Popołudniowy komentarz walutowy z 28.08.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 28.08.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

W II kwartale br. polska gospodarka doświadczyła lekkiej zadyszki

W II kwartale 2015 roku wzrost gospodarczy w Polsce, zgodnie z tym o czym już wcześniej informował GUS, wyhamował do 3,3% w relacji rocznej z poziomu 3,6% w pierwszych trzech miesiącach roku.

Spadek dynamiki wzrostu to w głównej mierze wpływ słabszych inwestycji. Wzrosły one o 6,4% R/R wobec 11,4% w I kwartale br. i wobec prognozowanego wzrostu o 9,6%. Jednak pomimo słabszych inwestycji struktura polskiego PKB jest bardzo solidna, co z optymizmem każe spojrzeć w przyszłość i oczekiwać przyspieszenia wzrostu w kolejnych kwartałach. Dlatego też podtrzymujemy naszą prognozę, że w całym 2015 roku wzrost gospodarczy może sięgnąć 3,8%. Obecnie największym zagrożeniem dla tej prognozy pozostają obawy i niepewność związane z kondycją chińskiej gospodarki.

Opublikowane dane o PKB w żaden sposób nie wpływają na zmianę oczekiwań co do polityki monetarnej. Zadyszka obserwowana w II kwartale ma jedynie przejściowy charakter, dlatego nie ma podstaw, żeby RPP wróciła do obniżek stóp procentowych. Stąd też kolejną decyzją będzie ich podwyżka. Oczekujemy, że z uwagi na dłuższy okres deflacji, utrzymującą się niepewność związaną z Chinami oraz przyszłoroczną zmianę składu Rady, podwyżka ta będzie miała miejsce dopiero w 2017 roku. To później niż zakłada rynek, który prognozuje podwyżki jeszcze w III kwartale 2016 roku.

Komentarz przygotował:

Marcin Kiepas

Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Koniec z wyłudzaniem VAT

Cena benzyny spadają. Kiedy zauważymy to na stacjach paliw?

Przez ostatnie trzy tygodnie hurtowa cena benzyny bezołowiowej spadła o ponad 40 gr za litr. Kiedy te zmiany przełożą się na ceny detaliczne popularnej bezołowiówki? Będzie to zależeć głównie od konkurencji między stacjami. Komentarz Marcina Lipki, analityka walutowego Cinkciarz.pl.

Ostatnie miesiące charakteryzują się wyjątkowym zamieszaniem na rynku ropy naftowej oraz jej produktów. Przyczyny spadku cen tego surowca wynikają przede wszystkim z walki o utrzymanie rynku pomiędzy krajami OPEC a innymi producentami. Wśród tych ostatnich są Stany Zjednoczone, które dzięki rewolucji łupkowej przez trzy lata zwiększyły wydobycie o 50 proc.

Mimo silnego spadku cen ropy Brent stosunkowo wolno obniża się koszt samej benzyny na świecie. Jest to przede wszystkim efekt wyższego od oczekiwań popytu na paliwa w USA. Dodatkowo przestoje w niektórych rafineriach były dłuższe niż planowano. W rezultacie stosunkowo wysoki popyt i ograniczona podaż spowodowały, że marże na paliwach były w minionych miesiącach nienaturalnie wysokie.

W przypadku krajowego rynku notowania zaburzają również zmiany na walutach. Osłabienie złotego powoduje, że dla polskiego odbiorcy paliwa są droższe, niż wynikałoby to z nominalnych zmian cen. Przez to w mniejszym stopniu korzystamy z obniżek na rynku światowym.

W tej analizie główny nacisk został jednak położony na zależność pomiędzy ceną paliw na europejskim rynku ARA 95 spot (Amsterdam/ Rotterdam/ Antwerpia, podstawowy wyznacznik ceny PB 95 w Europie) oraz kosztami PB 95 w hurcie krajowym wraz z akcyzą i opłatą paliwową. Dane są oparte na informacjach opublikowanych przez firmę Lotos. Polskie ceny detaliczne pochodzą z cotygodniowych raportów, przygotowywanych przez Komisję Europejską.

Wykres 1

Wykres 1 Cena benzyny znowu spadła. Kiedy zauważymy to na stacjach paliw?

Dużo łatwiej analizować jednak dane nie w poszczególnych jednostkach, ale znormalizowane do wartości 100. Pozwala to na łatwiejszą obserwację zmian procentowych. Wybieramy więc początek roku 2014, kiedy wszystkie elementy składowe były w miarę stabilne. Łatwiej zauważymy, jak zachowywały się ceny paliw w stosunku do zmian na rynku ropy Brent, paliw ARA oraz do krajowego hurtu.

Wykres 2

Wykres 2 Cena benzyny znowu spadła. Kiedy zauważymy to na stacjach paliw?

Cena ropy Brent w złotych spadła o 48.5 proc. od początku 2014 r. do 13 stycznia 2015 r. ARA 95, wyrażona także w polskiej walucie, obniżyła się już o 43 proc. To efekt wyższych wspomnianych wcześniej marż rafineryjnych.

Jeżeli spojrzymy również na krajowy rynek hurtowy i ARA, to zmiany tego pierwszego są znacznie łagodniejsze. Wynika to z faktu, że zwarte w cenie hurtowej podatki stanowią połowę jej wysokości. Jednak nawet to nie tłumaczy powolnego spadku wartości benzyny na przełomie grudnia 2014 r. i stycznia 2015 r. Ponad 15 proc. spadek ARA przełożył się jedynie na 3 proc spadek ceny w krajowym hurcie. Trzeba jednak przyznać, że późniejsze wzrosty także były mniej gwałtowne.

Warto również zauważyć, że firma Lotos praktycznie nie zareagowała na silny wzrost cen ARA 95 w lipcu. Nie przełożyło się to więc na rynek hurtowy, a kierowcy nie odczuli tej zmiany. Wynikało to jednak prawdopodobnie z krótkotrwałego zaburzenia podaży w Europie, gdyż w tym samym okresie ceny na świecie praktycznie się nie zmieniały.

Jednak kierowców najbardziej interesują ceny detaliczne. Pod koniec 2014 r. intuicja nie zawiodła konsumentów, kiedy uznawali koszt paliwa przy dystrybutorze za nienaturalnie wysoki. Od 10 października do 15 grudnia cena paliwa ARA 95 wyrażonego w zł spadła o 37 proc. Hurtowa cena PB 95 obniżyła się w tym samym okresie o 20 proc.
Według danych Komisji Europejskiej średnia cena paliwa spadła natomiast tylko o 7 proc. Biorąc jednak pod uwagę wcześniejsze zależności, powinna się obniżyć przynajmniej o 15 proc.

Późniejszy wzrost ceny detalicznej był z kolei znacznie wolniejszy niż ceny hurtowej. Wyraźnie widać to w okresie od połowy stycznia do połowy marca. Warto także zwrócić uwagę, że pod koniec pierwszego kwartału krajowy rynek hurtowy nie zareagował na wyraźne spadki ARA. Zdecydowanie bardziej sugerował się notowaniami ropy Brent, która była na stałym poziomie.

Bardzo dobre prognozy dla kierowców

27 sierpnia hurtowa cena benzyny 95 wynosiła 3.39 zł za litr. W tym zawiera się 1.54 zł akcyzy oraz 12.9 gr opłaty paliwowej. Jeżeli do ceny hurtowej dodamy standardową marżę detaliczną w wysokości 20 gr i podatek VAT, wyjdzie nam 4.42 zł. Jest to o ok. 40 gr więcej, niż wynosi obecnie średnia cena przy dystrybutorze popularnej bezołowiówki. Biorąc pod uwagę fakt, że cena Brent wyrażona w złotych jest poniżej minimów ze stycznia oraz fakt, że ARA jest także na minimach z początku roku, dodatkowe 10 gr spadku jest możliwe już w najbliższych dniach.

W rezutlacie docelowa obniżka może wynieść nawet 50 gr na litrze w porównaniu do obecnej średniej ceny detalicznej. Interesujące jest więc, jak szybko ta różnica przełoży się na koszty ponoszone przez kierowców. Prawdopodobnie w perspektywie tygodnia lub dwóch pozytywne zmiany odczują tankujący na stacjach przy supermarketach oraz w miejscach z silną konkurencją cenową. W wielu przypadkach jeszcze długo jednak będziemy płacić znacznie więcej. Oznacza to, że strata na tankowaniu 50 litrów może wynosić nawet 25 zł.

Utrzymywanie wysokich cen na niektórych stacjach nie jest tylko polskim problemem. Szeroka dyskusja na ten temat odbyła się na początku roku w Wielkiej Brytanii, gdy niższe ceny w hurcie nie przekładały się na koszty paliw. W rezultacie konieczna była interwencja premiera i sekretarza skarbu. Cytowany przez „The Telegraph” brytyjski premier David Cameron mówił, że ceny detaliczne paliw powinny spadać szybciej. Natomiast George Osborne, sekretarz skarbu zapowiedział, że w stosunku do firm paliwowych zostaną podjęte “pewne działania”.

Rynek długu oazą spokoju

Na tle potężnych zawirowań na światowych rynkach finansowych, widocznych nie tylko w ostatnich dniach, ale i tygodniach, sytuacja na polskim rynku długu jest wyjątkowo spokojna. Nie tylko w porównaniu do tego, co działo się na giełdach czy z kursami walut, ale także wobec silnych wahań rentowności obligacji w Europie i na świecie.

Trwająca od początku czerwca spadkowa tendencja rentowności niemieckich papierów skarbowych, została gwałtownie przerwana na początku mijającego tygodnia. W ciągu dwóch dni, wskutek mocnej wyprzedaży, rentowność obligacji dziesięcioletnich skoczyła z 0,56 do 0,73 proc., a więc o prawie jedną trzecią. Tak silny ruch można uznać za zaskakujący. W warunkach załamania na rynkach akcji i surowcowym, obligacje niemieckie wydawały się naturalnym kandydatem do roli bezpiecznej przystani dla inwestorów chcących ochronić swój kapitał przed rynkowym tsunami. Zaskakujące jest też utrzymywanie się rentowności na wysokim poziomie po deklaracjach przedstawicieli EBC, sugerujących możliwość zwiększenia skali bądź rozszerzenia programu skupu obligacji państw strefy euro. Sama zapowiedź tego typu działań powinna doprowadzić do wzrostu cen papierów, czyli spadku rentowności.

Spadały mocno ceny także obligacji amerykańskich, powodując wzrost ich rentowności z 2 proc. w miniony „czarny poniedziałek” na giełdach, do chwilami prawie 2,2 proc. w czwartek, choć wyraźne przesunięcie oczekiwań co do terminu podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, powinna wywoływać reakcję odwrotną.

Na naszym rynku bez wahań również się nie obyło, ale były one nieporównanie bardziej łagodne niż na świecie i nie spowodowały zachwiania głównej tendencji, panującej od prawie dwóch miesięcy. W tym czasie rentowność naszych dziesięciolatek poszła w dół z ponad 3,3 proc. do 2,7 proc. W okresie największego nasilenia zawirowań z ostatnich dni zanotowano przejściową zwyżkę ich rentowności do 3 proc., ale i szybki powrót do spadkowego trendu, gdy tylko panika osłabła. Te wahania nie miały żadnego wpływ na notowania depozytów na rynku międzybankowym, gdzie stawki WIBOR praktycznie nie uległy zmianie. W odróżnieniu od warszawskiej giełdy, polski rynek długu zachowuje się w sposób w pełni przewidywalny i adekwatny do kondycji i perspektyw gospodarki oraz kierunku polityki pieniężnej. W tym ostatnim aspekcie pojawiły się dodatkowe przesłanki, przemawiające za tym, że stopy procentowe pozostaną na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie jeszcze przez długi czas.

————

Marek Garniewski
Dyrektor Sprzedaży AgioFunds TFI S.A.

Amerykańska gospodarka gotowa na podwyżkę stóp

Czwartkowe dane o dynamice amerykańskiej gospodarki pokazały, że Fed ma mocne podstawy do realizacji swych „uporczywych” zapowiedzi i mógłby wreszcie stopy procentowe podwyższyć już we wrześniu.

Choć rynki przypisują takiemu scenariuszowi coraz mniejsze prawdopodobieństwo, wciąż nie można go wykluczyć. Uspokojenie sytuacji na rynkach finansowych oraz ewentualne kolejne optymistyczne informacje makroekonomiczne, mogą uczynić go na powrót całkiem realnym. Kluczowe mogą okazać się przyszłotygodniowe dane z rynku pracy. Istotne sygnały w tej kwestii mogą pojawić się jednak już lada moment, przy okazji trwającego już sympozjum w Jackson Hole. Jeśli nie dziś, to po weekendzie, inwestorzy dostaną solidną dawkę materiału do interpretacji.

Rynek walutowy czeka na razie spokojnie na sygnał, trzymając kurs euro w pobliżu 1,12 dolara. Giełdy kontynuują wzrostowe odreagowanie, choć piątkowy poranek przynosi lekkie wątpliwości co do jego trwałości. Po czwartkowym 10 proc. skoku notowań, emocje na rynku ropy naftowej wyraźnie przygasły. Zmiany rentowności obligacji sygnalizują niewielkie zmniejszenie niechęci inwestorów do ryzyka. Wszystko wskazuje jednak na to, że okres podwyższonej zmienności jeszcze się nie skończył, a trwalsze tendencje powinny zacząć rysować się w najbliższych dniach.

Izba wyższa przyjaźniejsza bankom

Senat ograniczył ustawę o kredytach walutowych bliżej jej pierwotnego kształtu. Chiny redukują swoje zaangażowanie w obligacjach amerykańskich. Wniosek Wenezueli o posiedzenie OPEC wywołał korektę na rynku ropy. Lepsze od oczekiwań dane napłynęły ze Szwajcarii.

Zgodnie z przewidywaniami izba wyższa polskiego parlamentu nie była tak łaskawa dla kredytobiorców frankowych jak niższa. Główna zmiana to przywrócenie podziału kosztów przewalutowania po połowie pomiędzy bank i kredytobiorcę. Taki podział powoduje, że opłacalność przewalutowania dla klientów nie jest wcale taka pewna. Z jednej strony żyjemy obecnie w naprawdę ciekawych czasach z punktu widzenia rynków walutowych przez co przewidywanie na lata w przód wartości walut to absolutne wróżenie z fusów. Jeżeli ktoś się tego podejmuje musiałby przyjąć olbrzymi margines błędu. Z drugiej strony przy niskiej zmianie wartości przewalutowanie się na walutę o wyższej stopie procentowej może być nieopłacalne.

Chiny, by poprawić swoje rezerwy nadszarpnięte przez próby walki z rynkiem redukują posiadane obligacje USA. Nie jest znana na razie skala tych działań, ale wedle szacunków Societe General można mówić o ponad 100 mld dolarów. Dla porównania skali to około 7% posiadanych przez Chiny papierów dłużnych (analitycy do posiadanych przez Chiny obligacji doliczają jeszcze pozycję Belgii, gdyż większość tamtejszych obligacji posiadanych jest przez chińską spółkę).

Na rynku ropy pojawiły się najwyższe od ponad 5 lat dzienne wzrosty. Ropa drożała o ponad 10%. W sumie należało by powiedzieć nie tyle drożała, co cena odbiła się, gdyż jest to korekta ostatnich spadków. Bezpośrednim powodem do tego ruchu był wniosek Wenezueli do zwołania posiedzenia OPEC. Organizacja ta nie ma już tak wielkiego wpływu na wydobycie ropy jak kiedyś. Niemniej analitycy boją się, że w obliczu cen ropy zbliżających się do opłacalności technologicznej niektórych producentów kartel podejmie zdecydowane działania. Potwierdza to chęć wzięcia udziału przez Rosję w posiedzeniu. Z drugiej strony państwa OPEC regularnie przekraczają ustanowione limity wydobycia, co czyni całe posiedzenia umiarkowanie wiarygodnymi. Bezpośrednim efektem zwyżek na rynku ropy jest oczywiście wahanie walut najsilniej z nią powiązanych. W naszej części świata jest to rubel. W ciągu kilku dni podrożał on z 5,3 grosza na 5,7grosza.

Poznaliśmy dane ze szwajcarskiej gospodarki. Tamtejsze PKB wbrew oczekiwaniom analityków wzrosło w drugim kwartale o symboliczne 0,2%. Jest to bardzo ważny wzrost, gdyż dwa kwartały z rzędu spadkowe uważa się za recesję, a w pierwszym kwartale był spadek.

Dzisiaj warto zwrócić uwagę na następujące dane:
10:30 – Wielka Brytania – produkt krajowy brutto, dane zrewidowane,
14:00 – Niemcy – wstępny odczyt inflacji konsumenckiej.

EUR/PLNKomentarz walutowy 28.08.2015
Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 28.05.2015 do 28.08.2015

Kurs EUR/PLN porusza w krótkoterminowej formacji wzrostowej wewnątrz szerszej formacji wzrostowej. Dolne ograniczenie przebiega w okolicach 4,1750. Ruch w górę przebił ostatnie maksimum na 4,2400 podnosząc je niemal do 4,2600. Poziom ten jest nowym oporem.

CHF/PLNKomentarz walutowy 28.08.2015
Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 28.05.2015 do 28.08.2015

Kurs CHF/PLN po osiągnięciu 4,0550 utworzył trend spadkowy, który po osiągnięciu minimów na 3,8350 przeszedł w boczny. Dla ruchu w dół najbliższym wsparciem jest wspomniane minimum na 3,8350. Dla ruchu w górę ważnym oporem są maksima na 3,9350.

USD/PLNKomentarz walutowy 28.08.2015
Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 28.05.2015 do 28.08.2015

Kurs USD/PLN porusza się w trendzie bocznym. Opór stanowić będzie linia łącząca maksima lokalne na 3,7300 a następnie maksimum na poziomie 3,8500. Wsparciem jest minimum lokalne na 3,6600.

GBP/PLNKomentarz walutowy 28.08.2015
Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 28.05.2015 do 28.08.2015

Kurs GBP/PLN wybił się z szerszej formacji wzrostowej. Oporem dla ewentualnych wzrostów jest linia łącząca maksima lokalne na 5,8600. W przypadku dalszych spadków najbliższym wsparciem jest ostatnie minimum na 5,7600.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Volvo Car Group zwiększyło zysk o 72%

Hakan Samuelsson, prezes Volvo Car Group
Hakan Samuelsson, prezes Volvo Car Group

Za nami jedne z najważniejszych miesięcy w historii firmy – powiedział Hakan Samuelsson na spotkaniu, na którym ogłosił wyniki finansowe Volvo Car Group. Prezes koncernu ma powody do dumy. Zysk operacyjny w pierwszym półroczu 2015 wyniósł 1,66 mld SEK, co oznacza 72% wzrost wobec analogicznego okresu ubiegłego roku. Wzrosły także przychody grupy osiągając poziom 75,21 mld, co oznacza 12,3% wzrost.

Volvo przeprowadza największą ofensywę modelową w swojej historii, która odbywa się przy zachowaniu zyskowności i przy stałym wzroście sprzedaży. W pierwszej połowie 2015 r. sprzedano 232,284 aut marki Volvo. Rok wcześniej liczba ta wynosiła 229,013 sztuk. Wzrost jest zasługą dobremu popytowi na samochody Volvo na rynkach europejskich.

To było bardzo dobre półrocze, podczas którego poprawiły się nasze wyniki finansowe – powiedział Hakan Samuelsson, prezes Volvo Car Group. Począwszy od 2010 r. konsekwentnie wprowadzamy plan transformacji Volvo Car Group, a ostatnie wyniki finansowe pokazują, że podążamy we właściwym kierunku. Na koniec roku spodziewamy się znaczącego wzrostu zyskowności. 

Inwestycje marki Volvo w globalną transformację są kluczową częścią długofalowej strategii marki, która chce wzmocnić swoją pozycję, jako globalny producent samochodów premium. Kompletna wymiana gamy modelowej, jaką rozpoczął najnowszy flagowy model Volvo XC90 to środek do celu, jakim jest osiągnięcie poziomu sprzedaży ok. 800,000 już za kilka lat. Pierwsze miesiące 2015 r. dla marki Volvo były jednymi z najważniejszych w historii firmy – rozpoczęła się produkcja pierwszego modelu na platformie technologicznej SPA, na której oparte będą także kolejne modele marki. Do tej pory klienci zamówili niemal 57,000 Volvo XC90 a zapotrzebowanie na auta jest tak duże, że w maju znajdująca się w Szwecji fabryka Torslanda, w której produkowane są samochody Volvo oficjalnie rozpoczęła pracę w trybie trzech zmian. Do pracy w tej najważniejszej dla marki fabryce zatrudniono niemal 1,500 nowych pracowników, nie licząc dodatkowych miejsc pracy, jakie powstaną u dostawców komponentów do nowego modelu. Obecnie Volvo Cars zatrudnia ok 17,300 osób w Szwecji, z których 13,500 pracuje w rejonie Goeteborga, a 4,800 w głównej fabryce Torslanda.

W pierwszej połowie roku, Volvo poinformowało także o rozpoczęcie budowy wartej 500 mln dolarów fabryki w Południowej Karolinie, USA. Nowa fabryka ma na celu dostosowanie możliwości produkcyjnych do potrzeb kluczowych rynków. Obiekt powstaje w amerykańskim Ridgeville w Karolinie Południowej. To piąty z kolei obiekt produkcyjny Volvo Car Group, jego ukończenie jest planowane na 2018 r.

 

Honda zaprezentuje odświeżoną gamę modeli podczas salonu Frankfurt Motor Show 2015

Podczas salonu Frankfurt Motor Show 2015 Honda zaprezentuje pełną gamę nowych i gruntownie odświeżonych modeli, które stanowią zwieńczenie ważnego roku dla japońskiej firmy. Ponadto, Honda pokaże koncepty i rozwiązania techniczne demonstrujące kreatywność inżynierów Hondy w kwestii spełniania obecnych i przyszłych potrzeb klientów z zakresu osobistej mobilności.

„Project 2&4” napędzany przez RC213V” – twórcze rzemiosło Hondy

Salon Frankfurt Motor Show 2015 będzie miejscem premiery projektu „Honda Project 2&4”. Projekt, który zwyciężył w zorganizowanym przez Hondę globalnym konkursie dla wewnętrznych zespołów designerskich, reprezentuje dążenie japońskiej firmy
do inspirowania i nagradzania kreatywnego myślenia.

„Project 2&4”, utożsamiający zasadę „twórczego rzemiosła” Hondy, został stworzony wspólnie przez centrum ds. designu motocykli Hondy na Alasce oraz centrum
ds. designu samochodów Hondy w Wako w Japonii. „Honda Project 2&4” wyraża nieustające dążenie Hondy do oferowania rozwiązań bardziej przyjaznych użytkownikowi. Projekt „Honda Project 2&4″ nie posiada kabiny przez co tworzy innowacyjne otoczenie, pozwalające doświadczyć wolności typowej dla jazdy na motocyklu oraz zwrotność typową dla samochodu osobowego

Gama nowych i odświeżonych modeli Hondy

Podczas salonu Frankfurt Motor Show 2015 Honda przedstawi nowe modele HR-V
i Jazz, które pojawią się w europejskich salonach sprzedaży we wrześniu tego roku. Oba auta oferują wyrafinowany design nadwozia, wysoki poziom bezpieczeństwa, najbardziej przestronne w klasie wnętrza oraz wszechstronne rozwiązania transportowe.

Honda CR-V, jeden z najlepiej sprzedających się SUV-ów na świecie, otrzymała w 2015 roku nowy silnik Diesla oraz dziewięciostopniową przekładnię automatyczną, jak również pierwsze na świecie systemy zwiększające bezpieczeństwo podróżujących.

Honda Civic i Civic Tourer wyróżnia się nową, sportową stylizacją nadwozia i wnętrza, uwypukloną w nowej wersji Civic Sport. Model ten otrzymał również zaawansowany system informacyjno-rozrywkowy Honda Connect działający w oparciu o system Android, oferujący takie funkcje, jak WiFi, Bluetooth i Mirror Link oraz wejścia USB i HDMI.

Nowa Honda Civic Type R, nazwana „autem wyścigowym do codziennego użytku”, reprezentuje sportowe DNA Hondy oraz dążenie japońskiego producenta
do zaoferowania klientom wiodących w klasie osiągów za sprawą nowatorskich rozwiązań inżynieryjnych. Sercem modelu budowanego w Wielkiej Brytanii jest nowy, turbodoładowany silnik benzynowy 2,0 VTEC TURBO. Bezkonkurencyjna w segmencie europejskich sportowych hatchbacków moc maksymalna 310 KM jest uzyskiwana przy
6 500 obr./min. Dzięki doskonałej aerodynamice prędkość maksymalna oscyluje w granicach 270 km/h, co czyni Civica Type R jednym z najbardziej ekstremalnych modeli z czerwonym logotypem „Type R” na masce.

Honda UNI-CUB β debiutuje w Niemczech

Podczas salonu Frankfurt Motor Show 2015 Honda zaprezentuje także urządzenie osobistej mobilności UNI-CUB β. Urządzenie zostało wyposażone w opracowany przez Hondę system kontroli równowagi oraz system wielokierunkowego koła napędowego. Rozwiązanie to stanowi podstawę badań nad humanoidalnymi robotami, włączając
w to robota ASIMO.

Konferencja prasowa Hondy odbędzie się we wtorek 15 września o godzinie 14:00 CET na stoisku Hondy nr B11 w hali 9.0H

Ile można zarobić w dziale obsługi klienta?

Połowa osób zatrudnionych w dziale obsługi klienta otrzymywała w 2014 wynagrodzenie niższe niż 3 100 PLN, co czwarta natomiast – 4 800 PLN lub więcej. Wynagrodzenia mężczyzn były wyższe przeciętnie o 18% od wynagrodzeń kobiet – wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak w 2014 roku.

Co druga pani zatrudniona w dziale obsługi klienta zarabiała do 2 967 PLN, z kolei mediana płac mężczyzn wynosiła 3 500 PLN brutto miesięcznie.

Wykres 1. Wynagrodzenia w dziale obsługi klienta w 2014 roku, brutto PLN

Wynagrodzenia w dziale obsługi klienta w 2014 roku, brutto PLN
Źródło: Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń przeprowadzone przez Sedlak & Sedlak w 2014 roku

Pensje dyrektorów pięć razy wyższe niż pracowników szeregowych

Najniższe wynagrodzenie otrzymywali pracownicy szeregowi. Połowa z nich zarabiała między 1 900 PLN a 3 150 PLN brutto miesięcznie. Co dziesiąty zajmujący stanowisko wykonawcze pracował za minimalną krajową, czyli 1 680 PLN (przypomnijmy, że Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń zostało przeprowadzone w 2014 roku). Nieco wyższe dochody osiągali specjaliści – mediana płac wynosiła 3 500 PLN brutto. Rozpiętość wynagrodzeń rosła wraz z zajmowanym stanowiskiem. Połowa kierowników zarabiała od 3 200 PLN do 7 200 PLN brutto, natomiast co dziesiąty otrzymywał pensję powyżej 11 000 PLN. Zarobki pracowników najwyższego szczebla wyraźnie odstawały od pozostałych. Aż trzech na czterech dyrektorów/członków zarządu otrzymywało powyżej 7 000 PLN brutto miesięcznie. Tak wysokie zarobki otrzymywało nieco ponad 25% kierowników (zob. wykres 2.). Mediana wynagrodzeń dyrektorów/członków zarządu wynosiła 12 000 PLN i była ponad pięciokrotnie wyższa, niż przeciętne płace pracowników szeregowych. Co dziesiąty dyrektor otrzymywał powyżej 31 000 PLN brutto miesięcznie.

Wykres 2. Wynagrodzenia w dziale obsługi klienta na różnych szczeblach zarządzania, brutto PLNWynagrodzenia w dziale obsługi klienta na różnych szczeblach zarządzania brutto PLN

Doświadczony kierownik w dziale obsługi klienta zarabiał przeciętnie 5 500 PLN

Jak wynika z wykresu 3., płace osób zajmujących stanowiska wykonawcze nie zmieniały się znacznie wraz ze wzrostem stażu pracy. Mediana wynagrodzeń pracowników szeregowych z ośmioletnim doświadczeniem wynosiła 2 500 PLN brutto miesięcznie i była wyższa zaledwie o 400 PLN niż przeciętna płaca pracownika niedoświadczonego.

Wykres 3. Mediany wynagrodzeń pracowników działu obsługi klienta z różnym stażem pracy, brutto PLNMediany wynagrodzeń pracowników działu obsługi klienta z różnym stażem pracy

W przypadku specjalistów bądź kierowników, można zaobserwować większe zróżnicowanie wynagrodzeń. Przykładowo, niedoświadczony specjalista otrzymywał 2 770 PLN brutto, podczas gdy przeciętna płaca pracownika z ośmioletnim stażem wynosiła 3 650 PLN. Z kolei kierownicy z 11 – 15 letnim doświadczeniem zarabiali przeciętnie 5 500 PLN, czyli o 67% więcej niż managerowie z dwuletnim stażem.

Co czwarty przedstawiciel handlowy zarabiał powyżej 5 300 PLN

Spośród czterech poniższych stanowisk, najwięcej zarabiali przedstawiciele handlowi. Są oni odpowiedzialni za generowanie zysku na określonym obszarze bądź grupie klientów. Połowa z nich otrzymywała od 2 870 do 5 300 PLN brutto miesięcznie. Co drugi specjalista ds. obsługi klienta zarabiał ponad 3 350 PLN, a co czwarty – ponad 4 500 PLN.

Wynagrodzenia w dziale obsługi klienta na różnych stanowiskach w 2014 roku

stanowisko próba 25% zarabia poniżej mediana 25% zarabia powyżej
specjalista ds. handlowych/przedstawiciel handlowy 277 2 870 3 800 5 300
specjalista ds. obsługi klienta 459 2 500 3 350 4 500
doradca klienta indywidualnego/detalicznego 450 2 400 3 100 4 100
sprzedawca/kasjer 753 1 778 2 000 2 500

Źródło: Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń przeprowadzone przez Sedlak & Sedlak w 2014 roku
Najniższe wynagrodzenie otrzymywali kasjerzy – mediana płac wynosiła jedynie 2 000 PLN brutto miesięcznie i stanowiła zaledwie 65% mediany zarobków całego działu obsługi klienta.

Zmieniona dyrektywa Transparency nakłada na spółki większe kary za nieprzestrzeganie obowiązków informacyjnych

Karol Szymański

Do 26 listopada br. Polska powinna wprowadzić do krajowego systemu prawnego regulacje wynikające ze zmienionej dyrektywy Transparency. Istotnemu podwyższeniu ulegną kary finansowe nakładane na emitentów za niedochowywanie przez nich wymagań dotyczących transparentności. Będzie można także ukarać członków rady nadzorczej za nieprzestrzeganie przez emitenta wspomnianych obowiązków. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie ostatecznie kształt regulacji europejskich w prawodawstwie krajowym, obecnie pracuje nad nimi parlament.

Do 26 listopada, czyli czasu pozostało już niewiele, Polska zobowiązana jest wdrożyć postanowienia wynikające ze zmian, które nastąpiły w dyrektywie Transparency – przypomina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Karol Szymański, ekspert kancelarii prawnej RKKW – Kwaśnicki, Wróbel & Partnerzy. – Najbardziej interesować emitentów może fakt, że podwyższone zostaną kary za nierealizowanie obowiązków informacyjnych.

Obecnie spółki notowane na rynku regulowanym mają obowiązek przekazywania do publicznej wiadomości informacji poufnych, bieżących, okresowych, związanych z opóźnieniami, notyfikacjami akcjonariuszy, transakcjami tzw. insiderów (osób mających dostęp do informacji poufnych) oraz walnymi zgromadzeniami. Wynika to częściowo z Dyrektywy 2004/109/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji wymogów dotyczących przejrzystości informacji o emitentach, których papiery wartościowe dopuszczane są do obrotu (tzw. dyrektywa Transparency).

Zgodnie z nowym brzmieniem dyrektywy Transparency karani za nienależyte wykonanie obowiązków informacyjnych przez emitentów mogą być również członkowie ich rad nadzorczych. Jak zaznacza Karol Szymański, to ustawodawca krajowy zadecyduje finalnie, jaka będzie wysokość kar finansowych za przewinienia spółek publicznych.

Zmiana musi teraz zostać wdrożona przez ustawodawcę krajowego, dlatego ostateczna wysokość sankcji, które finalnie będą przyjęte, nie jest jeszcze znana i zmieniała się w trakcie procesu legislacyjnego – precyzuje Karol Szymański. – Można jedynie wskazać, że będzie to mniej więcej 100 albo 50 tys. zł dla członków rad nadzorczych.

Dotychczas, jak zauważa Karol Szymański, w polskim systemie prawnym w ogóle nie było kar dla członków rad nadzorczych.

Możliwe, że Polska nie do końca zdąży z uchwaleniem odpowiedniej ustawy nowelizującej przed terminem granicznym – wskazuje Karol Szymański z kancelarii RKKW. – Spółki powinny jednak rozpocząć długi i żmudny proces przygotowywania się do nowej rzeczywistości. Widzimy, że emitenci coraz bardziej zastanawiają się nad tym, jak nowa rzeczywistość w kontekście wypełniania obowiązków informacyjnych będzie wyglądała w przyszłości., uczestniczą więc w wielu szkoleniach i spotkaniach poświęconych tej tematyce.

Zakres częstotliwości raportowania zależy jednak od ostatecznej decyzji ustawodawcy. Nie wiadomo na przykład, czy zostaną zachowane wśród raportów okresowych sprawozdania kwartalne.

Ale jeśli ustawodawca krajowy stwierdzi, że wykonywanie tych obowiązków nie naraża emitentów na zbyt daleko idące obciążenia i jest to instrument użyteczny dla inwestorów, raporty kwartalne zapewne pozostaną – prognozuje Karol Szymański. – Decydujący jest jednak termin. Ustawodawca zastanawia się, czy nie wydłużyć terminu publikacji raportów kwartalnych z 45 dni, które obowiązują obecnie, na przykład do 60.

Założeniem, jak tłumaczy Karol Szymański, jest harmonizacja rynków europejskich tak, aby były podobne i aby standardy w realizowaniu obowiązków informacyjnych jak najmniej zależały od ustawodawców poszczególnych krajów członkowskich. Zauważa on bowiem, że poza nowelizacją dyrektywy Transparency w niedalekiej perspektywie pełną skuteczność uzyska również rozporządzenie MAR oraz koniecznym będzie transponowanie do prawodawstwa wewnętrznego postanowień dyrektywy MAD. Z uwagi na liczbę nadchodzących zmian Karol Szymański wieści rewolucję w obowiązkach informacyjnych spółek publicznych.

Dla emitentów to na pewno będzie wielki skok i tutaj widzę ogromną rolę do odegrania przez autoryzowanych doradców – wskazuje Karol Szymański. – Powinni oni już na tym etapie rozpocząć prace z emitentami, pokazywać im, na czym będą musieli się skupiać, jeżeli chodzi o obserwowanie zdarzeń wynikających z wewnętrznych procedur spółki, i wspólnie opracować odpowiednie regulaminy. Emitent nie może być zaskoczony regulacjami. Musi już teraz przyzwyczajać się do nowej rzeczywistości.

Ł. Bugaj (DM BOŚ): Spowolnienie w chińskiej gospodarce na razie nie grozi globalną recesją. W przyszłości nie można jednak takiej możliwości wykluczyć

Łukasz Bugaj

Choć trwające od kilku kwartałów spowolnienie w chińskiej gospodarce może przerodzić się w recesję, to obecnie taki scenariusz wydaje się mocno przesadzony – twierdzi Łukasz Bugaj z DM BOŚ. Jak jednak uważa analityk, nie można bagatelizować sytuacji, bo ewentualna recesja w Chinach może się odbić nie tylko na innych gospodarkach azjatyckich, lecz także choćby na europejskim przemyśle motoryzacyjnym.

– Problem polega na tym, że do końca nie wiemy, jak wygląda sytuacja makroekonomiczna w Chinach. Możemy tylko szacować. Mamy pewne dane, takie jak ostatni wstępny wskaźnik przemysłowy PMI, który był najniższy od 6,5 roku, i to sugeruje w połączeniu z tym, co widzimy na globalnym rynku surowcowym, który jest bardzo uzależniony od sytuacji w Chinach, że kondycja nie jest najlepsza – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Łukasz Bugaj z Domu Maklerskiego BOŚ. – Tym niemniej, jeżeli chodzi o te oficjalne dane, tutaj od dłuższego czasu można się zastanawiać, w jakim stopniu odzwierciedlają one rzeczywistość – dodaje.

Wpływ kłopotów gospodarki Państwa Środka jest dziś nieporównanie większy niż jeszcze 10 lat temu, gdy była ona warta 17 proc. amerykańskiego PKB. Obecnie to już 60 proc. największej gospodarki świata o wartości 10,4 bln dolarów.

– Jeszcze dziesięć lat temu spowolnienie w Chinach nie byłoby tak istotne. Dziś tamtejsza gospodarka to 14 proc. globalnego PKB – twierdzi Łukasz Bugaj. – Jest to istotny gracz na światowej arenie i nie można go bagatelizować, szczególnie na rynku surowców, gdzie Chiny są ogromnym konsumentem.

Natomiast sprzedaż samochodów w Chinach spada już drugi miesiąc z rzędu. W czerwcu sprzedano ich o 3,4 proc. mniej w ujęciu rocznym, a w lipcu – o 6,4 proc. Według prognoz Chińskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (CAAM) w całym 2015 roku Chińczycy mieli kupić o 8 proc. więcej aut niż w 2014 roku. Osłabienie gospodarki ostro zweryfikowało rzeczywistość i dziś wzrost sprzedaży aut w całym 2015 roku ma oscylować jedynie wokół 1,7 proc.

– Cała strategia europejskich producentów aut opierała się na dynamicznym rozwoju sprzedaży w Chinach. Jeżeli ta sprzedaż będzie dalej spowalniać, to tutaj pojawiają się pewne problemy – martwi się Łukasz Bugaj. – Mogą być one również widoczne w kraju, ponieważ w Polsce mamy gęstą sieć kooperantów i dystrybutorów dla istotnych gałęzi przemysłu w Niemczech, w tym dla przemysłu motoryzacyjnego – dodaje.

Analityk jednak uspokaja, że niektóre dane z gospodarki europejskiej na razie nie odzwierciedlają problemów chińskiej. Przykładowo, wskaźnik PMI dla niemieckiego sektora przemysłu w sierpniu wyniósł 53,2 pkt. Oznacza to wzrost wobec lipca, w którym wyniósł 51,8 pkt. Natomiast odczyt Ifo, czyli wskaźnika klimatu gospodarczego, w sierpniu w Niemczech wyniósł 108,3 pkt, w porównaniu z 108 pkt miesiąc wcześniej.

– Ostatnie dane z rynku niemieckiego, mówimy tutaj o wskaźniku PMI dla tamtego przemysłu i również istotnym wskaźniku Ifo, wskazują na pewien optymizm w tym znaczeniu, że spowolnienie w Chinach nie jest na tyle istotne, aby już w tym momencie zagrażać przemysłowi niemieckiemu – twierdzi Łukasz Bugaj. –Na razie te komentarze o globalnej recesji są wysoce przesadzone.

Złoty jesienią może osłabić się do głównych walut o 20 groszy. Wskazują na to spodziewany wynik wyborów i analiza techniczna

Sławomir Dębowski

Na walutowym rynku w Polsce inwestorzy szykują się do wyborów parlamentarnych. Z analiz ekonomistów wynika, że obawa przed rządami Prawa i Sprawiedliwości może znacząco osłabić polską walutę. Jesienią możemy płacić za dolara niemal 4 zł, a za euro nawet 4,4 zł. Przysłuży się temu także sytuacja międzynarodowa, a analiza techniczna potwierdza te poziomy.

Na złotego oczywiście oddziaływać będą takie wydarzenia, jak decyzje głównych banków światowych, przede wszystkim Rezerwy Federalnej mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Sławomir Dębowski, główny analityk Globtrex.com. Natomiast co do polskiej rzeczywistości, to oczywiście znaczenie będą mieć wybory parlamentarne, które odbędą się na jesieni. Oczywiście PiS ma dużą przewagę nad Platformą Obywatelską i wygląda na to, że będziemy mieli na jesieni przejęcie władzy i tego się inwestorzy obawiają. Myślę, że poziom 4,40 na euro/złotym, czy poziom 3,97 na dolarze do złotego mogą być w ciągu tych kilku miesięcy do osiągnięcia.

Jak mówi, z analizy technicznej wynika, że w dłuższej perspektywie dolar może się znacząco wzmocnić w relacji do euro. Można oczekiwać nawet kursu około 1,0450, który był tegorocznym minimum. A to automatycznie będzie sprzyjało osłabianiu się polskiej waluty. Spadki mogą też dotknąć giełdy. Już wydarzenia po wyborach prezydenckich pokazały, że polski rynek jest wrażliwy na tego typu zmiany.

W kwestii korelacji pomiędzy polskim rynkiem a rynkami zagranicznymi, w tym np. DAX-em czy rynkami amerykańskimi, to widać wyraźnie, że sytuacja na krajowym rynku, głównie polityczna, spowodowała w ciągu ostatnich kilku miesięcy właśnie po wyborach prezydenckich bardzo duże spadki na polskim rynku zwraca uwagę Sławomir Dębowski z Globtrex.com. – Wydaje się, że jeżeli mielibyśmy do czynienia ze scenariuszem optymistycznym w Stanach, to jeszcze w 2016 roku indeksy wróciłyby na szczyt z tego roku, a na naszym rynku moglibyśmy zobaczyć jakieś odbicie. Natomiast obawiam się, że jeśli przyjdzie zmiana władzy na jesieni, to przeważą obawy o to, że coś się będzie działo w różnych sektorach gospodarki i to może spowodować spadki. Głównym sektorem, który może oberwać, jest sektor bankowy.

W skali globalnej dla inwestorów walutowych najważniejsze są dwie, częściowo powiązane ze sobą kwestie: przyszłość chińskiej gospodarki i chińskiej giełdy oraz termin decyzji Fed o podwyżce stóp procentowych.

– Sytuacja na rynku walutowym głównie jest postrzegana pod kątem tego, co się może wydarzyć we wrześniu odnośnie do podniesienia stóp procentowych przez Fed mówi Dębowski. – Jeszcze do niedawna szanse na jesienną podwyżkę stóp procentowych były dosyć duże, można powiedzieć 50/50. Natomiast obecnie rynek wycenia jej szanse tylko na około 20 proc. Pogorszenie sytuacji na rynku chińskim skutkuje tym, że Fed będzie bardzo ostrożny na najbliższym posiedzeniu i prawdopodobnie wyśle bardzo czytelny sygnał w stronę rynków, że stopy procentowe mogą zostać podniesione w grudniu, a może nawet dopiero w 2016 roku.

W praktyce oznacza to, że wzajemny kurs dwóch najważniejszych walut świata w dalszej perspektywie czekać mogą spore zmiany.

Euro/dolar dotarł ostatnio do bardzo wysokiego pułapu 1,17 przypomina Sławomir Dębowski. – Około 1,18 jest dosyć ładny, techniczny opór wynikający ze zniesienia silnej fali spadkowej ze szczytu z ubiegłego roku z poziomu 1,40. W dalszej perspektywie spodziewałbym się tego, że na euro/dolarze dojdzie do przesilenia i możemy mieć spadki, co oczywiście będzie miało bardzo duże przełożenie np. na kurs dolara do złotego.

PKP Cargo zwiększa zyski dzięki przejęciu czeskiego przewoźnika

Adam Purwin

W I półroczu 2015 roku spółka PKP Cargo mimo nieco niższych przychodów odnotowała wyraźny wzrost zysków. Wszystko dzięki korzystnej akwizycji AWT, drugiego co do wielkości przewoźnika towarowego w Czechach. Rozwój na rynkach Europy Środkowej pozwolił załatać dziurę po stagnacji na rynku krajowym. Zastój związany był z sytuacją w branży materiałów budowlanych i kruszyw oraz z ograniczeniami wymiany handlowej ze Wschodem.

– Jesteśmy inną firmą niż przed akwizycją AWT – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Adam Purwin, prezes PKP Cargo. – Dziś mamy realnie aktywa produkcyjne na terenach Czech, Słowacji i Węgier. Z klientami rozmawiamy o zupełnie innym produkcie niż tylko przewozy na rynku polskim.

Transakcja sfinalizowana została pod koniec maja i warta była ponad 427 mln zł. Według spółki AWT zakupione zostało poniżej wartości rynkowej, co już na wstępie pozwoliło zarobić około 140 mln zł.

– Na dzień dobry na tej transakcji zarobiliśmy 140 mln zł i to również zostało odnotowane w wyniku z II kwartału – przyznaje Adam Purwin.

Spółka w I półroczu zarobiła 156 mln zł, czyli o ponad jedną piątą więcej niż w analogicznym okresie 2014 roku. Przychody wyniosły 2,1 mld złotych, czyli o 2 proc. mniej niż rok wcześniej.

– Ten wynik odzwierciedla kilka elementów. Po pierwsze, potencjał rozwoju PKP Cargo, po drugie, działania optymalizacyjne, które podjęliśmy w I i II kw. Przypomnę, że w ramach tych projektów prawie 4 tys. osób skorzystało z programu dobrowolnych odejść, co istotnie pozwoliło nam obniżyć koszty funkcjonowania i prawidłowo zareagować na zmiany na rynku – wymienia prezes PKP Cargo. – Ten wynik uwzględnia również 70 mln kosztów związanych z drugą edycją tego programu – dodaje.

Jak poinformowała spółka, programy dobrowolnych odjeść przyniosą oszczędności na poziomie minimum 120 mln złotych rocznie. Obecnie PKP Cargo skupia się na rozwoju na rynkach międzynarodowych. W tym celu powołano spółkę PS Trade Trans, której prezesem został Duńczyk Twan Steenweg.

– Pozyskaliśmy międzynarodowego menadżera z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem w branży transportowej, to jest nasza odpowiedź na zapotrzebowanie rynku międzynarodowego na lepsze komunikowanie się z nami. Dzięki niemu zbudujemy przemyślaną strategię budowy oferty dla klientów międzynarodowych – twierdzi Adam Purwin.

Spółka stawia także na rozwój transportu w kierunku Azji. W lipcu uruchomiono pierwsze połączenia do Chin. Obsługę trakcyjną zapewniło PKP Cargo, a logistyczną spółka Hatrans. PKP Cargo chce zacieśnić współpracę z Chińczykami i w tym celu planuje powołać do życia spółkę joint venture wraz z tamtejszym przewoźnikiem International Zhengzhou Hub. W ramach współpracy mają powstać nie tylko setki połączeń rocznie, lecz także nowoczesne centra logistyczne.

– Wymiana towarowa ze Wschodem została istotnie ograniczona w ostatnim czasie i pojawił się temat „nowego jedwabnego szlaku” – wyjaśnia Adam Purwin. –Okazało się, że nasze aktywa, czyli nasz terminal w Małaszewiczach, są na najbardziej efektywnym połączeniu, czyli punkcie styku szerokiego i normalnego toru na granicy z Białorusią. Z partnerami chińskimi zawarliśmy już dzisiaj porozumienie o budowie centrum logistycznego, z którego pociągi będą mogły rozwieźć towary z Chin po całej Europie – wyjaśnia.

 

UOKiK: Przybywa zgłoszeń o wadliwych produktach na polskim rynku. Przedsiębiorcy mają obowiązek naprawienia usterki

0

Ernest Makowski

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów trafia coraz więcej zgłoszeń o wadliwych produktach. W ubiegłym roku było ich 116, o 1/3 więcej niż rok wcześniej. Najwięcej wad odkrywanych jest w samochodach, produktach dla dzieci oraz wyrobach elektronicznych.

– Jeżeli przedsiębiorca, który wprowadza dany produkt na rynek, stwierdzi lub uzyska informację, że ten produkt jest niebezpieczny, to powinien natychmiast o tym powiadomić prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a ponadto podjąć odpowiednie działania naprawcze – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Ernest Makowski z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Za niedopełnienie obowiązku powiadamiania prezesa Urzędu o produkcie niebezpiecznym grozi kara w wysokości do 100 tys. zł ostrzega.

Powiadomienie powinno zawierać m.in. opis zagrożeń dla bezpieczeństwa użytkowników oraz informację o działaniach naprawczych, jakie zostały podjęte, by zminimalizować szkody, jakie ponieśli nabywcy (np. wycofanie ze sprzedaży i umożliwienie dokonania zwrotu produktu, akcja serwisowa). Działania naprawcze są monitorowanie przez Urząd, który w razie potrzeby może nakazać przedsiębiorcy podjęcie dodatkowych środków zapobiegawczych.

Przykładem takiego działania naprawczego jest umożliwienie konsumentowi zwrotu produktu albo podjęcie akcji serwisowej. Tak się dzieje najczęściej w przypadku producentów samochodów mówi Ernest Makowski. Chodzi o to, żeby wyeliminować zagrożenie. W przypadku, kiedy produkt jest niebezpieczny, jedną z form takiego działania naprawczego może być wycofanie produktu, czyli umożliwienie konsumentom ich zwrotu i zwrócenie im pieniędzy, które zapłacili.

Wprowadzenie obowiązku powiadamiania o produktach niebezpiecznych wynika ze zobowiązań, które Polska ma jako członek Unii Europejskiej.

W ubiegłym roku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłynęło 116 powiadomień o produktach niebezpiecznych, większość dotyczyła pojazdów mechanicznych informuje Ernest Makowski z UOKiK.

95 informacji dotyczyło pojazdów mechanicznych. 116 powiadomień oznacza, że było ich o 30 proc. więcej niż rok wcześniej. W pierwszej połowie obecnego roku zgłoszeń było 68.

Zmniejszyła się aktywność inwestorów i spadła liczba debiutów na GPW. Domy maklerskie muszą szukać nowych nisz

Adam Ruciński

Spadek aktywności inwestorów oraz mniejsza liczba nowych emisji na warszawskiej giełdzie negatywnie wpływają na kondycję branży maklerskiej. Stopy zwrotu z polskiego rynku również nie są satysfakcjonujące. Od początku roku więcej można było zarobić, inwestując w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych. Domy maklerskie źródeł przychodów szukać mogą w doradztwie inwestycyjnym oraz w tzw. success fee – opłacie z tytułu osiągniętych zysków. Będzie ona zyskiwać na znaczeniu kosztem standardowych prowizji.

Od początku roku na głównym rynku GPW zadebiutowało łącznie 13 spółek, z czego 6 debiutów było jedynie przejściem z rynku NewConnect. Rok temu na warszawski parkiet weszło w sumie 28 przedsiębiorstw (do sierpnia 2014 debiut miało 17 spółek).

– Jest coraz mniej nowych spółek, które pojawiają się na giełdzie, dlatego nawet oczy inwestorów instytucjonalnych coraz częściej patrzą na rynki zagraniczne, pomijając polski rynek kapitałowy – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Adam Ruciński, prezes zarządu BTFG Audit.

Tym, co zwiększa zainteresowanie inwestorów rozwiniętymi rynkami zagranicznymi, są wysokie stopy zwrotu osiągane w ostatnim czasie. W ciągu ostatnich czterech lat, nawet z uwzględnieniem sierpniowych spadków, S&P 500 dał zarobić 71,5 proc., a niemiecki DAX 87,6 proc. Dla porównania indeks polskiej giełdy WIG20 stracił w trym czasie prawie 13 proc.

– Świat polityki niewątpliwie w ostatnich latach nie sprzyja polskiej giełdzie, politycy nie są zainteresowani rozwojem polskiego rynku kapitałowego. Owszem, od czasu do czasu coś o nim wspomną, ale raczej przy okazji – mówi na temat instytucjonalnych rozwiązań prezes Ruciński.

Z racji braku wsparcia dla instytucji maklerskich ze strony rządu, te muszą dostosować się do nowych realiów rynkowych. Zdaniem prezesa BTFG Audit polska giełda jest już zupełnie innym rynkiem niż 7-8 lat temu, gdy była postrzegana jako lider środkowoeuropejskiego rynku i lider wzrostów.

– Teraz można powiedzieć, że ta rola jest coraz mniejsza, coraz mniej przedsiębiorców postrzega polski rynek kapitałowy jako dobre miejsce do pozyskania istotnych pieniędzy. Tu mam na myśli kwoty rzędu 100-200 mln zł – wyjaśnia Ruciński.

Emitenci w dalszym ciągu są w stanie uplasować emisje o wartości od 10 do 50 mln zł, jednak w opinii Adama Rucińskiego nie prowadzi to do wzrostu znaczenia polskiego rynku kapitałowego w skali międzynarodowej. Problemem dla domów maklerskich jest także spadek zainteresowania ze strony inwestorów indywidualnych.

Główne źródło przychodów domów maklerskich stanowiły dotąd prowizje od zrealizowanych transakcji obok obsługi emitentów (przygotowanie prospektu, obsługa transakcji, tzw.success fee). Wobec mniejszej aktywności na polskiej giełdzie zmuszone są jednak do poszukiwania alternatywnych źródeł przychodów.

– Na pewno dojdzie do redukcji zatrudnienia, którą już obserwujemy, do szukania nowych nisz rynkowych. Natomiast dopóki nie zobaczymy ożywienia na giełdzie jako takiej, dopóty trudno oczekiwać, by sytuacja domów maklerskich istotnie się polepszyła – ocenia kondycję branży prezes zarządu BTFG Audit.

Rozmówca zwraca uwagę na fakt, że motorem napędowym polskiego rynku kapitałowego były głównie prywatyzacje ze strony Skarbu Państwa. Duże emisje takich spółek, jak PZU, PKO BP, Tauron czy PGE powodowały znaczne zwiększenie zainteresowania rynkiem ze strony inwestorów. Wobec braku podobnych ofert domy maklerskie muszą szukać klientów w inny sposób.

– Klienci oczekują przede wszystkim poprowadzenia za rękę, pokazania nowych możliwości inwestycyjnych. Zatem otwiera się obszar doradztwa inwestycyjnego. Przy czym trzeba podkreślić jedno: to jest zupełnie inne źródło pieniędzy, o wiele uboższe – wyjaśnia ekspert.

Adam Ruciński ocenia, że coraz istotniejszym źródłem przychodów firm maklerskich będzie tzw. success fee, czyli opłata ze strony inwestorów w przypadku osiągnięcia zysków.

– Czyli, jeśli ktoś zarobi dużo, to się tymi pieniędzmi podzieli, natomiast będzie na pewno spadała skłonność do płacenia opłat stałych i prowizji – tłumaczy.

Jego zdaniem podobny trend będzie dotyczył również towarzystw funduszy inwestycyjnych.

Rośnie rynek trójwymiarowych aplikacji. Wśród zamawiających głównie deweloperzy i urzędy

Piotr Baczyński

Przybywa firm oferujących rozwiązania z zakresu wirtualnej rzeczywistości. Trójwymiarowe aplikacje, które obrazują rzeczywistość, zamawiają firmy deweloperskie, przedsiębiorstwa telekomunikacyjne, a nawet urzędy. Polska znajduje się w czołówce krajów tworzących takie rozwiązania.

Trwa rewolucja technologiczna. Na rynku pojawiają się coraz to nowe urządzenia, które przekształcają telefony komórkowe w wyświetlacze wirtualnej rzeczywistości – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Baczyński, prezes zarządu spółki Immersion VR.

Jednym z pierwszych takich produktów był Gear VR (skrót od virtual reality, czyli wirtualna rzeczywistość). To swego rodzaju gogle przystosowane do niektórych modeli smartfonów Samsunga. Dzięki wyższej rozdzielczości i dużej liczbie pikseli aparat ten może wyświetlać obraz w zakresie 360 st. Na polskim rynku urządzenie zadebiutowało pod koniec ubiegłego roku, a dziś pojawia się w ofercie operatorów sieci komórkowych.

Prócz koreańskiego producenta podobne rozwiązania wdraża wiele innych firm. Niektóre są już sprzedawane, inne znajdują się na etapie komercjalizacji. Sporo rozwiązań jest w fazie start-upu i poszukuje finansowania m.in. poprzez crowdfunding lub sprzedaje pierwsze urządzenia na serwisach aukcyjnych.

Zainteresowanie ze strony konsumentów jest bardzo duże – zapewnia Piotr Baczyński. – Takie frazy jak „Oculus Rift” [podobna do Gear VR platforma, należąca obecnie do Facebooka – red.) czy „wirtualna rzeczywistość” są jednymi z najczęściej wpisywanych do wyszukiwarek.

Jego zdaniem krajowe firmy działające w sektorze VR nie ustępują niczym pomiotom z innych krajów.

Nie mamy się czego wstydzić, krajowy rynek, jeżeli chodzi o firmy tworzące rozwiązania VR, jest bardzo rozwinięty – chwali Piotr Baczyński. – Stale porównujemy to, co dzieje się w Polsce. Nie mówię tylko o naszej firmie, lecz także o różnych start-upach funkcjonujących w Warszawie, na terenie aglomeracji śląskiej czy w Trójmieście. To rzeczy wykonywane na najwyższym poziomie.

Odbiorcami takich rozwiązań są na razie raczej duże firmy i korporacje.

Większość naszych klientów to zagraniczne koncerny działające w Polsce – mówi Piotr Baczyński. – Gdy rozmawiamy z ich przedstawicielami, którzy mają odpowiednią suwerenność decyzyjną i zielone światło na to, by wchodzić w nowe technologie, wtedy jest dużo łatwiej. Niestety, firmy często muszą wracać do centrali. Przy tak innowacyjnej technologii przepchnięcie tego rodzaju projektów może być dla nich trudne, niemniej zainteresowanie tymi rozwiązaniami rośnie.

Immersion VR jest spółką oferującą oprogramowanie współpracujące z takimi platformami. Firma zaczynała od produkcji zaawansowanych technologicznie, trójwymiarowych wizualizacji nas zlecenie firm deweloperskich i działających na rynku nieruchomości. Obecnie, jak wskazuje Piotr Baczyński, podobne prezentacje wykonuje także na rzecz przedsiębiorstw telekomunikacyjnych, wytwórni filmowych, spółek medycznych i współpracuje z różnego rodzaju urzędami.

Dla m.st. Warszawy stworzyliśmy film, który promuje stolicę na Expo w Mediolanie. Zainteresowanie naszą działalnością nieustannie rośnie – zapewnia Baczyński.

Firma mocno wchodzi na zagraniczne rynki. Po biurach w Turcji oraz Izraelu przyszedł czas na Stany Zjednoczone oraz Londyn. Szczególnie duże nadzieje zarząd spółki wiąże z amerykańskim przedstawicielstwem w Saint Louis. Zdaniem Piotra Baczyńskiego w dłuższej perspektywie rynek amerykański wydaje się być najbardziej perspektywiczny.

Studenci już szukają mieszkań na wynajem. W tym roku ceny są wyższe o 100-150 zł

Robert Kuliga

Sierpień i wrzesień to szczyt zainteresowania akademickim wynajmem mieszkania. W lipcu na rynku panował nastrój wyczekiwania i ceny w zasadzie się nie zmieniły, ale ogólnie są one nieco wyższe niż w poprzednim roku. Studenci najczęściej poszukują mieszkań kilkupokojowych do wspólnego wynajmu, najchętniej w centrum miasta, w okolicach uczelni lub dobrze z nią skomunikowanych.

Pierwsza fala zainteresowania na rynku najmu akademickiego to lipiec, w momencie kiedy studenci wiedzą już, że zakwalifikowali się na studia. Największy popyt w tym segmencie rynku ma jednak miejsce w sierpniu i we wrześniu – wskazuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Robert Kuliga, wiceprezes, członek zarządu Stowarzyszenia Mieszkanicznik.

Eksperci przekonują, że z rynku już zniknęły najtańsze i najbardziej atrakcyjne oferty, mimo że, jak wynika z danych serwisu Otodom.pl, na krajowym rynku wynajmu w lipcu br. dominował nastrój wyczekiwania na akademickiego najemcę. W stosunku do poprzedniego miesiąca najwyższa podwyżka, jaka została odnotowana w analizowanych miastach, wyniosła zaledwie 3 proc. W grupie średniej wielkości lokali dwu- i trzypokojowych (o powierzchni od 38 do 60 mkw.) czynsze wzrosły m.in. w Gdańsku i Katowicach (20 zł/m-c) oraz we Wrocławiu (19 zł/m-c). W pozostałych miastach w zasadzie się nie zmieniły.

Studenci najczęściej interesują się mieszkaniami trzy- i czteropokojowymi, oczywiście ze względów ekonomicznych. Taki lokal można wspólnie taniej wynająć. Aczkolwiek to zależy od tego, o jakim sektorze rynku mówimy – przekonuje Robert Kuliga.

Zauważa też, że osoby przebywające w Polsce w ramach między innymi programu wymiany studentów zwracają większą uwagę na lokalizację. Cena dla nich nie gra aż tak dużej roli, jak dla osób przyjeżdżających do dużych ośrodków z prowincji.

Z danych serwisu Domiporta.pl wynika, że najpopularniejsze wśród studentów są lokale o metrażu 30-50 mkw. w cenie nieprzekraczającej 1600 zł miesięcznie. Tego poszukuje blisko 40 proc. użytkowników w przedziale wiekowym 19-25 lat. W tej cenie mieszczą się jednak raczej mieszkania od 18 do 30 mkw. powierzchni.

W tym roku obserwujemy wzrost kosztów najmu w granicach 100-150 zł – zauważa Robert Kuliga. – Podobnie wygląda to we wszystkich miastach, zarówno w Warszawie, jak i w innych ośrodkach akademickich, takich jak Kraków czy Łódź. Wszędzie tam obserwowana jest podobna tendencja.

Najdroższe są mieszkania w Warszawie – tu średnia cena za kawalerkę jest o 40 proc. wyższa niż w Krakowie i Wrocławiu i o 72 proc. wyższa niż w Łodzi.

Tańszą opcją niż mieszkanie jest wynajem pokoi i stancji. Domiporta.pl wskazuje, że w całej Polsce jest prawie 15 tys. takich miejsc do wynajęcia (17 proc. całej oferty najmu).

Studenci to znacząca grupa na rynku wynajmu. Wciąż jednak część właścicieli mieszkań obawia się udostępniać im swoje mieszkanie. Stowarzyszenie Mieszkanicznik obu stronom rynku zaleca zawarcie umowy zabezpieczającej prawa i obowiązki, zarówno właścicieli, jak i najemców,

Umowy najmu pozwalają dużo łatwiej rozstrzygać ewentualne spory – wskazuje Robert Kuliga. – Ważna jest także selekcja, zarówno najemców, jak i wynajmujących, bo nie zawsze wszyscy działają etycznie. Dlatego osoby poszukujące lokalu zachęcamy do tego, aby zwracały uwagę na to, czy właściciel jest członkiem naszego stowarzyszenia. Dla nas obie strony są równie istotne, bo nie mogą bez siebie funkcjonować. Zależy nam na tym, by istniała równowaga i strony takiej transakcji mogły się ze sobą dogadać.

Ze sklepików szkolnych od września znikną słodycze i słone przekąski

Małgorzata Skonieczna

Od początku roku szkolnego wejdą w życie nowe przepisy dotyczące żywności sprzedawanej w szkolnych sklepikach. Ministerstwo Zdrowia przygotowało szczegółową listę zakazanych produktów, na której znalazły się te zawierające duże ilości cukru, tłuszczu, soli oraz niestanowiące tak zwanej podstawy żywieniowej.

Zgodnie z decyzją Ministerstwa Zdrowia od września z półek sklepików szkolnych ma zniknąć niezdrowe jedzenie. Nie będą więc w nich dostępne chipsy, batony, napoje gazowane i słodzone. Zastąpić je mają kanapki, sałatki, warzywa, owoce i produkty mleczne. To odpowiedź na coraz bardziej alarmujące dane o problemach najmłodszych z nadwagą. Instytut Żywności i Żywienia wskazuje, że ma ją ponad 22 proc. uczniów.

Niektórzy producenci już zrezygnowali z tego kanału dystrybucji.

PepsiCo od 2009 roku nie sprzedaje napojów gazowanych oraz napoju Lipton Ice Tea do szkół podstawowych i gimnazjów. To była decyzja firmy. Zgodnie z założeniami, z naszymi zobowiązaniami europejskimi, nie sprzedajemy w tym kanale dystrybucyjnym – mówi Małgorzata Skonieczna, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej na Europę Centralną PepsiCo. – Od września tego roku będzie to obejmowało wszystkie firmy i wszystkie produkty o wyższej zawartości soli, cukru i tłuszczów.

Przeciwnicy zmian podkreślają, że samo wycofanie tuczących produktów ze szkół nie wystarczy, bo potrzebna jest całościowa zmiana nawyków żywieniowych. Według ekspertów Konfederacji Lewiatan w wielu sklepikach chipsy i gazowane napoje już zostały zastąpione przez chrupki kukurydziane, płatki, soki, wodę i kanapki. Producenci słodyczy zadbali o to, aby sztuczne barwniki zastąpiły naturalne, a porcje proponowane dzieciom do sprzedaży były mniejsze.

Małgorzata Skonieczna podkreśla, że problemem w Polsce nie są niezdrowe produkty, lecz niezdrowa dieta.

Każdy produkt spożywczy, który jest dopuszczony do obrotu, czyli do sprzedaży na rynku polskim, musi spełniać bardzo ostre kryteria, dotyczące zarówno bezpieczeństwa żywności, jak i jakości. Nie ma więc niezdrowych produktów. Za to są niewłaściwe diety i w tym tkwi cały problem. W każdej diecie znajdzie się miejsce dla słonej przekąski czy napoju gazowanego – mówi dyrektor w PepsiCo.

Jej zdaniem z roku na rok rośnie jednak świadomość Polaków na temat tego, jak powinna wyglądać zbilansowana dieta i jak ważna jest towarzysząca temu aktywność fizyczna. Zmiany zachodzące w podejściu konsumentów wymuszają również zmiany u producentów żywności.

W naszej ofercie mamy produkty, które spełniają wszystkie oczekiwania klientów, czyli mamy napoje gazowane, ale i wodę Krystaliczne Źródło – zarówno gazowaną, jak i niegazowaną , również soki Toma i napoje izotoniczne Gatorade dla aktywnych – mówi Małgorzata Skonieczna.

Oświadczenie Prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego ws. zarzutów o przestępstwa urzędnicze

Od ponad 20 lat funkcjonuję w życiu publicznym. Zawsze postępowałem uczciwie. Wiem jak bardzo ważna jest uczciwość, bezstronność, rzetelność i prawość. To są wartości, którym jestem każdego dnia wierny.

Katowicka prokuratura od dwóch lat wyjaśnia sprawę niektórych konkursów na stanowiska dyrektorów departamentów i delegatur. Żaden z pracowników NIK nie ma przedstawionych zarzutów. Nikt z kontrolerów nie jest o nic podejrzany. Izba zawsze w pełni wspierała i będzie wspierać wszystkie działania prokuratur zmierzające do wyjaśnienia każdej sprawy.

Z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że nowi dyrektorzy i wicedyrektorzy delegatur i departamentów NIK zwyciężyli w konkursach przeprowadzonych zgodnie z ustawą i wewnętrzną procedurą. Wybrani zostali najlepsi kandydaci dla poszczególnych jednostek.

W trakcie trwania konkursów pojawiały się różne trudności. Czasem wręcz, w nielicznych przypadkach, musieliśmy – oczywiście w zgodzie z przepisami prawa – konkurs unieważniać. Np. wtedy gdy zgłaszał się jeden kandydat nie prezentujący się szczególnie dobrze przed komisją, albo gdy wśród kandydatów nie było osoby, zdolnej do udźwignięcia problemów wewnętrznych w danej delegaturze czy departamencie i wyraźnie rysowała się potrzeba, aby taką jednostką pokierował doświadczony kontroler, ale wywodzący się z innej delegatury czy departamentu. Tak stało się np. w Łodzi czy Lublinie, gdzie potrzeba sięgnięcia po kontrolera z innej jednostki wystąpiła jeszcze podczas kadencji poprzedniego Prezesa NIK. Nowi dyrektorzy w tych miejscowościach – wieloletni pracownicy NIK, wybrani zgodnie z prawem, spełniający wszystkie wymogi formalne – okazali się być świetnymi menedżerami, którzy uporządkowali sytuację w podległych im jednostkach.

Przez ostatnie 20 lat kadra kierownicza w NIK praktycznie się nie zmieniała w inny sposób jak przez odejście na emeryturę. To nie była dobra sytuacja. Ustawodawca wprowadził więc konkursy. Zaczął je przeprowadzać mój poprzednik. Przyszło mi kontynuować ten proces, który w stosunku do blisko 1/3 dyrektorów przeprowadził wcześniej poprzedni Prezes wybierając dyrektorów w delegaturach np. w Krakowie albo Rzeszowie czy też w niektórych departamentach i to tak kluczowych jak bezpieczeństwa wewnętrznego czy zdrowia.

NIK ma obecnie we wszystkich jednostkach organizacyjnych nowych dyrektorów. Kadra kierownicza to w zdecydowanej większości osoby z długoletnim stażem kontrolerskim w Izbie.

Trzeba pamiętać, że ustawa o NIK pozwala stanąć do konkursu na stanowisko dyrektora osobie z co najmniej 5-letnim stażem pracy w NIK. W rzeczywistość zdecydowana większość dyrektorów ma staż w Izbie dłuższy niż 10 lat. Korzystamy z ich doświadczenia. Średnia wieku nowej kadry dyrektorskiej obniżyła się z 57 lat przed rozpoczęciem konkursów do 49 lat po ich zakończeniu.

Wzrosła liczba kobiet – dyrektorów z 15 do 25 proc. Ponad 1/5 nowych szefów jednostek kontrolnych posiada tytuł doktora.

Podobne tendencje odnotowaliśmy przy wyborze wicedyrektorów, którzy są swoistymi asystentami dyrektorów w procesie zarządzania. Większość z nich ma również wieloletni staż w NIK. Np. wicedyrektor z Rzeszowa Paweł Adamski, przyjęty do pracy w okresie Prezesury Janusza Wojciechowskiego, pracuje nieprzerwanie w NIK już od ponad 13 lat.

Zdaję sobie sprawę, że reformując NIK, dynamizując jego działalność, prowadząc konkursy, wymagając od kontrolerów bezkompromisowej pracy mogłem spowodować czyjeś niezadowolenie, naruszyć jakieś interesy i zostać pomówionym.

Gospodarzem śledztwa, w którym wyjaśniane są pomówienia dotyczące konkursów w NIK jest katowicka prokuratora i tylko ona może wypowiadać się o tej sprawie.

Od początku mojej kadencji przebudowuję Najwyższą Izbę Kontroli. Systematycznie, ewolucyjnie, szanując jej dobre tradycje, szanując pracę moich poprzedników. Wprowadziłem system zarządzania jakością kontroli. Pilnuję, aby kontrole Izby były na najwyższym poziomie, bezstronne, rzetelnie oddające obraz kontrolowanej rzeczywistości. Nasze raporty o informatyzacji ZUS, o spółce Elewarr, transferze środków z OFE, o sześciolatkach, o czystości powietrza, o fermach zwierząt, o ochronie zwierząt, o gazie łupkowym, kontraktach gazowych, budowie gazoportu, jakości dróg, służbach specjalnych, billingach, bezpieczeństwie na drogach, Lasach Państwowych, bezpieczeństwie na kolei, o elektrowniach wiatrowych, o stoczni Gdańsk, o kolejkach do lekarzy czy choćby o Krajowym Biurze Wyborczym były przyjmowane przez opinię publiczną, posłów, dziennikarzy oraz ekspertów branżowych z zainteresowaniem, uznaniem i przekonaniem, że są obiektywne, bezstronne i przede wszystkim rzetelne.

Opinia publiczna to dostrzega i docenia. To dla mnie bardzo ważne, że od września 2013 roku, czyli od momentu rozpoczęcia przeze mnie pracy w NIK do chwili obecnej liczba Polaków dobrze i bardzo dobrze oceniająca pracę NIK wzrosła już o 16 procent. To jest rzeczywisty miernik podejmowanych wysiłków.

Warto pamiętać, że kierując NIK muszę rozmawiać z różnymi osobami, z szefami klubów parlamentarnych oraz członkami komisji sejmowych, w tym zwłaszcza Sejmowej Komisji do Spraw Kontroli Państwowej. NIK jest wszak organem Sejmowi podległym i działającym na rzecz Sejmu. Ale między rozmową a złamaniem prawa jest zasadnicza różnica. Nie odpowiadam za nadinterpretacje moich spotkań i rozmów, odpowiadam wyłącznie za swoje zachowanie. A ono było zgodne z prawem. Trzeba pamiętać, że zadaniem Prezesa NIK jest również przekonywanie posłów ze wszystkich ugrupowań do podjęcia prac nad wnioskami pokontrolnymi. W tym sensie każdy Prezes Izby musi zabiegać o poparcie parlamentu. Każda z moich rozmów z parlamentarzystami dotyczyła interesów Najwyższej Izby Kontroli, a nie moich spraw osobistych. Mimo zainicjowania sprawy w okresie wyborczym, ufam w dobre intencje prokuratury i wierzę, że sprawa zostanie rzetelnie wyjaśniona. Jestem spokojny o jej finał, bo nigdy nie złamałem prawa, zawsze w swoim życiu postępując uczciwie. Dowodem na to jest moja dotychczasowa służba publiczna.

Pragnę szybkiego wyjaśnienia sprawy. Dlatego jeśli Prokurator Generalny skieruje wniosek w tej sprawie do Marszałek Sejmu, wówczas sam wystąpię z prośbą o uchylenie mi. Szanując Najwyższą Izbę Kontroli, kierując się nadrzędnym interesem dobra publicznego, przekazałem nadzór nad wszystkimi kontrolami moim zastępcom. Postanowiłem też wyłączyć się z wszelkiej aktywności zewnętrznej, w tym także z uczestniczenia w posiedzeniach komisji sejmowych oraz z prac w Kolegium NIK, po to aby wyjaśniana przez prokuraturę sprawa i towarzysząca jej dyskusja nie rzutowały na codzienną pracę Najwyższej Izby Kontroli.

Prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski

 

Wind Mobile dostarczy Plusowi pocztę głosową nowej generacji

Spółka Wind Mobile podpisała z Polkomtel Sp. z o.o. List Intencyjny na dostarczenie innowacyjnej platformy Poczty Głosowej oraz Nowych Usług Głosowych dla sieci Plus.

W ramach współpracy Wind Mobile dostarczy Polkomtelowi platformę poczty głosowej nowej generacji, która umożliwi realizację usług głosowych optymalizujących i podnoszących jakość obsługi klienta, zarówno abonentów indywidualnych, jak i biznesowych. Nowa platforma pozwoli klientom sieci Plus na uruchomienie usług stanowiących ciekawą alternatywę dla osób chcących być w stałym kontakcie. Mowa tu między innymi o takich usługach jak dostęp do Poczty Głosowej z poziomu aplikacji mobilnej, wysyłanie nagrań głosowych w formie wiadomości MMS czy możliwość wysłania automatycznego powiadomienia SMS, którego treść można wybrać w trakcie połączenia z pocztą głosową niedostępnego odbiorcy.

Współpraca w powyższym zakresie będzie realizowana w modelu Revenue Share, który angażuje obie strony zarówno w ścisłą współpracę w zakresie rozwoju produktu, jak i zarządzanie poszczególnymi usługami.

Plus chce dostarczać swym klientom najatrakcyjniejsze produkty telekomunikacyjne, a takimi są nowe usługi głosowe, które wdrażamy we współpracy z Wind Mobile. Nowoczesna oraz intuicyjna i przyjazna forma czynią je atrakcyjnymi dla użytkowników naszej sieci. Mają one również otwarty charakter pozwalający na rozbudowę w przyszłości o kolejne usługi, co czyni je bardzo atrakcyjnymi dla nas jako operatora i pozwoli pracować nad kolejnymi produktami, które mogą mieć w nich zastosowanie. – mówi Robert Dudzik, Dyrektor Departamentu Rozwoju Produktów i Usług Polkomtel sp. z o.o.

Wind Mobile współpracuje z Polkomtelem od wielu lat. Wdrożenie poczty głosowej, będzie kolejnym dużym projektem obok usługi Czasoumilacz czy Ad Servera, który realizujemy dla sieci Plus. Cieszymy się, że nasza platforma poczty głosowej znalazła uznanie u kolejnego operatora, gdyż pozwala nam to poważnie myśleć o sprzedaży tego produktu poza granicami naszego kraju. Ponadto realizujemy ten projekt w modelu revenue share, co jest strategicznym kierunkiem dla nas i poszerza portfolio naszych platform, ukierunkowanych na długofalowe generowanie powtarzalnych przychodów – mówi Tomasz Kiser, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Business Unit Telco Grupy Wind Mobile.

Infovide-Matrix: Wzrost przychodów po I półroczu 2015 roku

W trakcie dwóch kwartałów 2015 roku Grupa Infovide-Matrix wypracowała ponad  108,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (99,9 mln zł w I półroczu 2014 r.), co stanowi 9 proc. wzrost r/r. Największy udział w przychodach mają sektory energetyki oraz bankowości. Backlog na 2015 rok wynosił na koniec czerwca 128  mln zł.

Pomimo wzrostu przychodów po sześciu miesiącach Grupa Infovide-Matrix odnotowała stratę
w wysokości 12 mln zł, w związku z zawiązaniem rezerwy wynikającej z realizacji projektu wdrożenia systemów billingowych i CRM w grupie kapitałowej Energa.

Borys Stokalski, Prezes Zarządu Infovide-Matrix S.A.
Borys Stokalski, Prezes Zarządu Infovide-Matrix S.A.

„Sześć miesięcy 2015 roku, okazały się bardzo pomyślne, jeżeli chodzi o stronę przychodową. Z sukcesem udało nam się pozyskać i realizować kilka ważnych i dużych projektów. Wynik jest spowodowany przewidywanym kilkunastoprocentowym wzrostem kosztów realizacji projektu budowy i wdrożenia systemu obsługi sprzedaży dla grupy Energa. W trakcie trwania wdrożenia pojawiły się istotne zmiany wynikające z dopracowania wymagań przez Klienta, zmiana priorytetów a w szczególności pojawiające się nowe wymagania regulujące funkcjonowanie rynku energii w Polsce i UE. Pomimo, że pierwotne założenia były konserwatywne, zmiany te okazały się większe niż przewidziane dla projektu rezerwy na ryzyko. Zawiązane rezerwy nie mają negatywnego wpływu na realizację projektu – wręcz odwrotnie, wiążą się z determinacją spółki do realizacji jego celów zgodnie z planem i oczekiwaniami klienta . Projekt aktualnie finansowany jest z kredytów bankowych oraz zysków generowanych w innych obszarach działalności Spółki”. – powiedział Borys Stokalski, Prezes Zarządu Infovide-Matrix S.A.

Skonsolidowane dane finansowe Grupy Kapitałowej Infovide-Matrix za 1 półrocze 2015:

I półrocze 2015 r.
(w tys. zł)
I półrocze 2014 r.
(w tys. zł)
Przychody ze sprzedaży 108 859 99 930
Zysk z działalności kontynuowanej -13 391 -2 708
Zysk brutto -14 557  -3 249
Zysk netto jednostki dominującej -11 960 -3 660

 

Po dwóch kwartałach 2015 roku Grupa osiągnęła w energetyce i przemyśle przychody ze sprzedaży w wysokości 22,2 mln zł (21 mln zł po II kw. 2014 r.) w efekcie czego udział tego segmentu w przychodach ogółem wzrósł 21,6 proc. W sektorach bankowości i ubezpieczeń GK Infovide-Matrix wypracowała przychody na poziomie 27 mln zł. (22,3 mln zł po II kw. 2014 r.). Spółka skutecznie realizuje również strategię umacniania pozycji w sektorze administracji publicznej, która po sześciu miesiącach 2015 roku, przyniosła wpływy w wysokości 12,7 mln zł. Tradycyjnie Grupa Kapitałowa utrzymuje silną pozycję w sektorze telekomunikacji, gdzie osiągnęła przychody w wysokości 11,5 mln zł.

Wartość portfela zamówień Infovide-Matrix na 2015 roku wynosi na koniec czerwca niemal 128 mln zł., będąc 1% wyższy w stosunku do backlogu, jaki Grupa Kapitałowa notowała w porównywalnym okresie 2014 roku. Największy udział w backlogu kontraktów usługowych mają umowy z podmiotami z sektorów bankowego (42,2 mln zł), energetycznego (20,6 mln zł), telekomunikacyjnego (20,3 mln zł) i administracji publicznej (18,8 mln zł).

Popołudniowy komentarz walutowy z 27.08.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 27.08.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Prezydent Andrzej Duda weźmie udział w Forum dla Wolności i Rozwoju Law4Growth 29 października

Prezydent RP zadeklarował udział w pracach Forum  dla Wolności i Rozwoju Law4Growth, największej inicjatywie biznesowo-prawnej w Europie Środkowo-Południowej, której punktem kulminacyjnym będzie Kongres w Katowicach w dniach 28-30 października. Wydarzenie ma na celu połączenie wysiłków krajów leżących pomiędzy morzami Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim w tworzeniu dobrych warunków dla wzrostu gospodarczego. Forum skupia przedstawicieli świata biznesu, prawa oraz wielu instytucji reprezentujących różne środowiska i opcje polityczne. Rezultatem badań poprzedzających Kongres i trwających podczas niego prac warsztatowych będzie wyłonienie najlepszych rozwiązań w państwach regionu oraz przygotowanie gotowych propozycji zmian ustaw i rozwiązań instytucjonalnych. Prezydent wysłucha ich w drugim dniu Kongresu.

Prezydent Andrzej Duda spotka się z przedsiębiorcami, prawnikami, ekonomistami, przedstawicielami organizacji społeczeństwa obywatelskiego, administracji rządowej i samorządowej oraz mediów, by wspólnie, na podstawie najlepszych doświadczeń krajów regionu, poszukać możliwości wspierania rozwoju gospodarczego. Celem Forum jest przygotowanie propozycji zmian w kluczowych dla ekonomii obszarach, takich jak m.in. swoboda działalności gospodarczej, podatki, kreowanie rynku pracy, innowacyjność czy energetyka. Inicjatywa jednoczy ludzi z różnych krajów, środowisk i opcji politycznych.

Wydarzenie ma wymiar integrujący kraje Europy Środkowo-Południowej. Wizją Forum jest wypracowanie propozycji zmian prawa w krajach, które mają podobne doświadczenia historyczne, porównywalne aspiracje wolnościowe i które dążą do rozwoju opartego na solidnych podstawach. Polskie środowiska biznesowe i naukowe, będące inicjatorem Forum, pozycjonują w ten sposób Polskę jako lidera integracji regionu, zaczynając od budowy zdrowych fundamentów prawnych. Sukces w tym obszarze powinien zainicjować podjęcie prób współpracy w innych dziedzinach i docelowo zmienić geopolityczne znaczenie obszaru pomiędzy morzami Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim. Idea ta wpisuje się w wizję prezydenta, której wyrazem był wyjazd do Estonii w ramach pierwszej wizyty zagranicznej.

Inicjatorami wydarzenia są przedstawiciele polskich przedsiębiorstw m.in. Atlas i FAKRO oraz eksperci z obszaru prawa, biznesu, nauki i polityki. Podczas współorganizowanego przez Miasto Katowice Kongresu odbędzie się blisko 20 warsztatów tematycznych. Wszystkie dyskusje będą toczyć się na forum publicznym, a w każdej z nich wezmą udział prawnicy i ekonomiści, którzy na bieżąco będą oceniać możliwości wdrożenia w życie konkretnych postulatów zgłaszanych przez przedstawicieli biznesu. Wśród gości specjalnych znajdą się m.in. Tibor Navracsics – Komisarz Europejski ds. Edukacji, Kultury, Młodzieży i Sportu, Henri Malosse – Przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, Ryszard Florek – Prezes Zarządu spółki FAKRO, Mateusz Morawiecki – Prezes Zarządu Banku Zachodniego WBK, Wojciech Dziomdziora – Radca Prawny w Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, Maciej Gawroński – Partner Zarządzający polskiego biura Bird&Bird,  Kazimierz Ujazdowski – były Wicemarszałek Sejmu i Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Poseł do Parlamentu Europejskiego, Paul Varul – wybitny prawnik, Partner w międzynarodowej kancelarii VARUL, były Minister Sprawiedliwości Estonii, Jadwiga Glumińska-Pawlic – Przewodnicząca Krajowej Rady Doradców Podatkowych, a także wielu innych ekspertów.

Organizatorami Forum są: Krajowa Izba Gospodarcza, Miasto Katowice, Instytut Wolności, Prawo dla Rozwoju.

Więcej informacji: www.law4growth.com

Aktualne wiadomości o Forum i jego tematyce na koncie Twitter: law4growth

Analiza WIG20, DAX i S&P500 – 27.08.2015

Obejrzyj nasz materiał wideo „Analiza indeksów: WIG20, DAX i S&P500”. Znajdziesz w nim komentarz Pawła Danielewicza dotyczący wybranych indeksów giełdowych.

Spotkanie Liderów Bankowości i Ubezpieczeń 21-22 października 2015 r.

Spotkanie Liderów Bankowości i Ubezpieczeń to prowadzone już od kilku lat cykliczne wydarzenie, które od początku cieszy się dużym zainteresowaniem kluczowych dla sektora finansowego osób. Jest to jedyne tak duże przedsięwzięcie, skupiające wszystkie najważniejsze osobistości i wiodące spółki. Wydarzenie to stanowi neutralną platformę do dyskusji, sprzyja wymianie myśli i poglądów osób zaangażowanych w sektor kreujący dużą część PKB.

Spotkanie Liderów 21-22 października 2015 r. Podczas najbliższej, jesiennej edycji, która odbędzie się w dniach 21-22 października 2015 r. w Hotelu  Westin w Warszawie, na Spotkanie Liderów złożą się 3 połączone ze sobą konferencje:

  • X Warsaw International Banking Summit – Banking Forum
  • VI Insurance Forum
  • III Forum Zarządzania Wierzytelnościami

Dzięki symultaniczności tych wydarzeń, poruszone zostaną najważniejsze problemy, z jakimi boryka się sektor finansowy. Spotkania mają formę panelu dyskusyjnych oraz prezentacji studiów przypadku, które dzięki doborowi odpowiednich tematów, zapoczątkowują wymianę doświadczeń związanych z bankowością, ubezpieczeniami oraz zarządzaniem wierzytelnościami i tworzą rekomendacje.

Gwarancją najlepszego doboru tematów są współtworzące je Rady Programowe, w skład których wchodzą m.in.: Jan Vincent-Rostowski – były Wicepremier i Minister Finansów, Zbigniew Jagiełło – Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego, Andrzej Jakubiak – Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, która objęła honorowy patronat nad Spotkaniem Liderów Bankowości i Ubezpieczeń, Mariusz Grendowicz (Przewodniczący Rady Banking Forum), Artur Olech (Przewodniczący Insurance Rady Forum) oraz Norbert Wojnarowski (Przewodniczący Rady Forum Zarządzania Wierzytelnościami).

Tegoroczna, dwudniowa konferencja poruszy najistotniejsze dla sektora finansowego tematy. Będą to m.in.:

  • Etyczne instytucje finansowe – mit, czy konieczna rzeczywistość?
  • Grexit, Brexit – koniec strefy Euro i UE?
  • Bankowość 25 lat temu, dziś i za 25 lat. Banki przyszłości – marki parasolowe, czy producenci produktów?
  • Bezpieczeństwo w sektorze finansowym jako wyznacznik budowania sukcesu. Rosnące zagrożenia ze strony cyberprzestępców:
  • Digitalizacja procesów sprzedaży i obsługi w kontekście Omnichannel
  • Nowe metody dystrybucji – jak technologia zmienia rynek?
  • W poszukiwaniu wzrostu i rentowności – źródła oszczędności i nowych przychodów
  • Przyszłość branży windykacyjnej z perspektywy planowanych uregulowań prawnych. Trendy w zarządzaniu wierzytelnościami, Psychologia dłużnika.

Wszystkie te tematy dotyczyć będą nie tylko przeszłej i obecnej sytuacji na rynku finansowym, ale również stworzą obraz przyszłości owych sektorów, oraz umożliwią ustalenie wspólnej strategii działania w omawianych kwestiach.

Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronie:

http://bankowosciubezpieczenia.pl/banking-forum/

Firma z Polski uczy komputery rozpoznawać emocje

Kolejny przykład udanego połączenia nauki z biznesem. Quantum Lab Poland z Polski jako jedna z trzech polskich firm zakwalifikowała się do pierwszej rundy finansowania w bieżącej edycji Instrumentu dla MŚP (Horyzont 2020). Stworzony przez nich program Xpress Engine potrafi rozpoznawać i analizować emocje na podstawie mimiki. Program Polaków  usprawni  badania marketingowe, a w przyszłości ułatwi leczenie osób sparaliżowanych oraz przyspieszy rozwój robotyki społecznej.

Rozpoznawanie emocjiW ramach Instrumentu dla MŚP (Horyzont 2020), Quantum Lab Poland otrzyma 50 000 euro na przeprowadzenie analizy wykonalności technologii rozpoznawania emocji na podstawie analizy mimicznej – Xpress Engine.

Ellen analiza wyników„Cieszymy się, że Komisja doceniła nasz projekt. Udowodniliśmy, że niewielka firma z Polski może konkurować z najlepszymi w Europie.” – mówi Konrad Bocian, Chief Science Officer z Quantum Lab Poland.

Xpress Engine to program stworzony do rozpoznawania emocji. Powstał dzięki wiedzy z obszarów informatyki afektywnej, która łączy osiągnięcia informatyki, psychologii oraz nauki zajmującej się analizą działania mózgu i umysłu (kognitywistki).

Xpress badanie„Pięć podstawowych emocji: radość, złość, obrzydzenie, smutek, zaskoczenie jest wyrażanych w ten sam sposób  przez większości ludzi na świecie. Xpress Engine potrafi je rozpoznawać z dokładnością do 91%.” – mówi Konrad Bocian. Quantum Lab Poland jest jedną z trzech firm na świecie, którym udało się zaprojektować i skomercjalizować tego typu technologię. Silnik Xpress Engine powstał dzięki współpracy inżynierów Krzysztofa Cywińskiego i Dariusz Kamowskiego oraz naukowca Konrada Bociana z Uniwersytetu SWPS.

„Pracowaliśmy nad silnikiem XE przez ponad 2 lata, w czasie których przeanalizowaliśmy dziesiątki prac badawczych i stworzyliśmy model, który potrafi dopasować się do niewidzianych wcześniej twarzy. – dodaje Bocian. – „Zaczeliśmy od „nauczenia” systemu, rozpoznawania uśmiechu. XE musiał przeanalizować ponad 1 000 zdjęc twarzy, aby było to możliwe. Dotychczas silnik  przeanalizował  ponad 5 milionów  zdjęć ekspresji mimicznych.”

Do działania Xpress Engine potrzebna jest podstawowa kamera w laptopie lub smartfonie i dostęp do internetu. Aktualnie silnik XE stosowany jest w platformie ELLEN, która wspiera badanie emocji w marketingu i reklamie. Firma planuje rozwój użyteczności programu w kierunku kolejnych dziedzin np. medycyny (pomoc osobom sparaliżowanym), psychoterapii (wspomaganie analizy emocji) czy robotyki społecznej.

Dotychczas firma Quantum Lab Poland stworzyła aplikację do monitorowania nastroju “How Are You App”, która została zarekomendowana pacjentom i czytelnikom przez Polish Healthcare Journal oraz platformę badawczą ELLEN dedykowaną badaniom rynku i opinii. Strategicznymi inwestorami firmy są fundusze inwestycyjne Black Pearls VC, Business Angel Seedfund oraz Profound Ventures. Pomoc w przygotowaniu wniosku zapewniła Ateknea Solutions.

Polska coraz atrakcyjniejsza dla zagranicznych inwestorów?

Według danych z najnowszego raportu UNCTAD – World Investment Report 2015 wartość inwestycji bezpośrednich w Polsce wyniosła 13,9 mld dolarów i uplasowała Polskę wśród 20 największych odbiorców inwestycji zagranicznych w 2014 roku. Biorąc pod uwagę prognozy makroekonomiczne, jak również takie czynniki jak np. polepszające się otoczenie dla biznesu w Polsce, poprawiający się stan infrastruktury transportowej czy strategiczne położenie Polski, w 2015 roku oczekiwany jest dalszy wzrost wartości inwestycji bezpośrednich w Polsce. Co ciekawe, wśród inwestorów, którzy lokują najwięcej inwestycji w Polsce pojawiają się nowi gracze, jak np. firmy chińskie, które zaczynają traktować Polskę, jako swoją bazę do dalszej ekspansji na rynki Unii Europejskiej.

Debata o nowych technologiach w siedzibie Google

Spotkanie Executive Club pod hasłem ,,Innowacyjne zarządzanie. Nowe technologie siłą biznesu” poprowadzi prof. dr hab. Piotr Płoszajski – Kierownik Katedry Teorii Zarządzania w Szkole Głównej Handlowej. Do dyskusji zaproszeni zostali przedstawiciele spółek: Google Polska, PayU, Cisco Systems Poland, Grupa Azoty ZAK S.A., Xerox Polska. Tradycyjnie po części merytorycznej spotkania odbędzie się networking, a atrakcją wieczoru klubowego będzie prezentacja dotycząca rynku sztuki przygotowana przez DESA Unicum.

Siedziba Google PolskaSpotkanie otworzy prezentacja firmy Google „Cyfrowa Rewolucja – czyli co dalej z moją firmą?”, którą przedstawi Magdalena Dziewguć – Head of Google for Work CEE. W debacie pod przewodnictwem prof.dr hab. Piotra Płoszajskiego wezmą udział: Sylwia Bilska – Członek Zarządu, Dyrektor Handlowy na Polskę i Europę Centralną, PayU, Dariusz Fabiszewski – Dyrektor Generalny Cisco Systems Poland, Agnieszka Hryniewicz-Bieniek – Country Director Google Polska, Adam Leszkiewicz – Prezes Zarządu Grupy Azoty ZAK S.A., Maciej Nuckowski – Dyrektor Działu Usług Global Document Outsourcing w Xerox Polska.

W debacie eksperci będą rozmawiać między innymi o trendach i technologiach, które odmienią losy przedsiębiorstw w 2016 roku oraz wpływie zastosowania innowacji na wyniki biznesowe.

Zgodnie z tradycją spotkań klubowych organizowanych przez Executive Club po części merytorycznej spotkania nastąpi część networkingowa. Tym razem organizatorzy proponują dyskusję na temat rynku sztuki połączoną z prezentacją DESA Unicum oraz atrakcje muzyczne.

Mostostal Warszawa wybuduje siedzibę MPWiK w Warszawie

Konsorcjum w składzie Mostostal Warszawa SA i Acciona Infrastruktura SA zawarło kontrakt z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji, na budowę efektywnego energetycznie biurowca przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie. Szacowana wartość inwestycji wynosi blisko 40 milionów złotych. To kolejna po modernizacji Filtrów Warszawskich inwestycja zrealizowana dla MPWiK.

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji MPWiK w Warszawie, biurowiec przy ulicy Czerniakowskiej w WarszawieUmowa obejmuje budowę trzy- kondygnacyjnego budynku wraz z infrastrukturą towarzyszącą na terenie Stacji Pomp Rzecznych przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie. Mostostal Warszawa wybuduje obiekt o powierzchni całkowitej wynoszącej 8 300 metrów kwadratowych i kubaturze równej 35 000 metrów sześciennych. W ramach kontraktu warszawska spółka zaprojektuje i wykona rozwiązania służące zmniejszeniu energochłonności budynku wraz z zastosowaniem odnawialnych źródeł energii. Obiekt będzie również dostosowany do potrzeb i obsługi osób niepełnosprawnych.

Konsorcjum w składzie Mostostal Warszawa SA i Acciona Infrastruktura SA zawarło kontrakt z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i KanalizacjiOd 70 lat spółka Mostostal Warszawa kreuje krajobraz architektoniczny Warszawy, dlatego cieszymy się, że po raz kolejny będziemy mieli szansę stworzenia nowego biurowca w stolicy. W każdym realizowanym przez nas projekcie poszukujemy innowacyjnych rozwiązań – w przypadku siedziby Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji stawiamy na wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań energetycznych zwłaszcza z wykorzystaniem energii odnawialnej, jest efektywnym kosztowo sposobem wzmacniania bezpieczeństwa dostaw energii. Warto też podkreślić, że w latach 2007-2010 na terenie Zakładu Wodociągu Centralnego Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, Mostostal Warszawa zrealizował stację ozonowania pośredniego i filtracji na węglu aktywnym. Wówczas mieliśmy do czynienia z obiektem objętym ochroną konserwatora zabytków, a zrealizowany przez nas budynek swoją formą i wykończeniem nawiązuje do zabytkowej architektury warszawskich Filtrów”. – powiedział Artur Soczewica, Dyrektor Oddziału Centralnego Mostostal Warszawa.

Budowa siedziby Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie będzie realizowana w ramach Projektu „Zaopatrzenie w wodę i oczyszczanie ścieków w Warszawie – Faza V”, który ma szasnę uzyskać dofinansowanie z unijnego Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko 2014-2020”.

Termin wykonania inwestycji planowany jest na IV kwartał 2016 roku.

  • Biuro Projektowe: Prochem
  • Inwestor: Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji m.st. Warszawy.
  • Generalny wykonawca: Mostostal Warszawa
  • Data podpisania kontraktu: 25.08.2015 r.
  • Data zakończenia projektu: IV kwartał 2016 roku
  • Szacowana wartość kontraktu: 38 491 078,31 zł brutto

Podstawowe parametry obiektu:

  • Powierzchnia zabudowy – 2 000 m²
  • Powierzchnia całkowita – 8 300 m²
  • Powierzchnia użytkowa – 5 800 m²
  • Kubatura – 35 000 m³
  • Ilość kondygnacji: 3

P.R.E.S.C.O.: 17,7 mln zł przychodów po I półroczu 2015 r.

0

P.R.E.S.C.O. GROUP – działająca na rynku obrotu wierzytelnościami detalicznymi w Polsce – w pierwszym półroczu 2015 r. wypracowała 17,7 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co stanowiło o 9,4 mln zł mniej niż w analogicznym okresie roku 2014. W tym samym czasie, na skutek optymalizacji modelu operacyjnego, koszt własny sprzedaży grupy obniżył się o 33,3 proc. w ujęciu rok do roku, tj. z 20,8 mln zł w pierwszym półroczu 2014 r. do 13,9 mln zł po sześciu miesiącach 2015 r.

Grupa wypracowała 3,8 mln zł zysku brutto ze sprzedaży za pierwsze półrocze br. wobec 6,3 mln zł na koniec czerwca 2014 r. Skonsolidowany zysk netto wyniósł natomiast 0,8 mln zł i był o 0,9 mln zł mniejszy niż po pierwszym półroczu roku 2014. Wypracowane w pierwszej połowie roku wyniki są spodziewanym przez grupę efektem związanym z przejściem z trybu windykacji sądowej na polubowną. Obecnie stanowi ona podstawę działań operacyjnych P.R.E.S.C.O. już nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

W pierwszym półroczu 2015 r. grupa powiększyła portfel posiadanych wierzytelności o dwa pakiety nabyte od instytucji finansowych w Polsce i Rosji za łączną kwotę 4,2 mln zł, przy czym sama wartość nominalna portfela kupionego w kraju była o prawie 60 proc. niższa niż inwestycje dokonane w Polsce w pierwszej połowie 2014 r. Odstąpienie od przyjętej w ostatnich latach rozważnej polityki w zakresie zakupów portfeli wierzytelności ma nastąpić po potwierdzeniu przez P.R.E.S.C.O. sprawności operacyjnej nowego modelu, pozwalającej na wypracowywanie satysfakcjonujących zwrotów na inwestycjach.

– Na odnotowany w pierwszym półroczu tego roku spadek przychodów miał bez wątpienia wpływ niewielki poziom inwestycji realizowany przez nas w ostatnim okresie. Powoduje on, że baza przychodowa jest zasilania niewielką liczbą nowych spraw. Dodatkowo, zaobserwowana po pierwszych sześciu miesiącach 2015 r. dynamika wyników grupy to efekt, którego należało się spodziewać w związku ze znaczącym ograniczeniem liczby spraw kierowanych na drogę sądowo-egzekucyjną i przejściem na ugodowe dochodzenie należności w oparciu o wpłaty ratalne od osób zadłużonych – mówi Wojciech Andrzejewski, wiceprezes P.R.E.S.C.O.

Po wprowadzeniu polityki porozumień ratalnych z osobami zadłużonymi, kwoty, które wcześniej grupa odzyskiwała jednorazowo poprzez sąd i komornika, są regulowane w ratach, według harmonogramów ustalanych z osobami dokonującymi spłat. Dzięki zastosowaniu ugód ratalnych P.R.E.S.C.O. może liczyć na wyższe łączne odzyski z windykacji, choć rozłożone w czasie.

– Dzięki inwestycjom dokonanym w poprzednich latach dysponujemy portfelem wierzytelności o wysokim potencjale odzysków, wycenianym na koniec czerwca br. na 2,72 mld zł. I choć wyniki pierwszego półrocza pozostają pod wyraźnym wpływem zmiany modelu operacyjnego, najważniejszym parametrem, świadczącym o prawidłowym kierunku optymalizacji, jest rosnący rok do roku poziom wpłat gotówkowych zrealizowanych z działań polubownych. Na koniec pierwszego półrocza jego udział w całości wpłat wyniósł 32,5 proc. – wyjaśnia Andrzejewski.

W pierwszym półroczu 2015 r. zmiany wynikające z wprowadzenia zoptymalizowanego modelu operacyjnego przez grupę wciąż nie osiągnęły pełnej skali. Przechodzenie z modelu bazującego na windykacji sądowo-egzekucyjnej na oparty o działania restrukturyzacyjne (porozumienia z osobami zadłużonymi, rozkładanie płatności na raty), zakłada stopniowe zawieranie ugód dotyczących spraw z portfeli wierzytelności pozostających w posiadaniu P.R.E.S.C.O. Procesem tym obejmowana jest systematycznie coraz większa liczba postępowań oraz wszystkie sprawy z nabywanych na bieżąco portfeli. Działania polubowne prowadzone przez grupę wspierane są windykacją sądowo-egzekucyjną. Ich skala jest jednak niewspółmiernie mniejsza niż w poprzednich latach, gdy P.R.E.S.C.O. finalizowało ponad 70 proc. spraw w postepowaniach sądowo-egzekucyjnych. Optymalizacja modelu operacyjnego przełożyła się na znaczące obniżenie kosztu własnego sprzedaży w pierwszym półroczu 2015 r. W porównaniu do analogicznego okresu roku 2014 był on niższy o 6,9 mln zł. Nakłady poniesione na postępowania sądowo-egzekucyjne od stycznia do czerwca br. wyniosły 2,3 mln zł i były o 80 proc. niższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

– Nie osiągnęliśmy jeszcze docelowej skuteczności działań windykacyjnych, która pozwoliłaby na większą aktywność inwestycyjną, ale dzięki dotychczasowym zakupom portfeli i sądowemu zabezpieczeniu wierzytelności we wcześniejszych latach, P.R.E.S.C.O. ma solidną bazę przychodową na kolejne okresy. Niezmiennie cieszymy się też jednym z najniższych w branży wskaźników zadłużenia i dobrą sytuacją finansową pozwalającą na realizację wszystkich zobowiązań i bieżących celów inwestycyjnych – mówi wiceprezes P.R.E.S.C.O.

W sierpniu 2015 r. P.R.E.S.C.O. dokonało wykupu obligacji serii D o łącznej wartości nominalnej 10 mln zł.
W obrocie na Catalyst pozostaje ostatnia z wyemitowanych dotąd w ramach Programu Emisji Obligacji Niezabezpieczonych serii obligacji spółki. Do czerwca 2016 r. P.R.E.S.C.O. może nadal pozyskać do 45 mln zł
w ramach finansowania dłużnego.

Co stanie się w Jackson Hole?

Wczorajsze dane makroekonomiczne tylko potwierdziły trend umacniania się dolara względem euro. W rezultacie po wybiciu spowodowanym problemami w Chinach ślad pozostaje coraz mniejszy na tej parze. Dzisiaj odbywa się ważna konferencja w Jackson Hole. To na niej najprawdopodobniej poznamy wskazówki co do dalszych działań rezerwy federalnej, a tym samym ważny drogowskaz dla rynków walutowych.

Wczoraj w południe poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii według CBI. Wskaźnik ten wbrew oczekiwaniom wzrósł co spowodowało krótkotrwałe umocnienie funta wobec głównych walut. Ważniejsze dane publikowane były jednak popołudniu. O godzinie 14:30 poznaliśmy wyniki zamówień na dobra. Największą niespodzianką były dobra trwałego użytku, które zamiast symbolicznie spaść, jak prognozowali analitycy, wzrosły o 2%. W wyniku tej publikacji dolar umacniał się do innych walut w tym do euro. Na głównej parze walutowej mieliśmy co prawda jeszcze korektę po publikacji zmiany zapasów cen ropy, ale wyraźnie widać trwający od kilku dni trend spadkowy. W ramach tego ruchu dolar umocnił się z okolic 1,17 za euro do 1,1350.

Dzisiaj przypada konferencja FED-u w Jackson Hole. Dotychczas nie wiązano z nią wielkich oczekiwań, gdyż podwyżki stóp wydawały się przesądzone. Opinia ta była aktualna jeszcze kilka tygodni temu. Najpierw słabsze dane z USA, potem dewaluacja chińskiej waluty, następnie spadki na tamtejszej giełdzie, które rozlały się błyskawicznie na pozostałe giełdy oraz wszystkie główne surowce. W rezultacie najdłuższy w historii okres bardzo niskich stóp procentowych będzie trwał nadal. I to najprawdopodobniej nie jest kwestia kilku pojedynczych miesięcy. Podniesienie stóp procentowych spowoduje, że wiele firm będzie bardziej skłonne odbudować zapasy gotówki na lokatach niż je od razu inwestować. Wpłynie to negatywnie na główne parametry gospodarki. Co ciekawe w mediach obecnie pojawił się temat QE4. O ile można zrozumieć odsunięcie podwyżki stóp, o tyle kolejny pakiet stymulacyjny budzi jeszcze większe wątpliwości. Przynajmniej z punktu widzenia całej gospodarki. Co innego instytucje finansowe i FED, które chętnie przyjmą kolejne miliardy pod szczytnymi hasłami. W zależności od tego jakie komunikaty usłyszymy dzisiaj z FED tak będą reagować rynki. Dolara względem euro umacnia, a tym samym osłabia złotego, realna perspektywa podniesienia stóp procentowych oraz twarde zaprzeczenie QE4. W odwrotną stronę zadziałać powinno luzowanie ilościowe oraz dalekie odsunięcie perspektywy podwyżki stóp. Warto przypomnieć, że konferencja w Jackson Hole kojarzy się bardzo mocno z programami luzowania ilościowego. To tutaj informowano zarówno o drugiej jak i trzeciej turze tego programu.

Dzisiaj zbiera się senacka komisja finansów. Zajmie się ona najważniejszym obecnie projektem dla kredytobiorców frankowych. Wedle deklaracji komisja ma przywrócić poprawki, które w toku prac pojawiły się w izbie niższej.

14:30 – USA – produkt krajowy brutto, dane zrewidowane,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

EUR/PLNKomentarz walutowy 27.08.2015
Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 27.05.2015 do 27.08.2015

Kurs EUR/PLN porusza w krótkoterminowej formacji wzrostowej wewnątrz szerszej formacji wzrostowej. Dolne ograniczenie przebiega w okolicach 4,1750. Ruch w górę przebił ostatnie maksimum na 4,2400 podnosząc je niemal do 4,2600. Poziom ten jest nowym oporem.

CHF/PLNKomentarz walutowy 27.08.2015
Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 27.05.2015 do 27.08.2015

Kurs CHF/PLN po osiągnięciu 4,0550 utworzył trend spadkowy, który po osiągnięciu minimów na 3,8350 przeszedł w boczny. Dla ruchu w dół najbliższym wsparciem jest wspomniane minimum na 3,8350. Dla ruchu w górę ważnym oporem są maksima na 3,9350.

USD/PLNKomentarz walutowy 27.08.2015
Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 27.05.2015 do 27.08.2015

Kurs USD/PLN porusza się w trendzie bocznym. Opór stanowić będzie linia łącząca maksima lokalne na 3,7300 a następnie maksimum na poziomie 3,8500. Wsparciem jest minimum lokalne na 3,6600.

GBP/PLNKomentarz walutowy 27.08.2015
Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 27.05.2015 do 27.08.2015

Kurs GBP/PLN wybił się z szerszej formacji wzrostowej. Oporem dla ewentualnych wzrostów jest linia łącząca maksima lokalne na 5,8600. W przypadku dalszych spadków najbliższym wsparciem jest ostatnie minimum na 5,7600.

Wyniki spółek IT: CD Projekt zarobił krocie na „Wiedźminie”, dla Asseco lepszy powinien być przyszły rok

Łukasz Kosiarski

Asseco, największa polska spółka informatyczna, liczy na napływ środków w ramach nowej perspektywy unijnej. Poprawa wyników powinna być widoczna już w 2016 roku. Tymczasem producent gier CD Project notuje rekordową sprzedaż „Wiedźmina 3”. Gra w sześć tygodni znalazła 6 milionów nabywców. Spółka planuje już kolejną produkcję. Osadzony w futurystycznym świecie „Cyberpunk 2077” ma być jednak gotowy nie wcześniej niż w 2017 lub 2018 roku.

– W przypadku Asseco mamy teraz taki rok przejścia z jednej perspektywy unijnej do drugiej i przez to wyniki Asseco w spółce matce w tym sektorze będą pewnie gorsze rok do roku – mówi Łukasz Kosiarski, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

Zdaniem eksperta wejście nowej perspektywy unijnej i pojawienie się nowych przetargów związanych z cyfryzacją urzędów publicznych może istotnie wpłynąć na wyniki osiągane przez Asseco. Poprawa będzie widoczna prawdopodobnie już od 2016 roku.

W nieco odwrotnej sytuacji jest producent gier spółka CD Projekt. To w bieżącym roku skorzysta na rekordowej sprzedaży „Wiedźmina 3”, potem natomiast czekają ją dwa lata wydatków na kolejny projekt. Ma jednak na to pieniądze.

– „Wiedźmin” odniósł gigantyczny sukces na świecie, na wielu rynkach jest to najlepiej sprzedająca się gra w tym roku. To sukces marketingowy, wizerunkowy i jakościowy – analityk komentuje sytuację spółki CD Projekt.

Gra „Wiedźmin 3” tylko w ciągu dwóch tygodni od swojej premiery w maju została sprzedana w 4 mln egzemplarzy, a w ciągu sześciu tygodni w 6 mln. Według czerwcowej rekomendacji DM BZ WBK do końca roku grono nabywców powinno wzrosnąć do ok. 7,5 mln, ale nie brakuje też na rynku prognoz sięgających 9-10 mln. W I półroczu CD Projekt zarobił dzięki temu ponad 230 mln zł.

– I teraz kolejne wyzwania przed spółką, kolejna gra, tu już będzie dużo trudniej, bo to jest nowa franczyza, to nie jest sequel już sprawdzonej gry, ale też większe szanse, bo bardziej mainstreamowy produkt – Łukasz Kosiarki mówi o perspektywach biznesowych warszawskiego producenta gier.

Według zapowiedzi CD Projekt kolejną realizacją ma być gra o roboczym tytule „Cyberpunk 2077”. Premiera osadzonej w futurystycznym świecie produkcji oczekiwana jest jednak najwcześniej w 2017 roku, a prawdopodobnie w 2018 roku.

– W spółce pracuje ponad 300 deweloperów, a im trzeba płacić. Studio rozrosło się mocno przez ostatnie lata, kiedyś pracowało tu kilkudziesięciu pracowników, teraz ponad 300 – analityk tłumaczy, jakimi kosztami obarczona będzie spółka.

Jak jednak zapewnia, CD Projekt jest w dobrej sytuacji gotówkowej i może sobie pozwolić w razie potrzeby na dalsze zwiększenie zatrudnienia.

– Rynek się zmienia w ten sposób, że przez wzrost znaczenia cyfrowej dystrybucji pojawiła się szansa na zaistnienie takim mniejszym, niezależnym producentom, których kilku właśnie jest notowanych na polskim rynku – tłumaczy przedstawiciel DM BZ WBK pytany o aktualnie tendencje panujące na ryku gier wideo.

Łukasz Kosiarski w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor wyjaśnia, że w przypadku dystrybucji cyfrowej dużo łatwiej o osiągnięcie przychodów pozwalających na stworzenie kolejnej gry. Niższe są za to koszty związane ze sprzedażą.

– Przejrzyste zasady komunikacji ze Steamem i przejrzysty sposób rozliczeń pozwalają z dużym prawdopodobieństwem szacować sobie jakieś tam wyniki finansowe – ekspert mówi o jednej z najpopularniejszych na świecie platform do dystrybucji cyfrowej.

M. Dybuła (BGŻ BNP Paribas): Osłabienie gospodarki niemieckiej jest chwilowe. Powrót na ścieżkę szybszego wzrostu byłyby dobry dla polskiej gospodarki

Michał Dybuła

Choć ostatnie dane o niemieckiej produkcji przemysłowej za czerwiec były rozczarowujące, to już w sierpniu wskaźnik PMI świadczący o nastrojach w przemyśle był na poziomie wyższym od oczekiwanego. Według Michała Dybuły z banku BGŻ BNP Paribas w następnych miesiącach i kwartałach tamtejsza gospodarka powinna wrócić na ścieżkę szybszego wzrostu. To dobra wiadomość dla polskich firm, bo Niemcy są największym zagranicznym rynkiem zbytu krajowych towarów i usług.

Naszym zdaniem osłabienie danych, które widzimy w teraz w Niemczech, jest tylko chwilowe – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Dybuła, główny ekonomista banku BGŻ BNP Paribas. – Wynika w dużej mierze z osłabienia popytu zagranicznego, na co po części miał wpływ kryzys w Grecji i niepewność, która była z nim związana.

Z danych niemieckiego biura statystycznego, które spowodowały niemałe zawirowania na europejskich giełdach w pierwszej połowie sierpnia, wynika, że produkcja przemysłowa za Odrą spadła w czerwcu o 1,4 proc. w stosunku do maja, podczas gdy w poprzednim miesiącu wzrosła o 0,2 proc. Analitycy tymczasem spodziewali się, że czerwcowy odczyt będzie wskazywał wzrost o co najmniej 0,3 proc.

W ujęciu rocznym przemysł niemiecki odnotował progres o 0,6 proc. Analitycy oczekiwali wzrostu o 2,2 proc. Zdaniem Michała Dybuły w następnych miesiącach i kwartałach niemiecka gospodarka powinna jednak wrócić na ścieżkę wzrostu. Zwłaszcza że wyprzedzający wskaźnik PMI, świadczący o nastrojach wśród menedżerów logistyki, był w sierpniu na poziomie 53,2 pkt, czyli wyższym i od prognoz, i od poprzedniego odczytu. Podobnie jak wskaźnik Ifo, budowany na podstawie ankiety wśród przedsiębiorców z sektorów przemysłu przetwórczego, budownictwa, handlu hurtowego i detalicznego.

Spodziewamy się przyspieszenia również za sprawą trochę lepszego popytu krajowego – tłumaczy Michał Dybuła. – Widać, że gospodarka krajowa w Niemczech się rozkręca, co z kolei powinno być dobrym znakiem przynajmniej na najbliższe miesiące i kwartały dla Polski, która jest silnie związana z niemiecką ekonomią przede wszystkim przez kanał handlowy.

BGŻ BNP Paribas, jak wskazuje główny ekonomista tego banku, spodziewa się ożywienia w krótkim terminie, czyli w ciągu najbliższego pół roku przede wszystkim w sektorach związanych z popytem krajowym, takich jak budownictwo czy handel detaliczny.

W przyszłym roku, po chwilowej zadyszce, spodziewamy się wzrostu w produkcji sektorów skierowanych na eksport, chociażby w motoryzacji – precyzuje Michał Dybuła.

Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski. Od 1995 roku obroty między krajami wzrosły ponadsześciokrotnie. Według Ministerstwa Gospodarki tylko w ubiegłym roku ich wartość wyniosła blisko 80 mld euro i była o około 8 proc. wyższa niż w 2013 roku. Polskie firmy sprzedały do Niemiec o prawie 10 proc. więcej niż w ciągu poprzednich dwunastu miesięcy. Były to głównie samochody i części do ich produkcji (wzrost o 14,2 proc.), maszyny oraz meble. Bardzo szybko rośnie także eksport do Niemiec produktów rolnych i spożywczych. Nasi zachodni sąsiedzi kupują rocznie na przykład 16 tys. ton polskich gęsi, to ponad pięć razy więcej niż wynosi ich własna roczna produkcja.

Spodziewamy się dość dobrych perspektyw dla polskiego eksportu, za sprawą nie tylko Niemiec, lecz także innych krajów strefy euro oraz ogólnie gospodarki światowej – zauważa Michał Dybuła. – Widzimy ekspansję naszych przedsiębiorców na rynki, które do tej pory nie były w kręgu ich zainteresowań. Spodziewamy się więc, że tempo wzrostu sprzedaży zagranicznej będzie się utrzymywało znacznie powyżej 5 proc. w cenach stałych. A to z kolei, przynajmniej w średniej perspektywie, dobrze wróży inwestycjom korporacyjnym i w ogóle wzrostowi gospodarczemu.

DM AFS: Słabnący juan nie powstrzyma Fed przez podwyżką stóp procentowych, może ją jednak odsunąć w czasie

Damian Rosiński

Chiński rząd oraz bank centralny mają coraz mniejsze możliwości, by sztucznie podtrzymywać słabnącą koniunkturę. Potwierdza to decyzja o dewaluacji juana, przez co inwestorzy na najważniejszych giełdach zaczęli masowo wyprzedawać akcje. Chcąc ratować sytuację, Chiński Bank Ludowy obniżył stopy procentowe, co z kolei w sposób rynkowy obniżyło wartość chińskiej waluty. Rynek zastanawia się, czy w reakcji na pogłębiające się spowolnienie w Chinach dojdzie do przewidywanej podwyżki stóp procentowych w USA już nie tylko we wrześniu, lecz także w ogóle w tym roku. 

– Dalszej dewaluacji sterowanej bym się nie spodziewał, raczej siły rynkowe zdecydują o tym, że juan będzie słabszy. Jeśli faktycznie inwestorzy będą wyprzedawać chińską walutę, bank centralny będzie ustalał kurs dolar/juan na wyższym poziomie, ale będzie to jedynie dostosowanie do tych sił rynkowych – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Damian Rosiński z Domu Maklerskiego AFS.

Głębokie spadki na najważniejszych giełdach świata z początku tygodnia pokazują wyraźnie, że inwestorzy obawiają się konsekwencji spowolnienia w drugiej największej gospodarce globu. Amerykański indeks S&P 500 jest najniżej od kwietnia 2014 r., choć jeszcze w lipcu bieżącego roku poprawiał rekordy wszech czasów. Przełamanie psychologicznej bariery 2000 pkt na wykresie notowań może zwiastować odwrócenie wieloletniego trendu wzrostowego, zwłaszcza gdyby Rezerwa Federalna już we wrześniu rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych.

Do nerwowej wyprzedaży na rynkach akcji oraz surowców mógł skłonić także sam fakt wcześniejszej dewaluacji juana, ponieważ taka decyzja władz potwierdza sygnały, jakie rynki odczytują w danych makroekonomicznych oraz ankietach. Sierpień był kolejnym miesiącem, w którym chiński przemysł coraz gorzej oceniał perspektywy rozwoju – indeks PMI spadł do poziomu 47,1 pkt z 47,8 pkt przed miesiącem. Analitycy spodziewali się mniejszego spadku (do 47,7 pkt), co i tak jest wartością znacznie poniżej 50 pkt, który to poziom wskazuje na neutralne nastroje. Osłabienie juana przez bank centralny ma służyć w pierwszej kolejności ograniczeniu skali spowolnienia.

– Chiny starają się o włączenie juana do koszyka walut, na podstawie których są ustalane specjalne prawa ciągnienia w MFW. Juan ma być bardziej rynkowy, czyli tak naprawdę popyt i podaż mają odgrywać większą rolę w ustalaniu kursu. Trzeci czynnik związany jest z tym, co będzie się działo z amerykańską polityką pieniężną – osłabienie juana jest czynnikiem zdecydowanie dezinflacyjnym, który może odsunąć podwyżki stóp w USA na późniejszy termin – uważa Rosiński.

Z notowań kontraktów na stopę procentową wynika, że jeszcze przed poniedziałkowym tąpnięciem w Chinach prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki monetarnej we wrześniu wynosiło 50 proc. – dodaje analityk Domu Maklerskiego AFS. Część inwestorów obstawia scenariusz, że Fed pod kierownictwem Janet Yellen utrzyma swoje bardzo łagodne podejście i nie będzie podwyżki kosztu pieniądza, ponieważ inflacja pozostaje bardzo niska. Słabnąca chińska waluta dodatkowo ograniczy wzrost cen, ponieważ importowane stamtąd towary będą dla amerykańskich konsumentów coraz tańsze. Po ostatnich spadkach na chińskiej giełdzie i na światowych giełdach scenariusz odsunięcia w czasie podwyżki stóp w USA staje się bardziej prawdopodobny.

Obserwowane w ostatnich dniach zawirowania nie przekształcą się po globalną bessę na giełdach. Wzrost zmienność utrzyma się zapewne jeszcze przez kilka tygodni, jednak IV kw. upłynie pod znakiem poprawy nastrojów i wzrostu apetytu na ryzyko. Wsparcie dodatkowo przyjdzie ze strony Rezerwy Federalnej, która we wrześniu najpewniej po raz kolejny odsunie decyzję o podwyżce kosztu pieniądza na grudzień, a być może w ogóle nie podniesie stóp w 2015 r. – uważają analitycy DM AFS.

Z drugiej strony, hamująca gospodarka Państwa Środka nie wywiera jednoznacznie negatywnego wpływu na światowy wzrost gospodarczy (w tym gospodarki USA), ponieważ obniża koszt importu paliw kopalnych oraz metali. To oznacza realne oszczędności w budżetach gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, które mogą zwiększyć wydatki na inne dobra. W przypadku Fedu cel w postaci pełnego zatrudnienia (a więc de facto wspierania wzrostu PKB) jest równie istotny, co utrzymanie niskiej inflacji. Poza tym nastawieni jastrzębio członkowie FOMC (Federalnego Komitetu Otwartego Rynku) od dłuższego czasu podkreślają, że zbyt długie utrzymywanie luźnej polityki monetarnej będzie szkodliwe dla gospodarki.

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad zmianami w pakiecie onkologicznym. Ma to poprawić dostęp pacjentów do leczenia

Maciej Hamankiewicz

Zmiany w pakiecie onkologicznym nie rozwiążą wszystkich problemów, są jednak krokiem w dobrym kierunku – ocenia Naczelna Rada Lekarska. Projekty trzech rozporządzeń w tej sprawie, nad którymi pracuje Ministerstwo Zdrowia, rozszerzają listę świadczeń szpitalnych realizowanych bez limitu, zmieniają system diagnozy na kliniczny, tworzą też możliwość finansowania części badań poza stawką ryczałtową. Uelastycznienie składu konsylium powinno zaś ułatwić leczenie osób z nowotworami krwi. Resort pracuje też nad reformą opieki stomatologicznej.

Minister zdrowia planuje wprowadzenie pewnych ułatwień dla pacjentów poprzez zmiany rozporządzeń wynikających z ustawy dotyczącej pakietu onkologicznego. Nie planuje zmiany ustawy, a tylko to tak naprawdę rozwiązałoby większość problemów. Ale rozporządzeniami już dzisiaj można sporo poprawić, w szczególności w zakresie zielonej karty, czyli Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ze wstępnych zapowiedzi wynika, że zielona karta, która umożliwia badania i wizytę u specjalisty bez kolejki, ma zostać zintegrowana z Krajowym Rejestrem Nowotworów. Ponadto będzie mógł ją wystawić lekarz po klinicznym rozpoznaniu raka, bez konieczności potwierdzenia badaniem histopatologicznym. Do sierpnia tego roku wydano ponad 155 tys. kart.

Uelastyczniony ma też zostać sposób działania konsyliów lekarskich, które podejmują decyzję o sposobie leczenia. Powinni na tym skorzystać przede wszystkim pacjenci z nowotworami krwi i ośrodkowego układu nerwowego.

Dla szeregu procedur, których dzisiaj nie sposób pokryć finansowo, znajdzie się odrębne finansowanie, jak dla tzw. PET-u, czyli pozytonowej emisyjnej tomografii, torakochirurgii, laparotomii zwiadowczej i badań genetycznych w niektórych szczególnych zagrożeniach chorób nowotworowych. To dobre zapowiedzi, czekamy teraz na projekty tych rozporządzeń, wówczas będziemy mogli je opiniować – mówi Hamankiewicz.

Obecnie trwa analiza uwag zgłoszonych do trzech projektów w ramach konsultacji i uzgodnień publicznych.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada też reformę systemu opieki stomatologicznej. Obecnie na jedną osobę rocznie przypada 45 zł w tym zakresie. To zdecydowanie za mało – z danych resortu wynika, że 80 proc. dzieci w Polsce ma próchnicę, wśród 7-latków wskaźnik ten jest jeszcze wyższy i wynosi 90 proc.

Minister chce poprawić stan zdrowotności stomatologicznej wśród Polaków poprzez nadzór stomatologów nad wprowadzonymi do szkół higienistkami i asystentkami stomatologicznymi, które mogłyby prowadzić działalność profilaktyczną. To uczenie szczotkowania, drobnych zabiegów, które mogą przeciwdziałać masowej próchnicy, jaka dzisiaj dotknęła Polskę – zaznacza prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Samorządy już liczą straty we wpływach do budżetów spowodowane możliwym podwyższeniem kwoty wolnej od podatku

0

Andrzej Puncewicz

Z powodu zapowiadanego podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł ucierpią samorządy. Wpływy do ich budżetu mogą spaść nawet o blisko 9 mld zł, wzrośnie wówczas liczba gmin i powiatów z deficytem. Budżet państwa dzięki wpływom z podatków obrotowych efekty odczuje w mniejszym stopniu. Łącznie wpływy z podatków mogą spaść nawet o 20 mld zł, dlatego aby zrekompensować część strat, konieczne może być wprowadzenie dodatkowych obciążeń.

Często zapominamy, że istotna część wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych trafia nie do budżetu centralnego, lecz do samorządów. Istotne zwiększenie kwoty wolnej od podatku oznacza, że tych wpływów w części zostanie pozbawiony Skarb Państwa, a w części samorządy – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Andrzej Puncewicz, doradca podatkowy Crido Taxand.

Zwiększenie kwoty wolnej od podatku z nieco powyżej 3 do 8 tys. zł oznacza, że wpływy do budżetu państwa spadną o ok. 17 mld zł. Część pieniędzy może jednak wrócić do budżetu dzięki zwiększonej konsumpcji, głównie w postaci akcyzy i podatku VAT. Inaczej wygląda sytuacja samorządów. Ministerstwo Finansów ocenia, że w całej Polsce straty mogłyby wynieść blisko 9 mld zł.

Warszawa jest największym miastem i ma największe wpływy z PIT. Tegoroczne wpływy planowane są na poziomie przekraczającym 4 mld zł. Można szacować, że w przypadku samej stolicy ubytek wpływów wyniesie kilkaset milionów złotych – ocenia ekspert.

W tym przypadku może chodzić nawet o kwotę przekraczającą 800 mln zł. W Krakowie dochody spadną o ponad 200 mln, w Szczecinie o 80 mln, a Toruniu o 50 mln zł.

W ocenie resortu finansów gminy mogą stracić 6,6 mld zł. Łączny dochód z podatków w tym roku gminy oszacowały na 28 mld zł. Wyższa kwota zwolniona z podatku oznacza 20 proc. mniej środków. Powiaty stracą 1,8 mld, a województwa – 0,3 mld zł. Już w 2009 roku po obniżce stawek podatkowych dochody w gminach spadły o ok. 8 mld zł, wzrosło natomiast zadłużenie jednostek samorządowych.

Trwa też dyskusja, czy Polskę stać na tak daleko posuniętą zmianę – zaznacza Puncewicz. – W skali budżetu, czyli około 300 mld zł, kwota kilkunastu miliardów jest rzeczywiście duża, więc należy gdzie indziej szukać wpływów. Są plany wprowadzenia dodatkowych obciążeń na niektóre branże. Nie sądzę jednak, żeby były one w stanie w pełni zrekompensować ubytki związane z obniżeniem PIT-u – ocenia ekspert Crido Taxand.