Apteka na rogu ulicy staje się coraz rzadszym widokiem. W końcu 2025 r. w Polsce działało 11,0 tys. aptek ogólnodostępnych — o 1,8 proc. mniej niż rok wcześniej. To już kolejny rok trwającego od 2018 r. systematycznego spadku liczby placówek aptecznych, a wraz z nim kurczy się też liczba osób pracujących za pierwszym stołem.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na koniec 2025 r. działalność prowadziło 11 022 apteki ogólnodostępne oraz 1 065 punktów aptecznych — odpowiednio o 1,8 proc. i 0,2 proc. mniej niż w 2024 r. Mimo kurczącej się sieci placówek, wartość sprzedaży leków na receptę oraz liczba obsłużonych recept w 2025 r. wzrosły, co oznacza, że ten sam rynek obsługuje coraz mniej punktów.
11 022 apteki ogólnodostępne (-1,8 proc. r/r) · 1 065 punktów aptecznych (-0,2 proc. r/r) · 25 377 farmaceutów (-3,3 proc. r/r) · 28 739 techników farmaceutycznych (-3,6 proc. r/r) · 3 089 osób przypadających na jedną placówkę apteczną (+40 osób r/r)
Coraz mniej rąk za pierwszym stołem
W aptekach ogólnodostępnych i punktach aptecznych pracowało łącznie 25,4 tys. farmaceutów i 28,7 tys. techników farmaceutycznych — odpowiednio o 3,3 proc. i 3,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadek zatrudnienia postępuje więc szybciej niż spadek liczby samych placówek, co sugeruje pogłębiający się problem z obsadą kadrową, a nie tylko konsolidację sieci aptecznej.
Przeciętnie na jedną aptekę ogólnodostępną i punkt apteczny przypada 2,1 farmaceuty i 2,4 technika farmaceutycznego. Najwyższą obsadę farmaceutów notuje województwo pomorskie (2,6 na placówkę), a techników — śląskie i świętokrzyskie (po 2,8).
Mazowsze i Śląsk dominują, ale dostępność aptek rozkłada się inaczej
Pod względem samej liczby placówek prowadzi zdecydowanie województwo mazowieckie — 1 512 aptek ogólnodostępnych i 129 punktów aptecznych, czyli 1 641 placówek łącznie. Drugie miejsce zajmuje śląskie (1 309), a trzecie wielkopolskie (1 269). Na przeciwnym biegunie są opolskie (294) i lubuskie (300) — województwa o najmniejszej liczbie mieszkańców, ale też relatywnie słabiej rozwiniętej sieci aptecznej.
Sama liczba placówek nie mówi jednak wszystkiego o dostępności — więcej mieszkańców oznacza też więcej aptek. Dlatego bardziej wymowny jest wskaźnik liczby ludności przypadającej na jedną placówkę apteczną. W skali kraju wynosi on średnio 3 089 osób — o 40 więcej niż rok wcześniej, co potwierdza, że sieć apteczna nie nadąża za liczbą ludności. Najgorzej pod tym względem wypada województwo pomorskie, gdzie na jedną aptekę lub punkt apteczny przypada aż 3 536 osób. Najlepiej — lubelskie, z wynikiem 2 691 osób, czyli najgęstszą siecią aptek w kraju.
Sprzedaż wysyłkowa wciąż jest niszą
Sprzedaż wysyłkową produktów leczniczych przez internet w 2025 r. prowadziły 233 apteki i 6 punktów aptecznych — nieznacznie mniej niż rok wcześniej (odpowiednio 236 i 8). Oznacza to, że e-commerce lekowy, mimo rosnącego znaczenia handlu internetowego w innych branżach, w aptekarstwie wciąż obejmuje mniej niż 2 proc. wszystkich placówek. GUS nie podaje wartości sprzedaży realizowanej tym kanałem — dane ograniczają się do liczby placówek prowadzących taką sprzedaż.
Malejąca liczba aptek przy rosnącej liczbie obsłużonych recept oznacza, że pozostające na rynku placówki przejmują coraz większy wolumen sprzedaży — to dobra wiadomość dla sieci aptecznych o silnej pozycji negocjacyjnej wobec producentów i hurtowni, ale gorsza dla dostępności leków w regionach o rzadszej sieci, jak pomorskie czy mazowieckie. Szybszy spadek zatrudnienia farmaceutów i techników niż liczby placówek wskazuje na narastający deficyt kadrowy w zawodzie — to sygnał zarówno dla uczelni farmaceutycznych planujących nabór, jak i dla sieci aptecznych, które będą musiały konkurować o coraz mniej liczny zasób pracowników. Utrzymująca się marginalna skala sprzedaży wysyłkowej sugeruje też, że model e-commerce w aptekarstwie wciąż nie przełamał barier regulacyjnych i logistycznych charakterystycznych dla tej branży.




