W piątek na rynek trafiły wyniki indeksów koniunktury. Strefa euro wypadła wyraźnie słabiej niż USA, co mogło powodować ruch kapitału w stronę dolara. Jednocześnie rynek przygotowywał się na ciężki weekend, co dodatkowo wspierało amerykańską walutę. Z tego samego powodu ropa wystrzeliła w górę, by dzisiaj potanieć.
Słabsze indeksy koniunktury
W piątek poznaliśmy odczyty indeksów PMI w strefie euro. Zarówno subindeks dla przemysłu, jak i ten dla usług nie spełniły oczekiwań analityków. W przypadku przemysłu spodziewano się 52,6 pkt, a otrzymaliśmy 52,4 pkt. Różnica była więc niewielka. Wyraźniejsze rozczarowanie przyniosły usługi – oczekiwano 52,5 pkt, a wynik wyniósł 51,7 pkt. Optymiści zwracają uwagę, że na szczęście w obu badaniach wynik przekroczył 50 pkt, co pokazuje, że wciąż przeważają pozytywne odpowiedzi. Za spadek w usługach odpowiadają głównie Niemcy i Francuzi. Co ciekawe, optymizm w niemieckim przemyśle rośnie. Francja ma natomiast problemy również w tym obszarze. Oba francuskie indeksy wypadły poniżej progu 50 pkt, oddzielającego przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Jak reagowały rynki? Słabe odczyty koniunktury doprowadziły do umocnienia dolara względem euro i kolejnej już w ostatnich dniach ataku na poziom 1,1200.
Pozostałe indeksy
W piątek opublikowano również dane o koniunkturze w Wielkiej Brytanii oraz USA. W obu przypadkach odczyty były korzystne dla walut tych państw. Wielka Brytania pokazała wyraźnie wyższe wyniki obu indeksów. W USA indeks PMI dla usług wypadł o 0,1 pkt poniżej oczekiwań. Jednak to nadal 57,9 pkt, czyli obiektywnie bardzo wysoki wynik. Widać tutaj jednak podstawową różnicę pomiędzy badaniami. W indeksach PMI pytani są menedżerowie odpowiedzialni za zamówienia – oni są bardzo optymistyczni. Równolegle zapytano w ramach indeksu Uniwersytetu Michigan o nastawienie gospodarstw domowych – tam z kolei przeważały odpowiedzi negatywne. Trzeba jednak pamiętać, że sam indeks i tak wypadł wyraźnie lepiej niż oczekiwano.
Ropa wyraźnie w dół
W minionym tygodniu ropa dotarła do poziomu 117,45 USD za baryłkę. Do najwyższego poziomu od początku amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran zabrakło zatem około 2 USD. W marcu cena sięgała bowiem 119,5 USD. Dzisiaj baryłka kosztuje już jednak poniżej 110 USD. Co takiego wydarzyło się w weekend? W tym przypadku ważniejsze może być to, co się nie wydarzyło. Rynki obawiały się eskalacji konfliktu. Walki co prawda trwały, ale nie były tak intensywne, jak zakładano. Do tego na dzisiaj zapowiedziano kolejną rundę rozmów. Jest jeszcze jeden ważny element – rynek przygotowywał się w piątek na najgorsze, stąd inwestorzy ostrożnościowo kupowali kontrakty na ropę. Handel w weekend jest zamknięty, więc brak poważnej eskalacji oraz perspektywa kolejnych 5 dni handlu dają dziś zupełnie inną perspektywę.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.



