Nowy tydzień rozpoczął się od wyraźnego wzrostu napięcia na rynkach surowcowych. Ceny ropy gwałtownie zwyżkują po kolejnej eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz nasileniu obaw o bezpieczeństwo transportu przez cieśninę Ormuz. Notowania ropy Brent wzrosły o 3,5 proc., do 78,70 USD. Podobnie wzrosła ropa WTI, naruszając poziom 74 USD za baryłkę. Stany Zjednoczone i Iran kontynuują wymianę ataków rakietowych. Amerykańskie siły przeprowadziły czwarty atak na Iran w ciągu tygodnia, a Teheran odpowiedział uderzeniami w cele związane z USA i ich regionalnymi sojusznikami. Irańskie działania objęły między innymi obiekty w Jordanii i Katarze, a według doniesień także pozycje wojsk amerykańskich w Kuwejcie. Uszkodzona została również kuwejcka platforma wiertnicza, co stanowiło pierwsze od kilku tygodni bezpośrednie uderzenie w regionalną infrastrukturę energetyczną.
Władze Iranu ogłosiły zamknięcie cieśniny Ormuz „do odwołania”, choć amerykańskie dowództwo wojskowe zakwestionowało tę informację. Dla rynku ważniejsze od samej deklaracji pozostają jednak faktyczne warunki żeglugi. W poniedziałek ruch statków przez cieśninę niemal zamarł, mimo że południowa trasa koordynowana przez Oman pozostawała dostępna. Obawy dotyczące dostępności surowców przełożyły się również na europejski rynek gazu. Ceny wzrosły nawet o 3,2 proc., po zwyżce o niemal 8 proc. w poprzednim tygodniu. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła, że przedłużający się konflikt może utrudnić odbudowę globalnych zapasów surowców energetycznych. Jednocześnie dalsza eskalacja zmniejsza szanse na szybkie wznowienie rozmów między Waszyngtonem a Teheranem, choć obie strony nadal deklarują gotowość do negocjacji po spełnieniu określonych warunków.
Jeszcze przed obecną falą napięć producenci z Zatoki Perskiej, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie, zwiększali sprzedaż ropy w następstwie wcześniejszych ustaleń. Część transportów realizowano jednak przy wyłączonych nadajnikach tankowców, co utrudnia ocenę rzeczywistej skali dostaw oraz śledzenie tras jednostek. W warunkach ograniczonej przejrzystości każda informacja o możliwych zakłóceniach może wywoływać gwałtowne reakcje cenowe.
Drożejąca energia ponownie zwiększa ryzyko nasilenia presji inflacyjnej. Utrzymanie wysokich cen ropy i gazu może spowolnić dalszy spadek inflacji, ograniczyć przestrzeń banków centralnych do obniżania stóp procentowych oraz pogorszyć perspektywy światowej gospodarki. Na rynku obligacji spadły ceny amerykańskich papierów skarbowych, a rentowność obligacji dwuletnich osiągnęła najwyższy poziom od lutego 2025 roku. Jednocześnie złoto potaniało o 1,3 proc., do około 4065 USD za uncję, natomiast srebro straciło niemal 3 proc. i spadło w okolice 58,20 USD.
W najbliższych dniach inwestorzy będą śledzić nie tylko rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie, lecz także publikacje wyników amerykańskich spółek, dane o inflacji w USA oraz wystąpienie prezesa Rezerwy Federalnej przed Kongresem. Informacje te mogą istotnie zmienić oczekiwania dotyczące przyszłego poziomu stóp procentowych i kierunku notowań akcji oraz obligacji. Największym zagrożeniem dla rynków pozostaje obecnie nie samo formalne ogłoszenie zamknięcia cieśniny Ormuz, lecz rzeczywiste ograniczenie transportu i możliwość kolejnych ataków na infrastrukturę energetyczną. Utrzymanie takiego scenariusza oznaczałoby dalszą presję na wzrost cen ropy i gazu, większą zmienność na giełdach oraz ponowne nasilenie obaw inflacyjnych.





