Rada Polityki Pieniężnej pozostawia stopy procentowe bez zmian na poziomie 5,75% . Inflacja wciąż największym wyzwaniem

Rada Polityki Pieniężnej podtrzymała oczekiwania rynku i zdecydowała się nie zmieniać stóp procentowych. Główna stopa procentowa wciąż wynosi 5,75%. Ta decyzja, choć przewidywana, potwierdza, że inflacja pozostaje głównym zmartwieniem banku centralnego.

Wrześniowy odczyt inflacji, najwyższy w tym roku, na poziomie 4,9%, potwierdził obawy związane z utrzymującą się wysoką dynamiką cenową. Oczywiście wzrost ten w dużej mierze związany jest z czynnikiem bazowym z zeszłego roku oraz podwyżką cen energii. Obecnie, choć ceny paliw i gazu pozostają niskie,  to możliwy wzrost cen energii ze względu na sytuację geopolityczną i czynniki bazowe wskazują na możliwość dalszego wzrostu inflacji w najbliższych miesiącach.

Bank centralny zachowuje wobec tego cały czas ostrożność i nie jest wykluczone, że w trakcie konferencji prasowej prof. Glapiński przybierze bardziej jastrzębi ton. Zdaniem wielu uczestników rynku przestrzeń do obniżek stóp może się pojawić dopiero w drugiej połowie przyszłego roku, pod warunkiem że inflacja osiągnie swój szczyt w pierwszych miesiącach przyszłego roku. Nowe projekcje inflacyjne, które poznamy w listopadzie, powinny dostarczyć bardziej precyzyjnych informacji na temat ścieżki inflacji w przyszłym roku i otworzą na nowo spekulacje dotyczące tego, kiedy można oczekiwać kolejnych obniżek stóp procentowych. Warto przypomnieć, że dokładnie rok temu RPP obniżyła stopy ostatni raz, co miało miejsce tuż przed wyborami parlamentarnymi, ale uzasadniano tę decyzję wysokim spadkiem inflacji. Inflacja spadała wtedy z 18,4% r/r w lutym 2023 roku do 6,6% r/r w listopadzie.

Złoty utrzymuje swoją mocną pozycję, nawet pomimo napięć geopolitycznych na świecie. To wciąż efekt utrzymywania jednych z najwyższych stóp procentowych w Europie. Jednakże stabilność naszej waluty będzie zależeć od dalszych decyzji RPP oraz od sytuacji na rynkach światowych. Problemy gospodarcze w strefie euro i możliwe bardziej gołębie podejście ze strony EBC może również rzutować na sytuację złotego w ostatnich miesiącach tego roku.

Złoty traci dzisiaj nieznacznie do głównych walut, ale jest to związane z sytuacją geopolityczną. Za dolara płącimy 3,8842 zł, za euro 4,2936 zł, za franka 4,5675 zł, za funta 5,1555 zł.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

W Polsce spokój, Bliski Wschód na skraju wojny

Emocje związane z dzisiejszym posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej przyćmiła sytuacja na Bliskim Wschodzie. Ta jednak na razie dotknie nas tylko na stacjach paliw, chyba że dojdzie do eskalacji. W tle indeksy koniunktury bez wpływu na rynek.

Decyzyjne posiedzenie bez decyzji

Dzisiaj odbędzie się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Jest to teoretycznie posiedzenie decyzyjne, ale prawie cały rynek jest przekonany, że żadne decyzje nie zapadną. Nie brakuje jednak analityków, którzy uważają, że przestrzeń na ruch RPP istnieje, ale są oni realistami i widzą, jaki klimat panuje w tym gremium. W rezultacie przez najbliższe pół roku nie należy spodziewać się żadnych decyzji. Warto natomiast wysłuchać jutrzejszej konferencji prezesa NBP. Jeżeli mamy być świadkami zmian, to należy spodziewać się ich zapowiedzi najpierw tym kanałem. Złośliwi uważają, że NBP wielokrotnie robił niespodzianki, by utrudnić życie spekulantom, aczkolwiek gdzieś jest granica takich zaskoczeń.

Mniej zła koniunktura

Wstępne dane w ramach indeksów PMI dla przemysłu mówiły w strefie euro o 44,8 pkt. Finalnie zobaczyliśmy jednak 45 pkt. To spora różnica jak na finalne dane, aczkolwiek warto pamiętać, że to tylko 45 pkt, czyli pełne 5 pkt poniżej poziomu równowagi. Nadal zatem przeważają pesymistyczne odczyty. Poprawę względem wstępnych danych widzieliśmy przede wszystkim we Francji, ale również w Niemczech. W dół wynik ciągnęły natomiast przede wszystkim Włochy. Jednak rynek był znacznie bardziej zainteresowany ucieczką od ryzyka w związku z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, a w konsekwencji dolar umacniał się względem euro.

Bliski Wschód na skraju wojny

Od wczoraj baryłka ropy Brent skoczyła z poziomów poniżej 71 dolarów do 76 dolarów. Powodem jest eskalacja działań wojennych z udziałem Izraela. Zaczęło się od ataku Izraela na terytorium Libanu i zabicia lidera Hezbollahu. Następnie byliśmy świadkami odpowiedzi Iranu, który wspiera od dawna zarówno Hamas, jak i Hezbollah. Patrząc na tempo eskalacji od początku tygodnia, i logikę nakazującą Izraelowi odpowiedzieć by nie pokazywać słabości, czeka nas bardzo niespokojny tydzień. Nie można oczywiście wykluczyć, że jest to nie tylko wymiana wzajemnych ciosów, ale początek większego konfliktu. Gdyby do niego doszło, należy oczekiwać dalszych wzrostów cen ropy, co może skutkować odbiciem inflacji w górę w skrajnym scenariuszu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Jak działa agencja marketingowa? Sprawdź zanim ją wybierzesz!

Agencje marketingowe stały się nieodłącznym elementem strategii biznesowych w dobie cyfryzacji. Co sprawia, że ich usługi są tak cenione? W jaki sposób wspierają rozwój firm w różnych branżach? Poznaj mechanizmy działania agencji marketingowej, aby zrozumieć, jak mogą one przyczynić się do wzrostu Twojej marki.

Definicja agencji marketingowej

Agencja marketingowa to firma, która specjalizuje się w tworzeniu i realizacji strategii marketingowych mających na celu zwiększenie rozpoznawalności marki oraz pozyskiwanie nowych klientów. Zajmuje się badaniem rynku, kreowaniem wizerunku marki, a także prowadzeniem kampanii reklamowych zarówno online, jak i offline.

Współpraca z agencją marketingową obejmuje nie tylko tworzenie strategii, ale również monitorowanie wyników kampanii oraz ich analizę w celu optymalizacji działań marketingowych. Dzięki temu możliwe jest efektywne promowanie produktów oraz zwiększenie sprzedaży. Agencje marketingowe różnią się specjalizacjami; niektóre koncentrują się na marketingu cyfrowym i SEO, inne oferują pełen zakres usług marketingowych, czyli full service.

Agencja marketingowa zatrudnia specjalistów z różnych dziedzin, co pozwala na efektywne zarządzanie kampaniami oraz optymalizację działań marketingowych. Dzięki temu możliwe jest zwiększanie świadomości marki i zaangażowania klientów. Współpraca z klientem jest kluczowym elementem działalności agencji; agencje marketingowe często współpracują z działami marketingu i sprzedaży swoich klientów, aby lepiej zrozumieć ich potrzeby i oczekiwania. Taki model działania pozwala na bardziej efektywną realizację strategii marketingowych i osiąganie zamierzonych celów.

W zakresie usług agencji marketingowej znajduje się również tworzenie kampanii mających na celu zwiększenie świadomości marki oraz wzrost sprzedaży produktów. Świadczone usługi są dostosowywane do indywidualnych potrzeb klienta, co pozwala na osiągnięcie wysokiej skuteczności działań marketingowych. Dzięki oferowaniu kompleksowych usług, agencje marketingowe mogą zapewnić swoim klientom wsparcie na każdym etapie realizacji strategii marketingowej.

Proces działania agencji marketingowej

Proces działania agencji marketingowej to złożony i wieloetapowy proces, który zaczyna się od dokładnej analizy potrzeb biznesowych klienta. Zapytaliśmy agencję Horizon Marketing jak oni to robią:

Pierwszym krokiem jest analiza rynku. Dzięki niej możemy lepiej zrozumieć otoczenie konkurencyjne oraz identyfikować potencjalne możliwości i zagrożenia. Analiza ta jest kluczowym elementem strategii marketingowej, ponieważ dostarcza cennych informacji, które są fundamentem dalszych działań.

Następnie przystępujemy do opracowywania strategii. Tworzenie kampanii reklamowych i marketingowych w oparciu o specjalistyczną wiedzę pozwala na precyzyjne trafienie do grupy docelowej. Wykorzystujemy kompleksowe strategie, które obejmują różne kanały komunikacji – od SEO, przez SEM, aż po PPC. Dzięki temu możemy efektywnie zarządzać kampaniami i osiągać zamierzone cele.

W ramach prowadzenia kampanii reklamowych korzystamy z nowoczesnych narzędzi, które umożliwiają precyzyjne monitorowanie efektów działań. Regularnie analizujemy wyniki i dostosowujemy strategie w oparciu o aktualne trendy rynkowe oraz dane analityczne. Takie podejście zapewnia, że kampanie są zawsze na czasie i skutecznie realizują założone cele.

Kolejnym etapem jest realizacja strategii, która może obejmować kampanie reklamowe w mediach społecznościowych, wyszukiwarkach oraz content marketing. Każda z tych metod ma swoje unikalne zalety, które wspólnie tworzą spójną i efektywną strategię promocji. Dzięki indywidualnemu podejściu do każdego klienta, możemy tworzyć kampanie idealnie dopasowane do ich potrzeb.

Podczas całego procesu działania agencji, klienci mają dostęp do najnowszych narzędzi marketingowych oraz specjalistycznej wiedzy naszych ekspertów. Taka współpraca wspiera długofalowy rozwój biznesu i pozwala na osiąganie coraz lepszych wyników.

Tworzenie kampanii marketingowej to nie tylko opracowywanie strategii, ale również jej bieżąca realizacja i optymalizacja. Dzięki stałemu monitorowaniu efektów działań, jesteśmy w stanie szybko reagować na zmieniające się warunki rynkowe i wprowadzać niezbędne modyfikacje. To pozwala na uzyskanie maksymalnej efektywności prowadzonych kampanii.

W ten sposób, korzystając z nowoczesnych narzędzi i specjalistycznej wiedzy, agencja marketingowa skutecznie wspiera swoich klientów w osiąganiu ich celów biznesowych.

Proces działania agencji marketingowej

Zakres usług agencji marketingowej

Agencje marketingowe oferują szeroki wachlarz usług, które mają na celu kompleksową promocję firmy.

Pozycjonowanie stron internetowych

SEO, czyli Search Engine Optimization, jest procesem mającym na celu poprawę widoczności strony w wynikach wyszukiwarek internetowych. Obejmuje to szereg działań, takich jak optymalizacja techniczna strony, tworzenie wartościowych treści oraz budowanie linków zwrotnych. Dzięki temu wzrasta autorytet witryny, co przekłada się na zwiększenie ruchu na stronie.

Działania SEO można podzielić na On-site, czyli te dotyczące zmian na samej stronie, oraz Off-site, które obejmują budowanie linków zwrotnych. Proces ten jest długotrwały i wymaga regularnej analizy oraz dostosowywania strategii do zmieniających się algorytmów wyszukiwarek. To właśnie dzięki cierpliwości i konsekwencji można osiągnąć wysokie pozycje w wynikach wyszukiwania.

Kampanie reklamowe

Kampanie reklamowe w agencjach marketingowych opierają się na strategicznym podejściu, które łączy tradycyjne i nowoczesne formy reklamy. Dzięki temu możliwe jest dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Kluczowym elementem jest analiza rynku oraz zebranie informacji na temat produktu lub usługi, co wspiera planowanie kampanii.

Ustalenie celu kampanii, na przykład zwiększenie świadomości marki lub sprzedaży, dostosowane do grupy docelowej, jest niezbędne dla efektywności działań. Monitorowanie wyników oraz interakcja z użytkownikami umożliwiają modyfikację działań w czasie rzeczywistym, co zwiększa efektywność kampanii i pozwala na szybkie reagowanie na zmieniające się potrzeby rynku.

Content marketing

Content marketing to jedna z najbardziej efektywnych strategii, której celem jest tworzenie i dystrybucja wartościowych treści. Te treści mają za zadanie przyciągnąć i zaangażować odbiorców na każdym etapie procesu zakupowego. Agencje marketingowe planują grupy docelowe, wybierają odpowiednie kanały promocyjne i analizują wyniki działań, aby osiągnąć najlepsze rezultaty.

W ramach content marketingu tworzone są różnorodne formy treści, takie jak artykuły, filmy, webinaria i grafiki, co pozwala dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Głównym celem jest budowanie długotrwałych relacji z klientami, co przekłada się na zwiększenie liczby zapytań ofertowych i potencjalnych sprzedaży. Treści są dostosowane do preferencji grupy docelowej oraz zgodne z zasadami SEO, co znacząco poprawia widoczność w wyszukiwarkach internetowych.

Kiedy warto skorzystać z usług agencji marketingowej?

Decyzja o współpracy z profesjonalną agencją marketingową to inwestycja, która może przynieść znaczące korzyści, zwłaszcza gdy firma nie osiąga zamierzonych wyników. Profesjonalna pomoc może znacząco poprawić efektywność kampanii reklamowych, co jest kluczowe w dynamicznie zmieniającym się świecie marketingu.

Jeśli nie jesteś pewien, która forma reklamy będzie najbardziej efektywna dla Twojej firmy, współpraca z ekspertami może pomóc w doborze odpowiednich strategii marketingowych. Agencje marketingowe oferują szeroki zakres usług.

Zatrudnienie agencji jest również korzystne, gdy chcesz skupić się na innych aspektach biznesu. Agencje zajmują się analizą rynku i opracowaniem strategii, co pozwala właścicielom firm na pełne zaangażowanie w rozwijanie swoich produktów i usług. Dodatkowo, doświadczona agencja marketingowa potrafi efektywnie dotrzeć do nowych grup docelowych, co zwiększa szansę na przyciągnięcie potencjalnych klientów oraz wyróżnienie się na tle konkurencji.

Podsumowując, warto skorzystać z usług agencji marketingowej, gdy Twoja firma potrzebuje wsparcia w osiągnięciu lepszych wyników, a Ty chcesz skupić się na innych kluczowych aspektach prowadzenia biznesu.

Inwestorzy czekają na raport NFP

Wczorajszy wybuch awersji do ryzyka jak na razie nie „rozlewa się” szerzej. Giełdy w Europie są dziś na przysłowiowym „zerze”. Złoto zdołało wtorkową zwyżkę w znacznym stopniu zredukować i aktualnie znajduje się w okolicy 2652 USD tracąc dziś ponad 0,4 proc. Inwestorzy azjatyccy są skoncentrowani na bodźcach stymulacyjnych czego odzwierciedleniem był dzisiejszy wzrost indeksu Hang Seng o ponad 6 proc. W środę rano futures na amerykańskie indeksy lekko tracą ale skala przeceny jest umiarkowana. Indeks VIX jest w okolicy 19-20 pkt. To lekko podwyższony poziom ale do ekstremum z początku sierpnia jeszcze bardzo daleka droga. Oczywiście wzrost napięć geopolitycznych może być impulsem do wywołania korekty na rynkach. Inwestorzy mimo wszystko z ostateczną decyzją będą czekali na piątkowy raport NFP.

Weekendowe wydarzenia na Bliskim Wschodzie rynek totalnie zignorował. Dopiero wczorajsze doniesienia o planach ataku Iranu na Izrael wywołały mały wstrząs. W takich momentach górę biorą „bezpieczne aktywa”. Nie inaczej było i tym razem. Rentowności obligacji na rynkach bazowych obniżyły się na całej krzywej dochodowości a dolar stał się walutą pierwszego wyboru. Spadkowa sesja na parze EUR/USD jest co prawda znacząca ale notowania cały czas znajdują się powyżej poziomu 1,1050. Nie ulega wątpliwości, że kurs coraz mocniej oddala się od technicznego oporu na 1,12. Na wykresie wyraźniej została uwypuklona potencjalna formacja „podwójnego szczytu”. Sugeruje ona zmianę tendencji przynajmniej w średnim terminie co może oznaczać spadki przynajmniej w stronę 1,09 albo niżej. Z jednej strony mamy dużo niepewności związanej z geopolityką a dodatkowo ostatnia wypowiedź Powella sugerowała, że cięcie o 50 punktów bazowych w listopadzie jest mało prawdopodobne i Fed raczej skłania się ku zmianie o połowę mniejszej. Tak też wynika z wykresu „dot plot”, na który przewodniczący FOMC powoływał się w poniedziałkowy wieczór. Lagarde z kolei osłabiła euro mówiąc o prawdopodobnej redukcji kosztu pieniądza 17 październik. Rynek wcześniej tego nie zakładał. Fundamentalnie i technicznie jest zatem dość sporo argumentów przemawiających za niższym kursem EUR/USD. Trudno w tym momencie oszacować jak dużej skali może to być ruch. Kluczowy wydaje się być okrągły poziom 1,10 – minima z pierwszej połowy września. Ten pułap możemy także potraktować jako linię „szyi” wspomnianego wcześniej układu „podwójnego szczytu”. Modelowy zasięg wskazuje korektę w okolice 1,08. To oznaczałoby, że kurs opuściłby średnioterminowy kanał wzrostowy, w którym przebywa od czerwca tego roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Odliczanie do wyborów w USA: jak wyniki mogą wpłynąć na przyszłość Tesli?

Jak polityczne zaangażowanie Elona Muska może wpłynąć na przyszłość firmy?

Akcje Tesli należą do jednych z najpopularniejszych na polskim rynku. Wśród użytkowników platformy Saxo znalazły się w czołówce najchętniej wybieranych w pierwszej połowie 2024 roku. Ekspert Saxo analizuje, jakie konsekwencje dla marki Elona Muska i tym samym dla inwestorów może mieć jego rosnące zaangażowanie w politykę, w tym otwarte wsparcie dla Donalda Trumpa.

Jak zauważa John J. Hardy, Główny strateg makroekonomiczny, Saxo, Kamala Harris ma około 3% przewagi w ogólnokrajowych sondażach, jednak w siedmiu kluczowych stanach, które mogą zadecydować o wyborach, różnice są bardzo małe. To oznacza, że jej szanse na wygraną kształtują się na poziomie 50-50, według rynków zakładów. Trudno przypuszczać, że wczorajsza debata wiceprezydencka, odbywająca się pięć tygodni przed wyborami, będzie miała znaczący wpływ na układ sił. Jak podkreśla ekspert, kluczowym czynnikiem w zwycięstwie będzie frekwencja wyborcza. Harris, by wygrać, musi zmobilizować szczególnie młodych ludzi, którzy nigdy wcześniej nie głosowali. Z kolei Trump będzie musiał przekonać wyborców, którzy obwiniają Demokratów – słusznie lub nie – za najważniejsze problemy trapiące kraj: inflację, sytuację gospodarczą i imigrację.

Wybory prezydenckie w USA w 2024 roku wyróżniają się na tle poprzednich ze względu na wyjątkowe okoliczności, takie jak zamach na Donalda Trumpa, ustąpienie Joe Bidena i szybkie przejęcie steru Demokratów przez Kamalę Harris, by wymienić tylko niektóre z nich. Obecna dynamika wyścigu zwiększa poziom niepewności co do jego finału. Choć trudno jednoznacznie przewidzieć, jak wyniki wyborów wpłyną na rynki, sytuacja ta może oddziaływać na takie spółki jak Tesla, zwłaszcza biorąc pod uwagę polityczne zaangażowanie Elona Muska. Dlatego kluczowe dla inwestorów będzie opracowanie strategii dostosowanej do zmieniających się warunków związanych z wyborami – czy to poprzez dywersyfikację portfela, czy szukanie dodatkowych okazji zysków – mówi Marcin Ciechoński, odpowiedzialny za rozwój Saxo w Polsce.

Jak wybory mogą wpłynąć na Teslę? Analizuje John J. Hardy, Główny strateg makroekonomiczny, Saxo

Po tym, jak kilka lat temu Elon Musk, założyciel i CEO Tesli, ogłosił się centrystą i zadeklarował, że w 2020 roku głosował na Joe Bidena, w ostatnich dwóch latach przyjął postawę antyestablishmentową i otwarcie popiera Donalda Trumpa. W lipcu Musk zobowiązał się do przekazywania 45 milionów dolarów miesięcznie na rzecz komitetu wspierającego kampanię Trumpa. Takie zaangażowanie polityczne znacząco zwiększa stawkę zarówno dla Tesli, jak i pozostałych firm należących do Muska.

Tesla przed wyborami w USA

Tesla przed wyborami w USA

Tesla jest obecnie najmniejszą firmą z pierwotnej „Wspaniałej Siódemki”, z kapitalizacją rynkową znacznie poniżej 1 biliona dolarów. Akcje firmy notowane są wyraźnie poniżej szczytowej wartości z końca 2021 roku, kiedy wynosiła ona ponad 400 dolarów, co wynika z osłabienia tempa wzrostu firmy. Mimo to Tesla wciąż jest bardzo wysoko wyceniana, osiągając w tym aspekcie prawie 9-krotność swoich przychodów. Dla porównania, Toyota, również rentowna, jest wyceniana jedynie na 0,7-krotność swoich przychodów. Aby uzasadnić obecne wyceny, Tesla musi nie tylko wprowadzać nowe pojazdy i zwiększać udział w rynku, ale przede wszystkim zrealizować swoją wizję autonomicznej jazdy. W tym kontekście odbiór opóźnionego wydarzenia RoboTaxi, które odbędzie się 10 października, będzie kluczowy dla nastrojów inwestorów.

Marka Tesla jako deklaracja polityczna (ryzyko utraty udziału w rynku):

Akcjonariusze Tesli powinni zastanowić się, czy rosnące zaangażowanie polityczne CEO firmy stanowi ryzyko dla spółki. Przykładem może być kosztowne przejęcie Twittera (obecnie X) przez Muska oraz jego antyestablishmentowe podejście do wielu kontrowersyjnych tematów politycznych, które spowodowało, że użytkownicy o lewicowych poglądach zaczęli opuszczać tę platformę. Ogólne zaangażowanie na platformie spadło o około 25% w USA i ponad 30% w Wielkiej Brytanii od momentu przejęcia. Poparciu Trumpa przez Muska Odbiło się echem wśród lewicowych (a zwłaszcza hollywoodzkich) aktywistów, posiadających akcje Tesli. Sondaż NBC wykazał, że tylko 6% Demokratów ma pozytywną opinię o Musku, przy 79% negatywnych wskazań. Wśród Republikanów 62% miało pozytywne zdanie, a 14% negatywne.

Implikacje: Musk gra w ryzykowną grę, a jego kontrowersyjna osobowość prawdopodobnie bardziej marce szkodzi niż jej pomaga w kontekście zainteresowania potencjalnych właścicieli, i to niezależnie od wyniku wyborów. Choć zwolennicy MAGA (Make America Great Again), w szczególności mężczyźni z przedmieść i terenów wiejskich są najbardziej naturalnymi nabywcami potężnego Cybertrucka, ewentualna wygrana Trumpa może paradoksalnie negatywnie wpłynąć na Teslę. W takim wariancie powstaje ryzyko, że posiadanie Tesli stanie się polityczną deklaracją, czego woleliby uniknąć przeciwnicy lidera Republikanów. Wrażliwość na te kwestie może być równie duża, a nawet większa za granicą, w takich krajach jak Chiny, Europa i inne regiony.

Dotacje

Ustawa o redukcji inflacji Bidena wprowadziła dotacje w wysokości 7 500 dolarów na pojazd elektryczny produkowany w USA. Będą one obowiązywać do 2032 roku. Trump regularnie krytykuje zieloną agendę i podważa kwestię zmian klimatycznych, obiecując jednocześnie zniesienie dotacji na pojazdy elektryczne. Musk wypowiadał się pozytywnie na temat pomysłu Trumpa dotyczącego zakończenia dotacji, mimo że Tesla przez lata znacząco na nich korzystała, argumentując, że jego firma jest bardziej konkurencyjna od innych producentów.

Implikacje: Elon Musk ma w tym przypadku odważne podejście, ale jeśli Trump wygra i zdobędzie głosy do zniesienia dotacji na pojazdy elektryczne, może to mieć krótkoterminowo negatywny wpływ na Teslę, a zwłaszcza na innych producentów samochodów elektrycznych w USA. Scenariusz klinczu politycznego po wyborach lub pełnego zwycięstwa Harris będzie natomiast korzystny dla Tesli, ponieważ dotacje pozostaną w mocy, przynajmniej na jakiś czas.

Cła

Ryzyko związane z cłami jest duże i działa w obie strony. Z jednej strony Musk zadeklarował, że chińskie firmy produkujące pojazdy elektryczne są najbardziej konkurencyjne na świecie, co stanowi oczywiste zagrożenie dla udziału Tesli w rynku. Trump zapowiedział nałożenie 60% ceł na wszystkie towary importowane z Chin, podczas gdy prezydent Biden już w tym roku podniósł cła na chińskie pojazdy elektryczne o 100%. Dowodzi to, że udział Tesli na amerykańskim rynku będzie chroniony przed konkurencją z Chin, niezależnie od wyników politycznych.

Z drugiej strony, jeśli Trump wygra i nałoży cła również na inne kraje, możemy się spodziewać odwzajemnionych ruchów ze strony tych partnerów, co uderzy w udział Tesli w rynku za granicą. W rezultacie firma może być zmuszona do produkcji droższych pojazdów w USA, co sprawi, że będzie mniej konkurencyjna na rynkach zagranicznych. Musk niedawno stwierdził, że wstrzymał inwestycje w meksykańskie zakłady produkcyjne Tesli z powodu ryzyka związanego z cłami nałożonymi przez Trumpa. Dodatkowo, cła są skomplikowanym zagadnieniem, ponieważ komponenty pojazdów są pozyskiwane z całego świata, co podnosi koszty produkcji z powodu ceł lub konieczności poszukiwania alternatywnych dostawców.

Implikacje: Trudno przewidzieć, jak sytuacja rozwinie się na tym polu. Generalnie zwycięstwo Harris oznacza status quo, podczas gdy wygrana Trumpa może mieć neutralne znaczenie lub wiązać się z pewnym ryzykiem – przyniosłaby korzyści Tesli na rynku krajowym, ale stanowiłaby ryzyko za granicą, gdzie obecnie udział sprzedaży firmy wynosi ponad połowę.

Konkluzja: Po wyborach Tesla stanie przed wieloma ryzykami, ale największym z nich jest jej wycena, która w dużej mierze opiera się na obietnicach dostarczenia doświadczenia w pełni autonomicznej jazdy. Czy firma jest w stanie to osiągnąć? Jak szybko regulatorzy zatwierdzą wprowadzenie na rynek milionów autonomicznych pojazdów z funkcją „full-self-drive” (FSD), które będą poruszać się po drogach publicznych?

Dane ze strefy euro – czy EBC zetnie stopy w październiku?

Kurs głównej pary walutowej świata nie przebił oporu 1,12 USD, czemu przeszkodziło wczorajsze wystąpienia prezesa FED. Dziś spadek notowań EUR/USD wzmocniły kolejne recesyjne dane ze strefy euro. Z twarzą wyszła natomiast Szwajcaria, której odczyty znalazły się powyżej prognoz.

Powell wyjaśnia „edka”

Wczorajsze wystąpienie szefa FED wyklarowało postrzeganie rynku przez amerykańskich decydentów. Jerome Powell wyraził jasne stanowisko w sprawie kolejnych obniżek kosztu pieniądza o 50 punktów bazowych w tym roku – byłyby to ruchy przesadzone. Pozostaje pytanie, dlaczego dokonano takiej obniżki we wrześniu? Niemniej jednak oznacza to, że – wierząc słowom Powella –  obecnie w USA do końca roku w grę wchodzą co najwyżej dwa cięcia o 25 p.b. Nie do końca jest to widoczne w prognozach rynkowych od CME Group, gdzie prawdopodobieństwo pojedynczego ruchu w listopadzie wzrosło do 61%, jednak dominującym scenariuszem na grudzień pozostaje 50 p.b. Wynika z tego, że część analityków nadal uzależnia ostatnią w tym roku decyzję FOMC od danych, które będą napływać z rynku, co wydaje się być rozsądnym podejściem. Narracja ostrożnych obniżek w Stanach umocniła dolara, który na wykresie EUR/USD jeszcze przed południem zszedł poniżej 1,11 USD. Oznacza to istotne oddalenie się od oporu 1,12 USD, o którym pisałem wczoraj.

EBC analizuje napływające dane

Dzisiejsze publikacje ze strefy euro dały decydentom ze Wspólnoty mocny argument do rozważenia październikowej obniżki stóp procentowych. Inflacja HICP zgodnie z oczekiwaniami spadła do 1,8%, a jej bazowy odpowiednik do 2,7%, czyli o 0,1 punktu procentowego poniżej oczekiwań. Ponadto odczyty indeksów PMI dla przemysłu, z wyjątkiem Hiszpanii, znalazły się poniżej 50 pkt., co sugeruje dalszą dekoniunkturę badanej gałęzi gospodarki. W recesyjnym gronie znalazła się Polska z wynikiem 48,6 pkt. Najniższą wartość wskazały Niemcy – 40,6 pkt. Nie dziwi więc fakt, że wskaźnik dla całej strefy wyniósł 45 pkt.

Spadek tempa wzrostu cen konsumenckich spowodowany osłabieniem aktywności w tak dużej gałęzi gospodarki jakim jest przemysł zaczyna być powoli stąpaniem po cienkim lodzie, który w przypadku pęknięcia może zakończyć się pogłębieniem i tak już nieciekawej sytuacji. Dodatkowo, nikt z decydentów nie chciałby nastania głębokiej recesji za swojej kadencji. To przemawia za wcześniejszym niż dotychczas zakładano cięciem kosztu pieniądza w strefie euro. Osłabienie unijnej waluty jest jednocześnie kolejnym klockiem do układanki, która wpływa na dzisiejsze spadki na eurodolarze.

Lepsze wieści ze Szwajcarii

Odczyty indeksu PMI dla przemysłu opublikowano także w Szwajcarii. Rezultat 49,9 pkt. był wyższy od poprzedniego (49 pkt.) i spadkowych oczekiwań (47,9 pkt.). Ostatecznie, publikacja jest pozytywna i w dodatku zbliżyła Helwetów do neutralnego poziomu 50 pkt., powyżej którego ostatnio byli w grudniu 2022 roku. Pozytywnie wypadła również sprzedaż detaliczna w ujęciu rocznym, która wzrosła o 3,2% (prognoza 2,6%) po zwyżkowej korekcie poprzedniego odczytu. Dzisiejsze dane umocniły franka nie tylko do złotego, ale również do funta czy euro. W momencie pisania tekstu kurs CHF/PLN znajduje się powyżej 4,56 PLN.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Inflacja w Polsce zbliża się do 5%

Szybki wzrost poziomu cen sugeruje, że w kolejnych miesiącach możemy szybko złamać barierę 5%. Analizując jednak dane, zauważamy poważne powody, by sądzić, że nie przekroczymy tej granicy, mimo że brakuje nam zaledwie 0,1%. Ceny w Niemczech rosną coraz wolniej, a odczyty z USA znów niejednoznaczne.

Inflacja już 4,9%

W poniedziałek poznaliśmy odczyt inflacji w ujęciu rocznym. Wynik 4,9% może budzić niepokój, trzeba jednak spojrzeć w dane szerzej. W skali miesięcznej inflacja wzrosła o zaledwie 0,1%. Dlaczego zatem roczny wskaźnik skoczył tak mocno? Wyjaśnieniem tego fenomenu są odczyty z poprzedniego roku. Zeszłoroczny wrzesień był bowiem deflacją w ujęciu miesięcznym. W momencie, kiedy w roczne wyniki przestał się wliczać spadek z września 2023, a zaczął wliczać minimalny wzrost z września 2024, siłą rzeczy musieliśmy mieć wzrosty. W ten sam sposób w październiku – a szczególnie w listopadzie – powinniśmy mieć spadek tempa podwyżek cen, gdyż rok temu w tych miesiącach one przyspieszały. Rynek nie reagował na te dane, gdyż były one zgodne z prognozami analityków.

Spadek inflacji w Niemczech

Wczoraj poznaliśmy również dane zza Odry. Roczny wskaźnik wzrostu cen wyniósł zaledwie 1,8%. To podobnie jak w Polsce – 0,1% poniżej oczekiwań. W przeciwieństwie do naszego kraju jest to wynik zgodny z celem inflacyjnym. Wartość dokładnie równa średniej dla strefy euro. Co więcej, jest to także ponad dwukrotnie niższy poziom, niż główna stopa procentowa, która wynosi obecnie 3,65%. W rezultacie te dane były elementem osłabiającym kurs euro wobec dolara. Otwierają one bowiem szeroko drzwi do kolejnych cięć stóp na starym kontynencie.

Dane zza oceanu

Wczoraj poznaliśmy dwa ważne odczyty zza oceanu. Indeks Chicago PMI pokazał 46,6 pkt. Niby to słaby rezultat, bo poniżej 50 pkt. Trzeba jednak pamiętać, że jest to wynik o 0,4 pkt powyżej oczekiwań analityków i drugi najwyższy w tym roku. Tylko w czerwcu ankietowani wykazali się większym optymizmem. Drugi odczyt nie był aż tak optymistyczny. Indeks Dallas FED dla przemysłu wyniósł -9 pkt, wobec oczekiwanych -4,5 pkt. Rynki utrzymały jednak pozytywne nastawienie względem dolara pomimo słabszych drugich danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Lagarde zwiększa szansę na październikową obniżkę stóp proc. przez EBC

Ostatni zauważalny spadek wskaźników inflacji a także pogorszenie wiodących wskaźników ekonomicznych prawdopodobnie skłonią Europejski Bank Centralny do tego, że w październiku dojdzie do kolejnej obniżki stóp procentowych. Już wczoraj zasygnalizowała to Lagarde, podczas wystąpienia przed Komisją Europejską. Jeszcze niedawno rynek oczekiwał, że w pierwszym miesiącu IV kwartału instytucja wykona „pauzę”. Rynek kontraktów OIS wskazuje obecnie, że implikowane prawdopodobieństwo takiej decyzji wynosi już ok 90 proc. W połowie września było to zaledwie 25 proc. Przypomnijmy, że w rozpoczętym cyklu luzowania warunków monetarnych, bank do tej pory zdecydował się na 2 redukcje, jedna w czerwcu a druga we wrześniu. Ostatnia obniżka stopy referencyjnej była większa niż standardowe 25 pb i wyniosła 60 pb co było już komunikowane w marcu. To mocniejsze cięcie było jedynie techniczną korektą. Instytucja chce w ten sposób utrzymywać mniejszą różnicę w relacji do stopy depozytowej. Zawężenie „korytarza” do 15 pb ma na celu lepsze zarządzanie stopami rynkowymi jako całością.

Dziś o 11:00 poznamy wstępne dane o dynamice cen w strefie euro za wrzesień. Ostatni spadek inflacji jest bardzo zauważalny. Prognozy wskazują, że wskaźnik HICP został zredukowany do 1,9 proc. w ujęciu rok do roku a bazowy (core) ustabilizował się na poziomie 2,8 proc. Dane, które już napłynęły z innych krajów europejskich zaskoczyły zdecydowanie niższymi wynikami, co potwierdza ogólny trend dezinflacyjny. Dla Hiszpani dynamika wzrostu cen spadła z 2,4 proc. do 1,7 proc. a we Francji nastąpił spadek z 2,2 proc. do 1,5 proc. Zniżka miała miejsce również w Niemczech do pułapu 1,8 proc. To w dużej mierze pokłosie niższych cen energii. Tak zdecydowanych spadków wciąż brakuje w inflacji bazowej, której powrót do celu potrwa nieco dłużej.

Spoglądając na sytuację gospodarczą, maluje się ona w nienajlepszych barwach. PMI Composite dla strefy euro spadł z pułapu 51 pkt. poniżej graniczną strefę i wyniósł we wrześniu 48,9 pkt. Indeks dla przemysłu od długiego czasu znajduje się w strefie regresu i pomimo odreagowania na przełomie 2023 oraz 2024 roku ponownie wszedł w spadkową trajektorię. Usługi zdołały mocniej odreagować ale ostatnio sytuacja znacznie się pogorszyła.

Polityczne „gołębie” w EBC, które stanowią większość w Radzie Prezesów, prawdopodobnie wykorzystają załamanie wiodących wskaźników oraz niespodziankę spadku inflacji, aby przeforsować kolejną obniżkę stóp procentowych w październiku. W ostatnich tygodniach wyrażali już swoje obawy dotyczące osłabionej gospodarki oraz możliwości, że inflacja spadnie poniżej celu 2 proc. Wczoraj Christine Lagarde podkreśliła w swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim, że ostatni spadek inflacji zostanie wzięty pod uwagę na październikowym posiedzeniu, co można traktować jako pośrednią wskazówkę, czego rynek może oczekiwać. Dodatkowo wspomniała, że dynamika wzrostu cen w kolejnych miesiącach będzie raczej niższa niż wskazują na to aktualne projekcje EBC. Szansa na „cięcie” w listopadzie oraz grudnia wzrosła zdecydowanie.

Tempo dalszego cyklu obniżek może być jednak w 2025 roku zmniejszone. Jeśli EBC będzie zbliżać się do swojego neutralnego poziomu stóp procentowych (wg banku to zakres między 2 a 2,5 proc.), wówczas w Radzie mogą pojawić się głosy przeciwne dalszemu łagodzeniu. Inflacja bazowa będzie w przyszłym roku wciąż uporczywa (szczególnie w usługach) i zejście w kierunku celu będzie wymagało dłuższego czasu. Hamować ten proces może wciąż wysoki wzrost wynagrodzeń. Nie można wykluczyć takiego scenariusza, że kluczowe decyzje będą podejmowane jedynie na posiedzeniach, na których będą opracowywane nowe prognozy.

Euro po wczorajszych wypowiedziach z EBC straciło na wartości. Spadek pary EUR/USD został wzmocniony wieczornymi wypowiedziami Powella. Kurs zdecydowanie oddalił się od oporu na 1,1200

Łukasz Zembik, Oanda

5 na 10 polskich firm z branży TSL chce zatrudniać nowych pracowników

Prognoza zatrudnienia na IV kwartał 2024 roku dla sektora transportu, logistyki & motoryzacji napawa optymizmem – od października do końca grudnia niemal połowa firm tego obszaru deklaruje chęć rozbudowywania zespołów, a 32% zapowiada pozostawienie obecnej struktury zatrudnienia. To dane zawarte w najnowszym raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” w ramach, którego firmy zdradzają swoje plany rekrutacyjne na najbliższe miesiące.

Dane opublikowane w raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia wskazują, że w najbliższym czasie organizacje z sektora transportu, logistyki & motoryzacji chcą rozwijać swoje zespoły. Prognoza netto zatrudnienia, będąca barometrem rynku pracy i pokazująca plany firm związane z pozyskiwaniem nowych talentów, wyniosła bowiem +28%, co stanowi najwyższy wynik spośród wszystkich 8 analizowanych obszarów. Jest to wzrost o 10 punktów procentowych w ujęciu rocznym, a także o punkt procentowy względem III kwartału 2024 roku. Jedynie 2 na 10 firm tej branży liczy się z koniecznością zwolnień.

– Dane dotyczące planów zatrudnienia w IV kwartale 2024 roku w polskiej branży transportu i logistyki wskazują na znaczące zmiany w strukturach kadrowych. 48% organizacji deklaruje chęć rozbudowy swoich zespołów, co sugeruje optymizm i rozwój sektora. Jest to sygnał, że firmy spodziewają się wzrostu popytu na świadczone usługi, co może być wynikiem ożywienia gospodarczego, wzrostu sprzedaży detalicznej w Polsce, a także handlu międzynarodowego oraz rosnącej potrzeby efektywnego zarządzania łańcuchem dostaw – mówi Piotr Skierkowski, dyrektor sprzedaży w Manpower i zaznacza, że prognoza netto zatrudnienia na poziomie +28% to najwyższy wynik spośród wszystkich analizowanych gałęzi gospodarki, co wskazuje na dynamiczny rozwój sektora transportu i logistyki. – Największy niedobór pracowników można zaobserwować na stanowiskach takich jak kierowcy ciężarówek, operatorzy wózków widłowych, specjaliści ds. logistyki oraz menedżerowie łańcucha dostaw. Wysokie wymagania dotyczące kwalifikacji oraz specyfika pracy w tych zawodach sprawiają, że znalezienie odpowiednich kandydatów jest niemałym wyzwaniem dla pracodawców – dodaje ekspert i podkreśla, że w najbliższym czasie szczególnie aktywne pod kątem rekrutacji będą obszary związane z logistyką magazynową, transportem drogowym oraz zarządzaniem łańcuchem dostaw. Wzrost e-commerce oraz potrzeba szybkiej i efektywnej dystrybucji towarów napędzają popyt na pracowników w tych dziedzinach.

Wzrost zatrudnienia, szczególnie w obszarach związanych z operacjami logistycznymi, ale także automatyzacją i digitalizacją procesów oraz zadania, które niesie zrównoważony rozwój, tworzą nowe możliwości i wyzwania dla pracodawców oraz specjalistów w tej branży – komentuje dyrektor sprzedaży w Manpower. – Jednakże, 20% firm prognozuje zwolnienia, co może wskazywać na restrukturyzację, automatyzację procesów lub konieczność pewnej redukcji kosztów. Warto zauważyć, że 32% firm nie planuje żadnych zmian, co oznacza stabilność w tych organizacjach – podsumowuje Piotr Skierkowski.

Zielona transformacja – szanse i wyzwania w sektorze TSL

– Branża transportu i logistyki stoi przed wieloma wyzwaniami związanymi m.in. ze zrównoważonym rozwojem, w tym redukcją emisji CO2, optymalizacją zużycia paliwa, czy wdrażaniem ekologicznych technologii. Firmy przygotowują się na zmiany wynikające z zielonej transformacji inwestując w pojazdy elektryczne, rozbudowując infrastrukturę ładowania oraz implementując systemy zarządzania energią – zauważa ekspert Manpower i dodaje, że dla specjalistów z dziedziny ekologii, inżynierii środowiskowej oraz zarządzania zrównoważonym rozwojem, zielona transformacja stanowi szansę na rozwój kariery. Eksperci w zakresie analizy danych, optymalizacji procesów, a także wdrażania innowacyjnych rozwiązań, a przede wszystkim cyberbezpieczeństwa, będą szczególnie poszukiwani. Wszystko po to, by sprostać wymaganiom nowoczesnej, ekologicznej logistyki.

Dane zebrane przez ManpowerGroup odnoszą się również do planów rekrutacyjnych organizacji w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). W IV kwartale 2024 roku firmy branży transportu, logistyki & motoryzacji z rynków EMEA deklarują prognozę netto zatrudnienia na niemal identycznym poziomie, co polskie organizacje, czyli +26%. Rekrutować nowe talenty zamierza 42% przedsiębiorstw, 16% bierze pod uwagę konieczność redukcji zatrudnienia, a 40% pracodawców sektora transportu, logistyki & motoryzacji nie chce żadnych zmian w strukturze kadrowej. Jedynie 2% ankietowanych nie zna swoich planów rekrutacyjnych na ostatni kwartał 2024 roku.

Inflacja znów zaczyna się rozpędzać

W poniedziałek poznaliśmy tempo wzrostu cen z Polski, Włoch i Niemiec. Niestety, jedynie w naszym kraju odnotowano wzrost dynamiki cen konsumenckich, który w dodatku przewyższył rynkowe oczekiwania. Na wykresie głównej pary walutowej świata po raz kolejny obserwujemy próbę przebicia istotnego oporu. Póki co, do jego sforsowania nie doszło. Może to jednak stać się w dalszej części tygodnia, kiedy czeka nas wiele istotnych publikacji makro, nie tylko z Polski, ale i USA czy strefy euro.

Kolejny wzrost dynamiki cen w Polsce

Ostatniego dnia września poznaliśmy wstępny odczyt dynamiki cen konsumenckich w Polsce. Zgodnie z danymi GUS, wskaźnik wzrósł z 4,3% do 4,9%, co jest skokiem o 0,1 punktu procentowego wyższym względem prognoz. Przyczyną odbicia (obok znanych już wszystkim podwyżek cen prądu) jest wygasający efekt bazy. Przypomnę, że od lutego 2023 inflacja konsumencka w Polsce wykazywała tendencję spadkową (z przerwą w listopadzie). Ostatecznie jednak trend zniżkowy zakończył się dopiero w marcu 2024. Oznacza to tyle, że obniżająca się baza będzie działać prowzrostowo na kolejne odczyty dynamiki cen w naszym kraju. To może skutecznie gasić ostatnio coraz częściej podnoszone dyskusje o możliwych pierwszych obniżkach stóp procentowych przez RPP już na początku 2025 roku. Warto podkreślić, że odbicie dynamiki cen w Polsce ma miejsce w otoczeniu spadku inflacji konsumenckiej w innych krajach Wspólnoty, na co wskazały zeszłotygodniowe dane z Francji i Hiszpanii, czy dzisiejsze z Włoch i Niemiec.

Polska w tym tygodniu

Poza dzisiejszą publikacją, w tym tygodniu kalendarz makroekonomiczny zostanie wzbogacony jeszcze kilkoma istotnymi danymi z krajowej gospodarki. Już jutro poznamy PMI dla przemysłu. Jest to indeks, który bada sentyment panujący w badanej gałęzi. Niestety, prognozy mówią o spadku jego wartości, co sugeruje pozostanie w strefie recesji. W środę czeka nas decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie kosztu pieniądza. Konsensus mówi o pozostawieniu stopy referencyjnej przy poziomie 5,75%, co wydaje się być scenariuszem nie do podważenia, a dzisiejsze odczyty inflacyjne opisywane akapit wcześniej jedynie go ugruntowały. Standardowo dzień po decyzji, czyli w czwartek, odbędzie się konferencja prezesa NBP, a w piątek poznamy protokół Rady Polityki Pieniężnej z poprzedniego posiedzenia.

Czy pęknie 1,12 na „edku”?

W południe ostatniego dnia września na głównej parze walutowej świata dotarliśmy do oporu wskazanego w tytule tego akapitu. Jest to jednocześnie trzecia w tym miesiącu próba jego sforsowania – dwie poprzednie zakończyły się fiaskiem. Co ciekawe, dokładnie w tym samym miejscu byliśmy także pod koniec sierpnia. Oznacza to, że dolar w pierwszej połowie miesiąca umacniał się względem euro, jednak potem doszło do oddania zysków. Wpływ na taką sytuację mają ostatnie decyzje bankierów centralnych, a mianowicie wyższe od prognozowanych obniżki kosztu pieniądza w USA, które po 18 września osłabiły dolara. Co więcej, aktualnie rynek nie przekreśla możliwości powtórzenia takiego samego ruchu w listopadzie, a to tylko dobija „zielonego”. Narracją, która niewystarczająco broni dolara, są możliwe wcześniejsze obniżki kosztu pieniądza przez EBC, na co mogłyby wskazywać coraz niższe odczyty inflacji z poszczególnych państw Wspólnoty oraz spowolnienie gospodarcze strefy euro. W poniedziałkowe południe nie doszło do sforsowania oporu 1,12 USD. Nie przekreśla to jednak szans na jego przebicie w tym tygodniu, gdyż przed nami nie tylko odczyty inflacyjne ze strefy euro, ale także odczyty indeksów PMI dla przemysłu i usług dla państw Wspólnoty oraz liczne publikacje z amerykańskiego rynku pracy, które rozpoczną się w środę. Jeżeli uda się przebić poziom 1,120 USD, kolejnym poważnym przystankiem wydaje się być 1,127 USD, widziany ostatnio w połowie 2023 roku.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Całe dnie spędzasz w pracy? Poznaj dostępne w Warszawie diety pudełkowe, dzięki którym uwolnisz się od gotowania

Brak czasu, to jeden z największych problemów współczesnego człowieka. Cierpią na tym różne aspekty życia, również zdrowe odżywianie. Sięganie po fast foody i niezdrowe przekąski, w połączeniu z brakiem ruchu, to przecież główna przyczyna nadwagi! Czy można coś z tym zrobić? Okazuje się, że tak! Z pomocą przychodzą diety pudełkowe.

Catering dietetyczny z Warszawy – czy można go dostosować do swojego stylu życia?

Wiele osób zastanawia się, czy takie rozwiązanie sprawdzi się również w przypadku tych, którzy dużo pracują, odżywiają się w nieregularnych godzinach, lub często wyjeżdżają służbowo. Nieco paradoksalnie, to właśnie oni mogą najwięcej zyskać na cateringu dietetycznym.

Dania dostarczane w pudełkach są gotowe do spożycia, nie wymagają więc żadnego dodatkowego czasu na przygotowanie. Ze względów smakowych można jedynie podgrzać taki obiad pudełkowy – najwygodniej zrobić to w kuchence mikrofalowej, w oryginalnym opakowaniu. Wystarczy tylko zdjąć folię ochronną.

Catering można zamówić w dowolne miejsce, w którym obowiązują dostawy, a w dużych, wysoko ocenianych firmach, jak Wygodna Dieta, wysyłka odbywa się nawet do niewielkich miast i miasteczek w całej Polsce. Pudełka mogą być dostarczane pod dowolny wskazany adres – czy to do domu, czy do pracy.

Każdy posiłek zapakowany jest w osobny pojemnik, co ułatwia transport. Swoje dania można więc zabrać w każde miejsce i wygodnie zjeść prosto z pudełka. To świetna opcja dla wszystkich, którzy nie mają czasu na samodzielne przygotowywanie posiłków.

Jakie korzyści zdrowotne można czerpać z warszawskiej diety pudełkowej?

W Wygodnej Diecie catering jest komponowany przez dietetyków. Można więc liczyć na zbilansowany jadłospis, w którym znajdują się wszystkie niezbędne dla zdrowia składniki odżywcze.

Prawidłowe odżywianie jest elementem profilaktyki i leczenia wielu powszechnie występujących chorób. Dlatego warto zapoznać się z różnymi opcjami dietetycznymi dostępnymi w cateringu. Wszystkie zalecenia dotyczące stosowania diety pudełkowej z Warszawy, w tym menu, można znaleźć na stronie: https://www.wygodnadieta.pl/catering-dietetyczny-warszawa.

Można zdecydować się np. na dietę niskokaloryczną, która pomoże w redukcji masy ciała i uzyskaniu smukłej sylwetki. Należy pamiętać, że nadwaga to nie tylko problem estetyczny, ale także zdrowotny.

Catering będzie też dobrym rozwiązaniem dla diabetyków i osób cierpiących na zaburzenia gospodarki węglowodanowej, w tym insulinooporność. Prawidłowe odżywianie jest w tej grupie szczególnie istotne i ma wymierny wpływ na proces leczenia.

Osoby, które zmagają się z różnymi problemami trawiennymi, mogą przetestować także dietę lekkostrawną. To jadłospis, który opiera się na produktach nieobciążających przewodu pokarmowego. To świetna opcja dla osób, które mierzą się na przykład z niektórymi chorobami wątroby.

Obecnie częstym problemem są także nietolerancje pokarmowe – w takich przypadkach można sięgnąć po dietę pudełkową z wykluczeniami, np. bez glutenu, nabiału czy laktozy.

Jak sprawdzić, czy catering dietetyczny z Warszawy to dobre rozwiązanie?

Każdy, kto chciałby samodzielnie przetestować dietę pudełkową z dowozem, może to zrobić, wybierając zamówienie na jeden dzień. Taka opcja pozwala sprawdzić, jak catering działa w praktyce i zapoznać się ze smakiem oferowanych potraw. Wybierając taki dzień testowy, można spróbować diety pudełkowej, bez inwestowania większych pieniędzy.

Dieta pudełkowa z Warszawy a jedzenie z dostawą – co jest wygodniejsze?

Osoby, które nie mają czasu na samodzielne gotowanie, często sięgają po jedzenie na dowóz. Jednak takie rozwiązanie jest o wiele mniej wygodne i opłacalne niż catering dietetyczny.

Zamawianie fast foodów zabiera czas potrzebny na wybór posiłku i oczekiwanie na dostawę, jest także o wiele droższe, niż całodzienny catering. Warto także pamiętać o aspektach zdrowotnych – nie sposób kontrolować wartości odżywczych posiłków dostarczanych z restauracji.

Korekta cen ropy i zmiany w prognozach stóp procentowych w USA

Patrząc na kontrakty terminowe, oddalają się nam większe obniżki stóp za oceanem. W USA dane neutralne, ale dolar wciąż znajduje się na bardzo niskich poziomach. Na rynku ropy pod koniec tygodnia inwestorzy doprowadzili do korekty.

Dane z USA

W piątek z USA otrzymaliśmy dwa ważne odczyty. W pierwszej kolejności o 14:30 dochody i wydatki Amerykanów. Zarówno jedne, jak i drugie wyniki wypadły poniżej oczekiwań i są złymi informacjami. Wydatki rosnące o 0,2% – zamiast o 0,3% – to mniejsze przychody przedsiębiorstw. Natomiast dochody, które idą w górę o 0,2% – zamiast 0,4% jak przypuszczano – to z kolei mniejsza konsumpcja w przyszłości. Dane te zostały jednak wyrównane przez lepszy od przewidywań Indeks Uniwersytetu Michigan. Ten osiągnął 70,1 pkt. Jest to nie tylko odczyt lepszy o 0,8 pkt od oczekiwań, ale również ostatnio rzadka sytuacja, gdzie indeksy koniunktury wypadają solidnie.

Korekta na ropie na koniec tygodnia

W piątek zobaczyliśmy także dane z USA na temat liczby aktywnych odwiertów na rynku ropy. Po tygodniu stabilizacji wartość ta delikatnie spadła. Powodem jest obecny strach przed nadwyżką surowca na rynku. Uzasadnienia widzimy zarówno ze strony nadmiaru mocy produkcyjnych wywołanego przez sygnały od Arabii Saudyjskiej, jak i ze strony popytu. Tutaj problemem są oczekiwania spowolnienia gospodarczego w głównych gospodarkach, które kupują najwięcej surowca. Dlaczego zatem tydzień zakończył się wzrostem cen ropy? Była to korekta na zakończenie bardzo słabego okresu. Od wtorku wartości w szczytowym momencie obsunęły się o 4,5 dolara na baryłce do poziomu 70,5 dolara. Odbicie 1,5 dolara w górę do 72 było raczej zatem korektą po zbyt silnych pierwszych reakcjach, niż poprawą sytuacji.

Zmiana oczekiwań za oceanem

Poza wspomnianymi wyżej danymi, warto również zwrócić uwagę na zmiany oczekiwań względem stóp procentowych. Wracamy bowiem do koncepcji pojedynczej obniżki stóp w listopadzie. Dotychczas rynki przypuszczały spadek o 0,5%. Zmiana na 0,25% jest oczywiście elementem, który powinien działać na korzyść słabego ostatnio dolara. Z drugiej strony nadal mamy sumarycznie przewidywane trzy obniżki do końca roku, gdyż obecnie druga przesunęła się na grudzień. To właśnie dlatego rynki walutowe przyjmują te zmiany dość neutralnie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
16:00 – USA – Indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Duże wydatki publiczne po powodzi zmuszają rząd do korekty deficytu i ryzyka przekroczenia limitów długu

Duże wydatki publiczne związane z wyjątkowo obszernym powodzią na południu i zachodzie Polski. Te wydatki zmuszają rząd do już powiedzianej korekty w górę deficytu sektora finansów publicznych w roku bieżącym oraz w roku 2025, prawdopodobnie do około 6% PKB w obu latach. W rezultacie rośnie ryzyko przekroczenia w roku 2025 konstytucyjnego limitu 60% PKB przez relację długu publicznego do PKB – liczonego według metodologii Eurostatu. Maleje też skłonność RPP do oczekiwanej dotąd obniżki stopy referencyjnej NBP w najbliższych miesiącach, pomimo obniżki stóp procentowych przez EBC oraz amerykański bank centralny.

Pomimo wzrostu napływu środków z UE w ramach KFO, mieliśmy ujemne saldo na rachunku bieżącym na poziomie ponad 1,4 mld euro w lipcu br., spowodowane dużym wzrostem importu, o 10,5% w relacji r/r.

Nowa ustawa dla przedsiębiorstw i samozatrudnionych zmniejsza obciążenie dla około 1,7 mln przedsiębiorców o około 1300-1400 miesięcznie. W sierpniu mieliśmy także kontynuację szybkiego wzrostu wynagrodzeń w SP, bo w tempie 11,1% r/r. W rezultacie w roku 2024 wzrośnie spożycie prywatne o 2,2% w relacji r/r.

Stanisław Gomułka, Główny Ekonomista BCC

Spółka Igloo z portfela JRH wprowadza osuszacz na bazie pompy ciepła

Inżynierowie firmy IGLOO opracowali przemysłowy osuszacz pomieszczeń oparty o flagowy model pompy ciepła MultiTherma. Skonstruowane przez IGLOO rozwiązanie pozwala osuszać pomieszczenia przy zastosowaniu modułu osuszającego na pompę, a dzięki podstawie na kółkach można w łatwy sposób manewrować urządzeniem w budynkach. Po zakończeniu pracy jako osuszacz wystarczy zdemontować specjalną przystawkę i urządzenie wraca do swojej podstawowej funkcjonalności jako pompa ciepła.

Dzięki naszemu doświadczeniu w produkcji urządzeń grzewczych i chłodniczych, osuszaczy powietrza, a także urządzeń takich jak sterylizatory pomieszczeń, w odpowiedzi na potrzebę osuszania dużych budynków zalanych podczas powodzi przystosowaliśmy nasze profesjonalne pompy ciepła do zastosowań popowodziowych. Jest to możliwe, ponieważ nasze urządzenia produkujemy w Polsce, a także mamy nasze autorskie oprogramowanie. W związku z tym mogliśmy szybko zareagować i zmodyfikować pompę ciepła. Opracowana technologia pozwala nam de facto w cenie osuszacza dostarczyć dwa urządzenia, osuszacz i pompę ciepła. Dzięki fundacji Team Litewka trzy z nich trafiły już do miejsc poszkodowanych żywiołem – powiedział – Miłosz Włodarczyk z IGLOO.

Pompa ciepła IGLOO wraz z modułem osuszającym osiąga bardzo wysoką sprawność działania sięgającą 97%. Są to urządzenia, które dzięki dużej wydajności nawet 500 l/dobę, nadają się do wykorzystania w budynkach użyteczności publicznej, w tym takich jak szkoły, przedszkola czy urzędy, osuszając pomieszczenia do kubatury 4000 m3. Urządzenia pomogą również usunąć skutki zalania w nieruchomościach komercyjnych, biurowych i produkcyjnych. Firma posiada też w stałej ofercie mniejsze urządzenia osuszające.

Działające w Starym Wiśniczu (województwo małopolskie) firmy IGLOO i MILOO-ELECTRONICS pozyskały niedawno znaczącego inwestora – JRH ASI S.A., która kwotą 40 mln zł wsparła rozwój działu odpowiedzialnego za produkcję pomp ciepła MultiTherma.

IGLOO posiada unikalną technologię, opracowaną przez polskich inżynierów, pozwalającą produkować pompy ciepła o wyjątkowych parametrach spełniających wyśrubowane normy unijne. A szybkość opracowania modułu do osuszania potwierdza zwinność i profesjonalizm tej firmy. Tak szybka modyfikacja była możliwa dzięki posiadaniu pełnej kontroli nad procesem produkcyjnym.  Myślę, że wspomniane produkty przyczynią się do lepszego usuwania skutków żywiołu jaki w ostatnich dniach dotknął południe kraju. – zaznaczył January Ciszewski, prezes JRH ASI S.A.

Inflacja CPI w Polsce wyższa od prognoz rynkowych, szczyt jeszcze przed nami

Szybki szacunek inflacji CPI w Polsce za wrzesień wyniósł 4,9 proc. r/r. Odczyt jest wyższy niż konsensus rynkowy wynoszący 4,8 proc. r/r. Jak podaje GUS, do wzrostu inflacji przyczyniły się głównie nośniki energii, za sprawą częściowego odmrożenia cen od 1 lipca bieżącego roku, jak również żywność i napoje bezalkoholowe.

Szczyt inflacji powinien zostać osiągnięty w okolicy początku przyszłego roku, a jego wysokość będzie zależała od wdrożonych działań osłonowych na 2025 rok.

Jan Karczewski, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych Michael / Ström Dom Maklerski

Zasiłek powodziowy: Kto może otrzymać i jak go uzyskać?

Zasiłek powodziowy został określony w art. 5 ustawy z dnia 16.09.2011 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi (t.j. Dz. U. 2024, poz. 654) (dalej: ustawa powodziowa). Celem tego Zasiłku Powodziowego jest zaspokojenie niezbędnej potrzeby bytowej. Może go otrzymać rodzina lub osoba samotnie gospodarująca, poszkodowana w wyniku wystąpienia powodzi. Przez rodzinę rozumie się osoby spokrewnione lub niespokrewnione pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące. Osoba samotnie gospodarująca, to osoba prowadząca jednoosobowe gospodarstwo domowe.

Zasiłek Powodziowy jest przyznawany niezależnie od dochodów rodziny albo osoby samotnie gospodarującej. Kwota Zasiłku Powodziowego wynosi do 2000 zł. W rządowym projekcie z dnia 24.09.2024 r. [1] zmiany ustawy powodziowej (dalej: projekt) przewidziano zwiększenie Zasiłku Powodziowego o 1000 zł w celu pokrycia kosztów zużycia energii elektrycznej lub paliwa niezbędnych do osuszania pomieszczeń zajmowanych przez rodzinę lub osobę samotną.

Zasiłek jest przyznawany na wniosek rodziny albo osoby samotnie gospodarującej, złożony do dnia 15 marca 2025 r. [2] Wniosek składa się do wójta (burmistrza, prezydenta miasta):

  • gminy, na której terenie wnioskodawca poniósł szkodę albo
  • gminy sąsiadującej, na terenie której przebywa w wyniku przeprowadzenia ewakuacji albo konieczności opuszczenia zagrożonego miejsca zamieszkania.

W praktyce wniosek składa się do kierownika ośrodka pomocy społecznej działającego z upoważnienia wójta (burmistrza, prezydenta miasta). Wniosek można złożyć również poza siedzibą ośrodka pomocy społecznej, w szczególności w miejscu wystąpienia powodzi. W projekcie przewidziano możliwość delegowania uprawnień wójta (burmistrza, prezydenta miasta) na każdego pracownika urzędu gminy oraz gminnej jednostki organizacyjnej do wydawania decyzji o przyznaniu zasiłku oraz jego wypłaty.

Wzór wniosku stanowi załącznik do rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 16.11.2011 r. [3] We wzorze zamieszczone są oświadczenia wymagane ustawą, że w wyniku powodzi wnioskodawca doznał szkody majątkowej wraz z określeniem jej wartości, nie ubiegał się o zasiłek na terenie innej gminy oraz wyraża zgodę na weryfikację danych zawartych we wniosku. Jest także zapewnienie, że oświadczenie jest składane pod rygorem poniesienia odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań.

Decyzja w sprawie przyznania Zasiłku Powodziowego powinna być podjęta niezwłocznie nie później jednak niż w terminie 2 dni od dnia wpłynięcia wniosku do wójta (burmistrza, prezydenta miasta). Zasiłek Powodziowy jest wypłacany nie później niż w terminie 2 dni od dnia wydania decyzji w sprawie przyznania zasiłku, w wysokości:

  • określonej we wniosku szkody, jeżeli jej wysokość nie przekracza 2000 zł,
  • 2000 zł, jeżeli wartość szkody określonej we wniosku jest równa lub wyższa niż 2000 zł.

Po uchwaleniu projektu, w kształcie obecnie proponowanym, Zasiłek Powodziowy będzie zwiększany o 1000 zł w celu pokrycia kosztów zużycia energii elektrycznej lub paliwa, niezbędnych do osuszania pomieszczeń.

Wójt (burmistrz, prezydent miasta), po wypłacie Zasiłku Powodziowego, będzie weryfikował prawdziwość oświadczeń zawartych we wniosku. Jeżeli okaże się, że rodzina albo osoba samotnie gospodarująca nie poniosła szkody w wyniku wystąpienia powodzi, organ wypłacający zasiłek wydaje decyzję o jego zwrocie, określając termin jego zwrotu nie krótszy niż 7 dni. Do zwrotu zasiłku stosuje się przepisy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie egzekucji obowiązków o charakterze pieniężnym. Przyznawanie i wypłacanie zasiłku należy do zadań zleconych z zakresu administracji rządowej realizowanych przez gminę.

Zasiłek Celowy na pomoc doraźną określony w art. 40 ustawy o pomocy społecznej

W art. 40 ust. 2 przewidziano możliwość przyznania Zasiłku Celowego osobie albo rodzinie, które poniosły straty w wyniku klęski żywiołowej, a zatem np. powodzi. Zasiłek Celowy może być przyznany niezależnie od dochodu i może nie podlegać zwrotowi. Zasiłek jest przyznawany z powodu klęski żywiołowej i wypłacany ze środków otrzymanych z budżetu państwa. Z tego powodu nałożono na gminę obowiązek stosowania się przez gminę do wytycznych i zaleceń organów rządowych.

Wysokość Zasiłku Celowego wynosi 8000 zł została określona przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, w dokumencie o nazwie Zasady. [4] Zgodnie z Zasadami, Zasiłek Celowy jest przyznawany na wniosek rodziny albo osoby samotnie gospodarującej lub z urzędu (za zgodą uprawnionego), złożony nie później niż w terminie 30 dni od dnia wystąpienia powodzi.

Wniosek składa się do wójta (burmistrza, prezydenta miasta) gminy miejsca zamieszkania osoby ubiegającej się o świadczenie, a w praktyce do kierownika ośrodka pomocy społecznej działającego z upoważnienia wójta (burmistrza, prezydenta miasta). Wniosek należy złożyć pisemnie, ale można zrobić to także ustnie do protokołu poza siedzibą ośrodka pomocy społecznej, w szczególności w miejscu wystąpienia powodzi.

Zgodnie z Zasadami, zasadnym jest wypłacanie zasiłku celowego na pomoc doraźną niezwłocznie, nie później niż w terminie 3 dni roboczych od daty otrzymania przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) środków od Wojewody. Zwrot nienależnie od pobranych świadczeń reguluje art. 104 ustawy o pomocy społecznej [5]. Nienależnie pobrane świadczenia podlegają ściągnięciu w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.

Zasiłek Losowy wg obecnie obowiązującego rozporządzenia

Obecnie zasiłek losowy dla dzieci i uczniów na cele edukacyjne jest wypłacany na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 marca 2022 r. w sprawie szczegółowych warunków udzielania pomocy dzieciom i uczniom w formie zasiłku losowego na cele edukacyjne, pomocy uczniom w formie wyjazdów terapeutyczno-edukacyjnych oraz pomocy dzieciom i uczniom w formie zajęć opiekuńczych i zajęć terapeutyczno-edukacyjnych w latach 2022-2024 (Dz.U. 2022, poz. 850 ze zm.), zwanego dalej rozporządzeniem.

Z § 2 ust. 1a rozporządzenia wynika, że z zasiłków losowych mogą korzystać wyłącznie dzieci i uczniowie, jeżeli ich rodzinom został przyznany zasiłek celowy na podstawie art. 40 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej w związku ze stratami poniesionymi w 2024 r. Wysokość tego zasiłku wynosi 1000 zł. Zasiłek losowy jest przyznawany i wypłacany do 31 grudnia 2024 r.

W przypadku przyznania Zasiłku Celowego, wójt (burmistrz, prezydent miasta) właściwy ze względu na miejsce zamieszkania dziecka lub ucznia informuje rodziców dziecka lub ucznia (prawnych opiekunów), rodziców zastępczych, osoby prowadzące rodzinny dom dziecka, opiekunów faktycznych w rozumieniu ustawy z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz. U. z 2019 r. poz. 2407 oraz z 2021 r. poz. 1162, 1981 i 2270) albo pełnoletniego ucznia o możliwości przyznania zasiłku losowego.

Po wyrażeniu przez te osoby zgody na przyznanie zasiłku losowego wójt (burmistrz, prezydent miasta) sporządza listę dzieci i uczniów uprawnionych do otrzymania tego zasiłku i przyznaje im ten zasiłek. Lista zawiera imię i nazwisko dziecka lub ucznia oraz adres jego zamieszkania. Na podstawie tej listy wypłacany jest zasiłek losowy rodzicom dziecka lub ucznia (prawnym opiekunom), rodzicom zastępczym, osobom prowadzącym rodzinny dom dziecka, opiekunom faktycznym w rozumieniu ustawy z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci albo pełnoletniemu uczniowi zasiłek losowy.

Zasiłek Losowy w projekcie

W projekcie, w art. 5d, przewidziano możliwość przyznania jednorazowego świadczenia, także nazwanego Zasiłkiem Losowym. Ma on przysługiwać dzieciom uczestniczącym w obowiązkowym rocznym przygotowaniu przedszkolnym albo uczniom uczęszczającym do wszystkich typów szkół, kształcących się w formie dziennej. Zgodnie z art. 19 projektu nie będzie on przysługiwał dzieciom i uczniom, które otrzymały Zasiłek Losowy na podstawie obecnie obowiązujących przepisów.

Zasiłek Losowy ma być przyznawany niezależnie od dochodów rodziny albo osoby samotnie gospodarującej. Zasiłek nie będzie powiązany z otrzymaniem przez rodzinę Zasiłku Celowego określonego w art. 40 ustawy o pomocy społecznej. Wysokość Zasiłku Losowego będzie wynosić 1000 zł. Zasiłek Losowy ma być przyznawany na wniosek rodziców dziecka lub ucznia (prawnych opiekunów), rodziców zastępczych, osoby prowadzące rodzinny dom dziecka, opiekunów faktycznych w rozumieniu ustawy z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz. U. z 2019 r. poz. 2407 oraz z 2021 r. poz. 1162, 1981 i 2270) albo pełnoletniego ucznia.

Wzór wniosku określi Minister Edukacji Narodowej. Wniosek ma być składany do wójta (burmistrza, prezydenta miasta) gminy, w którym wnioskodawca poniósł szkodę w wyniku powodzi, albo gminy sąsiadującej, na terenie której przebywa w wyniku przeprowadzenia ewakuacji albo konieczności opuszczenia zagrożonego miejsca zamieszkania.

Organ będzie miał wypłacić Zasiłek Losowy niezwłocznie, nie później niż w terminie 2 dni od dnia wpłynięcia wniosku. Do wniosku trzeba będzie dołączyć stosowne oświadczenia, które zapewne znajdą się we wzorze wniosku. Po wypłacie Zasiłku Losowego organ dokona weryfikacji prawidłowości danych zawartych we wniosku. Jeżeli okaże się, że rodzina lub osoba samotnie gospodarująca nie poniosła szkody w wyniku wystąpienia powodzi, organ wypłacający Zasiłek Losowy wyda decyzję o jego zwrocie w terminie 7 dni. Do zwrotu będą stosowane przepisy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Przyznawanie i wypłacanie zasiłku należy do zadań zleconych z zakresu administracji rządowej realizowanych przez gminę.

Autor: Radca Prawny Zbigniew Cieślak, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

[1] Druki Sejmowe nr 672 i 672-A (art. 61 projektu).
[2] Termin został określony w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 16.09.2024 r. w sprawie wykazu gmin, w których są stosowane szczególne rozwiązania związane z usuwaniem skutków powodzi z września 2024 r., oraz rozwiązań stosowanych na ich terenie (Dz.U. 2024, poz. 1371).
[3] Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych I Administracji z dnia 16 listopada 2011 r. w sprawie trybu wypłaty i szczegółowego trybu zwrotu zasiłku powodziowego oraz wzoru formularza wniosku o zasiłek powodziowy (Dz.U.2011, nr 247, poz.1477).
[4] Obowiązujące od 17.09.2024 r. ZASADY Udzielania pomocy finansowej, ze środków budżetu państwa z części 85 – Budżety wojewodów, dział 852 – Pomoc społeczna, rozdział 85278 – Usuwanie skutków klęsk żywiołowych oraz z rezerw celowych na przeciwdziałanie i usuwanie skutków klęsk żywiołowych, w formie zasiłków celowych, o których mowa w ustawie o pomocy społecznej oraz w ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi, dla rodzin lub osób samotnie gospodarujących poszkodowanych w wyniku powodzi we wrześniu 2024 roku (dalej: Zasady).
[5] Ustawa z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej ( t.j. Dz.U.2024.1283 ze zm.)

Polska opóźnia wdrożenie dyrektywy CSRD – spółki czekają na przepisy

Termin na implementację w Polsce dyrektywy CSRD minął 6 lipca br. „Projekt ustawy implementującej z kwietnia tego roku jest jednak dopiero na etapie uzgodnień i nie należy się spodziewać jego szybkiego uchwalenia. Tymczasem obowiązki raportowe, które nakłada dyrektywa już teraz rodzą pytania, co do ich funkcjonowania w praktyce” – mówi Katarzyna Jaroszyńska-Lewandowska Senior Associate w praktyce fuzji i przejęć oraz prawa rynków kapitałowych warszawskiej kancelarii Wolf Theiss.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2464 z dnia 14 grudnia 2022 r. w sprawie zmiany rozporządzenia (UE) nr 537/2014, dyrektywy 2004/109/WE, dyrektywy 2006/43/WE oraz dyrektywy 2013/34/UE w odniesieniu do sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju („Dyrektywa CSRD”), wpisuje się w unijny projekt szeregu działań na rzecz bardziej ekologicznej gospodarki i stanowi jeden ze środków transformacji ekologicznej. Jak czytamy w uzasadnieniu Dyrektywy CSRD, celem Zielonego Ładu jest m.in. „przekształcenie UE w nowoczesną, zasobooszczędną i konkurencyjną gospodarkę” oraz „oddzielenie wzrostu gospodarczego od wykorzystania zasobów naturalnych i zapewnienie, aby wszystkie regiony i wszyscy obywatele UE uczestniczyli w sprawiedliwej społecznie transformacji w kierunku zrównoważonego systemu gospodarczego”.

Dla firm działających na terenie UE oznacza to szereg zmian i wymogów, które, w efekcie końcowym, mają umożliwić osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku – podkreśla Julia Dolna, Associate w kancelarii Wolf Theiss.

Nowe raportowanie

W ramach projektowanej nowelizacji, do polskiego porządku prawnego wprowadzany jest obowiązek tzw. sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju. Termin „kwestie zrównoważonego rozwoju” bazuje na funkcjonujących już „czynnikach zrównoważonego rozwoju”, tj.: kwestiach środowiskowych, społecznych i pracowniczych, praw człowieka oraz przeciwdziałania korupcji i przekupstwu, a w Dyrektywie CSRD został rozszerzony o „czynniki środowiskowe, czynniki społeczne i z zakresu praw człowieka oraz czynniki ładu społecznego”.

Sprawozdawczość dotycząca zrównoważonego rozwoju będzie zawierać m.in. opis modelu biznesowego i planów spółki, z uwzględnieniem odporności na ryzyka związane ze zrównoważonym rozwojem i szans wynikających dla spółki z tego aspektu działalności. W raporcie ma być uwzględniony również wpływ spółki na zrównoważony rozwój oraz sposób wdrożenia omawianej strategii. Nie zapomniano o długoterminowych celach unijnych – informacje przekazywane przez spółki będą musiały wskazywać, w jaki sposób ich strategia uwzględnia docelowe przejście na zrównoważoną gospodarkę, ograniczenie globalnego ocieplenia do 1,5°C oraz osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku – mówi Katarzyna Jaroszyńska-Lewandowska z Wolf Theiss.

Spółki będą też musiały wykazywać uwzględnienie problemowych kwestii w wewnętrznym corporate governance, w tym przedstawiać regulacje wewnętrzne przyjęte w odniesieniu do kwestii zrównoważonego rozwoju, powiązane systemy premiowe oraz rolę, jaką w omówionych celach pełnią kierownicy i członkowie organów nadzorujących.

Informacje te będą przedstawiane w odrębnej części sprawozdania z działalności podmiotu w perspektywie krótko, średnio- i długoterminowej. Dane mają też uwzględniać tzw. perspektywę podwójnej istotności, tj. uwzględniać nie tylko informacje dotyczące wpływu wymogów zrównoważonego rozwoju na sytuację i strategię spółki, ale także wpływ działalności spółki na kwestie zrównoważonego rozwoju. Dyrektywa CSRD wprowadza obowiązkowe i wspólne standardy sprawozdawczości (European Sustainability Reporting Standards, tzw. ESRS), zgodnie z którymi sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju ma być sporządzana.

Sprawozdanie z działalności wraz z informacjami w zakresie zrównoważonego rozwoju musi być zatwierdzone w terminie 6 miesięcy od dnia bilansowego (czyli dla spółek, w których rok obrotowy pokrywa się w rokiem kalendarzowym – do 30 czerwca kolejnego roku), a następnie złożone w rejestrze sądowym co do zasady w terminie 15 dni od zatwierdzenia. Co ważne, w projekcie ustawy implementującej dyrektywę CSRD przewidziano, że sprawozdania z działalności powinny być zamieszczane także na stronie internetowej danej jednostki.

Nowością wynikającą z Dyrektywy CSRD, która również znajduje się w projekcie ustawy implementującej, jest konieczność atestacji sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju przez biegłych rewidentów i sporządzenia sprawozdań z atestacji, które również będą składane do rejestru sądowego – dodaje Julia Dolna.

Dla kogo i od kiedy sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju?

Zgodnie z projektem ustawy implementującej dyrektywę CSRD obowiązki dotyczące sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju będą dotyczyły przede wszystkim dużych jednostek, czyli takich, które przekroczyły co najmniej dwie z następujących wartości: 110 mln zł sumy aktywów bilansu na koniec roku obrotowego, 220 mln zł przychodów netto ze sprzedaży lub 250 osób średniorocznego zatrudnienia w przeliczeniu na pełne etaty. Dodatkowo obejmą one jednostki dominujących dużych grup oraz małe i średnie jednostki będące emitentami papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu na jednym z rynków regulowanych EOG. Małe jednostki to takie, które nie są jednostkami mikro i które nie przekroczyły co najmniej dwóch z następujących wartości: 33 mln zł sumy aktywów bilansu na koniec roku obrotowego, 66 mln zł przychodów netto ze sprzedaży i 50 osób średniorocznego zatrudnienia w przeliczeniu na pełne etaty, a średnie jednostki to takie, które nie są jednostkami małymi i mikro, a nie przekroczyły co najmniej dwóch z wartości kwalifikacji jako jednostka duża.

Jako pierwsze sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju będą musiały przygotować te jednostki, które raportowały dotychczas w oparciu o dyrektywę NFRD dotyczącą raportowania informacji niefinansowych. Te podmioty będą musiały uwzględnić informacje o zrównoważonym rozwoju już w sprawozdaniach z działalności za 2024 r.precyzuje Katarzyna Jaroszyńska-Lewandowska.

Z kolei dla dużych jednostek i jednostek dominujących dużej grupy informacje dotyczące zrównoważonego rozwoju będą musiały być uwzględniane począwszy od sprawozdań z działalności za 2025 r. A w przypadku małych i średnich jednostek będących emitentami papierów wartościowych – począwszy od sprawozdań z działalności za 2026 r.  Warto jednak wspomnieć, że w przypadku małych i średnich emitentów istnieje możliwość zwolnienia z obowiązku raportowania za lata 2026 i 2027 pod warunkiem przedstawienia przyczyn niesporządzenia sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju.

Po co nam ta sprawozdawczość?

Dyrektywa CSRD ma zapewnić potencjalnym inwestorom dostęp do informacji na temat stosunku jednostki do zrównoważonego rozwoju. Dzięki temu, osoby i podmioty zainteresowane wykorzystywaniem swoich środków w sposób zrównoważony, będą mogły łatwo zidentyfikować spółki podzielające ich ekologiczne wartości.

Warto też wspomnieć o sankcjach, jakie przewidziane są w projekcie ustawy implementującej dyrektywę CSRD.

Sama dyrektywa nie zawiera przepisów dotyczących kar za niestosowanie się do obowiązków dotyczących sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju, pozostawiając to w gestii państw członkowskich. Projekt polskiej ustawy zakłada zmianę brzmienia art. 79 ustawy o rachunkowości, który typizuje przestępstwa odnoszące się do sprawozdawczości finansowej, poszerzając ten katalog o przestępstwa dotyczące sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju – zaznacza Julia Dolna.

Opóźnienie w implementacji dyrektywy CSRD w praktyce będzie oznaczać, że spółki, które będą raportować jako pierwsze, będą miały mniej czasu na przygotowanie się na nowe obowiązki. Warto więc, aby te podmioty już teraz podjęły czynności związane ze sprawozdawczością zrównoważonego rozwoju, bazując na ESRS-ach i dotychczasowej treści projektu ustawy. Należy podkreślić, że docelowo podmioty uczestniczące w rynku będą musiały uwzględnić nowe wymagania nie tylko w zakresie sprawozdawczości, ale także odpowiednio przygotować się wewnętrznie do raportowania poprzez uwzględnienie w ich corporate governance mechanizmów spójnych ze sprawozdawczością zrównoważonego rozwoju.

Inflacja w Polsce wzrosła do prawie 5 procent

Według opublikowanych dziś przez GUS wstępnych danych dotyczących wzrostu cen, inflacja we wrześniu wyniosła 4,9 proc., zbliżając się do granicy 5 proc. Jest to najwyższy odczyt od grudnia zeszłego roku, kiedy inflacja wyniosła 6,2 proc. Aż 26 proc. polskich inwestorów uważa, że inflacja stanowi najważniejsze zagrożenie dla ich portfela inwestycyjnego.

Wrzesień to kolejny miesiąc, w którym inflacja w Polsce rośnie, nie pozwalając o sobie zapomnieć. W marcu inflacja spadła do rekordowo niskiego poziomu 2 proc. i od tego czasu systematycznie rośnie. Podwyżki cen energii elektrycznej, wprowadzone 1 lipca, wywindowały inflację powyżej 4 proc. W lipcu inflacja wyniosła 4,2 proc., a w sierpniu 4,3 proc. rok do roku.

Obecne wzrosty inflacji są wynikiem zarówno bieżących podwyżek cen, jak i tzw. „efektu bazy”. W 2023 roku inflacja gwałtownie spadała, dlatego obecnie poziom inflacji rocznej rośnie, odnosząc się do coraz niższych odczytów sprzed roku. Ten efekt utrzyma się do końca 2024 roku, co może podnieść inflację powyżej 5 proc. w kolejnych miesiącach.

W sierpniu inflacja miesiąc do miesiąca wyniosła 0,1 proc. Według wstępnych danych GUS, ceny żywności i nośników energii wzrosły o 0,2 proc., natomiast ceny paliw na stacjach benzynowych spadły o 3,4 proc., co było efektem spadku cen ropy na rynkach światowych.

Poziom inflacji pozostaje kluczowym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o obniżkach stóp procentowych. Już w środę czeka nas kolejna decyzja Rady Polityki Pieniężnej dotycząca wysokości stóp procentowych. Z powodu rosnącej inflacji obecnie nie ma szans na obniżki, a najwcześniejszy możliwy termin na takie działanie to drugi kwartał 2025 roku. Niemniej jednak, spadki stóp w strefie euro, USA i krajach ościennych mogą wywierać presję na złotego. We wrześniu FED obniżył stopy o 50 pkt bazowych, a EBC dokonał dwóch obniżek w czerwcu i wrześniu. To może powodować umocnienie złotego przy utrzymujących się wyższych stopach w Polsce.

Według badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego, inflacja jest największym zagrożeniem dla polskich inwestorów – tak stwierdziło 26 proc. badanych. Mniej obawiają się oni o stan globalnej gospodarki (20 proc.) oraz ryzyko kryzysu międzynarodowego (20 proc.). Stan polskiej gospodarki jest najważniejszym problemem tylko dla 11 proc. inwestorów.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Silna aprecjacja jena po wyborze Shigeru Ishiby na lidera LDP

W piątek jen uległ dynamicznej aprecjacji. Notowania USD/JPY spadły z poziomu 146,50 do 142,00 i obecnie znajdują się już poniżej tego dolnego pułapu. To pokosie doniesień, że Liberalna Partia Demokratyczna Japonii wybrała Shigeru Ishibę na nowego lidera. Prawdopodobnie zostanie on premierem. Reakcja na rynku walutowym była gwałtowna i dynamiczna. Wcześniej mówiło się o także o możliwym przejęciu teki premiera przez Sanae Takaichi, która miałaby zastąpić ustępującego Fumio Kishidę.

Takaichi była i jest uznawana za przeciwniczkę restrykcyjnej polityki Banku Japonii. Rynek w pewnym stopniu obawiał się, że jeśli ona przejęłaby urząd premiera, optowałaby za utrzymaniem ultra-luźnej polityki monetarnej oraz powrotu do czasów Abenomiki, czyli programu polityki gospodarczej, wprowadzonej przez premiera Abe w 2013 roku. Miało to na celu ożywienie gospodarki.

Przyszły premier dał wyraźnie do zrozumienia, że nie sprzeciwia się restrykcyjnemu działaniu BoJ, co stało się pozytywną informacją dla jena. Cały czas jednak Bank Japonii nie ma pewności, czy inflacja w Japonii zagości na dłużej i czy normalizacja polityki pieniężnej zakończ się powodzeniem.

Kilka miesięcy temu BoJ zaskoczył podwyżką stóp procentowych ale po wydarzeniach z początku sierpnia (załamanie na rynku akcyjnym Japonii, silna aprecjacja jena na skutek redukowania transakcji carry trade) bank nieco złagodził swój przekaz, a dalsze zacieśnianie stało się wątpliwe. Instytucja prawdopodobnie chce, żeby kurz zawirowań z okresu wakacji opadł i być może dopiero za jakiś czas wznowi swoje działania.

We wrześniu inflacja w kraju „Kwitnącej Wiśni” wyniosła 3 proc. r/r a bazowa 2,8 proc. r/r. Od początku roku widoczna jest lekka tendencja wzrostowa i jeśli ona zostanie utrzymana, wówczas BoJ może zdecydować się na kolejny krok w zacieśnianiu warunków monetarnych.

Rynek OIS w tym momencie daje niespełna 25 proc. szans na podwyżkę stóp w grudniu oraz ponad 27 proc. prawdopodobieństwa podobnego ruchu w styczniu 2025 roku.

Notowania USD/JPY znajdują się w trendzie spadkowym od pierwszego tygodnia lipca. Spadki pokonały przyspieszoną linię trendu wzrostowego poprowadzoną przez minima ze stycznia oraz grudnia 2023 roku. Obecne, kilkumiesięczne spadki są jednak wciąż mniejsze pod kątem rozpiętości w porównaniu do zniżek z IV kwartału 2024 roku. Kluczowym wsparciem technicznym jest w tym momencie poziom 140,00 a następnie 138,00-137,50.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Jak wybrać i wdrożyć odpowiedni system ERP dla swojego biznesu?

System ERP jest zaawansowanym oprogramowaniem służącym do zarządzania przedsiębiorstwem. Przez swoją elastyczność, możliwość dostosowania do indywidualnych potrzeb i liczne zalety na to rozwiązanie decyduje się coraz więcej firm z różnych branż. Jak spośród dostępnych opcji wybrać tę, która sprawdzi się najlepiej?

Podstawą funkcjonowania każdego systemu ERP jest wspólna dla całej organizacji baza danych, do której trafiają dane ze wszystkich działów firmy. Z takiej budowy wynikają największe zalety systemów ERP jak automatyzacja, poprawa komunikacji, optymalizacja procesów i wiele innych. Jednak specyfika działalności każdej firmy jest inna, stąd wybór musi być przemyślany, a program odpowiadać na potrzeby.

Wybieramy system ERP

W pierwszej kolejności należy sprecyzować cele, jakie firma zamierza osiągnąć poprzez wdrożenie oprogramowania. Najczęściej wymienia się tutaj poprawę efektywności, kontrolę nad procesami biznesowymi, lepszy porządek lub zautomatyzowanie pracy. Następnie należy przyjrzeć się temu, jak wygląda praca i przebieg poszczególnych czynności obecnie. To pozwoli sprecyzować, jakie funkcje i moduły powinien mieć system ERP. Na tym etapie analizujemy, z jakich innych narzędzi korzysta się w firmie. Lepszą efektywność uzyskamy, kiedy narzędzia będą zintegrowane z systemem ERP. Tak samo istotne jest zdiagnozowanie obszarów, których funkcjonowanie da się zoptymalizować.

Mając pewien obraz oczekiwań, możemy przejść do analizy dostępnych na rynku rozwiązań. Ważna będzie cena, koszty wdrożenia, późniejsze wsparcie techniczne i możliwość rozbudowy o kolejne moduły w przyszłości. Na dużą elastyczność, dodanie nowych funkcji i modułów, a także integrację z wieloma innymi narzędziami pozwala m.in. system ERP enova365.

Przygotowanie firmy do wdrożenia systemu ERP

Kiedy już podejmiemy decyzję co do tego, jaki system ERP chcemy mieć w firmie, musimy znaleźć autoryzowanego partnera. Mamy wtedy pewność, że wdrożenie będzie przebiegać prawidłowo. Jest to o tyle ważne, że podczas spotkania z przedstawicielem będziemy wspólnie analizować potrzeby firmy. Zostanie sprecyzowany model biznesowy, struktura organizacji i zakres niezbędnych funkcji. Na tej podstawie powstanie plan wdrożenia.

Musimy przy tym pamiętać, że system ERP jest dopasowywany do wielkości i potrzeb firmy. Oznacza to, że wdrożenie będzie procesem, który w każdej organizacji może mieć inną długość. Dla jednej firmy będzie to kilka dni, a dla innej kilka miesięcy. Nie możemy zapominać, że w grę wchodzi m.in. przenoszenie danych, aby po zakończeniu wdrożenia, system od razu był gotowy do prac. Żeby wszystko przebiegało płynnie, harmonogram prac zostanie podzielony na etapy.

Istotnym krokiem jest przygotowanie pracowników na zmiany i późniejsze przeprowadzenie szkoleń z zakresu obsługi oprogramowania. Już po wdrożeniu możemy liczyć na wsparcie autoryzowanego partnera.

Podsumowanie

Od kilku lat systemy ERP zyskały na popularności i decyduje się na nie wielu przedsiębiorców. Pomagają zachować konkurencyjną pozycję na rynku, usprawnić pracę i poprawić wydajność. Chcąc dowiedzieć się więcej na temat tego, jak tego typu narzędzia działają, można odwiedzić stronę: https://www.enova.pl/co-to-jest-erp/.

Bain & Company: Rynek gier wideo wzrośnie o jedną trzecią do 2028 r.

Napędzany rozwojem nowych technologii rynek gier wideo będzie w najbliższych latach przyciągać coraz więcej użytkowników, a jego łączna wartość wzrośnie do niemal $260 mld w 2028 roku, wynika z analiz firmy doradczej Bain & Company. O kierunkach rozwoju rynku zadecydują młodsi użytkownicy, dla których ekosystem gier staje się głównym centrum rozrywki i aktywności społecznych.

Szacowana wartość globalnego rynku gier wideo wyniosła w 2023 roku $196 mld i była większa niż łączne wydatki na streaming wideo ($114 mld), streaming muzyki ($38 mld) oraz bilety do kina ($34 mld). Zakończenie pandemii nie spowolniło dynamiki wzrostu na rynku, a eksperci prognozują jego dalszy rozwój i przejmowanie publiczności od innych mediów.

Liczba użytkowników gier nadal rośnie i dotyczy to wszystkich grup wiekowych. Bez wątpienia o przyszłości rynku zdecydują młodzi gracze, którzy spędzają na tej formie rozrywki najwięcej czasu – mówi Paweł Szreder, partner w warszawskim biurze Bain & Company. – To zgodnie z ich oczekiwaniami i zwyczajami będzie rozwijał się rynek.

Z badania Bain & Company wynika, że 52 proc. ankietowanych regularnie korzysta z gier. Eksperci sugerują, by w strategiach firm gamingowych nie ignorować osób w wieku 45+, z których 31 proc. to gracze, jednak podkreślają dominującą rolę młodszego pokolenia. W grupie wiekowej 2-18 lat już 80 proc. badanych korzysta z gier i na tej aktywności spędza około 30 proc. czasu przeznaczonego na rozrywkę. Osoby w wieku 13-17 lat przeznaczają na gry średnio 9,5 godziny tygodniowo, natomiast gracze powyżej 45 roku – 2,5 godziny.

Już w badaniu sprzed dwóch lat zaobserwowaliśmy, że młodsi gracze wolą spędzać czas z przyjaciółmi za pośrednictwem technologii niż w świecie rzeczywistym. Nic się pod tym względem nie zmieniło, nadal taką deklarację składa około połowa młodszych graczy mimo końca pandemii i lockdownów – dodaje Paweł Szreder.

Producenci coraz częściej stawiają na immersyjność, czyli budowanie rozległych wirtualnych światów, w które gracze mogą się w pełni zanurzyć, nawiązywać kontakty społeczne i samodzielnie tworzyć treści. W badaniu Bain & Company jedna trzecia graczy wymienia tego typu grę jako ulubioną, natomiast w pokoleniu poniżej 18 lat – połowa. Młodsi gracze używają ekosystemu gier również do robienia zakupów, utrzymywania kontaktu ze znajomymi oraz korzystania z innych mediów, co zwiększa ich wartość jako grupy konsumenckiej z komercyjnego punktu widzenia. Gracze zaangażowani spędzają na grze więcej czasu i są skłonni wydawać na nią więcej. Dla młodszych graczy platformy takie jak Roblox czy Fortnite pełnią funkcję narzędzia kontaktu wspierającego relacje społeczne, czyli podobną do WhatsAppa czy Facebooka w starszych grupach wiekowych.

Eksperci Bain & Company zwracają też uwagę na zmianę trendów i nieuchronną dominację tytułów wieloplatformowych (cross-platform), które umożliwiają przechodzenie między urządzeniami – komputerem, konsolą, komórką – w ramach jednej rozgrywki. Zapisanie postaci i gry oraz kontynuowanie jej na innym urządzeniu (cross-save) jest jedną z trzech najbardziej pożądanych cech gier. Pozostałe dwie to stała aktualizacja i dodawanie nowych treści oraz możliwości grania z przyjaciółmi niezależnie od platformy, z której oni korzystają (cross-play). Co więcej, około 41 proc. użytkowników jest gotowa zapłacić więcej za tytuł, który posiada takie funkcjonalności. Obecnie na liście dziesięciu najpopularniejszych tytułów osiem jest wieloplatformowych, a 70 proc. użytkowników gier korzysta z więcej niż jednego typu urządzenia.

Użytkownicy nie są przywiązani do platformy, z której korzystają, ale do gry i chcą możliwości korzystania z niej na różnych urządzeniach – twierdzi Paweł Szreder. Technologicznie i biznesowo rynek dorósł do tej zmiany. Dla twórców gier oznacza to konieczność dostosowania się do oczekiwań i zmianę strategii. Widzimy, że nawet najbardziej konserwatywni producenci gier, którzy trzymali się dotychczas konsekwentnie jednej platformy, całkowicie zmieniają kurs.

Zdaniem ekspertów dzieje się tak w odpowiedzi na sygnały napływające z rynku, których twórcy gier nie powinni ignorować mimo ogólnego optymizmu i wzrostowych trendów na rynku. Wśród takich sygnałów jest między innymi wyhamowanie liczby sprzedanych konsol. Rynek ten odnotował wzrost w ostatnim roku pod względem wartości, ale liczba sprzedanych urządzeń pozostała na tym samym poziomie, natomiast jego penetracja – mierzona udziałem konsol w ogólnej puli urządzeń, z których korzystają użytkownicy – spadła.

Więcej informacji na temat rynku gier i pełna wersja raportu: https://www.bain.com/insights/topics/gaming-report/

Finansowe priorytety i obawy pokolenia Z

Wzrost kosztów życia, związany m.in. z rosnącymi cenami mieszkań, żywności i energii, w połączeniu z globalnymi napięciami wywołanymi m.in. wojną w Ukrainie, wyraźnie wpływa na pokolenie Z. Jak wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte „How does European Generation Z buy insurance?”, mimo tych wyzwań, 80 proc. przedstawicieli tej generacji z Polski deklaruje, że ma już zdefiniowane plany na przyszłość. Jednocześnie ponad 40 proc. najbardziej obawia się utraty samodzielności finansowej. W rezultacie już teraz połowa Polek i Polaków z pokolenia Z stara się odkładać pieniądze na nadchodzące lata, nie rezygnując przy tym z inwestowania w rozwój osobisty i zdrowie psychiczne.

Z najnowszego raportu firmy doradczej Deloitte wyłania się nowy obraz pokolenia Z i jego podejścia do m.in. ubezpieczeń i finansów. Młodzi ludzie, urodzeni między 1997 a 2012 rokiem, aktywnie kształtują swoje kariery oraz trendy i z sukcesem adaptują się do dynamicznie zmieniającego się świata.

Wyniki naszego raportu pokazują, że pokolenie Z nie tylko aktywnie planuje swoją przyszłość, ale również wyznacza nowe standardy w podejściu do życia zawodowego i osobistego. Aż 83 proc. przedstawicieli pokolenia Z zamieszkujących badane europejskie kraje deklaruje, że ma sprecyzowane plany na kolejne lata, co jest wynikiem wyraźnie przewyższającym deklaracje generacji X. Co więcej, zaledwie co dwudziesta osoba z tej grupy nie martwi się o swoją przyszłość, podczas gdy wśród trzydziestolatków i czterdziestolatków jest to już jedna na dziesięć osób – mówi Marcin Warszewski, lider usług dla sektora ubezpieczeniowego, partner, Deloitte.

Pokolenie Z coraz częściej postrzega ubezpieczenie [link sponsorowany] jako kluczowy element zabezpieczenia swojej przyszłości finansowej i zdrowotnej, zwłaszcza w obliczu rosnących kosztów życia i globalnych wyzwań.

Jednocześnie autorzy raportu podkreślają, że młodzi dorośli, znajdujący się w kluczowej fazie życia – związanej z edukacją i początkiem kariery zawodowej – wykazują się nie tylko większym skupieniem na przyszłości, ale również większą precyzją w jej planowaniu. Zgodnie z wynikami badania tylko 11 proc. respondentów z pokolenia Z żyjących w Europie nie potrafi określić ram czasowych dla swoich planów , podczas gdy wśród osób z pokolenia X ten odsetek wynosi już 20 proc.

Lęk przed utratą niezależności

Mimo swojego optymistycznego podejścia do przyszłości, młodzi ludzie stają przed wieloma wyzwaniami. Jednym z głównych lęków generacji Z jest obawa przed utratą samodzielności finansowej – czterech na dziesięciu polskich respondentów (43 proc.) martwi się, że nie będzie w stanie samodzielnie się utrzymać, co jest wynikiem zbliżonym do millenialsów i pokolenia X (odpowiednio 38 proc. i 42 proc. wskazań). Na liście obaw pojawiają się także wypadki (38 proc.) oraz niezdolność do utrzymania rodziny (21 proc.). Niepokój budzą w nich również nowoczesne technologie. Około 14 proc. spośród młodych polskich respondentów obawia się, że w przyszłości automatyzacja i rozwój sztucznej inteligencji mogą wpłynąć na ich perspektywy zawodowe. Dla porównania – wśród wszystkich uczestników badania z Europy odsetek ten wynosi więcej, bo niemal jedną piątą.

Młodzi ludzie wkraczają w dorosłość w świecie pełnym niepewności, co wyraźnie kształtuje ich priorytety. Jednym z ich największych zmartwień są możliwe trudności finansowe – co trzecia osoba z pokolenia Z obawia się, że własne mieszkanie może pozostać ich nieosiągalnym marzeniem. Ta niewiadoma, związana z tym, co przyniosą nadchodzące lata, nie tylko budzi w nich lęki, ale także skłania do bardziej przemyślanego planowania. W przeciwieństwie do swoich rodziców , młodzi z Polski częściej myślą o przyszłości, jednak wciąż szukają u nich wsparcia i konsultują swoje decyzje, zwłaszcza gdy w grę wchodzą kwestie finansów i ubezpieczeń – mówi Tadeusz Fułek, menedżer, Customer&Marketing, Digital Customer w Deloitte.

Inwestycja w siebie i dobre samopoczucie

Pokolenie Z w podejściu do finansów kieruje się elastycznością i dbałością o codzienne potrzeby, stawiając w pierwszej kolejności na własny rozwój. Już połowa Polek i Polaków z tej grupy deklaruje, że stara się regularnie odkładać pieniądze (37 proc. ogółu badanych). Zamiast jednak koncentrować się na długoterminowych celach, takich jak zbieranie na emeryturę (17 proc.), młodzi Polacy częściej wydają pieniądze na rzeczy, które zapewniają im komfort i lepsze doświadczenia – 34 proc. wskazań.

Równocześnie jedna czwarta (25 proc.) polskich dwudziestolatków wskazuje, że priorytetem dla nich są wydatki związane z dbaniem o zdrowie i dobre samopoczucie. Z raportu wynika, że pokolenie Z koncentruje się w pierwszej kolejności właśnie na zabezpieczeniu zdrowia i życia. W Polsce aż 45 proc. młodych ludzi, którzy mają już choć jedną polisę, planuje wykupienie dodatkowego ubezpieczenia na życie, co znacząco przewyższa europejską średnią (29 proc.). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych – w naszym kraju zainteresowanie tym typem ochrony sięga 41 proc., podczas gdy na poziomie europejskim dotyczy to 33 proc. respondentów generacji Z.

Młodzi z Polski i ich europejscy rówieśnicy coraz większą wagę przykładają także do zdrowia psychicznego – co szósty uczestnik badania z pokolenia Z rozważa zakup ubezpieczenia w tej kategorii, co wyróżnia ich na tle millenialsów i generacji X. Na popularności zyskują również ubezpieczenia zwierząt domowych – w Polsce o takim zabezpieczeniu myśli 14 proc. dwudziestolatków. Co ciekawe, zakup polisy obejmującej dobra cyfrowe rozważa 12 proc. badanych Europejczyków (w porównaniu do 3 proc. młodych Polaków).

Zbyt młodzi na ubezpieczenie?

Młodzi konsumenci, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich objętych badaniem, wykazują rosnące zainteresowanie ubezpieczeniami, choć ich świadomość w tym zakresie pozostaje zróżnicowana. Prawie połowa Polek i Polaków z pokolenia Z przyznaje, że ich wiedza na ten temat jest ograniczona, co jest wynikiem o 9 p.p. niższym niż we wszystkich ankietowanych krajach Europy. Mimo to, 71 proc. młodych Polek i Polaków posiada przynajmniej jedną polisę, co niemal dorównuje średniej dla wszystkich ankietowanych krajów (73 proc.).

Pokolenie Z reaguje na globalne trendy – od masowej cyfryzacji, przez kwestie równości ekonomicznej, aż po wzrost znaczenia zdrowia psychicznego. Widzimy to również w ich podejściu do ubezpieczeń. To generacja, która nie tylko ma swoje specyficzne obawy, ale także redefiniuje sposób, w jaki należy tworzyć produkty ubezpieczeniowe, aby odpowiadały na ich indywidualne i bieżące potrzeby. Cenią multikanałowość – korzystają z różnych kanałów jednocześnie, a jednym z kluczowych źródeł wiedzy o dostępnych na rynku produktach pozostaje dla nich rodzina i przyjaciele. Bardzo starannie analizują dostępne oferty, by wybrać te, które najlepiej wpisują się w ich potrzeby i styl życia Bardzo starannie analizują dostępne oferty, by wybrać tylko te, które najlepiej wpisują się w ich styl życia – dodaje Marcin Warszewski.

O raporcie 

Raport Deloitte został opracowany na podstawie badań przeprowadzonych w dziewięciu krajach: Niemczech, Holandii, Francji, Hiszpanii, Włoszech oraz Polsce, Czechach, Węgrzech i Rumunii. Badanie miało na celu zrozumienie podejścia młodych ludzi, zwłaszcza przedstawicieli generacji Z, do ubezpieczeń, koncentrując się na polisie życiowej, komunikacyjnej oraz mieszkaniowej.

Liczba Polaków objętych prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym przekroczyła 5 mln

Na koniec II kwartału 2024 r. liczba osób posiadających prywatne ubezpieczenie zdrowotne wyniosła 5,1 mln, co oznacza wzrost o 11,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. W pierwszym półroczu Polacy wydali na tę formę ochrony blisko 1 mld zł. To 25,9 proc. więcej niż rok wcześniej.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne po II kwartale 2024 roku:

  • 5,101 mln – liczba osób korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce
  • 983,3 mln zł – składka przypisana brutto w ubezpieczeniach zdrowotnych

Struktura ubezpieczeń pozostaje niezmienna. Głównym zakresem jest ambulatoryjna opieka zdrowotna, zarówno specjalistyczna, jak i podstawowa, z dostępem do badań diagnostycznych – wyjaśnia Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Prywatne ubezpieczenia lekarstwem na problemy publicznego systemu opieki zdrowotnej

Coraz większa popularność prywatnych polis zdrowotnych to w dużej mierze efekt rosnących problemów publicznego systemu opieki zdrowotnej. Ze sprawozdania z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia za poprzedni rok jednoznacznie wynika, że wzrósł czas oczekiwania na wizyty u specjalistów – zarówno w przypadkach stabilnych, jak i pilnych. W zeszłym roku najdłuższe kolejki obserwowano w poradniach gastroenterologicznych, kardiologicznych, okulistycznych, alergologicznych i endokrynologicznych. Najdłużej na wizytę pacjenci musieli czekać w ostatniej z nich – średnio 190 dni[1].

Pomimo zwiększających się nakładów, które są konsumowane głównie przez wzrost płac i innych kosztów, liczba udzielanych świadczeń nie zwiększyła się i w dalszym ciągu nie odpowiada na zapotrzebowanie pacjentów. Geneza problemu jest złożona i wynika z wielu czynników, takich jak ciągłe niedofinansowanie, niedobory kadrowe, inflacja w sektorze medycznym i wzrost płac, a także rosnące potrzeby starzejącego się społeczeństwa – wyjaśnia Dorota M. FalPrywatne ubezpieczenia zdrowotne oraz ich uwzględnienie w systemie ochrony zdrowia mogą być jednym z szybkich i efektywnych sposobów ograniczania skutków tego niepokojącego zjawiska. Już teraz, pomimo braku wsparcia ze strony państwa, ich rola wciąż rośnie.

Polska Izba Ubezpieczeń od lat apeluje o włączenie prywatnych ubezpieczeń do systemu opieki zdrowotnej.

Zdrowie jednym z priorytetów polskiej prezydencji w Unii Europejskiej

Okazją do dyskusji nad formą integracji sektorów prywatnych i publicznych w ochronie zdrowia może być rozpoczynająca się 1 stycznia 2025 r. prezydencja Polski w Unii Europejskiej. Wszyscy eksperci wskazują, że w zakresie zdrowia priorytetem powinna być profilaktyka zdrowotna, a w szczególności koordynacja działań w zakresie zdrowia publicznego oraz dostępu do wczesnej diagnostyki i badań przesiewowych.

Biorąc pod uwagę czynniki demograficzne i epidemiologiczne , można stwierdzić, że przyszłością opieki zdrowotnej są wczesna profilaktyka i wczesna interwencja. Wyzwanie natomiast stanowią sposoby finansowania rosnących lawinowo kosztów opieki zdrowotnej. Co do tego zgadzają się wszystkie kraje Unii Europejskiej i chcą współpracowaćtym zakresie – mówi ekspertka PIU.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu aktywności zawodowej poprzez zapewnianie dostępu do szybkiej opieki medycznej i badań profilaktycznych. To z kolei ma bezpośrednie przełożenie na ograniczanie absencji, prezenteizmu, a więc stabilność rynku pracy oraz wydajność gospodarek poszczególnych krajów członkowskich, jak i całej Unii Europejskiej.

[1] Roczne sprawozdanie z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia za 2023 rok: https://orka.sejm.gov.pl/Druki10ka.nsf/0/305E46D2663E4FB4C1258B86003E8A4C/%24File/618.pdf

Inflacja we Francji zaskakuje, ale uwaga inwestorów skupiona na USA

Rynek nerwowo przyjął dzisiejszy odczyt inflacji z Francji. Ostatecznie jednak nie udało się zmienić sentymentu. Dane z USA wciąż świecą jaśniejszym blaskiem. 

W pogoni za własnym ogonem

Główna para walutowa globu w tym tygodniu zachowuje się jak zagubiony sześciolatek w sklepie z cukierkami. Nie za bardzo wie, na czym chce skupić uwagę. Tydzień zaczęliśmy od testu dolnego ograniczenia przy 1,10$, by następnego dnia zaatakować 1,11$. W środę udało się zarówno wyjść górą, jak i na nowo skierować się ku wsparciu. Czwartek to kolejny atak na opór, by w piątek zaliczyć podróż w tę i z powrotem. Dzisiejsze zamieszanie jest efektem odczytu francuskiej inflacji, która drastycznie spadła w ostatnim miesiącu. Rezultat na poziomie zaledwie 1,2% wyraźnie zaskoczył rynki. Inwestorzy dość szybko wyciągnęli wnioski, że tak mocne zejście w dół jest objawem problemów gospodarczych, co w sumie nie jest ani trochę odkrywcze. Powoli do mainstreamu wraca narracja, że owszem, Amerykanie może i są na granicy twardego lądowania, ale to Europejczycy tę granicę już dawno przekroczyli. Dlatego wcześniej rozgrywane tempo obniżek stóp procentowych – jedna na kwartał – jest niemożliwe do utrzymania. A to powinno odbijać się na wspólnej walucie.

Oczy skierowane za ocean

Rzecz w tym, że nie tylko euro ma swoje problemy. Rynek po dość spektakularnym wrześniowym zwycięstwie nad Powellem zaostrzył apetyt i rozpoczął kampanię na rzecz podwójnego cięcia również na kolejnym posiedzeniu FOMC. Ważnym orężem w tej walce będzie dzisiejszy raport na temat wydatków Amerykanów. Analitycy stoją tu w lekkim rozkroku, ponieważ oczekują dalszego spadku głównej miary inflacji przy jednoczesnym podbiciu indeksu bazowego. Zarówno rynek, jak i decydenci z FED mają długą tradycję żonglowania hierarchią tych dwóch odczytów, w zależności od kierunku wiejącego w danym momencie wiatru. A że tłum żąda krwi (czyli obniżek), to nie ma sensu zawracać sobie głowy wyższą wartością.

Szalone chińskie drukarki

Maniakalna potrzeba luzowania polityki pieniężnej to nie tylko kwestia Europy czy USA. Jeszcze dalej w ten mrok zapuszczają się właśnie Chińczycy, którzy – oprócz obniżania stóp procentowych – postanowili wrócić do ulubionego patentu inwestorów i zalać rynki świeżo kreowanym pieniądzem. Indeksy giełdowe w Państwie Środka zareagowały oczywistym hurraoptymizmem, definitywnie kończąc wyczerpujący trend spadkowy. W ciągu zaledwie tygodnia przeszliśmy ze skrajnego pesymizmu do wyklucia nowej hossy. Zieleń dość szybko rozlała się na pozostałe parkiety, nie tylko azjatyckie.

Również dla złotego kończący się tydzień był całkiem energetyczny. Początkowo udało się kolejny raz przetestować ważne wsparcia na wykresach XXXPLN. Euro potaniało do 4,25 zł, dolar do 3,80 zł, a frank zszedł aż do 4,485 zł. Druga połowa tygodnia to jednak kapitulacja naszej waluty, przez co kursy zarówno EUR, jak i USD do PLN poszły w górę o 3 grosze. Jeszcze więcej odzyskał frank, który po decyzji o obniżeniu stóp procentowych (sic!) w Szwajcarii umocnił się względem złotego o blisko 6 groszy.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Czym się różni faktoring bez regresu od faktoringu z regresem?

Prowadzenie działalności gospodarczej często wiąże się z wyzwaniami związanymi z płynnością finansową, szczególnie gdy kontrahenci opóźniają płatności za dostarczone towary lub usługi. Faktoring to rozwiązanie, które może pomóc firmom w takiej sytuacji, zapewniając natychmiastowy dostęp do należnych pieniędzy. Jednak nie wszystkie formy faktoringu są takie same. Różnią się one m.in. sposobem alokacji ryzyka niewypłacalności kontrahentów. Poznaj dwa najważniejsze rodzaje faktoringu: z regresem oraz bez regresu, i wybierz najlepsze rozwiązanie dla Twojej firmy.

Faktoring z regresem: przeniesienie ryzyka na przedsiębiorcę

Faktoring z regresem, zwany również faktoringiem niepełnym, to forma finansowania, w której ryzyko niewypłacalności kontrahentów pozostaje po stronie przedsiębiorcy (faktoranta). W tym modelu: faktorant (przedsiębiorca) wystawia fakturę kontrahentowi. Następnie sprzedaje tę fakturę firmie faktoringowej (faktorowi) za określoną kwotę. W przypadku, gdy kontrahent nie ureguluje należności w terminie, faktorant jest zobowiązany do jej zapłacenia faktorowi.

Kluczową zaletą faktoringu z regresem jest jego relatywnie niższy koszt w porównaniu do odmiany bez regresu. To atrakcyjne rozwiązanie szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które współpracują z zaufanymi, wypłacalnymi kontrahentami i nie obawiają się ryzyka związanego z niewywiązaniem się przez nich z płatności.

Faktoring bez regresu: przeniesienie ryzyka na faktora

W odróżnieniu od wersji z regresem, faktoring bez regresu (zwany również faktoringiem pełnym) polega na przeniesieniu ryzyka niewypłacalności kontrahentów na firmę faktoringową (faktora). W tym modelu faktorant tak samo sprzedaje fakturę faktorowi. Ale tym razem faktor przejmuje całkowite ryzyko związane z ewentualnym brakiem zapłaty ze strony kontrahenta. To on zajmuje się windykacją należności. Faktorant nie musi zwracać otrzymanej sumy, nawet jeśli kontrahent nie ureguluje faktury.

Faktoring bez regresu jest rozwiązaniem znacznie droższym niż faktoring z regresem, ale zapewnia faktorantowi pełne zabezpieczenie przed ryzykiem niewypłacalności odbiorców. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy przedsiębiorca współpracuje z nowymi lub mało znanymi kontrahentami, zwłaszcza na rynkach zagranicznych.

Kluczowe czynniki wpływające na wybór rodzaju faktoringu

Decydując się na usługę faktoringową, przedsiębiorca powinien wziąć pod uwagę kilka istotnych czynników, które pomogą mu wybrać odpowiedni rodzaj:

  1. Znajomość i wiarygodność kontrahentów – jeśli współpracujesz z zaufanymi, wypłacalnymi partnerami, faktoring z regresem może być dobrym wyborem. Faktoring bez regresu lepiej sprawdzi się przy współpracy z nowo pozyskanymi lub mniej znanymi kontrahentami.
  2. Skłonność do ponoszenia ryzyka – faktoring z regresem będzie tańszą opcją, jeśli jesteś gotów zaryzykować niewypłacalność kontrahentów. Jeśli natomiast wolisz przenieść to ryzyko na faktora, faktoring bez regresu będzie lepszym, choć droższym rozwiązaniem.
  3. Koszty usługi – faktoring z regresem jest tańszy niż faktoring bez regresu.
  4. Struktura portfela należności – jeśli Twoja firma ma rozproszoną strukturę odbiorców, faktoring z regresem będzie lepszym wyborem. Zdecyduj się na wersję bez regresu, jeżeli masz ograniczoną liczbę kluczowych kontrahentów.
  5. Plany ekspansji – jeśli planujesz dynamiczny rozwój i wejście na nowe rynki, faktoring bez regresu może zapewnić Ci większe bezpieczeństwo i stabilność finansową.

Giełda Papierów Wartościowych powołała Radę Emitentów

Warszawska Giełda powołała Radę Emitentów przy Prezesie Giełdy Papierów Wartościowych. Rada ma stanowić platformę dialogu między emitentami, inwestorami oraz regulatorami, której celem będzie zwiększenie efektywności rynku oraz promowanie długoterminowych strategii rozwoju polskich spółek notowanych na GPW.

Rada Emitentów to nowo powołana grupa ekspertów, pełniąca rolę doradczą przy Prezesie warszawskiej Giełdy. W jej skład wchodzą właściciele, prezeski oraz prezesi prywatnych firm notowanych na Giełdzie w Warszawie. Głównym celem Rady będzie wymiana wiedzy i doświadczeń przedstawicieli emitentów z władzami GPW, co ma przyczynić się do dalszego rozwoju i usprawnienia rynku kapitałowego w Polsce.

Działania Rady Emitentów koncentrować się będą na trzech kluczowych obszarach: poprawie transparentności rynku, promocji rynku kapitałowego oraz budowaniu zaufania inwestorów. Rada będzie platformą wymiany doświadczeń i inicjatyw, które wpłyną realnie na przyszłość rynku kapitałowego. Członkowie Rady staną się ambasadorami pozytywnych zmian, wspierając rozwój i stabilność rynku w Polsce.

„Giełda to nie tylko cyfry, wykresy i notowania. To przede wszystkim ludzie, ich doświadczenie, wiedza i zaangażowanie. To wspólnota emitentów, inwestorów, regulatorów i ekspertów, która razem buduje siłę tego rynku. Dlatego wierzę, że stworzenie Rady Emitentów pozwoli zgromadzić mądrych i zaangażowanych liderów, którzy razem będą pracować nad dalszym rozwojem rynku kapitałowego” – stwierdza Tomasz Bardziłowski, Prezes Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Radę Emitentów przy Prezesie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie tworzą:

  • Sebastian Buczek – Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.
  • Dawid Cycoń – Prezes Zarządu ML System S.A.
  • Maria Florczuk – Prezeska Zarządu Fabryk Mebli Forte S.A.
  • Przemysław Gacek – Prezes Zarządu Grupy Pracuj S.A.
  • Adam Góral – Prezes Zarządu Asseco Poland S.A. – Przewodniczący Rady Emitentów
  • Zbigniew Juroszek – Prezes Zarządu Atal S.A.
  • Krzysztof Kostowski – Prezes Zarządu PlayWay S.A.
  • Piotr Krupa – Prezes Zarządu KRUK S.A.
  • Mariusz Książek – Prezes Zarządu Marvipol Development S.A.
  • Paweł Przewięźlikowski – Prezes Zarządu Ryvu Therapeutics S.A.
  • Maciej Wieczorek – Prezes Zarządu Celon Pharma S.A.
  • Jędrzej Wittchen – Prezes Zarządu Wittchen S.A.
  • Monika Żyznowska – Prezeska Zarządu Mercator Medical S.A.

„Giełda daje biznesowi ogromne możliwości rozwoju. Wprowadzenie firmy na parkiet pozwala nie tylko pozyskać kapitał, ale również przyczynia się do kształtowania pozytywnego wizerunku dojrzałej organizacji. Decyzja, którą podjęliśmy 20 lat temu, miała znaczący wpływ na rozwój Asseco. Dzięki zaufaniu wielu inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych możemy budować największą grupę informatyczną w Europie Środkowo-Wschodniej oraz docierać z naszym oprogramowaniem do klientów na całym świecie. Tym bardziej cieszę się, że zostałem zaproszony do Rady Emitentów obejmując przy tym zaszczytną funkcję Przewodniczącego” – dodaje Adam Góral, Prezes Zarządu Asseco Poland, Przewodniczący Rady Emitentów.

Powołanie Rady Emitentów ogłoszono podczas uroczystej konferencji „Rozwój napędzany Giełdą”, poświęconej przyszłości rynku kapitałowego w Polsce. W dyskusjach na temat korzyści z wprowadzenia spółek na giełdę udział wzięli przedstawiciele największych prywatnych przedsiębiorstw oraz eksperci rynku kapitałowego. Wszyscy zgodnie podkreślali, że warszawska Giełda powinna na nowo stać się kluczowym filarem naszej gospodarki, wspierającym jej rozwój i innowacje. To kapitał napędza rozwój, a rozwój prowadzi do sukcesu. Spotkanie było również okazją do uczczenia 20-lecia obecności Asseco Poland na warszawskim parkiecie.

Inwestorzy czekali na pretekst i się doczekali

Wczorajsze dane z USA były ciężką próbą cierpliwości dla inwestorów chcących osłabienia dolara. Pierwsze odczyty były bowiem bardzo dobre, a kurs stał w miejscu. Indeks koniunktury – jak większość tych indeksów ostatnio – nie zawiódł i powiało pesymizmem. W tle zmiana perspektyw na obniżki stóp w Polsce w przyszłym roku.

Dane z USA niby dobre

Wczoraj o 14:30 poznaliśmy duży pakiet danych zza oceanu. Zaczęło się od informacji na temat finalnej wartości PKB. W ramach tych odczytów zobaczyliśmy zaokrąglenie wyniku jednak o 0,1% w górę, co jest obiektywnie korzystnym rezultatem. Do tego należy dołożyć lepsze dane z zamówień na dobra w sierpniu. Bez środków transportu rosły one aż o 0,5%, przy oczekiwanym wzroście o 0,1%. Co ciekawe, zamówienia na dobra trwałego użytku nie zmieniły się, co może na pierwszy rzut oka budzić obawy. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że analitycy spodziewali się spadku i to aż o 2,6%. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych znów spadają. Obecnie znajdują się na poziomie 218 tysięcy tygodniowo, co jest najlepszym rezultatem od połowy maja tego roku. Warto do tego dodać jeszcze opublikowany o 16:00 rosnący indeks podpisanych umów kupna domów.

Jak reagowały rynki?

Wydawać by się mogło, że po pakiecie dobrych danych dolar powinien się umacniać. Tak faktycznie było. Ruch ten był jednak mocno niemrawy oraz pokazał, że wielu inwestorów czeka raczej na pretekst, aby od tej waluty uciekać. O godzinie 17:00 opublikowano indeks Kansas City Fed dla przemysłu. Niby nie jest to najważniejsza publikacja, ale dużo słabszy wynik połączony z oczekiwaniami wystarczył na sporą zmianę na rynku. Analitycy oczekiwali, że indeks pokaże 9 pkt i zachowa trochę optymizmu. Finalnie jednak przedstawiono -18 pkt i stworzyło to poważny problem. Inwestorzy zignorowali poprzednie lepsze odczyty i byliśmy świadkami przeceny USD względem EUR o niemal pół centa. Warto zwrócić uwagę, że dodatkowym powodem słabości dolara jest fakt, że na powyborcze posiedzenie FED rynki oczekują obniżki stóp procentowych o 0,5%, czyli podwójnej wartości względem tego, co jeszcze kilka tygodni temu było przewidywane.

Kiedy obniżki stóp w Polsce?

Temat obniżek stóp procentowych w Polsce to trudna kwestia. W tle jest bowiem bardzo silna presja polityczna, ze względu na wyraźny konflikt prezesa NBP i większości osób w Radzie Polityki Pieniężnej, wskazanej przez ten sam obóz polityczny co wybrał prezesa z obecnie rządzącymi formacjami. Widać jednak coraz jaśniej światełko w tunelu, że raty kredytów będą mogły kiedyś w końcu spadać. O ile 6-miesięczna stawka WIBOR stoi w miejscu – co sugeruje, że do marca nie ma czego się spodziewać – o tyle od kilku tygodni widać nieśmiały ruch w dół na jednorocznej stawce WIBOR. Oznacza to, że w perspektywie 7-12 miesięcy rynek zaczyna owe obniżki wyceniać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
16:00 – USA – liczba wież wiertniczych na rynku ropy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Nowe obowiązki podatkowe napędzają automatyzację: CIT, VAT i faktury ustrukturyzowane priorytetem dla firm

Aż 76% badanych firm wskazało, że w ich organizacji są planowane lub rozważane inwestycje w zakresie usprawniania procesów podatkowych, a 61% widzi konieczność budowania kompetencji technologicznych, potrzebnych do obsługi zautomatyzowanych procesów podatkowych oraz ich wdrożenia. Niemal 50% ocenia raportowanie dotyczące CIT oraz generowanie faktur strukturyzowanych jako miejsca, w których automatyzacja procesów jest najbardziej potrzebna. Wzmocnienie w tym obszarze jest coraz ważniejsze z uwagi na zbliżające się obowiązki podatkowe w ramach Jednolitego Pliku Kontrolnego dotyczącego opodatkowania dochodów osób prawnych JPK_CIT, wynika z raportu “Rozwój podatków w erze cyfryzacji” opracowanego przez PwC Polska.

Nadchodzące obowiązki w ramach JPK_CIT, KSeF, Pillar 2, ViDA będą wymagały wdrożenia rozwiązań pozwalających na funkcjonowanie przedsiębiorstwa w zgodzie z nowymi przepisami. Już za rok rozpoczynający się po 31 grudnia 2024 pierwsi podatnicy będą zobowiązani do złożenia struktur JPK_CIT, a od 1 lutego 2026 do wystawiania faktur przy pomocy Krajowego Systemu e-Faktur; w międzyczasie największe grupy podatników będą też przygotowywały się do wdrożenia Pillar 2. Wśród obszarów wymagających największej automatyzacji ankietowani wskazali m.in. raportowanie i kalkulacje w zakresie podatku CIT (24,8%), generowanie i wystawianie faktur ustrukturyzowanych (22,9%) oraz raportowanie w zakresie podatku VAT (18,7%).

“Wdrażanie rozwiązań technologicznych w podatkach wymaga rozbudowanych kompetencji, nie tylko z zakresu prawa, podatków czy rachunkowości, ale przede wszystkim umiejętności przekładania wymogów podatkowych oraz biznesowych na konfigurację rozwiązań IT. W PwC dostrzegliśmy, jak bardzo potrzebny jest rozwój kompetencji z różnych dziedzin, dlatego od wielu lat budujemy zespół technologii w podatkach (Tax Technology), gdzie łącząc różne doświadczenia, kompetencje i będąc na bieżąco z nowoczesnymi technologiami dostarczamy klientom kompleksowe rozwiązania IT automatyzujące obszary podatkowe” – mówi Marcin Sidelnik, CEE Digital Transformation Leader and CEE Microsoft Alliance Leader, TaxTech partner Pwc Polska.

Nowe wymogi prawa podatkowego to konieczność poszukiwania rozwiązań, które będą w stanie zapewnić zgodność z obowiązkami, ale też są szansą do usprawnienia procesów. Głównie rozważane są inwestycje w system ERP – 39% badanych firm deklaruje zmianę na nowy system lub rozwój istniejącego, jednak system ERP jest i nadal będzie kluczowym rozwiązaniem do automatyzacji obszaru podatkowego. Wskazywano również na konieczność zastosowania zewnętrznych rozwiązań do usprawnienia procesów podatkowych (22%) – może to wynikać z faktu, że systemy ERP są stosowane globalnie i mogą nie być dostosowane do wszystkich lokalnych wymagań. Widać również planowany duży wzrost wykorzystania AI, RPA czy innych zaawansowanych narzędzi do analizy danych. Na takie inwestycje wskazuje około 25% ankietowanych, co w porównaniu z obecnymi 13% dobrze odzwierciedla aktualne trendy technologiczne.

“Zmiany i nowe obowiązki w prawie podatkowym wymuszają implementację nowych rozwiązań. Warto zwrócić jednak uwagę, że coraz większego znaczenia nabiera dążenie do usprawnienia procesów podatkowych, czy lepszego zarządzania danymi. Potwierdza to również nasze badanie, gdzie ponad ¼ respondentów wskazała ten obszar jako wiodący czynnik wpływający na automatyzację w obszarze podatkowym. Podatki stają się kluczowym silnikiem zmian technologicznych, nie tylko z uwagi na wprowadzane odgórnie regulacje, ale również z uwagi na wewnętrzne inicjatywy biznesu prowadzące do dojrzałej funkcji podatkowej” – mówi Magdalena Brzuszczyńska, dyrektorka TaxTech PwC Polska.

Większość respondentów wskazała na znajomość prawa i regulacji oraz praktyczną znajomość rozwiązań usprawniających procesy podatkowe (łącznie ponad 50%) jako kompetencje kluczowe w obszarze technologii w podatkach. Zdecydowanie, połączenie tych kompetencji oraz dodatkowo znajomość technologii (wskazana przez ponad 15% respondentów) są obecnie priorytetowe w zespołach zajmujących się technologią w podatkach. Jednocześnie na rynku trudno znaleźć osoby o tak rozbudowanych kompetencjach, dlatego portfolio takich umiejętności buduje się latami w odpowiednio dobranych, dedykowanych zespołach. Duża inwestycja czasowa w rozwój pracowników oraz doświadczenie zdobyte poprzez udział w projektach na styku technologii i podatków jest kluczowe w rozwoju zespołów interdyscyplinarnych, które będą efektywnie i będą z sukcesem wdrażały innowacyjne rozwiązania w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu prawnym i technologicznym.

Polscy sukcesorzy stawiają na ekspansję i wzrost, ale z ostrożnością podchodzą do sztucznej inteligencji

Ekspansja na nowe sektory lub rynki (49%) i osiągnięcie wzrostu (47%) to priorytety dla polskich sukcesorów (następna generacja właścicieli firm rodzinnych – NextGen) w ciągu najbliższych dwóch lat. Większość NextGen, 75% w Polsce i 82% na świecie, jest osobiście zainteresowana generatywną sztuczną inteligencją, ale ponad 40% firm rodzinnych w Polsce jeszcze się nią nie zajęło, a tylko 7% ją wdrożyło. Następcy obecnych właścicieli firm w 58% oceniają, że ich rodzice lub członkowie rodziny obecnie u sterów firm (tzw. Current Gen) mają duży problem z przejściem na emeryturę. Przy czym 67% z nich uważa, że sprawdzenie się w roli nowego lidera będzie trudne. Jednocześnie 60% przedstawicieli pokolenia NextGen w Polsce jest świadomych istnienia planu sukcesji, choć niektórzy z nich nie byli zaangażowani w jego opracowywanie, jednak 5% nie wie, czy taki plan w ogóle istnieje – wynika z raportu “Polski Sukcesor: na ścieżce wzrostu i ekspansji” opracowanego przez PwC Polska.

Sukcesorzy w Polsce uważają, że mogą wnieść największą wartość dodaną w zakresie ekspansji międzynarodowej, profesjonalizacji i modernizacji praktyk zarządzania oraz posiadania strategii biznesowej dostosowanej do ery cyfrowej. To twarde podejście do biznesu różni nowe pokolenie polskiego biznesu od ich odpowiedników w części dojrzałych krajów na świecie.

“Polska jak i jej rodzimy biznes znajduje się w unikalnym momencie – wielu przedsiębiorców zastanawia się jak będzie wyglądać kolejne 20 lat. 53% firm rodzinnych w Polsce (w porównaniu z 32% na świecie) znajduje się w rękach pierwszego pokolenia, a 47% przeszło w ręce drugiego lub kolejnych pokoleń (w porównaniu z 68% na świecie). Aktualnie wielu właścicieli ma już 60-70 lat a w najbliższej dekadzie możemy spodziewać się zmiany warty na stanowiskach kierowniczych w firmach rodzinnych. NextGen, czyli następna generacja liderów firm rodzinnych, zazwyczaj w wieku od wczesnej dorosłości do początku lat czterdziestych zbliża się do objęcia stanowisk zarządczych”

– mówi Piotr Woźniakiewicz, partner PwC Polska, lider zespołu planowania sukcesji.
ocenia swoje możliwości i ambicje zawodowe, ale 58% z nich uważa, że zdolność lub gotowość Current Gen – obecnego pokolenia właścicieli – nestorów do przejścia na emeryturę jest trudnym aspektem sukcesji, a 67% uważa, że sprawdzenie się w roli nowego lidera / członka zarządu będzie trudne. Liczne wyzwania technologiczne nie są więc na dziś głównym priorytetem dla firm rodzinnych. Ponad 40% firm rodzinnych w Polsce nie zajęło się jeszcze generatywną sztuczną inteligencją, a tylko 7% ją wdrożyło. Co więcej, tylko 12% firm rodzinnych w Polsce ma osobę lub zespół w firmie bezpośrednio odpowiedzialny za generatywną sztuczną inteligencję” – mówi Krzysztof Sieczkowski, partner PwC Polska, lider praktyki polskich firm prywatnych.

Choć przedstawiciele NextGen są pozytywnie nastawieni do możliwości jakie stwarzają nowe technologie zwłaszcza sztuczna inteligencja, to 74% z nich przyznaje, że AI wydaje się ewoluować tak szybko, że trudno za nią nadążyć (tak myśli 66% badanych na świecie). Tylko 14% sukcesorów w Polsce uważa, że generatywna sztuczna inteligencja zwiększy rentowność firmy w ciągu najbliższych 12 miesięcy w porównaniu do 21% na całym świecie a 53% uważa, że GenAI może zwiększyć ryzyko związane z cyberbezpieczeństwem. Jednocześnie jedynie 12% firm rodzinnych w Polsce ma osobę lub zespół w firmie bezpośrednio odpowiedzialny za generatywną sztuczną inteligencję. Kluczowe korzyści płynące ze sztucznej inteligencji są postrzegane przez polskich NextGen jako zwiększona produktywność pracowników, oszczędność kosztów i usprawnienie procesu podejmowania decyzji zaś narzędzia AI są również postrzegane jako pomoc dla polskiego biznesu w zakresie wdrażania nowych technologii, podnoszenia umiejętności cyfrowych pracowników, inwestowania w innowacje, badania i rozwój oraz osiągania wzrostu.

“Firma rodzinna z definicji trwa i rozwija się na pokolenia, a to oznacza regularne przechodzenie przez sukcesję międzypokoleniową i zmiany na świecie – ekonomiczne, społeczne i technologiczne. Jeśli jesteśmy ambitni – a polskie firmy rodzinne są bardzo ambitne – nie tylko podlegamy zmianom, ale sami je kreujemy. Przedsiębiorczość pierwszego pokolenia jest przecież czymś innym, niż pokolenia trzeciego. Zarządzanie ładem firmowym i rodzinnym wymaga ciągłego rozwoju – uczenia się i od-uczania, tak na poziomie kompetencji, jak nastawienia i wyobraźni” – mówi Dariusz Duma, dyrektor wykonawczy Family Business Network Poland.

Przedstawiciele pokolenia polskich sukcesorów mają mniej pozytywne odczucia niż pokolenie Current Gen, jeśli chodzi o poziom zaufania w rodzinie. Tylko 21% uważa, że istnieje jego wysoki poziom między członkami rodziny a osobami spoza rodziny w firmie, podczas gdy 44% sądzi, że istnieje wysoki poziom zaufania między nimi a obecnymi założycielami. Jednocześnie 40% przedstawicieli pokolenia NextGen w Polsce uważa, że konsumenci mają niski poziom zaufania do firm w zakresie odpowiedzialnego korzystania z nowych technologii (w porównaniu do 21% na świecie). Jednak większość sukcesorów biorących udział w badaniu planuje związanie swojej przyszłości z firmą rodzinną i dalszy rozwój swojego zaangażowania i odpowiedzialności za rodzinny biznes – 42% przedstawicieli NextGen w Polsce chciałoby mieć już rolę kierowniczą w ciągu najbliższych pięciu lat.

Thomas Jordan żegna się z fotelem prezesa Szwajcarskiego Banku obniżką stóp, Saudyjczycy zmieniają strategię ropy

Thomas Jordan żegna się z fotelem prezesa Szwajcarskiego Narodowego Banku obniżką stóp procentowych i tworzy sporo zamieszania na rynku. Saudyjczycy zmieniają strategię wydobycia ropy. Czesi również zmniejszyli stopy.

Szwajcaria obniża stopy

Zgodnie z oczekiwaniami w Szwajcarii doszło dzisiaj do obniżek stóp procentowych. Główny wskaźnik spadł z 1,25% na 1%. Celem Szwajcarskiego Narodowego Banku było również osłabienie waluty. Warto zwrócić uwagę, że było to ostatnie posiedzenie obecnego prezesa. Thomas Jordan pełnił tę funkcję 12 lat. To stanowisko przejmie jego zastępca – Martin Schlegel. Reakcja rynków była bardzo interesująca. Przed samą decyzją mieliśmy wyraźne, około dwugroszowe osłabienie franka. Następnie widoczny był niespodziewany wzrost o 3 grosze, a teraz znów wracamy do spadków tej waluty. Wygląda na to, że część dużych inwestorów mogła liczyć na mocniejszy ruch. Z drugiej strony zapowiadane są kolejne cięcia, więc umocnienie franka jest sporą niespodzianką.

Odwrót od ropy

Wczoraj poznaliśmy dane na temat amerykańskich zapasów ropy. Zmniejszyły się one o 4,47 mln baryłek, przy przypuszczeniach spadku o zaledwie 1,2 mln. Większy od oczekiwań popyt powinien windować ceny ropy w górę. Rynek jednak reagował obniżkami wartości surowca. Kluczem do zrozumienia tej anomalii jest informacja podana przez Financial Times. Arabia Saudyjska ma porzucić cel windowania ceny baryłki ropy do 100 dolarów. Zamierza natomiast zająć się zwiększaniem swojego udziału w rynku. W rezultacie należy się spodziewać, że będą wydobywać więcej. Trzeba też pamiętać, że kraj ten ma bardzo niskie koszty produkcji, dlatego jest w stanie wejść bardzo efektywnie w wojnę cenową z innymi producentami.

Czesi obniżają stopy procentowe

Nasi przyjaciele z południa ostatnio w mediach są znani głównie z tematu klęski żywiołowej, która również dotyczy naszego kraju. Wczoraj jednak główną wiadomością z Pragi – przynajmniej na rynkach finansowych – była obniżka stóp procentowych. Czesi zdusili już główny wskaźnik do 4,25%. W szczycie stóp procentowych Czechy znajdowały się ćwierć punktu procentowego powyżej Polski. Teraz są już półtora punktu procentowego poniżej. Decyzja ta była spodziewana, stąd oprócz zwiększonej zmienności chwilę po publikacji, rynek czeskiej korony pozostał finalnie na bardzo podobnych poziomach co przed jej ogłoszeniem.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – PKB,
  • 14:30 – USA – zamówienia na dobra,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Murapol: 1295 przekazanych lokali w I półroczu 2024, zyski stabilne mimo wyzwań rynkowych

Grupa Kapitałowa Murapol w I półroczu 2024 r. przekazała klientom detalicznym 1295 lokali w porównaniu do 1592 przekazań w analogicznym okresie w 2023 roku (-18,7% r/r). Wynik ten był zgodny z oczekiwaniami Grupy i harmonogramem realizacji projektów. Grupa zamierza zintensyfikować tempo przekazań lokali w drugiej połowie 2024. Przełożyło się to na przychody ze sprzedaży na poziomie 584,1mln zł (-12,8% r/r). Zysk netto Grupy w I półroczu br. wyniósł 102,3 mln zł.

Pomimo niepewności rynkowej w I półroczu br. Spółka podpisała z klientami 1438 umów deweloperskich i przedwstępnych (+5,5% r/r). Łączna sprzedaż netto do klientów detalicznych w omawianym okresie (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne, po wyeliminowaniu rezygnacji) wyniosła 1521 lokali utrzymując się na poziomie zbliżonym do zanotowanego w analogicznym okresie 2023 r. (1539 lokali).  

W I półroczu Grupa Murapol wprowadziła do oferty 2285 lokali (+24,8% r/r) w dziewięciu miastach, w tym na nowym rynku działalności – w Lublinie. Na koniec I półrocza br. oferta Murapol obejmowała 4530 lokali (+46,1% r/r) co daje Grupie miejsce w czołówce polskiego rynku. Grupa Murapol na koniec czerwca br. dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę blisko 21,9 tys. lokali w 19 miastach.

Po zeszłorocznym wzmożonym popycie, w pierwszym półroczu 2024 mieliśmy do czynienia z przesuwaniem decyzji zakupowych przez klientów w związku z publiczną dyskusją i niepewnością co do warunków i terminu uruchomienia rządowego programu kredyt #naStart. Grupa Murapol – oferująca mieszkania nowoczesne i kompaktowe, optymalnie dopasowane do aktualnych potrzeb rynkowych, a przy tym odporne na wahania koniunktury rynkowej – osiągnęła zadawalające wyniki sprzedaży w tym okresie, zwiększając po raz kolejny skalę swojej działalności. Oferta Grupy jest jedną z największych i najbardziej zdywersyfikowaną geograficznie w Polsce i na koniec pierwszego półrocza obejmowała 4530 lokali w 16 miastach, co oznacza wzrost o ponad 46 proc. rok do roku. Posiadamy również bogate zaplecze gruntów pod dalsze inwestycje, w tym silny bank ziemi w takich miastach jak Warszawa, Łódź, Gdańsk i Poznań. Możliwości rozwoju Grupy Murapol zwiększają także podpisane w pierwszym półroczu br. umowy na grunty w nowych lokalizacjach: Kielcach i Częstochowie. Planowane projekty, wraz z rekordową, wynoszącą niemal 8500 liczbą lokali w budowie, dają nam mocne podstawy biznesowe w kolejnych okresach – ocenia Nikodem Iskra, Prezes Zarządu Murapol S.A.

Na koniec I półrocza w budowie było 8 494 lokali, co stanowi rekordowy wynik w ponad 23-letniej historii Grupy. Inwestycje prowadzone były w ramach 29 projektów w 14 miastach Polski. Najwięcej w Łodzi (23,6% realizowanych projektów), Krakowie (15,6%) oraz w Poznaniu (13,3%). Na segment deweloperski przypadało 7131 lokali, a na rozwijany od 2021 r. segment PRS 1363 lokale.

Wyniki finansowe i dywidenda

Po sześciu miesiącach 2024 r. roku Grupa Murapol miała zrównoważony bilans oraz stabilną sytuację finansową, wspieraną solidnymi poziomami przychodów ze sprzedaży i zysku netto, na które wpłynęła ujęta w planach niższa liczba przekazań. Na koniec drugiego kwartału 2024 r. pozycja gotówkowa Grupy wynosiła 407,4 mln zł, wobec 234,5 mln zł przed rokiem. Wskaźnik dług netto do skorygowanego wyniku EBITDA LTM utrzymał się na bezpiecznym poziomie 0,86. W 2024 r. Grupa Murapol planuje wypłatę ok. 200 mln zł dywidendy, z czego 80,4 mln zł wypłaconych zostało 8 maja br.

W pierwszym półroczu przekazaliśmy klucze do 1295 lokali, notując zadawalający i zgodny z oczekiwaniami poziom przychodów w segmencie detalicznym oraz zysk netto całej Grupy Kapitałowej na poziomie 102 mln zł. Do końca tego roku, zgodnie z harmonogramami zakończenia budów, planujemy istotnie przyśpieszyć tempo przekazań. Średnia cena netto sprzedanego przez nas lokalu zwiększyła się o 17,5 proc. w porównaniu z pierwszym półroczem 2023 roku. W drugim kwartale 2024 r. utrzymaliśmy zdrową strukturę finansowania zakupów naszych mieszkań, gdzie 54% zakupów finansowane było kredytami hipotecznymi, a pozostałe 46% stanowiły zakupy gotówkowe. Mniej podatna na zmiany makroekonomiczne oferta oraz pionowo zintegrowany model biznesowy, zapewniający stabilne poziomy sprzedaży, wysokie przepływy pieniężne, niskie zaangażowanie kapitału własnego oraz optymalizację marż, stanowią podstawę do dalszego budowania skali biznesu i wyników finansowych Grupy Murapol – mówi Przemysław Kromer, CFO, Członek Zarządu Murapol S.A.

Najważniejsze dane finansowe

 w tys. PLN 1H 2024 1H 2023 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 584 092 669 782 -12,8%
Przychody ze sprzedaży do
klientów detalicznych
 515 353      561 077 -8.1%
     Przychody ze sprzedaży do PRS 68 739 108 705 -37,1%
Zysk brutto ze sprzedaży 177 868 227 393 -21,8%
Marża brutto ze sprzedaży 30,5% 34% -3,5 p.p.
EBIT 123 830   176 014 -29,6%
Marża EBIT 21,2% 26,3% -5,1 p.p.
Zysk netto 102 306   146 349 -30,1%
Marża zysku netto 17,5% 21,9% -4,4 p.p.

 

Perspektywy dalszego rozwoju

Na koniec czerwca w przygotowaniu było 14 686 lokali o łącznej powierzchni ok. 622 tys. mkw, w ramach 37 projektów w 15 miastach. Niesłabnącym atutem Grupy Murapol jest oferta na najszerszym i najbardziej chłonnym segmencie rynku nieruchomości mieszkaniowych, czyli popularnym i popularnym premium. Na koniec I półrocza br. mieszkania kosztujące nie więcej niż 500 tys. zł stanowiły blisko 73% całkowitej sprzedaży Grupy.

Przewagi Grupy Murapol wynikające z najbardziej zdywersyfikowanego geograficznie na rynku portfela inwestycji wspierane są umiejętnym odbudowywaniem i utrzymywaniem jednego z największych banków ziemi na rynku, pozwalającego na budowę 21 907 lokali o łącznej powierzchni blisko 945 tys. mkw w 19 miastach w Polsce.

Pozytywne założenia Grupy Murapol będą wspierane przez długoterminowo sprzyjające branży czynniki zewnętrze. Pomimo stabilizacji popytu w I półroczu, wywołanej oczekiwaniem na działania rządu w zakresie nowych programów wspierających dostępność mieszkań (kredyt #naStart), na rynku krajowym strukturalnie utrzymuje się wysoki deficyt mieszkaniowy oraz przywiązanie do własności prywatnej, a nabywaniu lokali sprzyja rosnąca siła nabywcza konsumentów, niski poziom bezrobocia oraz łagodzenie polityki kredytowej przez banki.

Sprzedaż pożyczek dla klientów indywidualnych przez firmy pożyczkowe. Sierpień 2024 r.

Polski rynek pożyczek pozabankowych opiera się na dwóch głównych segmentach produktowych: pożyczkach celowych i pożyczkach gotówkowych. W sierpniu br. w strukturze sprzedaży pożyczek pozabankowych w ujęciu liczbowym dominowały pożyczki celowe, zaś w ujęciu wartościowym pożyczki gotówkowe.

Pożyczki celowe służą finansowaniu zakupu określonych towarów i usług. Charakteryzują się niską kwotą, na jakie są udzielane. Średnia wartość nowo udzielonej w sierpniu 2024 r. pożyczki celowej wyniosła 710 zł i była o 29,1% wyższa od średniej wartości takiej pożyczki udzielonej rok wcześniej. Pożyczki celowe mają tę specyfikę, że Klientowi nie jest wypłacana gotówka.

Do pożyczek celowych najczęściej dochodzi w ramach nisko-kwotowych zakupów w internecie, za pomocą platform e-commerce. Nieco droższe usługi z takich dziedzin, jak usługi stomatologiczne czy medycyna estetyczna, albo zakupy samochodów – także są finansowane za pomocą pożyczek celowych, jednak już na wyższe kwoty. Są one zazwyczaj udzielane na krótkie okresy i bardzo dobrze się spłacają. Wykazują one cechy typowe dla bankowych kredytów ratalnych. Liczba nowo udzielonych w sierpniu br. pożyczek celowych spadła o 27,4% r/r, a wartość skurczyła się o 6,3% r/r.

W okresie pierwszych ośmiu miesięcy br. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 5,423 mln szt. pożyczek celowych na łączną kwotę 3,894 mld zł. Oznacza to wzrost o 90,9% w ujęciu liczbowym oraz o 92,9% w ujęciu wartościowym w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku.

Częściowo za tak wysokie dynamiki odpowiadają zmiany regulacyjne dotyczące raportowania udzielonych pożyczek do BIK obowiązujące od 18 maja 2023 r. Do tego momentu w 2023 r. nie były raportowane wszystkie udzielone pożyczki celowe, co zaniża bazę porównawczą.

Pożyczki gotówkowe mają tę specyfikę, że Klientowi wypłacana jest gotówka, bezpośrednio na jego konto. Środki te mogą być przeznaczone na dowolny cel, np. na podreperowanie budżetu domowego. Cechą charakterystyczną pożyczek gotówkowych jest ich wyższa szkodowość w porównaniu do pożyczek celowych. W segmencie tym można wyróżnić dwie kategorie pożyczek gotówkowych.

Pierwsza, to pożyczki gotówkowe, tzw. „chwilówki”, czyli udzielane na krótkie okresy i na niskie kwoty. Druga kategoria, to pożyczki gotówkowe na długi okres, często kilkuletnie oraz na wysokie kwoty. Ten drugi typ pożyczek podobny jest do bankowych kredytów gotówkowych.

Średnia wartość pożyczki gotówkowej udzielonej w sierpniu 2024 r. wyniosła 2 833 zł i była o 24,5% wyższa do średniej kwoty udzielonej w sierpniu 2023 r. Sierpniowa wartość sprzedaży pożyczek gotówkowych (1,269 mld zł) była wyższa o +31,6% r/r. Dodatnia dynamika r/r (+5,7%) wystąpiła również w ujęciu liczbowym.

W sierpniu udzielono łącznie 448 tys. szt. pożyczek gotówkowych. Przez pierwsze osiem miesięcy 2024 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 3,659 mln pożyczek gotówkowych (+35,4%) na kwotę 9,503 mld zł, co oznacza wzrost o +55,8% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku.

Podobnie jak w przypadku pożyczek celowych, również w pożyczkach gotówkowych występuje „efekt regulacyjny” związany z pełnym raportowaniem do BIK od 18 maja 2023 r.

Wpływ globalnych trendów na polski rynek nieruchomości

Firma doradcza Savills w opublikowanym raporcie IMPACTS 2024 analizuje kluczowe trendy na globalnym rynku nieruchomości. Raport, który co roku przyciąga uwagę inwestorów z całego świata, w tym roku podkreśla kilka ważnych kierunków, które mają wpływ na rynek nieruchomości komercyjnych. Zmiany te są odczuwalne zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w Polsce.

Kamil Kowa, dyrektor zarządzający Savills Polska, komentuje wpływ tych globalnych trendów na rynek w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

  1. Wzrost inwestycji w infrastrukturę

Jednym z głównych tematów raportu jest rosnąca rola inwestycji w infrastrukturę, która na całym świecie staje się kluczowym czynnikiem wzrostu gospodarczego. Globalne inwestycje w infrastrukturę osiągnęły w 2023 roku wartość 1,1 biliona USD, a w 2024 roku przewiduje się dalszy wzrost. Polska, podobnie jak inne kraje regionu CEE, stawia na rozwój infrastruktury, zwłaszcza w obszarach zielonej energii, ochrony zasobów wodnych i cyfryzacji.

W jednym z artykułów w raporcie IMPACTSS 2024 „How Infrastructure Investment Brings Real Estate Opportunities” zwrócono uwagę na fakt, że infrastruktura przyciąga inwestycje w nieruchomości, a Polska może być beneficjentem tych globalnych trendów. Inwestycje infrastrukturalne są w Polsce kluczowe dla poprawy konkurencyjności i przyciągania kapitału. Rekordowe planowane inwestycje w obszarze transformacji energetycznej, ale też projekty takie jak Centralny Port Komunikacyjny stworzą nowe możliwości dla sektora nieruchomości.

  1. Nowe preferencje inwestorów – reorientacja na sektory logistyczny i living

Raport zwraca uwagę na zmieniające się preferencje inwestorów. Globalnie inwestycje w sektor logistyczny wzrosły o 15% w 2023 roku, a na atrakcyjności zyskiwał również sektor mieszkaniowy. W Polsce te trendy są również widoczne, co oznacza, że inwestorzy równie chętnie, co na projekty biurowe, kierują zainteresowanie na inwestycje właśnie w sektorze logistycznym bądź sektorze living. Ten drugi, pomimo odczuwalnego spowolnienia w 2023 roku, nadal przyciąga uwagę rynkowych graczy, zarówno lokalnych, jak i zagranicznych.

W szczególności rosnące zainteresowanie projektami PRS (Private Rented Sector) oraz akademikami (PBSA) otwiera na rynku nowe możliwości. Eksperci z działu Operational Capital Markets (OCM) w Savills podkreślają, że rynkiem akademików i mieszkań na wynajem nad Wisłą interesują się inwestorzy z m.in.: Wielkiej Brytanii, Niemiec, USA, Izraela, Belgii czy Holandii, ale także z bardziej egzotycznych kierunków, co najlepiej podkreśla rosnący potencjał tego sektora. Warto przy tym podkreślić, że rosnącej podaży towarzyszy niesłabnące zainteresowanie nowymi projektami ze strony najemców, co czyni sektor PBSA jednym z najbardziej atrakcyjnych, szczególnie w obliczu wyzwań dotykających np. sektor biurowy.

Polska jest również w gronie liderów w regionie CEE w przyciąganiu inwestycji do sektora logistycznego, co wynika z między innymi rosnącego zapotrzebowania na magazyny, które pracują dla branż: e-commerce, retail oraz 3PL. Według danych z naszego najnowszego raportu „Warehouse and Industrial Market in Poland”, w pierwszym półroczu w Polsce odnotowano wzrost popytu (brutto) na nieruchomości logistyczne o prawie 20% rok do roku. Krajowy rynek, posiadając 12% udziału w popycie europejskim, uplasował się na mocnej trzeciej pozycji, tuż po Holandii (18%) i Niemczech (16%).

  1. Zmiany klimatyczne i zrównoważony rozwój – konieczność działania

Zrównoważony rozwój to kolejny kluczowy temat raportu IMPACTS 2024. W artykule „Four Elements Fire: Tackling Extreme Urban Heat” podkreślono, że rosnące temperatury i zmiany klimatyczne wpływają na sposób, w jaki planowane są miasta i budynki. W 2023 roku globalne inwestycje w technologie i rozwiązania sprzyjające zrównoważonemu rozwojowi osiągnęły poziom 680 miliardów USD, co pokazuje skalę wyzwań, przed którymi stoją projektanci, deweloperzy oraz architekci.

W Polsce, gdzie letnie temperatury w 2023 roku były jednymi z najwyższych w historii, rośnie zapotrzebowanie na budynki odporniejsze na zmiany klimatu. Inwestorzy muszą brać pod uwagę odporność na zmiany klimatyczne przy planowaniu nowych projektów. To nie tylko kwestia regulacji, ale również odpowiedź na realne potrzeby rynku.

  1. Geopolityka i ryzyka inwestycyjne – ostrożność w regionie CEE

Napięcia geopolityczne, w szczególności konflikt na Ukrainie, mają bezpośredni wpływ na rynek nieruchomości w Polsce i regionie. W 2023 roku, według naszych wyliczeń, inwestycje transgraniczne w regionie spadły o 25% w porównaniu do roku poprzedniego.

Spadek aktywności inwestorów zagranicznych, w połączeniu z tradycyjnie niskim udziałem inwestorów krajowych, doprowadził do rekordowo niskich obrotów na rynku nieruchomości komercyjnych w ubiegłym roku. Mimo to, pierwsza połowa 2024 roku przyniosła wyraźną poprawę. Część inwestorów wskazuje na zwiększone ryzyko geopolityczne, jednak główne powody niższej aktywności pozostają typowe: niedopasowanie oczekiwań sprzedających i kupujących w obliczu wysokich stóp procentowych, spadku aktywności najemców oraz rosnących kosztów budowy.

Jednakże, Polska nadal pozostaje stosunkowo stabilnym rynkiem, przyciągającym inwestorów – zwłaszcza z regionu Europy Środkowo-Wschodniej – z uwagi na swoje strategiczne położenie i stabilną gospodarkę. Z pewnością aktywizacja krajowych inwestorów, na przykład poprzez wprowadzenie REIT-ów, mogłaby stanowić silny impuls rozwojowy dla rynku.

Podsumowanie

Raport IMPACTS 2024 pokazuje, że globalne trendy, takie jak inwestycje w infrastrukturę, zmieniające się preferencje inwestorów, konieczność zrównoważonego rozwoju oraz napięcia geopolityczne, mają bezpośredni wpływ na rynek nieruchomości w Polsce. Dla lokalnych graczy kluczowe jest dostosowanie się do tych trendów i wykorzystanie szans, które przynosi zmieniający się krajobraz inwestycyjny.

Obniżki Fed i bodziec stymulacyjny Chin: dlaczego rynki wschodzące mogą zabłysnąć

Globalny krajobraz finansowy znów ulega zmianom. Rezerwa Federalna rozpoczęła obniżki stóp procentowych, a Chiny wprowadzają nowe bodźce, które mają pobudzić gospodarkę. Te czynniki przyczyniają się do ożywienia rynków wschodzących, które często były na bocznym torze w okresach wyższych stóp procentowych w USA. Obniżka stóp o 50 punktów bazowych przez Fed oraz brak oznak nadchodzącej recesji w USA, w połączeniu z agresywną polityką Chin na rzecz osiągnięcia wzrostu PKB na poziomie 5% w 2024 roku, skłaniają do oceny potencjału wynikającego z tej sytuacji dla inwestorów.

Dlaczego rynki wschodzące? Optymalny scenariusz napisany przez Fed

Ostatnia obniżka stóp procentowych o 50 punktów bazowych przez Fed, w połączeniu z silną gospodarką, która nie wykazuje oznak natychmiastowego spowolnienia, tworzy korzystne warunki i tzw. scenariusz „Złotowłosej” dla rynków wschodzących. W miarę spadku wartości dolara oraz zmniejszania atrakcyjności rentowności w USA, kapitał często przenosi się do aktywów na rynkach wschodzących o wyższych stopach zwrotu, co stanowi także potencjalny impuls dla tych rynków. Dodatkowo, luźniejsza polityka Rezerwy Federalnej umożliwia bankom centralnym w krajach wschodzących, zwłaszcza w Azji, podejmowanie działań wspierających ich wzrost, co jeszcze bardziej przyciąga kapitał do tych rynków.

Stymulacja chińskiej gospodarki i określony cel wzrostu

Po okresie słabego wzrostu gospodarczego Chiny intensywnie dążą do osiągnięcia swojego ambitnego celu, jakim jest 5% wzrostu PKB w tym roku. W tym celu ogłoszono szereg obniżek stóp procentowych oraz podjęto działania polityczne, które pozycjonują Chiny jako filar ogólnego wzrostu rynków wschodzących.

Chiny planują przeznaczyć co najmniej 800 miliardów juanów (114 miliardów dolarów) na wsparcie rynku akcji i umożliwić brokerom oraz funduszom korzystanie z finansowania banku centralnego na zakup akcji. Decyzja ta została podjęta po spadku indeksu CSI 300 do najniższego poziomu od ponad pięciu lat. Jest to część szerszego planu ożywienia gospodarki, który obejmuje m.in obniżenie kluczowej krótkoterminowej stopy procentowej oraz zmniejszenie kosztów kredytów hipotecznych na łączną kwotę do 5,3 biliona dolarów. Wprowadzono także inne środki wsparcia dla sektora nieruchomości, w tym obniżenie minimalnego wymogu wkładu własnego przy zakupie drugiego domu. Dodatkowo, Chiny koncentrują się na ożywieniu popytu krajowego, co korzystnie wpływa na wiele rynków wschodzących, które mają silne powiązania handlowe z Chinami, szczególnie w Azji.

Rynki, które warto obserwować

Rynki wschodzące oferują różnorodne możliwości inwestycyjne w różnych sektorach i krajach. Aby uzyskać szeroką ekspozycję na rynki wschodzące, inwestorzy mogą rozważyć następujące opcje:

Szeroka ekspozycja na rynki wschodzące

Obniżki stóp procentowych przez Fed mogą złagodzić presję na waluty i stopy procentowe w krajach wschodzących, a także wspierać poszerzenie funkcjonowania popularnych tematów inwestycyjnych, takich jak sztuczna inteligencja poza północną Azją. Ameryka Łacińska i Azja Południowo-Wschodnia są dobrze przygotowane, by skorzystać z możliwości, jakie zwykle pojawiają się dla rynków wschodzących podczas cykli obniżek stóp procentowych przez Fed.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI Emerging Markets ETF (EEM) czy Amundi MSCI Emerging Markets ex China UCITS ETF (EMXC).

Indie

Indie stają się coraz bardziej znaczącym graczem wśród rynków wschodzących, głównie dzięki silnemu popytowi krajowemu i reformom strukturalnym. Fakt że globalne łańcuchy dostaw stają się bardziej zróżnicowane i zbaczają z Chin w inne kierunki, dodatkowo poprawia perspektywy wzrostu dla Indii. Jednak inwestorzy powinni zachować ostrożność, ponieważ nadchodzące wybory stanowe oraz kluczowe reformy, takie jak zmiany w przepisach dotyczących pracy i gruntów, mogą wprowadzić zmienność na rynkach.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI India ETF (INDA) czy WisdomTree India Earnings Fund (EPI), iShares India 50 ETF (INDY). Jakie ADR-y pojedynczych akcji warto rozważyć? Reliance Industries Limited (RIGD) oraz HDFC Bank (HDB).

Indonezja

Indonezja to rynek wschodzący z dużym potencjałem wzrostu, napędzanym przez młodą populację, silny popyt konsumencki oraz rządowe inicjatywy na rzecz rozwoju infrastruktury. Mimo obiecujących perspektyw, lokalne wybory i protesty pracowników mogą wprowadzać niestabilność. Inwestorzy powinni również zwracać uwagę na to, jak rząd radzi sobie z polityką ochrony środowiska oraz z regionalnymi napięciami.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI Indonesia ETF (EIDO), Amundi MSCI Indonesia UCITS ETF (INDO) oraz VanEck Vectors Indonesia Index ETF (IDX). Warto również zwrócić uwagę na ADR-y pojedynczych spółek, takich jak PT Telekomunikasi Indonesia Tbk (TLK), czy PT Bank Mandiri (Persero) Tbk (PPBY).

Brazylia

Dzięki rosnącym cenom surowców, Brazylia pozostaje atrakcyjną opcją, zwłaszcza w sektorach energii i rolnictwa. Dodatkowo, bank centralny kraju aktywnie obniża stopy procentowe, co może sprzyjać silnemu ożywieniu gospodarczemu. Po stronie ryzyk warto zauważyć, że obecnie w kraju toczą się debaty budżetowe, a także panuje duża niepewność dotycząca skuteczności polityki gospodarczej oraz ryzyko korupcji. Ponadto, polityczna polaryzacja przed wyborami w 2026 roku może prowadzić do dodatkowych wahań na rynku.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI Brazil ETF (EWZ), iShares MSCI Brazil UCITS ETF (IBZL) oraz VanEck Brazil Small-Cap ETF (BRF). Warto również zwrócić uwagę na ADR-y pojedynczych spółek, takich jak Petrobras (PBR) oraz Vale S.A. (VALE).

RPA

RPA ma szansę skorzystać z rosnącego popytu na surowce, takie jak metale szlachetne, dzięki swoim bogatym zasobom naturalnym i sektorowi górniczemu. Niemniej jednak, częste przerwy w dostawie prądu oraz skandale polityczne wciąż zagrażają perspektywom rozwoju. Wewnętrzne konflikty w ANC oraz nadchodzące wybory mogą wprowadzić dodatkową niepewność, co wiąże się z ryzykiem, że zmiany polityki lub opóźnienia w reformach wpłyną negatywnie na nastroje inwestorów.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI South Africa ETF (EZA) oraz VanEck Vectors Africa Index ETF (AFK). Dodatkowo, warto zwrócić uwagę na ADR-y pojedynczych spółek, takich jak Naspers Limited (NPSNY) oraz Anglo American (AAL).

Meksyk

Meksyk korzysta ze swojego bliskiego położenia względem USA i silnych relacji handlowych, co jest szczególnie istotne, gdy firmy przenoszą produkcję bliżej Ameryki. Taka sytuacja stawia Meksyk w dobrej pozycji do przyszłego wzrostu, ale nadal istnieją ryzyka polityczne. Zmiany w regulacjach, reformy energetyczne oraz nacjonalistyczne polityki mogą wpływać na nastroje na rynku. Inwestorzy powinni także bacznie obserwować, jak rozwijają się relacje handlowe między USA a Meksykiem, zwłaszcza w przypadku zmiany administracji w USA.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI Mexico ETF (EWW) oraz Franklin FTSE Mexico ETF (FLMX). Warto również zwrócić uwagę na ADR-y pojedynczych spółek, takich jak np. America Movil (AMX).

Tajwan

Tajwan jest liderem w dziedzinie technologii i produkcji półprzewodników, a firmy takie jak TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company) odgrywają tu kluczową rolę. Dzięki swojej strategicznej pozycji w globalnych łańcuchach dostaw związanych z technologią, kraj ten ma duży potencjał wzrostu. Inwestorzy powinni jednak zachować ostrożność ze względu na napięcia geopolityczne z Chinami oraz zmiany polityczne wewnątrz kraju, które mogą wprowadzać zmienność na rynku.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI Taiwan ETF (EWT) oraz iShares MSCI Taiwan UCITS ETF (ITWN). Warto również zwrócić uwagę na ADR-y pojedynczych spółek, takich jak np. TSMC (TSM).

Korea Południowa

Korea Południowa ma silne sektory technologii i motoryzacji, co daje jej dobre perspektywy wzrostu. Firmy takie jak Samsung i Hyundai są liderami w swoich branżach, napędzając innowacje i eksport. Jednak inwestorzy powinni być świadomi ryzyka związanego z napięciami z Koreą Północną oraz problemami politycznymi w kraju, które mogą wpływać na nastroje na rynku.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares MSCI South Korea ETF (EWY) oraz iShares MSCI Korea UCITS ETF (CSKR). Warto także zwrócić uwagę na ADR-y pojedynczych spółek np. Samsung Electronics (SMSN).

Obligacje rynków wschodzących: szansa na zysk

Dla inwestorów szukających alternatyw poza akcjami, obligacje rynków wschodzących (EM) stanowią atrakcyjny sposób na uzyskanie zysku, zwłaszcza w obliczu spadku globalnych stóp procentowych. Banki centralne rynków wschodzących będą miały przestrzeń do obniżania stóp procentowych, gdy Rezerwa Federalna rozpocznie cykl luzowania, co dodatkowo zwiększy atrakcyjność tych obligacji. Obligacje rynków wschodzących oferują dywersyfikację poprzez opcje denominowane w walutach lokalnych i dolarach, pozwalając czerpać korzyści zarówno z różnic w stopach procentowych, jak i potencjalnych zysków walutowych.

Obligacje w walucie lokalnej: Silna pozycja na rynkach wschodzących

Gdy Fed obniża stopy procentowe, a waluty rynków wschodzących stabilizują się, obligacje w lokalnych walutach dają szansę na zysk zarówno z oprocentowania, jak i wzrostu wartości walut. Kraje takie jak Indie, Indonezja czy Brazylia mają dobre perspektywy wzrostu oraz relatywnie wyższe stopy procentowe. Azja wyróżnia się na tle innych regionów dzięki stabilności gospodarczej oraz stymulacyjnym działaniom Chin, które wspierają sąsiednie gospodarki.

Oto kilka funduszy ETF, oferują ekspozycję na obligacje rynków wschodzących w lokalnych walutach, co może stanowić atrakcyjną opcję dla inwestorów szukających zysków w tych regionach: iShares J.P. Morgan EM Local Government Bond UCITS ETF (IEML), VanEck Vectors J.P. Morgan EM Local Currency Bond ETF (EMLC), SPDR Bloomberg Barclays Emerging Markets Local Bond ETF (EBND) oraz WisdomTree Emerging Markets Local Debt Fund (ELD).

Obligacje denominowane w dolarach: bezpieczniejsza opcja

Dla inwestorów szukających większej stabilności i mniejszego ryzyka walutowego, obligacje rynków wschodzących denominowane w dolarach są atrakcyjną opcją. Oferują one wyższe oprocentowanie niż obligacje z rynków rozwiniętych, jednocześnie ograniczając ryzyko związane z wahaniami kursów walut. W tej kategorii wyróżniają się kraje Ameryki Łacińskiej i Afryki, takie jak Brazylia i RPA.

Jakie fundusze ETF warto rozważyć? iShares J.P. Morgan USD EM Bond Fund (EMB) oraz Vanguard Emerging Markets Government Bond ETF (VWOB).

Ryzyko na horyzoncie

Mimo, że rynki wschodzące mają szansę na wzrost, ważne jest, aby dostrzegać ryzyka, które mogą zakłócić ten rozwój, są to m.in.:

Ryzyko recesji: Globalna niepewność gospodarcza może prowadzić do spowolnienia, które wpłynie na poziom wzrostu rynków wschodzących.

Wybory w USA: Zmiany polityczne i możliwe zmiany w polityce handlowej nowej administracji w USA mogą wpłynąć na dynamikę rynków wschodzących.

Wojna handlowa: Rynki nastawione na eksport mogą ucierpieć z powodu narastających napięć handlowych lub ceł, co może zakłócić łańcuchy dostaw i zmniejszyć konkurencyjność.

Utrzymujące się spowolnienie gospodarcze Chin: Rynki wschodzące produkujące surowce mogą napotkać trudności, jeśli odbudowa gospodarki Chin będzie nadal powolna, co wpłynie na popyt na kluczowe elementy eksportu.

Zmienność: Wahania rynku wywołane wydarzeniami geopolitycznymi, publikacjami danych gospodarczych i polityką banków centralnych mogą wprowadzać niepewność.

Charu Chanana, zarządzająca Działem Strategii Walutowej w Saxo Banku

Przedsiębiorcy mogą wrócić na Mały ZUS plus już po 2 latach przerwy – nie 3, jak twierdził ZUS

Mały ZUS plus przysługuje przedsiębiorcom w pięcioletnich cyklach – 3 lata preferencyjnego oskładkowania i 2 lata przerwy na duży ZUS a nie 3 lata przerwy jak twierdził dotąd Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Tak 27 czerwca 2024 r. orzekł Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlkp.

Mały ZUS plus po 2 latach dużego ZUS-u

Ten wyrok oznacza, że teraz przedsiębiorcy, których przychody w poprzednim roku kalendarzowym nie przekroczyły 120 000 zł (oraz przy spełnieniu pozostałych warunków), będą mogli wrócić na Mały ZUS plus już po 2 latach płacenia standardowej składki ubezpieczeniowej (tzw. duży ZUS), która sięga dziś blisko 2000 zł. Natomiast do 30 czerwca 2024 r. stawka Małego ZUS Plus wynosiła tylko 402,65 zł, a od 1 lipca wzrośnie o niecałe 6 zł do 408,16 zł (nie wolno zapominać, że do ww. składek na ubezpieczenie społeczne przedsiębiorcy muszą doliczyć jeszcze składkę zdrowotną.

Spór Rzecznika MŚP z ZUS-em

O wyroku poinformował na swojej stronie internetowej Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, który od wielu miesięcy toczył spór z ZUS-em. Zakład stał na stanowisku, że przedsiębiorcy, którzy w okresie od stycznia 2019 r. do grudnia 2021 r. korzystali z Małego ZUS Plus (pierwszy okres obowiązywania tej nowej preferencji), muszą odczekać 3 lata, by móc korzystać z niego ponownie. W oparciu o taką interpretację przepisów wydał wiele niekorzystnych dla przedsiębiorców decyzji odmawiających prawa do Małego ZUS. Rzecznik MŚP, który złożył setki odwołań od takich decyzji, bronił przedsiębiorców, że intencją ustawodawcy było przyznanie im ulgi przez 36 miesięcy w cyklicznych 5-letnich okresach. Teraz stanowisko Rzecznika potwierdził sąd.

Mały ZUS warunki

Powodem niekorzystnego dla przedsiębiorców stanowiska ZUS-u była odmienna od Rzecznika MŚP wykładnia regulacji ust. 11 pkt 6 art. 18c ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych. Zgodnie z jego ust. 1 i 2, podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe przedsiębiorcy prowadzącego pozarolniczą działalność gospodarczą, którego roczny przychód z tej działalności uzyskany w poprzednim roku kalendarzowym nie przekroczył kwoty 120 000 złotych, uzależniona jest od dochodu z tej działalności, uzyskanego w poprzednim roku kalendarzowym, i nie może przekroczyć 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, ani być niższa niż 30% kwoty płacy minimalnej. Przepisy nie zabraniają, by taki przedsiębiorca zrezygnował z preferencji i płacił wyższe składki.

Mały ZUS kiedy nie przysługuje?

W ust. 11 ustawodawca wskazał wyłączenia, przesłanki kiedy przedsiębiorcy nie mogą skorzystać z tej ulgi jeśli: 1) w poprzednim roku kalendarzowym rozliczali się kartą podatkową i byli zwolnieni z VAT, 2) rozpoczynają działalność gospodarczą (bo ci korzystają z Małego ZUS przez pierwsze 24 miesiące dla nowych firm), 3) jeśli w poprzednim roku prowadzili działalność przez mniej niż 60 dni kalendarzowych, 4) także gdy w poprzednim roku prowadzili działalność: twórców i artystów, w wolnym zawodzie, byli wspólnikami jednoosobowej spółki z o.o., spółki jawnej, komandytowej lub partnerskiej, akcjonariuszami prostej spółki akcyjnej wnoszącymi wkład do spółki, którego przedmiotem jest świadczenie pracy lub usług, komplementariuszami w spółce komandytowo-akcyjnej, albo działalność publicznej lub niepublicznej szkoły, innej formy wychowania przedszkolnego, placówkę lub ich zespół, 5) wykonują działalność w ramach B2B na rzecz byłego pracodawcy.

W pkt 6 ustawodawca zawarł, że Mały ZUS plus nie przysługuje przedsiębiorcom, którzy korzystali z tej preferencji przez 36 miesięcy kalendarzowych w ciągu ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej. By zrozumieć rozumowanie ZUS trzeba pamiętać, że to tzw. przesłanka negatywna, a zatem ziszczenie się jej warunków odbiera ubezpieczonemu prawo do Małego ZUS.

ZUS wykorzystał niefortunne brzmienie przepisu

Do Małego ZUS plus można się zgłaszać do 31 stycznia każdego roku. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyjął więc wykładnię, że jeśli ktoś w styczniu 2024 r. chciał się ponownie zgłosić do Małego ZUS po 2 latach płacenia dużego ZUS-u, to spoglądał wstecz na pełnych 60 miesięcy kalendarzowych, a więc od stycznia 2019 do grudnia 2023 r. I w tym 60-miesięcznym okresie przedsiębiorca korzystał przez 36 miesięcy z małego ZUS plus, a zatem spełniła się przesłanka negatywna do skorzystania z tej preferencji ubezpieczeniowej. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wykorzystał niefortunnie skonstruowane brzmienie tego przepisu. Stanął więc na stanowisku, że taki przedsiębiorca będzie mógł spróbować wrócić na Mały ZUS niejako w kolejnej sesji, a więc zgłaszając się do końca stycznia kolejnego, 2025 roku (nie można bowiem zgłaszać się w innych miesiącach, jeśli więc nie zgłosił się w styczniu 2024 to następny raz będzie mógł spróbować dopiero w styczniu 2025). Dopiero bowiem wtedy „spoglądając” wstecz ubezpieczony będzie mógł stwierdzić, że w okresie ostatnich 60 miesięcy nie korzystał z Małego ZUS przez 36 miesięcy.

Rzecznik i sąd w obronie racjonalności i przedsiębiorców

Zarówno Rzecznik MŚP, jak i gorzowski sąd, który poparł jego stanowisko, uznali wykładnię ZUS-u za nieracjonalną. Ideą ustawodawcy było bowiem danie małym przedsiębiorcom (roczny limit przychodowy 120 000 zł) szansy na opłacanie niższych składek na ubezpieczenie społeczne przez 3 lata w 5-letnim okresie. Po prostu. Jak zadeklarował Rzecznik MŚP, w toczących się już licznych postępowaniach sądowych, będzie powoływał się na wyrok z 27 czerwca.

Czy przysługuje mi Mały ZUS?

W oparciu o uzasadnienie wyroku gorzowskiego sądu, osoby, którym ZUS odmówił rejestracji do Małego ZUS-u, a do końca stycznia 2024 r. składały wnioski o taką rejestrację, będą mogły skutecznie walczyć organem ubezpieczeniowym. Mając na uwadze ogromne różnice w wymiarze składek, będąc przedsiębiorcą warto na każdym etapie prowadzenia działalności sprawdzić czy aby nie jest się uprawnionym do Małego ZUS plus. Przy okazji konsultacji z biurem rachunkowym można również zapytać o możliwość skorzystania z jeszcze innych preferencji, jak i o pomoc w rozwiązaniu innych problemów powstałych na tle realizacji obowiązków ZUS.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Węgry wracają do obniżek stóp procentowych. Słabszy dolar napędza wzrost złota i kryptowalut

Powrót Węgrów do obniżek stóp był ważną wiadomością w Europie. Rynki światowe żyły jednak kolejnym odwrotem od dolara. Ruch ten wywołany był przez słabsze indeksy koniunktury. W obecnej sytuacji dolara zyskuje między innymi złoto.

Węgrzy znów obniżają stopy

Po tym jak w sierpniu bank centralny Węgier podjął decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie, dalsza część cyklu stanęła pod znakiem zapytania. Wczoraj doszło jednak do zmniejszenia głównej stopy z 6,75% na 6,5%. Warto zwrócić uwagę, że o ile w lipcu inflacja podskoczyła na Węgrzech z 3,7% na 4,1% – co było powodem wstrzymania obniżek – to w sierpniu mieliśmy spadek tempa wzrostu cen. W zeszłym miesiącu rosły już one bowiem o zaledwie 3,4%. To jest najniższy wynik od początku wybuchu inflacji w Europie. W rezultacie można oczekiwać, że na Węgrzech wracamy do obniżek. Jeszcze rok temu stopa procentowa wynosiła tam 13%. Do końca tego roku ma szansę spaść poniżej wskaźnika z Polski, mimo że ten w szczycie wynosił „zaledwie” 6,75%. Dalsze spadki powinny powodować kolejne przeceny forinta.

Słabsze dane z USA

Wczoraj mieliśmy dwa ważne odczyty z USA. Indeks Fed z Richmond pokazał słabszy poziom. Rynki oczekiwały poprawy na -17 pkt, a otrzymały spadek do -21 pkt. Badanie polega na przeprowadzeniu ankiet określających aktywność produkcyjną. Wynik pokazuje, że ankietowani są coraz bardziej pesymistyczni. Drugi wskaźnik nie dotyczy przedsiębiorców, ale konsumentów. Indeks zaufania konsumentów Conference Board – bo o nim mowa – również pokazał dużo słabsze poziomy. W rezultacie to, co dolar zyskiwał w poniedziałek względem euro na słabszych indeksach koniunktury, oddał wczoraj z nawiązką. Kurs dolara względem złotego spadł do najniższego progu od września, ale 2021 roku.

Rynek znów wycenia ryzyko

Wczorajsze dane z indeksów koniunktury delikatnie mówiąc, nie postawiły gospodarek zachodnich w dobrym świetle. Rynki spodziewają się zarówno spadku stóp procentowych, jak i poważnego spowolnienia w gospodarce. W sytuacji obniżenia stóp, kapitał zwyczajowo przepływał na giełdy. Problem w tym, że skoro ma nadchodzić recesja, to wielu analityków zwraca uwagę, że może nie jest to najlepszy pomysł. W rezultacie sporo kapitału trafia na rynki alternatywne. W górę znów idzie złoto, które łamie kolejny już rekord wszechczasów w tym roku. Bardzo solidną formę pokazują też kryptowaluty. Odrobiły one już sporą część ostatnich spadków.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych,
16:00 – USA – sprzedaż nowych domów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

JRH ASI rozpoczyna kolejny etap strategii: redukcja zobowiązań i porządkowanie portfela

JRH ASI, notowana na GPW firma inwestycyjna, rozpoczyna realizację kolejnego etapu nowej strategii spółki. Rada Nadzorcza JRH zatwierdziła opracowany przez Zarząd i Komitet Inwestycyjny plan porządkowania portfela inwestycyjnego spółki połączonego z równoczesną redukcją zobowiązań JRH wobec głównego akcjonariusza. Na zaplanowanych transakcjach JRH osiągnie zysk w kwocie ponad 15 mln zł.

Po debiucie na głównym rynku GPW, notowana wcześniej przez 12 lat na NewConnect, JRH ASI S.A. (dawniej JR Holding ASI S.A.) opublikowała nową strategię na lata 2024-2027. Wykorzystanie i rozwój sztucznej inteligencji jest osią wokół której koncentrują się działania inwestycyjne JRH. Określono, że spółka skupi się na zaangażowaniu w firmy z sektorów, które zidentyfikowano jako branże przyszłości. Są to: AI i cyfrowy biznes, transformacji energetycznej, deeptech i przemysł kosmiczny, biotech i medtech, gaming oraz zrównoważony rozwój i gospodarka obiegu zamkniętego. Strategia zakłada przebudowę portfela inwestycyjnego i dostosowanie go do zaktualizowanych obszarów inwestycji.

W oparciu o nową strategię inwestycyjną, chcąc jednocześnie zrealizować postawiony w strategii cel redukcji zobowiązań, decyzją Komitetu Inwestycyjnego, wyselekcjonowaliśmy spółki portfelowe, albo mniej pasujące do nowej strategii, albo będące pewnymi pozostałościami w portfelu, z wcześniejszych etapów działalności spółki, które postanowiliśmy zbyć do głównego akcjonariusza – Januarego Ciszewskiego. W rozliczeniu zredukujemy wzajemne zobowiązania, jednocześnie odnotowując w JRH zysk na tych aktywach. Jest to krok, który wprost zapowiedzieliśmy w opublikowanej w kwietniu br. strategii – powiedział Bartłomiej Kurylak, CFO JRH ASI S.A.

Plan przygotowany przez Komitet Inwestycyjny zatwierdziła Rada Nadzorcza Spółki. Celem wytyczonym w strategii jest osiągnięcie i utrzymanie poziomu zobowiązań na poziomie nie więcej niż 10 mln zł lub 3% wartości portfela. Sprzedaż zostanie przeprowadzona w drodze potrącenia wzajemnych wierzytelności między JRH, a Januarym Ciszewskim i kontrolowaną przez niego spółką Kuźnica Centrum. Nastąpi redukcja zobowiązań spółki w kwocie 55,4 mln zł, oraz zmniejszenie sumy bilansowej i wartości portfela inwestycyjnego o kwotę 35,2 mln zł. JRH osiągnie na tych transakcjach zysk w łącznej kwocie 15,1 mln zł. Realizacja zapowiedzianych transakcji zostanie przeprowadzona w niedługim czasie.

JRH ASI S.A. – (dawniej JR Holding ASI S.A.) notowana od 2012 r. na rynku NewConnect, a od marca 2024 na rynku głównym GPW spółka, skupiająca się na działalności inwestycyjnej i zaangażowaniu w firmy z branż przyszłości: AI i cyfrowy biznes, transformacji energetycznej, deeptech i przemysł kosmiczny, biotech i medtech, gaming oraz zrównoważony rozwój i gospodarka obiegu zamkniętego. Wykorzystanie i rozwój sztucznej inteligencji jest osią wokół której koncentrują się działania inwestycyjne JRH.

AI & CYFROWY BIZNES TRANSFORMACJA ENERGETYCZNA DEEPTECH & PRZEMYSŁ KOSMICZNY
Digitalizacja biznesu w oparciu o sztuczną inteligencję, wsparcie efektywności i zaspokojenie zapotrzebowanie na moc obliczeniową, rozwój robotyki, rewolucja w edukacji i branży medycznej. Magazyny energii i zielona energia, dążenie do neutralności klimatycznej, dekarbonizacja.

 

Nowa fala innowacji, projekty oparte na działalności badawczo-rozwojowej lub zaawansowanej technologicznie inżynierii.

 

BIOTECH & MEDTECH GAMING SUSTAINABILITY & CIRCULAR ECONOMY
Rozwój diagnostyki genetycznej, produkcja i modyfikacja produktów medycznych, żywność modyfikowana. Game development i wydawnictwo. Wydłużenie cyklu życia produktów i ograniczenie ilości odpadów do minimum.

 

Zgodnie z nową strategią, firma zamierza rozwijać portfel zwiększając jego dywersyfikację, inwestując w najbardziej perspektywiczne przedsięwzięcia oraz uruchamiając nowe projekty inwestycyjne.

Złoty jedną z najsilniejszych walut CEE. Co dalej?

Złoty od początku roku radzi sobie lepiej niż pozostałe waluty CEE i większość walut rynków wschodzących. Od stycznia umocnił się o ok. 1,5% względem euro. Od kwietnia kurs EUR/PLN poruszał się w trendzie bocznym, blisko poziomu 4,30. Pozostajemy optymistyczni w stosunku do perspektyw złotego i uważamy, że może w tym roku jeszcze nieco umocnić się względem euro i dolara.

Kluczowe punkty:

  • PLN jest jedną z najlepiej radzących sobie w tym roku walut rynków wschodzących.
  • Cięcia stóp w kolejnych miesiącach nie są oczekiwane, ale NBP staje się nieco gołębi.
  • Wzrost gospodarczy w 2025 r. powinien przyspieszyć.
  • Wzrost płac jest dwucyfrowy; inflacja na koniec roku ma wynieść blisko 5%.
  • Fundamenty makroekonomiczne ulegają pogorszeniu, nie zmienia to jednak istotnie obrazu.

Efektywny kurs wymiany rośnie szczególnie w ujęciu realnym – w ostatnich miesiącach sięgnął najwyższego poziomu od 2008 r., a w ciągu ostatnich dwóch lat wzrósł o ok. 20%. Zmiany w globalnym sentymencie do ryzyka nie wpłynęły istotnie na walutę, a wsparcie dla złotego się utrzymało.

Wyniki waluty odzwierciedlają korzystne w dużej mierze środowisko lokalne i zewnętrzne. Polityka monetarna w Polsce pozostaje restrykcyjna. W ciągu ostatnich dziesięciu posiedzeń NBP stopa referencyjna była utrzymywana na poziomie 5,75%, a kilka kolejnych miesięcy nie powinno przynieść cięć. Fundamenty makroekonomiczne pozostają dobre, wzrost gospodarczy przyspiesza, a sytuacja inflacyjna znormalizowała się do pewnego stopnia. Jednocześnie kurs EUR/USD, za którym złoty często podąża, wzrósł wspierany przez gołębie oczekiwania dotyczące Rezerwy Federalnej, co również jest korzystne dla polskiej waluty.

Wykres 1: Kurs EUR/PLN (wrzesień 2023 – wrzesień 2024)

1. Kurs EUR PLN (wrzesień 2023 – wrzesień 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 13.09.2024

Powrót do cięć stóp w Polsce nastąpi w marcu lub lipcu 2025 r.

Po obniżeniu stóp procentowych o w sumie 100 pb. w drugiej połowie 2023 r. NBP dokonał jastrzębiego zwrotu – prezes Adam Glapiński zasugerował, że do kolejnych cięć może dojść dopiero w 2026 r. W ostatnich tygodniach jego retoryka uległa jednak zmianie i rozważa wcześniejsze obniżenie stóp, zanim inflacja wróci do celu – zasugerował, że cięcia można rozważyć po II kwartale 2025 r., a być może nawet w marcu.

Uważamy, że powrót do cięć nastąpi w 2025 r., najprawdopodobniej w marcu lub w lipcu, czyli gdy publikowane będą nowe projekcje ekonomiczne. Rynki zwiększyły niedawno zakłady za rozluźnianiem polityki monetarnej w Polsce i obecnie wyceniają ponad 150 pb. obniżek w przyszłym roku. Choć zgadzamy się, że prawdopodobnie dojdzie do kilku ruchów, naszym zdaniem tempo może być wolniejsze.

Przed końcem roku inflacja może wzrosnąć do ok. 5%

Inflacja jest znacznie niższa niż w latach 2022–2023, w ostatnim czasie wzrosła jednak przez dalsze wygaszanie rządowej tarczy antyinflacyjnej. Jej główna miara (4,3%) w sierpniu ponownie znalazła się powyżej celu NBP, wynoszącego 2,5% ± 1 pp. Inflacja bazowa ustabilizowała się zaś na niekomfortowo wysokim poziomie tuż poniżej 4%, wspierana częściowo przez podwyższony, lecz hamujący, wzrost płac, który pozostaje dwucyfrowy. Wydaje się, że przed końcem roku inflacja wzrośnie do ok. 5% i w 2025 r., szczególnie w jego pierwszej połowie, pozostanie podwyższona.

Wykres 2: Wzrost płac w Polsce (2014 – 2024)

2. Wzrost płac w Polsce (2014 – 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 13.09.2024

Zgodnie z najnowszymi danymi gospodarka radzi sobie lepiej, niż sugerowały wcześniejsze raporty – w I i II raporcie wzrosła o odpowiednio 0,8% i 1,5% k/k. Ożywienie jest dość nierówne, przoduje w nim konsumpcja. Wzrost gospodarczy o ok. 3% w tym roku ponownie wydaje się realistyczny, a w przyszłym roku, kiedy unijne fundusze będą prawdopodobnie wykorzystywane w większym stopniu, powinien przyspieszyć i być bardziej zrównoważony.

NBP może charakteryzować ostrożność

Już powyższe powinno wspierać ostrożność w działaniu NBP. Oprócz tego jednak niepewna jest kwestia polityki fiskalnej. W ostatnich latach deficyty fiskalne były znaczące, a w 2025 r. ogólny deficyt general government (sektora instytucji rządowych i samorządowych) ma wynieść 5,5% PKB (względem 5,7% oczekiwanych w tym roku), mimo że Polska jest objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu. Podkreśla to różnicę między podejściem Polski i wielu gospodarek rozwiniętych, które starają się ograniczyć wydatki.

Obietnice wyborcze obecnego rządu dokładają się do wydatków, należy jednak brać pod uwagę, że wysoki deficyt jest również konsekwencją wyjątkowej sytuacji Polski, która została zmuszona do znacznego zwiększenia wydatków militarnych w związku z rosnącą agresją Rosji. W przyszłym roku wydatki te mają wynieść 4,7% PKB, przekraczając ponad dwukrotnie wytyczne NATO – sprawi to prawdopodobnie, że Polska trzeci rok z rzędu będzie w relacji do wielkości gospodarki wydawać na ochronę najwięcej spośród krajów sojuszu. Niepewność dotyczy rzeczywistej skali wydatków, szczególnie na obronność, i wpływu makroekonomicznego tak wysokiego deficytu, co może wywołać pewną ostrożność NBP.

Część fundamentów makroekonomicznych Polski ulega pogorszeniu, ogólny obraz zmienił się jednak nieznacznie i wciąż jest dobry. Bilans na rachunku obrotów bieżących przechodzi ze znacznej nadwyżki na zrównoważony poziom. Poziomy długu rosną, są jednak niższe niż unijna średnia. Wydaje się, że Polska nie ma problemu z plasowaniem długu na rynku i nie zapowiada się, żeby miało dojść do znaczącego pogorszenia wiarygodności kredytowej kraju.

Złoty ma szansę na dalszą aprecjację

Pozostajemy optymistyczni w kwestii perspektyw złotego i uważamy, że może w tym roku jeszcze umocnić się względem euro. Najważniejszym argumentem za tym jest oczekiwana różnica w podejściu do polityki monetarnej między Polską a innymi krajami, szczególnie USA. Spodziewamy się również wzrostu kursu EUR/USD, co także będzie wspierać złotego.

  EUR/PLN USD/PLN
E-2024 4,20 3,80
Q1-2025 4,20 3,80
Q2-2025 4,20 3,75
Q3-2025 4,20 3,70
E-2025 4,20 3,70

Autorzy: Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego opracowali innowacyjny nawóz dla roślin naczyniowych

Badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego opracowali nawóz do szerokiego stosowania w uprawach roślin naczyniowych. Innowacja polega na połączeniu ważnych dla roślin związków chemicznych z wyselekcjonowanym szczepem endofitycznych drożdży. Naukowcy twierdzą, że wdrożenie nowej formuły pozwoliłoby zredukować o ponad połowę ilość stosowanych obecnie nawozów sztucznych. Jednocześnie tego rodzaju innowacja może przyczynić się do przywracania glebom równowagi mikrobiologicznej i zmniejszenia obciążeń środowiska naturalnego wywołanych nawozami sztucznymi.

W Instytucie Nauk o Środowisku UJ opracowano kompozycję związków bogatych w pierwiastki kluczowe dla prawidłowego rozwoju roślin, m.in. azot, potas, fosfor, sód i wapń. Naukowcy odkryli, że gdy połączy się te związki w odpowiednich proporcjach, w mieszaninie w sposób samoistny powstaje koloid złożony z nanocząstek. Mają one średnicę około 100 nm i nie są rozpuszczalne w wodzie. Badacze wskazują, że to właśnie wielkość tych struktur nadaje kompozycji pożądane właściwości. Chodzi o optymalne tempo, w jakim potrzebne roślinom pierwiastki i minerały są uwalniane do gleby w bezpośrednie sąsiedztwo korzeni roślin.

Opracowaną kompozycję naukowcy z UJ uzupełniają wyselekcjonowanym szczepem endofitycznych drożdży. Ich zadaniem jest stymulacja roślin naczyniowych do rozwijania mykoryzy z obecnymi w glebie strzępkami grzybów. Dzięki temu grzyby przyczyniają się do lepszego nawadniania roślin i przekazywania im różnego rodzaju substancji pochodzących z podłoża.

Nawóz, który stopniowo się uwalnia

Powolne uwalnianie cennych dla roślin pierwiastków i minerałów zwiększa efektywność nawozu, ponieważ zostaje znacznie wydłużony okres, w jakim raz podany nawóz skutecznie oddziałuje na rośliny.

„Gdy zastosujemy w nawożeniu cząstki o odpowiednich rozmiarach, uzyskujemy większą efektywność nawożenia w porównaniu do tradycyjnie stosowanych preparatów, które do gleby trafiają w formie jonów. Takie nawozy działają stosunkowo krótko, co powoduje, że są one nieefektywne, kosztowne, a dla środowiska mocno obciążające. Nawozy tradycyjne w niewielkim stopniu są wchłaniane przez rośliny, podczas gdy większość przenika do wód gruntowych lub też spływa do wód powierzchniowych po obfitszych opadach deszczu. Mimo to w rolnictwie wciąż stosuje się nadmiarowe ilości nieefektywnych nawozów, godząc się na negatywne skutki. Są nimi oczywiście wysokie koszty, konieczność częstszego opryskiwania i, co bardzo istotne, wręcz tragiczny wpływ na środowisko naturalne” – mówi prof. dr hab. Katarzyna Turnau z Instytutu Nauk o Środowisku UJ.

Gdy minerały dostarczane są do gleby w postaci umożliwiającej ich powolne uwalnianie, znacznie więcej z podanych substancji zostaje wykorzystane przez rośliny, a mniej marnuje się w procesie wypłukiwania. To przynosi szereg korzyści: dla uzyskania pożądanego efektu potrzeba znacznie mniej preparatu i jednocześnie można go rzadziej dostarczać. W konsekwencji chemiczne i mikrobiologiczne wspomaganie upraw może być o wiele tańsze, a stosowane nawozy w mniejszym stopniu mogą negatywnie oddziaływać na środowisko.

„W trakcie naszych badań dowiedliśmy, że opracowana przez nas kompozycja minerałów podana w formie nanocząstek ulega bardzo nieznacznemu wypłukiwaniu. Mówiąc dokładniej, około kilkunastokrotnie wolniej w porównaniu do tempa, w jakim wypłukiwane są z gleby minerały podawane w powszechnie stosowanych nawozach. Oznacza to, że nawóz podany w postaci cząstek o odpowiedniej wielkości może wspomagać rośliny przez znacznie dłuższy okres i nie trafi on do wód gruntowych czy powierzchniowych” – wyjaśnia prof. dr hab. Szczepan Zapotoczny z Wydziału Chemii UJ, współtwórca opracowanej technologii.

Drożdże zbawienne dla roślin i środowiska

Dodawane do mieszaniny minerałów wyselekcjonowane drożdże mają dwojaką rolę. Po pierwsze silnie stymulują rozwój mykoryzy w obrębie roślin. Sprawiają, iż nawożone rośliny chętniej wchodzą w symbiotyczne związki z grzybami, które w zamian za niektóre składniki odżywcze mogą przekazać roślinom wodę oraz substancje, do których mają one ograniczony dostęp. Po drugie, drożdże te, z racji wytwarzania znaczących ilości polisacharydów, z których zbudowana jest ich otoczka, stanowią swoisty podziemny rezerwuar wody, który może służyć roślinom w okresie niedoboru opadów.

„Rolnictwo coraz częściej boryka się z anomaliami pogodowymi. Jedną z nich jest susza i systematycznie rosnące średnie temperatury. To oczywiście nie sprzyja uprawie roślin, dlatego retencja wody w obrębie systemów korzeniowych ma kluczowe znaczenie dla efektywności rolnictwa. Obecność drożdży powoduje, że rośliny lżej przechodzą okresy suszy. Co więcej, gdy po suszy woda deszczowa trafi do gleby, rośliny wspomagane drożdżami znacznie szybciej wracają do formy, a później wzrastają w o wiele lepszej kondycji” – dodaje prof. dr hab. Szczepan Zapotoczny.

Dostęp do wody to jedno, natomiast trudno przecenić wspomnianą mykoryzę, czyli korzystną, obopólną współpracę grzybów i roślin. Dlaczego mykoryza jest tak ważna? Jest to przerastanie tkanek korzeni roślin strzępkami grzybów. Zjawisko to powoduje, że roślina czerpie z rozległego systemu grzybni, której podziemny zasięg jest znacznie szerszy od jej własnego systemu korzeniowego. Dzięki temu ma ona dostęp do wody i różnego rodzaju substancji obecnych w glebie. Co więcej, mykoryza powoduje różnego rodzaju procesy biochemiczne wspomagające mikrobiotę zawartą w glebie. W jej rezultacie różnego rodzaju bakterie glebowe zaczynają produkować substancje, z których korzystają zarówno rośliny, jak i grzyby.

„We współczesnym rolnictwie powszechnym problemem jest zanik mykoryzy w podłożach, na których uprawiane są rośliny. Jej brak osłabia uprawy i jednocześnie obniża jakość mikrobiologiczną gleb. W rezultacie producenci żywności i hodowcy roślin zmuszeni są stosować coraz większe ilości nawozów. To z kolei osłabia w roślinach te geny, które stymulują rozwój mykoryzy. To rodzaj błędnego koła, z którego trudno dziś wyjść. Jako ludzkość chcemy mieć efektywną produkcję żywności i jest to zrozumiałe, natomiast jednym z głównych wyzwań dla rolnictwa jest również zrównoważony rozwój i troska o to, by żywność była zdrowa, a rośliny pochodziły z gleb obfitujących w mikroorganizmy. Zdrowa gleba to zdrowa żywność” – mówi prof. dr hab. Katarzyna Turnau.

Naukowcy z UJ twierdzą, że poprzez przywracanie równowagi mikrobiologicznej gleb możliwe będzie systematyczne odchodzenie od stosowania w niektórych rodzajach produkcji podłoży torfowych. Z punktu widzenia ochrony środowiska to ważne, ponieważ używanie torfu powoduje szybkie niszczenie zasobów, które powstawały w naturalnych warunkach przez wiele lat.

Mocniejszy aromat, bardziej efektywna fotosynteza, więcej biomasy

Zastosowane w nawozie drożdże zostały wyizolowane z babki lancetowatej porastającej hałdy miedziowe zlokalizowane w Norwegii. Naukowcy z UJ od lat badają różne szczepy drożdży stymulujących mykoryzę z roślinami bytującymi w ekstremalnie trudnych warunkach środowiskowych. W tych poszukiwaniach ważne jest odkrycie takich szczepów grzybów, które w maksymalny sposób chronią rośliny i pomagają im przetrwać uciążliwe warunki – właśnie dzięki „współpracy w podziemiu”, czyli mykoryzie. W opinii naukowców ten konkretny wyizolowany szczep drożdży spełnia najwięcej kryteriów i najlepiej nadaje się jako dodatek wzmacniający rośliny uprawne i ich grzyby mykoryzowe. Trzeba przy tym podkreślić, że same drożdże nie tworzą mykoryzy. Ich rolą jest stymulacja mykoryzy wytwarzanej przez zupełnie inne grzyby o budowie strzępkowej.

„W tworzeniu mykoryzy zachodzi bardzo ciekawe zjawisko. Kiedy grzyb zaczyna przerastać roślinę, uruchamia w niej szereg procesów, w tym rodzaj procesów obronnych. Te powodują, że roślina wydziela różnego rodzaju aromaty. Gdy mamy do czynienia z roślinami, takimi jak mięta czy bazylia, wyraźnie możemy odczuć, że uprawa z mykoryzą powoduje, iż rośliny mocniej pachną i lepiej smakują. Stosując opracowany przez nas preparat można zatem nie tylko przywracać równowagę mikrobiologiczną w glebie, ale też uzyskać bardziej aromatyczne rośliny” – dodaje dr hab. Katarzyna Turnau. Inną korzyścią wynikającą z mykoryzy i zastosowania mineralnych nawozów jest efektywniejsza fotosynteza i wynikający z niej lepszy przyrost biomasy.

Potencjalne zastosowanie nowego nawozu

Opracowany na UJ nawóz nadaje się do zastosowania w rolnictwie przemysłowym, uprawach szklarniowych, ogrodnictwie, a także w ekologicznych hodowlach roślin. Zastosowane drożdże oddziałują najlepiej na rośliny naczyniowe, które z natury chętnie tworzą mykoryzę typu arbuskularnego. Należy do nich cała gama gatunków: zioła, pomidory, zboża, rośliny jagodowe (truskawka, jeżyna, aronia, jagoda kamczacka), drzewa owocowe (jabłoń, grusza). Do roślin niemykoryzowych zalicza się m.in. rośliny takie jak kapusta, rzodkiewka, kalarepa czy seler, natomiast warto dodać, że nawożenie ich takim preparatem zawierającym drożdże w dalszym ciągu jest przydatne ze względu na poprawę dostępności wody w okresach suszy.

„Kompozycja związków mineralnych wykorzystanych w nowym nawozie składa się z łatwo dostępnych składników, które dla procesów produkcji nie powodują bariery kosztowej. Również wyselekcjonowany szczep drożdży można bez ograniczeń namnażać w skali przemysłowej. Mamy zatem pewność, że opracowany nawóz da się wdrożyć do produkcji i stosowania w rolnictwie” – wyjaśnia dr inż. Garbiela Konopka-Cupiał, dyrektorka Centrum Innowacji Transferu Technologii i Rozwoju UJ.

Obecnie UJ pracuje nad wdrożeniem nowej technologii do zastosowania w rolnictwie. Konieczne jest m.in. przeprowadzenie szerszych testów na różnego rodzaju podłożach w różnych typach hodowli.

„Opracowany nawóz rozwiązuje szereg problemów związanych z dostarczaniem składników mineralnych do stymulacji wzrostu i odporności roślin. Pozwala zmniejszyć zarówno ilość zużywanych nawozów, jak i wody do nawadniania upraw, dlatego ufam, że szybko znajdziemy podmioty zainteresowane wdrożeniem tej technologii. Po zabezpieczeniu wynalazku od strony prawnej, nawiązujemy kontakty z branżą agro, aby przeprowadzić testy na uprawach w większej skali” – dodaje dr inż. Garbiela Konopka-Cupiał.

Kary dla pracodawców stosujących represje wobec sygnalistów

Współczesne środowiska pracy coraz częściej dostrzegają potrzebę skutecznego zgłaszania nieprawidłowości oraz naruszeń w sferze prawa i etyki. W odpowiedzi na te potrzeby, na całym świecie powstają regulacje chroniące sygnalistów, czyli osoby zgłaszające naruszenia w miejscu pracy. W Polsce temat ten zyskuje na znaczeniu w związku z wdrożeniem unijnej dyrektywy o ochronie sygnalistów.

Ustawa o ochronie sygnalistów w Polsce wchodzi w życie 25 września 2024 roku. Wprowadza ona obowiązek wdrożenia procedur dotyczących zgłaszania nieprawidłowości przez pracowników oraz zapewnienia ochrony sygnalistów przed działaniami odwetowymi ze strony pracodawców. Pracodawcy muszą zdawać sobie sprawę, że wszelkie represje wobec osób zgłaszających naruszenia prawa mogą skutkować surowymi sankcjami.

Konsekwencje dla pracodawców za represje wobec sygnalistów

Represje wobec sygnalistów, czyli wszelkie działania mające na celu ukaranie, dyskryminację czy wywieranie nacisku na osobę, która zgłosiła naruszenie, mogą prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych dla pracodawcy.

1. Kary finansowe

Pracodawcy stosujący represje wobec sygnalistów mogą zostać ukarani grzywną. Wysokość kar jest zróżnicowana i uzależniona od przepisów krajowych, ale może sięgać nawet setek tysięcy złotych. Kary mogą być nałożone zarówno na przedsiębiorstwo, jak i na osoby bezpośrednio odpowiedzialne za stosowanie represji.

2. Odpowiedzialność karna

W niektórych przypadkach pracodawcy mogą ponieść odpowiedzialność karną. Jeżeli represje te mają charakter przestępstwa, np. stosowania mobbingu, szantażu lub gróźb, pracodawcy mogą grozić sankcje karne, takie jak grzywna, a w skrajnych przypadkach nawet kara pozbawienia wolności.

3. Roszczenia cywilne

Sygnaliści, którzy padli ofiarą działań odwetowych, mają prawo dochodzić swoich roszczeń na drodze cywilnej. Mogą domagać się od pracodawcy odszkodowania za straty materialne oraz niematerialne takie jak utrata pracy lub cierpienie psychiczne.

4. Utrata reputacji

Współczesne firmy są silnie zależne od swojego wizerunku. Pracodawcy, którzy naruszają prawa sygnalistów, ryzykują nie tylko sankcjami prawnymi, ale również narażają się na negatywną uwagę mediów i opinii publicznej. To z kolei może zniechęcić potencjalnych klientów i pracowników do współpracy z firmą, prowadząc do strat wizerunkowych.

5. Obowiązki naprawcze

Pracodawcy, którzy stosowali represje, mogą być również zobowiązani do naprawienia szkód wyrządzonych sygnaliście. Może to obejmować przywrócenie sygnalisty do pracy na poprzednich warunkach, cofnięcie wszelkich negatywnych skutków represji oraz wprowadzenie środków zapobiegających podobnym sytuacjom w przyszłości.

Jak zapobiegać represjom wobec sygnalistów?

Aby uniknąć sankcji i stworzyć bezpieczne środowisko pracy, pracodawcy powinni wdrażać skuteczne procedury zgłaszania nieprawidłowości. Kluczowe jest zapewnienie anonimowości osobom zgłaszającym oraz wprowadzenie mechanizmów, które uniemożliwią działania odwetowe. Ważne jest również przeszkolenie kadry zarządzającej oraz pracowników z zakresu ochrony sygnalistów i etyki w miejscu pracy. Stosowanie odpowiednich procedur może nie tylko ochronić firmę przed potencjalnymi sankcjami, ale także przyczynić się do poprawy atmosfery w pracy, zwiększenia lojalności pracowników oraz budowania pozytywnego wizerunku przedsiębiorstwa.

Podsumowanie

Sygnaliści odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu zgodności działań firmy z przepisami prawa oraz normami etycznymi. Pracodawcy muszą być świadomi, że stosowanie jakichkolwiek represji wobec tych osób może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych. W dobie rosnącej świadomości społecznej i regulacji prawnych, ochrona sygnalistów staje się nie tylko obowiązkiem prawnym, ale także wyrazem odpowiedzialności i nowoczesnego podejścia do zarządzania organizacją.
Autor: Radca Prawny Sylwia Werpachowska, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy