Madagaskar pogrąża się w największym kryzysie politycznym od kilkunastu lat. Według doniesień międzynarodowych agencji informacyjnych, prezydent Andry Rajoelina miał opuścić kraj na pokładzie samolotu francuskiej armii, po tym jak część sił zbrojnych przeszła na stronę protestujących.
Bunt, który wymknął się spod kontroli
Wszystko zaczęło się niewinnie. Od wielu miesięcy mieszkańcy Madagaskaru narzekali na rosnące ceny żywności, brak prądu i wody, a także na korupcję w administracji. Gdy 25 września 2025 roku rozpoczęły się masowe protesty w stolicy, początkowo miały charakter pokojowy. W ciągu kilku dni przerodziły się jednak w ogólnokrajowy bunt. Ludzie zaczęli domagać się dymisji rządu i ustąpienia prezydenta, który od miesięcy unikał publicznych wystąpień.
Przełom nastąpił, gdy elitarna jednostka wojskowa CAPSAT ogłosiła, że nie będzie wykonywać rozkazów władz i wezwała resztę armii do „stanięcia po stronie narodu”. Decyzja ta była punktem zwrotnym – w ciągu 48 godzin władza prezydenta praktycznie się załamała. Rajoelina stracił kontrolę nad stolicą i musiał uciekać z pałacu prezydenckiego w Antananarywie.
Ucieczka z kraju
Według doniesień dziennikarzy „The Guardian” i „France 24”, prezydent został przewieziony na lotnisko wojskowe Ivato, skąd odleciał na pokładzie francuskiego samolotu transportowego. Kierunek lotu nie został oficjalnie potwierdzony, ale niektóre źródła wskazują, że maszyna skierowała się na francuską wyspę Réunion, położoną 900 kilometrów na wschód od Madagaskaru.
Francuskie władze nie potwierdziły, że udzieliły schronienia Rajoelinie, ale w kuluarach mówi się o „działaniach humanitarnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa obywatelowi Francji”. Warto przypomnieć, że Rajoelina posiada podwójne obywatelstwo – francuskie i malgaskie.
Koniec władzy, która narodziła się w chaosie
Ironią historii jest to, że Andry Rajoelina sam doszedł do władzy w wyniku przewrotu. W 2009 roku, mając zaledwie 34 lata, poprowadził falę protestów przeciwko prezydentowi Marcowi Ravalomananie, oskarżając go o korupcję i autorytaryzm. Wtedy to właśnie jednostki wojskowe poparły Rajoelinę – niemal dokładnie tak, jak dziś poparły jego przeciwników.
Jego rządy, mimo początkowego entuzjazmu, szybko zaczęły przypominać te, które wcześniej krytykował. Wzrost gospodarczy był nierówny, inwestycje zagraniczne malały, a programy infrastrukturalne kończyły się fiaskiem. Według Banku Światowego, ponad 70% mieszkańców Madagaskaru wciąż żyje poniżej granicy ubóstwa, a w 2024 roku inflacja żywnościowa przekroczyła 20%.
Francja znów w roli cichego rozgrywającego
Ucieczka prezydenta przy pomocy francuskiego samolotu wojskowego otworzyła dyskusję o rzeczywistej roli Paryża w Afryce. Francja oficjalnie zaprzecza, jakoby „udzieliła politycznego wsparcia” Rajoelinie, ale nie można nie zauważyć symboliki całej sytuacji.
Madagaskar był francuską kolonią do 1960 roku, a wpływy kulturowe i gospodarcze pozostały silne do dziś. Francja jest największym inwestorem zagranicznym na wyspie i kluczowym partnerem handlowym.
W ostatnich latach Paryż traci jednak wpływy w Afryce – z Mali, Nigru i Burkina Faso musiał wycofać wojska po seriach antyfrancuskich protestów. Madagaskar, dotąd stosunkowo stabilny, był jednym z ostatnich krajów regionu, w których Francja utrzymywała dobre relacje. Dzisiejsze wydarzenia mogą te relacje radykalnie przedefiniować.
Kto teraz przejmie władzę?
Po ucieczce prezydenta w kraju zapanowała konstytucyjna próżnia. Wiceprezydent oraz premier – według lokalnych mediów – „zniknęli” lub znajdują się pod ochroną armii.
Jednostki lojalne wobec protestujących zapowiedziały utworzenie „Komitetu Ocalenia Narodowego”, który ma tymczasowo przejąć obowiązki rządu i przygotować wybory w ciągu sześciu miesięcy.
Nie ma jednak gwarancji, że wojsko rzeczywiście dotrzyma tych obietnic.
Historia Madagaskaru zna już przypadki, gdy tymczasowe rządy wojskowe przedłużały swoje mandaty na lata.
Z punktu widzenia prawa konstytucyjnego, ewentualna rezygnacja lub ucieczka prezydenta wymaga uruchomienia art. 52 Konstytucji Republiki Madagaskaru, który przewiduje powierzenie obowiązków szefowi Senatu. W obecnej sytuacji jednak Senat jest sparaliżowany, a część jego członków zbiegła z kraju.






