Dolar osłabił się w środę po tym, jak Rezerwa Federalna utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie i jednocześnie nie zobowiązała się do ich podwyżek w przyszłości.
Kluczowe punkty:
- Fed utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie, jak powszechnie oczekiwano.
- Troje członków zagłosowało za natychmiastową podwyżką stóp.
- Oświadczenie ponownie było krótkie i bez forward guidance.
- Warsh potwierdza zobowiązanie do mandatu inflacyjnego, nie sugeruje jednak wyraźnie podwyżek stóp.
- Opowiadamy się za brakiem zmian wysokości stóp procentowych w tym roku, zakładając zakończenie wojny w Iranie.
Oświadczenie ponownie było krótkie. Wyróżniającym się szczegółem był fakt, że aż troje członków FOMC – Beth M. Hammack, Neel Kashkari i Lorie K. Logan – zagłosowało za natychmiastowym podniesieniem stopy fed funds, co czyni decyzję jedną z najbardziej podzielonych w kwestii stóp od lat. Choć patrząc powierzchownie, wygląda to jastrzębio, była to marna pociecha dla inwestorów nastawionych na wzrost dolara, ponieważ przed posiedzeniem rynki wyceniały na ok. 33% prawdopodobieństwo ruchu w górę. Podobnie jak w czerwcu oświadczenie nie zawiera forward guidance – to wyraźne ustępstwo na rzecz prezesa Kevina Warsha, który jest przeciwny takiemu sygnalizowaniu.

Konferencja prasowa Warsha nie była szczególnie jastrzębia, wbrew temu, czego oczekiwali powszechnie uczestnicy rynku. Potwierdził on mandat inflacyjny Fedu, odrzucając przy tym koncepcję „okrutnego wyboru” między bezrobociem a inflacją, i powtórzył, że Fed od pięciu lat nie osiąga celu inflacyjnego. Wstrzymał się jednak z sygnalizowaniem, że to podwyżki stóp procentowych będą mechanizmem, który rzeczywiście pozwoli ten cel osiągnąć, sprawiając wrażenie, że zamierza w tej kwestii polegać głównie na retoryce. Właśnie to stanowi naszym zdaniem wyraźną różnicę. Czym innym jest potwierdzenie zobowiązania do osiągnięcia celu inflacyjnego, a czym innym faktyczne wskazanie, że jest się gotowym coś w tym kierunku zrobić.
Prawdopodobieństwo podwyżki we wrześniu spada
W naszym raporcie przed posiedzeniem FOMC napisaliśmy, że poprzeczka dla jastrzębiego zaskoczenia zawieszona jest wysoko, i by wpłynąć na dolara, Warsh musiałby wyraźnie zasugerować wrześniową podwyżkę, jego dobrze udokumentowana niechęć do dawania wskazówek na przyszłość oznacza jednak, że jest to mało prawdopodobne. Potwierdziło się to w środę, ponieważ mimo podzielonego głosowania, w jego komentarzach nie było nic, co sugerowałoby jednoznacznie, że taka możliwość jest rozważana. Zamiast tego powiedział, że decyzja o utrzymaniu stóp na dotychczasowym poziomie była „wyjątkowo roztropna” w obliczu obecnej niepewności, a zaostrzenie warunków finansowania wykonuje już część pracy Fedu.
Podtrzymujemy naszą opinię, że w danych nie ma nic, co realnie wymuszałoby zacieśnianie polityki monetarnej. Ostatnie raporty inflacyjne były słabsze niż oczekiwano, a rynek pracy jest w bardzo dobrej kondycji. Z pewnością nie uważamy, żeby odczyty opublikowane od czasu poprzedniego posiedzenia zmieniły poglądy członków Komitetu i, jak pamiętamy, czerwcowy dot plot wskazywał na brak zmian wysokości stóp procentowych w tym roku. Co prawda ponowne ataki na Bliskim Wschodzie zwiastują nadejście wyższej presji cenowej, niemniej pokojowe rozwiązanie – które naszym zdaniem jest prawdopodobne ze względu na zbliżające się wybory śródokresowe – może spowodować spadek oczekiwań zarówno względem inflacji w USA, jak i stóp procentowych Fedu.
Po środowym oświadczeniu dolar osłabił się o ok. 0,5%. Widocznie część inwestorów spodziewała się, że Fed potwierdzi swoją wiarygodność w walce z inflacją poprzez zaskakującą podwyżkę stóp lub wyraźne zasugerowanie jej we wrześniu. W rzeczywistości nigdy nie sądziliśmy, by argument ten miał istotne znaczenie, a troje członków głosujących za podwyżką nie wystarczyło, by usatysfakcjonować inwestorów. Rynki futures ogólnie obniżyły zakłady za wyższymi stopami procentowymi w USA i obecnie prawdopodobieństwo ruchu w górę we wrześniu wyceniają na ok 66%.
Spodziewamy się braku zmian stóp Fedu w 2026 r.
Niezmiennie opowiadamy się za przedłużoną do końca roku pauzą w zmianach stóp procentowych. Po konferencji prasowej Warsha odnosimy wrażenie, że zamierza on raczej używać słów, a nie działań, by zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne. Nacisk, jaki kładzie na brak nadmiernej reakcji na pojedyncze odczyty, a zamiast tego na bardziej holistyczne spojrzenie na trendy gospodarcze, dodaje wiarygodności tezie, że Fed niekoniecznie podjąłby natychmiastowe działania, gdyby parę kolejnych raportów inflacyjnych pokazało silną presję cenową. Głosowanie we wrześniu może być oczywiście wyrównane, szczególnie jeśli wojna w Iranie będzie wciąż trwać, uważamy jednak raczej, że może być ono powtórką ze środy – kilka osób się wyłamie, co zostanie ubrane w jastrzębią retorykę, lecz nie pociągnie za sobą wyraźnej deklaracji co do dalszych kroków.




