Słaby początek roku dla biur podróży. Sprzedaż niższa o kilkadziesiąt procent

Sprzedaż wyjazdów zimowych w pierwszych dniach stycznia była mniejsza o ok. 30 proc., a letnich – o 25 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku 2012. Przedstawiciele branży twierdzą jednak, że wpłynął na to rozkład dni świątecznych i patrzą w przyszłość z optymizmem, bo mimo trudnej sytuacji gospodarczej, liczba ich klientów w ubiegłym roku wzrosła o kilkanaście procent.

– Mimo że mówiliśmy o roku 2012 jako o roku kryzysowym, przyniósł on kilkunastoprocentowy wzrost liczby klientów, a w najbardziej popularnym segmencie imprez turystycznych, czyli czarterowych lotniczych wyjazdach turystycznych ten wzrost sięga blisko 20 proc. – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Krzysztof Piątek, prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki.

Szczegółowych danych za cały zeszły rok jeszcze nie ma, ale wiadomo, że sprzedaż całego zeszłorocznego sezonu letniego (rozpoczęta jeszcze jesienią 2011 roku) jest w ujęciu rocznym o 15 proc. wyższa. Przychody branży z turystyki wyjazdowej mogą być wyższe nawet o jedną piątą. Nie zmieniły się najpopularniejsze kierunki wyjazdów Polaków, do których od lat należą: Egipt – 18,1 proc., Hiszpania – 13,5 proc., Grecja – 9,6 proc., a także Turcja – 9,4 proc. i Włochy – 9,3 proc.

– Dostrzegamy jednak pewnie zmiany w zachowaniu konsumentów, którzy skracają okres dzielący ich pomiędzy terminem dokonywania rezerwacji a terminem wyjazdu – zauważa Krzysztof Piątek. – Później podejmujemy decyzje, być może niepewni, co do terminów naszych urlopów, może po prostu później planujemy wyjazdy, w każdym razie coraz liczniej korzystamy z turystyki i ten stan się nie zmieni – podkreśla.

78 proc. turystów kupuje wycieczkę nie wcześniej niż na dwa tygodnie przed wylotem. Z tego ponad połowa płaci zaledwie na tydzień przed imprezą.

Zastój po Nowym Roku

Pierwszy tydzień 2013 roku pokazał jednak, że rynek rozkręca się bardzo powoli. Z danych Polskiego Związku Organizatorów Turystyki zebranych miedzy 31 grudnia 2012 a 6 stycznia 2013 wynika, że liczba klientów, którzy wykupili wyjazdy zimowe była o prawie jedną trzecią mniejsza niż w tym samym czasie rok wcześniej. Chętnych na wyjazdy letnie było z kolei o około 25 proc. mniej. Po części wynikać to może z układu dni w wolnych w okresie świątecznym.

W tym czasie klientów najbardziej interesowały wyjazdy do: Grecji (18,9 proc.), Turcji (18,2 proc.), Hiszpanii (15,1 proc.), Egiptu (10,2 proc.), Włoch (6,5 proc.), Bułgarii (3,8 proc.), Portugalii (2,7 proc.), na Cypr (2,2 proc.), a także do Chorwacji (2,1 proc.) i Tunezji (2,1 proc.).

– Świadomy turysta rezerwuje na parę miesięcy przed terminem urlopu, z reguły bardzo chętnie korzystając z licznych promocji. Te promocje obecnie trwają, na pewno do końca stycznia można kupić wakacje letnie ze zniżkami sięgającymi nawet 30 proc. – uspokaja jednak prezes Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. I podkreśla: – Jesteśmy na stromej ścieżce wzrostu konsumentów korzystających z usług biur podróży. Ten proces na pewno nie zostanie zachwiany w kolejnych latach.

Jak na razie, mimo przedsprzedaży, ceny wakacyjnych wyjazdów są na dość wysokim poziomie. Za tygodniowy wyjazd do Egiptu przyjdzie nam zapłacić średnio 2,3 tys. zł, do Grecji – 2,8 tys. zł, Turcji – 2,9 tys. zł, a Hiszpanii – 3,2 tys. zł. W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych krajów najtańsza jest Chorwacja – 1,8 tys. zł, a najdroższa z kolei Portugalia – 3,4 tys. zł.

Marka własna w Polsce zyskuje na wartości

Według szacunków zawartych w raporcie PMR „Marki własne detalistów w Polsce 2012. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2012-2014”, rynek marek własnych w Polsce wzrósł o 18% i w 2011 roku osiągnął wartość prawie 29 mld zł.

Wysoka dynamika rynku w 2011 roku była rezultatem znaczącego wzrostu wartości sprzedaży w supermarketach i dyskontach, który wyniósł odpowiednio po 20%. W konsekwencji oba formaty zanotowały wzrost udziałów w rynku. Intensywnie rozwijała się również sprzedaż poprzez hipermarkety, lecz z dynamiką niższą niż w ubiegłym roku (18%). Handel tradycyjny rósł znacznie poniżej poziomu rynkowego.

Na 2012 rok i kolejne lata PMR przewiduje dalszy dynamiczny wzrost rynku marek własnych, średnio o 21%. Do wzrostu rynku przyczyniać się będzie rozwój oferty private label we wszystkich kanałach handlu nowoczesnego, jak również w hurtowniach zaopatrujących sklepy tradycyjne.

Oferta marek własnych w Polsce systematycznie się rozwija. Detaliści powiększają dotychczasową ofertę produktów z własnym logo, wprowadzają marki własne w nowych kategoriach, a także optymalizują asortyment, wycofując produkty mniej rotujące, a na ich miejsce wprowadzając nowe. Rozszerzaniu asortymentu marek własnych sprzyja wciąż odczuwalne spowolnienie gospodarcze. Konsumenci ostrożniej wydają pieniądze, szukają tańszych produktów, a sieci, wychodząc naprzeciw ich potrzebom, proponują im produkty marek własnych.

Ponadto, więcej produktów w ramach wyższych półek cenowych, ich lepsza jakość oraz bardziej atrakcyjne opakowania przekładają się na wzrost zaufania do marek detalistów oraz lepszego ich postrzegania. Niebagatelne znaczenie w tym procesie odgrywa wzmożona aktywność promocyjna sieci handlowych, a zwłaszcza rosnące nakłady na reklamę telewizyjną.

Spada wartość rynku telekomunikacyjnego w Polsce

Od 2009 r. wartość rynku telekomunikacyjnego w Polsce spada. Zgodnie z ogólnymi tendencjami na rynku, do 2011 r. również przychody operatorów z segmentu biznesowego notowały spadki, chociaż na nieco niższym poziomie. W 2012 r. jednak sytuacja uległa zmianie i segment ten po raz pierwszy od czterech lat wszedł w okres wzrostu. Pomimo tego, w tym samym roku wartość rynku usług telekomunikacyjnych w Polsce ogółem, uwzględniając zarówno przychody operatorów z firm, jak i klientów indywidualnych, zanotowała kolejny spadek wartości.

Od 2007 r. dynamika zmian wartości usługach telekomunikacyjnych dedykowanych dla segmentu biznesowego w Polsce przejawiała mniejsze wahania niż rynek ogółem. Sytuacja ta zmieniła się w 2010 r., kiedy segment biznesowy nadal znajdował się pod silniejszym wpływem trendów negatywnych – firmy bowiem nadal odczuwały skutki spowolnienia. W roku następnym z kolei dynamika rynku ogółem i segmentu biznesowego znalazły się na zbliżonym poziomie. W 2012 r. jednak, według obliczeń zawartych w raporcie „Usługi telekomunikacyjne dla segmentu biznesowego w Polsce 2012. Prognozy rozwoju na lata 2012-2016”, pozytywna dynamika segmentu biznesowego przyczyni się do zahamowania głębszego spadku rynku telekomunikacyjnego w Polsce ogółem. W rezultacie zanotuje on spadek na poziomie 0,8% – tyle samo, ile w liczbach absolutnych wyniesie wzrost wartości segmentu biznesowego w danym roku.

Największym segmentem rynku usług telekomunikacyjnych dla segmentu biznesowego jest telefonia komórkowa. W latach 2007-2012 oddziaływanie tego segmentu na rynek usług biznesowych zwiększyło się. W 2007 r. usługi dla segmentu biznesowego w telefonii komórkowej wynosiły 48% wartości całego rynku. Szacujemy natomiast, że w 2012 r. odpowiadały one za 50% wartości rynku. Podobne trendy zanotował segment DLISP, którego wartość w 2009 r. po raz pierwszy przewyższyła wpływy z telefonii stacjonarnej. Udział przychodów z usług transmisji danych, łączy dzierżawionych oraz dostępu do internetu wzrósł z 21% w 2007 r. do 30% w 2012 r. Segmentem, który w okresie 2007-2012 r. zanotował spadek udziałów, była telefonia stacjonarna. Udziały segmentu obniżyły się z o 10 p.p., z 30% w 2007 r. do 20% w 2012 r.

Należy zaznaczyć, że pod względem wielkości zatrudnienia odbiorców końcowych, na polskim rynku telekomunikacyjnym dla segmentu biznesowego przeważają przychody pochodzące od firm małych i średnich. Jak zaznacza Zoran Vuckovic, jeden z autorów raportu – „ich udział nie jest jednak identyczny we wszystkich segmentach rynku. W segmencie telefonii komórkowej jest on najwyższy i odpowiada za ponad cztery piąte rynku. W segmencie telefonii stacjonarnej z kolei jest niższy i generuje połowę jego przychodów. Udział MŚP w przychodach z usług dostępu do internetu oscyluje wokół 70%”.

W opinii przedstawicieli firm telekomunikacyjnych badanych przez PMR w trzecim kwartale bieżącego roku, przedsiębiorstwa powinny w ciągu najbliższych 12 miesięcy zwiększyć swoje wydatki na większość usług telekomunikacyjnych. Spośród wymienionych segmentów najwyższe wzrosty powinien osiągnąć segment usług dostępu do internetu mobilnego, transmisji danych oraz hostingu. Około dwie trzecie respondentów oczekuje zwiększenia przez przedsiębiorstwa wydatków w tych obszarach. Należy zaznaczyć, że największy odsetek respondentów wymienił systemy komunikacji zunifikowanej jako najbardziej perspektywiczne – 70% respondentów uznało, że wydatki przedsiębiorstw na tego typu systemy będą się zwiększać w następnych 12 miesiącach. Jedynie 2% ankietowanych zgłosiło natomiast obawy co do analogicznych wydatków. Segmentami, co do których opinie respondentów pod kątem przewidywanych wydatków w następnych dwunastu miesiącach są podzielone, są usługi łączy dzierżawionych, rozmów za pomocą sieci telefonii komórkowej oraz dostępu do internetu stacjonarnego. Należy zaznaczyć, że spadek lub wzrost wydatków w opinii respondentów może być konsekwencją zarówno zmian w korzystaniu z danego typu usług, jak i zmian cen. Drugi czynnik jednak oddziałuje znacznie częściej i jest następstwem walki cenowej toczonej przez operatorów.

6% spadek na rynku chemii budowlanej

Mniejsza liczba rozpoczynanych inwestycji mieszkaniowych istotnie wpływa na słabsze prognozy dla rynku chemii budowlanej w Polsce, który w 2013 r. odnotuje kilkuprocentowy spadek. Scenariusz taki potwierdza także spadek indeksu koniunktury w branży chemii budowlanej – z poziomu 14,7 punktów odnotowanego w 2011 r. do 8,2 punktów w 2012 r.

Według najnowszego raportu firmy badawczej PMR zatytułowanego „Rynek chemii budowlanej w Polsce 2013 − Prognozy rozwoju na lata 2013-2015”, po niewielkich wzrostach w latach 2011-2012, w 2013 r. rynek chemii budowlanej w Polsce odnotuje kilkuprocentowy spadek, w granicach 6%. Na słabsze perspektywy rynkowe kluczowy wpływ będzie miał słabnący segment budownictwa mieszkaniowego, który odpowiada za trzy czwarte konsumpcji chemii budowlanej w Polsce. W latach 2012-2015 analitycy PMR oczekują systematycznego spadku metrażu ukończonych inwestycji mieszkaniowych z 15,4 mln m² w 2012 r. do ok. 13,5 mln m² w latach 2014-2015.

Słabsze perspektywy dla branży chemii budowlanej potwierdziła także przeprowadzona na potrzeby raportu druga edycja badania wśród 300 małych i średnich firm remontowo-budowlanych. Oceny badanych firm na temat obecnej oraz oczekiwanej w 2013 r. sytuacji jeśli chodzi o finanse firm, oraz ich portfel zamówień i poziom zatrudnienia okazały się mniej optymistyczne niż rok wcześniej. W rezultacie, wartość indeksu koniunktury na rynku chemii budowlanej w Polsce wyniosła 8,2 punktów wobec 14,7 punktów rok wcześniej.

Na postrzeganie perspektyw rynku na 2013 r. istotny wpływ ma zakres prac, jakimi zajmują się badane firmy. Opracowany przez analityków PMR indeks koniunktury w podziale na specjalizacje najwyższe wartości przyjmuje w przypadku firm zajmujących się realizacją systemów ociepleń (12,1 punktów) oraz przyklejaniem płytek (10,7). Firmy zajmujące się wylewkami oceniają sytuację w branży na średnim poziomie dla całej chemii budowlanej, z kolei firmy pracujące przy wznoszeniu ścian już dużo gorzej (6,9). Najgorszą diagnozę stawiają firmy zajmujące się tradycyjnymi tynkami grubowarstwowymi – wartość indeksu w ich przypadku (3,7) jest 2,5-krotnie niższa niż średnia dla całej branży. „Wskaźnik koniunktury okazał się najsłabszy w przypadku dwóch typów prac, gdzie dominują zlecenia związane z nowymi budynkami. Koniunktura prezentuje się natomiast znacznie lepiej w przypadku segmentów, w których poza nowymi obiektami, firmy mają też okazję zapełnić portfel zleceń robotami o charakterze remontowym. Jest to istotnie ważna kwestia zwłaszcza w obliczu oczekiwanego zmniejszenia liczby rozpoczynanych nowych inwestycji”, ocenia Bartłomiej Sosna, główny analityk rynku budowlanego w PMR i autor raportu.

Prognoza analityków PMR zakłada, że nawyki firm budowlanych w zakresie korzystania z gotowych zapraw nie ulegną zmianie i utrzymywać się będzie podobny odsetek firm korzystających z rozwiązań producenckich. Jednakże, w przypadku wzmożonych akcji promocyjnych producentów chemii budowlanej odsetek zapraw producenckich mógłby wzrosnąć, poprawiając tym samym dynamikę rynku. Bardziej prawdopodobny jest natomiast scenariusz, w którym udział zapraw producenckich spada, będąc rezultatem presji rynkowej na obniżenie kosztów generalnego wykonawstwa, co w 2012 r. było już widać w przypadku wybranych grup produktowych.

Najwyższy udział chemii własnej roboty, wytwarzanej z półproduktów na placu budowy, notuje się w przypadku wylewek podłogowych oraz zapraw murarskich – po ok. 40%. Inną kategorię, w której notuje się wysoki udział produktów wytwarzanych na terenie budowy, stanowią tynki – średnio jedna trzecia stosowanych tynków to produkty wytwarzane z półproduktów. Udział wyrobów producenckich jest najwyższy w przypadku systemów ociepleń oraz klejów do płytek – sięga on ok. 90%.

Kobiety częściej niż mężczyźni korzystają z usług mobilnych na smartfonach

Kobiety, które od lat są intensywnymi użytkowniczkami telefonów komórkowych, wyprzedzają mężczyzn pod względem zachowań związanych z używaniem smartfonów. Korzystają z nich do załatwiania codziennych spraw. W skali globalnej używają usługi SMS aktywniej niż panowie.

77% wysyła i odbiera fotografie, 59% korzysta z mediów społecznościowych, 24% używa aplikacji jako biletów lub kart wstępu, a 17% realizuje kupony za pomocą smartfonów.

Najaktywniejsze w wysyłaniu wiadomości tekstowych są Rosjanki, Egipcjanki i Turczynki. Kobiety przodują pod względem wysyłania i odbierania fotografii w rozwiniętych krajach Azji (87% kobiet vs 79% mężczyzn). W Europie Zachodniej aż 60% użytkowniczek smartfonów korzysta z sieci społecznościowych, w porównaniu z 52% użytkowników płci męskiej. Jedna czwarta kobiet w Ameryce Północnej (znacznie więcej niż w pozostałych regionach) używa smartfonów jako biletów lub kart wstępu. W Ameryce Łacińskiej panie częściej niż panowie realizują kupony, choć ogólne wskaźniki korzystania z tej usługi są tam niższe od średniej globalnej.

Sławomir Topczewski dołączy do zarządu Grupy Nokaut

Z dniem 1 lutego 2013 do zarządu Grupy Nokaut dołączy Sławomir Topczewski, który będzie odpowiedzialny za wzrost efektywności Grupy (Chief Operating Officer).

Sławomir Topczewski – absolwent organizacji i zarządzania Politechniki Warszawskiej. Posiada kilkunastoletnie doświadczenie menedżerskie związane z budowaniem efektywnych zespołów oraz restrukturyzacjami firm – również w koncernach międzynarodowych. Przed dołączeniem do zespołu Grupy Nokaut zarządzał Biurem Projektów oraz IT w Platformie Cyfrowej „n” (ITI Neovision) – w trakcie przygotowywania spółki do konsolidacji z Cyfrą +. Wcześniej związany był z Grupą Polpharma – jako dyrektor korporacyjny IT odpowiedzialny za teleinformatykę w spółkach i biurach w Polsce oraz za granicą (Rosja, Ukraina, Kazachstan i kraje bałtyckie) oraz z firmą Philips, gdzie odpowiadał za struktury korporacyjne IT w Polsce i regionie Europy Centralnej. Ponadto, współtworzył polski oddział koncernu informatycznego Origin (obecnie AtosOrigin/Atos), a także pracował w sektorze finansowym dla spółki Olivetti.

Jednocześnie od stycznia 2013 stanowisko doradcy zarządu ds. strategii i rozwoju Grupy Nokaut objął Stefan Nowak, który będzie odpowiedzialny za współtworzenie i realizację strategii, rozwój nowych przedsięwzięć, w tym za szczególnie istotny obszar mobilny. Pokieruje również pracą warszawskiego, nowo tworzonego oddziału firmy.

Stefan Nowak ostatnio pracował jako strateg na rzecz spółki Dirlango, należącej do Łukasza Wejcherta (m.in. rozwijał projekt Virgin Mobile w Polsce). Wcześniej był związany z Onet.pl, gdzie jako Head of Mobile odpowiadał za strategię partnerstwa oraz kształtowanie produktu mobilnego. Jeszcze wcześniej był dyrektorem zarządzającym polskiego oddziału międzynarodowej agencji konsutlingowo-reklamowej Wunderman (grupa Young & Rubicam Brands/WPP), zaś na stanowisku Portals & eMarketing Director przez prawie cztery lata współtworzył i rozwijał sieć telefonii komórkowej Play.

„Na bieżąco monitorujemy sytuację w firmie, dlatego zdecydowanie rekomendowaliśmy rozszerzenie zarządu oraz kluczowej kadry menedżerskiej o doświadczonych menedżerów o dużych uprawnieniach. Oczekujemy przeorganizowania kompetencji zarządczych w firmie i podniesienia efektywności, niezależnie od nakładów inwestycyjnych ponoszonych na rozwój nowego biznesu. W razie potrzeby podejmiemy dalsze działania, zmierzające do pełnego wykorzystania potencjału rozwoju Grupy Nokaut” – mówi Dariusz Piszczatowski, przewodniczący rady nadzorczej Grupy Nokaut.

„Cieszy mnie ta wyczekiwana decyzja. Zawsze szukamy najlepszych, więc proces rekrutacji był złożony. Spółka cały czas dynamicznie się rozwija, co wymaga zwiększania efektywności przez porządkowanie wielu różnych procesów. Osobiście w większym stopniu swój czas będę mógł poświęcić sprawom strategicznym. Szerokie doświadczenie obu Panów ma zasadnicze znaczenie dla kierunków naszego rozwoju. Razem – w poszerzonym składzie – planujemy położyć szczególny nacisk na wzrost efektywności dotychczasowego biznesu oraz zbudowanie nowych strumieni przychodów – między innymi w przyszłościowym obszarze mobilnym” – mówi Wojciech Czernecki, prezes zarządu Grupy Nokaut i zarazem jej największy akcjonariusz.

W 2012 roku Grupa Nokaut zrealizowała pierwszy etap projektu przekształcenia porównywarki w platformę handlową. Serwis oferuje swoim Użytkownikom możliwość dokonywania zakupów wybranych produktów na stronach Nokaut.pl w opcji “Kup teraz”, bez przechodzenia na stronę sklepu, bezpośrednio na stronach serwisu. Dalsze plany rozwoju platformy handlowej zakładają m.in. systematyczne poszerzanie funkcjonalności koszyka zakupowego oraz udostępnienie funkcjonalności platformy handlowej Użytkownikom aplikacji mobilnych Nokautu (Nokaut 24 i Nokaut Skaner).

Spółka zwiększyła przychody za III kwartał 2012 o 55% wobec analogicznego okresu 2011 – do poziomu 2,83 mln zł. Zysk netto wzrósł o 121%. Grupa mocno postawiła na rozwiązania mobilne i wprowadziła Nokaut24, czyli nową aplikację mobilną porównywarki cenowej Nokaut.pl na tablety z systemem iOS, wyznaczając nowe standardy w branży zakupów online. Ponadto, spółka po raz drugi znalazła się w gronie laureatów prestiżowego rankingu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe 2012. Szacunkowe skonsolidowane przychody Grupy Nokaut za cały 2012 rok wyniosły 10,5 mln zł, czyli o 29% więcej w porównaniu do wyników za rok 2011.

Porównywarkę Nokaut.pl – współpracującą z ponad 3.700 sklepami i oferującą 12 mln produktów – odwiedza ponad 3,2 mln realnych użytkowników. W styczniu 2012 roku Nokaut.pl zajął– w rankingu przygotowanym przez serwis Wirtualnemedia.pl –pierwsze miejsce wśród polskich porównywarek cen, nieznacznie wyprzedzając Ceneo.pl.

Komentarz indeksowy BossaFX 11 stycznia 2013 r.

Komentarz indeksowy BossaFX 11 stycznia 2013 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca

Komentarz indeksowy BossaFX 7 stycznia 2013 r.

Komentarz indeksowy BossaFX 7 stycznia 2013 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca

Komentarz indeksowy BossaFX 4 stycznia 2013 r.

Komentarz indeksowy BossaFX 4 stycznia 2013 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca

Adam Głos nowym prezesem zarządu Tax Care

Adam Głos, dotychczasowy wiceprezes odpowiedzialny za sprzedaż, objął funkcję prezesa firmy Tax Care. Pod starymi-nowymi rządami spółka będzie kontynuowała dotychczasową strategię tworzenia kompleksowych rozwiązań dla małych firm, których trzonem są usługi księgowe.

Decyzją Rady Nadzorczej, Adam Głos objął funkcję prezesa należącej do Idea Banku firmy Tax Care. Na tym stanowisku zastąpił Adriana Jarosza, który podjął się tworzenia nowego przedsięwzięcia w strukturach Grupy Idea Banku. Nowym wiceprezesem zarządu Tax Care został Rafał Krukowski, dotychczasowy dyrektor zarządzający obszaru księgowości.

Adam Głos jest związany z Tax Care od 2010 roku, od maja ub.r. w randzie wiceprezesa, a wcześniej dyrektora sprzedaży. Wśród jego dokonań wymienić można m.in. zbudowanie w bardzo krótkim czasie ogólnopolskiej sieci sprzedaży produktów księgowych i finansowych. W ciągu dwóch lat osiągane przez spółkę przychody ze sprzedaży produktów finansowych wzrosły ponad czterokrotnie. Adam Głos wprowadził ponadto w Tax Care nowatorskie rozwiązania zapewniające konsekwentny wzrost portfela stałych klientów korzystających z usług księgowych. Wcześniej Adam Głos współpracował z Getin Noble Bankiem, gdzie odpowiadał m.in. za budowę oddziałów franczyzowych, a karierę zawodową rozpoczął w firmie Expander, w której bardzo szybko awansował na stanowisko regionalnego dyrektora sprzedaży. Nowy prezes Tax Care jest absolwentem kierunku finanse i rachunkowość na Akademii Ekonomicznej w Katowicach.

Rafał Krukowski , wiceprezes zarządu Tax Care, związany jest z firmą od kwietnia 2010 roku. Ostatnio nadzorował pion księgowości, a wcześniej był m.in. dyrektorem sprzedaży, współtworząc innowacyjny model biznesowy Tax Care. Jest menedżerem z 11-letnim doświadczeniem. Przed rozpoczęciem pracy w Tax Care, z sukcesem zbudował m.in. sieć franczyzową firmy Expander. Jest absolwentem Politologii i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na tej uczelni ukończył też studia podyplomowe z psychologii zarządzania.

– Nowy zarząd Tax Care będzie kontynuował dotychczasową strategię dostarczania małym firmom kompleksowych rozwiązań, których trzonem są profesjonalne usługi księgowe – zapewnia Adam Głos. Obok tych usług klienci Tax Care mają też dostęp do wielu innych rozwiązań wspomagających prowadzenie własnego biznesu, wśród których można wymienić doradztwo finansowe, obsługę kadrowo-płacową, usługi windykacji i faktoringu, czy oferowane wspólnie z zewnętrzną kancelarią doradztwo prawne. Obok kompleksowej oferty dla małych firm, która wpisuje się w misję całej Grupy Idea Banku, na szczególną uwagę zasługuje elektroniczna księga przychodów i rozchodów zintegrowana z kontem firmowym w Idea Banku – unikalne rozwiązanie do zarządzania finansami firmy, redukujące do minimum czynności związane z wykonywaniem płatności czy monitorowaniem wystawionych i otrzymanych faktur.

Portret polskiego kredytobiorcy w 2012 roku

Aż ¼ kredytobiorców przy wyborze banku zwraca uwagę na kulturę osobistą prezentowaną przez jego pracowników. Po raz pierwszy w historii trzyletniego badania firmy doradczej PwC, dotyczącego rynku consumer finance, jest ona ważniejsza od dobrej oferty. W dobie zaawansowanej konkurencji cenowej jeszcze większa dbałość o indywidualne podejście do klienta, ma szansę stać się wyróżnikiem dla banków.

W porównaniu z poprzednią edycją raportu firmy doradczej PwC, w 2012 roku wyraźnie spadło znaczenie dobrej oferty banku dla klienta – w tej chwili wynosi ono 15 proc. wobec 25 proc.w 2011 roku. Dla 19 proc. kredytobiorców ważniejsza od samej oferty jest kultura osobista prezentowana przez pracowników banku i to właśnie ona znajduje się na pierwszym miejscu wśród cech wskazanych przez kredytobiorców. Na znaczeniu zyskała również dobra znajomość oferty przez pracownika banku (wzrost z 4 proc. w 2011 roku do 14 proc. obecnie).

„W kontekście coraz bardziej ujednoliconej cenowo oferty produktów bankowych nowego znaczenia nabiera podejście do klienta. Coraz ważniejszym elementem wyróżniającym dla banków powinny stać się wysoka jakość obsługi oraz rzetelna rozmowa z klientem. Część potencjalnych kredytobiorców oczywiście nadal będzie się koncentrować na cenie czy wysokości miesięcznej raty, ale dla większości z nich już dziś ważne są osobiste odczucia i zadowolenie z oferowanych usług oraz indywidualne podejście pracowników banku do ich potrzeb” – mówi Łukasz Bystrzyński, partner, lider zespołu ds. sektora finansowego w PwC.

Badanie firmy doradczej PwC pozwala na dokonanie segmentacji klientów w zależności od postawy wobec rynku consumer finance. W porównaniu z poprzednim rokiem spadła liczba tzw. klientów „lękliwych”, czyli bojących się zarówno banków, jak i kredytów (z 28 proc. do 22 proc. obecnie). Widoczny jest natomiast wzrost liczby klientów deklarujących postawę „pragmatyczną” (28 proc. wobec 24 proc. rok wcześniej) oraz „swobodną” (16 proc. w 2012 roku wobec 14 proc. w 2011 roku). Jednocześnie zwiększa się średnia liczba posiadanych kredytów – wynosi ona obecnie 1,8, wobec wskaźnika 1,7 w 2011 roku. Oznacza to większą znajomość produktów oferowanych przez banki oraz większą swobodę w korzystaniu z nich przez klientów. W tej chwili 41 proc. Polaków posiada jakikolwiek kredyt konsumpcyjny (w porównaniu z 36 proc. w roku ubiegłym).

„Wzrasta świadomość klientów banków dotycząca z jednej strony ich osobistych budżetów i zdolności do spłacenia kredytów, a z drugiej strony – oferty banków i umiejętności korzystania z poszczególnych produktów bankowych. Dlatego tak ważne jest indywidualne podejście do klienta – tworzenie przez bank modelu sprzedaży pozwalającego na dobre rozpoznanie potrzeb potencjalnego kredytobiorcy, a następnie przygotowanie oferty dopasowanej do tych potrzeb. Takie podejście pozwoli bankowi na osiągnięcie przewagi nad konkurencją” – wyjaśnia Piotr Siciak, dyrektor w zespole ds. sektora finansowego PwC.

Z raportu firmy doradczej PwC wynika, że polski kredytobiorca nadal, jeśli chce wziąć kredyt, udaje się przede wszystkim do oddziału banku, choć widać wyraźny wzrost w korzystaniu z Internetu, szczególnie w przypadku kart kredytowych (obecnie 10 proc., co oznacza wzrost o 4 pkt. proc. w porównaniu z poprzednią edycją badania) oraz kredytów odnawialnych (10 proc. w 2012 roku w porównaniu z 1 proc. w 2011 roku).

„Coraz więcej klientów banków przekonuje się do Internetu. Chętnie zakładamy konta typowo internetowe, a także korzystamy z mobilnego dostępu do nich. Biorąc pod uwagę jednocześnie wzrost znaczenia dla potencjalnego klienta czynników pozamerytorycznych, czyli innych niż tylko oprocentowanie i warunki spłaty, banki powinny zastanowić się nad stworzeniem jak najbardziej przejrzystego i intuicyjnego nawigowania w sieci. Ważne jest również umożliwienie pełnego dialogu klienta z bankowym specjalistą” – dodaje Łukasz Bystrzyński.

Z raportu firmy doradczej PwC wynika, że rynek kredytów konsumpcyjnych dla klientów indywidualnych rozwijał się w Polsce bardzo dynamicznie niemal do końca 2009 roku, czyli do czasu globalnego kryzysu. Od początku 2010 roku rynek maleje, przy czym nie mamy tutaj do czynienia z dramatycznymi ruchami, lecz długofalowym trendem spadkowym o umiarkowanym tempie.

„Rynek kredytów konsumpcyjnych jest jednym z tych obszarów, w którym Polska nie odstaje od rozwiniętych krajów europejskich. Średnioroczne tempo zmiany wielkości zadłużenia z tytułu kredytów konsumpcyjnych w naszym kraju w ostatnich dwóch latach jest zgodne ze średnią strefy euro. Na tle innych krajów europejskich tempo spadku kredytów w Polsce, wynoszące obecnie 3 proc., można określić jako umiarkowane” – mówi Łukasz Bystrzyński.

Polski sektor bankowy czeka konsolidacja

Polski rynek bankowy jest największy i najbardziej stabilny w Europie Środkowej. Jednocześnie krajowy sektor finansowy jest najmniej skoncentrowany a poziom ubankowienia Polaków jest na stosunkowo niskim poziomie. To zmieni się w najbliższych latach – piszą w swoim pierwszym raporcie zatytułowanym „The Banking Sector in Central Europe – Performance Overview” eksperci nowopowstałego Centrum Rozwiązań dla Sektora Finansowego, powołanego przez firmę doradczą Deloitte.

Aktywa banków w ośmiu największych krajach Europy Środkowej, które objął raport, wyniosły w 2011 r. 893 mld euro. To wciąż niewiele biorąc pod uwagę wyniki państw Europy Zachodniej. Mimo krótkiej historii sektora bankowego w Europie Środkowej, charakteryzuje się on dużą dojrzałością. Jest to wynik wykorzystania (przy jego konstruowaniu) najnowocześniejszych technologii, metod oraz narzędzi. Jego dynamiczny rozwój został jednak mocno zahamowany wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego w 2008 r. Niektóre rynki nie wróciły jeszcze do poziomu sprzed czterech lat.

„W najlepszej kondycji jest sektor bankowy w Polsce, Czechach i na Słowacji. Dużo gorzej jest w krajach na południu regionu, w tym na Węgrzech, gdzie zwrot z kapitału własnego banków, jako najważniejszy miernik oceny działalności banków, jest znacznie poniżej 10 proc. lub nawet ujemny” – wyjaśnia Zbigniew Szczerbetka, Partner Deloitte, Lider Sektora Instytucji Finansowych w Polsce i Europie Środkowej, Dyrektor Zarządzający Centrum Rozwiązań dla Sektora Finansowego..

Rentowność (ROE) środkowoeuropejskich banków jest obecnie o średnio 40 proc. niższa niż w 2008 r. Na tym tle Polska, dziś z ROE na poziomie 12,2 proc., wypada bardzo dobrze. Lepsze wyniki mają jedynie Czechy (14,7 proc.) i Słowacja (15 proc.). Podobieństw pomiędzy poszczególnymi krajami regionu jest jednak sporo. Najważniejsze to obecność inwestorów zagranicznych wśród właścicieli banków, a także konsolidacja rynku, znacznie większa niż ma to miejsce w Europie Zachodniej. Dziesięć największych banków w Chorwacji jest w posiadaniu aż 92 proc. aktywów całego sektora w tym kraju. Na Słowacji jest to 85 proc., a w Czechach – 78 proc. Średnia dla całego regionu wynosi 76 proc. W Polsce ten wskaźnik wynosi jedynie 60 proc. i jest najniższy w regionie.

Od naszych sąsiadów różnimy się także tym, że i u nas instytucje bankowe należą w większości do inwestorów zagranicznych. Największy udział w polskim rynku (14,5 proc.) ma PKO Bank Polski. Eksperci Deloitte podkreślają jednak, że w związku z koniecznością obniżenia wskaźnika kosztów do przychodów, które najłatwiej uzyskuje się zwiększając skalę działalności, a także z uwagi na problemy finansowe banków-matek, które często są zmuszone pozbywać się aktywów na mniej istotnych rynkach, w najbliższych latach będziemy obserwować w naszym kraju przyspieszoną konsolidację.

Po zapaści gospodarczej w 2008 r. banki w Europie Środkowej starają się odbudować swoją pozycję. Corocznie ich aktywa rosną średnio o 8 proc., co zaowocowało wynikiem 893,4 mld euro na koniec 2011 r. Jest to bardzo niewiele w porównaniu z krajami starej Unii. Aktywa banków w niewielkiej Danii wyniosły w tym samym czasie 919,7 mld euro. Tempo wzrostu dla całego sektora w regionie wyniosło 5,8 proc. w 2011 r. i jest to zasługa przede wszystkim banków z Polski i Czech.

„Podobnie jak w innych krajach Europy Środkowej aktywa bankowe Polski pod koniec ubiegłego roku stanowiły 84 proc. wartości PKB. Nasz sektor, mimo spowolnienia gospodarczego, wciąż może osiągnąć wysokie tempo wzrostu przychodów i w tym aspekcie wyprzedza wszystkie inne kraje Unii Europejskiej. Taka sytuacja nie będzie jednak trwała wiecznie, stąd banki intensywnie poszukują sposobów na zmianę struktury dochodów” – wyjaśnia Michał Dubno, Dyrektor w Sektorze Instytucji Finansowych Deloitte.

W sektorze bankowym naszej części Europy niepokoi wzrastający od 2008 r. poziom kredytów nieregularnych, czyli takich, których spłata następuje z opóźnieniem (NPL). O ile w wiodących gospodarkach regionu, w tym w Polsce, nie ma jeszcze powodu do paniki (poniżej 7,3 proc.), o tyle na przykład w Serbii już prawie jedną piątą wszystkich udzielanych kredytów stanowią właśnie takie pożyczki. Eksperci Deloitte spodziewają się jednak, że sytuacja makroekonomiczna, w tym przede wszystkim wzrost bezrobocia, może powodować kolejne nasilenie tego zjawiska. Innym problemem jest brak płynności oraz to, że banki są zmuszone do szukania finansowania na otwartym rynku i nie mogą korzystać, jak przed kryzysem, z finansowania od swoich „matek”.

Rozwiązaniem dla banków regionu są inwestycje w innowacje, zarówno w technologie, jak i w świadczone usługi. Konkurencja na rynku jest wysoka, dlatego instytucje muszą skupić się na poprawie jakości usług, aby zagwarantować sobie lojalność klientów. Muszą też szukać nowych źródeł dochodu, bo dotychczasowe, jak choćby opłaty bankowe, kurczą się. „Struktura dochodów polskich banków jest wciąż bardzo konserwatywna. Około 60 proc. stanowią odsetki, jedną czwartą zaś opłaty i prowizje za poszczególne usługi. Uzupełniającym, a jednocześnie najbardziej niepewnym składnikiem są operacje finansowe, na które przypada od 14 do 21 proc. udziału w strukturze przychodów. W 2011 r. dochody polskich banków wyniosły 14 mld euro i był to po kilku latach spadków powrót do poziomu z 2008 r. W najbliższych latach możemy już jednak nie zobaczyć takich wyników”- mówi Michał Dubno.

Dla krajowych banków szansą na lepsze wyniki jest zwiększenie poziomu ubankowienia. W Polsce klientami przynajmniej jednego banku jest 20,4 mln osób, podczas gdy mogłoby być ich 10 mln więcej. Obecnie poziom ubankowienia polskiego społeczeństwa wynosi 67. proc.. To niewiele, biorąc pod uwagę rozmiar naszego rynku. Przyczyną dość niskiego wyniku jest m.in. to, że w Polsce wciąż ponad jedna trzecia ludności mieszka na wsi, a tam najtrudniej jest dotrzeć z ofertą bankową. Z prognoz Centrum Rozwiązań dla Sektora Finansowego Deloitte wynika, że w 2015 r. ubankowienie wzrośnie do 73 proc., a dziesięć lat później, w 2025 r. osiągnie poziom 82 proc. To duży potencjał do polepszania wyników.

Raport „The Banking Sector in Central Europe – Performance Overview” powstał w Centrum Rozwiązań dla Sektora Finansowego w Europie Środkowej, niezależnej, specjalistycznej jednostce analityczno-badawczej, powołanej przez Deloitte. „Będziemy dzielić się z rynkiem wiedzą publikując raporty eksperckie dotyczące sektora finansowego w Polsce i w całym regionie. Interesują nas kierunki jego rozwoju, w tym wykorzystanie nowoczesnych technologii, wpływ regulacji na rozwój banków oraz analiza opinii i doświadczeń klientów na temat jakości obsługi” – mówi Zbigniew Szczerbetka. „Naszą ambicją jest nie tylko pokazywanie, jak dziś funkcjonują banki, ale także prognozowanie rozwoju rynku dla różnych produktów, sektorów i segmentów klienta, rozwiązania, które pomogą instytucjom finansowym w realizacji strategii rozwoju. Sektor bankowy, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje dziś rzetelnych danych, informacji, wiarygodnych rekomendacji, niezależnych opinii i wizji rozwoju” – dodaje. Centrum skupiać będzie doświadczonych przedstawicieli sektora bankowego, ekspertów z innych branż powiązanych z usługami finansowymi oraz ekspertów Deloitte, posiadających ogromne doświadczenie w rozwiązywaniu złożonych problemów branżowych. Powołanie Centrum podkreśla znaczenie, jakie Deloitte przywiązuje do rozwoju sektora instytucji finansowych w Polsce i w regionie Europy Środkowej.

Więcej informacji: www.deloitte.com/pl/cfsCE

Ile polskie miasta zarobiły na EURO 2012?

W czterech polskich miastach goszczących EURO 2012 kibice wydali 1,5 mld złotych. Do budżetu Warszawy, Poznania, Gdańska i Wrocławia wpłynęło dodatkowo blisko 50 mln zł od UEFA i sponsorów.

Cztery polskie Miasta-Gospodarze Mistrzostw Europy w piłce nożnej UEFA Euro 2012 wydały na organizację tej imprezy łącznie 195 mln zł. Jednocześnie do budżetów Warszawy, Gdańska, Poznania i Wrocławia w związku z turniejem wpłynęło co najmniej 48 mln zł pochodzących od UEFA i sponsorów. Dużo większe okazały się jednak przychody z turystyki, które sięgnęły aż prawie 1,5 mld zł. Największą długofalową korzyścią jest promocja Polski na świecie oraz inwestycje w obiekty sportowe i infrastrukturę – to kluczowe wnioski z raportu „Podsumowanie kosztów i oszacowanie korzyści organizacji turnieju UEFA EURO 2012TM” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Warszawa będzie walczyć o możliwość współorganizacji UEFA Euro 2020. Władze UEFA zdecydowały, że 60-te mistrzostwa odbędą się w kilkunastu europejskich metropoliach, a nie jak dotąd – w jednym lub maksymalnie dwóch krajach. Pozostałe polskie miasta, które w czerwcu gościły u siebie europejskie drużyny także zapowiedziały, że zgłoszą do UEFA kandydatury Gdańska, Wrocławia i Poznania. „Ten ponowny akces dowodzi, że organizacja tak dużej imprezy to prestiż nie tylko dla kraju, ale także dla poszczególnych miast. Co prawda podjęcie się tak dużego wyzwania pociąga za sobą wysokie wydatki finansowe, ale nasz raport udowadnia, że korzyści znacznie przewyższają poniesione nakłady. Poza tym wszystkie cztery miasta mają już niezbędną infrastrukturę w postaci stadionów”- tłumaczy Daniel Martyniuk, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

Podczas Euro 2012 w Polsce zostało rozegranych 15 meczów. Miasta-Gospodarze przygotowywały się do tej imprezy od 2007 r. Niemal od początku wiązało się to z dużymi wydatkami. Władze Warszawy, Poznania, Gdańska oraz Wrocławia na organizację imprezy wydały w sumie 195 mln zł, nie wliczając kosztów infrastruktury i środków przeznaczonych na budowę stadionów. Z tego najbardziej kapitałochłonne okazało się przygotowanie stref kibica, które kosztowały łącznie aż 65 mln zł. Najwięcej na ten cel wydała Warszawa (30 mln zł), która miała największą strefę kibica w kraju. Sporym wydatkiem okazała się również promocja imprezy i reklama miast. Na ten cel miasta przeznaczyły 51 mln zł.

Fundusze na finansowanie stadionów pochodziły zarówno z budżetu centralnego (budżetu państwa), jak i ze środków czterech miast-gospodarzy. Trzy obiekty zostały zbudowane od podstaw, a stadion w Poznaniu był modernizowany. Dziś to właśnie poznański obiekt jest najbardziej dostosowany do przyjęcia osób niepełnosprawnych (np. 266 specjalnie przystosowanych miejsc). Najdroższy był Stadion Narodowy w Warszawie, którego budowa pochłonęła 2 mld zł, z czego zdecydowana większość pochodziła z budżetu państwa. Stadion Miejski we Wrocławiu i gdańska PGE Arena kosztowały odpowiednio 904 i 709 mln zł – z czego mniej więcej jedną trzecią finansowały samorządy.

Mecze na polskich stadionach zobaczyło w czasie mistrzostw łącznie ponad 600 tys. osób. Stadion Narodowy w Warszawie, największy z nowopowstałych obiektów, pomieścił jednorazowo 58 tys. kibiców. Pozostałe po około 40 tys. widzów. Jednak zdecydowanie więcej ludzi niż na stadionach śledziło zmagania piłkarzy w specjalnie zbudowanych w centralnych częściach miast tzw. strefach kibica Na budowę strefy oprócz miast-gospodarzy zdecydował się także m.in. Kraków. Przez prawie miesiąc trwania turnieju strefy kibica w 5 miastach cieszyły się łącznie z 3,1 mln odwiedzin. Najwyższą frekwencją może pochwalić się Warszawa. W zbudowanej na warszawskim Placu Defilad strefie pojawiło się łącznie 1,4 mln kibiców. Również rekord odwiedzin został pobity w stolicy podczas rozgrywanych w tym samym czasie 16 czerwca br. meczów Grecja-Rosja i Polska-Czechy (170 tys. odwiedzin). Tego dnia łącznie we wszystkich strefach pojawiło się ponad 360 tys. widzów.

Okresowi przygotowań do mistrzostw towarzyszyły publiczne dyskusje czy i kiedy nastąpi zwrot poniesionych nakładów finansowych. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte do budżetów Warszawy, Wrocławia, Gdańska i Poznania oraz miejskich spółek wpłynęło bezpośrednio 48 mln zł. Na tę sumę składają się pieniądze od sponsorów i UEFA (m.in. na budowę stref kibiców), ale także opłaty za wynajem terenów czy powierzchni reklamowych. Do tego dochodzą także tzw. wkłady rzeczowe, czyli m.in. sprzęt i infrastruktura od UEFA i sponsorów. W przypadku Gdańska, Poznania i Wrocławia wyniosły one 35 mln zł (nie uwzględniono Warszawy).

„Kluczowe z punktu widzenia zamknięcia bilansu tej imprezy jest jednak podsumowanie wpływów niebezpośrednich. Są to pieniądze, które w czasie pobytu w czterech miastach wydali kibice i turyści. One nie zasilają oczywiście bezpośrednio kas samorządów, ale trafiają do nich pośrednio w postaci m.in. podatków od handlu czy usług gastronomicznych i hotelarskich” – wyjaśnia Daniel Martyniuk. Jak obliczyli eksperci Deloitte wpływy z turystyki podczas miesiąca trwania Euro 2012 w czterech omawianych miastach wyniosły 1,45 mld zł, a efekt netto wyniósł zaś 1,3 mld zł. Ta druga kwota uwzględnia osoby, które zrezygnowały z przyjazdu na turniej lub wybrałyby się do tych miast w celu turystycznym bez względu na Euro 2012.

Jak pokazuje raport Deloitte w czasie trwania Euro 2012 Warszawę, Wrocław, Gdańsk i Poznań odwiedziło 685 tys. gości zagranicznych i 750 tys. krajowych kibiców. W zależności od miasta i drużyn (które tam grały) główne grupy obcokrajowców stanowili Rosjanie, Niemcy, Irlandczycy i Hiszpanie. Kibic zagraniczny wydał na pobyt w Polsce średnio ponad dwa razy więcej niż Polak. Kwoty te wynoszą odpowiednio 1401 zł i 606 zł. Najbardziej hojni byli zagraniczni kibice odwiedzający stolicę, gdzie każdy z nich wydał tam średnio 1911 zł. Za to Polacy najwięcej pieniędzy zostawili w Gdańsku – średnio 733 zł na osobę.

Zdecydowana większość kibiców zagranicznych była zadowolona nie tylko z poziomu rozgrywek sportowych, ale też z organizacji, infrastruktury hotelowej czy oferty gastronomicznej i rozrywkowej. Turniej w Polsce został oceniony lepiej niż Euro 2008 w Austrii i zebrał 85 proc. pozytywnych rekomendacji opisujących organizację mistrzostw. Dziewięciu na dziesięciu kibiców zagranicznych było zadowolonych z atmosfery wokół turnieju. Ośmiu na dziesięciu zadeklarowało, że chętnie powrócą do Polski1.

Nie do przecenienia jest również fakt, że Warszawa, Gdańsk, Wrocław i Poznań zdobyły unikatową szansę promocji w zagranicznych mediach. Na zlecenie miast obliczono ilość wzmianek w mediach o Miastach-Gospodarzach i o Polsce tuż przed i w czasie trwania mistrzostw. Z obliczeń wynika, że tylko w obcojęzycznych stacjach telewizyjnych, radiowych, prasie oraz Internecie materiały przełożyłyby się na ekwiwalent reklamowy (tzw. wskaźnik AVE) wart ponad 0,5 mld zł (dane nie uwzględniają Wrocławia).

„Oprócz zarobionych pieniędzy miasta zdobyły doświadczenie w zarządzaniu tak dużymi projektami jakim było Euro 2012. Był to sprawdzian dla służb administracyjnych oraz porządkowych, wyszkolono także rzeszę wolontariuszy. Mistrzostwa okazały się inwestycją nie tylko w infrastrukturę sportową, komunikacyjną czy hotelową. Mistrzostwa były również okazją na promocję i popularyzację sportu wśród młodzieży”- podsumowuje Daniel Martyniuk.

Rozwój telefonii komórkowej wpływa na wzrost PKB

Rozwój usług telefonii komórkowej przyczynia się do wzrostu PKB. Im nowocześniejsze są to technologie tym większy ich wpływ na gospodarkę i to zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się. Przykładowo zastąpienie 10 proc. tradycyjnej telefonii mobilnej 2G przez technologię 3G powoduje wzrost PKB per capita średnio o 0,15 punktu procentowego – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte oraz globalnego stowarzyszenia operatorów komórkowych GSMA „What is the impact of mobile telephony on economic growth?”.

Telefonia komórkowa znacznie polepszyła komunikację i integrację społeczną, aktywność ekonomiczną i produktywność nie tylko w sferach biznesowych, ale także w innych dziedzinach życia jak zdrowie, edukacja czy rolnictwo. „Począwszy od 2005 r. penetracja telefonii komórkowej we wszystkich regionach świata podwoiła się. Według danych Banku Światowego ma ona obecnie ponad 6 mld aktywnych użytkowników na całym świecie1, a do 2015 r. ich liczba przekroczy 8,5 mld. Aż 90 proc. ludzi na świecie żyje w zasięgu sygnału sieci komórkowych2”– wyjaśnia Maciej Klimek, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. „Tymczasem usługi mobilnej telefonii rozwijają się niezwykle szybko, popularność smartfonów czy tabletów jest coraz większa, a ich wpływ na gospodarkę będzie coraz bardziej istotny” – dodaje.

Przeprowadzone już w 2005 r. badania wykazały, że zwiększenie liczby telefonów komórkowych przypadających na 100 osób choćby o 10 sztuk może podnieść wzrost PKB na mieszkańca o 0,6 pp., a na rynkach rozwijających się nawet więcej, bo aż o 0,8 – 1,2 pp.

Jak dotąd pytaniem pozostawało, jaki wpływ na procesy makroekonomiczne będzie miała technologia 3G, która obecnie rozwija się niezwykle dynamicznie. Średni udział połączeń opartych na 3G (mierzony liczbą takich połączeń na 100 osób) w roku 2011 przekroczył w Stanach Zjednoczonych 90 proc., a w Europie Zachodniej – 60 proc. Wzrost ten związany jest przede wszystkim z większą dostępnością smartfonów i tabletów.

Tymczasem okazuje się, że posiadanie modnego gadżetu może przysłużyć się także gospodarce. Analiza przeprowadzona w 96 krajach przez Deloitte oraz stowarzyszenie GSMA pokazała, że migracja użytkowników z technologii 2G do 3G wpływa pozytywnie na PKB. Już zwiększenie penetracji 3G o 10 proc. powoduje wzrost dochodu narodowego per capita o średnio 0,15 pp.

Rozwój technologii 3G nieuchronnie skutkuje coraz większym wykorzystaniem bezprzewodowej transmisji danych. W latach 2005 – 2010 stopień jej wykorzystania podwajał się średnio każdego roku w każdym spośród 96 krajów, w których przeprowadzono takie badania.

Raport Deloitte udowadnia, że występuje silna korelacja pomiędzy wielkością transmisji danych przypadającą na jedno połączenie 3G, a wzrostem gospodarczym. Jej podwojenie prowadzi do wzrostu PKB per capita o 0,5 pp. Im większy jest początkowy stopień wykorzystania transmisji danych podczas połączeń 3G tym większy jest pozytywny wpływ jego dalszego zwiększania na wzrost gospodarczy. Potwierdzają to przykłady Rosji, Wielkiej Brytanii czy Korei Płd., gdzie wzrost spowodowany analogicznym zwiększeniem transmisji danych sięgnął 1,4 pp.

O ile na rynkach rozwiniętych wzrost PKB jest stymulowany głównie bezprzewodową transmisją danych , o tyle w krajach rozwijających się telefonia mobilna oparta na usługach głosowych jest nadal źródłem wielu ekonomicznych korzyści. Jak udowodniono w raporcie, zwiększenie penetracji telefonii bezprzewodowej o 10 proc. przyczynia się do wzrostu łącznej wydajności czynników produkcji (TFP) o 4,2 pp., a to z kolei przekłada się na wzrost PKB poprzez lepsze wykorzystanie kapitału i nakładów pracy.

„Rządy wszystkich krajów powinny zachęcać zatem do inwestycji w nowoczesną infrastrukturę umożliwiającą szybką bezprzewodową transmisję danych, co zaowocuje wyższym wzrostem gospodarczym i przyniesie dodatkowe korzyści społeczne” – podsumowuje Maciej Klimek.

O raporcie nt. telefonii komórkowej:
Raport „What is the impact of mobile telephony on economic growth?” został stworzony przez Deloitte oraz, globalne stowarzyszenie operatorów komórkowych GSMA. w oparciu o dane przekazane przez firme Cisco Systems. Raport analizował 96 krajów z następujących regionów: Europa Zachodnia, Europa Wschodnia, Afryka i Bliski Wschód, Azja i Pacyfik, Ameryki.

Wzrostowy listopad w Rainbow Tours

W raporcie bieżącym numer 28/2012 Zarząd Rainbow Tours S.A. poinformował, że wartość jednostkowych przychodów ze sprzedaży z tytułu organizacji imprez turystycznych w listopadzie 2012 r. wyniosła 24,9 mln PLN, co w porównaniu z analogicznym okresem 2011 r., w którym przychody wyniosły 18,0 mln PLN, co stanowi wzrost sprzedaży o 38,3%

Przychody ze sprzedaży spółki w rachunku narastającym za okres od 1 stycznia do 30 listopada 2012 roku wyniosły 562,6 mln zł i są wyższe o 46,1% od przychodów za okres od 1 stycznia – 30 listopada 2011 roku, które wyniosły 385,0 mln zł.

Zarząd Rainbow Tours S.A. informuje, że wartość skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży Grupy Kapitałowej Rainbow Tours S.A. (bez wyłączeń konsolidacyjnych) wyniosła w listopadzie 2012 r. 26,8 mln PLN, co w porównaniu z analogicznym okresem 2011 r., w którym przychody wyniosły 21,4 mln PLN, stanowi wzrost sprzedaży o 25,2 %. Przychody ze sprzedaży Grupy w rachunku narastającym za okres od 1 stycznia do 30 listopada 2012 roku wyniosły 600,5 mln zł i są wyższe o 40,0 %, od przychodów za okres od 1 stycznia – 30 listopada 2011 roku, które wyniosły 428,8 mln zł.

List intencyjny dotyczący nabycia ZETO Poznań

24 grudnia Asseco Poland podpisało list intencyjny w sprawie nabycia akcji ZETO Poznań. Zgodnie ze strategią Grupy Asseco spółka wejdzie w skład konsekwentnie budowanej ogólnopolskiej firmy integracyjnej.

List intencyjny podpisany pomiędzy Asseco Poland a akcjonariuszami ZETO Poznań określa warunki nabycia akcji stanowiących 99,93% kapitału zakładowego ZETO Poznań. Akcje nabędzie Asseco Poland lub jednoosobowa spółka należąca do Grupy Asseco o nazwie Asseco Systems S.A. z siedzibą w Rzeszowie.

Nabycie ZETO Poznań wpisuje się w strategię Asseco Poland dotyczącą budowy ogólnopolskiego podmiotu koncentrującego działalność na rynkach lokalnych, pełniącego funkcję dostawcy, integratora oraz dystrybutora rozwiązań informatycznych. W ramach realizacji tej strategii Asseco w kwietniu br. nabyło akcje ZETO Łódź a we wrześniu podpisało list intencyjny w sprawie nabycia akcji ZETO Białystok.

Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe Zastosowań Elektronicznej Techniki Obliczeniowej ZETO S.A. z siedzibą w Poznaniu świadczy kompleksowe usługi informatyczne ze szczególnym uwzględnieniem outsourcingu IT, usług wdrożeniowych i konsultingowych. Spółka zatrudnia 87 osób. Jej działalność obejmuje także usługi w obszarze integracji i bezpieczeństwa oraz dostawy sprzętu IT. ZETO Poznań osiągnęło w 2011 roku 22,2 mln zł przychodów ze sprzedaży i wypracowało 3,4 mln zł zysku netto.

Rynek spożywczy w Polsce wart 230 mld zł

Według szacunków PMR w 2012 roku rynek artykułów spożywczych w Polsce osiągnie wartość ponad 230 mld zł, 2,5% więcej w stosunku do poprzedniego roku (w ujęciu PMR, wartość rynku spożywczego obejmuje wartość wszystkich produktów sprzedawanych w sklepach spożywczych, w tym artykułów przemysłowych, jak również żywności nabywanej w innych kanałach dystrybucji). Wzrost ten jest przede wszystkim generowany w segmencie dyskontów, a w jego tle nadal pozostają rosnące ceny, jak wynika z najnowszego raportu PMR pt. „Handel detaliczny artykułami spożywczymi w Polsce 2012. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2013-2015”.

Sytuacja na rynku pracy oraz zwalniająca gospodarka nie zachęcają do zwiększania konsumpcji. W dodatku koszty życia, w tym ceny żywności nadal rosną, co przekłada się na stagnację realnych dochodów konsumentów, a tym samym kontynuację tendencji do racjonalnego wydawania posiadanych środków. „W naszych badaniach przeprowadzonych we wrześniu 2012 r., ponad 70% respondentów subiektywnie określiło swoje wydatki na żywność jako wyższe niż w roku poprzednim. Za tym wzrostem w dużej mierze kryje się nadal odczuwany wzrost cen, stąd gospodarstwa domowe podejmują wiele działań mających niwelować jego wpływ. Najwięcej, 23% badanych wskazało, że w stosunku do poprzedniego roku starają się kupować tyle samo, ale zwracając większą uwagę na ceny. Ale co ciekawe, w 2012 r. ponad połowa respondentów nie zmieniła znacząco swoich zwyczajów kupowania produktów spożywczych, które wypracowali w latach poprzednich”, opisuje Dominika Kubacka, analityk firmy PMR i autor raportu.

Zakupy w dyskontach coraz popularniejsze wśród Polaków

Kolejny rok w spożywczym handlu detalicznym upłynął pod znakiem dyskontów, które są obecnie najsilniejszym segmentem wśród wielkopowierzchniowych sklepów spożywczych, a dzięki rozkręconej ekspansji, zmianom w strategiach oraz kosztownym kampaniom reklamowym ich nasycenie i popularność w Polsce wzrasta. Ich udział w rynku sięga 17% według wstępnych szacunków PMR za 2012 rok, a na milion mieszkańców przypada już prawie 80 sklepów dyskontowych. W ciągu ostatnich pięciu lat ich liczba wzrosła o blisko 80%, do niemal 3 tysięcy placówek, a udziały rynkowe sieci dyskontowych w tym okresie podwoiły się. W średniookresowej perspektywie dyskonty pozostaną wiodącym pod względem tempa rozwoju segmentem rynku. Prognozy wskazują, że za trzy lata będzie działać ok. 4 tysiące dyskontów, czyli ponad 100 na milion Polaków, które mogą odpowiadać już za prawie czwartą część rynku spożywczego.

Z kolei hipermarkety, przed laty skazane na sukces, a obecnie walczące co najwyżej o stabilizację swojej pozycji na rynku, wcale nie oddają tak łatwo pola, chociaż ich ekspansja osłabła i w latach 2011-2012 przybyło wyraźnie mniej placówek niż w latach poprzednich – o sześć hipermarketów mniej (czyli jedną czwartą) niż średnio w okresie 2008-2010. „Co prawda sieci, które przez ostatnie lata wstrzymały inwestycje zapowiadają wznowienie procesu, jednak plany budowy obiektów wielkopowierzchniowych weryfikuje rynek i bardzo często projekty są opóźnione. W dodatku na skutek przejęcia sieci Real przez Auchan obraz tego segmentu ulegnie znaczącej zmianie”, dodaje Dominika Kubacka.

Przetasowania wśród największych graczy handlu spożywczego

Potencjał dziesięciu największych grup handlowych w 2011 roku, łącznie z ich sieciami partnerskimi, to blisko 100 mld zł, 44% wartości całego rynku. Przejęcie większości spółek grupy Emperia przez Eurocash w 2011 roku, a także upadłość trzech spółek z grupy Bomi w połowie br. będzie miało zasadniczy wpływ na zmianę układu sił w pierwszej dziesiątce największych graczy rynku spożywczego w latach 2012-2013.

Z kolei biorąc pod uwagę jedynie operatorów posiadających własne sklepy, wielka trójka handlu spożywczego w Polsce, to polski oddział Jeronimo Martins zarządzający dyskontami Biedronka, sieci Grupy Schwarz – Lidl i Kaufland, oraz Tesco, które razem kontrolowały ponad piątą część rynku w 2011 roku, a prawie 24% wg szacunków PMR na 2012 r. W 2013 roku o miejsce w czołówce powalczy Grupa Auchan, znacznie wzmocniona po niedawno ogłoszonym przejęciu sieci Real.

Udziały rynkowe znajdują odzwierciedlenie w wynikach badania PMR, przeprowadzonego we wrześniu 2012, w którym sklepy należące do trzech wiodących graczy wskazało również najwięcej respondentów jako najczęstsze miejsca zakupów.

Sylwester w polskich górach? Ile kosztuje?

Sylwester w górach? Wyjątkowa atmosfera, możliwość pojeżdżenia na nartach… i odpowiedni koszt, który trzeba ponieść. Ile trzeba zapłacić za wyjazd do jednego z polskich zimowych kurortów? Jak bardzo różnią się ceny noclegu w poszczególnych ośrodkach zimowego wypoczynku? Internetowe Centrum Podróży eSKY.pl przygotowało zestawienie, które obnaża praktyki hotelarzy.

– Naturalnym zjawiskiem jest to, że w czasie newralgicznego okresu koszt noclegu w hotelu wzrasta. Jednak z przygotowanej przez nas analizy wynika, że po pierwsze cena rośnie dwa razy – pierwszy na święta, a drugi na sylwestra. A po drugie, że koszt pobytu w hotelu w czasie sylwestra rośnie, w niektórych wypadkach, prawie trzykrotnie – mówi Łukasz Neska z eSKY.pl.

Nikogo nie zaskoczy, że najdroższym wyborem jest Zakopane. Noclegi w tym mieście są rezerwowane na wiele miesięcy wprzód. Miłośników stolicy Tatr nie zniechęca nawet to, że standardowo średnia cena hotelu w tym mieście to 237 PLN za dobę w pokoju dwuosobowym, w święta koszty noclegu wzrosną do średniej kwoty 346 PLN, natomiast w sylwestra aż do 605 PLN. Oznacza to, że w trzygwiazdkowym hotelu, za pobyt w którym normalnie płacimy 192 PLN za dobę w święta zapłacimy 302 PLN, a w sylwestra aż 577 PLN.

Pobyt w Tatrach nie musi być jednak aż tak kosztowny, szczęśliwie miejscowości sąsiadujące z Zakopanem są z reguły tańsze – choć w tym wypadku niewiele. Średnia cena za dobę w pokoju dwuosobowym w hotelu w Bukowinie Tatrzańskiej w okresie zwykłym jest to koszt 147 PLN w święta rośnie ona do 247 PLN (czyli stawki osiągają taką wysokość, jaką normalnie mają w Zakopanem), a w sylwestra do 440 PLN.

– Istotne jest to, że często rezerwując nocleg za tak wysoką cenę, jesteśmy przekonani, że są w nią wliczone sylwestrowe atrakcje. Nie jest to jednak regułą. Są hotele, które w momencie, gdy goście zapłacą te 552 PLN za noc sylwestrową umożliwiają im uczestnictwo w balu, a są takie, które w ramach „promocji” gwarantują klientom nocleg w pokoju dwuosobowym już od 505 PLN za dobę, ale pod warunkiem, że pobyt będzie zarezerwowany przynajmniej na 7 dni, a dodatkowa opłata za bal sylwestrowy to u nich to 390 PLN od osoby dorosłej. Ten pierwszy hotel jest obiektem trzygwiazdkowym, w którym normalnie za dobę płacimy od 167 PLN, natomiast ten drugi czterogwiazdkowym z dobą w cenie od 313 PLN – wyjaśnia Łukasz Neska eSKY.pl.

Tańszą opcją jest sylwester spędzony w Beskidach czy w Sudetach. W przypadku Beskidów analitycy z serwisu eSKY.pl porównali ceny hoteli w czterech popularnych miejscowościach: Wiśle, Żywcu, Szczyrku i Ustroniu.

W przypadku tych kurortów najdroższy jest pobyt w Żywcu – w okresie nieświątecznym średnio koszt doby hotelowej w mieście wynosi 230 PLN i niewiele zwiększa się w czasie świąt – 250 PLN, natomiast na sylwestra koszty te rosną prawie dwukrotnie i wynoszą średnio 453 PLN. Najmniejsze koszty wiążą się z pobytem w Wiśle – w normalnym okresie za dobę w pokoju dwuosobowym płaci się tam średnio 129 PLN, w święta jest to 160 PLN, a w sylwestra 223 PLN. Jak widać spędzenie ostatniego dnia roku w Beskidach może być prawie trzy razy tańsze niż w Zakopanem.

Sprawdzono również koszty, które poniosą osoby spędzające sylwester w zimowych kurortach województwa dolnośląskiego. Przeanalizowane ceny dotyczą trzech popularnych miejscowości: Szklarskiej Poręby, Karpacza i Kudowy Zdroju. Należy zaznaczyć, że koszty pobytu w Kudowie są najwyższe, a ceny doby hotelowej są tam wyższe nawet niż te w Zakopanem. Średnie ceny w hotelach w normalnym okresie oscylują w okolicach 300 PLN, natomiast na sylwester wzrastają do 763 PLN (wszystkie hotele zlokalizowane w Kudowie Zdroju, które zostały poddane analizie w cenie noclegu oferują również bal sylwestrowy). W Szklarskiej Porębie i Karpaczu ceny są dużo bardziej przystępne, choć wyższe niż w Beskidach. Średni koszt doby hotelowej w pokoju dwuosobowym w normalnym okresie w obu tych miejscowościach wynosi ok. 160 PLN, w święta rośnie on do 210 PLN, a w sylwestra do 370 PLN.

– Należy podkreślić, że w przeprowadzonej przez nas analizie nie były brane pod uwagę kwatery prywatne. Ma to w tym wypadku duże znaczenie, bo najczęściej to właśnie ich właściciele najmocniej podnoszą ceny. Mogą je zmieniać właściwie w sposób dowolny i jeżeli widzą zapotrzebowanie na pokoje i zainteresowanie gości, to wykorzystują takie momenty. Może ceny kwater nie rosną do tak wysokich, jak noclegi w hotelach, ale gdy w przypadku hoteli koszty idą w górę maksymalnie o 100 proc. w stosunku do okresu zwykłego, to kwatery prywatne nie mają takich ograniczeń. Właściciele kwater dyktują warunki – tłumaczy Łukasz Neska z eSKY.pl.

Niezależnie od tego, jak rosną koszty pobytu w górach w okresie świątecznym i sylwestrowym zainteresowanie takimi wyjazdami nie maleje – przeciwnie. Coraz więcej osób rezygnuje z tradycyjnej Wigilii i zamiast spędzać święta w dużym rodzinnym gronie woli wyjechać i odpocząć w górach. W przypadku samych świąt liczba wyjazdów zwiększyła się o 8 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Oczywiście najwięcej osób wybiera się do Zakopanego i w jego okolice. Na drugim miejscu jeżeli chodzi o popularność są Beskidy, na trzecim miejscu są kurorty zlokalizowane w Sudetach. Z kolei w przypadku sylwestra serwis eSKY.pl odnotował o 13 proc. więcej rezerwacji na pobyt w górach niż w roku ubiegłym. Tu również wygrywa Zakopane – wybiera je 40 proc. klientów eSKY.pl, natomiast liczba rezerwacji w pozostałych górskich miejscowościach wypoczynkowych kształtuje się na podobnym poziomie – nieco poniżej 20 proc. zarówno dla Beskidów jak i Sudetów.

Asseco zbuduje system ZEFIR2 dla Służby Celnej

0

19 grudnia 2012 roku Asseco Poland zawarło z Ministerstwem Finansów umowę o wartości 32,6 mln zł brutto na budowę, utrzymanie i rozwój systemu ZEFIR2. Umowa obowiązuje do 2021 roku i realizowana będzie we współpracy z Izbą Celną w Krakowie.

System ZEFIR2, czyli Zintegrowany System Poboru Należności i Rozrachunków z UE i Budżetem, stanie się jednym z systemów wchodzących w skład Systemu Informacyjnego Służby Celnej (SISC). Powstanie w ramach realizacji „Programu Elektroniczne Cło” finansowanego przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego (EFRR) oraz budżet państwa w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007 – 2013 „Dotacje na innowacje”.

System ZEFIR2 stanie się następcą obecnego rozwiązania ZEFIR, które w sposób kompleksowy wspiera wszelkie procesy związane z finansami i rachunkowością Służby Celnej. Zmiana systemu ma na celu wprowadzenie nowej jakości dzięki wykorzystaniu nowych technologii, które nie istniały, gdy tworzone były podstawy Systemu ZEFIR – ostatnie lata XX wieku.

Architektura systemu ZEFIR2 dostosowana będzie do standardów obowiązujących w środowisku informatycznym Służby Celnej (SISC). Zastosowane zostaną mechanizmy i standardy gwarantujące współdziałanie systemu ZEFIR2 z pozostałymi rozwiązaniami składającymi się na SISC, m.in.: PDR, OSOZ2, ISZTAR4, SZPROT, CELINA/AIS, ZISAR, HERMES2, ECIP / SEAP PL, czy TREZOR.

System ZEFIR2 cechować będzie modułowa konstrukcja, standaryzacja współpracy z systemami zewnętrznymi i użytkownikami oraz standaryzacja dostępu do danych źródłowych. ZEFIR2 umożliwi elastyczne konstruowanie reguł procesowych i definiowanie struktur dokumentów, a także konsolidację raportowania i sprawozdawczości.

KFK podpisał umowę na utworzenie nowego funduszu Experior Venture Fund (EVF) o kapitalizacji 80 mln PLN

Połowę kapitału zadeklarował KFK ze środków pochodzących ze Szwajcarsko – Polskiego Programu Współpracy (SPPW), połowę zapewniają inwestorzy prywatni. Podmiotem zarządzającym Funduszem jest Experior Sp. z o.o. Sp. kom.

Experior Venture Fund zakłada szerokie spektrum inwestycyjne jeśli chodzi o branże, jednak będzie koncentrować się na projektach w fazie ekspansji i rozwoju. Możliwe są wspólne inwestycje z inwestorami zewnętrznymi. Zespół zainteresowany jest innowacyjnymi przedsiębiorstwami, posiadającymi wysokiej jakości kadrę zarządzającą, przedsiębiorstwami charakteryzującymi się dużym potencjałem wzrostu, działającymi na rynkach podlegających konsolidacji.

Strategia funduszu zakłada podejmowanie decyzji inwestycyjnych przede wszystkim na podstawie oceny potencjału kadry zarządzającej danego przedsiębiorstwa, modelu biznesowego, potencjału wzrostu branży, atrakcyjności warunków transakcji z punktu widzenia inwestorów funduszu. Inwestycje będą realizowane w trakcie 10-letniego horyzontu inwestycyjnego. Fundusz oraz podmiot zarządzający planują aktywnie wspierać spółki portfelowe swoją wiedzą i doświadczeniem.

Zarządzający Funduszem mają rozległe wielosektorowe doświadczenie transakcyjne, wyniesione z bankowości inwestycyjnej i funduszy Private Equity, a także wieloletnie doświadczenie w restrukturyzacji operacyjnej i finansowej, mającej na celu podnoszenie wartości przedsiębiorstwa. Jesteśmy przekonani, że dzięki takiej kompilacji doświadczenia będziemy w stanie wnieść wartość dodaną dla naszych przedsiębiorców i tym samym uzyskać atrakcyjne stopy zwrotu dla inwestorów Funduszu. Zdecydowaliśmy się na strategię inwestycyjną, która łączy w sobie minimalizację ryzyka i duży potencjał zwrotu. Nasze inwestycje będą dotyczyły finansowania ekspansji i rozwoju w zdywersyfikowanych branżach, w tym branżach uważanych za defensywne, ze szczególnym uwzględnieniem firm z wysoką barierą wejścia dla konkurencji – komentuje Marzena Bielecka, Partner Zarządzający Funduszu.

Umowa na utworzenie EVF jest kolejną w ramach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Do tej pory KFK, w ramach dotacji budżetu państwa, Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka oraz SPPW, w oparciu o podpisane umowy, zadeklarował wkłady do funduszy portfelowych w wysokości około 489 mln zł.

Szwajcarsko-Polski Program Współpracy jest formą bezzwrotnej pomocy zagranicznej udzielonej Polsce przez rząd Szwajcarii na zmniejszenie różnic społeczno-gospodarczych w rozszerzonej Unii Europejskiej. Na mocy umów międzynarodowych nowe państwa członkowskie Unii Europejskiej otrzymały ponad 1,25 mld CHF. Szwajcaria przyznała Polsce największą część tych środków (ok. 489 mln CHF). Szwajcarsko-Polski Program Współpracy obejmuje swoim zasięgiem cały kraj, przy czym co najmniej 40% środków całego Programu przeznaczone jest dla czterech województw południowo-wschodnich: lubelskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego oraz małopolskiego.

Koniec 2012 roku – spada zatrudnienie, trudna sytuacja budownictwa, tornado w motoryzacji

Przedostatni miesiąc 2012 roku nie przyniósł odwrócenia tendencji obserwowanych już od wielu miesięcy. Bieżąca, trudna sytuacja budownictwa z pewnością nie poprawi się w najbliższym czasie, bo sektor publiczny znacznie ogranicza inwestycje – podaje raport opracowany przez serwis eGospodarka.pl. Spowolnienie, albo nawet recesja, czekające polską gospodarkę w ciągu najbliższych miesięcy nie wróży dobrze przedsiębiorstwom utrzymującym się głównie ze współpracy z sektorem publicznym. Tymczasem instytucje publiczne realizują zakupy typowe dla końca roku a także wymuszone koniecznością wykorzystania tegorocznego budżetu.

Dane opracowane przez serwis www.Przetargi.eGospodarka.pl, wskazują, że w listopadzie 2012 w Biuletynie Zamówień Publicznych pojawiły się 18 tys. 32 ogłoszenia. To tylko nieco więcej niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku i nieznacznie mniej niż miesiąc wcześniej (w październiku 2012). W listopadzie 2011 roku w BZP znalazły 17 tys. 493 ogłoszenia, przyrost rok do roku wyniósł więc 3 proc. W październiku 2012 roku w BZP opublikowano 18 tys. 197 ogłoszeń o wszczęciu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. Wynik listopadowy jest więc o 0,9 proc. gorszy niż październikowy.

W relacji rocznej dodatnią dynamikę zanotowały dwie notowane kategorie zamówień: dostawy towarów (przyrost względem listopada 2011 o 1,7 proc.) i dostawy usług (przyrost rdr o 6,9 procent). Spadła liczba zamówień na prace budowlano-remontowe – o 2,5 proc. W relacji miesięcznej rozkład był analogiczny jak w przypadku zmian rdr – przyrost również zanotowano w przypadku dostaw towarów (o 19 proc.) i dostaw usług (przyrost o 9,96 procent). Poniżej „kreski” znalazły się zamówienia na prace budowlano-remontowe (spadek miesięczny o 51,43 procent), to już jednak spadek o charakterze sezonowym, występujący rokrocznie w jesiennych miesiącach.

Podawane dane dotyczą postępowań przetargowych publikowanych w Biuletynie Zamówień Publicznych, czyli o wartości powyżej równowartości 14 tys. euro, a poniżej tzw. „progów unijnych”.

Oprócz sektora budowlanego, który spadek obrotów i nowych zamówień rejestruje już od wielu miesięcy, coraz poważniejsze spowolnienie zaczyna dotykać sektor przemysłu.

Sektor budownictwa przez wiele ostatnich lat napędzany był z jednej strony dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi, zasilanymi środkami unijnymi oraz publicznymi, po wtóre trwały inwestycje związane z Euro 2012, po trzecie zaś – budownictwo mieszkaniowe przez kilka lat rozkwitało pod wpływem względnie łatwo dostępnych kredytów hipotecznych. Niestety te wszystkie trzy czynniki albo znacznie osłabły (jak środki unijne i publiczne na inwestycje drogowe lub kredyty hipoteczne) albo zupełnie zanikły (jak środki związane z inwestycjami na Euro 2012), co w połączeniu ze zjawiskami występującymi od pewnego czasu w sektorze budowlanym przyniosło szybko bardzo negatywne konsekwencje. W efekcie sektor budowlany notuje załamanie o skali nieobserwowanej od wielu lat.

Spada zatrudnienie, tornado w motoryzacji

Jak podał GUS, w listopadzie 2012 r. wzrosło bezrobocie, i to zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i względem listopada ubiegłego roku. Zwiększyła się liczba osób długotrwale bezrobotnych. W listopadzie 2012 stopa bezrobocia wyniosła 12,9 proc., wobec 12,5 proc. w październiku i 12,1 procent w listopadzie 2012. W przedostatnim miesiącu roku bez pracy pozostawało ponad 2 mln 58 tys. osób. Bez prawa do zasiłku pozostawało 83,8 bezrobotnych.

W ciągu miesiąca przybyło 63,3 tys. osób bezrobotnych. Jak podaje GUS, w listopadzie 2012 roku najwyższa stopa bezrobocia utrzymywała się w województwach warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim, kujawsko-pomorskim, podkarpackim, świętokrzyskim oraz lubuskim. Najniższą stopą bezrobocia charakteryzowały się województwa wielkopolskie, mazowieckie, śląskie i małopolskie.

Względem października 2012 r. liczba bezrobotnych wzrosła we wszystkich województwach, najbardziej w woj. lubelskim (o 4,3%), wielkopolskim (o 3,9%), dolnośląskim i małopolskim (po 3,7%) oraz warmińsko-mazurskim (o 3,6%). Również w porównaniu z listopadem 2011 r. liczba bezrobotnych zwiększyła się we wszystkich województwach, najbardziej znaczący wzrost odnotowano w województwach: małopolskim (o 10,8%), mazowieckim (o 10,5%), śląskim (o 10,0%), wielkopolskim (o 9,7%) i łódzkim (o 8,6%).

Według szacunków GUS, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w listopadzie 2012 r. wzrosły o 0,1 proc. w porównaniu z październikiem. W odniesieniu do listopada 2011 r. były zaś wyższe o 2,8 proc. Wolniej rosły ceny żywności. Szybciej natomiast spadały ceny paliw. Największy wpływ na kształtowanie się inflacji w listopadzie miał wzrost cen żywności. Szybciej od ogólnego wskaźnika inflacji rosły również opłaty związane ze zdrowiem.

W listopadzie zatrudnienie w gospodarce spadło o 0,3 proc., a wynagrodzenia wzrosły o 2,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Zatrudnienie, licząc rok do roku, zmniejszyło się po raz pierwszy od początku 2010 roku. Od kilku miesięcy spadają nasze płace realne – ich wzrost jest niższy od inflacji.

Według wstępnych szacunków GUS produkcja sprzedana w listopadzie 2012 r. była o 0,8 proc. niższa w porównaniu z analogicznym miesiącem 2011 r. i o 4,8 proc. niższa niż w październiku. Analitycy oczekiwali nieznacznego wzrostu produkcji.

W listopadzie spadek odnotowało 12 sekcji przemysłu (we wrześniu br. było to 27 sekcji). Wśród branż, którym gorzej się wiodło są producenci komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych, samochodów, metali, czy tworzyw sztucznych, a więc branże eksportowe. W bardzo trudnej sytuacji znalazł się przemysł motoryzacyjny.

W stosunku do listopada 2011 roku wzrost produkcji, co prawda niezbyt duży, odnotowano aż w 22 (spośród 34) działach przemysłu. Najlepsze wyniki odnotowano w produkcji urządzeń elektrycznych o (wzrost 5,5 proc.) oraz wyrobów z drewna, korka i wikliny o (wzrost 5,2 proc.). Na uwagę zasługują producenci artykułów spożywczych, którzy świetnie sobie radzą na rynkach zagranicznych (eksport polskiej żywności wzrósł w ciągu 9. miesięcy 2012 r. o 12,2 proc., podczas gdy eksport łącznie wzrósł w tym czasie o 1,6 proc.).

Spadek produkcji w październiku 2012 r., w porównaniu z analogicznym miesiącem zeszłego roku, odnotowały przedsiębiorstwa budowlane. W odniesieniu do października 2012 r. sprzedaż również spadła (o 9,1 proc.). Przez pierwsze jedenaście miesięcy sprzedaż przedsiębiorstw budowlanych była wyższa o 1,5 proc. niż przed rokiem. Spadek produkcji sprzedanej wystąpił we wszystkich działach budownictwa, nie tylko w budowie obiektów inżynierii lądowej i wodnej.

Z kolei z danych pochodzących z sądów gospodarczych wynika, iż w listopadzie upadłość ogłosiło 86 firm. Było to o 5,5% mniej firm niż w październiku, w którym zanotowano 91 upadłości oraz 59,3% więcej niż w listopadzie 2011 r., kiedy to upadły 54 firmy.

Niestety i w przyszłym roku wiele przedsiębiorstw może upaść, a to za sprawą znacznego spowolnienia gospodarczego. Jak przewiduje Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, do końca 2013 roku upadnie około 325 firm prowadzonych w postaci indywidualnej działalności gospodarczej, czyli 60,1% więcej w stosunku do 2012 roku (prognozowane 203 upadki). W drodze prawa upadłościowego i naprawczego zakończy działalność 988 spółek prawa handlowego (dla 2012 roku KUKE prognozuje 702 upadki), stanowi to wzrost o 40,7%. W całym 2013 roku liczba upadłości przekroczy 1300 i wyniesie około 1313 wszystkich przedsiębiorstw, czyli 45,1% więcej niż w 2012 roku. Tegoroczna silna tendencja wzrostowa ilości upadłości zostanie utrzymana w pierwszych dwóch kwartałach 2013r. Stopniową poprawę sytuacji analitycy KUKE przewidują na trzeci i czwarty kwartał następnego roku.

Cztery największe upadłości w listopadzie miały miejsce w branży producentów i dostawców wyrobów stalowych. Nie da się ukryć, iż firmy te dostarczały konstrukcje czy zbrojenia głównie na potrzeby budownictwa. Do końca listopada upadło 259 firm budowlanych, niemal dwukrotnie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku (wtedy – 132 upadłości).

– Polska gospodarka wyraźnie spowalnia. Do branż szczególnie dotkniętych spowolnieniem oprócz budownictwa dołączył również przemysł motoryzacyjny. Zwolnienia grupowe przeprowadza bądź je zapowiada coraz więcej przedsiębiorstw z tego sektora. Wyraźnie gorzej wiedzie się firmom produkującym na eksport, a to za sprawą dalszego pogorszenia koniunktury u naszych głównych partnerów handlowych. Jest tylko kwestią czasu, kiedy za mniejszą sprzedażą podążą kolejne zwolnienia pracowników lub zamrożenie płac. W sytuacji spowolnienia i jego bardzo negatywnego wpływu na rynek praca piłka jest teraz zdecydowanie po stronie rządu, który powinien znacznie przyspieszyć prace nad uelastycznieniem Kodeksu Pracy, choćby poprzez zmiany zasad rozliczania czasu pracy, wprowadzenie ruchomego czasu pracy czy zmiany zasad rozliczania godzin nadliczbowych. W sytuacji mniejszej sprzedaży i spadku zamówień prawo pracy powinno umożliwić szybkie i elastyczne reagowanie na zmieniające się warunki oraz wpływać na utrzymanie miejsc pracy, nawet kosztem czasowo obniżonych zarobków pracowników – mówi Beata Szkodzin, wydawca serwisu eGospodarka.pl. – Mało prawdopodobne jest jednak to, że rząd spowolnienie wykorzysta do wprowadzenia istotnych reform. Już podczas poprzedniego, dużo łagodniejszego hamowania polskiej gospodarki rządzący wykazywali bardzo zachowawczą postawę, nie chcąc ryzykować jakichkolwiek radykalnych zmian w gospodarce czy ewentualnego niezadowolenia społecznego – podsumowuje Beata Szkodzin.

Efekt „resztówek”

Ostatni kwartał roku, ze szczególnym uwzględnieniem listopada i grudnia to w wielu instytucjach budżetowych czas domykania budżetu, a więc i wydawania środków przewidzianych na rok bieżący do zakupów – czy to usług czy towarów. Stąd też pod koniec roku rośnie liczba zamówień na komputery, laptopy, oprogramowanie, szkolenia. Okres świąteczny dodatkowo sprzyja związanym z nim wydatkom – na bony zakupowe, paczki dla dzieci pracowników, imprezy świąteczne i sylwestrowe (opłacane z funduszy socjalnych, ale częstokroć realizowane wedle rygorów prawa zamówień publicznych). Pod koniec roku pojawiają się również zamówienia istotne ze względu na zapewnienie ciągłości działania instytucji – dostaw energii, paliw, usługi ubezpieczenia budynków i składników majątku.

Nie inaczej było w listopadzie 2012 – w ciągu miesiąca najwięcej przybyło ogłoszeń na dostawy żywności i napojów (przyrost liczby ogłoszeń o 491 procent), usługi pocztowe (+420 proc.), pieczywo, świeże wyroby piekarskie i ciastkarskie (+307 procent), różne produkty spożywcze (+290 proc.), benzynę bezołowiową (+233,33 procent), olej napędowy (+197 proc.), ubezpieczenia od skutków żywiołów (+171 procent), ubezpieczenia pojazdów mechanicznych (wzrost o 161 procent w ciągu miesiąca), usługi ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, ubezpieczenia pojazdów mechanicznych od odpowiedzialności cywilnej, usługi ochroniarskie, talony oraz ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków. Zwiększyło się również zapotrzebowanie na sprzęt komputerowy: komputery nabiurkowe, komputery osobiste, pakiety oprogramowania i systemy informatyczne, drukarki laserowe, monitory, komputery przenośne, urządzenia komputerowe, urządzenia sieciowe.

O eGospodarka.pl
eGospodarka.pl (www.egospodarka.pl) to praktyczny poradnik Internetu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Serwis udostępnia m.in. bezpłatną bazę przetargów publicznych, oferty pracy w Polsce i za granicą, porady z prawa pracy, podatków i rachunkowości, komentarze gospodarcze i finansowe, kursy walut, bezpłatne wzory dokumentów i formularzy, aktualności ze świata IT oraz najnowsze raporty i prognozy. Przedsiębiorcy znajdą w serwisie eGospodarka.pl narzędzia porównawcze, wyszukiwarki i kalkulatory.

Misją serwisu jest dostarczanie praktycznych informacji i narzędzi oraz pomoc w podejmowaniu decyzji dotyczących zaistnienia firmy w Internecie. Najczęściej odwiedzane przez użytkowników są działy: Firma, Podatki, Prawo, Praca i Przetargi.

Według badania Megapanel w marcu 2011 roku serwis eGospodarka.pl zanotował ponad 1 mln 812 tys. użytkowników, co stawia go w ścisłej czołówce najlepszych serwisów biznesowych. Dział www.przetargi.eGospodarka.pl w marcu odwiedziło natomiast ponad 219 tysięcy osób.

Firmy szybciej dostosowują się do słabszej koniunktury

W ostatnich latach przedsiębiorstwa dojrzały i teraz znacznie lepiej reagują na zmieniającą się sytuację w gospodarce. W czasie obecnego kryzysu szybciej dostosowują się do słabszej koniunktury gospodarczej niż 3-4 lata temu.
Wiedza, doświadczenie, które „zdobyły” w latach 2008-2009 przekłada się na ich bardziej skuteczne działania dzisiaj – wynika z badania małych i średnich przedsiębiorstw przygotowanego przez PKPP Lewiatan.

Ciągle jednak wśród MSP dominują firmy, których celem strategicznym jest przetrwanie (42,1 proc., ale w grupie mikrofirm 42,7 proc., w grupie firm małych – 39,5 proc., a w grupie firm średnich już tylko 27,6 proc.). Ale mimo osłabienia gospodarczego prawie 25 proc. MSP dąży do wzrostu sprzedaży, a prawie 11 proc. do wzrostu udziału w rynku. Wskazuje to na zdolność firm tego sektora do dostrzegania szans i umiejętność ich wykorzystywania – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Nie zmienia się, a osłabienie gospodarcze temu nie służy, skłonność MSP do korzystania z zewnętrznego finansowania. Prawie 61 proc. firm (ale 63,8 proc. mikro firm, 43 proc. firm małych i tylko 28,7 proc. firm średnich) deklaruje, że nie korzysta z kredytów i pożyczek. A ich priorytetem na najbliższe dwa lata jest oparcie finansowania działalności na środkach własnych (91,4 proc. MSP). Nie oznacza to oczywiście rezygnacji z finansowania zewnętrznego, ale na pewno jego ograniczenie. Korzystanie z instytucji rynku finansowego jest zresztą ciągle słabą stroną polskich MSP – 82,4 proc. korzysta z przelewów w bankach, ale już tylko niespełna 11 proc. z leasingu, a 1,8 proc. z factoringu. O bardziej zaawansowanych produktach bankowych większość MSP wie niewiele, a jeszcze mniej MSP z nich korzysta.

Ciągle niska jest skłonność MSP do inwestowania w innowacje. Werbalnie przydatność inwestycji w innowacje deklaruje prawie 2/3 firm ( 61,6 proc. firm mikro, 73,8 proc. firm małych i aż 81,3 proc. firm średnich), ale dane GUS są bezlitosne wskazując, że te deklaracje w niewielkim stopniu dotychczas przekładały się na decyzje przedsiębiorstw. Firmy, które już innowacje wprowadzają widzą silny związek między inwestycjami w „nowości” a możliwościami rozwoju firmy – prawie 70 proc. MSP mówi o tym, że zainwestowała w innowacje, bowiem rozwój firmy byłby bez tych inwestycji niemożliwy. A 80 proc. widzi wyraźny związek między inwestycjami w innowacje a wzrostem zysku.

Z badań PKPP Lewiatan wynika, że przedsiębiorcy obawiają się różnego rodzaju zagrożeń wynikających z regulacji dotyczących gospodarki, w tym rynku pracy, a także barier administracyjnych. Ciągle najważniejsze z nich związane są z wysokością podatków i brakiem przejrzystości systemu podatkowego. Dla prawie ¾ MSP poważnym utrudnieniem jest wysokość podatku VAT, co nie dziwi po jego podniesieniu o 1 pp – do 23 proc., a co ma dodatkowe negatywne znaczenie w okresie osłabienia gospodarczego. Dla 66 proc. (2. miejsce na liście zagrożeń) najpoważniejszą barierą są pozapłacowe koszty pracy, co także nie dziwi po podniesieniu od lutego 2012 r. składki rentowej po stronie pracodawców do poziomu 6,5 proc. Na 3. miejscu na liście barier jest stawka podatku dochodowego od działalności gospodarczej, a na kolejnych dwóch – niejednoznaczność systemu podatku VAT i podatku dochodowego od działalności gospodarczej. W dużej mierze konsekwencją wysokich, w opinii przedsiębiorców, podatków i pozapłacowych kosztów pracy, jest ucieczka w szarą strefę. Osłabienie gospodarcze tę tendencję potęguje. Przedsiębiorcy odczuwają ten proces we własnej działalności gospodarczej – 56,5 proc. MSP mówi, że konkurencja ze strony szarej strefy jest dla nich bardzo poważnym utrudnieniem.

Przedsiębiorcy mówią, że osłabienie gospodarcze jest szansą na rozwój, pod warunkiem, że tej szansy się poszukuje, i że chce i umie się ją wykorzystać. Ważne, aby także rząd, administracja i wszyscy politycy zasiadający w Sejmie i w Senacie umieli i chcieli szukać i wykorzystywać szanse. A szansą są takie zmiany regulacji, aby nie tworzyły one niepotrzebnych barier dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Szansą są także takie działania administracji, które będą przedsiębiorczość i przedsiębiorstwa wspierać, ograniczać koszty administracyjne i otwierać przed firmami nowe możliwości działania (chociażby będąc forpocztą dla ekspansji polskich firm na rynki o największej dynamice rozwoju). Jest wiele do zrobienia i osłabienie gospodarcze to doskonały „pretekstem” do działania – dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Badanie małych i średnich firm zostało przygotowane przez PKPP Lewiatan w ramach projektu „Monitoring kondycji sektora MSP w latach 2010-2012″ współfinansowanego ze środków UE w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego ( CBOS zrealizował je w okresie 02 kwietnia – 10 lipca 2012 r. na losowej próbie 1500 MSP).

Cyberprzestępczość coraz groźniejsza szczególnie dla instytucji finansowych

Gwałtowna utrata przychodów, know how, poufnych danych klientów, a co najważniejsze reputacji, to coraz bardziej realne zagrożenie prowadzenia działalności biznesowej w sieci. Co ważne, dotyczy ono każdej firmy funkcjonującej na rynku. Jak wynika z globalnego badania Deloitte „2012 GFSI Security Study: Breaking Barriers”, aż jedna czwarta instytucji finansowych, które są najbardziej atrakcyjnym celem cyberprzestępców, była w ostatnim roku obiektem zewnętrznego ataku sieciowego. Ataki będą się nasilać, gdyż ten rodzaj przestępczości dynamicznie się profesjonalizuje.

Skala i sposób wykorzystania technologii informatycznych w biznesie ulegają gwałtownym zmianom. Towarzyszy im dynamiczna ewolucja zagrożeń, które stają się coraz bardziej skomplikowane, a przeciwdziałanie im jest z dnia na dzień coraz bardziej kosztowne. Postępująca integracja procesów biznesowych ze środowiskiem sieciowym czy powszechna mobilność, pozwalają firmom uatrakcyjniać produkty i usługi, ułatwiać życie klientom oraz, w niektórych wypadkach, znacznie ograniczać koszty. Z drugiej jednak strony digitalizując nasze działania stajemy się podatni na szereg szybko zmieniających się zagrożeń, których większość organizacji nie jest świadoma i do których nie umie się przygotować. „Dynamiczna ewolucja zagrożeń oraz łatwość uzyskiwania korzyści z nielegalnej działalności w sieci stworzyły nowy rodzaj cyberprzestępcy. „Haker 2.0” jest gotowy do długotrwałych, systematycznych i uporządkowanych działań, a także nie waha się przed wchodzeniem w sojusze z innymi osobami i grupami. Z naszych badań wynika, że praktycznie wszystkie zaatakowane organizacje padły ofiarą zorganizowanych działań o wysokim stopniu skomplikowania” – tłumaczy Jakub Bojanowski, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

W ostatnich latach powstało wiele doskonale przygotowanych i profesjonalnych, działających często na zlecenie, grup specjalizujących się w przestępczości internetowej. W sposób celowy i skoordynowany, z pobudek czysto ekonomicznych prowadzą one agresywną działalność zmierzającą do maksymalizacji zysków z nielegalnych działań w sieci oraz ograniczenia ryzyka ujawnienia swojej działalności. „Cyberprzestępczość stała się już swego rodzaju przemysłem, w którym istnieje podział zadań, a także wewnętrzni wyspecjalizowani dostawcy usług. Ekosystem przestępczości zorganizowanej w Internecie bardzo szybko dojrzewa – od wielu lat obserwujemy stopniowe upodabnianie się tego rynku do innych obszarów handlu. Na rynku tym funkcjonują typowi usługodawcy i usługobiorcy rozliczający się według cenników i rabatów. Usługi cyberprzestępców stają się coraz łatwiejsze do pozyskania – obecnie praktycznie każdy może wynająć grupę przestępczą, do przeprowadzenia złożonej operacji lub do utrudnienia działań swojej konkurencji” – mówi Cezary Piekarski, Starszy Menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Innym trendem jest tzw. haktywizm, czyli funkcjonowanie grup hakerów zaangażowanych społecznie lub ideowo. Działają oni nie z pobudek ekonomicznych, ale w specyficznie pojmowanym interesie społecznym czy politycznym. Dla firm, których działalność może budzić kontrowersje (np. sektor medyczny, energetyczny czy rolniczy) oraz placówek publicznych, jest to zjawisko nie mniej groźne niż kradzież pieniędzy czy danych. Straty wynikające z haktywizmu najczęściej nie mają wymiaru finansowego tylko wizerunkowy. Skuteczne przeciwdziałanie atakom motywowanym społecznie lub ideowo istotnie różni się od przeciwdziałania zorganizowanej przestępczości. Haker działający z pobudek ideowych lub społecznych będzie poszukiwał na przykład elementów naszej infrastruktury, które uszkodzone w istotny sposób wpłyną na nasze procesy biznesowe lub naszych klientów. Przykładem działania haktywistów na początku br. była zorganizowana akcja przeciwko wprowadzeniu w Polsce regulacji ACTA i w konsekwencji blokada rządowych i prywatnych stron internetowych, a także szerokie działania związane ze sprawą WikiLeaks.

Które branże są najbardziej narażone na cyberataki? „Tu nie ma wyjątków. Przestępcy wybierają cele w sposób racjonalny. W związku z tym, najbardziej zagrożone są instytucje finansowe, które posiadają duże ilości wartościowych informacji. Ponadto warto zwrócić uwagę na firmy z sektora usług medycznych, wysokich technologii (szczególnie tam gdzie posiadają one unikalny know-how) oraz branżę FMCG.”- wyjaśnia Jakub Bojanowski.

Jak pokazuje globalne badanie Deloitte „2012 GFSI Security Study: Breaking Barriers” zaledwie 16 proc. ankietowanych organizacji prawidłowo identyfikuje zagrożenia wynikające z ich obecności w sieci i aktywnie je monitoruje. Resztę charakteryzuje bezczynność lub nieskuteczne działanie. Dlatego, aby uchronić się przed coraz bardziej wyrafinowanymi atakami ze strony cyperprzestępców, instytucje finansowe oraz inne podmioty powinny jak najlepiej przygotowywać się na ewentualne incydenty. W praktyce oznacza to prowadzenie działań na dwóch płaszczyznach: proaktywnej prewencji oraz kooperacji. Pod tym pierwszym pojęciem mieszczą się m.in.: identyfikacja głównych miejsc powstawania zagrożeń, monitorowanie oraz kontrola, a także testy, treningi i ćwiczenia. „W praktyce oznacza to ciągłe, dostosowywanie technologii oraz proaktywne poszukiwanie informacji o nowych zagrożeniach. Firmy muszą zapewne liczyć się z poniesieniem dodatkowych kosztów wynikających z przystosowania się do nowych warunków, ale będą one i tak niewspółmiernie niskie w porównaniu z potencjalnymi stratami” – mówi Cezary Piekarski.

Kooperacja to z kolei stworzenie platformy współpracy dla wymiany informacji oraz zaprojektowanie i wdrożenie kompleksowego podejścia do identyfikacji cyber-zagrożeń. Powinna ona mieć miejsce zarówno pomiędzy uczestnikami sektora prywatnego, ale też prywatno-publicznego. Aktywna obecność państwa, odpowiednie przepisy prawa krajowego, unijnego oraz aktywna działalność organów ścigania są niezbędne w skutecznej walce z cyberprzestępczością. „Firmy, szczególnie z sektora finansowego, muszą szerzej otworzyć się na wymianę informacji o zagrożeniach z innymi uczestnikami rynku oraz instytucjami publicznymi. Kooperacja w przeciwdziałaniu ewoluującym zagrożeniom jest kluczem do sukcesu, a także drogą do uzyskania skutecznych systemów „wczesnego ostrzegania” przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów. Utrzymując aktualny trend zatajania informacji o problemach w obszarze bezpieczeństwa skazujemy się na samotną walkę z silnym przeciwnikiem, który cały czas dostosowuje narzędzia ataku. Wspólna odpowiedzialność oraz rozwój mechanizmów zapewnienia bezpieczeństwa będzie odróżniała organizacje, które tę walkę wygrają od tych, które będą musiały pogodzić się z utratą know-how, pieniędzy, klientów oraz reputacji” – dodaje Cezary Piekarski.

Wind Mobile rozwija infrastrukturę Orange

W dniu 4 grudnia do Spółki wpłynęła podpisana wieloletnia umowa ramowa z PTK Centertel Sp. z o.o., operatorem sieci Orange, na sprzedaż produktów oraz usług dla platformy MRF Server. Wartość zamówień powiązanych z wymienioną umową może przekraczać w każdym roku jej obowiązywania 10% kapitałów własnych emitenta.

„Dzięki dostarczonej przez nas platformie najnowszej generacji, Orange może budować nowe usługi multimedialne szybciej oraz bardziej efektywnie kosztowo. Świetna współpraca z naszym klientem w obszarze infrastruktury mobilnej w roku 2011 i 2012 zaowocowała nową umową, na bazie której będziemy rozwijać dostarczoną platformę o kolejne usługi. Pierwszą fazę wdrożenia zakończymy jeszcze w bieżącym roku, a biorąc pod uwagę elastyczność i możliwości platformy, współpraca w roku 2013 zapowiada się optymistycznie. Dzięki nabytym kompetencjom i doświadczeniom będziemy w stanie poszerzyć naszą ofertę dla całego rynku telekomunikacyjnego.” – mówi Kamil Nagrodzki, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Techniczny Wind Mobile S.A.

Kontrakt z Południowym Koncernem Węglowym, Grupa Tauron

0

Firma Asseco Poland zawarła umowę z Południowym Koncernem Węglowym, która obejmuje serwis i rozwój systemu SAP. Dostawca został przez PKW wyłoniony w drodze przetargu publicznego. Umowa obowiązywać będzie przez 12 miesięcy i zakończy się w listopadzie 2013 roku.

Południowy Koncern Węglowy jest przedsiębiorstwem należącym do grupy Tauron. Tworzą je dwa zakłady wydobywcze węgla kamiennego – Zakład Górniczy Sobieski w Jaworznie i Zakład Górniczy Janina w Libiążu. Roczne wydobycie węgla przez PKW sięga 5 mln ton.

PKW jako pierwszy podjął decyzję o wdrożeniu systemu sprzedaży węgla kamiennego w oparciu  o system klasy ERP. Partnerem wdrożeniowym była firma Asseco Poland, która dostosowała go do specyfiki branży, a także zintegrowała z urządzeniami automatyki sprzedaży, portalem dla partnerów handlowych oraz systemem komunikacji z odbiorcą. Jedną z kluczowych funkcjonalności stworzonych przez Asseco w ramach prac wdrożeniowych była wielowarstwowa aplikacja wagowa dostosowana do współpracy z różnymi rodzajami wag.

– W przetargu wdrożeniowym naszym największym atutem była umiejętność stworzenia aplikacji kompozytowych wspierających specyficzne procesy biznesowe PKW, które nie są obsługiwane przez standardowe aplikacje ERP. Cieszymy się, że Południowy Koncern Węglowy ocenił równie wysoko nasze kompetencje w zakresie utrzymania i rozwoju – mówi Tomasz Pych, dyrektor zarządzający Pionem Przedsiębiorstw, Asseco Poland. – Priorytetem dla Asseco jest wysoka jakość usług, kompetencje w zakresie tworzenia własnych rozwiązań oraz umiejętność zastosowania technologii z uwzględnieniem specyficznych oczekiwań każdego z naszych klientów. To procentuje – dodaje.

Asseco Poland otrzymało certyfikat Partner Center of Expertise, który potwierdza wysoki poziom kompetencji, niezbędnych by sprostać wysokim standardom SAP w obszarze świadczenia usług utrzymania i serwisu. Ponadto Asseco Poland jako pierwszy Partner SAP w Polsce otrzymało akredytację w ogólnoświatowym programie SAP Active Quality Management. Stanowi ona potwierdzenie jakości procesów sprzedażowych i wdrożeniowych, stosowanych przez Asseco. Aktywne zarządzanie jakością przekłada się na wzrost satysfakcji klienta, osiągnięcia sprzedażowe oraz pozwala świadczyć usługi na najwyższym poziomie.

Subskrypcja akcji serii K Asseco Poland S.A. zakończona sukcesem

0

Zapisy na akcje zwykłe na okaziciela serii K trwały od 12 do 30 listopada 2012 r. i były prowadzone na podstawie prospektu emisyjnego opublikowanego 12 listopada bieżącego roku. W sumie złożono 77 zapisów na 5 434 773 akcji serii K. Wartość nominalna każdej akcji wynosi 1 zł. Po rejestracji akcji i rozliczeniu transakcji udział Asseco Poland S.A. w kapitale zakładowym Asseco Central Europe, a.s. wyniesie 93,51%.

Jednocześnie w związku z emisją Zarząd Asseco Poland dookreślił wysokość kapitału zakładowego na kwotę 83 000 303 złote.

Decyzja o emisji akcji serii K została podjęta w kwietniu bieżącego roku przez Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Asseco Poland. Akcje zostały zaoferowane akcjonariuszom Asseco Central Europe przy parytecie wymiany 2,1 akcji Asseco Central Europe za jedną akcję Asseco Poland. W październiku 2012 r. Asseco Poland zadecydowało o obniżeniu minimalnego progu gwarantującego powodzenie emisji swap’owej dla akcjonariuszy Asseco Central Europe z 96% na 80%, w celu zwiększenia prawdopodobieństwa dojścia transakcji do skutku. Uzyskanie 80% głosów w Asseco Central Europe daje Asseco Poland  pełną kontrolę nad spółką.

Celem przeprowadzenia emisji swap’owej jest uproszczenie struktury Grupy Kapitałowej Asseco. Spółka podtrzymuje zamiar docelowego wycofania akcji Asseco Central Europe z notowań na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Aktualizacja deklaracji zgodności

  • Synthos XPS Prime 25,
  • Synthos XPS Prime 30,
  • Synthos XPS Prime 50,
  • Synthos XPS Prime 70,
  • Synthos XPS Prime S 30.

W związku z powyższym wszystkie partie towaru produkowane przez Synthos Dwory 7 spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowo-akcyjna od dnia 5 listopada 2012r. będą dostarczane do Państwa zgodnie z deklaracją zgodności z 5 listopada 2012r. natomiast wszystkie partie towaru, które zostały wyprodukowane przed tą datą i są dostępne w naszym magazynie, będą dostarczane do Państwa wg obecnie posiadanych przez Państwo deklaracji tj.:

  • Synthos XPS Prime 25 deklaracja zgodności z dnia 2012-08-08
  • Synthos XPS Prime 30 deklaracja zgodności z dnia 2012-06-06
  • Synthos XPS Prime 50 deklaracja zgodności z dnia 2012-06-06
  • Synthos XPS Prime 70 deklaracja zgodności z dnia 2012-06-06
  • Synthos XPS Prime S 30 deklaracja zgodności z dnia 2012-08-08

Ponadto informujemy, że z dniem 5 listopada 2012r. Synthos Kralupy a.s. również zaktualizował deklaracje zgodności dla produkowanych produktów:

  • Synthos XPS Prime 30,
  • Synthos XPS Prime 50,
  • Synthos XPS Prime 70.

W związku z powyższym wszystkie partie towaru produkowane przez Synthos Kralupy a.s. od dnia 5 listopada 2012r. będą dostarczane do Państwa zgodnie z deklaracją zgodności z 5 listopada 2012r. natomiast wszystkie partie towaru, które zostały wyprodukowane przed tą datą i są dostępne w naszym magazynie, będą dostarczane do Państwa wg obecnie posiadanych przez Państwo deklaracji tj. z dnia 2012-06-08.

Producenci sprzętu sportowego pod lupą UOKiK

Sprzęt narciarski, snowboardowy oraz rowerowy – to produkty, których cena mogła być wynikiem zmów cenowych. Prezes UOKiK wszczęła trzy postępowania antymonopolowe dotyczące ustalania stawek przez dystrybutorów oraz sprzedawców detalicznych.

Urząd sprawdzi działanie spółki Sport&Freizeit, która jest oficjalnym przedstawicielem producenta sprzętu narciarskiego – Fischer. Z informacji pozyskanych przez Urzędu wynika, że przedsiębiorca ustala ze swoimi partnerami handlowymi ceny detaliczne nart oraz akcesoriów narciarskich. O udział w zmowie podejrzana jest również spółka Intersport Polska ¬– właściciel sieci sklepów. Przeprowadzone postępowanie wyjaśniające wykazało, że Sport&Freizeit mogła ustalać ze sprzedawcami detalicznymi poziom cen odsprzedaży, a także monitorować ich stosowanie oraz dyscyplinować podmioty, które nie przestrzegały ustaleń.

Kolejne postępowanie zostało wszczęte przeciwko spółkom Banaszek Duda Company (BDC) oraz Profesjonalna Grupa Rowerowa. Pierwsza z nich jest importerem oraz dystrybutorem rowerów i sprzętu kolarskiego i jednocześnie wyłącznym dostawcą produktów wielu marek. Profesjonalna Grupa Rowerowa jest grupą zakupową skupiającą kilkanaście sklepów rowerowych. Urząd przeanalizuje czy w spółki ustaliły między sobą sztywne ceny detalicznej sprzedaży produktów importowanych przez BDC.

Prezes UOKiK wszczęła także postępowanie przeciwko spółce Missions. Posiada ona wyłączne prawo dystrybucji wielu marek sprzętu snowboardowego. Wszczęte postępowanie ma sprawdzić, czy zobowiązywanie partnerów handlowych do stosowania określonych przez Missions cen odsprzedaży oraz rabatów i przecen stanowi niedozwolona praktykę.

Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów postępowanie w sprawie praktyk ograniczających konkurencję powinno zakończyć się w terminie pięciu miesięcy od dnia wszczęcia. Jednak w szczególnie skomplikowanych sprawach może trwać nawet dłużej. Jeśli stawiane zarzuty potwierdzą się, przedsiębiorcom grożą kary sięgające 10 proc. ich przychodu w roku poprzedzającym wydanie decyzji.

Uczestnicy zmów, którzy chcą uniknąć sankcji finansowej mogą skorzystać z programu łagodzenia kar leniency. Podmiot, który dostarczy istotne informacje o istnieniu porozumienia, nie był jego inicjatorem oraz nie nakłaniał innych do niedozwolonych działań może uzyskać nawet całkowite odstąpienie od wymierzenia kary pieniężnej.

Trend spadkowy na sprzedaży detalicznej jest kontynuowany – najnowsze dane GUS

Sprzedaż detaliczna wzrosła w październiku o 3,3 proc. r/r (wobec 3,1 proc. we wrześniu) oraz 4,3 proc. m/m. – Tylko taki wzrost w obliczu efektów bazowych z 2011 roku oraz pozytywnego efektu dodatkowych dwóch dni roboczych, który ewidentnie zaważył na lepszych odczytach produkcji przemysłowej i płac za październik, wskazuje, że trend spadkowy na sprzedaży detalicznej jest kontynuowany – ocenia Marcin Mazurek, analityk BRE Banku.

Osłabienie sprzedaży widoczne jest w większości kategorii – żywność, odzież i obuwie, farmaceutyki, meble, kategorie pozostałe. – Jedynym zaskoczeniem okazał się znaczny, bo aż 10,4 proc. w skali miesiąca wzrost sprzedaży samochodów, który jednak wiążemy ze wspomnianym efektem dni roboczych, a nie z odbiciem w tej kategorii – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – Fundamentalnie w Polsce i Europie nic nie wskazuje, aby trend sprzedaży samochodów miał się w najbliższym czasie odwrócić. Sprzedaż bazowa po wyłączeniu samochodów kontynuuje trend spadkowy – dodaje ekonomista.

W ujęciu realnym w październiku sprzedaż wzrosła jedynie o 0,5 proc. r/r – Jest to jednak wartość niewielka biorąc pod uwagę efekt dni roboczych i spodziewamy się, że w kolejnych miesiącach dalej będzie się obniżać – mówi Marcin Mazurek.

Dane o koniunkturze konsumenckiej GUS (przede wszystkim najbardziej istotny z punktu widzenia rozwoju konsumpcji wskaźnik zmian sytuacji finansowej gospodarstw domowych) wskazują pewne wzrosty, jednak wszystko dzieje się w obrębie trendu spadkowego – taka miesięczna zmienność jest zdaniem ekspertów BRE naturalna. – W warunkach bliskiej zera stopy oszczędności główną determinantą konsumpcji staje się bieżący dochód, dla którego perspektywy pozostają pesymistyczne. W tej sytuacji dalszy spadek sprzedaży detalicznej i konsumpcji prywatnej jest niemal pewny – tłumaczy Ernest Pytlarczyk. – Jeśli nałożymy to na słabość inwestycji oraz niższe dynamiki eksportu wizja spadku PKB w ujęciu rocznym wcale nie jest abstrakcyjna. Oczekujemy, że dynamika PKB może okazać się ujemna juz w I lub II kw. 2013 roku – dodaje ekonomista.

Dane wspierają także oczekiwania na obniżki stóp procentowych (25 pb. w grudniu można już traktować jako „pewnik”). – Naszym zdaniem RPP będzie musiała dalej weryfikować swoją dość optymistyczną diagnozę koniunktury w polskiej gospodarce – podsumowuje Marcin Mazurek.

W Synthos S.A. powstanie Centrum Badawczo – Rozwojowe Nowych Technologii

Synthos S.A.Koszty kwalifikowane inwestycji wynoszą ponad 86,5 mln zł. Synthos otrzyma 50% wsparcia z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, tj. prawie 43,3 mln zł.Realizacja przedsięwzięcia obejmuje budowę laboratoriów do prowadzenia syntez (skala laboratoryjna i półtechniczna), badań analitycznych i aplikacyjnych. Prawie 90% kosztów projektu przeznaczone będzie na nabycie najnowszego sprzętu badawczego. Projekt zakłada stworzenie wyposażonego w najnowszą aparaturę Centrum Badawczo-Rozwojowego, którego głównym celem będzie opracowanie i wdrożenie do produkcji nowych, innowacyjnych produktów, w tym przede wszystkim nowych rodzajów kauczuków syntetycznych. Pozwolą one wytwórcom opon na opracowanie produktów o dużo niższych oporach toczenia i zwiększonej przyczepności do nawierzchni, co przełoży się na znaczne zmniejszenie zużycia paliwa i poprawienie bezpieczeństwa jazdy. W ramach Projektu opracowana będzie również nowa, innowacyjna technologia wytwarzania głównego surowca do syntezy ww. kauczuków, tj. butadienu. Technologia ta w odróżnieniu od obecnie stosowanych będzie opierała się na surowcach odnawialnych, co pozwoli na uniezależnienie się od cen ropy. Rozpoczęcie zupełnie nowych kierunków badawczo-rozwojowych będzie wymagało zaangażowania ekspertów z wielu dziedzin naukowych, dlatego w ramach tego Projektu planuje się nawiązanie trwałej współpracy z zewnętrznymi jednostkami badawczo-rozwojowymi, a także klastrami i podmiotami z sektora małych i średnich przedsiębiorstw działających w województwie małopolskim. Powstanie również 21 nowych miejsc pracy bezpośrednio związanych z rozwojem działalności badawczo – rozwojowej w Synthos. Daje to szansę dla absolwentów małopolskich uczelni na znalezienie ciekawej pracy i realizację interesujących projektów naukowych.Otwarcie Centrum planowane jest we wrześniu przyszłego roku. Zakończenie projektu będzie miało miejsce w czerwcu 2014 roku.

Realizowany projekt stanowi drugi etap budowy Centrum Badawczo-Rozwojowego w Synthos. Pierwszy etap został zakończony i uruchomiony we wrześniu 2009 roku. Obecnie Synthos S.A. zatrudnia już 45 osób w Pionie R&D.
Budowa Centrum Badawczo-Rozwojowego to jeden z punktów realizacji strategii długoterminowej koncentracji na jakości wytwarzanych produktów oraz wprowadzania produktów o wysokiej wartości dodanej.

Rozwiązanie Asseco zwiększy bezpieczeństwo ruchu drogowego

0

Firma Asseco Poland podpisała umowę z Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego o wartości ponad 170 mln zł brutto. Przedmiotem kontraktu jest wykonanie Centralnego Systemu Przetwarzania dla Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym (CANARD).

Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) jest częścią Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Odpowiada za zarządzanie systemami automatycznej rejestracji wykroczeń. Przedmiotem szczególnej uwagi CANARD jest niestosowanie się kierowców do ograniczeń prędkości oraz do sygnalizacji świetlnej (przejeżdżanie na czerwonym świetle) jako zachowań szczególnie groźnych, wytypowanych na podstawie analizy bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Pierwszy etap projektu (o wartości 47 mln zł brutto; w 85% sfinansowany ze środków unijnych), potrwa zaledwie 4 miesiące. W tym czasie Asseco dostarczy i uruchomi centrum przetwarzania danych, zbuduje aplikację w zakresie podstawowych funkcjonalności oraz przeprowadzi szkolenia. W wyniku realizacji projektu sprawca wykroczenia drogowego bardzo szybko otrzyma mandat. Fotoradar wyposażony w moduł komunikacyjny bezprzewodowo prześle informacje o wykroczeniu do Centralnego Systemu Przetwarzania. Dane właściciela pojazdu zostaną automatycznie pobrane z systemu CEPiK, co umożliwi automatyzację procesu wystawiania mandatów.

Docelowa wersja systemu będzie gotowa w ciągu 18 miesięcy od podpisania umowy. Do budowy Centralnego Systemu Przetwarzania dla CANARD Asseco zastosuje innowacyjne rozwiązanie, polegające na wykorzystaniu technologii opensource. To rzadkie, a zarazem coraz bardziej popularne w polskiej administracji, podejście do realizacji tego typu projektów.

Odrębnym etapem projektu (o wartości 123,5 mln zł brutto) jest utrzymanie systemu przez okres 10 lat. W tym czasie Asseco poza usługami utrzymaniowymi zajmować się będzie rozwojem aplikacji oraz przeprowadzaniem szkoleń dla użytkowników.

Rozwiązania Asseco gotowe do współpracy z eWUŚ

0

Narodowy Fundusz Zdrowia udostępnia placówkom medycznym system informatyczny eWUŚ (Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców), który od stycznia 2013 roku posłuży do elektronicznej weryfikacji uprawnień świadczeniobiorców.

System eWUŚ umożliwi placówkom ochrony zdrowia, mającym umowy z NFZ, dostęp on-line do Centralnego Wykazu Ubezpieczonych. Pozwoli to na szybkie sprawdzenie, czy pacjent jest uprawniony do korzystania ze świadczeń zdrowotnych. Skorzystanie z systemu eWUŚ wymaga integracji z rozwiązaniami informatycznymi stosowanymi przez szpitale i przychodnie. Sprawne uruchomienie nowej funkcjonalności warto poprzedzić próbnym uruchomieniem nowej funkcji jeszcze w grudniu 2012 roku. Proces ten toczy się już w kilku województwach, jednak do uruchomienia eWUŚ powinny jak najszybciej przystąpić wszystkie placówki medyczne.

– Systemy Asseco są gotowe do współpracy z eWUŚ. Nasi klienci mogą więc jeszcze w tym roku dokonać instalacji i konfiguracji niezbędnych składników, aby upewnić się, że komunikacja z systemem eWUŚ (usługa sieciowa udostępniana przez NFZ) odbywa się bez zakłóceń. Warto też jeszcze w grudniu zdefiniować grupę użytkowników z dostępem do systemu eWUŚ na etapie rejestracji pacjenta i pobierania potwierdzenia uprawnień. Zachęcam do tego serdecznie, gdyż od podjęcia tych działań zależy ocena szpitali i przychodni przez pacjentów, którzy oczekują sprawnej obsługi – mówi Krzysztof Groyecki, Dyrektor Zarządzający Pionu Opieki Zdrowotnej, Asseco Poland.

Wprowadzenie elektronicznej weryfikacji świadczeniobiorców zdecydowanie ułatwi i przys-pieszy rejestrację pacjentów w przychodniach oraz ich przyjmowania do szpitali. System eWUŚ pozwoli personelowi szpitali i przychodni sprawdzanie statusu uprawnień ubezpieczeniowych pacjentów na bieżąco, za pomocą łącza internetowego. Pacjent udając się do lekarza będzie mógł zabrać ze sobą jedynie dokument potwierdzający tożsamość i numer PESEL. Dzięki wdrożeniu systemu eWUŚ pacjenci będą zwolnieni z obowiązku okazywania dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie (książeczki ubezpieczeniowej lub druku RMUA).

Dla placówek medycznych nie mniej ważne jest uproszczenie rozliczeń z NFZ. Jest to kolejny powód, dla którego powinny one uruchomić elektroniczną weryfikację świadczeniobiorców jak najszybciej. Koszty leczenia pacjenta zweryfikowanego za pomocą systemu eWUŚ Fundusz pokryje nawet wówczas, gdy system potwierdzi uprawnienia pacjenta, a okaże się, że nie jest on objęty ubezpieczeniem zdrowotnym. Wówczas to na Funduszu, a nie na placówce, spoczywać będzie obowiązek windykacji kosztów leczenia.

Asseco Poland jest liderem rynku Szpitalnych Systemów Informacyjnych HIS (Hospital Information System) w Polsce. Z rozwiązań Asseco korzysta ponad 450 największych szpitali w Polsce oraz większość polskich Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Asseco zbudowało dla nich zarówno rozwiązania wspomagające obsługę pacjentów, jak i systemy do rozliczeń kontraktów i zarządzania placówkami. Z rozwiązań Asseco korzystają też jednostki Narodowego Funduszu Zdrowia. Wszystkie placówki lecznictwa uzdrowiskowego do rozliczania swoich usług z NFZ stosują aplikację internetową, dostarczoną i wdrożoną przez Asseco. Ponadto, w prawie 10 tysiącach gabinetów lekarskich i przychodni w kraju funkcjonuje oprogramowanie Asseco wspomagające ewidencję i rozliczanie wizyt pacjentów, znane pod nazwą mMedica.

 

Inflacja ponownie w przedziale celu NBP

W październiku roczny wskaźnik inflacji obniżył się z 3,8 proc. do 3,4 proc. Spadek inflacji był zgodny z oczekiwaniami analityków. W ujęciu miesięcznym ceny konsumentów wzrosły o 0,4 proc.

– W październiku obyło się bez nietypowych zmian cen, stąd obniżenie inflacji odzwierciedlać w coraz większym stopniu zaczyna rysujący się trend spadkowy – ocenia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Ceny wzrosły istotnie jedynie w kategorii odzież i obuwie (3,5 proc. w skali miesiąca) oraz żywność (0,6 proc. m/m), ale były to wzrosty zgodne ze wzorcem sezonowym. Inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii prawdopodobnie obniżyła się w październiku do 1,8 proc. w skali roku.

– W kolejnych miesiącach spadek rocznego wskaźnika inflacji powinien być kontynuowany. W listopadzie inflacja obniży się do 3,1 proc. w skali roku i do około 3,0 proc. w grudniu – prognozuje Marcin Mazurek, analityk BRE Banku. Za spadkiem tym w znacznym mierze kryć się będą efekty bazowe z 2011 roku ale i silniejszy złoty oraz stabilne ceny paliw. W I kwartale 2013 roku inflacja spadnie poniżej poziomu celu NBP na poziomie 2,5 proc. r/r. Spadek inflacji w kolejnych kwartałach determinować będzie obniżająca się aktywność ekonomiczna oraz brak podwyżek cen energii (znów efekty bazowe). – Przewidujemy również istotną korektę w dół wskaźnika inflacji po styczniu wraz z wprowadzeniem nowych wag w koszyku inflacyjnym – dodaje Marcin Mazurek.

– Szybciej spadająca inflacja obok stale pogarszających się perspektyw dla wzrostu wpłynie na dalsze złagodzenie stanowiska Rady Polityki Pieniężnej, tym bardziej, że znaczna część Rady ciągle akcentuje ryzyka inflacyjne – mówi Ernest Pytlarczyk. Tłumaczy, że rguła Taylora bazująca na prognozach z raportu inflacji NBP sugerowałaby przestrzeń do obniżek stóp przekraczającą 150 punktów bazowych. – Podkreślamy, ze jesteśmy jeszcze bardziej pesymistyczni co do wzrostu i oczekujemy szybszego spadku inflacji – dodaje ekonomista. Oczekiwania rynkowe na obniżki mogą zatem ciągle być stymulowane przez kolejne odczyty danych z polskiej gospodarki. Eksperci BRE uważają również, że sygnalizowany przez RPP scenariusz (wypowiedź Anny Zielińskiej-Głębockiej) zakończenia luzowania na poziomie stopy 3,75 proc. to scenariusz mało realistyczny – RPP może na chwilę się zatrzymać tylko po to aby zmiany w gospodarce przywołały konieczność wznowienia obniżek stóp.

Mimo kryzysu Europa wciąż przyciąga inwestorów

W pierwszej połowie 2012 roku międzynarodowe firmy rozpoczęły w Europie 1586 projektów inwestycyjnych. To o 6,3% więcej niż w pierwszej połowie roku 2011 – wynika z raportu Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne w Europie w pierwszej połowie 2012 roku, przygotowanego przez firmę doradczą Ernst & Young.

Dzięki BIZ w pierwszej połowie tego roku na starym kontynencie powstało ponad 78 tys. miejsc pracy, czyli o 11,2% więcej niż przed rokiem i najwięcej od 4 lat – czytamy w raporcie. Liczba miejsc pracy na 1 projekt inwestycyjny w tym czasie była najwyższa od 2007 roku i wyniosła 49,3 pracownika na 1 inwestycję.

– Nowe miejsca pracy powstające dzięki zagranicznemu kapitałowi częściowo kompensują spadek zatrudnienia wywołany restrukturyzacjami wymuszonymi przez ostatnie kryzysowe lata – komentuje Paweł Tynel, Dyrektor w zespole Ulg i Dotacji Inwestycyjnych w Ernst & Young. – Wygląda na to, że inwestorzy zagraniczni zaakceptowali wyższy poziom ryzyka towarzyszącego inwestycjom w niektórych europejskich krajach. Silne fundamenty gospodarki naszego kontynentu takie jak największa koncentracja najbardziej zamożnych konsumentów, wysokiej jakości siła robocza, dobra infrastruktura i sprzyjający klimat do innowacji – są dla wielu inwestorów istotniejsze niż tymczasowe problemy ekonomiczne kilkunastu krajów unii walutowej – dodaje Paweł Tynel.

Europa Środkowo – Wschodnia wraca do łask

Po rekordowo niskich poziomach inwestycji w latach 2010 i 2011, inwestorzy wracają do Europy Środkowo – Wschodniej. Co prawda aż 75% projektów inwestycyjnych rozpoczętych w pierwszej połowie br. roku trafiło do krajów zachodnich, ale to w centrum i na wschodzie firmy zagraniczne zatrudniały więcej. Aż 53,8% miejsc pracy stworzonych dzięki BIZ na starym kontynencie przypadło na Europę Środkowo – Wschodnią.

– Dane odnośnie liczby tworzonych miejsc pracy na projekt w Europie Srodowej i Wschodniej w stosunku do krajów Europy Zachodniej na pewno cieszą. Trzeba pamiętać, że Polska ma największy udział wśród projektów realizowanych w regionie. To oznacza, że u nas ten przyrost powinien być najsilniejszy. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że jednak 3/4 całej puli inwestycji to zachód Europy, wiec mamy sporo do zrobienia, aby najpierw obronić nasz udział, a docelowo zwiększać atrakcyjność dla inwestorów w regionie – mówi Paweł Tynel.

Najwięcej kapitału płynie (wciąż) z USA

Stany Zjednoczone pozostają największym inwestorem w Europie. 32,5% kapitału, który napłynął dzięki bezpośrednim inwestycjom zagranicznym w pierwszej połowie 2012 roku pochodziło właśnie z USA. Na drugim miejscu w gronie największych inwestorów umocniły się firmy niemieckie, które zainwestowały 12,5% wszystkich nakładów tworząc 27,2% miejsc pracy. Inwestorzy z krajów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) odpowiadali za 5,7% nakładów i 7% miejsc pracy.

Więcej informacji o Bezpośrednich Inwestycjach Zagranicznych w Europie w pierwszej połowie 2012 roku oraz sam pełna wersja raportu Ernst & Young znajduje się na specjalnej stronie internetowej na temat atrakcyjności inwestycyjnej Europy.

Spadek optymizmu funduszy private equity

Niemal dwie trzecie przedstawicieli funduszy private equity z Europy Środkowej w najbliższym półroczu spodziewa się pogorszenia warunków ekonomicznych. A to z kolei może skutkować zmniejszeniem liczby transakcji na tym rynku. Jednocześnie 38 proc. z nich w ciągu najbliższych sześciu miesięcy jest gotowych dokonywać nowych zakupów. To najważniejsze wnioski płynące z najnowszej edycji badania „Central Europe Private Equity Confidence Survey” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte.

Badanie udowodniło, że dynamiczne i nieprzewidywalne zmiany na rynku oraz niepewność co do gospodarczego jutra mają znaczący wpływ na wskaźnik optymizmu wśród inwestorów reprezentujących fundusze private equity. Jeszcze pół roku temu wskazywał on poziom 101, by teraz spaść o 30 punktów do 71. Jest to trzeci najgorszy wynik w niemal dziesięcioletniej historii badania. „W ostatnich dwóch latach widzimy makroekonomiczną huśtawkę nastrojów. Podobnie zły wynik mieliśmy dokładnie rok temu, by potem dynamicznie odbić się od dna. Wydawało się, że optymizm z wiosny zostanie z nami na dłużej, ale niepewna sytuacja w strefie euro i brak jasnych perspektyw na wzrost spółek spowodowały spadek optymizmu inwestorów w kolejnych miesiącach” – tłumaczy Mark Jung, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte. Na to nałożyły się jeszcze malejące nadzieje co do ożywienia w niektórych krajach regionu jak Czechy czy Węgry, a także sygnały świadczące o spowolnieniu wzrostu gospodarczego w Polsce, na Słowacji i Rumunii.

Stąd też brak entuzjastów na rynku private equity. Sześciu na dziesięciu ankietowanych spodziewa się pogorszenia warunków gospodarczych, a pozostali są zdania, że nie ulegną one zmianie. Dla porównania jeszcze wiosną tego roku jedynie 9 proc. wyrażało pesymistyczne nastroje, a 23 proc. przewidywało nawet poprawę sytuacji. Czy obecne gorsze odczucia oznaczają, że na rynku private equity zapanuje zastój? Nic bardziej mylnego. Ok. 17 proc. respondentów zamierza skupić się na pozyskiwaniu nowych funduszy, co dowodzi, że w najbliższych latach zamierzają oni nasilić działalność inwestycyjną. Nie zabraknie kupujących, choć ich liczba znacznie zmalała w porównaniu z ostatnią falą badania. Teraz takie plany zadeklarowało 38 proc. (spadek o 21 pp.). Niemal 45 proc. respondentów zamierza w tym czasie skoncentrować się na zarządzaniu dotychczasowym portfelem (wiosną tego roku – 23 proc.). Trzy czwarte badanych jest zdania, że rozmiar dokonywanych transakcji będzie podobny jak pół roku wcześniej, a 66 proc. przewiduje, że aktywność na rynku będzie taka sama. Co piąty badany oczekuje wzrostu wydajności swoich inwestycji. Ostatnie półrocze pokazało, że na rynku private equity nie brakuje interesujących transakcji i to mimo trudniejszych warunków ekonomicznych. Największy fundusz działający w tym regionie Mid Europa Partners przejął firmę diagnostyki laboratoryjnej Alpha Medical Ventures, a Advent International zyskał kontrolę nad Eko Holding.

Przedstawiciele środkowoeuropejskich funduszy private equity z dużą dozą ostrożności podchodzą jednak do tego, co może wydarzyć się w gospodarce w ciągu najbliższych kilkudziesięciu tygodni. Dlatego aż ponad połowa z nich uważa, że w tym czasie w ich inwestycyjnym portfelu poziomy sprzedaży i kupna będą się równoważyć (wzrost o 14 pp.). 35 proc. wyraża zaś nadzieję, że jednak zakupi więcej (spadek o 24 pp). Niestety niemal pięciokrotnie wzrósł odsetek tych, którzy sądzą , że sprzedaż przeważy (14 proc. w porównaniu do 3 proc. z wiosny tego roku.). Eksperci Deloitte ostrzegają, że jeżeli sytuacja gospodarcza nadal pozostanie niepewna, te nastroje będą się jeszcze pogarszać. „Rynki potrzebują jakiegoś pozytywnego impulsu płynącego ze strefy euro, który spowoduje wzrost optymizmu. Ale jedno jest pewne, reprezentanci funduszy private equity nawet w trudnych czasach dążą do tworzenia wartościowych przedsiębiorstw. To powinno być pozytywnym sygnałem dla wzrostu gospodarczego” – mówi Katarzyna Sermanowicz-Giza, Dyrektor w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Na zakupy świąteczne w 2012 Polacy wydadzą średnio 1280 pln

W tym roku uważniej będziemy wydawać pieniądze na świąteczne zakupy. Wybierzemy tańsze, bardziej użyteczne prezenty w sklepach oferujących niższe ceny. Chętniej niż reszta Europejczyków kupimy upominki przez Internet.

W tym roku na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi polska rodzina wyda ok. 1 280 zł, a to oznacza, że w porównaniu z wydatkami na Gwiazdkę 2011 Polacy planują zwiększyć swój budżet o prawie 12 proc. Jesteśmy coraz bardziej otwarci na nowe technologie – częściej niż inni Europejczycy zrobimy zakupy świąteczne przez Internet. Od pozostałych mieszkańców kontynentu różni nas także zwracanie baczniejszej uwagi na walor edukacyjny upominków dla najmłodszych. Takie m.in. wnioski płyną z badania „Zakupy Świąteczne 2012” przeprowadzonego w 18 krajach przez firmę doradczą Deloitte.

Polacy są coraz bardziej świadomymi konsumentami, dlatego także przy okazji świątecznych zakupów szukają optymalnych dla siebie rozwiązań za pośrednictwem różnych kanałów sprzedaży. Na tym tle wypadamy o wiele lepiej niż reszta mieszkańców Europy. Choć nadal preferujemy tradycyjne sklepy, to aż 44 proc. respondentów badanych przez Deloitte zadeklarowało, że gwiazdkowe zakupy zrobi za pośrednictwem Internetu. W Europie odsetek osób, które skorzystają z tego kanału jest o 11 p.p. niższy. Prawie jedna trzecia respondentów będzie wyszukiwać interesujące ich produkty w Internecie, a 23 proc. porównywać ceny w specjalnie do tego stworzonych serwisach internetowych.

„Polacy są mistrzami w tzw. ‘cross-channel’, czyli szukaniu ofert w Internecie i sklepach stacjonarnych. Aż 95 proc. respondentów wskazuje wyszukiwarki i porównywarki internetowe jako źródło wiedzy pomocne przy planowaniu świątecznych zakupów. To znacznie więcej niż średnia europejska. Z roku na rok rośnie także rola mediów społecznościowych, które zyskały na popularności 9 p.p.. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Szukamy w nich głównie inspiracji i recenzji. Zdaniem respondentów są bardziej rzetelne i uczciwe, w porównaniu z informacjami prezentowanymi przez producentów” – mówi Adam Chróścielewski, Dyrektor w Dziale Audytu Deloitte. To zaufanie do zakupów internetowych nie dotyczy jednak produktów spożywczych. Te ostatnie nadal wolimy kupować w hipermarketach (70 proc.), supermarketach (61 proc.) i sklepach tradycyjnych (45 proc.). Na internetowe zakupy żywnościowe decyduje się tylko co dziesiąty badany.

Jak pokazuje badanie firmy doradczej Deloitte Polacy nie zamierzają ograniczać swojego budżetu świątecznego. Na tegoroczne wydatki przeznaczą prawie 12 proc. więcej, niż wydali w ubiegłym roku. Okazuje się jednak, że przed zeszłorocznymi świętami przeszacowaliśmy plany zakupowe. Według deklaracji z 2011 roku na bożonarodzeniowe prezenty, jedzenie oraz spotkania z najbliższymi mieliśmy zamiar przeznaczyć ok. 1 900 zł. W rzeczywistości wydaliśmy o 750 zł mniej. Wśród europejskich narodów także Włosi rozminęli się ze swoimi planami, za to Grecy i Słowacy znacznie niedoszacowali ostatecznych wydatków. Precyzyjne określili i faktycznie zrealizowali swoje plany w 2011 Niemcy.

Bożonarodzeniowy budżet statystycznej europejskiej rodziny będzie niemal taki sam jak w ubiegłym roku i wyniesie 2 420 zł. Czy i w tym roku Polacy znów wydadzą mniej, niż zaplanowali – nie wiadomo. Ale badanie Deloitte sygnalizuje, że coraz bardziej zaczynamy odczuwać skutki europejskiego kryzysu. „Dotąd byliśmy większymi optymistami. Obecnie 46 proc. badanych ocenia, że polska gospodarka jest w złej kondycji. Odmiennego zdania jest tylko 13 proc. Jeszcze więcej, bo niemal połowa z nas uważa, że sytuacja pogorszy się w 2013 roku. Pod tym względem nie różnimy się od reszty Europy, w której pesymistyczne nastroje wykazuje aż 45 proc. respondentów – analizuje Magdalena Jończak, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte. Tylko co piąty z polskich badanych wyraża nadzieję, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy jego sytuacja finansowa poprawi się. W ubiegłym roku ten odsetek był wyższy o 7 pp. Aż 68 proc. Polaków jest zaś zdania, że ich stan finansów nie zmieni się lub nawet ulegnie pogorszeniu (w 2011 roku 60 proc.)

Mimo tej pesymistycznej oceny własnych możliwości finansowych pozytywnym sygnałem jest to, że nie zamierzamy zadłużać się, aby sfinansować zbliżające się święta. Ośmiu na dziesięciu badanych sięgnie do swoich oszczędności, a tylko co czwarty pokryje wydatki płacąc kartą kredytową. Jedynie 5 proc. zamierza zaciągnąć na ten cel kredyt w banku lub zapożyczyć się u znajomych. Gdzie zatem Polacy będą szukać oszczędności? Zamierzają kupować w tańszych sklepach (81 proc.) i obdarowywać najbliższych mniej kosztownymi (76 proc.) i przecenionymi (69 proc.) prezentami. Polacy, podobnie jak reszta Europejczyków, przy wyborze prezentów będą się kierować głównie ich użytecznością, a nie kupować pod wpływem impulsu. Jak pokazują badania firmy doradczej Deloitte większość respondentów nie zostawia wyboru odpowiednich upominków na ostatnią chwilę. „Co piąty badany deklaruje, że prezenty kupuje już w listopadzie, a 45 proc. wybiera się na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Tylko co czwarty zwleka z nimi do ostatnich dni przed świętami” – mówi Magdalena Jończak.

Pierwszy raz od kliku lat więcej pieniędzy wydamy na jedzenie (34 proc.), niż na upominki (30 proc.), chociaż jeszcze rok temu prezenty były priorytetem dla 41 proc. z nas. Z wyjątkiem Czech, Słowacji, Niemiec i Francji tendencje te podobnie kształtują się w większości krajów Europy.

Z ankiety przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte wynika, że najbardziej wymarzonym prezentem dla statystycznego Europejczyka jest gotówka, która pierwszy raz od lat wygrała z książkami. W Polsce choć popularność gotówki również jest wysoka (40 proc.), niewielką przewagą wygrała jednak książka (41 proc.). Jeszcze w ubiegłym roku gotówka znajdowała się na trzecim miejscu, w tym zaś wyprzedziła tak popularne perfumy i kosmetyki (37 proc.). Coraz więcej z nas marzy o tabletach (24 proc. wzrost o 10 p.p. rok do roku) oraz smartfonach (22 proc. wzrost o 9 p.p. rok do roku).

Jednak sprzętu elektronicznego nie ma na liście upominków, które zamierzamy sprawić naszym najbliższym. Stawiamy na książki, kosmetyki i słodycze, które wyparły biżuterię i zegarki. Mimo pragmatycznego spojrzenia na świąteczne prezenty nie brakuje nam inwencji, bo tylko 13 proc. Polaków chce podarować swoim najbliższym gotówkę. Na tle Europejczyków pozytywnie wyróżniają nas prezenty dla dzieci, myślimy bowiem o ich rozwoju intelektualnym i edukacji. Dlatego kupujemy im zabawki edukacyjne i naukowe (30 proc.), książki oraz gry i puzzle (po 24 proc.). W pierwszej dziesiątce pojawiły się także odzież i obuwie (14 proc.), co może wskazywać na to, że stawiamy na tak nielubiane przez najmłodszych tzw. „pożyteczne prezenty”.

O badaniu:
Badanie przeprowadzono w 18 krajach Europy. Jest to szesnasta edycja w Europie, a czwarta w Polsce. Badanie przeprowadzono wśród 18 587 pełnoletnich osób, w tym 784 z Polski. Informacje zostały zgromadzone we wrześniu 2012 za pomocą kontrolowanego internetowego badania panelowego.

Rynek budowlany pogłębia się w kryzysie

W wyniku mniejszej liczby realizowanych inwestycji infrastrukturalnych w 2013 r. rynek budowlany odnotuje pierwsze od 10 lat spadki. Obecne spowolnienie jest najlepszym momentem na naprawę wadliwych przepisów Prawa Zamówień Publicznych, uzdrowienie branży i przygotowanie jej na kolejną falę zrywu inwestycyjnego.

Wyniki szesnastej edycji badania wśród pracowników wysokiego szczebla zarządzania oraz pionów operacyjnych 200 największych polskich firm budowlanych przeprowadzonego przez firmę badawczą PMR na potrzeby raportu „Sektor budowlany w Polsce, II połowa 2012 – Prognozy rozwoju na lata 2012-2015” przyniosły bardzo poważne pogorszenie nastrojów w branży budowlanej w Polsce. Indeks Koniunktury Budowlanej PMR przyjął we wrześniu 2012r. wartość -30,2 pkt. Jest to osłabienie równie silne jak podczas pierwszej fali kryzysu z przełomu lat 2008/2009.

Tak znaczne osłabienie koniunktury w branży zbieżne jest z najnowszymi prognozami analityków PMR dla rynku budowlanego, zakładającymi na 2013 r. pierwsze od 10 lat spadki rynku budowlanego. Będzie to jednak korekta jednocyfrowa, w granicach 7%. Przed głębszymi spadkami rynek uchroni stabilny rozwój segmentu niemieszkaniowego oraz rozwijające się budownictwo kolejowe i przemysłowe, w tym realizacja kilku dużych inwestycji energetycznych. Ożywienie w branży budowlanej powrócić może dopiero w 2015 r. wraz z szybszym wzrostem gospodarczym i realizacją pierwszych znaczących inwestycji współfinansowanych z nowej perspektywy unijnej.

Za oczekiwane spadki w budownictwie odpowiadać będzie przede wszystkim segment drogowy, który doprowadził w tym roku na krawędź bankructwa wiele spółek budowlanych. Przedstawiciele największych firm budowlanych zapytani w badaniu o preferowane zmiany w Prawie Zamówień Publicznych, które w znacznym stopniu pozwoliłyby na ograniczenie patologicznych sytuacji w budownictwie wskazali kilka istotnych rozwiązań wartych przeanalizowania.

Najpopularniejszym rozwiązaniem jest opcja polegająca na wykluczaniu z przetargów firm, które zaoferowały skrajne oferty cenowe, tj. najdroższą i najtańszą prawidłowo skalkulowaną ofertę. Sytuacja taka w opinii firm ukróciłaby proceder przyznawania kontraktów w oparciu o nierynkowe oferty motywując przedsiębiorców do przygotowywania wyważonych propozycji.

Kolejnym zapisem, który firmy chętnie widziałyby w zamówieniach publicznych jest możliwość indeksacji ofert cenowych o niedające się przewidzieć wzrosty cen głównych materiałów i usług.

Inną często wymienianą przez badane firmy propozycją zmian jest częstsze stosowanie dodatkowych kryteriów wyboru oferty w przetargu oraz stosowanie dialogu technicznego przez przystąpieniem do procedury przetargowej. Co ważne, w projekcie zmian w Prawie Zamówień Publicznych pojawiły się propozycje, które będą umożliwiały poniekąd wspólne określenie najlepszych technicznych i kosztowych możliwości realizacji danego zamówienia, co z punktu widzenia innowacyjności oraz komunikacji pomiędzy stronami przetargu należy uznać za bardzo dobry kierunek zmian.

Rzadziej wskazywanymi propozycjami jakie sektor budowlany widziałby w prawie zamówień publicznych są zapisy o ściślejszej kontroli przepływu środków na linii zamawiający-wykonawca-podwykonawca, zmiana warunków użyczania referencji i kadr przez podmioty biorące udział w przetargu, czy też objęcie ochroną zapisu Kodeksu Cywilnego grupy dostawców materiałów i usług.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Sektor budowlany w Polsce, II połowa 2012 – Prognozy rozwoju na lata 2012-2015”.

Wyniki Rainbow Tours po trzech kwartałach 2012

W skonsolidowanym raporcie kwartalnym opublikowanym 14.11.2012 Rainbow Tours podsumował swoje wyniki. Przychody ze sprzedaży osiągnięte przez całą Grupę Kapitałową wyniosły 522,2 mln złotych i są wyższe od analogicznego okresu w roku ubiegłym o 42,6% natomiast przychody jednostki dominującej osiągnęły wynik 504 mln złotych.

Kolejne upadłości biur podróży oraz linii OLT Express te nie miały wpływu na działalność spółki oraz jej wynik finansowy. Dla Grupy Kapitałowej Rainbow Tours S.A. upadek przewoźnika nie miał znaczenia ze względu na marginalny charakter współpracy (około 2 % lotów tygodniowych ze wszystkich lotów czarterowanych). Po upadku Sky Clubu szczególnie Rainbow Tours S.A. oraz Bee&Free odnotowały znaczący wzrost rezerwacji na imprezy rozpoczynające się od lipca do października. Wpływ tego zjawiska wyraźnie jest widoczny w przychodach.

Grupa Kapitałowa odnotowała znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży. Po 9 miesiącach 2012 roku przychody ze sprzedaży Grupy wyniosły 522, 2 mln zł, podczas gdy w okresie analogicznym 2011 roku sprzedaż zamknęła się kwotą 366,1 mln zł. Wzrost wyniósł 42,6 % i jest zdeterminowany głównie wzrostem przychodów w spółce dominującej. W analizowanym okresie Grupa Kapitałowa wygenerowała zysk netto w wysokości 5,5 mln zł. W wynikach największy wkład miał III kwartał, ze względu na szczyt sprzedaży oferty wakacyjnej. W tym okresie obroty wyniosły 302,5 mln złotych, czyli o 87,4 mln złotych więcej niż w roku ubiegłym.