Wartość kredytów bankowych i pożyczek pozabankowych udzielonych konsumentom w pierwszej połowie 2026 roku osiągnęła 183,2 mld zł. To niemal o jedną trzecią więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku – wynika z podsumowania przygotowanego przez Biuro Informacji Kredytowej. Sprzedaż zwiększyła się we wszystkich najważniejszych segmentach rynku, jednak zdecydowanie najszybciej rosły kredyty mieszkaniowe.
Od stycznia do końca czerwca banki udzieliły hipotek o wartości 74 mld zł, czyli o 59,7 proc. większej niż rok wcześniej. Wysoką dynamikę odnotowano również w przypadku kredytów gotówkowych, ratalnych oraz pożyczek oferowanych przez firmy pozabankowe.
Rozwojowi rynku sprzyjały spadające stopy procentowe, rosnące wynagrodzenia oraz utrzymująca się dobra sytuacja na rynku pracy. Poprawa zdolności kredytowej gospodarstw domowych umożliwiła zaciąganie wyższych zobowiązań, szczególnie na zakup nieruchomości.
Jednocześnie coraz większe znaczenie dla instytucji finansowych mają młodzi klienci, cudzoziemcy oraz konsumenci rozpoczynający budowanie historii kredytowej od zakupów ratalnych i płatności odroczonych. Każdego miesiąca na polskim rynku kredytowym pojawia się około 50 tys. nowych osób.
W ciągu sześciu miesięcy udzielono finansowania za ponad 183 mld zł
Łączna wartość kredytów bankowych oraz pożyczek pozabankowych udzielonych w pierwszym półroczu 2026 roku wyniosła 183,2 mld zł. W porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami 2025 roku oznacza to wzrost o blisko jedną trzecią.
Największym segmentem rynku pozostawały kredyty mieszkaniowe. Banki udzieliły ich na kwotę 74 mld zł, o 59,7 proc. większą niż rok wcześniej. Wzrosła również liczba zawartych umów hipotecznych – o 48 proc. w ujęciu rocznym.
Drugim pod względem wartości segmentem były kredyty gotówkowe. Ich sprzedaż osiągnęła 67,5 mld zł i była o 15,9 proc. wyższa niż przed rokiem. Banki udzieliły także kredytów ratalnych o wartości 13,2 mld zł, co oznacza wzrost o około 15 proc.
Dynamicznie rozwijały się również firmy pożyczkowe. Wartość nowych pożyczek gotówkowych wyniosła 10,4 mld zł i wzrosła o 16 proc. rok do roku. Sprzedaż pożyczek ratalnych zwiększyła się o 20,4 proc., do 4,1 mld zł.
Najwyższą dynamikę w sektorze pozabankowym odnotowano w przypadku pożyczkowych kart kredytowych i odnawialnych limitów pożyczkowych. Wartość finansowania w tym segmencie wzrosła aż o 110,9 proc. rok do roku, osiągając około 900 mln zł.
Osobną kategorię stanowiły płatności odroczone, określane jako BNPL, czyli „kup teraz, zapłać później”. Wartość transakcji zrealizowanych w tej formule wyniosła w pierwszej połowie roku 8,6 mld zł, o 36,6 proc. więcej niż rok wcześniej.
Co miesiąc na rynek kredytowy wchodzi 50 tys. nowych klientów
Wzrost sprzedaży kredytów i pożyczek wynika nie tylko z zaciągania wyższych zobowiązań przez dotychczasowych klientów. Istotnym źródłem rozwoju rynku jest również systematyczny napływ nowych kredytobiorców.
W ciągu ostatnich dwóch i pół roku łączna wartość portfela kredytów i pożyczek zwiększyła się z około 727 mld zł do 825 mld zł. Oznacza to wzrost o niemal 100 mld zł.
Każdego miesiąca swoją historię kredytową zaczyna budować około 50 tys. osób. Najczęściej pierwszym produktem finansowym nie jest już tradycyjny kredyt gotówkowy, lecz finansowanie związane z zakupami.
Kredyty ratalne odpowiadały w pierwszym półroczu 2026 roku za 34,9 proc. nowych klientów. Kolejne 20,3 proc. osób zaczynało korzystanie z finansowania od płatności odroczonych, a 13,5 proc. od kredytu gotówkowego.
Łącznie te trzy kategorie przyciągnęły ponad dwie trzecie wszystkich konsumentów debiutujących na rynku kredytowym.
Nowi klienci są przeważnie młodzi. Osoby, które nie ukończyły 24 lat, stanowiły 42,2 proc. debiutantów. Kolejne 25,2 proc. przypadało na klientów w wieku od 25 do 34 lat. Oznacza to, że ponad dwie trzecie nowych uczestników rynku nie przekroczyło 34. roku życia.
Zdaniem głównego analityka BIK Waldemara Rogowskiego współczesna droga konsumenta do bardziej zaawansowanych produktów finansowych coraz częściej rozpoczyna się od zakupów na raty lub skorzystania z płatności odroczonej. Dopiero później klienci sięgają po kredyty gotówkowe, karty kredytowe lub finansowanie mieszkaniowe.
Kredyty mieszkaniowe najszybciej rosnącym segmentem
Kredyty mieszkaniowe były zdecydowanie najszybciej rozwijającym się segmentem rynku finansowania konsumentów w pierwszej połowie 2026 roku. Banki udzieliły hipotek o wartości 74 mld zł, co oznacza wzrost o 59,7 proc. rok do roku.
W ujęciu liczbowym sprzedaż zwiększyła się o 48 proc. Różnica między dynamiką wartościową i liczbową pokazuje, że klienci zaciągali jednocześnie kredyty na coraz wyższe kwoty.
Średnia wartość nowego kredytu mieszkaniowego osiągnęła rekordowe 484 tys. zł. Jednocześnie przeciętny okres kredytowania utrzymał się na poziomie około 23 lat.
Oznacza to, że wzrost średniej kwoty finansowania nie wynikał z masowego wydłużania umów, lecz przede wszystkim z poprawy zdolności kredytowej klientów i wysokich cen nieruchomości.
Do zwiększenia popytu na hipoteki przyczyniły się niższe stopy procentowe oraz rosnące wynagrodzenia. Spadek kosztu pieniądza przełożył się na obniżenie wysokości prognozowanych rat, natomiast wzrost dochodów gospodarstw domowych podniósł maksymalną kwotę finansowania dostępną dla części klientów.
Dla banków istotne jest również to, że wzrost wartości kredytów nie został osiągnięty poprzez nadmierne wydłużanie okresów spłaty. Ogranicza to część ryzyka związanego z udzielaniem bardzo długoterminowych zobowiązań.
Kredytobiorcy coraz częściej przenoszą hipoteki między bankami
Spadek stóp procentowych wpłynął nie tylko na sprzedaż nowych mieszkań i kredytów hipotecznych. Uruchomił także proces refinansowania zobowiązań zaciągniętych w okresie, gdy oprocentowanie było wyższe.
Od stycznia do maja 2026 roku udział refinansowań w sprzedaży kredytów mieszkaniowych wzrósł do około 32 proc. Oznacza to, że niemal co trzecia złotówka wykazana w nowej sprzedaży hipotecznej mogła być związana z przeniesieniem zobowiązania do innego banku.
Dla klientów refinansowanie jest sposobem na obniżenie kosztu kredytu, uzyskanie niższej raty lub zmianę warunków umowy. Z perspektywy sektora finansowego oznacza jednak, że część wysokiej dynamiki sprzedaży nie wynika bezpośrednio z zakupu nowych nieruchomości, lecz z przepływu istniejących zobowiązań między instytucjami.
Jednocześnie kredytobiorcy coraz aktywniej nadpłacają hipoteki. W pierwszym półroczu 2026 roku wartość nadpłat i całkowitych wcześniejszych spłat kredytów mieszkaniowych osiągnęła rekordowe 35,4 mld zł.
Była to kwota odpowiadająca niemal połowie wartości nowych hipotek udzielonych w tym samym czasie. Dane mogą świadczyć o tym, że część gospodarstw domowych wykorzystuje rosnące dochody i niższe koszty finansowania do szybszego ograniczania zadłużenia.
Kredyty gotówkowe są coraz wyższe
Wartość kredytów gotówkowych udzielonych w pierwszym półroczu wyniosła 67,5 mld zł. Było to o 15,9 proc. więcej niż rok wcześniej.
Szczególnie szybko rosła sprzedaż zobowiązań na wysokie kwoty. W przypadku kredytów przekraczających 100 tys. zł wartość nowego finansowania zwiększyła się o 39,2 proc. rok do roku.
W czerwcu średnia kwota nowego kredytu gotówkowego wyniosła 27,8 tys. zł. Coraz większa część klientów decydowała się jednak na zobowiązania przekraczające 50 tys. zł.
Wzrost wartości kredytów był możliwy dzięki połączeniu kilku czynników: spadku oprocentowania, realnego wzrostu wynagrodzeń oraz możliwości rozłożenia spłaty na dłuższy okres. Wszystkie te elementy wpływają na wysokość miesięcznej raty i zdolność kredytową klienta.
Dużą rolę w tym segmencie odgrywa również konsolidacja wcześniejszych zobowiązań. Kredyty przeznaczone na spłatę lub połączenie innych długów odpowiadają już za 57 proc. wartości sprzedaży kredytów gotówkowych.
Konsolidacja może umożliwić klientowi zastąpienie kilku rat jedną, często rozłożoną na dłuższy okres. W wielu przypadkach wiąże się również z udzieleniem dodatkowej gotówki, co podnosi wartość nowej umowy.
Jak wskazuje Sławomir Nosal, kierownik Zespołu Analiz Business Intelligence BIK, rosnące dochody, niższe oprocentowanie oraz wydłużanie okresu finansowania pozwalają klientom na zaciąganie wyższych kredytów. Jednocześnie sprzyjają konsolidowaniu zobowiązań zarówno w dotychczasowym banku, jak i w konkurencyjnej instytucji.
Rekordowa sprzedaż pożyczek pozabankowych
Rosła także skala działalności firm pożyczkowych. Wartość aktywnych pożyczek pozabankowych, które pozostawały w spłacie na koniec pierwszego półrocza, osiągnęła historyczne maksimum wynoszące 13,9 mld zł.
Jeszcze pod koniec 2023 roku cały portfel był wart około 7 mld zł. W ciągu dwóch i pół roku jego wartość niemal się zatem podwoiła.
W pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku firmy pozabankowe udzieliły nowych pożyczek o wartości 15,5 mld zł. Dane te nie obejmują transakcji realizowanych w formule płatności odroczonych. W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku sprzedaż wzrosła o 22,9 proc.
Największą część rynku tworzyły pożyczki gotówkowe, których udzielono na łączną kwotę 10,4 mld zł. Wartość pożyczek ratalnych wyniosła natomiast 4,1 mld zł.
W strukturze aktywnego portfela około 9,1 mld zł przypadało na pożyczki gotówkowe, a 3,6 mld zł na finansowanie ratalne. Tym samym pożyczki gotówkowe odpowiadały za blisko dwie trzecie rynku, natomiast pożyczki ratalne za ponad jedną czwartą.
Szybko rozwijały się także odnawialne formy finansowania. Chociaż pożyczkowe karty kredytowe i limity pożyczkowe nadal odpowiadają za stosunkowo niewielką część rynku, ich sprzedaż wzrosła o ponad 110 proc. rok do roku.
Może to oznaczać, że konsumenci coraz częściej poszukują produktów pozwalających wielokrotnie korzystać z przyznanego limitu, bez konieczności składania odrębnego wniosku przy każdej transakcji.
Firmy pożyczkowe finansują coraz większe wydatki
Zmienia się również struktura kwotowa pożyczek pozabankowych. Rynek nie rozwija się już wyłącznie dzięki niskokwotowym zobowiązaniom przeznaczonym na pokrycie bieżących potrzeb.
Najwyższą dynamikę odnotowano w przypadku pożyczek przekraczających 10 tys. zł. Ich sprzedaż zwiększyła się o 34 proc. rok do roku. Finansowanie w przedziale od 5 do 10 tys. zł wzrosło natomiast o 23,3 proc.
Pożyczki opiewające na więcej niż 5 tys. zł odpowiadają już za niemal 57 proc. wartości całego rynku pozabankowego.
Wskazuje to, że część konsumentów wykorzystuje produkty firm pożyczkowych do finansowania większych zakupów, remontów, wyposażenia mieszkań lub innych wydatków, które wcześniej częściej pokrywano kredytami bankowymi.
Wzrost średnich kwot może zwiększać przychody firm pożyczkowych, ale wymaga również uważnego zarządzania ryzykiem. W przeciwieństwie do niewielkich, krótkoterminowych pożyczek, wyższe zobowiązania pozostają w portfelu dłużej i są bardziej wrażliwe na pogorszenie sytuacji finansowej klienta.
BNPL stał się popularną bramą do rynku finansowego
Płatności odroczone są obecnie jednym z najważniejszych produktów wykorzystywanych przez młodych klientów rozpoczynających budowanie historii finansowej.
Aktywnie korzysta z nich około 1,8 mln osób. Od początku rozwoju tego rynku przynajmniej jedną transakcję BNPL zrealizowało już 3,6 mln klientów. Łącznie przeprowadzili oni około 226 mln operacji.
W pierwszej połowie 2026 roku wartość transakcji odroczonych wyniosła 8,6 mld zł, co oznacza wzrost o 36,6 proc. rok do roku.
BNPL służy jednak głównie do finansowania niewielkich, codziennych zakupów. Średnia wartość pojedynczej transakcji wynosi 173 zł, a 53,9 proc. operacji nie przekracza 100 zł.
Większość konsumentów korzysta z płatności odroczonych zgodnie z podstawowym modelem, czyli spłaca zobowiązanie w krótkim terminie bez ponoszenia kosztów odsetkowych. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w okresie bezodsetkowym uregulowano 75 proc. transakcji.
Pozostała część zobowiązań została zamieniona na finansowanie ratalne. Mechanizm ten sprawia, że BNPL częściowo napędza również statystyki sprzedaży pożyczek i kredytów ratalnych.
Część użytkowników regularnie zamienia płatności odroczone na raty
Sposób korzystania z BNPL jest zróżnicowany. Około 29 proc. klientów zawsze reguluje odroczone płatności w okresie bezodsetkowym. Kolejne 13 proc. użytkowników tylko sporadycznie rozkłada transakcje na raty, zamieniając w zobowiązanie ratalne nie więcej niż 10 proc. zakupów.
Około 27 proc. klientów rozkłada na raty od 10 do 50 proc. swoich transakcji. Jednocześnie 31,5 proc. użytkowników BNPL zamienia na raty większość odroczonych płatności.
BIK zwraca uwagę, że częste przekształcanie transakcji BNPL w zobowiązania ratalne idzie w parze z wyższym zadłużeniem klienta na całym rynku consumer finance. W tej grupie częściej występują także opóźnienia w regulowaniu zobowiązań.
Na razie płatności odroczone nie są jednak uznawane za źródło systemowego ryzyka. Dla większości użytkowników stanowią narzędzie zarządzania krótkoterminową płynnością, a nie sposób na trwałe finansowanie życia za pomocą długu.
Dane wskazują ponadto, że doświadczeni użytkownicy BNPL mogą lepiej radzić sobie ze spłatą innych produktów finansowych niż osoby, które skorzystały z płatności odroczonej tylko raz.
Wśród jednorazowych użytkowników odsetek klientów mających opóźnienia przekraczające 90 dni w spłacie jakiegokolwiek zobowiązania wynosi 6,3 proc. W grupie najbardziej aktywnych użytkowników spada do 1,9 proc.
Może to wskazywać, że regularne i odpowiedzialne korzystanie z płatności odroczonych pomaga części konsumentów wypracować nawyk terminowego regulowania należności. Jednocześnie dane nie wykluczają ryzyka w przypadku osób, które systematycznie zamieniają większość transakcji na raty.
Cudzoziemcy mają już kredyty i pożyczki warte ponad 34 mld zł
Coraz ważniejszą grupą klientów banków i firm pożyczkowych są obcokrajowcy mieszkający w Polsce.
Od końca 2022 roku wartość udzielonych im kredytów i pożyczek zwiększyła się z 15,1 mld zł do 34,4 mld zł. W ciągu niespełna czterech lat portfel tej grupy wzrósł więc ponad dwukrotnie.
Z finansowania korzysta obecnie około 364 tys. cudzoziemców. Największą aktywność wykazują osoby młodsze, mieszkające w dużych miastach i aglomeracjach.
W pierwszej połowie 2026 roku cudzoziemcy otrzymali nowe kredyty i pożyczki o łącznej wartości 8,9 mld zł. Było to o 37,8 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Największą część ich zadłużenia stanowią kredyty mieszkaniowe, odpowiadające za 82 proc. wartości portfela. Kredyty gotówkowe mają udział wynoszący 14 proc., natomiast pozostałe 4 proc. przypada na kredyty ratalne, karty i limity kredytowe oraz pożyczki pozabankowe.
Cudzoziemcy stanowili około 3 proc. wszystkich nowych klientów, którzy w pierwszym półroczu rozpoczęli budowanie historii kredytowej w Polsce. Podobnie jak polscy konsumenci często zaczynają oni od kredytu ratalnego lub płatności odroczonej.
Największą grupą pozostają obywatele Ukrainy, odpowiadający za 56 proc. wartości portfela kredytowo-pożyczkowego cudzoziemców. Udział obywateli Białorusi wynosi 17 proc., a pozostałych narodowości łącznie 27 proc.
Rosnąca wartość hipotek zaciąganych przez obcokrajowców może świadczyć o ich coraz trwalszym związaniu z polskim rynkiem pracy i mieszkaniowym. Kredyt mieszkaniowy jest zobowiązaniem długoterminowym, wymagającym stabilnych dochodów, udokumentowanej sytuacji zawodowej i spełnienia kryteriów banku.
W bankach rośnie sprzedaż, a jakość spłat się poprawia
Dynamiczny wzrost sprzedaży kredytów bankowych nie przełożył się dotychczas na pogorszenie terminowości spłat. W pierwszym półroczu 2026 roku jakość portfeli bankowych nadal się poprawiała.
Udział kredytów mieszkaniowych, których opóźnienie w spłacie przekraczało 90 dni, obniżył się do 3,4 proc. W przypadku kredytów gotówkowych wskaźnik wyniósł 7,4 proc., a kredytów ratalnych 5,6 proc.
Dane te wskazują, że gospodarstwa domowe pozostają w stosunkowo dobrej kondycji finansowej mimo wzrostu łącznego zadłużenia. Pomagają w tym rosnące wynagrodzenia, niski poziom bezrobocia oraz spadek kosztów obsługi części zobowiązań.
Poprawa jakości może być także efektem ostrożnej polityki kredytowej banków i dokładniejszej oceny zdolności klientów. Instytucje finansowe mają dostęp do coraz większej ilości danych pozwalających ocenić historię spłat oraz aktualne obciążenia potencjalnego kredytobiorcy.
Sytuacja w sektorze pozabankowym jest bardziej zróżnicowana. W przypadku pożyczek gotówkowych udział zobowiązań z opóźnieniem przekraczającym 90 dni wzrósł do 19,1 proc. W pożyczkach ratalnych wskaźnik wyniósł 6,4 proc.
Rosnąca liczba opóźnień w części rynku pożyczkowego wymaga obserwacji, szczególnie w warunkach szybkiego zwiększania sprzedaży finansowania na wysokie kwoty.
BIK spodziewa się dobrej koniunktury również w drugim półroczu
Biuro Informacji Kredytowej zakłada, że dobra koniunktura na rynku kredytowo-pożyczkowym utrzyma się także w drugiej połowie 2026 roku.
Sprzyjać jej mają wzrost wynagrodzeń, niskie bezrobocie, stabilizacja cen mieszkań oraz możliwość kolejnej obniżki stóp procentowych w czwartym kwartale.
Dalszy spadek kosztu pieniądza mógłby zwiększyć zdolność kredytową gospodarstw domowych i podtrzymać zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi. Mógłby również zachęcić kolejnych klientów do refinansowania zobowiązań zaciągniętych przy wyższym oprocentowaniu.
Czynnikiem ryzyka pozostaje sytuacja geopolityczna. Jej pogorszenie może wpłynąć na nastroje konsumentów, skłonność do podejmowania długoterminowych zobowiązań oraz decyzje dotyczące dużych zakupów.
Na razie fundamenty rynku pozostają jednak mocne. Sprzedaż rośnie we wszystkich głównych segmentach, bankowe portfele zachowują dobrą jakość, a napływ nowych klientów poszerza grupę osób korzystających z finansowania.
Pierwsze półrocze 2026 roku pokazało także wyraźną zmianę struktury rynku. Obok tradycyjnych kredytów mieszkaniowych i gotówkowych coraz większą rolę odgrywają firmy pożyczkowe, płatności odroczone oraz produkty odnawialne.
Polacy nie tylko pożyczają więcej, lecz coraz częściej korzystają z kilku różnych form finansowania. Wyzwaniem dla instytucji oraz regulatorów będzie utrzymanie równowagi między dalszym rozwojem rynku a ograniczaniem ryzyka nadmiernego zadłużenia części konsumentów.





