument zawiera dziesięć kluczowych obszarów, które zdaniem branży mogą uwolnić jej potencjał i usprawnić odpowiedź podażową.

Jednym z istotnych obszarów jest odblokowanie gruntów pod budowę mieszkań, w tym szczególnie działek będących w posiadaniu spółek Skarbu Państwu oraz KZN, zamrożonych pod program Mieszkanie Plus. Ważne jest również przesunięcie wejścia w życie kluczowych etapów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W tym danie więcej czasu samorządom na przygotowaniu planów miejscowych.

Najpilniejszym z działań i równocześnie możliwie najszybszym do wprowadzenia jest konieczność wycofania się z niekorzystnych zmian w tzw. specustawie mieszkaniowej w zakresie wskaźników miejsc parkingowych. W ramach nowelizacji przepisów w maju ubiegłego roku wprowadzono wygórowane normy parkingowe, nakazujące wybudowanie 1,5 miejsca postojowego na każde mieszkanie, bez względu na politykę parkingową danej gminy. W rezultacie przepisy spowodowały, że inwestycje realizowane w trybie specustawy mieszkaniowej są nieopłacalne, a akt, który mógł zwiększyć podaż gruntów i pozwolić przemieniać tereny zdegradowane, stał się martwym prawem. Szybka nowelizacja ustawy, nad którą pracowano podczas zeszłej kadencji parlamentu i która nie budziła wątpliwości żadnej ze stron stołu politycznego, umożliwiłaby natomiast uruchomienie projektów na kilkadziesiąt tysięcy mieszkań.

Zmian wymaga też prawo budowlane, w tym szczególnie w zakresie nieuzasadnionych odwołań od pozwoleń na budowę. W opinii ekspertów przedłużający się proces inwestycyjny jest nierzadko wynikiem konieczności rozpatrywania niemających żadnego odniesienia do rzeczywistości skarg. Należałoby więc wprowadzić symboliczną opłatę oraz przyjąć za zasadę rozpatrywanie tylko takich skarg, które mają merytoryczne uzasadnienie.

Modyfikacji wymaga również rozporządzenie ws. warunków technicznych, w tym nowelizacja dotycząca placów zabaw. Jednym ze sposobów na odwrócenie negatywnych skutków ostatniej nowelizacji jest zniesienie obowiązku sytuowania placu zabaw dla inwestycji w zakresie pojedynczych budynków wielorodzinnych, jak i korekta innych pomniejszych założeń.

Digitalizacja dokumentów a zrównoważony rozwój: oszczędność papieru i zmniejszenie śladu węglowego

Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Południowej Indiany przeciętny Amerykanin zużywa ponad 300 kilogramów papieru i wyrzuca około 13 000 kartek rocznie! Choć dane te dotyczą USA, problem ma zasięg globalny. Warto zdawać sobie sprawę, że aż 93% papieru wykorzystywanego na całym świecie pochodzi z lasów. Przewiduje się, że pomimo ery cyfrowej do 2060 r. popyt na celulozę i papier podwoi się. Kluczowym czynnikiem, hamującym ten niebezpieczny trend staje się dziś digitalizacja dokumentów. Proces ten nie tylko ułatwia zarządzanie dokumentami i informacjami, ale też przyczynia się do ochrony środowiska, promując zrównoważony rozwój społeczny i gospodarczy.

Digitalizacja dokumentów a zrównoważony rozwój

Digitalizacja dokumentów ma bezpośredni wpływ na środowisko, a także sytuację społeczną i gospodarczą kraju.

  • Zrównoważony rozwój środowiska

Zastępując papierowe dokumenty cyfrowymi, firmy i organizacje znacząco ograniczają zużycie papieru, co bezpośrednio przekłada się na ograniczenie wycinki drzew i obniżenie emisji gazów związanych z produkcją oraz transportem papieru. Ponadto cyfrowe zarządzanie dokumentami minimalizuje potrzebę posiadania dużej przestrzeni do przechowywania, co redukuje zużycie energii i wpływa na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.

  • Zrównoważony rozwój społeczny i gospodarczy

Digitalizacja dokumentów przyczynia się również do zrównoważonego rozwoju społecznego i gospodarczego. Ułatwia dostęp do informacji, poprawia efektywność codziennej pracy i otwiera nowe możliwości dla biznesów, umożliwiając im m.in. skuteczne wkraczanie na nowe rynki. Wszystko to wpływa na wzrost gospodarczy i powstawanie nowych miejsc pracy, a jednocześnie promuje równość i dostępność informacji dla wszystkich.

  • Trwałość i bezpieczeństwo informacji

Cyfrowe dokumenty są bardziej trwałe i bezpieczne niż papierowe. Digitalizacja zapewnia lepszą ochronę danych przed uszkodzeniem fizycznym czy kradzieżą. Cyfrowe wersje dokumentów nie ulegną zniszczeniu na skutek kataklizmów czy ludzkiego roztargnienia. Ponadto, systemy zarządzania dokumentami często pozwalają na monitorowanie dostępu i zakresu użycia dokumentów, co zapewnia skuteczną kontrolę nad ważnymi danymi.

Zarządzenie zdalne z FlowDog

W duchu zrównoważonego rozwoju platforma FlowDog zapewnia swoim użytkownikom możliwość korzystania z elektronicznego obiegu dokumentów w firmie. Rozwiązanie to przynosi przedsiębiorstwom szereg korzyści, z których najważniejsze to:

  • w pełni zdalne zarządzanie procesami
  • dostęp mobilny i webowy do materiałów firmowych 24/7
  • ograniczenie liczby pracowników zajmujących się dokumentacją
  • ograniczenie ilości popełnianych błędów
  • oszczędność czasu
  • poprawa komunikacji.

– FlowDog, poprzez automatyzację różnorodnych procesów w firmach, nie tylko znacznie ogranicza, ale dosłownie eliminuje zużycie papieru. Dzieje się tak za sprawą automatyzacji generowania ofert, umów, zarządzania reklamacjami, zgłoszeniami serwisowymi w terenie czy ewidencjonowania pracy na halach magazynowych. Dodatkowo, dzięki monitorowaniu i analizie danych oraz oferowaniu rozwiązań z zakresu ewidencjonowania, zarządzania odpadami i transportem, FlowDog skutecznie wspomaga firmy w realizacji polityki zrównoważonego rozwoju – przekonuje Katarzyna Wiktorowicz, Head of Marketing FlowDog.

Na wdrożenie digitalizacji z FlowDog decydują się przedsiębiorstwa z różnych sektorów rynku, w szczególności są to: firmy handlowe, zakłady produkcyjne, sklepy wielkopowierzchniowe, biznesy e-commerce oraz branża FMCG (ang. Fast Moving Consumer Goods). Warto zdawać sobie sprawę, że każda firma, która decyduje się na rezygnację z dokumentów papierowych, przyczynia się do ograniczenia negatywnych skutków globalnego ocieplenia.

– Nasze rozwiązanie, dzięki swojej elastyczności i możliwości dostosowywania do różnych sektorów gospodarki, stanowi praktyczne narzędzie do efektywnego gospodarowania zasobami. Istotnie przyczynia się do minimalizacji negatywnego wpływu podmiotów na środowisko. Nie chodzi tylko o wcześniej wspomniany papier. Nadprodukcja danych cyfrowych staje się coraz bardziej problematyczna, zwłaszcza dla firm korzystających z wielu systemów. Jednak wdrażając FlowDog, możliwa jest integracja z różnymi systemami zewnętrznymi. To nie tylko automatyzuje powtarzalne czynności, ale także eliminuje konieczność nadmiernej produkcji i nadpisywania tych samych danych w kilku różnych systemach – wyjaśnia Katarzyna Wiktorowicz.

Jak zarządzanie zdalne przyczynia się do zrównoważonego rozwoju

Koncepcja „paperless”, zgodnie z którą tworzone są rozwiązania od FlowDog, polega na minimalizacji lub eliminacji użycia papieru w działalności organizacji. Przejście na zarządzanie zdalne i cyfrowe przetwarzanie dokumentów znacząco redukuje potrzebę drukowania, co przekłada się na mniejsze zużycie papieru. Korzyści takiej praktyki są wielorakie – od oszczędności kosztów po redukcję odpadów papierowych – i korzystne zarówno dla środowiska, jak i dla efektywności operacyjnej organizacji.

Zarządzanie zdalne i digitalizacja dokumentów przyczyniają się również do zmniejszenia śladu węglowego. Mniej papieru oznacza mniej transportu (zarówno surowców, jak i gotowych produktów), a co za tym idzie – mniejsze emisje CO₂. Ponadto, zdalne zarządzanie dokumentami ogranicza potrzebę fizycznych spotkań i podróży służbowych. Digitalizacja to więc znacznie więcej niż tylko krok w kierunku nowoczesności i efektywności. To ważny element strategii zrównoważonego rozwoju, który przynosi korzyści zarówno dla środowiska, jak i społeczeństwa oraz całej gospodarki.

Opóźnienie obniżek stóp procentowych w USA i Europie

Jeszcze pod koniec zeszłego roku wyglądało na to, że już w pierwszym kwartale 2024 zaczną się serie obniżek stóp procentowych. Obecnie termin ten zmienia się w głównych gospodarkach na koniec 2 kwartału.

Co z tymi stopami procentowymi w USA

Wygląda na to, że głośno zapowiadane obniżki stóp procentowych w USA się oddalają. Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową, widać to coraz wyraźniej. Posiedzenie styczniowe, które czeka nas już za dwa dni, realnie nie powinno nic tutaj zmienić. Wyjątkiem może być zmiana komunikatu płynącego z FED. Tutaj jednak członkowie od wielu tygodni jak mantrę powtarzają, że nie chcą na razie obniżek, że wygląda to na ustaloną strategię. To właśnie to jest powodem, dlaczego w ostatnich dniach mamy mocniejszego dolara. Jeżeli ten sygnał się potwierdzi, w środę można spodziewać się prób kolejnego umocnienia kursu dolara względem euro.

EBC studzi oczekiwania

Nie tylko za oceanem perspektywa obniżek stóp procentowych się oddala. Wygląda bowiem na to, że Europejski Bank Centralny również się nie spieszy. Ostatnie wypowiedzi prezes EBC pani Christine Lagarde tylko potwierdzają tę tendencję. Wskazywany jest nawet termin pierwszych obniżek i jest to dopiero czerwiec. W rezultacie podobnie jak w przypadku USA mamy do czynienia z kolejnym sygnałem umacniającym walutę. To między innymi dlatego ostatnie dni na głównej parze walutowej pomimo silnych sygnałów z obydwóch stron oceanu nie mają wyraźnego rozstrzygnięcia.

Słabsze dane z Wysp

Wielka Brytania znowu ma słabszą passę. Po tym, jak w zeszłym miesiącu sprzedaż detaliczna pierwszy raz od kwietnia 2022 roku wzrosła, po długiej serii spadków, znów wracamy na poziomy poniżej zera. Analitycy spodziewali się co prawda wzrostu o symboliczny 1% w ujęciu rocznym. Odczyt przyniósł jednak spadek i to od razu o 2,4%. Dane te przełożyły się na przecenę funta. Z drugiej strony należy zwrócić uwagę, że brytyjska waluta odrabia ostatnio straty względem euro. Patrząc na ostatni rok, obecne poziomy są wyjątkowo wysokie. Jest zatem z czego spadać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Polska gospodarka przyspieszy w 2024 r. – prognozuje Marcin Mrowiec

Rok 2024 stać będzie pod znakiem uruchamiania funduszy unijnych oraz uruchamiania środków z KPO. Nastąpi przyspieszenie wzrostu gospodarki, napędzanej także konsumpcją prywatną. Coraz większym wyzwaniem będzie kurczący się zasób pracy, na który odpowiedzią powinno być zdynamizowanie inwestycji.  W marcu przewiduję obniżkę stóp procentowych o 50 pb. – prognozuje Marcin Mrowiec – minister gospodarki Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, główny ekonomista Grant Thornton.

Inflacja osiągnie dołek w pierwszym kwartale, później przyspieszy do ok. 7%. Jeśli Rada Polityki Pieniężnej nie obniży stóp procentowych w marcu, to nie zrobi tego przez kilka kolejnych kwartałów 2024 roku. Okno do obniżek się zamknie, głównie przez utrzymującą się wysoką inflację.

Wzrost płac  i waloryzacja rent i emerytur

Waloryzacja rent i emerytur przyniesie ich wzrost o kilkanaście procent, zaś średni nominalny wzrost płac w całej gospodarce przekroczy 10% r/r. Ten znaczny, szeroko rozdystrybuowany wzrost płac z jednej strony będzie paliwem dla wzrostu konsumpcji prywatnej i całego PKB, a z drugiej strony, będzie miał przełożenie inflacyjne. Podwyżka płacy minimalnej (o 20%), zgodnie z szacunkami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej dotyczyć będzie ok. jednej czwartej zatrudnionych. – czytamy w raporcie autorstwa eksperta Raport Prognozy dla polskiej gospodarki na rok 2024

Ekspert BCC zwraca też uwagę, że w 2024 będziemy mieli do czynienia z bardzo wysokim deficytem sektora finansów publicznych (w ujęciu nominalnym najwyższym w historii),  w sytuacji silnego wzrostu gospodarczego.  – Jest to jedna z oznak bardzo poważnej choroby systemu finansów publicznych w Polsce. Inwestorzy z uwagą będą obserwować, czy nowy rząd zamierza konsolidować finanse publiczne, w tym ograniczać wydatki – czy też kontynuować będzie politykę wysokich deficytów, finansowanych wzrostem zadłużenia. W tym drugim scenariuszu należałoby się liczyć z wysokimi kosztami obsługi długu a także osłabieniem kursu złotego. – twierdzi Marcin Mrowiec.

KPO

Rok 2024 stać będzie pod znakiem uruchamiania funduszy unijnych oraz uruchamiania środków z KPO. Właśnie te czynniki będą dynamizować wzrost gospodarczy. Ze strategicznego punktu widzenia ważniejsze jednak będzie uruchomienie inwestycji sektora prywatnego. Przede wszystkim należy uspokoić „front regulacyjny” oraz zapewnić rzetelne konsultowanie proponowanych zmian prawnych i podatkowych, wdrożyć rzetelne przeprowadzanie oceny skutków regulacji oraz zapewnić dłuższe vacatio legis. Dobrze, że deklaracja działań w tym kierunku znalazła się w umowie koalicyjnej nowego rządu.

Posprzątać bałagan podatkowy!

Należałoby także dokonać przeglądu i usunięcia najbardziej szkodliwych dla rozwoju biznesu regulacji, między innymi tych wprowadzonych przez tak zwany „Polski Ład”. Istotną sprawą będzie przegląd istniejącego ustawodawstwa zachęcającego do inwestycji i odpowiedź na pytania: Czy ustawy uchwalane przez wcześniejszy rząd spełniają swoje zadanie? Czy nie powinny być rekalibrowane? Jednym z ważniejszych strategicznie zadań będzie rozpoczęcie prac nad gruntowną przebudową naszego systemu podatkowego, tak aby z obecnej sytuacji najbardziej zagmatwanego i najtrudniejszego „do obsługi” systemu w całej Europie zreformować go w taki sposób, aby był przejrzysty, spójny, logiczny i łatwy „do obsługi”.

Składka zdrowotna na ryczałcie – nowe stawki w 2024 roku

Wysokość składki zdrowotnej uzależniona jest od stosowanej formy opodatkowania. W przypadku ryczałtu wpływ na nią ma przeciętne wynagrodzenie z IV kwartału roku poprzedniego. Według danych opublikowanych 22 stycznia 2024 r. przez Główny Urząd Statystyczny średnie wynagrodzenie za IV kwartał 2023 r. w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 7767,85 zł. To wzrost o niemal 802 zł w porównaniu z kwotą 6965,94 zł za 2022 r.

Na dzisiejsze dane GUS-u niecierpliwie czekali przedsiębiorcy rozliczający się na ryczałcie. Po zmianach wprowadzonych w ramach Polskiego Ładu, składka zdrowotna dla osób korzystających z tej formy opodatkowania jest liczona w trzech progach. Jej podstawę na 2024 r. stanowi przeciętne wynagrodzenie za IV kwartał 2023 r. w sektorze przedsiębiorstw.

Wysokość składki zdrowotnej dla ryczałtowców wynosi 9% podstawy opodatkowania. Progi są wyznaczane w zależności od rocznego przychodu:

  1. do 60 tys. zł – 60% przeciętnego wynagrodzenia,
  2. od 60 tys. zł do 300 tys. zł – 100% przeciętnego wynagrodzenia,
  3. powyżej 300 tys. zł. – 180% przeciętnego wynagrodzenia.

Według danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny średnie wynagrodzenie za IV kwartał 2023 r. w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 7767,85 zł. To wzrost o niemal 802 zł w porównaniu z kwotą 6965,94 zł w 2022 r.

W związku z tym w 2024 r. nowe stawki składki zdrowotnej na ryczałcie wynoszą:

  • do 60 000 zł przychodu – 419,46 zł miesięcznie (60% przeciętnego wynagrodzenia, czyli 4660,71 zł x 9%);
  • pomiędzy 60 000 zł a 300 000 zł – 699,11 zł miesięcznie (100% przeciętnego wynagrodzenia, czyli 7767,85 zł x 9%);
  • powyżej 300 000 zł – 1258,39 zł miesięcznie (180% przeciętnego wynagrodzenia, czyli 13982,13 zł x 9%);

Składka na ryczałcie 2024

W konsekwencji wysokość składki zdrowotnej w 2024 roku wzrośnie o 43,30 zł; 72,18 zł lub 129,91 zł miesięcznie. Składka na ryczałcie 2024 vs 2023

Składka zdrowotna dla ryczałtu w 2024 roku wzrosła o 11,5 %. Składki społeczne i na Fundusz Pracy w bieżącym roku wzrosły o 12,8%, a dla przedsiębiorców rozpoczynających działalność o 20%. W 2024 r. maksymalna składka zdrowotna dla podatników rozliczających się na ryczałcie wyniesie 15100,70 zł, czyli o 1558,94 zł więcej niż za 2023 rok. Wysokość tej daniny istotnie zmieniło podejście właścicieli firm do wyboru formy opodatkowania. Warto pamiętać, że przedsiębiorcy na ryczałcie mają możliwość odliczenia od przychodu 50% zapłaconych składek zdrowotnych. Przed zmianą składka zdrowotna wynosiła 9% podstawy, która to stanowiła 75% przeciętnego wynagrodzenia za rok poprzedzający. Jednak 7,75% składki było odliczane od podatku. W konsekwencji w 2021 r. całkowity koszt składki zdrowotnej rocznie wynosił nieco ponad 600 zł. Nowy rząd zapowiadał powrót do zasad rozliczania składki zdrowotnej sprzed 2022 r., ale na horyzoncie nadal jeszcze nie widać żadnej konkretnej propozycji – mówi Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt.

Historyczne rekordy na Wall Street

Indeksy na Wall Street ustaliły nowe historyczne szczyty. Dwie ostatnie sesje minionego tygodnia były zdominowane przez kupujących, co zaowocowało dynamicznymi wzrostami indeksu Dow Jones, Nasdaq100 czy SP500. Świetnie radziły sobie spółki technologiczne, które były napędzane przez oczekiwania na boom sztucznej inteligencji. Rynek pozytywnie zareagował na dane o nastrojach konsumentów. Sentyment mogły poprawić spadające oczekiwania inflacyjne w USA.

Pomimo, że rynek w ostatnim tygodniu dostosował swoją wycenę dotyczącą obniżek stóp procentowych przez głównej banki centralne, nie przeszkodziło to indeksom giełdowym z USA na wyznaczenie nowych poziomów ATH. Nastroje nie zostały popsute przez wypowiedzi bankierów centralnych z Fed. Daly z San Francisco była nieco bardziej „jastrzębia”, ale Bostic z Atlanty czy Goolsbee z Chicago mówili otwarcie o obniżkach, których skala i czas startu będzie w dużej mierze zależna od danych.

W ubiegły piątek kontrakty terminowe Fed Fund wyceniały 49 proc. szans (obecnie ok 42 proc.) na obniżkę stóp o 25 pb do marca, w porównaniu z 83 proc. tydzień wcześniej. Rynek zakłada łącznie 135 pb redukcji do końca roku.

Niektóre banki komercyjne są zwolennikami marcowej obniżki, ponieważ Fed prawdopodobnie nie odnowi swojego programu finansowania terminowego, które rozpoczął na skutek kryzysu instytucji regionalnych wiosną minionego roku.

Rentowności 10-letnich obligacji rządu USA w piątek zbliżyły się do 4,2 proc. ale w drugiej części dnia spadły w kierunku 4,12 proc. 2-letnie papiery osiągnęły nowy lokalny szczyt na poziomie 4,42 proc. a pod koniec dnia w piątek wykonały korektę w kierunki 4,39 proc.

Piątkowe i czwartkowe wzrosty spowodowały, że tworząca się formacja RGR na Dow Jones lub SP500 została zanegowana i jak na razie wizja większej korekty spadkowej została oddalona. Pro-wzrostowo w tym momencie rysuje się również sytuacja na wykresie głównej pary walutowej. Kurs EUR/USD utworzył układ podwójnego dołka. Zwyżki już zaczęły się przed weekendem. Dodatkowo widoczne jest duże podobieństwo w rozpiętości dwóch ostatnich korekt spadkowych na głównej parze walutowej. Ten czynnik również przemawia aby sądzić, że zwyżki to teraz scenariusz bardzie prawdopodobny.

Z danych w tym tygodniu na uwagę zasługuje wstępny odczyt PKB z USA za IV kwartał. To otrzymamy w czwartek. W piątek natomiast uwaga będzie skoncentrowana na raporcie na temat wydatków1) Amerykanów. Tu należy wziąć pod uwagę to, jak ukształtuje się preferowana przez Fed miara inflacji PCE oraz PCE core. Dynamik miesięczna powinna wzrosnąć do 0,2 proc. W ujęciu rocznym PCE zasadniczy ma spaść z 3,2 proc. do 3 ,rpco a bazowy ma pozostać na poziomie 2,6 proc. Oczywiście nie należy zapominać o decyzji baków centralnych w sprawie stóp procentowych w strefie euro, Kanadzie, Japonii, Norwegii oraz Turcji.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Europejskie organy ds. ochrony danych osobowych nałożyły 1,78 mld euro kar w 2023 r.

Europejscy regulatorzy nałożyli w 2023 roku łącznie 1,78 mld euro kar z tytułu naruszenia Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) – wynika z raportu kancelarii prawnej DLA Piper „GDPR Fines and Data Breach Survey”. Oznacza to wzrost o 14 procent wobec 2022 roku, głównie za sprawą rekordowej grzywny nałożonej na koncern Meta, właściciela serwisów Facebook i Instagram. Pod względem liczby zgłaszanych przypadków naruszeń, Polska w ubiegłym roku znalazła się na trzecim miejscu w Europie, za Niemcami i Holandią.

Jak szacują eksperci DLA Piper, łączna wartość kar nałożonych na przedsiębiorstwa od maja 2018 roku, gdy weszły w życie przepisy RODO, wyniosła już 4,68 mld euro. Zgodnie z RODO, regulatorzy europejscy mogą nakładać kary sięgające nawet 4 procent całkowitego rocznego obrotu firmy.

W ubiegłym roku najwyższą karę o wartości 1,2 mld euro nałożył na koncern Meta irlandzki regulator, nakazując jednocześnie amerykańskiej firmie zaprzestania transferu danych osobowych z Europy do USA. W zestawieniu łącznych kar nałożonych od początku obowiązywania przepisów prym wiedzie Irlandia i Luksemburg, gdzie swoje europejskie siedziby mają globalne firmy technologiczne. Irlandzka Komisja ds. Ochrony Danych Osobowych do tej pory nałożyła grzywny na przedsiębiorstwa o wartości 2,86 mld euro, zaś luksemburski nadzorca – 746 mln euro.

W tym europejskim zestawieniu Polska zajmuje szesnaste miejsce. W ostatnich sześciu latach, krajowy Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) zobowiązał firmy do zapłacenia grzywien o wartości 3,5 mln euro. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej, Polskę wyprzedziła jedynie Chorwacja i Bułgaria z karami odpowiednio 9 mln i 3,7 mln euro.

Serwisy społecznościowe oraz duże spółki technologiczne pozostają w centrum uwagi regulatorów we wszystkich krajach objętych naszym raportem i to na nie nakładane są najwyższe kary od początku obowiązywania przepisów RODO. Kwestia gromadzenia, przetwarzania i monetyzowania danych osobowych przez firmy technologiczne pozostanie na celowniku nadzorców w najbliższych latach – mówi Ewa Kurowska-Tober, partner DLA Piper w Warszawie i współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa w międzynarodowych strukturach kancelarii.

Badanie kancelarii pokazuje, że w minionym roku liczba naruszeń danych osobowych zgłoszonych regulatorom nieznacznie wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim. Pod względem liczby zgłaszanych przypadków, Polska w ubiegłym roku plasowała się na trzecim miejscu w Europie, za Niemcami i Holandią. W ostatnich dwunastu miesiącach do UODO wpłynęło 14 167 zgłoszeń w sprawie naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych, co stanowiło wzrost o 11 procent w stosunku do poprzedniego roku.

– Niepewność prawna związana z RODO pozostanie. Dotyczy to zwłaszcza serwisów społecznościowych i dużych spółek technologicznych, dla których rekordowe kary i nakazy zaprzestania nielegalnego przetwarzania danych stanowią stałe ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w Europie – dodaje Ewa Kurowska-Tober.

– Ponadto wciąż pojawia się wiele nowych przepisów i regulacji dotyczących ochrony danych i świata cyfrowego. Tym samym przestrzeganie ładu korporacyjnego i skuteczne zarządzanie ryzykiem staje się kluczową kwestią dla prawidłowego funkcjonowania przedsiębiorstw – konkluduje ekspertka DLA Piper.

Badanie DLA Piper objęło 27 państw członkowskich Unii Europejskiej oraz Wielką Brytanię, Norwegię, Islandię i Liechtenstein.

Inwestycje na polskim rynku nieruchomości komercyjnych – podsumowanie 2023 i prognozy na 2024 rok

Umiarkowany optymizm, mimo osłabionej aktywności w 2023 roku i spadku wolumenu inwestycji o 3,8 mld EUR – eksperci Colliers przedstawiają prognozy na nowy rok.

W 2023 roku zarówno polski, jak i zagraniczne rynki inwestycyjne charakteryzowała osłabiona aktywność inwestorów. Jak wynika z danych zaprezentowanych przez Colliers, w porównaniu do roku 2022 łączna wartość i liczba transakcji we wszystkich sektorach rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce spadła o 3,8 mld EUR. Mimo tego, m.in. za sprawą rosnącej liczby potencjalnych transakcji i spodziewanych obniżek stóp procentowych w tym roku, perspektywy na nadchodzące miesiące są umiarkowanie optymistyczne. Eksperci Colliers podsumowują kluczowe wydarzenia ostatnich 12 miesięcy na polskim rynku inwestycyjnym oraz przedstawiają prognozy na 2024 rok.

Najważniejsze wydarzenia 2023 roku:

  1. Zamrożenie aktywności kapitału inwestycyjnego

Rok 2023 charakteryzował się utrzymującym się osłabieniem aktywności na rynku inwestycyjnym, na który miały wpływ globalne ograniczenia gospodarcze oraz wysokie koszty finansowania bankowego. Wartość inwestycji na polskim rynku zmniejszyła się, podobnie jak w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, EMEA, Ameryki Północnej oraz Azji. Kredyty bankowe pozostają dostępne, ale procesy ich pozyskiwania trwają dłużej niż wcześniej.

Łączna wartość i liczba transakcji we wszystkich sektorach polskiego rynku nieruchomości komercyjnych spadła z ok. 5,8 mld EUR w 2022 r. do ok. 2 mld EUR w roku 2023.

  1. Spadek wycen aktywów

Przy trendzie spadkowym we wszystkich klasach aktywów miało miejsce ustalanie nowego poziomu cen. Biorąc pod uwagę brak płynności i transakcji referencyjnych, rynek jest pod tym względem rozchwiany. Stopy kapitalizacji wzrosły o ok. 100 punktów bazowych dla najlepszych aktywów nieruchomościowych w porównaniu do poziomów z końca 2022.

  1. Spowolnienie aktywności wśród inwestorów

Większość uznanych zagranicznych inwestorów opóźniło decyzje zakupowe, oczekując na stabilizację cen oraz poprawę nastrojów rynkowych. Stwarzało to wyjątkową okazję dla nabywców z regionu (CEE, kraje bałtyckie, Bliski Wschód) do konkurowania o produkty typu „prime” po niższych cenach.

Odnotowano znaczący spadek aktywności inwestorów w sektorze biurowym, w tym brak transakcji inwestycyjnych na rynku biurowym w miastach regionalnych, natomiast pomimo zwrotu zainteresowania największych międzynarodowych graczy instytucjonalnych w stronę rynków zachodnich w oczekiwaniu na przeceny, sektor logistyczny nadal przyciągał kupujących – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dział Doradztwa Inwestycyjnego, Colliers.

  1. Szwedzkie i amerykańskie zakupy

Szacuje się, że około 23% zainwestowanego kapitału na polskim rynku (ok. 400 mln EUR) pochodziło ze Szwecji, kolejne 340 mln EUR zainwestowali inwestorzy amerykańscy.

  1. Rozbieżności w oczekiwaniach kupujących i sprzedających

W trakcie realizacji znajduje się obecnie szereg transakcji biurowych i logistycznych, które mogą zostać sfinalizowane w nadchodzących kwartałach. Dodatkowo, przewiduje się, że będzie rosło zainteresowanie aktywami handlowymi.

Rynek nieruchomości stoi przed wyzwaniami związanymi z ustalaniem nowych poziomów cenowych ze względu na brak płynności i transakcji referencyjnych w ostatnich miesiącach. Wciąż prowadzi to do dużej rozbieżności między cenami kupna i sprzedaży, co często wpływa także na brak finalizacji transakcji – zaznacza Piotr Mirowski.

Prognozy dla rynku inwestycyjnego na 2024 rok:

  1. Szansa na stopniowe ożywienie na rynku inwestycyjnym

Perspektywy na 2024 rok są ostrożnie optymistyczne.

Na rynku obserwujemy rosnącą liczbę potencjalnych transakcji z uwagi na zmniejszenie dystansu cenowego pomiędzy sprzedającymi a kupującymi, a rysujące się perspektywy obniżki stóp procentowych, powinny działać stabilizująco i zachęcić do powrotu graczy, którzy czekali na większą klarowność odnośnie polityki monetarnej Europejskiego Banku Centralnego. Kluczowym czynnikiem napędzającym potencjalny wzrost wolumenu inwestycji będzie niższy koszt finasowania i jego dostępność – mówi Piotr Mirowski.

  1. Refinansowanie i zapadalność obligacji komercyjnych

W 2024 roku wygasają kredyty zaciągane na zakup nieruchomości komercyjnych w rekordowym 2019 roku, co oznaczać będzie wysoką aktywność w obszarze refinansowania. Będzie to okres intensywnych negocjacji między właścicielami a bankami. To także czas zapadalności emitowanych przez deweloperów lub inwestorów obligacji komercyjnych o istotnej wartości i niskim kuponie. Jeśli będą oni chcieli refinansować dług nowymi emisjami, będą zmuszeni zaoferować wyższe stopy zwrotu niż poprzednio.

Proces refinansowania może przekładać się na pojawienie się ciekawych aktywów na sprzedaż.

  1. Dominacja inwestorów typu value add i opportunistic

Brak aktywności inwestorów typu core o niskiej skłonności do ryzyka prawdopodobnie tylko w ograniczonym stopniu ma szansę na zmianę w 2024, aczkolwiek eksperci Colliers spodziewają się pierwszych istotnych transakcji, które będą punktem odniesienia dla szerszego rynku. Dominować będą podmioty typu value add i opportunistic, poszukujące dwucyfrowych stóp zwrotu z inwestycji, które będą chciały wykorzystać sytuacje płynnościową i nabyć nieruchomości z potencjałem wzrostu. Stopniowo będą powracały fundusze typu core+, kupujące aktywa instytucjonalnej jakości, generujące nieco wyższą stopę zwrotu.

  1. Alternatywne sposoby inwestowania

Część inwestorów, w poszukiwaniu bardziej atrakcyjnych stóp zwrotu, zwróciło się w stronę lokowania kapitału w strategie dłużne (private debt) i alternatywne formy finansowania nieruchomości, takie jak preferred equity czy mezzanine finance. W związku ze spadkiem wartości aktywów i potrzebami kapitałowymi wynikającymi z refinansowań, na rynku mogą się również pojawić ciekawe okazje do przejęcia portfeli lub całych platform inwestycyjnych.

  1. Sektorowo bez istotnych zmian

Eksperci Colliers zauważają, że sektorowe preferencje inwestorów pozostaną bez większych zmian.

Na czele listy, podobnie jak miało to miejsce do tej pory, znajdują się nieruchomości przemysłowo-magazynowe, które oferują kombinację stabilnego dochodu i potencjału wzrostu czynszów, przy wartościach kapitałowych znacznie niższych niż w Europie Zachodniej – wylicza Piotr Mirowski. – W sektor powierzchni handlowych, popyt powróci na supermarkety spożywcze i parki handlowe. Większej niż w 2023 roku liczby transakcji spodziewamy się w sektorze biurowym, co będzie spowodowane zauważalnymi przecenami, jak również pozytywnymi czynnikami przemawiającymi za tym rynkiem, w tym stopniowo spadającymi stopami pustostanów, jak również ograniczoną liczbą nowych projektów w budowie – podsumowuje szef Działu Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers.

EBC w centrum uwagi inwestorów. Lagarde spróbuje stłumić oczekiwania na obniżki stóp

Nadchodzący tydzień przyniesie pierwsze decyzje banków centralnych w 2024 roku. O stopach procentowych będą decydować: EBC, Bank Kanady, Bank Japonii oraz Turcji i Norwegii. Uwaga inwestorów głównie skupiona jest na tym co zrobi Lagarde. Inwestorzy do tej pory oczekiwali, że w strefie euro niebawem dojdzie do pierwszych obniżek. Europejska instytucja będzie prawdopodobnie chciała stłumić te wygórowane oczekiwania. Komunikacja skupiona będzie na rozwoju płac w strefie euro, od których to zależeć będzie dalsze kształtowanie się inflacji.

Podczas gdy prezeska EBC Lagarde twierdziła na konferencji prasowej w połowie grudnia, że obniżki stóp procentowych nie były nawet omawiane na posiedzeniu dotyczącym polityki pieniężnej, członkowie Rady Prezesów EBC otwarcie mówili o takiej możliwości podczas wywiadów na szczycie gospodarczym w Davos. Sama Lagarde zasugerowała w minioną środę, że cięcia stóp procentowych mogą być możliwe w tym roku (latem). Ta nowa otwartość ze strony decydentów na ten temat prawdopodobnie zostanie z zadowoleniem przyjęta przez inwestorów, którzy teraz widzą potwierdzenie swoich spekulacji na temat zbliżającej się serii obniżek stóp procentowych. W każdym razie rynek nadal wycenia pierwszą redukcję w kwietniu i łącznie sześć cięć po 25 punktów bazowych w okresie do końca roku (wykres). Stopa depozytowa wyniosłaby wówczas 2,5 proc. w grudniu.

Oczekiwania rynkowe są raczej przesadzone. Powodują one również efekt odwrotny od zamierzonego. W pewnym stopniu udaremniają restrykcyjną politykę pieniężną. Dlatego też stłumienie tych spekulacji będzie głównym zadaniem europejskiego banku w nadchodzący czwartek. Miniony tydzień przyniósł już lekką zmianę nastawianie. To oczywiście przełożyło się na spadki indeksu DAX (do najniższego poziomu od 5 grudnia), które w końcówce tygodnia zostały w dużym stopniu odrobione.

Dla EBC kluczowe są w tym momencie dynamika wzrostu płac oraz marże zysku. Główny Ekonomista EBC podkreślił ostatnio, że dane dotyczące rozliczeń płac w I kwartale będą dostępne dopiero pod koniec kwietnia, co oznacza, że mogą być one uwzględnione dopiero w czerwcowej projekcji banku. Z punktu widzenia inflacji istotne jest głównie to, w jak dużym stopniu firmy przenoszą wyższe koszty pracy na konsumentów.

Z pewnością podkreślony zostanie czynnik ryzyka jakim są możliwe wyższe ceny energii oraz prawdopodobne wystąpienie zatorów w dostawach. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie, a głównie na Morzu Czerwonym, spowodowały, że stawki frachtów za transport kontenerów wzrosły. To bezpośrednio może wpłynąć na wyższe ceny ropy a tym samym na podbicie inflacji, co utrudni dojście inflacji do celu EBC.

Rynek walutowy przyniósł w ostatnich dniach kolejne spadki głównej pary EURUSD. Szczególnie zmienny był wtorek, kiedy amerykanie wrócili po długim weekendzie. Dolar ponownie zyskał na wartości. Na wykresie widoczny jest układ równości korekt spadkowych. Mowa tu o zniżkach tych ostatnich, które zaczęły się 28 grudnia oraz tych z okresu końca listopada oraz początku grudnia minionego roku. Ten czynnik sugeruje odreagowanie. Innym, który również zapowiada zmianę trendu, jest podwójny dołek (z środy oraz czwartku). Widoczna jest również dywergencja oscylatora stochastycznego z wykresem instrumentu na interwale dziennym. Z kolei za dalszymi spadkami przemawia przełamanie średnioterminowej linii trendu wzrostowego. Wszystko wskazuje na to, że rozstrzygnięciem co dalej może być nadchodzący czwartek. Do tego czasu notowania prawdopodobnie będą poruszać się w konsolidacji.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Prognoza gospodarcza dla Polski na rok 2024 i podsumowanie roku 2023

Patrząc przez pryzmat najważniejszych zjawisk i trendów makroekonomicznych, które zdominowały polską gospodarkę w roku 2023 oraz wynikających z nich wniosków na rok 2024,  warto odnotować: minięcie przez naszą gospodarkę szczytu inflacyjnego w pierwszym kwartale 2023 oraz cyklicznego dołka w odniesieniu do wzrostu gospodarczego w drugim kwartale 2023 – w roku bieżącym inflacja będzie wyraźnie niższa, zaś wzrost gospodarki nabierze dynamiki. Pozytywem jest rekordowo niska stopa bezrobocia – ale równocześnie kurczący się zasób pracy będzie coraz większym wyzwaniem dla gospodarki; odpowiedzią powinno być zdynamizowanie inwestycji. Finanse publiczne pozostają wyzwaniem – mamy zbyt wysoki deficyt, nowy rząd będzie musiał na poważnie zająć się jego ograniczeniem.

Minięcie dołka cyklu gospodarczego w połowie 2023 r.

W II. kwartale 2023 dynamika PKB była ujemna, sięgnęła – 0,6 proc. r/r. Był to cykliczny dołek, od którego rozpoczął się kolejny cykl ożywienia gospodarczego. W IV. kw. 2023 dynamika PKB najpewniej przekroczyła 2 proc. r/r. Rok 2024 będzie stał pod znakiem systematycznego przyspieszenia: w ostatnim kwartale 2024 dynamika może sięgnąć 4 proc.  r/r,  zaś wzrost za cały 2024 przekroczy 3 proc. r/r.

Minięcie szczytu inflacji

W lutym 2023 wskaźnik inflacji CPI osiągnął poziom 18,4 proc. r/r, do końca 2023 CPI spadło do poziomu 6,1 proc.r/r. Trend spadkowy będzie kontynuowany do lutego/marca 2024, kiedy  inflacja najprawdopodobniej spadnie co najmniej do 4 proc. r/r, a być może, tak jak wskazują niektóre prognozy, „dotknie” 3,0 proc. r/r. W dalszej części roku zobaczymy odbicie inflacyjne i na koniec roku 2024 CPI sięgnie poziomu około 7 proc. Średnioterminowo, w najbliższych kilku lub kilkunastu kwartałach jest jednak niewielkie prawdopodobieństwo, aby inflacja osiągnęła cel inflacyjny RPP na poziomie 2,5 proc. Na przeszkodzie stać będzie przede wszystkim presja płacowa, wynikająca z kurczącego się zasobu pracy w naszej gospodarce oraz bardzo ekspansywna polityka fiskalna (wysokie deficyty).

Rekordowo wysoka liczbę pracujących w gospodarce oraz rekordowo niska stopa bezrobocia – w Polsce najniższa w całej UE

Pomimo słabego tempa wzrostu gospodarczego w 2023 sytuacja na rynku pracy była stabilna. Rosła liczba pracujących a stopa bezrobocia utrzymała się na najniższym historycznie poziomie – oraz na najniższym poziomie w całej UE. Z punktu widzenia pracowników są to bardzo dobre wiadomości, przynajmniej w krótkim i średnim terminie, gdyż oznaczają mocną pozycję pracownika w relacji do pracodawcy, pewność zatrudnienia  a także utrzymywanie płacy na poziomie rynkowym. Z punktu widzenia całej gospodarki mamy niestety do czynienia z poważnym ograniczeniem podażowym i  kurczącym się zasobem pracy. Pracodawcy mają trudność w pozyskiwaniu pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami, co ogranicza potencjał rozwoju i wzrostu poszczególnych przedsiębiorstw, a w ślad za tym całej gospodarki. Tak niski poziom bezrobocia, w tym rekordowo niskie stopy bezrobocia w głównych ośrodkach miejskich (1,5 do 2%) są oznaką bardzo napiętej sytuacji na rynku pracy. Kiedy gospodarka zacznie przyspieszać, ta sytuacja przekładać się będzie na bardzo silną presję płacową, która będzie z kolei powodować erozję konkurencyjności. Presja płacowa będzie  oznaczać wyższe koszty dla przedsiębiorstw, a w ślad za tym wyższe koszty ich produktów i usług. W dłuższym terminie oznaczać to będzie wyższe koszty dla wszystkich konsumentów, w szczególności zaś wyższe koszty usług, w których udział komponentu pracy ludzkiej jest znaczący. To będzie jedno z najważniejszych wyzwań szczególnie na drugą połowę roku 2024. Odpowiedzią powinno być dalsze uelastycznienie rynku pracy m.in. rozwiązania pozwalające pracować w niepełnym wymiarze godzin lub te zachęcające do pracy emerytów i rencistów. Coraz bardziej palącą kwestią będzie wypracowanie polityki imigracyjnej i asymilacyjnej. Biorąc pod uwagę sytuację demograficzną, polscy pracodawcy w coraz większym stopniu będą musieli zatrudniać pracowników z zagranicy. Ważne aby ten proces odbywał się na odpowiednich warunkach oraz aby zapraszać tych którzy chcą pracować, a nie pobierać zasiłki.

Rekordowo wysoki poziom deficytu sektora finansów publicznych

Deficyt w 2023 jest zbliżony do 6 proc. PKB, zaś w roku 2024 wyraźnie przekroczy równowartość 5 proc. PKB. Tak wysoki poziom deficytu w roku 2024 kiedy wzrost gospodarczy będzie zbliżony do poziomu potencjalnego albo nawet go przekroczy jest szczególnie niepokojący. Klasyczne reguły prowadzenia polityki fiskalnej mówią, że w roku, kiedy rzeczywisty wzrost gospodarki jest powyżej szacowanego poziomu tzw. wzrostu potencjalnego, w ogóle nie powinniśmy mieć deficytu – powinniśmy mieć nadwyżkę budżetową, która spłacałaby długi zaciągnięte w okresach słabszej koniunktury oraz budowałaby przestrzeń do stymulowania gospodarki kiedy wzrost będzie poniżej potencjału. Niestety, w Polsce Anno Domini 2024 będziemy mieli do czynienia z bardzo wysokim deficytem sektora finansów publicznych (w ujęciu nominalnym najwyższym w historii), w sytuacji silnego wzrostu gospodarczego. Jest to jedna z oznak bardzo poważnej choroby systemu finansów publicznych w Polsce. Inwestorzy z uwagą będą obserwować, czy nowy rząd zamierza konsolidować finanse publiczne, w tym ograniczać wydatki – czy też kontynuować będzie politykę wysokich deficytów, finansowanych wzrostem zadłużenia. W tym drugim scenariuszu należałoby się liczyć z wysokimi kosztami obsługi długu a także osłabieniem kursu złotego.

Potencjał uruchomienia inwestycji, które byłyby silnikiem trwałego bezinflacyjnego wzrostu gospodarczego.

Rok 2024 stać będzie pod znakiem uruchamiania funduszy unijnych oraz uruchamiania środków z KPO. To dobre wiadomości. Te czynniki będą dynamizować wzrost gospodarczy. Ze strategicznego punktu widzenia ważniejsze jednak będzie uruchomienie inwestycji sektora prywatnego. Przede wszystkim należy uspokoić „front regulacyjny” oraz zapewnić rzetelne konsultowanie proponowanych zmian prawnych i podatkowych, wdrożyć rzetelne przeprowadzanie oceny skutków regulacji oraz zapewnić dłuższe vacatio legis. Dobrze, że deklaracja działań w tym kierunku znalazła się w umowie koalicyjnej nowego rządu. Należałoby także dokonać przeglądu i usunięcia najbardziej szkodliwych dla rozwoju biznesu regulacji, między innymi tych wprowadzonych przez tak zwany „Polski Ład”. Istotną sprawą będzie przegląd istniejącego ustawodawstwa zachęcającego do inwestycji i odpowiedź na pytania: Czy ustawy uchwalane przez wcześniejszy rząd spełniają swoje zadanie? Czy nie powinny być rekalibrowane?

Jednym z ważniejszych strategicznie zadań będzie rozpoczęcie prac nad gruntowną przebudową naszego systemu podatkowego, tak aby z obecnej sytuacji najbardziej zagmatwanego i najtrudniejszego „do obsługi” systemu w całej Europie zreformować go w taki sposób, aby był przejrzysty, spójny, logiczny i łatwy „do obsługi”.

Autor: Marcin Mrowiec, ekspert Business Centre Club do spraw ekonomii

Budżet na 2024 rok z rekordowym deficytem

Niby dobrze, że przegłosowano budżet. Pewne liczby w nim jednak budzą szczere zdziwienie analityków. Głównie deficyt, który kwotowo jest absolutnym rekordem, a w odniesieniu do PKB jest najwyższy od 22 lat.

Mamy budżet na 2024 rok

Wczoraj sejm przyjął budżet na 2024 rok. Z jednej strony jest to bardzo dobra wiadomość pod kątem stabilności, bo nieuchwalenie budżetu to przedterminowe wybory. Z drugiej strony, w budżecie deficyt wynosi 184 mld złotych. Tak, nie jest to literówka. Naprawdę mamy 184 miliardy złotych deficytu budżetowego. Oczywiście gospodarka polska rośnie, więc odwoływanie się do tego, że ileś lat temu było dużo mniej (a było) nie jest najlepszym merytorycznie zagraniem. Można jednak sprawdzić deficyt jako procent PKB. Okazuje się, że historia zatacza koło. Mamy bowiem w 2024 roku to samo 5,1%, co w 2002 roku. Wracamy zatem do zjawiska, które było efektem tzw. „dziury Bauca” na cześć ministra finansów, który doprowadził do gwałtownego wzrostu deficytu. By lepiej zrozumieć skalę problemu, trzeba pamiętać, że kryteria wejścia do strefy euro to max 3%. Czy są przestrzegane, to inna sprawa.

Co z surowcami?

Ropa naftowa zachowuje się w tym roku dość stabilnie. Od początku roku przez większość czasu porusza się w dość wąskim kanale w przedziale około 76-79 dolarów za baryłkę. Nie zmieniły tego ani wydarzenia wokół kanału Sueskiego gdzie dokonano ataków lotniczych na niektóre pozycji bojowników w Jemenie, ani ostatnie wydarzenia pomiędzy Iranem a Pakistanem. Z kolei znacznie ciekawiej jest na gazie. Ten rozpoczął rok od niemal 15% wzrostów w ciągu pierwszych dni. Obecnie nie tylko utracił te wzrosty, ale stracił drugie tyle. Spadek ceny megawatogodziny nie jest czymś, czym powinniśmy się przejmować. To przecież tańsze grzanie w domach. Patrząc za okno, pomimo śniegu, który w tym roku i tak utrzymuje się dość długo, zima w dalszym ciągu jest na tyle łagodna, że nie ma zagrożenia dla poziomu napełnienia magazynów.

Ceny na Wyspach nie spowalniają

Wczorajsze dane na temat tempa wzrostu cen z pewnością nie zachwyciły Brytyjczyków. Inflacja wg prognoz miała spaść pierwszy raz od stycznia 2022 poniżej 5%. Jak się łatwo domyślić z tytułu tego paragrafu, nie spadła. Pozostała na poziomie 5,1%. Z drugiej strony mamy też inflację producencką, która z kolei spowalnia. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,4% względem zeszłego roku, faktyczny wzrost wyniósł jednak symboliczne 0,1%. Jesteśmy zatem blisko powrotu do sytuacji sprzed miesiąca, gdzie ceny producentów naprawdę spadały, a nie tylko rosły wolniej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sprzedaż detaliczna,
14:30 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan,
16:00 – USA – Sprzedaż domów na rynku wtórnym.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Spadek inflacji producenckiej w Niemczech i w Polsce

Spadek inflacji producenckiej (PPI) w Niemczech okazał się dużo większy niż spodziewany przez rynek. Ceny producentów spadły o 1,20 proc. m/m (prognoza -0,50 proc.) oraz 8,60 proc. r/r (prognoza -8,00 proc.). Wyraźnie widać tutaj spowolnienie w niemieckiej gospodarce i deflację cen u producentów.

Z jednej strony niższe odczyty PPI z pewnością przełożą się na dalszy spadek inflacji konsumenckiej CPI. Globalne czynniki dezinflacyjne wciąż pozostają „w mocy”. Z drugiej, spowolnienie w największej europejskiej gospodarce z pewnością budzi pewien niepokój. Szczególnie dla Polski, dla której Niemcy są jednym z głównych partnerów handlowych.

Inflacja producencka w Polsce dziś również okazała się wyższa od oczekiwań rynku. Ceny producentów spadły o 6,40 proc. wobec prognoz na poziomie -5,70 proc. W przypadku polskiego PPI z pewnością w jego spadku pomaga silny PLN oraz zniżki cen energii. Ponownie – cieszy spadek PPI, który przełoży się na CPI. Martwi potencjalne spowolnienie.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Creotech z kontraktem na projekt satelity do tankowania w kosmosie

Creotech Instruments podpisał umowę z firmą OHB System AG o wartości 400 tys. EUR na przygotowanie projektu satelity opartego na autorskiej platformie HyperSat. Spółka wchodzi w skład międzynarodowego konsorcjum pod przewodnictwem OHB, które zrealizuje dla Europejskiej Agencji Kosmicznej nowatorski projekt misji przeprowadzenia tankowania satelity na orbicie Ziemi. Zadaniem zaprojektowanego przez Creotech satelity będzie przeprowadzenie dokowania, a następnie przyjęcie transferu paliwa z drugiego, większego satelity. Harmonogram misji zakłada wyniesienie satelity na orbitę w drugiej połowie 2026 roku. To pierwszy projekt, w którym działający na zlecenie ESA główny koordynator misji, czyli komercyjna firma OHB, wybrał autorską platformę Creotech jako kluczowy element swojej misji kosmicznej. Sam projekt jest zgodny ze strategicznym kierunkiem rozwoju Spółki, zakładającym komercjalizację platformy HyperSat, która w tym roku zostanie przetestowana w warunkach kosmicznych w ramach misji EagleEye.

Satelita projektowany przez Creotech Instruments jest elementem zleconego przez Europejską Agencję Kosmiczną projektu „Preliminary design of in-space transportation proof of concept-1: In-Orbit rendezvous and docking-phase-B1”. W ramach konsorcjum Spółka będzie odpowiedzialna za przygotowanie projektu satelity opartego na autorskiej platformie HyperSat, którego realizacja rozpoczęła się na początku 2024 roku i potrwa ok. 5 miesięcy. Po jego zakończeniu planowane są kolejne rozmowy z ESA w celu zawarcia kontraktu na budowę zaprojektowanego satelity, który zgodnie z harmonogramem projektu ma zostać wyniesiony na orbitę w drugiej połowie 2026 roku.

Zaprojektowanie satelity o masie ok. 60 kg opartego na naszej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat to efekt wielu lat rozwoju Spółki i posiadania wysokich kompetencji. Warto podkreślić, że po przeprowadzonej analizie rynku przez OHB, to właśnie nam zdecydowano się powierzyć ten kluczowy element całego projektu. Misja, której będziemy częścią ma wykazać zdolność do przeprowadzenia orbitalnego transferu paliwa z satelity tankującego do zaprojektowanego przez nas satelity klienckiego. Za projekt satelity tankującego odpowiada Berlin Space Technology GmbH, a za projekt całego systemu odpowiada OHB System AG, czyli największa i najbardziej renomowana firma niemiecka, specjalizująca się w dziedzinie technologii i systemów kosmicznych. Współpraca między nami przyczyni się do cennej wymiany wiedzy i zwiększenia rozpoznawalności Creotech na europejskim rynku, co jest zgodne z naszym dążeniem do zajęcia w UE pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w projektach obronnych i komercyjnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Misja wykonania orbitalnego transferu paliwa na orbicie Ziemi stanowi element szerszego programu ESA Future Space Transportation Systems, który zakłada rozwój systemów logistycznych do prowadzenia manewrów i usług pomiędzy satelitami na orbicie okołoziemskiej. Celem jest m.in. wykazanie wykonalności kontrolowanej deorbitacji, transportu cargo, a także transportowania mikro statków kosmicznych na średnią i geostacjonarną orbitę Ziemi. Zadaniem satelity zaprojektowanego przez Creotech będzie przeprowadzenie dokowania, a następnie przyjęcie transferu paliwa z drugiego, większego satelity.

W projekcie satelity dla ESA uwzględnimy szereg rozwiązań opracowanych na potrzeby zaplanowanej na 2024 rok misji wyniesienia satelity EagleEye, który jest oparty o naszą platformę HyperSat. Jej postępująca komercjalizacja na globalnym rynku kosmicznym jest kluczowa z perspektywy naszego dalszego wzrostu, a rozwój naszej platformy, zakładający m.in. przeskalowanie jej do obsługi satelitów o masie 200 kg, stanowi jeden z kluczowych obszarów inwestycji, na które w październiku ubiegłego roku pozyskaliśmy z sukcesem środki w ramach przeprowadzonej oferty publicznej. Udział Creotech w nowatorskiej misji tankowania satelity może przyczynić się do wydłużenia okresu realizacji przyszłych misji satelitarnych, a także rozszerzyć ich użyteczność o bardziej skomplikowane misje, które wymagają dużego zużycia paliwa. Można powiedzieć, że jesteśmy częścią konsorcjum tworzącego fundamenty dla innowacyjnych misji kosmicznych przyszłości dodaje dr hab. Grzegorz Brona.

HyperSat to pierwsza w Polsce i opracowana od podstaw przez polskich inżynierów, platforma satelitarna składająca się z modułów poszczególnych podsystemów. Pozwala na skalowalne projektowanie i produkcję satelitów o masie od 10 kg do kilkudziesięciu kg o zróżnicowanym przeznaczeniu m.in. rozpoznania obrazowego, telekomunikacji czy nawigacji z niskiej orbity Ziemi. HyperSat jest rozwijany przez Creotech Instruments od 2017 roku i powstał przy wsparciu ekspertów Europejskiej Agencji Kosmicznej i w zgodzie z europejskimi wymaganiami dot. projektowania i budowy systemów satelitarnych (ECSS). Platforma stanowi podstawę dla misji EagleEye, która zostanie zrealizowana w 2024 roku oraz dla misji PIAST. Celem spółki jest również wykorzystanie jej w strategicznych projektach obronnych na szczeblu krajowym i europejskim.

W lipcu 2023 roku Polska podjęła strategiczną decyzję o zwiększeniu krajowego zaangażowania w budżet ESA o dodatkowe 295 mln euro w latach 2023-2025. Mechanizm składki krajowej do ESA pozwala na odzyskanie niemal całości wpłaconych środków w postaci projektów i zleceń od ESA dla krajowych firm. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Creotech zrealizował wspólnie z ESA ponad 25 projektów kosmicznych, stając się jednocześnie jednym z największych polskich kontrahentów i firmą pierwszego wyboru w Europie Środkowej dla kluczowych projektów Agencji. Spółka prowadzi obecnie rozmowy z ESA na temat kilku innych misji kosmicznych opartych na jej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Jak dobierać szkolenia dla handlowców?

Szkolenia dla handlowców mogą być z jednej strony doskonałą inwestycją we wzmocnienie współpracującego od lat teamu, ale z drugiej są też świetnym wabikiem pozwalającym dotrzeć do tych sprzedawców, którzy szukają czegoś nowego, bo w poprzedniej firmie przestali się rozwijać. Coraz więcej osób rozważających zmianę pracy przyznaje, że możliwość zdobywania nowych umiejętności jest dla nich kluczowa, dlatego regularne szkolenia sprzedażowe są mile widziane w ogłoszeniach rekrutacyjnych. Większość handlowców zaczyna zauważać, że sprawdzone od lat metody przestają działać, a klienci oczekują czegoś więcej niż klasyczna sprzedaż transakcyjna.

Jak dobierać szkolenia dla handlowców?

Inwestycję w zespół warto poprzedzić dokładną analizą, która pozwoli określić mocne i słabe strony wszystkich członków teamu. Warsztaty przynoszą najlepsze efekty wtedy, gdy ich celem jest wypełnienie ściśle sprecyzowanej luki kompetencyjnej. Mocno rozwijany w ostatnim czasie kierunek to sprzedaż doradcza, która wzbudza większe zaufanie i doskonale sprawdza się np. w segmencie B2B. Szkolenia dla handlowców pomogą objaśnić, w jaki sposób budować ekspercki wizerunek w oczach klienta i jak aktywnie słuchać, by dotrzeć do jego potrzeb. Samo serwowanie tekstów o przewagach konkurencyjnych przestaje już być wystarczające – potencjalny kontrahent musi zobaczyć w sprzedawcy osobę, która dobrze rozumie jego biznes.

Dobierając szkolenia sprzedażowe, warto też dostosować ich program do zmieniających się warunków technologicznych. Mocno utarty wizerunek handlowca spędzającego setki godzin w dojazdach do klienta coraz szybciej odchodzi do lamusa, przez rosnącą popularność wideorozmów. Sprzedaż zdalna może być równie skuteczna, wymaga jednak odpowiedniego obycia z oprogramowaniem do wirtualnych spotkań. Szkolenia dla handlowców dotyczące tego zakresu szczególnie pomogą starszym pracownikom, którzy na żywo osiągają świetne efekty, ale mają problem z rozmowami online.

Zamknięte czy otwarte szkolenia sprzedażowe

Poszukując odpowiedniego pakietu warsztatowego, warto zwrócić uwagę na formułę, w jakiej będzie prowadzone spotkanie. Managerowie decydujący się na odświeżenie wiedzy całego zespołu docenią dedykowane szkolenia zamknięte, organizowane zwykle w siedzibie firmy. Specjalista poświęca wtedy grupie 100% swojej uwagi, jest w stanie również dopasować program do jej poziomu i potrzeb. Istotny element takich warsztatów to przećwiczenie praktycznych case’ów — sprzedaż to w końcu nie tylko teoria, ale przede wszystkim powtarzana wielokrotnie praktyka.

Szkolenia sprzedażowe otwarte to z kolei świetna alternatywa dla osób, które chcą samodzielnie zainwestować w poszerzenie wiedzy, ale brak im środków na prywatny mentoring. Będą też doskonałym wyborem dla małej grupy, która nie byłaby w stanie zapełnić całej sali i pokryć związanych z tym kosztów. Warsztaty w formule otwartej przyjmują zwykle formę wykładu, wyjaśniając ogólne, najczęściej spotykane problemy. Dobierając tego typu szkolenie, warto dokładnie przestudiować jego program, ponieważ jest on dość precyzyjnie określony, a kilka minut sesji Q&A nie zawsze powoli wyjaśnić wątpliwości wykraczające poza zakres warsztatów.

EBC ostrożny w sprawie obniżek stóp, dolar zyskuje na sile

Uwaga rynku zaczyna skupiać się na przyszłotygodniowych posiedzeniach głównych banków centralnych. W najbliższy czwartek poznamy decyzję EBC, we wtorek Banku Japonii a w środę Banku Kanady. Następnie przyjdzie czas na Fed. W ostatnich dniach poznaliśmy wiele głosów płynących od przedstawicieli niektórych instytucji. Decydenci mieli na celu ostudzenie wygórowanych oczekiwań rynku dotyczących obniżek stóp procentowych co w pewnym stopniu się udało. Wczoraj tygodniowe dane z USA pokazały ponownie siłę rynku pracy. W konsekwencji dolar zyskał na wartości a rentowności amerykańskich obligacji urosły.

Trwa forum ekonomiczne w Davos. Christine Lagarde i część jej współpracowników sygnalizowała, że pierwszy możliwy ruch w dół na stopach jest możliwy latem. Wcześniejsza decyzja jest raczej mało realna, mimo, że rynek uważa inaczej. Na przyszłotygodniowym posiedzeniu EBC raczej nie zmieni swojego stanowiska. Oczywiście instytucja jest prawdopodobnie zaniepokojona rozwojem sytuacji gospodarczej w strefie euro. Z drugiej jednak strony widzi także ryzyko wzrostu inflacji, dlatego chce unikać zbyt pochopnych działań. Przedstawiciele bankowości centralnej wolą poczekać trochę dłużej i mieć większą pewność, że inflacja rzeczywiście i w sposób trwały powróci do celu 2 proc.

Chociaż w ostatnich tygodniach rentowności ponownie nieco wzrosły, nadal są one znacznie poniżej najwyższych poziomów z jesieni ubiegłego roku. Warunki finansowania są zatem nadal korzystniejsze niż jeszcze jakiś czas temu, co powinno pomóc gospodarce. W tym kontekście najbardziej prawdopodobne wydaje się zachowanie ostrożności EBC przy pierwszych obniżkach stóp procentowych. Przed przyszłotygodniowym spotkaniem nie ma już żadnych ważniejszych danych makro więc obraz sytuacji gospodarczej nie ulegnie większej zmianie.

Wracając do USA, wczoraj poznaliśmy tygodniowe dane z rynku pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wypadła na poziomie najniższym od września 2022 roku (187 tys.) Oznacza to, że rynek pracy jest wciąż mocny. Reakcja na dolarze była widoczna. EUR/USD wyrównał środowe minima i obniżył swój kurs do poziomu 1,0846 ale w godzinach popołudniowo-wieczornych notowania zbliżyły się raz jeszcze do 1,0890. Aktualnie główna para walutowa zniżkuje i na moment pisania tego komentarza wskazuje pułap 1,0870.

Należy wziąć pod uwagę fakt, że korekta eurodolara w tym momencie jest zbliżona pod kątem rozpiętości do ruchu spadkowego z pierwszej połowy grudnia 2023 roku. Jestem w stanie sobie wyobrazić taką regularność notowań. Negatywnym sygnałem jest to, że kurs znajduje się wciąż poniżej linii średnioterminowego trendu wzrostowego. Na wykresie widoczny jest układ podwójnego dołka (wczorajsze oraz środowe minima), który sugeruje, że niebawem możemy zobaczyć nieco większe odreagowanie powyżej 1,09.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

XTPL z rekordem przychodów ze sprzedaży produktów i usług w IV kwartale i całym 2023 r.

XTPL według wstępnych szacunkowych danych wygenerował w IV kwartale 2023 roku najwyższe historycznie przychody ze sprzedaży produktów i usług. Wyniosły one 4,4 mln zł, co oznacza wzrost o 29% w ujęciu r/r oraz 20% w ujęciu kw/kw. Globalny dostawca przełomowych rozwiązań nanodruku dla rynku nowoczesnej elektroniki w całym 2023 roku osiągnął 13,6 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług rosnąc o 35% r/r i utrzymując wysokie tempo komercjalizacji swoich rozwiązań. Na rekordowy wynik IV kwartału 2023 roku istotny wpływ miało dostarczenie łącznie 5 urządzeń prototypujących Delta Printing System (DPS) oraz zakończenie czwartego etapu prac rozwojowych w ramach fazy technologicznej z Nano Dimension Ltd. w obszarze zaawansowanych płytek PCB. Szacunkowy stan środków pieniężnych Spółki na koniec 31 grudnia 2023 roku wyniósł 27,1 mln zł, co w pełni zabezpiecza realizację w 2024 roku elementów Strategii na lata 2023-2026, ogłoszonej przez XTPL w listopadzie ubiegłego roku. Backlog Spółki na dzień 19 stycznia w postaci złożonych zamówień na dostarczenie urządzeń DPS w 2024 roku wynosi 5 szt.

Komercjalizacja urządzeń prototypujących Delta Printing System została rozpoczęta przez XTPL na przełomie 2020 i 2021 roku. Spółka do 19 stycznia 2024 roku potwierdziła łącznie 25 zamówień urządzeń DPS, z czego 13 zamówień w 2023 roku, o 6 więcej niż w 2022 roku. Spółka dostarczyła i rozliczyła w 2023 roku łącznie 13 urządzeń DPS, o 10 więcej niż w całym 2022 roku. Cena jednostkowa urządzenia DPS wynosi ok. 170-200 tys. euro.

– Rekordowy IV kwartał to dla nas bardzo dobre dopełnienie i podsumowanie 2023 roku, jednego z najbardziej intensywnych i kluczowych okresów dla długoterminowego rozwoju XTPL. Utrzymaliśmy wysokie tempo wzrostu przychodów z komercjalizacji naszych trzech linii biznesowych, a wszystkie projekty nakierowane na przemysłowe wdrożenia cały czas postępują. W aż dwóch z nich przeszliśmy w ubiegłym roku do zaawansowanego etapu budowania prototypu przemysłowego urządzenia z technologią XTPL w jego sercu. Dodatkowo z sukcesem przeprowadziliśmy ofertę publiczną, zabezpieczając środki na ogłoszoną na lata 2023-2026 Strategię rozwoju, która w szeroki sposób adresuje nasze plany biznesowe, operacyjne, organizacyjne i przede wszystkim stawia jasny, mierzalny cel w postaci osiągnięcia 100 mln zł ze sprzedaży produktów i usług do końca 2026 roku. Rok 2024 rozpoczynamy zatem ze świadomością jasno wytyczonej ścieżki do realizacji tego celu i poczuciem komfortu w postaci już istniejącego backlogu zamówień na nasze urządzenia prototypujące DPS oraz satysfakcji z coraz silniejszej marki jaką na arenie międzynarodowej staje się XTPL – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

XTPL komercjalizuje trzy posiadane linie biznesowe oraz generuje dodatkowe przychody z tytułu dotacji, które stanowią ważną część współfinansowania prowadzonych projektów o charakterze B+R. Wartość pozyskanych dotacji w IV kwartale 2023 roku wyniosła 0,7 mln zł w porównaniu do 2,9 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku. W całym 2023 roku wartość pozyskanych dotacji przełożyła się na 3,4 mln zł względem 5,9 mln zł w 2022 roku. Zgodnie z zasadą rozliczania grantów, tylko część środków zostanie uwzględniona w rachunku wyników za IV kwartał 2023 roku, pozostała część będzie ujęta w bilansie w przychodach przyszłych okresów. Stan środków pieniężnych Spółki na dzień 31 grudnia 2023 roku wyniósł 27,1 mln zł.

– Ostatni kwartał 2023 roku to wyraźny wzrost przychodów w wyniku efektywnie prowadzonych działań poszczególnych działów naszej firmy, od sprzedaży i marketingu, poprzez działy badawcze, produkcję i logistykę. Każdy z tych obszarów sukcesywnie wzmacniamy, pamiętając o strategicznym celu 100 mln zł przychodów ze sprzedaży w roku 2026. Dział sprzedaży rozbudowujemy również  poprzez umowy jakie zawieramy z nowymi dystrybutorami rozwiązań oferowanych przez XTPL. W IV kwartale do grona pokrywanych przez nas rynków dołączyły: Tajwan, Stany Zjednoczone, Singapur i Korea Południowa. To rynki o wysokim potencjale na którym produkty XTPL będą od teraz jeszcze bardziej widoczne i dostępne dla potencjalnych klientów. Z myślą o generowaniu kolejnych szans sprzedażowych w 2024 roku zamierzamy także zwiększyć naszą obecność na targach branżowych. Według naszych szacunków ponad 60% wygenerowanych kwalifikowanych leadów, które przełożyły się na zamówienie i dostawę urządzeń DPS, to wynik naszej widoczności na międzynarodowych targach w 2023 roku. Pokazujemy się tam w charakterze uczestnika, a także wystawcy czy speakera. W 2024 roku w tego rodzaju charakterze zamierzamy być obecni w ponad 13 krajach na różnego rodzaju konferencjach i wydarzeniach. Widzimy namacalne efekty tej aktywności i wierzymy, że przyniesie to szereg korzyści również w 2024 roku w każdej rozwijanej przez nas linii biznesowej – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS) oraz High Performance Materials (HPM, nanotusze). Spółka posiada łącznie 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego na zaawansowanych etapach rozwoju znajdują się 4 projekty obejmujące 3 strategiczne dla Spółki obszary: półprzewodniki, wyświetlacze oraz zaawansowane płytki PCB. Łączny potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych, przy założeniu ich pozytywnej walidacji, Spółka szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

Strategia XTPL na lata 2023-2026 zakłada koncentrację na dwóch głównych obszarach działalności. Pierwszym jest rozwój biznesu i sprzedaży w celu realizacji przychodów komercyjnych na poziomie 100 mln zł do końca 2026 roku i osiągnięcie pierwszych wdrożeń technologii XTPL na przemysłową skalę. Ponadto planowane jest poszerzenie rozwijanych projektów o nowe branże w postaci telekomunikacji i biosensorów, a także dalsza rozbudowa międzynarodowej sieci dystrybutorów i utworzenie stacjonarnych centr sprzedażowych w kluczowych technologicznie destynacjach: USA, Tajwan, Korea Płd. Drugi obszar to rozwój operacyjny i całej organizacji celem istotnego zwiększenia zdolności produkcyjnych we wszystkich trzech liniach biznesowych oraz kontynuacja prac B+R nad istniejącym portfolio oraz przyszłymi produktami Spółki. Działaniom tym towarzyszyć będzie dostosowywanie struktury organizacji poprzez udoskonalanie procesów wewnętrznych i w konsekwencji zbudowanie silnej marki z dopasowaną ofertą i celowanymi rynkami. Przyciągnięcie do Spółki nowych talentów pozwoli rozwinąć posiadane kompetencje, a także je poszerzyć.

Rejestracje nowych samochodów w Polsce w 2023 r.

W Polsce z roku na rok rejestruje się coraz więcej nowych samochodów, Polacy niezaprzeczalnie wracają do rzeczywistości sprzed pandemii, jednak już z zupełnie nowymi upodobaniami. Najnowszy raport Związku Dealerów Samochodów przedstawia nie tylko to jak w ostatnich 12 miesiącach zmieniała się dynamika pierwszych rejestracji nowych samochodów osobowych, dostawczych i ciężarowych, ale także pokazuje jakie typy napędów były najchętniej wybierane przez Polaków.

Raport pokazujący ile nowych samochodów zarejestrowano w Polsce w 2023 roku został przygotowany przez Związek Dealerów Samochodów w oparciu o informacje dostarczone przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, a same dane przedstawione przez organizacje rynku motoryzacyjnego pochodziły z bazy CEP.

2023 rok był pierwszym w ostatnich latach, kiedy w ciągu żadnego miesiąca nie zostały odnotowane spadki w rejestracjach samochodów osobowych w skali „rok do roku”. Oznacza to, że każdy z ostatnich 12 miesięcy był lepszy pod względem ilości zarejestrowanych nowych samochodów od swojego odpowiednika w 2022 roku. W 2023 roku zarejestrowano w Polsce 475 032 nowych samochodów osobowych, co daje średnio niecałe 40 tysięcy rejestracji miesięcznie. Jest to wynik o ponad 13% lepszy niż przed rokiem.

W Polsce niezmiennie przeważają tzw. rejestracje na firmę, które stanowią ponad 70% wszystkich pierwszych rejestracji osobówek w kraju. To oznacza, że mniej niż 30% nowych samochodów jest zarejestrowanych na osoby prywatne. Warto mieć na uwadze, że w 2023 roku zarejestrowano 64 522 samochodów dostawczych do 3.5 tony, co jest wynikiem o 3,7% lepszym niż przed rokiem. Łącznie z pojazdami osobowymi daje to jednak pokaźny wynik 539 554 rejestracji wszystkich nowych samochodów do 3.5 tony.

W pozostałych kategoriach wyniki w skali „rok do roku” pozostają w większości również pozytywne. Pojazdów ciężarowych 3.5-16 ton pojawiło się aż 36,3% więcej niż w 2022 roku, co dało wynik 3694 sztuk. Jedynie pojazdów ciężarowych powyżej 16 ton zarejestrowano nieco mniej w 2022 roku, ale wynik 31 778 ciężarówek jest zaledwie o 1,2% słabszy od zeszłorocznego.

Rok 2023 okazał się być przełomowym pod względem preferowanego w Polsce typu napędu. Dotychczasowa dominacja samochodów benzynowych została skutecznie przełamana już w sierpniu. Od tamtego czasu, nieustanie najchętniej wybierane są pojazdy niskoemisyjne, a dokładnie hybrydy typu HEV oraz MHEV, których w samym grudniu zarejestrowano 17 453 sztuki. To ponad 1,5 tysiąca więcej samochodów niż w przypadku napędów czysto benzynowych w skali jednego miesiąca. Pozostałe typy napędów, czyli pojazdy zasilane olejem napędowym, LPG, pojazdy bateryjne i hybrydy PLUG-IN przez cały rok utrzymywały swoją popularność na relatywnie stabilnym poziomie.

„Przebicie magicznej granicy pół miliona rejestracji samochodów do 3.5 tony jest dla nas wszystkich bardzo ważnym osiągnięciem. Oznacza to, że wracamy do wyników sprzed 2020 roku, gdy rynek był jeszcze zdrowy. Bardzo interesujący jest nie tylko dla dealerów, ale całej branży automotive tegoroczny wzrost popularności tzw. miękkich hybryd. Ostatnie miesiące pokazują, że był to najpopularniejszy typ wybieranego napędu. Jeżeli zsumujemy wyniki hybryd miękkich, PLUG-IN i samochodów elektrycznych może się okazać, że niedługo pojazdy zero- i niskoemisyjne będą stanowić ponad 50% całego rynku.” – komentuje Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów.

Budżet państwa na rok 2024: założenia, bezpieczniki i ryzyka. Komentarz głównego ekonomisty BCC

Rząd zakłada znaczny wzrost PKB o 3 proc. To znaczne przyśpieszenie w stosunku do roku 2023 i do poziomu zbliżonego do trendu w okresie transformacji od roku 1992.

Natomiast średnioroczna inflacja ma zgodnie, z tym razem realistyczną prognozą NBP, zmaleć z 12 proc. w roku 2023 – do 6,6 proc. Ponieważ inflacja ma przewyższać znacznie stopy procentowe od depozytów bankowych oraz wysokiego (około 10 proc.) tempa wzrostu nominalnego PKB będzie to oznaczać utrzymanie się nadal dość wysokiego poziomu podatku inflacyjnego.

Podatek inflacyjny pomaga utrzymać pod kontrolą deficyt budżetowy. Tym niemniej  deficyt ten ma być wysoki, 184 mld zł i 4,8 proc. PKB, ale nadal znacznie mniejszy niż oczekiwany przez ekonomistów przy zapowiadanej dotąd realizacji wzrostu wydatków na zdrowie, obronę narodową, szkolnictwo oraz podwojenia kwoty wolnej od podatku.

Bezpieczniki

W 2024 roku wydatki publiczne na zdrowie mają wynieść 192 mld zł, czyli 5 proc. PKB, a nie jak prognozowano dotąd około 7 proc. PKB. Rząd może argumentować, że wydatki prywatne na zdrowie wynoszą około 2 proc. PKB, Więc prognoza 7 proc. może faktycznie odnosić się to całkowitych wydatków. Druga korekta dotyczy wydatków na obronę narodową, które mają wynieść 104,6 mld zł, czyli 2,8 proc. PKB. Dotychczasowe  prognozy zakładały, że te wydatki kształtować się będą na poziomie 4 proc. PKB. To istotna korekta.

Budżet na ten rok zakłada też utrzymanie kosztu obsługi długu publicznego na poziomie 66,7 mld zł, zamiast oczekiwanych prze wielu około 80-100 mld zł. Z pomocą ministrowi finansów, przyszło bez wątpienia zakończenie wojny prawnej z UE, którego rezultatami są: umocnienie kursu złotego oraz obniżenie oprocentowania nowego długu publicznego.

Ryzyka

Rząd utrzymuje w budżecie podwojenie kwoty wolnej od podatku dochodowego (PIT), z poziomu 30 tys. zł rocznie do 60 tys. zł.  Ta obietnica jest politycznie bardzo ważna. Należy jednak zwrócić uwagę, że to koszt  bliski 40 mld zł.  Według szacunków ministerstwa finansów może być on jeszcze o około 10 mld wyższy. Oznaczałoby to istotny ubytek dochodów jednostek samorządu terytorialnego, co z kolei zmusiłoby rząd do znacznego zwiększenia subwencji dla gmin i powiatów. Ta subwencja ma według przyjętego budżetu wzrosnąć o 18,4 proc. i wynieść 117.9 mld zł. To wzrost subwencji o blisko 20 mld zł. Nie ma też pewności dotyczącej wielkości zysku NBP, który według wstępnej oceny miał wynieść 20 mld zł.

Przyjęty przez Sejm rządowy projekt budżetu państwa na rok 2024 jest trochę ryzykowny, ale mniej niż zakładało wielu analityków. – podsumowuje Stanisława Gomułka, główny ekonomista BCC.

Atak Pakistanu na Iran. Czy to początek wojny?

Ostatnimi czasy na świecie przybywa konfliktów zbrojnych. Niemal każde wydarzenie analitycy interpretują jako potencjalny początek nowego konfliktu. Nie inaczej jest obecnie między Iranem a Pakistanem, których nie najlepsze relacje się jeszcze ochłodziły.

Interwencja Pakistanu w Iranie

Zgodnie z doniesieniami agencji AFP w nocy pakistańska armia zaatakowała cele określane jako grupy terrorystów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie był to atak bombowy na terenie Iranu. Pomiędzy obydwoma krajami w ostatnim czasie “iskrzy”. Iranowi też zdarzyło się wykonać działania w Pakistanie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych oczywiście poinformowało o respektowaniu suwerenności terytorialnej Iranu, aczkolwiek w obliczu bombardowania celów w tamtym regionie nie do końca wiadomo, co to oznacza. W ramach wymian uprzejmości doszło do odwołania ambasadora Pakistanu w Iranie. Zakazano również wjazdu do Pakistanu jego irańskiemu odpowiednikowi. Na razie wygląda to na poważny impas polityczny, gdzie w tle jak to niestety często bywa, gra miejsce religia. Pakistan i Iran reprezentują odmienne odłamy Islamu.

Przerwa w spadkach tempa wzrostu cen

W ostatnich tygodniach w wielu krajach byliśmy świadkami sytuacji, gdzie po dużych spadkach poziomu wzrostu cen mamy efekt jojo. Skalę odbicia widać doskonale w podsumowaniu, jakim jest wskaźnik inflacji konsumenckiej w strefie euro. Wynosi ona 2,9%, a miesiąc temu wynosiła 2,4%. Jest to wynik dokładnie zgodny z oczekiwaniami. Oddala on w czasie obniżki stóp procentowych. To z kolei jest czynnikiem, który powinien wpływać korzystnie na euro. Nie widać go na wykresie po danych, gdyż inflacja ze strefy euro w momencie publikacji jest znana z dokładnością do zaokrągleń bo znamy wyniki z danych cząstkowych.

Ceny na Wyspach nie spowalniają

Wczorajsze dane na temat tempa wzrostu cen z pewnością nie zachwyciły Brytyjczyków. Inflacja wg prognoz miała spaść pierwszy raz od stycznia 2022 poniżej 5%. Jak się łatwo domyślić z tytułu tego paragrafu, nie spadła. Pozostała na poziomie 5,1%. Z drugiej strony mamy też inflację producencką, która z kolei spowalnia. Analitycy spodziewali się wzrostu i 0,4% względem zeszłego roku, faktyczny wzrost wyniósł jednak symboliczne 0,1%. Jesteśmy zatem blisko powrotu do sytuacji sprzed miesiąca, gdzie ceny producentów naprawdę spadały, a nie tylko rosły wolniej.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – strefa euro – protokół z posiedzenia EBC,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – budowy domów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Branża meblarska w Polsce – od boomu do kryzysu

Polska branża meblarska, z bogatą historią i tradycją, dziś stoi na rozstaju dróg i zmaga się z dynamicznymi zmianami gospodarczymi, technologicznymi i geopolitycznymi. Kiedyś niekwestionowany lider w produkcji i eksporcie mebli w Europie, teraz musi adaptować się do nowych realiów rynkowych, które ukształtowało spowolnienie gospodarcze. Od półtora roku firmy meblarskie borykają się z kryzysem, zmagają z wysokimi kosztami produkcji, nową konkurencją oraz rosnącym zadłużeniem.

Szczególnie trudnym dla przemysłu meblarskiego był rok 2023. Produkcja mebli spadała, co było bezpośrednio związane z ograniczeniem popytu, zapaścią w budownictwie mieszkaniowym, a także rosnącymi cenami energii, surowców oraz wynagrodzeń. Firmy meblarskie zaczęły zwalniać pracowników, a kryzys w branży jeszcze bardziej się pogłębił. Słabnącą aktywność potwierdzają dane GUS – w pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 roku produkcja mebli spadła o 12 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r.

Kryzys branży meblowej – wzrost kosztów i spadek konkurencyjności

Problemy rynku meblarskiego zaczęły się tuż po pandemii COVID-19, gdy gospodarstwa domowe, które kupowały bardzo dużo trwałych dóbr w latach pandemii, po jej zakończeniu ograniczyły wydatki na ten cel. Popyt zaczął wkrótce dodatkowo schładzać wybuch wojny w Ukrainie, wzrost niepewności, nasilenie procesów inflacyjnych, podwyżki stóp procentowych i kryzys na rynku mieszkaniowym. W górę poszybowały ceny energii (branża meblarska jest bardzo energochłonna) oraz surowców.

Według danych Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego średnia cena sprzedaży drewna sosnowego tartacznego w Lasach Państwowych wzrosła z 260 zł/m3 w 2019 r. do 425 zł/m3 w pierwszej połowie 2023 r. Wysokie ceny drewna dodatkowo podkręca rynek chiński, który na potęgę importuje drewno z Europy. Sytuację pogarsza też decyzja Lasów Państwowych o wygaszaniu certyfikacji FSC, co pośrednio wpływa na konkurencyjność polskich firm meblarskich w Europie, gdzie taka certyfikacja jest ważna dla klientów.

Kurczą się rynki zbytu za granicą

Od wielu lat Polska była jednym z największych eksporterów mebli w Unii Europejskiej i na świecie. Swoją pozycję zawdzięczaliśmy przystępnej cenie oraz wysokiej jakości, które charakteryzują polskie wyroby meblarskie. W 2019 r. branża meblarska odpowiadała za prawie 6 proc. eksportu, obecnie – według Polskiego Funduszu Rozwoju – to zaledwie 4,5 proc.

Ten rekordowy spadek udziału, to efekt dekoniunktury na rynkach europejskich i pesymistycznych nastrojów tamtejszych konsumentów. GUS podaje, że roczna dynamika eksportu mebli po wrześniu 2023 r. wyrażona w euro stała się ujemna i wynosi -1 proc. Jednocześnie ujemna jest wartość w kilogramach: – 10,3 proc. po czerwcu 2023 r. Świadczy to o wzroście cen przy jednoczesnym ograniczeniu popytu.

Szczególnie dotkliwe okazało się spowolnienie gospodarcze w Niemczech, naszym głównym rynku eksportowym, bo trafia tam w większości kategorii ponad jedna trzecia naszego eksportu. Już w 2020 r. Chiny przejęły od nas pałeczkę największego dostawcy mebli na rynek niemiecki. W trzecim kwartale 2023 roku eksport mebli do Niemiec spadł o 6,2 proc., co dla branży było sporym ciosem. Import mebli do Niemiec od stycznia do września 2023 roku był o jedną piątą niższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Branża meblarska tonie w długach

Mimo rosnących kosztów, producenci mebli nie są jednak w stanie podnosić odpowiednio cen, bo popyt jest już i tak bardzo niski. W efekcie branża zaczyna borykać się z poważnymi problemami finansowymi. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że zadłużenie firm z tego sektora wynosiło na koniec trzeciego kwartału 2023 r. około 111 mln zł, co stanowi wzrost o 21 mln zł w porównaniu do roku ubiegłego. Od października 2022 r. liczba dłużników wzrosła o 6,6 proc. W okresie od lipca 2022 do lipca 2023 roku w bazach BIG InfoMonitor i BIK przybyło 249 przedsiębiorstw z przeterminowanymi zobowiązaniami, co doprowadziło do wzrostu liczby aktywnych, zawieszonych i zamkniętych firm z zaległościami do niemal 2,8 tys. zł, czyli 5,5 proc. w całej branży. Problemy finansowe dotykają nie tylko firm, które miały je już wcześniej, ale również tych, które dotąd były uważane za solidnych płatników. Długi branży zarejestrowane w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wzrosły w lipcu 2023 r. do 266,2 mln zł.

Skalę sytuacji w branży pokazują dane zebrane przez Dun & Bradstreet. W pierwszych sześciu miesiącach 2023 roku liczba ogłoszonych w sądach gospodarczych upadłości firm meblarskich wyniosła 39, w porównaniu do 12 w analogicznym okresie roku ubiegłego – stanowi to wzrost aż o 225 proc. Liczba upadłości w całym 2022 roku wyniosła 39, w porównaniu do 23 w 2021 i 14 w 2020 roku. Wzrost liczby upadłości w ostatnich pięciu latach przed pandemią oscylował wokół 10, co pokazuje jak gwałtownie wzrosła liczba firm znikających z rynku.

Słabe perspektywy branży na 2024 rok

Według opublikowanych przez GUS danych, wartość produkcji sprzedanej mebli w pierwszych trzech kwartałach 2023 roku była o 6 proc. niższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Szacunki wskazują, że cały rok 2023 przyniósł spadek wartości produkcji sprzedanej o 3-5 proc. i aż 20-procentowy spadek wolumenu wyprodukowanych mebli. Niestety, perspektywy dla polskiej branży meblarskiej nie są aż tak optymistyczne. Wzrost kosztów produkcji, w tym wynikający z wysokich podwyżek pensji minimalnej oraz umocnienie złotego obniża konkurencyjność polskich producentów w stosunku do innych rynków Europy Środkowo-Wschodniej – zwłaszcza Bułgarii i Rumunii – oraz Azji (Wietnam, Indie).

W nieco dłuższej perspektywie nadzieję na poprawę stanowi prognozowane ożywienie koniunktury gospodarczej i odbicie na rynku nieruchomości, przy czym za granicą to ożywienie nastąpi z pewnym opóźnieniem w stosunku do cyklu koniunkturalnego w Polsce. Pozytywny sygnał dla rynku meblarskiego stanowi też zmiana podejścia nowego rządu do wykorzystania drewna. Planowane ograniczenie wywozu drewna i zakaz jego spalania w sektorze energetycznym powinny przynieść ulgę dla polskich producentów, którzy borykają się z wysokimi kosztami surowców.

Branża będzie jednak musiała się dostosować do nowych realiów. Aby sprostać nowym wyzwaniom, firmy meblarskie w Polsce muszą skupić się na innowacjach i adaptacji. Rozwój kanałów e-commerce, inwestycje w technologie zrównoważonej produkcji i automatyzacja procesów produkcyjnych to kroki, które mogą zwiększyć konkurencyjność polskich firm meblarskich na globalnym rynku.

To wymaga oczywiście nakładów finansowych. W obliczu rosnących problemów oraz drogich i trudno dostępnych kredytów, branża meblarska musi szukać nowych sposobów na poprawę swojej sytuacji. Takim rozwiązaniem może być leasing zwrotny lub faktoring, czyli usługa finansowa, która umożliwia firmom sprzedaż nieprzeterminowanych faktur za gotówkę. Ta opcja staje się coraz bardziej popularna wśród małych i średnich przedsiębiorstw, w tym w branży meblarskiej. Jest dobrym sposobem na uwolnienie środków zamrożonych w fakturach i ich przeznaczenie na spłatę długów czy uregulowanie zobowiązań pracowniczych. Dzięki temu przedsiębiorstwo może kontynuować działalność, unikając jednocześnie konieczności zaciągania nowych kredytów.

– Warto podkreślić, że dodatkową zaletą faktoringu może być nie tylko poprawia płynności finansowej, ale również przejęcie przez faktora ryzyka niewypłacalności klientów oraz weryfikacja kontrahentów, co zwiększa bezpieczeństwo transakcji, zwłaszcza w handlu zagranicznym – podkreśla Tomasz Rodak, dyrektor sprzedaży w Bibby Financial Services.

Kumulacja problemów – od słabego popytu po niekorzystne warunki dla pozyskiwania surowców – stawia polską branżę meblarską w niezwykle trudnej sytuacji. Zmagając się z tymi trudnościami, musi wykazać się innowacyjnością i elastycznością, aby odzyskać silną pozycję na rynku międzynarodowym i krajowym. Zderzenie tradycyjnych atutów, takich jak jakość produkcji i konkurencyjność cenowa, z nowoczesnymi wyzwaniami gospodarczymi, ukierunkowaniem na ekologię oraz rosnącą konkurencją międzynarodową, wymagają szybkiej adaptacji, poszukiwania nowych rozwiązań (e-commerce, automatyzacja produkcji) oraz możliwości rozwoju (nowe rynki). Pomocny może być w tym faktoring i inne narzędzia finansowe.

Mocna końcówka roku dla funduszy obligacji korporacyjnych

Grudzień był drugim najmocniejszym miesiącem pod kątem wpłat netto inwestorów do funduszy obligacji korporacyjnych w 2023 r., które wyniosły 376 mln zł. Lepszym miesiącem był jedynie wrzesień, podczas którego do tej klasy aktywów wpłacono netto 411 mln zł. Tym samym grudzień był siódmym miesiącem z rzędu z przewagą napływów netto, a w sumie w tym czasie wyniosły one ponad 2 mld zł.

Dane te nie dziwią w obliczu dwóch faktów. Po pierwsze, ogólnie mocne napływy do funduszy dłużnych w tym okresie, średnio miesięcznie wynosiły one właśnie ponad 2 mld zł. A czynnikiem równie istotnym (o ile nie istotniejszym) są mocne wyniki funduszy obligacji korporacyjnych. Tylko w ostatnim miesiącu zarobiły one średnio 1,40 proc., a ich średnia stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy to 11,50 proc. Po drugie, wysokie napływy netto połączone z dodatnimi stopami zwrotu sprawiły, że aktywa funduszy obligacji korporacyjnych wzrosły do 10,77 mld zł. Oznacza to wzrost o 5,1 proc. m/m.

Atrakcyjne stopy zwrotu, brak materializacji ryzyka kredytowego, zadowalająca płynność, spora liczba emisji publicznych zwiększająca świadomość i obecność „rynkową” to podstawowe czynniki przemawiające za tą klasą aktywów. Rok 2024 również zapowiada się optymistycznie.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Ceny materiałów budowlanych w dół. Szczególnie mocno tanieje drewno

Spadają zamówienia na polskie drewno na rynkach zagranicznych, co powoduje, że surowiec jest tańszy dla polskich konsumentów. Jeżeli ktoś planuje budowę domu lub remont – to prawdopodobnie jest to najlepszy czas od pandemii COVID-19 na podjęcie takiej decyzji, przekonują eksperci rynku nieruchomości.

Mniej zamówień na drewno z zagranicy. Mocny spadek cen na rynkach

Statystyki przedstawione przez Polskie Składy Budowlane potwierdzają eksperci rynku nieruchomości. Spadek cen jest widoczny szczególnie w przypadku drewna, chemii budowlanej i produktów pochodnych od tych surowców. Ustabilizowały się ceny np. izolacji termicznych czy dachówek, a jeszcze w 2021 roku składy budowlane i hurtownie wręcz tworzyły kolejki chętnych na te produkty.

– Czynników wpływających na taką sytuację jest kilka. Prowadzonych jest obecnie mniej inwestycji deweloperskich, a i mieszkańcy indywidualni bardzo często podejmowali decyzje, by nie budować się w 2022 roku i czekać na lepszy moment. Brak popytu na materiały budowlane, szczególnie drewnopochodne, spowodował, że spadek cen był trudny do uniknięcia – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości. – Trudno powiedzieć jak długo taka tendencja może się utrzymać. Na pewno widzimy, że programy typu „Bezpieczny kredyt 2%” napędziły koniunkturę na zakup gotowych mieszkań, a to również mogło mieć wpływ na mniejszą ilość decyzji o budowie domu – dodaje ekspert.

Spadek cen materiałów budowlanych jest szczególnie widoczny, gdy ceny obecnie porównamy do lat 2020-2021, gdy ceny galopowały, a osoby budujące i remontujące wręcz ustawiali się w kolejkach po szyby, dachówkę, cegły czy cement.

– Możemy powiedzieć, że w przypadku cen materiałów budowlanych pękła pewna bańka. Niektóre składy budowlane do dzisiaj wyprzedają towar, który magazynowali w czasach pandemii – mówi Król.

Czas na remont? Lakiery, farby i kleje nadal drogie. „Wykończeniówka” jeszcze bez korekty

Jak kształtują się więc ceny materiałów budowlanych? Największe spadki cen widoczne są w przypadku drewna. Więcej niż w ubiegłym roku możemy zapłacić za kleje, farby, lakiery, niektóre produkty chemiczne. Więcej płacimy także za tapety, co jest efektem wzrostu cen na rynku celulozy.

– Można powiedzieć, że nawet jeżeli ceny materiałów budowlanych w niektórych segmentach rosną, to są to zwykle produkty wykończeniowe, a nie stosowane przy podstawie budowy domu. Poza tym te wzrosty to zaledwie kilka procent, nawet mniej niż wynosi obecna inflacja. Rynek budowlany więc, zarówno pod kątem deweloperskim jak i materiałowym, przeżywa nadal spowolnienie. Mniej się buduje, a więc ceny materiałów muszą przechodzić bieżącą korektę. To dobry moment na rozpoczęcie budowy domu lub na remonty nieruchomości – mówi Mirosław Król.

Rośnie także dostępność ekspertów budowlanych. Jak mówi Mirosław Król pierwszy raz od wielu miesięcy polskie firmy deweloperskie otrzymują propozycje od polskich pracowników, którzy realizowali zlecenia dla np. niemieckich czy duńskich inwestorów.

– Pracy w tych krajach jest mniej. Niektórzy myślą o powrocie do Polski – przyznaje ekspert.

Mocna sprzedaż detaliczna w USA ogranicza prawdopodobieństwo obniżek stóp

Mocny raport o sprzedaży detalicznej z USA spowodował, że indeksy z Wall Street straciły, rentowności amerykańskich obligacji urosły a dolar lekko zyskał w pierwszej części dnia ale ostatecznie zamknął dzień na podobnym poziomie. Rynek wczoraj ponownie dostosowywał swoją zbyt optymistyczną wycenę obniżek stóp procentowych przez główne banki centralne. Funt zyskał po raporcie inflacyjnym. Złoto spadło w okolice 2005 USD i było najtańsze od ponad miesiąca.

Obecnie kontrakty Fed Fund Futures wyceniają 55 proc. szans na cięcie stóp o 25 punktów bazowych w marcu. To zdecydowanie mniej niż na przykład w miniony piątek, kiedy prawdopodobieństwo to wynosiło blisko 80 proc. Do końca 2024 roku obecnie rynek zakłada redukcję o blisko 140 pb, kilka dni temu było to prawie 170 pb. Ta zmiana wynika m.in. z wypowiedzi przedstawicieli Fed. Słowa „jastrzębie” dominują. Co prawda rynek nie otrzymał żadnej nowej wiadomości, jednak coraz dobitniej decydenci komunikują, że rynek jest w błędzie ze swoją oceną co do dalszych działań banków centralnych.

Mocny raport o sprzedaży detalicznej wskazał na utrzymującą się solidną dynamikę amerykańskiej gospodarki pod koniec 2023 roku. Grudniowy wynik wskazał wzrost o 0,6 proc. m/m. Konsensus Bloomberga wynosił 0,4 proc. Poprzednia wartość wynosiła 0,3 proc. Wyżej od oczekiwań wypadł również wynik bez samochodów (0,4 proc.) a sprzedaż bez auto oraz paliw wyniosła 0,6 proc.

Wczoraj na dane mocno reagowały rentowności amerykańskiego długu. 2-letnie wzrosły o 14 pb do 4,36 proc. a 10-letnie o 4 pb do 4,1 proc. Na rynku walutowy widoczna była aprecjacja USD, ale była mniejsza niż we wtorek. Kurs EUR/USD wyznaczył nowe lokalne minima minimalnie poniżej 1,0850. Dziś rano notowania ponownie znalazły się przez chwilę powyżej 1,09 ale na moment pisania tego komentarza kurs plasuje się tuż poniżej wspomnianego poziomu.

Układ na wykresach indeksów giełdowych z Wall Street sugeruje nieco większa korektę. Dow Jones wyrysował formację przypominającą „głowę z ramionami. W tym przypadku została już przełamana potencjalna linia szyi. Spadki przynajmniej do poziomu poprzedniego historycznego rekordu (wyznaczonego w styczniu 2022 roku) wydają się być wysoce prawdopodobne. Być może przyszedł czas na korektę tego listopadowo-grudniowego rajdu obozu „byków”. Z kolei podwójny szczyt widoczny na wykresie indeksu DAX skłania zakładać, że korekta również nie powiedziała ostatniego słowa i może zostać pogłębiona. Horyzontalne wsparcie zostało już naruszone i tym samym z technicznego punktu widzenia otwarta jest droga w kierunku 16 140 pkt. W tych okolicach przebiega zniesienie wewnętrzne Fibo 38,2 proc. a także szczyt z września 2023 roku.

Przechodząc ponownie do rynku walutowego, warto odnotować wczorajsze umocnienie funta szterlinga, które wynikało z wyższych odczytów inflacyjnych. Wzrost powyżej oczekiwań wskaźnika CPI zaskoczył rynki i spowodował, że para GBP/USD zbliżyła się wczoraj do poziomu 1,27 osiągając go w końcu dziś rano. Publikacja mogła przypomnieć rynkowi, że nadal istnieje ryzyko dla inflacji i że walka z nią nie została zakończona.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polacy o sztucznej inteligencji: szansa czy zagrożenie?

Z najnowszego badania Pracuj.pl wynika, że sztucznej inteligencji w kontekście pracy najbardziej obawiają się ci, którzy dotychczas nie korzystali z niej w pracy. Przedstawiciele takich branż, jak marketing i PR czy HR, gdzie rozwiązania wykorzystujące mechanizmy AI często są już w tej chwili w codziennym użyciu, upatrują w nich raczej szansy rozwojowej niż zagrożenia. Z drugiej jednak strony – mimo obaw – Polacy zdają sobie sprawę, że sztuczna inteligencja może być dla nich pomocna i oceniają ją pozytywnie, na przykład przy poszukiwaniu zatrudnienia. Pod warunkiem, że nie zastąpi człowieka, lecz będzie dla niego wsparciem.

Najważniejsze informacje:

  • 22% Polaków obawia się wzrostu znaczenia AI i automatyzacji na swoim stanowisku pracy.
  • 36% boi się, że przez AI w przyszłości może zmaleć liczba dostępnych miejsc pracy.
  • Tylko 13% badanych korzystało dotychczas w pracy z narzędzi opartych o AI.
  • 1 na 4 respondentów wierzy, że sztuczna inteligencja uwolni czas na bardziej ambitne zadania.
  • 51% pozytywnie zareagowałoby na rekomendacje AI przedstawiające najbardziej dopasowane oferty pracy.
  • 27% deklaruje negatywny stosunek do wstępnej selekcji wysyłanych przez kandydatów CV przez AI (bez ingerencji człowieka).

Strach ma wielkie oczy?

W miarę dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji rynek pracy ulega przemianom. Ujawniają się nowe wyzwania, ale i możliwości – zarówno dla pracowników, jak i pracodawców. Automatyzacja powtarzalnych, rutynowych zadań może wkrótce stać się nieodłączną częścią współczesnego środowiska pracy.

Dlatego edukacja i szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji są kluczowe dla dostosowania się do zmieniających się wymagań rynku pracy. I nie tylko zresztą z tego powodu. Pozwalają one oswoić się z nową technologią tym, w których budzi ona pewne obawy. A, jak pokazało najnowsze badanie Pracuj.pl, jest to całkiem spora grupa. Okazuje się bowiem, że aż 22% Polaków obawia się wzrostu znaczenia sztucznej inteligencji oraz automatyzacji procesów na swoim stanowisku pracy. Jeszcze więcej, bo aż 36% respondentów boi się, że przez sztuczną inteligencję w najbliższej przyszłości może zmaleć liczba dostępnych miejsc pracy na rynku.

Ciekawych wniosków dostarcza analiza obaw wobec sztucznej inteligencji z uwzględnieniem branż, w których pracują respondenci. Z danych wynika bowiem, że faktycznie, wzrostu znaczenia AI i automatyzacji zadań w pracy spodziewają się przede wszystkim przedstawiciele zawodów związanych z marketingiem i PR (38% z nich wyraża o to obawę), dalej z obsługą klienta (31%) oraz logistyką, zakupami i BHP (29%). Są to te branże, w których sztuczna inteligencja już dziś znajduje dość powszechne zastosowanie.

Zaskakuje jednak, że branżą, w której najczęściej pojawia się obawa o liczbę miejsc pracy w związku z rozpowszechnieniem sztucznej inteligencji, jest uroda i sport (53% przedstawicieli tej branży wyraża taką obawę). Jest to o tyle zaskakujące, że – jak pokazały badania Pracuj.pl – dotychczas tylko 7% przedstawicieli tej branży korzystało z narzędzi opartych w jakikolwiek sposób o mechanizmy sztucznej inteligencji. Warto zaznaczyć, że średnia dla wszystkich branż wynosi 13%.

Wśród sektorów, w których AI znajduje obecnie najczęściej praktyczne zastosowanie, znajdują się marketing i PR – gdzie z AI miało okazję korzystać 29% badanych, project management (24%) oraz sprzedaż i handel (16%). Obawa o utratę miejsc pracy w związku z rozwojem AI jest w tych sektorach zdecydowanie bardziej zbliżona do średniej dla wszystkich branż.

Obawy często biorą się z niewiedzy i braku zrozumienia tego, co nowe. Nie powinno to dziwić. W tym jednak kontekście tym bardziej cieszy, że – jak wynika z naszego badania – mniej więcej aż 4 na 10 respondentów deklaruje gotowość zdobywania wiedzy w zakresie sztucznej inteligencji. Przyznają oni, że chcieliby wziąć udział w szkoleniu z wykorzystania systemów opartych o AI, jeśli zorganizowałby je pracodawca. Pracownicy biurowi są na to bardziej otwarci (50%) niż fizyczni (35%). Wynika to prawdopodobnie z faktu, że ci drudzy nie spodziewają się, by sztuczna inteligencja w najbliższym czasie odciążyła ich w wykonywanych zadaniach. Jest to oczywiście związane z charakterem ich pracy i kosztami, jakie niesie za sobą robotyzacja – komentuje Małgorzata Skonieczna, ekspertka ds. badań kandydatów w Pracuj.pl.

Z danych Pracuj.pl wynika, że 1 na 4 Polaków (26%) wierzy, że sztuczna inteligencja nie będzie wpływać negatywnie na liczbę miejsc pracy na rynku, lecz pozwoli uwolnić czas pracy na bardziej ambitne zadania. Nieco częściej (29%) wierzą w to przedstawiciele zawodów biurowych niż pracownicy fizyczni (25%). Wśród branż, których przedstawiciele najbardziej liczą na zyskanie więcej czasu dzięki AI, znajdują się m.in. prawnicy, kadra zarządcza, pracownicy sektora IT, a także inżynierowie i technicy.

AI ma wspierać, a nie zastępować

Badani zdołali także dostrzec potencjał sztucznej inteligencji w procesie rekrutacyjnym. Jak się okazuje, rekomendacje AI przedstawiające najbardziej dopasowane oferty pracy wpłynęłyby pozytywnie lub zdecydowanie pozytywnie na stosunek do ogłoszenia rekrutacyjnego u połowy (51%) respondentów, a negatywnie jedynie u 16%. Najbardziej otwarte są na nie przedstawiciele zawodów związanych z komunikacją i marketingiem – tam odsetek ten wynosi aż 92% oraz HR – 69%.

Rekomendacje sztucznej inteligencji sugerujące uzupełnienia w CV lub w profilu na portalu rekrutacyjnym, zwiększające szanse na dostrzeżenie przez pracodawcę, wpłynęłyby pozytywnie lub zdecydowanie pozytywnie na stosunek do ogłoszenia rekrutacyjnego u 53% badanych (i negatywnie u 15%).

Jak pokazało badanie, część respondentów już miało okazję skorzystać z tego rodzaju funkcjonalności. I tak z podpowiedziami AI przedstawiającymi najbardziej dopasowane oferty pracy spotkało się 16% badanych, a z sugestiami AI uzupełnienia CV – 12%.

W serwisie Pracuj.pl już od dawna wprowadzamy funkcjonalności oparte na sztucznej inteligencji, które ułatwiają kandydatom poszukiwanie pracy. Otrzymujemy pozytywne sygnały o skuteczności wdrożonych przez nas rozwiązań. Oferty korzystające z mechanizmów AI odpowiadają obecnie za ponad połowę aplikacji o pracę w serwisie, a mechanizmy wspierające tzw. funkcję easy apply, wykorzystujące wcześniej przygotowane CV użytkowników, bez konieczności wypełniania dodatkowych formularzy, dostępne są już przy blisko 7 na 10 ogłoszeń. Znaczny wzrost liczby CV oraz odpowiedzi na zapytania firm, który notujemy, pokazuje, że uproszczenie procesu rekrutacyjnego przynosi korzyści wszystkim zaangażowanym stronom – komentuje Paweł Moszyński, dyrektor ds. strategii i rozwoju produktu w Grupie Pracuj.

Nieco mniej optymistycznie badani podchodzą do zastąpienia człowieka przez AI w procesach rekrutacyjnych. Ponad ¼ (27%) deklaruje negatywny stosunek do automatycznej wstępnej selekcji CV wysyłanych przez kandydatów i odsianie tych, które nie spełniają kluczowych kryteriów określonych przez pracodawcę – bez ingerencji człowieka.

Rekomendacje od sztucznej inteligencji dla firmy dotyczące tego, których kandydatów warto zakwalifikować do finalnego etapu rekrutacji, ocenia negatywnie jedynie 23% respondentów, o ile ostateczna decyzja dotycząca zatrudnienia należy do człowieka. Jeśli jednak brakuje ludzkiej ingerencji, wówczas odsetek ten rośnie do 41%.

Kandydaci dostrzegają szanse płynące z zastosowania sztucznej inteligencji tam, gdzie może ona w procesie rekrutacyjnym wspierać człowieka, a nie zastępować go zupełnie. AI w istocie to cenne narzędzie w procesie weryfikacji kandydatów do pracy, które może skracać czas trwania wielu procesów, bowiem usprawnia analizę danych. Niemniej jednak jej brak zdolności do subiektywnej oceny miękkich kompetencji oraz brak zrozumienia kontekstu społecznego sprawiają, że człowiek w tym procesie jest niezastąpiony. Zagadnienia związane z ryzykiem uprzedzeń algorytmów związanych ze sposobem ich trenowania czy po prostu z kwestiami etycznymi podkreślają potrzebę poszukiwania równowagi między automatyzacją a ludzkim podejściem w celu zapewnienia uczciwości i szacunku dla kandydatów – komentuje Konstancja Zyzik, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Pracuj.pl.

Wśród ekspertów brakuje pełnej zgody co do tego, czy sztuczna inteligencja stanie się nieodłączną częścią naszej rzeczywistości – także tej zawodowej – czy może jej rola będzie marginalna. Istnieje szereg czynników, choćby regulacyjnych, oderwanych od możliwości samej technologii, które mają na to wpływ. Tym bardziej cieszy, że kandydaci i pracownicy – jak pokazało badanie Pracuj.pl – z jednej strony przyglądają się AI krytycznie, pozostając jednak otwartymi na to, jaką rolę może odegrać w ich zawodowym rozwoju.

O BADANIU

Badanie „Nowe prawa rekrutacji” zostało przeprowadzone we wrześniu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 2120 Polaków w wieku 18-65, w tym 424 osoby w wieku 55-65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Tax compliance i technologia kluczowymi wyzwaniami CFO w Polsce

Wyniki badania EY – Tax compliance a priorytety CFO w Polsce – wskazują, że na liście obaw polskich CFO i głównych księgowych dominują obawy o teraźniejszość, a nie przyszłość. Listę ryzyk otwierają aspekty podatkowe (60%) i regulacyjne (40%), a zamykają technologiczne (10%). Krótkoterminowo (do 12 miesięcy) największe wyzwanie będą stanowić tax compliance (40%) i wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur (33%). Długofalowo (do 3 lat) najważniejsze pozostanie zapewnienie compliance’u podatkowego (46%), jednak dostosowanie technologii zyskuje na znaczeniu (30%). Równocześnie CFO i główni księgowi wyraźnie różnią się w podejściu do AI. W najbliższych 12 miesiącach narzędzie oparte o sztuczną inteligencję, zastępujące powtarzalne czynności zamierza wprowadzić w swoich firmach 38% przedstawicieli pierwszej grupy i 22% drugiej. Różnica to aż 16 pkt. proc. – najwięcej wśród analizowanych rozwiązań.

Wyniki badania EY – Tax compliance a priorytety CFO w Polsce – pokazują, że w świecie CFO oraz głównych księgowych poza podatkami nieuchronne są również związane z nimi ryzyka. A te w ciągu roku, zdaniem 89% ankietowanych, uległy zwiększeniu. Aspekty podatkowe zajęły czołowe miejsce (60%) pod względem ryzyk, które w szczególności wzrosły. Na dalszych miejscach uplasowały się obszary regulacyjne (40%) i finansowe (39%). Listę zamyka technologia (10%), rozumiana jako brak odpowiednich nakładów na rozwój systemów, niezbędnych do dostosowania się do zmieniającej się sytuacji prawno-biznesowej.

Dyrektorzy finansowi oraz główni księgowi w Polsce są przytłoczeni zmianami legislacyjnymi. W efekcie skupiają się przede wszystkim na bieżących działaniach i zabezpieczeniu organizacji w obszarze compliance. Rzadko wybiegają w przyszłość dłużej niż o rok. Długofalowo może przynieść to szereg negatywnych konsekwencji, w szczególności w aspekcie związanym z rozwojem technologicznym w obszarze podatkowym. Nie chodzi jedynie o adaptację najnowszych innowacji w ramach organizacji, ale o przystosowanie przedsiębiorstw do zmian wprowadzanych przez regulatorów, sprawnie przechodzących do świata cyfrowego. Doskonałym przykładem jest Krajowy System e-Faktur, na który, pomimo coraz mocniej zbliżającego się terminu, wiele firm jest wciąż nieprzygotowanych – mówi Zbigniew Deptuła, Lider Zespołu Sprawozdawczości Podatkowej, EY Polska.

Tax Compliance kluczowy niezależnie od perspektywy czasowej

Polscy CFO i główni księgowi są zgodni – obszar compliance był, jest i będzie ich kluczowym wyzwaniem. W pespektywie nadchodzących 12 miesięcy aspekt zapewnienia zgodności rozliczeń podatkowych wskazało 40% ankietowanych. Na kolejnych miejscach znalazło się wprowadzenie KSeF (33%) oraz dostosowywanie się do gwałtownych zmian legislacyjnych (31%). Co ciekawe, raportowanie ESG (15%) zajęło jedną z końcowych lokat. Stanowi to potwierdzenie, że ponadroczny horyzont mocno obniża znaczenie danego tematu wśród osób odpowiedzialnych za nadzór nad aspektami finansowymi w firmach.

Co warte podkreślenia, wydłużony czas nie wpływa na podejście ankietowanych do obszaru compliance. W perspektywie 3 lat ciągle zajmuje on pierwsze miejsce (46%) na liście priorytetów CFO i głównych księgowych. Wyniki badania EY wskazują, że w kolejnych latach na znaczeniu zyskują aspekty technologiczne – na tę opcję wskazało 30% ankietowanych.

Ostatnie miejsce na podium w perspektywie wyzwań na kolejne 36 miesięcy stanowi dostarczanie analiz i ekspertyz. Stanowi to potwierdzenie zmiany funkcji CFO w organizacji, która będzie ewoluowała w kierunku strategicznego doradztwa dla zarządów organizacji. Stanie się to możliwe dzięki rozwojowi technologicznemu uwalniającemu moce czasowe osób odpowiedzialnych za kwestie finansowe.

Wykres 1. Co według Państwa będzie stanowić priorytety dla realizacji funkcji podatkowo-księgowej w najbliższych 3 latach?

Tax compliance i technologia kluczowymi wyzwaniami CFO w Polsce 1

Implementacja AI? Tak, ale opinie mogą się różnić

Polscy CFO i główni księgowi z pewną rezerwą podchodzą do kwestii zmian technologicznych. Chociaż 64% ankietowanych zgadza się ze stwierdzeniem, że rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji bezpośrednio wpłyną na pracę zespołu księgowo-finansowego, to aż 24% nie ma na ten temat zdania.

Nie może więc dziwić, że wprowadzenie narzędzi opartych o AI, zastępujących powtarzalne czynności znalazło się na 3 miejscu (29%) wśród rozwiązań zwiększających efektywność, które badani planują zaimplementować w swoich firmach w perspektywie najbliższych 12 miesięcy. Więcej wskazań uzyskał system elektronicznego obiegu dokumentów (35%) oraz narzędzie do wystawiania faktur, zintegrowane z systemem finansowo-księgowym (30%).

Co szczególnie ciekawe, to właśnie w obszarze AI występuje największy rozdźwięk pomiędzy CFO a głównymi księgowymi. Gdyby decydowała ta pierwsza grupa, to implementacja technologii opartej o sztuczną inteligencję znalazłaby się na 2 pozycji (38%), ze stratą zaledwie 1 pkt. proc. do systemu elektronicznego obiegu dokumentów. Gdyby ostateczny głos w dyskusji należał do głównych księgowych, to AI zająłby dopiero 8 miejsce (22%). Różnica to aż 16 pkt. proc. – zdecydowanie najwięcej ze wszystkich analizowanych rozwiązań.

Wykres 2. Jakie rozwiązanie z zakresu technologii wspierających efektywność procesów księgowo-podatkowych planują Państwo wdrożyć w firmie w najbliższych 12 miesiącach? Jakie rozwiązanie z zakresu technologii wspierających efektywność procesów księgowo-podatkowych

– Sztuczna inteligencja w zespołach księgowo-podatkowych dopiero raczkuje, jednak należy się spodziewać że w przyszłości ten proces ulegnie znaczącemu przyspieszeniu. Będzie to wynikało z coraz większej liczby zaawansowanych danych niezbędnych do raportowania, z którymi ze względu na zmiany na rynku pracy będą mierzyć się coraz mniejsze zespoły. W efekcie, wykorzystanie AI, przynajmniej na poziomie podstawowych i powtarzalnych czynności, stanie się niezbędne w zachowaniu odpowiedniej efektywności. Uwolnione w ten sposób zasoby czasowe będą przeznaczane na inne działania, w szczególności te o charakterze strategicznym – komentuje Grzegorz Ziółkowski, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, EY Polska.

Działy księgowo-podatkowe w nowej roli

Wyniki badania EY Polska – Tax compliance a priorytety CFO w Polsce – jasno wskazują, że nadchodzi czas zmian w roli CFO w organizacjach. Efektywność działów księgowo-podatkowych jest blokowane przede wszystkim przez nadmiar priorytetów realizowanych w jednym czasie (55%) i brak stabilnego planu w zakresie wdrażania rozwiązań technologicznych (39%). W efekcie firmy coraz chętniej spoglądają w kierunku wsparcia od zewnętrznych dostawców – dysponujących nie tylko odpowiednimi zasobami ludzkimi, ale również technologicznymi. Aż 70% ankietowanych CFO i głównych księgowych pozytywnie postrzega możliwość podjęcia ścisłej współpracy z zewnętrznym partnerem, która polegałaby na przejęciu przez niego części funkcji wewnętrznych. Przeciwnego zdania jest jedynie 16% ankietowanych.

Równoczesne połączenie dynamicznych procesów legislacyjnych, częściowo będących skutkiem rozwoju technologicznego wpływającego na działania podejmowane przez regulatorów rynku, a także zmiany demograficzne odciskają swoje znaczące piętno na pracy działów księgowo-podatkowych. Odpowiedzialni za ten obszar liderzy coraz częściej znajdują się w sytuacji, w której nie dysponują wystarczającymi środkami aby w ramach swoich zespołów zebrać ludzi posiadających niezbędne kompetencje oraz odpowiednie narzędzia technologiczne. W efekcie coraz chętniej zerkają w stronę zewnętrznego wsparcia, które im to zapewni. Przykładem jest coraz popularniejszy w USA i krajach Europy Zachodniej co-sourcing, w ramach którego zewnętrzni eksperci wspierają przedsiębiorstwa jako przedłużenie funkcji wewnętrznych – podsumowuje Kacper Kosowicz, Executive Director w Dziale Doradztwa Podatkowego, EY Polska.

O badaniu
Badanie – Tax compliance a priorytety CFO w Polsce – zostało przeprowadzone w drugiej połowie 2023 roku na zlecenie EY Polska przez CubeResearch na grupie 281 osób zajmujących stanowisko CFO, głównego księgowego oraz właściciela / członka zarządu w firmach o obrotach powyżej 50 milionów złotych.

Sprzedaż detaliczna w USA wzrosła

Sprzedaż detaliczna (nieskorygowana o inflację) w USA wzrosła w grudniu o 0,6 proc. m/m. W poprzednim miesiącu wzrost wyniósł 0,3 proc. Odczyt okazał się lepszy niż prognozy (0,4 proc.).

Grudniowy odczyt pokazał, że wydatki konsumenckie w dalszym ciągu rosną. Tempo wzrostu sprzedaży zwiększyło się po dwóch nieco słabszych miesiącach. Dane wskazują na odporność gospodarki. Rynek pracy pozostaje względnie silny, do tego dochodzą oczekiwania, co do szybkich obniżek stóp procentowych, a to przekłada się na większe wydatki gospodarstw domowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Kredyt bez wkładu własnego wciąż dostępny. Gorzej z mieszkaniami w ofercie firm deweloperskich

Z oferty banków zniknął „Bezpieczny Kredyt 2%” z dopłatą od państwa. Jednak wciąż dostępny jest kredyt mieszkaniowy, udzielany na warunkach rynkowych, ale z gwarantowanym wkładem własnym. Eksperci portalu GetHome.pl prześwietlili ofertę firm deweloperskich działających w największych miastach pod kątem dostępności mieszkań do kupienia za taki kredyt.

Program „Mieszkanie bez wkładu własnego” obowiązuje od niespełna dwóch lat. Ma on pomóc w zakupie mieszkania tym, którzy mają odpowiednią zdolność kredytową, ale nie mają oszczędności na wymagany przez banki wkład własny –  przypomina ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo. I dodaje, że w drugiej połowie ubiegłego roku z tej możliwości mogli skorzystać również beneficjenci programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Zyskał on tak dużą popularność, że zaledwie po sześciu miesiącach funkcjonowania został zawieszony z powodu wyczerpania środków w tegorocznym budżecie na dopłaty. Rząd zapowiedział nowy program wsparcia kredytobiorców – „Kredyt mieszkaniowy na start”. Prawdopodobnie będzie on dla nich mniej korzystny (szczególnie dla singli), a w ofercie banków pojawi się nie wcześniej niż w drugiej połowie tego roku.

Ci, którzy nie chcą czekać tak długo, np. w obawie przed kolejną falą podwyżek cen mieszkań, wciąż mają opcję zaciągnięcia tzw. kredytu rodzinnego na warunkach rynkowych, ale z gwarantowanym przez państwo wkładem własnym i ewentualną dopłatą od państwa. W przypadku przyjścia na świat drugiego dziecka w okresie spłaty kredytu dopłata wynosi 20 tys. Narodziny każdego kolejnego są premiowane dotacją w wysokości 60 tys. zł. Marek Wielgo przyznaje, że mimo tych korzyści, stosunkowo niewiele gospodarstw domowych sięgało do tej pory po rodzinny kredyt bez wkładu własnego. Portal GetHome.pl dowiedział się w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), że od sierpnia 2022 r. do końca listopada 2023 r. udzielił on zaledwie 1605 gwarancji wkładu własnego, choć – według szacunków poprzedniego rządu – miało ich być nawet 60 tys. rocznie. Oczywiście mogło ich być tyle, ale łącznie z gwarancjami obejmującymi „Bezpieczny Kredyt 2%. Podane przez nas statystki dotyczą zaś wyłącznie kredytów rodzinnych udzielanych na warunkach rynkowych, które są wciąż w ofercie ośmiu banków uczestniczących w programie „Mieszkanie bez wkładu własnego”. Dla przypomnienia są to: PKO Bank Polski, Bank Pekao SA, Alior Bank, Santander Bank Polska, Bank Ochrony Środowiska, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Krakowie, Bank Spółdzielczy w Brodnicy oraz Bank Polskiej Spółdzielczości (BPS).

Chętnych na kredyt rynkowy bez wkładu własnego najpewniej byłoby więcej, gdyby rząd zmodyfikował warunki programu, np. podnosząc kwotę gwarancji, która obecnie nie może przekraczać 100 tys. zł dla 20% wkładu wymaganego przez banki – uważa Marek Wielgo. Wyjaśnia, że ci, którzy nie mają oszczędności na wkład, muszą bowiem znaleźć mieszkanie z ceną poniżej 500 tys. zł. Problem w tym, że musi być spełniony także drugi warunek, który znacznie zawęża pole poszukiwań. Otóż cena metra kwadratowego mieszkania nie może przekraczać określonego limitu, który ogłaszają wojewodowie osobno dla miasta wojewódzkiego, dla gmin z nim sąsiadujących i reszty województwa. We wszystkich największych metropoliach, w których popyt na mieszkania jest największy, ten limit jest dużo niższy niż rynkowa średnia cena metra kwadratowego wszystkich lokali w ofercie firm deweloperskich. Dodajmy, że nie dotyczył on mieszkań kupowanych za „Bezpieczny Kredyt 2%” z gwarancją wkładu własnego. Najprawdopodobniej analogicznie będzie w przypadku „Kredytu mieszkaniowego na start”.    Kredyt bez wkładu własnego wciąż dostępny limit vs średnia

–  Trudno zrozumieć, dlaczego w Krakowie limit ceny metra kwadratowego jest dużo niższy niż w Poznaniu i tylko nieznacznie wyższy niż Katowicach, mimo że ceny mieszkań w stolicy Małopolski są wyraźnie wyższe w przeliczeniu na metr kwadratowy – komentuje ekspert GetHome.pl Ponadto w przypadku małych metraży, średnie rynkowe są jeszcze wyższe. Co to oznacza w praktyce? Np. w Warszawie limit ceny metra kwadratowego na rynku pierwotnym wynosi ok. 12,3 tys. zł za m kw. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że pod koniec grudnia ten warunek cenowy spełniało ok. 1,5 tys. mieszkań i domów. Problem w tym, że są to głównie duże mieszkania (trzypokojowe i większe) oraz domy, których cena jednostkowa znacznie przekracza 500 tys. zł. Spełniających oba warunki nieruchomości jest w ofercie warszawskich firm deweloperskich zaledwie 337. Przy czym są to głównie mieszkania dwupokojowe.Kredyt bez wkładu własnego wciąż dostępny. oferta mieszkań

Marek Wielgo zwraca również uwagę, że nie przypadkiem najwięcej mieszkań w ofercie deweloperów do kupienia za kredyt bez jakiegokolwiek wkładu kupującego jest w Poznaniu. Ustalany przez wojewodę limit ceny metra kwadratowego jest tam bowiem najbardziej zbliżony do realiów rynkowych. Na przeciwnym biegunie jest Kraków, gdzie rozjazd cenowy jest największy.

Warto wiedzieć, że można skorzystać z programu mając oszczędności umożliwiające pokrycie części wkładu własnego. Np. jeśli ktoś ma odłożone np. 15% ceny mieszkania, to gwarancja obejmie 5% brakującej ceny. Łączna wysokość wkładu wraz z gwarancją części kredytu nie mogą przekraczać 200 tys. zł oraz 20-30% ceny zakupu lokalu w zależności od tego, czy kredyt ma zmienne, czy stałe (lub okresowo stałe) oprocentowanie.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Rynek mieszkaniowy w Polsce w 2023 roku: dwucyfrowe wzrosty sprzedaży i cen

2023 rok kończymy z 54,3 tys. sprzedanych mieszkań deweloperskich na siedmiu najważniejszych rynkach. Tym samym sprzedaż była o 45% wyższa niż rok wcześniej. Mimo zwiększonego zainteresowania deweloperzy nie zwiększyli istotnie podaży, która z wynikiem 43,7 tys. mieszkań wprowadzonych do sprzedaży nie dorównała nawet tej ubiegłorocznej (-4% r/r).  Końcówka roku upłynęła pod znakiem wygaszania programu Bezpieczny kredyt 2%, a grudzień, zgodnie z danymi Otodom Analytics przyniósł zarówno spadek liczby transakcji jak i wprowadzeń.

Czy grudzień stał się papierkiem lakmusowym wpływu Bezpiecznego Kredytu 2% na rynek mieszkaniowy, a może to po prostu efekt świąt i urlopów? Trudno powiedzieć. Faktem jest, że miesięczna sprzedaż deweloperska na największych rynkach w kraju spadła po raz drugi z rzędu – tym razem do poziomu 4,4 tys. lokali. Dużo niższe były też wprowadzenia. Co prawda przewyższyły one miesięczną średnią z całego roku, ale po listopadowym, najwyższym w całym roku wysypie nowych ofert, 3,8 tys. mieszkań wprowadzonych w grudniu oznaczało spadek o ponad 41% m/m.  


sprzedanych mieszkań deweloperskich

W całym roku w siedmiu miastach o największej skali rynku mieszkaniowego (Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Łódź, Katowice) do sprzedaży trafiło 43,7 tys. mieszkań deweloperskich, o 4% mniej niż w 2022 r. W tym samym czasie sprzedano o 10,6 tys. lokali więcej, co sprawiło, że oferta spadła do poziomu 39 tys. łącznie na analizowanych przez Otodom rynkach, a to znaczy, że na koniec grudnia 2023 r. była o 19% niższa niż przed rokiem.

A wszystko przez Bezpieczny kredyt?

Rynek mieszkaniowy po uruchomieniu bezpiecznego kredytu 2% dostał gorączki. Nabywcy, którzy w okresie rekordowo wysokich stóp procentowych i w efekcie zamrożenia akcji kredytowej w 2022 roku, praktycznie zarzucili myśl o zakupie własnego M, po ogłoszeniu programu rządowych dopłat zaczęli aktywnie poszukiwać ofert sprzedaży mieszkania lub domu. W serwisie Otodom już w styczniu 2023 r. wzrost liczby wyszukiwań mieszkań na sprzedaż wyniósł ponad 40% m/m. W lipcu, miesiącu, w którym rozpoczęto nabór wniosków o kredyt z rządowym dofinansowaniem, liczba wyszukiwań w tej kategorii sięgnęła prawie 5 mln (+44% r/r).

Nie skończyło się wyłącznie na zamiarach. Na zakupy ruszyli wszyscy. Ci klienci, którzy się do programu kwalifikowali i ci, którzy nie zamierzali z niego korzystać. W gronie tych pierwszych znaleźli się tacy, którzy dzięki preferencyjnym warunkom w końcu uzyskali zdolność kredytową, ale też ci, którzy wcześniej nie planowali zakupu, lecz wobec nadarzającej się okazji do korzystnej transakcji też postanowili ubiegać się o kredyt z dopłatą. Popłoch zapanował wśród potencjalnych nabywców, którzy na skorzystanie z BK2% nie mieli szans. Obawiając się szybkiego wzrostu cen i spadku oferty, też postanowili sobie zabezpieczyć możliwość dokonania transakcji – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Dwucyfrowe wzrosty sprzedaży …

W efekcie w 2023 roku nastąpiło zauważalne odbicie w sprzedaży. Druga połowa 2023 r. była lepsza od analogicznego okresu rok wcześniej o dwie trzecie. Z monitoringu Otodom Analytics wynika, że w najlepszym sprzedażowo miesiącu ubiegłego roku (październik) sprzedaż była o 91% wyższa niż w najsłabszym (styczeń).

Nominalnie deweloperzy najwięcej mieszkań sprzedali w ubiegłym roku w Warszawie – 17,8 tys., co stanowiło jedną trzecią sprzedaży na siedmiu analizowanych rynkach. Na drugim miejscu, mimo największych kłopotów poziomem oferty, znalazł się Kraków (9,4 tys.). Na kolejnych miejscach Trójmiasto (8,2 tys.), Wrocław (7,8 tys.), Poznań (4,8 tys.) i Łódź (4,1 tys.). Na końcu stawki plasują się Katowice, gdzie sprzedano 2,4 tys. mieszkań, czyli o 46% więcej niż przed rokiem. Katowice zresztą znalazły się na drugim miejscu za Warszawą i Gdańskiem (po 57% r/r) jeśli chodzi o roczny wzrost w ujęciu procentowym.

na siedmiu najważniejszych rynkach. Tym samym sprzedaż była o 45% wyższa niż rok wcześniej. Mimo zwiększonego zainteresowania deweloperzy nie zwiększyli istotnie podaży, która z wynikiem 43,7 tys. mieszkań wprowadzonych do sprzedaży nie dorównała nawet tej ubiegłorocznej (-4% r/r).  Końcówka roku upłynęła pod znakiem wygaszania programu Bezpieczny kredyt 2%, a grudzień, zgodnie z danymi Otodom Analytics przyniósł zarówno spadek liczby transakcji jak i wprowadzeń.

Czy grudzień stał się papierkiem lakmusowym wpływu Bezpiecznego Kredytu 2% na rynek mieszkaniowy, a może to po prostu efekt świąt i urlopów? Trudno powiedzieć. Faktem jest, że miesięczna sprzedaż deweloperska na największych rynkach w kraju spadła po raz drugi z rzędu – tym razem do poziomu 4,4 tys. lokali. Dużo niższe były też wprowadzenia. Co prawda przewyższyły one miesięczną średnią z całego roku, ale po listopadowym, najwyższym w całym roku wysypie nowych ofert, 3,8 tys. mieszkań wprowadzonych w grudniu oznaczało spadek o ponad 41% m/m. sprzedanych mieszkań deweloperskich 2

Poza najważniejszymi rynkami uwagę zwraca Lublin, gdzie w 2023 r. sprzedano ponad 2 tys. mieszkań deweloperskich. Zostawił on w tyle Białystok, Bydgoszcz i Rzeszów (sprzedaż na poziomie 1,5-2 tys. mieszkań), a poziomem cen średnich zbliżając się do 11 tys. zł/m2 przebił Łódź i zbliża się do Katowic.

… i dwucyfrowe wzrosty cen

Na takie przyspieszenie po stronie popytu odpowiedzi deweloperów doczekaliśmy się dopiero w końcówce roku. Przez wiele miesięcy oferta kurczyła się praktycznie na wszystkich rynkach. A to nie mogło przynieść niczego innego jak przyspieszenia tempa wzrostu cen, które było w minionym roku wyższe niż w okresie popandemicznego boomu.

Zgodnie z danymi Otodom Analytics w ciągu roku ceny na najważniejszych rynkach w kraju wzrosły od 8% w Katowicach, 13% w Łodzi, przez 18-19% w Warszawie i Wrocławiu, po 22-23% w Poznaniu i Krakowie. W Gdańsku w porównaniu do grudnia 2022 r. ceny wzrosły o 27%, co nominalnie dało dodatkowe 3,2 tys. zł na metrze kwadratowym. Dziś trzeba tam średnio zapłacić 15,1 tys. zł/mkw. Biorąc pod uwagę, że jeszcze trzy lata temu płacono średnio 9,2 tys. zł, to gigantyczna podwyżka, bo dzisiejsza stawka jest o 64% wyższa.

– Jeśli weźmiemy pod uwagę najtańszy obecnie z tych siedmiu rynków – Łódź, gdzie średnie ceny ofertowe wynoszą obecnie już ponad 9,6 tys zł, to dla zainteresowanych zakupem  mieszkania o metrażu 50 mkw. w porównaniu do ubiegłego roku oznacza wzrost o 56 tys. w cenie całkowitej. We Wrocławiu trzeba mieć na takie mieszkanie obecnie o 103 tys zł więcej, a w Gdańsku aż 161 tys. więcej. Czy zdolność kredytowa nabywców, mimo statystycznego wzrostu płacy średniej, obniżki stóp procentowych i złagodzenia wyliczania zdolności kredytowej przez banki wzrosła w tym roku aż tak bardzo? Wciąż też nie można zapominać o inflacji, która co prawda już tak nie szokuje jak jeszcze kilka miesięcy temu, ale przecież nadal z nami jestkomentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku nieruchomości, Otodom.sprzedanych mieszkań deweloperskich 3

Łódź rekordzistką nowej podaży

Przewaga sprzedaży nad ofertami wprowadzonymi była charakterystycznym zjawiskiem na rynku deweloperskim niemal wszystkich miast. Wyjątkiem jest tu jednak Łódź. W minionym roku aż dziewięć razy miesięczna nowa podaż przewyższała w tym mieście liczbę transakcji. Pod względem poziomu sprzedaży Łódź zajmuje zwykle szóstą pozycję w Polsce i tak też było w 2023 r. Deweloperzy działający na tym rynku znaleźli nabywców na 4,1 tys. mieszkań. Szokujące może być natomiast to, że pod względem podaży, z liczbą 6,3 tys. mieszkań wprowadzonych w ciągu 12 miesięcy minionego roku Łódź wyprzedziła wszystkie rynki poza Warszawą. W porównaniu do 2022 r. był to wzrost o 76%. Na koniec grudnia nabywcy szukający mieszkania w Łodzi mogli wybierać spośród 7,1 tys. ofert deweloperskich. Dla porównania w Warszawie było to 9,5 tys. lokali.

Spośród 7 rynków dla których analitycy Otodom przygotowali zestawienie tylko w Łodzi poziom oferty wzrósł w ciągu roku (+38%).

Jak wchodzimy w 2024?

Z wciąż niskim poziomem oferty na głównych rynkach, wysokimi cenami i nowym projektem programu, który ma zastąpić BK2%, a który może stać się ponownie dopalaczem nie po tej stronie rynku, która tego potrzebuje.

– Zakup mieszkania w Polsce jest w dużej mierze uzależniony od możliwości zaciągnięcia kredytu hipotecznego. Ale czy zakup musi być jedyną formą zaspokajania potrzeb? I czy metodą na zwiększenie dostępności mieszkań musi być to, żebyśmy się wszyscy na te zakupy zrzucali płacąc podatki? – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics.

Zdaniem ekspertki Otodom Analytics ceny wprawdzie nie mogą rosnąć w nieskończoność, ale wciąż rosnące wynagrodzenia oddalają moment w którym popyt powie dość. Dlatego dalsze wzrosty wydają się – po ogłoszeniu kolejnego systemu dopłat – nieuniknionym scenariuszem, który ponownie wychyli rynek na popytową stronę. Wprawdzie podaż w końcówce roku wzrosła, ale zdaniem analityczki nie dlatego, że deweloperzy uwierzyli w stabilność popytu i rynku, a dlatego, że po skokowym wzroście cen opłacalność realizacji wybranych projektów wyraźnie wzrosła.  Tylko czy nabywców będzie stać by je kupić?

Mimo szeroko komentowanego wzrostu wynagrodzeń w największych miastach relacja ceny zakupu 1 metra kwadratowego mieszkania (w cenie średniej) do średniego wynagrodzenia w III kw. 2023 r. wahała się od 0,57 w Warszawie do 0,76 w Łodzi (danych za IV kw. jeszcze nie ma). Oznacza to, że za przeciętną pensję w największych miastach można było kupić 0,6 – 0,8 metra mieszkania.

Kiedy przelicznik spada poniżej 0,5, czyli: za średnie wynagrodzenie nie możemy kupić nawet pół metra mieszkania, sytuacja staje się niepokojąca. Ludzi przestaje być stać na luksus posiadania. W konsekwencji idą na rynek najmu. Młodzi zostają w domach rodziców. Przy tak niskim przeliczniku na rynku pozostaną najbogatsi, czyli jakieś 10-15 proc. zainteresowanych zakupem. I o ile nie zostanie wzmocniona strona podażowa, może z tą myślą powinniśmy zacząć się oswajać – komentuje Katarzyna kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.

Pytanie, co się stanie z tymi, którzy potrzebują zwykłego mieszkania? Albo je wynajmą, albo kupią tańsze na obrzeżach albo pod miastem. Albo pod miastem kupią działkę i zbudują dom, a to doprowadzi do wzmocnienia problemu jakim jest rozlewania się miast. Czy tak ma wyglądać nowoczesna polityka mieszkaniowa?

Z całą pewnością potrzebujemy kompleksowego programu mieszkaniowego, a nie kredytowego, którym w gruncie rzeczy był BK2% i którym ma być jego następca „Mieszkanie na start”. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że na rynek mieszkaniowy w Polsce trzeba przestać patrzeć globalnie. Nie ma jednej recepty dla wszystkich miast razem wziętych, bo nie ma jednolitego rynku. Problemy mieszkaniowe trzeba rozwiązywać w ścisłej współpracy z poszczególnymi samorządami największych miast. Na pewno trzeba przyspieszyć procedurę uzyskiwania pozwoleń na budowę, trzeba sprawdzić, jakie tereny w miastach można uwolnić np. poprzez dopuszczenie rozbiórek i wyburzeń. W wielu przypadkach trzeba wyprostować stan prawny nieruchomości. Trzeba działać na wielu polach by równoważyć, a nie wychylać rynek to w jedną to w drugą stronę – podsumowuje Katarzyna Kuniewicz.

Jak wybory w USA i Tajwanie mogą wpłynąć na nasze inwestycje?

Donald Trump wygrał prawybory w stanie Iowa, a na Tajwanie, nowym prezydentem po raz kolejny został zwolennik niezależności wyspy. Ale to nie koniec, bo w tym roku czekają nas wybory w krajach reprezentujących 80 proc. kapitalizacji światowych giełd. Przy tej okazji, warto więc zastanowić się: jak wybory mogą wpłynąć na nasze inwestycje?

Wybory to słowo, które w tym roku będzie używane szczególnie często. A to dlatego, że głosowania będą się odbywać w ponad 40 krajach, które reprezentują ponad 40 proc. światowej gospodarki. Giełdy z tych krajów odpowiadają aż za 80 proc. światowej kapitalizacji (60 proc. kapitalizacji światowych giełd to USA). O tym, że wybory mogą przynieść niespodzianki i poważne polityczne skutki przekonujemy się sami, obserwując trudny proces zmian po październikowych wyborach w Polsce. Wybory mogą także wpływać na rynki akcji, notowania poszczególnych spółek i indeksów, a także zmiany kursów walut. Na przykład, od wyborów 16 października, indeks WIG zyskał 12 proc.

To jednak nie koniec głosowań w Polsce, ponieważ w kwietniu czekają nas wybory samorządowe (w dwóch turach 7 i 21 kwietnia), a czerwcu – wybory do Parlamentu Europejskiego. Odbędą się w całej Unii Europejskiej, w sytuacji, gdy w niektórych krajach, w siłę rosną populiści. Będą mieć w nowym parlamencie znacznie większą reprezentację niż dotychczas, co będzie tworzyć dodatkową presję na instytucje europejskie, szczególnie w kontekście ważnych wyzwań jakimi są: kryzys migracyjny, wychodzenie z recesji, poprawa konkurencyjności europejskiej gospodarki czy dyskusja o zmianach mechanizmu podejmowania decyzji w UE.

Z ważnych tegorocznych wyborów na świecie, za sobą mamy już te na Tajwanie. Dnia 13 stycznia, miliony obywateli państwa będącego największym producentem półprzewodników wybrało swojego prezydenta na kolejne 4 lata. Został nim Lai Ching-te, dotychczasowy wiceprezydent, wywodzący się z Demokratycznej Partii Postępowej (DPP). Opowiada się on za kontynuacją obecnej polityki niezależności wyspy wobec Chin, co powoduje wzrost napięcia z Pekinem. I wpływa także na zaognienie relacji między Chinami i USA. Jednocześnie żadna z partii nie zdobyła samodzielnej większości w parlamencie, co oznacza konieczność budowania koalicji i wywołuje dodatkową niepewność.

W tym roku, bardzo istotne będą wybory w USA. W poniedziałek Donald Trump z ogromną przewagą wygrał w prawyborach partii republikańskiej w stanie Iowa. Kampania przed wyborami będzie bardzo gorąca i długa, bo wybory odbędą się dopiero za 11 miesięcy – 5 listopada. Tego dnia, Amerykanie będą wybierać nie tylko prezydenta, ale także całą Izbę Reprezentantów oraz 1/3 składu Senatu.

Obecnie, gdy poziom ryzyka geopolitycznego na świecie jest rekordowo wysoki, a w wyborach coraz częściej dobre wyniki osiągają siły populistyczne, wpływ wyborów na giełdy i nasze inwestycje może być bardziej istotny niż zwykle. Powinniśmy pamiętać, że rynek zwykle wycenia najbardziej realistyczny scenariusz oraz bierze pod uwagę prawdopodobieństwo scenariuszy alternatywnych. Jednak w przypadku polityki, poparcia dla poszczególnych partii i kandydatów, dynamika ich zmian może być wyższa niż w przypadku danych ekonomicznych, których wpływy na giełdę zwykle obserwujemy. Wiele zależy od poszczególnych krajów i ich systemów politycznych. A w rozwiniętych demokracjach o ugruntowanych instytucjach (przynajmniej teoretycznie), wpływ wyników wyborów powinien być mniejszy niż w pozostałych krajach.

W takich analizach warto także posiłkować się danymi historycznymi. W USA od momentu powstania indeksu S&P500 w 1928 roku wybory prezydenckie odbyły się 24 razy. W tych latach, S&P500 przyniósł dodatnie stopy zwrotu w 20 z 24 przypadków (83 proc przypadków.) Gdy demokrata sprawował urząd i demokrata został wybrany, całkowita roczna stopa zwrotu wynosił przeciętnie 12 proc. Kiedy zaś wygrywał republikanin, gdy urzędującym prezydentem był demokrata, rynki rocznie zyskiwały średnio 13 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Shanghai Composite Index najniżej od ponad 3 lat, Nikkei 225 najwyżej od 34 lat

Po wtorkowej sesji w USA, która zakończyła się spadkami głównych indeksów (S&P 500 -0,37 proc., DJIA –0,62 proc., Nasdaq Composite –0,19 proc.) dziś rano na rynkach akcji Azji i Oceanii również dominowały zniżki. Wśród głównych indeksów najsilniej spadł Hang Seng (-3,73 proc.) docierając do swojego najniższego poziomu od listopada 2022 roku. Shanghai Composite Index po spadku o 2,09 proc. znalazł się na swoim najniższym poziomie od 2020 rok. Na drugim biegunie był japoński Nikkei, który w trakcie środowej sesji zaliczył swoje 34-letnie maksimum.

W Europie środowe notowania na rynkach akcji rozpoczęły się od spadków głównych indeksów (DAX -1,1 proc., CAC 40 -1,32 proc. ok. godz. 9:10).

Na GPW początek środowej sesji przyniósł spadek cen akcji (ok. godz. 9:01 WIG-20 -1,34 proc., WIG -0,55 proc., mWIG-40 -0,15 proc., sWIG-80 0 proc.). WIG-20 znalazł się na swoim najniższym od listopada ub.r. poziomie. WIG spadł do najniższego poziomu od pierwszej sesji grudnia ub.r.

Wśród indeksów sektorowych GPW zwracało uwagę nowe roczne minimum WIG-Gry. Najsilniejsze – o ponad 1 proc. – spadki notowały dziś rano WIG-Górnictwo (-1,66 proc. ok. godz. 9:05) i WIG-Banki (-1,13 proc.). Spadkom opierały się ok. godz. 9:07 jedynie WIG-Nieruchomości (+0,66 proc.), WIG-Media (+0,53 proc.) i WIG-Leki (+0,45 proc.).

Wśród składników WIG-u 20 zwracał dziś uwagę najwyższy od 2015 roku poziom kursu Orange Polska (+0,23 proc. ok. godz. 9:07) oraz najniższy od 2012 roku poziom ceny akcji Cyfrowego Polsatu (-1,42 proc. ok. godz. 9:09).

Jeśli chodzi o składniki mWIG-u 40, to można zwrócić uwagę na przynajmniej roczne minima kursów akcji spółek CI Games i TEXT.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA lekko dziś rano rosła osiągając ok. godz. 8:55 poziom 4,077 proc.

Najwyższe od ponad miesiąca poziomu osiągnęły dziś rentowność rządowych obligacji 10-letnich Francji (2,795 proc.) i Niemiec (2,268 proc.).
Rentowność 10-latek polskiego rządu lekko w środowy poranek rosła (5,24 proc.) osiągając swój najwyższy od ponad tygodnia poziom.

Od końca grudnia ub.r. dosyć dynamicznie rośnie kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena. Dziś rano rosnący o 0,51 proc. ok. godz. 9:00 kurs USD/JPY osiągnął swój najwyższy od 1 grudnia ub.r. poziom (147,958 JPY). Kurs EUR/USD notował dziś rano niewielkie zmiany (0 proc. ok. godz. 9:02) próbując się stabilizować na swoim najniższym od ponad miesiąca poziomie.

Zmiany kursu złotego względem głównych walut były w środowy poranek minimalne (EUR/PLN -0,13 proc., USD/PLN -0,14 proc.).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadał dziś ok. godz. 9:08 o 1,48 proc.

Taniały w środowy poranek surowce energetyczne (ropa WTI na NYMEX-ie -1,28 proc., ropa Brent na ICE -1,16 proc., gaz ziemny na NYMEX-ie -3,34 proc.

Taniały również metale szlachetne (złoto -0,15 proc., srebro -0,99 proc., platyna -0,83 proc., pallad –0,65 proc.).
Warto zwrócić uwagę na zanotowane wczoraj na ICE historyczne rekordy ceny kontraktów na kakao na ICE (+2,45 proc.) i kawę (+6,13 proc.).

Wojciech Białek , OANDA TMS Brokers S.A.

Koniec dobrej passy złotego

Co prawda prawo Betteridge’a sugeruje, że na pytanie zadawane w tytułach przeważnie odpowiada się przecząco, możemy mieć jednak wyjątek. Polska waluta traci bowiem wyraźnie lepsze traktowanie z okresu powyborczego.

Koniec taryfy ulgowej złotego

Polska waluta bardzo wyraźnie zyskała na wartości po wyborach parlamentarnych. Kumulacja tego ruchu miała miejsce w okolicach połowy grudnia, mniej więcej podczas zaprzysiężenia nowego rządu. To wtedy kurs euro dotarł poniżej poziomu 4,30 zł. Kurs dolara w tamtym czasie spadł nawet poniżej 3,90 zł. Od tego czasu jednak entuzjazm względem polskiej waluty osłabł. Mamy wyraźną zmianę sentymentu. W jej wyniku dzisiaj kurs euro przekracza już 4,40 zł, a dolar przeskoczył 4,05 zł. Część analityków wskazuje, że rządzenie przy tej temperaturze sporu politycznego będzie utrudnione. Z drugiej strony po tak silnym ruchu przychodzi często moment na realizację zysków i może właśnie mamy z nim do czynienia. Warto pamiętać, że oddalające się obniżki stóp procentowych działają nadal na korzyść złotego. Gdyby do obecnej sytuacji doliczyć jeszcze nadchodzące obniżki, złoty byłby jeszcze słabszy.

Inflacja bazowa

Oprócz standardowego koszyka inflacyjnego publikuje się również inne miary. Jedną z nich jest inflacja bazowa. Powstaje ona poprzez odjęcie zmian cen żywności i energii. Jak ceny surowców energetycznych wyraźnie rosły, wskaźnik ten pokazywał niższe wyniki niż inflacja konsumencka. Sytuacja oczywiście diametralnie odwróciła się, w momencie, kiedy mieliśmy korektę cen ropy i gazu po wzrostach wywołanych m.in. rosyjską agresją na Ukrainę. Obecnie jednak wskaźnik ten wynosi 6,9% i jest raptem o 0,7% wyższy od inflacji konsumenckiej. Jest to pewien powodów, przez który analitycy zakładają w tym roku spadek tempa dezinflacji. Powodem jest fakt, że spadek cen surowców nie powinien trwać wiecznie.

Wzrost inflacji w Kanadzie

Wiele państw dobrze radzi sobie z inflacją. Często jednak podobnie jak teraz w Kanadzie po szybkich spadkach jesteśmy świadkami odbić w niekorzystną stronę. Tak właśnie wydarzyło się wczoraj, kiedy to w opublikowanych danych po dwóch miesiącach na poziomie 3,1% wskaźnik inflacji odbił do 3,4%. Analitycy spodziewali się wzrostu, ale niższego. Należy pamiętać, że jest to już drugi raz, kiedy inflacja odbija się od dołków. W czerwcu tego roku już byliśmy na poziomie 2,8%. Szybko jednak z niego zawrócono w górę.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wyniki sprzedaży detalicznej,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa,
20:00 – USA – Beżowa Księga.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

PGNiG Upstream Norway zdobywa 12 koncesji na Norweskim Szelfie Kontynentalnym

PGNiG Upstream Norway uzyskało udziały w 12 koncesjach na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Na jednej z nich spółka z Grupy ORLEN będzie mieć status operatora. Udziały zostały przyznane w ramach corocznej rundy koncesyjnej organizowanej przez norweskie Ministerstwo Energii. W wyniku jej rozstrzygnięcia, liczba koncesji PGNiG Upstream Norway wzrośnie do 104.

– Wyniki ostatniej rundy koncesyjnej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym potwierdzają silną pozycję Grupy ORLEN na tamtejszym rynku. To największa liczba koncesji, jaką w ramach tej procedury zdobyło PGNiG Upstream Norway. Rozwój portfolio naszych norweskich aktywów ma zasadnicze znaczenie dla realizacji celów biznesowych Koncernu, ale także z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego naszych odbiorców – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

W ostatniej rundzie koncesyjnej Awards in Predefined Areas (APA) 2023 PGNiG Usptream Norway (PUN) zdobyło łącznie 12 koncesji. O dziesięć z nich Spółka wnioskowała sama, a o dwie pozostałe wystąpił KUFPEC Norway, który następnie został przejęty przez PUN 5 stycznia 2024 roku.

W ramach APA 2023 rząd Norwegii rozdysponował udziały łącznie w 62 koncesjach, co oznacza, że PUN zdobyło udziały w aż 1/5 wszystkich przyznanych koncesji. Spółka – jeszcze przez przejęciem KUFPEC Norway – wystąpiła o 10 koncesji i wszystkie jej wnioski zostały rozpatrzone pozytywnie. Świadczy to o wysokiej jakości dokumentacji technicznej i geologicznej przygotowanej przez PUN.

Przyznane PUN koncesje znajdują się w pobliżu obszarów, na których spółka działa już teraz. Ułatwi to i obniży koszt ewentualnego zagospodarowania tych koncesji, w przypadku stwierdzenia występowania tam zasobów węglowodorów. Sześć spośród nowo uzyskanych koncesji znajduje się na Morzu Północnym, z czego trzy w sąsiedztwie obszaru Yggdrasil a dwie niedaleko złoża Fenris. PUN wraz z partnerami koncesyjnymi prowadzi obecnie zagospodarowanie Fenris i Yggdrasil, których łączne zasoby wydobywalne przypadające na Spółkę z Grupy ORLEN to ok. 75 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej, w tym 5 mld m sześc. gazu. Początek wydobycia zaplanowano na 2027 r.

Na Morzu Północnym znajdują się również dwie koncesje pozyskane przez PUN w wyniku akwizycji KUFPEC Norway. Nowe aktywa znajdują się w pobliżu eksploatowanego już przez Grupę ORLEN obszaru Sleipner.

Pozostałe cztery koncesje położone są na Morzu Norweski. W jednej z nich, PL1220, PUN został przyznany status operatora, co oznacza, że Spółka będzie kierowała pracami związanymi z poszukiwaniem węglowodorów i ich ewentualną eksploatacją. Koncesja jest zlokalizowana w pobliżu produkującego już złoża Ormen Lange, w którym Spółka posiada udziały. Trzy kolejne koncesje zlokalizowane są w pobliżu obszaru Skarv, który stanowi centrum wydobywcze PUN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.

Kursy SEO, czyli jak nauczyć się pozycjonowania stron w Google

Profesjonalny kurs SEO pozwoli zgłębić Twojej osobie tajniki pozycjonowania stron internetowych. Decydując się na tzw. SEO szkolenie poszerzysz swoją wiedzę na temat tajników uzyskiwania wyższych pozycji w organicznych (naturalnych) wynikach wyszukiwania w Google (oraz innych wyszukiwarkach, np. Google, Bing czy też Yahoo!). Oferta szkoleniowa na polskim rynku jest bardzo szeroka, dlatego masz z czego wybierać.

Kurs SEO – jakie elementy zawiera standardowe szkolenie o pozycjonowaniu?

Kursy SEO nauczą Cię, w jaki sposób wykorzystać techniczne rozwiązania oraz content marketing i link building do zwiększenia pozycji swojej witryny w Google w ciągu kolejnych kilku lub kilkunastu miesięcy. Finalne efekty, jakie przyniesie kurs SEO zależą od konkurencyjności Twojej branży, rodzaju pozycjonowanych fraz kluczowych oraz budżetu.

Zatem, jakich 9 umiejętności nauczy Cię kurs pozycjonowania stron internetowych?

  • W jaki sposób budować profil linków swojej witryny?
  • Jak stworzyć kompleksową strategię SEO?
  • Jak dobierać frazy kluczowe zgodnie z potrzebami biznesowymi?
  • Jak utworzyć prawidłową strukturę witryny?
  • Jak linkować wewnętrznie?
  • W jaki sposób delegować zadania content marketingowe?
  • Skąd czerpać najnowszą wiedzę o aktualizacjach SEO?
  • Jak często aktualizować strategie SEO?

Darmowy kurs SEO może być w tym przypadku dobrym rozwiązaniem, jednak musisz pamiętać, że wiedza ogólnodostępna (za darmo, na blogach), obejmuje wyłącznie podstawowe informacje. Jeżeli chcesz nauczyć się SEO w 100%, powinieneś kupić kurs lub zdecydować się na podanie danych kontaktowych (np. w formie subskrypcji), aby otrzymać pełny egzemplarz danej formy edukacyjnej.

Kurs SEO z certyfikatem – gdzie taki znaleźć?

Darmowy kurs SEO z certyfikatem (darmowy, jednak wymagający podania danych kontaktowych) oferuje jedna z najbardziej znanych agencji marketingowych w Polsce – Octamedia.

Certyfikat ze szkolenia potwierdza Twoje umiejętności w zakresie pozycjonowania (inaczej SEO), dzięki czemu możesz nie tylko pozycjonować swoją witrynę, ale także oferować usługi dla klientów, których zdobędziesz. Co za tym idzie? Jeżeli chcesz „dorobić” do tzw. wypłaty, możesz oferować profesjonalne SEO jako freelancer. Oczywiście w pierwszej kolejności przetestuj wszelkie działania za pośrednictwem swojej strony. Gdy zobaczysz, że implementowane strategie przynoszą efekty – zacznij działać na szerszą skalę, obsługując osoby potrzebujące profesjonalisty.

Kurs pozycjonowania (SEO) – ile kosztują najwyższej jakości szkolenia?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, ile kosztują szkolenia SEO najwyższej jakości. W gruncie rzeczy mogą one być nawet darmowe, jednak w nieco okrojonej wersji. Wybierając kompleksowy kurs (np. od zagranicznych twórców), będziesz musiał zapłacić nawet do kilku tysięcy złotych za 50-70 godzin materiałów. Wiele zależy natomiast od konkretnej struktury szkolenia oraz przede wszystkim, czy jest to kurs SEO od podstaw, czy przykładowo od etapu dla średnio-zaawansowanych.

Szukając typowego kursu SEO dla początkujących, powinieneś wybrać szkolenie od Octamedia, które jest na bieżąco aktualizowane i zgodne z najnowszymi trendami SEO.

SEO szkolenie – kto na nim skorzysta?

Kurs pozycjonowania (SEO) jest dedykowany każdej osobie, która chce zmaksymalizować swoje dochody z e-commerce lub serwisu usługowego. To także doskonała opcja początkującym adeptom SEO marzącym o zarabianiu na pozycjonowaniu oraz zdobyciu pierwszej pracy w branży (np. w agencji marketingowej).

Osoby oraz firmy, które skorzystają na szkoleniach SEO, to m.in.:

  • Właściciele sklepów internetowych – rozszerzą swoją wiedzę o strategie pozycjonowania, umożliwiające zwiększenie widoczności ich produktów w sieci;
  • Pracownicy agencji marketingowych – zdobędą specjalistyczne umiejętności, pozwalające na efektywniejsze prowadzenie kampanii dla klientów;
  • Blogerzy i twórcy treści – nauczą się, jak tworzyć materiały przyjazne wyszukiwarkom, (poskutkuje to większym ruchem na ich stronach);
  • Osoby szukające pracy w branży SEO – zdobędą praktyczną wiedzę i doświadczenie, stanowiące solidną podstawę do rozpoczęcia profesjonalnej kariery.

Każdy uczestnik tego szkolenia otrzymuje narzędzia i wiedzę, niezbędne do efektywnego i skutecznego pozycjonowania stron internetowych. To inwestycja, która przekłada się na realne korzyści, zarówno dla osób indywidualnych (np. freelancerów), jak i pod kątem rozwoju biznesów.

Podsumowanie

Pamiętaj, że unikając szkoleń oraz różnego rodzaju kursów tak naprawdę cofasz się w rozwoju.

Aby być na bieżąco z najnowszymi trendami oraz newsami branżowymi, powinieneś regularnie się rozwijać. Dzięki temu pozwolisz uzyskać swoim klientom satysfakcjonujące efekty i wyskalujesz ich firmy. Jeżeli natomiast jesteś właścicielem e-commerce lub jakiejkolwiek witryny usługowej – wyskalujesz ją i wypracujesz solidną przewagę konkurencyjną, która pozwoli Ci zarabiać więcej niż tzw. branżowi rywale.

Artykuł powstał we współpracy z Maciejem Cherubinem z Octamedia.

Ceny w sklepach: 7 kategorii z dwucyfrowymi podwyżkami

W grudniu ub.r. spośród 17 analizowanych kategorii produktów codziennego użytku aż 7 zdrożało dwucyfrowo rdr. Do tego 5 grup artykułów wykazało jednocyfrowe podwyżki rdr. I tyle samo było na minusie. Po raz kolejny na szczycie drożyzny znalazły się dodatki spożywcze ze zwyżką o 15,3% rdr. Za nimi widać chemię gospodarczą ze wzrostem rdr. o 14,1%, art. dla dzieci – 12,7%, środki higieny osobistej – 12,1%, a także słodycze i desery – 11,8%. Dwucyfrowo skoczyły też ceny napojów bezalkoholowych i pieczywa – odpowiednio o 11,4% i 10,7% rdr. Z kolei spadki rdr. zaliczyły art. tłuszczowe – o 25,9%, owoce – o 4,8%, jak również produkty sypkie – o 3,6% rdr. Do tego rdr. zmalały ceny nabiału i karm dla zwierząt – o 3,2% i 1,7% rdr.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito, w grudniu ub.r. codziennie zakupy zdrożały średnio o 5,6% rdr. Na 17 monitorowanych kategorii 7 zaliczyło dwucyfrowe podwyżki cen rdr. (miesiąc wcześniej – 6). Ponadto 5 grup wykazało jednocyfrowe wzrosty rdr. (w listopadzie – 10) i tyle samo zanotowało spadki w relacji rocznej (poprzednio tylko 1 kategoria była na minusie).

– Te wyniki świadczą wyłącznie o pewnej korekcie trendu malejącego, bez zmiany jego kierunku. Jest on ciągle spadkowy, niemniej trzeba pamiętać o tym, że ceny podstawowych produktów wciąż są na wysokim poziomie w stosunku do dochodów Polaków. Co oczywiście stanowi poważny problem dla wielu rodzin – podkreśla dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Na froncie drożyzny już kolejny miesiąc z rzędu, znalazły się dodatki spożywcze (tj. ketchupy, majonezy, musztardy, przyprawy) ze średnim wzrostem o 15,3% rdr. Dynamika wzrostu cen w tej grupie towarów wprawdzie nieco osłabła, bo wcześniejsze podwyżki były wyższe, ale ta kategoria wciąż jest liderem drożyzny w sklepach.

– Ceny surowców, z których produkowane są dodatki spożywcze, systematycznie drożeją od roku 2022. W przypadku pomidorów dodatkowo sytuację znacząco pogorszyły warunki pogodowe i związane z nimi problemy z dostępnością tego warzywa w pierwszym półroczu, ale również wysokie koszty energii, potrzebnej przy uprawach szklarniowych – tłumaczy dr Robert Orpych.

Na drugim miejscu w rankingu jest chemia gospodarcza – 14,1% rdr. Poprzednio była na trzeciej pozycji. – Na wzrosty cen zwłaszcza proszków i płynów do płukania wpływają utrzymujące się wysokie koszty produkcji. Sytuacja ta trwa od wielu miesięcy i trudno oczekiwać zmiany, z powodu niepewności co do przyszłych cen energii i surowców – zaznacza dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito.

Trzecią pozycję w zestawieniu zajmują art. dla dzieci – 12,7% rdr. Miesiąc wcześniej były czwarte w rankingu. – Poza czynnikami cenotwórczymi, dotykającymi całą gospodarkę, o wysokiej dynamice wzrostu cen może decydować fakt, że wydatki na art. dziecięce są traktowane priorytetowo w większości gospodarstw domowych. Nie są one zatem ograniczane, nawet pomimo znaczących podwyżek cen – przekonuje dr Robert Orpych.

Czwarte miejsce tym razem zajęły środki higieny osobistej – 12,1% rdr. Dla porównania w listopadzie zaliczyły jednocyfrowy wzrost rok do roku. – Dynamika podwyżek w tej kategorii utrzymuje się wolniej niż w innych grupach. Wynika to z niemalejących kosztów produkcji, znacznie powyżej przeciętnej – zwraca uwagę dr Tomasz Kopyściański.

TOP5 najbardziej drożejących kategorii zamykają słodycze i desery – 11,8% rdr. – Kluczowe zmiany są na rynku cukru. Wprawdzie jego ceny w ostatnich tygodniach nieco spadły z rekordowych poziomów, notowanych w drugim półroczu ub.r. Przez to cukier dla konsumenta wciąż jest drogi. W powiązaniu z utrzymującymi się wysokimi cenami innego ważnego surowca, czyli kakao, słodycze i desery pozostają jedną z najbardziej drożejących kategorii – objaśnia dr Tomasz Kopyściański.

Dwucyfrowo skoczyły jeszcze rdr. ceny napojów bezalkoholowych, tj. o 11,4%, a także pieczywa – o 10,7% rdr. – Znaczna dynamika wzrostu cen napojów bezalkoholowych związana jest z tym, że cukier jest drogi. A kiedy na to nałoży się wysokie ceny energii, paliw i kosztów pracy, to mamy efekt w postaci dwucyfrowego wzrostu rdr. Z kolei w branży piekarniczej koszty produkcji wręcz wystrzeliły w górę. Ceny gazu, węgla, energii, czyli surowców niezbędnych przy produkcji pieczywa, a także transportu są wyjątkowo wysokie i wciąż rosną, a presja inflacyjna wymogła podwyżki wynagrodzeń – wskazuje dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Nieznacznie wzrosły rdr. ceny mięsa – o 6,9%, warzyw – o 6,8%, używek – o 5,6%, wędlin – o 5,5%, a także ryb – o 4,4%. – Sytuacja na rynku mięsa ustabilizowała się z uwagi na niewielkie zmiany ceny skupu żywca. Natomiast łagodna klimatycznie jesień wpłynęła pozytywnie na zbiory i dostępność warzyw. To przełożyło się na niewielką podwyżkę. Inaczej jest w przypadku używek. Wyniki z końcówki 2023 roku oznaczały klasyczną ciszę przed burzą. Ceny w tej kategorii skokowo rosną na początku roku, co nie ominie konsumentów również w 2024 roku – opisuje dr Kopyściański.

Z kolei spadki rdr. zaliczyły art. tłuszczowe – o 25,9%, owoce – o 4,8%, a także produkty sypkie – o 3,6% rdr. Do tego rdr. zmalały ceny nabiału – o 3,2%, a także karm dla zwierząt – o 1,7% rdr. – W latach 2022-2023 tłuszcze długo znajdowały się na szczytach list podwyżek. Od kilku miesięcy obserwowany jest spadek przekraczający 20%. To świadczy o stabilizowaniu się sytuacji w tej kategorii. Pozostałe grupy produktów będące teraz na minusie trzeba obserwować pod kątem zmieniających się trendów – podsumowuje dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.


***
Opis metody badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od blisko 7 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z grudnia 2023 r. i analogicznego z 2022 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 56 tys. cen detalicznych z prawie 30 tys. sklepów należących do 57 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Okiem ekspertów. Podatkowe podsumowanie 2023 roku

Nowa skala podatkowa i wyższa kwota wolna od podatku wskazywane są jako pozytywne zmiany ostatniego roku. Tak mniej więcej widzą to znani ekonomiści, doradcy podatkowi i prawnicy. Eksperci zwracają uwagę też na efekty wynikające z utrzymania zerowej stawki VAT na produkty spożywcze, ale krytykują choćby obowiązek wystawiania tzw. e-faktur. Zauważają także zalety wprowadzenia na rynek tzw. fundacji rodzinnych. Natomiast krytykują nowe zasady płacenia podatków od wynajmu mieszkań.

Eksperci, oceniając zmiany podatkowe do jakich doszło w 2023 roku, zauważają, że mimo wielu zawirowań, miało miejsce też sporo pozytywnych rozwiązań. Z opinii zebranych wśród ekonomistów i przedstawicieli organizacji przedsiębiorców można wysnuć wniosek, że niekorzystnych zmian także nie brakowało i było ich wciąż niestety dużo. Nawet z tymi pozytywnymi jest kłopot, jak zauważa Przemysław Pruszyński, ekspert Konfederacji Lewiatan. W większości przypadków „nowość” polega bowiem na korekcie rozwiązań wprowadzonych Polskim Ładem w 2022 roku.

– Sam fakt, że ustawodawca skorygował wadliwe przepisy i usunął nieprzemyślane rozwiązania, należy przyjąć za zmiany na korzyść podatników. Zostały odroczone i zmodyfikowane przepisy o podatku minimalnym CIT, uchylono przepisy o tzw. ukrytej dywidendzie czy doprecyzowano regulacje dotyczące estońskiego CIT – wylicza Pruszyński. – Jednak były to zmiany trochę na otarcie łez, ponieważ wcześniej te rozwiązania nie powinny być w ogóle wprowadzone. Gdyby nie zlekceważono głosu przedsiębiorców na etapie konsultacji społecznych, wiele wadliwych przepisów nie zostałoby wprowadzonych w 2022 roku i nie wymagałyby korekty w 2023 roku – dodaje ekspert.

Wśród ekspertów przeważa opinia, że bez wątpienia korzystną zmianą od 2023 roku było wprowadzenie nowej skali podatkowej i wyższej kwoty wolnej od podatku. Oczywiście zmiana ta nastąpiła już w zasadzie 1 lipca 2022 roku, jednak zaraz po wprowadzeniu ustawy występowały w tym zakresie pewne wątpliwości po stronie części podatników. – Na te zmiany czekało wiele osób. Korzystnie także należy ocenić bardziej elastyczne zasady składania oświadczeń płatnikom podatku przez osoby fizyczne (przyp. red. PIT-2), skutkujące obniżeniem kwot miesięcznych zaliczek na podatek – mówi dr Anna Wojciechowska, partner w SOLVEO ADVISORY i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

¬– Korzystnie należałoby również ocenić zmiany w 2023 roku w zakresie podatku od spadków i darowizn, które wpłynęły na finanse wielu osób planujących przekazać lub otrzymać majątek w formie darowizny. Zmiany te obejmują wzrost kwot wolnych od podatku oraz modyfikację skal podatkowych – mówi dr Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski oraz ekspert BCC. Z kolei sporo negatywnych głosów w zakresie zmian wprowadzonych w 2023 roku słychać od podatników, którzy wynajmują lokale lub budynki mieszkalne w ramach działalności gospodarczej.

Innych głosów krytycznych odnośnie zmian podatkowych nie brakuje. Według prof. Witolda Modzelewskiego, doradcy podatkowego i byłego wiceministra finansów, w ub.r. postanowiono wyrzucić do kosza całego polskiego systemu rozliczeniowego, czyli dokumentowania rozliczeń gospodarczych. – Chodzi o uchwalenie 16 czerwca 2023 roku, z mocą od 1 lipca 2024 roku, powszechnego obowiązku wystawiania e-faktur, czyli tzw. faktur ustrukturyzowanych i stosowania KSeF – mówi prof. Modzelewski.

Niektórzy eksperci zauważają jako plus to, że pewnych zmian – mimo zapowiedzi – nie wprowadzono. Od 2024 roku miał zacząć obowiązywać nowy, niższy, limit płatności gotówkowych w transakcjach pomiędzy przedsiębiorcami. Miał zostać obniżony z 15 tys. zł do 8 tys. zł.

Przedsiębiorcy w 2023 roku narzekali też na zwiększoną uciążliwość kontroli prowadzonych przez organy podatkowe. – Straszono przedsiębiorców, którzy decydowali się na spory z organami podatkowymi. W efekcie równolegle wszczynano i prowadzono postępowania karnoskarbowe, w związku z rzekomymi oszustwami podatkowymi, którymi miały być stwierdzane nieprawidłowości. Nierzadko karano właścicieli firm tymczasowymi aresztowaniami. Skala stosowania tego rodzaju środków była niepokojąco wzrostowa, na co uwagę zwracała m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Ponadto przedsiębiorcy byli ofiarami niekorzystnych rozstrzygnięć organów podatkowych w sprawach dot. kontrowersyjnych interpretacji prawnych. Narażano ich więc na dodatkowe koszty obsługi prawnej – przypomina dr Jacek Matarewicz.

Natomiast zdaniem Jerzego Martiniego, partnera zarządzającego w Martini Tax, najważniejszą pozytywną zmianą w 2023 roku, mającą wpływ na podatki, było wprowadzenie fundacji rodzinnej. – Jest to rozwiązanie, dzięki któremu polscy przedsiębiorcy mogą w sposób optymalny podatkowo zrealizować sukcesję czy dokonać restrukturyzacji – mówi Martini. – Jest to też rozwiązanie, które co do zasady zwiększa bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej – dodaje ekspert. Z kolei w kontekście niekorzystnych zmian wskazuje np. zakaz amortyzacji mieszkań. Dotykały one jednak stosunkowo wąskiej grupy podatników.

Według innych ekspertów, najbardziej niekorzystną i kontrowersyjną zmianą podatkową 2023 roku było pozbawienie podatników wynajmujących mieszkania w ramach tzw. najmu prywatnego (bez rejestracji działalności gospodarczej) opodatkowania uzyskiwanych przychodów na zasadach ogólnych, wg. skali podatkowej i zobowiązanie ich do rozliczenia przychodów z najmu ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. – W praktyce pozbawiono część podatników możliwości uwzględniania w rachunku podatkowym ponoszonych kosztów, przez co najem mieszkania bez działalności gospodarczej stał się mniej opłacalny – mówi Przemysław Pruszyński z Konfederacji Lewiatan.

Bolesną dla przedsiębiorców zmianą był też zakaz uwzględniania składki zdrowotnej w kosztach uzyskania przychodów. Usunięcie go byłoby na pewno ważnym osiągnięciem podatników. Z ich perspektywy dużo większym problemem niż same przepisy jest brak ich stabilności oraz często wysoki poziom agresji po stronie fiskusa w przypadku kontroli. O ile „bieżąca” obsługa podatników stoi generalnie na wysokim poziomie, to niestety kontrole i postępowania podatkowe prowadzone są często w sposób tendencyjny i służący jedynie maksymalizacji wpływów budżetowych.

Prof. Witold Modzelewski z kolei zwraca uwagę na utrzymanie zerowej stawki VAT na większość produktów spożywczych. – Oczywiście to nie zahamowało wzrostu cen, bo żadna stawka podatkowa obniżona nie zahamuje podwyżek. Przerzucono tylko na budżet część wzrostu kosztów produkcji i importu tych wyrobów. Koszty wzrosły i ceny także, ale w tych ostatnich już nie było udziału budżetu w postaci stawki 5% VAT – podsumowuje były wiceminister finansów.

RAFAKO odstępuje od umowy na budowę Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II i żąda zapłaty prawie 25,5 mln złotych z tytułu całości przysługującego spółce wynagrodzenia z Umowy

Zarząd Spółki RAFAKO wypowiedział Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II, które prowadzi Fundacja Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka umowę na budowę obiektu oraz ugodę na usunięcie usterek. Spółka żąda zapłaty prawie 25,5 mln złotych za dokończenie budowy i waloryzację. Jako główny powód Spółka podaje całkowity brak współdziałania a wręcz utrudnianie przez Inwestora wykonania umowy oraz ugody.  

Tuż przed wyborami parlamentarnymi poprzedni Zarząd RAFAKO zawarł ugodę z Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II, którym zarządza Fundacja Lux Veritatis (Światło Prawdy) o. Tadeusza Rydzyka, co pozwoliło na wydanie zgody na użytkowanie budynku i otwarcie go zgodnie z intencją fundacji jeszcze przed wyborami. Równocześnie Inwestor przedstawił listę usterek, które miały być usunięte już po otwarciu muzeum. Usterek na tyle nieistotnych, że nie miały jakiegokolwiek wpływu na odbycie uroczystego otwarcia obiektu i późniejszych organizowanych w nim wydarzeń. Mimo wątpliwości jakie można mieć co do rzetelności listy tych usterek, Rafako zgodziło się na ich usunięcie oraz na przesunięcie płatności faktury za odbiór końcowy obiektu muzeum. RAFAKO w dobrej wierze opracowało również szczegółowy harmonogram dalszych prac. Jednak po ogłoszeniu wyniku wyborów do parlamentu Fundacja Lux Veritatis (Światło Prawdy) o. Tadeusza Rydzyka przestała całkowicie współpracować z Rafako, a wręcz zaczęła utrudniać realizację zobowiązań, które ta w interesie fundacji na siebie przyjęła.

Podpisana ugoda była wyjątkowo korzystna dla fundacji. Głównie dlatego, że pozwalała jej na pilne rozliczenie środków z pomocy publicznej ale także dlatego, że akceptowała wątpliwą listę usterek oraz znacznie przesuwała płatność mimo oddania obiektu do użytkowania oraz prace dodatkowe. Dzięki temu porozumieniu w blasku fleszy, z udziałem członków poprzedniego rządu, muzeum zostało otwarte. Mimo, że RAFAKO zrobiło w interesie fundacji znacznie więcej niż było zobowiązane a może i więcej niż powinno to po ogłoszeniu wyniku wyborów do parlamentu inwestor przestał z nami współpracować. Na teren budowy nie są wpuszczani nasi pracownicy w celu realizacji Planu Naprawczego polegającego na usuwaniu drobnych nieistotnych usterek, zdarza się, że zamawiający nie przyjmuje od nas korespondencji twierdząc, że została zniszczona, płaci uprzywilejowanym podwykonawcom bez naszej wiedzy i niezgodnie z zasadami zawartych umów, nie przyjmuje harmonogramu prac oraz co najważniejsze nie reguluje naszych faktur. Co ciekawe, z naszych informacji wynika, że w pierwszej kolejności są wypłacane niezgodnie z umową środki firmie budowlanej, co do której są wątpliwości związane z zawyżaniem przez nią cen rynkowych w celu nieuzasadnionego zwiększania swojego wynagrodzenia.

Budowa muzeum kosztowała ponad 170 mln złotych i była finansowana ze środków publicznych z dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Nie rozumiem postępowania Fundacji i tej obstrukcji przy dokończeniu prac, które jednakże nie przeszkadzają w funkcjonowaniu tego obiektu. Wygląda, że mimo otrzymania tak olbrzymiego wsparcia fundacja zamierza jeszcze „zaoszczędzić” na inwestycji kosztem RAFAKO. Dlatego odstąpiliśmy od umowy oraz niekorzystnej dla Spółki ugody i domagamy się zapłaty prawie 25,5 mln złotych tytułem należnego nam wynagrodzenia, ponieważ większa część tej kwoty obejmuje prace już wykonane, natomiast pozostała odnosi się do zakresu usterek, które RAFAKO zamierzała wykonać zgodnie z zawartą Ugodą, niestety Muzeum uniemożliwiło nam to” – komentuje Robert Kuraszkiewicz, Prezes RAFAKO.

Spółka RAFAKO nie uznaje jednocześnie wcześniejszego odstąpienia od umowy i ugody przez fundację Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka, która zarządza muzeum „Pamięć
i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II. Zarząd Spółki jest zdeterminowany, aby odzyskać należne Rafako środki i przedstawić opinii publicznej wszelkie okoliczności prowadzenia budowy obiektu finansowanego ze środków publicznych.

Rekrutacje w sektorze usług dla biznesu wyhamowały, natomiast jest szansa na ożywienie w roku 2024

Na powrót dynamicznego tempa rozwoju polskiego rynku nowoczesnych usług dla biznesu najprawdopodobniej trzeba będzie dłużej poczekać. Jak wynika z Raportu płacowego Hays dla sektora centrów usług dla biznesu (BSS), mimo że w 2024 rekrutować planuje 83 proc. firm z branży, to odsetek ten jest niższy od ubiegłorocznego o 8 pkt proc. Wciąż jednak większość z nich spodziewa się trudności. Wyzwaniem będzie bowiem pozyskiwanie i zatrzymywanie pracowników posiadających wiedzę ekspercką oraz wysokospecjalistyczne kompetencje. Te bowiem są najcenniejsze w obliczu postępującej profesjonalizacji polskiej branży BSS.

W minionym roku rekrutacji w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu (Business Services Sector, BSS) było mniej niż w latach 2021-2022. Jednak jak zauważają eksperci Hays, wyhamowanie jest zrozumiałe w kontekście wręcz bezprecedensowego ożywienia rekrutacyjnego w okresie post-pandemicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że Polski sektor BSS jest w dobrej kondycji i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała ulec pogorszeniu. Mimo że wiele firm z branży w ostatnim czasie przyglądało się bliżej swojej strategii, aby znaleźć usprawnienia i wyeliminować straty, to rok 2024 może przynieść nowe otwarcie.

Rozwój sektora nowoczesnych usług dla biznesu rzadziej będzie przejawiał się tworzeniem nowych centrów, natomiast częściej rozbudową jednostek już działających na polskim rynku. Będą one poszerzać zakres realizowanych procesów lub przejmować kluczowe zadania od innych centrów. Polska przez inwestorów postrzegana jest bowiem jako zaufany partner do zadań specjalnych. Dzięki bogatemu portfolio projektów oraz dostępności wykształconych i uzdolnionych językowo pracowników, nasz rynek wciąż wzmacnia swoją renomę atrakcyjnej lokalizacji dla usług wysokospecjalistycznych – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz, CEE Executive Director – Enterprise Solutions w Hays.

Rekrutacji będzie mniej niż przed rokiem, lecz firmy wciąż oczekują wyzwań

Jak pokazują wyniki badania opisanego na łamach Raportu płacowego Hays 2024 dla rynku nowoczesnych usług dla biznesu, ten rok będzie czasem dalszego rozwoju. Należy jednak podkreślić, że tempo wzrostu nie będzie równie imponujące, co w okresie post-pandemicznym. Chociaż rekrutować planuje 83 proc. firm z branży, to jest to wynik o 8 pkt proc. niższy od ubiegłorocznego.

Wciąż większość pracodawców (56 proc.) oczekuje, że pozyskanie pracowników będzie przysparzało wyzwań. Przy czym rekordowo dużo, bo aż 32 proc. ankietowanych firm, nie potrafi jednoznacznie określić, czy rekrutacje w branży BSS będą wiązały się z trudnościami.

Rekrutacji będzie mniej niż przed rokiem, lecz firmy wciąż oczekują wyzwań

Źródło: Raport płacowy – Centra usług biznesowych 2024, Hays Poland

Pracodawcy z sektora usług dla biznesu mierzą się zatem z niepewnością. Z uwagą obserwują rozwój sytuacji gospodarczej i geopolitycznej, podejmując decyzje kadrowe w oparciu o najbardziej aktualne prognozy. Wiele podmiotów z branży oczekuje zatem, że w roku 2024 będzie prowadzić rekrutacje, natomiast ostateczna skala ich aktywności na rynku pracy lub wyzwań związanych z zabezpieczeniem w organizacjach niezbędnych kompetencji, jest dla nich trudna do oszacowania. Wiele z planowanych rekrutacji będzie również dotyczyła wypełnienia wakatów powstałych w wyniku rotacji pracowników. Nie zawsze będą one równoznaczne ze zwiększaniem zatrudnienia.

Polski rynek bss doświadcza postępującej specjalizacji

W nadchodzących miesiącach do Polski będą napływać głównie inwestycje dotyczące kompleksowych procesów biznesowych. Intensywny rozwój będzie dotyczył m.in. bezpieczeństwa IT. W sektorze stale rośnie liczba procesów z zakresu cybersecurity przy jednoczesnym trendzie wzmacniania bezpieczeństwa systemów oraz wrażliwych danych przetwarzanych przez centra usług. Specjalizacjami o największym potencjale do dalszego rozwoju są ponadto finanse, IT, HR oraz kadry i płace.

Potwierdzają to wyniki badania Hays. Pracodawcy, którzy w roku 2024 mają w planach rekrutacje, najczęściej deklarują, że będą one dotyczyły ról w obszarze IT (67 proc. wskazań). Na kolejnych miejscach uplasowały się finanse i księgowość (44 proc.), obsługa klienta (38 proc.), usługi finansowe (29 proc.) oraz HR (26 proc.).

Jednocześnie są to obszary, które doświadczają postępującej specjalizacji. Do polskiego sektora BSS trafia coraz więcej zaawansowanych ról, wymagających wysoko rozwiniętych kompetencji, zaawansowanej wiedzy i doświadczenia. Podobny trend dotyczy ról eksperckich i menedżerskich o międzynarodowym zakresie odpowiedzialności. W konsekwencji zatrudnienie w centrach usług zyskuje na atrakcyjności w oczach tych kandydatów, którzy do tej pory nie brali pod uwagę takiej ścieżki kariery.

Postępująca specjalizacja polskiego sektora usług niesie za sobą również zagrożenia. Może się bowiem zdarzyć, że Polska będzie traciła proste procesy na rzecz innych, mniej dojrzałych rynków. – Z uwagi na zaawansowane kompetencje pracowników, ale też wysoką w ostatnich latach inflację, Polska definitywnie przestała być postrzegana jako tani rynek. Wciąż jednak oferuje atrakcyjny stosunek jakości do ceny. Ten argument będzie natomiast w mniejszym stopniu przemawiał do inwestorów planujących otwarcie centrum z prostymi procesami, które poza znajomością języka angielskiego nie wymagają od pracowników specjalistycznych umiejętności – zauważa Aleksandra Tyszkiewicz z Hays Poland.

Planowany wzrost płac

Wysoka inflacja przełożyła się na podwyżki wynagrodzeń oferowanych pracownikom centrów usług dla biznesu. W minionym roku wzrost płac odnotowało aż 86 proc. pracodawców biorących udział w badaniu Hays, natomiast podwyżki najczęściej nie przekraczały poziomu 10 proc. Plany na rok 2024 rysują się nieco mniej ambitnie, ponieważ zwiększyć wynagrodzenia planuje 84 proc. firm.

Należy oczekiwać, że podwyżki będą rzadsze i bardziej umiarkowane. Jest to podyktowane faktem, że w wyniku zmian gospodarczych firmy uważniej przyglądają się kosztom, koncentrując się na zwiększaniu efektywności i produktywności pracy. Organizacje chcą się upewnić, że w pełni wykorzystują potencjał swoich zespołów i zasobów, oraz szczególnie doceniać tych najbardziej utalentowanych, którzy dają z siebie jak najwięcej – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz.

O RAPORCIE

Raport płacowy Hays dla sektora nowoczesnych usług dla biznesu jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na 40 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów oraz wynikami badania na temat rynku pracy, które zostało przeprowadzone pod koniec 2023 r.

Inflacja miała spadać bardziej. Eksperci: „Za wcześnie na pożegnania”

Ostatni odczyt Głównego Urzędu Statystycznego w kontekście inflacji pozwala na wysnucie wniosków optymistycznych i pesymistycznych. Za dobrą monetę należy obrać fakt nominalnego spadku inflacji do nieco ponad 6%. Kolejne odczyty są wielką niewiadomą. Przedsiębiorców i ekspertów martwi średnia roczna inflacja, a także fakt, że koszty wszystkich produktów i usług poza transportem rosły miesiąc do miesiąca.

  • Inflacja w Polsce w grudniu 2023 wyniosła 6,2%
  • Inflacja w całym roku 2023 wyniosła 11,4%
  • Rosną ceny nieruchomości
  • Więcej – porównując rok do roku płacimy za żywność i usługi
  • Spadła cena transportu

Inflacja spada, ale ceny rosną. Mniej płacimy tylko za transport, ale i tu jest pułapka

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują w jakim stanie jest gospodarka w Polsce. Rok 2023 był prawdziwym rollercasterem. Po fatalne wskaźniki inflacyjne w styczniu oraz w lutym, po najlepsze nastroje konsumenckie w ostatnim kwartale tego roku. Po wzrost popytu na turystykę i usługi, przez kryzys przemysłu, jakiego nie widzieliśmy już dawno. Wszystko to odbywało się w czasie, gdy Polska pozbawiona była środków z KPO i odbudowywała się po pandemii COVID-19 oraz wojnie w Ukrainie.

–  Nie mam żadnych wątpliwości, że za wcześnie na pożegnanie z inflacją – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Nawet jeżeli statystycznie wchodzimy w nowy rok w dużo lepszych nastrojach niż wchodziliśmy w rok 2023, to nie możemy zapominać, że wzrost cen produktów i usług jest widoczny niemal w każdej przestrzeni gospodarczej. Poprawne nastroje konsumenckie pozwalają na pewien optymizm, ale przedsiębiorcy do potencjalnej gospodarczej odwilży podchodzą z rezerwą. Najbardziej martwi nas sytuacja takich sektorów jak transport, budownictwo i przede wszystkim przemysł – mówi Hanna Mojsiuk.

– Spadek cen w transporcie w ostatnim kwartale 2023 roku to efekt politycznego sterowanie cenami paliw. Podobnie jest ze wzrostem cen mieszkań, który został wygenerowany przez program „Bezpieczny kredyt 2%”. Pozostaje wierzyć, że interwencjonizm Państwa w gospodarce już się skończył – mówi Hanna Mojsiuk.

Wzrost płacy minimalnej najbardziej proinflacyjny

Jakie są perspektywy inflacyjne na rok 2024? Jak mówi ekonomistka dr Katarzyna Kazojć scenariusz utrzymania inflacji na obecnym poziomie jest prawdopodobny, podobnie jak jej wzrost, gdyż w Polsce nie brakuje obecnie czynników proinflacyjnych.

– Takim czynnikiem na pewno jest wzrost płacy minimalnej, który obecnie jest czynnikiem wyraźnie napędzającym inflacje lub zatrzymującym jej dalszy spadek. Większe zarobki skłaniają nas do szerszych wydatków. To z jednej strony czynnik pobudzający handel i usługi, a z drugiej element, który nie zatrzymuje inflacji – mówi dr Katarzyna Kazojć.

– Nie spodziewam się więc imponujących spadków inflacji. Najbardziej kluczowy w roku 2024 będzie kwartał III, gdzie w życie wejdzie kolejna tura wzrostu płacy minimalnej. Nie bez znaczenia będą także środki unijne i to, jak będą one dysponowane w Polsce. Przedsiębiorcy w ostatnim czasie mocno wstrzymują się z planami inwestycyjnymi, co przy większej podaży pieniądza, mogłoby wygenerować zwolnienia pracowników, a to przy wciąż relatywnie wysokiej inflacji poważny problem społeczny – dodaje dr Kazojć.

Prognozy sieciowe na 2024 r. – 3 najważniejsze trendy wg Cisco

Cisco wskazuje trzy kierunki w rozwoju sieci, które zdominują najbliższe dwanaście miesięcy. Autorem prognozy jest Jonathan Davidson, wiceprezes wykonawczy i dyrektor generalny Cisco Networking.

Prognoza 1: Ewolucja Ethernetu. Będą pojawiać się kolejne innowacje wymyślające na nowo technologię Ethernet, by zapewnić jej większą wydajność i odporność, gdyż staje się ona w istocie budulcem dla sieci wspieranych sztuczną inteligencją.

Większość klientów chce rozbudowywać swoje sieci tak, by obsługiwały nowe rodzaje obciążeń i większą ich liczbę. Jednocześnie, oczekują oni pojedynczej architektury, która zmniejszy złożoność operacyjną i koszty – jednej struktury sieciowej do obsługi wszystkiego. Technologią preferowaną do trenowania sztucznej inteligencji i poprawy umiejętności wnioskowania SI okazał się Ethernet, stanowiąc ustandaryzowaną, elastyczną i opłacalną alternatywę dla technologii zastrzeżonych, takich jak InfiniBand.

Aby zrozumieć dlaczego, należy przypomnieć ewolucję Ethernetu i rolę, jaką technologia odegrała w utorowaniu innych ważnych zmian technologicznych. Tradycyjne obciążenia, takie jak dźwięk, wideo, składowanie danych, obliczenia wysokiej wydajności i wysokowydajne bazy danych sprawiły, że Ethernet musiał stać się „bezstratny” i znacząco poprawić niezawodność i wydajność oraz obniżyć opóźnienia. Dzięki Ethernetowi możliwe jest też oszczędne skalowanie do dużych klastrów centralnych i mniejszych klastrów brzegowych.

O znaczeniu wszechstronnych rozwiązań przełączeniowych będzie świadczyć ewolucja sieci korporacyjnych wspieranych sztuczną inteligencją w kierunku jednoczesnej obsługi obciążeń tradycyjnych, jak i tych związanych z Al i uczeniem maszynowym. W związku z nowymi pomysłami na rozwiązywanie problemów związanych z operacjami wejścia/wyjścia branżę czekają cykle rozwoju technologii zastrzeżonych i standardów, czego rezultatem będzie zmiana krajobrazu struktur wewnątrz serwerów i pomiędzy nimi. Przykładowo, szybsze i wydajniejsze przenoszenie danych między modelami i magazynami danych upodobni procesory graficzne do systemów podstawowej pamięci masowej, a w projektowaniu serwerów zatrze granice między strukturami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Cisco wierzy, że w zakresie rozwiązań sieciowych opartych na sztucznej inteligencji pojawi się ostatecznie szeroki zakres zastosowań i potrzeb klientów. Chcąc uwolnić potencjał sztucznej inteligencji, branża musi znaleźć rozwiązania wspierające rozwój sieci Sl i ich konfigurację przy użyciu wielu architektur, w tym opartych na telemetrii oraz Ethernet.

Prognoza 2: Modernizacja infrastruktury sieci i centrów danych pozostanie priorytetem inwestycyjnym przedsiębiorstw, chcących nadążyć za wzrostem obciążeń, zwiększyć wydajność i efektywność operacyjną.

Technologia sieci 100G jest obecnie powszechna, ale nietrudno założyć, że branża wkrótce osiągnie punkt krytyczny, w którym architektury sieciowe będą wymagały większej wydajności aby obsłużyć nowe aplikacje, dane i przepływy pracy, w tym sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe. Rośnie zapotrzebowanie na wyższą przepustowość sieci, towarzyszące innowacjom w procesorach graficznych i kartach sieciowych, których szybkość sięga już 400G i 800G.

Potrzeba ta oznacza fundamentalną zmianę w sposobie budowania i funkcjonowania centrów danych. Rozwój architektur 400G/800G typu „leaf-spine” z układami 100G SerDes odpowiada na wzrost zapotrzebowania na większą przepustowość po stronie serwera i klienta. Będziemy też obserwować rosnący nacisk na bezpieczeństwo i wielodostępność w celu segregacji danych pod kątem obciążeń SI. A w celu zapewnienia optymalnego zużycia energii przez infrastrukturę SI klienci – tam, gdzie będzie to możliwe – będą też stosować systemy chłodzenia cieczą.

Inicjatywy ESG (środowiskowe, społeczne i ładu korporacyjnego) są obecnie najważniejszymi priorytetami firm, co wytworzyło dodatkową presję na organizacjach IT, włączając w to zespoły odpowiedzialne za funkcjonowanie sieci, celem wsparcia inicjatyw zrównoważonego IT i centrów danych.  Modernizacja infrastruktury sieciowej i centrum danych może być kluczowym krokiem, gdyż wiele najnowszych produktów zostało zaprojektowanych do wydajniejszego działania na poziomie architektury.

Prognoza 3: Rok 2024 podkreśli znaczenie widoczności i pewności sieci. Dynamiczna natura i zmienna wydajność internetu będą wymagać stałego i kompleksowego podejścia w celu planowania i minimalizowania nieuniknionych zakłóceń.

Internet w dzisiejszej gospodarce cyfrowej jest tkanką łączną między klientami, aplikacjami i markami. W miarę jak w organizacjach upowszechniają się rozwiązania chmurowe, SaaS i SD-WAN, firmy borykają się ze złożonością wynikającą z uzależnienia od sieci zewnętrznych, nad którymi nie mają kontroli. Awarie i inne zakłócenia są kwestią tego „kiedy”, a nie „czy”. Łączność, bezpieczeństwo i pewność dostarczania cyfrowych doświadczeń niezależnie od infrastruktury są niezwykle ważne dla łagodzenia wszelkich zakłóceń w działalności biznesowej.

Badania przeprowadzone przez zespół Cisco ThousandEyes Internet Intelligence wskazują dwa nowe trendy, odróżniające się od tendencji z lat wcześniejszych, jeśli chodzi o ich wielkość i zakres. Otóż za wyjątkiem bardzo nielicznych wielogodzinnych awarii, kondycję internetu w 2023 r. można opisać jako większą liczbę przerw, ale o mniejszym zakresie.

Duży przestój, gdzie zakłócenie działania sieci lub chmury będzie miało kaskadowy wpływ na dziesiątki innych ważnych aplikacji lub usług, można wyjaśnić działaniem siły wyższej. Z drugiej strony mniejsze przerwy oznaczają, że obowiązek wskazania źródła pogorszenia jakości usługi lub zakłóceń mających wpływ na operacje spada na same organizacje.

W świecie mniejszych, ograniczonych przestojów pytanie: „Czy pierwotna przyczyna leży po mojej stronie, czy u kogoś innego?” nadal wymaga odpowiedzi, ale z dodatkiem aspektu praktycznego, ponieważ użytkownicy końcowi chcą to wiedzieć oraz zależy od tego ciągłość działania biznesu.

Raport cen domów po IV kwartale 2023 r.

Domy utrzymują wysokie ceny, ale nie było gwałtownych wzrostów w IV kwartale 2023.

Choć ceny domów z rynku wtórnego wciąż są wysokie, to temperatura w tym segmencie jest o wiele niższa niż w rozgrzanej mieszkaniówce. Jak wskazują dane Nieruchomosci-online.pl, w IV kwartale 2023 r. spośród wszystkich miast wojewódzkich tylko w Białymstoku i Toruniu zaobserwowano mocniejszy wzrost średnich cen ofertowych.

Średnie ceny domów w IVQ2023

Jest drogo, ale nie ma szokujących wzrostów

W IV kwartale 2023 r. sytuacja cenowa w segmencie domów z drugiej ręki była zbliżona do tej z III kwartału. Wówczas blisko połowa miast wojewódzkich nie zanotowała podwyżki średniej ceny ofertowej. Tym razem podwyżki ominęły 8 z 18 stolic regionów.

Jak wskazują dane Nieruchomosci-online.pl, w IV kwartale ub.r. największe wzrosty średnich cen ofertowych domów wolnostojących z rynku wtórnego zaobserwowano w Białymstoku (7,5 proc. k/k) i w Toruniu (8,1 proc. k/k). W pozostałych miastach wojewódzkich oczekiwania osób sprzedających nie zmieniły się już tak bardzo w porównaniu do III kwartału. W Olsztynie i Szczecinie przeciętna stawka ofertowa wzrosła w ciągu kwartału o 4 proc., a w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Katowicach, Opolu i Zielonej Górze zaledwie o 1-2 proc.

IV kwartał ub.r. przyniósł też spadek średnich cen ofertowych w Kielcach (prawie 4 proc. k/k), Bydgoszczy (1,5 proc.) i Rzeszowie (1 proc.). O stabilizacji można mówić natomiast w przypadku Wrocławia, Łodzi, Poznania, Lublina i Gorzowa Wlkp. (wahania mniejsze niż 1 proc.).

– Oczywiście oczekiwania osób sprzedających wciąż pozostają wysokie, ale w odróżnieniu od rynku mieszkaniowego, ceny domów rosną rzadziej i nie aż tak dynamicznie. Nasze portalowe dane wskazują, że tylko cztery miasta konsekwentnie utrzymują się na ścieżce wzrostu cen. Mowa o Krakowie, Warszawie, Toruniu i Opolu – tam średnia cena ofertowa rosła w II, III i IV kwartale ubiegłego roku. Warto również pamiętać o tym, że z rynku zniknęły już najatrakcyjniejsze cenowo oferty – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

– Rynek domów cechował się pewną stabilizacją w ciągu ostatniego roku. Chociaż oczywiście sytuacja nie jest czarno-biała i wiele zależało od specyfiki lokalnego rynku. Są regiony, w których domy sprzedawały się na niezłym, stabilnym poziomie. Szczególnie dotyczyło to budynków o mniejszej powierzchni i kwalifikujących się pod limity programu rządowego wsparcia – dodaje.

Podaż trzyma się stabilnie

W IV kwartale zainteresowanie ofertami domów na sprzedaż zwykle jest mniejsze niż w III kwartale i tak było również tym razem. Jak pokazuje analiza liczby kontaktów, jakie za pośrednictwem Nieruchomosci-online.pl nawiązywały osoby poszukujące ze sprzedającymi, poziom zainteresowania ogłoszeniami był mniejszy o 19 proc. k/k.

Ta znaczna różnica nie wzięła się jednak wyłącznie z sezonowości, czyli tego, że jesienią i zimą generalnie rzadziej oglądamy domy. Trzeba pamiętać, że zainteresowanie tą kategorią nieruchomości w III kwartale podbijał także Bezpieczny Kredyt 2%. Owszem, program dopłat do kredytów był impulsem głównie dla mieszkaniówki, ale i segment domów do pewnego stopnia na nim skorzystał. Część domów z drugiej ręki, głównie na mniejszych rynkach, wpisywała się cenowo w założenia rządowego programu.

Na marginesie warto też zauważyć, że IV kwartał okazał się pod względem poziomu zainteresowania ogłoszeniami nawet nieco słabszy niż I i II kwartał 2023 r.

– Z relacji wielu pośredników, którzy wzięli udział w naszym badaniu nastrojów w IV kwartale wynika, że ciężko sprzedają się domy wycenione znacznie powyżej 1 mln zł. Szczególnie te starsze, wykończone w estetyce lat 90. i 00., nie wspominając już o bardziej wiekowych budynkach. Osoby poszukujące celują dziś najczęściej w domy o mniejszym metrażu, często pod miastem, ale dobrze skomunikowane. Kupujący bardzo zwracają też uwagę na koszty utrzymania nieruchomości ze względu na obawy dotyczące zużycia energii. Stąd więc trudno znaleźć nabywców na domy słabo ocieplone, niedoinwestowane – dodaje Rafał Bieńkowski.

Natomiast podaż w kategorii domów wciąż trzyma się stabilnie. Taka sytuacja utrzymuje się praktycznie od wiosny. W IV kwartale liczba aktywnych ogłoszeń na Nieruchomosci-online.pl była mniejsza zaledwie o 1,9 proc. w porównaniu do III kwartału.