Zarządy muszą przygotować się na odpowiedzialność za błędy sztucznej inteligencji

-Reklama-Biuro Tłumaczeń OnlineBiuro Tłumaczeń Online

Sztuczna inteligencja coraz częściej nie tylko wspiera pracowników, ale również ocenia klientów, analizuje ryzyko, rekomenduje inwestycje, selekcjonuje kandydatów i samodzielnie inicjuje działania. Gdy jednak algorytm popełni błąd, nie poniesie odpowiedzialności prawnej ani finansowej. Odpowiedzą ludzie i organizacje, które zdecydowały o jego wykorzystaniu. Dla zarządów oznacza to konieczność wskazania właścicieli systemów AI, zasad nadzoru oraz osób uprawnionych do zatrzymania ich działania.

Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja była przede wszystkim narzędziem wspierającym człowieka. Pomagała wyszukiwać informacje, analizować dane czy przygotowywać projekty dokumentów. Dziś coraz częściej przestaje być jedynie asystentem, a staje się uczestnikiem procesu decyzyjnego. Ocenia zdolność kredytową klientów, analizuje ryzyko transakcji, przygotowuje rekomendacje inwestycyjne, selekcjonuje kandydatów do pracy, wspiera diagnostykę medyczną, kontroluje procesy produkcyjne, a nawet samodzielnie inicjuje kolejne działania jako tzw. agent AI. To zmiana znacznie głębsza, niż mogłoby się wydawać. Nie polega bowiem wyłącznie na zastosowaniu nowej technologii. Zmienia sposób podejmowania decyzji w przedsiębiorstwie. A skoro zmienia się sposób podejmowania decyzji, nieuchronnie pojawia się pytanie o odpowiedzialność.

Paradoks polega na tym, że właśnie temu zagadnieniu poświęca się dziś zaskakująco mało uwagi. Większość dyskusji koncentruje się na możliwościach sztucznej inteligencji, jej wpływie na rynek pracy albo wymogach wynikających z AI Act. Tymczasem z perspektywy zarządów, właścicieli firm i działów compliance znacznie ważniejsze jest inne pytanie: kto odpowie za skutki błędnej decyzji podjętej przy wykorzystaniu AI?

Odpowiedź może rozczarować entuzjastów nowych technologii. Nie odpowie sztuczna inteligencja. Nie odpowie ChatGPT, Copilot, Gemini ani żaden inny model czy agent AI. Nie otrzyma pozwu, nie zapłaci odszkodowania, nie poniesie odpowiedzialności karnej ani dyscyplinarnej. Nie jest uczestnikiem obrotu prawnego. Nie posiada osobowości prawnej ani zdolności do ponoszenia odpowiedzialności. Ostatecznie zawsze odpowiada człowiek lub organizacja, która zdecydowała się wykorzystać AI w procesie podejmowania decyzji.

To jednak dopiero początek problemu. Znacznie trudniejsze okazuje się ustalenie, który człowiek powinien tę odpowiedzialność ponosić.

Wyobraźmy sobie przedsiębiorstwo, w którym sztuczna inteligencja analizuje umowy, ocenia ryzyko kontrahentów, przygotowuje rekomendacje dla działu zakupów, automatycznie kwalifikuje reklamacje klientów i podejmuje pierwsze decyzje kadrowe. System działa poprawnie przez wiele miesięcy, aż w pewnym momencie dochodzi do poważnego błędu. AI błędnie klasyfikuje transakcję, ujawnia poufne informacje, odrzuca ważnego klienta albo wydaje rekomendację, która prowadzi do wielomilionowej szkody. W takiej sytuacji bardzo szybko okazuje się, że technologia nie jest największym problemem. Problemem staje się odpowiedzialność za sposób jej wykorzystania.

Czy odpowiada pracownik, który zaufał rekomendacji systemu? Kierownik działu, który zdecydował o wdrożeniu rozwiązania? Dyrektor IT odpowiedzialny za integrację? Dostawca oprogramowania? A może członek zarządu, który zaakceptował wykorzystanie sztucznej inteligencji w procesach biznesowych?

Prawo nie zna jednej uniwersalnej odpowiedzi. Każda sytuacja wymaga odrębnej oceny. Jedno pozostaje jednak niezmienne – odpowiedzialność nie znika tylko dlatego, że część procesu decyzyjnego została powierzona algorytmowi. To właśnie dlatego europejskie regulacje dotyczące sztucznej inteligencji tak mocno akcentują znaczenie nadzoru człowieka. Wbrew potocznym opiniom nie chodzi wyłącznie o ograniczenie ryzyka technologicznego. Chodzi o zachowanie realnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Człowiek ma nie tylko możliwość ingerencji w działanie systemu, lecz przede wszystkim obowiązek jej wykonywania wtedy, gdy wymagają tego okoliczności.

W praktyce oznacza to konieczność zupełnie nowego spojrzenia na corporate governance. Przez dziesięciolecia przedsiębiorstwa budowały systemy odpowiedzialności za decyzje ludzi. Każdy proces miał właściciela, określone kompetencje, zasady akceptacji oraz mechanizmy kontroli. W świecie sztucznej inteligencji te same zasady pozostają aktualne, ale wymagają dostosowania do nowych realiów.

Nie wystarczy już odpowiedzieć na pytanie, kto odpowiada za dział sprzedaży, zakupy czy bezpieczeństwo informacji. Coraz częściej trzeba również wiedzieć, kto odpowiada za konkretnego agenta AI, kto zatwierdza sposób jego działania, kto kontroluje jakość generowanych przez niego wyników i kto ma obowiązek reagować wtedy, gdy system zaczyna podejmować błędne decyzje.

To nie jest wyłącznie problem największych korporacji. Średnie przedsiębiorstwo korzystające z kilku popularnych narzędzi opartych na AI również powinno wiedzieć, jakie decyzje są podejmowane automatycznie, jakie dane trafiają do systemów oraz kto w organizacji ponosi odpowiedzialność za ich wykorzystanie. W wielu firmach odpowiedź na te pytania wciąż brzmi: „wszyscy”. Z prawnego punktu widzenia oznacza to najczęściej, że nie odpowiada nikt. A to jeden z najbardziej niebezpiecznych modeli zarządzania ryzykiem.

Historia biznesu wielokrotnie pokazywała, że największe kryzysy nie wynikały z braku procedur, lecz z braku jasno określonej odpowiedzialności. Dotyczyło to bezpieczeństwa informacji, przeciwdziałania korupcji, ochrony danych osobowych czy zgodności z regulacjami sektorowymi. Sztuczna inteligencja nie stanowi wyjątku. Im bardziej przedsiębiorstwa powierzają jej wykonywanie kolejnych zadań, tym większego znaczenia nabiera odpowiedź na pytanie, kto rzeczywiście nadzoruje ten proces.

Można wręcz zaryzykować tezę, że w najbliższych latach przewaga konkurencyjna przedsiębiorstw nie będzie wynikała wyłącznie z tego, kto szybciej wdroży AI. O wiele ważniejsze okaże się to, kto zrobi to w sposób odpowiedzialny. Organizacje, które już dziś stworzą przejrzyste zasady nadzoru nad sztuczną inteligencją, przypiszą odpowiedzialność konkretnym osobom, wprowadzą mechanizmy dokumentowania decyzji i okresowej weryfikacji działania systemów, będą nie tylko lepiej przygotowane na wymagania regulatorów. Będą również znacznie bezpieczniejsze biznesowo.

Największym błędem byłoby bowiem uznanie, że sztuczna inteligencja przejmuje odpowiedzialność razem z wykonywanym zadaniem. Przejmuje jedynie część procesu decyzyjnego. Odpowiedzialność pozostaje tam, gdzie była zawsze – po stronie ludzi zarządzających przedsiębiorstwem. Im szybciej firmy to zrozumieją, tym większa szansa, że AI stanie się dla nich rzeczywistym źródłem przewagi konkurencyjnej, a nie początkiem nowego rodzaju ryzyka, którego nie przewidziano tylko dlatego, że wszyscy byli zbyt zajęci zachwycaniem się możliwościami technologii.

Autor/Źródło:

Disclaimer: Informacje zawarte w niniejszej publikacji służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady.

Polecane

Jak upały wpływają na gospodarkę i biznes

Gdy temperatura rośnie, spada nie tylko komfort pracy. Ekstremalne...

Rynek pracy w Polsce: które zawody dominują, gdzie brakuje młodych i kogo zastąpi AI

Główny Urząd Statystyczny opublikował pierwsze tak szczegółowe zestawienie zawodów...

Czy boom na AI pęknie? Prognoza na III kwartał dla giełd, złota i ropy

Koniec II kwartału przyniósł mocne odbicie akcji spółek związanych...

Koniec last minute? Kryzys paliwowy może podnieść ceny biletów lotniczych

Niekoniecznie w domu, ale jeśli wyjazd to: na krócej,...

TFI zarobiły 1,4 mld zł. Zysk branży wyższy o 38 proc.

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych zamknęły 2025 r. najlepszym wynikiem w...
Wiadomości

AI skraca obecność cyberprzestępców w firmowej sieci o 80 dni. Oszczędności sięgają 1,9 mln dolarów

Organizacje szeroko wykorzystujące sztuczną inteligencję w cyberbezpieczeństwie potrafią średnio o około 80 dni szybciej usunąć cyberprzestępców ze swojej infrastruktury po naruszeniu zabezpieczeń. Pozwala to ograniczyć przeciętny koszt cyberataku o 1,9 mln dolarów. Z raportu World Economic Forum i KPMG wynika, że 77 proc. firm stosuje już AI do ochrony przed cyberzagrożeniami, a 88 proc. zespołów bezpieczeństwa inwestuje w agentów AI.

Kradzież laptopa ujawniła dane 700 osób. UODO ukarał starostę i biuro geodezji

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nałożył administracyjne kary pieniężne...

Columbus Energy może zapłacić wysoką karę. UOKiK wszczął postępowanie

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie przeciwko...

Przypadek Anthropic ostrzeżeniem dla Europy. Kto naprawdę kontroluje sztuczną inteligencję?

Jeszcze kilka miesięcy temu dyskusja o suwerenności technologicznej mogła...

AI Act od 2 sierpnia. Firmy powinny sprawdzić, gdzie używają sztucznej inteligencji

ChatGPT to dopiero początek. Z raportu „Barometr rynku pracy...

Agentowa AI może ograniczyć koszty wielkich inwestycji infrastrukturalnych

Pomimo inwestycji poczynionych w ostatnich latach światowy sektor infrastruktury...

Dwie na trzy inicjatywy AI w polskich firmach nie wychodzą poza etap testów

Rozwój sztucznej inteligencji i coraz większa ilość przetwarzanych danych...
Coś dla Ciebie