Rekordowa cena złota: coraz bliżej 2500 dolarów

Złoto osiągnęło w nocy rekordowy poziom 2480 dolarów za uncję, zbliżając się do granicy 2500 dolarów. Wzrost wartości złota wynika z coraz bardziej realnej perspektywy obniżki stóp procentowych w USA we wrześniu. Od początku roku cena złota wzrosła już o prawie 20 proc. Jak wynika z Pulsu Inwestora Indywidualnego eToro, Polscy inwestorzy w ciągu ostatnich 3 miesięcy zmniejszyli swoją ekspozycję na surowce.

Ostatnie dane z amerykańskiej gospodarki, w szczególności spadająca inflacja CPI, zwiększyły oczekiwania rynku na wrześniową obniżkę stóp procentowych w USA, której prawdopodobieństwo ocenia się na 88 proc.. Mimo że dane o wyższej od oczekiwań sprzedaży detalicznej w czerwcu nieco osłabiły ten obraz, perspektywa obniżki stóp procentowych nadal wpływa na wzrost notowań złota. Taka obniżka powinna osłabić dolara i obniżyć rentowność amerykańskich obligacji, co sprzyja wzrostom cen złota.

Dziś w nocy cena złota osiągnęła nowy rekord wszech czasów – 2480 dolarów za uncję. Od początku roku jego cena wzrosła o prawie 20 proc., co oznacza, że standardowa sztabka złota o wadze 12,5 kg (zawierająca 400 uncji) kosztuje już 992 tys. dolarów. Jeżeli cena złota osiągnie 2500 dolarów, wartość sztabki wyniesie 1 mln dolarów.

Wzrost wartości złota wspiera zarówno otoczenie makroekonomiczne, jak i wysokie napięcia geopolityczne na świecie. Rajd na złocie napędzany jest głównie przez rynkowy popyt na bezpieczne aktywa. Napięcia na Bliskim Wschodzie, wojna na Ukrainie oraz liczne mniejsze konflikty, a także rosnące napięcie między Chinami a Europą i USA, przyczyniają się do wzrostu cen złota. Dodatkowo, wzrost cen morskiego frachtu wpływa na rynek. Część rynku uważa, że wzrost popularności Donalda Trumpa w wyścigu o Biały Dom może również sprzyjać notowaniom złota, które od dawna uznawane jest za bezpieczną przystań w trudnych czasach.

Rekordowe ceny złota są również wspierane przez zakupy banków centralnych, które w ostatnim roku osiągnęły rekordowy poziom. W latach 2022 i 2023 banki centralne kupowały na rynku ponad 1000 ton złota rocznie. W ubiegłym roku Chiny zwiększyły swoje rezerwy o 225 ton złota (do 2235 ton), a Narodowy Bank Polski w 2023 roku zwiększył rezerwy o 130 ton. Obecnie Polska utrzymuje prawie 13 proc. swoich rezerw w złocie, a celem NBP jest podniesienie tego poziomu do 20 proc.

Jednak banki centralne odpowiadają za około 25 proc. popytu na złoto. Połowa światowego zapotrzebowania pochodzi z branży jubilerskiej, napędzanej głównie przez klientów z Chin i Indii. Branża elektroniczna odpowiada za 10 proc. popytu, a reszta trafia do inwestorów w postaci złotych monet i sztabek.

Chociaż złoto ma zdolność utrzymywania swojej wartości w czasie, jego cena może być zmienna w krótkim okresie. Złoto nie generuje stałej stopy zwrotu, jak obligacje czy dywidendy z akcji, ale zapewnia dywersyfikację portfela inwestycyjnego. Mimo to, w przeszłości złoto zwykle zapewniało niższe zyski niż giełda, co może być powodem, dla którego inwestorzy indywidualni wstrzymują się z inwestycjami w złoto. Najnowsze badanie eToro Puls Inwestora Indywidualnego pokazuje spadek zainteresowania surowcami. W czerwcu br. posiadało je w swoich portfelach 31 proc. polskich inwestorów, podczas gdy 3 miesiące wcześniej było to 38 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Zarządzanie sprzedażą i magazynem z Comarch ERP Optima

Zarządzanie sprzedażą i magazynem stanowi kręgosłup każdego przedsiębiorstwa handlowego. Efektywne zarządzanie zasobami, dostawami, zamówieniami oraz dokumentacją to klucz do sukcesu, który zdecydowanie ułatwia system Comarch ERP Optima. Obejmując szerokie spektrum funkcjonalności, od analizy sprzedaży po zarządzanie procesami magazynowymi, system ten nie tylko optymalizuje działania, ale również przekłada się na oszczędność czasu i zwiększenie efektywności operacyjnej. Poznajmy bliżej, jak Comarch ERP Optima wpływa na transformację zarządzania w skali przedsiębiorstwa.

Proces wdrożenia Comarch ERP Optima w organizacji

Wdrożenie Comarch ERP Optima w organizacji to proces, który wymaga dokładnego planowania i analizy potrzeb firm. Pierwszym krokiem jest szczegółowa analiza wymagań specyficznych dla danej organizacji, co pozwala dostosować system do indywidualnych oczekiwań. Następuje instalacja i konfiguracja oprogramowania, a także integracja z istniejącymi systemami i aplikacjami. Przeprowadzane są testy funkcjonalne, a ewentualne dostosowania są realizowane na bieżąco, aby zapewnić pełną zgodność z potrzebami użytkowników. Ostatecznie, system jest uruchamiany w wersji produkcyjnej, a pracownicy są szkoleni, aby mogli efektywnie korzystać z nowych narzędzi.

Comarch ERP Optima a e-commerce – zarządzanie sprzedażą internetową

W dobie rosnącej popularności e-commerce, Optima ERP oferuje rozbudowane możliwości integracji z platformami sprzedażowymi. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą efektywnie zarządzać sprzedażą online, synchronizować dane produktowe, zarządzać zamówieniami i realizować wysyłkę. Możliwość integracji z różnymi systemami kurierskimi i współpraca z platformami e-sklepów, takimi jak Comarch e-sklep, otwierają przed firmami nowe możliwości na rozszerzenie zasięgu ich działalności.

Integracja i personalizacja rozwiązań Comarch ERP Optima

Comarch ERP Optima wyróżnia się możliwością głębokiej personalizacji oraz integracji z innymi systemami. Dzięki elastycznemu podejściu do potrzeb klienta, system może być dostosowany do specyficznych wymagań każdej branży. Z kolei szerokie możliwości integracyjne pozwalają na współpracę z aplikacjami zewnętrznymi np. z systemem do rejestracji czasu pracy albo z oprogramowaniem firm kurierskich.

Podsumowanie

Comarch ERP Optima to kompleksowe narzędzie, które umożliwia zarządzanie zarówno procesami handlowymi, jak i magazynowymi, a także sprzedażą internetową. Dzięki modułowej budowie i elastyczności, każda firma może skonfigurować funkcje systemu zgodnie z własnymi potrzebami. Wdrożenie Comarch ERP Optima przynosi korzyści w postaci usprawnienia logistyki, zwiększenia efektywności operacyjnej oraz poprawy relacji z klientami dzięki lepszemu zarządzaniu zasobami. System ten stanowi odpowiedź na współczesne wyzwania rynkowe, oferując przedsiębiorstwom niezbędne narzędzia do skutecznego zarządzania i rozwoju.

Decyzja UOKiK w temacie klauzul abuzywnych PayPal

Kolejny podmiot znalazł się w centrum uwagi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – Organ nałożył na spółkę PayPal Europe karę pieniężną w wysokości 106,6 mln zł w związku z niedozwolonymi klauzulami umownymi w „Umowie z użytkownikiem PayPal” [i]. Jak wskazał Prezes Urzędu, charakter naruszeń jest bezprecedensowy, a dla konsumenta korzystanie z usług platformy na podstawie zakwestionowanych klauzul może być nieprzewidywalne [ii]. Postępowanie wyjaśniające w sprawie Paypal rozpoczęło się w grudniu 2021 roku. Decyzja nie jest przy tym prawomocna, przedsiębiorca ma możliwość złożenia odwołania do sądu.

Wątpliwości wzbudziły postanowienia, które pozwalają na dużą dowolność ingerencji PayPal w sposób wykonywania i interpretowania umowy: chodzi o 34 działania zabronione użytkownikom oraz powiązany z nimi katalog przykładowych sankcji [i]. Wśród nich m.in. zapisy mówiące o ukaraniu użytkownika choćby za samą próbę skorzystania z zablokowanego konta – przy czym umowa nie wyjaśnia, czy dotyczy to prób logowania, czy innego rodzaju działań, lub zakaz dostarczania niedokładnych informacji – choć nie sprecyzowano, komu. PayPal wskazuje także m.in., że nie wolno „naruszać żadnych przepisów prawa, ustaw, zarządzeń lub regulacji (np. dotyczących usług finansowych, ochrony konsumentów, nieuczciwej konkurencji, zakazu dyskryminacji i nieuczciwej reklamy)”, co również może skończyć się nałożeniem niedookreślonych sankcji – bo w praktyce naruszenie dowolnego przepisu w jakimkolwiek państwie upoważnia PayPal do zastosowania sankcji. A dodatkowo, niektóre naruszenia mogłyby nawet nie mieć związku z korzystaniem z konta PayPal, przez co konsumenci mogliby nie wiedzieć, że zrobili coś niezgodnego z postanowieniami umownymi.

Wśród kar wymienia się zablokowanie pieniędzy na koncie „w wysokości oraz przez okres tak długi, jak będzie to konieczne”. Co więcej, PayPal mógł jednocześnie nałożyć nawet kilka sankcji: zapłatę kwoty 2500 USD lub większej, zamknięcie konta bez uprzedzenia i odmowę świadczenia usług w przyszłości. Są to zatem istotne i dotkliwe sankcje, mogące w praktyce prowadzić do ograniczenia dostępu do środków finansowych i pozbawienia konsumentki/a możliwości korzystania z usług. Ponadto według jednego z postanowień zakwestionowanych przez UOKiK, gdy Paypal uzna, że konsument/ka dopuścił/a się któregokolwiek z działań zabronionych, może „w dowolnym momencie i według własnego uznania podjąć szereg działań w celu ochrony firmy (…)”. Katalog sankcji, zawartych w umowie, ma więc charakter otwarty – zapis oznacza, że spółka może zastosować również kary w niej nieprzewidziane.

Klauzule zostały przez Organ ocenione jako ogólne, wieloznaczne i niezrozumiałe. Konsumenci, zapoznając się z zapisami, nie mogą po pierwsze przewidzieć, które z ich działań mogą być uznane za zabronione, a także jakie sankcje mogą zostać za nie nałożone przez platformę. W związku z tym PayPal może w sposób nieograniczony decydować, czy użytkownik popełnił zabroniony czyn i jaka spotka go kara.

W kontekście całej sprawy kluczowym przepisem chroniącym prawa konsumentek/ów jest art. 23a ustawy o ochronie konkurencji i konsumenta [iii], który wprost zakazuje stosowania we wzorcach umów zawieranych z konsumentami tzw. niedozwolonych postanowień umownych. Są to takie klauzule, które w sposób istotny (rażący) naruszają interesy konsumenta i są sprzeczne z dobrymi obyczajami. Głównym celem przepisu jest zapobieganie sytuacjom, w których przedsiębiorcy korzystają ze swojej silniejszej pozycji negocjacyjnej i narzucają konsumentom nieuczciwe warunki umów.

Co ważne, jeśli przedsiębiorca dopuścił się naruszenia zakazu określonego w tym przepisie, może dojść do uznania w decyzji stosowanego przez przedsiębiorcę postanowienia za niedozwolone postanowienie wzorca umownego i zakazania przedsiębiorcy jego wykorzystywania. Klauzule abuzywne należy zaś traktować tak, jakby w ogóle nie zostały zamieszczone w umowach. Prezes UOKiK może też równolegle nałożyć na przedsiębiorcę karę pieniężną w wysokości nie większej niż 10% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Kolejną sankcją jest określenie w decyzji środków koniecznych do usunięcia skutków stosowania postanowień niedozwolonych, np. nakazanie przedsiębiorcy poinformowania konsumentów, którzy już zawarli umowę, w której treści pojawiły się klauzule abuzywne, o naruszeniu ich praw lub złożenia przez przedsiębiorcę oświadczenia o treści i formie określonych w decyzji, jak również nakazanie przedsiębiorcy publikacji decyzji, także tej nieprawomocnej. Prezes UOKiK skorzystał ze wszystkich tych możliwości, przy czym zamiast publikacji decyzji, to w oświadczeniu, do którego zobowiązana została spółka PayPal Europe ma zamieścić link do tej decyzji po uprawomocnieniu.

Decyzja pokazuje, że nawet duże platformy, takie jak PayPal, muszą przestrzegać prawa i traktować swoich klientów uczciwie. To poważne ostrzeżenie dla innych przedsiębiorstw, które także zobowiązane są do szanowania praw konsumentów i konsumentek, dostarczania klarownych informacji oraz unikania praktyk mogących zniekształcić wybory konsumentów/ek, a szczególnie klauzul abuzywnych.

Autorka: r. pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Associate w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

[i] Decyzja Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 9 lipca 2024 r., nr DOZIK 7/2024 r.

[ii] Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego [online: https://uokik.gov.pl/ponad-106-mln-zl-kary-dla-paypal] [dostęp: 15.07.2024 r.]

[iii] Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2024 r. poz. 594).

EBC wstrzyma się z obniżkami stóp – najnowsze dane o inflacji uspokajają, ale Lagarde pozostaje ostrożna

Europejski Bank Centralny: Obniżki stóp nie tym razem – najnowsze dane o inflacji były uspokajające, ale nie przekonujące.

Allianz Trade spodziewa się, że EBC wstrzyma się z cięciami na jutrzejszym posiedzeniu, a dokona ich ponownie we wrześniu, ponieważ obecnie potrzeba więcej danych potwierdzających podążanie cen ścieżką w kierunku stabilizacji.

  • Allianz Trade oczekuje, że na posiedzeniu 18 lipca EBC wstrzyma się z decyzją, utrzymując stopę depozytową na niezmienionym poziomie 3,75%, po kontrowersyjnej pierwszej obniżce stóp w czerwcu.
  • Allianz Trade podtrzymuje prognozę kolejnej obniżki o 25 pb we wrześniu, ponieważ kolejna porcja danych o inflacji i płacach powinna potwierdzić, że dezinflacja jest na dobrej drodze pomimo ostatnich niespodzianek.
  • Zacieśnianie ilościowe będzie kontynuowane na autopilocie, biorąc pod uwagę, że udało się uniknąć najgorszego scenariusza politycznego we Francji. Ponieważ ryzyko fragmentacji zanika, nie ma powodu, aby spodziewać się aktywacji w najbliższym czasie instrumentu ochrony transmisji EBC (TPI).

W Allianz Trade spodziewamy się, że EBC wstrzyma się z cięciami na kolejnym posiedzeniu, a następnie dokona ich ponownie we wrześniu, ponieważ potrzeba więcej danych, aby potwierdzić podążanie ścieżką dezinflacji. Po kontrowersyjnej pierwszej obniżce w czerwcu, EBC ma odetchnąć na kolejnym posiedzeniu 18 lipca, utrzymując stopę depozytową na poziomie 3,75% (MLF: 4,50%, MRO: 4,25%). Na ostatnim posiedzeniu EBC nieco się przeliczył, zbyt wcześnie zobowiązując się do cięcia stóp, pomimo pozytywnych niespodzianek w danych o inflacji i płacach, które pojawiły się na krótko przed posiedzeniem. Ponadto, rewizje w górę inflacji z kwartalnych prognoz ekspertów (2024: 2,5%, +0,2pp i 2025: 2,2%, +0,2pp) utrudniły prezes Lagarde uzasadnienie cięcia na ostatniej konferencji prasowej. Jest mało prawdopodobne, aby EBC popełnił ten sam błąd dwa razy. Na dorocznym forum EBC w Sintrze Lagarde powtórzyła swoją mantrę, że potrzeba więcej danych, aby poprzeć kolejną obniżkę i z pewnością wzmocni ten przekaz na następnym posiedzeniu.

Wykres 1: Inflacja zasadnicza w strefie euro i składki według podskładników, w %Wykres 1: Inflacja zasadnicza w strefie euro i składki według podskładników, w %

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Najnowsze dane o inflacji były uspokajające, ale nie przekonujące. Inflacja w strefie euro spadła z 2,6% r/r do 2,5% w czerwcu, ale inflacja bazowa utrzymała się na poziomie 3,0%. Ceny w sektorze usług nadal silnie rosną (4,1% r/r lub 6,0% m/m w ujęciu rocznym i wyrównane sezonowo). Stanowią one obecnie największy wkład do inflacji zasadniczej, a następnie żywności i towarów. Opór ze strony energii wynikający z ujemnych efektów bazowych całkowicie zniknął (wykres 1). Wzrost płac przyspieszył do 4,2% r/r w czerwcu, zgodnie z miesięcznym raportem Indeed w sprawie płac, który zapewnia częstszy i bardziej aktualny obraz niż oficjalne kwartalne serie. Gospodarstwa domowe nie wydają jednak dodatkowych euro, lecz decydują się na ich oszczędzanie (wykres 2). Jest to najprawdopodobniej spowodowane połączeniem rosnących oszczędności zapobiegawczych w obliczu niepewności geopolitycznej i erozji siły nabywczej z powodu znacznego spadku realnych dochodów po latach wysokiej inflacji. Podczas gdy niższy popyt konsumpcyjny pomimo rosnących płac jest dobrą wiadomością dla inflacji, jest to zła wiadomość dla wzrostu gospodarczego.

Wykres 2: Płace nominalne w strefie euro i CPI (indeks) oraz stopa oszczędności gospodarstw domowych (%)Wykres 2: Płace nominalne w strefie euro i CPI (indeks) oraz stopa oszczędności gospodarstw domowych (%)

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Utrzymujące się odchylenia pomiędzy komponentami inflacji sugerują, że wciąż mogą pojawić się pewne niespodzianki na ostatnim kilometrze. Cztery główne komponenty CPI (towary, usługi, żywność i energia) są skointegrowane, co oznacza, że nie powinny zbytnio odbiegać od siebie w dłuższej perspektywie. Wykres 3 przedstawia naszą prognozę dla każdego z tych czterech składników, a także wynikowy główny wskaźnik CPI, który od 2025 r. ma rosnąć o 2%, zgodnie z konsensusem prognoz. Oznaczałoby to jednak, że poziomy cen tych czterech składników pozostaną znacznie rozproszone w porównaniu z ostatnimi dziesięcioleciami. Rodzi to pytanie, czy możliwe jest, aby ceny energii były o około 30% wyższe niż ceny usług, podczas gdy w przeszłości maksymalne odchylenie wynosiło około +-10%.  Mówiąc anegdotycznie, czy restauracje (usługi) mogą sobie pozwolić na podniesienie cen tylko o 10%, na przykład, jeśli rachunki za prąd (energia) i składniki (żywność) wzrosły o wiele więcej? Podobne opóźnione efekty nadrabiania zaległości można zaobserwować w branży ubezpieczeniowej (patrz Allianz Global Insurance Report 2024). Chociaż historia często nie jest wiarygodnym prognostykiem na przyszłość, jeśli przeszłe wzorce się utrzymają, wysiłki zmierzające do zbliżenia tych składników mogą przynieść nieoczekiwane skutki inflacyjne. Jeśli ceny usług gwałtownie wzrosną, aby wypełnić lukę w stosunku do energii i żywności, inflacja zasadnicza może przekroczyć oczekiwania. Z drugiej strony, jeśli napięcia geopolityczne zmniejszą się lub nastąpi recesja, koszty energii mogą spaść bardziej niż przewidywano, zmniejszając dyspersję, ale prowadząc do niższej niż oczekiwano inflacji zasadniczej. Podsumowując, prognozowanie inflacji nadal obarczone jest wysokim stopniem niepewności, nawet jeśli wydaje się, że jesteśmy już na ostatniej prostej.

Wykres 3: CPI w strefie euro i jego składniki, indeks (2015=100)Wykres 3: CPI w strefie euro i jego składniki, indeks (2015=100)

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research
Notes: Kropkowane linie pokazują prognozy Allianz Research.

Niemniej jednak nadal w Allianz Trade oczekujemy jeszcze jednej obniżki we wrześniu, utrzymując nasz od dawna utrzymywany pogląd o dwóch cięciach stóp w 2024 r., a następnie czterech kolejnych cięciach w 2025 r. We wrześniu EBC będzie miał do dyspozycji jeszcze jedną rundę kwartalnych danych o płacach i dwa kolejne odczyty inflacji. W Allianz Trade oczekujemy, że potwierdzą one perspektywę trwającej dezinflacji, wspierając tym samym kolejną obniżkę stóp procentowych z wciąż wysoce restrykcyjnych poziomów stóp procentowych. Inflacja zasadnicza prawdopodobnie dotknie lub nawet przekroczy cel inflacyjny na poziomie 2% w nadchodzących miesiącach, dzięki korzystnym efektom bazowym, które dodatkowo wspierają obniżkę. Allianz Trade oczekuje, że po wrześniu EBC pozostanie bez zmian, ponieważ efekty bazowe ponownie staną się niekorzystne, zwiększając presję opinii publicznej. Ponadto ryzyko rosnącej rozbieżności w polityce transatlantyckiej zmusi EBC do odroczenia cyklu łagodzenia polityki pieniężnej do czasu, aż Fed pójdzie w jego ślady.  Cztery kolejne obniżki stóp procentowych w 2025 r. doprowadzą do końcowej stopy procentowej na poziomie 2,5%, co zakłada realną neutralną stopę procentową na poziomie około 0,5%. Jednocześnie zacieśnianie ilościowe pozostanie na autopilocie. Ponieważ udało się uniknąć najgorszego scenariusza politycznego we Francji, a ryzyko fragmentacji strefy euro ponownie się zmniejsza, nie ma powodu, aby oczekiwać, że EBC powróci do luzowania ilościowego za pomocą narzędzia TIP w dającej się przewidzieć przyszłości.

 

Ceny dalej będą rosły. W czasie wakacji sklepy mogą przerzucić na swoich klientów całość odmrożonego w kwietniu VAT-u

Jak wykazała analiza ponad 71,4 tys. cen detalicznych, w czerwcu codzienne zakupy rdr. podrożały średnio o 3,1%. W maju podwyżka rdr. wyniosła 2,9%, w kwietniu – 2,4%, a w marcu – 2,1%. Widać zatem, że kolejny miesiąc z rzędu ceny konsekwentnie idą w górę. Tym samym spełnia się scenariusz przewidywany na początku roku. Autorzy raportu szacują, że w grudniu br. inflacja może dojść do poziomu 4-5%. Z kolei ceny w sklepach mogą nieco wyjść poza ten obszar. Jeszcze w 2025 roku inflacja będzie miała tendencje wzrostowe i może być wyższa niż w br. Jej spadek jest prognozowany dopiero na 2026 rok, zakładając, że nic nie wstrząśnie rynkiem. Do tego eksperci przypominają, że obecna walka cenowa między dyskontami spowalnia poziom i tempo wzrostu cen. Ale jednocześnie ostrzegają, że w czasie wakacji sklepy mogą przerzucić całość odmrożonego w kwietniu podatku VAT na swoich klientów.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito, w czerwcu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,1% rdr. Tak wykazała analiza przeszło 71,4 tys. cen detalicznych z ponad 32,2 tys. sklepów należących do 59 sieci handlowych. W maju wzrost rdr. (obliczony wg tej samej metodologii) wyniósł 2,9%, w kwietniu – 2,4%, a w marcu – 2,1%.

– Obecnie cel inflacyjny w Polsce wynosi 2,5%, z dopuszczalnym przedziałem wahań – plus 1 lub minus 1 p.p. Oznacza to, że NBP dąży do utrzymania rocznej inflacji na stabilnym poziomie i zapobiega gwałtownym skokom cen, które mogą zakłócać decyzje konsumentów i przedsiębiorstw. W związku z tym wzrost cen w zakresie od 1,5 do 3,5% rdr. jest zjawiskiem naturalnym – przekonuje dr Anna Semmerling z Uniwersytetu WSB Merito.

W opinii ekspertki, w wyniku likwidacji w kwietniu obniżonej stawki VAT na żywność i w efekcie wzrostu pensji minimalnej w lipcu, w kolejnych miesiącach można spodziewać się ponownej podwyżki cen. Może ona wynieść ok. 5% rdr. – Nie byłby to ani wysoki, ani niski wzrost. Jeśli faktycznie utrzymałby się na ww. poziomie, to by pokazywało, że cały czas nie osiągnęliśmy poziomu stabilności cen – analizuje dr Semmerling. Do tego analitycy z UCE RESEARCH dodają, że ceny w sklepach mogą nawet nieco wyjść poza ww. poziom.

Jak stwierdza prof. nadzw. dr hab. Sławomir Jankiewicz z Uniwersytetu WSB Merito, obecna sytuacja na rynku była prognozowana od początku br. Nie jest więc to zaskoczeniem. – W grudniu inflacja może wzrosnąć do ok. 4-5%. Spowodowane to będzie m.in. podwyżką cen energii i gazu oraz opłat dystrybucyjnych z tym związanych. Nałożą się na to wyższe koszty usług, ciepła sieciowego i paliw. Co ważne, jeszcze w 2025 roku inflacja będzie miała tendencje wzrostowe i w konsekwencji może być wyższa niż w 2024 roku – przewiduje ekspert.

Prof. Jankiewicz dodaje również, że dopiero od 2026 roku możemy spodziewać się ponownego spadku inflacji. Ta prognoza może oczywiście się spełnić, jeśli nie nastąpi żaden negatywny scenariusz, taki jak np. recesja gospodarcza na świecie czy rozszerzenie konfliktu wojennego w Europie. Zagrożeniem dla pozytywnego scenariusza byłby także wzrost opłat lub danin, mający na celu zmniejszenie deficytu budżetowego.

– Znaczny wzrost zadłużenia Polski, do którego doprowadziła poprzednia władza, powoduje problem obecnego rządu z utrzymaniem deficytu i długu w ramach zgodnych z przepisami krajowymi i wymaganiami UE. Konieczność jego zmniejszenia może powodować szukanie dodatkowych dochodów. Warto przy tym przypomnieć, że Mateusz Morawiecki z tego samego powodu wprowadził kilkadziesiąt nowych opłat i danin lub zwiększył ich wysokość – podkreśla prof. Jankiewicz z WSB Merito.

Z kolei analitycy z UCE RESEARCH zauważają, że przez intensywną walkę między dyskontami w kolejnych miesiącach po odmrożeniu VAT-u ceny powinny wolniej wracać do właściwego stanu. Niemniej podwyżki o obecną stawkę ww. podatku są nieuniknione.

– Agresywna konkurencja cenowa, z jaką mamy do czynienia na rynku sprzedaży detalicznej, rzeczywiście ma wpływ na poziom i tempo wzrostu cen. Musimy jednak pamiętać, że wcześniej czy później sklepy będą chciały osiągnąć określony pułap zyskowności i przerzucą całość podatku VAT na swoich klientów. Wydaje się, że okres wakacyjny może być do tego idealnym momentem – alarmuje dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.

Z raportu również wynika, że w czerwcu br. na 17 monitorowanych kategorii 12 wykazało jednocyfrowy wzrost (w maju – identycznie, w kwietniu – 10, a w marcu – 8). Do tego 1 grupa produktów zaliczyła dwucyfrową podwyżkę (w maju – tak samo, w kwietniu – 2, w marcu – 1). Ponadto zanotowano 4 spadki (w maju – podobnie, w kwietniu – 5, a w marcu – 9).

– W okresie od kwietnia do czerwca ustabilizowała się inflacja. Dlatego właśnie większość kategorii wykazała jednocyfrowy wzrost cen, a tylko 1 grupa – dwucyfrowy. Do tego 4 kategorie staniały, podobnie jak miesiąc wcześniej. W lipcu sytuacja ta może ulec jednak zmianie w wyniku podwyżek cen energii elektrycznej i gazu – mówi dr Artur Fiks.

Podsumowując, analitycy z UCE RESEARCH, twierdzą, że utrzymujący się trend wzrostowy większości kategorii może wskazywać na to, iż retailerzy obecnie w ogóle nie myślą o obniżkach, tylko raczej – o podnoszeniu cen. I faktycznie ten proces może się dynamiczniej zacząć rozwijać właśnie w czasie wakacji, ze wskazaniem na sierpień. Drugiego większego sortu podwyżek będzie można się spodziewać dopiero przed grudniowymi świętami, o ile oczywiście na rynku pomiędzy tymi okresami nie wydarzy się nic gwałtownego, co mogłoby tę sytuację diametralnie zmienić.

Rekordowe pierwsze półrocze 2024 roku na rynku obligacji korporacyjnych

W pierwszej połowie tego roku emitenci przeprowadzili 25 publicznych emisji obligacji korporacyjnych na łączną kwotę ponad 1,1 mld zł. Popyt zgłoszony przez inwestorów wyniósł astronomiczne 2,44 mld zł, a tym samym średni poziom redukcji przekroczył 45 proc.

W emisjach wzięło udział prawie 20 000 inwestorów – czyli średnio około 800 osób złożyło zapisy w każdej z emisji. Wielkość zapisów w tym półroczu była o prawie 500 mln zł wyższa niż w całym zeszłym roku.

Emitent Wartość emisji (mln zł) Oprocentowanie (proc.) Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln zł) Redukcja (proc.) Liczba inwestorów
GPM Vindexus 21,8 6,00+WIBOR3M 3 styczeń 74,22 70,70 1154
PragmaGo 25,0 5,15+WIBOR3M 3 styczeń 53,77 53,50 815
Ghelamco 125,0 5,00+WIBOR6M 4 styczeń 366,68 66,00 1604
Kredyt Inkaso 20,0 5,50+WIBOR3M 4 styczeń 71,05 71,85 947
Kruk (EUR) 10M EUR 43,4 4,00+EURIBOR3M 5 styczeń 99,12 56,19 457
Kruk 60,5 4,00+EURIBOR3M 5 luty 86,03 29,70 449
Olivia Fin 30,2 5,30+EURIBOR3M 3,5 luty 36,63 17,45 106
Ronson 60,0 3,85+WIBOR6M 3,5 luty 155,00 61,26 1074
Echo Investment 70,0 4,00+WIBOR6M 4 luty 193,28 64,00 1074
Kruk 70,0 4,00+WIBOR6M 5 luty 284,25 75,37 2244
Echo Investment 70,0 4,00+WIBOR6M 4 luty 157,61 56,00 795
PCC Rokita 25,0 2,80+WIBOR3M 5,25 marzec 86,43 71,07 1042
Cavatina Holding 21,7 6,00+WIBOR6M 3,5 marzec 25,86 16,29 198
Arche 21,5 4,40+WIBOR3M 3 marzec 21,66 0,77 225
Victoria Dom 50,0 5,25+WIBOR6M 3 marzec 85,43 47,29 867
Kredyt Inkaso 21,5 5,20+EUBIRBOR3M 4 marzec 25,42 15,40 232
PragmaGo 25,0 5,00+WIBOR3M 3 marzec 59,30 57,83 1101
White Stone Development 21,5 5,3+WIBOR3M 3 kwiecień 36,66 41,36 473
Marvipol Development 150,0 4,5+WIBOR6M 4 kwiecień 159,52 5,97 1101
Echo Investment 60,0 3,8+WIBOR6M 4 maj 123,41 51,00 593
MCI Management 21,5 4,3+WIBOR6M 3,5 maj 22,81 6,11 454
Vehis Fin1 21,0 7+WIBOR3M 2 maj 52,23 59,79 459
PCC Exol 20,0 2,7+WIBOR3M 5,25 czerwiec 36,43 45,10 806
Cavatina Holding 25,0 6+WIBOR6M 3,5 czerwiec 37,11 32,63 440
PragmaGo 30,0 4,8+WIBOR3M 3 czerwiec 92,47 67,56 1282
  1109,6       2442,37 45,61 19992

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.

Najwyższym zainteresowaniem inwestorów (zapisy przekraczające 366 mln zł), cieszyła się emisja dewelopera komercyjnego Ghelamco, opiewająca na 125 mln zł. Blisko 300 mln zł zapisów (284 mln zł) inwestorzy złożyli również na emisję Kruka – wartość emisji wyniosła 70 mln zł. Duże zainteresowanie i zapisy przekraczające 100 mln zł odnotowaliśmy jeszcze w pięciu innych emisjach: Ronsona, Marvipolu i trzech emisjach Echo Investment.

Dla porównania w pierwszym półroczu 2023 roku emitenci przeprowadzili 10 publicznych emisji obligacji na kwotę 300 mln zł, przy popycie inwestorów przekraczającym 550 mln zł. W całym roku 2023 było to 37 emisji o wartości 1,35 mld zł przy popycie na 1,97 mld zł. Tym samym do wyniku całego zeszłego roku w pierwszych sześciu miesiącach 2024 roku zabrakło „ledwie” około 250 mln zł.

Na półmetku roku nie widać spowolnienia

Drugie półrocze również zapowiada się obiecująco. W ostatnich tygodniach KNF zaakceptował kolejne prospekty emisyjne (Best na 250 mln zł i Oliva Fin na 150 mln zł); PragmaGo przyjęła również kolejny program emisji publicznych o wartości do 500 mln zł. Z emisją publiczną na 50 mln zł w ostatnich dniach wystartował jeden z największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, Victoria Dom. Kilku emitentów ma wciąż ważne prospekty do wykorzystania.

Ogromne zainteresowanie obligacjami korporacyjnymi widać również po napływach do funduszy obligacji korporacyjnych. Inwestorzy w pierwszym półroczu wpłacili do nich 2,756 mld zł netto, przy całościowych napływach do funduszy dłużnych na poziomie prawie 18 mld zł. Biorąc pod uwagę specyfikę polskiego rynku obligacji korporacyjnych jest to naprawdę dobry wynik. Dodatkowo średnioroczna stopa zwrotu tych funduszy na koniec czerwca wyniosła 9,10 proc., a za sam czerwiec 0,50 proc. Silne napływy do funduszy obligacji firm oraz dodatnie stopy zwrotu sprawiły, że na koniec czerwca ich aktywa wyniosły 14,153 mld zł. Tym samym od początku roku urosły one o ponad 3,2 mld zł, czyli o prawie 30 proc. względem stanu na koniec grudnia (10,92 mld zł).

Co kusi inwestorów?

Wysokie rentowności, brak default-ów (bankructw), zadowalające płynności, mnogość emisji pozwalająca na budowę zdywersyfikowanego portfela, a do tego dobra jakość kredytowa emitentów – to podstawowe czynniki przyciągające inwestorów do polskiego rynku obligacji korporacyjnych. Zarówno tych inwestujących bezpośrednio, jak i poprzez fundusze. Dopóki ten splot pozytywnych czynników, wspierany wysokimi stopami procentowymi (a tym samym rentownościami obligacji), się utrzyma, dopóty inwestorzy wciąż powinni wykazywać wysokie zainteresowanie rynkiem obligacji korporacyjnych.

Autor: Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

TOP 10 kierunków w rekrutacji w AGH. Cyberbezpieczeństwo z największą liczbą osób na miejsce

W Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie zakończył się pierwszy cykl rekrutacyjny. Wśród 10 najpopularniejszych kierunków studiów
z największą liczbą osób na miejsce dominują kierunki z branży IT. Ponad 10 osób na miejsce startowało na kierunek Cyberbezpieczeństwo.

10 najpopularniejszych kierunków studiów stacjonarnych pierwszego stopnia w pierwszym cyklu rekrutacyjnym pod względem liczby kandydatów na miejsce:

Kierunek Limit Liczba osób na miejsce
Cyberbezpieczeństwo 45 10,4
Inżynieria i Analiza Danych 60 9,1
Informatyka i Systemy Inteligentne 105 8,0
Informatyka Stosowana 72 7,4
Rewitalizacja Terenów Zdegradowanych 15 7,1
Informatyka Społeczna 72 6,8
Inżynieria Mechatroniczna 72 6,3
Energetyka 90 4,9
Budownictwo 120 4,9
Automatyka i Robotyka 150 4,7

Pod względem największej liczby podań dominują następujące kierunki:

Kierunek Liczba podań
Informatyka i Systemy Inteligentne 844
Informatyka 720
Automatyka i Robotyka 706
Mechanika i Budowa Maszyn 612
Budownictwo 583
Inżynieria i Analiza Danych 546
Informatyka Stosowana 536
Informatyka Społeczna 489
Matematyka 475
Cyberbezpieczeństwo 466

 

Najwyższe progi punktowe:

Kierunek WR Próg
Informatyka i Systemy Inteligentne 992
Informatyka Społeczna 976
Automatyka i Robotyka 960
Informatyka Stosowana 960
Inżynieria i Analiza Danych 957
Cyberbezpieczeństwo 950
Fizyka Techniczna 930
Teleinformatyka 920
Informatyka Medyczna 910
Energetyka Odnawialna i Zarządzanie Energią 905

W roku akademickim 2024/2025 AGH przygotowała łącznie blisko 5 tysięcy miejsc na studiach I stopnia. W pierwszym cyklu rekrutacyjnym podania złożyło ponad 8,5 tys. osób. W tym roku popularnością wśród cudzoziemców cieszy się kierunek Computer Science – na przygotowanych 30 miejsc starało się dostać 212 obcokrajowców.

Kandydaci mogą rejestrować się w serwisie e-Rekrutacja w kolejnych cyklach rekrutacyjnych. Kolejne terminy przystąpienia do kwalifikacji:

  • drugi cykl rekrutacyjny: 16.07-22.07,
  • trzeci cykl rekrutacyjny: 23.07-29.07,
  • czwarty (ostatni) cykl rekrutacyjny: 02.09.-12.09.

Pełny harmonogram oraz szczegółowe informacje dotyczące warunków rekrutacji oraz tegorocznej oferty dostępne są na stronie: www.rekrutacja.agh.edu.pl.

Bonusy: dla kandydatów posiadających osiągnięcia sportowe

Kandydaci na studia w AGH posiadający określone osiągnięcia sportowe otrzymają dodatkowe punkty doliczane do wskaźnika rekrutacji.

Osiągnięcia sportowe (dodatkowe punkty):

  • aktualna klasa mistrzowska międzynarodowa (+250 punktów)
  • klasa mistrzowska (+250 punktów)
  • pierwsza klasa sportowa w określonych dyscyplinach (+200 punktów)
  • druga klasa sportowa w określonych dyscyplinach  (+150 punktów)

Warunkiem skorzystania z uprawnień jest dokonanie rejestracji w systemie
e-Rekrutacja i przedstawienie wydanego przez uprawniony związek sportowy zaświadczenia określającego rodzaj klasy sportowej, termin jej obowiązywania i osiągnięcia sportowe będące podstawą otrzymania klasy sportowej w okresie przeznaczonym na składanie deklaracji przystąpienia do kwalifikacji na studia w danym cyklu rekrutacyjnym.

Bonus dla najlepszych

Najlepsi kandydaci mogą liczyć na dodatkowy pakiet korzyści. W ramach programu „Prymusi AGH” uczelnia oferuje najlepszym maturzystom oraz laureatom olimpiad m.in. dodatkowe nieodpłatne formy kształcenia, w tym kursy, szkolenia, tutoring lub bezpłatne miejsce w akademikach Miasteczka Studenckiego. Dla najlepszych maturzystów miejsce w domu studenckim może być przez pierwszy rok studiów bezpłatne.

Rynek spodziewa się, że Europejski Bank Centralny (EBC) chwilowo wstrzyma dalsze cięcia stóp procentowych

Rada Prezesów wykorzysta posiedzenie w tym tygodniu, by zatrzymać się i dokonać ponownej oceny. Historia prezentowana przez ostatnie odczyty gospodarcze jest dość spójna i wydaje się, że rynek ma klarowne wyobrażenie dotyczące cięć stóp procentowych EBC w drugiej połowie 2024 r.

Kluczowe punkty:

  • EBC zapewne wstrzyma cykl rozluźniania przed kolejnym posiedzeniem we wrześniu.
  • Bez nowych projekcji; uwagę skupią na sobie komentarze prezeski Lagarde.
  • Raczej nie będzie klarownego forward guidance, ale może pojawić się sugestia dotycząca wrześniowej obniżki.
  • Rynki wyceniają w dużej mierze cięcia we wrześniu i grudniu – to nasz bazowy scenariusz.

Otoczenie ekonomiczne od czasu posiedzenia EBC w ubiegłym miesiącu, kiedy to Rada Prezesów zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych po raz pierwszy od 2019 r., nie uległo istotnym zmianom. Inflacja spadła w czerwcu nieznacznie do 2,5%, bazowa presja cenowa i dynamika cen w usługach są jednak bardziej uporczywe i utrzymują się na niezmiennie wysokich poziomach (odpowiednio 2,9% i 4,1%).

Wykres 1: Inflacja w strefie euro (2017 – 2024)Wykres 1: Inflacja w strefie euro (2017 – 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 15.07.2024

Jednocześnie wydaje się, że wzrost gospodarczy stracił momentum. Zbiorczy wskaźnik PMI spadł w ubiegłym miesiącu dość silnie, z 52,2 do 50,9, co było wynikiem słabszej ekspansji sektora usługowego i wyraźnie niższej produkcji. Zarysowywany przez dane obraz wydaje się klarowny, może nawet bardziej niż w USA: gospodarka rośnie, choć w powolnym tempie, inflacja spada, bazowa presja cenowa wciąż jednak wydaje się dość silna.

Wykres 2: Wskaźniki PMI w strefie euro (2021 – 2024)Wykres 2: Wskaźniki PMI w strefie euro (2021 – 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 15.07.2024

Otoczenie gospodarcze wspiera naszym zdaniem dalsze rozluźnianie polityki monetarnej, uporczywa inflacja bazowa i niepewność dotycząca dalszego kształtowania się cen wymuszają jednak wyważone podejście. Podczas konferencji prasowej po czerwcowym posiedzeniu EBC prezeska Christine Lagarde podkreślała wysoką niepewność w kontekście tempa i czasu wszelkich dalszych zmian stóp procentowych.

Lagarde nie chciała w czerwcu udzielić dokładnego forward guidance ani komentować rynkowych wycen. Decyzja o cięciu stóp procentowych nie była jednogłośna – wyłamał się jeden z jastrzębi (Robert Holzmann), który opowiadał się za brakiem zmiany. W minutkach z posiedzenia można było dostrzec obawy i różnice wśród członków Rady, co sugeruje, że cykl obniżania stóp procentowych powinien być przeprowadzany ostrożnie. Komentarze członków EBC od czasu posiedzenia przybierały podobny ton, część z nich posunęła się jednak do właściwie potwierdzenia rynkowych oczekiwań.

Jako że zmiana stóp procentowych nie jest oczekiwana, uwaga skupi się w czwartek na komunikatach banku. Inwestorzy będą wypatrywać sugestii dotyczących możliwego ruchu we wrześniu oraz tempa cięć. Szczególnie istotne będą komentarze prezeski Lagarde na ten temat.

Może ona zostać również zapytana o ostatnie ruchy na rynkach europejskich, w szczególności o rozszerzenie spreadów francuskich obligacji skarbowych przed wyborami parlamentarnymi. Jesteśmy pewni, że nie będzie odpowiadać na pytania dotyczące polityki, może jednak wykorzystać tę okazję, by zapewnić inwestorów, że EBC monitoruje sytuację na rynkach finansowych.

Sądzimy, że podczas swojej konferencji prasowej Lagarde ponownie wskaże na konieczność podejmowania decyzji z posiedzenia na posiedzenie i zależnie od danych. Przed posiedzeniem we wrześniu opublikowane zostaną jeszcze dwa odczyty inflacyjne i liczne inne dane, sądzimy więc, że Lagarde nie będzie chciała ograniczać możliwości EBC przez zbyt klarowne wskazówki dotyczące dalszych działań. Cięcie stóp procentowych we wrześniu jest na rynkach swap wyceniane niemal w 90%, nie spodziewamy się więc istotnej wyprzedaży euro, nawet jeśli zostanie ono potwierdzone.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (18.07) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Roman Ziruk, Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

MCI Capital aktywnie będzie inwestować w sektorze medycznym

MCI Capital zamierza aktywnie wejść do sektora healthcare. Nowym partnerem funduszu zostanie Tobiasz Jankowski, ekspert inwestycyjny w tej branży.

W latach 2011-24 Tobiasz współpracował z funduszem private equity Innova Capital, gdzie pracował przy wielu projektach z sektorów takich, jak m.in. ochrona zdrowia, usługi dla biznesu, produkcja, usługi konsumenckie we wszystkich fazach cyklu inwestycyjnego. Ostatnio był głównie zaangażowany w rozwój szeroko definiowanej praktyki opieki zdrowotnej funduszu, będąc odpowiedzialnym za nowe inwestycje, procesy transakcyjne i monitorowanie portfela w tym obszarze.

–  Z dużym zainteresowaniem przyglądamy się sektorom medycznemu i edukacyjnemu zarówno w kontekście ich dalszej digitalizacji, ale również zmianom, które wywoła rozwój sztucznej inteligencji w tych branżach – mówi Tomasz Czechowicz, partner zarządzający i założyciel MCI. – Liczymy, że doświadczenie Tobiasza wzmocnione dotychczasową blisko 15-letnią karierą w branży private equity pozwoli nam bardziej aktywnie uczestniczyć w tych procesach – dodaje.

–  Nowe technologie mają olbrzymi potencjał nowych zastosowań w najbliższych latach i dekadach w sektorze ochrony zdrowia, który rozwija się w tempie około 10 proc. rocznie. MCI zamierza aktywnie inwestować w tym obszarze. Dlatego cieszę się, że do zespołu dołącza partner inwestycyjny z wieloletnim doświadczeniem w tej branży – mówi Paweł Borys, partner inwestycyjny MCI. Transfer Tobiasza Jankowskiego nie jest jedynym wzmocnieniem kompetencji funduszu w branży healthcare – pod koniec czerwca do Rady Nadzorczej MCI weszła Małgorzata Adamkiewicz współwłaścicielka Adamed Pharma, polskiego farmaceutyczno-biotechnologicznego giganta.

– Jest mi niezmiernie miło dołączam do MCI, który ma profesjonalny zespół, dużą skalę działania i silną bazę finansową jako fundusz evergreen, co daje duży potencjał do realizacji atrakcyjnych projektów. Będę mógł tu wykorzystać swoje doświadczenie inwestycyjne w szczególności w sektorze healthcare – podsumowuje Tobiasz Jankowski.

Tobiasz Jankowski ukończył studia licencjackie na University of the West of Scotland (BA in Business) oraz studia magisterskie w Szkole Głównej Handlowej (na kierunkach Finanse i Bankowość oraz Ekonomia). Zrealizował również program CEMS Master’s in International Management studiując na ESADE w Barcelonie. W 2012 roku Tobiasz uzyskał tytuł członka ACCA. Po studiach Tobiasz Jankowski pracował w Ernst & Young Corporate Finance w dziale doradztwa transakcyjnego, zdobywając doświadczenie w projektach M&A, wycen oraz due diligence finansowego w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Niższa inflacja w USA wspiera waluty europejskie

Zgodnie z oczekiwaniami centralnym wydarzeniem minionego tygodnia okazała się dla rynku amerykańska inflacja, która utwierdziła nas w przekonaniu, że Fed zdecyduje się we wrześniu na rozpoczęcie cyklu cięć. Doprowadziło to do osłabienia dolara oraz ogólnej aprecjacji aktywów ryzykownych. Wyjątku nie stanowił złoty, a kurs USD/PLN spadł do najniższego poziomu w tym roku.

Kluczowe punkty:

  • Niższe od oczekiwań dane inflacyjne z USA osłabiają dolara.
  • Próba zamachu na Donalda Trumpa zapewniła dolarowi jedynie niewielkie wsparcie.
  • EBC utrzyma stopy na niezmienionym poziomie, być może zasygnalizuje wrześniowe cięcie.
  • Brytyjska gospodarka rosła w maju w dobrym tempie.
  • USD/PLN sięga najniższego poziomu w 2024 r. w wyniku poprawy sentymentu oraz przybliżenia cięć za oceanem.

Próba zamachu na kandydującego na urząd prezydenta Donalda Trumpa mogła pomóc dolarowi odrobić część strat we wczesnych godzinach handlu azjatyckiego. Wydaje się jednak, że trend spadkowy amerykańskiej waluty jest obecnie silne wspierany przez fundamenty makroekonomiczne i związane z polityką monetarną.

Reakcja rynku na wieści o próbie zamachu na życie Trumpa wydaje się ograniczona, uwaga w tym tygodniu pozostanie więc skupiona na polityce monetarnej. Najważniejsze będą komunikaty po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego (czwartek 18.07). Jako że inflacja w USA zdaje się obecnie wyraźnie zmierzać do celu, inwestorzy będą wypatrywać również wszelkich wskazówek dotyczących tempa obniżania stóp procentowych przez Fed. Uwagę zwrócimy także w kierunku odczytów z rodzimego rynku – wtorkowej (16.07) inflacji bazowej oraz czwartkowym (18.07) danym z rynku pracy i przemysłu.

PLN

Złoty znalazł się w ubiegłym tygodniu na szczycie zestawienia walut CEE. Rozmycie politycznej niepewności we Francji, tąpnięcie inflacji w USA i wzrost pary EUR/USD były pozytywne dla polskiej waluty, a kurs EUR/PLN wrócił do lokalnych minimów na poziomie ok. 4,25. Próba zamachu na Trumpa skierowała uwagę na wybory prezydenckie w USA. Może być to początek okresu, kiedy wiadomości z nimi związane mają rzeczywisty wpływ na rynkowy sentyment. Szczególnie dla złotego może to oznaczać wyższą zmienność. Z ekonomicznego punktu widzenia polska waluta jest w bardzo dobrym miejscu, szczególnie biorąc pod uwagę opory NBP wobec cięć stóp procentowych. Złoty jest jednak walutą o wysokiej becie w otwartej gospodarce Unii Europejskiej, a Polska graniczy ze zmagającą się z rosyjską agresją Ukrainą. Sprawia to, że zbliżające się amerykańskie wybory stanowią dla niego ryzyko, a związane z nimi nagłówki mogą wpływać na kurs polskiej waluty.

Ten tydzień, w przeciwieństwie do ostatniego, będzie obfitował w dane makroekonomiczne z Polski. Skupimy się głównie na czwartkowych (18.07) odczytach dotyczących wzrostu płac i produkcji przemysłowej w czerwcu.

EUR

Różnica między rentownościami w USA i strefie euro w pierwszej połowie lipca szybko się kurczyła, co wsparły wstępne oznaki spowolnienia gospodarczego w USA, a teraz również słabszy od oczekiwań raport inflacyjny za czerwiec.  Było to korzystne dla euro, które radziło sobie nad wyraz dobrze. W najbliższych tygodniach wspólnej walucie ciążyć może rosnące prawdopodobieństwo wygranej Trumpa w listopadowych wyborach prezydenckich. Uważamy jednak, że obecna niska wycena euro i rozciągnięte pozycjonowanie dolara wystarczą, by zdołało ono przezwyciężyć trudności.

Lipcowe posiedzenie EBC nie powinno przynieść zmiany polityki monetarnej ani istotnych zmian w komunikatach – latem rzadko decyduje się on na poruszające rynek działania. Prezeska Christine Lagarde może zasugerować kolejne cięcie we wrześniu, jest ono jednak w dużej mierze wyceniane przez rynki, wpływ takich wypowiedzi na wspólną walutę powinien być więc niewielki.

USD

Raport dotyczący czerwcowej inflacji CPI stanowił dla Fedu i rynku niewątpliwie dobrą wiadomość. Zarówno główna, jak i bazowa miara uplasowały się poniżej oczekiwań. Trzymiesięczna zanualizowana miara bazowa znalazła się zaś bliżej 2% niż 3%, zmniejszając dystans do celu Fedu.

W wyniku tej publikacji w górę poszybowały kursy akcji, w dół zaś rentowności amerykańskich obligacji oraz waluty safe haven, w tym dolar. Jak wspomnieliśmy, próba zamachu na Donalda Trumpa spowodowała niewielkie odbicie amerykańskiej waluty, nie ostudziła jednak optymizmu inwestorów podczas wczesnego handlu azjatyckiego. Odczyty utorowały drogę do pierwszej obniżki stóp procentowych we wrześniu, która jest teraz w pełni wyceniana przez rynek, a przed końcem roku może dojść do jeszcze jednej lub dwóch.

GBP

Funt brytyjski – wspierany przez odporne dane makroekonomiczne i mniej gołębie, niż się spodziewano, komentarze przedstawicieli Banku Anglii – w dalszym ciągu radzi sobie lepiej niż inne waluty europejskie. Ubiegłotygodniowy raport dotyczący dynamiki PKB w maju był imponujący – wzrost (+0,4%) był niemal dwukrotnie większy, niż oczekiwano. Wspiera to od dawna utrzymywany przez nas pogląd, że rynek jest nazbyt pesymistyczny wobec perspektyw brytyjskiej gospodarki, która wydaje się na dobrej drodze, by odnotować w 2024 r. umiarkowany wzrost.

Oczekiwania dotyczące zacieśnienia relacji między Wielką Brytanią i Unią Europejską również wspierają funta, dzięki czemu jest on nie tylko najlepiej radzącą sobie w tym roku walutą G10, ale też jedyną, która umocniła się względem dolara. Uwagę w tym tygodniu przyciągnie czerwcowy raport inflacyjny (środa 17.07), szczególnie jego część dotycząca usług, w których dynamika cen okazuje się uporczywa i pozostaje największą przeszkodą stojącą na drodze do rozluźniania polityki monetarnej w Wielkiej Brytanii. Rynki swap wyceniają prawdopodobieństwo sierpniowej obniżki stóp procentowych na ok. 50%.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Dopłaty do najmu: kto może dostać np. 1000 zł miesięcznie?

Wiele osób już zapominało o rządowym programie dopłat do najmu (Mieszkanie na Start). Wyjaśniamy, kiedy lokatorom przysługują wysokie dopłaty do najmu.

W ostatnim czasie sporo mówi się o kontrowersyjnym, zapowiadanym programie dopłat kredytowych „Kredyt na Start”. Niewiele osób pamięta o programie mieszkaniowym, który cechuje się podobną nazwą. Chodzi o program Mieszkanie na Start przewidujący całkiem wysokie dopłaty do najmu dla wybranych lokatorów. Warto przyjrzeć się tej nieco zapomnianej inicjatywie. Tym bardziej, że inne dopłaty do najmu, o których była mowa jeszcze przed wyborami parlamentarnymi (600 zł dopłaty do wynajmu dla młodych) są w najbliższym czasie mało prawdopodobne. Natomiast wspomniany program Mieszkanie na Start działa i będzie funkcjonował w najbliższych latach, bo państwo obiecało najemcom długoterminowe wsparcie.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Dopłaty do najmu w programie Mieszkanie na Start zostały uregulowane przez ustawę z dnia 20 lipca 2018 r. o pomocy państwa w ponoszeniu wydatków mieszkaniowych w pierwszych latach najmu mieszkania.
  • Wspomniany program zapewnia dopłaty do najmu przez okres wynoszący nawet 15 lat, co jest bardzo korzystne dla najemcy. Warto jednak pamiętać, że dopłaty przysługują tylko najemcy mieszkania objętego umową zawartą między gminą oraz Bankiem Gospodarstwa Krajowego. W praktyce na dopłaty do najmu mogą liczyć np. lokatorzy niektórych społecznych inicjatyw mieszkaniowych (SIM).
  • Dopłaty do najmu w programie Mieszkanie na Start na razie nie są popularne. Wynika to z faktu, że stosowne umowy z BGK podpisało niewiele gmin. Jest to również efekt niewielkiej ogólnej skali budownictwa czynszowego.

Poniżej można dowiedzieć się więcej o zasadach na jakich przyznawane są dopłaty do najmu w programie Mieszkanie na Start.

Uwaga: dopłaty do najmu nie dotyczą starszych budynków

Na wstępie warto przypomnieć, że program Mieszkanie na Start został wprowadzony ustawą z dnia 20 lipca 2018 r. o pomocy państwa w ponoszeniu wydatków mieszkaniowych w pierwszych latach najmu mieszkania (Dz.U. 2018 poz. 1540). Większość przepisów wspomnianej ustawy weszła w życie wraz z dniem 1 stycznia 2019 r. Nie mówimy zatem o zupełnie nowym programie. „Jednakże jest on ograniczony tylko do nowych lub rewitalizowanych mieszkań czynszowych, mieszkań budowanych w ramach modelu „lokal za grunt”, a także do mieszkań wynajmowanych przez społeczne agencje najmu (tzw. SAN-y). Ten program państwo realizuje za pośrednictwem gmin” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomościSzybko.pl.

W praktyce dopłaty do najmu z programu Mieszkanie na Start najczęściej otrzymują lokatorzy budynków mieszkalnych wzniesionych przez spółkę PFR Nieruchomości, a także osoby zasiedlające niektóre nowe gminne inwestycje mieszkaniowe. Zgodnie z przepisami, dopłaty mogą być stosowane nie dłużej niż przez 20 lat licząc od miesiąca, w którym zakończono inwestycję mieszkaniową. Natomiast dla danego najemcy ustalono piętnastoletni termin dotowania najmu. Jest on naliczany od miesiąca przekazania pierwszej dopłaty na rachunek wynajmującego. „Należy zwrócić uwagę, że to gmina po zawarciu z inwestorem stosownej umowy przeprowadza nabór wniosków o zawarcie umowy najmu, a następnie występuje z wnioskiem do BGK o przyznanie dopłat. Zasady przeprowadzenia naboru wniosków są określane przez uchwałę gminy” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomościSzybko.pl.

Najwyższe dopłaty mogą przekraczać nawet 1000 zł/m-c …

Warunkiem skorzystania z dopłat do najmu w programie Mieszkanie na Start jest nie tylko zamieszkiwanie w budynku objętym stosowną umową z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Nie należy zapominać, że według ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. dopłaty do najmu powinny być przyznawane osobom, które nie mogą zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych na rynku komercyjnym. Opisywane dopłaty do najmu przysługują, jeśli średni miesięczny dochód gospodarstwa domowego (w rozumieniu ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych) nie przekracza odpowiednio:

  • 100% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej ostatnio ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego – limit dla singli
  • 100% wspomnianego wyżej przeciętnego wynagrodzenia powiększonego o dodatkowe 40 punktów procentowych za każdego kolejnego członka gospodarstwa domowego – limit dla większych gospodarstw domowych (wynoszący np. 180% przeciętnego wynagrodzenia w przypadku gospodarstwa trzyosobowego)

Gmina w uchwale dotyczącej zasad naboru najemców wyznacza nie tylko maksymalną wysokość dochodu, ale również dodatkowe kryteria pierwszeństwa. „Jeżeli chodzi o wysokość, jaką mają dopłaty do najmu, to ustawodawca wyraźnie preferuje większe gospodarstwa domowe. Mogą one otrzymać miesięczną dopłatę do czynszu na poziomie ponad 1000 zł. Przykładowo, maksymalna wysokość dopłat dla pięcioosobowego gospodarstwa domowego z Wrocławia wynosi obecnie 1090 zł miesięcznie. W przypadku bezdzietnej pary, analogiczny limit maleje do 477 zł” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomościSzybko.pl.

Mieszkanie z dopłatami można wynająć np. na Podkarpaciu

Tak jak już wspominaliśmy wcześniej, powyższe zasady dotowania najmu obowiązują niewielu najemców. Wynika to również z niewielkiej aktywności gmin w zakresie budownictwa czynszowego. Mimo tego, można spodziewać się, że liczba inwestycji objętych dopłatami do czynszu z BGK będzie powoli rosła – tym bardziej, że na razie nie ma mowy o zakończeniu programu Mieszkanie na Start. Co ważne, dotowane „czynszówki” powstają nie tylko w największych miastach. Jako przykład może posłużyć inicjatywa SIM Podkarpacie. „To projekt gmin z obszaru południowej Polski, w ramach którego realizowane są inwestycje na terenie następujących miejscowości/miast: Niżna Łąka, Boguchwała, Sędziszów Małopolski, Nowa Sarzyna, Dynów, Leżajsk, Jarosław i Wietrzychowice. Lokatorzy SIM Podkarpacie będą mogli uzyskiwać opisywane dopłaty do najmu nawet przez 15 lat” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomościSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomościSzybko.pl.

Na czym polega Assessment Center?

Ta zaawansowana metoda oceny kompetencji pozwala pracodawcom ocenić przyszłych pracowników w warunkach symulujących realne wyzwania zawodowe. W ramach Assessment Center kandydaci angażują się w różnorodne zadania – od testów psychologicznych, przez dyskusje grupowe, po symulacje sytuacji biznesowych. To wszystko daje obserwatorom – przeszkolonym asesorom – możliwość wielowymiarowej oceny kompetencji, takich jak zdolności komunikacyjne, liderstwo, proaktywność oraz umiejętność pracy w zespole. O tym, jak efektywnie przygotować się do tego procesu, dlaczego jest on cenny z perspektywy pracodawcy, a także jakie przyszłość może przynieść dla metod takich jak Assessment Center w kontekście dynamicznie zmieniającego się rynku pracy, dowiesz się z naszego przewodnika.

Jak skutecznie przygotować się do udziału w Assessment Center?

Przygotowanie do udziału w Assessment Center (AC) wymaga nie tylko dobrej znajomości własnych umiejętności, ale też zrozumienia, czego oczekuje od nas potencjalny pracodawca. Jest to proces, w którym autentyczność i strategiczne myślenie idą w parze z umiejętnościami interpersonalnymi i analitycznymi. Sprawdź ofertę pracy, zidentyfikuj kluczowe kompetencje, a następnie skoncentruj się na rozwijaniu tych obszarów. Przydatne może być również zweryfikowanie kultury organizacyjnej firmy, co z pewnością podniesie Twoje szanse na sukces. Dodatkowo, warto zadbać o redukcję stresu – odpowiednia ilość snu, zdrowe nawyki żywieniowe i przybycie na miejsce z odpowiednim wyprzedzeniem mogą znacząco wpłynąć na Twoją wydajność.

Perspektywa pracodawcy – dlaczego warto stosować Assessment Center?

Dla pracodawców, Assessment Center jest nie tylko narzędziem do weryfikacji umiejętności kandydatów, ale także sposobem na zbudowanie silnego zespołu, który będzie wspierał cele organizacyjne. Jest to metoda, która pozwala na obiektywną ocenę dzięki zastosowaniu standardowych procedur i zadań symulacyjnych, które odzwierciedlają realne wyzwania na danym stanowisku. Dodatkowo, umożliwia pracodawcom zidentyfikowanie osób, które najlepiej pasują do kultury firmy i mają potencjał, by stać się jej liderami. W tym celu zapoznaj się z ofertą dostępną na stronie https://talentexact.pl/assessment-center/.

Przyszłość Assessment Center w kontekście rynku pracy

W kontekście ciągłych zmian na rynku pracy, adaptacyjność i innowacyjność w metodach oceny, takich jak Assessment Center są kluczowe. Zmieniające się wymagania kompetencyjne oraz rozwój technologiczny otwierają przed AC nowe możliwości, w tym wykorzystanie zaawansowanych narzędzi cyfrowych do symulowania zadań czy zdalne śledzenie postępów uczestników. Ponadto, rosnąca świadomość znaczenia umiejętności miękkich, takich jak elastyczność, kreatywność czy zarządzanie stresem, z pewnością będą mieć wpływ na kształtowanie przyszłych strategii oceniania w ramach AC.

Podsumowanie – dlaczego Assessment Center jest kluczowe dla rozwoju zawodowego?

Assessment Center stanowi cenne narzędzie zarówno dla kandydatów pragnących pokazać swoje kompetencje w praktycznych zadaniach, jak i dla pracodawców dążących do obiektywnej oceny przyszłych pracowników. Zapewnienie współpracy pomiędzy uczestnikami AC a organizacją, a także nadążanie za zmieniającymi się trendami i technologiami w ocenie kompetencji, zwiększa efektywność tego procesu. Ostatecznie, zarówno kandydaci jak i firmy korzystają na uczciwej i kompleksowej weryfikacji potencjału zawodowego, co przekłada się na lepsze dopasowanie pracowników do stanowisk oraz bardziej dynamiczny rozwój zawodowy.

Globalny rynek fuzji i przejęć (M&A) odnotowuje imponujący wzrost

Łączna wartość fuzji i przejęć z udziałem inwestorów strategicznych w pierwszych pięciu miesiącach 2024 roku wzrosła na świecie o 24 proc. w porównaniu do roku ubiegłego, wynika z raportu firmy doradczej Bain & Company. Największą dynamikę wzrostu wartości transakcji odnotowano w sektorze energetycznym i technologicznym.

Wartość przejęć strategicznych zrealizowanych od stycznia do maja tego roku wyniosła $962 mld wobec $775 mld w analogicznym okresie rok wcześniej. Zdaniem ekspertów Bain & Company ożywienie na rynku fuzji i przejęć jest coraz bardziej widoczne i dotyczy nie tylko przejęć z udziałem inwestorów branżowych, ale również funduszy private equity i venture capital. Wartość transakcji przejęć przeprowadzonych przez instytucje finansowe wzrosła w tym roku o 35 proc.

Za wzrost łącznej wartości transakcji odpowiadają głównie sektory energetyczny i technologiczny mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company. W zestawieniu największych przejęć w branży energetycznej dominują firmy z sektora ropy i gazu przejmujące bezpośrednich konkurentów, co pokazuje ich przekonanie, że zależność gospodarek światowych od tradycyjnych źródeł energii utrzyma się jeszcze przez wiele lat, w związku z czym inwestycje te zdążą się zwrócić. Jednocześnie konsolidacja jest naturalnym krokiem, by poprawiać pozycję konkurencyjną i strukturę kosztów w podstawowym obszarze działalności.

Gracze z rynku ropy i gazu odpowiadają w tym roku za 90% transakcji w branży energetycznej. Sama branża dominuje za to w zestawieniach międzysektorowych odpowiada za ponad 25 proc. wszystkich analizowanych przejęć strategicznych. Wartość transakcji w sektorze energetycznym wzrosła w tym roku na świecie do $248 mld ze $196 mld.

Branża technologiczna odnotowała natomiast niemal dwukrotny wzrost wartości transakcji do poziomu $139 mld w pierwszych pięciu miesiącach 2024 roku.

Wartość transakcji w branży technologicznej jest jednak nadal istotnie mniejsza niż w rekordowych latach 2020-2021 ze względu na utrzymującą się rozbieżność oczekiwań kupujących i sprzedających co do wycen dodaje Paweł Szreder. Niemniej chęć uczestniczenia we wzroście najbardziej dynamicznych technologii – w tym Generative AI – oraz skokowego zwiększania skali w celu poprawy wyników finansowych przekonuje coraz więcej inwestorów do działania.

Jak wynika z analiz Bain & Company, wyceny spółek w przejęciach strategicznych odnotowały niewielki wzrost po dwóch latach spadków. Dynamika wzrostu była jednak znacznie niższa od tempa wzrostu wycen spółek na rynku giełdowym w 2024 roku. Tym samym różnica w wycenach spółek pomiędzy rynkiem publicznym a rynkiem transakcji strategicznych mierzona wskaźnikiem EV/EBITDA pogłębiła się trzeci rok z rzędu.

Eksperci Bain & Company prognozują, że w całym 2024 roku łączna wartość przejęć z uwzględnieniem zarówno inwestorów strategicznych jak i finansowych będzie na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku i wyniesie około $3,3 bln.

Pierwsza połowa ubiegłego roku to okres stagnacji na rynku. Na jego tle tegoroczne wyniki wypadają bardzo korzystnie, jednak jesteśmy ostrożni w prognozowaniu znaczących wzrostów rok do roku dla całego 2024 – mówi Paweł Szreder. Powodem są utrzymujące się niekorzystne otoczenie rynkowe, w tym głównie wysokie stopy procentowe, inflacja i niepewność geopolityczna.

Świat stawia na cyrkularność. Europa liderem GOZ

Cyrkularność na naszych oczach staje się fundamentem globalnych strategii zrównoważonego rozwoju. Tradycyjny model gospodarki linearnej ustępuje pola systemom, które promują m.in. recykling oraz naprawę lub ponowne wykorzystanie produktów. Liderem zmian niezmiennie pozostaje Europa, lecz zwrot ku cyrkularności widoczny jest na całym świecie.

Rosnąca świadomość zagrożeń klimatycznych i społecznych sprawia, że na całym świecie coraz śmielej wdrażane są założenia gospodarki cyrkularnej. Zmniejszeniu ilości odpadów i redukcji śladu węglowego służyć ma m.in. przechodzenie na odnawialne źródła energii, recykling oraz wprowadzanie zasad GOZ do procesu projektowania produktów. Cele te realizowane są głównie przy pomocy regulacji prawnych i inicjatyw politycznych, wyznaczających ramy dla funkcjonowania biznesu.

Cyrkularność w Europie

Największe postępy w dziedzinie GOZ poczyniła jak dotąd Unia Europejska. Już w 2015 r. Wspólnota przyjęła Pakiet Gospodarki Cyrkularnej, w którym założono m.in., że w ciągu piętnastu lat 65 proc. odpadów komunalnych, 70 proc. przemysłowych i 75 proc. opakowań ma podlegać recyklingowi. W 2018 roku zatwierdzono dyrektywę w sprawie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, zakładającą że 55 – 80 proc. materiałów użytych do produkcji m.in. urządzeń RTV i AGD ma się nadawać do powtórnego wykorzystania. W tym samym czasie zaczęła też obowiązywać strategia dotycząca plastików w gospodarce cyrkularnej. Wprowadziła ona m.in. zakaz korzystania z produktów plastikowych jednorazowego użytku, np. sztućców i słomek. Zakłada ona również, że do 2030 roku wszystkie opakowania plastikowe w UE mają  nadawać się do recyklingu.

Prawdziwy przełom w dziedzinie europejskiej cyrkularności ma jednak przynieść tzw. Zielony ład, nad którym Unia pracuje od roku 2019. Jest on kompleksową strategią mającą na celu przekształcenie gospodarki UE w zrównoważoną i neutralną klimatycznie do 2050 roku.

Pod pojęciem Zielonego ładu kryje się wiele aktów prawnych i inicjatyw, które integrują działania m.in. na rzecz ochrony klimatu, zrównoważonego rozwoju czy bioróżnorodności. W projektowanych przepisach nie mogło też zabraknąć regulacji związanych z gospodarką cyrkularną. Przykładem niech będzie Circular Economy Action Plan (CEAP), przyjęty przez Komisję Europejską w roku 2020. Zakłada on promowanie zrównoważonych modeli biznesowych w sektorach elektroniki, tekstyliów, tworzyw sztucznych, budownictwa czy elektromobilności. W praktyce CEAP ma wprowadzić wymogi dotyczące ekoprojektowania, zgodnie z którymi produkty mają charakteryzować się większą trwałością, być łatwiejsze w naprawie i przystosowane do ponownego wykorzystania. Ma także promować wykorzystanie w przemyśle materiałów pochodzących z recyklingu oraz filozofię “napraw zamiast wyrzucać” – tłumaczy Paweł Mikołajczyk, Sustainable Experience Strategist w Fixit.

Innym aktem prawnym mającym na celu zachęcenie firm do przejścia na cyrkularne modele biznesowe jest Europejski Standard Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS E5).

Regulacja ta ma nałożyć na firmy wymogi sprawozdawcze, które zobligują biznes do raportowania zużycia materiałów i energii oraz informowania o ilości wytworzonych odpadów. W ramach ESRS E5 firmy będą musiały także opracowywać inicjatywy oraz strategie na rzecz zmniejszenia zużycia zasobów. Celem tych działań również ma być promocja ponownego wykorzystania surowców i regeneracji produktów, które mimo zużycia wciąż nadają się do ponownego wykorzystania – dodaje Paweł Mikołajczyk.

Idea gospodarki cyrkularnej zyskuje na znaczeniu nie tylko w Europie. Tempo i skala wdrażania rozwiązań z zakresu GOZ różnią się w zależności od regionu, ale globalna tendencja jest wyraźnie widoczna – świat zmierza ku cyrkularności. Jaką drogą podążają do niej największe gospodarki?

Kluczowa rola Chin

Decydującą rolę w globalnych wysiłkach na rzecz wdrażania gospodarki obiegu zamkniętego odgrywają Chiny – największy na świecie producent i konsument surowców, a także kraj wytwarzający najwięcej odpadów. Pierwsze regulacje dotyczące cyrkularności wprowadzono tam już w roku 2008. Stworzyły one m.in. system ulg podatkowych oraz subsydiów dla firm oszczędzających zasoby i redukujących ilość produkowanych odpadów. Wprowadzenie gospodarki cyrkularnej wpisano też do dwóch kolejnych planów pięcioletnich na lata 2016 – 2020 i 2021 – 2025.

Aktualnie w Państwie Środka realizowany jest Krajowy Plan Działań na rzecz Gospodarki Cyrkularnej, przyjęty w 2021 roku przez Chińską Narodową Komisję ds. Rozwoju i Reform. Stanowi on część szerszej strategii rozpisanej aż do roku 2060 i zawiera m.in. plan utworzenia stref przemysłowych, w których firmy współpracują w ramach zamkniętych cykli materiałowych. Model ten przewiduje, że odpady jednego zakładu stają się surowcami dla innego – tłumaczy Paweł Mikołajczyk.

Cyrkularność w największej gospodarce świata

Idea GOZ zyskuje na znaczeniu również w Stanach Zjednoczonych, choć trzeba uczciwie przyznać, że dzieje się tak od niedawna. W roku 2020 Agencja Ochrony Środowiska przyjęła Narodową Strategię Zarządzania Odpadami i Recyklingiem, a rok później Strategię Gospodarki Cyrkularnej. Celem obu dokumentów jest promocja ekoprojektowania i recyklingu, zmniejszenie ilości odpadów oraz włączenie reguł cyrkularności do programów federalnych.

W warunkach amerykańskich ważniejsze dla rozwoju cyrkularności są inicjatywy podejmowane na szczeblu stanowym i lokalnym. Za wzór służyć może San Francisco, w którym władze miejskie przyjęły bardzo ambitny plan Zero Waste. Obejmuje on m.in. działania edukacyjne zmierzające do ograniczenia konsumpcji, obowiązek kompostowania bioodpadów czy wdrożenie programów naprawy oraz wymiany produktów elektronicznych, odzieży czy sprzętu domowego. Celem jest redukcja odpadów kierowanych na składowiska do zera już w roku 2030 – mówi Paweł Mikołajczyk.  

Globalne wyzwania gospodarki cyrkularnej

Regulacje prawne, rządowe programy wsparcia i zachęty finansowe są skutecznym narzędziem promocji cyrkularnych modeli biznesowych. Mimo ich upowszechnienia, idea GOZ wciąż napotyka wiele wyzwań. Jednym z nich jest potrzeba zmiany mentalności i nakłonienia konsumentów oraz producentów dóbr do większej oszczędności i troski o środowisko naturalne. Potrzebne są także innowacje technologiczne, które umożliwią efektywniejsze niż dotąd przetwarzanie oraz recykling surowców. W skali świata ważna jest wreszcie pomoc dla krajów rozwijających się. Wiele organizacji międzynarodowych już teraz walczy z procederem wysyłania odpadów do państw afrykańskich. Ważne jest również to, aby transformacja cyrkularna w krajach rozwijających się szła w parze z postępem gospodarczym. Zbyt radykalne dążenie do zmian może bowiem zaowocować w ich przypadku spowolnieniem ekonomicznym i niepokojami społecznymi.

TEP: „Prawo do mieszkania” nie oznacza, że państwo ma rozdawać wszystkim potrzebującym lokale na własność

W ostatnich latach pojawiła się w debacie publicznej idea, że mieszkanie powinno być traktowane jako prawo, a nie jako towar. Kluczowe jest więc, w jaki sposób to prawo jest rozumiane i interpretowane.

Wysokie ceny mieszkań w polskich miastach wywołują co jakiś czas komentarze, że przeciętnemu Polakowi coraz trudniej jest kupić lokal mieszkalny. Tymczasem ceny mieszkań w Polsce są silnie skorelowane ze średnimi zarobkami – rosną proporcjonalnie do wzrostu wynagrodzeń. W 2012 r. za przeciętne wynagrodzenie można było kupić 0,59 mkw. mieszkania w Warszawie, w 2016 – 0,68 mkw., w 2020 – 0,61 mkw., a w 2024 r. – 0,61 mkw. To pokazuje, że ceny mieszkań podążają za zarobkami.

Mimo to postrzeganie dostępu do mieszkań zmieniło się drastycznie. Wiele osób domaga się wręcz, aby stały się one przedmiotem akcji afirmatywnej, do tego sprowadza się hasło „mieszkanie jest prawem, nie towarem”. Przyjrzyjmy się prawno-filozoficznym aspektom tej sprawy, które pokażą, w jaki sposób należy rozumieć koncepcję mieszkania w prawach człowieka.

Mieszkania nie są dobrem publicznym, w przeciwieństwie np. do infrastruktury (np. drogi), ponieważ charakteryzują się wyłącznością (użytkowania) i są przedmiotem rywalizacji. Mieszkanie to dobro, którego podaż jest ograniczona pod względem ilościowym, przestrzennym i czasowym (mieszkanie ulega zużyciu).

Hasło „mieszkanie prawem” można interpretować na dwa różne sposoby:

  1. Każdy powinien mieć zapewnione/przyznane mieszkanie.

Gdyby zapewnienie własności mieszkania zostało uznane za fundamentalne prawo człowieka, powstałoby pytanie, kto powinien mieć prawo domagać się lokalu? Jeśli mieszkanie rzeczywiście miałoby być uważane za prawo każdego człowieka, to odpowiedź powinna oczywiście brzmieć: każda osoba. Rząd byłby zmuszony, po pierwsze, zdefiniować pojęcie „mieszkanie”, i po drugie, zapewnić absolutne minimum środków, aby wcielić w życie takie prawo. Ponieważ prawa człowieka można podzielić na: PRAWA (prawa pozytywne) – władza ma obowiązek podjęcia działania na rzecz jednostki, a jednostka ma prawo żądać przysługujących jej praw; WOLNOŚCI (prawa negatywne) – obowiązek powstrzymywania się władzy od działań w określonych obszarach naszego życia, to w przypadku tej interpretacji warto zauważyć, że tzw. „prawa negatywne” nie wymagają nakładu pracy innych, aby je spełnić. Jak pisał w książce „Anarchia, Państwo, Utopia” (1974) filozof Robert Nozick, głównym zarzutem wobec egzekwowania praw pozytywnych, jest to, że wymagają pracy, materiałów i działań zapewnionych przez inne osoby. Hipotetyczna sytuacja, w ramach której przyznaje się prawo do własności już wybudowanego mieszkania, musi powodować redystrybucję (np. poprzez podatki: zabieramy jednym, przyznajemy innym). Można jednak sobie wyobrazić, że nieruchomość – hipotetyczne mieszkanie, do którego mamy „prawo” – jeszcze nie istnieje, wówczas prawo do mieszkania wydaje się sugerować, że niektórzy ludzie powinni zostać wyznaczeni, nawet wbrew ich woli, do budowy mieszkania dla nas, ponieważ mamy do tego prawo. Logika tego wywodu prowadzi Nozicka do tego, że prawo do posiadania mieszkania byłaby drogą do… niewolnictwa. Nie wspominając o tym, że rząd nie dysponuje nieograniczonymi środkami i nie jest w stanie zaoferować każdemu mieszkania – ze względu na ograniczenia podaży, uwarunkowania przestrzenne, asymetrię informacji, preferencje indywidualne czy specyfikę miejsc wybieranych przez obywateli do zamieszkania. To, że nazwiemy produkt czy towar, w tym przypadku mieszkanie, prawem czy nawet prawem człowieka, nie zmieni podaży tego produktu. Takie rozumienie prawa jest ślepym zaułkiem.

  1. Każdy ma prawo do „dostępu do mieszkania”.

W tym ujęciu można rozumieć to jako prawo do poszukiwania mieszkania lub prawo do oczekiwania, że będą działały instytucje zapewniające możliwość kupna i sprzedaży (oraz wynajmu) mieszkania. „Prawo do mieszkania” powinno być rozumiane jako potrzeba zinstytucjonalizowanego istnienia praw właściwie i efektywnie chroniących najemców i lokatorów, a także wynajmujących i posiadających mieszkania oraz tworzących rynek. Ten sposób rozumienia „mieszkanie prawem” nie jest obciążony błędem logicznym, jak w przypadku interpretacji nr 1.

Mylne zrozumienie, czym jest „prawo do mieszkania” ma korzenie w niewłaściwej interpretacji definicji prawa do mieszkania (schronienia) w przyjętej w 1948 r. Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz późniejszych dokumentach ONZ. Niemniej pytania o istnienie, treść, naturę, powszechność, uzasadnienie i status prawny praw człowieka, muszą prowadzić również do refleksji natury ekonomicznej. Konstytucja RP uznaje własność prywatną (art. 20) za podstawę ustroju gospodarczego RP, a to oznacza, że obywatele nie mogą być ograniczani w możliwości nabywania i dysponowania własnością prywatną, w tym własnością mieszkań. Art. 31 chroni wolność człowieka oraz nakazuje poszanowanie wolności i praw innych. W Konstytucji RP znajdziemy również cele społeczne (art. 75, ust. 1): przeciwdziałanie bezdomności czy budownictwo pod specjalne cele socjalne. Postulatu „mieszkanie prawem, a nie towarem” nie można traktować w kategoriach przyznania każdemu obywatelowi własnego mieszkania, natomiast subsydiowanie budownictwa, przy blokowanym popycie, szkodzi tym, który miałoby pomagać.

Obywatele mają prawo do „dostępu do mieszkania” poprzez funkcjonowanie sprawnych instytucji rynkowych. Rozwinięty i właściwie funkcjonujący rynek zapewnia wystarczająco dużo mieszkań (przeznaczonych do wynajmu bądź zakupu) dla każdego poziomu dochodów, włącznie z osobami niesamodzielnymi, które powinny otrzymywać pomoc (funkcjonujące mieszkania socjalne, pomoc społeczna).  Im bardziej będziemy żądać interwencji państwa, w tym tworzenia preferencji (programy subsydiów), tym większe kłopoty sprawimy osobom, które na preferencje się nie załapią, bo efektem takiej polityki będzie ogólny wzrost cen mieszkań.

Autor: dr Sergiusz Prokurat, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Wykładowca Coventry University. Autor książki „Praca 2.0: Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy”

Nie tylko dolar pod ostrzałem

Słaba passa amerykańskiej waluty trwa. Powodem jest upewnienie się rynków co do wrześniowych obniżek stóp procentowych. Kapitał ucieka na inne rynki, w tym między innymi złoto. Zamach na kandydata Republikanów na razie bez większego wpływu na notowania.

Słaba passa dolara trwa

Piątek był kolejnym dniem słabszej dyspozycji dolara amerykańskiego względem euro. Działo się to pomimo odbicia w górę wskaźnika inflacji producenckiej. Szybciej rosnące ceny producentów powinny bowiem stawiać pod znakiem zapytania potencjalne obniżki stóp procentowych. Im dalej obniżki stóp, tym mocniejsza waluta. Z drugiej strony lipcowa obniżka wydaje się prawie niemożliwa, z kolei obniżka we wrześniu wciąż pewna. Słabiej wypadł za to Raport Uniwersytetu Michigan. 66 pkt to nie tylko wynik 2,5 pkt gorszy od oczekiwań, ale również najgorszy rezultat od listopada zeszłego roku. Pokazuje to, że optymizm za oceanem nie ma się najlepiej. To z kolei powinno przekładać się na konsumpcję a tym samym na realną gospodarkę. Należy pamiętać, że w tym wskaźniku badani są odpowiednio dobrani przedstawiciele gospodarstw domowych, co jest różnicą względem najpopularniejszych wskaźników, gdzie jednak bada się menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia.

Złoto znów atakuje rekordy

Po raz kolejny w ostatnich miesiącach złoto przekracza poziomo 2420 USD. Cenie złota pomaga słabnący dolar amerykański. Złoto ma pewną tendencję do trzymania wartości również w walutach lokalnych. W rezultacie, gdy dolar słabnie, jego cena dolarowa wzrasta, co powoduje, że w walutach lokalnych jest bardziej stała. Do tego dochodzi przekonanie o nieuchronności wrześniowych obniżek stóp procentowych. Im niższe stopy procentowe, tym gorsze będą stopy zwrotu z lokat i obligacji. Przepływ kapitału z tych inwestycji idzie między innymi do złota. Co ciekawe, dzisiaj od rana mamy lekką korektę cen tego kruszcu, którą część analityków łączy ze spadkiem przewidywalności politycznej w USA.

Dolar po zamachu

W weekend miała miejsce strzelanina na wiecu Donalda Trumpa. Niestety są ofiary śmiertelne. Sam kandydat na prezydenta pomimo bycia najprawdopodobniej celem został trafiony w sposób niezagrażający życiu. Całe wydarzenia miały na szczęście miejsce w weekend, co spowodowało, że inwestorzy mogli na spokojnie rozważyć konsekwencje i nie wykonywać emocjonalnych ruchów. Rynki otworzyły się delikatnym umocnieniem dolara, szybko jednak wróciły do poziomów z piątkowego zamknięcia. Wygląda na to, że inwestorzy czekają na reakcje sondaży wyborczych. Te już w zeszłym tygodniu zaczęły przechylać się na korzyść kandydata republikańskiego. Analitycy spekulują, że nieudana próba zamachu powinna pogłębić tę tendencję, co nie pozostanie bez wpływu na rynki.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – Indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Rynek pierwotny mieszkań w Polsce zwalnia: deweloperzy odczuwają spadek sprzedaży

W drugim kwartale br. kontraktacja deweloperów mieszkaniowych notowanych na rynku podstawowym i Catalyst warszawskiej GPW uległa wyraźnej korekcie, zarówno w relacji rok do roku jak i kwartał do kwartału. Tym samym stan koniunktury sprzedażowej rynku pierwotnego mierzony wynikami giełdowych liderów, wydaje się sygnalizować przesilenie w kierunku spowolnienia.

Statystyczne symptomy przesilenia koniunktury

O ile pierwszy kwartał br. stymulowany siłą inercji wynikającą z programu Bezpieczny Kredyt 2% nie sygnalizował jeszcze symptomów możliwego hamowania dynamiki kontraktacji mieszkań deweloperskich, o tyle w drugim kwartale już dość zdecydowanie taka sygnalizacja dała o sobie znać. Być może jest jeszcze zbyt wcześnie, by po relatywnie krótkim okresie spowolnienia ogłaszać fakt rynkowego przesilenia, jednak statystyki sprzedaży nowych mieszkań, nie tylko te dotyczące deweloperskich spółek giełdowych, dość jednoznacznie to sugerują.

Notowana na warszawskiej GPW stawka szesnastu deweloperów mieszkaniowych, w okresie kwiecień-czerwiec br. znalazła nabywców na 5265 lokali. Oznacza to regres zarówno w relacji rok do roku jak i kwartał do kwartału, odpowiednio o 11 i 12 proc. Tymczasem, jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, wynik za pierwsze półrocze na poziomie 11230 jednostek jest minimalnie, o nieco ponad 2 proc. lepszy w relacji rok do roku. Czy tego typu statystyki oznaczają, że  rynek ma się wciąż całkiem nieźle, a sygnały osłabienia koniunktury sprzedażowej mają pozorny charakter?

Co istotne, blisko dwie trzecie stawki prezentowanych firm znalazło się w minionym kwartale wyraźnie „pod kreską”, a ich średni regres sprzedaży rdr wyniósł prawie 40 proc. Natomiast relatywnie skromny wymiar kwartalnego spadku ogółem wynika w dużym stopniu z dość mocno wyśrubowanego wyniku Develii.  W tym przypadku jednak bardzo dobry rezultat, tak kwartalny jak i półroczny, jest efektem przejęcia w ubiegłym roku polskich spółek zależnych francuskiej Grupy Nexity, co nieco sztucznie podkręciło prezentowane dane, te półroczne windując nawet na dodatnią stronę.

Tymczasem monitorując rynek w nieco szerszej perspektywie okazuje się, że sprzedaż ogółu deweloperów operujących na siedmiu głównych rynkach kraju wyniosła w tegorocznym II kwartale wg danych BIG DATA RynekPierwotny.pl 12,5 tys. lokali, czyli o blisko jedną piątą mniej kdk i 14 proc. mniej rdr. Z kolei w pierwszym półroczu br. analogiczne statystyki wyniosły 28 tys. mieszkań, czyli o prawie jedną dziesiątą słabiej w relacji rok do roku. Te dane w sposób już dość definitywny potwierdzają słabnięcie popytu na nowe mieszkania i niestety nie wróżą najlepiej w bezpośredniej perspektywie kolejnych miesięcy.

Kredyty mieszkaniowe na równi pochyłej

Przedstawiciele zarządów deweloperów, w przypadku których kwartalny regres kontraktacji miał dwucyfrowy wymiar, tłumaczą fakt zniżkującego popytu mieszkaniowego wciąż wysokimi stopami procentowymi, za sprawą których z miesiąca na miesiąc statystyki nowych hipotek praktycznie operują na równi pochyłej. Ich wolumen systematycznie zniżkuje od początku roku z 25 tys. udzielonych w styczniu do zaledwie 15 tys. w maju. Do tego jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl dochodzi brak zdecydowanych rozstrzygnięć w kwestii kolejnego programu subsydiowania kredytów #naStart.

Co gorsza jednak jednym z najdroższych, o ile nie najdroższym w skali Unii Europejskiej kredytom mieszkaniowym w kraju towarzyszą rekordowe ceny mieszkań. W tej sytuacji od decyzji rządu w kwestii programu #naStart może zależeć być albo nie być koniunktury sprzedażowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki w perspektywie co najmniej średnioterminowej.Tab.1 - Sprzedaż deweloperów giełdowych notowanych na GPW

Wiara inwestorów giełdowych i ostrożność deweloperów

Tymczasem skutkiem słabnącej sprzedaży mieszkań jest dość wyraźne hamowanie aktywności inwestycyjnej deweloperów, którzy w GUS-owskich statystykach nowych budów od kwietnia zastopowali ponad roczny trend wzrostowy nowych budów. Wg danych BIG DATA RynekPierwotny.pl w efekcie przyśpieszenia statystyk nowych wprowadzeń po pierwszym półroczu oferta mieszkań deweloperskich na siedmiu głównych rynkach kraju wzrosła do 55,5 tys. z 43 tys. na koniec ub. roku. W efekcie dostępność zasobu rynku pierwotnego powróciła do pożądanych poziomów rynku względnie zrównoważonego.

Z kolei na rodzimej GPW w segmencie spółek deweloperskich już trzynastoletnia hossa wciąż wydaje się niezagrożona. Indeks WIG-Nieruchomości tylko od początku br., czyli w analizowanym okresie pierwszego półrocza zyskał dokładnie 25 proc. wartości i wciąż oscyluje w okolicach kilkunastoletnich szczytów notowań. Od lat niezachwiana wiara inwestorów giełdowych w siłę deweloperki mieszkaniowej robi wrażenie, wobec czego bardzo trudno jest przewidzieć, kiedy zostanie wystawiona na poważniejszą próbę.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Blisko połowa polskich firm nie radzi sobie z cyfryzacją. Sztuczna inteligencja może być kluczem do nadrobienia zaległości

Blisko połowa rodzimych firm określa poziom intensywności cyfrowej jako bardzo niski – dane Eurostat 2024.

Rosnąca konkurencja i coraz większe oczekiwania klientów to główne powody, dla których każda organizacja powinna przejść transformację cyfrową. Nowoczesne narzędzia i technologie mogą nie tylko przyspieszyć wytwarzanie nowych produktów, lecz także zoptymalizować procesy i modele biznesowe. Przeszkodami w osiągnięciu tego celu są ograniczone zasoby finansowe i kadrowe, a jednym z głównych skutków – pogłębiający się dług technologiczny. Ostatnie lata przyniosły nową szansę na poradzenie sobie z tym problemem. Mowa o sztucznej inteligencji.

Transformacja cyfrowa Polski na tle Europy

Stworzony przez Unię Europejską program „Droga ku cyfrowej dekadzie” zakłada zwiększenie do 2030 roku poziomu cyfryzacji i umiejętności cyfrowych w Europie. Plany są ambitne: 75 proc. organizacji powinno korzystać z chmury, AI lub dużych zbiorów danych, a ponad 90 proc. małych i średnich przedsiębiorstw wykorzystywać technologie cyfrowe na co najmniej podstawowym poziomie. Według danych Eurostatu w 2023 roku podstawową intensywność cyfrową osiągnęło 58 proc. MŚP, czyli ponad 30 p.p. poniżej celów zakładanych przez UE[1]. Z cyfryzacją zdecydowanie lepiej radzą sobie duże przedsiębiorstwa – w tym przypadku odsetek ten wyniósł 91 proc.

Jak na tle Europy wygląda sytuacja w Polsce? Bardzo niskim poziomem intensywności cyfrowej charakteryzuje się 48 proc. rodzimych przedsiębiorstw, co w porównaniu do innych krajów UE plasuje nasz kraj na 7 miejscu od końca. W 2023 roku z technologii opartej na sztucznej inteligencji korzystało zaledwie 3,4 proc. polskich organizacji, co jest wynikiem 2 razy słabszym niż średnia unijna. Jak wskazuje Dariusz Świąder, Prezes Linux Polska, wdrożenie AI byłoby dużym krokiem w kierunku transformacji cyfrowej.

Niewielki odsetek firm wykorzystujących AI w swojej działalności może być zaskakujący w kontekście faktu, że sztuczna inteligencja jest uznawana za jeden z najważniejszych trendów ostatnich lat. Przykładowo: w badaniu przeprowadzonym przez The Linux Foundation to właśnie uczenie maszynowe zostało uznane za aspekt, który w największym stopniu wpłynie na rynek open source. Opcję tę wskazało 36 proc. ankietowanych – nieco więcej niż rozwiązania chmurowe i konteneryzację czy cyberbezpieczeństwo[2]. Poza branżą IT technologie oparte na AI są wykorzystywane głównie w marketingu, sprzedaży czy rozwoju produktów. Tymczasem mogłyby one usprawnić pracę w niemal każdej branży, przyspieszając proces transformacji cyfrowej przedsiębiorstw – mówi Dariusz Świąder, Linux Polska.

Dług technologiczny przeszkodą na drodze do transformacji cyfrowej

Intensywny rozwój nowych technologii wcale nie sprawia, że przedsiębiorstwa chętnie z nich korzystają. Jako główne bariery na drodze do modernizacji wymieniane są takie czynniki jak regulacje prawne (50 proc. odpowiedzi), bariery finansowe (48 proc.) oraz brak niezbędnej wiedzy (47 proc.). Jednocześnie 46 proc. dyrektorów przedsiębiorstw zauważa duży wpływ długu technologicznego na możliwość kontynuowania inicjatyw cyfrowych[3]. Tomasz Dziedzic, Chief Technology Officer w Linux Polska, wyjaśnia, że unikanie transformacji i bierność w ograniczaniu długu technologicznego mogą mieć dla organizacji poważne konsekwencje.

Przedsiębiorstwa korzystają z przestarzałych technologii głównie ze względów finansowych. Tymczasem skutkiem pogłębiającego się długu technologicznego mogą być jeszcze większe koszty. Wpływa na to wiele aspektów, m.in.: zmniejszona wydajność technologii, problemy z integracją z nowszymi systemami, ryzyko awarii czy zwiększenie czasu i zasobów niezbędnych do utrzymania oprogramowania. Firmy, które nie decydują się na transformację cyfrową, cechują się mniejszą konkurencyjnością, mają problemy ze skalowaniem biznesu, a także są bardziej narażone na ataki cybernetyczne i wycieki danych, co generuje kolejne koszty – dodaje Tomasz Dziedzic, Linux Polska.

AI nową szansą na spłacenie długu technologicznego

Zaciągnięcie długu technologicznego może być zaplanowanym, przemyślanym, czasami nawet uzasadnionym biznesowo ruchem. Częściej jednak zdarza się, że dług tworzy się w wyniku zaniedbań w organizacji lub braku doświadczenia zespołu. Bez względu na celowość lub niecelowość działań, firma zawsze musi spłacić więcej niż „pożyczyła”. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji organizacje mogą ograniczyć zaciągnięty dług, skuteczniej zarządzać swoimi zasobami, a także szybciej reagować na pojawiające się problemy. Wszystko to zwiększa ich szansę na transformację cyfrową.

Sztuczna inteligencja zmniejsza dług technologiczny na kilka sposobów. Przede wszystkim pozwala zautomatyzować wiele procesów w firmie. Przykładowo: podczas wytwarzania nowego oprogramowania narzędzia wykorzystujące uczenie maszynowe mogą służyć do monitorowania kodu, dzięki czemu identyfikacja błędów, luk lub duplikacji jest zdecydowanie szybsza i skuteczniejsza. Ponadto dobrze sprawdzają się podczas refaktoryzacji, czyli tworzenia bardziej czytelnej wersji kodu bez zmiany jego funkcjonalności. Wszystko to pozwala uniknąć tych sytuacji, które prowadzą do powstania długu technologicznego. Coraz więcej organizacji wykorzystuje sztuczną inteligencję do zarządzania projektami, alokacji zasobów, testowania nowych rozwiązań, usprawnienia długotrwałych i powtarzalnych czynności, a także analizy oprogramowania, z którego aktualnie korzystają. Wreszcie AI ułatwia zarządzanie samym długiem technologicznym – umożliwia oszacowanie jego wielkości czy skutków – dodaje Dariusz Świąder, Prezes Linux Polska.

Mimo więc intensywnego rozwoju nowoczesnych technologii nadal wiele organizacji nie jest przygotowanych na transformację cyfrową. Od celu dodatkowo oddala je stale pogłębiający się dług technologiczny. Pomocą w rozwiązaniu tego problemu są narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym. Najpewniej to właśnie one ułatwią europejskim przedsiębiorstwom osiągnięcie celów określonych w programie „Droga ku cyfrowej dekadzie”.

[1] Eurostat, Digitalisation in Europe – 2024 edition

[2] World of Open Source, Global Spotlight 2023, The Linux Foundation

[3] DXC Technology, Embracing modernization: From technical debt to growth

Polskie firmy atakowane są przez cyberprzestępców już 2000 razy tygodniowo

Polskie firmy atakowane są przez cyberprzestępców już 2000 razy tygodniowo. Rosnącym problemem jest ransomware – w czerwcu nawet 3,65% rodzimych firm doświadczało różnego rodzaju problemów z oprogramowaniem szyfrującym – wynika z danych opublikowanych przez Check Point Research. Eksperci informują również o zmianie na pozycji lidera wśród grup ransomware. Światowym numerem jeden jest obecnie RansomHub.

Liczba wszystkich cyberataków na polskie firmy ponownie rośnie. Pod koniec czerwca przeciętna polska organizacja była atakowana 2063 razy w skali tygodnia. W skali globalnej było ich jeszcze więcej, bo aż 2261. Zdaniem Check Pointa najczęściej atakowanymi branżami są edukacja i badania, sektor rządowo-wojskowy oraz opieka zdrowotna.

Cyberprzestępcy atakują z użyciem downloadera JavaScript FakeUpdates (7% udział na świecie), multisystemowym botnetem Androxgh0st (6%) oraz trojanem zdalnego dostępu AgentTesla (3%). W Polsce czołowymi zagrożeniami były kolejno: Androxgh0st, FakeUpdates oraz narzędzie zdalnego dostępu CrimsonRAT.

Okazuje się, że największym problemem dla polskich przedsiębiorców jest ransomware. Z danych Check Point Research wynika, że w czerwcu w niemal 4% przedsiębiorstw doszło do incydentów z udziałem ransomware. To odsetek wyższy niż średnia światowa. Pocieszającym faktem jest to, że dane te uwzględniają wszystkie próby ataków, nie tylko te udane.

Analitycy bezpieczeństwa cybernetycznego donoszą również o zmianach w krajobrazie ransomware-as-a-service. Legendarną grupę LockBit3 zdetronizował RansomHub, stając się największym graczem na rynku, z 21% udziałem. RansomHub po raz pierwszy pojawił się w lutym 2024 roku i prawdopodobnie jest następcą Ransomware Knight. W samym czerwcu jego ofiarami było 80 organizacji. Grupa ta działa na całym świecie – 25% jego opublikowanych ofiar pochodzi z USA, natomiast pozostałe pochodzą z Brazylii, Włoch, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Pozostałe popularne grupy ransomware to Play (8%), Akira (5%).

Spadek inflacji w USA miesza szyki inwestorom

  • Inflacja w USA namieszała na rynkach: Inflacja CPI w USA za czerwiec okazała się niższa od prognoz, co przełożyło się na spadek rentowności amerykańskich obligacji i sprzedaż akcji dużych spółek z indeksów, takich jak S&P500 i nastawionego na technologie NASDAQ100.
  • Boom na AI trwa: Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. odnotował szacunkowy wzrost przychodów za II kwartał o 40% r/r, przekraczając oczekiwane 35,5%.
  • W tym tygodniu: Pojawiły się dane dotyczące PKB Chin za II kwartał, które wzrosło mniej niż przewidywano, bo o 4,7%, wywierając jeszcze większą presję na władzach w Pekinie. Czekają nas jeszcze informacje dotyczące sprzedaży detalicznej w USA za czerwiec (wtorek), inflacji CPI w Wielkiej Brytanii i UE za czerwiec (środa) oraz posiedzenie EBC w sprawie polityki stóp procentowych (czwartek) i ogłoszenia wyników finansowych kolejnych firm.

Inwestorzy zamykają pozycje na Tesli

W zeszłym tygodniu liczba pozycji netto Tesli utrzymywanych przez klientów Saxo Banku zmniejszyła się – po wzroście cen akcji o 80% od kwietniowego minimum inwestorzy zdecydowali się zredukować swoje pozycje realizując zyski.

– To nie jedyna ciekawostka, którą udało nam się wyczytać z danych na naszej platformie. Obecnie widzimy również szerokie napływy kapitału do czołowych spółek akcyjnych w Europie i Ameryce oraz do głównych ETF-ów, co wskazuje na rosnące zainteresowanie dywersyfikacją portfela – mówi Marcin Ciechoński, odpowiedzialny za ofertę Saxo w Polsce.

Fundusze, które obecnie zwracają szczególną uwagę inwestorów korzystających z oferty Saxo to m.in. iShares Core MSCI World, iShares S&P 500 Info Technology Sector, iShares Edge MSCI World Quality Factor, iShares Core MSCI Emerging Markets IMI oraz iShares MSCI India.

Inflacja w USA spada szybciej niż oczekiwano

Inflacja CPI w USA za czerwiec okazała się niższa od prognoz, spadając do 3% r/r, wzmacniając przekonanie rynku co do obniżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną od września. Spowodowało to spadek rentowności obligacji po obu stronach Atlantyku. Rentowność dwuletnich obligacji skarbowych USA w czwartek spadła o 10,8 punktów bazowych do 4,51%, podczas gdy rentowność dziesięcioletnich obligacji spadła o 7,6 punktów bazowych, osiągając w piątek poziom wsparcia na poziomie 4,18% na koniec sesji.

Nadchodząca obniżka stóp procentowych wywołuje wyprzedaż spółek o dużej kapitalizacji

Dane dotyczące inflacji w USA dla wielu inwestorów były impulsem do sprzedaży akcji dużych spółek z indeksów, takich jak S&P500 i nastawionego na technologie NASDAQ100, powodując ich spadek. Uwagę zaczęły przyciągać gorzej radzące sobie spółki z Russell 2000, które możliwe, że ostatecznie nadrobią straty. W czwartek sektor alternatywnych źródeł energii zyskał 5,75%, a dla sektora nieruchomości był to najlepszy dzień w roku. Niższe stopy procentowe przyniosły również zyski deweloperom mieszkaniowym. Ten dzień pokazał, że nawet niepozorne wiadomości mogą znacznie wpłynąć na równowagę na rynku, szczególnie jeśli inwestorzy masowo skorzystają z produktów takich jak opcje giełdowe, których na platformie Saxo jest ponad 3 200, by zarabiać na różnej zmienności poszczególnych akcji w stosunku do całego indeksu. Ta strategia okazała się niezwykle skuteczna w ostatnich miesiącach.

Taiwan Semiconductor dołącza do klubu spółek wartych  bilion dolarów

Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. odnotował szacunkowy wzrost przychodów za II kwartał o 40% r/r, przekraczając oczekiwane 35,5%, dzięki silnemu popytowi na infrastrukturę AI. Firma dominuje na rynku produkcji zaawansowanych chipów, w tym chipów 3- i 2-nanometrowych, które mają być kluczowe przy kolejnych generacjach smartfonów. Taiwan Semiconductor jest dużym dostawcą Nvidii i Apple, a w środę odnotował wzrost, po ogłoszeniu przez Apple planów zwiększenia eksportu nowych iPhone’ów w 2024 roku o kilkanaście procent.

Banki USA rozpoczynają sezon wyników

JPMorgan odnotował wzrost zysku za II kwartał o 25%, napędzany odbiciem w działalności inwestycyjnej banku. Skorygowane przychody za II kwartał wyniosły 50,99 mld USD, EPS 6,12 USD. Rezerwa na straty kredytowe wyniosła więcej niż oczekiwano, bo aż 3,1 mld USD, a wzrost netto rezerw zwiększył się do 821 mln USD. Akcje spadły o ponad 1% w handlu przedsesyjnym w USA. Mimo że Wells Fargo odnotował przychody i EPS za II kwartał, które przekroczyły szacunki analityków, to jego akcje spadły o ponad 7% jeszcze przed otwarciem sesji. Stało się to po tym, jak bank poinformował o rosnących kosztach i nieoczekiwanie niskim dochodzie netto z odsetek za II kwartał. Zgodnie z obecnymi prognozami w roku finansowym 2024 zyski Wells Fargo będą niższe o 7-9% niż w 2023 roku, kiedy wyniosły 52,4 mld USD.

Co warto śledzić w tym tygodniu?

W tym tygodniu pojawiły się dane dotyczące PKB Chin za II kwartał, które wzrosło mniej niż przewidywano, bo o 4,7%, wywierając jeszcze większą presję na władzach w Pekinie. Czekają nas jeszcze informacje dotyczące sprzedaży detalicznej w USA za czerwiec (wtorek), inflacji CPI w Wielkiej Brytanii i UE za czerwiec (środa) oraz posiedzenie EBC w sprawie polityki stóp procentowych (czwartek). We wtorek przemówi Jerome Powell. W ciągu tygodnia swoimi opiniami podzielą się również inni członkowie FOMC. Sezon wyników trwa w najlepsze, a w tym tygodniu oczy wszystkich zwrócone będą na dane od: Goldman Sachs (poniedziałek), UnitedHealth Corp, Bank of America, Morgan Stanley (wtorek), ASML, Johnson & Johnson (środa), Netflix, Novartis, Abbott Laboratories (czwartek), American Express, Schlumberger (piątek).

Saxo weekly – Analiza ekspertów Saxo Banku

Savills wzmacnia zespół i ogłasza awanse kluczowych menedżerek

Savills, międzynarodowa firma doradcza działająca na rynku nieruchomości, ogłasza istotne zmiany i awanse w swoich strukturach w działach zajmujących się doradztwem inwestycyjnym, wycenami oraz komunikacją i marketingiem. Wzmocnienie i rozwój zespołu w oparciu o kompetencje doświadczonych menedżerek to odpowiedź na zmieniające się warunki rynkowe i potrzeby klientów.

Z przyjemnością ogłaszamy istotne zmiany i awanse w naszych strukturach doradztwa inwestycyjnego, wycen oraz komunikacji i marketingu. Rozwój zespołu Savills bazuje na kompetencjach doświadczonych menedżerek i jest odpowiedzią na dynamicznie zmieniające się warunki rynkowe oraz potrzeby naszych klientów. Podjęte decyzje są szczególne, gdyż zbiegają się z obchodami 20-lecia firmy w Polsce i jestem przekonany, że nie tylko wzmocnią nasz zespół, ale także przyniosą korzyści zarówno naszej firmie, jak i naszym klientom, umożliwiając dalsze świadczenie usług na najwyższym poziomie podkreśla Kamil Kowa, dyrektor zarządzający Savills Polska.

Karina Szafrańska – nowa szefowa Działu Wycen – Head of Valuations

Karina Szafrańska – nowa szefowa Działu Wycen – Head of Valuations
Karina Szafrańska – szefowa Działu Wycen – Head of Valuations, Savills Polska

Karina Szafrańska objęła stanowisko szefowej działu wycen – Head of Valuations. Będzie odpowiedzialna za rozwój działu zajmującego się kompleksowym doradztwem w zakresie wycen nieruchomości we wszystkich sektorach rynku.

Karina posiada 19-letnie doświadczenie w obszarze wycen nieruchomości na rynku polskim oraz w regionie CEE, obejmujące: nieruchomości komercyjne, hotele, nieruchomości mieszkaniowe, w tym PRS, domy studenckie oraz grunty deweloperskie. Z Savills jest związana nieprzerwanie od 2006 roku.

Przez ostatnie lata współpracowała z największymi deweloperami i kluczowymi instytucjami finansowymi w Polsce. Jej doświadczenie obejmuje doradztwo na rynku nieruchomości w Polsce oraz w regionie CEE, w tym między innymi: wyceny portfeli nieruchomości na potrzeby sprawozdań finansowych, wyceny dla banków, na potrzeby transakcji i arbitrażowe oraz audyty NOI.

Karina Szafrańska posiada tytuł magistra gospodarki przestrzennej Politechniki Wrocławskiej oraz rzeczoznawcy majątkowego. Ukończyła studia podyplomowe w zakresie Zarządzania, Wycen i Utrzymania Nieruchomości, a także zarządzania nieruchomościami na Sheffield Hallam University. Od 2011 roku jest także członkinią RICS.

Małgorzata Lińska-Bator – obejmuje stanowisko dyrektorki w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego

Małgorzata Lińska-Bator – dyrektorka w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego,
Małgorzata Lińska-Bator – dyrektorka w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego, Savills Polska

Małgorzata Lińska-Bator awansuje wewnętrznie przechodząc do działu doradztwa inwestycyjnego. Małgorzata posiada ponad 18-letnie doświadczenie w realizacji projektów doradczych w Polsce i regionie CEE, w tym w wycenie nieruchomości z dowolnego sektora, studiach wykonalności, optymalizacji kosztów nieruchomości i w procesach transakcyjnych.

Do zespołu Savills dołączyła w 2015 roku, a od 2018 roku koncentrowała się na obsłudze sektora przemysłowego i logistycznego. Jako zastępczyni dyrektora działu, przygotowała wyceny dla ponad 150 parków przemysłowych, co przekłada się na prawie 7 milionów mkw. powierzchni.

Małgorzata Lińska-Bator jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Skończyła również studia podyplomowe na Politechnice Warszawskiej. Posiada tytuł rzeczoznawcy majątkowego oraz jest członkinią RICS.

Marta Kołodziejska – nowa dyrektorka marketingu i komunikacji (Head of Marketing & Communication)

Marta Kołodziejska – dyrektorka marketingu i komunikacji (Head of Marketing & Communication), Savills Polska
Marta Kołodziejska – dyrektorka marketingu i komunikacji (Head of Marketing & Communication), Savills Polska

Marta Kołodziejska objęła stanowisko Head of Marketing & Communication. Marta ma ponad 17-letnie doświadczenie na rynku nieruchomości komercyjnych.

Przed dołączeniem do Savills odpowiadała za działania marketingowe i komunikacyjne w firmie Hillwood jako Marketing & Communications Manager, a wcześniej w firmie Goodman (obecnie GLP) pełniła rolę Marketing Officer.

Nowa dyrektorka będzie odpowiedzialna za strategiczne działania w obszarach PR oraz marketingu. Skupi się na wzmocnieniu komunikacji z rynkiem, wsparciu poszczególnych linii biznesowych, a także na rozwoju projektów firmy związanych m.in. z nowymi technologiami.

Marta jest entuzjastką wykorzystywania nowatorskich narzędzi technologicznych oraz aktywnie angażuje się w integrację innowacyjnych rozwiązań z praktykami marketingowymi. Ukończyła studia z zakresu Zarządzania i Marketingu w Wyższej Szkole Infrastruktury i Zarządzania, a także studia podyplomowe na kierunkach Pośrednictwo oraz Zarządzanie Nieruchomościami na Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Zmiany personalne wprowadzone w firmie Savills mają na celu wzmocnienie zespołu, co pozwoli na jeszcze skuteczniejsze realizowanie strategii i celów organizacji.

Materiały budowlane u schyłku korekty cenowej

W czerwcu krajowy rynek materiałów budowlanych kontynuował proces wygaszania trwającej już dziesięć miesięcy średniej ujemnej dynamiki cen. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl tym razem regres stawek w relacji rok do roku wyniósł zaledwie 1,3 proc., czyli najmniej od października ub. roku. Z kolei w relacji miesiąc do miesiąca Grupa PSB zakomunikowała brak średniej zmiany notowań, potwierdzając tym samym coraz bliższy moment przesilenia tendencji spadkowej cen monitorowanych grup asortymentowych.

Z miesiąca na miesiąc maleje i tak niezbyt wyśrubowana ujemna dynamika cen materiałów budowlanych w relacji rok do roku, publikowana przez Grupę PSB. Ten sam wskaźnik liczony w odniesieniu do poprzedniego miesiąca, po dwóch z rzędu okresach dodatniej wartości, tym razem wyniósł 0 proc. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl taka sytuacja jest kolejnym dość wiarygodnym zwiastunem powrotu wzrostów cen już w najbliższych miesiącach, o ile nie tygodniach, a kwestią pozostaje jedynie ich skala. W najnowszym raporcie Grupy PSB spadek cen w kanale hurtowym wyniósł rdr 0,4 proc. oraz detalicznym 1,9 proc., czyli w obu przypadkach wyraźnie mniej niż miesiąc wcześniej.
Wyk.1 - Średnia dynamika cen materiałów budowlanych - mdm

Odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych w relacji rok do roku w czerwcu br. wskazuje na wciąż dominującą pozycję taniejących grup towarowych w stosunku 14 do 6. Tymczasem dokładnie odwrotnie ma się sytuacja dynamiki cen w relacji miesiąc do miesiąca, gdzie zdecydowanie przeważa i z miesiąca na miesiąc rośnie wolumen drożejących grup asortymentowych

Wśród materiałów najbardziej taniejących rok do roku przodują dachy-rynny o 6,7 proc. oraz wykończenia z regresem 5,6 proc. Z kolei w górnej części tabeli czołowe miejsca zajmują cement-wapno drożejące o 3,8 proc., a następnie płyty OSB i drewno z 3-procentowym rocznym progresem. Warto zauważyć, że ta ostatnia pozycja przez ostatnie miesiące przodowała w spadkach stawek, teraz natomiast powraca na miejsce jednego z liderów wzrostów. Tab.1 - Dynamika cen materiałów budowlanych - czerwiec 2024

Tym samym, jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl przesilenie korekty cenowej materiałów budowlanych wydaje się nieuchronnie zbliżać wielkimi krokami. Nie tylko z miesiąca na miesiąc kurczy się skala i tak niezbyt głębokiej w stosunku do poprzednich wzrostów przeceny, ale systematycznie rośnie liczebność argumentów przemawiających za powrotem wzrostów cen nie tylko materiałów ale i usług budowlanych. Do głosów ostrzegających przed takim scenariuszem właśnie dołączyły Ministerstwo Finansów oraz NBP.

W opublikowanych opiniach wymienionych instytucji znalazło się ostrzeżenie przed wpływem programu dopłat do kredytów #naStart na rynek mieszkaniowy i materiałów budowlanych. „Zwracamy uwagę, że proponowane działania oddziałujące bezpośrednio na popyt mogą doprowadzić do niewspółmiernego do fundamentów gospodarki wzrostu cen na rynku mieszkaniowym i kosztów materiałów budowlanych w krótkim okresie, przed odpowiednim dostosowaniem podaży mieszkań”- czytamy w opinii MF.

W tej sytuacji wydaje się dość prawdopodobne, że samo uruchomienie procedowania ustawy o kredycie #naStart może stać się silnym impulsem wzrostowym rynku materiałów budowlanych. A sam program dopłat do hipotek jest jak wiadomo tylko jednym z wielu argumentów stojących za scenariuszem powrotu wzrostu ich cen w przewidywalnej przyszłości.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Inflacja PPI w USA zaskakuje negatywnie, obniżki stóp znów pod znakiem zapytania

Wczorajszy, pozytywny odczyt inflacji konsumenckiej (CPI) tchnął w rynek nadzieję na – szybsze niż wcześniej oczekiwano – obniżki stóp procentowych przez FED. Dzisiejszy odczyt inflacji producenckiej (PPI) w USA jest dla tych nadziei wyraźną łyżką dziegciu.

Inflacja producencka zaskakuje bowiem negatywnie i jest wyraźnie wyższa od oczekiwań rynkowych. Wyniosła ona w czerwcu 2,6 proc. r/r (wobec prognoz 2,3 proc.) oraz 0,2 proc. m/m (wobec prognoz 0,10 proc.).

Wydaje się, że odczyt ten może zaburzyć wczorajsze oczekiwania na szybsze obniżki stóp procentowych.

Zobaczymy jak do tych odczytów odniesie się FED lub jego członkowie. Na tę chwilę to wyraźnie negatywnie zaskoczenie.

Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny Michael / Ström Domu Maklerskiego

Chociaż ceny biletów lotniczych i koszty hoteli pozostają wysokie, popyt na podróże jest silny

Podróże stały się jedyną rzeczą, na którą konsumenci nie przestają wydawać – w tym roku liczba pasażerów linii lotniczych na całym świecie osiągnie najwyższy poziom w historii (+10,4% r/r).

• Pomimo inflacji cen usług i spowolnienia gospodarczego, konsumenci nadal wydają na podróże. W 2023 r. 1,3 mld osób podróżowało za granicę (+33% r/r), podczas gdy w I kwartale 2024 r. turystyka międzynarodowa osiągnęła ponad 285 mln podróżnych (97% poziomu sprzed pandemii)

• Linie lotnicze wciąż borykają się z ograniczeniami przepustowości spowodowanymi zakłóceniami w łańcuchu dostaw samolotów, incydentami związanymi z bezpieczeństwem i wycofywaniem starych samolotów, oczekiwać można, że z powodu ograniczonej podaży ceny biletów lotniczych pozostaną wysokie

• Branża przewozów lotniczych, jak wynika z analiz Allianz Trade, jest jedynym sektorem, którego ożywienie nie wykazuje oznak spowolnienia pomimo osłabienia globalnych perspektyw gospodarczych – popyt osiągnie w tym roku rekordowy poziom a zysk z przewozu pasażera wzrośnie o +3,2%. Powinno to doprowadzić do wzrostu przychodów linii lotniczych o +6,5% r/r (do 967 mld USD) i ich zysku netto w wysokości 30,5 mld USD

• Podsumowując: ponieważ apetyt na podróże okazał się silniejszy niż kiedykolwiek, konsumenci akceptują podwyższone ceny, podróżując w zamian bliżej domu, wybierając miejsca, w których kurs wymiany jest bardzo korzystny dla nich lub skracając wakacje, ale jest bardzo mało prawdopodobne, aby anulowali swoje plany podróży

Podróże stały się jedyną rzeczą, na którą konsumenci nie przestają wydawać. W przeciwieństwie do poprzednich recesji, inflacja i spowolnienie gospodarcze nie zniechęciły konsumentów do wydawania pieniędzy na turystykę. W rzeczywistości popyt na usługi hotelarskie i transportowe nadal rośnie we wszystkich regionach, mimo że przychód na dostępny pokój (RevPAR) i ceny biletów lotniczych pozostają wysokie (wykres 1), co przyczynia się do umiarkowanej inflację cen usług po obu stronach Atlantyku. Podczas gdy globalny PKB w 2023 wzrósł tylko o +3,2%, w zeszłym roku za granicę podróżowało 1,3 mld osób, co stanowi wzrost o +33% r/r.

Wykres 1: Zmiany cen biletów lotniczych między 1. kwartałem 2019 r. a 1. kwartałem 2024 r. według regionówWykres 1: Zmiany cen biletów lotniczych między 1. kwartałem 2019 r. a 1. kwartałem 2024 r. według regionów

Źródła: Reuters, ForwardKeys, Allianz Research. Średnie taryfy zostały zindeksowane (Q1 2019 = 100)

Według Światowej Organizacji Turystyki (UN Tourism), w pierwszym kwartale 2024 r. turystyka międzynarodowa osiągnęła poziom ponad 285 mln podróżnych, o +20% więcej niż w pierwszym kwartale 2023 r. i odpowiadała poziomowi 97% sprzed pandemii (1 kwartał 2019 r.), przy czym Europa, Afryka i Bliski Wschód już przekroczyły wolumeny z 2019 r. (wykres 2). Sugeruje to, że podróże są coraz częściej uważane za „podstawowy wydatek” w budżetach domowych, a konsumenci są skłonni zapłacić wyższą cenę za to doświadczenie, niezrażeni nawet niedawnymi incydentami związanymi z bezpieczeństwem.

Wykres 2: Międzynarodowe przejazdy turystyczne, zmiana % w 2019 r.
Wykres 2: Międzynarodowe przejazdy turystyczne, zmiana % w 2019 r.
Źródła: Światowa Organizacja Turystyki ONZ, Allianz Research

Trendy takie jak wzrost popularności pracy z domu – który miał ograniczyć podróże służbowe – oraz ruch „flight-shame” również nie zmniejszyły popytu na podróże, choć ruch krajowy powrócił do poziomu sprzed pandemii szybciej niż podróże międzynarodowe. Z analiz Allianz Trade wynika, że oczekiwać można, że w tym roku liczba pasażerów linii lotniczych na całym świecie osiągnie najwyższy poziom w historii (+10,4% r/r), z Azją i Pacyfikiem oraz Ameryką Północną na czele (wykres 3), podczas gdy Afryka i Ameryka Łacińska pozostaną w tyle.

Wykres 3: Regionalne i globalne stopy wzrostu r/r dla pasażerów linii lotniczych
Wykres 3: Regionalne i globalne stopy wzrostu r/r dla pasażerów linii lotniczych
Źródła: IATA, Allianz Research

Dopóki linie lotnicze będą borykać się z niedoborem podaży, ceny biletów lotniczych pozostaną wysokie. Kilka czynników wywiera presję na przepustowość linii lotniczych, z których najistotniejszy jest niedobór samolotów, który rozpoczął się od wąskich gardeł w łańcuchu dostaw w czasie pandemii. Sytuację pogorszyły niedawne kwestie bezpieczeństwa Boeinga, które skłoniły firmę do spowolnienia zdolności produkcyjnych w celu poprawy jakości produkcji (wykres 4). Równolegle, wraz z tykającym zegarem w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla i budowania bardziej energooszczędnej floty, firmy zaczęły pozbywać się starych samolotów, co znacznie zmniejszyło moce przewozowe sektora. Średni wiek, w którym samoloty są wycofywane z rynku, spadł z 27 lat przed pandemią do 23 lat w 2023 roku. W rezultacie wzrost zdolności przewozowych był i nadal będzie ograniczony w perspektywie krótkoterminowej, nie osiągając do 2025 roku nawet poziomu sprzed pandemii.

Wykres 4: Dostawy samolotów komercyjnych, w sztukach
Wykres 4: Dostawy samolotów komercyjnych, w sztukach
Źródła: Bloomberg, Allianz Research

W tym kontekście branża lotnicza jest jedynym sektorem, którego ożywienie nie wykazuje oznak spowolnienia pomimo osłabienia globalnych perspektyw gospodarczych. Z analiz Allianz Trade wynika, że oczekuje się, że zyski z pasażerów, tj. średnia kwota płacona przez pasażera za przelot jednego kilometra (przychód na RPK), wzrosną w tym roku o +3,2% r/r, przygotowując grunt pod ogólny wzrost przychodów o około +6,5% r/r, wynoszący łącznie 967 mld USD (z 838 mld USD w 2019 r.). W związku z przewidywanym w tym roku wyższym ruchem, kosztami pracy pod kontrolą i oczekiwanym zawężeniem spreadu na paliwie lotniczym, Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) podniosło prognozę zysku netto branży na 2024 r. do 30,5 mld USD z 27,4 mld USD skorygowanych już w górę w 2023 roku. Był on już o +3,9% wyższy niż poziom z 2019 roku. Jednak rentowność nie będzie wyglądać tak samo we wszystkich regionach ze względu na geopolitykę. Paliwo lotnicze jest największym kosztem operacyjnym dla linii lotniczych (wykres 5) i chociaż ceny odrzutowców pozostawały umiarkowane od początku roku, ten koszt wejściowy jest jednym z najbardziej zmiennych, ponieważ podaż, a tym samym ceny są uzależnione od kwestii geopolitycznych i zdolności regionalnych. Wykres 6 pokazuje, że koszty tankowania zmieniają się znacząco w zależności od regionu, przy czym linie lotnicze z Ameryki Łacińskiej są bardziej narażone na zmiany cen nafty lotniczej.

Rys. 5 i 6: Podział kosztów linii lotniczych (po lewej) oraz waga kosztów paliwa i ropy w podziale na regiony (po prawej)
Rys. 5 i 6: Podział kosztów linii lotniczych (po lewej) oraz waga kosztów paliwa i ropy w podziale na regiony (po prawej)
Źródła: IATA, Bloomberg, Allianz Research

Podsumowując, przy wciąż wysokim popycie i ograniczeniach przepustowości, sezon wakacyjny 2024 będzie droższy niż zwykle. Półkula północna notuje silny popyt ze strony konsumentów, na którym skorzystają wszystkie branże związane z turystyką, od hoteli i restauracji po transport, rekreację i usługi konsumenckie. W rzeczywistości najnowsze dane dotyczące indeksu zaufania w turystyce ONZ (który wynosi od 0 do 200) wskazują na pozytywny wynik 130 w okresie od maja do sierpnia 2024 r., przewyższając nastroje z początku roku. W szczególności Europa powinna odnieść korzyści, ponieważ będzie gospodarzem dwóch dużych wydarzeń sportowych, Igrzysk Olimpijskich w Paryżu i UEFA Euro. Ponieważ apetyt na podróże okazał się silniejszy niż kiedykolwiek, konsumenci najwidoczniej akceptują podwyższone ceny, podróżując w zamian bliżej domu, wybierając miejsca, w których kurs wymiany jest bardzo korzystny dla nich lub skracając wakacje, ale jest bardzo mało prawdopodobne, aby anulowali swoje plany podróży.

Branża turystyczna odbija po pandemii szybciej niż się spodziewano, a prognozy na nadchodzące miesiące są obiecujące

Nad turystyką wciąż świeci słońce – pomimo niepewności gospodarczej i narastających napięć geopolitycznych.

Odbicie w turystyce napędzają nie tylko tanie oferty: turyści coraz częściej pakują walizki na dalekie podróże, najwyższą stopę wzrostu wśród hoteli odnotowały te najbardziej luksusowe a najwięcej wydają chińscy turyści.

  • Średni globalny wskaźnik obłożenia hoteli wyniósł w maju 68%, co jest najwyższym poziomem od czasu pandemii.
  • W szczególności branża rejsów wycieczkowych spodziewa się, że lato 2024 przebije lato 2019, ponieważ statki są w pełni zarezerwowane.
  • Zdecydowanie największym motorem odbicia w turystyce są podróże międzynarodowe, a Europa utrzymuje swoją koronę jako najlepszy cel podróży na świecie.
  • Nadal najwięcej wydają turyści chińscy turyści: wydatki Chińczyków na podróże międzynarodowe w ubiegłym roku osiągnęły 196 mld USD (w porównaniu do 150 mld USD Amerykanów i 112 mld USD Niemców).

Pomimo niepewności gospodarczej i narastających napięć geopolitycznych, nad sektorem turystycznym wciąż świeci słońce, a Europa przekroczyła już poziomy sprzed pandemii – wynika z analiz Allianz Trade. Stopy oszczędności gospodarstw domowych nadal w większości krajów europejskich rosną, ponadto ani inflacja, ani niepewność nie osłabiły ożywienia w sektorze turystycznym. Popyt na usługi związane z podróżowaniem nadal rośnie silniej niż kiedykolwiek, dając sektorowi siłę cenową, której nie ma żaden inny sektor (wykres 1). Na całym świecie wskaźniki obłożenia hoteli wyniosły średnio 61% w I kwartale 2024 r., 64% od początku roku i 68% w maju, co jest najwyższym poziomem od czasu pandemii (wykres 2).

Wykres 1: Oczekiwania dotyczące cen sprzedaży według sektorów w EuropieWykres 1: Oczekiwania dotyczące cen sprzedaży według sektorów w Europie

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Wykres 2: Miesięczne wskaźniki obłożenia (hotele) i poziomy wynajmu krótkoterminowego w porównaniu do 2019 r. (opcje zakwaterowania inne niż hotele)

­­­­­­Miesięczne wskaźniki obłożenia (hotele) i poziomy wynajmu krótkoterminowego w porównaniu do 2019

Źródła: UN Tourism, AirDNA, Allianz Research

Podczas gdy luksusowa turystyka przyciąga ostatnio coraz więcej klientów, nadal dominują tanie hotele – wynika z analiz Allianz Trade. Hotele luksusowe stanowią bardzo niewielką część globalnego rynku, odpowiadając jedynie za 3% całkowitej oferty. W krajach rozwiniętych rośnie jednak popyt na ekskluzywne doświadczenia i luksusowe podróże: w ubiegłym roku hotele luksusowe odnotowały najwyższą stopę wzrostu RevPAR[1] (+5% r/r wobec +3% dla całej branży), a średnie dzienne stawki (ADR) mogą dalej rosnąć, biorąc pod uwagę klientów o wysokich dochodach. Jednak w obliczu inflacji, która wciąż dotyka gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach, sektor zakwaterowania rozszerza też swoją ofertę bardziej przystępną cenowo. Przed pandemią największy odsetek (27%) hoteli na całym świecie należał do kategorii „ekskluzywnych”, ale od 2022 r. na prowadzenie wysunęła się kategoria „ekonomiczna” (wykres 3).

Rysunek 3: Liczba hoteli na świecie według segmentu budżetowego

Rysunek 3: Liczba hoteli na świecie według segmentu budżetowego

Źródło: Bloomberg, Allianz Research

Silny popyt pomógł zarówno branży hotelarskiej, jak i wycieczkowej odbić się po pandemii, a fundamenty firm są lepsze niż kiedykolwiek. Po spadku przychodów o około -55% r/r w 2020 r., największe światowe sieci hotelowe odnotowały stopniowe i stabilne ożywienie w ostatnich latach. W 2023 r. ich przychody przekroczyły o 13% poziomy z 2019 r. Jednocześnie marże EBITDA prawdopodobnie poprawią się w tym roku do 25,7% (w porównaniu ze średnią sprzed pandemii wynoszącą 23,5%), ponieważ ceny energii spadły, zwłaszcza w Europie. Z analiz Allianz Trade wynika, że popyt na rejsy wycieczkowe również znacznie się ożywił. W 2021 r.  wskaźnik ALBD[2] branży (29,7 mln) oraz wskaźnik obłożenia (52,7%) spadły do najniższych poziomów w historii. Sytuacja uległa jednak poprawie, a przychody linii wycieczkowych wzrosły w ubiegłym roku o +70% i oczekuje się, że wzrosną o +15% w 2024 r. (wykres 4), a nowe statki wycieczkowe zostaną dostarczone w tym roku. Najwięksi gracze spodziewają się, że lato 2024 r. przebije lato 2019 r. zarówno pod względem liczby pasażerów, jak i zysków, ponieważ statki są w pełni zarezerwowane. Pomimo dodatkowych wydatków, marże EBITDA na rynku rejsów wycieczkowych powinny poprawić się z 25% w ubiegłym roku do 27% w 2024 r. dzięki zoptymalizowanym trasom, mieszance pokoi i niższym kosztom paliwa.

Wykres 4: Przychody w branży zakwaterowania (w mln USD)

Wykres 4: Przychody w branży zakwaterowania (w mln USD)

Źródła: Bloomberg (wybór największych graczy na świecie według kategorii), Allianz Research

Tymczasem turyści coraz częściej pakują walizki na dalekie podróże. Z analiz Allianz Trade wynika, że to podróże międzynarodowe w największym stopniu przyczyniają się do globalnego ożywienia w turystyce. Znajduje to odzwierciedlenie w rosnącej międzynarodowej i krajowej przepustowości na trasach lotniczych: Według IATA w 2023 r. wzrosła ona o +28% r/r w przypadku tras międzynarodowych i +10% r/r w przypadku tras krajowych. Dotyczy to w szczególności obywateli USA, którzy od połowy 2022 r. czerpią korzyści z silniejszego dolara i dlatego chętniej podróżują za granicę pomimo niepewności geopolitycznej (wykres 5). Nic dziwnego, że to pragnienie podróży długodystansowych pojawia się w czasie, gdy stopa oszczędności[3] w USA jest bardzo niska (3,9% w porównaniu z 14,5% w strefie euro lub 11,1% w Wielkiej Brytanii).

Wykres 5: Ankieta w USA – planowane w ciągu najbliższych 6 miesięcy wakacje za granicą, 3-miesięczna średnia ruchoma

Wykres 5: Ankieta w USA - planowane w ciągu najbliższych 6 miesięcy wakacje za granicą, 3-miesięczna średnia ruchoma

Źródła: The Conference Board, Allianz Research

Europa jest nadal głównym celem podróży międzynarodowych na świecie i powinna utrzymać swoje pierwsze miejsce na podium, biorąc pod uwagę słabość euro (atrakcyjność cenową dla przybyszy). Pod względem atrakcyjności Europa jest zdecydowanie regionem, który przyjmuje największą liczbę turystów na całym świecie, z udziałem w rynku wynoszącym 54% w 2023 r., a następnie APAC (18%) i obie Ameryki (15%). Francja, Hiszpania i Włochy znalazły się w pierwszej piątce na świecie krajów odwiedzanych w ubiegłym roku, dlatego też to Europa wygenerowała w 2023r. najwyższe wpływy z turystyki (660 mld USD, +7% w stosunku do 2019 r. w ujęciu realnym). W rezultacie turystyka jest ważną gałęzią gospodarki UE (odpowiadając za 10% jej PKB) i nic nie wskazuje, aby miało to ulec zmianie. W pierwszym kwartale 2024 r. przekroczone zostały już poziomy sprzed pandemii (+2% w stosunku do pierwszego kwartału 2019 r.) pod względem przyjazdów do UE turystów międzynarodowych a dwa duże wydarzenia sportowe tego lata powinny sprawić, że do Francji i Niemiec przybędzie jeszcze więcej odwiedzających niż zwykle.

Wykres 6: Najlepsze miejsca docelowe* w 1. kwartale 2024 r., przyjazdy turystów międzynarodowych (zmiana % w porównaniu z 1. kwartałem 2019 r.)

Wykres 6: Najlepsze miejsca docelowe* w 1. kwartale 2024 r., przyjazdy turystów międzynarodowych (zmiana % w porównaniu z 1. kwartałem 2019 r.)

Źródła: UN Tourism, Allianz Research. *Na podstawie miejsc docelowych odnotowujących przyjazd co najmniej 5 milionów turystów w 2019 r.

Chociaż APAC pozostaje w tyle pod względem ożywienia turystyki, chińscy turyści nadal wydają najwięcej na całym świecie. Podczas gdy globalne przyjazdy międzynarodowe osiągnęły 97% poziomów z 2019 r. w pierwszym kwartale 2024 r., APAC zarejestrował tylko 82%, stając się regionem, który jest najdalej od osiągnięcia poziomów sprzed pandemii. Japonia była jedynym krajem azjatyckim w pierwszej dwudziestce miejsc docelowych w pierwszym kwartale roku (wykres 6). Te regionalne słabe wyniki są w dużej mierze spowodowane długim okresem obowiązywania ograniczeń granicznych w Chinach. Na przykład, podczas gdy w Azji Północno-Wschodniej przyjazdy turystów wyniosły 73% poziomu z 2019 r., w Azji Południowej wyniosły już 93%.

To podróżnicy z Chin byli kluczem do ożywienia w innych regionach, ponieważ wydatki Chińczyków na podróże międzynarodowe osiągnęły w ubiegłym roku 196 mld USD. To sprawia, że Chińczycy są narodowością numer jeden pod względem generowania przychodów z turystyki, a za nimi plasują się Amerykanie (150 mld USD) i Niemcy (112 mld USD). Za tak wysokie wydatki odpowiedzialni są w dużej mierze…. chińscy emeryci. Według sondaży Bloomberga, wydają oni około 3 115 juanów na podróż, w porównaniu do 2 800 juanów w przypadku millenialsów i pokolenia Z.

[1] RevPAR to wskaźnik szeroko stosowany w branży hotelarskiej do pomiaru zdolności hotelu do zapełnienia dostępnych pokoi po średniej stawce. Jest on obliczany poprzez pomnożenie ADR hotelu przez jego wskaźnik obłożenia.

[2] ALBD (Average lower berth day): termin często używany przez linie wycieczkowe, będący standardową miarą pojemności pasażerskiej. Oblicza się ją mnożąc liczbę pasażerów przez liczbę dni operacyjnych generujących przychody statku w danym okresie.

[3] Stopa lub wskaźnik oszczędności jako procent rozporządzalnego dochodu osobistego, który dana osoba lub grupa osób oszczędza, a nie wydaje na konsumpcję

Ceny w USA rosną wolniej

Publikacja inflacji CPI miała wyrwać handel na rynkach z wakacyjnego marazmu i można powiedzieć, że się udało. Bank Japonii się doczekał, silny ruch w dół na USD/JPY za sprawą osłabienia dolara amerykańskiego po publikacji danych. Złoty na niskich poziomach, na wielu głównych parach na ważnych wsparciach.

Pożywka dla zmienności

W tym tygodniu azymut rynkowy wskazywał dwa wydarzenia jako te, które mogą przynieść dużą zmienność. Powell, szef Fed, o czym już pisaliśmy, zawiódł i wybrał drogę zrównoważonych zdań i niewzbudzania niepotrzebnego zamieszania, co w gruncie rzeczy powinno być domeną bankierów centralnych, ale takie stanowisko nie przyniosło żadnych większych ruchów na walutach. Zupełnie inaczej stało się po publikacji CPI wczoraj, która niespodziewanie wypadła niżej od prognoz 3% vs 3,1%. Również bazowa CPI okazała się niższa i oscyluje na poziomie 0,1% niższym, niż oczekiwali analitycy. Było więc pozytywne zaskoczenie, więc szybko inwestorzy doszli do wniosku, że cięcie stóp w USA we wrześniu jest o wiele bardziej prawdopodobne, z 70% po publikacji danych wyniosło już 85%. Również na rynku obligacji amerykańskich 10-latkach doszło do sporego ruchu w dół w okolice 4,17%. Takie czynniki spowodowały, że i USD stracił choćby do EUR, który zbliżył się do 1,09.

Cierpliwość popłaca

Deprecjacja dolara amerykańskiego była widoczna na wielu parach FX, ale na jednej aż nadto widoczna. USD/JPY zniżkował wczoraj blisko 2%, co jak na rynek walutowy i rangę tej pary musi wzbudzić zainteresowanie. Taka sytuacja i można powiedzieć w końcu osłabienie JPY to oczywiście „radość” dla Banku Japonii, który prowadził w ostatnich tygodniach nierówną walkę z rynkiem, próbując osłabiać swoją walutę w głównej mierze werbalnie. W pewnym momencie BOJ odpuścił, nie chcąc uwolnić rezerw walutowych (dokonywać interwencji), czekając świadomie na zmianę otoczenia rynkowego i tym samym osłabienia USD i można powiedzieć, w końcu się doczekał, a wszystko za sprawą właśnie CPI zza oceanu. Tym samym bez konieczności interwencji kurs USD/JPY wraca poniżej poziomu 160.

Na ważnych wsparciach

Tak jak JPY wykorzystał szansę po wczorajszych danych, to nie do końca można to powiedzieć o naszym złotym. Kurs zarówno EUR/PLN, jak i USD/PLN znajduje się blisko ważnych wsparć technicznych i może właśnie ta kwestia sprawiła, że większego umocnienia PLN nie obserwowaliśmy. Po wspomnianej publikacji doszło do testu 4,25 na parze z euro, jak również 3,90 na parze z dolarem i tych ważnych wsparć nie udało się pokonać i wręcz mieliśmy do czynienia z korekcyjnymi odbiciami w górę. Dzisiejszy dzień zapowiada się na nieco spokojniejszy, co pokazują niewielkie ruchy na walutach od rana. Niemniej jednak warto dzisiaj zwrócić uwagę na odczyty inflacyjne z Europy, ale również pojawi się miara PPI z USA, czyli sytuacja wskazująca dynamikę cen u producentów, ważna kwestia bo jednak często wyższe miary są finalnie przyczyną wzrostów na cennikach dla konsumentów.

Publikacje ukażą się o 14.30, a prognozy wskazują na wyższe odczyty za czerwiec niż to miało miejsce miesiąc wcześniej.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Odpadem jest to, czego się pozbywamy: analiza prawna z uwzględnieniem e-odpadów i importu aut

Odpadem jest każda substancja lub przedmiot, których posiadacz pozbywa się, zamierza się pozbyć lub do których pozbycia się jest obowiązany. Jest do ustawowa definicja odpadu, wynikająca z przepisów ustawy z 14.12.2012 r. o odpadach. Jakie są przesłanki aby uznać, że jakiś przedmiot lub substancja jest odpadem? W świetle powołanej ustawy decydująca jest wola posiadacza. Zatem to, czy coś jest odpadem, zależy od zachowania posiadacza i jego intencji pozbycia się przedmiotu lub substancji. Ważne jest, że pojęcie “pozbycia się” nie oznacza oddania w najem, leasing, sprzedaż, darowiznę mając na uwadze interpretację dyrektywy 2008/98/WE. Celem wspomnianej dyrektywy jest zmniejszenie negatywnych skutków dla zdrowia i środowiska wynikających z wytwarzania i gospodarowania odpadami.

E-odpady: wartość handlowa odpadów a status prawny

Pozbywanie się odpadów to zarówno ich unieszkodliwianie, jak i odzyskiwanie. Zaklasyfikowanie przedmiotu lub substancji jako odpad nie wyklucza możliwości ich ponownego gospodarczego wykorzystania. Odpady mogą mieć wartość handlową i mogą być gromadzone w celu recyklingu lub regeneracji, jednak przeznaczenie do tych procesów nie zmienia ich statusu jako odpadów. Skoro decydującym czynnikiem jest wola posiadacza dotycząca pozbycia się przedmiotu lub substancji, to posiadanie wartości handlowej lub decyzja o recyklingu nie pozbawia ich statusu odpadu. Istotny jest zamiar posiadacza, a nie wartość handlowa przedmiotu lub substancji, ani nawet możliwość przetworzenia lub regeneracji, czyli ponownego wykorzystania gospodarczego. Ma to praktyczne znaczenie dla oceny różnych zachowań przedsiębiorców.

Import elektrośmieci np. samochodów powypadkowych

Przykładem może być działalność polegająca na imporcie samochodów powypadkowych, co w istocie oznacza import wraków samochodowych. Ocena pojazdu sprowadzonego z zagranicy mającego status odpadu jest uzależniona od tego, czy w momencie przekroczenia granicy może on być wykorzystywany zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem, czyli czy może legalnie poruszać się po drogach – jak stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 18 czerwca 2015 r. Bez znaczenia jest, że przywieziony z zagranicy pojazd został później naprawiony, spełnia wymagania techniczne i został zarejestrowany, ponieważ w momencie przywozu na terytorium Polski był uszkodzony i nie mógł być użytkowany zgodnie z przeznaczeniem.

Status odpadu a naprawa pojazdów

Jeżeli poprzedni właściciele pojazdu nie dokonali napraw umożliwiających użytkowanie oraz nie uzyskali świadectwa pojazdu zrekonstruowanego umożliwiającego rejestrację pojazdu oraz biorąc pod uwagę fakt, że ostatni posiadacz zbywał pojazd za kwotę znacznie poniżej jego wartości rynkowej, można stwierdzić, że ostatni właściciel, nie mając dla pojazdu dalszego zastosowania, pozbył się go. To stanowi przesłankę do uznania omawianego pojazdu za odpad w myśl ustawy o odpadach, zgodnie z którą przez odpady rozumie się „każdą substancję lub przedmiot, których posiadacz pozbywa się, zamierza się pozbyć lub do których pozbycia się jest obowiązany” – jak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 14 kwietnia 2014 r. W świetle orzecznictwa sądów administracyjnych liczy się stan z chwili wprowadzenia przedmiotu do Polski i wola poprzedniego użytkownika, a naprawa pojazdu i rejestracja nie pozbawia go statusu odpadu. Na podstawie art. 18 ustawy z 20.01.2005 r. o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji, właściciel takiego pojazdu przekazuje go wyłącznie do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów. Naprawa pojazdu w profesjonalnym warsztacie blacharsko-lakierniczym lub autoryzowanym serwisie nie spełnia przesłanek ustawowych gospodarowania odpadami i narusza art. 29 ust. 1 ustawy o odpadach, ponieważ odpady muszą być przetwarzane w instalacjach lub urządzeniach. Oznacza to, że odpad może być pozbawiony statusu odpadu jedynie przez poddanie go procesom odzysku, w szczególności recyklingu – zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 18 maja 2021 r.

Autor: Radca Prawny Przemysław Ostrzyżek, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Ceny mieszkań hamują, ale deweloperzy szykują się na wzrost kosztów

Wzrost cen mieszkań wyhamowuje. Jednak rynek zbyt długo był bardzo niestabilny i deweloperzy w koszty inwestycji wkalkulowują ryzyka kolejnych destabilizacji. Od 1 sierpnia będzie obowiązywać rozporządzenie, które podniesie koszty inwestycyjne.

Jak wynika z raportu kwartalnego NBP, w okresie pierwszych trzech miesięcy 2024 r. znaczne zmiany popytu i podaży obserwowane w poprzednich latach zaczęły się powoli stabilizować. Po stronie podaży wzrosła oferta kontraktów na budowę mieszkań oraz liczba mieszkań, których budowa jest w toku.

Natomiast liczba sprzedanych kontraktów deweloperskich na budowę mieszkań na największych rynkach zmniejszyła się względem poprzedniego kwartału i wyniosła ok. 11 tys. W okresie II kw. 2023 r. – I kw. 2024 r. sprzedano łącznie ok. 57,2 tys. kontraktów na budowę mieszkań, tj. ok. 21,2 tys. więcej względem II kw. 2022 r. – I kw.2023 r. (+59% r/r).

Zakupy mieszkań w ok. 45% (wobec 58% w poprzednim kwartale oraz 83% w I kw. 2023 r.) finansowano ze środków własnych przy istotnym wzroście udziału kredytu, w tym z dofinansowaniem rządowym Bezpieczny Kredyt 2%. Wygaśnięcie tego programu dopłat z końcem 2023 r. wyhamowało popyt mieszkaniowy bez dodatkowych zakłóceń, gdyż popyt był podtrzymywany m.in. przez silny wzrost wynagrodzeń. Zwiększyło się jednak tempo wzrostu cen mieszkań wobec nadal niskiej ich podaży.

– W kwietniu zgłoszono i rozpoczęto o 1/5 więcej budów niż przed rokiem, ale to nie oznacza jeszcze, że na rynku będzie więcej mieszkań i ich ceny okażą się niższe – mówi w rozmowie z MarketNews24 Kuba Karliński, założyciel spółki Magmillon, autor książki „Zarabiajmy na nieruchomościach”. – Bardzo wysoka inflacja i wysokie stopy procentowe spowodowały, że deweloperzy zamrozili wiele inwestycji, natomiast gwałtowne ożywienie wywołał program ówczesnego rządu Bezpieczny Kredyt 2%, powodując też przyspieszenie wzrostu cen mieszkań. Teraz sytuacja wraca do normy.

Według GUS w I kwartale 2024 r. ceny lokali mieszkalnych w Polsce wzrosły w stosunku do 4 kwartału 2023 r. o 4,3%. Na rynku pierwotnym wzrost ten wyniósł 4,7%, natomiast na rynku wtórnym – 4,0%. W porównaniu z analogicznym okresem 2023 r. ceny lokali mieszkalnych wzrosły o 18,0% (w tym na rynku pierwotnym o 19,6%, a na rynku wtórnym o 16,4%).

W I kwartale 2024 r. odnotowano spadek r/r liczby i powierzchni mieszkań oddanych do użytkowania. Wzrosła natomiast liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto oraz mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym.

W pierwszych trzech miesiącach 2024 r. oddano do użytkowania 48,3 tys. mieszkań o łącznej powierzchni użytkowej 4,4 mln m2 oraz liczbie izb równej 184,6 tys. Względem analogicznego okresu roku poprzedniego odnotowano spadki: liczby mieszkań o 6,8 tys. (12,3%), powierzchni użytkowej mieszkań o 881,8 tys. m2 (16,7%) oraz liczby izb o 34,6 tys. (15,8%).

Natomiast w okresie styczeń-maj 2024 roku oddano do użytkowania mniej mieszkań niż przed rokiem. Wzrosła z kolei liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym oraz liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto.

Według wstępnych danych, w pierwszych pięciu miesiącach 2024 roku oddano do użytkowania 78,7 tys. mieszkań, tj. 15,9% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku. Deweloperzy przekazali do eksploatacji 47,7 tys. mieszkań – o 6,4% mniej niż przed rokiem, natomiast inwestorzy indywidualni 29,1 tys. mieszkań, tj. o 29,2% mniej.

Co w najbliższych miesiącach będzie działo się z cenami, których wzrost ostatnio wyhamował?

– Warto odnotować, że od 1 sierpnia zacznie obowiązywać rozporządzenie, które zmieni warunki techniczne, które muszą być spełnione w budynkach nowobudowanych, co podniesie koszty budowy i utrudni część realizacji inwestycji. I jest to jeden z powodów, aby ceny znów rosły. – komentuje Kuba Karliński, założyciel spółki Magmillon. – Rynek zbyt długo był też bardzo niestabilny, deweloperzy w koszty inwestycji wkalkulowują ryzyka kolejnych destabilizacji skoro budowa nowych mieszkań to inwestycja trwająca 5-6 lat.

W ciągu dwóch lat 85% osób pracujących w branży oprogramowania będzie korzystać z AI

Trzy na pięć organizacji uważa, że możliwość wdrażania innowacyjnych rozwiązań to największa korzyść, jaka płynie z zastosowania generatywnej sztucznej inteligencji w obszarze software engineering – wynika z najnowszego raportu Capgemini. Na dużą skalę używane są jednak nieautoryzowane narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji. Do korzystania z takich rozwiązań przyznało się 63% ankietowanych. Jak wygląda obecny krajobraz AI w IT i jaki jest kierunek rozwoju?

Więcej automatyzacji i optymalizacji

Według najnowszego raportu Capgemini – Turbocharging software with generative AI: How organizations can realize the full potential of generative AI for software engineering – w ciągu najbliższych dwóch lat Gen AI będzie pełnić istotną rolę we wsparciu osób pracujących w obszarze oprogramowania, pomagając w ponad 25% zadań związanych z projektowaniem, tworzeniem i testowaniem oprogramowania. Aż 80% ankietowanych uważa, że automatyzacja prostych, powtarzalnych zadań za pomocą narzędzi i rozwiązań Gen AI znacząco zmieni ich pracę i umożliwi skupienie się na zadaniach o większej wartości. Ponad trzy czwarte z nich jest przekonanych, że generatywna sztuczna inteligencja może sprawić, że współpraca z nietechnicznymi zespołami biznesowymi będzie bardziej efektywna np. dzięki usprawnieniu komunikacji czy objaśnianiu działania kodu w języku naturalnym.

Wdrażanie sztucznej inteligencji do inżynierii oprogramowania nadal jest na wczesnym etapie – tylko 10% firm może pochwalić się pełną skalą wprowadzonych usprawnień. Pomimo to, badane organizacje, które w jakimkolwiek stopniu z nich korzystają już teraz deklarują szereg wymiernych korzyści: 61% z nich uważa, że AI wspiera innowacyjność organizacji, 49% zanotowało poprawę jakości oprogramowania, wzrosła także wydajność programistów o średnio od 7 do 18%. W przypadku niektórych specjalistycznych zadań oszczędność czasu wynosiła nawet 35%.

Nowe kierunki rozwoju IT

Dla 46% osób na stanowiskach inżynierów oprogramowania narzędzia AI stanowią wsparcie przy codziennych zadaniach. Niemal 3/4 badanych uważa, że potencjał sztucznej inteligencji wykracza poza samo pisanie kodu (choć obecnie jest to dla nich główne zastosowanie AI). AI sprawdza się także przy modernizacji kodu czy projektowaniu UX (user experience).

Ankietowane firmy podkreślały, że czas zaoszczędzony dzięki pomocy sztucznej inteligencji planują wykorzystać głównie na rozwój nowych funkcji oprogramowania (50%) oraz podnoszenie kwalifikacji (47%). Zredukować zatrudnienie planuje jedynie 4% z nich. Zamiast tego pojawiają się nowe stanowiska, takie jak AI developer, generative AI architect, czy prompt writer.

Wyzwania i zagrożenia

Ten medal ma także drugą stronę – aż 63% spośród ankietowanych osób przyznało się do korzystania z nieautoryzowanego oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji. Tak szybkie wdrażanie nowych rozwiązań, bez właściwego nadzoru i odpowiedniego zarządzania, naraża organizacje na konsekwencje prawne i cyberzagrożenia.

– Korzyści, które daje sztuczna inteligencja w IT i nieograniczony potencjał technologii sprawia, że jej wykorzystywanie jest dla firm niezwykle atrakcyjne i chętnie sięgają po najnowsze rozwiązania w tym obszarze. Osoby zajmujące się programowaniem to grupa, która w pierwszej kolejności czerpie profity z najnowszych trendów i szacuje się, że w ciągu najbliższych dwóch lat już 85% z nich może korzystać z Gen AI. To jednak wiąże się z wyzwaniem w postaci wdrożenia odpowiednich regulacji prawnych – ocenia Marek Matczak, CTO w Software Center, Capgemini Polska.

Warto zauważyć, że świat bardzo szybko dał się porwać modzie na sztuczną inteligencję i w efekcie prawo nie nadąża za tymi trendami. Mimo, że prace nad nowymi przepisami trwają oraz podejmowane są próby narzucenia ograniczeń na rosnącą liczbę nowych narzędzi, skala wyzwania jest bardzo duża i wciąż rośnie.

Początek rewolucji

Automatyzacja prostych zadań i wspomaganie w codziennej pracy to zaledwie obiecujący początek rewolucji, jaką jest generatywna sztuczna inteligencja w IT. Przyszłość to uniwersalne i kompleksowe systemy, które będą czymś więcej niż pojedynczym narzędziem. Dopiero takie rozwiązania, w połączeniu z wykwalifikowaną kadrą i jasno określonymi ramami prawnymi, będą zaspokajać potrzeby biznesowe na dużą skalę.

Metodologia badania

Capgemini przeprowadziło ankietę wśród 1098 osób na stanowiskach starszych menedżerów (dyrektorów i wyżej) oraz wśród 1092 osób zajmujących się oprogramowaniem (na stanowiskach architektów, deweloperów, testerów i menedżerów projektów). Przeprowadzono 20 wywiadów pogłębionych z liderami z branży, partnerami, przedstawicielami startupów i profesjonalistami z branży oprogramowania.

Rynek ESG rośnie, ale greenwashing staje się coraz większym problemem

Rynek produktów zorientowanych na ESG rósł w ciągu ostatnich sześciu lat w tempie 27 procent rocznie. W miarę realizacji celów zielonej gospodarki rośnie jednak liczba przypadków tzw. greenwashingu, czyli nieuczciwych praktyk stosowanych przez firmy w celu przedstawienia się jako realizujące zasady zrównoważonego rozwoju poprzez wywołanie fałszywego wrażenia lub dostarczanie wprowadzających w błąd informacji na temat produktu/usługi. Dlatego zarządzanie ryzykiem związanym z deklaracjami wpływu na środowisko powinno stać się jednym z priorytetowych zadań dla wyższej kadry menedżerskiej z obszaru zrównoważonego rozwoju.

Rosnąca liczba wprowadzających w błąd lub bezpodstawnych stwierdzeń oraz haseł używanych przez firmy zwraca na siebie uwagę organów regulacyjnych. Praktyki greenwashingu niosą ze sobą różnorodne ryzyka dla przedsiębiorstw, włączając w to potencjalne straty finansowe oraz szkody wizerunkowe, które mogą znacząco wpłynąć na ich pozycję na rynku oraz zaufanie klientów.

Znane są przypadki grzywien dochodzących do wartości 4 mln USD nałożonych przez SEC (Komisję Papierów Wartościowych i Giełd Stanów Zjednoczonych) na amerykańskie firmy z sektora finansów i bankowości. W Europie skala zjawiska jest mniejsza, ale odnotowano już pierwsze przypadki spraw badanych przez lokalne instytucje regulacyjne. Szacuje się, że kary w tym obszarze będą rosnąć. Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) proceduje obecnie zasady wdrożenia nowego systemu przeciwdziałania greenwashingowi. Brytyjski Urząd Nadzoru Finansowego (FCA) pracuje nad wprowadzeniem nowych przepisów, które miałyby wzmocnić jego zdolność do podejmowania działań w zakresie tej praktyki.

Do sprawnego funkcjonowania rynku potrzebne są nam rzetelne informacje ze strony działających na nim przedsiębiorstw – kwestie zrównoważonego rozwoju nie są tutaj wyjątkiem. O znaczeniu wiarygodnej komunikacji świadczą między innymi działania Unii Europejskiej na rzecz zakazu greenwashingu czy porządkujące kwestie oświadczeń środowiskowych (Green Claims). Odpowiedzialny marketing powinien łączyć się z rzetelnym raportowaniem zrównoważonego rozwoju, a przede wszystkim z przyjmowaniem i wdrażaniem ambitnych, przemyślanych strategii zmierzających do zrównoważenia biznesu, w tym redukcji śladu węglowego i środowiskowego firmy – mówi Justyna Wysocka-Golec, Partner Associate, Liderka Zespołu ESG, Dekarbonizacji i Bioróżnorodności w Dziale Consultingu w KPMG w Polsce.

Skuteczne przygotowanie umożliwia firmom podejmować świadome decyzje oraz efektywnie minimalizować ryzyko greenwashingu. Organizacje mogą to osiągnąć dzięki zastosowaniu odpowiednich strategii zarządzania oraz poprzez monitorowanie działań w kluczowych obszarach, takich jak oferta produktów i usług, relacje z dostawcami i klientami, różnorodność i inkluzywność, a także zarządzanie korporacyjne.

Pochylając się nad zdolnością swojej organizacji do zarządzania ryzykiem greenwashingu, warto zrealizować kilka istotnych kroków – w tym: zidentyfikować zakres ryzyka dla firmy, stworzyć odpowiednie struktury zarządzania, edukować personel, wykorzystać nowe technologie, które mogą usprawnić wykrywanie i zwalczanie nieuczciwych praktyk czy wdrożyć plany zarządzania kryzysowego i reakcji na nieprzewidziane sytuacje.

Z prawnego punktu widzenia, planowane na poziomie unijnym działania przeciwko tzw. greenwashingowi obejmą zmiany dwóch dyrektyw – dyrektywy o nieuczciwych praktykach handlowych oraz dyrektywy w sprawie praw konsumentów. W konsekwencji wiele przedsiębiorstw będzie musiało zadbać o zgodność i dostosować oferowanie swoich produktów konsumentom zgodnie z nowymi regulacjami. Naruszenia w tym przypadku będą mogły stanowić przede wszystkim łamanie zakazu stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, uregulowanego w art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. To z kolei rodzi ryzyko poniesienia kar nakładanych przez Prezesa UOKiK. Ponadto greenwashing może oznaczać stosowanie wobec konsumentów nieuczciwych praktyk rynkowych, o których mowa w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Takie działania wiążą się natomiast z ryzykiem odpowiedzialności na podstawie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, w tym z roszczeniami odszkodowawczymi ze strony konsumentów – mówi Piotr Tomaszewicz, radca prawny, Associate Director w Praktyce Doradztwa dla Sektora Energetycznego w KPMG Law.

W H1 2024 Grupa TAG podpisała 1497 umów przedwstępnych i deweloperskich

W pierwszym półroczu 2024 roku ROBYG z Grupy TAG Immobilien podpisał 1249 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz dodatkowo 409 umów rezerwacyjnych, które zostaną sfinalizowane jako deweloperskie wkrótce. Grupa TAG podpisała łącznie 1497 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz 409 umów rezerwacyjnych. ROBYG zrealizował i rozpoznał w przychodach 1100 lokali, Grupa TAG zrealizowała i przekazała 1540 lokali, z czego 1330 lokali zostało przekazanych klientom, a 212 lokali wprowadzono na wynajem. Łącznie w H1 2024 roku Grupa TAG w Polsce miała w budowie około 4100 mieszkań i lokali komercyjnych. Bank ziemi Grupy obejmuje potencjał budowy około 25.000 lokali w całej Polsce. Portfolio mieszkań na wynajem Grupy wyniosło 2629 lokali na koniec H1 2024. W 2024 roku ROBYG planuje sprzedaż na poziomie 2300 mieszkań oraz zwiększenie portfela lokali na wynajem o 700 nowych mieszkań.

„Pierwsze półrocze 2024 roku po raz kolejny potwierdziło, że popyt na mieszkania nie maleje, a Polacy oraz cudzoziemcy osiedlający się w Polsce chcą nadal inwestować w swoje M. Dlatego notujemy duże zainteresowanie naszymi osiedlami i chcielibyśmy uruchamiać jak najwięcej nowych inwestycji z lokalami na sprzedaż. Równolegle rozbudowujemy portfolio mieszkań na wynajem w odpowiedzi na rosnący rynek w tym segmencie. Ważnym elementem jest także zabezpieczenie banku ziemi – tylko w czerwcu zainwestowaliśmy w grunty aż 390 mln zł i zwiększyliśmy nasz potencjał budowlany do ponad 25.000 lokali. Od wielu lat utrzymujemy mocną pozycję gotówkową i jesteśmy gotowi na kolejne zakupy gruntów we wszystkich miastach, w których działamy – czyli Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi. Rynek nieruchomości mieszkaniowych w Polsce jest stabilny i dojrzały – jednak przyspieszenie procedur administracyjnych oraz wsparcie rządowe dla klientów ułatwiające zakup swojego pierwszego mieszkania to elementy, które powinny być zawsze uwzględniane w działaniach odpowiedzialnego państwa” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

W czerwcu 2024 roku Grupa TAG Immobilien – do której należy ROBYG i Vantage – zainwestowała 390 mln zł w bank ziemi w całej Polsce. W pierwszym półroczu 2024 roku Grupa TAG w Polsce miała w budowie około 3900 mieszkań i lokali komercyjnych.

Od wielu lat ROBYG buduje swoją silną pozycję rynkową w Polsce oferując mieszkania w atrakcyjnych cenach i wysokim standardzie. Jesteśmy pionierami rozwiązań EKO i najnowszych technologii, które zwykle oferujemy bez dodatkowych opłat – jak na przykład system SMART HOUSE. Bardzo aktywnie działamy w obszarze ESG – zarówno w kontekście ochrony klimatu i środowiska, jak również w obszarze najlepszych praktyk korporacyjnych. Z sukcesem działamy w 5 aglomeracjach w Polsce, ale bacznie przyglądamy się nowym rynkom, jak przykładowo Kraków, myślimy też o istotnym wzmocnieniu naszej obecności w Łodzi. Mamy zabezpieczone środku na kolejne zakupy nieruchomości i jesteśmy przygotowani na ekspansję” – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

W 2023 roku Grupa ROBYG zanotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 1,8 mld zł, podczas gdy marża brutto ze sprzedaży przekroczyła 460 mln zł. EBIT wyniósł około 460 mln zł, a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 370 mln zł. W 2023 roku Grupa ROBYG podpisała 2800 umów przedwstępnych i deweloperskich oraz dodatkowo 680 umów rezerwacyjnych, a także przekazała około 3360 lokali. Łącznie Grupa TAG w Polsce sprzedała 3600 lokali mieszkalnych i komercyjnych, zrealizowała i przekazała 4300 lokali, z czego 3800 lokali zostało przekazanych klientom, a 500 wprowadzono na wynajem.

Kredyt na start przesunięty na 2025 rok: Czy rynek mieszkaniowy czeka stabilizacja?

Pierwsze półrocze 2024 roku za nami, a decyzja rządu o przesunięciu terminu programu „Kredyt na start” na przyszły rok wciąż budzi liczne dyskusje. Jak oceniają tę sytuację deweloperzy mieszkaniowi? Jakie mają plany na drugą połowę tego roku i czy ostatnie wydarzenia wpłyną na ich strategie sprzedażowe? O to portal RynekPierwotny.pl zapytał przedstawicieli największych firm deweloperskich w Polsce.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Zarządzający ds. Sprzedaży i Marketingu w Develii

W związku z przesunięciem terminu rozpoczęcia programu „Kredyt na start” na 2025 rok spodziewamy się stabilizacji rynku mieszkań w kolejnych miesiącach, której sektor potrzebuje. W ostatnich latach rynek charakteryzował się dużymi wahaniami, początkowo spowodowanymi pandemią, potem wojną, wprowadzeniem programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, a ostatnio zamieszaniem wokół jego następcy „Kredytu na start”, którego rozpoczęcie było już kilkukrotnie przekładane, a założenia zmieniane. Mowa była nawet o odejściu od tego pomysłu. Biorąc pod uwagę ten kontekst, nie opracowujemy naszej oferty na podstawie zapowiadanych programów rządowych. Ponadto przygotowanie projektu, zanim trafi do sprzedaży, zajmuje średnio 2-3 lata, więc trudno planować inwestycje pod konkretny program. Mając na uwadze powyższe, nie planujemy zmian w zakresie wprowadzeń nowych projektów do sprzedaży, które założyliśmy na ten rok. W II półroczu zamierzamy wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę do 1200 mieszkań w dziewięciu inwestycjach, co pozwoli nam osiągnąć roczny cel na poziomie 3500-3700 lokali. Skupiamy się na dostarczaniu na rynek atrakcyjnych mieszkań, które spełniają różne oczekiwania i potrzeby klientów. Szeroka i różnorodna oferta, w tym na największych rynkach, takich jak Warszawa czy Kraków, gdzie wciąż brakuje gotowych lokali, daje nam dużą elastyczność i pomaga osiągnąć stabilną sprzedaż. Po bardzo dobrym I półroczu, w którym odnotowaliśmy 65% większą sprzedaż rok do roku, jesteśmy spokojni o realizację celu sprzedaży 2900-3100 mieszkań w 2024 roku.

Zbigniew Juroszek, Prezes Zarządu ATAL 

Od początku bieżącego roku, tj. w okresie bez obowiązywania programu wsparcia dla nabywców, notujemy stabilne wyniki i niesłabnącą aktywność ze strony klientów. Potwierdza to nasze stanowisko, że rządowy program w aktualnie proponowanym kształcie nie będzie decydującym czynnikiem dla kontraktacji w naszym przypadku. To, co zdecydowanie wpłynęłoby na sytuację popytową i podażową, to obniżenie stóp procentowych, a w efekcie obniżenie kosztu kredytu hipotecznego (klienci) i inwestycyjnego (firmy deweloperskie).

Nasze plany na II poł. tego roku nie ulegają zmianie, gdyż przy tak dużej, jak nasza, skali działalności, ważne jest dysponowanie bogatą i zróżnicowaną ofertą w ośmiu największych aglomeracjach w Polsce. Konsekwentnie realizujemy harmonogramy prac – zarówno budów, jak też wprowadzania do sprzedaży oraz przygotowania nowych inwestycji.

Dawid Wrona, Chief Operating Officer w Archicom 

Jako deweloper śledzimy na bieżąco wszelkie doniesienia dotyczące zmian legislacyjnych, które dotyczą naszej branży, w tym oczywiście programu rządowego „Mieszkanie na start”. Warto zaznaczyć, że data jego uruchomienia nie była nigdy wcześniej oficjalnie przedstawiona. Uczestnicy rynku „spekulowali”, że wejdzie w życie w drugiej połowie 2024 r., jednak były to wyłącznie przypuszczenia. Nie podejmowaliśmy dotychczas wiążących decyzji z uwagi na brak konkretnych informacji, jednak po potwierdzeniu startu z początkiem 2025 r. z pewnością uwzględnimy działania skierowane do beneficjentów programu. Należy jednak wspomnieć, że nadrzędnym elementem naszego funkcjonowania niezmiennie pozostaje dywersyfikacja portfolio inwestycji. W ten sposób odpowiadamy na oczekiwania zróżnicowanych grup nabywców, a także budujemy atrakcyjną ofertę, która pozostaje niezależna od okresowych trendów rynkowych. Z konsekwencją realizujemy przyjętą strategię, która zakłada sprzedaż 3 000 mieszkań w bieżącym roku, a w nadchodzącym – 4 000, co przybliży nas do celu, jakim jest wypracowanie pozycji lidera na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce. W związku z tym aktywnie pozyskujemy grunty, rozbudowując nasz bank ziemi i zwiększamy podaż oferowanych mieszkań. Przed nami nowe projekty i kolejne etapy istniejących inwestycji – zarówno w miastach, gdzie już zadebiutowaliśmy, jak i w premierowych lokalizacjach. Chcemy wyznaczać najwyższy standard zamieszkiwania, wspierając zrównoważony rozwój miast i integrację lokalnych społeczności.

Andrzej Gutowski, Wiceprezes, Dyrektor Działu Sprzedaży RONSON Development

Zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Rozwoju i Technologii program kredyt ,,Na Start” został odroczony w czasie na początek przyszłego roku, przy czym data ta nie jest wiążąca. Nie wiemy także czy ogłoszone założenia programu pozostaną w tej samej formie. Przypuszczamy, że brak programu wsparcia kredytowego dla klientów w drugiej połowie roku może skutkować umiarkowanym spowolnieniem sprzedaży mieszkań w nadchodzących miesiącach. Deweloperzy mogą również wstrzymywać się z uruchamianiem nowych inwestycji, oczekując na konkretne założenia programu.

Doniesienia o odroczeniu w czasie wsparcia kredytowego nie wpływają znacząco na plany naszej Spółki. Od początku 2024 roku RONSON zakładał, że program kredyt ,,Na Start” może nie zostać wdrożony w swoim pełnym zakresie. Nasza firma określiła jasne cele z czego priorytety to utrzymanie wysokiej marży, optymalizację cen i umów budowlanych oraz osiągnięcie solidnych wyników finansowych.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca w ACCIONA w Polsce

Sądząc po nastrojach, jakie wybrzmiewały na ostatnim sopockim Forum Rynku Nieruchomości, nikt z deweloperów nie nastawia się na rychły start kredytu #naStart. Uczestnicy spotkania przewidywali raczej, że program nie wejdzie w życie, a przynajmniej nie w takim kształcie jak zapowiadano. Mogę wnioskować, że większość firm deweloperskich postawi na stabilny rozwój i podaż przy względnej stabilizacji cenowej. Zapewne wielu uwzględni również produkt bardziej dostępny dla przysłowiowego „Kowalskiego”, czyli mieszkania w cenie około 500 000 złotych.

ACCIONA nie będzie tu wyjątkiem. W naszych planach są m.in. kontynuacja inwestycji U-CITY na Ursusie-Gołąbkach i Białołęce oraz sukcesywne dołączanie do portfolio inwestycji z Warszawskiego Obwarzanka (BLANCO w Pruszkowie), jak i projektów premium w centralnych lokalizacjach. Mocno stawiamy również na rozwój w Trójmieście, gdzie jesteśmy zadowoleni z wyników naszego gdyńskiego projektu – inwestycji ZBOŻOWA.

Małgorzata Wiśniewska, Dyrektor Sprzedaży w Cordia Polska

Plany Cordia Polska pozostają aktualne i niezależne od terminu startu programu dopłat do kredytów. Należy mieć na uwadze, że ewentualne uruchomienie Kredytu #naStart w przyszłym roku to nadal jedynie deklaracja, a nie wiążący plan. Nie ma gwarancji, czy program rzeczywiście ruszy, a jeśli tak, to na jakich zasadach będzie funkcjonował. Ponadto, musimy pamiętać o tym, że nie każdy będzie mógł z niego skorzystać. Na rynku wciąż jest spore grono klientów, których program dopłat nie obejmie lub jego atrakcyjność będzie dla nich niska.  Bez Kredytu #naStart w 2024 r. decyzyjność kupujących z pewnością będzie mniejsza, ale nadal liczymy na stabilną sprzedaż. Jeszcze w tym roku zakładamy uruchomienie kolejnych projektów w Poznaniu, Gdańsku i Warszawie – w sumie ponad 450 lokali.

Zbigniew Gościcki, Prezes Zarządu Unidevelopment SA

Z zainteresowaniem monitorujemy prace związane z przygotowaniami programu kredyt #naStart i czekamy na dalsze, konkretne informacje dotyczące jego wdrożenia. Z naszych obserwacji wynika, że niepewność wokół uruchomienia programu jest jednym z czynników wpływających na zachowania klientów, którzy licząc na rządowe wsparcie, często wstrzymują się z kupnem nieruchomości. Doprecyzowanie warunków rządowego wsparcia oraz terminu jego wprowadzenia jest potrzebne, by ustabilizować sytuację na rynku.

Brak finalnych informacji dotyczących wdrożenia programu #naStart, choć przekłada się na niepewność klientów, nie ma kluczowego wpływu na strategię działań Unidevelopment SA. W najbliższych miesiącach nie planujemy istotnych zmian w kontekście realizacji inwestycji. Zamierzamy m.in. wprowadzić jeszcze dwa nowe projekty w lokalizacjach o dużym potencjale – w Warszawie i w Gdańsku. Oczywiście śledząc informacje dotyczące kredytu #naStart, będziemy analizowali możliwości działań, mogących wesprzeć naszych klientów w uzyskaniu wsparcia.

Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy w Dom Development S.A.

Po bardzo mocnym pod względem sprzedaży 2023 roku i początku 2024 roku, w ostatnich miesiącach zauważamy na rynku pewne spowolnienie. Niewykluczone, że to związek z wyczekiwaniem na konkrety dotyczące nowego rządowego programu preferencyjnych kredytów hipotecznych. Informacja o jego przeniesieniu na przyszły rok może spowodować, że część klientów nie będzie dłużej wstrzymywać się z zakupem mieszkania i ruszy na poszukiwania już teraz.

Popyt na mieszkania oferowane przez Dom Development utrzymuje się na wysokim poziomie. Drugi kwartał tego roku był szóstym z rzędu, w którym nasza sprzedaż przekroczyła 900 lokali netto. Nie jesteśmy firmą nastawioną na rządowe programy dopłat do kredytów, dlatego nie planujemy zmian w naszej strategii ze względu na przesunięcie terminu uruchomienia kredytu #naStart.

Naszym celem pozostaje wzrost liczby sprzedanych mieszkań w porównaniu z 2023 rokiem, kiedy sprzedaż netto sięgnęła 3 906 lokali. Mamy niemal rekordową liczbę lokali w budowie oraz długą listę atrakcyjnych projektów, które sukcesywnie i sprawnie wprowadzamy do sprzedaży.

W pierwszym półroczu 2024 roku Grupa Dom Development przekazała klientom 1 637 lokali. Zakładamy, że w drugiej połowie roku rozpoczniemy przekazania w dużej liczbie projektów a znacząca część przypadnie na czwarty kwartał. Wszystkie nasze budowy realizowane są terminowo.

Anna Skotnicka-Ryś, Członek Zarządu i Dyrektor Handlowy w firmie Profbud

Niezależnie od opóźnień w uruchomieniu programu, nasze strategiczne plany na nadchodzące miesiące pozostają ambitne i skoncentrowane na dalszym rozwoju. Planujemy wprowadzenie nowych inwestycji, które odpowiadają na zmieniające się potrzeby rynku nieruchomości i rosnące oczekiwania naszych Klientów. Kontynuujemy rozwijanie ekologicznych rozwiązań, które zyskały na popularności wśród naszych klientów, zwłaszcza w inwestycji Gaia Park w Konstancinie-Jeziornie.

W II półroczu 2024 roku skoncentrujemy się na realizacji nowych projektów mieszkaniowych w Warszawie oraz aglomeracji warszawskiej. Będą charakteryzować się nowoczesnym designem, funkcjonalnością, a także – co w Profbud jest kluczowe – będą sprzyjać budowaniu społeczności. Jednym z naszych priorytetów jest także rozwijanie inwestycji w miejscach dobrze skomunikowanych z resztą miasta – w absolutnie wyjątkowych lokalizacjach z dostępem m.in. do terenów zielonych oraz niezbędnych usług.

Dodatkowo, będziemy kontynuować prace nad naszymi aktualnymi inwestycjami, tj. sprzedażą ostatnich mieszkań w projektach: Osiedle Goslove na Gocławiu, Osiedle Złota Oksza w Ursusie, a także Osiedle Primo etapy III i IV w Nowym Centrum Łodzi. Równolegle będziemy także intensywnie działać w zakresie oferty domów we wspomnianym już ekomiasteczku Gaia Park. Zależy nam na tym, aby nasze portfolio było odpowiedzią na aktualne potrzeby klientów, w tym rodzin oraz osób poszukujących nowoczesnych, komfortowych i przyjaznych środowisku miejsc do życia.

Pomimo pewnych wyzwań związanych z opóźnieniem programu Kredyt #naStart, jesteśmy przekonani, że nasze elastyczne podejście oraz jakościowe wykonanie pozwolą nam na dalszy rozwój i zyskać uznanie w oczach Klientów.

Małgorzata Ostrowska, Dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Mimo ostatnich doniesień o uruchomieniu programu Kredyt #naStart dopiero po Nowym Roku, kontynuujemy realizację swoich planów inwestycyjnych na II półrocze 2024 r. Niemniej jednak, z myślą o naszych Klientach, którzy nie chcą czekać na rządowy kredyt, przygotowaliśmy szereg specjalnych ofert.

W inwestycji Apartamenty na Wzgórzach w podkrakowskiej Zawadzie umożliwiamy zabezpieczenie mieszkania poprzez wynajem na maksymalnie rok, z opcją wykupu po wprowadzeniu programu kredytowego. To rozwiązanie pozwoli naszym Klientom uniknąć niepewności związanej z ewentualnymi podwyżkami cen czy wyprzedaniem atrakcyjnych ofert.

Dodatkowo oferujemy specjalne promocje na gotowe mieszkania. Na przykład, w inwestycji Osiedle Kościuszki w Chorzowie, dostępne są dwupokojowe mieszkania już za 299 tys. zł, gdzie rata kredytu, w zależności od wkładu własnego, może wynieść zaledwie około 1700 zł miesięcznie.

Koszty produkcji mieszkań rosną, dlatego warto podjąć decyzję o własnych czterech kątach już teraz, aby zabezpieczyć się przed nieprzewidywalnymi zmianami na rynku. Tym bardziej, że zakup mieszkania z rabatem teraz może być korzystniejszy niż oczekiwanie na program, którego szczegóły i termin uruchomienia są nadal niepewne. 

Edyta Kołodziej, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu w NICKEL Development

W II półroczu 2024 roku w NICKEL Development skupimy się na wprowadzaniu na rynek nowego projektu deweloperskiego oraz kontynuacji sprzedaży mieszkań i domów z naszej bieżącej oferty. Jesteśmy w trakcie przedsprzedaży II etapu poznańskiego Osiedla Naturama, zlokalizowanego w pobliżu Jeziora Strzeszyńskiego. To wyjątkowe osiedle, zatopione w zieleni i wyposażone w ekologiczne oraz energooszczędne rozwiązania, oferuje przestronne, przyjazne części wspólne sprzyjające integracji mieszkańców.

Będziemy skupiać się również na sprzedaży ostatnich 20 mieszkań w Fiqus Marcelin na poznańskim Grunwaldzie. Ten ponadczasowy budynek typu mixed-use łączy funkcje mieszkaniową, biurową oraz rekreacyjną, oferując swoim mieszkańcom liczne udogodnienia, takie jak living-room, zielone patio, wspólne tarasy, garaż podziemny, parking dla jednośladów i ładowarki dla pojazdów elektrycznych.

Kontynuujemy także rozwój osiedla Księżnej Dąbrówki w podpoznańskiej lokalizacji, gdzie oferujemy gotowe dwupoziomowe mieszkania i domy szeregowe z prywatnymi ogródkami oraz ekologicznymi rozwiązaniami.

Rozpoczęliśmy budowę i oficjalnie ogłosiliśmy sprzedaż kompleksu apartamentów wypoczynkowych NICKEL Resort & SPA Szklarska Poręba. Kontynuujemy sprzedaż apartamentów hotelowych nad morzem w NICKEL Resort & SPA Kołobrzeg – Grzybowo.

Pomimo oczekiwanego uruchomienia programu Kredyt #naStart, nasze plany nie ulegają zmianie. Konsekwentnie realizujemy przyjętą strategię sprzedaży.

Terminale intermodalne zapłacą podatek od nieruchomości. Eksperci krytycznie o planach Ministerstwa Infrastruktury

Podatek od nieruchomości dla transportu intermodalnego może zatrzymać jego rozwój w Polsce.

Dyskusje na temat tego, czy infrastruktura intermodalna, będąca w jurysdykcji podmiotu prywatnego może być objęta referencjami podatkowymi czy będzie to już nieuzasadniona pomoc publiczna trwały od kilku lat. Rząd podjął decyzję, by terminale intermodalne były jednak objęte podatkami od nieruchomości. Jest to decyzja, która nie będzie sprzyjała rozwijaniu transportu intermodalnego w Polsce, a wydaje się, że z punktu widzenia efektywności logistyki i promocji zielonego transportu jest to kierunek, który powinien być wspierany.

„Warto wspierać, a nie obciążać podatkami przedsiębiorców, którzy decydują się na inwestycje intermodalne”

Północna Izba Gospodarcza popiera postulaty Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska, który zamierza zgłosić uwagi do projektu ustawy dotyczącej właśnie objęciem podatkiem od nieruchomości terminale intermodalne.

– Przedsiębiorcy zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej to w dużej mierze przedsiębiorcy sektora TSL, czyli transportu, spedycji i logistyki. O tym, jak ważna jest promocja transportu intermodalnego mówi się od lat w kontekście krajowym i międzynarodowym. Im więcej ładunków będziemy w stanie przewieźć efektywnie koleją, tym mniej ciężkich samochodów będzie kursować po naszych drogach. To również istotne w budowaniu zielonego transportu w Polsce, bo kolej jest zdecydowanie bardziej ekologiczna – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Budowa terminala intermodalnego wiąże się z szeregiem wydatków. Dodatkowe podatki nie będą sprzyjać temu, by podmioty transportowe inwestowały w intermodal.

– Utrzymanie torów, budowa bocznic, utrzymanie takiej infrastruktury. To są skomplikowane gospodarczo i finansowo inwestycje, a jednocześnie wciąż innowacyjne patrząc horyzontalnie na transport i spedycję w Polsce. Warto wspierać, a nie obciążać podatkami przedsiębiorców, którzy decydują się na inwestycje intermodalne i promocję tego transportu w Polsce – mówi Hanna Mojsiuk.

Nowe podatki nie zachęcają do inwestycji, a przecież intermodal to zielony transport

W Polsce działa obecnie kilkadziesiąt terminali intermodalnych. Kolejne są w planach. Takie inwestycje mogą być rozwijane również na Pomorzu Zachodnim. Grupa CSL planuje budowę suchego terminala intermodalnego CCIC Intermodal Depo Dunikowo. Jak mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu firmy, a jednocześnie członek prezydium Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, decyzja o tym, by zwolnione dotychczas z podatku od nieruchomości terminale intermodalne, były jednak nim objęte, nie jest korzystna dla branży.

– Transport intermodalny to wielka inwestycja, która wymaga wielkich nakładów, a jednocześnie nie jest w stanie szybko się zwrócić. Jeżeli strategia Unii Europejskiej to promocja zielonego transportu, to nakładanie podatków na tego typu podmioty nie jest zachęcające do inwestycji. Wszelkie podnoszenie kosztów dla sektora intermodalnego nie jest spójne ze strategią promocji transportu kolejowego towarów – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

– Nowy podatek pewnie zwiększy koszty transportu kolejowego, co będzie pewnie jednym z argumentów, by nadal korzystać z transportu drogowego. Obecnie te ceny są dość mocno wyrównane – dodaje ekspert.

Północna Izba Gospodarcza planuje przygotować w tej sprawie pismo do Ministerstwa Infrastruktury.

Rynki w oczekiwaniu na inflację z USA

Lipcowe kierunki handlu są dość jasne: słabnący USD i rosnące indeksy na Wall Street. Wiele z tego nastawienia inwestorów osadza się na oczekiwaniu wrześniowej obniżki stóp za oceanem. Już dziś ten scenariusz otrzyma argument za lub przeciw w zależności od danych inflacyjnych z USA. PLN stabilnie oczekuje na dobrych pozycjach na najważniejsze wydarzenie tygodnia.

EUR/USD czeka na inflację z USA

Niemała część inwestorów odczytała wystąpienia szefa Fed na Kapitolu jako gołębie (przez 2 dni zdawał on raport przed komisjami Senatu i Kongresu). Sporo z tych oczekiwań opiera się na słowach, że cięcia stóp nie powinny przyjść za wcześnie, ale też nie mogą być wdrożone za późno, aby nie stłamsić gospodarki. Najwyraźniej rynek kapitałowy skupił się na tej drugiej części, oczekując już bliskiej pierwszej obniżki kosztu pieniądza (we wrześniu). Pomaga to w ustanawianiu prawie codziennie nowych szczytów głównych indeksów na Wall Street i to jeszcze przed początkiem sezonu wynikowego spółek. Jednak na zwiększenie prawdopodobieństwa scenariusza wrześniowego cięcia nie wskazują ani kontrakty na stopy (za narzędziem CME FedWatch), ani zachowanie rynku walutowego. Co prawda dolar pozostaje słaby, ale kurs EUR/USD nie potrafi jeszcze wybić zeszłotygodniowych szczytów powyżej 1,084 $. Kluczowa rozgrywka szykuje się w trakcie dzisiejszej sesji w związku z publikacją czerwcowych danych inflacyjnych z USA. Jeżeli CPI okaże się niższe od prognoz, to narracja wejścia w cykl obniżek dostanie kolejny argument, co osłabi USD i tym samym powinno wzmocnić PLN. Natomiast odczyty wyższe od oczekiwań mogą zachwiać rozgrywanym aktualnie schematem i zainicjować korektę ostatnich ruchów.

PLN mocny, ale zagrożony

Trzeba przyznać, że ostatnie 4 tygodnie to bardzo dobry czas dla polskiego złotego. Rodzima waluta stara się wykorzystać korzystny układ szerokiego rynku, równocześnie mając za sobą fundamenty w postaci jastrzębiego stanowiska RPP (a na pewno prezesa NBP). Jednak kursy głównych walut ponownie docierają do obszarów wsparć, stanowiących do tej pory tamę dla dalszych zysków PLN. Kurs EUR/PLN nie był w stanie wybić 4,25 zł, kurs USD/PLN zatrzymuje się przy 3,93 zł, kurs CHF/PLN zmaga się z 4,37 zł, a kurs GBP/PLN został zatrzymany przy 5,03 zł. Najwyraźniej rynek potrzebuje rozstrzygnięcia na dolarze, aby móc skierować więcej kapitału do rynków wschodzących (albo wręcz przeciwnie). Dodatkowym ryzykiem dla dalszej aprecjacji złotego jest bliskość już kilkunastoletnich linii trendu osłabienia rodzimej waluty na parze z euro i dolarem. Tylko mocny ruch na północ EUR/USD może stanowić wystarczający argument dla dalszego umocnienia PLN.

GBP stabilny wobec danych

Jesteśmy przyzwyczajeni, że dane o PKB podawane są za każdy kwartał. Jednak Wielka Brytania dodatkowo udostępnia odczyty za poszczególne miesiące i właśnie poznaliśmy publikacje za maj. W ujęciu rocznym wzrost gospodarczy wyniósł 1,4%, przekraczając tym samym prognozy. To dobra informacja dla nowego rządu pod przewodnictwem Keira Stramera, który ma na czym budować wdrażanie nowych polityk. A skoro o budowaniu mowa, to zdecydowanie lepiej od konsensusu wypadła produkcja budowlana, która rok do roku wzrosła o 0,8%, przy oczekiwanym spadku o 1,9%. Z jednej strony to dobre informacje dla gabinetu Partii Pracy, ale równocześnie wprowadzają one niepewność co do dalszego postępowania Banku Anglii, który może się wstrzymywać z obniżkami stóp procentowych. Chyba że zwróci on bardziej uwagę na gorsze od prognoz dane o produkcji przemysłowej, która w ujęciu rocznym poszła w górę tylko o 0,4%, czy o produkcji dóbr w fabrykach, rosnących o 0,6% (wobec oczekiwanego +1,2%). Ostatecznie w trakcie porannego handlu funt zachowuje się stabilnie wobec pakietu publikacji, a kurs GBP/PLN utrzymuje się poniżej 5,06 zł.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wskaźnik CPI.

Adam Fuchs, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

W trzecim kwartale ropy może być za mało, by zabezpieczyć rosnący popyt

Od początku roku, cena baryłki ropy Brent wzrosła o około 11 proc. i wynosi obecnie około 85 dolarów. Sytuację na rynku kształtuje rosnący popyt na ropę związany z okresem wakacyjnym oraz utrzymujące się cięcia produkcji wprowadzone przez OPEC+. Powoduje to, że w trzecim kwartale ropy może być za mało, by zabezpieczyć światowy popyt.

W opublikowanym w środę raporcie OPEC utrzymał prognozę wzrostu światowego popytu na ropę w 2024 roku o 2,25 miliona baryłek dziennie oraz o 1,85 mln w 2025 roku. Przewidywania pozostały bez zmian, mimo niższego niż oczekiwano popytu na ropę w pierwszym kwartale br.

OPEC prognozuje także, że jeśli obecne cięcia produkcji pozostaną w mocy, w trzecim kwartale na rynku może pojawić się deficyt dostaw surowca. Według Goldman Sachs, popyt na ropę w trzecim kwartale może przewyższać planowaną produkcję o 1,3 mln baryłek dziennie. Może to wpływać na wzrost cen oraz na dalsze decyzje OPEC w zakresie utrzymania ograniczeń w produkcji ropy. W zeszłym miesiącu, OPEC+ zatwierdziło przedłużenie ograniczenia produkcji wysokości 3,66 mln baryłek dziennie do końca 2025 roku. Dotyczy to także dodatkowego cięcia produkcji o 2,2 mln baryłek, które ma obowiązywać do końca września tego roku, a potem ma być sukcesywnie zmniejszane i zakończyć się we wrześniu 2025 roku. Obecnie, decyzją OPEC+, światowa produkcja ropy jest ograniczona o 5,86 mln baryłek, co odpowiada wartości około 5,7 proc. światowego popytu.

Na północnej półkuli trwa obecnie sezon wakacyjny, który generuje dodatkowy popyt na ropę. W USA długi weekend związany ze Świętem Niepodległości przyczynił się do wzrostu popytu na paliwo lotnicze oraz benzynę. Dane amerykańskiej EIA (Energy Information Administration) wskazują, że popyt na paliwo lotnicze osiągnął najwyższy poziom od 2019 roku, a popyt na benzynę – najwyższy od 2021 roku. Jednocześnie, zapasy benzyny spadły do najniższego poziomu od maja, co dodatkowo wpłynęło na wzrost cen ropy. W Polsce wakacyjny popyt na paliwa jest napędzany przez wprowadzone przez sieci stacji paliwowych rabaty, wynoszące około 30-40 groszy na litrze paliwa 95.

Na ceny ropy będą także wpływać perspektywy cięcia stóp procentowych. W Europie już doszło do pierwszej obniżki stóp, co powinno wspierać wzrost gospodarczy i popyt na ten surowiec. Rynki oczekują, że w najbliższych miesiącach dojdzie także do obniżki stóp w USA. Mieszane dane dotyczące aktywności gospodarczej napływają natomiast z Chin, będących największym importerem ropy na świecie.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Scanway prezentuje pierwsze materiały z lotu rakiety Ariane 6, kamery Spółki uzyskały flight heritage

Scanway zaprezentował wspólnie z ESA i ArianeGroup pierwsze materiały z inauguracyjnego lotu rakiety Ariane 6. Zarejestrowane przez dwukamerowy zestaw optyczny ujęcia potwierdzają działanie oferowanego przez Scanway systemu wizyjnego w warunkach kosmicznych, dzięki czemu kolejny produkt Spółki uzyskał tzw. flight heritage. SCS (Scanway Camera System) będący częścią projektu YPSat (Young Professional Satellite) biorącego udział w pierwszym locie Ariane 6 jest oparty o rozwiązania sprawdzone wcześniej przez Scanway podczas własnej misji kosmicznej STAR VIBE przeprowadzonej w ubiegłym roku. Dzięki wrocławskiej firmie Polska miała swój ważny wkład w inauguracyjnym locie największej europejskiej rakiety Ariane 6, której start odbył się 9 lipca o godz. 21:00 polskiego czasu z portu kosmicznego w Gujanie Francuskiej. Lot został uznany za sukces i pozwolił Europie odzyskać niezależność w zakresie wynoszenia ciężkich ładunków na orbitę.

Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.
Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Sukces jakim okazał się lot Ariane 6 oraz jego spektakularny przebieg, włącznie z przelotem widocznym na niebie gołym okiem z Polski, to ogromna radość dla całego zespołu Scanway i powód do dumy, że jako Polska mieliśmy udział w tak prestiżowym wydarzeniu jak pierwszy, inauguracyjny lot największej europejskiej rakiety nośnej. Europa odzyskała niezależność w zakresie wynoszenia ładunków na orbitę, a my kolejny raz pokazaliśmy co potrafimy robić z kamerami w kosmosie. Flight heritage dla naszych kamer obsługujących start rakietowy jest cenny i ważny dla możliwej komercjalizacji tej linii produktów w przyszłości. Trendy i zgłaszane nam zapotrzebowanie wskazują na biznesową potrzebę rozwoju tego rodzaju produktów, umożliwiających szereg cennych zadań m.in. autodiagnostykę satelitów, rakiet nośnych i każdego sprzętu kosmicznego, którego właściciel chciałby zobaczyć co się z nim dzieje na orbicie komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

YPSat (ang. Young Professionals Satellite) to europejski projekt mający na celu uchwycić kluczowe fazy inauguracyjnego lotu rakiety Ariane 6. Scanway dostarczył w ramach niego dwukamerowy zestaw optyczny, który w pierwszej fazie lotu monitorował proces separacji głównej owiewki rakiety, a w dalszej fazie lotu rejestrował przebieg separacji poszczególnych ładunków użytecznych zamieszczonych na rakiecie. System kamer Scanway składa się z 2 szerokokątnych kamer, elektroniki i interfejsów mechanicznych, zdolnych do dostarczania obrazu w dwóch trybach: wideo do 1080p i 30 fps lub 720p i 60 fps oraz foto z rozdzielczością 12,3 Mpix. Pozyskane i dostarczone przez Scanway dane posłużą Europejskiej Agencji Kosmicznej do szczegółowych analiz oraz optymalizacji kolejnych lotów Ariane 6.

Pierwsze zaprezentowane przez nas publicznie materiały to zdjęcia zarejestrowane kamerami Scanway dysponującymi rozdzielczością rzędu 12,3 Mpix, a nagranie wideo po skompresowaniu zostało z sukcesem przesłane na Ziemię. Poza walorem estetycznym, który w naszej opinii jest spektakularny, to kolejny pokaz umiejętności zespołu Scanway w obszarze, w którym się specjalizujemy, czyli kamer, teleskopów i szeroko technologii obserwacyjnej z kosmosu. Nie osiadamy jednak na laurach, bo za moment znów lecimy w kosmos, tym razem w projekcie EagleEye, czyli największym polskim satelicie w historii rozwoju krajowego sektora kosmicznego. To projekt realizowany w konsorcjum z Creotech Instruments S.A. i Centrum Badań Kosmicznych PAN, a my dostarczyliśmy w nim teleskop optyczny zdolny do zobrazowań Ziemi w rozdzielczości rzędu 1-2 m na piksel, w zależności od aktualnej orbity. To największy opracowany, zbudowany i użyty do tej pory w Polsce teleskop i kolejny kamień milowy w rozwoju naszej Spółki komentuje Mikołaj Podgórski, COO i współzałożyciel Scanway S.A.

Prace nad rakietą rozpoczęły się w 2014 roku, a koszt jej stworzenia wyniósł ok. 4 mld EUR. Rakieta Ariane 6 to bezpośredni następca użytkowanej w latach 1996-2023 rakiety Ariane 5, która wykonała łącznie 117 lotów, z czego 112 zakończyło się sukcesem. Ariane 6 ma obecnie zakontraktowanych 30 lotów, drugi lot odbyć ma się jeszcze w tym roku, a kolejnych sześć zaplanowanych jest na rok 2025.

Projekt rakiety Ariane 6 był realizowany przez Europejską Agencję Kosmiczną ESA we współpracy z podmiotami z 13 krajów europejskich, a głównym wykonawcą odpowiadającym za budowę rakiety została firma kosmiczna ArianeGroup – spółka joint venture pomiędzy Airbus Defence and Space oraz Safran. Struktura rakiety pozwala wynieść na niską orbitę Ziemi od 10,3 ton do 21,6 ton, a na orbitę geostacjonarną od 4,5 ton do 11,5 ton, w zależności od użytej konfiguracji. Ariane 62 wykorzystuje dwa boostery, a Ariane 64 cztery boostery. Ich liczba determinuje wysokość rakiety, która mierzy od 56 metrów do 62 metrów.

Unijny akt ws. danych szansą na transformację polskich firm

  • Przepisy unijnego aktu ws. danych zaczną obowiązywać we wrześniu 2025 r. i zapewnią organizacjom znacznie lepszy dostęp do danych gromadzonych przez urządzenia, z których korzystają.
  • 60% polskich firm postrzega unijny akt w sprawie danych jako szansę, jednak większość z nich nie jest jeszcze do niego przygotowana.
  • Przedsiębiorstwa planują wykorzystać uwolnione dane do optymalizacji i automatyzacji procesów, usprawnienia współpracy z łańcuchem dostaw oraz uzyskania oszczędności kosztów, ale także do zastosowań związanych ze sztuczną inteligencją.

Otwarcie przed europejskimi firmami nowych źródeł danych może nadać rozpędu ich transformacji. Będą w stanie dowiedzieć się więcej na temat swoich własnych procesów, podejmować decyzje w oparciu o bardziej wiarygodne analizy i wreszcie tworzyć nowe produkty i usługi oparte na danych” – wyjaśnia Maciej Kalisiak, członek zarządu Hewlett Packard Enterprise Polska. „Nasze badanie pokazało, że polskie przedsiębiorstwa dostrzegają ten potencjał, ale mają przed sobą jeszcze dużo pracy, by nie tylko spełnić minimalne wymogi stawiane przez nowe regulacje, ale i przekształcić swoje organizacje, umieszczając dane w centrum strategii biznesowych i wydobywając z nich maksimum wartości” – dodaje.Badanie HPE_Data Act_Korzyści Badanie HPE_Data Act_Strategia chmurowa Badanie HPE_Data Act_Przygotowanie do aktu ws. danych Badanie HPE_Data Act_Obawy

Zmiana na stanowisku Przewodniczącego Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy

Ogólne Zgromadzenie Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy (ZP PPS) jednomyślnie powołało Marka Buciora, Dyrektora Generalnego CEDC International należącego do Grupy Maspex, na stanowisko Przewodniczącego Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy (ZP PPS). W związku z końcem dwuletniej kadencji przewidzianej w statucie ZP PPS, 11 lipca 2024r. ze stanowiska Przewodniczącego ZP PPS ustąpił Marek Sypek, Dyrektor Zarządzający Stock Polska, który pełnił tę funkcję przez ostatnie 2 lata. Marek Sypek będzie nadal wspierał ZP PPS jako członek Rady Głównej.

Marek Bucior, nowy Przewodniczący ZP PPS, objął stanowisko Dyrektora Generalnego CEDC International, po przejęciu CEDC przez Grupę Maspex w 2022 roku. Pracę w Grupie Maspex rozpoczął w 2000 roku na stanowisku dyrektora Regionu w Polsce. Trzy lata później przeniósł się do Rumunii, gdzie objął stanowisko Commercial Managera, a następnie zarządzał Odziałem na Węgrzech. W latach 2016 – 2021 pełnił funkcję Dyrektora Generalnego zagranicznego Business Unitu Maspeksu – na Węgrzech, w Czechach
i na Słowacji.

Powołanie na Przewodniczącego ZP PPS to dla mnie dowód zaufania i wyróżnienie ze strony firm członkowskich ZP PPS, za co bardzo dziękuję. Będę kontynuował działania prowadzone prze Związek. Rynek spirytusowy to ważna gałąź polskiej gospodarki. Polski alkohol jest znany prawie na całym świecie i powinniśmy się skupić na rozwiązywaniu wyzwań jakie są przed nami. Jednym z nich jest ujednolicenie sposobu obliczania akcyzy dla piwa i napojów spirytusowych według zawartości alkoholu. Polskie przepisy akcyzowe nie opodatkowują de facto alkoholu, tylko jego źródło pochodzenia. Wyrównanie akcyzy doprowadzi  m.in. do zmiany profilu konsumpcji w kierunku napojów o niższej zawartości alkoholu oraz wzmocni krajowy przemysł spirytusowy, umożliwiając skuteczniejsze konkurowanie na rynkach zagranicznych polskim markom. Zapewni to także dodatkowe wpływy do budżetu państwa. Po drugie – definicja „Polskiej Wódki”

– jej rozszerzenie tak, aby zyskali polscy rolnicy i producenci. Po trzecie  możliwość sprzedaży alkoholu przez Internet – Polska jest jednym z ostatnich państw w Unii Europejskiej, które nie ma uregulowanej takiej sprzedaży alkoholu. Do tych głównych wyzwań dochodzi również bardzo istotna edukacja na temat odpowiedzialnej konsumpcji napojów alkoholowych. Głęboko liczę na współpracę, pomoc i dzielenie się doświadczeniem wszystkich członków ZP PPS.” powiedział Marek Bucior, nowy Przewodniczący. 

Branża napojów spirytusowych jest ważną częścią polskiej gospodarki – tworzy ją ponad 220 firm operujących na polskim rynku. Wpłaca do finansów publicznych 15,5 mld zł rocznie, głównie z tytułu podatku akcyzowego i VAT. Zatrudnia bezpośrednio ponad 4,7 tys. osób, a pośrednio 84 tys. osób w branżach powiązanych, jak handel HoReCa, dystrybucja czy rolnictwo. Produkcja spirytusu służy zagospodarowaniu nadwyżek płodów rolnych: rocznie przetwarzanych jest 1,319 mln ton zbóż oraz 50 tys. ton ziemniaków. Wartość eksportu polskich alkoholi mocnych sięga 2,2 mld zł.

Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy (ZP PPS) to wiodąca organizacja branżowa w Polsce, reprezentująca 90% rynku mocnych alkoholi. ZP PPS zrzesza zarówno międzynarodowe korporacje, jak i małe i średnie przedsiębiorstwa. Organizacja wspiera rozwój branży poprzez współpracę z władzami, naukowcami i NGO, promując tradycyjne metody produkcji. Od 2008 roku ZP PPS prowadzi kampanie społeczne i programy edukacyjne, mające na celu promowanie odpowiedzialnego spożywania alkoholu. Kampanie takie jak „Alkohol. Zawsze odpowiedzialnie.”, „Piłeś? Nie jedź!” czy „Lepszy start dla Twojego dziecka” są dobrze znane i skutecznie realizują misję organizacji.

Spada inflacja w Szwajcarii, kolejne obniżki stóp na horyzoncie

Szwajcarska inflacja w czerwcu spadła do 1,3 proc. wobec przewidywanych 1,4 proc. Jest to potwierdzenie polityki prowadzonej przez Szwajcarski Bank Centralny, który na ostatnich dwóch posiedzeniach obniżał stopy procentowe. Niższe stopy w Szwajcarii to dobra wiadomość dla kredytobiorców frankowych, ponieważ,z jednej strony, bezpośrednio obniżają raty ich kredytów (o 40-60 zł na każde 100 tys. zł), a z drugiej – wpływają na osłabienie franka.

Czerwcowa inflacja w Szwajcarii zaskoczyła analityków, spadając do poziomu 1,3 proc., kiedy spodziewano się 1,4 proc. Wcześniej, ceny wzrosły z poziomu 1 proc. w marcu do 1,4 proc. w maju. Teraz zaś ceny w gospodarce spadły (pomimo dwóch kolejnych obniżek stóp procentowych o 0,25 p.p. dokonanych w marcu i czerwcu tego roku). W wyniku tych decyzji, oficjalna stopa procentowa spadła z 1,75 proc. do 1,25 proc. Dwie takie obniżki powodują spadek raty przeciętnego polskiego kredytu we franku o 40-60 zł na każde 100 tys. zł zaciągniętego kredytu.

Poziom 1,75 proc. stopy procentowej w Szwajcarii osiągnięto po serii podwyżek od czerwca 2022 do czerwca 2023 roku. Był to najwyższy poziom stóp od kryzysu 2008 roku, kiedy stopy wzrosły do 2,75 proc. W przypadku poprzednich cykli zmian stóp procentowych (w 2000/2002 oraz 2006/2008) ich spadki następowały tak samo szybko albo nawet szybciej niż wcześniejsze podwyżki. Tym razem jednak, cały czas pojawiają się obawy dotyczące uporczywej inflacji, która może rosnąć zarówno z powodu czynników lokalnych (rynek pracy, wzrost płac), jak i globalnych (deglobalizacja, ograniczenia w światowym handlu, niepewność geopolityczna). Ostatnio, szef Szwajcarskiego Banku Centralnego Thomas Jordan stwierdził, że czuje się spokojny, jeśli chodzi o postępy związane ze spadkiem inflacji. Analizy banku centralnego wskazują na spadek inflacji w średnim terminie do około 1 p.p. To oznaczałoby pole do kolejnych obniżek stóp procentowych w Szwajcarii.

Podejmując decyzje, Szwajcarski Bank Centralny nie ignoruje poczynań Europejskiego Banku Centralnego i FED. Druga obniżka stóp w Szwajcarii nastąpiła już po pierwszej obniżce w strefie euro. Na decyzje Szwajcarii będzie zatem wpływać dalsza ścieżka obniżek stóp w Europie i USA. Im więcej będzie obniżek, tym większa szansa na szybsze cięcie stóp w Szwajcarii. Jednak inflacja w strefie euro pozostaje prawie dwukrotnie wyższa – w czerwcu wyniosła 2,5 proc., stopa depozytowa EBC po obniżce wynosi 3,75 proc.

Niższe stopy procentowe niż w USA i strefie euro mogą wpływać na osłabienie franka szwajcarskiego. Trzeba jednak pamiętać, że frank jest postrzegany przez świat jako bezpieczna przystań w sytuacjach wzrostu napięcia, dlatego nigdy nie można wykluczyć jego nagłego umocnienia wynikającego ze wzrostu napięcia geopolitycznego. Obniżki stóp wywołały jednak osłabienie się franka wobec euro o 0,5 proc. Szwajcarska waluta osłabiała się ostatnio także wobec złotego: w ciągu ostatniego miesiąca – o 1,8 proc., a od początku roku – o 6,2 proc. (z 4,68 na 4,39 zł za franka). To znaczy, że o tyle dodatkowo spadły raty spłacane przez polskich kredytobiorców we franku.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Adam Noga: Nowe oblicze ekonomii politycznej socjalizmu

Współczesny świat broni się przed ekonomią polityczną populizmu i reformami zaciągając kredyt i zwiększając zadłużenie. I zazwyczaj wpada jeszcze bardziej w jej szpony.

Niebezpieczny tryumf ekonomii politycznej populizmu (EPP) na świecie mobilizuje wielu poważnych ekonomistów do poszukiwania swoistej nowej ekonomii politycznej socjalizmu (EPS). EPS ma stać się tym razem nie jedną z dwóch stron walki ideologicznej, ale trzecią drogą pomiędzy EPP a ekonomią polityczną liberalizmu (EPL) – wobec obu silnie krytyczną (symetryzm?). Wszystkie te trzy ekonomie polityczne mogą jednak polec przy zderzeniu z wielkimi problemami współczesnego świata, które w XXI wieku rozwiązuje się głównie przez rabunkową eksploatację jednego z największych wynalazków cywilizacji: kredytu i zadłużenia.

Manifest Berliński

Pod koniec maja w Berlinie 70 znanych ekonomistów podpisało deklarację, w której dostaje się nieźle EPL i manifestuje się szansę zwycięstwa z EPP przy pomocy arsenału myśli dobrze znanych z EPS. Chodzi oczywiście o takie myśli jak:

  • państwo jako skuteczny lek na zawodność rynku – z jednej strony ponoć słabo konkurencyjnego, a z drugiej nie wszędzie mogącego działać;
  • fiskalną walkę z nierównościami społecznymi;
  • niedopuszczanie do oszczędnościowych cięć wydatków publicznych;
  • dekoncentrację rynków;
  • „nowoczesną politykę przemysłową”;
  • wyrównanie szans rozwojowych młodych ludzi
  • oraz przede wszystkim ochronę klimatu i środowiska naturalnego.

Rewolucyjnie zakłada się, że wszystko to uda się osiągnąć, gdy ekonomiści pogodzą się z politycznymi uwarunkowaniami, oraz zgodzą się, że efektywność nie jest najważniejszym problemem ekonomii: czyli że racjonalność polityczna jest ważniejsza niż racjonalność ekonomiczna.

Manifest podpisali tak znani ekonomiści jak Dani Rodrik z Harvardu, Mariana Mazzucato z University College London, noblista Angus Deaton i – nieprzypadkowo – cała plejada francuskich ekonomistów na czele z Thomasem Piketty, Olivierem Blanchardem i Gabrielem Zucmanem. „Lewicowy skręt” francuskich ekonomistów znany już jest od dawna, a obecnie Francuzi to połowa wśród 20 najważniejszych ekonomistów w… USA, na czele z noblistką Esther Duflo. Kładą oni bardzo silny nacisk na społeczny i polityczny charakter ekonomii.

Można powiedzieć, że w manifeście, poza coraz bardziej dramatycznymi okolicznościami jego powstania, nie ma nic nowego w stosunku do tego, o czym od dawna dyskutuje się w naukach społecznych i w publicystyce. Wnikliwsza analiza tego manifestu oraz dyskusji o nim pozwala jednak dostrzec kilka nowatorskich inspiracji. Inspiracje te w rzeczywistości mogą powstrzymać EPP i nie tak bardzo oddalać się od EPL, ponieważ nad wszystkimi ekonomiami politycznymi wisi miecz Damoklesa w postaci długu państwa, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Warto więc zwrócić uwagę na „nową polityczność ekonomii politycznej”, nowe rozumienie polityki gospodarczej oraz na szerokie, substantywne, nie formalne, rozumienie efektywności, którą trzeba ewaluować.

Polityczność ekonomii politycznej

Na początku transformacji ustrojowej z hukiem wyrzucono z polskich uczelni ekonomię polityczną socjalizmu oraz ekonomię polityczną kapitalizmu. Było to uzasadnione faktem, że ekonomia polityczna kojarzyła się z gwałtem na ekonomii, jakiego od Rewolucji Październikowej dokonywały politbiura kształtujące programy, metodologię i wnioski naukowe, uwalniając pracowników naukowych od wysiłku badawczego.

Oczywiście większość nie pławiła się w luksusie tego lenistwa. Początkowa istota ekonomii politycznej była bowiem inna. W odróżnieniu od ekonomii jako nauki o gospodarowaniu w gospodarstwie domowym (greckie oikos: dom), ekonomia polityczna oznaczała gospodarowanie w ramach wspólnoty, miast czy państw (greckie polis: miasto – państwo). Dalecy od lenistwa i ulegania dyktatowi politbiura ekonomista Janusz Beksiak czy socjolog Winicjusz Narojek napisali głośne książki o społeczeństwach, które muszą jako całość nauczyć się gospodarować i planować.

We współczesnym świecie przez ekonomię polityczną rozumie się więc konieczność gospodarowania społeczeństw jako całości, czego nie da się oderwać od polityki, choć oczywiście sporów pomiędzy ekonomistami to nie zamyka, i jak widzimy angażują się w EPP, EPS, EPL i wiele innych ekonomii politycznych, może mniej głośnych, ale wciągających badaczy.

Współczesna ekonomia polityczna ma też oczywiście swoje patologie, jak ta z politbiura. W ramach tej patologii politycy z premedytacją realizują swoje prywatne lub grupowe cele przez politykę gospodarczą i zmiany prawa, a badacze próbują szacować „korzyści” takiej patologii dla społeczeństwa. Trzeba jednak odnotować, że EPS słusznie identyfikuje taką patologię jako EPP: „kradną, ale się dzielą”.

Praktyczne korzyści z analizy przez EPP i EPS relacji społeczeństwo – polityka – ekonomia, pojawiają się zazwyczaj dopiero w kryzysach, które zmuszają do reform i restrukturyzacji społeczeństwa, politykę i ekonomię. Nikt nie zmienia trybu życia przed zawałem. Ekonomia często nazywana jest dismal science (ang. ponura nauka), ponieważ pomimo wielu jej wspaniałych definicji jest przede wszystkim nauką o konieczności ciągłych zmian – restrukturyzacji – dostosowań. Dopiero w kryzysach, jakkolwiek brzmiałoby to bardzo ponuro (dismal), pojawia się szansa na konieczne reformy i wtedy trzeba robić ich jak najwięcej i jak najgłębiej.

Współczesny świat broni się przed EPP i reformami, zaciągając kredyt oraz zwiększając zadłużenie. I wpada zazwyczaj jeszcze bardziej w szpony EPP. W trzeciej dekadzie XXI wieku zadłużenie publiczne, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych przekroczyło 250 proc. światowego PKB, a na początku XXI wieku nie przekraczało 200 proc., w latach 90. XX wieku było na poziomie 180 proc., w latach 80. XX wieku na poziomie 150 proc. PKB, itd. W latach 2021-2023 relacja długu do PKB na świecie spadła „dzięki” inflacji, czyli gospodarka jak mądry organizm sama zaczyna się bronić przed nadużyciami.

Stefanie Stantcheva z Harvardu, jedna bardzo wpływowych w USA francuskich ekonomistek, pokazuje w swoich oryginalnych badaniach, że jeśli Joe Biden przegra wybory w listopadzie to nie przez swój wiek, ale przez inflację, którą społeczeństwo USA uznało za wroga publicznego numer jeden i obarczyło winą za nią prezydenta. Niemal codziennie dziennik „Le Monde” głosi, że marsz do władzy populistycznego Zgromadzenia Narodowego Marine Le Pen i Jordana Bardelli, to przede wszystkim efekt spadającej pouvoir d’achat (siły nabywczej) Francuzów. Jaką rolę odegrał spadek siły nabywczej Polaków w wyborach 15 października?

Ekonomiści z Manifestu Berlińskiego bardzo dobrze czują ograniczenie i pułapkę walki z EPP poprzez zwiększanie wydatków publicznych i zadłużenia – sięgają więc po swoje wunderwaffe w postaci nowej polityki przemysłowej.

Etatyzm bez Keynesa

Forsowanie nowej polityki przemysłowej jako cudownego środka sprawczego w EPS na pewno zawdzięczamy w manifeście Marinie Mazzucato i Daniemu Rodrikowi. Ta dwójka ekonomistów od dawna w wielu swoich pracach wskazuje, że państwo może być skutecznym przedsiębiorcą w gospodarce – poza swoją oczywistą wielką rolą w tzw. policy mix czyli polityce fiskalnej i pieniężnej.

Państwo jako przedsiębiorca powinno się daleko jednak trzymać od keynesizmu i jego zaleceń podtrzymywania popytu w gospodarce poprzez wydatki na dowolne cele. Państwo powinno się koncentrować na ambitnych wydatkach przede wszystkim dotyczących badań i rozwoju, nowoczesnych technologii, ochronie środowiska, walce z ociepleniem klimatu itp. Powinno w tym zakresie współpracować z biznesem prywatnym, a nawet mocno go „poszturchiwać” (nudge) w kierunku takich prorozwojowych działań.

Współpraca z biznesem prywatnym to również szansa na zaangażowanie „prywatnych pieniędzy” dla celów publicznych i aby biznes prywatny zaangażował się w przedsięwzięcia publiczne, to należy mu się przypochlebiać (cajoling). To przypochlebianie wcale nie musi być takie przyjemne, jak to dotychczas uważano w tradycyjnej polityce przemysłowej, w której państwo np. nadawało przywileje monopolu współpracujących z nim przedsiębiorstw, ustalało cła dla konkurentów, zwalniało z podatków czy rozkładało polityczny parasol ochronny. Nowa polityka przemysłowa często odwrotnie, podążając za badaniami Philippe’a Aghiona, chce rozwijać różne dziedziny gospodarcze ułatwiając wejście do nich nowym konkurentom.

Nowa filozofia prawa

Mądre wydawanie przez państwo pieniędzy, nieweryfikowane rynkową opłacalnością biznesową, powinno zostać zapewnione przez nową filozofię prawa. W myśl tej filozofii każdy nowy wydatek publiczny powinien w ustawie mieć ściśle określoną nie tylko kwotę, ale i okres realizacji oraz cele jakie dzięki niemu chcemy osiągnąć. Pozytywna zewnętrzna ewaluacja realizacji celów przez określony wydatek publiczny może być podstawą do uchwalenie ustawy z nowym wydatkiem. W ekonomii wprawdzie od dawna znany już jest tzw. test Milla – Bastable’a, który pokazuje np. jak długo można pomagać nowym gałęziom gospodarki, ale jak dotychczas ma on charakter bardziej intelektualnego dyskursu niż prawnego sposobu racjonalizacji wydatków publicznych.

Powyższy problem EPS został już częściowo dostrzeżony przez OECD oraz Unię Europejską i jak wiadomo, według koncepcji Independent Fiscal Institutions tworzona jest w Polsce Rada Polityki Fiskalnej. To na pewno postęp w ewaluacji polityki gospodarczej państwa, ale paradoksalnie dla ekonomii politycznej byłoby lepiej, aby takie rady, miały charakter autentycznie zewnętrzny, profesjonalny i niezależny charakter, np. dzięki wybieraniu ich przez środowiska naukowe. Dotyczy to wielu innych rad i instytucji w systemach demokratycznych. Dopuszczanie do politycznego betonowania ponadkandencyjnych instytucji jest wyraźną słabością nauk prawnych – groźną zarówno dla ekonomii politycznej socjalizmu, jak i ekonomii politycznej liberalizmu.

Adam Noga. Profesor w Akademii Leona Koźmińskiego. Członek TEP