Szwedzka gospodarka: Lider technologiczny zmagający się z rosnącymi wyzwaniami

Szwecja jest jedną z najważniejszych gospodarek na świecie, nawet pomimo relatywnie małej liczby ludności w kraju. Pomimo przynależności do Unii Europejskiej kraj posługuje się własną walutą – szwedzką koroną, co pozwala na pełne sterowanie polityką monetarną i dostosowywanie się do bieżącej sytuacji na rynkach walutowych. Pomimo tego, że wiele krajów dąży do tego, aby osiągnąć podobny poziom życia jak w Szwecji, to kraj nie uniknął podobnych problemów, które spotkały resztę Europy, zarówno pod względem socjalnym, jak i gospodarczym. Jak widać, bycie liderem technologicznym w Europie, utrzymywanie bardzo socjalnej polityki oraz sterowanie własną polityką monetarną nie wystarcza, aby uniknąć problemów związanych z uczestnictwem w globalnej gospodarce.

Szwedzka gospodarka

Szwedzka gospodarka to przykład dobrze funkcjonującego modelu socjaldemokratycznego. Jej sukces opiera się na kilku filarach: innowacyjności, zwłaszcza w sektorach technologicznych, wysoko wykwalifikowanej sile roboczej, rozbudowanym systemie opieki społecznej i zrównoważonym rozwoju. Kluczową rolę odgrywa również otwartość na handel międzynarodowy i silne związki zawodowe. Model ten, choć ewoluował z czasem, wciąż jest oparty na równowadze między rynkiem a państwem. Jednakże, jak każda gospodarka, szwedzka również mierzy się z wyzwaniami, takimi jak starzenie się społeczeństwa czy zmiany klimatyczne.

Szwecja dzięki swojemu podejściu do polityki socjalnej zachęca do podejmowania ryzyka i innowacyjności. To dzięki temu mamy takie firmy jak Volvo, Saab, wiele spółek zbrojeniowych czy również rozpoznawalne na całym świecie spółki technologiczne takie jak Spotify, Skype, Viaplay czy również starsze pokolenie spółek technologicznych jak Ericsson.

Czy faktycznie jest tak dobrze? Gospodarka Szwecji łapie zadyszkę

PKB w Szwecji w 2023 roku wyniosło niemal 600 mld dolarów, natomiast w przeliczeniu na jednego na mieszkańca było to ok. 55 tys. dolarów nominalnie, co było 16 wynikiem na świecie. Według parytetu siły nabywczej było to jednak ok. 65 tys. dolarów. Choć do rekordowych poziomów jak w Luksemburgu czy Norwegii sporo brakuje, to jednak należy Szwecję zaliczać do jednych z najsilniejszych gospodarek na świecie.

Z drugiej strony gospodarka już od pewnego czasu zalicza zadyszkę. Gospodarka w zasadzie co drugi kwartał zalicza spadek gospodarczy, co oznacza brak jednoznacznego trendu. W pierwszym kwartale tego roku PKB wzrosło o 0,8% w ujęciu kwartalnym, natomiast w drugim kwartale był to spadek o 0,3% k/k. Chociaż w ujęciu rocznym cały czas obserwujemy wzrost i oczekuje się ok. 1% wzrostu za cały 2024 rok, to jednak należy zwrócić uwagę, że w 2023 roku gospodarka Szwecji uległa zmniejszeniu.

W Szwecji coraz więcej firm ogłasza upadłość. Analizując dane z czerwca, upadłość ogłosiło niemal 6 tysięcy firm, co oznacza wzrost o niemal 40% w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Mniej firm to oczywiście spadek ilości miejsc pracy, a wysoka stopa bezrobocia to spory problem w Szwecji.

Po ożywieniu po pierwszym uderzeniu pandemii, szwedzka gospodarka wpadła w stagnację

Po ożywieniu po pierwszym uderzeniu pandemii, szwedzka gospodarka wpadła w stagnację. Podobna sytuacja miała miejsce po 2012 roku. Źródło: Bloomberg FInance LP, XTB

Patrząc na nastroje wśród przedsiębiorców, sytuacja w Szwecji nie wydaje się być jednak zła

Patrząc na nastroje wśród przedsiębiorców, sytuacja w Szwecji nie wydaje się być jednak zła. Czy problem jest związany w takim razie z czymś innym? Co dzieje się na rynku pracy? Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Ogromne bezrobocie

Sytuacja na rynku pracy w Szwecji jest dosyć trudna. Stopa bezrobocia spadła do poziomu 7,9% za sierpień, choć w czerwcu niebezpiecznie zbliżyła się do poziomu 10%. Odsezonowana stopa bezrobocia znajduje się stabilnie na poziomie 8,3%, oscylując między 8,2% a 8,6% od pół roku. Dwucyfrowe bezrobocie było widoczne ostatni raz w tym kraju w 2021 roku. Warto pamiętać, że stopa bezrobocia w Szwecji jest jedną z wyższych w krajach Unii Europejskiej. Choć stopa bezrobocia nie odbiega mocno od 10 letniej średniej, to jednak należy zauważyć, że jej wysokość jest związana ze słabą asymilacją imigrantów. Stopa bezrobocia wśród ludzi nieurodzonych w kraju jest na poziomie ok. 17%. Spore bezrobocie jest również widoczne wśród osób o niższym poziomie edukacji. Oczywiście biorąc pod uwagę spadek stóp procentowych w ostatnim czasie, może to pobudzić gospodarkę do generowania nowych miejsc pracy, ale problem związany z bezrobociem może być w tym przypadku bardziej strukturalny, którego siłą gospodarki będzie trudno naprawić.

Odsezonowana stopa bezrobocia minimalnie spadła za sierpień, ale pozostaje na podwyższonym poziomie

Odsezonowana stopa bezrobocia minimalnie spadła za sierpień, ale pozostaje na podwyższonym poziomie. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Stopy procentowe

Riksbank ocenia, że gospodarka Szwecji znajduje się w “łagodnej recesji”. Riksbank zdecydował się na to, aby w tym roku rozpocząć w tym roku obniżki stóp procentowych i będzie to robił szybciej niż wiele innych banków centralnych na świecie, czy przede wszystkim w Europie. Riksbank zdecydował się na dwukrotne cięcie stóp procentowych w tym roku, obie po 25 punktów bazowych: w maju oraz sierpniu. Główna stopa spadła wobec tego z poziomu 4% do poziomu 3,5%. Riksbank wskazuje, że w tym roku możliwe są jednak 2 lub 3 obniżki stóp procentowych. Warto jednak pamiętać, że Szwecja należała do tych państw, gdzie stosowano niestandardowe działania monetarne w latach 2015-2019 w postaci ujemnych stóp procentowych czy również skup aktywów. Pozwoliło to dosyć stabilną sytuację gospodarczą w tamtym czasie, ale jednocześnie prowadziło do ogromnego osłabienia szwedzkiej korony.

Pomimo cięć stóp procentowych w Szwecji, ich poziom wciąż wydaje się być restrykcyjny patrząc na inflację

Pomimo cięć stóp procentowych w Szwecji, ich poziom wciąż wydaje się być restrykcyjny patrząc na inflację. To determinuje prawdopodobnie presję na kolejne cięcia. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Czy korona będzie poddana dalszej presji spadkowej?

Wysoka inflacja w Szwecji nie jest już problemem. Większym problemem z pewnością jest gospodarka oraz rynek pracy. Niemniej zbyt słaba korona również może nie należeć do celów Riksbanku. Para EURSEK wzrosła w 2023 roku do poziomu niemal 12. Poprzedni tak słaba korona miała miejsce w 2009 roku. EURSEK znajduje się relatywnie nisko, biorąc pod uwagę ostatnie kilkanaście miesięcy i minimalnie wyżej niż na początku tego roku. Może się jednak okazać, że SEK może niezbyt długo nacieszyć się swoją ostatnią siłą. Obniżki stóp procentowych w Szwecji mogą być silniejsze niż w strefie euro i stopy w Szwecji mogą spaść poniżej poziomów stopy depozytowej w strefie euro. To z kolei może prowadzić do presji na sprzedaż korony. Oczywiście nie musi się tak stać, ale do tego gospodarka musiałaby zacząć reagować na cięcia i odbić mocniej od całej strefy euro. Może to być jednak trudne do osiągnięcia przy obecnej wysokiej stopie bezrobocia, silnej polityce socjalnej czy również globalnych problemach geopolitycznych związanych m.in. z wojną pomiędzy Rosją i Ukrainą.

Warto pamiętać, że Szwecja, podobnie jak cała Skandynawia uważana jest za dosyć drogi kraj, ale patrząc z perspektywy trzech ostatnich lat, korona szwedzka osłabiła się w stosunku do polskiego złotego o ponad 17%. Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że za szwedzką koronę płaciliśmy ok. 45 groszy. Teraz jest to już poniżej 38 kroczy, a nie można wykluczyć, że będzie jeszcze taniej. Tuż przed kryzysem finansowym z 2007 roku płaciliśmy za koronę mniej niż 35 groszy, natomiast na początku lat 90 było to bliżej 20-30 groszy. Jeśli sytuacja gospodarcza i monetarna nie zacznie wspierać w większym stopniu korony, nie można wykluczyć tego, że w Szwecji za popularne klopsiki będziemy płacić z perspektywy polskiego złotego kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent mniej niż obecnie.

Podsumowanie

Szwecja stoi obecnie przed szeregiem problemów, głównie wewnętrznych, choć oczywiście powiązanych również z globalną sytuacją gospodarczą czy geopolityczną. Wyższe stopy procentowe w Szwecji w porównaniu do strefy euro doprowadziły do umocnienia SEKa w porównaniu do szczytów na EURSEK z 2023 roku, ale perspektywy dalszego cięcia stóp przez Riksbank w relacji do stóp procentowych w strefie euro mogą niekoniecznie wróżyć dobrze szwedzkiej koronie. Oczywiście, jeśli gospodarka będzie radzić sobie lepiej, co nie jest wykluczone biorąc pod uwagę duży udział sektora zbrojeniowego, wtedy będzie możliwa dalsza aprecjacja SEKa i wzmocnienie wizerunku gospodarki oraz waluty na arenie międzynarodowej.wzmocnienie wizerunku gospodarki oraz waluty na arenie międzynarodowej

Autor: Dział Analiz XTB

Niespełna 4 proc. rodzimych przedsiębiorstw zaadaptowało AI w 2023 r.

W 2023 i 2024 roku w Polsce najchętniej mówiło się o sztucznej inteligencji. Jednak, jak wynika z analiz DII, jedynie 3,7 proc. polskich firm wdrożyło w ubiegłym roku. AI. Czy to oznacza, że rodzime przedsiębiorstwa nie wykorzystają szansy i zostaną w tyle w zakresie sztucznej inteligencji? Niekoniecznie.

Według Digital Intensity Index (DII)1, wskaźnika klasyfikującego firmy na podstawie poziomu wykorzystania technologii cyfrowych, w 2023 roku 21,2 proc. polskich przedsiębiorstw osiągnęło wysoki lub bardzo wysoki poziom intensywności cyfrowej. Średnia dla 27 krajów Wspólnoty wynosi 25,2 proc. Pokazuje to, że nasz kraj delikatnie pod tym względem odstaje. DII jest jedną z części składowych europejskiego indeksu DESI, czyli wskaźnika gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego.

O czym mówi w kontekście Polski? M.in. o tym, że główne obszary postępu naszego kraju można zaobserwować w przyspieszeniu cyfryzacji MŚP oraz w zwiększeniu zasięgu sieci. Dzięki temu, tempo wzrostu polskich startupów jest 6 razy szybsze niż w UE, a przepustowość polskiej sieci w gospodarstwach domowych wynosi 81,1 proc. przy średniej dla Wspólnoty wynoszącej 78,8 proc. – wynika z danych DII. Okazuje się jednak, że z polską cyfryzacją według UE nie jest tak kolorowo.

Najważniejsze obszary do poprawy

Średnia dla Unii Europejskiej, pokazująca, że w ubiegłym roku 8 proc. przedsiębiorstw ze Starego Kontynentu zaimplementowało rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji, w porównaniu z 3,7 proc. dla Polski, świadczy o tym, że nasz kraj zostaje w tyle w tym zakresie. I… nie tylko w tym. Do unijnej średniej brakuje nam również w kwestiach: analizy danych (Polska – 19,3 proc. i 33,2 proc. – UE), wykorzystania e-faktur (Polska 13,2 proc. i 32,2 proc. w UE), użycia usług chmurowych (19,2 proc w Polsce i 34 proc. w UE) czy nawet wykorzystania systemów ERP (Polska – 31,9 proc. do 38 proc. w UE).

Pozytywne perspektywy dla Polski w związku z wykorzystaniem AI oraz strategia „step by step”

Jak wynika z raportu „Wired for AI”[1], autorstwa EY i Liberty Global, nasz kraj znajduje się na 7. miejscu, jeśli chodzi o perspektywy związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. W ciągu najbliższych trzech do pięciu lat zdolność produkcyjna Polski wytworzona dzięki wsparciu sztucznej inteligencji ma odpowiadać pracy 4,9 mln osób. Dzięki temu nasz kraj może zyskać 90 miliardów dolarów rocznie. Od czego zatem zacząć?

Traktujmy sztuczną inteligencję tak, jak każdą inną technologię – nie wdrażajmy dla samego wdrożenia i na pewno nie po, to żeby pokazać, że jesteśmy szybsi niż inni. W pierwszej kolejności zastanówmy się, w czym ma nam pomóc i jakie wymierne korzyści przynieść, jak zintegrujemy ją z innymi rozwiązaniami. Po drugie, przyjrzyjmy się posiadanym aplikacjom. Może system, którego już używamy został w międzyczasie wzbogacony przez producenta o AI. Nie chodzi o to, aby nie korzystać z nowych technologii, ale róbmy to, wpisując je mądrze w nasze potrzeby i istniejącą architekturę – przestrzega i radzi Michał Makowski, ekspert z NTT DATA.

A gra jest warta świeczki. Bowiem, jak wynika z raportu „Wired for AI”[2], blisko co drugie miejsce pracy (49 proc.) ma skorzystać na przestrzeni 3 do 5 lat dzięki wdrożeniu rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji. Natomiast 32 proc. z nich odniesie namacalne korzyści, co jest pokłosiem odsetka stanowisk pracy, które mają w naszym kraju dostęp do zaawansowanych narzędzi technologicznych.

Mniejszym entuzjazmem wykazuje się Dan Acemoglu, profesor z MIT. Jego zdaniem, do 2034 r. opłacalne będzie tylko 25 proc. zadań realizowanych przy wykorzystaniu AI. W efekcie oznacza to, że sztuczna inteligencja przełoży się na zaledwie na 5 proc. wszystkich realizowanych działań. Według Acemoglu, tylko w USA, czyli kraju, w którym firmy mocno pracują nad rozwojem AI, za 10 lat sztuczna inteligencja zwiększy produktywność tego kraju zaledwie o 0,5 proc., co wpłynie na wzrost PKB Stanów Zjednoczonych łącznie o 0,9 proc.

Firmy muszą przyspieszyć cyfryzację, żeby sprostać wymaganiom UE

Unia Europejska zakłada cele cyfrowe, które powinny być zrealizowane przez firmy należące do Wspólnoty do 2030 r. Wymienia w nich rozwój w kierunku usług chmurowych, Big Data oraz AI. Raport „State of the Digital Decade”[3] zakłada, że do 2030 r. 75 proc. europejskich przedsiębiorstw będzie wykorzystywało usługi cloud computing, duże zbiory danych i/lub sztuczną inteligencję. W tym momencie przedsiębiorstwa z Unii Europejskiej są dalekie od realizacji planów i potrzebne są dalsze inwestycje. Jak wynika z predykcji UE, jeśli nic się nie zmieni, do 2030 r. jedynie 20 proc. firm będzie wykorzystywało sztuczną inteligencję. Duże nadzieje biznes na pewno będzie pokładał w funduszach z KPO, które wyniosą 600 mld zł.

Do osiągnięcia celów UE polskie firmy mają jeszcze długą drogę, ale wiele wskazuje na to, że cyfrowe technologie, w tym AI, będą coraz chętniej i powszechniej wdrażane. Świadczy o tym choćby dynamiczny rozwój centrów danych, od których zależy cała cyfrowa gospodarka i technologiczna rewolucja. Polska już teraz jest największym rynkiem Europy Centralnej w tym obszarze, a jej wpływ na europejski rynek centrów danych konsekwentnie się zwiększa – przekonuje Wojciech Stramski, Prezes Zarządu Beyond.pl, przedstawiciel branży data center.

Ekspert dodaje: – Wg danych PMR4, do roku 2030 roku średni roczny wzrost ma wynieść imponujące 25 proc. i przekroczyć 500 MW (megawatów) w porównaniu do dzisiejszych 173 MW. Operatorzy centrów danych przygotowują się również na obsłużenie zapotrzebowania ze strony projektów AI. Zlokalizowanie w Polsce kompetencji związanych z utrzymaniem infrastruktur wysokiej gęstości wymaganych przy projektach AI będzie impulsem dla lokalnych przedsiębiorstw, aby intensyfikować cyfryzację oraz wykorzystywać AI do budowy przewag konkurencyjnych.

Świadomość polskich firm na temat inwestycji w cyfryzację

Przedstawiciele polskich firm zostali zapytani w badaniu ABSL5 o to, jakie są ich zdaniem kluczowe elementy strategii transformacji procesów biznesowych. Dla 91,3 proc. istotna jest automatyzacja procesów. 79,8 ankietowanych wskazało natomiast na ich standaryzację. Najważniejszą technologią, którą wybrało 7 na 10 przedstawicieli przedsiębiorstw, jest sztuczna inteligencja – jej wdrożenie lub rozbudowa. Analitykę danych/Big Data wskazało 64,4 proc. badanych, natomiast systemy ERP – ich implementację, standaryzację lub aktualizację – 40,4 proc.

Polskie firmy są świadome zarówno możliwości wykorzystania nowych technologii, jak również potrzeby ciągłych inwestycji. Mają jednak pewne obawy, które wynikają w głównej mierze z wysokich kosztów wdrożenia nowych rozwiązań oraz z braku wiedzy, doświadczenia i wykwalifikowanych specjalistów. Rozwiązaniem oraz ułatwieniem dla firm jest np. możliwość skorzystania z różnych rodzajów dofinansowania czy odliczenia od podatku kosztów inwestycji oraz współpraca z zaufanym partnerem technologicznym, który pomoże dobrze wybrać i wdrożyć nowe technologie IT – wyjaśnia Monika Lalasz, Dyrektor Finansowa, NTT DATA Business Solutions, Platynowy Partner SAP.

Czas pokaże, czy rodzime firmy zdążą z wykonaniem założeń Unii Europejskiej w zakresie cyfryzacji.

[1] Ey.com, Badanie EY: Polska w dziesiątce krajów, które najbardziej zyskają na implementacji AI

[2] Libertyglobal.com, Wired for AI 2024

[3] Commission.europa.eu, Cyfrowa dekada Europy: cele cyfrowe na 2030 r.

4 Pmrmarketexperts.com, Do 2030 roku polski rynek data center potroi zasoby mocy, 19 lipca 2024 r.

5 Abslsummit.com, BUSINESS SERVICES SECTOR IN POLAND 2024

Euro osłabione po słabych danych PMI z Europy. Rosną spekulacje o obniżkach stóp przez EBC

Wczorajsze poranne publikacje danych ze Starego Kontynentu spowodowało osłabienie euro. Zaczęło się od słabych wskaźników PMI dla Francji, potem mocno rozczarował przemysł Niemiec a na koniec oczekiwań nie spełniły indeksy dla całej strefy euro. Słaba aktywność gospodarcza będzie obniżać inflację i tym samym rośnie presja, że EBC może zacząć mocniej łagodzić swoją politykę pieniężną jednocześnie chcąc uchronić gospodarkę przez recesją. Spadek EUR/USD poniżej 1,11 był jednak krótkotrwały. Na koniec dnia główna para walutowa zdołała odrobić część tej przeceny.

Złożony indeks menedżerów ds. zakupów w strefie euro powrócił do trendu spadkowego. Indeks spadł z 51,0 do 48,9 pkt., wyraźnie rozczarowując oczekiwania. Ankietowani ekonomiści spodziewali się minimalnego spadku do 50,5 pkt. Szczególnie silny spadek widoczny jest we francuskim wskaźniku złożonym (z 53,1 do 47,4 pkt.). Po pozytywnym jednorazowym efekcie Letnich Igrzysk Olimpijskich, najwyraźniej pojawia się negatywny trend bazowy. Nastroje nadal pogarszały się w Niemczech (z 48,4 do 47,2), powodując spadek wskaźnika menedżerów ds. zakupów po raz czwarty z rzędu. Sam PMI dotyczący przemysłu spadł do najniższego poziomu od października 2023 roku i wyniósł 40,3 pkt.

Dane pokazują słabość gospodarczą strefy euro i wzmacniają przekonanie wśród uczestników rynku, że europejska gospodarka ma problem z trwałym wzrostem po ożywieniu po-pandemicznym.

Po wczorajszych danym rynek OIS w większym stopniu zakłada możliwość cięcia stóp procentowych przez EBC na październikowym posiedzeniu. Jeszcze w ubiegłym tygodniu rynek obstawiał ok 25 proc. szans na redukcję kosztu pieniądza, aktualnie jest to już ponad 57 proc.

Notowania EUR/USD co prawda oddaliły się lekko od poziomu 1,12, który w tym momencie jest kluczowym lokalnym oporem wyznaczonym w ostatnim tygodniu sierpnia, ale wciąż kurs jest cały czas wysoko i nie powrócił na stałe w obręb formacji flagi. Pamiętajmy jednak, że cały czas dolar jest słaby, co z pewnością będzie hamować spadki. Wczorajsze dane z pewnością będą ograniczać wzrostu eurodolara w krótkim i średnim terminie, co może oznaczać, że będziemy świadkami konsolidacji przez pewien czas.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Sierpniowe dane GUS sygnałem ostrzegawczym dla rynku budowlanego w Polsce

Jeśli wierzymy, że budownictwo mieszkaniowe ma wpływ na rozwój gospodarczy w Polsce, to sierpniowe dane GUS trzeba potraktować jako sygnał ostrzegawczy. Warunki do rozwoju budownictwa mieszkaniowego są z roku na rok trudniejsze, więc pomimo wzrostu liczby udzielanych pozwoleń na budowę, realne efekty w postaci liczby mieszkań i domów oddanych do użytkowania, są coraz słabsze.

Z najnowszych danych GUS wynika, że liczba mieszkań oddanych do użytku w Polsce maleje. W sierpniu wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 14,6 tys. lokali, czyli o 18% mniej niż rok temu i o 21% mniej niż w lipcu br. Deweloperzy oddali w ramach tej puli 8,5 tys. mieszkań, co oznacza spadek o 26% w porównaniu do lipca i o 30% w porównaniu do sierpnia ubiegłego roku. Jest to najgorszy sierpniowy wynik od ośmiu lat (trzeba się cofnąć do 2017 roku, by odnaleźć gorszy od tegorocznego wynik w sierpniu). Deweloperzy odpowiadali za 58% wszystkich oddanych mieszkań w tym miesiącu. W sytuacji wyraźnie słabszych niż w lipcu wyników firm deweloperskich, w sierpniu nieznacznie wzrósł udział domów, głównie oddawanych przez inwestorów indywidualnych (udział w ogólnej liczbie lokali oddanych do użytkowania). W porównaniu do sierpnia 2023 roku gospodarstwa domowe (w terminologii GUS to inwestorzy indywidualni) zakończyły budowę większej o 3% liczby mieszkań/domów, ale porównanie z poprzednim miesiącem w tej grupie inwestorów też nie wygląda optymistycznie (18% mniej).

Tę niekorzystną tendencję potwierdzają dane prezentowane w formie sum od początku roku (narastająco). Do końca sierpnia firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 78,5 tys. mieszkań i domów czyli o 9% mniej niż przed rokiem, natomiast inwestorzy indywidualni 46,3 tys. lokali, tj. o 17% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku.Dane GUS budownictwo mieszkaniowe

Sierpniowe efekty starań różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę przyniosły gorsze efekty niż w lipcu. Mimo to wyniki w tej kategorii należy uznać za zaskakujące dobre. Musimy bowiem pamiętać, że od 1 sierpnia obowiązują nowe warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Zmiany te mogą istotnie wpłynąć na projektowanie i opłacalność realizacji budynków wielorodzinnych, dlatego można było się spodziewać, że firmy deweloperskie skoncentrują się na uzyskiwaniu pozwoleń na warunkach obowiązujących przed nowelizacją rozporządzenia o warunkach technicznych. W efekcie, po okresie wzrostu liczby uzyskanych pozwoleń w pierwszej połowie roku, w sierpniu powinniśmy obserwować wyraźny spadek aktywności firm deweloperskich, a w rezultacie wyraźnie mniejszą liczbę uzyskanych pozwoleń. Sierpniowe dane GUS negatywnie weryfikują te prognozy, ale, biorąc pod uwagę że czas uzyskiwania pozwoleń w Polsce waha się od kilku do nawet kilkudziesięciu miesięcy, być może na efekty tej nowelizacji poczekamy do następnego roku.

Okazało się, że łączna liczba pozwoleń wydanych w sierpniu wyniosła 25,6 tys., z czego 17,9 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a 6,7 tys. inwestorzy indywidualni i była o zaledwie 4% niższa niż w lipcu. W porównaniu do sierpnia sprzed roku, liczba pozwoleń na budowę wzrosła o 28%, głównie dzięki wyraźnie wyższej niż przed rokiem aktywności deweloperów w uzyskiwaniu pozwoleń.

Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie od początku roku do końca sierpnia (narastająco), jest znacząco wyższa niż rok temu. Deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 138,3 tys. mieszkań (o 40,3% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 53,5 tys. (o 11,9% więcej).Dane GUS budownictwo mieszkaniowe 2

Sierpniowe statystyki rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na stabilizację na poziomie z lipca. Wszystkie grupy inwestorów rozpoczęły w sierpniu budowy 19,9 tys. lokali mieszkalnych, czyli o zaledwie 0,4% mniej niż w lipcu i o 10,6 % więcej niż w sierpniu 2023 roku. Wzrost w stosunku do poprzedniego roku i stabilizacja na poziomie lipca, to przede wszystkim efekt działań podejmowanych przez firmy deweloperskie, które rozpoczęły budowę większej liczby lokali – w stosunku do lipca br. o 8%,  a w stosunku do sierpnia ubiegłego roku o 18,7%.

Dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów wynosi ponad 34 tys. co oznacza, że 17% uzyskiwanych pozwoleń nie ma kontynuacji w realizowanych budowach. Ten wynik nie byłby niepokojący gdyby nie fakt, że w pierwszych ośmiu miesiącach roku inwestorzy indywidualni rozpoczęli większą od uzyskanych pozwoleń liczbę budów. Było to możliwe dzięki nadwyżce pozwoleń z lat poprzednich, co jest zjawiskiem pozytywnym. W tym kontekście, jako zaskakujące (a może nawet niepokojące) należy odczytać wyniki firm deweloperskich, które od początku 2024 roku odłożyły 24% uzyskanych pozwoleń. Oznacza to, że w skali całego kraju nadwyżka pozwoleń nad rozpoczynanymi przez deweloperów budowami, systematycznie się powiększa. Odpowiedź na pytanie jak to możliwe, że w skali kraju co piąte pozwolenie na budowę mieszkań uzyskiwane przez firmy deweloperskie, nie jest wykorzystywane tkwi oczywiście w szczegółach, które mają charakter geograficzny. Będziemy je mogli przeanalizować i ocenić, gdy GUS opublikuje analogiczne dane o skali budownictwa dla poszczególnych powiatów.Dane GUS budownictwo mieszkaniowe 3

Katarzyna Kuniewicz, szefowa działu badań Otodom Analytics

W przededniu zimy gaz tańszy niż rok temu

W przededniu zimy cena gazu ziemnego na europejskim rynku jest o 16 proc. niższa niż rok temu, a europejskie magazyny są wypełnione w 94 proc. Taka sytuacja powinna ograniczyć gwałtowny wzrost cen, jednak istnieją pewne zagrożenia. Wraz z końcem roku może zakończyć się tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę, co może wpłynąć na wzrost cen. Dodatkowo napięcia na Bliskim Wschodzie mogą oddziaływać na rynek, a wyjątkowo surowa zima również może podbić ceny.

Z rozpoczęciem jesieni warto obserwować ceny gazu ziemnego na rynkach światowych. W poprzednich latach to okres niepewności co do wzrostu cen gazu i stanu europejskich magazynów. W tym roku sytuacja wygląda lepiej, ponieważ ceny surowca są niższe niż w poprzednich latach.

Jesień i zima to czas wzmożonego zapotrzebowania na gaz. W Europie ceny gazu ziemnego (dla kontraktów październikowych) ostatnio nieznacznie wzrosły do około 36 euro za MWh, co jest o 16 proc. mniej niż rok temu. Najwyższa cena w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyniosła niemal 55 euro za MWh, osiągnięta 8 października 2023 r. Od tego momentu ceny systematycznie spadały. W tym roku może być podobnie, jednak ceny gazu pozostają podatne na czynniki zewnętrzne, takie jak pogoda czy geopolityka.

W ubiegłym roku zima w Europie była łagodna, a prognozy na ten rok przewidują temperatury powyżej średniej wieloletniej. Gdyby jednak doszło do nagłego ochłodzenia, ceny gazu mogłyby gwałtownie wzrosnąć.

Kolejnym kluczowym czynnikiem jest sytuacja geopolityczna, zwłaszcza dostęp do rosyjskiego gazu. Europejskie magazyny są obecnie wypełnione w 94 proc., co daje pewną stabilizację na rynku. Jednak wraz z końcem roku wygasa kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę, który mimo wojny jest wciąż kluczowym kanałem dostaw do Europy, głównie dla Słowacji, Węgier i Austrii. Ukraina zapowiedziała, że kontrakt nie zostanie przedłużony. 19 września cena gazu w Europie spadła o 12 proc. do 32 euro za MWh, najniższego poziomu od czerwca br., z powodu informacji o możliwej współpracy z Azerbejdżanem, który mógłby dostarczać gaz, prawdopodobnie również reeksportując rosyjski surowiec. Negocjacje w tej sprawie trwają i mogą mieć wpływ na ceny gazu w najbliższych miesiącach.
Dodatkowe napięcia na Bliskim Wschodzie, regionie kluczowym dla dostaw gazu do Europy, mogą również wpływać na rynek. Problemy techniczne, jak te w Norwegii, które ograniczyły podaż, także mają znaczenie.

Ostatnim czynnikiem wpływającym na ceny gazu jest popyt. W ostatnich latach obserwujemy spadek zużycia gazu, także w Polsce. W 2023 roku zużycie gazu w Polsce wyniosło 19,6 mld m³, podczas gdy w 2021 było to 22,4 mld m³. Niemniej jednak spadające stopy procentowe w USA i Europie mogą wspierać wzrost aktywności gospodarczej, co może przełożyć się na zwiększenie popytu na gaz.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Komisja Europejska wzywa Apple do zapewnienia interoperacyjności zgodnie z ustawą DMA

Komisja Europejska wezwała Apple do zapewnienia interoperacyjności swoich systemów operacyjnych iOS i iPadOS z urządzeniami oraz oprogramowaniem innych firm, zgodnie z wymogami ustawy o rynkach cyfrowych (DMA). Nowe przepisy mają na celu zwiększenie konkurencji na rynku cyfrowym poprzez ułatwienie zewnętrznym programistom i producentom sprzętu dostępu do ekosystemu Apple.

Decyzja Komisji formalizuje dialog z firmą Apple, która jest jednym z kluczowych „cyfrowych strażników” objętych przepisami DMA. Art. 6 ust. 7 DMA nakłada na Apple obowiązek zapewnienia bezpłatnej i skutecznej interoperacyjności z zewnętrznymi usługami i urządzeniami, takimi jak zegarki, słuchawki czy zestawy VR. Zgodnie z art. 8 ust. 2 DMA, Komisja ma prawo wprowadzać dodatkowe środki mające na celu egzekwowanie tych wymogów.

Obawy dotyczące bezpieczeństwa i prywatności są jednak istotnym aspektem tej debaty. Apple podkreśla, że otwarcie swojego ekosystemu dla innych firm może zwiększyć ryzyko naruszeń bezpieczeństwa i osłabić kontrolę nad prywatnością użytkowników. Wojciech Głażewski, country manager Check Point Software Technologies, zwraca uwagę, że głębsza integracja z zewnętrznymi urządzeniami może prowadzić do wzrostu zagrożeń związanych z prywatnością danych użytkowników.

Zwolennicy ustawy DMA argumentują jednak, że większa konkurencja może przynieść innowacyjne rozwiązania i korzyści dla konsumentów, o ile zostaną wprowadzone odpowiednie standardy bezpieczeństwa. Tymczasem Komisja Europejska monitoruje sytuację, z możliwością nałożenia kar w wysokości do 10% rocznych przychodów Apple, jeśli firma nie dostosuje się do nowych regulacji.

Alan Beroud – prezes zarządu PKP S.A. został wiceprzewodniczącym CER

23 września br. dr Alan Beroud – prezes zarządu PKP S.A. i Grupy PKP został wybrany przez Zgromadzenie Ogólne Wspólnoty Kolei Europejskich i Zarządców Infrastruktury na stanowisko wiceprzewodniczącego tej organizacji.

23 września br. w przededniu Międzynarodowych Targów Technologii Transportu InnoTrans w Berlinie odbyły się posiedzenia statutowe Wspólnoty Kolei Europejskich i Zarządców Infrastruktury (CER). Zgromadzenie Ogólne CER potwierdziło decyzję Zarządu organizacji z lipca br. i oficjalnie jednomyślnie wybrało dr. Alana Berouda – prezesa zarządu PKP S.A. i Grupy PKP na stanowisko wiceprzewodniczącego CER. Berlińskie targi będą również okazją do dwustronnych spotkań przedstawicieli Grupy PKP z reprezentantami innych organizacji zrzeszonych w CER.

W trakcie spotkania omówiono m.in. najistotniejsze zagadnienia związane z pracami organizacji, wyborem władz stowarzyszenia, obecnymi inicjatywami podejmowanymi przez CER, kwestiami budżetowymi oraz aktualną sytuacją sektora kolejowego. Poruszono również tematy odnoszące się do wyzwań stojących dziś przed całym sektorem: związanych z wieloletnimi ramami finansowymi UE, sprzedażą biletów, promowaniem zatrudnienia kobiet na kolei czy powiązań transportu kolejowego z rozwojem turystyki. W agendzie spotkania znalazło się również omówienie zagadnień związanych z powołaniem nowego Parlamentu Europejskiego i przyszłej Komisji Europejskiej, także w kontekście raportów na temat gospodarki UE i pod kątem postulatów strategicznych prezentowanych przez CER w imieniu branży przed instytucjami europejskimi.

Wspólnota Kolei Europejskich i Zarządców Infrastruktury to najaktywniejsza organizacja kolejowa w Brukseli, z którą na co dzień współpracują Przedstawicielstwo PKP w Belgii oraz eksperci ze spółek PKP. CER zrzesza ok. 70 przedsiębiorstw kolejowych, stowarzyszeń krajowych oraz zarządców infrastruktury kolejowej, które reprezentują interesy branży kolejowej wobec instytucji unijnych. Polskie Koleje Państwowe S.A. są pełnoprawnym członkiem CER od 2002 r. i aktywnie uczestniczą w pracach CER zarówno na szczeblu roboczym z udziałem ekspertów, jak i na poziomie politycznym, podejmując szereg prokolejowych inicjatyw.

Strategicznym celem CER jest promowanie rozwoju kolei jako niezbędnego działania do stworzenia zrównoważonego systemu transportowego. Najważniejszym priorytetem w tej kwestii dla CER jest osiągnięcie bardziej zrównoważonego podziału modalnego w systemie transportowym (modal split), czyli zwiększenie przewozów pasażerów i ładunków koleją w stosunku do innych środków transportu.

Koniec boomu na rynku mieszkaniowym?

Najnowsze statystyki Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) dotyczące budownictwa mieszkaniowego budzą mieszane uczucia. Z jednej strony wskazują na potężny wzrost aktywności inwestycyjnej w porównaniu z rokiem ubiegłym. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają też jednak uwagę, że impet inwestycyjny gaśnie ze względu na niską dostępność kredytów i malejący popyt na mieszkania.

Ten rok z pewnością nie będzie rekordowy pod względem liczby mieszkań oddanych do użytkowania. Z danych GUS wynika, że po ośmiu miesiącach było ich nieco ponad 128,8 tys., czyli o ok. 11% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wprawdzie te dane nie pokazują stanu bieżącej koniunktury na rynku mieszkaniowym. Najpewniej zmartwią one jednak m.in. producentów wyrobów wykończeniowych, mebli czy sprzętu AGD. Mniej przekazywanych kluczy do mieszkań i domów oznacza spadek popytu na te wyroby. Na szczęście jest szansa, że w następnych latach chętnych na nie będzie więcej, a świadczą o tym statystyki GUS dotyczące mieszkań objętych pozwoleniami na budowę i mieszkań rozpoczętych. Tych pierwszych było w ciągu ośmiu miesięcy o 30% więcej niż przed rokiem, zaś drugich – o ponad 35% więcej.

Szczególnie cieszy tegoroczne ożywienie w budownictwie jednorodzinnym. W tym okresie inwestorzy indywidualni uzyskali pozwolenia na budowę blisko 53,5 tys. mieszkań (głównie domów jednorodzinnych). Oznacza to ok. 12% wzrost w porównaniu z analogicznym okresem rok temu. Pytanie czy ta dynamika utrzyma się w kolejnych miesiącach. Lekkim niepokojem mogą bowiem napawać dane z sierpnia (ponad 6,7 tys. mieszkań i domów objętych pozwoleniami na budowę), które są o ok. 14% gorsze od lipcowych. Jednak o wiele ważniejsze z punktu widzenia szeroko pojętej branży budowlanej jest to, że w tym roku inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę większej niż rok temu liczby mieszkań – po ośmiu miesiącach było ich ok. 54,4 tys., co oznacza wzrost o ponad 11%. Jednak wyniki sierpniowe wskazują na to, że w trzecim kwartale inwestycyjny impet w budownictwie indywidualnym może stracić na sile.

Podobnie w budownictwie deweloperskim. Przy czym nie są zmartwieniem uzyskane przez deweloperów pozwolenia na budowę. Objętych nimi mieszkań było po ośmiu miesiącach ok. 138,2 tys., czyli o ponad 40% więcej niż przed rokiem. I cały trzeci kwartał też najpewniej będzie lepszy od poprzednich. Niepokojące są natomiast dane dotyczące mieszkań rozpoczętych.Wyk.1 - Statystyki GUS inwestycji mieszkaniowych w okresie sierpień 2020 - 2024

Wprawdzie sierpniowe statystyki budowlane GUS wskazują na wzrost aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich, bo rozpoczęły one budowę ok. 12,8 tys. mieszkań, czyli o blisko 9% więcej niż w lipcu. Także bilans ośmiu miesięcy wygląda bardzo dobrze, bo rozpoczętych w tym okresie przez deweloperów mieszkań było blisko 105,2 tys., czyli o ok. 55% więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Warto pamiętać jednak o tym, że ten imponujący wynik jest w dużej mierze efektem niskiej bazy. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl przez większą część ubiegłego roku rozpoczynaniu budów nie sprzyjała niepewna sytuacja gospodarcza, a ściślej obawa przed recesją mogącą skutkować wzrostem bezrobocia. I dopiero w końcówce roku deweloperzy włączyli wyższy bieg, kiedy stało się jasne, że taki czarny scenariusz raczej nam nie grozi. Co więcej, ten rok rozpoczęli oni z wyjątkową werwą. Pod względem liczby rozpoczętych mieszkań pierwszy kwartał zapisał się jako absolutnie najlepszy w historii rynku. Niestety, w kolejnych miesiącach aktywność inwestycyjna deweloperów przygasła. Drugi kwartał był zdecydowanie gorszy od pierwszego, a zanosi się na to, że trzeci przyniesie dalszy spadek liczby rozpoczynanych mieszkań.

I trudno się dziwić, bo nie dość, że pojawiły się wątpliwości, czy nowy program wsparcia kredytobiorców „Kredyt mieszkaniowy #naStart” w ogóle wejdzie w życie, to z każdym miesiącem banki udzielały coraz mniej kredytów na warunkach rynkowych. Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej (BIK), w sierpniu banki udzieliły 14,8 tys. kredytów mieszkaniowych, czyli o 12% mniej niż w lipcu i o 41% mniej niż w styczniu tego roku. Co gorsza, w sierpniu wyraźnie spadła także liczba wniosków kredytowych.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że rozpoczęcie budowy mieszkań nie oznacza, że automatycznie pojawiają się one w sprzedaży. Wiele wskazuje na to, że na skutek spadku popytu deweloperzy przyjmą pozycję wyczekującą. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w trzecim kwartale br. w niemal wszystkich metropoliach (wyjątkiem może być Kraków) nowa podaż będzie dużo niższa niż w miesiącach poprzedzających wakacje.

Tymczasem w rządzie toczy się obecnie spór, czy warto wspierać kupujących mieszkania lub budujących domy. Rośnie presja ze strony tych, którzy uważają, że wszystkie dostępne w budżecie państwa środki na wsparcie mieszkaniówki powinny być adresowane do gmin i towarzystw budownictwa społecznego (TBS). Z danych GUS wynika, że po mieszkania komunalne czeka w kolejce ponad 126 tys. gospodarstw domowych, które ze względu na zbyt niskie zarobki nie mogą sobie pozwolić na zakup mieszkania za kredyt lub na najem na zasadach rynkowych. W ciągu ostatnich 5 lat gminy wybudowały niespełna 6 tys. mieszkań, czyli średnio ok. 1,2 tys. na rok.  Ten rok przyniesie lekką poprawę.  W ciągu ośmiu miesięcy gminy zakończyły budowę niespełna 1,3 tys. lokali (o ok. 57% więcej niż rok temu w tym samym czasie), a TBS-y – niemal 1,9 tys., czyli prawie dwukrotnie więcej. Niestety, dramatyczne są statystyki dotyczące mieszkań rozpoczętych. Gminy mają w tym roku na swoim koncie zaledwie 432 lokale (spadek o ok. 41%), zaś TBS-y – nieco ponad 1,8 tys. (spadek o ok. 3%).  To pokazuje, że zmienić się musi przede wszystkim podejście gmin. Już od 2021 r. mogą one liczyć na dofinansowanie w wysokości nawet 80% kosztów przedsięwzięcia.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Ailleron na dobrej drodze: Przychody w pierwszym półroczu 2024 wzrosły o 10% r/r, osiągając 249,5 mln zł

  • W pierwszym półroczu 2024 r. Grupa Ailleron zanotowała przychody ze sprzedaży w wysokości 249,5 mln zł, co jest poziomem o blisko 10% wyższym do analogicznego okresu w 2023 roku – z uwzględnieniem od drugiego kwartału 2024 r. wyników amerykańskiej spółki Prosoft LLC (number8).
  • Skorygowana EBITDA wyniosła blisko 41 mln zł, wzrost o ok. 17% r/r., a zysk operacyjny wyniósł niespełna 33,2 mln zł. Zysk netto bez zdarzeń jednorazowych wyniósł ok. 27,7 mln zł (wzrost o 37% r/r), w tym zysk netto dla akcjonariuszy podmiotu dominującego na poziomie ok. 10,7 mln zł (wzrost o 12% r/r).
  • Eksport w omawianym okresie odpowiadał za 77% realizowanych przychodów. Sprzedaż zagraniczna wzrosła na przestrzeni pierwszego półrocza 2024 r. do blisko 191,8 mln zł i osiągnęła dynamikę ponad 13%.
  • Segment Technology Services, operujący w ramach Grupy Software Mind, zrealizował sprzedaż na poziomie 215,8 mln zł, co oznacza r/r wzrost o blisko 11%. Znaczący dla wyników był efekt konsolidacji spółki number8 (od Q2 2024). Zysk operacyjny wyniósł nieco ponad 33,4 mln zł. Oznacza to, że Technology Services osiągnęło marżę operacyjną na poziomie ok. 15%.
  • Segment FinTech zrealizował przychody na poziomie ponad 32,5 mln zł (tj. wzrost o 9%). Wynik operacyjny na tym segmencie osiągnął w całym pierwszym półroczu wynik ujemny, z dużą poprawą wyniku w samym Q2 2024. Na wynik miały wpływ podpisane porozumienie z Pekao SA, a także sezonowość związana z przetargami.

W pierwszym półroczu 2024 r. Ailleron zanotował na poziomie skonsolidowanym przychody ze sprzedaży w wysokości 249,5 mln zł, co jest poziomem o blisko 10% wyższym do analogicznego okresu w roku 2023 (wartościowo oznacza to wzrost o prawie 23,3 mln zł). W samym drugim kwartale br. Grupa miała 142,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (+27,1 mln zł r/r), co oznacza aż 23% wzrost r/r. Jednocześnie był to historycznie najwyższy poziom kwartalnych przychodów Grupy Ailleron. Wysoki poziom przychodów został wypracowany pomimo negatywnego wpływu umacniania się złotego względem walut obcych – w szczególności USD i EUR. Porównując średnie kursy uwzględniane przy przeliczeniu sprzedaży w okresie pierwszego półrocza 2024 r. odnotowano spadek kursu na parze USD/PLN o 6,4% oraz o 6,5% przy EUR/PLN. Patrząc na poziom sprzedaży wyrażonej w walucie obcej to Grupa wykazuje r/r utrzymanie czy nawet wzrost poziomu sprzedaży.

– Mamy mocne fundamenty w technologii oraz duży potencjał w globalnym rozwoju. Efekty widzimy już w prezentowanych wynikach za pierwsze półrocze 2024 roku, gdzie po podpisaniu porozumienia z Bankiem Pekao SA oraz przejęciem przez Grupę nowego podmiotu na rynku USA (number8) jesteśmy w stanie generować istotnie wyższe wyniki operacyjne i stabilną marże na poziomie EBITDA – mówi Tomasz Król, Członek Zarządu i CFO Ailleron S.A. –  Mamy do czynienia z umocnieniem się złotówki w stosunku do głównych walut eksportowych jakim są USD i EUR. Oznacza to, że pomimo trudnego rynku udaje nam się rosnąć na poziomie organicznym i mocno optymalizować bazę kosztową. Sytuacja biznesowa Grupy Ailleron jest bardzo dobra, a sytuacja finansowa i płynnościowa pozostaje stabilna – dodaje Tomasz Król.

Po sześciu miesiącach br. Ailleron wykazał raportowany (z uwzględnieniem zdarzeń jednorazowych) poziom EBITDA na poziomie blisko 38 mln zł, tj. na poziomie o 30% wyższym do wyniku zrealizowanego w roku poprzednim. Z kolei zysk operacyjny wyniósł blisko 30,2 mln zł, a zysk netto ok. 24,7 mln zł (w tym zysk netto dla akcjonariuszy podmiotu dominującego na poziomie ok. 9,4 mln zł) – co oznacza, że na działalności operacyjnej Spółka osiągnęła wynik o ponad 39% lepszy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W przypadku zysku netto oznacza to wzrost o ponad 61%.

W segmencie działalności – FinTech – poziom zrealizowanych przychodów w analizowanym okresie był na wyższym poziomie niż w tym samym okresie 2023 r. i wyniósł ponad 32,5 mln zł (tj. wzrost o 9%). W FinTech sezonowość historyczna wskazuje, że pierwsze kwartały są nieco „najsłabsze” w wynikach rocznych. Wynik operacyjny na tym segmencie osiągnął w całym pierwszym półroczu wynik ujemny na poziomie blisko 3,2 mln zł, z dużą poprawą wyniku w samym Q2 2024. Z jednej strony oczywiście w wynikach jest wpływ podpisanego porozumienia z Pekao SA, z drugiej jednak historyczna sezonowość i przesuniecie rozstrzygnięć prowadzonych przetargów na drugie półrocze wpływa na osiągane w analizowanym okresie wyniki.

– Wyniki segmentu FinTech pokazują, że popyt na nowoczesne usługi, które transformują biznes finansowy, jest ogromny. Tworzymy rozwiązania dla kluczowych banków w Polsce i firm leasingowych. Trend, który przyśpiesza to znacząca cyfryzacja każdej dziedziny naszego życia – powiedział Piotr Piątosa, Wiceprezes Zarządu oraz COO w Ailleron SA. – Ogromne zainteresowanie naszym niedawnym wydarzeniem Ailleron Innovation Forum 2024 pokazuje, że temat transformacji biznesu jest głównym punktem, który spędza sen z powiek przedstawicielom prawie każdej branży. Liczba uczestników podwoiła się względem 2023 roku, a na wydarzeniu było blisko 200 osób. Patrzymy optymistycznie na przyszłość, przełom technologiczny jest nieunikniony, a rewolucja napędzana przez AI będzie zapewne widoczna na przestrzeni kilkunastu lat. My mamy w tym swój udział i należymy do grona pionierów – zaznacza Piotr Piątosa.

Software Mind i sektor Technology Services zrealizował sprzedaż na poziomie ok. 215,8 mln zł (wzrost o blisko 11%). Należy jednak pamiętać, że mamy tutaj z jednej strony efekt konsolidacji spółki number8 (począwszy od Q2 2024), ale z drugiej niekorzystny wpływ kursu walut co wpływa na niższe r/r przychody denominowane w polskim złotym, co finalnie ma przełożenie na osiągane wyniki. W efekcie zysk operacyjny wyniósł nieco ponad 33,4 mln zł. Oznacza to, że Technology Services w osiągnęło marżę operacyjną na poziomie około 15%.

– Globalna transformacja cyfrowa przyspiesza, a technologie takie jak sztuczna inteligencja (AI), automatyzacja oraz rozwiązania chmurowe stają się kluczowymi elementami strategii biznesowych wielu firm. Widzimy, jak te trendy napędzają wzrost i innowacje w różnych sektorach gospodarki, co bezpośrednio przekłada się na rosnące zapotrzebowanie na nasze usługi. Dzięki akwizycji Prosoft LLC i wzmocnieniu obecności na rynku amerykańskim, Software Mind jest w doskonałej pozycji, aby dostarczać zaawansowane rozwiązania IT zarówno dla start-upów, jak i liderów branżowych. Nasza Grupa, mocno osadzona w obszarach AI ma przed sobą ogromny potencjał rozwoju, zarówno na rynkach krajowych, jak i międzynarodowych – wyjaśnia Grzegorz Młynarczyk, Prezes Software Mind i Wiceprezes Zarządu w Ailleron SA.

Sprzedaż eksportowa wzrosła na przestrzeni pierwszego półrocza 2024 roku do blisko 191,8 mln zł i osiągnęła dynamikę ponad 13%. W analogicznym okresie 2023 r. sprzedaż exportowa wyniosła blisko 169,5 mln zł co oznacza, że nominalnie nastąpił wzrost o 22,3 mln zł. Po sześciu miesiącach br. rynek USA wyprzedził rynek Unii Europejskiej i tym samym stał się największym zagranicznym rynkiem Grupy pod względem generowanych przychodów. W szczególności, sukcesywny przyrost eksportu jest konsekwencją rosnącego udziału biznesu Technology Services, który jest niemal w 100% biznesem exportowym.

Złoty stabilny, mimo słabych danych

Rezerwa Federalna zaskoczyła w ubiegłym tygodniu konsensus, decydując się na obniżkę stóp procentowych o 50 pb. Mimo tej skali ruchu Fed zdecydował się na mniej gołębie komunikaty i jastrzębi dot plot, który sugeruje raczej stopniowy cykl obniżek. Z tego względu dolar osłabił się tylko nieznacznie, na czym aktywa ryzykowne, w tym złoty, i tak skorzystały.

Kluczowe punkty:

  • Złoty utrzymuje siłę mimo kiepskich krajowych danych.
  • USD doświadczył niewielkiej wyprzedaży po dużym cięciu Fedu.
  • FOMC zaskoczył obniżką o 50 pb., dot plot jest jednak jastrzębi.
  • Wskaźniki PMI dla strefy euro spadły, wskazując na słaby wzrost w III kwartale.
  • BoE utrzymał stopy procentowe i sugeruje stopniowe cięcia.

Aktywa ryzykowne na całym świecie – w tym złoty – zyskiwały, dolar przyjął zaś cięcie całkiem spokojnie. Pomogło mu to, że komunikacja Fedu była znacznie mniej gołębia, niż wynikałoby to z samego ruchu, co sugeruje, że bank nie jest na razie szczególnie zaniepokojony stanem amerykańskiej gospodarki. Najgorzej w ubiegłym tygodniu radziły sobie waluty safe haven, w szczególności jen japoński, który stracił po kolejnym gołębim posiedzeniu Banku Japonii. Pozytywnie wyróżnił się zaś funt brytyjski – zyskał on ponownie na stosunkowej jastrzębiości banku centralnego, który pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie, jednym z najwyższych wśród gospodarek G10.

Posiedzenia głównych banków centralnych za nami – czeka nas nieco spokojniejszy tydzień. Najważniejsze dla inwestorów będą wstępne odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej we wrześniu, które dla większości głównych gospodarek zostały opublikowane w poniedziałek (23.09). Dane ze strefy euro były ogromnym rozczarowaniem. Te z Wielkiej Brytanii również nie dorównały oczekiwaniom, wciąż jednak wskazują na solidny wzrost gospodarczy. W drugiej części tygodnia uwaga rynków skupi się na raporcie dotyczącym inflacji PCE w USA (piątek 27.09).

PLN

Ostatni tydzień był dla złotego dobry – podobnie jak wiele podobnych walut umocnił się względem słabszego dolara. Względem euro, czyli swojej waluty referencyjnej, odnotował jednak tylko minimalne zyski. Sytuacja złotego nie zmienia się istotnie od mniej więcej pół roku – waluta pozostaje silna i porusza się w trendzie bocznym.

Ostatnie odczyty ekonomiczne z Polski nie były dobre. Produkcja przemysłowa zaskoczyła w dół w ubiegłym tygodniu, a budowlana i sprzedaż detaliczna na początku obecnego. To ostatnie wzmacnia przekonanie, że ożywienie popytu konsumenckiego nie ma jeszcze solidnych podstaw. Dane z rynku pracy są mieszane: znacznemu spadkowi zatrudnienia towarzyszy wyższa dynamika płac. Utrzymanie przez jakiś czas pierwszego z tych trendów wydaje się bardziej prawdopodobne.

Co więcej, ostatnie sygnały spoza kraju, w szczególności ze strefy euro, wzmacniają obawy dotyczące polskiego eksportu. Nie jest to pożądana sytuacja. Ten tydzień nie przyniesie wielu odczytów z kraju poza dzisiejszymi danymi – czekamy jeszcze tylko na stopę bezrobocia (wtorek 24.09). Złoty będzie reagować więc prawdopodobnie przede wszystkim na wieści ze świata. Jesteśmy ciekawi, czy nasilające się ponure nastroje względem sytuacji gospodarczej w Polsce i strefie euro sprawią, że kurs EUR/PLN wyjdzie poza wąski korytarz, w którym się znajduje. Handel w poniedziałkowy poranek sugeruje, że raczej nie.

EUR

Odpowiedź na pytanie, czy Europejski Bank Centralny zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp procentowych w październiku po cięciu we wrześniu, nie jest ani trochę łatwiejsza niż przed tygodniem. Szanse na to wydają się niskie – uporczywa inflacja oznacza naszym zdaniem, że cięcia będą prawdopodobnie kontynuowane w tempie raz na kwartał. Jak sugeruje raport Draghiego dotyczący konkurencyjności Europy, stagnacja strefy euro nie wydaje się powiązana z poziomem stóp procentowych, co może wzmacniać tezę, że nie trzeba spieszyć się z ich obniżaniem.

Opublikowane w poniedziałek (23.09) wstępne wskaźniki PMI są rozczarowujące – indeks zbiorczy spadł do poziomu ze stycznia i jest poniżej granicy 50 pkt, co oznacza kurczenie się gospodarki. Sprawiło to, że cięcie stóp procentowych w październiku jest bardziej prawdopodobne. Nie będziemy szczególnie zaskoczeni, jeśli znajdzie to odzwierciedlenie w bardziej gołębich komunikatach oficjeli EBC w nadchodzących dniach.

USD

Wpływ obniżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej o 50 pb. na dolara był ograniczony. Przypisujemy to przede wszystkim mniej gołębim komunikatom, w szczególności dot plotowi – projekcji poziomu stóp procentowych. Fed planuje raczej stopniowe tempo obniżania stóp. Decydenci spodziewają się obecnie jeszcze dwóch cięć po 25 pb. w tym roku i czterech w 2025 r. Szacunki banku dotyczące neutralnego poziomu stóp w USA są wciąż znacznie wyższe niż rynkowe.

Dane ekonomiczne utrzymują się na poziomach oczekiwanych lub nieco lepszych od nich, zgodnych z solidnym wzrostem o 2–3%, a dane o wysokiej częstotliwości z rynku pracy, takie jak deklaracje bezrobocia, nie pokazują trendu wzrostowego zwolnień. Spodziewamy się, że raport dotyczący inflacji PCE (piątek 27.09) potwierdzi niewielki spadek presji inflacyjnej widoczny wcześniej w raporcie CPI. Uważamy, że po trudnym lecie dolar może ustabilizować się na poziomie zbliżonym do obecnego.

GBP

Bank Anglii utrzymał w ubiegłym tygodniu stopy procentowe na niezmienionym, prawie najwyższym spośród gospodarek G10 poziomie (wyjątek stanowi Nowa Zelandia). Wynik głosowania był niemal jednomyślny – jedynie Swati Dhingra opowiedziała się za cięciem. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami retoryka banku była dość jastrzębia. Ponownie podkreślił ryzyko związane ze zbyt szybkim i zbyt silnym obniżaniem stóp procentowych. Komitet zasugerował m.in. że przywiązuje dużą wagę do wciąż podwyższonej inflacji w sektorze usługowym, która znacznie przekracza 5%.

Uważamy, że funta w dalszym ciągu będą wspierać stosunkowo wysokie stopy procentowe, korzystna wycena i przyzwoity wzrost gospodarczy. Jak wspomnieliśmy, dzisiejsze wskaźniki PMI uplasowały się poniżej oczekiwań, indeks zbiorczy utrzymuje się jednak powyżej granicznego poziomu 50 pkt i jest wciąż wyraźnie wyższy niż dla strefy euro.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Eduardo Moutinho, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Decentralizacja energii – jak zielona energia zmienia przemysł i rolnictwo

Dzięki decentralizacji wytwarzania energii odnawialnej, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz gospodarstwa rolne zwiększają niezależność energetyczną, co sprzyja zrównoważonemu rozwojowi terenów wiejskich. Piotr Ostaszewski – prezes Ekovoltis (dawniej e2V) mówi o wpływie zielonej energetyki na przemysł, rolnictwo i budownictwo.

Zielona energia posiada specyficzne cechy, dzięki którym wspomaga postęp w przemyśle i gospodarce. Proszę opowiedzieć o tym, w jaki sposób innowacyjna energetyka wspiera zrównoważony rozwój.

Jedną z największych zalet zielonej energii jest jej decentralizacja, co oznacza, że może być produkowana niemal wszędzie, gdzie są odpowiednie warunki naturalne. To wpływa na procesy przemysłowe, ponieważ pozwala na lokalne wytwarzanie energii. Ma to szczególne znaczenie dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz dla gospodarki na terenach słabo rozwiniętych, zwłaszcza wiejskich. Przedsiębiorstwa z tych obszarów mogą nie mieć dostępu do rozbudowanej infrastruktury energetycznej, a koszty doprowadzenia sieci dystrybucyjnych do odległych miejsc mogą wpływać na opłacalność przedsięwzięć.

Na terenach wiejskich, źródła energii odnawialnej mogą znacząco przyspieszyć rozwój gospodarczy. To z kolei może przyciągnąć inwestycje, wspierać tworzenie miejsc pracy i poprawiać jakość życia mieszkańców. Niestety, przykłady mikrosieci funkcjonujących na obszarach wiejskich, gdzie lokalne społeczności korzystają z energii słonecznej, wiatrowej czy biomasy, można znaleźć głównie za granicą, w takich miejscach jak duńska wyspa Bornholm, Alaska czy Teksas. Tego rodzaju inicjatywy mają szczególny wpływ na rozwój turystyki czy niewielkich przedsiębiorstw rzemieślniczych i przetwórczych.

Decentralizacja wytwarzania energii odnawialnej promuje innowacje i rozwój technologii związanych z zarządzaniem energią. Przykłady to inteligentne sieci energetyczne (smart grids), które efektywnie integrują źródła energii odnawialnej i zarządzają nimi w sposób zoptymalizowany, dostosowując dostawy do rzeczywistych potrzeb użytkowników. Ponadto decentralizacja wytwarzania energii odnawialnej sprzyja społecznej akceptacji i zaangażowaniu w transformację energetyczną, która dzieje się na naszych oczach. Kiedy lokalne społeczności mają możliwość uczestniczenia w produkcji energii, stają się bardziej zaangażowane w ochronę środowiska i wspieranie zrównoważonego rozwoju. To może prowadzić do powstawania nowych modeli biznesowych, które łączą lokalne inicjatywy z globalnymi celami klimatycznymi. Na przykład duńska Wyspa Samsø stała się jednym z pierwszych miejsc na świecie, które osiągnęło samowystarczalność energetyczną, korzystając wyłącznie z odnawialnych źródeł energii. Lokalni mieszkańcy są właścicielami farm wiatrowych, biogazowni i instalacji solarnych, co nie tylko umożliwia im produkcję energii, ale również angażuje ich w ochronę środowiska i promowanie zrównoważonego rozwoju.

Wreszcie, decentralizacja wytwarzania energii odnawialnej przyczynia się do redukcji emisji gazów cieplarnianych i poprawy jakości powietrza. Lokalne źródła energii odnawialnej zmniejszają zapotrzebowanie na paliwa kopalne. Działania te wzmacniane są również poprzez odpowiednie zmiany legislacyjne – wprowadzenie klastrów czy spółdzielni energetycznych powoduje zwiększenie roli energetyki lokalnej, a w dłuższej perspektywie może przyczynić się do osiągnięcia globalnych celów klimatycznych i poprawy zdrowia publicznego.

W jaki sposób zdecentralizowana zielona energetyka może wspomagać rozwój najnowszych technologii przemysłowych, w tym tak zwanego przemysłu 4.0?

Bliskość punktu produkcji energii do miejsca jej zużycia wspiera rozwój automatyzacji. Zmniejszają się straty energii związane z jej przesyłem, możliwe jest bardziej precyzyjne zarządzanie dostawami. Systemy automatyczne mogą szybciej reagować na zmiany w dostępności energii i dostosowywać operacje do lokalnych warunków, co zwiększa ich efektywność. Przykładem jest Tesla Gigafactory w stanie Nevada, gdzie energia z OZE generowana na miejscu zasila linie produkcyjne, co minimalizuje opóźnienia i zapewnia stabilne dostawy energii do zaawansowanych systemów automatycznych.

Ponadto, zaawansowane systemy magazynowania energii, takie jak baterie litowo-jonowe, mogą gromadzić nadmiar energii wyprodukowanej przez OZE i wykorzystywać ją w czasie zwiększonego zapotrzebowania. To pozwala na lepsze zarządzanie zasobami energetycznymi i zapewnia stabilne zasilanie dla zautomatyzowanych linii produkcyjnych, robotów i innych urządzeń. Warto zaznaczyć, że niebawem ruszą programy wsparcia inwestycji w magazyny energii. Dofinansowanie NFOŚiGW ma wystartować jeszcze w 2024 roku, a program dysponuje budżetem w wysokości 4 miliardów złotych skierowanych do przedsiębiorców.

Inteligentne fabryki mogą również czerpać inne korzyści z energii odnawialnej. Systemy zarządzania budynkami mogą integrować różne źródła OZE, takie jak panele fotowoltaiczne, systemy geotermalne i małe turbiny wiatrowe, aby optymalizować zużycie energii i poprawiać efektywność energetyczną. Inteligentne systemy zarządzania mogą automatycznie dostosowywać oświetlenie, ogrzewanie, wentylację i klimatyzację do warunków środowiskowych i potrzeb użytkowników, co prowadzi do znacznych oszczędności energii i redukcji emisji CO2.

Decentralizacja wytwarzania energii odnawialnej jest też istotna w nowoczesnym rolnictwie i budownictwie. W jaki sposób te dwa sektory skorzystają na rozwoju zielonej energetyki?

Własne źródła energii, takie jak panele słoneczne czy turbiny wiatrowe, mogą zasilać maszyny rolnicze, systemy nawadniania czy oświetlenie gospodarstw. Elektryczne ciągniki mogą być ładowane z instalacji fotowoltaicznych umieszczonych w gospodarstwie. Systemy nawadniające zasilane energią słoneczną są już stosowane w wielu regionach, szczególnie tam, gdzie dostęp do energii elektrycznej jest ograniczony. Drony wykorzystywane do monitorowania upraw również mogą być zasilane bateriami ładowanymi energią słoneczną. Te rozwiązania pozwalają na zwiększenie wydajności rolnictwa, jednocześnie zmniejszając jego zależność od paliw kopalnych.

Systemy fotowoltaiczne są integrowane z uprawami rolnymi. Panele słoneczne mogą być umieszczane nad uprawami, co nie tylko generuje energię, ale również zapewnia cień dla roślin, redukując parowanie wody i poprawiając mikroklimat. Taka integracja nosi miano agrofotowoltaiki i pozwala na lepsze wykorzystanie gruntów, jednoczesną produkcję żywności i energii oraz zwiększenie dochodów rolników. W Polsce agrofotowoltaika znajduje się na etapie wczesnego rozwoju, lecz wiąże się z nią spory potencjał, m.in. z uwagi na dużą powierzchnię gruntów rolnych.

W budownictwie, decentralizacja wytwarzania energii odnawialnej pozwala na budowę budynków zeroenergetycznych, które samodzielnie generują energię potrzebną do ich funkcjonowania. Wspomniane już wcześniej panele fotowoltaiczne, małe turbiny wiatrowe, czy pompy ciepła mogą być instalowane na budynkach mieszkalnych i komercyjnych.

Budynki wyposażone we własne źródła energii przyczyniają się do redukcji emisji CO2 i innych zanieczyszczeń, co prowadzi do poprawy jakości powietrza i zdrowia mieszkańców. Dodatkowo, inwestycje w zieloną energię mogą zwiększyć wartość nieruchomości, coraz więcej firm poszukuje właśnie “zielonych” biurowców. W związku z koniecznością ograniczenia śladu węglowego decydują się one na zmianę lokalizacji swoich biur.

Rozmawiał Mateusz Banaszak

Oczekiwania wobec obniżek stóp procentowych rosną, a polski złoty pozostaje silny

Ostatnio na rynkach znacznie więcej mówi się o zadyszce, którą łapią kolejne gospodarki, niż o wzroście cen. Ryzyko zwiększonego bezrobocia jest tutaj znacznie poważniejszym problemem. Dzisiejsze indeksy PMI pokażą nam jakie są oczekiwania.

Krajobraz po decyzji FED

Na rynku wciąż widzimy wstrząsy wtórne po ostatnim posiedzeniu Rezerwy Federalnej. Coraz bardziej jednak inwestorzy dochodzą do wniosku, że należy się spodziewać obniżek stóp procentowych, wywołanych nie tyle co spadającą inflacją, a spowalniającą aktywnością gospodarczą. To właśnie dlatego oczekiwania względem obniżek stóp rosną. Do końca roku analitycy widzą przestrzeń jeszcze na trzy, a nawet i cztery obniżki za oceanem. Widać to też na innych rynkach. Giełdy nadal są na wysokich poziomach, ale głównymi beneficjentami są inne instrumenty, które nie wypłacają odsetek. Mowa chociażby o złocie, które ostatnio znowu pobiło rekord cenowy wszechczasów. Polski złoty w tym całym układzie nadal ma się wyjątkowo dobrze.

Dobre dane z Kanady

W piątek poznaliśmy dwa ważne odczyty z Kanady. O godzinie 14:30 otrzymaliśmy wyniki na temat inflacji producenckiej oraz sprzedaży detalicznej. Wzrost cen producentów – zgodnie z przypuszczeniami – nie jest wzrostem, tylko spadkiem. Wyższym jednak od oczekiwań. Ceny producentów obniżyły się bowiem w ciągu roku aż o 0,8%. Nie spowolniły jednak podwyżek, tylko spadły. Do tego warto dodać również sprzedaż detaliczną, która rośnie o 0,9%. Publikowany jest też subindeks bez samochodów, ale on rośnie zaledwie o 0,4%. Pokazuje to, że Kanadyjczycy przychylniej spojrzeli na zakup aut. Po samej publikacji danych, dolar kanadyjski chwilowo pokazał zwiększoną zmienność, po czym powrócił niemal do punktu sprzed ogłoszenia.

Moody’s nie zmienia ratingu Polski

Po ostatnich doniesieniach na temat tego jak bardzo budżet naszego kraju okazał się gumowy, wielu obserwatorów zaczęło się obawiać dodatkowych negatywnych efektów. Fakt, że będziemy musieli spłacać odsetki od obecnych wydatków to jedno. Drugie to wiarygodność kredytowa naszego kraju. Gdyby ta spadała, to szybko okazałoby się, że i koszty obsługi długu mogłyby podskoczyć. Piątkowa decyzja agencji ratingowej Moody’s była jednak mocno uspokajająca. Agencja wskazuje, że rosnące zadłużenie naszego kraju będzie równoważone przez solidne perspektywy wzrostu gospodarczego. Co ciekawe raport wskazuje, że poprawa w zakresie sądownictwa spodziewana jest najszybciej w 2025 roku przez konflikt rządu z prezydentem. Brak negatywnych sygnałów jest wiadomością, która w dłuższym okresie pozwala utrzymywać złotemu ostatnią wysoką wartość.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikacje indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Zwiększenie zysków, oszczędność czasu, lojalni klienci: co zyskasz, współpracując z doradcą biznesowym?

Współpraca z doradcą biznesowym to doskonały sposób wsparcia w zarządzaniu firmą, szansa na poprawę wyników finansowych oraz budowanie lojalności klientów. Doradztwo biznesowe oferuje szeroką gamę korzyści, które mogą przyczynić się do dynamicznego rozwoju przedsiębiorstwa. Zobacz, jak konkretne działania pomogą w optymalizacji firmy i zwiększeniu efektywności.

Zwiększenie zysków dzięki optymalizacji działań

Jednym z najważniejszych celów współpracy z doradcą biznesowym jest zwiększenie zysków. Doradca przeprowadza szczegółową analizę obecnych procesów oraz strategii biznesowej, aby wprowadzić niezbędne zmiany. Dzięki temu firma może uzyskać maksymalną efektywność operacyjną, która bezpośrednio przekłada się na poprawę wyników finansowych. Optymalizacja zasobów to klucz do wyższej rentowności bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów.

Doradztwo biznesowe identyfikuje słabe punkty w działaniach firmy, ale również wskazuje nowe możliwości rozwoju, które mogą znacząco zwiększyć dochody. Wdrożenie nowoczesnych rozwiązań i usprawnień ułatwia firmom wyprzedzenie konkurencji i maksymalizację wyników.

Oszczędność czasu dzięki usprawnieniu procesów

Czas to ważny zasób wpływający na efektywność działania firmy. Doradca biznesowy pomaga w identyfikacji procesów, które można uprościć lub wyeliminować, co prowadzi do oszczędności czasu. Dzięki temu firma może skupić się na kluczowych zadaniach, które generują największą wartość.

Dobrze zoptymalizowane procesy operacyjne wpływają na lepsze zarządzanie czasem pracowników oraz zarządu. Efektywne planowanie i organizacja pracy są sposobem na redukcję kosztów, a także kluczem do zwiększenia wydajności przedsiębiorstwa. W rezultacie firma działa sprawnie i zyskuje przewagę nad konkurencją.

doradztwo biznesowe dla małych i średnich przedsiębiorców

Budowanie grupy lojalnych klientów

Współpraca z doradcą biznesowym, takim jak Ewa Błońska, ma wpływ na budowanie długoterminowych relacji z klientami. Zadowolony i lojalny klient to jeden z fundamentów sukcesu każdej firmy. Doradztwo biznesowe wpływa na lepsze zarządzanie relacjami z klientami, co sprzyja budowaniu lojalności i zaufania.

Doradca pomoże wdrożyć spersonalizowane strategie marketingowe, które odpowiadają na realne potrzeby klientów. Lojalni klienci nie tylko generują stabilny dochód, ale także stają się ambasadorami marki, co wpływa na dalszy rozwój firmy. Długoterminowe relacje oparte na zaufaniu są fundamentem w budowaniu przewagi konkurencyjnej.

Rozwój osobisty przedsiębiorcy – istotny element doradztwa biznesowego

Rozwój osobisty przedsiębiorcy jest fundamentem skutecznego doradztwa biznesowego! Inwestowanie w siebie, zarówno pod kątem zawodowym, jak i osobistym, jest nieodzowną częścią długoterminowego sukcesu – w ramach doradztwa biznesowego przedsiębiorca ma szansę na wsparcie w postaci mentoringu, który pomaga rozwijać kompetencje zarządcze, zwiększać pewność siebie oraz umiejętności adaptacji do dynamicznie zmieniającego się rynku.

Pamiętajmy jednak, że równie ważne są kompetencje miękkie, takie jak umiejętne zarządzanie stresem, efektywna komunikacja czy budowanie relacji. Dzięki zwiększonej świadomości siebie i swoich mocnych stron przedsiębiorca staje się bardziej odporny na wyzwania, co bezpośrednio przekłada się na lepsze funkcjonowanie firmy oraz poprawę jakości życia zawodowego.

Dla kogo doradztwo biznesowe?

Doradztwo biznesowe to usługa przeznaczona dla małych i dużych przedsiębiorstw. Niezależnie od branży doradca biznesowy oferuje profesjonalny mentoring i pomoc w optymalizacji działań, wprowadzaniu nowych strategii oraz rozwiązywaniu problemów związanych z zarządzaniem firmą. Warto z niego skorzystać, jeśli Twoja firma potrzebuje poprawy efektywności, zwiększenia zysków lub lepszego zarządzania relacjami z klientami.

Zdecyduj się na współpracę z Ewą Błońską, aby zwiększyć zyski, oszczędzić czas oraz zyskać lojalnych klientów. Profesjonalne doradztwo biznesowe to inwestycja, która przynosi długoterminowe korzyści, a wsparcie specjalisty pomoże Twojej firmie rozwijać się w sposób zrównoważony i efektywny.

PMI w strefie euro spada, gospodarki wykazują oznaki spowolnienia

PMI dla przemysłu we wrześniu w strefie euro wyniósł 44,8 pkt wobec 45,8 pkt miesiąc wcześniej. Odczyt okazał się gorszy od prognoz (45,7). Szczególnie negatywnie wyróżniają się Niemcy, gdzie wskaźnik dla przemysłu się osuwa. We wrześniu wyniósł 40,3 pkt wobec 42,4 miesiąc wcześniej. Niemiecki przemysł wykazuje dalszą słabość, która z miesiąca na miesiąc jeszcze się pogłębia i na razie mało wskazuje na szybką poprawę koniunktury w tym sektorze.

Odczyt PMI dla sektora usług w strefie euro pozostał w obszarze wskazującym na rosnącą aktywność, jednak sama jego wartość okazała się dużo niższa niż oczekiwano. Odczyt wyniósł 50,5 pkt wobec 52,9 pkt miesiąc wcześniej. Oczekiwano odczytu na poziomie 52,3 pkt. Sektor usług jest w zdecydowanie lepszej kondycji niż przemysł, chociaż wrześniowy wskaźnik pokazuje, że sektor usług powoli traci na sile. Wyróżnia się tutaj odczyt we Francji, gdzie PMI dla usług spadł do 48,3 pkt, po jednorazowym sierpniowym odbiciu do 55, spowodowanym igrzyskami olimpijskimi.

Zbiorczy wskaźnik PMI we wrześniu w strefie euro wyniósł 48,9 pkt wobec 51 pkt miesiąc wcześniej. Jest to pierwszy od lutego odczyt wskazujący na spowolnienie aktywności. Do utrzymującej się, a nawet pogłębiającej słabości sektora przemysłowego dołączyły pewne oznaki spowolnienia w sektorze usług. Sektor usług od dłuższego czasu pozostawał siłą napędową i to on utrzymywał wzrost gospodarczy w strefie euro.

Spadek odczytów PMI nie jest dobrym prognostykiem dla wzrostu gospodarczego w strefie euro. Poszczególne gospodarki wykazują dalsze oznaki spowolnienia, szczególnie Niemcy, gdzie recesja techniczna wydaje się szczególnie bliska.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Grupa Żabka planuje debiut na GPW

Zabka Group („Grupa Żabka”), będąca twórcą działającego w oparciu o zaawansowane technologie, wiodącego w Polsce ekosystemu convenience, ogłasza dzisiaj zamiar przeprowadzenia pierwszej oferty publicznej (dalej: „IPO” lub „Oferta”) oraz notowania akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Najważniejsze informacje o Grupie Żabka

  • Wykorzystując najnowocześniejsze technologie, Grupa Żabka od lat konsekwentnie buduje kompleksowy ekosystem convenience. W jego skład wchodzi licząca ponad
    10 500 sklepów, a więc wiodąca w Polsce, sieć sprzedaży detalicznej działająca na zasadzie franczyzy. Nowymi silnikami wzrostu sprzedaży są nowo otwarte sklepy w Rumunii oraz zaawansowana oferta oparta o rozwiązania cyfrowe. Oferta ta obejmuje usługi dostawcy cateringu dietetycznego Maczfit, porównywarkę usług cateringu dietetycznego Dietly, usługi q-commerce i e-commerce Delio i Żabka Jush! oraz sieć bezobsługowych sklepów autonomicznych Żabka Nano.
  • Misją Spółki jest tworzenie wartości poprzez upraszczanie codziennego życia klientów pozwalające im na „uwalnianie czasu”. Spółka promuje odpowiedzialne podejście wobec klientów, franczyzobiorców, dostawców oraz w obszarze produktów, opakowań i szerzej pojętego środowiska.
  • Od ponad 25 lat Grupa Żabka odnotowuje nieprzerwany, dynamiczny wzrost we wszystkich kluczowych obszarach działalności. W okresie 2000–2023 średnioroczna stopa wzrostu (CAGR) sprzedaży do klientów końcowych Grupy wyniosła 23%, do czego w dużej mierze przyczyniły się szybka ekspansja sieci sklepów pod szyldem Żabka oraz dobre wyniki już istniejących punktów sprzedaży.
  • W latach 2021-2023 średnioroczna stopa wzrostu (CAGR) sprzedaży do klientów końcowych Grupy Żabka wyniosła ponad 25%. Było to efektem, z jednej strony, wzrostu liczby sklepów a z drugiej – wzrostu sprzedaży w ujęciu porównywalnym (LFL). Dynamiczny wzrost sprzedaży przyczynił się do utrzymania wysokiej i stabilnej rentowności Grupy i konwersji gotówki. Skorygowana EBITDA w latach 2021–2023 osiągnęła wzrost na poziomie 19% CAGR, a skorygowana marża EBITDA w 2023 r. wyniosła 12,4%. W latach 2021–2023 i w pierwszym półroczu 2024 r. średni wskaźnik konwersji gotówki kształtował się na poziomie powyżej 85%.
  • Grupa Żabka posiada atuty niezbędne do zapewnienia spółce dalszego wzrostu. Swoją działalność prowadzi zgodnie z przyjętą strategią, u której podstaw leży wyjątkowy i wysoce zróżnicowany zestaw przewag konkurencyjnych. Dzięki temu umożliwia Grupie rozwijanie „ekosystemu convenience opartego na zaawansowanych technologiach”. Skutecznie zaspokaja on szeroki wachlarz potrzeb klientów oraz pozwala Grupie Żabka z powodzeniem wykorzystywać sprzyjające trendy rynkowe. Strategia spółki opiera się na trzech głównych filarach: otwieraniu nowych sklepów, zwiększaniu sprzedaży porównywalnej (LFL), wzroście częstotliwości wizyt klientów i wartości koszyka oraz dalszym rozwoju sprzedaży w ramach oferty cyfrowej. W efekcie celem Grupy jest dalszy wzrost udziałów rynkowych i sprzedaży do klientów końcowych, poprawa rentowności i zapewnienie silnych poziomów przepływów pieniężnych.
  • Jako największa sieć sklepów convenience w Polsce, marka Żabka cieszy się w kraju rozpoznawalnością na poziomie około 90%, a ok. 17 mln konsumentów mieszka w promieniu 500 m od najbliższego sklepu Żabka. W 2023 r. Grupa Żabka obsługiwała średnio 3,6 mln transakcji dziennie.

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje: Cieszymy się, że możemy zrobić kolejny krok na drodze rozwoju Grupy Żabka. Jest on następstwem sukcesu naszych franczyzobiorców, wytężonej pracy i zaangażowania pracowników oraz wielu lat stabilnego i rentownego wzrostu.

Żabka powstała w 1998 r. Od tego momentu systematycznie ewoluowała, stając się wiodącym w Polsce ekosystemem convenience, którego celem jest upraszczanie ludziom codziennego życia, aby mogli swój czas przeznaczać na to, co jest dla nich ważne.

Dzięki sieci liczącej ponad 10 500 sklepów stacjonarnych w Polsce i Rumunii oraz rozwiniętej ofercie cyfrowej, zapewniamy konsumentom spersonalizowaną gamę produktów i usług, zgodnie z ich zmieniającymi się potrzebami.

Ponieważ konsumenci coraz częściej szukają wygodnych rozwiązań, wierzymy, że planowane IPO pozwoli Grupie Żabka na dalsze wykorzystanie szerokich możliwości, jakie dostrzegamy na rynku. Aby to zrealizować, wyznaczyliśmy sobie jasne i realne cele średnioterminowe: dążymy do podwojenia sprzedaży do klientów końcowych do 2028 r., otwierając ponad 1 000 sklepów rocznie w Polsce i Rumunii.

Jesteśmy przekonani, że wejście na giełdę przyniesie korzyści wszystkim interesariuszom Grupy Żabka, zwiększając jej wartość dla akcjonariuszy i zapewniając dalsze możliwości rozwoju pracownikom. Jednocześnie pozytywnie wpłynie na rozwój przedsiębiorczości w lokalnych społecznościach, ponieważ pozwoli nam jeszcze skuteczniej wspierać franczyzobiorców, dostarczając im narzędzia i wiedzę niezbędną do prowadzenia własnej działalności.

Krzysztof Krawczyk, Przewodniczący Rady Dyrektorów Grupy Żabka i Partner w CVC Capital Partners, komentuje: Wypracowywane od lat bardzo dobre wyniki Grupy Żabka, w tym konsekwentny i rentowny wzrost, świadczą o wysokiej skuteczności kadry zarządzającej, trafności realizowanego od lat modelu operacyjnego oraz obranej strategii współpracy z franczyzobiorcami. Dodatkowo, potwierdzają one atrakcyjność tworzonego ekosystemu convenience dla coraz bardziej zabieganych konsumentów.

Jesteśmy dumni z naszej współpracy z Grupą Żabka w ostatnich latach oraz z inwestycji, która pozwoliła wykorzystać dostrzeżoną przez nas olbrzymią szansę rynkową. Chcemy pozostać akcjonariuszem Spółki i nadal zapewniać jej nasze wsparcie. Planowane IPO postrzegamy jako kolejny naturalny krok kierownictwa Grupy Żabka w realizacji ambitnej strategii rozwoju.

Ocena sytuacji rynkowej

Polska jest piątym co do wielkości rynkiem UE pod względem liczby ludności i szóstym pod względem PKB i wydatków konsumpcyjnych według danych za 2023 r. Zgodnie z danymi OC&C, Polska jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w UE, której realny PKB rósł w latach 2018–2023 w tempie 2,6% CAGR. Perspektywy gospodarcze Polski są dobre – według prognoz wzrost realnego PKB w ujęciu per capita w latach 2023–28 ma wynieść 3,2% CAGR (1,9 p.p. powyżej prognozowanej średniej dla krajów Europy Zachodniej). Wydatki konsumpcyjne w Polsce są coraz wyższe, a ich średnioroczny wzrost w latach 2023–2028 prognozowany jest na poziomie 8%, podczas gdy w Europie Zachodniej wskaźnik ten ma wynieść około 3,6%.

Grupa Żabka z powodzeniem wykorzystuje te sprzyjające uwarunkowania, aktywnie kształtując rosnący całkowity rynek adresowalny (TAM – total addressable market), czego efektem jest sukces jej oferty detalicznej. Ekosystem convenience Grupy Żabka, skutecznie łączący stacjonarne oraz cyfrowe kanały sprzedaży, został starannie zaprojektowany z myślą o wykorzystaniu potencjału najszybciej rozwijających się segmentów rynku.

Strategia dalszego rozwoju

Grupa Żabka posiada wszelkie niezbędne zasoby do dalszego dynamicznego wzrostu, w tym przede wszystkim wyjątkowy i wysoce zróżnicowany zestaw przewag konkurencyjnych. Najlepiej ilustrują je poniższe najistotniejsze atuty inwestycyjne:

  • Kompleksowy „ekosystem convenience oparty na zaawansowanych technologiach”, adresujący rynek w Polsce o wartości 584 mld PLN

Całkowity rynek adresowalny Grupy Żabka w Polsce (TAM) jest wart ponad 580 mld PLN i według danych OC&C ma w latach 2023–2028 rosnąć w tempie ok. 4,6% CAGR. Wyróżnia się pięć głównych segmentów tego rynku, tj. (i) segment stacjonarnych zakupów spożywczych, (ii) segment internetowych zakupów spożywczych, (iii) segment usług małej gastronomii, (iv) segment cateringu dietetycznego dostarczanego bezpośrednio do klientów (model D2C – direct to customer), (v) segment pozostałych usług convenience (odbiór i nadawanie paczek, doładowania gier i telefonów, opłacanie rachunków itp.) oraz artykułów higienicznych i kosmetyków. Przewidywany wzrost ma być odzwierciedleniem bardzo dobrej sytuacji makroekonomicznej oraz poprawy poziomu zaufania konsumentów.

OC&C prognozuje również, że bezpośredni rynek adresowalny (DAM – directly addressable market; część TAM) Grupy Żabka, odpowiadający jej ofercie produktów przeznaczonych do spożycia w dniu zakupu i wart obecnie 113 mld PLN, będzie w latach 2023–2028 rósł w tempie 8,6% CAGR. Szybsze tempo wzrostu DAM w stosunku do TAM ma wynikać ze zwiększającego się udziału w rynku produktów spożywczych przeznaczonych do spożycia w dniu zakupu, co jest efektem zachodzących zmian demograficznych oraz zmiany w stylu życia.

Mimo że Grupa Żabka zdominowała segment modern convenience w Polsce, jej udział w TAM wynosi zaledwie 3,9%, w segmencie stacjonarnych zakupów spożywczych – 4,8%, a w DAM produktów spożywczych – 20,1%. W opinii OC&C, dane te jednoznacznie wskazują na istniejący potencjał do dalszej ekspansji.

  • Zróżnicowana oferta, przyciągająca klientów dysponujących ograniczonym czasem

Grupa Żabka kieruje swoją ofertę przede wszystkim do klientów mających ograniczony czas – są to osoby młodsze, zamieszkujące większe miasta i zamożniejsze od przeciętnego mieszkańca Polski. Ponieważ wygoda jest dla nich istotna, są one skłonne zapłacić więcej, aby zyskać czas na to, co ważne w ich życiu. 76% klientów Grupy Żabka robi zakupy z myślą o spożyciu zakupionych produktów tego samego dnia, co według danych OC&C, stanowi znacznie wyższy odsetek niż w przypadku klientów polskich dyskontów (40%).

  • Działalność na styku trzech megatrendów konsumenckich: dążenia do maksymalizacji wygody życia, transformacji cyfrowej i wzrostu znaczenia odpowiedzialnych wyborów

Sklepy Grupy Żabka zostały zaprojektowane tak, aby poruszanie się po nich było jak najprostsze, a tym samym, aby zakupy w nich były szybkie i wygodne. Ponadto formaty i układ sklepów są stale optymalizowane z wykorzystaniem autorskich algorytmów AI. Rdzeń oferty sklepów stanowią produkty z kategorii Quick Meal Solutions (QMS), czyli szybie dania i przekąski, oraz tzw. wygodne usługi, obejmujące m.in. możliwość odbioru i nadawania paczek. Co istotne, znakomita większość sklepów jest otwarta siedem dni w tygodniu przez 365 dni w roku, co wyróżnia Grupę Żabka na tle konkurencji.

W ciągu ostatnich dwóch lat Grupa Żabka wdrożyła w Polsce cyfrową ofertę produktów spożywczych. Obejmuje ona umożliwiające błyskawiczne internetowe zakupy spożywcze platformy Jush! i Delio, sieć 44 autonomicznych sklepów pod szyldem Nano (liczba sklepów na dzień 30 czerwca 2024 r.) oraz spółkę Maczfit, czołowego dostawcę cateringu dietetycznego. W samym tylko 2023 r. Maczfit wytworzył i dostarczył 28 mln posiłków.

Grupa Żabka uważnie wsłuchuje się również w płynące od klientów sygnały dotyczące ich preferencji w zakresie zrównoważonego rozwoju, co znalazło swoje odzwierciedlenie w strategii odpowiedzialności (ESG) przyjętej przez Spółkę.

  • Łatwo skalowalna sieć franczyzowa, oparta na sprawdzonym modelu wzrostu, wykorzystującym rozwiniętą infrastrukturę logistyczną

Grupa Żabka opiera swoją działalność na modelu franczyzy dostosowanym do jej specyficznych wymagań. Zakłada on wyraźny podział obowiązków pomiędzy franczyzodawcę a franczyzobiorców, którzy są niezależnymi i działającymi lokalnie  przedsiębiorcami. W ramach współpracy franczyzowej  korzystają oni ze skali oraz spójności oferty  Grupy Żabka, które to cechy zapewniają przewagę konkurencyjną w wybranych obszarach. Należą do nich: wybór lokalizacji sklepu, najem lokalu, zaprojektowanie układu sklepu, strategia doboru asortymentu, organizacja łańcucha dostaw. Odpowiedzialność za te aspekty spoczywa na Grupie Żabka, co pozwala franczyzobiorcom  skoncentrować się na samodzielnym zarządzaniu sklepem, obsłudze klienta, zarządzaniu swoimi pracownikami i dbaniu o dostępność produktów na półkach. Ponadto Grupa Żabka zapewnia franczyzobiorcom narzędzia cyfrowe i aplikacje ułatwiające ich codzienną pracę i realizację obowiązków.

Grupa Żabka z powodzeniem realizuje strategię rozwoju, w ramach której co roku otwiera ok. 1 000 sklepów. Dedykowany zespół, liczący około 130 osób i wspierany przez sprawdzony system zatwierdzania lokalizacji z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, nieustannie wyszukuje optymalne miejsca pod nowe placówki. Istotnym czynnikiem umożliwiającym szybki rozwój sieci sprzedaży jest także należycie doinwestowana i zdigitalizowana infrastruktura logistyczna Grupy Żabka, którą uzupełnia scentralizowany pion zamówień i zaopatrzenia.

  • Ponad 25 lat ciągłego rentownego wzrostu sprzedaży na średniorocznym poziomie ponad 20% przy jednocześnie utrzymującej się wysokiej marży zysku, wysokim poziomie zwrotu z inwestycji (ang. payback) oraz wysokim wskaźniku konwersji gotówki

Od ponad 25 lat Grupa Żabka odnotowuje nieprzerwany dynamiczny wzrost wszystkich kluczowych wskaźników operacyjnych: sprzedaży, wydajności działania sklepów, ogólnej rentowności i konwersji gotówki.

W latach 2000–2023 sprzedaż do klientów końcowych Grupy rosła w tempie 23% CAGR. Wzrost ten były efektem przede wszystkim szybkiego rozwoju sieci sklepów oraz dobrych wyników już działających punktów sprzedaży. W okresie sześciu miesięcy zakończonym 30 czerwca 2024 r. sprzedaż do klientów końcowych wyniosła 12 893 mln PLN w porównaniu z 10 532 mln PLN w pierwszym półroczu 2023 r.

Wysoka dynamika sprzedaży przełożyła się z kolei na wysoką rentowność działalności Grupy, która w latach 2021–2023 odnotowywała wzrost skorygowanego wyniku EBITDA na poziomie 19% CAGR, w 2023 r. wypracowała skorygowaną marżę EBITDA na poziomie 12,4%, a w latach 2021–2023 i w pierwszym półroczu 2024 r. uzyskała wskaźnik konwersji gotówki na poziomie powyżej 85%. Ponadto w okresie pierwszych sześciu miesięcy 2024 r. wzrost skorygowanego wyniku EBITDA Grupy Żabka wyniósł 33% r/r.

  • Szereg czynników napędzających dalszy wzrost Grupy

Celem Grupy Żabka jest ponad dwukrotne zwiększenie poziomu sprzedaży do klientów końcowych do 2028 r. w porównaniu z 2023 r. poprzez między innymi realizację przedstawionych poniżej działań.

(i) Otwarcia nowych sklepów:

Grupa Żabka ocenia potencjał rynku na około 19 500 sklepów w Polsce oraz ok. 4 000 sklepów w Rumunii, co oznacza znaczną przestrzeń do wzrostu na obu rynkach. W perspektywie średnioterminowej Grupa Żabka zamierza otwierać w tych krajach ponad 1 000 nowych sklepów rocznie. Na potrzeby zakładanej ekspansji Grupa Żabka dysponuje zespołem ok. 130 specjalistów wykorzystujących zaawansowane narzędzia AI w procesie zatwierdzania nowych lokalizacji oraz znaczącą liczbę kolejnych zaakceptowanych  lokalizacji.

(ii) Wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL):

Grupa Żabka dąży do osiągnięcia wysokiego jednocyfrowego wzrostu sprzedaży porównywalnej w 2024 r. (7,5-9,0%) oraz od średniego do wysokiego jednocyfrowego (ang. mid to high single digit) tempa wzrostu tego wskaźnika w perspektywie średnioterminowej. Motorem tego wzrostu będzie szereg inicjatyw mających na celu zwiększenie częstotliwości wizyt w sklepach sieci oraz wielkości koszyka zakupowego klientów. Inicjatywy te obejmują wdrażanie najnowszych formatów, w tym Żabka Café 2.0 (oferta street food – nowy silnik wzrostu sprzedaży), rozszerzanie oferty wygodnych usług, wprowadzanie innowacji w asortymencie oraz działania mające na celu zachęcania klientów do częstszych wizyt w sklepach i większych zakupów, a także dalszy rozwój i udoskonalanie wiodącej na rynku aplikacji dla klientów Żappka.

(iii) Zrównoważony i rentowny wzrost oferty cyfrowej:

W ciągu najbliższych pięciu lat Grupa Żabka planuje pięciokrotnie zwiększyć roczną sprzedaż oferty cyfrowej do klientów końcowych w sposób zrównoważony i rentowny, zakładając osiągnięcie progu rentowności EBITDA w 2024 r. Strategia Grupy Żabka w tym zakresie koncentruje się na dalszym rozwoju marki Maczfit, wzmocnieniu relacji z klientami końcowymi platformy Dietly i podmiotami oferującymi usługi za jej pośrednictwem oraz rozszerzeniu sieci magazynów dark store na potrzeby działalności usług e-commerce Grupy.

Jednocześnie Grupa Żabka zamierza rozwijać się w sposób odpowiedzialny, realizując konkretne cele dotyczące obniżania śladu węglowego, składu oferowanych produktów i wykorzystywanych opakowań oraz odpowiedzialności wobec klientów, franczyzobiorców, dostawców oraz szerzej pojętego środowiska.

  • Wejście na bardzo atrakcyjny, pobliski rynek rumuński o znacznym niezagospodarowanym TAM

Grupa Żabka niedawno rozszerzyła działalność, wchodząc na bardzo atrakcyjny rynek rumuński poprzez przejęcie spółki DRIM – jednego z 10 największych dystrybutorów w Rumunii. Dzięki tej transakcji Grupa uzyskała dostęp do rozwiniętej infrastruktury logistycznej obsługującej 13 000 fizycznych lokalizacji i sprawdzonej sieci dostawców. Ponadto DRIM posiada ponad 25-letni know-how w zakresie prowadzenia działalności w Rumunii, zdolność realizacji dostaw w dniu złożenia zamówienia, zespół liczący ok. 800 pracowników oraz rozbudowane relacje z lokalnymi dostawcami.

Rumunia jest dużym, szybko rozwijającym się rynkiem o stosunkowo ograniczonej ofercie w segmencie handlu detalicznego.  Szacuje się, że TAM i DAM Grupy w tym kraju są warte, odpowiednio, 179 mld PLN i 43 mld PLN, a potencjał w zakresie uruchomienia nowych sklepów convenience wynosi ok. 4 000 lokalizacji. Grupa Żabka otworzyła już ponad 20 sklepów na terenie kraju i przewiduje, że tempo rozwoju sieci sklepów stacjonarnych na nowym rynku będzie stopniowo wzrastać w miarę dostosowywania oferty do preferencji rumuńskich konsumentów.

  • Dynamiczny i wysoce wykwalifikowany Zarząd posiadający wizję rozwoju oraz liczne udokumentowane sukcesy w dotychczasowej działalności

Grupa Żabka zawdzięcza swoje bardzo dobre wyniki operacyjne i finansowe doświadczonej kadrze kierowniczej, której członkinie i członkowie mogą pochwalić się licznymi sukcesami biznesowymi.

W skład Management Committee wchodzą: Tomasz Suchański (Group Chief Executive Officer, Executive Director, President of the Management Committee); Adam Manikowski (Managing Director, Żabka Polska); Anna Grabowska (Managing Director, Zabka International); Tomasz Blicharski (Group Chief Strategy & Development Officer); Marta Wrochna-Łastowska (Group Chief Financial Officer), Jolanta Bańczerowska (Group Chief People Officer); oraz Wojciech Krok (Managing Director, Żabka Future). Osoby te mają łącznie 147 lat doświadczenia zawodowego, które zdobywały w czołowych firmach krajowych i międzynarodowych. Ponadto wśród kadr menadżerskich Grupy jest wielu przyszłych liderów, którym zapewniane są regularne szkolenia i inne możliwości rozwoju. Według przeprowadzonego przez Instyt Gallupa w 2023 r.  badania Q12, poziom zaangażowania pracowników Grupy Żabka jest pięciokrotnie wyższy niż przeciętnego pracownika w Polsce.

Aspekty ESG trwale wpisane w działalność Grupy

Strategicznym zobowiązaniem Grupy Żabka w obszarze ESG jest tworzenie warunków sprzyjających zrównoważonemu stylowi życia na co dzień dla każdego. Oznacza to umożliwianie klientom dokonywania bardziej świadomych i odpowiedzialnych wyborów, wywieranie pozytywnego wpływu na przedsiębiorców i społeczności lokalne, budowanie organizacji ukierunkowanej na cel oraz minimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko w całym łańcuchu wartości.

Przyjęta przez Grupę strategia oparta jest na czterech filarach, którymi są: I – „Zrównoważony styl życia”, II – „Pozytywny wpływ na otoczenie”, III – „Odpowiedzialna organizacja” oraz IV – „Zielona planeta”. Dla każdego z nich określono konkretne zobowiązania, które już przełożyły się na wymierne działania.

Wyniki finansowe za 2023 r. i I półrocze 2024 r.

Rok zakończony 31 grudnia 2023 r. w porównaniu do roku zakończonego 31 grudnia
2022 r.

W 2023 sprzedaż do klientów końcowych wzrosła o 4 245 mln PLN (23%) do 22 775 mln PLN, w porównaniu do 18 530 mln PLN w 2022 roku. Z kolei przychody wzrosły o 3 802 mln PLN (24%) i wyniosły 19 806 mln PLN, w porównaniu do 16 003 mln PLN przychodów w 2022 r. Kluczowymi czynnikami odpowiadającymi za ten wzrost były z jednej strony wzrost sprzedaży porównywalnej LFL (o 10,8% r/r), a z drugiej rozwój sieci sklepów stacjonarnych Żabka, która w 2023 r. powiększyła się o 1 100 nowo otwartych placówek brutto, co dało łącznie 10 014 sklepów na koniec roku. Dodatkowo, pozytywny wpływ na przychody miał rozwój oferty cyfrowej, w którym to kanale sprzedaż wzrosła o 68% r/r.

W 2023 r. skorygowany wynik EBITDA wzrósł o 416 mln PLN (17%) i wyniósł 2 834 mln PLN, w stosunku do 2022 r., kiedy to osiągnął poziom 2 418 mln PLN.

Półrocze zakończone 30 czerwca 2024 r. w porównaniu do półrocza zakończonego 30 czerwca 2023 r.

W okresie sześciu miesięcy zakończonym 30 czerwca 2024 r. sprzedaż do klientów końcowych wzrosła o 2 361 mln PLN (22%) do 12 893 mln PLN, w porównaniu do 10 532 mln PLN w tym samym okresie 2023 roku.

Z kolei przychody w okresie sześciu miesięcy zakończonym 30 czerwca 2024 r. wyniosły 11 148 mln PLN, co oznacza wzrost o 1 971 mln PLN (21,5%) w stosunku do analogicznego okresu 2023 r., kiedy to ukształtowały się na poziomie 9 177 mln PLN. Najistotniejszymi czynnikami odpowiadającymi za ten wzrost był z jednej strony wzrost sprzedaży porównywalnej LFL (o 10,3% r/r), a z drugiej rozwój sieci sklepów stacjonarnych Żabka.

W I półroczu 2024 r. skorygowany wynik EBITDA wyniósł 1399 mln PLN, co oznacza wzrost o 351 mln PLN (33,5%) w stosunku do I półrocza 2023 r., kiedy to ukształtował się na poziomie 1 048 mln PLN.

Ocena trzeciego kwartału

Dalszy rozwój działalności odbywa się zgodnie z planem i oczekiwaniami kadry zarządzającej. W trzecim kwartale Grupa Żabka obserwuje pozytywne dynamiki, jeśli chodzi o sprzedaż do klientów końcowych i skorygowany wynik EBITDA. Spółka oczekuje w trzecim kwartale dynamiki wzrostu sprzedaży porównywalnej LFL w górnej części przedziału średnich wartości jednocyfrowych (upper end of mid single digit), ze względu na efekt wysokiej bazy, w tym pozytywny wpływ warunków pogodowych w trzecim kwartale 2023 roku. W całym 2024 roku Spółka oczekuje wysokiego jednocyfrowego wzrostu sprzedaży porównywalnej (7,5-9%).

Celem Grupy Żabka jest także wzrost skorygowanej marży EBITDA. W perspektywie średnioterminowej ma ona dążyć do górnej granicy przedziału 12-13%. Spółka oczekuje przyspieszenia wzrostu marż w perspektywie krótkoterminowej, w związku z normalizacją cen energii oraz rosnącym efektem skali.

Cele średnioterminowe

Grupa Żabka ma jasno określoną strategię działań ukierunkowanych na tworzenie wartości w nadchodzących okresach. Opiera się ona na trzech filarach: (i) otwieraniu nowych sklepów w Polsce i Rumunii, (ii) zwiększaniu sprzedaży porównywalnej (LFL), częstotliwości wizyt klientów i wartości koszyka oraz (iii) zapewnieniu dalszego wzrostu sprzedaży oferty cyfrowej. Kadra zarządzająca wyznaczyła dla Grupy Żabka następujące cele średnioterminowe.

Sprzedaż do klientów końcowych

Grupa Żabka zamierza podwoić poziom sprzedaży do klientów końcowych do 2028 r. w stosunku do 2023 r. poprzez ekspansję sieci sklepów stacjonarnych Żabka, przy jednoczesnym zwiększeniu sprzedaży porównywalnej oraz dalszym rozwoju oferty cyfrowej.

Celem Grupy Żabka jest uruchomienie ok. 1 100 sklepów w samym 2024 r. oraz uruchamianie ponad 1 000 placówek rocznie w perspektywie średnioterminowej w Polsce i Rumunii. Grupa zakłada, że do 2028 r. jej sieć stacjonarna w Polsce liczyć będzie ok. 14 500 sklepów (co oznacza otwarcie ok. 4500 nowych sklepów w Polsce w latach 2024-2028).

Grupa Żabka dąży ponadto do osiągnięcia wysokiego jednocyfrowego wzrostu sprzedaży porównywalnej w 2024 r. (7,5-9,0%) oraz od średniego do wysokiego jednocyfrowego tempa wzrostu tego wskaźnika w perspektywie średnioterminowej. Motorem tego wzrostu będzie realizacja szeregu inicjatyw strategicznych, takich jak wdrożenie rozszerzonej oferty dań ciepłych, street food (Żabka Café 2.0), dalsze wykorzystywanie danych, zaawansowanych narzędzi analitycznych oraz AI do dostosowywania oferty to potrzeb klientów, a także kontynuacja intensywnych działań marketingowych i handlowych.

W obszarze oferty opartej o rozwiązania cyfrowe Grupa Żabka planuje do 2028 r. pięciokrotnie zwiększyć sprzedaż do klientów końcowych w stosunku do poziomu z 2023 r. oraz osiągnąć dodatni skorygowany wynik EBITDA z tej działalności w 2024 r.

Skorygowany wynik EBITDA

Grupa Żabka zakłada wzrost skorygowanej marży EBITDA. W perspektywie średnioterminowej ma ona dążyć do górnej granicy przedziału 12-13%. Spółka przewiduje przyspieszenie poprawy marży w perspektywie krótkoterminowej, wynikające z normalizacji kosztów energii oraz rosnącego efektu skali.

Zysk netto i zadłużenie finansowe

Grupa Żabka spodziewa się poprawy marży skorygowanego zysku netto w średnim terminie, tj. do poziomu ok. 4,5%, dzięki obniżeniu stóp oprocentowania zadłużenia i poprawie efektywności podatkowej.

Celem Spółki w perspektywie średnioterminowej jest osiągnięcie wskaźnika zadłużenia netto (z wyłączeniem zobowiązań z tytułu leasingu) do skorygowanego wyniku EBITDA (po uwzględnieniu kosztów najmu) na poziomie poniżej 1x.

Podstawowe informacje o ofercie i przesłanki oferty publicznej

W opinii kadry zarządzającej Spółki notowanie akcji Grupy Żabka na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie pozwoli wzmocnić publiczny wizerunek Grupy Żabka poprzez zwiększenie świadomości marki i zainteresowania nią wśród obecnych i potencjalnych partnerów handlowych oraz innych interesariuszy. W opinii kadry zarządzającej przeprowadzenie oferty pozwoli na stworzenie bazy długoterminowych akcjonariuszy Spółki, jak również zwiększy płynność inwestycji dla obecnych i przyszłych akcjonariuszy.

Oferta publiczna umożliwi akcjonariuszom sprzedającym częściową realizację ich inwestycji w Grupa Żabka. Ponadto, w opinii kadry zarządzającej, przeprowadzenie pierwszej oferty publicznej pozwoli na uzyskanie lepszego dostępu do krajowych i międzynarodowych rynków kapitałowych w przypadku wystąpienia zapotrzebowania na pozyskanie kapitału w przyszłych okresach, w szczególności w związku z finansowaniem potencjalnych transakcji fuzji i przejęć.

Kadra zarządzająca uważa także, że dopuszczenie akcji do notowań na GPW pozwoli skuteczniej zmotywować zespół menadżerów i specjalistów wyższego szczebla oraz wzmocnić wizerunek Grupy Żabka jako atrakcyjnego pracodawcy.

Wykorzystanie środków z oferty

Oferta skierowana będzie do inwestorów instytucjonalnych w wybranych jurysdykcjach oraz do inwestorów indywidualnych w Polsce. Spółka nie otrzyma żadnych wpływów ze sprzedaży Akcji Oferowanych przez akcjonariuszy sprzedających. Wszystkie środki pozyskane ze sprzedaży Akcji Oferowanych przez akcjonariuszy sprzedających trafią do nich.

O Grupie Żabka

Grupa Żabka to kompleksowy ekosystem convenience, którego misją jest tworzenie wartości poprzez upraszczanie codziennego życia klientów, pozwalające im na „uwalnianie czasu”.

Grupa obsługuje rosnącą liczbę konsumentów szukających wygodnych rozwiązań, promując przy tym odpowiedzialne podejście wobec klientów, franczyzobiorców, dostawców oraz szeroko pojętego środowiska, w tym dbałość o zrównoważone korzystanie z produktów i opakowań.

Ekosystem Grupy Żabka obejmuje wiodącą w Polsce sieć sprzedaży detalicznej w formacie convenience liczącą ponad 10 500 sklepów działających na zasadzie franczyzy. Uzupełnia ją sieć bezobsługowych sklepów autonomicznych pod szyldem Żabka Nano, umożliwiających robienie zakupów przez całą dobę w dowolny dzień tygodnia. Grupa dysponuje również zaawansowaną, stale rozwijaną ofertą cyfrową. Należąca do niej marka Maczfit, powstała z myślą o osobach szukających zdrowej i jednocześnie wygodnej diety, dostarcza restauracyjnej jakości gotowe posiłki prosto do domu klienta. Platforma Dietly to z kolei wiodąca porównywarka dostawców cateringu dietetycznego. Działalność w zakresie internetowych zakupów spożywczych Grupa realizuje zaś za pośrednictwem marek Jush! i Delio. Ponadto Grupa Żabka niedawno rozpoczęła działalność na bardzo atrakcyjnym rynku rumuńskim poprzez przejęcie spółki DRIM.

Prężną działalność Spółki w Polsce umożliwia należycie doinwestowana infrastruktura logistyczna, obejmująca osiem centrów dystrybucyjnych, 19 obiektów typu cross-dock oraz sieć magazynów dark store i lokali dark kitchen, stanowiących zaplecze operacyjne oferty cyfrowej Grupy Żabka.

Powódź a realizacja umów

Powódź może prowadzić do częściowej lub całkowitej niemożności wykonania świadczenia umownego. W sytuacji gdy wykonanie świadczenia stało się niemożliwe, na skutek powodzi, wówczas zobowiązany do wykonania świadczenia (dłużnik) zostaje zwolniony z jego realizacji i nie może domagać się świadczenia wzajemnego. Jeżeli jednak dłużnik już otrzymał świadczenie wzajemne, wówczas jest zobowiązany do jego zwrotu zgodnie z przepisami o bezpodstawnym wzbogaceniu. Świadczenie jest uznawane za niemożliwe, gdy żadna osoba, nie tylko sam dłużnik, nie jest w stanie go zrealizować [1].

Przykład: Została zawarta umowa na pomalowanie ścian w mieszkaniu, określony został termin rozpoczęcia prac i została udzielona zaliczka na poczet wykonania usługi. Następnie, przed ustalonym terminem rozpoczęcia malowania mieszkania, nastąpiła powódź, w wyniku której budynek, w którym znajdowało się mieszkanie uległ zniszczeniu. Umowa wygasła, a otrzymana zaliczka powinna zostać zwrócona.

Natomiast, gdy powódź uniemożliwiła realizację części świadczenia, wówczas zobowiązany do wykonania świadczenia (dłużnik) traci prawo do odpowiedniej części wzajemnego świadczenia.

Przykład: Została zawarta umowa na pomalowanie ścian w mieszkaniu (dwa pokoje, kuchnia, przedpokój), określony został termin rozpoczęcia prac i wynagrodzenie ryczałtowe za usługę. Wymalowany został jeden pokój i nastąpiła powódź, w wyniku której budynek, w którym znajdowało się mieszkanie uległ zniszczeniu. Wynagrodzenie jest należne za wymalowanie jednego pokoju, a nie za wymalowanie całego mieszkania.

Od następczej niemożności wykonania świadczenia umownego należy odróżnić niemożność gospodarczą [2], czyli sytuację, w której co prawda nadal świadczenie może zostać wykonane, ale na skutek gwałtownie zmienionych warunków, znacząco zwiększyły się zakres prac i ich koszty, czego nie można było przewidzieć przy zawieraniu umowy. Powstaje wówczas rażąca dysproporcja między wartością przedmiotu świadczenia, a oczekiwanych przez stronę korzyści i kosztów, które należy ponieść, aby wykonać zobowiązanie. W takiej sytuacji pozostaje renegocjowanie postanowień umowy, a w razie braku porozumienia niezbędne będzie rozstrzygnięcie w sądzie. Sąd może określić sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet rozwiązać umowę, uwzględniając wzajemne rozliczenia, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym (art. 3571 § 1 k.c.).

Przykład: Została zawarta umowa na pomalowanie ścian w mieszkaniu (dwa pokoje, kuchnia, przedpokój), materiał miał zapewnić wykonawca świadczenia (malarz), określony został termin rozpoczęcia prac oraz wynagrodzenie ryczałtowe. Przed rozpoczęciem wykonywania prac, nastąpiła powódź, która do wysokości 1,5 m zalała mieszkanie. Malowanie mieszkania jest możliwe, ale wymaga uprzedniego osuszenia, odkażenia i zabezpieczania ścian specjalistycznymi preparatami. Takie działania nie były przewidywane podczas zawarcia umowy, a istotnie wpłynęły na rozmiar prac i ich koszt.

[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 maja 2002 r., sygn. akt III CKN 1015/99, LEX nr 55497; Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2013 r., sygn. akt V CSK 500/12, LEX nr 1425057
[2] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2021 r., sygn. akt V CSKP 21/21, LEX nr 3219748

Autor: Radca Prawny Zbigniew Cieślak, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Złoty stabilny po decyzjach banków centralnych

Stopy procentowe w Japonii bez zmian, z zapowiedzią podwyżek w najbliższym czasie. Bank Anglii czeka na to, co wydarzy się z inflacją, utrzymując koszt pieniądza na tym samym poziomie. Złoty przeszedł suchą stopą przez tydzień decyzji bankierów centralnych. 

Dzisiaj BoJ

Dzisiaj ciąg dalszy posiedzeń decyzyjnych banków centralnych. Po Fed i BoE dzisiaj swoje 5 minut miał Bank Japonii. Zaskoczenia nie było, a główna stopa procentowa w Kraju Kwitnącej Wiśni pozostała na dotychczasowym poziomie wynoszącym 0,25%. Trzeba jednak dodać, że sam wydźwięk komentarza po decyzji trzeba uznać za jastrzębi. Prezes Ueda zapowiedział, że podwyżki kosztu pieniądza są scenariuszem bazowym, bo gospodarka japońska zmierza w dobrym kierunku. Mogłoby to sugerować, że zobaczymy na kolejnych posiedzeniach scenariusz podwyżek stóp procentowych. Trzeba jednak dodać, że rynek nie bardzo w nie wierzy, co pokazuje raptem 30% prawdopodobieństwo na to, że koszt pieniądza wzrośnie o 10 pkt bazowych do końca roku. Jen traci dzisiaj na rynku FX, choćby do USD prawie 0,7%, niemniej jednak jastrzębi wydźwięk po gołębiej decyzji może stanowić wsparcie dla JPY w krótkim terminie.

Poczekamy, zobaczymy

Nieco inną odmianę polityki monetarnej mamy na Wyspach Brytyjskich. Tutaj pojawiały się głosy, że BoE może zdecydować się na obniżkę kosztu pieniądza. Nic takiego nie miało miejsca, a utrzymanie poziomu stóp stosunkiem głosów 8 do 1 może dawać wskazówkę, że Bank Anglii ciągle martwi się wysoką inflacją w kraju. Swoje decyzje będzie uzależniał właśnie od dynamiki cen. Możemy być więc świadkami przeplatanych posiedzeń, rynek dostanie obniżkę kosztu pieniądza, po czym decydenci stwierdzą, że czas na pauzę i obserwację co się dzieje. Pokazuje to, że BoE ma zamiar iść swoją drogą, nie oglądając się choćby na Fed, co historycznie było dość znanym scenariuszem. Funt brytyjski jest dzisiaj jedną z najmocniejszych walut na rynku FX, co nie dziwi, skoro BoE nie zaserwował cięć stóp procentowych.

Jaki tu spokój, nic się nie dzieje

W tym tygodniu działo się naprawdę sporo na rynku, szczególnie posiedzenie Fed przyniosło zaskoczenie i obniżkę kosztu pieniądza o 50 pkt bazowych. Niemniej jednak na krajowej walucie zmienność nie była zbyt wielka. Wystarczy spojrzeć na EUR/PLN, gdzie pasmo wahań mieści się w 2 groszach, co przy tylu wydarzeniach można uznać za dużą odporność na czynniki zewnętrzne. Nawet na parze USD/PLN mamy zaciągniętą kotwicę i takie dość niemrawe zejście z okolic 3,85 na poziom 3,82, czyli lokalnego wsparcia. Dzisiaj niewiele już ważnych pozycji w kalendarzu makro, więc można oczekiwać utrzymania status quo. Na co warto zwrócić uwagę jeszcze dzisiaj? Dla CAD istotna może być sprzedaż detaliczna, a także wystąpienie szefa tamtejszego banku centralnego.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Stopy procentowe bez zmian: Decyzje banków centralnych Wielkiej Brytanii, Norwegii, Turcji, Chin i Japonii

W czwartkowy dzień oraz w nocy z czwartku na piątek poznaliśmy decyzje pięciu ważnych banków centralnych. Wielka Brytania, Norwegia, Turcja, Chiny, Japonia – żadne z tych krajów jednak nie zmieniły na tych posiedzeniach stóp procentowych.

Wielka Brytania bez zmian stóp

Na wczorajszym posiedzeniu Banku Anglii, zgodnie z oczekiwaniami, nie doszło do zmian stóp procentowych. Główna stawka pozostała na poziomie 5%. Jest to jedna z niewielu instytucji, która podaje rozkład głosów. Okazuje się, że ta decyzja była niemal jednomyślna. Na dziewięciu członków, aż osiem poparło brak zmian. Jedna osoba głosowała za obniżką. Rynki zareagowały umocnieniem funta. Najprawdopodobniej powodem tego był fakt, że zostały one zaskoczone większą zmianą przez EBC w zeszłym tygodniu oraz w bieżącym przez FED. Część obserwatorów zaczęła dopatrywać się szans na większy ruch. Efektem tego było odkupywanie funta podczas zamykania pozycji inwestycyjnych na spadek stóp procentowych.

Turcja i Norwegia też stabilnie

Wczoraj poznaliśmy również decyzje banków centralnych w Norwegii oraz w Turcji. Norwedzy zgodnie z przypuszczeniami utrzymali poziom 4,5%. Jednakże podobnie jak w przypadku Wielkiej Brytanii, inwestorzy nie byli jednomyślni. W rezultacie po decyzji byliśmy świadkami umacniania się norweskiej korony. W Turcji również utrzymano stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Warto jednak pamiętać, że ten poziom to 50% – tak, nie brakuje tam przecinka. Wydaje się to bardzo dużo, ale trzeba pamiętać, że w sierpniu Turcji udało się spektakularnie zdusić inflację z 61,78% na „zaledwie” 51,97%. Tak szybki wzrost cen uzasadnia tak wysokie oprocentowanie rynkowe.

Azja również nie zmienia stóp

Gdyby tej serii było mało, to w nocy – a dla niektórych nad ranem – poznaliśmy decyzje dwóch ważnych banków centralnych z Azji. Najpierw Chińczycy poinformowali, że zarówno jednoroczna, jak i pięcioletnia stopa pożyczkowa, pozostaje na niezmienionych poziomach. Następnie Bank Japonii poinformował o pozostawieniu stóp procentowych na najwyższym poziomie od końca 2008 roku. Brzmi to jak wysoka wartość, ale to jednak Japonia, więc mówimy o 0,25%. Po samej decyzji widzieliśmy delikatne umocnienie jena, które jednak zniknęło po otwarciu europejskich parkietów. Trzeba pamiętać, że jen ma za sobą ostatnio bardzo dobrą passę i wielu inwestorów czeka na moment do realizacji zysków.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Strefa Euro – Wystąpienie publiczne Christine Lagarde,
14:30 – Kanada – sprzedaż detaliczna.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Obsługa eventów przez firmę zewnętrzną – dlaczego warto?

Niezależnie od tego, czy chodzi o konferencję, szkolenie, czy firmową imprezę integracyjną, profesjonalne zarządzanie eventami może znacząco wpłynąć na wizerunek marki i relacje z klientami. Dlatego coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się na obsługę eventów przez firmę zewnętrzną. Przyjrzymy się, dlaczego warto skorzystać z takiego rozwiązania.

Czym jest obsługa eventów przez firmę zewnętrzną?

Obsługa eventów przez firmę zewnętrzną (https://www.koronakarkonoszy.pl/imprezy/agencja-eventowa-karpacz/) polega na powierzeniu zarządzania wydarzeniem specjalistycznej agencji, która posiada doświadczenie i zasoby niezbędne do jego profesjonalnej realizacji. Taka firma zajmuje się kompleksową organizacją, od planowania i logistyki, przez koordynację dostawców, aż po realizację samego eventu.

Korzyści z obsługi eventów przez firmę zewnętrzną

  1. Profesjonalizm i doświadczenie

Firmy zewnętrzne specjalizujące się w obsłudze eventów zatrudniają profesjonalistów z wieloletnim doświadczeniem w branży. Dzięki temu masz pewność, że Twój event będzie zorganizowany na najwyższym poziomie. Eksperci znają najnowsze trendy i technologie, co pozwala im tworzyć niezapomniane doświadczenia dla uczestników.

  1. Oszczędność czasu i zasobów

Organizacja eventu to proces czasochłonny i wymagający zaangażowania wielu zasobów. Powierzenie tego zadania firmie zewnętrznej pozwala zaoszczędzić czas i skupić się na kluczowych działaniach biznesowych. Specjaliści zajmą się wszystkimi aspektami organizacyjnymi, co pozwoli uniknąć stresu i błędów logistycznych.

  1. Kreatywność i innowacyjność

Profesjonalne firmy eventowe często proponują niestandardowe rozwiązania, które wyróżnią Twój event na tle konkurencji. Dzięki nim możesz liczyć na świeże pomysły i innowacyjne podejście do organizacji wydarzeń, co przyciągnie większą uwagę uczestników i mediów.

  1. Skuteczność i precyzja

Firmy zajmujące się obsługą eventów dysponują narzędziami i systemami zarządzania, które pozwalają na precyzyjne monitorowanie postępów prac i koordynację działań. Dzięki temu wszystkie elementy eventu są dopięte na ostatni guzik, a Ty możesz cieszyć się bezbłędnym przebiegiem wydarzenia.

  1. Dostęp do szerokiej sieci kontaktów

Firmy eventowe mają rozbudowaną sieć kontaktów z dostawcami, wynajmującymi miejsca, cateringiem i innymi usługodawcami. Dzięki temu mogą negocjować lepsze warunki i zapewnić najwyższą jakość usług, często w bardziej korzystnych cenach.

Jak wybrać odpowiednią firmę zewnętrzną do obsługi eventów?

Wybór odpowiedniej firmy do obsługi eventów jest kluczowy dla sukcesu Twojego wydarzenia. Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci podjąć właściwą decyzję:

  1. Sprawdź portfolio i opinie

Przed podjęciem decyzji warto zapoznać się z dotychczasowymi realizacjami firmy oraz opiniami jej klientów. Portfolio pokaże, jakie projekty firma realizowała wcześniej i czy jej styl odpowiada Twoim oczekiwaniom.

  1. Zwróć uwagę na specjalizację

Niektóre firmy eventowe specjalizują się w konkretnych rodzajach wydarzeń, takich jak konferencje, szkolenia czy imprezy integracyjne. Wybierz tę, która ma doświadczenie w organizacji wydarzeń podobnych do Twojego.

  1. Komunikacja i zaangażowanie

Dobry kontakt z firmą eventową jest kluczowy. Upewnij się, że komunikacja przebiega sprawnie, a specjaliści są zaangażowani w Twój projekt i chętnie odpowiadają na Twoje pytania.

Podsumowanie

Obsługa eventów przez firmę zewnętrzną – taką jak Dwór Korona Karkonoszy – to rozwiązanie, które może przynieść wiele korzyści dla Twojej firmy. Profesjonalizm, oszczędność czasu, kreatywność i precyzja to tylko niektóre z zalet, które sprawiają, że warto powierzyć organizację wydarzeń specjalistom.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak Dwór Korony Karkonoszy może pomóc w organizacji Twojego następnego eventu, skontaktuj się z nami, a nasi eksperci z przyjemnością odpowiedzą na wszystkie pytania.

Identyfikacja firmy – jak zrobić to dobrze?

Niezależnie od tego, czy jesteś właścicielem małego biznesu, czy specjalistą ds. marketingu, zrozumienie, jak skutecznie budować wizerunek firmy, może przynieść znaczące korzyści. Podpowiadamy, jak stworzyć silną identyfikację marki i jakie kroki warto podjąć, aby wyróżnić się na rynku.

Co to jest identyfikacja marki?

Identyfikacja marki (https://commplace.pl/blog/elementy-identyfikacji-wizualnej-firmy-twoj-znak-rozpoznawczy/) to zestaw elementów wizualnych i komunikacyjnych, które pomagają konsumentom rozpoznać i zapamiętać Twoją firmę. To nie tylko logo, ale także kolory, czcionki, styl komunikacji, a nawet wartości, jakie reprezentuje Twoja firma. Wszystkie te aspekty łączą się w spójną całość, tworząc unikalny wizerunek firmy na rynku.

Dlaczego identyfikacja marki jest ważna?

Identyfikacja marki ma kluczowe znaczenie dla budowania świadomości marki i lojalności klientów. Oto kilka powodów, dla których warto zainwestować czas i środki w rozwijanie silnej identyfikacji marki:

  • Rozpoznawalność – dzięki spójnej identyfikacji marki, Twoja firma staje się łatwo rozpoznawalna na rynku.
  • Zaufanie – profesjonalny wizerunek firmy buduje zaufanie wśród klientów.
  • Lojalność – silna marka przyciąga lojalnych klientów, którzy wracają po kolejne produkty lub usługi.
  • Konkretne wartości – jasno określone wartości i misja firmy pomagają zbudować emocjonalne więzi z klientami.

Jak skutecznie budować identyfikację marki?

Pierwszym krokiem w budowaniu identyfikacji marki jest określenie, co Twoja firma reprezentuje. Jakie są jej wartości? Jaka jest jej misja? Odpowiedzi na te pytania pomogą stworzyć fundamenty, na których oprzesz cały proces budowania wizerunku firmy.

Logo jest jednym z najważniejszych elementów identyfikacji marki. Powinno być proste, łatwo rozpoznawalne i odzwierciedlające wartości Twojej firmy. Zainwestuj w profesjonalny projekt logo, który będzie skutecznie reprezentował Twoją markę.

Kolory i czcionki, których używasz w komunikacji wizualnej, mają ogromny wpływ na odbiór Twojej marki. Kolorystyka powinna być spójna z wartościami firmy i łatwo rozpoznawalna. Czcionki powinny być czytelne i pasujące do stylu komunikacji marki.

Wszystkie materiały marketingowe, od wizytówek po strony internetowe, powinny być spójne pod względem wizualnym i komunikacyjnym. To oznacza, że powinny używać tych samych kolorów, czcionek i stylu komunikacji, co reszta elementów identyfikacji marki.

Twój sposób komunikacji z klientami powinien być spójny z wartościami i misją firmy. To obejmuje zarówno ton, jak i styl wypowiedzi. Czy Twoja firma ma być postrzegana jako profesjonalna i formalna, czy może bardziej przyjazna i nieformalna? Pamiętaj, aby komunikacja była spójna na wszystkich kanałach.

Identyfikacja marki to proces dynamiczny. Regularnie analizuj, jak Twoja marka jest postrzegana przez klientów i dostosowuj swoją strategię w razie potrzeby. Monitoruj trendy rynkowe i bądź gotów na wprowadzanie zmian, aby utrzymać przewagę konkurencyjną. Przede wszystkim jednak nie musisz robić tego wszystkiego samodzielnie. Podejmij współpracę z agencją PR i powierz te zadanie ekspertom.

Podsumowanie

Budowanie silnej identyfikacji marki to proces wymagający czasu i zaangażowania, ale przynoszący wymierne korzyści. Rozpoznawalność, zaufanie, lojalność klientów oraz wyraziste wartości to tylko niektóre z aspektów, które mogą przynieść Twojej firmie sukces na rynku. Pamiętaj, że kluczem do skutecznej identyfikacji marki jest spójność i autentyczność.

Chcesz dowiedzieć się więcej o budowaniu wizerunku firmy? Umów się na rozmowę z ekspertami Commplace i odkryj, jak możemy pomóc Ci osiągnąć sukces!

Czy Polacy są zadowoleni ze swojego wynagrodzenia?

Tylko 37 proc. europejskich pracowników jest zadowolonych ze swojego całkowitego pakietu wynagrodzeń. Polacy znacznie lepiej oceniają swoją sytuację.

Aż 60 proc. polskich i europejskich pracowników uważa wynagrodzenie za najważniejszy czynnik przy wyborze pracodawcy. Jednocześnie wysokość wynagrodzenia jest również głównym powodem zmiany pracy. Mniej niż czterech na dziesięciu (37 proc.) europejskich pracowników jest zadowolonych ze swojego pakietu wynagrodzeń, podczas gdy około jedna czwarta (26 proc.) jest zdecydowanie z niego niezadowolona. Na tym tle Polacy znacznie lepiej oceniają swoją sytuację. Usatysfakcjonowanych wysokością wypłaty jest niemal 51 proc., a zdecydowane niezadowolenie deklaruje jedynie 17,5 proc.. Oprócz stałej pensji, firmy często oferują inne formy wynagrodzenia, ale nie zawsze odpowiadają one oczekiwaniom i potrzebom pracowników.

Dobra atmosfera w pracy, atrakcyjne wynagrodzenie, możliwości rozwoju czy bezpieczeństwo zatrudnienia – co sprawia, że firma jest atrakcyjnym pracodawcą dla najlepszych na rynku talentów? Dla sześciu na dziesięciu europejskich pracowników wynagrodzenie pozostaje najważniejszym kryterium wyboru organizacji, w które będą rozwijać swoją karierę. Dokładnie tyle samo polskich pracowników zadeklarowało, że wysokość wynagrodzenia jest dla nich kluczowa. Bezpieczeństwo zatrudnienia i stabilność finansowa są na drugim miejscu (42 proc.), a tuż za nimi plasuje się dobra atmosfera w pracy i relacje ze współpracownikami (41 proc.). Wśród polskich ankietowanych te czynniki miały nieco mniej wskazań – oba okazały się priorytetami dla 37 proc. pracowników. Wyżej niż europejscy koledzy oceniamy też elastyczny pakiet benefitów (13,7 proc. przy 7 proc. ogólnoeuropejskich wskazań), decyzyjność (13,7 proc. vs 10 proc.), różnorodność, równość i inkluzywność w miejscu pracy (13,3 proc. vs 9,4 proc.) oraz dbałość pracodawcy o zdrowie psychiczne i fizyczne zatrudnionych (22,7 proc. vs 16,6 proc.).

Z badań przeprowadzonych przez SD Worx wśród 18 000 pracowników zatrudnionych w ponad 5000 firmach z 18 krajów europejskich wynika, że aż 40 proc. europejskich (30 proc. wskazań wśród polskich zatrudnionych) pracowników chciałoby dodatkowych dni urlopu. Co więcej, wielu pracowników nie ma pełnego obrazu dot. wartości wszystkich składowych swojego wynagrodzenia, co może mieć istotny wpływ na ich ocenę warunków zatrudnienia.

Z naszych badań przeprowadzonych wśród pracowników wynika, że to właśnie wynagrodzenie pozostaje kluczowym czynnikiem przy wyborze pracodawcy i odgrywa znaczącą rolę w motywacji i satysfakcji. Bardzo ważne jest dostosowanie polityki wynagradzania do indywidualnych potrzeb każdego pracownika. Polska na tle europejskiej średniej wypada naprawdę bardzo dobrze, bo, gdy tylko 18 proc. europejskich to aż 32 proc. polskich pracowników może określić skład własnego pakietu wynagrodzeń. Widzimy, jednak, że aż 43 proc. pracujących Polaków deklaruje, że chciałoby mieć dostęp do kafeteryjnego systemu benefitów, co potwierdza, oczekiwanie pracowników w zakresie indywidualnego podejścia i możliwości elastycznego wyboru spośród benefitów, które są ważną składową polityki wynagradzania.   – mówi Paulina Zasempa, People Country Lead w SD Worx Poland.

Jedynie 37 proc. europejskich pracowników jest zadowolonych z przejrzystości polityki wynagradzania. Za to połowa polskich pracowników nie ma do niej zastrzeżeń.

Jak europejscy pracownicy postrzegają politykę wynagrodzeń? Czterech na dziesięciu pracowników (39 proc.) uważa, że ich organizacja zapewnia wystarczającą komunikację na temat polityki wynagradzania i wszelkich zmian, podczas gdy mniej więcej taka sama liczba (37 proc.) jest zadowolona z przejrzystości polityki wynagradzania. Tymczasem połowa polskich zatrudnionych oba aspekty uważa za satysfakcjonujące.

– Ważne, aby jasno komunikować pracownikom dane na temat ich pełnego pakietu wynagrodzeń. Tylko jedna czwarta organizacji oferuje zestawienie obejmujące wszystkie elementy wynagrodzeń, a nawet czterech na dziesięciu pracowników nie zdaje sobie sprawy, jak w rzeczywistości opłacana jest ich praca. Zarządzanie informacjami o pakiecie wynagrodzeń ułatwia oprogramowanie, które przedstawia te informacje w przejrzysty i przyjazny dla użytkownika sposób – wyjaśnia Paulina Zasempa.

Czterech na dziesięciu pracowników chce dodatkowych dni urlopu Na całkowity pakiet wynagrodzeń składa się więcej niż tylko stała pensja. Europejscy pracownicy otrzymują średnio siedem różnych rodzajów wynagrodzenia. Belgia, Słowenia i Polska
przodują – statystyczny zatrudniony w tych krajach otrzymuje nawet dziewięć składników wynagrodzenia. Najmniej mają ich pracownicy we Włoszech (5), Hiszpanii (6) i Danii (6). Najczęstszymi rodzajami wynagrodzenia otrzymywanego przez pracowników są stała pensja (81 proc.), elastyczne godziny pracy (50 proc.) oraz szkolenia (39 proc.). Jedna czwarta europejskich zatrudnionych (25 proc.) otrzymuje wynagrodzenie składające się ze zmiennych składowych.

A czego tak naprawdę chcą pracownicy? Jednym z najczęściej oferowanych przez pracodawców benefitem są szkolenia. Coraz więcej pracowników ze wszystkich grup wiekowych chce się rozwijać i doskonalić zawodowo, ale jedynie 16 proc. europejskich i 19 proc. polskich pracowników postrzega je jako atrakcyjną składową wynagrodzenia.

Badanie przeprowadzone przez SD Worx pokazuje, że polscy pracownicy preferują: pensję o stałej wysokości (55 proc.), dodatkowe dni pełnopłatnego urlopu (30 proc.) i elastyczne godziny pracy (29 proc.). Tuż za podium znalazły się prezenty okolicznościowe (23 proc.), bony zakupowe i bilety na wydarzenia kulturalne (18,7 proc.) oraz ubezpieczenie na życie (18 proc.) Tymczasem europejscy pracownicy woleliby bony lub dopłaty do posiłków (24 proc.) i dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne (20 proc.).

Informacje o badaniu

SD Worx, wiodący europejski dostawca usług HR, pomaga organizacjom w zakresie kadr i płac. SD Worx regularnie przeprowadza ankiety, aby dowiedzieć się, co naprawdę ma znaczenie dla pracodawców i pracowników. Analiza najnowszej ankiety „Navigator Series” zapewnia organizacjom kompas do poruszania się po wyzwaniach związanych z kadrami i płacami. Badanie zostało przeprowadzone w lutym 2024 r. w 18 krajach europejskich: Austrii, Belgii, Chorwacji, Danii, Finlandii, Francji, Niemczech, Włoszech, Irlandii, Holandii, Norwegii, Polsce, Rumunii, Serbii, Słowenii, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Łącznie przebadano 5 118 firm i 18 000 pracowników. Wyniki są ważone i gwarantują wiarygodną reprezentację rynku pracy w każdym kraju.

Wojna walut po decyzji FED. Co zrobią BoE i CBRT?

Decyzja Rezerwy Federalnej wydaje się być najważniejsza w tej serii. Nie zmienia to faktu, że dzisiaj dowiemy się co zrobią Brytyjczycy i Turcy, a nad ranem również Japończycy i Chińczycy. Nie zanosi się jednak na taki rollercoaster, jak po FED.

FED obniża stopy procentowe

Wczoraj przedstawiciele Federalnego Komitetu do spraw Operacji Otwartego Rynku, czyli amerykańskiego odpowiednika Rady Polityki Pieniężnej, podjęli decyzję o obniżeniu stóp procentowych o 0,5%. Scenariusz ten już od kilku dni zyskiwał na popularności, w związku z czym nie była to zupełna niespodzianka. Nie oznacza to tego, że nie było to w ogóle zaskoczeniem, o czym najlepiej świadczą reakcje rynków. Tuż po decyzji dolar spadł na najniższe poziomy względem euro od ponad roku. Na rekordowy poziom w historii dotarło z kolei złoto. Oba te zjawiska nie trwały jednak zbyt długo – konkretnie 30 minut. Dlaczego tyle? Po tym czasie mieliśmy start konferencji prezesa FED.

Konferencja studzi emocje

Dość dziwną strategię zaprezentowała Rezerwa Federalna. Wydawać by się mogło, że skoro widzą problemy amerykańskiej gospodarki i spadającą inflację, to będą szli za ciosem. Okazuje się, że nie. Po wielu miesiącach braku decyzji odpalili bombę w postaci podwójnej obniżki, po czym zaczęli się wycofywać z tej retoryki. Usłyszeliśmy, że kolejne ruchy będą słabsze, że będą uważnie obserwować dane oraz wiele innych asekuracyjnych banałów. Efekt był taki, że rynki najpierw wyceniły przyspieszenie obniżek stóp procentowych, a po konferencji dokonały zwrotu dokładnie w drugą stronę. W rezultacie po przecenie dolara przyszedł czas na jego umocnienie.

Niestabilność trwa

Najdziwniejsze w tej historii jest to, że w nocy rynki ponownie się namyśliły i doszły do wniosku, że ten komunikat z konferencji prasowej prezesa FED to wcale nie jest taki korzystny dla dolara. W konsekwencji dzisiaj w trakcie sesji azjatyckiej oraz nad ranem w Europie znów jesteśmy świadkami inwestowania pod większe obniżki stóp za oceanem. Dolar jest ponownie w odwrocie. Do minimów względem złotego z sierpnia brakuje dolarowi raptem dwóch groszy. Dlaczego minima sierpniowe są takie ważne? Z uwagi na to, że to był najniższy poziom od 3 lat. Ostatni raz tak taniego dolara widzieliśmy bowiem w 2021 roku, również we wrześniu.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach i Japonii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Przełomowa obniżka stóp procentowych w USA – co to oznacza dla rynków?

Podczas wczorajszego posiedzenia Rezerwa Federalna (FED) obniżyła stopy procentowe w USA o 50 pb, co zakończyło trwającą od pewnego czasu debatę na temat skali cięć. Decyzja wywołała kontrowersje wewnątrz FED – zamiast standardowego konsensusu, Michelle Bowman opowiedziała się za mniejszą obniżką. Do końca roku stopy mogą zostać obniżone o kolejne 50-75 punktów bazowych, co powinno pozytywnie wpłynąć na rynki finansowe. Po ogłoszeniu decyzji indeks S&P500 zanotował niewielki spadek, choć tuż przed nią osiągnął nowy rekordowy poziom. Nowy rekord ceny, wynoszący 2591 dolarów za uncję, ustanowiło również złoto.

Od ponad tygodnia trwały spekulacje dotyczące skali obniżki stóp procentowych przez FED, choć jej samo wprowadzenie było pewne – szczególnie po sygnałach od prezesa Jerome’a Powella podczas jego wystąpienia w Jackson Hole. Okazało się, że podziały nastąpiły nie tylko wśród ekonomistów i inwestorów, ale także w łonie samego FED. Ostatecznie zdecydowano się na cięcie o 50 punktów bazowych. Podczas gdy w ostatnich latach decyzje w sprawie stóp procentowych zapadały niemal jednogłośnie, tym razem Michelle Bowman wyraziła sprzeciw, popierając mniejszą obniżkę – o 25 punktów bazowych.

Kluczowe znaczenie mają obecnie dalsze plany FED. Z prognoz „dot plot” wynika, że do końca roku może dojść do spadku stóp o 100 pb (wraz z obecną obniżką), co jest zgodne z oczekiwaniami rynkowymi (100-120 pb). Zaktualizowane prognozy ekonomiczne FED wskazują na wzrost bezrobocia do końca roku oraz dalszy spadek inflacji. Jeśli te prognozy się sprawdzą, możliwe są kolejne obniżki stóp procentowych. Jerome Powell podkreślił, że FED podejmuje decyzje na bieżąco, w oparciu o napływające dane. A to powoduje, że niemal niemożliwe jest idealne wyczucie momentu. FED niemal zawsze działa albo zbyt wcześnie, albo zbyt późno. Wierząc, że gospodarka jest w dobrym stanie, FED dąży teraz do tego, aby nie pozostawać w tyle, co częściowo tłumaczy, dlaczego zdecydowano się na obniżenie stóp o 50 bp.

Co to oznacza dla inwestorów? W miarę jak obniżki stóp były odkładane (na koniec zeszłego roku przewidywano nawet 7 cięć w 2024 roku), solidne wzrosty zysków i dobre wyniki w wielu branżach napędzały wzrosty na S&P500, który notował kolejne rekordy. Dopóki gospodarka pozostaje na ścieżce wzrostu, a inflacja nie powraca, niższe stopy procentowe i rosnące zyski mogą w dłuższym okresie napędzać dalsze wzrosty akcji. Rynek spokojnie zareagował na decyzję FED – indeks S&P500 w czwartek spadł o 0,29 proc., jednak nastąpiło to po siedmiu dniach silnych wzrostów, które zakończyły się nowym rekordem. Złoto również osiągnęło w piątek najwyższą cenę w historii – 2591 dolarów za uncję, co także było efektem obniżki stóp przez FED.

Paweł Majtkowski, analityk eToro

Wzrost liczby i wartości kredytów udzielonych w sierpniu 2024 r.

W sierpniu 2024 r., w porównaniu do sierpnia 2023 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech głównych rodzajów kredytów: gotówkowych (+13,9%), ratalnych (+12,4%), mieszkaniowych (+10,3%) oraz wydały mniej kart kredytowych (-2,9%). Natomiast w ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość wszystkich produktów kredytowych: kredytów gotówkowych (+27,8%), mieszkaniowych (+21,2%), kart kredytowych (+11,6%) oraz kredytów ratalnych (+4,5%).

W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów mieszkaniowych (+80,2%), ratalnych (+62,7%), gotówkowych (11,5%) i wydały więcej kart kredytowych (+2,4%). W ujęciu wartościowym w tym okresie banki i SKOK-i udzieliły o (+108,5%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (+24,8%) kredytów gotówkowych, o (+23,7%) kredytów ratalnych oraz o (+14,8%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej.

W sierpniu bieżącego roku główne rodzaje kredytów: mieszkaniowe, ratalne oraz gotówkowe, odnotowały wzrost sprzedaży zarówno pod względem liczby, jak i wartości.

Pozytywną dynamikę sprzedaży kontynuują kredyty ratalne

W sierpniu tego roku udzielono ich o 12,4% więcej w porównaniu do sierpnia rok temu i o (+4,5%) więcej niż w lipcu 2024 roku. Zwiększyła się również ich wartość o 4,5% rok do roku oraz o 3,4% w porównaniu do poprzedniego miesiąca br.

– Analizując dane dotyczące kredytów ratalnych, uwagę zwraca większy wzrost w ujęciu liczbowym niż wartościowym. Potwierdzają to wyniki narastająco od początku roku, gdzie liczba udzielonych kredytów ratalnych wzrosła o 62,7%, a ich wartość o 23,7% w porównaniu do analogicznego okresu 2023 roku. Jest to efekt dominującej liczby zobowiązań zaciąganych na niskie kwoty, pochodzących z przekształcania niespłaconych transakcji z odroczonym terminem płatności (tzw. BNPL). Gdy upłynie okres bezodsetkowy rozliczenia zakupów, wynoszący zazwyczaj 30 dni, wierzytelności te są często przejmowane przez banki i włączane w portfel kredytów ratalnych. Ponadto to, co wyróżniało kredyty ratalne w sierpniu b.r. na tle pozostałych produktów kredytowych, to wzrost liczby i wartości udzielonych produktów m/m. Pozostałe produkty odnotowały w obu ujęciach ujemne dynamiki m/m – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kontynuacja wzrostu aktywności w kredytach gotówkowych

Liczba udzielonych kredytów gotówkowych wzrosła o 13,9% w porównaniu do sierpnia 2023 roku, a ich wartość osiągnęła dynamikę 27,8% rok do roku.

– Wyraźny wzrost w segmencie kredytów gotówkowych widać od początku bieżącego roku. Akcja kredytowa w ujęciu liczbowym wzrosła w okresie ośmiu miesięcy 2024 r. o 11,5%, a jej wartość o 24,8% w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku. Jak potwierdzają dane BIK, klienci zaciągają coraz wyższe kwoty kredytów gotówkowych, a głównym czynnikiem wpływającym na wzrost sprzedaży w tym segmencie były zobowiązania na ponad 50 tys. zł. Może to być wynikiem rosnących potrzeb konsumpcyjnych, nadal wysokiej inflacji, czy też większej dostępności kredytów na wyższe kwoty, przy wyższej zdolności kredytowej dzięki rosnącym wynagrodzeniom – tłumaczy prof. Rogowski.

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w sierpniu 2024 r. to 2.002 zł i była ona niższa niż w sierpniu rok temu o 7,1%. Natomiast średnia wartość kredytu gotówkowego wyniosła 24.159 zł – to wzrost o 12,2% w stosunku do lipca ub. roku.

Więcej kredytów hipotecznych

W sierpniu 2024 roku banki udzieliły o (+10,3%) więcej kredytów mieszkaniowych w porównaniu do sierpnia 2023 roku, jednak w relacji do lipca 2024 roku ich liczba spadła o 12,2%.

Wartościowo, kredyty mieszkaniowe zanotowały jeszcze wyższy bo 21,2% wzrost rok do roku oraz 11,9% spadek w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Nadal wysoką sprzedaż kredytów mieszkaniowych potwierdzają też dane po ośmiu miesiącach br.

– Pomimo braku programu wsparcia kredytobiorców, nie słabnie zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi. Narastająco od początku roku, liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 80,2%, a ich wartość o imponujące 108,5% w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku. Za tak wysoką dynamikę odpowiadają trzy czynniki.

Po pierwsze, w tegorocznej akcji kredytowej były jeszcze kwoty z kredytów z puli wniosków złożonych jeszcze w zeszłym roku z udziałem Programu Bezpieczny Kredyt 2%. To kwota 13,6 mld zł. Bez tej kwoty wartość akcji kredytowej w okresie styczeń – sierpień 2024 r. wyniosłaby 46,4 mld i byłaby wyższa o 61% w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku.

Po drugie, pierwsze półrocze zeszłego roku charakteryzowało się niską akcją kredytową, a więc niską bazą – co było wynikiem wysokich stóp procentowych oraz oczekiwaniem na uruchomienie programu wsparcia.

I po trzecie, obecnie mamy wyraźnie wyższą aktywność kredytobiorców niż w pierwszym półroczu zeszłego roku, pomimo braku programu wsparcia. Wzrost wartości kredytów mieszkaniowych w większym stopniu niż ich liczby wskazuje, że klienci zaciągają kredyty na wyższe kwoty. Jest to związane z nabywaniem droższych nieruchomości w wyniku utrzymujących się wysokich cen rynkowych. Głównym czynnikiem odpowiedzialnym za wzrosty akcji kredytowej jest poprawa zdolności kredytowej, która umożliwia zaciąganie kredytów mieszkaniowych na wyższe kwoty. W sierpniu br. średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 421,97 tys. zł i była o 9,8% wyższa niż przed rokiem. Jest to rekordowa średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego w całej historii. Warto dodać, że do końca sierpnia z wakacji kredytowych na nowych warunkach od 1 czerwca 2024 r. skorzystało 189 tys. osób w ramach 112 tys. kredytów mieszkaniowych na kwotę 33,1 mld zł – dodaje główny analityk Grupy BIK.

Nadal bezpieczny poziom ryzyka kredytowego

Sierpniowe odczyty wartości wszystkich czterech Indeksów jakości kredytów bankowych istotnie się poprawiły w ujęciu rok do roku. W porównaniu z lipcem br. widać tylko nieznaczne pogorszenie terminowości spłat kart kredytowych o (+0,07). Jednak są to wahania, które nie zakłócają ogólnej dobrej kondycji jakości kredytów w polskim sektorze bankowym. Pozostałe indeksy jakości m/m poprawiły się (spadły).

– Wszystkie cztery Indeksy Jakości wskazują na nadal bezpieczny poziom ryzyka portfela kredytów udzielanych gospodarstwom domowym. Niewątpliwie lepsza jakość spłat kredytów idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń kredytobiorców i stabilizacją poziomu oprocentowania spłacanych kredytów. Niemniej, konieczna jest stała obserwacja wartości poszczególnych Indeksów Jakości, aby wcześniej zidentyfikować sygnały o potencjalnym pogorszeniu jakości portfela kredytowego – wyjaśnia prof. Rogowski.

Spada liczba zadłużonych Polaków, ale za to rośnie średni dług do oddania

Dane z trzech różnych rejestrów wskazują na to, że na koniec pierwszego półrocza br. w Polsce zadłużonych było od ponad 2 mln do 2,6 mln konsumentów. Dwa źródła podają spadki rdr. wynoszące mniej niż 10%, a jeden wykaz przedstawia wzrost poniżej 1% rdr. W zależności od źródła, średnie zadłużenie wyniosło w ww. okresie od blisko 20 tys. zł do prawie 33 tys. zł. Natomiast zdecydowanie najwyższe było wśród osób mających 45-55 lat, co wynika ze wszystkich analizowanych danych. Do tego Krajowy Rejestr Długów podaje, że na koniec drugiego kwartału maksymalne zadłużenie Polaków w pierwszej połowie br. było identyczne jak rok wcześniej i wynosiło niemal 76 mln zł.

Na koniec pierwszego półrocza br. w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK widniało 2,6 mln zadłużonych Polaków. To o 3,3% mniej niż rok wcześniej, gdy było ich 2,7 mln. W Krajowym Rejestrze Długów (KRD) nastąpił spadek rdr. o 9,6%, tj. z 2,3 mln do 2,1 mln. Z kolei w ERIF Biurze Informacji Gospodarczej (dane z wykluczeniem długu alimentacyjnego) liczba osób z zaległościami utrzymała się na zeszłorocznym poziomie – 1,5 mln. Niemniej patrząc na szczegółowe dane, widać tam wzrost o 0,2% rdr. Zatem w rejestrach widnieje od 2,1 mln do 2,6 mln zadłużonych Polaków.

– Powyższe rejestry zbierają dane na odmienne sposoby i z tego wynikają różnice między nimi. Natomiast ogólnie patrząc na wyniki, można stwierdzić, że konsumenci coraz lepiej obsługują swoje zadłużenie. Niektóre osoby oddaliły się od krawędzi finansowej przepaści. I dzięki temu – moim zdaniem – odnotowane zostały spadki w dwóch ww. źródłach – komentuje dr hab. Łukasz Goczek z Uniwersytetu Warszawskiego.

Z kolei Adrian Parol, radca prawny i doradca restukturyzacyjny, uważa, że sytuacja wielu dłużników poprawiła się dzięki pomocy państwa. – W tym roku wzrosło np. świadczenie dla rodziców z 500 zł do 800 zł miesięcznie. Poza tym wiele osób otrzymało od swoich pracodawców podwyżki. Niektórzy konsumenci przystopowali też z zakupami na raty i odroczonymi płatnościami. Zatem ww. wyniki – w mojej ocenie – nie są efektem lepszej obsługi zadłużenia Polaków – stwierdza ekspert. Wraz z zakończeniem pierwszej połowy tego roku w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK średnie zadłużenie wyniosło 32,9 tys. zł. Było o 9,4% większe niż rok wcześniej – 30,1 tys. zł. W KRD odnotowano odpowiednio 21,3 tys. zł, skok o 8,4% i wartość sprzed roku w wysokości 19,7 tys. zł, a w ERIF BIG 19,5 tys. zł, wzrost o 5,5% i wartość 20,6 tys. zł na koniec czerwca br.

– Warto zwrócić uwagę na to, że liczba dłużników zmniejszyła się w dwóch rejestrach, a w jednym tylko minimalnie wzrosła. Natomiast średnie zadłużenie wszędzie się zwiększyło. Można z tego wysnuć wniosek, że urosły długi części osób widniejących w ww. wykazach. I to wygląda niepokojąco. Takim konsumentom może być coraz trudniej wyjść ze spirali zadłużenia – analizuje Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z Kancelarii Prawa Gospodarczego GKPG.

Dr Mariusz Bołoz z Wyższej Szkoły Zarządzania i Bankowości w Krakowie również dostrzega pogarszającą się sytuację dotychczasowych dłużników. Jak przekonuje ekspert, główną przyczyną tego zjawiska są rosnące koszty utrzymania, spowodowane wysoką inflacją w ostatnich latach. Problemem jest też niski poziom lub brak oszczędności wielu Polaków. W takiej sytuacji nawet chwilowe problemy finansowe, np. z powodu choroby, powodują powstanie zaległości w spłacie zobowiązań.

Z końcem drugiego kwartału br. w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK najwyższe średnie zadłużenie dotyczyło osób w wieku 45-54 lat – 46,5 tys. zł (rok wcześniej – 42,5 tys. zł). W KRD obejmowało Polaków mających 46-55 lat – 30,4 tys. zł (poprzednio – 28,1 tys. zł). Z kolei w ERIF BIG (dane z wykluczeniem długu alimentacyjnego) widać grupę wiekową 45-54 lata – 12,2 tys. zł (rok wcześniej inne przedziały wiekowe, 45-59 lat – 11,6 tys. zł).

– Wyniki ze wszystkich rejestrów są alarmujące. Pokazują, że dłużnicy w wieku od 45 do 55 lat biorą na siebie największe obciążenia finansowe. Średnie długi w wysokości od ponad 12 tys. zł do blisko 47 tys. zł są już bardzo poważne. Zapewne w wielu przypadkach tymi dłużnikami są rodzice, którzy starają się zapewnić swoim dorastającym bądź już dorosłym dzieciom jak najlepszy start, pomimo trudnych czasów i często ograniczonych możliwości. Nie jest to raczej grupa wiekowa, która zaciąga długi na poczet egzotycznych wakacji czy ekskluzywnych samochodów, choć zapewne nie można wykluczyć takich przypadków – przekonuje mec. Adrian Parol.

Uwzględniając płeć, w KRD na koniec pierwszego półrocza br. średnie zadłużenie mężczyzn wyniosło 24,9 tys. zł (rok wcześniej – 22,6 tys. zł), a kobiet – 14,9 tys. zł (14,4 tys. zł). Z kolei w ERIF BIG (dane z wykluczeniem długu alimentacyjnego) widzimy odpowiednio 10,3 tys. zł w przypadku mężczyzn (poprzednio – 9,6 tys. zł) i 11,2 tys. zł w grupie kobiet (rok wcześniej – 10,5 tys. zł).

– Kobiety z reguły są bardziej powściągliwe w kwestii zaciągania jakichkolwiek zobowiązań, a to przekłada się na ewentualne późniejsze problemy ze spłatą. Do tego częściej są dysponentami domowych wydatków, przez co muszą bardziej i skrupulatniej patrzeć w przyszłość. Z kolei mężczyźni dużo luźniej traktują tego typu zobowiązania – wskazuje mec. Łukasz Goszczyński.

Patrząc na dodatkowe dane, widać też, że w KRD maksymalne zadłużenie w obu analizowanych okresach wyniosło tyle samo, czyli 75,7 mln zł. Zdaniem Adriana Parola, w dalszej perspektywie czasu maksymalne zadłużenie Polaków będzie rosło. – Coraz więcej osób ma problemy z płynnością finansową. Niektórzy konsumenci mogą starać się refinansować swoje bieżące zobowiązania coraz droższymi pożyczkami i kredytami. I tak będą zapętlać się w spirali długów – uważa ekspert.

Jak stwierdza dr Mariusz Bołoz, wielomilionowe zaległości finansowe pojedynczych dłużników najczęściej powstają na skutek braku spłaty kredytów bankowych. Duże kwoty dotyczą przede wszystkim przedsiębiorców lub rolników – zazwyczaj osób o wysokiej zdolności kredytowej w chwili zaciągania zobowiązania. Przyczyny powstania tego typu zaległości mogą wynikać zarówno z nieudanych inwestycji, jaki i problemów z odzyskaniem należności przez samych dłużników od ich kontrahentów.

– W mojej opinii, w tym roku sytuacja dłużników zróżnicuje się. To znaczy, że część osób znajdzie się bardzo mocno pod kreską. Inni wręcz ją przeskoczą i wyjdą przynajmniej na zero, bo będzie im łatwiej obsługiwać swoje zobowiązania. Wysokie stopy procentowe niewątpliwie zachęcają do tego, żeby spłacać swoje zadłużenia. Jednocześnie na rynku wciąż przybywa instrumentów fintechowych, które pozwalają na odroczone płatności i to popycha wiele osób w zupełnie niepotrzebnie długi. Oczywiście finalnie wszystko zależeć będzie od indywidualnej sytuacji życiowej i nastawienia każdego zadłużonego Polaka – wyjaśnia ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

Z kolei dr Bołoz prognozuje, że w najbliższej przyszłości w Polsce należy się spodziewać wzrostu liczby dłużników. Przyczynią się do tego przede wszystkim stale rosnące koszty utrzymania i daleka perspektywa obniżenia stóp procentowych. Innym powodem będzie wzrost nadmiernej konsumpcji. Jak podkreśla ekspert WSZiB w Krakowie, zjawisko to jest widoczne od wielu lat, a dotyczy głównie młodych osób, mających poniżej 25 lat. One mogą w łatwy sposób zaciągnąć zobowiązania, np. wybierając odroczone płatności podczas zakupów online, ale nie są w pełni świadome konsekwencji braku ich spłaty.

Inflacja, koszty i zatory płatnicze – największe wyzwania MŚP w 2024 roku

Inflacja, wysokie koszty materiałów i energii oraz spadek sprzedaży to od ponad roku trzy największe wyzwania, z jakimi borykają się mikro, małe i średnie firmy. Pogłębił się także problem z pozyskaniem pracowników, znalezieniem nowych rynków zbytu oraz terminowym regulowaniem własnych zobowiązań. Co piąty przedsiębiorca przyznaje, że nieuregulowane faktury przez kontrahentów zmuszają do zadłużania się. Widać to w danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK, gdzie łączne zaległości firm w rok zwiększyły się o 3,2 mld zł i przekroczyły na koniec czerwca rekordowe 44,4 mld zł. Przybywa problemów z nieterminowymi rozliczeniami B2B w sektorze TSL i handlu. Sytuacja pogarsza się również w usługach.

W trzecim kwartale tego roku ponad 53 proc. firm informuje o fakturach opóźnionych o więcej niż miesiąc, a ponad 34 proc. wskazuje, że ich kontrahenci zwlekają z zapłatą ponad dwa miesiące. W efekcie tych opóźnień co drugi przedsiębiorca, który ma zamrożone faktury potwierdza, że nieopłacone zobowiązania kontrahentów – w różnym stopniu – ale wpływają na kondycję ich biznesu. Pieniądze zamrożone w fakturach powodują przede wszystkim, że trudno jest regulować w terminie własne zobowiązania, na co skarży się 37 proc. przedsiębiorstw. Najczęściej dotyka to firm z branży przemysłowej (46 proc.) i handlowej (42 proc.) oraz zatrudniających od 50-249 osób (41 proc.) – wynika z badania „Skaner MSP” realizowanego cyklicznie dla BIG InfoMonitor, które prowadzi rejestr dłużników i wspiera firmy w ograniczaniu ryzyka zatorów płatniczych i odzyskiwaniu należności.

Zamrożone środki to dla co trzeciego biznesu wyższe koszty działalności, bo windykacja kosztuje i traci się też na tym cenny w biznesie czas. Na ten aspekt częściej niż pozostali skarży się handel (49 proc.) oraz sektor usług (46 proc.). Zablokowane finanse to również wstrzymane inwestycje, o czym wspomina zazwyczaj co 3. przedstawiciel handlu i przemysłu.

Więcej firm – niż w pierwszym kwartale br. informuje o regularnych stratach z powodu nieodzyskiwania części opóźnionych faktur (29 proc.) i zagrożonych wypłatach (24,6 proc.). Co piąty przedsiębiorca przyznaje, że nieuregulowane faktury zmuszają do zaciągania kolejnych kredytów i prowadzą do pętli zadłużenia, na co najczęściej skarży się sektor handlu (35 proc.).

W efekcie przybywa firm z problemami, co potwierdzają dane zgromadzone w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor, gdzie widać opóźnienia w spłacie bieżących rachunków i faktur względem kontrahentów oraz w bazie informacji kredytowych BIK, która zawiera także dane o niespłaconych na czas zobowiązaniach kredytowych. Wg danych widocznych w obu bazach, firm-dłużników jest blisko 324 tys., co oznacza, że 5 proc. biznesów z różnych sektorów rynku jest już wpisana do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i nie spłaca kredytów, co notuje BIK.

Kwota zaległości firm opóźnionych powyżej 30 dni i na co najmniej 500 zł, na koniec drugiego kwartału tego roku przekroczyła rekordowe 44,4 miliardy złotych. A to oznacza, że od czerwca ubiegłego roku wierzyciele dopisali ponad 8 tys. przedsiębiorstw z problemami w spłacie bieżących rachunków, kredytów i faktur wobec kontrahentów, a łączne zadłużenie zwiększyło się o 3,2 mld zł.

Handel, przemysł i budownictwo z największymi zaległościami

Długotrwałe opóźnienia w spłacie zobowiązań przez kontrahentów wpędzają branżę handlową w coraz większe długi. Skumulowane zadłużenie firm z tego sektora widoczne w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK wynosi już blisko 9 mld zł i dotyczy ponad 74 tys. podmiotów (5 proc.). W rok wartość niespłacanych zobowiązań wzrosła o 282 mln zł (3 proc.).

Lekką poprawę widać w sektorze budownictwa, gdzie zaległości stopniały o 431 mln zł (-7 proc.) do blisko 5,8 mld zł. Jednak w tym przypadku obserwujemy wzrost liczby nierzetelnych przedsiębiorców – o 923 do 51 214, a stanowią oni 5 proc. firm z problemami w tej branży.

Najgorzej prezentuje się jednak kondycja sektora TSL. Tylko w rok zaległe zobowiązania kredytowe i pozakredytowe zwiększyły się tu o blisko 483 mln zł (17 proc.) do 3,3 mld zł. Rośnie też liczba firm, które mają problemy z terminowym regulowaniem swoich należności – o 1 755 do poziomu 38,6 tys. Niepokojący dla całej branży jest także bardzo wysoki odsetek dłużników, który wynosi aż 9 proc. Oznacza to, że już prawie co dziesiąta firma transportowa ma poważne kłopoty finansowe i istnieje podwyższone ryzyko współpracy z nią.

Nieciekawe prezentują się też statystyki na temat branży usługowej, której długi wynoszą już blisko miliard złotych (992 mln zł), co oznacza wzrost zadłużenia o 244 mln zł (33 proc.). Za ten stan odpowiada dzisiaj 9,2 tys. podmiotów – o 861 więcej w porównaniu z analogicznym okresem w ub.r.

Jedynym sektorem, gdzie zarówno zadłużenia jak i liczba dłużników zmniejszyły się w ciągu ostatniego roku, jest przemysł, choć łączna wartość zadłużenia firm z tego sektora, pozostawia wiele do życzenia – 7,1 mld zł. Niemniej jednak notujemy tu spadki – wartości zadłużenia o 102 mln zł (1,4 proc.) oraz liczby dłużników o 29 podmiotów.

– Przykłady sektorów z najwyższymi zaległościami pokazują, jak ważne z punktu widzenia przedsiębiorców powinno być dziś sprawdzanie przyszłych partnerów biznesowych i stały monitoring płatności. Umożliwia to kontrolę nad płynnością finansową i nad terminowością spłat dokonywanych przez partnerów biznesowych, co w efekcie może ograniczyć skalę zatorów płatniczych. Korzystając z opcji monitorowania kontrahentów, otrzymujemy alert na maila, gdy ktoś doda do naszego rejestru BIG InfoMonitor nową informację o weryfikowanej firmie. Są z tego trzy kluczowe korzyści. Po pierwsze – przedsiębiorca otrzymuje powiadomienie mailowe, jeśli pojawi się pozytywny lub negatywny wpis o wskazanej przez niego firmie. Po drugie – będzie mógł zareagować, gdy jego kontrahent popadnie w długi i zostanie wpisany do rejestru dłużników i w porę zweryfikuje warunki współpracy z takim kontrahentem. Po trzecie, będzie miał informację o dłużnikach przed innymi i ochroni swój biznes skuteczniej – podkreśla Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Nadrzędne wyzwania firm

Jak wynika z badania Skaner MSP zrealizowanym dla BIG InfoMonitor w trzecim kwartale tego roku, więcej badanych niż w ubiegłym roku potwierdziło, że aktualnym wyzwaniem pozostaje dla nich znalezienie nowych pracowników (19 proc. vs 10 proc.), szukanie nowych rynków (17,4 proc. vs. 10,6 proc.) oraz terminowe regulowanie zobowiązań (13,8 proc. vs. 5,6 proc.).

Jednak co branża to inne potrzeby i wyzwania. Wzrost kosztów prowadzenia działalności to największa bolączka dla firm usługowych, na co wskazuje co druga z nich. Wysokie koszty materiałów i energii dobijają przede wszystkim przemysł (44 proc.). Na spadek sprzedaży skarżą się głównie budownictwo (28 proc.), usługi i handel – kolejno 24 i 21 proc. O problemie ze znalezieniem nowych pracowników częściej informuje przemysł, usługi i transport. O spadku marż handel (17 proc.) i usługi (11 proc.), a o kłopotach z dostawcami przemysł (14 proc.).

– Jedno jest pewne. Część firm nie wyszła jeszcze na prostą po pandemii, po drodze sytuację utrudniła inflacja, a na koniec co poniektórych dobiła wojna w Ukrainie. Inflacja, wysokie koszty materiałów, energii oraz spadki sprzedaży – to od 2023 roku największe wyzwania mikro, małych i średnich firm, na które wskazuje odpowiednio 41 proc., 36 proc. oraz 21 proc. przedsiębiorców w naszym badaniu. Firmy handlowe cierpią z powodu intensywnej konkurencji i spadku konsumpcji. Budownictwo i przemysł zmagają się z rosnącymi cenami energii, materiałów i półproduktów, a w transporcie dochodzą jeszcze kosztowne regulacje i kryzys na rynku przewozów drogowych. Obecnie warunki prowadzenia działalności gospodarczej dodatkowo pogorszy klęska powodzi, na co już wskazują przedsiębiorcy z regionów objętych zniszczeniem, szczególnie z branży hotelarskiej i gastronomicznej – zaznacza Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Źródło: Badanie „Skaner MSP” realizowane wśród mikro, małych i średnich firm, przeprowadzone przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, na próbie 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności, techniką wywiadów telefonicznych, 3Q 2024.

Nieruchomość warta mniej niż zero. Czy to jest możliwe?

Zdarza się, że kwota w operacie szacunkowym nieruchomości poprzedzona jest znakiem minus. Dla właściciela lub potencjalnego inwestora jest to problem, bo takie „minusowe” nieruchomości to prawie zawsze zapowiedź dużych kłopotów. W jakich sytuacjach tak się dzieje i dlaczego – tłumaczy ekspertka z warszawskiej firmy doradczej Lege Advisors.

W rozporządzeniu Ministra Rozwoju i Technologii dotyczącym wyceny nieruchomości przewidziano wartości wyrażone liczbą ujemną. Zgodnie z §74 „W przypadku konieczności poniesienia nakładów na przywrócenie nieruchomości do stanu umożliwiającego korzystanie zgodnie z jej przeznaczeniem, przekraczających wartość, jaką nieruchomość miałaby, gdyby te nakłady nie były konieczne, wartość tej nieruchomości może być wyrażona liczbą ujemną. Wyrażenie wartości nieruchomości liczbą ujemną wymaga uzasadnienia w operacie szacunkowym.”

– Z naszego doświadczenia wynika, że ten przepis jest bardzo pojemny, a samo rozumienie koniecznych nakładów nie sprowadza się jedynie do usuwania czegokolwiek z terenu nieruchomości. Istnieje szereg sytuacji, w których już na samym początku procesu wyceny można spodziewać się z dużym prawdopodobieństwem, że otrzemy się o wartość bliską zeru lub nawet ujemną. Nie są to sytuacje częste, jednak dość charakterystyczne. – mówi Magdalena Wiszniewska-Dwojak z firmy doradczej Lege Advisors.

Co ciekawe, nie są to sytuacje zarezerwowane jedynie dla nieruchomości komercyjnych, skomplikowanych czy nietypowych. Mogą zdarzyć się także przy najzwyklejszym lokalu mieszkalnym czy budynku jednorodzinnym. Co zatem musi się stać, aby kilkusetmetrowa willa z basenem położona na przedmieściach miasta albo mieszkanie w jego centrum okazały się warte mniej niż zero? Przedstawiamy pięć najczęstszych sytuacji, które przyczyniają się do takie stanu rzeczy.

Sytuacja nr 1. Niebezpieczna służebność mieszkania

Służebność mieszkania przyznaje konkretnej osobie prawo do korzystania z określonej części nieruchomości, która nie jest jej własnością. Zazwyczaj jest to rozwiązanie stosowane w sytuacjach rodzinnych, na przykład, gdy rodzice przekazują swoje mieszkanie dzieciom, zachowując jednocześnie prawo do dożywotniego zamieszkania w tym lokalu. Zdarza się, że wartość służebności mieszkania jest tak duża, że przekracza wartość nieruchomości. Jak to możliwe? Wynika to wprost z metodologii, która uwzględnia potencjalnie utracone przychody z najmu nieruchomości na wolnym rynku i okres przez jaki niemożliwe jest pobieranie zysków w związku z zamieszkiwaniem uprawnionego. Kluczem jest w takim przypadku służebność ustanowiona na rzecz stosunkowo młodych osób, których przewidywany okres trwania życia wynosi kilkadziesiąt lat.

Sytuacja nr 2. Kosztowna rekultywacja

Druga z najczęstszych przyczyn znacznych obniżeń wartości związana jest z zanieczyszczeniami gruntów. Ryzykiem obarczone są tutaj przede wszystkim nieruchomości intensywnie aktualnie lub w przeszłości wykorzystywane na cele produkcyjne lub do składowania odpadów. Niestety, w przypadku rozpoznania i wydania urzędowej decyzji o usunięciu zanieczyszczenia, konieczne do poniesienia koszty będą z założenia bardzo wysokie. W związku z czym… większość zanieczyszczonych terenów pozostaje nietknięta.

– Remediacja i rekultywacja to słowa budzące grozę wśród inwestorów, bo proces przywracania gleb do pierwotnego stanu nie dokonuje się ani łatwo, ani szybko, ani tanio. Oczywiście wszystko zależy od skali, stopnia i rodzaju wykrytych zanieczyszczeń oraz niezbędnych działań naprawczych.wyjaśnia Magdalena Wiszniewska-Dwojak z firmy doradczej Lege Advisors.

Sytuacja nr 3. Wadliwa konstrukcja budynku

Dobrym i częstym przykładem znacznych obniżeń wartości nieruchomości są problemy konstrukcyjne budynku, powodujące na przykład chroniczne zalewanie ścian. Skutkuje to zwykle wilgotnymi wykwitami na ścianach, zagrzybieniem pomieszczeń i wytworzeniem się mikroklimatu zagrażającego zdrowiu. Często ekspertyzy nakazują w takiej sytuacji radykalną przebudowę budynku, włącznie z wymianą dachu, izolacji aż do fundamentów, chemicznego osuszania i odgrzybiania ścian. Nierzadko przewidywane koszty remontu i przebudowy, z uwzględnieniem innych problemów związanych z taką nieruchomością, przekraczają jej wartość.

Sytuacja nr 4. Nieruchomość bez podziału

Kolejna sytuacja rodząca problemy z oszacowaniem i samą wartością nieruchomości to ta kiedy chodzi o własność niewydzielonej ani formalnie ani faktycznie części budynku. Jeśli na dodatek właścicielowi przysługuje jedynie udział w tej części budynku kłopoty są pewne. Taka sytuacja jest nieprawidłowa w kontekście prawa „nieruchomościowego” i cywilnego. Z perspektywy wyceny nieruchomości trudno w jakikolwiek rozsądny sposób zdefiniować chociażby przedmiot i zakres wyceny.

– Skutki są jednak poważniejsze niż tylko problem z wyceną. Chodzi o bardzo ograniczone możliwości obrotu daną nieruchomością lub wręcz ich brak. Polski porządek prawny nie przewiduje bowiem możliwości obrotu częściami gruntów czy budynków bez ich uprzedniego podziału. – tłumaczy Magdalena Wiszniewska-Dwojak z firmy doradczej Lege Advisors.

Sytuacja nr 5. Samowola budowlana

Ciekawym przypadkiem są obiekty wzniesione zgodnie z zapotrzebowaniem i fantazją inwestora, jednak bez porozumienia z lokalnymi urzędami i nadzorem, czyli tzw. samowole budowlane. Wciąż zdarzają się sytuacje, kiedy to większość obiektów należących do jednego, niemałego zakładu produkcyjnego, jest wybudowanych bez żadnych pozwoleń i kontroli. Mimo istnienia procedur legalizacji „samowolek”, dla części nielegalnych obiektów nie zawsze jest to możliwe i opłacalne. Efekt – wycena nieruchomości dokonywana jest z założeniem usunięcia zabudowy wzniesionej niezgodnie z prawem. Tym samym nieruchomość traci swój najcenniejszy atut w postaci występowania budynków, co ma swoje odbicie w końcowej wycenie wartości.

Złoto z kolejnych rekordem! Wszystko przez rozpoczęcie obniżek stóp w USA

Cena złota wystrzeliła do historycznego maksimum, osiągając w środę w nocy poziom 2600 USD za uncję! To prawie 25% wzrost od początku roku. Nowa cena pojawiła się tylko na chwilę, żeby ponownie spaść do poziomu 2550 USD. Wszystko za sprawą wrześniowego posiedzenie Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku w USA, na którym postanowiono obniżyć stopy procentowe o 50 pb, a więc zostały skorygowane do przedziału 4,75-5,00%. Wszystko to potwierdza, że złoto pozostaje jednym z najgorętszych aktywów w 2024 roku.

Rok 2024, to rok złota?

Cena złota w środę w nocy (18.09) pobiła kolejny, historyczny rekord przecinając 2600 USD za uncję, warto jednak podkreślić, że obecnie jego wartość wynosi około 2570 USD. Natomiast w PLN jego wartość osiągnęła prawie 9920 PLN, dzisiaj natomiast wynosi 9870 PLN.

Warto podkreślić, że tylko od początku roku wartość kruszcu wyrażona w USD wzrosła o prawie 25%, a w PLN o prawie 22%, po drodze pobijając coraz to nowsze rekordy, a rynek złota nadal pozostaje jednym z najstabilniejszych wyborów inwestorów szukających bezpiecznej przystani.

Nowy rekord został ustanowiony podczas trwającego w środę w nocy, wrześniowego posiedzenia Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku w USA, na którym postanowiono obniżyć stopy procentowe o 50 pb – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex. Warto wiedzieć, że złoto jest bardzo drażliwym dla obecnego systemu monetarnego tematem i jego rekordy jednocześnie obnażają spadającą siłę nabywczą dolara. Ponadto złoto jest konkurencją dla pozostałych klas aktywów, takich jak akcje, obligacje czy fundusze inwestycyjne, stąd też inwestycyjne media są raczej ostrożne w pokryciu tematu kruszcu. Świadczyć może o tym chociażby ilość artykułów na temat złota, która pomimo świetnego do tej pory roku dla złota, jest znacząco niższa niż w covidowym szczycie oraz po wybuchu wojny na Ukrainie. Taka medialna cisza, to paradoksalnie dobry prognostyk do kontynuacji trendu – dodaje.

Kruszec coraz mocniej doceniają również banki centralne. Według najnowszego badania Central Bank Gold Reserves (CBGR) przeprowadzonego w pierwszej połowie 2024 roku, aż 29% banków centralnych planuje zwiększyć swoje rezerwy złota w najbliższych dwunastu miesiącach. Jest to najwyższy odsetek od momentu rozpoczęcia tego badania w 2018 roku, co pokazuje, jak ważną rolę odgrywa złoto w globalnej polityce finansowej. Nasz Narodowy Bank Polski również dostrzega tę wartość. Z najnowszych danych wynika, że po ostatnich zakupach – przekraczających 6 ton złota – rezerwy kruszcu w Polsce wynoszą już niemal 398 ton. Udział złota w narodowych rezerwach przekracza więc 15% – cel osiągnięcia 20% w niedalekiej przyszłości jest zatem coraz bliżej.

USA rozpoczyna cięcia stóp procentowych

Za nami wrześniowe posiedzenie Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku w USA. Inwestorzy oczekiwali od dłuższego czasu, że stopy procentowe zostaną obniżone. Tuż przed posiedzeniem panowała jednak wyjątkowo duża niepewność dotycząca skali cięcia. Cięcia o 25 pb lub 50 pb. Ostatecznie stopy zostały obcięte o 50 pb, a więc zostały skorygowane do przedziału 4,75-5,00%.

Te mocno niejednoznaczne oczekiwania niosły za sobą również potencjalne ryzyko dla inwestorów. Obniżka stóp o 25 pb mogłaby wywołać tzw. sprzedaż faktów, co oznaczałoby spadki na rynku po ogłoszeniu decyzji. Natomiast cięcie o 50 pb, choć teoretycznie sprzyjające bardziej ryzykownym aktywom, mogłoby wzbudzić obawy inwestorów, co do stanu gospodarki – dlaczego Fed zdecydował się na tak agresywny ruch? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w najnowszych projekcjach makroekonomicznych, które wskazują na pogorszenie perspektyw gospodarczych. Dynamika PKB ma utrzymać się na poziomie 2% przez trzy lata, ale większej korekcie uległy prognozy stopy bezrobocia, która w 2023 i 2024 roku ma wynieść 4,4%, a w 2026 – 4,3%. W czerwcu prognozowano niższe poziomy, odpowiednio 4,0%, 4,2% i 4,1%. Pogorszenie prognoz wzrostu i zatrudnienia, w połączeniu z niższą inflacją, sugeruje otwarcie przestrzeni do luźniejszej polityki monetarnej – podkreśla Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex.

Po pierwszej, pozytywnej reakcji na większe cięcie stóp szybko do głosu doszły obawy o to, co jest faktyczną przyczyną ruchu od razu o 50 pb. Warto także pamiętać, że poza obawami o wzrost gospodarczy i rosnące bezrobocie, Departament Skarbu ma w tym roku jeszcze do uplasowania na rynku obligacje o wartości ok. 5,5 bln USD, a zatem desperacko potrzebuje niższej ceny pieniądza, której dostarczył właśnie Fed.

Warto jednak pamiętać, że jeśli rozpoczęty wczoraj cykl obniżek stóp w Stanach Zjednoczonych w większej mierze aktywowałby ponownie presję inflacyjną zamiast wzrostu gospodarczego, byłoby to bardzo dobre dla sektora metali szlachetnych otoczenie, zwłaszcza w relacji do rynku akcji.

Mocne cięcie stóp przez Fed: ogłoszenie zwycięstwa nad inflacją i wsparcie dla rynków

Fed zdecydował się na cięcie o 50 punktów bazowych, co oznacza, że zdecydowana większość ekonomistów myliła się w swoich przewidywaniach, ale rynek dobrze ocenił zamiary Fed. Decyzja o mocniejszym cięciu stóp procentowych to w zasadzie ogłoszenie wygranej z inflacją. Przedstawienie tego inaczej mogłoby oznaczać przyznanie się do błędu we wcześniejszej komunikacji. Niemniej nowy zestaw prognoz Fed wskazuje na to, że Fed zmienia nastawienie z inflacji na rynek pracy, co ma doprowadzić do dosyć agresywnej ścieżki obniżek stóp procentowych.

Powell w swoich wystąpieniu wskazał, że Fed nabrał niemal pełnej pewności dotyczącej osiągnięcia celu inflacyjnego w terminie prognozy. Jednocześnie oświadczenie jak i sam Powell wskazał, że rynek pracy pokazał wyraźnie spowolnienie, dlatego działania Fed będą w tym momencie bardziej wyważone: ważna nie będzie tylko i wyłącznie inflacja, ale ważny będzie również rynek pracy.

Kluczowa w dzisiejszej decyzji jest nie tylko mocna obniżka czy perspektywa mocnych cięć w przyszłości, ale prognozy gospodarcze. Fed widzi stabilny wzrost na poziomie 2,0% w kolejnych latach oraz w długim terminie. Oczywiście doszło do podwyżki oceny stopy bezrobocia do 4,4% na ten oraz kolejny rok, ale wciąż nie są to poziomy, które w jakikolwiek sposób miałyby sugerować recesję gospodarczą. Fed jednocześnie obniża prognozy dla inflacji, czym daje sobie mocny mandat do kolejnych silnych obniżek. Dot-plot, czyli prognozy członków Fed wskazują na to, że w tym roku powinniśmy oczekiwać 2 lub nawet 3 obniżek, natomiast w przyszłym roku od 4 do 5 obniżek. Ostatecznie stopy procentowe mają zostać obniżone do poziomu minimalnie poniżej 3%.

Taka decyzja i taki zestaw prognoz to jasne wsparcie inwestorów na Wall Street i perspektywa dalszego osłabienia dolara. Oczywiście sporo może zdarzyć się jeszcze w kolejnych miesiącach, ale jeśli gospodarka będzie zachowywała się tak jak prognozy Fed, to czekają nas bardzo dobre kolejne miesiące na rynkach. Po samej decyzji doszło do wyraźnego osłabienia dolara: para EURUSD wzrosła do poziomów bliskich 1,1190, natomiast USDPLN spadł do 3,81 zł, z perspektywą możliwego zejścia poniżej 3,80 zł w najbliższych tygodniach. S&P 500 zyskuje ok. 0,4% po decyzji, natomiast Nasdaq zyskuje 0,7% w trakcie konferencji Jerome Powella.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Powódź jako siła wyższa – skutki dla przedawnienia i odpowiedzialności

W polskim prawie cywilnym brak jest definicji siły wyższej. Jednak w doktrynie i orzecznictwie, siłę wyższą najczęściej ujmuje się jako zjawisko zewnętrzne, nieuchronne, którego nie można było przewidzieć ani mu się przeciwstawić [1]. Za siłę wyższą uznaje się zdarzenia o przyczynach naturalnych (vis naturalis), czyli klęski żywiołowe, takie jak powodzie, huragany, trzęsienia ziemi oraz akty siły (vis armata), czyli zdarzenia o charakterze politycznym, takie jak wojny, stany wojenne czy zamieszki. Przykładem siły wyższej jest obecna powódź w Polsce, która dotyka województwa dolnośląskie, opolskie i śląskie [2]. To bez wątpienia klęska żywiołowa, a zatem siła wyższa, o której mowa w kodeksie cywilnym w przepisach o zawieszeniu biegu przedawnienia roszczeń oraz o odpowiedzialności za szkody.

Zawieszenie biegu przedawnienia roszczeń

Zgodnie z art. 121 pkt 4 kodeksu cywilnego, biegu przedawnienia nie rozpoczyna się, a już rozpoczęty zostaje zawieszony co do wszelkich roszczeń, gdy z powodu siły wyższej osoba uprawniona nie może dochodzić roszczeń przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw danego rodzaju – przez czas trwania przeszkody. Siła wyższa tworzy jedyny przypadek zawieszenia biegu przedawnienia roszczeń wszelkiego rodzaju [3]. Przewidziane w powołanym przepisie, zawieszenie biegu terminu przedawnienia, dotyczy wszystkich podmiotów prawa cywilnego oraz wszelkich przysługujących im roszczeń, których niemożliwość dochodzenia spowodowana jest siłą wyższą. Stan zawieszenia trwa do czasu ustania tej przeszkody [4].

Czas trwania przeszkody może być różny w różnych częściach kraju objętych powodzią. Przykładowo, w dniu 17.09.2024 r. Sąd Rejonowy w Kłodzku pracuje, a Sąd Rejonowy w Nysie jest zamknięty do 18.09.2024 r. [5] Nie oznacza to, że nawet jeżeli dany Sąd pracuje, to dla każdego podmiotu prawa cywilnego istnieje możliwość dojechania albo dojścia do niego, czy też przesłania do niego korespondencji. Kryterium obiektywne należy zatem powiązać z subiektywną sytuacją danego podmiotu prawa cywilnego [6].

Odpowiedzialność za szkodę spowodowaną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem

Zgodnie z art. 433 k.c., osoba zajmująca pomieszczenie odpowiada za szkodę wyrządzoną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem jakiegokolwiek przedmiotu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą zajmujący pomieszczenie nie ponosi odpowiedzialności i której działaniu nie mógł zapobiec.

Pomijając wszystkie problemy związane z użytym terminem „pomieszczenie”, w przypadku wystąpienia powodzi może dojść do uszkodzeń wywołanych przez przedmioty, które porwała rwąca woda, np. rower z balkonu, co może uwolnić osobę od odpowiedzialności.

Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu

Art. 435 k.c., przewiduje, że przedsiębiorca prowadzący zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (np. pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, o ile nie była ona wynikiem siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Przepis powyższy stosuje się odpowiednio do firm lub zakładów wytwarzających środki wybuchowe albo posługujących się takimi środkami. Oczywiście istnieje także możliwość uwolnienia się od odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną np. przez upadający słup trakcyjny, jeżeli zakład energetyczny należycie zabezpieczył ten słup przed powodzią i niezwłocznie po ustąpieniu powodzi dokona jego naprawy.

Odpowiedzialność hotelarzy

Zgodnie z art. 846 § 1 k.c., hotelarze odpowiadają za utratę lub uszkodzenie rzeczy wniesionych przez gości hotelu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek właściwości rzeczy wniesionej lub wskutek siły wyższej albo powstała wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby, która mu towarzyszyła, była u niego zatrudniona albo go odwiedzała. Powódź, która zalała hotele i pensjonaty, może stanowić podstawę do zwolnienia hotelarzy z odpowiedzialności za zniszczenie mienia gości, które uległo zniszczeniu przez wodę wdzierającą się do budynków.

[1] Uchwała Pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 26.10.2007 r., sygn. akt III CZP 30/70, LEX nr 309705.
[2] W tej sprawie wydane zostało rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16.09.2024 r. w sprawie wprowadzenia stanu klęski żywiołowej na obszarze części województwa dolnośląskiego, opolskiego oraz śląskiego (Dz.U. 2024, poz. 1365).
[3] Uchwała Pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 26.10.2007 r., sygn. akt III CZP 30/70, LEX nr 309705.
[4] Adam Jedliński [w:] Kidyba Andrzej (red.), Kodeks cywilny. Komentarz. Tom I. Część ogólna, wyd. II, 2012, komentarz do art. 121.
[5] Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości z dnia 17.09.2024 r.
[6] Zwracał na to uwagę Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16.01.2022 r., sygn. akt IV CKN 629/00, LEX nr 54332.
Autor: Radca Prawny Zbigniew Cieślak, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Śnieżka publikuje wyniki za I półrocze 2024 roku

  • Grupa Śnieżka wypracowała w I półroczu 2024 roku 402,6 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza spadek rok do roku o 7,3%. W analizowanym okresie wynik EBITDA wyniósł 67,4 mln zł, a zysk netto 31,7 mln zł, czyli odpowiednio o 15,9% i 23,2% mniej w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
  • Osłabienie wyników jest przede wszystkim konsekwencją spadku sprzedaży w ujęciu wolumenowym w skali całego rynku, a także umocnienia złotego względem forinta i hrywny. Nadal utrzymują się też relatywnie niekorzystne warunki makroekonomiczne.
  • Pomimo trudnych warunków zewnętrznych, Grupa Śnieżka utrzymała swój udział w polskim rynku.
  • W samym II kwartale 2024 roku wartość sprzedaży w Polsce wyniosła 161,5 mln zł, co oznacza wzrost rok do roku o 4,1%.
  • Wskaźnik dług netto/EBITDA Grupy spadł na koniec czerwca 2024 roku do 2,08 z poziomu 2,35 rok wcześniej.

Utrzymany udział w rynku polskim pomimo trudnych warunków zewnętrznych

Rynek farb dekoracyjnych boryka się ze spadkiem wolumenu sprzedaży, jednak ostatnie dane branżowe wskazują, że tempo tego spadku wyhamowało do jednocyfrowego poziomu. Silna pozycja złotego względem euro, waluty, w której w większości Grupa kupuje surowce, pozwala jej lepiej kontrolować koszty produkcji. Z drugiej strony, umocnienie złotego wobec hrywny i forinta działa niekorzystnie, obniżając przychody, ponieważ wpływy z rynków węgierskiego i ukraińskiego, po przeliczeniu na złote, są niższe.

– Pomimo trudnych warunków zewnętrznych utrzymaliśmy nasz udział w krajowym rynku. W samym II kwartale br. odnotowaliśmy wzrost sprzedaży w Polsce o 4,1%, do 161,5 mln zł. W analizowanym okresie zredukowaliśmy także zadłużenie w ujęciu długu netto do EBITDA, a wydatki CAPEX-owe realizowaliśmy zgodnie z planem. Warto dodać, że wartość wypłaconej w maju dywidendy to blisko 40 mln zł, co dało 3,17 zł na jedną akcję – komentuje Joanna Wróbel-Lipa, Wiceprezes Zarządu Śnieżka SA.

Na obniżenie zyskowności Grupy w I półroczu 2024 roku, oprócz spadku sprzedaży, wpływ miał wzrost kosztów sprzedaży i ogólnego zarządu o 13% rok do roku. Rentowność EBITDA w I półroczu 2024 roku wyniosła 16,7%, co oznacza spadek rok do roku o 1,7 p.p., jednakże jest to bardzo dobry wynik na tle branży. Grupa w analizowanym okresie wypracowała 48,4% rentowności brutto ze sprzedaży, czyli o 5,6 p.p. więcej rok do roku, pomimo trudnego otoczenia rynkowego.

Wartość sprzedaży krajowej osiągnęła 285,9 mln zł, czyli o 5,8% mniej rok do roku, stanowiąc 71,0% skonsolidowanych przychodów. W Ukrainie Grupa odnotowała zwiększenie przychodów w porównaniu z rokiem poprzednim. Sprzedaż na tym rynku wyniosła 42,9 mln zł, co oznacza wzrost o 5,2% wobec I półrocza 2023 roku. Natomiast na Węgrzech przychody spadły o 18,0% rok do roku osiągając wartość 53,2 mln zł.

Podstawowe elementy rachunku zysków i strat Grupy Kapitałowej Śnieżka:

okres 6 miesięcy zakończony dnia 30 czerwca 2024 roku okres 6 miesięcy zakończony dnia 30 czerwca 2023 roku Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 402 648 434 545 -7,3%
Koszt własny sprzedaży 207 966 248 469 -16,3%
Koszty sprzedaży i ogólnego zarządu 143 488 126 972 13,0%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej (2 494) 1 452 -271,8%
Wynik na działalności finansowej (9 345) (11 126) -16,0%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej 134 104 28,8%
Zysk brutto 39 489 49 534 -20,3%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 48 700 60 556 -19,6%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 67 373 80 154 -15,9%
Podatek dochodowy 7 772 8 223 -5,5%
Wynik netto, w tym 31 717 41 311 -23,2%
zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 30 026 38 335 -21,7%

Obecne warunki rynkowe są w dużym stopniu kształtowane przez siłę nabywczą oraz nastroje konsumentów, które wpływają na ograniczony popyt w naszej branży. Na te czynniki oddziałuje sytuacja geopolityczna, realny wzrost wynagrodzeń oraz obserwowana obecnie struktura popytu, gdzie klienci częściej wybierają usługi kosztem dóbr trwałych. W takim otoczeniu wyzwaniem jest utrzymanie wolumenu sprzedaży porównywalnego z rokiem 2023 – podsumowuje Wróbel-Lipa.

Nadchodzi nowy cykl monetarny

Rynki nigdy nie śpią, ale zdarzają się dla nich momenty mocno definiujące kierunek handlu w krótkim terminie, gdy jedno wydarzenie skupia prawie całą uwagę. Z takim zdarzeniem mamy do czynienia dzisiejszego wieczoru, kiedy Rezerwa Federalna prawie na pewno zdecyduje się na pierwszą od 4 lat obniżkę stóp procentowych, która stanie się początkiem nowego cyklu monetarnego. Nierozstrzygnięte pozostają pytania o skalę ruchu i o plany bankierów na nadchodzące kwartały. Odpowiedzi na te zagadnienia otrzymamy już za kilka godzin, a inwestorzy będą zmuszeni dostosować swoje pozycje do nowych okoliczności. Zmienności, przybywaj!

USD pod presją, zyskują CHF i JPY

Środowy handel w dużej części rynku walutowego przebiega jednak w spokojnych warunkach. Można to uznać za zbieranie sił przed nadchodzącą zwiększoną zmiennością po godz. 20. Warto mimo wszystko zwrócić uwagę na przynajmniej trzy aspekty. Po pierwsze i najważniejsze dolar pozostaje względnie słaby, co z łatwością można połączyć z aktualnym oczekiwaniem inwestorów co do obniżki o 50 pb na dzisiejszym posiedzeniu FOMC (kontrakty na stopy wskazują ⅔ szansy na taki ruch). Słabość USD ujrzymy na EUR/USD, które nie oddala się szczególnie od 1,113 $, pozostając blisko 3-tygodniowych szczytów. Podobnie (a nawet jeszcze wyraźniej) prezentuje się indeks dolarowy („zielony” kontra 6 głównych walut), który po raz pierwszy od lipca 2023 roku zbliża się do psychologicznego poziomu okrągłego 100. Wreszcie dolar traci też do wielu walut EM (rynków wschodzących), dzięki czemu np. kurs USD/PLN utrzymuje się poniżej 3,84 zł. Pomimo (przynajmniej powierzchownie) tak jasnych rynkowych sygnałów, możemy dostrzec pewne oznaki niepewności wśród inwestorów. Za takie powinniśmy uznać dzisiejsze zyski tzw. bezpiecznych przystani, czyli głównie CHF i JPY (który powoli wraca do tego grona). EUR/CHF kieruje się w okolice zeszłotygodniowych minimów przy 0,938 ₣, a EUR/JPY zatrzymało korektę, która oddaliła tę parę od tegorocznych dołków przy 155 ¥. Niby większość rynku przekonana jest do mocnego ruchu ze strony Fed, ale nie szkodzi przynajmniej częściowo zabezpieczyć kapitału w aktywach typu safe haven.

Niepewne giełdy, huśtawka na ropie i wzrostowe złoto

Niepewność jest dostrzegalna również na rynku kapitałowym. Wczoraj Wall Street zamknęło się delikatnymi zwyżkami (S&P500 +0,03%, ale ten indeks jest blisko rekordów, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,2%). Azjatycka sesja to już spore rozwarstwienie, od spadku w Indiach (BSE Sensex -0,16%), przez kosmetyczny wzrost w Australii (S&P ASX +0,04%), czy niezłe zyski w Szanghaju i Tokio (po +0,49%), po mocne zachowanie Hongkongu (Hang Seng +1,37%). Wreszcie Europa korygująca się po wtorkowych wzrostach. Przed godz. 14 na czerwono świecą się praktycznie wszystkie europejskie parkiety, od balansującego na linii otwarcia frankfurckiego Daxa po londyński FTSE100 i amsterdamski AEX (-0,6%). Po świetnej wczorajszej sesji na GPW (WIG20 +1,75%), dziś także w Warszawie zadomowiły się niedźwiedzie i główny indeks koryguje się o 0,6%. Zawirowania nie opuszczają rynku ropy, gdzie we wtorek cena baryłki Brent dotarła do 2-tygodniowych szczytów przy 74 $, aby dzisiejszego poranka znaleźć się prawie 2,5 $ niżej, a następnie ponownie odbić na północ i dotrzeć w okolice 72,5 $. W ustabilizowaniu sytuacji nie pomaga niemalejące napięcie na Bliskim Wschodzie i niepewność co do skali rozwoju gospodarczego w najważniejszych gospodarkach globu. Wreszcie do wzrostów powraca złoto, a wycena królewskiego kruszcu znów spogląda na 2580 $/ou.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

FED nieprzewidywalny jak nigdy dotąd. Czy zdecyduje się na mocniejszy ruch przed wyborami?

Rezerwa Federalna dawno nie była taka nieprzewidywalna. Rynki coraz bardziej jednak skłaniają się ku większej obniżce. Dobre dane z USA pozwalają co prawda uzasadnić bardziej asekuracyjne ruchy. Nasuwa się pytanie, czy FED będzie chciał mocniejszego ruchu przed wyborami?

Dane z USA

Wczorajsze dane były miłym zaskoczeniem dla rynku. Analitycy spodziewali się w ujęciu miesięcznym spadku sprzedaży detalicznej o 0,2%. Otrzymali jednak 0,1% wzrostu. Oczekiwali również w ujęciu miesięcznym wzrostu produkcji przemysłowej o 0,2% – otrzymali 0,8%. Odczyty są obiektywnie dobre. Dane, które powinny wyraźnie umacniać dolara względem euro. Patrząc jednak na wykres, ruch był krótki i nieszczególnie imponujący, by nie powiedzieć, że w dłuższej perspektywie niezauważalny. Powodem są oczekiwania względem czwartkowej decyzji FED.

Czekając na czwartek

Dość niespodziewanie przeszliśmy w oczekiwaniach względem wrześniowego posiedzenia FED – które dominowało jeszcze kilka dni temu – do oczekiwań obniżki o 0,5% z 0,25%. Co najdziwniejsze, to w sumie nie wiadomo dlaczego. Na pewno nie są to dane makroekonomiczne, bo chociażby wczorajsze dobre wyniki powinny raczej oddalać obniżki stóp. Skoro jest tak dobrze, to gospodarka przecież nie dławi się drogim kredytem. Pojawia się też kwestia pisma od senatorów demokratów do FED. Z jednej strony jest to dość dziwna forma nacisku, z drugiej przygotowana zaskakująco merytorycznie jak na takie listy. Wiadomo, że demokratom w kampanii przydałyby się niższe stopy, tak samo jak obniżenia kosztów kredytów. Jednakże przykład Polski pokazuje, że to nie zawsze wystarcza, by utrzymać władzę. Wygląda na to, że obecnie w cenach jest już coraz więcej z obniżki do 0,5%. Gdyby doszło do wcześniej oczekiwanego 0,25% można się spodziewać wyraźnego umocnienia dolara.

Inflacja na Wyspach Brytyjskich

Od rana poznaliśmy dwa ważne odczyty dotyczące cen w Wielkiej Brytanii. Inflacja konsumencka – konsekwentnie drugi miesiąc z rzędu – znajduje się na poziomie 2,2%. Jest to poziom, który pozwala na kontynuowanie polityki cięć stóp procentowych przez Bank Anglii. Drugą dobrą wiadomością jest gwałtownie spadająca inflacja producencka. Analitycy oczekiwali zejścia z 0,8% na 0,5%. Finalnie odczyt wyniósł 0,2%. Oznacza to, że presja na wzrost cen od strony producentów powinna spadać. Potwierdza to tylko, że Wielka Brytania powinna kontynuować politykę obniżek stóp procentowych.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach i Japonii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dane z rynku nieruchomości,
20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Wyniki finansowe Lokum Deweloper za I półrocze 2024 r.

Grupa Lokum Deweloper po II kwartałach br. odnotowała 133,9 mln zł przychodu. Wynik rozpoznano ze 190 lokali.

Lokum Deweloper, skupiający swoją działalność na dolnośląskim rynku nieruchomości, w pierwszym półroczu 2024 r. wypracował 133,9 mln zł przychodu, co stanowi niewielki spadek w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku (-1% r/r). Wynik przełożył się na skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży w wysokości 51,2 mln zł. Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego wyniósł 29,5 mln zł, natomiast marża deweloperska 22%.

W samym II kwartale br. Lokum Deweloper podpisał umowy deweloperskie i przedwstępne na 47 lokali na rynku wrocławskim i krakowskim. W całym półroczu Grupa zakontraktowała łącznie 117 takich umów (94 we Wrocławiu oraz 23 w Krakowie). Od początku stycznia do końca czerwca br. w wyniku rozpoznano 190 lokali (-18% r/r): 150 we Wrocławiu i 40 w Krakowie. Potencjał rozpoznań na 2024 r. został zrealizowany w 56%. Z końcem I półrocza br. deweloper miał w ofercie 421 lokali, w tym 192 gotowe do odbioru. W trakcie budowy były 584 mieszkania.

W raportowanym okresie Lokum Deweloper wprowadził do oferty 84 mieszkania w popularnej inwestycji Lokum Porto na wrocławskim Starym Mieście oraz 84 lokale w ramach osiedla Lokum la Vida, powstającego na Sołtysowicach, gdzie rozpoczęto budowę II etapu inwestycji.

– W pierwszym półroczu 2024, zwłaszcza w drugim kwartale, na rynku wyraźnie widoczne było osłabienie popytu, co ma odzwierciedlenie również w naszych wynikach. Klienci są zainteresowani kupnem mieszkań, lecz ze względu na bardzo wysokie koszty finansowania, odkładają w czasie decyzję o zakupie nieruchomości. Obecnie w Polsce mamy najdroższe kredyty hipoteczne w Unii Europejskiej. Taka sytuacja mocno zawęża grono osób, mogących pozwolić sobie na nabycie mieszkania, mimo że ich ceny są niższe niż w większości krajów europejskich – zarówno nominalnie, jak i w stosunku do wynagrodzeń. Klienci wyczekują obniżenia stóp procentowych, a także wprowadzenia programu „Kredyt na start”. Taka forma wsparcia pozwoliłaby dziś wielu gospodarstwom domowym na realizację marzeń o własnym mieszkaniu, zwłaszcza w momencie, gdy dostępność lokali z rynku pierwotnego jest na dobrym poziomie. Brak możliwości sfinansowania mieszkań przez klientów prowadzić będzie nieuchronnie do wstrzymywania nowych inwestycji przez deweloperów i w konsekwencji mniejszej oferty na rynku. Kluczowe dla zachowania równowagi na rynku w kolejnych latach wydaje się więc dziś uruchomienie wsparcia dla kupujących – mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

W bieżącym roku Lokum Deweloper dokonał przedterminowego wykupu obligacji serii I.  W obiegu giełdowym są obecnie obligacje serii J z terminem zapadalności w II kwartale 2027 r. W sierpniu br. miała miejsce wypłata dywidendy za 2023 r. w wysokości 43,2 mln zł (2,40 zł/akcja).

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bankiem ziemi, który pozwala na realizację ponad 11 tys. lokali.

Rynki w napięciu przed decyzją Fed – spekulacje o cięciu stóp o 50 pb mogą rozczarować inwestorów

Rynek z dnia na dzień jest coraz bardziej niepewny co do decyzji Fed-u. Ankieta Bloomberga przedstawia ruch o 25 punktów bazowych w dół. Wycena kontraktów Fed Funds Futures wskazuje, że implikowane prawdopodobieństwo cięcia na poziomie 50 pb wynosi blisko 70 proc. To mocne nastawienie rynkowe na agresywniejszy ruch, które dokonało się w ostatnich kilku dniach, nie wynikało ani z nowych publikacji makro ani z wypowiedzi przedstawicieli Fed (tu mamy okres blackout-u). To jedynie czyste spekulacje, które mogły po prostu „pójść” za daleko. Dziś wszystko zostanie zweryfikowane.

Jestem zdania, że Fed będzie chciał dziś zaakcentować jedynie start cyklu luzowania i dlatego zdecyduje się na zmianę o 25 punktów bazowych. Jeśli obniży stopy bardziej, może to być sygnał dla rynku, że jest poważnie zaniepokojony gospodarką. Rynek może zacząć również spekulować wówczas, że zmierzamy w kierunku recesji. Taka interpretacja rynkowa nie jest „na rękę” Rezerwie Federalnej. Bank centralny, jak wynikało z wielu wypowiedzi Powella oraz innych przedstawicieli, nie uważa, że sytuacja gospodarcza jest bliska recesji. Oczywiście jednocześnie Fed mocniej zaczął przyglądać się rynkowi pracy, aby przypadkiem nie przegapić momentu na odpowiednią reakcję. Mocniejszy pierwszy ruch mógłby wywołać dodatkową presję, aby instytucja zdecydowała się na agresywny cały cykl cięć. Powell z pewnością chce zachować elastyczność w nadchodzących miesiącach i reagować stosowanie do rozwoju wydarzeń w gospodarce. Sam ruch o 25 pb nie będzie oznaczał, że w listopadzie czy grudniu Fed będzie również działać ostrożnie. Myślę, że jeśli dane za wrzesień i październik będą naprawdę słabe (załamanie rynku pracy), wówczas w listopadzie oraz grudniu możemy otrzymać mocniejsze cięcia, co wówczas będzie w pełni uzasadnione.

Co dziś może być zaskoczeniem? Patrząc jak daleko poszły oczekiwania dotyczące ruchu o 50 pb., można wnioskować, że to właśnie zmiana o połowę mniejsza może stanowić większą niespodziankę i pewnego rodzaju rozczarowanie. Wówczas moim zdaniem dolar ma szansę na aprecjację, biorą po uwagę, że w ostatnim czasie sukcesywnie tracił. Oznaczałoby to zejście EUR/USD poniżej 1,11 a może nawet pod 1,10.

Rzeczy do interpretacji będzie sporo. Sama decyzja to nie wszystko. Ważna będzie zmiana wykresu kropkowego. Mediana stopy Fed Fund w czerwcu wyniosła 5,125 proc. na koniec 2024 r., 4,125 proc. na koniec 2025 r. i 3,125 proc. na koniec 2026 r. Siła reakcji rynkowej będzie ściśle zależna od tego, jak bardzo aktualny wykres będzie różnił się od tego z początku wakacji. Oczywiście to nie wszystko. Wypowiedzi Powella będą oceniane pod kątem tego, jak mocno prezes Fed jest zaniepokojony sytuacją gospodarczą. Jeśli takich obaw rynek się nie doszuka, wówczas to również powinno działać na korzyść dolara.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ewa Andrzejewska nową dyrektor operacyjną Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych

We wrześniu 2024 roku Ewa Andrzejewska objęła funkcję dyrektor operacyjnej Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych. W nowej roli będzie odpowiedzialna za współtworzenie i realizację strategii PINK oraz dalszy rozwój organizacji.

Ewa Andrzejewska to ekspertka z wieloletnim doświadczeniem w branży nieruchomości. Przez kilkanaście lat związana była z wydawnictwem Eurobuild, gdzie jako redaktor naczelna odpowiadała m.in. za rozwój magazynu „Eurobuild CEE”, portalu internetowego oraz organizację wielu konferencji i innego typu wydarzeń branżowych.

Przez ostatnie blisko cztery lata pełniła funkcję zastępczyni dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Odpowiedzialna była m.in. za budowę wizerunku branży deweloperskiej i rozwój organizacji. Ewa jest absolwentką Wydziału Socjologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych na Akademii Leona Koźmińskiego.

– Cieszymy się, że udało się zachęcić Ewę do dołączenia do PINK i wzięcia odpowiedzialności za dalszy rozwój organizacji. Jestem przekonany, że Ewa odnajdzie w PINK satysfakcję, a nasze Stowarzyszenie oraz cała branża nieruchomości komercyjnych będą czerpać z jej dynamiki i pomysłów. Ja sam już się cieszę na ten nowy etap. Jednocześnie przy tej okazji chciałbym też jeszcze raz serdecznie podziękować Agnieszce Jachowicz za cały wkład w rozwój PINK, w tym także za zarekomendowanie naszej organizacji Ewie – podkreśla Paweł Toński, prezes zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych.

Z wielkim zapałem rozpoczynam od września nowy etap na drodze zawodowej. Dziękuję za zaufanie ze strony członków zarządu Izby. Cieszę się, że będę mogła rozszerzać swoją wiedzę, zdobywać nowe doświadczenia i dzielić się tymi już zdobytymi. Przychodzę do organizacji z otwartą głową oraz licznymi pomysłami, które pomogą rozwijać naszą branżę. Obiecuję zatem członkom PINK wiele ciekawych inicjatyw. PINK, tak jak dotychczas, będzie reprezentować branżę nieruchomości komercyjnych w relacjach w legislatorem, samorządami, ale również chce integrować środowisko oraz dbać o wymianę wiedzy między graczami – mówi Ewa Andrzejewska, dyrektor operacyjna Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych.

Ewa Andrzejewska skupi się na rozwoju dalszym rozwoju PINK i tematach bliskich branży nieruchomości komercyjnych.

PINK nadal będzie wspierać rząd w sprawnym przygotowaniu dobrej ustawy o polskich REIT-ach. Chcemy też dalej rozpowszechniać ideę REIT na polskim rynku. Będziemy monitorować plany legislacyjne, aby prezentować w ich kontekście potrzeby i perspektywy branży, tak jak to było np. przy okazji tzw. Megaustawy telekomunikacyjnej – precyzuje Paweł Toński.

Organizacja oraz jej członkowie dużo uwagi będą dalej poświęcać kwestiom ESG, starając się łączyć potrzeby zawarte w tych postulatach ze specyfiką branży czy to w kontekście energetycznym, czy społecznym. PINK chce także nadal rozwijać współpracę z innymi organizacjami, aby wymieniać poglądy i wspierać się w inicjatywach dotyczących rynku nieruchomości.

Poprzednio funkcję dyrektor operacyjnej Stowarzyszenia PINK pełniła Agnieszka Hryniewiecka-Jachowicz, która w lipcu br. przeszła na emeryturę.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych zrzesza przedstawicieli wszystkich sektorów i usług rynku nieruchomości komercyjnych, umożliwiając im współpracę, wymianę wiedzy i doświadczeń oraz wywieranie realnego wpływu na otaczające środowisko gospodarcze, polityczne i społeczne. Współpracując z innymi organizacjami, promuje dobre praktyki na rynku nieruchomości komercyjnych.

Do Stowarzyszenia należy ponad 60 firm członkowskich – deweloperów, inwestorów, asset menedżerów zarządzających aktywami i zarządców nieruchomości, firm projektowych i konsultantów budowlanych, doradców rynku nieruchomości oraz firm doradztwa prawnego, podatkowego oraz usług finansowych.

EY: 61% konsumentów obawia się kradzieży tożsamości podczas korzystania z aplikacji

Wyniki najnowszej edycji badania – EY Future Consumer Index – wskazują, że rosną obawy konsumentów o bezpieczeństwo ich danych. Aż 61% osób korzystających z cyfrowych usług takich jak aplikacje sklepów internetowych obawia się, że przekazane tam informacje przyczynią się do kradzieży ich tożsamości. Tylko w przeciągu roku ten odsetek urósł o 6 punktów procentowych. W przypadku plików cookies aż 65% badanych ma obawy dotyczące ich przechowywania, a 62% boi się że zostaną one wykorzystane jako element uwiarygadniający w cyberataku. W efekcie aż 65% konsumentów planuje zwracać większą uwagę na politykę przechowywania danych przez konkretne firmy i marki. Jednocześnie jednak 28% badanych jest gotowa przekazywać wrażliwe dane w zamian za otrzymywanie bardziej personalizowanych ofert.

– Wiedza na temat cyberzagrożeń rośnie nie tylko wśród firm, ale również konsumentów. W wyniku ataków przeprowadzonych na znane osoby lub masowych wycieków danych z przedsiębiorstw świadomość na temat takich zjawisk jak kradzież tożsamości staje się coraz większa. W ślad za tym rosną zaś obawy o to, czy udostępniane informacje w pewnym momencie nie zostaną wykorzystane przeciwko nam. Można się przed tym bronić zakładając np. dodatkowe adresy e-mail służące wyłącznie do zakupów online i korzystając z kart przedpłaconych – mówi Patryk Gęborys, Partner EY, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Wyniki badania – EY Future Consumer Index – potwierdzają rosnące obawy konsumentów o bezpieczeństwo przekazywanych przez nich danych. W przypadku aplikacji aż 61% badanych wyraża zaniepokojenie, że zgromadzone informacje mogą posłużyć do kradzieży tożsamości. W przeciągu roku ten odsetek urósł aż o 6 punktów procentowych. Równie wysokie wyniki zanotowano w innych kategoriach – wycieku danych z przedsiębiorstwa (59% – wzrost o 6 pkt. proc), sprzedaży danych do „firmy trzeciej” (58% – wzrost o 5 pkt. proc) lub ściągnięciu wirusa (58% – wzrost o 6 pkt. proc.) Największy wzrost niepewności (o 9 pkt. proc. – z 43% do 52%) wiąże się zaś ze śledzeniem przez aplikację wszystkich aktywności, co jasno pokazuje że wśród konsumentów rośnie świadomość, że przekazanie swoich informacji to transakcja wiązana. Co więcej aż 50% badanych podejrzewa firmy o szpiegowanie poprzez urządzenia aktywowane głosem, a 54% o nieautoryzowany monitoring informacji. Pomimo to wciąż aż 33% młodszych konsumentów i 30% starszych ściąga aplikacje, gdyż przechowywanie ich danych płatności i adresu dostawy ułatwia dokonywanie zakupów.

Wykres. Obawy konsumentów dotyczące wykorzystania usług lub produktów cyfrowych (np. aplikacji)
Obawy konsumentów dotyczące wykorzystania usług lub produktów cyfrowychAnalogiczne obawy dotyczą również zbierania plików cookies. Aż 65% konsumentów jest wysoce zaniepokojona, że informacje o nich mogą być niewłaściwie przechowywane, a w konsekwencji wykradzione. Niewiele mniejsza grupa – 62% ankietowanych – boi się że zebrane o nich dane mogą posłużyć jako element uwiarygadniający podczas cyberataku. To o wiele więcej niż w przypadku obaw dotyczących ujawniania historii przeglądanych stron poprzez wyświetlanie personalizowanych reklam (49%) lub przekonanie do dokonania zakupu, który nie był planowany (36%), poprzez lepsze targetowanie.

Im lepsza oferta tym mniejsze obawy

Chociaż aż 65% konsumentów planuje zwracać większą uwagę na sposób, w jaki konkretne firmy przechowują ich dane, to równocześnie aż 28% badanych jest gotowa przekazać dane umożliwiające ich identyfikację w zamian za personalizowane oferty. Na przestrzeni 3 lat ten odsetek wzrósł o 4 punkty procentowe. Podobny odsetek – 24% – jest gotowy dokonać takiej wymiany w zamian za otrzymywanie dedykowanych rekomendacji produktów będącymi tańszymi lub zdrowszymi zamiennikami. Co ciekawe, aż 20% badanych (wzrost o 3 pkt. proc. pomiędzy 2021 a 2024) deklaruje większą otwartość na przekazanie danych w zamian za otrzymywanie zindywidualizowanych reklam.

– Konkurowanie na cenę i jakość usług to podstawa funkcjonowania każdej branży. Wraz z rozwojem narzędzi cyfrowych coraz częściej przewagę będzie można budować poprzez jeszcze jeden aspekt – cyfrową ochronę danych stanowiącą naturalne uzupełnienie dla innowacyjności. Konsumenci – zarówno indywidualni jak i korporacyjni – są coraz bardziej świadomi na temat ryzyk, do jakich może doprowadzić wyciek informacji. Stąd na znaczeniu będą zyskiwać firmy, które będą łączyć transparentność i wysoki poziom ochrony przechowywanych danych – podsumowuje Mateusz Mazur, Partner EY, Lider obszaru inżynierii cyfrowej.

O badaniu
Badanie – EY Future Consumer Index – śledzi zmieniające się nastroje i zachowania konsumentów w różnych horyzontach czasowych i na różnych rynkach globalnych, identyfikując pojawiające się nowe segmenty konsumenckie. W 14. edycji badania, która została przeprowadzona od 29 marca do 10 kwietnia 2024 r., wzięło udział 23 016 konsumentów z obu Ameryk, Europy, Azji, Afryki, Australii i Oceanii.

Kinga Gruszecka dołącza do CGI Polska – ekspertka sektora kosmicznego będzie koordynować projekty związane z przestrzenią kosmiczną

Kinga Gruszecka – ekspertka polskiego sektora kosmicznego, nagrodzona tytułem Nadziei Sektora, od września 2024 dołącza do zespołu CGI Polska. Będzie odpowiadać za koordynację projektów dotyczących sektora kosmicznego prowadzonych przez polski oddział kanadyjskiej spółki będącej jedną z największych na świecie firm świadczących usługi doradztwa biznesowego i IT. CGI to również ponad 40-letnia historia działań w sektorze kosmicznym.

CGI jest globalnym liderem rozwiązań IT w takich sektorach jak bankowy, komunikacyjny, ubezpieczeniowy, energetyczny, produkcyjny, a także kosmiczny. Od ponad 40 lat rozwija projekty związane z lotnictwem i przestrzenią kosmiczną. Od lat 70. trwa współpraca CGI z Europejską Agencją Kosmiczną ESA w zakresie lotów kosmicznych, tworzenia systemów kontroli naziemnej oraz stosowania konwencjonalnych technologii informatycznych, takich jak zarządzanie siecią, prace w chmurze czy zarządzanie zasobami wiedzy. W nowym milennium CGI rozwijało strategiczne projekty m.in. w ramach programu nawigacji satelitarnej Galileo, którego efektem było wystrzelenie w kosmos dwóch satelit GIOVE-A i GIOVE-B. Obecnie projekty kosmiczne prowadzone przez CGI obejmują 9 krajów.

Lokalnie na rynku europejskim CGI prowadzi działania związane m.in. z zaawansowaną analityką zdjęć satelitarnych. Efekty prac służą rozwojowi wielu dziedzin biznesu, technologii i przemysłu, a także wspierają administracje publiczną np. w zakresie gospodarki wodnej, rolnictwa, transportu czy telemedycyny.

Polska wzmacnia swoją pozycję w sektorze kosmicznym

Polska również rozwija swoje aktywności w przestrzeni kosmicznej. W CGI dział zajmujący się projektami w sektorze kosmicznym od września tworzy Kinga Gruszecka. Prezeska Stowarzyszenia Polskich Profesjonalistów Sektora Kosmicznego, rozwijała swoją karierę zawodową m.in. w Polskiej Agencji Kosmicznej, Hewlett Packard Enterprise czy w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Absolwentka Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz studiów podyplomowych na Akademii Leona Koźmińskiego (LiderShe), gdzie również prowadziła wykłady na studiach podyplomowych „Przedsiębiorczość w sektorze kosmicznym”. Uczestniczka wielu międzynarodowych kursów i stypendiów, m.in. na Uniwersytecie Harvarda, klubów Rotary i Departamentu Stanu w USA. Pasją i zdobytym doświadczeniem dzieli się z innymi w ramach licznych spotkań i debat. O potencjale sektora miała możliwość mówić również na prestiżowym TEDx SGH.

– Kosmos jest bliżej nas niż myślimy. Projekty i rozwiązania z nim związane mają szansę podnieść jakość życia wielu ludzi i na wielu różnych poziomach – podkreśla Kinga Gruszecka. Podczas mojej drogi zawodowej – już od blisko dekady związanej z sektorem kosmicznym – miałam przyjemność realizować wiele ambitnych projektów. To fascynujące i niekończące się wyzwanie. Cieszę się, że teraz wspólnie z profesjonalistami CGI z Polski i całego świata będę mogła realizować kolejne nieszablonowe i cenne projekty. 

Rozwój CGI jest bardzo widoczny w ostatnich latach. Zwiększyliśmy naszą obecność w sektorze energetycznym, a teraz kierujemy naszą uwagę na kosmos – mówi Krzysztof Ulicki, Head of Commercial Sector w CGI.  Jako  CGI posiadamy szerokie kompetencje w sektorze kosmicznym. Estoński zespół blisko współpracuje z Europejską Agencją Kosmiczną, mamy własne narzędzia do analityki zdjęć z kosmosu. Na arenie międzynarodowej blisko współpracujemy z liderami rozwiązań. Tworząc sektor kosmiczny, chcemy zaproponować nasze doświadczenie polskim firmom i organizacjom. Nasza filozofia globalnej lokalności będzie największym atutem, jeśli porównamy CGI do innych firm działających w tym sektorze. Zarówno lokalnych, jak i globalnych.

TSUE: Konsument może pozwać przedsiębiorcę w swoim kraju, jeśli istnieje tzw. „element zagraniczny”

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że konsument może pozwać przedsiębiorcę przed sąd swojego miejsca zamieszkania, jeśli tylko w sprawie występuje tzw. „element zagraniczny”. Zasadniczo swojego kontrahenta pozywa się przed sąd, w którym to on ma siedzibę lub miejsce zamieszkania.

Kupujący i sprzedawca z tego samego państwa

Ciekawe rozstrzygnięcie pod koniec lipca wydał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W sporze konsumenta z firmą z tego samego państwa orzekł, że może w nim znaleźć zastosowanie unijne rozporządzenie 1215/2012 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (tzw. rozporządzenie Bruksela I bis), jeśli tylko występuje element zagraniczny sporu. Dzięki temu konsument mógł wytoczyć firmie powództwo przed sąd swojego miejsca zamieszkania, a nie przed sąd właściwy miejscowo dla siedziby firmy, jak chciał tego przedsiębiorca.

Zasadniczo pozywa się przed sąd siedziby pozwanego

Zgodnie z zasadami właściwości ogólnej, powództwo w sprawach cywilnych w Polsce wytacza się przed sąd pierwszej instancji, w którego okręgu pozwany ma miejsce zamieszkania. Jeśli pozwany jest osobą prawną, powództwo wytacza się według miejsca jego siedziby (art. 27 i 30 K.p.c.). Podobne reguły obowiązują w prawie niemieckim, gdzie również właściwym jest sąd siedziby pozwanego.

Mieszkaniec Norymbergi zawarł umowę o udział w imprezie turystycznej z organizatorem podróży z siedzibą w Monachium. Następnie, w oparciu o tę umowę wytoczył organizatorowi powództwo przed sąd rejonowy w Norymberdze, powołując się m.in. na art. 18 ust. 1 unijnego rozporządzenia 1215/2012. Przepis ten stanowi, że konsument może m.in. wytoczyć powództwo przed sądem swojego miejsca zamieszkania bez względu na miejsce zamieszkania kontrahenta. Sprzeciwiło się temu biuro podróży, które chciało by zgodnie z prawem krajowym proces toczył się w Monachium. Kontrahent podniósł, że rozporządzenie nie ma zastosowania, bowiem dotyczy ono spraw cywilnych, które mają skutki transgraniczne, a takich skutków brak w sporze obu stron mających siedzibę w tym samym państwie.

Norymberski sąd w zawiesił postępowanie i wystąpił do TSUE z pytaniem, czy art. 18 ust. 1 ww. rozporządzenia reguluje nie tylko kwestie międzynarodowe, ale również właściwości miejscowej sądów krajowych w sprawach, w których obie strony sporu mają miejsce zamieszkania lub siedzibę w tym samym państwie UE.

Wyjątki dla spraw konsumentów

Rozporządzenie Bruksela I bis ma służyć dalszemu ułatwianiu dostępu do wymiaru sprawiedliwości i zwiększać swobodę przepływu orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych. Nie ma zastosowania w sprawach podatkowych, administracyjnych, celnych. W preambule precyzyjnie postanawia, że przepisy o jurysdykcji powinny być w wysokim stopniu przewidywalne i opierać się na zasadzie, że jurysdykcję w ogólności mają sądy miejsca zamieszkania pozwanego. Wyjątki mogą wystąpić w kilku dokładnie określonych przypadkach. Między innymi, w sprawach ubezpieczeniowych, umów z udziałem konsumentów i z zakresu prawa pracy, strona słabsza powinna być chroniona przez przepisy jurysdykcyjne dla niej bardziej korzystne niż przepisy ogólne.

Element zagraniczny

W wyroku z 29 lipca 2024 r. TSUE odpowiedział twierdząco na pytanie niemieckiego sądu. Art. 18 ust. 1 unijnego rozporządzenia 1215/2012 ma zastosowanie nie tylko w kwestiach międzynarodowych, ale również w zakresie właściwości miejscowej sądów krajowych w sprawach, w których obie strony sporu mają miejsce zamieszkania lub siedzibę w tym samym państwie członkowskim. Tym samym konsument mógł pozwać przedsiębiorcę przed sąd właściwy dla miejsca swojego zamieszkania, ale pod warunkiem, że w sprawie istnieje element zagraniczny. A tak jest, bowiem miejsce docelowe podróży, która była przedmiotem spornej umowy, znajduje się za granicą (sprawa C-774/22, JX przeciwko FTI Touristik GmbH).

Podsumowanie

Co wynika z najnowszego wyroku TSUE? Konkluzja, że do zawartej między konsumentami a przedsiębiorcami z tego samego państwa umowy znajdzie zastosowanie unijne rozporządzenie Bruksela I bis, i ci pierwsi mogą wytaczać powództwa przeciw tym drugim przed sąd właściwy dla swojego miejsca zamieszkania, a nie miejsca siedziby kontrahenta, jeśli tylko w sprawie występuje tzw. element zagraniczny.

To bardzo korzystne dla konsumentów rozstrzygnięcie. Z drugiej strony pogarsza pozycję drugich stron sporów, zwłaszcza przedsiębiorców, jednocześnie rodząc pytanie, jak dalece sądy będą mogły posuwać się z interpretacją co do istnienia elementu zagranicznego w sprawie? Czy kupiec z Jeleniej Góry będzie mógł pozwać komis samochodowy z Warszawy przed sąd w Jeleniej Górze tylko dlatego, że samochód zepsuł się w Czechach? A może wystarczy do tego już sam fakt, że samochód jest produkcji francuskiej?

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Optymistyczne prognozy zatrudnienia w IT na IV kwartał 2024: 47% firm planuje rekrutacje

Organizacje branży IT i nowych technologii patrzą z optymizmem rekrutacyjnym na ostatnie miesiące tego roku. Od października do końca grudnia 47% firm tego sektora chce zatrudniać nowych pracowników, a zmniejszenie liczby etatów przewiduje 20% pracodawców, natomiast 31% z nich nie przewiduje zmian w zespołach. Takie dane płyną dla sektora IT z raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany rekrutacyjne na IV kwartał 2024 roku.

Zaprezentowana przez ManpowerGroup analiza wskazuje na to, że firmy branży IT patrzą na czwarty kwartał 2024 optymistyczne. Prognoza netto zatrudnienia, będąca barometrem rynku pracy i pokazująca plany firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, wyniosła tutaj bowiem +27%, co pokazuje, że branża nowych technologii ma jeden z największych apetytów rekrutacyjnych spośród wszystkich 8 analizowanych sektorów. Wskaźnik ten wzrósł o 11 punktów procentowych względem analogicznego czasu rok temu, jest także większy o 5 punktów procentowych analizując dane kwartał do kwartału.

– Perspektywy zatrudnienia na ostatni kwartał tego roku dla IT są pozytywne, dane plasują branżę tuż obok transportu, logistyki & motoryzacji oraz dóbr & usług konsumpcyjnych, wśród trzech sektorów z najwyższym przewidywanym wzrostem. To dobry sygnał i miejmy nadzieję, potwierdzenie odbicia po wcześniejszych redukcjach oraz spowolnieniu rozwoju czy nawet wstrzymaniu niektórych projektów – mówi Justyna Mazur, ekspertka rynku pracy, manager rekrutacji w Experis. – Obecny wzrost prognozy zatrudnienia sugeruje, że firmy IT są teraz lepiej przygotowane na przyszłe wyzwania, widzą zwiększone zapotrzebowanie na swoje produkty oraz usługi. Ponowne inwestycje w nowe technologie, sztuczną inteligencję, chmurę obliczeniową, a także niezwykle istotne cyberbezpieczeństwo dodatkowo stymulują ten wzrost. Zauważamy większą niż w poprzednich miesiącach liczbę prowadzonych procesów rekrutacyjnych – dodaje ekspertka rynku pracy IT.

Zdaniem Justyny Mazur, analiza pokazuje, że polska branża IT zachowuje dynamiczny wzrost pomimo zmieniających się warunków ekonomicznych. – Niemal połowa firm z tego sektora planuje zwiększyć zatrudnienie, co potwierdza, że rynek jest napędzany rosnącym zapotrzebowaniem na usługi cyfrowe, innowacje technologiczne oraz transformację i automatyzację procesów. Odsetek prognozowanych zwolnień może być efektem m.in. restrukturyzacji, optymalizacji kosztów lub zmieniających się priorytetów biznesowych. Nie zapominajmy jednak, że jest to zjawisko towarzyszące zazwyczaj szybkiemu rozwojowi, gdzie ciągłe dokonywanie zmian, adaptacja do dynamicznego otoczenia jest warunkiem koniecznym – podkreśla ekspertka Experis.

Według danych Job Market Insights od lipca do połowy września tego roku w polskiej sieci pojawiło się ponad 68000 ofert kierowanych do specjalistów IT i telekomunikacji. Najczęściej poszukiwani byli specjaliści na stanowisko DevOps Engineera, Java developera, Data Engineera. Najwięcej ofert pracy zlokalizowanych było w Warszawie, Krakowie, a także Wrocławiu.

– Obserwując sytuację na rynku pracy IT, obszary najbardziej aktywne w ostatnich miesiącach nadal będą wykazywały rosnące zapotrzebowaniem na specjalistów, są nimi sztuczna inteligencja (AI) i uczenie maszynowe (ML), chmura obliczeniowa, cyberbezpieczeństwo, rozwój oprogramowania oraz analityka danych. Tym samym do najbardziej poszukiwanych kandydatów nadal będą należeć m.in. inżynierowie ds. AI/ML, DevOps inżynierowie, specjaliści ds. bezpieczeństwa IT, doświadczeni developerzy, analitycy i inżynierowie danych. Jeśli chodzi o poziom doświadczenia, to pracodawcy najczęściej poszukują specjalistów średniego szczebla, jak i doświadczonych pracowników. Cenne są zwłaszcza te osoby, które potrafią prowadzić skomplikowane projekty, posiadają także unikalne kompetencje techniczne – podsumowuje Justyna Mazur.

Raport ManpowerGroup prezentuje także dane odnoszące się do planów rekrutacyjnych organizacji w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Dane pokazują, że pracodawcy obszaru nowych technologii zadeklarowali na IV kwartał tego roku prognozę netto zatrudnienia na poziomie +31%. Od października do końca grudnia wzmożone działania rekrutacyjne planuje 45% organizacji, 14% liczy się z koniecznością redukcji etatów, a jedynie 1% organizacji nie zna planów rekrutacyjnych na nadchodzące miesiące. Natomiast 40% pracodawców branży IT w regionie EMEA chce pozostawić zatrudnienie na niezmienionym poziomie.