Inwestorzy coraz mniejszą wagę przywiązują do publikowanych danych gospodarczych, patrząc przede wszystkim na rozpoczynające się posiedzenie Rezerwy Federalnej. Na rynku umacnia się koncepcja kupowania dolara, co sugeruje, że część uczestników przygotowuje się na jastrzębi komunikat Fed, a być może również podwyżkę stóp procentowych.
Według Reutersa rynek wyceniał we wtorek około 40-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp o 25 punktów bazowych podczas lipcowego posiedzenia. Tydzień wcześniej wynosiło ono około 20 proc. Jednocześnie prawdopodobieństwo podwyżki najpóźniej we wrześniu wzrosło do około 95 proc.
Dolara nie osłabia nawet uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz związany z nim gwałtowny spadek cen ropy.
Zamówienia w USA rozczarowały
Poniedziałkowe dane z amerykańskiego przemysłu nie zachwyciły. Zamówienia na dobra trwałego użytku wzrosły w czerwcu o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym, po spadku o 4 proc. w maju.
Wynik okazał się wyraźnie słabszy od oczekiwań. Konsensus ekonomistów ankietowanych przez Reutersa zakładał wzrost o około 1,6 proc.
Zamówienia z wyłączeniem środków transportu zwiększyły się o 0,6 proc. Dane pokazały więc poprawę względem poprzedniego miesiąca, ale skala odbicia głównego wskaźnika była niewielka w porównaniu z wcześniejszym spadkiem.
Mimo słabszej publikacji dolar zyskiwał względem euro. Pokazuje to, że w tym momencie znacznie większy wpływ na rynek niż dane o zamówieniach mają spekulacje dotyczące środowego posiedzenia Fed.
Oficjalny kalendarz Rezerwy Federalnej potwierdza, że dwudniowe posiedzenie odbywa się 28–29 lipca. Decyzja zostanie opublikowana w środę o godz. 20.00 czasu polskiego, a konferencja prasowa rozpocznie się pół godziny później.
Rynek będzie analizował nie tylko samą decyzję dotyczącą stóp, ale przede wszystkim komunikat oraz wypowiedzi przewodniczącego Fed. Jeżeli bank centralny nie podniesie kosztu pieniądza, lecz wyraźnie zasugeruje możliwość takiego ruchu we wrześniu, dolar może utrzymać swoją przewagę.
Złoty ponownie w odwrocie
Mocniejszy dolar po raz kolejny wyciąga kapitał z rynków państw rozwijających się. W rezultacie, mimo że w poniedziałek kurs euro testował poziom 4,31 zł, we wtorek zmierzał w stronę 4,33 zł.
Podobnie zachowywały się czeska korona i węgierski forint. Słabość kilku walut regionu wskazuje, że za ruchem stoją przede wszystkim czynniki zewnętrzne, a nie wydarzenia dotyczące wyłącznie polskiej gospodarki.
Jeszcze wyraźniej zmianę nastrojów widać na kursie dolara, który ponownie dotarł do około 3,81 zł. Amerykańska waluta zbliżyła się tym samym do najwyższych poziomów wobec złotego od pierwszej połowy 2025 r.
Jeżeli Fed zdecyduje się w środę na podwyżkę stóp procentowych albo wyraźnie zasugeruje możliwość takiego ruchu we wrześniu, presja na złotego może się utrzymać.
Należy jednak pamiętać, że inwestorzy już częściowo przygotowali się na jastrzębi scenariusz. Jeżeli komunikat okaże się łagodniejszy od oczekiwań, możliwa jest realizacja zysków z wcześniejszych pozycji dolarowych i krótkoterminowe umocnienie walut rynków wschodzących.
Kontynuacja spadków cen ropy
Poniedziałkowa sesja przyniosła gwałtowną przecenę ropy naftowej. Notowania Brent spadły w ciągu dnia nawet o około 9,5 proc., schodząc chwilowo do 87,55 USD za baryłkę. Jeszcze w poprzednim tygodniu cena przekraczała 100 USD.
Silna przecena była reakcją na wstrzymanie amerykańskich ataków na Iran i rosnące nadzieje na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. Inwestorzy zaczęli zakładać, że uspokojenie sytuacji może ułatwić normalizację transportu surowców przez cieśninę Ormuz.
We wtorek spadki były kontynuowane. Brent i amerykańska ropa WTI znalazły się na najniższych poziomach od ponad tygodnia. Rynek reagował na informacje o wysiłkach dyplomatycznych oraz propozycjach dotyczących przywrócenia bezpiecznej żeglugi przez cieśninę Ormuz.
Z drugiej strony pojawiają się informacje sugerujące, że zdolność Stanów Zjednoczonych do długotrwałego kontynuowania operacji wojskowej mogła być ograniczona. Dotyczy to również zapasów uzbrojenia wykorzystywanego do przechwytywania pocisków i dronów. Dalsza eskalacja zwiększałaby ryzyko strat zarówno po stronie USA, jak i ich regionalnych sojuszników.
Pomimo uspokojenia sytuacji oraz silnej przeceny ropy dolar nie stracił na wartości względem najważniejszych walut. Pokazuje to, że rynek koncentruje się obecnie przede wszystkim na perspektywach polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.
Fed dominuje nad rynkiem
Niższe ceny ropy teoretycznie powinny zmniejszać ryzyko inflacyjne i ograniczać potrzebę podwyższania stóp procentowych. Na razie nie wystarczyło to jednak do odwrócenia trendu na dolarze.
Inwestorzy mogą zakładać, że wcześniejszy skok cen energii pozostawi trwały ślad w inflacji, a Fed będzie chciał zachować jastrzębie nastawienie do czasu uzyskania pewności, że wzrost cen został opanowany.
Środowa decyzja może więc wyznaczyć kierunek dla dolara, złotego, obligacji oraz surowców na kolejne tygodnie. Szczególnie istotne będą sugestie dotyczące wrześniowego posiedzenia.
Dzisiaj w kalendarzu makroekonomicznym
O godz. 16.00 czasu polskiego opublikowany zostanie lipcowy indeks zaufania amerykańskich konsumentów Conference Board.
W czerwcu wskaźnik wzrósł o 0,6 pkt, do 91,2 pkt. Jednocześnie pogorszyła się ocena bieżącej sytuacji, a poprawiły oczekiwania konsumentów dotyczące kolejnych miesięcy.
Publikacja może wywołać krótkoterminową reakcję rynku, ale jej znaczenie prawdopodobnie pozostanie ograniczone. Inwestorzy patrzą już przede wszystkim na środową decyzję Fed i konferencję prasową.





