List podpisany przez 45 parlamentarzystów i europosłów związanych ze stowarzyszeniem Rozwój Plus nie jest tylko apelem o zachowanie jedności Prawa i Sprawiedliwości. To również publiczna demonstracja siły środowiska Mateusza Morawieckiego i sygnał, że spór o przyszłość największej partii opozycyjnej wszedł w fazę otwartej próby sił.
Formalnie autorzy listu zapewniają, że nie planują rozłamu, nie chcą opuszczać PiS i uznają przywództwo Jarosława Kaczyńskiego. Politycznie dokument mówi jednak znacznie więcej. Pokazuje, że były premier dysponuje zorganizowanym zapleczem obejmującym byłych ministrów, parlamentarzystów, europosłów i polityków posiadających własne struktury regionalne.
W partii, której model zarządzania przez ponad dwie dekady opierał się na centralnej pozycji prezesa i ograniczaniu samodzielnych ośrodków decyzyjnych, samo policzenie zwolenników jednego z potencjalnych sukcesorów staje się wydarzeniem politycznym.
Ultimatum kierownictwa PiS i odpowiedź środowiska Morawieckiego
Bezpośrednim tłem listu jest uchwała kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości zobowiązująca członków partii do opuszczenia organizacji prowadzących wewnątrz ugrupowania działalność polityczną. Decyzja dotyczyła przede wszystkim stowarzyszenia Rozwój Plus związanego z Mateuszem Morawieckim oraz inicjatywy Po pierwsze Polska Jacka Sasina.
Politycy otrzymali czas do 23 lipca 2026 roku na złożenie deklaracji, że nie należą do tego rodzaju organizacji. Rzecznik PiS Rafał Bochenek zapowiedział, że wobec osób, które nie podporządkują się uchwale, może zostać uruchomiona procedura wykluczenia z partii.
Jacek Sasin podporządkował się decyzji i ogłosił zakończenie działalności swojego stowarzyszenia. Mateusz Morawiecki obrał inną drogę. Publicznie zadeklarował, że chce pozostać w PiS, ale jednocześnie zamierza nadal rozwijać Rozwój Plus. Tym samym konflikt przestał dotyczyć wyłącznie interpretacji regulaminów i zaczął dotykać podstawowego pytania: czy w PiS może istnieć zorganizowany ośrodek polityczny, którego kierownictwo nie jest bezpośrednio kontrolowane przez prezesa partii?
Co naprawdę oznacza lista 45 nazwisk?
Najważniejszym elementem dokumentu nie jest jego treść, lecz liczba i polityczna ranga podpisanych osób. Wśród sygnatariuszy znaleźli się nie tylko politycy od dawna kojarzeni z Mateuszem Morawieckim, ale również osoby posiadające własną pozycję w strukturach PiS.
Na liście widnieją między innymi były premier Mateusz Morawiecki, byli ministrowie Michał Dworczyk, Waldemar Buda, Marzena Machałek, Grzegorz Puda, Szymon Szynkowski vel Sęk, Janusz Cieszyński i Paweł Jabłoński, były prezes Orlenu Daniel Obajtek, były rzecznik rządu Piotr Müller, a także jeden z najbardziej doświadczonych polityków partii – Ryszard Terlecki.
Podpis Ryszarda Terleckiego ma szczególne znaczenie symboliczne. Przez lata należał on do najbliższego politycznego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego i był jednym z głównych wykonawców strategii kierownictwa partii w Sejmie. Jego obecność wśród sygnatariuszy utrudnia przedstawienie Rozwoju Plus jako niewielkiej grupy młodych polityków budujących kariery u boku byłego premiera.
Liczenie szabel
W klubie parlamentarnym liczącym około 190 posłów i senatorów grupa 45 parlamentarzystów i europosłów nie stanowi większości, ale jest wystarczająco duża, aby jej ewentualne odejście poważnie osłabiło pozycję PiS. Nawet gdyby tylko część sygnatariuszy była gotowa konsekwentnie poprzeć Mateusza Morawieckiego, kierownictwo partii nie może zignorować tej grupy.
Lista ma więc dwa adresy. Oficjalnym adresatem jest Jarosław Kaczyński. Nieoficjalnymi są pozostali politycy PiS, wyborcy prawicy oraz potencjalni partnerzy przyszłego projektu politycznego.
Pełna lista sygnatariuszy
Rozwiń listę 45 osób podpisanych pod apelem
- Mateusz Morawiecki
- Mirosława Stachowiak-Różecka
- Marcin Horała
- Szymon Szynkowski vel Sęk
- Agnieszka Ścigaj
- Olga Semeniuk-Patkowska
- Marek Jakubiak
- Fryderyk Kapinos
- Grzegorz Lorek
- Krzysztof Kubów
- Łukasz Schreiber
- Ryszard Bartosik
- Daniel Obajtek
- Janusz Cieszyński
- Paweł Jabłoński
- Anna Kwiecień
- Łukasz Kmita
- Zbigniew Chmielowiec
- Paweł Rychlik
- Michał Dworczyk
- Piotr Müller
- Andrzej Gut-Mostowy
- Marzena Machałek
- Grzegorz Puda
- Ireneusz Zyska
- Waldemar Buda
- Robert Gontarz
- Krzysztof Lipiec
- Sylwester Tułajew
- Ryszard Terlecki
- Wiesław Krajewski
- Grzegorz Macko
- Sławomir Skwarek
- Wojciech Zubowski
- Marcin Gwóźdź
- Monika Pawłowska
- Anna Baluch
- Andrzej Kryj
- Maria Koc
- Włodzimierz Tomaszewski
- Anna Cicholska
- Krzysztof Szczucki
- Elżbieta Duda
- Michał Cieślak
- Anita Czerwińska – niebędąca członkiem stowarzyszenia
Treść listu: jedność, ale na nowych zasadach
Szanowny Panie Prezesie,
jako członkowie Stowarzyszenia Rozwój Plus zwracamy się do Pana w przekonaniu, że o przyszłości naszej wspólnoty politycznej decyduje dziś przede wszystkim zdolność do wspólnego działania. Łączy nas troska o Polskę i przywiązanie do wartości, które od lat pozostają fundamentem obozu prawicy.
Jesteśmy głęboko przekonani, że zjednoczona prawica jest w stanie skutecznie realizować program służący Polkom i Polakom oraz bronić spraw, które uważamy za najważniejsze. Podziały nas osłabiają, a jedność – nawet przy różnicy zdań co do dróg – pozostaje warunkiem trwałego zwycięstwa i odpowiedzialności za państwo.
Dlatego pragniemy jasno zadeklarować: naszym celem jest jedność Prawa i Sprawiedliwości. Uważamy, że to ona pozwoli odsunąć od władzy antypolski rząd Donalda Tuska i przywrócić Rzeczypospolitej właściwy kierunek.
Jednocześnie mamy świadomość, że sama jedność nie wystarczy – równie ważne jest ponowne dotarcie do tych grup, które w ostatnich latach od nas odeszły, i odzyskanie ich zaufania.
Chcemy, by obie te myśli – jedność prawicy i otwartość na tych, których zabrakło dziś przy naszym stole – przyświecały naszemu zaangażowaniu i stały się wspólnym mianownikiem wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski.
Sformułowanie o „tych, których zabrakło dziś przy naszym stole” jest prawdopodobnie najważniejszym politycznym fragmentem listu. To zakamuflowana krytyka dotychczasowej strategii PiS i sugestia, że obecny kurs nie pozwala odzyskać wyborców utraconych po 2019 i 2023 roku.
Środowisko Morawieckiego nie podważa wprost konserwatywnej tożsamości partii. Przekonuje jednak, że do odzyskania władzy potrzebne jest poszerzenie przekazu o gospodarkę, rozwój, inwestycje, bezpieczeństwo ekonomiczne, politykę europejską oraz ofertę dla przedsiębiorców, klasy średniej i mieszkańców dużych miast.
Dwa modele przyszłości Prawa i Sprawiedliwości
Wewnętrzny konflikt nie sprowadza się wyłącznie do osobistej rywalizacji Mateusza Morawieckiego z innymi politykami. W tle znajdują się dwa odmienne modele funkcjonowania PiS i dwie konkurencyjne odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób partia może wrócić do władzy.
Model konsolidacji twardego elektoratu
Zakłada silną centralizację, ograniczenie wewnętrznych frakcji i mobilizowanie tradycyjnych wyborców poprzez spory światopoglądowe, kwestie suwerenności, bezpieczeństwa oraz ostrą polaryzację z obozem Donalda Tuska.
Model poszerzenia centrum
Zakłada zachowanie konserwatywnego rdzenia, ale jednocześnie próbę odzyskania umiarkowanych wyborców, przedsiębiorców, części klasy średniej i osób, które popierały PiS ze względów gospodarczych, lecz później odsunęły się od partii.
Pierwszy model jest bliższy politykom stawiającym na ideową wyrazistość i ścisłą kontrolę aparatu partyjnego. Drugi kojarzony jest z Mateuszem Morawieckim, który przedstawia swoje rządy jako okres rozwoju gospodarczego, dużych inwestycji publicznych, programów społecznych oraz zwiększenia znaczenia Polski w regionie.
Różnice dotyczą także języka politycznego. Frakcja bardziej konserwatywna uważa, że PiS powinno odzyskać wyborców odpływających do Konfederacji poprzez radykalizację przekazu. Środowisko Morawieckiego zakłada natomiast, że bez odbudowania pozycji w politycznym centrum partia może mieć duże poparcie, ale niewystarczające do samodzielnego utworzenia rządu.
Pozycja Przemysława Czarnka
Konflikt wokół Rozwoju Plus należy odczytywać również w kontekście rosnącej pozycji Przemysława Czarnka. W marcu 2026 roku Jarosław Kaczyński wskazał go jako przyszłego kandydata PiS na premiera. Była to decyzja osłabiająca pozycję Mateusza Morawieckiego, który wcześniej pozostawał najbardziej rozpoznawalnym kandydatem partii do ponownego objęcia stanowiska szefa rządu.
Czarnek reprezentuje bardziej jednoznacznie konserwatywną i mobilizacyjną linię polityczną. Morawiecki stara się natomiast budować pozycję polityka o profilu gospodarczym, technokratycznym i międzynarodowym. Obaj mogą docierać do innych grup wyborców, ale jednocześnie konkurują o przywództwo w tym samym ugrupowaniu.
Dlaczego Jarosław Kaczyński chce ograniczyć stowarzyszenia?
Z perspektywy prezesa PiS samodzielne stowarzyszenia tworzone przez czołowych polityków mogą być traktowane jako zalążki przyszłych partii. Posiadają własne władze, członków, ekspertów, wydarzenia, kanały komunikacji i zdolność do budowania relacji poza oficjalnymi strukturami ugrupowania.
Nawet jeżeli formalnie deklarują działalność programową, w praktyce mogą pozwalać liderowi na tworzenie osobistego zaplecza. W modelu PiS oznacza to potencjalną dwuwładzę. Jarosław Kaczyński wielokrotnie zapobiegał powstawaniu alternatywnych centrów decyzyjnych, ponieważ uznawał dyscyplinę i jednolite przywództwo za główne źródła skuteczności partii.
Obecna interwencja kierownictwa ma więc charakter prewencyjny. Nie musi oznaczać, że rozłam był już przygotowywany. Może oznaczać, że prezes partii chce uniemożliwić stworzenie infrastruktury, która pozwoliłaby przeprowadzić taki rozłam w przyszłości.
Dlaczego Morawiecki nie może łatwo ustąpić?
Dla byłego premiera rozwiązanie Rozwoju Plus oznaczałoby nie tylko utratę organizacji. Byłoby publicznym potwierdzeniem, że jego polityczna samodzielność została ograniczona, a projekt budowania szerszego zaplecza zakończył się pod presją kierownictwa partii.
Ustępstwo mogłoby osłabić Morawieckiego w trzech wymiarach:
- wewnątrz PiS – pokazałoby, że nie jest w stanie obronić własnych współpracowników i inicjatyw;
- wobec potencjalnych następców Jarosława Kaczyńskiego – wzmacniałoby przede wszystkim Przemysława Czarnka i innych polityków zabiegających o przyszłe przywództwo;
- wobec opinii publicznej – podważałoby wizerunek samodzielnego lidera zdolnego do ponownego kierowania rządem.
Z kolei otwarta odmowa podporządkowania się uchwale niesie ryzyko usunięcia z PiS. Morawiecki próbuje więc stworzyć trzecią możliwość: zachować stowarzyszenie, pozostać w partii i przekonać Jarosława Kaczyńskiego, że Rozwój Plus nie stanowi konkurencji, lecz narzędzie poszerzania zaplecza całej prawicy.
Czy 45 podpisów wystarczy do stworzenia nowej partii?
Sama liczba nazwisk nie przesądza o zdolności do przeprowadzenia rozłamu. Podpisanie pojednawczego listu jest decyzją znacznie mniej ryzykowną niż opuszczenie PiS, utrata miejsca na przyszłej liście wyborczej i budowanie nowego ugrupowania bez gwarancji przekroczenia progu wyborczego.
Wśród sygnatariuszy mogą znajdować się politycy o różnych motywacjach. Część może być osobiście lojalna wobec Morawieckiego. Inni mogą jedynie sprzeciwiać się metodzie zastosowanej przez kierownictwo lub obawiać się, że likwidacja wewnętrznych środowisk zamknie debatę programową.
Dlatego nie należy automatycznie zakładać, że wszystkie 45 osób opuściłoby PiS razem z byłym premierem. Lista pokazuje jednak, że grupa jest znacznie większa niż kilku najbliższych współpracowników Morawieckiego i może mieć zdolność blokowania lub komplikowania decyzji personalnych wewnątrz ugrupowania.
Możliwe scenariusze rozwoju konfliktu
| Scenariusz | Na czym polega | Konsekwencje | Prawdopodobieństwo polityczne |
|---|---|---|---|
| Kompromis | Rozwój Plus formalnie ogranicza działalność polityczną lub zmienia formułę, ale nie zostaje całkowicie rozwiązany. | Morawiecki pozostaje w PiS, a Kaczyński zachowuje kontrolę nad partią bez kosztownego rozłamu. | Wysokie |
| Kapitulacja Morawieckiego | Były premier podporządkowuje się uchwale i wygasza działalność stowarzyszenia. | Wzmocnienie kierownictwa PiS i Przemysława Czarnka, osłabienie pozycji byłego premiera. | Średnie |
| Selektywne kary | PiS wszczyna postępowania wobec wybranych liderów, ale unika masowego usuwania wszystkich sygnatariuszy. | Presja na rozbicie grupy i skłonienie mniej zdecydowanych parlamentarzystów do wycofania poparcia. | Średnie |
| Otwarty rozłam | Morawiecki i część jego zwolenników opuszczają PiS albo zostają z niego usunięci. | Powstanie nowego projektu centroprawicowego, osłabienie PiS i długotrwała rywalizacja o wyborców prawicy. | Niskie w krótkim terminie |
| Zamrożenie konfliktu | Obie strony unikają ostatecznych decyzji, ale spór trwa nieformalnie do układania list przed wyborami. | Stała rywalizacja frakcji, przecieki do mediów i osłabienie spójności komunikacyjnej PiS. | Wysokie |
Najbardziej prawdopodobny jest kompromis pozorny
Ani Jarosław Kaczyński, ani Mateusz Morawiecki nie mają dziś interesu w doprowadzeniu do natychmiastowego rozłamu. Prezes PiS musiałby zaakceptować utratę kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu rozpoznawalnych polityków, a były premier stanąłby przed koniecznością budowania ugrupowania od podstaw.
Nowa partia centroprawicowa mogłaby próbować pozyskać umiarkowanych wyborców PiS, część elektoratu Polski 2050, PSL i Konfederacji, ale jednocześnie ryzykowałaby utknięcie pomiędzy silnymi blokami. Bez struktur terenowych, finansowania i wyrazistej marki nawet grupa znanych parlamentarzystów nie ma gwarancji sukcesu.
Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem jest zatem kompromis pozwalający obu stronom ogłosić zwycięstwo. Rozwój Plus mógłby zostać przekształcony w mniej polityczny think tank, fundację programową albo platformę ekspercką. Kierownictwo PiS mogłoby twierdzić, że zatrzymało proces frakcyjny, a Morawiecki – że zachował środowisko i możliwość dalszej pracy programowej.
Taki kompromis nie usunie jednak przyczyn konfliktu. Jedynie przesunie rozstrzygnięcie na moment ustalania strategii i list wyborczych przed wyborami parlamentarnymi.
Spór o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim
Najgłębszym źródłem obecnego kryzysu jest nierozwiązany problem sukcesji. PiS pozostaje partią zbudowaną wokół jednego lidera, ale nie wykształciło przejrzystego mechanizmu przekazywania władzy. Żaden z potencjalnych następców nie dysponuje jednocześnie autorytetem wśród działaczy, poparciem twardego elektoratu, doświadczeniem rządowym i zdolnością do porozumienia z różnymi frakcjami.
Mateusz Morawiecki ma doświadczenie premiera, rozpoznawalność międzynarodową i własne środowisko polityczne. Przemysław Czarnek posiada silniejszy profil ideowy i dobrze komunikuje się z konserwatywnym elektoratem. Mariusz Błaszczak może odwoływać się do doświadczenia partyjnego i tematyki bezpieczeństwa. Jacek Sasin dysponuje kontaktami w strukturach, a inni politycy mogą pełnić funkcję kandydatów kompromisowych.
Dopóki Jarosław Kaczyński pozostaje aktywnym prezesem, rywalizacja może być kontrolowana poprzez decyzje personalne i dyscyplinę organizacyjną. Każda próba samodzielnego budowania zaplecza będzie jednak odbierana jako przygotowanie do walki o sukcesję.
Na konflikcie zyskują konkurenci PiS
Publiczna wojna wewnętrzna jest szczególnie niebezpieczna dla partii opozycyjnej. Zamiast koncentrować uwagę opinii publicznej na problemach rządu, PiS samo staje się bohaterem kryzysowych nagłówków. Politycy ugrupowania odpowiadają sobie w mediach społecznościowych i programach telewizyjnych, a przekaz o jedności pozostaje w sprzeczności z obserwowanym konfliktem.
Na sporze mogą skorzystać przede wszystkim ugrupowania konfederackie. Dla części wyborców prawicy konflikt w PiS potwierdza, że partia jest zajęta walką o stanowiska i przyszłe przywództwo. Z drugiej strony bardziej umiarkowani wyborcy mogą uznać, że nawet skrzydło Morawieckiego nie jest zdolne do samodzielnego działania bez akceptacji Jarosława Kaczyńskiego.
Korzyść odnosi także obóz Donalda Tuska. Każdy dzień, w którym media koncentrują się na konflikcie Morawiecki–Kaczyński, zmniejsza presję na rząd i utrudnia PiS wykorzystanie bieżących problemów koalicji.
Znaczenie dla gospodarki i biznesu
Wewnętrzna sytuacja w największej partii opozycyjnej ma znaczenie wykraczające poza partyjne spory personalne. Wynik rywalizacji może wpłynąć na przyszły program gospodarczy prawicy oraz jej stosunek do przedsiębiorców, Unii Europejskiej, inwestycji publicznych i polityki fiskalnej.
Polityka gospodarcza
Silna pozycja środowiska Morawieckiego oznaczałaby większy nacisk na inwestycje, aktywną rolę państwa, technologie, energetykę i rozwój krajowego kapitału.
Relacje z Unią Europejską
Technokratyczne skrzydło może dążyć do bardziej transakcyjnego podejścia do Brukseli, nadal podkreślając suwerenność, ale ograniczając konflikty utrudniające dostęp do funduszy.
Regulacje dla firm
Poszerzenie elektoratu o przedsiębiorców wymagałoby wiarygodnej oferty dotyczącej stabilności podatków, ograniczenia biurokracji i przewidywalności prawa.
Spółki Skarbu Państwa
Obecność w grupie Daniela Obajtka i wielu byłych ministrów pokazuje, że środowisko zachowuje doświadczenie oraz relacje związane z dużymi projektami państwowymi.
Dla biznesu kluczowe będzie nie tylko to, kto zwycięży personalnie, ale który model programu gospodarczego zostanie przyjęty przez PiS. Partia może wybrać strategię skoncentrowaną na mobilizacji ideowej albo spróbować zbudować szerszą ofertę rozwojową, kierowaną również do przedsiębiorców i klasy średniej.
List jako propozycja nowej umowy wewnątrz PiS
Sygnatariusze nie żądają wprost od Jarosława Kaczyńskiego wycofania uchwały ani uznania autonomii Rozwoju Plus. Zamiast tego oferują formułę, która pozwala prezesowi uniknąć publicznego odwrotu: stowarzyszenie deklaruje jedność, rezygnację z planów rozłamowych i działanie na rzecz całego obozu.
W zamian oczekuje jednak faktycznej zgody na różnorodność dróg prowadzących do wyborczego zwycięstwa. Sformułowanie o jedności „nawet przy różnicy zdań co do dróg” jest próbą ustanowienia zasady, według której lojalność wobec partii nie musi oznaczać pełnego podporządkowania jednej strategii.
To rozwiązanie byłoby istotną zmianą w kulturze organizacyjnej PiS. Partia musiałaby zaakceptować istnienie sformalizowanych skrzydeł, konkurujących o wpływ na program, kandydatów i komunikację. Taki model funkcjonuje w wielu dużych ugrupowaniach, ale pozostaje trudny do pogodzenia z dotychczasowym sposobem zarządzania PiS.
Wnioski: jedność stała się przedmiotem negocjacji
List 45 parlamentarzystów nie kończy kryzysu. Przenosi go jednak z poziomu medialnych przecieków na poziom oficjalnej politycznej demonstracji. Mateusz Morawiecki pokazał, że posiada realne zaplecze i nie zamierza bezwarunkowo rezygnować z budowania własnej pozycji.
Jarosław Kaczyński nadal dysponuje aparatem partyjnym, wpływem na listy wyborcze i autorytetem wśród znacznej części działaczy. Nie może jednak łatwo usunąć całego środowiska byłego premiera bez ryzyka poważnego osłabienia partii.
Najbliższe decyzje prawdopodobnie doprowadzą do kompromisu lub czasowego zamrożenia sporu. Nie rozwiążą jednak najważniejszego problemu: PiS musi zdecydować, czy pozostanie partią jednego centrum decyzyjnego, czy przekształci się w szerszą federację środowisk przygotowujących się do sukcesji po Jarosławie Kaczyńskim.
Dlatego list nie jest wyłącznie apelem o jedność. Jest propozycją renegocjowania warunków tej jedności. Środowisko Morawieckiego chce pozostać w PiS, ale już nie jako luźna grupa byłych współpracowników premiera. Chce zostać uznane za pełnoprawne skrzydło partii, posiadające własną diagnozę, program i polityczną przyszłość.
Materiał ma charakter analityczny. Określenia wartościujące, w tym sformułowanie „antypolski rząd Donalda Tuska”, zostały przytoczone jako element opublikowanego listu i nie stanowią stanowiska redakcji.




