EUR/USD w centrum uwagi: inwestorzy reagują na inflację i oczekują sygnałów od EBC

Początek dnia okazał się wczoraj dużo spokojniejszy niż kolejne godziny, wypełnione zamieszaniem w mediach. W USA ceny producentów rosną wolniej niż oczekiwano. Rynki czekają na ważne dane zza oceanu oraz konferencję prasową prezes EBC.

Reakcje rynków

Wczorajszy dzień pokazał nam, jak działają emocje związane z bezpieczeństwem kraju. Zaczęło się relatywnie spokojnie, niestety w ciągu dnia ten spokój stopniowo zanikał, by finalnie powrócić. Lepiej było to widać na giełdach niż na walutach. WIG20 otworzył się ze stratą niemal 20 pkt, po czym spadł jeszcze 50 pkt, co sumarycznie dawało niemal 3% spadku. Do końca dnia odrobił jednak ponad 40 pkt z tego spadku. Polski złoty tracił wczoraj w ciągu dnia,  w szczytowym momencie 2 grosze względem euro, ale pod koniec dnia odrobił pół grosza z tej straty. Podobny był zakres ruchu na dolarze. Trzeba pamiętać, że tak duże zamieszanie jest również powodem niejednoznacznego przekazu w mediach, w których próbowano przypisać sprawstwo tych wydarzeń Ukrainie.

Nagły spadek inflacji w USA

Na razie wspomniany w nagłówku ruch dotyczy tylko inflacji producenckiej. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek spodziewał się wzrostu o 3,3%, a otrzymał 2,6%. To duża zmiana, która może korzystnie przełożyć się na portfele Amerykanów. Nie są to jeszcze ceny dla nich, ale mniejsza presja ze strony producentów powinna przełożyć się na ceny na półkach. To z kolei powoduje, że maleją wątpliwości względem kolejnych obniżek stóp procentowych. Tym samym mamy sygnał osłabiający dolara amerykańskiego. Inwestorzy odchodzą od dolara, bo widzą, że powinien on płacić coraz niższe odsetki. Wczoraj po raz pierwszy w tym tygodniu za jedno euro trzeba było zapłacić mniej niż dolara i siedemnaście centów.

Czekając na EBC

Dzisiaj poznamy decyzję Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. Sama decyzja wydaje się oczywista. Raczej nie należy się spodziewać obniżki. Główna stopa procentowa powinna pozostać na poziomie 2,15%. Wydaje się, że – przy inflacji wynoszącej 2,1% – na razie nie ma przestrzeni na dalsze obniżki. Trzeba jednak pamiętać, że prognozy znaczących spadków inflacji mogą tę przestrzeń wykreować. Dla rynków walutowych kluczowa będzie jednak nie sama decyzja, a konferencja po niej. Jeśli mamy poznać jakieś prognozy, to właśnie wtedy. Nie bez znaczenia jest też fakt, że konferencja odbędzie się kwadrans po danych o inflacji konsumenckiej z USA. Po wczorajszym odczycie wskaźnika dla producentów oczekiwania inwestorów mogły się zmienić. W rezultacie możemy oczekiwać intensywnej drugiej połowy dnia na głównej parze walutowej EURUSD, a tym samym na parach od niej zależnych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

12:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:15 – Strefa Euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – inflacja konsumencka.

Autor: Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

CBAM: nowe obowiązki dla importerów, uproszczenia w drodze. Co się zmienia?

CBAM (ang. Carbon Border Adjustment Mechanism) to unijny mechanizm regulacyjny, którego znaczenie dla globalnego handlu będzie systematycznie rosło w najbliższych latach. Dlaczego? Ponieważ wprowadza dodatkowe opłaty za emisje CO₂ związane z produkcją wybranych towarów importowanych do Unii Europejskiej. Celem CBAM jest ograniczenie przenoszenia energochłonnej produkcji poza UE do krajów o mniej rygorystycznych regulacjach klimatycznych. Mechanizm obejmuje produkty z sektorów o wysokim śladzie węglowym – przede wszystkim stal, żelazo i aluminium, które dominują w strukturze importu objętego CBAM. Oprócz nich regulacją objęto także m.in. cement, nawozy, energię elektryczną oraz wodór. Dotyczy importu z państw trzecich, które nie uczestniczą w systemie EU ETS. Wyjątek stanowią produkty pochodzące z Islandii, Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii – krajów zintegrowanych z unijnym rynkiem uprawnień do emisji.

Ze względu na skalę obowiązków raportowych, wpływ na ceny oraz potencjalne ryzyka dla łańcuchów dostaw, CBAM stanowi wyzwanie dla wielu firm – zwłaszcza importerów i podmiotów przemysłowych. Dlatego tak ważne jest korzystanie ze wsparcia doświadczonego partnera, który nie tylko zna mechanizm CBAM, ale również potrafi przełożyć jego złożone wymagania na konkretne działania i korzyści dla biznesu.

Najpierw samo raportowanie, a później opłaty

Obecnie CBAM funkcjonuje w fazie przejściowej, która potrwa do końca 2025 roku. W tym okresie importerzy nie ponoszą jeszcze opłat, ale są zobowiązani do kwartalnego raportowania emisji CO₂ związanych z importowanymi towarami. Sprawozdania muszą być sporządzane na podstawie danych rzeczywistych dostarczanych przez producentów. Jeśli jednak dostawca nie jest w stanie ich przekazać, importer zobowiązany jest do złożenia raportu na podstawie tzw. „danych zerowych”. W praktyce takie podejście może prowadzić do zawyżonego poziomu raportowanych emisji – a tym samym do wyższych kosztów po wejściu CBAM w pełni.

Co istotne, importer musi również udokumentować próby pozyskania danych rzeczywistych. Brak takich dowodów – np. korespondencji z dostawcą – może skutkować dodatkowymi kontrolami ze strony Komisji Europejskiej. Dokumentacja kontaktu z dostawcami powinna być archiwizowana i dołączana do składanych sprawozdań.

Od 2026 roku CBAM wejdzie w fazę operacyjną. Oprócz obowiązków raportowych importerzy będą zobowiązani do zakupu specjalnych certyfikatów CBAM, których liczba będzie zależna od poziomu emisji zawartych w imporcie. Firmy, które już teraz wdrażają procedury zgodne z CBAM – np. pozyskują dane emisyjne od dostawców, standaryzują procesy raportowania, archiwizują dokumentację – będą lepiej przygotowane na nadchodzące obowiązki. Ma to bezpośrednie przełożenie na ograniczenie ryzyka operacyjnego i kosztowego.

Brak odpowiedniego przygotowania może skutkować nie tylko karami finansowymi, ale także utratą statusu upoważnionego zgłaszającego – co w praktyce oznacza zablokowanie możliwości importu towarów objętych CBAM.

CBAM: nadchodzące uproszczenia i zapowiedź rozszerzenia zakresu regulacji

W ostatnich miesiącach Komisja Europejska zapowiedziała zmiany w ramach pakietu Omnibus, których celem jest częściowe uproszczenie obowiązków administracyjnych i raportowych związanych z CBAM. Propozycje te mają złagodzić obciążenia szczególnie dla mniejszych importerów oraz zwiększyć przejrzystość i przewidywalność całego systemu.

Jedną z kluczowych zmian jest podniesienie progu importu objętego obowiązkiem raportowania do poziomu 50 ton rocznie. Oznacza to, że wielu drobnych importerów zostanie zwolnionych z obowiązku składania kwartalnych sprawozdań, co znacząco zmniejszy liczbę podmiotów objętych raportowaniem CBAM. Uproszczone mają zostać również: procedury autoryzacji importerów, metody obliczania emisji związanych z produkcją towarów, a także zasady raportowania danych.

Od 2027 roku importerzy zyskają możliwość wykazywania kosztów emisji poniesionych w krajach trzecich przy użyciu uśrednionych danych krajowych – co ma przeciwdziałać ryzyku podwójnego naliczania opłat (zarówno w kraju produkcji, jak i na granicy UE). To szczególnie istotne dla importerów współpracujących z producentami z krajów, które już wdrożyły własne systemy opłat emisyjnych.

Pakiet Omnibus to również zapowiedź kolejnych kroków – rozszerzenia CBAM na nowe sektory i produkty w kolejnych latach. Oznacza to, że coraz więcej firm – także spoza obecnie wskazanych branż – powinno rozpocząć analizę potencjalnego wpływu CBAM na swoją działalność.

CBAM nie jest wyłącznie kolejną regulacją środowiskową – to model prezentujący nowe podejście do międzynarodowego handlu. Dla wielu firm może się okazać barierą, ale dla tych, które przygotują się odpowiednio i zaczną działać już teraz, może stanowić realną przewagę konkurencyjną. Pakiet Omnibus daje biznesowi nieco więcej przestrzeni, ale nie zwalnia z odpowiedzialności. Dlatego warto mieć u boku partnera, który rozumie złożoność tego mechanizmu i potrafi przekuć go w atut – również w perspektywie strategicznej.

Autor: Dagmara Barwa, Deputy Customs Product Director, Rohlig SUUS Logistics

Bezpieczeństwo państwa to nie tylko armia. Kluczowe stają się przepisy o zamówieniach obronnych

Atak rosyjskich dronów na Polskę przypomina, że bezpieczeństwo państwa nie zależy wyłącznie od armii i technologii, ale także od przepisów regulujących zakupy dla wojska i infrastruktury krytycznej. W sytuacjach zagrożenia kluczowe staje się pytanie: czy obecny system zamówień publicznych nadąża za realiami współczesnych konfliktów?

Zamówienia obronne – więcej niż broń i rakiety

Zamówienia publiczne w szeroko rozumianym obszarze bezpieczeństwa obejmują nie tylko kontrakty na sprzęt wojskowy, ale też chociażby ochronę obiektów, usługi IT czy roboty budowlane infrastruktury cywilnej. Wszystkie te zakupy podlegają szczególnym regulacjom ustawy z 11.09.2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320), dalej p.z.p.

Zamówienia obronne to nie tylko wielkie kontrakty zbrojeniowe. To także codzienne usługi i dostawy, które w sytuacji kryzysowej decydują o odporności państwa – od ochrony obiektów, przez transport, po zabezpieczenia cyfrowe – mówi mec. Michał Liżewski, ekspert ds. zamówień publicznych z kancelarii LEGALLY.SMART.

Procedury kontra rzeczywistość kryzysowa

Specyfika tego rodzaju zamówień oznacza wyższe progi finansowe, często surowsze wymogi wobec wykonawców i dodatkowe procedury bezpieczeństwa. Kontrakty są więc prestiżowe, ale też trudniej dostępne dla wielu firm.

Co istotne, Polska przeznacza na obronność rekordowe środki – na 2026 rok zaplanowano aż 201 mld PLN, czyli 4,83% PKB i ponad 20% wszystkich wydatków budżetowych. To najwyższy poziom w NATO. Pieniądze mają trafić m.in. na artylerię, systemy dronowe, cyberbezpieczeństwo, infrastrukturę i logistykę.

Prawo zamówień publicznych daje możliwość udzielania zamówień publicznych w różnych trybach, które powinny być traktowane jako narzędzie do najbardziej efektywnego zaspokojenia danej potrzeby publicznej – zarówno na szczeblu państwowym jak i lokalnym. W obliczu ostatnich ataków hybrydowych czy dronowych najważniejsze jest zapobieganie, czyli zakupy niejako stanowiące odpowiedź na przyszłe zagrożenia. Prawo musi nadążać za rzeczywistością, bo w obronności czas reakcji jest równie ważny jak sama technologia – podkreśla mec. Michał Liżewski.

Czas na debatę o zmianach?

Obecne przepisy implementują unijne dyrektywy i w wielu przypadkach sprawdzają się dobrze. Jednak pytanie o ich elastyczność wobec realnych zagrożeń pozostaje otwarte. Czy Polska powinna rozważyć uproszczenia procedur, które pozwoliłyby na szybsze zakupy w obszarze obronności i bezpieczeństwa? To temat, który – jak pokazują ostatnie wydarzenia – zyskuje znaczenie nie tylko wśród prawników, ale przede wszystkim w debacie publicznej.

56% ofert pracy w IT tylko na B2B – rosną obawy o skutki podwyżki składki zdrowotnej

Od stycznia 2026 r. może nastąpić wzrost minimalnej składki zdrowotnej dla przedsiębiorców – nawet o 37 proc. Wzrosną również składki ZUS. Tymczasem w branży IT kontrakt B2B stanowi preferowaną formę współpracy, również ze strony zatrudniających – w 56 proc. ogłoszeń opublikowanych w tym roku na No Fluff Jobs nie ma innych opcji. W kategoriach niezwiązanych z IT tego typu oferty stanowią mniej niż ⅕, a umowa o pracę jako jedyna dostępna możliwość pojawia się w 65 proc. ogłoszeń. Jednocześnie, niezależnie od kategorii, spada liczba ofert dających możliwość wyboru między B2B a innymi formami zatrudnienia.

W aż 56 proc. ofert pracy w branży IT jedyną dostępną formą zatrudnienia jest kontrakt B2B – tak wynika z analizy ogłoszeń opublikowanych w tym roku na No Fluff Jobs, polskim portalu z ogłoszeniami, który od 10 lat ułatwia kandydatom i kandydatkom znalezienie pracy dopasowanej do ich oczekiwań finansowych. W porównaniu do 2024 roku stanowi to wzrost o 7 p.p. Odsetek ofert, w których wymienione są zarówno kontrakt B2B, jak i inne typy umów, spadł o 8 p.p. – z 23 proc. w 2024 r. do 15 proc. w 2025 r.

Od lat dominującą formą współpracy w branży technologicznej, zwłaszcza na stanowiskach mid i senior, jest umowa B2B – mówi Paulina Król, Chief People & Operations Officer w No Fluff Jobs. – Firmy, z racji większej elastyczności współpracy, zachęcają nowych pracowników do założenia działalności gospodarczej lub preferują przy wyborze kandydatów, którzy już JDG mają. Sami pracownicy w tym układzie też raczej nie są stratni – w IT zarobki wśród doświadczonych osób są wysokie, a przy działalności gospodarczej kwota netto trafiająca do pracownika jest dużo wyższa niż na etacie. Natomiast to współpracownik musi pokrywać koszty, które są „wbudowane” w umowy o pracę, takie jak zabezpieczenie emerytalne czy zdrowotne.

Dla kontrastu, ogłoszenia IT, w których jedyną dostępną formą zatrudnienia jest umowa o pracę, stanowią 28 proc. wszystkich ofert opublikowanych w tym roku na portalu No Fluff Jobs, a więc 2 razy mniej niż w przypadku umów B2B. W porównaniu do 2024 r. odnotowano tu niewielki wzrost, zaledwie o 1 p.p. Rekrutacje, w których nie oferuje się zatrudnienia ani na podstawie kontraktu B2B, ani na podstawie umowy o pracę, to zaledwie ok. 1 proc. wszystkich ogłoszeń na No Fluff Jobs.

Przy tak wyglądającym rynku pracy wprowadzenie wyższej składki zdrowotnej dla samozatrudnionych może mieć negatywne skutki dla sektora technologicznego. Kontraktorzy będą oczekiwać wyższych stawek, aby zrekompensować spadek dochodu netto, co przełoży się na presję płacową. Z jednej strony może to skutkować wzrostem rotacji i większym zainteresowaniem etatem, gdzie koszt składek częściowo przejmuje pracodawca, natomiast z drugiej – w obecnej sytuacji rynkowej, w której to pracodawcy rozdają karty, współpracownikom może bardziej zależeć na utrzymaniu stabilności współpracy niż szukaniu nowych możliwości i będą gotowi przełknąć tę zmianę – komentuje Paulina Król, Chief People & Operations Officer w No Fluff Jobs.

Poza IT dominuje zatrudnienie na umowie o pracę

Wśród branż niezwiązanych z IT te proporcje kształtują się zupełnie inaczej – kontrakt B2B jako jedyna dostępna forma zatrudnienia pojawia się w 19 proc. ofert (wzrost o 2 p.p. w stosunku do 2024 r.). Wyłącznie umowę o pracę oferuje się w 65 proc. ogłoszeń (wzrost o 8 proc. w stosunku do 2024 r.). Odsetek ofert, w których wymienione są zarówno kontrakt B2B, jak i inne typy umów, wynosi 11 proc., o 9 punktów procentowych mniej niż w ubiegłym roku. Rekrutacje z możliwością zatrudnienia wyłącznie na podstawie innych typów umów niż B2B lub etat stanowią ok. 4 proc.

Polska ma już złoto o wartości prawie 205 mld PLN

Złoto od dawna pełni w gospodarce rolę zarówno bezpiecznej przystani, jak i nośnika wartości. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, złoto występuje w różnych postaciach — od rezerw banku centralnego po prywatne oszczędności, biżuterię i sztabki inwestycyjne. Według ostatnich danych łączna wartość złota posiadanego przez Narodowy Bank Polski to niemal 205 miliardów złotych.

W czasach globalnej niepewności złoto staje się już nie tylko symbolem stabilności, ale jednym z istotnych narzędzi do ochrony zgromadzonego kapitału. W tak turbulentnych czasach jest bezpiecznym rozwiązaniem i ochroną przed inflacją oraz zawirowaniami geopolitycznymi.

Jak mówi ekspert Goldsaver i Goldenmark Michał Tekliński: historia pokazuje, że w okresach wysokiej inflacji, spadków na giełdach czy napięć geopolitycznych złoto często utrzymuje lub zwiększa swoją wartość, stabilizując portfel inwestora. To sprawia, że jest ono skuteczną „polisą” na ryzyko systemowe.

Narodowy Bank Polski od 2018 roku prowadzi intensywne zakupy złota i dysponuje obecnie rezerwami znacząco przekraczającymi 500 ton, co plasuje NBP już na 13. miejscu w globalnym rankingu złotych rezerw banków centralnych, wyprzedzając nawet Europejski Bank Centralny. W tym roku NBP nabył ponad 67 ton złota, co jest historycznym rekordem.

Tylko w 1 kwartale 2025 roku Polska była największym na świecie nabywcą złota wśród banków centralnych, zakupiła bowiem 49 ton złota – więcej niż jakikolwiek inny bank centralny, więcej niż Chiny, Indie czy Kazachstan. Byliśmy liderem także w 2 kwartale, przy zakupach na poziomie niemal 19 ton.

Przyjęta przez Zarząd Narodowego Banku Polskiego strategia zakładała, że udział złota w rezerwach osiągnie poziom 20%. Ten cel został zrealizowany, a złoto stanowi już ponad 21% rezerw. Prezes NBP Adam Glapiński poinformował ostatnio, że zamierza zaproponować zarządowi banku zwiększeniu udziału rezerw złota nawet do 30%.

W Europie popyt na złote sztabki i monety przejawia tendencję rosnącą. Według najnowszych danych Światowej Rady Złota, w drugim kwartale 2025 roku przekroczył 28 ton, czyli wzrósł o 156% w skali rok do roku i o 6% względem poprzedniego kwartału. Coraz więcej w złoto inwestują również Polacy. Według różnych badań już blisko 15% obywateli naszego kraju przyznaje się do inwestycji w złoto.

Popularność złota rośnie, ponieważ inwestorzy postrzegają je jako aktywo odporne na inflację i kryzysy. Wzrost cen kruszcu dla wielu inwestorów, jest potwierdzeniem jego roli jako bezpiecznej przystani – im więcej zagrożeń w gospodarce i polityce, tym większy popyt. Trend ten wspiera przykład banków centralnych, w tym NBP, które w ostatnich latach intensywnie zwiększają rezerwy złota, wysyłając rynkom jasny sygnał o strategicznym znaczeniu tego aktywa – tłumaczy Tekliński.

Natomiast jak przekonują analitycy banku inwestycyjnego Goldman Sachs, złoto wchodzi w okres sezonowego spowolnienia, ale jego fundamenty są dziś trwalsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Bank podtrzymuje prognozę, że w połowie 2026 roku uncja kruszcu osiągnie poziom 4 000 USD, a głównymi motorami wzrostu pozostaną banki centralne oraz napływ środków do funduszy ETF.

Złoto wyróżnia się na tle innych metali szlachetnych wyjątkową płynnością, globalną rozpoznawalnością i stabilnością wartości. Srebro czy platyna mają szerokie zastosowanie przemysłowe, co czyni je bardziej podatnymi na cykle koniunkturalne. W przypadku innych niż złoto metali szlachetnych, dla indywidualnych kupujących pewnym wyzwaniem są również kwestie podatkowe, zwłaszcza objęcie pełną stawką podatku VAT, tak popularnego kruszcu jak srebro – wyjaśnia Marta Dębska, ekspertka Goldsaver i Goldenmark.

Polski przemysł obronny musi otworzyć się na prywatny kapitał i startupy

Sektor obronny potrzebuje deregulacji i repolonizacji. „Myśl technologiczna dawno wyprzedziła już zasady i regulacje”.

– Bezpieczeństwo jest najważniejsze, nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Czasem jednak mamy wrażenie, że mindset naszych uczelni, start-upów, firm IT czy producentów nie jest wystarczająco wykorzystywany. Kiedy dochodzi do sytuacji takiej jak naruszenie przez rosyjskie drony polskiej przestrzeni powietrznej to naturalnym jest, że pojawia się pytanie: czy my jako naród jesteśmy świadomi, jakie zagrożenie jest blisko nas? Czy codzienna praca przedsiębiorców mogłaby być szerzej wykorzystywana do zapewniania nam bezpieczeństwa – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Innowacje wyprzedzają legislację

Bezpieczeństwo dla Północnej Izby Gospodarczej pozostaje jednym z najważniejszych tematów – wypowiadaliśmy się już o kontrolach na granicach Polski i Niemiec. Akceptujemy je, mimo że trudno nazwać je korzystnymi dla naszej gospodarki.

Ostatnie zdarzenia związane z naruszaniem przestrzeni powietrznej przez drony z Rosji każą zadać pytanie: czy jesteśmy gotowi na zagrożenie? Czy istnieje możliwość, by lepiej wykorzystywać potencjał naszych firm technologicznych?

– Z pełnym przekonaniem popieram stanowisko dotyczące natychmiastowej deregulacji sektora dronowego w Polsce. To jeden z tych obszarów gospodarki, w którym innowacje wyprzedzają legislację, a nadmierne ograniczenia prawne hamują rozwój młodych, ambitnych przedsiębiorstw. Polska dysponuje unikalnym kapitałem – wiedzą inżynierską, doświadczeniem start-upowym i determinacją młodych twórców technologii. Mamy fantastycznych naukowców np. na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym z którym Północna Izba Gospodarcza blisko współpracuje czy na Politechnice Morskiej w Szczecinie. Dlaczego nie wykorzystać ich potencjału? Dlaczego nie motywujemy naukowców i przedsiębiorców do innowacji w tym zakresie – mówi Hanna Mojsiuk.

W opinii prezes Mojsiuk innowacja w sektorze militarnym  powinna być w centrum strategii państwa.

– Zgadzam się również, że konieczne jest uniezależnienie tego rynku od monopolu spółek państwowych i otwarcie go na prywatny kapitał oraz współpracę międzynarodową. Wsparcie finansowe – zarówno publiczne, jak i prywatne – dla polskich technologii, takich jak systemy zdalnego sterowania dronami, może przełożyć się na globalny sukces. Tutaj znów w centrum uwagi mamy dwa hasła o których jako przedsiębiorcy mówimy od dawna: deregulacja i repolonizacja. Stawiajmy na nasze pomysły, testujmy je i wdrażajmy w życie – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Program SAFE i inwestycje w obronność. Więcej pieniędzy na zakupy w Polsce

Północna Izba Gospodarcza widzi w progresywnym rozwoju branży militarnej i wojskowej nie tylko szansę dla branży high-tech, ale i dla całej gospodarki – od logistyki, przez bezpieczeństwo, po przemysł morski i energetykę. Dlatego apelujemy, aby sektor dronowy potraktować jako priorytet w agendzie gospodarczej rządu i otworzyć przestrzeń dla polskich startupów, które mogą być liderami w Europie.

– Zaledwie kilka dni temu słyszeliśmy o rozstrzygnięciach przydziału środków w ramach programu pożyczek SAFE. Z kwotą w wysokości 43,7 mld euro Polska będzie największym beneficjentem programu. Życzyłabym sobie, by nie były to środki, które będziemy wydawać na zbrojenia i wzmacnianie naszej obronności poprzez zakupy z innych krajów, ale także u naszych producentów, którzy powinni już dawno szerzej specjalizować się także w produkcji metalowej, militarnej czy związanej np. z zakupem prochu, amunicji czy chemii niezbędnej do produkcji materiałów potrzebnych nam do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Na wsparciu polskiej obronności zyska także np. sektor TSL, produkcja, przemysł, sektor chemiczny czy handel. Każde miejsce pracy w przemyśle będzie generować kolejne miejsca pracy. To branża, którą należy wzmacniać, ale także otwierać ją szerzej, do czego Północna Izba Gospodarcza namawia rządzących.

Czego boją się polscy przedsiębiorcy? Inflacja, nieuczciwi klienci i destabilizacja państwa

Inflacja jest obecnie największą obawą liderów biznesu, o czym informuje blisko 40% z nich. To odpowiedź wybierana przede wszystkim przez właścicieli firm, zatrudniających ponad 250 osób w branży consultingu i doradztwa strategicznego. Natomiast 36% wskazań na liście lęków dotyczy nieuczciwych klientów, a przeszło 21% – destabilizacji państwa. Na kolejnych miejscach pojawiają się inwigilacja władzy (np. szpiegowanie działań firmy) oraz konflikt Polski z krajami spoza UE. Z kolei najmniej lęków wzbudza sztuczna inteligencja. Jednocześnie ponad 2% ankietowanych niczego się nie boi.

Liderzy obaw

Dzięki sondażowi współautorstwa platformy ePsycholodzy.pl wiemy, czego obecnie najbardziej obawiają się liderzy biznesu, czyli osoby, które prowadzą firmę lub zarządzają przedsiębiorstwem. 2,2% z ponad pół tysiąca ankietowanych niczego się nie boi. Z kolei 0,2% respondentów niepokoi się czymś, co nie zostało ujęte na liście 29 obaw i lęków. Natomiast 4,2% nie potrafi się określić w tym temacie.

– Wyniki sondażu nie powinny nikogo dziwić. Od lat prowadzenie biznesu w Polsce to swoisty bieg z przeszkodami – nieprzyjazna administracja, niestabilne i niejasne przepisy, zatory płatnicze. W ostatnich latach doszły nowe czynniki – rosnące koszty pracy, poprzedzone pandemią i wybuchem wojny w Ukrainie. One rodzą lęki przed wystąpieniem zdarzeń nieprzewidywalnych, a rzutujących w wysokim stopniu na warunki prowadzenia działalności gospodarczej – komentuje Piotr Rogowiecki, dyrektor departamentu analiz i legislacji w Pracodawcach RP.

Biorąc pod uwagę ww. listę, 39,4% respondentów obawia się inflacji (w tym utraty wartości pieniądza). Jak przekonuje dr hab. inż. Krzysztof Zięba z Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej, prof. tej uczelni, jest to zrozumiałe w kontekście niedawnych doświadczeń. Wielu właścicieli firm nigdy wcześniej nie zetknęło się z tak wysoką inflacją. To mogło być traumatyczne przeżycie, zwłaszcza że na ogół przedsiębiorcy nie umieli się zabezpieczyć przed jej negatywnym wpływem na biznesy. Według eksperta, obecne obawy o niekontrolowany wzrost cen nie są jednak uzasadnione. W krajobrazie makroekonomicznym nie widać istotnych zagrożeń w tym zakresie.

– Choć obecnie inflacja istotnie spadła, obawy nie zniknęły. Wynikają one z niestabilności otoczenia, tj.  niepewnej polityki fiskalnej i monetarnej, kosztów energii, cen surowców oraz napięć geopolitycznych. W najbliższym okresie scenariusz powrotu do dwucyfrowej inflacji nie wydaje się realny, ale ryzyko podwyższonego wskaźnika – wyższego niż cel NBP – już tak. Oznacza to, że firmy będą nadal ostrożne i zachowawcze w planowaniu wydatków i inwestycji – analizuje Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

O inflacji mówią przede wszystkim osoby pracujące lub prowadzące firmę w mieście liczącym od 20 tys. do 49 tys. mieszkańców (wśród nich – 48,1%), z wykształceniem wyższym (41,8%), zajmujący stanowisko właściciela firmy (46,2%), z przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 250 osób (49,5%), z branży consultingu i doradztwa strategicznego (52,9%). Według Piotra Rogowieckiego, przedstawione wyniki pokazują, że inflacji obawiają się tak naprawdę wszyscy przedsiębiorcy, co nie jest zaskakujące. Wszyscy mamy w pamięci kilkunastoprocentową inflację z 2022 roku i początku 2023 roku.

– Wymienione grupy mają większą świadomość ekonomiczną i analizują wskaźniki gospodarcze, co wyjaśnia wyższy poziom lęku. Właściciele i menedżerowie dużych firm lepiej widzą wpływ inflacji na koszty surowców, wynagrodzeń, inwestycji i planowania długoterminowego. To osoby, które analizują wyzwania i starają się im zaradzić – dodaje psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Wokół ekonomii

Na drugim miejscu w rankingu obaw i lęków widzimy nieuczciwych klientów – 36%, a na trzecim – destabilizację państwa (protesty, strajki, zamieszki) – 21,4%. Dr hab. inż. Krzysztof Zięba, profesor Politechniki Gdańskiej, stwierdza, że obawy dotyczące nieuczciwych klientów są uzasadnione. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z tego, że możliwości dochodzenia swoich należności na drodze sądowej są w Polsce dość problematyczne. Przewlekłość postępowań sądowych uległa dalszemu wzrostowi na skutek zawirowań w krajowym systemie wymiaru sprawiedliwości.

– Nie zaskakuje to, że ponad jedna piąta ankietowanych wskazuje destabilizację państwa. Dynamiczna sytuacja polityczna, protesty czy strajki mogą istotnie wpłynąć na bieżącą działalność firm. Wśród nich największe lęki mogą budzić zakłócenia łańcuchów dostaw, ograniczenia w dostępie do urzędów, przejściowe blokady infrastruktury, czyli skutki o charakterze przede wszystkim ekonomicznym – zaznacza Michał Murgrabia.

W TOP5 obaw i lęków znajdują się jeszcze inwigilacja władzy (np. szpiegowanie działań firmy) – 18,2%, a także konflikt Polski z krajami spoza UE – 14,5%. W opinii Piotra Rogowieckiego, pierwsza z ww. odpowiedzi to czynnik nieco zaskakujący. Może on być związany z tym, że sektor publiczny nadal stanowi ważną część gospodarki, z którym sektor prywatny często współpracuje.

– Te kwestie mają przede wszystkim wymiar ekonomiczny, choć ich źródło tkwi w czynnikach politycznych. Inwigilacja oznacza większe koszty regulacyjne oraz ryzyko reputacyjne, a konflikt międzynarodowy – straty handlowe i wzrost kosztów operacyjnych. W obu przypadkach skutkiem jest ograniczona przewidywalność finansowa i większa ostrożność w decyzjach rozwojowych firm – podkreśla Michał Pajdak.

Uwzględniając pozycje z opisywanej listy, najmniej wskazań mają odpowiedzi dotyczące sztucznej inteligencji – 2,4% i przestępstw cybernetycznych (np. kradzieży tożsamości lub haseł, a także oszustw) – 2,8%. Wyżej są obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym – 3,2%, z nową pandemią lub epidemią – 3,2%, a także wojną ogólnoświatową, konfliktem mocarstw – 3,8%. Zdaniem Michała Pajdaka, wielu przedsiębiorców nadal traktuje AI jako szansę rozwojową, a nie jako zagrożenie. Z kolei cyberbezpieczeństwo – mimo rosnącej skali ataków – nie zawsze postrzegane jest jako bezpośrednie ryzyko finansowe, szczególnie w mniejszych firmach. To sugeruje, że w obu obszarach istnieje luka edukacyjna i potrzeba większej świadomości biznesowej.

– Niski poziom obaw związanych z wybuchem ogólnoświatowego konfliktu oraz pandemii jest zaskakujący. Bez wątpienia świadczy o optymizmie badanych, jednak jest on chyba nadmierny. Znacznie bardziej uzasadniony jest optymizm dotyczący perspektyw gospodarczych naszego kraju. Mamy obecnie solidny wzrost gospodarczy i w dającej się przewidzieć przyszłości nie istnieją znaczące zagrożenia w tym względzie. Problemem będzie zapewne sytuacja budżetowa kraju oraz stan zadłużenia. Nie są to jednak czynniki, które stanowią bezpośrednie i bieżące zagrożenie dla przedsiębiorców – podsumowuje dr hab. inż. Krzysztof Zięba, profesor Politechniki Gdańskiej.

Trade Republic wchodzi do Polski z kontem oszczędnościowym i usługami inwestycyjnymi

Niemiecka platforma oszczędnościowo-inwestycyjna Trade Republic oficjalnie rozpoczyna działalność w Polsce. To pierwszy kraj spoza strefy euro, w którym spółka rozwija swoją działalność.

Nowa oferta obejmuje konto oszczędnościowe z polskim numerem IBAN, oprocentowane na poziomie 4,25% w skali roku, odpowiadającym aktualnej stopie depozytowej Narodowego Banku Polskiego. Oprocentowanie naliczane jest codziennie, a odsetki wypłacane co miesiąc. Środki zgromadzone na rachunku nie mają limitu kwoty objętej oprocentowaniem.

Trade Republic umożliwia polskim klientom inwestowanie bezpośrednio w złotych. Oferta obejmuje ponad 10 tys. akcji, funduszy ETF oraz kryptowalut. Składanie zleceń giełdowych wyceniono na 4 zł, a dodatkowo dostępne są darmowe Plany Oszczędnościowe, pozwalające na regularne inwestowanie.

Do oferty wprowadzono także kartę Visa, która umożliwia płatności bez dodatkowych opłat za przewalutowanie za granicą. Każda transakcja kartą premiowana jest 1% zwrotu (tzw. Saveback), przekazywanego na Plan Oszczędnościowy użytkownika.

Trade Republic działa obecnie w 17 krajach europejskich i obsługuje ponad 8 mln klientów. Łączna wartość aktywów powierzonych platformie przekracza 100 mld euro. Wejście na rynek polski ma stanowić kluczowy krok w międzynarodowej ekspansji spółki.

Zdaniem przedstawicieli firmy, Polska charakteryzuje się szybkim tempem rozwoju gospodarczego, jednak poziom prywatnych oszczędności pozostaje niski w stosunku do potencjału kraju. Nowa oferta ma odpowiedzieć na potrzeby gospodarstw domowych, które poszukują prostych narzędzi oszczędnościowych i inwestycyjnych.

Trade Republic posiada pełną licencję bankową i podlega nadzorowi niemieckiego Federalnego Urzędu Nadzoru Usług Finansowych (BaFin). W Polsce działa przez oddział regulowany przez Komisję Nadzoru Finansowego. Środki klientów chronione są w ramach niemieckiego systemu gwarancji depozytów.

Rada Prezesów EBC podzielona w sprawie przyszłej polityki monetarnej

Oczekuje się, że Europejski Bank Centralny dzisiaj pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie (ze stopą referencyjną na poziomie 2,15%). Inwestorzy wyceniają obecnie mniej niż 30% szans na kolejną obniżkę stóp jeszcze w tym roku, co odzwierciedla ostrożną strategię EBC wobec napływających danych gospodarczych. Główna para walutowa – EURUSD – obecnie znajduje się poniżej 1,17.

Utrzymanie stóp na dotychczasowym poziomie znajduje uzasadnienie w stabilizacji inflacji. W sierpniu wskaźnik CPI wyniósł 2,1% r/r, a inflacja bazowa utrzymała się na poziomie 2,3% – już czwarty miesiąc z rzędu bez zmian. Prognozy banku centralnego wskazują, że inflacja powinna w średnim terminie powrócić do celu, natomiast nowe projekcje makroekonomiczne zakładają stopniowe przyspieszenie wzrostu gospodarczego oraz osiągnięcie celu inflacyjnego na poziomie 2% w 2026 roku.

Gospodarka strefy euro wykazuje odporność na czynniki zewnętrzne, takie jak amerykańskie cła wprowadzone przez Donalda Trumpa czy polityczne napięcia we Francji. Najnowsze dane z Niemiec pokazują poprawę aktywności biznesowej i nastrojów przedsiębiorców, które osiągnęły najwyższy poziom od 2022 roku.

W Radzie Prezesów EBC widoczny jest jednak podział stanowisk. Isabel Schnabel reprezentuje bardziej jastrzębie podejście, ostrzegając, że presja inflacyjna może ponownie wzrosnąć w związku z handlem międzynarodowym i ekspansją fiskalną. Madis Müller i Olli Rehn przyjmują wyważoną postawę, podkreślając konieczność obserwacji dalszych danych. Z kolei Gediminas Simkus z Litwy wysyła sygnały gołębie, sugerując możliwość obniżki stóp już w grudniu, jeśli euro ulegnie umocnieniu lub spadną ceny importu z Azji. Primoz Dolenc ze Słowenii pozostaje jednym z nielicznych, którzy nie wykluczają ewentualnej podwyżki stóp, ale dopiero w 2026 roku.

Wśród czynników ryzyka dla EBC wymienia się oczekiwaną decyzję Fed o obniżce stóp, która mogłaby umocnić euro i wymusić reakcję ze strony Frankfurtu. Niewiadomą pozostaje także kryzys polityczny we Francji po dymisji premiera François Bayrou, któremu towarzyszą problemy z deficytem budżetowym i wzrostem kosztów obsługi długu – obecnie wyższych niż w przypadku Włoch. Prezes Christine Lagarde zachowała w tym kontekście powściągliwość, unikając zapowiedzi ewentualnych działań kryzysowych.

EBC utrzymuje strategię „czekania i obserwacji”. Inflacja pozostaje blisko celu, a gospodarka strefy euro jest względnie odporna na napięcia zewnętrzne. Brak jednoznacznych sygnałów do dalszego luzowania polityki monetarnej sugeruje, że bank centralny będzie działał ostrożnie, pozostawiając sobie elastyczność wobec potencjalnych zmian kursu euro i rosnących ryzyk fiskalnych, zwłaszcza we Francji.

Autor: Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

ElevenEs rozważa budowę gigafabryki baterii w Polsce. Wartość inwestycji sięgnie 600 mln euro

  • ElevenEs, spółka z portfela InnoEnergy i twórca technologii, która ma zrewolucjonizować rynek bateryjny w sektorze produkcji środków transportu (autobusów i ciężarówek), magazynowaniu energii, górnictwie i budownictwie, poważnie rozważa inwestycję o wartości blisko 600 mln euro w budowę fabryki ogniw bateryjnych w Polsce. Start projektu został zaplanowany do końca 2027 r. i przewiduje zatrudnienie co najmniej 700 pracowników
  • Nowa potencjalna inwestycja mogłaby mieć strategiczne znaczenie dla Polski i stworzyć szansę na rozwój wielu sektorów polskiej gospodarki, a także dla regionów. Może być również magnesem przyciągającym kolejnych inwestorów nowego ekosystemu przemysłowego w Polsce
  • Nowy projekt ElevenEs w Polsce wspierany jest przez grono strategicznych partnerów. Inwestycja byłaby realizowana m.in. z aktywnym udziałem InnoEnergy, znanego z inwestycji w innowacje w obszarze zrównoważonej energii, a obecnie jednego z głównych udziałowców luksemburskiej spółki
  • ElevenEs aktywnie prowadzi działania związane z rozwojem biznesu w Polsce. Spółka przeprowadziła rozmowy z szeregiem polskich podmiotów publicznych i prywatnych, które mogłyby stać się kluczowymi interesariuszami projektu, jeśli zostanie on zrealizowany.

Wg analiz Market Data Forecast globalny rynek bateryjny osiągnie w 2025 r. wartość ponad 161 mld USD (względem ok. 140 mld USD w 2024 r.) a przewidywany średnioroczny wzrost w latach 2025-2033 ma wynosić 16,75%. To oznacza, że za 8 lat światowe przychody tej branży przekroczą 0,5 bln USD. Na tym olbrzymim i perspektywicznym rynku swoją pozycję skutecznie buduje ElevenEs. To zarejestrowana w Luksemburgu firma, mająca zakłady produkcyjne w Serbii a finansowana przez globalnych inwestorów. ElevenEs rewolucjonizuje rynek bateryjny, w tym ten z przeznaczeniem dla branży aut elektrycznych – jej najnowszy produkt, czyli bateria Edge574 ładuje się do poziomu 80 proc. w zaledwie 12 minut oraz charakteryzuje się dużą żywotnością. ElevenEs jest na dziś jedyną w Europie firmą dysponującą taką technologią.

Teraz firma, wspierana przez grono międzynarodowych inwestorów, w tym fundusz InnoEnergy, przymierza się do wykonania kolejnego milowego kroku w rozwoju – to budowa wartej blisko 600 mln EUR gigafabryki ogniw bateryjnych, pozwalająca jej przejść do etapu seryjnej i masowej produkcji. ElevenEs poważnie rozważa Polskę jako preferowaną lokalizację dla swojej przyszłej inwestycji.

Polska na road mapie

Początek budowy zakładu produkcyjnego zaplanowane jest do końca 2027 r. a docelowo znajdzie w nim zatrudnienie 700 inżynierów. Dokładna lokalizacja nie została jeszcze zatwierdzona, ale istnieją przypuszczenia, że będzie to południowa Polska: Kraków, Śląsk lub Dolny Śląsk.ElevenEs fabryka

Otwartość rynku pracy, dostępność poddostawców w ramach łańcuchu dostaw, obecność wielu szkół wyższych, ale też dostęp do zachodnioeuropejskich rynków zbytu – to niezaprzeczalne zalety Polski. Jeśli dołożymy do tego potencjalne zaangażowanie strony publicznej to mamy jedno z najatrakcyjniejszych miejsc do inwestowania w Europie – mówi Nemanja Mikac, założyciel i prezes firmy ElevenEs.

Dla Polski potencjalna inwestycja ElevenEs to nie tylko zastrzyk kapitału i nowe specjalistyczne miejsca pracy. To także transfer technologii i możliwość dalszego jej rozwijania w gospodarce. To również szansa na powstanie nowego, deep-techowego ekosystemu przemysłowego w Polsce.

– Pod kątem rozwoju technologii jesteśmy w Europie zdecydowanym liderem a jedną z najważniejszych korzyści płynących ze stosowania naszej technologii jest zdolność do integrowania różnych branż przemysłowych i budowanie wokół niej ekosystemu innowacji – dodaje Nemanja Mikac.

Strategiczne partnerstwa dla Polski

W procesie wprowadzenia do Polski i pozyskania dla projektu dodatkowych inwestorów wspiera firmę InnoEnergy, które od rozpoczęcia działalności w 2010 r. zaangażowało się już w przeszło 540 europejskich firm technologicznych a dziś jest jednym z głównych udziałowców ElevenES.

– Specjalizujemy się w łączeniu różnych grup interesariuszy. W naszym szerokim ekosystemie współpracujemy zarówno z inwestorami finansowymi, jak i przemysłowymi, ale nasza sieć uwzględnia również dostawców technologii i ośrodki naukowe i badawcze. Jak pokazują zrealizowane przez nas projekty stoją za nami doświadczenie i sprawczość, dzięki którym duże, skomplikowane projekty inwestycyjne mają szanse na powodzenie. W inwestycji ElevenEs widzimy olbrzymią szansę – nie tylko przysłuży się ona budowie silnej, konkurencyjnej gospodarki w Polsce, ale sprawi też, że Europa może wreszcie zaistnieć ze swoim produktem eksportowym w globalnym łańcuchu wartości rynku baterii. To jeden z tych projektów, które mogą zmienić obecne reguły gry – podsumowuje Mikołaj Budzanowski, prezes InnoEnergy na Europę Centralną.

Wymieniając liczne korzyści płynące z nowej, potencjalnej inwestycji ElevenEs szef InnoEnergy CE zwraca też uwagę na warunki, które muszą zaistnieć, by przedsięwzięcie doszło do skutku.

– Potencjał do budowy całego ekosystemu bateryjnego w Polsce i Europie jest tu ogromny. Ale jednocześnie złożoność tego projektu wymaga nie tylko dużego zaangażowania finansowego czy organizacyjnego, bo grupa inwestorów skłonnych wesprzeć to przedsięwzięcie już jest. Teraz decydujące znaczenie dla powodzenia tej inwestycji będą mieć czas i decyzyjność strony publicznej. A to oznacza, że tylko przy aktywnej i wspierającej postawie podmiotów publicznych, decydentów i instytucji finansowych przedsięwzięcie o tak strategicznym dla Polski i Europy znaczeniu ma rację bytu – zaznacza Mikołaj Budzanowski.

Jak zauważa przedstawiciel InnoEnergy, inwestycja ElevenEs może zapoczątkować w Polsce rozwój innowacji w branży bateryjnej i dać impuls do rozkwitu polskiego przemysłu bateryjnego jak i całego ekosystemu innowacyjnych firm wokół tej inwestycji. Jest to w pełni uzasadnione, bowiem jak wynika z analiz ElevenEs ogniwa LFP, a w ich produkcji specjalizuje się ta spółka, już stały się głównym czynnikiem wzrostu całego rynku bateryjnego, ale też odpowiadają za wezbranie nowej fali elektromobilności – w wydaniu bardziej wydajnym i przystępnym cenowo.

Wydarzenia w Katowicach. Gdzie tanio zarezerwować nocleg?

Wydarzenia sportowe i kulturalne to jeden z powodów, dla których warto przyjechać do Katowic na weekend. Imprezy najczęściej odbywają wieczorem, dlatego najlepiej zorganizować nocleg w pobliżu miejsca wydarzenia. Gdzie można zarezerwować tani pokój lub apartament w Katowicach?

Wydarzenia w Katowicach – dogodna baza wypadowa

Dobra lokalizacja to kluczowe kryterium dla osób, które przyjeżdżają do Katowic tylko w celu wzięcia udziału w ważnej imprezie. O ile wydarzenia sportowe często odbywają się w ciągu dnia, o tyle spektakle teatralne, koncerty czy stand-upy zwykle zaczynają się od godziny osiemnastej i trwają do późnego wieczora. Dlatego warto tak zaplanować bazę wypadową, aby po zakończeniu imprezy nie trzeba było przeprawiać się przez całe miasto, a powrót nie zajął więcej niż 5-10 minut samochodem. Jeżeli mamy w planach dwa różne wydarzenia w Katowicach, wówczas warto tak zorganizować nocleg, aby obie imprezy odbywały się w podobnej odległości od miejsca pobytu.

Jak obniżyć koszty pobytu w Katowicach?

Lokalizacja ma duży wpływ nie tylko na bezpieczny powrót z imprezy, ale również na koszty pobytu. Im bliżej miejsca wydarzenia, tym mniej zapłacimy za taksówkę czy przejazd autobusem. Jeżeli pokój lub apartament znajduje się w odległości spaceru, wówczas można przynajmniej w jedną stronę dojść na piechotę. Osoby zmotoryzowane powinny też sprawdzić, czy obiekt zapewnia darmowy parking. Poza tym wydarzenia w Katowicach odbywają się w wielu różnych miejscach i nie zawsze będzie to ścisłe centrum, dlatego czasami bardziej opłaca się zarezerwować coś poza Śródmieściem. Natomiast w przypadku grupy osób można zarezerwować wspólny apartament i podzielić się kosztami noclegu.

Jak zarezerwować nocleg i nie stracić?

Pokój lub apartament warto rezerwować nawet kilka miesięcy wcześniej, ponieważ ceny noclegów często idą w górę w szczycie sezonu turystycznego i w dniach ważnych wydarzeń. W dodatku rezerwując z wyprzedzeniem, mamy do wyboru znacznie więcej obiektów noclegowych i możemy przebierać w tańszych i droższych ofertach.

Co w razie odwołania wydarzenia w Katowicach? Aby zabezpieczyć się na taką ewentualność, najlepiej zarezerwować pokój z możliwością bezpłatnego anulowania rezerwacji. Niektóre obiekty oferują również możliwość złożenia rezerwacji niegwarantowanej. W tym przypadku opłatę uiszcza się podczas zameldowania lub wymeldowania, przy czym rezerwacja wygasa automatycznie w razie niepojawienia się gościa o umówionej porze.

Nocleg w Katowicach – na co zwracać uwagę?

Osoby, które zamierzają zostać w Katowicach przez kilka dni, będą kierować się nie tylko ceną, ale również standardem obiektu noclegowego. Dla przykładu, apartamenty Silesia Apartments przy ul. Księdza Piotra Ściegiennego 49 zapewniają prywatną, w pełni wyposażoną kuchnię. Dzięki temu goście mogą zrobić kolację przed wyjściem na wydarzenie i zjeść pożywne śniadanie przed wyruszeniem w drogę powrotną do domu. Ponadto goście mają do dyspozycji wygodne łóżko oraz część wypoczynkową z telewizorem. W apartamencie znajduje się również prywatna łazienka, w której można odświeżyć się po podróży i na spokojnie przygotować do udziału w wydarzeniu. Obiekt stosuje system kodów dostępu, który zapewnia łatwe wejście do pokoju i nie wymaga używania klucza.

Apartamenty Silesia – jak zarezerwować nocleg?

Apartamenty przy ul. Ściegiennego 49 to dobra baza wypadowa dla osób przyjeżdżających na wydarzenia w Katowicach i Chorzowie. Obiekt znajduje się pomiędzy rynkiem i Strefą Kultury w Katowicach („Spodek”, Międzynarodowe Centrum Kongresowe, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Muzeum Śląskie), a Parkiem Śląskim i Stadionem Śląskim w Chorzowie. Apartamenty Silesia Apartments zapewniają również łatwy dojazd do centrum handlowego Silesia City Center czy do Teatru Żelaznego. W obiekcie można zarezerwować nowoczesny i kompleksowo wyposażony apartament dla dwóch lub czterech osób. Rezerwacji można dokonać na stronie internetowej silesiaapartments.com. W razie pytań można:

Towarzystwo Ekonomistów Polskich krytykuje decyzję ministra rolnictwa w sprawie ośrodków produkcji rolniczej

Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP) wydała stanowisko, w którym apeluje o zmianę decyzji ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego dotyczącej wstrzymania przetargów na dzierżawę ośrodków produkcji rolniczej (OPR) oraz rezygnacji z tworzenia nowych tego typu jednostek. Zdaniem ekonomistów działania resortu osłabią konkurencyjność polskiego rolnictwa, ograniczą inwestycje i pogłębią problemy strukturalne w sektorze.

Czym są OPR?

Ośrodki produkcji rolniczej powstają z wydzielonych nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i tworzą zorganizowaną całość gospodarczą o powierzchni przekraczającej 50 ha. Zostały wprowadzone ustawą z 2019 roku, by złagodzić skutki regulacji z 2011 roku, które wymusiły na dzierżawcach wyłączenie 30 proc. gruntów z użytkowania. Dzięki OPR możliwe było utrzymanie produkcji, w tym zwierzęcej, oraz ochrona miejsc pracy.

Argumenty ekonomistów

Według TEP rezygnacja z OPR:

  • pogorszy strukturę agrarną w Polsce,
  • ograniczy korzyści wynikające z ekonomii skali,
  • osłabi inwestycje w innowacje i nowoczesne technologie,
  • zwiększy niepewność wśród dzierżawców i zatrudnionych w ich gospodarstwach pracowników.

Eksperci podkreślają, że obecne wyzwania – negocjacje handlowe UE–Mercosur, konkurencja ze strony rolnictwa Ukrainy oraz wymogi Zielonego Ładu – wymagają wzmocnienia, a nie osłabiania potencjału polskiego rolnictwa.

Krytyka wobec resortu

TEP ocenia, że decyzja ministra Krajewskiego o przekazaniu gruntów spółkom Skarbu Państwa lub instytutom rolniczym to działanie pozorne, które może generować ogromne koszty społeczne i gospodarcze. Samo przejęcie inwentarza żywego od prywatnych dzierżawców oszacowano na kilkaset milionów złotych. Nie ma też gwarancji utrzymania zatrudnienia, co w konsekwencji może prowadzić do spadku wpływów z podatków i składek.

Sformułowanie używane przez ministra – „polska ziemia w polskich rękach” – ekonomiści uznali za sprzeczne z prawem krajowym i unijnym, a także za niebezpieczne społecznie, gdyż antagonizuje rolników indywidualnych i dotychczasowych dzierżawców.

Kontekst sporu

Źródłem obecnych problemów jest ustawa z 2011 roku, która podważyła stabilność długoterminowych umów dzierżawy. Ekonomiści zwracają uwagę, że nawet ci dzierżawcy, którzy spełnili obowiązek wyłączenia gruntów, w wielu przypadkach spotykają się z odmową przedłużenia umów. Według TEP brak stabilnej polityki rolnej zagraża istnieniu towarowych, wydajnych gospodarstw, które wniosły do polskiego rolnictwa innowacje i nowoczesne technologie.

Apel o zmianę decyzji

Towarzystwo Ekonomistów Polskich jednoznacznie negatywnie oceniło zapowiedź wstrzymania przetargów i tworzenia nowych OPR. W swoim stanowisku przypomina, że już w 2021 roku sprzeciwiało się działaniom zmierzającym do likwidacji gospodarstw dzierżawców gruntów Skarbu Państwa. Obecne plany resortu traktuje jako potwierdzenie braku rozwiązania problemów, które od lat destabilizują polskie rolnictwo.

Sener Polska dołącza do programu Themis – ESA rozwija rakiety wielokrotnego użytku

Sener Polska dołącza do grona wykonawców programu Themis, realizowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) we współpracy z ArianeGroup. Celem programu jest stworzenie demonstratora rakiety wielokrotnego użytku, zdolnego do pionowego lądowania i ponownego użycia. W ramach projektu polski zespół opracuje i dostarczy elementy systemu stateczników kratownicowych, odpowiedzialnych za kontrolę rakiety podczas powrotu na Ziemię.

Podpisanie kontraktu na projekt Themis otwiera przed Sener Polska możliwość udziału w jednym z najbardziej ambitnych programów ESA. Projekt ma strategiczne znaczenie dla rozwoju rakiet wielokrotnego użytku i stanowi ważny krok w kierunku zwiększenia niezależności Europy w dostępie do przestrzeni kosmicznej.

Demonstratory rakiet, takie jak Themis, pozwalają przetestować nowe technologie w praktyce, zanim trafią one do rakiet operacyjnych wykorzystywanych w misjach. Dzięki nim można zmniejszyć ryzyko potencjalnych strat i przyspieszyć rozwój konkurencyjnych systemów nośnych.

Inżynierowie Sener Polska odpowiadają w programie Themis za projekt i produkcję dwóch elementów odpowiedzialnych za działanie systemu stateczników kratownicowych. Mowa o mechanizmie GFAM (Grid Fin Actuation Mechanism), stanowiącym jednocześnie główną strukturę mechaniczną systemu oraz urządzeniu LLD-D (Latch Locking Device – Deployed), umożliwiającym blokowanie i odblokowywanie stateczników po rozłożeniu. Oba komponenty zostaną przetestowane w ramach modelu kwalifikacyjnego.

Jednocześnie hiszpański zespół Sener rozwija GFAD (Grid Fin Actuation Device), czyli siłownik elektromechaniczny umożliwiający obrót GFAM. Oba urządzenia, GFAD i GFAM, stanowią integralną część systemu GFS (Grid Fin System). System ten ma umożliwić precyzyjne sterowanie niezbędne do bezpiecznego pionowego lądowania pierwszego stopnia rakiety Themis.

Udział w projekcie Themis potwierdza nasze kompetencje – należymy do firm tworzących najbardziej zaawansowane technologie dla europejskiego sektora kosmicznego. Komponenty od Sener Polska będą integralną częścią systemu, który może zdefiniować przyszłość europejskich rakiet wielokrotnego użytku. Cieszymy się, że możemy przyczynić się do tak przełomowego przedsięwzięcia – mówi Jakub Pierzchała, Dyrektor Generalny Sener Polska.

Projekt Themis ma za zadanie udowodnić, że Europa może konkurować z globalnymi liderami w dziedzinie rakiet wielokrotnego użytku. Jego powodzenie ma otworzyć drogę do obniżenia kosztów dostępu do przestrzeni kosmicznej i zwiększenia konkurencyjności Europy na globalnym rynku.

TridentAI: Polacy tworzą przełomowy system do obrony infrastruktury krytycznej

Polski zespół naukowców, ekspertów branży obronnej oraz doświadczonych przedsiębiorców technologicznych pracuje nad TridentAI – innowacyjnym systemem podwójnego zastosowania (dual-use) służącym do podejmowania strategicznych decyzji w czasie rzeczywistym oraz umożliwiającym koordynację i autonomiczne działania rojów dronów. To rozwiązanie jest odpowiedzią na narastające od lat zagrożenia geopolityczne i może zapewnić infrastrukturze krytycznej bezpieczeństwo przez przewagę technologiczną. System pozwala na optymalizację alokacji zasobów wobec potencjalnych i zidentyfikowanych zagrożeń, wspomaga operatorów dronów, a w sytuacjach wymagających błyskawicznej reakcji lub przy przytłaczającej skali zagrożenia może ich zastąpić.

Praktyczne zastosowania obejmują m.in. zabezpieczenie infrastruktury krytycznej, przeciwdziałanie zagrożeniom ze strony dronów, optymalizację działań służb ochrony.

Projekt zainicjował dr hab. Tomasz Michalak, prof. UW – w latach 2022-2025 lider zespołu “AI for Security” w IDEAS NCBR. Naukowiec jest autorem licznych publikacji w obszarze sztucznej inteligencji, zwłaszcza systemów wieloagentowych i podejmowania decyzji strategicznych. Pracował w czołowych ośrodkach akademickich, takich jak Uniwersytet Oksfordzki, Uniwersytet w Southampton, Uniwersytet w Liverpoolu czy Uniwersytet w Antwerpii. Był także jednym z inicjatorów i współdyrektorem projektu wspieranego przez NATO „R-GRID: AI Algorithms for Threat Prediction and Power Grid Protection”, którego celem jest zwiększenie odporności infrastruktury energetycznej z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Współtwórcą projektu jest również dr Andrzej Nagórko – wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, autor cenionych publikacji z zakresu matematyki czystej oraz zastosowań AI w optymalizacji i tzw. security games. Jego dorobek naukowy obejmuje m.in. badania nad topologiczną sztywnością rozmaitości Nöbelinga.

Jako Seed inwestor projektu zespół wspiera Konrad Howard – współtwórca Booksy i inwestor w spółki technologiczne o globalnym potencjale.

To połączenie wiedzy naukowej i biznesowej umożliwiło stworzenie rozwiązania, które ma szansę stać się symbolem polskiej innowacyjności w sektorze high-tech i bezpieczeństwa.

TridentAI to oddolna inicjatywa, która łączy świat nauki oraz biznesu i może pomóc lepiej chronić nasze zasoby i dbać o bezpieczeństwo. Łączymy ponad 20-letnie doświadczenie badawcze w obszarze “AI for security” z praktycznym podejściem startupowym do szybkiego testowania i komercjalizacji innowacji. W świecie, w którym technologia odgrywa kluczową rolę, bezpieczeństwo stało się priorytetem numer jeden, a wiele państw dopiero uczy się, jak szybko transformować swoje systemy we współpracy z rynkiem cywilnym i ośrodkami naukowymi. Takie projekty są zatem niezwykle cenne. Nasza technologia wpisuje się w koncepcję dual-use, czyli rozwiązań, które mają charakter cywilny, lecz dzięki swojemu potencjałowi mogą być w przyszłości rozwijane także do zastosowań militarnych – podkreśla Konrad Howard.

Przez niemal dwadzieścia lat badań – dodaje Tomasz Michalak – jakie prowadziłem zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii zetknąłem się z szeregiem przełomowych technologii wykorzystujących algorytmy sztucznej inteligencji do optymalizacji, koordynacji i organizacji współpracy systemów częściowo i w pełni autonomicznych. Jednym z takich fundamentów naszego podejścia są zaawansowane gry bezpieczeństwa – klasa algorytmów optymalizacyjnych i sztucznej inteligencji, która została już wypróbowana przy zabezpieczaniu kilku obiektów infrastruktury krytycznej w Stanach Zjednoczonych, wykazując znaczące zwiększenie efektywności alokacji zasobów ochrony oraz zwiększenie odporności na szerokie spektrum zagrożeń. O ile w przeszłości były to projekty pilotażowe, obecny gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji, robotyki i możliwości obliczeniowych pozwala na szerokie wdrożenie tych rozwiązań.

TridentAI rozwija współpracę z partnerami w USA, Estonii oraz Ukrainie, co otwiera drogę do międzynarodowej komercjalizacji projektu i dalszego rozwoju technologii.

Czy stać mnie na smart home?

Oświetlenie sterowane ruchem i natężeniem światła dziennego, samoregulujące się ogrzewanie zależne od obecności osób, żaluzje współpracujące z ogrzewaniem i klimatyzacyjną – wszystko to brzmi nowocześnie, praktycznie i… drogo. W tym artykule sprawdzamy, ile tak naprawdę kosztuje smart home i od czego zależy ostateczny koszt wykonania takiego systemu.

Cena smart home a wielkość domu lub mieszkania

Koszt automatyki budynkowej zależy od wielu kwestii, także od tak prozaicznych jak wielkość domu czy mieszkania. W mieszkaniu o standardowym metrażu (40-60 m2) koszt systemu może zamknąć się w kilku tysiącach złotych. Natomiast w domach jednorodzinnych (120-150 m2) koszt smart home nierzadko sięga kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wyższy koszt wynika nie tylko z większej powierzchni, ale również z zastosowania dodatkowych funkcji, które w mieszkaniu zazwyczaj nie są potrzebne (np. sterowanie bramą garażową, integracja z wideodomofonem, automatyczne podlewanie ogrodu). Warto jednak pamiętać, że instalacje inteligentne są skalowalne. Oznacza to, że na początku można wykonać ekonomiczny wariant systemu, a z biegiem czasu można rozbudowywać go o kolejne urządzenia i funkcje.

Koszt instalacji systemu smart home

Na ostateczny koszt wykonania smart home wpływa również sposób montażu. Inteligentne systemy mogą działać przewodowo lub z zastosowaniem bezprzewodowych protokołów transmisji danych (np. Zigbee, Z-Wave, Wi-Fi, Bluetooth, Thread). Systemy przewodowe są droższe, ponieważ należy uwzględnić koszt wykonania okablowania niezbędnego do zasilania modułów i komunikacji przewodowej. W systemach bezprzewodowych moduły również mogą być zasilane z sieci (instalacja w puszkach podtynkowych), jednak odpadają koszty okablowania łączącego poszczególne urządzenia ze sobą. Warto jednak mieć na uwadze, że systemy przewodowe są bardziej niezawodne i stabilniejsze niż systemy bezprzewodowe.

Cena inteligentnego domu zależy od… Twojej wygody

Kwestia tego, ile kosztuje smart home, zależy również od zakresu działania i skali automatyzacji. Im wygodniejszy, oszczędniejszy i bezpieczniejszy dom, tym wyższy koszt systemu. Pojedyncze czujniki i moduły wykonawcze, które obsługują podstawowe funkcje (np. inteligentne żarówki, gniazdka, termostaty), kosztują od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Jednak w bardziej zaawansowanych systemach, które integrują wiele urządzeń w jednym środowisku, niektóre elementy mogą kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Wszystko zatem zależy od tego, ile funkcji ma obsługiwać smart home i jaki system wybierzemy (scentralizowany, rozproszony).

Przykładowe czynności realizowane przez zaawansowany system smart home:

  • sterowanie oświetleniem w zależności od ruchu i natężenia światła dziennego;
  • symulacja obecności (włączanie świateł i muzyki pod nieobecność domowników);
  • wykrywanie zagrożeń (pożar, zalanie, włamanie) i wielostopniowy alarm;
  • monitorowanie zamknięcia/otwarcia drzwi i okien;
  • automatyczna regulacja ogrzewania w zależności od obecności domowników;
  • sterowanie wentylacją mechaniczną w zależności od temperatury i wilgotności;
  • sterowanie żaluzjami w zależności od natężenia światła i temperatury;
  • zdalna kontrola dostępu do domu (wideodomofon, brama garażowa);
  • automatyczne nawadnianie działające w oparciu o wilgotność gleby i warunki atmosferyczne.

Czy smart home jest drogi?

W przypadku domu jednorodzinnego koszt smart home może wynosić od 5 000 do 100 000 złotych. Bardzo duże widełki cenowe sprawiają, że każdy może mieć inteligentny dom na miarę swoich potrzeb i budżetu. Już za ok. 20 000 złotych można wykonać system, która obsłuży ponad 50 funkcji. Warto również pamiętać, że smart home to nie tylko wygoda i bezpieczeństwo, ale również oszczędności. Dzięki zastosowaniu inteligentnych rozwiązań można oszczędzać na oświetleniu, ogrzewaniu, klimatyzacji, a nawet wodzie zużywanej do podlewania ogrodu. Oszczędności mogą sięgać nawet 30-50%, więc warto przeprowadzić indywidualną kalkulację dla własnego domu lub mieszkania.

VeloBank finalizuje przejęcie Noble Funds TFI i tworzy VeloFunds TFI

VeloBank kontynuuje strategię zrównoważonego rozwoju oraz ekspansji na rynku usług inwestycyjnych i finalizuje przejęcie 86,83% akcji Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Transakcja, po uzyskaniu wymaganej zgody Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), została z sukcesem doprowadzona do końca. To ważny krok w budowaniu silnej grupy kapitałowej oraz rozwoju oferty dla klientów z segmentu private banking.

Transakcja wpisuje się w strategię banku, której celem jest poszerzanie oferty o nowoczesne produkty inwestycyjne i jeszcze lepsze odpowiadanie na potrzeby klientów.

Rozszerzamy naszą ofertę z myślą o wielu grupach klientów. Dostęp do różnorodnych instrumentów finansowych to kolejny dowód na rozumienie ich potrzeb, a jednocześnie naturalny kierunek rozwoju silnej i stabilnej grupy kapitałowej. Utworzenie VeloFunds TFI to kolejny krok, po przejęciu spółki leasingowej i podpisaniu wstępnej umowy zakupu części detalicznej Citi Handlowego w budowaniu silnego banku z kompletną ofertą – mówi Adam Marciniak, Prezes Zarządu VeloBanku.

Umowa wstępna została podpisana w październiku 2024 roku. Po spełnieniu warunków zawieszających, w tym uzyskaniu zgody KNF, transakcja została sfinalizowana. Przejęty podmiot przejdzie rebranding i będzie funkcjonował w strukturze Grupy Kapitałowej jako VeloFunds TFI. Zmianie ulegną nazwy funduszy, adres strony internetowej, serwis online, logotyp i identyfikacja wizualna spółki.

Podpisanie umowy i finalizacja transakcji nie wpływają na bieżące działanie TFI, ani z punktu widzenia klientów, ani pracowników – ci ostatni będą mogli dalej rozwijać się w nowych strukturach i tworzyć innowacyjne rozwiązania inwestycyjne.

Kolejny krok w realizacji strategii rozwoju VeloBanku

Przejęcie Noble Funds TFI wpisuje się w szerszy kontekst działań VeloBanku, który w maju br. podpisał wstępną umowę przejęcia części detalicznej Citi Handlowego. Oba ruchy strategiczne mają na celu rozbudowę portfela usług i pozyskanie nowych grup klientów, szczególnie zamożnych inwestorów oraz przedsiębiorców poszukujących kompleksowych rozwiązań finansowych. Dzięki temu VeloBank zyska też możliwość zacieśnienia relacji z klientami Citi Handlowego, którzy są przyzwyczajeni do najwyższej jakości obsługi i szerokiego portfolio produktów, co w połączeniu z ofertą inwestycyjną VeloFunds TFI pozwoli budować unikatową propozycję wartości na polskim rynku.

Zgodnie z zapowiedzią rozpoczynamy naszą ekspansję z wykorzystaniem TFI. To przejęcie umożliwi nam poszerzenie oferty inwestycyjnej oraz wprowadzenie nowych rozwiązań, które przyciągną klientów poszukujących sposobów na dywersyfikację portfeli i optymalny zwrot na aktywach. Powstanie VeloFunds TFI to także istotny krok w kierunku wzbogacenia naszej oferty private banking – podkreślił Adam Marciniak.

Dla klientów oznacza to szereg korzyści: po stronie banku to rozszerzenie oferty o nowe produkty inwestycyjne, a dla klientów TFI – dostęp do zaawansowanych usług bankowych.

Nowe władze TFI

W skład rady nadzorczej przejmowanego podmiotu weszli: Adrian Adamowicz (Przewodniczący Rady Nadzorczej), Tomasz Kubiak (Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej), Katarzyna Kołodziejczyk-Soszka (Członkini), Monika Rozbicka-Szlosek (Członkini), Andrzej Szeworski (Członek Niezależny) i Marek Przybylski (Członek Niezależny).

Rada powołała na stanowisko prezesa zarządu Piotra Żochowskiego. W zarządzie pozostaną Sylwia Magott (Wiceprezeska) i Norbert Talarczyk (Wiceprezes), a od 1 października dołączy do nich Marcin Żółtek.

Rynek walut odporny, giełda reaguje spadkami – Polska w centrum uwagi inwestorów

Polska waluta pozostaje stabilna, mimo wzrostu napięcia geopolitycznego. We Francji bomba z opóźnionym zapłonem, czyli nowa misja tworzenia rządu. W tle stabilizacja warunków monetarnych w strefie euro, czyli przed nami przewidywalne posiedzenie EBC.

Pomyłka czy jednak celowe działanie?

Dzisiaj od samego poranka niemal wszystkie media światowe zmonopolizował temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. Sytuacja bez wątpienia groźna dla obywateli, niemniej jednak na ten moment nie wiadomo, czy był to błąd, czy celowa próba sprawdzenia gotowości bojowej nie tylko polskiej armii, ale także całego NATO. Należy się więc spodziewać w najbliższym czasie zwiększonej awersji do ryzyka, tym bardziej do polskich aktywów. Póki co większej reakcji nie ma, szczególnie na PLN, gdzie owszem, widzimy straty, ale nie są one duże – w okolicach 0,5%. Nieco większy strach widać przez pryzmat spadków na krajowym parkiecie, gdzie WIG20 spada o ponad 1,5%. Patrząc szerzej, rzuca się w oczy wzrost notowań złota, gdzie ustanowiliśmy historyczny rekord na poziomie 3670 USD za uncję. I jest to rzeczywiście kwestia napięcia geopolitycznego – chodzi nie tylko o incydent w Polsce, ale także o atak Izraela na hotel w stolicy Kataru, gdzie przebywali rzekomo członkowie Hamasu. Strona amerykańska znów została postawiona w trudnej dyplomatycznej sytuacji, gdyż o ataku wiedziała, a jest sojusznikiem Kataru.

Misja z cyklu niewykonalnych

Jak już jesteśmy w temacie bomb, to rzeczywiście takowa spadła w ostatnich dniach we Francji. Może nie ta militarna, ale polityczna. Po upadku rządu Francoisa Bayrou misję tworzenia nowego otrzymał Sebastien Lecorn, który ma opinię zaufanego człowieka prezydenta Macrona. Czarny scenariusz w postaci przyspieszonych wyborów póki co więc schodzi na dalszy plan, ale perspektywa mniejszościowego rządzenia krajem może stanowić „bombę z opóźnionym zapłonem”. Opozycja we Francji chce rozmawiać z nowym rządem, ale niezgoda w temacie cięć budżetowych może stanowić element nie do przejścia. Ta kwestia w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie ciążyć wspólnotowej walucie.

Brak przestrzeni do zmian

Główna para walutowa utrzymuje dzisiaj status quo i znajduje się nad poziomem 1,17. Jutro w teorii ważne posiedzenie EBC, które może przynieść większą zmienność na parach walutowych z EUR. Mówimy tylko o teorii, gdyż jutrzejsze posiedzenie banku centralnego strefy euro nie powinno przynieść zmian. W tym regionie mamy stabilizację warunków monetarnych i tym samym pewien komfort decydentów z EBC. Inflacja jest blisko 2% celu, następuje też powolna poprawa warunków gospodarczych, choćby w Niemczech. To uzasadnia scenariusz utrzymywania stopy depozytowej na poziomie 2% do końca roku, co przewidują zresztą analitycy.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Od 11 września pełna jawność cen na rynku pierwotnym

Nowa ustawa dotycząca jawności cen mieszkań deweloperskich to regulacja wyraźnie prokonsumencka. Jej głównym celem jest zwiększenie transparentności na rynku nieruchomości i ochrona interesów kupujących. Warto podkreślić, że 11 września 2025 r. kończy się okres przejściowy przewidziany w ustawie.

Oznacza to, że obowiązek publikowania cen obejmie nie tylko nowe inwestycje uruchomione po wejściu przepisów w życie 11 lipca, ale również wszystkie projekty, których sprzedaż rozpoczęła się wcześniej. Dzięki temu konsumenci zyskają jednolite zasady dostępu do informacji, a deweloperzy będą musieli dostosować wszystkie prowadzone projekty do nowych wymogów. Poszerzone obowiązki dla deweloperów mają potencjał wpłynięcia na politykę portali z ogłoszeniami, co może zwiększyć przejrzystość i podnoszenie standardów całego rynku nieruchomości.

Do tej pory częstą praktyką deweloperów było unikanie podawania cen w ogłoszeniach – zastępowano je formułami typu „skontaktuj się z nami” czy „zapytaj o cenę”. Uruchamiało to długi i nie zawsze komfortowy proces kontaktu z biurem sprzedaży: rozmowy telefoniczne, umawianie spotkań, przeglądanie cenników, a nierzadko także konfrontację z dodatkowymi kosztami ujawnianymi dopiero podczas bezpośredniego spotkania. Taki stan rzeczy nie tylko utrudniał szybkie rozeznanie w możliwościach finansowych, ale także wydłużał czas potrzebny do podjęcia decyzji zakupowej.

Kolejny rozdział w ustawie o jawności cen

Nowe przepisy realnie skracają czas potrzebny na analizę ofert i umożliwiają klientom szybkie zorientowanie się w możliwościach finansowych. Co więcej, zwiększony poziom jawności poprawia pozycję negocjacyjną kupujących, którzy – mając wiedzę o cenach konkurencyjnych inwestycji – mogą świadomie kształtować warunki transakcji.

Z perspektywy całej branży regulacja ta może przyczynić się do wzrostu konkurencyjności, co w dłuższej perspektywie powinno przełożyć się na korzystniejsze warunki ofertowe dla nabywców.

Obowiązki deweloperów, szansa dla nabywców?

Deweloperzy staną przed koniecznością poniesienia dodatkowych nakładów organizacyjnych i finansowych. Będą zobligowani nie tylko do publikacji cen mieszkań i domów wraz z ceną za metr kwadratowy i pomieszczeń przynależnych, ale także do bieżącej aktualizacji danych. Ustawa nakłada również obowiązek przechowywania historii zmian cen oraz przekazywania tych informacji do ministra właściwego do spraw informatyzacji, co dodatkowo zwiększa poziom transparentności. Niewywiązywanie się z tych obowiązków wiąże się z ryzykiem kar finansowych.

Choć przepisy formalnie nie dotyczą rynku wtórnego, ich skutki będą odczuwalne w całym sektorze. Zwiększona przejrzystość cen na rynku pierwotnym podniesie świadomość konsumentów i wpłynie na sposób kształtowania warunków transakcji także w segmencie mieszkań z drugiej ręki. Pomimo że obowiązek ujawniania cen nie obejmuje portali ogłoszeniowych, można zakładać, że rynek samoczynnie podąży w tym kierunku. Platformy, które nie dostosują się do nowej rzeczywistości, ryzykują utratę wiarygodności i zaufania klientów. Dla osób niezdecydowanych, czy wybrać mieszkanie z rynku pierwotnego, czy wtórnego, porównanie ofert stanie się prostsze i bardziej miarodajne.

W efekcie ustawa wpisuje się w szerszy trend podnoszenia standardów rynkowych i może stać się impulsem zarówno do zdrowszej konkurencji między deweloperami, jak i do większej odpowiedzialności całej branży wobec klientów.

Autor: Anton Bubiel – ekspert rynku mieszkaniowego w SonarHome

AI przyspieszyło ataki zero-day. Pomogło legalne narzędzie

Sztuczna inteligencja weszła na cyberprzestępczą scenę z impetem. Nowe narzędzie Hexstrike-AI, które miało wspierać ekspertów bezpieczeństwa, zostało w błyskawicznym tempie przejęte przez hakerów. W efekcie przyspieszają ataki na świeżo odkryte luki typu zero-day w Citrix NetScaler. Ataki trwają i są prowadzone w tempie, które wcześniej było nieosiągalne – alarmują analitycy Check Point Software.

Hexstrike-AI, zdaniem ekspertów cyberbezpieczeństwa, wprowadza ataki z wykorzystaniem sztucznej inteligencji na zupełnie nowy poziom. Framework, stworzony pierwotnie z myślą o zespołach bezpieczeństwa i badaczach (red team), umożliwia zarządzanie ponad 150 wyspecjalizowanymi agentami AI. Jak tłumaczą specjaliści Check Pointa, w praktyce oznacza to, że zadania takie jak skanowanie sieci, eksploatacja podatności czy utrzymywanie dostępu mogą być realizowane niemal w pełni automatycznie.

Niemal natychmiast po udostępnieniu narzędzie zaczęło być wykorzystywane przez cyberprzestępców. W podziemnych dyskusjach pojawiły się doniesienia o użyciu Hexstrike-AI do ataków na świeżo ujawnione podatności typu zero-day w Citrix NetScaler ADC i Gateway (CVE-2025-7775, CVE-2025-7776, CVE-2025-8424). Szczególnie groźna jest luka umożliwiająca nieautoryzowane zdalne wykonanie kodu, która – według badaczy – już jest aktywnie eksploatowana.

Dotąd tego typu ataki wymagały zaawansowanej wiedzy i tygodni pracy. Z Hexstrike-AI czas potrzebny na przygotowanie i przeprowadzenie exploita skrócił się nawet do kilku minut. Co więcej, narzędzie pozwala na masowe, równoległe skanowanie tysięcy adresów IP i automatyczne ponawianie nieudanych prób ataku, aż do skutku.

Dla firm oznacza to poważne wyzwanie, bowiem okno pomiędzy ujawnieniem podatności a jej masowym wykorzystaniem skraca się drastycznie. Citrix opublikował już poprawki bezpieczeństwa, ale eksperci ostrzegają – w erze AI tradycyjne tempo aktualizacji i detekcji nie wystarczy. Organizacje powinny wdrażać automatyzację procesów patchowania, inteligentne systemy wykrywania anomalii oraz architekturę odporną na kompromitację, by móc nadążyć za nową generacją zagrożeń.

W swojej analizie badacze Check Pointa wskazują, że Hexstrike-AI staje się punktem zwrotnym – potwierdzając, że scenariusze, przed którymi od dawna ostrzegali specjaliści, właśnie stają się rzeczywistością.

Jawność cen mieszkań. Portal DOM i Rejestr Cen Nieruchomości – dwa źródła danych, ale różne funkcje

11 września kończy się okres przejściowy i wchodzi w życie obowiązek nałożony na deweloperów dotyczący publikowania pełnych informacji o cenach oferowanych przez nich nieruchomości. Niewątpliwą zaletą tego rozwiązania będzie możliwość dostępu do tych danych, bez konieczności wystosowywania zapytań. Natomiast istnieją pewne wątpliwości dotyczące interpretacji tych przepisów i samej definicji mieszkania oferowanego. Co do zasady tzw. ustawa deweloperska nakazywała, by po sprzedaży lokal mieszkalny był zdjęty z listy dostępnych nieruchomości. Z kolei przepisy o jawności cen zakładają pełną przejrzystość wobec klienta. I tu powstaje pytanie: czy w związku z tym w ofercie deweloperów powinny być uwzględniane również lokale już sprzedane, tylko z odpowiednim oznaczeniem. Jeżeli tak, to kluczowe staje się ustalenie, czy prezentować ich ostatnią cenę ofertową, czy może transakcyjną. W tym zakresie nie ma jeszcze jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Inną kwestią jest funkcja porównywarki cen. Zgodnie z założeniami, po pierwsze na stronach internetowych deweloperów i portalu dane.gov.pl powinny być widoczne wszystkie oferowane mieszkania wraz z cenami przypisanymi bezpośrednio do tych lokali. Po drugie, umieszczenie wszystkich danych w jednym miejscu miałoby umożliwić kupującym porównywanie cen. Otóż ten ostatni warunek nie ma szans być spełniony. Wynika to ze sposobu publikacji danych na portalu dane.gov.pl. Różnią się one formatem, metodologią aktualizacji oraz techniką opracowania. Nie jest to usystematyzowana, ustrukturalizowana baza, nie jest to nawet jednolity zbiór danych, co sprawia, że w efekcie nie da się ich ze sobą zestawić. Co więcej, nie zaplanowano wyszukiwarki dla poszczególnych mieszkań. Można więc śledzić jedynie ceny ofertowe pojedynczych lokali.

I to należy podkreślić – wciąż mówimy o cenach ofertowych. Klient nie ma dostępu do informacji o cenach, po jakich dana nieruchomość została faktycznie sprzedana. Dyskusja o stawkach transakcyjnych toczy się osobnym torem. Te mają być ujawniane na Portalu Danych o Obrocie Mieszkaniami (DOM), obejmując zarówno rynek pierwotny, jak i wtórny. O ile jawność cen ofertowych została powierzona deweloperom, o tyle w przypadku Portalu DOM mówimy o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym, który miałby dostać szczególne uprawnienia do pobierania danych nie tylko ze starostw powiatowych, ale też od notariuszy i od administracji skarbowej. Kolejnym założeniem jest agregowanie danych na poziomie sześciu transakcji. Takie są założenia projektu, nad którym rząd zakończył już swoje prace.

Równolegle działa środowisko, które postuluje, aby dane będące jednym ze źródeł Portalu DOM zostały udostępnione bezpłatnie. Obecnie dostęp do nich istnieje za pośrednictwem powszechnego Rejestru Cen Nieruchomości (RCN), jednak jest on odpłatny. I tu dochodzimy do bardzo ciekawego momentu. To nie jest tylko kwestia opłaty. Otóż ujawnienie danych z RCN oznacza pokazanie ich w takiej formie, w jakiej robią to dziś powiaty – a więc bardzo różnie: jedne wprowadzają wszystkie transakcje, inne tylko część, jedne od razu, inne z opóźnieniem. Tak swobodne udostępnienie danych transakcyjnych oznacza też, że będziemy mieli bardzo dokładnie prezentowane ceny ofertowe, a transakcje będą pojawiały się nieregularnie i fragmentarycznie. Otóż nie będzie to pełny obraz rynku. W dodatku jeśli jakaś transakcja nie pokaże się w oczekiwanym momencie, nie będzie podmiotu, do którego można byłoby zgłosić zastrzeżenia. Co z pewnością wywoła kolejne kontrowersje i dyskusje.

Drugą kwestią jest RODO. Czy chcielibyśmy, aby cena zakupionej nieruchomości została ujawniona i możliwa do powiązania bezpośrednio z osobą nabywcy? Dziś chronią nas przed tym przepisy unijne, które nie pozwalają na łączenie danych osobowych z transakcją. I właśnie te wymogi ma spełniać Portal DOM, a zajmować się tym mają profesjonaliści. Absolutnie nie jest więc prawdą, że upublicznienie Rejestru Cen Nieruchomości mogłoby zastąpić Portal DOM, nad którym prace trwają tak długo. To rozwiązanie odpowiadałoby jedynie oczekiwaniom osób, które chcą szybkiego dostępu do informacji, choć nie zawsze mają świadomość, jak wiele czynników składa się na cenę nieruchomości.

Oczywiście siłą rzeczy pojawia się pytanie o finansowanie Portalu DOM. Będzie on utrzymywany z pieniędzy zgromadzonych w Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym. A należy wiedzieć, że pieniądze do DFG wpłacane są od każdej transakcji, ale dokonywanej wyłącznie na rynku pierwotnym. I to jest wada tego projektu.

Wracając jednak do przepisów o jawności cen ofertowych, warto zaznaczyć, że dotychczas deweloperzy nie ujawniali cen najdroższych mieszkań, bo ich sprzedaż odbywała się kanałami bezpośrednimi. Elitarność była tu elementem strategii sprzedażowo-marketingowej. Po ich upublicznieniu średnia cena lokalu w ofercie powinna wzrosnąć. Czy to oznacza wzrost cen? Otóż nie. Wzrost średniej ceny mieszkań oferowanych nie oznacza wzrostu cen mieszkań na rynku. To efekt tego, że nowe lokale wprowadzane do oferty są droższe. Ale nie oznacza to, że nieruchomość, którą oglądałam pół roku temu, nagle podrożała.

Taka sytuacja ma miejsce w Trójmieście, gdzie od kilku miesięcy średnie ceny mieszkań w ofercie rosną najbardziej dynamicznie spośród wszystkich analizowanych rynków. Od kwietnia do sierpnia wzrosły one o 11%, osiągając poziom 16,8 tys. zł/mkw. W ciągu tych pięciu miesięcy deweloperzy wprowadzali w Trójmieście do sprzedaży 3,1 tys. mieszkań w przeciętnej cenie 17,7 tys. zł/mkw. W tym samym czasie nabywców znalazło 2,3 tys. lokali średnio po 15,5 tys. zł/mkw.

Podobną sytuację możemy wkrótce zauważyć paradoksalnie także na rynkach, takich jak warszawski, na którym widzieliśmy delikatny powrót średniej ceny do wcześniejszego poziomu. Jeśli teraz dodamy do oferty mieszkania, których dotąd nie było widać, średnia cena może ponownie wzrosnąć.

Natomiast, jeszcze raz powtórzę, że samo ujawnienie cen ofertowych to krok w stronę większej przejrzystości, na który rynek od dawna czekał. Dobrze, że wchodzi w życie. Mamy nadzieję, że niedociągnięcia legislacyjne zostaną naprawione dzięki praktyce.

Autor: Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom

Enter Air: Loty przekierowane po wtargnięciu rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną

W związku z wtargnięciem rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną i tymczasowym zamknięciem lotniska w Warszawie, Enter Air przekierował w nocy dwa rejsy. Pasażerowie bezpiecznie dotarli lub docierają do swoich docelowych miast.

Przekierowany został rejs z Gran Canarii, który planowo miał lądować w Warszawie. Samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku w Katowicach przed godziną 6:30. Na pasażerów czekały już podstawione autobusy – podróżni są w drodze do Warszawy, gdzie spodziewani są około godziny 12:30. Rejs z Antalyi, pierwotnie przekierowany do Katowic, ostatecznie z pasażerami na pokładzie doleciał do Warszawy o godzinie 9:45.

Bezpieczeństwo naszych pasażerów i załóg zawsze jest naszym absolutnym priorytetem. W sytuacjach zagrożenia podejmujemy wszelkie niezbędne decyzje, aby zapewnić bezpieczny powrót do domu. Dziękujemy wszystkim pasażerom za wyrozumiałość, cierpliwość i spokojne przyjęcie tej trudnej sytuacji – mówi Marcin Kubrak, prezes Enter Air.

Zamknięcie lotniska w Warszawie wpłynęło również na poranne odloty. Cztery rejsy Enter Air wystartowały z opóźnieniami od 1 do 2,5 godziny po wznowieniu operacji na Okęciu. Wszystkie loty są już realizowane zgodnie ze zaktualizowanym harmonogramem.

Enter Air przeprasza za niedogodności wynikające z sytuacji niezależnej od przewoźnika. Wszystkie decyzje operacyjne były podejmowane w ścisłej współpracy ze służbami kontroli ruchu lotniczego oraz w oparciu o zalecenia służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej RP.

Polski sektor usług biznesowych dojrzewa – prawie pół miliona pracowników i 5,7% PKB

0

Polska umacnia swoją pozycję europejskiego lidera usług biznesowych. Rekordowa wartość eksportu usług wiedzochłonnych sięgająca 42,3 mld USD, potwierdza specjalizację sektora w kierunku zaawansowanych globalnych procesów. Jednocześnie udział polskich podmiotów w ogólnej liczbie centrów usług biznesowych wynosi ok. 30%.[1]

Sektor usług biznesowych w Polsce osiągnął dojrzałość i wszedł w fazę jakościowego wzrostu. Dane z raportu ABSL potwierdzają wzrost udziału sektora w PKB do 5,7% i zatrudnienia w centrach do prawie pół miliona osób. Wartość eksportu usług wiedzochłonnych wynosi 42,3 mld USD, co stanowi niemal 25% całkowitego eksportu usług komercyjnych z Polski.

– Sektor usług biznesowych to dziś jeden z głównych motorów konkurencyjności polskiej gospodarki. Od lat, dzięki doświadczeniu i aktywności na arenie międzynarodowej, Polska skutecznie przyciąga nowe inwestycje. Jako ABSL współpracujemy z międzynarodowymi doradcami, instytucjami i agencjami wspierającymi decyzje lokalizacyjne inwestorów. Dostarczamy dane, analizy i rekomendacje, które pokazują osiągnięcia i potencjał rodzimych specjalistów – mówi Jacek Levernes, założyciel i prezes honorowy ABSL w Polsce.

Według danych ABSL, Polska staje się krajem ekspertów, co pokazuje wzrost wartości eksportu w przeliczeniu na pracownika do poziomu 64 300 USD oraz rosnący udział usług wiedzochłonnych (prawie 60%). Specjalizacja sektora wzmacnia atrakcyjność Polski dla inwestorów zagranicznych. W okresie od stycznia 2024 do kwietnia 2025 r. powstało 61 nowych centrów (z czego 90% to podmioty z kapitałem zagranicznym).

Transformacja sektora: od skali do wartości

Sektor przechodzi głęboką transformację – od modelu opartego na liczbie zatrudnionych do modelu opartego na produktywności i specjalizacji. Coraz większy udział w strukturze zatrudnienia mają procesy mid-office (prawie 55%) i zaawansowane funkcje IT, R&D czy analityki danych. Polska staje się przestrzenią testowania i wdrażania innowacji, a centra usług przekształcają się w centra kompetencji.

– Nowe inwestycje w sektorze to dziś projekty o wyższej wartości dodanej, wymagające specjalistycznej wiedzy i globalnych kompetencji. Polska przyciąga je dzięki jakości kadry, stabilności i rosnącej dojrzałości operacyjnej. Jako ABSL wspieramy ten trend, promując Polskę jako strategiczne miejsce dla inwestycji w innowacyjne usługi – dodaje Levernes.

Z danych ABSL wynika, że ponad 80% zatrudnienia w sektorze przypada na firmy z kapitałem zagranicznym, jednak w czołówce pracodawców znajdują się też polskie firmy, takie jak m.in. Comarch.

Inwestycje w innowacyjność i odporność

W obliczu globalnych napięć geopolitycznych i transformacji technologicznej, Polska pozostaje atrakcyjnym miejscem dla inwestycji. W 2023 r. napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI) wyniósł 29 mld USD, co uplasowało Polskę na 14. miejscu na świecie – przed Indiami. Jednocześnie rośnie wartość reinwestycji i inwestycji krajowych.

– Budowanie innowacyjności to dziś kluczowy warunek konkurencyjności Polski i Europy. Potrzebujemy więcej prorozwojowych inwestycji, więcej odwagi i więcej współpracy między sektorem publicznym a prywatnym. Sektor usług biznesowych jest przykładem łączenia kompetencji, technologii i globalnych ambicji w pozyskiwaniu inwestycji i rozwijaniu krajowego potencjału – podkreśla Andrzej Domański, Minister Finansów i Gospodarki RP.

***

Raport ABSL Sektor Usług Biznesowych w Polsce 2025 miał swoją premierę na ABSL Summit – jednym z najważniejszych wydarzeń sektora w Europie. Materiał powstał we współpracy z firmami Colliers, Mercer, Randstad oraz Randstad Enterprise. Patronem honorowym publikacji jest Polska Agencja Inwestycji i Handlu.

[1] Dane za Q1 2023, Raport Sektor Usług Biznesowych w Polsce 2023

Akcje Oracle rosną o prawie 30% po ujawnieniu kontraktów AI wart. 455 mld USD

  • Zobowiązania kontraktowe Oracle wzrosły do 455 mld USD, co sygnalizuje strukturalną zmianę popytu.
  • Zarząd prognozuje wzrost przychodów z infrastruktury chmurowej z 18 mld USD w tym roku do 144 mld USD do 2030 r.
  • Ryzyka realizacyjne są znaczące – nakłady inwestycyjne rosną do 35 mld USD, a przepływy pieniężne są pod presją.

Jacob Falkencrone, główny strateg inwestycyjny w Saxo mówi, że Oracle zaskoczył Wall Street we wtorek

Firma, którą przez lata uważano za spóźnionego gracza w chmurze, opublikowała wyniki, które na pierwszy rzut oka nie robiły wrażenia – a mimo to kurs akcji po sesji wzrósł o niemal 30%. Powód? Lawina nowych przedsięwzięć związanych ze sztuczną inteligencją, która w jednej chwili całkowicie odmieniła perspektywy spółki.

Katalizator: liczba, która zmieniła wykres

Kluczową wartością było 455 mld USD w tzw. RPO (Remaining Performance Obligations) – czyli w uproszczeniu portfel zamówień lub przyszłe przychody już zakontraktowane. To wzrost o 359% rok do roku, napędzany czterema wielomiliardowymi kontraktami z klientami takimi jak OpenAI, Meta czy Nvidia.

Gdy portfel zamówień firmy w ciągu roku wzrasta czterokrotnie, to sygnał nie tylko dynamiki, ale i strukturalnej zmiany popytu – tłumaczy Falkencrone.

Na podstawie tych umów Oracle prognozuje, że przychody z infrastruktury chmurowej wzrosną z 18 mld USD w tym roku do 144 mld USD w 2030 r. To nie jest zwykły wzrost – to zupełnie nowa trajektoria. Dla firmy, która spóźniła się z wejściem na rynek chmurowy, to prawdziwa rewolucja.

Kwartał: przeciętny wynik kontra imponujący backlog

Na papierze ten kwartał wyglądał zwyczajnie. Przychody wzrosły o 12%, osiągając 14,9 mld USD – nieco poniżej prognoz. Zysk na akcję wyniósł 1,47 USD, czyli o cent mniej od oczekiwań. W normalnych okolicznościach takie wyniki ciążyłyby kursowi. Tym razem jednak portfel zamówień opowiedział zupełnie inną historię – to był moment „mic drop”, który w jednej chwili uciszył lata sceptycyzmu.

Przewaga konkurencyjna i dlaczego AI wybrało Oracle

Dlaczego najbardziej wymagające firmy AI wybierają Oracle? Odpowiedź jest prosta: szybkość i dostępność zasobów. Oracle buduje centra danych w skali gigawatów, zoptymalizowane pod potrzeby AI, z dostępem do procesorów Nvidia i sieci przesyłających dane szybciej niż u konkurencji.

Drugim, często niedocenianym motorem wzrostu jest segment baz danych w modelu multicloud. Przychody w tym obszarze wzrosły o ponad 1500% rok do roku, gdy bazy Oracle stały się szeroko dostępne w AWS, Azure i Google Cloud. Dzięki temu Oracle nie tylko konkuruje z hiperskalerami, ale też staje się ich partnerem – wbudowując się w ich ekosystemy i jednocześnie korzystając z fali AI.

Największym potencjalnym źródłem przychodów może być jednak wnioskowanie sztucznej inteligencji (AI Inference) – proces uruchamiania modeli po ich wytrenowaniu. Larry Ellison twierdzi, że ten rynek może być większy niż samo trenowanie. Oracle, dysponując milionami baz danych przedsiębiorstw, jest w wyjątkowej pozycji, by ten popyt skutecznie monetyzować.

Pozycja Oracle w tabeli liderów chmury

Mimo euforii, biznes chmurowy Oracle wciąż pozostaje niewielki w porównaniu z Amazonem i Microsoftem. AWS w ubiegłym roku wygenerował ponad 100 mld USD, a Azure około 75 mld USD. Oracle z wynikiem 18 mld USD nadal jest pretendentem – ale dzięki nowym kontraktom ma szansę znacząco zmniejszyć ten dystans.

Ryzyka i koszty: rachunek do zapłacenia

Haczyk? Koszty. Oracle planuje w tym roku aż 35 mld USD nakładów inwestycyjnych – znacznie więcej niż pierwotnie zakładano. Wolne przepływy pieniężne są już ujemne, bo środki płyną na serwery i centra danych. Firma biegnie sprintem, by nadążyć za popytem – a takie wyścigi, choć ekscytujące, potrafią wyczerpać.

Co dalej: katalizatory i punkty obserwacji

Dla inwestorów znaczenie ma obecnie nie tyle miniony kwartał, co sposób, w jaki Oracle będzie działać od tej pory. Kluczowe będą cztery kwestie:

  1. Konwersja kontraktów – jak szybko backlog zamieni się w przychody.
  2. Dyscyplina inwestycyjna – czy marże się utrzymają przy rosnących wydatkach.
  3. Partnerstwa AI – OpenAI i Nvidia to wciąż kluczowe punkty odniesienia.
  4. Wdrożenie AI Inference – nowa baza AI może być asem w rękawie Oracle.

Z tej historii płyną dwie lekcje:

  • Po pierwsze, giganci mogą zmienić kurs szybciej niż się wydaje, gdy fala technologiczna przekształca rynek.
  • Po drugie, Wall Street często wybacza słabsze wyniki kwartalne, jeśli długoterminowa narracja jest wystarczająco przekonująca.

Od dostawcy baz danych do infrastruktury AI

Przez dekady Oracle był solidnym, ale mało efektownym dostawcą oprogramowania do obsługi baz danych. Dziś, gdy kontrakty AI napływają falami, firma staje się kluczowym elementem globalnej infrastruktury sztucznej inteligencji. Droga przed nią będzie wyboista – kapitałochłonna, pełna konkurencji i zależna od skutecznej realizacji. Na razie jednak Oracle rozpalił wyobraźnię rynku.

Atak dronów na Polskę zwiększa napięcie w Europie i wpływa na rynki finansowe

W nocy doszło do wydarzenia, które może istotnie wpłynąć na sytuację geopolityczną w Europie. Polska zestrzeliła rosyjskie drony, które naruszyły jej przestrzeń powietrzną podczas zmasowanego ataku powietrznego na Ukrainę. Wojsko określiło incydent mianem „aktu agresji” i realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli. To pierwszy przypadek od początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku, gdy Polska – jako członek NATO – bezpośrednio zneutralizowała obce obiekty wojskowe na swoim terytorium.

W związku z sytuacją czasowo zamknięto przestrzeń powietrzną nad częścią kraju, w tym nad Warszawą, choć porty lotnicze w stolicy, Modlinie i Rzeszowie wznowiły już działalność. Dowództwo Operacyjne apelowało o pozostanie w domach, szczególnie do mieszkańców województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. Trwają poszukiwania szczątków dronów, a siły polskie i sojusznicze utrzymują najwyższą gotowość bojową. Premier Donald Tusk poinformował, że pozostaje w stałym kontakcie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte, co podkreśla wagę incydentu i ryzyko dalszej eskalacji.

Rosyjski atak, którego częścią było wtargnięcie dronów do Polski, miał charakter masowy i obejmował cele w centralnej i zachodniej Ukrainie, w tym w Winnicy oraz w rejonie Kijowa. Ukraińska obrona przeciwlotnicza prowadziła intensywne działania, jednak skala ataku potwierdza determinację Rosji w kontynuowaniu presji militarnej. Incydent ten może w krótkim terminie zwiększyć awersję do ryzyka na globalnych rynkach finansowych. Wzrost napięcia na wschodniej granicy NATO podnosi ryzyko eskalacji konfliktu i rozszerzenia działań wojennych na terytorium Sojuszu. Może to przełożyć się na spadki indeksów giełdowych w Europie i USA, wzrost notowań złota oraz innych aktywów postrzeganych jako bezpieczne przystanie. Na rynku walutowym presję dziś odczuwa PLN, który traci w stosunku do Euro. EURPLN dzisiaj zyskuje 0,3%, a WIG20 traci ponad 1,7%.

W dłuższym horyzoncie dalszy przebieg wydarzeń będzie zależał od decyzji NATO, ewentualnego uruchomienia artykułu 4. Traktatu Północnoatlantyckiego oraz od tego, czy incydent okaże się pojedynczym zdarzeniem, czy początkiem nowego etapu wojny z bezpośrednim zaangażowaniem państw sojuszniczych.

Autor: Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

Rosyjskie drony nad Polską – przełomowy moment dla bezpieczeństwa Europy

W nocy z 9 na 10 września 2025 roku doszło do wydarzenia, które wielu ekspertów określa jako przełomowe w historii bezpieczeństwa europejskiego. Podczas zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę liczne drony Shahed naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Według oficjalnych danych, polskie służby obronne zarejestrowały aż dziewiętnaście takich przypadków. Co najmniej trzy z maszyn zostały zestrzelone przez polskie siły zbrojne, a pozostałe skierowały się z powrotem w stronę granicy. Incydent nie spowodował ofiar w ludziach, ale uznany został za bezprecedensowe naruszenie suwerenności państwa członkowskiego NATO i Unii Europejskiej.

Tego typu sytuacja była przewidywana przez analityków już wcześniej, jednak jej skala i intensywność zaskoczyły nie tylko Polskę, ale i całą wspólnotę euroatlantycką. O ile wcześniej zdarzały się pojedyncze przypadki wlatywania rosyjskich obiektów w przestrzeń powietrzną sąsiadów Ukrainy, o tyle nocny atak charakteryzował się skoordynowaną intensywnością. Z perspektywy Warszawy nie była to zwykła pomyłka nawigacyjna, lecz świadome testowanie zdolności obronnych Polski i NATO. W efekcie podjęto decyzję o natychmiastowym podniesieniu gotowości bojowej.

Premier Donald Tusk potwierdził, że już o godzinie 22:06 we wtorek polskie wojsko otrzymało pierwsze informacje o zmasowanym rosyjskim uderzeniu na Ukrainę. Kilkadziesiąt minut później, wobec jasnych sygnałów o zbliżaniu się obiektów w stronę granicy, w tryb alarmowy postawiono zarówno lotnictwo, jak i systemy obrony powietrznej. W akcji brały udział polskie myśliwce F-16, śmigłowce i zestawy przeciwlotnicze, które na bieżąco reagowały na pojawiające się zagrożenia. Wczesne uruchomienie środków obronnych sprawiło, że naruszenia przestrzeni udało się w dużej mierze opanować, zanim spowodowały one realne szkody.

Rosyjskie drony Shahed – narzędzie wojny i prowokacji

Shahedy, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną, to bezzałogowe statki powietrzne produkcji irańskiej, szeroko wykorzystywane przez Rosję w wojnie przeciwko Ukrainie. Ich charakterystyczną cechą jest relatywnie niski koszt produkcji oraz możliwość przenoszenia ładunków wybuchowych na duże odległości. W połączeniu z trudnością ich wykrywania na dużych wysokościach stanowią one poważne wyzwanie dla systemów obrony powietrznej.

Z perspektywy Polski pojawienie się tych maszyn na własnym terytorium stanowiło nową jakość zagrożenia. O ile do tej pory drony te były utożsamiane z teatrem działań wojennych na Ukrainie, o tyle teraz ich obecność w przestrzeni NATO-owskiego państwa wyraźnie rozszerza granice konfliktu. Nieprzypadkowo analitycy podkreślają, że było to celowe działanie Moskwy, mające sprawdzić determinację Zachodu do obrony własnego terytorium. W tym sensie drony stały się nie tylko narzędziem wojskowym, ale również polityczną prowokacją.

Shahedy nie są technologią nowoczesną w rozumieniu najnowszych bezzałogowych systemów bojowych, ale ich liczba i sposób wykorzystania czynią je skutecznymi narzędziami presji. Eksperci wskazują, że w momencie masowych ataków, nawet zaawansowane systemy obrony powietrznej mogą zostać przeciążone. Dlatego naruszenie polskiego nieba było odczytywane nie tylko jako incydent, ale jako test granic zdolności operacyjnych NATO.

Reakcja Polski – gotowość bojowa i decyzja polityczna

Polska odpowiedziała na incydent w sposób zdecydowany. Siły Zbrojne natychmiast podniosły gotowość, a systemy obrony zostały aktywowane, aby chronić ludność cywilną i infrastrukturę krytyczną. Premier Donald Tusk poinformował, że wojsko było w pełnej gotowości przez całą noc – od godziny 22:00 do wczesnych godzin porannych. Dzięki temu udało się przechwycić część zagrożeń i uniknąć strat w ludziach.

Jednak reakcja Polski nie ograniczyła się do działań wojskowych. Rząd, we współpracy z prezydentem, podjął decyzję o uruchomieniu art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Oznacza to wniosek o pilne konsultacje sojusznicze w NATO w związku z zagrożeniem bezpieczeństwa i integralności terytorialnej. Tusk w swoim wystąpieniu w parlamencie wyraźnie podkreślił, że Polska nie będzie traktowała tego wydarzenia w oderwaniu od szerszego kontekstu – jego zdaniem jest to element wojny prowadzonej przez Rosję nie tylko przeciwko Ukrainie, ale całemu wolnemu światu.

Premier zaapelował, aby nie zbliżać się do szczątków dronów, które mogą być niebezpieczne i zawierać materiały wybuchowe. Każdy, kto znajdzie obiekt przypominający fragment drona, powinien natychmiast zgłosić to odpowiednim służbom.

Artykuł 4 NATO – znaczenie i konsekwencje

Decyzja o powołaniu się na art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego ma ogromne znaczenie polityczne i strategiczne. Przepis ten daje każdemu państwu członkowskiemu prawo do zwołania konsultacji, jeśli uzna, że jego bezpieczeństwo lub integralność terytorialna jest zagrożona. W przeciwieństwie do art. 5, nie uruchamia on automatycznie mechanizmu kolektywnej obrony, ale stwarza przestrzeń do uzgodnienia wspólnego stanowiska i skoordynowania działań.

W historii NATO art. 4 był wykorzystywany kilkukrotnie, m.in. przez Turcję w związku z konfliktem syryjskim. Polska po raz pierwszy zdecydowała się sięgnąć po ten instrument w kontekście bezpośredniego naruszenia swojej przestrzeni powietrznej przez obcy sprzęt wojskowy. To pokazuje, że sytuacja oceniana jest jako wyjątkowo poważna i wymagająca wsparcia sojuszników.

Artykuł 4 stanowi sygnał polityczny nie tylko do państw NATO, ale również do Rosji. Wysyła jasne przesłanie, że incydent nie zostanie potraktowany jako incydentalna pomyłka, lecz jako naruszenie wymagające wspólnej odpowiedzi. Dla Warszawy oznacza to także otwarcie drogi do negocjowania dodatkowych środków wsparcia – od wzmocnienia obrony powietrznej po rozmieszczenie dodatkowych sił sojuszniczych na wschodniej flance.

NATO: pierwsza bezpośrednia odpowiedź powietrzna

NATO w swoim komunikacie potwierdziło, że był to pierwszy w historii przypadek, kiedy samoloty sojuszu podjęły działania bezpośrednio w obronie przestrzeni powietrznej państw członkowskich wobec zagrożenia z zewnątrz. W operacji uczestniczyły siły z kilku krajów – Holandii, Niemiec, Włoch i Polski – które wspólnie patrolowały przestrzeń i reagowały na incydenty. Cała akcja trwała od około 23:30 we wtorek do 6:30 rano w środę.

Generał Alexus Grynkewich, głównodowodzący sił NATO w Europie, podkreślił, że reakcja była „szybka i zdecydowana”. Według niego, sojusz zademonstrował zdolność do natychmiastowego działania i gotowość do obrony każdego centymetra swojego terytorium. Dla wielu obserwatorów oznacza to nowy etap w działaniach NATO – od wsparcia Ukrainy w formie dostaw sprzętu i szkoleń, do realnej obrony własnych granic w obliczu rosyjskich prowokacji.

Reakcje polityczne w Polsce – głos Donalda Tuska

Premier Donald Tusk, przemawiając w polskim parlamencie, nazwał incydent „wojną wypowiedzianą wolnemu światu”. Jego zdaniem Polska musi liczyć na pełną solidarność sojuszników, a konsultacje w ramach art. 4 to dopiero początek szerszej współpracy. Podkreślił, że oczekuje „znacznie silniejszego wsparcia” i że same słowa nie wystarczą.

Tusk zaznaczył, że Polska nie traktuje tego wydarzenia jako lokalnego problemu, lecz jako element globalnej konfrontacji. Jego wypowiedź była skierowana zarówno do sojuszników, jak i do społeczeństwa polskiego, które w ostatnich latach obserwuje rosnące napięcia na wschodniej granicy. W opinii premiera Rosja świadomie poszerza zakres wojny, testując odporność i jedność Zachodu.

Bezpieczeństwo obywateli – ostrzeżenia i działania

Po incydencie władze Polski rozpoczęły zakrojone na szeroką skalę poszukiwania szczątków dronów, które spadły na terytorium kraju. Premier poinformował, że na szczęście nie odnotowano żadnych ofiar ani rannych. Podkreślił jednak, że szczątki mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców.

Rząd wydał specjalne ostrzeżenia, aby nikt nie zbliżał się do podejrzanych obiektów. Zalecono natychmiastowe zgłaszanie takich znalezisk policji, straży pożarnej lub pod numer alarmowy 112. W komunikatach podkreślano, że fragmenty dronów mogą zawierać resztki materiałów wybuchowych i być śmiertelnie niebezpieczne. To pokazuje, że naruszenie przestrzeni powietrznej ma również wymiar praktyczny – wpływa na codzienne poczucie bezpieczeństwa obywateli.

Reakcje Unii Europejskiej – solidarność i potępienie Rosji

Na incydent zdecydowanie zareagowały instytucje i przywódcy Unii Europejskiej. Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, nazwała go „bezprecedensowym naruszeniem europejskiej suwerenności” i zapewniła, że „Europa stoi po stronie Polski”. Jej słowa spotkały się ze standing ovation w Parlamencie Europejskim.

Roberta Metsola, przewodnicząca PE, podkreśliła, że Polska ma pełne prawo do obrony i że cała Unia pozostaje zjednoczona. Antonio Costa, przewodniczący Rady Europejskiej, stwierdził, że takie incydenty są bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli i infrastruktury całej Europy. Dodał też, że wspólnota w pełni popiera działania Warszawy.

Również prezydent Francji Emmanuel Macron wyraził pełną solidarność z Polską, ostrzegając Rosję przed dalszą eskalacją. W swojej wypowiedzi zaznaczył, że Francja nie będzie akceptować żadnych kompromisów w kwestii bezpieczeństwa sojuszników. Podkreślił też, że wkrótce omówi sytuację z nowym sekretarzem generalnym NATO, Markiem Ruttem.

Znaczenie incydentu dla NATO i UE

Eksperci wskazują, że incydent ma kluczowe znaczenie strategiczne. Po raz pierwszy NATO zmuszone było do bezpośredniej obrony własnego terytorium w obliczu zagrożenia związanego z wojną w Ukrainie. To wyraźny sygnał, że konflikt nie jest lokalny, lecz obejmuje szerszy obszar i wymaga globalnych odpowiedzi.

Dla Unii Europejskiej wydarzenie to stało się testem solidarności. Jasne i jednoznaczne wsparcie udzielone Polsce przez najważniejsze instytucje i przywódców pokazuje, że wspólnota rozumie wagę sytuacji. W praktyce może to oznaczać przyspieszenie prac nad wspólnymi systemami obrony powietrznej i większe inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne oraz militarne.

Naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony mogą być początkiem nowego etapu eskalacji. Możliwe scenariusze obejmują dalsze prowokacje, w tym próby ataków na infrastrukturę krytyczną. Polska i NATO przygotowują się do wzmocnienia wschodniej flanki, m.in. poprzez rozmieszczenie dodatkowych sił i systemów obronnych.

Z drugiej strony, wydarzenia mogą przyspieszyć integrację obronną w ramach UE. Dyskusje o europejskiej tarczy antyrakietowej i wspólnych zakupach systemów obrony powietrznej mogą nabrać nowej dynamiki. W dłuższej perspektywie incydent stanie się również argumentem za zwiększeniem wydatków obronnych w wielu państwach członkowskich.

Fałszywe zdjęcia tworzone przez AI coraz większym problemem dla ubezpieczycieli

Sztuczna inteligencja daje ogromne możliwości, ale niestety – także oszustom. Coraz częściej wykorzystywana jest do tworzenia realistycznych fałszywych zdjęć, które trafiają do ubezpieczycieli i firm wynajmujących mieszkania.

Jak działają oszuści?

Wybierają sytuację, w której liczą na szybkie pieniądze. Przykładowo, kierowca zgłasza szkodę komunikacyjną i dołącza zdjęcia auta z wgniecionym zderzakiem czy pękniętą szybą. W rzeczywistości samochód stoi cały i nigdy nie brał udziału w kolizji. To sztuczna inteligencja dodała zniszczenia!

Podobny schemat pojawia się w przypadku wynajmu mieszkań. Najemca kończy umowę i przesyła właścicielowi zdjęcia mebli z rysami albo podłogi z dużymi uszkodzeniami. W rzeczywistości sprzęty są w porządku, a sztuczna inteligencja tylko „dorysowała” defekty.

Dlaczego to działa?

Narzędzia do edycji obrazów po podaniu im dokładnych instrukcji, generują uszkodzenia bardzo realistycznie. Odwzorowują światło, cień i fakturę materiału tak, że trudno je podważyć. Często nie zmieniają przy tym całości obrazu. Narzędzia te są łatwo dostępne i nie wymagają specjalistycznych umiejętności edytorskich. — informuje Elwira Charmuszko, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

Jakie są skutki?

Firmy ubezpieczeniowe mogą wypłacić odszkodowania na podstawie sfałszowanych dowodów. W efekcie muszą rekompensować te straty, a najprostszym sposobem jest podnoszenie składek wszystkim klientom, również tym uczciwym.

Najemcy mieszkań narażają się na niesłuszne obciążenia finansowe. Mogą zostać zmuszeni do potrącenia z wpłaconej kaucji lub zapłacić za rzekome szkody, których nigdy nie było. Czasami prowadzi to do długich i kosztownych sporów sądowych.

Rosnące składki, spadek zaufania i coraz większe wydatki na systemy bezpieczeństwa odbijają się na każdym z nas, nawet jeśli nigdy nie próbowaliśmy nikogo oszukać.

Co dalej?

Sztuczna inteligencja nie zniknie. Wręcz przeciwnie, będzie coraz lepsza w tworzeniu fałszywych obrazów. Dlatego musimy działać dwutorowo: z jednej strony rozwijać narzędzia „obronne”, a z drugiej budować świadomość, że nie każdy materiał, który widzimy jest prawdziwy.

 

Eskalacja napięć geopolitycznych: naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej i atak Izraela w Doha

Jeżeli komuś się wydawało, że w geopolityce sytuacja się uspokaja, to wczorajszy wieczór i noc musiały być szokiem. Nad Polską zestrzelono rosyjskie drony, a w Katarze Izrael przeprowadził atak bombowy. W tle dalsze problemy Węgier powodowane wysoką inflacją.

Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej

Wczoraj doszło do wielokrotnego naruszenia przez rosyjskie drony polskiej przestrzeni powietrznej. Wiadomość potwierdziło Dowództwo Operacyjne. Na Wschodzie od wczoraj jest bardzo gorąco. Ze względu na koncentrację wojsk przy granicy spowodowaną ćwiczeniami białorusko-rosyjskimi doszło do zamknięcia granicy Polski z tymi państwami. Jak to często bywa w sytuacjach konfliktowych, wydalono również dyplomatę podejrzanego o działalność szpiegowską. Biorąc pod uwagę skalę eskalacji napięć i szerokie omawianie tematu w mediach zachodnich, można by oczekiwać silnej reakcji rynków. Od rana widzimy przecenę polskiego złotego. Jednak ruch ten zaczął się na poważnie dopiero tuż przed otwarciem giełdy. Trochę ponad 1 grosz straty to nie jest jednak, jak na ważne wydarzenie, duży ruch. Większą zmianę widać na giełdzie, ale tuż po otwarciu nadal jest to niecały 1% w dół. Biorąc pod uwagę skalę wydarzeń, ta reakcja rynków pokazuje, że na razie zdrowy rozsądek wygrywa jeszcze z emocjami.

Inflacja na Węgrzech

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu cen na Węgrzech. Miało być 4,3% i właśnie tyle zobaczyliśmy. Dlaczego to ważny odczyt? W tym roku Węgrzy tylko raz pokazali niższy odczyt – 4,2% w kwietniu. Inflacja się stabilizuje, ale problem polega na tym, że nie na poziomie, którego chcieliby Węgrzy. Dodatkowo podwyższona inflacja nie pozostawia miejsca na obniżki stóp procentowych, a wysoki koszt kredytu dociska gospodarkę. Z drugiej strony wysokie stopy procentowe powodują, że inwestorzy cały czas patrzą na forinta przychylnie. Niby gospodarka, która rośnie ułamki procenta rocznie to złe miejsce na inwestycje, ale skoro waluta płaci tak dobre odsetki, to jednak warto. W rezultacie od początku roku forint podrożał względem złotego już 4%.

Izrael przyznaje się do ataków w Katarze

Wczoraj doszło również do ataków Izraela na członków Hamasu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że cel przebywał w stolicy Kataru – mieście Doha. Państwo żydowskie przyznało się od razu do ataku i poinformowało, że uprzedzało USA. Amerykanie są tutaj w bardzo niewygodnej sytuacji, bo oba te kraje są ich ważnymi sojusznikami w regionie. Co ciekawe, groźba eskalacji w tej części świata nie przełożyła się na razie na rynek ropy. Widać kolejne maksima na złocie, co w ostatnich dniach nie jest jednak niczym nadzwyczajnym. Kolejnym efektem tego wydarzenia było umocnienie się dolara, który już wczoraj odzyskiwał część ostatnich strat względem euro. Podczas dużych napięć na świecie dolar nadal uchodzi za bezpieczną przystań. Co ciekawe, nie widać na razie reakcji na franku szwajcarskim.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:45 – Szwajcaria – wystąpienie prezesa banku centralnego,

14:30 – USA – inflacja producencka.

Autor: Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

AI zmienia oblicze sektora ubezpieczeń – od automatyzacji po decyzje strategiczne

Ponad połowa liderów sektora ubezpieczeniowego widzi w sztucznej inteligencji klucz do rozwoju nowych produktów i usług, a 67% firm planuje zwiększenie udziału AI w budżecie w nadchodzącym okresie. Z raportu KPMG „Inteligentne rozwiązania w sektorze ubezpieczeń” wynika, że 85% traktuje ją jako źródło przewagi konkurencyjnej. Mimo rosnącego potencjału sztucznej inteligencji firmy ubezpieczeniowe wciąż zmagają się z szeregiem barier utrudniających skalowanie tej technologii. Wyzwania dotyczą zarówno aspektów strategicznych, jak i operacyjnych – od braku spójnej wizji rozwoju po niedostateczne przygotowanie danych.

Nowa rola AI w usługach ubezpieczeniowych

Sztuczna inteligencja w sektorze ubezpieczeń przeszła drogę od automatyzacji powtarzalnych procesów do podejmowania decyzji o wysokim znaczeniu biznesowym, takich jak ocena ryzyka czy dynamiczne ustalanie cen. Coraz częściej AI wspiera także działania w czasie rzeczywistym, m.in. w zapobieganiu nadużyciom czy w spersonalizowanej obsłudze klienta. W najbardziej zaawansowanych firmach systemy AI są wpisane w codzienną operacyjną rzeczywistość, wspierając agentów, underwriterów czy działy likwidacji szkód.

Kluczowe pozostaje jednak to, że technologia ta pełni rolę narzędzia wspierającego człowieka – z zachowaniem kontroli ludzkiej tam, gdzie w grę wchodzą kwestie etyczne, zgodność regulacyjna czy niestandardowe przypadki.

Firmy ubezpieczeniowe w coraz szybszym tempie wykraczają poza etap pojedynczych wdrożeń technologii i budują spójne strategie oparte na sztucznej inteligencji. Celem nie jest już wyłącznie automatyzacja procesów, lecz tworzenie organizacji zdolnej do elastycznego zarządzania ryzykiem i personalizacji oferty w czasie rzeczywistym. Takie podejście pozwala integrować dane, modele analityczne i operacje biznesowe w ramach jednej, adaptacyjnej struktury. W polskim sektorze ubezpieczeń rośnie zainteresowanie wykorzystywaniem danych behawioralnych i kontekstowych do projektowania spersonalizowanych produktów. Jednocześnie wyzwaniem pozostaje szybkie tempo zmian technologicznych i niepewność inwestycyjna. Dlatego tak ważna staje się zdolność organizacji do skalowania i modyfikowania rozwiązań w miarę rozwoju technologii – mówi Andrzej Gałkowski, Partner, Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Zaawansowane rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji otwierają drogę do tworzenia bardziej reaktywnych i samouczących się modeli obsługi klienta. Przykładem są dynamiczne polisy, które na bieżąco uwzględniają zachowania użytkownika lub zmieniające się parametry ryzyka. Takie podejście może istotnie skrócić czas likwidacji szkód, poprawić ocenę ryzyka i ograniczyć liczbę nadużyć. W Polsce zastosowanie takich narzędzi będzie wymagać nie tylko modernizacji systemów informatycznych, ale również budowy zaufania klientów do zautomatyzowanych decyzji. Potrzebne będzie także wypracowanie przejrzystych standardów etycznych i regulacyjnych, które umożliwią bezpieczne wdrażanie AI w krytycznych obszarach działalności ubezpieczeniowej – mówi Tomasz Dąbkowski, Partner Associate w Dziale Usług Finansowych, Szef Grupy Aktuarialnej w KPMG w Polsce.

Wyzwania i bariery rozwoju sztucznej inteligencji w branży ubezpieczeń

Choć AI zyskuje na znaczeniu, firmy ubezpieczeniowe wciąż zmagają się z szeregiem barier. Najczęściej wskazywane ograniczenia to: niedostosowane ramy regulacyjne oraz niski poziom zaufania – jedynie 25% organizacji w pełni ufa tej technologii. Tylko 19% firm ubezpieczeniowych ma w pełni zintegrowaną strategię AI powiązaną z celami operacyjnymi na wszystkich poziomach organizacji, a 72% wskazuje niedostateczne przygotowanie danych jako największe ograniczenie. Wyzwanie stanowi również pogodzenie rozwoju AI z celami zrównoważonego rozwoju – 75% stawia realizację strategii zrównoważonego rozwoju wyżej niż implementację AI. Dodatkowo 3 na 4 badanych ubezpieczycieli woli wstrzymać większe inwestycje do czasu większej stabilizacji rynku, a ponad połowa respondentów czuje się przytłoczonych nadmiarem informacji oraz obawia się zależności od dostawców technologii AI.

Banki pod presją innowacji. Agenty AI przejmują inicjatywę

Sektor usług finansowych czerpie wymierne korzyści z wdrożeń dotyczących sztucznej inteligencji. Najczęściej jednak liderzy mówią o rozwoju sztucznej inteligencji w ich organizacjach w kontekście GenAI. Jak wykazano w ostatnim wspólnym badaniu SAS i KPMG, już w 2024 roku 17 proc. badanych liderów w bankowości w pełni zintegrowało GenAI z podstawowymi procesami swoich organizacji. Jak wygląda z kolei wdrażanie obecnie najbardziej dynamicznie rozwijającej się technologii, jaką jest agentic AI?

Agenty AI to zasilane przez sztuczną inteligencję systemy, które wykonują złożone zadania oraz podejmują decyzje przy różnym stopniu zaangażowania człowieka – mówi Miłosz Trawczyński, Consulting Director w SAS Polska. – Poprzez integrację danych, wykorzystywanie analitycznych procesów workflow oraz silnika decyzyjnego, agenty mają zdolności adaptacji i złożonego rozumowania, co daje im przewagę nad tradycyjnymi chatbotami i dużymi modelami językowymi (LLM). Co ważne, nieustannie stają się one coraz bardziej samodzielne, gromadzą wiedzę z funkcjonowania i realnie usprawniają podejmowanie decyzji – dodaje ekspert.

Agent AI to już nie reaktywny chatbot, a samodzielny system, który potrafi zaplanować działania, wybrać narzędzia i doprowadzić zadanie do końca. W praktyce oznacza to, że agentowi AI można przydzielić obsługę procesów w taki sam sposób, jak samodzielnemu pracownikowi, a ten weźmie za nie odpowiedzialność: od obsługi klienta, przez analizę ryzyka, po zarządzanie danymi. Sektory, w których znaczącym elementem bieżących operacji jest bezpośrednia obsługa klienta czy analiza danych, a więc np. sektor finansowy, mogą szczególnie skorzystać na tego typu rozwiązaniach. Dla banków jest to szansa na zwiększenie wykorzystania potencjału wykwalifikowanych pracowników przy realizacji kluczowych, strategicznych zadań.

Wiele potrzeb bankowości

Kluczowe obszary, w których banki mogą potrzebować usprawnienia swoich operacji, to m.in. monitorowanie transakcji w celu wykrywania podejrzanych zachowań, rozpatrywanie wniosków klientów i natychmiastowe wykrywanie prób założenia fałszywych kont, wykonywanie audytów wewnętrznych w celu zapewnienia zgodności z regulacjami, czy dbanie o bezpieczeństwo danych udostępnionych stronom trzecim. W tym zakresie dane syntetyczne oraz agenty AI mogą okazać się szczególnie skuteczne.

– Zdolność do samodzielnego działania to kolejny krok w rozwoju sztucznej inteligencji. Autonomiczne działanie oznacza także dostosowywanie się agentów AI do zmian i nowych uwarunkowań w oparciu o dane i udoskonalaniu swojego zachowania w miarę upływu czasu – mówi Miłosz Trawczyński.

Agentic AI opiera się na algorytmach planowania, uczeniu się przez wzmocnienie lub współczynnikach pomagających zorientować agentów na dany cel, aby realizowały złożone zadania. Dzięki temu, technologia ta  jest szczególnie skuteczna w dynamicznych środowiskach, gdzie niezbędne jest podejmowanie decyzji w czasie rzeczywistym i zdolność adaptacji. W miarę, jak systemy agentic AI zyskują autonomię, ich zdolność do podejmowania strategicznych decyzji na dużą skalę rośnie i staje się coraz bardziej znacząca dla realizowanych procesów. Nowoczesne agenty AI mogą skutecznie badać, analizować i syntetyzować informacje, a do tego dostosowywać i optymalizować przepływy pracy pod nieobecność człowieka.

Złożony, choć prosty w obsłudze system

Banki mają świadomość, że odpowiednie, transformacyjne wdrożenia najnowszych technologii są kluczem do zachowania konkurencyjności w czasach cyfrowej dywersyfikacji usług finansowych. Jak wynika z raportu Future of Intelligent Banking: AI, Risk and Innovation in 2025, zdecydowana większość banków tradycyjnych spodziewa się dalszego zaostrzenia konkurencji ze strony banków wyłącznie cyfrowych, fintechów oraz Big Techów.

– Agentic AI działa poprzez postrzeganie, rozumowanie i działanie, a w zależności od potrzeb może uczyć się wspólnie z użytkownikami lub bez nich. To fundament ewentualnego przechodzenia do wdrożeń kompleksowych ekosystemów AI w środowiskach wielochmurowych i hybrydowych – mówi Miłosz Trawczyński. – Żeby to się udało, firmy powinny tworzyć jasne strategie synchronizacji różnych obszarów sztucznej inteligencji, z agentic AI na czele. Każdy taki proces wdrożenia wymaga jednak jednostkowej, zindywidualizowanej identyfikacji kluczowych obszarów i procesów, w których możliwa jest automatyzacja – dodaje ekspert.

SAS wspiera swoich klientów na różnych etapach rozwoju i dostosowania agentów AI, od pozyskiwania i analizy danych po budowanie, wdrażanie i monitorowanie rozwiązań. Umożliwia też ciągłe śledzenie wydajności, nadzór i bezpieczeństwo, oferując kompleksowe i usprawnione podejście do zarządzania agentami AI w ramach całego ich cyklu życia.

Wyżej wymieniony raport Future of Intelligent Banking: AI, Risk and Innovation in 2025  jest oparty na odpowiedziach 1700 menedżerów wyższego szczebla z całego świata oraz na pogłębionych wywiadach z wybranymi członkami kadry kierowniczej sektora bankowego i fintech. Publikacja jest kontynuacją badania Banking in 2035, opublikowanego przez Economist Impact i SAS w 2022 roku. Z kolei raport The road to integration: The state of AI and machine learning adoption in anti-money laundering compliance, będący kontynuacją badania z 2021 r., pokazuje skalę wykorzystania AI i ML w obszarze przeciwdziałania praniu pieniędzy.

EBC ponownie zrobi pauzę – brak cięć stóp procentowych w 2025 r. niemal pewny

Wszystko wskazuje na to, że EBC w czwartek ponownie zdecyduje się na pauzę. Wydaje się, że decydenci z Rady Prezesów są zadowoleni z miejsca, w którym obecnie znajduje się polityka monetarna banku. Możliwe są jednak rewizje prognoz PKB i inflacji – obu w górę.

Kluczowe punkty:

  • EBC w czwartek ponownie dokona pauzy.
  • Wzrost strefy euro jest bardziej odporny, niż oczekiwano.
  • Inflacja wciąż oscyluje wokół celu 2%.
  • Wysoka niepewność gwarantuje postawę wait and see.
  • Możliwe są rewizje w górę prognoz wzrostu i inflacji.
  • Lagarde wesprze rynkowe wyceny – bez cięć w 2025 r.

Scenariusz, w którym Europejski Bank Centralny decyduje się we wrześniu na cięcie stóp procentowych, uważamy za niemal niemożliwy. Poprzeczka dla kolejnej obniżki stóp procentowych znajduje się obecnie na tyle wysoko, że nawet perfekcyjny skok Armanda Duplantisa mógłby doprowadzić do jej strącenia. Podczas ostatniego posiedzenia w lipcu EBC po raz pierwszy od ponad roku utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie i nie dał przy tym rynkowi sygnałów, że to jednorazowa decyzja. Ton prezeski Christine Lagarde był naszym zdaniem delikatnie jastrzębi. Podkreśliła odporność gospodarki, która powinna zostać wsparta przez ogromną stymulację fiskalną w Niemczech. Dodatkowo decydenci wydają się coraz bardziej przekonani, że w średnim terminie inflacja znajdzie się blisko celu.

Wzrost strefy euro jest bardziej odporny, niż oczekiwano

Wydarzenia od czasu ostatniego posiedzenia utwierdzają nas w przekonaniu, że EBC co najmniej do końca roku nie będzie zmieniać wysokości stóp procentowych. Inflacja w strefie euro utrzymuje się blisko wynoszącego 2% celu banku, a presja cenowa – przynajmniej na razie – okazuje się mniej dotkliwa niż w USA. Gospodarka bloku również radzi sobie całkiem nieźle. Odporny lokalny popyt (wspierany przez prężny rynek pracy) i niewielki wzrost aktywności biznesowej nie dają powodów do obaw.

Wykres 1: Wskaźniki PMI w strefie euro (2022 – 2025)

Wysoka niepewność gwarantuje postawę wait and see

Decydenci stoją jednak w obliczu czynników, których wpływ na gospodarkę bloku jeszcze przez jakiś czas nie będzie znany. Za największe wydarzenie ostatnich miesięcy można uznać podpisanie porozumienia handlowego między USA a Unią Europejską. Choć jego warunki są wysoce asymetryczne, istniały gorsze scenariusze. W krótkim terminie będzie to miało zapewne mieszane konsekwencje dla gospodarki – bezpośredni wpływ ceł może zostać zrównoważony przez spadek niepewności i odzyskanie przez europejskie firmy możliwości planowania.

Nie wiadomo na razie, na ile wyższe wydatki w Niemczech wesprą europejską gospodarkę, i nie będzie to odzwierciedlone w danych wcześniej niż w 2026 r. Wzrost niepewności politycznej wywołanej kolejnym upadkiem francuskiego rządu również nie zachęca banku do dalszego rozluźniania polityki monetarnej. Podczas konferencji prasowej dziennikarze bez wątpienia będą wypytywać Lagarde o sytuację nad Sekwaną. Rynki reagują jednak na ostatnie zawirowania jak dotąd dość spokojnie – uważamy, że nie ma palącej potrzeby, by Rada Prezesów interweniowała w tej kwestii.

Możliwe rewizja w górę prognoz PKB i inflacji

W czwartek poznamy także nowe projekcje ekonomiczne banku. Biorąc pod uwagę większy optymizm EBC względem gospodarki i ostatnie pozytywne zaskoczenia wskaźnikami PMI, rewizja w górę prognoz wzrostu gospodarczego na 2025 r. jest możliwa, przy czym wciąż obecna niepewność może sprawić, że będzie ona niewielka. Nieco trudniej określić poglądy banku na inflację, również tutaj jednak oczekujemy bardzo małej rewizji w górę – pozytywne nastawienie banku względem gospodarki powinno implikować oczekiwania wyższej presji cenowej.

Lagarde prawdopodobnie wesprze rynkowe wyceny

Jeśli chodzi o wskazówki dotyczące dalszej ścieżki stóp procentowych, spodziewamy się w dużej mierze powtórki z lipca. Lagarde prawdopodobnie ponownie powie, że bank jest w „dobrym miejscu”, sugerując przy tym, że stopy pozostaną zapewne na dłuższy czas na niezmienionym poziomie. Nie sądzimy, że EBC odsunie oczekiwania rynkowe – Lagarde raczej wesprze rynkowy pogląd, że cięcia są mało prawdopodobne co najmniej do końca roku. W kontraktach swap wycenia się obecnie ok. 16 pb. obniżek do końca I kwartału 2026 r. Naszym zdaniem cykl obniżek mógł się już jednak zakończyć.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (11.09) o godz. 14:15, a konferencja prasowa prezeski Lagarde rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

TSUE oceni WIBOR – kluczowa opinia Rzecznika już 11 września 2025 r.

11 września 2025 roku Rzecznik Generalny TSUE przedstawi opinię w sprawie C-471/24, dotyczącą stosowania wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych. Wynik tego postępowania może przesądzić o sytuacji setek tysięcy kredytobiorców w Polsce i poprawić położenie konsumentów w relacjach z bankami.

– „Kredytobiorca podpisując umowę, nie ma ani narzędzi, ani wiedzy, aby w pełni zweryfikować ryzyka zmiennego oprocentowania, w szczególności właściwości i przyczyn zmienności wskaźnika WIBOR. Dodatkowo brak wykonania obowiązków informacyjnych przez banki w tym zakresie nieuchronnie prowadzi do zawarcia umowy kredytu obciążonej wadami prawnymi.” – wyjaśnia dr Sebastian Frejowski, radca prawny i pełnomocnik kredytobiorców z Kancelarii Frejowski Twardygrosz Wspólnicy sp.k.

WIBOR – co budzi wątpliwości?

WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate) od lat decyduje o oprocentowaniu kredytów hipotecznych i konsumenckich w Polsce. Rata kredytu składa się z marży banku i zmiennego WIBOR-u, którego poziom – jak wskazują krytycy – nie opiera się na realnych transakcjach, lecz na deklaracjach banków.

Dla przykładu, jak wynika z danych administratora wskaźnika, w kwietniu 2024 r. udział rzeczywistych transakcji w wyznaczeniu WIBOR 6M wyniósł zaledwie 2%, a aż 98% stanowiły wewnętrzne szacunki banków. – „W praktyce WIBOR to nie koszt realnych międzybankowych przepływów pieniężnych, ale szacunki i symulacje kilku największych instytucji finansowych w Polsce” – podkreśla dr Frejowski.

Spór przed TSUE – o co chodzi?

Sprawa C-471/24 trafiła do Trybunału po pytaniu prejudycjalnym sądu krajowego. Sednem postępowania jest rozstrzygnięcie czy klauzule odwołujące się do WIBOR mogą zostać uznane za niedozwolone (abuzywne) i wyłączone z umowy. Z perspektywy mec. Frejowskiego najważniejsze dla konsumentów jest stanowisko TSUE w odniesieniu do zakresu obowiązków informacyjnych wykonywanych przez banki, a odnoszących się do zmiennego oprocentowania i WIBOR.

Co dalej z WIBOR-em?

Niezależnie od wyroku TSUE, od 2027 r. WIBOR zostanie zastąpiony nowym wskaźnikiem POLSTR (WIRF), opartym na rzeczywistych transakcjach overnight. Ma on zwiększyć przejrzystość i stabilność rynku. – „Zmiana systemowa to krok w dobrą stronę, ale nie można zapominać o rzeszy kredytobiorców, którzy w przeszłości podjęli decyzję o zaciągnięciu kredytów wprowadzeni w błąd, a teraz z negatywnymi konsekwencjami muszą zmagać się samodzielnie.

5 najważniejszych faktów o sprawie WIBOR przed TSUE

  1. Sprawa C-471/24– dotyczy pytania, czy klauzule umów odwołujące się do WIBOR mogą być uznane za abuzywne.
  2. 11 września 2025 r.– opinia Rzecznika Generalnego TSUE; wyrok możliwy na przełomie 2025/2026 r.
  3. Wątpliwości wobec WIBOR– opiera się głównie na szacunkach banków, nie na rzeczywistych transakcjach.
  4. Skutki dla kredytobiorców– możliwe obniżenie rat lub nawet unieważnienie całej umowy.
  5. Przyszłość wskaźników– od 2027 r. WIBOR zostanie zastąpiony wskaźnikiem POLSTR (WIRF).

Co powinien zrobić kredytobiorca już dziś?

  • Przeanalizuj umowę– sprawdź, jak opisano zasady oprocentowania.
  • Skonsultuj się z prawnikiem– oceń, czy klauzule mogą być abuzywne.
  • Śledź orzecznictwo– obserwuj wyroki sądów w sprawach WIBOR.
  • Przygotuj się na różne scenariusze– od obniżki rat po unieważnienie umowy.

Kwantowy skok w możliwościach obliczeniowych

Świat technologii obliczeniowych rozwija się w nadzwyczajnym tempie, a firmy na całym świecie starają się w nim utrzymać. Choć komputery kwantowe (QC) mają potencjał, by zrewolucjonizować technologię, jeszcze przez pewien czas nie zastąpią komputerów klasycznych. Dlatego najbardziej obiecującą drogą jest podejście Hybrid Quantum-Classical Computing (HQCC), w którym procesory kwantowe uzupełniają komputery klasyczne, aby wspólnie rozwiązywać najbardziej złożone wyzwania.

Według IDC[1] globalny rynek komputerów kwantowych ma osiągnąć wartość 8,9 mld USD do 2028 roku, co jasno pokazuje rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania wspierane przez kwanty. Ale co to oznacza dla biznesu już dziś? I jak firmy mogą zacząć korzystać z synergii między klasycznymi a kwantowymi systemami?

Obliczenia kwantowe: wielkie możliwości, konkretne trudności

Dzisiejsze komputery kwantowe wciąż znajdują się na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Dysponują ograniczoną liczbą kubitów i charakteryzują się niską niezawodnością – łatwo o błędy, a stabilność pozostawia wiele do życzenia. Aby mogły znaleźć praktyczne zastosowania w biznesie, konieczne są istotne postępy zarówno w obszarze sprzętu, jak i algorytmów. Dodatkowym wyzwaniem jest kontrola nad tymi systemami: złożona natura zjawisk kwantowych utrudnia utrzymanie spójności i dokładności wyników. To z kolei wymaga zaawansowanych narzędzi do korekcji błędów i stanowi barierę w skalowaniu – zwiększaniu liczby kubitów i mocy obliczeniowej

Co więcej, dzisiejsze komputery kwantowe mają ograniczoną skuteczność w rozwiązywaniu kluczowych zadań, takich jak optymalizacja czy uczenie maszynowe – a to właśnie one są krytyczne w biznesie i nauce. Dlatego tak istotne staje się podejście HQCC, które łączy moc procesorów kwantowych ze stabilnością i niezawodnością systemów klasycznych. Dzięki temu można skuteczniej mierzyć się z wyzwaniami dotąd uznawanymi za niemożliwe, zachowując jednocześnie wszystkie zalety tradycyjnych rozwiązań.

Jak się przygotować na wejście w „świat kwantów”: od czego zacząć w firmie?

Warto zrozumieć, że HQCC nie jest alternatywą dla obecnych operacji HPC, lecz ich uzupełnieniem. Mimo swojego potencjału, wdrażanie HQCC wiąże się z kilkoma krytycznymi wyzwaniami, takimi jak konieczność integracji różnych systemów i aplikacji, niedobór talentów oraz nieustanny postęp sprzętowy. Mając to na uwadze, firmy, które już teraz zaczną badać rozwiązania hybrydowe, będą lepiej przygotowane, gdy możliwości kwantowe będą się rozwijać.

Warto zacząć od tych trzech punktów:

  1. Zacznij od nauki i eksperymentów. Ponieważ obliczenia kwantowe to wciąż rozwijająca się dziedzina, pierwszym krokiem jest zbudowanie podstaw. Kiedy przyjdzie czas na eksperymenty, warto korzystać z emulacji – czyli symulowania działania komputerów kwantowych na sprzęcie klasycznym. Dzięki temu można opracowywać, przenosić i optymalizować kod bez konieczności inwestowania w drogi sprzęt, unikając wysokich kosztów początkowych.
  2. Identyfikuj konkretne wyzwania; Nie każda sprawa wymaga kwantowej mocy obliczeniowej i nie rozwiąże ona wszystkich problemów. Tam, gdzie chodzi o proste obliczenia i jedną precyzyjną odpowiedź (np. wyliczenie podatku czy przygotowanie listy płac), klasyka wystarczy i sprawdza się lepiej. Kluczem jest wyszukiwanie sytuacji trudnych do zamodelowania z powodu dużej liczby zmiennych oraz przypadków kluczowych dla Twojej działalności, gdzie usprawnienie operacji wyraźnie wpływa na wynik finansowy.
  3. Wdrażaj. Zadbaj o bezproblemowe przejście do produkcji i realne korzyści biznesowe. HQCC oferuje elastyczne podejście do wdrażania rozwiązań kwantowych. Łącząc przetwarzanie klasyczne z mocą obliczeń kwantowych, hybrydowe systemy kwantowo-klasyczne (HQCS) umożliwiają tworzenie i testowanie algorytmów kwantowych w znanym środowisku klasycznym, zanim trafią na kosztowny sprzęt kwantowy. Dzięki temu możesz płynnie przechodzić do produkcji, przyspieszyć wejście w erę obliczeń kwantowych i zminimalizować ryzyka związane z adopcją nowej technologii.

Skrzyżowanie HQCC i sztucznej inteligencji

Sztuczna inteligencja (AI) i komputery kwantowe coraz częściej się ze sobą łączą. W miarę jak modele AI stają się coraz bardziej złożone, a systemy klasyczne zaczynają napotykać ograniczenia wydajności i zużycia energii, potencjał technologii hybrydowych takich jak HQCC – łączących możliwości AI i obliczeń kwantowych – jest ogromny.

AI wspiera rozwój obliczeń kwantowych poprzez:

  • Optymalizację obciążeń: inteligentnie przydziela zadania między procesory klasyczne i kwantowe.
  • Poprawę efektywności algorytmów: udoskonala algorytmy kwantowe, aby działały sprawniej na sprzęcie kwantowym.
  • Przyspieszenie rozwoju: umożliwia postępy w obliczeniach kwantowych bez konieczności korzystania z dedykowanego sprzętu kwantowego.

Z kolei HQCC może przyspieszyć rozwój samej AI dzięki:

  • Niezrównanej mocy obliczeniowej: komputery kwantowe potrafią rozwiązywać skomplikowane problemy, z którymi klasyczne systemy sobie nie radzą, co pozwala skalować modele AI w takich obszarach jak nauka o materiałach czy odkrywanie leków.
  • Wyższej efektywności energetycznej: łącząc przetwarzanie klasyczne i kwantowe, HQCC może dostarczać lepszą efektywność energetyczną w zadaniach AI.

To dwukierunkowe powiązanie tworzy synergię między AI i obliczeniami kwantowymi, zwiększając wydajność obu obszarów i otwierając nowe możliwości w wielu branżach, w miarę jak obie technologie dojrzewają.

Patrząc w przyszłość: mądry krok naprzód

Era hybrydowych obliczeń to nie tylko kwestia technologii – to transformacja. Wyobraź sobie świat, w którym problemy wymagające lat pracy można rozwiązać w kilka dni, a nawet godzin. Dzięki płynnej integracji HQCC ta wizja szybko staje się rzeczywistością. Dla przedsiębiorstw myślących przyszłościowo wdrażanie rozwiązań hybrydowych to droga do odblokowania długofalowego wzrostu, większej efektywności i innowacyjności.

Autor: John Roese, Global CTO & Chief AI Officer – Dell Technologies

[1] Źródło: https://www.idc.com/getdoc.jsp?containerId=US52708324

Powrót do zysków: PHN odnotowuje 174 mln PLN zysku wobec 76 mln PLN straty rok wcześniej

W pierwszym półroczu 2025 r. Grupa PHN osiągnęła przychody operacyjne na poziomie 429,1 mln PLN, co oznacza wzrost o 41% w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. W tym samym czasie zysk netto wyniósł 174,2 mln PLN, podczas gdy w pierwszym półroczu 2024 r. Grupa PHN odnotowała stratę w wysokości 76,0 mln PLN.

Skorygowana EBITDA Grupy PHN w pierwszym półroczu 2025 r. uległa znaczącej poprawie, osiągając 87,8 mln PLN, w porównaniu do 66,1 mln PLN w analogicznym okresie roku ubiegłego, co potwierdza wzrost efektywności operacyjnej oraz skuteczną realizację przyjętej strategii.

– Wyniki osiągnięte w pierwszym półroczu 2025 r. potwierdzają stabilną kondycję Grupy PHN oraz skuteczność realizowanej strategii „Nowy Start”. Wyraźna poprawa wyników finansowych, w połączeniu z dynamiczną realizacją programu inwestycyjnego, dowodzi, że konsekwentnie budujemy wartość dla naszych akcjonariuszy i partnerów biznesowych, jednocześnie umacniając pozycję Grupy PHN na rynku nieruchomości – powiedział Wiesław Malicki, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

W segmencie działalności deweloperskiej przychody ze sprzedaży wyniosły 83,1 mln PLN, w porównaniu do 1,3 mln PLN osiągniętych w pierwszym półroczu 2024 r. Tak znaczący wzrost wynika z zakończenia realizacji projektów deweloperskich, czego efektem było przekazanie nabywcom lokali mieszkalnych w ramach trzech inwestycji: KOLEJ NA 19 w Warszawie, Osiedle ŁAN we Wrocławiu oraz Osiedle Olimpijczyk II w Łodzi.

– Osiągnięty w pierwszym półroczu 2025 r. poziom przychodów operacyjnych oraz poprawa skorygowanej EBITDA odzwierciedlają dobrą kondycję finansową Grupy PHN i świadczą o skuteczności działań w zakresie zarządzania kosztami. Wyniki te tworzą solidne podstawy do dalszego, zrównoważonego rozwoju i budowania wartości Grupy w przyszłości – dodał Wiesław Malicki.

Grupa PHN kontynuuje realizację programu inwestycyjnego w sektorze nieruchomości komercyjnych, mieszkaniowych, logistycznych oraz odnawialnych źródeł energii. W obszarze biurowym osiągnięto kolejny ważny etap w budowie nowoczesnego biurowca VENA przy al. Prymasa Tysiąclecia 83 w Warszawie. Budynek klasy A o powierzchni około 15 tys. mkw. osiągnął stan surowy zamknięty i zawieszenie wiechy, a obecnie prowadzone są prace elewacyjne i wykończeniowe. Równolegle prowadzony jest proces komercjalizacji obiektu. Zakończenie budowy zaplanowano na I kwartał 2026 r. Jednocześnie Grupa PHN przygotowuje kolejną inwestycję biurową – w miejscu obecnego biurowca INTRACO przy ul. Stawki 2 w Warszawie powstanie nowoczesny, energooszczędny wieżowiec o wysokości 107 m i powierzchni najmu około 27,6 tys. mkw. Obiekt będzie spełniał najwyższe standardy ekologiczne, zgodne z unijną taksonomią.

W obszarze mieszkaniowym Grupa PHN konsekwentnie rozwija portfel inwestycji. Obecnie w realizacji znajdują się cztery projekty: Młoda Białołęka II i Apartamenty Jana Pawła 34 w Warszawie, Nowa Nakielska by PHN I w Bydgoszczy oraz Nowe Zabłocie w Krakowie. Łącznie obejmują one 517 mieszkań. Na początku bieżącego roku zakończono także budowę drugiego etapu Osiedla Olimpijczyk w Łodzi. W przygotowaniu są kolejne przedsięwzięcia mieszkaniowe, w tym kontynuacja prestiżowego projektu Yacht Park w Gdyni, następne etapy Osiedla ŁAN we Wrocławiu oraz Młodej Białołęki w Warszawie. W planach znajdują się również projekty premium w prestiżowych lokalizacjach, takich jak Foksal 10 i Lotaryńska 11 w Warszawie, gdzie powstaną kameralne apartamenty o podwyższonym standardzie. Dla inwestycji Foksal 10 dokonano uzgodnień konserwatorskich, a do końca bieżącego roku planowane jest złożenie wniosku o pozwolenie na budowę. Jednym z innowacyjnych projektów w nadchodzących latach będzie też rewitalizacja Osiedla Wilanów w Warszawie. W ramach pierwszego etapu powstanie około 90 komfortowych mieszkań w czterech budynkach, a całość przedsięwzięcia ma na celu stworzenie nowoczesnej, przyjaznej przestrzeni mieszkalnej, łączącej tradycję z nowoczesnością.

Grupa PHN rozwija także działalność w obszarze odnawialnych źródeł energii. Pierwsza farma o niemal 28 MW mocy zainstalowanej powstanie przy miejscowości Owińska w gminie Czerwonak w Wielkopolsce. Spółka pozyskała finansowanie w wysokości 33,5 mln PLN na budowę tej farmy o mocy około 18 MW. Szacuje się, że około 70% wyprodukowanej energii zostanie przeznaczone na potrzeby własne nieruchomości Grupy PHN, co przełoży się na obniżenie śladu węglowego i wzrost atrakcyjności oferty najmu dla obecnych i przyszłych klientów.

Grupa PHN pozostaje konsekwentna w realizacji strategii „Nowy Start” na lata 2025–2030, której celem jest budowa silnej pozycji na rynku nieruchomości w oparciu o cztery filary: Development, Najem, Budownictwo i PRS. Strategia przewiduje m.in. budowę 3 200 mieszkań, 40 tys. mkw. powierzchni biurowej oraz 600 tys. mkw. powierzchni logistycznej do 2030 r. Wyniki pierwszego półrocza 2025 r. stanowią solidny fundament pod realizację tych ambitnych założeń oraz kontynuację stabilnego, zrównoważonego wzrostu wartości Grupy.

Żabka refinansuje zadłużenie i podpisuje nową umowę kredytów senioralnych

Grupa Żabka poinformowała o podpisaniu umowy kredytów senioralnych o równowartości 3,5 mld PLN, z terminem zapadalności w 2031 roku. Nowe finansowanie przewiduje obniżenie marż w stosunku do dotychczasowej umowy, co przełoży się na niższe koszty obsługi zadłużenia.

Refinansowanie i redukcja zadłużenia

Środki z nowej umowy kredytowej zostaną przeznaczone przede wszystkim na refinansowanie zobowiązań wynikających z obecnych kredytów senioralnych, a także na finansowanie i refinansowanie kapitału obrotowego oraz ogólnych potrzeb korporacyjnych spółek z Grupy Żabka.

Jednocześnie spółka zdecydowała się na dobrowolną, całkowitą spłatę kredytu zaciągniętego przez Zabka Automatic Logistics w wysokości 74,7 mln PLN oraz na obniżenie zadłużenia o 82,5 mln EUR. Dzięki temu Grupa ograniczyła również swoją ekspozycję na ryzyko walutowe.

W efekcie, przy obniżonych marżach kredytowych, spółka będzie płaciła niższe odsetki w kolejnych okresach sprawozdawczych.

Większe możliwości emisji obligacji

Nowa umowa kredytowa przewiduje również zwiększenie dopuszczalnego limitu emisji obligacji przez spółki z Grupy Żabka do 2 mld PLN, w ramach istniejących limitów zadłużenia.

Wypowiedzi zarządu

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka:

„W czasie IPO zapowiadaliśmy obniżenie kosztów naszego finansowania i konsekwentnie realizujemy ten cel. Po udanej emisji obligacji na rynku Catalyst zawarcie nowej umowy kredytowej to kolejny krok w kierunku umacniania naszej struktury kapitałowej.”

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka:

„Konsekwentnie pracujemy nad optymalizacją struktury finansowania, obniżeniem kosztów kapitału i jego dywersyfikacją. Podpisana dziś umowa kredytów senioralnych to bardzo ważny krok w kierunku obniżenia kosztów obsługi zadłużenia i wzmocnienia pozycji gotówkowej Grupy. Cieszy nas także duże zainteresowanie ze strony instytucji finansujących.”

Kluczowe parametry umowy kredytów senioralnych

  • Kredytobiorca: Żabka Polska sp. z o.o.
  • Poręczyciele: Grupa Żabka, Zabka International S.à r.l.
  • Agent i agent zabezpieczeń: ING Bank N.V., London Branch
  • Łączna wartość kredytów: 3,269 mld PLN oraz 63 mln EUR
  • Termin zapadalności: 2031 r.
  • Oprocentowanie: zmienna stopa procentowa – WIBOR (dla PLN) lub EURIBOR (dla EUR) + marża zależna od wskaźników finansowych i realizacji celów ESG
  • Warunki udostępnienia: standardowe warunki zawieszające typowe dla tego rodzaju transakcji

Nowa umowa kredytów konsorcjalnych jest kolejnym etapem w procesie dywersyfikacji źródeł finansowania Grupy Żabka i budowania stabilnej struktury kapitałowej, pozwalającej ograniczyć koszty zadłużenia i zwiększyć bezpieczeństwo finansowe spółki.

Jawność cen mieszkań obowiązkowa od 11 września – nowe przepisy dla deweloperów

Od 11 września 2025 roku każdy deweloper w Polsce będzie zobowiązany do publikowania cen mieszkań i domów oferowanych w sprzedaży. To efekt nowelizacji ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz ustawy o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.

Zmiana ma zwiększyć transparentność rynku nieruchomości, wzmocnić konkurencję i ułatwić klientom podejmowanie decyzji zakupowych.

Nowelizacja i jej zakres

Przepisy weszły w życie 11 lipca 2025 r. Od tej daty obowiązek publikacji cen obejmował wyłącznie inwestycje, których sprzedaż rozpoczęła się po wejściu w życie nowelizacji. Od 11 września 2025 r. zasady zostają rozszerzone na wszystkich deweloperów i wszystkie projekty, bez względu na moment rozpoczęcia sprzedaży.

Obowiązki deweloperów

Nowe przepisy nakładają na deweloperów szereg wymogów. Każdy podmiot sprzedający mieszkania i domy musi:

  • publikować cenę za m² powierzchni użytkowej,
  • ujawniać ceny mieszkań, domów i pomieszczeń przynależnych (np. komórek lokatorskich czy miejsc postojowych),
  • pokazywać wszystkie dodatkowe koszty, jakie poniesie nabywca,
  • udostępniać historię zmian cen danego lokalu.

Ważne jest, że informacje te muszą być dostępne bezpośrednio na stronie internetowej dewelopera. Umieszczenie ich wyłącznie na portalach ogłoszeniowych nie spełni wymogów ustawy.

Co to oznacza dla klientów?

Zdaniem ekspertów jawność cen nie powinna znacząco wpłynąć na średnie ceny transakcyjne na rynku. Zmianie może jednak ulec polityka sprzedażowa firm.

Możliwe są dwa główne scenariusze:

  1. Spadek stawek ofertowych – zamiast indywidualnych rabatów deweloperzy mogą od razu obniżać ceny w cennikach.
  2. Podwyżki cen – część firm może wprowadzać wyższe stawki jako zabezpieczenie przed ewentualnymi karami za naruszenia nowych przepisów.

Dane w jednym miejscu – wyzwania z centralnym rejestrem

Zgodnie z ustawą deweloperzy muszą przekazywać cenniki także do portalu dane.gov.pl, w otwartych plikach. W założeniu serwis miał stać się centralnym źródłem informacji o cenach.

W praktyce jednak pojawiają się problemy:

  • dane są rozproszone,
  • brakuje jednolitych standardów raportowania,
  • wyszukiwanie jest czasochłonne.

Aby poprawić sytuację, Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało wprowadzenie nowej kategorii „deweloperzy” na portalu, co ma ułatwić filtrowanie i dostęp do informacji.

Wsparcie dla branży

Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD), który od początku popierał wprowadzenie jawności cen, podjął działania edukacyjne. Organizacja przygotowała przewodnik wyjaśniający zasady publikowania cen, w tym sposób prezentacji mieszkań ponownie wprowadzanych do sprzedaży wraz z pełną historią zmian cen.

Dodatkowo PZFD zorganizował cykl 15 szkoleń – 7 online i 8 stacjonarnych – w których uczestniczyło ponad 3300 osób. W wydarzeniach wzięli udział zarówno deweloperzy zrzeszeni w PZFD, jak i niezrzeszeni.

Klienci doceniają, gdy wszystkie informacje są od razu dostępne. Dobrze, że od 11 września cała branża zacznie działać według jednolitych zasad” – podkreśla Przemysław Dziąg, zastępca dyrektora generalnego PZFD.

Nowe przepisy mają szansę wprowadzić realną zmianę w relacjach między deweloperami a nabywcami. Choć nie rozwiążą wszystkich problemów rynku nieruchomości, to zwiększą przejrzystość ofert i umożliwią klientom podejmowanie bardziej świadomych decyzji.

Rzecznik MŚP apeluje o zmianę koncepcji systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców (MŚP) przedstawił swoje uwagi do projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100), nad którym pracuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Zdaniem Rzecznika, obecnie proponowane rozwiązania w zakresie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów (ROP) wymagają zmian, aby lepiej odpowiadały realiom funkcjonowania mikro-, małych i średnich firm.

Obawy sektora MŚP

W opinii Rzecznika, dotychczasowa koncepcja ROP może skutkować nadmiernymi obciążeniami administracyjnymi i finansowymi dla przedsiębiorców z sektora MŚP. Zwrócono uwagę, że system, zamiast wspierać firmy w realizacji obowiązków środowiskowych, może stać się dla nich barierą rozwoju.

„Chcemy, aby system ROP nie był barierą w prowadzeniu działalności, lecz wspierał przedsiębiorców w wypełnianiu obowiązków środowiskowych. Dlatego proponujemy rozwiązania, które z jednej strony zwiększą skuteczność gospodarowania odpadami, a z drugiej zabezpieczą interesy najmniejszych firm” – podkreśla Agnieszka Majewska, Rzecznik MŚP.

Postulat modelu hybrydowego

W wystąpieniu skierowanym do Ministerstwa zaproponowano wprowadzenie modelu hybrydowego, wzorowanego na rozwiązaniach funkcjonujących w innych państwach Unii Europejskiej. Taki system miałby łączyć większą efektywność gospodarowania odpadami z zachowaniem kluczowych kompetencji nadzorczych i kontrolnych po stronie administracji publicznej.

Uproszczenie procedur i konsultacje społeczne

Rzecznik MŚP wskazał także na konieczność uproszczenia procedur związanych z zawieraniem umów i rozpatrywaniem wniosków przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który ma pełnić rolę organizacji odpowiedzialnej za ROP. Podniesiono również potrzebę wydłużenia czasu konsultacji publicznych – z uwagi na złożoność projektu oraz jego istotne konsekwencje dla przedsiębiorców.

Przekazane uwagi dotyczą wyłącznie ROP i nie odnoszą się do systemu kaucyjnego. Rzecznik MŚP zapowiedział dalsze monitorowanie prac legislacyjnych i aktywne wspieranie przedsiębiorców w procesie konsultacji, aby wypracowane rozwiązania były zarówno skuteczne ekologicznie, jak i przyjazne dla biznesu.

Ceny w sklepach rosną wolniej, ale wciąż szybciej niż inflacja

0

Ceny w sklepach rosną coraz wolniej, ale wciąż są na wyższym plusie niż poziom inflacji. W sierpniu br. codzienne zakupy zdrożały rdr. o 5,1%, czyli mniej niż w lipcu i czerwcu. Sama żywność też wykazała słabszy wzrost niż w poprzednich miesiącach, bo na poziomie 4,3% rdr. Tak wynika z analizy przeszło 92,6 tys. cen z ponad 43,6 tys. sklepów. W TOP5 podwyżek rdr. widać art. tłuszczowe – 17,7%, używki – 11,7%, owoce – 11,6%, słodycze i desery – 9,6%, a także nabiał – 7,6% rdr. Natomiast na 17 analizowanych kategorii aż 4 zaliczyły spadki rdr. Na minusie rdr. zanotowano karmy dla zwierząt – 2,7%, art. dla dzieci – 2,4%, chemię gospodarczą – 1,1%, jak również produkty sypkie (np. cukier i mąkę) – 0,3%.

Według cyklicznie wydawanego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w sierpniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 5,1% rdr. Dotyczyło to 17 kategorii, w tym żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i art. dla dzieci. W lipcu wzrost rdr. wyniósł 5,7%, a w czerwcu – 5,8%.

– Wciąż mamy do czynienia z podwyżkami, choć coraz mniejszymi. Dostosowanie cen w sklepach do poziomu ogólnej inflacji zajmie 9-12 miesięcy, głównie ze względu na opóźnione przełożenie zmian makroekonomicznych na poziom cen detalicznych – komentuje dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Autorzy raportu ponadto zwracają uwagę na rozbieżność między dynamiką wzrostu cen w sklepach detalicznych a oficjalnym wskaźnikiem ogólnej inflacji, opublikowanym niedawno przez Główny Urząd Statystyczny (GUS), który w sierpniu wyniósł 2,8% rdr.

– Codzienne zakupy, które analizujemy w naszym comiesięcznym raporcie, najsilniej kształtują postrzeganie inflacji. Dlatego, mimo że ogólna inflacja jest stosunkowo niska, konsumenci wciąż odczuwają wyższe ceny podstawowych produktów. Problem pogłębia fakt, że sklepy zmniejszają ich gramaturę – dodaje dr Robert Orpych.

Z kolei dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito zauważa, że sklepy z opóźnieniem reagują na zmniejszenie inflacji. – Dzięki temu mogą poprawić swoje wyniki finansowe i osiągnąć dodatkowy zysk. Jednak w kolejnych miesiącach różnica między poziomem inflacji a tempem wzrostu cen w sklepach zmniejszy się – przewiduje ekspert.

W sierpniu br. ceny samej żywności poszły w górę o 4,3% rdr. W lipcu zdrożały rdr. o 4,9%, a w czerwcu – o 5,1% rdr. Zatem tutaj też widać spadek dynamiki wzrostu cen. Natomiast różnica między wszystkimi kategoriami a samą żywnością jest wciąż widoczna.

– Żywność, która przez lata napędzała wzrosty, teraz je stabilizuje. To wynik normalizacji cen na rynkach zbożowych, dobrych zbiorów w kraju i wysokiej bazy porównawczej z 2024 r. Kluczowa jest też rywalizacja największych sieci handlowych, która hamuje ceny podstawowych produktów – zauważa dr Robert Orpych.

Tym razem na minusie znalazły się aż cztery kategorie. W lipcu dot. to tylko jednej, a w czerwcu – trzech. – Wahania mogą być efektem specyfiki poszczególnych kategorii i czynników wpływających na poziom ich cen. W kolejnych miesiącach sytuacja będzie wyglądała podobnie, ale nie ma powodów, aby liczba taniejących kategorii rosła – przekonuje dr Artur Fiks.

Na pierwszym miejscu w rankingu drożyzny (tak jak w lipcu) widać art. tłuszczowe z podwyżką o 17,7% rdr. W lipcu wzrost rdr. wyniósł 14,2%, a w czerwcu – 15,7% rdr. Średnią tej kategorii zawyżają margaryna, masło oraz olej ze wzrostami o 23,8%, 17,2% i 12,2% rdr.

– Tempo wzrostu cen art. tłuszczowych niepokoi. Główne przyczyny to zmniejszona podaż mleka na rynkach światowych, rosnące koszty produkcji i znaczne podwyżki cen oleju palmowego. Nadal producenci zmagają się z wysokimi kosztami pasz i energii. I przenoszą je na konsumentów – mówi dr Robert Orpych.

Na drugiej pozycji są używki (identycznie jak w lipcu), które podrożały o 11,7% rdr. We wcześniejszych miesiącach podwyżki wyniosły 10,3% i 14,8% rdr. W tej kategorii ceny najbardziej zawyża kawa mielona i rozpuszczalna – o 26,2% i 20,2% rdr.

– Wskaźnik dynamiki cen wciąż rośnie dwucyfrowo z powodu rekordowo drogiej kawy na rynkach światowych. Niestety, nie ma perspektyw na zmianę trendów. Wynika to ze zmian klimatycznych, problemów w łańcuchu dostaw i dużej ilości podmiotów w nich uczestniczących oraz ze spekulacji – tłumaczy dr Artur Fiks.

Na trzecim miejscu (tak samo jak poprzednio) są owoce ze średnim wzrostem o 11,6% rdr. Wcześniej zdrożały rdr. o 9,1% i 11,5% rdr. – Znaczący wzrost cen owoców w lecie wskazuje na głębszy problem. Jest on wywołany czynnikami klimatycznymi, ale też spadkiem produkcji, rosnącymi kosztami importu i presją płacową w sadownictwie. Spadek podaży w połączeniu z niskimi zapasami doprowadził do gwałtownego wzrostu cen owoców, w tym mrożonych – analizuje dr Robert Orpych.

Czwarte są słodycze i desery (miesiąc wcześniej poza TOP5), które podrożały o 9,6% rdr. W lipcu ich ceny poszły rdr. w górę o 6,8%, a w czerwcu – o 16,1%. W tej kategorii większość artykułów jest na lekkim plusie lub delikatnym minusie, ale czekolada i wyroby czekoladopodobne drożeją mocno dwucyfrowo.

– W obliczu historycznego wzrostu kosztów kakao w maju czekolada i wyroby czekoladopodobne musiały zdrożeć, ale to jest proces, który nie następuje natychmiastowo. Choć ceny surowca spadły w sierpniu, to nadal utrzymują się na wysokim poziomie. Zmniejszenie liczby promocji w sklepach na ten asortyment też przyczynia się do wyższej średniej ceny na półce – objaśnia dr Robert Orpych z WSB Merito.

TOP5 drożyzny zamyka nabiał ze wzrostem na poziomie 7,6% rdr. W lipcu zdrożał rdr. o 6,1%, a w czerwcu – o 7,4% rdr. Tę kategorię napędzają rosnące ceny jaj (w sierpniu – o 22,4% rdr.). Pozostałe artykuły są na lekkim jednocyfrowym plusie. – Wzrost cen jaj jest spowodowany chorobami, które poważnie uszczupliły stada kur niosek i dodatkowo utrudniły ich odbudowę. W efekcie jaja będą drożeć aż do Bożego Narodzenia – uważa dr Artur Fiks.

Zaraz za TOP5 są napoje bezalkoholowe, które podrożały o 6,6% rdr. Dalej w zestawieniu podwyżek widać ryby ze wzrostem rdr. na poziomie 6,2%, pieczywo – 5,5%, mięso – 5,3%, a także wędliny 5,2%. – W lecie na ceny napojów wpływa przede wszystkim popyt. Ryby drożeją ze względu na niską odporność na wysokie temperatury i wynikające z tego wysokie koszty transportu. Natomiast pieczywo regularnie drożeje o kilka proc. rdr. w skali miesiąca. Wynika to głównie ze wzrostu kosztów produkcji. Podobnie jest w przypadku mięsa i wędlin – wylicza dr Artur Fiks.W ostatniej drożejącej trójce są dodatki spożywcze (np. ketchupy, majonezy i musztardy) i środki higieny osobistej ze wzrostami po 3,9% rdr. Najmniej podrożały rdr. warzywa, bo o 3,8% rdr. Z kolei na największym minusie rdr. są karmy dla zwierząt – 2,7%. Dalej na liście spadków rdr. widać art. dla dzieci – 2,4%, chemię gospodarczą – 1,1%, a także produkty sypkie (np. cukier i mąkę) – 0,3%.

– W przypadku karm znaczenie ma silna konkurencja cenowa. Koniec wakacji sprzyjał obniżkom cen art. dla dzieci, choć wzrosły koszty wyprawki szkolnej. Gwałtowny wzrost cen chemii gospodarczej z lipca uległ korekcie w sierpniu. Produkty sypkie, takie jak pszenica i cukier, tanieją w hurcie. To znajduje odzwierciedlenie w sklepach – wylicza dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 8 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z sierpnia 2025 r. i analogicznego okresu z 2024 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 92,6 tys. cen detalicznych z ponad 43,6 tys. sklepów należących do 61 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Brak wotum zaufania nie zatrzyma popytu: francuska gospodarka odbije w 2026 r.

Cztery kwartały z rzędu spadku inwestycji francuskich firm, mniejsza ich rentowność – jej szczyt w 2024 jest już tylko wspomnieniem, gospodarstwa domowe szukają oszczędności, ale… w 2026 roku spodziewamy się ożywienia gospodarczego we Francji napędzanego: zmniejszeniem niepewności handlowej, odbiciem gospodarczym w Niemczech, (słabym, ale zawsze) ożywieniem w sektorze budowlanym i stopniową normalizacją stóp oszczędności gospodarstw domowych – czytaj: „wzrostem ich konsumpcji”. Eksporterze – mimo wszystko kierunek Francja!

  • Co brak votum zaufania dla francuskiego rządu oznacza dla firm eksportujących na tamtejszy rynek? Nie spodziewamy się perturbacji popytowych, a nawet (pomimo tych politycznych turbulencji) – pewnej stabilnej poprawy w 2026 roku, czego wyrazem jest spodziewana poprawa tempa wzrostu PKB z 0,6% w br. do 1,1% w 2026r., także dzięki poprawie konsumpcji wewnętrznej.
  • Łyżka dziegciu, a raczej realizmu: aby ustabilizować stosunek długu do PKB bez konsolidacji fiskalnej Francja musiałaby osiągnąć wzrost na poziomie +2,3do +2,4%, – co jest mało prawdopodobne
  • Wracając do bieżącego zamieszania, a więc powrotu do szkoły (pracy) na politycznej scenie: La rentrée rozpoczął się kolejnym głosowaniem nad wotum zaufania
    po impasie politycznym w sprawie budżetu na 2026 r. Rząd premiera Bayrou nie przetrwał, co sprawia, że najbardziej prawdopodobnym scenariusza do końca roku będzie osłabiony budżet (20 mld EUR oszczędności w porównaniu z pierwotnymi 44 mld EUR)
  • Mimo to można spodziewać się utrzymania kursu pewnej rewizji (wydatków) agencji publicznych, ściślejszej kontroli wydatków na opiekę zdrowotną, niższych transferów do samorządów lokalnych oraz ograniczenia lub zniesienia nieefektywnych luk podatkowych.
  • Spready OAT (francuskie średnio i długoterminowe obligacje skarbowe o zapadalności 2 do 50 lat) ustabilizują się zapewne na poziomie około 80-90 punktów bazowych, a deficyt budżetowy Francji prawdopodobnie wyniesie około -5% PKB w 2026 r., nawet jeśli następny rząd zdecyduje się na specjalną ustawę zamiast uchwalenia formalnego budżetu.
  • Najgorszym scenariuszem (o prawdopodobieństwie szacowanym przez nas na 15%) byłyby nowe przedterminowe wybory, które mogłyby mocno wpłynąć na wzrost gospodarczy w obliczu zaostrzonych warunków finansowania (spready OAT byłyby wtedy na poziomie 100-110 punktów bazowych) i utrzymać deficyt na poziomie około -5,4% w przyszłym roku.
  • Jeśli jednak spready francuskie osiągną poziom 100–120 pb, EBC prawdopodobnie spowolni lub nawet wstrzyma obecne tempo zacieśniania ilościowego (QT), a ruch w kierunku 120–150 pb może uruchomić instrument ochrony transmisji (TPI), który przywróciłby spready do przedziału 80–90 pb.

Wzrost PKB Francji był dotychczas powolny, hamowany przez słaby popyt krajowy i eksportowy. Szacujemy, że niepewność polityczna i zaostrzone warunki finansowe (w porównaniu ze scenariuszem „bez rozwiązania parlamentu w 2024 r.”) w ciągu ostatniego roku spowodowały zmniejszenie francuskiego wzrostu gospodarczego o 0,2 punktu procentowego i zwiększyły deficyt budżetowy o 4 mld EUR z powodu niższego wzrostu gospodarczego i wyższych stóp procentowych. Wojna handlowa i podwyższenie ceł amerykańskich z 1,3% do 13% spowodują dalszy spadek francuskiego eksportu o 5 mld EUR (-0,2% PKB). W perspektywie długoterminowej oczekujemy jednak wzrostu PKB Francji na poziomie +0,1% kw./kw. w III kwartale i +0,2% kw./kw. w IV kwartale 2025 r., a siłą napędową francuskiego wzrostu gospodarczego będzie umiarkowany, ale jednak – popyt krajowy, przy czym gospodarstwa domowe skłaniały się do ograniczania konsumpcji dóbr i zwiększania swoich oszczędności. Inwestycje francuskich przedsiębiorstw skurczyły się już w drugim kwartale 2025 r. – był to już czwarty z rzędu kwartał ich ograniczania, prawdopodobnie pod wpływem niepewności politycznej i podwyżek podatków dla przedsiębiorstw. Marże francuskich firm spadły o 1,4 pp do 31,4% wartości dodanej brutto od szczytowego poziomu w 2024 r.

Tym niemniej, prognozy Allianz Trade wzrostu PKB zakładają +0,6% na 2025 r. i +1,1% na 2026 r. Przewidujemy ożywienie gospodarcze we Francji w 2026 r., któremu sprzyjać powinny: zmniejszenie niepewności handlowej, odbicie gospodarcze w Niemczech, (słabe, ale jednak) ożywienie w sektorze budowlanym i stopniowa normalizacją stopy oszczędności gospodarstw domowych (czytaj – ich większa skłonność do konsumpcji). Niemniej jednak horyzont ryzyka w prognozach Allianz Trade francuskiego PKB na 2026 r. jest negatywny w związku z utrzymującym się impasem politycznym. Aby ustabilizować stosunek długu do PKB bez konsolidacji fiskalnej Francja musiałaby osiągnąć wzrost na poziomie +2,3do +2,4%, – co jest mało prawdopodobne.

Sezon powrotu do szkoły we Francji rozpoczął się kolejnym głosowaniem nad wotum zaufania. Premier Bayrou ogłosił głosowanie nad wotum zaufania na 8 września, aby zapewnić sobie poparcie dla swojego ambitnego planu budżetowego (pakiet fiskalny o łącznej wartości 44 mld EUR, czyli 1,4% PKB), którego celem było zmniejszenie deficytu publicznego z 5,8% w 2024 r. do 4,6% w 2026 r. (rząd przewidywał 5,4% w 2025 r.). Ponieważ prawie połowa tego planu miała formę podwyżek podatków, budżet Bayrou spowodowałby spadek tempa wzrostu PKB o 0,6 punktu procentowego w 2026 r., a jednocześnie prawdopodobnie nie osiągnąłby celu fiskalnego ze względu na (1) zbyt optymistyczne założenia dotyczące oszczędności w służbie zdrowia i poboru podatków oraz (2) brak jasnej i spójnej strategii strukturalnych cięć wydatków, które pozwoliłyby osiągnąć docelowy deficyt na poziomie -2,8% PKB do 2029 r.

Reakcja rynku odzwierciedla raczej długoterminowe ryzyko fiskalne niż krótkoterminową niepewność polityczną. Spread 10-letnich obligacji skarbowych w stosunku do Niemiec, wynoszący 80 punktów bazowych, pozostaje na poziomie wartości godziwej i jest zbliżony do prognozy Allianz Trade. Pod względem poziomów znajdujemy się w górnej części przedziału od czasu ogłoszenia przedterminowych wyborów w czerwcu 2024 r. Bardziej niepokojący jest bezwzględny poziom rentowności, który obecnie jest najwyższy od 2009 r. na bardzo długim końcu krzywej rentowności. Francja jest obecnie postrzegana przez rynki jako emitent niebędący emitentem podstawowym, bliższy Włochom, a spread może jeszcze wzrosnąć w zależności od rozwoju sytuacji politycznej w przyszłym tygodniu. W najbliższym czasie odbędzie się kilka przeglądów ratingów kredytowych, w tym Fitch (AA- z negatywną perspektywą) 12 września, Moody’s (Aa3 stabilny) 24 października i S&P (AA- z negatywną perspektywą) 28 listopada.

Wykres 1: Prognozy dotyczące deficytu budżetowego Francji i wzrostu PKB w różnych scenariuszach – przyjętych jeszcze przed samym głosowaniem

Osłabiony budżet

(50% prawdopodobieństwa)

Rząd tymczasowy, ustawa specjalna

(prawdopodobieństwo 30%)

Przedterminowe wybory (15% prawdopodobieństwa) Zwycięstwo Bayrou

(5% prawdopodobieństwa)

Deficyt fiskalny
(% PKB)
5,0 5,1 5,4 4,9
Wzrost PKB 1,1 1,0 0,6 0,9

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Ostatecznie rząd Bayrou zgodnie z oczekiwaniami (prawdopodobieństwo tej opcji było i tak najmniejsze) nie uzyskał wotum zaufania, co oznacza, że do końca roku najprawdopodobniej zostanie przyjęty budżet o ograniczonym zakresie, zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami. W tym scenariuszu bazowym spready francuskich obligacji skarbowych OAT wyniosą najprawdopodobniej 80–90 punktów bazowych, a wprowadznie budżet może zostać odłożone do początku 2026 r. w związku z trudnymi negocjacjami z partiami politycznymi. Spodziewamy się podjęcia konsolidacji fiskalnej rzędu 20 mld EUR, czyli około połowy planu fiskalnego Bayrou. Koszt pakietu fiskalnego w kontekście wzrostu gospodarczego w 2026 r. będzie niewielki. Oprócz złagodzenia warunków finansowych w związku z poprawą sytuacji na rynkach finansowych, zbytnio nie powinny ucierpieć wydatki prywatne. Deficyt fiskalny osiągnie zapewne 5% PKB w 2026 r., co stanowi spadek z 5,5% w bieżącym roku. Oczekiwać można, że francuski dług publiczny wzrośnie do 117% PKB w 2025 r. i 119% w 2026 r. Koszty odsetkowe osiągną 2,5% PKB w 2026 r. (77 mld EUR), w porównaniu z 2,3% w 2025 r. (68 mld EUR). Spodziewamy się, że złagodzony budżet zachowa niektóre elementy planu Bayrou, przynajmniej częściowo, w tym: usprawnienie (przegląd kosztów) instytucji publicznych, usprawnienie i ściślejszą kontrolę wydatków na opiekę zdrowotną, niższe transfery do samorządów lokalnych oraz ograniczenie lub zniesienie nieefektywnych luk podatkowych. Prawdopodobnie nie obejmie on jednak ogólnego zamrożenia świadczeń socjalnych, zniesienia dwóch dni świątecznych i zamrożenia progów podatku dochodowego od osób fizycznych.

Rząd może alternatywnie zdecydować się na ustawę specjalną zamiast ustawy budżetowej (prawdopodobieństwo scenariusza szacowane przez Dział Anbaliz Ekonomicznych Allianz Trade na 30%), co spowodowałoby wzrost spreadów OAT do 90-100 punktów bazowych. W tym scenariuszu, nawet pomimo tego, że Bayrou nie uzyskał wotum zaufania, prezydent Macron może poprosić go o pozostanie na stanowisku i kierowanie rządem tymczasowym. Utrzymujący się impas polityczny spowodowałby, że warunki finansowe i spready OAT byłyby nieco bardziej restrykcyjne niż w scenariuszu z osłabionym budżetem, ale wyniki makroekonomiczne i fiskalne byłyby nieco podobne. Szacujemy, że oparcie się na ustawie specjalnej pozwoliłoby zrealizować około połowy planu fiskalnego Bayrou (20 mld EUR). Ogólnie rzecz biorąc, wzrost gospodarczy mógłby być nieco niższy (+ 1%), a deficyt nieco wyższy (-5,1%) w 2026 r. Scenariusz ten zwiększyłby jednak presję na prezydenta, aby ogłosił przedterminowe wybory w 2026 r.

Przedterminowe wybory i poważny kryzys polityczny spowodowałyby wzrost spreadów OAT do 100-110 punktów bazowych, ale wydaje się to mało prawdopodobne (prawdopodobieństwo wystąpienia tego scenariusza szacowane na 15%). W tym scenariuszu nasiliłyby się walki polityczne, zwiększając presję na prezydenta Macrona, aby podał się do dymisji. Wzrost PKB spadłby do+ 0,6% w 2026 r. w wyniku zaostrzenia warunków finansowych i fragmentacji politycznej. Powołany zostałby rząd tymczasowy, który prawdopodobnie skorzystałby wtedy ze specjalnej ustawy (tj. konsolidacji fiskalnej o wartości 20 mld EUR). Deficyt fiskalny pozostałby stabilny (na poziomie około 5,4% PKB) ze względu na niski wzrost gospodarczy, który negatywnie wpływa na pobór podatków. Od samego początku najmniej prawdopodobnym scenariuszem (5%) była wygranna przez Bayrou głosowania nad wotum zaufania i przyjęcie budżetu w proponowanej formie – trudno więc nazwać wynik głosowania zaskoczeniem.

Aby EBC uruchomił instrument ochrony transmisji, spready francuskich obligacji skarnbowych OAT musiałyby być znacznie większe. Niezależnie od rozwoju sytuacji, EBC prawdopodobnie nie uruchomi instrumentu ochrony transmisji (TPI), co oznaczałoby powrót do luzowania ilościowego (QE). Członek zarządu EBC Isabel Schnabel jasno stwierdziła, że ostatnie zwiększenie spreadów francuskich odzwierciedla problem na poziomie krajowym, a rynki słusznie wyceniają wyższe premie za ryzyko ze względu na pogorszenie się francuskich fundamentów fiskalnych. Niemniej jednak tak zwany „put EBC” pozostaje w mocy, pośrednio ograniczając zmiany spreadów nawet dzisiaj. Jeśli dojdzie do silnego rozprzestrzenienia się kryzysu na inne kraje lub pojawią się oznaki „nieuporządkowanej dynamiki rynku” – kryteria EBC wyznaczające aktywację TPI – to spodziewamy się, że bank centralny nie zawaha się przed interwencją. Naszym zdaniem, gdyby spready francuskie gwałtownie wzrosły do poziomu 100–120 pb, EBC prawdopodobnie spowolniłby lub wstrzymał obecne tempo luzowania ilościowego (QT). Przesunięcie w kierunku 120–150 pb mogłoby spowodować aktywację TPI. Powinno to spowodować powrót spreadów do poziomu 80–90 pb.

Wykres 2: Korelacja między spreadami włoskich i francuskich obligacji skarbowych, pb

Korelacja między spreadami włoskich i francuskich obligacji skarbowych

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

January Ciszewski przejmuje kontrolę nad SatRev

January Ciszewski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich inwestorów, zwiększył swoje zaangażowanie w SatRev, przejmując kontrolę nad 42% akcji spółki. W ten sposób buduje wokół niej ekosystem spółek z branży kosmicznej, technologicznej i AI, mający realizować ambitne projekty space. SatRev – dzięki własnym suwerennym zdolnościom kosmicznym i ostatnim sukcesom, takim jak opracowany, zbudowany i wyniesiony skutecznie satelita BlueBON czy zrealizowana stacja naziemna w Omanie – staje się kluczowym graczem na rynku spacetech w Polsce i w Europie.

Ciszewski od lat inwestuje w branże przyszłości, konsekwentnie stawiając na sektory, które z czasem okazują się przełomowe dla całej gospodarki. Taki sukces osiągnął w przypadku Columbus Energy S.A. i branży zielonej energii, gdzie jako jeden z pierwszych zainwestował w OZE osiągając ponadprzeciętne stopy zwrotu.

Po zrealizowanych w poniedziałek transakcjach zakupu akcji od Grzegorza Zwolińskiego i Damiana Fijałkowskiego Ciszewski (bezpośrednio oraz za pośrednictwem spółek JRH ASI S.A. i Imperio ASI S.A.) posiada łącznie 42% udziałów w SatRev. Przejmuje tym samym faktyczną kontrolę nad jednym z najdynamiczniej rozwijających się podmiotów polskiego rynku NewSpace.

Zwiększając zaangażowanie w SatRev liczę na kolejne sukcesy spółki, która przez ostatni rok mojego zaangażowania w nią już zmieniła się nie do poznania. Budujemy wokół spółki ekosystem spacetech i jednocześnie prowadzimy rozmowy o współpracy z podmiotami z branży kosmicznej AI i deeptech i telekomunikacyjnej. Liczymy też na to, że będą się zgłaszać kolejne firmy i startupy, z tych branż, które widzą synergię we współdziałaniu z SatRev. W ten sposób organizuję wokół spółki klaster spacetech” – deklaruje January Ciszewski.

Ta wizja już zaczyna się materializować. SatRev udowodnił, że potrafi realizować projekty na poziomie międzynarodowym, projektując i budując od podstaw satelity, a następnie zarządzając nimi w pełni samodzielnie. W styczniu 2025 r. na orbitę skutecznie wyniesiono i uruchomiono operacyjnie satelitę BlueBON – efekt współpracy z koreańską firmą TelePIX . Pierwsze dostarczone przez niego obrazy zostały upublicznione w kwietniu tego roku. Satelita został zaprojektowany z myślą o monitorowaniu tzw. „błękitnego węgla”, czyli naturalnych ekosystemów morskich pochłaniających CO₂, a jego misja wpisuje się w globalne trendy związane z ochroną klimatu. Wrocławskie centrum kontroli misji SatRev steruje satelitą, korzystając zarówno z własnych stacji naziemnych, jak i rozwiązań partnerskich w Szwecji i Republice Południowej Afryki.

Podczas tegorocznego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach spółka, jako pierwsza w Polsce dysponując własnym komercyjnym satelitą, zaprezentowała kolejne wykonane samodzielnie zdjęcia powierzchni Ziemi. Aktualne możliwości pozyskiwania obrazów sięgają nawet 6 tys. km² dziennie. Sukces ten potwierdził kluczową przewagę spółki nad innymi, polegającą na tym, że SatRev posiada suwerenne zdolności kosmiczne t.j. pełną kontrolę nad procesem – od projektu i budowy satelity, przez jego wyniesienie, dwukierunkową komunikację, aż po odbiór i analizę danych – bez udziału jakichkolwiek pośredników, w tym, co szczególnie ważne, zagranicznych. Pobieranie danych jest szyfrowane i dobywa się w paśmie X. Spółka posiada autorskie oprogramowanie do zarządzania misją satelitarną, własny komputer pokładowy i radio oraz wydajny system zasilania.

Ważnym kamieniem milowym było uruchomienie w czerwcu 2025 roku stacji naziemnej w Omanie. Projekt zrealizowany we współpracy z omańskim technologicznym innowatorem – firmą ETCO – to przykład rozwiązań, które można skalować globalnie. Stacja naziemna, wyposażona w zaprojektowaną we Wrocławiu antenę o średnicy 3,5 m i unikalną kopułę chroniącą przed trudnymi warunkami pustynnymi, działa w modelu G-SaaS (Ground Station as a Service). Dzięki modułowej architekturze można ją łatwo rozbudowywać o kolejne anteny, pasma komunikacyjne czy integrację z systemami AI.

Budowa tej stacji to przykład, jak polskie firmy mogą przejmować inicjatywę w obszarach krytycznych dla przyszłości – od technologii kosmicznych po infrastrukturę strategiczną. Suwerenność danych, niezależność operacyjna i szybki dostęp do informacji stają się dziś fundamentem bezpieczeństwa i rozwoju. W tym kontekście ważne jest też, że SatRev to spółka ze 100% polskim kapitałem” – komentuje Ciszewski.

Ambicje SatRev sięgają dalej niż pojedyncze projekty. Spółka rozwija technologię w kierunku dostarczania kompleksowych usług – od projektowania i budowy satelitów, po pozyskiwanie i analitykę danych.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z rozmów podczas zakończonych targów MSPO w Kielcach, ponieważ mogliśmy zaprezentować nasze kompetencje w zakresie budowy suwerennych zdolności kosmicznych. Odnotowaliśmy duże zainteresowanie ze strony potencjalnych kontrahentów i liczymy na kontynuację obiecujących rozmów, które – mamy nadzieję – przełożą się na podpisanie kontraktów” – deklaruje dr Daniel Więzik, Dyrektor Generalny SatRev.

Rosnące globalnie zapotrzebowanie na rozwiązania kosmiczne, a zwłaszcza ich połączenie z sektorem obronnym, daje SatRev szansę na wejście w nowe partnerstwa. Spółka liczy na współpracę z Wojskiem Polskim oraz instytucjami UE i NATO, które coraz mocniej inwestują w technologie satelitarne.

Zrealizowane z pełnym sukcesem, projekty z partnerami międzynarodowymi z Korei (TelePIX) i Omanu (ETCO) udowadniają, że SatRev przeszedł już tzw. „dolinę śmierci” i wyłonił się z niej jako spółka posiadająca kompleksowe rozwiązania i cenne prawa własności intelektualnej (IP). Moim zdaniem stanie się globalnym graczem na rynku spacetech” – dodaje Ciszewski.

To naturalny kierunek, zważywszy na wzrost znaczenia szybkiego dostępu do danych, bezpieczeństwa komunikacji i monitoringu satelitarnego w obliczu zmieniającej się sytuacji geopolitycznej. W tym kontekście jeszcze większego znaczenia nabiera rola Januarego Ciszewskiego jako kluczowego inwestora w projekcie.

„Inwestując w perspektywiczne sektory starałem się zawsze wyprzedzać trendy i tak było w przypadku branży zielonej energii (OZE) oraz fotowoltaiki. Podobnie, zwiększając dziś zaangażowanie w sektor kosmiczny w Polsce, uważam że kreują się właśnie kolejne ogromne szanse, zwłaszcza dzięki projektom wykorzystującym synergie w sektorach space, AI i defence. SatRev jako w 100% polska spółka przyniesie korzyści Polsce i polskim inwestorom” – mówi Ciszewski.

„Podejmowane obecnie działania kapitałowe oraz strategiczne są efektem mojej rocznej intensywnej pracy z managerami i inżynierami SatRev, która zaowocowała właśnie realizacją zaplanowanych przez spółkę kluczowych celów – obrazowania z satelity BlueBon oraz ukończenia stacji naziemnej w Omanie. Założeniem było, że kiedy zakończą się one sukcesem, to zaangażuję się mocniej w spółkę zarówno finansowo jak i strategicznie. W wyniku transakcji kapitałowych dokonaliśmy też zmian w Zarządzie oraz wzmocnimy zespół SatRev i samą spółkę, a następnie będziemy dążyć do większego rozwoju projektu na fundamencie, który SatRev i jego zespół świetnych naukowców i inżynierów już położył” – zapowiada January Ciszewski.

SatRev nie zwalnia tempa na pozostałych polach i równolegle przygotowuje się do wejścia na rynek NewConnect poprzez odwrotne przejęcie notowanej spółki ECL S.A. Prace nad transakcją są zaawansowane, a debiut giełdowy się zbliża. To ważny krok, który otworzy firmie dostęp do szerszego kapitału i pozwoli na dalszy rozwój w skali globalnej.

Kompleksowe wsparcie prawne dla biznesu – od energii, przez edukację, po transakcje M&A

Współczesna gospodarka i ewoluujące prawo stawiają przed przedsiębiorcami wyzwania wymagające elastyczności, wiedzy oraz fachowego doradztwa. Prowadzenie firmy lub instytucji edukacyjnej bez świadomości regulacji prawnych – od koncesji energetycznych, przez organizację placówek oświatowych, aż po strategiczne transakcje kapitałowe – staje się praktycznie niemożliwe.

Dlatego kompleksowa obsługa prawna zyskuje na znaczeniu, umożliwiając całościowe spojrzenie na biznes i bezpieczne planowanie rozwoju.

⚡ Prawo energetyczne – fundament nowoczesnej gospodarki

Wyzwania współczesnego sektora energetycznego

  • Rozwój odnawialnych źródeł energii
  • Dostosowanie do regulacji unijnych
  • Złożone procedury koncesyjne

Przedsiębiorcy z tej branży potrzebują nie tylko kompetencji technicznych, ale przede wszystkim solidnego wsparcia prawnego.

Praktyczne aspekty obsługi prawnej

  • ✅ Przygotowywanie umów przesyłowych
  • ✅ Doradztwo przy projektach inwestycyjnych
  • ✅ Wsparcie w uzyskiwaniu decyzji administracyjnych

W takich sytuacjach nieocenione jest doświadczenie specjalisty. Profesjonalny adwokat od prawa energetycznego to nie tylko doradca, ale i partner biznesowy, który:

  • Pomaga nawigować w skomplikowanych regulacjach
  • Chroni interesy przedsiębiorstwa w sporach z organami administracji
  • Minimalizuje ryzyko prawne w projektach inwestycyjnych

🎓 Prawo oświatowe – wsparcie dla instytucji edukacyjnych

Złożoność przepisów oświatowych

Choć może się wydawać, że prawo oświatowe dotyczy wyłącznie placówek edukacyjnych, w rzeczywistości wpływa na życie wielu osób:

  • Dyrektorzy szkół
  • Nauczyciele
  • Rodzice
  • Uczniowie

Typowe obszary sporów

  • 📋 Procedur rekrutacyjnych
  • 👨‍🏫 Obowiązków kadry pedagogicznej
  • 📊 Metod oceniania

Rola specjalisty prawnego

Każda placówka oświatowa musi funkcjonować zgodnie z wieloma regulacjami i podlega kontroli organów nadzoru. To sprawia, że wsparcie prawne staje się koniecznością – zarówno przy opracowywaniu dokumentacji, jak i w sytuacjach spornych.

Profesjonalny prawnik od prawa oświatowego potrafi:

  • ⚖ Udzielić fachowej porady
  • 🏛 Reprezentować stronę w postępowaniach
  • 🔧 Wskazać rozwiązania pozwalające uniknąć przewlekłych problemów

💼 Fuzje i przejęcia – strategiczne decyzje rozwojowe

Znaczenie transakcji M&A

Rozwój przedsiębiorstwa często wymaga odważnych decyzji strategicznych. Jedną z nich są fuzje i przejęcia, stanowiące istotny element strategii wzrostu w wielu sektorach.

Charakterystyka procesów M&A

  • 🔄 Wieloetapowe
  • 🧩 Skomplikowane
  • ⚠ Obarczone znacznym ryzykiem

Kluczowe elementy transakcji

  1. Rzetelnej analizy należytej staranności
  2. Przygotowania przejrzystej dokumentacji
  3. Prowadzenia trudnych negocjacji
  4. Zapewnienia zgodności z prawem

Rola specjalistycznej kancelarii

Bez fachowego wsparcia prawnego przedsiębiorca naraża się na ryzyko kosztownych błędów. W takich sprawach kluczową rolę odgrywa kluczową rolę odgrywa fuzje i przejęcia spółek – kancelaria obsłudze transakcji kapitałowych.

Zespół prawników potrafi:

  • 🔍 Przewidzieć potencjalne zagrożenia
  • 📋 Zapewnić przejrzystość procedur
  • 🤝 Prowadzić cały proces od wstępnych rozmów do finalizacji

🎯 Kompleksowe wsparcie prawne – inwestycja w bezpieczeństwo

Wyzwania współczesnego biznesu

  • 📜 Nowe regulacje
  • 📈 Rosnące wymagania instytucji nadzoru
  • 💪 Presja konkurencyjna

Znaczenie strategicznego partnerstwa

Funkcjonowanie bez fachowego doradztwa staje się coraz trudniejsze. Kluczowe jest wsparcie kancelarii łączącej różne specjalizacje i potrafiącej spojrzeć na potrzeby klienta kompleksowo.

Obszary wsparcia

  • ⚡ Dynamicznego sektora energetycznego
  • 🎓 Skomplikowanych przepisów oświatowych
  • 💰 Wielomilionowych transakcji kapitałowych

💡 Podsumowanie

Warto zainwestować w bezpieczeństwo i rozwój, powierzając swoje sprawy ekspertom łączącym wiedzę z praktycznym doświadczeniem. Profesjonalne doradztwo prawne to nie koszt, ale inwestycja w przyszłość firmy.